Jak radzi sobie WDPD z codziennością?

14.11.12, 14:53
Kobietki pomóżcie wydaje mi się, że na wszystko brakuje mi czasu, energii, chęci...
Zacznę od początku
Mam 2 synów w kl "O" i 2 kl SP. Pracuję zawodowo i ciągle gdzieś biegnę, na coś nie mam czasu.
Gdy chłopcy mają do szkoły na rano podwożę ich przed ósmą do szkoły i sama szybciutko do pracy (zaczynam pracę o 8), a chłopców w południe odbiera babcia. Gdy idą na popołudnie do szkoły babcia ich zaprowadza, a ja po pracy odbieram kończą o 16-17 więc biegiem po pracy do szkoły bo już na mnie czeka 1 (2 kończy o 17 więc musimy na niego poczekać). Wracam do domu jest godz 17:30 a ja już jestem padnięta, a jeśli po drodze robię jeszcze zakupy to jestem w domu po 18. Biegiem szykuje dzieciakom kolacje, odrabiamy lekcje - bo jeszcze trzeba starszego przypilnować, a z młodszym siedzieć cały czas. i tak okazuje się, że już ok 19-19:30. Ogarnę trochę mieszkanie, a to włączę pranie, a to podleje kwiaty i trzeba szykować dzieci do spania więc kąpanie, mycie zębów i małemu koniecznie czytanie bajki bo inaczej nie zaśnie.
Gdy pójdą spać jest ok 20:30-21, a czasem później.
Wtedy nic mi się już nie chce najchętniej wzięłabym kąpiel i położyła się do łóżka, a tu czeka sterta prasowania, prania, gotowanie na następny dzień i mnóstwo innych zajęć. Starszy jest w klasie komunijnej więc już nas męczą w soboty spotkaniami rodziców, w niedzielę na 11 konieczna msza dla dzieci (rozdają obrazki dzieciom komunijnym , które potem są sprawdzane), a codziennie nauki modlitw i pytań.
Jak na to wszystko znaleźć czas ?zakupy robię zazwyczaj duże w soboty, ale w tygodniu trzeba zawsze coś dokupić.
Jestem zmęczona tym wszystkim pralka chodzi non stop, dzieciaki wiadomo brudzą się, żelazko równiez, jeszcze dochodzi wożenie dzieci na dodatkowy angielski.
Na pomoc męża na razie nie mam co liczyć gdyż budujemy dom i każdą chwilę kiedy nie jest sam w pracy to pracuje na budowie i zresztą ciągle jest coś do załatwienia.
Dodatkowo mamy babcie w szpitalu w ciężkim stanie i 2-3 razy w tygodniu jeździmy do szpitala ok 60 km
Proszę pomóżcie jak wy organizujecie sobie czas, że dajecie sobie radę.
Co zrobić by być już nie perfekcyjną ale Wystarczająco Dobrą Panią Domu, matką, żoną córką itp. Jak poradzić sobie z narastającymi obowiązkami gdy doba ma tylko 24 godziny.
Proszę czy wy macie jakiś plan dnia, pracy ?
Zbliżają się święta wypadałoby zrobić gruntowne porządki, uprać firany naszykować pierożki a mnie się chce płakać.
POMOZCIE
    • kluska2cv Re: Jak radzi sobie WDPD z codziennością? 14.11.12, 15:49
      To co powiem będzie pewnie dla niektórych niemożliwością ale ja wstaje o 5, czasem 5.30 kładę się spać o 22 - 22.30 - robię tak ZAWSZE! nawet w soboty i niedziele. Ewentualnie jak mam dzień wolny to robię sobie drzemkę okolo 10. Jak wstanę to już zasuwam jak mróweczka. W czasie kiedy robi się kawa ja ładuje zmywarkę i ogarniam kuchnie do śniadania. Wieszam pranie które w nocy się wyprało- albo przerzucam do suszary. Potem odkladam na miejsce rózne rzeczy itd. Ogólnie takie ogarnianie. Do 7.30 ja jestem gotowa do wyjścia i dom jest względnie opanowany /oczywiście nie latam rano z odkurzaczem i innymi hałaśliwymi sprzętami/ . Własnie to że wracam z pracy i nie ma sajgonu jakoś mnie uspokaja. Swego czasu robiłam tez akcje gotowanie- i raz w miesiącu w jedną sobotę ugotowałam 40 porcji obiadowych do zamrazarki- kotlety różne, ryż z kurczakiem, łazanki różne sosy do makaronów itd. Jendak teraz trochę inaczej się odżywiam i własciwie wszystko musi byc przygotowane na świeżo.

      Zapewniam że wczesne wstawanie nie jest niczym tragicznym jak się odpowiednio wczesnie pójdzie spać. No i jeszcze kwestia przyzwyczajenia. W tej chwili bez budzika wstane o tej porze. A o 22 jak w zegareczku zaczynam ziewać i robie się spiąca.

      Powodzenia!
      • autumna Re: Jak radzi sobie WDPD z codziennością? 15.11.12, 08:06
        > Zapewniam że wczesne wstawanie nie jest niczym tragicznym jak się odpowiednio w
        > czesnie pójdzie spać. No i jeszcze kwestia przyzwyczajenia

        Niestety jest jeszcze kwestia pewnych predyspozycji biologicznych, których się nie przeskoczy. Mnie 7 godzin snu nie wystarczy, więc już mam jedną mniej do wykorzystania niż ty. I dalej, nie wyobrażam sobie zasuwać w domu od 5, a potem od 8 wykonywać zawodowo kreatywną i wymagającą skupienia pracę umysłową, bo taką mam.
    • mjermak Re: Jak radzi sobie WDPD z codziennością? 14.11.12, 17:40
      W sytuacji chorej babci w szpitalu do odwiedzania i budowy domu (dkugo jeszcze?) ja bym sobie odpuscila rozne rzeczy, jak gruntowne porzadki przed swietami, jakies gory prezentow, ktore trzeba wszak wyszukac i nabyc, w ogole bym sobie odpuscila wystawne swieta. Jak urodzilam dziecko to nie obchodzilismy wlasciwie Wielkanocy bo ja po ciezkim porodzie nie mialam sily. I swiat sie nie zawalil, ze nie bylo swiatecznego jedzenia. Zastanow sie, jak normalnie wygladaja twoje swieta i sprobuj zrezygnowac z czegos. Zadaj sobie pytanie, czy twoja rodzina bedzie bardziej szczesliwa jedzac zrobione przez ciebie uszka czy mogac z toba spedzic czas w swieta, bo nie bedziesz zasypiac na stojaco? Bo cos tu jest nie tak, kiedy na mysl o swietach chce ci sie plakac.

      czy gotujesz na 2 dni? Czy zawsze masz 2 daniowe obiady? czy takie musza byc? W co moglabys wlaczyc dzieci ? Spokojnie mogliby podlewac kwiaty, zamiatac, odkurzac, scierac kurze, nawet zmywac, szczegolnie starszy. Moglabys im za te prace wyznaczyc jakies nagrody ale w takiej formie, ze za wykonanie czegos dostaja punkty (naklejki, koraliki, kropki na grafiku) i jak uzbieraja jakas duza ilosc to nagroda sa jakies lody, mala zabawka. ma to tez dodatkowy plus, bo wtedy nie kupujesz im nic bo marudza w sklepie czy "naciagaja" bo-jeszcze nie zarobili punktami. U mnie ten sposob zrewolucjonizowal motywowanie corki do wielu zreczy. A w przypadku 2 dzieci dochodzi element wspolzawodnictwa.

      Przemysl wszystko, co skalda sie na twoje obowiazki i zastanow sie, czy na parwde to wszystko musisz robic? Czy koniecznie musisz np wszystko prasowac? Itd.

      Co do komunii to dla mnie jest to jakis horror, te wszystkie zebrania i od lat sie zastanawiam czemu ludzie sie w Polsce na to godza, ale wiem, ze bunt tylko jednej osoby czy malej grupki rodzicow nic nie da. Wspolczuje.

      Ja mam co prawda tylko jedno dziecko, ale mieszkam ze starszym tesciem, ktory owszem jest bardzo sprawny ale zaczyna wymagac "pilnownaia" bo zapomina albo robi po swojemu i nie zawsze ma to sens.
      I tez tak funkcjonuje, ze wszystko mam zaplanowane na styk i glupi korek, ktory sprawi, ze zamiast godzine dojazd z pracy zajmie mi poltorej rozwala mi misterny plan.
    • kittykitty Re: Jak radzi sobie WDPD z codziennością? 14.11.12, 18:12
      Rzeczywiście, masz ciężko kobieto! Na brak czasu nie pomogę, ale może spróbuj:
      - gotować na 2 dni
      - gotować więcej i zamrażać - wtedy wystarczy że rano wyjmiesz z zamrażalnika a po powrocie tylko podgrzejesz, jeśli zrobisz kilka potraw i zamrozisz to zyskasz 3-4 dni w tygodniu bez gotowania a zaoszczędzony czas przeznaczysz na coś innego
      - prasować tylko co niezbędne
      - wynająć kogoś do odebrania dzieci ze szkoły, choćby 2-3 razy w tygodniu - może masz jakąś zaprzyjaźnioną starszą sąsiadkę albo studentkę?

      I tak mi przyszło do głowy - może postaraj się po prostu odpocząć przez 2 wieczory? Po położeniu dzieci weź tę kąpiel i połóż się, wyśpij. Może okaże się, że wstaniesz z nową energią?
    • mjermak Re: Jak radzi sobie WDPD z codziennością? 14.11.12, 18:33
      Tak sobie jeszzce pomyslalam, jak ja sobie radze i mnie ratuja weekendy. Staram sie sprzatac w tygodniu i w sobote dzieki temu amm absolutnie dla siebie niemal pol dnia. Moje dziecko chodzi w soboty do polskiej szkoly ale zawozia ja tam M a potem zabiera na obiad, czasami jakies atrakcje typu kino, teatr, wystawa w galerii i wracaja najwczesniej kolo 4 po poludniu. Ja sobie tez planuje co bede robic w taka wolna sobote, czytam ksiazke, buszuje po blogach, ide na dlugi spacer, dzwonie do Polski do kolezanek na dluzsze pagaduchy, jak mam ochote to cos pieke (lubie) lub szyje.
      Od czasu do czasu gdzies wyjezdzamy w niedziele lub po poludniu zabieram mala na plac zabaw a sama czytam wtedy ksiazke albo siedze i sie gapie jak mala dokazuje. Czy ty masz chociaz takie pol dnia, zebys byla w domu sama i nic nie robila? czy maz albo babcia mogliby z dziecmi isc do tego kosciola zebys ty mogla odpoczac?
    • anika_ic Re: Jak radzi sobie WDPD z codziennością? 14.11.12, 19:22
      Z Twojej wypowiedzi wynika, że masz mnóstwo czasochłonnych zajęć, których nie sposób pominąć czy skrócić, bo nie zależą od Ciebie (np. czekanie na syna, odwiedziny u Babci). Jesteś zmęczona i znużona i zapewne ciśnie Ci się na usta słowo "nuda", tylko nie masz czasu tego powiedzieć. Ale spróbuj przestawić się mentalnie - to wszystko, co robisz jest teraz potrzebne, to Twoje zadanie, które jeszcze potrwa dłuższy czas. Ale dzieci rosną i to jest ich dzieciństwo, które będą wspominać, budujecie dom, w którym za jakiś czas zamieszkacie, Ty masz określone cele do zrealizowania. Możesz więc zastanowić się czy coś da się powiązać z drugą czynnością (np. w czasie oczekiwania na syna zrobić zakupy, albo porozmawiać z tym drugim o szkole, może powtórzyć jakąś wiedzę do opanowania, albo zrobić plan działania na dziś lub nawet na tydzień). Mnie mobilizowało i dawało poczucie panowania nad sytuacją spisanie na kartce (w specjalnym zeszycie) zadań na dzień lub tydzień (bez rozbijania na konkretne dni) ważnych czynności (a nawet tych nieważnych lecz zabierających sporo czasu), a potem ich odhaczanie po wykonaniu. Nie traciłam w ten sposób czasu na myślenie co jeszcze mam zrobić, ograniczyłam niepotrzebne czynności, nauczyłam się (kontrolowałam poprzez notatki) częstotliwość ich wykonywania. To bardzo pomagało. Ale jeszcze jednego potrzebujesz i masz do tego prawo - choć raz w tygodniu 2-3 h dla siebie (może na ten czas zmobilizuj męża lub babcię. Jeśli będziesz bardziej odprężona, zdystansowana, znajdziesz siłę na to, by spojrzeć na swoje zadania z pewną rutyną, dystansem i pogodną siłą. To Ty potrzebujesz trochę "paliwa" (spacer, książka, koleżanka, hobby, cokolwiek co Cię odpręży i pozwoli na chwilę oderwać). Twoja psychika jest bardzo ważna.
      A chłopcy? Może pomogliby posegregować pranie, w ramach zabawy "Odłóż codziennie 5 rzeczy" przyczyniliby się do utrzymywania porządku. Wytłumacz im, że też ich potrzebujesz (jak oni Ciebie), ale też powinni dać coś z siebie. Trzymam kciuki i pozdrawiam.
      Nie doradzę Tobie nic konkretnego, ale może poszukaj sama inspiracji na moim blogu:
      • aisog10 Re: Jak radzi sobie WDPD z codziennością? 14.11.12, 21:56
        i jak tu się nie załamać.
        Dziś zaraz po powrocie koło 18 młodszy syn popchnął starszego tak niefortunnie że ten uderzył głową w parapet i rozbił łuk brwiowy krew tryskała jak szalona mały się nacierpiał i 2 godziny spędziliśmy w szpitalu.
        Czasem myślę że coś się na mnie uwzieło bo same przykre rzeczy mnie spotykają ostatnio
        • gacekkot5 Re: Jak radzi sobie WDPD z codziennością? 14.11.12, 22:39
          witam

          przy mnóstwie zajęć i małych dzieciach jest ciężko, lecz lata kiedy dzieci są małe, a człowiek młody i zdrowy wspomina się długo. Pani jest przemęczona. Może spróbować np .w niedzielę basen , aqua aerobik lub inne przyjemne zajęcie np .kijki, muzyka relaksacyjna z dziećmi przecież może zostanie tata. Część prac można wykonywać w jednym pomieszczeniu z dziećmi np. mama gotuje, dzieci pomagają na swój sposób wypłukanie jarzyn ,podanie talerzy sztućców, uczą się lub malują itp. Część rzeczy można sobie odpuścić np .gruntowne porządki wystawne święta. Moze ma Pani znajome które np .w soboty mogą zabrać swoje i Pani dzieci na krotki spacer lub do kina . ja tak kiedyś robiłam z przyjaciółką polecam. Trzymam kciuki .Proszę cieszyć się zdrowiem , młodością , dziećmi i rodziną , babcią tez . Spieszmy się kochać ludzi tak szybko odchodzą.
    • kamunyak Re: Jak radzi sobie WDPD z codziennością? 15.11.12, 02:40
      kiedy moi synowie byłi w wieku twoich, miałam podobnie.
      W domu robiłam niezbędne minimum, np. nie prasowalam. Co ty właściwie prasujesz? teraz ubrania sa w wiekszosci z bawełny nie wymagającej prasowania, wystarczy rozwiesić dobrze koszulki i można zakladać. Pościeli nie prasowałam, ani ręczników. Co najwyżej od czasu do czasu koszulę lub bluzkę koszulową.
      Nie odrabiałam z dziećmi lekcji, sprawdzałam tylko czy są odrobione, pomagałam tylko wtedy kiedy zwrócili się o to, głównie to było sprawdzanie np. czy nie ma błędów.
      Mieszkanie, jak to nazywasz, tylko "ogarniałam". Generalne porządki robiłam tylko w wakacje dzieci, kiedy wyjeżdżali z domu i miałam pustą chałupę.
      Zakupów nie robilam w tygodniu, jeśli juz to naprawdę drobiazgi np. pieczywo, zakupy robił mąz raz w tygodniu. Nawet jeśli u was to jesteś ty, to też mozna sie zorganizować raz na tydzień tylko.
      W dodatku ja sama gotowałam w domu bo synowie nie chcieli jeśc w stołówkach, ja z mężem też coś jeść musielismy. Gotowałam na dwa dni.
      Musisz wozić dziecko na dodatkowy angielski? przecież on ma przed sobą ok. 10 lat szkolnej nauki tego języka, nie wierzę, że jest tak mało zdolny żeby to nie wystarczyło.
      Nie było lekko ale jakos to sie kleiło. Robiłam tyle ile mogłam, mieszkanie nie lśnilo bo nie musiało.
      Jak czytam, pomaga ci trochę babcia więc i tak jest dobrze. Przynajmniej chłopcy nie siedzą cały dzień w szkolnej swietlicy.
      Przede wszystkim pozbądź się wyrzutów, będziesz miała lśniacy dom i wszystko uporządkowane już całkiem niedługo. Chłopcy podrosną, mąż w koncu wybuduje i będzie ok.
      Moze weź parę dni urlopu jeśli jesteś tak bardzo przemęczona. Zawsze to jakis zastrzyk.

    • shachar Re: Jak radzi sobie WDPD z codziennością? 15.11.12, 04:47
      kiedy bylam mala nikt ze mna lekcji nie odrabial, pomoc nadchodzila tylko w wypadku trudnosci nie do przebrniecia. co to za nowa moda jest?
      no i ten katolicyzm po polsku." ksiadz zamecza". to nie ksiadz ale szanowna pani wlasnorecznie.
      • shachar Re: Jak radzi sobie WDPD z codziennością? 15.11.12, 04:59
        a poza tym....ktorego elementu z ukladanki pani nie rozumie? ze sie nie ogarnia i konca nie widac?alez pani miala wylozona kawe na lawe od samego poczatku. miala pani okazje obserwowac zycie rodzicow , dalszej rodziny i sasiadow od malenkosci. czy poczynila pani obserwacje ze trzeba ryc na czterech etatach az dzieci nie wyfruna?
        ale to mala cena za te ucochane zamieszanie. bez ktorego niejedna zaplakalaby sie od myslenia co z tym zyciem zrobic. tak wiec prosze machac raczkami szybciej, o , taka porada.
    • szarsz Re: Jak radzi sobie WDPD z codziennością? 15.11.12, 05:32
      aisog10 napisał:
      > Gdy chłopcy mają do szkoły na rano podwożę ich przed ósmą do szkoły i sama szyb
      > ciutko do pracy (zaczynam pracę o 8), a chłopców w południe odbiera babcia. Gdy
      > idą na popołudnie do szkoły babcia ich zaprowadza, a ja po pracy odbieram

      Niech w tym czasie robią lekcje - Ty tylko sprawdzisz po powrocie do domu.

      > idą na popołudnie do szkoły babcia ich zaprowadza, a ja po pracy odbieram kończą o 16-17

      Zaprzyjaźnij się z rodzicami z klasy - raz Ty odbierasz kilkoro dzieci, innym razem Tobie odbierają. Sumarycznie jesteś dużo do przodu.

      > m padnięta, a jeśli po drodze robię jeszcze zakupy to jestem w domu po 18.

      Nie rób codziennie zakupów. Pieczywo dwa razy w tygodniu maksymalnie, bo można zamrozić, a jeśli masz robota, to nawet upiec własnoręcznie jest szybciej. Resztę też da się zaplanować spokojnie na 3 - 4 dni. Warzywa, owoce, sery, wędliny, mleko - to wszystko wytrzyma.
      Jeśli czegoś nagle zabraknie - do sklepu niech idzie starszy.


      > a to włączę pranie, a to podleje kwiaty

      pranie dzieci - ty im tylko sortujesz na kupkę, co mają wrzucić do pralki. Kwiaty dzieci, a i to przecież nie codziennie.

      > żka, a tu czeka sterta prasowania,

      Nie prasuj.

      > gotowanie na następny dzień

      Gotuj na 3 - 4 dni i zamrażaj. Wszelkie jednogarnkowe, roztłuczone kotlety, zupy (te można zamknąć na gorąco w słoiku i do lodówki, 2 tygodnie wytrzymują swobodnie)


      > zakupy robię zazwyczaj duże w soboty,

      Piotr i Paweł, Alma, Tesco, Leclerc i inne supermarkety, mają dostawę za darmo. Czy jesteś w zasięgu któregokolwiek z nich?

      > się, żelazko równiez, jeszcze dochodzi wożenie dzieci na dodatkowy angielski.

      Angielski odłożyć na czas, kiedy dom będzie skończony. Dzieciaki wiele nie stracą, jeśli zaczną się uczyć rok czy dwa później.

      > Zbliżają się święta wypadałoby zrobić gruntowne porządki,

      olać

      > uprać firany

      olać

      > naszykować pierożki

      olać albo poprosić babcię.
      • aisog10 Re: Jak radzi sobie WDPD z codziennością? 15.11.12, 08:48
        Mieszkam w mniejszym mieście gdzie nie mam żadnego z marketu z dostawami do domu niestety.
        Dzieci na świetlice się nie dostały na 150 chętnych tylko 50 miejsc było.
        Tak szykuje czasem więcej i zamrażam lub w słoiki wkładam. Szykuje też obiady i zamrażam dla męża do pracy bo pracuje w systemie 24 godzinnym i w sumie mógłby obiad kupić na mieście, ale w przeciągu miesiąca to duży wydatek a gotując w domu taniej wychodzi, a jak pisałam kończymy budowę i niestety ale każdy grosz teraz się liczy jeśli chcemy się przeprowadzić.
    • anu_anu Re: Jak radzi sobie WDPD z codziennością? 15.11.12, 08:56
      A chłopcy nie mogą sami chodzić do szkoły albo choć z niej wracać? Czekanie przez godzinę na syna - to długo, można w tym czasie wiele zrobić... Jakbyście się spotykali w domu byłabyś o tę godzinę do przodu.
      • salem24 Re: Jak radzi sobie WDPD z codziennością? 15.11.12, 10:37
        Mam, a raczej mialam podobnie. Maz, dwoch synow (10 i 3 lata), praca. Gonilam wlasny ogon, do tego wysiadla mi tarczyca, co skutkowalo wiecznym zmeczeniem, stanami depresyjnymi. I wzielam sie za ten balaga. oddelegowalam czesc zadab na meza (nie ma zmiluj - on kladzie Malego spac, czyta mu - nie tylko dlatego, ze ja chce miec swoj czas - chlopy musza razem pobyc).drobne zakupy robi maz wracajac z pracy. Duze zakupy raz w tygodniu. Lekcje starszy robi sam, sprawadzam tylko czy zrobil, pomagam jak o to prosi. Do szkoly i na angielski chodzi sam. Sprzatam codziennie - ogarniam chalupe, nie dopuszczam do zarastania. Nie prsuje za duzo - kupilam suszarkę, oszczedzam czas. gotuje wieksze partie, a jak mi sie nie chce nie gotuje - dzieci jedza w szkole,przedszkolu. No i najważniejsze. dbam o sibie, cwicze joge, leniuchuje jak mam na to ochote,czytam, plywam. pozbywlam sie poczucia winy z powodu nieupranych firan. A ksiedza tez olalam, nie chodzilam na zadne spotkania, nie prowadzilam na msze itp.a do komuni i tak ksiadz go dopuscil. Nie ma sie co spinac. Rzeczy sa prostszymi niz nam sie wydaje. Uszy do gory. Badź dla siebie dobra wink
    • lilyrush Re: Jak radzi sobie WDPD z codziennością? 15.11.12, 10:49
      Dla mnie kluczowe jest niezastanawianie sie nad tym.
      Mam zerówkowicza i kota na stanie. Jestem sama- znaczy eks jest osobno. Bieganie i superorganizacje uznaje za cos oczywistego.
      Rano rola dozorcy więziennego wink, bo mojemu trzeba przypominać, ze jak ugryzl kanapke to jeszcze musi pogryźć i połknąć. Wieczorem oczywisice tez bajka na dobranoc i na to sie nie wściekam. Popołudnia na roboty domowe- on sie bawi, jak sprzątam czy prasuje.
      syn ma obiady w szkole, ja jakoś jem w pracy wiec praktycznie nie gotuje. zakupy robie raz w tygodniu- pieczywo kupuje mi mam jka odbiera syna ze szkoły

      Do tego ja ma wyjazdowa prace i zdarza mi sie, że zabiera mi to 3 prywatne wieczory w tygodniu- w hotelu na wyjeździe zwyczajnie wtedy odpoczywam wink

      I jeszcze chce od czasu do czasu znaleźć czas na randkę smile ale to wtedy, jak eks bierze syna

      Nie myslec za wiele, skupić sie na odliczaniu czasu do czegoś fajnego- teraz będą Święta....
    • misiowazona Re: Jak radzi sobie WDPD z codziennością? 15.11.12, 11:03
      Może warto trochę odpuścić; inaczej zorganizować sobie pracę zawodową - pracować na część etatu, albo poszukać czegoś bliżej domu, żeby uniknąć dojazdów/korków/starty czasu. Może lepiej być na własnym rozrachunku, żeby nie być zwiazaną czasem od-do, bo pani kadrowa postawi czarną kropkę. Myśle, że nawet mniejsze zarobki są lepsze, niż większe z nerwicą czy depresją. Z życia trzeba się cieszyć, póki jest. Żal tak je "przepędzać."
      Poza tym zdecydowanie dać sobie spokój z prasowaniem. Nie odrabiać z dziećmi lekcji, tylko nadzorować i pomagać w razie trudnosci. Dziecko prowadzone za raczkę rozleniwia się i potem nie będzie w stanie samo tknąć palcem nawet tego, co będzie w stanie załatwić od a do z. Taka jest natura ludzka. A jeśli chodzi o jedzenie, to jest cała masa przepisów nie wymagających stania godzinami przy garach, szybko robi sie większosć zup, obieranie ziemniaków i pieczenie miesa to też mało pracochłonne czynności. W zimie warto zaopatrzyć się w mrożonki. Rozsadnie przemyśleć zakupy, aby nie latac ponadplanowo do sklepu, tylko kupić raz na tydzień, ale dobrze. Może w tym pomóc posiadanie zamrażarki.Trzeba też koniecznie pozbyć się złej życiowo cechy perfekcjonizmu, ona utrudnia życia perfekcjoniście i jego otoczeniu. Nie zapominaj też o sprawianiu sobie przyjemności; relaks z ksiażką, przy miłej muzyce, z kieliszkiem nalewki, w ciepłych kapciach, albo seans na siłowni czy w solarium; co lubisz. Nie wszystko z dziećmi, trochę z nimi, trochę z mężem, trochę razem, ale trochę też sama ze sobą. To jest potrzebne dla higieny psychicznej. Pozdrawiam, nie martw się szarością, dobrze, że nie jest czarnowink
Inne wątki na temat:
Pełna wersja