Gość: Kitka
IP: *.crowley.pl
30.08.07, 11:40
Póltora roku temu wybrałam się do wróżki, sprawdzonej i zachwalanej
przez koleżankę. Do dziś żałuję, że to zrobiłam. Wiedziała sporo o
mojej przeszłości i o mnie (z kart, daty urodzenia i ręki), stąd nie
bardzo miałam prawo jej nie uwierzyć ale to co przepowiedziała
ścieło mnie z nóg i do dzisiaj nie potrafię się pozbierać, chociaż
staram się o tym nie myśleć. W zasadzie to co ma mnie spotkać to
same zle rzeczy, rozwód, samotność, poważny wypadek samochodowy,
otarcie się o śmierć i kilka innych. Może ja nie nadaję się do tego
typu doznań bo kompletnie się załamałam. To wszystko ma nastąpić w
przeciągu 1,5 - 3 lat a ja każdy dzień witam ze świadomością, że to
już może być dzisiaj. Modlę się, żeby nie miała racji. Czy wróżki
zawsze mówią tak wprost o czekających nas nieszczęściach? Wiem
jedno, że poszłam do wróżki o jeden raz za dużo bo od tamtego dnia
zmieniło się całe moje życie i to na gorsze.