agresja4
14.02.04, 22:10
za: www.pajaczek.pnet.pl
Panna - (22.VIII - 21.IX)
Merkury złowrogo poprawia sobie skrzydełka u kapelusza. Słońce wchodzi w znak
Panny. Zaczynają rodzić się hochsztaplerzy. Dzieci urodzone w tym znaku są
płaczliwe i uparte. Trzeba im po sto razy czytać tą samą bajkę i podawać
dokładną ilość krasnoludków związanych uczuciowo z sierotką Marysią. Chętnie
robi doświadczenia na zwierzętach i rodzeństwie zapisując wyniki. O ile za
pomocą "Małego chemika" nie wysadzi siebie i domu w powietrze, wyrastają na
nudziarzy i sadystów.
PANI PANNA
Wydawać by się mogło, że jest to znak wyjątkowo zwiewny i kobiecy. A przecież
jest dokładnie odwrotnie. Przemądrzała dziewczynka, która bez przerwy upomina
i bije lalki, przeistacza się w chłodną, afektowaną i czujną kobietę o
piskliwym głosie. Jest zawsze podporą organizacji Woman Liberation, cierpiąc
w duszy nad bałaganem świata. Chętnie zostaje okrutną kadrową. Marzy o pracy
z młodzieżą, może więc wybrać karierę drużynowej skautów lub wychowawczyni w
zakładzie karnym. Zasadnicza, ciężko myśląca, nie nadaje się do żadnej
samodzielnej intelektualnie pracy. Wisi na otoczeniu, które bezlitośnie
wykorzystuje udając słabe niewiniątko. Krańcowo utylitarna, samolubna i
drobiazgowa potrafi zniechęcić nawet najżyczliwsze osoby. Seksualnie oziębła
i niechętna, o ile jej się to opłaca, związuje się z podstępnie usidlonym,
najlepiej starszym mężczyzną. Od rana szeleści wykrochmaloną bielizną
osobistą, sprawdza i krytykuje czystość, liczy garnki, porcjuje dżem i
określa dokładnie czas czynności fizjologicznych rodziny. Poucza męża, co do
odpowiedzi jakiej ma udzieli szefowi, odpytuje dzieci ze snów, które
zapisuje. Po czym może rozpocząć torturowanie gosposi. Zostawiwszy ją łkającą
w kuchni, gdyż zginęła zakrętka od pasty śledziowej, wybiega Pani Panna zająć
się słuszną walką kobiety o swoje prawa.
PAN PANNA
Od dawna astrologowie toczą spór jaki jest najgorszy znak Zodiaku. W
statystykach Panna wyprzedza Ryby o 60%. Właściwa nazwa znaku powinna
brzmieć "Stara Panna" . Mężczyzna spod tego znaku ma wszystkie cechy
zgorzkniałej, samotnej, starzejącej się na prowincji księgowej. Stary
psychicznie, jest brzydki i wychudzony przez chorobę wrzodową żołądka i
dwunastnicy. Pedantyczny, w przenicowanym garniturku, usiłuje wydawać się
otoczeniu romantyczny i elegancki. Ma wyjątkowo wspaniale, acz niesłuszne
mniemanie o sobie. Każdą urazę zapisuje w notesie i obmyśla riposty. Nie
myśli szybko, może się więc zdarzy, że zanim nam się "odgryzie" min 3-4 lata.
Kobiety uciekają od jego ciężkich, pełnych liczb historyjek. Bardzo skąpy Pan
Panna sili się na oryginalność, nie zapraszając narzeczonych na obiady i nie
kupując kwiatów. Już w wieku młodzieńczym udając miłość zaleca się
interesownie tylko do zamożnych koleżanek. Nie rozumie dlaczego uciekają od
niego wszyscy, choć chętnie pożycza im pieniądze na procent. Jest stary od
urodzenia, jego ciasny horyzont zabazgrany jest obliczeniami i donosami. Ze
strachu, że nie zdąży wydać oszczędności, kupuje sobie wielką kasę pancerną,
w której drzemie sam jak palec w zimowe wieczory.
PANNA - żona
Chłodna realistka, nie ma czasu na romantyczną miłość. Podniecona domowymi
rachunkami z radością liczy zaoszczędzone pieniądze. Lubi rzeczy tanie, a
chce żeby były solidne. O ile mąż potrafi żyć jak ona, wyłącznie myślą o
okazyjnych zakupach i interesach. Szanuje go, a nawet dopuszcza do pewnych
poufałości. Zakompleksiona, pełna zahamowań seksualnych, wyżywa się w
musztrowaniu dzieci. Ceni organizację i czystość nie zawracając sobie głowy
emocjonalnymi bzdurami. Wyjątkowo chłodna i nudna partnerka.
PANNA - mąż
Nie zaśpiewa serenady, nie zadzwoni zapłakany w nocy, nie przyniesie żonie
róż, lecz o ile zajdzie konieczność zatańczy z pijanym szefem. Urodzony stary
kawaler i dziwak, nie znosi ekstrawagancji i domowej rozrzutności. Patrzy
krytycznie na świat, a przede wszystkim na najbliższych. Pedantycznie czysty
i oschły, niezwykle wymagający, krytykuje żonę czującą się cały czas jak na
musztrze. Jest ew. sadystą pantoflarzem. Bije żonę i dzieci a boi się spóźnić
na obiad. Do dzieci wygłasza napuszone homilie bacząc, aby nie usnęły w
trakcie. Od małego dziecka zrzędliwy i kochać biedactwo nie chce i nie
potrafi.