Dodaj do ulubionych

Jarosław Kaczyński: to było ludobójstwo

09.12.07, 22:31
na życzenie Szturmana, wystąpienie JK w Sejmie (9.07.2003 r.)
ks.sejm.gov.pl:8009/kad4/052/40522009.htm
Panie Marszałku! Wysoka Izbo! Ja wielokrotnie przemawiałem w tej
Izbie, ale jeszcze chyba nigdy nie przemawiałem tak zbulwersowany
jak dzisiaj. I nie zbulwersowało mnie przemówienie pana posła
Małachowskiego, no bo, powiedzmy sobie, tego się można było
spodziewać, ale nie ukrywam, że zbulwersowało mnie przemówienie pana
posła Komorowskiego.
W tej Izbie od wielu już lat powstała tradycja podejmowania,
mimo bardzo głębokich podziałów, różnic, jakie nas dzielą,
jednomyślnie, bywa że przez aklamację, różnych uchwał, przede
wszystkim dotyczących historii, a czasem nawet dotyczących spraw
aktualnych.
Po raz pierwszy mamy uczcić pamięć zbrodni. Pamięć zbrodni
wyjątkowej. Pamięć zbrodni popełnionej ze szczególnym okrucieństwem
na około 100 tys. Polaków. Zbrodni, która nawet jak na wydarzenia II
wojny światowej była wyjątkowo wręcz okrutna.
I jest rzeczą zaskakującą, dziwną i, trzeba powiedzieć, smutną,
bardzo smutną, że w tej sprawie zgody nie ma, że ta uchwała nie
będzie podjęta przez aklamację, że mój klub, ale sądzę także, że i
inne kluby i koła, nie będą w stanie poprzeć projektu prezydialnego.
Trzeba wobec tego postawić pytanie: dlaczego tak jest? O co chodzi?
Może zacznę od tego, o co z całą pewnością nie chodzi. Otóż nie
chodzi o sens pojednania polsko-ukraińskiego. Pojednanie polsko-
ukraińskie, współpraca polsko-ukraińska, strategiczny wymiar tej
współpracy, jest czymś, co popieramy, co uważamy za niezwykle ważne
wyzwanie dla współczesnej Polski. Załatwienie tej sprawy to jedna z
wielkich kwestii, jedno z wielkich zagadnień, ale jeszcze raz użyję
tego samego słowa - także wielkich wyzwań dla naszego pokolenia,
tego pokolenia, które dzisiaj o Polsce decyduje. I powinniśmy temu
wyzwaniu sprostać. Ale z tego przekonania nie wysnuwamy przekonania
innego, tego, które było tutaj już trzykrotnie, w trakcie tej
krótkiej na razie dyskusji, prezentowane na tej sali. Przekonania,
że dla wykonania tego wielkiego zadania, dla budowy trwałych podstaw
stosunków polsko-ukraińskich, trzeba zrezygnować z dwóch
podstawowych wartości. Trzeba zrezygnować z tego wszystkiego, co
jest tych wartości, ich wcielania w życie, konsekwencją. Mianowicie
że trzeba zrezygnować z prawdy i przyzwoitości. (Oklaski)
Przyzwoitości ludzkiej i, można powiedzieć, także przyzwoitości, bo
i taka istnieje, narodowej. Otóż nie można.
To, co się stało przed 60 laty na Wołyniu, a później w innych
częściach Galicji Wschodniej, to było ludobójstwo. To było
ludobójstwo w najczystszym tego słowa znaczeniu. To było ludobójstwo
na wielką skalę. I każdy, kto nie chce tego powiedzieć, każdy, kto
tego po prostu nie mówi, kapituluje przed zbrodnią, zapewnia triumf
zbrodniarzom, wykazuje słabość, która zawsze w takich sytuacjach,
dziś, jutro albo pojutrze, jest wykorzystywana. I to, o czym w tej
chwili mówię, nie jest żadną abstrakcją, nie jest rozważaniem o
ewentualnościach przyszłości. To są rozważania odnoszące się w
sposób zupełnie bezpośredni do tego, co dziś dzieje się na Ukrainie.
Ja nie chcę w imię polsko-ukraińskiego pojednania tego wątku tutaj
rozszerzać, ale wszyscy, którzy się stosunkami na Ukrainie czy
Ukrainą interesują z tych czy innych względów, doskonale wiedzą, o
czym tutaj mówię.
Każdy, kto się cofa, kto wykazuje nieśmiałość choćby poprzez
używanie nieadekwatnego języka, nie tylko kapituluje przed zbrodnią,
nie tylko dokonuje wielkiego moralnego nadużycia, nie tylko
zachowuje się tak, jak przyzwoity człowiek i przyzwoity Polak
zachowywać się w żadnym wypadku nie powinien. Godzi także w polskie
interesy polityczne.
Naród, Wysoka Izbo, to jest ciąg pokoleń. Jeżeli w jakikolwiek
sposób relatywizujemy, zmniejszamy wagę, nie określamy w sposób
adekwatny właśnie, czyli jako ludobójstwo, masowego zabijania
Polaków, to stwarzamy podstawę do powtórzenia się tego rodzaju
wydarzeń. I tylko ludzie bardzo naiwni, nieznający historii i
nieznający, jeszcze raz powtarzam, dzisiejszych stosunków w naszej
części Europy, mogą temu przeczyć. To jest kwestia podstawowa. To
jest kwestia, o której zawsze musimy pamiętać. Musimy o niej
pamiętać w naszej realnej polityce, ale także wtedy, kiedy opisujemy
historię. Już wielokrotnie mówiono, że ten dzisiejszy akt -
właściwie jutrzejszy, bo jutro go mamy uchwalać - to jest także akt
polityczny. Tak, powinien on służyć polsko-ukraińskiemu pojednaniu,
ale nie kosztem naszych wartości, nie kosztem podstawowych interesów
naszego narodu.
Musimy pamiętać, że cała rzecz ma także jeszcze inny kontekst,
kontekst sposobu uprawiania polityki przez Polskę, w szczególności
wobec sąsiadów. Mam na myśli akceptowanie stosunków
niesymetrycznych, na przykład jeśli chodzi o mniejszości narodowe,
różnego rodzaju wręcz farsowe zabiegi typu weryfikacji tradycji
literackiej, jak to było w stosunkach polsko-ukraińskich. Narzędziem
tej weryfikacji były słynne i w każdym jako tako wykształconym, jako
tako osadzonym w polskiej tradycji człowieku wywołujące młodości
dzieła filmowe. Tą metodą niczego się nie uzyska, a raczej prowokuje
się partnerów do lekceważenia. W ten sposób doprowadza się tylko do
różnego rodzaju podwójnych i potrójnych gier, o których zresztą już
była mowa, bo wspominał o nich - oczywiście nie używając tego
określenia - pan poseł Komorowski.
Polska powinna wykazywać w stosunkach ze swoimi sąsiadami,
szczególnie tymi, którzy mieli państwo w swojej historii krótko,
bardzo wiele dobrej woli i cierpliwości. To prawda, ale dobre
stosunki z Polską muszą mieć swoją cenę. Kto chce uznać, że takiej
ceny nie ma, że wszystko jest za darmo, że można godzić w polskie
interesy narodowe i polską godność, ten ani polskim interesom, ani
na dłuższą metę interesom ukraińskim nie służy. (Oklaski) Jestem
głęboko przekonany, że ci Ukraińcy, którzy rzeczywiście chcą polsko-
ukraińskiego - czy z ich punktu widzenia ukraińsko-polskiego; tych
rzeczy tłumaczyć nie trzeba - pojednania, dobrze wiedzą, że prawda
musi być podstawą owego pojednania, tak oczekiwanego i potrzebnego.
Ale to, co dziś się dzieje w Sejmie, wpisuje się także w inne
konteksty, o których też warto wspomnieć. Otóż w Polsce od 10-12
lat, a w świecie od dziesięcioleci mamy do czynienia z potężnym i
wciąż potężniejącym nurtem historiografii i publicystyki - co
oczywiście przekłada się także na świadomość społeczną - który ma tę
cechę, iż odmawia naszemu narodowi roli ofiary, w szczególności w
czasie II wojny światowej. Radykalna odmiana tego nurtu - radykalna,
co wcale nie oznacza, że rzadko spotykana - ustawia nas wręcz w
pozycji nie tyle opresanta i kata, co może jeszcze gorszej, bo
pomocnika opresantów i katów. Jak sądzę, wszyscy wiemy, o co chodzi.
Towarzyszy temu inny nurt, bardzo potężny, istniejący przede
wszystkim poza naszymi granicami, choć dzisiaj można go spotkać
także w Polsce, i to w potężnych publikatorach. Jest to nurt, który
dokonuje dyferencjacji masowych zbrodni. Okazuje się, że ludobójstwo
czy też w wielu wypadkach, jak twierdzą przedstawiciele tego nurtu,
masowe zabijanie, które ludobójstwem nie jest, ma różną wagę: co
innego zgładzenie kilku milionów Ukraińców w latach 30., a co innego
Oświęcim. Otóż ten pogląd, choć oczywiście nigdy nie jest
formułowany wprost przez swoich przedstawicieli - i tych
przekonanych, i tych przymuszonych, bo tutaj siła przymusu, swego
rodzaju terror intelektualny jest bardzo potężny - jest w istocie
tezą rasistowską.
Wysoka Izbo, śmierć jest zawsze indywidualna. Nie ma śmierci
zbiorowej, umiera jednostka. Jeżeli ktoś twierdzi, że masowe mordy w
stosunku do różnych narodów mają różną wagę, to znaczy, że zabicie
przedstawiciela
Obserwuj wątek
    • szturman-ru Re: Jarosław Kaczyński: to było ludobójstwo 10.12.07, 07:45
      Dziękuję bardzo.
      Pragnęłoby dowiedzieć się oficjalną (i nie oficjalną) pozycji
      J.Kaczyńskiego w danej sprawie teraz.
      • lukas1492 Re: Jarosław Kaczyński: to było ludobójstwo 10.12.07, 14:16
        nie ma to jak geniusz J. K.
        wystąpienie bardzo płomienne i przekonywujące wink

        ja tylko przypomnę fragment z expose na temat dostawy internetu na
        wieś... "istnieją pomysły wykorzystania fal radiowych" ... big_grin
      • liberum_veto Re: Jarosław Kaczyński: to było ludobójstwo 10.12.07, 17:35
        szturman-ru napisał:

        > Pragnęłoby dowiedzieć się oficjalną (i nie oficjalną) pozycji
        > J.Kaczyńskiego w danej sprawie teraz.

        Jarosław Kaczyński jest raczej konsekwentny w swoich poglądach. Na
        temat rzezi wołyńskiej chyba się póżniej nie wypowiadał, nie
        przypominam sobie. U nas politycy mówią o tym średnio raz na 5 lat.
        Najbliższa okazja w lipcu 2008 r., przy okazji 65 rocznicy tych
        bolesnych wydarzeń. Pożyjemy, zobaczymy, co powie wtedy Kaczyński. W
        tym przypadku bardziej mnie interesuje Prezydent RP smile
        ks.sejm.gov.pl:8009/kad4/052/40522009.htm
        Wysoka Izbo, śmierć jest zawsze indywidualna. Nie ma śmierci
        zbiorowej, umiera jednostka. Jeżeli ktoś twierdzi, że masowe mordy w
        stosunku do różnych narodów mają różną wagę, to znaczy, że zabicie
        przedstawiciela jednego narodu i przedstawiciela innego narodu też
        ma różną wagę. Powtarzam, niezależnie od tego, jak potężny jest ten
        nurt i jak bardzo wymaga tego, żeby mu się podporządkowywać, jest to
        teza rasistowska. Warto sobie uświadomić jeszcze jedną rzecz. Gdyby
        na podstawie publikacji owego nurtu, których jest mnóstwo w
        światowej literaturze, próbować odtworzyć pewną hierarchię narodów,
        to pozycja narodu polskiego i ukraińskiego byłaby niewysoka. Obawiam
        się, że Prezydium Sejmu i ci wszyscy, którzy przygotowywali projekt
        oświadczenia, w sposób nieświadomy wpisują się w ten nurt: w tę
        pierwszą odmianę bezpośrednio, w tą drugą może bardziej pośrednio.
        Dlatego też nasz klub nie jest gotowy, po prostu nie jest w
        stanie zaakceptować prezydialnego projektu. Przedstawiliśmy
        propozycje własnych tekstów uchwał. Domagamy się przynajmniej jednej
        zmiany, mianowicie użycia słowa ˝ludobójstwo˝. Ta zmiana, to jedno
        słowo po prostu przywraca prawdę, (Oklaski) a poprzez prawdę także
        przyzwoitość. (Oklaski)
        Uchwała w zaproponowanym kształcie na dłuższą metę służyłaby
        tylko tym, którzy i Polaków, i Ukraińców mają za nic. Dziękuję.
        (Oklaski)
    • liberum_veto Bronisław Komorowski 11.12.07, 18:06
      Wystąpienie obecnego marszałka Sejmu, które tak bardzo zbulwersowało
      Jarosława Kaczyńskiego. Porównania do listu polskich biskupów mocno
      nietrafione. Niemcy przyznali się do winy i nie stawiali pomników
      Hitlerowi i faszystowskim zbrodniarzom. W przeciwieństwie do
      Ukrainy. Przebaczenie jest potrzebne i możliwe, ale wymaga
      wcześniejszego wyznania winy. Tylko tyle i aż tyle...
      ks.sejm.gov.pl:8009/kad4/052/40522008.htm
      Panie Marszałku! Wysoka Izbo! Słyszy się czasem opinię, że na
      pojednanie polsko-ukraińskie jest jeszcze za wcześnie, że nie pora,
      że zbyt świeża jest pamięć o bolesnej, okrutnej przeszłości, że zbyt
      mała jest skłonność do refleksji nad przeszłością u przedstawicieli
      naszych narodów z trudem budujących normalność, budujących
      demokrację, budujących także zrozumienie dla innych. Siłą rzeczy
      nasuwa się porównanie z reakcją na list polskich biskupów do
      biskupów niemieckich w 1000. rocznicę państwa polskiego, w 1000.
      rocznicę chrztu Polski, kiedy padły słynne słowa: ˝Przebaczamy i
      prosimy o przebaczenie˝. Słowa te uruchomiły wówczas sterowaną z
      jednej strony przez aparat państwa komunistycznego istną nagonkę na
      Kościół w Polsce, ale spowodowały również autentyczną dezorientację,
      zaniepokojenie, niezrozumienie, które wyrażało społeczeństwo
      polskie, wspólnota wiernych w Polsce. Padały wtedy pod adresem
      Kościoła, prymasa Wyszyńskiego najostrzejsze oskarżenia i epitety -
      o zdradę interesu Polski, o zanik pamięci, o to, że nie potrafi
      dostrzec odpowiednich proporcji win, padały oskarżenia o
      lekceważenie honoru narodowego. Pamiętam ten moment, miałem wtedy
      zaledwie kilkanaście lat, był to dla mnie pierwszy moment, w którym
      musiałem się określić wobec wydarzenia z pogranicza polityki, z
      pogranicza historii, z pogranicza moralności. Pamiętam dyskusję w
      moim własnym domu rodzinnym. Tak jak we wszystkich domach polskich i
      moja rodzina straciła wiele osób w czasie wojny z rąk niemieckich.
      Pamiętam te dramatyczne rozmowy: czy należy się opowiedzieć za
      episkopatem, za tym sposobem myślenia czy za sposobem tradycyjnym,
      opartym na poczuciu własnej krzywdy, na nieszczęściu, które się
      przecież świeżo przeżyło.

      To były trudne wybory, to nie były wybory proste, ale musiały
      się dokonać. Wtedy także mówiono w polskich rodzinach, że to za
      wcześnie, że jeszcze jest świeża pamięć kacetów, rozstrzeliwań,
      pacyfikacji, wojny, partyzantki, frontu. Wtedy też mówiono, że jest
      za wcześnie, bo żyją ci, którzy doświadczyli na własnej skórze
      dramatu wojny, okrucieństwa niemieckiego. Proszę państwa, dla
      niektórych zawsze jest za wcześnie - za wcześnie albo za późno. Jest
      za wcześnie dla niektórych środowisk polskich, dzisiaj jest za
      wcześnie także dla niektórych środowisk ukraińskich. Gdyby państwo
      posłuchali dyskusji, która toczy się już na Ukrainie, to
      widzielibyście w niej te same problemy, ten sam sposób myślenia,
      który myśmy musieli przełamać kilkadziesiąt już lat temu, bo po
      liście biskupów polskich do biskupów niemieckich. Dla niektórych
      zawsze jest za wcześnie, za wcześnie na refleksję nad samym sobą, za
      wcześnie na to, żeby pozbyć się pokusy myślenia tylko
      jednostronnego, o swojej własnej racji, choćby była najgłębiej
      zakorzeniona w sercach i w umysłach. A historia jednak przyznała
      rację biskupom polskim, przyznała rację ich sposobowi myślenia i
      działania na rzecz pojednania narodów, przyznała rację myśleniu na
      rzecz pojednania nie poprzez dociskanie partnera do muru, nie
      poprzez próbę zmuszenia go do samobiczowania publicznego, ale
      poprzez refleksję nad samym sobą, nad źródłem zbrodni, okrucieństwa
      i nad skutkami tych strasznych rzeczy.

      Chciałbym również dzisiaj, w 60. rocznicę zbrodni na ludności
      polskiej na Wołyniu w roku 1943, tych wszystkich, którzy uważają, że
      jest za wcześnie, że nie pora, że zbyt łagodnymi słowami określamy
      te zbrodnie i dramat ludności polskiej na Wołyniu, odesłać do
      kolejnego aktu, ważnego z punktu widzenia zdolności łączenia
      polityki z etyką, z moralnością, odesłać do wystąpienia głowy
      Kościoła powszechnego, papieża Jana Pawła II, który wystosował list
      do Polaków, a więc do nas, i do Ukraińców w duchu pojednania i
      wzajemnego wybaczenia. Polecam lekturę tego listu tym wszystkim,
      którzy zgłaszają zastrzeżenia do tekstu oświadczenia wynegocjowanego
      ze stroną ukraińską. Nie znajdziecie, panie i panowie, w liście Jana
      Pawła II ani ostrych terminów, ani, jakbyście to powiedzieli,
      nazwania rzeczy po imieniu. Znajdziecie troskę nad przyszłością obu
      naszych narodów, troskę o pojednanie, które jest warunkiem
      współdziałania i realizacji wspólnych interesów. Zachęcam do lektury
      tego listu tych wszystkich, którzy potrafią głośno mówić o potrzebie
      współpracy polsko-ukraińskiej, potrafią głośno domagać się, aby w
      polityce polskiej sprawa Ukrainy, niepodległej Ukrainy miała swoje
      ważne miejsce, a którzy jednocześnie sami nie potrafią przyłożyć
      żadnej cegiełki do budowy nie tylko pojednania, ale współpracy
      polsko-ukraińskiej, którzy, odwrotnie, próbują z dramatu przeszłości
      czynić paliwo polityczne w dniu dzisiejszym, którzy chcą stawiać
      problem tak, jakby było możliwe wynegocjowanie ze stroną ukraińską
      innego tekstu, tekstu samobiczującego Ukraińców. Mam propozycję pod
      adresem wszystkich krytyków tego tekstu: niech polscy radykałowie
      siądą do stołu razem z nacjonalistami ukraińskimi i wynegocjują
      lepszy tekst. (Oklaski)
    • liberum_veto Re: Jarosław Kaczyński: to było ludobójstwo 10.12.08, 14:08
      warto przypomnieć najlepsze wystąpienie Jarosława Kaczyńskiego
      www.myslpolska.org/?key=2,,1011
      To, co się stało przed 60 laty na Wołyniu, a później w innych
      częściach Galicji Wschodniej, to było ludobójstwo. To było
      ludobójstwo w najczystszym tego słowa znaczeniu. To było ludobójstwo
      na wielką skalę. I każdy, kto nie chce tego powiedzieć, każdy, kto
      tego po prostu nie mówi, kapituluje przed zbrodnią, zapewnia triumf
      zbrodniarzom, wykazuje słabość, która zawsze w takich sytuacjach,
      dziś, jutro albo pojutrze, jest wykorzystywana. I to, o czym w tej
      chwili mówię, nie jest żadną abstrakcją, nie jest rozważaniem o
      ewentualnościach przyszłości. To są rozważania odnoszące się w
      sposób zupełnie bezpośredni do tego, co dziś dzieje się na Ukrainie.
      Ja nie chcę w imię polsko-ukraińskiego pojednania tego wątku tutaj
      rozszerzać, ale wszyscy, którzy się stosunkami na Ukrainie czy
      Ukrainą interesują z tych czy innych względów, doskonale wiedzą, o
      czym tutaj mówię.
      Każdy, kto się cofa, kto wykazuje nieśmiałość choćby poprzez
      używanie nieadekwatnego języka, nie tylko kapituluje przed zbrodnią,
      nie tylko dokonuje wielkiego moralnego nadużycia, nie tylko
      zachowuje się tak, jak przyzwoity człowiek i przyzwoity Polak
      zachowywać się w żadnym wypadku nie powinien. Godzi także w polskie
      interesy polityczne.
      Naród, Wysoka Izbo, to jest ciąg pokoleń. Jeżeli w jakikolwiek
      sposób relatywizujemy, zmniejszamy wagę, nie określamy w sposób
      adekwatny właśnie, czyli jako ludobójstwo, masowego zabijania
      Polaków, to stwarzamy podstawę do powtórzenia się tego rodzaju
      wydarzeń. I tylko ludzie bardzo naiwni, nieznający historii i
      nieznający, jeszcze raz powtarzam, dzisiejszych stosunków w naszej
      części Europy, mogą temu przeczyć. To jest kwestia podstawowa. To
      jest kwestia, o której zawsze musimy pamiętać. Musimy o niej
      pamiętać w naszej realnej polityce, ale także wtedy, kiedy opisujemy
      historię. Już wielokrotnie mówiono, że ten dzisiejszy akt –
      właściwie jutrzejszy, bo jutro go mamy uchwalać – to jest także akt
      polityczny. Tak, powinien on służyć polsko-ukraińskiemu pojednaniu,
      ale nie kosztem naszych wartości, nie kosztem podstawowych interesów
      naszego narodu.
      • bastion44 Re: Jarosław Kaczyński: to było ludobójstwo 10.12.08, 14:42
        Oto cały Jarosław Kaczyński!!!.Zależnie od kierunku wiatru zmienia
        poglądy i myśli.Kto pamięta jak bronił pomarańczowej rewolucji razem
        z Wałęsą i stypendystą Hitlera B.Osadczukiem na majdanie w
        Kijowie?.Później Wałęsę zwyczajnie opluł i zmieszał z błotem.A teraz
        znowu całuje w ręce banderowskich władców Ukrainy w imię
        przyjaźni,EURO2012,i polskiej racji stanu.A polska racja stanu
        wymaga uderzenia się w piersi przez Ukraińców,i przyznania się do
        ludobójstwa.Potępienia przez parlament ukraiński zbrodni UPA,uznania
        OUN iUPA za organizacje faszystowskie i antynarodowe.Wtedy może być
        podjęty dialog polsko-ukraiński oparty na prawdzie i wzajemnym
        zrozumieniu.Inaczej to jest rzucanie słów na wiatr,lub,rzucanie
        grochem o ścianę.
      • mat120 Re: Jarosław Kaczyński: to było ludobójstwo 10.12.08, 20:02
        Gdyby J. Kaczyński w tym roku powtórzył tę naprawdę wspaniałą i myślę, że
        szczerą wypowiedź, mógłby przejść do historii. Tchórzliwie milcząc, zgodnie z
        własnymi słowami, skapitulował przed zbrodnią, dokonał moralnego nadużycia i
        zachował się jak nieprzyzwoity i niegodny szacunku człowiek.
        • hansgrubber Re: Jarosław Kaczyński: to było ludobójstwo 10.12.08, 20:08
          I tak przeszedl. smile

          www.youtube.com/watch?v=D78sAMaS0s0
          • mat120 Re: Jarosław Kaczyński: to było ludobójstwo 10.12.08, 20:59
            hansgrubber napisał:

            > I tak przeszedl. smile

            Owszem, ale do tej niechlubnej.sad

            pozdrawiam
    • liberum_veto Z Jarosławem Kaczyńskim o Kresach 25.02.09, 08:09
      Kaczory próbują odzyskać twarz i głosy Kresowian...
      www.isakowicz.pl/index.php?page=news&kid=8&nid=1511
      Z Jarosławem Kaczyńskim o Kresach 2009-02-19
      Przez prawie godzinę mogłem wczoraj w Warszawie porozmawiać w cztery
      oczy z szefem PiS. Tematem głównym było uczczenie ofiar ludobójstwa
      dokonanego przez nacjonalistów ukraińskich z UPA na Kresach
      Wschodnich.
      Efektem rozmowy była zapowiedź p. premiera Jarosława Kaczyńskiego,
      że w czwartek 26 lutego br. o g. 15.00 weźmie on udział w mszy św.
      odprawianej przeze mnie i jeszcze jednego księdza w kościele św.
      Anny na Krakowskim Przedmieściu w Warszawie, a następnie złoży
      kwiaty pod tablicą ku czci ofiar ludobójstwa, znajdującą się na
      frontonie Domu Polonii.
      Msza św. będzie odprawiana z okazji 65 rocznicy zamordowania przez
      zbrodniarzy z UPA i SS "Galizien" 1200 Polaków w Hucie Pieniackiej
      na Tarnopolszczyżnie.
      Decyzja pana premiera wobec wciąż trwającej zmowy milczenia jest
      godna podziwu.
      (ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski)
    • liberum_veto Jarosław Kaczyński: to było ludobójstwo 25.02.10, 13:35
      Ku pamięci. Szkoda, że brat-bliźniak okazał się "kapitulantem". A i
      sam Jarosław K. nie powtórzył tych słów w charakterze premiera!!!
      ************
      To, co się stało przed 60 laty na Wołyniu, a później w innych
      częściach Galicji Wschodniej, to było ludobójstwo. To było
      ludobójstwo w najczystszym tego słowa znaczeniu. To było ludobójstwo
      na wielką skalę. I każdy, kto nie chce tego powiedzieć, każdy, kto
      tego po prostu nie mówi, kapituluje przed zbrodnią, zapewnia triumf
      zbrodniarzom, wykazuje słabość, która zawsze w takich sytuacjach,
      dziś, jutro albo pojutrze, jest wykorzystywana. I to, o czym w tej
      chwili mówię, nie jest żadną abstrakcją, nie jest rozważaniem o
      ewentualnościach przyszłości. To są rozważania odnoszące się w
      sposób zupełnie bezpośredni do tego, co dziś dzieje się na Ukrainie.
      Ja nie chcę w imię polsko-ukraińskiego pojednania tego wątku tutaj
      rozszerzać, ale wszyscy, którzy się stosunkami na Ukrainie czy
      Ukrainą interesują z tych czy innych względów, doskonale wiedzą, o
      czym tutaj mówię.
      Każdy, kto się cofa, kto wykazuje nieśmiałość choćby poprzez
      używanie nieadekwatnego języka, nie tylko kapituluje przed zbrodnią,
      nie tylko dokonuje wielkiego moralnego nadużycia, nie tylko
      zachowuje się tak, jak przyzwoity człowiek i przyzwoity Polak
      zachowywać się w żadnym wypadku nie powinien. Godzi także w polskie
      interesy polityczne.
    • liberum_veto Kaczyński: czas by naród ukraiński przyjął prawdę 04.06.13, 20:24
      Kaczyński w opozycji, więc znów można oczekiwać równie płomiennego wystąpienia w Sejmie... Szkoda, że nie był tak pryncypialny w obronie prawdy historycznej, kiedy sprawował urząd premiera... A jego brat - prezydent RP - poklepywał po ramieniu Juszczenkę, gloryfikatora UPA i Bandery, jak również bojkotował obchody 65. rocznicy ludobójstwa
      niezalezna.pl/42001-jaroslaw-kaczynski-o-przyspieszonych-wyborach-i-wolyniu
      Jarosław Kaczyński w wywiadzie dla Gazety Polskiej z 5 czerwca 2013:
      Nie ulega dla mnie wątpliwości, że to, co spotkało wówczas Polaków na Wołyniu, ale przecież nie tylko, było ludobójstwem. Przyszedł czas, by to bardzo jasno powiedzieć i czas, by naród ukraiński przyjął tę oczywistą prawdę – stwierdził. Podkreślił, że zbrodnie niepotępione mogą w przyszłości prowokować do kolejnych. – Polacy, którzy ginęli z rąk Ukraińców, byli ofiarami ludobójstwa, tak jak Żydzi, który ginęli z rąk Niemców. Tę prawdę w 70. rocznicę eskalacji zbrodni powinien wypowiedzieć Sejm Rzeczypospolitej.
    • liberum_veto ks. Isakowicz-Zaleski:PiS i ludobójstwo na Wołyniu 28.08.13, 09:43
      PiS i Kresowianie

      Wywiad Jarosława Kaczyńskiego zamyka niepotrzebny spór w obrębie zaprzyjaźnionych środowisk, z czego osobiście się cieszę

      Przez ostatnie lata w sprawie pamięci o ludobójstwie dokonanym przez nacjonalistów ukraińskich PiS zajmował dość miękkie, żeby nie napisać - chwiejne stanowisko. Jaskrawym tego przykładem była 65. rocznica Krwawej Niedzieli na Wołyniu, kiedy na uroczystość 11 lipca 2008 r. w Warszawie nie przybył śp. prezydent Lech Kaczyński, który równocześnie objął patronat nad festiwalem kultury ukraińskiej. Co więcej, do dziś pamiętam ironiczny uśmiech Pawła Kowala, wówczas posła PiS, który zarzucał 70- i 80-letnim starcom, że za mało w tej sprawie lobbowali w sejmie. Z kolei inni politycy tej partii z ochotą przyjęli ordery z rąk skompromitowanego prezydenta ukraińskiego Wiktora Juszczenki, który już w 2007 r. bohaterem Ukrainy ogłosił kata Wołynia, Romana Szuchewycza, a trzy lata później także Stepana Banderę. Za to postępowanie PiS zapłacił cenę w czasie wyborów parlamentarnych i prezydenckich, bo wielu Kresowian i ich potomków, którzy do tej pory byli naturalnym elektoratem tej partii, oddało swoje głosy na inną formację lub, jak wielu moich znajomych, w ogóle nie poszło do urn, uważając, że większość polityków po prostu ich odepchnęła.

      Dlatego dobrze się stało, że prezes PiS Jarosław Kaczyński zajął jasne stanowisko w tej sprawie, opowiadając się w wywiadzie udzielonym w ostatnim wydaniu "GP" m.in. za przyjęciem przez sejm uchwały w tej sprawie. A przecież jeszcze kilka dni wcześniej powstał kolejny konflikt pomiędzy PiS a częścią prawicowego elektoratu, gdyż dr Przemysław Żurawski vel Grajewski, ekspert w tzw. rządzie technicznym prof. Piotra Glińskiego od spraw polityki wschodniej, napisał w dwóch swoich obszernych artykułach w "GP Codziennie", że "konsekwencje ewentualnego przyjęcia ostrej uchwały wołyńskiej sprzeczne są z interesami Rzeczypospolitej". Poglądy Żurawskiego, zbliżone do Adama Michnika i Tomasza Nałęcza, spotkały się z ripostą specjalistów od prawdy o ludobójstwie: prof. dr. hab. Bogusława Pazia, organizatora głośnej konferencji naukowej na Uniwersytecie Wrocławskim, i dr Lucyny Kulińskiej z Krakowa, autorki monografii o nacjonalizmie ukraińskim.

      Wywiad Jarosława Kaczyńskiego zamyka niepotrzebny spór w obrębie zaprzyjaźnionych środowisk, z czego osobiście się cieszę. PiS, jeżeli chce zwyciężyć, musi otworzyć się na nowych sojuszników. A takich wśród sympatyków UPA i pomarańczowej pseudorewolucji nie znajdzie.

      ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski, Gazeta Polska, 13 czerwca 2013 r.
      www.isakowicz.pl/index.php?page=news&kid=88&nid=8034
    • liberum_veto Poroszenko nie miał odwagi nazwać ludobójstwa 19.12.14, 12:56
      Ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski: prezydent Poroszenko nie miał odwagi nazwać ludobójstwa po imieniu
      Opublikowano: Czwartek, 18 grudnia 2014

      "Niestety Petro Poroszenko nie miał odwagi nazwać owej zbrodni przeciwko ludzkości po imieniu. Co więcej, użył określenia „tragedia”, tak jakby Holokaust Żydów czy ludobójstwo Ormian w Turcji lub obecnie trwająca zagłada chrześcijan na Bliskim Wschodzie można było także skwitować tym wieloznacznym określeniem, pasującym do pojedynczej zbrodni czy nieszczęśliwego wypadku" - pisze w felietonie na portalu Onet.pl ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski.

      Duchowny twierdzi, ze prezydent Ukrainy stracił historyczną szansę na zbudowanie pojednania polsko-ukraińskiego:

      "Prezydent Ukrainy przemawiając w środę w polskim Sejmie mógł dokonać historycznego zwrotu w relacjach polsko-ukraińskich. Wystarczyło, aby najpierw stwierdził, że w latach 40. ubiegłego wieku faszystowskie organizacje ukraińskie dokonały ludobójstwa na obywatelach Drugiej Rzeczypospolitej, a następnie wypowiedział w imieniu narodu ukraińskiego jedno tylko słowo: przepraszam" - pisze ks. Isakowicz-Zaleski. Kapłan uważa, że Petrowi Poroszence zabrakło odwagi, by powiedzieć prawdę o ludobójstwie na Kresach"

      "Niestety Petro Poroszenko nie miał odwagi nazwać owej zbrodni przeciwko ludzkości po imieniu. Co więcej, użył określenia „tragedia”, tak jakby Holokaust Żydów czy ludobójstwo Ormian w Turcji lub obecnie trwająca zagłada chrześcijan na Bliskim Wschodzie można było także skwitować tym wieloznacznym określeniem, pasującym do pojedynczej zbrodni czy nieszczęśliwego wypadku" - uważa kapłan. Ksiądz Isakowicz-Zaleski przypomina również, że niedawno prezydent Ukrainy gloryfikował UPA:

      "Brak prawdy jest budowaniem domu bez fundamentów. W wypadku Petro Poroszenki takie działanie jest tym bardziej znamienne, bo niestety próbuje on gloryfikować zbrodniarzy. W tym miejscu trzeba przypomnieć, że dzień 14 października ustanowił on świętem narodowym, choć wiedział bardzo dobrze, że tę datę tak banderowcy z partii „Swoboda” i Prawego Sektora, jak i mieszkańcy Ukrainy zachodniej, obchodzą jako datę utworzenia UPA. Wprawdzie polscy (nieliczni, ale bardzo hałaśliwi) sojusznicy banderowców, próbują wmówić opinii publicznej, że owe nowe święto jest związane – uwaga! – z Matką Bożą i kozakami, ale sam Poroszenko, jak na ironię, robi co może, aby udowodnić, że jest dokładnie odwrotnie. Przykładem tego jest także jego wpis na Twitterze: „Pod tym żółto-błękitnym sztandarem maszerowali żołnierze UPA".

      Duchowny uważa ponadto, że prezydent Ukrainy nie chce powiedzieć prawdy o zbrodniach ukraińskich nacjonalistów:

      "Prawdy do tej pory powiedzieć nie chce, kości pomordowanych nadal tkwią w „dołach śmierci”, bez chrześcijańskiego pochówku i upamiętnienia, a nacjonaliści ukraińscy uprawiają nad tymi ludzkimi szczątkami swoją politykę, gloryfikującą UPA i Stepana Banderę. Jakże więc w tym kontekście mało szczerze zabrzmiały cytaty z wypowiedzi św. Jana Pawła II i z listu biskupów polskich do biskupów niemieckich. Tym bardziej, że Niemcy po II wojnie światowej uczynili rachunek z hitlerowskich zbrodni, a Ukraińcy pomimo 23 lat swej niepodległości takiego rachunku ze zbrodni banderowskich uczynić wciąż nie chcą. No cóż, Petro Poroszenko jako doświadczony oligarcha przyjechał do Polski przede wszystkim po broń i pieniądze, a te z polskich zasobów dostanie niezależnie od tego czy stanie po stronie prawdy czy nie" - podsumowuje ksiądz.

      onet.pl / Kresy.pl
      www.kresy.pl/wydarzenia,spoleczenstwo?zobacz/ks-tadeusz-isakowicz-zaleski-prezydent-poroszenko-nie-mial-odwagi-nazwac-ludobojstwa-po-imieniu
    • anglik_z_kolomyi Kaczyński: Ukraina z Banderą do Europy nie wejdzie 07.02.17, 19:38
      Kaczyński: Ukraina z Banderą do Europy nie wejdzie
      Opublikowano: Wtorek, 07 lutego 2017

      W opublikowanym w poniedziałek wywiadzie dla tygodnika „Do Rzeczy” prezes PiS odniósł się do kwestii stosunków polsko-ukraińskich, o których niedawno mówił, że „wyglądają jak znak zapytania”.

      - To jest znak zapytania – stwierdził Jarosław Kaczyński. - Nie możemy przez lata zgadzać się, by na Ukrainie budowano kult ludzi, którzy wobec Polaków dopuścili się ludobójstwa, i to takiego, że choć trudno było przebić w okrucieństwie Niemców, to oni ich przebili - zaznaczył.

      Szef partii rządzącej powiedział, że „krótko mówiąc to sprawa pewnego wyboru Ukrainy”. Odniósł się także do swojej rozmowy na ten temat z ukraińskim prezydentem:

      - Powiedziałem wyraźnie panu prezydentowi Poroszence, że z Banderą to oni do Europy nie wejdą. To jest sprawa dla mnie jasna, bo wykazaliśmy ogromną cierpliwość, ale są jej granice.

      Zapytany o to, co odpowiedział na to Petro Poroszenko, Kaczyński opowiedział: - To była bardzo skomplikowana odpowiedź.

      Jego wypowiedź została szybko odnotowana przez media na Ukrainie. Portal „Europejska Prawda” przypomina, że „przez podejście do historii na Ukrainie, szczególnie roli UPA”, Kaczyński już wcześniej mówił, że stosunki polsko-ukraińskie są pod znakiem zapytania.

      Z kolei znana agencja Unian pisząc o słowach prezesa PiS i ilustrując artykuł jego „agresywnym” zdjęciem (groźna mina, grożenie pięścią), przywołuje opinie Wołodymyra Wiatrowycza, znanego negacjonisty wołyńskiego i szefa Ukraińskiego IPN. Według niego postrzeganie Bandery jako głównego antypolskiego bohatera jest „absolutnie błędne”, podobnie jak – jego zdaniem – wiązanie go z „polsko-ukraińskim konfliktem w czasie II wojny światowej”. Skrytykował również krytyczne wypowiedzi polskich polityków nt. upamiętniania takich postaci jak Bandera na Ukrainie, zaznaczając, że Ukraińcy nie wypominają Polakom honorowanie "ludzi, którzy mordowali ukraińskich cywilów".

      "Do Rzeczy" / eurointegratrion.com.ua / unian.ua / Kresy.pl
      www.kresy.pl/wydarzenia,polityka?zobacz/kaczynski-ukraina-z-bandera-do-europy-nie-wejdzie
    • anglik_z_kolomyi Rzecz o Kaczyńskim i jego Banderze... 15.02.17, 21:37
      „Stepan wziął na siebie grzechy nas wszystkich”. Wolodymyr Wiatrowycz propaguje hagiograficzny tekst o Banderze
      Opublikowano: Wtorek, 14 lutego 2017

      Wołodymyr Wiatrowycz, szef ukraińskiego IPN, promuje na swoim profilu facebookowym tekst wychwalający rzekome heroiczno-martyrologiczne cechy Stepana Bandery i krytykujący Jarosława Kaczyńskiego za niechętny stosunek do ukraińskiego nacjonalisty.

      Tekst nosi tytuł „O Kaczyńskim i jego Banderze”.

      Oto wybrane fragmenty:

      - Rzecz o Kaczyńskim i jego Banderze.
      No bo nasz Bandera – to całkiem inna postać.
      A Bandera Kaczyńskiego – to rodzony brat Bandery w wersji Putina.

      - Człowieka, który dźwigał na sobie tyle nieszczęść własnego narodu, że i do dziś dnia dźwiga. Czy za grzechy jego Bóg przeznaczył mu taki los? Możliwe.

      I śmiem myśleć, że nie był to grzech zabójstwa. Bo tylko ich dwoje – Stepan i Bóg – wiedzą, czy człowiek z Galicji złamał szóste przykazanie. Bo pomimo krzyków o Banderze Kaczyńskiego, Banderze Putina, a jeszcze wcześniej Banderze komunistów czy Banderze nazistów, ani zwykli ludzie, ani historycy powiedzieć tak, aby samemu nie złamać któregoś przykazania, o krwi na jego rękach, nie mogą.

      - Dla Putina i Kaczyńskiego był to straszny grzech – grzech pychy. Grzech pewności, niczym nie podpartej, że ci ludzie są narodem. Grzech wyobrażenia, że ta ziemia jest państwem. Grzech nie pokory niewolnika wobec swego byłego pana, ba! nawet wobec panów nad panami.

      Stepan niczym pogański bożek dla hierarchów kościelnych był przeklętym wrogiem dla komunistycznych komisarzy politycznych, którzy bali się wzmianki o nim w jednym z milionów donosów.

      Stepan twardo trzymał swoją linię, czy to znajdując się w polskim więzieniu, czy w niemieckim obozie koncentracyjnym, czy żyjąc w oczekiwaniu na swój koniec z rąk radzieckiego kilera.

      - Więc - Ukraińcy według Kaczyńskiego (Trenuje na nas swoje rozgrywki wobec Polaków?) powinni zapomnieć o Banderze, żeby nikt nie pokusił się wystąpić przeciw władzy.

      Ale dla narodu, który wciąż prowadzi długotrwałą wojnę przeciwko wrogowi, który podporządkował sobie siebie niemal pół świata - duma to codzienność. Jak i Bandera. Kilka pomników, kilkadziesiąt ulic, jedna czy dwie biografie.

      - Jednakże, jeśli wymagają od nas wyrzucić z pamięci Banderę, będziemy dumnymi nie tylko codziennością. Bo przecież tylko my możemy sobie dać radę ze swoimi. i świętymi, i grzesznymi.

      kresy.pl / facebook. com
      www.kresy.pl/wydarzenia,polityka?zobacz/stepan-wzial-na-siebie-grzechy-nas-wszystkich-wolodymyr-wiatrowycz-propaguje-hagiograficzny-tekst-o-banderze
      • 99venus Re: Rzecz o Kaczyńskim i jego Banderze... 15.02.17, 21:44
        Wiatrowycz-nawet jako grafoman szujowaty.
    • adam81w Re: Jarosław Kaczyński: to było ludobójstwo 16.02.17, 23:18
      Dobrze, że prezes się tak wypowiedział
    • anglik_z_kolomyi Miller: Kaczyński mocno, ale zasadnie 17.02.17, 20:26
      Leszek Miller: Kaczyński mocno, ale zasadnie o relacjach polsko – ukraińskich. "Na Ukrainie szerzy się kult UPA"
      Opublikowano: Piątek, 17 lutego 2017

      Były premier w artykule dla "Superekspressu" odniósł się do niedawnej wypowiedzi Jarosława Kaczyńskiego na temat relacji polsko – ukraińskich w kontekście propagowania przez władze Ukrainy kultu Stepana Bandery i Ukraińskiej Armii Powstańczej.

      - Jarosław Kaczyński, przebywając w Rzeszowie, odniósł się do relacji z Ukrainą. Prezes PiS użył słów mocnych, ale całkowicie uzasadnionych. (...) Zaznaczył, że z Banderą Ukraińcy do Europy nie wejdą i że wyczerpuje się nasza cierpliwość w tolerowaniu antypolskich ekscesów - pisze we wstępie Leszek Miller.

      Chodzi o słowa Jarosława Kaczyńskiego z wywiadu dla "Do Rzeczy" opublikowanego 6 lutego, w którym prezes Prawa i Sprawiedliwości stwierdził, że Ukraina musi definitywnie wybrać, czy oprze swoją historyczną legitymację na tradycjach organizacji, które dopuściły się potwornych zbrodni na Polakach, czy też z tej drogi zrezygnuje.

      - Kijów szybko wyjaśnił swoje stanowisko. - podkreśla Miller i zauważa, że w ubiegłym tygodniu ukraińscy historycy z szefem tamtejszego IPN Wołodymyrem Wiatrowyczem zainaugurowali wielką kampanię informacyjną związaną z obchodami 75. rocznicy powstania zbrodniczej Ukraińskiej Powstańczej Armii. "Ukraina nie wyrzeknie się UPA" - zadeklarował Wiatrowycz.

      - Dodał (Wiatrowycz- red.), że "żądania i szantaż", które Ukraińcy słyszą ze strony Kaczyńskiego i innych polskich polityków, aby wyrzec się tej części historii, są niedopuszczalne i sugerują, że politycy ci nie chcą, aby Ukraina była silnym i wolnym państwem. Wiatrowycz nie jest w swoich sądach odosobniony, co więcej, ma potężnych mocodawców. - dostrzega były polski premier.

      Zdaniem Leszka Millera, szczególnym mocodowcą Wiatrowycza jest sam Petro Poroszenko, który, co zauważa były polityk, oświadczył, że "uznając za bohaterów narodowych UPA i Banderę, Ukraina nie powinna brać pod uwagę krytycznych opinii innych państw, w tym nawet ich oficjalnych protestów i negatywnych reakcji".

      - Przykład idzie z góry, nic więc dziwnego, że przedstawiciele władz w Kijowie biorą udział nie tylko w spotkaniach weteranów UPA, ale też ukraińskiej dywizji SS Galizien, wsławionej masowymi mordami na Polakach w Hucie Pieniackiej i Chodaczkowie Wielkim. - podkreśla.

      Przypomina także, że wszystkie oddziały SS zostały uznane przez Trybunał Norymberski za organizacje zbrodnicze, tym bardziej aprobata zgromadzeń ukraińskich esesmanów nie powinna być tolerowana.

      Miller zauważa także, że rozkwit ukraińskiego nacjonalizmu i faszyzmu ma miejsce w okolicznościach, gdy zdecydowana większość ofiar rzezi wołyńskiej nie ma swoich grobów. Ich kości porozsypywane są po polach, lasach i drogach Wołynia, a świadkowie tamtych wydarzeń, którzy mogliby coś powiedzieć, milczą.

      Dlaczego? Zdaniem byłego premiera dlatego, że ukraińskie prawodawstwo zabrania krytycznie wypowiadać się o historii Ukraińskiej Powstańczej Armii czy dywizji SS Galizien. - (Ukraińscy świadkowie ludobójstwa- red.) wolą być cicho, bo specjalna ustawa przewiduje karanie więzieniem wszystkich, którzy okazywaliby lekceważenie dla weteranów zbrodniczych organizacji lub negowali celowość ich walki.

      Miller podkreśla także, że na Ukrainie prawdy o ludobójstwie nie mogą otwarcie głosić także cudzoziemcy, w tym obywatele polscy. - Dotyczy to także cudzoziemców. Jeśli na Ukrainę uda się polski obywatel, który mówi prawdę o ludobójstwie, to albo nie zostanie wpuszczony, albo zostanie osądzony.

      Były premier wini za ten stan rzeczy poprzedni rząd. - Nasz poprzedni rząd, niestety, nie zareagował, kiedy ukraiński parlament przyjmował to skandaliczne ustawodawstwo.

      - Być może ostatnie wypowiedzi Jarosława Kaczyńskiego zapowiadają zmianę. Rzeczywiście dobrą zmianę - podsumowuje.

      kresy.pl/ se.pl
      www.kresy.pl/wydarzenia,spoleczenstwo?zobacz/leszek-miller-kaczynski-mocno-ale-zasadnie-o-relacjach-polsko-ukrainskich-na-ukrainie-szerzy-sie-kult-upa

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka