locus52
25.11.07, 15:03
Witam. Od razu się przyznam. jestem uciekinierem z "tamtego" forum,
na którym tylko gadają ze sobą rozhisteryzowane kobity.
Popełniłem moze błąd kilka miesięcy temu i poddałem się atmosferze
psychozy i stosuję do dziś końską antybiotykoterapię nie bedąc do
konca przekonaym co do reultatów. Nadmienam ze lecze się u jednego
z "forumowych " lekarzy.
Zaczęło się od 30 kwietnia kiedy obudziłem sie zlany potem na piersi.
(Do dzis pocę sie kazdej nocy, zwłaszcza nad ranem)
W lipcu zauważyłem na nodze rumień który w ciagu kilku tygodni
powiekszył się, dermatolog stwierdził prawdopod. borel i zapisał
Unidox, stwierdzxiwszy że badania są niewiarygodne i jak najszybcie
nie czekajac trzeba leczyć.(Kleszcza nigdy nie zauwazyłem)
Brałem ten unidox powiększywszy dawkę do "zalecanym "ilosci pzrez 6
tyg. Czułem sie na pocz. dobrze, potem wystapiły nasilające się
okresy "poczucia dopadajacej grypy"(przeszło po 1 mies), bóle głowy,
parestezje, zwł. tzw. drgania pęczkowe włókien mięsniowych.
Pomimo leczenia (doxy,sumamed, lendacin dożylnie 30
dni,tinidazol,zamur) nie mam ani herxów ani polepszenia.
Całi czas biora abx, więc nie miałem czasu na zadne badania. No,
przepraszam wyszły w IMW LUblin jakieś przeciwciała lekko dodatnio
niskie na inne bakteria ( bartonella i erlichioza)
Co mam robić ? Przerwać to leczenie bez rezultatowe i zrobic po 1
mies. WB?
Ogólnie czuje się dośc dobrze i przeszakdza mi tylko to niepokojące
drżenia mieśni i lekkie codzienne bóle głowy.