21.01.10, 10:55
Wczoraj wyswietlono na Channel4 ostatni odcinek "Gordon's Great Escape". Musze przyznac, ze po tej serii jeszcze bardziej mnie sciska w dolku na mysl o pojechaniu do Indii. Ale nie o tym mialo byc, a o Gordonie.

Cenie go jako szefa kuchni, choc czasem mnie mierzi, ze musi cos brytyjskiego wszedzie wcisnac. Mam jego ksiazke kucharska, korzystalam z przepisow z powodzeniem. Nigdy nie palalam do niego wielkim uczuciem, bo denerwowalo mnie, jak traktuje ludzi, ktorzy z nim pracuja. Nawet jesli w kuchni dyscyplina musi byc i przeklenstwa padaja z ust czesto, to nie powinny byc personalne - ja tak uwazam. Denerwuje mnie jego egocentryzm, chec bycia showmanem i to uczucie poglebilo sie we mnie po obejrzeniu tej serii.

Niby mowil, ze sie cieszy, ze nauczyl sie gotowac od mieszkancow Indii - od slumsow, po posh hotele. Mowil, jakie to ekscytujace znowu czerpac wiedze po tylu latach. Ale z drugiej strony zachowywal sie jak totalny balwan. Zaproszony do miejca kultu wyznawcow Hindu smial sie z nich, ze sa czubkami, bo nie jedza miesa. Gdy ich przywodca duchowy zaprowadzil go do specjalnego podziemnego basenu, gdzie sie medytuje, to ten duren wskoczyl tam i zaczal plywac, halasowac i rozpraszac wiernych. To wszystko jeszcze bardziej poglebilo moj niesmak do tego faceta.

Choc przyznaje bylo kilka momentow, kiedy sie usmialam, bo to nie jest glupi facet i jego komentarze bywaja zabawne, jak ten, ze zgodzil sie pojsc do wege klasztoru na dwa dni, bo bal sie, ze jego rozmowczyni, ktora mu to zorganizowala bedzie go chlostac zielona fasolka. big_grin

Ktos ogladal? Ma inne spostrzezenia?

Czuje, ze Krysia ogladala. wink
Obserwuj wątek
    • ciri_77 Re: Gordon 21.01.10, 11:32
      Ogladam jakieś stare odcinki na TVN style i bardzo mnie ten facet denerwuje, nie
      lubie takiego sposobu obchodzenia sie z ludźmi i już, niezależnie od tego jakim
      "szołmenem" sie jest.
      • pani.serwusowa Re: Gordon 21.01.10, 13:17
        A to pewnie widzialas "Kitchens Hell". Ja tez spasowalam. Ale ta ostatnie seria,
        o ktorej pisze mimo obecnosci tego gruboskornego typa byla niezla. Dla
        porownania widzialam Rhodesa, jak probowal cos pichcic w Indiach i myslalam, ze
        sie zrzygam z nudow. Tyle, ze ja ciagle jakos nie moge sie przekonac do tego
        chlopa. wink
        • ciri_77 Re: Gordon 21.01.10, 13:28
          CytatA to pewnie widzialas "Kitchens Hell".
          dokładnie, właśnie to widziałam smile i beznadziejne bywa
          ale ja generalnie bardzo mało telewizji oglądam, głównie kanały filmowe.
          Czasem Nigella mi w oczy wejdzie i lubie, dla samej przyjemności patrzenia,
          przepisy wypróbowuje z netu (podobno nawet sa to jej przepisy smile
      • momas Re: Gordon 21.01.10, 14:42
        jak Ciri.
        No nie moge go zdzierżycsad
        a po tym:


        Niby mowil, ze sie cieszy, ze nauczyl sie gotowac od mieszkancow
        Indii - od slumsow, po posh hotele. Mowil, jakie to ekscytujace
        znowu czerpac wiedze po tylu latach. Ale z drugiej strony zachowywal
        sie jak totalny balwan. Zaproszony do miejca kultu wyznawcow Hindu
        smial sie z nich, ze sa czubkami, bo nie jedza miesa. Gdy ich
        przywodca duchowy zaprowadzil go do specjalnego podziemnego basenu,
        gdzie sie medytuje, to ten duren wskoczyl tam i zaczal plywac,
        halasowac i rozpraszac wiernych.




        Jest skreslony na amen.


        Jak w Indich kultura juz kwitła, jego przodkowie po drzewach lazili.
        Niestey, takie zachowanie jest typowe dla "oswieconego zachodu"
        Sama tego doswiadczalam na poczatku lat 90-tych w swoim zawodzie.
        No, moze w mniejszej skali i delikatniej. Niemniej Ci z zachodu
        przyjeżdzali uczyć nas - glupich Polaczków.
        Nie bacząc, ze akurat czasami, mieliśmy wieksza wiedze od nich...

        Wrrrrr.




        Oczywiscie uogólniem. Na szczęście sa i normalni big_grin
    • krysia2000 Re: Gordon 21.01.10, 12:18
      Czytałam jego biografię i nawet wczoraj widziałam tę książkę o czmychu-gigancie,
      ze zdjęciami kolorowej biedy i w ogóle i też bym się przejechała znowu w jakieś
      miejsce tak ezgotycznie dalekie, że już bliżej istoty rzeczy być nie może. Ale w
      porę się połapuję, że wystarczy wziąć poduchę na parapet, wyjrzeć przez okno i
      godzinami gapić się na grupkę zakapturzonych wyrostków plwocinami znaczących
      swój teren przy klatce naprzeciwko. Albo na sąsiada pana Alfreda, który ledwie
      człapiąc po drugim zawale prowadzi na spacer swoją sunię pekińską, kolibiąca się
      z jednej rachitycznej łapy na drugą. Psina jest tak stara, że w przeliczeniu na
      ludzkie lata mogłaby być pana Alfreda prababką. Albo te hipnotycznie kolorowe
      bilbordy przy osiedlowym parkingu płatnym niestrzeżonym, z kosmetykami
      reklamowanymi przez nieziemskie istoty. Nieziemskie, bo nigdy w naszej
      osiedlowej Biedronce nie spotkałam takich ludzi: szczupłych, młodych, pięknych i
      uśmiechniętych bez powodu. Eeech rozmarzyłam się z rana....

      Wracając do niewyparzonej buzi Gordona. Kucharz z niego nieprzeciętny, oddać mu
      trzeba. I to nie kucharz telewizyjny, ale pierwszy Szkot, któremu udało się
      zdobyć te ich trzy serduszka Dębicy i w ogóle. Skandaliczny sposób obchodzenia
      się z innymi zawdzięcza ponoć temu, że miał do czynienia w swoim życiu z
      podobnymi skur...czebykami. Jego trener piłkarski w rejndzersach był
      skurczebykiem, jego mistrz Marko Pierre White też był skurczebykiem, a jego
      tata... to już w ogóle powinnyśmy uszanować czyjąś prywatność złych wspomnień z
      dzieciństwa. No i nasiąkł chłopak grubiańskimi obyczajami. Tylko ponoć w swoim
      życiu otarł się Gordon niejednokrotnie o klan Zasmażków, którzy są staromodnymi
      dżentelmenami i to wszyscy: Albert, Michał, Alan i Michał Młodszy. No czyż nie
      przyjemnie ogląda się wesoły banter tych dwóch panów?

      www.youtube.com/watch?v=W3gUdsRviaE
      Dyskretnie urocze, jak filmy Bunuela.

      Albo Młody, jak oceniał w ostatniej edycji Masterchef the Professional. Wiadomo
      było, kiedy coś mu się nie spodobało, jednak przekazywał swoje krytyczne uwagi w
      tak miły sposób, że najchętniej to bym sama mu upiekła jakąś chałę, tylko po to,
      żeby mnie zbeształ.

      No i czemu Gordon od nich dandysem nie prześmiardł, chociaż trochę?
      • pani.serwusowa Re: Gordon 21.01.10, 13:15
        krysia2000 napisała:

        > Wracając do niewyparzonej buzi Gordona. Kucharz z niego nieprzeciętny, oddać mu
        > trzeba. I to nie kucharz telewizyjny, ale pierwszy Szkot, któremu udało się
        > zdobyć te ich trzy serduszka Dębicy i w ogóle.


        Powtorze, ze jako szefa kuchni cenie go. Ma jakis naturalny instynkt, jest dobrze zorganizowany, jakby sie w kuchni urodzil. Choc zawiodl mnie swoim podejsciem do wege potraw. Powiedzial, ze od 42 lat nie bylo takiego dnia, zeby nie zjadl miesa. Mam wrazenie, ze to nie tyle jest kwestia upodoban, a ograniczonych horyzontow. Moze sie myle. A co do gwiazdek, to wiaodmo, ze za byle co ich nie rozdaja i jak juz sie ma, to poziom trzeba trzymac, bo o ile gwiazdke zdobyc trudno, to stracic ja bardzo latwo.


        Skandaliczny sposób obchodzenia
        > się z innymi zawdzięcza ponoć temu, że miał do czynienia w swoim życiu z
        > podobnymi skur...czebykami. Jego trener piłkarski w rejndzersach był
        > skurczebykiem, jego mistrz Marko Pierre White też był skurczebykiem, a jego
        > tata... to już w ogóle powinnyśmy uszanować czyjąś prywatność złych wspomnień z
        > dzieciństwa. No i nasiąkł chłopak grubiańskimi obyczajami.


        Jest grubianski, nieokrzesany. Nie wiem, czy wszyscy tak maja, co to szczesliwego dziecinstwa nie zaznali, ale tym bardziej chlop sie powinien zastanowic, czy swoim brakiem manier nie krzywdzi innych? Problem polega na tym, ze on chyba ma to totalnie w dupie. Ciekawa jestem jakim on jest (wobec powyzszego) ojcem?

        Tylko ponoć w swoim
        > życiu otarł się Gordon niejednokrotnie o klan Zasmażków, którzy są staromodnymi
        > dżentelmenami i to wszyscy: Albert, Michał, Alan i Michał Młodszy. No czyż nie
        > przyjemnie ogląda się wesoły banter tych dwóch panów?
        >
        > www.youtube.com/watch?v=W3gUdsRviaE
        > Dyskretnie urocze, jak filmy Bunuela


        Uroczy, w rzeczy samej. smile

        > Albo Młody, jak oceniał w ostatniej edycji Masterchef the Professional. Wiadomo
        > było, kiedy coś mu się nie spodobało, jednak przekazywał swoje krytyczne uwagi
        > w
        > tak miły sposób, że najchętniej to bym sama mu upiekła jakąś chałę, tylko po to
        > ,
        > żeby mnie zbeształ.


        O, wlasnie! Beszta, a jak pieknie. Bardzo cenie goscia i lubie ogladac Masterchefa z powodu jego obecnosci na ekranie. Mila osobowosc, nieprzecietna wiedza i intrygujaca facjata.

        > No i czemu Gordon od nich dandysem nie prześmiardł, chociaż trochę?

        Zstanawiam sie, czy on sie po prostu tak nie lansuje. Latwiej gwiazdorzyc, jak sie rzuca miesem i kpi z ludzi i ich obyczajow, co nie? W imie zasady - niewazne co, wazne aby mowili.
        • krysia2000 Re: Gordon 21.01.10, 13:41
          Zastanawiam sie, czy on sie po prostu tak nie lansuje. Latwiej gwiazdorzyc,
          jak sie rzuca miesem i kpi z ludzi i ich obyczajow, co nie?


          Być może, że to jest całkiem niewykluczone. Zuważyłam, że są dwa Gordony. Ten
          prowadzący the F Word całkiem jest miły i przyjazny, jak na Gordona. I w ogóle
          ciekawe rzeczy są w tym programie i fajny pomysł na przykład, że się ze sobą o
          klienta biją różne tematyczne lokale, bez względu na ilość miejsc, czy
          prestiżową lokalizację. Liczy się tylko talent szefa kuchni i to co ląduje na
          talerzu. I jakąś sławną osobę zaprosi i z nią konkuruje, kto lepszy deserek
          wysmyczy i jest grzeczny, nie tracąc przy tym swojego pazura. Natomiast
          amerykańska edycja the Hell's Kitchen to co innego. I się nie dziwię ci powiem,
          kuma. Raz, że gusta tamtejszej publiczności trochę pokrywają się z definicją
          rozrywki wg starorzymskiego motłochu, musi być krew i ekspodujące helikoptery; a
          dwa to przynajmniej połowa tamtejszych uczestników to jakieś nieporozumienie,
          jakby się zza frytkownicy w makdonaldzie urwali. I bez tej typowej amerykańskiej
          brashness najwyraźniej nie da się po nich podejść.
          • pani.serwusowa Re: Gordon 21.01.10, 13:50
            Raz, że gusta tamtejszej publiczności trochę pokrywają się z definicją
            > rozrywki wg starorzymskiego motłochu, musi być krew i ekspodujące helikoptery;
            > a
            > dwa to przynajmniej połowa tamtejszych uczestników to jakieś nieporozumienie,
            > jakby się zza frytkownicy w makdonaldzie urwali. I bez tej typowej amerykańskie
            > j
            > brashness najwyraźniej nie da się po nich podejść.


            O tak! Trafilas w sedno. Co do amerykanskich realiow - zwatpilam po obejrzeniu
            odcinka eliminacji do "American Idol". Skusila mnie obecnosc Simona, ale okazalo
            sie, ze jest dosc przytloczony obecnoscia amerykanskich czlonkow jury i ich
            wstretnym entuzjazjem i brakiem jaj, jak trzeba kogos skrytykowac.
    • a74-7 Re: Gordon 21.01.10, 14:21

      lubie go ,jest down to earth, f slowo to lans, przypuszczam ze rzuca
      miesem co chwila , ale jakos tasaki nie lataly u niego w kuchni ;-D
      Jeszcze nikogo nie udusil , Podoba mi sie jego krotkie i rzeczowe
      podawanie skladnikow .
      Byl kiedys program jak dzieci Gordona chodowaly przedswiatecznie
      indyki . Pets- ale z wiedza ze beda musialy sie z nimi rozstac -
      W linku - swiateczny obiad oparty wlasnie na tychze indykach
      smile

      www.youtube.com/watch?v=ngeixNHIyYw

      Jego autobiografia wiele wyjasnia ,jak napisala krysia


      Fotoforum Wielka Brytania i Irlandia

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka