Dodaj do ulubionych

czy klasówka jest własnością szkoły

07.11.08, 15:34
i nie może nawet zostać wypożyczona do domu? Dzieciak nie pamięta co
zrobił źle, nie wiem więc na co przy nauce powinien zwrócić większą
uwagę?
Obserwuj wątek
    • komyszka Re: czy klasówka jest własnością szkoły 07.11.08, 15:45
      tak- może być traktowana jako dokument szkolny i dlatego dostępna dla ucznia i
      rodzica tylko na terenie szkoły. powinien mówić o tym statut szkoły.
      zatrzymywanie prac ucznia w szkole (i gromadzenie ich) jest co raz częstszą
      praktyką a dzieje się tak z tego powodu, że obecnie sama ocena w dzienniku
      szkolnym jest dla niektórych rodziców "slabym" dowodem umiejętności i wiedzy
      ich dziecka (mam tu na myśli przede wszystkim oceny niskie). w mojej szkole
      dziecko ma czas na dokładne obejrzenie klasówki/kartkówki, zawsze w razie
      potrzeby otrzymuje do niej ustny komentarz, jesli jest zas konieczne- także
      pisemny (co musi utrwalic, powtorzyc). niektorzy nauczyciele "wypożyczają" prace
      do domu ale z reguły czynia to w przypadkach absolutnej pewnosci ze praca powróci.
    • przeciwcialo Re: czy klasówka jest własnością szkoły 07.11.08, 16:02
      Sprawdziany i kartkówki sa dostepne w szkole. Dla nauczyciela to tez
      dowód. Dziecko może kartkówkę zgubic a potem upierac się że dostało
      4 a nie 3.
    • azile.oli Re: czy klasówka jest własnością szkoły 07.11.08, 16:29
      Klasówka pozostaje w szkole,ale jest w każdej chwili do wglazdu dla
      rodzica.Tak więc można iść do szkoły i obejrzeć pracę.Nauczyciele
      asekurują się w ten sposób przed atakami ze strony rodziców o
      zaniżoną ocenę.Przyjmijmy,że dziecko dostało jedynkę,nauczyciel
      pozwolił wziąć pracę do domu,praca zginęła,dziecko się skarży
      mamie,że ocena zaniżona,klasówkę wyrzuca,a nauczycielce wmawia,że
      oddało.Poza tym jeśli zainteresowany rodzic obejrzy serię prac swego
      dziecka podczas wizyty w szkole to otrzyma całościowy obraz wiedzy
      lub niewiedzy swej pociechy.Ja znam jeszcze inną przyczynę nie
      dawania testów do domu.Otóż nauczyciele często przez kilka lat
      korzystają z tych samych testów,a uczniowie mają przecież młodsze
      rodzeństwo,kolegów...
    • smerfeta7 Re: czy klasówka jest własnością szkoły 07.11.08, 17:06
      Klasowka stanowi wlasność ucznia. Nie mozna jej zatrzymywać w szkole
      jako dowod.
      A jak nie chcesz robic szumu poproś o kserokopię potwierdzoną
      klasowki od pani. Mozesz nawet szkole zapłacić za ksero.
      Klasowka jest pracą wykonaną przez ucznia i stanowi wtedy jego
      wlasność. Szkoła może conajwyżej sobie robić ksero jako jakiś tam
      dowód w sprawie, ale nie może jej zatrzymać i nie oddać uczniowi.
      Jezeli rodzic poprosi o klasowkę swojego niepełnoletniego ucznia, to
      powinien ją otrzymać od nayczyciela.
      Prawa autorskie za wykonaną pracę są ucznia, a nie nauczyciela.
      natomiast rodzic jest reprezentantem niepełnoletniej osoby.
      Uczeń pełnoletni ma prawo sam poprosić i odebrac swoją klasowke.
      • jola_ep Re: czy klasówka jest własnością szkoły 07.11.08, 18:15
        > Prawa autorskie za wykonaną pracę są ucznia, a nie nauczyciela.

        A prawa autorskie do wykonanej pracy związanej ze sprawdzeniem
        (komentarz, ocena) są nauczyciela, więc logiczne jest, że klasówka
        powinna pozostawać na terenie szkoły. (teren wspólny dla obu stron)

        Pozdrawiam
        Jola
        • smerfeta7 Re: czy klasówka jest własnością szkoły 07.11.08, 19:10
          jola_ep napisała:

          > > Prawa autorskie za wykonaną pracę są ucznia, a nie nauczyciela.
          >
          > A prawa autorskie do wykonanej pracy związanej ze sprawdzeniem
          > (komentarz, ocena) są nauczyciela, więc logiczne jest, że klasówka
          > powinna pozostawać na terenie szkoły. (teren wspólny dla obu stron)
          >
          > Pozdrawiam
          > Jola


          Nie bede interpretowac przepisow, ale nie masz racji.
          Ja otrzymuję kazdy sprawdzian corki.
          Pracę wykonał uczen i to jego stanowi wlasnośc, on jest autorem
          wykonania zadanej pracy. Nauczyciel może skorzystać tylko z oceny
          tej pracy i wpisać do dziennika. Ale praca zawsze stanowi wlasnośc
          ucznia, chyba, że przepisy stanowią inaczej (egzamin końcowy klas 6)
          • jola_ep Re: czy klasówka jest własnością szkoły 07.11.08, 20:42
            > Ja otrzymuję kazdy sprawdzian corki.

            Ja też. Czasem był on do zwrotu.
            Chodziło mi o to, że prawa do wglądu do klasówki nie wynikają z praw
            autorskich smile

            Pozdrawiam
            Jola
    • 5_monika Re: czy klasówka jest własnością szkoły 07.11.08, 17:14
      u nas tak, jest własnością szkoły do końca roku szkolnego.
      Przychodzę do szkoły i oglądam na miejscu
      czasem pani pożyczy, ale niechętnie, musi mieć pewność że zostanie
      oddana.
      Właśnie z tej strony to niedobrze, bo nie wiadomo jakiego rodzaju
      dziecko popełnia błędy
    • smerfeta7 Re: czy klasówka jest własnością szkoły 07.11.08, 18:08
      Przeczytaj dodatkowo regulamin szkoły- obowiązki i prawa ucznia,
      oraz obowiązki nauczycieli.
      Uczeń ma prawo otrzymać poprawiony sprawdzian w terminie nie
      późniejszym niż dwa tygodnie od jego napisania, a najmniej tydzień
      przed konferencją klasyfikacyjną.
      • azile.oli Re: czy klasówka jest własnością szkoły 07.11.08, 18:37
        W tym zapisie chodzi głównie o to,że sprawdzian ma być poprawiony w
        ciągu dwóch tygodni i pokazany uczniowi,nie znalazłam nigdzie
        zapisu,że uczeń może go zabrać do domu.Sprawdzian ma być natomiast
        dostępny do wglądu dla rodziców oraz oczywiście dla samego ucznia.
        • smerfeta7 Re: czy klasówka jest własnością szkoły 07.11.08, 19:12
          Stanowi jego własność poprzez pracę jaką wykonał.
      • jakw Re: czy klasówka jest własnością szkoły 07.11.08, 19:02
        U nas w regulaminie jest napisane dokładnie to, że uczeń zabiera
        sprawdzone prace kontrolne do pokazania rodzicom oraz to, że ma
        obowiązek te prace oddać nauczycielowi.
        • smerfeta7 Re: czy klasówka jest własnością szkoły 07.11.08, 19:20
          Bardzo fajny zapis. Ponieważ rodzic ma wglad na to, co dziecko musi
          nadrobić lub czego nie rozumie i musi nad tym popracowac.
          Ale i tak praca wykonana przez ucznia, stanowi jego wlasnośc.
          jak juz pisalam, otrzymuję wszelkie sprawdziany corki.
          I nie widze w tym nic dziwnego.
          Czegosz może się obawiać nauczyciel, sprawdzający prace i
          oceniający, chyba tylko wlasnych błędów, jezeli je popełni.
          A zdarza się i tak.
          Moim zdaniem, to nauczyciel, powinien jeszcze poprosic ucznia o to,
          aby rodzic podpisal taką pracę, jako, że zapoznał się z oceną i
          umijetnościami dziecka, oraz z tym, nad czym dziecko powinno
          popracowac.

          • przeciwcialo Re: czy klasówka jest własnością szkoły 07.11.08, 19:26
            U córki funkcjonuje dzienniczek ocen. każda ocene tam wpisuja, ja
            podpisuje. Jak mam ochote to moge iść do szkoły obejrzeć hurtem
            prace córki bo sa dostępne.
            Nie rozumiem tego szumu o rzekomych prawach autorskich- autorskich
            chyba nauczyciela bo to on układa sprawdzian. Trudno mówic o
            twórczości podczas sprawdzianu- jest to odtworzenie a nie tworzenie.
          • jakw Re: czy klasówka jest własnością szkoły 08.11.08, 11:56
            Ja też myślę, że z prawami autorskimi nie ma co przesadzać.
            Rozumiem, że dla nauczyciela jest to jakaś dokumentacja. W końcu
            może zajrzeć i zobaczyć z czym sobie kolejne pokolenia uczniów
            gorzej radzą i na to zwrócić uwagę. A klasówki u nas zawsze są
            obowiązkowo do podpisania. Oceny z kartkówek (głównie o matematykę
            chodzi, bo pani robi je co tydzień) są do podpisu na końcu zeszytu
            razem z informacją z czego była kartkówka. Tych kartkówek zwykle nie
            oglądam, bo w sumie nie mam po co. Sądzę jednak, że nie byłoby
            problemu z ich wypożyczeniem do domu.
            A ostatnio to nawet odkryłam, że w klasówce z przyrody nauczycielka
            zrobiła błąd w dodawaniu punktów. Było po prostu dużo zadań za 1-2
            punkty i 2 punkcicki się gdzieś zawieruszyły. Pani nie robiła
            żadnych problemów i poprawiła stopień.
          • tygrysiatko1 Re: czy klasówka jest własnością szkoły 08.11.08, 12:41
            praca wykonana przez ucznia to rysunek, wydziranka etc... kasówka
            nie jest własnością ucznia.. jest sprawdzianem dla nauczyciela i
            szkoły jego wiedzy i poziomu nauczania, jest dokumentem i własnością
            szkoły...
            nie słyszałam do tej pory o szkole, która by dawała klasówkę do
            domu... za to we wszystkich znajomych mi podstawówkach występuje coś
            takiejgo jak poprawa pracy klasowej, na której uczniowie razem
            rozwiązują i piszą w zeszytach te rozwiązania klasówek...
    • baba06 Re: czy klasówka jest własnością szkoły 07.11.08, 21:29
      ja wiem o wszystkich ocenach dziecka, bo dziecko mnie o tym informuje, ale nie o
      to chodzi.
      Bo jak dostaje piątkę to w porządku, ale jak dostaje jeden to już chciałabym
      wiedzieć jakie błędy popełnia. A to,że mogę sobie ten sprawdzian obejrzeć na
      zebraniu, które jest miesiąc później to mi nic nie daje, bo w tym czasie
      przerobili już kolejną porcję materiału, napisali kolejny sprawdzian a braki
      szczególnie te z przedmiotów ścisłych lubią się nawarstwiaćsad
      • smerfeta7 Re: baba06 Dokladnie!!!! 07.11.08, 21:37
        tak samo uważam.
        • kocianna Re: baba06 Dokladnie!!!! 08.11.08, 00:03
          Sprawę sprawdzianów reguluje statut szkoły, a nie zapisy ustaw o prawie
          autorskim. Moi uczniowie dostają do domu wszelkie swoje prace pisemne
          (wypracowania, kartkówki), ale mają obowiązek wklejać/wpinać je do zeszytu.
          Sprawdziany mam obowiązek przechowywać ja. Do każdego sprawdzianu staram się
          dołączyć liścik dla ucznia z informacją, co ma jeszcze poćwiczyć, czasami
          dołączam ćwiczenia. Liścik dostaje uczeń, sprawdzian po obejrzeniu zostaje u mnie.

          Wyobraźcie sobie sytuację zaginięcia dziennika (zdarza się średnio raz na
          dwa-trzy lata w każdej szkole, kiedy ktoś "inteligentny" ma za dużo jedynek).
          Jeśli nauczyciel nie prowadzi podwójnej ewidencji lub nie przechowuje klasówek,
          to dzieci powtarzają WSZYSTKIE sprawdziany.
          • makowapanienka2 Re: baba06 Dokladnie!!!! 08.11.08, 09:43
            A u córki w szkole nauczycielka muzyki nie daje sprawdzianów nawet
            dzieciom żeby zobaczyły co jest źle. Mam zamiar tą sprawę poruszyć
            na zebraniu bo dzieci nawet nie wiedzą jakie błędy zrobiły. Ostatnio
            córka dostała 1 ze sprawdzianu z nut do którego była bardzo dobrze
            przygotowna musiała więc gdzieś popełnić jakiś błąd przez swoje
            roztrzepanie i chciałabym to zobaczyć z czystej ciekawości bo nawet
            nie posądzam nauczycielki o niesprawiedliwe ocenianie a córka by
            wiedziała na drugi raz czego unikać.
    • unoduetres Re: czy klasówka jest własnością szkoły 09.11.08, 10:26
      isip.sejm.gov.pl/servlet/Search?todo=file&id=WDU19990410413&type=1&name=D19990413L.pdf

      paragraf 5 p.1 - to są przepisy nadrzędne w stosunku do statusu szkoły,była w nich potem (po 1999) zmiana, ale nie dotyczyła tego akurat fragmentu.
      Byłam nauczycielką przez 12 lat, wydawałam zawsze prace do domu.Skończyłam z tym po okołu trzech latach - przypadkowo okazało się, że jedna z mam kopiuje przygotowane przeze mnie testy(przygotowanie jednego - minimum 3- 4 godziny), używa korektora zamalowując to co napisało jej dziecko i wykorzystuje w swojej pracy,przedstawiając testy jako swoje.Ja uczyłam niemieckiego - ona była lektorem w szkole językowej.Znam jeszcze dwa takie przypadki - nie dotyczą testów,ale innych materiałów dla dzieci,które były kradzione przez rodziców w podobny sposób.Nie dziwię się ,że nauczyciele nie wydaja testów do domu.Zresztą powyższe rozporządzenie daje im do tego prawo.
      • smerfeta7 Re: czy klasówka jest własnością szkoły 10.11.08, 21:32
        unoduetres nauczyciele testy kserują z książek lub ściągają z witryn
        internetowych.
        Jednostka sie wysila, aby ułożyć samemu test.
        Testy mojej corki jakiekolwiek byly robione, są wycięte z książki,
        kserowane z książek, lub ściągnięte ze znanych witryn internetowych
        i drukowane, czasami się zdaża, że nauczyciel nawet nie potrafi
        wydrukowac w wordzie wszystkiego co dostał.
        Jesteś już jednostką. Natomiast testy z języka nie są robione, bo
        kto je ma wymyślac.
        Gdzie ty się uchowałaś?

        • azile.oli Re: czy klasówka jest własnością szkoły 10.11.08, 21:48
          W gimnazjum ,do którego uczęszczają moje dzieci większość testów
          jest układanych przez nauczycieli.Polonistka do tej pory nie
          splamiła się nawet powtórzeniem tego samego testu w poszczególnych
          rocznikach,nawet na poprawy wymyśla nowe,a nie wszyscy poprawiają
          się jednego dnia.To samo z niemieckiego.Ja też sama układam testy
          swoim uczniom.Ale sa i tacy nauczyciele,którzy przez lata korzystają
          z gotowców.Jak się chce,to można.Ja wolę sama ułożyć test,bo w tych
          gotowych trafiają się błędy,niejasne polecenia,a również,co
          najgorsze tematy jeszcze nie przerabiane,bo nauczyciel ma pewną
          dowolność i czasem omawia pewne rzeczy w innej
          kolejności.No,niestety,są też tacy nauczyciele,którzy nie przejrzą
          dokładnie testu przed rozdaniem go uczniom. Ale wracając do sedna:są
          testy układane przez nauczycieli i w przypadku języków obcych nie
          widzę żadnego problemu,aby taki test ułożyć.A nauczyciel przechowuje
          testy,żeby mieć ''podkładkę''w razie kontroli,spornych
          kwestii.Rodzic ma do niego wgląd,uczeń też,a jak gdzieś jest
          zwyczaj,żeby nie pokazywać sprawdzianów,trzeba interweniować.
          • smerfeta7 Re: czy klasówka jest własnością szkoły 10.11.08, 22:26
            To jesteście super nauczycielami, ktorym się jeszcze chce nauczac.
            Podziwim.

            azile.oli napisała:
            A nauczyciel przechowuje
            > testy,żeby mieć ''podkładkę''w razie kontroli,spornych
            > kwestii.Rodzic ma do niego wgląd,uczeń też,a jak gdzieś jest
            > zwyczaj,żeby nie pokazywać sprawdzianów,trzeba interweniować.

            Dokładnie.
            Ja sprawdzam testy, bo wiem wtedy kiedy cos corce umknęło podczas
            nauczania, i zawsze mozna to jej przypomniec i powtorzyc.
            Oraz dlatego, że w testach są błędny pani, co automatycznie obniża
            corce ocene, z ktora corka się nie zgadza. U corki są stawiane oceny.
            Po drugie corka spokojnie analizuje swój test i blędy jakie
            popelniła.
      • smerfeta7 Re: czy klasówka jest własnością szkoły 10.11.08, 21:44
        unoduetres od tego co podalaś bardzo dużo sie zmienilo.
        • unoduetres Re: czy klasówka jest własnością szkoły 11.11.08, 00:45
          Smerfeto,akurat to zasadnicze sformułowanie :"na zasadach określonych przez nauczycieli" się nie zmieniło.Niestety,nie mogę teraz podać linka - mogę wrzucić po weekendzie.

          Ja nadal utrzymuje kontakty z ludźmi z tamtej szkoły,okazjonalnie z nimi współpracuje.Jest tam teraz młodziutka germanistka po studiach, która tez sama układa testy,bo te które są przygotowane przez wydawnictwo wiodącego podręcznika są beznadziejne.Z tego co wiem - korzysta jedynie z nagrań do zadań na słuchanie,bo trudno jest coś takie samemu wyprodukować i czasem z gotowych fragmentów tekstu do czytania,resztę układa sama.Nie wiem jak inni nauczyciele - pamiętam,że historyczka układała swoje testy,reszta - nie wiem.

          A co do niedouczenia nauczycieli - niestety bywa,podobnie jak u niektórych rodziców, którzy myśl,że jak pracowali na budowie w Niemczech to wszelkie zawiłości językowe poznali.Ale nie o to chodzi w tym wątku.Pytanie podstawowe dotyczyło wydawania prac poza teren szkoły.
          • smerfeta7 Re: czy klasówka jest własnością szkoły 11.11.08, 01:42
            unoduetres napisała:

            > A co do niedouczenia nauczycieli - niestety bywa,podobnie jak u
            niektórych rodz
            > iców, którzy myśl,że jak pracowali na budowie w Niemczech to
            wszelkie zawiłości
            > językowe poznali.Ale nie o to chodzi w tym wątku.Pytanie
            podstawowe dotyczyło
            > wydawania prac poza teren szkoły.
            nawiasem mowiąc tacy rodzice bardziej czują się Niemcami, niz sami
            Niemcysmile
            Co do prac, uszanuję!!! dzielo nauczyciela i ucznia, ale dla mnie
            sprawdzian powinien byc wydany uczniowi do podpisu przez rodzica i
            oddanie na drugi dzień. Rodzic ma wglad do tego jak sobie radzi i po
            problemie.
            Po co tworzyć sobie wzajemnie sztuczne problemy?
            Co do sprawdzianow to naprawdę podziwiam i mysle, że jak by było tak
            u mojego dziecka, to nie musiała bym się martwic jej edukacją.
            Ale sprawdzian musiała bym widzieć.
            Czy po kazdym sprawdzianie ma iść do szkoly, poprosic o niego,
            poprosic dziecko z lekcji i przeanalizowac go wspolnie na lawce w
            korytarzu? To dopiero komediasmile
    • zebra12 Klasówka jest dokumentem świadczącym o postępach 09.11.08, 13:30
      Każda praca pisemna jest dokumentem świadczącym o postępach ucznia. Kiedyś też
      wydawałam prace pisemne do domu, ale zdarzało się (nie tylko mnie), że nanoszono
      tam poprawki i wpierano nauczycielowi, że tak tam było napisane. Wiele prac
      bywało zgubionych... Tymczasem nauczyciel potrzebuje dowodu
      1. dla rodziców w przypadku odwołania się np na koniec roku od oceny
      2. dla ucznia, który nagle stwierdzi, ze powinien mieć 5, a nie 4 na semestr
      3. dla dyrekcji, które chce wiedzieć na jakim poziomie są uczniowie, z czym
      sobie radzą, a z czym nie
      4. dla wizytatora - w tym samym celu

      Jeśli jakiś nauczyciel wydaje prace do domu, to kiedyś się o tym boleśnie
      przekona, że tego się robić nie powinno!
      • mamagapka Re: Klasówka jest dokumentem świadczącym o postęp 10.11.08, 17:58
        informuję , moi mili, że nauczyciel ma obowiązek przechowywać
        sprawdziany uczniów przez okres 1 roku szkolnego. obowiązek!!! i nie
        ma to nić wspólnego z prawami autorskimi. uczeń ma prawo do
        egzaminów sprawdzających, rodzice składają skargi do kuratoriów,
        przyjeżdżają wizytacje, i wtedy nauczyciel wygrzebuje te sprawdziany
        wszystkie i przedstawia sznownej komisji. zwłaszcza jak się kogoś do
        matury nie dopuszcza bo uczeń pisze 3 identyczne sprawdziany, z
        każdego kolejnego dostając coraz mniej punktów.
        więc nie ma co się awanturować bo to nie jest wybór nauczyciela
        tylko wymóg formalny.

        a rodzice mają prawo wglądu w sprawdziany na zebraniach i /ew.
        konsultacjach i moga bez problemu robić kopie.
        • smerfeta7 Re: Klasówka jest dokumentem świadczącym o postęp 10.11.08, 22:42
          mamagapka napisała:
          > a rodzice mają prawo wglądu w sprawdziany na zebraniach i /ew.
          > konsultacjach i moga bez problemu robić kopie.

          A jak to sobie wyobrazasz na zebraniu, ktore trwa 1 godz.
          25 rodzicow, kserujących sprawdziany-kolejka do ksera plus osoba
          obslugująca ksero, rozmowy o 25 uczniach o sprawdzianie, sprawy
          szkolne, organizacyjne, o uczniach itd.. w ciągu godziny.
          Jestem rodzicem i chce mieć żetelne informacje o corce, jest
          nauczaniu i postepach, a nie jakies ogolnikowe informacje, dotyczące
          wszystkich. Po drugie sprawdzian musi widziec dziecko i spokojnie
          się z nim zapoanac.
          Sprawdziany w klasie mojej corki nie są omawiane, a jak są błędy
          nauczyciela, to wmawia się dzieciom, że zrobiły błąd, jak w
          przypadku sprawdzianu z matematyki mojej corki.
          Widząc więcej błędów nie ze strony dziecka, zaczynam bacznie
          obserwować edukację mojej corki.
          W końcu powierzylam nauczycielowi edukację dziecka i mam prawo
          wymagać prawidlowej edukacji a nie błędnej.
          Powiedzenie dziecku na lekcji o ptakach domowych grzebiących i
          plywających, bo taki byl temat, że blona u kaczek jest nie ważna, że
          najwazniejszą cechą ptakow jest glowa i pióra, budzi moj usmiech na
          buzi. Dziecko wyszczegolniało cechy tych ptakow i powiedzialo o tej
          blonie u kaczek, na powiedzenie pani, że to nie jest wazne,
          powiedzialo, że jak kaczka by nie miala tej blony to by sie utopila,
          jak kura.
          Przyszla do domu i sama podjęła dyskusję, dlaczego pani powiedziala,
          że to nie wazne, że kaczki maja błone???
          • azile.oli Re: Klasówka jest dokumentem świadczącym o postęp 10.11.08, 23:32
            Powiedz córce prosto z mostu,że pani niedouczona.U nas w szkole sa
            najczęściej zebrania indywidualne,nauczyciel siedzi 4 godziny w
            szkole i jest do dyspozycji rodziców.Są to zebrania
            obowiązkowe.Prócz tego każdy nauczyciel ma raz w tygodniu
            konsultacje dla rodziców.ogólne jest zazwyczaj pierwsze zebranie w
            roku szkolnym ,reszta to indywidualna rozmowa z rodzicem.Myślę,że to
            dobry model.A tak wogóle Smerfeta,widać,że jesteś madrą
            matką,chciałabym,żeby wszystkie były takie,ale przygotuj się ,że
            przed Tobą dopiero prawdziwe wyzwania,nauczanie poczatkowe to
            dopiero taki wstęp,musisz rochę odpuścić,bo się wykończysz.Ja kiedyś
            byłam taka jak Ty,a może jeszcze bardziej krytyczna,bo mnie
            wkurzało,że mnie się chce pracować z uczniami,a moje dzieci mają w
            szkole duperele ,apotem 5 stron ćwiczeń do zrobienia w domu.I tu też
            bawiłam się w nauczycielkę,bo ktoś musiał wytłumaczyć...
            • smerfeta7 Re: Klasówka jest dokumentem świadczącym o postęp 11.11.08, 01:33
              azile.oli napisała:

              > Powiedz córce prosto z mostu,że pani niedouczona.

              azile.oli smile Nie mogę tego powiedziec dziecku 7 letniemu, bez
              względu na to jakie pani paopelnia blędysmile
              Dolozyła bym się jeszcze bardziej do jej obecnego podejścia do
              lekcji.
              Córka miala nauczycielke w zerowce, ktora potrafiła ją nagradzac za
              znalezione błędy w książkach Wesola Szkola, mowiąc brawo, widze że
              rozumiesz co czytasz, lub specjalnie je zrobiłam, czekając na to czy
              ktos zauważy itd. Przeciez kazdemu może się zdarzyć, ale ta
              nauczycielka była osoba bardzo inteligentną, umiejącą wyjść z
              sytuacji odpowiednio dla dziecka, jednoczesnie je motywujac do
              dalszego myslenia.
              I to byla dla niej najwieksza nagroda i motywacja do myslenia i
              starania sie.
              Uczyla dzieci otwartości i szczerości, co obecnie nie punktuje w
              szkole.

              >U nas w szkole sa
              > najczęściej zebrania indywidualne,nauczyciel siedzi 4 godziny w
              > szkole i jest do dyspozycji rodziców.Są to zebrania
              > obowiązkowe.Prócz tego każdy nauczyciel ma raz w tygodniu
              > konsultacje dla rodziców.ogólne jest zazwyczaj pierwsze zebranie w
              > roku szkolnym ,reszta to indywidualna rozmowa z rodzicem.

              Indywidualna rozmowa z rodzicem jest raz w tygodniu.
              odbywa się na stojaco na korytarzu, lub na boisku podczas przerwy z
              informacją na początku tresci:
              slucham o co chodzi, tylko prosze szybko, bo ja nie mam czasu.
              No i o czym bedziesz rozmawiać smile jak pani się gdzieś spieszy, mimo
              godziny dla rodzicow, a nie bylo nikogo poza mna.


              >Myślę,że to
              > dobry model.A tak wogóle Smerfeta,widać,że jesteś madrą
              > matką,chciałabym,żeby wszystkie były takie,ale przygotuj się ,że
              > przed Tobą dopiero prawdziwe wyzwania,nauczanie poczatkowe to
              > dopiero taki wstęp,musisz rochę odpuścić,bo się wykończysz.Ja
              kiedyś
              > byłam taka jak Ty,a może jeszcze bardziej krytyczna,bo mnie
              > wkurzało,że mnie się chce pracować z uczniami,a moje dzieci mają w
              > szkole duperele ,apotem 5 stron ćwiczeń do zrobienia w domu.I tu
              też
              > bawiłam się w nauczycielkę,bo ktoś musiał wytłumaczyć...

              Dokladnie to samo.
              Jak pomyslę o dalszej edukacji córki, to odechciewa mi sie spac i
              coraz bardziej pragę wyjechać do siebie.
              Ja już jestem zmeczona edukacją corki, mimo tego, że corka nie ma
              problemow z nauką.
              Ja widze, że w tym kraju to jest wszystko tak dziwne, że aż nie
              zrozumiałe. A może to ja jestem z kosmosu.
              Ja odbieram to tak, nikomu nic się nie chce, nikogo nikt nie
              rozumie, nic nie warto robić.
              A nauczyciel, ktory robi wiele dla dzieci jest kosmitą we wlasnym
              kraju i systemie edukacji. Taki nauczyciel to unikat, ginący w
              tłumie i obecnych wartościach tego systemu.
              Jak moja corka rozpoczęla nauke, to ja coraz bardziej tesknię za
              normalnością i spokojem.
              Chyba czas pomyslec o powrocie do siebie, tyle że narazie jeszcze
              nie mogęsad
            • przeciwcialo Re: Klasówka jest dokumentem świadczącym o postęp 11.11.08, 08:40
              Zebranie w szkole trwa jakies pół godziny, a potem do oporu rozmowy
              indywidualne, dziennik, sprawdziany dostepne.
        • zebra12 Ot co! 11.11.08, 09:05
          Myślicie, że mi się chce trzymać te wszystkie papiery? Szafkę mi to zagraca,
          lektura mało ciekawa. Ale ja muszę trzymać te sprawdziany i już. Muszę je
          trzymać do końca roku szkolnego i 2 tygodnie po jego zakończeniu.
          Więc to nie do nas reklamacje, tylko do instancji wyższej. Tyle.
      • smerfeta7 Re: Klasówka jest dokumentem świadczącym o postęp 10.11.08, 22:01
        zebra12 napisała:

        > Każda praca pisemna jest dokumentem świadczącym o postępach
        >ucznia.

        O ktorych ma także prawo wiedzieć rodzic i pomóc dziecku, widząc
        sprawdzian sprawa inaczej wygląda niż slysząc np. wiele błedow
        popelnianych przez nauczycieli w treściach zadań, zliczaniu
        punktacji itd..
        Po drugie rodzic wie kiedy dziecko popełnia błąd np. stres a kiedy
        nie rozumie. nauczyciel nie ma czasu analizować takiej sytuacji.
        Wtedy rodzic wie z czym pracować a z czym odpuścić dziecku.

        >Kiedyś też
        > wydawałam prace pisemne do domu, ale zdarzało się (nie tylko
        mnie), że nanoszon
        > o
        > tam poprawki i wpierano nauczycielowi, że tak tam było napisane.
        Wiele prac
        > bywało zgubionych...

        Myslisz, że rodzic by poprawiał sam prace dziecka w mlodszych
        klasach, wiedząc, że tylko szkodzi jemu???
        Nie przesadzaj. Rozumiem w starszych klasach, zawsze mozna dać ksero
        dziecku na koszt rodzica.
        Ale to nie zgodne z prawem pobieranie oplat za pracę wykonaną przez
        ucznia.

        >Tymczasem nauczyciel potrzebuje dowodu
        > 1. dla rodziców w przypadku odwołania się np na koniec roku od
        oceny
        > 2. dla ucznia, który nagle stwierdzi, ze powinien mieć 5, a nie 4
        na semestr
        > 3. dla dyrekcji, które chce wiedzieć na jakim poziomie są
        uczniowie, z czym
        > sobie radzą, a z czym nie
        > 4. dla wizytatora - w tym samym celu
        >
        > Jeśli jakiś nauczyciel wydaje prace do domu, to kiedyś się o tym
        boleśnie
        > przekona, że tego się robić nie powinno!

        Czyli od początku nauczanie polega na zbieraniu dowodow a nie na
        nauczaniu dzieci i pomocy im w edukacji wspolnie z rodzicami. czyzby
        rodzic był przeciwnikeim od samego poczatku edukacji i stąd
        zbieranie dowodow.
        Ja bym w takim przypadku zarządala podstawy przepisów prawnych od
        nauczyciela zabraniających wydania sprawdzianu uczniowi w celu
        przedstawienia rodzicowi w domu i jak widzi on współprace w procesie
        edukacji mojego dziecka, biorąc tylko i wyłącznie jego dobro.
        Ciekawe co by dyrekcja powiedziała na takie pismo.
        A to, że nauczyciele popelniają blędy i to powazne, to sama wiem
        widząc ksiązki, zeszyty ucznia, gdzie nauczyciel przekresla dużą
        litere i zaznacza dziecku, że pisze się małą literą.
        Pózniej widząc, że wszystkie dzieci piszą dużą litera podchodzi
        ponownie do corki i mowi małas dobrze i ponownie czerwonym
        dlugopisem poprawia. Moja corka bierze pioro i pisze nad poprawkami
        pani, miałam dobrze, pani mi nie potrzebnie mi poprawiala.
        Taki tekst przeczytałam w ćwiczeniach corki.
        jak widzisz nauczyciele sie takze myla, jak my wszyscy, tyle że w
        nauczaniu początkowym to powazna sprawa np. dziecko z tablicy
        przepisuje z błędem, bo pani go popelnila, pózniej pani sprawdza
        dzieciom w zeszycie i zaznacza wlasne blędy jakie zrobiła na
        tablicy, tyle, że dzieciom w zeszycie.
        Jak widzisz warto sprawdzać sposob i poziom edukacji wlasnych
        dzieci, szczegolnie na starcie.

      • smerfeta7 Re: Klasówka jest dokumentem świadczącym o postęp 10.11.08, 22:20
        zebra12 napisała:
        > Jeśli jakiś nauczyciel wydaje prace do domu, to kiedyś się o tym
        boleśnie
        > przekona, że tego się robić nie powinno!


        Bolesnie przekonać sie można także, kierując się własnymi odczuciami
        i wymyslonymi zasadami. Prawo, stoi wyżej,może to bardzo bolesnie
        zaboleć jak na widzimisię nauczyciela znajdzie się rodzic znający
        prawo i instytucje bezpośrednio pilnujące przestrzegania jego.
        Wtedy to bardzo boli i nie tylko nauczyciela, ale i szkolę.
        Myślę, że rosądny nauczyciel, potrafi wspólpracowac z rodzicem i nie
        widzi problemu z oddaniem sprawdzianu. Po drugie zawsze mozna
        przeprowadzić drugi sprawdzian z calości opanowanego materiału,
        wobec kilku nauczycieli w szkole.
        Przecież, jak sie ktos nie uczy i kombinuje, to i tak to wyjdzie, a
        jak sie ktoś uczył i był oceniany według widzimisię nauczyciela, to
        sprawdzian zda i to idealnie.
        I tak sie niczego nie ukryje, może pozostać jedynie pytanie do
        nauczyciela, dlaczego tak np. bardzo dobrze zdal, a ma niskie oceny
        z nauczania, lub nauczyciel moze przedstawić nowy sprawdzian.
        Ja problemu nie widzę, jedynie nie rozumiem pojęcia, że sprawdzain
        jest dowodem dla nauczyciela???
        Czyzby nauczycieli mieli tak niską samoocenę i szukali dowodów w
        sprawie???? tylko jakiej?????
        ja osobiscie zarzadala bym komisyjnego egzaminu z danego materialu,
        przeprowadzonego w szkole, łącznie z moja obecnościa na nim.
        I mam takie nawet prawo.
        Dobrze, że nie musze, tego robic smile
        Ale jak bym została do tego zmuszona, zrobila bym to.

        • azile.oli Re: Klasówka jest dokumentem świadczącym o postęp 10.11.08, 23:20
          Wiesz co,smerfeta,w sumie masz rację,ale nie wszyscy rodzice są tacy
          jak Ty.Jeśli dziecko się dobrze uczy i wiesz,że umie,to będziesz w
          spornej sytuacji żądała sprawdzianu zewnętrznego,egzaminu
          komisyjnego.Ale są rodzice,których dzieci się nie ucza,nie umieją i
          oni się bronią przed takimi egzaminami,a wtedy najlepiej się
          przyczepić nauczycielki,że niesprawiedliwa,test źle oceniła,a on się
          przecież uczy itd,a test,wydany uczniowi przepadł,bo tak mu było
          wygodnie.Jak pisałam,jestem i nauczycielka i matką i cały czas
          powtarzam moim dzieciom,że najważniejsze jest to,co w
          głowie.Oczywiście ocena jest ważna ,zwłaszcza w starszych
          klasach,ale tak naprawdę,to co potem obchodzi nauczyciela w
          gimnazjum ocena na pólrocze np w piątej klasie.Ostatnio rozmawiałam
          ze znajomą,nasi synowie chodzili do jednej klasy w podstawówce i są
          teraz w jednej klasie w gimnazjum.Tamten młody ma teraz same jedynki
          z polskiego,ja wiem dlaczego,ale do niej to nie dociera.w
          podstawówce miał czwórkę,bo tu coś spisał,nauczył się wierszyka i
          jakoś szło.Teraz przyszły testy z gramatyki i klapa.On po prostu nie
          uważa na lekcji,a mamusia twierdzi,że jest znerwicowany i to
          niemożliwe,aby nie napisał przynajmniej na dwóję.W szkole na razie
          nie była,testu nie obejrzała,młody nie pofatygował się na poprawę,bo
          ponoć bał się następnej jedynki,ale ta nauczycielka nie wpisuje ocen
          niedostatecznych za poprawę.Wie o tym mój syn,wiem ja,ale tamten
          chłopak i jego mama-nie.Mój syn ma z polskiego bardzo dobre
          oceny,ale ja wiem,kiedy nauczycielka ma konsultacje,choć z nich nie
          korzystam,a ta znajoma-nie.Dowiedziała się dopiero ode mnie,bo się
          zlitowałam.I to jest właśnie typ mamusiek,które zdolne sąś
          kombinować z testami ,danymi do domu.Bo dla niej najważniejsze,żeby
          syn zdał,a nie,żeby umiał.Już mi powiedziała,że najwyżej napisze o
          warunek z polskiego,ale na korepetycje go nie pośle,bo on przecież
          lektury czyta.Nie bardzo wiem,co to ma wspólnego z testami z
          gramatyki,ale dla niej najwyraźniej ma.I już słyszę,że ona ma dość
          tej kobiety(polonistki),ktorej nawet na oczy nie widziała,że się
          przez nią wykończy,a nie przez swojego synalka,który całą
          podstawówkę był kombinatorem,a ona tym się szczyciła.I właśnie przez
          takich uczniów i takich rodziców testy sa trzymane w szkole do
          wglądu ,a właściwie te amitniejsze dzieci na tym cierpią,bo chcą
          wiedzieć,gdzie się pomyliły,czy to tylko nieuwaga,czy może trzeba
          coś powtórzyć. A tamtej babie,bo już tak ją nazwę,bo cały tydzień mi
          nadaje,a dobre wychowanie nie pozwala mi walnąć prawdy między
          oczy,wcale nie chodzi o to,żeby jej syn umiał,tylko miał pozytywną
          ocenę.Ja bym chciała,żeby moje dzieci miały wydawane sprawdziany i
          sama najchętniej bym je dała swoim uczniom,ale niestety,przez grupkę
          nieuczciwych naciągaczy cierpią wszyscy.Dodam,że nie pracuję w
          szkole,do której uczęszczają moje dzieci,żeby nie było,że mają
          łatwiej.
          • smerfeta7 Re: Klasówka jest dokumentem świadczącym o postęp 11.11.08, 01:03
            azile.oli masz rację, ludzie są rozni. Mi zalezy na edukacji mojej
            corki, uczeszczam na wszystkie spotkania z nauczycielem, choc mając
            15 min na ucznia nie wiele moze powiedzieć i nawet nie jesteś w
            stanie przeczytac tego testu, porozmawiac o nim czy pokazać dziecku
            i przedyskutować. Kazdy sprawdzian, dziecko powinno spokojnie
            przeanalizować w domu i zrozumieć swoje blędy czy niedociągnięcia. W
            szkole jest cala klasa 25 uczniów i nauczyciel, nie jest w stanie z
            każdym dzieckiem omowić sprawdzianu. Moja corka od samego poczatku
            edukacji, byla nauczona, że wszystko co wie jest najważniejsze i
            przyda się w pózniejszej edukacji, że nie ocena swiadczy o uczniu.
            Ale jak dostaje obnizona ocene, wiedząc, że to nie jej błąd to się
            buntuje i ma żal do swojej pani, a kiedy popelni bląd to bardzo
            krytycznie potrafi się sama ocenićsmile.
            Dzieci wiedzą kto dostaje ocenę i czasami krzywdząco oceniaja inne,
            ktore sie starały. Jest im przykro, ponieważ nawet nie rozumieja
            dlaczego, ponieważ nikt nie omawia z nimi sprawdzianów.
            Ja nie chce, aby moja corka wyrobila sobie zla opinię o nauczycielu,
            stąd staram się rozmawiac z nauczycielem, choc nie zawsze nauczyciel
            odbiera to tak, że chodzi tu o dobro dziecka, a raczej osobiście.
            Nie wiem dlaczego nauczyciele tak bardzo osobiscie odbierają każda
            rozmowe rodzica, jak atak na ich sposob nauczania. Przeciez uczą
            tego co nakazuje im podstawa programowa.
            Mi ostatnio wych. corki powiedziala, że czuje się sprawdzana,
            tlumaczylam jej, że nie chodzi o nią a o corke i jej wiedzę, z czym
            sobie radzi a z czym nie.
            Dlaczego moja corka i my rodzice, mamy zyć w niewiedzy i obudzić sie
            z zaleglosciami u dziecka, skoro mozna na bieżąco wytlumaczyć, bez
            nawarstwiania się materiału. Przeciez to jest lepsze dla dziecka i
            nauczyciela.
            Przeciez wyniki nauczania dzieci, także wiele mówią o nauczycielu i
            jego sposobie nauczania dzieci.
            Tak pilnujemy edukacji dziecka i wspolpraca nauczyciela, jest
            nieodzowna, szczegolnie w poczatkowym i najwazniejszym estapie nauki.
            Moja corka sama odrabia lekcje, czyta lektury i się uczy, ja tylko
            uczestnicze wtedy kiedy o to poprosi nie rozumiejąc czegos. Wiec
            podsumowanie jakim jest sprawdzian jest dla nas bardzo wazne w tym
            jak sobie radzi i czego nie dopracowala lub ominęła.
            Nie wiem dlaczego nauczyciela może dziwić to, że rodzic chce
            zobaczyć efekty nauczania sie jego dziecka (sprawdziany, testy,
            kartkowki) i na ile może jemu zaufać dając wolną reke w samodzielnym
            nauczaniu się i odrabianiu lekcji.
            Czasami nie moge zrozumieć, jak może nauczyciel skarzyć rodzicowi,
            że dziecko robi co chce, ponieważ w szkole na przerwie, kiedy
            siedzieli w klasie odrobiło sobie wszystkie zadane lekcje do domu.
            Dla mnie przerwa jest dla ucznia i robi co chce, skoro i tak siedza
            w klasie na przerwie, nic w tym nie widzialam zlego. Ale pani
            twierdzi, że ma jej sluchac i jak zadane do domu, to ma robić w
            domu. A ja twierdze, że to sprawa corki co robi na przerwie, a nie
            pani. I jak myslisz, co moglam powiedziec nauczycielowi?
            Corka i tak robi wszystko co zadane na przerwie w szkole.
            Sprawdzalam kilka razy i zrobila zawsze wszystko dobrze, więc czego
            mam sie czepiac dziecka.
            Fakt, ze na lekcji sie nudzi. Zrobi wszystko co pani zadala dzieciom
            i jak dzieci piszą to co zadane, to ona odrabia sobie w tym czasie
            zadania domowe. twierdzi, że się nudzi, więc robi wszystko aby sie
            nie nudzic.
            Rzeczywiście, może nie powinna odrabiać zadania domowego na lekcji,
            ale wtedy siedzi podparta i mysli sobie o wszystkim, co nie dotyczy
            lekcji. Ale jak pani ja wyrwie z tego myslenia, i zapyta o tabliczke
            mnozenia to odpowiada, więc nie wiem o co chodzi.
            Niedlugo będzie miala testy z zakresu klasy 2 poza szkolą, tylko
            ciekawe co robić dalej jak je wszystkie zaliczy.
            Przeciez 7 letniego dziecka, nie przeniose do 3 klasy, bardzo lubi
            swoja klase i pania mimo buntu, nudy i czasami zawiedzenia.
            Zmiana kolejnej klasy wiązala by się z ogromnym stresem związanym z
            utrata kolezanek, kolegów ktorych uwielbia i pani mimo zawodzenia
            się na niej, za to że ja "kara", kiedy zwraca jej uwagę odnosnie
            błędow na tablicy. Prosilam ją aby się nie odzywala i pisala po
            swojemu, ale ona twierdzi, że jej kolezanka i ona przez nie uwagę
            przepisze te błędy do zeszytu i pani sprawdzając zle oceni.
            Mozesz czasami tlumaczyć, a ona i tak swoje.
            Ja wiem napewno, że sprawdziany są dla mnie bardzo wazne, jest to
            podsumowanie danego okresu nauczania i obraz dla dziecko co powinno
            nadrobic, czy powtórzyc, a gdzie dzialał stres i czas.
            Po pismie wiem w jakiej była formie pisząc sprawdzian a i to wiele
            tłumaczy.
            W Polsce to my rodzice musimy się sami martwić co zrobić dalej,
            czego nie ma w innych krajach.
            Spotkalam nawet się ze stwierdzeniem, panstwo za duzo wymagacie od
            corki.
            Nauczycielka chyba nie miala zielonego pojęcia co mowi, a fakt, że
            nie zna dobrze corki (uczy ja od wrzesnia).
            To corka od niemowlaka nam narzucala swoje potrzeby, a my
            podążaliśmy za jej potrzebami.
            To ona narzuca nam swoje tępo rozwoju, a my zgodnie z jej tępem
            rozwoju staralismy się podążać. Może i na zewnątrz to inaczej
            wygląda.

            Co do dzieci cwaniaków, znam takie i wierz mi, że winię tylko i
            wyłącznie rodzicow. Wymagali od dziecka ocen nie sprawdzając co
            naprawde wiedzą. Cwansze dziecko zaczyna kombinować aby zadowolić
            rodzica i miec luz, ale to punktuje jak piszesz zresztą w
            pózniejszej edukacji. Te "zdolne" dla rodzicow z dobrymi ocenami
            dzieci w podstawowce, kompletnie nie daja sobie rady w pozniejszej
            edukacji, w ktorej juz nie idzie tak kombinować jak w podstawówce.
            I dopiero zaczyna sie szok rodzicow, jak to ich zdolne dziecko???
            Oni naprawde nie maja pojecia o wiedzy swoich dzieci, nie wiedzą co
            dziecko wie, a czego nie wie. Może kieruja się tylko ocenami w
            szkole. Nie wiem.
            Ja napewno bym zarzadala egzaminu komisyjnego dla dziecka , wiedząc
            co naprawdę wie, a czego nie. A jezeli moja corka by sobie z czegos
            nie radzila, napewno by przyszła do nas z prosbą o pomoc, czy
            wyjasnienie.
            Jezeli bym nie byla w stanie jej pomóc, napewno rozmawiala bym z
            nauczycielem, jak widzi mozliwości dziecka i sposób pomocy jemu.
            Po drugie czeste sprawdziany, daja obraz wiedzy dziecka i nie
            dociągnięć, co idzie szybko nadrobić.
            Jezeli nauczyciel, nie chcialby wspólpracowac z rodzicem i odbieral
            by wszystko osobiście to i moja cierpliwośc by sie skończyła.
            Nie kłocila bym się i nie dyskutowala bym, a tylko zlozyła bym, bez
            zbednej dyskusji pismo o egzamin komisyjny z moja osobistą
            obecnościa na nim.

            azile.oli napisała:
            >A tamtej babie,bo już tak ją nazwę,bo cały tydzień mi
            > nadaje,a dobre wychowanie nie pozwala mi walnąć prawdy między
            > oczy,wcale nie chodzi o to,żeby jej syn umiał,tylko miał pozytywną
            > ocenę.

            A moze nalezy jej delikatnie powiedziec prawdę, aby zarzadala
            egzaminu komisyjnego w jej obecności. Bedzie widziała osobiście
            uczestnicząc w nim, co potrafi jej syn.
            Czasami taki prysznic się przydaje.

            >Ja bym chciała,żeby moje dzieci miały wydawane sprawdziany i
            > sama najchętniej bym je dała swoim uczniom,ale niestety,przez
            grupkę
            > nieuczciwych naciągaczy cierpią wszyscy.

            Tylko sama powiedz, dlaczego maja cierpiec dzieci, ktore naprawde
            się staraja i ich rodzice, ktorzy na bieżąco pomagaja swoim
            dzieciom, a są i tacy, co poświęcają dużo czasu przy lekcjach
            dzieciom, aby w szkole sobie radzily.
            Dlaczego przez kombinatorów, miala by ucierpieć dalsza edukacja
            dzieci chcących sie uczyć. Przeciez to także krzywdzenie tych
            uczących sie dzieciakow i odbieranie im mozliwości szybkiego
            nadrobienia tego czego nie zrozumieli. To swiadome zanizanie ich
            mozliwosci i wiedzy, czego pózniej nie zawsze da sie nadrobic.

            >Dodam,że nie pracuję w
            > szkole,do której uczęszczają moje dzieci,żeby nie było,że mają
            > łatwiej.

            To masz doskonałe informa
            • zebra12 Smerfeta przesadzasz 11.11.08, 09:19
              Zrozum, że mamy obowiązek przechowywania tych prac przez okres roku!
              Więc reklamacje trzeba składać gdzieś indziej! Poza tym te sprawdziany są
              dokładnie omawiane na lekcji i każdy uczeń dobrze wie, co zrobił dobrze, a co
              źle. Na lekcji też poprawia. Nie wiem więc skąd to narzekanie, że nie może się
              nauczyć, bo nie co napisał źle. W mojej szkole na szczęście nikt nie ma
              pretensji o to, że sprawdziany są do wglądu w szkole. Zawsze można przyjść w
              godzinach pracy szkoły i sobie obejrzeć.
              A gdyby trafił mi się rodzic taki jak Ty, to nie wdawałabym się w dyskusję,
              tylko odesłałabym do dyrekcji. Jeśli ta nakaże wydać klasówkę - wydam. Ja tu
              tylko... uczę smile
            • azile.oli Re: Klasówka jest dokumentem świadczącym o postęp 11.11.08, 12:13
              Masz świętą rację śmerfeta,że nauczyciele na każdą próbę rozmowy
              rodziców o dziecku reagują bardzo osobiście i przyjmują pozycję
              obronną.Pocieszę Cię jednak,że im późniejszy etap nauki to takie
              sytuacje są rzadsze.Poza tym każdego przedmiotu uczy inny
              nauczyciel,co też jest dobre,bo czasem trafi się tylko jeden zbytnio
              przeczulony,a czasem wszyscy sa w miarę ok.Co do odrabiania prac
              domowych w szkole,to moje dzieci też to robią i to nawet nie na
              przerwie,a na lekcji,bo jak zrobia szybciej,to chyba lepiej,że robią
              coś związanego z przedmiotem.Zazwyczaj też nauczyciele dają im
              dodatkowe zadania,o nieco wyższym poziomie trudności.Moja córka z
              niektórych przedmiotów opanowała podstawę programowa gimnazjum już w
              pierwszej klasie(polski,niemiecki,historia),uczy się z podręczników
              licealnych.Z innych przedmiotów też wyprzedza poziom klasy,ale nie
              przyspieszam jej edukacji,bo na tym etapie juz mogłabym zrobić jej
              krzywdę.Ma indywidualny tok nauczania,ale nie związany ze szkołą i
              finansowany przeze mnie.Zresztą ona też dość intensywnie
              trenuje,więc nie chcę jej przeciążać.Ku mojemu zdziwieniu syn,który
              choć w podstawówce bardzo dobrze się uczył,był raczej sprowadzany
              przez nauczycieli do poziomu klasy,też nagle w gimnazjum
              zabłysnął.Więc wszystko zależy od mądrego podejścia nauczycieli.A
              doskonałe informacje mam,bo moja córka jest strasznie
              dociekliwa,więc nie ma opcji,żeby jej umknęły jakieś szkolne
              zwyczaje,a resztę można wyczytać na stronie internetowej szkoły,ale
              moja znajoma tam nie zagląda,bo po co.Widać,że mamy podobne
              dzieci,bo moja młoda też potrafiła wytykać błędy nauczycielom,ale
              trafiła na mądrych pedagogów.U syna nie było takiej opcji,bo miał
              pecha do nauczycieli.I jeszcze powiem Ci,że są rodzice ,którym
              dałabym sprawdzian do domu,bo wiem,że kierują się dobrem dziecka,a
              taki rodzic jest dla mądrego nauczyciela nieocenioną pomocą.Są też
              tacy,którym mogła bym dać tylko xero,ale oni najczęściej nawet tego
              nie chcą.A jak córka znalazła bład w ocenianiu szła do
              nauczyciela,poprawiał,przepraszał.Gdy taka sytuacja była u
              syna,musiałam iść ja.A to,że jedne dzieci cierpią z winy
              innych,to,niestety,nie nowość.Bo w szkole stosuje się ogromnie
              niesprawiedliwa zasadę zbiorowej odpowiedzialności.A tak mi się
              wydaje,że dla nauczycielki Twojej córki zdolne dziecko jest zbędnym
              balastem,ale mam nadzieję,że w starszych klasach trafi na takich,dla
              których będzie bezcenną perłą.I powiem Ci jeszcze,że dla mnie
              rodzice,którzy interesują się dzieckiem to mądrzy ludzie,mam
              konsultacje,i tak siedzę w szkole więc chętnie ich widzę,bo ułatwia
              mi to pracę z uczniem.Ale dla niektórych koleżanek po fachu to po
              prostu rodzice roszczeniowi.Jak ja nienawidzę tego słowa!Pozdrawiam.
      • scher Re: Klasówka jest dokumentem świadczącym o postęp 11.11.08, 11:01
        zebra12 napisała:

        > Tymczasem nauczyciel potrzebuje dowodu
        > 1. dla rodziców w przypadku odwołania się np na koniec roku od
        > oceny

        Od treści oceny nie ma odwołania.
        Natomiast w przypadkach odwołania od trybu ustalenia oceny rocznej klasówka nie ma z tym żadnego formalnego związku, nie ma więc potrzeby jej analizowania.

        > 2. dla ucznia, który nagle stwierdzi, ze powinien mieć 5, a nie 4
        > na semestr

        O tym i tak decyduje wiążąco nauczyciel. Niewyposażony w zaległe klasówki również.

        > 3. dla dyrekcji, które chce wiedzieć na jakim poziomie są
        > uczniowie, z czym sobie radzą, a z czym nie
        > 4. dla wizytatora - w tym samym celu

        Przesada. Wystarczą wyjaśnienia nauczyciela (objęte domniemaniem prawdziwości przecież). Analizowanie treści wszystkich klasówek jest niepotrzebne - i technicznie niemożliwe. Chciałbym poznać choć jednego wizytatora, który to robi w praktyce.

        Przechowywanie wszystkich prac pisemnych ucznia do końca roku szkolnego to absurd.
        • zebra12 Scher, nie ja to wymyśliłam 11.11.08, 13:19
          > > 2. dla ucznia, który nagle stwierdzi, ze powinien mieć 5, a nie 4
          > > na semestr
          >
          > O tym i tak decyduje wiążąco nauczyciel. Niewyposażony w zaległe klasówki równi
          > eż.
          A niby na jakiej podstawie? Niestety wszystko musi być udokumentowane! A
          wizytator sprawdza zeszyty uczniów i klasówki również. Przynajmniej u nas tak to
          zawsze wygląda.

          > > 3. dla dyrekcji, które chce wiedzieć na jakim poziomie są
          > > uczniowie, z czym sobie radzą, a z czym nie
          > > 4. dla wizytatora - w tym samym celu
          >
          > Przesada. Wystarczą wyjaśnienia nauczyciela (objęte domniemaniem prawdziwości p
          > rzecież). Analizowanie treści wszystkich klasówek jest niepotrzebne - i technic
          > znie niemożliwe. Chciałbym poznać choć jednego wizytatora, który to robi w prak
          > tyce.
          >
          > Przechowywanie wszystkich prac pisemnych ucznia do końca roku szkolnego to absu
          > rd.

          Zgadzam się: ABSURD, ale tak nam każą robić. Czy TY też podważasz to, co szef Ci
          nakazuje? Taki też mamy zapis w Statucie.
          Mamy też teczki wychowawców, gdzie również trzymamy (przez 3 lata) różne
          ankiety, rysunki dzieci, wykonane na lekcjach wych. i inne takie. Także arkusze
          obserwacji ucznia i informacje o uczniu i jego sytuacji domowej.
          • scher Re: Scher, nie ja to wymyśliłam 11.11.08, 13:35
            zebra12 napisała:

            > > > 2. dla ucznia, który nagle stwierdzi, ze powinien mieć 5,
            > > > a nie 4 na semestr
            > > O tym i tak decyduje wiążąco nauczyciel. Niewyposażony w zaległe
            > > klasówki również.
            > A niby na jakiej podstawie? Niestety wszystko musi być
            > udokumentowane!

            Treści ocen szkolnych nauczyciel nie musi dokumentować. On je wyraża.

            Podobnie opinie wyraża lekarz (np. zaświadczenie o stanie zdrowia) albo egzaminator na egzaminie na prawo jazdy - ani ten, ani ten nie musi dokumentować ich prawdziwości.

            > A wizytator sprawdza zeszyty uczniów i klasówki również.

            Wizytator nie jest władny zmienić treści oceny ustalonej przez nauczyciela.
            Zeszyty i klasówki mogą być co najwyżej podstawą do oceny pracy nauczyciela, ale nigdy dowodem formalnej prawidłowości oceny. To jest bardzo znacząca prawnie różnica.

            > Zgadzam się: ABSURD, ale tak nam każą robić.

            Tylko dlatego, iż nie rozumieją prawnych aspektów oceniania. Wmówiono im, że klasówka może być dla ucznia argumentem przy odwoływaniu się od trybu ustalenia rocznej oceny klasyfikacyjnej. A to nieprawda.
            • przeciwcialo Re: Scher, nie ja to wymyśliłam 11.11.08, 13:45
              No akurat egzaminator na prawie jazdy ma jako dowód decyzji kasetę z
              nagraniem. Musi ją przechowywać 2 tyg.
              Lekarz tez na piękne oczy nie da zaświadczenia tylko musi zbadac
              pacjenta i odnotowc to w jego karcie.
              • scher Re: Scher, nie ja to wymyśliłam 11.11.08, 14:05
                przeciwcialo napisała:

                > No akurat egzaminator na prawie jazdy ma jako dowód decyzji kasetę
                > z nagraniem.

                To nie jest dowód decyzji. Decyzja następuje na skutek jego - z założenia fachowej - opinii. A kaseta służy tylko przy ewentualnej ocenie pracy egzaminatora.

                Piszesz o dwutygodniowym terminie przechowywania kasety z nagraniem - możliwe. Jestem za podobnym terminem w przypadku prac klasowych. 14 dni wystarczy, aby prosić nauczyciela o dodatkowe wyjaśnienia. Po tym terminie prace klasowe można ...oddać uczniowi. Bez prawa podnoszenia po tym terminie jakichkolwiek zarzutów oczywiście.

                > Lekarz tez na piękne oczy nie da zaświadczenia tylko musi zbadac
                > pacjenta i odnotowc to w jego karcie.

                Ale orzeknie: zdrowy albo chory - i nie musi mieć żadnych formalnych dowodów na prawdziwość tej oceny. On ją tylko wyraża.
                • przeciwcialo Re: Scher, nie ja to wymyśliłam 11.11.08, 14:15
                  Orzec lekarz moze- sad formalne dowody jego zabiedbania szybko
                  znajdzie jesli konsekwencje tej "opinii" poniesie pacjent.
                  Egzaminatora opinia musi byc zgodna z zapisem na taśmie- inaczej
                  egzamin mozna uniewaznic nie tylko na wniosek egzaminowanego ale tez
                  w przypadku losowego sprawdzania taśm przebiegu.
                  Podobnie klasówka jest dowodem opanowania materiału. Ocena roczna
                  składa się własnie z takich cząstowych not. I jako dowód powinna byc
                  przechowywana do końca roku szkolnego.
                  • scher Re: Scher, nie ja to wymyśliłam 11.11.08, 14:21
                    przeciwcialo napisała:

                    > Orzec lekarz moze- sad formalne dowody jego zabiedbania szybko
                    > znajdzie jesli konsekwencje tej "opinii" poniesie pacjent.

                    Nie mieszaj pojęć. Lekarz wyraża opinię: "pacjent jest chory". Jaki formalny dowód na prawdziwość tej opinii wg ciebie musi przedstawić lekarz, dajmy na to po tygodniu, miesiącu albo kilku miesiącach?

                    > Egzaminatora opinia musi byc zgodna z zapisem na taśmie- inaczej
                    > egzamin mozna uniewaznic

                    Podaj podstawę prawną i orzecznictwo.

                    > Podobnie klasówka jest dowodem opanowania materiału.

                    Tylko na użytek nauczyciela. W świetle prawa dowodem opanowania przez ucznia materiału jest opinia tegoż nauczyciela.

                    > Ocena roczna składa się właśnie z takich cząstkowych not.

                    Nieprawda.
                    • smerfeta7 Re: Scher, nie ja to wymyśliłam 11.11.08, 17:02
                      scher napisał:
                      Tylko na użytek nauczyciela. W świetle prawa dowodem opanowania
                      przez ucznia ma
                      > teriału jest opinia tegoż nauczyciela.


                      Nie scher.
                      Dowodem moze być przeprowadzony egzamin komisyjny.
                      Moja córka zdawała taki egzamin w zerowce po 3 m-cąch pobytu w niej,
                      ktory podwazył wszystko co opowiadała pierwsza nauczycielka córki,
                      łącznie jej metody nauczania. Egzamin klasyfikował corkę od razu do
                      2 klasy. Wtedy odwiedziła poradnię PPP i dostała indywidualny tok i
                      program nauczania dla dzieci zdolnych, łącznie ze zmiana nauczyciela
                      prowadzącego.
                      A nauczycielka tylko nie potrzebnie naraziła się na stałe kontrole
                      kuratorium.

                      Nowa nauczycielka corki w zerowce wiedziala jak postepowac z dziećmi
                      i nie potrzebowała żadnych dowodów.
                      Wręcz odwrotnie, zawsze dawała dzieciom prace do domu, robiła
                      wystawe z wszystkich prac plastycznych, rysunków, aby rodzice mogli
                      na bieżąco widzieć postępy swoich dzieci i problemy z ktorymi mogli
                      popracowac w domu. Każdy rodzic otrzymywał nawet wskazowki
                      indywidualne dla kazdego dziecka. Moja corka przynosila każdy
                      sprawdzian do domu, a jak pani prosiła aby dzieci przyniosły go do
                      szkoly z podpisem rodzica to także nie byla zadnego problemu.
                      Widzialam sprawdzian, wiedziałam na czym stoję, pozwalając dalej na
                      samodzielną pracę.
                      I to sie nazywa współpraca nauczyciela z dzieckiem i rodzicem.
                      A jeżeli ktoś szuka dodowów od samego początku, to znaczy dla mnie,
                      że zle naucza i ma obawy co do samego siebie i sposobu nauczania, że
                      nie jest ustawiony na nauczanie, a tylko na zbieranie dowodów, tylko
                      przeciwko komu???? chyba tylko samemu sobie.
                      Dlatego mnie cieszy, mozliwośc egzaminow komisyjnych i cała ta
                      zbiórka roczna sprawdzianów nieczemu nie służy, bo egzamin może
                      podwazyć wszystko co pani skrupulatnie zbierała.

                      No chyba, że zbiera sprawdziany jako dowod przeciwko sobie, to
                      rozumiem. Wiele sprawdzianow corki mogła bym uzyć jako dowody
                      przeciwko nauczycielce, ale po co, mi nie chodzi o udawadnianie, a
                      tylko o dobro dziecka i jego edukację.
                      I do czasu kiedy można rozmawiać z nauczycielką, będę rozmawiała,
                      ale Jak się nie da i zacznie dziecko odczuwac bolesnie moje rozmowy
                      wtedy, będę interweniowała wykorzystując te słynne sprawdziany
                      córki, ktore są zbierane, łącznie z egzaminem komisyjnych.
                      Jak rodzic ma watpliwości, to nauczyciel powinien zaproponowac
                      rodzicowi i jego dziecku wspolny w klasie sprawdzian z danego
                      materiału i ocenić przy rodzicu, pokazując wiedzę i umijetności
                      dziecka. Myślę, że to pomaga nauczycielowi, dziecku, rodzicowi
                      jezeli rzeczywiście dziecko czuje się skrzywdzone.
                      I żadne dowody nie sa wtedy potrzebne, wystarczy trochę dobrej woli
                      i współpracy obu stron.
                      Sprawdzian, to nie dowód w zadnej sprawie i tu masz rację.
                      • scher Re: Scher, nie ja to wymyśliłam 11.11.08, 17:37
                        Cytat CytatW świetle prawa dowodem opanowania przez ucznia materiału jest opinia tegoż nauczyciela.
                        Dowodem może być przeprowadzony egzamin komisyjny.


                        W szczególnych przypadkach, prawem przewidzianych.
                        • ib_k Do wszystkich 11.11.08, 19:52
                          Rozporządzenie Ministra Edukacji Narodowej i Sportu z dnia 7 września 2004 r. w sprawie warunków i sposobu oceniania klasyfikowania i promowania uczniów i słuchaczy oraz przeprowadzania sprawdzianów i egzaminów w szkołach publicznych

                          Smerfeta i inni ,napisaliście wiele zbędnych słów, a odpowiedź na swoje problemy znajdziecie w przedstawionym rozporzdzeniu. Póki co jest to prawo obowiązujące i mówienie o absurdach itp go nie zmieni.
                          Nie podoba wam się, zróbcie akcję społeczną aby je zmienić a nie pdniecajcie się na forum

                          • scher Re: Do wszystkich 11.11.08, 20:12
                            CytatRozporządzenie Ministra Edukacji Narodowej i Sportu z dnia 7 września 2004 r. w sprawie warunków i sposobu oceniania klasyfikowania i promowania uczniów i słuchaczy oraz przeprowadzania sprawdzianów i egzaminów w szkołach publicznych

                            Który § masz na myśli? Czy możesz go zacytować w całości (podałaś nieaktualne rozporządzenie, więc numeracja paragrafów może nie odpowiadać stanowi obecnemu)?
                            • smerfeta7 Re: Do wszystkich 11.11.08, 20:21
                              scher napisał:
                              > Który § masz na myśli? Czy możesz go zacytować w całości (podałaś
                              nieaktualne r
                              > ozporządzenie, więc numeracja paragrafów może nie odpowiadać
                              stanowi obecnemu)?


                              Dokładnie, plus poprawki do niego, a wyszlo ich sporo.
                          • smerfeta7 Re: Do wszystkich 11.11.08, 20:41
                            ib_k zacytuj coś nowszego. Do tak starego rozporzadzenia wyszło
                            wiele poprawek.


                            ib_k napisała:
                            > Smerfeta i inni ,napisaliście wiele zbędnych słów, a odpowiedź na
                            swoje problem
                            > y znajdziecie w przedstawionym rozporzdzeniu.

                            chyba żartujesz?

                            >Póki co jest to prawo obowiązując
                            > e i mówienie o absurdach itp go nie zmieni.

                            Ale nie tylko to co podałas, poszukaj w poprawkach i nowych
                            Rozporządzeniach. Ja kiedy potrzebowałam znalazłam wiele i to mi
                            wystarczy, aby poprosić o sprawdzian corki i go otrzymać.

                            > Nie podoba wam się, zróbcie akcję społeczną aby je zmienić a nie
                            >pdniecajcie się na forum

                            Po co robić akcję, skoro mozna poprosić o to nauczyciela. Skoro
                            upiera się przy nie oddaniu sprawdzianu, to niech poda podstawe
                            prawna, tego zakazu. Skoro jej nie zna, nie moze nie wydać.
                            A jezeli mnie odesle do dyrektora, to odrazu zlozę pismo do
                            dyrektora z informacją, że odeslał mnie nauczyciel i poprosze o
                            podstawe prawna i wyjasnienie dlaczego nie moge otrzymac sprawdzianu
                            dziecka, że takie dzialanie ze strony szkoły, uniemozliwia dziecku
                            prawidlowa edukacje i mi rodzicowi odbiera mozliwośc wspierania
                            dziecka w edukacji i procesie nauczania.
                            Może bym jeszcze inaczej napisala, ale napewno oparla bym sie na
                            przepisach, utrudniających dziecku dostep do prawidlowej edukacji
                            itd.. Oj znalazlo by się wiele przepisow.
                            Ale ponownie pada pytanie, komu to ma sluzyć?? czy ja jako rodzic
                            muszę pisac pisma?? czy wystarczy jak otrzymam sprawdzian??
                            Bo jezeli nauczyciel z góry zaklada zbieranie dowodów, to my rodzice
                            musimy co??? uzbrajać się we wszelkie przepisy prawa, aby pomoc
                            wlasnemu dziecku w nadrobieniu tego, czego nie rozumie, lub ominie.
                            Bo nie mamy dostepu do tego, aby zobaczyć i dowiedzieć się jak sobie
                            radzi dziecko. dla mnie 15 nauczyciela dla rodzica na wszystko nie
                            mowi nic o moim dziecku.
                            Ocena ze sprawdzianu, nic nie daje, jezeli chodzi o wiedzę ucznia i
                            nie świadczy o nim, a raczej o nauczycielu.
                            Ale daje szansę rodzicowi zobaczyć, z czym dziecko miało problem i
                            szanse na szybkie nadrobienie w domu tego co nie rozumie.
                          • teselka Re: Do wszystkich 11.11.08, 20:47
                            OK, rozumiem, że mogą być przepisy nadrzędne; nauczyciele traktują
                            je jednak dość dowolnie (niektórzy dają na zawsze, inni nie
                            wypuszczają z rąk). Rozumiem, że nauczyciele mogą się bać rodziców
                            i ich protestów, podważania ocen etc. Faktycznie większość
                            nauczycieli robi potem poprawy na lekcji - co z tego, kiedy
                            mój "Geniusz" nie potrafi powiedzieć, którego zadania nie zrobił.
                            Udostepnianie klasówek na zebraniu to fikcja (większość
                            nauczyciedli ich wtedy nie ma), na dodatek niepotrzebna, bo miesiąc
                            lub więcej po fakcie - za póżno na nadrabianie "na bieżąco".
                            Zsynchronizowanie rozkładu dnia osoby pracującej z nauczycielem -
                            który też ma swoje obowiązki, nie tylko w szkole - w moim przypadku
                            nie jest możliwe. Zamierzam napisać synowi w dzienniczku prośbę o
                            wypożyczanie w celu skserowania (w szkole jest xero), ew. mogę
                            dodać, że p;o wyniesieniu przez niego klasówki z sali nie będziemy
                            zgłaszać żadnych zastrzeżeń. Tylko tak mogę trzymać rękę na pulsie.
                            • unoduetres Re: Do wszystkich 11.11.08, 21:35
                              To nowsze rozporządzenie jest z 30 kwietnia 2007. W rozdziale 2gim jest paragraf 5 (podobnie jak w starym rozporządzeniu)dot.jawności ocen.Punkt 3. mówi:"Na wniosek ucznia lub jego rodziców (...)prace pisemne oraz inna dokumentacja dotycząca oceniania ucznia są udostępniane DO WGLĄDU uczniowi lub jego rodzicom..".Jak widać nic się nie zmieniło od 1999 roku w tym zakresie.To co powyżej jest to ostatnia poprawka.Tzn. była jeszcze trzy: dot.oceny z religii (13.07.07),druga z 7.01.08 dotycząca techników i trzecia z 25 .09.08 ale żadna z nich nie zmieniła tego punktu.Jak widać miejsca WGLĄDU nie podano, nie ma tez mowy o kopiowaniu prac na ksero...Można sobie to sprawdzić na stronie ministerstwa Edukacji w dziale AKTY PRAWNE OBOWIĄZUJĄCE:bip.men.gov.pl/akty_prawne/akty_prawne.php
                              • smerfeta7 Re: Do wszystkich 11.11.08, 22:52
                                Jeszcze jest kilka, dorzuć jeszcze kwiecien, sierpień i
                                parę innychsmile
                                • ib_k Re: Do wszystkich 12.11.08, 10:03
                                  Smerfeta upierasz się z uporem wartym lepszej sprawy.

                                  Myślę, że skoro znalazłaś obowiązujące przepisy, odmienny w omawaianym zakresie od tych przytoczonych, to proszę podaj linki do nich.
                                  Będziemy wdzięczni za oświecenie nas a nie tylko skazani na twoje wypociny na temat genialnej córki niedocenianej i krzywdzonej w polskim systemi edukacyjnym.
                                  • przeciwcialo Re: Do wszystkich 12.11.08, 10:16
                                    Mnie tez dziwi upór Smerfety- czyzby jej córka jadnak pisała te
                                    klasówki źle?
                                    Moim zdaniam problem jest z gatunku tych wydumanych.
                                    • smerfeta7 Re: Do przeciwcialo i ib_k 12.11.08, 14:34
                                      przeciwcialo i ib_k
                                      Problem nie jest wydumany, a powazny.
                                      Problem trafił do dyrektora, bo pani za duzo popełnia błędów w
                                      tresciach zadań. Dyrektor przyznał racje i podjął decyzję o
                                      wycofaniu zadań z testów. zadania wycofane, punktacja zmieniona a
                                      ocena pozostała w dzienniku i dzienniczku.
                                      Dzisiaj rozmawiałam z kilkoma rodzicami, maja to samo zdanie,
                                      Wybieramy sie wszyscy wspólnie na rozmowę do dyrektora, łącznie z
                                      tymi klasowkami, zeszytami i kartami pracy dzieci, gdzie pani
                                      poprawia na czerwono lub zielona błędy dzieciom, a okazuje się, że
                                      dzieci napisały poprawnie. Coś jest nie tak i nalezy o tym
                                      porozmawiać. Nie chcemy aby tak nauczano nasze dzieci na starcie.
                                      Starsze dziecko machnie ręka i sie pośmieje, ale to są zbyt małe
                                      dzieci i duża część z nich boi się mówić to pani, choć duża część
                                      zglasza to pani na lekcji. A jak przeoczą to przepisują z błędami
                                      (dopiero uczą się zasad ortografi).
                                      Problem jest nie wydumany, ale poważny, ponieważ dzieci w klasie
                                      mają zaniżane oceny z tytułu pani błędów, wpisywanie do miesięcznej
                                      oceny dziecka w dzienniczku, z czego potem wynika, że to dzieci
                                      sobie nie radzą i sa najgorszą klasa w szkole pod wzgledem wiedzy.
                                      Nie tylko moja corka czuje sie zawiedziona, ale wiekszośc dzieci i
                                      rodziców, którym zależy na edukacji dziecka.
                                      Zresztą pani potwierdza, że komputer zle wydrukował, że zawsze mozna
                                      się pomylić itd.
                                      I zgadzam się z nią, nawet ją rozumiem, nie ma ludzi nieomylnych,
                                      ale nalezy sprostować to z dziecmi w klasie, tak aby nie mówiły, że
                                      pani zawsze popełnia błędy a my zglaszamy to pani, tyle, że pani
                                      poprawia je, ale oceny stawia.
                                      Pomyślcie co z pozostałymi dziecmi, które starają się dobrze
                                      przepisywać z tablicy i przepisują z błędami, czy na sprawdzianie
                                      rozwiązują zadania z matematyki, które są błędnie sformuowane i
                                      nierozwiązywalne.
                                      Jaką wtedy ocenę dostaje dziecko słabsze, co myśli i jak bardzo
                                      martwi sie rodzic widząc tylko ocenę, a nie sprawdzian, widząc błędy
                                      w zeszycie dziecka, które przepisał z tablicy.
                                      Rodzic nie wie czy dziecko zrobiło te błędy czy pani na tablicy.
                                      Wiadomo, że przyjmie się formę, że to dziecko robi błędy.
                                      Czy takie ocenianie dziecka mobilizuje je do nauki czy zniechęca.
                                      Pytając dziecka dlaczego zrobiło takie błędy, odpowiada, to pani tak
                                      napisała na tablicy.
                                      Moim zdaniem problem dotyczy wszystkich dzieci w klasie, a nie tylko
                                      mojej corki.
                                      Rodzice innych dzieci, zadają mi takie same pytania i niestety
                                      wersja dzieci się potwierdza.
                                      Nikt nie chce walczyć, ale chcemy sprawiedliwego oceniania dzieci,
                                      aby wiedzieć w czym mozna im pomóc, jezeli chodzi o naukę, a na
                                      obecnej podstawie ocen w stosunku do wiedzy dzieci,nikt nic nie wie
                                      i nie rozumie. Nawet sprawdzian nie jest adekwatny do wiedzy, skoro
                                      zadania są zle sformuowane.
                                      Może lepiej doradzcie, jak taki problem rozwiązać, zamiast
                                      podsumowywać, co wy byście zrobiły?
                                      Bo ja o swoje dziecko, nie muszę sie martwić, niedlugo zdaje testy z
                                      calości zakresu klasy drugiej i pani ocena nie będzie wogole
                                      miarodajna, ale co z pozostałymi dziecmi?
                                      Czy tak to wszystko pozostawić i martwić się tylko o swoje i
                                      tlumaczyć, że ma milczec i robic swoje, a skoro jej wycofano
                                      zadanie, to może powinno się wycofać wszystkim? Sprawdzianów było
                                      kilka.
                                      Co wtedy ma mysleć rodzic, patrząc na ocenę?, że dziecko sobie nie
                                      radzi?, co mysli sobie dziecko o pani i z jakimi wartościami idzie
                                      dalej się uczyć?
                                      Przecież takim mysleniem można tylko skrzywdzić dziecko i
                                      zniechęcić, a nie o to chodzi w nauczaniu początkowym.
                                      Moze i sie mylę, może nie mam racji, może powinnam milczeć i
                                      powiedzieć dziecku, że nie przejmuj się pania i rob swoje, może
                                      powinnam wogole nie ruszać tego tematu, ale co mam powiedzieć
                                      dziecku, ktore pyta dlaczego tak jest? czy mam powiedzieć jemu swoją
                                      opinię na ten temat?
                                      Zalezy mi na tym, aby nauczyciel był autorytetem dla dziecka i
                                      wymagał od niego, szczegolnie, że córka jak pisałam lubi swoja
                                      pania, bo rzeczywiście jest bardzo milą osoba, choć kazdą rozmowę,
                                      nie po jej myśli przyjmuje bardzo osobiście, czy w końcu mam
                                      powiedzieć jej, no widzisz tak uczą w szkole, ale ty pisz tak jak
                                      uwazasz, zadania zle sformuowane pisz treśc nierozwiązalne i nie rób
                                      wogole.
                                      Tu nie chodzi o krytykę, ale o rozwiązanie problemu, tak aby wszyscy
                                      byli zadowoleni.
                                      Moja córka jest bardzo skromnym dzieckiem i dobrze radzącym sobie w
                                      szkole i nie należy do tych co milczą, potrafi sie buntować.
                                      dzisiaj rano powiedziała, że idzie jutro sama do pani dyrektor z
                                      wszystkim ksiązkami i zeszytami.
                                      Znam swoje dziecko i wiem, że jak juz to sama od siebie powiedziała
                                      nam, że pani jest niesprawiedliwa i nie może tak być. To wiem, że to
                                      zrobi.
                                      Prosilam ją aby dzisiaj nie szła, przemyslała i porozmawiała z panią.
                                      Nie chce rozmawiać z panią, bo boi się, że będzie nie miła, woli
                                      panią dyrektor.
                                      Tłumaczyłam jej, że może miec z tego tytułu problemy w szkole, to
                                      odpowiada za co?, przecież to prawda.
                                      Wiem, że mam bardzo buntujące się dziecko na nieprawidlowości i nie
                                      zmienię tego, szczegolnie, że ma rację, więc w tym przypadku stanę
                                      po jej stronie i zawsze będe to robic.
                                      Więc zamiast krytykować podajcie mądre rozwiązanie, bo mi już ręce
                                      opadają.
                                      A problem narasta, rodzice zaczynają się buntowac, szczegolnie, że
                                      nie należ do tych co milczą dla dobra dziecka.
                                      Dla dobra dzieci problem musi sie rozwiązac.
                                      A może powinnam stac się wykladowcą dla dziecka w domu, miec
                                      kompletnie gdzieś oceny pani i sprawdziany dziecka i nauczać samemu
                                      a dziecku wytlumaczyc, że ma sie wogole nie przejmować tym, jak pani
                                      ocenia i jakie dostaje oceny bo i tak na koniec dostanie tylko
                                      opisowkę.
                                      Tyle, że martwi mnie to, że corka nauczy się wogóle nie przejmowania
                                      szkolą, sprawdzianami i ocenami, co może w starszych klasach zle
                                      wypunktować.
                                      • ib_k Smerfeta 12.11.08, 14:54
                                        bardzo ciężko czyta się twoje posty, wciąż piszesz o tym samym i to samo Oczywiście rozumiem cię, że chciałabyś aby córka była dobrze traktowana w szkole, masz pełne prawo do wykwalifikowanych nauczycieli i zrozumienia swojej roli w procesie edukacji córki.To nie podlega mojej ocenie
                                        Prosiłam jednak abyś podała link do aktualnie obowiązującego rozporządzenia w którym nie ma paragrafów mówiących o tym ,że to nauczyciel decyduje w jakiej formie informuje ucznia i rodziców o postępach w nauce, min. o wglądzie do sprawdzianów.
                                      • przeciwcialo Re: Do przeciwcialo i ib_k 12.11.08, 14:54
                                        Nie wierze że pani permanentnie robi błędy, no nie wierzę i juz.
                                        Zachowanie twojej córki tez nie okresliłabym jako skromne raczej
                                        mało tolerancyjne dla czyichs błędów. O donosicielstwie nie wspomne.
                                        Brrr...
                                        • smerfeta7 Re: Do przeciwcialo i ib_k 12.11.08, 16:57
                                          przeciwcialo napisała:

                                          > Nie wierze że pani permanentnie robi błędy, no nie wierzę i juz.

                                          I nie musisz. Ja mam test przed soba, książki i zeszyty dziecka
                                          także.

                                          > Zachowanie twojej córki tez nie okresliłabym jako skromne raczej
                                          > mało tolerancyjne dla czyichs błędów.

                                          Pani także nie jest tolerancyjna dla błędów dzieci, ktore sama
                                          popelniła.

                                          >O donosicielstwie nie wspomne.
                                          > Brrr...

                                          Jezeli wyjasnienie sprawy sprawdzianu i błędów, ktora męczy dziecko,
                                          tak się teraz nazywa, to cóż tu dyskutować.
                                          Nawet nie wiedziala, że to teraz tak się okresla.

                                          Prosiłam was obydwie o radę w rozwiązaniu problemu, a nie o ponowną
                                          krytykę dziecka, ktore upomina się o prawdę i sprawiedliwą ocenę.
                                          czyzby po takiej krytyce, zabrakła wam mądrej rady?
                                          Krytykować każdy potrafi, przy tym nie trzeba nawet mysleć, gorzej z
                                          mądrą radą.
                                          Biorąc zero rad z waszej strony, pod uwagę, myślę, że corka powinna
                                          porozmawiać z panią dyrektor i otrzymać zmiane oceny.
                                          I nie jest to donosicielstwo, no może w waszym odczuciu.
                                          Nawet lekarze zdający specjalizację, znalezli błędy w testach, które
                                          uznano i wycofano, zaliczając im. Czy oni także byli donosicielami,
                                          czy walczyli o swoje, mając przy tym rację?
                                          Więc co, każdy kto znajdzie błędy ma milczeć, i być gorzej oceniany
                                          w imię czego? czy ma schować głowę w piasek i milczeć, godząc się na
                                          wszystko?
                                          I możecie to nazywać jak chcecie.
                                          Jak corka chce rozmawiać, daje jej wolną rękę, to jej wybor.
                                          Jezeli jej pani nie zmieniła oceny, i czuje się niesprawiedliwie
                                          oceniona, to ma rację i będę ją w tym wspierać.


                                          przeciwcialo napisała:

                                          >O donosicielstwie nie wspomne.
                                          > Brrr...


                                          ib_k krytykujesz, nie udzielasz rady i oczekujesz jej odemnie w
                                          postaci linku. Wrzuć w google z pewnymi znakami, a znajdziesz
                                          wszystko, czego potrzebujesz, nawet dokumenty nieudostepnione
                                          publicznie.
                                          Uwierz mi, internet to skarbnica wiedzy.
                                          Ale dziękuję wam za informacje na temat mojego dziecka.
                                          • ib_k Smerfeta 12.11.08, 17:07
                                            > ib_k krytykujesz, nie udzielasz rady i oczekujesz jej odemnie w
                                            > postaci linku. Wrzuć w google z pewnymi znakami, a znajdziesz
                                            > wszystko, czego potrzebujesz, nawet dokumenty nieudostepnione
                                            > publicznie.
                                            > Uwierz mi, internet to skarbnica wiedzy.
                                            > Ale dziękuję wam za informacje na temat mojego dziecka.

                                            Ja nie oczekuję twojej rady jedynie udowodnienia twojego twierdzenia.

                                            nawet dokumenty nieudostepnione
                                            > publicznie.

                                            No niestety nie umiem wstawiać "pewnych znaków" nie mam więc szans na znalezienie tajnych dokumentów

                                            Już w innym wątku pisałam ci abyś bardziej krytycznie spojżała na postępowanie swojego dziecka, przedewszystkim dla jej dobra ale i swojego. Myślę, że nie znajdziesz nauczycieli odpowiednich według ciebie dla twojej córki, niestety edukacja publiczna kieruje się pewnymi schematami i jeżeli dziecko się w nie nie wpasuje zostaje pozostawione same sobie. Zastanów się nad edukacją domową (przynajmniej na poziomie podstawowym)

                                            I nie epatuj nas błędami w testach czy niesprawiedliwymi ocenami, każdy z nas kończył szkoły i wie jak to wygląda.

                                            • przeciwcialo Re: Smerfeta 12.11.08, 17:20
                                              Dodam tylko że stworzyłas dorosłą radykalną osobe a nie dziecko. Na
                                              tyle radykalna że chce donosić do dyrekcji na nauczycielke. Uparta,
                                              nietolerancyjną. Moze dla ciebie to fajne że taka dorosła ale
                                              tworzysz potwora. Szkoda mi twojej córki. Skopane emocjonalnie
                                              dzieciństwo to kiepski posag na dorosłe życie. Ta jej wyjatkowość
                                              jeszcze czkawką do nie wróci jeśli nie zmienicie sie obie.
                                              Zastanawiam się po co ty ja jeszcze trzymasz w tej paskudnej, o
                                              niskim poziomie szkole która nie docenia takiego skarbu jak twoja
                                              córka.
                                              Miałam takiego geniusza w liceum, dziś jest mieszkańcem domu opieki
                                              psychiatrycznej.
                                              • smerfeta7 Re: przeciwcialo 12.11.08, 17:37
                                                Współczuję ci i to bardzo, że musisz mieć doczynienia z dziecmi
                                                zdolnymi, wróżąc im karierę w

                                                przeciwcialo napisała:
                                                > Miałam takiego geniusza w liceum, dziś jest mieszkańcem domu
                                                >opieki psychiatrycznej.

                                                Dziecko zdolne, to dopiero musi być wyzwanie dla nauczyciela.
                                                Nawet bym nie pomyslała, że musialaś sie przy nim ciężko napracować,
                                                że skończył w domu opieki psychiatrycznej.
                                                Mam nadzieję, że moje tak nie skończy, że jeszcze wytrzyma te kilka
                                                lat w Polsce.
                                                No, ale dzięki za wróżby, andrzejki niedługosmile


                                                • przeciwcialo Re: przeciwcialo 12.11.08, 17:44
                                                  To był, jest mój kolega. Jego rodzice tez cieszyli się że taki
                                                  zdolny, elokwentny, tez przeskakiwał klasy. Potem w liceum przyszło
                                                  załamanie, dwa lata spędził w szpitalu, wrócił do szkoły ale matury
                                                  juz nie zdawał, w tej swojej perfekcji nie umiał się odnaleźć.
                                                  Jakos w tym co piszesz o swojej córce widze własnie Marka.
                                                  • smerfeta7 Re: przeciwcialo 12.11.08, 17:53
                                                    Moja corka nie jest geniuszem, a dzieckiem, które sobie jakoś radzi.
                                                    Więc nie muszę sie bać takiego zagrożenia o jakim piszesz.
                                                  • przeciwcialo Re: przeciwcialo 12.11.08, 18:02
                                                    Jakos- to skromne określenie.
                                                    Dziecko które przeskakuje klasy nie radzi sobie jakoś ale bardzo
                                                    dobrze a nawet lepiej niz bardzo dobrze.
                                              • smerfeta7 Re: przeciwcialo 12.11.08, 21:22
                                                przeciwcialo napisała:

                                                > Dodam tylko że stworzyłas dorosłą radykalną osobe a nie dziecko.
                                                Na
                                                > tyle radykalna że chce donosić do dyrekcji na nauczycielke.
                                                Uparta,
                                                > nietolerancyjną. Moze dla ciebie to fajne że taka dorosła ale
                                                > tworzysz potwora.

                                                Czyzby dla nauczyciela dziecko, ktore sobie radzi w szkole i upomina
                                                sie o sprawiedliwość było "potworem" jak piszesz.
                                                Dziwię się, że jako nauczyciel potrafisz tak szufladkowac dzieci i
                                                nazywać je "potworami".
                                                Wiesz co, wlasnie te wszystkie według ciebie "potwory" wyjezdzają za
                                                granicę i maja wiele do zaoferowania i są doceniane.
                                                Tylko tutaj dzieci zdolne, są problemem dla nauczyciela. Czyzby aż
                                                tak wiele wymagało. A może nauczanie takiego dziecka podnosi
                                                poprzeczkę nauczycielowi i trzeba się trochę wysilic i douczyć.
                                                Dziwie się, tobie, że wogóle możesz tak okreslać dzieci.

                                                >Szkoda mi twojej córki. Skopane emocjonalnie
                                                > dzieciństwo to kiepski posag na dorosłe życie.

                                                A mi jest bardzo szkoda ciebiesad
                                                O jej posag to chyba, nie musisz się martwić.

                                                >Ta jej wyjatkowość
                                                > jeszcze czkawką do nie wróci jeśli nie zmienicie sie obie.

                                                Nie przejmuj się.

                                                > Zastanawiam się po co ty ja jeszcze trzymasz w tej paskudnej, o
                                                > niskim poziomie szkole która nie docenia takiego skarbu jak twoja
                                                > córka.

                                                Czy ja pisałam o szkole czy konkretnej osobie nauczającej corkę.
                                                Corka bardzo lubi swoją szkolę i chetnie do niej chodzi.
                                                A moim skarbem zawsze dla mnie będzie, bez względu na to jak będzie
                                                sobie radzila dalej.


                                                • unoduetres wkurzyłam się i zadzwoniłam... 12.11.08, 21:50
                                                  do znajomej dyrektorki.Potwierdza przepisy,które cytowałam.To dla mnie koniec
                                                  tej dyskusji.Smerfeto,ty chyba masz jakiś poważniejszy problem w relacjach ze
                                                  szkołą,może jakies twoje zaprzeszle rozliczenia z twoja szkołą.Przykro mi ,ale
                                                  twoje wypowiedzi(wiesz ile kosztuje porada prawna)itp.są manipulacją.Nie
                                                  potrafisz zacytować przepisów, bo ich nie ma ,a trudno ci się przyznać do
                                                  błędu.Ja dopuszczam możliwość, że nauczycielka twojej córki nie jest
                                                  nadzwyczajna,ale co to ma do rzeczy w kontekście przepisów.Można oczywiście
                                                  zakwestionować każdy test i sprawdzian pod względem merytorycznym - ma się to
                                                  nijak do wydawania testów dziecka - test merytoryczny - pusty - trzeba formalnie
                                                  zakwestionować i zgłosić do kuratorium lub/i do konsultacji to metodyka (to tez
                                                  informacje od owej dyrektorki).Ale ta procedura nie dotyczy oceniania i nie ma
                                                  związku z tym wątkiem.Żegnam - nie wypowiem się już w tym wątku,bo problem,który
                                                  się pojawił w ogóle nie jest związany z dziećmi czy edukacją tylko z jakimiś
                                                  uprzedzeniami szkolnymi,może niespełnionymi ambicjami i zalatuje trollowaniem po
                                                  części.Już dawno nie uczestniczyłam w tak niemerytorycznej wymianie zdań.Przykre.
                                                  • smerfeta7 Re: wkurzyłam się i zadzwoniłam... 12.11.08, 22:12
                                                    unoduetres no i pozostań przy tym, a ja pozostane przy swoim.
                                                    Po drugie, sądzisz, że w tej sprawy stosuje się tylko przepisy MEN.
                                                    Ja także zakończylam swoja dyskusje na ten temat.


                                                • przeciwcialo Re: przeciwcialo 13.11.08, 12:45
                                                  Nie wiem dlaczego się uczepiłas tego że jestem nauczycielem. Nie
                                                  jestem i nigdy nie byłam.
                                                  Potwór jest przenosnia.
                                            • smerfeta7 Re: ib_k 12.11.08, 17:30
                                              ib_k napisała:
                                              >Myślę, że nie znajdziesz nauczycieli odpowiednich według ciebie dla
                                              >twojej córki, niestety edukacja publiczna kieruje się pewnymi
                                              >schematami i jeżeli dziecko się w nie nie wpasuje zostaje
                                              >pozostawione same sobie. Zastanów się nad edukacją domową (przynaj
                                              > mniej na poziomie podstawowym)
                                              Z tego co piszesz, to jest bardzo przykre, ze nie ma juz
                                              sprawiedliwie oceniających nauczycieli i prawidlowo nauczających
                                              dziecisad
                                              Bo tylko tego oczekuję.
                                              Czyli pozostaje mi tylko prywatna szkola, bo tam mogę tego oczekiwac.
                                              Czyżby nie było takiego, który umiał by prowadzic dziecko z
                                              indywidualnym tokiem i programem nauczania w szkole, to także jest
                                              bardzo przykresad
                                              Nie pomyslałam o tym, ba nawet mi by do glowy nie przyszło pomyslec
                                              o tym.
                                              Napewno wezmę to pod uwagę i teraz będe bacznie obserwować nie tylko
                                              dziecko, ale i jej nauczanie w szkole.

                                              > Już w innym wątku pisałam ci abyś bardziej krytycznie spojżała na
                                              postępowanie
                                              > swojego dziecka, przedewszystkim dla jej dobra ale i swojego.

                                              Cały czas patrzę, ale w tej sprawie nie widzę nic złego, ze strony
                                              dziecka.
                                              Szkoła i dom uczy uczciwości, sprawiedliwości itd.., więc pilne
                                              dziecko szybko się uczy i wymaga tego także od nauczającychsmile


                                              • ib_k Re: ib_k 12.11.08, 17:45
                                                > Z tego co piszesz, to jest bardzo przykre, ze nie ma juz
                                                > sprawiedliwie oceniających nauczycieli i prawidlowo nauczających
                                                > dziecisad

                                                Wg mnie są

                                                > Bo tylko tego oczekuję.

                                                Z twoich postów inaczej zrozumiałam, oczekujesz że nauczyciele będą akceptować wyjątkowość twojego dziecka w systemi publicznej edukacji, poświęcając jemu i tobie więcej czasu niż pozostałym. Będą zgadzali się na jego uwagi (człowiek dorosły wie kiedy powinien powstrzymać się od komentarzy, dziecko NALEŻY tego nauczyć), jawne lekceważenie (wątek o wierszyku i nauczycielce) i pouczanie.

                                                > Czyli pozostaje mi tylko prywatna szkola, bo tam mogę tego oczekiwac.

                                                Oczekiwać możesz ale mało prawdopodobne że dostaniesz. Piszę oczywiście o prywatnej szkole publicznej a nie o prywatnym nauczycielu.

                                                W każdej społeczności należy wpisać się w pewien schemat, czy nam się podoba czy nie, tak właśnie funkcjonuje świat. Z tego co piszesz wychowujesz dziecko raczej na wyalienowaną jednostkę zbyt ufną w swoją wiedzę i możliwości, stąd blisko już do zadufania w sobie i głębokiego egoizmu.
                                                Epatujesz nas twierdzeniami o PRAWDZIE i braku zgody na KŁAMSTWO, ale zapominasz że mówimy o małej dziewczynce która powinna nauczyć się żyć w społeczeństwie gdzie przyzwolenie na odstępstwa od WIELKICH SŁÓW istnieje i jest akceptowane.


                                                • ib_k I jeszcze PS 12.11.08, 17:48
                                                  w związku z tym że nie podesłałaś linku do aktów prawnych o które prosiłam zakładam że ich nie ma i obowiązuje prawo pozwalające nauczycielowi samemu decydować o wglądzie do prac ucznia.
                                                  • smerfeta7 Re: ib_k 12.11.08, 18:30
                                                    ib_k podaj najpierw scher to o co cie prosił, odnośnie przepisow
                                                    jakie podalas z 2004 roku.
                                                    Widzialam, że nie odpowiedziałas mu na pytanie.
                                                    Ja dostaje sprawdziany corki, bo mam ku temu prawo i nikt z tego nie
                                                    robił mi żadnych trudności w szkole.
                                                    Nadal polecam trochę nauki odnosnie poruszania się w przeglądarce
                                                    google.

                                                  • ib_k Re: ib_k 12.11.08, 19:28
                                                    Nie odpowiem scher bo mam go ukrytego , to nie jest dla mnie partner w dyskusji z tą jego pseudowiedzą prawniczą, ale TY zarzucałaś nam (mnie i innej foremce, nie pamiętam jednak jej nicku)że coś zmieniło się w omawianym zakresie od 2004, ja tych zmian nie znalazłam, na stronach ministerstwa jako obowiązujący (w interesującym nas fragmencie)jest akt przeze mnie cytowany.
                                                    Myślę że nie odpowiadasz bo zarzucając nam niewiedzą sama się tą niewiedzą wykazałaś.

                                                    > Ja dostaje sprawdziany corki, bo mam ku temu prawo i nikt z tego nie
                                                    > robił mi żadnych trudności w szkole.

                                                    I bardzo dobrze, co nie zmienia faktu że zależy to tylko od decyzji nauczyciela.
                                                  • smerfeta7 Re: ib_k 12.11.08, 20:41
                                                    ib_k napisała:
                                                    > Nie odpowiem scher bo mam go ukrytego , to nie jest dla mnie
                                                    partner w dyskusji
                                                    > z tą jego pseudowiedzą prawniczą, ale TY zarzucałaś nam (mnie i
                                                    innej foremce,
                                                    > nie pamiętam jednak jej nicku)że coś zmieniło się w omawianym
                                                    zakresie od 2004

                                                    O jej, i to jak dużo sie zmieniło.

                                                    > , ja tych zmian nie znalazłam, na stronach ministerstwa jako
                                                    obowiązujący (w in
                                                    > teresującym nas fragmencie)jest akt przeze mnie cytowany.

                                                    Poproś dyrektora w szkole o nie, napewno ci udostepni.


                                                    > Myślę że nie odpowiadasz bo zarzucając nam niewiedzą sama się tą
                                                    niewiedzą wyka
                                                    > załaś.


                                                    Nie odpowiadałam, bo szykowałam kolację córce i musiałam wykonać
                                                    wiele innych rzeczy.
                                                    I nie ma co prowokować, że się zdenerwuję i podam ci na tacysmile
                                                    Teraz do rzeczy.
                                                    Przepisy mam i zadam ci pytanie, czy wiesz ile kosztuje porada
                                                    prawna? i czy wiesz, że na forum nie udziela się porad prawnych,
                                                    medycznych itd. To jest forum, a po przepisy i porady chodzi sie do
                                                    prawnika i płaci sie jemu za myslenie. Wiedza kosztujesmile
                                                    Skoro ich pilnie potrzebujesz, to zalecam konsultacje z prawnikiem,
                                                    dyrektorem, kuratorium itd...
                                                    Jak zaplacisz prawnikowi, dostaniesz nie tylko przepisy, ale i
                                                    poradę.
                                                    A dla dociekliwych nadal polecam google, to najlepsza przeglądarka i
                                                    bezplatna, lub prawnika, dyrektora, kuratorium.
                                                    Po co wam przepisy, skoro wiecie lepiej odemnie, że sprawdzian jest
                                                    własnością szkoły jako dowód w sprawie, więc pozostańce przy tym.
                                                    Ja uważam inaczej, wiem, że mam rację popartą przepisami i tego bede
                                                    się trzymac. A jak szkola nie wydała by mi sprawdzianu dziecka,
                                                    wtedy poprosze o interpretacje prawna na pismie, dlaczego nie mogę
                                                    otrzymać sprawdzianu dziecka. Poczekam na odpowiedz i spokojnie
                                                    wykorzystam wszystkie przepisy, aby ten sprawdzian i inne
                                                    otrzymywać, bez powtornego proszenia się.
                                                    I to mi wystarczy.
                                                    Na szczęście nie muszę tego robić. Ale jak będzie trzeba to zrobie.



                                                    > I bardzo dobrze, co nie zmienia faktu że zależy to tylko od
                                                    >decyzji nauczyciela

                                                    To po co pytasz o przepisy, skoro wiesz?
                                                    To tylko twoje osobiste zdanie.




                                                  • ib_k Smerfeta 12.11.08, 20:51
                                                    Zdenerwowałaś się kotku.
                                                    Teraz idź sobie zrób kolację i prześpij się może zaczniesz myśleć.
                                                    Dobranoooooc, słodkich snów...
                                                  • unoduetres do wszystkich i jeszcze raz do smerfety 12.11.08, 20:18
                                                    To co poniżej napisałam wczoraj.Smerfeta zarzuca mi,że były jeszcze jakieś
                                                    zmiany.Ja ich nie znalazłam.Smerfeto - jeśli znasz zmiany w rozporządzeniach to
                                                    podaj proszę o datę wydania rozporządzenia,rozdział,paragraf i ewentualnie
                                                    punkt.Czy ty mnie ignorujesz dlatego, że nie potrafisz tego zrobić???Proszę już
                                                    o to któryś raz.Podaj podstawę prawna - konkretnie!
                                                    "To nowsze rozporządzenie jest z 30 kwietnia 2007. W rozdziale 2gim jest
                                                    paragraf 5 (podobnie jak w starym rozporządzeniu)dot.jawności ocen.Punkt 3.
                                                    mówi:"Na wniosek ucznia lub jego rodziców (...)prace pisemne oraz inna
                                                    dokumentacja dotycząca oceniania ucznia są udostępniane DO WGLĄDU uczniowi lub
                                                    jego rodzicom..".Jak widać nic się nie zmieniło od 1999 roku w tym zakresie.To
                                                    co powyżej jest to ostatnia poprawka.Tzn. była jeszcze trzy: dot.oceny z religii
                                                    (13.07.07),druga z 7.01.08 dotycząca techników i trzecia z 25 .09.08 ale żadna z
                                                    nich nie zmieniła tego punktu.Jak widać miejsca WGLĄDU nie podano, nie ma tez
                                                    mowy o kopiowaniu prac na ksero...Można sobie to sprawdzić na stronie
                                                    ministerstwa Edukacji w dziale AKTY PRAWNE
                                                    OBOWIĄZUJĄCE:bip.men.gov.pl/akty_prawne/akty_prawne.php"
                                                  • smerfeta7 Re: do wszystkich i jeszcze raz do smerfety 12.11.08, 20:58
                                                    unoduetres przepraszam, nie ignoruję cię.
                                                    Wypowiedziala się wyżej na temat podawania przepisów.


                                                • smerfeta7 Re: ib_k 12.11.08, 18:25
                                                  ib_k napisała:
                                                  > Z twoich postów inaczej zrozumiałam, oczekujesz że nauczyciele
                                                  będą akceptować
                                                  > wyjątkowość twojego dziecka w systemi publicznej edukacji,
                                                  poświęcając jemu i t
                                                  > obie więcej czasu niż pozostałym.

                                                  Nie wymagam poswięcania tylko jej czasu, to było by nawet bardzo
                                                  szkodliwe dla dziecka, ale jeżeli ma indywidualny tok i program
                                                  nauczania, to może czas już coś z tym zrobić i ustawić dziecku
                                                  edukację w szkole panstwowej i nie ja powinnam o tym myslec a
                                                  nauczyciel.


                                                  >Będą zgadzali się na jego uwagi (człowiek dor
                                                  > osły wie kiedy powinien powstrzymać się od komentarzy, dziecko
                                                  >NALEŻY tego nauc
                                                  > zyć), jawne lekceważenie (wątek o wierszyku i nauczycielce) i
                                                  >pouczanie.


                                                  Co do poprzedniej nauczycielki to dla mnie unikat w polskiej
                                                  edukacji. To prawdziwy nauczyciel, ktory nauczył dzieci wyrażac
                                                  swoje opinie i potrafił z nimi dyskutować na każdy problem.
                                                  Zresztą córka jest w dalszym kontakcie z byłą nauczycielką i nikomu
                                                  nie pozwoli złego słowa na nia powiedziec. Jest dla niej Wielkim
                                                  autorytetem.
                                                  Jak pisalas wczesniej, nie ma juz takich, a szkoda.
                                                  Jak sa problemy w szkole, to dla mnie nauczyciel pierwszy powinien
                                                  rozmawiać z dzieckiem w szkole.

                                                  > Epatujesz nas twierdzeniami o PRAWDZIE i braku zgody na KŁAMSTWO,
                                                  ale zapominas
                                                  > z że mówimy o małej dziewczynce która powinna nauczyć się żyć w
                                                  społeczeństwie
                                                  > gdzie przyzwolenie na odstępstwa od WIELKICH SŁÓW istnieje i jest
                                                  akceptowane.

                                                  Potrafi zyć w spoleczeństwie, akceptuje wiele i swietnie sobie
                                                  radzi, ale i u małej dziewczynki są granice.

                                                  > W każdej społeczności należy wpisać się w pewien schemat, czy nam
                                                  się podoba cz
                                                  > y nie, tak właśnie funkcjonuje świat. Z tego co piszesz
                                                  wychowujesz dziecko rac
                                                  > zej na wyalienowaną jednostkę zbyt ufną w swoją wiedzę i
                                                  możliwości, stąd blisk
                                                  > o już do zadufania w sobie i głębokiego egoizmu.

                                                  Tego to akurat bacznie pilnuję, aby nie stała sie taka osoba.
                                                  Nawet nie wyobrazasz sobie, jaka potrafi być krytyczna wobec samej
                                                  siebie, kiedy popelnia błędy.
                                                  Nigdy nie była egoistką i zadufanym w sobie dzieckiem.
                                                  Na całe szczęście.
                                                  A co do szkoly to uwielbią ją, chodzi chętnie, lubi swoją panią, ale
                                                  i się buntuje na niesprawiedliwość, co do oceniania sprawdzianow czy
                                                  innych prac.
                                                  I nic w tym nie widzę dziwnego.
                                                  Najnormalniejszy odruch każdego czlowieka.
                                                  Nauczyciele się buntują, że malo zarabiaja, strajkuja, i bardzo
                                                  dobrze, mają rację, że walczą o swoje, dziecko ma także takie prawo
                                                  buntowania się i nie ma to nic wspolnego z zyciem w spoleczenstwie,
                                                  a dotyczy konkretnej pani, nawet nie szkoły.
                                                  Córka popierała strajk nauczycieli, mowiła malo zarabiają, więc ja
                                                  jako rodzic popieram dziecko za nie sprawiedliwe ocenianie i będe ją
                                                  w tym wspierac, oraz uczyć tego co dla was w tym kraju jest
                                                  normalne, a dla mnie nie jest normalne.



                                              • azile.oli Re: ib_k 12.11.08, 18:04
                                                Smerfeta,wiesz,że do tej pory się z Tobą zgadzałam,ale teraz dam Ci
                                                dobrą radę.Dziecko w drugiej klasie nie powinno iść do dyrektora ze
                                                skargą na swoją panią ,jej błędy,czy też niesprawiedliwe
                                                ocenianie.Jedyna osobą,która mogłaby to zrobić,jesteś Ty.Przystopuj
                                                trochę córkę,bo szkoła jest instytucją państwową i pewne formy
                                                jednak w niej obowiązują. Dziecko w tym wieku,ma opiekuna
                                                prawnego,którym jest rodzic i on zgłasza pewne sprawy.Wiem,że
                                                niektóre dzieci,zwłaszcza te ambitniejsze są bardzo wyczulone na
                                                sprawiedliwość,ale nie są też całkiem obiektywne.Jestem w stanie
                                                zrozumieć,że w testach są błędy i pani też się czasami pomyli,ale
                                                przecież nie bez przerwy.Dziecko nie jest w stanie wszystkiego
                                                ocenić.Poza tym Twoja córka przeskoczyła niejako od razu na wyższy
                                                poziom edukacji i możesz mi wierzyć,albo nie,ale jeśli sama się
                                                uczyła,to choćby była geniuszem,to będzie mieć zawsze jakieś braki.
                                                Po prostu czasem są różne sposoby rozwiązywania zadań,formułowania
                                                poleceń,które są różne od tych w podręcznikach,ale były na lekcjach
                                                wprowadzane.Co do opinii innych dzieci i ich rodziców-to dobrze Ci
                                                radzę,nie kieruj się nimi ślepo,bo tak naprawdę nie znasz tych ludzi
                                                i dzieci i nie wiesz,czy nie umieją czegoś z winy pani,czy też po
                                                prostu nie uważały na lekcjach,nie powtarzały materiału
                                                itd.Naprawdę ,wiem,co mówię,zdarzają się klasy,w których uczy się
                                                zaledwie kilka osób a pretensje mają wszyscy.Radzę Ci dobrze,odpuść
                                                sobie te oceny,bo to nieważne w poczatkowych klasach.Ważne to,co w
                                                głowie.Jeśli córka umie,to dobrze,pani zrobiła błąd,możesz zwrócić
                                                uwagę,ale jeszcze nie raz wyjdzie,że to wcale nie był błąd,tylko
                                                dziecko nie zrozumiało polecenia.I nie martw się tak innymi
                                                dziećmi,one mają swoich rodziców,którzy będą interweniować,jeśli
                                                uznają to za konieczne.A teraz uderz się w pierś i powiedz z czystym
                                                sumieniem,że zawsze jesteś kompetentna ,jeśli chodzi np o ocenę
                                                sformułowanego w teście Twoim zdaniem błędnego polecenia. Bo ja
                                                byłam w takich przypadkach bardzo ostrożna.Wiem,że chcesz dobrze,ale
                                                swoim postępowaniem szkodzisz córce,bo poniekąd stawiasz jej
                                                kompetencje ponad kompetencjami nauczyciela.A musiałby być chyba
                                                kompletnym tłukiem,żeby wymagać ciągłego poprawiania przez
                                                drugoklasistkę.
                                                • smerfeta7 Re: ib_k 12.11.08, 18:49
                                                  azile.oli masz racje i zgodze sie z tobą, ale dzieci potrafią liczyć
                                                  na korytarzu, kto ile razy poprawiał pania.
                                                  Nie wiem, może pani ma prywatne problemy i mysli o nich, plus 25
                                                  dzieciakow w klasie i dlatego tak się dzieje.
                                                  Nie wiem co sie dzieje.
                                                  Żal mi jest i tej pani i corki.
                                                  A co do rodzicow dzieci, biore pod uwagę wszystko.
                                                  Druga dziewczynka także dobrze ucząca się to samo zglasza, co corka,
                                                  Kilku dobrze uczących się chłopców zgłasza to samo.
                                                  Może rzeczywiście pani ma prywatne problemy i stąd takie dzieją sie
                                                  sytuacje.
                                                  Bede probowac przekonac corkę, aby odpuściła i pogodzila się z tym.
                                                  Tylko uzasadnie, że pani się czymś martwi może ja przekonać.
                                                  Lubi swoją panią, więc może się uda.
                                                  • ib_k Re: ib_k 12.11.08, 19:29
                                                    > Tylko uzasadnie, że pani się czymś martwi może ja przekonać.

                                                    Matko co za głęboka empatia w tym dziecku
                                                  • przeciwcialo Re: ib_k 12.11.08, 19:40

                                                    > Bede probowac przekonac corkę, aby odpuściła i pogodzila się z tym.
                                                    > Tylko uzasadnie, że pani się czymś martwi może ja przekonać.
                                                    > Lubi swoją panią, więc może się uda.


                                                    Rany, zapytam krótko kto w waszej rodzinie jest dorosły? Po
                                                    przeczytaniu tego fragmentu odnosze wrażenie że ty pełnisz rolę
                                                    dziecka a córka rodzica i się jej zwyczajnie boisz.
                                • unoduetres Re: Do wszystkich 12.11.08, 18:14
                                  Smerfeto - podaj numer rozporządzenia o które TOBIE chodzi - po podanych przeze
                                  mnie nie było innych dotyczących tej właśnie tematyki,jedynie zmiany dotyczące
                                  przeprowadzania egzaminów różnego typu.Jeśli znasz rozporządzenie,które kasuje
                                  wymieniony przeze mnie punkt,podaj je proszę.Jeśli nie dostanę odpowiedzi -
                                  konkretnej(data,rozdział,paragraf i ewentualnie punkt) uznam,że piszesz sobie,
                                  żeby pisać i mącić,czyli wykazujesz przynajmniej niektóre cechy trolla.Jak na
                                  razie konkretów z twojej strony,jeśli chodzi o przepisy nie było.
    • zebra12 Smerfeto, my też mamy zdolne dzieci, serio 13.11.08, 12:18
      Nie tylko Twoja córka ma jakieś szczególne uzdolnienia. Ale nie
      robię z tego halo. Córka chodzi dos zkoły ze swoim rocznikiem, mimo,
      ze czytała już w wieku lat 4, a na 5 lat przeczytała Opowiesci z
      Narnii. Obecnie jest w klasie II i czyta na poziomie III klasy
      gimanzjum!
      I co z tego? Zapisałam ją na zajęcia dodatkowe i donosi sukcesy w
      szkole muzycznej. Nie wykłócam się z znauczycielami, uczę dziecko
      szacunku dla nauczycieli, choć był czas, że się wymądrzała.
      Z pewnoscią poradzłaby sobie w 4 klasie, bo często "pomaga" mi
      sprawdzać klasówki, sama rozwiązując zadania.
      Ale nie byłam z nią w poradni PPP i się nie wybieram. Nie załatwiam
      jej spacjalnego toku, bo nie widzę potrzeby.
      Dlatego dziwi mnie Twoje podejście do sprawy. Ktoś tu słusznie
      zauważył, że robisz z dziecka potwora. Zapatrzonego w siebie,
      zarozumiałego, wytykajacego błędy innym, donoszącego na innych,
      egoistycznego małego - starego człowieczka, z którym nikt potem nie
      będzie się chciał bawić i przyjaźnić. Szkoda dziecka.
      Czy Ty masz tylko jedno dziecko? Wyluzuj trochę, bo krzywdzisz małą!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka