Dodaj do ulubionych

życie tarocisty :)

07.01.11, 13:06
Zastanawiam sie na ile głęboko tarot zagoscił w waszym życiu czyli czy jest wam obecnie łatwiej, cieżej, prosciej... Czy dowiedzieliscie się czegoś więcej o sobie? I czy pamiętacie jak to było, gdy go nie było smile No i na ile determinuje wasze wybory (pomaga?).

U mnie jest prosciej. Chyba faktycznie w niektórych momentach jest dla mnie Kapłanem. Nie zawiodłam sie nigdy na radach (jeśli zechciałam skorzystać). Przed nim było bardziej skomplikowanie, byłam rozedrgana emocjonalnie, niepewna, a teraz zrozumiałam siebie (niechlubne zachowania i uczynki też). Jestem spokojniajsza.
Obserwuj wątek
    • algaria Re: życie tarocisty :) 07.01.11, 13:46
      Tak na prawdę to nie pamiętam czasów przed tarotem tzn Tarot zagościł w mojej podświadomości 20 lat temu, jednak pełną talię kupiłam dopiero po nad rok temu. Cały czas się sobie dziwię że tak późno ale widocznie tak musiało być. Teraz nie widzę dla siebie życia bez kart. Konsultuję się z nimi ale nie żyje pod ich dyktando. Podobnie jak Królowa jestem spokojniejsza bo zdarzyło się już nie raz że kiedy miałam doła i pytałam kart o to czy z niego wyjdę - nie wiem - ale karty zawsze mówiły "tak" i wtedy się uspokajałam wyciszałam i inaczej patrzyłam w przyszłość a tego w danej chwili potrzebowałam najbardziej, od przyjaciół - pocieszenie i powiedzenie będzie dobrze musi być i tym przyjacielem jest dla mnie tarot. Dziękuję mu że jest ze mną i dziękuję "Bogu" czy innej sile która rozporządza moim życiem za to że otrzymałam dar czytania z tych kart.
      Ja uwielbiam stawiać karty - uwielbiam wyzwania - uwielbiam dawać kartom to co od nich dostaję.
      • krolowa.mieczy Re: życie tarocisty :) 07.01.11, 14:47
        To prawda, ze gdy jest się na dnie, to wylosowane dobre karty dają nadzieję. A to lepsze od jakichkolwiek słów pocieszenia...
      • misboaa Re: życie tarocisty :) 07.01.11, 15:01
        Wyrosłam w świecie magicznym i nawet kiedy sama nie wróżyłam to magia była obecna w moim życiu od zawsze. Sny prorocze, puchanie sowy, babcia kładąca karty było tak oczywiste dla mnie, że zdziwiłam się kiedy odkryłam, że inni ludzie tak nie robią big_grin
        Nie zauważam żeby tarot zmienił coś w miom życiu oprócz tego, że wiele uczę się o ludziach. Poznaję rzeczy o których nie miałam pojęcia, ale to nie jest zasługa samego tarota tylko pracy z ludźmi.
        Sama sobie nie potrafię wróżyć więc chyba niczego nie wynoszę dla siebie. Jak jest coś ważnego to zawsze wychodzi mi 2 Mieczy i dalej niczego z tego nie wiem. Nawet we wróżbie rocznej ją mam i ręce załamuję bo nie wiem big_grin
        • nielaik Re: życie tarocisty :) 07.01.11, 16:39
          Karty tarota prowadzą mnie w dziwnym kierunku, nie jest to chyba wróżenie, ale nie miałabym nic przeciwko. Uwielbiam je stawiać na zagadki historyczne, polityczne, firmowe. Szkoda, że nie ma(?)tu amatorów takich tematów. Miałabym się jak uczyć i od kogo. Nawet najprostsze pytanie dlaczego wlepili mi mandat może być ciekawym odkryciem, tego jak ludzie sie wzajemnie postrzegają, dlaczego tak reagują, a może stoi za tym grubsza afera?
          • krolowa.mieczy Re: życie tarocisty :) 07.01.11, 17:11
            Ja też lubię smile
            Mozemy sobie pogadać w jakimś wątku przecież smile
            czasem ja nie mam pomysłów na co stawiać karty tak dla ćwiczeń. Ale wiesz, dobrze by było gdyby wynik był znany a nie żeby strzelać i dumać: racja czy konfabulacja? wink
            • nielaik Re: życie tarocisty :) 07.01.11, 18:07
              Racja wynik znany, przynajmniej czegoś więcej można się o kartach można dowiedzieć. Przypisywane są na konkretne zdarzenia, które miały miejsce, widomo jak się skończyły. Dlatego tak lubię kłaść na seriale. Ale mimo wszystko kładałabym też na sprawy, które nie są jasne. Tu z kolei dowiaduję się czegoś o społeczeństwie, ale do takich wróżb potrzebuję kilku osób. W pierwszym przypadku zresztą, ale tu to niemal musowo. Znajdę jakąś sprawę. A może masz już coś co ciebie interesuje i chciałabyć na to postawić karty?
              • krolowa.mieczy Re: życie tarocisty :) 07.01.11, 18:18
                Nie przychodzi mi nic do głowy...
                Chociaż skończyłam oglądać wszystkie dostępne odcinki "Mentalisty" i ciekawi mnie kim jest Red John. Ale to dla tych, którzy ogladali i mniej wiecej wiedzą o co kaman.
                Jak masz jakis temat który bylby znany to dawaj smile
                • misboaa mała korekta :D 07.01.11, 20:09
                  Przypomniało mi się, że jednak coś zmienił.
                  Przecież nie tak dawno odkryłam tajemnicę, tego chłopaka który ukrywał swoje uczucia w moim kierunku. To naprawdę było odkrycie Ameryki big_grin Teraz troszkę inaczej widzę całą tą sprawę, bardziej jakbym rozumiała pewne zachowania i nawet milej mi jest wiedząc o tym :_
          • misboaa nielaik 07.01.11, 17:25
            nielaik napisała:

            > Karty tarota prowadzą mnie w dziwnym kierunku, nie jest to chyba wróżenie, ale
            > nie miałabym nic przeciwko. Uwielbiam je stawiać na zagadki historyczne, polity
            > czne, firmowe. Szkoda, że nie ma(?)tu amatorów takich tematów. Miałabym się jak
            > uczyć i od kogo. Nawet najprostsze pytanie dlaczego wlepili mi mandat może być
            > ciekawym odkryciem, tego jak ludzie sie wzajemnie postrzegają, dlaczego tak re
            > agują, a może stoi za tym grubsza afera?

            Ja uwielbiam tego typu zagadki, historyczne, polityczne więc jak masz pomysły to wklejaj big_grin
    • asia.33 Re: życie tarocisty :) 07.01.11, 17:02
      nie zlinczujcie mnie prosze ale...ale dla mnie to mordega.
      Jestem jedyna "dziwna" w Rodzinie i ciezko mi z tym..wiem dzisiaj ze gdyby nie moje problemy osobiste (z mezem itp poziej) nie wiedzilanbym co to Tarot ...powiem szczerze wolabym zyc nie co spokojniej...normalnie tak jak moja siostra..... choc moja córka ma to na co dzien (Tarota) nie che by taka byla..boje sie ze czegos nie zauwaze, ze z tego powodu zlslepienia przeocze, ze zycie przecieknie mi miedzy palacami, ze to zlłuzenie bo.... choc wrozby sie sprawdxzja za kazdym razm gdy jest jakies zawirowanie kosztuje mnie to stres i nerwy..w koncu sprawda sie ale polowe sil trace..nauczylam sie jednego ..nauczyclam sie cieszyc tym co jest teraz ...ale mam co raz mniej wiary i nadzei..nie widze zadnych konkretnego pozytku z tego ze cos tam umiem, cos tam wiem o Tarocie ..czuje ze zyje inaczej niz inni meczy mnie to naprawde ..oddlabym to komus w zamian za niewiedze i za to by nigdy nie usiec doswiadczac takiej wiedzy i czekac na spelnienie wrozby ponad 10lat. Mam wrazenie ze tarot dal mi wiele szczescia ale pozornego..to bylo na zasadzie dostalam szczescie fruwalam ze szczescia i na raz trach..tak bylo kilka razy..wielkie szczescie i trachznowu jestem w punkcie zero.
      Nie narzekam tak tylko pisze bo jestem juz tym doswiadczeniem zmeczona. Moze mi przejdzie ...szczerze mwic oddam sowja 33-kowosc komus innemu gdyby to bylo mozliwe ..za bardzo przeywa wszystko co sie dzieje mi i inym ..nawet jak tutaj cos przeczytam smutnego ..mysle o tym , kladac sie spac mysle co ta karta mogla znaczyc , idac do skleou, pracy non stop nachodza mnie takie pytania.
      • misboaa asia 07.01.11, 17:22
        za bardzo przeywa wszystko co sie dzieje mi i inym ..nawet jak tutaj co
        > s przeczytam smutnego ..mysle o tym , kladac sie spac mysle co ta karta mogla z
        > naczyc , idac do skleou, pracy non stop nachodza mnie takie pytania.

        Ja ma to samo. Myślę o nieszczęśliwie zaginonych, rozkłady na te tematy łażą mi po głowie, czasem nie mogę zasnąć. Robię komuś nieszczęśliwie zakochanemu karty i też o tym myślę.
        To jest brak wiedzy o bhp. Pomagając ludziom: psycholog, kurator, kryminolog musi zapominać wychodząc w pracy. Trzeba nauczyć się pomagając ludziom brać to obojętnie. To trudne, ale chyba jedyne wyjście. Inaczej kumuluje się to w sobie i następuje wyczerpanie.
        Myślę, że to kolejny powód dla którego demonizuje się tarota i wielu się go boi. Biorąc zbyt wieel na siebie, do siebie można łatwo zesfiksować.
        Można żałować ludzi, ale chcąc im pomóc trzeba poniekąd mieć ich w d, a to nie jest łatwe.
        • asia.33 Re: asia 07.01.11, 17:28
          chyba sie nie da tak... tego co wiem moja Wrozka (cudowna kobieta) psycholog, piedagog , dzilacz na rzecz dzieci niepelnosprawnych...nie moge jej znalezc, ponoc zmienila miejsce zamiedszkanaia...dwiedzilam sie ze ma jakies powazne klopoty na calej lini..w zyciu osobistym , z synem dorastajacem , z mezem (7lat mlodszym) . zlikwidowala gabinet i chyba wyprowadzila sie ...znjaoma widziala Ją ..polowa kobiety..tak bardzo chcialbym Jej pomoc ...bo takiej kobiety nie spotyka sie codzinnie..mysle o Niej czesto bo pomagala innyma teraz byc moze nie ma Jej kto pomoc sad
        • krolowa.mieczy Re: asia 07.01.11, 17:29
          To ja wam powiem, ze pod tym kątem mam serce z kamienia albo z lodu. Zamykają sie drzwi za człowiekiem i mam w d. Czasem cos tam pomyślę juz po, ale nie tak, ze sie nakręcę tylko na zasadzie, ze mogłam powiedzieć jeszcze to i to.
          Tłumaczę sobie, ze musze tak robić, bo zwariuję inaczej
          • zainteresowany1977 Re: 07.01.11, 17:34
            Świata nie naprawisz, gdyby po Tobie nie spływało to byś się do tego nie nadawała.
          • misboaa Re: asia 07.01.11, 17:37
            krolowa.mieczy napisała:

            > To ja wam powiem, ze pod tym kątem mam serce z kamienia albo z lodu. Zamykają s
            > ie drzwi za człowiekiem i mam w d. Czasem cos tam pomyślę juz po, ale nie tak,
            > ze sie nakręcę tylko na zasadzie, ze mogłam powiedzieć jeszcze to i to.
            > Tłumaczę sobie, ze musze tak robić, bo zwariuję inaczej

            Właśnie to miałam na myśli. Tego uczy się psychologów. Który tego nie pojmie wypalony kończy z zawodem. Tak dostają na głowę policjanci z kryminalnej. Tak kończą nieprzygotowane wróżki.
          • algaria Re: asia 07.01.11, 17:39
            ja też działam w myśl zasady - klient za drzwi karty do pudełka - rzadko zastanawiam się nad interpretacją powtórnie - mało tego nie potrafię drugi raz odczytać tych samych kart. Zapisuje sobie rozkłady i wylosowane karty ale jeśli je od razu ich nie z interpretuje to im dłużej czekam tym mniej z nich odczytuje. Nie martwię się i nie przejmuje losem klienta - kiedy będzie zadowolony - wróci jeśli nie to nie. (ale wracają, wracają) smile
    • zainteresowany1977 Re: 07.01.11, 17:18
      Dowiedziałem się już trochę więcej o sobie ale nie mogę powiedzieć, że jestem tarocistą lub że tarot ułatwił mi życie (bo w pewnych kwestiach nawet skomplikował). Tarot skłania do wniosków a gdy przyjmuje się coś za rezultat to nie zawsze jest taki jak by się chciało, zawsze ponosi się jakiś koszt, nie da się przeżyć życia pomijając problemy, one zawsze będą, hedonizm to utopia. Gdy to podsumować i zredukować jak w matematyce to okaże się że z kartami wcale nie lżej, drogę trzeba pokonać a skoro ma nas czegoś nauczyć by stać się dojrzalszymi\pełniejszymi to taka na skróty będzie złym wyborem. Obecnie jestem czytelnikiem literatury poświęconej tej talii i trochę astrologii, nie umiem wróżyć i nie chcę robić na siebie wróżb smile
      Popatrzcie na te ,,kulki", ziemia jest tycia a nasze problemy taaakie wielkie smile
      www.youtube.com/watch?v=S1oTctt5EFA&feature=related
      www.youtube.com/watch?v=mtKNH2Y2OJM&feature=fvw
      • misboaa Re: 07.01.11, 17:31
        zainteresowany1977 napisał:

        > Dowiedziałem się już trochę więcej o sobie ale nie mogę powiedzieć, że jestem t
        > arocistą lub że tarot ułatwił mi życie (bo w pewnych kwestiach nawet skomplikow
        > ał). Tarot skłania do wniosków a gdy przyjmuje się coś za rezultat to nie zawsz
        > e jest taki jak by się chciało, zawsze ponosi się jakiś koszt, nie da się przeż
        > yć życia pomijając problemy, one zawsze będą, hedonizm to utopia. Gdy to podsum
        > ować i zredukować jak w matematyce to okaże się że z kartami wcale nie lżej, dr
        > ogę trzeba pokonać a skoro ma nas czegoś nauczyć by stać się dojrzalszymi\pełni
        > ejszymi to taka na skróty będzie złym wyborem. Obecnie jestem czytelnikiem lite
        > ratury poświęconej tej talii i trochę astrologii, nie umiem wróżyć i nie chcę r
        > obić na siebie wróżb smile
        > Popatrzcie na te ,,kulki", ziemia jest tycia a nasze problemy taaakie wielkie :

        Też czasami komplikowało i dlatego jak mam bardzo ważną sprawę i pomysł jak z tego wyjść to nie sprawdzam w kartach. Bywało tak, że karty odradały zrobienie czegoś, a potem znowu czegoś innego w efekcie nie robiłam nic i tkwiłam w martwym punkcie w nieskończoność. To dobrze bo być może dały ochronę przed błędnym krokiem, ale za to (nie mając innego pomysłu) pytając je o inną drogę pokazywały 2 Mieczy, a to nie było dobre. Siedzenie w miejscu, brak rozwoju, czekanie na niewiadomo co.
        • korka123 Re: 07.01.11, 20:29
          No cóż, ja powiem tyle karty intrygowały mnie od dawna (talię tarota kupiłam 20 lat temu), ale zawsze miałam do nich dziwny dystans, zamykałam je w pudełku i nie miałam ochoty wracać...
          Wracałam, czasem, kiedy coś bardzo ważnego zaczynało się dziać w moim życiu na przestrzeni tych lat jakieś 3, 4 razy. Jakoś do głowy mi nie przyszło, żeby pytać o pracę, znajomych, czy inne drobiazgi, raczej tylko wtedy, kiedy coś bardzo ważnego się waliło...
          Tak sobie myślę, czy ja bym chciała wiedzieć: "kto mnie lubi" i "u kogo zmienić opony na zimowe", "co myśli o mnie sąsiadka" - o nie, niech to pozostanie zagadką. Taka sobie niespodzianka - bo z nich się składa życie i tylko wtedy jest interesujące.
          Ja je nawet lubię, te niespodzianki - nie patrzę na gościa - to "as kielichów", dla mnie to taki sobie gość (bez szufladki) czyli nie spodziewam się z jego strony niczego.....
          Hm, wszystko to nie znaczy, że uważam, że tak trzeba, czy tak jest dobrze, bo czasem szukam oparcia, czy podpowiedzi w kartach, biegam po wróżkach, forach, netach - to raczej w chwilach desperacji......
          Dlatego wielki szacun dla was dziewczyny, że tak dajecie radę i pomagacie tym potrzebującym, nie każdego na to stać, bo to dziwna sprawa..
          • nielaik Re: 07.01.11, 21:37
            Właściwe powiedziałabym, że tartot, astrologia...(czy jeszcze coś innego) w pewnych aspekatach mnie rozczarowuje, przynajmnien na razie. Dobrze nadaje się do potretowania, nakreślania sytuacji osobistej, zawodowej, krajowej. Ale żeby coś wyrzeźbić własnego w swoim losie, albo zmienić siebie, to na razie słabo to widzę. Wiemy jacy jesteśmy, świetnie, znamy przyczynę niepowodzeń, ale co dalej? Różnie, okazuje się, że niektórym nigdy nie wyjdzie nawet jakby się starali, nie ma podwiedzi na ich pytania.
            • zainteresowany1977 Re: 08.01.11, 13:48
              Z ust mi to wyjęłaś. Wiedzieć\nie wiedzieć, w sumie to nie wiadomo co lepiej smile, jak kto lubi.
              Pisują, że wiele jest zdeterminowane, no a skoro tak to czy się starać czy nie to na wiele spraw nie ma się wpływu.
              Portretowanie, nakreślanie sytuacji może być i pasjonującym a nawet dochodowym zajęciem, chętnych nie brakuje.
    • tommy994 Re: życie tarocisty :) 08.01.11, 01:53
      Gdy zrozumiałem, że mama ma własną talię to po nią sięgnałem. Dzięki niemu pojąłem, że zdolności jakiekolwiek one są, nie służą do szpanowania. Czasem jednak tej nauki zapominam. Lęk nadal we mnie pozostaje przed patrzeniem w swoją przyszłość. Chętniej za to pomagam innym. I to mi się podoba. Poznaję psychikę człowieka (również swoją). Wiele jednak nie napiszę, bo co mogę...tarotem zajmuję się od 3 lat, a i mój bagaż życiowy jest skromny (w tym roku będę mieć 22 lata).
      Przyznam, że z podziwem patrzę jak trafnie interpretujecie karty. Nie raz czuję się jak uczeń na lekcji. Niedoświadczony adcept przyglądający się mistrzom w pracy smile

      --
      Czasem najłatwiejsze rzeczy, najtrudniej jest pojąć...
      • zainteresowany1977 Re: życie tarocisty :) 08.01.11, 13:57
        Jesteś baardzo młody, naprawdę strasznie wcześnie zacząłeś więc masz kupę czasu na naukę i decyzje i nie musisz się stresować.
        Ja też trochę boję się przyszłości ale jakby mniej, ponoć z wiekiem człowiek coraz mniej się boi i to jest pocieszające smile
        Ja lubię ujmować zjawiska w formuły, więc skoro doświadczenie to przejaw dojrzałości to naturalne, że trzeba przeżyć wiele sytuacji by poznać zakres wydarzeń i zachowań, bez rozbudowanego zakresu nie da się operować pojęciami bo jest ich zbyt mało, dodatkowo konieczność zrozumienia świata tarota i skojarzenia tego co w rzeczywistości z tym światem, to wymaga kupę pracy i zapału, no ale Ty wcześnie się za to zabrałeś.
    • 2bieguny Re: życie tarocisty :) 08.01.11, 16:25
      Nie jestem przekonana, ze powinnam sie tutaj wpisywac, ale ostatnio towarzyszy mi kompletna klapa, spadek nastroju, tak było juz wczesniej, tak jest teraz. kiedys znajoma powiedziała, ze nie działa nic, w sensie wpływu na swoje zycie, na los, NIC kompletnie nic. Teraz tez tak mysle. jakies sploty okolicznosci sprawiają, ze jest tak a nie inaczej, moze i mamy jakis wpływ na swoje zycie, ale jaki? Nie wiem.
      Nie sięgam ostatnio po karty, nie mam potrzeby, mam wrazenie, ze i tak mi nic nie pokazą.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka