Dodaj do ulubionych

Mój syn nie wierzy, że hostia to PrAwDzIwE ciało

18.04.09, 11:27
Jezusa. Dla niego to zwykły opłatek. Śmieje się jak mu babcia tłumaczy, że zwykły opłatek zmienia się w PRAWDZIWE ciało Jezusa. "To Jezus był z mąki?" - pyta. Jak mu powiedziałem, że to tylko niektórzy WIERZĄ, że ciasteczko się zmieniło w ciało, ale FAKTYCZNIE nic się nie zmieniło, to babcia była oburzona. Ale mnie też nie potrafiła tego wytłymaczyć. Wytłymaczcie nam, proszę.
Obserwuj wątek
    • marzeka1 Re: Mój syn nie wierzy, że hostia to PrAwDzIwE ci 18.04.09, 13:46
      Po co? Jesteś jak Edek z "Tanga" Mrożka, który "swoje wie".
    • lenaa77 Re: Mój syn nie wierzy, że hostia to PrAwDzIwE ci 18.04.09, 14:46
      Wytłumacz mu, że to tak jak ze Świętym Mikołajem-czyli niektórzy
      wierzą, a potem jeśli myślą i obserwują, to zaczynają im się pewne
      szczegóły niezgadzaćsmile Osobiście tłumaczę dziecku, że to taka
      tradycja i taki zwyczaj, że różne religie mają takie swoje zwyczaje
      i że czasami są one nawet bardzo ciekawe, czasami w różnych
      religiach podobne a ponieważ są dla ludzi ważne należy je szanować.
    • przeciwcialo Re: Mój syn nie wierzy, że hostia to PrAwDzIwE ci 18.04.09, 15:49
      Bo to nie jest ciało, to symbol.
      • 0golone_jajka Re: Mój syn nie wierzy, że hostia to PrAwDzIwE ci 18.04.09, 15:54
        W tym sęk, że dla tzw. wierzących to nie symbol tylko ciało. Choć dla każdego średnio rozgarniętego człowieka to symbol. No ale to ciało. I to prawdziwe. A nie symbol. Rozumiecie coś z tego?
        • srebrnarybka Re: Mój syn nie wierzy, że hostia to PrAwDzIwE ci 19.04.09, 16:51
          Niektóre prawdy wiary chrześcijańskiej są właśnie TAJEMNICAMI, czyli
          rozumem pojąć ich nie można. Należą do nich przemiana chleba i wina
          w Ciało i Krew Chrystusa, Trójca Św. - jeden Bóg w trzech Osobach,
          wcielenie Chrystusa, który będąc Bogiem stał się człowiekiem itp. I
          właśnie na tym polega WIARA, że w to się WIERZY, chociaż rozumem nie
          sposób tego pojąć. Inaczej nie byłaby to wiara, ale wiedza.
          Oczywiście wierzyć nie każdy musi i wiele osób nie wierzy, gdyż
          prawdy wiary nie dadzą się wytłumaczyć rozumem. I to ich dobre
          prawo. W każdym razie rozumem tego dziecku nie wytłumaczysz. Możesz
          mu jedynie wytłumaczyć, czym różni się wiara od wiedzy. Ponieważ
          dziś niedziela, więc przekazuję Ci chrześcijański znak pokoju.
          Bardzo lubię czytać Twoje posty, spod udawanego cynizmu przebija z
          nich bardzo poważne podejście do spraw religii, ktorego należałoby
          życzyć wielu katolikom.
          • 0golone_jajka Re: Mój syn nie wierzy, że hostia to PrAwDzIwE ci 22.04.09, 10:40
            > Bardzo lubię czytać Twoje posty, spod udawanego cynizmu przebija z
            > nich bardzo poważne podejście do spraw religii, ktorego należałoby
            > życzyć wielu katolikom.

            Żeby tylko więcej ludzi totak rozumiało jak Ty. Większość zaraz się obraża sad
            • srebrnarybka Re: Mój syn nie wierzy, że hostia to PrAwDzIwE ci 22.04.09, 22:41
              Cieszę się, że mnie doceniasz. W Twoich postach widać troskę o to,
              jakie wartości przekażesz dziecku. Jak bardzo to konstrastuje z
              wątkami "komunijnymi", gdzie rodzice dyskutują o tym, jaką ma być
              sukienka, fryzura, sukienka mamusi etc.
              Pozdrawiam
    • a.g.r.e.s.t Re: Mój syn nie wierzy, że hostia to PrAwDzIwE ci 18.04.09, 16:22
      Przeciez to nie jest kwestia intelektualna, kazdy średnio
      rozgarnięty człowiek wie, że to sprawa wiary. Można wierzyć, można
      nie wierzyć, nie da się wytłumaczyć.

      Ja przeistoczenie łączę z doświadczeniem, że coś takiego dzieje się
      z normalnym chlebem (czy innym pożywieniem): mąka z wodą w moim
      żołądku i jelitach odżywia mnie, czyli zamienia się w moje ciało. A
      Komunia wbudowuje w moje ciało jakieś pierwiastki Jezusa. Ale, jak
      napisałam, to sprawa wiary, a nie czysto rozumowych rozważań.
    • ariana1 Re: Mój syn nie wierzy, że hostia to PrAwDzIwE ci 18.04.09, 16:30
      A ile on ma lat?
      • 0golone_jajka Re: Mój syn nie wierzy, że hostia to PrAwDzIwE ci 18.04.09, 17:00
        6
        • ariana1 Re: Mój syn nie wierzy, że hostia to PrAwDzIwE ci 19.04.09, 12:57
          W takim razie wcale się nie dziwię, że sześciolatek nie rozumie. To
          są bardzo trudne rzeczy do zrozumienia, nawet dla nastolatka czy
          dorosłego a co dopiero dla takiego małego chłopca. Dlatego popieram
          pomysł przyjmowania chrztu i przystępowania do wieczerzy pańskiej w
          wieku dojrzały, jak człowiek zaczyna już łapać w czym rzecz. Tak
          maja protestanci i bardzo mi się to podoba. Do tego stopnia, że sama
          zmieniłam kościół.
          • a.g.r.e.s.t Re: Mój syn nie wierzy, że hostia to PrAwDzIwE ci 19.04.09, 20:04
            Dlatego popieram
            > pomysł przyjmowania chrztu i przystępowania do wieczerzy pańskiej
            w
            > wieku dojrzały, jak człowiek zaczyna już łapać w czym rzecz.

            Pozornie chwalebne, a tak naprawdę jest w tym, niestety, grzech
            pychy. Jesli ktoś czuje, że zaczyna łapać w czym rzecz, to znaczy że
            umarł, bo żyjący w trzech wymiarach i w czasie nie są w stanie tego
            pojąć. Daltego dzieciom jest bliżej do tego łapania niż dorosłym.
            Wprawdzie nasze dzieci często są "przeintelektualizowane" (moje
            niestety też), w dobrej wierze odbieramy im dziecięcość, uczymy
            naukowości w czasie, gdy czas na baśniowość...
    • xkx2 Re: Mój syn nie wierzy, że hostia to PrAwDzIwE ci 19.04.09, 14:13
      O ile sobie dobrze przypominam tylko w Kościele Katolickim i chyba w
      prawosławnym jest coś takiego jak „przeistoczenie” w Kościołach
      protestanckich niema czegoś takiego – protestanci uważają, iż
      komunia jest tylko symbolem „pamiątką” i czegoś takiego jak
      przeistoczenie niema. Podobnie jak tam (w kościołach protestanckich)
      niema czczenia świetnych czy czczenia Maryi czy czczenia (oddawania
      czci) obrazom czy innym symbolom.
      • sion2 No i co z tego że nie wierzy? 19.04.09, 18:41
        Chyba by mi szczeka do ziemi opadła gdybym sie kiedykolwiek
        dowiedziala ze syn Ogolonych_jajek czyli najwiekszego przesmiewcy
        katolocyzmu i ignoranta w sprawach religinych jaki pisze na poratlu
        @gazeta.pl, uwierzyl w jakąkolwiek prawde wiary chrzescijanskiej! I
        co z tego ze "babcia mowi" - dziecko wychowuja rodzice i rodzice
        kształtuja jego swiatopoglad przynajmniej do 12 roku zycia. Twoje
        dziecko jest wychowywane w duchu wysmiewania wiary, religii a
        zwlaszcza katolickiej, na kazde zadane pytanie robisz mu pranie
        mozgu wykladajac swoje brednie o katolicyzmie i chcesz nas zaskoczyc
        stwierdzeniem że twoje dziecko nie wierzy w przeistoczenie? chyba
        masz nas za głupców, podobnie jak takim postepowaniem jak opisales
        wpajasz dziecku przekonanie ze tylko ono jest mądre bo odrzuca
        wszystko czego nie da sie wytlumaczyc - czynisz 6-latka jakims
        pseudogeniuszem i posrednio uczysz go pogardy dla kolegow ktorzy są
        wychowywani w wierze.
        Gdybys byl powaznym czlowiekiem a nie przesmiewcą wytłumaczyłbys
        dziecku że wiara to nie wiedza, po drugie Bóg ktorego daloby sie
        ogarnąc ludzkim rozumem wcale nie byłby Bogiem a po trzecie kaz sie
        zastanowic swoejmu mądrali po co ludzie wymyslaliby cos tak
        absurdalnego jak karmienie sie Ciałem załozyciela swojej religii. I
        poniewaz bardzo dbasz o wlasciwy rozwoj intelektualny poczytaj
        synowi najpierw Ewangelie w ktorej Jezus zalozyciel chrzescijanstwa
        dokladnie wyjasnil o co Mu chodzi - Ewagelia sw Jana rozdz 6:
        Rzekł do nich Jezus: "Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Jeżeli nie
        będziecie spożywali Ciała Syna Człowieczego i nie będziecie pili
        Krwi Jego, nie będziecie mieli życia w sobie. 54 Kto spożywa moje
        Ciało i pije moją Krew, ma życie wieczne, a Ja go wskrzeszę w dniu
        ostatecznym. 55 Ciało moje jest prawdziwym pokarmem, a Krew moja
        jest prawdziwym napojem. 56 Kto spożywa moje Ciało i Krew moją pije,
        trwa we Mnie, a Ja w nim. 57 Jak Mnie posłał żyjący Ojciec, a Ja
        żyję przez Ojca, tak i ten, kto Mnie spożywa, będzie żył przeze
        Mnie. 58 To jest chleb, który z nieba zstąpił - nie jest on taki jak
        ten, który jedli wasi przodkowie, a poumierali. Kto spożywa ten
        chleb, będzie żył na wieki". 59 To powiedział ucząc w synagodze w
        Kafarnaum.
        60 A spośród Jego uczniów, którzy to usłyszeli, wielu
        mówiło: "Trudna jest ta mowa. Któż jej może słuchać?" 61 Jezus
        jednak świadom tego, że uczniowie Jego na to szemrali, rzekł do
        nich: "To was gorszy? 62 A gdy ujrzycie Syna Człowieczego, jak
        będzie wstępował tam, gdzie był przedtem? 63 Duch daje życie; ciało
        na nic się nie przyda. Słowa, które Ja wam powiedziałem, są duchem i
        są życiem. 64 Lecz pośród was są tacy, którzy nie wierzą".

        Twój bardzo madry syn na pewno zauwazy ze od poczatku częśc ludzi
        byla zgorszona tym absurdalnym pomyslem aby spozywac Cialo Jezusa i
        ze naprawde przesmiewczy stosunek jego ojca nie jest niczym nowym.
        Nastepnie siegnijcie do lektury starozytnych pisarzy
        chrzescijanskich ktorzy juz od I wieku jednoznacznie mowili nam jak
        mamy rozumiec slowa Jezusa - dopiero Luter w XVI wieku dal poczatek
        odłamom chrzescijanstwa ktore takze sa "zgorszone" że katolicy
        spozywaja Cialo Jezusa. I bynajmniej nie o to Lutrowi chodzilo gdyz
        sam byl baaaaardzo blisko katolickiego rozumienia slow Jezusa.


        Suma summarum - katolicy wiernie odtwarzaja gesty i slowa Jezusa,
        wierza bez zastrzen Jego slowom, nic ich nie zmieniajac, nic nie
        dodajac ani nic nie ujmujac w tej kwestii. Twoj genialny 6-latek na
        pewno zauwazy ze to swiadczy dobrze o katolikach iz sa wierni nauce
        swego Zalozyciela. Wszak przeciez to NIEprzestrzeganie zasad nauki
        Jezusa przez katolikow bylo dla ciebie zawsze zgorszeniem,
        nieprawdaz?

        Jezus wyraznie powiedzial iz mamy spozywac Jego prawdziwe Cialo i
        pic prawdziwa Krew. Nie symbol ale prawdziwe Cialo, bo symbole nie
        daja łaski zycia wiecznego - te łaske daje sam Bóg, którego
        spozywamy w Komunii sw. (oczywiscie w godnej postawie). A jak to sie
        dzieje ze Hostia zachowuje postac Chleba choc materia staje sie
        Ciałem Panskim? Nikt tego nie moze zrozumiec podobnie jak wiele
        prawde wiary bo to są prawdy WIARY a nie wiedza empiryczna. No ale
        przeciez twoj genialny dzieciak na pewno juz w wieku niemowlecym
        rozumial roznice miedzy wiara a wiedza...
        • lernakow Re: No i co z tego że nie wierzy? 20.04.09, 08:54
          sion2 napisała:

          > syn Ogolonych_jajek czyli najwiekszego przesmiewcy
          > katolocyzmu i ignoranta w sprawach religinych jaki pisze na poratlu
          > @gazeta.pl
          >
          Prześmiewca - zauważyłem. Ignorant - nie zauważyłem. Rozwiń proszę.

          > wpajasz dziecku przekonanie ze tylko ono jest mądre bo odrzuca
          > wszystko czego nie da sie wytlumaczyc - czynisz 6-latka jakims
          > pseudogeniuszem i posrednio uczysz go pogardy dla kolegow
          > ktorzy są wychowywani w wierze.
          >
          Nie pseudogeniuszem, tylko racjonalistą.
          Skoro uważasz, że racjonalista z samego racjonalizmu będzie pogardzał
          wierzącymi, to najwyraźniej uważasz, że z racjonalnego punktu widzenia wiara
          godna jest pogardy. Chyba, że taki automatyzm nie występuje, co by znaczyło, że
          zarzut pogardy u jajkowego syna jest nietrafiony.

          > Gdybys byl powaznym czlowiekiem a nie przesmiewcą wytłumaczyłbys
          > dziecku że wiara to nie wiedza,
          >
          Przecież on się skarży, że dziecko nie wierzy, a nie, że nie wie.

          > po drugie Bóg ktorego daloby sie
          > ogarnąc ludzkim rozumem wcale nie byłby Bogiem
          >
          Tak tłumaczy człowiek wierzący. Samo "poważny" do tego nie obliguje. Powiem
          więcej - poważny w takie wymówki dla absurdów i sprzeczności się nie bawi.

          > a po trzecie kaz sie
          > zastanowic swoejmu mądrali po co ludzie wymyslaliby cos tak
          > absurdalnego jak karmienie sie Ciałem załozyciela swojej religii.
          >
          Rzeczywiście - absurdalne. Nie pierwsze i nie ostatnie. Cieszę się, że to
          widzisz. Jak wpływa to na Twoją wiarę? Czy wzmacnia ją zgodnie z tertulianowskim
          "credo quia absurdum"?

          > Suma summarum - katolicy wiernie odtwarzaja gesty i slowa Jezusa,
          > wierza bez zastrzen Jego slowom, nic ich nie zmieniajac, nic nie
          > dodajac ani nic nie ujmujac w tej kwestii.
          >crying...)
          > Jezus wyraznie powiedzial iz mamy spozywac Jego prawdziwe
          > Cialo i pic prawdziwa Krew. Nie symbol ale prawdziwe Cialo
          >
          Doprawdy? To czemu katolicy jedzą opłatek, a nie ciało?

          > A jak to sie
          > dzieje ze Hostia zachowuje postac Chleba choc materia staje sie
          > Ciałem Panskim? Nikt tego nie moze zrozumiec podobnie jak wiele
          > prawde wiary bo to są prawdy WIARY a nie wiedza empiryczna.
          >
          A może zanim zaczniemy wymyślać "jak to się dzieje", to zastanowimy się "czy tak
          się dzieje". Bo póki co nic na to nie wskazuje.

          > No ale przeciez twoj genialny dzieciak na pewno juz
          > w wieku niemowlecym rozumial roznice miedzy wiara a wiedza...
          >
          Wiara jest zbyt ważną funkcją naszego mózgu, żeby marnować ją na wyjaśnianie
          absurdów doktryn religijnych (dowolnych).
          • sion2 Re: No i co z tego że nie wierzy? 20.04.09, 11:18
            1. Materiału na rozwiniecie tematu ogolone_jajka - ignorant w
            sprawach religii jest tak duzo że naprawde szkoda czasu mojego, po
            drugie to byloby odbiegniecie od tematu wątku, po trzecie wystarczy
            ze poczytasz forum zalozone przez Jajca oraz w ogole wpiszesz sobie
            w google jego nick - uzyskasz kilkaset jego wypowiedzi z ktorych co
            druga bedzie popisem braku wiedzy na temat wiary i religii. Ja znam
            Jajca od 5 lat i w tym czasie udalo mi sie tylko go nauczyc
            odrozniania wniebowziecia od wniebowstapienia. To jest czlowiek
            ktory NIE CHCE niczego sie dowiedziec ani nic zrozumiec ani poznac
            wiare czy religie. To jest mistrzunio cynizmu i skrytej pogardy
            ktorego celem zyciowym jest prowokowanie wierzacych aby musieli
            udowadniac ze nie są wielbładami. Cierpi na manie - regularnie
            wyrzucany z forum "wychowanie w wierze" ktore jest forum prywatnym,
            specjalnie dla ludzi wierzacych oraz KULTURALNYCH niewierzacych (dla
            Jajca o jego kulturze swiadczy brak uzywania wulgarnych slow - to
            dla niego synonim "bycia kulturalnym") - powracal na nie pod
            kolejnymi nickami chyba z 8-10 razy? nie wierszysz spytaj
            moderatorow. Podobnie gra na nerwach uczestnikom forum "KiR" -
            zamkniete ktorego zalozycielka zniknela z netu wiec nie ma komu
            Jajca wyzrzucic choc wczesniej byl wyrzucamy z niego kilka razy.
            Obecnie wiekszosc olewa jego wpisy, ma tam rolę trolla. I żeby bylo
            jasne - na tym drugim forum polowe stanowia ateisci.

            2. Moim celem nie byla rozmowa z Jajcem, nie dla niego to napisalam
            co napisalam choc do niego sie zwracam. Dlatego na wszelkie dalsze
            zaczepki w tym wątku nie bede reagowac (standardowo Jajco za chwile
            zacznie wypisywac "no tak, sion2 zwiala" "ach ci wierzacy, nie
            potrafia wytlumaczyc to uciekaja" itd). Nie mam zadnego obowiazku
            tlumaczyc NIKOMU po co i dlaczego wierze. Nikt nie ma obowiazku
            wierzyc tak jak ja, ale jesli nie wierzy nie uprawnia go to do
            sugerowania wierzacym że nie uzywaja rozumu, ateistyczny byle 6-
            latek jest od nich madrzejszy a wiara to domena starszych babc.

            3. wierze zgodnie z zasada "fides querens intellectum" ty zas swoim
            wpisem dales popis wielkiej nieznajomosci tematu zaleznosci i
            wzajmenych relacji wiary do rozumu i na odwrot. bo przeciez łatwiej
            sadzic ze wierzacy to banda nierozumnych glupcow niz uczynic wysilek
            intelektualny i poczytac troche, poznac "przeciwnika" aby moc
            merytorycznie z nim dyskutowac. latwiej jest stwierdzic ze wiara to
            cos tak glupiego ze szkoda na nia ludzkiego rozumu niz poczytac
            sobie np. "Fides et ratio" prawda? jesli kiedys bedziesz chcial
            porozmawiac ze mna z odpowiednim szacunkiem, merytorycznie a nie na
            poziomie powtarzania schematow i uprzedzen wobec "nierozumnych
            katoli" to z przyjemnoscia podyskutuje.


            4. to forum nie sluzy do dysput religijnych, wpis Jajca ma charakter
            prowokacyjny - wlasnie teraz jest czas I Komunii w rodzinach
            katolickich. zas moj wpis mial sluzyc podaniu najbardziej
            podstawowej wiedzy na temat sakramentu eucharystii. pseudoargumenty
            i przesmiewcze kpiny na temat spozywania Eucharystii sa obecne od I
            wieku chrzescijanstwa wiec naprawde nic nowego nie wymyslilscie.
            historie kosciola studiowalam kilka lat na tekstach z odpowiednich
            epok wiec naprawde szkoda mi czasu na udawadnianie ze nie jestem
            wielbladem.
            • lernakow Re: No i co z tego że nie wierzy? 20.04.09, 12:04
              sion2 napisała:

              > ty zas swoim
              > wpisem dales popis wielkiej nieznajomosci tematu zaleznosci i
              > wzajmenych relacji wiary do rozumu i na odwrot.
              >
              Jak rozumiem znów nie uzasadnisz, bo zapewne są tysiące moich wpisów, które mogę
              sobie wyguglać, żeby tej nieznajomości dowieść.
              Całkiem jak w przypadku ignorancji Jajek.

              > bo przeciez łatwiej
              > sadzic ze wierzacy to banda nierozumnych glupcow
              > niz uczynic wysilek
              > intelektualny i poczytac troche, poznac "przeciwnika" aby moc
              > merytorycznie z nim dyskutowac.
              >
              Czy do dyskusji z katolikiem nieodzowne jest poznanie i przyjęcie za równoważne
              z rozumem "podstaw programowych" z książek typu "Fides et ratio"? Nie da się po
              ludzku, na podstawie doświadczenia i logiki?

              > jesli kiedys bedziesz chcial
              > porozmawiac ze mna z odpowiednim szacunkiem, merytorycznie a nie na
              > poziomie powtarzania schematow i uprzedzen wobec "nierozumnych
              > katoli" to z przyjemnoscia podyskutuje.
              >
              Czy merytorycznie będzie dopiero jak poczytam katolicką literaturę?
              • sion2 Re: No i co z tego że nie wierzy? 20.04.09, 13:32
                Udowadnianie ignoracji Jajek nie jest tematem tego watku zreszta
                napisalam ci wystarczajaco duzo o tym chorym osobniku. Czy za
                normalnego mozna uznac czlowieka ktory za misje zyciowa ma
                irytowanie, wysmiewanie, wykpianie wiary katolickiej i ze uwaza ze
                ma OBOWIAZEK to czynic nawet na prywatnych forach, udajac raz
                kobiete, raz dziewczyne, raz ojca dzieci, raz niewyksztalcona matke
                itd? to jest CHORE.

                "fides et ratio" nie jest ksiazka programowa, prosilam abys
                uzasadnil swoje insynuacje ze katolicy to bezrozumne stworzenia
                inaczej niz po prostu przytaczajac obiegowa antyklerykalna opinie

                jesli ci przeszkadza ze to ksiazka katolicka to pocztaj sobie moze
                Barra "Fizyka wspolczesna a wiara w Boga" - tez polecam

                wybacz ale pisanie na poziomie piaskownicy "jestes gupi" mnie nie
                interesuje
                wytlumacz mi na jakiej podstawie żądasz ode mnie udawadniania że nie
                jestem bezrozumnym glupcem wierzacym w absurdalne bajki - dlaczego
                mialabym miec obowiazek udowadniania ci tego?


                chcesz podystkutowac na tematy religijne to znajdz odpowiednie forum
                • lernakow Re: No i co z tego że nie wierzy? 20.04.09, 13:50
                  sion2 napisała:

                  > Udowadnianie ignoracji Jajek nie jest tematem tego watku
                  >
                  Tym razem chodziło mi o moją, ale widzę, że odpisywanie na temat nie jest Twoją
                  mocną stroną.

                  > uzasadnil swoje insynuacje ze katolicy to bezrozumne stworzenia
                  > inaczej niz po prostu przytaczajac obiegowa antyklerykalna opinie
                  >
                  Poproszę o cytat przytoczonej przeze mnie obiegowej opinii i insynuację
                  bezrozumności. Bo na razie odpisujesz nie mnie, tylko abstrakcyjnemu forumowemu
                  ateiście, którego wyobrażenie nosisz w głowie.

                  > jesli ci przeszkadza ze to ksiazka katolicka to pocztaj sobie moze
                  > Barra "Fizyka wspolczesna a wiara w Boga" - tez polecam
                  >
                  Czy zamierzasz przegonić mnie przez bibliotekę zanim uraczysz mnie intelektualną
                  perełką Twojego własnego chowu?

                  > wytlumacz mi na jakiej podstawie żądasz ode mnie udawadniania
                  > że nie jestem bezrozumnym glupcem wierzacym w absurdalne
                  > bajki - dlaczego
                  > mialabym miec obowiazek udowadniania ci tego?
                  >
                  A żądam? Znów odpisujesz nie mnie, tylko swojej wyobraźni.

                  > chcesz podystkutowac na tematy religijne to znajdz
                  > odpowiednie forum
                  >
                  Wątek założony przez Jajka tutaj poruszył mnie, bo sam mam dziecko w tym samym
                  wieku, któremu - podobnie jak on - zamierzałem pozwolić chodzić na religię w
                  przedszkolu, jeśli będzie chciało. Nie chciało, więc nie zadaje teraz dziwnych
                  pytań, ale zawsze chętnie odpiszę coś rodzicowi, który musi się z nimi borykać.
                  Wątek ten - jako jedyny spośród wszystkich pojawiających się tu ostatnio w
                  kontekście nadchodzących komunii - objął kwestie religijne. Pozostałe są o
                  nagraniach wideo, fryzurach, o menu, a nade wszystko o prezentach. Wygląda na
                  to, że w tym pięknym katolickim kraju trzeba być ateistą, by zdobyć się na jakąś
                  duchową refleksję.
                  • sion2 Re: No i co z tego że nie wierzy? 20.04.09, 14:42
                    Wiesz co gadalam juz taka liczba klonow Jajca, ze wcale nie
                    wykluczam ze jestes jedna z nich - kolejna. Ten facet jest chory
                    moim zdaniem - maskuje sie pod roznymi postaciami zeby w kolko pisac
                    to samo.
                    W swojej pierwszej wypwoiedzi w tym watku napisalam sama prawie
                    refleksje religijna. Niestety wytlumaczenie niewierzacemu na czym
                    polega cud Eucharystii to jest jak tlumaczenie slepemu kolorow. Ale
                    bynajmniej nie piszę tego obrazliwie - nie wina slepca ze nie widzi
                    i nie wina ateisty ze nie rozumie na czym polega wiara. Natomiast na
                    pewno glupcem nazwalabym slepca ktory bedzie twierdzil ze nie ma
                    kolorow bo on ich nie widzi i ateiste ktory bedzie twierdzil ze
                    czegos nie ma, nie istnieje bo on tego nie spotkal, nie doswiadczyl,
                    nie znalazl dowodu.
                    Jesli brakuje ci refleksji religijnej przemedytuj sobie slowa Jezusa
                    ktore zacytowalam w pierwszej wypowiedzi - wszystko jest w nich
                    wyjasnione, coz ja moge dodac? niby dlaczego mam ciebie przekonywac
                    do cudu eucharystii? po co?
                    napisales ze wiara jest czyms tak absurdalnym ze nie warto do niej
                    angazowac ludzkiego umyslu - nie cytuje, pisze z pamieci
                    wiec nie wymiguj sie teraz od zdania ze uwazasz iz wierzacy to
                    bezrozumne istoty wierzace w absurdy

                    ja ci w ogole nie każę wierzyc w Eucharystie, nic mnie to nie
                    obchodzi ze nie wierzysz w Cialo Jezusa ani ze nie wierzy genialny 6-
                    latek Jajca - nie ma obowiazku wiary wiec w czym problem?
                    dlaczego wiec i po co mialabym ci tlumaczyc dlaczego ja wierze?
                    zostaw moja wiare w spokoju i pozwol zyc i wierzyc katolikom zgodnie
                    z tym czego nauczal Jezus, co wam ateistom do tego? nie potraficie z
                    nami rozmawiac inaczej jak kpina i pomowieniami, uprzedzeniami -
                    musicie dyskredytowac nas w swoich oczach aby uspokoic wlasne
                    sumienia, prawda?
                    bo normalny czlowiek ktory uczciwie wierzy albo uczciwie nie wierzy
                    nie odczuwa takiego przymusu umyslowego aby glosno wszystkim mowic i
                    w kolko to samo jacy ci katole nierozumni są, nie to co byle 6-latek
                    ateista...
                    • lernakow Re: No i co z tego że nie wierzy? 20.04.09, 14:56
                      sion2 napisała:

                      > Wiesz co gadalam juz taka liczba klonow Jajca, ze wcale nie
                      > wykluczam ze jestes jedna z nich - kolejna.
                      >
                      Sam się zastanawiam - bo zauważam wiele podobieństw (m.in. dziecko w tym samym
                      wieku i podobne z nim rozmowy - choć akurat ta "eucharystyczna" niepodobna).

                      > napisales ze wiara jest czyms tak absurdalnym ze nie warto do niej
                      > angazowac ludzkiego umyslu - nie cytuje, pisze z pamieci
                      > wiec nie wymiguj sie teraz od zdania ze uwazasz iz wierzacy to
                      > bezrozumne istoty wierzace w absurdy
                      >
                      To co piszesz jest znakomitym przykładem bezmyślności i przeinaczania. Twoich -
                      nie rozciągam tego na ogół wierzących, piszę o Twoich bardzo osobistych cechach.
                      Otóż napisałem - co bardzo łatwo sprawdzić - "Wiara jest zbyt ważną funkcją
                      naszego mózgu, żeby marnować ją na wyjaśnianie absurdów doktryn religijnych
                      (dowolnych)."
                      Do Ciebie dotarło "wiara jest czyms tak absurdalnym ze nie
                      warto do niej angazowac ludzkiego umyslu"
                      . Przeczytaj to parę razy i mocno
                      się nad sobą zastanów - co w Twojej głowie tak filtruje prosty tekst i
                      przekształca w zupełnie inne treści.

                      > co wam ateistom do tego? nie potraficie z
                      > nami rozmawiac inaczej jak kpina i pomowieniami, uprzedzeniami -
                      > musicie dyskredytowac nas w swoich oczach aby uspokoic wlasne
                      > sumienia, prawda?
                      >
                      Nieprawda. Ale nie zrozumiesz, albo - w ostateczności - nie uwierzysz.
                      • sion2 Re: No i co z tego że nie wierzy? 20.04.09, 16:02
                        Wiesz co powinnam faktycznie uzywac w ostatnim wpisie raczej nie
                        okreslenia "ateista" ale "antyklerykał". Bo z ateistami ja rozmawiam
                        normalnie i z ateista da sie normalnie rozmawiac, dyskutowac i
                        wymieniac argumenty. Na forum wychowanie w wierze mamy kilka osob
                        ktore sa ateistami i sobie czesto rozmawiamy w gronie
                        kilkudziesieciu osob a dyskusje sa ciekawe, spokojne i kulturalne.
                        Żaden z tych ateistow nie karze nam nigdy tlumaczyc sie z wiary,
                        udowadniac i przekonywac, zaden nie zarzuca wiary w absurdy. Czytaja
                        nieraz encykliki, dyskutuja, znaja jako tako prawdy wiary
                        katolickiej albo chrzescijanskiej. Ciekawe że tak mozna, prawda?
                        Natomiast antyklerykał to człowiek niewierzacy w glebi duszy czy
                        umyslu ktory nie dojrzal do swego wyboru, podswiadomie jest niepewny
                        i dlatego musi ciagle udowadniac sobie i otoczeniu ze slusznie
                        wybral. Pisze wiec necie stosy postow i wątki zaklada w ktorych
                        obsmiewa wiare, każe ją sobie "tłumaczyc", wyszukuje z emocjami
                        wszelkich wiadomosci w rodzaju ksiadz X zgwlacil dziewczynke, celowo
                        przeinacza nazewnictwo katolickie czy religijne, fascynuje go misja
                        odkrywania przed wierzacymi "prawdy" że Boze Narodzenie to dawne
                        swieto Mitry albo cos innego. Obowiazkową jego lekturą sa "Fakty i
                        Mity", "Nie" oraz www.racjonalista, stroni jak moze od wszelkiej
                        dysputy i lektury filozoficznej, historycznej i religijnej.

                        Do ktorego modelu ci blizej?
                        • lernakow Re: No i co z tego że nie wierzy? 20.04.09, 17:43
                          Do ateisty.
                          Zdarza mi się tu ścinać z antyklerykałami (gdy piszą głupoty) i z ludźmi wierzącymi (w podobnych okolicznościach). Ty podzieliłaś sobie ludzi na kategorie i "rozmawiasz" z tymi kategoriami (np. mnie a priori zakwalifikowałaś do antyklerykałów i odpisywałaś na swoje o nich wyobrażenie, a nie na to, co pisałem - myślę, że dość dowodów na to w tym wątku się znalazło). Ja odnoszę się to tego, co ludzie w danej chwili piszą (stąd potrafię popierać w jednym wątku kogoś, z kim w innym się nie zgadzam). Spróbuj kiedyś.
                  • srebrnarybka Re: No i co z tego że nie wierzy? 25.04.09, 23:48
                    Wątek założony przez Jajka tutaj poruszył mnie, bo sam mam dziecko w
                    tym samym
                    > wieku, któremu - podobnie jak on - zamierzałem pozwolić chodzić na
                    religię w
                    > przedszkolu, jeśli będzie chciało. Nie chciało, więc nie zadaje
                    teraz dziwnych
                    > pytań, ale zawsze chętnie odpiszę coś rodzicowi, który musi się z
                    nimi borykać.
                    > Wątek ten - jako jedyny spośród wszystkich pojawiających się tu
                    ostatnio w
                    > kontekście nadchodzących komunii - objął kwestie religijne.
                    Pozostałe są o
                    > nagraniach wideo, fryzurach, o menu, a nade wszystko o prezentach.
                    Wygląda na
                    > to, że w tym pięknym katolickim kraju trzeba być ateistą, by
                    zdobyć się na jaką
                    > ś
                    > duchową refleksję.

                    100/100
        • 0golone_jajka Sion2 kochana! jak miło żw jesteś 22.04.09, 11:03
          brakowało mi Twojego głosu w dyskusji, cieszę się, że już powróciłaś do zdrowia i możesz się udzielać na forum. Dzięki za wskazany fragment Ewangelii. Przeczytam go małemu, dodam też że ludzie od dawien dawna zjadali ciała innych ludzi by posiąść ich moc.

          Wyjaśnij mi tylko jedno, proszę. Piszesz:
          " Suma summarum - katolicy wiernie odtwarzaja gesty i slowa Jezusa,
          wierza bez zastrzen Jego slowom, nic ich nie zmieniajac, nic nie
          dodajac ani nic nie ujmujac w tej kwestii."

          Ja tu widzę sprzecznośc. Jezus każe jeść swe ciało i pić krew, katolicy jednak tylko jedzą jego ciało, a krwi nie piją. Podczas I Komunii też nie podaje się dzieciom krwi do picia. Dlaczego?

          P.S.

          Gorąco pozdrawiam i cieszę się że się pojawiłaś!
          • 0golone_jajka sion2! czekamy na Twoją odpowiedź! 23.04.09, 11:43

            • 0golone_jajka Sion2! Tu jest to PYTANIe dla Ciebie 25.04.09, 20:21
              znaczy się kilka wpisów wyżej....
              • 0golone_jajka nie uciekaj! odpowiedz złapana na niekonsekwencji! 27.04.09, 12:10

                • 0golone_jajka NO i NIE MA odpowiedzi 01.05.09, 13:54
                  a potem sion2 powie, że z niewierzącymi ne da się dyskutować sad
    • alabama8 Re: Mój syn nie wierzy, że hostia to PrAwDzIwE ci 20.04.09, 08:30
      To chrześcijanie zjadają swojego boga? A to nie wiedziałam, ciekawe
      bardzo. Smaczny chociaż?
    • olusia19 [...] 20.04.09, 19:11
      Post niedostępny ze względu na naruszenie prawa lub regulaminu.
    • mamusia1999 Re: Mój syn nie wierzy, że hostia to PrAwDzIwE ci 20.04.09, 21:05
      na wypadek gdybys mial problem wychowawczy "na powaznie".
      wytlumaczyc nie wytlumacze, bo sama nie wierze. ale z punktu
      widzenia psychologii glebi kapuje dlaczego OPLACA sie wierzyc:
      zjadanie innego czlowieka to na calym swiecie TABU (jesli sie to
      zdarza to ma charakter rytualu; nie mowie rzecz jasna o probach
      przetrwania po katastrofach etc.)nie ma chyba potezniejszego aktu
      akceptacji i milosci i wybaczenia niz pozwolic zjesc BOGA.

      • sion2 Re: Mój syn nie wierzy, że hostia to PrAwDzIwE ci 20.04.09, 21:54
        mamusia1999 napisała:

        > na wypadek gdybys mial problem wychowawczy "na powaznie".
        > wytlumaczyc nie wytlumacze, bo sama nie wierze. ale z punktu
        > widzenia psychologii glebi kapuje dlaczego OPLACA sie wierzyc:
        > zjadanie innego czlowieka to na calym swiecie TABU (jesli sie to
        > zdarza to ma charakter rytualu; nie mowie rzecz jasna o probach
        > przetrwania po katastrofach etc.)nie ma chyba potezniejszego aktu
        > akceptacji i milosci i wybaczenia niz pozwolic zjesc BOGA.


        O rety, normalnie oplulam monitor big_grin. Ale ja wiem, to był taki żart
        na dobranoc. Świetny - dzieki!
        • akaef Re: Mój syn nie wierzy, że hostia to PrAwDzIwE ci 22.04.09, 08:20
          sion2 napisała:

          >
          >
          > O rety, normalnie oplulam monitor big_grin. Ale ja wiem, to był taki
          żart
          > na dobranoc. Świetny - dzieki!
          >

          Może zamiast opluwać monitor, poczytaj trochę Levi-Straussa,
          Eliadego i innych antropologów religii, to się czegoś dowiesz smile
          • malinova14 To jest symbol!!!!!! 22.04.09, 08:53

            jakie prawdziwe cialo??!! To jest symbol i prosze niemylic pojec wink
            • 0golone_jajka nieprawda! 22.04.09, 11:06
              Sęk w tym, że wg wierzących TO NIE JEST SYMBOL tylko rzeczywiste ciało Jezusa. Też tego nie rozumiem, ale wiara to nie wiedza, nie trzeba rozumieć, trzeba wierzyć.
            • sion2 Re: To jest symbol!!!!!! 22.04.09, 12:00
              Posluchaj jak dla mnie to mozesz uwazac ze Cialo Chrystusa jest
              ciasteczkiem, chlebkiem, symbolem, flagą pokoju albo i kawalkiem
              ksiezyca co zstapil z nieba smile. Naprawde - wsie rawno.
              Jedyne co chcialam przekazac w pierwszym wpisie w tym watku to fakt
              że katolicy wierzą iz konsekrowana Hostia jest Ciałem Chrystua i że
              swoja wiare opieraja na nauce samego Jezusa wlasnie o tym.
              Nie mialam i nie mam zadnych ambicji przekonywac niewierzacego ze
              Komunia to Cialo Chrystusa ani nie dziwi mnie to co dziwi Jajca ze
              dziecko ateistyczne nie wierzy w cud Eucharystii. Pogarda dla
              wierzacych w prawdziwe Cialo Chrystusa pod postacia Chleba jest
              udzialem chrzecijan od I wieku wiec naprawde znowu wszyscy na tym
              forum wyważacie otwarte drzwi. Moze od I wieku zmienilo sie to tylko
              że wtedy jeszcze oskarżano chrzescijan o zabijanie niemowląt i picie
              ich krwi big_grin. Napisano setki atakow na chrzescijan, setki lat ich
              wysmiewano, setki lat probowano "otworzyc im oczy" i odpowiedzia
              byly setki rownie blyskotliwych apologetycznych wypowiedzi
              najznakomitszych pisarzy epok. Naprawde tylko ktos pokoroju Jajca
              moze sadzic iz kogokolwiek zbulwersuje i nawroci na "racjonalizm".

              Druga sprawa ktorej sie zawsze bede doamgac, dopoki mi sil starczy
              to jest szacunku dla wiary katolickiej, podobnie jak na
              szacunek zasluguje judaizm, protestantyzm czyli islam (za wyjatkiem
              sytuacji łamania praw czlowieka). I dlatego kazdy kulturalny
              czlowiek nawet jesli nie wierzy w to co kolega obok, potrafi
              wypowiadac sie z szacunkiem i bez pogardy o wierze kolegi. Mnie
              nie przeszkadza
              że ktos nie wierzy w cud przemiany hostii w
              Cialo Chrystusa. Przeszkadza mi wysmiewanie wiary i pisanie z taka
              pogarda jaką czyni to Jajco Najwiekszy Troll Gazeta.pl

              Niestety trzeba przyznac że wielu katolikow mimo że uwaza sie za
              katolikow nie wierzy w przeistoczenie i twierdzi że Komunia to
              symbol Chrystusa. Tym donoszę iz wiara katolicka jest inna i że nie
              ma obowiazku bycia katolikiem, ale jesli sie nim jest z deklaracji
              wypadaloby wierzyc w to co stanowi jeden z dogamtow katolickich -
              Komunia św to jest prawdziwe Cialo Chrystusa.
              • srebrnarybka do Jajek i Sion 22.04.09, 22:39
                Nie wiem, czy zauważyliście, że w kwestii merytorycznej, tzn.
                przemiany hostii w rzeczywiste Ciało Chrystusa odpowiedieliście
                identycznie. Oboje tę prawdę wiary rozumiecie, tyle, że Sion w nią
                wierzy, a Jajka, jak rozumiem, wątpi czy też nie wierzy (nie chcę
                grzebać w wierzeniach Jajek, deklaracje Sion są bardziej
                jednoznaczne). Szkoda, że Sion dołożyła jeszcze do tego trochę
                gorzkich uwag z oblężonej twierdzy, bo była szansa na owocny dialog
                ponadwyznaniowy. No, i Jajka bynajmniej nie okazały się ignorantem.
                A że nie wierzą (chyba)? Sion, przecież wiesz, że wiara jest łaską,
                nie każdemu daną i nie nam rozstrzygać zamysły Boga, który tej łaski
                poskąpił Ogolonemu. W każdym razie ponawiam chrześcijański znak
                pokoju do Was obojga.
                • 0golone_jajka Re: do Jajek i Sion 22.04.09, 23:38
                  Szkoda, że Sion dołożyła jeszcze do tego trochę
                  > gorzkich uwag z oblężonej twierdzy, bo była szansa na owocny dialog
                  > ponadwyznaniowy.

                  Też żałuję. I wciąż liczę na cud smile
                  • srebrnarybka Re: do Jajek i Sion 22.04.09, 23:52
                    I wciąż liczę na cud smile

                    - Jajka, jeżeli Ty liczysz na cud, to wykazujesz się ogromnie
                    otwartą postawą. Miejmy nadzieję, że i Sion znajdzie dla Ciebie
                    trochę miłosierdza.
                    Pozdrawiam cieplutko
                    • 0golone_jajka Re: do Jajek i Sion 23.04.09, 00:12
                      Wszystko w rękach Jahwe smile Jak sion2 zmieni swe nastawienie, to będzie to dla mnie poważna przesłanka smile
                      • srebrnarybka Re: do Jajek i Sion 23.04.09, 11:35
                        Sion, słyszysz? Masz przed sobą poważną szansę na przekonanie Jajek.
                        Tylko zmień metodę dyskusji. A Jajkom polecam lekturę nowelki nr 2 z
                        Dekameronu (jedyna przyzwoita, o przewrotnej argumentacji przy
                        nawróceniu). Bardzo ją lubię, jest bardzo prawdziwa, a nawet -
                        bardzo teologiczna.
                        Pozdrawiam
                        • 0golone_jajka że zacytuję wieszcza... 24.04.09, 00:29
                          Słuchaj dzieweczko!

                          — Ona nie słucha. —

                          To dzień biały! to miasteczko!

                          Przy tobie nie ma żywego ducha,

                          Co tam wkoło siebie chwytasz?

                          Kogo wołasz, z kim się witasz?

                          — Ona nie słucha. —
                          • srebrnarybka Re: że zacytuję wieszcza... 24.04.09, 01:45
                            Mam nadzieję, że dzieweczka to nie ja.
                            Czytałeś nowelkę nr 2 z Dekameronu? Jest bardzo mądra, jak zresztą
                            cały Dekameron.
                            Pozdrawiam
                            • 0golone_jajka Re: że zacytuję wieszcza... 24.04.09, 08:54
                              Dzieweczka to oczywiście sion2. A nowelki nie czytałem, może jak znajdę chwilę... i jak znajdę ją w sieci...
                              • lernakow Re: że zacytuję wieszcza... 24.04.09, 09:15
                                0golone_jajka napisał:

                                > .. i jak znajdę ją w sieci...
                                >
                                Tu jest:
                                www.racjonalista.pl/kk.php/s,1628/q,Podroz.Abrahama.z.Paryza.do.Rzymu
                                • srebrnarybka Re: że zacytuję wieszcza... 24.04.09, 13:12
                                  dziękuję za pomoc Jajkom w zapoznaniu się z klasyką.
                                  A co do rzeczy przewrotnych: wiersz o dzieweczce pięknie
                                  sparafrazował Broniewski, pisząc o rudej Ryfce, którą esesmani
                                  rozstrzelali razem z Chrystusem. Piękny religijny wiersz komunisty,
                                  ma tytuł "Ballady i romanse". Nie wiem, czy jest w sieci, ja umiem
                                  prawie na pamięć. Broniewski nie był wierzący, ale Pan Bóg w niebie
                                  z pewnością łaskawie spojrzy na ten wiersz. Broniewski napisał też
                                  drugi religijny wiersz: Via Dolorosa, kiedy wraz z armią Andersa był
                                  w Jerozolimie i wpisał tułaczkę polskich żołnierzy w topografię Via
                                  Dolorosa.
                                  pozdrawiam
                                  • lernakow Re: że zacytuję wieszcza... 24.04.09, 13:22
                                    Tu jest:
                                    www.tomex.kom.pl/index.php?page=wiersze&autor=wladyslaw_broniewski&title=ballady_i_romanse
                                    Nawet ładny, chociaż jakoś tak za nagle ten Jezus i finisz. Tempa nie trzyma.
                                    • srebrnarybka Re: że zacytuję wieszcza... 24.04.09, 20:46
                                      Mnie się podoba wymowa. Skądinąd głęboko chrześcijańska - każdy
                                      grzech jest ponownym zabijaniem Jezusa.
              • mamusia1999 Re: To jest symbol!!!!!! 23.04.09, 11:59
                no prawie mnie przekonalas, ze jestes katolikiem bardzo swiadomym
                wlasnej wiary, wymagajacym od innych takiej swiadomosci ale i
                tolerancyjnym wobec innych pogladow. tak dalece wrecz, ze m.in. po
                lekturze wielu twoich wczesniejszych postow w watkach "religijnych"
                postanowilam faktycznie z kosciola wystapic, skoro nie wierze wg
                jego dogmatow.
                latwo sie pisze, ze nie ma obowiazku bycia katolikiem, nie? troche
                trudniej przyjac do wiadomosci, ze innym WOLNO nie brac doslownie
                ani przemienienia panskiego ani niepokalanego poczecia ani
                wniebowstapienia i WOLNO im te poglady wyglaszac publicznie. skad
                to plucie ekranu na widok innej interpretacji? z tego wielkiego
                szacunku, ktorego domagasz sie rowniez dla wlasnej religii?
                • 0golone_jajka Re: To jest symbol!!!!!! 25.04.09, 00:32
                  nie licz na polemikę... polemiki na niewygodne tematy sion2 nie podejmuje niestety sad
          • sion2 Re: Mój syn nie wierzy, że hostia to PrAwDzIwE ci 22.04.09, 11:44
            O witam nastepna uprzedzona do katolikow i wnioskujaca ze kazdy
            katolik to bezrozmune stworzenie, nieoczytane i slepo wierzace w
            bajki opowiadane przez ksiezy - jakze milo sie z wami rozmawia!

            Mircea Eliade moj droga to jest jeden z postaci i badaczy o ktorych
            dowiedzialam sie wlasnie na katolickiej uczelni, czytalismy takze
            innych antropologow religii oczywiscie smile. Jak widzisz nic a nic nie
            zmieniło to mojej wiary a wrecz przeciwnie - umocniło ją.
            NIepojęte wink ?
            • lernakow Re: Mój syn nie wierzy, że hostia to PrAwDzIwE ci 22.04.09, 12:39
              sion2 napisała:

              > O witam nastepna uprzedzona do katolikow i wnioskujaca ze kazdy
              > katolik to bezrozmune stworzenie, nieoczytane i slepo wierzace w
              > bajki opowiadane przez ksiezy - jakze milo sie z wami rozmawia!
              >
              Widzę, że moja sugestia, byś zastanowiła się nad swoim szufladkowaniem ludzi nie
              na wiele się zdała. Trudno, spróbuję z innej strony:

              Piszesz:

              > Mircea Eliade moj droga to jest jeden z postaci
              > i badaczy o ktorych dowiedzialam sie wlasnie
              > na katolickiej uczelni, czytalismy takze
              > innych antropologow religii oczywiscie.
              > Jak widzisz nic a nic nie zmieniło to mojej wiary
              > a wrecz przeciwnie - umocniło ją.
              > NIepojęte?
              >

              Na katolickiej uczelni? W takim razie jak najbardziej "pojęte".

              Rozumiem, że studiowałaś tam realizując maksymę (zapisaną przez Ciebie wcześniej
              - z błędem):

              > wierze zgodnie z zasada "fides querens intellectum"
              >

              Ale zaraz potem piszesz:

              > Napisano setki atakow na chrzescijan, setki lat ich
              > wysmiewano, setki lat probowano "otworzyc im oczy"
              > i odpowiedzia byly setki rownie blyskotliwych
              > apologetycznych wypowiedzi najznakomitszych pisarzy
              > epok. Naprawde tylko ktos pokoroju Jajca moze sadzic iz
              > kogokolwiek zbulwersuje i nawroci na "racjonalizm".
              >
              Jesteś świadoma masy materiału dyskredytującego tę akurat religię (nie wiarę),
              ale twardo przy niej obstajesz. Twoja fides w swoim quaerens nie
              doszukała się żadnego intellectum.
              Skoro jesteś taka oczytana, to zapewne pojęcie "dwójmyślenia" także nie jest Ci
              obce. Jeśli nawet nie z literatury, to przynajmniej z autopsji.
              • condor Re: Mój syn nie wierzy, że hostia to PrAwDzIwE ci 22.04.09, 13:53
                KANON I: "Jeżeli ktokolwiek zaprzeczy, że ciało i krew razem z duszą i Bóstwem
                naszego Pana Jezusa Chrystusa, a więc cały Chrystus są prawdziwe, rzeczywiste i
                cieleśnie obecne w sakramencie Przenajświętszej Eucharystii i jeżeli twierdzi,
                że jest On tam tylko w sposób symboliczny — to niech będzie przeklęty!"
                KANON II: "Jeżeli ktokolwiek będzie twierdził, że materia chleba i wina
                pozostaje w sakramencie Przenajświętszej Eucharystii razem z ciałem i krwią
                naszego Pana Jezusa Chrystusa… — niech będzie przeklęty!"
                KANON IV: "Jeżeli ktokolwiek będzie twierdził, że Chrystus — jednorodzony Syn
                Boga nie powinien być czczony w świętym sakramencie Eucharystii i publicznie
                uwielbiony (w Latrii), i że nie należy Mu oddawać czci w zewnętrznych,
                uroczystych procesjach zgodnie z chwalebnymi i powszechnymi obrzędami i
                zwyczajami Kościoła Świętego, i że uwielbiający Go są bałwochwalcami — niech
                będzie przeklęty!"

                Ostatni Sobór Watykański sankcjonował te ustalenia. Papież Jan XXIII oświadczył:
                "Przyjmuję w całej rozciągłości wszystko, co zostało postanowione i ogłoszone na
                Soborze Trydenckim".
                Czytając to musimy dojść do wniosków, że władza kapłana nad Bogiem jest ogromna,
                że bóg jest tylko przedmiotem. Kapłani również zdają sobie z tego sprawę.
                Francuski święty katolicki J.B.N. Vianncy rzekł: "Tam, gdzie nie ma księdza, tam
                nie ma ofiary, a tam gdzie nie ma ofiary, tam nie ma religii… bez księdza śmierć
                i cierpienie naszego Pana nie przyniosłoby nam żadnych korzyści… widzicie więc,
                jaką moc ma ksiądz! Przez jedno słowo wypowiedziane przez siebie, przemienia on
                kawałek chleba w Boga! Jest to większe dokonanie niż stworzenie świata".

                Fizyczny aspekt dogmatu. Jeśli kto ciekaw naukowego objaśnienia tego dogmatu,
                warto zapoznać się z fragmentem wywodów periodyku teologicznego najsłynniejszej
                papieskiej uczelni we Włoszech Gregorianum: "Stosując w odniesieniu do dogmatu o
                Eucharystii określone kryteria, musimy stwierdzić, że w czasie przeistoczenia za
                sprawą słów Chrystusa, cała substancja chleba i wina przemienia się w Ciało i
                Krew Pańską. Tym samym protony, neutrony i elektrony wchodzące w skład
                zakonserwowanej materii, jej atomy, cząstki, jony, zespoły molekularne,
                mikrokryształy — słowem całość składników, z których składa się chleb i wino,
                przestaje istnieć, przekształcając się w Ciało i Krew Chrystusa. Pozostają
                natomiast wszystkie formy zewnętrzne charakterystyczne dla tych substancji:
                rozmiar, masa, ładunki elektryczne wraz ze związaną z tym całą aktualną i
                potencjalna energią magnetyczną, elektryczna i tym samym wszystkie efekty
                optyczne, akustyczne, termodynamiczne, elektromagnetyczne, które te siły mogą
                wytworzyć. Wszystko to razem stanowi cechy eucharystyczne, czyli całość zjawisk
                bezpośrednio eksperymentalnych…". (lipiec 1957 r., tłum. Z. Morawski). Ci
                „fizycy" nie rozstrzygnęli jednak czy chleb przemienia się w ciało już wraz z
                wymówieniem słów konsekracji: "Oto jest ciało moje", czy też opłatek czeka z
                przemianą na wino (to jest prawdziwy spór jaki toczyli około 1150 r. teologowie
                francuscy!).

                W takie rewelacje wierzyć musi każdy prawowierny katolik, jeśli nie chce być
                odesłany na samo dno piekła. Obok doktryny o Trójcy, jest to najsłabszy element
                systemu teologicznego skonstruowanego przez uczonych katolickich.

                Pochodzenie. Swoje pochodzenie chrześcijańska eucharystia z „jedzeniem boga" ma
                zapewne jeszcze w pradawnych praktykach totemicznych Żydów. W dawnych czasach
                pascha była ucztą w której występowała komunia, w czasie której bóg brał swoją
                część ofiary, wywodziła się ona z uczty totemicznej, w której pożywiano się
                świętym jagnięciem w celu odnowienia i umocnienia świętości klanu. „Jedzenie
                boga"występowało w bardzo wielu wcześniejszych wierzeniach przedchrześcijańskich
                (np. mitraizm, mandeizm, orfizm, misteria eleuzyjskie, w Egipcie kapłani piekli
                specjalne ciastka, które po poświęceniu miały się przemienić w ciało Ozyrysa).
                Idea jej to spożywanie boga. W komunii greckich misteriów z Eleuzys występowało
                nawet spożycie Boga pod dwoma postaciami: poświęconej mąki i boskiego napoju,
                podobnie w mitraizmie, gdzie występował sakrament ciasta i napoju "Haoma". Tak
                samo podobna była Eucharystia morderczych Azteków (czyniono zaczyn z ciasta
                mający być wyrazem bóstwa, który następnie wierni spożywali). Teofagia
                występowała również u Germanów, Skandynawów i Saracenów

                Kość niezgody. Kwestia transsubstancjacji dzieliła wszystkich z wszystkimi, to
                była największa teologiczna kość niezgody XVI w. Jak pisze Wolter: "Luter
                zatrzymywał jedną część tajemnicy, a odrzucał drugą. Uznaje, że ciało Jezusa
                Chrystusa jest w poświęconych postaciach, lecz jest tam jak ogień w rozpalonem
                żelazie; żelazo i ogień istnieją razem obok siebie. Jest to właśnie to, co
                nazwano impanacją, inwinacją, konsubstancjacją. To też, podczas, gdy ci, których
                nazywano papistami, jadali Boga bez chleba, Luteranie jadali chleb i Boga;
                wkrótce potem przyszli Kalwiniści, którzy jadali chleb, a nie jadali wcale
                Boga". Jak istotny jest to fragment wiary chrześcijańskiej wyjaśnia Richard
                MacKenny w Europie XVI wieku: "Trudno nam dzisiaj pojąć wielkie znaczenie
                rozprawy o transsubstancjacji. Mówienie o tym jako o «źródle podziału między
                protestantami» w małym stopniu przywołuje namiętności, które ten problem
                rozniecał w atmosferze duchowego zamętu. Rozłam między Lutrem a Zwinglim w tej
                kluczowej kwestii miał nieodwracalnie rozbić protestantyzm, mimo iż czyniono
                rozpaczliwe wysiłki, ażeby zniwelować to pęknięcie. Filip Heski, któremu po
                sejmie w Spirze bardzo zależało na poszerzeniu i zacieśnieniu przymierza
                protestantów, ściągnął dwóch reformatorów do Marburga w roku 1529: nie była to
                desperacka gra hazardowa, ale przedsięwzięcie o niezwykłej wadze dla postępu
                reformy. Okazało się, że ponad przepaścią nie da się przerzucić mostu."

                Wiem, że ten opis może mieć znamiona obrazy, ale w istocie jest ona nie moim
                dziełem, lecz teologów; cały ten dogmat, tak tajemniczo i podniośle brzmiący, ma
                charakter po tysiąckroć obraźliwy i uwłaczający dla Boga i dla Biblii, ale to
                nie ja powinienem stawać w jej obronie, ja bronię jedynie obrazy rozumu, czego
                przyczyną jest to rozpowszechnione mniemanie teologiczne; sądzę, że niemożebnym
                jest, aby inteligentny katolik myślał inaczej, jeśli zapozna istotę niewinnie
                wyglądającej Eucharystii. Ale zawsze rozum można odłożyć do lamusa, kiedy
                przychodzi rozmawiać nam o tych kwestiach… Proszę Was o szczerą odpowiedź na
                jedno tylko pytanie: Czy Eucharystię postrzegaliście symbolicznie, czy też
                realnie?!!

                Myślę że temat został dość obszernie omówiony a sion2 nie będzie przecież
                polemizowała z wytworami "światłych" umysłów kościoła katolickiego i przyzna
                uczciwie że nawymyślali oni mnóstwo nie trzymających się logiki bzdur.
                W tekście dość obszernie zacytowałem artykuł Mariusza Agnosiewicza
                "Transsubstancjacja".
                • 0golone_jajka Re: Mój syn nie wierzy, że hostia to PrAwDzIwE ci 22.04.09, 14:09
                  > W tekście dość obszernie zacytowałem artykuł Mariusza Agnosiewicza
                  > "Transsubstancjacja".

                  I w tym cały problem. Agnosiewicz, założyciel racjonalista.pl jest przez b. wielu traktowany tak jak Fakty i Mity czy NIE. Zresztą o tym już szanowna sion2 pisała. Faktem bezspornym jest jednak to, że Agnosiewicz nie podaje w swoim artykule żadnych źródeł, a więc nie wiadomo skąd czerpie swe informacje.
                  • condor Re: Mój syn nie wierzy, że hostia to PrAwDzIwE ci 22.04.09, 14:46
                    Przeczytaj jeszcze raz powoli cały tekst a znajdziesz źródła i pochodzenie
                    informacji.
                    To naturalne że różni ludzie, różnie traktują Agnosiewicza, tak jak różnie
                    podchodzimy do tekstów Kanonicznych. Jednakże Agnosiewiczowi nie można odmówić
                    wielkiej błyskotliwości i siły rozumu w przeciwieństwie do twórców prawa
                    kościelnego.
                    • 0golone_jajka Re: Mój syn nie wierzy, że hostia to PrAwDzIwE ci 22.04.09, 14:56
                      W części "Pochodzenie" nie widzę źródeł. Ich brak zaraz wytknie ci sion2,o ile w ogóle zabierze głos w wątku, w którym ja, niegodny, śmiem ją o cokolwiek zapytać (wyżej) - będzie wolała udać, że mojego prostego pytania nie ma, niźli na nie odpowiadać albo ostentacyjnie ignorować, czym przyczyni się do uzasadnionej krytyki swojej osoby.
                      • condor Re: Mój syn nie wierzy, że hostia to PrAwDzIwE ci 22.04.09, 15:43
                        Proszę oto źródło.
                        W 1921 roku ogłosił Freud – ujętą w formę dialogu z "bezstronnym rozmówcą" –
                        pracę pt. Przyszłość pewnego złudzenia traktującą o religii. Jak sugeruje sam
                        tytuł, religię potraktował jako złudzenie, które pełni trzy funkcje: 1. godzi
                        człowieka z okropnościami natury; 2. jedna go z okrucieństwem losu, 3.
                        rekompensuje mu cierpienia i wyrzeczenia, jakie nakłada nań konieczność życia z
                        innymi w systemie
                        kultury.
                        Poczytajcie sobie - może nawet razem z sion2 wink
                        • 0golone_jajka Re: Mój syn nie wierzy, że hostia to PrAwDzIwE ci 22.04.09, 15:46
                          Ale Freud pisał o teofagii??
    • mma_ramotswe Re: Mój syn nie wierzy, że hostia to PrAwDzIwE ci 23.04.09, 10:33
      Czytam i pytam.
      Twój syn nie wierzy, że w komunikancie jest Jezus.
      Ty też w to nie wierzysz.

      I chcecie to zmienić? Bo nie rozumiem.
      No i warto wiedzieć, że wiary wytłumaczyć sie nie dasmile
      • 0golone_jajka Re: Mój syn nie wierzy, że hostia to PrAwDzIwE ci 23.04.09, 11:42
        > I chcecie to zmienić? Bo nie rozumiem.

        Nie, nie mamy takiego pragnienia. Jak łaska na nas spłynie, to spłynie, nie będziemy mieli nic przeciwko.

        Zastanawiam się tylko co powoduje że sześciolatek w coś takiego wierzy? Czy to nie aby to co zauważył niegdyś Goebbels?
    • mamusia1999 Re: Mój syn nie wierzy, że hostia to PrAwDzIwE ci 23.04.09, 16:17
      ja to juz pewnikiem w zeszlym roku w podobnym watku pisalam. ale
      powtorze ku pokrzepieniu tych katolikow, ktorym dogmaty koscia w
      gardle stoja ale nie az tak, zeby wystapili.
      powoli pomalutku, tak "od dolu" i ukradkiem, dla niepoznaki wkrada
      sie do kosciola pewna....demokracja myslenia. oficjalnie i z ambony
      i na katechezie ksiadz proboszcz dzieciom wyjasnial, ze stworzenia
      swiata w 7 dni nie nalezy brac doslownie, ze to przekaz,
      opowiesc...a nie sprawozdanie z przebiegu wydarzen. mysle ze
      proboszcz jest swiadomy zasady analogii. przecietny wierny raczej
      nie zanurzy sie w encyklikach, zeby wyczaic w co sie wierzy
      doslownie, a co jest przekazem. w kwestii zadanej przez Jajka, na
      katechezie przed I komunia nie padlo ani jedno slowo o
      przemienieniu panskim. spowiedz przed ksiedzem byla dobrowolna.
      pomalenku pomalenku i do dogmatow dojda. pewnie juz nie za mojej
      kadencji wink))
      • srebrnarybka Re: Mój syn nie wierzy, że hostia to PrAwDzIwE ci 23.04.09, 22:02
        stworzenie świata w 7 dni i przeistoczenie to sprawy zupełnie innej
        wagi, a właściwie tej samej. Tzn. Biblia nie wypowiada się na temat
        praw natury, tylko na temat spraw duchowych. Więc nie ma
        konieczności wierzyć, że świat został stworzony w 7 dni po 24
        godziny (nawiasem mówiąc, jak nie było świata, czyli także układu
        słonecznego, to nie było i dni), ale w to, że został stworzony przez
        Boga. To jest prawda wiary, której nie da się rozumem ani
        potwierdzić ani obalić, bo Boga nie da się stwierdzić za pomocą praw
        fizyki. I nie widzę problemu typu "wielki wybuch" czy stworzenie. A
        niby dlaczego wielki wybuch lub inne zjawiska przyrodnicze nie
        miałyby zaistnieć z woli Boga? (O ile oczywiście zaistniał, ale to
        już sprawa astrofizyków). Ale dowieść się tego nie da za pomocą
        fiyki i rzecz jasna, nie warto. Podobnie z obecnością Chrystusa w
        konsekrowanych hostii i winie - to nie jest ani sprzeczne, ani
        zgodne z prawami przyrody, bo Chrystus nie należy do przyrody i Jego
        ewentualna (zdaniem wierzących rzeczywista) nie ma charakteru
        materialnego, bo Chrystus nie jest materią, tylko duchowy. A
        duchowej obecności Chrystusa w opłatku nie da się stwierdzić
        doświadczalnie. Więc nie ma potrzeby "modyfikować" tego dogmatu, bo
        on nie jest sprzeczny z prawami fizyki. On się tylko nie poddaje tym
        prawom, bo byty duchowe nie podlegają prawom przyrody.
        • 0golone_jajka Re: Mój syn nie wierzy, że hostia to PrAwDzIwE ci 23.04.09, 22:38
          No zaraz, chwilunia, mąmęcik. Sion2 i jej podobne twierdzą, że opłatek przemienia się W RZECZYWISTE ciało Jezusa. A to nie jest ciałem duchowym, tylko materialnym. Gdyby ktoś twierdził, że w opłatek wstępuje duch Jezusa (cokolwiek to znaczy) to nic bym nie mówił, ale jak usiłuje się ludziom (dzieciom) wmówić, że płatek z mąki i wody zamienia się W PRAWDZIWE CIAŁO Jezusa (a Jezus, jak mnie wiadomo, jako osoba duchowa przyjął CIAŁO CZŁOWIEKA), to mnie coś tu się nie zgadza.
          • srebrnarybka Re: Mój syn nie wierzy, że hostia to PrAwDzIwE ci 24.04.09, 01:41
            Ja nie studiowałam teologii, jak Sion, ale jakowąś wiedzę na te
            tematy mam. Mówi się np., że przyjmuje się Ciało Chrystusa pod
            POSTACIĄ CHLEBA. Czyli w sensie praw przyrody chleb czy opłatek
            zachowuje postać chleba czy opłatka, tak samo np. jest trawiony po
            jego spożyciu, z tego powodu np. nie powinno się nic jeść ani pić 15
            minut po przyjęciu Komunii (jeśli to poza mszą, np. wijatyk, bo w
            czasie mszy i tak się nie je), nie powinno się przyjmować Komunii,
            jak się cierpi na torsje, żeby nie zwymiotować. Konsekrowane hostie
            można przechowywać bodaj tylko 2 tygodnie, bo potem, tak, jak każdy
            inny opłatek, mogą ulec zepsuciu, więc ksiądz ma obowiązek pilnować,
            by nie konsekrować za dużo, a jeśli zostaje, musi spożyć podczas
            własnej Komunii. To kontroluje biskup w czasie wizytacji.
            Jednocześnie ten chleb czy opłatek staje się Ciałem Chrystusa, ale
            nie w tym sensie, że zamienia się w mięśnie, skórę etc., tylko w nim
            uobecnia się Chrystus. I to rzeczywiście jest kwestia wiary, trudno
            to wytłumaczyć. Ale po prostu w tym opłatku jest obecny Chrystus, a
            konkretnie Jego Ciało, w winie - Jego Krew. Tzn. tak jest oczywiście
            dla tych, którzy w to wierzą. Nie ma w tej sprawie innego argumentu
            niż wiara i słowa Jezusa zapisane w Ewangelii.
            Aha, Chrystus, gdy w wieczerniku odprawił pierwszą mszę i przemienił
            po raz pierwszy chleb i wino w swoje Ciało i Krew nie przestał być w
            tym wieczerniku fizycznie obecny w ludzkim ciele. To też jest
            tajemnica nie do wytłumaczenia za pomocą praw przyrody.
            W każdym razie nikt nie twierdzi, że ciasto opłatka zamienia się w
            mięśnie czy skórę. Zresztą widać, że się nie zamienia.
            Ta prawda wiary sprawiała wiele kłopotu ludziom przez wieki. W
            średniowieczu popularne były tzw. cuda eucharystyczne, czyli
            opowieści o cudownych wydarzeniach, które miały dowodzić
            rzeczywistej obecności Chrystusa w Eucharystii. A więc np. krwawiące
            hostie, krew w kielichu, cudowne odnalezienie sprofanowanej hostii
            etc. Oczywiście dzisiaj nikt już tych argumentów nie podnosi ani też
            nie broni autentyczności tych "cudów". Bo gdyby za pomocą
            takich "cudów" eksperymentalnie można było dowieść obecności
            Chrystusa w Eucharystii, nie byłaby ona przedmiotem wiary.
            Niestety nie ma dobrej książki po polsku o cudach eucharystycznych,
            a szkoda, niektóre są bardzo interesujące. No, ale ja "robię" w
            historii Kościoła średniowiecznego, więc czytam też w narzeczach
            obcych. (Psiakość, może za dużo o sobie powiedziałam).
            • 0golone_jajka Re: Mój syn nie wierzy, że hostia to PrAwDzIwE ci 24.04.09, 08:59
              > Ale po prostu w tym opłatku jest obecny Chrystus, a
              > konkretnie Jego Ciało, w winie - Jego Krew.

              Ale co to znaczy że jest obecny i dlaczego używa się słowa "rzeczywiste", skoro to nie jest rzeczywiste?
              • srebrnarybka Re: Mój syn nie wierzy, że hostia to PrAwDzIwE ci 24.04.09, 13:06
                w sensie praw przyrody zachowuje właściwości chleba/opłatka/wina,
                chociaż ten chleb/opłatek/wino staje się rzeczywistym Ciałem/Krwią
                Chrystusa. W to można tylko wierzyć (tzn. można i nie wierzyć), ale
                inaczej, niż za pomocą wiary, nie da się tego wytłumaczyć. Jeżeli
                patrzeć na to wyłącznie z punktu widzenia nauk przyrodniczych to
                istotnie nic takiego się nie dzieje. Bo empirycznie, za pomocą
                kryteriów właściwych dla nauk przyrodniczych nie da się tego
                wytłumaczyć. Ale wiara dotyczy rzeczywistości, której nie da się
                poznać za pomocą nauk przyrodniczych (dla niewierzących ta
                rzeczywistość nie istnieje i to ich dobre prawo). Dlatego zdaję
                sobie sprawę, że Twojemu Synowi jest trudno to pojąć. Ale zjawiska z
                dziedziny wiary na tym właśnie polegają.
                • condor Re: Mój syn nie wierzy, że hostia to PrAwDzIwE ci 24.04.09, 14:29
                  > w sensie praw przyrody zachowuje właściwości chleba/opłatka/wina,
                  > chociaż ten chleb/opłatek/wino staje się rzeczywistym Ciałem/Krwią
                  > Chrystusa.

                  Nie staje się rzeczywistym tylko wyimaginowanym, symbolicznym, nierealnym. Gdyby
                  nastąpiła rzeczywista przemiana wina w krew to niektórzy chrześcijanie jak
                  wampiry upijaliby się krwią Chrystusa ... brrrrr! Cóż za okropna wizja -
                  rozmodlony tłum popija krwią kawałek Jezusowego mięska.

                  >Bo empirycznie, za pomocą
                  > kryteriów właściwych dla nauk przyrodniczych nie da się tego
                  > wytłumaczyć.

                  Ależ oczywiście że się da. Miała być przemiana ale jej nie ma i można tego
                  doświadczyć organoleptycznie za pomocą smaku i zapachu omawianej substancji.

                  >cryingdla niewierzących ta
                  > rzeczywistość nie istnieje i to ich dobre prawo)

                  Czasem odnoszę wrażenie że niektórzy wyznawcy tej czy innej religii żyją w swoim
                  własnym Matriksie tak głęboko, że nie potrafią wrócić już do realnego świata i
                  gotowi są zaakceptować każde, nawet najbardziej niedorzeczne historie byle tylko
                  ich Matrix dalej trwał.
                  • srebrnarybka Re: Mój syn nie wierzy, że hostia to PrAwDzIwE ci 24.04.09, 20:45
                    Ależ oczywiście że się da. Miała być przemiana ale jej nie ma i
                    można tego
                    > doświadczyć organoleptycznie za pomocą smaku i zapachu omawianej
                    substancji.

                    - na to, by stwierdzić, że opłatek w sensie fizycznym pozostał
                    opłatkiem nie potrzeba nauk empirycznych, bo to widać gołym okiem. I
                    na tym właśnie polega wiara, że wierzy się nie widząc. Inaczej nie
                    byłaby to wiara, ale wiedza.

                    Czasem odnoszę wrażenie że niektórzy wyznawcy tej czy innej religii
                    żyją w swoi
                    > m
                    > własnym Matriksie tak głęboko, że nie potrafią wrócić już do
                    realnego świata i
                    > gotowi są zaakceptować każde, nawet najbardziej niedorzeczne
                    historie byle tylk
                    > o
                    > ich Matrix dalej trwał.

                    poniekąd masz rację. Można rzeczywistość wiary nazywać Matriksem,
                    można negować jej istnienie, można ją przyjąć. To kwestia osobistej
                    decyzji. Ja nie krytykuję faktu, że nie uznajesz rzeczywistości
                    wiary, bo to Twoje dobre prawo, a religia nakazuje mi szacunek i
                    miłość dla wszystkich ludzi niezależnie od ich przekonań
                    religijnych. I nie usiłuję na tym forum nikogo przekonywać, że
                    rzeczywistość wiary/Matriks istnieje. Próbuję tylko wyjaśnić osobom,
                    które wątpią/nie uznają prawd wiary jako niepotwierdzonych przez
                    nauki przyrodnicze, że one właśnie z założenia takie mają być. Bo na
                    tym polega wiara, że wierzy się w coś, czego nie da się udowodnić
                    empirycznie. Z drugiej strony rzeczywistość wiary/Matriks nie jest
                    sprzeczny z naukami przyrodniczymi. Bo nie jest przedmiotem tych
                    nauk, które nie badają rzeczywistości wiary/Matrisku, ale materię.
                    Ale nikomu takiego światopoglądu nie narzucam, każdy ze swojego
                    światopoglądu rozlicza sie we własnym sumieniu ze sobą albo z
                    Bogiem, jeśli w Niego wierzy.
                    • sion2 Srebrnarybko! 24.04.09, 22:01
                      Nie wysilaj sie i nie marnuj czasu na dyskusję w tym wątku. Naprawde
                      twoi rozmowcy nie chca niczego sie dowiedziec ani nic zrozumiec ani
                      poznac czy zbadac czy chocby logicznie podyskutowac (za wyjatkiem
                      lernakow). Znam ich od kilku lat i naprawde kiedys pisalam cale
                      elaboraty sadzac naiwnie ze im cos wytlumacze albo porozmawiamy na
                      argumenty. Im na tym nie zalezy dlatego Jajco zadaje TE SAME PYTANIA
                      od 5 lat, rozumiesz? mial juz wykladane wszystko co mozna bylo, i z
                      doktryny i z doswiadczenia i z przezywania wiary itd - on ma to
                      gleboko gdzies.
                      On jest przekonany ze uda mu sie zapedzic w kozi rog wszystkich
                      katolikow jak napisze ze jego synek jest madrzejszy od babci. Zobacz
                      ze w kolko piszesz im to samo że dogmatow wiary empirycznie sie nie
                      da potwiedzic czy sprawdzic a oni w kolko swoje. Daj sobie spokoj.
                      • srebrnarybka Re: Srebrnarybko! 24.04.09, 22:41
                        Droga Sion! Nie siedzę w duszy Jajek i nie wiem, czy zadaje te
                        pytania od 5 czy od 10 lat. Odnoszę wrażenie, że zagadnienia
                        religijne go rzeczywiście nurtują i dlatego zadaje te pytania. A
                        skoro je zadaje, to zarówno szacunek dla durgiego człowieka, czy
                        mówiąc naszym, religijnym narzeczem, bliźniego, i ewangeliczny nakaz
                        głoszenia prawdy nakazują mi odpowiedzieć, jak potrafię. A ponieważ
                        nie jest to dyskusja w kółku różańcowym między samymi wierzącymi,
                        ale z człowiekiem, który wątpi w prawdy wiary, staram się
                        wytłumaczyć mu tak, by zrozumiał, tzn. staram się zrozumieć jego tok
                        myślenia. Do niczego Jajek ani nikogo innego nie zmuszam, ale
                        ponieważ odebrałam przyzwoitą, jak sądzę, edukację religijną, więc
                        dzielę się nią z bliźnimi, którzy tej wiedzy szukają. Mam nadzieję,
                        że Jajka i inni niekatolicy na tym forum nie czują się urażeni tym,
                        co piszę, i nie odbierają tego jako nachalną indokrynację. Nie
                        zamierzam nikogo indoktrynować, tłumaczę, na czym polega wiara
                        katolicka, a łaski wiary i tak udziela Bóg niezależnie od Twoich i
                        moich wysiłków.
                        Staram sie tylko o jedno - by nasi koledzy niekatolicy nie zgorszyli
                        się moim sposobem dyskutowania i nie uznali mnie za fanatyczkę, z
                        którą dyskutować się nie da. Bo wtedy z pewnością bie zyskają
                        większego rozumienia, co to jest wiara.
                        A Tobie radzę - spróbuj pomyśleć o naszych kolegach w duchu miłości
                        bliźniego. Przypomnij sobie opowieść o faryzeuszu i celniku czy o
                        setniku rzymskich, który, chcoiaż poganin, z wiarą prosił Chrystusa
                        o uzdrowienie sługi Bo Pan Bóg pisze po liniach krzywych i nieraz
                        daje więcej wiary tym, po których nikt się tego nie spodziewa. Tylko
                        dobrze, żebyśmy swoją postawą nie przeszkadzali w tym Panu Bogu.
                        Pozdrowienia
                        • 0golone_jajka Re: Srebrnarybko! 25.04.09, 00:13
                          Święte słowa. Mimo, że nie podzielam Twych poglądów, rozmowa z Tobą jest przyjemnością, a nie monologiem opluwania żółcią.

                          No ale dajmy szansę sion2. Może dołączy się do kulturalnej i rzeczowej dyskusji wnosząc do niej swą wiedzę ze studiów teologiczno-katechetycznych. Bądźmy dobrej myśli!
                          • srebrnarybka Re: Srebrnarybko! 25.04.09, 23:22
                            Dziękuję za komplementy. Ja też lubię czytać Twoje posty i nie
                            pierwszy już raz je komentuję, bo przyjemnie jest czytać człowieka
                            niezasklepionego we własnej skorupie, tylko otwartego na inne
                            poglądy i przynajmniej wiedzę o nich. Pozdrawiam
                        • lernakow Re: Srebrnarybko! 25.04.09, 11:26
                          A ja - skoro już zostałem wyróżniony przez Sion2 - postaram się na to nie zasłużyć:

                          Sam nie wiem, która z Was dwóch jest gorsza.
                          Czy Sion2, która wszystkich już poszufladkowała, dawno odpowiedziała na wszystkie pytania, okopała się w wieży z kości słoniowej i kiedy czuje się oblężona to wyrzuca standardowy zestaw: ołów, smoła, kamienie i strzały nie patrząc nawet kto podchodzi pod mury;
                          Czy SrebrnaRybka, która jest bardzo miła, uprzejma i chętnie każdemu wyjaśni, że tego nie da się wyjaśnić, żyjmy wszyscy po swojemu i generalnie owija każdą problematyczną kwestię wiary w gruby kokon ślicznej, jedwabnej nici i odstawia do piwnicy - nie mówmy o tym, to brzydkie, kochajmy się.

                          To przerysowane i krzywdzące oceny, ale chciałem się zmieścić w jednym zdaniu na każdą. Konkluzja: racjonalista poszukujący rozstrzygających odpowiedzi, czy ustalenia wspólnego stanowiska z żadną z Was do niczego nie dojdzie. Może być miło z Rybką, ostro z Sion, ale i tak spełnienia nie będzie - że pozwolę sobie na erotyczną metaforę.
                          • srebrnarybka Re: Srebrnarybko! 25.04.09, 23:13
                            Odpowiadam w swoim imieniu, nie Sion2, której nie znam.

                            racjonalista poszukujący rozstrzygających odpowiedzi, czy u
                            > stalenia wspólnego stanowiska z żadną z Was do niczego nie dojdzie

                            - oozywiście, że nie dojdzie. Masz rację. Ja wcale nie dążę do tego,
                            by Cię przekonać czy nawracać, bo nie jestem misjonarzem i nie mam
                            potrzebnych umiejętności. Skoro pytasz (w zasadzie nie Ty, ale
                            Jaja), to odpowiadam zgodnie z własnymi przekonaniami, co ja na ten
                            temat myślę. I chyba oczeujesz ode mnie szczerej odpowiedzi, a nie
                            tego, żebym odpowiadała to, co chcesz usłyszeć zgodnie z Twoją wizją
                            świata. Bo po co Ci takie potwierdzenie od nieznanej Ci osoby, która
                            nie jest i nie może być żadnym autorytetem. I wcale nie uważam, że
                            wszyscy muszą wyznawać jeden światopogląd.
                            Z drugiej strony odniosłam wrażenie, że uznałbyś za "spełnienie",
                            gdybyś mnie przekonał, że skoro prawd wiary nie da się potwierdzić
                            naukami empirycznymi, to one nie są prawdami, uzgodnilibyśmy wspólne
                            racjonalistyczne stanowisko i wybiłbyś mi z głowy "Matriks" (to
                            określenie Condora, nie Twoje). Teraz pewnie ja przerysowuje Twoje
                            poglądy, ale wybacz, tak one mi się rysują (nawiasem mówiąc nie
                            odnajduję takiej intencji u Jajek). W ten sposób oczywiście do
                            niczego nie dojdziemy, bo nauki przyrodnicze nie potwierdzają
                            istnienia Boga, ale też temu nie przeczą, skoro za ich pomocą Boga,
                            jako bytu duchowego, poznać nie można. Tak, jakby ktoś stwierdził,
                            że nie istnieje dialekt śląski, bo chemia nie potwierdza jego
                            istnienia. Oczywiście, że nie potwierdza, ale i nie zaprzecza, bo za
                            pomocą metod przyjętych w chemii nie można zbadać dialektów, a za
                            pomocą językoznawstwa nie można badać kwasów. Jeżeli będziemy stać
                            tylko na gruncie nauk przyrodniczych, to argumenty będą się mijały.
                            Ja nie chowam swych poglądów w kokon, tylko wskazuję, żę one sie
                            nadają się do badania za pomocą nauk przyrodniczych.
                            Proponuję za to inną płaszczyznę dyskusji, w której może udałoby się
                            uzgodnić wspólne stanowisko. Otóż nie da się w dyskusji na forum
                            (ani jakiejkolwiek innej) udowodnić istnienia Boga, bo to jest
                            kwestia wiary, Zatem dla Ciebie nie istnieje rzeczywistość wiary,
                            dla mnie istnieje, a dla muzułmanina istnieje rzeczywistość wiary,
                            ale inna, niż moja.
                            Żeby wyjść z pata, proponuję inną płąszczyzną: otóż elementem
                            rzeczywistości społecznej jest to, że wielu ludzi wierzy w
                            Boga/Allaha/Krisznę/wielu bogów etc., a wielu ludzi nie wierzy w
                            istnienie jakiegokolwiek Boga czy bogów. Jako racjonalista musisz
                            się zgodzić, że takie zjawisko kulturowe i społeczne istnieje, bo
                            przecież wierzących spotykasz ciągle (empiria). Poza tym poglądy
                            religijne rożnych ludzi mają wpływ na ich system wartości, na
                            kulturę, sztukę, wzorce rodziny, obyczaje etc. I dlatego warto
                            przyjąć do wiadomości, że isnieje taka rzeczywistość społeczna. A
                            skoro istnieje, to warto cokolwiek wiedzieć o rozmaitych religiach,
                            żeby lepiej rozumieć świat, w którym się żyje. I moje wypowiedzi
                            służyły przede wszystkim temu, by Tobie i Twoim kolegom
                            racjonalistom to ułatwić, skoro interesują Was jakieś kwestie
                            dotyczące wiary katolickiej. Odniosłam wrażenie, że takich
                            informacji potrzebował Jajka, który dużo myśli i dyskutuje na temat
                            spraw religijnych i wydaje mi się, że bardzo poważnie traktuje
                            sprawy swojego światopoglądu.
                            Poza tym - przed jutrzejszą niedzielą - znak pokoju.
                            Proponuję
                            • srebrnarybka Re: Srebrnarybko! p.s. 25.04.09, 23:35
                              Co do tej wspólnej płaszczyzny jeszcze trochę doświadczenia
                              osobistego. Ja od ponad 20 lat "robię" naukowo w historii Kościoła i
                              kultury religijnej w średniowieczu. Gdybyś przeczytał moje
                              opublikowane w tych latach wiekopomne prace (wyjaśniam, że
                              wiekopomość to żart, nie mam przewrócone w głowie), nie byłbyś w
                              stanie stwierdzić, czy jestem wierząca, czy nie, nie mówiąc już o
                              tym, że i moje relacje z Panem Bogiem w tym czasie też bywały
                              skomplikowane Czytuję też prace różnych kolegoów po fachu i na
                              podstawie samych prac też nie byłabym w stanie zakwalifikować ich
                              religijnie. Niektorych znam osobiście i wiem, że trafiają się wśród
                              nich zarówno ostrzy antyklerykałowie i ateiści, jak i luzie głęboko
                              wierzący. Prace, poświęcone takim zagadnieniem, jak ryty i obrzędy w
                              czasie pielgrzymek, geografia pielgrzymek, badanie form kultu
                              świetych etc. nie dyskutują o tym, czy świety był święty, czy
                              rzeczywiście osiągnął zbawienie. Mnie i moich kolegów interesuje, w
                              jaki sposób takiego świętego czcili ludzie w średniowieczu. I to
                              jest rzeczywistość, którą możemy badać racjonalnie.
                              Nie wiem, czy nie napisałam o sobie za dużo, trudno, pozdrawiam
                              • 0golone_jajka pytanko 26.04.09, 10:03
                                Skoro znasz się na średniowiecznej historii Kościoła, to może znasz jakieś wiarygodne materiały dostępne w sieci na temat prześladowań czarownic, homoseksualistów, cudzołożników, żydów itp?
                            • lernakow Re: Srebrnarybko! 26.04.09, 15:27
                              srebrnarybka napisała:

                              > Żeby wyjść z pata, proponuję inną płąszczyzną: otóż elementem
                              > rzeczywistości społecznej jest to, że wielu ludzi wierzy w
                              > Boga/Allaha/Krisznę/wielu bogów etc., a wielu ludzi nie wierzy w
                              > istnienie jakiegokolwiek Boga czy bogów. Jako racjonalista musisz
                              > się zgodzić, że takie zjawisko kulturowe i społeczne istnieje, bo
                              > przecież wierzących spotykasz ciągle (empiria).
                              >
                              Jest to bliska mi płaszczyzna i staram się stać na niej, gdy dyskutuję zarówno z
                              osobami wierzącymi, jak i z ateistami. Chętnie też poznawałbym wierzących
                              poprzez rozmowę o tym, w co wierzą, ale problem polega na tym, że większość wie
                              o tym mniej niż ja, albo Jajka i o wiele mniej niż Ty, czy Sion2.
                              Nie przepadam za Jezusem, ale i mnie mierżą nieco ludzie, którzy nie są ani
                              zimni ani gorący, tylko ślizgają się na powierzchni rytuału i idą na łatwiznę
                              robiąc to, co "wszyscy".
                              Muszę przyznać, że po ostatniej wypowiedzi stałaś się jedną z moich ulubionych
                              dyskutantek. Pokój z Tobą i oby trafiło nam się jeszcze tu i ówdzie poniezgadzać.
                              • a.g.r.e.s.t Re: Srebrnarybko! 26.04.09, 20:30
                                lernakow napisał:
                                problem polega na tym, że większość wie
                                > o tym mniej niż ja, albo Jajka i o wiele mniej niż Ty, czy Sion2.

                                Przepraszam, ze się wtrącam do Waszej interesującej rozmowy, ale
                                chciałam zwrócić uwagę na to, że lepszym chrześcijaninem nie jest
                                ten, kto ma większą wiedzę na temat swojej religii. Jest parę
                                cytatów w NT na ten temat. Mozna być świętym w kościele katolickim,
                                a mimo to nie sprostać Twoim wymaganiom intelektualnym. Pozdrawiam.

                                • lernakow Re: Srebrnarybko! 27.04.09, 07:46
                                  a.g.r.e.s.t napisała:

                                  > lepszym chrześcijaninem nie jest
                                  > ten, kto ma większą wiedzę na temat swojej religii.
                                  >
                                  Masz jeszcze parę truizmów, którymi chciałabyś się z nami podzielić?

                                  > Mozna być świętym w kościele katolickim,
                                  > a mimo to nie sprostać Twoim wymaganiom intelektualnym.
                                  >
                                  Rzeczywiście, to się raczej wzajemnie wyklucza.
                        • sion2 Re: Srebrnarybko! 25.04.09, 14:48
                          Szczerze Ci dziekuje Srebrnarybko za pełne milosci słowa abym się
                          opamietala i dyskutowala tak jak Ty dyskutujesz. W istocie chętnie
                          podam ci kilkadziesiąt linków do moich dyskusji juz
                          zarchiwizowanych, z Jajcem Ogolonym w których rówine cierpliwie jak
                          Ty kilka lat temu tłumaczyłam, wykladalam, argumentowalam i
                          wyjasnialam. NIestey jesli nie dalo sie czegos wytlumaczyc w
                          maksymalnie 10 zdaniach Jajco sie skarzyl że za długo i że jaka
                          taka wiara katolicka jest niewiarygodna i dziwna skoro nie da sie
                          wytlumaczyc zagadnienia X w 10 zdaniach smile. A juz nie daj Boże
                          jesli sprowadzałam dyskusje na poziom akademicki i chcialam
                          dyskusji merytorycznej - nic z tego, Jajca i jego podobnych
                          interesuje tylko lektura Faktow i Mitów, Racjonalisty i Boga
                          urojonego. Poszerzyc jego horyznotow myslowych po prostu nie sposob.

                          I musze przyznac ze w swej katolickiej ciemnocie tak żem juz
                          zaslepiona i utwierdzona w nienawisci blizniego że po tylu wpisach
                          w tym wątku nadal nie rozumiem po co tłumaczyc sie przed
                          niewierzacym z wiary, jesli ten niewierzacy nie chce wierzyc -
                          czyzbys myslala że przekonasz ateiste do cudu Eucharysti? przeciez
                          wierzyc nie jest obowiazkiem wiec nie rozuymiem nadal skad dramat
                          Jajca ze jego syn "nie wierzy"?

                          Jak juz starasz się tak bardzo postepowac zgodnie z Ewangelia i
                          miloscia blizniego, radzę tez zastanowic sie nad slowami
                          Jezusa "Nie dawajcie psom tego, co święte, i nie rzucajcie swych
                          pereł przed świnie, by ich nie podeptały nogami, i obróciwszy się,
                          was nie poszarpały" (Mt 7,6).
                          Mysle że zgodnie z tą zasadą Jezus [b]nie odpowiedział[b] na
                          pytania zadawane Mu przez Heroda ani nie podjął dyskusji z Piłatem
                          na temat "cóż to jest Prawda?". Nie uczynił też zadnego znaku cudu
                          w Nazarecie skad pochodził. Bynajmniej nie z pogardy dla sluchaczy
                          czy mieszkanców, ale z szacunku dla Prawdy, która akuray tych ludzi
                          w ogóle nie interesowała. Oni prowokowali, szukali sensacji i
                          pałali chęcia przyłapaina Jezusa na jakiejś mętnej mowie. Dlatego
                          tez Jezus nie podjął z nimi rozmowy.
                          NIe jest prawdą iż chrzecijanin jest zobowiazany do tłumaczenia sie
                          ze swojej wiary bądz wyjasnienia jej tym, których intencją jest
                          wysmianie jej. Uważaj zatem czy aby w swojej milosci blizniego nie
                          narazasz Prawdy na niepotrzebne szyderstwa.
                          • condor Szanowna Pani Katechetko 25.04.09, 16:28
                            Jeśli kto przychodzi do Mnie, a nie ma w nienawiści swego ojca i matki, żony i
                            dzieci, braci i sióstr, nadto i siebie samego, nie może być moim uczniem" (Łk
                            14, 26).

                            Sion2 doskonale wpisujesz się w naukę swojego guru którego pozwoliłem sobie
                            zacytować powyżej. Jesteś chodzącą nienawiścią do wszystkiego co żywe łącznie z
                            sobą samą. Tak trzymaj a nagroda na pewno cię nie minie :0
                          • 0golone_jajka Droga sion2 25.04.09, 20:20
                            Zamiast w kółko klepać to samo (te Fakty i Mity przewinęły się chyba już w tym wątku, a przewijają się niemal w każdym, w którym coś o mnie piszesz - tak często to powtarzasz, że niedługo uwierzę że jestem ich redaktorem), odpowiedz lepiej na moje pytanie powyżej - gwarantuję, że o tym nigdy nie dyskutowaliśmy.

                            Tymczasem Ty wolisz powtórzyć swoją ograną płytę, a nie dyskutować, bo złapałem Cię na niekonsekwencji katolików, to wolisz udać że problemu nie ma.

                            I sama widzisz jak Ciebie odbierają ludzie a jak mnie. Obcy nam ludzie. Jednego nawet podejrzewasz że jest moim klonem! I Ty śmiesz twierdzić, że to ja jestem nienormalny!
                          • mamusia1999 Re: Srebrnarybko! 27.04.09, 11:09
                            na temat motywow Jajca wypowiadac sie nie moge. ale moge w
                            przyblizeniu wyjasnic dlaczego ja osobiscie jestem podatna na watki
                            religijne, dlaczego podejmuje dyskusje i dlaczego sie nia
                            emocjonuje - i z doswiadczenia wiem, ze tak odczuwa wielu ludzi.
                            moze ci to sion nieco ulzy, ale nie musisz sie przede mna tlumaczyc
                            z bycia gorycym, swiadomym i lojalnym katolikiem. i ze w sparwach
                            wiary i poza nia jestes madrym czlowiekiem.
                            mam w sobie tesknote za Absolutem. wierze, ze Jezus byl jego
                            uosobieniem.
                            rozumiem, ze u podstaw kazdej religii musi lezec jakas konkretna
                            wykladnia Absolutu. rozumiem tez potege rytualu. nie mialabym
                            zadnego "ale", gdyby Kosciol (i inne religie) stal na stanowisku :
                            TAKA a nie inna jest nasza wykladnia Boga, ale pewnikiem objawil i
                            objawia sie on INNYM rowniez inaczej. nasza wykladnia moze byc z
                            definicji tylko odzwierciedleniem okruchow Boga.
                            ale tak niestety nie jest, Kosciol (i kazda inna religia) uzurpuje
                            sobie prawo do prawdy abslotutnej. tak, opieram sie tu na osobistej
                            percepcji, 40 lat chadzalam do Kosciola. owszem toleruje sie
                            istnienie innych religii, ale jak przyjdzie co do czego (nie dalej
                            jak w zeszlym roku mocno zmrozilo ewangelikow, jak sie okazalo ze
                            sa ponoc w bledzie) to z tej tolerancji
                            wychodzi ....politowanie: "biedni X, nie dostapili PRAWDZIWEJ laski"

                            jesli ktos przezywa Eucharystie zgodnie z kanonem to mnie nic do
                            tego. ja przezywam ja inaczej, tylko jak wiesz "nie wolno" mi tego
                            robic w ramach katolickiej mszy swietej, bo kto w przemienienie nie
                            wierzy, conajmniej na ten Sakrament nie zasluguje. i tu mam
                            problem, demokratyczny mam umysl i serce.
        • mamusia1999 Re: Mój syn nie wierzy, że hostia to PrAwDzIwE ci 24.04.09, 14:21
          no ja tu jednak widze pewna niezgodnosc - Genesis to przypowiesc a
          Ewangelisci sprawozdali slowo w slowo? dni to nie dni, Ewa nie
          doslownie z zebra ale Maryja poczela doslownie bez odbycia stosunku
          i Jezus na pozegnianie nakarmil swoich uczniow doslownie swoim
          cialem i krwia?
          ze Absolut niepojety (wiec nie do udowodnienia) to sama czuje,
          wierze itd. tylko wtedy NIKT nie moze go pojac a juz najmniej
          opisac w postaci dogmatow. istota zycia duchowego sa rozmyslania
          nad natura Absolutu, ustanawianie dogmatow mowiac jezykiem
          katolickim uwazam za grzech pychy.
          nie studiuje religii, bo nie odczuwam takiej potrzeby. ale ze Syn
          byl jak najbardziej czlowieczy, ze doslownie zmartwychwstal i
          doslownie fizycznie wstapil do nieba to chyba tez dogmat? to juz
          nie na temat watku, ale jak juz sobie rozwazamy: po co wyposazac
          Jezusa w "cudowne" wlasciwosci? czy tylko Jezus "cudowny" jest
          godny wiary? moze trudniej byloby uwierzyc w jego boskie
          poslannictwo gdyby byl czlowiekiem bez szczegolnych
          wlasciwosci....fizycznych? a czy to nie grzech malej wiary? ja tam
          wierze w Jego przeslanie, w milosc jako glowy atrybut absolutu.
    • zebra12 Przeczytałam cały wątek. Ufff 01.05.09, 15:21
      Zważając na własne doświadczenia, poszukiwania, błądzenia, pytania
      itp uważam, że człowiek, który ma wątpliwości tak naprawdę szuka.
      Człowiek który o nic nie pyta, jest pewnien swego, uważa, że już
      znalazł. Który z nich ma większą szansę na dojście do prawdy? Nawet
      Jezus wzywał do szukania. Krytykował tych, którzy byli zbytnio
      zapatrzeni w swoje racje. Sama mimo, że jestm wierząca, to wciąż
      szukam, pytam, dociekam. Nie wierzę we wszystko, bo tak trzeba. Moje
      wątpliwości też nieraz przysporzyły mi kłopotów. Czasem ktoś uznał,
      że bluźnię, że nie wierzę itp. A przeciez nic złego w dyskusji,
      zastanawianiu się, dywagowaniu. Pewne prawdy, które wydawały się
      kiedyś wiecznymi, dziś przeminęły, są śmieszne. Np.: sprawa kobiet,
      które musiały nakrywać głowy podczas modlitwy. Dziś to przeżytek. I
      modlitwa bez nakrycia głowy nie jest już grzechem. A takich
      przykładów jest dużo. Nigdyś nie było celibatu i było to naturalne,
      a biskup, wg słów Biblii, miał być nienagannym mężem jednej żony.
      Dziś te słowa, mimo, że przeciez tak mocno wypowiedziane w NT są dla
      nas anachroniczne. Dziś to celibat wydaje się być czymś naturalnym i
      nakazanym przez samego Boga.
      Uważam, że warto o tych rzeczach dyskutować. Nie zżymać się, nie
      opluwać, nie potępiać.
      A komunia? Cóż, dla mnie jest symbolem, który należy traktować
      poważnie. Kościół jest Ciałem Chrystusa. Cząstką tego Ciała jest
      każdy wierzący, a swój udział w nim potwierdza się poprzez
      przyjmowanie komunii. Nie wiem tylko czemu w KK nie spożywa się
      wina, które jest symbolem Krwi Pańskiej - okupienia, cierpienia,
      zbawienia. Ktoś już tu o to pytał, ale odpowiedzi się nie doczytałam.
      • sion2 Re: Przeczytałam cały wątek. Ufff 01.05.09, 16:17
        Zebro - ja akurat sie zgadzam z pierwsza polowa twej wypowiedzi.
        Wierzyc "bo tak" to wierzylam do jakiegos 13 roku zycia, pozniej
        moja wiara stala sie swiadomym i rozumnym wyborem. Nigdy nie balam
        sie i boje dyskusji i trudnych pytan - ciekawe ze w
        srodowisku "koscielnym" jestem uwazana za osobe zbyt liberalna i
        krytykujaca oraz dociekliwa. A wsrod antyklerykalow jestem uwazana
        za bezmozgowe stworzenie wierzace w bajki ksiezy... Niestety nie
        wiem jakie pytania zadal mi Jajco gdy jego postow do mnie z zasady
        nie czytam i nie zmienie swojego postanowienia. Chocby nie wiem jak
        go skrecalo i tworzyl kolejne "tytuly" majace mnie sprowokowac.
        Chrzecijanin ma obowiazek wierzyc rozumnie ale tez ma obowiazek
        bronic wiary. Obrona polega czasami na milczeniu i niewdawaniu sie w
        jalowe dyskusje z ludzmi ktorzy NIE CHCA poznac Boga i wiary ale
        chcą wystawic nas na probe, przylapac na mętnej mowie, zlapac "za
        slowko" i usiluja zapędzic w kozi rog. Jezus z takim ludzmi nie
        podejmowal dialogu. Nie czynil cudow wsrod tych ktorzy chcieli cudu
        nie po to aby uwierzyc ale po to aby Jezus im cos "udowodnil" albo
        żeby w ich mniemaniu swoim czynem wykroczyl przeciw prawu. Jezus nie
        odpowiadal na pytania Heroda i nie dyskutowal z Piłatem. Wiedzial
        swoje, wiedzial że ma rację i nie wystawial Prawdy na kpine mówiąc
        słowa zycia do tych co je podepczą jak świnie. Jezus zawsze
        rozmawial z kazdym kto rzeczywiscie SZUKAL a nie wystawial na probe
        (w swoim mniemaniu).
        Natomiast dwie twoje wypowiedzi zdumialy mnie. Z tego co pamietam
        nie jestes katoliczka choc dzieci ochrzcilas w kosciele katolickim.
        NIekatolicy zawsze sie szczyca ogromna znajomoscia Pisma św.,
        uwazaja sie za lepszych od katolikow. No wiec dziwi mnie to że nie
        znasz 1 Listu do Koryntian rozdz 7, bo sugerujesz ze celibat nie
        wzial sie z Pisma sw. Otoz wrecz przeciwnie - celibat owszem nie
        jest nakazany ale jest zalecany przez sw. Pawla dla tych
        ktorzy chca sie poswiecic calkowicie sluzbie Bozej
        25 Nie mam zaś nakazu Pańskiego co do dziewic, lecz daję radę jako
        ten, który - wskutek doznanego od Pana miłosierdzia - godzien jest,
        aby mu wierzono. 26 Uważam, iż przy obecnych utrapieniach dobrze
        jest tak zostać, dobrze to dla człowieka tak żyć. 27 Jesteś związany
        z żoną? Nie usiłuj odłączać się od niej! Jesteś wolny? Nie szukaj
        żony! 28 Ale jeżeli się ożenisz, nie grzeszysz. Podobnie i dziewica,
        jeśli wychodzi za mąż, nie grzeszy. Tacy jednak cierpieć będą udręki
        w ciele, a ja chciałbym ich wam oszczędzić. 29 Mówię, bracia, czas
        jest krótki. Trzeba więc, aby ci, którzy mają żony, tak żyli, jakby
        byli nieżonaci, 30 a ci, którzy płaczą, tak jakby nie płakali, ci
        zaś, co się radują, tak jakby się nie radowali; ci, którzy nabywają,
        jak gdyby nie posiadali; 31 ci, którzy używają tego świata, tak
        jakby z niego nie korzystali. Przemija bowiem postać tego świata. 32
        Chciałbym, żebyście byli wolni od utrapień. Człowiek bezżenny
        troszczy się o sprawy Pana, o to, jak by się przypodobać Panu. 33
        Ten zaś, kto wstąpił w związek małżeński, zabiega o sprawy świata, o
        to, jak by się przypodobać żonie. 34 I doznaje rozterki. Podobnie i
        kobieta: niezamężna i dziewica troszczy się o sprawy Pana, o to, by
        była święta i ciałem, i duchem. Ta zaś, która wyszła za mąż, zabiega
        o sprawy świata, o to, jak by się przypodobać mężowi. 35 Mówię to
        dla waszego pożytku, nie zaś, by zastawiać na was pułapkę; po to,
        byście godnie i z upodobaniem trwali przy Panu.


        Druga zas sprawa w ktorej nie posiadasz prawdziwych informacji to
        twoje pytanie dlaczego w kosciele katolickim nie spozywa sie Krwi
        Chrystusa. Nic bardziej blednego ale wiem ze takie wlasnie opinie
        powtarza sie wsrod protestantow w nurcie deprecjonowania wszystkiego
        co katolickie.
        Ogólne Wprowadzenie do Mszału Rzymskiego - to taki megazbior
        wszystkich zasad liuturgicznych, zwyczajow, opis sakramentow i
        sakramentaliow itp. - wyraznie pozwala wszystkim wiernym swieckim
        katolickim przyjmowac Komunie sw pod obiema postaciami. Nie ma
        zwyczaju udzielania jej w taki sposob podczas masowych mszy sw
        własnie dlatego że to jest Krew prawdziwa a jej symbol
        i bardzo
        łatwo moznaby ją rozlac gdy kaplana np. ktos potrąci. Własnie z tego
        powodu nie udziela sie jej co niedziela na mszach dla kilkuset osob.
        Za to ja sama przyjmuje Komunie pod obiema postaciami minimum
        kilkanascie razy do roku a najczesciej kilkadziesiat gdy uczestnicze
        w rekolekcjach, we mszach dla malych grup, w uroczystosciach, gdy w
        mojej parafii w kazdy Wielki Czwartek Komunia pod obiema postaci
        jest udzielana kazdemu kto cche a proboszcz prosi o uwazne
        poruszanie sie przy ołtarzu. Sa nawet specjalne naczynia liturgiczne
        uzywane do tego celu - duzy kielich-czara a w srodku niej jeszcze
        jedna mniejsza w ktorej jest Krew Panska w obwodzie wiekszym lezą
        konskrowane Hostie. Ogólne Wprowadzenie... wymienia kilka sytuacji
        gdy kazdy wierny moze przyjac Komunie pod obiema postaciami.

        Jak juz raz napisalam - dla mnie mozesz wierzyc nawet ze chleb
        konsekrowany to symbol Hary Kriszna, mnie to obojetne. natomiast
        katolik wierzy ze jest to Cialo Chrystusa i Krew Chrystusa a nie
        jego symbole, zgodnie z tym co powiedzial sam Jezus w rodz 6
        Ewangelii sw Jana. Mnie nikt nie kazal tak wierzyc, ja uwierzylam
        Jezusowi i doswiadczam Jego dzialania i obecnosci w Komunii sw.,
        odrzucajac te wiare musialabym wyprzec sie Boga. W kosciele
        katolickim nie spozywa sie wina ktore jest symbolem ale spozywa sie
        Cialo i Krew Chrystusa ktore godnie przyjete daja łaske zycia
        wiecznego według słow samego Jezusa. Ty ciagle tkwisz w Starym
        Testamencie, Jezus mowil o tym ze nasi przodkowie jedli manne z
        nieba na pustyni i pomarli (duchowo) ale Chleb ktory On da bedzie
        dawal nam łaske zycia wiecznego. Zastanow sie sama czy symbol Jezusa
        moze dawac łaske zycia wiecznego. Poczytaj rozdz 6 Ewan sw Jana -
        polecam.
        • 0golone_jajka i znów kłamiesz 02.05.09, 20:22
          > Niestety nie
          > wiem jakie pytania zadal mi Jajco gdy jego postow do mnie z zasady
          > nie czytam i nie zmienie swojego postanowienia.


          No i znów kłamiesz. Przecież ten wątek założyłem ja, a więc czytasz moje posty. Tylko to trudniejsze pomijasz smile

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka