liberum_veto
06.03.08, 17:19
"Tutejsi" Janki Kupały (1882-1942) to pierwszy teatr telewizji
wyprodukowany przez BelSat, kanał białoruski TVP, działający w
Polsce i skierowany na Białoruś. Sztuka to jeden z najważniejszych
dla Białorusinów tekstów, traktujący o samoidentyfikacji narodowej,
porównywany czasem z polskim "Weselem". Kupała tragikomedię napisał
w 1922 r., gdy przez Białoruś przechodziły armie polska, niemiecka,
radziecka. Główny bohater - Mikita Znosak - stara się dopasować do
każdej nowej władzy, nawet za cenę utraty ludzkiej godności. Kupała
był orędownikiem tworzenia niepodległej Białorusi, w "Tutejszych"
wyśmiał ludzi odrzucających wszystko, co białoruskie, nieznających
swojej historii i języka. Pierwszy raz sztukę wystawiono w 1926 r.,
potem dopiero w 1982 r., co skończyło się zdjęciem z afisza po
jednym przedstawieniu. Dziś niektórym białoruskim teatrom udaje się
ją wystawić na krótko, ale cenzura szybko spektakl zdejmuje. A pół
roku temu białoruskie Ministerstwo Edukacji wyrzuciło sztukę z listy
lektur szkolnych.
- Tutejszość? - zastanawia się Mazynski. - Pamiętam jak w 1985 r.
przygotowywałem sztukę w Zielonej Górze. Dziesięć lat później,
wracając z Niemiec, zajechałem tam. Ochroniarz, z którym
rozmawiałem, żalił się, że przy Sowietach było lepiej, że
stabilniej, i pieniędzy było więcej. To jest właśnie tutejszość. Jak
ktoś oddaje komuś swoje prawa, myśli, władzę nad sobą - jest
tutejszy. Sztuka Kupały w ogóle się nie zestarzała, jest ciągle
bardzo ważna. Dla nas, Białorusinów - najważniejsza. Ale też ważna
dla Polaków.
Szada - Borzyszkowski, drugi reżyser: - Człowiekowi do normalnej
pełnej egzystencji potrzebne jest utożsamienie się z wartościami.
Jedną z nich jest samookreślenie się, przynależność do jakiejś
grupy. Przez tutejszość rozumiem niebezpieczną bezideowość, która
doprowadzić może do zubożenia egzystencji. W tekście Kupały jest
mnóstwo tutejszych, którzy działają jak wiatr zawieje. Jeden z
bohaterów co i rusz mówi: "nasi przyszli". Jacy nasi? - ktoś pyta. -
No Polacy. Po jakimś kolejnym historycznym zwrocie nasz bohater znów
mówi: "Wypijmy za naszych". - Jakich naszych? - znów ktoś pyta.
Odpowiedź: "No, Niemców..."
miasta.gazeta.pl/bialystok/1,35235,4992522.html