madohora Re: Krzeszowice, Czerna 19.11.21, 14:29 Czerna – wieś w Polsce. położona w województwie małopolskim, w powiecie krakowskim, w gminie Krzeszowice. Odpowiedz Link
madohora Re: Krzeszowice, Czerna 19.11.21, 14:32 Z 1556 r. pochodzi najstarsza wzmianka o górnictwie srebronośnych rud ołowiu we wsi. W XIX w. powstały kopalnie galmanu Józef, Rudolf i Sylwester. W 1857 r. w pobliżu powstała kopalnia galmanu Wandel o głębokości szybu 30 m. Dla zwiększenia wydobycia wykopano szyb Antoni, który znajdował się na północ od klasztoru. Następnie w 1914 r. powstało Gwarectwo Rudy Żelaza i Węgla Kamiennego Czerna. Ruda dawała 40–52% żelaza. Dowożono ją do śląskiej huty Pokój Odpowiedz Link
madohora Re: Krzeszowice, Czerna 19.11.21, 14:37 Obszar obejmuje kolonie rozrodcze dwóch gatunków nietoperzy z załącznika II dyrektywy siedliskowej: podkowca małego (Rhinolophus hipposideros) zlokalizowaną w piwnicach klasztoru w Czernej i nocka orzęsionego (Myotis emarginatus) zlokalizowaną na jego strychu, a także ich żerowiska i zimowiska. Występuje tu także inny gatunek nietoperzy: nocek duży (Myotis myotis). Dodatkowo, w najbliższym sąsiedztwie klasztoru występuje żyzna buczyna karpacka oraz buczyna kwaśna – siedliska z załącznika I Odpowiedz Link
madohora Re: Krzeszowice, Czerna 19.11.21, 14:42 Rezerwat otacza z wszystkich stron zespół klasztoru. W obrębie rezerwatu występują odsłonięcia skalne. W runie leśnym wiosną licznie zakwita żywiec gruczołowaty, złoć żółta, zawilec gajowy, marzanka wonna, szczyr trwały, lepiężnik biały. Występują także nerecznica samcza, przetacznik górski, paprotnik kolczysty, tojad mołdawski, gajowiec żółty, parzydło leśne, żywiec dziewięciolistny, pierwiosnek wyniosły i inne Odpowiedz Link
madohora Re: Krzeszowice, Czerna 19.11.21, 14:46 Z dna Doliny Eliaszówki dnem Kulendy biegnie droga do Lasu Hrabskiego Odpowiedz Link
madohora Re: Krzeszowice, Czerna 19.11.21, 14:49 Diabelski Most – były most (obecnie ruiny) w miejscowości Czerna w Dolinie Eliaszówki w województwie małopolskim. Znajduje się na Krzeszówce, dawniej nazywanej w tym miejscu Eliaszówką. Odpowiedz Link
madohora Re: Krzeszowice, Czerna 12.12.23, 18:55 Dzięki regularnie prowadzonym analizom fizykochemicznym woda mineralna z tego ujęcia została scharakteryzowana jako siarczanowo-wapniowo-magnezowo-siarczkową i prawnie uznana za leczniczą[3]. Obecnie wody ze źródła są wykorzystywane przez miejscowy Ośrodek Rehabilitacji Narządu Ruchu "Krzeszowice" SP ZOZ. Odpowiedz Link
madohora Re: Krzeszowice, Czerna 12.12.23, 19:11 Ciągłe przeróbki rezydencji trwały aż do 1870 (według projektu Friedricha Augusta Stülera i Parysa Filippiego). W 1871 zmieniono fasadę główną, a po 1893 przedłużono skrzydło zachodnie według projektu Zygmunta Hendla. Na przeł. XIX i XX w. dobudowano jeszcze skrzydło gospodarcze, tworząc dziedziniec gospodarczy Odpowiedz Link
madohora Re: Krzeszowice, Czerna 12.12.23, 19:24 Park Miejski w Krzeszowicach – XIX-wieczny park Potockich położony w zachodniej części Krzeszowic, w pobliżu ulicy Ogrodowej na terenie parku stoi pałac Potockich oraz tzw. Stary Pałac. Odpowiedz Link
madohora Re: Krzeszowice, Czerna 12.12.23, 19:56 W latach 70. i 80. XX w. w budynku dworcowym mieścił się kolejowy gabinet dentystyczny, a w latach 80. i 90. XX w. świetlica młodzieżowa dla dojeżdżających pociągiem uczniów tutejszych szkół ponadpodstawowych. W latach 90. XX w. i na początku XXI w. na terenie dworca tymczasowo mieścił się dworzec autobusowy PKS. Od roku 2006 do 2009 w budynku dworcowym działał Antykwariat na Peronie. Do 2010 na piętrze budynku znajdowały się mieszkania prywatne. W latach 2009–2012 przeprowadzono prace modernizacyjne dworca. Od października 2014 w budynku dworca działa filia Urzędu Pracy Powiatu Krakowskiego[9], filia Referatu Rejestracji Pojazdów Wydziału Komunikacji Starostwa Powiatowego w Krakowie oraz biuro ubezpieczeniowe. Odpowiedz Link
madohora Re: Krzeszowice, Czerna 12.05.24, 15:00 TRASA OLKUSZ - KRZESZOWICE DOSKONALE SKOMUNIKOWANA Odpowiedz Link
madohora Re: Krzeszowice, Czerna 23.09.24, 00:03 Księżna marszałkowa Lubomirska, kontynuując dzieło ojca, przez 30 lat rozwijała ożywioną działalność, by stworzyć atrakcyjne uzdrowisko – pierwszy w Polsce zespół zdrojowy o charakterze leczniczo – rozrywkowym. Właśnie Lubomirskiej zawdzięczać można wzniesienie budynków, tak leczniczych jak i przeznaczonych na odpowiednie przyjęcie kuracjuszy. Prawdopodobnie pierwszym budynkiem kąpielowym był dom, który księżna przeznaczyła „na szpital ubogiej cierpiącej ludzkości i opatrzyła ten dom funduszem, że każdy pacjent nie tylko że darmo mieszka i kąpie się, ale jeszcze i pieniędzy na potrzeby dostaje„ (Lafontaine). W budynku tym (oznaczonym w miedziorycie Grölla numerem 8), stojącym nad rzeką i w części tylko murowanym, znajdowało się 20 wanien. Jakkolwiek źródła krzeszowickie nie miały, jak się okazało, zbyt mocnych właściwości leczniczych, „Jaśnie Oświecona Właścicielka” dbała o Krzeszowice, które – jak autorytatywnie stwierdzał wspomniany Lafontaine – „w kilka lat w małe Spa przeistoczone będzie”. Odpowiedz Link
madohora Re: Krzeszowice, Czerna 19.11.21, 14:51 Przy furcie za mostem znajdował się budynek z pokojami gościnnymi, stajnią oraz pralnią, powstałą w 1673 roku. Za mostem znajdowała się także kapliczka, w której była odprawiana msza dla świeckich i służby. Z biegiem lat budowla ulegała powolnemu niszczeniu. Już w 1843 roku most był środkiem uszkodzony. Od 1889 roku z powodu osunięcia się w części łuku środkowego i ogólnego złego stanu technicznego został wyłączony z użytkowania. Odpowiedz Link
madohora Re: Krzeszowice, Czerna 19.11.21, 14:56 Klasztor karmelitów bosych w Czernej – męski klasztor karmelitów bosych, we wsi Czerna w województwie małopolskim; podwójne sanktuarium: Matki Bożej Szkaplerznej i św. Rafała Kalinowskiego. Odpowiedz Link
madohora Re: Krzeszowice, Czerna 19.11.21, 15:00 Klasztor ma plan czworoboku o wymiarach 70 × 70 m, w centrum którego znajduje się niewielki kościół, wzniesiony w rzucie krzyża, zaakcentowany wieżą. W bocznych skrzydłach klasztoru znajdują się pomieszczenia wspólne i cele zakonników, połączone krużgankiem. Do zabudowań przylega cmentarz, na którym znajduje się nagrobek gen. Aleksandra Błędowskiego pochowanego w 1831. Nagrobek wykonał Ferdynand Kuhn. Odpowiedz Link
madohora Re: Krzeszowice, Czerna 19.11.21, 15:02 Przy leśnych ścieżkach znajdują się zagłębienia w ziemi, po zasypanych sztolniach wydobywczych rudy galmanu z przełomu XIX i XX w. Odpowiedz Link
madohora Re: Krzeszowice, Czerna 19.11.21, 15:05 Przed kościołem znajduje się plac, przy którym w 1995 wykonano grotę z pomnikiem biblijnego proroka Eliasza i scenami z jego życia (dłuta Alfreda Kotkowskiego) oraz źródełko w kształcie serca z rzeźbą kruka, który według Biblii przynosił mu pożywienie. Na zboczu wzgórza, wznoszącym się przed kościołem, usytuowany jest ołtarz polowy, a nad nim (od 2005) punkt widokowy. Odpowiedz Link
madohora Re: Krzeszowice, Czerna 19.11.21, 15:28 Napis ten częściowo zniszczony w 1836 r. na polecenie władz administracyjnych Rzeczypospolitej Krakowskiej jako ubliżający honorowi armii rosyjskiej. Także na ścianie południowej cmentarza umieszczono tablicę z wykazem pomordowanych karmelitów bosych w czasie II wojny światowej i wzorowych zakonników. Do nich należą m.in. o. Jozafat od św. Józefa (1866–1910); Brat Bogumił od św. Jozafata (1871–1960). Odpowiedz Link
madohora Re: Krzeszowice, Czerna 12.04.22, 22:12 I. Wieś Rudawa leży o z x ) 2 mili od Kra kowa, nad rzeczką tegoż nazwiska. Położona na pagórku, z kościołem o kopule, opasana rzeką, piękny dla oka podróżnika widok przed stawia. A z niej samej jakież dokoła cudowne krajobrazy: od południa pokryte lasem góry; od wschodu widok na Kraków; od zachodu pałac Krzeszowicki, a od północy także lasy, za któremi granica. Sama wieś Rudawa, choć piękna, lecz niewielka, liczy nie więcej nad go domów, a obszaru zajmuje do 800 morgów. Grunta urodzajne, a lud zamożny, pospolicie Rudawianami zwany. Rzeka Rudawa powstaje z połączenia dwóch małych rzeczek: Racławki (zwanej Niekluzą), która bierze początek pod wsią Racławicami w Królestwie Polskiem i Krze- szówki, płynącej od wsi Krzeszowic. Dwie e rzeki łączą się pod wsią Rudawą, w pobli żu karczmy „Werbowni,” w miejscu, zwanem „Kąty,” w jedną rzekę Rudawę, która dwo ma ramionami pod Krakowem do Wisły uchodzi. W okolicy wsi Rudawy leżą sąsiednie jej wsie: Brzezinka, Radwanowice, Nielepice, Du- bie, Siedlec, Pisary, Nawojowa góra, Młynka, Kochanów i Niegoszowice. Z tych tylko Na wojowa góra i Młynka należą do parafji Krzeszowic; wszystkie inne wyżej wymienio ne wsie należą do parafji Rudawskiej. Części wsi Rudawy mają różne nazwy, i tak: Pod plebanją, Za wodą, Kuśmierzów, Borek, Werbownia, Laskowiec (leszczyna), Parkoszów, Kluczówka, Pod kluczówką, Na kluczówce, Żmuł (koryto strumyka, często wysychającego), Chełm, Podchełmie, Przygra- ność, Zastawie (między Niegoszowicami a Ru dawą), Wzory, Baranówka, Wielkie tony i Okrążek. Ten ostatni dlatego tak nazwany, te jest to kawał pola z trzech stron otoczo nego drogami. Ponieważ w czasach dawniej szych liczne tu były jeziora, które już do dnia dzisiejszego osuszone zostały, przeto jeszcze miejsca owych jezior zwą: polem „U jezior ka,” Mokradłami, Stawkami, Zastawieni i Za- stawczem. Z pod góry Chełmu wytryska ob fite źródło, zwane Granott. Jest podanie, żźródło to leży po drugiej stronie tej góry t. j. od południa nad wsią Brzoskwinią, a płynąc na wskroś przez górę przez 3 kilo metry, znowu od północnego stoku góry nad wsią Rudawą wypływa. Na dowód tego twierdzenia przytaczają fakt, iź do źródła, u południowego stoku Chełmu nad Brzoskwi nią położonego, puszczono zwykłą domową kaczkę; ta znikła na razie, ale po chwili, prze płynąwszy Chełm, wypłynęła drugiem źród łem, nad wsią Rudawą. Jest to jednak tylko miejscowe podanie. Jak części wsi, tak też łąki, pastwiska, drogi i pola mają swoje nazwy, które, o ile można było, szczegółowo wynotowane poda jemy. Łąki zowią: Chlewy, Gościenna, Podtonie, Ogrodziska, Ugorki, Podolszynie, Grabież, Rutki, I. II. III. Lipie, Pasternik, Plebanka, Wydartuch. Pastwiska: Kałuża, Obrytki, Bielówki, Pod- borze. Drogi: Krakowska, Droga średnia, Pod dębieńcem. Pola: Łany, Wielkie Łany, Gaj, Słotwiny, Borek, Ogród, Przedchlewie, Chlewy, Suszki, Przyługi, Podtonie, Zagumnie, Przymiarki, Gliniki, Zapiądcze, Zamtynie. Odpowiedz Link
madohora Re: Krzeszowice, Czerna 12.04.22, 22:15 EPITAPHIUM Tu proch z kości córki moiey Lezy pod tym kamieniem Proszę każdy z Jaski Twoiey Ratuy duszę westchnieniem. Rak i Prus jej cherbarze I chorogiew kościelna Daje posag na marmorze Matka iuz z nią rozdzielna Agnieszka Zagorowska miesiąca y dnia r. p, 17 09 fundatorka. Odpowiedz Link
madohora Re: Krzeszowice, Czerna 12.04.22, 22:17 DILECTO CANDIDO RUBICVNDO SPONSO SANGINYM JESV CHRISTO. Odpowiedz Link
madohora Re: Krzeszowice, Czerna 12.04.22, 22:37 Bieliznę piorą w wodzie bieżącej t. j. rze ce. Każdą część bielizny piorą dwa razy. Za pierwszym razem zamaczają w wodzie i płu czą, potem cieńszą bieliznę mydlą, a grub szą warzą w ługu, poczem znowu płuczą i piorą, bijąc bieliznę kijanką w wodzie rzecz nej. Pranie to bielizny odbywa się i w lecie i w zimie nad brzegiem Rudawy. Po wy praniu dopiero ją krochmalą i farbują na sil ną niebieską farbę, a potem suszą na małej ręcznej magiowniczce. Prasują zaś tylko te części bielizny, w które ubierają się do koś cioła, a które zwą się bielizną kościelną. Do prania używają ługu, mydła, krochmalu i farby. Izbę oświetlają naftą i szczypami, a ogrze wają ją węglem lub drzewem; zamiatają naj częściej miotłą, a gdzieniegdzie już używają szczotki. O chowie zwierząt domowych pisaliśmy wyżej; tu dodaćby tylko należało, że ilość sztuk bydła domowego zależy od ilości po siadanego gruntu. Najczęściej chowają po dwie krowy i po parze lub jednym koniu. Gdzieniegdzie chowają owce i kozy, a pra wie w kaźdem, choćby najmniejszem gospo darstwie chowają i tuczą świnie, już to dla własnego użytku, już też na sprzedaż. Różne też nazwy poszczególnym nadają zwierzętom. I tak konia nazywają: buryrn, gniadkiem, kasz tankiem, karym; krowę: krasną, kwiatulą, ły siną, kropichą, cywaną, kaśką, gniadulą, bo- czułą, kaliną; psów: negrem, pianą, lumpem, burkiem, rysiem, zabojem, fidlem, mizerą, pinkiem, figą, cukrem. Innym zwierzętom przezwisk nie dają. Chcąc wyrazić zwierzę ciu życzenie, dokąd ma iść, wołają na konia: k’ sobie (co znaczy w lewo) albo wio ha!, od siebie (w prawo), wio! (naprzód), nazad, lub hej! (zn. w tył). Dla wyrażenia stój, mówią prrrr. Krowę, gdy pędzą do stajni, wołają na sto- me\ Pasterze, chcąc wyrazić, aby się krowa w tern a nie innem miejscu pasła, wołają: ściochany! co ma znaczyć, aby się zatrzymała i pasła. Na świnie wołają: „luśka! syrl, syrl, syrl, syrl!” Krowa według miejscowego wy rażania się ryczy , koń rży, koza i owca beczy. Na oznaczenie popędu płciowego mają na stępujące nazwy, a mianowicie: klacz się bije, krowa się latuje, Świnia krzechta albo huka, suka goni się, koza i owca parcha się. Kro wę, pierwszy raz do stajni wprowadzaną, ob- kadzają zielem święconem i skrapiają wodą święconą. Na oznaczenie rozmnażania się następujące mają wyrażenia, a mianowicie: klacz źrebi się, krowa cieli, Świnia prosi, su ka szczeni, koza i owca koci się. Po ociele- leniu lub źrebieniu, kadzą matkę zielem święmieszany z sieczką. W zimie zaś i w lecie, gdy koń więcej sobie wypoczywa, dostaje sieczkę, zwilżoną wodą, siano i koniczynę. Sieczkę podają tylko rano; w południe i wie czór koniczynę i siano zakładają za drabinę na cały dzień i noc; 2) krowom w lecie dają żywność tylko w czasie dojenia , a mianowi cie: trawę, świeżą koniczynę, liście buraków, karpieli i kapusty, oraz pokrzywy, gorącą sparzone wodą. Pokrzywy jedzą krowy bar dzo smacznie, a mleko po nich dobre. W zi mie dają krowom: słomę, bardzo mało koni czyny, sieczkę parzoną z plewami owsianemi, z burakami, kapustą, karpielami, ziemniakami, lub z rzniętą koniczyną, trzy razy na dzień; 3) świniom na wypas dają ziemniaki lub bu raki, gotowane z ospą, otrębami, o/agami , a przy końcu tuczenia czystą ospę jęczmien ną z ziemniakami lub burakami. Jeżeli zaś świnię chowa się celem rozmnożenia, a nie dla tuczenia jej, to je „oskrobiny” (łupiny) z ziemniaków, jęczmienne i źytne. W lecie je pokrzywy i młody oset, rznięty na sieczkę, polany pomyjami. Kozę chowają zarówno z krową. Choroby zwierząt. Koń podpada następu jącym chorobom: zołzy, kolki, morzysko, za- gwożdżenie. Na zołzy leczą konia w ten spo sób, źe trzymają w cieple w czasie zimy w lecie zaś bardzo rano wyprowadzają go na rosę, wędzidło smarują nietopionym smal cem gęsim i choremu koniowi podają od cza su do czasu otręby z żyta jarego i jarej psze nicy. Na kolki oblewają konia wodą zimną i trą następnie słomianemi wiechciami. Kro wa najczęściej choruje na paskudnika t. j. rozdęcie, gdy zje zawiele koniczyny młodej na pniu. Wówczas pędzają krowę po past wisku i kładą jej do pyska wałeczek drew niany; gdy to nie pomaga, wprowadzają chorą krowę do wody i pocierają słomiane- mi wiechciami. Bardzo skuteczną, wedle tu tejszego mniemania, ma być woda, osiada jąca na dnie koryta po zabiciu i osoleniu wieprzaka. Wodę tę wlewają choremu by dlęciu przemocą do gardła. Cielęciu na roz wolnienie dają 2 do 3 litrów gorzkiej kawy czarnej. Chore zwierzęta pielęgnują staran nie; chorego konia zatrzymują długi czas w stajni, dają mu sam owies; w lecie zaś wy prowadzają go wczesnym ranem i wieczorem na koniczynę, aby ją jadł,z rosą. Wetery narza wzywają rzadko, w tym tylko razie, jeżeli chory koń jest większej wartości. Wię cej jednak wierzą miejscowemu domorosłe mu konowałowi, niż egzaminowanemu wete rynarzowi. Cecha to już ludu naszego. Do leczenia zwierząt używają ziół: bożego drzewka, szałwji, ruty i t. p. Na wściekliznę le karstw nie znają. Gdy zaś któremu z go spodarzy zdarzy się takie nieszczęście, źe któ rekolwiek zwierzę zostanie od psa wściekłego pokąsanem, to bez namysłu każe je tració: krowa to, czy koń, gęś, czy kura; w sposób bowiem i możliwość uleczenia wścieklizny nie wierzą. Odpowiedz Link
madohora Re: Krzeszowice, Czerna 12.04.22, 22:44 Począwszy od lat 6-ciu chłopiec zaczyna nosić spodnie. A co to za radość, gdy się w nie pierwszy raz ubierze; od domu do do mu po wsi chodzi i każdemu je pokazuje, a za nim młodsi biegają i zazdrosnem, rozźa- lonem spoglądają nań okiem. Ojciec nigdy do poprawy nie nakłoni dziecka czem innem, jak groźbą, źe mu spodni nie kupi. Dziew- czątko od lat 6-ciu wdziewa samą zapaskę t. j. fartuch. Gdy ta upragniona wreszcie chwila nadejdzie, już też chłopiec z spodnia mi, a dziewxzynka z zapaską nie rozstają się nigdy, śpią w tych paradnych ubiorach i cho dzą, aż dopóki samo w kawałkach z nich nie zleci. Dziewka, która miała nieślubne dziecko, nie różni się ubiorem od innych dziewcząt; nosi tylko włosy krótko ucięte, jak mężatka. Nazywają ją pospolicie przeskocką, a dziecko nieślubne „bąkiem.” Materje na bieliznę i odzież kupują w Krzeszowicach, w malej ilości i to na nie które części codziennego ubrania; wyrabiają płótno na miejscowych warsztacikach, lub zakupują u sąsiędnich knapów t. j. tkaczy. Lud nasz dawniej bardzo pięknie się ubie rał; z czasem i z napływem obcych żywio łów zmienił strój i obyczaje. Rzadko ujrzysz młodego parobka w sukmanę przybranego: nosi on już spodnie czarne na butach i sur dut na tandecie zakupiony; zdaje mu się, źe to taniej i ładniej. 3, Domy budują Rudawianie blizko sie bie; wprawdzie ustawa ogniowa i bezpieczeń stwo publiczne wymagają 6 sążni oddalenia między budynkiem jednym a drugim, ale to nie zawsze jest przestrzeganem. Pod dom a raczej chatę wybierają miejsce suche, zwy kle na pagórku; chaty budują z drzewa, a zamożniejsi stawiają domy z martwicy lub murowane. Pod chatę drewnianą kładą fun dament z kamienia lub martwicy, której w naszej okolicy wielka ilość się znajduje. Fundament ten jednak kładą dopiero wtedy, g-dy dom stanie. A więc ustawiają zrąb przy szłej chaty na czterech wysokich kamieniach, a gdy chata jest już pod dachem, kładą fun damenta. Chatę pokrywają strzechą słomia ną- grzbiet strzechy zowie się kalenicą, dwa mniejsze boki szczytami. Dwa boki, łączące narożniki, są karbowane. Otwory w strzesze zwykle są dwa, zwrócone na południe i zo- wią się dymnikami. W dymnikach suszą się w lecie sery. Domy stawiane są zawsze frontem do południa. Wszedłszy do sieni masz po lewej ręce izbę dużą, zwaną piekar nią, po prawej mniejszą, zwaną izdebką. W piekarni znajdują się następujące sprzęty: ława długa z drzewa miękkiego, stół długi, w kącie łóżko, łyzkiem zwane i więcej nic. Piec znajduje się w przeciwnej stronie izby i przez całą jej długość połączony jest z głównym kominem długą rurą, z garnków glinianych złożoną. Utrzymują, że rura taka jest praktyczniejszą, bo lepiej grzeje. Garnki te umieszczone są między czterema żerdziami i połączone gliną. U środkowej belki, zwa nej „siostrzeńcem”, uwieszony jest poziomo drążek, który służy za wieszadło. Na łóżku znajduje się barłóg, niczem nieprzykryty. W piekarni niema podłogi; tu śpią dzieci i służba, prócz tego w zimie stoi tu w kącie bydło; przez cały rok chowają tu też króliki i drób, który trzymają pod piecem, t. j. pod nalepą. Inny widok przedstawia nam „izdeb ka”, naprzeciwko „piekarni” położona. Izba to czysta, wybielona, widna; tu stoi ława ma lowana, przed nią stół, na orzechowo malo wany, obok niego białe, drewniane krzesełka. W jednym kącie stoi łóżko, wysoko wysłane, na niem wysoko ułożone poduszki i pierzyna. Poszewki na poduszkach związane kolorowe- mi wstążkami. W drugim kącie izby stoi szafa na drewnianym postumencie. Postu ment zwykle biały, zamykany, służy za spi żarnię; szafka, czterema szybami oszklona, na orzechowo malowana, zastępuje serwantkę, tu bowiem gospodyni ustawia sobie talerze, sa laterki, szklanki i t. p. rzeczy. W izdebce jest okno, okiennicą opatrzone. Pod ścianą, obok łóżka, znajduje się też skrzynia pstro malowana, w której mieszczą się wszystkie całej familji kosztowności i kasa gospodar stwa. Ściany izdebki ozdobione są gęsto za- wieszonemi pochyło obrazami. Gdzieniegdzie także znajduje się zegar i na drążku, pod po wałą umieszczonym, ułożone talerze różnego koloru. W tej izdebce sypia gospodarstwo, tu też przyjmują gości. Tuż za ścianą izdebki jest komora; tam zsypują zboże do sąsieków; tam na kołku w połeć słoniny, szperką zwanej, ówdzie na po wrózku kiełbas parę, kasza w fasce, mąka w worku, ser pod prasą i masło na misce. Z komory wchodzisz do piwnicy, gdzie znowu widzisz ziemniaki, buraki, karpiele i mleko. Ziemniaki i buraki na wiosenną sprzedaż lub na sadzenie przechowują także w kopcach, w ziemi usypanych. W przedsionku piwnicy stoją beczki z kapustą. Do zamykania do mów używają zamków żelaznych lub zasuw drewnianych, zwanych „zaporami.” Chatę utrzymują czysto, bielą ją 5 do 6 razy rocznie wewnątrz i zewnątrz, zawsze przed zbliżają cymi się uroczystemi świętami. Robota ta należy do doroślejszych dziewcząt. Dziewczy na tak dba o czystość chaty, źe nie zdarzyło mi się widzieć przed jakiemkolwiek uroczys- tem świętem chaty nieubielonej. Przy bie leniu lubią do wapna dodawać farby niebies kiej, czyli według ich wyrażenia „modrej.” Stodoła dzieli się na trzy części: t. j. boisko albo klepisko, miejsce gdzie młócą zboże i dwa oko ty, gdzie składają snopki zboża, sia no i koniczynę. Tuż przy stodole znajduje się schronienie, zwane „szopą,” gdzie prze chowują wóz i narzędzia rolnicze. Przy więk- szem gospodarstwie można napotkać i „bróg;” jest to ruchomy dach słomiany, między czte rema słupami umieszczony, który można dowolnie podnosić i spuszczać, w miarę po trzeby. Między domem a stodołą znajduje się obora t. j. miejsce zagłębione, gdzie składają nawóz, zwany gnojem. Stajnia dla bydła połączona jest bezpo średnio z izbą mieszkalną, zwaną piekarnią; z piekarni tej wychodzą na podwórze przez stajnię. Stajnię dla bydła zowią pospolicie chlewem. Rudawianie mają duże sady, ale zamiło wania do sadownictwa nie mają; o drzewka wiele się nie troszczą, ztąd też przemysł sa downiczy leży tu jeszcze w uśpieniu; przy tern mają brzydki nałóg włóczyć się nocami po cudzych sadach, obrywają owoce nawet nie dojrzałe jeszcze, łamią gałęzie, słowem nisz czą wszystko, czyli według miejscowego wy rażenia paskudują. Zaraz przed oknami mają małe ogródki, w których dziewczęta hodują kwiatki i zio ła. Całe obejście ogrodzone płotem, płot upleciony z wikliny lub gałęzi wierzbowych, przymocowany dębowemi kołkami. Materjał ten do grodzenia płotów zowią chncstem. W środku płotu umieszczona jest brama, las- są zwana. Na dwóch słupkach umieszczone są 4 do 5 żerdek, między te wplatają wiklinę i to jest lassa. Studzien przy domach nie mają. Wśród wsi przy drodze są dwa doły, napełnione wodą zaskórną, która w gorące dnie letnie zupełnie wysycha. Czerpią też wodę do picia i gotowania z rzeki. 4. Śniadanie jedzą w zimie o godzinie 8 rano. Na śniadanie jedzą zwykle ziemniaki z żurem żytnim i kluski t. j. zacierkę z mle kiem i wodą. Obiad o godzinie 12. Na obiad jedzą: 1) kapustę, maszczoną szperką; 2) kaszę jęczmienną, albo pęcak, robiony w stępach, albo groch suchy z żurem lub octem. Na wieczerzę o godzinie 5 podają ziemniaki z kwaśnem mlekiem. W lecie jadają najwięcej mleka, ziemnia ków i chleba; jadają też podwieczorek, zwa ny „juzyną.” Na śniadanie spożywają w le cie ziemniaki, okraszone słoniną i kluski pra żone, zwane prażuchą. Na obiad: mleko zimne albo maślanka z chlebem. na „juzynę” kieli szek wódki z kromką chleba, okraszonego serem, masłem lub bryndzą. Na wieczerzę: ziemniaki i kasza jaglana z mlekiem lub na mleku „tajona” ze szperką. Biedacy na przed nówku piją na obiad polewkę, sporządzoną z serwatki, z ziemniakami. Gdy nadejdą za pusty, a szczególniej dnie końcowe, udają się wszyscy do karczmy. Płacą muzykantom i tańczą. Gospodarze poważni tańczą dlate go, aby dobrze obrodził owies, a gospodynie, aby się udały len i konopie. Gospodarstwo bawią w zwykle do godziny 10 wieczorem, poczem miejsca ustępują młodzieży. Młodzież tańczy też w karczmie i bawi się wesoło, a starzy temczasem raczą się w domach, czem mają. A więc jedzą smażoną „boków- kę” t. j. boczek wi Odpowiedz Link
madohora Re: Krzeszowice, Czerna 13.04.22, 09:46 Najpospolitszemi przewinieniami jest u nich pijaństwo i kradzież. Podpalaczy, dzięki Bo gu, niema. Sami jednak pijaństwa i kra dzieży za wielkie przestępstwa nie uważają, bo to są grzechy, będące u nich na po rządku dziennym. Wójt pijak, radni pijacy, więc i zwykły śmiertelnik, chociażby z począt ku wstręt czuł do wódki, rozpić się musi, boć ma tysiączne do tego sposobności. Chrzci dziecko, to przed i po akcie kościelnym sie dzi po parę godzin w karczmie. Żeni się, pi je tydzień cały. Grzebie kogo, upić się na rozweselenie musi. Słyszałem zresztą sam nieraz, jak uniewinniają się pod tym względem, twierdząc, źe panowie, co dużo mają pienię dzy, spijają się na winach i droższych trun kach, a chłopa na to nie stać, to się na wód ce, jako tańszym stosunkowo trunku, upić musi. Czy niema w tem twierdzeniu okru- szynki racji, pozwalam sobie wątpić. Kra dzież uważają wprawdzie za większy grzech, ale też od złodzieja nałogowego nie stronią. Ukraść drzewa w lesie, to u nich żadnym grzechem nie jest. Wszak las, twierdzą znowu, stworzył Pan Bóg nietylko dla poszcze gólnych panów, ale dla wszystkich ludzi. Przekupstwo, jak pijaństwo, to przewinie nie na porządku dziennym będące. Chłop przekupuje radnych, aby zostać wójtem; bie dak, gnębiony od bogatszego, nie może u wójta szukać wynagrodzenia za swoją krzywdę, bo ten już od jego bogatszego krzywdziciela został przekupiony. Zresztą przykład idzie zawsze z góry: lud nasz tyle przywar i błędów widzi w tych, którzy nam przodować winni. Sam widziałem, jak pewien dosyć poważny urzęd nik c.-k. urzędu podatkowego brał od wieś niaka w restauracji łapówkę za to, aby go prędzej w kancelarji do załatwienia sprawy przypuścił. Maź wieśniak nasz w stosunku ze swoimi ludźmi inaczej postępować? Krzywoprzysięstwa boją się bardzo i o ile zasięgnąć mogłem wiadomości, nie ma ono miejsca w tutejszej okolicy. Tyle opowiada ją o karach doczesnych, które Bóg na krzy- woprzysięsców zsyłał, że słuchający nie mają ochoty tego doświadczyć. Opowiadano mi o pewnej kobiecie, która fałszywie w sądzie przysięgała, źe nagłą tam w biurze sądowem padła śmiercią; innej uschła ręka aż po ło kieć i t. p. Nie było podobno jeszcze krzywo- przysięscy, któregoby Pan Bóg nie ukarał ginka, słysząc płacz własnego dziecka, przy bywa coprędzej, oddaje zamienione dziecię* a bierze swoje. Czy jednak kobiety używają tego lekarstwa, nie jest mi wiadomem. Umierającemu podają do ręki gromnicę święconą i modlą się wspólnie o śmierć szczęś liwą. Natychmiast po śmierci kładą nie boszczyka na równianą (t. j. równą) słomę. Do trumny, na zwykły sposób zrobionej, kładą potem nieboszczyka tak ubranego, jak chodził za życia. Trumna zrobiona jest zwykle z czterech desek, wieko bowiem jest płas kie, nie wypukłe. Trumna niemalowana; na wieku czarny duży krzyż. Dawniej i to w niedalekiej przeszłości, ubierano nieboszczy ka do trumny zupełnie inaczej. Wdziewano nań długą śmiertelną koszulę, z nowego płót na uszytą; koszula ta sięgała mu niżej pal ców u nóg. Na głowę wkładano również z płótna nowego uszytą czapkę wysoką. W takim kostiumie nieboszczyk tak strasznie miał wyglądać, źe zdarzały się częste choroby z przestrachu. Dla tego zaniechano tego zwy czaju ubierania nieboszczyka do trumny w koszulę śmiertelną, a natomiast wdziewają nań to, w czem za życia najwięcej chodzić lubiał. Do trumny kładą również książkę do nabożeństwa, koronkę, albo różaniec. Trzy dni pozostaje ciało w domu. Gdy nieboszczka wyprowadzać już mają na cmentarz, to naj starszy z gromady lub jego przyjaciel zabija trumnę, następnie staje na podwyższeniu i w te odzywa się słowa. „Imieniem zmarłego żegnam was: żono, dzieci, krewni i was wszystkich, co do grobu towarzyszyć mi bę dziecie i błogosławię was wszystkich w imię Ojca, Syna i Ducha Świętego, amen”. To mówiąc, kropi obecnych i trumnę wodą świę coną. Następnie przyjaciele zmarłego biorą trumnę na barki i wynoszą. W drzwiach uderzają trzy razy trumną o próg. Ma to znaczyć, źe nieboszczyk żegna się z domem, w którym lat tyle przeżył. Wiozą na stępnie trumnę na wozie, a towarzyszący orszakowi żałobnemu śpiewają w drodze pieśń, przy stawając przed każdą figurą i modląc się po cichu. Wnoszą wreszcie trumnę do ko ściółka, ustawiają na katafalku. Kapłan od prawia mszę żałobną. Po Ewangielji wszyscy kolejno obchodzą ołtarz, wrzucają po gro szu na intencję zmarłego do skarbonki i ca łują krzyż. Nad grobem wszyscy najbliżsi krewni rzucają się z płaczem ogromnym na trumnę, ściskają ją i całują. Po pogrzebie udają się wszyscy do karczmy na stypę po grzebową. Przez rok cały zachowują ściśle żałobę familijną. Najbliżsi krewni zmarłego nie chodzą do karczmy na muzykę, nie tańczą i nie bawią się. Gdy zaś wypadnie w prze ciągu roku sierocie iść za mąż lub żenić się, to uczta weselna odbywa się bez śpiewów i muzyki. Oznak żałobnych nie noszą żadnych. Wdowa nąjczęściej po roku wychodzi znowu za mąż; wdowiec nie żeni się prawie nigdy, zwłaszcza, gdy ma dorastające dzieci Odpowiedz Link
madohora Re: Krzeszowice, Czerna 13.04.22, 09:52 Druchny odpowiadają: Wypiłyśmy, wypiłyśmy, ale nas już puśćcie; Damy wszystkie po czworaku, wy do basów włóżcie. Odpowiedz Link
madohora Re: Krzeszowice, Czerna 13.04.22, 10:10 Zmarł pewnego razu, ale to już w daw niejszych czasach, zamożny, lecz skąpy ogrom nie gospodarz. Umierając kazał sobie do po duszki trumiennej zaszyć wszystkie pieniądze i pod głowę do trumny położyć. Dzieci i żona, posłuszne ostatniej woli zmarłego, poduszkę z pieniędzmi włożyli trupowi pod głowę i tak go pochowali. Pogrzebek był bardzo skrom ny: boć też na pompę pieniędzy nie było. Powoli do wdowiej chaty zaczęła pchać się bieda, dzieci nieraz od głodu słabować po. częły, zrozpaczona wdowa wiedząc, że nie boszczyk na dukatach leży, zwierzyła się z tern grabarzowi, który wraz z nią udał się nocą na cmentarz, odkopał grób, ale o dziwo! nieboszczyk odwrócony trzymał poduszkę z du katami w zębach i piekielnie jęczał. Grabarz, nie wiedząc co czynić, nie odważywszy się wyrwać nieboszczykowi owej poduszki z po między zębów, przykrył grób co prędzej, zie mią przysypał i uciekł, I ot straszliwa dla skąpców nauka. Odpowiedz Link
madohora Re: Krzeszowice, Czerna 13.04.22, 10:23 W innym kościele straszyło znowu dla tego, źe proboszcz miejscowy, już pogrze bany, nigdy za życia po ukończonej mszy św. nie mówił „amen" Odpowiedz Link
madohora Re: Krzeszowice, Czerna 13.04.22, 10:47 Pewnego dnia chodził Pan Jezus w to warzystwie św. Piotra po ziemi, a źe długą mieli przed sobą drogę, zakupili siedm du żych serów i najęli żyda, któryby owe sery niósł za niemi. Żyd zarzucił worek z serami na ramię i puścił się za niemi w drogę. Uszli ziemi kawał; żyd głodny, coraz częściej wo rek z ramion zdejmuje, niby nie mogąc po dążyć. Atoli gdy już duży uszli kawał, Pan Jezus ogląda się na żyda i mówi: Pokaźno, żydzie, te sery i porachuj, czy jest ich siedm? Żyd dosyć niechętnie rachuje i oświadcza, źe ani mniej ani więcej serów w worku niema, jak siedm. Polecił Pan Jezus policzyć te sery św. Piotrowi, bo nie dowierzał żydowi i po kazało się, źe jednego sera brakuje. — Żydzie, gdzie ser? pyta Pan Jezus. —■ Nie wiem, panie, odparł żyd. A no przecie je niosłeś! moźeś zjadł jeden? — Ja nie! Jak Boga kocham. — A któż? — Nie wiem. Pan Jezus, widząc, źe żyd się nie chce przyznać, w dalszą puścił się drogę. Wypa dało teraz przechodzić im przez głęboką rze kę. Święci przeszli po powierzchni wody suchą nogą; żyd z początku szedł w bród, lecz na środku rzeki zaczął tonąć. — Panie jasny, ratuj! wołał. — A kto ser zjadł? pyta Pan Jezus. — Ja nie! odpowiada żyd. Pan Jezus odwrócił się, a żyd tonie, tylko jeszcze widać mu głowę. — Jasny panie, ratuj! woła znowu. — A kto ser zjadł? pyta Pan Jezus. — Ja nie, odpowiada żyd. Pan Jezus po raz drugi się odwrócił, a żyd tonie, ręką tylko daje znaki, aby go ratowano. Pan Jezus znowu pyta: „A kto, żydzie, ser zjadł, ty?” Żyd machnął ręką na znak, źe nie on. Pan Jezus, widząc, źe i ta próba nie zmusi żyda do wyznania prawdy, wyra tował tonącego żyda i w dalszą puścili się drogę. Uszli daleki ziemi kawał i napotkali na drodze wielki kamień. — Bierz, żydzie, kilof, mówi Pan Jezus i rozbijaj ten kamień. Żyd w nadziei zysku wziął kilof i kilkoma uderzeniami rozbił kamień, w którym wszyscy ujrzeli cztery kupki dukatów. Żydowi za świeciły się oczy, ale Pan Jezus rzekł: — Te cztery kupki złota podzielimy między sobą w ten sposób, źe ja, św. Piotr i ty, ży dzie, weźmiemy sobie po jednej kupce złota. — A ta pozostała kupka dla kogo będzie? podchwycił żyd. — Ta kupka, rzekł Pan Jezus, będzie dla tego, kto zjadł ser. Żyd pogłaskał brodę i rzekł: Panie jasny, jak Boga kocham, ja zjadłem ser. Uśmiechnął się Pan Jezus z politowaniem i rzekł: „Iżeś wolał tonąć, a nie przyznać się do winy, a dla marnego złota to uczyniłeś, będziesz do końca świata o ten grosz się sta rał i nigdy się nim nie nasycisz”. Tak się też do dnia dzisiejszego dzieje Odpowiedz Link