Dodaj do ulubionych

Samodzielny wyjazd 18latki

21.07.09, 19:13
Planuję podróż na drugi koniec Polski, ok. 450km (8h) pociągiem, do znajomej, której nigdy nie widzieli moi rodzice, a z którą znam sie już ze 3 lata (choć widujemy się sporadycznie). Rodzice nie chcą się zgodzić ze względu na odległość, samotną podróż i nieznajomość tej osoby, rodziny ani jej "towarzystwa". Ja jednak jestem co do niej pewna i wiem, że mogę spokojnie jechać na parę dni. I tu rodzi się moje pytanie. Czy to ja jestem nieodpowiedzialna, że jako 18letnia dziewczyna chce się wybrać w taką podróż pociągiem, czy to moi rodzice są przewrażliwieni, a jeśli tak, to co z tym fantem zrobić? Bo szczerze mówiąc na wyjeździe zależy mi bardzo, a nie chcę nadwyrężać ich zaufania do mnie, upierając się i mówiąc "jadę" mając wszystkich w głębokim poważaniu.
Obserwuj wątek
    • fivi P.S. 21.07.09, 19:21
      Wiem, że forum przeznaczone jest raczej dla rodziców z nastolatkami, a nie nastolatków, których problemem są rodzice wink ale chciałam poznać zdania z perspektywy ludzi już dorosłych, co na forach młodzieżowych było raczej niemożliwe.
      • maksimum Ja tez tak kiedys jezdzilem. 21.07.09, 19:32
        I okazalo sie,ze ta dziewczyna byla siostra Marcina Danca.
        Ciagnelo sie to troche,az zmarlo smiercia naturalna.
        Jak masz znalezc rzeczywiscie kogos wartosciowego,to znajdziesz go w swoim miescie.
        Ja poznalem swoja zone na Mazurach,a oboje jestesmy z Warszawy.
        Ja bym Ci dal pojechac na drugi koniec Polski,ale to na dluzsza mete sensu nie ma.
        • fivi Re: Ja tez tak kiedys jezdzilem. 21.07.09, 20:28
          Nie jadę do swojego chłopaka, a do dziewczyny, która jest właściwie najbliższą mi osobą, poza oczywiście rodzicami i rodzeństwem, i którą stawiam na równi z nimi. Mogłam napisać właściwie że chodzi o przyjaciółkę, a nie znajomą. Więc kończyć tego nie myślę smile
      • andaba Re: P.S. 21.07.09, 19:37
        No, a jakbyś poszła rok wcześniej do szkoły i w tym roku poszła już na studia i musiała wyprowadzić się do miasta odległego o kilkaset kilometrów, to mama jeździłaby z tobą, pilnowała cię w pociągu, szukała ci mieszkania i przeprowadzała wywiad środowiskowy na temat ewentualnych współmieszkanek? A gdybyś chciała za mąż wyjść?

        Ty jesteś pewna, że osoba do której jedziesz jest godna zaufania?
        Wybierz dzienny pociąg lub jedź autobusem, a to, że nie próbujesz stawiać na szali swojej dorosłości, lecz myślisz o rodzicach świadczy o twojej dojrzałości. Spróbuj ich jeszcze przekonać, starając się wybrać jak najbardziej strawną dla nich opcję podróży i obiecaj częste kontaktowanie się. Masz skończone 18 lat?

        Swoją drogą czasy się zmieniły, a mnie się ciągle wydaje, że jestem młoda smile
    • mamusia1999 Re: Samodzielny wyjazd 18latki 21.07.09, 19:30
      ja twoj dylemat rozumiem. pewnie jeszcze mieszkasz u rodzicow?
      jesli tej znajomosci jestes pewna i chcesz jechac, to nie
      pozostanie ci nic innego jak postawic na swoim. maja w sumie do
      wyboru: wyjazd po dobremu, bez kwachow i z telefonami itd, albo sie
      obraza i nic nie dowiedza. wyjasnij im, ze rozumiesz ich "thriller
      w glowie" ale dla ciebie to nie ma zwiazku z rzeczywistoscia i
      jedziesz, bo jestes dorosla. zapewnij, ze dzieki ich wychowaniu
      swietnie dajesz sobie rade.
      przeciez 18latki wyjezdzaja na studia i tyle ich widzieli.
      • verdana Re: Samodzielny wyjazd 18latki 21.07.09, 19:51
        Rodziców pogięło????
        Ja lecialam majac 17 lat samado Francji. Moje dzieci jechaly same
        autobusem na drugi koniec Polski w podeszlym wieku lat 7 i 10. W tym
        roku mialam poslać 14 latka pociągiem do Krakowa, nie wyszlo, ale do
        glowy mi nie przychodzilo, ze jest za mlody, by sam podrózować.
        Rodzice nie muszą znać Twoich znajomych. A już poznanie rodziny
        znajomych jest idiotyzmem.
        Jesli dotychczas bylas osobą odpowiedzialna, jezeli nie zrobilas
        nic , co doprowadziloby rodziców do teo, ze zasadnie nie mieliby do
        Ciebie zaufania (niedotrzymywanie obietnic, zle towarzystwo,
        przychodzenie do domu po pijanemu, narkotyki) to ich zachowanie
        graniczy z patologią. Jesli juz kiedys zawiodlas zaufanie - trudno,
        to sa konsekwencje. le jakos nie sądze, aby o to chodziło.
        Czyli - o ile dotychczas bylaś "grzeczna córeczką", to czas z tym
        skonczyć - nie ma mowy o tym, abys "nadwyrężyła zaufanie", bo jak
        widac zaufanie rodzicw do ciebie jest zerowe. Gorzej nie bedzie.
        Dlaczego radze sie postawić i jechać? Cóż, widze skutki nie
        stawiania się. Znam 25-latkę, mądrą, miłą, odpowiedzialną, ktora
        musi być w domu na 10 i wykonuje wszystkie polecenia mamusi. Nie
        postawila się wtedy, gdy był na to czas - a teraz jest juz
        niesamodzielna.
        • sir.vimes Re: Samodzielny wyjazd 18latki 21.07.09, 23:03
          nie ma mowy o tym, abys "nadwyrężyła zaufanie", bo jak
          > widac zaufanie rodzicw do ciebie jest zerowe. Gorzej nie bedzie.

          Też tak mi się wydaje.
          Celu poznawania rodziców dorosłej przyjaciółki dorosłego dziecka nie pojmuję.
        • quba Re: Samodzielny wyjazd 18latki 29.07.09, 10:55
          verdana napisała:

          Moje dzieci jechaly same
          > autobusem na drugi koniec Polski w podeszlym wieku lat 7 i 10.


          To akurat swiadczy o twojej wielkiej niefrasobliwosci.
          Twoje dzieci na pewno kiedys Ci to wypomna jako zarzut.
          • verdana Re: Samodzielny wyjazd 18latki 29.07.09, 12:06
            No cóz, dzieci są dorosłe, samodzielne i z przyjemnoscia wspominaja
            tamten wyjazd. Cóz by miały wypominac - udane wakacje?
    • sir.vimes Re: Samodzielny wyjazd 18latki 21.07.09, 23:02
      Myślę, że primo: jesteś osobą pełnoletnią, secundo: to twoja znajoma, nie
      rodziców, nie muszą jej znać, tertio: warto na spokojnie porozmawiać z rodzicami
      jeszcze raz.

      Czego się obawiają?
      • bi_scotti Re: Samodzielny wyjazd 18latki 22.07.09, 02:50
        Nie myslalam, ze jeszcze moga byc tacy rodzice. Na dodatek Oni sa
        pewnie w moim wieku albo i mlodsi - to okropne, ze tak szybko
        zapomnieli o wlasnej mlodosci. Serdecznie wspolczucje!
        Oczywiscie, jedz. Ja w ogole nie rozumiem dlaczego rodzicow pytasz o
        zdanie/zgode. Jesli masz swoje pieniadze na podroz, informujesz
        rodzicow kiedy jedziesz, kiedy wracasz, dajesz buzi i w droge.
        Ja mam 3 dzieci, najmlodsze jest w Twoim wieku - jak slowo daje nie
        rozumiem Twoich starych choc to pewnie moje pokolenie. Zesz wyzwol
        sie, dziewczyno! Jesli nie teraz, to kiedy zamierzasz zaczac
        podejmowac samodzilne decyzje?
    • allija Re: Samodzielny wyjazd 18latki 22.07.09, 03:35
      tak czytam te odpowiedzi w stylu jesteś dorosła i rodzicom nic do
      ciebie, no ciekawe... Dorosła to bedziesz jak zaczniesz na siebie
      zarabiać i będziesz osoba samodzielną, póki co zapewne jesteś na
      garnuszku rodziców i w dużej mierze jesteś od nich zalezna a mamusia
      i tatuś chodzą na wywiadówki, jaka tu dorosłość? 18 lat to nie
      wszystko a w dniu 18ych urodzin pewnie nagle więcej ci rozumu nie
      przybyło niz miałaś dzień wcześniej.
      Rady w stylu jadę po dobroci albo i nie ale wtedy nie bedę dzwonić,
      o niczym mówić, no, ja chciałbym zobaczyć mamusię1999 jak jej własne
      18letnie dziecko tak powie.
      Nie sądzę żeby rodzice nie mieli do ciebie zaufania tylko zwyczajnie
      boja się o twoje bezpieczeństwo, o to że możesz doznać krzywdy ze
      strony innych ludzi przed którą sama nie zdołasz się obronic, z
      braku zyciowego doświadczenia, dzieciecej jeszcze naiwności itp. Być
      może rodzice popełnili błąd nie usamodzielniając cię stopniowo,
      zbytnio cie ochraniali, nie wiem. Ale też i takie obawy są czymś
      całkowicie naturalnym przy pierwszych wypadach dorastających dzieci,
      jeśli przebiegają bez problemów, rodzice widzą że dziecko sobie
      radzi, że nie powodów do obaw to sytuacja normuje sie.
      Masz rodzeństwo, starsze? jeśli tak to pogadaj z nimi, oni juz przez
      to przeszli więc cos poradzą. Może spróbuj zaprosic przyjaciółkę do
      siebie na parę dni, rodzice poznają kim jest a i ty moze lepiej ja
      poznasz bo jak piszesz za wielu okazji nie miałaś a kontakt
      telefoniczny czy gadu-gadu to nie jest to samo co rzeczywistość.
      Spróbuj z rodzicami negocjować, powiedz czego ty pragniesz, swoje
      argumenty i negocjuj warunki, np krótszy wyjazd, telefon codziennie,
      rozmowa telefoniczna z rodzicami przyjaciółki przed twoim wyjazdem,
      pojedziesz expresem, pociągiem z miejscówka czy PKSem i co tam
      jeszcze.
      • fivi Re: Samodzielny wyjazd 18latki 22.07.09, 08:28
        Owszem, jestem na ich "garnuszku", lat mają 5x, i tak - boją się o moje bezpieczeństwo. Głównym powodem jest ponoć to, że może mi się coś stać w pociągu, a jak mi się nie spodoba na miejscu "to gdzie pójdziesz?". Niestety z pewnych względów przyjaciółka nie może przyjechać. Co do tego czy miałam z nią kontakt tel, gg - poznałam ją w rzeczywistości i spędziłyśmy jednak trochę tych dni razem.

        A z rodzeństwem starszym nie pogadam. Mój brat pierwszy raz wyszedł na imprezę na noc i wyjechał ze znajomymi na wakacje w wieku 22 lat, więc historia jego usamodzielniania się jest nie tyle wspomagająca co raczej przeszkadzająca (facet, a decyduje się na takie rzeczy później).

        Mam wrażenie że rodzice wręcz nie chcą żebym się usamodzielniła i nigdy nie chcieli, więc to teraz tylko przysparza problemu. A argument "mam 18 lat" odpada, bo "dopóki mieszkasz z nami robisz to co my chcemy".
        • sir.vimes Re: Samodzielny wyjazd 18latki 22.07.09, 08:44
          "Owszem, jestem na ich "garnuszku""

          to nie ma kompletnie nic do rzeczy.

          boją się o moje bezpiec
          > zeństwo

          Ja się boję o bezpieczeństwo mojej babci pod 90 - czy mam prawo z tego tytułu
          zabronić jej wychodzić z domu? Poczytalna jest, dorosła jest. Swoja drogą, moja
          matka tez boi się o moje bezpieczeństwo - a ja o jej. W schronie przeciwatomowym
          zamknąć się nie zamierzam.

          "bo "dopóki mieszkasz z nami robisz to co my chcemy""

          Szczerze? Zrobiłabym wszystko by z nimi nie mieszkać. Zresztą, w Twoim wieku
          mieszkałam już sama. Było piękniesmile
          • azile.oli Re: Samodzielny wyjazd 18latki 22.07.09, 08:55
            Pogadaj jeszcze z rodzicami, ale powiedz, że i tak pojedziesz.
            Jesteś pełnoletnia i masz prawo jechać, gdzie chcesz. To, że rodzice
            Cię utrzymują nie ma nic do tego, bo rozumiem, że się uczysz, więc
            mają taki obowiązek.
            Rodzice przeginają z tą nadopiekuńczością, a szczytem jest
            stwierdzenie, że masz robić, co chcą, bo z nimi mieszkasz. To ich
            zapytaj , czy chcą, abyś się wyprowadziła. Mogę się założyć, że nie
            chcą, więc niech się lepiej tym argumentem nie zasłaniają.
            • verdana Re: Samodzielny wyjazd 18latki 22.07.09, 10:37
              Jeżeli czegoś nienawidzę, to argumentu, ze jak rodzice utrzymują,
              czy jak się z nimi mieszka - to mają prawo do decydowania za swoje
              dziecko. czyli jesli 18-latka olewa naukę i idzie do pracy - to
              znaczy, ze jest dorosła i odpowiedzialna, a jak nie daj bóg 23 latka
              zda na studia doktoranckie to ma wypełniać polecenia rodziców i
              wracać o 22 do domu, bo doroslość== posiadaniu kasy. Bzdura do
              kwadratu.
              Rodzice mają porawo się bać o bezpieczeństwo dzicka - jest to cena,
              którą ONI płacą za posiadanie dzieci. Nie jest to jednak zaden
              argument, aby 18-latki nie wypuszczać z domu. To jest ich sprawa,
              ich problem - mają się bać, chodzić po ścianach, a pozwolić. Dziecko
              nie musi być zakładnikiem lęku rodziców.
              Na wywiadówki do 18 latków nie chodziłam i nie zamierzam, bowiem
              jest to kompletna bzdura - połaczona ze złamaniep rawa o ochronie
              danych ospobowych.
              • a.nancy Re: Samodzielny wyjazd 18latki 22.07.09, 11:49
                verdana napisała:

                > Jeżeli czegoś nienawidzę, to argumentu, ze jak rodzice utrzymują,
                > czy jak się z nimi mieszka - to mają prawo do decydowania za swoje
                > dziecko. czyli jesli 18-latka olewa naukę i idzie do pracy - to
                > znaczy, ze jest dorosła i odpowiedzialna, a jak nie daj bóg 23 latka
                > zda na studia doktoranckie to ma wypełniać polecenia rodziców i
                > wracać o 22 do domu, bo doroslość== posiadaniu kasy. Bzdura do
                > kwadratu.

                nie, tu nie chodzi o dorosłość. tu chodzi o władzę. i to o najbardziej
                prymitywną formę jej sprawowania: "ręka, która rządzi miską, rządzi całym
                światem" (Fistaszki smile).
                pracującej 18-latki nie ma czym szantażować, to jedyna różnica.
                • verdana Re: Samodzielny wyjazd 18latki 22.07.09, 12:34
                  Alez oczywiscie, ze tak. Niestety, pracująca 18-latke ludzie lubiący
                  wladze szantazują zwykle nadal tekstami "póki tu mieszkasz', a gdy
                  się wyprowadzi "do grobu nas wpedzasz, niewdzięczna".
                • titta Re: Samodzielny wyjazd 18latki 24.07.09, 15:55
                  Przy takiej postawie, pracujace dorosle dzieci szantarzuje sie
                  empcjonalnie "nie dbasz o mnie", "zobacz, oni maja normalna rodzine,
                  dzieci dbaja o rodzicow (mieszkaja z nimi) a ty taka niedzieczna
                  jestes", "taka slaba jestem, chora, niewiadomo ile to jeszcze
                  potrwa" itp.
              • allija Re: Samodzielny wyjazd 18latki 22.07.09, 13:05
                no a czemu ty tak wszystko rozumiesz wprost? trochę
                wyobraźni...osoba, która sama się utrzymuje to nie tylko ma kasę,
                także musi wiele spraw samodzielnie rozpatrywać, decydowac o sobie,
                podejmować ważne, czasami nieodwracalne decyzje i ponosic ich
                skutki. To wszystko właśnie powoduje, że staje się dorosła a jej
                postępowanie staje się odpowiedzialne względem siebie i innych. To
                tak wygodnie jest szafować tymi 18latami podczas kiedy ma się w
                głowie siano i za nic nie odpowiada tak naprawdę /pomijam
                skrajności/ bo jakby co to rodzice szybciutko wyciągną pomocną
                łapkę. Osoba staje się dorosła kiedy potrafi podejmować racjonalne i
                odpowiedzialne decyzje, kiedy potrafi przewidzieć ich skutki, także
                kiedy szanuje siebie ale i innych w tym swoich rodziców, nieważne
                ile ma się lat, zwyczajowo tak właśnie staje się kiedy zaczynamy
                samodzielnie się utrzymywać ponieważ zostajemy zmuszeni do
                zachowania jw, czasami dorosłymi stają się i 16latki a 25latki
                jeszcze nie.
                Na dokladkę znamy tylko stanowisko dziewczyny. Jeśli do tej pory
                żyła "pod kloszem" to nie dziwiłabym się rodzicom, przy czym jak
                widzę większość nastolatków to właśnie takie wrażenie odnoszę,
                czasami nie potrafią załatwić najprostszych spraw, nie chce im sie
                bo i po co skoro mamusia czy tatuś szybciutko wsiądą w samochód i
                załatwią to czy tamto żeby dziecko nie tłukło sie przez całe miasto
                tramwajem, nich lepiej posiedzi sobie na gadu-gadu. Jeśli rodzice
                dziewczyny mają jakieś obawy to być może mają ku temu powód, być
                może nie ale tak do końca tego nie wiemy. A juz stanowisko w
                stylu "mam wszystko w d..., wyjeżdżam bo jestem pełnoletnia" to jak
                dla mnie świadczyć może jedynie o rodzinie dysfunkcyjnej, nie
                wyobrażam sobie żeby moje dziecko tak właśnie się do mnie odezwało.
                Przy czym moje dzieciaki nie mają problemu z wyjazdami jakby co,
                mając 17 lat /czyli niepełnoletni/ syn pojechał z grupą nieznanych
                mi przyjaciół połazic po Tatrach a w górach wcześniej był raz, na
                zimowisku. Z tym że ja swoje dziecko znam na tyle ze mogłam sie na
                cos takiego zgodzić, pod ustalonymi wspólnie warunkami. I syn wie że
                nie warto tych warunków łamać.
                To że ty nie chodziłaś na wywiadówki to całkowicie twoja sprawa,
                zależy to od szkoły i dla przykładu beton z niektórych warszawskich
                szkół /tzw renomowanych/ wymaga chodzenia na wspomniane wywiadówki,
                ja zaś zamiast się wykłócać wolę czas spożytkować inaczej, przede
                wszystkim spokojniej, nie warto toczyć boju o 2 wywiadówki zważywszy
                że matura jest w 19 roku życia ucznia, no, ale co kto lubi.
                • allija Re: Samodzielny wyjazd 18latki 22.07.09, 13:16
                  no i a propos kasy to taka kwestia którą pomijamy, to
                  najprawdopodobniej rodzice sfinanasuja wycieczke dziewczyny.
                  I wcale nie musza tego robic.
                • mamusia1999 Re: Samodzielny wyjazd 18latki 24.07.09, 12:14
                  >> osoba, która sama się utrzymuje to nie tylko ma kasę,
                  także musi wiele spraw samodzielnie rozpatrywać, decydowac o sobie,
                  podejmować ważne, czasami nieodwracalne decyzje i ponosic ich
                  skutki.

                  no wlasnie podjela decyzje - chce jechac. i jest gotowa poniesc
                  skutki - ze sie bedzie zle czula u obcych, ze kolezanka na dluzej
                  nie taka fajna, ze podroz uciazliwa itd...itd

                  i zgadzam sie calkowicie - rodzice jej tego nie musza w zaden
                  sposob ulatwiac, ani finansowo ani organizacyjnie.
              • sir.vimes Zakładnik lęku - ładne:) 22.07.09, 17:21
                "Dziecko
                nie musi być zakładnikiem lęku rodziców. "

                Nie musi i nie powinno.

                A rodzicom marzącym o zamknięciu dzieci w szklanej klatce (czyli np. zabranianiu
                wyjazdów) gorąco polecam powieść "Historie jednej sprawy" Kate Atkinson. Tam
                tatuś by chronić 18 letnią córkę przed wieczornymi powrotami do domu z
                wakacyjnej pracy w knajpie załatwia jej praktykę w swojej kancelarii.
                Konsekwencje są, no cóż, ostateczne i śmiertelne.

                Niebezpiecznie może być wszędzie, zakazami czy zamykaniem w domu nie da się
                nikogo uchronić przed niebezpieczeństwem.

                A poza tym - 8 godzinna podróż do koleżanki jest normalną aktywnością także dla
                osoby sporo młodszej niż 18 lat, naprawdę.
              • anuszka_ha3.agh.edu.pl Re: Samodzielny wyjazd 18latki 22.07.09, 22:06
                > Jeżeli czegoś nienawidzę, to argumentu, ze jak rodzice utrzymują,
                > czy jak się z nimi mieszka - to mają prawo do decydowania za swoje
                > dziecko.(...)

                O, jakie to mądre! Jak rzadko mogę przeczytać takie opinie! Dzięki, Verdana.
                Mnie też strasznie wkurzają takie argumenty. Wygląda na to, że większość
                rodziców w Polsce szantażuje dorosłe dzieci pieniędzmi. Co jest głupie w sumie,
                bo ludzie nawet po 30. często kupują mieszkania za pieniądze rodziców - i co,
                wtedy też mają się ich słuchać, bo są na ich garnuszku?
                • sir.vimes Re: Samodzielny wyjazd 18latki 23.07.09, 16:26
                  Wygląda na to, że większość
                  > rodziców w Polsce szantażuje dorosłe dzieci pieniędzmi.

                  Zauważ, Anuszka, ze to ma swoją drugą stronę - tzn często nestorów rodzinnych
                  traktuje się jak mebel bez prawa do jakichkolwiek decyzji. Zemsta za dzieciństwo
                  i młodość czy faktyczne przekonanie, że kto nie pracuje jest częścią inwentarza
                  a nie człowiekiem? Jedna i druga opcja przeraża.
                  • anuszka_ha3.agh.edu.pl Re: Samodzielny wyjazd 18latki 25.07.09, 00:40
                    > Wygląda na to, że większość
                    > > rodziców w Polsce szantażuje dorosłe dzieci pieniędzmi.
                    >
                    > Zauważ, Anuszka, ze to ma swoją drugą stronę - tzn często nestorów rodzinnych
                    > traktuje się jak mebel bez prawa do jakichkolwiek decyzji. Zemsta za dzieciństw
                    > o
                    > i młodość czy faktyczne przekonanie, że kto nie pracuje jest częścią inwentarza
                    > a nie człowiekiem? Jedna i druga opcja przeraża.

                    To się chyba jakoś samo nakręca.
                • orngbl Re: Samodzielny wyjazd 18latki 26.07.09, 16:24
                  Również ja powiem - jakie to mądre! Mam 23 lata, właśnie po dwóch latach spędzonych za granicą wracam na stałe do Polski, i trochę groszy zarobiłam po drodze. 500 euro z tego chciałabym przeznaczyć na parodniowe ściągnięcie kogoś bardzo mi bliskiego ze Stanów, i kiedy się podzieliłam swoimi planami z rodziną, to się zaczęło... "mówisz że zarobiłaś to wydasz na co chcesz,ale wspomnij kto ci w tym dopomógł i teraz może czuć się jakoś tak, w że to był wtedy nasz obowiązek,a teraz to ty sobie sama z wydawaniem poradzisz do momentu aż znów nie będziesz potrzebowała wsparcia" - fragment maila od mamy. Mały szantażyk tu i tam nie zawadzi. W takich chwilach zawsze mi przychodzi do głowy zdanie - ja się na ten świat nie pchałam; byłam dzieckiem nieplanowanym, i wypadałoby rodzicom teraz ponieść konsekwencje chwili swojego szaleństwa tongue_out Aczkolwiek jestem wewnętrznie rozdarta i takie myśli wywołują też pewne poczucie winy. Mogłam im nic nie mówić, no. A chciałam być tylko dobrym, szczerym dziecięciem.

                  Tyle offtopa.
                  Ja swoim rodzicom takich wyjazdów w swojej (nastoletniej)młodości nasadziłam sporo. Warunkiem zwykle było podanie pełnych informacji o osobie, do której jadę. I tak kiedyś zajechałam ze Śląska nad morze do kolegi, którego znałam de facto dwa miesiące, i tylko z internetu. Ryzyko spore, ale to była dobra decyzja, bo ów kolega przekuty został z czasem w przyjaciela wink Rodzice uwielbiają się martwić, i tego się nie zmieni. Powtórzę to, co już powiedziano - jeśli jedziesz za swoją kasę, to wypisz adres i numer telefonu swej znajomej, powieś na lodówce, i w trasę smile Nie widzę przeciwwskazań. Tylko zadbaj o swoje bezpieczeństwo w drodze. To jest największe zagrożenie w takich podróżach. Powodzenia smile
              • quba Re: Samodzielny wyjazd 18latki 29.07.09, 11:04
                .verdana napisała:

                Na wywiadówki do 18 latków nie chodziłam i nie zamierzam, bowiem
                > jest to kompletna bzdura - połaczona ze złamaniep rawa o ochronie
                > danych ospobowych.


                No wspólczuję.. Ciebie po prostu nie obchodzą twoje dzieci.
                • verdana Re: Samodzielny wyjazd 18latki 29.07.09, 12:04
                  Przeciwnie - obchodza. Dlatego je szanuję. I wychowuje tak, aby 18-
                  latek był doroslym czlowiekiem, a nie dzieckiem mamusi.
        • ewra77 Nawet nie wiesz jak Cię rozumiem 22.07.09, 17:06
          Dziś mam 32 lata, ale w czasach, gdy miałam 18 moi rodzice byli w
          wieku 54 i 58. A moje dorastanie było dla nich regularnym koszmarem,
          rozpaczą, tragedią itd. Tak jakby już w momencie mojego urodzenia
          nie było oczywiste, że za 18 lat będę dorosła. Miałam się uczyć i
          wracać codziennie o 21:00. Samodzielne wyjazdy także nie wchodziły w
          rachubę. Co Ci poradzić? Stosować metodę faktów dokonanych. Nie
          dyskutuj, nie negocjuj, nie pytaj o zdanie. Oznajmiasz, że
          wyjeżdżasz. Na argument, że " póki z nami mieszkasz..." informujesz,
          że nie ma on żadnego umocowania prawnego, natomiast rodzice mają
          obowiązek utrzymaywać Cię do 26-tych urodzin, jeśli będziesz się
          uczyć. Mogą oczywiście zażądac Twojej wyprowadzki, ale zachęć ich do
          głębokiej reflaekcji, czy to jest to, czego rzeczywiście chcą. Po
          tej miłej rozmowie po prostu wyjedź, zadzwoń po przyjeździe na
          miejsce, że wszystko ok, a potem średnio co 3-4 dni. Zobaczysz, że
          po Twoim powrocie, nie będą się już tak stawiać. Pozdrawiam i życzę
          powodzenia w usamodzielnianiu. Aha, ja po doświadczeniach z moimi
          Rodzicami wcześnie zdecydowałam się na dzieci. Za 10 lat młodsza
          córka skończy osiemnastkę i mam mnóstwo planów na resztę życia smile
          • detour Re: Nawet nie wiesz jak Cię rozumiem 26.07.09, 23:13
            > Co Ci poradzić? Stosować metodę faktów dokonanych. Nie
            > dyskutuj, nie negocjuj, nie pytaj o zdanie. Oznajmiasz, że
            > wyjeżdżasz.


            W pełni się zgadzam, u mnie ta metoda okazała się również skuteczna. Oczywiście nie było to od razu "jadę na 2 tygodnie na drugi koniec Polski, cześć", starałam się przyzwyczaić rodziców do tego, że nie potrzebuję ich zgody na wszystko.

            Dopóki się pytałam, czuli, że mają kontrolę nad tym co robię, w momencie postawienia ich przed faktem dokonanym nie mieli wyjścia, bo jeśli chciałam jechać (za własne pieniądze), to właściwie co mogli zrobić? "Wyrazili zgodę", by wyjść z twarzą i udawać, że wciąż mają nade mną kontrolę wink

            Bądź bardziej asertywna wobec nich, na pewno się uda!
            I życzę udanego wyjazdu, bo mam nadzieję, że dojdzie do skutku smile
        • julamimi Re: Samodzielny wyjazd 18latki 28.07.09, 13:07
          fivi napisała:

          > Mam wrażenie że rodzice wręcz nie chcą żebym się usamodzielniła i
          nigdy nie chc
          > ieli, więc to teraz tylko przysparza problemu. A argument "mam 18
          lat" odpada,
          > bo "dopóki mieszkasz z nami robisz to co my chcemy".

          Mialam PRAWIE podobnie (prawie, bo w wieku 19lat jednak pozwolili mi
          pojechac na wakacje z moim obecnym mężem wink), niemniej jeszcze na
          studiach z wszelkich imprez bylam regularnie zabierana o 22 (tak,
          tak, przyjezdzali po mnie, zeby mi sie krzywda nie stala).

          Usamodzielnienie przyszlo u mnie wraz z koncem moich studiow, kiedy
          to moj wtedy chlopak mial juz prace od roku, a ja wlasnie prace
          dostalam - oboje w innym miescie. I wtedy my - mlodzi - podjelismy
          decyzje, ze sie wyprowadzamy, zamieszkamy razem, przechodzimy na
          wlasny garnuszek. I o tej decyzji POWIADOMILISMY rodzicow. Nie
          pytalismy, czy mozemy. Bo doroslosc to miedzy innymi samodzielne
          decyzje, bez pytania mamy i taty o zgode (z calym bagazem
          konsekwencji tego).
          Rodzice oczywiscie mieli tysiac argumentow przeciw, ale spasowali,
          bo widzieli, ze nie odwiada nas od decyzji, a i o pomoc finansowa
          ich nie prosilismy.

          Przed Tobą pewnie też kilka lat usamodzielniania się smile bo to nei
          przychodzi z dnia na dzien, rodzicow tez trzeba do tej mysli
          przyzwyczaic. Wazne, żebys - tak jak teraz - parla do przodu, nie
          ustępowała, ale wszystko z głową i poszanowaniem ich zdania (co nie
          oznacza podporzadkowania się zawsze i wszedzie, tylko czasem wink)

          powodzenia zyczę, nawet zatwardzialych rodzicow tez mozna
          zreformowac, tyle ze stopniowo smile

          pozdr
      • mamusia1999 Re: Samodzielny wyjazd 18latki 23.07.09, 15:47
        no wiec mamusia1999 nie jest pozbawiona wyobrazni, a nawet wrecz
        przeciwnie!!! co chwila jakies zmory mnie nekaja. ale to sa moje
        zmory, w mojej glowie i moim dzieciom zycia nie maja prawa
        zatruwac. moja 6letnia Mloda do szkoly musiala autobusem, pewnie ze
        niemal zebami szczekalam - ale jej tym nie dreczylam, pojechala jak
        inne dzieci. jak bedzie miala 18 to pewnie juz jej w domu nie
        uswiadcze. na razie ma 10lat, zdala na karte rowerowa i w tym wieku
        nie wolno juz jej jezdzic po chodniku. no i jezdzi po ulicach (na
        szczescie jednak u nas raczej pusto i nudnawo), a ja sie modle,
        zeby na nia kierowcy troche bardziej uwazali niz na innych
        rowerzystow.

        czujesz bluesa? ja nie pisze, ze tym rodzicom nie wolno sie
        martwic. nie moga jej zabronic.
      • rikol Re: Samodzielny wyjazd 18latki 26.07.09, 15:35
        Dziewczyna ma 18 lat, czyli wedlug prawa odpowiada za siebie i nikomu nic do
        tego, co ona ze soba zrobi. Juz 16-latka moze wyjsc w Polsce za maz.
        Zadziwiajace, ze w Polsce uwaza sie 14-latki za zdolne do opieki nad swoim
        dzieckiem, natomiast 8-godzinna podroz ma byc dla nich zajeciem ponad sily. Nie
        pojmuje tego.
    • tukata Re: Samodzielny wyjazd 18latki 22.07.09, 12:41
      Nie wyobrażam sobie sytuacji w normalnym domu, gdzie dziecko nie
      liczy się ze zdaniem rodziców, gdzie tupie nóżka i mówi mam
      osiemnaście lat,jestem dorosła robię co chcę. Jeżeli ludzie
      mieszkaja w jednym domu, to najczęsciej maja jakieś ustalone reguły,
      a przede wszystkim liczą się ze sobą. Musza byc kompromisy, chocby
      trudne. I w tym konkretnym przypadku namawianie nastolatki, żeby
      robiła to co chce wbrew rodzicom ( i niewazne jest czy ich obawy są
      uzasadnione czy nie) jest co najmniej dziwne i do niczego nie
      prowadzi. Dziewczyna chodzi do szkoły, jest zależna od rodziców,
      mieszka z nimi i musi(powinna) się z nimi liczyć, czy jej sie podoba
      czy nie . To jednak ona musi się dostosowac do reguł narzuconych
      przez rodziców, a nie odwrotnie. Skończy szkołę, pójdzie na studia
      lub do pracy i wtedy będzie odpowiedzialna w pełni za siebie.
      I nie wyobrażam sobie bym nie chodziła na wywiadówki do dziecka,
      tylko dlatego, że skończyło osiemnaście lat, a co ma piernik do
      wiatraka. Magiczne osiemnaście lat a dojrzałość to bardzo rozbieżne
      momenty.
      • verdana Re: Samodzielny wyjazd 18latki 22.07.09, 13:24
        Z rodzicami nalezy się liczyć. Ale z dzieckiem takze. Sadzac z tego,
        co rodzice zrobili z bratem dziewczyny, akceptowanie ich nakazow
        skonczy się aresztem domowym na caly okres studiow. czasem lepiej
        raz się zbuntować niż cierpie w milczeniu wiele lat i czuc do
        rodzicow coraz wieksza pretensję. Oczywiscie, rodzice nie musza
        wycieczki finansować. I tyle.
        Co do podejmowania zyciowych decyzji. Zadziwiającym wydaje mi się
        teoria, ze decyzje podejmuje się wyłącznie wtedy, gdy się zarabia.
        Mlody człowiek podejmuje czesto najbardziej fundamentalne życiowe
        decyzje będąc na utrzymaniu rodzicow - wybór studiow, narzeczonych,
        wybor pierwszej pracy. A i sporo niezarabiajacych doroslych
        podejmuje decyzje - żona na utrzymaniu męża chyba jest w pełni wladz
        umyslowych i decyduje sama o sobie?
        • allija Re: Samodzielny wyjazd 18latki 22.07.09, 14:28
          Nie wiem, moze ja źle sie wyrażam i pisze niezrozumiałym
          jezykiem...Nie chodziło mi przecież o to, że tylko osoba
          zarabiająca /a dokladniej utrzymujaca się samodzielnie, wielu np.
          bezdomnych nie zarabia przeciez/ podejmuje ważne decyzje ale o to,
          że taka osoba, nawet jak nie chce, musi te decyzje podejmować
          i od tych decyzji zależy jej byt, kariera, poziom życia i jego
          jakość. Taka właśnie sytuacja uczy życia i obracania sie w świecie,
          daje doświadczenie i dojrzałość życiową. To nie znaczy że w innej
          sytuacji inny młody człowiek nie nabedzie tych cech ale
          samodzielność do tego przymusza. Można więć wysnuć takie
          przypuszczenie, że samodzielnie utrzymujący się
          człowiek /zarabiający/ jest bardziej dojrzały /dorosły/ od tego
          będącego na garnuszku rodziców. I to chodziło a nie o zdolności
          umysłowe niepracujących żon.
          • verdana Re: Samodzielny wyjazd 18latki 22.07.09, 14:45
            No, przepraszam - a 18-latka wybierajaca studia decyzji podejmowac
            nie musi??? Za to znam wiele zarabiajacych osób, ktore wszystkie
            wazne decyzje zwalają na barki zony/męza/ rodzica. Wybor studiow,
            uczenie się to jak najbardziej rzeczy, od ktorych zalezy byt i
            kariera. Dojrzałośc zyciową mozna zyskać rownie dobrze na beplatnym
            stazu, wyjeździe naukowym, co zarabiając w Burger Kingu - a
            zaryzykowalabym , że nawet większą. samodzielność życiowa doskonale
            zyskuje się przez pięć lat w obcym miescie, chocby za studia placili
            rodzice.
      • mamusia1999 Re: Samodzielny wyjazd 18latki 28.07.09, 11:34
        pytanie natury ogolnej: czy respekt wobec stanowiska rodzicow to
        tylko posluszenstwo?

        nikt nam nigdy nie obiecywal, ze wychowanie a juz najbardziej
        dojrzewanie dzieci bedzie pasmem harmonii. smiem twierdzic, ze
        konflikty w tej osttaniej fazie pozwalaja sie "odpepowic" obu
        stronom, zmaltretowani rodzice z niejaka ulga patrza na
        wyprowadzajace sie pociechy.
    • tukata Re: Samodzielny wyjazd 18latki 22.07.09, 15:47
      postawienie na swoim przez dziewczynę w tym konkretnym przypadku nie
      swiadczy o dojrzałości, tylko raczej o jej braku. Można ją namawiać
      do rozmów, negocjacji z rodzicami, ale przy ich sprzeciwie powinna
      pozostać w domu i zacząć dążyć do usamodzielnienia się(co
      nieodłącznie związane również jest z utrzymywaniem się). Natomiast
      pogląd : rób co chcesz, bo masz skończone 18 lat, a starzy - no
      cóż... niech sie pogodzą z tym faktem jest dla mnie nie do za
      akceptowania.
      • verdana Re: Samodzielny wyjazd 18latki 22.07.09, 15:54
        Nie sądze, aby akurat rodzice, ktorzy pozwolili synowi po raz
        pierwszy wroić o 10, gdy miał 22 lata, nadawali się do negocjacji.
        • tukata Re: Samodzielny wyjazd 18latki 22.07.09, 16:08
          verdana napisała:

          > Nie sądze, aby akurat rodzice, ktorzy pozwolili synowi po raz
          > pierwszy wroić o 10, gdy miał 22 lata, nadawali się do negocjacji.

          ludzie się zmieniają, szczególnie przy kolejnym dziecku, sa na ogół
          bardziej tolerancyjni. Podtrzymuję stanowisko, że jak jestem
          zależna -to się dostosowuję, czy mi sie to podoba czy nie. A jak mi
          sie nie podoba, to robię wszystko żyby nie być zależną.
          • bi_scotti Re: Samodzielny wyjazd 18latki 22.07.09, 16:57
            No wiec jako matka 18-latka jestem za buntem! Uwazam, ze
            uczymy/wychowujemy sie w gore i dol - ja wychowuje moje dzieci, One
            zmieniaja (w jakims sensie "wychowuja") mnie. Dynamika stosunkow
            rodzinnych nie sprowadza sie wylacznie do negocjacji i kompromisow.
            Czasem potrzebna jest terapia szokowa. I w opisanym przypadku,
            wedlug mnie, czas na terapie szokowa nadszedl.
            Co do pieniedzy to ja jestem zdania, ze kazdy mlody czlowiek odkad
            chodzi do szkoly (a wiec te 4-5 lat) powinien byc uczony
            poslugiwania sie pieniedzmi, oszczedzania, planowania itd. Zakladam
            wiec, ze autorka watku dostaje od starych kieszonkowe. Jesli dostaje
            to, co z tym robi jest wylacznie Jej sprawa - kwestia zaufania!
            Jesli nie dostaje i musialaby starych prosic o pieniadze na wyjazd,
            powinna po prostu znalezc sobie jakies zajecie i odlozyc na wyjazd.
            Proste. Tak czy inaczej, decyzja o formie wydania pieniedzy musi byc
            Jej.
            Tez uwazam, ze jak sie z kims mieszka to sie trzeba z ta osoba
            liczyc, szczegolnie jesli jest sie dzieckiem "na garnuszku" u
            rodzicow. Ale pomiedzy "liczyc sie" a "podporzadkowac" jest duzo
            miejsca na samodzielne decyzje! I o to tu chodzi. O to zeby z
            rodzicami rozmawiac i przekonywac ale w poczuciu, ze nie zawsze ten
            kompromis/zgode mozna osiagnac. I jesli nie mozna to dla 18-letniej
            panny jest to juz najwyzszy czas zeby podjac samodzielna decyzje.
            Oczywiscie, liczac sie z jej pelnymi konsekwencjami typu obraza
            starych, nieprzyjemna atmosfera itd. Ale to tez jest czesc
            doroslosci: swiadomosc, ze wszystko ma swoja cene, nie zawsze
            zreszta wymierna w pieniadzach.
            Zbuntuj sie, dziewczyno, i jedz! Zawsze lepiej zalowac, ze sie cos
            zrobilo niz se sie tego nie zrobilo!
            • sir.vimes Liczyć się i podporządkować się 22.07.09, 17:26
              Bardzo ładnie i mądrze napisałaś Biscotti. Ale zauważ, ze dla wielu (także w
              tym wątku) między liczyć się a podporządkować jest znak równości. Dla mnie dość
              szokujące.

              Masz pomysł z czego to się bierze? Z własnego dzieciństwa?

              Tez uwazam, ze jak sie z kims mieszka to sie trzeba z ta osoba
              > liczyc, szczegolnie jesli jest sie dzieckiem "na garnuszku" u
              > rodzicow. Ale pomiedzy "liczyc sie" a "podporzadkowac" jest duzo
              > miejsca na samodzielne decyzje! I o to tu chodzi. O to zeby z
              > rodzicami rozmawiac i przekonywac ale w poczuciu, ze nie zawsze ten
              > kompromis/zgode mozna osiagnac. I jesli nie mozna to dla 18-letniej
              > panny jest to juz najwyzszy czas zeby podjac samodzielna decyzje.
          • verdana Re: Samodzielny wyjazd 18latki 22.07.09, 17:24
            No, jakos cienia tej zmiany nie widać. Nie sadze, aby autorka
            napisala ten post po pierwszym "nie pozwalam" , przypuszczam, ze
            negocjacje już byly. Problem w tym, ze jesli rodzice boją się rzeczy
            wydumanych, to jest male prawdopodobienstwo, aby pod wpływem
            lagodnej perswazji zmienili zdanie.
            czyli uwazasz , ze dzieci, takze dorosle , jako zalezne od rodzicow
            maja obowiązek rezygnacji ze wszystkiego, co rodzicom nie odpowiada?
            Że maja do wyboru albo schronisko dla bezdomnych i przerwanie
            wyksztalcenia - albo bezwzgledne posłuszenstwo, wymuszane finansowym
            szantazem?
      • madmanu Re: Samodzielny wyjazd 18latki 26.07.09, 14:25
        Ta jasne, może ma jeszcze robić dokładnie to, co jej rodzice mówią? Żeby się
        samemu utrzymywać, trzeba mieć MASĘ szczęścia lub kasy, albo wyjechać na studia.
        Tylko że studia to tylko namiastka. Więc nie mówcie proszę o "samodzielnym
        utrzymywaniu się" bo to frazes w tej sytuacji. Jak taka zła jest córka, to może
        niech ją wywalą z domu? Nadopiekuńczość zabija młodego człowieka i tyle w
        temacie. Młodzi ludzie też mają własne życie i niekoniecznie chcą by ktoś za
        nich o nim decydował.
        Moja rada brzmi- jechać, nie przejmować się rodzicami, no chyba że oni mieliby w
        100% sfinansować ten wyjazd. Najlepiej iść do pracy i milczeć jak słyszysz "w
        ogóle mnie nie szanujesz, a to ja cię utrzymuję!". Jak w ogóle takich argumentów
        w stosunku do najbliższych można używać? Żenada.
    • cynamonowa.panna Re: Samodzielny wyjazd 18latki 22.07.09, 17:02
      Mhm...nie zgadzam się z osobami straszliwie zadziwionymi lub wręcz
      oburzonymi postawą rodziców, którzy nie przestają interesować się
      i "zarządzać" dzieckiem w magicznym dniu ukończenia przez nie 18
      lat. Moim zdaniem fajnie, że autorka wątku chce sie z rodzicami
      porozumieć i szanuje ich zdanie.
      Moja rada - zarządź naradę rodzinną i na spokojnie:
      - zapytaj, czego tak naprawdę "konkretnie" rodzice sie boją?
      - idąc tym tropem zapytaj, jakie zachowania ich zdaniem uchronią cię
      przed zagrożeniem, które oni widzą? (np. siedzenie w przedziale z
      trzema matkami z dziećmi, nie odzywanie sie do obcych, dezodorant w
      kieszeni na wypadek ataku etc. smile
      - zapytaj, co jeszcze mogłabyś zrobić, żeby poczuli sie
      spokojniejsi, np. podanie im adres i telefonu koleżanki, do której
      jedziesz, ich rozmowa z jej rodzicami (to powinno zadziałać), sms po
      wejściu do pociągu (co godzinę w trakcie podróży, po wyjściu, po
      dotarciu na miejsce oraz każdego dnia pobytu dwa razy dzienniesmile,
      - opowiedz szczegółowo, gdzie i w jakich warunkach będziesz spała,
      jak zamierzacie spędzać czas, opowiedz im dlaczego tak bardzo chcesz
      jechać, jaką osobą jest znajoma, kim są jej rodzice etc. -
      generalnie przybliż rodzicom sytuację i uświadom, że wiesz co
      robisz, masz to przemyślane i liczysz się z ich zdaniem, dlatego
      chcesz, żeby wiedzieli wszystko, co pomoże im upewnić się, że
      będziesz bezpieczna.
      Uświadom im, że twoi rówieśnicy podróżują samodzielnie (daj
      przykłady konkretnych osób, które znają choćby ze słyszenia) i ty
      też dasz radę. Ważne! Powiedz, że ROZUMIESZ ich opory, ale jesteś
      odpowiedzialną i mądrą osobą, bo tak cię wychowali, i dlatego mogą
      ci zaufać, a ty chętnie skorzystasz z ich rad oraz zrobisz co się
      da, żeby przestali sie spinać tą sytuacją.
      Życzę powodzenia!
      Napisz proszę, jak ci poszłosmile
      • maksimum Re: Samodzielny wyjazd 18latki 22.07.09, 17:56
        Jesli jest na utrzymaniu rodzicow,to musi sie liczyc z ich zdaniem niezaleznie
        od doroslosci.
        • verdana Re: Samodzielny wyjazd 18latki 22.07.09, 19:35
          Taak, jak rodzice sa wredni.
        • dominikjandomin Re: Samodzielny wyjazd 18latki 24.07.09, 15:32
          maksimum napisał:

          > Jesli jest na utrzymaniu rodzicow,to musi sie liczyc z ich zdaniem niezaleznie
          > od doroslosci.

          Absolutnie słusznie. LICZYĆ się ze zdaniem, ale nie koniecznie ROBIĆ wszystko
          dokładnie tak, jak chcą.

          Nalezy liczyć się ze zdaniem KAŻDEJ osoby, z którą się mieszka. A potem ROBIĆ swoje.
        • titta Re: Samodzielny wyjazd 18latki 24.07.09, 15:47
          Bardzo sie mylisz. Mozna miec i dwadziescia kilka lat i byc na
          uczymaniu rodzicow (ja bylam: dwa kierunki rownolegle i dzienne w
          zadnym wypadku nie pozwalaly na prace). Jednoczesnie miec calkiem
          niezalezne zycie (oczywiscie na normalnych zasadach rozmawiajac i
          informujac rodzicow co sie w tym zyciu dzieje). To ze ktos finansuje
          dziecko, nie znaczy, ze ma miec nad nim kontrole. Dziecko to nie
          niewolnik.
          • hek_sa Re: Samodzielny wyjazd 18latki 26.07.09, 14:10
            Dziecko to nie
            > niewolnik.
            A rodzic to nie bankomat.

            Jezeli mam własne środki na wyjazd i jedynym problemem jest zgoda rodziców,
            można podyskutować nad, ewentualnymi, zastrzeżeniami tychze rodzicow,
            dotyczącymi bezpieczeństwa i można stawiać własne warunki; w sytuacji kiedy to
            rodzice mają sfinansować wypad to oni mają prawo stawiać warunki.
            Ale dyskutować zawsze można, a nawet należy; dorosłosć to w końcu umiejętność
            podejmowania decyzji i przyjmowania wszelkich ich konsekwencji.

    • tawananna Re: Samodzielny wyjazd 18latki 22.07.09, 19:35
      Moim zdaniem (z perspektywy osoby o tylko kilka lat od Ciebie starszej): z rodzicami zawsze warto rozmawiać. Niektórzy już tak mają, że obawiają się o swoje dziecko, nawet jeśli nie brakuje im zaufania. Powiedz stanowczo, że pojedziesz do przyjaciółki, ale chcesz, żeby było to jak najbardziej bezpiecznie. Skorzystaj z ich rad (może np. pociąg dzienny zamiast nocnego? ew. autobus?), daj im numer do przyjaciółki i adres mieszkania "na wszelki wypadek". Zastanów się z nimi, co zrobisz, gdyby coś nie wyszło (np. wydrukuj połączenia powrotne). Jeśli przyjeżdżasz na miejsce późno w nocy, możesz zaproponować, że weźmiesz taksówkę itd. Pokaż, że jesteś odpowiedzialna, że wszystko dobrze zaplanowałaś i wyprawa jest bezpieczna. Zaproponuj, że zadzwonisz po drodze (np. po każdej przesiadce, jeśli takie masz), i kiedy już będziesz na miejscu. A rodzicom pokaż zdjęcie przyjaciółki i trochę im o niej opowiedz - żeby nie była już taka "nieznajoma". I przede wszystkim - powiedz, że gdyby cokolwiek było "nie tak", od razu zadzwonisz.

      Obiektywnie rzecz biorąc, ośmiogodzinna wyprawa pociągiem to naprawdę nic wielkiego dla osiemnastolatki. Ale u rodziców chyba zawsze pierwsza taka wyprawa dziecka budzi obawy - niezależnie od wieku. Niedługo będzie lepiej smile). Sama miałam mniej więcej tyle lat co Ty, kiedy zaczęłam wyjeżdżać na takie dłuższe wyjazdy, często podróżując samemu, i rodzice się przyzwyczaili (a zaczynałam przecież bardzo późno)... choć do dziś lubią wiedzieć, gdzie jestem, i często moim zdaniem niepotrzebnie się przejmują. Szanuję to.
      • vana-imago Re: Samodzielny wyjazd 18latki 26.07.09, 17:55
        popieram wypowiedź tawananny, ja też jestem kilka lat od Ciebie starsza,
        pierwszy raz sama jechałam pociągiem (560km, 9h drogi smile)) sama, jak miałam 16
        lat. Trzeba rodzicom przedstawiać racjonalne argumenty, dlaczego chcesz
        pojechać, warto zastosować się do rad, któryc udzieliło już kilka osób, tzn.
        żeby pokazać zdjęcie koleżanki, podać numer tel, dokładny adres, itd. I
        proponuję, żebyś dogadała się z koleżanką, żeby po Ciebie wyszła na dworzec. Już
        spokojniejsi będą, że przynajmniej nie zabłądzisz w obcym mieście.
        Powodzenia i pozdrawiam!
    • tijgertje Re: Samodzielny wyjazd 18latki 25.07.09, 12:34
      • tijgertje Re: Samodzielny wyjazd 18latki 25.07.09, 12:35
        Ech, spisalam sie i mi wcielosad NApisze moze wieczorem...
    • anyaa77 Re: Samodzielny wyjazd 18latki 26.07.09, 14:50
      Moi rodzice nigdy nie robili problemów żebym gdzieś poszła/pojechała pod warunkiem że wiedzieli z kim, gdzie itd. W wieku 16 lat jeżdziłam z koleżankami pod namiot, chodziłam na całonocne imprezy.
      Ale moja mama zawsze wiedziała gdzie jestem i miała adres/numer telefonu. Będąc na Twoim miejscu poprosiłabym koleżankę aby jej rodzice skontaktowali się z twoimi i zapewnili że bedziesz u nich nocowała, zaopiekują się tobą itd. To na pewno pomoże.Ale fakt jest taki, że Twoi rodzice są zdecydowanie nadopiekuńczysmile)).
    • artedea Re: Samodzielny wyjazd 18latki 26.07.09, 14:54
      Ja również mam 18 lat. Z tym, że u mnie sytuacja wygląda inaczej. Wyprowadziłam
      się z domu majac lat 15, rodzice wynajęli mi mieszkanie w innym mieście i
      chodziłam do liceum. Jakoś nigdy nei zawiodłam ich zaufania, toteż gdy w
      ostatniej klasie maturalnej zechcialam przeprowadzic sie do stolicy, tez
      wyrazili na to zgode. Na wakacje jezdze sama, tudziez z chlopakiem, po prostu
      informuje ich o tym. Mamy jednak uklad, ktory uwazam za bardzo zdrowy: zawsze
      slucham tego co maja do powiedzenia i oni mnie. Proste, ze wygrywa ten, kto ma
      lepsze argumenty. Też utrzymuja mnie, w koncu sie ucze i to ich obowiazek do
      czasu az skoncze 26 lat. Mysle ze powinnas pogadac z rodzicami i przede
      wszystkim wysluchac ich, zeby poczuli sie wazni w podejmowaniu Twoich decyzji.
      Przedstawi im tez swoje argumenty, za kazdym razem pytaj ich, czy zgadzają się z
      nim i jeżeli przytakną że masz racje, sami dojdą do takiego wniosku. Tak działa
      psychika wink Jeżeli przeprowadzisz rzeczową rozmowę sądzę, że może się udać.
      Co do pisania niektórych "dorosłych" o tym żebyś się wyprowadzała bo masz 18
      lat, totalna bzdura moim zdaniem. Ja mieszkam sama i uczę się, nie mam czasu na
      pracę. Jeżeli nei oni, to kto zapłaciłby Ci za mieszkanie, utrzymanie się i
      Twoje potrzeby? tudzież wakacje, imprezy. Praca w tym wieku nie jest dobrym
      rozwiazaniem, można, owszem jako powiedzmy hostessa zarobić ok 12zł/h ale to
      tylko w weekendy i to w te, w które nie musisz się uczyc.
      Mam nadzieję, że trochę pomogłam smile Pozdrawiam!
    • artedea Re: Samodzielny wyjazd 18latki 26.07.09, 14:57
      aha, jeszcze cos: daj im bardzo dokladne namiary na przyjaciółkę smile adres,
      telefon do niej i rodzicow i te sprawy. jezeli ja jade do kogos kogo moi rodzice
      nie znają, daję im takie namiary dla ich wlasnego spokoju. jeszcze nigdy nei
      zadzwonili, bo zawsze z nimi kontaktowalam sie i mowilam ze jest wszystko ok. a
      jezeli to jest bliska przyjaciolka to postaraj sie, zeby ją poznali, osoby wazne
      dla Ciebie z ktorymi utrzymujesz czesty kontakt mimo wszystko powinni znac, bo
      wiadomo ze bedziesz sie z nimi spotykac itp smile Powodzenia!
    • zz26 nie dziwie sie rodzicom 26.07.09, 23:41
      przecież jak mówią w tv w pociągach kradną gwałcą mordują z pociągu wyrzucają
      boja sie że córka tam nie dojedzie bo w pociągu jest niebezpiecznie jak w Bagdadzie
      • maksimum Re: nie dziwie sie rodzicom 26.07.09, 23:44
        Jak sie wejdzie na stacje kolejowa w Ozarowie Maz to przed oczami
        Sajgon staje.
    • mentice Re: Samodzielny wyjazd 18latki 27.07.09, 01:07
      Zaproponuj zeby jakis rodzic pojechal z Toba (i wrocil tego samego
      dnia). Powiedz ze finanse to nie problem, przygotuj te kilkanascie
      dodatkowych zlotych. Warto. To sie troche uspokoja. Ale mysle ze
      rodzicom (normalnym rodzicom) nie chodzi o to czy TY zaslugujesz na
      zaufanie, tylko czy SWIAT zasluguja na zaufanie. Niestety, ci co
      juz troche przezyli wiedza, ze swiat na zaufanie nie zasluguje i w
      podrozy i na wyjezdzie trzeba sie porzadnie pilnowac, aby nie byc
      zgwalconym, okradzionym czy pobitym/okaleczonym. I tego sie
      rodziece boja, abys przez swa naiwosc nie wpadla w tarapaty. To
      jest problem WSZYSTKICH rodzicow, nie tylko twoich.
    • veroy Re: Samodzielny wyjazd 18latki 27.07.09, 10:00
      ja bym sie nie zgodziła i to własnie dlatego, ze pamietam jaka sama
      bylam w wieku nastu lat. Chodzi mi nawet nie do konca o glupote i
      nawinosc bo jakies mega zle dziecko ze mnie nie bylo, bylam dosc
      rozsadna a mimo to nie zdawalam sobie wtedy sprawy z wielu zagrozen,
      ktore wydawaly sie zawsze nierzeczywiste.

      Z tego tez powodu robilam wiele rzezcy, ktore wtedy wydawaly mi sie
      zupelnie niegrozne i "na porzadku dziennym" a juz kilka lat pozniej
      nigdy bym sie na nie niezdecydowala ze wzgledu na zwyczajny strach -
      w pewnym wieku po prostu w pewien sposob mnie olsnilo smile

      poza tym pomijajac juz nawet powyzsze, zastanawiam sie na ile mozesz
      znac osobe, ktora mieszka na drugim koncu Polski. Jak sie
      poznalyscie i ile do tej pory spedzilyscie razem czasu ?
      przypuszczam ,ze odpowiedzi nie beda satysfakcjonujace, skoro twoi
      rodzice nawet nie zdazyli tej dziewczyny osobiscie poznac (w zwiazku
      z czym tym bardziej sie nie dziwie, ze nie chca sie zgodzic).

      Druga rzecz do ktorej bym sie przyczepila w Twym opisie to fakt, ze
      ta dziewczyna wydaje Ci sie na rowni bliska z rodzenstwem itp.
      Wszystko gra, wszyscy mamy takich przyjaciol, tylko ze oni mieszkaja
      z reguly na tyle blisko ze spedza sie znimi naprawde mnostwo czasu i
      wiele rzeczy sie razem przezywa a Twoja przyjaciolka mieszka na
      drugim koncu polski, prawdopodobnie widywalyscie sie rzadko i na
      krotko, wiec jak to jest ?
      Z powyzszych wzgledow wydaje mi sie ze troszke na wyrost nazywasz to
      przyjaznia .




      • azile.oli Re: Samodzielny wyjazd 18latki 28.07.09, 12:52
        Nie zgodzę się przede wszystkim z tym, że rodzice muszą poznać
        osobiście wszystkich znajomych 18-letniej córki. Bo nie muszą. Jeśli
        przyjaźń przetrwa, to zapewne poznają. Wogóle dziewczyna jest
        rozsądna, negocjuje i szanuje rodziców, bo równie dobrze mogłaby
        zostawić kartkę typu: ''Pojechałam do koleżanki, wracam w czwartek."
        Po drugie ważne jest, że dziewczyna mówi rodzicom prawdę. Jeśli im
        ulegnie, to następnym razem mogą usłyszeć wielce wiarygodną, acz
        nieprawdziwa historyjkę.
        Jedyne, co rozumiem, to ta obawa przed podróżą pociągiem w
        pojedynkę, bo niestety, tu mogą się czaić niebezpieczeństwa nawet
        dla samotnej dorosłej osoby. Ale kwestię podróży można rozwiązać w
        sposób, który obie strony uznają za najbezpieczniejszy.
        Natomiast oczywistym faktem jest, że nasze dziecko wzrastając i
        dojrzewając będzie spotykać na swojej drodze różnych ludzi, których
        my być może nigdy nie p[oznamy. Ale trzymanie pod kloszem jest
        najgorszym możliwym rozwiązaniem. Podobnie jak wyciąganie z
        kapelusza argumentów o utrzymywaniu.
    • e-emma-e Jestem przerażona niektórymi wypowiedziami 27.07.09, 12:08
      w stylu „powinnaś postawić sprawę na ostrzu noża, bo niby kiedy w
      końcu masz się usamodzielnić, bo rodzice już nie mają prawa...” itd.
      Tym bardziej, że dziewczyna raczej nie dąży do postawienia rodziców
      przed faktem dokonanym i wydaje sie być w miarę rozsądna, próbując
      poznać stanowisko postronnych dorosłych osób na ten temat.
      Niektórzy wręcz piszą w stylu „masz już 18 lat, więc radź sobie
      sama”. sad

      Przede wszystkim usamodzielnianie się dziecka jest procesem,
      a nie momentem (magiczna data 18-tych urodzin) i odbywa się
      stopniowo
      . Chyba żaden rozsądny rodzic nie wypuści dziecka ze
      swojego "gniazda" któregoś tam dnia i nie powie: "spróbuj być od
      dziś samodzielny. Wszystko zależy przede wszystkim od oceny
      dojrzałości tego dziecka, od zaufania, jakim go rodzice obdarzają i
      od stopnia zaawansowania w usamodzielnianiu się. Ale z drugiej
      strony prawdziwą sztuką jest pozwolić dziecku w pewnym wieku na
      podejmowanie samodzielnie trudnych decyzji i ponoszenie
      konsekwencji, pozwolić usamodzielnić się, choćby i mieszkając nadal
      pod wspólnym dachem.

      Argumenty ze strony rodziców typu „my cię utrzymujemy, więc masz nas
      słuchać” albo „dopóki z nami mieszkasz…” są moim zdaniem „chwytami
      poniżej pasa”, niegodnymi rozsądnego rodzica.

      Autorka wątku niewiele pisze na temat zaufania, jakim obdarzają ją
      rodzice, ani też o innych przejawach własnego usamodzielniania się
      (czy były jakieś sytuacje świadczące o stopniowym wypuszczaniu jej
      spod opieki rodziców, jak często, czy wtedy nadużyła zaufania
      rodziców, czy okazała się osobą rozsądną?

      A nawet jeśli jest w oczach rodziców osobą rozsądną, to czy rozsądne
      jest jechanie w odwiedziny do koleżanki na drugi koniec Polski,
      którą się zna niewiele i której nie znają rodzice? W ogóle jak to
      się stało, że spotykałyście się? Gdzie? W połowie drogi (bo piszesz,
      że Twoi rodzice jej nie znają, więc ona u Ciebie nie była, a
      jednocześnie chyba Ty u niej też nie - tak zrozumiałam)?

      I jeszcze taka sprawa: czy rodzice mogą być pewni (czy dałaś im to
      odczuć, np. pozwolić zatelefonować do tamtej rodziny), że jedziesz
      do koleżanki, a nie do kolegi?
      Znam przypadek w bardzo bliskiej mi rodzinie, że licealistka na 2
      tygodnie przed maturą pojechała prawie na drugi koniec Polski niby
      do koleżanki, a tak naprawdę do kolegi miesiąc wcześniej poznanego
      przez Internet. Za dwa dni już planowali ślub! Na szczęście dało im
      się jakoś przemówić do rozsądku i za kolejne dwa dni dziewczyna
      pojechała zdawać jednak maturę.

      Przykład ten, choć wydaje się mocno skrajny dowodzi, jakim myśleniem
      legitymują się niekiedy nastolatkowie. Wiadomo, nie wszyscy, a aż
      tak nierozsądnym może nieliczni, ale to nie są ludzie już dojrzali
      emocjonalnie i społecznie, by móc się już usamodzielnić.
    • pestkaa2 Re: Samodzielny wyjazd 18latki 27.07.09, 19:39
      Ja mając 18 lat wyjechałam z koleżankami na wakacje do rodziny jednej z
      ich,800km od domu.Mama bez problemu mnie puściła.Niestety przychodzi czas że
      musimy dzieci puścić same.Natomiast nie znoszę gatki typu-jesteś na mim
      utrzymaniu,mieszkasz u mnie- to tylko pogarsza stosunki.Rozumiem że to trudne
      gdy dziecko jest coraz bardziej samodzielne,dorosłe,ale taka kolej życia.
    • szarrak Re: Samodzielny wyjazd 18latki 28.07.09, 16:13
      cóż, rozumiem doskonale sytuację. sama do niedawna miałam taką koleżankę, potem
      okazało się, że niepotrzebnie czas traciłam, ale przez dwa czy trzy lata
      spędziłyśmy razem łącznie ze dwa miesiące, mimo, że mieszka 700km ode mnie.
      poznałyśmy się przez internet, później potrafiłyśmy po kilka godzin co parę dni
      rozmawiać przez telefon (dobrodziejstwo darmowych wieczorów i weekendów wink), no
      i w końcu zaczęłyśmy do siebie jeździć - ja miałam 16 lat, ona 18. za pierwszym
      razem przyjechała do mnie na JEDEN dzień, a później już poszło łatwo - razem
      zwiedziłyśmy pół polski, ja spędziłam u niej łącznie z miesiąc mojego życia. ALE
      moja mama zdążyła ją trochę poznać - nawet przed pierwszym naszym spotkaniem
      wiedziała już dużo o tej koleżance, widziała jej zdjęcia, rozmawiała z nią kilka
      razy przez telefon (trochę przypadkiem, tzn. kiedy koleżanka dzwoniła a mnie nie
      było w domu smile) itd. może to jest dobra metoda? opowiedz o niej, pokaż zdjęcia,
      zostaw kontakt do domu koleżanki... no i jedź, tylko przedstaw dobre argumenty,
      w końcu do Twoich rodziców dotrą.
    • fivi Re: Samodzielny wyjazd 18latki 29.07.09, 12:24
      Przepraszam za brak odpowiedzi przez ostatnie kilka dni, postaram się to nadrobić:
      Przyjaciółkę poznałam w rzeczywistości i spędziłyśmy razem w ciągu tych 3 lat prawie miesiąc, wspólnie mieszkając i spędzając czas, na wyjazdach zorganizowanych. Swój wyjazd do niej pokryłabym w całości sama, włącznie z biletem i wydatkami na miejscu. Nasi rodzice już kiedyś się kontaktowali, moja matka nawet w rozmowie z nimi obiecała, że pozwoli na mój wyjazd w wakacje (oczywiście już nie pamięta). Już raz z nią próbowałam porozmawiać na ten temat, wywołało to tylko falę krzyków, a moje argumenty praktycznie na nią nie działają (zresztą nie pamiętam kiedy ostatnio udało się, żeby podczas rozmowy była spokojna), no bo jej troska o moje bezpieczeństwo niby przebija wszystko, zresztą decydujący argument i tak brzmi "bo ja na to nie pozwalam". Natomiast mam wrażenie, że używa wszystkich możliwych chwytów, żeby wzbudzić we mnie poczucie winy, co jej się nawet udaje.
      Do domu nigdy nie wróciłam pijana, nie palę, nie biorę, nigdy nie przywiozła mnie policja itd., wracam najpóźniej o 22 bo sama tak chcę. Później praktycznie mi się nie zdarza, ale sprawiają wrażenie, że jakbym chciała zostać dłużej ze znajomymi to zgodziliby się. Uczę się bardzo dobrze. Co jednak mi się niepodoba to to, że wyręczają mnie prawie we wszystkim (oni zrobią to lepiej/jak mi pomogą będzie lepiej), poświęcając swój wolny czas. Mam wrażenie, że mają wyrzuty sumienia jak mi niedostatecznie pomogą.

      Mam nadzieję, że nic nie pominęłam,
      pozdrawiam
      • tawananna Re: Samodzielny wyjazd 18latki 30.07.09, 16:20
        Fivi, w tej sytuacji chyba po prostu powiedziałabym stanowczo, że jadę,
        zostawiła wszelkie potrzebne namiary i informacje i - pojechała. Możesz jeszcze
        próbować porozmawiać spokojnie z rodzicami (może zacznij od rozmowy o koleżance,
        a potem przejdź konkretnie do kwestii wyjazdu?) - ale z wyjazdu nie rezygnuj.
        Moim zdaniem nie ma sensu czekać z takimi wypadami aż do czasu, gdy się
        usamodzielnisz - a tak długo będziesz czekać, bo nie sądzę, żeby za rok czy dwa
        rodzice tak sami z siebie zmienili zdanie (chyba, że zamieszkasz sama np. z
        powodu studiów).
    • myelegans Re: Samodzielny wyjazd 18latki 01.08.09, 01:42
      Powodzenia, mam nadzieje, ze Ci sie uda wyjechac i nie nadwyrezysz
      zaufania rodzicow.
      Ja w tym wieku pojechalam na 3 tygodniowa wyprawe rowerowa po
      Polsce, bylo nas 10 osob z klasy licealnej. Bylo to w czasach przez
      komorkowych, wiec kontakt byl znikomy. I nie bylo z nami zadnej
      doroslej osoby. Na pewno sie niepokoili, WIEM, ze sie niepokoili,
      ale nie przeszkadzali. Ja dopiero teraz to widze, ile ich to musialo
      kosztowac.
      Postaraj sie spokojnie porozmawiac z mama, moze masz jeszcze kogos
      innego w rodzinie, kto stanie po Twojej stronie, tata moze,
      rodzenstwo?
      Trzymam kciuki
    • Gość: czaj Re: Samodzielny wyjazd 18latki IP: 212.87.240.* 01.08.09, 10:48
      Tekst linka
      • black_tangens Re: Samodzielny wyjazd 18latki 03.08.09, 10:31
        Przecież jesteś pełnoletnia-po co się nas pytasz? Jako osoba pełnoletnia
        powinnaś sama umieć podjąć prawidłową decyzje i to nie zważając na płacz i
        krzyki mamusi, która czuje się niepewnie i staro, bo ma już dorosłą córkę.
        Zresztą to nie jest nic niebezpiecznego: jedziesz do koleżanki w Polsce
        pociągiem. Jak ci nie będzie pasowało to wsiadasz w pociąg i jedziesz z
        powrotem. Tylko weź ze sobą odpowiednią ilość pieniędzy i komórkę, jakby
        zrozpaczona twoją dorosłością mamusia chciała telefonicznie sprawdzić czy
        jeszcze żyjesz. Poinformuj mamusię, że jesteś dorosłą osobą a zgwałcić czy zabić
        mogą cię nawet we własnym domu czy w szkole.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka