makaryna
09.09.04, 08:48
Jestem ciekawa waszych doswiadczen na ten temat. Jestem Wodnikiem (z 5 lutego) i poznalam
ostatnio Wodnika (z 8 lutego). Jest to bardzo dziwna znajomosc (nigdy dotad nie znalam
Wodnika-mezczyzny, a z kobietami Wodniczkami sie omijamy). Od pierwszego "wejrzenia"
rozumiemy sie bez slow, czujemy sie jakbysmy sie znali "milion lat", wiemy co druga osoba mysli
bez pytania, uwielbiamy byc we wlasnym towarzystwie. Mamy nawet te same wady i ten sam styl
zycia. Jest to bardzo dziwne uczucie, gleboka przyjazn, ale brakuje.......tego czegos !!!!
Jezeli jedno z nas "zbliza" sie za bardzo, drugie wycofuje sie, wtedy nastepuje cofniecie
pierwszego i zblizenie drugiej osoby. Wyglada, ze cos nas ciagnie do siebie, ale nastepuje
gwaltowne ochlodzenie przy probie jakiegokolwiek zblizenia. Reagujemy w identyczny sposob i
przewidujemy reakcje drugiej osoby. Potrafimy dyskutowac godzinami o wszystkim, od "papieru
toaletowego" do filozofii Kanta. Nigdy nie mialam tak znakomitego towarzysza rozmow (on tez).
Mozemy wszystko sobie powiedziec, a to co nie mowimy, rozumiemy bez slow.
Ostatnio doszlismy do wniosku, ze ze wzgledu wlasnie na te bliskosc, nie jestesmy w stanie
posunac sie dalej.....
Jakie sa wasze obserwacje ?