bije kolegów....:(

09.03.09, 14:57
mam problem ze swoim 2-go klasistą, w domu jest świetnym chłopcem i
nie ma z nim problemów-pomijając sprzątanie-ale w szkole ciagle
wyrastają nowe problemy.zdarza się,że mój syn bije kolegów z klasy-w
szczególności jednego,bez żadnego powodu.nie wiem jak z nim
rozmawiać,system nagród i kar nie skutkuje,bo jak dostanie nagrodę
to się cieszy,a jak dostaje karę to mówi,że np. nie zależało mu
wcale żeby pojechać na basen itp.uczy się kiepsko, chociaż dużo
wie.w domu interesuje go wiele rzeczy, w szkole prawie nic.w szkole
jak coś zrobi dobrze potrafi pójść do wychowawczyni i upomnieć się
o pochwałę.pani tłumaczy że nie może ciągle chwalić bo ma inne
dzieci w klasie...pomóżcie...może ktoś ma podobne problemy.
    • mamusia1999 Re: bije kolegów....:( 09.03.09, 15:50
      caloksztalt to temat rzeka a z autopsji niewiele powiem, bo moje
      dzieci inne.
      ale z tym biciem to mialam do czynienia chociaz jako obserwator.
      akurat w 2 klasie byly w naszej klasie dwie wrogie paczki (jedna
      zenska i jedna meska) i szlo czesto na udry i to ...bezpardonowo.
      problem plega na tym, ze jakiekolwiek zasady wspolzycia z kolegami
      ty ustalisz, obgadasz etc, to nie mozesz ich wyegzekwowac, bo to
      sie fizycznie dzieje w szkole. u nas w koncu postanowiono, ze
      zamieszane w te burdy dzieci (wstepnie) przez tydzien maja mocno
      ograniczone przerwy, skoro najwidoczniej nie moga sie dogadac.
      jedna paczka spedzala przerwy w pokoju nauczycielskim, druga
      siedziala na lawce obok nauczyciela dyzurnego, zamiast szalec po
      podworku. na zmiane. i bez wnikania w przyczyny bojek i szukania
      winnych. po tygodniu mogli sprobowac, ale nie wyszlo i mieli
      szlaban na nastepny tydzien. dokladnie nie pamietam, kiedy temat
      zniknal, ale wiecznie to nie trwalo. teraz w 4 klasie ...niektore
      panny z tej paczki robia slodkie oczy do jednego z tamtych
      urwipolciow wink)))
    • zorba69 Re: bije kolegów....:( 09.03.09, 20:56
      Hi!
      "...bez żadnego powodu..."
      Powod/przyczyna zawsze jest. Kwestia tylko aby dojść na czym on polega, co nie
      musi być proste.

      "...system nagród i kar nie skutkuje..." Co oznacza (moim zdaniem), że jest
      niewlasciwie dobrany lub stosowany niekonsekwentnie. To ze on twierdzi ze mu nie
      zalezy, to normalne.. ale to nie powod aby zrezygnowac. To tylko kwestia czau i
      dobrania nagrody. Co do kar.. ja wolalbym napisac konsekwencje, co nie jest tym
      samym smile
      • kadwa3 Re: bije kolegów....:( 10.03.09, 12:30
        ...a właśnie bez żadnego powodu...wychowawczyni nie bardzo
        współpracuje,a jeden "ulubiony" kolega do bicia już dawno sobie na
        to zapracował-dokuczając i skarżąc na mojego syna-jednak to miało
        miejsce jakiś czas temu a mój młody potrafi go rąbnąć za to że
        np.usiadł obok niego-ja nie chcę nakręcać spirali nienawiści,sama
        chodziłam do szkoły i wiem jak wyglądają relacje między dziećmi.nie
        pochwalam jakiejkolwiek przemocy,więc w tej sytuacji bezradnie
        rozkładam ręce...
        • komyszka Re: bije kolegów....:(wychowawczyni nie bardzo > w 10.03.09, 14:38
          "wychowawczyni nie bardzo
          > współpracuje"- tzn? jakie masz względem niej oczekiwania? czy powiedzialas jej
          o nich? jakie i czy pani podjela kroki zeby rozwiazac sytuacje?
          co do waszego/twojego podejscia do zachowania syna- radzilabym sprawe uciac
          króko i definitywnie- jeszcze raz nielubiany kolega dostanie gonga (czy
          ktokolwiek inny w szkole) konkretna kara która syn odczuje. podkreslam- odczuje.
          bo jak na razie jawnie sobie bimba ze wszystkich a z postu wynika ze raczej jest
          dzieckiem (nadmiernie?) pewnym siebie. poprosic pania zeby za kazdym razem
          informowala was o tego typu zajsciach. moze rozmowa z pedagogiem szkolnym?
          • sion2 Re: bije kolegów....:(wychowawczyni nie bardzo &# 10.03.09, 20:16
            Rady to ja nie potrafie dawac tylko bym sie na twoim miejscu bardzo
            ale to bardzo martwiła. Bo ja jestem pacyfistka z domu, u nas
            agresja zwlaszcza fizyczna to po prostu szczyt okrucienstwa -
            agresja bez powodu. Co z tego że karzesz syna - bedzie skutkowalo
            dopoki bedzie czul że masz przewage fizyczna. Problemem jest to że
            on najwyrazniej nie uwewnetrznil norm morlanych cywilizowanych ludzi
            i pytanie dlaczego?!
            w ogole jak tak mozna - lać bez powodu, za samo istnienie, czy on
            sie za zwierze uważa? bo zwierzeta mowic nie potrafią i dlatego
            konflikty zebami rozwiązują...
            • zorba69 Re: bije kolegów....:(wychowawczyni nie bardzo &# 10.03.09, 20:41
              I dlatego my stosujemy nagrodę, czyli pozytywne wzmocnienie, za pozytywne
              zachowania, ale też NIE stosujemy kar fizycznych.
              Trudno oczywiście coś poradzić nie znając sytuacji, Pytałaś młodego co było
              powodem ?
              Z praktycznego punktu widzenia MUSI być coś na czym mu zależy (TV, komputer,
              kino, spacer...). Zasada może być prosta, np:
              1. Nie uderzyłeś dzisiaj kolegi - możesz pograć godzinę na komputerze.
              2. Siedziałes obok i podales mu reke - 2 godziny grania, itp

              U nas to się sprawdziło, tak że po jakimś czasie nie było żadnych uwag
              • kadwa3 Re: bije kolegów....:(wychowawczyni nie bardzo &# 10.03.09, 20:47
                zorba69 napisał:

                ja też stosuję nagrody,ale czasem ręce opadają...bycie mamą to nie
                bułka z masłem.młody ma ze mną dobre relacje...opowiada mi o sobie i
                wogóle,ale w szkole jest jakby innym dzieckiem-a ja ogarnąć tego nie
                potrafię.sprawdzę czy twoja metoda poskutkuje...obysmilemiło,że można
                czasem poczuć,że nie jest się jedną mamą z problemami.



                > I dlatego my stosujemy nagrodę, czyli pozytywne wzmocnienie, za
                pozytywne
                > zachowania, ale też NIE stosujemy kar fizycznych.
                > Trudno oczywiście coś poradzić nie znając sytuacji, Pytałaś
                młodego co było
                > powodem ?
                > Z praktycznego punktu widzenia MUSI być coś na czym mu zależy (TV,
                komputer,
                > kino, spacer...). Zasada może być prosta, np:
                > 1. Nie uderzyłeś dzisiaj kolegi - możesz pograć godzinę na
                komputerze.
                > 2. Siedziałes obok i podales mu reke - 2 godziny grania, itp
                >
                > U nas to się sprawdziło, tak że po jakimś czasie nie było żadnych
                uwag
                • zorba69 Re: bije kolegów....:(wychowawczyni nie bardzo &# 10.03.09, 20:57
                  Tak dla wyjaśnienia smile, jestem tatą.. wink i to też nie bułka z masłem

                  Przykład: odpowiedz szybko kiedy jest dzień ojca smile)), no ale ja nie o tym...

                  Metoda na pewno poskutkuje (a nie jest moja), kwestia jest tylko właściwej
                  "marchewki".

                  Zresztą to tylko jedna.. a wierz mi nie jesteś sama, aczkolwiek zapewne są inne
                  fora (np portal.adhd.org.pl/phpbb/index.php) gdzie możesz poczytać o
                  metodach pracy z dzieckiem i jeszcze bardziej przekonać sie że nie jesteś sama smile

                  Nie przejmuj się, że to forum jest o ADHD, nawet jak Twój nie ma, to sobie
                  poczytaj o metodach pracy z dzieckiem smile, ja się dowiedziałem sporo.
                  • kadwa3 Re: bije kolegów....:(wychowawczyni nie bardzo &# 11.03.09, 12:09
                    dziękuję na pewno skorzystam...już zajrzałam,ale jestem w pracy,więc
                    lekturę zostawię na wieczór.




                    zorba69 napisał:

                    > Tak dla wyjaśnienia smile, jestem tatą.. wink i to też nie bułka z
                    masłem
                    >
                    > Przykład: odpowiedz szybko kiedy jest dzień ojca smile)), no ale ja
                    nie o tym...
                    >
                    > Metoda na pewno poskutkuje (a nie jest moja), kwestia jest tylko
                    właściwej
                    > "marchewki".
                    >
                    > Zresztą to tylko jedna.. a wierz mi nie jesteś sama, aczkolwiek
                    zapewne są inne
                    > fora (np portal.adhd.org.pl/phpbb/index.php) gdzie możesz
                    poczytać o
                    > metodach pracy z dzieckiem i jeszcze bardziej przekonać sie że nie
                    jesteś sama
                    > smile
                    >
                    > Nie przejmuj się, że to forum jest o ADHD, nawet jak Twój nie ma,
                    to sobie
                    > poczytaj o metodach pracy z dzieckiem smile, ja się dowiedziałem
                    sporo.
            • kadwa3 Re: bije kolegów....:(wychowawczyni nie bardzo &# 10.03.09, 20:42
              kara nie równa się kara fizyczna-takowe nie są stosowane w mojej
              rodzinie,więc o przewadze fizycznej nie ma tu mowy...a prosiłam o
              radę-bo samo martwienie się raczej nie daje żadnych rezultatów.
              a jeśli mówisz mi,że w twoim domu agresja to największe zło-to
              powiem ci tak-w moim domu ta zasada obowiązywała do momentu zaczęcia
              się szkoły.





              sion2 napisała:

              > Rady to ja nie potrafie dawac tylko bym sie na twoim miejscu
              bardzo
              > ale to bardzo martwiła. Bo ja jestem pacyfistka z domu, u nas
              > agresja zwlaszcza fizyczna to po prostu szczyt okrucienstwa -
              > agresja bez powodu. Co z tego że karzesz syna - bedzie skutkowalo
              > dopoki bedzie czul że masz przewage fizyczna. Problemem jest to że
              > on najwyrazniej nie uwewnetrznil norm morlanych cywilizowanych
              ludzi
              > i pytanie dlaczego?!
              > w ogole jak tak mozna - lać bez powodu, za samo istnienie, czy on
              > sie za zwierze uważa? bo zwierzeta mowic nie potrafią i dlatego
              > konflikty zebami rozwiązują...
              >
              • sion2 Re: bije kolegów....:(wychowawczyni nie bardzo &# 10.03.09, 21:51
                nie wiem czy stosowanie nagrod za normalne cywilizowane zachowania
                jest sluszne? przeciez dziecko w ogole sie wtedy nie uczy DLACZEGO
                jest czyms zlym bicie kolegi bez powodu tylko uczy sie "zdobywac
                nagrody" a co jesli za kilka lat stanie sie za duzy na nagrody i
                kary? w dalszym ciagu nie bedzie mial ukształtowanego sumienia czy
                jak tam nazwac to wewnetrzne cos ktore generalnie normalnym ludziom
                mowi ze walic kogos pałą po głowie jest złe? teraz twoj syn jeszcze
                nikogo nie wali ale jesli przez najblizsze dwa trzy lata nie
                ZROZUMIE dlaczego nie wolno tego robic to przyszlosc jego moze byc
                nierozowa. nie, nie twierdze ze bedzie bandziorem ale moze sie
                stopniowo pozbawiac umiejtenosci negocjacji, kompromisu, wspolpracy
                z innymi ludzmi a zycie bedzie sobie ustawial "po trupach"

                taka metoda nagrod jak proponuje przedmowczyni to jest dobra dla
                dzieci przedszkolnych i to najwyzej do 5 roku zycia - jesli chodzi o
                zasady moralne bo to jest czas nauki tych zasad i jeszcze slabego
                panowania nad emocjami i impulsami
                tez bym zrozumiala np 8-latka ktory sprowokowany bije - w tym wieku
                jeszcze norma
                ale 8-latek walący kogos po głowie bez powodu, bo tamten sie "nie
                oduśmiechnął" albo ma "niefajna bluze" to dla mnie niedopuszczalne i
                nie tylko dla mnie.
                • kadwa3 Re: bije kolegów....:(wychowawczyni nie bardzo &# 11.03.09, 08:21

                  może się mylę,ale według mnie to twój przedmówca ma rację,zwłaczcza
                  że sądząc po opisie,masz dużo młodsze dziecko,a wierz mi jest coś w
                  przysłowiu: małe dzieci,mały kłopot...i na przyszłość proponuję
                  czytać wszystkie wypowiedzi,bo jak słusznie zauważył ów
                  przedmówca,nie istnieje coś takiego jak bicie bez powodu.a dla mnie
                  bardziej wartościowe jest powiedzenie co robię źle i rada wzięta z
                  autopsji, niż samo stwierdzenie co jest źle...bo to tak jak samo
                  martwienie się bez działania jest mało produktywnesmile




                  sion2 napisała:

                  > nie wiem czy stosowanie nagrod za normalne cywilizowane zachowania
                  > jest sluszne? przeciez dziecko w ogole sie wtedy nie uczy DLACZEGO
                  > jest czyms zlym bicie kolegi bez powodu tylko uczy sie "zdobywac
                  > nagrody" a co jesli za kilka lat stanie sie za duzy na nagrody i
                  > kary? w dalszym ciagu nie bedzie mial ukształtowanego sumienia czy
                  > jak tam nazwac to wewnetrzne cos ktore generalnie normalnym
                  ludziom
                  > mowi ze walic kogos pałą po głowie jest złe? teraz twoj syn
                  jeszcze
                  > nikogo nie wali ale jesli przez najblizsze dwa trzy lata nie
                  > ZROZUMIE dlaczego nie wolno tego robic to przyszlosc jego moze byc
                  > nierozowa. nie, nie twierdze ze bedzie bandziorem ale moze sie
                  > stopniowo pozbawiac umiejtenosci negocjacji, kompromisu,
                  wspolpracy
                  > z innymi ludzmi a zycie bedzie sobie ustawial "po trupach"
                  >
                  > taka metoda nagrod jak proponuje przedmowczyni to jest dobra dla
                  > dzieci przedszkolnych i to najwyzej do 5 roku zycia - jesli chodzi
                  o
                  > zasady moralne bo to jest czas nauki tych zasad i jeszcze slabego
                  > panowania nad emocjami i impulsami
                  > tez bym zrozumiala np 8-latka ktory sprowokowany bije - w tym
                  wieku
                  > jeszcze norma
                  > ale 8-latek walący kogos po głowie bez powodu, bo tamten sie "nie
                  > oduśmiechnął" albo ma "niefajna bluze" to dla mnie niedopuszczalne
                  i
                  > nie tylko dla mnie.
                  • mamusia1999 Re: bije kolegów....:(wychowawczyni nie bardzo &# 11.03.09, 15:01
                    tylko sie nei martw za bardzo, bo to nikomu na dobre nie wyjdzie. w
                    kazdym z nas tkwi zwierze i kazde dziecko kiedys probuje przemocy.
                    wazne zeby mu...pokazac, ze to ma nieprzyjemne, logiczne
                    konsekwencje. za to zachowania zgodne z normami owocuja
                    przyjemnoscia.
                    moja Mloda gryzla mnie tygodniami - zawsze kiedy ja bralam za reke
                    w celu zmiany kier. marszu. miala 2 lata. nigdy nic tym nie
                    osiagnela (czyli poszlysmy tam, gdzie musialysmy isc). zgodnie z
                    psychologami powinnam byla wymsylic jakies "pozytywne wzmocnienie"
                    ale nie wymyslilam. mea culpa. za to jak mnie ugryzla do krwi to ja
                    ja tez ugryzlam (bardzo niepedagogicznie), tak ze przez chwile
                    widac bylo slad moich zebow. przestala.
                    jak maila 3 lata w akcie...obrony (sytuacja byla specyficzna:
                    dziewczynka miala syndrom downa i lubila mocno obejmowac inne
                    dzieci, za czesto i za mocno) mocno odepchnela kolezanke, tak ze ta
                    upadla i uderzyla sie w glowe. uznalam zdarzenie za niebezpieczne.
                    obrona czy nie - tamto dziecko moglo sobie zrobic krzywde, a moja
                    nie musiala popychac - wystarczylo uwolnic sie z uscisku i odejsc,
                    albo wrzasnan. przez trzy dni nie wolno jej bylo isc do przedszkola
                    a ja sie w ytm cazsie z nia nie bawilam. musiala sie wynudzic,
                    skoro nie potrafi sie zachowac. chyba pomoglo. nie widzialam i nie
                    slyszalam, zeby brala udzial w jakichs poszturchiwaniach.

                    swoja droga wez pod uwage czesto obserwowane zjawisko (j.w. byl
                    krotko taki problem w 2.klasie, choc bez udzialu mojego dziecka). z
                    czasem dziecko, ktoremu normalnie zabronione sa uczucia negatywne
                    kiedys peka i te uczucia eksploduja. tymczasem nawet najpodlejsze
                    UCZUCIA nie sa ani dobre ani zle, po prostu sa. WOLNO kogos nie
                    lubic. NIE WOLNO wprowadzac tego w czyn, nie wolno go szykanowac.
                    WOLNO zachowywac do niego dystans. za wscielkoscia najczesciej
                    ukrywa sie lek (bo wscieklosc jest "przyjemniejsza" niz lek).

                    aha, u nas wtedy zrobili w klasie takie cwiczenie. najpierw
                    znienawidzone paczki MOGLY wypowiedziec wszystkie zale, oskarzenia,
                    pomowienia, uprzedzenia. wszystko co im slina na jezyk przyniosla.
                    a potem kazdy musial wyartykulowac 5 pozytywow. ze (te) chlopaki
                    lepiej graja w pilke, ze dziewczyny ladniej maluja....taka zmiana
                    fokusu. sprobuj ze swoim - niech najpierw da werbalny upust swojej
                    zlosci (bez wartosciowania z twojej strony) a potem zmieni oglad.
                    tylko mu nie narzucaj bilansu...
Pełna wersja