Dyskusja na temat możliwej wojny o Krym trwa od lat, najbardziej obszerna chyba w „Russkim Żurnalu” (artykuł „Mechaniczna pomarańcza”

. Nowinką w relacji Aleksandra Hramczychina jest radykalna zmiana w ocenie możliwości stron. W komentarzach zarzuca się autorowi (z wielości zgodnych komentarzy i zwolenników, i przeciwników Kremla, wynika, że słusznie), że przesadza i mija się z prawdą, że rosyjskich jednostek jest w okolicy znacznie więcej, tryzub nad Moskwą, to literacka fantazja, a cały artykuł – dzieło propagandy. Pewnie sporo racji w tym jest. Jednak wykazu sił, które mogłyby być użyte przez Rosję w ewentualnej wojnie, nie powiększono o jednostki pancerne i zmotoryzowane (ktoś wymienił dwie jednostki, ale podał tylko numery i nie napisał, jakie to jednostki). Dziś trudności w ewentualnej konfrontacji z Ukrainą po reformie SZ RF (dopiero co o niej mówiono i nie spodziewałem się, że tak szybko pójdzie), nie kwestionuje nikt.
Niżej (w dołączonych dwóch częściach) tłumaczenie artykułu, oryginał jest tu:
www.chaskor.ru/p.php?id=9998&_openstat=ZGlyZWN0LnlhbmRleC5ydTsxOTY1NjU0OzY1OTc3MzQ7eWFuZGV4LnJ1Omd1YXJhbnRlZQ
Pozdrowienia, buldog.