06.03.08, 17:19
"Tutejsi" Janki Kupały (1882-1942) to pierwszy teatr telewizji
wyprodukowany przez BelSat, kanał białoruski TVP, działający w
Polsce i skierowany na Białoruś. Sztuka to jeden z najważniejszych
dla Białorusinów tekstów, traktujący o samoidentyfikacji narodowej,
porównywany czasem z polskim "Weselem". Kupała tragikomedię napisał
w 1922 r., gdy przez Białoruś przechodziły armie polska, niemiecka,
radziecka. Główny bohater - Mikita Znosak - stara się dopasować do
każdej nowej władzy, nawet za cenę utraty ludzkiej godności. Kupała
był orędownikiem tworzenia niepodległej Białorusi, w "Tutejszych"
wyśmiał ludzi odrzucających wszystko, co białoruskie, nieznających
swojej historii i języka. Pierwszy raz sztukę wystawiono w 1926 r.,
potem dopiero w 1982 r., co skończyło się zdjęciem z afisza po
jednym przedstawieniu. Dziś niektórym białoruskim teatrom udaje się
ją wystawić na krótko, ale cenzura szybko spektakl zdejmuje. A pół
roku temu białoruskie Ministerstwo Edukacji wyrzuciło sztukę z listy
lektur szkolnych.
- Tutejszość? - zastanawia się Mazynski. - Pamiętam jak w 1985 r.
przygotowywałem sztukę w Zielonej Górze. Dziesięć lat później,
wracając z Niemiec, zajechałem tam. Ochroniarz, z którym
rozmawiałem, żalił się, że przy Sowietach było lepiej, że
stabilniej, i pieniędzy było więcej. To jest właśnie tutejszość. Jak
ktoś oddaje komuś swoje prawa, myśli, władzę nad sobą - jest
tutejszy. Sztuka Kupały w ogóle się nie zestarzała, jest ciągle
bardzo ważna. Dla nas, Białorusinów - najważniejsza. Ale też ważna
dla Polaków.
Szada - Borzyszkowski, drugi reżyser: - Człowiekowi do normalnej
pełnej egzystencji potrzebne jest utożsamienie się z wartościami.
Jedną z nich jest samookreślenie się, przynależność do jakiejś
grupy. Przez tutejszość rozumiem niebezpieczną bezideowość, która
doprowadzić może do zubożenia egzystencji. W tekście Kupały jest
mnóstwo tutejszych, którzy działają jak wiatr zawieje. Jeden z
bohaterów co i rusz mówi: "nasi przyszli". Jacy nasi? - ktoś pyta. -
No Polacy. Po jakimś kolejnym historycznym zwrocie nasz bohater znów
mówi: "Wypijmy za naszych". - Jakich naszych? - znów ktoś pyta.
Odpowiedź: "No, Niemców..."
miasta.gazeta.pl/bialystok/1,35235,4992522.html
Obserwuj wątek
    • liberum_veto Białoruś: powrót do "tutejszości" 10.03.08, 19:03
      Włodzimierz Pawluczuk, socjolog:
      Sztuka Kupały jest polityczna - opowiada o rodzącym się narodzie i
      świadomości. Tutejszość w spektaklu pokazana jest dwuznacznie. Kto
      tu jest tutejszy - pozostaje do dyskusji, nie jestem pewien, czy
      tylko główny bohater. O dzisiejszej Białorusi mogę powiedzieć pod
      kątem przeprowadzonych tam badań socjologicznych. Co z nich wynika?
      Wyraźne cofnięcie się tożsamości ku tutejszości właśnie. Na pytanie:
      Skąd jesteś? - odpowiadający bynajmniej nie wymieniają nacji. Raczej
      odpowiadają: Stąd. Z tej wioski. Z tego miasta. Na pytanie o
      wartości odpowiadają: dom, chata, rodzina. Polityka Białorusinów nie
      interesuje. Jako wartość wymieniło ją może z 6 proc. Społeczeństwo
      zwija się ku tutejszości. Jest plus tej sytuacji. Białoruś, gdzie
      całe lata dominowały idee rodzinne - nazwijmy je tutejszymi: dom,
      rodzina, okolica - i przeważały nad ideami bardzo górnymi, jak naród
      i poświęcenie, jako jedyna chyba republika postsowiecka może się
      pochwalić brakiem konfliktów etnicznych. Co wiąże się z obrazem
      świata, w którym nie ma wrogów. To, co już jest mniej dobre, to
      pewna ociężałość i trudność do zaambarasowania się czymś, bierność.
      miasta.gazeta.pl/bialystok/1,35235,5004465.html
    • mat120 100 tys. Ukraińców na Podlasiu? 15.03.08, 14:24
      W/g dziennika "Ukraina Mołoda" na Podlasiu żyje dziś 100 tys.
      Ukraińców. Jak to możliwe, skoro ostatni spis powszechny wykazał, że
      w całej Polsce jest ich zaledwie ca. 30 tys.?
      Wszystko wskazuje na to, że to raczej kolejny wymysł ukraińskich
      szowinistów w rodzaju Roman P.

      www.polska.com.ua/pol/ambasada/prasaukr/3810/
      Obecność Ukraińców na wschodnich krańcach Polski – to nie tylko
      obiekt badań dla historyków czy kulturologów, ale żywa gałąź
      ukraińskiego drzewa. Czas, przypomnieć o tym Wielkiej Ukrainie.
      Południowo-wschodnia część dzisiejszego województwa podlaskiego
      niegdyś wchodziła w skład Księstwa Włodzimierskiego, w nadbużańskim
      Drohiczynie w 1253r koronował się Danyło Hałycki.

      Dziś wokół Bielska, Hajnówki, Siemiatycz i Białegostoku mieszka
      blisko 100 tys. Ukraińców. Przez cały XX wiek jakakolwiek
      działalność, nawet najbardziej apolityczna, na rzecz tej
      społeczności była zabroniona. Duchowne potrzeby w najlepszym razie
      zaspokajała pieśń ludowa i msza w cerkwi (gdzie kazanie było po
      rosyjsku).

      Od 1939r. Podlasie przyłączono do Białoruskiej SRR, organizowano
      nauczanie języka białoruskiego, białoruską prasę i organizacje
      kulturalne. Stworzono iluzję białoruskości tych ziem, co przyczyniło
      się do samookreślania społeczności podlaskiej mianem “tutejsi”.
      Chociaż władza sowiecka zwalczała wszelkie przejawy ukraińskości,
      nie udało się pozbawić ludzi swojej tożsamości. Wraz z przewrotem
      lat 80 fala społeczno-moralnego przebudzenia dotarła i na Podlasie.
      Od tego czasu sytuacja znacznie się zmieniła – w Bielsku działa
      Związek Ukraińców Podlasia, wychodzi dwutygodnik “Nad Bugiem i
      Narwią”, są audycje radiowe i pogramy telewizyjne po ukraińsku,
      dzieci mogą uczyć się języka w szkołach. Wspólne terytorium 3
      powiatów zasiedla duża ukraińska społeczność, w niektórych miejscach
      stanowi ona 100% ludności.

      Istnieje również spora grupa, która nie identyfikuje się ani z
      mniejszością białoruską ani ukraińska, mówią o sobie “prawosławni”.
      Dziś najważniejszą kwestią dla Ukraińców z Podlasia jest ich
      integracja w ogólnoukraińską przestrzeń kulturową. Ukraina musi od
      nowa poznać Podlasie, a Podlasie - Ukrainę. Na Majdanie w ubiegłym
      roku stali nie tylko Ukraińcy z Ukrainy, ale i “polscy” Ukraińcy, a
      ci, którzy zostali w Krakowie, Warszawie czy Gdańsku pokazywali swą
      solidarność podczas licznych manifestacji, koncertów, spotkań. Także
      polscy studenci wzięli czynny udział w tych imprezach (np.
      koncert “Kijów- Warszawa: wspólna sprawa!”wink.

      Jednak w tym miejscu przypomina się i inna historia. Pokojowy,
      pomarańczowy Majdan ma drugie dno – wołyńskie, galicyjskie czy
      chełmskie, gdzie Polacy i Ukraińcy zabijali się nawzajem w walce o
      swój kawałek ziemi, o niepodległość. Polsko-ukraińską wojnę
      zakończyło wyznaczenie granic przez Stalina, tzw. “linia Curzona” i
      przeprowadzona w 1944r. selekcja etniczna na terenach pogranicznych.
      Wszyscy zostali z poczuciem krzywdy i straty. Polacy stworzyli
      mit “kresów” i podtrzymują go do dziś, dla Ukraińców, rozsianych po
      zachodnich i północnych terenach Polski, działają różne organizacje
      (“Łemkiwszczyna”, “Nadsiannia”wink, jednak ich zasięg jest ograniczony.
      Trzeba obalić mit o Bugu jako “ścianie” oddzielającej Ukrainę od
      świata.

      “Zakerzonnia” kryje w sobie wielosetletnią historię i kulturę – od
      licznych cerkwi (dziś często użytkowanych przez kościoły
      rzymskokatolickie) po poezję Antonycza. To wspólne dziedzictwo, o
      które powinni dbać również Polacy. Ukraina dopiero odkrywa dla
      siebie “Zakerzonnia” – oprócz etnografów, zjawiają się i politycy.
      Prezydent Juszczenko w rocznicę akcji “Wisła” podpisał ukaz “O
      obchodach w związku z 60 rocznicą przymusowego wysiedlenia
      etnicznych Ukraińców z terytorium Polski”.

      • liberum_veto Re: 100 tys. Ukraińców na Podlasiu? 16.03.08, 13:56
        Te 100 tys. Ukraińców na Podlasiu to wytwór chorej wyobrażni
        aktywistów Związku Ukraińców Podlasia w rodzaju Jurija Hawryluka,
        redaktora naczelnego pisma "Nad Buhom i Narwoju", wydawanego ze
        środków budżetowych. Nie wiadomo po co i dla kogo, bo na Podlasiu
        narodowość ukraińską zadeklarowało podczas spisu zaledwie 1400 osób.
        I to pomimo agresywnej kampanii propagandowej. Tenże Hwryluk
        rozsyłał wtedy po wszystkich forach podlaskich maila pod
        tytułem "Jak sebe zapysaty" z instrukcją do głosowania, stając się
        obiektem kpin. Pewnie się obawiał, że do narodowości ukraińskiej
        przyzna się jeszcze mniejsza liczba osób, co byłoby już totalną
        klęską ZUP. Bo jaki sens był się oddzielać od istniejącego już
        przecież wcześniej Związku Ukraińców w Polsce czy też tworzenia
        oddzielnej gazety podlaskich Ukraińców? U żródeł ruchu ukraińskiego
        na Podlasiu leżało przekonanie, że wystarczy ludziom powiedzieć, że
        są Ukraińcami, ponieważ (niektórzy) posługują się w domu gwarą
        zaliczaną przez naukowców do grupy dialektów północnoukraińskich.
        To "wishful thinking" poniosło klęskę, większość prawosławnych
        mieszkańców Podlasia poczuwa się do narodowości polskiej (ok. 100
        tys.), a ci, którzy nie uważają się za Polaków zadeklarowali w
        większości narodowość białoruską (46 400 osób). Ale Hawryluk i jemu
        podobni będą dalej bredzić, że to wynarodowieni Ukraińcy. A co
        do "romanapidlaszuka", to jego nachalną, antypolską propagandę
        pseudoukraińską dość trafnie scharakteryzował "andruszczyn1":

        andruszczyn1
        16.03.08, 00:03
        Dlaczego na stronie głównej tego forum pod hasłem "Bracia Ukraińcy z
        Podlasia" zamieszczony jest link do forum "UKRAINCI PIDLASZA"? Ten
        komunikat wprowadza w błąd niezorientowanych internautów. Forum
        romanapidlaszuka "UKRAINCI PIDLASZA", będące prywatnym folwarkiem
        tejże persony ma się nijak do społeczności ukraińskiej
        zamieszkującej Podlasie. Pan ten zamieszcza na swoim forum prywatne
        poglądy, z którymi większość Ukraińców z Podlasia się nie zgadza i
        nie utożsamia. Mnie osobiście za to co wypisuje romanpidlaszuk na
        swoim prywatnym forum jest najzwyczajniej w świecie wstyd. Nie
        chciałbym być kojarzony z tą osobą. Wystarczy zajrzeć do wybranych
        wątków na forach Bielsk Podlaski, Orla czy Hajnówka, żeby się
        przekonać, że podobnie myśli większość Ukraińców z Podlasia
        zalogowanych na forach gazety. Sugerowanie, że prywatne forum
        romanapidlaszuka UKRAINCI PIDLASZA to forum "Braci Ukraińców z
        Podlasia" jest nadużyciem.
        • lokis1271 Tutejsi 16.03.08, 21:18
          Witam Państwa !
          Prawdę mówiąc nie wiem ilu Ukraińców mieszka na Podlasiu i niewiele mnie to obchodzi. Nie znam ich i nic do nich nie mam, każdy ma prawo mieszkać, gdzie chce.
          Bardziej interesuje mnie temat "tutejszych" (wyłącznie od strony naukowej i historycznej), ponieważ wbrew temu co twierdzi jeden z bywalców naszego forum, osoby takie istnieją i moim zdanie, w miarę pogłębiania się procesów integracyjnych w UE będzie ich coraz więcej. Kim na przykład w piątym pokoleniu będzie potomek Polaka i Szkotki zmieniający dość często miejsce pracy i zamieszkania ?
          Inna sprawa, że o tzw. "tutejszych opowiadała mi moja Matka - w jej rodzinnej wsi, w Jeziercach, mieszkało kilkanaście rodzin o mieszanych (polsko-ukraińsko-rosyjskich) korzeniach. Polacy nazywali ich "chachłakami" (jak zwali ich Ukraińcy tego nie wiem), oni sami uważali się właśnie za : tutejszych, miejscowych (miestiaszie). Kategorycznie odmawiali "przypisywania" ich do jakiejkolwiek nacji i dodać należy, iż niechęcią darzyli wszelką władzę uważając ją za dopust Boży. Jak wspominała Matka, byli dobrymi sąsiadami. Ostatecznie zostali uznani za Ukraińców i wraz z innymi mieszkańcami Jezierc wymordowani w grudniu 1942 roku.
          Sam po latach spotkałem się z paralelnymi postawami na Kociewiu, gdzie szereg osób uważa się właśnie za tutejszych (Tczewianie, Gniewianie, Pelplinianie). Nie chcą być ani Polakami, ani Niemcami czy Kaszubami, ale miejscowymi (besitzers).
          Moim zdaniem mają do tego święte prawo, ponieważ wymuszone deklaracje narodowe są nic nie warte. Kto się czuje np. Polakiem czy Żydem, to jest jego sprawa , jeżeli ktoś nie chce to po co go przymuszać ?
          Jak mawiają Saksończycy : - Żyj i daj żyć innym !
          Pozdrawiam
          L. Bodio
          • liberum_veto Re: Tutejsi 17.03.08, 19:58
            Wbrew pogardliwym ocenom pewnego szowinisty ukraińskiego tutejszość
            nie jest w niczym gorsza od jego skrajnego nacjonalizmu. "Tutejsi"
            nie szukają wrogów wśród swoich sąsiadów. W przeciwieństwie do
            faszystów banderowskich doszukujących się wrogów wszędzie, także i
            wśród własnych rodaków: "kto nie z nami, ten przeciw nam".
            Tutejszość uchroniła Białorusinów od rzezi i konfliktów etnicznych.
            www.wspolczesna.pl/apps/pbcs.dll/article?AID=/20080315/REG00/596686714&SearchID=73311871198201
            "Tutejszość” chroni, bo pozwala nie identyfikować się z żadnym
            narodem. Ułatwia przetrwanie w skomplikowanych układach
            politycznych, ale też zdejmuje z ludzi obowiązki związane z
            przynależnością narodową. Nie trzeba iść na wojnę, bo niby po której
            stronie miałoby się walczyć? Chyba że jakaś władza wcieli do armii
            siłą, jak nieraz bywało. Wtedy tutejsi walczą, ale bez przekonania,
            że ich walka ma sens. Nie trzeba też martwić się o rozwój państwa, o
            jego stosunki z innymi krajami, nie trzeba wstydzić się za
            polityków, bo oni przecież nie "nasi”. I kraj też nie do
            końca "nasz”...

            Bo my stąd!
            O obcości i braku identyfikacji narodowej pisze też Marcin Korniluk
            ze Stowarzyszenia "Olszówka”, działającego w Bielsko-Białej:
            "Na początku wszystko było oczywiste i proste. Była wieś z odgłosami
            znad rzeki, pobliskiego lasu, rżeniem koni i cerkiew rozbrzmiewająca
            w niedzielne przedpołudnie dzwonami i wypełniająca się ludźmi
            mówiącymi całkiem inaczej niż ci w słuchowiskach radiowych. Potem
            było miasto i wszystko stało się inne, a wieś już nie była moją
            wsią - nadal jednak była wsią moich dziadków. Jedną z wielu wsi na
            pograniczu polsko-białoruskim. Ludzie mówią tu językiem białoruskim,
            czasami ukraińskim lub litewskim. Najczęściej jednak mieszaniną
            polsko-białorusko-ukraińską z domieszką zwrotów rosyjskich. Bliżej
            im, mimo granicy, do sąsiadów ze wschodu - i religijnie, i
            kulturowo, ale też mentalnie.
            W latach 60-tych oraz późniejszych prowadzono tutaj badania mające
            na celu odpowiedzieć, ile procent Białorusinów mieszka w Polsce.
            Badania przeprowadzane wzdłuż granicy w dziesiątkach wsi przyniosły
            niespodziewane efekty. Na pytanie: "czy czuje się pan(i) Polakiem
            czy Białorusinem?”, ludzie wzruszali ramionami i ze szczerością
            odpowiadali: "ja tutejszy”. Rzeczywiście, nie czujemy się Polakami
            mimo, iż mieszkamy w Polsce. Ale też nie czujemy się Białorusinami
            mimo, iż korzystamy z języka białoruskiego, jak i w dużej mierze z
            kultury białoruskiej. Granica w tym regionie przesuwała się
            wielokrotnie. Zawsze jednak była blisko i miała realny wpływ na to,
            co się tutaj działo. Starzy ludzie mówią o sobie "tutejsi”, młodzi
            zaś - "ludzie wschodu” lub "ludzie pogranicza”.”

            Od lat 60-tych niewiele się zmieniło. Wystarczy pojechać na południe
            województwa podlaskiego i zapytać ludzi na wsi, czy są
            Białorusinami, czy Polakami. Popatrzą na siebie, wzruszą ramionami i
            jak na komendę odpowiedzą:
            - My stąd!
            Dobrze to czy źle? Włodzimierz Pawluczuk widzi i plusy, i minusy tej
            sytuacji:
            - Dumą Białorusinów może być niespotykana na terenach sowieckich
            tolerancja i brak etnicznych konfliktów. Właśnie dzięki dominującej
            roli wartości rodzinnych, tutejszych, nigdy nie było tu (i nie ma)
            wrogów czy rzezi. Z drugiej strony: tutejszość przynosi skutki
            niemiłe dla polityków. Powoduje pewną ociężałość i brak
            zaangażowania większej wspólnoty w działanie.
            • lokis1271 Re: Tutejsi 19.03.08, 08:46
              Witam !
              Kolego Liberum dziekuję za ciekawy link smile Zagadnienia socjologiczne poruszane w artykule Pani Anny Mierzyńskiej są niezwykle frapujące, przynajmniej dla mnie, chociaż nie do końca podzielam zawarte w nim opinie.

              Czy świadomość narodowa ludności danego terytorium w pełni chroni ją przed zniewoleniem ? Przykład upadku I Rzeczypospolitej i 150-letni okres zaborów każe w to powątpiewać, natomiast los ukraińskiej państwowości (jak wspominał niedawno w wywiadzie dla TVP Pan Prezydent Ukrainy, Wiktor Juszczenko - Ukraińcy mimo wielu wysiłków po kilkakroć nie mogli wybić się na niepodległość) tylko utwierdza mnie w przekonaniu, że sama świadomość narodowa nie jest wystarczająca dla zdobycia i utrzymania suwerenności.

              Kolejna sprawa - odpowiedzialność "tutejszych" za losy innych. To prawda, że nie czują się w obowiązku zbawiać kraj czy świat, ale nie można powiedzieć, iż nie czują się odpowiedzialni za los Ojczyzny, tyle tylko, że ich Ojczyzną jest wioska/region, w którym mieszkają a los tak rozumianej Ojczyzny nie jest "tutejszym" bynajmniej obojętny. Wprawdzie obrona interesów takiego powiedzmy opola czy siedliszcza własnymi siłami jest dość trudnym zadaniem, ale to już jest ryzyko i ogromna odpowiedzialność osób przyjmujących tego typu postawy.
              Osobiście rozumiem "tutejszych", niech żyją sobie jak chcą, ale ja sam, tak jak i moja Rodzina wolimy być częścią polskiej wspólnoty narodowej. Taki był wybór naszych przodków, taki jest i nasz.
              Pozdrawiam
              L. Bodio
              • liberum_veto Re: Tutejsi 21.03.08, 07:01
                W przypadku Podlasia wiele osób pochodzenia ruskiego nie uważało się
                nigdy za Polaków, ale też nie uważają się oni za Białorusinów czy
                Ukraińców. To pewna odrębna grupa etniczna, dla której głównym
                spoiwem jest wyznanie prawosławne, a nie narodowość. Zacytuję tu
                jeszcze raz dr Pawluczuka, który sam wywodzi się z takiej rodziny
                www.harazd.net/~nadbuhom/pod/pod_swiatjednostki.htm
                Włodzimierz Pawluczuk, Światopogląd jednostki w warunkach rozpadu
                świadomości tradycyjnej, Warszawa 1972 (fragmenty).
                Tak czy inaczej integracja społeczności prawosławnej [chodzi o ogół
                ludności prawosławnej woj. białostockiego - J.H.] z polskością w
                okresie międzywojennym była niemożliwa. Istnieje ona jako odrębna,
                wyznaczona wyznaniem grupa etniczna. Jej niepolskość znajdowała
                wyraz zarówno w świadomości samej grupy, w świadomości sąsiednich
                grup katolickich, jak też w postępowaniu władz państwowych
                dyskryminujących ludność prawosławną, traktujących ją jako element
                obcy. Również integracja z bardziej kulturowo bliskimi tej ludności
                wspólnotami narodowymi - białoruską czy też ukraińską jest poważnie
                utrudniona. Jest to grupa zamieszkująca peryferie obszarów
                etnograficznych - białoruskich i ukraińskich - posiadająca cechy
                przejściowe lub całkiem odrębne, w której okres caratu zakorzenił
                nawyki myślenia kategoriami "panruskimi", nie uwzględniającymi
                różnic pomiędzy poszczególnymi prawosławnymi narodami
                Słowiańszczyzny. Toteż białoruskie prądy narodowe czy
                nacjonalistyczne, przeciwstawiające białoruskość w równej, a nawet
                większej mierze rosyjskości niż polskości, nie mogły tu znaleźć
                żadnego zrozumienia. Literacki język białoruski, chociaż mniej obcy
                miejscowym gwarom od języka polskiego, za to - zwłaszcza w sferze
                gwar poleskich - bardziej nieznany, a więc "dziwny", "śmieszny",
                sztuczny - nie mógł w żadnym wypadku stać się symbolem jedności czy
                walki; białoruska tradycja narodowa, białoruska literatura,
                pozostały na tym terenie prawie zupełnie nieznane. (...)
                W zasięgu prawosławia ukształtowała się na wschodniej
                Białostocczyźnie grupa etniczna istniejąca zarówno w świadomości
                własnej jak i w świadomości grup sąsiednich. W świadomości własnej
                istnieje ona jako
                grupa "swoich", "prawosławnych", "ruskich", "białoruskich".
                Określenia te używane są jako synonimy, przy tym z
                pojęciem "prawosławny" częściej spotykamy się wśród ludzi starszych,
                gdy pojęcia "białoruski" używa młodzież, zwłaszcza z pewnym
                wykształceniem. Świadomość białoruska na tym terenie jest więc
                jedynie świadomością nazwy. (...)
                Z określeniem "jestem Białorusinem", tak jak i z określeniem "jestem
                ruski" lub "jestem tutejszy", nie wiąże się tu najczęściej poczucie
                związku z ponadlokalnymi wartościami białoruskimi, z białoruską
                narodową kulturą lub językiem. Białoruski język literacki jest w
                poczuciu mieszkańców tych wsi językiem obcym, "nie tutejszym" w
                równym stopniu, jak język polski lub rosyjski. Dotyczy to zwłaszcza
                okolic dialektycznie północnoukraińskich, ale również na terenach
                etnograficznie białoruskich podkreśla się usilnie wszelkiego rodzaju
                odrębności miejscowej gwary od białoruskiego języka literackiego.
                Określenie "białoruski" w tym wypadku jest nazwą własnej grupy
                etnicznej, a nie własnego narodu, i związane z tym określeniem
                wartości są całkiem inne od wartości narodowych. Ciekawe jednak, że
                nazwa "białoruski" poszerzyła się na całę grupę etniczną, ogarniając
                tereny etnograficznie północnoukraińskie, czy też, według innej
                terminologii, zachodniopoleskie aż po Bug a nawet dalej.
                Dla owego poczucia "swojskości", świadomości kulturowej czy nawet
                psychicznej odmienności od grup sąsiednich nieistotne są faktyczne
                różnice i podziały kulturowe wewnątrz samej grupy etnicznej. Grupa
                etniczna "ruskich" na terenach etnograficznych białoruskich zajmuje
                w powiatach dąbrowskim i sokólskim drobny skrawek przygraniczny,
                poszerza się znacznie w powiecie białostockim, natomiast w powiatach
                bielsko-podlaskim, hajnowskim i siemiatyckim, a więc w powiatach pod
                względem etnograficznym już raczej północnoukraińskich jest ona
                bliska zasięgowi elementu etnograficznie wschodniosłowiańskiego. Tak
                właśnie ukształtowaną grupę etniczną ma się zazwyczaj na myśli
                mówiąc o Białorusinach na Białostocczyźnie.
                Grupa ta wyróżnia się odmiennymi od innych grup etnicznych i od
                wspólnot zintegrowanych w układy narodowe zachowaniami społecznymi i
                odmienną sytuacją polityczną w poszczególnych okresach, zwłaszcza w
                obliczu identyfikacji aktualnej władzy państwowej z tą lub inną
                religią. W okresie przedrewolucyjnym była to grupa uprzywilejowana
                politycznie w stosunku do katolików, w okresie sanacyjnym
                przeciwnie - była grupą dyskryminowaną.
                Ta odmienność sytuacji społecznej w różnych okresach historycznych i
                odmienność zachowań zbiorowych, o których powiem jeszcze za chwilę,
                stała się czynnikiem spajającym niezależnie od stosunku do
                prawosławia. Do wspólnoty "prawosławnych" poczuwają się zarówno
                wierzący prawosławni, jak miejscowi ateiści, ludzie obojętni
                religijnie i światopoglądowo, członkowie sekt religijnych i partii
                politycznych.
                Jeśli chodzi o stosunek tej ludności do różnego rodzaju ideologii
                narodowych czy nacjonalistycznych, do deklarowanej w danym okresie
                przynależności narodowej, to jest to stosunek charakterystyczny
                właśnie dla grup etnicznych. Deklarowana przynależność narodowa może
                tu zmieniać się w zależności od konstelacji politycznych. I nie jest
                to wynikiem jakiegoś, jak by się mogło zdawać, "cynizmu" w tej
                kwestii. Po prostu nie widzi się tu żadnego problemu. Wrodzona,
                niezmienna pozostaje jedynie przynależność do grupy etnicznej, do
                owej "ruskości", "prawosławności", "tutejszości" czy - według nowej
                terminologii - "białoruskości".

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka