Dodaj do ulubionych

czy wierzyć?

IP: *.crowley.pl 30.08.07, 11:40
Póltora roku temu wybrałam się do wróżki, sprawdzonej i zachwalanej
przez koleżankę. Do dziś żałuję, że to zrobiłam. Wiedziała sporo o
mojej przeszłości i o mnie (z kart, daty urodzenia i ręki), stąd nie
bardzo miałam prawo jej nie uwierzyć ale to co przepowiedziała
ścieło mnie z nóg i do dzisiaj nie potrafię się pozbierać, chociaż
staram się o tym nie myśleć. W zasadzie to co ma mnie spotkać to
same zle rzeczy, rozwód, samotność, poważny wypadek samochodowy,
otarcie się o śmierć i kilka innych. Może ja nie nadaję się do tego
typu doznań bo kompletnie się załamałam. To wszystko ma nastąpić w
przeciągu 1,5 - 3 lat a ja każdy dzień witam ze świadomością, że to
już może być dzisiaj. Modlę się, żeby nie miała racji. Czy wróżki
zawsze mówią tak wprost o czekających nas nieszczęściach? Wiem
jedno, że poszłam do wróżki o jeden raz za dużo bo od tamtego dnia
zmieniło się całe moje życie i to na gorsze.
Obserwuj wątek
    • Gość: Ann Re: czy wierzyć? IP: *.elpos.net 30.08.07, 12:24
      Jeśli będziesz myśleć o tej przepowiedni, jednocześnie będziesz nadawać jej mocy
      i po prostu sama przyciągniesz do siebie wszystko, co powiedziała Ci wróżka.

      Profesjonalistka nie może mówić takich rzeczy. Skoro powiedziała je tak
      dosłownie, znaczy się, że mało zna się na ludzkim losie, a co za tym idzie, nie
      jest dobrym człowiekiem ani pozytywną wróżką.

      Radzę Ci się nie przejmować tą wróżbą. Po prostu żyj i nie dopuść do tego, aby
      coś złego mogło Ci się przytrafić. Bo skoro będziesz na to oczekiwać - to
      przyjdzie - ale to Ty to przyciągniesz, a nie wróżba.
      • Gość: Kitka Re: czy wierzyć? IP: *.crowley.pl 30.08.07, 12:45
        Spytałam jej na koniec wizyty czy można jakoś wpłynąć na los,
        zmienić to co ma się wydarzyć, powiedziała, że nie. Natomiast tu na
        forum przeczytalam, że wróżby to czesto wskazówki. Nie pojmuję tego
        do końca, skoro mamy na dłoni zapisane przeznaczenie to jak możemy
        mieć jakikolwiek wpływ na przysżłość? Czy to znaczy, że np. mam
        teraz wolniej jeździć i uniknę wypadku? A co jeśli to jakiś pijany
        kierowca go spowoduje a ja nie będę w stanie zareagować? Niestety on
        mówiła mi te rzeczy wprost, ale kazała mi się nie martwić, bo
        przecież "przeżyję", ledwo - no super!!!
        • anita101.pl Re: czy wierzyć? 01.09.07, 00:59
          Witaj ,też byłam u wrózki , przepowiedziała mi wypadek i
          rzeczywiście jakies pół roku po wizycie u niej mialam stluczke, nie
          z mojej winy ale jechałam ostroznie i nic sie mi nie stało ,
          samochód troche ucierpiał . Nie przejmuj sie , żyj normalnie ,
          uwaznie jeżdzij , los nasz jest zapisany tam na górze i nie mamy na
          to wpływu. pozdrawiam
      • anahella Re: czy wierzyć? 02.09.07, 01:26
        Gość portalu: Ann napisał(a):

        > Jeśli będziesz myśleć o tej przepowiedni, jednocześnie będziesz
        > nadawać jej mocy
        > i po prostu sama przyciągniesz do siebie wszystko, co powiedziała
        > Ci wróżka.
        > Profesjonalistka nie może mówić takich rzeczy. Skoro powiedziała
        > je tak
        > dosłownie, znaczy się, że mało zna się na ludzkim losie, a co za
        > tym idzie, nie
        > jest dobrym człowiekiem ani pozytywną wróżką.
        > Radzę Ci się nie przejmować tą wróżbą. Po prostu żyj i nie
        > dopuść do tego, aby
        > coś złego mogło Ci się przytrafić. Bo skoro będziesz na to
        > oczekiwać - to
        > przyjdzie - ale to Ty to przyciągniesz, a nie wróżba.

