Dodaj do ulubionych

WIGILIA I BOŻE NARODZENIE

    • madohora Re: WIGILIA I BOŻE NARODZENIE 20.12.19, 18:58
      Wiejski poeta z dziwną jakąś intuicyą sztuki przenosi się na miejsce, widzi tych dwoje ludzi, każe im mówić i od gaduje frasunki kobiety w tern położeniu, albo może powta rza to, co mu się zdarzyło widzieć i słyszeć; bo jest w tern jakaś prawda, jakiś realizm, nawet i powszedniość, który u literata byłby pretensyonalnym, a tu przez naiwną poufa łość ma wielki wdzię
    • madohora Re: WIGILIA I BOŻE NARODZENIE 20.12.19, 19:07
      Z obawy więc niepokoju i wrzasków, woli niewygodne, ale ciche schronienie w stajni: Wnijdżmy, rada moja, do tego pokoja. I ledwo weszła, już czas nadchodzi. Józef dodaje od wagi, służy, ciesz}’ jak może. Kiedy w tern nowa troska — głos rodzącej odzywa się znowu z trwogą o dziecko: 22 St. Tarnowski. Mój Józefie drogi, toć to ten mróz srogi Uziębnie nam dzieciątko, niebieskie pacholątko. Czem go ogrzać choć trochę? Przynieś trochę siana Pod główkę, pod kolana. Wół i osioł zabierają się także do swego obowiązku ogrzewania ciepłym oddechem, i kończy się to wszystko krót- kiem słowem powitania nowonarodzonego dzieciątka : Witaj królewiczu, niebieski dziedzicu, Bądź pochwalon bez miary. Nie wiele się znajdzie kolęd, w których wyobraźnia byłaby tak żywo zdołała sobie scenę jakąś przedstawić; nie wiele, w których instynkt jakiś szczęśliwy byłby tak połą czył poufałą, potoczną powszedniość rozmowy z jakiemś nie- wypowiadzianem, ale dobrze dostrzedz się dającem przejęciem. Jako logiczne następstwo i układ tej treści, nawet jako forma, jako wiersz, kolęda ta należy do najlepszych; a naiwna po ufałość, która w innych czasem przebiera miarę, w tej trzyma się szczęśliwie jakiejś szlachetnej prostoty, w której nie gi nie ani poufałość, ani naiwne malowanie scen ewangelicz nych podług wzoru jaki się znajdował w otaczająeem życiu, a wrażenie zostaje właśnie przez to poetyczncm i wysokiem. Najświętsza Panna była taką ubogą, zmęczoną kobietą, tak nie miała za co nająć wygodnego pokoju, tak się mogła bać hałasu w gospodach, tak się troszczyć o zimno i tak mówić po prostu. Ten poeta, ktokolwiek on był, tak ją dobrze zo baczył w swojej wyobraźni, że w jego kolędzie dziś prawie ją widzi czytelnik. A widzi tak prostą, tak naturalną, tak po kornie wierzącą, tak przyjmującą swoje macierzyństwo, czu jącą wielkość tego co się przez nią dzieje, a w swojem przekonaniu skromną i małą, że musi pomyśleć o dawnO kolędach 23 początkowem malarstwie włoskiem, o tych madonnach bardzo ziemskich, naiwnie rzeczywistych a przecież idealnych, któ rym charakter taki z większym zapewne talentem, ale prze cież bezwiednie nadawał Giotto, a po nim tylu, aż do Rafaela. Kiedy mogła powstać ta najmisterniej sza może z kolęd? Któż to zgadnie. W zbiorze pieśni z r. 1754 (Kraków, dru karnia akademicka) jej nie ma. W tym samym rodzaju jest, druga, tylko zdaje się być kopią tamtej. Chwyta jej myśl i stara się ją inaczej przero bić. „Najświętsza Panienka gdy porodzić miała, Józefa sta ruszka o pokój pytała.“ Idzie święty Józef szukać, ale mu nigdzie przytułku dać niechcą. Ani gospody, ani wody dano — i jeszcze złajano. Nie pukajże stary, mam tu ludzi dosyć i t. d. Nareszcie jakiś lepszy człowiek pokazuje mu szopę. Prawdopodobnie tamta poddała pomysł i służyła za wzór, a ta chcąc coś nowego wymyśleć, wzięła sobie za przedmiot główny kłopoty i przykrości śgo Józefa, Najświętszą Pannę zostawiając na boku. Nie można powiedzieć, żeby ta nie była ładna, ale nie ma już tego wdzięku, już czuje się w niej jakiś zamiar, niema takiej naiwności zupełnej, jak tamta. A potem pierwsza chwila po Narodzeniu: niema jeszcze nikogo w szopie, tylko Matka Boska i śty Józef, ich pierw sze uczucia i pierwsze troski, kiedy pośród nich Jezus malusieńki leży golusienki i jego pierwsze na świecie wrażenie, pierwsze cierpienie Płacze z zimna, nie dała mu matusia sukienki. I ta biedna matusia tak uboga, że dziecka nie miała czem okryć, truchlejąca z żalu na jego cierpienie, nie tuli go, ale go prosi: i w chwili kiedy go na świat wydała, już myśl24 St. Tarnowski. o jego męce i potem wzywa Józefa, żeby go razem pierwsi Bogiem uznali. Cztery strofy ostatnie, już nie od Najświętszej Panny ale od człowieka odkupionego, także bardzo ładne, zwłaszcza pierwsza z nich, która mówi, że Bóg człowiek nie może sobie poradzić, bo ma „rączki miłością związane." Tej także w starych kantyczkach nie znalazłem, co nie dowodzi, żeby koniecznie nowszą była, zbiory tylko mogły być i z pewno ścią są bardzo niezupełne, bo wtedy wydawcy chodziło o to, żeby dać jakieś pieśni do śpiewania, ale z pewnością nie o to, żeby zebrać wszystkie, ani żeby wybrać najpiękniejsze. Ta, zkądkolwiek pochodzi, do takich liczyć się ma prawo, i należy do najrzadszych przez to, że w niej wystę puje tylko Przenajświętsza Rodzina sama, bez żadnych ziem skich świadków, niebo jest zupełnie u siebie w Betleemskiej stajni w tej chwili, której ta kolęda odpowiada. Niebawem zajrzy do tej stajni ziemia. Jest zaraz ko lęda, która wygląda znowu, jak żeby tamtą natchniona a co kolwiek tylko odmienna. Jest i Jezus golusieńki w pieluszki owinięty, i rąbek zdjęty z głowy Najświętszej Panny, tylko jest już dodatek, są aniołowie i pasterze: Przylecieli tak śliczni anieli, Wszyscy w bieli, złote piórka mieli. Sławne „W żłobie leży" stanowi naturalnie przejście do kolęd więcej świeckich i opowiadających, a w każdym razie znane już przed rokiem 1754, wj^dało wiele kolęd podobnych, tak podobnych, że je prawie za parafrazy można uważać. Taka jest naprzykład kolęda „A cóż to za dziecię". Myśli są prawie te same, co tam w tej rozmowie między Dzieciąt kiem a grzesznym człowiekiem, są nawet te same zwroty „w żłóbeczku nie w łóżeczku", „Miłość twoja to sprawiła", tylko są przytem elegancye stylu, przypominające w zabawny sposób gust XVII wieku, naprzykład kiedy pO kolędach. 25 Cóż to za przyczyna pociecho jedyna, Ze w posturze i w figurze stawasz ziemi syna. Tej samej treści, tylko w zabawniejszym jeszcze stylu, przypominającym równie jak budowa wiersza i strofy dawną pieśń romansową o cyprysach i turkawkach i o okrutnej sro dze bałamutnej pannie, jest kolęda „Apokaliptyczny Baranku“, tak charakterystyczna, tak ją czuć staropolszczyzną, źe chwyta za serce i staje się nieopłaconą. Jako parafrazy mniej więcej odmienne i mniej więcej ładne „W żłobie leży", trzeba przytoczyć „Kazał Anioł do Betleem Juda“, „Kiedy słyszę na obłokach anielskie śpie wanie", „Obchodząc Jezusa dziś Narodzenie", „Ogłaszamy dziś nowinę", „Pan z nieba i łona Ojca", „Gwiazda zaświtła nowa na wschodzie", „Dziecina mała Bóg stwórca nieba", i wiele innych. Śpiewana wiele po krakowskich kościołach „Gdy się Chrystus rodzi", ze zwrotką Gloria in Excelsis Deo po każdej strofie, należy' niewątpliwie do tej grupy, ale wygląda na nowszą i umyślną robotę. Ale ciśnie się już w pieśń kościelną wieś polska i lud polski z calem swojem powszedniem życiem. Zrazu nieśmiało tyiko, dyskretnie, zostawiając pierwsze miejsce Dzieciątku i jego matce, a modlitwie więcej miejsca niż opowiadaniu. Taka naprzykład jest kolęda, która opowiada jak „Wczora z wieczora z niebieskiego dwora przyszła nam nowina : Panna rodzi Syna". Zakończenie jej jest zupełnie pobożne i treścią <ło „W żłobie leży" podobne, ale między początek a zakoń czenie wsunęli się pasterze i występują w szopie z większą •liż tam konfidencyą: Natychmiast pastuszy, radzi z drogiej duszy, Do onej to budki bieżą wziąwszy dudki, Chcący' widzieć Pana, oddają barana, Na kozłowym rogu krzyczą chwałę Bogu2G St. Tarnowski. A te barany i kozy, dudki i multanki, niebawem zaczną odzywać się głośniej i śmielej. Zaraz w tej starej kolędzie (bo znajduje się w odwiecznych kantyczkach) „Zagrzmiała, runęła w Betleem ziemia 11 , w której śpiewający bez ceremo nii interpelluje: „Kędyżeś, kędyżeś Józefie bywał -1 , a potem opowiada, że „Wół, osioł beczący, ryczący, Panu śpiewali 11 . Wół i osioł były dotąd wszędzie, ale zachowywały się po ważnie, nie śmiały rubasznie beczeć i ryczeć; ale fantazja ludu oswajając się z Narodzeniem, coraz poufałej mówi o niem prostym, zwykłym językiem, tym, którego lud używa w roz mowie i coraz więcej wprowadza miejscowego polskiego kolo rytu i w końcu wprowadza lud sam jako aktora w tych scenach. Ot naprzykład Betleemski pasterz po nocy Narodzenia rozmyślając o dziwach, które słyszał i nie mogąc ich pojąć, opowiada, że „Cztery lata wołki pasał w tej tu dolinie 11 , a „jako żywo nie słyszał o tej nowinie 11 . Czy się go nie widzi z jego wołkami razem? Czy się nie ma ocłiotj - spytać go,
    • madohora Re: WIGILIA I BOŻE NARODZENIE 20.12.19, 19:14
      40 St. Tarnowski. Inne znowu nadużywają bądź naiwności, bądź tej po ufałości, z którą kolędzie jest bardzo ładnie, albo znowu o tyle więcej mają powtarzających się zwrotek i wykrzykników jak treści, że po kilku strofach muszą znudzić. Jedna na przy kład ma strofy trzy wierszowe, a każdy pierwszy wiersz jest zawsze ten sam: drugi zaś prawie taki sam „O Józefie" — „Czego chcecie". „Powiedzcie nam, gdzie się Chrystus narodził". Potem „powiedzcie nam, kto go powijał, kto go kołysał, kto mu śpiewał, kto go odwiedzał", i tak dalej bez końca. Albo inna znowu ma strofy dwuwierszowe, których każdy pierwszy za czyna się a każdy drugi kończy się na: Hej, Hej, Hej! ta zaś straszna monotonia, jaka z tego powstaje, urozmaicona jest nieszczęśliwie mnóstwem imion pasterzy, z których każdy gra na innym instrumencie: Sobek sobie w kobzę skrobie, Wojtek ryczy na basicy, Filip plecie na kornecie Jaś wybornie na waldhornie, i takich kilkadziesiąt, i nic więcej. Cała mądrość i sztuka w tem, żeby dobrać (nieszczególnie do tego) rymy do wszyst kich na świecie instrumentów. Wszystko to są kopie robione głupio, w tem błędnem mniemaniu, że jak się więcej nasadzi tego co się u drugich raz podobało, zrobi się kolędę tyle razy piękniejszą, ile razy więcej jest imion ludzi i nazwisk instrumentów. I kiedy chcąc być zabawnym, autor kolędy opowiada, że jeden złapał mendel kotów i ciągnąc je za ogony grał jak na fagotach, drugi zamiast strun naciągnął kiełbasy na basetlę, albo że z wielkiej uciechy w tańcach i śpiewach w szopie zagęściło się powietrze tak, że trudno już było wy trzymać, wtedy cały wrodzony wdzięk kolędy przepada, nie ma już ani prostoty ani poufałości, ani tej zwykle tak szczę śliwej i miłej miary w jednej i drugiej, jest tylko sadzenie się na koncept, który zabawnym być chce a nie umie, jest wyrodzenie się rodzaj
    • madohora Re: WIGILIA I BOŻE NARODZENIE 20.12.19, 19:47
      Banek A śpis Bartek, Symek, Wojtek, Ma ciek, Wałek, Tomek, Kuba, Stachu? — J zwij ze sig pzecie który z was, bo umrę od wielkiego strachu. — Ono coś takiego, jak słonce jasnego, świeci na niebie Wojtek . Obyześ spał, cego wrzescys, cy cię pono niefortuna łupi, —-Śpis a gadas, ma- lzy ci sig lada JudaS', a ty bajes głupi: — Zec sig coś zjawiło, znać ci sig przyśniło, zes widział słońce. Banek. Oj nie śpigć ja, mój Wojtalu, ani ci tez lada cego prawig, — Juz to chwila, jak me przez sen światłość widzg, lec na scernym jawie: — Slysg i śpiewanie i prze- slicne granie, han za górecką,. Wojtek me pleć, plotka, nie budź drugich, tak ci sig to cósi przywidziało, — Któżbpiewał? sowy krzyeą, wilków się tez znac dość nazbiegało: — I tak się im ocy przy pochmurnej nocy, błyscą jak świecki^ Banek. Nie sowyć to, ani wilcy, znam ja wil ków, znam dobrze i sowy, — Pojrzyj jeno, mój Wojtalu, jakeś snmny, tylko podnieś głowy, — A przypatrz się łunie, która w onej stronie okryła niebo. Wojtek. Gdziez ta łuna? Banek. Oto widzis, jak sie niebo łyska bez przestanku. — Woj tek Prawdeć mówis, widzę, ale coz to z tego będzie, miły Banku? — Podzmy ztąc, bo trwoga, pobudźmy dla Boga i drugich bratków. , 1Ł . . , Banek z Wojtkiem. Gwałtu! gwałtu. nieb gore, cy się pono świat zajął, bratkowie, — Przebóg, wstańcie, a cemprędzej uciekajcie, bo idzie o zdrowie: —Jeśli nie wstaniecie, wsysćy poginiecie, prec do jednego. ^ Wałek i Maciek. Cóz to, cóz to, gore kęciys, prawcież, cy się co gdzie złego stało. Wojtek. Patrzcie jeno, kto z was widział, zeby niebo tak kiedy gorzało: — 1 rzeto uciekaj wa, bracia, postradajwa juz i tyci owiec. . Wałek. Stójcie, bracia, gdzie chcecie isc ? a bydełko jako zostawiemy? —Dyc pockaj- cie, az wprzód, co to są za dziwy, dobrze zrozumiemy: — Oto się nasego Bartosa starego spytajmy, co to. Miły Bartos, ty najlepiej mozes wiedzieć, jako cłowiek stary, — Wiem, ześ mądry, boś ty z młodu, słycham, chodził z tablicą do fa ry: — Więc jako rozumny, powiedz nam, mój sumny, co to takiego? Bartos. Dobrze, wnet wam powićm, tylko po- cekajcie, az cłek pomiarkuje, — Co to: pódźmy jeno blizćj owdzie, gdzie się cęsto połyskuje. — Juz wićm, co to znacy, tak jest, nie inacej, jako wam powiem. Slyseliście, jako w raju Jewa, wdawsy się w rozmowy z wężem, — Z jego rady przestą piła zakaz Bożki z Jadamem, swym mężem: — Jabłko zjadsy sama, ogryzkiem Jada lna pocęstowała. Za co Pan Bóg węza pzeklął, wygnał z raju Jadania i z zoną — Jego Jewą, lec się jako Pan i Stwórca łaskawy nad oną — Ich nędzą zmiłował, bo im deklarował Sy na swojego Posłać na świat, który zeby owym grzechem, całe ludzkie plemię — Zarażone mógł uzdro wić, w żywot matki miał zstąpić na ziemię. — Potem się narodzić i nas wyswobodzić z mocy szatańskiejOtóż się to ten Syn Bozy, a Mesyjas z dawna obiecany — Ojcom nasym zjawił teraz, bę dąc na świat od Ojca posłany: — Przyjął na się ciało, aby się dość stało za grzech Jadania. Narodził się, jako z głosu janielskiego zro zumieć możecie: — Otzem wam juz wytłu- macył, co to znacy, cegóz więcej chcecie? — Jeśli nie wierzycie, to tu zobacycie wnet co nowego. Stach. Juzci tobie, miły Bartos, jak mądre mu my wsyscy wierzymy, — Ale jesce je dnej rzecy wyrozumieć dobrze nie możemy: — Cego ci Janieli, co się hań zlecieli, po nas żądają? Bartos. Wsak słysycie, dla cego się ci' Ja nieli radują na niebie, — Ze Mesyjas przy- sedł na świat, więc nam w tejże wesołości siebie — Kazą naśladować, do sopy wę drować, przywitać Pana. SymeŁ Toć to słusna, zeby i my to Paniątko święte przywitali, — Ale kęclyz jego sukać i kogo się w ciemnej nocy oń będziem py tali: — My drogi nie wiemy, jesce gdzie zblądziemy do srogiej kaźni. Bartos. Przecie z ciebie, Symku, prostak, kiedy jesce nie rozumies tego, — Co Ja nieli dość wyraźnie powiadają, ze narodzonego — Pana, który z nieba przysedł, su- kać trzeba w Betlehem Judzkiem. Tamże idźmy jak na pewne, wprzódy jednak niżeli pójdziemy, — Gospodarzów, ze zo staną, przy bydełku, sobie uprosiemy: — A ci z parobkami, także z kundysami będa strzedz trzody. Tomek. Juzci to iść jak iść mniejsó, ale z cem iść, to stuka, co damy *— Tak wielkiemu Panu, kiedy nic godnego dla niego nie ma my: — Chyba jak charłacy, ze mu z nasej pracy co darujemy. Bartos. Nie takić to Pan, jak nasi, ażeby miał cego potrzebować, — Ma on wsystko, bo jest Bogiem, co das, tern się będzie kon- tentować: — Bo on na ochotę i chęć, nie na złote patrzy podarki. Więc o to się, ze to z wielkim Panem spra wa, najmniej nie turbujmy, — Lec każdy das co mas w domu, a podarki cemprędzej gotujmy: — Cy mało, cy wiele, zabrśwsy w kobiele ponieśmy Panu. Ja n aj pierwej na co mnie stać, co mogę mieć u siebie, cielątko — Zaniosę mu. A ty, Kuba, co das? Kuba. Oto dam mu pstre koźlątko. — Banek. Toć ja na ofiarę ka płonów' mu parę tłustych zaniosGry gier. A ja skopa najlepsego temu ^ Panu nie będę żałował. — Wojtek. Tyś pan, ja jako ubogi jagniątko mu będę ofiarował. — Wałek. Ja gęsi kilkoro. Janek. A ja mu seścioro dam kurcąt młodych. Bartos. Maciek mu tez da jędyków z parę, Tomek kackę i kacora, — Symek z An tkiem na klósecki mąki dadzą mu choć po pół wora: — Stach mu tatarcanej, a So bek jaglanej kasy przyniesie. Wy tez drudzy dajcie, co się któremu z was będzie podobało, — Przyjmie ten Pan wsy- stko, który tak za wiele jako i za mało — Zapłaci stokrotnie, tylko mu ochotnie daj cie co macie. Parobcy tez, jeśli będą chcieli przejść się do Betlehem z nami, — Tedy trzeba, zeby i ci nie chodzili z próznemi rękami: — Lec każdy dla tego Panica małego przyniósł co z sobą. Parobcy. Dobrze, mili gospodarze, prosimy was, niech z wami idziemy •— Przywitać to Paniątecko, juz mu się na dary zdobędzie my; _ My, co nic nie mamy, Dzieciątku zagramy, na cem kto umie. Jadamek. Mam ja w domu sumne iałce — Jaj świeżych z półkopy, weź z so bą do sopy, na polćweckę. Pawełek A ja na tę poleweckę daruję mu garcek polewany. — Jędrek To ja łyżkę. Frącek A ja miskę. Kuba. Ja zaś wezmę mu słodkiej śmietany: — Ty mleka dzba- nusek, a ty weź garnusek masła młodego. Pieś. Ja mu będę ofiarować miodu scerej pa toki faseckę. — Idko. Ja mędrzyków z kil kanaście. Krystek. A ja mu dam z koprem gomułeckę: — Misiek A ja naostatek, wa- biów kilka klatek, daruję Panu. Bartos. Nu toście juz podarunki należycie wsyscy rozrządzili, — Teraz trzeba, żeby ście je jak najprędzej, bracia, poznosili: — Idźcież, za pas nogi zatknąwszy, niech drogi cas nam nie ginie. Pasterze z Parobkami. Juześmy się wsyscy ze- śli, idźmyz teraz, pzy witajmy Pana. — Bar tos. A słuchajcie, jak tam przyjdziem, upad nijcie zaraz na kolana, — A potem wasemi cołami grzesnemi bijcie przed Panem. Symek Ucynimy tak, jak mówis, miły Bar tos, tylko cię prosimy, — Chciejze ty być oratorem od nas wsystkich, bo my nie umie my, — Jakoby go witać, ty jinnies, boś cy- tać ucył się w skole. Bartos. Mniejsa o to, tylko idźmy, nie baw my się, tędy bracia droga: — Wałek. Tam to pono Bartos idziem, gdzie się błyscy jasność ona sroga. — Bartos. Tam bracia idziewa, wkrótce tam staniewa, z Bozką pomocą. Otześmy tu, teraz nuże każdy dobądź poda runku swego, — Z swej kobiałki. Matus. A kędyz Pan? wsak nie widać domostwa żadnego. — Bartos. Oto w tej stajence. Maciek. Cóz zaś, tam Panience ma być spo- cnienie? Bartos. Tamci pewnie, wnidźcie jeno, a ze tak jest, na ocy ujrzycie: — Cóz, skłama łem? cym powiedział prawdę, jakże? co na to mówicie? — Klęknijcie porządkiem przed świętem Dzieciątkiem, a mówcie za mną: Zawitajze, powitajze, Dzieciątecko, wielki Kró- lewicu: — Nieba, ziemi i wsech rzecy naj- prawdziwsy nas wsystkich Dziedzicu: — My twoi poddani, na nędze skazani za grzech Jadam a, Ciebie, Pana mościwego i Dziedzica nasego, witamy, — Tobie pokłon nas poddański, jako Panu oddając, rzucamy — Się pod twe nózecki, w święte pielusecki, twe uwi- nione. Dziękujemyć po tysiąckroć za tak wielkie do brodziejstwo Twoje, — Ześ Ty sobie, bę- dąc Panem, Bogiem, Stwórcą, na wszech- mocność swoję — Nic nie respektował, aleś się darował nam mizerakom. Porzuciłeś ślicne niebo, tak pięknemi osute gwi
    • madohora Re: WIGILIA I BOŻE NARODZENIE 20.12.19, 20:15
      5. Anielski chór. Anielski chór pasterzom — Ogłasza zba wienie, — Zwiastując im Bozkiego — Słowa wypełnienie: — Że w szopce z Panny czystej — Zbawca się narodził, — By nas dziedzi ców nieba, — Z więzów oswobodził. W niedoli i w ubóztwie — Pan nieba przychodzi, — On tern cierpieniem nędzy — Wszystko osłodzi. — Jak leżąc płacze w żłobku, — Tak i na krzyżu skona, — Wielkim cudem miłości — Odkupu dokona. Nućcie więc wdzięcznie pienia — Dzie ciątku pasterze, — Nieście Mu wasze dary - W uprzejmćj ofierze; - Z uśmiechem przyjmie miłym, - A z nocnych ciemności, . W 3 wiedzie na dzień jasny — Niebieskie •światłości. Da żywot łaski wiernym, - Da błogo sławieństwo, — Zniesie wysługą męki — Grzechowe przekleństwo, - Na to się teraz zmzył - Do błahego żłobu, - By nas od smieici zbawił — I podwyższył z grobu.
    • madohora Re: WIGILIA I BOŻE NARODZENIE 20.12.19, 20:29
      Christus, Ckristus natus est nobis! Yenite venite, adoremus! Yenite adoremus! Yenite exultemus. Christus, Christus, natus est nobis Yenite, venite adoremus. Exultemus et laetemur Propter natum Filium.
    • madohora Re: WIGILIA I BOŻE NARODZENIE 20.12.19, 20:35
      Do nóg Twoich się zbliżamy, upadamy — Jezu, w tym żłobeczku, — Złożon na sianeczku! Byś nas raczył błogosławić — Przytem od szkody wybawić — W trzodzie owieczki. Przyjmij-że nas za twe sługi, na wiek długi — Jako Twych poddanych, — Jezu, Tobie danycPrzyjmij i to, co dajemy, — Bo się wie- cej nie możemy czem Ci przysłużyć
    • madohora Re: WIGILIA I BOŻE NARODZENIE 20.12.19, 21:27
      Tomka tuba nieco duma, — Frąś na trąbie jakby rąbie. Hej nam i t. d. Marek dzierżąc w ręku prosię, — Przy- grvwa na krzywonosie. Hej nam i t. d. Michał pije, w kotły bije, _ — Klimek płacze, Fedko skacze. Hej nam i t. d. Jasiek z Antkiem w jednej parze, — Zaczyna grać na fujarze. Hej nam i t. d. Wojtek z budy bieży w dudy, — A mój Łuka z bębna szuka, Hej nam i t. d. Andrys z Jackiem na wioli, — Smyczkiem sobie wąsy goli. Hej nam i t. d. Józef chwali, grajcie dalej, — buz bandu ra rznij mazura. Hej nam i t. d. Grześko gra na pozytywie, — Antek słucha tego chciwie. Hej nam i t. d. _ Kasper z Jackiem, Sobek z Wackiem, — Strach do brony wiąże strony. Hej nam i t. d. Chryć skowronek niby młody, i od latuje w takie gody. Hej nam i t. d. ; Jak słowika głos Ludwika, — Jędruś krzyczy jak wół ryczy. Hej nam i t. d. Coraz więcej ich przybywa, — Dominik rogu dobywa. Hej nam i t. d. , Kładł do gęby wybił zęby, — Gdy śpie wali szepleniali. Hej nam i t._ d. , Skrupulanci wraz skakali; — Brzmiącej arfy gdy słuchali. Hej nam 1 t. d.Po omacku wino w garczku, — Popijają i hasają. Hej nam i t. d. Wszyscy razem wyskoczyli, — Pełną szopę nakurzyli. Hej nam i t. d. Choć tabaki nieboraki, — Nie wąchali, a kichali. Hej nam i t. d. Nie każdy się Panu kłaniał, — Bo ich Józef powyganiał. Hej nam i t. d. Spać, spać, chłopy, pójdźcież szopy, — Dość już tego wesołego. Hej nam hej
    • madohora Re: WIGILIA I BOŻE NARODZENIE 20.12.19, 21:30
      Kaczka pstra, dziatki ma: — Siedzi so bie na kamieniu, — Trzyma dudki na ra mieniu, — Kwa kwa kwa, pięknie gra. Gąsiorek, Jędorek, — Na bębenku wy bijają, — Pana wdzięcznie wychwalają: — Gę gę gę, gęgają. Czyży czek, szczygliczek, — Na gardłe- czkach, jak skrzypeczkach, — Śpiewają Panu w jasłeczkach. — Lir lir lir, w jasłeczkaćh. Słowiczek, muzyczek, — Gdy się głosem popisuje, — Wesele światu zwiastuje. — Ciech ciech ciech, zwiastuje. Skowronek, jak dzwonek, — Gdy się do nieba podnosi, — O kolędę pięknie prosi: — Fir fir fir, tak prosi Wróblowie, stróżowie, — Gdy nad szopą, świergotają, — Paniąteczku spać nie dają, — Dziw dziw dziw, nie dają.
    • madohora Re: WIGILIA I BOŻE NARODZENIE 20.12.19, 21:35
      Monsieur! Yas ist, vas ist, vas ist das? Pana nowego szukamy, christiani nazywamy.
      Monsieur! Vas ist, vas ist, vas ist das? Słowo katolisz zrodzone, Boga Ojca ulubione. Monsieur! Vas ist, vas ist, vas ist das? Mą, ker śliczne i pieszczone, Bóztwo w ciało przystrojone. Monsieur! Vas ist, vas ist, vas ist das? Panna Syna porodziła, w czyste pieluszki po wiła. Monsieur! Vas ist, vas ist, vas ist das? Józef z laseczką pilnuje, niebo w kątach ap- plauduje. Monsieur! Vas ist, vas ist, vas ist das? Pastuszkowie dary dają, królowie Go Bogiem znają. Monsieur! Vas ist, vas ist, vas ist das? Pastereczki i bydlęta, i wszystkie dzikie zwie rzęta. t Monsieur! Vas ist, vas ist, vas ist das? Wszyscy Go za Pana mają, i was za soba wołają. Monsieur! Vas ist, vas ist, vas ist das? Po niemiecku rozum dobrze, dla wszystkich hojnie- szczodrze. Monsieur! Das ist, das ist, das ist gut! Będzie szpek tłusten das geben, po długiem życiu her nieben.
      Monsieur! Das ist, das ist, das ist gut! Będzie agger, brod i butter, da nam ci go Boża Mutter. Monsieur! Das ist, das ist, das ist gut
    • madohora Re: WIGILIA I BOŻE NARODZENIE 20.12.19, 21:39
      Narodził się w stajni Jezus ubogi, — Uniżył Majestat, chociaż Pan srogi: — Bę dąc Synem Najwyższego, — Nie miał miejsca godniejszego, — Swojej osobie. W stajni z bydlętami gospodą staje, — Ubogim pastuszkom w pole znać daje: — Wszyscy się ze snu porwali, — Skoro świa tłość oglądali — Po nad Betlehem. A gdy usłyszeli Anielskie pienie, — Że się narodziło ludzkie zbawienie, — Krzyknął jeden na drugiego, — Pójdźmy oglądać no wego — Gościa na ziemi. Kuba wbiegł do trzody, porwał barana, — Żeby nie szedł darmo przywitać Pana: — Stasiek owieczkę za nogi, — A Bartek kozę za rogi, — Jasiek jagniątko. Jacek na nich woła: nie odbiegajcie, — I ja pójdę z wami, trochę poczkajcie, — Tylko chodaczki obuję, — Razem z wami powę druję — Dla kompanii. Ej Jacku nieboże wskok się obuwaj, —• A do mnie na pomoc prędko przybywaj: — Koza mnie chce wziąść na rogi, — Dajże jej kijem pod nogi, — Niechaj nie bodzie. Pójdźże i ty, Szymku, za nami w drogę — Ach nie zdołam, bo mam kulawą nogę:— To cię na kozę wsadzimy, — A przecie niechaj będziemy -— We społeczności. Gdy już pastuszkowie pokłon oddali, — Wcielonemu Bogu powinszowali: — Potem kładli swoje dary, — Przyjmij od nas te ofia ry, — Jezu nasz drogi. A kiedy z nich jedni Panu śpiewali, — Drudzy na multankach i dudkach grali: — Inni po szopie pląsali, — Wiwat! wiwat! wy- krzykali — Narodzonemu. Grajże Kuba dobrze i my będziemy, — Tylko sobie dudki nasmarujemy. — Będzie my wszyscy tańcować, — Ńie trzeba dudków żałować, •— Bo to Pan dobry. A Szymek kulawy, to małe chłopię, — Choć na jednej nodze skakał po szopie: — I najbardziej wyskakował, — Ten co na je- dnę chorował, — Zapomniał bólu. Mówi Józef stary, już dosyć tego, — Idźcie pastuszkowie do bydła swego: — Ju- żeście się naskakali, — Mnieście głowę stur- bowali, — Także Maryi. Józefie staruszku, Ojcze kochany, — Jak- że mamy odejść Pana nad Pany: — My się radzi doczekali, — Żeśmy Boga oglądali — W maleńkiem ciele. Na dobranoc Panu wszyscy zagrajmy, — Starego Józefa rady słuchajmy: —Bo laskpod żłobem maca, — Kto wie, czy nie na nas, bracia, — W nogi za wczasu.
    • madohora Re: WIGILIA I BOŻE NARODZENIE 20.12.19, 21:46
      Nuż my bracia pastuszkowie, kompano- : wie, — Wszyscy razem bieżmy, do Betlehem śpieszmy: — Anieli nam rozkazali, — Byś- fi my Boga oglądali — Narodzonego. Wałek z Jędrkiem na to dziwo, biegnie żywo — Od trzody do szopy, wziął półtony kopy — Jajek dla nowego Pana, — Śpiewa sobie dana, dana, — I śpieszno bieży. Tuż za niemi Iwan stary od koszary — i Niesie szkopek mleka i woła z daleka: — Będzie miało święte Panię, — Słodką kaszę na śniadanie, — Moje kochanie. Góral śliwek koszałeczkę i miseczkę — Wziąwszy z domu masła, pobieżał do Jasła: — Nu, Panuszku, przyjmijże to — Co Ci przynoszę z ochotą, — Zda się to Tobie. Krakowiaczek hoży, młody, na te gody — Wziął za pas fujarkę, kaszki drobnej miar kę: — Zakrzesawszy podkówkami, — I brząk- nąwszy kółeczkami, — Skoczno pobieżał. Ślązak wieprzków parę pędzi na ofiarę, — Zostawiwszy trzody, śpieszy na te gody: — Chce wyskoczyć z kompanami, — Lecz nie może przed trzosami, — Przed tym Panięciem. Idą chłopy od Skalmierza, znać z koł- niórza, — Z czarnemi pałkami, trzaskają no gami: — Pasy mają ćwieczkowane, — Lby guzami obsypane, — Snać po jarmarku. Lecz nie widać Kujawiana, aby siana — Przyniósł na posłanie, Tobie, śliczny Panie, — Żeby Ci twardo nie było, — I zimno nie dokuczyło — W lichej stajence. Mazur woła: hojże moja! do oboja, — I do piscałecki, dla tej Dziecinecki: — Za gram ci mu wdzięcnie, miło, — By się z na mi uciesyło, — To Paniątecko. Podlasianin niesie gąskę, siana wiązkę, — Taki dla Jezusa, którego ma dussa, — Z całego serca miłuje, — Taki zatćm nie ża łuje — Dać Jemu tego. Litwin z łasa, jak kiełbasa, hasa, hasa, — Przyprawia boćwinę, by karmił Dziecinę, — A kałuchę kraje palcem, — Kądiuch sta wia razem z smalcem, — Wiotalis kieptaRusin mówi pijdu i ja, pomohu ja *— Z bratkami śpićwaty, innych popraliaty, — By wsi chudko prychodyły, — Knyszy, pe- rohy znosyły, — Panu dawały. Moskalowi gdy znać dano, nakazano: — Kak stupaj batiuszka, rodyt sia dytiuszka, — Drugich braty zakłykaty, — Sołdat braty poprahaty, — Stupaj do Betlehem. Węgrzyn kusy z olejkami, z kropliczka- mi, — Do szopy przybywa, toż głosu doby wa : — Segiń legiń iś katona, — Sem pry- nosim tu pre Pana, — Zdrawe olejki. Niemiec bieży marsz w te tropy, do tej szopy, — Ach ach ach, mejn kinder, in dem grossen winter, — 1st geboren, auserkoren, — In der krippe nicht erfroren, — In Bet lehem sztal. Holenderczyk gdy przybywa, z sobą wzy wa — Pobliższe narody, cło szopy w zawody, — Angielczyka i Duńczyka, — Kicynenich: wart ein wenich, — Tuch und Gold ist da, Włoch z daleka nadskakuje, wykrzykuje: — Dove e syniore, nostro grand amore, — Aportato un bel piatto, — De limoni, ma- karoni, — Per i bambini. Hiszpan słucha, w niebo dmucha, koło ucha, — Pyta, czy w Madrycie, narodzoneDzićcię, — Valga dios, senior mios, — Tele geros kawaleros, — Sicero meciu. Francuza choć nie proszono, obaczono, — Mą dju! co się dzieje, w Betlehem ja śnieje: — Notr Dam święta Panieneczko, — Witam twego Jezuseczko, — Bą żur a bą dju. Cygan bieży z dary swemi za drugiemi. — Furdyt sołonynka dla Bożyho Synka: — Dziassa prindi dzia kulina, — Pereskocyt i dolina, — Do Betlehemu. Także Żydom nakazano i znać dano, — By Pana witali, do szopy biegali, — Pokłon Jemu oddawali, — Messyjasza wyznawali, — Winnym ukłonem. Żydzi mówią: zkądMessyjasz, to Pan nie nasz, ^— Nie tak On psichodzi, jak w Bublii chodzi: — My Go czekamy wielkiego, — Wy Go macie maleńkiego, — Win der Dziciątko. Łacinnik śpieszy, hukając i śpiewając: — Verbum caro factum, nobis Coelo datum, — Atque genti confidenti, — Et in terra per manent, — Salus aeterna. A od Wschodu trzej Królowie, monar chowie, — Do Betlehem jadą, ofiary swe ldadą: — Narodzonego witają, — Innym ochoty dodają, — By się cieszyli. Przyjmijże nas za twe sługi, na wiek dłu gi, — Jako twych poddanych, Jezu, tobie da- '58 - iiych: — Przyjmij i to co dajemy, — Bo się więcej nie możemy, — Gzem Ci przysłużyć.
    • madohora Re: WIGILIA I BOŻE NARODZENIE 20.12.19, 21:50
      Pasterze mili! coście widzieli? — Wi dzieliśmy maleńkiego — Jezusa narodzonego Syna Bozkiego, Syna Bozkiego. Co za pałac miał? gdzie gospodą stał? — Szopa bydłu przyzwoita — I to jeszcze źle pokryta, — Pałacem była, pałacem była. Jakie łóżeczko miało Paniąteczko? — Marmur twardy, żłób kamienny, — Na tern depozyt kamienny, ■— Spoczywał łożu, spo czywał łożu. Co za obicie miało to Dziecię ? — Wi sząc ze strzech pajęczyna, — Bogu oraz Matce Syna — Obiciem była, obiciem była. W jakiej odzieży Pan nieba leży? — Za purpurę, perły drogie, — Ustroiła Go w ubogie, — Pieluszki nędza, pieluszki nędza. Czyli w wygodach, czy spał w swobo dach? — Na barłogu, ostrem sianie,— De likatnie spało Panie, — A nie w łabędziach, a nie w łabędziach
    • madohora Re: WIGILIA I BOŻE NARODZENIE 20.12.19, 21:53
      Powiedźcie pasterze mili, —• Gdzieście pod ten czas chodzili? — „Do Betlehem sławnego, — Witać narodzonego — Z Panny czystej Messyasza, — Zkąd pociecha rośnie nasza, — Ubogich pastuszków na ziemi — Gdy Boga na oko widzimy 1 '. I mybyśmy tam bieżeli, — Gdybyśmy drogę wiedzieli; — „Idźcie, pokażemy wam, — Tylko chciejcie wierzyć nam, — Do Be tlehem prosto bieżcie — Ale czyste serce — 65 — nieście — Bo ten Pan, czysty sam, szanuje —- Takowych sług nowych przyjmuje. A poczemże Go poznamy, — Gdy żadnych znaków nie mamy? — „W szopie leży po wity; — Wół z osłem pracowity — Parą swoją nań chuchają, — Dzieciąteczko zagrze wają, — Jezusa Chrystusa małego — Poznali hyc Stwórcę małego. “ A cóż my podarujemy — Panięciu, gdy Go znajdziemy ? — „Ja barana białego — A ty Kuba czarnego; — Z chęcią Jemu da rujemy, — O łaskę prosić będziemy, ^ — Nędznicy, grzesznicy na ziemi, — My, którzy zbawienia pragniemy.“ I Matce potrzeba co dać, — Że nam da Syna oglądać. — „Weź ty masła garnuszek. Ja wezmę kopę gruszek; — Panience tej darujemy, — Z radością powinszujemy — Miłego Bożego potomka, — I duszy wszej czystej małżonka.” Znać niechcą nikogo puścić nikogo; — I starzec patrzy tak srogo, — Strzegąc Matki, Dzieciątka. — Co poczniem niebo- żątka? — Bo tam coś niepodłego — Zeszło z nieba wysokiego — Na ten świat, dla lu dzi mizernych, — Leżących występkach nie zmiernycPatrz Józefie eo czynimy! — Puść nas tam, gdzie Cię prosimy! — Do tćj stajni bydlęcej, — Nie odpychaj nas więcej, — Niech to dziecię oglądamy, — Bo od braci tę wieść mamy, — Że się król narodził niebieski, — Głos świadczy pod niebiem anielski. Józef stary odpowiada — Do szopy przystępu nieda: — „Są tam teraz królowie — Ode wschodu mędrcowie — Dziecięciu dary dawają, — Matkę Jego pozdrawiają, — Z niziuchnym miluchnym ukłonem — W stajence przed żłobem nie tronem." I nam też Jego potrzeba, — Gdy przy szedł dla wszystkich z nieba! — „Pójdźcie tu niebożęta, — Klęczą przed nim bydlęta; Panu społem chwałę dajcie, — Imię Jego wyznawajcie — Ze trzema królami na ziemi,
    • madohora Re: WIGILIA I BOŻE NARODZENIE 20.12.19, 21:58
      Rano powstali, na pole wygnali, — Gło dne owce, woły, pastuszęta; — Pilnują trzo dy od wszelkiej szkody, — A wilk się im zakradł na jagnięta: — Wilka biją, owce kryją; — Owce kryją, wilka biją: — Brzy dki obżartuchu, już to w Twoim brzuchu, — Stopniały barany i koźlęta. Wielce stroskani, z wilkiem spracowa ni, — O swoje się nad nim mszcząc bydlę ta; — Ku wieczorowi, mizeracy owi, — Szu kają spoczynku, pastuszęta: — Gonią hola! wszystko z pola, — Wszystko z pola gonią hola! — Zapędzili woły na noc do stodoły, — Sami się pokładli niebożęta. Tam zasypiając, po pracy wczas mając, •— Porywa się ze snu z nich niektóry; — Oczy przeciera, powieki otwiera, — Pyta co się dzieje? krzyczy wtóry: — Ach dla Bo ga ! co za trwoga, — Co za trwoga, ach dla Boga! — Pewnie nam bydlęta, owce i ja gnięta, — Wilk nie nasycony brał z obory. Usłyszy trzeci, p'rzy dobrej pamięci, — Zawoła na braci: uważajcie, — Wilk tu nie chodzi, ani trzodzie szkodzi, — Patrzcie ja ka światłość, a biegajcie, — Wskok wskok chłopy, do tej szopy, — Do tej szopy, wskok wskok chłopy, — Obejrzyjcie trzodę, czyli ma wygodę, •— Tego co się rodzi przywitajcie. Toć pobieżmy, ale cóż weźmiemy? — Wezmę ja jagniątko, Wach barana; — Ku ba czćm może, tem dziecię wspomoże, Wszyscy przywitamy z dary Pana: Rad wiem będzie tej kolędzie, •—- Tej kolędzie, rad wiem będzie; — Z serca Jemu dajmy, trzodę polecajmy, — Miejmy Go w ubóztwie za hetmana. Toć Jemu damy, co przy sobie mamy, — A rodzicom jego cóż weźmiemy? — Ma sła garnuszek, przyjmie to staruszek, — Pan nie lnu wiązankę przyniesiemy, —_ Na pie luszki tego duszki, — Tego duszki, na pie luszki, — W żłobie leżącego, zimno cierpią cego, — By członki okryła, darujemy. ° Dary oddawszy, dziecię pożegnawszy,— Pobieżemy nazad do trzodeczki; — Byśmy szli sporo, miło i wesoło, — Weźcie chłopcy z sobą multaneczki: - Mis pastucha gra od ucha, — Gra od ucha, Mis pastucha; — Będziemy śpiewali, Bogu dziękowali. — Idąc do" dom od tej dziecineczki
    • madohora Re: WIGILIA I BOŻE NARODZENIE 20.12.19, 22:06
      48. Tryumfy króla. Tryumfy króla niebieskiego, — Zstąpiły z nieba wysokiego, — Pobudziły pasterzów, — Dobytku swego stróżów, — Śpiewając, śpiewając: „Chwała bądź Bogu z wysokości. — A ludziom pokój na niskości! — Narodził się Zbawiciel, — Dusz ludzkich odkupiciel, — Na ziemi, na ziemi!" Zrodziła Marya dziewica, — Wiecznego Boga bez rodzica, — By uas z piekła wy bawił, — A w niebieskich postawił, — Pa łacach, pałacach. Pasterze w podziwieniu stają, — Tryumfu przyczynę badają, — Co się nowego dzieje? — Że tak światłość jaśnieje? — Niewiedząc, niewiedząc. Że to Bóg gdy się dowiedzieli, — Swej trzody w polu odbieżeli, — Spiesząc na po witanie, — Do Betlehemskiej stajni, Dzie ciątka, dzićciątka. Niebieskiem światłem oświeceni, — Po kornie przed Nim uniżeni, — Bogiem Go być prawdziwym, — Serca afektem żywym, — Wyznają, wyznają. I które mieli z sobą dary, — Dzieciątku dają na ofiary, — Przyjm o narodzony, — Dar od nas przyniesiony, — Z ochotą, z ochotą. A potem Maryi cześć dają, — Za matkę Bozką Ją przyznają, — Iz ojcem domniemanym, — Józefem mianowanym, — Serdecznie, serdecznie.
    • madohora Re: WIGILIA I BOŻE NARODZENIE 20.12.19, 22:13
      Wśród nocnćj ciszy głos się rozchodzi: — „Wstańcie pasterze, Bóg się wam rodzi, — Czemprędzej się wybierajcie, — Do Be- tleem pośpieszajcie, — Przywitać Pana“ (2 razy). _ . Poszli znaleźli Dzieciątko w żłobie, Z w'szystkiemi znaki danemi sobie, — Jako Bogu. cześć Mu dali, — A witając zawołali: — Z wielkiej radości: „Acli witaj zbawco z dawna żądany, — Cztery tysiące lat wyglądany! — Na Ciebie króle, prorocy — Czekali, a Tyś tej nocy Nam się objawił. “ I my czekamy na Ciebie, Pana, — A sko ro przyjdziesz na głos kapłana, — Padniemy na twarz przed Tobą, — Wierząc, żeś jest pod osobą — Chleba i wina.
    • madohora Re: WIGILIA I BOŻE NARODZENIE 20.12.19, 22:33
      Z narodzenia Pana, dziś dzień wesoły, — Wyśpiewują, chwałę Bogu żywioły, — p Radość ludzi wszędzie słynie, — Anioł buzi przy dolinie — Pasterze co paśli pod borem woły. Wypada wśród nocy ogień z obłoku, — Dumają pasterze w takim widoku, — Każden pyta: co _ się dzieje? T Czy me świta, czy nie dnieje? — Zkąd ta łuna bije, tak miła oku? Ale gdy anielski głos^ usłyszeli, Za raz do Betlehem prosto bieżeli; Tam witali w żłobie Pana, Poklękali na kolana, I oddali dary, co z sobą wzięli. Potćm wykrzyknęli w głos na przemiany : Żyi, Jezu maleńki! na świat wydany, Niech ‘ci Panie od nas chwała, — Nieustan nie wieczna, trwała, — Żyj, żyj Zbawicielu, z nieba zesłany
    • madohora Re: WIGILIA I BOŻE NARODZENIE 20.12.19, 22:43
      Ż\ Werjhowa JASEŁKA Stajenka*Siedzą: Matka Boska,św. Józef.W żłobku leży Jezusek,dwaj Aniołowie stoją t>o bokach stajenki. OSOBY Pójdźmy wszyscy^ do stajenki, do Jezusa i Panienki itd. ANIOŁ 1 /nachyla się nad żłobkiem/ Przyszły, Jezusku, dzieci ze szkoły ! /do dzieci/ 0, już Malutki taki wesoły! Bo chociaż wszystko kocha na świecie, najmilsze-wy mu jesteście,dzieci. Żeście tutaj dziś przybiegli lasem, polem, ścieżynami, J e zu s e k w as b ł o g o s ł aw i najświętszymi paluszkami W żłobie leży,któż pobieży kolendować Małemu J e zus ow i Ohry s tus ow i, dziś nam narodzonemu. Pastuszkowie ,przybywajcie itd. PASTUSZKOWIE /klękają i śpiewają/ Przybieżeli do Betleem pasterze. Grają wdzięcznie izieciąteczku na lirze itd. 1. PASTUSZEK / wstaje / Tu są serki dlą_ Dzieciątka, tu kożuszek cieplusieńki i fujarka jest pastusza, jak graó zechce Malusieńki. /podaje Aniołowi wszystko
    • madohora Re: WIGILIA I BOŻE NARODZENIE 20.12.19, 23:02
      Trzej Królowie mędrcy Wschodu
      Wojsko nasze ku nam wiodą
      Rwie się naród im naprzeciw
      Klaszcze w rączki Boże Dziecię
      Gloria! Gloria! Powracają
      ***
      Oto Kacper niosąc złoto
      Maszeruje wraz z piechotą
      Idą raźno jak na bitwę
      Przytupując sobie przy tem
      Gloria! Gloria! Powracamy
      ***
      Melchior jedzie samochodem
      Wiatr mu rozwiał siwą brodę
      Za nim czołgi, auta, działa
      Co za turkot, jaki hałas
      Gloria! Gloria! Powracają
      ***
      A Baltazar czarnolicy
      Precz odrzucił kadzielnicę
      Z saperami most buduje
      I donośnie kolęduje
      Gloria! Gloria! Powracamy
      ***
      Prują przestrzeń wartkim śmigłem
      Samoloty srebrnoskrzydłe
      Patrzą tęsknie w dal lotnicy
      Czy daleko do granicy
      Gloria! Gloria! Powracamy!
    • madohora Re: WIGILIA I BOŻE NARODZENIE 20.12.19, 23:13
      Przybył do Beltejem
      Warszawiak zdyszany
      Nie mam gdzie zamieszkać
      Jezusie kochany
      Jak ta stajnia połatana
      Tak Warszawa Zgruchotana
      Odbuduj Warszawę
      Przez twą świętą moc
      Gloria!
    • madohora Re: WIGILIA I BOŻE NARODZENIE 20.12.19, 23:23
      Przybył też Pan Adam
      Z rynku krakowskiego
      Kornie posąg ukląkł
      U stóp Pana swego
      Pytają się krakowianie
      Co się z Polską stanie
      Wypędź ich z Wawelu
      Przez Twą świętą moc
      Gloria!
    • madohora Re: WIGILIA I BOŻE NARODZENIE 20.12.19, 23:42
      Podnieś rękę Boże Dziecię
      Błogosław ojczyznę miłą
      Z gwiazdą w dłoniach Anioł leci
      I srebrzystym sieje pyłem
      Melodyjnym zawołaniem
      Opowiada nam nowinę
      Ze się Polska ciałem stanie
      A pragnienie wielkim czynem
      ***
      Blask przez okna się przelewa
      Z Polskich domów mroczne wnętrza
      Anioł mocnym głosem śpiewa
      Tryumfalną pieśń zwycięstwa
      Wam cierpiący, wam znękani
      Już się zbliża odpoczynek
      Bo się Polska ciałem stanie
      A pragnienie wielkim czynem
      ***
      Moc radosna w serca wnika
      Pręży członki odrętwiałe
      Choinkowych świec płomyki
      Jak pochodnie rozgorzały
      Dzięki Tobie Jezu Panie
      Pochwalona bądź dziecino
      Więc się Polska ciałem stanie
      A pragnienie wielkim czynem
      ***
      Boże dziecię rąk wzniesieniem
      Niszczycielski zdusi pożar
      By się pokój zazielenił
      Od gór szczytów aż do morza
      Nie żałujmy krwi przelanej
      Skoro plonem jej wawrzyny
      Niech się Polska ciałem stanie
      A pragnienie wielkim czynem
    • madohora Re: WIGILIA I BOŻE NARODZENIE 21.12.19, 00:16
      Pocóżeś, Jezu. 1 . Pocóżeś, Jezu, zszedł na ziemię naszą, Gdzie ludzie we łzach swe cierpienia gaszą, Gdzie każde dziecię od kolebki kwili, Gdzie ból i smutek w każdej życia chwili. 2 . Miłość Cię do nas z nieba sprowadziła, Matka Cię w ciepłe pieluszki powiła, A ludzie grzeszni na krzyż Cię przybiją I ostrzem miecza Serce Ci przeszyją. 3 . O, podnieś rączkę, Niebieska Dziecino, Obetrzyj te łzy, które z oczu płyną, Ulżyj tej ciężkiej życiowej tęsknocie, Jezu nasz mały, Anielski klejnocie ! 4 . Jezu nasz Drogi, my Ciebie kochamy, Tobie w miłości życie swe oddamy. Ty nas okrywaj płaszczem Swej opieki, Ty szczęście w niebie zgotuj nam na wieki.
    • madohora Re: WIGILIA I BOŻE NARODZENIE 21.12.19, 14:34
      DARMOWE AUTOBUSY DOWIOZĄ NA WIGILIĘ DLA SAMOTNYCH - Radio Piekary - 21.12.2019

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka