basilisque
29.04.13, 22:42
Książka dziennikarza Bogdana Rymanowskiego, lektura pasjonująca, chociaż pozostawiająca duzy niedosyt. Wyznania byłego SB-eka. Zaczynał jako odważny opozycjonista, jednak w którymś momencie został "złamany" przez policjantów (obyło się bez tortur, to już nie te czasy) i został donosicielem, a wkrótce kadrowym pracownikiem, oficerem "z przekonania" - i to już w końcowym etapie systemu. "Solidarność" - przewinęła się przez życie każdej polskiej rodziny. Pokolenie naszych rodziców i dziadków. W swojej rodzinie miałem różne przypadki, przyjaciół i wrogów "Solidarności" ,ale żadnego agenta czy donosiciela. A tu wyłania się taki obraz - o czym mówi ten były ubek - że cały ten ruch był przeżarty (szczególnie na szczytach, ale nie tylko) agenturą policyjną i służbami także innych krajów. Jakoś trudno mi to sobie wyobrazić. Nie sądzę, żeby te służby mogły działać, w sumie, wbrew swoim interesom, budując tak wielką siłę opozycyjną.