mnie spotkała, obiecałam sobie żadnych męskich zawirowań, zero nowych
znajomości, unikam, nie myślę a tu niespodzianka

W zeszłą zimę klikałam na gg z takim jednym zapoznanym w necie i tak
umawialiśmy się na narty w tą zimę ale kontakty urwały się w marcu, numer
wykasowałam i zupełnie zapomniałam o nim. A tu kilka dni temu jakieś
pozdrowienia na gg więc zapytałam kto to? Kolega się opisał i tak sobie
klikamy i klikamy a kolega powtarza, że szukał mojego namiaru od dawna, bo
gdzieś mu umknęłam ale znalazł. I tak od słowa do słowa, potem wymiana fotek i
hmmmmm niesamowity facet póki co

Odległość w moim przypadku niestety musi
być obowiązkowa ale tym razem tylko 90km. I... kolega już proponuje spotkanie,
chce od razu mnie zobaczyć, poznać, wszystko mu pasuje.
A ja już zaczynam się obawiać, że znowu się wkręcę, znowu zacznę marzyć, śnić
i znowu nic z tego nie wyjdzie
Co robić, Kobietki możecie dla mnie coś wyciągnąć
i sprawdzić, czy jechać, czy się umówić
czy ta znajomość ma przyszłość?
Czy dojdzie do spotkania i hmmmmm czy będzie następne?

Czy ja Jemu przypadnę do gustu?
I najważniejsze - czy to dobry człowiek? Jednak tyle się czyta o znajomościach
netowych, że czasami aż strach się bać.
Tak na marginesie

niesamowity przystojniak i to mnie blokuje od razu.