Dodaj do ulubionych

Ziemkiewicz: Zmowa milczenia o rzezi wołyńskiej

13.07.08, 21:29
Rafał Ziemkiewicz 13-07-2008
Samą nieobecność prezydenta na obchodach 65. rocznicy rzezi
wołyńskiej można by jakoś usprawiedliwić. Listu, który wystosował do
ich uczestników, już nie.
List ten jest powtórzeniem politycznie poprawnych fałszów, jakimi od
kilkunastu lat władze wolnej Polski zbywają pamięć zbrodni, a język,
jakim został napisany, przypomina eufemizmy peerelowskiej nowomowy –
owe "wypadki poznańskie" czy "tragiczne wydarzenia na Wybrzeżu".
Ktokolwiek chciałby się dowiedzieć z oficjalnych polskich
dokumentów, takich jak wspomniany list czy też rocznicowa uchwała
Sejmu sprzed pięciu lat, co właściwie stało się na Wołyniu, nie
umiałby tego odgadnąć. Nastąpiła tam jakaś "tragedia", w której
zginęli jacyś Polacy, ale czy było to trzęsienie ziemi, czy powódź?
Raczej nie zbrodnia, bo tego słowa nikt nie użył, zresztą wtedy
trzeba by wskazać zbrodniarzy.
Gotowość do tuszowania pamięci o ludobójstwie dokonanym przez
ukraińskich nacjonalistów i milcząca aprobata dla kłamliwych
frazesów o "wzajemnych" winach łączą wszystkie rządzące dotąd III RP
opcje polityczne. Ale uczestnictwo w tej zmowie prezydenta Lecha
Kaczyńskiego oburza podwójnie.
Po pierwsze dlatego, że jest postrzegany jako reprezentant tradycji
niepodległościowej i patriotycznej. Po drugie i ważniejsze, dlatego,
że unieważnia ono i pozbawia sensu dotychczasowe starania prezydenta
oraz PiS o poszanowanie dla prawdy historycznej.
Nie sposób nie zapytać: jeśli w imię pojednania z Ukrainą Polska
gotowa jest zapomnieć o okrutnie pomordowanych na Wołyniu, to
dlaczego nie chce, jak sugeruje Moskwa, w imię pojednania z Rosją
przyjąć jej wersji dotyczącej Katynia? I jak w takim razie możemy
oburzać się na żądania szefowej niemieckiego Związku Wypędzonych
Eriki Steinbach, jeśli ulegamy oczekiwaniom ukraińskich apologetów
UPA?
rp.pl/artykul/162226.html
Obserwuj wątek
    • liberum_veto list prezydenta RP Lecha Kaczyńskiego 14.07.08, 07:22
      List Prezydenta RP Lecha Kaczyńskiego
      Serdecznie pozdrawiam wszystkich Państwa, zgromadzonych na
      uroczystości ku czci ofiar tragedii polskiego Wołynia i Kresów
      Południowo-Wschodnich z lat 1943-1944.
      Nie sposób wymienić wszystkich wezwanych na dzisiejszy apel. Są zbyt
      liczni, a wielu wciąż pozostaje bezimiennych. Na Skwerze Wołyńskim,
      w stolicy Polski, Warszawie, upamiętniają ich obeliski w kształcie
      świec, na których wypisano nazwy powiatów, gdzie przed 65 laty
      rozegrała się tragedia. Nazwy ziem, które tak wiele dla dziejów
      Polski znaczą. To ziemia dubieńska, horochowska, kostopolska,
      kowelska, krzemieniecka, lubomelska, łucka, rówieńska, sarneńska,
      włodzimierska i zdołbunowska. Jeden z herbów przedstawia mocno
      ukorzenione drzewo. Bohaterskie i tragiczne losy Wołynia równie
      głęboko wrosły w historię Polski i świadomość Polaków i na zawsze
      pozostaną nam bliskie, jako nasza przeszłość, doświadczenie i
      tożsamość.
      Przed 65 laty zniszczona została wieloetniczna społeczność Wołynia,
      tworzona przez sześć wieków wspólnej obecności. Śmierć poniosło
      kilkadziesiąt tysięcy Polaków - mężczyzn i kobiet, dzieci i starców.
      Na zawsze zniknął z powierzchni ziemi wszelki ślad po tysiącu
      polskich wsi, spalono i zburzono kościoły i cmentarze, zniszczono
      polskie instytucje życia społecznego i kulturalnego. Ci, którzy
      zdołali się uratować, zostali ograbieni z dorobku życia swojego i
      wielu pokoleń przodków.
      Tragedia Wołynia była przełomowym momentem zagłady polskich Kresów -
      unicestwienia w wyniku II wojny światowej tej części naszej
      narodowej historii i tradycji. Po dziś dzień stanowi ona jednak
      bezcenny element polskiej tożsamości i duchowego dziedzictwa, w
      polskich sercach trwa bowiem nadal pamięć. Dzięki tym, którzy
      ocaleli, i ich potomkom, dzięki wysiłkom organizacji Kresowian
      pomimo upływu czasu oraz przemilczania tego rozdziału naszych
      dziejów Polacy wciąż pamiętają o rozmiarach tragedii, której 65 lat
      temu doświadczył polski Wołyń. Tragedii, którą trudno zrozumieć, z
      którą nie można się pogodzić, o której nie można zapomnieć.
      W przesłaniu wystosowanym przed pięcioma laty z okazji obchodów 60.
      rocznicy tragedii wołyńskiej w Porycku Ojciec Święty Jan Paweł II
      napisał: nie ma sprawiedliwości bez przebaczenia, a współpraca bez
      wzajemnego otwarcia byłaby krucha. W chwilach, gdy wspominamy
      zdarzenia tak nieludzkie i bolesne, niełatwo wzbudzić w sobie
      gotowość do przebaczenia i wolę pojednania. Jednak trwały pokój może
      zostać zbudowany wyłącznie w oparciu o historyczną prawdę i cześć
      dla ofiar popełnionych w przeszłości zbrodni oraz gotowość do
      wybaczenia ich sprawcom. Tego przebaczenia nie można zadekretować,
      musi się ono zawsze dokonać w sumieniu każdego z nas. I nigdy nie
      dokonuje się ono wbrew pamięci, którą pragniemy pielęgnować. Właśnie
      z pamięci, z szacunku dla ludzkiego cierpienia, z żalu poniesionej
      niepowetowanej straty - przebaczenie czerpie swą głębię i moc.
      Jako Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej w imieniu całego narodu
      składam dzisiaj hołd wszystkim ofiarom wydarzeń wołyńskich z lat
      1943-1944. Chylę czoła także przed obecnymi tutaj kombatantami i
      wszystkimi żołnierzami 27. Wołyńskiej Dywizji Piechoty Armii
      Krajowej, którzy 65 lat temu brali udział w działaniach polskiej
      samoobrony, a po wojnie nieśli pamięć tragedii polskich Kresów, aby
      w wolnej Polsce wznieść pomnik, ten, przed którym odbywa się
      dzisiejsza uroczystość. Cześć pamięci wszystkich ofiar i bohaterów
      Wołynia! Nigdy nie wolno nam o nich zapomnieć. Pragniemy na zawsze
      zachować ich w naszych polskich sercach.
      www.naszdziennik.pl/index.php?typ=po&dat=20080712&id=po04.txt
    • liberum_veto Lech Kaczyński: Rzeź Wołynia to ludobójstwo 15.07.08, 17:17
      NNNOOO, nareszcie!!! Nie można tak było od razu, zamiast przez tyle
      czasu "rżnąć głupa" i chandryczyć pamięcią tysięcy niewinnie
      pomordowanych polskich ofiar ludobójstwa ukraińskich faszystów
      banderowskich? Trzeba było najpierw zapytać o zdanie brata... wink
      rp.pl/artykul/162841.html
      Lech Kaczyński: Rzeź Wołynia to ludobójstwo
      Oczywiście, doszło do ludobójstwa na Wołyniu – przyznał wczoraj
      prezydent
      Od kilku dni Lech Kaczyński był krytykowany przez księdza Tadeusza
      Isakowicza-Zaleskiego i organizacje kresowe za wycofanie swojego
      patronatu nad konferencją naukową poświęconą rzezi Polaków na
      Wołyniu, przy jednoczesnym objęciu patronatem Festiwalu Kultury
      Ukraińskiej. Kombatanci mieli do niego też żal, że w liście, który
      napisał do nich z okazji 65. rocznicy rzezi, ani razu nie padło
      właśnie słowo „ludobójstwo”.
      Ks. Isakowicz-Zaleski skierował także list otwarty do posłów PO i
      PiS, w którym wypomniał im zaniechanie uchwały w sprawie rzezi
      Wołynia.
      Lech Kaczyński spotkał się wczoraj z premier Ukrainy Julią
      Tymoszenko. Nie wiadomo, czy rozmawiali o rzezi wołyńskiej, bo
      dziennikarze po spotkaniu nie mogli zadawać pytań.
      Sprawa została za to na pewno poruszona w czasie spotkania premierów
      Polski i Ukrainy. Donald Tusk i Julia Tymoszenko opowiedzieli się za
      uczczeniem ofiar rzezi wołyńskiej. Szef polskiego rządu
      poinformował, iż planowane jest upamiętnienie pomordowanych. Takie
      uroczystości chciałby wraz z władzami powiatu kowelskiego
      zorganizować sekretarz generalny Rady Ochrony Pamięci Walk i
      Męczeństwa Andrzej Przewoźnik.
      – Usłyszałem słowa, które dają nadzieję, że w tej kwestii dojdziemy
      do porozumienia, chociaż pani premier Tymoszenko nie ukrywa, i to
      też trzeba zrozumieć, że dla strony ukraińskiej to jest również
      sprawa trudna, ale myśmy potrafili z panią premier kilka trudnych
      spraw rozwiązać – mówił Tusk.
      11 lipca 1943 r. doszło do kulminacji trwających od 1942 r. mordów
      na Polakach dokonywanych przez Ukraińską Powstańczą Armię i
      Organizację Ukraińskich Nacjonalistów na Kresach. Liczbę ofiar
      śmiertelnych szacuje się nawet na 120 tys. W 2003 r. za określeniem
      rzezi na Wołyniu mianem ludobójstwa opowiadał się prezes PiS
      Jarosław Kaczyński. – Jeżeli w jakikolwiek sposób relatywizujemy,
      zmniejszamy wagę, nie określamy w sposób adekwatny właśnie, czyli
      jako ludobójstwo masowego zabijania Polaków, to stwarzamy podstawę
      do powtórzenia takich wydarzeń – mówił w Sejmie.
    • sadova Re: Ziemkiewicz: Zmowa milczenia o rzezi wołyński 15.07.08, 18:23
      liberum_veto napisał:

      > Rafał Ziemkiewicz 13-07-2008
      > Samą nieobecność prezydenta na obchodach 65. rocznicy rzezi
      > wołyńskiej można by jakoś usprawiedliwić.

      Wcale nie, wizyta w Jałcie była już grubo, grubo wcześniej "planowana". Obecna
      cisza wokół tego wydarzenia oraz wcześniejsze mataczenie Legutki w sprawie
      nieobecności kurdupla, świadczą o nieczystych intencjach.
      • liberum_veto nowa Jałta? 15.07.08, 18:30
        To on w tej Jałcie jednak był??? To by wszystko tłumaczyło...
        Po co wystawać na baczność w skwarze na skwerze Wołyńskim, jak można
        zażywać uroków lata na Krymie, na koszt oligarchy ukraińskiego... (?)
        Prawie każdy polityk jest sprzedajny, to tylko kwestia ceny... wink

        -------
        Kaczyńscy to ludzie mali, zakompleksieni, jednojajowi.
        (Lech Wałęsa)
    • pisz_pan_na_berdyczow Re: Ziemkiewicz: Zmowa milczenia o rzezi wołyński 15.07.08, 20:50
      To nie jest żadne pojednanie ani budowanie partnerstwa. To tylko
      budowanie pogardy sąsiadów dla naszego kraju. Tak oficjalnie
      sąsiedzi nas za to pochwalą, ale tak naprawdę będą myśleć o nas jako
      o narodzie słabym, sprzedajnym, dającym rżnąć się w dupę a nawet
      zachęcającym do tego. Kiedyś mówiło się o Kaczyńskich, że to pedały.
      Nie wiem jak z tym jest i nie chcę tego nawet dochodzić...ale oni
      reprezentują coś gorszego - PEDALSTWO DUCHOWE!
      • liberum_veto Re: Ziemkiewicz: Zmowa milczenia o rzezi wołyński 15.07.08, 21:05
        No, bez przesady. Pana p-rezydenta nikt o pedalstwo nie podejrzewał.
        Ma żonę i córkę. Wątpliwości mogą dotyczyć co najwyżej jego brata...
        A reszta się zgadza, co do pedalstwa duchowego, pełna zgoda,
        niestety, to przypadłość prawie całej "klasy politycznej" w Polsce.
        Nie tylko Kaczyńskich...

        ----------
        Mogę zaprosić Lecha Kaczyńskiego z żoną oraz Jarosława Kaczyńskiego
        z mężem. (Lech Wałęsa)
    • pisz_pan_na_berdyczow kolejne przykłady gnojenia Polaków 15.07.08, 21:47
      Wkurza to...ale z drugiej strony chce się powiedzieć, że na pochyłe
      kozy wszystkie kozy skaczą...
    • liberum_veto Nie wymazujmy z pamięci tego ludobójstwa 21.07.08, 18:29
      Janusz Wojciechowski, eurodeputowany, 12-07-2008
      Powracam do rocznicy rzezi wołyńskiej, bo nie daje ona zaznać
      spokoju.
      Odwracamy głowy od ludobójstwa wołyńskiego. Ocaleni z masakry w
      osamotnieniu obchodzili 65 rocznicę zbrodni. Na skromnych
      uroczystościach nie było ani prezydenta, ani premiera, ani nikogo z
      najwyższych władz państwowych. Wiadomo – z Ukrainą bardzo chcemy się
      przyjaźnić, nawet bardziej niż ona z nami. Nie wspominamy o tych
      piłach i siekierach, o tych niemowlętach nadziewanych na sztachety,
      bo to dla przyjaciół nieprzyjemny temat. Obowiązuje zasada – ciszej
      nad tą zbrodnią. Postawiliśmy parę skromnych pomników, parę krzyży
      na dawnych zgliszczach, Ukraińcy łaskawie się zgodzili, pod
      warunkiem, że nie będzie napisane kto mordował – ot, zginęli – i w
      porządku.
      Rzeż wołyńską i podolską ktoś słusznie nazwał „ludobójstwem
      straszliwym”. Tak straszliwym, że sił brakuje do czytania wspomnień
      ludzi, którzy to przeżyli, Niektóre z nich przypomniała
      wczorajsza „Rzeczpospolita” i chwała jej za to, chociaż jest to
      lektura straszna. Nie da się pojąć, jak człowiek człowiekowi
      okrutnym może być katem.
      Też jestem za przyjaźnią z Ukrainą. Historia nasza była złożona i
      przez wieki krzywd było wiele obustronnych. Wspaniale jest budować
      lepszą przyszłość, opartą na szacunku i przyjaźni. Ale nie kosztem
      wymazywania pamięci o najstraszniejszym doświadczeniu, jakie stało
      się udziałem polskiego narodu. I niech nikt nie opowiada, że Polacy
      też mordowali. To była rzeź, której Polacy byli ofiarami.
      januszwojciechowski.blog.onet.pl/1,DA2008-07-12,index.html
      • sadova Re: Nie wymazujmy z pamięci tego ludobójstwa 23.07.08, 07:17

        > Odwracamy głowy od ludobójstwa wołyńskiego.

        Analogia jest okrutna. Anders ponad 60 lat temu przysłużył się Amerykanom dając alibi Szandrukowi i reszcie swołoczy. Obecne władze robią wszystko, żeby zatrzeć ślad o ludobójstwie ukraińskich nacjonalistów. Cel jest ten sam. Dajemy "ciała" w imię cudzych racji.
        • liberum_veto Niepoliczone ofiary, nieosądzone zbrodnie 23.07.08, 17:21
          Jeszcze jeden wpis na blogu Janusza Wojciechowskiego
          januszwojciechowski.blog.onet.pl/1,DA2008-07-07,index.html
          65 lat temu, 7 lipca 1943 ukraińskie sotnie na Wołyniu rozpoczęły
          bojowe narady, połączone z ostrzeniem pił i siekier. Cztery dni
          później, 11 lipca o świcie zaczęła się rzeź Polaków. Piłami,
          siekierami, widłami, kosami, czym popadło, mordowano zerwane ze snu
          rodziny, chata za chatą, wieś za wsią. Takiego piekła świat nie
          widział. Wiele bywało w świecie okrucieństwa, ale takiego wielkiego
          nie było chyba nigdzie.
          Do dziś nie wiadomo, ilu ludzi wymordowano. Jedni mówią o 60
          tysiącach, drudzy o ćwierci miliona zabitych. Rzezie trwały w 1943,
          a potem jeszcze 1 1944, a nawet 1945 roku, gdy już weszła Armia
          Czerwona. W miarę kolejnych miesięcy Polacy zorganizowali się i
          bronili coraz skuteczniej.
          Przez dziesięciolecia wokół wołyńskiej rzezi panowała głucha cisza.
          Nieliczni ocaleni uciekli lub zostali przesiedleni. Spalone zagrody
          pokrył las. Ci, którzy przeżyli nie chcieli mówić o przeżyciach, nie
          chcieli rozszarpywać własnych żywych ran. Komunistyczne władze nie
          pozwalały zresztą o tym mówić.
          Dziś w wolnej Polsce mówimy wiele o Katyniu i słusznie domagamy się
          osądu tej zbrodni, uznania jej za ludobójstwo. Wzruszamy się filmem
          Wajdy. Film o rzezi wołyńskiej nigdy nie powstanie. Gdyby był
          prawdziwy, nie dałby się oglądać. W Katyniu ginęli silni twardzi jak
          skała oficerowie, od strzału w tył głowy. Na Wołyniu ginęły dzieci,
          nadziewane na ostrza wideł.
          W 2004 roku, jako ówczesny prezes PSL zorganizowałem w
          nieistniejącej już siedzibie Stronnictwa przy ulicy Grzybowskiej
          konferencje naukową i wystawę poświęconą rzezi na Wołyniu. Jej
          elementem były krwawe rysunki malarza prymitywisty, który rzeź
          wołyńską cudem przeżył jako dziecko. Zostałem zaatakowany
          przez "Gazetę Wyborczą", a także przez Związek Ukraińców w Polsce i
          Ambasadę Ukrainy w Polsce, że niepotrzebnie jątrzę w stosunkach
          polsko-ukraińskich.
          Ukraina jest dziś przyjaznym Polsce sąsiadem, a Ukraińcy to w
          zdecydowanej większości życzliwi Polakom ludzie. Chcemy, żeby
          Ukraina była w NATO i w Unii Europejskiej. Od dawnych zbrodni minęło
          wiele lat. Ale czy to jest powód, żeby nawet nie policzyć ofiar i
          żeby nie domagać się osądu dawnych zbrodni?
          W ostatnich latach odbyło się parę uroczystości na cmentarzach,
          wygłoszone zostały jakieś niejasne wzajemne ubolewania, z których
          nie do końca wiadomo kto na kogo napadł i kto kogo mordował,
          Ukraińcy Polaków czy Polacy Ukraińców. Dawni zbrodniarze spod znaku
          UPA w większości już nie żyją, ale wielu jeszcze żyje i defiluje
          przy boku wielkiego przyjaciela Polski prezydenta Juszczenki. Nie
          mamy odwagi przeciw temu protestować.
          My Polacy XXI wieku, my Europejczycy, Rosji wszystko pamiętamy i
          niczego nie wybaczamy. Zbrodniarzom z Ukrainy zapomnieliśmy i
          wybaczyliśmy wszystko.
          Ale tam, w Porycku, Gurowie, Orzeszynie czy Lachowie, na
          porośniętych trawą zgliszczach polskich domów, w szumie drzew unosi
          się jeszcze krzyk okrutnie mordowanych mężczyzn, kobiet i dzieci.
          Ten krzyk nie daje nam prawa zapomnieć.
    • liberum_veto Wołyń - zmowa milczenia 24.07.08, 07:10
      Jerzy Domański, redaktor naczelny, Przegląd nr 30 z 27 lipca 2008
      www.przeglad-tygodnik.pl/index.php?site=felietony&name=975
      Pisanie o ludobójstwie na Wołyniu przypomina walenie głową w mur. W
      mur obojętności i niewiedzy, ale też, co o wiele gorsze, kłamstw i
      fałszowania historii. Jak jednak nie pisać, gdy 41% Polaków (wg
      CBOS) nic nie słyszało o tej zbrodni? A wśród młodych Polaków tylko
      nieliczni co nieco wiedzą.
      A może nie muszą wiedzieć? Może ważniejsze są dzisiejsze stosunki
      polsko-ukraińskie, oficjalnie zadekretowana przyjaźń, wspólna
      polityka energetyczna czy Euro 2012?
      A więc ciszej nad tamtymi strasznymi wydarzeniami. Tak sądzi
      prezydent Kaczyński, który nie pofatygował się na obchody 65.
      rocznicy rzezi. Takie są poglądy posłów i senatorów, którzy mimo
      starań wicemarszałka Kalinowskiego i PSL nie przyjęli rocznicowej
      uchwały. Taka jest też opinia większości mediów. Z
      wyjątkiem „Rzeczpospolitej”, „Naszego Dziennika” i „Przeglądu”,
      których nic poza tą sprawą nie łączy.
      Milczą w sprawie Wołynia ci, którzy przy innych wydarzeniach gromko
      krzyczą o prawie do prawdy w życiu publicznym. Milczą, choć wiedzą,
      że w ten sposób aprobują fałszowanie historii.
      Jak więc pisać o tym, że 65 lat nie wystarczyło, by rodziny ofiar
      doczekały się sprawiedliwości? By tak troszczący się o prawdę
      historyczną prezydent Kaczyński znalazł właściwe słowa do oceny
      zbrodni na Wołyniu. Przez ile jeszcze lat pamięć o niedzieli 11
      lipca 1943 r., najkrwawszej w historii Polski, w czasie której
      zamordowano ponad 10 tys. Polaków, będzie wstydliwie przemilczana?
      Ile jeszcze lat rodziny ofiar będą czekały na to, by polskie władze
      oddały hołd pomordowanym? Jak długo będą czekały na pomnik w
      Warszawie i obeliski na miejscach kaźni? Na apele poległych, wieńce,
      wojskowe warty?
      Milcząc, obrażamy pamięć niewinnych ofiar. Upokarzamy ich rodziny.
      Pozwalamy, by nie oni, ale ich kaci – Bandera, Szuchewycz i Sawur –
      mieli pomniki i nazwy ulic. By faszystowska i nacjonalistyczna
      ideologia były bezkarnie upowszechniane także na terenach męczeństwa
      Polaków. By kaci zostali kombatantami i bohaterami Ukrainy. Wyznawcy
      zasady przemilczania tej tragedii mówią, że są to zjawiska
      marginalne i chwilowe. Fakty temu przeczą. Przybywa kombatantów z
      UPA i OUN. Taka krótkowzroczność może nas jeszcze drogo kosztować. W
      Polsce zamiast prawdy prezentujemy przy okazji okrągłych rocznic
      Wołynia garść frazesów. To chyba jedyny obszar, wobec którego panuje
      u nas zmowa poprawności i przemilczania. Na Ukrainie nie ma tego
      problemu. Tam historię rzezi Polaków prezentują kaci i ideolodzy UPA
      i OUN. Godzić się na to? I zachować spokój sumienia? Czy o spokojnym
      sumieniu mogą mówić ci politycy i dziennikarze, którzy kwestionują
      nawet nazwę ludobójstwo wobec wydarzeń na Wołyniu. Nie wystarcza im,
      że Polaków mordowano tam tylko za to, że byli Polakami. Kwestionuje
      się też liczbę ofiar. Że zamordowano 60 tys., a nie 110-120 tys.,
      jak twierdzą Kresowiacy. A przecież były to tak niepojęte ludzkim
      rozumem mordy, że po wielu ofiarach zaginął jakikolwiek ślad.
      Zawstydzające jest to, że na pełną prawdę i hołd ofiarom trzeba
      będzie jeszcze poczekać. Na ukaranie zbrodniarzy też. Na razie IPN
      woli ścigać Wałęsę, a nie ciągle żyjących sprawców mordów na
      Wołyniu.
    • liberum_veto Ziemkiewicz: Gdzie Wołyń, gdzie Donbas 25.07.08, 07:21
      Gdzie Wołyń, gdzie Donbas
      Kunktatorskie – najdelikatniej mówiąc – zachowanie marszałka Sejmu i
      prezydenta podczas obchodów rocznicy rzezi wołyńskiej znalazło,
      niestety, obrońców. Większość z nich szermuje argumentem pojednania
      z narodem ukraińskim, co jest kompletnym absurdem wymagającym
      stanowczej reakcji.
      To nie naród ukraiński odpowiada za rzezie, których sprawcy
      wymordowali też wielu etnicznych Ukraińców, ale miejscowa odmiana
      faszyzmu spod znaków OUN-UPA. I tak samo nie naród dzisiaj usiłuje
      rehabilitować owych faszystów, stawiając im pomniki i nadając ich
      imiona lwowskim ulicom, tylko nacjonaliści, których znaczenie na
      ukraińskiej scenie politycznej bynajmniej nie wynika ze szczególnie
      wysokiego społecznego poparcia, tylko z faktu, iż sojuszem z nimi
      ratuje swą podupadającą pozycję prezydent Wiktor Juszczenko.
      Tymczasem szaleństwo polskiej polityki polega na tym właśnie, że
      całkowicie zafiksowała się ona na Juszczence, jakby nikogo innego na
      Ukrainie nie było. Juszczenko jest dla nas jedynym gwarantem
      ukraińskiej demokracji i niezależności, popieramy go więc
      bezwarunkowo, nawet gdy odsłania pomniki UPA.
      Pojawił się też argument, że wracanie do sprawy Wołynia zaszkodzi
      wspólnej organizacji Euro 2012, i ten jest jeszcze bardziej
      absurdalny. Euro to akurat interes nie pomarańczowych, a więc i nie
      brunatnych, dla których jesteśmy tacy mili, tylko niebieskich -
      klanu donieckiego, Odessy, Donbasu i Kijowa.
      A więc tej Ukrainy, która uważa UPA nie za bohaterów, ale, zgodnie z
      historyczną prawdą, za bandytów. Tej, z którą w imię kultu
      pomarańczowej rewolucji Polska odrzuca jakiekolwiek zbliżenie,
      uznając ją za agenturę Moskwy.
      A przecież właśnie Euro, skoro już wysunięto ten argument, jest
      najlepszym dowodem, że i z tą Ukrainą możemy zgodnie współpracować.
      blog.rp.pl/ziemkiewicz/2008/07/24/gdzie-wolyn-gdzie-donbas/
    • liberum_veto Milczenie nie zagoi ran 07.08.08, 17:44
      Rozmowa z dr Lucyną Kulińską, historykiem i politologiem, adiunktem
      Wydziału Nauk Społecznych Stosowanych AGH w Krakowie, redaktorem
      dwóch tomów wspomnień ofiar mordów dokonanych na Polakach przez OUN-
      UPA pt. "Dzieci Kresów"
      www.naszdziennik.pl/index.php?typ=my&dat=20080711&id=my21.txt
      Przeżywamy 65. rocznicę apogeum zbrodni nacjonalistów ukraińskich na
      Polakach, a tymczasem w kraju brak dużych ogólnopolskich obchodów.
      Prezydent wycofuje swój patronat nad konferencją naukową IPN,
      posłowie nabierają wody w usta i nie chcą uczcić ofiar
      okolicznościową uchwałą. Skąd to swoiste porozumienie ponad
      podziałami?
      - Sprawę znowu politycznie zamurowano, skazano na niebyt. Tymczasem
      była to chyba ostatnia okazja, by polskie władze oddały hołd ofiarom
      masowego ludobójstwa dokonanego na Kresach przez nacjonalistów z OUN-
      UPA w czasie II wojny światowej w obecności ich rodzin. Wymierają
      już bowiem ostatnie osoby, ówczesne dzieci, świadkowie tej zbrodni.
      Po raz kolejny we własnym kraju odmówiono im prawa do pamięci i
      prawdy. Prawa, które przysługuje bez ograniczeń ofiarom holokaustu,
      Katynia, kolejnych wrześni, sierpni, ale i marców, październików...
      Wszystkich poszkodowanych wolno czcić, tylko ich nie. Dlatego chyba,
      że ich cierpienia były najstraszniejsze, nie do wyobrażenia...
      Tak więc nie będzie na 65. rocznicę w Warszawie pomnika ofiar
      ludobójstwa. Ocaleli cudem krewni pomordowanych nie staną z wnukami
      na "ważnym placu" w stolicy, z trybuną i w świetle jupiterów. Nikt
      nie odczyta litanii nazwisk, z której mogliby wyłuskać te należące
      do ich matek, braci, sióstr, dziadków... Nie będzie prezydenta,
      premiera, polityków, bo im się to "nie opłaci", bo jakiś kolejny
      intratny kontrakcik z oligarchą ukraińskim nie wyjdzie... Zabraknie
      wojska, nie usłyszą też poezji czytanych przez znanych aktorów (a
      mają tych swoich wstrząsających wierszy setki). Nawet
      historyków "pogoniono" z Belwederu, gdzie miano skwitować obchody
      rocznicy okolicznościową sesją.
      Będzie za to gorycz, smutek i żal kresowych rodzin i tej grupki
      historyków, którzy liczyli na cud, a zostali nazwani w komunikacie
      ekstremistami... Wystarczyła krótka wizyta przedstawicieli
      prezydenta w Winnicy i czyjeś stanowcze "niet", i nieobecność
      jednego z uczciwych profesorów patriotów z otoczenia Lecha
      Kaczyńskiego.
      W zamian za to w lipcu 2008 roku - miesiącu żałoby po pomordowanych
      na Kresach, w 65. rocznicę ich męczeńskiej śmierci, prezydenci
      Polski i Ukrainy oraz Związek Ukraińców w Polsce serwują Polakom
      skoczne kołomyjki i ukraińskiego rocka w Operze Leśnej w Sopocie.
      Tak wygląda kolejna wersja hasła Kwaśniewskiego "Wybierzmy
      przyszłość". Do tego mają Polacy zadumać się... ale nad "głodem na
      Ukrainie w latach trzydziestych"! Czy to jeszcze okrutna
      znieczulica, czy już sprzeniewierzenie się własnym rodakom?
      • mat120 Re: Milczenie nie zagoi ran 07.08.08, 18:54
        "Nie będzie prezydenta, premiera, polityków, bo im się to "nie
        opłaci", bo jakiś kolejny intratny kontrakcik z oligarchą ukraińskim
        nie wyjdzie... "

        Żeby było jasne; te intratne kontrakciki to sprzedaż narodowej
        godności za różnego rodzaju "ordery" i możliwośc bycia kimś ważnym
        wśród barbarzyńców, co przecież nie jest żadną sztuką.smile
    • liberum_veto Ziemkiewicz: Zmowa milczenia o rzezi wołyńskiej 07.08.09, 09:35
      Ktokolwiek chciałby się dowiedzieć z oficjalnych polskich
      dokumentów, takich jak wspomniany list czy też rocznicowa uchwała
      Sejmu sprzed pięciu lat, co właściwie stało się na Wołyniu, nie
      umiałby tego odgadnąć. Nastąpiła tam jakaś "tragedia", w której
      zginęli jacyś Polacy, ale czy było to trzęsienie ziemi, czy powódź?
      Raczej nie zbrodnia, bo tego słowa nikt nie użył, zresztą wtedy
      trzeba by wskazać zbrodniarzy.
      (Rafał Ziemkiewicz, 13 lipca 2008 r.)
      www.rp.pl/artykul/162226.html
      Przez rok trochę się zmieniło. Sejm przyjął w końcu uchwałę, w
      której nazwano zbrodniarzy po imieniu, a nawet użyto niemal
      terminu "ludobójstwo". W uchwale Sejmu mówi się o masowych mordach o
      znamionach ludobójczych.
      forum.gazeta.pl/forum/w,48782,81498514,98227911,Uchwala_Sejmu_RP_tekst.html
      W lipcu 2009 roku mija kolejna – 66. rocznica rozpoczęcia przez
      Organizację Ukraińskich Nacjonalistów i Ukraińską Powstańczą Armię
      na Kresach II Rzeczypospolitej tzw. antypolskiej akcji – masowych
      mordów o charakterze czystki etnicznej i znamionach ludobójczych.
      Sejm Rzeczypospolitej Polskiej składa hołd pomordowanym Rodakom i
      obywatelom polskim innych narodowości oraz członkom Armii Krajowej,
      Samoobrony Kresowej i Batalionów Chłopskich, którzy podjęli
      dramatyczną walkę w obronie polskiej ludności cywilnej, i przywołuje
      bolesną pamięć o ukraińskich cywilnych ofiarach.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka