madohora Re: Pszów 17.10.18, 14:55 DREWNIANA WIEŻA ZAMIAST ANNY. NIE MA PIENIĘDZY NA INDUSTRIALNĄ WIEŻĘ - Wyborcza - 16.10.2018 Odpowiedz Link
madohora Re: Pszów 04.09.20, 18:06 PSZÓW. ODPUST BEZ ZORGANIZOWANYCH PIELGRZYMEK - Gość - 04.09.2020 Odpowiedz Link
madohora Re: Pszów 27.01.21, 23:47 Ktoś mi kiedyś powiedział, że Pszów jest przeklęty. Oczywiście nie uwierzyłam ale potem pojechał tam mój brat (to było jeszcze przed covidem). Mieli jakiś występ i po powrocie do domu cała ekipa się rozchorowała. Odpowiedz Link
madohora Re: Pszów 27.01.21, 23:48 Jedna baba z Pszowa Umiała piyknie heklować Heknadla nosiła Cały czos robiła I bluzka jest gotowo Odpowiedz Link
madohora Re: Pszów 13.07.22, 16:57 Pszowana przyjęła chrzest święty i naukę chrześcijańską w połowie IX. wieku od apostołów czeskich śś. Cyryla i Meto dego, rodzonych braci. Św. Cyryl umarł w Rzymie 9-go lutego r. 868, a św. Metody także w Rzymie r. 879. Później cokolwiek święty Adalbert czyli Wojciech Biskup Pragi przez i przez tutej sze okolice do Prus idący poświęcił kościoły parafialne r. 984 w Cieszynie, r. 994 w Bujakowie i kazania miewał w języku cze skim dobrze przez Polaków rozumianym r. 995 w Opolu i na innych miejscach, aby nowonawróconych w wierze umocywał, a pogaństwo Ewangelią Jezusa Chrystusa oświecał. Św. Woj ciech umarł śmiercią męczeńską przy Fischhausen, zabity przez bałwochwalców Prusaków dnia 22 kwietnia r. 997. Bolesław I. Chrobry czyli raczej wielki książę i pierwszy król Polski, zdo bywszy r. 999 na Czechach Szlązko, założył Biskupstwo Wroc ławskie, ku któremu większa część Pszowany przyłączono. Do tąd powszechnie miewano Gotfryda (od r. 966 do 983) pier wszym Biskupem Wrocławskim, a teraźniejszego Książęcia Bi skupa Henryka II. Dr. Foerster 57. Biskupem, lecz według naj nowszej historii dokumentnej Biskupstwa Wrocławskiego jest Hieronim od r. 1051 do 1062 pierwszym ustanowionym Bisku pem. Kiedy i przez kogo kościół w Pszowie założony o tym wiadomość w pomroce dawnych wieków zaginęła, należy się przecież domiemywać, że za czasów pierwszych książąt Raci borskich kościół lub kaplicę wystawiono, bo według badań histo rycznych: księdza Augustyna Welzel, fararza Tworkowskiego, żył w Pszowie za książęcia Przemysława r. 1293 ksiądz Jaśko, kapelan książęcy, a gdy kapelani książęcy owych czasów na wy sokim stopniu i w wielkiej czci i powadze, jako radcowie i sę dziowie zostawili, i gdy im coraz wyższe duchowne urzędy czy kanonije czy fary powierzono, tedy się łatwo domyśleć można. iż też ksiądz Jaśko był fararzem pszowskim. Ksiądz fararz Welzel dowodzi, iż ksiądz Jaśko był rodu rycerskiego i rodem z Pszowa i że w Pszowie rodzice jego mieszkali. W połowie XIV wieku około r. 1350 był Pszów sam przez się parafią w Dzie- kaństwie Żarskim w Arcydiakonacie Opolskim. Od owego cza su aż do trzydziestoletniej wojny nie ma ani wiadomości, ani ksiąg, ponieważ je najpewniej nieprzyjaciele ojczyzny i wiary zabrali lub spalili, a szczegóły pochłonął ogień r. 1691, gdy szkoła zgorzała. Kronika tutejszej parafii ciągła i nieprzerwana zaczyna się dopiero około trzydziestoletniej wojny od r. 1618 aż do pokoju westfalskiego r. 1648. Ta trzydziestoletnia wojna była nader ciężka i opłakana, a z niezmierną zawziętością prowadzona, po nieważ szło nie tylko o ojczyznę, ale i o wiarę i tak po wszyst kich kątach powstały zawichrzenia, gwałty i krwawe kłótnie, jątrzyły się nawzajem braterskie serca, brat z brata był niekon- tent, wiele ludzi poginęło i wiele w pień wyciętych bywało, i okrucieństwa popełniano, które ludzkie serce słusznie obu rzają, gdy bezbronnych topiono, w ziemię kopano, na ogniu smarzono, wsi i miasteczka spalono. W tym to opłakanym cza sie rozszerzał się i w tej okolicy protestantyzm, a róźnowiercy zabierali katolickie kościoły w Wodzisławiu, w Radlinie, w Mar klowicach, w Połomi, w Żorach i t. d., a także i w Pszowie. Fara pszowska miała bez przerwy czterech luterskich księży, jak to dowodzi akt sądowy farnego kościoła rydułtowskiego po czesku pisany pod datą: Rybnik dnia 12 sierpnia r. 1653 z pod pisem i pieczęcią Jana Bernarda Praźma, Barona z Bilkowa, Pana na Rybniku, na Górnych i Dolnych Świerklanach i na Sła- wikowie, radcy polskiego i szwedzkiego książęcia Karola Fer dynanda, a sędziego ziemskiego księstwa Opolskiego i Racibor skiego, te tu potrzebne słowa brzmią po czesku: „Za pamięti lidske wzdiczki osobni kniezi, a farazi św. Rzim-katol. wiry na farze a kostele Rudultowskim bywali, krerzi tey wsi Rudultów a Bertultów słowem Bożym a ginszymi Powinostni duchowny mi posluchowali, a gakoźto, czo toliko gmena gegich pamutujete Odpowiedz Link
madohora Re: Pszów 13.07.22, 17:58 Pius VI. Papież. Na wieczystą Pamiątkę Rzeczy. Na pomnożenie pobożno ści Wiernych i na zbawienie dusz nadajemy My niebieskiemi skarbami — kościoła uprzejmą miłością szafując, wszystkim i każdym obojej płci wiernym Chrystusowym, prawdziwie po kutującym i wyspowiadanym i Komunią świętą posilonym, którzyby parafialny kościół w Pszowie w Biskupstwie Wroc ławskim i w nim się znajdujący ołtarz Niepokalanie Poczętej Najśw. Maryi Panny któregokolwiek w roku dnia pobożnie od wiedzili i tam o zgodę chrześcijańskich książąt, o wykorzenienie niewiernych i o podwyższenie św. Matki Kościoła pobożne do Boga modlitwy wylewali, zupełny przez każdegokolwiek wier nego Chrystusowego raz tylko w kaźdymkolwiek roku według swojego upodobania obranym do dostąpienia odpustu wszyst kich grzechów swoich i darowanie miłosiernie w Panu. Temu się nie sprzeciwiać i na wieczyste przyszłe czasy ma być płatne. Dano w Rzymie przy wielkim kościele Najśw. Maryi pod rybac kim pierścieniem. Dnia 3 lipca 1795. Naszego Papiestwa w ro ku dwudziestym pierwszym. (L. S.) R. Card. Braschius de Honesti. Odpowiedz Link
madohora Re: Pszów 13.07.22, 18:17 Roku 1862 14 września przybył Najprz. Biskup Adryan Włodarski z Wrocławia do dekanatu włodzisławskiego w celu bierzmowania. W wtorek 16 września udał się ks. Biskup do Gorzyc, gdzie 17-go września poświęcił kamień węgielny do nowego murowanego obszernego kościoła świętego Anioła Stró ża w przytomności patrona hrabiego Arko. Przy tej ceremonii świętej pokazała się opieka św. Anioła Stróża przed oczami wszystkich zgromadzonych, gdy bowiem kamień gruntowy, 12 centnarów ciężki, po ostatnim pożegna niu biskupim powrozami poobwieszany z rysztunku skrzypcem na swoje miejsce, na 7 miar głęboko do ziemi, gdzie go 16 mę żów na odebranie oczekiwało, po malutku miał być spuszczo ny, tedy lina zaledwie dobrze wyproszczona, pękła i urwała się, a kamień upadł nagle na swoje miejsce, jakby się już nie mógł doczekać chwili swego ułożenia. Największego nieszczęścia się obawiając, lecz ceremoni- tvsz odważnie zawołał: święty Stróż Anioł, święty Stróż - Anioł zachował nas od wszelkiego nieszczęścia. Z Gorzyc udał się ks. Biskup z swymi duchownymi pomoc nikami dalej do Dziękaństwa, spoglądając codziennie na ko ściół pszowski Najśw. Maryi Panny, stojący na górze 1000 stóp wysokiej, niby na Matkę ku sobie wabiącą i do siebie zaprasza jącą. Tedy przybył 14 września konsekrować kościół w Pszo wie i zamieszkał u miejscowego proboszcza ks. Skwary. Najprz. ks. Biskupowi gromada gospodarzów z Pszowa, upadłszy do kolan, dziękowała słowami najtkliwszymi i łzami rzewnymi za wszelkie łaski; wdzięcznością tą rozczulony ks. Biskup przemówił po ojcowsku do gospodarzów, pochwalając pobożny umysł, piękne zachowanie, dobry porządek, nauki dziatek, przyjemny śpiew kościelny,, a na rozestanie odezwał się z wielkim wzruszeniem po polsku: „Przeżyłem tu między wami dni wesołe i szczęśliwe, bom tu bardzo moc mojemu ser cu biskupiemu przyjemnego widział. Poklęknijcie na kolana i wezmijcie moje biskupie błogosławieństwo dla was, dla wa szych żon, dla waszych dziatek, dla waszych gospodarstw i war sztatów. Zostańcie z Bogiem”. 6. Jeszcze żyjący i nam wiadomy fararz, rodem z Cieszy na powiadał sam na kazaniu w odpust na Narodzenie NajśMaryi Panny, że się wóz z nim i matką piastującą go wywrócił, a on z rąk na kupę kamieni wypadł, lecz w tym momencie pole ciła go matka iku cudownemu obrazowi do Pszowa, a jemu się nic nie stało. 7. Pewien młodzieniec z Bieńkowie, który tu na budowa nie kościoła piasek silnymi koniami woził, dostał się pod ciężko naładowany wóz i przeszło jemu przez pas przednie i zadnie koło, lecz wielka lekarka niebieska utrzymała go przy życiu i przy takim zdrowiu, że tylko parę minut kwiękał, a w pół godziny znowu woził. Furmani z Bieńkowie i wielu innych ludzi i fararz Paweł Skwara są tego zdarzenia świadkami. 8. Pewnemu robotnikowi spadła przy budowaniu kościoła z wysokości 50 stóp dobrze wypalona cegła na głowę i na niej się rozwaliła, a nic mu nie uszkodziła. To zdarzenie widzieli murarze i robotnicy i ksiądz fararz. 9. Pewien murarz spadł przy murowaniu szczytu kościel nego na balki bez wszelkiego okaleczenia. 10. Fararz Paweł Skwara jechał z Panem Jezusem do cho rego siedlaka Jana Michałka do Zawady koło gór 1849 na sa niach, a gdy się konie na rogu jego zagrody przy stodole obra cały, dostała się nie dobrze przybita długa i cienka łata z płota między postronki i przebodła fararzowi kożuch, rewerendę i obdarła kieszonkę na prawej stronie przy kamizelce, — i jeno Pan Jezus w Przenajświętszej Hostyi niesiony i Najśw. Maryi Panny obrona zachowała go od najstraszniejszej śmierci. O tym przypadku świadczą ludzie z Zawady, fararz i jego czeladka. 11. Roku 1853 w czasie Misyi podczas mszy świętej, którą na dworze fararz Paweł Skwara z asystencją kanonika Alojzego Fietzka z Piekar odprawił i ksiądz misjonarz Józef Wojciechow- sky czyli ,,ksiądz z Krzyżyczkiem’ 4 polskie kazanie wygłaszał, spadł ośm funtów ciężki kawał cyny z kościelnego dachu, który właśnie wtedy cynkiem był pokrywany, z wysokości 90 stóp górnikowi Jerzemu Bachurze na głowę z takim twardym ude rzeniem, że się księża przy ołtarzu przelękli, trafiony zaraz na ziemię padł i jak martwy został wyniesiony. Zaraz modlili się wszyscy za nieszczęśliwego, a w tym momencie była modlitwa wysłuchana, bo Jerzy Bachura się ruszył, żądał pić, wstał i cho dził bez wszelkiego uszczerbku zdrowia. 12. Podczas Misji 1853, gdy fararz Paweł Skwara z Prze najświętszym Sakramentem w monstracji na cmentarzu na ka zalnicy stał i gdy około 10.000 pobożnych pieśń „Święty Boże 44 na pożegnanie śpiewało, zasłabła chorująca zagrodniczka Ju liana Stebel, rodu Boczek, z Zawady i wołała głosem: ,, Marya broń, w ciebie wierzę, serce ku tobie gore! 44 Blisko klęczący orozumieli tę modlitwę strzelistą źle, bo im się zdało, że woła: „Wieże lecą!“ — inni zaś rozumieli „kościół gore!“ A natych miast ustał śpiew i rozległ się zewsząd krzyk: „Wieże lecą! wie że lecą!“ albo „kościół gore!“ — Wszystek lud bieży, krzyczy, płacze, setki padają na kupę, a żaden, ani księża, ani policja, ani żandarmi, ani wójtowie nie są w stanie ludu uspokoić i po rządek zaprowadzić. Zawichrzenie to trwało pół godziny a fa~ rarz z Przenajświętszym Sakramentem na kazalnicy stojąc i na kościół i na lud z boleścią patrząc, nie mógł nic innego czynić, jak do Pana Jezusa w Monstrancji przytomnego głosem wołać: „Święty Boże! — Duszo Chrystusowa poświęć mnie!" Pod Twoją Obronę uciekamy się do Ciebie: błagając o oddalenie wszelkiego nieszczęścia, — a w tym się lud uspokoił, śpiewał dalej i odebrał sakramentalne pożegnanie. —• Najdokładniejsze badania dowiodły, że nikt w przypadku tym ani życia, ani zdro wia nie utracił. 13. Joanna Dubiel, panna z Żytny, przywlokła się do Pszo wa w wrześniu r. 1853 na czworakach, ponieważ jej kurcz był obie nogi pokręcił, odprawiła modlitwy przed cudownym obra zem, przyjęła św. Sakramenta, a w krótkim czasie nogi jej wy- prościły się, ozdrowiała i poszła na służbę. O tym przypadku wie cała gmina pszowska. 14. Jan Nowak, 16-letni syn egzekutora z Dobrodzienia, przyszedł do Pszowa r. 1853 na pąć nie mogąc mówić, ponieważ mu się w chorobie tyfusowej język ku podniebieniu skrzywił. W krótkim czasie mówił rzetelnie, a na pytanie: któż cię to uzdrowił? — odpowiadał: „Panienka Pszowska!“ —• O tym przypadku wie cała gmina pszowska. 15. Szlązka kościelna gazeta głosi o Pszowie pod datą 22 października 1853, w wieku 43 na stronie 559. Przypatrując się wielkiemu zgromadzeniu pątników dożyłem się kilku wiel kiego wzruszenia przykładów. Widziałem też młodego według postaci z niepodłej familii człowieka, który się od nieprzejrza nego mnóstwa pątników niecoś był oddalił przed obrazem Naj świętszej Maryi Panny krzyżem leżącego, gdym go za niejaki czas jeszcze jak przedtem leżącego widział, tknąłem go silnie, lecz on się ani nie ruszył. Mniemając, że ciężko zachorował, szarpnąłem go silniej, a on wstał niby bez zmysłów. Za kilka minut odezwał się mówiąc: Ach! byłem chory, bardzo chory, a wnet po krótkiej, gorącej modlitwie do Najśw. Maryi Panny, czułem się tak zdrowym, tak szczęśliwym, jakbym się nowo na rodził. Jestem, chociaż tu po raz pierwszy raz przybyłem, na duszy tak pocieszony i niebieską radością tak przepełnionyebym tu nieustannie chciał leżeć, i poślubiam na pąć tu co rocznie dwa razy przychodzić. 16. Augustyn Rosa, 40-letni kupiec z Strzelec, cierpiał dłu gi czas ból w nogach i w rękach, a na ostatku na nic był zara żony i żadną miarą ani wolno stanąć, ani na berłach chodzić, ani rąk ku gębie podnieść nie zdołał, przetoż musiał być niby niemowlątko noszony i karmiony. Bawiąc u brata Franciszka Rosy, pana na Szczyrbicach przy Rybniku, miał 20 lipca 1859 podczas snu pocieszne objawienie, że przed cudownym obrazem Najśw. Maryi Panny w Pszowie na nogi i na ręce ozdrowiał, nad czym się od radości przebudził i zaraz to opowiadał. Brat jego Franciszek pisał co tchu list do fararza ks. Pawła Skwary do Pszowa, ogłaszając smutne i pocieszające przypadki brata Augu styna i oraz prosząc, aby w piątek 22 lipca o 9-tej godzinie było nabożeństwo za brata odprawiane, poniew Odpowiedz Link
madohora Re: Pszów 13.07.22, 20:07 Kronika czyli historyczna wiadomość o Rydułtowskiej ku Pszowu przyłączonej parafii. Chociaż siię o niej bardzo mało doczytać zdołamy, uło żyć i wam na znak naszej wdzięczności na uprzejmą pamiątkę poświęcamy. Małoć, ale z serca. Rydułtowy leżą na wzgórzu 958 stóp wysokim według wy miaru Kałuży, 923 stóp według Carnała, 944 stóp według dr. Se~ debeka z Wrocławia. Rydułtowy dzieliły się w pierwszych wie kach według ksiąg kościelnych na 4 części: 1) Wielkie Rydułto wy, 2) Buńczowiec, 3) Gastrzowska i 4) Dudowska. 1) Villa magna, t. j. Wieś Wielkie Rydułtowy, której jedna połowa ról od kościoła ku wschodowi i południu leżała, grani cząca się ku wschodowi z Radoszowami i iBirtułtowami, ku za chodowi z Buńczowcem, ku południu z Radlinem, ku północy z przykopą, przez wieś idącą, z pięcioma farnymi staweczkami i z drogą wiejską aż ku kościołu, druga zaś połowa ról leżała od kościoła ku zachodowi i północy, granicząc się ku wschodo wi z Gastrzowską, ku zachodowi z Pszowem i Krzyżkowicaimi, ku południu z Bińczowcem, ku północy z Czernicą. Role obu połów wsi mają dotąd to samo położenie, domostwa bieżały tak jak teraz jedną linią od Pszowskiej granicy ku Radoszo - wom. 2) Villa superior, t. j. Górna wieś albo też Buńczowiec, (od słowa buńczuk, tak się u Turków zwie chorągiew wojenna, wyglądająca jak koński ogon z półksiężycem). Buńczowiec, 9 siedlaków mający, graniczył się ku wlschodowi i ku północy z Wielką wsią, ku zachodowi z Pszowem, ku południu z Radli nem i Pszowem. Domostwa bieżały jak teraz od Wielkiej Wsi pod południe ku lasu. 3) Villa Gastrzowska, t. j. Wieś Gastrzowska granicząca się ku wschodowi z Dudowską, ku zachodowi z Wielką Wsią, ku południu z kościołem, pięcioma farnymi staweczkami, ku północy z Czernicą. 4) Villa, inferior, t. j. Dolna wieś albo też Dudowską, gra - nicząca się ku wschodowi z Gastrzowską, ku południu z przy kopą przez wieś bieżącą, ku północy z Czernicą i Piecami. Domostwa Gastrzowskiej i Dudowskiej biegły od kościoła po lewej stronie ku Radoszowom. Wielkie Rydułtowy i Buńczo- wiec kupił rycerz Krzysztof de Sedlnicky razem z Pszowem w sobotę przed dniem jśw. Urszuli 1635. Był zatem kolatorem czyli patronem Pszowskiej i Rydułtowskiej parafii. Folwark tych dwu wsi stał na początku Wielkich Rydułtów ku zachodo wi, ostatni murowany i opustoszały, od ludu potacznią nazwa ny, murowany budynek rozwalił się roku 1850, a grunta jego dał dyrektor Hugo Leisten, pełnomocnik państwa na Pszowie i Dolnych Rydułtów 1860 r. wybrać i miejsce to obsiać. Gustaw de Wrochem, pan na Pszowie i Dolnych Rydułtowach, wybu dował r. 1810 na końcu Buńczowca przy drodze z Pszowa do Rybnika prowadzącej nowy folwark pod botanicznym nazwi skiem „Wrzos 44 . Gastrzowska i Dudowską nie należały nigdy panom na Pszowie i na Wielkich Rydułtowach i Buńczowcu, a jednak od wielkiej dawności należy w Gastrzowskiej fame pole ku Czernicy ciągnące się, jako też Markowskiego rola w Dudow skiej, należąca od roku 1747 Marcelowi Morzydle, Koźlikom, Barciagom, Maksom, Walentemu Glenzowi, Kozielskim, a od r. 1796 Woitkowi Fojcikowi i Pawłowi Tytce, a teraz Józefowi i Tomaszowi Fojcikowi, Janowi i Franciszkowi Żydkom, pod prawo państwa na Pszowie i Wielkich Rydułtowach i Buńczow cu aż do dnia dzisiejszego. Od roku 1811 mają Wielkie Ryduł towy i Buńczowiec i kolonia Podlesie pod pszowskim lasem wspólne urzędowe nazwisko „Nieder-Rydultau 44 czyli „Dolne Rydułtowy 44 , pod prawem państwa na Pszowie, Gastrzowska zaś i Dudowską „Ober-Rydultau’ 4 , t. j. „Górne Rydułtowy 41 . Na połach Dudowskiej ku czernickiej i piecowskiej granicy od teraźniejszej rybnicko-raciborskiej bitej drogi ku północy po wstała na końcu przeszłego wieku kolonia aż do roku 1805 Ry- dułtowską kolonią nazwana, według ksiąg kościelnych zwie się roku 1805 po pierwszy raz „Orłowiec 44 , i w tymże roku stała się pod tym nazwiskiem, „Orłowiec 44 gminą z pierwszym wój tem pod prawem państwa na Górnych Rydułtowach. Rydułto wy były zawsze i są bardzo ubogą wsią na schyłku góry Pszow skiej leżącą, ponieważ rola jest czerwono-piaszczysta, mokra, nieurodzajna, i ponieważ przy gospodarstwach ani łąk ani prządnych lasów nie ma, i dlategoż muszą mieszkańcy, gdy się z roli wyżywić nie zdołają, zarobku szukać. Jestcić tu na szczę ście pod tą płonną rolą wielki iskarb: 1) piaskowiec, z którego młyńskie kamienie i budynkowe ciosy można wyrabiać, 2) wę giel, który panowie Doms od 20 lat kopią, — a te właśnie skarby pomagały ludziom w największej nędzy i biedzie tak dalece, że się dosyć dobrze mieli. Od roku 1851 aż do roku 1856 bito przez Rydułtowskie pola pola rybnicko-raciborską i czernicko- rydułtowsko-birtułtowską kamienną drogę i budowano przez rydułtowską górę tunel i żelazną kolej ku Nędzy i ku Mikoło- wu i dworzec w Rydułtowach przy kopalni „Leona“, a przy tern tysiące ludzi z bliska i z daleka tyle zarobili, że mogli długi r. 1848, roku wielkiego głodu zaciągnione popłacić i szykowny kapitalik oszczędzić. Lecz roboty te i zarobki już ustały, a wę giel i kamienie nie mają dobrego odbytu, to też wielka wzrasta nędza, a setki ludzi musiało się udać do Polski i do Rosji do ro bót przy tunelach i żelaznych kolejach w Kownie, w Wilnie, w Odesie, — a tymi zarobkami w cudzych krajach utrzymuje się z biedą wiele rodzin, wielu innych zaś płacze o ojca, o sy nów, o btaci, że w dalekim świecie pomarli, albo że się swoich zaparli, albo że swoim na hańbę i na obrzydzenie wracają. Którzy przy gospodarstwie pozostać musieli, cierpią najwięk szą biedę, bo już od nowego roku nie mają co jeść, ponieważ roku 1860 ziemniaki na polu zgniły, a zboże się nie urodziło, i jęczą pod ciężarem długów, bo im lichwiarze kawałek za ka wałkiem gruntów wydzierają. Mogłoby zaś być lepiej, gdyby kamienie i węgle miały większy odbyt, —- i tedyby natychmiast kopano węgiel w kopalniach „Eleonora 44 , „von der Heydt", „Jung - Charlotte 44 , „Steinbeck 44 , „Aurora 44 i t. d. Birtułtowy miały się zawsze dobrze, bo grunt gliniasty pilnie uprawiają, ponieważ tam w kopalniach „Hoym- 44 i v Rheden“-Grube pierw sze węgle w tutejszej okolicy znaleźli i kop. „Hoym -4 ma dobry odbyt, a w najnowszym czasie powstają kopalnie „Maria Hilf 44 i „Karolus 44 . Folwark birtułtowski należał od r. 1789 królowi pruskiemu, a gospodarzący na nim królewscy urzędnicy i urzęd nicy na kopalniach przyświecali gminie pięknymi przykładami tak wielce, że gmina birtułtowska była i jest najpobożniejsza, najlepsza i najgospodarniejsza. W folwarku był od r. 1848 do 1856 dom dla sierot, których rodzice na złą chorobę „tyfus’ 4 byli pomarli, pod zarządem przewielebnego Józefa Polom- sky‘ego, fararza z Eckersdorfu, późniejszego królewskiego rad cy szkolnego przy rejencji w Opolu. Po zniesieniu domu sierot była tam aż do św. Jana 1861 r. królewska szkoła rolnicza pod szkoły rozprzedawają folwark i role kawałkami, a dom, w któ rym urzędnicy mieszkali i pola ciągnące się w stronę Pszowa rozkuipili Birtułtowianie, aby tam gminną szkołę założyć. Matry- ki kościelne dowodzą, że w Rydułtowach wielu szlachciców żyło i pomarło jak: Ferdynad de Niewiadomsky 1703, Karol de Niewiadomsky umarł 5 maja 1769 i pogrzebion w kościele, a jego małżonka Anna Karola umarła 28 sierpnia 1767, Joachim i Helena de Fuglar, Anna de Fuglar, Anna de Niewiadomsky, Adam de Nae- fe 1736, Józef i Franciszka |de Kamieńsky i syn Józef chrzczo ny 14 lipca 1742, Jerzy baron de Bees 1742, Bogumił de Pełka i małżonka Marya de Strachwitz i syn Ludwik Nepomuk, chrzczony 17 kwietnia 1765, Józef de Zajączek brał ślub z We roniką Quinta 27 kwietnia 1836, Jan de Pszczyński umarł 5 października 1772, Franciszek de Scharowetu 1768, Jan Józef de Binhmheim umarł 13 maja 1773, de Lipińsky, baron de Wuerz i Burg umarł 11 listopada 1784, Jóezfa de Stengel 1785, de Haraschowsky i małżonka Katarzyna de Matuszka i bliźnię ta córki Katarzyna Anna Józefa i Józefa Klara Anna chrzczone 17 sierpnia 1788, de Osiecky, Karl de Fuglar, Anna de Niewia domsky rodu Schwelgerber zmarła 23 maja 1833 w 80 wieku, Józef de Jarocky, Ernest de Wiosky i małżonka Anna de Odpowiedz Link
madohora Re: Pszów 13.07.22, 20:11 Przez cały czas aż do roku 1922 były 3 powstania. Z parafii padło ofiarą za Ojczyznę: 1) Tomanek Benedykt, 2) Biskup Paweł, 3) Demczyk Jerzy, 4) Kufka Franciszek, 5) Wajner Roman, 6) Pyszny Franciszek, 7) Szewczyk Józef, 8) Szewczyk Karol, 9) Koczy Wincenty, 10) Trefeta Roman, 11) Stronczyk Alfons, 12) Zajczek Karol, 13) Jureczko Józef, 14) Kszuk Wilhelm, 15) Dudzik Adam, 16) Szarley Stanisław. Od 18 listopada 1918 r. aż do roku 1921 różne zaburzenia i niepokoje. 1 maja 1920 r. umarł niespodziewanie dyrektor Radlik z kop. ,,Gharlotte“, mieszkający w swej willi przy szosie rybnic kiej. Ś. p. Radlik był patronem kościoła w Rydułtowach i Pszowie. Lud jego wielce żałował, był bowiem dla ubogich szczo drobliwy; zwłoki przewieziono do Wrocławia i tam też spoczywa. Odpowiedz Link
madohora Re: Pszów 13.05.24, 12:02 Nie wiem o co chodzi ale kilka osób, niezależnie od siebie opowiadało mi dziwne historie o Pszowie, takie z serii niesamowite. Odpowiedz Link
madohora Re: Pszów 13.07.22, 17:49 5) Jan Lax y, piąty katolicki Fararz od roku 1736 do 1744. Jan Laxy, piąty katolicki fararz w wrześniu r. 1736, Admi nistrator Dziekaństwa Wodzisławskiego, umarł nagle i niespo- dzienie 31 maja 1744 w 35 wieku, pogrzebion w tutejszym ko ściele. Kapelani: Jan Kaczmarczyk, 1736 —• 1738. Stanisław Wy cisk. od r. 1735. rodem Ditmerowa, umarł tu dnia 18 stycznia 1738 r., Błażej Bogdon. 1736 — 1744, Kazimierz Wodecky, 1739 — 1760. Kommorant: Piotr Marcin Biel, fararz z Bzio 1736 — 1760. Fararz Laxy przedłożył potrzebę budowania nowego ko ścioła duchownej zwierzchności, a przez dekret łaciński pod datą Wrocław, dnia 31 stycznia 1737, podpisany przez Adama Antoniego Oexte de Friedberg, Administratora Biskupstwa i przez Fryderyka Heisig, pozwolono nowy kościół budować, a między innymi słowami owego dekretu są te najważniejsze: „Quia vero ecclesia Pschowiensis devotionem magnopere pro- moyet Marianam — ideo ad magis augendam fatam devotio nem — pro aedificatione omnino sumus intentionis", t. j.: „Po nieważ kościół Pszowski nabożeństwo ku Najśw. Maryi Pannie wielce wzbudza — dlatego, aby wzmiankowane nabożeństwo tym bardziej wzbudzić —- jesteśmy wcale tego zdania, aby był nowy kościół budowany 14 . Ksiądz fararz Jan Laxy wiedziony chęcią, aby wiara Chrystusowa i sława Najśw. Maryi Panny coraz większy wzrost brała własnym znakomitym nakładem, wsparty przytem składkami ludzi pobożnych, powołał budow niczych, a od majstra mularskiego Gans rysunki odebrawszy zaczął 1 czerwca 1743 r. budowę teraźniejszego kościoła, a żeby materiałów łatwo dowieźć, ponieważ parafianie pańszczyzną bardzo obciążeni do tego nie byli zdolni, kupił 4 konie i 2 woły 1 wozy. Wapno brano z Chlebowy i z Paniów. — Na kartach dziejów tutejszych kościelnych jaśnieją jako jutrzenka pierw sze dary na budowę od Pawła Mizia, Kanonika i Fararza z Wo- dzHtawia 30 talarów, od pewnej dśoby, jak się zdaje od tego sa mego Kanonika, 120 talarów na wykształcenie owego ołtarza, do którego cudowny obraz Najśw. Maryi Panny na zawsze bę dzie wstawiony, — Pan Bóg w wyrokach niepojęty powołał księdza Fararza, wiernego służebnika swojego już w przyszłym roku. 31 maja 1744 do wieczności. Błażej Boigdoń, kapelan tutejszy, Farny - Administrator aż do 17 sierpnia 1744, zaująwszy się budowy kościoła, jeszcze 2 woły do cużku przykupił. 6) Tadeusz Urbani, szósty fararz katolicki od dnia 17 sierp nia 1744, umarł na suchoty dnia 24 kwienia 1776 w 58 wieku i pogrzebion 27 kwietnia w tutejszym kościele. Kapelani: Błażej Bogdoń, aż do czerwca 1749, odszedł za fararza do Rzeczyc przy Koźlu, Karol Wacławik 1746 — 1748. Błażej Odrobina — 1748, Marcol Janke 1749 — 1750, Jan Ryba 1750 - Odpowiedz Link
madohora Re: Pszów 13.07.22, 18:08 Im najobfitszym błogosławieństwem żegnać raczył. Wrocław, dnia 1 sierpnia 1853. Obrany Książę Biskup i Biskupstwa Administrator Dr. Foerster. W sobotę 9 września r. 1853 przed największym odpustem na Narodzenie Najśw. Maryi Panny posłał Patron Wit de Doe ring najlepszą czworokonną kolasę po księży misjonarzy do Połomi, gdzie ośm dni misję odprawiali i przybyli Wielebni mę żowie apostolscy: ksiądz Jędrzej Peterek, rodem z Śląska Austriackiego, superior misyjny na Śląsku; ksiądz jVntoni de Proniewsky z Polski; ksiądz Józef Wawrzeczka z Śląska Austriackiego; ksiądz Józef Wojciechowski z Tyrolu (od ludu ksiądz z krzyźyczkiem nazwany, ponieważ z krzyżem w ręce miewał kazania). — Misja poczęła się hymnami: ,,Veni sancte spiritus“, t. j. „Przyjdź Duchu Święty ’ i „Sub tuum Praesidium 4 '. t. j. „Pod Twoją obronę uciekamy się święta Boża Rodzicielko” i podaniem stuły znaku jurysdykcyj księżom misjonarzom przez miejscowego fararza. — Uczestnikami misyj było dnia pier wszego około 40.000, a przez cały czas pewnie 70.000 aż do 80.000 pobożnych z pruskiego i austriackiego Śląska, z Galicji i z Moraw, ponieważ codzień jedne procesje odchodziły a dru gie przychodziły. Aby być obecnym przy uroczystym zakoń czeniu polskiej misji i aby niemiecką natychmiast rozpocząć, przybył pieszo już w sobotę przed uroczystością Imienia Najśw. Maryi Panny niemiecki misjonarz ksiądz Michał Harder z fa - rarzem i szkół inspektorem Karolem Weckertem i z kilkoma księżmi i z 3000 pątnikami w procesji z Rud do Pszowa. W niedzielę, w uroczystość Imienia Najśw. Maryi Panny po nieszporach odprawiono uroczystą procesję z litaniami około kościoła, od kościoła ku Bożej męce przy Pańskim Dworze, a od Bożej męki przez Pański Dwór na dół na główną drogę ku ko ściołowi nazad. Przy tej procesji było tyle ludu, że się głowa z głową stykały a pierwsi z ostatnimi przy cmentarzu się spot jeszcześmy nigdy nie widzieli, — a co za prześliczny, wielki wie niec!' — Po procesji poświęcił ksiądz Superior Bożą mękę Mi syjnej a potem miał ksiądz O. Broniewski z niższej galerii ka zanie na podziękowanie, wskazując na właśnie poświęconą Bo żą mękę w trojakim względzie, jako: 1) na krzyż misyjny, 2) na monument nieboszczyka tutejszego księdza fararza i dziekana Ludwika Joachimskiego, 3) na krzyż cmentarny czyli miejsce pokoju. — Słuchacze rozdzielili się pod cztery chorągwie: 1) panny pod białą, 2) młodzieńcy pod zieloną, 3) mężowie pod modrą, 4) kobiety pod czerwoną, — i tak też odebrały te cztery stany naukę pełną powagi. — Te cztery chorągwie stoją na wieczną pamiątkę przy wielkim ołtarzu. Polską misję zakoń czył ksiądz Superior ogłoszeniem odpustów Apostolskich i krót ką i wielce zachwycającą odezwą i modlitwą za Ojca Świętego Piusa IX., za Duchowieństwo i za wszystkich prawowiernych z udzieleniem świętego błogosławieństwa. Wieczór nadszedł a ksiądz Michał Harder począł niemiecką trzechdniową misję, chociaż w parafii i w okolicy bardzo mało niemieckich mieszkańców, jednak się nad wszystko spodziewa nie bardzo wielu z pobliskich i odległych wsi i miasteczek nie samych tylko katolików, ale też i protestantów i Żydów duchem prawdy pędzonych na nią zgromadziło, a wszyscy byli wcale prawdą słowa Bożego dowodami przekonani i głęboko wzru szeni. Kościelna gazeta śląska (Schlesisches Kirchenblatt) tak pisze w nr. 22, r. 1853: „Takcić padło żywe słowo Boże z ust spracowanych i Duchem Świętym natchnionych księży misjo narzy przez ośm dni na serca głębokim żalem wzruszone i bło gosławionej Matce Bożej poświęcone codzień wzrastającej i za wsze bardzo wielkiej rzeszy pobożnych pątników, a co za radość i wzruszenie wszystkie serca napełniły, co za łkanie i płacz mo wa żegnania się, powiedzana z wysokiej kwiatami i wieńcami ozdobionej galerii, wzbudziła, — tego nie zdoła ani język ludzki opowiedzieć, ani pióro opisać“. Podczas misji i ośm dni po misji słuchali misjonarze spowiedzi i do tej wielkiej pracy w winnicy Pańskiej przyłączyło się niejednego dnia do trzy dziestu księży z bliska i z daleka i ksiądz kanonik Alojzy Fietzek, chociaż sam już mocno spracowany apostolstwem trzeźwości. Byłać to wielka, zaprawdy bardzo wielka uroczystość Najśw. Maryi Panny, nad którą się księża misjonarze tak wielce cieszyli, iż się z łzami na inną podróż Apostolską do Między rzecza przy Bielsku zabierali. Żniwo walić też za tę wielką pracę w winnicy Pańskiej traką pociechę: 1) jeszcze nigdy nie widziane, pałające i trwałe uczestnictwo ludu, 2) łzy najdziękczynniejsze i mnogie ogar- nienie powozu przy odjeżdżaniu i niespodziewane podarunki przez wójtów i urzędowych od fałszywych Pszowianów Krzyż - kowiczanów, 3) właśnie gdy do powozu wsiadali, oddał im pocz- tarz list, od Ojca Świętego, przy czym wykrzyknęli: „Ach i tego szczęścia dożyliśmy się u Najśw. Maryi Panny w Pszowie!” Misja pocieszyła i rozweseliła patronkę Emilię Wit de Doe ring rodu de Goessel tak wielce, że w uroczystość Wszystkich Świętych r. 1853 obstalowała na miejsce dotychczasowej drew nianej Bożej męki przy Pańskim Dworze kamienną, którą dzie kan ks. Jan Marx z Wodzisławia 29 października 1854 poświę cił, po poświęceniu miał miejscowy fararz kazanie po polsku i po niemiecku. Pani Patronka umarła w Raciborzu 30 stycznia 1854 i pogrzebiona została w krypcie familijnej w Urbanowi - each ,przy Koźlu. Gdy dobroczynność dla tutejszego kościoła podczas misji jeszcze bardziej ożyła, radził się ksiądz fararz księży misjona rzy i innych przyjaciół, czegoby tutejszemu pątniczemu miejscu najbardziej potrzeba, a wszyscy byli tego zdania, że rozszerze nie dziedzińca kościelnego i zbudowanie na nim kalwarii i ka plicy dla odprawiania mszy świętej i kazalnicy przy kaplicy jest wielką potrzebą, aby na dworze można kazać i msze święte w kościele i w kaplicy wraz odprawiać i tym sposobem potrze bom tak wielkich zgromadzeń zadosyć uczynić. Zaraz po tej radzie darował na to dziekan Antoni Szyszkowitz z Żorów od młodości wielbiciel tutejszego pątniczego kościoła, 50 reńskich, niespodziana ta szczodrobliwość tak zachęciła miejscowego fa- rarza, że przy zakończeniu polskiej misji to przedsięwzięcie ogłosił, a z taką skutecznością, że w krótkim czasie Jan i Marya Siodmok, małżonkowie z Dołów oddali 140 talarów na stacje świętej Drogi Krzyżowej, a dziewięć gospodarzy z Pszowa z swoimi żonami: Paweł i Franciszka Glenc, Franciszek i Józefa Glenc, Jakób i Marya Glenc, Karol i Marya Glenc, Ignacy i Er nestyna Glenc, Józef i Franciszka Nikel, Paweł, Tomasz i Marya Kowol, Józef i Antonia Kowol, Jakób i Katarzyna Krzyżak, z Zawady: Marcol i Józefa Sowa, Marcin i Joanna Koczwara z Kokoszyc; Jan Płaczek z Dołów, Franciszek i Joanna Stebel z Krzyżkowic; Wawrzyn i Joanna Połednik ofiarowali 200 tala rów i przyobiecali bezpłatnie zwieźć kamieniarskie sztuki z Ła zisk i z Wyrów przy Mikołowie. Żeby kaplice świętej Drogi Krzyżowej jedną od drugiej przyzwoicie oddalić i kaplicę świętego Krzyża na obszernym miejscu zbudować i dziedziniec kościelny rozszerzyć i zaokrąglić, kupiono przyległą zagrodę i podwórek od Jana Klima i za gródkę po nieboszczyku dziekanie Joachimskim nazwaną „Fra- terkowiec 1 , ponieważ tam frater Zachariasz bywały Franciszka nin z Wodzisławia mieszkał i kawałek zagródki od mularskiego polerownika Szymona Bogdoła , przysposobiono materiały do budowania wszystkich kaplic: odnowiono wszystkie obrazy w ołtarzach i sprawiono gradusy kamienne ku wszystkim ołta rzom zamiast drewnianych, wybielono kościół wewnątrz, a roku 1854 i r. 1855 wybrukowano na nowo cały kościół kamieniami ciosowymi. Dnia 17 czerwca 1855 w trzecią niedzielę po Zielo nych Świątkach poświęcił dziekan Jan Marx z Wodzisławia no wo rozszerzony dziedziniec kościelny i kamień gruntowy kapli cy św. Krzyża i czternaście kaplic św. Drogi Krzyżowej. Ry sunki kaplic wyrobił Jan Jaroschek, mularski majster z Rybni ka i wybudował kaplice w gotyckim stylu na zupełne ukonten towanie, wielką kaplicę św. Krzyża z pięcioma wieżami na wy rażenie pięciu ran Jezusowych, a czternaście kaplic świętej Drogi Krzyżowej każdą z dwiema wieżami, tak, że c Odpowiedz Link
madohora Re: Pszów 13.07.22, 18:44 Franciszek Kosch od 1916 do 1937, rodem z Chropaczowa przybył jako organista z /Biskupic, był wzorowym nauczycielem śpiewu kościelnego, zaprowadził dużo nowych pieśni szczegól nie kolęd, założył chór kościelny, umarł nagłą śmiercią w listo padzie 1937 r. Odtąd nie ma zaprzysiężonych organistów. Obecnie mamy dobrego młodego organistę w osobie Józefa La tochy. Stara szkoła została sprzedana kop. „Anna“ w roku 1865 za 1070 talarów czyli dzisiaj 7000 zł. Budynek starej szkoły stał jeszcze w 1913 r. Dziś stoi na tych murach dwupię trowy dom dla urzędników kop. ,,Anna“. Nowa szkoła zbudo wana na gruncie Rudolfa Hawla roku 1866 kosztowała 6025 tala rów czyli 23.982 marek, teraźniejszych 60.000 zł. Ponieważ i ta szkoła okazała się znów za mała dla całej parafii, zbudowane zostały szkoły na Dołach 1895 r., w Zawadzie 1884, w Krzyżko- wicach 1896 r. Roku 1880 zgorzał cały strych tutejszej szkoły przy kościele z powodu zapalenia się belki przy kominie. Z biegiem czasu wszystko się zmienia, także i stosunki szkolne nieco się zmieniły. Dawniejsza stara szkoła nosiła nazwę ,^ar na Szkoła“ dlatego, że organista był zarazem nauczycielem i dlatego w nowej szkole od południowej strony 2 klasy i pomieszkanie należą organiście, dlatego polityczna gmina Pszów zapłaciła gminie kościelnej ekwiwalent za 2 klasy i pomieszka nie j dziś jest cała szkoła własnością gminy pszowskiej, tylko że każdorazowy ks. proboszcz ma prawo uczenia i przysposobienia dzieci do pierwszej spowiedzi św. Wspomnieć wypada o upo sażeniu nauczyciela i organisty w Pszowie w dawniejszych cza sach. Jako nauczyciel, organista i kościelny z obchodów nowo rocznych otrzymywał: Z gminy Pszów 6 talarów 8 gr. 8 fenig. z domeny pszowskiej 2 gr. sr. 4 fenig. od każdego siedloka w Pszowie 6 fenig. od każdego mniejszego posiedziciela innych mieszkańców w Pszowie. Z gminy Kokoszyce 6 fenig. w gotów ce, od każdego siedloka a poza tym, kiełbasę smażoną, jeden chleb i V'2 korca grochu albo jęczmienia, s /» miarki miary raci borskiej. Z młyna Piotrowice zwykły obiad, jeden chleb, Ms miarki grochu i 6 fenig. od wszystkich posiedziecieli. Z mły na Szymona Tosty jeden chleb, V2 miarki grochu, kołacz trady cyjny i fenig. Z gminy Zawada z młyna Deuczmanka 3 gr. sr., Mł imiarki grochu, 6 fenig. od wszystkich innych. Z gminy krzyżkowickiej 10 gr. sr., z dworu w Krzyźkowicach 1 gr. sr., od każdego siedlaka Ms miarki grochu, 6 fenig. od wszystkich innych. Z obchodów na św. Grzegorza, Wielkanoc, Zielone Świątki i na kiermasz otrzymywał 2 talary 20 gr. z gminy Pszów. Z gminy Kokoszyckiej, Krzyżkowickiej i Zawadzkiej od każdego mieszkańca kołacz i jaja. Z posiadłości siedlaczej nr. 45 w Pszowie 2 wiertele żyta, 4 wiertele owsa miary raci borskiej. Z dawniejszego młyna Tytki z Zawady zamiast koła cza tradycyjnego wierteł zboża i 2 wiertele owsa miary raci borskiej. Z dochodów ubocznych otrzymywał około 50 tala rów (accidentien). Takie stosunki były w latach 1763 i 1801 i to meszne każdorazowemu organiście się należało. Nic dziw nego, że stosunki w Pszowie idą coraz dalej, bowiem organista jest od szkoły odłączony, a ludność wzrosła, że musiano znów pomyśleć o budowie nowej szkoły. Więc w roku 1926 zakupio no teren od dworu przy szosie do Rydułtów za naczelnika Hen ryka Rzodeczki i budowano szkołę roku 1927-28, budowniczy Stefan Ociepka z Rybnika. Roku 1929 została ukończona j ma wszystko co się należy. Wspomnieć trzeba, jak było dawniej a dziś. Roku 1679 była szkoła bardzo zaniedbana, bo wieśniacy nie chcieli pod żadnym warunkiem uznać obowiązku świadczenia na rzecz szkoły. Rola szkolna była porozrzucana po całym obszarze rozległej parafii. Wiedzieć trzeba, że od 30 lat nie ma szkoły, bo dawniejsza leży w gruzach, a gospodarze nowej budować się wzbrania Nauczyciel uczy dzieci po chatach wiejskich, gdzie otrzymuje nocleg i pożywienie. Po nauce zawiadamia dzieci, u którego gospodarza w dzień następny mają się zebrać na naukę. Póź niej został nowoustalony „scholiarcha“ w osobie Jerzego Oczel- nika wdowca, znającego sztukę pisania, ale nie ma on kogo uczyć, bo inwentutum ad instruendum nullam habet. Do roku 1938 są następujący nauczyciele w Pszowie: Pradelok Ignacy, jako kierownik, Michalski Izydor, Oleszczuk Konstanty, Maciejewski Bolesław, Tlałka Jan, Wicher Stanisław, Faba Wiktor, Hess Kazimierz, Potysz Ryszard, Basztonowa Maria, Pietruszczanka Franciszka, Kneskówna Wiktoria, Jeszkówna Elżbieta, Wranka Faustyn. Przy nowej szkole był do roku 1937 tercjan Karol Porwoł a następcą jego Śliwka Konstanty. Spis nauczycieli Publicznej Szkoły Powszechnej Nr. 2 w Pszowie według stanu z dnia 25. IV. 1938 r.: 1) Tereszkowski Antoni, 2) Dec Józef, 3) Foberówna Cecylia, 4) Gabzdyl Franci szek, 5) Gnapówna Kazimiera, Górniak Michał, 7) Klon Fran ciszek, 8) Krzanowski Kazimierz, 9) Kuboszkówna Helena, 10) Lamprecht Henryk, 11) Onderek Eugeniusz, 12) Podeszwa Karol. Oprócz farnej szkoły w Pszowie istnieje od roku 1833 gmin na szkoła z 95 szkolarzami w Kokoszycach, tymczasem pod pa- tranotem pana hrabiego Zygfryda de Frankenberg i pani hra biny Ludwiki rodu Steidl de Tullechow, Państwa na Kokoszy - each, z których przedtem dziatki na 30 lat do Jedłownika cho dziły. Nauczyciele w Kokoszycach: 1) Józef Potyka, 1 rok, 2) Jan Schulczyk, IV2 roku, 3) Rudolf Krusch, rodem z Kokoszyc od 1833—1852, był znakomitym mieszczaninem w Wodzisławiu, 4) Antoni Snehotta, rodem z Krzanowic przy Koźlu, adiwant z Pszowa, od 1852—1859, poszedł za nauczyciela i organistę do Bzia, 5) Robert Laxy, rodem z Popielowa przy Opolu, adi want z Pszowa, od 1 listopada 1859. Nauczyciele Krzoska, Glasnek, Resch, Wieczorek. Odpowiedz Link
madohora Re: Pszów 13.07.22, 20:20 Ludwik Joachimsky, fararz od 8 marca 1801 do 1848, sprawił drugi wielki 4-centnarowy ciężki dzwon, którym na Anioł Pański dzwonią, z niemieckim napisem: „Umgegossen zur Ehre Gottes im Jahre 1838 von H. P. Liebolt in Gnaden- feld“. T. j.: Przelany na cześć Bożą roku 1838 przez H. P. Lie- bolt w Pawłowiczkach. Czternaście stacyj droigi bolesnej Pana Jezusa malowali, jak Rydułto wianie mówią, dwaj Franciszka nie z Wodzisławia kosztem dobrodziejów Michała i Krystyny Klimek i Marcina Schwandy, siodlaków z Rydułtów, a w ko ścielnym archiwum się znajdujący dokument pod datą: W kon wencie Gliwickim przy kościele św. Krzyża 8 listopada 1806, podpisany i podpieczętowany przez Desideryusza Klein Guar- dyana Franciszkanów, zaświadcza, że te stacyje Franciszkanie z Gliwic za pozwoleniem Najprzewielebniejszego Książęcia Biskupa i Biskupiego Urzędu r. 1806 poświęcali. Roku 1842 zbudowana jest kaplica św. Jana Nepomuckiego w Birtułto- wach kosztem łaskawych dobrodziejów z Birtułtów. W lecie 1845 budował organo-mistrz Klein z Baborowa nowe i dobre organy własnym kosztem parafianów. W Rydułtowach praco wał Robert Therluch, ksiądz z klasztoru Cystersów z Rud od 1813 aż do 1816. Fararz Joachimsky nad 80 lat stary dostał administratora w sprawach duchownych kapelana Pawła Skwa rę 27 lipca 1846 aż do śmierci 16 maja 1848. Gdy pobożnych w kościele coraz bardziej przybywało, a wielki ołtarz daleko od ściany i krzywo stał, dał go ksiądz administrator na nowo wymurowany grunt, o 4 miary bliżej ku ścianie, kosztem ofiar parafianów 1847 postawić, nowymi tabularni i krzyżem ozdo bić i kielich i monstrancję wyzłocić Odpowiedz Link
madohora Re: Pszów 13.07.22, 20:35 28. Paweł Bernert, dwudziestoósmy proboszcz w Rydułto wach od roku 1892 do 1916. Kąpelani: Leon Pampuch 1904 do 1905, ks. Sauer 1905—1906, ks. Maroszek 1906—1907, ks. Lam part 1908—1908, ks. Szczygłowski 1909—1910, ks. Richter 1910 do 1911, ks. Hassa 1911—1912, Iks. Gedzich 1912—1914, ks. Bei- gel 1914—1915, ks. Piechota 1915—1916 jako administrator, Ks. proboszcz Paweł Bernert, kapelan z Pszowa, został powoła ny jako administrator, później został proboszczem w Rydułto wach. Za niego budowano teraźniejszy kościół roku 1896 do 1897 także zabudowania proboszowskie. Tymczasowe pro- boistwo kupił mistrz piekarski Karol Lankau za 9000 marek. Kościół i probostwo budował budowniczy Szneider z Raciborza, kosztem 118.000 marek, do czego dołożył patron hr. von Wengerski z Pszowa na wszelkie zabudowania 25.0L< m., fundusz kościelny posiadał 40.000 m., książę biskup wrocławski dołożył 20.000 m. gwarectwa 8.000, kop. „Charlotta“ 5.000 m. Kościół jest zbudowany do krzyża na 8 filarach i posiada 5 ołtarzy św. Jerzego, Najśw. Panny Maryi, św. Barbary, Jana Nepomucyna i św. Józefa. Roku 1915 zaprowadzono światło elektryczne. Organy sprowadzono i kupiono od Schlaga i synów z Świdnicy kosztem 8.000 m. stare, organy kupił ten sam Schlag. Roku 1915 zainstalowano elektrykę kosztem 1600 m. Roku 1917 musiano oddać 97 piszczałek państwu na cele wojenne. Zegar ko sztem 2.000 m. podarowała kop. „Szarlota" Odpowiedz Link
madohora Re: Pszów 13.07.22, 20:54 Na końcu kilka słów od autora i wydawcy nakładu: Często ludkowie w długich wieczorach Lub też w niedzielę tak po nieszporach Różne zdarzenia opowiadajcie I jedni drugich pilnie słuchajcie. Chętnie bym bawił pomiędzy wami, By silić ducha opowieściami, Lecz nie podobna tu i tam bywać I ustnie z wami rozmowy miewać. Bóg dal atoli sposób do tego, Że można z dala mówić do swego. Dzielić się wzajem smutkiem, radością I naszych przodków świetną przeszłością. Jak oni z Bogiem wszystko czynili I jak za wiarę dzielnie walczyli. Słowem ma wiedzieć każdy od młodu, Niby katechizm dzieje narodu. Z tych to więc dziejów naszej przeszłości Kreślę ludkowie dla Was z miłości, Małą cząsteczkę, lecz wielką w czynie, Jak obraz w Pszowie długo już słynie. I słynąć będzie jak świat dałeki, Z chlubą narodu i w dalsze wieki. Proszę więc przyjąć tę pracę małą, Dla nas uczonych niedoskonałą, Lecz dla was dobrą, ludkowie mili, Żebyście wszystko dobrze pojęli. A co prawdziwe, szczere, serdeczne, Choć w prostym stylu, jest pożyteczne. Więc w Imię Boże me pióro kreśli Wierszem by lepiej utkwiło w myśli, Że Pan Bóg kierował mą słabą siłą, Żeby ma praca była wam miłą Odpowiedz Link
madohora Re: Pszów 13.07.22, 17:11 Dnia 10 czerwca 1729 r. 6) Paweł Tytko, 38-letni masarz z Pszowa, wypowiedział po przyjęciu św. Sakramentów i po przysiędze po polsku: „Joch był na drugich gonach na polu farskim, kandy mnie Pan Fararz Iwanowsky k sobie powołoł, a pole farni jest ku zapadu słońca, a kościół farni jest ku schodu słońca, a tam mi Pan Fararz pokozoł miesiąc, a ten był na obłokach jak w pół miesiąca, nie wiem jeżeli co mi albo wiency, było to we dnie przed połedniem około dziewiąty godziny tak po moim rozumie, bo tu w dziedzinie zegaru nie mamy, a to było przeszłego roku, już to rok na wiosnę minoł, w ten czas było, kiedy owsy sioli i wiem, że to było w dzień czwortkowy. Kdy mi Pan Fararz miesiąc pokozoł, boch go dopiero potem widzioł, strach mnie ogarnył, jakoch oboczył, i klęknułech zaraz na kolana i rzeka- łech jedno pozdrowienie anielskie, a to z ty przyczyny, że mnie się zdało, że w ten czas miesiąc by nie mioł świecić 44 . Po południu tego samego dnia stawili się na przesłuchanie: 1) Córka Jerzego Koza z Pszowa, która przez kilka lat tak niezawidła, że nigdzie sama wyjść nie mogła, lecz gdy ją przed obraz przywiedziono, przewidziała, o czym jej rodzice i moc ludzi zaświadczają. 2) Helena, niewidoma niewiasta z Beneszowa, udała się 5-go maja z procesją Beneszowską na pąć do Częstochowy, lecz procesja zostawiła ją, ponieważ się jej przykrzyła, a ona się w Pszowie wyspowiadała i 6-go maja po komunii świętej przej rzała, o czym 7 maja Pan Patron Baron de Welczek, Jerzy Lo~ sek i jej gospodyni Katarzyna Chuchla zaświadczają i nad czym się cała procesja z Częstochowy wracająca dziwuje. 3) Katarzyna, córka Macieja Cichoń z Studzienny, cier piąca długie czasy na ciężką chorobę padaczkę, która nią i trzy razy za tydzień rzuciła, poślubiła się na pąć do Pszowa i przy jechała sam 4-go kwietnia w białą niedzielę z ojcem, a tu przed cudownym obrazem Najśw. Maryi Panny wcale ozdrowiała, tak iż sam potem sama i dwa razy za rok pieszo przybywała, o czym Paweł Kuszy, Zuzanna Amilla i Tomasz Kocyba zaświadczają. 4) Jan Karas i jego żona Rozyma z Rydultów opowiadają, że ich syn Krystofek 11 lat stary w pierwszym roku życia swo jego z kolebki na ziemię wypadłszy, podbił sobie pod lewem okiem guza, a ten co raz to bardziej rósł, aż oko zakrył, a synek zaniewidział. Nad tym ja się jako matka bardzo frasowała, a gdy mój mąż kwoli ważnej rzeczy do Opawy poszedł, we dnie i w nocy nad tym moim żebraczkiem płakałam, a tak strapiona padłam na kolana i zmówiłam za niego 3 razy Ojcze nasz i Zdro waś Marya i ofiarowałam go ku obrazu Najśw. Maryi Panny w Pszowie. Wczas rano poszłam doić krowy, za pół godziny wróciłam do izby, a tu widzę, że mój synek był wstał, że oble czony i siekierkę w ręce ma, a ja zdumiana zawołałam: synku, cóż robisz? — a on odpowiedział: „Mamuliczko ja widzę! Ja narąbię szczep, bo ich nie mamy, a będziemy sobie świecić 44 . Od tego czasu dobrze widzi. — O tym zaświadcza Pan Fararz Jan Niemczyk z Rydultów i Pan kapitan Pszowski. 5) Helena Michna z Szczytów przez 3 tygodnie w krzyżu tak wielki ból cierpiała, że ani do kościoła dojść nie mogła, cho ciaż blisko miała, ofiarowała się do Pszowa ku cudownemu Obrazu Najśw. Maryi Panny, a zaraz ją ból opuścił i 24 maja przybyła samo na pąć z dzięk czynienia za tak wielką łaskę. O tym zaświadcza Gaweł Dimek i Marya Franuska z Maciejkowakrza. 6) Dorota Koza z Kopytowa wypowiedziała: ..przed ro kiem cieno mnie w krzyżu i cały roczek nie mogłam se wypro- stić, a tukiej w Pszowie przed obrazem Najśw. Maryi Panny trzasło mi w krzyżu, a wyprostilam se i prosto cliodzuca do do mu se wracila“. O tym zaświadcza wójt Kopytowski i wiele ludzi. 7) Karol Dingelfinger, kapitan u grafa de Kotulinsky w Łońcach przybył 21 maja do Fararza w Pszowie o momento przy mszy świętej, prosząc i mówiąc: „Mojego niedawno uro dzonego synaczka nieustannie we dnie i w nocy już od narodze nia kurcz poima Łi . Fararz przyobiecał nie tylko momento, ale i msza święta drugiego dnia odprawić, a po odprawionej mszy świętej ozdrowiał synaczek tego samego dnia 22 maja i już wię cej nie zachorował, jak sama Pani kapitanka za trzy tygodnie dzięki przed Obrazem czyniąc i cała jej rodzina zaświadcza. 8) Weronika Risel z Rud, ciotka Pana Glommer na nogi kurczem ruszona i chodzić nie mogąca przyjechała do Pszowa, a tu przed obrazem Najśw. Maryi Panny ozdrowiała i pieszo do domu poszła. O tym zaświadcza Lundas, pisarz Pana Glomme- ra w przytomności księdza Tobiasza i księdza Felicissima z za konu świętego Franciszka. 9. Katarzyna Grześ z Niekazanic dostąpiła 8-go września po przyjęciu św. Sakramentów tej łaski, że się tu jej krzywa no ga wyprościła. 10) Ewa Strzeleczek z Uchylska od 11 tygodni na wszyst kie członki zarażona, dostąpiła 14-go września pod nabożeń stwem tu w kościele zupełnego zdrowia. 12) Anna, córka mieszczanina Pawła Yiktorel z Rybnika, ozdrowiała na oczy i głowę. 13) Małgorzata, 50-letnia żona Tomasza Tkacz z Niedob- czyc wypowiedziała po przjęciu św. Sakramentów i po przysię dze po polsku: „Panna Przenajświętsza mnie tak pocieszyła, że mi moja Maryna około 15 lat staro, chromo na lewą nogę przez trzy lata albo tysz wiendzy była, a różnych lekarstwów i leków zazywala, a nic to nie pomogło, aż wtedy kiedych jom sam do Pszowa za - widła, a Pannie Maryi jom ofiarowała i ona semnom spowiedź odprawiła i przenajświętszy Sakrament przyjęła, tedy jej tu zaraz lepszy było, jeno do domu przyszła. Z taki przyczyny mom dobrom wiarę, że cera moja była uzdrowioną (zazracznie), po nieważ rzeczy i lekarstwa żadne nie były płatne, a ponieważ mnie tu matka Boża, jakoż to Doktorka niebieska pocieszyła. Nie miałach nigdy większej radości, jak wtedy i zarazech krzy żem przed Panienkom Maryom padła i koronkę zrzykała. Ma my teraz lepszom chęć ku nabożeństwu i szczęście teraz Panien ką Maryą nawiedzimy. Odpowiedz Link
madohora Re: Pszów 13.07.22, 18:24 ks. Bruno Laska. Dwunasty katolicki proboszcz w Pszowie od 25 maja 1898 do 24 lutego 1913 r.Kapelani: ks. Grzimek, ks. Teistra odszedł 27 sierpnia 1899 r. Franciszek Drost poszedł zastępować proboszcza w Ło nach, ks. Lebok; 3-go lipca wrócił ks. Drost do Pszowa, a ks. Lebok wrócił do Wodzisławia. Roku 1901 poszedł ks. Drost do Krzyżowic pow. Pszczyna, ks. Netter, ks. Arlt przeniesiony do Ro gów, ks. Czech poszedł na probostwo do Turza w Raciborskiem. Ks. Franc. Joachimski (ojciec rodź, w Pszowie), odszedł do By tomia, umarł proboszczem w Kujawach w Prudnickiem 1928 r. Zwłoki przewieziono do Bytomia, ks. Poziemba, ks. Pronobis, ks. Odilo Jakubiec, ks. Winc. Danch, obecnie w Rybniku Ojcem misjonarzem ma wielką zasługę budowy Kalwarii, ks. Poziemba wrócił i był aż do roku 1913. Ks. Prób. Laska rodem z Toszka wyświęcony na księdza w Wrocławiu będąc kapelanem w Król. Hucie został przeniesiony do Pszowa za ks. Wołczyka jak wyżej powiedziano został w 1898 powołany na probostwo do Pszowa przez 15 lat jego pracy podziwiać należy jego czyny dla tutej szego kościoła. Tak daleko zachęcił, że lud z bliska i z daleka składał ofiary na upiększenie tutejszego domu Maryańskiego. Samotny Franciszek Glenc, wójt z Pszowa, zapisał w testamen cie wielki majątek dla tutejszego kościoła. Z tego kapitału ku piono chałupę i zagrodę od Józefa Sowy i żony jego z domu Bugdoł i tym samym załagodzony został długoletni spór, pmiędzy Antonim Langrem i Ludwikiem Basztonem. Chałupę Sowy zburzono i sprzedano za 170 marek i powiększono cmen tarz przy kościele. Roku 1900 został kościół drugi raz malowa ny przez malarza Krachwica z Frankensteinu, tylko tajemnice pozostały. Ks. prób. Laska zbudował nowy wielki ołtarz, dwa nowe ołtarzyki, Serce Jezusa, dawniej św. Tadeusz, dziś można ten obraz widzieć w dzwonnicy. Ołtarz św. Barbary, patronki górników, ufundowany ze składek górników z kopalni Anna (dawniej obraz św. Tekli, dziś ten obraz znajduje się na filarze św. Anny przy kazalnicy). Odnowiono też stacje Drogi Krzy żowej. Sprawił nowy ołtarz Matki Boskiej Bolesnej, wieczną lampę i nową monstrancję. Nauczyciel i organista ś. p. Win centy Krzyżak, rodem z Pszowa, sprawił nowe drzwi do ko ścioła. Ks. prób. Laska postarał się o wybudowanie nowego parkanu murowanego przy cmentarzu ku Zawadzie z ofiar ko biet z Różańca św. Poza tym zbudowano kostnicę na koszt wszystkich gmin, należących do pszowskiej parafii. Jako pierwszego umieszczono w owej kostnicy zwłoki Jana Kotulie, który w nieszczęśliwym wypadku postradał życie. Za kupił również wiele nowej bielizny kościelnej, ornatów i nie- szporników, nowy grób Boży, a na probostwie przybudował 2 pokoje dla kapelana. Probostwo przebudowano, aby pomie ścić księży, których lubił sprowadzać na odpusty i święta. I nie poprzestał dalej pracować ku chwale Bożej. W roku 1907 za kupił wielki obszar terenu od Banku Parcelacyjnego na wybu dowanie kalwarii. Szlachetny ten zamiar ks. prób. Laski po parli ludzie dobrej woli, więc rozpoczęto zbożne dzieło. Upo rządkowano drogi przez szachtmistrza Rusoka, posadzono drzewka, zbudowano 14 stacji na dębowych słupach, 3 krzyże na górze kalwaryjskiej i rozpoczęto budować pierwszą kaplicę przy Krzyżkowicach. Gospodarze z Pszowa i okolicy zwozili darmo materiał, lud darmo wykonywał ręczne prace. Dodać trzeba, że gospodarz Józef Kubik i fabrykant cygar Józef Woj- tala z Dołów, wielce przyczynili się z swymi robotnikami do wykonania pracy. Tego samego roku zbudowano 2 mniejsze kaplice, jedna w ,,Szołtysiku“ koło chodnika do Rydułtów. W roku 1918 została zbudowana dalsza kaplica na koszt kop. „Anna“ w miejscu, gdzie do dziś dnia stoi. Dalszego budowa nia zaniechano, bo brak funduszu, spowodowanego nieszczęśli wą wojną światową. Roku 1908 i 1909 musiano budować nowe kopuły na wie żach tutejszego kościoła. Jedną wieżę od strony szkoły zbudo wał Bank Parcelacyjny z Poznania, pod nadzorem majstra (Cie sielskiego Dziurkiewicza, drugą budowniczy Hercer z Rydułtów. Obie wieże są pokryte miedzią; koszty pokrycia ponieśli w 2 częściach patronat, a jedną część parafianie ustaloną jedno razową daniną podatku kościelnego. Roku 1910 zmarł ks. dzie kan Weltige w Wodzisławiu i prób, pszowski ks. Laska został mianowany dziekanem dekanatu Wodzisławskiego. Ks. dziekan Laska, czując się ciągle chorym, dał się prze nieść do Jastrzębia, znanego miejsca kąpielowego. Dostąpiw szy zdrowia, objął probostwo w Olbrachcicach w powiecie prud nickim do roku 1928 i dotąd żyje jako emeryt w klasztorze w Wrocławiu. Dodać wypada, że w kaplicy różańcowej znajduje się jesz cze dotychczas krzyż i dwie figury (po prawej stronie) z staro żytnego kościoła na końcu wsi, zburzonego roku 1811. Odpowiedz Link
madohora Re: Pszów 13.07.22, 18:38 Na dzień poświęcenia Domu Parafialnego w Pszowie! Czcigodny nasz Ojcze i drogi Kapłanie, Składam Ci serdeczne dziś podziękowanie, Który to charakterze niestartym kapłaństwie Pracujesz ciągle w winnicy Pańskie Położyłeś w Pszowie zasług bardzo wiele I dla tego Domu i służbą w kościele, Szczęśliwy więc jesteś dziś zacny Kapłanie, Że w dniu dzisiejszym z Domu poświęcaniem Bóg Ci pozwolił tej to chwili dożyć, Byś mógł ofiarę Panu Bogu złożyć, Niech Boski pokój w Twym sercu osiędzie, Abyś i dalej ducha niósł orędzie, Niech smutek życia Twego nie zachmurza, Na co niech Pan Bóg życia Ci przedłuża. Abyś i teraz w tym świata zamęcie Mógł pełnić dalej swoje przedsięwzięcie, Oparte silnie na mocnej opoce, Tu z tego Domu niech wyrosną owoce. Wielebny Księże! Żyj długo szczęśliwie, Że pracujesz na tak rozleglej niwie! Siej w Domu tym ziarno zwykłym Ci sposobem I uwieńczysz pamięć Swoja poza grobem. Odpowiedz Link
madohora Re: Pszów 13.07.22, 18:59 Krzyżkowice. Wieś Krzyżkowice zalicza się do starych historycznych osad. Kiedy powstała nie wiadomo, tylko nadmienić trzeba, że już w 14 wieku należała do księcia raciborskiego na prawie nie mieckim. Nazwa pochodzi od właściciela barona Krziszkowski od 1689 — 1749 r. Roku 1812 należały do Wilhelma Adamca, od roku 1812—1854 Dr. von Lessen. Roku 1893 nabył dobra Krzyżkowice hr. von Węgierski z Pszowa za 1% miliona marek (dalsze wiadomości w historii Pszowa pod panami dzie dzicznymi). Roku 1904 przeszła wieś w posiadanie Banku par- celacyjnego z Poznania i wielu obywateli tutejszych nabyło ziemi. Roku 1909 zostały dobra sprzedane gwarectwu Rybnic kiemu, które wynajął Maksymilian Cygal, zawiadowcą był inspektor Modlich, dziś insp. jest p. Duda. Wspomnieć wypada o baronie Kotulińskim. Był to wielce pobożny Pan, jak świad czy historia i kronika Rzuchowa. Dodać trzeba, że za czasów Adamca uwolniono chłopów od pańszczyzny. Roku 1885 zbu dowano szkołę jednoklasową, w roku 1899 dobudowano do szkoły drugą klasę. Roku 1911-12 powstała nowa 4-klasowa szkoła ludowa. Pierwszym kierownikiem szkoły był rektor Bieniek, później nauczyciel Stosz, rodem z Wodzisławia, ostat nim Adolf Wydra z powodu zmian politycznych przeniósł się do Staro Gliwic. Nadmienić trzeba, że w roku 1855 liczyła gmi na 342 mieszkańców, 1861 roku 443, r. 1886 — 647, dziś roku 1937 liczy gmina 2.249 mieszkańców. W wojnie światowej padli na polu walki: 1) Bizoń Karol, 2) Fojcik Bernard, 3) Jaskuła Maksymilian, 4) Kowalski Wilhelm, 5) Kopczyk Antoni, 6) Kopczyk Wilhelm, 7) Kubik Józef, 8) Kura Józef, 9) Kindla Tomasz, 10) Koczwara Józef, 11) Lorek Józef, 12) Langer Karol, 13) Muller Rajmund, 14) Opiół Antoni, 15) Pampuch Jan, 16) Wuwer Jan. W pierwszym powstaniu poległ na kop. Ema za Ojczyznę Pająk z Krzyżkowic. Roku 1861 był naczelnikiem gminy Jan Nowak, później Jan Pytlik, Franciszek Kowalski, Wincenty Ferdyan, Alojzy Mokry, Józef Hubner, Aleksander Szemilch, Konstanty Rusok aż dotąd. Dwie murowane kaplice są jedy nym starszym zabytkiem. Kapliczka we wsi jest własnością gminy, kiedy powstała nie ma żadnej wiadomości, domiewać się trzeba, że już długie lata istnieje. O drugiej kapliczce w polu, ludzie opowiadają różne zda rzenia, ale nikt nie wie dokładnie, kiedy powstała i kto był fun datorem, przypuszczać należy, że musiała być ufundowana przez właściciela państwa Krzyżkowskiego Wieś od początku swego istnienia należała do kościoła pa rafialnego w Pszowie. Roku 1933 znalazł się znany obywatel Krzyżkowic Jan Bugdoł, rodem z Pszowa, który podarował bu- dowisko pod kościół. Poprzednio zamyślał ks. kanonik i pro boszcz pszowski wybudować kościół parafialny w Zawadzie, atoli nikt nie znalazł się, żeiby się do tego przyczynić, więc za niechano budowy kościoła w Zawadzie. Naraz znalazł się do broczyńca wyżej wymieniony Jan Bugdoł i zaczęto budować kościół w Krzyżkowicach. Budowa kościoła szła szybko, albo wiem gospodarze z Pszowa pomogli wielce do zwożenia mate riału. Proboszcz pszowski ks. Kanonik ofiarował 15 tysięcy zł., 12 tysięcy złożono od całej parafii pszowskiej jako kolekty i już roku 1934 został poświęcony w niedzielę Niepokalanego Poczę cia Najśw. Maryi Panny. Przy poświęceniu rozdawano nastę pującą prośbę: Odpowiedz Link
madohora Re: Pszów 13.07.22, 20:37 ks. proboszcz katolicki Fryderyk Hassa od 7 listopada 1916 aż do roku 1921. Kapelanem był ks. Nowak. Ks. proboszcz Hassa przybył z Szobiszowic-Gliwic jako proboszcz do Ryduł tów. Początek jego pracy duszpasterskiej był trudny, gdyż były to lata wojny i po wojnie. Roku 1918 okazało się, że cmentarz jest za mały z powodu grzebania zajętych do niewoli Rosjan, Serbów i Rumunów, którzy pracowali na kop. i umarli w lecz nicy, przeto musiano resztę pola proboszczowskiego użyć na cmentarz. Ks. proboszcz Hassa 1921 r. ustąpił wskutek zmian politycznych, przeniósł się do Mozurowa, powiat kozielski, tam też umarł 1936 r. Odpowiedz Link
madohora Re: Pszów 13.07.22, 20:42 Farna szkoła w Dolnych Rydułtowach. Kiedy farna szkoła w Dolnych Rydułtowach powstała, o tym żadnej wiadomości nie ma, należy się przecież domnie mywać, że od tych samych czasów istnieje co kościół i fara, bo fararz Tomasz Wawrzyniec Zawdal pisze pod datą: Na farze rydułtowskiej 9 października 1695, że się szkoła już spróch niała wali, a nową muszą parafianie i patron budować — i przy tacza przychody nauczyciela i dzwonika. Lecz kiedy tę nową szkołę zbudowali nic się nie wie, z landrackich zaś aktów w Rybniku można się doczytać, że r. 1803 z budynkiem szkol nym znowu się kontentowano, bo Prałat Książęco Biskupi Ko misarz, Szkół Inspektor, fararz Jan Żołądek z Raciborza, do którego Rydułtowy aż do ustanowienia powiatu rybnickiego r. 1817 należały, tak pisze: ,,Szkoła w Rydułtowach wcale już upadkiem grozi i jest ciąśniejsza i podlejsza jak mieszkanie dla pastucha“, — i dlatego też budowano 1804 r. nową szkołę z drzewa, lecz i ta już 1820 tak była licha i ciasna, że rozkaz przyszedł nową murować. Teraźniejszą murowaną szkołę ry sował i zaczął budować 1823, a 1824 zakończył mularski maj ster Franciszek Marx z Rud, który po ukończeniu budowania w szkole w Rydułtowach 20 grudnia 1824 umarł i 23 przy kościele jest pogrzebion. W matrykach znajdują się następujący nauczyciele i organistowie: 1) Józef Niemczyk, nauczyciel i organista z Pszowa, jak się zda ojciec tutejszego fararaza Jana Niemczyka, umarł tu 20-go kwietnia 1730; 2) Jakób Zawdal umarł tu 8 grudnia 1735 w 60 wieku; 3) Florian Strocka 1766; 4) Jan Wroblowsky 1772, umarł tu 20 lutego 1794 w 45 wieku; 5) Walenty Boczek znajduje się 1809 w księdze ślubów, podziękował z służby i poszedł do księ dza syna do Częstochow, gdzie umarł. Roku 1800 były Biertułtowy do szkoły do Niedobczyc przy łączone. 6) Michał Gołąbek 1810. umarł 20 lipca 1852 w 61 wieku i pogrzebion 23 lipca na tutejszym cmentarzu, dziatki jego własne położyły mu nad grobem pomnik żelazny. Nau czyciel ten zwał się Gołąbek i był prawdziwy Gołąbek bez żółci. Franciszek Durschlag rodem z Rybnika był szkolnym admini stratorem aż do 18 stycznia 1853, a potem poszedł za nauczy ciela do Golejowa; 7) Józef Kiias rodem z Pisarzowic przy Opa wie, adiwant z Brzezia został 18 stycznia 1853 r. nauczycielem, organistą i dzwonnikiem, a 8 lipca 1856 r. dekretowała go du chowna i świecka zwierzchność na nauczyciela młodzieńców, którzy się do seminarium chcą przygotować, by być nauczycie lami. Młody i silny nauczyciel podniósł chwalebnie dzieci w naukach, wydoskonalił śpiew kościelny, iż przepowiadanie śpiewaków podczas mszy świętej wcale ustało a pobożni we dług organ przyjemnie śpiewają i wyćwiczył kościelną orkiestrę. Do farnej szkoły w Dolnych Rydułtowach należą szkolarze: 1) z Dolnych Rydułtów 165, 2) z Górnych Rydułtów 54, 3) z Or- łowca 38, 4) z Górnych Radoszów 27, 5) z Dolnych Radoszów 18, 6) z Królewskich Radoszów 17, — razem 320. Teraźniejsza szkoła ma dla nauczyciela i adiwanta porządne mieszkanie, ale tylko jedną izbę dla nauki, przetoż musi jeden przed południem, drugi po południu uczyć, a dzieci się jeszcze nie mogą pomie ścić. Kwoli przybudowania szkoły od kilku lat moc mówią, pi- szą, terminują, ale nic nie czynią. Józef Kionka, adiwant z Rogów przy Krapkowicach przy szedł 1 listopada 1858 r. do Rydułtów, został ustanowiony 16-go marca 1867 jako nauczyciel, kościelny i organista i zatwier dzony od Patrona na Pszowie Fryderyka Degen, a roku 1867 31 grudnia potwierdzony od Urzędu Biskupiego, chociaż siwy i podstarzały urzędował do 1 października 1902. Po ukończe niu swego urzędowania wystawił sobie własny domeczek koło szkoły i zamieszkiwał w Rydułtowach do roku 1911, poczeprzeniósł się do swego syna księdza proboszcza w Prenclau i tamże umarł i spoczywa. Ignacy Żydelk z Rybnika, rodem z Rydułtów został nauczy cielem i organistą. Urzędował niedługo wskutek choroby, zmarł 13 stycznia 1912 r. 16 stycznia odbył się jego pogrzeb przy wielkim udziale pokrewnych i znajomych. Roku 1912 1 sierpnia został kierownikiem szkoły, po raz pierwszy powo łany jako kierownik Józef Szneider z Biskupic, od tego czasu odłączono funkcje organisty od szkoły. Szkoła została podzie lona, połowę przyłączono dla kościelnego i dzwonnika, drugiej połowy używa gmina. Roku 1921 ustąpił Szneider wskutek zmian politycznych. Stara szkoła zbudowana w roku 1823 do 1824 okazała się znów za małą dla Górnych i Dolnych Ryduł tów. Do roku 1901 uczęszczało 683 dzieci. Dlatego rozpoczęto budować nową szkołę dla Górnych Rydułtów roku 1900 za na czelnika Augustyna Ptoka. Kop. ,,Charlotta“ za dyrektora Kol bego darowała budowisko przy szosie rybnickiej. Budowę szkoły rozpoczęto pod dozorem budowniczego Wenclika z Ryb nika kosztem 44.900 marek i w roku 1901 ukończono. Ławek, tablic, obrazów, szaf itd. dostarczył mistrz stolarski Szołtysek z Głożyn za 1800 marek. Nową szkołę otwarto 1 paź dziernika 1901 z dwiema nauczycielami i 241 szkolarzami. Główny nauczyciel został organista i nauczyciel Franciszek Ur banek z Jastrzębia, rodem z Wodzisławia, który od roku 1868 do 1870 był nauczycielem w Pszowie do roku 1870 aż do roku 1881, a nauczycielem w Rydułtowach od roku 1881 aż do roku 1901 znów został przeniesiony jako organista i nauczyciel do Jastrzębia. Drugi nauczyciel Wiktor Olex, rodem z Pilchowic poprzednio w Gołkowicach. Z tych 241 szkolarzy umieszczono w 4 klaisach z obu gmin. l“go kwietnia 1902 r. udzielano dla dzieci protestanckich naukę 2-godzinową tygodniowo, powie rzono nauczycielowi Wachsnerowi z Wodzisławia, który pobie rał dodatkowo 300 m. rocznie. Wachsner uczył aż do czasu swej emerytury 1 października 1910 r. Od tego czasu udzielał nauki pastor Gottschalk 4 godziny tygodniowo, otrzymywał 600 marek rocznie. Pastor Gottschalk uczył do 1 sierpnia 1913 r. Roku 1903 18-19-20 kwietnia spadło tyle śniegu, że nikt z star szych nie pamiętał; śnieg leżał miejscami na przeszło 1 metr wysoko, tak iż do szkoły nie można było dojść i musiano dzieci na 3 dni zwolnić od nauki. l"go czerwca w Zielone Święta 1903 r. uderzył grom w nową szkołę, szkody wielkiej nie wy rządzając, jedynie belki na strychu poszczypił. Z tego powodu musiała gmina zbudować gromochron, który zwierzono mistrzo wi ślusarskiemu Burghamerowi z Rybnika kosztem 270 Odpowiedz Link
madohora Re: Pszów 25.06.22, 15:48 HAŁAS I STRZAŁY OBUDZIŁY MIESZKAŃCÓW PSZOWA. TO BYŁY TYLKO ĆWICZENIA - www.msn.com.pl - 25.06.2022 Odpowiedz Link
madohora Re: Pszów 12.07.22, 21:51 Spisawszy obszernie dzieje historyczne dekanatu pszow- skiego oraz okolicznych wsi, jako też podawszy dokładny spis wszystkich kościołów w dekanacie pszowskim i okolicy, wypada też wspomnieć o stosunkach kościelnych, jakie tu od najdaw niejszych czasów panowały. Jest to opis niedługi, ale wierny i dla każdego czytającego miły. To też przypuszczam, iż uzu pełni on znacznie poprzednie opisy kościołów, które wszyscy mają w świeżej pamięci. Założenie biskupstwa wrocławskiego, do którego od samego początku i Pszów należał, sięga bardzo dalekich czasów. Stało się to za panowania króla polskiego, Bolesława Chrobrego. Polska, a zatem i Śląsk, przyjęły już przedtem, za panowania ojca Bolesława, Mieczysława I, naukę Chrystusa Pana. Już też mieli Polacy własnego biskupa w Po znaniu. Król Bolesław o rozszerzenie wiary św. niezmiernie dbały, dążył do utworzenia osobnej prowincji kościelnej dla swego państwa. Wówczas podlegał biskup poznański arcybi skupowi magdeburskiemu, a Bolesław sprawił to, iż zależność polskiego biskupa od arcybiskupa niemieckiego się skończyła. Król Bolesław zabrał się teraz do ustanowienia polskiej metro polii czyli arcybiskupstwa. Założył w Gnieźnie arcybiskupstwo, jako najwyższą w Polsce władzę i godność duchowną. Pamię tając zaś o tym, że brak biskupów źle wpływa na poddanych, pozakładał też nowe biskupstwa w swoim państwie: w Krako wie dla Małopolski, w Kołobrzegu dla Pomorza i w Wrocławiu dla Śląska. Wszyscy ci biskupi wraz z poznańskim podlegali odtąd arcybiskupowi gnieźnieńskiemu, a zatem arcybiskupowi polskiemu. Wynika z tego, jak dalece Bolesław rozumiał obo wiązki polsko-katolickiego monarchy. Nie tylko że król polski biskupstwo wrocławskie założył, ale następcy jego dążyli wszel kimi siłami do utrzymania tegoż. Pomimo, że w dalszych la tach biskupstwa te nie okazywały zbyt wielkiej żywotności, co przypisywać należy ciągłym wojnom i rozruchom krajowym, to jednak Kazimierz Odnowiciel starał się jak lylko mógł o upo rządkowanie dotychczasowych stosunków kościelnych. Już w roku 1046 osiadł biskup wrocławski w swojej diecezji. Także i królowie Bolesław Krzywousty i Władysław II położyli wiel kie zasługi dla Kościoła św. na Śląsku. A nawet syn księcia wrocławskiego Bolesław Wysoki, Jarosław, który 1198 r. wstą pił na wrocławską stolicę biskupią, darował biskupstwu ze swe go księstwa znaczne posiadłości. Odtąd każdy biskup nie tylko był księciem Kościoła, ale też i księciem świeckim. Z darowizny Jarosława powstało następnie biskupie księstwo nyskie. Jednak już w tych czasach smutne nastały dla polskiego Śląska stosunki. Już Władysław II ożeniony z Niemką, prze chylał się więcej na stronę niemiecką, sprowadzał osadników niemieckich, oraz zakładał liczne klasztory, które się stały pier wszym rozsadnikiem germanizacji na całym Śląsku. To też za czasów biskupa Tomasza II, Polaka, przyszło do zatargu pomię dzy nim i księciem Henrykiem Probusem. Chodziło o sześć dziesiąt osad, założonych w dawnym pasie granicznym pomię dzy Śląskiem i Czechami. Tak książę jak i biskup rościli sobie do nich prawo. Gwałtowny spór trwał przez siedem lat, a stał się zgorszeniem i zamieszaniem całego kraju. Książę wyklęty szydził sobie z biskupa i urządzał sobie igrzyska w biskupiej stolicy w Nysie, którą gwałtem zajął. Biskup zażądał z Rzymu przysłania delegata papieskiego. Przybył legat i skazał księcia na wielką karę pieniężną. Ale książę broił dalej, szydząc sobie z wszelkiej powagi duchownej. Natenczas całe wrocławskie księstwo podzieliło się na dwa stronnictwa, jedno za księciem, drugie za biskupem. Powiedzieć trzeba, że nawet znaczna część duchowieństwa stanęła po stronie księcia przeciw bisku powi, a zwłaszcza niemieckie klasztory. Po pewnym czasie tak się rzeczy ułożyły, że książęce stronnictwo było niemieckie, a biskupie polskie. Wygnany biskup schronił się do Raciborza, którego książęta pamiętali jeszcze coś o swym polskim pocho dzeniu. Wysłano znowu z Rzymu komisję do zbadania całej sprawy. Na czele jej stał arcybiskup gnieźnieński, jako metro polita przełożony biskupów wrocławskich. Nie podobało się to księciu, ani też niemieckiemu duchowieństwu i wtenczas to z 12 śląskich klasztorów Minorytów odłączyło się osiem od pro wincji polskiej, a przystąpiło do niemieckiej saskiej. Ze sporu o posiadanie wsi powstał spór narodowy. Książę posprowa- dzał na sporną ziemię osadników niemieckich, a biskup żądał, żeby ich wydalić i przywrócić dawnych polskich rolników. O tym książę nie chciał słyszeć, a w zaciekłości swej posunął się do tego, że nie tylko pozagrabiał wszystkie posiadłości hikupie, ale rzucił nawet na biskupa jakąś przez siebie samego wynalezioną świecko-książęcą klątwę. Zagroził, żeby nikt w całym kraju nie ważył się obcować z biskupem lub z kimkol wiek z jego sprzymierzeńców, zakazał sojuszników biskupa przyjmować na nocleg, dawać im jadła lub napoju, chociażby nawet za pieniądze, i t. d. Ponieważ z biskupem trzymała lud ność polska, więc był to jakiś ogólny wyrok na cały lud polski. Nie poprzestał Henryk Probus na wyklęciu polskiej ludności w wrocławskiej dzielnicy. Chciał żeby i na Górnym Śląsku było to samo. Najpierw wezwał Mieczysława Raciborskiego, żeby biskupa od siebie wypędził, a gdy tenże nie chciał wygnańca rugować z swego kraju, wyruszył na Racibórz z wojskiem. Roz poczęło się oblężenie, które byłoby się może dłużej przeciągało, ale biskup Tomasz nie chciał, żeby z jego powodu znowu to czyła się wojna pomiędzy śląskimi książętami. Więc sam z mia sta wyszedł do obozu Henryka w ornacie i z pastorałem, kro cząc odważnie wśród nieprzyjaciół aż do książęcego namiotu. Ta odwaga olśniła księcia, a zdobyła biskupowi serca żołnierzy. W tej chwili wszyscy widzieli w biskupie nie wojennego prze ciwnika, ale zwierzchnika kościoła. Książę osłupiały nie wiedział zrazu co począć z tym księciem Kościoła, który sam w biskupich szatach oddaje mu się w ręce. Mimowoli skłonił się przed tą godnością i pocałował biskupa w rękę. Powracając do ziemi Górno-Śląskiej wspomnieć wypada, że tu bardzo wcześnie zabłysło światło Chrystusa i mieszkańcy też bardzo wcześnie nawrócili się do Kościoła świętego^ Nic dziwnego, apostołom chrześcijaństwa, jak św. Wojciechowi, a przed nim już wysłannikom apostołów słowiańskich, św. Cy rylowi i Metodemu wypadło najpierw przechodzić przez Śląsk Górny, zanim udali się w dalszą drogę. Trzeba bowiem wie dzieć, że nauka chrześcijaństwa przedostała się do nas z pobli skich Czech i Moraw. Tu też krzewiciele nowej nauki głosili niezawodnie najpierw Słowo Boże i tu też najpierwszych zna leźli zwolenników. Wobec tego nic dziwnego, że pierwszy Ko ściół katolicki na ziemi raciborskiej (dokąd i Pszów należał do roku 1532) powstał w 1060 r. w Jedłowniku, bowiem przypu szczać należy, że w roku 1845 płaciły wioski Bękowice i Woj- nowice w Raciborskiem podatek kościelny do Jedłownika, dla tego dodać trzeba, że w roku 1717 powstał spór pomiędzy Wojnowicami i Jedłownikiem. Proboszczowie w Pszowie i Ro gach twierdzili, że w dawniejszych czasach należały Wojnowice i Bękowice do parafii jedłownickiej i tylko z powodu wielkiej odległości od kościoła parafialnego otrzymały administratora. Na mocy tego twierdzenia wniósł ks. proboszcz z Jedłownika na ks. Kurca do biskupa skargę, wywodząc, że z kazalnicy bu rzy lud przeciw niemu, zakazując mu składania kościołowi jedłownickiemu dziesięcin od wieków istniejących. Ówczesny biskup zbadawszy sprawę stanął po stronie proboszcza w Jo dłowniku, grożąc nawet ks. Kurcowi złożeniem z urzędu w razie zajścia podobnych wypadków. Następcą ks. Kurca w Wojno- wicach był ks. Józef Czech ur. 1693 r. w Raszczycach. Z bie giem czasu coraz więcej mieszkańców ziemi raciborskiej prze chodziło na nową wiarę i coraz to więcej dawał się odczuwać brak kościołów. To też wszędzie, gdzie tylko biły serca kato lickie, przystępowano do budowy Domów Bożych. Tak na •przykład powstał w 1205 r. kościół w Raciborzu. Roku 1224 zostały konsekrowane przez ówczesnego biskupa Wawrzyńca kościoły w Makowie i Sławikowie. W późniejszych zaś latach p Odpowiedz Link
madohora Re: Pszów 13.07.22, 16:20 Pszów leży na wzgórzu 1033 wysokim według wymiaru Ka łuży, 956 stóp według Dr. Sadebecka, 1008 stóp według Car- nala, a kościół stoi na wzgórzu 940 stóp wysokim nad poziomem morza bałtyckiego (Ostsee), do którego Odra wipływa. Pszów jest oddalony od wieży klasztoru świętej Anny 12.980 prętów, od Stanicy przy Rudach 5.348 1 /2 p„ od kaplicy św. Wawrzyńca przy Orzeszu 8.104 p. (2000 prętów uczynią jedną milę). Wieża wschodnia stoi pod 50 stopniem, 2 minutową, 34,15 sekund pół nocnej szerokości, 36 stóp., 3 min., 17,56 sek. wschodniej dłu gości według wymiaru profesora Dr. Sadebecka z (Wrocławia. Z wież jest widnokrąg na 650 imil kwadratowych obszerny, a kogo by nie zraziło na nie wstąpić, ten zapewnie nie będzie żałował trudu, nagrodzony widokiem na rozległe okolice i na piękną panoramę, bo kościół z dwiema 190 stóp wysokimi wie żami i z 14 stóp wysokimi nad niemi się podnoszącymi krzyża mi na najwyższym miejscu wsi na północ, z cmentarza widać pasma gór Beskidów, Karpatów, Sudetów, górę „Śnieżkę 1 ' i gó rę św. Anny; od wielkiego ołtarza miasto Cieszyn i Bielany pod Krakowem, polskie wzgórza za Bytomiem i Tarnowskimi Gó rami, wzgórza przy Gliwicach, Toszku, Strzelcach, Głogówku, Głubczycach z wielu miastami i wsiami, a z wszystkich wymie nionych okolic widać też wieże kościoła pszowskiego wydawają- ce się, jakby ziemię z jasnym niebem wiązały i prawdziwą dra binę patryarchy Jakóba przedstawiały. Pszów jest starodawne miejsce, bo w dokumencie założenia i odgraniczenia Pragskie - go Biskupstwa roku 973 napisano: „Ad aquilonem hi sunt ter mini: Psouane, Chrouati et altera Chrouati, Zlasane, Trebouane, Dedossene usque ad mediam silvam, qua Milcianouruam occur- runt termini' 1 . To jest: „Na północ są te granice: Pszowana, Karpaty i drugie Karpaty, Zlasana, Trebowana, Poborana, De- dossena aż do pół lasu, z którym isię granice górnej Luzacyi schodzą 11 . Pszowana była krainą Górnego Śląska (na lewym brzegu Odry od rzeki Nysy aż do schyłku gór Karpatów. (Chrouali, t. j. gór garbatych), a na prawym brzegu Odry od rzeki Kłodnicy przez Gliwice do Koźla płynącej aż do schyłku drugich gór Karpatów (altera Chrouati) nazwisko mając od miejsca Pszów między południem i zachodem l 5 /s mil od Ryb nika, miasta powiatowego. W starych czasach pisano Pszów: Psv, Psu, Psw, Psuw, roku 1306 Psov, r. 1350 Psów, r. 1531 Pschw, r. 1561 Pschow, r. 1922 znów Pszów. Wielki badacz języków i dziejów słowiańskich ksiądz fararz Antoni Hladisch w Pońcach przy Cieszynie wywodzi: Około ro ku 973 dzieliło się Szlązko na następujące części: 1) Pszowana, 2) Zlazana, t. j. Szlązko pod górą Sobótką (Zobtenberg) między Sudetami i Odrą, od Nysy aż do rzeki Kacbach, 3) Trebowana na wschód od Zlasany, od Bolesławie (Bunzlau) ku Primkena- wie, zabierająca okolicę od Odry aż do górnej Warty, a od Kłodnicy aż ku rzece Barzycz (Bartsch) na północ, 4) Poborana, t. j. (pod borem) nad rzeką Bóbr, zawierająca księstwa Świdnicę i Jaworno aż ku rzece Sprotawie, na wschód od rzeki Queis aż do Odry, 5) Dedossena jna północ od Poborany, od Głogowa ku Żeganu, a na zachód nad rzeką Queis ku granicom górnej Lu- zacyi (Milcianorum) aż ku Krosnu. (Obacz historią dokumentną Biskupstwa Wrocławskiego księdza Jana Heine z Wrocławia po niemiecku wydana roku 1860), iż od łacińskiego słowa: „pisci na”, t. j. rybnik czyli staw na ryby, lub „piscis”, t. j. „ryba” Pszowu to nazwisko nadano, i oraz dowodzi, iż Słowianie te słowa tylko dwiema literami „Ps“ pisali, a żeby nazwisko miej scu czyli wsi nadali, litery v, u, albo w przywiązali, i tak Psv, Psu, Psw, nasz Pszów po polsku się wykłada: „Rybnicza, czyli Rybia wieś”, a nie brakło i takich, swoich i obcych, którzy na zwisko Pszowa od słowa „pies” wyprowadzić chcą, lecz marze nia ich tenże sam ksiądz zbija, wskazując na tutejsze stare sta wiska, głębokie doły, łągowy grunt i na nim trzcinę i wodne rośliny znajdując. Odpowiedz Link
madohora Re: Pszów 13.07.22, 16:23 Brandenburskiemu, a ten oddał Pszów w zastaw rycerzowi Mi kołajowi Zdarzy szlachcicowi z Chobolic“. B. Pszów pod panami dziedzicznymi od roku 1532 aż dotąd 16. Rycerz Mikołaj Zdarzy, szlachcic z Chobolic od 1532 do 1558. r. 1536 w dzień św. Bartłomieja Apostoła niesłychana powódź. 17. Rycerz Wacław Sedlnicky, szlachcic z Choltic od 1558 do 1587, Pan na Rybniku kupił w czwartek po Zielonych Świątkach r. 1558 Pszów, Dzimierz i Zawadę, a jego pan na Pszowie znajduje się w dzień św. Michała r. 1561 na Sejmie w Opolu między prałatami, panami i rycerzami dla ustawy rzą du krajowego. — Cesarz Ferdynand I. wprowadził przez na czelnika Jana szlachcica z Opersdorf dnia 4 stycznia r. 1559 w owych czasach wielce błogi porządek robót i pobudował też zamki czyli twierdze, gdzie osadził mężów, którzy mieli obo wiązek bronienia rolników od napadów obcych, — a ci rolnicy płacili za tę obronę owym panom co w zamkach siedzieli, lub im też pola obrabiali, — i czego to powstały pańszczyzny. Lud biedny, poczciwy i dobroduszny jarzmem niewolniczym pań szczyzny ciśniony jęczał długo, bo za krwawą pracę u nieludz kiego i bezsumiennego Pana cóż odebrał za pochwałę? to, iż bydłem był przezwanym, a cóż za dzięki? bat, więzienie i prze śladowanie, a komuż miał stan swój opłakany opowiedzieć i ser ca boleścią krwawione otworzyć, gdy Pan był niejako wszech mogącym i gdy chłopa upowito niby niemowlę, nie dozwolono mu żyć silnym wrodzonym mu życiem, ale jeno zmartwiałe istnieć pod skrzydłem macoszej opieki, a raczej tyrańskiej nie woli pana. Z tychcić to czasów przysłowie niesie: Bóg wysoko a król daleko, a wiatr rozwieje wieści zanim tam dolecą“. Więc i pańszczyzny znieśli. (A to jest wolność złotymi literami pisa na! — O co za dziwna zaraz odmiana! Ludek roznieca nowe życie, przyobleka się w siłę, ubogaca się nabytkiem dóbr i sięga szczytu cywilizacyj, zakłada szkoły, buduje kościoły, od tego czasu sprawa religijna zupełnie inny bierze obrót, bo ludek staje się czerstwym, rzetelnym, potulnym, powolnym, czyli posłusz nym na samo skinienie królewskie i kościelne, a sprawdza się ów wyrok: „Niech jeno Duch Boży owionie ludzi, a wszystkie formy snadno zbożeją, staną się także z Ducha Bożego 1 ". W są dach nastały czeskie pisma i akta — a i do dziś u niejednego starszego cechu lub dziedzica lub w kościelnym archiwie, jako i Jtutaj, znajdują się czeskie przywileje i zapisy. — Czeszczyzna ta i niemczyzna, co gdyby robak toczyć poczęła Szlązko, wpły nęła wiele i na mowę polską w Szlązku, która od owego czasu mieszaniem obcych wyrazów psuć ,się poczęła i toć dla tego Szlązaka ,,Wasserpolakiem“ zwią, ale co Pan Bóg i matka zie mia ojczysta wlała człowiekowi w serce, tego łatwo nie utraci, bo 600 lat dobiega dziś od owych czasów zamieszania, a prze cież Szlązak jeszcze dziś w polskiej mowie rad gada, jeszcze zna wiele obyczajów przestarych przodków naszych, jeszcze zna obrzędy przy zrękowinach i zaślubinach, gadki, co je wieczo rami w zimie bają, nie jedna piosnka, co ją pastuszek wyśpie wuje i pieśni, co je młodzian i staruszek w kościele i przy pracy nuci, zapewnie jeszcze od owych czasów zostały między ludem, a błądzą między nim gdyby cienie starodawnych przodków na przypomnienie, że lud Szlązki nie od Czechów, nie od Niemców pochodzi, nie od Czechów, nie od Niemców wziął swój obyczaj, —- i na świadectwo, jak to wielką siłę ma u ludu język i naro dowość Cesarz niemiecki Maksymilian II. (1564 do 1576) wydał r. 1576 rozkaz, iżby na Anioł Pański rano, w południe i na wie czór dzwoniono na uproszenie od Pana Boga pomocy przeciw Turkom, najogromniejszym nieprzyjacielem wiary i narodów. 18. Rycerz Jan Sedlnicky szlachic z Choltic r. 1587 Pan na Pszo wie, kupił r. 1600 Kokoszyce od Barona Pana Planknar z Kyns- berg, Pana na Wodzisławiu. 19. Fryderyk Sedlnicky z Choltic sprzedał w piątek w dzień św. Mateusza r. 1604 Pszów. 20. Ma gdalenie Komarowskiej de Komarów wdowie po Baronie Janie Planknar z Kynsberg na Wodzisławiu za 13.000 reńskich (na reński szło 36 groszy, a na grosz 6 białych fenigów). Owych czasów bywało tu wiele chmielników, a kopę drągów sprzeda wano za 4 krajcary największe tramy za 30 krajcarów. 21. Ro ku 1635 w sobotę przed św. Urszulą i 1 września a 16 listopada r. 1639 odziedziczyli Pszów: Krysztof de Sedlnicky, który był Kolatorem czyli Patronem Pszowskiej i Rydułtowskiej parafi potem Kasper Fryderyk de Bees w imieniu matki Joanny de Bees rodu Sedlnicky, Katarzyna Sofia de Sedlnicky rodu de Planknar i jej syn Fryderyk de Sedlnicky i Henryk de Schipp i Anna de Schipp rodu de Planknar i Bogusław de Sedlnicky. 22. Dorota rodu de Schipp, małżonka Fryderyka de Holly, stała się Panią na Pszowie 28 czerwca 1653 i Wierwalowski Dwór za stawiła (zafantowała) Sofii rodu de Holly. Łacińskie słowo ,,de“, polska litera „z“ jest to samo, co niemieckie „von“, a przed nazwiskiem pisane oznaczają, że ten lub ta są rodu szlacheckiego, odtąd „de“ zawsze będzie małżon ce Wacława de Tamfeld na Radoszowach. — Dnia 16 marca r. 1665 sprzedał rycerz Wilhelm Sobek z Kornic i jego małżon ka Helena rodu Schweinichen de Lobrisch na statku w Birtul- towach swoją część Pszowa Katarzynie Mrakschow rodu Sedl nicky z Choltic na górnym Gogelowie. —■ Według ugody dnia 30 sierpnia r. 1681 żyły na Wierwalowskim Dworku czyli na Gregerczu za pańskim ogrodem dwie siostry Anna de Kloch i Magdalena de Leszkowsky obie rodu de Przyszkowsky. 23. Jerzy Baron de Welczek od roku 1737 do 1774. Dnia 11-go czerwca r. 1742 był pokój w Wrocławiu zawarty a Szlązko do stało isię ku królowi pruskiemu Fryderykowi II. Ponieważ w pierwejszych wiekach głód często panował, dla tegoż, aby tej niedoli urzędownie zapobiec, nakazał pruski minister Ernest Wilhelm de Schlabrendorf r. 1758 ziemniaki czyli kartofle przez żeglarza Franciszka Drake r. 1586 z Ameryki do Anglii przy wiezione sadzić, starzy mówią, że się lud temu wielce opierał, a iż w swoich latach dziecinnych około r. 1790 widzieli, ziem niaki tylko dla bydła po pierwsze sadzić. 25. Jan Karol książę Lichnowski Pan na Grabówce, Krzyżanowicach i t. d. od 1774 do 1791 kupił Pszów, Dolne Rydułtowy, Doły i Zawadę dnia 10 lipca 1774 za 39.333^ pruskich talarów. Roku 1786 była wiel ka drogość, a w nocy z 26 do 27 lutego tego samego roku trząsła się ziemia. 26. Wilhelm Adolph Hrabia de Lichnowski królew- sko-pruski podkomorzy, kupił Pszów r. 1791 za 40.000 pruskich talarów. 27. Gustaw Boguchwał de Wrochem 1806 do 1816, wyznania protestanckiego, Landrat powiatu Raciborskiego, do którego wtedy parafia Pszowska, aż do ustanowienia powiatu Rybnickiego r. 1817 należała, kupił Pszów i t. d. na subhastacyj dnia 3 września 1806 za 80.000 pruskich talarów. Umarł 16 czerwca 1816. 27. Gustwa Boguchwał de Wrochem 1806 do 1816. wyznania protestanckiego, Landrat powiatu Raciborskie- go, do którego wtedy parafia Pszowska, aż do ustanowienia po wiatu Rybnickiego. Roku 1808 wielka drogość i głód. — Roku 1806 aż do r. 1815 wojna naprzeciw Napoleona Cesarza francu skiego i dlatego wielkie podatki, wielka bieda. — Z tej parafii padli w owych wojnach i umarli za króla i za ojczyznę; Jan Bartos, Karol Tytko, Jan Konieczny, Jan Foycik, Jan Siodmok i Marcin Pinior z Pszowa. Jan Mucha, Jan Porwol, Mateusz Kasza i Jędrzej Raciborski z Zawady, Michał Goldmann i Ma teusz Wasiczek z Rydułtów. Długo żyli dwa starzy wo jacy: Stanisław Kolonka w Pszowie i Jan Siodmok na Dołach miesięczną pensją z łaski pobierając. Roku 1831 zła choroba cholera i drogość. — Landrat de Wrochen uporządził w Zawa dzie, ponieważ tam siarczyste wytryska źródło, siarczystą kąpiel ,,Sophienthal“ nazwaną z wieloma budynkami, którą tak licznie odwiedzano, iż tam i msze święte przez Pszowskich księży od prawiane bywały. Lecz jeszcze za czasów Wrochema zgorzały wszystkie budynki. Aż do wiosny r. 1861 stały tam jeszcze po gorzeliska gościńca a przy nim źródło wody siarczystej widzia no, lecz w ciągu tego lata kupili małżonkowie Jan Janczyk i Joanna rodu Glenz ową ruinę i wybudowali na starym funda mencie piękny dom. (Dziś Kałuża). W bliskości jest jes Odpowiedz Link
madohora Re: Pszów 13.07.22, 16:26 W starych kronikach znajdują się o latach gorących nastę pujące dane: Rok 738 po Chrystusie: W Europie a mianowicie w Francji był tak wielki upał, że prawie wszystkie źródła wy schły i tysiące ludzi oraz bydła zginęło z pragnienia. Roku 879 żniwiarze, którzy ukazali się po południu na polach popadali nieżywi. Roku 990 prawie wszystkie płody uschły, z powodu nadmiernego gorąca, skutkiem czego powstała wielka nędza i niedostatek, wiele ludzi umarło z głodu. Roku 1000 wszystkie źródła i rzeki wyschły w Niemczech, ryby pozbawione zostały życia, wywołując straszliwą epidemię; sądzono ogólnie, że świat zaginie przez ogień. Roku 1102 źródła i rzeki wyschły, dno Renu przedstawiało grunt suchy i piaszczysty. Roku 1182 ziemia była tak rozpalona, że w krótkim czasie można było jaja ugotować. Roku 1303, Sekwana, Loira, Ren i Dunaj przebiec było można do kolan. Roku 1393 wszystkie płody uschły, a zwierzęta padały nieżywe z powodu upału, 1538 do 1541 czte ry lata była nieustanna posuszą, znikła wielka liczba rzek. Ro ku 1646, 58 dni trwał ogromny bezustanny upał. Roku 1710 od kwietnia do października nie było ani kropli deszcza. W ogro dzie, gdzie można było polewać, dojrzały płody dwa razy w ro ku. 1818 z powodu upału zamknięto teatry przez cały miesiąc. Termometr wskazywał już w maju 48 stopni. Roku 1830 w czerwcu i lipcu była temperatura w Niemczech i w Francji o 35 stopniach G., oistatni wielki upał był w roku 1911. Roku 1817 była wielka posuszą. Roku 1886 wielka drożyzna. Roku 1808 wielka drogość i głód. Roku 1845 i 1846 liche żniwa, wymarło wiele ludzi. Roku 1861 w marcu były niektóre dnie tak gorące jak w lecie, ale przez cały kwiecień trapił mróz i śnieg, a co addawna słychano, i to mokro wielce szkodziło ludziom, bo nie jeden ogłuchł, ochrapiał, osłabł i umarł, żniwo jednak było ob fite. W roku 1858 w wrześniu musiał każdy człowiek na firma ment niebieski wieczorami spojrzeć, dziwując się jak tam między zachodem i północą bardzo wielki i bystry kometa świeci, ten kometa czyli ta niepowszechna gwiazda ma nazwisko Do- nati, ponieważ ją profesor Donati w Florencji najprzód pomiar- kował. Roku 1859 widziano przez kilka dni wieczorem wielkie północne zorze, a jednego wieczora huczało jakby piorun był uderzył, a przy tym było jasne niebo i bez wiatru. Roku 1919, 11 stycznia o godzinie 4% był straszny grzmot, błyskawice i uderzenia, chociaż był mróz 12 stopni Odpowiedz Link
madohora Re: Pszów 13.07.22, 16:30 9-go grudnia 1928 r. zgorzała stodoła polna, pomiędzy Pszo wem i Wrzosami, napełniona zbożem. Sprawcami zapalenia mieli być włóczęgi, którzy no cowali w stodole. Dworek Wrzosy istniał do roku 1914 Tak chlewy jak i stodoły prze- biedowano podczas wojny na obóz dla jeńców z Rosji, Serbii i Rumunii, skąd jeńcy chodzili do pracy na kop. Charlotte. Dziś zamieszkują budynki te górnicy i robotnicy, pracujący ną pobliskich kopalniach. Cy gall wyprowadził się do Prud nika ną Śląsku Opolskim i żyje sobie .znakomicie. Taka histo ria jest Państwa pszowskiego. Odpowiedz Link
madohora Re: Pszów 13.07.22, 16:42 Karczma w Pszowie Od niepamiętnych czasów istniała również w Pszowie karczma. Była ona jedyną w miejscu. O pszowskiej karczmie dowiadujemy się po raz pierwszy iw końcu XVII wieku, gdyż dnia 27-go lutego 1696 roku „umrzył Andrys, stary karczmorz z Ps^Qwa“. W roku 1714 był żyd właścicielem czy też dzier żawcą karczmy. W dniu 3-go lipca 1714 roku żyd-harendarz pszowski przyjął chrzest wraz z 4 dziećmi. Dnia 20-go wrze śnia 1740 roku karczmę sprzedał Józef Manderla, za zezwole niem Karola barona de Welczyka, właściciela Pszowa, Pawłowi Vorreiterowi z Grabówki, poddanemu ks. Lichnowskiego, za 330 talarów, każdy talar liczony po 36 groszy srebrnych, a każ dy grosz po 12 halerzy. Karczma była najwięcej uprzywilejo waną posiadłością we wsi. Do karczmy należał ogród, obok niej położony, a przylegający do dworu, poza tym cztery wiel kie korce, wielka rola, położona przy drodze Wodzisławskiej, oraz pięć wielkich korców, wielka rola, położona na przedewsiu. Właściciel karczmy był zobowiązany sprzedawać wódkę i piwo, dostarczone mu przez pana, po cenach, ustalonych przez dwór. Karczmarzowi nie było wolno pod groźbą konfiskaty i kary pie~ niężnej 12 talarów śląskich sprowadzać i sprzedawać obcego piwa i obcej wódki. Karczmarz płacił od każdego sprzedanego wiadra wódki, to jest 5 kwart, i od każdej ósemki piwa 24 graj cary, a to dlatego, że za wiadro wódki płacił 15 florenów, a za ósemkę piwa — 3,36 florenów, a wiadro wódki sprzedawał za 16 florenów, zaś ósemkę piwa — za 4 florenów. Karczmarz miał prawo w czasie odpustów i pielgrzymek stawiać jatki przy kościele parafialnym i przy kościele św. Krzyża na końcu wsi dziś Błacha i Anderski i bez przeszkód sprzedawać piwo i wód kę, pobieraną z dworu. Dla swojego gospodarstwa i swoich gości mógł bydło ubijać i wypiekać pieczywo, a z tego tytułu nie potrzebował panu płacić czynszu względnie innych danin. Poza tym był karczmarz zupełnie zwolniony od wszelkiej robocizny i danin (świadczeń). Tylko sam właściciel karczmy miał upraw nienie do sprzedawania napojów (piwa i wódki), pobieranych z dworu, a nie było wolno udzielać innym zezwoleń na wyszynk tych napojów, z uszczerbkiem i szkodą dla karczmarza, nikt nawet i pan, nie miał prawa z nim konkurować, t. j. sprzeda wać napoje po niższych cenach. Celem poparcia i ułatwienia wyszynku karczmarz miał prawo do urządzenia własnym kosz tem zabaw tanecznych ,,Musikhalten“ co niedziela i święto, a to dlatego, że był zobowiązany sprzedawać pańskie piwo i pańską wódkę po cenach, ustalonych przez dwór. Z opisu, pochodzą cego z roku 1825, dowiadujemy się, że karczma była drewniana, posiadała murowany komin i kuchnię, murowany pokoik ubocz ny, jeden duży pokój taneczny, gdzie są 4 duże okna, ławki, stoły i szynkwas, piec i piec piekarski. Nad salą był jeden po kój z 2 oknami i piecem, a obok komora. Z przedsionka pro wadziły zwykłe drewniane schody na strych, pod schodami był kurnik. Obok karczmy w stronę ogrodu, po lewej stronie, był chlew, w ogrodzie —• murowana, sklepiona piwnica, drewniana stodoła, kryta szuwarem, z dwoma sąsiekami, jeden drewniany dom dla wycuźnika, z murowanym kominem, obok chlew — wszystko słomą kryte, na przeciw drewutnia z 2 wrotami, w niej chlew i chlewik na nierogaciznę oraz dwa długie żłoby po jednej stronie. Karczma i drewutnia potrzebowały jednak gruntownego remontu, gdyż groziły zawaleniem. Z opisu do wiadujemy się, że wówczas koń 6-letni kosztował 30 talarów, krowa — 13 talarów, wieprz — 3,33 talary, okuty wóz z po trzebnym sprzętem — 15 talarów, para butów — 1 talar. Umo wą z dnia 29-go września 1810 roku, wzgl. 24-go stycznia 1829 roku właścicielka karczmy, Anna zamężna Szulczyk, uzyskała od starosty i właściciela wsi, de Wrochema, prawo ściągania postojowego od tych osób, które w Pszowie wystawiały towary na sprzedaż. O to właśnie uprawnienie pobierania postojowe go od jatek powstał spór pomiędzy gminą i właścicielem karcz my. Rejencja w Opolu, po uprzednim zbadaniu uprawnienia, orzekła reskryptem z dnia 4-go grudnia 1851 roku, że właściciel karczmy ma prawo pobierać postojowe targowe według taryfy z dnia 20-go marca 1847 roku nie tylko na właściwych odpustach w Pszowie, lecz także w inne niedziele i święta. O po wyższe uprawnienie powstają i w latach następnych spory po między gminą a właścicielem karczmy. Do pobierania posto jowego rościli sobie bowiem prawo gmina i właściciel karcz my. Spór został ostatecznie zażegnany, gdy w roku 1928 karcz ma przeszła na własność gminy. Jeszcze w roku 1851 ogłasza właściciel karczmy, Jan Szulczyk, że zamierza sprzedać karcz mę wolną, z którą połączony jest browar, oraz do niej należące prawo wyszynku i grunt wielkości 32 korców wrocławskich. Nadmienić jeszcze wypada, że w roku 1722 w przysiółku Brze ziny w Pszowskich Dołach była również karczma. O tej karcz mie, niestety, nie wiadomo nic bliższego, oprócz wzmianki, że dnia 7-go lutego 1722 roku „umrzyło i pogrzebane niemowlę, Maryna, Michała Sikory, z nowej karczmy Brzezin, za 15 cze- skich“. Od Szulczyka nabył karczmę niejaki Reinhold. Po jego śmierci do roku 1892 były spadkobiercami żona i 3 córki, jedna poszła za mąż za nauczyciela Kowalika z Wilch, poniekąd karczma została sprzedana niejakiemu Pluszkowi. Do czasu spadkobierców’ Reinholdek byli dzierżawcami: Ridel, później Sand. Pluszka sprzedał znów karczmę Augustynowi Sobań skiemu z Żor. Roku 1921 nabył karczmę niejaki Franciszek z Lubomii, Franciszek znów sprzedał Janowi Segetowi z Rogów, Seget sprzedał gminie za 55.000 zł. Wiedzieć dobrze, ile razy była ta karczma w różnych rękach. Jak akta dowodzą, była to karczma do dworu należąca. Gmina nabyła oberżę na Dom Związ kowy, a przede wszystkim celem niedopuszczenia żyda do osie dlenia się w Pszowie, albowiem do tychczas r. 1938 nie ma żad nego Icka w Pszowie. Dotychczas byli dzierżawcami: Fulek z Wodzisławia, po nim Szulc z Bielszowic, p. Jan Berczyk był dzierżawcą do 1-go października 1938, odtąd jest dzierżawcą Wiktor Sowa z Pszowa. Obecna karczma zostanie zburzona i stanie nowa wspanialsza. Sala była budowana w 1910 roku. Odpowiedz Link