Dodaj do ulubionych

Chrystos woskres!

27.04.08, 23:27
Usich prawoslawnych ta grekokatolykiw z Welykodnem!
Bozoji lasky wsim czrystyjanam!!!
Chrystos woskres!
Obserwuj wątek
    • krouk Orędzie Biskupów Greckokatolickich w Polsce 28.04.08, 08:38
      Po polsku:
      www.cerkiew.net/p2008/pl/index.htm
      Po ukraińsku:
      www.cerkiew.net/p2008/pl.htm
    • mat120 Re: Chrystos woskres! 28.04.08, 22:03
      narodnadiya napisał:
      Bozoji lasky wsim czrystyjanam!!!

      Tak, Bożej łaski wszystkim chrześcijanom!

      pozdrawiam

      PS. Pamiętam z opowiadań moich dziadków, że święta zarówno Wielkiej
      Nocy jak i Bożego Narodzenia obchodzone były na Kresach bardzo
      uroczyście i razem przez zamieszkujących od wieków te ziemie
      Polaków i Ukraińców. Ze względu na kalendarzowa różnicę czasu
      najpierw wspólnie modlono się w kościele by później również wspólnie
      uczestniczyc w podobnych uroczystościach w cerkwi. Odwiedzano się
      także wzajemnie w domach życząc wszelkiej pomyslności. Rozmawiano
      po polsku i ukraińsku. Nikomu to nie przeszkadzało. Niestety,
      9 stycznia 1945r. ukraińscy sąsiedzi przyszli w odwiedziny nie
      z życzeniami, jak zwykle od lat, ale z nożami i żagwiami...
    • liberum_veto Re: Chrystos woskres! 10.05.08, 12:38
      Woistynno Woskres smile
      nadbuhom.free.ngo.pl/art_1307.html
      Pamiętam, że Wełykodny Święta moich młodych lat były Wielkie i
      Radosne, dzisiejszym materialnie bogatszym brakuje tego starodawnego
      duchowego bogactwa. W tamtych czasach Wełykden rzeczywiście był
      naszym Wełykym Dniom. Wielka radość wypełniała serca i dusze naszych
      rodziców i dziadków, w naszych młodych również gościła, wtedy
      wszyscy byliśmy jedną wielką rodziną. Była to jedna z
      nielicznych “dobrych stron” akcji “Wisła.” Tylko w czasie Świąt
      Łemko spotykać mógł tak wielu innych Łemków, gdyż od 1947 roku
      zmuszeni jesteśmy żyć w ogromnym rozproszeniu. Wówczas nawet sąsiad,
      niekoniecznie mówiący tak jak my po łemkowsku, był nam bratem. W
      tamtych ciężkich powojennych czasach jakże często jechaliśmy z
      paskom i kobaskom kilkadziesiąt nawet kilometrów, żeby tylko
      Jegomość poświęcili, wówczas wiedzieliśmy, że mamy Święta.
      Nigdy nie zapomnę tego świątecznego Chrystos Woskres, którym żyła
      ówczesna nasza Cerkiew. Modląc się w cudzej świątyni, wówczas swojej
      nie mieliśmy, będąc na komirstwi, nawet w ścianach tych obcych nam
      świątyń robiło się swojsko, bo tak jak dawniej przed 1947 rokiem,
      świątynia cała wypełniała się naszymi ludźmi. Chórzyści tygodniami
      przygotowywali się do tego, aby duszą, a nie tylko wargami,
      odśpiewać to niezapomniane i wielce świąteczne Chrystos Woskrese iz
      mertwych. Jak tylko usłyszałem to wielogłosowe Chrystos Woskrese…,
      wiedziałem, że Chrystos Woistynno Woskres. Czułem to nie uchem, ale
      całym ciałem i duszą, dziwne i jakże radosne uczucie rodziło się
      wówczas w człowieku i żyło gdzieś we wnętrzu, tę radość czuło się
      również w innych, wdychaliśmy ją razem z powietrzem. Nasi dziadowie
      mawiali, że nigdy syty nie zrozumie głodnego, dlatego też takie
      duszą zaśpiewane Chrystos Woskrese trzeba samemu usłyszeć i przeżyć,
      nieraz chór milczał, a w uszach nadal brzmiał mi anielski śpiew, a
      może mi się tylko tak zdawało, że coś słyszę, echa nie było. Gdy
      doświadczyłeś czegoś podobnego, to wiesz, o czym mówię, ja opisać
      tego nie potrafię.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka