Dawno mnie tu nie było, ale wróciłam, żeby podzielić się, co ciekawego śniło mi się 2 dni z rzędu

Ostatni raz karty przyszły w snach jakoś pół roku temu, ale jeszcze nie zdarzyło się tak, żeby był więcej niż jeden sen.
W pierwszym śnie dostałam do ręki bardzo, bardzo stare karty owinięte jakimś papierem. Na tym papierze były napisy, ale nie wiedzieć czemu - po ukraińsku. Nie mam pojęcia co tam mogło być napisane. Tak czy siak odwinęłam papier i zaczęłam przeglądać talię. Karty były w wielu miejscach połamane, rogi obdrapane, jakby miała x lat. Wiele obrazów było takich samych jak w talii RW, jednak zatrzymałam się na jednej karcie. Jako jedyna nie była zniszczona, ale ewidentnie należała do reszty kart. Był to Mag - tyle że na karcie nie był jeden mężczyzna i odpierał atak kilku innych mężczyzn. Od tego wizerunku biła wielka siła Maga, wrażenie, że choć tylu chłopa go atakuje, on radzi sobie świetnie w łopoczącym na wietrze płaszczu
Drugi sen to dla mnie trochę większy kosmos. Pół nocy nie mogłam zasnąć, bo czułam ogromny niepokój bez żadnego powodu. Gdy w końcu się położyłam, przyśnił mi się mój ex, ale nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie nawiązanie do Wisielca.
Sen rozpoczął się otworzeniem przeze mnie wiadomości od niego, a tam było zdjęcie - ex był zawieszony dokładnie w sposób ukazany na karcie, ale był martwy, z ust ściekała mu krew. Odskoczyłam od komputera i usłyszałam głos w tym pokoju, jakby ktoś tam był: "widzisz, on zabił się przez nieszczęśliwą miłość do ciebie, a teraz musisz oddać wszystko, co od niego masz".
Tak myślę nad nimi i czuję, że jest w nich coś, co rzutuje na przyszłość, ale ta symbolika jest tak niezwykła, że trudno mi to ogarnąć umysłem