muszka31
23.10.08, 23:21
Proszę o ocenę tej sytuacji bo mam różne wątpliowości jak odnieść się do tego
wydarzenia.
Mój syn został popchnięty przez kolegę z klasy, tak mocno że upadł na podłogę,
uderzył o nią głową z całych sił. Mówił że widział gwiazdy i granatową drogę i
że nie wiedział gdzie jest i co się dzieje wokół. Bardzo płakał, był
roztrzęsiony i blady. Nauczycielka zadzwoniła do mnie, przyjechałam po syna,
pojechaliśmy do szpitala sprawdzić czy nie stało się coś poważnego. Ma
odpoczywać, leżeć i nie oglądać telewizji.
Syn jest dzieckiem nadpobudliwym, nie umiejącym nawiązywać zbyt dobrze
kontaktów społecznych w większej grupie osób. Wiem że nawiązuje kontakt w
sposób "zaczepiający" ale nigdy nie zdarzyło się żeby kogoś uderzył czy
popchnął. Pracujemy nad nim by rozumiał że nawet gdy ponosi go złość nie ma
prawa nikomu wyrządzać krzywdy.
Podobno ten chłopiec popchnął go ponieważ moj syn zabrał mu papierowy samolot
które dzieci robiły w czasie przerwy.
Czy byście drążyły tą sprawę, żądały wyjaśnień i poniesienia konsekwencji
przez to dziecko (nie jestem pewna czy nauczycielka zareagowała w jakikolwiek
sposób do tego chłopca bo zajęła się moim synem). Spodziewam się takich
argumentów ze strony rodziców tego chłopca że to wina mojego syna, że
zaczepiał ich dziecko.