        Zgadzam sie z caloscia tej wypowiedzi, zwlaszcza z fragmentem o nadawaniu mocy
        zlej wrozbie.
    • Gość: lilian Re: czy wierzyć? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.08.07, 12:44
      Daj spokój-to zła wróżka skoro takie rzeczy Ci naopowiadała-wróżka
      ma Ci pomóc rozwiazać problemy a nie zdołować.I wróżby wcale nie
      muszą sie sprawdzić bo dużo też od nas zależy co sie wydarzy
    • Gość: Zuza Re: czy wierzyć? IP: 217.153.6.* 30.08.07, 14:07
      Na twoim miejscu nie sugerowalabym sie tym co mowila wrozka, wcale
      tak nie musi byc, lepiej kieruj sie wlasna intuicja, naprawde
      polecam,Wrozby nie zawsze sie sprawdzaja,zwlaszcza te negatywne.
      Karty nie moga miec wladzy na Toba, to Ty kierujesz wlasnym zyciem,
      sama mozesz podejmowac decyzje.Nie mozna wierzyc tak do konca w to
      co mowia wrozki, Ja wile razy bylam u wrozki i tez nie wszystko
      sprawdzilo sie,wsluchuje sie w swoja intuicje, to sie zawsze mi
      sprawdza., nie raz sie o tym przekonalam,Powoli dojrzewam do
      tego,zeby wcale nie wedrowac po wrozkach, co raz mniej mnie ciagnie
      do tych wizy.Pomysl sobie tak,ze czekasz na cos co tak naprawde
      nigdy moze nie nastapic, zwlaszcza jesli wrozba jest zła.
      zyj normalnie, nie wglebiaj sie w to, wycisz sie.

      pozdrawiam
      • Gość: zoselin Re: czy wierzyć? IP: *.metronet.pl 30.08.07, 20:45
        Hmmm rozumiem Ciebie. Ja też usłyszałam same złe rzeczy. Podobnie
        jak Ciebie, ścięło mnie z nóg, myślałam non stop o tym czy to może
        być prawdą, ale nie chcę w to wierzyć. Po prostu nie może być tak
        źle. Dowiedziałam się miedzy innymi, że czeka mnie zabieg bardzo
        poważny, że możliwe że długa rekonwalescencja, że ponoć przerwana
        nauka z tego powodu, że ślub ok 30 lat < rozwodnik, wdowiec>.
        Generalnie nic chyba dobrego.

        Nie możesz o tym myśleć bo tylko się w tym wszystkim pogrążysz. Po
        prostu myśl pozytywnie. Wbrew pozorom- to jest baaaaaaardzo ważne.

        Pozdrawiam
        • anahella Re: czy wierzyć? 10.09.07, 21:31
          Gość portalu: zoselin napisał(a):

          > Dowiedziałam się miedzy innymi, że czeka mnie zabieg bardzo
          > poważny, że możliwe że długa rekonwalescencja, że ponoć przerwana
          > nauka z tego powodu, że ślub ok 30 lat < rozwodnik, wdowiec>.
          > Generalnie nic chyba dobrego.

          Czy ja wiem? Czy to sa bardzo zle rzeczy? Jesli to sie sprawdzi, to pomysl, ze
          zabieg moze uratowac Ci zycia, a slub okolo 30-tki to wcale nie taka rzadka
          rzecz dzis w Polsce. Czasy, gdy kobiety wychodzily za maz w wieku 20 lat minely
          dawno temu. A dobry rozwodnik czy wdowiec to zawsze lepszy kandydat na meza niz
          zly kawaler.

          Czasem jest tak, ze wrozba brzmi groznie, a tak naprawde, to gdy sie spelnia,
          okazuje sie ze zycie potoczylo sie w dobrym kierunku. Punkt widzenia zalezy od
          punktu siedzenia.
    • Gość: d1 Re: czy wierzyć? IP: *.122.209.115.dyn.user.ono.com 30.08.07, 20:57
      zgadzam sie ze w zasadzie nie mozna uniknąć swego losu i jezeli
      wróżka ( oczywiście znająca sie na swoim fachu) przepowiedziała coś,
      to raczej to sie spełni- wiem, ze trudno jest nie mysleć o czymś ,
      co usłyszelismy , ze nastąpi - jedyna nadzieja w tym, ze wróżka sie
      pomyliła ;-(

      raz usłyszałem, ze bede miał stłuczke jadąc z ojcem moim autem -
      tak sie stało, poszedlem drugi raz i usłyszałem , ze znowu bede miał
      niegrozny wypadek ( i niestety znowu sie potwierdziło) , najgorzej,
      ze wróżka dała mi do zrozumienia, zebym w ogóle przestał jezdzić
      samochodem - teraz juz nie zlekcewazyłem tego - sprzedałem auto (
      wole nie ryzykować)mimo, ze nie usłyszałem wprost o jakims wypadku
      w moim życiu ( ale ciągle sie zastanawiam , ze moze byc tak ,ze ja
      bede pasażerem , a nie kierowcą i tez moge uczestniczyc w wypadku)
      mimo, ze nie załuje, ze poszedłem do wrózki, ta mysl o wypadku nie
      daje mi spokoju ( coś za coś)


      kitka - czy mozesz mi podac dane tej wrózki, u której byłas?

      PS czytałem kiedyś o pisarzu o nazwisku Horwath , który pewnego dnia
      powróżył sobie u cyganki - i ta cyganka powiedziała mu ,ze umrze
      smiercią gwałtowną
      od tego czasu człowiek ten cały czas uciekał, żył niespokojnie, bał
      sie aut, kolei, zmieniał kraje i miasta
      pewnego dnia w Paryżu szedł w czasie burzy i wiatr zerwał konar
      drzewa, który uderzył go w głowę - pisarz ten zmarł ( morał z tego
      oczywisty , ze nie uciekniemy od przeznaczenia, ale nie mozna dać
      sie zwariować).
      wiem, ze to co napisałem, to zadna pociecha, ale sam bardzo wierze w
      przeznaczenie i wierze ze są ludzie , potrafiący wróżyć ; tylko czy
      warto z ich usług korzystać?
      • Gość: kitka Re: czy wierzyć? IP: *.crowley.pl 31.08.07, 09:42
        Ta wróżka to była nawet młoda dziewczyna, taka z 27 lat, z W-wy,
        przyjmowała w mieszkaniu na Korkowej na Pradze/Marysin, nie
        zapisałam nigdzie jej imienia, kartkę z namiarami potem wywaliłam bo
        chciałam zapomnieć o tej wizycie. Bardzo mnie wtedy przestraszyła
        swoim zachowaniem, wyglądała jakby popadła w trans i strzelała
        informacjami jak z karabinu, połowy nie zapamiętałam, przez chwilę
        zachowywała się jak opętana a generalnie nie była zbytnio otwarta na
        moje problemy ani uprzejma. Dużo podczas wizyty opowiadała o sobie i
        swoim życiu i jak to jej się wróżby sprawdzają. Miałam wrażenie, że
        ona się bardzo dobrze bawi, nie była przejęta jak mówiła mi o tych
        przykrych dla mnie sprawach. Czytałam na forum, że wizyta u wróżki
        to forma relaksu, dla mnie to była scena żywcem wzięta z horroru.
        Coś mówiła, że przyjmuje w piątki w Ostrowcu Świętokrzyskim czy w
        Kielcach, nie zapamiętałam. Pocieszam się, że przepowiedziała jakieś
        inne mniejsze rzeczy, z których jak na razie nic się nie spełniło a
        minęło już 1,5 roku (przeprowadzka, zmiana pracy, problemy
        urzędowe). Moja koleżance natomiast prawdziło się 100%, łącznie z
        nieplanowanym dzieckiem i stłuczką.
        • Gość: iwona Re: czy wierzyć? IP: 212.76.37.* 31.08.07, 16:28
          daj sobie spokój i zapomnij o tych głupotacvh, które usłyszałaś.
          Dobra w swoim fachu wróżka powie jak coś przykrego ominąć, a nie
          doświadczyć tego. A w ogóle ta cała historia tylko mnie umocniła w
          tym aby wierzyć tylko prawdziwym zawodowym osobą które wróżą. Nie
          ufam młodym, bez inklinacji, bez prowadzenia takiej wróżbiarskiej
          firmy, po prostu mnie to nie przekonuje. Nie ufam komuś, kogo nie
          stać na płatną stronę internetową i przyjmuje w mieszkaniu przy
          kuchennym stole.
          nie martw się i zapomnij o tym co usłyszałaś z pewnością nie była to
          profesjonalistka tylko jakaś chora osoba. Przesyłam Ci wiele ciepła
          i życzliwości.
          • kaska123 Re: czy wierzyć? 31.08.07, 17:05
            A ja sie nie zgadzam z moja przedmowczynia. To ze wrozka ma strone
            internetowa, wlasne biuro i np sekretarke nie swiadczy wcale o jej
            profesjonalizmie itp.
            Bylam u roznych wrozek i jak dotad najwiecej sprawdzilo mi sie u
            takiej, ktora wlasnie nigdzie sie nie oglasza, jest po 50-tce takze
            ma doswiadczenie, nie ma internetu, przyjmuje u siebie w mieszkaniu,
            ma tlumy i mozna tylko sie o niej dowiedziec przez poczte pantoflowa.
            Takze nie ma reguly.
            • Gość: ann Re: czy wierzyć? IP: *.chello.pl 02.09.07, 00:08
              a skąd jest ta wróżka, o której wspominasz?
              • kaska123 Re: czy wierzyć? 02.09.07, 11:15
                z wroclawia
            • Gość: iwona Re: czy wierzyć? IP: 212.76.37.* 02.09.07, 16:31
              wiele osób pisze o prawdziwej poczcie pantoflowej nie przez forum,
              tylko przez osoby z realnego życia, że tylko taka forma jest dobra,
              a gdy ktoś inny napisze, że przyjuje tylko przez taki sposób, to
              inni krytykują i wyśmiewają. i tak zle i tak niedobrze, zawsze
              znajdzie się powód by skrytykowac za postawę.
              wcale się nie dziwię, że niektóre wróżki i wróżowie mają dość takich
              osób i odmawiją przyjęcia jak tylko usłyszą hasło forum albo poznają
              po zachowaniu potencjalnego klienta jaka to klasa osoby.
              gdybym była wróżką sama bym tak robiła. w mojej ocenie z niektórymi
              potencjalnymi klientami po prostu nie chce się mieć do czynienia.
          • Gość: cyprianka Re: czy wierzyć? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.08.07, 21:33
            Tu się z Tobą nie zgodzę. Na własnej skórze przekonałam się, że młodsza wróżka
            potrafi być lepsza od starszej pani. I nie chodzi tu o lata doświadczenia,
            chociaż to też jest ważne. Wróżka przede wszystkim musi mieć intuicję.
            • kaska123 Re: czy wierzyć? 01.09.07, 12:17
              Cypianka-ja nie neguje tego, ze wrozka mloda to zla wrozka, chcialam
              tylko pokazac, ze posiadanie wlasnego biura, strony internetowej i
              branie za seans czesto grubej kasy nie swiadczy o profesjonalizmie
              czy o duzej sprawdzalnosci. A o wieku napisalam posilkujac sie moim
              konkretnym przykladem wrozki czy kilku wrozek. Nie uwazam, ze mloda
              wrozka -bez doswiadczenia to fatalny wybor, bo nie ma reguly. Sa
              mlode osoby ze swietna intuicja i darem.
              Nie zgadzam sie tylko z moja przedmowczynia-Iwona.
    • Gość: Burżuj Re: czy wierzyć? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.08.07, 19:41
      He, he.. Szanowna Pani Kiciu - ja jako sceptyk integralny i agnostyk o
      skłonnościach scjentystycznych mogę poradzić Pani tylko jedno: nie wierzyć !
      Jesteśmy panami (paniami) swego losu i to my decydujemy o tym, jak potoczy sie
      nasze życie. Nic nie jest z góry zaplanowane i zdeterminowane - światem rządzi
      przypadkowość a nasza przyszłość zależy tylko od naszej determinacji w dążeniu
      do postawionych sobie celów, siły charakteru i wytrwałości w obliczu
      napotykanych przeszkód !

      Ja kiedyś z ciekawości poszedłem do pewnego warszawskiego wróża i usłyszałem od
      niego prognozę na następne kilka miesięcy - jak to zwykle bywa część się
      sprawdziła a część nie, człowiek ten wymienił też kilka faktów na temat mój i
      interesującej mnie wówczas osoby i tak jak w poprzednim wypadku ocena wartości
      jego słów zależy od nastawienia interpretującego - z jednej strony coś wiedział,
      z drugiej nie powiedział mi tego, co mnie najbardziej mogło zainteresować a
      czego dowiedziałem się później na własną rękę. Człowiek ten wydał mi się jednak
      dość uczciwy w tym przynajmniej sensie, że potrafił przyznać się do niewiedzy i
      do własnych ograniczonych możliwości (gdy nie potrafił udzielić odpowiedzi, to o
      tym mówił).

      Jakiś czas później postanowiłem poszerzyć swe doświadczenia i uzyskać jakieś
      porównanie i w tym celu poszedłem do pewnej starszej i bardzo poważanej
      warszawskiej wróżki, do której adres uzyskałem "pocztą pantoflową". Pani ta była
      pod każdym względem niezwykła (zdecydowanie bardzo silna i chyba też na swój
      sposób fascynująca osobowość) i dość konkretnie odpowiadała na moje pytania
      stawiając prognozę mniej więcej do grudnia bieżącego roku włącznie. Kwestia
      sprawdzenia się tych prognoz jest dyskusyjna ale to, o co mi chodziło
      najbardziej ma się rozstrzygnąć dopiero w grudniu, więc na razie nie mam nic
      więcej do powiedzenia.

      Całkiem niedawno sprawdzałem też podlaską "szeptuchę" z Orli ale wizyta okazała
      się być przeżyciem pod każdym względem banalnym (wrażeniami podzieliłem się w
      odpowiednim wątku tego forum).

      Jak napisałem już na samym początku swojej wypowiedzi jestem raczej indyferentny
      religijnie i nie do końca przekonany o istnieniu zjawisk, których nie można
      badać posługując się metodologią naukową , aczkolwiek dopuszczam, że mogę się w
      tych sprawach mylić i że (jak głosił slogan z "X-Files") "the truth is out
      there" ! Nie posiadając więc żadnej usystematyzowanej wiedzy na temat
      dyskutowanych faktów nie będę w tym miejscu ferował jednoznacznych wyroków,
      myślę jednak, ze zdrowy rozsądek podpowiada by "nie mnożyć bytów ponad potrzebę"
      (Wilhelm Ockham !)i dla zadanych problemów nie przyjmować wyjaśnień nazbyt
      skomplikowanych w sytuacji, gdy można znaleźć odpowiedzi mniej może ekscytujące
      ale bliższe prawdy.

      Jeśli już chce Pani jednak koniecznie przyjąć bardziej pozytywny stosunek do
      wróżbiarstwa w ogóle, to polecałbym pamiętać o usłyszanych słowach ale jako o
      OSTRZEŻENIU i PRZESTRODZE, które pomogą Pani rozstrzygać kłopotliwe kwestie na
      Pani korzyść nie zaś jako o wyroku determinującym całe Pani dalsze życie.
      Podobnie wróżby mówiące o przyszłych sukcesach należałoby traktować ze zdrowym
      sceptycyzmem - co najwyżej jako nadarzające się okazje, których wykorzystanie
      tylko od Pani zależy !

      To Pani zadecyduje o tym, co zrobi ze swoją przyszłością, nie żadna wróżka !

      Pozdrawiam ciepło :-)

      P.S.

      Czy powiedziała już Pani swemu mężowi o czekającym Was rozwodzie ? Gdyby facet
      usłyszał, to miałby na pewno niezły ubaw ;-)
      • Gość: Kitka Re: czy wierzyć? IP: *.crowley.pl 03.09.07, 09:16
        Dzięki za ciepłe słowa, trochę mnie podbudowaliście. Panie Burżuj -
        niestety z tym rozwodem to mąż by się zbytnio nie zdzwił :( to
        właśnie był problem, z którym poszłam do wróżki. Uzyskana odpowiedź
        w tej materii była zasmucająca, chyba bardziej się tym przeraziłam
        niż tym całym wypadkiem samochodowym. Korci mnie, żeby zweryfikować
        tą informację u innej wróżki ale boję się powtórki z rozrywki u
        jakiejś nieprofesjonalistki. Bardzo chciałabym uzyskać jakieś
        wskazówki od kogoś kto potrafi podejść do człowieka z zaangażowaniem
        bez straszenia i ogłaszania wyroków.
        • Gość: Mirabela27 Re: czy wierzyć? IP: *.tkdami.net 03.09.07, 10:13
          Uważam, że nie powinnaś się sugerować wróżbami, bo mogą się wcale
          nie sprawdzić, a Ty niepotrzebnie psujesz sobie humor i się
          stresujesz. Nawet, gdyby kilka wróżek powiedziało Ci to samo. Nie
          masz żadnej gwaranvcji, że coś z tego będzie miało miejsce. Szkoda
          czasu na takie zawracanie sobie głowy.
    • ludmila40 Re: czy wierzyć? 10.09.07, 17:20
      Witaj! wyluzuj !to co się stanie tylko Bóg wie i nie wierz w głupoty.
      Ona pewnie myśli ,że ze strachu znowu do niej przylecisz i dasz
      kase.Za te pieniążki idz do kosmetyczki a najlepiej jak byś kupiła
      kwiaty do kościoła.Podziękowała za wszystkie łaski i poprosiła o
      dalszą opiekę.Pozdrawiam
    • Gość: grześ Re: czy wierzyć? IP: *.elblag.dialog.net.pl 11.09.07, 19:44
      Pomyśl o tym jak zly sen i żyj życie omijaj takich miejsc szerokim
      łukiem pozdrawiam
    • agrentowy4321 Re: czy wierzyć? 06.03.23, 07:30
      Bardzo trudny temat
    • irona.sonata Re: czy wierzyć? 26.04.23, 19:49
      Jestem w szoku

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka