24.09.09, 09:57
Dyskusja na temat możliwej wojny o Krym trwa od lat, najbardziej obszerna chyba w „Russkim Żurnalu” (artykuł „Mechaniczna pomarańcza”wink. Nowinką w relacji Aleksandra Hramczychina jest radykalna zmiana w ocenie możliwości stron. W komentarzach zarzuca się autorowi (z wielości zgodnych komentarzy i zwolenników, i przeciwników Kremla, wynika, że słusznie), że przesadza i mija się z prawdą, że rosyjskich jednostek jest w okolicy znacznie więcej, tryzub nad Moskwą, to literacka fantazja, a cały artykuł – dzieło propagandy. Pewnie sporo racji w tym jest. Jednak wykazu sił, które mogłyby być użyte przez Rosję w ewentualnej wojnie, nie powiększono o jednostki pancerne i zmotoryzowane (ktoś wymienił dwie jednostki, ale podał tylko numery i nie napisał, jakie to jednostki). Dziś trudności w ewentualnej konfrontacji z Ukrainą po reformie SZ RF (dopiero co o niej mówiono i nie spodziewałem się, że tak szybko pójdzie), nie kwestionuje nikt.
Niżej (w dołączonych dwóch częściach) tłumaczenie artykułu, oryginał jest tu: www.chaskor.ru/p.php?id=9998&_openstat=ZGlyZWN0LnlhbmRleC5ydTsxOTY1NjU0OzY1OTc3MzQ7eWFuZGV4LnJ1Omd1YXJhbnRlZQ

Pozdrowienia, buldog.
Obserwuj wątek
    • buldog2 Trójząb nad Kremlem, cz. I 24.09.09, 10:01
      Александр Храмчихин
      Aleksander Hramczychin

      Трезубец над Кремлём
      Trójząb nad Kremlem

      Scenariusz wojny rosyjsko-ukraińskiej

      Wróciliśmy do początku lat 90-ych. Możliwość wojny pomiędzy Rosją i Ukrainą znów, tak jak i wtedy, zaczęto rozpatrywać serio. Jeśli realnie ocenić współzależność sił stron, to Ukraina ma dziś na wygraną znacznie więcej szans, niż 17 lat temu.

      O możliwej wojnie pomiędzy Rosją i Ukrainą mówi się coraz częściej. Póki co z obu stron słyszy się wyłącznie oświadczenia w rodzaju «nie, to absolutnie niemożliwe». Prawda, im więcej takich oświadczeń, tym mocniejsze stają się podejrzenia, że to nawet bardzo możliwe. Tym bardziej, że tak w Moskwie, jak i w Kijowie bardzo wielu może wydać się ona wydać przesięwzięciem bardzo opłacalnym.

      Dla Juszczenki to szansa uniknięcia politycznej śmierci (przez co rozumie się gwarantowaną całkowitą klęskę na nadchodzących w styczniu wyborach prezydenckich) i próba wejścia w jakiś sposób do NATO. On, rozumie się, nie wyciągnął żadnych wniosków z ubiegłorocznych wydarzeń w Południowej Osetii. W tym podstawowego wniosku — NATO nigdy i nikomu nie pozwoli wciągnąć się w wojnę. Właściwie, kilka dni temu oficjalny przedstawiciel Aliansu James Appaturaj powiedział wprost, że NATO nie zamierza okazywać Ukrainie pomocy wojskowej i pomagać jej w zabezpieczeniu integralności terytorialnej. W Kijowie bardzo się obrażono i zdecydowano robić wrażenie, że niczego takiego nie powiedziano.

      W Moskwie jest nie mniej chętnych do walki. Tu akurat z wydarzeń ubiegłorocznego sierpnia wyciągnięto wnioski. Prawda, nie te, które należałoby. W Kremlu zdecydowano, że «mała zwycięska wojenka» bardzo podnosi popularność wewnątrz kraju i w ogóle bardzo dobrze wpisuje się w obecną pseudopatriotyczną histerię, w której w naturalny sposób coraz częściej zaczynają pojawiać się motywy faszystowskie. W szczególności, w publikacjach i wypowiedziach, poświęconych 70-leciu początku II wojny światowej, regularnie ogląda się niezbyt zawoalowane uzasadnienie działań Hitlera.

      Prócz tego, w rosyjskim kierownictwie, wydaje się, serio postanowiono, że trzeba odbudować strefę wpływów na obszarze poradzieckim. W tym także przy użyciu siły, ponieważ inne sposoby nie działają.

      Problem, prawda, w tym, że sił też już nie ma. Obecną «wojskową reformę», z całą pewnością, można uważać za najbardziej efektywną reformę w całej najnowszej historii Rosji. Ani jedna reforma nie dała taki szybkiego i radykalnego rezultatu.

