Dodaj do ulubionych

Opowieści niesamowite

10.06.20, 18:17
Chociaż zamysł tego wątku jest zupełnie inny zamieszczam tutaj link do artykułu - gdyż sytuacja wydaje się również nie tyle niesamowita co absurdalna!!!
Obserwuj wątek
    • madohora Re: Opowieści niesamowite 11.06.20, 19:25
      Grodzisk Wielkopolski (wówczas Grodzisk pod Poznaniem) - rok 1930 miejscowy piekarz jak zwykle wypieka chleby oraz 120 bułek, z których do czasu rozpętania się afery sprzedano 100 bułek. 4 z tych bułek zjadł pomocnik piekarza i wkrótce potem on jako pierwszy zachorował. Dopadły go mdłości oraz inne objawy zatrucia. Posłano po lekarza. Wkrótce potem zajęcie mieli już lekarze przyjmujący w mieście. Zachorowało początkowo 20 osób. Wezwano policję a wieść o masowym zatruciu obiegła całe miasto. Stało się też jasne, że przyczyną zatrucia są bułki, które zjedli. Wkrótce do lekarzy w mieście zaczęło zgłaszać się wiele osób - zdiagnozowano dalsze 50 osób. Jednak lekarze orzekli, że niektórzy z nich nie jedli bułek a mimo to mają objawy, być może pod wpływem sugestii. Zmarła jedna osoba, ale jakbyśmy to dzisiaj powiedzieli "miała choroby współistniejące" a tak poważnie miała bardzo osłabione serce. Stało się jasne, że przyczyną zbiorowego zatrucia były bułki ale co się tak naprawdę stało? Otóż piekarz zamierzał w swym domu wyłożyć truciznę na szczury. W tamtym czasie takie trucizny zawierały w swym składzie arszenik. Piekarz posłał swego pomocnika do sąsiada, który obiecał piekarzowi że da mu trutkę na szczury. Pomocnik przyniósł ją, położył na półce. Ktoś ją przełożył raz i drugi i w końcu trafiła na półkę obok cukru. Rano kiedy zaczęto wypiekać bułki ten sam pomocnik zamiast cukru wziął z półki torebkę z trutką na szczury i - nie wiedząc co ma w ręku - dosypał zamiast cukru do ciasta. Jednak zastanawia to, że chociaż arszenik jest silną trucizną to zatrucia przebiegały dość łagodnie i oprócz jednej ofiary wszyscy po jakimś czasie z tego wyszli. Z jednej strony ilość arszeniku w bułkach była minimalna ale jest on dość silną trucizną a z drugiej być może był już mocno zwietrzały i stąd tak łagodne objawy. Zarówno piekarz jak i pomocnik zostali osadzeni w areszcie. Przypominam, że w 1930 roku obowiązywał inny kodeks karny.
    • madohora Re: Opowieści niesamowite 12.06.20, 14:12
      W 1916 roku pewna pani z Londynu zapuściła się na mały, podmiejski cmentarz. Przechadzając się alejkami nagle odkryła nie dawno postawiony grób a na nim tabliczka ...z jej imieniem, nazwiskiem, datą śmierci i napisem :"Drogim cieniom mojej ukochanej żony Edyty, zgasłej przedwcześnie - niepocieszony mąż" - data urodzenia i data śmierci. Edyta czym prędzej udała się do Urzędu Stanu Cywilnego by wyjaśnić tę straszną pomyłkę. Urzędnik po sprawdzeniu akt oświadczył, iż nie ma mowy o żadnej pomyłce, bo Edyta zmarła 16 maja 1916 roku i tak jest odnotowane w aktach. Edyta prosto z Urzędu udała się na policję a ta wszczęła dochodzenie. I to nie jedno. Bo jak się okazało sprawcą całego zamieszania był były mąż Edyty. W Sądzie znalazły się aż trzy sprawy:
      - o uznanie Edyty za żywą
      - oskarżenie męża za tak makabryczny żart lub akt zemsty na byłej żonie
      - dojście do tego w jaki sposób udało się dokonać zarejestrowania zgonu żony - może się okazać że ta sprawa będzie "rozwojowa"
      - sąd musi ustalić też czy grób jest pusty
    • madohora Re: Opowieści niesamowite 12.06.20, 14:22
      W 1932 roku w Ameryce pewien więzień został skazany na karę śmierci. Spędził on w więzieniu 22 miesiące i aż 5 razy był odprowadzany do celi śmierci, skąd jedyną drogą był spacer na krzesło elektryczne. Za każdym razem tuż przed egzekucją gubernator odkładał egzekucję. W końcu na ponownej rozprawie więzień został całkowicie oczyszczony z zarzutów i wypuszczony na wolność.
      • madohora Re: Opowieści niesamowite 12.06.20, 14:35
        Mordercze łóżko:

        Pewien bogaty Anglik kupił kiedyś łóżko, które zgodnie z przedstawionymi certyfikatami należało do Cezarego Borgii. Łóżko prezentowało się wspaniale, z baldachimem i ciężkimi portierami i materacami. Wróciwszy do domu postawił łóżko w pokoju gościnnym - chcąc zaimponować tak wspaniałym meblem. Za jakiś czas odwiedził go stary znajomy. Właściciel łoża chciał przyjąć gościa z największymi honorami umieścił go w pokoju gościnnym, w tym właśnie łożu. Gdy następnego dnia przybył służący ze śniadaniem zobaczył, że ów gość nie żyje. Zawezwany lekarz stwierdził naturalny zgon z powodu zawału serca. Sytuacja powtórzyła się jeszcze dwukrotnie. Zrozpaczony Anglik zainteresował sprawą policję i wezwał detektywa. Ten badał łóżko z wszystkich stron ale nic nie znalazł. W końcu postanowił, że zostanie w tym pokoju na noc. Niestety, nic nie wykrył - bo również nie doczekał rana - lekarz stwierdził zgon z powodu zawału serca. Po dokładnym zbadaniu łóżka, ktoś wpadł na pomysł aby zbadać pościel w laboratorium. Okazało się, że zarówno materace jak i portiery były przesiąknięte jakąś nieznaną substancją o właściwościach trujących. Substancja uaktywniała się, pod wpływem podniesionej temperatury. Łóżko dość długo znajdowało się w zimnych pomieszczeniach nic się nie działo. Wszyscy ci ludzie, którzy w nim spali ciepłem swego ciała uaktywniali truciznę.
        • madohora Re: Opowieści niesamowite 12.06.20, 14:37
          Mimo wszystko nasuwają mi się dwa pytania:
          - Jaka trucizna daje objawy podobne do zawału serca?
          - To on jak przywlókł to łoże, nie wiadomo skąd to nie wyprał wcześniej ani materacy ani portier
    • madohora Re: Opowieści niesamowite 26.06.20, 19:54
      Rzecz zdarzyła się już po I wojnie światowej. W niewielkiej miejscowoścu i OLSZANA miejscowym robotnikom zlecono wyremontowanie przydrożnej kapliczki. Jako, że kapliczka była mocno nadwyrężona zębem czasu remont obejmował wszystko. Także wymianę podłogi i położenie nowych belek na suficie. Chłopy raźno zabrali się do roboty. Jakieś było ich zdziwienie, gdy zza jednej z belek wypadł jakiś zwój starego, pożółkłego płótna. Z ciekawością rozwinęli płótno, które okazało się być zabezpieczonym obrazem. Zawołali zleceniodawcę robót u którego gościł dziennikarz i zaczęli dalej przeszukiwać kapliczkę. Okazało się, że pod podłogą zostały schowane dokumenty z Powstania Krakowskiego z 1846 roku oraz trochę kosztowności oraz list, który wyjaśniał przyczyny zakopania tych rzeczy w kapliczce. Okazało się, że obaj powstańcy zdołali uciec ale byli ranni. Jeden z nich ciężko, drugi lżej. Obawiając się o swoje życie skryli się w tej kapliczce i schowali tam swój bagaż. Mieli nadzieję, że kiedyś po niego wrócą. Niestety nie wiadomo co się z nimi stało. Jednak rzeczy przetrwały przez lata aż do remontu kapliczki.
    • madohora Re: Opowieści niesamowite 26.06.20, 19:55
      Rzecz zdarzyła się już po I wojnie światowej. W niewielkiej miejscowoścu i OLSZANA miejscowym robotnikom zlecono wyremontowanie przydrożnej kapliczki. Jako, że kapliczka była mocno nadwyrężona zębem czasu remont obejmował wszystko. Także wymianę podłogi i położenie nowych belek na suficie. Chłopy raźno zabrali się do roboty. Jakieś było ich zdziwienie, gdy zza jednej z belek wypadł jakiś zwój starego, pożółkłego płótna. Z ciekawością rozwinęli płótno, które okazało się być zabezpieczonym obrazem. Zawołali zleceniodawcę robót u którego gościł dziennikarz i zaczęli dalej przeszukiwać kapliczkę. Okazało się, że pod podłogą zostały schowane dokumenty z Powstania Krakowskiego z 1846 roku oraz trochę kosztowności oraz list, który wyjaśniał przyczyny zakopania tych rzeczy w kapliczce. Okazało się, że obaj powstańcy zdołali uciec ale byli ranni. Jeden z nich ciężko, drugi lżej. Obawiając się o swoje życie skryli się w tej kapliczce i schowali tam swój bagaż. Mieli nadzieję, że kiedyś po niego wrócą. Niestety nie wiadomo co się z nimi stało. Jednak rzeczy przetrwały przez lata aż do remontu kapliczki.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka