Dodaj do ulubionych

problemy z nauka!

30.09.08, 20:39
co z tym zrobic?Poradzcie prosze,czy warto udac sie do
psychologa,moze pedagoga?Jak takie spotkanie wyglada,co daje?Moze
ktos ma jeszcze inne rady?
Obserwuj wątek
    • verdana Re: problemy z nauka! 30.09.08, 20:57
      To zalezy, jakie problemy...
    • marzeka1 Re: problemy z nauka! 30.09.08, 20:57
      Za mało danych: ile dziecko ma lat, czego dotyczą problemy itp.
      • jus_klo Re: problemy z nauka! 01.10.08, 09:42
        Ma 12lat,6kl.Problemy sa z kazdym przedmiotem,czy jest to
        matematyka,czy historia,to i tak nic nie wchodzi jej do
        glowy.Codziennie musze spr.jej zeszyty(zwlaszcza matematyke),bo
        nawet z tablicy spisuje bzdury.W domu musimy przerabiac wszystko od
        poczatku,a ja nie mam juz cierpliwosci.Wczoraj uczyla sie na
        przyrode 4 h.i jak zaczelam ja pytac,to nic nie umiala.Wiec sa 2
        obcje,albo patrzyla w sufit i nic nie robila,albo nie jest wstanie
        zapamietac tego materialu.Mam wrazenie,ze to ja chodze szkoly,bo sie
        bardziej przejmuje niz ona.Nie pomagaja kary typu brak
        komputera,telewizji,kolezanek.Jest strasznie bierna,zero
        ambicji.Wiem,ze to moja winna,bo to ja powinnam rozbudzic wniej
        zapal do czegos,ale nie potrafie.Dodam,ze jest
        grzeczna,nie "pyskuje",jest niesmiala,ale jest tez leniwa.Nie
        przejmuje sie jedynkami,nie przejmuje sie tym,ze nie przygotowala
        sie na lekcje,ma wszystko gdzies.Co robic?Prosze o rady?
        • dagbe Miałam tak samo... 01.10.08, 11:26
          Materiał z podstawówki mam teraz w małym palcu. wink
          Mój syn jest z gatunku "zdolny, ale leniwy" - wiecznie buja w obłokach, nigdy
          nic nie wie, nie pamięta, nie zapisuje, nawet chyba nie wie, co to jest
          koncentracja... Badania w poradni pedagogiczno-psychologicznej wskazały na
          dysleksję.
          Jednak na teście po podstawówce miał 37 punktów - efekt tytanicznej pracy
          nauczycielek.
          Gimnazjum wybraliśmy z tych lepszych - syn ze względów towarzyskich (poszła tam
          połowa jego klasy z podstawówki) a mnie się podobała oferta edukacyjna szkoły.
          Jednak po I klasie byłam już na skraju załamania nerwowego wink W II klasie
          przeniosłam syna do klasy sportowej (dobrze pływa), obniżyłam swoje oczekiwania
          w sprawie ocen (na świadectwie nie chcę widzieć dwój) i jest dużo lepiej (puk,
          puk w niemalowane). Syn ma pasję - sport i taniec. Do tego nie jest potrzebna
          znajomość budowy wewnętrznej pantofelka czy rozmieszczenia przemysłu na obszarze
          naszego kraju.
          Odpuściłam i jest mi z tym dobrze. Mam na dzieje, że na dobre wyjdzie też mojemu
          synowi. Nadal kontroluję sprawy szkolne, ale mniej nerwowo. Mamy czas, żeby
          pogadać o czymś innym niż tylko o szkole. Syn z rozwydrzonego dzieciaka zmienił
          się w całkiem sensownego nastolatka.
          Po prostu niektóre dzieci takie są i trzeba się z tym pogodzić, jeśli nie można
          tego zmienić.

          Z własnych doświadczeń polecam badanie w poradni pedagogiczno-psychologicznej i
          wizytę u okulisty. Często problemy z nauką są spowodowane kłopotami ze wzrokiem.

          Pozdrawiam,
          Dagmara
        • oldrena1 Re: problemy z nauka! 01.10.08, 12:58
          Badania odpowiednie robiliście? Okulista np., poradnia
          psychologiczno-pedagogiczna?
          • jus_klo Re: problemy z nauka! 01.10.08, 13:17
            okulary nosi.A jak wyglada badanie psychologiczno-pedagogiczne?
            • jus_klo Re: problemy z nauka! 01.10.08, 14:28
              Czy do takiej poradni jest rejonizacja,czy moge isc gdzie chce?Co
              mam mowic przy rejestracji tzn.konkretnie,ze chce zrobic badania na
              dyslekcje,dysmatematyke(jakos to sie nazywa).Czy oni sami
              stwierdzaja,czy takie badania trzeba zrobic?Napiszcie prosze jak to
              wyglada?No i oczywiscie w czym dokladnie takie stwierdzenie
              np.dyslekcji pomaga.Wiem ze dziecko bezkarnie moze robic bledy
              ortograficzne,ale co dalej.Albo,ze tak to nazwe dysmatematyka(bo to
              nowsc)?Dla mnie jak ktos jest antymatematyczny,to nie powinien sie
              za nia zabierac a jak to jest faktycznie?
              • oldrena1 Re: problemy z nauka! 01.10.08, 14:45
                jus_klo napisała:

                > Czy do takiej poradni jest rejonizacja,czy moge isc gdzie chce?
                Sa poradnie państwowe (bezpłatne) i, jeśli sie nie mylę, jest
                rejonizacja. Najlepiej zadzwonić do najbliższej i zapytać o to. W
                Warszawie jest też poradnia TOP, która przyjmuje chętnych z całego
                miasta.
                Są też poradnie prywatne, płatne.

                Rozmawiając przez telefon możesz powiedzieć, że chcesz znaleźć
                przyczyny kłopotów w nauce swojego dziecka (nawiasem mówiąc -
                pojawiły się dopiero w VI klasie?).
                Ustalicie z rozmówcą termin, który Tobie najmniej przeszkadza
                (czasem czeka się z miesiąc). Poznasz nazwisko psychologa, który
                przebada Twoją córkę. Powinni Ci też powiedzieć, co musisz mieć przy
                sobie (np. książeczka zdrowia dziecka, zeszyty). Na spotkanie z
                psychologiem jest wywiad z rodzicem nt. rozwoju dziecka, są badania
                psychologiczne i rozmowa z dzieckiem. Ze dwie-trzy godziny zejdą.

                > No i oczywiscie w czym dokladnie takie stwierdzenie
                > np.dyslekcji pomaga.Wiem ze dziecko bezkarnie moze robic bledy
                > ortograficzne,ale co dalej.Albo,ze tak to nazwe dysmatematyka
                Dyskalkulia.
                Nieprawdą jest, jakoby dziecko z dysortografią _bezkarnie_ mogło
                robić błędy ort. Musi znać i stosować reguły ortograficzne - nie ma
                przebacz. Poza tym - dziecko sporo musi pracować nad sobą (a rodzice
                zachęcają, nadzorują, wspomagają), ćwiczyć. Psycholog może zalecić
                zajęcia reedukacyjne w poradni.
                • verdana Re: problemy z nauka! 01.10.08, 15:24
                  Dziecko z dysortografią musi znac reguly na wyrywki , to prawda,
                  musi bardzo dużo cwiczyć, to prawda, ale stosować reguł nie musi.
                  Nie musi, bo nie może - gdyby mogło, to by nie miało dysortografi,
                  tylko zwyczajnie było tej ortografii nie nauczone. Typowa cechą
                  dysortografii jest to, ze delikwent teoretyczne często wie, jak co
                  się pisze, ale pisze i tak błędnie. Nie do pojecia? Cóż, dla mnie
                  też, ale tak jest - dla mnie nie do pojęcia jest też słyszenie
                  głosow w glowie, a nie zaprzeczam, ze schizofrenia istnieje.
                  Twoja corka najwyrażniej ma jakis problem, raczej niezalezny od
                  niej. Tez radzilabym wizyte w poradni, albo u prywatnego psychologa.
                  Moga być bardzo różne przyczyny klopotów z nauką - zbyt niska lub
                  zbyt wysoka inteligencja, dysleksja rozwojowa, klopoty ze słuchem,
                  wolniejszy rozwój, błedy wychowawcze - na pewno trzeba to
                  zdiagnozować.
                  • oldrena1 Re: problemy z nauka! 01.10.08, 15:42
                    Nie wszystko w ortografii podlega regułom smile. W każdym razie -
                    znajomość reguł jest konieczna, pozwala wykluczyć lenistwo lub
                    zwykłe niedouczenie, na ten przykład.
                    • verdana Re: problemy z nauka! 01.10.08, 16:06
                      reguły-tak, stosowanie ich - nie.
        • kkokos Re: problemy z nauka! 01.10.08, 19:28
          Wczoraj uczyla sie na
          > przyrode 4 h.i jak zaczelam ja pytac,to nic nie umiala.Wiec sa 2
          > obcje,albo patrzyla w sufit i nic nie robila,albo nie jest wstanie
          > zapamietac tego materialu.

          oczywiście, że patrzyła w sufit - a ty byś wytrzymała w skupieniu 4
          h nad kilku czy kilkunastoma stronami tekstu, który cię zupełnie nie
          interesuje?? z pewnością nie
          może błąd tkwi też trochę w metodzie uczenia się, a właściwie jej
          braku? może w tym wypadku trzeba było podzielić jej materiał na
          mniejsze części i odpytywać częściej, a nie dopiero po 4 godzinach,
          kiedy już obie miałyście serdecznie dość? a może w ogóle warto
          poszukać jakichś porad, jak się uczyć?
          > Jest strasznie bierna,zero
          > ambicji.
          ale chyba jej tego nie mówisz?? ja wiem, że bierne osoby mogą
          doprowadzić do szału, ale tylko ją w takim zachowaniu utwierdzasz...
    • dagbe Badania 01.10.08, 16:24
      Pierwsze badanie mieliśmy, gdy syn kończył przedszkole. Dostał skierowanie do
      konkretnej poradni i pojechał tam razem z innymi 6-latkami ze swojego
      przedszkola. Wtedy jeszcze wszystko było w porządku. Na kolejne badanie
      pojechaliśmy w II klasie ze skierowaniem ze szkoły do konkretnej poradni, w
      której rejonie była nasza podstawówka. Wtedy zdiagnozowano problemy z
      koncentracją i ryzyko dysleksji. Zalecono terapie pedagogiczną, która była
      prowadzona w szkole. Kolejne badanie mieliśmy w V klasie - wtedy już mimo
      prowadzenia terapii wyszła dysortografia. Cały czas syn chodził na terapię i w
      związku z tym nie oceniano u niego ortografii. Miał też więcej czasu na teście
      kompetencji po VI klasie.
      Skierowanie do poradni powinnaś dostać ze szkoły (prawdopodobnie od pedagoga
      szkolnego, pogadaj z wychowawcą). Badanie zajmuje kilka godzin, składa się z
      dwóch części. W poradni powiedzą dokładnie, co dziecko ze sobą ma wziąć. Po
      tygodniu odbierasz opinię. Ja przy odbiorze miałam długą rozmowę z panią pedagog
      na temat tego, jak można synowi pomóc. W opinii były zalecenia dotyczące
      dostosowania warunków nauki do jego sytuacji (np. ma siedzieć w pierwszej ławce
      mimo, że jest wysoki - akurat w jego szkole ten warunek był możliwy do spełnienia).

      Prywatnie badanie pedagogiczno-psychologiczne kosztowało mnie w 2001 roku 200zł.

      Pozdrawiam,
      Dagmara
      • jus_klo Re: Badania 01.10.08, 17:01
        no tak,dziekuje za odpowiedzi.Moja corcia,zna zasady ort.,ale ich
        nie umie uzyc i do tego szybko zapomina.To samo jest z tabliczka
        mnozenia.Ciagle uczymy sie jej na nowo!!!Umie ja super,a za jakis
        czas nic nie pamieta!!!Ciagle dochodzi nowy material i nie ma czasu
        na powtarzanie 10000razy starych rzeczy.Dodam ze wiersze i piosenki
        zapamietuje migusiem.Co jest nie tak!!!Nie mam juz sily,ani
        cierpliwosci.
        • verdana Re: Badania 01.10.08, 17:06
          Do poradni nie trzeba skierowania.
          mam kilka pytań
          - czy Twoja corka potrafi nauczyć się dni tygodnia i miesiecy?
          - czy potrafi nauczyć się slowek i zatrzymac je w pamięci?
          - czy potrafi nauczyć się dialogu z tymi słówkami?
          - czy Twoja corka sprawia wrazenie inteligentnej i bystrej, póki nie
          pytasz jej o sprawy szkolne?
          - czy Twoja córka daje zupełnie przypadkowe odpowiedzi na proste
          pytania, gdy przepytujesz ją z lekcji (dla przykladu "co jest
          stolica Francji" - natychmiastowa odpowiedź "Londyn!")
          - czy Twoja corka sporo wie i sprawia wrazenie, ze cos jednak umie,
          poza sytuacja, gdy zasiada do lekcji i Ty ją przepytujesz?
          - czy Twoja corka potrafi czytać mapę i wskazac na niej rózne rzeczy/
          • dagbe Re: Badania 01.10.08, 17:31
            Mój syn do tej pory myli się przy dniach tygodnia i miesiącach... wink

            Pozdrowienia,
            Dagmara
          • jus_klo Re: Badania 01.10.08, 20:28
            _tygodnie,miesiace,zna_ slowka w dialogu tak,ale dzisiaj,za dwa dni
            nie pamieta _Inteligentna i bystra?Jejciu nie wiem czy jako matka
            jestem obiektywna,ale w porownaniu z kolezankami jest malo bystra i
            wygadana._Przypadkowe odp.daje,ale 1-2 slowami.Nie jest to
            zdanie.Rozmawiam z jej kolezankami i one wiecej mi
            opowiedza,czytelniej,no jest roznica._Duzo wie o swoich idolach
            np."High school Musical"i wtym temacie nawet fajnie sie
            wypowie._mapa-zapmnij.Czasami mam wrazenie ze jest z kosmosu.Nawet
            mamy takie powiedzenie"hallo tu ziemia",bo czesto do niej mowie a
            ona mnie nie slocha.Ona odpowiada"bylam u swoich"hi,hi,hi,przez
            lzy.
            • verdana Re: Badania 02.10.08, 12:48
              No to do pssychologa - i to szybko.
              • jus_klo Re: Badania 02.10.08, 22:08
                dzwonilam-mamy wizyte za 2 tygodnie.Jesli ktos jest zinteresowany
                jak bylo, to prosze dajcie znac, bo jak nie,to na tym
                zakonczyczymy.Wszystkim bardzo dziekuje za rady.
                • verdana Re: Badania 02.10.08, 22:45
                  Na pewno jestem zainteresowana, daj znać!!!!
                • jus_klo Re: Badania 17.10.08, 12:23
                  jestesmy po pierwszym badaniu.Najpierw wywiad ze mna,pyt.nawet o
                  ciaze i porod.Pozniej corka siedziala z pania psycholog ok.1.5
                  h.Wnioski sa takie,ze matematyka wyszla ponizej
                  przecietnej,ort.tez,ogolnie wszystko przecietnie.Dobrze jej poszlo
                  ukladanie puzzli,ladnie pisze,wiec dyslekcja raczej odpada.Psycholog
                  stwierdzila,ze ma problemy ze skupieniem sie np.mowi co innego i
                  pisze co innego np.mowi 45 a pisze 35 (ja tez to wiem)W polowie
                  listopada spotkanie z pedagogiem i dopiero wtedy bedzie decyzja,czy
                  robic badania na dyslekcje itp.Ogolnie jestem zadowolona z
                  wizyty,chociaz to dopiero poczatek badan i nic konkretnego,ale od
                  czegos trzeba zaczac.Pozdrawiam.
    • baba06 Re: problemy z nauka! 03.10.08, 09:12
      oczywiście napisz jak było, bo to może przydać się tez innym, ktorzy maja
      podobne problemy i wątpliwości - pójść czy nie do psychologa?

      powodzeniasmile

      • kurczak1 Re: problemy z nauka! 03.10.08, 14:10
        W przypadku poważnych zaburzeń psycholog czy nawet szkolnby pedagog
        pomoże , bo pokieruje rodzica. Ja pomagam synowi w lekcjach tylko
        kiedy mnie o to poprosi. I to tylko wtedy gdy uznam ze mogę pomoc
        nie robiąc za niego. To nie ja chodzę do szkoły. Dzięki tej postawie
        podsuniętej mi przez jedną trafioną lekturę od pedagoga szkolnego
        mój syn w ciagu roku zmienił radykalnie sposob pracy: ze slamamzary
        bujajacej w obłokach stał się mistrzem szybkości i wiedzy. Jest w II
        klasie. Rok temu siedziałam z nim do 9 nad lekcjami. Teraz ma czas
        na ulubione priogramy w tv, nie zawiesza sie. Mało tego: te lekcje
        są na ogół zrobione porządnie. Wiem, bo raz na kilka dni wertuję ze
        2-3 wybrane zeszyty i książki. Polecam zasade nieingerencji. Jak
        dziecko czuje że samo odpowiada za swoją sytuacje w szkole, zmienia
        swoj do niej stosunek. A autorka wątku z tego co widzę uczy sie za
        córke. To nic nie da.
        • kowalik30 Re: problemy z nauka! 13.10.08, 13:08
          Czy mozesz napisać jaka to lektura? pozdrawiam
          • kurczak1 Re: problemy z nauka! 17.10.08, 14:48
            M. Beliveau "Nie cierpię szkoły!- Jak pomóc dziecku w problemach
            szkolnych. Poradnik dla rodziców" wyd KDC 2005
    • sienmuza Re: problemy z nauka! 07.10.08, 13:27
      Witaj! Mam dokładnie taki sam problem. Moja córka jest w wieku
      Twojej. I NIE CHCE się jej uczyć. Wiem, co mówię, bo mówi mi to
      wprost. Też uczę sie razem z nią. Staram się nie uczyć za nią a
      raczej np. zachęcam aby to ona najpierw przeczytała na głos tekst,
      który ma przyswoić. I tu zaczynają się problemy, bo jej się nie chce
      go czytać. Nie pomagają żadne racjonalne argumenty, że dostanie złą
      ocenę, że zawiedzie nauczycielkę, mnie i siebie, że jest zdolna i
      stać ją na to żeby się nauczyć, że nie jest gorsza od innych dzieci
      w klasie itd., itd. Jak już po co najmniej półgodzinnej namowie uda
      mi się skłonić ją do tej nauki, to stara się to zrobić szybko i
      połebkach. Tłumaczy to tym, że przecież trójka jej wystarczy. Zero
      ambicji. I skąd to się bierze? Niedawno byłyśmy na badaniach w
      poradni psychologiczno-pedagogicznej. Czeka mnie jeszcze jedna,
      ostatnia rozmowa z pedagogiem, ale już teraz wiem, że nie
      stwierdzono ani dysortografii, ani dysleksji, ani żadnej rzeczy,
      która pomogłaby jej na egzaminie kompetencji. Boję się, że przy jej
      podejściu do nauki może go po prostu nie zdać, albo zda go tak źle,
      że będzie musiała pójść do napodlejszego gimnazjum. A teraz chodzi
      do elitarnej szkoły i uważam, że dobrze, bo przynajmniej z
      zachowaniem nie ma problemów. Jest dzieckiem bardzo wrażliwym, kocha
      przyrodę, sport, taniec. Ale z systematyczną nauką są ogromne
      problemy. Sama jestem z wykształcenia nauczycielem, więc nie sądzę
      żeby moje metody były z gruntu złe. Staram się jak mogę. Prawie
      nigdzie nie wychodzę i pędzę do domu, żeby jak najwięcej czasu
      poświęcić córce. Nawet nie wprzęgam jej w żadne domowe obowiązki,
      żeby tylko miała ochotę na naukę. I nic z tego, droga przez mękę.
      • verdana Re: problemy z nauka! 07.10.08, 13:37
        No, ja się nie dziwię. Nie dziwię się, bo przy nastawieniu rodziców,
        ze nic procz nauki się nie liczy, dziecko, ktore nie jest najlepsze
        i najzdolniejsze w elitarnej szkole traci całą motywację.
        ja się będzie uczylo, to dostanie czworke - jak sadze, to nie
        zaspakaja rodzicielskiej ambicji, bo dziecko powinno miec piatki.
        Jak sie nie nauczy - dostatnie trójkę. mała różnica.
        I dziecko wie, ze może się nie uczyc i być kompletnie
        nieodpowiedzialne, bo dostaje za to wspaniałą nagrode - jest w
        centrum zainteresowania, mama pomaga odrabiac lekcje , mama jest
        blisko, nie trzeba w domu nic robić.
        Dla mnie jest jasne, dlaczego twoja córka się nie uczy - bo nie
        musi. Wie, ze Ty jesteś za to odpowiedzialna, ze szkola - to Twoja
        sprawa, ze ucząc sie samodzielnie nic nie zyska, a wiele straci.
        • sienmuza Re: problemy z nauka! 07.10.08, 14:06
          Dziękuję za ten głos. Muszę powiedzieć, że dał mi on trochę do
          myślenia, ale też nie do końca się z Tobą zgadzam. Owszem, poświęcam
          córce dużo czasu, zwalniam ją z obowiązków domowych itd. ale gdybym
          tego nie robiła, jestem o tym przekonana, że byłoby jeszcze gorzej.
          Próbowałam przejść na system samodzielnego uczenia się. Dawałam jej
          np. określony czas na przyswojenie danego materiału i potem ją
          odpytywałam. Ale niestety prawie nic nie umiała i trzeba było uczyć
          się od nowa. Gdy z kolei w minionym roku szkolnym po wielu rozmowach
          i obiecywaniu, że teraz to już na pewno będzie się uczyć, dałam jej
          swobodę i przez miesiąc wcale nie ingerowałam w to czy odrobiła
          lekcje czy się nauczyła itd., wierząc w jej odpowiedzialność i
          dojrzałość. I co? Jak poszłam na wywiadówkę to wyszłam z płaczem.
          Prawie same jedynki i braki zadań! I co Ty na to?
          • verdana Re: problemy z nauka! 07.10.08, 14:35
            Nie wiem, jak wyglada sytuacja z Twoja córką, bo w przypadku mojego
            syna sprawa byla skomplikowana tym, ze miał (ma..) straszliwą
            dysortografię. I zbyt wysoki IQ, co, ku mojemu zaskoczeniu, podobno
            bardzo przeszkadza w nauce, a nie pomaga.
            Mnie sie tez wydawało, ze syn był pozbawiony ambicji. Przez pewien
            czas - ze jest po prostu tępy. Z kazdej wywiadowki wychodzilam w
            stanie przedzawalowy, Syn nie uczył sie, nie miał zeszytow (żadnego
            zeszytu, po prostu nie istniały...).
            Myslalam, ze wyjde ze skory. Dopiero piąty czy szósty z rzedu
            psycholog powiedział mi, zebym sie uspokoiła. Nie na wszystko
            rodzice mają wpływ. I nie zawsze dzieci, ktore się źle ucza, będa
            mialy w zyciu kłopoty.
            Przenioslam syna do gorszej szkoly - z LO do Liceum Kupieckiego. Tam
            bylo lepiej, znacznie lepiej.
            Teraz syn jest psychologiem, zaczyna seminarium doktoranckie.
            Dopiero teraz, po latach, zdolał mi wytłumaczyc, dlaczego obiecywal
            i się nie uczył, dlaczego nie mial zeszytów.
            Czasem niechęć do nauki to zwykle lenistwo. Czasem zupełnie co
            innego. Dobrze, ze chodzisz do psychologa, moze Ci cos poradzi. Jak
            nie poradzi - spróbuj z innym.
            I jeszcze jedno. Inteligencja i zdolnosci to moga być dwie zupelnie
            różne sprawy. Ja jestem inteligentna smile i niezdolna. Mój ojciec
            jest niezwykle inteligentny i kompletnie niezdolny. Mój syn - jak
            wyżej.
          • inguszetia_2006 Re: problemy z nauka! 07.10.08, 14:44
            Witam,
            Ja Cię podziwiam szczerze. Nie żartuję. Tobie się tak chce z
            dzieckiem siedzieć i przepytywać, pilnować, sprawdzać? Wytrzymujesz
            to? Co z Twoim czasem wolnym? Wysypiasz się? Masz czas dla siebie?
            Ja bym nie wytrzymała psychicznie. Wracam z pracy i siadam do lekcji?
            Toż to jakiś koszmar.
            Pozdrawiam
            Inguszetia
      • kurczak1 Re: problemy z nauka! 07.10.08, 14:57
        No właśnie robiłam ten sam błąd. To ja chodziłam do I kalsy, a moj
        synek mial to w nosie. Też jestem nauczycielką. Na szczęście teraz
        szkoła i nauka to są jego nie moje sprawy (jak wyżej)
      • jola_ep Re: problemy z nauka! 07.10.08, 19:17
        > zachęcam aby to ona najpierw przeczytała na głos tekst,
        > który ma przyswoić. I tu zaczynają się problemy, bo jej się nie chce go czytać.

        Mi też by się nie chciało... (czytać na głos... brrrr)

        Ja swoją córę zapędzałam w młodszych klasach szkoły podstawowej. Półgodziny zapędzania - ryku, rozpaczy i buntu. Pięć minut odrabiania. Takie mniej więcej proporcje. W czwartej klasie nowa szkoła, ja zaczęłam więcej pracować i zwyczajnie ją "puściłam wolno". Przez pierwsze miesiące przynosiła tróje. A test na zakończenie III klas zdała najlepiej w szkole... Chyba najtrudniej było mi się pozbierać z tym, że moje dziecko nie przynosi piątek... Trochę namawiałam, trochę rozmawiałam (jak się uczyć, aby jak najmniej się napracować wink ) Uznałam, że jest na tyle duża, aby wziąć w swoje ręce odpowiedzialność za swoją naukę. Oczywiście pomagałam - gdy miałam jakieś problemy (zwykle z matematyki), ale tylko na życzenie. W dodatku zapisałam ją na dodatkowe zajęcia (aikido). Więc musiała nauczyć się odrabiać szybko wink

        Test kompentencji zdała na tyle dobrze, aby dostać się do średniego, nierejonwego gimnazjum (bo nasza rejonówka to ewenement, którego należy starannie unikać...). Na tyle źle, aby nie mieć szansy na elitarne. Ma świadectwo z paskiem, ale takim "na styk".
        Jestem pewna, że jakbym ją przypilnowała, to zdałaby lepiej...

        Ale widzę też, że to ona trzyma naukę w swoich rękach. Jej zależy. Ostatnio twierdzi, że skoro tata ma wyższe wykształcenie, to jej nie wypada mnieć mniejsze, więc musi się dostać na studia wink

        A ja wracam zmęczona z pracy i mam czas na...

        > domowe obowiązki

        Domowe obowiązki z córą smile Zamiast odrabiać lekcje - rozwieszamy pranie (ja robię większość, ona gada, gada, gada...), gotujemy obiad (ja robię więszkość, ona np. kroi paprykę i gada, gada, gada ...). Wczoraj sama do mnie przyszła i zażądała nastawiania prania, bo musiała mi opowiedzieć co u jej koleżanki... A za chwilę idę po nią, aby odprowadzić ją z aikdo, a ona już jest przygotowa na ... gadanie smile
        Mamy kontakt ze sobą i myślę, że chyba warto poświęcić to elitarne gimnazjum dla przyjemności bycia razem smile Szczególnie, gdy widzę, jak sprawy nauki bierze w swoje ręce i kombinuje, jak zrobić i się nie napracować wink A że szkoła nieelitana, to nie ma za dużo pracy domowej. Dzięki temu ma czas na rozwój swojej ciekawości świata. Ja też - niedawno wykryłam programik, który ułatwia zapamiętywanie i córa wypróbowała z doskonałym skutkiem na pierwiastkach chemicznych.

        Wydaje mi się jednak, że jak się wkręciło we wspólne odrabianie, to trochę trudno bedzie tak raptownie z tego wyjść. Może raczej stopniowo? Może zacznij od obowiązków domowych - najlepiej wykonywanych razem. Na zasadzie: nasz dom, pracujemy razem, bo razem fajniej smile

        Pozdrawiam
        Jola
        • sienmuza Re: problemy z nauka! 08.10.08, 09:36
          jola_ep napisała:


          > Ja swoją córę zapędzałam w młodszych klasach szkoły podstawowej.
          Półgodziny zap
          > ędzania - ryku, rozpaczy i buntu. Pięć minut odrabiania. Takie
          mniej więcej pro
          > porcje.
          Witaj Jolu,
          dziękuję Ci za Twoje słowa. Powyższy cytat jest jakby wyjęty z
          mojego życia, a właściwie życia mojego i mojej córki. Piszesz, że
          odpuściłaś w czwartej klasie i jakoś poszło. Ja też na początku
          czwartej klasy odpuściłam i skutki były opłakane. Podobnie zresztą
          było w tym roku szkolnym. Jak po miesiącu nauki przejrzałam
          wszystkie zeszyty i ćwiczenia, okazało się że większość lekcji córka
          pisała w brulionach albo na luźnych kartkach, bo jak się później
          tłumaczyła, musiała się zaaklimatyzować po wakacjach. Nie chciało
          się jej porządnie prowadzić zeszytów więc tego nie robiła. Co ja
          zrobiłam? Kazałam jej pożyczyć od koleżanki z klasy zeszyty i
          musiała wszystko dokładnie przepisać. Miałam zamiar jeszcze
          ponumerować kartki żeby ich nie wyrywała (tak robiła w ubiegłym
          roku, w rezultacie w ciągu roku miała kilka zeszytów od nowa
          zakładanych z jednego przedmiotu). Ale na szczęście na razie nie
          wyrywa. Więc, sama widzisz, nie mogę odpuścić. Muszę ją kontrolować,
          bo inaczej nic nie będzie robiła.
          Wspomniałaś też o jakimś fajnym programie ułatwiającym
          zapamiętywanie, czy mogłabyś powiedzieć jaka jest jego nazwa? Ona
          lubi uczyć się jak coś się dzieje, tzn. jak robię jej jakieś
          karteczki(karty) i potem układa z tego np. zdania przy okazji
          zapamiętując części zdania i pytania na nie. Może ten program jest
          na podobnej zasadzie. Pozdrawiam.
          • jola_ep Re: problemy z nauka! 08.10.08, 12:01
            > Piszesz, że
            > odpuściłaś w czwartej klasie i jakoś poszło. Ja też na początku
            > czwartej klasy odpuściłam i skutki były opłakane.

            Po pierwsze dużo zależy od szkoły. Jak uczą, ile zadają, czy biorą pod uwagę
            pomoc rodziców. W elitarnych bywa trudniej. Może się okazać, że trója w szkole
            Twojej córki, to czwórka w szkole mojej (albo piątka w jakieś innej).
            Jakie szkoła ma wyniki w testach VI klas?

            Po drugie zależy trochę to od tego, jakie masz oczekiwania. Myśmy zaczynali od
            trój. Ja byłam zadowolona z czwórek.

            W zasadzie to był trochę wybór pomiędzy samodzielnością i dobrymi ocenami. Jeśli
            uczy się dziecko samodzielności, to należy liczyć się ze stratami. Należy je
            przyjąć, uświadomić dziecku co się stało, zapytać, jak może to naprawić. Niech
            ta inicjatywa wyjdzie od niego.

            Notatki na luźnych kartkach? Co w tym złego? Nauczyciel źle oceni?
            Czy to będzie problem dla Twojego dziecka? (nie ważne co mówi, ważne co czuje,
            bo nie zawsze to jest to samo)

            O co chodzi z wyrywanymi kartkami? Dlaczego nie może wyrywać?

            Zeszyty? To sprawa mojego dziecka. Krzywo, wyrywane itp. Przy odrabianiu lekcji,
            jak miałam pomóc, to szukałam odpowiedzi w jej notatkach. Nie było? Nie pomogę,
            bo nie wiem. To była informacja dla mojej córy, na co jej te notatki są.

            > Więc, sama widzisz, nie mogę odpuścić. Muszę ją kontrolować,
            > bo inaczej nic nie będzie robiła.

            Tak naprawdę widzę ogromny brak zaufania. Ty po prostu wiesz, że Twoja córka
            sama sobie nie poradzi...

            Spróbuj zaufać częściowo. W jakimś małym zakresie. Zastanów się, co możesz
            odpuścić? Zejść na czwórki z ryzykiem gorszych ocen?

            Dlaczego odrabiacie razem? Czy Twoja córka to lubi, bo ma Twoją uwagę? W takim
            razie warto robić coś innego, ale też razem. Ustalić, że córka odrobi sama, a
            jak jej się uda, to w nagrodę będziesz miała dla niej swój czas?
            A może nie lubi? Wtedy stwierdzasz, że wierzysz w nią, ufasz, ustalasz jakiś
            prosty cel (np. pozytywne oceny z jakiegoś przedmiotu, albo samodzielnie
            odrobione lekcje), pozwalasz jej uczyć się samej. Jak nie spełni tych prostych
            wymagań (nie mogą być za duże), to wracasz czasowo do systemu nakazowego.

            Dla mojej córy uczenie się z mamą to obciach. Serio. Ona już się czuje dorosła.
            Trochę pomagał nam też fakt, że nasze rejonowe gimnazjum jest koszmarne. Bardzo
            nie chciała tam trafić.

            Dobrze też oceniam zajęcia z aikido. Bo to ruch (dobrze wpływający na pracę
            umysłu, podobnie jaki inne sztuki walki czy taniec). Towarzystwo inne niż w
            szkole. A w dodatku jak córa chciała chodzić, to miała mniej czasu na lekcje,
            więc musiała z konieczności bardziej się sprężać czasowo i na marudzenie nie
            miała czasu.

            > Wspomniałaś też o jakimś fajnym programie ułatwiającym
            > zapamiętywanie, czy mogłabyś powiedzieć jaka jest jego nazwa? Ona
            > lubi uczyć się jak coś się dzieje,

            Tylko, że to "coś się dzieje" - to ona powinna robić sama. Ty tylko ewentualnie
            podpowiadasz.

            A programik jest nudnawy. Nawet sam nie ocenia, tylko trzeba to robić samemu
            (oczywiście robi to osoba ucząca się, a niej mama)
            Ten programik to FullRecall. Myślę, że są inne, lepsze. Chyba SuperMemo jest na
            podobnej zasadzie?
            Przeczytałam o nim tu:
            szybkanauka.net/efektywna-nauka
            Ale działa. Oczywiście jako wspomaganie od czasu do czasu.

            Pozdrawiam
            Jola
            • verdana Re: problemy z nauka! 08.10.08, 14:09
              No, ja widzę jednak problem. Bo ty nie stwierdzilas, że dziecko nic
              nie umie, tylko ze nie prowadzi zeszytów tak, jak Ty bys sobie
              życzyła.
              Czyli dziecko wie, że uczyc sie warto, nie aby umieć (co jeszcze
              może byc jako-tako interesujace), tylko zeby spełniać
              kryteria "porzadnej dziewczynki", co jest i smiertelnie nudne i
              prawdę mowiac - jest sztuka dla sztuki. Przepisywanie zeszytow może
              obrzydzic nauke kazdemu.
            • sienmuza Re: problemy z nauka! 09.10.08, 11:01
              Cóż, wyszłam na jakąś strasznie zacofaną i wredną. Nie ufam swojemu
              dziecku, rozkazuję i nakazuję... Pewnie coś w tym jest. Muszę się
              porządnie nad tym wszystkim zastanowić. Bardzo mi pomogłaś. Teraz
              widzę sprawę trochę w innym świetle. Może rzeczywiście te zeszyty
              nie są aż tak ważne, tzn. ważniejsze jest aby to ona zrozumiała, że
              są ważne. Spróbuję zrobić tak jak Ty, jeśli nie będzie notatki, nie
              pomogę. Nie wiem tylko czy doczekam się na prośbę o pomoc.
              Inicjatywa nauki przeważnie wychodzi ode mnie.
              Moja córka nie lubi się ze mną uczyć. Myślę, że wynika to z faktu,
              że czuje się przymuszona (to rodzi w każdym bunt), po drugie każdy
              człowiek ma indywidualny sposób uczenia się. Ja próbuję nauczyć ją
              swojego, z moich obserwacji wynika, że podobnie jak ja jest
              wzrokowcem i moje metody przynoszą efekty. Szkoda tylko, że sama nie
              chce. A potem po wywiadówce jest płacz i zgrzytanie zębów.
              Nauczyciele odpowiedzialność za ten stan zrzucają przede wszystkim
              na mnie. Nie wiem czy mają rację, ale rzeczywiście czuję się winna.
              Ja nie chcę, żeby ona miała same piątki, ja tylko nie chcę żeby
              miała prawie same jedynki! Czy to dużo?
              A jeśli chodzi o wspólne spędzanie czasu, to myślę że tak, ona lubi,
              kiedy razem coś robimy, tylko żeby przy tym nie musiała się
              namęczyć. Najbardziej lubi przytulanie i wygłupy. Prośby o pomoc w
              posprzątaniu albo pozostają w próżni, albo sprząta byle jak, ja nie
              mogę tego zaakceptować, więc pokazuję, gdzie jeszcze powinna
              poprawić (np. pościerać podłogę). Ona się wtedy złości, że się
              czepiam. No i tak to wygląda. Spróbuję może systemu nagrody - ty
              odrobisz sama lekcje - razem pójdziemy na spacer. Mam nadzieję, że
              to podziała. Dziękuję Ci za tę radę. Nie wpadłabym na to. Jeszcze
              raz dziękuję i pozdrawiam.
              Ewa.
              • kurczak1 Re: problemy z nauka! 09.10.08, 14:38
                Do mnie czasem zagląda córka sąsiadów po to żebym jej pomogła w
                lekcjach. Jest rtudna, bo od początku ktoś z nią te lekcje odrabiał
                a tu 4 klasa i zaczeły się schody. I ja ją uczę kreślić. Ona tego
                nie umie. Używa korektora, przepisuje na czysto, a ja jej każę
                skreślić. Szok. Zawsze miała tekie ładne zeszyty. Tyle że teraz
                zaczyna się liczy cto co w głowie. Bardzo mi się podobają wypowiedzi
                Joli. I wczoraj też spotkałam jedną panią która się przyznała , ze
                lekcji z córką nie odrabia. Jest nas więcej
              • verdana Re: problemy z nauka! 09.10.08, 16:54
                Ja mam do nauki z matką (ja bylam ta matką, zeby nie było
                wątpliwosci) podejscie skrajnie negatywne. Nic bardziej nie
                zniecheca dziecka do nauki, niz matka w roli nauczycielki, ktora nie
                jest zadowolona. A juz matka narzucająca "jedynie słuszny tryb
                nauki" to horror do kwadratu. Nie obraź się, pisze o nas obu...
                ja bylam nauczycielką parę lat, ale swoich dzieci uczyć nie umiem i
                jedyne co wychodzi mi perfekcyjnie, to przekonanie ich, ze nauka
                jest nudna, ja jestem wredna, a one sa beznadziejnie głupie (tzn.
                nie, do tego przekonalam tylko najstarszego, potem odczepiłam się od
                nauki dzieci na zawsze, moge czasem z czegos przepytać).
                Mama ma być mamą, nie surową panią - mieszanie tych dwóch ról
                powoduje, ze dziecko nie jest we własnym domu, tylko cały czas w
                szkole - nie jest ukochanym dzieckiem (ktore uczy się tak sobie),
                tylko złym uczniem i jest postrzegane nie pod kątem tego, jakie
                jest, ale jakie ma sukcesy i porazki szkolne. Nikt męża w domu nie
                ocenia jako pracownika. Dom to nie jest miejsce, gdzie powinno się
                funkcjonować w roli zawodowej czy szkolnej.
                Tylko to trwa. Dziecko nie polubi nauki od razu, ma do niej uraz, bo
                nigdy nie wiązala się z przyjemnoscią. Mój syn zaczął się dobrze
                uczyć na studiach, gdy się wyprowadził i zaczął uczyć się tak jak
                chce i kiedy chce, a nie pytalam go 'kiedy zamierzasz odrobić
                lekcje??", "a do sprawdzianu jestes przygotowany?".
                Jestem zdania, ze o ile dziecko wymaga naprawde pomocy, lepiej wydac
                ostatnie grosze na korepetytora...
              • jola_ep Re: problemy z nauka! 13.10.08, 14:23
                > Prośby o pomoc w
                > posprzątaniu albo pozostają w próżni, albo sprząta byle jak, ja
                nie mogę tego zaakceptować, więc pokazuję, gdzie jeszcze powinna
                > poprawić (np. pościerać podłogę).

                Ale takie "poprawić" nie jest dobre. Jak dzieci były małe, to
                chwaliłam, a jeśli naprawdę trzeba, to poprawiałam, jak nie widziały.
                Jak dobrze sformułujesz tekst pochwały (konkretnie, np. "wyjątko
                ładanie poustawiałaś te bibeloty"), to jest szansa, że następnym
                razem dziecko postara się jeszcze lepiej. Ja osobiście muszę bardzo
                uważać, aby nie marudzić. Na przykład mój młody (lat 9) notorycznie
                nie wycierał w kątach łazienki. Najpierw udawałam, że tego nie
                widzę, bo w końcu starał się. Potem zauważyłam, że "wydaje mi się"
                i "chyba" będzie ładniej jak się najpierw z kątów szmatką powyciera
                (bo dokładne wytarcie mopem w jego wykonaniu jest absolutnie
                niemożliwe). I "jak sądzisz?" Potem sama powycierałam, pytając go o
                zdanie. Tydzień później podpatrzyłam, jak najpierw szmatką kąty
                przecierał. A jakbym powiedziała, że źle i musi poprawić to byłby
                krzyk i marudzenie.
                A sprząta w łazience, bo przejął ten teren do opieki w drodze
                samodzielnej decyzji (miał do wyboru jeszcze dużo większą kuchnię i
                jeszcze większy pokój wink )

                Poza tym w tym całym wspólnym sprzątaniu i pracach domowych chodzi o
                bycie razem. Jeśli gotuję, to proszę dzieciaki np. o pokrojenie
                marchewki. Ja wiem, że będzie w wielkich kawałkach (byleby dała się
                ugotować), nierówno pokrojona i w dodatku połowę wyjedzą w czasie
                krojenia. Ale to są straty, które uwzględniam. Bo nie chodzi mi o
                dobrze wykonaną pracę (sama często zrobiłabym szybciej i lepiej),
                ale o radochę ze wspólnego gotowania. Inna sprawa, że teraz kroją
                całkiem sprawnie i szybko smile Ale początki...

                Pozdrawiam
                Jola
        • kurczak1 Re: problemy z nauka! 09.10.08, 14:31
          Świetny pomysł Jola, gratuluje. I o to chodZi

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka