Dodaj do ulubionych

Ciężkie życie grubaska w szkole

22.01.08, 18:26
heh tez mialem przerypane jako grubasek, ale to sie skonczylo jak w 5 klasie podstawowki zlamalem swojemu oprawcy nos.

troche bylo przerabane za to, ale uratowaly mnie swietne wyniki w nauce, musialem troche szopki odstawic jaki to bylem teroryzowany, ale w gruncie rzeczy gosc dostal w lampe na zimno, czekalem tylko az cos powie na moj temat. byl slabszy fizycznie, ale mial jakis dziwy podejscie, bo myslal ze moze sobie na mnie uzywac i jest ok. a tu nagle zonk.

jak prowodyr chodzil z polamanym nosem zblizylem sie z reszta klasy i bylo jak byc powinno.

teraz mam 22 lata i jestem chudy, ale pozdrawiam wszystkich grubaskow big_grin nie dajcie sie ! :]
Obserwuj wątek
    • mooz Przerypane to mają chude dzieci poza szkołą 22.01.08, 19:17
      Nawet jak dziecko nie jest chude, to ciotki nie pozostawią na nim suchej nitki,
      bo taka chudzina...
      Oj, były czasy że zazdrościłem grubasom, miałem już dość wytykania palcami.
    • krakus24a "Problemem" nie jest jego otyłość ale charakter 22.01.08, 20:36
      nawet gdyby był chudy ale nie pewny siebie i nie toważyski
      skończyłby tak samo.

      Również dyskryminowani są ludzie brzydcy oraz głupi. Tylko oni nie
      organizują parad.
      • tomek693 grubasy całe zycie sa dyskryminowane 22.01.08, 21:14
        mądra matka nie pozwala na nadwage dziecka.Tylko zaniedbane dzieci,
        które żrą zamiast jesć , bo rodzice i m nie wyjasniają,nie gotują i
        nie dają do szkoły zamiast kasy odpowiedniego jedzenia sa
        baleronami.Dzieci zadbane maja odpowiednie wzorce i odpowiednie
        jedzenie., nie 5 zlotych(na chipsy i colę.A rodzice zamiast gnic
        przed telewizorem organizuja im aktywnie czas z korzyścią dla
        sylwetki i swojej i dzieci.
        • wilczycam Re: grubasy całe zycie sa dyskryminowane 23.01.08, 04:51
          tomek693 napisał:

          > mądra matka nie pozwala na nadwage dziecka.Tylko zaniedbane dzieci,
          > które żrą zamiast jesć , bo rodzice i m nie wyjasniają,nie gotują i
          > nie dają do szkoły zamiast kasy odpowiedniego jedzenia sa
          > baleronami.Dzieci zadbane maja odpowiednie wzorce i odpowiednie
          > jedzenie., nie 5 zlotych(na chipsy i colę.A rodzice zamiast gnic
          > przed telewizorem organizuja im aktywnie czas z korzyścią dla
          > sylwetki i swojej i dzieci.

          Może i trochę w tym racji ale Twoja agresja mnie powaliła.
          Masz dzieci tomek693?
          Gdybyś miał wiedziałbyś, że czasem w życiu nie wszystko jest czarno-białe.
        • titta Re: grubasy całe zycie sa dyskryminowane 23.01.08, 11:57
          Jakies personalne problemy?
          Wyobraz sobie, ze grube dzieci byly gdy ludzia sie jeszcze o
          czipsach i TV nawet nie snilo. Ludzie sa rozni, czasem maja klopoty
          z przemiana materi, czasem hormonale. Czasem z tego tluszczyku
          wyrastaja (N. Kukulska chodzby byla grubaska), czasem nie.
          Pewnie, ze wiele rodzicow krzywdzi dzieci, ale nie zawsze tak jest.
          Zastanow sie lepiej z jakiego wzorac pochodzi twoja zgryzliwosc?
          • 10svb Re: grubasy całe zycie sa dyskryminowane 23.01.08, 16:39
            90% grubasów była tuczona przez mamusie jeszcze jako niemowlaki.
            • ana5695 Re: 10svb 25.01.08, 22:41
              Ja mam dwoje dzieci.Pierwsze karmilam butla ,maz nic nie pomagal i
              dlatego nie mialam mleka w piersiach to dziecko wyroslo na
              grubaska.Sztuczne mleko jest bardziej zapychajace.Moje mlodsze
              dziecko mialo i ojca i mame ,poprostu zmadrzalam.Dziecko karmilam
              piersia i jest szczuple wrecz chudzinka.Wiec panowie nie czepiajcie
              sie mam bo te dzieci maja takze tatusi.
              • zebra12 Re: 10svb - Głupota! 26.01.08, 10:49
                Mam 3 dzieci. Wszystkie były karmione butelką! Wszystkie są
                szczupłe, a średnia - od urodzenia na flaszce - spadała mi wciaż
                poniżej 3 centyla! Teraz ma lat 8 i waży 21 kg. Najstarsza ma 11
                lat, 160 cm wzrostu i waży 40 kg oraz namłodsza, ma 14 miesięcy i
                waży 9200.
                Gdzie więc jest ta otyłość z butli????????????????????????
                • ana5695 Re: 10svb - Głupota! 27.01.08, 11:39
                  Jesli mialas dziecko za dzieckiem ,wiec na pewno nad zadnym parasola
                  nie rozkladalas bo na to czsu ci brakowalo.Takie sa realia ,dzieci
                  jedynaki jak tylko zaplacza to mama mysli ze jest glodny a gdyby tak
                  tata zaoferowal pomoc to moze by sie obeszlo bez dodatkowej
                  butli .Moje drugie dziecko urodzone po 11 latach chowa sie bez
                  parasola.
                  • gryzelda71 Re: 10svb - Głupota! 08.02.08, 19:58
                    Takich madrości dawno nie czytałam.
    • claratrueba Ciężkie życie grubaska w szkole 23.01.08, 09:08
      Przepraszam, będę się wywnętrzać, ale chcę uzmysłowić rodzicom na co skazują
      swoje dziecko pozwalając na jego otyłość. Byłam otyłym dzieckiem, nazywanym
      tłuściochem, baleronem, pyzą. I co z tego, że byłam jedną z najlepszych uczennic
      w całej szkole, kiedy do drużyny w zbijaka mnie nie wybierano, zostawałam na
      koniec i przydzielał mnie nauczyciel. Do dziś pamiętam to uczucie upokorzenia.
      Na imieniny zapraszali mnie tylko tacy jak ja- grubasy. Na szkolne zabawy
      przestałam chodzić po kilku przestanych pod ścianami. Co było przyczyną
      otyłości- łakomstwo i obżarstwo, którego moi rodzice i babcia nie ograniczali.
      Bo jak dziecku jeść nie dać kiedy głodne? Bóg zlitował się nade mną kiedy miałam
      14 lat. Ciężko zachorowałam, po 6 tygodniach ważyłam o 12 kg mniej. Nigdy już
      nie miałam nadwagi. Zastąpiłam ją anoreksją lub obsesją bardzo ją
      przypominającą. Bo przecież wystarczy przestać jeść, żeby uniknąć wyzwisk,
      upokorzeń, agresji. Mam 41 lat, przy 160 wzrostu ważę 46-48 kg (ważę się
      codziennie), ale w lustrze codziennie widzę pączka. Nieważne, że talia 60 cm
      (mierzona codziennie), liczą się poduszeczki na biodrach i udach (te zostały z
      dzieciństwa) i szufladki na brzuchu. Kremy wyszczuplające, ćwiczenia-
      codziennie. Pilnowanie się, żeby nie jeść. To nie jest trudne, nie znam uczucia
      głodu. Niewolnictwo. Ale nie chcę tego zmieniać, nie chcę stać się znów
      tłuściochem. Mam syna, kiedy miał 2-3 lata pojawiła się nadwaga. Walka z nią to
      była walka z rodziną bardziej niż a nim. "Jak można nie dać ciasteczka? Wszyscy
      jedzą chipsy. Wcale nie jest gruby." A na zdjęciach- księżyc w pełni. Udało mi
      się- mój syn jest pięknym, szczupłym chłopakiem. Zapraszanym, wybieranym do
      drużyny jako pierwszy. W czasach mojej nadwagi byłam bardzo ruchliwa, chodziłam
      na gimnastykę, biegałam, chodziłam na balet. Jakieś 8 godz. w tygodniu. Ale żarłam.
    • tornam Ciężkie życie grubaska w szkole 23.01.08, 09:40
      podobał mi się artykuł. ja również uważam, że warto jest budować
      własną samoocenę u siedmiolatka - jeśli będzie miało silny
      charakter, wszystko będzie ok.
      ale propozycja śniadania do szkoły???!!! wybaczcie? kto pisał ten
      artykuł??? chyba ktoś kto nie ma dzieci w wieku szkolnym albo
      zapomniał jak to jest. jak np wytrzymają truskawki w tornistrze
      rzucanym o ziemię, ciągniętym po schodach, albo na którym siedzą
      dzieci???
      proszę autora, żeby zastanowił się nad praktycznością pomysłu zanim
      go opublikuje.
      • mooz Re: Ciężkie życie grubaska w szkole 23.01.08, 10:11
        Truskawki wytrzymają bez problemu, jeżeli tylko zostaną włożone do plastikowego
        pudełka. Na czymś takim mozna siadać - sprawdzone.
      • nioma Re: Ciężkie życie grubaska w szkole 23.01.08, 10:13
        jesli dziecko jest grube to trzeba z nim isc do lekarza
        grube dziecko nie uczestniczy we wszystkich zajeciach sportowych
        wiec odstaje, potem nie wychodzi na podworku bo nie biega, nie gra w
        pilke itp poniewaz sie meczy, im czesciej zostaje w domu tym
        bardziej odstaje.
        pozniej juz nikt go nie zaprosi do druzyny, bo nikt nie potrzebuje
        lamagi, ktora nie potrafi grac i kolko sie zamyka.
        z grubym dzieckiem trzeba natychmiast isc do lekarza i je po prostu
        odchudzic, zapisac na basen, gimnastyke itp.

        PS truskawki idealnie wytrzymuj aw malym pojemniku plastikowym, tak
        zabieral je do szkoly moj syn.
        • joanna9920 Re: Ciężkie życie grubaska w szkole 23.01.08, 10:37
          nie każdego grubaska da się odchudzić.i nie każdy grubas opycha się chipsami i
          colą.i nie każdy grubas jest zwalniany z w-f.nie każdy jest łamagą.najłatwiej
          każdemu szczupłemu jest przykleić łatkę do grubasa i dawać dobre rady
          • nioma Re: Ciężkie życie grubaska w szkole 23.01.08, 10:48
            wiekszosc sie da
            i wiekszosc grubasow to wlasnie lamagi nie majace sily biegac za
            pilka, nawet jak nie maja zwolnienia z wf to tak sobie nie radza.
            widzialas kiedys grubasa skaczacego przez kozla? staje sie
            posmeiwiskiem.
            tak juz jest,
            kto zaprosi grubasa do druzyny pilkarskiej? zeby przez niego
            przegrac?
            taka jest niestety prawda.
            grube dzieci maja przerabane brzydkomowiac ale na ogol z winy
            rodzicow i biedne sa, same, z boku, z mnostwem kompleksow.
            • cotbus76 Re: Ciężkie życie grubaska w szkole 23.01.08, 12:06
              Podstawową przyczyną małej sprawności fizycznej dzieci z nadwagą
              jest oczywiście w pierwszym rzędzie to, że ich organizm szybciej się
              męczy z powodu obciążenia dodatkowymi kilogramami. Ale drugą i to
              moim zdaniem całkowicie niedocenianią jest to co się dzieje w szkole
              w ramach zajęć sportowych. Nie da się ukryć, że dużo małych
              grubasków ma "lewe" zwolnienia lekarskie z wf (sama takie miałam).
              Dlaczego ? No to za moich czasów szkolnych było bardzo proste :
              1. Ocena na wf w większości szkół była uzależniona od wyników
              osiąganych w poszczególnych rodzajach zadań sportowych/dyscyplin.
              Wyniki te są określane na podstawie wyników sportowców w danym
              przedziale wiekowym. Nawet moi szczupli koledzy mieli problemy z ich
              osiągnięciem. Ja nie byłam w stanie osiągnąć nawet wyniku
              pozwalającego na zaliczenie (wtedy była to 3). Z pozostałych
              przedmiotów miałam 5 i 4 a w związku z tym szanse na świadectwo z
              wyróżnieniem. Nie mogłam go dostać z 3. Więc razem z rodzicami
              uznaliśmy, że skoro systemu nie da się zmienić (nauczycielka miała w
              nosie fakt, że ćwiczyłam i wykonywałam wszystkie polecenia
              zaciskając zęby gdy koledzy ze mnie szydzili, obstawała
              przy "świętej tabeli" wyników)to trzeba go obejść i załatwili mi
              zwolnienie lekarskie;
              2. To oczywiste, że grubasek nie przeskoczy przez kozła, nie zrobi
              prawidłowo przewrotu, ale co to za problem zrobić jego kolegom
              frajdę pozwalając im obserwować jego żałosne wysiłki i razem z nimi
              wyśmiewać jego nieporadność; nie wiem może u innych grubasków
              sprawdziła się zasada co cię nie zabije to cię wzmocni, ale u mnie
              nie .
              3. Niezapomniane przeżycia sportów drużynowych spod znaku "macie tu
              piłkę, podzielcie się na drużyny i pograjcie w piłkę nożną,
              koszykówkę itp. bo nie mam pomysłu na dzisiejszą lekcję a przecież
              muszę was czymś zająć". U mnie w szkole była to
              najczęściej "gladiatorska" wersja koszykówki dla dwóch drużyn 15-20
              osobowych ( w zależności czy na sali miały lekcje jedna czy dwie
              klasy)polegające na tym, że najsilniejsi, najwyżsi biegali jak
              szatani po boisku starając się staranować jak największą liczbą
              ciamajd takich jak ja i tocząc regularne walki pod koszem.
              Z perspektywy czasu oczywiście żałuję, że poddałam się walkowerem,
              ale dopóki system zajęć sportowych ogólnodostępnych (szkolnych)
              będzie wyglądał jak za moich czasów (a z tego co wiem niewiele się
              zmieniło w przeciętnej szkole)to niestety grubaski pozostaną
              grubaskami tyle tylko, że z trwałym urazem do aktywnego sposobu
              spędzania spostrzeganego jako źródło upokorzeń ze strony otoczenia.
              A nikt przecież nie lubi nieprzyjemnych sytuacji, więc będą unikać
              ruchu i kwadratowe koło nadwagi i związanej z tym złej kondycji
              fizycznej się zamknie.
            • hermina5 Re: Ciężkie życie grubaska w szkole 23.01.08, 12:38
              widzialas kiedys grubasa skaczacego przez kozla? staje sie
              > posmeiwiskiem.
              > tak juz jest,
              > kto zaprosi grubasa do druzyny pilkarskiej? zeby przez niego
              > przegrac?


              Oj malo wiesz...U mnie chłopak wazący 80 kg był bramkarzem,
              zabijali się o neigo, bo nie wpuscił praktycznie zadnej bramki. To
              jednak dziaął trochę inaczej niż gruby = łamaga. Bo jak przypomne
              sobie podstawówkę to u mnie największym łamagą był taki chudy
              okularnik - i tak naprawdę wszyscy robili mu na złość, bo miał
              cholernie ciężki charakter;/

              A tak z innej strony, sama byłam grubym dzieciakiem , ale na WF szło
              mi świetnie, moz e oprócz klasycznej gimnastyki typu fikołki i
              stanie na rekach - prawa fizykismile
              Wyrosłam z tego majac około 15-17 lat, przeszłam na vege, nie
              zazeram się słodyczami -->
              teraz dzwii mnie inna rzecz, moi byli chudzi rówieśnicy zamieniają
              sie w balerony wraz z wiekiem,a ja jestem chuda. Takze dzieciaki
              czesto jedzą tak jak my.
          • condor Re: Ciężkie życie grubaska w szkole 23.01.08, 11:05
            > nie każdego grubaska da się odchudzić.i nie każdy grubas opycha się chipsami i
            colą.

            Można odchudzić każdego, tak jak każdego można utuczyć. Z jednymi jest łatwiej a
            z innymi trudniej. Są ludzie ze skłonnościami do tycia , ale są też tacy którzy
            bezkarnie mogą się obżerać.

            > najłatwiej każdemu szczupłemu jest przykleić łatkę do grubasa i dawać dobre rady

            Biorąc pod uwagę twój cudacznie napisany tekst i to ewidentne rozgoryczenie,
            oraz pretensje "do garbatego że ma proste dzieci" nie będę ciągnął tego tematu.
            • agata0 Re: Ciężkie życie grubaska w szkole 05.07.08, 10:37
              Nie da się każdego odchudzić. Mało wiesz i mało widziałeś w życiu.
        • maryshaa Re: Ciężkie życie grubaska w szkole 23.01.08, 10:41
          Nie licząc chorób wywołujących otyłść, na którą mamy mały wpływ
          większość dziecięcych grubasków jest po prostu ofiarami rodziców,
          którzy albo nie mają pojęcia o zdrowym jedzeniu, albo są zbyt
          zapracowani i leniwi żeby zadbać o dietę dziecka. Czasami z
          przerażeniem patrzę na spasione 5 latki, które mają już krzywe nogi
          bo stawy biodrowe deformuję się podczas wzrostu pod ciężarem
          spasionego cielska... Dziecko nie jest niczemu winne, ono nie wie co
          i jak należy jeść, to my rodzice musimy mu przekazywać wiedzę i od
          małego uczyć nawyków jedzeniowych!! Surówka do każdego posiłku,
          jabłko zamiast słodkiej bułki, musli naturalne na śniadanie zamiast
          płatków w czekoladzie, cielęcina zamiast faszerowanych sterydami
          kurczaków to nie jakaś kara dla dziecka tylko kwestia
          przyzwyczajenie od małego!! I nie mówię o zakazie jedzenia słodyczy,
          tylko wyrobieniu odruchu sięgania po nie w małych ilościach, na
          deser, podwieczorek po głównym posiłku, raz na jakiś czas.
          Pomyślcie o swoim uroczym grubasku tak pięknie gładziutkim w wieku 3
          lat, że za 15 będzie grubym nastolatkiem z wielkim worem kompleksów
          na plecach.
    • claratrueba Ciężkie życie grubaska w szkole 23.01.08, 11:17
      maryshaa, masz racje do bólu. otyłość dzieci to wina wyłącznie rodziców i
      dziadków. Wolą być "fajni" i nie zabraniać opychania się świństwami. Informacji
      o wartości kalorycznej i odżywczej czytać się nie chce. Szuka się genów,
      skłonności, albo czeka "aż wyrośnie". Ulega wpływom otoczenia- pamiętam oburzone
      panie w sklepie, kiedy odmawiałam synowi kupienia jakiegoś wspaniałego
      (reklamowanego) dziadostwa typu rogalik 7-days czy nutelli. Szanowni rodzice!
      Dzieci otyłe są po prostu NIESZCZĘŚLIWE, zrozumcie to.
      • maryshaa Re: Ciężkie życie grubaska w szkole 23.01.08, 11:46
        Przypomniała mi się rada jaką usłyszałam od dietetyczki: Nie sztuką
        jest katować się i odmawiać sobie słodyczy, sztuką jest wybierać je
        mądrze i jeść w rozsądnych ilościach...Zamiast tabliczki nadziewanje
        czekolady można dać dziecku choćby corny lub mieszankę studencką.

        Ciągle bobmardowani jesteśmy argumentami naszyć "dobrych cioć" i
        opiekuńczych "babć", że cukiereczek nie zaszkodzi, kup dziecku
        czekoladę bo inne dzieci jedzą i będzie im zazdrościł... co za
        głupota!! Jeśli od małego będziemy dziecku wpajać, że jego pozycja
        w społeczności wynika z tego jak drogą i słodką czekoladę wpyla na
        przerwie to wychowamy sobie bandę rozpieszczonych grubasów
        nastawionych na kasę. Czy dziecko które na przerwie kupuje sobie
        paczkę chipsów jest szczęśliwesze od tego, któremu mama przygotuje
        własnoręcznie pyszną kanapkę i wsadzi jabłko w plecak pakując to w
        buziaka na drogę do szkoły? Wątpię.
        • guderianka Re: Ciężkie życie grubaska w szkole 23.01.08, 11:51
          Ja myślę, że to również kwestia braku czasu i pogoni za kariera i
          pieniądzem. Łatwiej jest dac dziecku 2 zł na drożdzówkę i colę niż
          zrobic rano śniadanie, łatwiej dac 5zł na hamburgera i frytki niż
          być w domu na 16 i zrobić obiad. Rodzice są zaganiani, sfrustrowani,
          ciagle im się gdzieś spieszy-a ofiarami padają nie tylko oni sami
          ale również dzieci
          • maryshaa Re: Ciężkie życie grubaska w szkole 23.01.08, 11:55
            Guderianka, masz rację. Zmienił się styl życia, jego tempo,
            wymagania środowiska... jedna pracująca osoba w rodzinie to często
            za mało pieniędzy... dwie pracujące osoby - to niestety za mało
            czasu dla dziecka. Ale to już dużo szerszy problem, choć nie przeczę
            że otyłość dzieci niejednokrotnie z tym właśnie jest związana sad
          • jakw Re: Ciężkie życie grubaska w szkole 25.01.08, 00:53
            guderianka napisała:

            > łatwiej dac 5zł na hamburgera i frytki niż
            > być w domu na 16 i zrobić obiad.
            Prawdę mówiąc nie znam nikogo kto po pracy byłby już o 16 w domu sad
        • rosemarynka Re: Ciężkie życie grubaska w szkole 24.01.08, 20:55
          Hmmm... Warto pamiętać o tym, że dzieci nie kierują się naszymi, dorosłymi,
          kategoriami. Pamiętam z dzieciństwa kanapki robione do szkoły przez moją mamę.
          Piękne, zawinięte w folijkę, każda malutka kanapeczka z osobna, plus
          jabłuszko... Ale żeby choć raz dostać kanapkę z dżemem, albo z rybą, tak jak
          inne dzieci... Nie, ja zawsze z serem i szyneczką... Teraz boki zrywam jak o tym
          pomyślę, ale dzieciaki naprawdę mają różne odpały. Ciężko za nimi nadążyć... wink
    • claratrueba Ciężkie życie grubaska w szkole 23.01.08, 11:58
      Znowu racja. Ale życie jest sprawiedliwe. Kiedyś mój syn zazdrościł komuś
      jedzenia cukierków, teraz jemu zazdroszczą jego urody. Myślę, że było warto.
      • maryshaa Re: Ciężkie życie grubaska w szkole 23.01.08, 12:05
        Claratrueba, pewnie że zawsze warto walczyć o zdrowie dzieci!!
        Ja też jestem wdzięczna mojej mamie, że stawała na głowie, żeby
        przmycić w obiedzie witaminy, bo byłam wielkim wrogiem diabelskiego
        wynalazku kulinarnego zwanego surówką, jabłko - fuj smile Ale jej
        determinacja i skuteczne metody ( nie wmuszanie i terrorsmile )
        poskutkowały piękną cerą, i tym, że teraz nie wyobrażam sobie
        kanapki bez "zieleniny", zupy bez świeżej zielonej pietruszki i
        obiadu bez surówki smileI jeśli zaczynam mieć problemy z wagą to wiem,
        że to moja wina a nie złogi z dzieciństwa smile
        • nioma Re: Ciężkie życie grubaska w szkole 23.01.08, 12:19
          I pamietajmy, ze grube dzieci maja mnostwo kompleksow
          Odstaja od grupy, nie maja chlopaka (dziewczyny), nie chodza na
          imprezy, na dyskotekach podpieraja sciany. Poca sie, maja okropna
          cere, problem z kupieniem ubran.
          Mielismy taka kolezanke w klasie - byla naprawde sympatyczna ale
          nikt sie z nia nei chcial bawic, strasznie sie pocila, smierdzialo
          od niej, na twarzy maiala zawsze kropelki potu, tluste wlosy -
          automatycznie nas od niej pdrzucalo. Nikt jej nie powiedzial nic
          zlego, nie pamietam zeby ktokolwiek zrobil jej swiadomie przykrosc,
          ale jako dzieci instynktownie sie od niej odsuwalismy.
          • cotbus76 Niech żyją sterotypy 23.01.08, 14:10
            Nie chciałabym Cię urazić, ale kilka twoich wypowiedzi brzmi jak
            sterotypy na temat osób otyłych, które uprzykrzają mi życie od
            mojego "spasionego" dzieciństwa :
            1. Fakt przykrego osobistego zapachu nie jest bezpośrednim i u
            wszystkich występującym skutkiem nadwagi. Dużo ma natomiast
            wspólnego z poziomem jego higieny osobistej, a z tą
            wśród "normalnych" gabarytowo dzieci (a i dorosłych) bywa różnie.
            2. Tłuste włosy w strąkach nie są znakiem rozpoznawczym osoby z
            nadwagą. Zaniedbania w tym względzie zdarzają się wielu (niestety )
            mieszkańcom naszego kraju.
            3. Nie jest normą, że osoba z nadwagą jest zawsze samotną,
            niechodzącą na imprezy lub podpierającą na niej ściany sierotą. To
            zależy od charakteru i osobowości. Kompleksy mają także szczupli.
            4. Problemy z cerą to kolejny mit. Ja miałam i mam nadal piekną cerę
            a moja szczupła koleżanka już od szkoły podstawowej ma stałe
            problemy z tym elementem swojej urody.
            A tak przy okazji, dzieci co prawda są zazwyczaj okrutne, ale bardzo
            często powtarzają i naśladują zachowania dorosłych i chyba stąd
            przynajmniej częściowo pochodzi "instynktowne" odsuwanie się od
            grubych i pozostałych "innych".
            • nioma Re: Niech żyją sterotypy 23.01.08, 14:19
              cotbus> to co napisalam to przedstawienie wspomnienia ze szkoly
              podstawowej, tak pamietam ta dziewczynke.
              nie mam zadnych uprzedzen ani do osob grubych ani chudych, nie o to
              chodzilo.
              Po prostu ta dziewczynka taka byla: gruba, zakompleksiona, zamknieta
              w sobie, z problemami z cera. Byla czysta, ale pocila sie tak
              strasznie ze wydzielala brzydki zapach. To zapamietalam.
              Pisalam o JEDNEJ konkretnej osobie, nie mialam zamiaru generalizowac.
              I uwirz mi: nigdy przenigdy nikogo nie wyzywalam ani nei nasmiewalam
              sie z cudzego wygladu, poniewaz sama bylam obiektem zartow i wyzwisk
              z racji tego, ze bylam bardzo chuda. Kosciotrup, nasza szkapa - to
              byly moje szkolne przezwiska.
            • 2_x_duck zadne stereotypy, a najprawdziwsza prawda :) 01.02.08, 18:21
              > 1. Fakt przykrego osobistego zapachu nie jest bezpośrednim i u
              > wszystkich występującym skutkiem nadwagi. Dużo ma natomiast
              > wspólnego z poziomem jego higieny osobistej, a z tą
              > wśród "normalnych" gabarytowo dzieci (a i dorosłych) bywa różnie.

              Sorry, ale to grubasy poca sie duzo duzo czesciej, wydajac niesamowicie
              nieprzyjemny zapach, nie umilajacy zycia otoczeniusmile


              > A tak przy okazji, dzieci co prawda są zazwyczaj okrutne, ale bardzo
              > często powtarzają i naśladują zachowania dorosłych i chyba stąd
              > przynajmniej częściowo pochodzi "instynktowne" odsuwanie się od
              > grubych i pozostałych "innych".

              Nie, po prostu no coz, to kwestia pokazania miejsca w szeregu bardziej... tak mysle.
          • jakw Re: Ciężkie życie grubaska w szkole 25.01.08, 01:02
            Hm, ja w dzieciństwie/młodości na pewno gruba nie byłam. Za to byłam
            nieśmiała, podpierałam ściany, a na Wfie robiłam za łamagę (ale tak
            to bywa jak jedyną ideą WF-u jest "macie piłkę i sobie grajcie w
            siatkówkę"/"a teraz biegamy na stopień")
            Moj córa jest "przy kości", z WFu ma 5, jest w klasie lubiana. I
            owszem - w I-II klasie usłyszała parę razy "grubas". Tylko że jej to
            aż tak strasznie nie ruszyło. A dlaczego? Bo to nie kwestia ciała
            tylko ducha.
      • aurita Re: Ciężkie życie grubaska w szkole 06.02.08, 11:12
        No super zycie: albo ty zazdroscisz albo ktos ci zazdrosci...
        bez komentarza na taka glupote

        claratrueba napisała:

        > Znowu racja. Ale życie jest sprawiedliwe. Kiedyś mój syn zazdrościł komuś
        > jedzenia cukierków, teraz jemu zazdroszczą jego urody. Myślę, że było warto.
    • albba Ciężkie życie grubaska w szkole 23.01.08, 13:11
      Tłumaczenie zaniedbywania dziecka przepracowaniem, frustracją itp. nie
      przekonuje mnie. Jestem osobą wiekową, pamiętam czasy kiedy po mięso, wędlinę
      stało sie w kolejkach godzinami. Pranie we Frani zabierało cały dzień. Wolnych
      sobót nie było. Więc nie piszcie, że nie macie czasu zrobić kanapki z
      pokrojonego chleba, pokrojonego sera, pokrojonej wędliny!Wspaniałe mrożone
      mieszanki warzywne. Zrobić-5 minut. Zamrażarka w każdym domu- można mieć w niej
      całe obiady! Przygotować je można w sobotę, niedzielę. Gotowe filety rybne w
      każdym sklepie, kotlety, pulpety, zestawy surówek. Kiedyś tego nie było i też
      kobiety pracowały. Wszystkie, które znałam, bardzo często w nadgodzinach.
      • nioma Re: Ciężkie życie grubaska w szkole 23.01.08, 13:22
        swieta racja> ja robie obiad po pracy, szybko, smacznie z duza
        iloscia warzyw. po prostu nauczylam sie,
      • jakw Re: Ciężkie życie grubaska w szkole 25.01.08, 01:13
        Ja za to pamiętam mamę wracającą około 15 z pracy. Ojciec pracując
        na 1.5 etatu był o 19. Mój mąż na 1 etacie przychodzi do domu często
        o 21-22. Ja wychodzę z pracy o 16, jeszcze muszę dojechać i zrobić
        zakupy. Raczej mało realne jest podanie obiadu przed 17.30-18. Do
        tego czasu dziecko musi coś zjeść. Zrobienie dziecku kanapki to
        rzeczywiście żaden problem - żeby ono jeszcze to zjadło...
        Bo owszem, za wędliną itp się stało (przed świętami za chlebem też),
        ale też nie było w każdym sklepie: chipsów, batoników, lodów itp.
        Jak lody bambino były to już było nieźle. Aha, wędlina chyba jednak
        była lepsza niż dziś.
    • gpat Re: Ciężkie życie grubaska w szkole 23.01.08, 14:43
      Moje córki wcinają batony, jogurty,słodkie soczki, tłuste kotlety i
      nic, ciągle chude(lat 8 i 4). Tak więc wszystko zależy od
      predyspozycji.
    • arras_1333 Ciężkie życie grubaska w szkole 23.01.08, 15:22
      Prawda jest taka, że dzieci w wieku 7-8 lat potrafią być bardziej okrutne niż
      niejeden starszy. Są tez niestety głupie, łatwo poddają się presji jakiegoś
      prowodyra i idą za jego głosem.
      • kerry_weaver Re: Ciężkie życie grubaska w szkole 24.01.08, 01:18
        > Prawda jest taka, że dzieci w wieku 7-8 lat potrafią być bardziej
        okrutne niż
        > niejeden starszy. Są tez niestety głupie, łatwo poddają się presji
        jakiegoś
        > prowodyra i idą za jego głosem.

        Mam 8-latka z nadwagą. Jest lubiany, nikt mu nie dokucza ponad
        zwykły zakres dokuczania wszystkim dookoła w II klasie SP smile W
        klasie jest też okularnik, rudzielec, Rom, świadek Jehowy i chora
        dziewczynka - i jakoś nie spotykają się z okrucieństwem. Prędzej z
        zainteresowaniem. Stereotypy o okrutnych dzieciach nie wytrzymują
        konfrontacji z rzeczywistością - jak i te o śmierdzących grubasach.
        Dużo wpływu rodziców - jeśli mama nieustannie powtarza że grubas
        jest ohydny i śmierdzący to i dziecko będzie wygłaszać takie opinie.
        A to grubsze jest na prostej drodze do anoreksji słysząc takie sądy
        od rodziców.
        Nie uważam otyłości za estetyczną ani zdrową ale też nie zawsze
        wynika ona z obżerania się i zaniedbań.
    • agagin Do niedawna pulchność dziecka nie była problemem 23.01.08, 17:19
      Do niedawna nie byla problemem? Do jakiego dawna?
      Siostra poszla do szkoly w polowie lat 90, ja zaczynalam 20 lat
      temu, moja mama w polowie lat 60. I zawsze, ale to zawsze smiano sie
      z grubych i rudych. I nikt mi nie wmowi, ze pulchnosc nie byla
      problemem, chyba tylko dla opychajacej wnuka paczkami babci, bo w
      szkole pulchne dzieci mialy, maja i beda mialy problemy. Chyba,ze
      utuczone zostana wszystkie.
      • agagin Re: Do niedawna pulchność dziecka nie była proble 23.01.08, 17:20
        Wiem, ktos napisze, ze chodzi o przedszkole, ale to nic nie zmienia,
        dzieci i tak sa okrutne.
        • wadera_77 Re: Do niedawna pulchność dziecka nie była proble 23.01.08, 23:51
          Pomijajac fakt, że otyłość ( nie pulchność) jest niezdrowa i należy
          z nią walczyć..
          i tu sieę zgodzę ze wszystkimi..

          to przyznam, że zalatuje mi tu nietolerancją od poniekąd dorosłych
          osob ...

          i tu masz odpowiedź dlaczego dzieci dokuczają w szkole.. bo dorosli
          je tego nauczyli.. Ci sami dorośli, nie uczą swoich dzieci
          tolerancji dla inności za to chętnie krytykują ... nawet jesli ta
          innośc wynika z zaniedbania.
          Przejawia się w tym wątku dość mocno tendencja wykreowana przez
          media, że dziecko ( a potem dorosły) to szczupły dorosły.
          atrakcyjny wygląd jako gwarant szczęścia...



          Powiem tak, jesli dbasz o swoje dziecko jesli faktycznie go nie
          przekarmiasz to daj mu być dzieckiem. Ale przede wszystkim poświęc
          mu czas i naucz go akceptowac samego siebie. Postaraj sie zmienic
          nawyki zywieniowe, ale nie na siłe i nie natychmiast.. powoli..
          Ale nie za szcupłośc ci bedzie kieedyś dziękował... ale za to , za
          nauczyłaś go być sobą niezaleznie od opinii stada owiecsmile
          • anmanika Re: Do niedawna pulchność dziecka nie była proble 24.01.08, 10:53
            U młodej w szkole jest taki pulchny, rudy młodzieniec. Jest lubiany
            i to jest fajne. Sądze jednak, że jak skończy ta szkołę zacznie miec
            problemy. Jego nadprogramowe kilogramy są wyłącznie winą rodziców.
            Codziennie rano ze zgrozą obserwowałam jak ten młody człowiek
            zaczynał dzień od 2 batoników i 2 paczek czipsów. Sam tego się nie
            nauczył. Rodzice nie widzieli nic zdrożnego w tej "diecie".
    • parus.major Re: Ciężkie życie grubaska w szkole 27.01.08, 04:01
      O Matko Tuska! Właśnie przypomniało mi się pewne wydarzenie z piątej
      klasy. Pewnego pięknego dnia, wychowawczyni oznajmiła nam, że dziś
      nie będzie lekcji wychowawczej, bo "przyjdą jakieś panie z nami
      porozmawiać".Tak więc zostaliśmy podzieleni na dwie grupy, ja
      (grubas 150 wzrostu 47 kilo) w grupie dziewczynek powędrowałam do
      pustej klasy, gdzie przywitała nas nauczycielka z pobliskiej szkoły
      baletowej i oznajmiła,że właśnie odbędzie się selekcja do tejże
      szkoły. Po czym bez ostrzeżenia podeszła do mnie, wzięła za rękę,
      wyprowadziła na środek klasy, po czym zadarła mi sweter do góry i
      się zaczęło:"Popatrzcie, baletnica musi mieć odpowiednią figurę. Ta
      dziewczynka jej nie ma. O, widzicie, popatrzcie jaki ma okrągły
      brzuch i tłuste nogi itd. itp". Po czym odprowadziła mnie na
      miejsce, posadziła, a ja wybuchnęłam płaczem, po czym wywiązała się
      między nami taka rozmowa:
      Panibig_grinlaczego płaczesz?
      Jasadmilczę)
      Pani:No dlaczego płaczesz? A rozumiem, pewnie chciałaś zostać
      baletnicą?
      Ja(milczę)
      Pani:Chciałaś być baletnicą?
      Ja:Nie
      Pani:To dlaczego płaczesz?
      Jasadmilczę)
      Pani:Ja nie chcę, żebyś siedziała i płakała. Chcę żebyś pomogła mi
      nosić krzesła.
      W sumie dialog jak ze skeczu, ale wtedy do śmiechu mi nie było. Za
      to koleżankom i wychowawczyni-tak. Cieszę się tylko, że na ten czas
      koledzy przebywali w innej sali...
      • lila_lu Re: Ciężkie życie grubaska w szkole 30.01.08, 01:31
        osz kurna parus, ale pojechalo to babiszcze.
        ja tez bylam pyzak, w dodatku ciezki adhdowiec (wtedy jeszcze nie wysylali do
        psychiatry, tylko wpisywali uwagi do dzienniczka- mialam doklejane strony) wiec
        jakby mi taka baba pojechala z czyms takim, tobym w nia tym krzeslem rzucila.
        chyba nawet jak mi ktos dowalil w pierwszej czy drugiej klasie (natalka-
        grubalka), to owym krzeslem rzucilam, wiec pozniej bylko juz "natalka- wariatka"

        ale takiego babona o ktorym mowisz jakbym chocby teraz dorwala w swoje lapska...

        a odnosnie tematu- u nas w klasie podstawowkowej byly i pyzaki, byly i
        ułomniaki, kujony, rudzielec, śmierdziuch...ale nie bylo jakos traumatycznie.
        bardziej zle wspominam swoja naganna ocene z zachowania w 3 kl. SP, to dopiero
        byla dyskryminacja "biednych dysfunkcyjnych dzieciaczkow", hehe.
        • mika_007 Re: Ciężkie życie grubaska w szkole 31.01.08, 22:37
          wszystko to stereotypy
          nie kazdy kto dużo je będzie gruby,nie każdy ograniczajacy się
          będzie miał talię osy
          tak samo nie każdy otyły jest "łamagą"
          całe życie byłam gruba i bardzo sprawna fizycznie
          z jednej strony wyzywali mnie różnie,z drugiej-byłam najlepszą
          siatkarką
          nigdy nie migałam się od zajęć sportowych-zawsze je lubiłam
          wiec to nie kwestia tuszy tylko chęci
          u mnie w szkole to chude "paniusie" siedziały na ławkach żeby sobie
          nie wybić paluszka,nie potargać grzywki,nie złamać paznokcia
          ja skakałam,biegałam,wybijałam kostki na treningach i sprawiało mi
          to wielką radość
          dorosłam,schudłam
          może nie jestem szczupła ale wyglądam normalnie
          ogranizm trzyma swoją wagę przy normalnym odżywianiu

          czasem jest tak,że odgórnie jesteśmy zaprogramowani na np. 50kg i
          chudniemy tylko na dietach,by później wrócić do stałej wagi
          i nie pomogą ograniczenia jedzenia
          organizm wie,że ta waga jest ok i jedząc rozsądnie jej właśnie się
          trzyma

          a,że dzieci są okrutne to każdy wie
          i nie trzeba być grubasem
          to mogą być piegi,okulary,garbaty nos,chude kościste nogi

          gorsze od otyłych dzieci są głupi rodzice którzy nie uczą tolerancji
          takich wyzywajacych gów.niarzy
          jaki rodzic-takie dziecko

          nie ingeruję w to kto jak karmi/ubiera ale nie pozwoliłabym swoim
          dzieciom na dokuczanie innym
          zachowuj się tak jak chciałbyś żeby wobec ciebie się zachowano -to
          ich motto
          nie chcę żeby takie wyzywające intelektualne zera były przykładem
          dla moich dzieci
          nawet jeśli są szczupłe,zdrowe i piękne
          ale są puste w środku jeśli oceniają wartość człowieka po jego
          wyglądzie
          a z takimi nie ma co się zadawać
    • 2_x_duck Z waleni jest najlepsza polewa wiec dobrze ze sa 01.02.08, 18:17
      Kto im kaze tyle zrec? Nie ruszaja du... (oprocz trasy lodowka-komputer), wiec
      tyja jak swinie i maja przerabane. Przynajmniej jest sie z kogo posmiac na wfie
      , przerwie tongue_out
      • michal_powolny12 Re: Z waleni jest najlepsza polewa wiec dobrze ze 05.02.08, 02:24
        Jaka kultura. Jaka kultura. Jaka kultura.
        Na szczęście tacy jak ty nie znajdują pracy w Polsce ani na tak
        zwanym Zachodzie. Jak widać na załączonym obeazku wać pan jest
        kandydatem do zakładu karnego.
        • dziewczyna-szamana Re: Z waleni jest najlepsza polewa wiec dobrze ze 06.02.08, 02:19
          michal_powolny12 napisał:

          > Jaka kultura. Jaka kultura. Jaka kultura.
          > Na szczęście tacy jak ty nie znajdują pracy w Polsce ani na tak
          > zwanym Zachodzie. Jak widać na załączonym obeazku wać pan jest
          > kandydatem do zakładu karnego.

          michale obejrzyj spot...
          www.youtube.com/watch?v=2I2J62Ke92Q
          obok pedalskiego sweterka i dałna brakuje mi w tym spocie jeszcze walenia,
          grubasa czy jak to się tam mówi crying oni się sami tego nie nauczyli...



          • 2_x_duck Fajne reklama 06.02.08, 12:15
            Wszyscy maja z niej polewe smile)
            Michal powolny ja i zaklad karny? Sorry ale nie bardzo sie tam widze smile
            • michal_powolny12 Re: Fajne reklama 06.02.08, 15:36
              Kto w młodym wieku zaczyna swoją działalność przestępczą (a stanoe
              na czele dręczycieli jest taką wprawką) konczy w mamrze. I bardzo
              dobrze bo ludzi bez empatii nam nie potrzeba.
              • 2_x_duck Re: Fajne reklama 07.02.08, 15:10

                > Kto w młodym wieku zaczyna swoją działalność przestępczą (a stanoe
                > na czele dręczycieli jest taką wprawką) konczy w mamrze.

                Przesadzasz zadna dzialalnosc przestepcza i zadne dreczenie. Raczej polewa

                I bardzo
                > dobrze bo ludzi bez empatii nam nie potrzeba.

                Empatia czasem sie przydaje ale najczesciej przeszkadza
                • michal_powolny12 Re: Fajne reklama 09.02.08, 17:02
                  Dręczenie fizyczne i psychiczne jest przestępstwem. Ten kto
                  organizuje/inspiruje takie działania oraz nimi kieruje prowadzi
                  zorganizowaną przstępczość.
                  Empatia w życiu pomaga nie przeszkadza. Ten kto mając beton (lub
                  miazgę) zamiast serca i rozumu postępuje zawsze tak samo. A to źle
                  wróży jego interesom.
                  • 2_x_duck Re: Fajne reklama 14.02.08, 18:01

                    > Dręczenie fizyczne i psychiczne jest przestępstwem. Ten kto
                    > organizuje/inspiruje takie działania oraz nimi kieruje prowadzi
                    > zorganizowaną przstępczość.

                    Wez mnie nie rozsmieszaj.

                    > Empatia w życiu pomaga nie przeszkadza. Ten kto mając beton (lub
                    > miazgę) zamiast serca i rozumu postępuje zawsze tak samo. A to źle
                    > wróży jego interesom.

                    Nie wiem jak postepuje, ale wiem zetrzeba na pierwszym miejscu dbac o siebie.
                    • michal_powolny12 Re: Fajne reklama 16.02.08, 05:27
                      Niestety kolego, kierowanie zorganizowaną grupa stosującą przemoc w
                      stosunku do kolegów w szkole tudzież udział w niej wyczerpuje
                      znamiona przestępstw opisanych przez parę artykułów kodeksu karnego.
                      Dorośli ludzie idą za to siedzieć (bo tam są i rozboje i naruszanie
                      nietyklaności cielesnej i tym podobne). Szkoda że jeszcze ciebie o
                      tym polinacjanci nie poinformowali. A co do empatii. Nie posługują
                      się nią na pewno tak zwani żołnierze grup przestępczych. Efekt?
                      Krótkie życie i nagła śmierć. Nie mają często grobów bo ich chowa w
                      jakiś rowach czy innych kanałach. Jeżeli tak chcez żuć to co
                      gratuluję.
                      Aha. Szkoły integracyjne służą wzajemnej integracji i uczą szacunku.
                      Tak aby już żaden architekt nie wpadł na pomysł zaprojektowania Dw.
                      Centralnego 2 w Wwie -czyli takiego z którego jest wstanie
                      skorzystać wyłącznie osoba niezwykle sprawna. Jeżeli tobie dzieła
                      debili nie przeszkadzają to gratuluję rozumku.
      • aurita Re: Z waleni jest najlepsza polewa wiec dobrze ze 06.02.08, 11:55
        No a za 10 lat te informatyczne walenie maja polewe z machajacego lopata
        2_x_duck`a. Zycie jest sprawiedliwe smile

        2_x_duck napisał:

        > Kto im kaze tyle zrec? Nie ruszaja du... (oprocz trasy lodowka-komputer), wiec
        > tyja jak swinie i maja przerabane. Przynajmniej jest sie z kogo posmiac na wfie
        > , przerwie tongue_out
        • 2_x_duck Re: Z waleni jest najlepsza polewa wiec dobrze ze 06.02.08, 12:07
          > No a za 10 lat te informatyczne walenie maja polewe z machajacego lopata
          > 2_x_duck`a. Zycie jest sprawiedliwe smile
          >

          Nie powiedzialbym bo ucze sie dobrze. A zreszta co to za informatyk co umie
          tylko grac w gierki?
    • werska Re: Ciężkie życie grubaska w szkole 03.02.08, 12:55
      Siedmioletni syn jest niski i chudy, lubi boczek, słodycze i chipsy
      (te ostatnie dostaje tylko czasem, ale gdyby mógła to jadłby to
      stale)
      Ośmioletni z nadwagą nie lubi tłustego jedzenia, cukierki mogłyby
      sobie leżeć, CZASEM zjadłby jenego (a i to niewiele gatunków lubi).
      Jedynie gorzkiej czekolady mógłby więcej zjeść, ale jej też za
      często nie dostaje.
      Dzieci piją głównie wodę albo herbatki ziołowe (ten gruby nie
      słodzi).

      W rodzinie męża jest sporo mocno otyłych osób już od dzieciństwa (on
      też, jako 14 latek miał badania i stwierdzono problemy genetyczne).

      Na pewno trzeba zapewnić dużo ruchu wszystkim dzieciom, ale osoby
      mówiącew, że otyłe dzieci to wyłącznie wina rodziców nie wiedzą co
      mówią.
      Jola
      • blanka_32 Do 2_x_duck 03.02.08, 13:30
        Ty chyba nie znasz słowa tolerancja, człowieku. Ile masz lat? Bo po
        twoich wypowiedziach, można wywnioskować, że jesteś niedojrzałym,
        mało rozwiniętym nastolatkiem.
        Nie zawsze otyłość jest z winy tej osoby (tzn. nadmiernego
        obżarstwa), ale może być też wynikiem choroby.
        Nie mozna oceniac ludzi ja podstawie tuszy, koloru skóry itp., tylko
        po zachowaniu.
        Widać, ze twoi rodzice spier****** sprawe i nie nauczyli się
        szacunku dla osób z nadwaga lub otyłością.
        OMG, co za ludzie.
        WARA Z TEGO FORUM, SKARBIE.
        • 2_x_duck Re: Do 2_x_duck 03.02.08, 17:37
          > Ty chyba nie znasz słowa tolerancja, człowieku. Ile masz lat?

          Se sprawdz.

          Bo po
          > twoich wypowiedziach, można wywnioskować, że jesteś niedojrzałym,
          > mało rozwiniętym nastolatkiem.

          Dojrzalym, superrozwinietym madralasmile

          > Nie zawsze otyłość jest z winy tej osoby (tzn. nadmiernego
          > obżarstwa), ale może być też wynikiem choroby.

          A co mnie to? A te walenie, ktore znam akurat zra jak swinie.

          > Nie mozna oceniac ludzi ja podstawie tuszy, koloru skóry itp., tylko
          > po zachowaniu.

          A ja tak oceniam. Starannie dobieram znajomych smile

          > Widać, ze twoi rodzice spier****** sprawe i nie nauczyli się
          > szacunku dla osób z nadwaga lub otyłością.

          No to przykre, ale juz nic sie nie da z tym zrobic smile

          > WARA Z TEGO FORUM, SKARBIE.

          Spoko, nudno tu , wiec nie bede was czasto nachodzil ;p
    • zawilec1 Ciężkie życie grubaska w szkole 05.02.08, 22:06
      >heh tez mialem przerypane jako grubasek, ale to sie skonczylo jak w
      5 klasie podstawowki zlamalem swojemu oprawcy nos.

      Zdecydowanie odradzam takie odreagowanie i "oduczanie" wyzywania.
      Nawet uczen sprowokowany dzisiaj moze ponieść karne konsekwencje,
      jezeli rodzice ucznia, który uległ wypadkowi zgłoszą to na policję,
      lepeiej uczyc dziecko ignorowania takich zaczepek, wzmacniać jego
      samoocenę i pomóc mu sie zaprzyjaźnic.
      • aurita Re: Ciężkie życie grubaska w szkole 06.02.08, 11:35
        wszystkich mozna odchudzic?? Ludzie i wy taka wiedze posiadacie i nie
        sprzedajecie tej cudownej metody? wiecie jaka kasa za tym stoi. szybko patenty!!!!!

        banda (chudych) idiotow ....mozg z tluszczu wszak jest zbudowany

        A tak na powaznie ja bylam gruba (dzieki rodzicom, na pohybel im!) i jestem
        gruba. Ale mialam szczescie w zyciu, bo mlodo wyjechalam z Polski: w
        podstawowce. I dopiero wtedy przekonalam sie jak zakompleksieni sa Polacy. We
        francuskiej szkole (gdzie 99 % dzieci wazyla polowe tego co ja i mierzyla o
        glowe mniej) nikt mi nie dokuczal. Doceniano moje zdolnosci.
        Boze chron grubasow przed Polakami!
        • wrozka_chrzestna76 2_x_duck - dziecko, zrozum 13.02.08, 16:27
          2_x_duck napisał:
          ,,z waleni jest najlepsza polewa, więc dobrze, ze są'' - jak już
          coś, to walenie żyją w MORZU, a ludzie otyli, to po prostu ludzie
          otyli, a nie walenie.
          Wiesz co, dzieciątko, z jednej strony życze ci, żeby twoje dziecko
          urodziło się z chorobą, która powoduje tycie (bez względu na to, czy
          się je mało, czy dużo), albo żybyś ty sam kiedyś utył.
          Ciekawe, czy wtedy ci będzie przyjemnie, i będziesz się miał z czego
          śmiać.
          Niech ten twój usmiech zniknie z twojej dziecięcej twarzyczki, bo
          wyśmiewając się z ludzie otyłych, tylko się poniżasz i pokazujesz,
          jak bardzo jesteś opóźniony w dojrzewaniu.
          Ty masz 14 lat, a zachowujesz się na 4 lata.
          Zerówka to najlepsze miejsce dla ciebie.
          • 2_x_duck Re: 2_x_duck - dziecko, zrozum 14.02.08, 18:03
            jak już
            > coś, to walenie żyją w MORZU, a ludzie otyli, to po prostu ludzie
            > otyli, a nie walenie.

            To takie okreslenie dobrze oddaje problem. Lepiej brzmi niz kaban albo cos takiego

            > Wiesz co, dzieciątko, z jednej strony życze ci, żeby twoje dziecko
            > urodziło się z chorobą, która powoduje tycie (bez względu na to, czy
            > się je mało, czy dużo), albo żybyś ty sam kiedyś utył.
            > Ciekawe, czy wtedy ci będzie przyjemnie, i będziesz się miał z czego
            > śmiać.

            Na szczescie nie utyje smile)

            > Niech ten twój usmiech zniknie z twojej dziecięcej twarzyczki, bo
            > wyśmiewając się z ludzie otyłych, tylko się poniżasz i pokazujesz,
            > jak bardzo jesteś opóźniony w dojrzewaniu.

            Opoznieni w rozwoju sa przyklaskujacy obzerajacym sie grubasom tak ze te tyja
            jeszcze bardziej, piszacy im zwolnienia z wfow i broniacy na kazdym kroku. Im
            potrzebna jest szkola zycia a nie glaskanie smile)

            > Ty masz 14 lat, a zachowujesz się na 4 lata.
            > Zerówka to najlepsze miejsce dla ciebie.

            Moze skrzaty albo krasnale ;P??
            • wolanka79 Re: 2_x_duck - dziecko, zrozum 15.02.08, 18:39
              czytałam twoje wypowiedzi na innych wątkach m.in. o tym, że
              tolerancji można uczyć dziecka w inny sposób, niż posyłając do
              szkoły integarcyjnej i że lepiej mieć zdrowych kolegów.
              Żal mi ludzi, którzy mają z tobą styczność na co dzień. Żal mi
              ciebie. Mam nadzieję, że się nigdy nie spotkamy bo nie zdzierżyłabym
              takiego ułoma obok siebie... Na bardziej nietolerancyjną wypowiedź,
              NIESTETY, mnie nie stać.
              • 2_x_duck Re: 2_x_duck - dziecko, zrozum 15.02.08, 22:32

                > czytałam twoje wypowiedzi na innych wątkach m.in. o tym, że
                > tolerancji można uczyć dziecka w inny sposób, niż posyłając do
                > szkoły integarcyjnej

                No bo mozna. A co to jakis nowy dogmat z tymi szkolami integracyjnymi? Jak bede
                w klasie np. z kolesiem z downem to bede wtedy bardziej tolerancyjny, jak bede
                patrzyl jak sie slini co lekcja?

                >i że lepiej mieć zdrowych kolegów.

                Tak mi sie wydaje. Nikogo nie atakuje, ale ja wole.

                > Żal mi ludzi, którzy mają z tobą styczność na co dzień. Żal mi
                > ciebie.

                Mnie nie musisz zalowac, ani tych biednych ludzi, tak mysle.

                Mam nadzieję, że się nigdy nie spotkamy bo nie zdzierżyłabym
                > takiego ułoma obok siebie... Na bardziej nietolerancyjną wypowiedź,
                > NIESTETY, mnie nie stać.

                To slabo z toba, ale wolanka to pewnie Warshafka , wiec "tolerancja" musi byc smile)
    • reniadt Ciężkie życie grubaska w szkole 26.03.08, 14:16
      Ja też byłam raczej pulchniejszą dziewczyną i jestem nadal.
      Kompleksy, nadwaga, lenistwo do ćwiczeń, brzydka cera pozostały.
      Dzieci mam jak na razie szczupłe choć dobrze zbudowane, maja mocną
      budowe ciała. Muszę ich troche dopilnować i reagować gdyby coś
      niepokojącego sie działo nauczona własnym doświadczeniem. Jestem
      leniwa jeżeli chodzi o własną wagę, ale dzieci kocham bardziej niż
      siebie. Pewnie że każdy ma w czymś rację ale tak na prawde chodzi o
      to, żeby zrobić cokolwiek żeby naszym dzieciom było lepiej, żeby
      były szczupłe, ładne i lubiane. Jeżeli jest to niewykonalne z jakiś
      powodów to trudno, my je kochamy to znajda tez kogoś kiedyś kto ich
      pokocha. Ale faktem jest, że jak świat światem w naszej kulturze z
      grubasów sie wyśmiewano. Dzisiaj starsza sąsiadka powiedziała do
      mnie - fajna jestes taka pulchniutka. Nie chciała być złośliwa bo
      sama ma ponad 100 kg, po prostu, ale trafiła w czuły punkt. Syn
      mówi, że smieja się z grubasów w przedszkolu. Tłumaczę mu, że nie
      wolno sie smiać że to nie jest wina tych dzieci, mówie mu, że ja też
      nie jestem szczupła. Chciałabym dzieciom oszczędzić kompleksow jakie
      miałam i mam, może sie uda, może naucze się zdrowo gotować zanim nie
      będzie za późno. Jeżeli będą miały nadwagę mogę zrzucić winę na
      geny, ale tak na prawdę wiem że byłaby to moja wina i mojego kurcze
      lenistwa. Cokolwiek byście sobie nie pisali nawzajem i obrzucali sie
      błotem to źle jest grubaskom w szkole, po prostu smile
    • zlota.kaczka Kochani! wiele zależy od nas, rodziców!! 17.06.08, 12:39
      Moją córkę (tzw."mocna" budowa) chowałam bez grama chipsów,
      słodyczy, coli; W wieku 6 lat miała 60 % nadwagi. Walkę zaczęłam w
      wakacje, przed zerówką - ścisła, mądra dieta (pod kontrolą lekarza)-
      w skrócie: 1 owoc dziennie, warzywa do oporu, woda bez ograniczeń,
      zero soków i słodyczy rzecz jasna, kulka lodów raz w tygodniu w
      nagrodę, codziennie zupa na chudym mięsie, szklanka mleka, jajko,
      (śniadanie/kolacja + kromka-dwie chleba). Przez 2 miesiące schudła 4
      kilo i urosła 7 (!) cm. Było CIĘŻKO, ale to był ostatni moment. Już
      zaczynały się ostre docinki w przedszkolu.Zaangażowałam całą
      rodzinę, były też momenty tragikomiczne - 2 razy znalazłam ją w
      szafie(!) z paczką ciastek... Przez nast.pół roku ta sama dieta
      nieco rozszerzona plus basen 2x w tyg. Myślałam, że już załatwiłam
      wszystko, w końcu dużo i trwale schudła (nota bene z racji budowy
      nigdy nie będzie tyczką...), gdy dowiaduję się od małej, że i tak
      jest brzydka, że woli być blondynką, że strasznie wygląda na
      zdjęciach... I znowu mozolna praca, już bez fachowca smile Musiałam się
      otworzyć, wiele rzeczy przewartościować, dotrzeć do swojego
      dzieciństwa (mama akceptowała, ale NIGDY NIE CHWALIŁA)...
      Córka właśnie kończy I klasę podstawówki, wczoraj powiedziała, że
      czuje się piękna, a na zdjęciach z rodzinnej wycieczki wygląda
      SUPER...
    • madissa Re: Ciężkie życie grubaska w szkole 07.07.08, 00:11
      Pewnie, jest dużo chorób powodujących otyłość. Są leki, powodujące otyłość. Są
      też bezmyślni rodzice i krewni mający głęboko gdzieś zdrowie (także psychiczne)
      swoich dzieci. I na takich ludzi normalnie powinien być paragraf w kodeksie
      karnym.
      Byłam stuczonym grubym dzieciakiem - więc wiem, co mówię. I nie tłumaczcie się
      drodzy rodzice, że NIE ZAUWAżYLIśCIE, że dziecko jest grubsze od rówieśników.
      Nie tłumaczcie sobie, że jest nieśmiałe i nieszczęśliwe w szkole, bo taką ma
      naturę, a w ogóle to samo sobie winne, bo lubi jeść i nie lubi się ruszać
      (owszem, nie lubi sportu, bo zawsze jest najgorsze). Ciekawe, czy jakby lubiło
      sobie wyskakiwać z drugiego piętra - też byście powiedzieli "a niech sobie
      wyskakuje"

      Ludzie grubi w dzieciństwie do końca życia będą mieli problemy z wagą - bo
      dzięki wam, rodzice, mają rozbudowane komórki tłuszczowe i po prostu tyją
      szybciej - wystarczy odrobinę sobie odpuścić: dietę, ruch -i już. Katastrofa
      gotowa.

      Tucząc swoją małą córeczkę pozbawiacie ją dzieciństwa - jako dorosła pewnego
      dnia uświadomi sobie, że zupełnie nie pamięta tego okresu swojego życia, kiedy
      była małą dziewczynką: w ładnej sukieneczce z falbankami i paseczkiem,
      "księżniczką tatusia", o której wszyscy mówią "jaka ładna mała dziewczynka". A
      to dlatego - uświadomi sobie następnie- że zawsze była wielką tłustą kupą
      tłuszczu i żadna sukieneczka nie dopinała się jej w pasie!!!!
      • wieczna-gosia Re: Ciężkie życie grubaska w szkole 07.07.08, 11:48
        madissa ja ci na jedna rzecz chcialam zwrocic uwage. Akurat moje dzieci tak nie
        maja- ale wiele dzieci karmionych piersa ma faze puci puci grubaska. Przejsciowa.

        po drugie standart szczuplosci zaczyna byc taki ze coraz mniej osob w naturalny
        sposob pod niego podpada. Troje dzieci mam chudych, jedno mam mniej chude-
        chociaz slodyczy obiektywnie je mniej niz jeden z tych chudziakow. Jest w klasie
        sportowej, czyli ruchu ma wiecej niz wiekszosc rowniesnikow. No po prostu ma
        wieksza sklonnosc do tycia- ani jej wina ani jej zasluga. Mialam gokladnie to
        samo- jestem grubasem- biegajacym polmaratony, planujacym mataron, lazacym po
        gorach, uprawiajacym wiecej sportu niz wiekszosc moich szczuplych kolezanek-
        ludzi uprawiajacych tyle sportu co ja lub wiecej (ale to fakt glownie faceci)
        spotkalam po wymysleniu sobie triatlonu.

        rzecz w tym ze ludzie wjezdzajac na grubego bo gruby- nie zastanawiaja sie
        czyten gruby jest taki bo lezy na kanapie i zre slodycze czy tez dlatego ze po
        prostu tyje od salaty mowiac popularnie, czyli przemiane materii ma jak zolwik.

        jesli na karcie zdrowia dziecka przy wadze mam napisane 50 centyl (czyli polowa
        rowiesnikow jest chudsza a polowa grubsza) a w uwagach mam napisane lekka
        nadwaga to sobie mysle ze lekarka ktora takie cos wyprodukowala ma niedowage
        mozgu. Ale w swiat poszlo, dziecko przeczytalo i sie zaczyna martwic.
        • agatka_s Re: Ciężkie życie grubaska w szkole 07.07.08, 12:00
          Jest jedna sytuacja gdy 50 centyl wagi oznacza nadwage, jesli centyl
          wzrostu jest ponizej 50.

          Jest to wtedy odpowiednik duzego BMI u doroslych.

          Jesli centyle wagi i wzrostu sa mniej wiecej skorelowane, to wtedy
          OK.


          Moj syn ma tez wage w okolicach 50 centylu, no ale wzrost ma za to w
          okolicach 95 centylu. Teraz jest straszny chudzielec....
          • ibelin26 Re: Ciężkie życie grubaska w szkole 07.07.08, 12:37
            Byłam pulchnym dzieckiem, nie grubym ale pulchnym. Ponieważ jestem
            wysoka nie rzucało się to w oczy.

            Schudłam jak wyprowadziłam się z domu na studiach. Nie stosowałam
            żadnej szczególnej diety, nawet nie miałam zamiaru się odchudzić.

            Po prostu zamiast pomidorowej zaprawianej mąką i śmietaną (tak jak
            gotowała mama) – zupa czysta, zamiast ziemniaków i schabowego – ryż,
            chude mięso i warzywa (prościej i szybciej można przygotować).
            Zaczęłam chodzić na aerobik bo mnie koleżanki z roku namówiły.

            Efekt – „niechcący” schudłam 15 kilo w ciągu pół roku.

            I trzymam tę wagę do tej pory, a minęło 10 lat. Jem rozsądnie, nie
            obżeram się.

            Inna sprawa, że wrodziłam sie do "chudej i wysokiej" części rodziny,
            a moje dodatkowe kilogramy były efektem tradycyjnej polskiej kuchni
            i tradycyjnego modelu przekarmiania: dziecko tłuse = dziecko zdrowe.

            Gdybym wrodziła sie do części rodziny "niskiej i grubej" tak łatwo
            by mi nie poszło.
      • evee1 Re: Ciężkie życie grubaska w szkole 07.07.08, 13:12
        No dobrze, a co z rodzicami, ktorzy od urodzenia pilnowali ile dziecko jadlo, a
        dziecko jednak szczuplaczkiem nie jest. Tacy rodzice tez sa winni tego, ze ich
        dzicko to klucha? Czy uwazasz, ze dzieci sa przy kosci tylko dlatego, ze zra, a
        rodzice je tucza? To chyba zbyt proste i zbyt latwe.
        • wieczna-gosia Re: Ciężkie życie grubaska w szkole 07.07.08, 13:39
          Czy uwazasz, ze dzieci sa przy kosci tylko dlatego, ze zra, a
          > rodzice je tucza? To chyba zbyt proste i zbyt latwe.

          ano wlasnie
        • ibelin26 Re: Ciężkie życie grubaska w szkole 07.07.08, 13:56
          Czy uwazasz, ze dzieci sa przy kosci tylko dlatego, ze zra, a
          > rodzice je tucza?

          Nie, nie uważam. Każdy z nas jest jakiś. Pytanie co z tym zrobimy.
          Jesli dziecko ma skłonności do tycia, a rodzice daja mu
          batonik/czipsy/loda/colę/hamburgera to ponoszą odpowiedzialność za
          utuczenie swojego dziecka. To akurat jest proste.

          Sama pamietam z dzieciństa "pasienie" - a zjedz jeszcze, a za
          mamusię, za tatusia, za babcię ...

          Nie wiem czy są na ten temat jakieś dane, ale interesuje mnie ile
          dzieci i nie tylko dzieci jest otyłych z powodów powiedzmy
          biologicznych (choroba, budowa ciała) a ile po prostu utuczonych.

          Jakoś dziwnie mi sie wydaje, że rodzice rozsądnie odzywjący swoje
          dziecko, które ma skłonności do tycia, są w mniejszości.
          • alpepe Re: Ciężkie życie grubaska w szkole 09.07.08, 17:58
            to ja tylko taki kamyczek, bo sama mam niedowagę, moje niemowlę ma niedowagę,
            mój mąż, no, jest w normie, moja starsza córka lada chwila będzie miała niedowagę...
            Koleżanka, otyła, sama tuczona jako dziecko (np. cukier z miodem)ma niespełna
            dwuletnią córkę ważącą 25 kg. POnoć córka jest jak odkurzacz. Co koleżanka
            schowa swoje CIASTKA i CUKIERKI, to jej córka zawsze je znajdzie i każe sobie
            dać. No i jak tu jej nie dać?
            Tak, najlepiej wtedy wszystko zwalić na geny.
            U mnie w domu nigdy nie ma w zapasie ciastek i cukierków, bo ile by nie było,
            zjedlibyśmy na pniu.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka