Dodaj do ulubionych

porównanie efektywności nauczania w polskich gimaz

24.07.09, 10:08
Polecam. Tylko najpierw proponuje przeanalizowac jak odczytywać wynik

www.cke.scholaris.pl/
Obserwuj wątek
    • iwoniaw Świetna strona, mam nadzieję, że 25.07.09, 19:59
      tak, jak zapowiadają, zrobią zestawienie porównawcze za kolejne lata. A w
      przyszłości chciałabym widzieć opisane tak licea...
      • maksimum Po co komu efektywnnosc nauczania? 25.07.09, 22:08
        Wystarczy zwykly ranking.
        Efektywnosc,to badanie na ile szkola uczy powyzej czy ponizej sredniej i tych 5
        kategorii szkol wszystkich wprowadzi w blad.

        W normalnych krajach jest zwykly ranking szkol i egzaminy wstepny do wszystkich
        lepszych szkol.
        Zaleznie od ilosci punktow na egzaminie jestes przydzielany do odpowiedniej
        szkoly w rankingu.
        I to by bylo na tyle.
        Ale ze projekt finansuje EU,to czeba sprawe zagmatwac za czyjes tam pieniadze.
        Okazuje sie,ze to sa nasze pieniadze,bo do budzetu EU wiecej wplacamy niz
        otrzymujemy,wiec nie cieszylbym sie,ze ktos nam daje pieniadze na te badania.
        • dorek3 Re: Po co komu efektywnnosc nauczania? 26.07.09, 09:50
          Maksimum, a od kiedy Ciebie interesują polskie szkoły? Czyżby powrót z emigracji???
          Do polskiego budżetu terz chyba nie masz wkładu własnego...
          Najbardziej przykre jest że chyba nie napisałeś jeszcze żadnego postu w ktorym byś mniej lub bardziej nie ział niechęcią do Polski.
          Zmień obywatelstwo i zapomnij.
          • maksimum Re: Po co komu efektywnnosc nauczania? 26.07.09, 23:34
            dorek3 napisała:

            > Maksimum, a od kiedy Ciebie interesują polskie szkoły? Czyżby
            >powrót z emigracji???

            To mnie nie grozi,bo dzieci nie chca do Polski na stale jechac.
            Ja bym chetnie zamieszkal w Ozarowie i na wakacje jezdzil na Mazury
            i w Bieszczady.

            > byś mniej lub bardziej nie ział niechęcią do Polski.
            > Zmień obywatelstwo i zapomnij.

            To nie jest niechec,lecz fakt ze USA sa pare pokolen do przodu w
            porownaniu z Polska i dobrze byloby brac dobry przyklad niz wydawac
            glupio pieniadze na odkrywanie swiata na nowo.
            Obywatelstwo amerykanskie mam od dawna,a polskiego sie nie
            traci,lecz trzeba napisac umotywowane podanie,ze sie chce go zrzec i
            zaplacic za to z 700 doll.
            Kumpel sie kiedys wqurzyl,jak mu robili wstrety w polskim konsulacie
            i sie zrzekl i opowiadal jaka to byla szopka.
            Jak sie idzie do polskiego konsulatu,to tak jakby sie szlo do urzedu
            gminnego w polsce powiatowej lat 1970-tych.
            Ciemnota i zacofanie.
            • fogito Re: Po co komu efektywnnosc nauczania? 04.08.09, 01:26
              maksimum napisał:

              >> To nie jest niechec,lecz fakt ze USA sa pare pokolen do przodu w
              > porownaniu z Polska i dobrze byloby brac dobry przyklad niz
              wydawac
              > glupio pieniadze na odkrywanie swiata na nowo.

              Siedze sobie w Stanach kolejny miesiac i jakos tego 'przodu
              cywilizacyjnego' tutaj nie zauwazam surprised

              > Jak sie idzie do polskiego konsulatu,to tak jakby sie szlo do
              urzedu
              > gminnego w polsce powiatowej lat 1970-tych.
              > Ciemnota i zacofanie.

              Mam podobne odczucia jak ide do jakiegokolwiek urzedu w Stanach.
              Tyle, ze bardziej mi sie to kojarzy z latami 50tymi - ale pewnie to
              ze wzgledu na fryzury pan urzedniczek smile I te wiecznie zdziwione
              twarze... Mur nie do przebicia.
        • iwoniaw Jeśli nie rozumiesz, czym się różni 26.07.09, 23:20
          efektywność nauczania od rankingu wyników egzaminu końcowego i po co komu taka
          wiedza, to faktycznie lepiej, że nie musisz na co dzień borykać się z problemem
          najwyraźniej przerastającym twe możliwości percepcyjne. Po co się jednak
          gorączkować, na co INNI wydają SWOJE pieniądze? Dopłacasz do UE w tych stanach
          czy jak?
          • maksimum Re: Jeśli nie rozumiesz, czym się różni 26.07.09, 23:37
            A kto ci powiedzial,ze ja tego nie rozumiem?
            Jest ci to po prostu do NICZEGO NIEPOTRZEBNE.
            Zwykly ranking szkol zalatwia wszystko.
            • iwoniaw Re: Jeśli nie rozumiesz, czym się różni 27.07.09, 13:01
              Może tobie jest to do niczego niepotrzebne, mnie natomiast robi różnicę, czy
              szkoła ma pozytywny wpływ na rozwój uczniów, czy też beztrosko marnuje ich
              potencjał. A że oprócz tego jest w czółowce? To świetnie w pierwszym
              przypadku oraz żadna jej zasługa w drugim.
              W życiu nie posłałabym dziecka do szkoły z prawej dolnej ćwiartki, choćby była
              najlepsza w wynikach testów końcowych. Wiesz dlaczego?
              • hankam Re: Jeśli nie rozumiesz, czym się różni 27.07.09, 13:40
                Szkoda, że nie ma takiego zestawienia dla szkół podstawowych. Bo
                gimnazjum, prowadzone przez tę samą fundację, która prowadzi szkołę
                podstawową mojej córki, z reguły drugą - trzecią w testach końcowych
                w dzielnicy, i które byłoby logicznym tej szkoły uzupełnieniem,
                plasuje się mniej więcej na osi pomiędzy dolną i górną prawą
                ćwiartką. Czyli potencjału uczniów nie marnuje, ale nie brak
                wartości dodanej. Szkoda, bo to gimnazjum byłoby wygodnym
                uzupełnieniem szkoły podstawowej i kierując się tylką rankingiem
                szkół brałam je pod uwagę w pierwszej kolejności (Te lepsze szkoły
                to integracyjna z nieodpowiadającym mi programem i fatalnym
                zapleczem oraz katolicka - też nie chcę.) W samą porę te wyniki się
                dla mnie pokazały, bo już czas się nad tym zastanawiać i już wiem w
                jakie warszawskie gimnazja będziemy celować.
                • hankam Re: Jeśli nie rozumiesz, czym się różni 27.07.09, 13:42
                  Oczywiście miało być brak wartości dodanej.
                • hankam Re: Jeśli nie rozumiesz, czym się różni 27.07.09, 13:43
                  Oczywiście miało być: brak wartości dodanej.
              • jola_ep Re: Jeśli nie rozumiesz, czym się różni 27.07.09, 15:18
                > W życiu nie posłałabym dziecka do szkoły z prawej dolnej ćwiartki, choćby była
                > najlepsza w wynikach testów końcowych.

                Moja córa chodzi do gimnazjum z prawej dolnej ćwiartki.
                To była szkoła z wyboru.

                Nasze rejonowe gimazjum jest w dolnej lewej ćwiartce i zrobiłam wszystko, aby tam moje dziecko nie trafiło.

                Zaintrygował mnie eliptyczny kształt średniej szkół. Wynika z tego, że najprawdopodobniej szkoła, która otrzyma dobrych kandydatów, będzie miała większą wartość dodaną, a szkoła, do której trafiają słabe dzieciaki będzie miała tę wartość najmniejszą. Tylko wtedy trudno jest mówić o jakiś zasługach szkoły... Może należy zmienić sposób interperetacji tak, aby otrzymać bardziej kolisty rozkład szkół?

                A teraz o szkole straconych szans.

                Przy wyobrze gimnazjum brałam pod uwagę nie ranking (szkoła jest dopiero w połowie stawki), ale to, czy osiąga wyniki powyżej średniej krajowej (nieco powyżej średniej) oraz ogólną atmosferę w szkole. To stosunkowo nieduża szkoła, łącząca podstawówkę i gimnazjum. Większość składu klasy jest ta sama. Nauczyciele też. Zastanawia więc mnie, co się stało, że Ci sami nauczyciele są w stanie wypracować wyniki powyżej średniej krajowej (sprawdzałam wyniki tej podstawówki), a potem nagle okazali się na tyle słabi, że marnują potencjał? Mimo, że wyniki egzaminów gimnazjalnych nadal są powyżej średniej krajowej? A może po prostu trzeba nieco przeredagować sposoby obliczania tej wartości dodanej? I wtedy okazałoby się, że wartość dodana jest nieco wyższa?

                Moja córa jest ze szkoły zadowolona. Ja też. Nie narzekam na nuczycieli (pani od matematyki potrafi wytłumaczyć tak, aby ona zrozumiała, pani od polskiego przymyka oko na błędy i docenia wyobraźnię itp. itd.) Moje dziecko uczy się chętnie, załapała się na świadectwo z wyróżnieniem, w klasie jest dobra atmosfera, nie ma wybryków chuligańskich. Są oczywiście problemy wychowawcze, ale szkoła stara się szybko reagować.

                Moim zdaniem przy wyborze gimnazjum należy przede wszystkim zwrócić uwagę na wyniki (bardziej niż na ranking, bo czasem jest spora różnica w miejscu na liście, a niewielka w osiąganych wynikach i odwrotnie) i spróbować zebrać jak najwięcej informacji o samej szkole. Bywa tak, że do niektórych klas wybierani są najlepsi i wtedy przy średnich lub słabych wynikach szkoły w tych klasach jest bardzo dobry poziom nauki. Przy ostatecznym wyborze warto też uwzględnić potrzeby naszego dziecka.

                W żadnym wypadku nie brałabym pod uwagę tylko tej wartości dodanej.

                Pozdrawiam
                Jola
                • iwoniaw Re: Jeśli nie rozumiesz, czym się różni 27.07.09, 15:48
                  > Zaintrygował mnie eliptyczny kształt średniej szkół. Wynika z tego, że najprawd
                  > opodobniej szkoła, która otrzyma dobrych kandydatów, będzie miała większą warto
                  > ść dodaną, a szkoła, do której trafiają słabe dzieciaki będzie miała tę wartość
                  > najmniejszą.

                  No nie jest chyba niczym dziwnym, że najprawdopodbniej łatwiej pracuje
                  się z dzieciakami zdolnymi i chętnymi niż mniej utalentowanymi i
                  entuzjastycznymi i wyniki będą bardziej spektakularne (nie tylko wyższe, ale
                  statystycznie) łatwiej osiągnięte). Żeby jednak to stwierdzić,
                  wystarczyłby zwykły ranking punktowy (za egz. końcowy np.). Jednak obecność
                  gimnazjów w ćwiartkach lewej górnej i prawej dolnej dowodzi, że są szkoły, w
                  których jest inaczej. I chodzi o to, żeby jednak promować szkoły z ćwiartek
                  górnych, także z tej ze średnimi wynikami z egzaminów.

                  > Moim zdaniem przy wyborze gimnazjum należy przede wszystkim zwrócić uwagę na wy
                  > niki (bardziej niż na ranking, bo czasem jest spora różnica w miejscu na liście
                  > , a niewielka w osiąganych wynikach i odwrotnie) i spróbować zebrać jak najwięc
                  > ej informacji o samej szkole. Bywa tak, że do niektórych klas wybierani są najl
                  > epsi i wtedy przy średnich lub słabych wynikach szkoły w tych klasach jest bard
                  > zo dobry poziom nauki. Przy ostatecznym wyborze warto też uwzględnić potrzeby n
                  > aszego dziecka.
                  >
                  > W żadnym wypadku nie brałabym pod uwagę tylko tej wartości dodanej.

                  A tu się zgadzam z każdym słowem. Generalnie wiadomo, że przyjęcie do gimnazjum
                  (nierejonowego) zależy od dotychczasowych wyników. I wydaje mi się, że warto
                  obejrzeć sobie wówczas ten wykres także pod kątem wartości dodanej -
                  jasne, że ktoś z lepszymi wynikami będzie celował w szkoły lepiej punktowane w
                  egzaminach, a ktoś z gorszymi niekoniecznie zechce (już nie mówiąc, że się
                  dostanie) startować do najbardziej wymagającej szkoły w mieście. Ale jednak
                  warto, żeby ten pierwszy uderzał do "szkoły sukcesu", w której będzie miał
                  faktycznie szanse się rozwinąć, a ten drugi trafił do "wspierającej".

                  Oczywiście więcej powiedzą zestawienia kolejnych lat, czyli wskaźnik, w jakim
                  kiernku szkoła zmierza.
                  • jola_ep Re: Jeśli nie rozumiesz, czym się różni 27.07.09, 17:45
                    > Żeby jednak to stwierdzić,
                    > wystarczyłby zwykły ranking punktowy (za egz. końcowy np.).

                    Właśnie. Jeśli więc wartość dodana miałaby mieć duże znaczenie, to czy nie powinna się rozkładać nieco bardziej równomiernie?
                    Bo rozumiem, że przyjęto jakiś tam schemat określania tej wartości dodanej.


                    > jasne, że ktoś z lepszymi wynikami będzie celował w szkoły lepiej punktowane w
                    > egzaminach, a ktoś z gorszymi niekoniecznie zechce (już nie mówiąc, że się
                    > dostanie) startować do najbardziej wymagającej szkoły w mieście. Ale jednak
                    > warto, żeby ten pierwszy uderzał do "szkoły sukcesu", w której będzie miał
                    > faktycznie szanse się rozwinąć, a ten drugi trafił do "wspierającej".

                    No i właśnie mam dziecko z nieco gorszymi wynikami. Nie za bardzo nadawało się do najbardziej wymagającej szkoły w mieście. Dobrze za to się czuje w szkole "straconych szans", bo nie chodzi tylko o średnie wyniki szkoły w wartości dodanej, ale również o średnią wartość dodaną mojego dziecka. Wybór pomiędzy szkołą "wspierającą" a "starconych szans" wcale nie jest tak oczywiście jednoznaczny. W szkole "wspierającej" może być niski poziom nauczania, dostosowany do niskiego poziomu uczniów, ale pozwalający na podciągnięcie się "w górę". Ostatecznie jednak pozostanie niski...

                    Oczywiście duże znaczenie ma tu wielkość EWD i wartość średniej z egzaminu.

                    Poczekajmy na zestawienia. Wiem, że szkoła mojej córy w ciągu ostatnich lat utrzymywała swój poziom egzmianacyjny powyżej średniej krajowej. Nie jest to szkoła, do której wybiera się młodzież, raczej tylko odchodzą najlepsi do najlepszych gimnazjów. Jak dla mnie świadczy to o całkiem niezłej pracy nauczycieli. EWD jest ujemne, ale nie jest to strasznie niska wartość.

                    Pozdrawiam
                    Jola
                    • iwoniaw Ale to chyba nie tak się odczytuje 27.07.09, 18:09
                      > Właśnie. Jeśli więc wartość dodana miałaby mieć duże znaczenie, to czy nie powi
                      > nna się rozkładać nieco bardziej równomiernie?

                      Ależ właśnie nie - zwróć uwagę, że ta elipsa to jest właśnie uśrednienie,
                      pokazuje, że najwięcej szkół z wysoką EWD jest w ćwiartce górnej prawej, a z
                      niską (ujemną) najwięcej w dolnej lewej. Ale przecież poszczególne szkoły są
                      często zupełnie poza obszarem szarym, bo właśnie NIE są
                      "najprzeciętniejsze w danej kategorii" tylko nieco odstają in plus lub in minus
                      - i to zarówno pod względem punktacji za egzamin (przesunięcie w prawo)
                      jak i EWD (przeunięcie w górę)
                      • jola_ep Re: Ale to chyba nie tak się odczytuje 27.07.09, 18:31
                        > Ależ właśnie nie - zwróć uwagę, że ta elipsa to jest właśnie uśrednienie,
                        > pokazuje, że najwięcej szkół z wysoką EWD jest w ćwiartce górnej prawej, a z
                        > niską (ujemną) najwięcej w dolnej lewej.

                        OK. Ale przecież w założeniach EWD miało umożliwić szansę wkładu pracy szkoły (nauczyciela) w wyniki nauczania niezależnie od potencjału uczniów. A tu się okazuje, że nadal EWD stosunkowo silnie zależy od tego potencjału... Jeśli miało być _niezależne_, to rozkład powinien być bardziej równomierny?

                        Ciekawa też jestem, czy polski sposób liczenia EWD jest podobny do systemu stosowanego w innych krajach.

                        Pozdrawiam
                        Jola
                        • iwoniaw Re: Ale to chyba nie tak się odczytuje 27.07.09, 19:20

                          > OK. Ale przecież w założeniach EWD miało umożliwić szansę wkładu pracy szkoły
                          > (nauczyciela) w wyniki nauczania niezależnie od potencjału uczniów. A tu się o
                          > kazuje, że nadal EWD stosunkowo silnie zależy od tego potencjału..

                          Co nie zmienia faktu, że są szkoły z kiepską EWD przy dużym potencjale uczniów i
                          z wysoką EWD przy potencjale marnym (czy gorszym). To, że jest ich mniejszość,
                          to dla mnie normalne - dobre wyniki przy trudnym "materiale ludzkim" są trudne
                          do osiągnięcia, kiepskie wyniki (mam tu na mysli postępy, a nie bezwzględny
                          wynik testu) też część osób zniechęcają i "lepsi" się przenoszą gdzie indziej, o
                          czym sama wspominałaś.
                          Generalnie efektywnie działające szkoły powinny znajdować się w górnych
                          ćwiartkach - wynki testów zawsze będą zróżnicowane, bo nie każdy jest omnibusem,
                          dobrze jednak byłoby, żeby każdy miał szansę się rozwinąć na miarę SWOICH
                          możliwości.

                          > Ciekawa też jestem, czy polski sposób liczenia EWD jest podobny do systemu stos
                          > owanego w innych krajach.

                          Podejrzewam, że jest standardowy przynajmniej w UE.
                    • jola_ep Re: Jeśli nie rozumiesz, czym się różni 27.07.09, 18:13
                      dopiszę:

                      EWD ma znaczenie, ale moim zdaniem należy ją rozpatrywać łącznie z wynikami egzaminów gimnazjalnych. Trzeba brać też pod uwagę wielkość tych wskaźników. Szkoła z prawej dolnej ćwiartki może się okazać lepszą szkołą od tej z lewej górnej.

                      Pozdrawiam
                      Jola
                      • iwoniaw Dodam tylko, że 27.07.09, 18:29
                        należy brać pod uwagę również inne parametry, choćby wielkość szkoły - im więcej
                        uczniów, tym precyzyjniejsze może być "pozycjonowanie" szkoły na wykresie (co
                        zresztą widać po wielkości niebieskiego/zielonego "punktu", który częściej -
                        właśnie ze wzgl. na małą ilość uczniów - jest "obszarem")


                        > EWD ma znaczenie, ale moim zdaniem należy ją rozpatrywać łącznie z wynikami egz
                        > aminów gimnazjalnych

                        A co do tego to chyba nikt nie ma wątpliwości.

                        > Szkoł
                        > a z prawej dolnej ćwiartki może się okazać lepszą szkołą od tej z lewej górnej.

                        A to już zależy dla kogo. Wszak sama pisałaś o dobieraniu szkoły do potrzeb
                        konkretnego dziecka. I na pewno te wykresy są w tym bardziej pomocne niż "goła"
                        lista rankingowa wg wyników testów końcowych i za to je chwalę smile
                        • jola_ep Re: Dodam tylko, że 27.07.09, 18:37
                          > I na pewno te wykresy są w tym bardziej pomocne niż "goła"
                          > lista rankingowa wg wyników testów końcowych i za to je chwalę smile

                          Od listy rankingowej na pewno są lepsze smile
                          Przy wyborze szkoły brałam jednak pod uwagę to, co było dostępne wcześniej: wyniki egzaminów gimnazjalnych (także SP), a szczególnie zestawienie z ostatnich kilku lat.

                          EWD jest ciekawym pomysłem, ale mnie osobiście nieco rozczarowuje. Może za parę lat będzie lepszym narzędziem smile

                          Pozdrawiam
                          Jola
                      • maksimum Re: Jeśli nie rozumiesz, czym się różni 27.07.09, 18:37
                        > Szkoła z prawej dolnej ćwiartki może się okazać lepszą szkołą od
                        >tej z lewej górnej.

                        Szkoly z prawej strony sa na 100% lepsze niz te z lewej strony,bo te
                        z lewej sa na otarcie lez dla slabych uczniow.
                        www.cke.scholaris.pl/?pstr=3
                        • iwoniaw Re: Jeśli nie rozumiesz, czym się różni 27.07.09, 19:32
                          > Szkoly z prawej strony sa na 100% lepsze niz te z lewej strony,bo te
                          > z lewej sa na otarcie lez dla slabych uczniow.

                          Tak, tyle że szkoły z dolnych ćwiartek żyją siłą bezwładu (z prawej przyjmują
                          powyżej pewnego progu, z lewej - poniżej i potem nic z tym nie robią ani w jedną
                          ani w drugą stronę) i szkoda do nich posyłać jakichkolwiek uczniów. Toteż jeśli
                          ktoś jest bardzo dobry, powinien iść do szkoły z prawej górnej ćwiartki, a jeśli
                          ma za mało punktów, to zdecydowanie lepiej, gdy wybierze szkołę z lewej górnej
                          niż z prawej dolnej, przynajmniej średnio rzecz ujmując, bo wiadomo, że nie ma
                          to jak szczegółowy wywiad (o czym słusznie pisała jola-ep)
                  • maksimum Re: Jeśli nie rozumiesz, czym się różni 27.07.09, 18:42
                    iwoniaw napisała:

                    > Oczywiście więcej powiedzą zestawienia kolejnych lat, czyli
                    >wskaźnik, w jakim kiernku szkoła zmierza.

                    Jak ci potrzeba kolejnych danych tzn ze te zestawienia sa niewiele
                    warte.
                    Zwykly ranking jest duzo bardziej przejrzysty i pomocny przy wyborze
                    szkoly.
                    • iwoniaw Re: Jeśli nie rozumiesz, czym się różni 27.07.09, 19:26
                      > Jak ci potrzeba kolejnych danych tzn ze te zestawienia sa niewiele
                      > warte.

                      Jakbyś przeczytał ze zrozumieniem zalinkowaną stronę, to byś wiedział, że
                      autorzy projektu sami piszą, iż to poczatek i dalsze dane są nie tylko
                      potrzebne, ale będą wprowadzane.

                      > Zwykly ranking jest duzo bardziej przejrzysty i pomocny przy wyborze
                      > szkoly.

                      Zwykły ranking to za mało, bo tam wśród teoretycznie lepszych (bo z lepszymi
                      wynikami testów końcowych) szkół są i takie, które de facto marnują potencjał
                      uczniów i właściwie szkoda butów zdzierać uczęszczając tam.
                      • maksimum Re: Jeśli nie rozumiesz, czym się różni 27.07.09, 21:10

                        > Jakbyś przeczytał ze zrozumieniem zalinkowaną stronę, to byś
                        wiedział, że autorzy projektu sami piszą, iż to poczatek i dalsze
                        >dane są nie tylko potrzebne, ale będą wprowadzane.

                        Za kilka lat ten system zostanie tak rozbudowany,ze wielu ludzi
                        zacznie pisac prace magisterskie na ten temat,a sytuacja w polskim
                        szkolnictwie ulegnie dalszemu pogorszeniu.
                        Przeciez to o to chodzi,zeby robic badania,ktore nikomu niesa
                        potrzebne i "brac na to kase z Unii" a faktycznie sa to pieniadze
                        polskich podatnikow.

                        > > Zwykly ranking jest duzo bardziej przejrzysty i pomocny przy
                        >wyborze szkoly.
                        >
                        > Zwykły ranking to za mało, bo tam wśród teoretycznie lepszych (bo
                        z lepszymi wynikami testów końcowych) szkół są i takie, które de
                        facto marnują potencjał uczniów i właściwie szkoda butów zdzierać
                        >uczęszczając tam.

                        Widze,ze polityka w EU zostala stworzona dla ludzi tak umyslowo
                        ograniczonych jak ty.
                        Dam ci prosty przyklad,moze zalapiesz.
                        Moja corka chodzi do 1-wszego w rankingu na Brooklynie gimnazjum i z
                        tego gimnazjum do najlepszych liceow dostaje sie ponad 50% uczniow.
                        A z tego gimnazjum do ktorego chodzi Mlodsza Kowalska do najlepszych
                        liceow dostaje sie 2% uczniow.
                        Kowalska jest zdolna i pracowita ,wiec w tych 2% sie zmiesci,ale
                        wlasnie tak wygladaja statystyki.

                        W dobrych szkolach nie marnuje sie talentow,bo o jakosci szkoly
                        decyduja UCZNIOWIE a nie nauczyciele.
                        Kazdy nauczyciel ma studia poza soba i kazdy jest madrzejszy od
                        ucznia gimnazjum.
                        Problem polega nie na tym ile nauczyciel przekaze uczniowi,ale na
                        tym ile uczen jest w stanie przyswoic.
                        Oczywiscie i w najlepszych szkolach sa lepsi i gorsi nauczyciele,ale
                        w dobie internetu to nie ma znaczenia,bo mozna wszystkiego nauczyc
                        sie w domu nie chodzac do szkoly.

                        • iwoniaw Re: Jeśli nie rozumiesz, czym się różni 27.07.09, 22:42
                          > Widze,ze polityka w EU zostala stworzona dla ludzi tak umyslowo
                          > ograniczonych jak ty.

                          No ja myślę, że nie dla tak rozbuchanych intelektualnie jak ty.

                          > Oczywiscie i w najlepszych szkolach sa lepsi i gorsi nauczyciele,ale
                          > w dobie internetu to nie ma znaczenia,bo mozna wszystkiego nauczyc
                          > sie w domu nie chodzac do szkoly.

                          No to faktycznie, w tym momencie pisanie o rankingach szkół i staranie się o
                          przyjęcie do najlepszej ma głęboki sens. Czytasz ty w ogóle to, co piszesz?
                          • maksimum Re: Jeśli nie rozumiesz, czym się różni 27.07.09, 23:00

                            > > Oczywiscie i w najlepszych szkolach sa lepsi i gorsi
                            nauczyciele,ale
                            > > w dobie internetu to nie ma znaczenia,bo mozna wszystkiego
                            >nauczyc sie w domu nie chodzac do szkoly.
                            >
                            > No to faktycznie, w tym momencie pisanie o rankingach szkół i
                            staranie się o przyjęcie do najlepszej ma głęboki sens. Czytasz ty w
                            >ogóle to, co piszesz?

                            Nie tylko to,ale i pomagam dzieciom w odrabianiu lekcji.
                            Widzisz,ty wychodzisz ze starego polskiego wydumania,ze szkola ci
                            dzieciaka wszystkiego nauczy bez pomocy rodzicow.
                            • iwoniaw Re: Jeśli nie rozumiesz, czym się różni 27.07.09, 23:16
                              > Nie tylko to,ale i pomagam dzieciom w odrabianiu lekcji.

                              To akurat wiedzą już chyba wszyscy na forum. Kiepskiemasz rezultaty swoją drogą,
                              skoro dzieci są już nastolatkami, a jeszcze nie nauczyły się obsługi internetu
                              ani uczyć się samodzielnie.

                              > Widzisz,ty wychodzisz ze starego polskiego wydumania,ze szkola ci
                              > dzieciaka wszystkiego nauczy bez pomocy rodzicow.

                              Nie wiem skąd ci coś takiego przyszło do głowy.
                              • maksimum Re: Jeśli nie rozumiesz, czym się różni 28.07.09, 04:34
                                iwoniaw napisała:

                                > Kiepskiemasz rezultaty swoją drogą

                                Dlaczego sie swoimi nie pochwalisz?

                                > skoro dzieci są już nastolatkami, a jeszcze nie nauczyły się
                                >obsługi internetu ani uczyć się samodzielnie.

                                Tak syn jak i corka maja wyklady z internetu w szkole i zapewniam
                                cie,ze do ich sprawnosci nigdy nie dojdziesz.

                                > > Widzisz,ty wychodzisz ze starego polskiego wydumania,ze szkola ci
                                > > dzieciaka wszystkiego nauczy bez pomocy rodzicow.
                                >
                                > Nie wiem skąd ci coś takiego przyszło do głowy.

                                Z tego co tu piszesz,ze jak wyslesz dziecko do jakiejs tam szkoly,to
                                szkola z dzieciaka zrobi geniusza.
                                • iwoniaw Re: Jeśli nie rozumiesz, czym się różni 29.07.09, 10:38
                                  > > Kiepskiemasz rezultaty swoją drogą
                                  >
                                  > Dlaczego sie swoimi nie pochwalisz?

                                  Nie chcę cię dołować.

                                  > Tak syn jak i corka maja wyklady z internetu w szkole

                                  Sznuowania butów i robienia kanapek też na poziomie szkoły średniej u was uczą?

                                  > Z tego co tu piszesz,ze jak wyslesz dziecko do jakiejs tam szkoly,to
                                  > szkola z dzieciaka zrobi geniusza.

                                  No i widzisz, ty masz dostęp do netu, a czytanie ze zrozumieniem szwankuje. Może
                                  jakieś korepetycje u własnego potomstwa poprawiłyby sytuację?
                          • verdana Re: Jeśli nie rozumiesz, czym się różni 27.07.09, 23:00
                            Sam pomysl dobry, tyle, ze nie bardzo wiadomo co mierzy.
                            Bardzo wielu uczniow najlepszych gimnazjów, tych z "potencjalem" ma
                            dodatkowe zajęcia, kursy, korepetycje. ma tez dobrze wyposazone
                            biblioteki domowe i wyksztalconych rodzicow.
                            Ci ze szkół slabych czasem nie mają miejsca na odrabianie lekcji.
                            I teraz pytanie - ile w tym wszystkim jest zaslug szkoly???
                            • maksimum Re: Jeśli nie rozumiesz, czym się różni 28.07.09, 04:31
                              verdana napisała:

                              > I teraz pytanie - ile w tym wszystkim jest zaslug szkoly???

                              Do tego wlasnie zmierzam,ze szkola ze slabego ucznia naukowca nie
                              zrobi.
                              Uczen musi miec przede wszystkim mocne oparcie w domu i rodzicach by
                              mial sukcesy w szkole.
                              Jesli rodzice nie sa w stanie pomoc dzieciom,a dzieci nie sa na tyle
                              odkrywcze i samodzielne by sie samemu douczac,to zadna szkola nie ma
                              pola do popisu.
                              Kowalscy np nie sa w stanie dzieciom pomoc ,wiec postawili na
                              korepetycje i wydaja na nie 5-10 tys doll rocznie.
                              Ja pomagam dzieciakom sam i nawet szukam im stron internetowych z
                              ktorych mozna sie najlepiej douczac.
                              Ja tez sam nauczylem syna grac w tenisa na tyle dobrze,ze gra w
                              druzynie szkolnej.Kowalska przez jakis czas wydawala po 65 doll za 1
                              godzine z trenerem+dojazdy i zrezygnowala.
                              Jak chcesz by dzieciak mial sukcesy,to musisz w niego inwestowac.
                              • verdana Re: Jeśli nie rozumiesz, czym się różni 28.07.09, 08:51
                                Słaby uczeń moze być doskonalym naukowcem w przyszlosci - wg badań
                                podnad polowa najwybitniejszych uczonych , pisarzy,m wynalazcw w
                                szkole byla marna...
                                • azile.oli Re: Jeśli nie rozumiesz, czym się różni 28.07.09, 10:16
                                  To wszystko jest względne. Faktem bezspornym jest, że gdy to szkoły
                                  trafiają najlepsi, to wyniki wcale nie odzwierciedlają pracy
                                  nauczycieli, bo uczeń zdolny i do tego kreatywny potrzebuje
                                  właściwie tylko tego, aby mu nie przeszkadzać. I jest w stanie
                                  osiągać świetne wyniki czy wygrywać konkursy, do których
                                  przygotowuje się w większości sam. Więc jego sukces to głównie jego
                                  zasługa, a nie szkoły.
                                  Druga sprawa : wcale większość rodziców w Polsce nie uważa, że
                                  szkoła ma nauczyć, tylko jednak jakoś to kontrolują, a im
                                  zdolniejsze dziecko, tym bardziej. Natomiast odrabianie z
                                  nastolatkiem lekcji, czy ich sprawdzanie to prawdziwa porażka,
                                  zwłaszcza, jeśli dzieci są postrzegane jako zdolne. Ja nie tylko nie
                                  sprawdzam, czy dzieci nie zrobiły błędów w pracy domowej, ja nawet
                                  nie sprawdzam, czy one wogóle odrobiły pracę domową. Bo doskonale
                                  wiedzą od lat, że to ich obowiązek. Natomiast nie ingerując w proces
                                  edukacyjny dzieci jestem w stanie wyciągnąć też pewne wnioski na
                                  temat pracy nauczycieli. Gdy dziecko pisze bezbłędnie testy
                                  zewnętrzne, wiem, że nauczyciel zrobił przynajmniej tyle, ile
                                  potrzeba moim dzieciom. Gdybym im bez przerwy pomagała i ich
                                  douczała, nie byłabym w stanie ocenić, jak naprawdę funkcjonuje
                                  nauczanie w danej szkole. Oczywistym jest też, że zaangażowanie, jak
                                  i sposób przekazywania wiedzy, wystarczające w przypadku moich
                                  dzieci, w odniesieniu do innego dziecka może być niewystarczający,
                                  dlatego dobieramy szkołę niejako do dziecka.
                                  To, co napisała verdanma, że słaby uczeń może zostać wybitnym
                                  uczonym, też jest prawdą, bo tak w rzeczywistości nie wszyscy
                                  uczniowie mają ''parcie'' na oceny, a testy po kolejnych etapach
                                  edukacji to już wogóle zupełnie inna bajka. Czasem dziecko ma
                                  potencjał, ale rozwija go dopiero po pewnym czasie i do tego w
                                  ściśle określonej dziedzinie, więc w szkole nie miałoby szans na
                                  zostanie bardzo dobrym uczniem.
                        • mim288 Re: Jeśli nie rozumiesz, czym się różni 28.07.09, 15:38
                          O jakości szkoły na pewno decydują nauczyciele. Dobry nauczyciel
                          potrafi nauczyc podstaw kazdego ucznia (również miernotę) i ze
                          zdolnego ucznia potrafi zrobić "mistrza" w danej dziedzinie
                          (wykorzystać zdolności, zainteresowania). Kiepski nauczyciel
                          słebeusza nie nauczy niczego, a dzieciak zdolny, albo zdolny i
                          zainteresowany przedmiotem sam sobie poszuka informacji - nawet jak
                          ma nauczyciela lebiegę - tyle że w tym, że takiemu zdolnemu dobrze
                          pójdzie na egzaminie nie będzie żadnej zasługi nauczyciela, ani taki
                          sukces nie będzie miarą jakości szkoły.
                          Żadna zasługa szkoły (a są takie) w tym, że wybierze sobie zdolne,
                          zadbane dzieciaki, z rodzin bez problemów, z rodzicami gotowymi do
                          wspierania edukacji dzieci, dzieci bez problemów z dysgrafią,
                          dysleksją, bez problemów emocjonalnych, dzieci śmiałe i wygadane i
                          nie chorowite itd i potem osiagnie z nimi "sukces" w testach - z
                          takimi nie osiągnąc "sukcesu" to byłby wyczyn.
                          Nawiasem mówiąc szkolnictwo w USA (poza nielicznymi elitarnymi
                          szkołami) jest raczej pod zdechłym azorem, a szkoły z tej
                          krytykowanej przez ciebie UE (np. Skandynawii) biją szkolnictwo w
                          USA na głowę (a poziom szkół jest bardzo wyrównany żadne "fabryki
                          geniuszy" nie widnują średniej).
                          • maksimum Re: Jeśli nie rozumiesz, czym się różni 28.07.09, 17:20
                            mim288 napisała:

                            > O jakości szkoły na pewno decydują nauczyciele.

                            Nietrudno sie domyslec,ze wy w takie glupoty wierzycie i dlatego sa
                            wam potrzebne polskie WED zamiast zwykle rankingi szkol.

                            > Dobry nauczyciel
                            > potrafi nauczyc podstaw kazdego ucznia (również miernotę)

                            O jakich podstawach ty mowisz w gimnazjum czy liceum?
                            To sa juz nastolatki w wielu wypadkach madrzejsze od rodzicow.
                            A miernot nawet w podstawowce podstaw nie nauczysz,bo sa zamuleni.
                            Miernoty po slabych podstawowkach ida do slabego gimnazjum a pozniej
                            albo koncza slabe liceum albo nie.

                            > i ze
                            > zdolnego ucznia potrafi zrobić "mistrza" w danej dziedzinie
                            > (wykorzystać zdolności, zainteresowania). Kiepski nauczyciel
                            > słebeusza nie nauczy niczego, a dzieciak zdolny, albo zdolny i
                            > zainteresowany przedmiotem sam sobie poszuka informacji - nawet
                            >jak ma nauczyciela lebiegę

                            W szkole corki jest slaba nauczycielka matematyki,ale dla zdolnych
                            dzieci nie jest to problemem,bo ksiazki sa tak napisane,ze samemu
                            sie mozna z ksiazki nauczyc.

                            > - tyle że w tym, że takiemu zdolnemu dobrze
                            > pójdzie na egzaminie nie będzie żadnej zasługi nauczyciela, ani
                            >taki sukces nie będzie miarą jakości szkoły.

                            Bo dobremu uczniowi sa potrzebni dobrzy rowniesnicy by mial
                            motywacje do nauki.
                            Jesli w szkole czy klasie sa uczniowie o podobnym poziomie
                            intelektualnym,to one siebie nawzajem dopinguja do lepszych ocen.
                            Gdy natomiast wystepuje duze zroznicowanie w poziomie uczniow,to ci
                            lepsi nie maja motywacji by utrzymac wysoki poziom.
                            Tak bylo z moja corka w podstawowce,gdzie mimo ze sie nie
                            uczyla,byla najlepsza.
                            Teraz w gimnazjum uczy sie 2 godziny dziennie i jest pierwsza lub
                            druga w klasie,bo jest spora konkurencja.
                            Gdyby byla w sredniej szkole,to by olewala jak w podstawowce.

                            > Żadna zasługa szkoły (a są takie) w tym, że wybierze sobie zdolne,
                            > zadbane dzieciaki, z rodzin bez problemów, z rodzicami gotowymi do
                            > wspierania edukacji dzieci, dzieci bez problemów z dysgrafią,
                            > dysleksją, bez problemów emocjonalnych, dzieci śmiałe i wygadane i
                            > nie chorowite itd i potem osiagnie z nimi "sukces" w testach - z
                            > takimi nie osiągnąc "sukcesu" to byłby wyczyn.

                            Powtorze jeszcze raz.To nie nauczyciele decyduja o jakosci
                            szkoly,lecz konkurencja miedzy uczniami.

                            Zrob sobie takie zalozenie,ze nauczyciele we wszystkich szkolach sa
                            mniej wiecej tacy sami,ale najlepsze dzieci ida do szkol najlepszych
                            w rankingach.
                            Wiec nauczyciele te rankingi zanaja i tez chca uczyc w tych szkolach
                            ktore sa najwyzej w rankingu.
                            No wiec dyrektor najlepszej szkoly ma kupe podan najlepszych
                            nauczycieli i moze wybierac jak w ulegalkach.

                            > Nawiasem mówiąc szkolnictwo w USA (poza nielicznymi elitarnymi
                            > szkołami) jest raczej pod zdechłym azorem,

                            I wiesz to z opowiadan znajomych ,ktorych dzieci nie dostaly sie do
                            dobrych szkol w Stanach.
                            To moze mieszkajac w Warszawie,wyslij swoje dzieci na edukacje w
                            Sokolce i zobaczysz jaki jest poziom w polskich szkolach.

                            > a szkoły z tej
                            > krytykowanej przez ciebie UE (np. Skandynawii) biją szkolnictwo w
                            > USA na głowę (a poziom szkół jest bardzo wyrównany żadne "fabryki
                            > geniuszy" nie widnują średniej).

                            Poziom nauczania w szkolach jest dobrze odzwierciedlany poziomem
                            wyzszych uczelni danego kraju.

                            www.webometrics.info/top4000.asp
                            Pokaz mnie,gdzie sa te najlepsze europejskie uniwersytety,skoro
                            szkoly sa takie dobre.
                            A moze ktos ci wcisnal kit ze szkoly w EU sa dobre i ty w to
                            uwierzylas,tak samo ja w to ze euro jest dobre dla Slowacji,bo
                            przyjezdzaja na zakupy do Polski.
                            • joa66 Re: Jeśli nie rozumiesz, czym się różni 28.07.09, 19:41
                              tylko na najlepszych uczelniach amerykańskich studiuje mnóstwo
                              studentów , którzy wyedukowali się na poziomie szkoły podstawowej i
                              średniej poza USAsmile
                              • maksimum Re: Jeśli nie rozumiesz, czym się różni 28.07.09, 21:51
                                Tych zagraniczniakow na amerykanskich uczelniach jest gora 10%.
                          • dorek3 Re: Jeśli nie rozumiesz, czym się różni 29.07.09, 09:40
                            To co napisałaś to najlepsze wyjaśnienie tego, że zwykły punktowy ranking nie jest wystarczający aby wychwycić jak potencjał uczniów jest wykorzystywany. Szkoła, która ściągnie do siebie dobrych, zdolnych uczniów prawdopodobnie jest w stanie bez większego wysiłku osiągnąć wysokie noty punktowe na egzaminie końcowym czyli będzie wysoko w takim rangingu, jak Ty Maksimum lubisz. Natomiast chcąc ocenić "zdolność szkoły do nauczenia" (a czy to nie jest głowne zadanioe szkoły?)trzeba cos porównać. W PL przyjęto teraz porównanie punktów z jakimi uczniowie są na wejściu i wyściu. Jasne, że to nie załatwi sprawy. Każde przeliczenie na cyferki, słupki, które ładnie sie prezentują upraszcza sprawę. Dla mnie szkoła to duzo więcej niz tylko punktu na egzaminie, ale o tym tez nie zapominam i składam wszystkie dane "do kupy". Ty, Maksimum, jestes impregnowany na wszystko co nieamerykańskie. I super. Siedź w Ameryce i ogladaj te swje rankingi szkół i gwiazdki przyznawane przez rodziców (skądinąd opinie rodziców choć bardzo cenne są skrajnie niobiektywne; a w to co dla innych jest super dla mnie może być nieistotne bądź niepożądane). Nie od dziś mam wrażenie że w Stanach najbardzie nośne są takie źródła informacji które wymagją zerowego wysiłku intelektualnego aby przeanalizowac jakiś problem. UE tez ma tendencje, ale w tej kwestii na szczęście wciąż jest jeszcze daleko za USA. I oby jak najdużej.
    • maksimum Re: porównanie efektywności nauczania w polskich 29.07.09, 20:18
      dorek3 napisała:

      > Polecam. Tylko najpierw proponuje przeanalizowac jak odczytywać
      wynik
      >
      > www.cke.scholaris.pl/

      --------
      No przeciez pisalem,ze to bardzo proste!!!!!!!
      Jest tu TYLKO piec rodzajow szkol.
      1-szkoly wymagajace pomocy.Tylko nie wiadomo od kogo.
      2-szkoly wspierajace.Czyli w innych szkolach uczniowie nie sa
      wspierani.
      3-szkoly neutralne-czyli te z ukladu slonecznego na samym srodku
      wykresu.
      4-szkola niewykorzystanych mozliwosci-czyli taka,ktora ma dobre
      wyniki,ale moglaby miec jeszcze lepsze.
      5-szkola sukcesu-wiadomo,the best.
      www.cke.scholaris.pl/?pstr=3
      Gdyby te piec rodzajow szkol zastapic zwyklym amerykanskim
      rankingiem,ktory pokazuje Great Schools,wtedy wszystko byloby
      jasne,bo jest tam tylko jedna skala i szkola albo jest
      najlepsza,albo tylko 11 w rankingu.

      No ale pieniadze na badania zostaly wydane i ludziom namacono w
      glowach.
      • hankam Re: porównanie efektywności nauczania w polskich 29.07.09, 22:17
        Pewnie nie wiesz, ale rankingi oparte na wynikach testów końcowych
        są dostępne bodajże na stronie MEN.
        • maksimum Re: porównanie efektywności nauczania w polskich 29.07.09, 22:54
          Czy ja nie po polsku pisze?
          Prosilem o link do rankingow.
          • joa66 Re: porównanie efektywności nauczania w polskich 29.07.09, 22:57
            I dostałeś. Tam gdzie prosiłeśsmile
            • maksimum Re: porównanie efektywności nauczania w polskich 29.07.09, 23:10
              To nie byl link na ktory mozna kliknac i zobaczyc rezultaty.

              PS.Mozesz mnie przy okazji wytlumaczyc,jak wy w Polsce odczytujecie
              rankingi BEZ SKALI PUNKTOWEJ?

              • joa66 Re: porównanie efektywności nauczania w polskich 29.07.09, 23:12
                wróć do głownego wątku, bo nie będę Ci odpisywac w obu. JEST
                punktacja.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka