Dodaj do ulubionych

Jezus z Montrealu

19.05.09, 21:07
Niedawno obejrzałam ten film chyba sprzed parunastu lat i przyznaję,
że dawno mnie nic tak nie poruszyło!
Ten film opowiada o aktorze, który przyjmuje zlecenie od proboszcza
by zainscenizować misterium na podstawie Ewangelii. Aktor ten
(sprawdziłam gra go - fantastycznie - Lothaire Bluteau, Francuz albo
Kanadyjczyk) tak się identyfikuje z graną przez siebie postacią
Jezusa, że swojemu misterium nadaje niesamowitą, nie wiem jak to
właściwie nazwać, niesamowitą atmosferę... I nagle jego własne życie
nabiera tego innego wymiaru. Jego los zaczyna przypominać los granej
przez siebie postaci, łącznie ze Zmartwychwstaniem (nie zdradzę jak
to zostało przedstawione, bo może ktoś będzie chciał obejrzeć).
Mocne! I więcej: jakoś przywracającej wiarę w wiarę, w
wartość bosko-ludzkiego i moralnego przesłania Ewangelii. Znacznie,
znacznie głębsze i prawdziwsze od tych przesłodzonych i
schematycznych opowiastek o naszym papieżu!

Acha reżyser nazywa się Denys Arcand, ten sam który zrobił znany
film "Inwazja barbarzyńców" też inteligentny, ale dla mnie znacznie
mniej... mniej wymowny (nie wiem czy to dobre określenie)... mniej
istotny (to może lepze okreslenie, ale jeszcze nie to, przepraszam,
ale często trudno wyrazić to co naprawdę chce się napisać)

To też jakaś odpowiedź dla tych co piszą o tych komuniach i tej
obłudzie... wink

No i DB smile smile Ella
Obserwuj wątek
      • w.ell Re: Jezus z Montrealu 21.05.09, 20:45
        ole-na napisała:

        > Nie podzielam twoich zachwytów. Może to dzieło z dobrymi
        intencjami,
        > ale słabe. Coś w rodzaju kanadyjskiego Zanussiego...
        Słabe? A niby dlaczego? Jak to uzasadniasz? Strasznie mnie denerwuje
        jak ktoś rzuca sobie jakimś-takimś epitetem w ogóle bez żadnych
        argumentów. A co - może landrynkowe filmidła o papieżu - to wg.
        ciebie dobre?

        Co do Zanussiego: to wszyskie filmy które widziałam mi się podobały,
        bo były naprawdę zrobione z pasją, żeby dość do tajemnicy która tkwi
        w człowieku. Nawet ten jego stary film o papieżu (choć może
        niedoskonały) wolę sto razy od tych kiczowatych ostatnich produkcji.
        Za to je cenię (chociaż wielu nie widziałam). Te "produkty" ktore
        teraz hulają po kinach i telewizorach to przewaga buractwa,
        robione przez buraków dla buraków. Na pewno filmy Zanussiego
        ani "jezus z montrealu" do takich filmów nie należą.

        Możesz się ze mną nie zgadzać, ale uzywaj argumentów...

        DBwink Ella
        • dorota-s2 Re: Jezus z Montrealu 21.05.09, 21:31
          Kiedyś obejrzałam film Ostatnie kuszenie Chrystusa,nie jestem
          krytykiem filmowym,może się nie znam ale byłam zachwycona.Nigdy
          Jezus nie był mi tak blizki,może nie to,po prostu tą postać byłam w
          stanie zrozumieć i uwierzyć
          • bartos29 Re: Jezus z Montrealu 22.05.09, 21:39
            Jezusa z Montrealu nie widziałem, ale spróbuję obejrzeć.
            Streszczenie w.ell wygląda interesująco, dużo innych filmów z
            Chrystusem widzialem, w tym "Ostatnie kuszenie" i "Ben Hur" i
            też "Pasję" - okrutnie-naturalistyczną i fałszywą zarazem, ale
            najbardziej sugestywny jego obraz zobaczyłerm w książce: "Mistrz i
            Małgorzata"...
    • pomer_anya Re: Jezus z Montrealu 09.07.09, 12:47
      Obejrzałam film i bardzo mi się podobał. Mam taką refleksję, że dziś Kościół i
      tzw. wierni za bardzo koncentrują się na obrzędowości, stronie
      społeczno-obyczajowej. Jakoś zapomina się o Ewangelii i jej przesłaniu, które
      nie polega na okopaniu się Kościola jako instytucji w Okopach Św. Trójcy. Tu w
      tej opowieści akcent pada nie na instytucję ale na osobę ludzką... której
      Bóg nadaje sens i godność.
      • basilisque Re: Jezus z Montrealu 06.08.09, 20:17
        Jeśli chodzi o uwspółcześnianie Chrystusa to mam wiele wątpliwości. Np. obłudny
        i fałszywy kult Che Guevary jako "Chrystusa z karabinem na ramieniu" (tak go
        zmistyfikował Ryszard Kapuściński). Te współczesne analogie i podciąganie
        Ewangelii pod współczesne konflikty słuzy tandetnej propagandzie (spod znaku
        socjalizmu).

        Poz. Baz.
Inne wątki na temat:

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka