Dodaj do ulubionych

Trzeba unikac smutku

11.07.07, 14:37
Mskaiq napisał...

Ja sie z tym zgadzam.... bo jak zaczynamy rozpamietywac negatywy.. to tworzy
sie fantasmagoria w naszych glowach .... czasem nie majaca nic wspolnego z
rzeczywistoscia..

ale dodam jescze ..olac wszystkich przez ktorych wydaje nam sie ze jest nam
smutno;wink)!!!
Obserwuj wątek
    • amm06 Re: Trzeba unikac smutku 11.07.07, 20:42
      Moze i trzeba smutku unikac. Ale czasami wkrada sie przez dziurke od klucza no
      i co z tym nieproszonym gosciem zrobic. Na zawsze przeciez sie nie wprowadza,
      nie ma sensu z nim walczyc... Pomieszka kilka dni lub godzin, wysmuci sie, i
      pojdzie w czorty, nie proszony, tez bez zapowiedzi.
      • kryskaedka Re: Trzeba unikac smutku 11.07.07, 22:12
        dobra niech wpadnie raz na miesiac..ale raczej jako nieproszony gosc..i zeby
        sie nie rozsiadal za wygodnie..a juz nie daj boże piwa mu dawac ani
        herbatki!!!!
    • mskaiq Re: Trzeba unikac smutku 12.07.07, 12:44
      Kryskaedka napisala
      >bo jak zaczynamy rozpamietywac negatywy.. to tworzy
      >sie fantasmagoria w naszych glowach .... czasem nie majaca nic wspolnego z
      >rzeczywistoscia..
      Te fantasmagorie nazywam ukladaniem scenariuszy, kiedy robimy to czesto wtedy
      zaczyna zanikac granica pomiedzy fikcja a rzeczywistoscia.
      Zwykle owocem tych fantasmagori jest podejrzliwosc. W pracy, zaczynamy ukladac
      scenariusze ze ktos dziala przeciwko nam, kazdy pretekst jest wtedy dowodem.
      Pretekst moze byc blachy, usmiechnalem sie a osoba nie oddala usmiechu, itp.
      W domu zwykle podejrzliwosc o partnera, o jego intencje, inne kobiety, itp.
      Te fantasmagorie biora sie ze strachu, czasem z zalu i prowdza do zmiany
      nastroju na negatywny.
      Ten negatywny nastroj trwa tak dlugo az cos go zmieni, dobra wiadomosc, praca,
      partner, itp.
      Wiekszosc ludzi nie zmienia negatywnego nastroju swiadomnie, zmieniaja go
      okoliczmosci az do momentu kiedy okolicznosci przestaja go zmieniac. Wtedy
      zaczyna sie depresja, nie chcemy pozbyc sie negatywnego nastroju, czujemy sie z
      tym nastrojem podle ale robimy wszystko aby w nim pozostawac bo nasze myslenie
      zmienilo sie na myslenie emocjonalne. Przykladem myslenia emocjonalnego jest
      zal sie nad soba. Zal wywoluje placz i potezny bol. Kiedy probuje tlumaczyc ze
      trzeba inaczej ze trzeba pozbyc sie zalu wtedy natrafiam na atak, ze nie
      rozumiem, ze nie pomagam, ze jestem przeciwko. Ta osoba mysli emocjonalnie
      zadne racjonalne argumenty nie docieraja.
      Dlatego nie przekonuje, pierwsza rzecz to zmiana nastroju. Kiedy to osiagam
      zaczynam tlumaczyc wtedy ta osoba slyszy. Uczyc mozna tylko kiedy osoba jest
      pozytywna bo wtedy jest otwarta.
      Serdeczne pozdrowienia.



    • krytyk2 Re: Trzeba unikac smutku 16.07.07, 17:52
      Są dwa sposoby kontaktu ze smutkiem:
      1)Pogrążanie sie w nim,rozplywanie smutku na calych nas samych,przenikanie
      perspektywy widzenia az po horyzont,dryfowanie smutne myslami,
      2)Wzięcie smutku pod lupę ,zadanie sobie pytania -dlaczego sie smucę/
      Smutek jest jednym z prawdziwych naszych/należacych do istoty nas samych/uczuć
      i jako taki jest objawieniem prawdy o nas samych.Walczenie ze smutkiem na
      zasadzie -nie lubie go ,jest mi nieprzyjemnie,itd, jest nieskuteczne i
      niepotrzebne.Rozpoznanie przyczyny smutku odejmuje mu troche ciężaru ,ktorym
      obarcza calą naszą istotę.
      Smutek jest objawem poszkodowania naszej osoby w jakiejs bardzo istotnej
      potrzebie.Czasem prezd chwila a czasem 20-30 lat temu...
      • jan_stereo Re: Trzeba unikac smutku 16.07.07, 19:20
        Nie wiem dlaczego ale jest taki jeden rodzaj smutku (taki wynikajacy z samego tylko istnienia),ktory sprawia mi przyjemnosc (i nie uwazam wcale, ze to sprzecznosc) jest to taki smutek zwiekszajacy w nas poczucie nas samych(niekoniecznie z jakas tam analiza,wrecz przeciwnie). Taki smutek wyciszajacy/oczyszczajacy, uwielbiam go wrecz i zanurzam sie w nim godzinami podtrzymujac go w odpowiedniej ilosci i ksztalcie bez tresci wyrazniejszych. Macie tez tak ? Wydaje mi sie, ze wszyscy przezywamy to samo tylko inaczej sie o tym wyrazamy...z grubsza chociaz.
        • krytyk2 Re: Trzeba unikac smutku 16.07.07, 21:15
          z pewnościa jest też taki rodzaj smutku ,o ktorym piszesz/skoro o nim piszesz
          a zasada jest że nie podważamy uczuc innych osób..smile/
          sa smutki beznadziejne,wyrażające żal za bezpowrotnie odeszłymi mozliwościami
          sa smutki spowite w nadzieję,ktora rozświetla obrzeża horyzontu jasniejszą
          obwódką
          sa smutki małe ,spowodowane małą stratą i odwracalnymi sytuacjami
          W smutku- w ktorym obecna jest tęsknota za minionym czasem-nostalgia
          Psychologowie okreslaja smutek jako przedostatnią fazę po utracie,ostatnia jest
          pogodzenie się.Tam gdzie tego pogodzenia sie jest juz dużo i smutek wydaje sie
          pogodniejszy...
          • jan_stereo Re: Trzeba unikac smutku 16.07.07, 21:50
            Juz wiem co to za smutek :")

            On jest polaczony ze stanem niewinnosci, wowczas czujemy sie bardzo ok. wobec otoczenia/bezmiaru istnienia, a jednoczesnie bardzo smutno z racji tej niemoznosci spelnienia sie (nieokreslonej) mimo zrobienia wszystkiego co mozliwe i realne, wobec wlasnej oceny sytuacji.
            Nie chce nam sie walczyc z tym,mamy olbrzymie skupienie na tym(co tez jest przyjemne,smutek generalnie wymaga koncentracji na nim inaczej znika)stanie emocjonalnym,lekka apatia z melancholia sie tu tez wdziera i olbrzymi spokoj,wynikajacy z tej niewinnosci. Nie chce tego analizowac bo sobie to zepsuje i nie bede tego stanu mogl latwo utrzymac nastepnym razem.
            • krytyk2 Re: Trzeba unikac smutku 16.07.07, 21:57
              mnie to co opisujesz kojarzy sie z przezywanymi czasami stanami lagodnej
              rezygnacji i pokory,ze "rzeczywistość jest nie do przerobienia w swojej
              masie".Takie stany zdarzaja mi sie coraz częściej..
              • jan_stereo Re: Trzeba unikac smutku 16.07.07, 22:04
                rezygnacja jest mniej smutna, to jest bardzo gleboki smutek, taki wrecz paralizujacy czlowieka swa sila i stad to takie mocne i ciekawe,tak jakbym niechcacy lapal jakos dodatkowa perspektywe i sie temu przypatrywal dzieki owemu ulamkowi swiadomosci nie zlapanej przez ten smutek,ktora (swiadomosc) to wlasnie sie nim syci miast uciekac. Pokora i rezygnacja sa u mnie znacznie bardziej radosne (wzglednie sie odnoszac) i delikatniejsze..sa bardziej efektem wyeksploatowania sie.
                • e_w_a_g_5 Re: Trzeba unikac smutku 16.07.07, 22:15

              • e_w_a_g_5 Re: Trzeba unikac smutku 16.07.07, 22:13
                w smutku, kiedy nie widac w zasadzie żadnej nadziei, jest poddanie, które jest
                rodzajem wyzwolenia.
                I nie jest to bynajmniej przyzwyczajenie, jak wiekszość uważa, tylko ta jedna,
                jedyna swoista pokora.
                Zastanawiałam sie, czy na dnie tego poddania, nie tkwi jednak jakas nadzieja. To
                trudne, do sprecyzowania.
                Poniewaz całą ewolucje, powyższych stanów, przerabiałam na własnej skórze, moge
                chyba powiedziec, że nigdy nie nastapi, calkowicie końcowy etap, kiedy jest nam
                wszystko jedno.

                Wiec...chyba jest ta nadzieja. A jesli nie, to co?
                Jak nazwac owo pogodzenie, gdy racjonalne przesłanki, wołaja NIE?

                To nie jest ten kokon?
                • krytyk2 Re: Trzeba unikac smutku 16.07.07, 22:25
                  e_w_a_g_5 napisał:

                  > w smutku, kiedy nie widac w zasadzie żadnej nadziei, jest poddanie, które jest
                  > rodzajem wyzwolenia.

                  Twoje słowa przywodzą mi na mysl powiedzenie ,ze przegrana bitwy nie oznacza
                  jeszcze przegranej wojny.Sa pewnie konkretne zdarzenia,mysli, odniesienia,ktore
                  wywołuja uczucie smutku.On jest zaraźliwy i obleka nas całych.Ale przeciez
                  jeszcze nie kończy sie nasze zycie,skończyla sie tylko jakas mozliwośc ,ale
                  jeszcze inne rysuja sie na horyzoncie...
                  Pogodzenie się jest zbawienne,bo przywraca nas do świata zywych.Zaczynamy znowu
                  dostrzegać blask słońca,czujemy znowu zapach trawy,świat traci swoja
                  jednowymiarowośc jaka mial w smutku.
                  • shachar a co to za dziwne uczucie 17.07.07, 15:39
                    ktore ogarnia mnie kiedy klikam n zdrowie i tam Ocean i my w nim, zaraz po
                    Rozstepie Wargi i Podniebieniai Refluxie Moczowym..
                    i jakos wydaje mi sie to wlasciwe miejsce
                    • krytyk2 Re: a co to za dziwne uczucie 17.07.07, 23:34
                      bo byc może przychodzimy tu żeby ukoić swoja duszę,opatrzyc stare rany,nabrać
                      nadziei i otrzymać pokrzepienie
                      nic tak nie leczy jak swiadomośc ,że nie jestesmy sami ze swoimi/czasami
                      dziwacznymi-jak nam sie osobno zdaje/ problemami
                      • shachar ja bym tego nie ubrala w takie slowa 18.07.07, 02:46
                        ja czuje ze nasze tutaj sprawy sa duzo powazniejsze niz zajeczy rozstep wargi i
                        reflux
                        i heine
                        moze wykrzywiam ale w tym momencie czuje sie totalnie wykrzywiona, niech sie
                        mna specjalisci dzieciecy zajma
                        normalnie czuje sie chora, po tym co musialam napisac
                        • e_w_a_g_5 to czujemy razem,sacharoza n/t 18.07.07, 08:44

Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka