Dodaj do ulubionych

Mistrz kuchni Australia i świński łeb

25.09.10, 21:35
Obejrzałem wczoraj na BBC Lifestyle odcinek wyżej wymienionego programu. Sam serial mnie nie zachwyca, klasyczny reality show z gotowaniem w tle, ale we wczorajszym coś bardzo mi przypadło do gustu. Czwórka zawodników gotowała trzydaniowy obiad według swojego pomysłu, zestaw miał ich charakteryzować i przedstawiać menu restauracji które chcieliby otworzyć. Potrawy jednego z nich mnie zachwyciły. Ma on w planach otworzenie piwnej restauracji w klimacie europejskim i przygotował dla wybrednego jury; na przystawkę szyjki kacze faszerowane mielonym mięsem kaczki z boczkiem i black puddingiem, deser beeramisu, ale najlepsze danie główne - pieczony świński łeb. Konkretnie połówka łba upieczona w całości. Jury było wniebowzięte, a ja bym baaardzo chętnie tego wszystkiego popróbował smile.
Na marginesie, czy ktoś troszkę bardziej anglojęzyczny mógłby mnie oświecić. Kto to jest beer merchant, bo tak podpisują tego właśnie zawodnika?
Obserwuj wątek
    • krysia2000 Re: Mistrz kuchni Australia i świński łeb 25.09.10, 22:28
      Beer merchant to taki odpowiednich wine merchant, czyli marszand... piw. Nie wiem, czy to tylko szumne określenie przedstawiciela handlowego Heinekena dajmy na to, czy może koleś jeździ od mikrobrowaru do mikrobrowaru i od belgijskiego opactwa do opactwa, kosztuje, wyszukuje, skupuje, naraja pubom i dba potem o jakość dostaw i odpowiednie serwowanie klientom.

      U nas do hotelu co jakiś czas przyjeżdżał taki pan z Guinnessa i sprawdzał, czy rurki regularnie czyszczone, beczki nieprzeterminowane i temperaturę sprężarki odpowiednią zapodają. Może też miał na wizytówce "beer merchant"?

      A pomysły fajne musi mieć koleś, z tego co piszesz, bo australijskiego masterchefa nie oglądałam osobiście. I na Twoją nutę: meat and booze. ;o) Obecnie oglądam the Best Restaurant Ramsay'a i ja nie wiem, co tak na niego naskakują, że przeklina. W tym programie zupełnie nie przeklina i całkiem sensowne rzeczy opowiada.

      Szkoda tylko, że te programy kulinarne zeszły na drogę jakiś posh reality tv. Nie pokazują już prawie w ogóle jedzenia i nie podpowiadają, co przeciętna gosposia może fajnego na dinner upichcić, tylko ociekający potem mężczyźni nad patelnią z pietyzmem układający skomplikowane piramidki ze steków kąpanych w hermetycznej folii przez 3h w 67,4 st. C. I potem lądują śnieżnobiałe talerze z kolorowymi kleksami coulisów przed wystrojonymi dziuniami i wymuskanymi żeltelmenami i och, ach, jakie to dobre, ale moim skromnym zdaniem odniosłem lekkie wrażenie, że trochę za surowe, tam w środku.
    • bene_gesserit Re: Mistrz kuchni Australia i świński łeb 26.09.10, 14:41
      Ja tam lubię ten program, zwlaszcza fragmenty, w ktorych szefowie kuchni wyjasniają jak krowie na rowie rozne przepisy, zdradzajac sekrety albo opisujac jakies kosmiczne sposoby gotowania itd.

      Kibicowalam przepieknej Azjatce, ale odpadla, podobno ma wrocic (ma teraz wlasny program) - jej podejscie do kuchni bylo jednoczesnie pelne prostoty i finezyjne, a wszystko co gotowala wyglądalo wyjątkowo pięknie.

      A twoj ulubieniec ma bloga z przepisami. - do kazdej potrawy poleca inny, specjalnie dobrany, rodzaj piwa smile
      • 363636r Re: Mistrz kuchni Australia i świński łeb 26.09.10, 17:28
        Tutaj pełna zgoda - odcinki instruktażowe bardzo fajne, konkursowe mniej. Dobieranie w drużyny, eliminacje, komentarze, psychologizowanie - jednym słowem klasyczny reality show.
        Blog ma gość fajny. Mógłbym się u niego stołować smile.
        • bene_gesserit Re: Mistrz kuchni Australia i świński łeb 26.09.10, 19:54
          Mi sie to tez wydalo odpychające, zwlaszcza na początku, jakis koszmarny wyscig szczurów.
          Ale teraz - mimo eliminacji - odcinki są sympatycznie, Australijczycy jawią się jako ludzie wyjątkowo lojalni i obiektywni oraz solidarni nawet w rywalizacji. Noi zawsze milo jest ogladac ludzi, ktorzy mowia o jedzeniu z błyskiem w oku wink
          • pani.serwusowa Re: Mistrz kuchni Australia i świński łeb 27.09.10, 12:29
            MasterChef, tak? Ja nie jestem w stanie zniesc autralijskiej edycji. sad Drazni mnie akcent, drazni mnie ten amerykanski w stylu entuzjazm. Za to brytyjskie staram sie sledzic, wlasnie za blysk w oku, za techniki, pokazanie pracy restauracji od kuchni no i wszystkich trzech prowadzacych bardzo, bardzo lubie.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka