Dodaj do ulubionych

Opowieści niesamowite

    • madohora Re: Opowieści niesamowite 22.09.24, 12:57
      Stulecia mijały, lecz w zamkowych murach pozostał na zawsze widmowy rycerz w długim purpurowym płaszczu, pojawiający się zwykle na szczycie najwyższej baszty, w komnatach lub na wewnętrznym dziedzińcu. Jest to upiorny kościotrup – nagie kości okrywa stalowa zbroja, lecz biała czaszka połyskuje w mroku, gdyż mara nie nosi żadnego hełmu. Kroczy powoli, ciężkim krokiem wojownika, któremu zbroja utrudnia poruszanie się, i znika nagle. Czerwony Upiór pojawia się w Grodźcu od niepamiętnych czasów; podobno widywano go już za legnickich Piastów, a zapiski o tym niesamowitym zjawisku, pochodzące z XIX w., zachowały się do dziś. Kilkakrotnie fantom przestraszył też budowniczych restaurujących zamek w początku XIX w. na zlecenie wspomnianego Beneckiego. Tuż po ostatniej wojnie światowej wędrujący na zachód polscy osadnicy widzieli wyraźnie stojącą na wieży zjawę, w której zbroi odbijały się płomienie palących się na dole ognisk; duch wyglądał, jakby płonął.
    • madohora Re: Opowieści niesamowite 22.09.24, 20:21
      Beczka śmierci z Żywca
      Właścicielami Żywca i okolic, jak również zamku usytuowanego na wyniosłej górze Grójec, byli w połowie XV w. (1451) bracia Spytko i Włodko Skrzyńscy herbu Łabędź, zawołani rozbójnicy. Wciąż nieuchwytni dla wojsk starościńskich i królewskich, działali bezczelnie i bezkarnie, podobnie jak ich kamraci (jak np. rycerz Gels z zamku w Kopcu nad Solą, bracia Cetryczowie czy Jan Puczek), którzy zawładnęli niemal wszystkimi mniejszymi zamkami na Dolnym Śląsku.
    • madohora Re: Opowieści niesamowite 22.09.24, 20:29
      Niedługi czas po egzekucji na dziedzińcu żywieckiego zamku ujrzano niewyraźną postać, toczącą z hukiem wielką beczkę; po chwili mara rozpłynęła się w powietrzu i tylko spod ziemi dobiegał jeszcze głośny, dudniący odgłos. Od razu rozeszła się wieść, że to duch Skrzyńskiego rozpoczyna pokutę za popełnione zbrodnie. Od tamtej pory coraz częściej słyszano dziwne, upiorne dźwięki i to nie tylko na żywieckim zamku, lecz także na sąsiadujących z nim ulicach. Podobni widmo zbrodniarza toczy swą śmiertelną beczkę raz w stronę góry Grójec, to znów w przeciwnym kierunku; pojawia się także w podziemiach żywieckiego zamku.
    • madohora Re: Opowieści niesamowite 22.09.24, 20:38
      W pałacu zdarzają się wciąż dziwne zjawiska. Ówczesny (w 1974 r.) kustosz działu sztuki, Barbara Modrzejewska, tak opisywała swoje wrażenia: „Oczywiście, mamy również pałacowe duchy, pojawiają się one jednak dość rzadko i nieregularnie. Kilka miesięcy temu, pod wieczór, gdy muzeum było już zamknięte, siedziałam w swoim gabinecie na parterze. W pewnym momencie usłyszałam, że w komnatach na pierwszym piętrze ktoś przechadza się – wyraźnie słychać było ciężkie, miarowe kroki. Ponieważ o tej porze w muzeum nie powinno już być nikogo, weszłam na górę i przeszłam przez amfiladę komnat. Nie spotkałam nikogo. Wróciłam więc na parter i ponownie zabrałam się do pracy. Po chwili znów usłyszałam odgłos tajemniczych kroków, przemierzających pałacowe sale. Pamiętam, że o podobnych zjawiskach (krokach, trzeszczących posadzkach) mówili mi także inni koledzy... Nigdy natomiast nie zdarzyło mi się spotkać z duchem, który pojawia się czasem na parterze pałacu, w salach, gdzie eksponowano zbiory malarstwa. Wśród zgromadzonych tam płócien jest ciekawy portret, uważany za dzieło XVIII – wiecznej szkoły włoskiej. Przedstawia on starszą damę, o niezwykle wyrazistym, przykuwającym wzrok spojrzeniu. Pani ta, odziana we wdowie kiry, pisze coś w grubej księdze. Jeden ze starszych pracowników muzeum, nieżyjący już dziś Władysław K., twierdził, że zdarzyło mu się z nią spotkać w półmroku muzealnej sali. Gdy zapalił światło, widziadło znikło – dama wróciła na płótno”.
    • madohora Re: Opowieści niesamowite 22.09.24, 21:08
      https://fotoforum.gazeta.pl/photo/1/rb/qa/wzpg/OO4cghmQc2mnzyh9X.jpg
    • madohora Re: Opowieści niesamowite 22.09.24, 22:46
      Na razie oddajmy głos świadkom, nie tak dawno pracownikom tej muzealnej placówki – Oddziału Państwowych Zbiorów Sztuki na Wawelu, jaką stanowi zamek. Kustosz Jadwiga Krupińska opowiada, co następuje: „[Ducha] widzieć nie widziałam, ale słyszeliśmy wszyscy. Było to w styczniu zeszłego roku [tzn. 1972 r.], późnym popołudniem. Siedzieliśmy z mężem, córką i zięciem, w biurze muzeum na pierwszym piętrze, obok sali akustycznej. Naraz usłyszeliśmy, że ktoś ciężkim krokiem idzie przez dziedziniec, brzęcząc kluczami, otwiera wewnętrzną bramę zamku i kieruje się do komnat. Natychmiast zadzwoniłam na portiernię, powiedziano mi, że nikt nie wchodził do gmachu... Przeszukaliśmy w czwórkę wewnętrzny dziedziniec, sień i korytarz, przeszliśmy przez wszystkie sale. Nikogo nie było”. Inny długoletni pracownik muzeum, Tadeusz Orczyk, miał odmienną przygodę: „Owszem, spotkałem się chyba z duchem, którejś nocy, latem 1965 roku. Zbierało się na burzę i chciałem sprawdzić, czy okna w zamku są zamknięte. Schodząc z pierwszego piętra, zobaczyłem nagle, że w sieni akustycznej klęczy twarzą do ściany skulona postać. Widziałem ją wyraźnie, bo sień i korytarze oświetlone były światłem elektrycznym”. Podobne relacje miały miejsce także wcześniej. I tak na początku lat 60-tych XIX w. na zamku przebywał przyrodnik z Getyngi, badacz zjawisk nadprzyrodzonych, interesujący się hipnozą i magnetyzmem profesor Johann Caspar von Friedrichsberg. Któregoś dnia, przechadzając się przed snem po po zewnętrznym dziedzińcu, dostrzegł nagle osobliwą wysoką postać, ubraną w fałdzistą czarną opończę z kapturem. Tajemnicza zjawa ruszyła w stronę głównej bramy, a w jej ślady ruszył profesor. Nagle mara zniknęła i to w miejscu, gdzie było zupełnie jasno: paliły się latarnie i świecił księżyc. Z kolei Joanna Szydłowska z Warszawy, która spędzała wakacje w zamku w 1912 r., kiedy to Pieskowa Skała była modnym letniskiem, wspominała, że „niejednokrotnie budziły nas dziwne odgłosy, tak jakby ktoś z wielkim wysiłkiem kuł kilofem w ścianę, czasem słychać było kroki w sąsiednich pomieszczeniach. Pamiętam, że którejś nocy hałasy dochodzące zza ściany, bieganie, przesuwanie mebli, stukoty itp. nie pozwoliły nam zasnąć. Tego rodzaju przeżycia były udziałem wielu pensjonariuszy. Przypominam sobie, że ktoś opowiadał, iż późnym wieczorem spotkał na dziedzińcu mężczyznę w długim płaszczu. Postać ta nagle zniknęła”.
    • madohora Re: Opowieści niesamowite 22.09.24, 22:51
      Oddział widmowych rycerzy może odnosić się do trzech wydarzeń, rozgrywających się w Pieskowej Skale w różnym czasie. Pierwsze – to przybycie wysłanników króla Kazimierza Jagiellończyka, którzy mieli schwytać grasującego w Małopolsce rycerza – rozbójnika Krzysztofa Szafrańca, ostatecznie ściętego na Rynku krakowskim jesienią 1484 r. Drugie zdarzenie miało miejsce w 1655 r., podczas szwedzkiego „potopu”, kiedy to Pieskowa Skała, dotąd nigdy przez nikogo nie zdobyta, po długotrwałym oblężeniu poddała się; tak więc nacierający wrogowie byliby tu upiorami. Trzecie zdarzenie dotyczy roku 1863, kiedy to w zamku znalazł się powstańczy oddział pod dowództwem Mariana Langiewicza. W trakcie walk Moskale ostrzelali mury z ciężkich dział, a wszystkie pomieszczenia obrabowali doszczętnie. Być może, że są to właśnie duchy poległych powstańców.
    • madohora Re: Opowieści niesamowite 23.09.24, 21:36
      Upiorna kareta z Lipowca
      O widmowych karetach, spotykanych przeważnie na rozdrożach, leśnych duktach czy obok starych ruin, opowiada się w różnych zakątkach Polski, m. in. w Radłowie koło Olesna czy niedalekich Biskupicach. Największą jednak sławę zyskał fantom karety, ukazującej się nocami na drodze, prowadzącej od wsi Babice w pobliżu Chrzanowa do obronnego zamku Lipowiec, górującego nad okolicą. Czarny pojazd, zaprzężony w szóstkę karych koni, sunie bezgłośnie i bardzo szybko po stromej i wyboistej drodze, a na koźle nie widać nikogo. Z karety wysiada postawny mężczyzna w biskupich szatach oraz towarzyszący mu księża. Powoli kierują się ku wejściu na dziedziniec zamkowy. Chwilę potem z wnętrza wehikułu wyciągany jest siłą jakiś mężczyzna. Na podwórzu czeka już na niego kat, unoszący topór. I nagle widma znikają...
    • madohora Re: Opowieści niesamowite 23.09.24, 21:44
      Trudno jednoznacznie związać widmową karetę z historią lipowieckiego zamku, który dotrwał do dnia dzisiejszego w postaci ruin z górującą cylindryczną wieżą. Strzegąca państwa warownia, wzniesiona z kamienia na rozkaz biskupa Jana Muskaty, pełniła zarazem funkcję więzienia dla kacerzy. To właśnie w lochach pod wieżą konali skazani na śmierć głodową więźniowie, nie mając żadnych szans ucieczki (udała się ona tylko raz Włochowi z Mantui – Franciszkowi Stankarowi, profesorowi Akademii Krakowskiej i twórcy projektu przeprowadzenia reformacji w Polsce; w ucieczce pomogła zakochana w nim córka strażnika). Skazańcy umierali w powolnych męczarniach, a ich wołania i prośby o litość rozbrzmiewały nad okolicą, budząc grozę i lęk. Zamek Lipowiec, zrujnowany podczas „Potopu” przez Szwedów w 1656 r., po odbudowie (1732) nie był już więzieniem, lecz miejscem odosobnienia i rekolekcji dla „niesfornych księży”, którzy przebywali tu najwyżej parę miesięcy. Ale nie wiadomo tak do końca, czy skazaniec przewożony w widmowym ekwipażu jest właśnie jednym z takich „odszczepieńców”, choć wskazywała by na to jego duchowna asysta.
    • madohora Re: Opowieści niesamowite 23.09.24, 21:50
      W minionych wiekach tutejsi mieszkańcy nieraz obserwowali, jak z nadejściem wieczoru, z unoszących się gęstych mgieł nad otaczającymi Rydzynę łąkami i mokradłami, wyłaniała się Biała Dama, podążająca w stronę murów zamkowych. Opowiadano, że jest to pokutująca mara, która przybywa z zaświatów tylko raz w roku, by dowiedzieć się, czy jej kara dobiegła końca.
    • madohora Re: Opowieści niesamowite 23.09.24, 21:54
      Kryje się służba zamkowa – opowiadał wspomniany Raczyński – śmielsi tylko bliżej przystępują, słuchają, zaglądają; twarze ich przecież bledną (...). Uderza północ. Roztwierają się same przez siebie drzwi kaplicy, zapalają się świece na ołtarzu, lecz jakimś dziwnym, bladem, błękitnem światłem; widmo kobiety w białej i długiej szacie, z rozpuszczonemi włosy, wywiędłem boleścią obliczem, klęczy przed ołtarzem. Nagle zimno grobowe uderza wkoło; ukazuje się kapłan w ornacie ze mszą świętą idący.
    • madohora Re: Opowieści niesamowite 23.09.24, 21:57
      Podobną relację uwiecznił Adam Amilkar Kosiński, zaś współczesny jemu pamiętnikarz Kajetan Koźmian zanotował, że w rydzyńskim zamku jest pokój, „w którym nikt się nie odważy spędzić nocy, gdyż słychać jakby daleki brzęk łańcuchów, jęki jakieś i żałosne westchnienia”. Dwudziestowieczna eseistka Zofia Starowieyska – Morstinowa, opisując Rydzynę i jej właścicieli, tak pisała o Białej Damie: „Wielu widziało ją na własne oczy spacerującą po korytarzach zamku. Pamiętam jeszcze z dzieciństwa takich, którzy Białą Damę spotykali, znałam i takich, którzy na jej widok przez okno zamku w noc ciemną uciekali”. Duch ten miał się też pojawiać w dni wiosenne, z naręczem kwitnącej czeremchy. Z chwilą, gdy zapadał zmrok, Biała Dama krążyła wokół zamku, szukając miejsca, w którym pogrzebała niegdyś ciała zabitych synków, i rozrzucając wokół kwiaty.
    • madohora Re: Opowieści niesamowite 23.09.24, 22:01
      Pożytek z ducha: duchy i zjawy w osiemnastowiecznej kulturze angielskiej
      Na początku XVIII w., kiedy oświeceniowy dyskurs zapoczątkował krytyczną refleksję nad kulturowym dziedzictwem i wierzeniami angielskiego społeczeństwa, Daniel Defoe tak oto pisał o swoich rodakach:
    • madohora Re: Opowieści niesamowite 23.09.24, 22:12
      Te dwie wypowiedzi świadczą o dostrzeżeniu przez osiemnastowiecznych autorów wszechobecności duchów, która zarazem potwierdzała wyjątkową angielską fascynację nimi. Gdyby jednak poprzestać na tych dwóch cytatach przy próbie wyrobienia sobie zdania o miejscu zjaw i duchów w ówczesnej angielskiej kulturze, otrzymałoby się niepełny obraz oparty na sugestii, że duchy co prawda występowały nader licznie, ale jedynie w ludowych wierzeniach i popularnych opowieściach, przekazywanych sobie zwyczajowo wieczorami przy kominku.
    • madohora Re: Opowieści niesamowite 23.09.24, 22:14
      Należy chociażby zwrócić uwagę, że centralnym momentem opowieści o zjawie pani Veal jest wzmianka o dziele siedemnastowiecznego protestanckiego duchownego Charlesa Drelincourta (1595–1669) pt. Obrona chrześcijanina przed strachem przed śmiercią (Consolations de l'âme fidèle contre les frayeurs de la mort, 1651), popularnej w Anglii i często tam wznawianej. Pani Veal rozpoczęła rozmowę o tej właśnie książce, gdyż – jak się wyraziła – dawała ona czytelnikowi „najklarowniejsze pojęcie o śmierci i przyszłym życiu”, czyli, w tym przypadku, o Bożej Opatrzności, która osobiście czuwa nad wszystkimi ludźmi, a po śmierci wynagradza im wszelkie doczesne cierpienia niewyobrażalną szczęśliwością w niebie[6]. Celem odwołania się do tej lektury (i do jeszcze kilku innych książek) było niewątpliwie pocieszenie pani Bargrave, której życie osobiste nie należało do najszczęśliwszych. Co ciekawe, opowieść o duchu pani Veal mogła zostać napisana po to – jak sugerowano już w XVIII w. – by rozreklamować i rozprzedać Obronę Drelincourta. Być może tak było, nie zmienia to jednak faktu, że zjawa pani Veal wzięła udział w toczących się wtedy filozoficzno-religijnych dyskusjach nad realnością i naturą życia pozagrobowego, co było jedną z najważniejszych funkcji, jakie ówcześnie wyznaczono duchom do odegrania.
    • madohora Re: Opowieści niesamowite 23.09.24, 22:18
      Wesley i jego zwolennicy przez przedstawicieli dumnych ze swojego umiarkowania członków Kościoła Anglii uważani byli za niebezpiecznych zabobonnych radykałów. Jednakże, co należy podkreślić, w kwestii duchów, zarówno metodyści, jak i anglikanie, tak naprawdę niewiele się różnili. Biskup Exeter, George Lavington, który nie przebierając w słowach jednoznacznie potępiał metodyzm jako przykład religijnego fanatyzmu burzącego stabilność i jedność kościoła anglikańskiego, jednocześnie ostrożnie przyznawał, że duchy nie tylko istnieją, ale również, że niektóre opowieści o nich można potraktować jako przykład Bożej interwencji. Inni anglikańscy duchowni całkiem otwarcie odnosili się do duchów w swojej pracy duszpasterskiej, o czym świadczą ówczesne publikacje i głoszone kazania. Przytaczanie historii o duchach pomagało w utwierdzaniu wiary w życie niematerialne i nadprzyrodzone oraz podkreślało wagę tradycyjnej moralności (zwłaszcza wtedy, gdy duchy potępione wyznawały śmiertelnikom swoje winy i wyrażały skruchę).
    • madohora Re: Opowieści niesamowite 23.09.24, 22:20
      Defoe, objaśniając sposób działania duchów i ich naturę, pozostawał na gruncie tradycyjnych koncepcji – jego koncepcja była mieszanką chrześcijańskiej i neoplatońskiej angelologii połączoną z ideami Opatrzności i anioła stróża. Różnił się tym od innych prób wyjaśnienia zagadki duchów, które również pojawiły się w ówczesnej literaturze i które opierały się na hipotezie, że da się znaleźć odpowiedź bez odwoływania się do czynników nadprzyrodzonych. Wiek XVIII zafascynowany był optyką. Można powiedzieć, że rozpoczął się on publikacją fundamentalnej Optyki Izaaka Newtona w roku 1704, co nie mogło nie mieć wpływu na dyskusje o duchach. Newton i jego następcy pokazali, jak tworzy się obraz, jak można go zwielokrotnić i zniekształcić poprzez odbicie i rozszczepienie światła w lustrach, soczewkach i pryzmatach. Zwracano uwagę, że oko zasadniczo też było przyrządem optycznym, podlegało więc tym samym prawom fizyki, co oznaczało, że relacje o zobaczeniu ducha można było zakwestionować: zawsze mogły być one skutkiem złudzenia optycznego, mylącą grą świateł i cieni.
    • madohora Re: Opowieści niesamowite 23.09.24, 22:24
      Podsumowując, celem mojego – z konieczności wybiórczego – referatu było pokazanie jak bardzo duchy i zjawy zadomowiły się w osiemnastowiecznej kulturze angielskiej, pomimo obecnych w niej silnych tendencji racjonalistycznych. Stało się tak, gdyż zaspokajały one nader istotne potrzeby tych, którzy w nie wierzyli (lub przynajmniej nie odrzucali możliwości ich istnienia). Przede wszystkim potwierdzały one doktryny nieśmiertelności duszy i zmartwychwstania ciał. Oswajały z nieuchronnością śmierci (jako wariant dawnego memento mori) jednocześnie dając nadzieję na przetrwanie indywidualnej osobowości w zaświatach. Skłaniały też do wiary w Bożą opatrzność i możliwość zbawienia, a także dostarczały oręża w walce z radykalnym sceptycyzmem i materializmem. Co więcej, opowieści o duchach definiowały nieprzekraczalne granice etyczne, a także umożliwiały zadawanie pytań dotyczących obszarów dotąd nieznanych i udzielanie najróżniejszych odpowiedzi, co mogło prowadzić do przesuwania granic poznania. Wreszcie pozwalały wyrazić ówczesne fascynacje i emocje. Jak widać, ważkich ról i znaczeń przypisywanych osiemnastowiecznym duchom było zbyt wiele, by pozwolić im, ot tak sobie, odejść i zniknąć. Ich paradoksalna wszechobecność nie była więc może tak paradoksalna, jakby się mogło wydawać.
    • madohora Re: Opowieści niesamowite 12.01.25, 23:20
      https://fotoforum.gazeta.pl/photo/1/rb/qa/wzpg/4fGach4CnjmzCGAnX.jpg
    • madohora Re: Opowieści niesamowite 13.02.25, 12:57
      I jak nue być przesądnym

      Wyobraźcie sobie taką sytuację. Nachodzą mnie jakieś czarne myśli, mam wszystkiego dość. Jest godzina 24:00 i w momencie najczarniejszej z czarnych myśli słyszę okropny huk. Co się stało? Rozwaliło nam lustro, takie przymocowane do szafy. I jak tu nie być przesądnym?
    • madohora Re: Opowieści niesamowite 16.02.25, 14:43
      W LESIE POJAWIAJĄ SIĘ TAJEMNICZE ŚWIATŁA - Interia - 16.02.2025
    • madohora Re: Opowieści niesamowite 16.02.25, 14:58
      MIESZKAŃCY ROZPŁYNĘLI SIĘ W POWIETRZU. NA DRZEWIE WYRYLI DZIWNE SŁOWO - www twojapogoda.pl - 16.02.2025
    • madohora Re: Opowieści niesamowite 05.07.25, 16:20
      https://fotoforum.gazeta.pl/photo/1/rb/qa/wzpg/VEL0MLl48VX8OWXfX.jpg
    • madohora Re: Opowieści niesamowite 02.08.25, 23:22
      Co stało się z „zaginionymi” kolonistami w Roanoke?
      22 lipca 1587 roku John White przybył na wyspę Roanoke wraz z kolejnymi 120 osobami. Kilka miesięcy później odpłynął z powrotem do Anglii, mając nadzieję na uzupełnienie zapasów. Jednak kiedy w końcu wrócił trzy lata później, wszyscy mieszkańcy zniknęli .
    • madohora Re: Opowieści niesamowite 02.08.25, 23:25
      Gdzie ukryty jest skarb Williama Kidda?
      William Kidd, szerzej znany jako kapitan Kidd, był niesławnym szkockim korsarzem, który żeglował po morzach i oceanach pod koniec XVII wieku. Otrzymał zlecenie od rządu brytyjskiego na aresztowanie piratów, ale ostatecznie sam został powieszony za piractwo w 1701 roku.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka