Dodaj do ulubionych

Gdy nauczycielka ocenia dzieci wg zamożności rodzi

12.10.08, 08:23
Zdarza się niestety, ze nauczycielka ocenia dziecko wg zamożności i warunków
życia rodziców. Za totalnych nieudaczników uważa tych, którzy gnieżdzą się
małych mieszkaniach w blokach. Za nic ma tych, którzy mają 2-3 dzieci w takich
warunkach. Czy taka osoba powinna być wychowawcą dzieci?
U mojej córki była ostatnio taka sytuacja: najbogatsza dziewczynka w klasie,
zrobiła sobie urodziny w szkole, po lekcjach, w sali lekcyjnej....
Martwicie się, gdzie i jak zorganizować dziecku urodziny? Wystarczy pokazać
nauczycielowi kim są rodzice i już macie disco z opieką nauczyciela w dniu
urodzin dziecka....
Co o tym sądzicie?
Dla mnie to niedopuszczalne!
Obserwuj wątek
    • joa66 Re: Gdy nauczycielka ocenia dzieci wg zamożności 12.10.08, 08:57
      A czy te biedniejsze dzieci (ich rodzice) prosiły nauczycielkę o
      mozliwość urządzenia urodzin w szkole i nauczycielka im odmówiła?

      Jak się objawia to, że nauczycielka ocenia dzieci według zamożności,
      bo nic o tym nie napisałaś?
      • zebra12 Joa 12.10.08, 09:25
        Szkoła jest instytucją państwową. Jeśli ktoś chce wynająć sobie salę na imprezę
        prywatną, to powinien uiścić opłatę. Nauczyciel może byc obecny jako osobą prywatna.
        Nikt z pozostałych rodziców nie wpadł na pomysł, żeby sobie za darmochę salę i
        opiekę wynająć.
        Ale myślę, ze teraz każdy tak zrobi. Nie wiem jaka będzie reakcja nauczyciela... smile
        A rozmowie z pewną nauczycielką dowiedziałam się jaka to jestem niezaradna i w
        ogóle beznadziejna, bo mam małe mieszkanie i 3 dzieci... I śmiem brać sobie od
        lekarza zaświadczenie do pracy, ze stawiłam się z dzieckiem w dniu badania,
        zamiast iść z dzieckiem po pracy do poradni specjalistycznej w szpitalu, gdzie
        terminy są półroczne, a lekarze przyjmują od 7 do 12 ...
        Szkoda słów.
    • alina66 Re: Gdy nauczycielka ocenia dzieci wg zamożności 12.10.08, 10:11
      odczytałam na opak temat wątku...

      Mój syn miał z kolei problemy w szkole, kiedy niektórzy nauczyciele
      doszli do tego (mimo hmmm ... dyskrecji z naszej strony), że wiedzie
      nam się za dobrze wg ich mniemania.

      Myślę, że część nauczycieli jest po prostu powołana do udowadniania
      światu, że wiedzą i robią wszystko najlepiej.
      tak nawiasem mówiąc, bardzo się cieszę, że mój syn zakończył
      edukację szkolną- summa summarum nie oceniam tego etapu pozytywnie.
    • mama_kotula Re: Gdy nauczycielka ocenia dzieci wg zamożności 12.10.08, 10:29
      CytatMartwicie się, gdzie i jak zorganizować dziecku urodziny? Wystarczy pokazać nauczycielowi kim są rodzice i już macie disco z opieką nauczyciela w dniu urodzin dziecka.... Co o tym sądzicie?

      Sądzimy, że przeinaczasz sytuację, zapewne wynika to z tego, że znajdujesz się w trudnej sytuacji życiowej i generalnie ponoszą cię nerwy tudzież doszukujesz się teorii spiskowych odnośnie do podziału na "bogaci" i "biedni", zdaję sobie jednak sprawę - z autopsji - że jak się żyje pod krechą, to zawiść wzrasta w tempie wprost proporcjonalnym do wielkości pola pod rzeczoną krechą.

      Jak na razie odbyły się jedne urodziny, jednej dziewczynki, być może zupełnym zbiegiem okoliczności była to "najbogatsza dziewczynka w klasie" (w ogóle idiotyczne określenie imho).
      Nie masz pojęcia, czy na prośbę mniej zamożnych rodziców takie urodziny również nie zostałyby zorganizowane - do jednego wydarzenia dorobiłaś sobie teorię spiskową. Dorobienie tej teorii prawdopodobnie wynika z tego, że nie lubisz nauczycielki, ponieważ kiedyś coś ci powiedziała odnośnie do twojego stanu majątkowego i jej poglądy w tej sprawie zinterpolowałaś sobie na całość wydarzeń Czyli twoja teoria brzmi - pani nauczycielka to wredna materialistka oceniająca wg zamożności, zatem na bank te urodziny urządziłaby tylko najbogatszym dzieciom, a biednym nie. Nie pytałaś wprawdzie, ale po co pytać, skoro i tak wiadomo, że nauczycielka wywyższa bogate dzieci.

      Rada - jak twoja córka będzie miała urodziny, zapytaj, czy może je zorganizować w szkole. Proste.
      • arwena_11 Re: Gdy nauczycielka ocenia dzieci wg zamożności 12.10.08, 10:56
        A skąd wiesz ile rodzice tej dziewczynki zapłacili za te urodziny i
        czy nie zapłacili Pani za dodatkową pracę? Są to sprawy o których
        sie nie mówi głośno.

        Może sama spróbuj zorganizować takie urodziny córce. Mogę cie
        zapewnić, ze wczle nei wychodzi to taniej niż w sali zabaw.

        Sama robiłam uodziny córki w przedszkolu ( zeby nie było, że
        okradam "biednych" to przedszkole prywatne ). Ja rozmawiałam z
        dyrektorem, ja razem z mamą drugiej dziewczynki ( wspólne
        urodziny ), załatwiałyśmy jedzenie, animatorów itd.
        Za wynajęcie sali nie zapłaciłyśmy nic, ale w zamian kupiłyśmy kilka
        fajnych gier do przedszkola. Urodziny odbyły się w sobotę, zostały
        zaproszone dzieci z dwóch grup ( mają wspólną część przedszkola ).
        Urodziny miały się odbyć na placu zabaw, a do sali przenieść tylko w
        razie niepogody. Opłaceni zostali animatorzy, pani do sprzątania.
        Jakbym chciała zrobić w sali zabaw, to dzieci byłoby ok 10 ( trzeba
        by było wybrać z 30 ), a koszt ten sam, lub mniejszy.

        Dlatego może jednak lepiej jak te urodziny zorganizowane zostały w
        szkole, każde dziecko mogło być. No chyba że sie wściekasz, bo nie
        wszystkich zaprosiła ta dziewczynka. A może Twojej córki nie
        zaprosiła?
        Marta
        Mama Danielka ( 16-11-2000 ) i Gabi ( 05-07-2002 )
        DZIECI ROCZNIK 2000
    • zebra12 Nie uważam, ze jestem uboga 12.10.08, 12:15
      Wiem, że ona nie zapłaciła nic. Za to wiem ile kosztuje wynajęcie sali, bo
      wynajmuję co roku! Kurna, płacę za to razem z jedzeniem około 300 zł! Gdyż
      zwykle zapraszam około 25 osób.
      Dodam, ze lubię tą nauczycielkę, jest chrzestną mojej córki... smile
      Piszę o tym, że dla mnie jako nauczycielki, jest to niedopuszczalne i sama bym
      w życiu na to nie pozwoliła!
      A rozmowa o metrażach odbyła się na forum z zupełnie inną nauczycielką i mnie
      bardzo zbulwersowała. Wiele osób tak żyje i nie ma w tym nic dziwnego. Jedni
      mają domy, inni mieszkania. Nie po tym się osądza ludzi. Akurat mieszkam w
      mieszkaniu, ale mam też 2,5 działki z domkiem do remontu... Znaczy awansowałam
      do wyższej klasy/kasty? BZDURA!
      • arwena_11 Re: Nie uważam, ze jestem uboga 12.10.08, 12:24
        Zebra ty chyba w takim razie ne mieszkasz w Warszawiesmile. Bu u nas za
        300 zł nie zrobi się imprezy na 25 dzieci. Dwa lata temu impreza dla
        10 dzieci kosztowała mnie 450 zł, do tego Tort dodatkowo płatny.
        • verdana Re: Nie uważam, ze jestem uboga 12.10.08, 12:34
          Zaraz, zaraz - to w takim razie robila Ci uwagi nie jako
          nauczycielka (osoba oficjalna), tylko jako chrzestna (czlonek
          rodziny) . A to nieco zmienia obraz.
          • mama_kotula Re: Nie uważam, ze jestem uboga 12.10.08, 13:39
            verdana napisała:

            Zaraz, zaraz - to w takim razie robila Ci uwagi nie jako
            nauczycielka (osoba oficjalna), tylko jako chrzestna (czlonek
            rodziny) . A to nieco zmienia obraz.


            To raz.
            A dwa - to nauczycielka może mieć poglądy jakie się jej żywnie podoba. Może np. twierdzić, że nie znosi ludzi niezamożnych, może twierdzić, że nie lubi katolików, może w ogóle twierdzić, że małe 10-letnie dziewczynki to najgorszy sort osobników gatunku ludzkiego i brzydzi się nimi, może twierdzić cokolwiek - jeżeli rozgranicza poglądy z traktowaniem uczniów, czyli jej poglądy nie mają odbicia w stosunku do ucznia z danej "grupy nienawiści", to imho nie ma problemu.
            A w postach autorki nie widzę żadnych symptomów tego, że nauczycielka honoruje dzieci zamożniejsze i dyskryminuje uboższe.
            • arioso1 hola hola 12.10.08, 18:51
              Owszem rodzice tej dziewczynki nie są biedni- ale i nie najbogatsi-
              jej matka pracuje w spożywczaku na rynku- e-to ze jezdza na
              wczasy do Turcji czy dalej nie znaczy ze sa bogaci-.Jest to
              rodzina srednio zamozna ,natomiast baaardzo sie panoszaca i z
              takim roszczeniowym podejsciem do swiata wychowywują córkę.
              Ile to razy Natalka zapragnela miec któras z kolezanek tylko dla
              siebie? a moja córka zostawała obrzucona blotem, obelgami i sama
              wracala ze szkoły z płaczem-bo Natalka nastawiała wszystkie
              dziewczynki przeciwko Ani?Ilez to razy gwiazda Natalka żądziła calą
              drużyną ?ona zawsze stała na przodzie a reszta drużyny w jej blasku
              chwały?
              Dlaczego wszystkie kolezanki dały sie przekupić Natalce?
              a DO Tosi Natalka-jej wielka przyjaciólka nie napisała nawet smsa
              jak ta była chora i cale lato siedziała w domu.
              Natalia owineła sobie wokół palca mnóstwo ludzi, w tym nauczycieli
              podam przyklad-Natalka ubrana do szkoly jak mini latarnica-do
              szkoły WYCHOWAWCZYNI nie reaguje-moja corka ubrana na czarno ale
              bez mundurka- pani psy na mojej corce wiesza,
              podobnie jest z lekcjami- wystarczy ze Natalka zrobiła tyle samo
              błędów co tosia i moja ania -one dostaly piatki a moja tróję-to
              saMo z zachowaniem-Natalka Tosia Paulina gadają na lekcji maja
              zachowanie wzorowe a moja ania myszka cichutka ma dobre=Dlaczego
              tak jest?
              odpowiedz jest bardzo prosta-to nie zamoznośc rodziców ma na to
              wpływ a lizusostwo jakiego dopuszczaja sie dziewczynki -a trafiły
              na bardzo dobry grunt bo ich wychowawczyni uwielbia jak jej sie do
              tylka wchodzi-potwierdzio sie to nie jeden raz -Natalka byla w
              szpitalu -odrazu afera i biadolenie jaka to biedna jest osoba i
              trzeba jej popuscic, to samo Tosia-tez miala w szkole fory .
              Wychowawczyni naszych córek jest podatna na lizusostwo i tu masz
              odpowiedz na swoje pytanie. W tej klasie jest pięcioro dzieci
              które doskonale wiedzą o tym i maja zycie jak w Madrycie przy
              naszej wychowawczyni.Gdyby Tosia jutro ladnie sie usmiechneła do
              pani-ta tez by jej pozwolila urządzic impezke w klasie.Nauczycielka
              jest podła pod tym względem ale nie wg zamoznosci rodziców to zalezy
              a od dlugości jezyków lizusów.Wiesz dobrze ze ja walcze z tym
              procederem w klasie a wychowawczyni juz nie wie jak mnie unikac i
              zbywac- ale tez wiesz ze sama sobie z tym nie poradzę ,ze trzeba
              sie zrzeszyc i wprost wyperswadować te praktyki wychowawczyni
              naszych corek.Pamietasz jak latala do nauczycielek jak trzeba bylo
              podciągnąc oceny? pamietasz jaka byla niesprawiedliwa?Poprostu nasza
              wyhowawczyni nie traktuje jednakowo swych uczniów-a uczniowie aby
              Miec w szkole dobrze wchodzą jej do tyłka i sie podlizują - RODZICE-
              robia po 7 razy w tygodniu wycieczki jak narazie z bardzo dobryn
              skutkiem-ana zebraniu cidsza jak makiem zasiał- nauczycielka tlko
              moi-po zebrani kazdy rodzic placze wychowawczyni w ramie jaki to
              biedny, jakie to on ma problemy.A wychowawczyni pomoaga -robiac przy
              okazji krzywdę innym.Rodzicetez powinni sie zastanowic zanim
              zaczną uczyc dzieci ze mozna cos zyskac przymilaniem i
              podlizywaniem.
              • morgen_stern Re: hola hola 12.10.08, 21:59
                Eeee.. pogubiłam się. O czym ty piszesz, arioso? Czy ty to zebra, czy to jest
                zupełnie inna historia? wink
                • mama_kotula Re: hola hola 12.10.08, 22:09
                  morgen_stern napisała:

                  > Eeee.. pogubiłam się. O czym ty piszesz, arioso? Czy ty to zebra, czy to jest
                  zupełnie inna historia? wink

                  Ja wywnioskowałam, że córki Arioso - Ania i Zebry - Tosia chodzą do jednej klasy
                  tongue_out. A niejaka córka straganiarki Natalka miała urodziny zorganizowane w szkole.
                  • morgen_stern Re: hola hola 12.10.08, 22:15
                    Aha wink
                    Nie wiedziałam, że się tak dobrze znają wink
              • przeciwcialo Re: hola hola 13.10.08, 08:49
                A tobie to żal że Natalka rządzi klasą?
                Takie dziewczynki były, sa i będa zawsze.
                Moze warto się skupić na tym aby wasze córki nie były podatne na
                takie wpływy i dobrze znały swoją wartość?
                A nauczyciele podobnie jak każda grupa zawodowa ma swoje uprzedzenia
                i poglądy.
                Skoro masz żal o inne traktowanie to zrób coś droga oficjalna, na
                pismie.
                • zebra12 Co do oceniania to się nie wypowiadam 13.10.08, 10:03
                  Bo nie widziałam prac innych dzieci, tylko mojej córki. Mnie
                  chodziłó tylko o sytuację z dyskoteką urodzinową na teranie szkoły.
                  Tyle. Uwazam,ze albo wszyscy mają takie prawa albo nikt. Tyle.
                  Osobiscie uważam też, że nie ocenia się ludzi na podstawie grubości
                  portfela, koni pod maską, wielkosci mieszkania czy stroju... ale
                  charakteru. Człowieczeństwo to dla mnie coś duuuuużo więcej niż
                  tylko pieniądze! Ale widzę, że tylko ja tak uważam.
                  • allija Re: Co do oceniania to się nie wypowiadam 13.10.08, 10:26
                    wyciągasz jakąś incydentalna sprawe i rozgrywasz prywatne animozje.
                    Byc moze masz rację a byc moze nie. Jedno widać na pewno, nie lubisz
                    rodziców dziewczynki, nie lubisz dziewczynki i nie lubisz
                    nauczycielki, trudno wierzyć w twój obiektywizm.
                    W jednym masz rację, ludzi nie powinno oceniac sie po grubości
                    portfela.
                  • smerfeta7 Re: zebra12 13.10.08, 10:41
                    Nie zebra, nie tylko ty, tak uważasz. Ja takze tak uważalam i tak
                    wychowywałam corkę.
                    I dopiero teraz zrozumiałam, że to był błąd. Przez to moja corka
                    miala problemy, glosno mowiąc, np. dlaczego pani wyróznia kilka
                    dziewczynek, skoro, zle sie zachowują na lekcjach i na nich nie
                    krzyczy, a inni gdy są grzeczni i tylko obrucą się porzyczyć gumkę,
                    to pani krzyczy. Wypowiadala sie głosno i wiele na tym straciła.
                    Nie godzila się w szkole z tym i wieloma innymi sprawami, to ją
                    denerwowalo. Na koniec stwierdzila, że Pani jest niesprawiedliwa i
                    na tym skończyła, zamykając się w sobie i nie ufając Pani w szkole.
                    Wiesz co powiedziała mi Pani psycholog szkolna na ten temat?
                    Że najwyższy czas, aby moja corka zrozumiała, że tak jest i bedzie w
                    zyciu i im szybciej to zrozumie, tym lepiej dla niej.
                    Że powinna się cieszyć, że Pani ją dobrze traktuje.
                    Jak myslisz, czy tą informacje powinnam jej przekazać??? lub zmienić
                    swoje zasady w wychowaniu corki??
                    Nie!!!
                    Nie zrobilam tego, przenioslam do innej klasy, w ktorej dzieci są
                    jednakowo traktowane i oceniane za swoją wiedzę i umijetnosci.
                    Wreszcie mam szczęśliwe dziecko, ktore uwielbia swoja panią, chetnie
                    chodzi do szkoły,twierdząc, że wszystkie dzieci sa bardzo mile i
                    sobie nawzajem pomagaja.
                    Dla mnie obecna nauczycielka prowadząca nauczanie mojej corki, to
                    nie tylko nauczyciel z klasa w moim odczuciu i innych rodzicow, a
                    czlowiek, ktory potrafi oceniać według mozliwości i umijetności
                    dzieci, ich starań itd.

                    zebra12, zmień to i powiedz glosno na zebraniu, skoro to ci
                    przeszkadza, napewno dyskusja na forum, nie wiele pomoże twojej
                    corce.
                    Zrob cos z tym, a jak się nie da zmien dziecku klase i po problemie.
                    A jezeli chodzi o dyskoteke w szkole, skoro pozwolono jednemu
                    dziecku, zrob i ty dyskoteke w szkole dla wszystkich dzieci.
                    Jezeli sie Pani nie zgodzi, wtedy rusz temat dlaczego, skoro jedno
                    mialo to i pozostałe mogą.
                    Jezeli rozmowa z pania nie przyniesie efektu, to rusz to pisemnie u
                    dyrektora.
                    Tylko, konkretnie, spokojnie i na pismie.
                    Ja wolalam zmienić dziecku klasę, bez zbędnych dyskusji i obecnie,
                    mam nie narzekające, szczęśliwe dziecko, teskniące za panią i
                    kolezankami w klasie.


                  • mama_kotula Re: Co do oceniania to się nie wypowiadam 14.10.08, 01:08
                    Cytat Mnie chodziłó tylko o sytuację z dyskoteką urodzinową na teranie szkoły. Tyle. Uwazam,ze albo wszyscy mają takie prawa albo nikt. Tyle

                    Zebro droga - ale ty tak naprawdę NIE WIESZ, czy innym dzieciom odmówiono by urządzenia dyskoteki. Po prostu nie wiesz, bo sytuacja jest incydentalna, był 1 taki epizod i jak na razie się skończyło. Bazujesz li i jedynie na swoich przypuszczeniach z cyklu "bo nauczycielka taka siaka owaka" i wysnuwasz daleko idące, przyćmione subiektywnym postrzeganiem, wnioski.

                    Zatem sianie hasełek "równość dla wszystkich" w kontekście tej jednej konkretnej sytuacji jest bezpodstawne. i służy wyłącznie biciu piany.
      • mama_kotula Re: Nie uważam, ze jestem uboga 12.10.08, 12:55
        CytatWiem, że ona nie zapłaciła nic. Za to wiem ile kosztuje wynajęcie sali,
        bo wynajmuję co roku! Kurna, płacę za to razem z jedzeniem około 300 zł! Gdyż
        zwykle zapraszam około 25 osób.


        Jesteś wściekła, że przez xxx lat nie wpadłaś na pomysł urządzenia urodzin
        zerowym niemalże kosztem i jeszcze bardziej jesteś wściekła, że ktoś inny wpadł
        na ten pomysł... wink
    • alabama8 Re: Gdy nauczycielka ocenia dzieci wg zamożności 13.10.08, 10:50
      Komentarz nasuwa się sam. Najbogatsza dziewczynka w klasie jest
      najbogatsza właśnie dlatego że ma przebojowych rodziców nie
      przejnmujących się stereotypami i takimi którzy potrafią wszelkie
      okoliczności przekuć na swoją korzyść.
      A ty zamiast gnieździć się z 3 dzieci w małym mieszkanku powinnaś
      brać z nich przykład i postawić na większą przebojowość a nie na
      czekanie na gwiazdkę z nieba. Secundo - jeśli nie stać cię na 3
      dzieci, nie masz warunków mieszkaniowych, i posiadanie takiej kupki
      pociech jest problemem - to trzeba było pomyśleć "przed" - czy stać
      mnie na kolejne dziecko?
      • michal_powolny12 Re: Gdy nauczycielka ocenia dzieci wg zamożności 13.10.08, 15:21
        Owa dziewczynka od małego poznaje metody manipulacji aby zbudować
        swoją pozycję. Uczy się jak małym wysiłkiem w sposób nieuczciwy
        osiągnąć profity. I jest to patologia. Może potem zostanie
        radną/wójtem/posłanką? Efekt: skok na kasę i mnie się należy.Aż
        strach się bać.
      • agatka_s Re: Gdy nauczycielka ocenia dzieci wg zamożności 13.10.08, 15:22
        Gdyby ktos nie wiedzial na czym polega tradycyjna polska zawisc, to
        ten post powinien byc jako ten wzorzec z Serves ww zjawiska.
        • michal_powolny12 Re: Gdy nauczycielka ocenia dzieci wg zamożności 14.10.08, 00:57
          Nadal się nie rozumiemy. Nie jestem zazdrośnikiem. Nie jestem
          zwolenikiem wysokiego opodatkowania ludzi zamożnych. Szanuję ludzi
          sukcesu i ciężkiej pracy. Wiem że oferowane przez nich (ich firmy)
          towary i usługi mają gwarantowaną jakość. Nie znoszę jednak
          obrzydliwego cwaniactwa w stylu tam milion, tam milion. Nie znoszę
          kiedy dziecko manipuluje swoimi koleżankami w celu osiągnięcia
          korzyści majątkowej. Nie lubię kiedy szkoła publiczna (publiczna)
          ustawia program (zajęcia dodatkowe, wyjścia czy wycieczki)pod
          możliwości tylko części rodziców (koszty!). Wiem że dziecko nalezy
          uczyć posiadania własnego zdania i jego publicznej obrony. Wiem
          jednak że nie można pozwolić aby dziecko w imię popularności
          uczestniczyło w gnębieniu innych. Wiem że jako rodzic nie mam prawa
          wykorzystywać swojej pozycji społecznej/zawodowej (finansowej) aby
          moje dziecko miało lepsze oceny. Nie mam prawa. Przez lata nauki
          szkolnej mojego syna ani razu w rozmowach z nauczycielami/dyrekcją
          nie posłużyłem się swoimi firmowymi wizytówkami. Uznałem że moje
          miejsca pracy nie mają nic wspólnego ze sprawami mojego syna. Nie
          przyszło mi do głowy że skoro wpłacamy z żoną na radę rodziców
          więcej niż pzyjęto naszemu synowi należą się jakieś fory. Nie
          kupowałem mu komórek/innych gadżetów aby mógł się pochwalić. Nie
          budowałem jego pozycji w klasie/szkole na żony/mojej pozycji ani na
          naszych dochodach. Nauczył się w domu że uczciwość aż do bólu się
          opłaca. Bo to przynosi profity, daje satysfakcje i nagrodę. Wie że
          bycie uczciwym to prestiż i zaufanie. A prestiz i zaufanie to
          kasa.
          • lila1974 Re: Gdy nauczycielka ocenia dzieci wg zamożności 14.10.08, 01:36
            A jak Twoja wypowiedz ma się do tego konkretnego zdarzenia?

            Oczywiście znasz tych rodziców i wiesz, ze wychowują córkę na
            snobkę, manipulantkę i egoistkę?

            Chwali Ci się, że próbujesz wpoić swemu dziecku ideały, tylko jakoś
            tak skrzypią w Twojej wypowiedzi uncertain
            • michal_powolny12 Re: Gdy nauczycielka ocenia dzieci wg zamożności 14.10.08, 02:15
              Ok poniosło mnie. Powiem tak. W młodości jako syn nauczycielki
              i pracownika naukowego mogłem skorzystać z furtki pozwalającej na
              przyjęcie do szkoły średniej na skróty. W domu uznaliśmy że to nie
              ma sensu. To się nie opłacało. O poprostu. Wolę na daną rzecz
              zapracować niż dostać ją na skróty. Nie lubię ludzi którzy za pomocą
              kasy kupują przyjaźń i lojalność. Dla mnie nie pojęcia: przyjźnię
              się z X bo on ma wejscie do resortu S. Przyjaźnię się z X bo jest
              fajnym człowiekiem. Nie jest istotne dla mnie kim są (byli) jego
              rodzice/dziadkowie. W szkole należałem do lubianych gagatków choć
              ani nie szastałem kasą, ani nie miałem modnych markowych gadżetów
              ani ciuchów. Lubili mnie za ta jaki jestem i co robię. Ot po prostu.
              Nie widziałem potrzeby wkupywania się właski kolegów. I mój syn
              także. I wiem co to znaczy prawdziwa przyjaźń. Nie ta kupiona, nie
              ta wyreklamowana, wiem co to znaczy prawdziwy talent a co oznacza
              pompowana gwiazda (vide "D"-DR czy MW z zespołu"I3').
              W przeszłości wspólnie z kolegami prowadziłem firmę doradczą. Zawsze
              na czas z płatnościami, ani jednego walniętego klienta ani jednej
              lewej faktury. Efekt: kontrole podatkowe zawsze ok. Klienci
              zadowoleni, szeptana promocja, wypracowana marka. I świadomość że
              przyjadzie do nas ABW bliska zeru. I tak się w POlsce robi prawdziwe
              pieniądze. Na odwadze, na uczciwości. Czy Jan Kulczyk byłby dzisiajw
              miejscu w którym jest gdyby "walił" (oszukiwał/lansował się pustym
              czekiem) partnerów? Nie bo zaufanie trudno się zdobywa a łatwo
              traci.
          • maksimum Natalka ubrana do szkoly jak mini latarnica. 14.10.08, 02:33
            zebra12:"Natalka ubrana do szkoly jak mini latarnica-do
            szkoły WYCHOWAWCZYNI nie reaguje-moja corka ubrana na czarno ale
            bez mundurka- pani psy na mojej corce wiesza, "
            ----------
            Zebra,to Ty nie wywachalas jeszcze,ze nauczycielka jest taka sama bazarowa jak
            straganiara?
            Na moje wyczucie,to straganiara z nauczycielka baluja w weekendy razem i maja
            wtedy wystarczajaca ilosc czasu by sobie tam lizac co tylko chca.
            A co to za big deal ze straganiara zabiera Natalke do Turcji na wakacje? Ja bym
            tam za kare nie pojechal,nawet jakby starganiara za mnie zaplacila wszystkie koszty.
            Na wakacje jezdzi sie w miejsca bardziej cywilizowane niz to ,w ktorym sie
            mieszka,a nie zwiedza jakis 3-ci swiat.
            Wyglada na to,ze opisujesz zycie w polskich podstawowkach,ale musze Cie
            uspokoic,ze do dobrych gimnazjow straganiara swojej pociechy nie wcisnie.
            Moja corka jest w najlepszym gimnazjum na Brooklynie i jak czasami spotyka sie
            ze swoimi klasowiczami z podstawowki,ktorzy sa w gorszych szkolach,to zawisc ich
            straszna gniecie i dokuczaja Monice.
            Powiedzialem jej,zeby sie z ciemnakami wiecej nie zadawala i problem sam sie
            rozwiaze,ale ci loserzy caly czas dzwonia dio niej na rozne pogaduszki,a corka
            ma slabosc do starych znajomych.
            Najbardziej poje.... pod tym wzgledem sa Ajrysze.Stary jest nauczycielem w
            calkiem przyzwoitym gimnazjum,a matka tez jakas zaczadzona hippiska i ta ich
            Amelia nie dostala sie nawet do szkoly tatusiowej.Zgroza,bo ta szkola
            tatusiowa,jest dopiero trzecia w rankingu brooklinskim.
            No tak,ale Amelia byla specjalistka ,wraz ze swoja mamcia od urzadzania
            sleepovers.Dziewczyny niby mialy miec fun,bo siedzialy do poznej nocy przy
            muzyce przed tv i zagryzaly chipsami,ale mnie sie to nie podobalo,bo Monika byla
            nastepnego dnia zmeczona i nie do zycia,a bym chetnie wyciagnal ja na korty
            tenisowe,podczas gdy ona ledwo za soba nogi ciagala.No i ta Amelia zakochala sie
            w Zachu,ktory tez jest Ajryszem,ale nie kuma jeszcze co to kochanie,choc na
            wszelki wypadek,robi wszystko to,co Amelia mu powie.
            Oboje chodza do tej samej zas.... szkoly i w jednej klasie maja kolejna
            nieudaczniczke,Wloszke Alexandrie.
            Ta aimuje Monike,to zaczyna rozmowe tylko na dwa sposoby:
            1-What's up cow? a w odpowiedzi slychac muuuuuuuuuuuuu.
            2-I'm bored!!!!!!!!!
            No wie nie przejmuj sie zebra,bo nie wiem jak Toska i Anka skoncza,ale corka
            straganiary skonczy tak jak stara.
            • zebra12 Maksimum to nie ja napisałam! 14.10.08, 07:08
              Odpowiadasz na mój post czy arioso?
              Ja nigdzie nie skomentowałam ubioru dziewczynki! Ba, nawet nie wymieniłam
              żadnych imion, bo nigdy tego nie robię na forum.
          • protozoa Re: Gdy nauczycielka ocenia dzieci wg zamożności 15.10.08, 07:02
            No pewnie, lepiej, żeby pan X pracował od rana do nocy i płacił 50% podatków na
            rodzine państwa Y, którzy większość czasu spędzaja w łózku na płodzeniu dzieci.
            Do pracy nie chce im się iść, bo dadza z "opieki", fundacji, kościoła, PCK itd.
            A ja jestem za tym, aby każdy miał tyle ile sam sobie wypracuje. Jest zdolny,
            przedsiębiorczy, pracowity- fajnie. Niech ma i to duzo, bardzo dużo. Jest
            leniwy, nieodpowiedzialny, głupi - niech nie ma nic. Może wtedy zastanowiłby sie
            3 razy nad płodzeniem kolejnych dzieci i odrzucaniem kolejnej oferty pracy.
        • zebra12 Agatkas, nie bardzo zrozumiałaś problem 14.10.08, 07:13
          Oceniam sytuację nie tylko jako matka, ale przede wszystkim jako nauczycielka!
          Znam prawo oświatowe i wiem, ze to, co robili w tej szkole jest zwyczajnie
          niedozwolone!
          Więc nie wypowiadaj się, jak nie rozumiesz problemu.
          • arioso1 Re: Agatkas, nie bardzo zrozumiałaś problem 14.10.08, 16:40
            Nasze córki chOdzą do szkoły w miejscu gdzie zaradnośc i zamożnośc
            to Żadkość-jezeli na 100 rodzin sa trzy srednio zamożne i jedna
            bardziej majetna -to te czter ymatki z tych rodzin panoszą się jak
            gęsi.Tym samym w takich pojeciach wychowywuja dzieci-
            ę,ą,wywyższanie na kazdym kroku i pokazywanie kto tu jest górą-a
            góra jest ten kto bogatszy i sie bardziej panoszy.
            Znamy matke Natalki ona sie szarogęsi i w ten sam sposób zachowuje
            sie Natalia-poniewz jej matka nie nalezy do elity nadrabia
            szpanowaniem i pokazywaniem kto tu ma cos do powiedzenia.
            Zebra ma rację- nauczycielka nie powinna ulegac takim osobom-
            powinna sie naradzic z radą rodziców, zapytac nas innych
            rodziców o zdanie ,lub chodziaz traktowac dzieci WSZYSTKIE
            jednakowo.A ona traktuje kazde dziecko inaczej-bardzo
            niesprawiedliwie-nie sposób 11 latce wytłumaczyc -nie przejmuj sie-
            bo to nic nie daje.Ja bynajmniej tłumaczylam w czwartej
            klasie,dodawałam otuchy ocieralam lzy ale to nic nie pomogło-Mojej
            córce się jest bardzo cięzko pogodzic z niesprawiedliwością-po niej
            to nie spłynie.Dzieci w klasie prosiły o to aby pani zrobila klasowa
            dyskoteke-pani sie nie zgodziła-kilka dni potem odbyła sie
            urodzinowa dyskoteka Natalki.
            Niestety w tej szkole kto ma kase ten burżuj i jego zdanie sie
            tylko liczy.Matka Natalki-wielka dama ze zlotówką w kieszeni udaje
            piekna i bogatą przed nauczycielką aby to jej bylo na wierzchu.
            I jest. Bo nikomu z rodziców nie przyjdzie do glowy sie odezwać-ja
            sie odezwałam -to mnie zbywa wychowawczyni-zakwestionowałam
            niesprawiedliwe ocenianie -obiecała ze się sytuacja nie powtórzy i
            ze to nawet na dobre wyszło bo się moja córka z zazdrości
            podciągnla z przedmiotów-mnie nie zalezy na ocenach- nieh ma same
            dwóje ale niech one sprawiedliwe bedą-nie sztua jest jechac na
            sostkach skoro fakem się one nie należą-i rację ma ten co wczesniej
            napisał-wyjdzie szydło z worka w gimnazjum czy liceum-bo tam
            niestety nie zawsze wplywowa mamusia pomoze.
            • mama_kotula Re: Agatkas, nie bardzo zrozumiałaś problem 14.10.08, 17:02
              arioso1 napisała: Dzieci w klasie prosiły o to aby pani zrobila klasowa dyskoteke - pani sie nie zgodziła - kilka dni potem odbyła sie urodzinowa dyskoteka Natalki.

              A to autentyczne wydarzenie, czy fakt dorobiony błyskawicznie na potrzeby wątku? Bo Zebra zdaje się zapomniała wspomnieć o tym, że dzieci prosiły wcześniej o dyskotekę i spotkały się z odmową, a to raczej kluczowe dla całości sprawy.

              Z drugiej strony, odmowa - choć niezręczna - była uzasadniona, skoro nauczycielka wiedziała, że za parę dni odbędzie się dyskoteka urodzinowa, to uznała, że pozornie odmówi, a dzieci będą miały niespodziankę (w końcu dyskoteka to dyskoteka, nieważne z jakiej okazji).

              Tak to z boku wygląda wg mnie. Jakby do mnie dzieci przyszły z prośbą o urządzenie dyskoteki, to - posiadając wiedzę, że za kilka dni jest planowana niespodziankowa impreza - odpowiedziałabym coś w rodzaju "zastanowię się" albo "w tym miesiącu raczej nie". Na pewno bym nie odmówiła "nie bo nie". Natomiast wiem, że dzieci hasło "zastanowię się" - czyli odciągnięcie sprawy w czasie - traktują jako odmowę i śmiertelną obrazę, więc może w tym przypadku również i tak było.
              • arioso1 Re: Agatkas, nie bardzo zrozumiałaś problem 14.10.08, 18:52
                w tej klasie jest jeden chlopiec który os tam kiedys zbroil na
                dyskotece i wychowawczyni powiedziała ze najblizsza dyskoteka
                odbrdzie sie na okazję karnawału .Dzieci o mozliwośc dyskoteki
                pytały pania w pierwzym tygodniu nuki-na co pani im przypomniala
                zakaz z poprzedniej klasy.Zebra o tym nie wspomniała gdyż nie ta
                kwestia jest przedmiotem tego wątku wg niej-ona ma za zle ze
                wychowawczyni faworyzuje co bogatsze dzieci w klasie.
                Wracajac do obiecanej dyskoteki-dzieci powróciły totematu yskoeki z
                początkiem pazdziernika i nadal była odmowa- i oficjale
                zaiadomienie ze dyskoteki nie bedzie przez zachowanie tego
                chlopca.dziei próbowaly zalatwicu pani dyskoteke mikołajkową -tez
                nie zgodzila sie.
                Natomiast Natalka poszła do pani z mamą i matka poprosiła pania
                aby z okazji urodzin jej crki mogły urzadzic dyskotekę w klasie.
                więc dlaczego pni nie odmówila ? odmówiła klasiea natalce i jej
                mamie nie? Bo Natalka ma ręke w gipsie i było by jej niezmiernie
                przykro z powodu odmowy i pani sie jednakz ulitowania nad nia
                zgodziła?
                Nie chodzi o zaradność a o wpływ jaki wywierają co poniektorzy na
                nauczyielce która jako pedagog, katecheta powinna byc wzorem
                sprawiedliwosci a nie knucia dla potrzeb osób które jej zdaniem
                moga sie do czegos przydac.
                • joa66 Re: Agatkas, nie bardzo zrozumiałaś problem 14.10.08, 20:17
                  Szczerze mówiąc ja już się zupełnie pogubiłam....tylko jakieś żale
                  na straganiarkę "ze złotówką w kieszeni" (???) i burżujów..i nic na
                  temat nauczycieli faworyzujących bogate dzieci, poza bardzo wątpliwą
                  historią z dyskoteką...

                  ps. też jestem bardzo ciekawa przepisu, który zabrania organizowania
                  urodzin w szkole. Możesz podać szczegóły?
                • mama_kotula Re: Agatkas, nie bardzo zrozumiałaś problem 14.10.08, 20:21
                  CytatZebra o tym nie wspomniała gdyż nie ta
                  kwestia jest przedmiotem tego wątku wg niej-ona ma za zle ze
                  wychowawczyni faworyzuje co bogatsze dzieci w klasie.


                  Ale bez tej informacji - że nauczycielka odmówiła innym dzieciom urządzenia dyskoteki, a urządziła "bogatej" dziewczynce - wątek jawi się wyłącznie jako plucie tanią i obrzydliwą zawiścią, że ktoś ma wyższy status materialny, a biednemu zawsze wiatr w oczy.

                  Może niech Zebra nauczy się wyrażać swoje myśli - bo to już drugi wątek, w którym nie podała kluczowej informacji (poprzednim wątkiem był ten o zwalnianiu dzieci z wf, w którym Zebra "zapomniała" wspomnieć, iż córka jej jest po wylewie, a potem oburzała się, że otrzymuje negatywne komentarze odnośnie niedbałości o usportowienie dzieciny).
                  • mama_kotula A poza tym, nawet z tą informacją 14.10.08, 20:24
                    nadal uważam, że obie sobie urządziłyście w tym wątku festiwal zawiści i
                    obsmarowywania tyłka osobie, której się lepiej powodzi i jest bardziej zaradna.
                    A Zebra dodatkowo jest wściekła, że przez kilka lat wywalała grubą kasę na
                    urządzanieu urodzin i że nie wpadła na pomysł, na który wpadł ktoś inny.

                    W sumie aż tak bardzo to się nie dziwię, to ludzkie uczucie. Ja ostatnio np.
                    byłam wściekła, że to nie ja wpadłam na pomysł zrobienia portalu nasza-klasa ;Ptongue_outtongue_out
                    • michal_powolny12 Re: A poza tym, nawet z tą informacją 14.10.08, 23:14
                      Nadal nie widzisz problemu? Klasa dostała informację-co prawda miało
                      nie być dyskoteki ale była bo o nią wystąpiła mama ważnej osoby.
                      Nadal nie widzisz że nie jest dobrze kiedy jeden z rodziców ma
                      bezpośrednie "dojście" do wychowawcy/dyrekcji? Dla mnie taka
                      systuacja jest nienormalna i antywychowawcza. Dzieciaki uczą się że
                      można iść na skróty no i że jak kogoś wysoko postawionego znasz to
                      masz otwarty sejf. To przecież później jest elementem dewastującym
                      relacje społeczne. W przetargu nie wygrywa najlepszy i najtańszy
                      lecz ten kto ma najwięcej znajomych. I tak się psuje państwo.
                      • verdana Re: A poza tym, nawet z tą informacją 14.10.08, 23:38
                        Nie bylo dyskotyek, byłu urodziny.
                        Najprawdopodobniej w mnejszym gronie, bez koniecznosci nadzoru
                        nauczycielskiego i nauczycielskiej odpowiedzialnosci za źle
                        zachowujacego się ucznia.
                        W naszej szkole bywaly. Przy czym urzadzane własnie przez mniej
                        zamoznych, ktorych nie bylo stac na wynajecie sali zabaw.
                      • mama_kotula Wiesz, Michale 15.10.08, 00:24
                        ja mam poczucie, że problem widzą głównie rodzice i że to oni nakręcają dzieci, i to oni wskazują, czego dzieci mają się z takiej "lekcji" nauczyć.

                        A oczami przeciętnej 12-latki wygląda to tak:

                        "Miało nie być dyskoteki, a była. Fajowo. Super, że mama Natalii to załatwiła, a nasza pani jednak jest ludzka, potrafi wybaczyć dawne przewinienia i dlatego pozwoliła nam się pobawić już teraz, a nie dopiero w karnawale".

                        Chyba, że ta 12-latka jest na codzień karmiona hasełkami o niesprawiedliwości społecznej wszędzie i teoriach spiskowych. Co w danym przypadku jest bardzo możliwe.
                • ib_k Arioso 15.10.08, 09:29
                  sprawdzaj tekst który piszesz przed wysłaniem! Nie sposób tego czytać!
          • agatka_s Re: Agatkas, nie bardzo zrozumiałaś problem 14.10.08, 17:22
            zebra12 napisała:

            > Oceniam sytuację nie tylko jako matka, ale przede wszystkim jako
            nauczycielka!
            > Znam prawo oświatowe i wiem, ze to, co robili w tej szkole jest
            zwyczajnie
            > niedozwolone!
            > Więc nie wypowiadaj się, jak nie rozumiesz problemu.


            A jakiez to prawo oswiatowe nie pozwala sie dzieciom spotkac w
            szkole po lekcjach ? Coz tu jest niezgodnego z prawem ?
    • agatka_s Re: Gdy nauczycielka ocenia dzieci wg zamożności 14.10.08, 17:01
      A co Wam szkodzi ze dzieci mialy urodziny w klasie szkolnej ????
      Super ze mialy, bo mogly nie miec wcale.

      Dzieci sie pobawily, nikomu nic nie ubylo, same korzysci.

      O co chodzi ? O to ze ktos nie wydal kasy ? Przeciez nalezaloby
      byc wdziecznym i tej osobie co urodziny zrobila i nauczycielce
      ktorej sie chcialo pilnowac. To takie malomiasteczkowe, nie patrzec
      ze ktos sie postaral, nie czuc wdziecznosci, byc za to wscieklym ze
      ktos nie wydal fortuny (a jakim prawem nie wydal ??? ja wydalam).

      Trzeba sie umiec cieszyc nawet tym ze dzieci mialy urodziny, a nie
      doszukiwac sie zlych intencji tam gdzie ich nie ma.

      PS

      W klasie mojego syna przez 6 lat wszystkie urodziny odbywaly sie w
      szkole i wszyscy rodzice byli zachwyceni-to byla tez okazja dla
      rodzicow zeby sie spotkac napic herbaty pogadac. Same mile
      wspomnienia.
      • guderianka Re: Gdy nauczycielka ocenia dzieci wg zamożności 14.10.08, 20:27
        Rodzice tej dziewczynki wpadli na super pomysł. Założę się,że inni
        pójdą w ich ślady i inne dzieci rowniez będą mogły mieć urodziny w
        szkolnej sali

        Dla mnie przegięciem jest z kolei organizowanie urodzin w domu,
        zaproszenie dzieci, (małe więc wiadomo że przyjdą z rodzicami)i
        nauczycieli. Piękne włazidoopstwo czyż nie?
    • agatka_s Re: Gdy nauczycielka ocenia dzieci wg zamożności 14.10.08, 20:47
      Mialo nie byc dyskoteki, a dzieki tej dziewczynce (bo rozumiem ze
      rozczulila Pania, i ta sie w koncu zlitowala) i jej mamie (ktora
      zajela sie organizacja, a przynajmniej bardzo w niej uczestniczyla)
      jednak sie odbyla. Czyli to o czym dzieci (rozumiem ze i Wasze
      arioso i zebra) marzyly, ziscilo sie. No i super !!!! I to kurcze
      jeszcze za darmo, bo pewnie mama solenizantki zadbala o napoje i cos
      do przegryzienia, a tak to trzeba byloby sie zrzucac !!! Same
      korzysci i dla Was rodzicow i dla Waszych dzieci. Po rekach calowac
      te kobiete !


      Ja w klasie tez mialam taka mame, ktora umiala sie wwszystkim zajac,
      zawsze zalatwiala rozne rzeczy dla klasy, angazowala sie osobiscie,
      organizowala dzieciom imprezy u siebie w domu-byla naszym klasowym
      skarbem, bo nam innym mamom juz tak sie nie chcialo....
      • mama_kotula Re: Gdy nauczycielka ocenia dzieci wg zamożności 15.10.08, 00:44
        agatka_s napisała:
        Mialo nie byc dyskoteki, a dzieki tej dziewczynce (bo rozumiem ze
        rozczulila Pania, i ta sie w koncu zlitowala) i jej mamie (ktora
        zajela sie organizacja, a przynajmniej bardzo w niej uczestniczyla)
        jednak sie odbyla. Czyli to o czym dzieci (rozumiem ze i Wasze
        arioso i zebra) marzyly, ziscilo sie.


        Otóż to - i tak dokładnie to wygląda z punktu widzenia normalnej 12-latki.
        12-latka się skupi na samym fakcie zorganizowania imprezy, a nie na tym,
        dlaczego do tego doszło. Bo co ją to u diabła obchodzi, ważne, że była dyska i
        że można było zatańczyć wolnego z Kubą z ostatniej ławki a dziewczynom
        zademonstrować nową superkieckę i niech pozielenieją z zazdrości wink.

        No, chyba, że rodzice odpowiednio zdarzenie skomentują wink.

        Zupełnie czym innym jest opisywane przez Arioso faworyzowanie rzeczonej Natalki
        czy Tosi (bo bogate, bo po chorobie) - bo w tym konkretnym przypadku dyskoteki
        owo rzekome "faworyzowanie" stało się korzyścią dla całej klasy, a nie
        dla tej jednej konkretnej faworyzowanej osoby, ergo - reszta uczniów nie odczuje
        za grosz "niesprawiedliwości społecznej".
        • maksimum Jakby nie patrzec,Kotula zawsze ma racje! 15.10.08, 02:37
          Autor: mama_kotula☺ 14.10.08, 17:02
          Dodaj do ulubionych Skasujcie
          Odpowiedz cytując Odpowiedz
          arioso1 napisała:
          Dzieci w klasie prosiły o to aby pani zrobila klasowa dyskoteke - pani sie nie
          zgodziła - kilka dni potem odbyła sie urodzinowa dyskoteka Natalki.


          A to autentyczne wydarzenie, czy fakt dorobiony błyskawicznie na potrzeby wątku?
          Bo Zebra zdaje się zapomniała wspomnieć o tym, że dzieci prosiły wcześniej o
          dyskotekę i spotkały się z odmową, a to raczej kluczowe dla całości sprawy.

          Z drugiej strony, odmowa - choć niezręczna - była uzasadniona, skoro
          nauczycielka wiedziała, że za parę dni odbędzie się dyskoteka urodzinowa, to
          uznała, że pozornie odmówi, a dzieci będą miały niespodziankę (w końcu dyskoteka
          to dyskoteka, nieważne z jakiej okazji).

          Tak to z boku wygląda wg mnie."
          ------------
          I po pierwsze nie z boku,tylko ze srodka.Przecuez Ty juz o wszystkim
          zadecydowalas,ze te od Tosi i od Ani nie sa brzebojowe i to ich wina,ze sa
          biedne.I niech sie zastanowi,zanim trzecie dziecko zrobi.
          ---
          Ja dla mnie,cala ta sprawa zalatuje Konopielka.Jakas wsiowa szkola we wschodniej
          Polsce i uczycielka ktora rzondzi gmina.
          Ponoc w USA murzynow bija,ale takiej sytuacji jak ta,to jeszcze tu nie spotkalem.
          • maksimum Ja ostatnio np.byłam wściekła 15.10.08, 02:47
            Ja ostatnio np.byłam wściekła, że to nie ja wpadłam na pomysł zrobienia portalu
            nasza-klasa ;P
            ------------
            To nie jest zaden nowy pomysl!
            Trzeba bylo przegladac portale amerykanskie,gdzie od dawna istnieje
            amerykanska"nasza-klasa".
            Ten polski "pomysl" byl zywcem sciagniety z USA.
            A jak wyglada "parking" samochodowy po polsku?
            • maksimum nauczycielka może mieć poglądy jakie się jej żywni 15.10.08, 03:05
              "A dwa - to nauczycielka może mieć poglądy jakie się jej żywnie podoba."
              ----------
              To prawda,bo kazdy ma jakies poglady,ale twierdzenie,ze nie znosi sie
              niezamoznych ,najwyrazniej daje do zrozumienia,ze faworyzuje bogatych,a
              faworyzowanie kogokolwiek w klasie przez nauczycielke jest niemoralne i nie moze
              miec miejsca w szkole.

              " Może np. twierdzić, że nie znosi ludzi niezamożnych, może twierdzić, że nie
              lubi katolików, może w ogóle twierdzić, że małe 10-letnie dziewczynki to
              najgorszy sort osobników gatunku ludzkiego i brzydzi się nimi, może twierdzić
              cokolwiek"
              ---------
              Niestety nie! Za takie poglady wylatuje sie ze szkoly w cywilizowanym kraju,bo w
              jednej klasie moga byc katolicy,muzulmanie,zydzi i nie lubienie jakiejs grupy,ze
              wzgledu na wyznanie jest dyskryminacja.

              " - jeżeli rozgranicza poglądy z traktowaniem uczniów, czyli jej poglądy nie
              mają odbicia w stosunku do ucznia z danej "grupy nienawiści", to imho nie ma
              problemu."
              --------
              Samo wyrazenie swojej niecheci do jakiejs grupy jest wlasnie zlym traktowaniem
              tej grupy.

              "A w postach autorki nie widzę żadnych symptomów tego, że nauczycielka honoruje
              dzieci zamożniejsze i dyskryminuje uboższe."
              ------
              A jak to bylo z ciuchami Natalki(latarnica) i jej bledami orto w porownaniu z
              takimi samymi bledami kolezanek?
              • mama_kotula Re: nauczycielka może mieć poglądy jakie się jej 15.10.08, 10:45
                Wiesz, Maksiu, podyskutowałabym z tobą, ale skoro już stwierdziłeś, że zawsze
                mam rację, to nie będę tracić czasu po próżnicy smile

                PS. to nie ja stwierdziłam, że Ania i Tosia są nieprzebojowe, tylko ich własne
                matki, jakbyś ewentualnie raczył zauważyć wink
                • przeciwcialo Re: nauczycielka może mieć poglądy jakie się jej 15.10.08, 11:06
                  Dokładnie tak- zazdrość rodziców o to że ich córki nie sa
                  przebojowe. O to ze inna dziewczynka jest przywódca a one nie zawsze
                  w orszak sa właczane. Czuja sie pewnie przez to gorsze ale nie wiem
                  ile w tej postawie zalu rodziców.
                  • maksimum W Polsce jest w dalszym ciagu modne lizanie d... 15.10.08, 18:44
                    arioso1:"podobnie jest z lekcjami- wystarczy ze Natalka zrobiła tyle samo błędów
                    co tosia i moja ania -one dostaly piatki a moja tróję-to
                    saMo z zachowaniem-Natalka Tosia Paulina gadają na lekcji maja
                    zachowanie wzorowe a moja ania myszka cichutka ma dobre=Dlaczego
                    tak jest?
                    odpowiedz jest bardzo prosta-to nie zamoznośc rodziców ma na to
                    wpływ a lizusostwo jakiego dopuszczaja sie dziewczynki -a trafiły
                    na bardzo dobry grunt bo ich wychowawczyni uwielbia jak jej sie do
                    tylka wchodzi-potwierdzio sie to nie jeden raz -Natalka byla w
                    szpitalu -odrazu afera i biadolenie jaka to biedna jest osoba i
                    trzeba jej popuscic, to samo Tosia-tez miala w szkole fory .
                    Wychowawczyni naszych córek jest podatna na lizusostwo i tu masz
                    odpowiedz na swoje pytanie. W tej klasie jest pięcioro dzieci
                    które doskonale wiedzą o tym i maja zycie jak w Madrycie przy
                    naszej wychowawczyni.Gdyby Tosia jutro ladnie sie usmiechneła do
                    pani-ta tez by jej pozwolila urządzic impezke w klasie.Nauczycielka
                    jest podła pod tym względem ale nie wg zamoznosci rodziców to zalezy
                    a od dlugości jezyków lizusów."
                    -----------
                    Ja tez sie powinien przestac klocic z Kotula,bo ona ma racje,a ja wpycham cos
                    tam w mrowisko.
                    • mama_kotula Re: W Polsce jest w dalszym ciagu modne lizanie d 15.10.08, 19:44
                      Maksiu - jakbyś jeszcze nie doczytał, to ja odnoszę się wyłącznie do kwestii dyskoteki, a nie do animozji Arioso i Zebry w tle.

                      Chociaż jakby tak na to spojrzeć - ta załatwiona dyskoteka to następny kwiatek do ogródka popularności Natalki (koledzy i koleżanki jeszcze bardziej będą za nią przepadać - wszakże dzięki niej odbyła się dyskoteka), zatem Zebrę i Arioso dodatkowo gniecie z zazdrości wink) - a więc teoryjkę trzeba sobie dorobić ;>

                      A tak prawdę mówiąc, to baaardzo bym chciała przeczytać, jak sprawę dyskoteki widzą bohaterki wątku - nie matki, a córki wink
                      • maksimum A u Moniki dzisiaj w szkole disco za 5 doll. 17.10.08, 17:43
                        Wczoraj wieczorem przyszla do mnie z papierem ,zeby podpisac ze zgadzam sie by
                        zostala na disco w szkole po lekcjach.
                        Big deal!
                        Cale disco trwa 2 godziny i kosztuje 5 doll od sztuki i nazywa sie naukowo "Fall
                        Dance".
                        Gimnazjum Moniki co roku organizuje kilka takich potancowek.Maciek tez kiedys na
                        nie chodzil.
                        • verdana Re: A u Moniki dzisiaj w szkole disco za 5 doll. 17.10.08, 19:51
                          Dziękuje, ze sie z nami podzielileś tą informacją. Bardzo na nia
                          czekałam.
                          • maksimum Re: A u Moniki dzisiaj w szkole disco za 5 doll. 17.10.08, 21:14
                            Ja to wiem,jak zaspokoic twoja ciekawosc.
                            PANI nauczycielki nie trzeba namawiac i w zwiazku z tym PANI nie robi nikomu
                            laski,przez wyroznianie kogokolwiek.
                            No tak,ale to jest mentalnosc i organizacja amerykanska,bo w Polsce trzeba ,z
                            jednej strony wyprosic ,a z drugiej robic laske,ze sie cos robi.Taka mentalnosc
                            ze sciany wschodniej.
                        • mama_kotula Re: A u Moniki dzisiaj w szkole disco za 5 doll. 17.10.08, 21:19
                          To cudowne, Maksiu.

                          "In my world everyone is a pony, they all eat rainbows and poo butter-flies smilesmilesmile "
                          (Horton meets a Who)


                          ... nie wiem, dlaczego mi się ten cytat kojarzy niemal z każdym twoim postem wink
                          • maksimum Ma być ruda, piegowata i umieć tańczyć te irlandzk 17.10.08, 21:32
                            ie hopki.
                            To pewno chodzi o Shannon!
                            www.youtube.com/watch?v=VkwniVcJYVw
                            Tak,Shannon Christie!
                            www.youtube.com/watch?v=-7ukU5webKs

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka