Dodaj do ulubionych

Akceptowalny standard zycia

20.05.22, 16:06
Ciekaw jestem jaki on u ludzi jest obecnie (choc co innego samemu sobie go obnizyc a co innego byc zmuszonym). Jest to na marginesie wypowiedzi Angeli Merkel , ktora wyszla niezamierzenie na jaw, Angela sugerowala kolegom politykom ze ludzie maja obecnie wygorowane oczekiwania i ze powinni sie cieszyc ze maja co jesc.

Zakladajac ze jest to obecnie kierunek w jakim zmierzaja politycy w roznych panstwach naszego rejonu (socjalne wsparcie do 30-go i morda w kubel), ciekawi mnie jaki standard usatysfakcjonuje ludzi, pomarancze na swieta, czekolada na urodziny, kapiel dwa razy w tygodniu, byc moze jest w tym jakis sens, zycie nie po to aby sie cieszyc, tylko w miare bezpolesnie przetrwac do smierci, a kto wie, czy taki niedobor luksusow nie sprawi ze zacznie sie je ponownie doceniac.

Przewadzacy Bank of England zaapelowal ostatnio (za co dostal zjebke od wytrawnych politykow swojego kregu) aby lepiej zarabiajacy sami zrezygnowali z podwyzek swoich plac, inaczej przyspieszy to inflacje i spowoduje niemoznosc przetrwania dla najbiedniejszych, co nie brzmi jakos optymistycznie, no ale jak ludzie faktycznie wylaczaja juz na noc lodowki (aby zaoszczedzic na pradzie) i dzieci laduja w szpitalach z zatruciem pokarmowym....
Obserwuj wątek
    • shachar Re: Akceptowalny standard zycia 21.05.22, 04:09
      Nie wiem, co powiedzieć.Nie mam pojęcia, co dzieje się w UK, i jakie przeciwności tam wszystkich dotykają.
      Na standard życia składa się nie tylko doraźna sytuacja ludzi ( drogi prąd) ale też w wyniku ich edukacji wiedza co z tym robić (ugotować rzeczy wyjęte z lodówki).
      Dziś po raz pierwszy zobaczyłam cenę benzyny $5 za galon.A moja pensja za godzinę jeszcze nie dojechała poziomem do tego, o czym szemraliśmy w szkole w 2009 roku, że będziemy mieć, jak skończymy program.
      To wszystko jest bardzo ciekawe. Przypuszczałam, że dorosle życie to jest chujnia, spoglądając na moich rodziców, jak byli mało zadowoleni będąc młodymi rodzicami w latach 70-tych. Tylko teraz to się robi chujnia nie dla rodzin z malymi dziećmi nawet, ale dla w pełni sił osób bez obciążeń typu rodzina i dzieci.Dlatego popieram wszelkie ruchy unijne, progresywne podatki. Ale też, bądzmy szczerzy, na chuj mi następna para adidasów z Amazona, które i tak nie pasują do nogi. I jeśli standard ograniczy się do radości z mięsa na obiad, i pomarańczy na święta, to ja jestem ok z tym. Nie będzie OK, jak standard to będzie, kto umarł od kuli na wojnie, bo w niektórych rejonach to jest standard.
      • krytyk2 Re: Akceptowalny standard zycia 21.05.22, 07:55
        Możemy na temat patrzeć z perspektywy potencjalnych zagrożeń związanych ze zmianami klimatu,np brakiem jedzenia dla powiedzmy 4-5 miliardów ludzi, koniecznością przemieszczania się ich w rejony nadające się do przeżycia i już nam wychodzi,że standardem będzie w ogóle przeżyć.Na pewno zmieni się stosunek ludzi do poj własności:ci którzy mają teraz dużo wszystkiego(ziemi, budynków,powierzchni, pieniędzy)będą zmuszeni dzielić się z hordą gołych,bosych i głodnych wszystkim za friko,de facto rozdać to za darmo,w przeciwnym razie....
      • jan_stereo Re: Akceptowalny standard zycia 21.05.22, 11:30
        Ja zakladam ze to samo bedzie sie dzialo wnet wszedzie (choc w zaleznosci o statusu materialnego danej nacji moze to byc mniej lub bardziej odczuwalne), chodzi bowiem o nagle i drastyczne zmiany w koniunkturze ekonomiczno-energetycznej-spozywczej, na ktore zadne z panstw (ktore nie sa samowystarczalne) nie moze sie przygotowac z dnia na dzien i na skale calego spoleczenstwa.

        Ja wybiegam do przodu, teraz to sa dopiero pierwsze znaki, ale jesli faktycznie nastapi spadek podazy zboz o jakies 50% w nadchodzacym roku to bedzie to w zasadzie katastrofa dla tych ktorzy bazuja swoja diete na mace (Rosja i Ukraina to byli obecnie czolowi dostawcy ziarna). Nastepnie spadek dostepnosci olejow slonecznikowych (Ukraina) i bialych ryb (Rosja), ma niby wykonczyc tutaj w UK 1/3 sklepikow oferujacych klasyczna, angielska 'rybe z frytkami', no chyba ze zaczna smazyc banany w ciescie i bedziemy mieli rewolucje kulinarna, tak jak kiedys Francuzi zaczeli jesc zaby i slimaki ;'))

        Jest tego nieskonczona ilosc, tych wszystkich zaleznosci. Moj domek, do ktorego sie jeszcze nawet nie wprowadzilem (byc moze za tydzien) wzrosl cenowo o 16% w ostatnich 6 miesiacach, wiec gdybym poczekal po swojemu to teraz bylbym w tarapatach, bo dodatkowo oprocentowanie z banku na zakup domu wzroslo mocno a wiele ofert zniknelo.

        Ludzie przypuszczalnie w istotny sposob zmienia swoje nawyki codzienne, byc moze jest to bolesna lekcja, choc niezbedna do ocalenia Ziemi, nauka oszczedzania zasobow i gospodarowania nimi z umiarem, nie bedzie miejsca na zadne marnotrastwo (obecnie jakies 40-50% jedzenia ktore trafia do supermarketow laduje na smietniku, bo albo traci ono date waznosci jeszcze na polkach albo ludzie kupuja ponad swoje potrzeby).

        Tyle tylko, pytanie kto przekona takie firmy jak Amazon czy Apple, ktore wymuszaja psychologiczny wyscig zakupowy, poczucie niespelnienia jesli nie mamy najnowszego telefonu, mimo ze poprzedni powinien dzialac (gdyby tak go zaprojektowano). Mowiac krotko, nasza cala gospodarka (jej model rozwojowy) jest tak skonstruowana ze my musimy konsumowac coraz wiecej, ale ta wlasnie konsumpcja demoluje zasoby ziemskie i generuje mase zanieczyszczen.
    • shachar Re: Akceptowalny standard zycia 21.05.22, 17:58
      Jasiek, ty pewnie słabo pamiętasz socjalizm, albo w ogóle go nie pamiętasz. Uwierz mi, zdobycie kolorowej gazety to były podchody, mięso na obiad graniczyło z cudem. Ile lat musiało się oszczędzać, żeby kupić meble w kolejce po meble? Dużo lat. Moi rodzice mieli przesrane życie w tym względzie.
      Dziś rozumując, nawet jeśli będę jadła zupę z marchwi i pietruszki do końca życia, to jest to dla mnie git, wiem że będę miała wkładkę mięsną, wiem, że i tak wybiłam się do przodu z moimi biednymi genami.
      Akceptowalny standard życia to jet różnica między tym, co było, a tym co jest. To jest zawsze subiektywny ogląd, w zależności od tego, kto mówi.
      Inną dyskusją jest chodzenie do pracy za te rodzynki, które zarabiamy.Czekam na jakąś rewolucję ogólnoświatową, jakieś powstanie przeciwko kapitalistycznym właścicielom. Czysty kapitalizm jest po prostu morderczy dla ludzi pracujących.
      • jan_stereo Re: Akceptowalny standard zycia 21.05.22, 18:52
        Pamietam pozny socjalizm, jak stalem w kolejce 5h bo mnie wyslali w strazy przedniej, dosc przasnie to wspominam, niby niczego nie bylo w sklepach albo wydzielane ale jednoczesnie jezdzilem co roku na kolonie/oboz i jeszcze jakies wczasy z rodzina, szczerze powiedziawszy nie wspominam zle, biedy jako takiej nie czulo sie, bo kazdy byl po trosze ubogi, bez duzych skrajnosci spolecznej (jak obecnie). Za to sie przezywalo wszystko 10razy mocniej, jak zdobylem ksiazke fantastyczna, ale kupilem Fantasyke (magazyn miesieczny) to sie zaczytywalem, ale potem jak zalalo sklepy wszystkim to sie w tym zagubilem, przyszla ilosc ale spadla jakosc, tak samo z telewizja, nastal pusty i dosc bezmyslny konsupcjonizm. A jakosc spadla tez i w branzy spozywczej, to co kiedys bylo miesem teraz jest zastapione jakims amalgamatem miesno-celulozowym i oferowane w cenie na ktora moga sobie masy pozwolic, to samo czekolada, nie do zjedzenia, chyba ze sobie kupie w internecie z jakiejs manufaktury. Wydaje mi sie ze za socjalizmu jednak jadlem wiecej miesa, nie dlatego ze tylko go mozna bylo kupic co raczej tego obecnego nie potrafie sie zmusic aby zjesc, wiec przeszedlem na wegetarianizm.

        Najlepsze ze jak sie dawniej ludzie wypinali na pakowanie w papier (ojciec kolegi co wrocil z USA sie spial ze sprzedawczynia ze on chce reklamowke), to 30lat pozniej stal sie on synonimem luksusu sklepowego i wrazliwosci na srodowisko.

        Kiedys mnie to bardziej ruszalo, ale powoli zaczyna powiewac, im mniej sie wie i widzi tych chyba nastroj lepszy. Dobrze ze mamy ten internet, jest to jak dotad moj obiekt postepu ludzkiego i niewatpliwe ulatwia zycie, tak samo jak paczkomaty. Moznaby powiedziec ze bedac w innej rzeczywistosci, ekonomiczno-geograficznej, mamy inne standardy ktore mozemy zaakceptowac. Gdyby mi przyszlo nagle zyc w ubogiej Gruzji bylbym gotowy zrezygnowac z wielu cennych obecnie rzeczy i czuc sie nadal happy.

        Brytole przykladowo po przejsciu na emeryture dosc ochoczo sprzedaja swoje tutejsze domy i kupuja lokum w Portugalii, Hiszpanii, Francji, gdzies na prowincji, rezygnuja z kontaktu z krajanami, ichnia cywilizacja, bliskim srodowiskiem, w zamian za nizsze koszty zycia, ktore pozwalaja na starosc utrzymac w miare dobry standard. My pewnie bedziemy musieli juz pracowac do 80ki patrzac na dziure w systemie emerytalnym.
          • jan_stereo Re: Akceptowalny standard zycia 21.05.22, 20:09
            Relacje z ludzmi to bedzie luksus chociazby z tego wzgledu ze ludzie beda czasowo coraz bardziej zwiazaniu z wiazaniem konca z koncem, zawodowo itp. wiec w oczywisty sposob nie bedzie juz wiele czasu na jakies spotykania ze znajomymi, no chyba ze wprowadza 4 dniowy tydzien pracy.

            Co do pozywienia, obecnie zadnych emocji nie wzbudza u mnie niemal nic z masowej polki sklepowej, ogorek, pomidor, marchew, pietruszka, to wszystko smakuje jak woda z trocinami, pustka mineralna....
            • kalllka Re: Akceptowalny standard zycia 22.05.22, 16:53
              Mnie wydaje, ze ludzie dalej chcą się spotykać jak kiedyś. Tyle, ze teraz- po pandemii” zwłaszcza chcą spotkać zdrowo… najlepiej na szlaku.
              Epoka Wodnika rozkwita wiec coraz bardziej będzie nam potrzeba, przyjaźni , powietrza, przestrzeni.
              A dzisiaj, gdy załadowanie się b. lekkim „sprzętem turystycznym” w tym super „żywa” odzieżą i napowietrzonym jedzeniem, daje możliwość przebycia tysiąca kilometrów w trzy dni; to sporo osób, dzieląc koszty z kilkorgiem swoich nawiedzonych, szybciej zdecyduje się na odłożenie paru złotych na przygodę na wulkanicznej Islandii np.niż na wywalenie kilku stow, na karkówkę, na grilla, na ogródku…
              • shachar Re: Akceptowalny standard zycia 25.05.22, 01:37
                kalllka napisała:

                > Mnie wydaje, ze ludzie dalej chcą się spotykać jak kiedyś. Tyle, ze teraz- po
                > pandemii” zwłaszcza chcą spotkać zdrowo… najlepiej na szlaku.
                > Epoka Wodnika rozkwita wiec coraz bardziej będzie nam potrzeba, przyjaźni , pow
                > ietrza, przestrzeni.

                To ciekawe, co piszesz Kalleczka. Ja nie wiem, jakim sposobem mogłaś zachować tak pragnący spotkań stan. Kiedy patrzę na siebie, to moje najbardziej spragnione towarzystwa lata to byl jakiś taki wąski okres międy 14-tym a 24-tym rokiem życia, kiedy naprawdę uciechę sprawiało spotkanie się w gronie ludzi. Potem bardzo rzadko zdarzało mi się poczuć radość z jakiegoś spotkania towarzyskiego.
                • kalllka Re: Akceptowalny standard zycia 25.05.22, 12:37
                  Nie ma czegoś z niczego.. u mnie potrzeba spotkań wynika ze sposobu uprawiania/ tej samej co twoja zreszta/ profesji.
                  Ucząc, czesto od nowa, żyć, ucząc „dziadki” chociaż alzheimer, coraz częściej obecnie, nadużywa i kobiet i coraz młodszych, zapominam jak to jest być w normalnej relacji.
                  Stad pewnie ta niezrozumiała dla kogoś kto ma codziennie, nadmiar różnego towarzystwa tęsknota za obcowaniem ze swoimi.
                  Takze, w przeciwieństwie do ciebie wyrażanie emocji wychodzi mi tylko w języku polskim;
                  Ani emocjonalny włoski ani wielozadaniowy angielski, nie są, dla mnie, językami ciała.
            • shachar Re: Akceptowalny standard zycia 25.05.22, 01:28
              jan_stereo napisał:

              > Relacje z ludzmi to bedzie luksus chociazby z tego wzgledu ze ludzie beda czaso
              > wo coraz bardziej zwiazaniu z wiazaniem konca z koncem, zawodowo itp.

              Ja to widzę trochę inaczej; luksus relacji z ludżmi będzie polegał na tym, że trzeba będzie być kimś naprawdę niezwykłym, aby ludzi chcieli się ku tobie obrócić. W innym wypadku, lepiej przeczytać dowcip, poradę, pogadać szybko z kimś obcym na jakiś wielce unikalny temat na szybko bez zbędnej interakcji, straty czasu przy tym. Ja wiem Kallka, że się musimy różnić wielce, ale mój psychopatyczny umysł zastanawia się, why tf commit my time to that person? W jaki sposób kontaktowanie się będzie lepsze od niekontaktowania się? Ale z kolei, moim zdaniem , każdy nawet wielce nieświadomie przeprowadza takie kalkulacje w głowie.

              • jan_stereo Re: Akceptowalny standard zycia 25.05.22, 20:45
                Ja nie mialem nawet na mysli kontaktow z nowymi osobnikami, zwyczajnie juz samo podtrzymywanie wiezi z dawnymi znajomymi, przyjaciolmi staje sie problematyczne bo trzeba takie cos kultywowac niemalze jak ziemie w ogrodku, zatem nie dzieje sie to samo z siebie ale przy wkladzie czasowym wlasnym.
                • kalllka Re: Akceptowalny standard zycia 26.05.22, 10:46
                  No. Dobrze cię zrozumiałam.
                  Ja nie mam, …z kultywowaniem/ starych czy nowych/ znajomosci problemu. Kultywowanie nie ma dla mnie pejoratywnej wymowy.
                  Się urodziło człowiekiem to się ma zadania do wykonania; ziemie do miłowania, zwierzęta do kochania i ludzi pod opieka-same pozytywy.
                  Dla mnie to proste.
                  A ponieważ dzisiaj dzień matki… to chciałabym go uświęcić opowiastka o lekcji z miłości , jakiej mi udzielono gdy będąc b. młoda matko-mezatka pieklilam się/ będąc w gościach/ ze mężu, nie umył po sobie wanny…
                  Hiszpan który nas gościł rzekł byl coś w podobie: kochana, zrób sobie przyjemność i.. umyj sobie wannę , a nie po mężu”
                  koniec cytata…

                    • kalllka Re: Akceptowalny standard zycia 26.05.22, 14:50
                      Nie. Z czasem, mąż sam się siebie pozbył/ z mojej okolicyuncertain a ja nie musiałam się trudzić żeby go nie urazić, i udzielać mu lekcji / uznania się za kupę i spłynął/

                      Szczerze, jakkolwiek to wyglada może na jakieś totalne poświęcenie.. ale od tamtego momentu dojszlo do mnie , ze większość rzeczy, niby robiąc za innych i tak tak robie dla siebie.
                            • shachar Re: Akceptowalny standard zycia 27.05.22, 03:58
                              że kiedy rezygnuje się z rzeczy dla kogoś ważnych, w imie zachowania jakiejś relacji, to może być tak miłość, jak i desperacka potrzeba.

                              Zajdę ten temat od dupy strony. Co powiecie na to, że miłość do czegoś determinuje desperacką potrzebę trzymania się? Nie ma czego rozróżniać.
                              • kalllka Re: Akceptowalny standard zycia 27.05.22, 13:12
                                … tak przyznaje się, ja mam taka miłość do tzw potrzeby, w szczególności-potrzeby zezarcia czekolady. Najlepiej całej i oczywiście dużej.
                                Jak wiadomo jesteśmy uwarunkowani potrzebami, a żarcie to potrzeba.
                                Koniec kropka i zero desperacji.
                              • rzeka.suf Re: Akceptowalny standard zycia 27.05.22, 14:10
                                Jest jeszcze miłość do siebie. Stąd konflikty.

                                Generalnie uważam, że miłość to raczej pragnienie dobrostanu kochanej osoby, pragnienie, które przezwycieza czysto egoistyczne pragnienia kochającego, tym samym czyniąc zdolnym do poświęceń.
                                Niemniej jednak owo pragnienie dobrostanu nie obejmuje takich właśnie czysto egoustycznych zachcianek kochanej osoby, jeśli stoją one w sprzeczności z tym, co istotnie ważne dla kochającego. To dość proste, desperacja to rezygnacja ze zdrowej istoty siebie po to, aby zadowolajac innego zyskać jego przychylność.
                                • kalllka Re: Akceptowalny standard zycia 27.05.22, 16:03
                                  … ze miłość do_ siebie jest w konflikcie z miłością do_kogos?
                                  No właśnie nie! nie tak jak ty-rzeko, widzę miłość, czy w ogóle miłe rzeczy.
                                  Wole mieć miło niż niemiło z zasady. Nie zamierzam nakręcać się i analizowac miłoścc ze niby przez jej tzw jakość, ze kocham lepiej gdy kocham odpowiednio?
                                  Jaci przysięgam, ze mnie już uczucie samoradosci z kochania/ samo sympatii z tego ze ktoś jest miły, ze chce ze mną pogadac , ze dzieci dziela się ze mną… daje uczucie zakochania. Np. do szaleństwa kocham/ jakkolwiek to odbierzesz/ ludzi dowcipnych. oczywiście tylko tych którzy są dowcipni na mój sposób, a tych co to sa nie na mój..
                                  po prostu nie kocham.
                                  • rzeka.suf Re: Akceptowalny standard zycia 27.05.22, 16:41
                                    No widzisz, a ja choć rozumiem, że fakt, zektoś ma ochotę pogadać ze mną, oznacza jakieś sympatyczne, mile uczucia wobec mnie, nie zawsze wzbudza we mnie stan zakochania.
                                    Często mnie to po prostu męczy. Często też po prostu nie rozumiem ludzi, ich toku rozumowania, ambicji, potrzeb, i widzę to jako jakieś katastrofalno-karykaturalne ciągi nieporozumień, rzucania sobie klod pod nogi byle coś się działo, jak jakieś telenowele, które na dłuższą metę po prostu wysysaja ze mnie energię, sprawiają, że z uczuciem ogromnej ulgi zamykam za doba drzwi mojej jaskini.
                                    Mialam taka znajoma, która ze mną zerwała nazywając mnie emocjonalnie niedostępna.
                                    Dla mnie ona była niedostępna intelektualnie, jakąś tak inna, że no naprawdę musiałam byc kimś kim nie jestem, żeby była zadowolona. A i tak nie wychodziło, bo ciężko było mi odgadnąć czego ona w danym momencie oczekuje.
                                    Bardzo to było męczące. Ale nie czułam się w tej relacji sobą, nie czułam się wolna do bycia sobą. Nie życzę jej źle, ale też powiedzmy, że za stara się czuje na takie gimnastyki. W moim przypadku sa granice sensownosci kompromisow i nic nie wskoram starając się tego nie dostrzegać.
                                    A że ty masz inaczej, no to normalne.
                                    • kalllka Re: Akceptowalny standard zycia 27.05.22, 17:32
                                      To ja coś z mojej beczki, soli.
                                      Mam koleżankę, która kiedyś była przyjaciółka.
                                      Relacja zmieniła się bo czas nauczył, obie-
                                      chociaz, mnie chyba intensywniej, ze każdemu wedle potrzeb.
                                      Nauka tej znajomosci, od początku zreszta, była bardzo męcząca. Podobnie do twojej relacji, intelektualna nierównowaga prowadziła do wielu nieporozumień, które dziwnie, może właśnie przez ta intelektualna nierówność- wisząc pomiędzy nami, zamiast rozgrzewać konflikt, usychały.
                                      Z czasem nauczyłam się mówić do niej tak żeby mnie zrozumiała.
                                      Podobnie jest i tutaj- tez mam poczucie ze dostałam czas żeby się jakoś ogarnąć nauczyć formułować myśli tak by można mnie bylo zrozumieć.
                                    • shachar Re: Akceptowalny standard zycia 28.05.22, 02:50
                                      rzeka.suf napisała:

                                      > No widzisz,

                                      mogłabym napisać dokładnie to samo.

                                      Podziwiam i zazdroszczę ludziom, którzy potrafią akceptować ludzi takimi, jakimi są, i w każdym znajdą coś, z czego się będą radować, i podkreślać walory tego kogoś.
                                      Taka jest prawda, że ja najpierw patrzę, ile mnie to będzie emocjonalnie kosztować, przebywając z daną osobą blisko.
                                      • kalllka Re: Akceptowalny standard zycia 28.05.22, 13:17
                                        Czyli ze chodzi ci o początkowe intencje, motywacje? .. moim zdaniem niczego nie robimy bezinteresownie, tyle tylko ze niektórzy schemat intencji maja grubo wyklejony. Zwłaszcza okoliczności przyrody- kulturowe na grubo keja nasze „uwarunkowania”
                                        Zeby się speelingiwac bez niepotrzebnego cierpienia nas i wokół tez, trzeba dobrego przewodnika i praktyki. Bywa ze dla jednych to wciąż „przeklęta” robota, a dla innych po jakimś czasie, interesujące zajęcie.. akceptacja z bycia wiernym ogrodnikiem.
                                        W każdym razie, powiedzmy sobie szczerze inicjacja „drogi świadomości” najczęściej jest bardzo egoistyczna, wycelowana na zyski, no i snobistyczna.
                                        • shachar Re: Akceptowalny standard zycia 28.05.22, 15:40
                                          Ja generalnie po prostu ludzi nie lubię. Albo są dla mnie za głupi, albo za bardzo chcę mną zarządzać, albo na mojej dupie jeździć. Na wszystko to nakłada się moje anxiety w połączeniu z nadmiernym skupieniem się na sobie, co daje efekt, że wiele rzeczy w ludziach mi przeszkadza. (ciekawa dyskusja na ten temat w podkaście 1821 Rogana z Chrisem Distefano). Poza tym, moze to będzie od rzeczy, co napiszę, ale wczytując się w wątki na temat tresury psów, bo teraz tym się interesuję, napotykam często uwagi nt owczarków niemieckich, bardzo inteligentnych psów, że od bardzo młodego szczeniaka trzeba je socjalizować, eksponować na jak najwięcej spotkań z rożnymi ludźmi i innymi psami, i niech to będą pozytywne kontakty, bo kiedy taki owczarek przekroczy zaledwie parę miesięcy, to potem trudno będzie, lub wręcz niemożliwe, odkręcić w nim pewne cechy, akceptowania swojego bardzo wąskiego kółka i agresji na wszystko dookoła. Myślę, że można tę regułę śmiało zaaplikować do wychowywania małych ludzi.
                                          • kalllka Re: Akceptowalny standard zycia 28.05.22, 19:19
                                            A teraz dopiero zauważyłam, ze nie napisałam komu odpowiedziałam; rzece odpowiedziałam.
                                            W każdym razie, zapytaniem, które nasunęło w związku z tym, ze odruchowo widzisz u ludzi walory…tylko się dalej nie angażujesz.
                                            /?/

                                            • rzeka.suf Re: Akceptowalny standard zycia 29.05.22, 02:13
                                              Nie, nie oglądam z upodobaniem obrazu. Po prostu widzę jakieś tam pozytywy, mogę je na żądanie wskazać, ale 'jakieś tam pozytywy', to już za mało, żebym poczuła entuzjazm.
                                              Czasem se myślę, a może bym się odezwała do x albo do y, albo do z, ale czymś tam się zajmę, cos zacznę czytac i zapominam i później już mi się nie chce.
                                              No nie wiem, to pewnie ważny temat i warto byłoby podrazyc, ale też jakoś nie czuje się póki co ciężarna we wnioski, więc chyba nie tym razem.
                                                • rzeka.suf Re: Akceptowalny standard zycia 31.05.22, 14:43
                                                  To tak jak z tymi butami, które linkowal Jan, a które w tobie wywołały entuzjazm. Black diamond czy cos takiego.
                                                  Rzuciłam na nie okiem, poczytałam recenzje i mimo, że owszem dość przystojne, opinie dobre maja, to widzę, że do mojej stopy nie pasują ani nie będzie mi w nich wygodnie.
                                                  nie tak łatwo znaleźć naprawdę fajne obuwie, a co dopiero człowieka!
                                                  • kalllka Re: Akceptowalny standard zycia 31.05.22, 17:42
                                                    No i ok- tym się różnimy, odbiorem sytuacji.
                                                    buty mi sie podobały, a według ciebie wywołały moj entuzjazm.
                                                    Podobnie z podejściem do ludzi, ja biore jak leci i używam. często jest to beczka soli. Ale to i tak wartosc. Tyle wiemy o sobie ile nas sprawdzono…I to nie jest truizm.
                  • jan_stereo Re: Akceptowalny standard zycia 26.05.22, 21:53
                    Ja tego nie widze jako moj obowiazek, jak nie znajduje czasu na spotykanie sie ze znajomymi to zwyczajnie odpuszczam, nic na sile, zatem jak mnie najdzie to niektorych przyjaciol nie odzywam sie i po 12 miesiecy, jak maja z tym problem to juz nie dla mnie zadanie aby sie z tym spierac. Zycie jest proste ;')
    • rzeka.suf Re: Akceptowalny standard zycia 21.05.22, 19:24
      Tak, dokladnie: niedobór luksusow obniży próg satysfakcji ludzkiej. Oczywiście, ma to granice, ale ogólnie 'dobor' nie wpływa jakoś znacząco na poczucie zadowolenia życiowego. Horyzont pragnień stałe się przesuwa. Tak to działa. Marnosc nad marnosciami w sumie.
      • rzeka.suf Re: Akceptowalny standard zycia 21.05.22, 19:27
        Ja się dziś cieszę niezmiernie, że jednak nóż, bardzo ostry i dość ciężki, nie przecial mi wczoraj ani mięśnia ani ścięgien. Ale wolałabym, aby wreszcie zreperowano mi nos/zatoki, bo ból głowy nie sprzyja radości z życia.
          • rzeka.suf Re: Akceptowalny standard zycia 21.05.22, 20:28
            Okazało się, że mam: polip w nosie, 1.9cm, tuż przy oku, dokładnie tam, gdzie mnie boli. Boli tak, że mam jakieś jak w malignie pomysły, żeby łyżka czy igła to coś co boli, usunąć. Zwezone światło zatoki oraz przesunięta przegrode u nasady nosa. Czy mi to zoperuja, zobaczymy, 2cm polip to spora zawada, chyba. Dotąd pomagał mi spray sterydy plus antyhistamina. Ale kończy się, może zwietrzal. Niedługo mam wizytę, to się dowiem. Prywatnie to raczej nie będę tego robić, zadowole się sprejem.
    • shachar Re: Akceptowalny standard zycia 22.05.22, 02:35
      Jasiek, kiedy siedzimy i myślimy o standardzie życia od zarania dziejów, to logiczne byłoby, aby ludzie użyli swoich wielkich mózgów i doszłi do jakiejś regulacji urodzin, emisji gazów, jedzenia które nadaje się do jedzenia. Ale nie, nic z tych rzeczy nie ma miejsca. Dlaczego gatunek ludzki jest tak pojebany i dlaczego musi zginąć?
      • jan_stereo Re: Akceptowalny standard zycia 22.05.22, 12:00
        Akurat regulacja urodzin miala miejsce w Chinach przeciez, za co byli oni mocno krytykowani, ze to nieludzkie, tak jakby 'ludzka' rzecza bylo doprowadzic do zapasci spolecznej i zdychania na ulicy z braku srodkow do zycia.

        Zauwaz ze od lat 50 zeszlego stulecia wydajnosc produkcyjna wzrosla gdzies o 100%, ale czy my pracujemy teraz 20godzin tygodniowo z tej racji ? No nie bo, lepiej wiecej zarabiac i wiecej wydawac, tak funkcjonuje nasza gospodarka, jest ona czysto ilosciowa, aby emeryci mogli przezyc musi sie narodzic odpowiednio wiecej mlodych itd. jest to droga do przepasci. Tak samo z ekonomia, aby nie zapadla sie musimy nieustannie coraz wiecej konsumowac. Zyjemy wiec w bardzo prymitywny sposob i pomyslec ze rzecza nieunikniona jest ze nasz cywilizacja zniknie w jakis sposob z powierzchni Ziemi, chcialoby sie mowic o kolonizacji innych planet, no ale jak my nie dajemy rady z przyziemnymi sprawami to jak mamy zrobic cos ekstra.

        Jedyna nadzieja i pewnie zagrozenie to ze sztuczna inteligencja, ktora opracowujemy, zrobi za nas jakas optymalizacje, ktora pozwoli nam dalej funkcjonowac ale na wyzszym poziomie. Najchetniej zamienilbym tak zwanych 'doradzcow/specjalistow' na ktorych sie powoluja politycy, wlasnie bezemocjonalnymi konkluzjami AI bo byc moze, zamiast populistycznych ruchow politycznych (i dreptania w miejscu) zrobilibysmy inteligentny krok do przodu.

        Gdybysmy chociaz uzyskali stabilizacje demograficzna, gdzie ludzi niekoniecznie przybywa, a system potrafi sie utrzymac (dzieki maszynom, AI) to bylby to juz wielki sukces.

        Z drugiej strony, jak sie tak dobrze zastanowic, to nie widze jakiejs zasadniczej roznicy (a na pewno nie pozytywnej) jesli idzie o losy Wszechswiata w tym ze ludzkosc by przetrwala dluzej niz mozna by oczekiwac, jakby ostatecznie nie bylo, zasada zachowania masy bedzie nienaruszona ;'))
        • shachar Re: Akceptowalny standard zycia 25.05.22, 01:59
          Zauwaz ze od lat 50 zeszlego stulecia wydajnosc produkcyjna wzrosla gdzies o 100%, ale czy my pracujemy teraz 20godzin tygodniowo z tej racji ?

          No właśnie, dlaczego, kurdelebele?
          Może dlatego, że jest nas ze 3x wiecej od tamtego czasu i te 3x więcej chce jeść, pić i telefonami się posługiwać...Bardzo lubę tę koncpcję 20-godzinnego tygodnia pracy, ale....Na staruchów trzeba zarabiać, dokładnie tak, to twój i mój babcia i dziadek ( w przenośni) więc zostawmy ich w spokoju, niech żyją do 97 lat... Czy na pewno? Albo może raczej nie dawać im leków na cukrzycę? No ale nie, lepiej skarmiać ich kukurydzą, a potem dawać tabletki, to bardziej ekonomiczne.
          I my na to właśnie tyramy. Żeby ta machina się kręciła.
          Ja się zastanawiam, i poddaję to jako temat, jak się obronić przed wkręceniem się w to wszystko.
          • krytyk2 Re: Akceptowalny standard zycia 25.05.22, 09:41
            Całe moje wysiłki życiowe idą w tym kierunku,żeby uniezależnić się maksymalnie od wielu czynników wpływu na mnie.Dlatego jest to wieś,dlatego jest to produkcja żywności,własne zaprawy,własne jaja i mięso,a ostatnio zakupiłem w młynach Suwałki kilkadziesiąt kilo mąki żytniej i pszenicznej razowej i orkiszowej -Asia piecze raz w tygodniu chleby na zakwasie.Zamierzam tez zrobić wędzarnię i produkować własne wędliny.
            • shachar Re: Akceptowalny standard zycia 27.05.22, 03:35
              a ostatnio zakupiłem w młynach Suwałki

              W młynach Suwałki? A ja myślałam, że mieszkasz na południowym zachodzie.

              A tak, chleb robiony domowo jest nie do pobicia, no chyba że ma się w okolycy Frenchette bakery..Ale tak, jeden chleb i taka mała buła-niebuła w kształcie liścia rododendronu, tzw fougasse, kosztuje tam $20 i pani przy kasie jeszcze ma w aplikacji swojej opcję na napiwek dla siebie, że mi chleb sprzedała. Coś niesamowitego.

              Miałam kiedyś więcej czasu na takie dizajnerskie projekty, typu suszenie surowej polędwicy w skarpecie.
              Na razie czas zapierdala i ciężko jest mieć nawet zachciankę na ręczną robotę, ale ja to wszystko jeszcze ogarnę i wyjdę na prostą. 
              • krytyk2 Re: Akceptowalny standard zycia 27.05.22, 06:52
                W młynach Suwałki ? """"
                mieli tam dokładnie to czego szukalem.
                Nic się nie dzieje rewolucyjnie.Zwlaszcza gdy przynosi same problemy na początku(walka z zakwasem przez miesiąc😳).Dlatego dodajesz elementy układanki co jakiś czas i stają się częścią rutynowej codzienności a nie- jednorazową nowinką do odtrabienia.
    • shachar Re: Akceptowalny standard zycia 04.06.22, 14:23
      "Odpowiedź nie może być pusta", jeśli chcę wkleić tylko zdjęcie, więc dopisuję.
      Ponad 200 przypadków strzelanin w nieznajomych ludzi w tym roku , a jeszcze pólrocze nie nastąpiło.
      Niektórzy mają taki pomysł mitygacji zjawiska, żeby o tym nie mówić, bo to tylko zachęca innych do podobnych uczynków.

      Wczoraj jadąc sobie w samochodzie sluchałam podkastu oczywiście i Rogana wywodu na temat Universal Basic Income, który proponowano wprowadzić np taki Andrew Yang, były kandydat na prezydenta. Gada tak nasz gaduła :" Ta pandemia otowrzyła mi oczy na pewne zjawiska. Przedtem byłem zwolennikiem UBI, uważałem , że ludzie powinni mieć poczucie zabezpieczenia jedzenia chociażby, aby mogli swoje siły spożytkować na kreatywną i pożyteczną pracę, ale okazało się, że mając pieniądze ludzie nie chcą pracować! Mam znajomego restauratora i on nie ma ludzi do pracy, nie może prowadzić biznesu. Chciał przyjąć kogoś na zmywak, a ten ktoś powiedział mu, że będzie mógł pracować tylko 20 godzin w tygodniu, bo inaczej straci dodatek dla bezrobotnych, WTF? ludzie nie chcą pracować!"

      A sam opowiadał, jak był bouncerem na koncertach i wyszedł z jednego, rzucił robotę, kiedy trzeba było się bić z klejentami. Niech zgadnę, zdrowia nei chciał tracić w robocie? Tak to jest, jak się zostaje kapitalistą, optyka się zmienia. Człowiek niby ma dwie perspektywy, bycia po oby stronach Ciekawe.
      • krytyk2 Re: Akceptowalny standard zycia 04.06.22, 14:45
        Teoretycznie każdy może zostać kapitalistą-wystarczy przecież tylko mieć tzw srodki produkcji i chęć sprzedaży swoich produktów oraz nadwyżkę pomiedzy kosztami zatrudnienia ludzi do pracy i przychodem ze sprzedaży produktu.Prawda jest jednak taka,że nie kazdy nadaje się na kapitalistę.Chodzi o to ,żeby potrafić móc tak zmotywować pracownika ,żeby on bez spiny i zarazem bez lekcewazenia swoich obowiązków,dzien po dniu robił to co do niego nalezy.To jest taka umiejetność ,żeby on pozostawiony bez kontroli szefa wykonywał w normalnym tempie swoja pracę .Dobry kapitalista wyposazony jest w niewidzielnego big brothera ,którego spojrzenie pracownik cały czas czuje na sobie.
        • rzeka.suf Re: Akceptowalny standard zycia 05.06.22, 14:06
          Teoretycznie każdy system działałby dobrze, gdyby był wyposażony w takiego big brother, najlepiej zinternalizowanego i nieuswiadomionego do tego stopnia, że jego głos zdawałby się jednostce oraz społeczności czymś uniwersalnym, naturalnym lub boskim.
        • shachar Re: Akceptowalny standard zycia 05.06.22, 14:56
          Ja przeszłam na 4 dniowy dzień, bo za te bubki, które mi płacą, nie opłaca się szarpać piąty dzień, wstawać, podejmować wysiłek bo wspołczynnik zmęczenia jest o wiele większy, niż współczynnik wzbogacenia się w piątek. Nikt mi nie płaci overtime, więc czy pracuję 40h czy 55h to jest czysta wypadkowa godzin x stawka na godzinę. Żyłują mnie więc 4 dni, siedzę w pracy po 11 godzin.
          • shachar Re: Akceptowalny standard zycia 05.06.22, 15:00
            Interesujące dla mnie jest, jak optyka zmieniła się w czasie pandemii. Przedtem wszyscy żyli w strachu, że są zatrudnieni, ale niech drżą, bo w każdej chwili mogą być zwolnieni, a na ich miejsce czeka 10 osób. Teraz to pracownicy dyktują ile max chcą pracować a management drży, żeby się nie zwolnili, bo na ich miejsce nie znajdą nikogo. A przecież liczba ludzi pracujących nie zmieniła się smile
          • j-k normalna optymalizacja zycia. 05.06.22, 19:59
            shachar napisała:
            Żyłują mnie więc 4 dni, siedzę w pracy po 11 godzin.


            normalna optymalizacja zycia

            lepiej pracowac 4 dni po 10 godzin - niz 5 dni po 8 godzin.

            odpadaja przygotowania na ubieranie (sie) i czas dojazdu

            a zostaje jeden dzien - na ew. bieganie po urzedach.


      • jan_stereo Re: Akceptowalny standard zycia 05.06.22, 12:41
        U nas coraz wiecej osob, rezygnuje z ciezkiej, stresujacej i relatywnie dobrze platnej pracy bo uznaje, ze sie im zwyczajnie nie oplaca od pewnego momentu pracowac ciezej i awansowac wyzej w hierarchii firmowej, podatek nagle skacze z 22% na 40%, ludzie maja wiec to w dupie. Przechodza nagminnie na 3-4 dniowy tydzien pracy (dostali juz mortgage to nie musza udowadniac bankowi ze ich stac) bo ''sasiad co nic nie robi, zero stresu, dostaje ulgi/zwolnienia czynszowe' i jakies zasilki panstwowe' i na dobra sprawe nie ma wiele mniej ode mnie''. Zatem po co mialbym sie zajebywac o pare groszy wiecej, jak moge miec 'prawie to samo ''za znacznie, znacznie mniej wysilku i wiecej czasu wolnego. Tym samym sposobem panstwo rozstrzeliwuje takich ludkow co maja ambicje sie dorobic, robi to np. podwojnymi podatkami czy tez pelnymi, bo bez znizek oplatami lokalnych councilow (jak kupisz dom, to nie placi sie za wywozke smieci, policje, sluzbe zdrowia w okolicy od osoby tylko od wartosci domu, moze wiec pojedyncza osoba placic 3 razy wiecej niz 4 osobowa rodzina ktora generuje 4 razy wiecej smieci, potrzeb zdrowotnych itd. itp.). I faktycznie, u nas tez zaczyna brakowac ludzi do projektow. Nie oplaca sie w dzisiejszym swiecie wielu osobom zylowac w pracy.

        Gdyby panstwo dalo ludziom rowne warunki (jeden podatek, a oplaty liczone od osoby) to by sie nagle znalazlo 2 razy wiecej rak do pracy. Ja bym mogl przykladowo sobie dorobic na boku robiac prywatnie prjojekty, ale jak uwzglednie wyzszy podatek z tego tytulu w swoich kosztach, to juz sie klientowi nie oplaca mnie brac. Jak natomiast dam mu atrakcyjna oferte i przyjme wyzszy podatek na klate to wowczas mnie sie nie oplaca szarpac po weekendach. Zatem odpuszczam i w efekcie nikt na tym nie zarabia i taka praca sie nie odbywa, taka jest koniunktura.

        Prawdziwy kapitalizm oparty na wolnym rynku jest dobry, ale takiego teraz prawie nigdzie nie ma. Zwlaszcza w USA choc i duza czesc Europy to typowy system socjalny (zatem socjalizm), gdzie drukuje sie pieniadze, daje 500plus, i odgornie reguluje zasady dzialania firm, zabijajac tym samym konkurencje i tworzac monopole korporacyjne wyciskajace dutki od obywateli.

        O tu prosze, znalazlem nawet dobry material (obrazuje pieknie sytuacje gospodarcza w USA), a ta ksiazke co widac w tle 'The Great Reversal' bardzo polecam, przeczytalem od deski do deski, swietna:

        • rzeka.suf Re: Akceptowalny standard zycia 05.06.22, 14:09
          Projektem zajmie się ktoś, kto zajmując się nim nie wskoczy na wyższy próg podatkowy lub ktoś, kto i tam już tam jest. Ewentualnie zleceniodawca zbadawszy rynek zdecyduje się zapłacić więcej komuś w twojej sytuacji.
          • jan_stereo Re: Akceptowalny standard zycia 05.06.22, 14:38
            No wlasnie sie zajal tym projektem jakis student i wszystko spieprzyl, dlatego ten projekt trafil do mnie abym zrobil jego sprawdzenie i dokonczyl (ale dokanczal nie bede bo mi sie nie oplaca), ale byl tanszy, w obecnej sytuacji potencjalny inwestor odpuscil temat z tego co wiem.

            Zgadza sie tez ze zleceniodawca placi ostatecznie wiecej, chociazby takiej firmie w ktorej pracuje ja, stad tez wlasnie ludzie w tejze firmie rezygnuja z pracy bo te projekty sa juz tak wyzylowane finansowo, ze nie starcza na sensowne podwyzki dla pracownikow aby tym sie chcialo robic za niewiele wiecej od takiego co siedzi na benefitach i w efekcie ludzie przechodza na 3-4 dniowy tryb pracy itp. Kolo sie zamyka ;'))
              • jan_stereo Re: Akceptowalny standard zycia 05.06.22, 15:32
                No skad taki wniosek, robilbym zwyczajnie 5 dni w tygodniu i nie rozmyslal codziennie czy warto, zasadnicza roznica ;')

                Natomiast gro osob kalkuluje, dojazdy do pracy, opieka nad dzieckiem, wydatki na lunche jak juz sie jest w robocie, jak to doliczyc, czy tez odliczyc od pensji to czesc faktycznie, rezygnuje calkiem z pracy bo czasem wrecz taniej siedziec w domu ;')

                Do tego musisz wziasc pod uwage ze z racji przepodatkowanych uslug, inni ludzie musza coraz wiecej placic za rozne uslugi, koszty domow itp., a zatem wolalbym nie robic na tych siedzacych w domu, tylko bardziej na siebie, kwestia proporcji troche.
                • rzeka.suf Re: Akceptowalny standard zycia 05.06.22, 19:20
                  Nie znam się na podatkach.
                  Jaki procent by cie zadowalal?
                  Jaki system? Z tego co piszesz, wnioskuję, że jeśli jakikolwiek podatek, to liniowy. Jakaś kwota wolna od? Ulgi?
                  Jeśli tak, to w analogicznej do twojej obecnej sytuacji znalazłby się ktoś inny. Wobec czego trudno nam obiektywnie stwierdzić, czy byłoby to lepsze ogólnie rozwiązanie.
                  Żeby przeforsowac rozwiązanie zadowalające konkretnie ciebie, musiałbyś okazać się wystarczająco silny lobbystycznie.
                  A co do wyrównywania warunkow: czy to fair, wobec Brytyjczyków, że studiowałes za darmo?
                  • jan_stereo Re: Akceptowalny standard zycia 05.06.22, 21:02
                    Do okolo 13k nie ma zadnego podatku i w sumie mnie to nie przeszkadza.

                    Problemem jest przeskok wpierw z 0 na 20% a nastepnie z 20% na 40%, zwlaszcza ten drugi jest tutaj zdecydowanie zbyt duzy i za nisko ustawiony (biorac pod uwage obecne koszty zycia), to sa wciaz ludzie w klasie biedno-sredniej-tyrajacej, a sa do tego tyrania zniechecani, stad wlasnie warto jest siedziec w domu wiecej i mniej robic (generowac dobr) od pewnego momentu co nie jest zdrowe dla panstwa ani spoleczenstwa.

                    Osobiscie nie mam nic przeciwko zniesieniu calkowitemu takiego podatku 40%, duze firmu typu Amazon nie placa nawet frakcji tegoz (przywileje duzych korporacji niszczacej male podmioty gospodarcze ktore placa pelny podatek bez mykow ksiegowego, jak taki Mark and Spencer). Niemniej, w przypadku prowadzenia dzialanosci prywatnej albo tez bycia na 'kontrakcie' mozna sobie taki podatek niejako umniejszac poprzez odliczanie kosztow zycia, czyli dzialalnosci. Niestety nie wolno tego robic innym, zatrudnionym na stale, nawet jesli wykonuja dokladnie taka sama prace, co jest wielce zastanawiajace, tak jakby osoba pracujaca dla firmy nie wydawala na dojazdy, ubezpieczenie, energie, itp.

                    Uwazam ze podatek gminny (smiecie, policja, straz pozarna), czyli od nieruchomosci powinien byc jednakowy dla wszystkich czyli w oparciu NIE o wartosc domu bo to bez sensu skoro otrzymywana usluga jest dokladnie taka sama bez wzgledu na wartosc lokum.

                    Boli mnie kiedy pieniadze podatnika sa marnotrawione na durne inwestycje gminne, bo jak gmina nie wyda przydzielonej kasy to im w nastepnym roku zmiejsza budzet i tak sie rodza potworki inwestycyjne za ktore ja place.

                    Co do studiow, Brytyjczycy chyba lubia nierownosci, mozna studiowac za darmo w Szkocji jak sie jest Szkotem albo studentem z EU, Brytyjczycy juz musza placic.

                    Gdybym to ja byl urodzonym Brytolem to nie marnowalbym raczej czasu na studia, poszedlbym prosto do roboty tutaj i byl do przodu finansowo i jesli idzie o doswiadczenie, ewentualnie zrobilbym studia poprzez pracodawce.

                    • rzeka.suf Re: Akceptowalny standard zycia 06.06.22, 00:12
                      Ale dlaczego nie dobre?
                      Przecież stwarza to warunki dla zatrudniania osób z mniejszym doświadczeniem, czyli generuje miejsca pracy.
                      Poza tym wytłumacz mi dlaczego przeskok z 20 na 40% wydaje ci się bardziej drastyczny i niedobry niż z 0 na 20???
                      • jan_stereo Re: Akceptowalny standard zycia 06.06.22, 12:03
                        Co wedlug Ciebie stwarza warunki pracy dla ludzi bez doswiadczenia, pytam bo nie wiem do ktorej czesci mojej wypowiedzi sie odnosisz ?

                        Napisalem, ze problemem sa oba przeskoki, zarowno z 0 na 20% jak i z 20% na 40%, powinny byc one plynniejsze, wzrastac o dajmy na to 5%.

                        Natomiast i owszem, uwazam ze ten drugi przeskok jest bardziej klopotliwy biorac pod uwage jego prog bo to on niejako limituje przeskok ludzi do klasy sredniej, czyli grupe osob ktora chcialaby wlozyc swoj jakosciowy wysilek aby miec 'cos wiecej' niz przezycie od 1-go do 1-go. Usuniecie klasy sredniej sprawia ze stajemy sie zastraszonymi obywatelami bez srodkow na koncie, a zatem podatni na populistyczne obiecanki albo tez i grozby politykow. Latwiej taki narod sterowac, niekoniecznie z pozytkiem dla niego.
                        • rzeka.suf Re: Akceptowalny standard zycia 07.06.22, 02:03
                          Odnosze sie do: 'Problemem jest przeskok wpierw z 0 na 20% a nastepnie z 20% na 40%, zwlaszcza ten drugi jest tutaj zdecydowanie zbyt duzy i za nisko ustawiony (biorac pod uwage obecne koszty zycia), to sa wciaz ludzie w klasie biedno-sredniej-tyrajacej, a sa do tego tyrania zniechecani, stad wlasnie warto jest siedziec w domu wiecej i mniej robic (generowac dobr) od pewnego momentu co nie jest zdrowe dla panstwa ani spoleczenstwa.'
                          Miedzy toba a studentem znajdzie sie na pewno ktos, dla kogo wykonanie tego projektu nie bedzie jeszcze problemem podatkowym, ani juz kompetencyjnym. a jesli nie, no to coz, zainteresowany projektem pewnie do ciebie, lub kogos o twoich wymaganiach powroci, tym razem sklonny zaplacic powiedzmy 15% wiecej niz poprzednio oferowal.

                          Oczywiscie, ze tak powiem, czuje twoj bol. Tez bardzo nie lubie byc wykorzystywana przez roznorakie cwane pijawki.
                          Cala zas sprawa przypomina mi to, o czym pamietac, myslec nie chce: hiszpanski tax. Bardzo skomplikowany, najezony pulapkami, do tego doradcy podatkowi nie ponosza tu odpowiedzialnosci za bledy w zeznaniu wypelnionym w imieniu klienta. Bardzo bardzo bardzo mi sie nie chce tym zajmowac, ale chyba powinnam.

                          co do twoich lamentow nt klasy sredniej, no nie wiem, chyba przesadzasz z tym brakiem srodkow na koncie big_grin jakis taki zastraszony sie wydajesz tymi 40%, podatny na populistyczne obiecanki albo i grozby politykow.
                          czy narod o ogromnych nierownosciach spolecznych, narod, w ktorym indywidualizm zarznal solidarnosc spoleczna, to komfortowe srodowisko do przyjemnego zycia?
                          • jan_stereo Re: Akceptowalny standard zycia 07.06.22, 19:42
                            Klasa srednia wymiera, a rodza sie skrajnosci spoleczne, nie dzieje sie to z dnia na dzien ale wlasnie systematycznie, kiedy ludzie traca swoje oszczednosci bo panstwo sobie drukuje kase lekka reka i powieksza infalcje (zmiejsza wartosc pieniadza) i doi w najlepsze tych co jeszcze im sie chce pracowac (bo najbogatsi z reguly nie placa zadnych podatkow) aby utrzymac benefitami i ulgami niechetnych do wysilku z tego czy innego powodu. I taki ktos staje sie z czasem szarakiem zyjacym od wyplaty do wyplaty i wowczas nie mysli juz tak rozsadnie o dobrze kraju, ale o sobie samym, i wowczas 500plus ma juz 'sens' i nie wazne ze rozdupca i zadluza kraj, tez to widze u siebie, na horyzoncie zdarzen.

                            Jedyny kraj wykazujacy sie solidarnoscia spoleczna to chyba Izrael, gdzie indziej juz tego nie widze.
                            • rzeka.suf Re: Akceptowalny standard zycia 08.06.22, 11:25
                              No nie wiem naprawdę co powiedzieć, nie znam się na ekonomii.
                              Trochę nie dowierzam, kiedy akurat ty zaczynasz mówić o sobie jako o osobie, dla której ważne jest dobro kraju big_grin zresztą, którego kraju?
                              Trochę mnie drażnia jakieś insynuacje, że oto grupa do której należy x to ta mityczna sol ziemi, atlas trzymający świat na swych umeczonych ramionach.
                              Ale też nie wydaje mi się wcale sprawiedliwe ani zachęcające do wysiłku tak wysokie opodatkowanie na tym poziomie zarobków. Ani to, że przywileje najbogatszych i najbiedniejszych są praktycznie nie do ruszenia.
                              Proszę, nie zartuj z tym Izraelem jako przykładem solidarności społecznej. To taki apartheidowy model solidarności. Bardzo źle się kojarzy, niemal jak wszystko, co związane z konfederacja big_grin
                              Praktycznie to może pomógłby ci właśnie dobry doradca podatkowy.
                              • rzeka.suf Re: Akceptowalny standard zycia 08.06.22, 11:43
                                Zresztą, w niedalekiej przyszłości, jeszcze być może za twojej aktywności zawodowej, postęp techniczny, robotyzacja, sztuczna inteligencja, doprowadzi do zaniku udziału ludzkiego w wytwarzaniu usług i dóbr, tym samym rugujac klasę średnia a dalej powiększając zastępy ludzi zbędnych. Wątpię, aby można to było zatrzymać. A czy usiłowanie powstrzymania takich zmian byłoby sensowne?
                                • jan_stereo Re: Akceptowalny standard zycia 08.06.22, 16:30
                                  rzeka.suf napisała:

                                  > Zresztą, w niedalekiej przyszłości, jeszcze być może za twojej aktywności zawo
                                  > dowej, postęp techniczny, robotyzacja, sztuczna inteligencja, doprowadzi do zan
                                  > iku udziału ludzkiego w wytwarzaniu usług i dóbr, tym samym rugujac klasę średn
                                  > ia a dalej powiększając zastępy ludzi zbędnych. Wątpię, aby można to było zatrz
                                  > ymać. A czy usiłowanie powstrzymania takich zmian byłoby sensowne?

                                  Akurat widze to inaczej, AI zwiekszy potencjal wytwarzania i konsumpcji, bedzie wiecej opcji i mozliwosci zatrudnienia (choc byc moze na innych profilach zawodowych). Nawet w obszarze robot fizycznych, czlowiek stanie sie tansza sila niz robot (w wielu krajach). AI bedzie wiec miala funkcje sluzebna, aby zwiekszyc wydajnosc produkcyjna, w koncu ktos te dobra musi konsumowac aby sie interes krecil.
                              • jan_stereo Re: Akceptowalny standard zycia 08.06.22, 16:26
                                Kraju w ktorym sie pracuje i zyje, to chyba oczywiste.

                                Ja tam preferuje kiedy narod ma czas i checi aby sie interesowac polityka i ma sily myslec (a nie wiazac koniec z koncem), nie idzie na latwizne zczytujac scieki onetowej i wp.

                                A doradca podatkowy nic mi nie pomoze, juz to tlumaczylem, pracuje w korporacji przeciez, co innego jak sie wlasny biznes ma.
                                  • rzeka.suf Re: Akceptowalny standard zycia 08.06.22, 17:06
                                    Rozwijam: przekwalifikuj się tak, żeby twój startowy dochód był grubo powyżej 50k, wówczas zarobienie tych 50 zajmie Ci powiedzmy dwa dni, i znajdziesz się w mentalne pozycji kogoś, kto psioczy na 20% próg. Ale rozumiem, że ty chciałbyś, żeby było jak kiedyś. No nie wiem, obawiam się, że to raczej niemożliwe.
                                  • jan_stereo Re: Akceptowalny standard zycia 08.06.22, 18:38
                                    Takie 'zlote rady' to ja sam moge dawac ;'))

                                    Poza tym zwyczajnie mowie jak jest, mam 6 osob w zespole i przeszli oni na 4 dniowy tydzien pracy bo im sie nie kalkuluje dymac 5 dni, takie sa realia, nie tylko moje ale ogolnie.
                                    • rzeka.suf Re: Akceptowalny standard zycia 08.06.22, 20:29
                                      No widzisz jak to łatwo radzić innym big_grin

                                      Cieszę się, że nie posłuchałam Twojej rady, żeby brać kredyt! Ależ bym się wjebala.
                                      Poza tym laryngolog zakwalifikował mnie do grupy oczekujących na operację przegrody nosowej i czegoś tam jeszcze. I oznajmił że mam dziwna dziurę w głowie, w okolicach zatok. To może być ta brakującą piąta klepka big_grin
                                                • rzeka.suf Re: Akceptowalny standard zycia 09.06.22, 13:36
                                                  Wiem, od dawna kusi mnie operacja oczu, żeby pozbyć się miopii. Wyszłoby mi w sumie taniej niż moje soczewki, no i jaki komfort. O ile operacja się uda.
                                                  Co do nosa, to właśnie jakoś uspokaja mnie, że to nie fanaberia moja, tylko decyzja lekarza publicznego, który raczej nie podjął jej z uwagi na zysk. Tutaj też możliwe są komplikacje. Możliwe też że wcale mi to nie pomoże, operacja ma empirycznie zweryfikować czy bóle głowy są spowodowane przez wadę anatomiczna.

                                                  Dzięki za rozmowke, w sumie skłoniła mnie do wysiłku umysłowego w dziedzinie polityki fiskalnej, ekonomicznej, szczególnie polski.
                                                  Mam pytanie: jaki jest związek między inflacja a bezrobociem? Tj czytałam jakieś komentarze, że takie jak ostatnio podwyższenie stóp procentowych wcale nie zatrzyma inflacji, a za to doprowadzi, cała ta sytuacja, do dużego wzrostu bezrobocia. I nie wiem, dlaczego?
                                                  • jan_stereo Re: Akceptowalny standard zycia 09.06.22, 16:05
                                                    Mam pytanie: jaki jest związek między inflacja a bezrobociem? Tj czytałam jakieś komentarze, że takie jak ostatnio podwyższenie stóp procentowych wcale nie zatrzyma inflacji, a za to doprowadzi, cała ta sytuacja, do dużego wzrostu bezrobocia. I nie wiem, dlaczego?

                                                    To jest pewnie debatowane nawet swrod ekonomistow. Przede wszystkim to wprowadzanie wyzszych stop procentowych w Polsce jest dosc spoznionym reagowaniem, co najmniej o rok, jak zazwyczaj u polskiego rzadu, zaniechania dzialan lub chowanie glowy wpiasek to ich rzecz, byle kusic wyborcow ze wszystko jest gites.


                                                    Co do samego pytania, ja to widze w takim niezwykle duzym uproszczeniu.

                                                    Generalnie, im wyzsze stopy procentowe tym mniej ludzie sa chetni pozyczac kase na rozne inwestycje/wydatki, a tym samym jest w ten sposob usuwany 'pieniadz/popyt' z rynku. Zmiejszenie popytu, powinno teoretycznie zatrzymac galopujace ceny, bo zazwyczaj ceny ida w gore kiedy popyt drastycznie przewyzsza podaz. Skutki takich dzialan moga byc czasami widoczne dopiero po wielu miesiacach, a nie z dnia na dzien, stad zapewne tak trudno to kontrolowac.

                                                    Problem w tym, ze jak sie zmniejszy ilosc inwestycji/wydatkow, to moze to doprowadzic do sytuacji gdzie nie potrzeba juz tylu ludzi aby pracowalo na budowach, w fabrykach itp. bo spada drastycznie ilosc wspomnianych inwestycji, a tym samym moze byc spowolnienie gospodarki i w konsekwencji przyrost bezrobotnych.
                                                  • rzeka.suf Re: Akceptowalny standard zycia 10.06.22, 14:31
                                                    Z tego co właśnie przeczytałam wynika, że uk obecnie podąża droga polski, znajdując się w sytuacji, w jakiej polska była, powiedzmy, rok temu. Stopa procentowa została podniesiona do 1, podczas gdy inflacja sięga 7. Do tego 400+, na energię. Czy w przypadku UK można się spodziewać innych wyników takiej kuracji niż w przypadku polski?
                                                  • jan_stereo Re: Akceptowalny standard zycia 10.06.22, 20:08
                                                    Musisz czesciej czytac wypowiedzi polskiego rzadu, oni rok temu mowili ze nie ma zadnej inflacji i maja wszystko pod kontrola. Wystarczylo przytoczyc wypowiedzi prezesa NBP, Glapinskiego, ktory uwazal (12 miesiecy temu) ze nie grozi nam zadna inflacja (obawial sie publicznie deflacji!) i wskazywal ze w koncowce 2021 inflacja bedzie na kontrolowanym poziomie 2.5%, a jak juz wyszlo ze jest 3 razy wyszla to zmienil front. Niekompetencja u politykow to nic nowego, ale w UK ma swoje granice, natomiast w Polsce chyba nie ma takowych, zwlaszcza pod obecnymi rzadami.

                                                  • rzeka.suf Re: Akceptowalny standard zycia 11.06.22, 03:40
                                                    polska polityka to dramat.
                                                    gdybym miala glosowac obecnie wybralabym polske 2050 holowni. jakas taka najbardziej rozsadno-ludzka mi sie wydaje.
                                                    natomiast ekspertom z konfy za nic nie powierzylabym wladzy. skrajny liberalizm ekonomiczny w polaczeniu z ksenofobiczna konserwa obyczajowa. ludzie moze i zaradni, ale jednak dosc neandertalscy wciaz.
                                                  • jan_stereo Re: Akceptowalny standard zycia 11.06.22, 12:46
                                                    Ja jestem za tym aby zmiejszono interwencjonizm panstwa i zeby dano ludziom operowac i byc konkurencyjnym na rynku a nie rzucac im klody pod nogi i faworyzowac mega kolporacje (ktore i tak nie odprowadzaja podatku w Polsce). To samo z rolnictwem unijnym, zniesc limity produkcyjne (jak za duzo mleka wygospodarujemy niz pozwala nam przydzial to musi byc wylane do kanalu, a moznaby sprzedac). Niech bedzie wieksza i konkurencyjna oferta na rynku, to pozwoliloby na pewno mniej placic klientom.
                                                  • rzeka.suf Re: Akceptowalny standard zycia 11.06.22, 14:23
                                                    To widzę pewien powód do euforii nawet dla Ciebie: /polska/ polityka to taki zupełnie wolny ryneczek, kto komu więcej ptasiego mleka obieca, ten rotacyjnie wygrywa.
                                                    Co do kwot na mleko, baaardzo przespałes - zniesione w 2015.

                                                    Moja bliska znajoma jest zwolenniczką konfederatow i agrounii. Czasem dyskutujemy. Znamienne, że jeszcze z rok temu przekonana była, że zniesienie wszelkich podatków uczyniłoby świat lepszym. Bo tak usłyszała w filmiku. Teraz już co innego słyszy, więc co innego powtarza.
                                                    Ja jestem za tym, żeby brać pod uwagę interesy wszystkich grup czy klas społecznych oraz, co w zasadzie równie podstawowe, edukować społeczności w zakresie odpowiedzialności społecznej. Oczywiście, system który będzie korzystny dla wszystkich to niestety mrzonka. Ale też pewien cel, utopia w działaniu jak to określił Bauman, ten podły żyd i komuch.
                                                  • jan_stereo Re: Akceptowalny standard zycia 11.06.22, 14:55
                                                    Faktycznie zniesli to, slusznie bo to byl debilny dekret, jeszcze zeby calkiem dali sobie siana z wymiarowymi warzywami i owocami to tez byloby znakomicie.

                                                    Jednak polska polityka jest tak daleko od wolnego rynku jak to chyba tylko mozliwe, no chyba ze uznac za takowy korupcje urzednikow, to fakt, kto da wiecej ten wiecej ugra. Nie wiem czy widzialas wydania Nowego Ladu i 400 stronnicowe dekrety na wszystko, zwlaszcza uderzajace w mniejsze biznesy.
                                                  • jan_stereo Re: Akceptowalny standard zycia 11.06.22, 15:01
                                                    Podatki sa potrzebne i dobrze ze sa, jednak, jak spojrzysz na kraje majace najlepsza koniukture gospodarcza, to przypada ona na lata gdzie podatki sa stosunkowo 'niskie' i w tym caly widz. Zwlaszcza ze mamy podatek dochodowy a potem jeszcze VAT (o council taxie nie wspominam itp.), wiec jakby nie kombinowac, placi sie gdzies srednio pomiedzy 40-60% podatku od swojej pensji.
                                                  • shachar 10100 11.06.22, 15:11
                                                    i 100 wpis w tym wątku. Dochodzenie do akceptowalnego przeze mnie standardu życia, odbywa się raczej w mojej głowie, nie gdzieś w Ministerstwie Finansów i Taksacji. Bo, moim zdaniem, godziwe życie, idzie w przeciwną stronę do tego, czego nas uczą, i żądają od nas nasi współplemieńcy.
                                                  • rzeka.suf Re: Akceptowalny standard zycia 11.06.22, 15:19
                                                    Oczywiście, moje wnioskowanie w tym, jak i w wielu innych tematach, obarczone będzie błędami wynikającymi z ignorancji lub niedistatecznej albo miernej wiedzy w temacie. Staram się to równoważyc, w tych tematach, skromnościa big_grin polecam big_grin
                                                    Otóż, długofalowo jedynie zrównoważony rozwój jest gwarantem stabilnych osiągnięć.

                                                    I proszę, nie mów o niewymiarowych owocach. A zresztą, mów, skoro nie rozumiesz, że chodzi tu tylko o to, aby utrzymać pewne standardy w danej dziedzinie.

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka