Dodaj do ulubionych

Szkoła jak zły sen

15.01.09, 10:11
We wrześniu córka poszła do szkoły, po przedszkolu również
państwowym myśleliśmy że będzie podobnie, życzliwie, kontakt z
wychowacą, miła atmosfera. Bardzo sie pomyliliśmy. Szkoła okazała
się komunistycznym molochem, wychowawczyni narcystycznie zakochana w
sobie, opowiadająca na zebraniach przez "Ja" o sobie i swoich
dzieciach. Kontakt mocno ograniczony, ponieważ przed lekcjami Pani
nie ma czasu na rozmowę, a po południu jest maxymalnie do 13. O
podejściu indywidualnym do dzieci nie ma nawet mowy, lekcji zadanych
do domu jest tyle że czuję się jakbym znów chodziła do I klasy. Czy
wszystkie szkoły takie są, czy tylko ja trafiłam do reliktu
przeszłości.Co bardzo irytujące widzę że częśc rodziców akceptuje tę
sytuację, adorując wychowawczynię ku jej zadowoleniu, utwierdzając
ją w przekonaniu o jej niezwykłej wyjątkowości. Staram się ukryć
swoją irytację, żeby nie zaszkodzić dziecku, ale co to daje?
Obserwuj wątek
    • scher Re: Szkoła jak zły sen 15.01.09, 10:18
      Ja bym zmienił - albo klasę, albo szkołę. Nie byłbym w stanie w wychowaniu własnego dziecka współpracować z osobą, której nie trawię.
      • wasil_ka Re: Szkoła jak zły sen 15.01.09, 11:30
        Miałam podobnie, szkoły i klasy nie zmieniłam. Moje dziecko chodzi
        do dobrej, wymagającej szkoły państwowej.Na zebrania jak mogłam
        wysyłałam męża. Te mamuski płażace się i liżace i wychwalające panią
        powodowały u mnie odruch wymiotny. Dziecko lubiło i szkołe i kolegów
        i panią. a pani była koszmarnie miła - głownie dla mamuś
        niepracujących odbierajacych dziecko o 13. Te dzieci zawsze
        przygotowane byłe ulubieńcami pani. KOntakt z nauczycielem był słaby
        również z powodów o których ty piszesz. Dziecko z problemami
        niedostrzeżonymi przez panią. Za duzo osób w klasie, wszyscy zdolni
        i przygotowani. Zawziełam się, zorganizowałam dziecku dodatkowe
        douczanie- pracowałam nad nim(w szkole panstwowej nie ma
        indywidualnego podejścia do dziecka i dziecko jak moje kombinator
        jak nie zrozumie nie zapyta, zatai, zakombimuje nie ma szans na to
        że nauczyciel to zauważy. Przetrwaliśmy klasy 1-3 z tą "słodką"
        panią. Ale teraz jest dużo lepiej.W klasach wyższych są rózni
        nauczyciele, wszystko się zmienia. Wzorowe uczennice które były
        wzorowe bo miały piękne pismo idą w odstawke bo nie notują szybko i
        nie piszą szybko sprawdzianów gdzie nauczyciel dyktuje pytania. no
        ale nadal sprawdzam czy dziecko douczone czy nie bo w szkole
        panstwowej nauczyciel nie jest w stanie tego zrobić.
    • inguszetia_2006 Re: Szkoła jak zły sen 15.01.09, 13:07
      Witam,
      Moja córa chodzi do prywatnej, bo nie miałam ochoty na takie
      klimaty;-DDD Mojej przyjaciółki córka chodzi do renomowanej
      podstawówki państwowej i tam też tak jest jak opisujesz.
      Tzn. po przyjeździe z wycieczki klasowej grupka mamuś niepracujących
      rzuca się z kwiatami i bombonierami na panią wychowawczynię. Dzieci
      te odbierane są o 13, 14, kto odbiera później, ten "zgniła jagoda";-D
      Zadają im dużo, bo poziom musi być. Nie zrozumiałeś w szkole, to
      matka o 18 ci dobrze wytłumaczy, jak już wróci z pracy;-DDD A jak
      nie - to masz problem. Bardzo dużo przerzuca się na rodziców,
      zauważyłam. W zasadzie połowa książki, to praca z mama, tatą.
      Dziwne, bo rodzice nie są nauczycielami i nie powinni nimi być.
      Od nauki jest szkoła. W domu się wypoczywa. A wiadomo, że takie
      maluchy w I i II klasie, to trzeba pilnować i siedzieć z nimi.
      Może rodzice powinni pobierać w takim razie jakiś dodatek
      nauczycielski?;-DDD W końcu pracują na dodatkowym etacie i to nie
      etacie mamusiowo-tatusiowym, tylko etacie nauczycielskim;-DDD
      Bo co innego pobawić się z dzieckiem, pogadać, razem coś porobić, a
      co innego siedzieć przez godzinę i tłumaczyć matmę, no nie?
      To może być faktycznie zły sen.
      Pzdr.
      Inguszetia
      • kag1 Re: Szkoła jak zły sen 15.01.09, 13:17
        Myślałam o zmianie szkoły, ale boje się że będzie tak samo, a może
        to wpłynąć negatywnie na dziecko. KOżystaliśmy z pomocy psychologa,
        ponieważ nauczycielka sugerowała dysfunkcję (dysgrafię) okazało się
        że to głównie problem w komunikacji nauczyciela z nami i dzieckiem.
        Osobiście nie widzę problemu w tym że mała brzydko pisze, ale radzi
        sobie z pisaniem czytaniem jest bardzo dobra z matematyki. Ale
        zeszyty są czerowone, bo "O" niejest wystarczająco okrągłe. Z
        jakiegoś powodu mała również nie rejestruje w pamięci co jest
        zadane, lub stara się szybko pisać "zjadając" literki. Wścieka mnie
        ta sytuacja, ale zwyczajnie boję się że stawianie ostro sprawy
        zaszkodzi córce. Może faktycznie zacznę wysyłać męża do kontaktów z
        nauczycielką.
        • verdana Re: Szkoła jak zły sen 15.01.09, 13:40
          To zanim zmienisz szkołę wybadaj, jak tam jest - zreszta w tym
          wypadku nie szkoła jest winna, a nauczycielka. W klasach 1-3
          niewiele zalezy od samej szkoly, niemal wszystko - od wychowawczyni.
          Są całkiem przyjazne nauczycieli i w panstwowych szkołach.
        • allija Re: Szkoła jak zły sen 15.01.09, 13:51
          To jaka bedzie nauczycielka w pierwszych klasach jest bardzo wazne z
          wielu powodów i, moim zdaniem, nie warto eksperymentować na własnym
          dziecku. Poniewaz mielismy przykre doswiadczenia z pania w szkolnej
          zerówce, widzielismy jak nasze dziecko źle znosi zerówkę /podobnie
          jak inne dzieci w grupie/ wiec pierwsza klase potraktowaliśmy
          niezwykle poważnie. Zawsze do szkoły, gdzie przeważaja panie, lepiej
          jest wysłać męża, u nas mąż rozmawiał w sekretariacie z paniami i
          one poradziły mu w której I klasie bedzie najlepsza nauczycielka,
          rzeczywiście to była pani ideał.
          Dlatego jeśli zmienic klase to lepiej najpierw " zbadac grunt" i,
          tak czy inaczej, na pewno do kontaktów z paniami lepiej wysyłać męża.
        • owocoskala Re: Szkoła jak zły sen 15.01.09, 17:19
          Z
          > jakiegoś powodu mała również nie rejestruje w pamięci co jest
          > zadane.
          Większość dzieci w tym wieku nie rejestruje co jest zadane smile
          Pani powinna dopilnowac żeby zostało zapisane. Ktoś już pisał o tym
          szkodzeniu córce. Niby co może zrobić kiedy oceny opisowe? Jak ja
          się postawiłam to cóka była traktowana raczej lepiej niż gorzej.
    • smerfeta7 Re: Szkoła jak zły sen 15.01.09, 13:58
      W szkole córki, jak powyżej. Podlizujące się pani mamusie z
      prezentami i codziennie chwalace ją, slownictwo jest już tak
      zmiękczone, że az wazelina płynie.
      Wiele by pisać!!!!
      Polska państwowa szkola, to szkola stresu, niesprawiedliwości,
      wazelinowania, uczenia dzieci dzielenia się prezentami z
      nauczycielami, chocby na swieta, to szkoła lęku, obaw rodziców o
      swoje dzieci, przytakiwanie nauczycielowi, mimo, że sie z tym nie
      zgadzają.
      A rodzice liczący na normalnośc nauczyciela w szkole to intruzi i
      bardzo upierdliwe osoby.
      ja się glosno powie i porozmawia o zmianach dla dobra dzieci, to
      dziecko ma przechlapane u nauczycielki. Stwierdzam to osobiscie na
      przykladzie corki.
      Nawet jedna mama, której dziecko jest tak faworyzowane, że robi co
      chce, krzywdzi innych slownie i fizycznie nigdy nie jest karane, bo
      zawsze jest tlumaczenie, że sie zdarza. A mama tego dziecka,
      zapytała mnie ostatnio czy sie teraz nie obawiam o córkę i jej
      kontakty w grupie, po tym jak wyrazilam glośno opinię o tym co mi
      sie nie podoba.
      Jest to chyba najbardziej podlizujaco-wazelinująca sie mama, w
      dobrych osobistych kontaktach z nauczycielką, strasząca mnie
      pogorszeniem kontaktow corki z dziećmi.
      Może i sie pogorszą, skoro jej corka robi co chce w klasie i czuje
      się kompletnie bezkarna.
      Przeniosla bym córkę natychmiast do prywatnej szkoly, ale corka
      bardzo lubi swoich kolegow i kolezanki.
      Dobrze, że dzieci, maja wiecej rozsądku od niektórych rodzicow i jak
      sie lubią, to sie bawią, pokloca sie i ponownie się bawią.
      Mogę autorce powiedzieć, że jak zglosi to co jej sie nie podoba, to
      napewno narazi dziecko na problemy, gwaltownie pogorszą się opinie
      pani o dziecku.
      Nie rozumiem polskiej szkoly i do wyjazdu nie zrozumiem.
      Dla mnie najważniejsze jest to, że corka ma ogromna wiedzę, a na złą
      opinie pani o dziecku, wogole nie reaguję. Korzystam z poradni i
      testow pedagogicznych, ktore pokazuja co potrafi dziecko i na jakim
      jest poziomie wiedzy. Więc pani opinia o mojej corce jest i tak dla
      mnie nie wazna, a nawet do podważenia.
      Zawsze mogę zarzadać egzaminu komisyjnego, i uczestniczyć w nim.
      W polskiej szkole rodzice milczą, rozmawiają tylko miedzy sobą, poza
      plecami, nie przyznając sie do tej rozmowy w razie czego, tylko i
      wyłącznie z obaw o swoje dzieci i także ich rozumiem.
      Ale jak dlugo będą milczeć, tak długo nic się w Polsce nie zmieni.
      Moje zdanie: W Polsce nigdy, nic sie nie zmieni.
      Oczywiście nie mozna tego powiedzieć o kazdym nauczycielu, istnieją
      i wspaniali, ale giną w tłumie.
      Polska szkoła państwowa, to poczatek końca normalnej edukacji dzieci.
      • condor Re: Szkoła jak zły sen 15.01.09, 15:48
        Podzielam wasze spostrzeżenia i dodam swoje. Mój dzieciak chodzi do II klasy
        państwowej podstawówki. Od pierwszego zebrania rodziców naraziłem się pani
        nauczycielce tym że śmiałem zadawać pytania. Zapytałem najpierw o klucz jakim
        się kierowała wybierając konkretne podręczniki - niestety usłyszałem jedynie
        mgliste ble, ble, że to dobre wydawnictwo itp. W trakcie okazało się że książki
        te mają mnóstwo błędów logicznych, tekstowych a nawet kilka ortograficznych. Na
        moją sugestię że być może należy zmienić podręczniki, podniosły się głosy
        popleczników nauczycielki, którzy twierdzili iż pewnie w innych książkach też
        jest dużo błędów więc po co je zmieniać. Moje życzliwe pytania traktowane są jak
        bezpośredni atak na majestat nauczycielki i trudno jest rozmawiać merytorycznie
        bo nie ma z kim.
        • verdana Re: Szkoła jak zły sen 15.01.09, 16:42
          Niestety, uczylam w szkole prywatnej i mialam dziecko w szkole
          prywatnej. Bywa, ze tam tez nie ma z kim rozmawiać...
        • smerfeta7 Re: Szkoła jak zły sen 15.01.09, 19:51
          condor napisał:
          >Moje życzliwe pytania traktowane są ja
          > k
          > bezpośredni atak na majestat nauczycielki i trudno jest rozmawiać
          >merytorycznie
          > bo nie ma z kim.

          condor uzupełniłeś to czego nie dopisałam.
          Ja także w spokojnej rozmowie ciągle słyszałam " czuję się
          kontrolowana"
          Kiedy doszlo do zebrania, pedagoga, psychologa, dyrektora, vice
          dyrektora i wychowawczyni, wyrazilam publicznie swoją opinię
          oczywiście dotyczacą wszystkiego co dla mnie jest nie do przyjęcia w
          szkole, łącznie z traktowaniem dzieci (krzyki, szarpanie i rzucanie
          na krzesła, nieudolne itd...)oczywiście nie traktowano tak mojego
          dziecka, ale córka patrzyla na to i panicznie sie bała pani.
          A ulubienica pani, stała i sie smiala.
          Wnosząc skargę w obawie o edukację i zdrowie mojej corki, krzyki,
          szarpanie itd.. na lekcji, skończyły się. Ale na przerwach nie,
          nawet jeden nauczyciel na dyżurze to widzial, i zwrocil uwage, więc
          pani puścila chlopca.
          Napewno zyskały na tym dzieci, ale pani nie mogla mi tego darowac i
          rodzice wazeliniarze, starają się mnie prosić abym się z tego
          wycofała.
          Dla dobro corki nie wycofam się. A pani musi cos zmienić.
          Jezeli to tylko chwilowa poprawa to posumuje wszystko, łacznie z
          zebraniem i kieruję sprawę do Kuratorium. Na wszystko co się dzieje
          mam dowody. Licze na to, że pani zrozumie i zmieni swoje
          postepowanie.
          jak narazie zyskuja wszystkie dzieci, nie tylko moja corka.
    • kag1 Re: Szkoła jak zły sen 15.01.09, 16:57
      Właśnie ciekawostką jest to że sympatia bądź nie do nauczycielki
      przekłada się od razu na dziecko. Nie będę roztrząsać publicznie
      jakie były powody naszej antypatii, ale myślałam żeby może też jakiś
      prezencik na święta nauczycielce dać, może na koniec semestu?
      Wprawdzie jest to poniżej mojej godności, ale czego się nie robi dla
      dziecka, na zebraniach już nie zabieram głosu bo niechcę być
      przekrzykiwana przez inne mamy i żeby już nie wchodzić w drogę
      drogę Jej Wysokości. Martwi mnie i irytuje że każda inicjatywa która
      mogła by usprawnić pobyt dzieciom w skole zawsze ma "ulepszacza" i
      oczywiście nigdy z tego nic nie wychodzi. Troche mi ulżyło, bo
      szkoła mnie frustruje bardziej niż kiedy ja byłam uczniem.
      • monika19782 Re: Szkoła jak zły sen 15.01.09, 18:54
        Mój chrześniak do 3 klasy został psychicznie zniszczony przez
        nauczycielkę. Sytuacja podobna jak u ciebie, dzieciak przemiły
        zdolny tylko moze zbyt ruchliwy i gadatliwy, moja córka ma
        identyczny charakter. z resztą sa przyjaciółmi, nauczycielka zrobiła
        z niego kozła ofiarnego przy całej klasie nie brała go np. na
        wycieczki a że bratowa nie umiała się podlizywać dzieciak cierpiał,
        za radą psychologa przeniosła go do innej państwowej szkoły, tam
        jest prymusem, chłopak odżył, moja córka chodzi do szkoły prywatnej,
        kiedyś na zebraniu jedna mama troszkę zaczęłasięczepiać o rzeczy na
        które nauczycielka nie ma wpływu np. mundurki i takie tam inne ale
        pani nigdy nie dała odczuć jej synowi że z mamą nie bardzo sie
        rozumieją raz w miesiącu jest dzień kotaktu na którym nauczyciele
        szczegółowo opowiadają o dziecku, poza tym codziennie są jakies
        informacje, zwraca się na te pozytywne cechy dziecka i je rozwija,
        moim zdaniem powinnaś zmienić szkołę, inaczej będziesz wiecznie
        zfrustrowana.
      • smerfeta7 Re: Szkoła jak zły sen 19.01.09, 22:31
        kag1 napisała:

        > Właśnie ciekawostką jest to że sympatia bądź nie do nauczycielki
        > przekłada się od razu na dziecko.

        Bo dzieci sa bezbronne, ale po to mają rodzicow, aby je wspierali.
        Dla mnie dziecko mające ogromne wsparcie w domu, poradzi sobie z
        kazdym problemem.


        >Nie będę roztrząsać publicznie
        > jakie były powody naszej antypatii, ale myślałam żeby może też
        jakiś
        > prezencik na święta nauczycielce dać, może na koniec semestu?
        > Wprawdzie jest to poniżej mojej godności, ale czego się nie robi
        dla
        > dziecka,

        kag1 a bedziesz mogla potem spojrzeć dziecku w oczy i uczyć jego co
        to jest wartośc i godność czlowieka?
        Ja nie zrobila bym tego nawet dla mojej córeczki, choć bardzo ją
        kocham. Wpajam jej inne wartości, tlumaczę co to jest godnośc
        czlowieka i co znaczą prezenty dla nauczyciela.
        Zrozumiem prezent dla nauczyciela na zakończenie szkoly, kiedy
        dziecko nie ma już doczynienia z tym nauczycielem, jako
        podziekowanie za trud i poświęcenie wlożone w nauke dziecka, o ile
        na to zasługuje, ale prezenty na swięta, koniec semestru, imieniny,
        urodziny i inne, są dla mnie niesmaczne, jednoznaczne,
        zobowiązujące, a przedewszystkim poniżające osobę biorącą i dajacą.
        Słyszalam ostatnio fajne powiedzenie
        "nie posmarujesz nie pojedziesz" i nie wazne czy to bedzie wazelina
        czy prezentsmile
        Mnie tego nie uczono. Uczono mnie szacunku do czlowieka,
        poszanowania godności, wiec "smarować" nie bede nikomu.
        Wolę być uczciwa i powiedzieć nauczycielowi co mi się nie podoba i
        jak to można zmienić czy wyjasnic, a narzekać poza plecami nie bede.
        To jest dla mnie uczciwe, ale bardzo nie zdrowe dla dziecka w szkole.
        Odczuwa to mocno, ale wspieramy ją i tlumaczymy w taki sposob, aby
        corka czuła sie lepiej i nadal miala motywację do nauki, bez względu
        na pania.
        Corka, kieruje się jednym, że uczy sie tylko i wyłącznie dla siebie
        i nikt jej tej wiedzy nie odbierze, że oceny obecnie nie liczą sie
        dla niej, bez względu na to co dostanie. To jest ocena pani
        wychowawczyni i nic nie znaczy dla niej i dla nas.
        To bardzo jej pomaga i przestala reagować na niesprawiedliwośc w
        ocenach czy zachowaniach pani wobec niej. Nie reaguje na zadne
        oceny, a jak czegoś nie rozumie, zaraz prosi nas o wytlumaczenie.
        Powiedziala, że nigdy nie pojdzie do pani z prośba o wytlumaczenie.
        Nie ufa jej, ponieważ zawiodla sie kilka razy na zmianie wersji
        przez panią, uznając, że pani klamie.
        kag1 zrobisz jak zechcesz, ale zastanow sie 2 razy zanim pojdziesz.
        Ja ciebie rozumiem.





    • komyszka Re: Szkoła jak zły sen 15.01.09, 19:01
      1. A nie dopuszczasz możliwości ze twoja ocena "pani" jest bardzo subiektywna?
      jakie obiektywne (i na ile obiektywne) kryteria oceny jej osoby i kompetencji
      zastosowalas? bo chyba nie jedynie fakt że o klasie i dzieciach mówi "ja"?
      2.ile razy próbowałaś skontaktować się i porozmawiac z pania? bo wiesz -sam fakt
      ze rodzic pojawi sie nagle bez uprzedzenia przed lekcja lub tuz po nie znaczy ze
      nauczyciel ma czas z nim porozmawiac. czas nauczyciela nie należy tylko do niego
      i do rodziców uczniów. załoze sie ze gdybys spróbowała umówic sie z pania na
      konkretny termin w celu omowienia sprawy takiej a takiej - dałoby rade.
      3. co oznacza "adorowanie pani"? czy słyszałaś jak jakis rodzic pieje peany na
      jej czesc? a nawet jesli to moze po prostu ma powody i tak faktycznie uwaza?
      jak zwykle w wypowiedziach rodziców uczniow na forach az bije subiektywizmem w
      konwencji "ta straszna szkoła ci straszni nauczyciele". ciezkie musi byc zycie
      takich rodziców- codzienny koszmar szkolny....
      • condor Re: Szkoła jak zły sen 15.01.09, 20:16
        Może ja częściowo odpowiem , nie pytany smile
        Jaka ma być moja ocena czyjejś pracy jeśli nie subiektywna ? Średnia wielu
        takich subiektywnych ocen daje dopiero, w pewnym stopniu obiektywne spojrzenie
        na temat.
        Co do adorowania nauczycielek; jest duża część takich rodziców która na wszelki
        wypadek wchodzi nauczycielowi w pewne wstydliwe miejsce, aby tylko jego dziecko
        było lepiej traktowane.
        Nie znam nauczyciela pasjonata który do pracy przychodzi z radością, znam
        natomiast całą rzeszę wyrobników bez przygotowania pedagogicznego którzy zostali
        nauczycielami bo byli zbyt tępi na ambitniejsze studia.
        • monika19782 Re: Szkoła jak zły sen 15.01.09, 20:22
          Komyszka piszesz jakbyś nie wiedziała że w szkole takie rzeczy po
          prostu się zdarzają niestety.
        • pam_71 Re: Szkoła jak zły sen 16.01.09, 14:22
          Może nie do końca na temat ale na gorąco !
          A ja znam nauczyciela-pasjonata .. co prawda już na emeryturzewink To
          moja Mama. Uczyła z prawdziwego powołania i sprawiało jej to dużo
          satysfajcji. No i do tego była dobra w te klocki. Uczyła matematyki
          w LO,a pod koniec kariery była metodykiem.
          I paradoksalnie studia skończyła bez pedagogicznego przygotowania,
          bo wybrała "ambitniejszą" specjalizację wink
          Pozdro
          Pam
        • komyszka kurcze- wspolczuje! 16.01.09, 16:41
          jesli masz dzieci to musisz koszmar przezywać posyłając je do szkoły gdzie uczą
          sami "tępi wyrobnicy". dramat dosłownie....

          p.s.ocena moze być jak najbardziej obiektywna big_grin. trzeba tylko umiec zdobyc sie
          na obiektywizm.
        • nangaparbat3 To Ty, Condor 20.01.09, 18:12
          condor napisał:

          > Nie znam nauczyciela pasjonata który do pracy przychodzi z radością, znam
          > natomiast całą rzeszę wyrobników bez przygotowania pedagogicznego którzy zostal
          > i
          > nauczycielami bo byli zbyt tępi na ambitniejsze studia.
          >
          >
          Albo masz pecha, albo jakies wlasne kompleksy teraz leczysz.
    • agatka_s Re: Szkoła jak zły sen 15.01.09, 22:07
      No to ja mam jakieś niebywałe szczęście 4 szkoły syna i wszystkie
      fantastyczne i pod kątem nauczycieli i pod kątem rodziców, absolutna
      współpraca.



      Obecna szkoła syna gimnazjum jest wspaniała, poziom jest wyśróbowany
      na maksa, ale to jest taka szkoła do której mój syn chodzi chętnie a
      ja bez problemu latam na wywiadówki. Właśnie wróciłam z takiej
      wywiadówki i jestem pod wrażeniem profesjonalizmu-krótko i na temat
      i do widzenia bo wszystkim się śpieszy, ale to co najważniejsze
      podane w sposób jasny i konkretny.

      Rodzice mimo że się znają od pół roku potrafili zadziałać solidarnie
      i rozwiązać wspólny problem który się pojawił-kulturalnie, bez
      kłótni udało się załatwić coś z nauczycielem. Da si ? DA

      Od przedszkola po gimnazjum trafiam na super nauczycieli i
      wychowawców (no może ze 2 wyjątki nie bardzo super się zdarzyły).
      Tak samo i na rodziców, którzy umieją ze sobą rozmawiać i działać
      wspólnie dla dobra mini społeczności.


      Albo mam szczęście, albo poprostu życzliwe i pozytywne podejście do
      nauczycieli, do innch rodziców i to wraca jak bumerang (aha nigdy
      się nikomu nie podlizywałam, tu gdzie uczy się mój syn nie ma takich
      zwyczajów, raczej odwrotnie rodzice mają wobec nauczycieli spore
      oczekiwania i zazwyczaj je egzekwują).
      • nena22 Re: Szkoła jak zły sen 15.01.09, 22:26
        Masz szczęście
        • nena22 Re: Szkoła jak zły sen 15.01.09, 22:29
          No to wkrótce 6 latki mają trafiać do tych cudownych szkół, w
          których jest tak samo jak w przedszkolach zdaniem Pani Lipszyc...
          A ja polecam: www.forumrodzicow.pl/
          • ankar5 Re: Szkoła jak zły sen 15.01.09, 22:57
            Napiszcie do których szkół chodzą Wasze dzieci.
            Mysle, że nie jednemu rodzicowi się to przyda...
            • kwinta5 Re: Szkoła jak zły sen 16.01.09, 13:15
              generalizowanie to nieprzyjemny odruch organizmu narażonego na stressmile
              naleźy się go wystrzegać.
              państwowa, prywatna-nie ma znaczenia liczy się zawartość człowieka w człowieku.
              jestem mamą pierwszaka i nauczycielem-stoję po dwóch stronach barykadysmile
              nie podlizuję się i nie lubię lizusów-to fałszywcy chcący ukryć swoje braki lub swoich dzieci-kto tego nie rozumie trudno.
              w każdym zawodzie są fachowcy i fachowcy,dlatego dom rodzinny to jedyne miejsce w którym można wykształcić w dziecku to na czym nam zależy,a potem zanosić modły,żeby tę wiedzę wykorzystało w życiu-czyli w szkole też.
              nie podoba mi się szkoła jako instytucja-od lat na tym samym poziomie absurdu-wojuję, zmieniam, kłócę się i robię tak żebym za 20 lat mogła spojrzeć na siebie bez obrzydzenia.
              dużo mnie to kosztuje siły i nerwów- bo wbrew pozorom część rodziców chce nowego,ale bez ich udziału i wkładu pracy-nie da się tak NIESTETY.
              • kag1 Szkoda że nie jesteś naszą nauczycielką 16.01.09, 13:58
                Wiem że w każdym zawodzie zdarzają się rózni ludzie, ale to nie jest
                usprawiedliwienie. Jesli w I klasie nauczyciel nabywa czerwony
                długopis i zeszyt mojego dziecka jest czerwony od poprwek we
                wrześniu to trafia mnie szlag .Najgorsze jest to że mnie to
                frustruje, widzę że moja córka też jest sfrustrowana. Pracuujemy z
                mężem i czasu po południu mamy mało, a lekcji często jest tyle że po
                ich wykonaniu z dzieckiem padam na twarz, ona zresztą też. Jak chcę
                porozmawiać z nauczycielem to muszę wziąc urlop bo pani po lekcjach
                idzie do domu a rano nie ma dla mnie czasu mimo że do dzwonka jest
                20 minut. Kiedyś nauczycielka grzecznie mnie przeprosiła żę wróci za
                chwilę i wróciła po dzwonku twierdząc że już nie może ze mną
                rozmawiać bo ma lekcje mimo że czekałam blisko 20 m. Kiedy słysze o
                strajkach nauczycieli i rządaniach podwyżek to myślę że to jakiś
                obłęd. Taki ktoś pracuje 19 H tygodniowo( z tylu musi się rozliczyć)
                i chce zarabiać tyle co ja pracująca 40 i więcej h ( ja również
                musze wciąż podnosić swoje kwalifikacje i monitorować nowości swojej
                branży). Staciłam resztki szacunku do tego zawodu.
                Troche wypisałam tę złości i lekko mi ulżyło.
                • smerfeta7 Re: Szkoda że nie jesteś naszą nauczycielką 16.01.09, 15:05
                  kag1 napisała:
                  >Staciłam resztki szacunku do tego zawodu.
                  > Troche wypisałam tę złości i lekko mi ulżyło.

                  kag1 ja zaczynam tak samo myslec, szczegolnie, że wychowawczyni
                  córki, przy mnie zmieniala fakty, ktore widzialam i slyszałam.
                  Więc zaufanie, szacunek i autorytet nauczyciela w szkole panstwowej
                  dla mnie zanika, a bylo inaczej.
                  jest mi z tego tytułu przykro, a moje obawy o edukację corki, są
                  coraz wieksze.
                  W tej chwili zaczelismy kontrolować edukacje corki z wszystkiego co
                  jest przerabiane w szkole i sami pracujemy z dzieckiem.
                  Mogę sobie sama ustawić czas pracy, aby poświęcić dziecku dzień, ale
                  są rodzice, którzy nie mogą tego zrobić i bardzo im wspólczuję, jak
                  i ich dzieciom. Bo liczyć na szkole nie mozna wogole.
              • smerfeta7 Re: Szkoła jak zły sen 16.01.09, 14:57
                kwinta5 o takim, jak ty nauczycielu marzy kazdy rodzic.
                Myslę, że dla takiego nauczyciela i rodzice sa w stanie pomoc, bez
                wazelinowania i jak fajnie napisałas:
                kwinta5
                > nie podlizuję się i nie lubię lizusów-to fałszywcy chcący ukryć
                >swoje braki lub swoich dzieci-kto tego nie rozumie trudno.
                Mądre slowa.
      • spider3 Re: Szkoła jak zły sen 24.01.09, 21:48
        WAZELINA!!!
    • kurczak1 Re: Szkoła jak zły sen 16.01.09, 13:47
      Mój syn chodzi do II klasy dobrej państwowej. Zerówka była w
      publicznym przedszkolu. Trafił fatalnie: pani była niemiła, miała do
      dzieci stosunek służbowy i dużo zadawała. W zerówce! Okazało się
      jednak, ze to moje zdanie. Konkluzja: Po pierwsze dzieciaki wyszły z
      tego przedszkola nieźle przygotowane do szkoły. Po drugie: lubiły
      panią. To ja jej nie lubiłam. Mój syn ją odwiedza, bo ma po drodze.
      Z takim przygotowaniem trafił do I klasy. Pani zołza. I mnóstwo
      lekcji. Ciącłe uwagi. Szlag mnie trafiał. Dużo pracuję, więc na
      szczęście nie miałam czasu, żeby zajmować się rozmowami z panią czy
      lakcjami syna. Uwagi olałam. Odbębniałam kazanie i koniec. Lekcje
      uznałam za problem syna (ja tam juz mam maturę i wiecej), na
      zebrania chodzę acz bez przyjemności. Pani powiedziałam wprost, ze
      nie zamierzam przykładać ręki do żadnych prac plastycznych syna, bo
      to są jego prace, nie odrabiam z nim lekcji, a na pewne rzeczy (np.
      tempo jego pracy) mam mniejszy wpływ niż ona, bo nauczycile dla
      dzieci w tym wieku jest auorytetem większym niż rodzic.I teraz druga
      konkluzja: dziecko odpowiedzialne za swoje lekcje z czasem zaczyna
      je robić bez przypomnień i pomocy (jak trzeba to wytłumaczę, ale jak
      za kilka lat przyjdzie z całkami to już nie), uwagi kończą się po
      roku, teraz zbiera pochwały. I wiecie co? On lubi te zołze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka