Dodaj do ulubionych

kolejne relacje

24.02.10, 13:00
Muszę przyznać, że sytuacje z rodzicami (niestety) robią furorę. Ten
rozkład dotyczy relacji która, jeśli można tak powiedzieć, nie
istnieje w ogóle. Mama i syn, bardzo dorosły mężczyzna a nie
nastolatek w burzą hormomów, zerwali ze sobą wszelkie kontakty.
Karty czytelnie opisały ten stan. Njwiększy problem ma w tym
wszystkim z interpretacją Cesarzowej.

1. Mama w tej relacji - Król Monet
Nie robi nic. Pewna swego przyjmuje pozycję pasywną. Czuje się chyba
matroną (o męskich cechach) i pokazuje, że niczego nie zamierza
zmieniać i tak jest jej wygodnie.

2. R. w tej relacji - Król Buław
Przekonany o trafności podjętych decyzji. Równie pewny swego.

3. Co jest między nimi - Wieża
bez komentarza

4. Co mama pokazuje na zewnątrz - 8 Buław
wydaje mi się, że może chodzić o przelotne, przypadkowe mijanie się
na ulicy bo kontaktu nie ma między nimi żadnego. Na karcie nie ma
osób więc może mama pokazuje, że syn dla niej jest powietrzem

5. Co R. pokazuję na zewnątrz - As Mieczy
że problem został rozwiązany i sprawa zakończona.

6. Co mama naprawdę czuje do R. - Koło Fortuny
uczucia ma mieszane. Być może miotają się w niej jednak matczyne
instynkty z oziębłością. Chyba też myśli, że wszystko stało się bez
jej udziału, że nie miała na to najminejszego wpływu.

7. Co R. czuje do mamy - 9 Mieczy
Jest ofiarą. Jedynymi uczuciami są żal i ból.

8. Co robić - Cesarzowa
to przecież matka. AW więc wskazówka bardzo istotna

7. Czego nie robić - 3 Monety
zostawić sprawy takimi jakimi są. Nie czynić wysiłków i niczego "nie
załatwiać" by powracać do kontaktu
Obserwuj wątek
    • onaaa6 Re: kolejne relacje 24.02.10, 13:12
      Cesarzowa-nic nie robić.Cesarzowa sobie siedzi wygodnie w fotelu,niczym się nie
      martwi,bo już posiada wszystko co jej do szczęścia jest potrzebne i co
      najważniejsze,cieszy się z tego co ma.Cesarzowa jest osobą bierną,a więc karta
      ta wskazuje na to,żeby nic nie robić,żeby sprawy zostawić swojemu biegowi.
      • onaaa6 Re: kolejne relacje 24.02.10, 13:16
        Może spróbuj któregoś z TYCH rozkładów,jeżeli on koniecznie chce coś zrobić,żeby poprawić relacje z matką.
    • jasmin_25 Re: kolejne relacje 24.02.10, 13:20
      1. Mama w tej relacji - Król Monet
      2. R. w tej relacji - Król Buław
      3. Co jest między nimi - Wieża

      To mi sie skojarzylo tak, ze oboje chca rzadzic, kazde uwaza, ze ma racje i nie
      chce ustapic. No i wszystko z hukiem runelo bo jak dwoje chce rzadzic to
      wiadomo, ze nic z tego nie wyjdzie. On jest dzieckiem dla matki a tu wyszedl
      jako jej rowny, jako dorosly mezczyzna, partner. Ja tak troche napisze z tego co
      na ustawieniach widzialam, ze dziecko dla matki zawsze jest dzieckiem i nie
      powinien wchodzic w role doroslego, tylko uklonic sie przed matka i przyznac, ze
      to ona tu jest starsza, ze ona tu w pewnym sensie rzadzi, bo to dzieki niej on
      sie wogole urodzil przeciezsmileMoze on sobie probuje uzurpowac czyjac dorosla role?

      4. Co mama pokazuje na zewnątrz - 8 Buław
      moze, ze jest bardzo zajeta wlasnymi sprawami albo, ze chcialaby nawiazac z nim
      kontakt

      5. Co R. pokazuję na zewnątrz - As Mieczy
      ze jest najmadrzejszy, i odcial sie od niej, nie potrzebuje jej albo, ze
      chcialby znow z nia pogadac

      U nich oboga te karty moga pokazywac wzajemna chec odnowienia kontaktu

      6. Co mama naprawdę czuje do R. - Koło Fortuny
      moze tez che zmian ich relacji,czuje ze taka zmiana jest potrzebna

      7. Co R. czuje do mamy - 9 Mieczy
      boi sie jejuncertain

      8. Co robić - Cesarzowa
      zobaczyc w matce MAME, nie konkurencje do rzadzenia, nie kogos kogo nalezy sie
      bac ale wlasnie mame, ktora go urodzila, wychowala jak umiala i dala to co byla
      w stanie dac. Moze niech tez spojrzy jakie dziecinstwo jego mama miala, czy
      dziadkowie zapewnili jej wszystko co bylo dziecku potrzebne? Moze ona tez
      niewiele dostala i dlatego nie potrafila przekazac tego jemu, bo nikt jej nie
      nauczyl jak dobrze traktowac wlasne dziecko i jak powinna wygladac szczesliwa
      rodzina?

      7. Czego nie robić - 3 Monety
      nie unosic sie duma bo nie tedy droga, troszke wiecej pokory wobec mamy by sie
      przydalowink
      • ma_ewa01 Re: kolejne relacje 24.02.10, 15:46
        8. Co robić - Cesarzowa
        zobaczyc w matce MAME, nie konkurencje do rzadzenia, nie kogos kogo nalezy sie
        bac ale wlasnie mame, ktora go urodzila, wychowala jak umiala i dala to co byla
        w stanie dac. Moze niech tez spojrzy jakie dziecinstwo jego mama miala, czy
        dziadkowie zapewnili jej wszystko co bylo dziecku potrzebne? Moze ona tez
        niewiele dostala i dlatego nie potrafila przekazac tego jemu, bo nikt jej nie
        nauczyl jak dobrze traktowac wlasne dziecko i jak powinna wygladac szczesliwa
        rodzina?

        Tak, Jasminku, dokładnie tak czuję te kartę tutaj. I jeszcze:
        Tradycyjne role- matka to matka, dziecko to dziecko. Nie mieszać ról, nie
        rywalizować o pozycję, nie sprzeczac się o racje. Niech syn nie uczy matki bycia
        matką...Oddać cesarzowej, co cesarskie...
        Żyć swoim zyciem, przestać sie usprawiedliwiać i wikłać w konflikty. Syn jest
        już dużym chłopcem i czas puścić rączke mamusi, przestać ją obwiniać o wszystko
        i zacząc zyć dorosłym życiem zgodnie z własnym wyobrazeniem.
        Pozwolić wzajemnie cieszyc sie sobą ale nie uzależniac sie od siebie...
        Msmile
    • krolowa.mieczy Re: kolejne relacje 24.02.10, 13:28
      między nimi - wieża

      nie tylko zerwane kontakty, a również wyrwane korzenie. R. nie ma dokąd wracać
      (domyślam się, że tak uważa).
      • misboaa Re: kolejne relacje 24.02.10, 15:55
        Z tego co mi wiadomo królowo to faktycznie wyrwane w korzeniami.
        Wiem, że była to szczególnie trudna relacja.
        Koło Fortuny też mnie zastanawiało czy aby ona nie chciała by zmiany
        tylko raczej życzyła by sobie by stało się to bez jej ruchu bo
        przecież ona jest Królem Monet i żeby to on do niej przyszedł. Ona
        nie widzi nigdzie swojej winy. Zastanawiam się czy nie trafił tutaj
        trochę swój na swego...
        Dobrze zwróciłaś uwagę jasmin, że może on się jej boi. Może pamięta
        jedynie sytuacje z dzieciństwa gdy się jej lękał? Może śnią mu się
        jakieś koszmary w związku z nią? Chyba postępowała w sposób który
        wywoływał w nim cierpienia. To przykra karta.
        Wiem od R., że niczego nie będzie zmieniał bo ma bardzo złe zdanie o
        niej i uwolnił się dopiero wtedy kiedy ich relacje się zakończyły.
        Ja skłaniała bym się tutaj by złączyć to co mówicie obie: Cesarzowę
        zobaczyć jednak w niej mamę, nie kogoś kto rządzi jak chce (wtedy
        może by mu ulżyła 9 Mieczy), ale niczego nie robić, zostawić tak jak
        jest...
        • jasmin_25 Re: kolejne relacje 24.02.10, 16:04
          > Ja skłaniała bym się tutaj by złączyć to co mówicie obie: Cesarzowę
          > zobaczyć jednak w niej mamę, nie kogoś kto rządzi jak chce (wtedy
          > może by mu ulżyła 9 Mieczy), ale niczego nie robić, zostawić tak jak
          > jest...

          no tak bo karty na razie nie pokazaly, zeby wykonac jakis ruch, moze jak zacznie
          inaczej na nia patrzec to sytuacja jakos sie zmieni, moze na razie tyle wlasnie
          wystarczy.
          • onaaa6 Re: kolejne relacje 24.02.10, 16:21
            Nie ma co tu na siłę naprawiać ich relacji(''bo ona jest jego matką,jego rodziną
            i trzeba przymykać oko na jej złe traktowanie''),jeżeli on nie czuje potrzeby
            kontaktu z matką,mało tego,jeżeli kontakt z nią jest dla niego czymś
            niszczącym,toksycznym,bolesnym i niepotrzebnym,to nie ma sensu się na siłe
            godzić i przyklepywać żal,złość i całą masę negatywnych uczuć ładnym
            uśmiechem,tylko dlatego bo ona jest jego matką i należy jej się szacunek z jego
            strony.Bzdura! Niech on robi tak jak to czuje,skoro nic nie chce robić,to
            znaczy,że tak będzie lepiej,bo widać żdne ze stron nie chce się godzić.Na prawdę
            lepiej jest uwolnić się z toksycznego układu niż robić ładną minę do złej gry!
            • misboaa Re: kolejne relacje 24.02.10, 17:14
              Ten rozkład pokazuje jak trudne bywają stosunki między najbliższymi
              i jak różne konflikty. Dorosły mężczyzna z ogromnym już
              doświadczeniem życiowym, po kilkudziesięciu latach ma w sercu
              paniczne lęki. Zastanawiam się jak funkcjonuje rodzic, że nie
              zauważa tego jakie jego metody wychowacze wywołują spustosznie w
              dziecku/ przypomnia mi się Kazik i "Kochajcie dzieci swoje".
              Znając tą historię dlatego tak trudno było mi zrozumieć przesłanie
              III, szczególnie przy 3 Monet.
              W stu procentach podpisuję się pod tym co mówi onaaa. Szacunek i
              miłość w równym stopniu należy się i rodzicowi i dziecku, ale nie
              wyłącznie z tego powodu, że mu się po prostu "należy".
              Na szczęście wciąż więcej jest "normalnych" sprzeczek i
              nieporozumień z rodzicami niż rodziców-niszczycieli smile
              • jasmin_25 Re: kolejne relacje 24.02.10, 17:33
                Ten szacunek sie po prostu nalezy i dziecku i rodzicowi, tak po prostu.Ale nie w
                sensie wlazenia w tylek rodzicowi mimo, ze ten ma nas gdzies ale wlasnie
                spojrzenia na sprawe bardziej z boku, zaakceptowanie tego, ze matka dala mu
                zycie i bez niej by go wogole nie bylo i ze dala mu tyle tej milosci ile
                potrafila. Widocznie ona wiecej nie byla w stanie mu dac. On ma zle z nia
                relacje ok, ale skad wiecie jakie ona miala relacje ze swoimi rodzicami? Nie
                mozna od kogos wymagac, zeby dawal dziecku to czego sam w dziecinstwie nie
                otrzymal. I nie chodzi o to, zeby leciec do niej z kwiatkami czy cos, tylko zeby
                zrozumiec ze ona byla taka jaka byla, bo inna byc nie umiala, i ze to nie tylko
                od niej zalezalo ale tez od tego jak sama zostala wychowana. Zreszta podobno
                sami sobie wybieramy rodzicow, dlaczego wiec wybieramy takich zlych?uncertain
                • onaaa6 Re: kolejne relacje 24.02.10, 17:41
                  jasmin_25 napisała:

                  > Ten szacunek sie po prostu nalezy i dziecku i rodzicowi, tak po prostu.Ale nie
                  > w
                  > sensie wlazenia w tylek rodzicowi mimo, ze ten ma nas gdzies ale wlasnie
                  > spojrzenia na sprawe bardziej z boku, zaakceptowanie tego, ze matka dala mu
                  > zycie i bez niej by go wogole nie bylo i ze dala mu tyle tej milosci ile
                  > potrafila.

                  Tylko,że dziecko nie prosi się na świat,to chyba raczej matka/ojciec chcą to
                  dziecko,więc z jakiej racji on ma być jej za to wdzięczny???


                  Widocznie ona wiecej nie byla w stanie mu dac. On ma zle z nia
                  > relacje ok, ale skad wiecie jakie ona miala relacje ze swoimi rodzicami? Nie
                  > mozna od kogos wymagac, zeby dawal dziecku to czego sam w dziecinstwie nie
                  > otrzymal.
                  To akurat jest najmniej ważne jakie miała relacje z rodzicami,czy dawali jej
                  dużo miłości i szacunku czy mało,czy może wcale! Ona będąc dorosłą kobietą,mając
                  już własne dziecko,chyba już potrafiła odróżnić dobro od zła prawda?? I to nie
                  prawda,że mając nieczułych rodziców,swojemu dziecku da się tak samo mało
                  czułości,bo nie jest się nauczonym obdarowywania dziecka miłością.To już jest
                  kwestia charakteru.Widocznie ona jest z natury zimna i tyranizująca i jej
                  rodziców w to nie mieszajmy!!


                  I nie chodzi o to, zeby leciec do niej z kwiatkami czy cos, tylko zeb
                  > y
                  > zrozumiec ze ona byla taka jaka byla, bo inna byc nie umiala, i ze to nie tylko
                  > od niej zalezalo ale tez od tego jak sama zostala wychowana.
                  Nie od niej zależało jak została wychowana,ale od niej zależało JAK wychowa
                  swoje dziecko!.


                  Zreszta podobno
                  > sami sobie wybieramy rodzicow, dlaczego wiec wybieramy takich zlych?uncertain
                  Kto Ci naopowiadał takich bzdur?? Jakoś nie pamiętam ,żebym wybierało sobie
                  rodziców.
                  • onaaa6 Re: kolejne relacje 24.02.10, 17:55
                    Dziecko zasługuje na bezinteresowną miłość od rodziców,tylko i wyłącznie
                    za to,że jest! To rodzic powinien się strać o miłość dziecka,bo dziecko nie jest
                    jego własnością! Niektórzy rodzice uważają,że mogą powiedzieć i zrobić dziecku
                    wszystko co chcą,bo mają do tego święte prawo,ponieważ dali mu życie i włożyli
                    tyle trudu w wychowywanie go.Bzdura! Jeszcze raz powtarzam,dziecko nie prosi się
                    na świat,a skoro już znajdzie się na tym świecie to należy mu się miłość,opieka
                    i wsparcie...tak po prostu! Wiem co mówię,bo sama mam dziecko.I wiem jak trudne
                    zadanie przede mną.I nie mówię tu o tym,że będę musiała sprostać trudom
                    wychowywania jakie będzie stawiać pzrede mną dziecko,lecz o tym,że będę musiała
                    zrobić wszystko,by moje dziecko było ze mną szczęśliwe i jak już będzie
                    dorosłe,założy własną rodzinę,żeby odwiedzało mnie z przyjemnością,było dumne ze
                    mnie,z tego jak go wychowałam,ile mu dałam miłości,wsparcia,z tego jak go
                    pzrygotowałam do życia iżeby nie musiało biegać do wróżek czy psychoterapeutów i
                    opowiadać im co zrobiłam z jego psychiką!
                  • misboaa Re: kolejne relacje 24.02.10, 19:25
                    > On ma zle z nia relacje ok, ale skad wiecie jakie ona miala
                    relacje ze swoimi rodzicami? Nie mozna od kogos wymagac, zeby dawal
                    dziecku to czego sam w dziecinstwie nie otrzymal.
                    > To akurat jest najmniej ważne jakie miała relacje z
                    rodzicami,czy dawali jej dużo miłości i szacunku czy mało,czy może
                    wcale! Ona będąc dorosłą kobietą,mając już własne dziecko,chyba już
                    potrafiła odróżnić dobro od zła prawda?? I to nie prawda,że mając
                    nieczułych rodziców,swojemu dziecku da się tak samo mało czułości,bo
                    nie jest się nauczonym obdarowywania dziecka miłością.To już jest
                    kwestia charakteru.Widocznie ona jest z natury zimna i tyranizująca
                    i jej rodziców w to nie mieszajmy!!

                    >
                    > I nie chodzi o to, zeby leciec do niej z kwiatkami czy cos, tylko
                    zeby zrozumiec ze ona byla taka jaka byla, bo inna byc nie umiala, i
                    ze to nie tylko od niej zalezalo ale tez od tego jak sama zostala
                    wychowana.
                    > Nie od niej zależało jak została wychowana,ale od niej zależało
                    JAK wychowa swoje dziecko!.


                    Chyba wiem co ma na myśli jasmin. To spojrzenie na życie matki mogło
                    by pomóc mu w "zrozumieniu" jej i być kamieniem milowym
                    ku "rozliczeniu się" z przeszłością. Mogło by być ulgą dla niego
                    samego. Czy tak?
                    Mi w każdym razie teraz tak się wydaje i biorę to za radę Tarota smile
                    Niestety trudne życie osoby nie może być usprawiedliwieniem jej
                    złych uczynków. Ostatecznie jest zdrowa na umyśle więc można od niej
                    wymagać więcej. Tym bardziej, że osoba dorosła powinna zauważyć,
                    kiedy z dzieckiem coś się dzieje, jest smutne lub nad wyraz
                    niegrzeczne i zainteresować się tym co się dzieje. Nawet jeśli sama
                    nie wie co robić w takiej sytuacji to w okolicy jest sztab ludzi
                    którzy mogą pomóc /choć wtedy akurat nikt chyba o specjalistach nie
                    słyszał więc można to potraktować ulgowo/, ale przecież każdy
                    zauważy, że dziecko się boi.
                    Dziecko kocha się dlatego, że się je kocha smile
                    Najtragiczniejsze w toksycznych relacjach jest to, że są
                    wyniszczające i trudne do zerwania. Trzeba mieć dużo sił by je
                    przerwać.
                    Wywiązała się ciekawa dyskusja. Wszystko skrzętnie przekażę smile






                    • jasmin_25 Re: kolejne relacje 24.02.10, 20:20

                      > Ten szacunek sie po prostu nalezy i dziecku i rodzicowi, tak po prostu.Ale nie
                      > w
                      > sensie wlazenia w tylek rodzicowi mimo, ze ten ma nas gdzies ale wlasnie
                      > spojrzenia na sprawe bardziej z boku, zaakceptowanie tego, ze matka dala mu
                      > zycie i bez niej by go wogole nie bylo i ze dala mu tyle tej milosci ile
                      > potrafila.

                      Tylko,że dziecko nie prosi się na świat,to chyba raczej matka/ojciec chcą to
                      dziecko,więc z jakiej racji on ma być jej za to wdzięczny???


                      hehe jakby dziecko nie chcialo byc na tym swiecie to by na niego nie przyszlo,
                      to raczej relacja wiazana, rodzice chca dziecka swiadomie badz nie i dziecko
                      wybiera ich sobie badz jest to uwarunkowane karmicznie. Tak czy siak matka w
                      bolach dzieciaka rodzi, czesto narazajac zdrowie i zycie wlasne, a potem tego
                      dzieciaka wychowuje tak jak umie. Za to sie jej ten szacunek nalezy. Przeciez
                      mogla przerwac ta ciaze albo do niej nie dopuscic.

                      Widocznie ona wiecej nie byla w stanie mu dac. On ma zle z nia
                      > relacje ok, ale skad wiecie jakie ona miala relacje ze swoimi rodzicami? Nie
                      > mozna od kogos wymagac, zeby dawal dziecku to czego sam w dziecinstwie nie
                      > otrzymal.
                      To akurat jest najmniej ważne jakie miała relacje z rodzicami,czy dawali jej
                      dużo miłości i szacunku czy mało,czy może wcale! Ona będąc dorosłą kobietą,mając
                      już własne dziecko,chyba już potrafiła odróżnić dobro od zła prawda?? I to nie
                      prawda,że mając nieczułych rodziców,swojemu dziecku da się tak samo mało
                      czułości,bo nie jest się nauczonym obdarowywania dziecka miłością.To już jest
                      kwestia charakteru.Widocznie ona jest z natury zimna i tyranizująca i jej
                      rodziców w to nie mieszajmy!!

                      A charakter to niby po kim w spadku dostajemy jak nie po rodzicach? do tego
                      dochodzi jeszcze wychowanie. Dlaczego oskarzasz kompletnie ci nieznana kobiete,
                      ze jest tyranizwala wlasne dziecko skoro kompletnie nic o niej nie wiesz, o jej
                      przeszlosc, warunkach w jakich zyla. Jakbys sie znalazla na jej miejscu nie
                      bylabys wcale lepsza. To sa uwarunkowania, na ktore ludzie zwykle wplywu nie
                      maja. Zobacz, ze my tez jestesmy w czyms zafiksowani. Moze nie w krzywdzeniu
                      dzieci ale kazdy ma takie zachowania, czy uklady z innymi na ktore nie ma wplywu
                      albo i wogole nie zauwaza, ze moga byc negatywne.

                      I nie chodzi o to, zeby leciec do niej z kwiatkami czy cos, tylko zeb
                      > y
                      > zrozumiec ze ona byla taka jaka byla, bo inna byc nie umiala, i ze to nie tylko
                      > od niej zalezalo ale tez od tego jak sama zostala wychowana.
                      Nie od niej zależało jak została wychowana,ale od niej zależało JAK wychowa
                      swoje dziecko!.


                      Tak ale to od wychowania zalezy jak ktos wychowuje dziecko. Jesli w rodzinie
                      jest np. zwyczaj bicia dzieci, albo rodice pija, cpaja itd. to jak w takiej
                      rodzinie ktos moze sie nauczuc normalnie kochac i traktowac innych?

                      Zreszta podobno
                      > sami sobie wybieramy rodzicow, dlaczego wiec wybieramy takich zlych?uncertain
                      Kto Ci naopowiadał takich bzdur?? Jakoś nie pamiętam ,żebym wybierało sobie
                      rodziców.


                      No byloby dziwne zebys pamietala cos co sie zdarzylo przed urodzeniemwink Ja tez
                      nie pamietam. Mozna to sobie np. w hipnozie czasem przypomniec.

                      Widze, ze cie mocno wkurzylo to co napisalam...

                      > Chyba wiem co ma na myśli jasmin. To spojrzenie na życie matki mogło
                      > by pomóc mu w "zrozumieniu" jej i być kamieniem milowym
                      > ku "rozliczeniu się" z przeszłością. Mogło by być ulgą dla niego
                      > samego. Czy tak?

                      Tak Misboaa, mi osobiscie to bardzo pomoglo jak zobczylam , jak traktowana byla
                      moja babcia i jak potem traktowala moja mame. Przy nich obu moja mama to
                      naprawde aniol wcielony. Oczywiscie dalej mnie wkurza i jak juz pisalam
                      wczesniej momentami bialej goraczki dostaje ale przynajmniej moge wziasc na nia
                      odpowiednia poprawke, i nie wypominac jej jaka jest okropna, bo na takie
                      dziecinstwo jak miala to i tak jest okwink

                      > Mi w każdym razie teraz tak się wydaje i biorę to za radę Tarota smile
                      > Niestety trudne życie osoby nie może być usprawiedliwieniem jej
                      > złych uczynków. Ostatecznie jest zdrowa na umyśle więc można od niej
                      > wymagać więcej.

                      Wiesz z tym zdrowiem umyslowym to tak nie do konca chyba jest. Popatrz np. na
                      DDA, one cale zycie maja mniejsze lub wieksze schizy po swoim dziecinstwie ale
                      przeciez sa zdrowi na umysle. Podobnie jest w innych rodzinach dysfunkcyjnych.

                      Tym bardziej, że osoba dorosła powinna zauważyć,
                      > kiedy z dzieckiem coś się dzieje, jest smutne lub nad wyraz
                      > niegrzeczne i zainteresować się tym co się dzieje.

                      Tak, chyba ze sama jest zajeta wlasnymi problemami tak bardzo, ze nie jest w
                      stanie dostrzec problemow innych, albo np zajeta jest praca czy czyms innym.
                      Nawet teraz jak wielu rodzicow dopiero po czasie zauwaza, ze cos sie z dzieckiem
                      dzieje niedobrego, mimo, ze prasa o tym trabi, nauczyciele w szkolach pilnuja
                      itd. A kiedys byly przeciez calkiem inne czasy i inne warunki do zycia.

                      Nawet jeśli sama
                      > nie wie co robić w takiej sytuacji to w okolicy jest sztab ludzi
                      > którzy mogą pomóc /choć wtedy akurat nikt chyba o specjalistach nie
                      > słyszał więc można to potraktować ulgowo/, ale przecież każdy
                      > zauważy, że dziecko się boi.

                      No wlasnie wtedy chyba nie bylo specjalistow,a mogla nie zauwazyc strachu, teraz
                      czesto ludzie nie zauwazaja jak dzieciak cpa, pije, bije czy ze jego bijauncertain

                      > Dziecko kocha się dlatego, że się je kocha smile
                      > Najtragiczniejsze w toksycznych relacjach jest to, że są
                      > wyniszczające i trudne do zerwania. Trzeba mieć dużo sił by je
                      > przerwać.

                      No a najgorsze, ze z rodzicem relacji tak naprawde nie da sie zerwac, bo
                      przeciez jego krew plynie w naszych zylach. A jak ktos ciagle zyje tym co bylo i
                      co rodzic zrobil, to sam sobie reszte zycia zatruwa gnebieniem sie tym. Potem
                      nawet jak rodzica juz nie ma to ta osoba sama siebie meczy rownie mocno jak
                      kiedys rodzic jauncertain
                      • misboaa Re: kolejne relacje 24.02.10, 21:17
                        > Tak Misboaa, mi osobiscie to bardzo pomoglo jak zobczylam , jak
                        traktowana byla moja babcia i jak potem traktowala moja mame. Przy
                        nich obu moja mama to naprawde aniol wcielony. Oczywiscie dalej mnie
                        wkurza i jak juz pisalam wczesniej momentami bialej goraczki dostaje
                        ale przynajmniej moge wziasc na nia odpowiednia poprawke, i nie
                        wypominac jej jaka jest okropna, bo na takie dziecinstwo jak miala
                        to i tak jest okwink
                        widzisz, mimo wszystko Twoja mama się stara być lepsza smile

                        > > Dziecko kocha się dlatego, że się je kocha smile
                        > > Najtragiczniejsze w toksycznych relacjach jest to, że są
                        > > wyniszczające i trudne do zerwania. Trzeba mieć dużo sił by je
                        > > przerwać.

                        > No a najgorsze, ze z rodzicem relacji tak naprawde nie da sie
                        zerwac, bo przeciez jego krew plynie w naszych zylach. A jak ktos
                        ciagle zyje tym co bylo i co rodzic zrobil, to sam sobie reszte
                        zycia zatruwa gnebieniem sie tym. Potem nawet jak rodzica juz nie ma
                        to ta osoba sama siebie meczy rownie mocno jak kiedys rodzic jauncertain
                        Tak to ważne by zdawać sobie z tego sprawę. Stół ma cztery nogi.
                        Jeśli ktoś wyłamie jedną to ona i tak istnieje przez przez to, że
                        jej nie ma. Żyje w sytuacjach kiedy stół się chwieje, przewraca,
                        cały czas trzeba myśleć czym ją zastąpić, jak naprawić jej brak... i
                        nie daje o sobie zapomnieć

                        Nie można wrzucić wszystkich do jednego worka. Czym innym są
                        codzienne spory które krwi napsują, ale nie poniżają i pozwalają
                        zostać sobą, a czym innnym sytuacje po których dziecko moczy się w
                        nocy i rano jeszcze dostaje za to lanie. Tego nie da się porównać.
                        • jasmin_25 Re: kolejne relacje 24.02.10, 21:50
                          a czy jego mama mimo wszystko nie starala sie byc lepsza niz byla jej mama? jego
                          mama kiedys tez przeciez byla malym dzieckiem i tez chciala milosci i troski a
                          czy dostala ja?

                          a z tymi sporami to chodzilo ci o porownanie mojej sytuacji do jego? bo mysle,
                          ze wogole nie ma co porownywac roznych sytuacji tylko sprobowac spojrzec na dana
                          osobe, do ktorej cos mamy jej oczyma, jak bysmy sie czuli w jej skorze, w takich
                          warunkach jakie ona miala. Bo reakcje roznych ludzi moga byc calkiem
                          odmienne,np. niektorzy potrafia sie tak przejac rozstaniem, ze sie potna a po
                          innych to splynie jak po kaczce.. i to sie moze tak wydawac, ze moznaby na
                          miejscu matki byc o wiele lepsza ale jakby faktycznie sie z nia zamienic, to
                          pewnie bysmy postepowali tak samo jak ona, bo przeciez nie mielibysmy tej wiedzy
                          i mozliwosci jakie mamy teraz bedac we wlasnej skorze.
                          • ma_ewa01 Re: kolejne relacje 24.02.10, 22:35
                            Wiesz, Jasminku, kiedyś przeczytałam bardzo mądre zdanie
                            "Cierpienie jest po to, by lepiej zrozumieć innych" i jak dotąd to jest dla mnie
                            najlepsze jego alibi ...
                            Msmile
                          • misboaa Re: kolejne relacje 25.02.10, 00:19
                            > a z tymi sporami to chodzilo ci o porownanie mojej sytuacji do
                            jego?
                            Oj absolutnie nie!!! smile
                            To była "wcinka" odbiegająca od tego tematu. Przypomniałam sobie o
                            Twoim rozkładzie i o tym co wtedy mówiłam. Przyklasnęłam z
                            zadowoleniem, że udało Ci się, że tak powiem "przyłapać" mamę na
                            staraniach i, że widzisz jej miłość
                            i że potwierdziły się moje odczucia smile smile smile

                            /Ta sprawa należy do ekstermalnych, nad wyraz poważnych.
                            Wspominając o niemożności porównywania miałam na myśli inne.
                            Kiedyś koleżanka wróciła z weekendu w domu szczęśliwa i oczyszczona
                            bo w ramach zemsty wyrzuciła mamie ulubiony serwis przez okno czym
                            zakończyła (po taz tysięczny oczywiście) wszelkie wyjazdy do domu.
                            Po trzech godzinach wisiały znów obie na telefonie i szczeboitały
                            rozbawione jak gdyby nic smile
                            Zawsze wspominam to z łezką w oku bo te ich kłótnie były po prostu
                            urocze smile
                            ... wróg, ale swój! smile smile smile
                            • jasmin_25 Re: kolejne relacje 25.02.10, 10:06
                              Przypomniałam sobie o
                              > Twoim rozkładzie i o tym co wtedy mówiłam. Przyklasnęłam z
                              > zadowoleniem, że udało Ci się, że tak powiem "przyłapać" mamę na
                              > staraniach i, że widzisz jej miłość
                              > i że potwierdziły się moje odczucia smile smile smile
                              smile


                              > Kiedyś koleżanka wróciła z weekendu w domu szczęśliwa i oczyszczona
                              > bo w ramach zemsty wyrzuciła mamie ulubiony serwis przez okno czym
                              > zakończyła (po taz tysięczny oczywiście) wszelkie wyjazdy do domu.
                              > Po trzech godzinach wisiały znów obie na telefonie i szczeboitały
                              > rozbawione jak gdyby nic smile
                              > Zawsze wspominam to z łezką w oku bo te ich kłótnie były po prostu
                              > urocze smile
                              > ... wróg, ale swój! smile smile smile
                              niezla historiasmileJak to mowia, kto sie czubi ten sie lubiwink
                      • onaaa6 Re: kolejne relacje 24.02.10, 23:45
                        jasmin_25 napisała:

                        >
                        > > Ten szacunek sie po prostu nalezy i dziecku i rodzicowi, tak po prostu.Al
                        > e nie
                        > > w
                        > > sensie wlazenia w tylek rodzicowi mimo, ze ten ma nas gdzies ale wlasnie
                        > > spojrzenia na sprawe bardziej z boku, zaakceptowanie tego, ze matka dala
                        > mu
                        > > zycie i bez niej by go wogole nie bylo i ze dala mu tyle tej milosci ile
                        > > potrafila.
                        >
                        > Tylko,że dziecko nie prosi się na świat,to chyba raczej matka/ojciec chcą to
                        > dziecko,więc z jakiej racji on ma być jej za to wdzięczny???

                        >
                        > hehe jakby dziecko nie chcialo byc na tym swiecie to by na niego nie przyszlo,

                        Akurat dziecko ma tu najwięcej ''do gadania'' czy chce przyjść na świat czy nie!Chyba nie muszę Ci pzrypominać jak powstaje dziecko?


                        > to raczej relacja wiazana, rodzice chca dziecka swiadomie badz nie i dziecko
                        > wybiera ich sobie badz jest to uwarunkowane karmicznie.
                        Tego i tak nie da się udowodnić na sto procent,więc lepiej trzymać się faktów.

                        Tak czy siak matka w
                        > bolach dzieciaka rodzi, czesto narazajac zdrowie i zycie wlasne, a potem tego
                        > dzieciaka wychowuje tak jak umie. Za to sie jej ten szacunek nalezy. Przeciez
                        > mogla przerwac ta ciaze albo do niej nie dopuscic.
                        > Jeśli by przerwała ciążę to dziecka by nie było,proste i dziecko nie musi być matce za to wszystko wdzięczne(chyba,że czuje taką potrzebę),bo to rodzice są odpowiedzialni za to czy dziecko pzryjdzie na świat czy nie,ono się tego nie domaga.

                        > Widocznie ona wiecej nie byla w stanie mu dac. On ma zle z nia
                        > > relacje ok, ale skad wiecie jakie ona miala relacje ze swoimi rodzicami?
                        > Nie
                        > > mozna od kogos wymagac, zeby dawal dziecku to czego sam w dziecinstwie ni
                        > e
                        > > otrzymal.
                        > To akurat jest najmniej ważne jakie miała relacje z rodzicami,czy dawali jej
                        > dużo miłości i szacunku czy mało,czy może wcale! Ona będąc dorosłą kobietą,mają
                        > c
                        > już własne dziecko,chyba już potrafiła odróżnić dobro od zła prawda?? I to nie
                        > prawda,że mając nieczułych rodziców,swojemu dziecku da się tak samo mało
                        > czułości,bo nie jest się nauczonym obdarowywania dziecka miłością.To już jest
                        > kwestia charakteru.Widocznie ona jest z natury zimna i tyranizująca i jej
                        > rodziców w to nie mieszajmy!!
                        >
                        > A charakter to niby po kim w spadku dostajemy jak nie po rodzicach? do tego
                        > dochodzi jeszcze wychowanie.
                        Najlepiej pujść na łatwiznę i wszystko zwalić na geny i wychowanie!Najłatwiej jest tłumaczyć kogoś i siebie,że to nie zależy od matki jak traktuje swoje dziecko tylko od genów i jej rodziców.Tak można tłumaczyć wszystkie złe zachowania!Mordercę też można wytłumaczyć w ten sposób!Morduje,bo jego ojciec,dziadek,pradziadek mordował! To jest chore. Ludzie są z reguły istotami rozumnymi,a więc mają mózg,który powinni używać,także przy wychowywaniu dziecka.

                        Dlaczego oskarzasz kompletnie ci nieznana kobiete,
                        > ze jest tyranizwala wlasne dziecko skoro kompletnie nic o niej nie wiesz, o jej
                        > przeszlosc, warunkach w jakich zyla. Jakbys sie znalazla na jej miejscu nie
                        > bylabys wcale lepsza.
                        Tego akurat nie wiesz i się nie dowiesz. Ja też mam matkę,która baaardzo negatywnie wpłyneła na moją psychikę,ale wiesz co,ja jestem świadoma jakie błędy popełniła i nie powielam ich.Nie mówię,że jestem idealna i bezbłędna,tylko chcę Ci udowodnić,że da się ''przechytrzyć'' geny,uwarunkowania i całą tą resztę czynników,którymi usprawiedliwiasz tą kobietę.Nie znam jej,ty też jej nie znasz,ale z tego co pisała misboaa i z tego jakie wyszły karty na jej temat można się domyślić jaka ona jest.Tarot nie kłamie,a skoro jej syn wciąż się jej boi,to coś jest nie tak.

                        To sa uwarunkowania, na ktore ludzie zwykle wplywu nie
                        > maja. Zobacz, ze my tez jestesmy w czyms zafiksowani. Moze nie w krzywdzeniu
                        > dzieci ale kazdy ma takie zachowania, czy uklady z innymi na ktore nie ma wplyw
                        > u
                        > albo i wogole nie zauwaza, ze moga byc negatywne.
                        Od tego mamy coś takiego jak rozum,żeby umieć odzielić dobro od zła.

                        >
                        > I nie chodzi o to, zeby leciec do niej z kwiatkami czy cos, tylko zeb
                        > > y
                        > > zrozumiec ze ona byla taka jaka byla, bo inna byc nie umiala, i ze to nie
                        > tylko
                        > > od niej zalezalo ale tez od tego jak sama zostala wychowana.
                        > [b]Nie od niej zależało jak została wychowana,ale od niej zależało JAK wychowa
                        > swoje dziecko!.
                        [/b]
                        >
                        > Tak ale to od wychowania zalezy jak ktos wychowuje dziecko.
                        Mylisz się! I zobaczysz jak bardzo jeśli będziesz miała swoje.

                        Jesli w rodzinie
                        > jest np. zwyczaj bicia dzieci, albo rodice pija, cpaja itd. to jak w takiej
                        > rodzinie ktos moze sie nauczuc normalnie kochac i traktowac innych?
                        Może!Oczywiście,że może!Jeśli Cię to dziwi,to mało w życiu słyszałaś i widziałaś.Jest jeszcze coś takiego jak wrażliwość,intuicja i inteligencja.
                        • jasmin_25 Re: kolejne relacje 25.02.10, 10:01
                          Ona jak chcesz sie wsciekac cale zycie na twoja mame to nikt ci nie broni. Tu
                          mamy rozklad na konkretnego faceta, i karty pokazaly co robic calkiem konkretnie.

                          7. Co R. czuje do mamy - 9 Mieczy
                          8. Co robić - Cesarzowa
                          7. Czego nie robić - 3 Monety
                          Jak widac on sie boi, mimo ze jest dorosly. Matka w dziecinstwie sprawila,ze sie
                          bal a teraz mimo, ze jest od niej daleko dalej w tym strachu tkwi i rani teraz
                          sam siebie. I co ma nic nie robic, zostawic sprawe jak jest i juz do smierci zyc
                          w tym strachu? to niby jest wyjscie??
                          Jako co robic wyszla cesarzowa, moze ona oznaczac zeby nic nie robic, ok ale czy
                          nie dziwne, ze konkretnie ta karta wyszla, karta matki? jak nic nie robic mogla
                          wyjsc przeciez 7 monet, wisielec, 4 kielichow itd. a wyszla Cesarzowa,
                          oznaczajaca matka. Dla mnie to jasne, ze tarot radzi zwrocic uwage wlasnie na
                          matke, na jej zycie itd jesli chce przestac tkwic w tych lekach. 3 monet czego
                          nie robic? Jesli che spojrzec na mame jak na normalnego czlowieka, ktory mial
                          swoje problemy, jako na dziecko, ktorym kiedys byla, nie moze uwazac siebie za
                          lepszego od niej. Nie moze z duma twierdzic, ze on na jej miejscu bylby lepszym
                          rodzicem bo by nie byl.

                          Tak to widze i moim zdaniem w tej sytuacji, jesli on nic nie zrobi i sie z mama
                          nie skonfrontuje to ten lek nadal go bedzie przesladowal.
                          • onaaa6 Re: kolejne relacje 25.02.10, 10:24
                            Dla mnie Cesarzowa jednoznacznie przyjmuje postawę bierną i nie sądzę by karty
                            tu pokazały jego matkę,raczej stan zadowolenia,którego powinien się nauczyć,może
                            chodzić tu np. o psychoterapię,dzięki której nauczy się opanować swoje lęki i
                            strach zawiązane z matką.
                            A czego nie robić?-3 monet-nie brać się za poprawianie relacji na własną rękę.
                            • jasmin_25 Re: kolejne relacje 25.02.10, 10:34
                              No ja cesarzowa widze inaczej, a stan zadowolenia owszem ale nie osiagnie go
                              poki nie poradzi sobie ze swoimi lekami. Jakas terapia na pewno moglaby tu pomoc
                              ale karta cesarzowej jako takiej terapii raczej nie pokazuje.
                              • onaaa6 Re: kolejne relacje 25.02.10, 10:45
                                Osiągnie stan zadowolenia jeśli pokona swoje demony, dzięki psychoterapii,która
                                właśnie kojarzy mi się z Cesarzową.
              • onaaa6 Re: kolejne relacje 24.02.10, 17:33
                Masz rację misboaa.Szacunek należy się i matce i dziecku.A skoro jego matka
                niszczyła go psychicznie przez te wszystkie lata,a to odcisnęło na nim takie
                piętno,że będąc dorosłym on wciąż się jej lęka,a ona przy tym uważa,że nic złego
                nie robiła i robi to nadal,to chyba każdy człowiek przy zdrowych zmysłach
                przyzna,że to jest chory układ i należy go zakończyć,bo jemu nic dobrego nie
                przyniesie podrzymywanie na siłę kontaktów z matką,która kojarzy mu się nie
                tylko z bólem,ale i lękiem.Ona już się raczej nie zmieni.Ludzie w pewnym wieku
                już mają takie nawyki,które nic i nikt nie jest w stanie zmienić.Jedyne co mu
                pozostało to pogodzić się z tym,że miał taką matkę i zająć się swoim
                życiem,cieszyć się z tego co ma(Cesarzowa).Przykre jest bardzo to jaką miał
                matkę,ale on już nic nie jest tu w stanie zrobić i o tym mówi Cesarzowa.I wątpię
                by coś mu dało spojrzenie na nią jak na swoją matkę,ba, wątpię by to było
                wykonalne w jego pzrypadku,bo prawdziwa matka tak się nie zachowuje.
    • dana-25 Re: kolejne relacje 25.02.10, 00:29
      Bardzo trudna sytuacja , bardzo współczuję temu Panu, bo widać, ze cierpi.
      Zastanawiam sie nad karta Cesarzowa, niewątpliwie jest ona tu kluczowa w tym
      rozkładzie i ważna bo radzi co robić.
      Cesarzowa jest symbolem płodności, miłości, jest odpowiednikiem Wenus w
      astrologii. Dla mnie nie jest kartą bierności, co prawda postać na karcie
      siedzi, ale, Cesarzowa rządzi, a to nie jest bierna postawa. Cesarzowa dąży
      przede wszystkim do tego, aby jej i jej otoczeniu było dobrze.
      Co ma robić R? Musi zrobić tak aby jemu było dobrze, musi odzyskać szczęście i
      komfort psychiczny, spokój wewnętrzny. Sam dystans pomiędzy nimi nic nie da, bo
      widać matka ciągle siedzi w nim w jego podświadomości i we wspomnieniach i to go
      niszczy. Na to jest jedna rada -konfrontacja, szczera rozmowa. Bedzie trudna,
      ale może cos wyjaśni, pozwoli zrozumieć zachowanie matki, może R usłyszy słowo
      przepraszam, słowo kocham i zawsze cie kochałam, choć źle postępowałam itd.
      Wtedy może wybaczy i w ten sposób odzyska spokój. Z kart wynika, ze on sie jej
      boi, konfrontacja może przełamać ten strach. Oczywiście na tę wizytę musi sie
      przygotować psychicznie, jeżeli ma rodzinę, to ważne jest wsparcie rodziny, musi
      tam pojechać jako osoba niezależna w sensie dorosła, dojrzała, pewna siebie,
      cokolwiek usłyszy od matki nie będzie juz gorzej, może być tylko lepiej.
      Przepraszam Misboaa, ze sie wtrącam w Twój rozkład, ale pozwoliłam sobie
      wyciągnąć kartę na pytanie co oznacza w Twoim rozkładzie Cesarzowa, co ma R
      zrobić i wyszła mi 8 mieczy - karta brama. Karta mówi przełam lęki.
      • onaaa6 Re: kolejne relacje 25.02.10, 00:48
        dana-25 bardzo mi się podobało to co napisałaś,ale nie zgodzę się z jednym,8
        mieczy w pytaniu co R. ma zrobić,nie mówi o przełamaniu lęków.8 mieczy dodatkowo
        wzmacnia przesłanie Cesarzowej-a więc powinien zamknąć się na relację z
        matką,zapomnieć o tym co między nimi zaszło (8 mieczy)i cieszyć się z tego co ma
        teraz(Cesarzowa). Jeżeli 8 mieczy wyszłaby w pytaniu czego ma nie robić,to wtedy
        by oznaczała,że R, ma się nie zamykać na matkę,lecz zrobić coś w kierunku
        polepszenia ich stosunków,wyciągnąć rękę w jej stronę. No ale ta karta wyszła w
        pytaniu co ma robić,a 8 mieczy nie mówi o działaniu.
        • onaaa6 Re: kolejne relacje 25.02.10, 00:52
          Jeszcze dodam,że 8 mieczy wskazuje na to,że nie ma wyjścia z tej sytuacji i R.
          nawet nie powinien go szukać,bo go nie znajdzie,widocznie aż tak pogmatwana jest
          ta relacja.Ja tak czuję tą kartę w pytaniu co robić.
          • dana-25 Re: kolejne relacje 25.02.10, 09:45
            Onaaa, jeżeli karty pokazują, jako sposób rozwiązania - kartę bramę, to znaczy,
            ze trzeba ja przekroczyć, a nie od niej uciekać i chować sie po kątach. R obecna
            sytuacja męczy, ma koszmary senne z tym związane, ucieczka nic nie da, ucieczka
            od problemu oznacza tkwienie w nim dalej.
            Nie sadzę, aby tarot doradzał tkwij w swoich lekach, w swojej klatce, on tu mówi
            wyjdź z klatki, tam na zewnątrz nie jest tak źle jak myślisz, to tylko strach ma
            wielkie oczy.9 mieczy tez o tym mówi ( te dwie kary się potwierdzają), twoje
            lęki, to tylko zły sen, jeżeli się obudzisz to zobaczysz, ze swiat nie jest raki
            złysmile
            • onaaa6 Re: kolejne relacje 25.02.10, 10:13
              To według tego co piszesz,każdą jedną kartę można interpretować pozytywnie jeśli
              się pojawi w pytaniu co robić?,nawet tak negatywne jak 8 mieczy,9 mieczy,10
              mieczy i wszystkie inne.I tym sposobem okazuje się,że w Tarocie nie ma kart
              negatywnych,bo we wszystkich można znaleźć pozytywy.Ale tak nie jest,od tego są
              karty o znaczeniu negatywnym i karty o znaczeniu pozytywnym,żeby móc te
              znaczenia odpowiednio dopasować do odpowiedzi.Co innego by było,gdyby karta 8
              mieczy pojawiła się w pytaniu:Co R. ma w sobie zmienić,by poprawić relację z
              matką? I wtedy Twoja interpretacja:''przełamać lęki'' idealnie pasowałby do
              pytania,ale nie w pytaniu:Co ma robić? W tym pytaniu,oznacza- zamknij się na
              matkę,ale nie urywaj kontaktu(wtedy wyszła by 10 mieczy np.).A dodatkowo
              Cesarzowa wskazuje,by nic teraz nie robił w kierunku zmiany stosunków z matką.
              Zarówno 8 mieczy jak i Cesarzowa to karty bierne.Cesarzowa nie rządzi(od
              rządzenia jest Cesarz),ona przyjmuje to co przyniósł jej los,a przyniósł jej
              dużo,bo jest zadowolona,o nic się nie martwi,tylko spoczywa sobie wokół
              dobrobytu i cieszy się z tego!
              • jasmin_25 Re: kolejne relacje 25.02.10, 10:39
                Ja tylko co do znaczen kart napisze
                Co robic:
                8 mieczy - zobaczyc, ze jest inne wyjscie z danej sytuacji, jak to sie
                mowi jak nie drzwiami to oknem ale wyjscie jest zawsze i trzeba to dostrzec
                9 mieczy - pokonac swoje leki i obawy,jak czlowiek sie boi to sam sie
                nakreca i strach robi sie jeszcze wiekszy, trzeba go poskromic przypatrujac sie
                uwaznie swoim lekom
                10 mieczy - nie poddawac sie, sytuacja moze i jest ciezka ale glowa do
                gory, trzeba sie postawic do pionu i nie poddawac zmeczeniu, czas sie podniesc
                po upadku
                • onaaa6 Re: kolejne relacje 25.02.10, 10:50
                  Piękne interpretacje jasmin,ale jeśli on po raz kolejny będzie próbował się
                  porozumieć z matką,nie mając odpowiedniego pzrygotowania psychicznego to ze
                  stanu w którym jest(9 mieczy),bardzo szybko przejdzie w stan,który opisuje 10
                  mieczy do którego brakuje mu jeden krok i to będzie o jeden krok za dużo.
                  • jasmin_25 Re: kolejne relacje 25.02.10, 11:07
                    tak ale 8 mieczy nie oznacza, ze on ma sie na matke zamknac, wprost przeciwnie
                    ma szukac wyjscia z tej lekowej sytuacji bo wyjscie jest.I nie musi to byc
                    bezposredni kontakt, ale musi w tym zwrocic uwage na mame, bez zwrocenia na nia
                    swojej uwagi leki nie mina, bo te leki sa zwiazane z jej osoba. Zobaczenie w
                    niej normalnego czlowieka moglby mu w tym pomoc, jakas terapia rowniez.Ale
                    zamykac sie na sprawe i uwazac, ze nie da sie tego rozwiazac to nie jest wyjscie.
                    • onaaa6 Re: kolejne relacje 25.02.10, 11:14
                      Co z tego,że on w niej zobaczy człowieka,jesli ona w nim nie zobaczy tego
                      samego? Po co ma zwracać na nią uwagę,czy ona zasługuje na jego uwagę,skoro go
                      nie potrzebuje? On ma szukać wyjścia z lękowej sytuacji,ale nie przy pomocy
                      matki,on ma znaleźć to wyjście w sobie przy pomocy terapii.
              • misboaa Re: kolejne relacje 25.02.10, 11:00
                Przeczytałam bardzo uważnie co napisałyście plus parę interpretacji
                karty i zastanawiam się czy obie nie macie racji. Czy aby tutaj 8
                nie wskazuje by R. uwolnił się ze straszliwych doświadczeń,
                przeszedł bramę. Zobaczył, że można zapanować czy pokonać 9 Mieczy,
                że to już są teraz jedynie jego lęki, sny a nie dzieje się to już na
                jawie... Oczyścić siebie z trucizny jaką mu wlano bo po uwonieniu,
                zrzuceniu kamienia żyło by mu się lżej.
                Rozliczyć się (nawet nie w rzeczywistości bo chyba to nie jest
                możliwe, ale w sobie) tamtą traumę. Zacząć żyć bez lęku i złych
                wspomnień. Dziś są sobie równi, on stał się Królem i nic mu już z
                jej strony nie grozi - zrozumieć to.
                Obie karty są pasywne więc zostawić zerwane relacje tak jak są bo to
                jest dla niego po prostu lepsze.
                Zerwanie więzi między nimi nastąpiło wiele lat temu i zastanawia
                mnie dlaczego nie wyszło mamie choćby to, że tęskni? Ona rozsiadła
                się na tronie i umywa ręce "bo przecież na nic nie miała wpływu"...
                Rozmawiamy przecież o matce której serce funkcjonuje w inny sposób
                • onaaa6 Re: kolejne relacje 25.02.10, 11:11
                  No właśnie,skoro po rozłące nawet jej nie zabrakło syna,to po co mu taka
                  matka?Ona jest tylko kulą u nogi dla niego.A próbować na siłę godzić się z nią
                  tylko dlatego,że jest jego ''matką''? Po co na nowo rozgrzebywać rany,które i
                  tak zostaną posypane solą?
                  • misboaa Re: kolejne relacje 25.02.10, 11:40
                    To może być psychoterapeuta. Osoba pozornie bierna, jest ważna, ale
                    jeśli trzeba pokieruje uczucia w dobrą stronę. Pomoże uwolnić się i
                    wszystko zrozumieć, znaleźć rozwiązanie dla brakującej nogi u
                    stołu smile
                    Nie wiemy co będzie dalej. Tarot pokazał co jest ważne w tym etapie
                    i jak to osiągnąć. R. nawet nie myśli o tym ponownie nawiązać
                    kontakt z matką. Podkreśla, że odkąd jej nie ma zaczęło się jego
                    życie na nowo. Dlatego skłaniam się więc ku terapii i rozliczeniu z
                    lękami bo widać, że nie do końca zniknęła z jego życia.
                    • onaaa6 Re: kolejne relacje 25.02.10, 11:57
                      No właśnie,chyba najważniejsze co czuje R. i to jak się układa jego życie bez
                      kontaktu z matką.Misboaa mówi,że on zaczyna żyć na nowo,więc brak kontaktu z
                      matką pozwala mu oddychać pełną piersią.Chyba to o to tu chodzi prawda? A swoją
                      drogą tak jak pisałam wcześniej,niech pójdzie na psychoterapię.
              • dana-25 Re: kolejne relacje 25.02.10, 11:31
                To według tego co piszesz,każdą jedną kartę można interpretować pozytywnie jeśli
                się pojawi w pytaniu co robić?,nawet tak negatywne jak 8 mieczy,9 mieczy,10
                mieczy i wszystkie inne.

                --rada jest po to aby pomóc , ma działać w pozytywnym kierunku i wyciągnięciu z
                kłopotów.

                [i]I tym sposobem okazuje się,że w Tarocie nie ma kart
                negatywnych,bo we wszystkich można znaleźć pozytywy.Ale tak nie jest,od tego są
                karty o znaczeniu negatywnym i karty o znaczeniu pozytywnym,żeby móc te
                znaczenia odpowiednio dopasować do odpowiedzi.Co innego by było,gdyby karta 8
                mieczy pojawiła się w pytaniu:Co R. ma w sobie zmienić,by poprawić relację z
                matką? I wtedy Twoja interpretacja:''przełamać lęki'' idealnie pasowałby do
                pytania,ale nie w pytaniu:Co ma robić? W tym pytaniu,oznacza- zamknij się na
                matkę,ale nie urywaj kontaktu(wtedy wyszła by 10 mieczy np.).

                --każda karta ma swój cień i pozytywna stronę, nie ma kart całkowicie
                negatywnych, czasami ten pozytyw jest mały, ale jest. Interpretacja zależy od
                całego rozkładu i kart leżących obok.

                A dodatkowo
                Cesarzowa wskazuje,by nic teraz nie robił w kierunku zmiany stosunków z matką.
                Zarówno 8 mieczy jak i Cesarzowa to karty bierne.Cesarzowa nie rządzi(od
                rządzenia jest Cesarz),ona przyjmuje to co przyniósł jej los,a przyniósł jej
                dużo,bo jest zadowolona,o nic się nie martwi,tylko spoczywa sobie wokół
                dobrobytu i cieszy się z tego!

                ---naprawdę uważasz, ze R jest zadowolony i szczęśliwy?

                Cesarzowa to, so symbol narodzin, twórczego odnawiania, także w bólach. Uważasz,
                ze kobieta, która rodzi dziecko jest pasywna i bierna? Że wiosna, gdzie wszystko
                się odradza to czas bierności i nic nie robienia?
                Ja odbieram w tym układzie Cesarzową jako narodziny czegoś nowego, jakieś nowej
                jakości miedzy R i jego matką, w pozytywnym sensie. Myślę, że konfrontacja
                wyjdzie i R i jego matce na dobre.
                Onaaa, widzę, ze mamy inne spojrzenia na karty, nie chcę Cię przekonywać do
                mojego punktu widzenia, nie mam takich ambicji bo każdy karty odbiera trochę
                inaczej, najważniejsze jakie odczucia ma Misboaa, bo to jej karty i głownie do
                niej przemówiły. Dzięki za twórczą dyskusjęsmile
                (muszę się teraz wylączyć, bo mam robotę)
                • misboaa czy możecie... 25.02.10, 11:46
                  Czy możecie w taki razie spojrzeć jeszcze raz tylko na karty mamy?
                  Wiem, że ja się spotkają gdzieś przypadkiem to mama ostentacyjnie
                  odwraca się na pięcie więc 8 Buław tutaj interpretuje jako
                  traktowanie go jak powietrze.
                  • onaaa6 Re: czy możecie... 25.02.10, 11:58
                    To się nazywa matka? Widząc syna odwraca się od niego? Po co mu taka matka?
                    • onaaa6 Re: czy możecie... 25.02.10, 12:09
                      Jest jeszcze coś takiego jak honor.Skoro ona go kompletnie ignoruje po tym co mu
                      robiła przez te wszystkie lata i jeszcze go za to obwinia,to ona ma jeszcze za
                      nią biegać i prosić się o rozmowę?? Przecież wiadomo,że ludzie w tym wieku nie
                      zmieniają zdania w jednej chwili,mają już zakorzenione nawyki z którymi zostaną
                      aż do śmierci.Uważacie,że jeśli on poprosi ją o rozmowę,to ona nagle zmieni się
                      czułą i kochającą matkę,która przyzna się do swoich błędów?? Nic podobnego. On
                      ma się pozbyć swoich lęków,ale nie z jej udziałem.
                  • onaaa6 Re: czy możecie... 25.02.10, 12:29
                    Koło fortuny oznacza,że jej uczucia do R. są niezrównoważone.Dzisiaj go
                    kocha,jutro nie nienawidzi,a po jutrze totalnie ignoruje.Jak w
                    kalejdoskopie,pełnym wachlarzem uczuć dysponuje!Może R. któregoś dnia wceluje w
                    odpowiedni dnień w którym jego matka będzie go ''kochała''.
                    • misboaa Re: czy możecie... 25.02.10, 14:04
                      biedna istota
                • onaaa6 Re: kolejne relacje 25.02.10, 11:53
                  Dana-25 nie uważam,by R. był teraz zadowolony.On ma się tego zadowolenia
                  nauczyć-o tym mówi Cesarzowa.On nie może patrzeć na swoje życie tylko przez
                  pryzmat rany w sercu,którą ma dzięki matce.On ma się skupić na tym co posiada,na
                  dary,które zesłał mu los,bo nie wierzę że ich nie ma.Ma się skupić na tym co
                  sprawia mu radość i pogodzić się z tym jaką ma matkę,bo konfrontacja z nią
                  niewiele tu pomoże.Ona ma swój światopogląd,on ma swój i tego się trzymają,a
                  zwłaszcza ona.A dodatkowo ona uważa,że na to co jest między nimi,nie miała
                  wpływu.Za wszystko obwinia swojego syna.Więc jak tu rozmawiać z taką osobą??
                  Misboaa mam nadzieję,że nie będziesz miała mi za złe,że postawiłam karty na tą
                  sprawę,żeby dowiedzieć się co jemu da rozmowa z matką.

                  Jakie będą plusy tej rozmowy?
                  8 buław,Rycerz buław,9 buław
                  Plusem będzie to,że zmierzy się z problemem,choć nie będzie mu łatwo,ale może w
                  końcu wygarnie matce to wszystko z czym nie daje sobie rady.

                  Minusy
                  Umiarkowanie,Wisielec,3 mieczy
                  To tylko pozornie rozwiąże ten konflikt,a rana w sercu jak jest tak będzie.
                  • misboaa Re: kolejne relacje 25.02.10, 12:22
                    Plusy w porównaniu z minusami niewielkie i właściwie nie wnoszą
                    niczego nowego. W minusach dodatkowo i tak są AW więc widać jeszcze
                    bardziej jak sytuacja jest patowa i nie tędy droga. Raczej
                    kochającej rodziny z tego nie będzie.
                    • jasmin_25 Re: kolejne relacje 25.02.10, 14:49
                      Czy możecie w taki razie spojrzeć jeszcze raz tylko na karty mamy?
                      Wiem, że ja się spotkają gdzieś przypadkiem to mama ostentacyjnie
                      odwraca się na pięcie więc 8 Buław tutaj interpretuje jako
                      traktowanie go jak powietrze.


                      Misboa moja mama raz jak bylam jeszcze w podstawowce mnie tez w taki sposob
                      potraktowala. Poklocilysmy sie o cos juz nie pamietam, a potem spotkalam ja
                      przypadkiem jak wracalam ze szkoly, powiedzialam czesc a ta mnie potraktowala
                      jak powietrze,minela po prostu i poszla sobie dalej.Myslalam ze sie zarycze po
                      tym. I co do konca zycia mialam w sobie to trzymac i jej nienawidzic za te
                      klotnie i za takie traktowanie?? teraz po ustawieniach, po przemysleniach i
                      paru awanturach przynajmniej sie poprawilo i juz mnie tak nie meczy swoja osoba..
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka