k1234561
30.05.08, 18:03
Witam
Chciałabym Was prosić o radę,jabyście zachowały/li się na moim
miejscu.Otóż moja 6-letnia córka chodzi do przyszkolnej
zerówki.Pani,która prowadzi jej grupę,szczególnie " upodobała" sobie
moje dziecko.Oczywiście w tym negatywnym znaczeniu.Moja córka jest
dzieckiem spokojnym,wrażliwym,ale też wszystko ją interesuje.Często
zadaje pytania,ale ja wiem,że to taki wiek i dobrze,że się o
wszystko pyta,bo wiem,że intersuje ją wiele rzeczy.Pani natomiast
widzi w tym niezwykłą upierdliwość.
Nie zrozumcie ,że jestem typem mamy która uważa swe dziecko za
chodzący ideał i święta krowę, o nie, bardzo mi do tego daleko.Ale
wracając do tematu,zawsze kiedy córka zadawała jakieś pytanie pani
zniecierpliwionym tonem odpowiadała :A ty znowu coś chcesz?,No czego
się pytasz? Jak zwykle znowu masz pytanie? itp. Ale apogeum pani
osiągnęła wczoraj.Informowała dzieci ,że dziś jest organizowany
festyn i mają się przebrać za indian.Moje dziecko oczywiście zadało
pytanie coś pewnie w stylu jak się przebrać,czy to wszyscy itp.,a
pani do dziecka wypaliła: "Ty się pytasz jakbyś mózgu nie miała".To
pwiedziała pani z kilkunastoletnim stażem pedagogicznym,przy całej
grupie dzieci do 6-latki.Nie muszę chyba opisywac jak przykro i
smutno zrobiło się mojej córce,która już i tak po całorocznych
odzywkach pani, ma jej dosyć.
Pani takich wyskoków w ciągu całego roku szkolnego miała
niemało,doszedł też incydent z urodzinami mego dziecka,kiedy to
córka przyniosła cukierki dla swej grupy a pani kazała jej najpierw
pójść i obczęstować inne panie w pozostałych grupach + panie
kucharki.Dodam,że nie wiem czy wtedy starczyło cukierków dla dzieci
w grupie,bo ja kupiłam tyle cukierków,aby starczyło przynajmniej po
2 na jedno dziecko w grupie.Do głowy mi nie przyszło,że córka będzie
zmuszona "obkolendować" panie których nie zna z pozostałych grup.
Do tej pory nie rozmawiałam z panią nauczycielką,bojąc się aby
jeszcze bardziej córce nie zaszkodzić.Dodam,że pani jak mnie widzi
to jest w stosunku do córki słodka i uśmiechnięta,ale jak zamkną się
drzwi klasy i mnie nie ma to pani zmienia się diametralnie.
Rozważałam pójście do pani dyrektor,ale po zakończeniu roku
szkolnego,aby pani nauczycielka nie uprzykrzyła jeszcze bardziej
życia mojemu dziecku już na końcu roku.
A Co wy byście zrobiły/li na moim miejscu?
Z góry dziękuję za pomoc
Anika