      Pretekstem do rozpoczęcia wojny może stać się sytuacja na Krymie. Rosja, o czym już niejednokrotnie pisano, może użyć wypracowanej w Abchazji i Południowej Osetii technologii udzielenia mieszkańcom Krymu rosyjskiego obywatelstwa po to, żeby było kogo bronić. Problem w tym, że z prawnego punktu widzenia status Krymu radykalnie różni się od przedwojennego statusu Abchazji i Południowej Osetii. O tym «Specjalny Korespondent» pisał szczegółowo w artykule «Tracimy Go». Jeśli na okoliczność byłych gruzińskich autonomii przedstawiciele światowej społeczności przynajmniej w kuluarach gotowi są przyznać, że pewna doza słuszności w działaniach Rosji była, to w przypadku Krymu jest to wykluczone.

      Rozumiejąc to, Juszczenko jest całkiem gotów pomóc swoim największym nienawistnikom na Kremlu, coraz aktywniej naciskając na Flotę Czarnomorską, tworząc jej warunki absolutnie nie do wytrzymania. Przy tym nie ma wątpliwości, że na bezpośrednie użycie siły strona ukraińska nie pójdzie, będzie czekać, kiedy porwie się na to Rosja. Tym bardziej, że Rosja przecież chce się porwać.

      W związku z czym staje się niezbędnym rozpatrzenie czysto wojskowego aspektu problemu. A tu, jak już zostało wyżej powiedziane, rosyjskie kierownictwo wyciągnęło wnioski z wojny z Gruzją. I wszystkiego przez rok doprowadziło Siły Zbrojne RF do stanu, w którym już i z Gruzją walczyć im będzie trudno, a z Ukrainą — nie będą w stanie.

      Przed atakiem na Południową Osetię prezydent Gruzji Saakaszwili zupełnie poważnie uważał, że udało mu się stworzyć mobilną, dobrze przygotowywaną armię, która jest w pełni zdolna dać sobie radę z archaiczną i źle przygotowywaną armią Rosji. Armia Rosji w rzeczy samej była archaiczna i niezbyt dobrze przygotowywana. Ale, jak się okazało, nie gorzej, niż gruzińska. Oprócz tego, w tamtym czasie nasza armia istniała. A dziś powiedzieć o niej to samo to jest rzeczą daleko nieoczywistą. W konsekwencji to my możemy okazać się w sytuacji Gruzji. Ukraińska armia ma kolosalne problemy z przygotowanie bojowym i wyposażeniem w GSM. Ale przynajmniej jest.

      Obecnie w Wojskach Lądowych Ukrainy są 1 rakietowa, 2 czołgowe, 8 zmechanizowanych, 3 artyleryjskie, 2 powietrzne i 1 brygada spadochronowa, po 3 pułki lotnictwa wojskowego i artylerii rakietowej. W Siłach Powietrznych — 1 bombowo-zwiadowcza, 1 szturmowa, 5 szturmowych i 3 brygady lotnictwa transportowego. Wielka część tych sił z radzieckich czasów rozmieszczona jest w zachodniej części kraju, ale, biorąc pod uwagę stosunkowo niewielkie rozmiary i dobrze rozwiniętą sieć transportową Ukrainy, przerzut wojsk z zachodu na wschód nie zajmie wiele czasu.

      Rosja w graniczących z Ukrainą obwodach nie ma dziś nic. Dokładniej, jest gorzej, niż gdyby miała nic.

      Jeszcze rok temu w mieście Boguczar w Obwodzie Woroneżskim rozlokowana była 10-ta Dywizja Czołgowa. W ramach «reformy wojskowej» ona, rozumie się, została rozwiązana. W jej miejsce w Boguczarze (50 km od granicy z Ukrainą) znajduje się teraz baza przechowania i remontu sprzętu wojskowego. 50 km można przejechać w ciągu godziny. I łatwo zdobyć tę bazę, ponieważ jej ochrona jest czysto symboliczna (jakaś ilość żołnierzyków z automatami). Po czym rosyjskie uzbrojenie może od razu uzupełnić arsenał Sił Zbrojnych Ukrainy. Przecież po dziś dzień jesteśmy uzbrojeni w to samo.
      • liberum_veto NATO nie będzie bronić Ukrainy 04.10.09, 08:06
        buldog2 napisał:

        > Dla Juszczenki to szansa uniknięcia politycznej śmierci (przez co
        > rozumie się gwarantowaną całkowitą klęskę na nadchodzących w
        > styczniu wyborach prezydenckich) i próba wejścia w jakiś sposób do
        > NATO. On, rozumie się, nie wyciągnął żadnych wniosków z
        > ubiegłorocznych wydarzeń w Południowej Osetii. W tym podstawowego
        > wniosku — NATO nigdy i nikomu nie pozwoli wciągnąć się w wojnę.
        > Właściwie, kilka dni temu oficjalny przedstawiciel Aliansu James
        > Appaturaj powiedział wprost, że NATO nie zamierza okazywać
        > Ukrainie pomocy wojskowej i pomagać jej w zabezpieczeniu
        > integralności terytorialnej. W Kijowie bardzo się obrażono i
        > zdecydowano robić wrażenie, że niczego takiego nie powiedziano.

        Scenariusza wojny Ukrainy z Rosją (szczególnie o Krym) nie można
        oczywiście wykluczyć, ale nie wydaje mi się, aby mogła to być
        perspektywa kilku najbliższych miesięcy. A tylko wtedy mogłoby to
        ocalić prezydenturę Juszczenki. W Moskwie nie są aż tacy głupi, aby
        w ten sposób ratować posadę antyrosyjskiemu gloryfikatorowi
        zbrodniarzy z OUN i tzw. UPA. Wzięli na przeczekanie, do stycznia
        niedaleko. Juszczenko wykończy się sam. Rosja robi różne gesty, że
        nie widzi możliwości współpracy z pomarańczowo-brunatnym Juszczenką.
        Nie wysłała np. swojego nowego ambasadora. Czeka na nowe rozdanie
        polityczne w Kijowie. Nie ma jednak żadnego powodu ani potrzeby do
        rozpętywania akurat teraz jakiejś wojny, która byłaby na rękę
        wyłącznie doktorowi honoris causa KUL. A trudno też raczej
        przypuszczać, aby to sam Juszczenko zdecydował się na zaatakowanie
        Rosji, w celu ratowania prezydenckiego stolca. Zwłaszcza, że
        rzeczywiście nie może w tym liczyć na pomoc ze strony NATO.
        Pisaliśmy już tu o tym na forum. Nie widzę więc obecnie
        sprzyjających warunków do wojny ukraińsko-rosyjskiej. Juszczenko za
        chwilę trafi na śmietnik historii, a do władzy w Kijowie dojdzie
        prorosyjski Janukowycz. Jaki interes miałaby Rosja, aby przeszkadzać
        temu naturalnemu procesowi? Wystarczy czekać z założonymi rękami.
        Pieczone gołąbki same lecą do gąbki smile
        forum.gazeta.pl/forum/w,48782,80111800,100346205,NATO_nie_bedzie_bronic_Ukrainy.html
        Ukraina nie może liczyć na pomoc wojskową NATO w razie zagrożenia
        zewnętrznego – oświadczył na konferencji prasowej w Kijowie
        oficjalny przedstawiciel NATO na Ukrainie James Appathurai. Powodem
        dla takiego oświadczenia posłużyły wypowiedzi niektórych polityków
        ukraińskich, iż w przypadku zagrożenia rosyjskiego - NATO będzie
        bronić Ukrainy, a także podpisanie 21 sierpnia 2009 roku między
        Ukrainą i NATO deklaracji o załączniku do karty o partnerstwie
        między Ukrainą i sojuszem północnoatlantyckim. Nowy załącznik
        uściśla koordynacyjną rolę Rady NATO-Ukraina w procesie
        euroatlantyckiej integracji Ukrainy. Deklaracja z 21 sierpnia
        wywołała w Rosji niepokój, bo władze rosyjskie boleśnie reagują na
        każdy krok Ukrainy w kierunku NATO. Kreml w niedawno podpisanym
        dokumencie najbardziej niepokoi punkt, który przewiduje
        natychmiasowe zwołanie Rady NATO-Ukraina w razie, gdy Ukraina
        poczuje bezpośrednie zagrożenie własnej integralności terytorialnej
        albo politycznej niezależności. Ta wspólna deklaracja NATO i Ukrainy
        wywołała obawę ze strony Rosji, iż w razie niebezpieczeństwa NATO
        będzie bronić Ukrainy. Jednak po oświadczeniu oficjalnego
        przedstawiciela NATO w Kijowie Appathurai władze na Kremlu mogą spać
        spokojnie, bo w sumie Zachodowi bardziej zależy na dobrych relacjach
        z Rosją niż z Ukrainą. A deklaracje najczęściej pozostają tylko
        deklaracjami.
        Eugeniusz Tuzow-Lubański, Kijów
        • dystans4 Re: NATO nie będzie bronić Ukrainy 04.10.09, 20:00
          Zgadzam się. Ukraina może mieć wartość dla USA tylko w razie całkowitej destabilizacji Rosji, jako instrument ingerencji na obszarze Rosji. W przypadku odłożenia (choćby czasowego) forsowania pomysłu dezintegracji Rosji (a to obecnie ma miejsce) znaczenie Ukrainy dla USA staje się znikome. Jeśli chodzi o UE, nie potrzeba jej powiększenia terytorialnego, natomiast innych korzyści obecna Ukraina nie daje.
          Pytanie: ile obecnie jest w Kijowie rosyjskojęzycznych szkół podstawowych (jakiś czas temu były cztery podstawówki przy chyba jednej trzeciej rosyjskojęzycznych mieszkańców Kijowa).
          Pozdrowienia, buldog.
          • liberum_veto Zaufaj nam, Rosjo 05.10.09, 11:55
            Prezydent Obama nie może zainwestować w Ukrainę dużego kapitału
            politycznego. Postawił na "reset" z Rosją. Pisałem już o tym na forum
            forum.gazeta.pl/forum/w,48782,77717504,94281164,Re_Juszczenko_mamy_poparcie_USA_w_kwestii_NATO.html
            Przyjmowanie Gruzji i Ukrainy do NATO to byłaby walka bez
            realistycznych szans szybkiego zwycięstwa. Owszem, zgadzam się -
            także z tego powodu, że Rosja może na Ukrainie więcej niż w Albanii.
            Dlatego ten proces trzeba opóźnić. Byłem wielkim zwolennikiem
            poprzednich rozszerzeń NATO. Ale teraz Obama nie może w Ukrainę
            zainwestować dużego kapitału politycznego.
            wyborcza.pl/1,97557,6512000,Zaufaj_nam__Rosjo.html?as=3&ias=3&startsz=x
      • liberum_veto Ukraina bez ministra obrony i szefa sztabu [Rz] 09.10.09, 13:57
        buldog2 napisał:

        > Ukraińska armia ma kolosalne problemy z przygotowaniem bojowym i
        > wyposażeniem w GSM. Ale przynajmniej jest.

        Ukraina nierządem stoi... Armia pozbawiona dowództwa... Nie daj Bóg,
        jakby ktoś chciał ją jutro napaść... Aż strach pomyśleć smile
        www.rp.pl/artykul/40,374245_Dymisja_szefa_Sztabu_Generalnego.html
        Ukraińskie siły zbrojne, które od czterech miesięcy pozbawione są
        ministra obrony, od dzisiaj nie mają też szefa Sztabu Generalnego.
        Tego dnia resort obrony potwierdził informacje o dymisji generała
        Serhija Kyryczenki, dowodzącego ukraińską armią od 2005 roku.
        Oficjalną przyczyną odejścia Kyryczenki jest stan zdrowia. Zdaniem
        komentatorów generał, uważany za stronnika prezydenta Ukrainy
        Wiktora Juszczenki, podał się do dymisji w związku z fatalną
        sytuacją finansową wojska.
        W projekcie budżetu państwa na przyszły rok na finansowanie około
        200-tysięcznej armii przewidziano niewiele ponad 8 mld hrywien,
        czyli około 1 mld dolarów.
        Nie wiadomo, kto zastąpi Kyryczenkę na stanowisku szefa Sztabu
        Generalnego i w jaki sposób zostanie mianowany jego następca.
        Zgodnie z ukraińską konstytucją kandydaturę dowódcy armii wysuwa
        minister obrony, a zatwierdza prezydent państwa.
        Problem polega na tym, że Ukraina nie ma szefa resortu obrony już od
        początku czerwca. Wtedy to parlament zdymisjonował Jurija
        Jechanurowa, uważanego za człowieka Juszczenki.
    • buldog2 Trójząb nad Kremlem, cz. II 24.09.09, 10:02
      Pod Kurskiem (90 km od granicy z Ukrainą) rozlokowana jest 448 Brygada Rakietowa, wyposażona w rakiety taktyczne «Punkt». Ona może wystrzelić trochę rakiet na nacierające wojska ukraińskie, co, rozumie się, zatrzymać ich nie będzie w stanie. Po czym trzeba będzie maksymalnie szybko brać nogi za pas, ponieważ wyrzutnie rakiet (ciężkie samochody) w żadnym razie nie są w stanie przeciwstawić się czołgom i piechocie.

      Wzdłuż granicy z Ukrainą rozmieszczonych jest kilka baz rosyjskiego lotnictwa wojskowego. Które znów nie są niczym osłonięte z ziemi. Na wypadek ataku ze strony Ukrainy lotnicy powinni będą musieli szybko lecieć w głąb Rosji, żeby ukraińskie czołgi i piechota nie pojmały ich na pobliskich lotniskach. Dlatego zapewnić przewagi w powietrzu Siły Lotnicze RF nie będą w stanie. Zwłaszcza jeśli przypomnieć sobie doświadczenie w Gruzji, gdzie poniosły poważne zguby od wyrzutni przeciwlotniczych, dostarczanych jak akurat przez Ukrainę. Wojska Obrony Powietrznej Ukrainy są naturalnie potężniejsze, niż OP Gruzji a ich personel znacznie lepiej wyszkolony.

      A własnych czołgów i piechoty u nas w pobliżu po prostu nie ma. Najbliższa brygada zmotoryzowana znajduje się pod Wołgogradem, a brygada czołgów — pod Moskwą. Przy czym wszystkiego jedna. Dywizji Tamańskiej i Kantemirowskiej też już przecież nie ma. Można, oczywiście, rzucić do walki z czołgami Wojska Powietrzno-Desantowe i oddział specjalny (w Krasnodarskim Kraju, Smoleńskim, Rostowskim i Tambowskim obwodach rozmieszczone są 1 dywizja szturmowo-desantowa, 1 brygada szturmowo-desantowa i 3 brygady oddziału specjalnego). To będzie typowe dla nas przybijanie gwoździ mikroskopami. Desant nie jest przeznaczony dla walki z regularnymi lądowymi wojskami. Jego zadaniem jest uderzać w tyły, a także w jednostki, nie przeznaczone do bezpośredniego zetknięcia z przeciwnikiem (rakietowe, lotnicze, obrony powietrznej). Prawda, innego wariantu, niż rzucić elitę Sił Zbrojnych pod gąsienice czołgów, nie będziemy mieć, inaczej ukraińskie wojska bez problemu dojdą do Moskwy. Albo do Saratowa, gdzie skupiona jest większość rosyjskich Strategicznych Wojsk Rakietowych (tym bardziej, że prowadzi tam bezpośrednio samochodowa droga federalna Woroneż — Saratow). Przeciwstawiać się im, jak już było powiedziane, po prostu nie ma komu. Czyli nie rosyjskie wojska wejdą do Kijowa (na to, znów, po prostu nie ma wojska), a ukraińskie — do Moskwy. Przy całej pozornej absurdalności takiego stwierdzenia dzisiaj rzecz ma się właśnie tak. Reforma nie poszła na darmo. Rosji, na to, by po prostu stworzyć w okręgu graniczącym z Ukrainą zgrupowanie, równoważne SZ Ukrainy, potrzeba będzie, oczywiście, nie jednego miesiąca, ponieważ wojsko przyjdzie zbierać z okręgów Moskiewskiego, Leningradzkiego, Północno-Kaukaskiego i Nadwołżańsko-Uralskiego.

      Jeśli mówić o wariancie krymskim (czyli Rosja próbuje zdobyć Krym i na tym koniec), to i tu sytuacja w niczym nie jest lepsza.

      Właściwie, Rosja na Krymie ma dzisiaj tylko pułk piechoty morskiej. Któremu w razie wojny trzeba przyjdzie w pierwszej kolejności osłaniać okręty w Sewastopolu, magazyny brzegowe uzbrojenia i pozostałych zapasów, a także pułk lotnictwa szturmowego, pułk zenitno-rakietowy i pułk brzegowej artylerii rakietowej Floty Czarnomorskiej, rozlokowane na Krymie. Siebie samych, jak zostało wyżej powiedziane, obronić nie będących w stanie. Stosownie do powyższego, nie będą w stanie prowadzić działań ofensywnych, nie starczy ich nawet do samoobrony.

      Do pomocy Rosja może użyć tylko 7 Dywizję Szturmowo-Desantową, rozmieszczoną w Noworosyjsku. Co w dużym stopniu będzie, jak to było wyżej powiedziane, przybijaniem gwoździ mikroskopami. Czyli na pierwszym etapie operacji ma to sens, ale nie bardzo wiadomo, czym będziemy wspomagać desantowców na kolejnych. Ukrainie przecież znacznie łatwiej będzie przerzucać wojska na Krym, niż Rosji. Prócz tego, wojna po prostu nie może być sztucznie ograniczona do Krymu. Ona umyślnie zostanie wyprowadzona poza jego granice. A jak — to zostało szczegółowo opisane wyżej.

      Rozumie się, Rosja ma w pogotowiu także wariant zadania uderzeń jądrowych w Kijów i inne duże miasta Ukrainy. Dokładniej, chce się wierzyć, że tego wariantu u nas nie ma.

      Rodzi się, co zrozumiałe, pytanie: Czy Rosjanie i Ukraińcy będą do siebie strzelać? Zrozumiałe, że jednoznacznej odpowiedzi na to pytanie brak. W dużej części ta odpowiedź, w oczywisty sposób, zależy od tego, kto na kogo napadnie. I jak będzie działać propaganda. Przecież w Rosji już teraz znaczna część ludności uważa Ukrainę za państwo wrogie. A na Ukrainie, zgodnie z ostatnimi badaniami, gotowość do obrony kraju na wypadek zagrożenia wojskowego zadeklarowało 63% obywateli — od 65% na zachodzie (przeciw 18%, którzy oświadczyli, że nie są na to gotowi) do 58% na południu (przeciw – 20%). Przy tym do obrony kraju gotowych jest 68-70% Ukraińców w wieku 18-39 lat. Stąd można wyciągać wnioski…
    • liberum_veto Polska w grze o Krym, Rosja w odwrocie 20.10.09, 06:19
      Unia Europejska włączyła się w zakulisową rosyjsko-amerykańską walkę
      o wpływy na Krymie – pisze "Niezawisimaja Gazieta".
      - Po wyborach prezydenckich na Ukrainie Unia Europejska rozpocznie
      realizację wspólnego programu, który zakłada projekty inwestycyjne w
      sferze gospodarczej i socjalnej na Krymie. Eksperci cytowani przez
      rosyjski dziennik podkreślają, że bezpośrednie finansowe wsparcie
      krymskiej gospodarki, może spowodować przełom w opinii społecznej
      mieszkańców Krymu – od wspierania polityki rosyjskiej do lojalności
      wobec Unii Europejskiej - czytamy w rosyjskim dzienniku.
      Ukraińscy urzędnicy precyzują, że wspólny plan UE dotyczący rozwoju
      Krymu zostanie przyjęty wiosną 2010 roku. W projekcie wsparcia Krymu
      wezmą udział Wielka Brytania, Szwecja, Holandia, Niemcy, Polska,
      Węgry, Litwa, a także prawdopodobnie Estonia.
      Rząd Ukrainy liczy, że już w następnym roku w ramach projektu UE na
      Krym wpłynie około 12 milionów euro. Oprócz wspólnego projektu UE,
      według ukraińskich polityków, poszczególne kraje podejmą oddzielne
      działania na rzecz Krymu.
      Dla Ukrainy projekt Unii Europejskiej oznacza zbliżenie Ukrainy z
      Zachodem i nowy poziom rozwoju – uważa wicepremier Ołeksandr
      Turczynow
      wiadomosci.onet.pl/2062978,12,polska_w_grze_o_sporne_terytorium_rosja_juz_w_odwrocie,item.html
    • liberum_veto Sewastopol: "Nie dajmy się okupantom!" 03.11.09, 07:46
      W Sewastopolu na Krymie pojawiły się nawoływania do bojkotu
      zaplanowanych na styczeń wyborów prezydenta Ukrainy - podała w środę
      agencja informacyjna "Nowyj Region".
      "Niska frekwencja wyborcza w Sewastopolu i na Krymie będzie
      demonstracją naszego stosunku wobec okupacyjnego reżimu
      (ukraińskiego)" - zachęcają autorzy ulotek opublikowanych na
      popularnym miejskim forum internetowym wraz z zachętą do ich
      drukowania i rozlepiania.
      Sewastopol jest siedzibą stacjonującej na Ukrainie rosyjskiej Floty
      Czarnomorskiej. Duża część mieszkańców miasta to rodziny wojskowych,
      z nostalgią wspominających czasy ZSRR i marzących o oddzieleniu
      Krymu od Ukrainy i przyłączeniu go do Rosji.
      "Władza w ręce mieszkańców Sewastopola i Krymu! Nie dajmy się
      okupantom", "Ukraina nie jest naszym państwem" - głoszą ulotki.
      wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,81048,7171804,Ukraina__Na_Krymie_apel_o_bojkot_wyborow_prezydenckich.html
      • gate.of.delirium Kto sieje wiatr, ten zbiera burzę... 02.12.09, 08:03
        liberum_veto napisał:


        > "Władza w ręce mieszkańców Sewastopola i Krymu! Nie dajmy się
        > okupantom", "Ukraina nie jest naszym państwem" - głoszą ulotki.

        Widzę, że obłędna doktryna o "praodwiecznych etnicznych ziemiach
        ukraińskich" zaczyna wydawać owoce w dość ciekawej postaci.
        Prawdę mówiąc sam coraz bardziej zaczynam się czuć
        Kimeryjczykiem ...chyba też zgłoszę jakieś roszczenia do Krymu.
        Gdy poczuję się potomkiem Drewlan, zastanowię się nad jakąś działką
        budowlaną w Kijowie...
    • liberum_veto Rosja chce "okupować" Krym przez 100 lat 02.12.09, 07:35
      Rosyjska Flota Czarnomorska powinna stacjonować na Ukrainie przez
      kolejne sto lat - oświadczył w Symferopolu na Krymie Siergiej
      Markow, deputowany Dumy Państwowej, izby niższej rosyjskiego
      parlamentu. Jest on reprezentantem partii Jedna Rosja, którą kieruje
      premier Władimir Putin.
      - Flota Czarnomorska powinna pozostać (na Krymie) na następne sto
      lat. Jest ona gwarantem bezpieczeństwa dla całego tego regionu -
      powiedział Markow na konferencji prasowej.
      Zdaniem Markowa marynarze Floty Czarnomorskiej gotowi są bronić nie
      tylko obywateli Rosji, ale i Ukraińców.
      - Oni (Ukraińcy) są dla nich swoi i zawsze będą ich bronić. Jeśli
      coś się stanie, jeśli w Morzu Czarnym zatonie ukraiński statek,
      Flota Czarnomorska pospieszy mu z pomocą jako pierwsza - podkreślił
      deputowany.
      W ocenie Markowa kwestia stacjonowania rosyjskiej marynarki wojennej
      na Ukrainie jest zbyt upolityczniona.
      - Wykorzystuje się ją w celu pogorszenia relacji między Rosją a
      Ukrainą, dla wywoływania fali niedobrych wiadomości. Falę tę należy
      powstrzymać - powiedział.
      Ukraińskie władze z prezydentem Wiktorem Juszczenką na czele
      twierdzą obecnie, że obowiązująca do maja 2017 umowa dwustronna o
      stacjonowaniu Floty Czarnomorskiej na Krymie nie zostanie
      przedłużona.
      Zdaniem Juszczenki, obecność tej formacji na Ukrainie
      jest "czynnikiem destabilizującym" sytuację w jego państwie.
      Twarde stanowisko reprezentowane w tej sprawie przez ukraińskiego
      prezydenta może się zmienić w przyszłym roku, po zaplanowanych na 17
      stycznia wyborach prezydenckich.
      Choć Juszczenko będzie ubiegał się w nich o reelekcję, niskie
      poparcie społeczne nie daje mu na to większych szans. Walkę o
      najwyższe stanowisko w państwie stoczą więc w tych wyborach o wiele
      bardziej popularni od niego kandydaci: szef prorosyjskiej Partii
      Regionów Ukrainy Wiktor Janukowycz i premier Julia Tymoszenko.
      Oboje niejednokrotnie udowadniali, że są w stanie porozumieć się z
      Rosją o wiele szybciej i łatwiej od Juszczenki. Ze względu na swe
      prozachodnie dążenia urzędujący prezydent Ukrainy traktowany jest w
      Moskwie jako ukraiński wróg numer jeden.
      We wtorek Markow to potwierdził. - Gorszego od obecnego prezydenta
      może sobie wyobrazić tylko człowiek o bardzo bujnej fantazji. Zrobił
      on wszystko, co można, by pogorszyć stosunki rosyjsko-ukraińskie, i
      uczynił to wbrew woli narodu Ukrainy - powiedział deputowany.
      wiadomosci.onet.pl/2088283,12,rosja_chce_okupowac_krym_przez_100_lat_powstrzymac_te_fale,item.html
      • pisz_pan_na_berdyczow Re: Rosja chce "okupować" Krym przez 100 lat 02.12.09, 13:48
        zmierzasz w stronę totalnej rusofilii...
        • liberum_veto Ukraina okupuje Krym 02.12.09, 14:19
          na tej samej zasadzie można Ci przypisać sympatie prokomunistyczne
          kresy24.pl/showNews/news_id/8769/
          Półwysep Krymski do 1954 r. należał do Rosyjskiej SRR. Na mocy
          dekretu prezydium Rady Najwyższej Związku Radzieckiego ówczesny
          obwód krymski został przekazany w skład Ukraińskiej SRR. Gest ten
          miał znaczenie symboliczne - przekazanie Półwyspu nastąpiło w 300.
          rocznicę ugody perejasławskiej czyli "zjednoczenia Ukrainy z Rosją".
          • pisz_pan_na_berdyczow Re: Ukraina okupuje Krym 02.12.09, 14:26
            I co z tego??? Na ten przykład Szczecin w całej historii był tylko przez klika
            lat lennem polskich władców, bezpośrednio do państwa polskiego nie należał
            nigdy.. co nie zmienia tego, że każdemu kto sięgnie po to miasto należy bez
            wahania łeb rozwalić. Analogicznie z Krymem...
            • lokis1271 Re: Ukraina okupuje Krym 02.12.09, 20:57
              Witam Kolegów !
              Zauważcie, że jest subtelna różnica w sposobie dokonania w/w cesji - Szczecin został Polsce przekazany z akceptacją międzynarodową BEZ niemieckich mieszkańców, czego nie można powiedzieć o Krymie. Podstawy prawne dekretu z 1954 roku są dość niepewne, zgodnie z ówczesnym prawem obowiązującym zarówno w ZSRR, jak i międzynarodowym, RFSRR oraz USRR były odrębnymi podmiotami funkcjonującym w związku państwowym, winny więc zawrzeć w tej sprawie porozumienie o charakterze międzynarodowym, a nie posłużyć się dekretem związkowym. Nie jestem pewien, czy zostały dopełnione wszystkie formalności z tym związane.
              Pozdrawiam
              L. Bodio
              • liberum_veto Re: Ukraina okupuje Krym 03.12.09, 06:15
                Ja też widzę tu więcej różnic niż podobieństw
                1. Szczecin znalazł się w granicach Polski w wyniku porozumienia
                wielkich mocarstw. Miało więc to silną legitymację międzynarodową.
                2. Decyzja Chruszczowa w sprawie przynależności Krymu do ukraińskiej
                republiki sowieckiej miała zaś charakter czysto wewnętrzny i
                administracyjny. Republiki sowieckie nie były żadnymi państwami,
                lecz jednostkami administracyjnymi, jak u nas województwa, a kiedyś
                w Rosji gubernie. Działo się to w granicach jednego państwa ZSRR.
                Można więc to raczej porównać do niedawnej dyskusji w Polsce, czy
                Radom powinien się znaleźć w województwie mazowieckim czy też
                świętokrzyskim.
                3. No i oczywiście różnica podstawowa i zasadnicza: w Szczecinie nie
                ma dziś Niemców, za to na Krymie Rosjanie stanowią, zdaje się, także
                obecnie, zdecydowaną większość ludności.
            • wuj_na_chacie Re: Ukraina okupuje Krym 03.12.09, 11:40
              pisz_pan_na_berdyczow napisał:

              > Na ten przykład Szczecin
              > każdemu kto sięgnie po to miasto należy bez wahania łeb rozwalić.

              Nie każ mi umierać za jakiś tam Stettin! Już wolę za Berdyczów smile
    • pisz_pan_na_berdyczow Krymski Józewski potrzebny od zaraz 02.12.09, 13:52
      Potrzebny polityk pokroju Józewskiego, który w mądry sposób zjednałby krymskich
      Tatarów i przynajmniej częściowo Rosjan dla państwa ukraińskiego. Ale ukraińskie
      nacjonały - zakute pały z tym się nigdy nie zgodzą, bo przecież II RP to
      "straszliwa polska okupacja Ukrainy była" a Józewski to "straszliwy polski
      imperialista był" wink
      • wuj_na_chacie Re: Krymski Józewski potrzebny od zaraz 03.12.09, 12:11
        Byle ten "krymski Józewski" (przywieziony w teczce z Kijowa?) nie
        spowodował tam jakiejś nowej "rzezi wołyńskiej", tym razem
        skierowanej przeciwko ukraińskim okupantom Krymu...
        • pisz_pan_na_berdyczow Re: Krymski Józewski potrzebny od zaraz 04.12.09, 18:16
          wuj_na_chacie napisał:

          > Byle ten "krymski Józewski" (przywieziony w teczce z Kijowa?) nie
          > spowodował tam jakiejś nowej "rzezi wołyńskiej", tym razem
          > skierowanej przeciwko ukraińskim okupantom Krymu...

          Co do krymskich Tatarów to nie miałbym takich obaw...oni przez parę wieków się
          ucywilizowali...być może dlatego, że nigdy nie zaprzeczali prawdzie o tym, że w
          minionych wiekach palili gwałcili i rabowali...mimo skośnych oczu potrafili
          spojrzeć prawdzie prosto w oczywink
          Z Rosjanami natomiast może być różnie...ale to niezależnie od tego czy na Krymie
          będzie "krymski Józewski" czy też jakowyś twardogłowy nacjonał...w tym drugim
          przypadku krwawa jatka jeszcze bardziej prawdopodobna...
    • liberum_veto Pierwszy skazany za separatyzm na Ukrainie [Rz] 08.01.10, 07:15
      Aktywista prorosyjskiego ruchu Sewastopol-Krym-Rosja został skazany
      na cztery lata pozbawienia wolności za publiczne apele o powrót
      Krymu do Rosji
      www.rp.pl/artykul/40,406509_Pierwszy_skazany_za_separatyzm_na_Ukrainie.html
      Sąd Apelacyjny w Symferopolu utrzymał wyrok, ale jest on zawieszony
      na dwa lata ze względu na wiek skazanego. Jest nim 68-letni Semen
      Klujew, mieszkaniec Eupatorii. Mężczyzna nie może wyjeżdżać z
      Ukrainy. Jest także zobowiązany informować sąd o zmianie miejsca
      zamieszkania i zameldowania.
      21 stycznia zeszłego roku Klujew zorganizował konferencję prasową,
      na której wezwał krymski parlament do unieważnienia konstytucji
      Krymu, zatwierdzenia deklaracji przyłączenia półwyspu do Rosji, a
      także nakazu zdjęcia „okupacyjnych symboli” z budynków rządowych i
      zastąpienia ich rosyjskimi flagami. Tekst apelu sporządził inny
      aktywista ruchu Sewastopol-Krym-Rosja Walery Podziaczy. Ukraińska
      Służba Bezpieczeństwa wszczęła wobec nich śledztwo już następnego
      dnia. Klujew został zatrzymany. Podziaczy zniknął. Od września jest
      poszukiwany listem gończym.
      Klujew odgraża się, że złoży apelację. – Zwrócę się do Najwyższego
      Sądu w Kijowie, a nawet do Europejskiego Trybunału Praw Człowieka w
      Strasburgu. Urodziłem się w Rosji i dziś jestem sądzony za rosyjskie
      poglądy – stwierdził.
      Sprawa Klujewa jest precedensem w historii ukraińskiego sądownictwa:
      dotąd w tym kraju nikt nie został skazany za głoszenie
      separatystycznych haseł. – Kilka lat temu walczyliśmy z redaktorem
      naczelnym gazety „Krymska Prawda” Mychajłem Bacharewym, który
      powiedział, że „nie ma takiego narodu jak Ukraińcy i takiego języka
      jak ukraiński”. Nasze zabiegi, by został pociągnięty do
      odpowiedzialności, zakończyły się niepowodzeniem – mówi „Rz” Wiktor
      Kaczuła, redaktor naczelny ukraińskojęzycznego tygodnika „Krymska
      Świetlica” w Symferopolu.
      – Wyrok w sprawie Klujewa jest precedensowy. Ma być ostrzeżeniem dla
      tych mieszkańców Półwyspu Krymskiego, którzy modlą się do Rosji w
      nadziei, że do nich wróci i stworzy im raj na ziemi. Ukraińska
      wspólnota na Krymie jest zagubiona i rozproszona. Bez wsparcia władz
      w Kijowie trudno jej odpierać ataki licznych prorosyjskich
      organizacji – dodaje Kaczuła.
      Za głoszenie separatystycznych haseł w Siewierodoniecku na wschodzie
      Ukrainy w 2004 roku nikt nie został skazany na ograniczenie
      wolności. Przeciwnicy pomarańczowej rewolucji i prozachodniego
      Wiktora Juszczenki (w sumie kilka tysięcy prorosyjskich polityków i
      przedstawicieli lokalnych władz) grozili secesją obwodów na
      wschodzie Ukrainy. Sprawę badała prokuratura.
      www.rp.pl/artykul/40,406509_Pierwszy_skazany_za_separatyzm_na_Ukrainie.html

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka