ilnyckyj
11.10.09, 13:55
Trwa dość dziwna licytacja na epitety, teraz akurat sprawa toczy się w Rosji,
bo ktoś z opozycjonistów nazwał Stalina "potworem i ludojadem". A ktoś z
komuchów pozwał za to do sądu.
Moim zdaniem taki wyścig na epitety stwarza u nas rodzaj moralnego szantażu,
tak jak sprawa ludobójstwa w Katyniu. Kto nie chce uznać, ze to było
ludobójstwo, może być podejrzany o sympatyzowanie ze zbrodniarzami.
Ale to nie zbliża nas do dojścia do istoty sprawy. Oczywiście, skoro sami
Rosjanie nazwali Stalina "ludojadem" do może my ich przebijmy (tylko już nie
wiem jak).
Ja uważam, ze można go nazwać dzieciożercą, ale w sensie przenośnym: on trochę
jak Robespierre uosabiał Rewolucję pożerającą swoje własne dzieci...