Dodaj do ulubionych

Konkurencja...

IP: *.aster.pl 25.05.11, 22:55
Można układać żarty, kabaret zrobić można. Ulubione słowo wróżek i wróżbitów? Konkurencja! Ulubione usprawiedliwienie wróżek i wróżbitów? Konkurencja!

Pierwsza lekcja na kursach dla wróżek i wróżbitów, to powinna być konigacja. Konkurencja. Odmiana przez przypadku słowa KONKURENCJA. Jak znalazł, zawsze się przyda taka wiedza.

Konkurencja pisze... Konkurencja opluwa... Konkurencja nie śpi... Konkurencja robi nagonkę... Konkurencja jest zawistna... Konkurencja, konkurencja, konkurencja! Konkurencja. Forum? Konkurencja! Klienci? Konkurencja! Nie sprawdziała się wróżba? To wina konkurencji? Ktoś zaprzecza, że to co mówi wróżka to brednie? Konkurencja!
Człowiek nie może opini wystawić, nie można napisać swoich doświadczeń, bo wszystko obracane jest w słowo konkurencja.


Ludzie ezoteryczni, toż to zakrawa na paranoje! Szanować człowieka trza, toście będą szanowani, nawet jakeście so jasnowidzem od trzeciego czy czwartego pokolenia. Alboście takie so, że wyrzej sr...m jako du...e mom, alboście insze megalomany.
Sławne z najlepszości, najsławniejszościowe i najpopularniejszość wraz z inszemi głodnemi kawałkamy, nie zwalniają z szacunku do szarych ludzi i liczenia się ze zdaniem ludzi, z których żyjecie.

A tak na poważnie, choć i tekst powyższy na powadze oparty, szanujcie zwykłych ludzi, a będziecie dla nich niezwykli.
Pozdrawia konkurencja.
Obserwuj wątek
    • Gość: aka Re: Konkurencja... IP: *.rev.netart.pl 26.05.11, 00:46
      Świetny tekst. Napisane żartem, ale sama prawda. Gorzka prawda.

      Zbierając materiał do artykułu, podzwoniłam po warszawskich wróżkach i wróżbitach. Dzwoniłam, z zapytaniem, o koszt spotkania, o zasady spotkania, miejsce spotkania. Przygotowałam sobie listę 15 wróżek i wróżbitów. W ciemno, bez żadnej gradacji "ważności". Kto ma stronę, kto się reklamuje. Co telefon, to inne zaskoczenie. Zachowaniem... brakiem kultury osobistej, spójności w cenach, i zasadach spotkania. Nieumiejętności rozmowy. Nieumiejętności zachęcenia potencjalnego do wybrania siebie. Niektórzy to mistorzowie.
      Na te 15 osób, może dwie, trzy potraktowały mnie poważnie i z kulturą. Reszta, to trudne do określenia doświadczenie.
      Wychwyciłam kilka kuriozalnych zachowań.
      Typ rozbrajająco szczery.
      Odbieranie komórki w łazience, cytat autentyczny. "jestem w łazience, niech pani zadzwoni później". Pozostaje mi mieć tylko domysły, co w niej robiono. Dobrze, że nie była to toaleta. A może jednak była to toaleta? Może przeszkodziłam w momencie kulminacyjnym?
      Typ pretensji.
      Cytat autentyczny, "a po co pani dzwoni..." "no wie pani o tej porze (godzina 12:00 w południe, była to odpowiedź na moje pytanie odnośnie spotkania)
      Typ gadatliwej zagadującej.
      Trudno było przerwać. "oj, dobrze, że pani dzwoni. lubie takie młode babeczki, takie bizneswomen, mam wiele takich klientek itp. itd. (...) bo wie pani, ja jestem najlepsza tu (gdzie? chyba miała na myśli Warszawę, a może dzielnicę? nie dopytałam) inni i owszem są dobrzy polecam (tu pada imię). (...)
      Od czasu do czasu udało mi się wtrącić kilka wyrazów. Jedno zdanie zaczałam chyba z trzy razy. Ale generalnie nie otrzymałam żadnej odpowiedzi, bo pani była pochłonięta swoją opowiścią o nadprzyroczonych doświadczeniach i o tym kto do niej przychodzi. Rozmowa na komórce trwała 23 minuty (zadzwoniłam z zapasem 120 bezpłatnych minut w abonamencie, także nie zbankrutowałam). Pozostaje mi ufać, że pani jest tak samo gadatliwa podczas wróżenia osobistego, ale wykazuje się większą merytoryką i w rewirach pytań klientów i ich nazwisk grzeszy jednak dyskrecją.
      Typ gwiazdy.
      Odbiera menager. Wróżka nie zniża się do poziomu kontaktu z klientem. Menager prowadzi rozmowę tak, żeby wysądować sytuację meterialną i nazwisko.
      Typ gwiazdy II.
      Odbiera wróżka, która gwiazdorzy. Już pierwsze słowa, ton mówi wszystko... "może...", "no nie wiem..." "przecież się nie rozerwę...", "zaraz zobaczę w terminarzu...". Rzeby faktycznie kobiecie terminu nie blokować, powiedziałam, że ja się jeszcze zastanowie. Na co wróżka po prostu się rozłączyła.
      Typ zagubionej, na etacie.
      "Ale wie pani, ja nie wiem..." "wychodzę z pracy o 17:00 to może pod wieczór, bo jeszcze zakupy, obiad" "to tak na szybko załatwimy"
      Typ z seri, drzwi się nie zamykają.
      "mam dziś 6 osób, pani może być 7, nie! chwileczkę, zaraz, stała klientka dzwoni na druga komórkę, no to może być po 16 tej. mam dziś 9 osób zapisanych"
      Typ merytorycznie, kulturalnie, ale do trzech razy sztuka.
      Dzwoniłam dwa razy. Nie odebrano. Po trzecim razie pan oddzwonił. Anielska cierpliwość w odpowiedzi na moje (chyba naiwne?) pytania. Mając doświadczenia z typem wróżki gadatliwej, zagadującej, zabawiłam się i dopytwałam, wypytywałam, prosiłam o polecenie. 9 minut! Cierpliwość na medal. Na moje głupie? pytania, mądre i rozsądne odpowiedzi. przejrzyste ceny i opis spotkania. Nie uświadczyłam polecania kogokolwiek, jak również zniechęcenia do kogokolwiek nie usłyszałam. Jedna odpowiedź, "nie wiem" "naprawdę nie wiem".
      Typ spółdzielnia lekarska, zespół.
      Dzwoni się do sekretarki w biurze. Seketarka średnio przyjemna, zblazowana. Pytanie-odpowiedź. Płaci się u sekretarki. Bezpłuciowe, ale niegłupie rozwiazanie, wróżka nie musi użerać się z płatnością.
      Typ ruletka.
      Dzwoniłam do wróżki tydzień, wykonujac średnio 2, 3 telefony dziennie. Brak poczty głosowej (więc bezpłatnych minut nie straciłam, czekałam do cna), 7 dnia (proszę bez skojarzeń!) pani odebrała za drugim razem. Przyjemna, ale nie pozostawiająca nadziei. Dziś nie! Uwaga, uwaga... pani umiała powiedzieć przepraszam! "przepraszam, ale może jutro".
      Typ nagranie z instrukcją+szarada.
      Dzwonię i słuszę nagranie, głos kobiecy mówi "jeśli na karty, proszę zadzwonić pod wiadomy numer... (numer wiadomy, ale nie mnie, nie jestem wtajemniczona).
      Typ nagranie i instrukcją bez szarady.
      Znów automatyczna sekretarka. Dzwonię (do innej pani) słyszę nagrany głos kobiecy, mówiący "Zapraszam na Tarota od (tu data...) aby się umówić, proszę zadzownić pod (tu numer). Nie zadzwoniłam.
      Typ ostatni chcą być pierwszymi.
      Pani odbiera, a ja mówię... dzień dobry, dzwoniłam do wielu wróżek, ale albo nie mają terminów, albo są drogie, to może u pani mi się poszczęsci? "co? do mnie jako do ostatniej?! to bezczelność! nie stać pani na mnie! i bach słuchawką. tyle uświadczyłam od tej wyjątowo ujmującej wróżki.

      To co ciekawsze doświadczenia. Telefonów wykonałam około 60, do niektórych po kilka razy, rozmów przeprowadziłam ponad 20. Zapas bezpłatnych 120 minut wyczerpałam do cna, musiałam posiłkowac sie innym numerem z bezpłatnymi minutami w abonamencie :).
      Biorąc pod uwagę swoje doświadczenia, polecam podzwonić. Wsłuchać się w sposób mówienia, sposób traktowania rozmówcy. Pozwoli to zaoszczędzić, czas, pieniędze i ewentualne rozczarowania.
      Artykuł niebawem. Trzy osoby wymieniam w nim z imion, inne wróżki gdy zadzwoniłam i ujawniłam się, albo zaprzeczyły że ze mną rozmawiały, albo nie zgodziły się na ujawnienie ich imion.
      Nie pytajcie kto jest kim, bo o tym w artykule w magazynie, a nie na forum.
      • tagoria aka, świetny tekst - test wróżek 26.05.11, 16:40
        :-))) świetne doświadczenie przeprowadziłaś ! same święte krowy i gwiazy ekranu! tylko jeden pan był w porządku z tego co przeczytałam !
        Boże, źle się dzieje w świecie wróżek które przyjmują na żywo.... Wszyscy narzekają na te internetowe, ale teraz widać że te gabinetowe jeszcze gorsze... :-( woda sodowa co niektórym uderzyła do głowy...

        aka, w jakim magazynie ukaże się ten artykuł ? :-)

        • prawdziwa.ciotka.klotka Re: aka, świetny tekst - test wróżek 26.05.11, 18:26
          Ja zrozumiałem tekst tak, że wróżka, do której aka dzwoniła 7 dni i wróżbita byli ok, a reszta to jak najgorsza wizytówka środowiska wróżbiarskiego.
          Ciekawa jestem innych przykładów. Bo zrozumiałam, że jeszcze jakieś osoby zrobiły pozytywne wrażenie, ale większość zachowywała się żenująco. Ciekawa jestem artykułu.

          Wiecie co, ja borykam się z tym, że jak załatwiam coś w np. banku to czasem ktoś zażartuje i powie coś w stylu "oooo, to pani jest koleżanką ... (imię anegdoty) i pani wróży? Oczywiście jest to powiedziane z lekkim przekąsem, z miną. Głupio mi w takich sytuacjach. Miałam tak ze cztery razy. Czekając w kolejce w banku, usłyszałam o sobie coś takiego "patrz przyszła ta co wróży. Druga na to: taaa, oni wszyscy wróżą tak samo jak ... (imię). Panie to koleżaneczka. Przyrównywano mnie to tego kogoś, tylko dlatego, że wiadome było, że jestem wróżką. Poczułam się zbrukana! Wcale nie przesadzam, takie były moje odczucia.
          Najpierw nie komentowałam. Później ucinałam żarciki od własnej osoby. Ale ostatnim razem to nie wytrzymałam i powiedziałam: proszę nie ubliżać wróżbiarstwu i proszę mi nie ubliżać.

          Straszne jest to, że normalne wróżki muszą świecić oczami, za zakały. W sumie zwykłe, ale uczucie wróżki jak ja, najbardziej na tym tracą.




          tagoria napisała:

          > :-))) świetne doświadczenie przeprowadziłaś ! same święte krowy i gwiazy ekranu
          > ! tylko jeden pan był w porządku z tego co przeczytałam !
          > Boże, źle się dzieje w świecie wróżek które przyjmują na żywo.... Wszyscy narze
          > kają na te internetowe, ale teraz widać że te gabinetowe jeszcze gorsze... :-(
          > woda sodowa co niektórym uderzyła do głowy...
          >
          > aka, w jakim magazynie ukaże się ten artykuł ? :-)
          >
          • Gość: wróżka Re: aka, świetny tekst - test wróżek IP: *.aster.pl 26.05.11, 18:42
            > Straszne jest to, że normalne wróżki muszą świecić oczami, za zakały. W sumie z
            > wykłe, ale uczucie wróżki jak ja, najbardziej na tym tracą.

            dokładnie tak! albo ludzie napatrzą się i nasłuchają frazesów, zapewnień i innych pierdołek i zadają durne pytania z serii
            1. Niech pani powie o czym myśle
            2. Ja nic nie bedę mówić, niech pani rozłoży karty
            3. Albo pytają o abstrakcie, której nie ma, że niby coś jest, po czym mówią, że jakbym była prawdziwą wróżką, to bym to zobaczyła bo przeciez nawet w tv to potrafią.
            4. Albo pytanie osobiste do mnie, z jakiej tv jestem znana.
            5. Zdarzają się telefony jak ten dziennikarki z tego tematu. Kulturalna osoba nie obierze telefonu jak coś je, jest w lazience.

            Same sobie wystawiły oceny te wróżki. Ale żeby wpierać, że nie rozumawiały i robić z dziennikarki idiotkę. Są, są nachalne wróżki i wróżbici. Kientka mi opowiadała, jak dzwoniła do jednej, a ta z gębą na nią, że ona nie przyjmuje połączeń zastrzeżonych. A moja klientka na to, że ona nie ma zastrzezolnego (dzwoniła z pracy), a nawet jeśli, to nie wie o tym. A wróżka dalej gębe darła, że ona nie odbiera. To klientka na to, to na co pani przyjęła połączenie? a wróżka, mówi że jej sprawa tłumaczyć idiotce się nie musi.
            Albo przyjmowanie telefonów, podczas gdy już ktoś jest na seansie. Przerywanie wróżby i perorowanie co i za ile, kiedy. Sama jestem wróżką, ale nie zrobiłabym tak. A żeby tak mi np. lekarz zrobił, to zareagowałabym ostro.
            Co to ma być. Lapanie kolejnego klienta, kosztem mojego czasu i pieniedzy? No, ale czego wymagać, takie mamy wróżki i wróżbitów, na jakich zasługujemy.
    • Gość: fiona Re: Konkurencja... IP: *.244.206.34.static.midphase.com 26.05.11, 03:57
      mnie kiedys jedna wrozka powiedziala ze nie moze mi przez telefon zdradzic ile bierze za wizyte bo ma uslugi unikatowe i dowiem sie na miejscu. dokladnie mowila,ze jej firma jest unikatowa i uslugi unikatowe dostosowane do ludzi .tak brzmialy jej slowa. nie poszlam,bow ciemno z jakiej racji. naciela sie bo ja moglabym i 1000 pln zaplacic,ale nie w ciemno.
      a inna wrozka,jak powiedzialam ze dzwonie z ogloszenia co ma na stronie pkt.pl to powiedziala ze glupoty gadam bo jej numeru nigdzie nie ma. i sie chamka wylaczyla. idiotka! stracila w moich oczach. stracila kloientke ktora moglabym i 1000 zaplacic.
      niektore wrozki to na glowe poupadaly. zero oglady,zero kontaktowosci,a przeciez to uslugi dla ludzi nie dla bydla.
      a ci z tymi menagerami to tez wynalazki.zadzwonilam kiedys zamiast do menagera to do gwiazdy to mnie objechala ze najpierw to menager i dopiero decyduje czy powrozyc moze poswiecic czas. a zadzwonialm bezposrednio bo numer byl w necie,bo kiedys jak toto zaczynalo to normalne bylo.
    • Gość: sowa Re: Konkurencja... IP: *.olsztyn.vectranet.pl 26.05.11, 17:14
      To wszystko prawda. Sama porzuciłam wróżenie właśnie przez "koleżanki wróżki", bo od nikogo w życiu nie spotkało mnie tyle przykrości jak od nich właśnie. Od nich, które jak nikt inny powinny szanować i cenić drugiego człowieka.
      Tymczasem jak tylko któraś chwyci karty do rąk, natychmiast zaczyna czuć się wybrana. Lepsza. Obdarowana nie wiadomo jakimi tajemnymi mocami. Z patentem na rację.
      Na kolana malutcy!
      Pani wróżka idzie!
      Osoby autentycznie życzliwe drugiemu człowiekowi to w tym "zawodzie" niestety dziś wyjątki.
    • Gość: ania Re: Konkurencja... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.06.11, 10:19
      Fajny tekst usmiałam się przy nim
      wiele w tym prawdy ale pamiętajmy że nie wszystkie wróżki takie są ja od 3 lat korzystam z jednej bardzo miła kompetentna pani świetny kontakt ma stronę jest podany telefon komórki można sobie najpierw pozmawiać , ceny przystępne ,jest bardzo skromna miła i widać ze to co robi to pasja nie jednokrotnie kiedy miałam wrózbę godzinną wróżka wróżyła mi dłużej (i nie chciała żadnej dopłaty do przedłużonego czasu)\ Nie powiem o kogo chodzi nie podam numeru telefonu bo on a jest bardzo dobra a tu wszystkie wrózki opluwa się dodam tylko ze ma na imię Beata ,więc warto poszukac dobrej wrózki .
      Poz a tym jak ja bym do kogos dzwoniła i ktoś zrobi na mnie nie miłe wrażenie to bym nie korzystała z wróżby liczy się pierwsze wrażenie .
      Unikam wróżek które nie podaja telefonu ja wole zadzwonic i sprawdzic kto jest po drugiej stronie .
      Podsumowanie dziś faktycznie wile osób zrobiło sobie z ezoteryki sposób na zycie i szkodzi to tak naprawdę interesom prawdziwych wróżek
      ale na szczescie jeszcze takie sa tylko trzeba dobrze poszukać :)
    • agrentowy4321 Re: Konkurencja... 04.03.23, 23:13
      Ile czasu trzeba?
    • irona.sonata Re: Konkurencja... 25.04.23, 08:31
      Ciekawe

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka