ilnyckyj
29.06.15, 23:30
Pojęcie trochę staromodne, od czasu do czasu funkcjonujące w PRL.
Teraz, w obliczu wstrząsów światowych i zagrożenia dla UE, trzeba sobie jasno powiedzieć, że utrzymanie Unii w całości jest naszą racją stanu. Inna sprawa - jaki mamy na to wpływ. Ograniczony, prawda. Ale właśnie my - Polacy, w imię naszych najgłębszych interesów narodowych powinniśmy robić wszystko, by Unia się nie rozpadła. Gdyby to się stało jednak - zostaniemy sam na sam z Niemcami i Rosją, tylko z nadzieją, że może Ameryka nas obroni jak by co... Marne szanse jednak. Rozpad UE to jeszcze nie będzie koniec naszej niepodległości, ale na pewno duże zagrożenie i być może początek końca...