Dodaj do ulubionych

zdolne dziecko-nasz wplyw

24.02.09, 15:40
gdyby ktos was sie spytal czy wybralisci juz zawod dla waszego dziecka
oczywiscie kazdy odpowiedzialby 'absolutnie nie, samo wybierze'. ale jak to
jest kiedy dziecko na talent?
nasz syn jest zdolny, oprocz ogolnej zdolnosci w nauce ma szczegolne
uzdolnienia muzyczne. juz kiedy mial 6 miesiecy (mozecie wierzyc lub
nie)zauwazylismy ze ma dobry sluch i wyczucie rytmu. dopiero w wieku 6,5 lat
zapisalismy go na lekcje pianina - po pol roku gra lepiej niz dzieci ktore
ucza sie 2-3 lata. i nie jest to tylko moje zdanie, zakochanej w synku matki,
ale specjalistow. i teraz zastanawiamy sie, co zrobic z jego talentem.
oczywiscie rozwijac ale w jaki sposob? mozemy postawic tylko na muzyke, oddac
w rece dobrego nauczyciela, co wiaze sie z intensywna, bardzo intensywna
nauka. wracam do pierwszego pytania - czy w taki sposob nie wybieram dziecku
jego przyszlego zawodu, a przynajmniej mocno ukierunkowuje?? czy moze dac mu
'zyc' normalnie, postawic na rozwoj ogolny, a kiedy bedzie starszy sam
wybierze? ale wtedy bedzie juz za pozno zeby dojsc do wysokiego
poziomu...wiadomo wszyscy najlepsi zaczynali w dziecinstwie. jestem bardziej
sklonna postawic na drugie wyjscie. 'wole' zeby syn mial normalne zycie,
dziecinstwo, zeby rozwijal rowniez inne zainteresowania, ale moze robie mu tym
krzywde, moze powinnam postawic bardziej na jego hipotetyczna kariere.
zastanawiamy sie...
a co wy na ten temat myslicie? w jaki sposob wplywacie na przyszlosc waszych
dzieci? jaki jest tego sens?
Obserwuj wątek
    • angazetka Re: zdolne dziecko-nasz wplyw 24.02.09, 16:08
      Jeśli dziecko ma rzeczywisty, ogromny talent, chyba szkoda
      zaprzepaszczać coś tak rzadkiego, dając mu "żyć normalnie", warto
      iść za tym talentem, dać mu się rozwijać. Jak piszesz, w muzyce (cy
      w sporcie) kilka lat bez praktyki to zmarnowanie daru.
    • mniemanologia Re: zdolne dziecko-nasz wplyw 24.02.09, 16:15
      Też się nad tym zastanawiałam.
      Mnie rodzice nigdzie nie posyłali na żadne dodatkowe zajęcia (no,
      oprócz angielskiego).
      Nie ukierunkowujesz, tak myślę, jeśli granie sprawia mu przyjemność -
      niech gra, znam wiele osób po szkołach muzycznych, które potem
      odnalazły się w innych zawodach i szkołę średnią lub studia wybrali
      całkiem inne.
      Gorzej by było, gdybyś go zmuszała, żeby nie "zaprzepaścić szansy".

      Jak ja się cieszę, że Młody ma dopiero 2 lata i nie musze się
      jeszcze zastanawiać, czy będzie Bachem, Małyszem, Lennonem czy kim
      tam innym...
      • toniesamowite Re: zdolne dziecko-nasz wplyw 24.02.09, 16:23
        skoro juz chodzi na takie lekcje, i nauczyciele zgodnie twierdza,ze
        Twoj syn ma talent to nie odpuszczalabym na Twoim miejscu.Co
        innego,gdyby nigdy nie uczeszczal na takie zajecia,a Twoje
        rozwazania bylyby czysto hipotetyczne.Zastanawiam sie,czy nie daloby
        rady tego jakos wyposrodkowac? tzn. chcialabym (na Twoim miejscu)
        zeby syn dalej sie szkolil, ale czy musi poswiecac temu az tak wiele
        czasu? ile godzin minimalnie musialby tygodniowo poswiecac na
        cwiczenie gry?
        • verdana Re: zdolne dziecko-nasz wplyw 24.02.09, 16:27
          Zalezy od dziecka. Mozna miec ogromny talent do czegoś i
          jednoczesnie tego bardzo nie lubic. lepiej zaprzepascić talent, niz
          zmarnowac dziecku dziecinstwo i mlodość.
          Ja, w dawnych czasach, mialam "talent" do matematyki. Bylam z niej
          świetna, zrobilam w podstawówce olimpiadę bez cienia wysilku. Tylko
          interesowało mnie co innego. Gdyby moi rodzice uparli sie, ze muszę
          iść do klasy matematycznej, aby nie marnować zdolności, bylabym
          głęboko nieszczęśliwa. Zdolnosci matematyczne zmarnowałam, życia
          nie.
          • ruda_kasia Re: zdolne dziecko-nasz wplyw 24.02.09, 18:34
            Verdana podaj łapkę.... Ja do dziś myślę, że łatwiej by mi było utrzymać
            rodzinę, gdybym skorzystała z tego talentu . Ja nawet nie poszłam do mat-fiz w
            liceum (no 5 miałąm ze wszystkiego i rodzinę lekko dysfunkcyjną, to kto by się
            zastanawiał, jaką mam klasę wybrać, mogę sama), jeszcze w 2 klasie liceum
            pokonałam w wojewódzkim konkursie kolegów z 3 mat-fiz. A w 4 powiedziałam
            profesorowi - sorry, ale chyba nie chcę robić tego dalej. Ale racja - nie
            mogłabym tego robić całe życie. Ale druga racja - jak to pomogło mi na studiach
            prawniczych, które tylko z pozoru są humanistyczne big_grin
      • pandaemonia przeczytaj 02.03.09, 10:04
        Mam wielu przyjaciół muzyków, więc się wypowiem.

        Zauważyłam, że jeśli ktoś ma talent muzyczny, prędzej czy później się tą muzyką
        zajmie. To jest jak dodatkowy zmysł - te osoby nie potrafią z muzyki
        zrezygnować, tak jak Ty nie chodzisz z zamkniętymi oczami.

        Tylko, że ci, u których talent rozwijano, mogli uzyskać odpowiednie
        wykształcenie i teraz są uzdolnionymi muzykami (zarabiającymi).

        Ci, u których talentu nie rozwijano, w pewnym wieku odkrywają, że nie mogą bez
        tego żyć, dokształcają się w wieku 20-kilku lat, kiedy na zrobienie kariery
        muzycznej (mam na myśli coś poważnego, nie dody) nie ma najmniejszych szans. I
        cierpią, grając sobie w domu, nie podejmują pracy zarobkowej, bo ich pasją jest
        muzyka, nie chcą/nie potrafią zająć się niczym innym, a jednocześnie są za
        słabi, żeby zająć się muzyką zawodowo.

        I jeszcze dwie dodatkowe podgrupy wśród osób, którym talent rozwijano. 1) Osoby
        ZMUSZANE przez rodziców do grania. Do niczego nie dochodzą, zmuszane do muzyki,
        nie mają czasu na rozwój ogólny, a rozwijać muzycznie się już nie chcą. Rodzice
        nie zauważają, że to nie dzieci są pasjonatami. 2) osoby, które w pewnym
        momencie tracą zainteresowanie muzyką, rodzice sytuację akceptują i pozwalają na
        wybór innej drogi.

        Moja rada: Jeśli syn ma talent, muzyka sprawia mu radość, rozwijaj jego talent.
        Jeśli kiedyś zmieni zainteresowania, nie zmuszaj go do dalszych ćwiczeń, "żeby
        się nie zmarnowały lata ćwiczeń". Tak czy inaczej gra na instrumencie rozwija
        mózg młodego człowieka - najlepiej spytaj psychologa lub poczytaj o tym.
    • travka1 Re: zdolne dziecko-nasz wplyw 24.02.09, 16:40
      rozumiem,ze syn nie poszedl jeszcze do szkoly muzycznej?Czy chodzi
      rownolegle do dwoch szkol, czy do jednej o profilu muzycznym?
      • moustilou Re: zdolne dziecko-nasz wplyw 24.02.09, 17:28
        wyglada na to ze na rzeczywisty talent i nie zamierzamy calkowicie go zmarnowac,
        bo chodzi na prywatne lekcje pianina (nie jest to szkola muzyczna, ale opinia o
        nim nie jest tylko jego obecnej nauczycielki, ale tez innych) i bedzie nadal
        chodzic, ale pytanie czy to wystarczy czy, tak jak sugeruja niektorzy, trzeba
        cos wiecej. tzn teraz ma zajecia 1/tydzien, a w domu gra bardzo duzo (bo nie
        napisalam ze on bardzo lubi grac, w tej chwili juz nawet nie zamykam pianina, bo
        on ciagle go otwiera i gra).
        Chodzi o to co napisala mniemanologia - niech gra, ale wybierze inne studia, czy
        niech gra, ale 'na calego' czyli zajecia codzienne, czy nawet calkowita zmiana
        szkoly na muzyczna. w tej chwili jest w 'normalnej' szkole. oczywiscie syn nie
        ma pojecia o tym ze zastanawiamy sie nad jego 'przyszloscia' i nie myslimy
        zadawac mu pytania co by chcial. on ma ledwie 7 lat i lubi grac na pianinie,
        przychodzi mu to z duzo latwoscia, ale lubi tez grac na Wii czy innych grach i
        sprawia mu to tez duzo przyjemnosci.
        Mam wrazenie ze musze wybrac za niego czy dac mu szanse zostac Bachem czy innym
        Chopinem, czy tylko rozwinac troche jego talen ze bedzie umial grac jak jakis
        tam procen ludzi.
        Szczerze mowiac nie czuje potrzeba 'wynoszenia' mojego dziecka ponad norme.
        wolalabym zeby mial 'normalne' dziecinstwo, czas na wszystko co lubi, rozwijal
        sie we wszystkich dziedzinach.
        Ja tez mialam rozne 'zdolnosci', nauczyciele naciskali na rodzicow zeby mnie
        'rozwijali', nie zrobili tego i wcale nie zaluje, bo tak jak napisala verdana,
        zmarnowalam tamte zdolnosci, ale nie zmarnowalam zycia i tego chcialabym dla
        mojego dziecka.
        • angazetka Re: zdolne dziecko-nasz wplyw 24.02.09, 17:36
          Podsumujmy: dziecko ma talent i gra sprawia mu przyjemność, chce
          ćwiczyć, chce pracować. Nie marnuj tego. Bez naciskania, bez
          robienia presji, że musi - ale niech ćwiczy intesywnie dalej. Jeśli
          jemu jest z tym dobrze, to chyba warto.

          > Szczerze mowiac nie czuje potrzeba 'wynoszenia' mojego dziecka
          ponad norme.

          Ale jesli Twoje dziecko jest wyniesione ponad normę samo z siebie,
          to chyba trzeba dać mu szansę rozwinięcia się zgodnie z
          predyspozycjami?
        • majenkir Re: zdolne dziecko-nasz wplyw 24.02.09, 17:38
          moustilou napisała:
          > teraz ma zajecia 1/tydzien, a w domu gra bardzo duzo (bo nie
          napisalam ze on bardzo lubi grac, w tej chwili juz nawet nie
          zamykam pianina, bo on ciagle go otwiera i gra).

          Mysle, ze raz w tygodniu w tej sytuacji to za malo.
          Skoro dzieciak lubi grac, pchalabym w niego ile wlezie wink (uwazajac
          oczywiscie, zeby go "nie wypalic").
        • azile.oli Re: zdolne dziecko-nasz wplyw 24.02.09, 17:50
          Tak, jak napisała verdana. Musisz obserwować, czy on grać naprawdę
          lubi, ale nie grać, tak sobie, co chce i dla przyjemności, ale także
          ćwiczyć i to systematycznie.
          Moja córka jest bardzo uzdolniona plastycznie. Naprawdę i
          autentycznie, stwierdzone przez fachowców. Uwielbia malować. Cały
          problem w tym, że ona uwielbia malować to, co chce i kiedy chce.
          Wielokrotnie wygrywała konkursy plastyczne, nawet ogólnopolskie, ale
          tak naprawdę wykonanie pracy na konkurs totalnie ją wkurzało. Bo
          narzucony temat, format, technika. No i co najważniejsze, pracę
          trzeba było oddać w konkretnym terminie, a ona by nad tym
          popracowała dłużej. Dlatego stwierdziłam, że ćwiczenia, szkice, to
          nie dla niej. Ma wiele innych zdolności, niech sama próbuje. A
          malować może dla przyjemności. W sumie, to tak naprawdę trudno
          określić, co dla dziecka najlepsze. Bo kiedy trzeba ćwiczyć i to
          regularnie to dziecku zdarzają się chwile, że mu się nie chce. Wtedy
          nie wiadomo, odpuścić, czy mobilizować?
          Moja rada taka :póki dziecko małe wspierać, ale nie przeciążać, nie
          sugerować mu w żaden sposób, że ma zostać wirtuozem. Przyjdzie taki
          czas, że dziecko samo powie, czego chce, trzeba tylko uważnie
          słuchać. Na obecnym etapie wspierać, może dołożyć trochę ćwiczeń,
          obserwować, czy dziecko nadal gra z entuzjazmem, czy przeciwnie -
          zaczyna go to męczyć. W każdym razie lepiej mieć talent, niż go nie
          mieć, a czy będzie to droga życiowa, czy tylko przygoda -pokaże czas.
          • moustilou Re: zdolne dziecko-nasz wplyw 24.02.09, 18:07
            i takie zdanie jest mi chyba najblizsze.
            nie wiem czy codzienne obowiazkowe cwiczenia beda dla niego za ciezkie czy nie.
            w tej chwili 'zadania domowe' zalatwia w 5 min i pozniej cwiczy to co lubi, albo
            gra wlasne kompozycje (ktore nawet mozna sluchac smile)
            podobnie jest w szkole, jest troche do przodu niz inni, bo miedzy innymi
            wczesniej nauczyl sie czytac (sam, zeby nie bylo ze ja go zmuszam do nauki)i
            nauczyciele zaczeli mowic o 'przeskoczeniu' klasy (mieszkamy we FR i tutaj jest
            to czeste) ale my tego nie chcemy - wolimy zeby byl dobrym uczniem w swoim
            roczniku, niz zwyklym uczniem w klasie wyzej.
            Blizsze nam jest wspieranie dziecka niz popchanie, mobilizowanie, czy jakkolwiek
            by to nazwac
        • asia_i_p Re: zdolne dziecko-nasz wplyw 25.02.09, 15:04
          W tym wieku chyba się nie da zmienić szkoły na muzyczną, tylko
          trzeba chodzić równolegle do zwykłej i muzycznej (obie
          sześcioletnie). Moja siostra chodziła do muzycznej, zajęcia mniej
          więcej 3 razy w tygodniu + praca w domu, zajęcia bardziej
          rozbudowane niż po prostu lekcje gry na instrumencie, trochę teorii,
          trochę chóru i rytmiki, z czasem (chyba) drugi instrument. No i ten
          plus, że w towarzystwie innych dzieci (instrument - lekcje
          indywidualne, reszta grupowe).
      • wilma1970 Re: zdolne dziecko-nasz wplyw 24.02.09, 17:35
        Szkoła muzyczna i sportowa to szkoły zawodowe. Wśród grupy trzydzieściorga
        dzieci (np. w klasie) dwoje, góra troje, osiągną wyżyny zawodowej kariery. I
        tylko przy szczęśliwym splocie okoliczności Twoje dziecko będzie utrzymywało się
        z muzyki. Znam całe mnóstwo średnich muzyków, nie mogą utrzymać się z
        chałturzenia, a ich wykształcenie ogranicza możliwości wyboru na rynku pracy.
        Wszystko zależy od charakteru twojego dziecka i podejścia do reżimu treningów.
        Mam przyjaciela, znanego muzyka, który żyje w świecie dźwięków i to jest jego
        autentyczna pasja. Opowiadał mi, jak uwielbiał dostrajać kieliszki napełniając
        je wodą. Trochę jak Miles Davis.
        Moje dzieci przechodzą obowiązkowe kształcenie muzyczne. Przez sześć lat grają
        na pianinie. Ale wiem, że żadne tego nie polubiło. I pewnie do tego same nie
        wrócą, ale mają przynajmniej podstawy. Żal, gdy mój najstarszy syn czasem
        podchodzi do pianina, sięga np. po Ravela i a vista gra pawanę dla zmarłej
        infantki, zatrzaskuje klapę i nie dotyka pianina przez kilka miesięcy. Jego wybór.
        Mój następny syn wymyślił, że założy kapelę rockową, jak tata, więc kupcie mi
        perkusję. Mamy jedną w sali prób, ale to dla niego za daleko od domu... Gdyby
        miał prawdziwą pasję, grałby do urzygu na wszystkim - talerzach, kartonach,
        fotelach. Ale to widocznie była tylko taka zachciewajka.
        Ale się rozpisałam nie na temat. Sorry.
        • moustilou Re: zdolne dziecko-nasz wplyw 24.02.09, 17:55
          wlasnie z tego zdaje sobie sprawe, dlatego nie chcialabym narzucic 7latkowi tego
          rezimu.
          widzisz, on jest troche taki jak twoj znajomy, od malego uwielbia 'grac' na byle
          czym, byleby dzwiek wydawalo, byleby rytm byl. ale z drugiej strony nie zyje
          tylko tym, ma inne zainteresowania. wiec moze jest bardziej uzdolniony, ale nie
          wybitnie i na tym pozostaniemy ze wystarcza mu 'normalne' zajecia poki sprawia
          mu to radosc. na razie oczywiscie gdybym bo decyzje podejmiemy z mezem pod
          koniec roku szkolnego
          • triss_merigold6 Re: zdolne dziecko-nasz wplyw 24.02.09, 18:25
            Własnego dziecka nie posłałabym do żadnej szkoły muzycznej,
            baletowej lub innej narzucającej intensywny rytm ćwiczeń i to
            niezależnie od zdolności. Kółko zainteresowań, zajęcia taneczne czy
            nauka gry na instrumentach 2x w tygodniu - tak.
            Jako dorosła uważam, że 8 godzina pracy dziennie to wystarczająco
            dużo i musiałabym upaść na głowę, żeby dziecku fundować obciążenie w
            postaci "zwykłej" nauki w szkole (ładnych parę godzin + odrabianie
            lekcji) i codziennych długich ćwiczeń.
          • ruda_kasia Re: zdolne dziecko-nasz wplyw 24.02.09, 18:41
            ja mam córkę w szkole muzycznej, jest zdolna. Sama chciała iśc do tej szkoły,
            wyraziliśmy zgodę. Zmuszanie jej codziennie do gry doprowadza mnie do rozstroju
            nerwowego. JAk dziecko gra, pozwoliłabym... jak będzie pasjonatem - może
            zaniedbać inne rzeczy. Trzeba pamiętać o jednym: rzeczywiście wirtuozów, którzy
            żyją z grania jest niewielu. JA na szczęście znam małżeństwo prawniczki z
            informatykiem, gdzie skończyli oboje szkołę podstawową i średnią muzyczną, są
            zadowoleni, a robią co innego. Miałam też kolegę na pierwszym roku prawa, który
            mówił mi, że wie, że nie byłby wybitny, był dobry... więc zmienił profesję...
            Moja córka chyba nie bęzie muzykiem, ale może Twój syn tak....
            Obserwuj i dawaj inne możliwości.
            • moustilou Re: zdolne dziecko-nasz wplyw 24.02.09, 18:53
              wlasnie o to chodzi ze widze wiekszy sens w dawaniu mozliwosci niz w
              ukierunkowaniu. tak jak napisala triss, nie wyobrazam sobie zeby 7 letnie
              dziecko mialo planing tygodniowy podobny do ministra - dla mnie wazne jest zeby
              mial tez czas posiedziec w kacie z ksiazka, albo po prostu najnormalniej w
              swiecie ponudzic sie, bo wtedy wlasnie znajduja najlepsze pomysly na zabawy.
              czyli chyba chce zeby mial podobne dziecinstwo do mojego... tylko z wiekszymi
              mozliwosciami
              • asia_i_p Re: zdolne dziecko-nasz wplyw 25.02.09, 15:07
                To nie tak wygląda w szkole muzycznej - moja siostra miała zajęcia 3
                razy w tygodniu i pomiędzy nimi prawie nie ćwiczyła (co oczywiście
                nie było zgodne z założeniami szkoły), ale zalecany czas ćwiczeń
                chyba nie przekraczał godziny dziennie.
    • hrabina_murzyna Re: zdolne dziecko-nasz wplyw 24.02.09, 19:02
      Ja myślę, że w przypadku 7-latka to trochę za wcześnie na
      ukierunkowanie w jedną stronę. To małe dziecko i bałabym się, że
      jako dorosły obudzi się z ręką w nocniku, bo przecież on znał tylko
      muzykę. Człowiek potrzebuje wiedzy ogólnej, potrzebuje liczyć,
      czytać, znać biologię, geografię i fizykę. Ktoś dziecku musi pokazać
      świat takim jaki on jest, zaszczepić w nim nie tylko talent w jednej
      dziedzinie, ale chęć rozwoju, obserwacji rzeczywistości, otwartości
      na rzeczy nowe, chociażby one były prozaiczne. Np. znam babę 30-
      letnią, która nie wie co to są tipsy. Ktoś powie, a po co ma
      wiedzieć, tylko że ta niewiedza dotyczy też innych rzeczy. Ja bym
      wspierała talent, zapisała dziecko na lekcje muzyki, ale na
      ukierunkowanie jest zdecydowanie za wcześnie.
      • paero123 Re: zdolne dziecko-nasz wplyw 02.03.09, 13:11
        > Ja myślę, że w przypadku 7-latka to trochę za wcześnie na
        > ukierunkowanie w jedną stronę.
        Ona zaczęła jak miał 4 lata:
        www.youtube.com/watch?v=94EtgwmjJZ8
    • mami2 Re: zdolne dziecko-nasz wplyw 24.02.09, 21:47
      To ja CI odpowiem z perspektywy kogoś, kto skończył taką szkołę. Po
      pierwsze 7-latek to dziecko, które powinno być już w pierwszej klasie
      szkoły muzycznej. Ja zaczynałam jako 8-latka i byłam wyraźnie z tyłu
      za kolegami, którzy grali już od 3, czasem 4 lat. Egzamin do szkoły
      muzycznej to nie tylko gra na intstrumencie ( a z tego co kojarze to
      nawet nie wiem czy był w moim przypadku, niektóre dzieci które
      przychodzą do szkoły muzycznej nie potrafią grać)- to raczej badania
      słuchu, poczucia rytmu.Chodzenie do szkoły to nie jest granie raz w
      tygodniu, to są codzienne cwiczenia, minimum godzina. Nie ma, że
      boli, że zmęczone, że coś tam wypadło. Dziecko które chodzi do szkoły
      muzycznej ma praktycznie każdego dnia zajęcia pozaszkolne (chyba że
      chodzi do takiej szkoły gdzie zajęcia muzyczne są łączone z ogólnymi,
      ale to też wraca późnym popołudniem) i co musi robic po powrocie?
      Ćwiczyć musi. Z tym talentem to jest tak, jak ktoś tu napisał i to Ci
      powie każdy rozsądny nauczyciel w "muzyku"- talent to jest 1% a 99%
      to jest praca- krew, pot i łzywink. Ja skończylam edukację na
      podstawowej szkole muz. w wieku 15 lat, kiedy sama już mogłam
      autorytarnie zdecydować, że to koniec. Bo naprawde już wtedy miałam
      świadomość, że w tym "biznesie" zostają tylko wybitni i ci
      najbardziej twardzi. Myśle że bardziej spełniałam ambicje swoich
      rodziców niż moje potrzeby. Jak to na mnie wpłynęło? Praktycznie nie
      potrafię funkcjonować w czasie tzw. czasu wolnego, dla mnie nigdy nie
      było czasu wolnego, ja nie miałam beztroskich wakacji, popołudniowej
      gry w gume, czy chodzenia na dyskoteki - zawsze gdzies tam z tyłu
      głowy miałam to, ze zaniedbuje ćwiczenia. Nie umiem się wyluzować w
      trakcie urlopów, weekendów, myśle o pracy, o tym co jeszcze jest do
      zrobienia. Zawsze miałam tak ustawioną poprzeczkę i mam ją tam gdzies
      u góry do dzis. Można to oczywiscie róznie oceniac- że ambicja w
      cenie, że potencjalnie mogę wiecej osiągnąć itp- niekoniecznie, takie
      osoby bardzo często nie są zadowolone z efektów swoich prac i
      postępów- w muzyku rzadko kiedy usłyszysz, że wyszło naprawdę dobrze
      (a może byłam po prostu naprawdę przeciętna?winkByłabym niesprawiedliwa
      gdybym tutaj przytoczyła tylko same minusy- szkoła mi też dużo
      pomogła (zwłaszcza na studiach), mam z tamtego okresu wielu
      znajomych, dzięki muzyce poznałam też męża, staram się dzieciom
      przekazywać jakieś dobre wzorce, uwrazliwiać muzycznie, edukować.
      Moje dzieci są uzdolnione, ale nie próbuje niczego robić z nimi na
      siłę, pozostawiam jednak dowolność- może zaprzepaszczam talent?
      moze.... Poza zajęciami w domu kultury nie dopuszczam poki co zadnej
      formy obowiązkowości w tym zakresie (chyba że uprą się same- ale na
      to raczej za późno jużsmile. Mam takie skrzywienie, że jak dzisiaj córka
      powiedziała mi, że chce chodzić na zajęcia z tańca, to się
      skrzywiłam, że to będą jej 3 zajęcia pozalekcyjne w tygodniu!!
      Wybór masz trudny- szczerze? nie zazdroszcze....
      Strasznie to wyszło osobiste ale dawno już o tamtych latach nie
      myslałamsmile
      • moustilou Re: zdolne dziecko-nasz wplyw 25.02.09, 00:14
        jak to zwykle bywa w necie - na dwoje babka wrozyla z waszych wypowiedzi, czesc
        jest za, czesc przeciw, normalnie. bardziej mi pasuja odpowiedzi takie jak
        mami2, bo wszystkie minusy ktore opisala chcialabym oszczedzic synowi. nie
        chodzi tutaj o to czy on bedzie nadal gral, bo oczywiscie bedzie, dopoki mu sie
        to podoba. od przyszlego roku szkolnego bedzie mial innego nauczyciela i pewnie
        lekcje 2 razy w tyg + granie w domu. jak dla mnie to i tak duzo, bo oprocz tego
        ma inne zajecia ktore sobie sam wybral, oprocz plywania do ktorego go
        'namawiamy' a dokladniej mowiac akurat z tym nie ma wielkiej dyskusji - musi
        kontynuowac nauke plywania. w tej chwili taki 'scenariusz' najbardziej mi
        odpowiada. byc moze to jest blad...chyba takie jest zycie ciagle trzeba
        wybierac, decydowac, czasami popelniamy bledy. tylko w tym wypadku decyduje za
        kogos...
    • lena99 Re: zdolne dziecko-nasz wplyw 24.02.09, 23:28
      Bardzo dobrze rozumiem twoje wątpliwości, sama mam tak samo
      uzdolnione muzycznie dziecko.
      I raczej skłaniam się do posłania go do szkoły muzycznej. W
      podstawówce muzycznej zdolne dziecko nie musi aż tak duzo pracować,
      żeby nie mogło mieć "normalnego" dzieciństwa. Mam starszego syna w
      szkole muzycznej, więc wiem o czym piszę (choć nie jest chyba nawet
      w połowie tak uzdolniony muzycznie jak młodszy, radzi sobie świetnie
      i ma czas na inne zaiteresowania).
      Jeśli dziecko naprawdę kocha muzykę, to trochę szkoda zaprzepaścić
      taki talent.
      • mami2 Re: zdolne dziecko-nasz wplyw 25.02.09, 10:04
        No i to jest właściwa odpowiedźsmileważne, żeby dziecko nie było do
        niczego przymuszane- ale często po prostu tak jest, że i tak w
        trakcie edukacji ma chwile zwątpienia (prawie każde dziecko się z
        boryka). Jeżeli dziecko jest naprawdę zdolne, chłonie jak gąbka, nie
        musi dawać z siebie aż tyle, co inne dzieci, które muszą więcej
        nadrabiać pracą. Ja najwidoczniej byłam rzemieślnikiemwinka nie
        indywidualnością. Nie zgadzam się, że dziecko w podstawówce muzycznej
        nie ma wielu zajęć (o ile dobrze pamiętam to jest 2 razy instrument
        główny, 2 x umuzykalnienie, 1 x instrument dodatkowy, potem dochodzi
        jeszcze albo zespół muzyczny albo chór). Oczywiscie dodatkowo ma
        normalną szkołę na głowie. Oczywiście wszystko jest do przejścia-
        pytanie jakim kosztem...ale ja chodziłam do dosyc znanej szkoły więc
        poprzeczka była wysoko ustawiona. Autorka wątku powinna porozmawiać z
        jakimś nauczycielem, który praktykuje w szkole muzycznej i
        opowiedzieć mu o swoich dylematach. Jeżeli dziecko jest napraaaawde
        zdolne to da sobie rade z pewnością. Ale tak jak pisałam wyżej,
        talent to jest 1% a praca 99% w większości przypadków.
    • travka1 Re: zdolne dziecko-nasz wplyw 25.02.09, 12:06
      wiesz co, nie wiem jak to jest teraz bo nie interesuje sie tym
      aktualnie, ja skonczylam szkole muzyczna I stopnia, konczylam ja
      razem z podstawowka, czyli ciagnelam dwie szkoly rownoczesnie i bylo
      super, cwiczenia ,cwiczeniami, moze mialam talent ale ja cwiczylam
      po max godzine, mialam czas i na dyskoteki i na koleznki i mialam 5
      z egzaminow semestralnych.Owszem mialam chwile zwatpienia gdy
      okazalo sie ,ze szkola to nie tylko gra na instr. ale tez dodatkowe
      zajecia umuzykalniajace. Widac talent mialam bo moja pani prof.
      pchala mnie do szkoly II stopnia i tu dopiero zaczelam sie
      zastanawiac.Byloby to rownoczesne ciagniecie LO i
      szk.muzycznej.Szkola II stopnia to juz pewne ukierunkowanie bo
      musisz wybrac albo LO robisz po lebkach i grasz albo nie warto
      kontynuowac szkoly muzycznej, nie bede sie dalej rozwodzila bo
      szkoda miejscasmilezmierzam do tego,ze powinnas wyslac synka do szkoly
      muzycznej ale oddzielnej tak zeby mogl w kazdej chwili zrezygnowac
      gdy okaze sie ,ze jest za ciezko lub z jakis innych
      powodow.Uwazam ,ze dzieciaki po takiej szkole sa wyjatkowe-wrazliwe,
      bardziej rozwiniete itd.Szkola I stopnia to nie jakies wielkie
      tyranie chociaz mialam kolezanke, ktora cwiczyla po 4 godziny
      dziennie i tez miala 5 na egzaminach - ja nie musialam smileTaka szkola
      to fajna przygoda i mojego syna wysle do niej jezeli tylko wyrazi
      chec grania (ma dopiero 2 latasmile
      • szpinaczyca Re: zdolne dziecko-nasz wplyw 02.03.09, 01:28
        ja mialam tak samo jak piszesz - w ogole tego nie odbieralam jako ograniczenie
        czegokolwiek - po prostu myslalam, ze tak jest w zyciu big_grin ze kazdy idzie do
        szkoly i kazda klasa ma jakies tam zajecia dodatkowe wink
        zakonczylam sobie I stopien, potem byl problem dojazdow do szkoly z II stopniem,
        zrezygnowalam po przemysleniu no i tyle wink czasami zaluje rezygnacji, czesto nie wink
        ale zajecia w trakcie podstawowki to byla wielka zabawa, kilka godzin moze pd
        haslem "kurka, ja nie chce cwiczyc zadanego materialu" , ale jakos, ze cala
        nasza klasa uczeszczala i bylo wesolo, to uwazam to za malutki pikus ;D
    • asia_i_p Re: zdolne dziecko-nasz wplyw 25.02.09, 14:59
      Myślałam, że to wątek z odpowiedzią, a ty masz same pytania. wink
      Trudna sytuacja, fajnie, że o tym w ogóle myślicie, że istnieje dla
      was taki dylemat. Myślę, że szkoła muzyczna oprócz zwykłej szkoły
      dla zdolnego dziecka to nie jest katowanie (jeśli macie ją blisko),
      a nauczyciele z tej szkoły sami zasugerują, czy to dosyć, czy
      przydałoby się jeszcze coś.
      Normalne dzieciństwo to ważna rzecz, ale z drugiej strony dzieci je
      częściowo tracą przez mniej ważne rzeczy. Czy to nie wszystko jedno
      czy ślęczy nad klawiaturą komputera czy pianiana, czy nad
      matematyką. Tak się może zdarzyć, że pianino będzie
      najprzyjemniejsze, bo wychodzi. Tylko trzeba wyważyć z nauką
      szkolną - nie można wymagać za dużo, ale też i nie za mało, żeby
      zawsze zostawała jakaś alternatywa i z życiem towarzyskim, żeby nie
      wyrósł na samotnika. Drobiazg, prawda?
      Ale tak w zasadzie fakt, że zdajecie sobie sprawę z sytuacji, to
      niezależnie od tego na co się zdecydujecie, już bardzo dobrze dla
      waszego synka.
    • chiton Re: zdolne dziecko-nasz wplyw 01.03.09, 20:05
      Dopóki jest mały to będzie robił co mu każesz,ale jako zbuntowany
      nastolatek sam zdecyduje,na co ma ochotę w życiu.Moja córka była
      fenomenalnie uzdolniona plasycznie,mój mąż nalegał,żebym porzuciła
      pracę i prowadzał dziecko na zajęcia plastyczne i
      rzeżbiarskie.Wróżono jej naprawdę wielką przyszłość,wygrywała
      wszystkie konkursy,o ale rzuciła to wszystko w diabły/chyba z
      lenistwa/.Ma tylko maturę,zrezygnowała ze studiów,pracuje w sklepie
      z kosmetykami,zarabia grosze,stoi przez 12 godzin.Nie słucha moich
      rad,że nie da rady tak dalej żyć,nie chce wrócić na studia.Ona
      wybrała takie życie.Ja chciałam inaczej,ale nie mam nic do gadania.
      • majenkir Re: zdolne dziecko-nasz wplyw 01.03.09, 20:20
        Smutne...
    • jurek.powiatowy Re: zdolne dziecko-nasz wplyw 01.03.09, 20:19
      Helloł! A może pozwólcie dziecku być dzieckiem? Skrzypce, pianino, a gdzie czas
      na dzieciństwo?
      Co z tego, że Twój syn stanie się drugim Rubikiem, jeżeli wychowasz go na
      egoistkę, człowieka, który nie umie kochać innych oprócz siebie. Niestety tacy
      są właśnie dorośli, którym rodzice zabrali kiedyś dzieciństwo.
      Najważniejsze aby Twoje dziecko było szczęśliwe. Lepszy szczęśliwy drwal niż
      nieszczęśliwy muzyk.
      • majenkir Re: zdolne dziecko-nasz wplyw 01.03.09, 20:22
        jurek.powiatowy napisał:
        > Helloł! A może pozwólcie dziecku być dzieckiem?

        A co to znaczy "być dzieckiem"?
        Grac godzinami na xbox czy kompie, czy wystawac pod klatka z
        kolezkami?
        • jurek.powiatowy Re: zdolne dziecko-nasz wplyw 01.03.09, 20:29
          majenkir, dokładnie powiedziałeś. Zapisywanie dziecka od małego na różne kółka
          zainteresowań jest taką samą patologią jak pozwalanie mu na grę na xboxach.
          Po prostu wszystko z umiarem. Okres dzieciństwa to czas który kształtuje naszą
          osobowość, i dlatego tak ważna jest rozwaga rodziców na tym etapie.
      • szczesliwamezatka Re: zdolne dziecko-nasz wplyw 02.03.09, 15:04
        Może zawód to nie tak od razu. Pewne jest tylko to, że nasze dziecko
        będzie studiowało wybrany przez siebie kierunek studiów za granicą,
        np. w jednym z krajów Wielkej Brytanii lub we Francji. Niech samo
        wybierze dziedzinę życia, którą się pasjonuje, a my zapewnimy mu
        najlepszy start.
    • theorema Granie nie zabiera dziecinstwa!Jestem muzykiem:) 01.03.09, 20:56
      Hej. Granie nie zabiera dziecinstwa, uwierz mi. Sama mialam w dziecinstwie mnostwo czasu na zabawe, oprocz tego super sie uczylam, choc bez wysilku. Moze nie bylo w moim domu innych odciagajacych "atrakcji" typu telewizor, czy komputer, a to oczywiscie pozera czas, a w gruncie rzeczy nie daje odpoczac i uczy tez niewiele. Moze tez bylam typem, zdolny ale leniwy...ale na pewno nie zaluje. Dziecinstwo mialam swietne, a granie kocham do dzis, i nie moglabym robic nic innego. Obserwuje tez swoich uczniow i widze, ze maja podobnie. Tylko bardzo glupie matki zamykaja dzieci na klucz i kaza cwiczyc po 3 godziny dziennie. A ja wcale nie gralam codziennie. A w wakcje - za nic! I nie przeszkadza mi to dzis byc koncertujaca solistka smile Glowa do gory, szkoly muzyczne maja mnostwo zalet, sa przede wszystkim wciaz enklawa dla ludzi, ktorzy cenia sobie, aby ich dziecko nie mialo kontaktu z fala, narkotykami i innymi negatywnymi zjawiskami. Po prostu, swiat muzyki jest wystarczajaco fascynujacy i dostarczajacy emocji, wiekszych nie trzeba. I ma racje ktos, kto napisal, ze po szkole muzycznej mozna tez robic cos innego - to dotyczy absolutnej wiekszosci. Jedynie mozna sie martwic z czego zyc w tym pieknym zawodzie, na kokosy liczyc trudno, ale...bez grania wolalabym nie zyc wcale. pozdrowienia, dla muzykalnego synka tezsmile
      • aniucha333 Re: Granie nie zabiera dziecinstwa!Jestem muzykie 15.03.09, 22:00
        Theorema

        Dzieki ci za ten wpis!!! To co napisalas i osiagnelas w swoim zyciu
        dokladnie zaprzecza tym wszystkim wiecznym malkontenton na tym i
        innych forach. Tym gloszacym 'dziecku dziecinstwo' i tym podobne
        farmazony. I to jest tak jak napisalas ze szkoly muz. czy inne
        profesjonalne daja dzieciom tyle emocji ze nie musza ich szukac
        gdzie indziej. Boze, jeszcze raz dzieki za te slowa!!!

        serdecznie pozdrawiamsmile
    • tarantinka Re: zdolne dziecko-nasz wplyw 01.03.09, 21:56
      hm ja tam nie wiem, wiem jedynie że jak coś sprawia przyjemnosć i
      przychodzi stosunkowo łatwo - własnie dlatego ze ma się do tego
      talent to nie jest to odbieranie dziecinstwa ! To danie dzieciakowi
      mozliwości robienia w zyciu tego co kocha ! Ja bym się tam nie
      zastanawiała tylko dała mu tego fortepianu tyle na ile ma ochotę,
      nie bedzie chciał wiecej to da znać. Mysle że przy takiej empatii
      jaką się czuje z tego postu to wyczujesz czy ma dosc bo ma zły dzień
      czy ma dość bo to jednak nie jest jego pasja i woli być prawnikiem wink
    • mhr-cs Re: zdolne dziecko-nasz wplyw 02.03.09, 14:21
      moustilou napisała:


      a kiedy bedzie starszy sam,
      ale wtedy bedzie juz za pozno zeby dojsc do wysokiego
      > poziomu...wiadomo wszyscy najlepsi zaczynali w dziecinstwie.

      sama oddalas sobie odpowiedz,
      a kiedy bedzie starszy sam,
      tzn.chcesz teraz zrobic z niego geniusza?
      zeby potem biedak nie byl sam,bo nie ma nic w glowie,
      jak nie ma dzisiaj,to nie bedzie mial jutro,
      nie wiem czy mozna cos takiego zrobic,
      wiem tylko ze dzieci sie rodza,rozwijaja,sa ciekawe
      i inteligentne,
      ale rozwoj tego jest zwiazany z inteligencja rodzicow,

      • simply_z Re: zdolne dziecko-nasz wplyw 02.03.09, 15:45
        przeczytalam wszystkie posty i zaczelam sie zastanawiac.Czasami obie
        z siostra dochodzimy do wniosku ,ze nasi rodzice mogli pomoc nam
        rozwinac nasz talent plastyczny czy tez w moim przypadku
        muzyczny .Nie wiem jakby to sie potoczylo ,czy znienawidzilabym
        lekcje gry na pianinie czy malowania ,wiem na pewno ,ze czasami
        ogarnia mnie zal ,ze nie umiem niczego zagrac na pianinie lub ,ze
        brakuje mi techniki ,kiedy rysuje i kto wie ..moze gdybym
        wykorzystala swoj talent ,rozwinela go teraz uprawialabym bardziej
        satysfakcjonujacy mnie zawod? tak wiec nic na sile ale ..zachecam
        jednak do dyskretnej pomocy przy rozwijaniu talentu ,nic nie bierze
        sie z powietrza .Iluz wybitnych artystow czy naukowcow zawdziecza
        swoje sukcesy wlasnie rodzicom czy cierpliwym nauczycielom?
    • rycerzowa Re: zdolne dziecko-nasz wplyw 03.03.09, 12:26
      Zadajesz sobie i nam pytanie, czy warto dziecko tak od razu wpuścić w kanał?

      To nie o to chodzi, że ono mieć będzie "zmarnowane dzieciństwo".
      Gdy się kocha muzykę, gdy się jest zdolnym, gdy się odnosi sukcesy - wtedy
      godziny spędzone nad klawiaturą nie są przykrym obowiązkiem.
      Jeden dzieciak jest molem książkowym, drugi spędza godziny w domowym
      laboratorium, trzeci - na boisku, twój - przy pianinie.
      Oni po prostu mają pasje.

      Gdy dziecko jest ogólnie zdolne, poradzi sobie i ze szkołą muzyczną i z
      ogólnokształcącą.
      Chyba,że rodzice pozwolą wpuścić dziecko w kanał, to znaczy dać je w posiadanie
      pedagogom-pasjonatom, którzy je zawłaszczą, odsuną od dziecka wszystkie inne
      sprawy, oprócz muzyki. O to łatwiej w Polsce, niż na Zachodzie. To u nas
      istnieją tzw. szkoły talentów.

      Znam dorosłych już, młodych ludzi, którzy oprócz muzyki nie umieją i nie
      rozumieją NIC. Szkoda mi ich.

      Mija czas szkolny, przychodzi dorosłe życie, trzeba się utrzymać. W dobie
      wysokiej klasy sprzętu elektronicznego, gdy każdy ma salę koncertową w domu,
      maleje rola muzyków koncertujących.

      "Ludzie" przyjdą najwyżej na Blechacza, Zimmermana, i to raczej ze względów
      towarzyskich, niż artystycznych.
      Inni, nie mniej utalentowani, nie pokażą się, no i nie zarobią.

      Muzyk-pianista w naszej rzeczywistości to znaczy nauczyciel, akompaniator,
      chałturzysta.
      Jeśli zdolny. Jeśli nie - nikt go nie zaangażuje.
      (Chopin też musiał dorabiać ucząc tępe dzieci).

      Co ci czynić? Jeśli uniemożliwisz mu rozwijanie zdolności, może mieć do ciebie
      żal do końca życia.
      Ale jako odpowiedzialny rodzic nie daj wpuścić go w kanał, nie pozwól, by oprócz
      muzyki nie umiał nic, by nie znał ludzi spoza środowiska muzycznego.

      Wtedy będzie miał szansę, by samodzielnie wybrać swoją życiową drogę.



    • mamusia1999 Re: zdolne dziecko-nasz wplyw 03.03.09, 14:02
      jak dobrze ze talent mojej mlodej byl taki.....bardziej prymitywny.
      miala 3 lata jak zrobila odznake "juz plywam", 4 jak ja chcieli
      poslac na 1 zawody i od 5 urodzin zwiekszyc liczbe treningow. ale
      akurat mialam termin porodu w poblizu. a zaczelo sie niewinnie:
      dzieciak pulchny i staralam sie ja "rozruszac" (jakos tak wygladalo,
      ze "wda" sie we mnie, a nie na dziecieca sloninke). ale w te 5
      urodziny Mloda nie miala najmniejszej ochoty na czestsze plywanie,
      potem sie przeprowadzilismy i w nowy klub generalnie mniej ambitny.
      ale jedno widac: dzieci czesto rozwijaja sie skokowo i jakis czas
      wyprzedzaja rowiesnikow. teraz (9,5) plywa przecietnie.
      ale gdyby miala wtedy talent ....bardziej intelektualny, to bym
      miala zgryz. znajome dziecko zapytane o przyszlosc (gra na
      skrzypcach bo rodzice chca, talent MA po mamie, spiewaczce
      operetkowej) rzeklo swego czasu : do 18 skrzypce, a potem juz tylko
      futbol wink teraz jest dorosly i ani skrzypek ani futbolista. ale
      dyscyplina konieczna do nauki skrzypiec mu sie przydala, zadne
      matury etc mu straszne nie byly.
      • maksimum Re: zdolne dziecko-nasz wplyw 03.03.09, 15:14
        Pompierwsze twoj syn nie ma wielkiego talentu,bo talent dziedziczy
        sie po rodzicach,wiec daj sobie spokoj z popychaniem go.
        • verdana Re: zdolne dziecko-nasz wplyw 03.03.09, 16:00
          To okropne... Biedne Twoje dzieci. Maksiu w taim razie... Nie wiem,
          po co je pchasz do dobrych szkół - i tak maja przechlapane, skoro
          talent dziedziczy się po tatusiu.
          • annabogota Re: zdolne dziecko-nasz wplyw 14.03.09, 21:38
            hmm...czytam, czytam i postanowiłam dorzucić coś od siebie.może pomoże Ci to
            podjąć decyzję.
            Skończyłam PSM I I II stopnia, teraz kończę muzykologię, udzielam prywatnych
            lekcji gry na skrzypcach- przychodzą do mnie prawie wyłącznie dorośli ludzie
            (czasem nawet całkiem zdolni), często sfrustrowani i z pretensjami do własnych
            rodziców,że nie pozwalali spróbować, nie zapisali do szkoły muzycznej, nie
            interesowali się ich pasjami.
            Mogłabym się dłuuuuugo rozpisywać o zaletach szkół muzycznych,ale tak krótko:
            - nie rozumiem Twego argumentu dot."ukierunkowania" dziecka od najmłodszych lat-
            czy uważasz,że chodzenie do sm uniemożliwia posiadanie innych
            zainteresowań?dzieciaki z sm są na prawdę bystre, dawno udowodniono,że
            muzykowanie dodatnio wpływa na pracę mózgu smile

            - edukacja muz jest w Polsce 3 stopniowa, po 6 latach można zrezygnować z
            dalszej edukacji (ma się wtedy 12lat- całe życie przed sobą, można jeszcze
            zacząć 150 różnych rzeczy...)

            - generalnie można zrezygnować w każdej chwili

            - prywatni nauczyciele to dobre wyjście dla dorosłych, ew. osób, które z różnych
            powodów nie mają szans na dostanie się do sm- po prywatnych lekcjach Twój syn NA
            PEWNO NIE ZOSTANIE ZAWODOWYM MUZYKIEM(piszę to jako prywatna nauczycielka, bez
            żadnej złośliwości)-musi znać teorię muzyki, startować w konkursach, swobodnie
            czuć sie na scenie, potrafić muzykować w zespole, znać historię muzyki i
            repertuar - to daje TYLKO sm ( i to ZA DARMO)

            - szkoła muzyczna odbiera dzieciństwo - bzdura, którą jak mantrę powtarzają
            ci,którzy nigdy nie mieli z taką szkołą nic wspólnego

            - można zrezygnować w każdej chwili, a 2 szansy nie będzie- fortepian to jeden z
            "trudnych" instrumentów, górna granica wieku to 11 lat(w przypadku wybitnej
            przydatności...osobiście nie znam nikogo,komu udało się wskoczyć na fortepian
            tak późno i zostać do końca)

            -granie na instrumencie i fakt posiadanie muz wykształcenia zawsze wzbudza
            sensację w "pozamuzycznym" towarzystwie

            - szkoła muzyczna pozwala obcować z wrażliwymi, ciekawymi ludźmi, uczestniczyć w
            życiu kulturalnym miasta, często są jakieś wyjazdy i koncerty, na prawdę w życiu
            dzieciaka z sm dzieje się dużo więcej niż w życiu jego rówieśników - a im więcej
            przeżyje,zobaczy, usłyszy tym bardziej ma z czego potem "czerpać"

            - jak już pisałam zawsze możesz zrezygnować

            - i na koniec najważniejsze: jeśli Twoje dziecko jest faktycznie tak bardzo
            uzdolnione, to poradzi sobie w sm bez trudu, mało tego- poczuje się tam jak ryba
            w wodzie!wiem co mówię!

            pozdrawiam
            • lika13 Re: zdolne dziecko-nasz wplyw 15.03.09, 23:47
              I nie zapominajmy,że bardzo często talent muzyczny idzie w parze z talentem matematycznymsmile
              Znam osoby,które rozwijały i jeden i drugi równocześnie,a potem dokonywały wyboru mając w garści dwa dyplomysmile
              Żadne zmarnowane dzieciństwo,baaardzo wszechstronne,spełnione osoby.
    • kanna Rozwój społeczny 17.03.09, 10:39
      Przypomnę, niesmiało wink, o jescze jednej waznej sprawie. W rozwoju
      najwazniejsza jest harmonia, czyli to, żeby w różne sfery rozwoju
      dziecka inwestowac. Tzn. poza graniem, ma miec czas na "nic
      nierobienie", zabawy na podwórku, zabawy z kolegami, sport itp.
      Często jest tak, że u dzieci z jakims talentem, albo ogólnie bardzo
      zdolnych, rozwój społeczny (bycie w grupie, dogadywanie się z
      innymi, współpraca itp.) postępuje wolniej.
      Dlatego strasznie ważne jest, żeby tej sfery nie zaniedbac, dbac o
      posyłanie dziecka na zajęia grupowe. A często przedszkole/szkoła nie
      są dobrym miejscem do ćwiczenia kontaktów społecznych.
      Oczywiście nie wiem, jak w tej materii radzi sobie Twoje dziecko,
      pisze raczej o pewniej prawidłowości.

      pozd smile Ania

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka