temat został zapoczątkowany w tym wątku:
forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=46080&w=61701841
Wczoraj zrobiłam sobie seans z nimi. Jak tu opisać wrażenia za pomocą ułomych
słów?
Karty są naładowane dużą energią koloru i kształtu. Bardzo wciągają. Patrzy
się na nie i z tych barwnych plam wyłaniają się kształty. Po dłuższym
oglądaniu wychodzą szczegóły, które okazują się znaczące. Poza tym do końca
nie wiadomo czy pewne rzeczy widzi się naprawdę, czy to tylko złudzenie. To
coś podobnego jak wtedy, gdy patrzymy na chmury i widzimy w nich różne
fantastyczne formy.
Niektóre z arkanów wielkich rozpoznaje się od razu (Głupiec, Śmierć, Wisielec,
Kiężyc), inne - po dłuższym zastanowieniu. Kilka - poraziło mnie swą
trafnością (Śmierć, Diabeł, Cesarzowa), niektóre są tak piękne, że od razu
powiesiłabym na ścianach jako obrazy i gapiła sie bez przerwy (Koło Fortuny -
cudne, najpiękniejsze jakie widziałam, albo Umiarkowanie).
Małe arkana - z nimi trudniej. Poszczególne dwory różnią się kolorystyką i
dominującmi kształtami. Ale jak odróżnić od siebie poszczególne karty w
obrębie dwórow? Nie ma rady - przemedytować.
Są niezrozumiałe, ale nie wiem, czy trzeba je zrozumieć, czy wystarczy tylko czuć
Cieszę się bardzo z tego, że je mam. To taka radość pomieszana z dumą.
Poza tym, chcą ze mną gadać.

) Potasowałam z wielkim trudem (duzy rozmiar
kart), same Wielkie Arkany z intencją wyciągnięcia karty dnia (z samych
prostych). Wyszło Słońce. Pięknie, zaniepokoiła mnie tylko granatowa plama w
dole karty. Potem, chcąc wypróbować inny sposób, pomieszałam znowu same WA na
stoliku i ułozyłam w stos, w pozycji proste+odrócone, wynik: Słońce odrócone.
Powtórzę, tylko: wielka szkoda, że są zrobione z giętkiego kartonu. Na razie
chcę oglądać. Zastanawiam się jak je ochronić przed zbytnim niszczeniem.
Zalaminować? Włożyć w album do zdjęć?