lord_imperator
11.04.09, 18:15
Tak czytając sąsiedni temat, naszła mnie pewna refleksja. Dlaczego aż tak
bardzo pokładacie (przynajmniej spora część z Was, coby nie uogólniać za
bardzo) wagę do rytuałów wykonanych przez kogoś?
Takie jęczenie na forum, że ktoś nie odpowiada na maile, że rytuały nie
działają, blablabla, to, moim zdaniem, syndrom uzależnienia. Pokładacie
nadmierną wiarę w cudzą interwencje we własne życie, jednocześnie samemu nie
próbując niczego zmienić.... Suae quisque fortunae faber est. Nie zapominajcie
o tym. To od Was, a nie od kogoś, zależy to, jak potoczy się wasze życie.
Wiem, że łatwiej w ogóle nie próbować niczego zmienić. Przynajmniej unikniemy
jednego - porażki, dzięki czemu nie ucierpi aż tak nasze wątłe ego... No bo w
końcu, jeśli rytuał nie wyjdzie, to nie nasza wina, tylko naszego rytualisty.
Bardzo wygodne. (nie chce wprowadać dygresji na temat skuteczności płatnych
rytuałów, od tego macie sąsiedni topic, won tam z tym tematem)
Może zamiast biadolić na forum, że rytuały nie działają, że coś tam,
blablabla, wzięlibyście się wreszcie do kupy i postarali coś zrobić samemu?
Drugi wątek, który chciałbym poruszyć, to kwestia najpopularniejszych z tego
co zauważyłem rytuałów - miłosnych. Rozumiem, ze niektórym trudno jest żyć bez
osoby, której mogą truć dupę o swoich problemach. Ale czy "uczucie" wywołane w
sztuczny - w końcu magijny sposób, można wciąż nazwać uczuciem? Taki cudowny
eliksir miłości... Dodać 3 krople komuś co wina a zakocha się w nas... Tylko
czy naprawdę o to chodzi? O zniewolenie cudzej Woli? Tego pragniecie? By ktoś
był z Wami nie dla tego, że Was kocha, ale dla tego, że tak działa magia?
Emm... weźcie se dziwke z burdelu, za odpowiednią kasę też będzie udawała, że
was kocha...
Z pozdrowieniami i życzeniami mokrych jajek
Dorrek, główny troll forum.