krytyk2 20.08.07, 12:20 Dlaczego boimy się bliskich związkow?Czy to nasze kruche i słabe Ja jest zagrożone? Odpowiedz Link Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
e_w_a_g_5 Re: bliskość 20.08.07, 12:49 może nie JA, tylko wolność. Brak gotowości i ochoty, pójścia na kompromisy. Nie chciałabym mieszkac z żadnym partnerem, chce miec swój czas, dla siebie, nie musieć sie dostosowywać, nie tłumaczyc z niczego, otwierac okno, kiedy mam ochote... I nie patrzec na gorsze dni, humory, humorki, chodzic spac o której chce, nie posiadac w końcu obowiazku codziennego dbania o nastroje domowe. Czy to jest kruche JA? Może i tak Odpowiedz Link
shachar Re: bliskość 20.08.07, 15:50 dzieki ludkowie, ze mi przypomnieliscie.. afery o okno, ma byc chlodniej czy cieplej w samochodzie? nigdy wiecej jazd tego typu Odpowiedz Link
e_w_a_g_5 Re: bliskość 20.08.07, 15:58 małż mojej przyjaciółki, miał takie zachowania: jak wracał do domu i okno było otwarte, to je zamykał -jako pierwsza czynnośc wykonywana-. Natomiast, jak okno było zamknięte, to je otwierał. W kazdym razie, cos musial wykonać, taki ruch...żeby podkreślic, swoja obecnośc i zaznaczyć teren. Jak pies Odpowiedz Link
krytyk2 Re: bliskość 21.08.07, 22:02 e_w_a_g_5 napisała: > małż mojej przyjaciółki, miał takie zachowania: jak wracał do domu i > okno było otwarte, to je zamykał -jako pierwsza czynnośc wykonywana-. > Natomiast, jak okno było zamknięte, to je otwierał. > W kazdym razie, cos musial wykonać, taki ruch...żeby podkreślic, > swoja obecnośc i zaznaczyć teren. Jak pies No tak, w tym przejawial się pokaz "kto tu rządzi" Odpowiedz Link
jan_stereo Re: bliskość 20.08.07, 20:03 A bo to jak z tatuazami, wydziarasz sobie fajna kotwice, a po jakims czasie juz nie fajna ale nadal trza ja polerowac...ja preferuje latwo zmywalne wzorki :") Odpowiedz Link
krytyk2 Re: bliskość 20.08.07, 23:01 porownanie bardzo mi sie podoba ale nadal nie wyjasnia dlaczego nam sie tatuaż po pewnym czasie nie podoba...dlaczego coś co jest pożądane/bliskośc/nagle/lub powoli/staje sie odpychajace? Odpowiedz Link
jan_stereo Re: bliskość 20.08.07, 23:14 a to jest dosc proste, dla mnie to tak jak z pozywieniem (i wiele innych mozna by jeszcze zestawien), powiedzmy, ze masz swoja ukochana potrawe, i stalo sie tak, ze tylko ja bedziesz jadl, dzien po dniu, rano w poludnie i kolacyjnie. Smak z czasem spowszednieje, nastepnie zacznie potrawa odpychac,az zatesknimy za innymi smakami... To tak w skrajnym,jaskrawym i jeszcze bardziej przyspieszonym swietle ;") Odpowiedz Link
jan_stereo Mozg 20.08.07, 23:16 jesli chcemy kopac glebiej to dojdziemy, ze mozg z natury lubi roznorodnosc (o ile nie stala mu sie krzywda od niej) to nas popycha do dzialan, dostarcza informacji,pozywia.. Odpowiedz Link
elissa2 Re: bliskość 21.08.07, 11:41 jan_stereo napisał: > dla mnie to tak jak z pozywieniem (i wiele innych mozna > by jeszcze zestawien), powiedzmy, ze masz swoja ukochana potrawe, i stalo sie tak, ze tylko ja bedziesz jadl, dzien po dniu, rano w poludnie i kolacyjnie. Smak z czasem spowszednieje, nastepnie zacznie potrawa odpychac,az zatesknimy za innymi smakami... > Jakieś strasznie ... konsumpcyjne podejście. DD Budujesz dom, Twoja kreatywność działa na najwyższych obrotach, wkładasz w to wiele serca; stale ulepszasz, modernizujesz, konserwujesz ... Pewnie, są i tacy którym się to po jakimś czasie nudzi ... Albo budujesz dom Twoich marzeń ale w pewnym momencie, z lenistwa, przestajesz o niego dbać, zapuszczasz, pozwalasz by stał się ruderą ... I tak bywa ... Odpowiedz Link
krytyk2 Re: bliskość 21.08.07, 12:44 bliskośc daje poczucie bezpieczeństwa,szansę na absolutną transcendencję to zarazem coś w rodzaju skoku na bandżi lub spadochronowego- przekraczasz maksymalnie swój wlasny strach,czujesz że istniejesz na maksa,potwierdzasz swoje istnienie w zwierciadle drugiej osoby czy to może być nudne?z czasem? a może każdy rozumie to inaczej? a co z walorami podanymi przez elisse? Odpowiedz Link
jan_stereo Re: bliskość 21.08.07, 19:55 krytyk2 napisał: > czy to może być nudne?z czasem? > a może każdy rozumie to inaczej? > a co z walorami podanymi przez elisse? Bardzo duzo tu zalezy od tego jak bardzo potrafimy ewoluowac smakowo dla tej drugiej osoby, tak zeby jak najczesciej dac to na co mamy wzajemnie ochote. Jednakze zazwyczaj to wszystko polega na tym, ze obie strony poznaja sie jak lyse konie i wyscig sie konczy, nastepuje czlapanie, a potem stanie w miejscu. Wowczas widok za oknem niemal zawsze ten sam, a i lustro pokazuje niezmiennie ten sam obraz. Elissy walory wymienione sa zazwyczaj okresem pierwszym, rzadko widuje sie takie dynamiczne podejscie wobec siebie po dluzszym okresie. Odpowiedz Link
krytyk2 Re: bliskość 21.08.07, 21:54 jan_stereo napisał: > Bardzo duzo tu zalezy od tego jak bardzo potrafimy ewoluowac smakowo dla tej dr > ugiej osoby, tak zeby jak najczesciej dac to na co mamy wzajemnie ochote. Jedna > kze zazwyczaj to wszystko polega na tym, ze obie strony poznaja sie jak lyse ko > nie i wyscig sie konczy, nastepuje czlapanie, a potem stanie w miejscu. Wowczas > widok za oknem niemal zawsze ten sam, a i lustro pokazuje niezmiennie ten sam > obraz. > Elissy walory wymienione sa zazwyczaj okresem pierwszym, rzadko widuje sie taki > e dynamiczne podejscie wobec siebie po dluzszym okresie. Więc dania należy urozmaicać,te same elementy menu podawać w różnych konfiguracjach-na podobieństwo róznych kuchni świata,gdzie ten sam kurczak może byc podany na 1000 różnych sposobów? A co zrobić z bliskością daną nam przez los ze strony rodziców ,braci,dzieci?A co myslisz o potrzebie bezwarunkowej akceptacji obecnej w bliskości? Odpowiedz Link
jan_stereo Re: bliskość 21.08.07, 22:01 krytyk2 napisał: > Więc dania należy urozmaicać,te same elementy menu podawać w różnych > konfiguracjach-na podobieństwo róznych kuchni świata,gdzie ten sam > kurczak może byc podany na 1000 różnych sposobów? Dokladnie tak mysle,i to, plus przerwy dzieki innym znajomosciom, dzialaniom,pasjom... > A co zrobić z bliskością daną nam przez los ze strony > rodziców ,braci,dzieci? To sie rozwiazuje dosc latwo w chwili odejscia z domu i zaczecia zycia na wlasna reke,jakos tak nagle meczacy brat/siostra, zrzedzaca mama/tata odzyskuja blask i inne proporcje...z minusow robia sie plusy... >A co myslisz o potrzebie bezwarunkowej akceptacji obecnej w bliskości? Nie ma bezwarunkowej akceptacji, jest tylko akceptacja, ktorej niemal zadne warunki nie zastopuja :") Odpowiedz Link
krytyk2 Re: bliskość 21.08.07, 22:11 jan_stereo napisał: > Nie ma bezwarunkowej akceptacji, jest tylko akceptacja, ktorej niemal zadne war > unki nie zastopuja :") Czy w swoich związkach udało Ci sie kiedyś dotrzeć do tego "ktorej niemal zadne war > unki nie zastopuja"? I wtedy byłeś bardziej biorcą czy bardziej dawcą tej akceptacji? Odpowiedz Link
jan_stereo Re: bliskość 21.08.07, 22:18 krytyk2 napisał: > Czy w swoich związkach udało Ci sie kiedyś dotrzeć do tego "ktorej > niemal zadne warunki nie zastopuja"? Problem w tym, ze zalezy na jakim etapie, na poczatku nie zadne warunki nam do glowy nie przychodza(tak bywa), bo jest tak dobrze to po co sie zastanawiac/analizowac. Odpowiadajac wprost, to mialem tak, kiedy na 'chlodno' wycenilem, ze w realnym swiecie, to, co mi przychodzilo do glowy jako 'warunek' nie przeszkodzil/ nie przeslonil calkowicie zalet wynikajacych z owej akceptacji. > I wtedy byłeś bardziej biorcą czy bardziej dawcą tej akceptacji? Dawca,ktorego akceptacja byla rowniez akceptowana (dostrzegana) przez druga strone,jako moja zaleta/wada... Odpowiedz Link
elissa2 Re: bliskość 21.08.07, 22:55 jan_stereo napisał: > > Bardzo duzo tu zalezy od tego jak bardzo potrafimy ewoluowac > smakowo dla tej drugiej osoby, tak zeby jak najczesciej dac to na > co mamy wzajemnie ochote. > Gdy dwie osoby łączą silne uczucia, miłości, i przyjaźni równocześnie, gdy są sobie bardzo drodzy, są bardzo silnie zmotywowani. Przyjemność sprawiona partnerowi/partnerce sprawia przyjemność sprawiającemu ją. )) Nawet gdy zdecydujesz się pójść na kompromis, masz satysfakcję. Tak więc niekoniecznie oboje muszą mieć równie wielką ochotę na to samo bo to prawie nigdy nie ma miejsca. > Jednakze zazwyczaj to wszystko polega na tym, ze obie strony poznaja sie jak lyse konie > Ależ to jest wielki plus! > > i wyscig sie konczy, > O wyścigu w ogóle nie ma mowy; jeśli w grę wchodzi jakiś wyścig to jest to smutna pomyłka > > nastepuje czlapanie, a potem stanie w miejscu. > Wcale nie musi. Życie niesie ze sobą nieskończoną ilość opcji, sytuacji ... Związek wkracza w kolejne fazy ... > > Wowczas widok za oknem niemal zawsze ten sam, a i lustro pokazuje > niezmiennie ten sam obraz. > To może być wielką zaletą: stabilizacja, bezpieczeństwo, opoka ... > > Elissy walory wymienione sa zazwyczaj okresem pierwszym, rzadko > widuje sie takie dynamiczne podejscie wobec siebie po dluzszym > okresie. > No to nie wiem ... Może ja w Utopii jakiejś żyję ... Z mojego otoczenia: 62 lata razem i dopóki śmierć ich nie rozłączyła nigdy nie mieli siebie dość; 60 lat; 55, 43, 38, 37, 36, 34 i ci zupełnie niedawno wreszcie wzięli ślub, 32, 31, 30, 29, 28 - 3 pary, 25, 23 i jeszcze się nie pobrali DD, 20 ............ itd. To realne osoby, które dobrze znam. A uczciwie wymieniłam tu te, które świetnie się zgrały i wzajemnie się uzupełniają. Odpowiedz Link
jan_stereo Re: bliskość 21.08.07, 23:18 elissa2 napisała: > Gdy dwie osoby łączą silne uczucia, miłości, i przyjaźni > równocześnie, gdy są sobie bardzo drodzy, są bardzo silnie > zmotywowani. Przyjemność sprawiona partnerowi/partnerce sprawia > przyjemność sprawiającemu ją. )) Tak, to oczywiste, to jest wlasnie nasz egoizm, ten mily ;') > Nawet gdy zdecydujesz się pójść na kompromis, masz satysfakcję. Tak > więc niekoniecznie oboje muszą mieć równie wielką ochotę na to samo > bo to prawie nigdy nie ma miejsca. Nie pisalem,ze maja chciec tego samego, a jedynie dostarczac sobie tego, czego obydwoje chca, a co nie musi byc tym samym.. > Ależ to jest wielki plus! No akurat, nie zawsze (plus taki ze bywa uzyteczne/wygodne), moze wiesz dlaczego nie jestesmy dla siebie tak atrakcyjni jak dla osob obcych, bo znamy samych siebie doskonale. Nie ma wiec, jakze fajnych, elementow milego zaskoczenia ;") > O wyścigu w ogóle nie ma mowy; jeśli w grę wchodzi jakiś wyścig to > jest to smutna pomyłka Zamiast wyscig, dajmy na to bieg/gonitwa, zeby sie tak nie kojarzylo. > > nastepuje czlapanie, a potem stanie w miejscu. > Wcale nie musi. Życie niesie ze sobą nieskończoną ilość opcji, > sytuacji ... Związek wkracza w kolejne fazy ... To czlapanie symbolizuje tempo wytwarzania atrakcyjnosci partnerow wzgledem siebie. > > Wowczas widok za oknem niemal zawsze ten sam, a i lustro pokazuje > > niezmiennie ten sam obraz. > To może być wielką zaletą: stabilizacja, bezpieczeństwo, opoka ... Ten sam obraz moze miec wiele recenzji jak i recenzentow, dla mnie stabilizacja i bezpieczenstwo jakos wcale nie kojarzy sie z zamrozonym widokiem. Poniewaz jest to fundament pozwalajacy dzialac dynamicznie, brak bezpieczenstwa nakazuje ostroznosc,bo brak jest stabilizacji. > No to nie wiem ... Może ja w Utopii jakiejś żyję ... > Z mojego otoczenia: 62 lata razem i dopóki śmierć ich nie rozłączyła > nigdy nie mieli siebie dość; 60 lat; 55, 43, 38, 37, 36, 34 i ci > zupełnie niedawno wreszcie wzięli ślub, 32, 31, 30, 29, 28 - 3 pary, 25, 23 i jeszcze się nie pobrali DD, 20 ............ itd. To > realne osoby, które dobrze znam. A uczciwie wymieniłam tu te, które > świetnie się zgrały i wzajemnie się uzupełniają. To sa liczby ile lat z soba spedzili czy ile maja lat ci ludzie w zwiazkach ? Ja rowniez moge wuymienic tyle samo liczb zadowolonych par (chociaz nikt nie wie co oni sobie mysla), ale wielokrotnie wiecej znam takich,ktore zakonczyly bieg dosc szybko.. Tu chodzi o proporcje. Odpowiedz Link
elissa2 Re: bliskość 21.08.07, 23:54 jan_stereo napisał: > elissa2 napisała: > > > Ależ to jest wielki plus! > > No akurat, nie zawsze (plus taki ze bywa uzyteczne/wygodne), moze wiesz dlaczego nie jestesmy dla siebie tak atrakcyjni jak dla osob obcych, bo znamy samych siebie doskonale. > Wydaje mi się, że tacy co sami w sobie tak bardzo zakochani są niezwykle trudnymi partnerami w związku. Zgodzisz się z tym? Wobec tego to, że znamy swoje minusy, słabości, "ułomności" daje nam tę szczyptę ... pokory - jednej z wielu ingrediencji ... Dlaczego Ci wielcy, piękni, sławni, utalentowani, prawie idealni mają takie wielkie problemy w stworzeniu trwałego związku? No dlaczego, hę? Czy partner miałby być pod każdym względem ideałem? Przerażałoby mnie coś takiego. Ciebie nie? A tak ... w tym jest dobry, w tamtym dobry, a w tym ... słodka pierdołka. > > Nie ma wiec, jakze fajnych, elementow milego zaskoczenia ;") > Są, są ... )) Jest ich tak wiele - człowiek pokomplikowana istota przecież a i z lekka zmienia się stale i do końca życia ciągle uczy się czegoś nowego - że i po 20-tu latach nadal może Cię mile zaskakiwać. Odpowiedz Link
jan_stereo Re: bliskość 22.08.07, 00:13 elissa2 napisała: > Wydaje mi się, że tacy co sami w sobie tak bardzo zakochani są > niezwykle trudnymi partnerami w związku. Zgodzisz się z tym? Poczucie atrakcyjnosci wynikajace z niepoznania siebie, nie jest tym samym co samoumilowanie.A do zdania wyzej, to mozna zaryzykowac taka teorie. > Wobec tego to, że znamy swoje minusy, słabości, "ułomności" daje nam > tę szczyptę ... pokory - jednej z wielu ingrediencji ... Ja tu mam na mysli wszystko, nie tylko minusy,ale kazdy najdrobniejszy szczegolik zachowawczy i wygladowy, te pekniecia z pozoru atrakcyjne itp. > Dlaczego Ci wielcy, piękni, sławni, utalentowani, prawie idealni > mają takie wielkie problemy w stworzeniu trwałego związku? No > dlaczego, hę? Pewnie dlatego,ze ci brzydcy,nieznani,kompletnie nie idealni i mali we wszystkim tez je maja.. > Czy partner miałby być pod każdym względem ideałem? Przerażałoby > mnie coś takiego. Ciebie nie? To zalezy pod jakim kazdym wzgledem, jesli moim (a to znaczy,iz mozliwe, ze tylko dla mnie), to wrecz przeciwnie, taki partner bylby bardzo ok. W idealnosci tej,ktora masz na mysli cecha ujemna jest wlasnie wynikajaca z niej przewidywalnosc, a to wydaje sie byc nieatrakcyjne. > A tak ... w tym jest dobry, w tamtym dobry, a w tym ... słodka > pierdołka. To jest wlasnie ideal dla tego kto tak na to patrzy :") > Jest ich tak wiele - człowiek pokomplikowana istota przecież a i z > lekka zmienia się stale i do końca życia ciągle uczy się czegoś > nowego - że i po 20-tu latach nadal może Cię mile zaskakiwać. Juz nie dzis, ale napisal bym Ci analize takich zwiazkow wieloletnich, naturalnie z moich obserwacji,ale tam sie dzieje rzeczy przedziwne. Moze nie byc milosci, a pojawi sie w to miejsce wygoda,moze nie byc roznorodnosci, ale tym zadowoli sie zmeczenie... to czuwaj Odpowiedz Link
elissa2 Re: bliskość 22.08.07, 00:32 jan_stereo napisał: > > Juz nie dzis, ale napisal bym Ci analize takich zwiazkow wieloletnich, naturalnie z moich obserwacji, ale tam sie dzieje rzeczy przedziwne. Moze nie byc milosci, a pojawi sie w to miejsce wygoda,moze nie byc roznorodnosci, ale tym zadowoli sie zmeczenie... > Napisz ... jutro, pojutrze, za 5 dni, kiedyś ... To ciekawe. Chętnie poczytam. Ja też znam bardzo wiele, bardzo różnorodnych ... konfiguracji. To przecież zrozumiałe, ta różnorodność. (To tylko na przyrządzenie bezpiecznej potrawy z ryby fugu jest jedna recepta, której trzeba się ściśle trzymać, ) > > to czuwaj > Dobrej Nocy Odpowiedz Link
e_w_a_g_5 Re: bliskość 22.08.07, 08:46 tych wyuczonych receptur, trzymają sie sie ludzie, którzy mają podswiadomie zakodowany prawidłowy system na siebie Nie musza sie uczyc, bo maja instynkt Nie musza pytać, bo wiedzą Nie musza szukać, bo znaleźli Nie muszą wątpić, bo czują Maja jeden wytyczony cel "utrzymać prawidłową równowagę" i wszelkie działania, jej podporzadkowują Ta jedna wielka i zbilansowana ZGODA, na wszystko, co prawidłowe. Nazywa sie to WIERNOŚĆ zasadom i z tym się rodzi, albo i nie Odpowiedz Link
krytyk2 Re: bliskość 22.08.07, 15:07 e_w_a_g_5 napisała: > tych wyuczonych receptur, trzymają sie sie ludzie, którzy mają > podswiadomie zakodowany prawidłowy system na siebie > Nie musza sie uczyc, bo maja instynkt > Nie musza pytać, bo wiedzą > Nie musza szukać, bo znaleźli > Nie muszą wątpić, bo czują > Maja jeden wytyczony cel "utrzymać prawidłową równowagę" i wszelkie > działania, jej podporzadkowują > Ta jedna wielka i zbilansowana ZGODA, na wszystko, co prawidłowe. > Nazywa sie to WIERNOŚĆ zasadom i z tym się rodzi, albo i nie Z pierwszą częścią Twpojej wypowiedzi zgodziłem sie całkowicie,wyobraziłem sobie or razu typ człowieka opisanego przez Ciebie.no i wlaśnie ta moja wyobraźnia zablokowała mi akceptacje następnej części Twojego tekstu:"> Maja jeden wytyczony cel "utrzymać prawidłową równowagę" i wszelkie > działania, jej podporzadkowują > Ta jedna wielka i zbilansowana ZGODA, na wszystko, co prawidłowe" Otóż,wydaje mi sie,że ten typ ludzi należy do bardzo egoistycznej grupy ,dla ktorej nie ma znaczenia "prawidłowość"/w sensie moralnym/,lecz korzyśc wlasna.Instynktownie przypasowujący sie do życia i okoliczności typ to dla mnie jednostka wysoce egoistyczna i amoralna.Uważam ,że w zyciu jest duzo takich suytuacji ,w ktorych sam instynkt nie wystarcza.Ale zgodzę się z Tobą ,że jest to typ reakcji wielce atrakcyjny i czasem zazdroszczę takim ludziom prostoty postępowania i zasad Odpowiedz Link
elissa2 Re: bliskość 22.08.07, 00:14 jan_stereo napisał: > To sa liczby ile lat z soba spedzili czy ile maja lat ci ludzie w zwiazkach ? > Tak, tyle lat są w udanych związkach. (zalegalizowanych lub nie) Znam ich bardzo dobrze więc odważę się stwierdzić, że wiem co oni sobie myślą. > > Ja rowniez moge wuymienic tyle samo liczb zadowolonych par > (chociaz nikt nie wie co oni sobie mysla), ale wielokrotnie wiecej > znam takich, ktore zakonczyly bieg dosc szybko.. > I tak bywa. Niektórym braknie cierpliwości, woli walki z przeciwnościami bo te przecież zawsze są. Nikt nie powiedział, że to będzie niekończąca się sielanka. > > Tu chodzi o proporcje. > Widocznie ja mam tego farta, mając do czynienia z takimi korzystnymi proporcjami, dobrymi wzorcami. Odpowiedz Link
jan_stereo Re: bliskość 21.08.07, 20:07 elissa2 napisała: > Budujesz dom, Twoja kreatywność działa na najwyższych obrotach, > wkładasz w to wiele serca; stale ulepszasz, modernizujesz, > konserwujesz ... Mnie sie znudzi moja kreatywnosc i najwyzsze obroty, zapalam za wolnymi i bezmyslnoscia, z domem to pol biedy bo sobie od niego odpoczne kiedy zechce ,ale ciezej od drugiego czlowieka, jemu ciezej.. > Pewnie, są i tacy którym się to po jakimś czasie nudzi ... sa ;") > Albo budujesz dom Twoich marzeń ale w pewnym momencie, z lenistwa, > przestajesz o niego dbać, zapuszczasz, pozwalasz by stał się > ruderą ... I tak bywa ... Bywa ze z lenistwa, bywa ze z potrzeby odmiany od czynienia odmiany domowej, i ja sie poruszam po tym ostatnim. Chociaz to ze sie cos/ktos nudzi to nic zlego, pytanie jest na jak dlugo.. Odpowiedz Link
krytyk2 Re: bliskość 21.08.07, 21:44 jan_stereo napisał: > elissa2 napisała: > > > > Budujesz dom, Twoja kreatywność działa na najwyższych obrotach, > > wkładasz w to wiele serca; stale ulepszasz, modernizujesz, > > konserwujesz ... > > Mnie sie znudzi moja kreatywnosc i najwyzsze obroty, zapalam za wolnymi i bezmy > slnoscia, z domem to pol biedy bo sobie od niego odpoczne kiedy zechce ,ale cie > zej od drugiego czlowieka, jemu ciezej.. Może klucz leży w jak najczęstszym odpoczywaniu od siebie-tak by związek nie stal sie więzieniem i dusznym pomieszczeniem ,w ktorym zaczyna brakować powietrza a zaczął byc tym czym wg marzeń i docelowo powinien być-upragnioną przystanią dwojga wolnych ludzi... Odpowiedz Link
jan_stereo Re: bliskość 21.08.07, 21:55 Stad wlasnie niejedna przyjazn jest trwalasza od wielu malzenstw/zwiazkow, wlasnie dzieki temu naturalnemu odpoczynkowi od siebie,a przykladowo malzenstwa w 'zrownowazonych czasowo' delegacjach, rozjazdach, bardzo fajnie sie nakrecaja na siebie dzieki temu... Odpowiedz Link
krytyk2 Re: bliskość 21.08.07, 22:13 jan_stereo napisał: > Stad wlasnie niejedna przyjazn jest trwalasza od wielu malzenstw/zwiazkow, wlas > nie dzieki temu naturalnemu odpoczynkowi od siebie,a przykladowo malzenstwa w ' > zrownowazonych czasowo' delegacjach, rozjazdach, bardzo fajnie sie nakrecaja na > siebie dzieki temu... Czy zatem można wysnuć wniosek ,że największym zagrożeniem dla bliskości jest kompulsywne pragnienie bliskości("zaraz!natychmiast! na maksa!bez wytchnienia!")? Odpowiedz Link
jan_stereo Re: bliskość 21.08.07, 22:24 krytyk2 napisał: > Czy zatem można wysnuć wniosek ,że największym zagrożeniem dla > bliskości jest kompulsywne pragnienie bliskości("zaraz!natychmiast! > na maksa!bez wytchnienia!")? Najwiekszym zagrozeniem jest to,kiedy juz po powyzszej akcji dojdzie do nasycenia sie soba chwilowego (takie szybkie zaspokojenie wielkiego glodu),obu partnerom/partnerkom/partnerowi i partnerce/ nie przychodzi nic innego do glowy niz dalsza bliskosc,niejako z urzedu niz z inspiracji na wspolna zabawe. Najwazniejszy jest ten czas 'po',jak jest to tylko 'pustka dnia codziennego' to ona wszystko wessie jak czarna dziura....Warto wiec umiec myslec tak(jak u gory podales) o wielu,wielu innych rzeczach,najlepiej naprzemiennie.. Odpowiedz Link
krytyk2 Re: bliskość 21.08.07, 22:34 jan_stereo napisał: > > Najwiekszym zagrozeniem jest to,kiedy juz po powyzszej akcji dojdzie do nasycen > ia sie soba chwilowego (takie szybkie zaspokojenie wielkiego glodu),obu partner > om/partnerkom/partnerowi i partnerce/ nie przychodzi nic innego do glowy niz da > lsza bliskosc,niejako z urzedu niz z inspiracji na wspolna zabawe. Najwazniejsz > y jest ten czas 'po',jak jest to tylko 'pustka dnia codziennego' to ona wszystk > o wessie jak czarna dziura.... Zgadzam się z Tobą całkowicie,właściwie rozwinąłeś ładnie to co ja założylem skrotowo pod pojęciem kompulsywności,bo kompulsywnośc jest zwierzeciem żarłocznym i pożera wszytko nawet w dalej polożonych punktach czasu.. Odpowiedz Link
7zahir Re: bliskość 21.08.07, 23:58 krytyk2 napisał: > jan_stereo napisał: > > > > > Najwiekszym zagrozeniem jest to,kiedy juz po powyzszej akcji > dojdzie do nasycen > > ia sie soba chwilowego (takie szybkie zaspokojenie wielkiego > glodu),obu partner > > om/partnerkom/partnerowi i partnerce/ nie przychodzi nic innego do > glowy niz da > > lsza bliskosc,niejako z urzedu niz z inspiracji na wspolna zabawe. > Najwazniejsz > > y jest ten czas 'po',jak jest to tylko 'pustka dnia codziennego' > to ona wszystk > > o wessie jak czarna dziura.... > > Zgadzam się z Tobą całkowicie,właściwie rozwinąłeś ładnie to co ja > założylem skrotowo pod pojęciem kompulsywności,bo kompulsywnośc jest > zwierzeciem żarłocznym i pożera wszytko nawet w dalej polożonych > punktach czasu..> Pytanie ...do czego Ci ona? Co chcesz nia zastapic ? Odpowiedz Link
krytyk2 Re: bliskość 22.08.07, 15:24 masz na mysli kompulsywność?toć wlasnie mówię,że ona jest sprawcą przedwczesnego wypalania sie związku...tak jak łapczywośc w jedzeniu prowadzi do niestrawności i wymiotów-co potem niedobrze kojarzy się z tym co zjedliśmy/pamietny napój brzoskwiniowy,ktory posluzyl mi kiedyś za popitkę czystej omijalem potem przez lata wielkim lukiem../ Odpowiedz Link
7zahir Re: bliskość 22.08.07, 15:31 krytyk2 napisał: > masz na mysli kompulsywność?toć wlasnie mówię,że ona jest sprawcą > przedwczesnego wypalania sie związku...tak jak łapczywośc w jedzeniu > prowadzi do niestrawności i wymiotów-co potem niedobrze kojarzy się > z tym co zjedliśmy/pamietny napój brzoskwiniowy,ktory posluzyl mi > kiedyś za popitkę czystej omijalem potem przez lata wielkim > lukiem../ Wiesz, ze ja to wiem. Sam odpowiedz sobie na pytanie, co Ty znieczulasz swoim kompulsywnym zachowaniem ? Odpowiedz Link
7zahir Re: bliskość 21.08.07, 01:00 krytyk2 napisał: > porownanie bardzo mi sie podoba ale nadal nie wyjasnia dlaczego nam > sie tatuaż po pewnym czasie nie podoba...dlaczego coś co jest > pożądane/bliskośc/nagle/lub powoli/staje sie odpychajace?> Bo nagle okzuje sie, ze upiekszalismy partnera naszymi oczekiwniami, a kiedy te okazaly sie mrzonka, prysl czar..przez nasze czlowieczenstwo ) Odpowiedz Link
kryskaedka Re: bliskość 21.08.07, 15:02 co to jest bliski zwiazek? czy to ze kogos kocham, mam z nim dziecko, mieszkam z nim i nie nudze sie...pomagamy sobie ... i rozsmieszamy...? czego tu sie bac? proszę wytłumaczcie mi ... bo przeciez praca i kontakty z innymi ludzmi powodują ze ten tatuaz "na stałe" wcale sie nie nudzi.. Jasiu Odpowiedz Link
e_w_a_g_5 Re: bliskość 21.08.07, 15:17 dla Ciebie, jet to proste. Ale mozesz mi wierzyc, że często, proste to nie jest Odpowiedz Link
kryskaedka Re: bliskość 21.08.07, 16:04 e_w_a_g_5 napisała: > dla Ciebie, jet to proste. Ale mozesz mi wierzyc, że często, > proste to nie jest Ewciu ja tez nie mialam prosto..ale se wyprostowalam ..bo krzywo chodzic nie lubie.. trzeba zmienic partnera jak ci krzywi lub krzywdzi.. i bliskosc wtedy nie jest zagrozeniem.. tylko czyms milym Odpowiedz Link
e_w_a_g_5 Re: bliskość 21.08.07, 16:15 nie lubiem bliskości, czułosci i spoufalania. Tak jak jest, dobrze jest Odpowiedz Link
kryskaedka Re: bliskość 21.08.07, 16:22 twoj wybor Ewo... kurde czy ktos tu jest szczesliwy? Odpowiedz Link
krytyk2 Re: bliskość 21.08.07, 17:08 może chodzi o poczucie samotności,ktore sie ma- mimo że pozostaje się w związku? duża,mała samotność,samotnośc cząstkowa,partner od kilku spraw-a od innych-nie...,brak poczucia pełni...,brak poczucia całkowitego zrozumienia...coś jeszcze? Odpowiedz Link
kryskaedka Re: bliskość 22.08.07, 12:30 krytyku....czyzby cos sie zmienilo w twoim zwiazku? ..tak niedawno pisales ze jest cudownie i ze Ona nauczyla Cie nie bac sie bliskosci.. ja czulam sie samotna gdy paco mial te delegacje .. wtedy siedzialam w domu i smecilam na necie.. ale po tych wakacjach mam fajne kolezanki dziaciate i w moim wieku .. spotykam sie z nimi...sobie gadamy fajnie o pierdołach... nie oczekuje od meza ze wypelni mi swiat w 100% ..o nie!!! to by bylo faktycznie jak wiezienie w bliskosci... i przeciez nikt cie w pelni nie zrozumie.... bo nie jest Tobą..partner to odrebna istota.. kompletnie inna.. ktora lubisz i koczasz.. ale zeby zaraz sie tam splatywac aby poczuc pelnie zwiazku.. ja sie ciesze ze paco jest mi wierny i lojalny..choc jest bardzo atrakcyjnym facetem i moglby wiele.. ale wie ze stracilby zbyt duzo..jest tez kumplem burym z ktorym sie dobrze bawie..nie potrzebne mi poczucie pelni zwiazku... i wcale nie martwie sie tym ze mnie do konca nie rozumie.. jestem kobietą ,..a facet nie zrozumie do konca kobiety i odwrotnie Odpowiedz Link
jan_stereo Re: bliskość 22.08.07, 17:34 kryskaedka napisała: > jestem kobietą ,..a facet nie zrozumie do konca kobiety i odwrotnie Mnie to ciekawi, pytanie czy kobieta zrozumie kobiete, a mezczyzna mezczyzne, mozliwe ze danej plci ogolnie (bo w szczegolach bywa, ze niejedna kobieta bardziej rozni sie od drugiej kobiety niz od konkretnych mezczyzn) latwiej rozumiec swoja plec,ale kiedy nastepuje wymiana informacji to niekoniecznie tak musi byc. Wowczas zalezy od elastycznosci pojmowania naszych umyslow, no na zasadzie, ze rozumiemyu potrzeby naszego psa,jednoczesnie psem nie bedac :")) Odpowiedz Link
jan_stereo Re: bliskość 21.08.07, 21:56 kryskaedka napisała: > kurde czy ktos tu jest szczesliwy? Ja ;") Odpowiedz Link
jan_stereo Re: bliskość 21.08.07, 19:58 kryskaedka napisała: > czego tu sie bac? proszę wytłumaczcie mi ... bo przeciez praca i > kontakty z innymi ludzmi powodują ze ten tatuaz "na stałe" wcale > sie nie nudzi.. Jasiu To czemu jeszcze kilka miesiecy temu tak Paco/Ty smecil i wygladaliscie jak wytarte tautaze, ze tak dosadnie wywale. To ze znowu znalezliscie odskocznie od siebie samych pozwalajaca Wam sie wyluzowac wzajemnie to trzeba nazwac dobrym przypadkiem. Sama przyznaj ze moglo sie wielokrotnie potoczyc inaczej... Odpowiedz Link
e_w_a_g_5 Re: bliskość 21.08.07, 20:07 wszystko się nudzi, wszystko powszednieje, brakuje z czasem tego czegos niezbednego, by sie nie dac monotonii. Pewnie m.in.dlatego małżenstwo, wspólne łoże, wspólny kibel i umywalka, sa odstraszajace. Spróbowalam kiedys i nie spodobało mi sie... Odpowiedz Link
kryskaedka Re: bliskość 24.08.07, 09:25 Jasiek napisales: To czemu jeszcze kilka miesiecy temu tak Paco/Ty smecil i wygladaliscie jak wytarte tautaze, ze tak dosadnie wywale. To ze znowu znalezliscie odskocznie od siebie samych pozwalajaca Wam sie wyluzowac wzajemnie to trzeba nazwac dobrym przypadkiem. Sama przyznaj ze moglo sie wielokrotnie potoczyc inaczej... tak przyznaje ..ale to nie byla wina znudzenia czy leku przed bliskosia..tylko błedow z mojej strony to: skupienie sie na dziecku w prawie 100 % a maz sluzyl do robienia zakupow, zmywania, sprzatania itp..bylam jedzowata odwalilo mi po porodzie...no i pochodze z rozbitej rodziny gdzie mama wychowala nas sama..nie mialam dobrego przykladu: kim jest facet w rodzinie..myslalam ze zapewniaczem wszystkiego...prawda jakie glupie to jest tak jak paco opisal w blogu..ziazek jest jak splyw kajakowy..i wlasnie po 6 latach mielismy zwalone drzewo ..pod ktorym trzebabylo przeplynac w miare sprawnie aby sie w lepetyny nie walnac..a wiry i silny nurt byly ..oj byly!! no i jeszcze masz dzieciaka na pokladzie i trzeba tak zgrac ruchy aby ten sie nie polapal do konca ze rodzice maja problem...no ale przeplynelismy i teraz rzeczka plynie przez lakę, gdzie cieplo i spokojnie sie zrobilo Odpowiedz Link
kryzolia Re: bliskość 22.08.07, 14:34 Z tą bliskością to jest troche oszukaństwo. Człowiek tak naprawde w życiu w najważniejszych chwilach jest sam, gdy sie rodzi, umiera, cierpi... nikt nie może go w tym zastąpić. Byc z kimś i nie dusić się od nadmiaru bliskości - konieczne jest zachowanie odrobiny własnej wolności, coś własnego, tylko dla siebie, jakieś myśli, wspomnienia.....w parze trzeba umieć być.. Odpowiedz Link
krytyk2 Re: bliskość 22.08.07, 14:54 Życie człowieka to nie tylko życie świadome.W łonie matki rozwijamy się i czujemy i niektorzy twierdzą ,że juz tam powstają zreby naszego ja.Pierwotne czucie ludzkie jest więc związane raczej z poczucienm jedności i wspólnoty.Gdy umieramy rozpaczliwą potrzebę jedności z kimś przenosimy na istotę wyobrażonego Boga. Samotnośc,uczucie ktore nam często towarzyszy, należy do uczuć nieprzyjemnych,więc niejako nienaturalnych.Chcielibyśmy raczej być z kimś niż sami. Odpowiedz Link
kryskaedka Re: bliskość 22.08.07, 15:07 zgadza sie.. zawsze twierdziłam ze jesli ktos wybiera samotnosc to robi sobie krzywde.. bo czlowiek samotny popada w depresje i inne szalenstwa... nie koniecznie musi byc to zwiazek milosny..moze byc przyjacielski..wazne aby miec do kogo gebunie rozdziawic lub wyplakac sie ..lub pobrykac.. samotnosc w tłumie to jest ciekawe zagadnienie.. Odpowiedz Link
krytyk2 Re: bliskość 22.08.07, 15:17 jesli przesledzić rozwoj spoleczny,to pojęcie wolności jako sztandar pojawilo sie też późno/licząc rozwój homo sapiens/bo dopiero wraz z rozwojem kapitalizmu i wolności stricte ekomomicznej gdzieś ok XVI- XVII wieku.Więć gatunek przebył tę samą drogę ,ktorą przebywa jednostka.Ale postępująca atomizacja społeczna nie wyklucza tendencji odwrotnych -odnawiania się różnego rodzaju wspólnot ,jako reakcji na rozbicie i samotnośc wlasnie... Odpowiedz Link
kryskaedka Re: bliskość 22.08.07, 15:36 jak bedziesz zakladal jakas wspolnote to my z pacusiem sie zapisujemy a wdzydze przepikne były Odpowiedz Link
krytyk2 Re: bliskość 22.08.07, 15:44 prawda,że piękne?!Można sie "w nich" zgubić jak w wielkim mieście Odpowiedz Link
kryskaedka Re: bliskość 22.08.07, 15:55 a niedaleko jest rzeczka ktorą zrobilismy splyw kajakowy.. mowie Ci kochany .... fajosko było))!! Odpowiedz Link
7zahir Re: bliskość 22.08.07, 15:38 kryskaedka napisała: > zgadza sie.. zawsze twierdziłam ze jesli ktos wybiera samotnosc to > robi sobie krzywde.. bo czlowiek samotny popada w depresje i inne > szalenstwa... > Generalizujesz, albo jestem wyjatkiem od tej reguly. Daleko mi do depresji i szalenstwa. Odpowiedz Link
kryskaedka Re: bliskość 22.08.07, 15:52 albo jestes wyjatkiem..albo masz fajnych przyjaciol w realu ..bo nie wierze ze taka sympatyczna osoba sama siedzi w domu dniami i nocami Odpowiedz Link
7zahir Re: bliskość 23.08.07, 01:50 kryskaedka napisała: > albo jestes wyjatkiem..albo masz fajnych przyjaciol w realu ..bo > nie wierze ze taka sympatyczna osoba sama siedzi w domu dniami i > nocami> )))) My home is my castle )) Lubie jego cisze, po dniu pracy z ludzmi i wypadach od czsu do czasu do ludzi Odpowiedz Link
kryskaedka Re: bliskość 23.08.07, 09:10 i wypadach od czsu do czasu do ludzi no własnie...kazdy daje sobie dawke bliskosci spolecznej jaka potrzebuje...jesli czujesz sie szczesliwa to znaczy ze dawka jest wystarczajaca Odpowiedz Link
elissa2 Re: bliskość 22.08.07, 15:33 krytyk2 napisał: > Dlaczego boimy się bliskich związkow? > Czy to nasze kruche i słabe Ja jest zagrożone? > Muszę się do czegoś przyznać ... Od pierwszej chwili, gdy odkryłam ten wątek (a był on wtedy w powijakach jeszcze ...) strasznie mnie korci by zapytać: "A boimy się bliskich związków?" Odpowiedz Link
krytyk2 Re: bliskość 22.08.07, 15:43 elissa2 napisała: > krytyk2 napisał: > > > Dlaczego boimy się bliskich związkow? > > Czy to nasze kruche i słabe Ja jest zagrożone? > > > Muszę się do czegoś przyznać ... > Od pierwszej chwili, gdy odkryłam ten wątek (a był on wtedy w > powijakach jeszcze ...) strasznie mnie korci by zapytać: > "A boimy się bliskich związków?" > Z moich doświadczeń/na sobie i innych.../wynika -że tak.I to na wiele różnych sposobów ten lęk wychodzi.Weźmy taką niechęć/a to zadeklarowalo tu kilka osob/.Uważasz ,że niechęć to tylko niechęć? Dla mnie niechęc jest zawoalowanym lękiem.Pytanie jest tylko czego konkretnie kazdy z nas sie boi... Odpowiedz Link
elissa2 Re: bliskość 22.08.07, 16:07 krytyk2 napisał: > > Z moich doświadczeń/na sobie i innych.../wynika -że tak.I to na > wiele różnych sposobów ten lęk wychodzi.Weźmy taką niechęć/a to > zadeklarowalo tu kilka osob/.Uważasz ,że niechęć to tylko niechęć? > Dla mnie niechęc jest zawoalowanym lękiem.Pytanie jest tylko czego > konkretnie kazdy z nas sie boi... > Introwertyk to ... wiadomo. A ekstrawertyk??? Ja się nie boję bliskości. Ba, wręcz żyć bym bez niej nie potrafiła więc nie odpowiem na to pytanie. Ale z zainteresowaniem poczytam innych. Odpowiedz Link
jan_stereo Re: bliskość 22.08.07, 17:16 z tym baniem sie to wyglada tak, ze zwyczajnie nadchodza takie momenty kiedy chce sie powiedziec zeby partnerka sie odkolegowala na troche. Bo jak sama bliskosc bywa latwa i bardzo ok., tak miewa tez momenty, ktore mi przeszkadzaja. Problem jest w tym, ze nie zawsze latwo (a pomijam juz to, ze zazwyczaj sie nie chce w takich stanach) wytlumaczyc skrotowo i delikatnie, ze ma sie przykladowo ochote na przerwe od partnerki na powiedzmy ranek/dzien/tydzien/miesiac. Gdybym mogl tylko pstrykac palcami realizujac swe zyczenie, to bylo by rajsko po wsze czasy :"))) Bliskosc bywa super duper, a czasami to manna kaszanna... Odpowiedz Link
elissa2 Re: bliskość 22.08.07, 18:38 Ale ... Przecież nie tylko o fizyczną bliskość chodzi. Tygodniami mogą dzielić Was tysiące kilometrów a możesz być blisko. Rozmawiacie przez telefon/skype, codziennie przez chwilę, rzadziej ... Piszecie listy, maile ... Z tonu głosu wyczuwasz, że bliskiej Ci osobie coś dokucza, że ma jakiś problem nawet gdy przemilcza to, żeby Cię nie martwić. jan_stereo napisał: > z tym baniem sie to wyglada tak, ze zwyczajnie nadchodza takie > momenty kiedy chce sie powiedziec zeby partnerka sie odkolegowala > na troche. Bo jak sama bliskosc bywa latwa i bardzo ok., tak miewa > tez momenty, ktore mi przeszkadzaja. Problem jest w tym, ze nie > zawsze latwo (a pomijam juz to, ze zazwyczaj sie nie chce w takich > stanach) wytlumaczyc skrotowo i delikatnie, ze ma sie przykladowo > ochote na przerwe od partnerki na powiedzmy > ranek/dzien/tydzien/miesiac. > Gdybym mogl tylko pstrykac palcami realizujac swe zyczenie, to > byloby rajsko po wsze czasy :"))) Bliskosc bywa super duper, a > czasami to manna kaszanna... No tak ... Żartujesz sobie, prawda? Bo jeśli nie ... to idealnej partnerki szukaj w sklepie z zabawkami. Nie, czekaj! Na Filipinach, w Tajlandii możesz sobie żywą kupić. O wiele mądrzejsza od tej ze sklepu z zabawkami nie będzie ale za to z krwi i kości, ugotuje, posprząta, zaspokoi ... Ale co z innymi relacjami? Z dziećmi? Od nich to naprawdę chce się wziąść trochę wolnego ... Odpowiedz Link
jan_stereo Re: bliskość 22.08.07, 22:28 elissa2 napisała: > Ale ... > Przecież nie tylko o fizyczną bliskość chodzi. Stad sie wlasnie narodzilo slowo 'bliscy' chociaz mozemu ich wiecej nie widziec, bliskim moze byc nam nawet osoba ktora nas nie zna, autor ksiazki itp. > No tak ... Żartujesz sobie, prawda? > Bo jeśli nie ... to idealnej partnerki szukaj w sklepie z zabawkami. A gdyby moja partnerka chciala tego samego, to nie musi szukac w sklepie z zabawkami ani Tajlandii, Afganistanie.. poniewaz ja to zaakceptuje, ja z krwi i kosci, ja to zrozumiem i bez wytykow przyjme, zatem uczciwy proponuje uklad. I wiem, ze takich osob ze swieca by szukac, stad gdy nie mam wyboru przelaczam u siebie 'zapadke' na 'tradycyjne zachowanie w zwiazku' i dostosowuje sie do Twojego postrzegania, takiego zolnierskiego, bez mysli o swobodzie. > Nie, czekaj! Na Filipinach, w Tajlandii możesz sobie żywą kupić. O > wiele mądrzejsza od tej ze sklepu z zabawkami nie będzie ale za to >z krwi i kości, ugotuje, posprząta, zaspokoi ... W zyciu bym nie sprowadzil do domu robota kuchennego w postaci zywej istoty, sam sie w tym lepiej spisuje,lepiej psychicznie mi z tym, dziwne ze tak interpretujesz moja nagla fizyczna potrzebe nielimitowanego bycia samemu. > Ale co z innymi relacjami? Z dziećmi? Od nich to naprawdę chce się > wziąść trochę wolnego ... Przy dzieciach juz nie mogl bym sobie pozwolic na takie myslenie, odpowiedzialnosc by mnie wyprala z wszelkich wolnych myslli, bylbym sluzbista na uslugi swego domu,godzil bym sie z tym. Stad nie kreuje sobie na mysli o dzieciach, za ktorymi swoja droga to nie przepadam. Odpowiedz Link
elissa2 Re: bliskość 23.08.07, 00:03 jan_stereo napisał: > elissa2 napisała: > > No tak ... Żartujesz sobie, prawda? > > Bo jeśli nie ... to idealnej partnerki szukaj w sklepie z > > zabawkami. > > A gdyby moja partnerka chciala tego samego, to nie musi szukac w > sklepie z zabawkami ani Tajlandii, Afganistanie.. poniewaz ja to > zaakceptuje, ja z krwi i kosci, ja to zrozumiem i bez wytykow > przyjme, zatem uczciwy proponuje uklad. > W to nie wątpię. Tylko, jak już sam przebąkujesz, znaleźć taką nie tak łatwo. A raczej wiele z tych relacji, gdy oboje chodzą swoimi ścieżkami i zbyt często robią sobie wakacje od siebie ... lub nie, nawet życie pisze im taki scenariusz, np. kariera zawodowa ... tak więc niewiele z takich relacji jest trwałych. > I wiem, ze takich osob ze swieca by szukac, stad gdy nie mam > wyboru przelaczam u siebie 'zapadke' na 'tradycyjne zachowanie w > zwiazku' > Przełączasz? A więc zmuszasz się do zachowań, które niezbyt leżą w Twojej naturze? Czyli grasz rolę???? > > i dostosowuje sie do Twojego postrzegania, takiego zolnierskiego, > bez mysli o swobodzie. > Hihihi ... Tak to wygląda? Uwierz mi, że ja od lat jestem w takim związku, jaki Ty określasz mianem najlepszego dla siebie. Znamy się jak łyse konie ale nie jest nam nudno. Nadajemy na tej samej częstotliwości i często zaśmiewamy się, gdy równocześnie przychodzi nam dokładnie ta sama myśl. Mamy do siebie olbrzymie zaufanie. Jesteśmy serdecznymi przyjaciółmi. Ale też niejedną burzę, niejeden sztorm przeżyliśmy. > > W zyciu bym nie sprowadzil do domu robota kuchennego w postaci > zywej istoty, sam sie w tym lepiej spisuje,lepiej psychicznie mi z > tym, dziwne ze tak interpretujesz moja nagla fizyczna potrzebe > nielimitowanego bycia samemu. > Przepraszam Cię. Może przesadziłam... (W Beneluxie, Niemczech, Skandynawii to dość popularne wśród panów.) Trochę emocjonalnie do tego podchodzę gdyż znam kilku facetów, którzy się na tym trochę przejechali. A Krzysiek, mój kuzyn.Z Agatą stanowili kapitalną parę. Myślał podobnie jak Ty. Ostrzegaliśmy go. 5 lat byli razem ale w końcu Agata miała dość. Dość długo dojrzewała do tej decyzji. Odeszła. Ułożyła sobie życie z kimś innym. A Krzysiek płakał jak dziecko bo dopiero gdy było po ptokach zaczęło do niego docierać co bezpowrotnie stracił. Błagał o mediacje. Krzysiek! Ten mądrala, zawsze taki pewny siebie! I teraz szuka drugiej Agaty więc ma nie lada problem bo śmiem wątpić czy to realne. A wydaje mi się, że tak naprawdę to on nie chce drugiej ale za wszelką cenę tej pierwszej. Szkoda, że nie są razem. Krzysiek już ... wydoroślał. Po niej też to nie spłynęło jak po kaczce. Heh, szkoda ... Jak na mój gust, Krzysio ostatnio trochę zbyt często, trochę zbyt chętnie topi smutki w alkoholu. Odpowiedz Link
krytyk2 Re: bliskość 24.08.07, 14:55 elissa2 napisała: > W to nie wątpię. Tylko, jak już sam przebąkujesz, znaleźć taką nie > tak łatwo. A raczej wiele z tych relacji, gdy oboje chodzą swoimi > ścieżkami i zbyt często robią sobie wakacje od siebie ... Dlatego wydaje mi sie ,że bliskośc musi też zakladać duchową więź i zaufanie,że ta istota ,ktorą tak a tak rozpoznalem w tej bliskości nie zawiedzie mnie. Odpowiedz Link
krytyk2 Re: bliskość 24.08.07, 14:52 jan_stereo napisał: > elissa2 napisała: > > > Ale ... > > Przecież nie tylko o fizyczną bliskość chodzi. > > Stad sie wlasnie narodzilo slowo 'bliscy' chociaz mozemu ich wiecej nie widziec > , bliskim moze byc nam nawet osoba ktora nas nie zna, autor ksiazki itp. Mam takie momenty,w których w czasie rozmowy z kimś dotychczas neutralnym w sensie bliskości,czuję ,że osiągam najwyższy stopień zbliżenia duchowego.Nie ma wtedy w ogóle mowy o zblizeniu fizycznym/choć jedno z drugim nie musi sie wykluczać/ a jednak po czyms takim traktuję te osobę tak jakbym ją znał od dawna,jest mi niejednokrotnie bliższa niz członkowie rodziny Odpowiedz Link
krytyk2 Re: bliskość 24.08.07, 14:47 jan_stereo napisał: Bo jak sama bliskosc bywa latwa i bardzo ok., tak miewa tez > momenty, ktore mi przeszkadzaja I słusznie!Fensterheim,ktory jest specjalistą od asertywności,podaje kręgi bliskości,ktore stanowia naturalną zaporę przed zblizaniem sie do byle kogo i byle jak.Podaje przy tym przyklad swojej pacjentki,ktora z etapu zupełnej nieznajomości przechodzila od razu do przedstawiania klientowi "jądra' swojego wnętrza.Kobita ta skarżyła sie F,że jest taka otawrta i taka szczera a nie może znaleźć od kilkunastu lat żadnego partnera. Problem jest w tym, ze nie zawsze > latwo (a pomijam juz to, ze zazwyczaj sie nie chce w takich stanach) > wytlumaczyc skrotowo i delikatnie, ze ma sie przykladowo ochote na > przerwe od partnerki na powiedzmy ranek/dzien/tydzien/miesiac. Bo tu napotykam sie na lęk ,że zachowam sie jak słoń w skladzie porcelany,że zraże do siebie osobę ,na ktorej mi zależy. Odpowiedz Link
7zahir Re: bliskość 24.08.07, 15:13 > Problem jest w tym, ze nie zawsze > > latwo (a pomijam juz to, ze zazwyczaj sie nie chce w takich > stanach) > > wytlumaczyc skrotowo i delikatnie, ze ma sie przykladowo ochote na > > przerwe od partnerki na powiedzmy ranek/dzien/tydzien/miesiac. > > Bo tu napotykam sie na lęk ,że zachowam sie jak słoń w skladzie > porcelany,że zraże do siebie osobę ,na ktorej mi zależy. Wystarczy po prostu rozmawiac .... wtedy nie ma domyslania sie co partner o nas pomysli. Szczerosc .... to wszystko.... Odpowiedz Link
krytyk2 Re: bliskość 24.08.07, 15:31 masz rację -piszemy o tym samym ,ale szczerośc szczerości nie jest równa! Wydaje mi sie ,że umiejętne/=nie powodujące ran u drugiej osoby/mowienie prawdy jest wielką sztuką,ktorej posiadanie jest rzadkością.Istnieją różne wydania szczerości np takie ,ktore ranią ,zabijają,zniechęcają,budzą niesmak ,lęk ,obrzydzenie... Odpowiedz Link
kryskaedka Re: bliskość 24.08.07, 15:40 czyli krytyku..całkowita szczerośc w Zwiazku moze Go zabic? Odpowiedz Link
e_w_a_g_5 Re: bliskość 24.08.07, 15:46 a co z ludźmi, ktorzy nie pragną bliskosci, na zasadzie mężczyzna/ kobieta? Kryska życie mnie nauczyło, żeby się nie odkrywac. Szczerość, ale tylko do granicy koniecznej Każda strona, powinna miec jakis intymny margines, który jest dostepny, tylko jej samej Mam pytanie, do krytyka: czy uważasz, że w zwiazku, nie ma elementu manipulacji? Jakkolwiek ja pojmujemy Odpowiedz Link
7zahir Re: bliskość 24.08.07, 15:56 e_w_a_g_5 napisała: > a co z ludźmi, ktorzy nie pragną bliskosci, na zasadzie mężczyzna/ > kobieta? > Kryska życie mnie nauczyło, żeby się nie odkrywac. > Szczerość, ale tylko do granicy koniecznej > Każda strona, powinna miec jakis intymny margines, który jest > dostepny, tylko jej samej > Moze jestem naiwna.... wole inny uklad: wszystko albo nic. Odpowiedz Link
jan_stereo Re: bliskość 24.08.07, 16:05 7zahir napisała: > Moze jestem naiwna.... wole inny uklad: > wszystko albo nic. No i nie masz wszystkiego,ale masz za to nic :")) Odpowiedz Link
7zahir Re: bliskość 24.08.07, 16:10 jan_stereo napisał: > 7zahir napisała: > > > Moze jestem naiwna.... wole inny uklad: > > wszystko albo nic. > > No i nie masz wszystkiego,ale masz za to nic :")) Wszystko juz mialam )) Teraz mam to co teraz jest dla mnie wszystkim.... spokoj. Odpowiedz Link
jan_stereo Re: bliskość 24.08.07, 16:15 7zahir napisała: > Wszystko juz mialam )) Mials szanse miec wszystko,ale wszystkiego co warto bylo miec nie mialas. > Teraz mam to co teraz jest dla mnie wszystkim.... spokoj. Kombinujesz swoim sposobem wchodzac w teoretyczne unki kiedy zagoni sie Cie w kozi rog :")) ps. spokoj jest jedyna rzecza,ktora Ci pozostala, a nie tym wszystkim co chciala bys miec gdybys mogla jeszcze chciec. Odpowiedz Link
7zahir Re: bliskość 24.08.07, 16:27 jan_stereo napisał: > 7zahir napisała: > > > Wszystko juz mialam )) > > Mials szanse miec wszystko,ale wszystkiego co warto bylo miec nie > mialas. Skad ta pewnosc Janie? Skad Wiesz, ze podzielam Twoje pojecie : wszystkiego co warto? > > Teraz mam to co teraz jest dla mnie wszystkim.... spokoj. > Kombinujesz swoim sposobem wchodzac w teoretyczne unki kiedy zagoni sie Cie w kozi rog :")) )))) Moze to tak wygladac, lecz mylisz sie Janie i na dodatek , wiem ze Cie nie przekonam ) > ps. spokoj jest jedyna rzecza,ktora Ci pozostala, a nie tym > wszystkim co chciala bys miec gdybys mogla jeszcze chciec. Dlaczego jedyna? Nie leze przeiez w trumnie )) Na dzisiaj.... spokoj mi wystarcza,co bedzie jutro? Pozyjemy zobaczymy...) Czyzbys mial dla mnie jakies propozycje Janie? Odpowiedz Link
jan_stereo Re: bliskość 24.08.07, 16:38 daruj Zahir, mialem nie drazyc na oceanicznych wodach,ale mnie znowu ponioslo ;")) Odpowiedz Link
kryskaedka Re: bliskość 24.08.07, 16:53 jan_stereo napisał: > daruj Zahir, mialem nie drazyc na oceanicznych wodach,ale mnie znowu > ponioslo ;")) ale grzeczny tan nasz Jasio.. to w koncu gospodarz..) jade do domu.. pa pa romantycy i sceptycy Odpowiedz Link
7zahir Re: bliskość 24.08.07, 17:44 jan_stereo napisał: > daruj Zahir, mialem nie drazyc na oceanicznych wodach,ale mnie znowu > ponioslo ;")) > Daruje.... a zapowiadalo sie tak ciekawie ))) Odpowiedz Link
krytyk2 Re: bliskość 24.08.07, 16:06 e_w_a_g_5 napisała: > Mam pytanie, do krytyka: czy uważasz, że w zwiazku, nie ma elementu > manipulacji? Jakkolwiek ja pojmujemy Byłem kilka lat temu w związku,ktory -jak sie na końcu okazało-był oparty wyłacznie na manipulacji ze strony mojej partnerki.Pierwsza poważna rozmowa nt tego co mi sie nie spodobało w Jej zachowaniu ,skonczyła sie rozstaniem.A przxy okazji dowiedzialem sie tylu historii rozsianych /a niewypowiedzianych przez Nią/przez cały czas trwannia naszego związku,że włos mi dęba stanął.Byłem w szoku - ale nie z powodu tego co sie dowiedzialem na swoj wlasny temat ,tylko z powodu Jej milczenia tyle czasu,mimo że setki rzeczy Ja u mnie drazniły /smuciły,podkopywaly Jej zaufanie do mnie,itd/.A wystarczyło od samego początku mówić sobie o tych zadraznieniach... I jeszcze -jak ja rozumienm manipulację:jest to relacja w jaką wchodzi osoba o niskim poczuciu wlasnej wartości z innymi osobami.Ponieważ wstydzi sie ona sanmej siebie,wstydzi sie zatem swoich uczuć,nie wyraża ich,próbuje swoje potrzeby emocjoinalne zalatwiać okrężnymi drogami,bojąc sie wprost o cokolwiek poprosić.Stąd kontredans klamstw ,przemilczeń,dwuznaczności... Odpowiedz Link
e_w_a_g_5 Re: bliskość 24.08.07, 16:23 .............................................wstydzi sie zatem > swoich uczuć,nie wyraża ich,próbuje swoje potrzeby emocjoinalne > zalatwiać okrężnymi drogami,bojąc sie wprost o cokolwiek > poprosić.Stąd kontredans klamstw ,przemilczeń,dwuznaczności... jestes niesamowity! Jakbyś mowił o moim związku, gdzie obydwie strony dokladnie tak samo zagrywaja Odpowiedz Link
krytyk2 Re: bliskość 24.08.07, 16:29 e_w_a_g_5 napisała: > .............................................wstydzi sie zatem > > swoich uczuć,nie wyraża ich,próbuje swoje potrzeby emocjoinalne > > zalatwiać okrężnymi drogami,bojąc sie wprost o cokolwiek > > poprosić.Stąd kontredans klamstw ,przemilczeń,dwuznaczności... > > > > jestes niesamowity! Jakbyś mowił o moim związku, gdzie obydwie strony > dokladnie tak samo zagrywaja Ewuś,mechanizmy sa podobne u wszystkich ludzi.Ja znam to tak dobrze ,bo po tej jednej jedynej kłotni kończącej nasz związek chodzilem pół roku do tyłu/nadal Ją kochając!/.I nie marnowalem czasu-analizowalem każdy szczegól z naszej wspolnej przeszlosci konwertowalem swoja stara wiedzę/=to co mi sie wydawało w trakcie trwania związku/ na swój nowy punkt widzenia/=czyli wiedze ,ktora zdobyłem na samym końcu/ Odpowiedz Link
krytyk2 ps do Ewy 24.08.07, 16:36 muszę wyjechac na kilka godzin więc tylko jeszcze jeden wniosek ,ktory zapamiętalem z tamtej lekcji;osoba manipulująca nie moze dawać ,ona moze tylko brać,a to co wystawia na kiju przez okno jako miłośc to martwa kukła bez zycia. Od tamtego czasu jestem uczulony na wszelkie objawy manipulacji i rozpoznaje je z daleka.Pozdrawiam Cie serdecznie Odpowiedz Link
jan_stereo Re: ps do Ewy 24.08.07, 16:54 Sama manipulacja nie jest zla, taki moze byc co najwyzej cel ktory jej przyswieca, my manipulujemy 24 godziny na dobe, a zwlaszcza w zwiazkach, tych udanych zwiazkach, w tych nietrafionych, manipulacja okazala sie byc slabej proby... Odpowiedz Link
krytyk2 Re: ps do Ewy 24.08.07, 16:57 manipulacja jest zlem zawsze wtedy ,gdy ktoś udaje miłość drobne przxemilczenia sa czasem koniecznością Odpowiedz Link
krytyk2 Re: ps do Ewy 24.08.07, 16:59 manipulacja zawsze jest złem gdy ktoś udaje miłość Odpowiedz Link
jan_stereo Re: ps do Ewy 24.08.07, 17:19 krytyk2 napisał: > manipulacja zawsze jest złem gdy ktoś udaje miłość manipulacja jest zla kiedy przyswieca jej cel majacy na celu skrzywdzenie osoby manipulowanej.Kiedy ktos udaje milosc tylko w celu wydojenia (z realnie planowanym koncem takiego zwiazku) drugiej strony z milych reakcji/uczuc przy swiadomosci, ze druga strona traktuje te milosc jak prawdziwa, to takie udawanie tez jest bardzo nie na miejscu/kary godne. ps. wiem spieszyles sie, pogadamy pozniej... Odpowiedz Link
krytyk2 Re: ps do Ewy 25.08.07, 12:18 jan_stereo napisał: > Sama manipulacja nie jest zla, taki moze byc co najwyzej cel ktory > jej przyswieca, my manipulujemy 24 godziny na dobe, a zwlaszcza w > zwiazkach, tych udanych zwiazkach, w tych nietrafionych, manipulacja > okazala sie byc slabej proby... No,tu się z Tobą zasadniczo nie zgadzam.Związki dzielę na te oparte na miłości i oparte na manipulacji.Te/bardzo rzadkie/oparte na miłości cechuje obustronne pragnienie dobra i rozwoju drugiej strony. Manipulacujne- egoistyczne i egocentryvczne oparte na wysysaniu z partnera sił zywotnych,egocentrycznym zwróceniu tylko ku sobie samemu.I wystarczy,że tylko jedna strona manipuluje a droga może i- najczęsciej-kochać,a zwiazek i tak w krotkim czasie stanie sie ruiną opisujesz wewnetrzne pole gry związku manipulacyjnego .Manipulacja jest -tak jak opisalem to wczesniej-nieszczerą grą opartą na udawaniu kogoś kim sie nie jest i podstępnym pozyskiwaniu dobra ,ktorego sie samemu nie chce/nie jest w stanie /dać- miłości. Odpowiedz Link
e_w_a_g_5 Re: ps do Ewy 25.08.07, 13:44 to wcale nie pociesza, aczkolwiek sporo wyjasnia. A swoją droga podrążę jeszcze jedno, co chyba wiąże sie w jakis sposób z relacjami partnerskimi, choc pozornie związku takiego nie widac. Od wielu lat, zmieniam notorycznie mieszkania. Teraz, jest to już piąte i ciągle nie to. W zakamarkach marzeń/tesknot, poszukuje nadal, takiego miejsca, domu, gdzie chcialabym mieszkac. Czy to sie kiedys skończy? Odpowiedz Link
krytyk2 Re: ps do Ewy 25.08.07, 13:57 to niesamowite!ja nad tym problemem u siebie zastanwialem sie rownież! Naliczylem w swoim zyciu ok 15 miejsc zamieszkania i gdy ostatnio przeprowadzalem sie do nowego mieszkania ze smutkiem mącącym moja radośc zastanwialem sie ,czy aby nie jest pisany mi los wiecznego tułacza. I wyszlo mi,że gdzieś na dnie czai sie lęk przed wyzuciem z wlasnego gniazda i że byc może kolejna przeprowadzka jest ubiegnięciem uderzenia Losu ,ktory odbierzxe mi to co dał.Taki tryumf biehawioryzmu z poprzednich doświadczeń( Odpowiedz Link
e_w_a_g_5 Re: ps do Ewy 25.08.07, 14:09 mój ojciec, tez tak robil. Tylko, że on zacierał slady i niezmiennie sie na nowo żenił. Teraz od wielu lat, nie mam pojecia, czy w ogole żyje. A chciałabym, spotkac go kiedys twarza w twarz i spojrzec mu w oczy. Ale...on pewnie, nie Odpowiedz Link
krytyk2 Re: ps do Ewy 25.08.07, 15:16 czasem wydaje mi się,że pewne rzeczy powinny w zyciu człowieka pozostać tabu,rzeczą swiętą nienaruszalną.Wydaje sie ,że tak powinno być z miejscem zamieszkania ,czy byciem z wciąz tym samym partnerem.Najgorzej jest raz poznać ,że mozna mieszkać gdzie indziej lub że można zyc z kim innym... Odpowiedz Link
e_w_a_g_5 Re: ps do Ewy 25.08.07, 15:57 pan mi się dziwi, panie stabilny? że mozna gonić, uciekać, szukać? że można tęsknić, za drzewem zimnym? że można w kore, bez skutku stukać? Pan jest osiadły, bez wichrów, rozstań pan ma czysciutko poukładane a ja nie wierze w te jedną przystań u mnie to wszystko, jakies rozchwiane Rozchwiane słowa, bezładne myśli... zburzonych domów, zwiazkow bez liku jak tu połapac mam sie w tym wszystkim? jak poukładac w swoim koszyku? Ciagle coś wieje, ciagle gdzies pada czy klimat zmienie, czy inne buty ukradkiem zerkam, na drzwi sąsiada moze tam jakis, sens jest ukryty? Ludzie recepty maja gotowe wiedza, gdzie północ,zachód, południe a dla mnie panie, to wszystko nowe co sie obróce, to coraz trudniej Nie ma miłości, nie ma przystani ciagle ta woda, woda i woda... każdy mnie szturcha, każdy mnie gani a mnie niczego, jakoś nie szkoda Niech sie pan cieszy, dziećmi, rodzinką pewnie sa mądre i żona stała jak będa święta, przyjdzie z choinką dla mnie ta przestrzeń, ciągle za mala Potem doczeka, pan pewnie wnuków pójdzie na spacer, do zoo zabierze a mnie mój panie, kracze sto kruków i nie zazdroszcze, mówie to szczerze ) Odpowiedz Link
krytyk2 Re: ps do Ewy 25.08.07, 16:50 świetne!znowy lepszy od Osieckiej,np Kobiety na zakręcie Mam nadzieje ,że nie jestem przez Ciebie odbierany jak tytułowy pan stabilny.Byłoby to grube nieporozumienie a tak na mrginesie przyszło mi do głowy,że tym co wymusza oddalenie fizyczne jest oddalenie psychiczne ,ale to już banale jest po tym co napisaliśmy Odpowiedz Link
e_w_a_g_5 Re: ps do Ewy 25.08.07, 17:11 nieeee, hehe. To do jakiegostam pana stabilnego. Może był, może nie...? Odpowiedz Link
jan_stereo do Krytyka 27.08.07, 15:02 krytyk2 napisał: > No,tu się z Tobą zasadniczo nie zgadzam.Związki dzielę na te oparte > na miłości i oparte na manipulacji.Te/bardzo rzadkie/oparte na > miłości cechuje obustronne pragnienie dobra i rozwoju drugiej > strony. Zaraz sie zgodzisz, niech tylko rozwine mysl :")) Dla mnie manipulacja jest przekabacenie partnerki ze to ona wstala rano i zrobila kawe, i zeby zrobila to z przekonaniem. Dla mnie manipulacja jest przekonanie jej,ze warto pojechac tam gdzie ja mam ochote i zeby zgodzila sie ze mna radosnie mimo poczatkowo zupelnie innego zdania... > Manipulacujne- egoistyczne i egocentryczne oparte na wysysaniu z > partnera sił zywotnych,egocentrycznym zwróceniu tylko ku sobie > samemu. Takie manipulacje to te negatywnym celowaniem wobec partnerki, ja o tych pozytywnych dla obojga. >Manipulacja jest -tak jak opisalem to wczesniej-nieszczerą grą opartą >na udawaniu kogoś kim sie nie jest i podstępnym pozyskiwaniu > dobra ,ktorego sie samemu nie chce/nie jest w stanie /dać- miłości. Tu sie nie do konca zgodze, poniewaz owszem mozna dobro pozyskac podstepem,ale w wielu przypadkach jest to ciekawsze i fajniejsze dla obu stron. Ja to traktuje jak rozrywke w zwiazku, gre, czasami sie zdradza ze to bylo zagrane innym razem nie,kiedy mogl by z tego wyniknac negatywny efekt. To sa bardzo delikatne niuanse. Co do dawania milosci, tu by mozna podzielic wlos na czworo i jeszcze dalej, ja wrecz mam wrazenie, ze wystarczy, ze sie potrafi brac milosc wzajemnie, to wowczas nawet nie trzeba jej specjalnie umiec dawac, grunt to nie ranic swiadomie. Odpowiedz Link
krytyk2 Re: do Krytyka 27.08.07, 22:51 Podam Ci jeszcze raz moją definicję manipulacji,napisaną kilka postów wcześniej- forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=48376&w=67732759&a=67973700 To,co opisujesz,to niewinne gry pomiędzy kochającą się/lub nie/ parą.Gry ubarwiające pożycie,zwiększające pozytywne napięcie pomiedzy kochankami. W pojęciu manipulacji zawarty jest silny znaczeniowy element techniczny.Słówko manus oznacza w łacinie/o ile dobrze pamiętam/rękę.Więc manipulacja to -w pierwotnym znaczeniu- wykonywanie jakiejś czynności ręką/rękoma/.Ten sens pozostał zresztą do dzisiaj na liście znaczeń.W nastepnym rzucie znaczeniowym manipulacja oznaczać będzie dzialania umysłu jako pewnego instrumentu nacelowane na osiągnięcie jakiegoś efektu.Jesteśmy juz blisko znaczenia i przykładów podanych przez Ciebie.Dodajemy element ukrycia zamiarów i juz jesteśmy w domu. Kluczowy moment znaczeniowy ,ktory ja mam na mysli,nie opiera sie na instrumentalnej stronie lecz na etycznej.W moim rozumieniu tego słowa osoba manipulująca inną w związku będzie traktowala ją jak srodek do celu.I nie chodzi tylko o wykorzystanie tej czy innej cechy drugiej osoby do osiągnięcia zamierzonych celów/bo to jest dopuszczalne także w związkach kochajacych sie osób/.Cynizm tej relacji polega na tym ,że od początku do końca,druga osoba ,cała jej istota zawsze będzie traktowana jako tylko środek,a mówiąc inaczej jako przedmiot,rzecz ,narzędzie.Nigdy zas -jako cel sam w sobie.To zdecydowanie różni miłość od manipulacji.Jeśli tak wlasnie traktujesz Janie swoje wybranki,to taka relacja nie podpada pod moją definicję miłości... A teraz wracając do podanej definicji manipulacji.Tragedią osób manipulujących jest to ,że są zmuszone/z powodu niskiego poczucia wlasnej wartości/do stosowania rozmaitych zabiegów w celu pozyskania czyjejś milości bez dawania wlasnej i że nigdy ich nadzwyczajna aktywnośc nie zakończy sie sukcesem:osoba ktora nie kocha samej siebie nie jest w stanie w ten spsoób skutecznie doładować wlasnego akumulatora. Odpowiedz Link
krytyk2 Re: bliskość 24.08.07, 15:51 kryskaedka napisała: > czyli krytyku..całkowita szczerośc w Zwiazku moze Go zabic? Nie! Absolutnie nie! Mam na mysli szczerośc na takim poziomie abstrakcji np:"Nigdy w życiu nie spotkałem takiej kobiety,z którą czułbym tak dużą wspólnotę duchową".Wypowiadając to prawdziwe zresztą zdanie z pewnościa niue zaszkodzę naszemu związkowi,naszej miłości.Co innego z taką szczerością:"wiesz Marysiu,moja poprzednia partnerka miala większe piersi i gładka skórę".A dzień wcześniej przyznalem się ,że lubie u kobiet duże piersi i brak celulitu... Odpowiedz Link
7zahir Re: bliskość 24.08.07, 15:54 A Marysia na to.... wiedzac, ze nie chciales jej zranic, mowi... zawsze mozesz kochanie kupic sobie lale w sex shopie Odpowiedz Link
kryskaedka Re: bliskość 24.08.07, 16:10 buahhaaaaaa! Babciu ale ci sie jezyk zaostrzył ta mała chyba cie podszkoliła? Odpowiedz Link
7zahir Re: bliskość 24.08.07, 16:13 kryskaedka napisała: > buahhaaaaaa! Babciu ale ci sie jezyk zaostrzył ta mała chyba cie > podszkoliła?> Raczej wzmocnila moja tolerancje )) Odpowiedz Link
jan_stereo Re: bliskość 24.08.07, 16:17 7zahir napisała: > Raczej wzmocnila moja tolerancje )) Ameryka poszerza tolerancje jak widac,jeszcze kilka miesiecy i Zahirka sama by do tego sex shopu poszla :")) Odpowiedz Link
7zahir Re: bliskość 24.08.07, 16:18 jan_stereo napisał: > Ameryka poszerza tolerancje jak widac,jeszcze kilka miesiecy i > Zahirka sama by do tego sex shopu poszla :"))> Bywalam Jasiu w Polsce.... to nic strasznego.... sprobuj Odpowiedz Link
jan_stereo Re: bliskość 24.08.07, 16:24 7zahir napisała: > Bywalam Jasiu w Polsce.... to nic strasznego.... sprobuj A jakie polecasz w Polsce, bo ja to lepiej znam te angielskie ? Odpowiedz Link
7zahir Re: bliskość 24.08.07, 16:31 jan_stereo napisał: > A jakie polecasz w Polsce, bo ja to lepiej znam te angielskie ?> Pytasz o zabawki, czy sklepy? Jesli chozi o te drugie to nie mam ulubionych. Odpowiedz Link
7zahir Re: bliskość 24.08.07, 15:43 krytyk2 napisał: > masz rację -piszemy o tym samym ,ale szczerośc szczerości nie jest > równa! > Wydaje mi sie ,że umiejętne/=nie powodujące ran u drugiej > osoby/mowienie prawdy jest wielką sztuką,ktorej posiadanie jest > rzadkością.Istnieją różne wydania szczerości np takie ,ktore > ranią ,zabijają,zniechęcają,budzą niesmak ,lęk ,obrzydzenie... Mowilismy o szczerosci w konkretnej sytuacji. Cos mi sie wydaje, ze kombinujesz sobie furtke do bycia nieszczerym... cos w rodzaju wentylu bezpieczenstwa. Jesli zwiazek oparty jest na szczerosci, a co za tym idzie na zaufaniu... to nawet trudne sprawy mozna omowic w nim szczerze. Po prostu jestesmy ze soba, a w zyciu bywa roznie Odpowiedz Link
krytyk2 Re: bliskość 24.08.07, 15:55 7zahir napisała: > Mowilismy o szczerosci w konkretnej sytuacji. > Cos mi sie wydaje, ze kombinujesz sobie furtke > do bycia nieszczerym... cos w rodzaju wentylu bezpieczenstwa. > Jesli zwiazek oparty jest na szczerosci, > a co za tym idzie na zaufaniu... to nawet trudne > sprawy mozna omowic w nim szczerze. > Po prostu jestesmy ze soba, a w zyciu bywa roznie Mówie ,że szczerośc nie oznacza mówienia wszystkiego,bo czasem to co mowimy,jest nudne lub niesmaczne.Powiedzxialem też ,że sztuka umiejętnego mowienia prawd partnerowi jest rzadka.I dodam ,że własnie ta nieumiejętnośc jest przyczyną wielu niepowodzeń na polu bliskich związków. Nic nie kombinuję) Odpowiedz Link
7zahir Re: bliskość 24.08.07, 16:00 krytyk2 napisał: > Mówie ,że szczerośc nie oznacza mówienia wszystkiego,bo czasem to co > mowimy,jest nudne lub niesmaczne.Powiedzxialem też ,że sztuka > umiejętnego mowienia prawd partnerowi jest rzadka.I dodam ,że > własnie ta nieumiejętnośc jest przyczyną wielu niepowodzeń na polu > bliskich związków. > > Nic nie kombinuję) Wykrecasz sie sianem Nawet niesmaczne sprawy bywaja w zyciu codziennym i trzymajac sie za rece przy pomocy szczerosci latwiej przez nie przebrnac. Kombinujesz....a lbo raczej w swoim stylu zagoniony wkozi rog chowasz sie za filozoficzne rozwazania Odpowiedz Link
e_w_a_g_5 Re: bliskość 24.08.07, 16:12 tylko, że ja przy takiej bliskości, nie znajduje miejsca na romantyzm Niesmaczne pozostanie niesmacznym, mozna byc w zwiazku, na zasadzie brat/siostra. Taka bliskośc jest zrozumiala, bezpieczna, pewna. Odnajdywac porozumienie, na wielu płaszczyznach. Ale mnie, nie o to chodzilo. Jestem w takim, od wielu lat i tak to traktuje. Nie wyobrażam sobie seksu czy innych uniesien z człowiekiem, po ktorym wchodze do łazienki, po zalatwieniu potrzeby fizjologicznej. I odwrotnie Odpowiedz Link
jan_stereo Re: bliskość 24.08.07, 16:12 7zahir napisała: > Kombinujesz....a lbo raczej w swoim stylu > zagoniony wkozi rog chowasz sie za filozoficzne rozwazania Pamietam jak kilka tygodni temu za moja szczerosc sie obrazilas i nazwalas to dopiekaniem Tobie, jak sama widzisz do szczerosci jeszcze trzeba dorosnac,wowczas latwiej ja serwowac :")) Odpowiedz Link
7zahir Re: bliskość 24.08.07, 16:17 jan_stereo napisał: > Pamietam jak kilka tygodni temu za moja szczerosc sie obrazilas i > nazwalas to dopiekaniem Tobie, jak sama widzisz do szczerosci > jeszcze trzeba dorosnac,wowczas latwiej ja serwowac :"))> To zalezy z kim .... Krytyka znam lepiej niz Ciebie. On wie, ze mu nie dokuczam.... tylko sie przekomarzam. Ciebie znam slabiej....stad moj instynkt obronny )) Odpowiedz Link
jan_stereo Re: bliskość 24.08.07, 16:30 7zahir napisała: > To zalezy z kim .... Krytyka znam lepiej niz Ciebie. > On wie, ze mu nie dokuczam.... tylko sie przekomarzam. > Ciebie znam slabiej....stad moj instynkt obronny )) czyli szczerym powinno sie byc tylko wobec tych ktorych uwazamy ze znamy dobrze,jesli nie jestesmy tego pewni, to nie powinnismy byc tak calkiem szczerzy, to mi teraz mowisz ? Odpowiedz Link
7zahir Re: bliskość 24.08.07, 17:51 jan_stereo napisał: > 7zahir napisała: > > > To zalezy z kim .... Krytyka znam lepiej niz Ciebie. > > On wie, ze mu nie dokuczam.... tylko sie przekomarzam. > > Ciebie znam slabiej....stad moj instynkt obronny )) > > > czyli szczerym powinno sie byc tylko wobec tych ktorych uwazamy ze > znamy dobrze,jesli nie jestesmy tego pewni, to nie powinnismy byc > tak calkiem szczerzy, to mi teraz mowisz ? To kwestia zaufania i wyczucia czy nadajemy na wspolnej fali, jesli tego brak.... mysle, ze bezpieczniejsza jest powsciagliwa szczerosc )) Odpowiedz Link
krytyk2 Re: bliskość 25.08.07, 11:51 są sprawy ważne i sa sprawy banalne Jesli mowie o niemowieniu o sprawach nieprzyjemnych,niesmacznych to raczej mam na mysli sprawy banalne,błache.Nigdy nie byłem za zmiataniem ważnych problemów pod dywan.Więcej Ci powiem -w związku to ja jestem inicjatorem takich nieprzyjemnych a waznych tematow Odpowiedz Link
kryskaedka zgadzam sie z krytykiem 24.08.07, 16:17 ze mowienie ukochanej ze ma male piersiatka jest blee w przypadku gdy woli sie banieczli pamelowe..ale ... moj facet jakis czas temu napomknał lekko ze troszkem grubasna ..6 kilo po ciazy przytylam...no i po tym tekscie schudlam 7 kilo przez 3 misiace... potrzebowalam bodzca.. uwazam ten sposob kulturalnej komunikacji za prawidlowy Odpowiedz Link
jan_stereo Re: bliskość 24.08.07, 16:04 krytyk2 napisał: > Bo tu napotykam sie na lęk ,że zachowam sie jak słoń w skladzie > porcelany,że zraże do siebie osobę ,na ktorej mi zależy. A wynika to stad, ze byc moze tej osobie w glowie sie nie pomiesci jakim cudem moze byc proszona o takie cos kiedy jednoczesnie partner upewnia ja odnosnie jego zyczliwego stosunku do niej. I mimo przenajwiekszej szczerosci (tu to Mrs Zachir z jej wiara, ze mowienie prawdy to panaceum na wszelakie dolegliwosci) bardzo latwo moze narodzic sie niufnosc, rana, uraz ze tak tego wytlumaczyc sie nie, ze jak kocha (czy jakie tam inne mile slowo) to nie mozliwe zeby chcial samotnosci na tak dlugo (dzien/tydzien...), rodzi sie podejrzenie,ktore moze byc bardzo uciazliwe do rozwiania. Ja tego nie lubie. Odpowiedz Link
krytyk2 Re: bliskość 24.08.07, 16:15 jan_stereo napisał: > krytyk2 napisał: > > > Bo tu napotykam sie na lęk ,że zachowam sie jak słoń w skladzie > > porcelany,że zraże do siebie osobę ,na ktorej mi zależy. > > A wynika to stad, ze byc moze tej osobie w glowie sie nie pomiesci > jakim cudem moze byc proszona o takie cos kiedy jednoczesnie partner > upewnia ja odnosnie jego zyczliwego stosunku do niej. I mimo > przenajwiekszej szczerosci (tu to Mrs Zachir z jej wiara, ze > mowienie prawdy to panaceum na wszelakie dolegliwosci) bardzo latwo > moze narodzic sie niufnosc, rana, uraz ze tak tego wytlumaczyc sie > nie, ze jak kocha (czy jakie tam inne mile slowo) to nie mozliwe > zeby chcial samotnosci na tak dlugo (dzien/tydzien...), rodzi sie > podejrzenie,ktore moze byc bardzo uciazliwe do rozwiania. Ja tego > nie lubie. To zależy od inteligencji partnera/rki/-tj to czy sie obrazi/urazi/.Wydaje mi sie ,że wiekszośc ludzi ma z tym podobne problemy.Warto więc opracować sposób techniczny robienia dziury w tym murze.np zacząć od krotkich okresów i nic nie znaczących sytuacji.to co piszę nie jest zamachem manipulacji na szczerośc,wynika po prostu ze szczerej chęci utrwalania zwiżaku ,na ktorym nam zalezy i ze znajomości cykliczności kryzysow na tym tle) Odpowiedz Link
7zahir Re: bliskość 24.08.07, 16:21 jan_stereo napisał: > krytyk2 napisał: > > > Bo tu napotykam sie na lęk ,że zachowam sie jak słoń w skladzie > > porcelany,że zraże do siebie osobę ,na ktorej mi zależy. > > A wynika to stad, ze byc moze tej osobie w glowie sie nie pomiesci > jakim cudem moze byc proszona o takie cos kiedy jednoczesnie partner > upewnia ja odnosnie jego zyczliwego stosunku do niej. I mimo > przenajwiekszej szczerosci (tu to Mrs Zachir z jej wiara, ze > mowienie prawdy to panaceum na wszelakie dolegliwosci) bardzo latwo > moze narodzic sie niufnosc, rana, uraz ze tak tego wytlumaczyc sie > nie, ze jak kocha (czy jakie tam inne mile slowo) to nie mozliwe > zeby chcial samotnosci na tak dlugo (dzien/tydzien...), rodzi sie > podejrzenie,ktore moze byc bardzo uciazliwe do rozwiania. Ja tego > nie lubie.> Wystarczy zapytac... co czuje partner . Odpowiedz Link
jan_stereo Re: bliskość 24.08.07, 16:27 7zahir napisała: > Wystarczy zapytac... co czuje partner . No i o tym mowie, zaczyna sie wypytywanie trwajace godzinami wyjasnienia od ktorych juz mam serdecznie dosc tego wolnego co to go sobie chcialem wziasc i szczerze o tym powiedzialem. Moze powiedzmy tak,ja w tych sprawach lubie skrotowa szczerosc, a nie wylewna. Odpowiedz Link
7zahir Re: bliskość 24.08.07, 17:53 jan_stereo napisał: > 7zahir napisała: > > > Wystarczy zapytac... co czuje partner . > No i o tym mowie, zaczyna sie wypytywanie trwajace godzinami > wyjasnienia od ktorych juz mam serdecznie dosc tego wolnego co to go sobie chcialem wziasc i szczerze o tym powiedzialem. Moze powiedzmy tak,ja w tych sprawach lubie skrotowa szczerosc, a nie wylewna.> OK rozumiem... taki jest Twoj wybor. Odpowiedz Link
krytyk2 Re: bliskość 25.08.07, 11:41 jan_stereo napisał: > 7zahir napisała: > > > Wystarczy zapytac... co czuje partner . > > > No i o tym mowie, zaczyna sie wypytywanie trwajace godzinami > wyjasnienia od ktorych juz mam serdecznie dosc tego wolnego co to go > sobie chcialem wziasc i szczerze o tym powiedzialem. Moze powiedzmy > tak,ja w tych sprawach lubie skrotowa szczerosc, a nie wylewna. Od razu widać tu,że nie chodzi o wyjasnienie tylko o śledztwo oraz inwigilację.Taki związek to relacja oparta na zuupelnym braku zaufania do partnera. Odpowiedz Link
krytyk2 Re: bliskość 25.08.07, 11:43 no tak,tylko do tego tanga trzeba dwojga.Ja moge sie pytać ,ale ta druga strona niekoniecznie to potrafi,a dobre funkcjonowanie związku opiera sie na umiejętnościach/ew nieumiejętnosciach/ obu stron naraz Odpowiedz Link
7zahir Re: bliskość 25.08.07, 15:50 krytyk2 napisał: > no tak,tylko do tego tanga trzeba dwojga.Ja moge sie pytać ,ale ta > druga strona niekoniecznie to potrafi,a dobre funkcjonowanie związku > opiera sie na umiejętnościach/ew nieumiejętnosciach/ obu stron naraz> I wzajemnej nauce....mowieniu o wlasnych potrzebach bez obawy o negatywna ocene partnera. Odpowiedz Link
ala.l Re: bliskość 24.08.07, 20:38 krytyk2 napisał: > Dlaczego boimy się bliskich związkow?Czy to nasze kruche i słabe Ja > jest zagrożone? ja sie zastanawiam czy czkowiekowi potrzebna jest ta "bliskosc", zwakle najpierw oklamujemy kogos,gramy kogo innego,potem zamiast budowac zwiazek ,kombinujemy jakby tu ukryc nasza brzydote.. jednym slowem po ktoryms tam nie udanym zwiazku z wyzej wyminionych powodow,przed nastepnym bronimy sie juz "przy starcie" Potem to juz jestesmy Krishem))))))))))))))))))))))))) Odpowiedz Link
e_w_a_g_5 Re: bliskość 24.08.07, 21:19 potrzebna, potrzebna. Popatrz na kryske, z niej emanuje na kazdym kroku, taka potrzeba. Myśle, że wiekszośc tak ma. Kto nie , ten ma skaze. Tylko jaka, może krytyk odpowie? Odpowiedz Link
krytyk2 Re: bliskość 25.08.07, 11:28 Myślę ,że niechęc do fizycznej bliskości nie jest przypadłością genetyczno-biologiczną.Sytuowalbym ją raczej w zmienialnej i poddającej sie modelowaniu sferze psychicznej.Jeśli dziewczyna czuje awersje do takiej bliskości,swiadczyc to może o bardzo nieciekawych relacjach z ojcem.Ogólnie mówiąc nie dostala od niego prawdziwej ,bezwględnej akceptacji,nie była jego ukochaną ptaszynką a jeszcze gorzej sytuacja sie ma, gdy stosunek ten mial zabarwienie kazirodcze-ukryte lub jawne.Mam przyjaciółkę ,jeszcze z dzieciństwa,bardzo atrakcyjną fizycznie kobietę,jest mężatka ,ale nigdy nie lubila zbliżeń z mężem.Obecnie jest stale adorowana w pracy przez kilku mężczyzn,nie ma juz mowy/a może nigdy nigdy nie było?/o miłości w malzenstwie.Czasem ,dla żartu, namiawam ja,żeby spróbowala tego zakazanego owocu z najbardziej atrakcyjnym doktorem nauk humanistycznych,ale ona jest nieugięta.Ojciec B mial do niej ewidentnie kazirodczy stosunek.. Odpowiedz Link
krytyk2 ps terapia 25.08.07, 11:37 głowny kierunek autoterapii określilbym tak: należy spotkać kogoś ,kto na pierwszym miejscu w zbliżeniu stawia na czułośc,kogoś dla kogo stosunek seksualny jest dalekim dopełnieniem najważniejszej sprawy -delikatnego zaopiekowania się najdroższą istotą.Kogoś o kim wiadomo ,że może ze mna przesiedzieć w objęciach kilka godzin i będzie rownie usatysfakcjonowany jakby odbył pełen stosunek seksualny... Odpowiedz Link
elissa2 Re: ps terapia 25.08.07, 11:51 krytyk2 napisał: > głowny kierunek autoterapii określilbym tak: > należy spotkać kogoś ,kto na pierwszym miejscu w zbliżeniu stawia > na czułośc,kogoś dla kogo stosunek seksualny jest dalekim > dopełnieniem najważniejszej sprawy -delikatnego zaopiekowania się > najdroższą istotą.Kogoś o kim wiadomo ,że może ze mna przesiedzieć > w objęciach kilka godzin i będzie rownie usatysfakcjonowany jakby > odbył pełen stosunek seksualny... > Ojjjjjj, chyba zacznę symulować taki lęk! )))))))) Odpowiedz Link
krytyk2 Re: ps terapia 25.08.07, 12:03 elissa2 napisała: > Ojjjjjj, chyba zacznę symulować taki lęk! )))))))) Elisso,tylko bez manipulacji!))) Odpowiedz Link
elissa2 Re: bliskość 25.08.07, 11:47 A nadmierna miłość, nadopiekuńczość? Mam koleżankę, która jest jedynaczką. Urodziła się gdy rodzice byli już w dość ... "zaawansowanym" wieku, mama po 40-tce, ojciec pod pięćdziesiątkę. Ojciec kochający ją bardzo, na swój sposób (kapitan żeglugi wielkiej, wymagający, despotyczny, konfliktowy). Była jego oczkiem w głowie. Ale więcej go nie było w domu niż był. Matka kochająca, rozpieszczająca. I jeszcze babcie, dziadkowie, ciocie ofiarujący czułości i miłości krocie. Co tu dużo mówić ... Moja kumpelka była (i jest, teraz trochę mniej) egoistką. Nie była sympatyczną nastolatką. Jej małżeństwo nie wytrzymało próby czasu. Nie jest czułą matką. Nie potrafiła dać tego matczynego ciepła swoim dzieciom. (taki zarzut stawia jej córka) Odpowiedz Link
krytyk2 Re: bliskość 25.08.07, 12:02 elissa2 napisała: > A nadmierna miłość, nadopiekuńczość? > Mam koleżankę, która jest jedynaczką. Urodziła się gdy rodzice byli > już w dość ... "zaawansowanym" wieku, mama po 40-tce, ojciec pod > pięćdziesiątkę. Ojciec kochający ją bardzo, na swój sposób (kapitan > żeglugi wielkiej, wymagający, despotyczny, konfliktowy). Była jego > oczkiem w głowie. Ale więcej go nie było w domu niż był. Matka > kochająca, rozpieszczająca. I jeszcze babcie, dziadkowie, ciocie > ofiarujący czułości i miłości krocie. > Co tu dużo mówić ... Moja kumpelka była (i jest, teraz trochę mniej) > egoistką. Nie była sympatyczną nastolatką. Jej małżeństwo nie > wytrzymało próby czasu. Nie jest czułą matką. Nie potrafiła dać tego > matczynego ciepła swoim dzieciom. (taki zarzut stawia jej córka) Dla dziewczynki najwazniejsza jest relacja z ojcem.Więc skupmy sie na niej.Wszystkow skazuje ,ze ta "miłość"ojca byla tu zaborcza,całkowicie zawłaszaczająca.Dla mnie to jest taka sama przemoc symboliczna jak kazirodztwo,tylko bez podtekstu erotycznego.Miłośc wg klasycznej definicji to pełna akceptacja czyjejs istoty i pozwolenie tej istocie na wzrastanie zgodnie z naturalnymi dla niej tendencjami,a tego tu na peno zabrakło.. Odpowiedz Link
elissa2 Re: bliskość 24.08.07, 21:19 ala.l napisała: > ja sie zastanawiam czy czlowiekowi potrzebna jest ta "bliskosc", > Już od pierwszych dni na tym świecie człowiek tego potrzebuje. Zobacz, dziecko uspokaja się gdy tylko poczuje bliskość. Te które jej nie czują cierpią na chorobę sierocą. I w konsekwencji ma to wpływ na dalsze ich życie. Tak mi się zdaje. Odpowiedz Link
e_w_a_g_5 Re: bliskość 24.08.07, 21:25 dlatego mówię, że to jest skaza. Ja, nie czuje takiej potrzeby, a co gorsze, poza wyjatkami, nie lubie kontaktów tzw bliskocielesnych. Bliższe otoczenie, to wie i nie wyrywa sie z pyskiem i przytulaniami Odpowiedz Link
ala.l Re: bliskość 24.08.07, 21:44 e_w_a_g_5 napisała: > dlatego mówię, że to jest skaza. Ja, nie czuje takiej potrzeby, > a co gorsze, poza wyjatkami, nie lubie kontaktów tzw bliskocielesnych. > Bliższe otoczenie, to wie i nie wyrywa sie z pyskiem i przytulaniami ale to chyba nie o taka bliskosc chodzi.. to jest oblapianie,tez tego nie lubie.. Odpowiedz Link
krytyk2 Re: bliskość 25.08.07, 11:44 a ja lubie np w locie pocałowac w szyjkę moją dziewczynę i wiem ,że ona to też lubi Odpowiedz Link
ala.l Re: bliskość 24.08.07, 21:43 elissa2 napisała: > ala.l napisała: > > > ja sie zastanawiam czy czlowiekowi potrzebna jest ta "bliskosc", > > > Już od pierwszych dni na tym świecie człowiek tego potrzebuje. > Zobacz, dziecko uspokaja się gdy tylko poczuje bliskość. > Te które jej nie czują cierpią na chorobę sierocą. I w konsekwencji > ma to wpływ na dalsze ich życie. > Tak mi się zdaje. przepraszam ja myslalam o chlopach.. nie o Mamusi.. ale niekiedy ta bliskosc z rodzicami tez kiedys sie konczy.. Odpowiedz Link
elissa2 Re: bliskość 24.08.07, 21:53 ala.l napisała: > > przepraszam ja myslalam o chlopach.. > nie o Mamusi.. > ale niekiedy ta bliskosc z rodzicami tez kiedys sie konczy.. > A ja nie tylko o mamusi czy o rodzicach. Chodziło mi o samą reakcję na bliskość. To może być ktokolwiek, a nawet koń, delfin czy pies terapeuta; byle żywa przyjaźnie nastawiona istota. Odpowiedz Link
krytyk2 Re: bliskość 25.08.07, 11:15 ala.l napisała: > > ja sie zastanawiam czy czkowiekowi potrzebna jest ta "bliskosc", Sposób ,w jaki my ustosunkowujemy sie do tej potrzeby,jest różny.Czasem ją wypychamy ze świadomości,czasem znajdujemy sobie obszar,w ktorym probujemy rekompensować te pottrzebą ,czasem kupujemy sobie zwierzaczka/kotka,pieska../i jemu oddajemy wszystko co najlepsze,itd > zwakle najpierw oklamujemy kogos,gramy kogo innego,potem zamiast budowac zwiaze > k > ,kombinujemy jakby tu ukryc nasza brzydote.. wydaje mi sie ,ze w kazdym przypadku na początku znajomosci ludzie troszke kolorują samego siebie ,żeby wypaść atrakcyjniej,ale to jeszcze nie oznacza ,że wszyscy chcą z gruntu oszukać partnera w zasadniczych sprawach.Tu widzialbym różnice pomiędzy ludźmi Myślę,że właśnie grube przekłamanie prowadzi bardzo szybko do rozczarowania i rozpadu związku/tak jak w moim przypadku,opisanym powyżej/ Odpowiedz Link
mskaiq Re: bliskość 25.08.07, 12:52 Mysle ze boimy sie zostac zranionym kiedy kochamy. Mysle ze bierze sie to ze sposobu naszego myslenia, zawsze zakladamy najgorsze, nie potrafimy uwierzyc partnerowi. To wszystko bierze sie ze strachu. Czesto rowniez tworzymy zwiazki bez milosci bo sa bezpieczne ale takie zwiazki sa bez sensu, dwoje ludzi ktorych nic nie laczy a czesto dzieli wszystko. Serdeczne pozdrowienia. Odpowiedz Link
krytyk2 Re: bliskość 26.08.07, 13:57 mskaiq napisał: > Mysle ze boimy sie zostac zranionym kiedy kochamy Często nawet -i przede wszystkim -boimy sie wyznać komuś miłośc,własnie z obawy przed zranieniem.Mój kolega z liceum był zakochany w naszej koleżance z klasy i przez 4 lata nie był w stanie nawet dać jej do zrozumienia,ze cokolwiek do niej czuje.. Odpowiedz Link
krytyk2 Re: bliskość 26.08.07, 14:01 Czasem łatwośc wchodzenia w bliskie związki jest pozorna i oznacza naskórkowośc i schematyzm.Osobom takim wydaje sie ,że skoro z łatwością wchodzą z kimś do łóżka i odbywaja udany a może nawet wyrafinowany stosunek seksualny to juz jest dowód na zdolnośc do miłości i na bliskość.Nic bardziej mylnego Odpowiedz Link