Dodaj do ulubionych

Kraków, dzielnice i okolice

10.08.24, 23:28
https://fotoforum.gazeta.pl/photo/1/rb/qa/wzpg/uOqAO9LQZMg5pSRsX.jpg
Obserwuj wątek
    • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 10.08.24, 23:29
      https://fotoforum.gazeta.pl/photo/1/rb/qa/wzpg/HQLh1hRyLikIY9ccX.jpg
      • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 10.08.24, 23:35
        Kraków‎ ‎przed‎ ‎Piastami

        Są‎ ‎epoki‎ ‎w‎ ‎historyi‎ ‎tak‎ ‎oddalone‎ ‎i‎ ‎tak‎ mroczne,‎ ‎do‎ ‎których‎ ‎pojmania‎ ‎tak‎ ‎zupełny‎ ‎brak‎ ‎źródeł,‎ ‎że‎ ‎nic‎ ‎o‎ ‎nich‎ ‎nie‎ ‎wiemy‎ ‎i‎ ‎wiedzieć
        nie‎ ‎możemy.‎ ‎Wtedy‎ ‎stwierdzamy‎ ‎wprost‎ ‎naszą‎ ‎niewiadomość;‎ ‎co‎ ‎najwyżej‎ ‎stawiamy‎ ‎„«‎ ‎'priori“‎ ‎pewne‎ ‎hipotezy,‎ ‎zapożyczając‎ ‎się‎ ‎—‎ ‎nieraz bardzo‎ ‎skutecznie‎ ‎—‎ ‎u‎ ‎innych‎ ‎ludów.‎ ‎Wówczas‎ ‎historya‎ ‎ustępuje miejsca‎ ‎socyologii.‎ ‎Dzieje‎ ‎się‎ ‎to‎ ‎zazwyczaj‎ ‎tam.‎ ‎gdzie‎ ‎nie‎ ‎chodzi‎ ‎o‎ ‎zdarzenie‎ ‎historyczne,‎ ‎ale‎ ‎o‎ ‎stan‎ ‎lub‎ ‎genezę‎ ‎instytucyi‎ ‎społecznych,‎ ‎słowem‎ ‎o‎ ‎jakiś‎ ‎ogólniejszy‎ ‎objaw,‎ ‎odnoszący‎ ‎się‎ ‎do‎ ‎życia ‎wewnętrznego
        pewnej‎ ‎grupy‎ ‎socyalnej.‎ ‎Zdarza‎ ‎się‎ ‎jednak‎ ‎czasem,‎ ‎źe‎ ‎z‎ ‎całego‎ ‎szeregu
        zdarzeń‎ ‎ścisłe‎ ‎historycznych,‎ ‎związanych‎ ‎z‎ ‎natury‎ ‎swojej‎ ‎z‎ ‎jednym
        jakimś‎ ‎krajem‎ ‎lub‎ ‎narodem‎ ‎nie‎ ‎zostaje‎ ‎nic‎ ‎prócz‎ ‎kilku‎ ‎rozrzuconych odłamków‎ ‎i‎ ‎okruchów.‎ ‎Wtedy‎ ‎położenie‎ ‎badacza‎ ‎staje‎ ‎się‎ ‎o‎ ‎wiele‎ ‎trudniejszem.‎ ‎Jest‎ ‎w‎ ‎takim‎ ‎razie‎ ‎konkretny‎ ‎fakt‎ ‎historyczny,‎ ‎a‎ ‎takich faktów‎ ‎jest‎ ‎tyle‎ ‎i‎ ‎są‎ ‎ono‎ ‎tak‎ ‎różnorodne,‎ ‎że‎ ‎nie‎ ‎znoszą‎ ‎uogólnień, trzeba‎ ‎je‎ ‎więc‎ ‎badać‎ ‎oddzielnie,‎ ‎trzeba‎ ‎każdy‎ ‎brać‎ ‎osobno‎ ‎do‎ ‎ręki, jeśli‎ ‎tak‎ ‎powiedzieć‎ ‎wolno‎ ‎i‎ ‎próbować‎ ‎do‎ ‎czegoby‎ ‎się‎ ‎mógł‎ ‎nadać i‎ ‎jakiej‎ ‎zagadkowej‎ ‎całości‎ ‎jest‎ ‎częścią?‎ ‎A‎ ‎całości‎ ‎takich‎ ‎może‎ ‎byćparę‎ ‎lub‎ ‎nawet‎ ‎kilka,‎ ‎nietylko‎ ‎jedna,‎ ‎i‎ ‎do‎ ‎każdej‎ ‎może‎ ‎się‎ ‎mniej‎ ‎lub więcej‎ ‎taka‎ ‎cząstka‎ ‎nadawać. Taka‎ ‎pówiedza‎ ‎jest‎ ‎nieraz‎ ‎więcej‎ ‎kłopotliwą‎ ‎niż‎ ‎zupełna‎ ‎niewiadomość.‎ ‎Obudzą‎ ‎naszą‎ ‎ciekawość‎ ‎a‎ ‎nie‎ ‎zadawalnia‎ ‎jej,‎ ‎stawia‎ ‎wymagania‎ ‎naukowej‎ ‎metody‎ ‎—‎ ‎a‎ ‎nie‎ ‎może‎ ‎im‎ ‎zadość‎ ‎uczynić.‎ ‎Zamiast
        dowodow‎ ‎pewnych‎ ‎daje‎ ‎jedynie‎ ‎domysły‎ ‎i‎ ‎każe‎ ‎poprzestawać‎ ‎na‎ ‎prawdopodobieństwie‎ ‎i‎ ‎niem‎ ‎się‎ ‎jedynie‎ ‎zadowalniać. Stosunki‎ ‎takie‎ ‎występują‎ ‎bardzo‎ ‎typowo‎ ‎przy‎ ‎badaniu‎ ‎najdawniejszej‎ ‎polskiej‎ ‎historyi‎ ‎i‎ ‎w‎ ‎ogóle‎ ‎przy‎ ‎badaniu‎ ‎dziejów‎ ‎Słowiańszczyzny,‎ ‎z‎ ‎epoki‎ ‎najstarszej‎ ‎historycznej‎ ‎lub‎ ‎do-historycznej.‎ ‎Niniejsza‎ ‎praca będzie‎ ‎próba‎ ‎właśnie‎ ‎złożenia‎ ‎całości‎ ‎z‎ ‎kilku‎ ‎nielicznych‎ ‎i‎ ‎zupełnie
        odosobnionych‎ ‎faktów‎ ‎i‎ ‎sczepienia‎ ‎kilku‎ ‎bardzo‎ ‎uszkodzonych,‎ ‎pojedynczych‎ ‎ogniw‎ ‎w‎ ‎jeden‎ ‎jakiś‎ ‎szereg‎ ‎czy‎ ‎łańcuch.‎ ‎Przedmiotem‎ ‎jej zaś‎ ‎będzie‎ ‎Ziemia‎ ‎krakowska‎ ‎i‎ ‎Kraków‎ ‎w‎ ‎przedpiastowskiej‎ ‎dobie.
        • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 11.08.24, 14:24
          Podania‎ ‎są‎ ‎historyą‎ ‎ludów‎ ‎pierwotnych.‎ ‎Zmysłu‎ ‎rzeczywistości, jeśli‎ ‎tak‎ ‎powiedzieć‎ ‎wolno,‎ ‎ludy‎ ‎owe‎ ‎albo‎ ‎nie‎ ‎mają‎ ‎wcale,‎ ‎albo‎ ‎w‎ ‎bar dzo‎ ‎małym‎ ‎stopniu.‎ ‎Każdy‎ ‎fakt‎ ‎rzeczywisty‎ ‎przemienia‎ ‎się‎ ‎bardzo szybko‎ ‎na‎ ‎myt,‎ ‎przyobleka‎ ‎w‎ ‎szaty‎ ‎cudowności‎ ‎i‎ ‎staje‎ ‎się‎ ‎czemś‎ ‎od rzeczywistości‎ ‎oderwanem.‎ ‎Dziś‎ ‎jeszcze‎ ‎bieżąca‎ ‎historyą.‎ ‎w‎ ‎ustach‎ ‎ludu, zamienia‎ ‎się‎ ‎na‎ ‎legendę‎ ‎i‎ ‎bajkę.‎ ‎Każdy‎ ‎to‎ ‎z‎ ‎nas‎ ‎może‎ ‎sprawdzić.‎ ‎Po dania‎ ‎takie‎ ‎zastępują‎ ‎właściwą‎ ‎historyę.‎ ‎Te‎ ‎z‎ ‎nich‎ ‎można‎ ‎dla‎ ‎niej‎ ‎wy dobyć‎ ‎—‎ ‎tego‎ ‎próbowałem‎ ‎w‎ ‎pierwszej‎ ‎części‎ ‎pracy‎ ‎niniejszej‎ ‎—‎ ‎teraz z‎ ‎kolei‎ ‎wypada‎ ‎się‎ ‎zwrócić‎ ‎do‎ ‎historyi. Przychodzi‎ ‎ona‎ ‎od‎ ‎ludów‎ ‎obcych‎ ‎o‎ ‎starszej‎ ‎kulturze,‎ ‎które pierwszy‎ ‎raz‎ ‎wchodzą‎ ‎w‎ ‎zetknięcie‎ ‎z‎ ‎ludem‎ ‎barbarzyńskim.‎ ‎Tak‎ ‎bywa zawsze,‎ ‎tak‎ ‎też‎ ‎jest‎ ‎i‎ ‎w‎ ‎tym‎ ‎wypadku.‎ ‎W‎ ‎dziewiątym‎ ‎wieku‎ ‎i‎ ‎na stępnym‎ ‎kraj‎ ‎Wiślan‎ ‎jest‎ ‎pogrążony‎ ‎prawie‎ ‎zupełnie‎ ‎w‎ ‎ciemnościach,‎ ‎od czasu‎ ‎do.‎ ‎czasu‎ ‎tylko‎ ‎rzucone‎ ‎z‎ ‎krajów‎ ‎nadgranicznych‎ ‎zabłyśnie‎ ‎krótkie i‎ ‎przemijające‎ ‎światło,‎ ‎które,‎ ‎zanim‎ ‎coś‎ ‎dobrze‎ ‎oświeci,‎ ‎już‎ ‎znika i‎ ‎wszystko‎ ‎ginie‎ ‎napowrót,‎ ‎zdaje‎ ‎się‎ ‎w‎ ‎grubszych‎ ‎jeszcze‎ ‎ciemnościach. Położenie‎ ‎geograficzne‎ ‎kraju‎ ‎Wiślan‎ ‎wystawiało‎ ‎go‎ ‎na‎ ‎wiele‎ ‎różno rodnych‎ ‎wpływów.‎ ‎W‎ ‎miarę‎ ‎jak‎ ‎tylko‎ ‎które‎ ‎z‎ ‎ościennych‎ ‎plemion‎ ‎za mieniało‎ ‎się‎ ‎na‎ ‎państwo‎ ‎i‎ ‎paido‎ ‎więcej‎ ‎na‎ ‎zewnątrz,‎ ‎Wiślanie‎ ‎wpadali w‎ ‎sferę‎ ‎jego‎ ‎przyciągania,‎ ‎aby‎ ‎w‎ ‎niej‎ ‎dłużej‎ ‎lub‎ ‎krócej‎ ‎pozostać. Państwo‎ ‎Wielkomorawskie,‎ ‎Czechy,‎ ‎a‎ ‎wreszcie‎ ‎Polska‎ ‎zagarniały‎ ‎ko lejno‎ ‎ich‎ ‎plemienny‎ ‎obszar,‎ ‎bądź‎ ‎cały,‎ ‎bądź‎ ‎część‎ ‎jego‎ ‎tylko,‎ ‎aż‎ ‎wre szcie,‎ ‎Polsce‎ ‎najbliżsi,‎ ‎zostali‎ ‎Wiślanie‎ ‎przy‎ ‎niej‎ ‎na‎ ‎zawsze.‎ ‎Byli‎ ‎oni przecież‎ ‎jednem‎ ‎z‎ ‎polskich‎ ‎plemion,‎ ‎jak‎ ‎Mazowszanie‎ ‎lub‎ ‎Ślęzanie, łączyli‎ ‎się‎ ‎więć‎ ‎z‎ ‎Polską‎ ‎etnograficznie.‎ ‎Tak‎ ‎samo‎ ‎łączyli‎ ‎się‎ ‎i‎ ‎geograficznie.‎ ‎Oddzieleni‎ ‎Tatrami‎ ‎i‎ ‎Karpatami‎ ‎od‎ ‎swych‎ ‎zachodnich‎ ‎i‎ ‎południowych‎ ‎sąsiadów‎ ‎nie‎ ‎mieli‎ ‎Wiślanie‎ ‎wybitnej‎ ‎granicy‎ ‎naturalnej‎ ‎od‎ ‎pół nocy,‎ ‎państwo‎ ‎też‎ ‎polskie‎ ‎musiało‎ ‎się‎ ‎oprzeć‎ ‎o‎ ‎Karpaty‎ ‎i‎ ‎zająć‎ ‎cały ich‎ ‎obszar,‎ ‎z‎ ‎nikim‎ ‎się‎ ‎nim‎ ‎nie‎ ‎dzieląc. Państwo‎ ‎Wielkomorawskie‎ ‎powstało‎ ‎najwcześniej‎ ‎i‎ ‎najwcześniej sięgnęło‎ ‎po‎ ‎Kraków‎ ‎i‎ ‎Wiślicę,‎ ‎t.‎ ‎j.‎ ‎po‎ ‎kraj‎ ‎Wiślan.‎ ‎Oczywiście‎ ‎pisać tu‎ ‎historyi‎ ‎Moraw‎ ‎z‎ ‎IX‎ ‎w.,‎ ‎tak‎ ‎dobrze‎ ‎jak‎ ‎historyi‎ ‎Czech‎ ‎lub‎ ‎Polski z‎ ‎X‎ ‎w.,‎ ‎wcale‎ ‎nie‎ ‎myślę.‎ ‎Starczy‎ ‎wydobyć‎ ‎z‎ ‎dziejów‎ ‎tych‎ ‎państw materyał‎ ‎do‎ ‎zbudowania‎ ‎historyi‎ ‎Wiślan.‎ ‎Ponieważ‎ ‎jednak‎ ‎wiadomości, odnoszących‎ ‎się‎ ‎wprost‎ ‎do‎ ‎naszych‎ ‎stron,‎ ‎jest‎ ‎nadzwyczaj‎ ‎mało,‎ ‎przeto należy‎ ‎dzieje‎ ‎tych‎ ‎krajów‎ ‎ująć‎ ‎obszerniej‎ ‎i‎ ‎starać‎ ‎się‎ ‎ze‎ ‎współczesnych wypadków‎ ‎i‎ ‎zawikłań‎ ‎dopełnić‎ ‎reszty. Najdawniejszy‎ ‎ustrój‎ ‎społeczny‎ ‎Słowian‎ ‎był‎ ‎ustrojem‎ ‎plemiennym. Pewna‎ ‎ilość‎ ‎rodów,‎ ‎a‎ ‎jeżeli‎ ‎chcemy‎ ‎uwzględnić‎ ‎i‎ ‎terytoryalny pierwiastek,‎ ‎pewna‎ ‎ilość‎ ‎opoli,‎ ‎żup,‎ ‎czy‎ ‎jak‎ ‎je‎ ‎będziemy‎ ‎nazywać,‎ ‎sta nowiła‎ ‎plemię.‎ ‎Plemię‎ ‎takie‎ ‎mogło‎ ‎mieć‎ ‎księcia,‎ ‎dziedzicznego‎ ‎woje wodę,‎ ‎jakby‎ ‎go‎ ‎nazwać‎ ‎można,‎ ‎albo‎ ‎go‎ ‎i‎ ‎nie‎ ‎mieć,‎ ‎zależało‎ ‎to‎ ‎od‎ ‎tego, czy‎ ‎było‎ ‎więcej‎ ‎skupione,‎ ‎czyli‎ ‎też‎ ‎nie.‎ ‎Władza‎ ‎takich‎ ‎wojewodów stała‎ ‎w‎ ‎odwrotnym‎ ‎stosunku‎ ‎do‎ ‎władzy‎ ‎naczelników‎ ‎rodowych,‎ ‎im‎ ‎była większą‎ ‎władza‎ ‎pierwszych‎ ‎—‎ ‎tem‎ ‎mniejszą‎ ‎być‎ ‎musiała‎ ‎drugich‎ ‎— i‎ ‎odwrotnie.‎ ‎Przypuścić‎ ‎należy,‎ ‎źe‎ ‎w‎ ‎IX‎ ‎wieku‎ ‎władza‎ ‎książąt‎ ‎ple miennych‎ ‎nietylko‎ ‎była‎ ‎znaną,‎ ‎ale‎ ‎nawet‎ ‎dość‎ ‎3ilną‎ ‎u‎ ‎Słowian‎ ‎czeskich, morawskich,‎ ‎u‎ ‎Chorwatów,‎ ‎Polan‎ ‎i‎ ‎gdzieindziej.‎ ‎Słowianie‎ ‎nadłabscy nie‎ ‎wyrobili‎ ‎jej‎ ‎tylko‎ ‎w‎ ‎tej‎ ‎mierze.‎ ‎Ale‎ ‎prócz‎ ‎takich‎ ‎plemion‎ ‎oraz‎ ‎ksią żąt‎ ‎ich‎ ‎od‎ ‎czasu‎ ‎do‎ ‎czasu‎ ‎pojawiają‎ ‎się‎ ‎i‎ ‎związki‎ ‎kilku‎ ‎lub‎ ‎nawet‎ ‎wię cej‎ ‎plemion‎ ‎między‎ ‎sobą.‎ ‎Nie‎ ‎można‎ ‎powiedzieć,‎ ‎są‎ ‎to‎ ‎pierwsze‎ ‎zawiązki państw,‎ ‎ale‎ ‎powiedzieć‎ ‎można:‎ ‎z‎ ‎tych‎ ‎federacyi‎ ‎plemion‎ ‎mogły‎ ‎się takie‎ ‎zawiązki‎ ‎z‎ ‎czasem‎ ‎wytworzyć,‎ ‎same‎ ‎przez‎ ‎się‎ ‎nie‎ ‎były‎ ‎one‎ ‎nimi jeszcze.‎ ‎Przedewszystkiem‎ ‎są‎ ‎one‎ ‎bardzo‎ ‎luźne,‎ ‎należy‎ ‎je‎ ‎też‎ ‎uważać jako‎ ‎zestawienie‎ ‎równorzędnych‎ ‎elementów,‎ ‎z‎ ‎których‎ ‎każdy‎ ‎zachowuje wszystkie‎ ‎swoje‎ ‎znamiona.‎ ‎To‎ ‎powodowało,‎ ‎źe‎ ‎związki‎ ‎takie‎ ‎były‎ ‎bar dzo‎ ‎nietrwałe.‎ ‎Istnienie‎ ‎ich‎ ‎było‎ ‎krótkiem,‎ ‎efemerycznem.‎ ‎Zwykle‎ ‎jakieś niebezpieczeństwo‎ ‎zewnętrzne,‎ ‎nagłe‎ ‎i‎ ‎groźniejsze‎ ‎niż‎ ‎dotychczasowe, np.‎ ‎jakaś‎ ‎wielka‎ ‎wojna‎ ‎łączyła‎ ‎,‎ ‎a‎ ‎raczej‎ ‎zbliżała‎ ‎różne‎ ‎plemiona‎ ‎do siebie.‎ ‎Z‎ ‎chwilą,‎ ‎kiedy‎ ‎niebezpieczeństwo‎ ‎mijało,‎ ‎pojedyncze‎ ‎owe‎ ‎ple miona‎ ‎nic‎ ‎nie‎ ‎utraciwszy,‎ ‎wracały‎ ‎do‎ ‎dawniejszego‎ ‎stanu.‎ ‎Związek‎ ‎ten stawiał‎ ‎sobie‎ ‎cel‎ ‎doraźny,‎ ‎z‎ ‎chwila‎ ‎kiedy‎ ‎go‎ ‎osiągnął,‎ ‎kiedy‎ ‎przyczyna jego‎ ‎powstania‎ ‎znikała,‎ ‎znikał‎ ‎i‎ ‎on‎ ‎sam.‎ ‎Jeżeli‎ ‎można‎ ‎tak‎ ‎powiedzieć, wydawał‎ ‎on‎ ‎od‎ ‎razu‎ ‎cały‎ ‎nagromadzony‎ ‎zasób‎ ‎socyologicznej‎ ‎energii,‎ ‎po czerń‎ ‎ginął‎ ‎bez‎ ‎trwalszego‎ ‎oddziaływania‎ ‎i‎ ‎bez‎ ‎głębszych śladów.‎ ‎Związki‎ ‎takie,‎ ‎federacye,‎ ‎znane‎ ‎są‎ ‎u‎ ‎wszystkich‎ ‎prawie‎ ‎ludów stojących‎ ‎na‎ ‎pewnym‎ ‎stopniu‎ ‎rozwoju‎ ‎socyologieznego.‎
      • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 11.08.24, 10:47
        Wschodnie‎ ‎„zawiślańskie“‎ ‎krańce‎ ‎plemiennego‎ ‎obszaru‎ ‎Wiślan‎ ‎są
        trudne‎ ‎do‎ ‎wyznaczenia.‎ ‎Mieli‎ ‎tu‎ ‎oni‎ ‎za‎ ‎sąsiadów‎ ‎jak‎ ‎się‎ ‎zdaje‎ ‎—‎ ‎plemię‎ ‎ruskie‎ ‎Bużan‎ ‎czyli‎ ‎Wołynian,‎ ‎dawniejszych‎ ‎Dulębów‎ Ci‎ ‎Buźanie zajmowali‎ ‎całkowicie‎ ‎oba‎ ‎porzecza‎ ‎Bugu‎ ‎i‎ ‎górny‎ ‎bieg‎ ‎Wieprza.‎ ‎Nad średnim‎ ‎Wieprzem‎ ‎dopiero‎ ‎mogli‎ ‎się‎ ‎więc‎ ‎oni‎ ‎spotykać‎ ‎z‎ ‎Wiślanami‎ ‎— i‎ ‎tu‎ ‎gdzieś‎ ‎może‎ ‎wypadała‎ ‎plemienna‎ ‎granica,‎ ‎tych‎ ‎ostatnich.‎ ‎Trudno ją‎ ‎zresztą‎ ‎wykreślić‎ ‎dokładniej‎ ‎i‎ ‎powiedzieć‎ ‎czy‎ ‎dochodzili‎ ‎oni‎ ‎do‎ ‎samej
        tej‎ ‎rzeki?‎ ‎Czy‎ ‎ich‎ ‎nie‎ ‎ubiegli‎ ‎przypadkiem‎ ‎Mazowszanie?‎ ‎Zdaje‎ ‎się nawet,‎ ‎że‎ ‎tak‎ ‎było‎ ‎istotnie.‎ ‎W‎ ‎takim‎ ‎razie‎ ‎nie‎ ‎stykali‎ ‎się‎ ‎Wiślanie bezpośrednio‎ ‎od‎ ‎wschodu‎ ‎z‎ ‎żadnem‎ ‎obcem‎ ‎nie-polskim,‎ ‎w‎ ‎tym‎ ‎wypadku Ruskim‎ ‎plemieniem.‎ ‎Pewnem‎ ‎jest‎ ‎tylko,‎ ‎źe‎ ‎przechodzili‎ ‎Wisłę‎ ‎poniżej ujść‎ ‎Chotczy‎ ‎i‎ ‎źe‎ ‎zajmowali‎ ‎prawe‎ ‎jej‎ ‎pobrzeże.‎ ‎Widzimy‎ ‎ich‎ ‎dalej‎ ‎nad dolnym‎ ‎Sanem‎ ‎po‎ ‎obu‎ ‎jego‎ ‎brzegach. Z‎ ‎tą‎ ‎rzeką‎ ‎przechodzimy‎ ‎już‎ ‎na‎ ‎południe.‎ ‎Z‎ ‎tej‎ ‎strony‎ ‎plemię ruskich‎ ‎Chorwatów,‎ ‎nie‎ ‎mające‎ ‎zresztą‎ ‎nic‎ ‎wspólnego,‎ ‎z‎ ‎południowymi Chorwatami‎,‎ ‎graniczyło‎ ‎czas‎ ‎jakiś‎ ‎z‎ ‎Wiślanami‎ ‎od‎ ‎południo‎ ‎-‎ ‎wschodu i‎ ‎od‎ ‎południa‎.‎ ‎Dalej‎ ‎na‎ ‎zachód‎ ‎graniczyli‎ ‎z‎ ‎nimi‎ ‎Słowacy.‎ ‎Od‎ ‎granic‎ ‎tych‎ ‎dwóch‎ ‎plemion‎ ‎zajmowali‎ ‎Wiślanie‎ ‎dolny‎ ‎San,‎ ‎jak‎ ‎już‎ ‎mówiłem,‎ ‎dolną‎ ‎i‎ ‎średnią‎ ‎Wisłokę,‎ ‎cały‎ ‎Dunajec‎ ‎wraz‎ ‎z‎ ‎Popradem,‎ ‎Rabę, Skawę‎ ‎oraz‎ ‎rzekę‎ ‎Białą,‎ ‎gdzie‎ ‎jak‎ ‎wiemy‎ ‎spotykali‎ ‎się‎ ‎ze‎ ‎Ślęzanami. Posuwali‎ ‎się‎ ‎więc‎ ‎oni‎ ‎skośnie‎ ‎opuszczając‎ ‎się‎ ‎na‎ ‎dół‎ ‎ku‎ ‎południowi, ku‎ ‎Tatrom,‎ ‎które‎ ‎należały‎ ‎do‎ ‎nich.‎
        • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 11.08.24, 10:54
          Ostatnie‎ ‎południowe-‎ ‎ich-krańCej były‎ ‎zarazem‎ ‎szczepową‎ ‎okrainą‎ ‎plemion‎ ‎polskich.‎ ‎I‎ ‎dziś‎ ‎tak‎ ‎jeszcze mniej‎ ‎więcej‎ ‎wyglądają‎ ‎etnogiafiezne‎ ‎polsko-ruskie‎ ‎i‎ ‎słowackie‎ ‎kresy. Rusini‎ ‎podchodzą‎ ‎coraz‎ ‎węższym‎ ‎klinem‎ ‎ku‎ ‎zachodowi,‎ ‎trzymając‎ ‎się tylko‎ ‎górnego‎ ‎biegu‎ ‎Wisłoki‎ ‎i‎ ‎jej‎ ‎dopłynów‎ ‎oraz‎ ‎wierzchowiny‎ ‎lesistego Beskidu.‎ ‎Ciężka‎ ‎warstwa‎ ‎osadnictwa‎ ‎polskiego‎ ‎zwisła‎ ‎nad‎ ‎nimi‎ ‎od północy‎ ‎i‎ ‎nie‎ ‎dozwoliła‎ ‎podnieść‎ ‎się‎ ‎wyżej,‎ ‎to‎ ‎też‎ ‎im‎ ‎napór‎ ‎jej‎ ‎był silniejszym,‎ ‎im‎ ‎warstwa‎ ‎grubszą,‎ ‎tem‎ ‎klin‎ ‎ów‎ ‎stawał‎ ‎się‎ węższym‎ ‎aż wreszcie‎ ‎opodal‎ ‎Tatr‎ ‎zniknął‎ ‎zupełnie.‎ ‎Tak‎ ‎było‎ ‎w‎ ‎czasach‎ ‎historycznych.‎ ‎W‎ ‎dobie‎ ‎plemiennej‎ ‎stosunki‎ ‎mogły‎ ‎się‎ ‎zmienić‎ ‎o‎ ‎tyle,‎ ‎że‎ ‎Rusini i‎ ‎Słowacy‎ ‎nie‎ ‎stykali‎ ‎się‎ ‎bezpośrednio‎ ‎z‎ ‎Wiślanami.‎ ‎Beskid‎ ‎podobnie jak‎ ‎góry‎ ‎Stokrzyskie‎ ‎musiał‎ ‎być‎ ‎długo‎ ‎zupełna‎ ‎pustka,‎ ‎zajmowali‎ ‎go też‎ ‎dopiero‎ ‎w‎ ‎XV‎ ‎i‎ ‎XVI‎ ‎wieku‎ ‎osadnicy‎ Rumuńsko-ruscy‎.‎ ‎Głuchą też‎ ‎pustką‎ ‎były‎ ‎długo‎ ‎Tatry‎ ‎i‎ ‎Beskid‎ ‎zachodni.‎ ‎Zaludniali‎ ‎je‎ ‎kolejno potomkowie‎ ‎Wiślan‎ ‎w‎ ‎XII‎ ‎i‎ ‎XIII‎ ‎wieku‎ ‎—‎ ‎a‎ ‎i‎ ‎później‎ ‎w‎ ‎XV‎ ‎i‎ ‎XVI również‎.‎ ‎Pierwotnie‎ ‎więc‎ ‎urywało‎ ‎się‎ ‎ich‎ ‎osadnictwo‎ ‎daleko‎ ‎bliżej prawego‎ ‎porzecza‎ ‎Wisły‎ ‎i‎ ‎nie‎ ‎dochodziło‎ ‎do‎ ‎źródeł‎ ‎Dunajca‎ ‎i‎ ‎Popradu, Raby‎ ‎i‎ ‎Skawy.‎ ‎Zostawał‎ ‎więc‎ ‎bezludny‎ ‎pas‎ ‎między‎ ‎nimi‎ ‎a‎ ‎Chorwa tami‎ ‎i‎ ‎Słowaczcyzną.‎ ‎Była‎ ‎to‎ ‎południowa‎ ‎między‎ ‎-‎ ‎szczepowa‎ ‎puszcza plemienna. Można‎ ‎więc‎ ‎tak‎ ‎powiedzieć‎ ‎zbierając‎ ‎wszystko‎ ‎razem:‎ ‎główny pień‎ ‎osadniczy‎ ‎Wiślan‎ ‎trzymał‎ ‎się‎ ‎górnej‎ ‎Wisły‎ ‎i‎ ‎jej‎ ‎lewych‎ ‎porzeczy. Rozsiedli‎ ‎się‎ ‎oni‎ ‎gęsto‎ ‎i‎ ‎szeroko‎ ‎nad‎ ‎Nidą‎ ‎i‎ ‎Nidzicą.‎ ‎Dopływy‎ ‎zaś‎ ‎jej prawe‎ ‎jak oto‎ ‎Dunajec,‎ ‎Rabę‎ ‎i‎ ‎Skawę‎ ‎pozostawili‎ ‎słabiej‎ ‎zaludnione, przynajmniej‎ ‎w‎ ‎ich‎ ‎górnym‎ ‎biegu.‎ ‎Od‎ ‎tego‎ ‎pnia‎ ‎rozchodzili‎ ‎się‎ ‎oni w‎ ‎różnych‎ ‎czasach‎ ‎—‎ ‎jak‎ ‎z‎ ‎ula.‎ ‎Była‎ ‎to‎ ‎jakby‎ ‎wielka‎ ‎przetrzebiona polana,‎ ‎na‎ ‎której‎ ‎było‎ ‎jaśniej‎ ‎i‎ ‎ludniej.‎ ‎Na‎ ‎północ‎ ‎od‎ ‎niej‎ ‎i‎ ‎na‎ ‎południe‎ ‎zaległy‎ ‎wielkie‎ ‎ostępy‎ ‎leśne‎ ‎i‎ ‎knieje,‎ ‎od‎ ‎zachodu‎ ‎znowu‎ ‎i‎ ‎wschodu‎ ‎przechodziła‎ ‎ona‎ ‎mniej‎ ‎silnie‎ ‎w‎ ‎kraj‎ ‎więcej‎ ‎leśny‎ ‎i‎ ‎więcej‎ ‎pusty, który‎ ‎zwykle‎ ‎oddzielał‎ ‎od‎ ‎siebie‎ ‎różne‎ ‎plemiona. Cały‎ ‎ten‎ ‎obszar‎ ‎wyznaczony‎ ‎na‎ ‎zasadzie‎ ‎etnograficznych‎ ‎podziałów‎ ‎zgadza‎ ‎się‎ ‎z‎ ‎historyczną‎ ‎topografią,‎ ‎ale‎ ‎nie‎ ‎wszędzie‎ ‎i‎ ‎nie‎ ‎zawsze. Granice‎.‎ ‎p.‎ ‎dyecezyi‎ ‎krakowskiej‎ ‎tylko‎ ‎w‎ ‎części‎ ‎można‎ ‎przyjąć za‎ ‎granice‎ ‎plemienne‎ ‎Wiślan.‎ ‎Można‎ ‎powiedzieć,‎ ‎źe‎ ‎zupełnie‎ ‎dobrze odpowiadają‎ ‎im‎ ‎tylko‎ ‎zachodnie.‎ ‎Tak‎ ‎zwany‎ ‎powiat‎ ‎Śląski‎ ‎województwa krakowskiego‎ ‎powstał‎ ‎później‎ ‎i‎ ‎nie‎ ‎był‎ ‎ani‎ ‎etnograficznie‎ ‎ani‎ ‎politycznie‎ ‎Śląskiem‎.‎ ‎Natomiast‎ ‎cofają‎ ‎się‎ ‎one‎ ‎za‎ ‎bardzo‎ ‎na‎ ‎południe koło‎ ‎Małogoszczą‎ ‎a‎ ‎potem‎ ‎znowu‎ ‎zbyt‎ ‎wysoko‎ ‎podnoszą‎ ‎na‎ ‎północ w‎ ‎Radomskie,‎ ‎gdzie‎ ‎niewątpliwie‎ ‎siedzieli‎ ‎Mazurzy.‎ ‎Ściana‎ ‎wschodnia‎ ‎nie‎ ‎da‎ ‎się‎ ‎z‎ ‎nich‎ ‎również‎ ‎dobrze‎ ‎wykreślić,‎ ‎południe‎ ‎tylko‎ ‎lepiej się‎ ‎przedstawia.‎ ‎Za‎ ‎Tatrami‎ ‎istotnie‎ ‎była‎ ‎granica‎ ‎etnograficzna‎ ‎i‎ ‎to ważna‎ ‎bo‎ ‎dwóch‎ ‎słowiańskich‎ ‎szczepów.‎ ‎Granice‎ ‎wschodnie‎ ‎znowu‎ ‎województwa‎
          Krakowskiego‎ ‎i‎ ‎Sandomierskiego,‎ ‎zgadzają‎ ‎się‎ ‎mniej‎ ‎więcej z narodowymi.
          • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 11.08.24, 10:57
            Tylko‎ ‎wąski‎ ‎południowy‎ ‎pasek‎ ‎Krakowskiego‎ ‎—‎ ‎koniec właśnie‎ ‎owego‎ ‎klina‎ ‎należy‎ ‎etnograficznie‎ ‎do‎ ‎Rusi‎ ‎ale‎ ‎za‎ ‎to‎ ‎nie‎ ‎ma już‎ ‎od‎ ‎południa‎ ‎w‎ ‎Województwie‎ ‎Krakowskim‎ ‎Spiźa‎ ‎t.‎ ‎j.‎ ‎Popradu, który‎ ‎zagarnęli‎ ‎Węgrzy.‎ ‎Rozgraniczenie‎ ‎polityczne‎ ‎Mazowsza‎ ‎od‎ ‎Sandomierskiego,‎ ‎wypada‎ ‎znowu‎ ‎zbyt‎ ‎na‎ ‎niekorzyść‎ ‎Mazurów‎ ‎i‎ ‎nie‎ ‎zgadza się‎ ‎z‎ ‎podziałem‎ ‎etnograficznym;‎ ‎cały‎ ‎powiat‎ ‎Radomski‎ ‎bowiem‎ ‎należał do‎ ‎Małopolski.‎ ‎Są‎ ‎wprawdzie‎ ‎niejakie‎ ‎ślady,‎ ‎że‎ ‎w‎ ‎XI‎ ‎wieku‎ ‎Siecie chów‎ ‎leżał‎ ‎na‎ ‎Mazowszu‎ ‎możnaby‎ ‎to‎ ‎wywnioskować‎ ‎z‎ ‎jednego‎ ‎ustępu Galla‎. W‎ ‎XIII‎ ‎był‎ ‎to‎ ‎obszar‎ ‎sporny‎ ‎między‎ ‎Konradem‎ ‎a‎ ‎Bolesła wem‎ ‎Wstydliwym‎.‎ ‎Pisał‎ ‎też‎ ‎jeszcze‎ ‎Janko‎ ‎z‎ ‎Czarnkowa‎ ‎z‎ ‎XIV‎ ‎wie ku,‎ ‎źe‎ ‎Węgrzy‎ ‎i‎ ‎Małopolanie‎ ‎spustoszyli‎ ‎ziemię‎ ‎Mazowiecką‎ ‎koło Radomia‎,‎ ‎może‎ ‎więc‎ ‎uwaźono‎ ‎za‎ ‎Mazowsze‎ ‎jakąś‎ ‎część‎ ‎ziemi‎ ‎Radomskiej‎ ‎oprócz‎ ‎t.‎ ‎z.‎ ‎„Zapilcza“,‎ ‎które‎ ‎Kazimierz‎ ‎W.‎ ‎ks.‎ ‎Ziemowitowi ustąpił‎‎ ‎a‎ ‎raczej‎ ‎zwrócił,‎ ‎bo‎ ‎niegdyś‎ ‎kraj‎ ‎po‎ ‎rzekę‎ ‎Radomierzę‎ ‎nale żał‎ ‎do‎ ‎książąt‎ ‎Mazowieckich‎. Takie‎ ‎są‎ ‎przybliżone‎ ‎granice‎ ‎Wiślau.‎ ‎Dalsze‎ ‎badania‎ ‎i‎ ‎nad‎ ‎etnologią‎ ‎i‎ ‎nad‎ ‎topografią‎ ‎pierwotnej‎ ‎polski‎ ‎mogą‎ ‎je‎ ‎lepiej‎ ‎wyjaśnić‎ ‎i‎ ‎ustalić,‎ ‎oczywiście,‎ ‎w‎ ‎pewnej‎ ‎tylko‎ ‎mierze‎ ‎bo‎ ‎i‎ ‎one‎ ‎same‎ ‎ustalonemi‎ ‎nie były,‎ ‎nikt‎ ‎ich‎ ‎przecież‎ ‎nie‎ ‎wyznaczał‎ ‎i‎ ‎nie‎ ‎opisywał.‎ ‎Dziś‎ ‎jeszcze‎ ‎do tego‎ ‎daleko,‎ ‎bo‎ ‎nie‎ ‎wystareza‎ ‎nałożyć‎ ‎mapę‎ ‎dawnej‎ ‎Polski‎ ‎z‎ ‎podziałem na‎ ‎województwa‎ ‎i‎ ‎dyecezye‎ ‎na‎ ‎mapę‎ ‎etnograficzną‎ ‎aby‎ ‎jeden‎ ‎podział odpowiedział‎ ‎zaraz‎ ‎drugiemu‎ ‎i‎ ‎pokrył‎ ‎go]‎ ‎zupełnie.‎ ‎Wszystko‎ ‎się‎ ‎tu zresztą‎ ‎zgodzić‎ ‎nie‎ ‎może. Wiślanie‎ ‎dzielili‎ ‎bezwątpienia‎ ‎cały‎ ‎ten‎ ‎obszar‎ ‎plemienny‎ ‎na‎ ‎mnóstwo‎ ‎pomniejszych;‎ ‎na‎ ‎każdym‎ ‎zaś‎ ‎takim‎ ‎kawałku‎ ‎kraju,‎ ‎jakkolwiek go‎ ‎nazwiemy,‎ ‎opolem‎ ‎czy‎ ‎inaczej‎ ‎siedział‎ ‎jeden‎ ‎ród.‎ ‎Tak‎ ‎było‎ ‎u‎ ‎wszystkich‎ ‎innych‎ ‎plemion‎ ‎słowiańskich‎ ‎—‎ ‎i‎ ‎Wiślanie‎ ‎więc‎ ‎z‎ ‎pewnością‎ ‎nie stanowili‎ ‎wyjątku.‎ ‎To‎ ‎trzeba‎ ‎stwierdzić‎ ‎i‎ ‎na‎ ‎tem‎ ‎poprzetać.‎ ‎Bo‎ ‎ile było‎ ‎tych‎ ‎rodów,‎ ‎gdzie‎ ‎który‎ ‎siedział‎ ‎—‎ ‎to‎ ‎wszystko‎ ‎są‎ ‎za‎ ‎daleko idące‎ ‎pytania,‎ ‎na‎ ‎które‎ ‎nic‎ ‎ma‎ ‎odpowiedzi.‎
            • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 11.08.24, 11:07
              ‎Badanie‎ ‎nad‎ ‎rozsiedleniem niektórych‎ ‎szlacheckich‎ ‎rodów‎ ‎Małopolskich‎ ‎oraz‎ ‎nad‎ ‎obszarem‎ ‎star szych‎ ‎kasztelanii‎ ‎—‎ ‎mogłoby‎ ‎tu‎ ‎jeszcze‎ ‎rzucić‎ ‎jakieś‎ ‎światło‎ ‎—‎ ‎ale‎ ‎tak mgliste‎ ‎i‎ ‎niepewne,‎ ‎że‎ ‎bardzo‎ ‎wątpię‎ ‎czybyśmy‎ ‎mogli‎ ‎z‎ ‎nim‎ ‎zajść daleko.‎ ‎Poszukiwania‎ ‎te‎ ‎nie‎ ‎wchodzą‎ ‎w‎ ‎zakres‎ ‎mojej‎ ‎pracy‎ ‎—‎ ‎są‎ ‎one za‎ ‎szczegółowe. Fakt‎ ‎następujący‎ ‎jest‎ ‎natomiast‎ ‎ogólniejszego‎ ‎znaczenia.‎ ‎Oto‎ ‎całe plemie‎ ‎Wiślan‎ ‎dzieliło‎ ‎się‎ ‎na‎ ‎dwa‎ ‎większe‎ ‎odłamy,‎ ‎na‎ ‎Krakowian i‎ ‎Sandomierzan.‎ ‎I‎ ‎to‎ ‎wcale‎ ‎nowem‎ ‎nie‎ ‎jest.‎ ‎Ślązanie‎ ‎dzielili‎ ‎się‎ ‎na Ślęzan‎ ‎i‎ ‎Opolan,‎ ‎Serbowie‎ ‎Łużyccy‎ ‎na‎ ‎Milżan,‎ ‎Łużyczan,‎ ‎Żarowian‎ ‎etc. to‎ ‎samo‎ ‎spotykamy‎ ‎i‎ ‎w‎ ‎zaodrzańskiej‎ ‎Słowiańszczyznie,‎ ‎że‎ ‎tutaj‎ ‎przypomnę‎ ‎tylko‎ ‎Wilków‎ ‎-‎ ‎Lutyków.‎ ‎Przykładów‎ ‎takich‎ ‎możnaby‎ ‎więcej podać.‎ ‎Nazwy‎ ‎obu‎ ‎tych‎ ‎odłamów‎ ‎są‎ ‎późniejsze‎ ‎—‎ ‎przynajmniej‎ ‎jednego z‎ ‎nich:‎ ‎Sandomierzan.‎ ‎Obydwie‎ ‎one‎ ‎pochodzą‎ ‎już‎ ‎od‎ ‎grodów‎ ‎naczelnych‎ ‎a‎ ‎to‎ ‎zawsze‎ ‎dowodzi‎ ‎większego‎ ‎skupienia‎ ‎całego‎ ‎plemienia‎ ‎wkoło jednego,‎ ‎które‎ ‎innym‎ ‎przoduje.‎ ‎Do‎ ‎dziś‎ ‎dnia‎ ‎bardzo‎ ‎jeszcze‎ ‎wyraźnie‎ ‎dzieli‎ ‎się‎ ‎lud‎ ‎Małopolski‎ ‎na‎ ‎Krakowiaków‎ ‎i‎ ‎Sandomierzan,‎ ‎Krakowianie‎ ‎zajmowali‎ ‎i‎ ‎zajmują‎ ‎całą‎ ‎zachodnią‎ ‎część‎ ‎tego‎ ‎plemiennego obszaru,‎ ‎który‎ ‎starałem‎ ‎się‎ ‎wyznaczyć.‎ ‎Prawe‎ ‎porzecze‎ ‎Nidy‎ ‎zdaje‎ ‎się stanowi‎ ‎ich‎ ‎przybliżoną‎ ‎granicę‎‎ ‎nie‎ ‎sięgają‎ ‎też‎ ‎oni‎ ‎do‎ ‎samego‎ ‎Dunajca,‎ ‎i‎ ‎kończą‎ ‎się‎ ‎gdzieś‎ ‎w‎ ‎Bocheńskim.‎ ‎Zachodni‎ ‎Beskid‎ ‎i‎ ‎Podhale‎ ‎— jak‎ ‎się‎ ‎to‎ ‎starałem‎ ‎gdzieindziej‎ ‎udowodnić‎ ‎—‎ ‎ma‎ ‎ludność‎ ‎mieszaną Krakowsko-Sandomierską‎ ‎—‎ ‎jeśli‎ ‎tak‎ ‎powiedzieć‎ ‎wolno.‎ ‎Sandomierzanie zajmują‎ ‎resztę‎ ‎obszaru‎ ‎Wiślan,‎ ‎t.‎ ‎j.‎ ‎jego‎ ‎część‎ ‎wschodnią‎ ‎i‎ ‎sięgają‎ ‎od rzeki‎ ‎Chotczy‎ ‎aż‎ ‎po‎ ‎same‎ ‎podnóża‎ ‎Beskidu.‎ ‎Są‎ ‎to‎ ‎tak‎ ‎zwani‎ ‎w‎ ‎Galicyi,‎ ‎pod‎ ‎wpływem‎ ‎sąsiedniej‎ ‎Rusi‎ ‎Mazurzy,‎ ‎oczywiście‎ ‎niesłusznie, bo‎ ‎nie‎ ‎są‎ ‎to‎ ‎bynajmniej‎ ‎Mazowszanie,‎ ‎ani‎ ‎późniejsi‎ ‎osadnicy‎ ‎przybyli z‎ ‎Mazowsza.‎ ‎Lecz‎ ‎właśnie‎ ‎Sandomierzanie,‎ ‎potomkowie‎ ‎dawnych‎ ‎Wiślan. Podział‎ ‎ten‎ ‎odnajdujemy‎ ‎w‎ ‎granicach‎ ‎Województwa‎ ‎Krakowskiego i‎ ‎Sandomierskiego,‎ ‎występuje‎ ‎on‎ ‎też‎ ‎w‎ ‎podziało‎ ‎Małopolski‎ ‎na‎ ‎dwie dzielnice‎ ‎—‎ ‎dwa‎ ‎księstwa‎ ‎Krakowskie‎ ‎i‎ ‎Sandomierskie.‎ ‎Jest‎ ‎on‎ ‎bardzo dawny.‎ ‎Już‎ ‎Gall‎ ‎mówi‎ ‎o‎ ‎Bolesławie‎ ‎Krzywoustym,‎ ‎że‎ ‎otrzymał‎ ‎w‎ ‎1093 roku‎ ‎razem‎ ‎z‎ ‎Wrocławiem,‎ ‎Kraków‎ ‎i‎ ‎Sandomierz,‎ ‎„sedes‎ ‎regni‎ ‎princi pals"‎ ‎—‎ ‎S‎ą‎ ‎to‎ ‎dwie‎ ‎„prowineye".‎ ‎Mistrz‎ ‎Wincenty‎ ‎ich‎ ‎mieszkańcównazywa‎ ‎Cracovitae‎ ‎et‎ ‎Sandomiritae‎ ‎i‎ ‎ta‎ ‎nazwa‎ ‎utrzymuje‎ ‎się‎ ‎u‎ ‎wszystkich‎ ‎późniejszych‎ ‎kronikarzy.‎
              • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 11.08.24, 11:08

                ‎‎Podział‎ ‎ów‎ ‎jest‎ ‎więc‎ ‎dawny‎ ‎historycznie i‎ ‎opiera‎ ‎sie‎ ‎bezwątpienia‎ ‎na‎ ‎jeszcze‎ ‎dawniejszym‎ ‎poczuciu‎ ‎odrębności obu‎ ‎tych‎ ‎części‎ ‎późniejszej‎ ‎Małopolski,‎ ‎można‎ ‎go‎ ‎też‎ ‎odnieść‎ ‎i‎ ‎do‎ ‎ple miennej‎ ‎doby‎ ‎z‎ ‎której‎ ‎pochodzi‎ ‎on‎ ‎bezwątpienia. Wszystko‎ ‎co‎ ‎dotąd‎ ‎powiedziałem‎ ‎opartem‎ ‎jest‎ ‎w‎ ‎części‎ ‎na‎ ‎histo- ryi,‎ ‎w‎ ‎części‎ ‎na‎ ‎etnologii.‎ ‎Dowiedzieliśmy‎ ‎się‎ ‎z‎ ‎histbryi,‎ ‎że‎ ‎nad‎ ‎górną Wisłą‎ ‎w‎ ‎IX‎ ‎wieku‎ ‎mieszkali‎ ‎Wiślanie,‎ ‎czego‎ ‎etnologia‎ ‎powiedzieć‎ ‎nie mogła.‎ ‎Natomiast‎ ‎zapożyczyliśmy‎ ‎się‎ ‎od‎ ‎niej‎ ‎bardzo‎ ‎mówiąc‎ ‎o‎ ‎granicach owych‎ ‎Wiślan.‎ ‎Obie‎ ‎zaś‎ ‎razem‎ ‎stwierdziły‎ ‎podział‎ ‎tego‎ ‎plemienia‎ ‎na dwie‎ ‎znane‎ ‎nam‎ ‎już‎ ‎gałęzie.‎ ‎Są‎ ‎to‎ ‎wszystko‎ ‎wiadomości‎ ‎dosyć‎ ‎pewne ale‎ ‎może‎ ‎dzięki‎ ‎temu,‎ ‎że‎ ‎są‎ ‎tak‎ ‎ogólne‎ ‎i‎ ‎że‎ ‎wszystkie‎ ‎szczegóły‎ ‎zo stają‎ ‎w‎ ‎cieniu.‎ ‎Chcąc‎ ‎je‎ ‎wydobyć‎ ‎należy‎ ‎się‎ ‎oglądnąć‎ ‎za‎ ‎innym‎ ‎mate- ryałem‎ ‎i‎ ‎próbować‎ ‎znowu‎ ‎czy‎ ‎się‎ ‎z‎ ‎niego‎ ‎nie‎ ‎da‎ ‎coś‎ ‎więcej‎ ‎jeszcze zbudować.‎ ‎Tym‎ ‎razem‎ ‎będzie‎ ‎to‎ ‎synteza‎ ‎nie‎ ‎już‎ ‎etnologii‎ ‎z‎ ‎historyą, lecz‎ ‎próba‎ ‎wydzielenia‎ ‎tej‎ ‎ostatniej‎ ‎z‎ ‎folk-loru‎ ‎i‎ ‎mitologii. Wiadomości,‎ ‎które‎ ‎nas‎ ‎doszły‎ ‎o‎ ‎tych‎ ‎czasach‎ ‎nie‎ ‎można‎ ‎nigdy nazywać‎ ‎historyą.‎ ‎Jestto‎ ‎zlepek‎ ‎dwóch‎ ‎elementów:‎ ‎historycznych‎ ‎wspo mnień‎ ‎z‎ ‎różnych‎ ‎epok‎ ‎oraz‎ ‎podań‎ ‎i‎ ‎mytów‎ ‎w‎ ‎przeróbce‎ ‎późniejszych kronikarzy.‎ ‎Rozpoznać‎ ‎w‎ ‎nim‎ ‎i‎ ‎wydzielić‎ ‎z‎ ‎niego‎ ‎oba‎ ‎te‎ ‎czynniki wcale‎ ‎nie‎ ‎jest‎ ‎łatwem.‎ ‎Są‎ ‎one‎ ‎z‎ ‎sobą‎ ‎bardzo‎ ‎ściśle‎ ‎spojone,‎ ‎a‎ ‎raczej stopione‎ ‎w‎ ‎jedno‎ ‎jakieś‎ ‎ciało‎ ‎—‎ ‎to‎ ‎więc‎ ‎już‎ ‎utrudnia‎ ‎ich‎ ‎rozdział‎ ‎— a‎ ‎do‎ ‎tego‎ ‎owa‎ ‎kronikarska‎ ‎przeróbka‎ ‎jest‎ ‎elementem‎ ‎obcym,‎ ‎dodanym który‎ ‎przenika‎ ‎wszystko‎ ‎i‎ ‎którego‎ ‎się‎ ‎pozbyć‎ ‎prawie‎ ‎nie‎ ‎podobna. Mitologia‎ ‎i‎ ‎folk‎ ‎lor‎ ‎łatwiej‎ ‎jeszcze‎ ‎stosunkowo‎ ‎nadają‎ ‎się‎ ‎do‎ ‎takiej‎ ‎ana lizy.‎ ‎Na‎ ‎zasadzie‎ ‎pewnych‎ ‎znamion‎ ‎ogólnych,‎ ‎lepiej‎ ‎znanych‎ ‎można powiedzieć,‎ ‎że‎ ‎część‎ ‎jakaś‎ ‎opowiadania‎ ‎kronikarskiego‎ ‎nosi‎ ‎mityczny charakter‎ ‎—‎ ‎i‎ ‎byle‎ ‎nie‎ ‎naciągać‎ ‎zbytecznie‎ ‎poszczególnych‎ ‎faktów można‎ ‎powiedzieć,‎ ‎że‎ ‎się‎ ‎łączy‎ ‎z‎ ‎kultem‎ ‎słońca,‎ ‎ziemi‎ ‎i‎ ‎w‎ ‎ogóle‎ ‎sił przyrody‎ ‎albo‎ ‎z‎ ‎czem‎ ‎innem.‎ ‎Historyą‎ ‎trudniej‎ ‎się‎ ‎nadaje‎ ‎do‎ ‎takiego badania,‎ ‎nie‎ ‎można‎ ‎do‎ ‎niej‎ ‎stosować‎ ‎w‎ ‎całaj‎ ‎pełni‎ ‎metody‎ ‎porównaw czej,‎ ‎jedynie‎ ‎pomocnej‎ ‎w‎ ‎tym‎ ‎wypadku.‎ ‎Trzeba‎ ‎też‎ ‎zawsze‎ ‎pamiętać, że‎ ‎tu‎ ‎nie‎ ‎może‎ ‎być‎ ‎mowy‎ ‎o‎ ‎wydzieleniu‎ ‎czystego,‎ ‎konkretnego‎ ‎histo rycznego‎ ‎faktu‎ ‎—‎ ‎ale‎ ‎w‎ ‎najlepszym‎ ‎razie‎ ‎podania,‎ ‎podanie‎ ‎zaś‎ ‎takie to‎ ‎tylko‎ ‎możliwość,‎ ‎że‎ ‎tak‎ ‎być‎ ‎mogło‎ ‎a‎ ‎nie‎ ‎że‎ ‎tak‎ ‎było‎ ‎istotnie. Odnalezienie‎ ‎w‎ ‎kronikarskich‎ ‎opowieściach‎ ‎historycznej‎ ‎ich‎ ‎strony, musi‎ ‎pozostać‎ ‎najbliźszem‎ ‎moim‎ ‎zadaniem.
                • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 11.08.24, 11:11
                  Dwa‎ ‎są‎ ‎cykle‎ ‎podań‎ ‎związanych‎ ‎z‎ ‎późniejszą‎ ‎Małopolską‎ ‎t.‎ ‎j. z‎ ‎Wiślanami.‎ ‎Krakowski‎ ‎i‎ ‎Wiślicki.‎ ‎Są‎ ‎one‎ ‎oba‎ ‎nierówne‎ ‎co‎ ‎do‎ ‎czasu w‎ ‎którym‎ ‎mogły‎ ‎powstać‎ ‎i‎ ‎co‎ ‎do‎ ‎historycznej‎ ‎wartości.‎ ‎Sama‎ ‎jednak okoliczność‎ ‎że‎ ‎zgadzają‎ ‎się‎ ‎one‎ ‎z‎ ‎etnograficznym‎ ‎i‎ ‎historycznym‎ ‎po działem‎ ‎tego‎ ‎plemienia‎ ‎każe‎ ‎zwrócić‎ ‎na‎ ‎nie‎ ‎baczniejszą‎ ‎uwagę.‎ ‎Cykl związany‎ ‎z‎ ‎Krakowem,‎ ‎od‎ ‎którego‎ ‎zaczynam,‎ ‎zbyt‎ ‎dobrze‎ ‎wszyscy‎ ‎mają w‎ ‎pamięci‎ ‎aby‎ ‎go‎ ‎tutaj‎ ‎powtarzać‎ ‎ze‎ ‎wszystkimi‎ ‎szczegółami. Krakus,‎ ‎a‎ ‎właściwie‎ ‎Krak‎ ‎jest‎ ‎pierwszym‎ ‎mitycznym‎ ‎władcą‎ ‎kraju, najpierw‎ ‎księciem,‎ ‎potem‎ ‎królem.‎ ‎Tak‎ ‎opowiada‎ ‎Mistrz‎ ‎Wincenty‎ ‎naj starsze‎ ‎nasze‎ ‎zrodło‎ ‎z‎ ‎końca‎ ‎XII‎ ‎w.‎ ‎‎Późniejsza‎ ‎kronika‎ ‎Wielko polska‎ ‎z‎ ‎XIV‎ ‎w.‎ ‎‎ ‎wie‎ ‎ze‎ ‎Polacy‎ ‎a‎ ‎raczej‎ ‎Lechici‎ ‎obrali‎ ‎go‎ ‎wodzem, „wojewodą‎ ‎w‎ ‎obawie‎ ‎przed‎ ‎groźącem‎ ‎najściem‎ ‎Gallów.‎ ‎Ma‎ ‎on‎ ‎dwóch synów.‎ ‎Mistrz‎ ‎Wincenty‎ ‎i‎ ‎Kronika‎ ‎Wielkopolska‎ ‎nazywają‎ ‎młodszego podobnie‎ ‎jak‎ ‎ojca‎ ‎Krakiem,‎ ‎a‎ ‎milczą‎ ‎o‎ ‎starszym.‎ ‎W‎ ‎jaskini‎ ‎Wawel skiego‎ ‎wzgórza‎ ‎siedział‎ ‎na‎ ‎on‎ ‎czas‎ ‎smok,‎ ‎któremu‎ ‎co‎ ‎dni‎ ‎kilka ludność‎ ‎musiała‎ ‎znosić‎ ‎ofiary.‎ ‎Stary‎ ‎Krak‎ ‎zachęca‎ ‎obu‎ ‎synów‎ ‎aby uwolnili‎ ‎kraj‎ ‎od‎ ‎tej‎ ‎strasznej‎ ‎plagi.‎ ‎Krak‎ ‎II,‎ ‎jak‎ ‎go‎ ‎zupełnie‎ ‎na‎ ‎seryo nazywaja‎ ‎kronikarze‎ ‎zabija‎ ‎potwora‎ ‎znanym‎ ‎podstępem‎ ‎ale‎ ‎sam‎ ‎ginie z‎ ‎ręki‎ ‎młodszego‎ ‎brata.‎ ‎Zbrodnia‎ ‎się‎ ‎jednak‎ ‎wydaje‎ ‎i‎ ‎przywłaszczyciel pozbawiony‎ ‎tronu‎ ‎ratuje‎ ‎się‎ ‎ucieczką.‎ ‎Mistrz‎ ‎Wincenty‎ ‎kładzie‎ ‎założenie Krakowa‎ ‎dopiero‎ ‎po‎ ‎owym.‎ ‎zabiciu‎ ‎smoka‎ ‎—‎ ‎i‎ ‎słusznie‎ ‎Jestto‎ ‎z‎ ‎jego strony‎ ‎dowód‎ ‎zmysłu‎ ‎krytycznego.‎ ‎Przecież‎ ‎dopóki‎ ‎się‎ ‎on‎ ‎krył‎ ‎w‎ ‎ja skini‎ ‎wawelskiej‎ ‎trudno‎ ‎było‎ ‎ludziom‎ ‎mieszkać‎ ‎w‎ ‎jej‎ ‎pobliżu‎ ‎ale zawsze,‎ ‎choć‎ ‎później‎ ‎założony‎ ‎otrzymał‎ ‎Kraków‎ ‎miano‎ ‎od‎ ‎pierwszego Kraka.‎ ‎Podaje‎ ‎wprawdzie‎ ‎nasz‎ ‎kronikarz‎ ‎niejako‎ ‎od‎ ‎siebie‎ ‎także‎ ‎drugą możliwość:‎ ‎nie‎ ‎od‎ ‎Kraka‎ ‎ale‎ ‎od‎ ‎krakania‎ ‎krotćów‎ ‎które‎ ‎się‎ ‎zlatywały na‎ ‎ciało‎ ‎zabitego‎ ‎smoka‎ ‎Kraków‎ ‎został‎ ‎nazwany‎ ‎Krakowem.‎ ‎Kronika Wielkopolska‎ ‎inaczej‎ ‎nieco‎ ‎opowiada‎ ‎to‎ ‎wszystko.‎ ‎Nic‎ ‎ona‎ ‎nie‎ ‎wie o‎ ‎smoku‎ ‎a‎ ‎wspomina‎ ‎tylko‎ ‎że‎ ‎młodszy‎ ‎syn‎ ‎Kraka‎ ‎podstępem‎ ‎zabił starszego‎ ‎i‎ ‎sam‎ ‎zszedł‎ ‎z‎ ‎tego‎ ‎świata‎ ‎bezpotomny.‎ ‎To‎ ‎opuszczenie smoka‎ ‎dozwala‎ ‎założyć‎ ‎Kraków‎ ‎samemu‎ ‎wojewodzie‎ ‎Krakowi‎ ‎i‎ ‎nazwać go‎ ‎swoim‎ ‎imieniem.‎ ‎Znaną‎ ‎jest‎ ‎wszystkim‎ ‎historya‎ ‎Wandy.‎ ‎Według Mistrza‎ ‎Wincentego‎ ‎jakiś,‎ ‎„tyrannus‎ ‎Lemanorum‎ ‎chce‎ ‎ją‎ ‎poślubić‎ ‎— idzie‎ ‎na‎ ‎Polskę‎ ‎z‎ ‎wielkiem‎ ‎wojskiem‎ ‎ale‎ ‎ujrzawszy‎ ‎królowę‎ ‎w‎ ‎nieziemskiej‎ ‎chwale‎ ‎sam‎ ‎się‎ ‎mieczem‎ ‎przebija.‎ ‎Tu‎ ‎się‎ ‎rwie‎ ‎podanie.‎ ‎Bez związku‎ ‎już‎ ‎z‎ ‎poprzedzającym‎ ‎dodaje‎ ‎kronikarz:‎ ‎z‎ ‎tego‎ ‎powodu‎ ‎Vandalus‎ ‎flumen‎ ‎t.‎ ‎j.‎ ‎Wisła‎ ‎została‎ ‎tak‎ ‎przezwaną,‎ ‎bo‎ ‎była‎ ‎w‎ ‎pośrodku jej‎ ‎państwa,‎ ‎Wandalami‎ ‎zaś‎ ‎są‎ ‎nazwani‎ ‎wszyscy,‎ ‎którzy‎ ‎podlegali‎ ‎jej
                  władzy.
                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 11.08.24, 11:13

                    Kronika‎ ‎Wielkopolska‎ ‎w‎ ‎lepszą‎ ‎całość‎ ‎składa‎ ‎całe‎ ‎to‎ ‎podanie: Jakiś‎ ‎„rex‎ ‎Alamanorum“‎ ‎chce‎ ‎Wandę‎ ‎poślubić‎ ‎zabija‎ ‎się‎ ‎a‎ ‎Wan da‎ ‎rzuca‎ ‎się‎ ‎do‎ ‎Wisły,‎ ‎która‎ ‎od‎ ‎niej‎ ‎bierze‎ ‎swą‎ ‎nazwę‎ ‎— Wandalus. Następują‎ ‎potem‎ ‎u‎ ‎obu‎ ‎kronikarzy‎ ‎opowieści‎ ‎o‎ ‎Aleksandrze‎ ‎Wiel kim,‎ ‎Juliuszu‎ ‎Cezarze,‎ ‎o‎ ‎Lestkach‎ ‎i‎ ‎Pompiliusach.‎ ‎Są‎ ‎to‎ ‎już‎ ‎wielko polskie‎ ‎podania‎ ‎upiększone‎ ‎tylko‎ ‎niedorzecznymi‎ ‎wymysłami.‎ ‎Lestek jest‎ ‎zdaje‎ ‎się‎ ‎Lestkiem‎ ‎Galla.‎ ‎Doczepiono‎ ‎go‎ ‎tylko‎ ‎do‎ ‎bajki‎ ‎o‎ ‎prze biegłym‎ ‎człowieku‎ ‎podstępem‎ ‎zdobywającym‎ ‎koronę,‎ ‎k’woli‎ ‎etymo logii‎ ‎imienia.‎ ‎Lestko‎ ‎znaczy‎ ‎dolosus,‎ ‎„lsciwy“‎ ‎t.‎ ‎j.‎ ‎przebiegły.‎ ‎Pom- pilius‎ ‎jest‎ ‎Popielem‎ ‎z‎ ‎nad‎ ‎Gopła‎ ‎i‎ ‎z‎ ‎Kruszwicy.‎ ‎Na‎ ‎Kraku,‎ ‎jego‎ ‎synach i‎ ‎Wandzie‎ ‎kończy‎ ‎się‎ ‎właściwy‎ ‎cykl‎ ‎Krakowski‎ ‎—‎ ‎cykl‎ ‎niejako‎ ‎klas- syczny,‎ ‎znany‎ ‎powszechnie.‎ ‎W‎ ‎tej‎ ‎całej‎ ‎legendzie‎ ‎uderza‎ ‎Krak‎ ‎przede- wszystkiem‎ ‎bo‎ ‎on‎ ‎to‎ ‎jeszcze‎ ‎najprędzej‎ ‎może‎ ‎zawierać‎ ‎jakieś‎ ‎ślady historycznej‎ ‎tradycyi‎ ‎—‎ ‎stopionej‎ ‎niejako‎ ‎razem‎ ‎z‎ ‎kilku‎ ‎niehistorycz- nemi‎ ‎mytami. Poszukiwaniem‎ ‎tych‎ ‎śladów‎ ‎wypadnie‎ ‎nam‎ ‎się‎ ‎teraz‎ ‎właśnie‎ ‎zająć. Otóż‎ ‎zaznaczyć‎ ‎należy‎ ‎zaraz‎ ‎na‎ ‎wstępie‎ ‎że‎ ‎Krak‎ ‎mógł‎ ‎istotnie Kraków‎ ‎założyć.‎ ‎Są‎ ‎na‎ ‎to‎ ‎pośrednie‎ ‎dowody,‎ ‎oczywiście‎ ‎po‎ ‎za‎ ‎legendą, czerpane‎ ‎nie‎ ‎ze‎ ‎źródeł‎ ‎historycznych‎ ‎ale‎ ‎z‎ ‎lingwistyki.‎ ‎Imię‎ ‎Krak, Krok,‎ ‎istnieje‎ ‎naprawdę‎ ‎i‎ ‎zmyślonem‎ ‎wcale‎ ‎nie‎ ‎jest.‎ ‎Świadczą‎ ‎o‎ ‎tern takie‎ ‎osady‎ ‎jak:‎ ‎Krokow‎ ‎pod‎ ‎Gdańskiem,‎ ‎Krokow‎ ‎na‎ ‎Pomorzu‎ ‎zna ny‎ ‎już‎ ‎w‎ ‎1232‎ ‎roku‎ ‎—‎ ‎a‎ ‎z‎ ‎pewnością‎ ‎dawniej‎ ‎istniejący,‎ ‎znajdowano bowiem‎ ‎w‎ ‎jego‎ ‎pobliżu‎ ‎wykopaliska‎ ‎brązowe‎ ‎i‎ ‎żelazne,‎ ‎a‎ ‎dalej‎ ‎Krokow i‎ ‎Krakow‎ ‎na‎ ‎Kaszubach,‎ ‎znane‎ ‎w‎ ‎1339‎ ‎i‎ ‎1350‎ ‎roku‎ ‎oraz‎ ‎Krakowice na‎ ‎Łuźycach.‎ ‎Jest‎ ‎też‎ ‎jezioro‎ ‎Krokow‎ ‎między‎ ‎Łabą‎ ‎a‎ ‎Odrą‎ ‎na‎ ‎dawnej granicy‎ ‎Obotrytów‎ ‎i‎ ‎Lutyków‎ ‎—‎ ‎gród‎ ‎Kroków‎ ‎w‎ ‎Czechach‎ ‎opuszczony‎ ‎już‎ ‎w‎ ‎XI‎ ‎wieku‎ ‎i‎ ‎gród‎ ‎tego‎ ‎samego‎ ‎nazwiska‎ ‎na‎ ‎Węgierskiej Słowaczczyznie,‎ ‎stolica‎ ‎źupana‎ ‎już‎ ‎w‎ ‎1205‎ ‎roku‎.‎ ‎Nie‎ ‎brakuje‎ ‎też‎ ‎do tych‎ ‎nazw‎ ‎i‎ ‎nazwy‎ ‎osobowej,‎ ‎pojawia‎ ‎się‎ ‎na‎ ‎raz‎ ‎jeden.‎ ‎Występuje‎ ‎między świadkami‎ ‎na‎ ‎Pomorzu,‎ ‎1200‎ ‎roku‎ ‎Krak‎ ‎—‎ ‎snąć‎ ‎jakiś‎ ‎ważniejszy człowiek‎ ‎sławianin‎ ‎—‎ ‎należący‎ ‎do‎ ‎książęcej‎ ‎drużyny‎.‎ ‎Każdy‎ ‎z‎ ‎nas ma‎ ‎to‎ ‎poczucie‎ ‎językowe,‎ ‎że‎ ‎Kraków‎ ‎jest‎ ‎dobrą‎ ‎formą‎ ‎oznaczającą, dwór,‎ ‎dom‎ ‎lub‎ ‎gród‎ ‎Kraka.‎ ‎Tak‎ ‎samo‎ ‎się‎ ‎tworzą‎ ‎do‎ ‎dziś‎ ‎dnia‎ ‎nazwy topgraficzne.
                    • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 11.08.24, 11:16
                      Od‎ ‎chrześciańskiego‎ ‎np.‎ ‎Jana‎ ‎lub‎ ‎Pawła‎ ‎będzie‎ ‎Janów lub‎ ‎Pawłów‎ ‎—‎ ‎i‎ ‎to‎ ‎więc‎ ‎zrayślonem‎ ‎nie‎ ‎jest.‎ ‎Sama‎ ‎taka‎ ‎nazwa‎ ‎jak Kraków‎ ‎mówi‎ ‎wyraźnie‎ ‎i‎ ‎wprost,‎ ‎źe‎ ‎jakiś‎ ‎Krak‎ ‎musiał‎ ‎istotnie‎ ‎Kraków zakładać.‎ ‎lo‎ ‎samo‎ ‎każdy‎ ‎z‎ ‎nas‎ ‎byłby‎ ‎powiedział,‎ ‎gdybyśmy‎ ‎nawet o‎ ‎legendowym,‎ ‎kronikarskim‎ ‎Kraku‎ ‎nic‎ ‎nie‎ ‎wiedzieli,‎ ‎dowód‎ ‎ten‎ ‎tkwi niejako‎ ‎w‎ ‎języku,‎ ‎którym‎ ‎mówimy. Przypuśćmy‎ ‎teraz‎ ‎na‎ ‎chwilę,‎ ‎że‎ ‎nic‎ ‎nie‎ ‎wiemy‎ ‎rzeczywiście‎ ‎o‎ ‎całej Krakusowej‎ ‎legendzie‎ ‎naszych‎ ‎dwóch‎ ‎kronik,‎ ‎a‎ ‎mamy‎ ‎tylko‎ ‎ten‎ ‎dowód zaczerpnięty‎ ‎z‎ ‎nazw‎ ‎topograficznych‎ ‎i‎ ‎z‎ ‎języka.‎ ‎Wówczas‎ ‎gdybyśmy się‎ ‎dopiero‎ ‎później,‎ ‎przypadkiem‎ ‎dowiedzieli‎ ‎o‎ ‎tern‎ ‎co‎ ‎pisze‎ ‎Mistrz Wincenty‎ ‎i‎ ‎Wielkopolska‎ ‎Kronika,‎ ‎moglibyśmy‎ ‎odrazu‎ ‎uwierzyć‎ ‎w‎ ‎ich opowiadanie‎ ‎i‎ ‎bez‎ ‎dłuższych‎ ‎wywodów‎ ‎powiedzieć,‎ ‎że‎ ‎Krak‎ ‎polskich kronikarzy‎ ‎to‎ ‎historyczny‎ ‎Krak,‎ ‎założyciel‎ ‎grodu‎ ‎Krakowa. Taka‎ ‎prosta‎ ‎zgodność‎ ‎nie‎ ‎wystarcza‎ ‎jednak‎ ‎w‎ ‎tym‎ ‎wypadku, w‎ ‎gruncie‎ ‎rzeczy‎ ‎kwestya‎ ‎jest‎ ‎o‎ ‎wiele‎ ‎zawilsza. Mistrz‎ ‎Wincenty,‎ ‎pierwszy,‎ ‎który‎ ‎mówi‎ ‎o‎ ‎Kraku‎ ‎mógł‎ ‎tak‎ ‎samo jak‎ ‎my‎ ‎dzisiaj‎ ‎do‎ ‎istniejącego‎ ‎Krakowa‎ ‎dorobić‎ ‎„z‎ ‎głowy“‎ ‎jego‎ ‎zało życiela‎ ‎To‎ ‎zwykły‎ ‎sposób‎ ‎pisania‎ ‎history‎ ‎i‎ ‎w‎ ‎średnich‎ ‎wiekach.‎ ‎Tak n.‎ ‎p.‎ ‎dorobili‎ ‎kronikarze‎ ‎Locha‎ ‎do‎ ‎zmyślonych‎ ‎Lechitów,‎ ‎—‎ ‎Rusa‎ ‎do Rusinów,‎ ‎tak‎ ‎swojego‎ ‎czasu‎ ‎pieśni‎ ‎i‎ ‎kroniki‎ ‎zachodnie‎ ‎dorobiły‎ ‎Fran- kusa‎ ‎t.‎ ‎j.‎ ‎Franka‎ ‎do‎ ‎Franków‎ ‎i‎ ‎dały‎ ‎mu‎ ‎za‎ ‎ojca‎ ‎trojańskiego‎ ‎Pryjama. Pytanie‎ ‎więc‎ ‎teraz‎ ‎czy‎ ‎Kraka‎ ‎dorobiono‎ ‎później‎ ‎do‎ ‎nazwy‎ ‎—‎ ‎i‎ ‎to‎ ‎do robiono‎ ‎pierwszy‎ ‎raz‎ ‎w‎ ‎kronice,‎ ‎czy‎ ‎też‎ ‎niezależnie‎ ‎od‎ ‎nazwy Krakowa‎ ‎dochowało‎ ‎się‎ ‎wśród‎ ‎ludu‎ ‎podanie‎ ‎o‎ ‎jego‎ ‎założycielu‎ ‎Kraku? Otóż‎ ‎sądzę,‎ ‎że‎ ‎należy‎ ‎oświadczyć‎ ‎się‎ ‎za‎ ‎tą‎ ‎drugą‎ ‎możliwością‎ ‎i‎ ‎powie dzieć‎ ‎:‎ ‎Istniało‎ ‎podanie‎ ‎o‎ ‎założycielu‎ ‎Krakowa‎ ‎Kraku‎ ‎samoistnie, kronikarze‎ ‎je‎ ‎tylko‎ ‎wciągnęli‎ ‎do‎ ‎swych‎ ‎dzieł‎ ‎i‎ ‎naturalnie‎ ‎popsuli. Bezwątpienia‎ ‎w‎ ‎XII‎ ‎wieku‎ ‎żywiej‎ ‎jeszcze‎ ‎ludzie‎ ‎odczuwali‎ ‎zwią zek‎ ‎między‎ ‎nazwa‎ ‎jakiejś‎ ‎miejscowości‎ ‎a‎ ‎jej‎ ‎znaczeniem,‎ ‎odczuwał‎ ‎go z‎ ‎pewnością‎ ‎i‎ ‎sam‎ ‎Mistrz‎ ‎Wincenty,‎ ‎i‎ ‎wiedział‎ ‎doskonale‎ ‎co‎ ‎znaczy nazwa‎ ‎Krakowa‎ ‎—‎ ‎objaśnił‎ ‎ją‎ ‎też‎ ‎zupełnie‎ ‎dobrze‎ ‎i‎ ‎poprawnie‎ ‎—‎ ‎ale nie‎ ‎idzie‎ ‎za‎ ‎tern‎ ‎aby‎ ‎i‎ ‎samego‎ ‎Kraka,‎ ‎sfałszował‎ ‎dla‎ ‎jej‎ ‎objaśnienia. Nie‎ ‎ma‎ ‎na‎ ‎to‎ ‎poszlak‎ ‎w‎ ‎jego‎ ‎kronice.‎ ‎Nie‎ ‎wymyślił‎ ‎np.‎ ‎Mistrz‎ ‎Win centy‎ ‎Lecha‎ ‎dla‎ ‎swoich‎ ‎Lechitów‎ ‎—‎ ‎a‎ ‎i‎ ‎przy‎ ‎opowieści‎ ‎o‎ ‎założeniu grodu‎ ‎Krakowego,‎ ‎od‎ ‎siebie‎ ‎dodał,‎ ‎jako‎ ‎swój‎ ‎własny‎ ‎pomysł,‎ ‎że‎ ‎nazwa Krakowa‎ ‎mogła‎ ‎powstać‎ ‎od‎ ‎krakania‎ ‎kruków,‎ ‎które‎ ‎się‎ ‎zlatywały‎ ‎na żer,‎ ‎do‎ ‎„smoczej‎ ‎“‎ ‎padliny,‎ ‎jeśli‎ ‎tak‎ ‎powiedzieć‎ ‎wolno.‎ ‎Koniecznej‎ ‎po trzeby‎ ‎tworzenia‎ ‎Kraka‎ ‎nie‎ ‎było,‎ ‎mógł‎ ‎go‎ ‎Mistrz‎ ‎Wincenty‎ ‎krukami zastąpić.‎ ‎Był‎ ‎to‎ ‎nawet‎ ‎pomysł‎ ‎piękniejszy‎ ‎i‎ ‎nie‎ ‎tak‎ ‎„prosty“‎ ‎a‎ ‎więc lepszy‎ ‎jak‎ ‎tamten.‎ ‎Skoro‎ ‎go‎ ‎zaś‎ ‎dał,‎ ‎musiał‎ ‎go‎ ‎dać‎ ‎nie‎ ‎od‎ ‎siebie, czyli‎ ‎musiał‎ ‎go‎ ‎wziąć‎ ‎z‎ ‎opowiadań‎ ‎współczesnych,‎ ‎słowem‎ ‎ze‎ ‎starego podania‎;‎ ‎zgodnego‎ ‎zupełnie,‎ ‎jak‎ ‎już‎ ‎wiemy‎ ‎i‎ ‎z‎ ‎imieniem‎ ‎Kraka‎ ‎i‎ ‎z‎ ‎na zwą‎ ‎Krakowa
                      • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 11.08.24, 11:18
                        Tyle‎ ‎daje‎ ‎rozbiór‎ ‎nazwy‎ ‎i‎ ‎tekstu‎ ‎samej‎ ‎kroniki.‎ ‎Są‎ ‎to‎ ‎wszystko dowody‎ ‎pośrednie,‎ ‎—‎ ‎bezpośrednich,‎ ‎tkwiących‎ ‎w‎ ‎samej‎ ‎opowieści‎ ‎pra wie‎ ‎wcale‎ ‎nie‎ ‎ma. Jeden‎ ‎tylko‎ ‎szczegół‎ ‎mógłby‎ ‎jeszcze‎ ‎kryć‎ ‎ślady‎ ‎dawnej,‎ ‎histo rycznej‎ ‎tradycyi,‎ ‎a‎ ‎mianowicie‎ ‎sam‎ ‎obiór‎ ‎Kraka.‎ ‎Źródło‎ ‎późniejsze, kronika‎ ‎Wielkopolska‎ ‎mówi,‎ ‎źe‎ ‎Krak‎ ‎został‎ ‎wybrany‎ ‎„wojewodą"‎ ‎Po laków‎ ‎przed‎ ‎napadem‎ ‎Gallów,‎ ‎wziętych‎ ‎zresztą‎ ‎z‎ ‎Mistrza‎ ‎Wincentego i‎ ‎oczywiście‎ ‎fałszywych.‎ ‎Nie‎ ‎o‎ ‎nich‎ ‎tu‎ ‎jednak‎ ‎chodzi.‎ ‎Ważnem‎ ‎jest to,‎ ‎źe‎ ‎jeżeli‎ ‎Krak‎ ‎istniał‎ ‎to‎ ‎mógł‎ ‎on‎ ‎tylko‎ ‎taki‎ ‎tytuł‎ ‎nosić.‎ ‎Wiemy skądinąd,‎ ‎że‎ ‎Słowianie‎ ‎wybierali‎ ‎na‎ ‎czas‎ ‎wojny‎ ‎takich‎ ‎właśnie‎ ‎naczel ników‎ ‎-‎ ‎wojewodów.‎ ‎Zwyczaj‎ ‎ten‎ ‎dopomógł‎ ‎w‎ ‎znacznej‎ ‎mierze‎ ‎do‎ ‎wy robienia‎ ‎i‎ ‎ustalenia‎ ‎jakiejś‎ ‎zwierzchniej‎ ‎władzy,‎ ‎do‎ ‎jej‎ ‎skupienia w‎ ‎jednym‎ ‎ręku‎ ‎choćby‎ ‎na‎ ‎czas‎ ‎krótki.‎ ‎Słowianie‎ ‎Połabscy‎ ‎są‎ ‎pod‎ ‎tym względem‎ ‎bardzo‎ ‎ciekawi.‎ ‎I‎ ‎później‎ ‎już‎ ‎w‎ ‎czasach‎ ‎historycznych‎ ‎nazy wali‎ ‎oni‎ ‎wojewodami‎ ‎swych‎ ‎książąt.‎ ‎Przywileje‎ ‎Henryka‎ ‎Lwa‎ ‎z‎ ‎XII wieku‎ ‎dla‎ ‎trzech‎ ‎biskupstw‎ ‎założonych‎ ‎na‎ ‎ziemiach‎ ‎Słowian‎ ‎-‎ ‎Zaodrzań- skich‎ ‎mówią‎ ‎o‎ ‎wojewodnicy‎ ‎jako‎ ‎o‎ ‎daninie,‎ ‎którą‎ ‎się‎ ‎składa księciu‎Ł‎J‎ ‎podobnie‎ ‎jak‎ ‎danina‎ ‎kościelna‎ ‎nazywała‎ ‎się‎ ‎biskupownicą. Tak‎ ‎było‎ ‎bezwątpienia‎ ‎i‎ ‎u‎ ‎innych‎ ‎ludów‎ ‎Słowiańskich.‎ ‎Dopiero‎ ‎póź niej‎ ‎kiedy‎ ‎wojewoda‎ ‎stał‎ ‎się‎ ‎czemś‎ ‎więcej‎ ‎niż‎ ‎czasowo‎ ‎prowadzącym wojnę,‎ ‎nazwa‎ ‎ta,‎ ‎poczęła‎ ‎niewystarczać,‎ ‎osobliwie‎ ‎tam‎ ‎gdzie‎ ‎przyszło do‎ ‎wyrobienia‎ ‎silniejszej‎ ‎władzy‎ ‎panującego,‎ ‎jak‎ ‎n.‎ ‎p.‎ ‎w‎ ‎Polsce‎ ‎i‎ ‎na Rusi.‎ ‎Przybrał‎ ‎też‎ ‎ów‎ ‎dawny‎ ‎wojewoda‎ ‎inną,‎ ‎obcą,‎ ‎zapożyczoną‎ ‎z‎ ‎ję zyków‎ ‎germańskich‎ ‎—‎ ‎księcia‎2‎).‎ ‎Nazwa‎ ‎wojewody‎ ‎zaś‎ ‎u‎ ‎Polaków i‎ ‎Rusinów‎ ‎zeszła‎ ‎o‎ ‎jeden‎ ‎szczebel‎ ‎niżej‎ ‎i‎ ‎oznaczała‎ ‎odtąd‎ ‎dygnitarza pierwszego‎ ‎po‎ ‎księciu,‎ ‎jego‎ ‎zastępcę.‎ ‎Tylko‎ ‎u‎ ‎Czarnogórców‎ ‎do‎ ‎dziś dnia‎ ‎wojewoda‎ ‎po‎ ‎dawnemu‎ ‎jest‎ ‎naczelnikiem‎ ‎plemiennym‎ ‎i‎ ‎wodzom. Z‎ ‎pewnem‎ ‎zdziwieniem‎ ‎więc‎ ‎można‎ ‎stwierdzić,‎ ‎źe‎ ‎autor‎ ‎Wielkopolskiej Kroniki‎ ‎nazywa‎ ‎zupełnie‎ ‎poprawnie‎ ‎najpierw‎ ‎Kraka‎ ‎wojewodą,‎ ‎a‎ ‎póź niej‎ ‎dopiero‎ ‎królem. Są‎ ‎to‎ ‎bezwątpienia‎ ‎jakieś‎ ‎ślady‎ ‎ustnego‎ ‎a‎ ‎nie‎ ‎kronikarskiego „pisanego"‎ ‎podania‎ ‎o‎ ‎Kraku‎ ‎—‎ ‎i‎ ‎za‎ ‎takie‎ ‎należy‎ ‎je‎ ‎też‎ ‎uważać. Kronika‎ ‎Wielkopolska,‎ ‎choć‎ ‎późniejsza‎ ‎jest‎ ‎przecież‎ ‎tutaj‎ ‎bliższą‎ ‎prawdy historycznej‎ ‎niż‎ ‎wcześniejszy‎ ‎Mistrz‎ ‎Wincenty,‎ ‎który‎ ‎nazywa‎ ‎Kraka tylko‎ ‎księciem‎ ‎(princeps)‎ ‎i‎ ‎królem‎ ‎(rex).‎ ‎Otoź‎ ‎ten‎ ‎szczegół‎ ‎mógł zaczerpnąć z legendy.
                        • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 11.08.24, 11:21
                          ‎Za‎ ‎jego‎ ‎czasów‎ ‎t.‎ ‎j.‎ ‎w‎ ‎XIV‎ ‎wieku wojewoda‎ ‎nie‎ ‎był‎ ‎już‎ ‎wodzem‎ ‎—‎ ‎przynajmniej‎ ‎nie‎ ‎był‎ ‎nim‎ ‎jedynie i‎ ‎wyłącznie.‎ ‎Na‎ ‎zasadzie‎ ‎więc‎ ‎tylko‎ ‎etymologii,‎ ‎do‎ ‎której‎ ‎zresztą‎ ‎miał nasz‎ ‎bezimienny‎ ‎autor‎ ‎zbytnią‎ ‎nawet‎ ‎skłonność,‎ ‎przetłomaczył‎ ‎on‎ ‎wodza (dux)‎ ‎na‎ ‎wojewodę,‎ ‎zupełnie‎ ‎dobrze,‎ ‎tym‎ ‎razem‎ ‎wyjątkowo‎ ‎mu‎ ‎się to‎ ‎udało‎ł‎).‎ ‎Ale‎ ‎ażeby‎ ‎to‎ ‎zrobić,‎ ‎trzeba‎ ‎było‎ ‎w‎ ‎każdym‎ ‎razie‎ ‎skąd- kolwiek‎ ‎więdzieć,‎ ‎źe‎ ‎Krak‎ ‎był‎ ‎takim‎ ‎wodzem-wojewodą‎ ‎i‎ ‎ta‎ ‎wiadomość jest‎ ‎właśnie‎ ‎jeszcze‎ ‎jedyną,‎ ‎która‎ ‎może‎ ‎wskazywać‎ ‎prawdziwość‎ ‎i‎ ‎historyczność‎ ‎tradycyi,‎ ‎wszystkie‎ ‎inne‎ ‎są‎ ‎pod‎ ‎tym‎ ‎względem‎ ‎bez‎ ‎żadnej wartości,‎ ‎i‎ ‎do‎ ‎rozbioru‎ ‎nawet‎ ‎nieprzydatne. Wszystkie‎ ‎dotychczasowe‎ ‎nasze‎ ‎wywody‎ ‎przemawiają‎ ‎za‎ ‎tem,‎ ‎że Krak‎ ‎mógł‎ ‎istnieć‎ ‎i‎ ‎mógł‎ ‎Kraków‎ ‎założyć.‎ ‎Imie‎ ‎osobowe‎ ‎i‎ ‎nazwy‎ ‎miej scowości,‎ ‎skądinąd‎ ‎znane‎ ‎—‎ ‎a‎ ‎także‎ ‎nazwa‎ ‎„wojewody‎ ‎w‎ ‎jej‎ ‎dawniej- szem,‎ ‎znaczeniu‎ ‎z‎ ‎doby‎ ‎przedksiąźęcej‎ ‎potwierdzają‎ ‎opowieść‎ ‎kronikarzy a‎ ‎zarazem‎ ‎nadają‎ ‎jej‎ ‎znamiona‎ ‎historycznej‎ ‎tradycyi. Zbadanie‎ ‎reszty‎ ‎cyklu‎ ‎podań‎ ‎związanych‎ ‎z‎ ‎Krakiem‎ ‎i‎ ‎Krakowem może‎ ‎z‎ ‎kolei‎ ‎objaśnić‎ ‎nas‎ ‎co‎ ‎do‎ ‎czasu‎ ‎z‎ ‎którego‎ ‎ono,‎ ‎pochodzi‎ ‎i‎ ‎dać wskazówki‎ ‎do‎ ‎jakiej‎ ‎epoki‎ ‎odnieść‎ ‎należy‎ ‎tę‎ ‎trochę‎ ‎historycznych‎ ‎okruchów,‎ ‎które‎ ‎z‎ ‎niego‎ ‎można‎ ‎wydobyć?‎ ‎Podobnie‎ ‎geolog‎ ‎bada‎ ‎pokład wśród‎ ‎którego‎ ‎odnalazł‎ ‎kości‎ ‎zwierząt‎ ‎lub‎ ‎odciski‎ ‎roślin‎ ‎aby‎ ‎powiedzieć z‎ ‎jakiej‎ ‎epoki‎ ‎jest‎ ‎owo‎ ‎zwierzę‎ ‎lub‎ ‎roślina?‎ ‎Historyk‎ ‎zaś‎ ‎pismo,‎ ‎par- gamin‎ ‎całej‎ ‎księgi,‎ ‎w‎ ‎której‎ ‎fragment‎ ‎n.‎ ‎p.‎ ‎jakiejś‎ ‎kroniki‎ ‎wśród‎ ‎in nych‎ ‎rękopisów‎ ‎odszukał. Wszystkie‎ ‎te‎ ‎fakta‎ ‎razem‎ ‎wzięte‎ ‎mogą‎ ‎dopiero‎ ‎całość‎ ‎objaśnić, uzupełniają‎ ‎się‎ ‎bowiem‎ ‎wzajemnie. W‎ ‎wypadku,‎ ‎o‎ ‎którym‎ ‎mowa,‎ ‎wiek‎ ‎i‎ ‎pochodzenie‎ ‎mytów‎ ‎zastąpi choć‎ ‎w‎ ‎małej‎ ‎części‎ ‎zbadanie‎ ‎i‎ ‎warstwy‎ ‎geologicznej‎ ‎i‎ ‎owego‎ ‎tomu‎ ‎zszytych‎ ‎rękopisów. Nie‎ ‎potrzeba‎ ‎nikogo‎ ‎przekonywać,‎ ‎że‎ ‎smok‎ ‎nie‎ ‎krył‎ ‎się‎ ‎w‎ ‎Wa welskiej‎ ‎pieczarze,‎ ‎i‎ ‎że‎ ‎Wanda‎ ‎nie‎ ‎panowała‎ ‎w‎ ‎Polsce‎ ‎i‎ ‎nie‎ ‎kochała się‎ ‎w‎ ‎Rydygerze.‎ ‎Ale‎ ‎też‎ ‎nie‎ ‎potrzeba‎ ‎dzisiaj‎ ‎również‎ ‎przekonywać, że‎ ‎to‎ ‎nie‎ ‎prosty‎ ‎wymysł‎ ‎kronikarski‎ ‎bez‎ ‎treści‎ ‎i‎ ‎bez‎ ‎wartości.‎ ‎Mitologia porównawcza‎ ‎i‎ ‎ludoznawstwo‎ ‎ręczy‎ ‎nam‎ ‎za‎ ‎to‎ ‎w‎ ‎zupełności.‎ ‎Bez‎ ‎żadnej kwestyi‎ ‎podania‎ ‎owe‎ ‎są‎ ‎i‎ ‎bardzo‎ ‎stare‎ ‎—‎ ‎i‎ ‎oczywiście‎ ‎jako‎ ‎podania zupełnie‎ ‎autentyczne,‎ ‎źle‎ ‎i‎ ‎fragmentarycznie‎ ‎tylko‎ ‎zapisane. Przypominam‎,‎ ‎że‎ ‎Mistrz‎ ‎Wincenty‎ ‎mówi‎ ‎o‎ ‎Kraku‎ ‎i‎ ‎o‎ ‎jego dwóch‎ ‎synach,‎ ‎z‎ ‎których‎ ‎starszy‎ ‎zabija‎ ‎smoka,‎ ‎młodszy‎ ‎zaś‎ ‎zabija starszego‎ ‎brata.‎ ‎Kronika‎ ‎Wielkopolska‎ ‎nie‎ ‎ma‎ ‎wcale‎ ‎podania‎ ‎o‎ ‎smoku, nazywa‎ ‎zaś‎ ‎starszego‎ ‎syna,‎ ‎tak‎ ‎samo‎ ‎jak‎ ‎ojca‎ ‎Krakiem.
                          • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 11.08.24, 11:23
                            Jak‎ ‎wiadomo kompilował‎ ‎oba‎ ‎te‎ ‎źródła‎ ‎późniejszy‎ ‎Długosz‎ ‎—‎ ‎i‎ ‎on‎ ‎pierwszy‎ ‎od‎ ‎siebie‎ ‎dodał,‎ ‎źe‎ ‎stary‎ ‎Krak‎ ‎założyciel‎ ‎Krakowa‎ ‎pokonał‎ ‎owego‎ ‎smoka. Każdy,‎ ‎kto‎ ‎się‎ ‎zajmował‎ ‎mitologia‎ ‎porównawczą‎ ‎łatwo‎ ‎oceni‎ ‎ważność tego‎ ‎podania.‎ ‎Jest‎ ‎to‎ ‎myt‎ ‎odwieczny‎ ‎i‎ ‎powszechny.‎ ‎Pełno‎ ‎wszędzie w‎ ‎podaniach‎ ‎i‎ ‎bajkach‎ ‎smoków‎ ‎ogniem‎ ‎ziejących,‎ ‎wielogłowych,‎ ‎skry tych‎ ‎w‎ ‎czarnych‎ ‎pieczarach‎ ‎i‎ ‎mężnych‎ ‎rycerzy,‎ ‎którzy‎ ‎z‎ ‎nimi‎ ‎wałcza‎ ‎— zazwyczaj‎ ‎o‎ ‎jakaś‎ ‎królewnę,‎ ‎którą‎ ‎uwalniają.‎ ‎Że‎ ‎tu‎ ‎przypomnę tylko‎ ‎grecki‎ ‎myt‎ ‎Perseusza,‎ ‎ze‎ ‎starożytnych‎ ‎najwięcej‎ ‎znany.‎ ‎Średnie Wieki‎ ‎mają‎ ‎też‎ ‎swoje‎ ‎walki‎ ‎ze‎ ‎smokami,‎ ‎w‎ ‎cyklu‎ ‎Nibelungów.‎ ‎Zwycięscą‎ ‎ich‎ ‎jest‎ ‎Siegfried,‎ ‎Teodoryk‎ ‎z‎ ‎Werony,‎ ‎i‎ ‎inni.‎ ‎Jest‎ ‎bardzo‎ ‎wiele odmian‎ ‎tych‎ ‎podań;‎ ‎zmieniają‎ ‎się‎ ‎to‎ ‎rycerze‎ ‎—‎ ‎to‎ ‎potwory‎ ‎ale‎ ‎zawsze powraca‎ ‎motyw,‎ ‎walki‎ ‎świetnego‎ ‎rycerza‎ ‎-‎ ‎bohatera‎ ‎z‎ ‎jakąś‎ ‎poczwarą kryjącą‎ ‎się‎ ‎w‎ ‎ciemnościach.‎ ‎Motyw‎ ‎to‎ ‎odwieczny.‎ ‎Wskazuje‎ ‎on‎ ‎źródła‎ ‎tych‎ ‎podań‎ ‎a‎ ‎mianowicie‎ ‎walkę‎ ‎dnia‎ ‎z‎ ‎nocą,‎ ‎wiosny z‎ ‎zimą,‎ ‎światła‎ ‎z‎ ‎ciemnością.‎ ‎Prawie‎ ‎wszystkie‎ ‎mytologie opierają‎ ‎się‎ ‎na‎ ‎tej‎ ‎walce,‎ ‎jest‎ ‎ona‎ ‎jednym‎ ‎z‎ ‎zasadniczych‎ ‎pojęć‎ ‎wszelkiej pierwotnej‎ ‎religii‎ ‎i‎ ‎każda‎ ‎na‎ ‎pewnym‎ ‎stopniu‎ ‎rozwoju‎ ‎musi‎ ‎pojęcie owo‎ ‎wykształcić.‎ ‎Ten‎ ‎właśnie‎ ‎mytologiczny‎ ‎charakter‎ ‎podań‎ ‎o‎ ‎smoku sprawia,‎ ‎źe‎ ‎są‎ ‎one‎ ‎tak‎ ‎bardzo‎ ‎powszechne‎ ‎i‎ ‎źe‎ ‎często‎ ‎odnajdują‎ ‎się w‎ ‎nich‎ ‎ślady‎ ‎odwiecznych,‎ ‎zapomnianych‎ ‎wierzeń,‎ ‎oczywiście‎ ‎nie‎ ‎zawsze i‎ ‎nie‎ ‎wszędzie‎ ‎i‎ ‎nie‎ ‎bez‎ ‎pewnych‎ ‎ograniczeń,‎ ‎bo‎ ‎nie‎ ‎uważam‎ ‎tego objaśnienia‎ ‎za‎ ‎Ogólną‎ ‎jakąś‎ ‎receptę.‎ ‎I‎ ‎nasz‎ ‎smok‎ ‎wawelski,‎ ‎tak‎ ‎wzięty zyskuje‎ ‎na‎ ‎znaczeniu.‎ ‎Chodzi‎ ‎tylko‎ ‎teraz‎ ‎o‎ ‎to‎ ‎w‎ ‎jaki‎ ‎sposób‎ ‎łączy‎ ‎go nasza‎ ‎legenda‎ ‎z‎ ‎Krakiem‎ ‎lub‎ ‎jego‎ ‎synem‎ ‎i‎ ‎skąd‎ ‎się‎ ‎on‎ ‎w‎ ‎niej znalazł? Opowieść‎ ‎o‎ ‎smoku‎ ‎przytacza‎ ‎Mistrz‎ ‎Wincenty‎ ‎—‎ ‎ale‎ ‎według‎ ‎niego zabija‎ ‎go‎ ‎syn‎ ‎a‎ ‎nie‎ ‎ojciec.‎ ‎Trudno‎ ‎już,‎ ‎teraz‎ ‎powiedzieć‎ ‎jakim‎ ‎było pierwotne‎ ‎to‎ ‎podanie? Trzy‎ ‎są‎ ‎tutaj‎ ‎w‎ ‎ogóle‎ ‎możliwości:‎ ‎albo‎ ‎kronikarze‎ ‎zdwoili‎ ‎sztu cznie‎ ‎osobę‎ ‎Kraka‎ ‎i‎ ‎jego‎ ‎bajeczne‎ ‎czyny,‎ ‎—‎ ‎w‎ ‎takim‎ ‎razie‎ ‎to‎ ‎on‎ ‎jest zwycięscą‎ ‎smoka.‎ ‎Albo‎ ‎go‎ ‎zabił‎ ‎syn‎ ‎i‎ ‎następca‎ ‎tak‎ ‎jak‎ ‎ma‎ ‎M.‎ ‎Win centy,‎ ‎albo‎ ‎wreszcie‎ ‎zabicie‎ ‎to‎ ‎nie‎ ‎łączy‎ ‎się‎ ‎bezpośrednio,‎ ‎ani‎ ‎z‎ ‎ojcem, ani‎ ‎z‎ ‎synem. Nasze‎ ‎najstarsze‎ ‎źródło,‎ ‎Mistrz‎ ‎Wincenty,‎ ‎mógł‎ ‎napisać,‎ ‎źe‎ ‎na górze‎ ‎wawelskiej‎ ‎mieszkał‎ ‎smok,‎ ‎Krak‎ ‎go‎ ‎zabił‎ ‎i‎ ‎gród‎ ‎założył‎ ‎—‎ ‎tak nawet‎ ‎było‎ ‎prościej‎ ‎i‎ ‎jaśniej.‎ ‎Kronikarz‎ ‎jednak‎ ‎tego‎ ‎nie‎ ‎robi‎ ‎i‎ ‎nie wie‎ ‎jak‎ ‎sobie‎ ‎poradzić‎ ‎z‎ ‎uprzątnięciem‎ ‎smoka‎ ‎z‎ ‎pod‎ ‎Wawelu.‎ ‎Aby wyjść‎ ‎z‎ ‎tej‎ ‎trudności‎ ‎mówi,‎ ‎że‎ ‎Kraków‎ ‎założono‎ ‎dopiero‎ ‎po‎ ‎śmierci Kraka‎ ‎—‎ ‎i‎ ‎już‎ ‎po‎ ‎zabiciu‎ ‎poczwary.‎
                            • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 11.08.24, 11:25
                              Czynu‎ ‎tego‎ ‎miał‎ ‎dokonać,‎ ‎jak wiemy,‎ ‎syn‎ ‎jego‎ ‎starszy,‎ ‎Krak‎ ‎II.‎ ‎Pod‎ ‎tym‎ ‎względem‎ ‎świadectwo‎ ‎Mi strza‎ ‎Wincentego‎ ‎jest‎ ‎wyraźne,‎ ‎wobec‎ ‎niego‎ ‎o‎ ‎zdwojeniu‎ ‎osoby‎ ‎Kraka nie‎ ‎można‎ ‎bardzo‎ ‎i‎ ‎mówić,‎ ‎choć‎ ‎nasz‎ ‎kronikarz‎ ‎nazywa‎ ‎już‎ ‎syna imieniem‎ ‎ojca.‎ ‎Dodać‎ ‎też‎ ‎należy,‎ ‎źe‎ ‎ci‎ ‎rzekomi‎ ‎synowie‎ ‎dosyć‎ ‎się luźno‎ ‎z‎ ‎ojcem‎ ‎trzymają.‎ ‎Kronika‎ ‎Wielkopolska,‎ ‎drugie‎ ‎nasze‎ ‎co‎ ‎do czasu‎ ‎źródło‎ ‎—‎ ‎a‎ ‎bardzo‎ ‎ciekawe,‎ ‎opuszcza‎ ‎nawet‎ ‎zupełnie‎ ‎walkę‎ ‎ze smokiem,‎ ‎aby‎ ‎jak‎ ‎się‎ ‎zdaje,‎ ‎umożliwić‎ ‎założenie‎ ‎Krakowa‎ ‎przez‎ ‎sta rego‎ ‎Kraka, Pierwszy‎ ‎Długosz‎ ‎złączył‎ ‎te‎ ‎dwa‎ ‎podania‎ ‎w‎ ‎jedno:‎ ‎według‎ ‎jego opowieści,‎ ‎stary‎ ‎Krak‎ ‎zabija‎ ‎smoka‎ ‎zaraz‎ ‎przy‎ ‎założeniu‎ ‎Krakowa, brat‎ ‎młodszy‎ ‎zabija‎ ‎jakoby‎ ‎na‎ ‎polowaniu‎ ‎starszego‎.‎ ‎Źródło‎ ‎to‎ ‎jednak nietylko‎ ‎późniejsze‎ ‎ale‎ ‎i‎ ‎niepewne.‎ ‎Długosz‎ ‎przerabiał‎ ‎i‎ ‎amplifikował po‎ ‎literacku‎ ‎dawniejsze‎ ‎wiadomości,‎ ‎mógł‎ ‎więc‎ ‎bardzo‎ ‎łatwo‎ ‎połączyć w‎ ‎jedno‎ ‎i‎ ‎Mistrza‎ ‎Wincentego‎ ‎i‎ ‎Kronikę‎ ‎Wielkopolska,‎ ‎z‎ ‎której‎ ‎czerpał‎ ‎—‎ ‎i‎ ‎z‎ ‎tego‎ ‎połączenia‎ ‎wypadło‎ ‎mu,‎ ‎źe‎ ‎Krak‎ ‎ojciec‎ ‎jest‎ ‎pogromcą smoka,‎ ‎a‎ ‎brat‎ ‎młodszy‎ ‎zabił‎ ‎starszego‎ ‎jako‎ ‎wy‎ ‎mś‎ ‎innym‎ ‎podstępem. Trudniej‎ ‎natomiast‎ ‎przypuścić,‎ ‎źe‎ ‎wziął‎ ‎on‎ ‎ten‎ ‎szczegół‎ ‎ze‎ ‎Ślązkiej kroniki‎ ‎książąt‎ ‎polskich,‎ ‎pochodzącej‎ ‎z‎ ‎końca‎ ‎XIV‎ ‎wieku‎ ‎nie‎ ‎wiadomo‎ ‎bowiem,‎ ‎czy‎ ‎ją‎ ‎znał‎ ‎?‎ ‎Sama‎ ‎zaś‎ ‎ta‎ ‎kronika,‎ ‎jako‎ ‎pisana‎ ‎przez Niemca,‎ ‎nie‎ ‎daje‎ ‎żadnej‎ ‎rękojmi,‎ ‎źe‎ ‎autor‎ ‎jej‎ ‎mógł‎ ‎wziąć‎ ‎cokolwiek z‎ ‎ustnego‎ ‎podania.‎ ‎Widać‎ ‎to‎ ‎zresztą‎ ‎bardzo‎ ‎wyraźnie,‎ ‎że‎ ‎przerabiał on‎ ‎tylko‎ ‎Mistrza‎ ‎Wincentego‎. Możliwość‎ ‎druga,‎ ‎a‎ ‎mianowicie,‎ ‎że‎ ‎w‎ ‎podaniu‎ ‎jeden‎ ‎z‎ ‎synów Kraka‎ ‎zabił‎ ‎smoka,‎ ‎opiera‎ ‎się‎ ‎na‎ ‎Mistrzu‎ ‎Wincentym.‎ ‎Przemowa‎ ‎ojca do‎ ‎synów‎ ‎może‎ ‎być‎ ‎tylko‎ ‎zwykłą‎ ‎amplifikacyą‎ ‎kronikarską,‎ ‎która‎ ‎ma zadanie‎ ‎połączyć‎ ‎z‎ ‎Krakiem‎ ‎to‎ ‎zdarzenie.‎ ‎Tak‎ ‎samo‎ ‎je‎ ‎łączy‎ ‎opowiadanie‎ ‎młodszego,‎ ‎że‎ ‎to‎ ‎smok‎ ‎pożarł‎ ‎brata‎ ‎—‎ ‎a‎ ‎on‎ ‎sam‎ ‎dopiero‎ ‎zgładził poczwarę.‎ ‎Opowiadanie‎ ‎Długosza‎ ‎o‎ ‎polowaniu‎ ‎nie‎ ‎ma‎ ‎też‎ ‎z‎ ‎pewnością źródła‎ ‎w‎ ‎podaniu,‎ ‎lecz‎ ‎jest‎ ‎prostym‎ ‎kronikarskim‎ ‎wymysłem‎ ‎amplifikacyą‎ ‎Wielkopolskiej‎ ‎Kroniki. Trzecia‎ ‎nakoniec‎ ‎możliwość‎ ‎polega‎ ‎na‎ ‎tern,‎ ‎że‎ ‎podanie‎ ‎o‎ ‎smoku powstało‎ ‎samoistnie,‎ ‎a‎ ‎dopiero‎ ‎później‎ ‎sczepiło‎ ‎się‎ ‎niejako‎ ‎albo‎ ‎z‎ ‎Kra kiem,‎ ‎albo‎ ‎z‎ ‎dwoma‎ ‎zawistnymi‎ ‎braćmi.‎ ‎Wskazówek‎ ‎żadnych‎ ‎do‎ ‎tego nie‎ ‎znajdujemy‎ ‎u‎ ‎kronikarzy. Cały‎ ‎ten‎ ‎rozbiór‎ ‎i‎ ‎zastanawianie‎ ‎się‎ ‎nad‎ ‎tern,‎ ‎kto‎ ‎zabił‎ ‎smoka może‎ ‎się‎ ‎wydawać‎ ‎historykowi‎ ‎rzeczą‎ ‎prawie‎ ‎śmieszną.
                              • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 11.08.24, 11:27
                                ‎Ale‎ ‎nie‎ ‎zapominajmy,‎ ‎źe‎ ‎to‎ ‎nie‎ ‎iiistorya,‎ ‎ale‎ ‎mytologia‎ ‎porównawcza‎ ‎i‎ ‎iolk-lor,‎ ‎a‎ ‎dla‎ ‎tych nauk‎ ‎wcale‎ ‎obojętnem‎ ‎nie‎ ‎jest‎ ‎z‎ ‎kim‎ ‎się‎ ‎to‎ ‎podanie‎ ‎może‎ ‎łączyć. Podania‎ ‎ludowe‎ ‎o‎ ‎założeniu‎ ‎Krakowa‎ ‎mogłyby‎ ‎dziś‎ ‎jeszcze‎ ‎posłuźyd do‎ ‎sprawdzenia‎ ‎naszych‎ ‎starych‎ ‎kronikarzy,‎ ‎niestety,‎ ‎nie‎ ‎posiadamy‎ ‎ich wcale.‎ ‎Częścią,‎ ‎zaginęły‎ ‎one‎ ‎bez‎ ‎śladu‎ ‎—‎ ‎częścią‎ ‎zaś,‎ ‎jako‎ ‎drobne‎ ‎okruchy, mogły‎ ‎wejść‎ ‎w‎ ‎skład‎ ‎innych‎ ‎i‎ ‎z‎ ‎niemi‎ ‎do‎ ‎niepoznania‎ ‎się‎ ‎stopiły;‎ ‎śladu więc‎ ‎po‎ ‎nich‎ ‎niema‎ ‎żadnego.‎ ‎Zostają‎ ‎jedynie‎ ‎ogólne,‎ ‎porównawcze‎ ‎pod stawy‎ ‎do‎ ‎rozjaśnienia‎ ‎całej‎ ‎tej‎ ‎kwestyi. Są‎ ‎pewne‎ ‎względy,‎ ‎które‎ ‎dozwalają‎ ‎na‎ ‎przypuszczenie,‎ ‎że‎ ‎w‎ ‎pier- wotnem‎ ‎podaniu‎ ‎Krak,‎ ‎założyciel‎ ‎Krakowa,‎ ‎pokonał‎ ‎smoka.‎ ‎Jeden‎ ‎z‎ ‎naj znakomitszych‎ ‎„wiaroznawców‎w‎ ‎i‎ ‎etnologów‎ ‎współczesnych,‎ ‎Andrew Lang‎ ‎powiedział,‎ ‎źe‎ ‎niegdyś‎ ‎dla‎ ‎każdego‎ ‎młodego‎ ‎bohatera‎ ‎obowiązkiem było‎ ‎zabić‎ ‎smoka‎ ‎—‎ ‎prawie‎ ‎tak‎ ‎samo,‎ ‎jak‎ ‎dzisiaj‎ ‎obowiązkiem‎ ‎jest‎ ‎dla m‎łod‎e‎j‎ ‎"J‎a‎dy“‎ ‎przedstawić‎ ‎się‎ ‎królowej‎ ‎‎Otóż‎ ‎dotyczy‎ ‎to‎ ‎przede- wszystkiem‎ ‎naczelników‎ ‎plemiennych‎ ‎i‎ ‎założycieli‎ ‎grodów.‎ ‎Tradycya prawie‎ ‎zawsze‎ ‎każe‎ ‎im‎ ‎pokonywać‎ ‎różnego‎ ‎rodzaju‎ ‎potwory‎ ‎lub‎ ‎olbrzy my.‎ ‎Oczywiście‎ ‎nie‎ ‎zawsze‎ ‎legendy‎ ‎owe‎ ‎mają‎ ‎jeden‎ ‎i‎ ‎ten‎ ‎sam‎ ‎podkład. Czasem‎ ‎oznaczają‎ ‎one‎ ‎walkę‎ ‎z‎ ‎tubylcami,‎ ‎którzy‎ ‎się‎ ‎powoli,‎ ‎pod‎ ‎wpływem‎ ‎mitologii‎ ‎przemieniają‎ ‎to‎ ‎w‎ ‎olbrzymów,‎ ‎to‎ ‎w‎ ‎jakieś‎ ‎poczwary. Czasem‎ ‎znowu‎ ‎tkwią‎ ‎w‎ ‎nich‎ ‎wprost‎ ‎nie‎ ‎historyczne,‎ ‎ale‎ ‎mytologiczne elementa‎ ‎i‎ ‎przeżytki. I‎ ‎bogowie‎ ‎walczą‎ ‎ze‎ ‎smokami.‎ ‎Apollo‎ ‎n.‎ ‎p.‎ ‎zwycięża‎ ‎Pythona‎. Starszy‎ ‎od‎ ‎niego‎ ‎Indra‎ ‎walczy‎ ‎ze‎ ‎strasznym‎ ‎wężem‎ ‎Writra‎.‎ ‎Wszędzie prawie‎ ‎—‎ ‎jak‎ ‎już‎ ‎wspomniałem,‎ ‎myty‎ ‎owe‎ ‎dadzą‎ ‎się‎ ‎objaśnić‎ ‎walką światła‎ ‎z‎ ‎ciemnością.‎ ‎To‎ ‎są‎ ‎ogólne‎ ‎dane,‎ ‎któreby‎ ‎mogły‎ ‎przemawiać, źe‎ ‎przy‎ ‎założeniu‎ ‎Krakowa‎ ‎nie‎ ‎kto‎ ‎inny,‎ ‎jak‎ ‎właśnie‎ ‎sam‎ ‎Krak‎ ‎pokonał‎ ‎smoka.‎ ‎Powiedzmy‎ ‎z‎ ‎góry,‎ ‎że‎ ‎są‎ ‎one‎ ‎za‎ ‎dalekie‎ ‎i‎ ‎za‎ ‎ogólne,‎ ‎aby z‎ ‎nich‎ ‎można‎ ‎wyciągnąć‎ ‎bliższe‎ ‎analogie.‎ ‎Bogiem‎ ‎świetlanym,‎ ‎symbolem mytologicznym‎ ‎z‎ ‎pewnością‎ ‎Krak‎ ‎nie‎ ‎jest.‎ ‎Dowody,‎ ‎aby‎ ‎z‎ ‎niego‎ ‎zrobić słońce‎ ‎wiosenne,‎ ‎mają‎ ‎dosyć‎ ‎słabe‎ ‎podstawy.‎ ‎Trzeba‎ ‎i‎ ‎o‎ ‎tern‎ ‎pamiętać, źe‎ ‎dziś‎ ‎nie‎ ‎wszystko‎ ‎w‎ ‎mytologii‎ ‎porównawczej‎ ‎da‎ ‎się‎ ‎już‎ ‎objaśnić jedynie‎ ‎mytem‎ ‎słonecznym,‎ ‎a‎ ‎to‎ ‎osłabia‎ ‎jeszcze‎ ‎dowód‎ ‎co‎ ‎do‎ ‎Kraka i‎ ‎tak‎ ‎nie‎ ‎bardzo‎ ‎silny‎ ‎i‎ ‎pewny.
                                • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 11.08.24, 11:29
                                  Tylko‎ ‎więc‎ ‎jako‎ ‎do‎ ‎założyciela‎ ‎Krakowa‎ ‎mogło‎ ‎do‎ ‎niego‎ ‎przy lgnąć‎ ‎to‎ ‎podanie.‎ ‎Zobaczymy‎ ‎zaraz‎ ‎czy‎ ‎podania‎ ‎słowiańskie‎ ‎wykażą jakieś‎ ‎bliższe‎ ‎analogie‎ ‎z‎ ‎naszym‎ ‎Krakiem‎ ‎i‎ ‎czy‎ ‎dadzą‎ ‎bliższy‎ ‎i‎ ‎pew niejszy‎ ‎jakiś‎ ‎punkt‎ ‎oparcia? Nie‎ ‎brak‎ ‎wśród‎ ‎Słowian‎ ‎podań‎ ‎o‎ ‎smokach‎ ‎ze‎ ‎wszystkiemi‎ ‎odmia nami‎ ‎1‎).‎ ‎Różni‎ ‎bohaterowie,‎ ‎—‎ ‎jak‎ ‎to‎ ‎w‎ ‎podaniach‎ ‎często‎ ‎bywa‎ ‎—‎ ‎głupsi‎ ‎od.‎ ‎innych‎ ‎prostaczkowie,‎ ‎czasem‎ ‎chłop‎ ‎jakiś,‎ ‎czasem‎ ‎kowal‎ ‎lub „skórnik‎" ‎walczą‎ ‎z‎ ‎nimi,‎ ‎pokonywają‎ ‎—‎ ‎i‎ ‎uwalniają‎ ‎cudne‎ ‎królewny. Bardzo‎ ‎ciekawem‎ ‎polskiem‎ ‎podaniem‎ ‎jest‎ ‎jedno‎ ‎z‎ ‎pod‎ ‎Tatr.‎ ‎Niegdyś żył‎ ‎w‎ ‎Tatrach‎ ‎król‎ ‎wężów;‎ ‎dokąd‎ ‎jego‎ ‎wzrok‎ ‎sięgnął‎ ‎—‎ ‎dotąd‎ ‎ludzie mieszkać‎ ‎nie‎ ‎mogli.‎ ‎Dopiero‎ ‎jeden‎ ‎młody‎ ‎góralczyk‎ ‎„zmógł‎ ‎poczwarę‎" tak,‎ ‎że‎ ‎olbrzymi‎ ‎król‎ ‎wężów‎ ‎musiał‎ ‎się‎ ‎skryć‎ ‎pod‎ ‎Czerwony‎ ‎-‎ ‎Wirch, gdzie‎ ‎i‎ ‎dotąd‎ ‎siedzi‎.‎ ‎W‎ ‎podaniu‎ ‎tym‎ ‎występuje‎ ‎motyw,‎ ‎że‎ ‎kraj‎ ‎nie może‎ ‎być‎ ‎zamieszkałym,‎ ‎że‎ ‎potwór‎ ‎broni‎ ‎do‎ ‎niego‎ ‎ludziom‎ ‎dostępu. Podobne‎ ‎podania‎ ‎są‎ ‎też‎ ‎na‎ ‎kijowskiej‎ ‎Rusi,‎ ‎n.‎ ‎p.‎ ‎w‎ ‎dwóch‎ ‎ukraińskich podaniach‎ ‎to‎ ‎znany‎ ‎Ilia‎ ‎(Muromiec)‎ ‎to‎ ‎kto‎ ‎inny‎ ‎uwalniają‎ ‎Kijów‎ ‎od strasznego‎ ‎smoka,‎ ‎który‎ ‎się‎ ‎pod‎ ‎miastem‎ ‎zagnieździł,‎ ‎i‎ ‎wybierał‎ ‎od‎ ‎jego mieszkańców‎ ‎ofiary‎.‎ ‎Żadne‎ ‎z‎ ‎tych‎ ‎podań‎ ‎nie‎ ‎łączy‎ ‎jednak‎ ‎zabicia‎ ‎smo ka‎ ‎z‎ ‎założeniem‎ ‎grodu‎ ‎—‎ ‎co‎ ‎najwyżej,‎ ‎jak‎ ‎w‎ ‎Tatrach,‎ ‎z‎ ‎zamieszkaniem okolicy.‎ ‎Kijów‎ ‎n.‎ ‎p.‎ ‎już‎ ‎dawno‎ ‎stoi‎ ‎i‎ ‎ludzie‎ ‎w‎ ‎nim‎ ‎mieszkają‎ ‎i‎ ‎książę jakiś‎ ‎panuje‎ ‎—‎ ‎a‎ ‎ci‎ ‎oswobodziciele‎ ‎przychodzą‎ ‎dopiero‎ ‎później‎ ‎i‎ ‎z‎ ‎da leka.‎ ‎Być‎ ‎może,‎ ‎podania‎ ‎owe‎ ‎wyglądały‎ ‎kiedyś‎ ‎inaczej.‎ ‎Kto‎ ‎wie,‎ ‎czy owych‎ ‎prostaczków‎ ‎-‎ ‎bohaterów,‎ ‎z‎ ‎początku‎ ‎niemrawych‎ ‎i‎ ‎chorych,‎ ‎jak n.‎ ‎p.‎ ‎Ilia‎ ‎nie‎ ‎zastępowali‎ ‎jacyś‎ ‎książęta,‎ ‎jacyś‎ ‎bohaterowie‎ ‎mytycznego pochodzenia‎ ‎—‎ ‎ale‎ ‎to‎ ‎tylko‎ ‎domysł,‎ ‎po‎ ‎za‎ ‎który‎ ‎wyjść‎ ‎nie‎ ‎możemy, Ciekawem‎ ‎jest‎ ‎też,‎ ‎że‎ ‎w‎ ‎XVI‎ ‎wieku‎ ‎opowiadano‎ ‎sobie‎ ‎w‎ ‎Polsce,‎ ‎że‎ ‎to nie‎ ‎Krakus‎ ‎zabił‎ ‎smoka‎ ‎—‎ ‎ale‎ ‎szewc‎ ‎Skuba‎4‎).‎ ‎Bajka‎ ‎o‎ ‎szewcu,‎ ‎zabija jącym‎ ‎smoka,‎ ‎istnieje‎ ‎wśród‎ ‎ludu‎ ‎w‎ ‎Kieleckiem.‎ ‎Jestto‎ ‎może‎ ‎dalsza przeróbka‎ ‎podobnej‎ ‎rusińskiej‎ ‎legendy‎ ‎o‎ ‎Kiryle‎ ‎skórniku,‎ ‎t.‎ ‎j.‎ ‎garbarzu zabijającym‎ ‎potwora‎‎ ‎—‎ ‎a‎ ‎to‎ ‎jak‎ ‎się‎ ‎zdaje,‎ ‎z‎ ‎powodu‎ ‎skóry‎ ‎baraniej wypchanej‎ ‎siarką,‎ ‎którą‎ ‎smokowi‎ ‎do‎ ‎zjedzenia‎ ‎podają.
                                  • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 11.08.24, 11:32
                                    Brak‎ ‎ten‎ ‎bliższego‎ ‎związku‎ ‎między‎ ‎podaniami‎ ‎polskiemi‎ ‎—‎ ‎i‎ ‎wogóle słowiańskiemi‎ ‎a‎ ‎Długoszem‎ ‎sprawia,‎ ‎źe‎ ‎nie‎ ‎można‎ ‎jego‎ ‎opowieści,‎ ‎że‎ ‎to Krak‎ ‎zabił‎ ‎smoka‎ ‎—‎ ‎uznać‎ ‎za‎ ‎pewną‎ ‎i‎ ‎z‎ ‎podań‎ ‎zaczerpniętą.‎ ‎Wymyślił‎ ‎i‎ ‎wykombinował‎ ‎on‎ ‎ją‎ ‎zapewne‎ ‎sam.‎ ‎.Zawsze‎ ‎więc‎ ‎pozostaje‎ ‎tylko daleka,‎ ‎ogólna‎ ‎możliwość,‎ ‎na‎ ‎której‎ ‎trzeba‎ ‎poprzestać. Z‎ ‎kolei‎ ‎należy‎ ‎teraz‎ ‎zbadać,‎ ‎jakie‎ ‎są‎ ‎podania‎ ‎o‎ ‎dwóch‎ ‎zawistnych braciach.‎ ‎Bliżej‎ ‎mnie‎ ‎naturalnie‎ ‎obchodzą‎ ‎te,‎ ‎w‎ ‎których‎ ‎o‎ ‎smoku‎ ‎mowa‎ ‎— bo,‎ ‎jak‎ ‎wiemy,‎ ‎najstarsza‎ ‎kronikarska‎ ‎tradycya‎ ‎łączy‎ ‎właśnie‎ ‎zabicie smoka‎ ‎z‎ ‎waśnią‎ ‎braterską. Podania‎ ‎o‎ ‎dwóch‎ ‎zawistnych‎ ‎braciach‎ ‎i‎ ‎o‎ ‎bratobójstwie‎ ‎należą‎ ‎do najstarszych‎ ‎i‎ ‎do‎ ‎najbardziej‎ ‎rozpowszechnionych‎ ‎wśród‎ ‎wszystkich ludów.‎ ‎Przypominam‎ ‎tutaj‎ ‎Kaina‎ ‎i‎ ‎Abla.‎ ‎Myt‎ ‎fenicki‎ ‎zna‎ ‎dwóch‎ ‎nie zgodnych‎ ‎braci,‎ ‎zwanych‎ ‎Hypsuranius‎ ‎Usous‎, ‎kto‎ ‎wie‎ ‎nawet‎ ‎czy‎ ‎to‎ ‎nie blizcy‎ ‎krewni‎ ‎biblijnych?‎ ‎Istnieje‎ ‎podobne‎ ‎podanie‎ ‎u‎ ‎Czerwonoskórych północnej‎ ‎Ameryki‎ ‎i‎ ‎u‎ ‎wielu‎ ‎jeszcze‎ ‎innych‎ ‎ludów‎2‎).‎ ‎I‎ ‎do‎ ‎dwóch odwiecznych‎ ‎greckich‎ ‎grodów‎ ‎Tyrinsu‎ ‎i‎ ‎Larissy‎ ‎był‎ ‎przywiązany‎ ‎myt o‎ ‎dwóch‎ ‎braciach‎ ‎bliźniętach,‎ ‎które‎ ‎się‎ ‎już‎ ‎w‎ ‎łonie‎ ‎matki‎ ‎znosić‎ ‎nie mogły.‎ ‎Są‎ ‎to‎ ‎synowie‎ ‎króla‎ ‎Lynkeusa‎ ‎i‎ ‎jakiejś‎ ‎Nimfy‎ ‎arkadyjskiej Akrisios‎ ‎i‎ ‎Proetos‎.‎ ‎Podanie‎ ‎o‎ ‎Romulusie‎ ‎i‎ ‎Romusie‎ ‎jest‎ ‎za‎ ‎dobrze znane,‎ ‎abym‎ ‎je‎ ‎tutaj‎ ‎miał‎ ‎powtarzać. Nie‎ ‎umiem‎ ‎objaśnić‎ ‎wszystkich‎ ‎tych‎ ‎mytów,‎ ‎ani‎ ‎mytologicznie, ani‎ ‎socyologicznie,‎ ‎nie‎ ‎wiem‎ ‎też,‎ ‎dla‎ ‎czego‎ ‎występują‎ ‎one‎ ‎często‎ ‎przy zajęciu‎ ‎jakiegoś‎ ‎kraju.‎ ‎Czemu‎ ‎n.‎ ‎p.‎ ‎podanie‎ ‎biblijne‎ ‎u‎ ‎Czerwonoskórych a‎ ‎po‎ ‎części‎ ‎i‎ ‎fenickie‎ ‎łączy‎ ‎je‎ ‎z‎ ‎początkami‎ ‎ludzi,‎ ‎t.‎ ‎j.‎ ‎w‎ ‎pierwszym przypadku‎ ‎Hebrajczyków‎ ‎—‎ ‎a‎ ‎drugim‎ ‎Irokezów‎ ‎—‎ ‎ani‎ ‎czemu‎ ‎n.‎ ‎p. Romulus‎ ‎zabija‎ ‎Remusa,‎ ‎zaraz‎ ‎przy‎ ‎założeniu‎ ‎Rzymu?‎ ‎Co‎ ‎do‎ ‎tego ostatniego‎ ‎podania,‎ ‎wyznaję,‎ ‎nie‎ ‎zadawalnia‎ ‎mnie‎ ‎objaśnienie,‎ ‎że‎ ‎śmierć Remusa‎ ‎wyraża‎ ‎jedynie‎ ‎symbol‎ ‎nietykalności‎ ‎świętego‎ ‎obwodu‎.‎ ‎Na dnie‎ ‎tych‎ ‎mytów‎ ‎tkwi‎ ‎może‎ ‎jeszcze‎ ‎co‎ ‎innego,‎ ‎nie‎ ‎wiem‎ ‎n.‎ ‎p.‎ ‎czy to‎ ‎nie‎ ‎dalekie‎ ‎wspomnienie‎ ‎jakiejś‎ ‎krwawej‎ ‎ofiary‎5‎),‎ ‎która‎ ‎się‎ ‎mogła dokonać‎ ‎właśnie‎ ‎przy‎ ‎zakładaniu‎ ‎grodów.‎ ‎Dalszych‎ ‎przeżytków‎ ‎(survival) tego‎ ‎mytu‎ ‎moźnaby‎ ‎dopatrywać‎ ‎jeszcze‎ ‎w‎ ‎legendach ‎niezgodzie‎ ‎dwóch braci‎ ‎budujących‎ ‎n.‎ ‎p.‎ ‎kościelne‎ ‎wieże,‎ ‎których‎ ‎waśń‎ ‎kończy‎ ‎się‎ ‎zabójstwem jednego.
                                    • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 11.08.24, 11:34
                                      Istnieje‎ ‎też‎ ‎jakiś‎ ‎ciemny‎ ‎przesąd‎ ‎i‎ ‎do‎ ‎dziś‎ ‎dnia‎ ‎— źe‎ ‎przy‎ ‎budowie‎ ‎np‎ ‎.kościoła‎ ‎krew‎ ‎się‎ ‎musi‎ ‎polać‎.‎ ‎Dalsze‎ ‎zestawienie tych‎ ‎mytów‎ ‎może‎ ‎rzucić‎ ‎więcej‎ ‎światła‎ ‎na‎ ‎tę‎ ‎kwestyę,‎ ‎w‎ ‎każdym‎ ‎jed nak‎ ‎razie,‎ ‎czy‎ ‎takie‎ ‎jest‎ ‎ich‎ ‎pierwotne‎ ‎znaczenie‎ ‎—‎ ‎czyli‎ ‎też‎ ‎inne,‎ ‎to‎ ‎pewna,‎ ‎źe‎ ‎podania‎ ‎te‎ ‎są‎ ‎i‎ ‎bardzo‎ ‎powszechne‎ ‎i‎ ‎bardzo‎ ‎stare. Takie‎ ‎właśnie‎ ‎podanie‎ ‎stare‎ ‎i‎ ‎powszechne‎ ‎odnajdujemy‎ ‎i‎ ‎przy‎ ‎za łożeniu‎ ‎Krakowa. Powód‎ ‎waśni‎ ‎i‎ ‎zabójstwa‎ ‎bywa‎ ‎różny‎ ‎w‎ ‎różnych‎ ‎bajkach.‎ ‎Nie znalazłem‎ ‎żadnej‎ ‎w‎ ‎którejby‎ ‎przyczyną‎ ‎było‎ ‎zabicie‎ ‎smoka‎ ‎przy‎ ‎założeniu‎ ‎jakiegoś‎ ‎grodu,‎ ‎elementa‎ ‎jednak‎ ‎obu‎ ‎tych‎ ‎podań‎ ‎t.‎ ‎j.‎ ‎walka‎ ‎mię dzy‎ ‎braćmi‎ ‎przy‎ ‎założeniu‎ ‎nowej‎ ‎jakiejś‎ ‎siedziby,‎ ‎i‎ ‎zabicie‎ ‎smoka‎ ‎przez jednego‎ ‎z‎ ‎braci,‎ ‎można‎ ‎jeszcze‎ ‎odnaleść,‎ ‎ale‎ ‎oddzielnie.‎ ‎Znam‎ ‎tylko jedno‎ ‎podanie,‎ ‎które‎ ‎mówi‎ ‎o‎ ‎bratobójstwie‎ ‎przy‎ ‎założeniu‎ ‎wioski.‎ ‎Kiedyś przyszło‎ ‎dwóch‎ ‎braci‎ ‎na‎ ‎miejsce‎ ‎gdzie‎ ‎dziś‎ ‎wieś‎ ‎Pardołówka‎ ‎koło‎ ‎Zakopanego‎ ‎—‎ ‎a‎ ‎wtedy‎ ‎las‎ ‎wszystko‎ ‎porastał‎ ‎i‎ ‎ludzi‎ ‎nie‎ ‎było.‎ ‎Przyszli nad‎ ‎potok‎ ‎i‎ ‎umyślili‎ ‎sobie,‎ ‎że‎ ‎tego‎ ‎będzie‎ ‎wszystko‎ ‎kto‎ ‎potok‎ ‎prze skoczy‎ ‎—‎ ‎a‎ ‎jeden‎ ‎był‎ ‎wielki‎ ‎—‎ ‎drugi‎ ‎mały.‎ ‎Przeskoczył‎ ‎mały‎ ‎a‎ ‎duży wpadł‎ ‎w‎ ‎wodę,‎ ‎ale‎ ‎z‎ ‎niej‎ ‎wylazł‎ ‎prędko‎ ‎i‎ ‎zabił‎ ‎małego,‎ ‎byłby‎ ‎zabił i‎ ‎jego‎ ‎syna,‎ ‎ale‎ ‎się‎ ‎ten‎ ‎schował‎ ‎do‎ ‎„dudławej“‎ ‎jodły‎ ‎widząc‎ ‎jak‎ ‎ojca zabijał‎ ‎ten‎ ‎duży.‎ ‎Potem‎ ‎z‎ ‎niej‎ ‎wylazł‎ ‎i‎ ‎opowiedział‎ ‎jako‎ ‎co‎ ‎było.‎ ‎Stąd zowią‎ ‎tę‎ ‎rodzinę‎ ‎po‎ ‎dziś‎ ‎dzień‎ ‎Dudłacami. Parę‎ ‎znanych‎ ‎mi‎ ‎polskich‎ ‎ludowych‎ ‎bajek‎ ‎ma‎ ‎znowu‎ ‎taki‎ ‎motyw. Dwaj‎ ‎bracia‎ ‎często‎ ‎bliźniacy‎ ‎czasem‎ ‎cudownie‎ ‎zrodzeni‎ ‎n.‎ ‎p.‎ ‎z‎ ‎„bożej wody“‎ ‎idą‎ ‎w‎ ‎świat,‎ ‎jeden‎ ‎z‎ ‎nich‎ ‎zabija‎ ‎smoka‎ ‎i‎ ‎uwalnia‎ ‎królewnę, z‎ ‎która‎ ‎się‎ ‎żeni‎ ‎—‎ ‎ale‎ ‎nie‎ ‎odrazu‎ ‎i‎ ‎nie‎ ‎bez‎ ‎przeszkód.‎ ‎Oto‎ ‎jakiś,‎ ‎cy gan,‎ ‎sługa,‎ ‎lub‎ ‎furman,‎ ‎słowem‎ ‎bądź‎ ‎kto‎ ‎dowiaduje‎ ‎się‎ ‎o‎ ‎tern‎ ‎i‎ ‎z‎ ‎za zdrości‎ ‎stara‎ ‎sie‎ ‎zgładzić‎ ‎wybawiciela‎ ‎i‎ ‎posiąść‎ ‎narzeczoną‎.‎ ‎Otóż uderza‎ ‎w‎ ‎tych‎ ‎bajkach‎ ‎ów‎ ‎trzeci‎ ‎niegodziwiec.‎ ‎Widocznie‎ ‎jest‎ ‎on dorobionym‎ ‎później‎ ‎i‎ ‎słabo‎ ‎z‎ ‎bajką‎ ‎związanym,‎ ‎występuje‎ ‎też‎ ‎jako prawdziwy‎ ‎„deus‎ ‎ex‎ ‎machina". ‎Drugi‎ ‎brat‎ ‎często‎ ‎przybywa‎ ‎z‎ ‎pomocą ma‎ ‎więc‎ ‎w‎ ‎bajce‎ ‎swój‎ ‎udział‎ ‎—‎ ‎ale‎ ‎może‎ ‎późniejszy.‎ ‎Bardzo‎ ‎być‎ ‎może pierwotnie‎ ‎to‎ ‎owi‎ ‎dwaj‎ ‎bracia‎ ‎walczyli‎ ‎z‎ ‎sobą‎ ‎o‎ ‎królewnę‎ ‎i‎ ‎zabijali‎ ‎się.
                                      • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 11.08.24, 11:37
                                        A ‎dopiero‎ ‎później‎ ‎zastąpił‎ ‎jednego‎ ‎z‎ ‎nich‎ ‎bądź‎ ‎kto,‎ ‎cygan,‎ ‎sługa,‎ ‎strzelec,‎ ‎słowem‎ ‎pierwsza‎ ‎lepsza‎ ‎postać.‎ ‎Zabójstwo‎ ‎brata‎ ‎mogło‎ ‎razić‎ ‎i‎ ‎wy dawać‎ ‎się‎ ‎zanadto‎ ‎dzikiem,‎ ‎zmieniono‎ ‎też‎ ‎odpowiednio‎ ‎bajkę‎ ‎i‎ ‎wprowadzono‎ ‎byle‎ ‎kogo.‎ ‎Tę‎ ‎robotę‎ ‎znać‎ ‎jeszcze‎ ‎dzisiaj,‎ ‎jest‎ ‎ona‎ ‎i‎ ‎nowsza i‎ ‎zazwyczaj‎ ‎bardzo‎ ‎niezgrabna.‎ ‎Na‎ ‎zasadzie‎ ‎tego‎ ‎można‎ ‎powiedzieć: podanie‎ ‎o‎ ‎bratobójstwie‎ ‎i‎ ‎walka‎ ‎ze‎ ‎smokiem‎ ‎blisko‎ ‎są‎ ‎dosyć‎ ‎z‎ ‎sobą związane‎ ‎—‎ ‎oddzielnie‎ ‎tylko‎ ‎stoi‎ ‎motyw‎ ‎założenia‎ ‎grodu‎ ‎i‎ ‎braci‎ ‎zawistnych,‎ ‎ale‎ ‎i‎ ‎ten‎ ‎istnieje. Legenda‎ ‎krakowska‎ ‎w‎ ‎tym‎ ‎zestawieniu‎ ‎dopełniła‎ ‎się‎ ‎niejako.‎ ‎W‎ ‎podaniu‎ ‎pierwotnem‎ ‎mogło‎ ‎być‎ ‎istotnie‎ ‎dwóch‎ ‎braci,‎ ‎z‎ ‎których‎ ‎jeden‎ ‎za bił‎ ‎smoka,‎ ‎a‎ ‎drugi‎ ‎przez‎ ‎zawiść‎ ‎zamordował‎ ‎zwycięzcę.‎ ‎Brak‎ ‎tylko królewny‎ ‎w‎ ‎historycznej‎ ‎legendzie,‎ ‎ale‎ ‎może‎ ‎była‎ ‎w‎ ‎podaniu,‎ ‎może‎ ‎to właśnie‎ ‎o‎ ‎nią‎ ‎chodziło‎ ‎—‎ ‎i‎ ‎ona,‎ ‎a‎ ‎nie‎ ‎żądza‎ ‎panowania‎ ‎była‎ ‎zbrodni powodem‎ ‎? Podanie‎ ‎o‎ ‎smoku‎ ‎można‎ ‎łatwiej‎ ‎sczepió‎ ‎z‎ ‎dwoma‎ ‎zawistnymi‎ ‎braćmi niż‎ ‎z‎ ‎Krakiem,‎ ‎przyjmuję‎ ‎też‎ ‎i‎ ‎to‎ ‎pierwsze‎ ‎połączenie,‎ ‎choć‎ ‎i‎ ‎ostatnie niemożliwem‎ ‎nie‎ ‎jest. Ważną‎ ‎jest‎ ‎kwestya,‎ ‎jakim‎ ‎sposobem‎ ‎podania‎ ‎te‎ ‎połączyły‎ ‎się z‎ ‎Krakowem?‎ ‎Czy‎ ‎z‎ ‎ludzi‎ ‎przeszły‎ ‎na‎ ‎miejsce,‎ ‎czyli‎ ‎też‎ ‎odwrotnie, z‎ ‎miejsca‎ ‎na‎ ‎ludzi?‎ ‎To‎ ‎znaczy,‎ ‎czy‎ ‎wprost‎ ‎i‎ ‎bezpośrednio‎ ‎połączyły‎ ‎się one‎ ‎z‎ ‎ludźmi,‎ ‎a‎ ‎więc‎ ‎z‎ ‎Krakiem‎ ‎lub‎ ‎z‎ ‎dwoma‎ ‎jego‎ ‎domniemanymi‎ ‎synami‎ ‎czyli‎ ‎też‎ ‎przeszły‎ ‎na‎ ‎nich‎ ‎inną‎ ‎jaką‎ ‎drogą?‎ ‎Na‎ ‎to‎ ‎mogę‎ ‎dać‎ ‎na-' stępującą‎ ‎odpowiedź:‎ ‎smok‎ ‎jest‎ ‎elementem‎ ‎miejscowym.‎ ‎Nie‎ ‎rzucano mu‎ ‎wprawdzie‎ ‎ludzi‎ ‎i‎ ‎bydła‎ ‎na‎ ‎ofiarę,‎ ‎ale‎ ‎opowieści‎ ‎ludowe‎ ‎same,‎ ‎do browolnie‎ ‎do‎ ‎niego‎ ‎przyszły,‎ ‎jeśli‎ ‎tak‎ ‎powiedzieć‎ ‎wolno. Położenie‎ ‎Krakowa‎ ‎jest‎ ‎wszystkim‎ ‎znane:‎ ‎nad‎ ‎Wisłą‎ ‎wznosi‎ ‎się wzgórze‎ ‎wapienne,‎ ‎na‎ ‎którym‎ ‎dzisiaj‎ ‎stoi‎ ‎zamek‎ ‎i‎ ‎katedra.‎ ‎Jestto‎ ‎oczy wiście‎ ‎najstarsza‎ ‎ludzka‎ ‎osada,‎ ‎a‎ ‎raczej‎ ‎jedna‎ ‎z‎ ‎najstarszych‎ ‎ludzkich osad.‎ ‎Długosz‎ ‎w‎ ‎swej‎ ‎historyi‎ ‎opowiada,‎ ‎że‎ ‎za‎ ‎jego‎ ‎czasów‎ ‎można‎ ‎było oglądać‎ ‎wiele‎ ‎jaskiń‎ ‎w‎ ‎skałach‎ ‎na‎ ‎Wawelskiej‎ ‎górze;‎ ‎dziś‎ ‎została tylko‎ ‎jedna:‎ ‎smocza‎ ‎jama.‎ ‎W‎ ‎tych‎ ‎jaskiniach‎ ‎—‎ ‎mówi‎ ‎dalej‎ ‎Długosz‎, krył‎ ‎się‎ ‎olbrzymi‎ ‎smok‎ ‎i‎ ‎niepokoił‎ ‎stamtąd‎ ‎ludność‎ ‎okoliczną.‎ ‎Mówią o‎ ‎tern‎ ‎stare‎ ‎pisma‎ ‎i‎ ‎podania.‎ ‎W‎ ‎tym‎ ‎wypadku‎ ‎można‎ ‎wierzyć‎ ‎Długoszowi:‎ ‎była‎ ‎to‎ ‎ówczesna‎ ‎żywa‎ ‎tradycya.‎ ‎Nie‎ ‎potrzebuję‎ ‎się‎ ‎nad‎ ‎tem rozwodzić,‎ ‎źe‎ ‎te‎ ‎jaskinie‎ ‎właśnie,‎ ‎w‎ ‎których‎ ‎może‎ ‎nawet,‎ ‎podobnie‎ ‎jak w‎ ‎ojcowskich,‎ ‎znajdywano‎ ‎kości‎ ‎zwierząt‎ ‎stały‎ ‎się‎ ‎powodem‎ ‎umiejscowienia‎ ‎już‎ ‎w‎ ‎pierwotnych‎ ‎czasach,‎ ‎podania‎ ‎o‎ ‎smoku. Stało‎ ‎się‎ ‎to‎ ‎z‎ ‎powodu‎ ‎złej‎ ‎obserwacyi,‎ ‎jeśli‎ ‎tak‎ ‎powiedzieć‎ ‎wolno. Kości‎ ‎zwierząt,‎ ‎szczególniej‎ ‎przedpotopowych,‎ ‎dały‎ ‎powód‎ ‎tysiącznym‎ ‎opowieściom o olbrzymach a także o smokach.
                                        • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 11.08.24, 14:36
                                          Nie siedzieli Madziarowie‎ ‎w‎ ‎pagórkowatej‎ ‎Morawie,‎ ‎ani‎ ‎w‎ ‎górzystej‎ ‎Słowacczyźnie, przenieśli‎ ‎się‎ ‎niżej‎ ‎nad‎ ‎Dunaj,‎ ‎gdzie‎ ‎kraj‎ ‎był‎ ‎więcej‎ ‎nizinny‎ ‎i‎ ‎stepowy. Pozostały‎ ‎też‎ ‎nazwy‎ ‎miejscowości‎ ‎na‎ ‎Morawie,‎ ‎które‎ ‎świadczą‎ ‎o‎ ‎wspólnem‎ ‎pochodzeniu‎ ‎Morawian‎ ‎i‎ ‎Czechów,‎ ‎bo‎ ‎chociaż‎ ‎i‎ ‎nazwy‎ ‎pannońskich Słowieńców‎ ‎byłyby‎ ‎słowiańskie,‎ ‎to‎ ‎przecież‎ ‎nie‎ ‎mogłyby‎ ‎wykazać‎ ‎tak bliskiego‎ ‎związku.‎ ‎I‎ ‎między‎ ‎słowiańskiemi‎ ‎plemionami‎ ‎są‎ ‎przecież‎ ‎pewne‎ ‎różnice‎ ‎w‎ ‎tworzeniu‎ ‎się‎ ‎nazw‎ ‎topograficznych‎ ‎i‎ ‎każde‎ ‎z‎ ‎nich‎ ‎wy kazuje‎ ‎pewne‎ ‎właściwości.‎ ‎Przypuszczenie‎ ‎zaś,‎ ‎źe‎ ‎i‎ ‎nazwy‎ ‎wyginęły, jest‎ ‎wprost‎ ‎niemożliwe.‎ ‎Drugi‎ ‎dowód‎ ‎Dimmlera,‎ ‎że‎ ‎dzisiejsi‎ ‎Morawia nie‎ ‎nie‎ ‎są‎ ‎potomkami‎ ‎dawnych‎ ‎opiera‎ ‎się‎ ‎na‎ ‎tern,‎ ‎że‎ ‎nie‎ ‎pozostała wśród‎ ‎nich‎ ‎żadna‎ ‎tradycya‎ ‎o‎ ‎państwie‎ ‎Wielkomorawskiem.‎ ‎Otóż‎ ‎i‎ ‎to‎ ‎w‎ ‎części‎ ‎jest‎ ‎tylko‎ ‎słusznem.‎ ‎Istotnie‎ ‎tradycya‎ ‎zerwała‎ ‎się,‎ ‎ale‎ ‎się‎ ‎ona‎ ‎w‎ ‎ta kich‎ ‎razach‎ ‎rwie‎ ‎zazwyczaj‎ ‎i‎ ‎zaciera.‎ ‎Nie‎ ‎można‎ ‎jednak‎ ‎powiedzieć, źe‎ ‎zupełnie‎ ‎znikła.‎ ‎To,‎ ‎co‎ ‎Kosmas‎ ‎mówi‎ ‎o‎ ‎państwie‎ ‎Świętopełka,‎ ‎—- prawda,‎ ‎że‎ ‎mówi‎ ‎bardzo‎ ‎niewiele‎ ‎—‎ ‎przecież‎ ‎jest‎ ‎echem‎ ‎takiej‎ ‎trady- cyi.‎ ‎Mamy‎ ‎zresztą‎ ‎spisywane‎ ‎także‎ ‎z‎ ‎tradycyi‎ ‎w‎ ‎XI‎ ‎wieku‎ ‎wiadomo ści‎ ‎o‎ ‎uposażeniu‎ ‎kościoła‎ ‎w‎ ‎Ołomuńcu‎ ‎i‎ ‎Bernie‎ ‎—‎ ‎i‎ ‎trzeba‎ ‎przyznać, spisywane‎ ‎dobrze,‎ ‎i‎ ‎to‎ ‎więc‎ ‎dowodzi,‎ ‎źe‎ ‎tradycya‎ ‎taka‎ ‎nie‎ ‎wygasła zupełnie‎ ‎i‎ ‎do‎ ‎szczętu.‎ ‎Jest‎ ‎to‎ ‎kwestya‎ ‎zasadnicza,‎ ‎dlatego‎ ‎ją‎ ‎tutaj‎ ‎po ruszyłem,‎ ‎zresztą‎ ‎—‎ ‎jak‎ ‎to‎ ‎zobaczymy‎ ‎w‎ ‎ciągu‎ ‎niniejszej‎ ‎pracy‎ ‎— nie‎ ‎pozostanie‎ ‎ona‎ ‎obojętną‎ ‎i‎ ‎dla‎ ‎nas.‎ ‎Morawianie‎ ‎dzisiejsi‎ ‎pochodzą od‎ ‎W‎ ‎i‎ ‎e‎ ‎1‎ ‎k‎ ‎o-M‎orawian,‎ ‎—‎ ‎to‎ ‎szczególniej‎ ‎będzie‎ ‎dla‎ ‎mnie‎ ‎waźnem, Wielkomorawianie‎ ‎zaś‎ ‎są‎ ‎gałęzią‎ ‎Słowian‎ ‎zachodnich‎ ‎i‎ ‎są‎ ‎jednoplemienni‎ ‎z‎ ‎Czechami. Krótkie,‎ ‎bo‎ ‎zaledwie‎ ‎stoletnie‎ ‎dzieje‎ ‎tego‎ ‎narodu‎ ‎dadzą‎ ‎się‎ ‎tak streścić:‎ ‎Na‎ ‎zewnątrz‎ ‎ciągła‎ ‎walka‎ ‎z‎ ‎Niemcami‎ ‎—‎ ‎na‎ ‎wewnątrz‎ ‎zdobywanie‎ ‎ościennych‎ ‎dzielnic‎ ‎i‎ ‎jednoczenie‎ ‎zdobytych.‎ ‎Zaborczość‎ ‎ta‎ ‎ujaw niała‎ ‎się‎ ‎wówczas,‎ ‎kiedy‎ ‎ustawała‎ ‎walka‎ ‎z‎ ‎Niemcami,‎ ‎a‎ ‎jak‎ ‎zobaczymy, chwile‎ ‎te‎ ‎były‎ ‎bardzo‎ ‎krótkie‎ ‎i‎ ‎nieliczne.‎ ‎To‎ ‎sprawiło,‎ ‎źe‎ ‎i‎ ‎oddziały wanie‎ ‎państwa‎ ‎Wielko‎ ‎morawskiego‎ ‎na‎ ‎sąsiednie‎ ‎słowiańskie‎ ‎plemiona nigdy‎ ‎silnem‎ ‎być‎ ‎bardzo‎ ‎nie‎ ‎mogło. Roku‎ ‎822‎ ‎Morawianie‎ ‎po‎ ‎raz‎ ‎pierwszy‎ ‎składają‎ ‎hołd‎ ‎Ludwikowi Pobożnemu‎.‎ ‎Węzeł,‎ ‎który‎ ‎ich‎ ‎łączył‎ ‎z‎ ‎państwem‎ ‎Niemieckiem‎ ‎był jeszcze‎ ‎podówczas‎ ‎bardzo‎ ‎luźnym,‎ ‎niebawem‎ ‎jednak‎ ‎musiał‎ ‎się‎ ‎albo zacieśnić‎ ‎albo‎ ‎zerwać.‎ ‎I‎ ‎o‎ ‎to‎ ‎właśnie‎ ‎zawrzała‎ ‎długa‎ ‎i‎ ‎mordercza‎ ‎walka. Ludwik‎ ‎Pobożny‎ ‎roku‎ ‎825‎ ‎podzielił‎ ‎państwo‎ ‎między‎ ‎trzech‎ ‎swoich‎ ‎synów.‎ ‎Ludwikowi,‎ ‎zwanemu‎ ‎Niemieckim,‎ ‎dostała‎ ‎się‎ ‎Bawarya‎
                                          nie‎ ‎niezależnej‎ ‎a‎ ‎jednolitej‎ ‎germańskiej‎ ‎dzielnicy,‎ ‎graniczącej‎ ‎od‎ ‎wschodu‎ ‎ze‎ ‎Słowianami,‎ ‎było‎ ‎dla‎ ‎nich‎ ‎wielkiego‎ ‎znaczenia.‎ ‎Morawy‎ ‎zastał ten‎ ‎wypadek‎ ‎już‎ ‎silniejszem‎ ‎państwem,‎ ‎a‎ ‎nie‎ ‎luźnym‎ ‎związkiem‎ ‎różnych plemion‎ ‎jak‎ ‎poprzednie.‎ ‎Widocznie‎ ‎jeden‎ ‎z‎ ‎dzielnicowych‎ ‎książąt‎ ‎ple
                                          miennych‎ ‎musiał‎ ‎zająć‎ ‎i‎ ‎opanować‎ ‎dzielnice‎ ‎innych.‎ ‎O‎ ‎całem‎ ‎tern‎ ‎wewnętrznem‎ ‎przeobrażeniu‎ ‎nic‎ ‎zgoła‎ ‎nie‎ ‎wiemy.
                                        • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 11.08.24, 14:40
                                          Zwykłe‎ ‎to‎ ‎niebezpieczeństwo‎ ‎młodych państw‎ ‎słowiańskich.‎ ‎Udzielni‎ ‎książęta‎ ‎pokonani‎ ‎i‎ ‎usunięci,‎ ‎dzielnice ich‎ ‎nie‎ ‎są‎ ‎wcielone‎ ‎odrazu‎ ‎i‎ ‎bezpośrednio‎ ‎do‎ ‎nowego‎ ‎państwa.‎ ‎Książe wydziela‎ ‎je‎ ‎swym‎ ‎synom‎ ‎lub‎ ‎krewnym‎ ‎i‎ ‎w‎ ‎ten‎ ‎sposób‎ ‎utrzymują‎ ‎one zamaskowaną‎ ‎tylko‎ ‎swą‎ ‎dawną‎ ‎odrębność,‎ ‎którą‎ ‎ostatecznie‎ ‎zniszczyć raz‎ ‎jeszcze‎ ‎należy. Nowy‎ ‎książę‎ ‎musiał‎ ‎przyrzec‎ ‎Niemcom‎ ‎uległość‎ ‎i‎ ‎za‎ ‎otrzymana pomoc‎ ‎może‎ ‎się‎ ‎nawet‎ ‎zobowiązał‎ ‎do‎ ‎płacenia‎ ‎dani.‎ ‎Nie‎ ‎myślał‎ ‎jednakże wcale‎ ‎zobowiązań‎ ‎dotrzymywać.‎ ‎Spostrzegł‎ ‎Ludwik‎ ‎Niemiecki,‎ ‎na‎ ‎co się‎ ‎zanosi,‎ ‎postanowił‎ ‎więc‎ ‎uprzedzić‎ ‎Rościsława‎ ‎i‎ ‎sam‎ ‎wkroczył‎ ‎r.‎ ‎855 do‎ ‎Moraw.‎ ‎Wyprawa‎ ‎ta‎ ‎jednak‎ ‎była‎ ‎nieszczęśliwą:‎ ‎nie‎ ‎dokazawszy niczego,‎ ‎musiał‎ ‎Ludwik‎ ‎powrócić,‎ ‎ścigany‎ ‎czas‎ ‎jakiś‎ ‎przez‎ ‎wroga‎ . Porażka‎ ‎ta‎ ‎była‎ ‎w‎ ‎skutki‎ ‎brzemienną.‎ ‎Od‎ ‎tej‎ ‎chwili‎ ‎poczynają‎ ‎się‎ ‎sami Niemcy‎ ‎z‎ ‎Rościsławem‎ ‎liczyć‎ ‎i‎ ‎wciągać‎ ‎go‎ ‎do‎ ‎swoich‎ ‎politycznych‎ ‎matactw.‎ ‎A‎ ‎właśnie‎ ‎nadarzyła‎ ‎się‎ ‎ku‎ ‎temu‎ ‎sposobność.‎ ‎Ludwik‎ ‎856‎ ‎roku wydzielił‎ ‎wschodnią‎ ‎część‎ ‎swych‎ ‎dzierżaw‎ ‎synowi‎ ‎Karlmanowi‎.‎ ‎Ten począł‎ ‎niebawem‎ ‎wichrzyć‎ ‎przeciw‎ ‎ojcu‎ ‎i‎ ‎zaraz‎ ‎wszedł‎ ‎w‎ ‎tajne‎ ‎układy z‎ ‎księciem‎ ‎morawskim.‎ ‎Najgorzej‎ ‎na‎ ‎tem‎ ‎wyszedł‎ ‎Priwina.‎ ‎Karlman go‎ ‎poświęcił‎ ‎nowemu‎ ‎sprzymierzeńcowi.‎ ‎Około‎ ‎860‎ ‎r.‎ ‎pokonany‎ ‎poległ w‎ ‎walce‎ ‎z‎ ‎Rościsławem‎. ‎Syn‎ ‎jego‎ ‎Kocel‎ ‎był‎ ‎podówczas‎ ‎w‎ ‎Niemczech i‎ ‎odrazu‎ ‎książęcego‎ ‎tronu‎ ‎nie‎ ‎objął‎ ‎po‎ ‎ojcu‎. ‎Morawianie‎ ‎zajęli‎ ‎jego dziedzictwo,‎ ‎długo‎ ‎się‎ ‎w‎ ‎nim‎ ‎jednak‎ ‎nie‎ ‎zdołali‎ ‎utrzymać.‎ ‎Karlman pogodził‎ ‎się‎ ‎z‎ ‎ojcem‎ ‎862‎ ‎roku‎ ‎i‎ ‎Kocel‎ ‎prawdopodobnie‎ ‎dopiero‎ ‎pod jego‎ ‎osłoną‎ ‎powrócił‎ ‎na‎ ‎tron‎ ‎książęcy‎.‎ ‎Widocznie‎ ‎czyhał‎ ‎już‎ ‎podów czas‎ ‎Rościsław‎ ‎na‎ ‎księstwo‎ ‎pannońskie,‎ ‎gotów‎ ‎każdej‎ ‎chwili‎ ‎je‎ ‎zagarnąć.‎ ‎Niemcy‎ ‎mu‎ ‎w‎ ‎tem‎ ‎przeszkodzili.‎ ‎Ostatnie‎ ‎lata‎ ‎panowania‎ ‎Rościsława zajmują‎ ‎ciągłe‎ ‎walki‎ ‎z‎ ‎Ludwikiem.‎ ‎Walczy‎ ‎z‎ ‎nim‎ ‎to‎ ‎Ludwik,‎ ‎to‎ ‎znowu‎ ‎Rościsław‎ ‎potajemnie‎ ‎spiskuje‎ ‎przeciw‎ ‎niemu‎ ‎wraz‎ ‎z‎ ‎jego‎ ‎synami. Mają‎ ‎oni‎ ‎w‎ ‎nim‎ ‎chętnego‎ ‎sprzymierzeńca,‎ ‎u‎ ‎niego‎ ‎też‎ ‎znajdują‎ ‎przy tułek‎ ‎różni‎ ‎niezadowoleni‎ ‎i‎ ‎wichrzący‎ ‎niemieccy‎ ‎panowie.
                                        • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 11.08.24, 14:45
                                          Wpadł Rościsław‎ ‎w‎ ‎jakąś‎ ‎zasadzkę‎ ‎i‎ ‎został‎ ‎Niemcom‎ ‎wydany.‎ ‎Za‎ ‎swoją‎ ‎zdradę nie‎ ‎dostał‎ ‎jednak‎ ‎Świętopełk‎ ‎Moraw.‎ ‎Ludwik‎ ‎kraj‎ ‎zajął,‎ ‎grody‎ ‎woj skiem‎ ‎obsadził,‎ ‎swoim‎ ‎ludziom‎ ‎rządy‎ ‎kraju‎ ‎poruczył‎ ‎i‎ ‎skarbiec‎ ‎książęcy z‎ ‎sobą‎ ‎uwiózł.‎ ‎Dokonał‎ ‎tego‎ ‎łatwiej,‎ ‎niż‎ ‎się‎ ‎spodziewał‎ ‎i‎ ‎niż‎ ‎przypusz czał,‎ ‎ale‎ ‎przecież‎ ‎jeszcze‎ ‎nie‎ ‎dokonał‎ ‎wszystkiego.‎ ‎Morawianie‎ ‎poczęli‎ ‎się burzyć.‎ ‎W‎ ‎zmowie‎ ‎z‎ ‎nimi‎ ‎zdaje‎ ‎się‎ ‎był‎ ‎i‎ ‎Świętopełk.‎ ‎Może‎ ‎tak‎ ‎było,‎ ‎a‎ ‎może tylko‎ ‎uprzedzając‎ ‎jego‎ ‎zamiary,‎ ‎kazał‎ ‎go‎ ‎Ludwik‎ ‎pochwycić‎ ‎i‎ ‎wtrącił‎ ‎do więzienia‎ ‎w‎ ‎Niemczech.‎ ‎Wtedy‎ ‎Morawianie‎ ‎wybrali‎ ‎sobie‎ ‎księciem‎ ‎jakiegoś krewnego‎ ‎Świętopełka,‎ ‎Sławomira‎ ‎i‎ ‎walkę‎ ‎prowadzili‎ ‎dalej‎.‎ ‎Może‎ ‎ona‎ ‎była i‎ ‎niezbyt‎ ‎dla‎ ‎nich‎ ‎pomyślną,‎ ‎ale‎ ‎w‎ ‎każdym‎ ‎razie‎ ‎przeciągała‎ ‎się‎ ‎i‎ ‎Niemcy odrazu‎ ‎stłumić‎ ‎ruchu‎ ‎nie‎ ‎mogli.‎ ‎Aby‎ ‎go‎ ‎opanować‎ ‎i‎ ‎uśmierzyć,‎ ‎Ludwik wpadł‎ ‎na‎ ‎nieszczęśliwą‎ ‎myśl‎ ‎dla‎ ‎siebie‎ ‎i‎ ‎swoich.‎ ‎Wypuszcza‎ ‎z‎ ‎więzie nia‎ ‎Świętopełka,‎ ‎darami‎ ‎hojnie‎ ‎obdarza,‎ ‎na‎ ‎czele‎ ‎armii‎ ‎stawia‎ ‎i‎ ‎posyła do‎ ‎Moraw.‎ ‎Raz‎ ‎u‎ ‎siebie‎ ‎i‎ ‎wśród‎ ‎swoich‎ ‎Świętopełk‎ ‎zdradził‎ ‎Niemców‎ ‎i‎ ‎871‎ ‎r. zadał‎ ‎im‎ ‎dotkliwą‎ ‎bardzo‎ ‎porażkę‎.‎ ‎Od‎ ‎tej‎ ‎chwili‎ ‎jest‎ ‎on‎ ‎potężnym‎ ‎wrogiem, którego‎ ‎się‎ ‎zawsze‎ ‎obawiać‎ ‎trzeba,‎ ‎a‎ ‎często‎ ‎przyjaźń‎ ‎udawać.‎ ‎Szybko po‎ ‎sobie‎ ‎następują‎ ‎niemieckie‎ ‎wyprawy,‎ ‎ale‎ ‎są‎ ‎one‎ ‎wszystkie‎ ‎nieudane. Pierwsza‎ ‎z‎ ‎nich‎ ‎zaraz‎ ‎872‎ ‎roku‎ ‎kończy‎ ‎się‎ ‎zupełną‎ ‎klęską‎ ‎Niemców. Druga‎ ‎873‎ ‎roku‎ ‎nie‎ ‎jest‎ ‎pomyślniejszą‎.‎ ‎Następnego‎ ‎też‎ ‎roku‎ ‎w‎ ‎miej scowości‎ ‎Foraheim‎ ‎zawarto‎ ‎pokój‎.‎ ‎Ludwik‎ ‎w‎ ‎najlepszym‎ ‎razie‎ ‎mógł tylko‎ ‎pozory‎ ‎ocalić,‎ ‎istotnego‎ ‎zwierzchnictwa‎ ‎nad‎ ‎państwem‎ ‎Święto pełka‎ ‎nie‎ ‎uzyskał;‎ ‎dalej‎ ‎mu‎ ‎było‎ ‎nawet‎ ‎teraz‎ ‎do‎ ‎tego‎ ‎niż‎ ‎kiedy kolwiek‎. Dziesięć‎ ‎lat‎ ‎upłynęło‎ ‎od‎ ‎następnej‎ ‎wojny‎ ‎z‎ ‎Niemcami.‎ ‎Przez‎ ‎cały ten‎ ‎czas‎ ‎i‎ ‎Ludwik‎ ‎Niemiecki‎ ‎dopóki‎ ‎żył‎ ‎(umarł‎ ‎876‎ ‎r.)‎ ‎i‎ ‎jego‎ ‎następcy Karlman‎ ‎i‎ ‎Arnulf‎ ‎zaprzątnięci‎ ‎byli‎ ‎innemi‎ ‎sprawami.‎ ‎I‎ ‎Świętopełk‎ ‎czasu też‎ ‎nie‎ ‎tracił,‎ ‎rozszerzył‎ ‎on‎ ‎i‎ ‎wzmocnił‎ ‎swe‎ ‎państwo.‎ ‎Wolny‎ ‎od‎ ‎nawały Niemieckiej‎ ‎zwrócił‎ ‎się‎ ‎gdzieindziej. Łatwo‎ ‎odgadnąć,‎ ‎źe‎ ‎teraz‎ ‎właśnie‎ ‎i‎ ‎dla‎ ‎naszych‎ ‎Wiślan‎ ‎mogła nadejść‎ ‎ważna‎ ‎bardzo‎ ‎chwila.‎ ‎Państwo‎ ‎Wielkomorawskie‎ ‎graniczyło z‎ ‎nimi‎ ‎zawsze,‎ ‎ale‎ ‎nie‎ ‎wiadomo,‎ ‎czy‎ ‎kiedykolwiek‎ ‎próbowało‎ ‎zagarnąć ich‎ ‎pod‎ ‎swoje‎ ‎panowanie?‎ ‎Zdaje‎ ‎się‎ ‎nawet,‎ ‎że‎ ‎nie.
                                        • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 11.08.24, 14:51
                                          Niektórzy uczeni ‎(Diimmler,‎ ‎Goetz)‎ ‎odnoszą‎ ‎ją‎ ‎do końca‎ ‎IX‎ ‎wieku‎ ‎4‎),‎ ‎inni‎ ‎są‎ ‎zdania,‎ ‎że‎ ‎pochodzi‎ ‎z‎ ‎pierwszej‎ ‎połowy‎ ‎X.
                                          Tak‎ ‎czy‎ ‎inaczej,‎ ‎spisujący‎ ‎ją‎ ‎w‎ ‎każdym‎ ‎razie‎ ‎albo‎ ‎był‎ ‎świadkiem‎ ‎tego zdarzenia,‎ ‎albo‎ ‎je‎ ‎słyszał‎ ‎z‎ ‎ust‎ ‎świadka.‎ ‎I‎ ‎do‎ ‎Bułgaryi‎ ‎przecież‎ ‎z‎ ‎Mo raw‎ ‎schronili‎ ‎się‎ ‎uczniowie‎ ‎Metodiusza.‎ ‎Wiadomość‎ ‎więc‎ ‎ta‎ ‎na‎ ‎zupełną wiarę‎ ‎zasługuje. Daje‎ ‎ona‎ ‎nam‎ ‎fakt‎ ‎konkretny,‎ ‎ale‎ ‎nam‎ ‎jeszcze‎ ‎nie‎ ‎daje‎ ‎daty, kiedy‎ ‎się‎ ‎to‎ ‎wszystko‎ ‎wydarzyć‎ ‎mogło?‎ ‎—‎ ‎Jako‎ ‎możliwość‎ ‎pozostaje zawsze‎ ‎owe‎ ‎dziewięć‎ ‎lat‎ ‎pokoju‎ ‎od‎ ‎Niemców,‎ ‎ale‎ ‎to‎ ‎jeszcze‎ ‎za‎ ‎dalekie i‎ ‎za‎ ‎ogólne‎ ‎ujęcie‎ ‎kwestyi‎ ‎jak‎ ‎na‎ ‎kistoryę.‎ ‎Należy‎ ‎więc‎ ‎teraz‎ ‎spróbować, czy‎ ‎się‎ ‎nie‎ ‎da‎ ‎wprowadzić‎ ‎owego‎ ‎faktu‎ ‎zawojowania‎ ‎Wiślan‎ ‎w‎ ‎ten‎ ‎rze czywiście‎ ‎przeciąg‎ ‎czasu‎ ‎i‎ ‎bliżej‎ ‎oznaczyć‎ ‎? Otóż‎ ‎i‎ ‎jedno‎ ‎i‎ ‎drugie‎ ‎jest‎ ‎moźliwem. Najpierw‎ ‎sam‎ ‎tok‎ ‎opowiadania‎ ‎na‎ ‎to‎ ‎wskazuje.‎ ‎Wzmianka,‎ ‎o‎ ‎którą nam‎ ‎chodzi,‎ ‎następuje‎ ‎po‎ ‎wiadomości‎ ‎o‎ ‎wypuszczeniu‎ ‎Metodiusza‎ ‎z‎ ‎więzienia,‎ ‎w‎ ‎które‎ ‎go‎ ‎wtrącili‎ ‎niemieccy‎ ‎biskupi.‎ ‎Udał‎ ‎się‎ ‎on‎ ‎na‎ ‎Morawy, i‎ ‎począł‎ ‎nauczać‎ ‎lud,‎ ‎nawracać‎ ‎pogan,‎ ‎i‎ ‎granice‎ ‎państwa‎ ‎Morawskiego poczęły‎ ‎się‎ ‎rozszerzać‎ ‎i‎ ‎ono‎ ‎samo‎ ‎róść‎ ‎w‎ ‎pomyślność.‎ ‎Zwyciężali‎ ‎Morawianie‎ ‎nieprzyjaciół‎ ‎swoich,‎ ‎jak‎ ‎to‎ ‎sami‎ ‎opowiadają,‎ ‎dodaje‎ ‎autor legendy‎. ‎Tutaj‎ ‎przychodzi‎ ‎znane‎ ‎nam‎ ‎opowiadanie‎ ‎o‎ ‎księciu‎ ‎Wiślan, oraz‎ ‎inne‎ ‎o‎ ‎nieudanej‎ ‎wyprawie‎ ‎Świętopełka‎ ‎przeciwko‎ ‎poganom,‎ ‎i‎ ‎o‎ ‎drugiej,‎ ‎przepowiedzianej‎ ‎przez‎ ‎Metodiusza,‎ ‎i‎ ‎szczęśliwej.‎ ‎Kończy‎ ‎się‎ ‎zaś cały‎ ‎ustęp‎ ‎opowiadaniem‎ ‎o‎ ‎nowych‎ ‎niepowodzeniach‎ ‎i‎ ‎nowych‎ ‎prześladowaniach,‎ ‎które‎ ‎spadły‎ ‎na‎ ‎apostoła‎ ‎Słowian.‎ ‎Wszystko‎ ‎to‎ ‎są‎ ‎zdarzenia, które‎ ‎skądinąd‎ ‎sprawdzić‎ ‎można.‎ ‎I‎ ‎owo‎ ‎uwięzienie‎ ‎Metodiusza,‎ ‎i‎ ‎oskar żenie‎ ‎są‎ ‎dobrze‎ ‎znane,‎ ‎źródła‎ ‎je‎ ‎najzupełniej‎ ‎stwierdzają.‎ ‎Nie‎ ‎stwierdzają‎ ‎tylko‎ ‎podboju‎ ‎Wiślan,‎ ‎bo‎ ‎żadne‎ ‎inne‎ ‎o‎ ‎nim‎ ‎więcej‎ ‎już‎ ‎nie‎ ‎mówi. Ale‎ ‎doskonale‎ ‎się‎ ‎mieści‎ ‎ten‎ ‎wypadek‎ ‎w‎ ‎tych‎ ‎właśnie‎ ‎latach‎ ‎i‎ ‎na‎ ‎tern miejscu,‎ ‎wchodzi‎ ‎on‎ ‎w‎ ‎ramy‎ ‎historyi‎ ‎jak‎ ‎nie‎ ‎można‎ ‎lepiej.‎ ‎Trzeba więc‎ ‎powiedzieć:‎ ‎istotnie‎ ‎na‎ ‎ten‎ ‎właśnie‎ ‎czas‎ ‎przypada‎ ‎zawojowanie kraju‎ ‎Wiślan‎ ‎i‎ ‎wcielenie‎ ‎go‎ ‎do‎ ‎państwa‎ ‎Świętopełka. Daty‎ ‎nam‎ ‎jeszcze‎ ‎bliższej‎ ‎wnioskowanie‎ ‎to‎ ‎nie‎ ‎daje,‎ ‎potwierdza tylko‎ ‎najzupełniej‎ ‎pierwszy‎ ‎nasz‎ ‎domysł.‎ ‎Ale‎ ‎i‎ ‎datę‎ ‎w‎ ‎przybliżeniu można‎ ‎oznaczyć.‎ ‎Wiadomo,‎ ‎kiedy‎ ‎wypuszczony‎ ‎z‎ ‎więzienia‎ ‎Metodiusz udał się do Moraw.
                                        • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 11.08.24, 14:55
                                          Tyle‎ ‎nam‎ ‎daje‎ ‎źródło‎ ‎historyczne.‎ ‎Podanie‎ ‎zaś‎ ‎już‎ ‎dawniej‎ ‎wska zywało,‎ ‎że‎ ‎mógł‎ ‎on‎ ‎posiąść‎ ‎cały‎ ‎plemienny‎ ‎obszar‎ ‎Wiślan‎ ‎wraz‎ ‎z‎ ‎Kra kowem‎ ‎i‎ ‎Wiślicą,‎ ‎co‎ ‎też‎ ‎i‎ ‎ja‎ ‎w‎ ‎zupełności‎ ‎przyznaję,‎ ‎głównie‎ ‎zresztą na‎ ‎zasadzie‎ ‎danych‎ ‎historycznych,‎ ‎którym‎ ‎trzeba‎ ‎tutaj‎ ‎oddać‎ ‎pierw szeństwo,‎ ‎czyli‎ ‎wnioskuję‎ ‎tak:‎ ‎Legenda‎ ‎pannońska‎ ‎mówi,‎ ‎że‎ ‎był‎ ‎po tężnym,‎ ‎a‎ ‎więc‎ ‎musiał‎ ‎mieć‎ ‎cały‎ ‎obszar‎ ‎plemienny,‎ ‎podanie‎ ‎zaś‎ ‎do piero‎ ‎to‎ ‎stwierdza‎ ‎i‎ ‎podnosi‎ ‎wiarogodność‎ ‎historycznego‎ ‎źródła. Nie‎ ‎było‎ ‎podówczas‎ ‎zwyczajem‎ ‎zostawiać‎ ‎na‎ ‎tronie‎ ‎podbitych książąt.‎ ‎I‎ ‎nasz‎ ‎z‎ ‎pewnością,‎ ‎choć‎ ‎ochrzczony,‎ ‎nie‎ ‎wrócił‎ ‎do‎ ‎swoich dzierżaw.‎ ‎Kraj‎ ‎Wiślan‎ ‎przeszedł‎ ‎też‎ ‎bezpośrednio‎ ‎pod‎ ‎władzę Świętopełka,‎ ‎a‎ ‎potem‎ ‎jego‎ ‎następcy,‎ ‎albo‎ ‎może‎ ‎raczej‎ ‎pod‎ ‎władzę‎ ‎je dnego‎ ‎z‎ ‎jego‎ ‎następców,‎ ‎jak‎ ‎zobaczymy‎ ‎niebawem.‎ ‎Dzielił‎ ‎też‎ ‎losy Wielkoinorawskiego‎ ‎państwa,‎ ‎aż‎ ‎do‎ ‎jego‎ ‎upadku,‎ ‎który‎ ‎już‎ ‎nie‎ ‎był‎ ‎da lekim.‎ ‎Starał‎ ‎się‎ ‎jeszcze‎ ‎Świętopełk‎ ‎w‎ ‎tym‎ ‎czasie‎ ‎rozszerzyć‎ ‎granice swego‎ ‎państwa‎ ‎kosztem‎ ‎słabszych‎ ‎sąsiadów‎ ‎od‎ ‎wschodu‎ ‎i‎ ‎północy.‎ ‎Pro wadził‎ ‎wojny‎ ‎z‎ ‎poganami,‎ ‎to‎ ‎znaczy‎ ‎ze‎ ‎Słowianami‎ ‎ale‎ ‎z‎ ‎którymi? Odgadnąć‎ ‎trudno.‎ ‎Tok‎ ‎dziejowych‎ ‎wydarzeń‎ ‎nie‎ ‎bardzo‎ ‎przemawia‎ ‎za tem,‎ ‎żeby‎ ‎to‎ ‎byli‎ ‎Słowianie‎ ‎łużyccy‎ ‎lub‎ ‎zaodrzańscy,‎ ‎ci‎ ‎bowiem‎ ‎880 roku‎1‎),‎ ‎wraz‎ ‎z‎ ‎Czechami,‎ ‎słysząc‎ ‎o‎ ‎klęsce‎ ‎zadanej‎ ‎Niemcom,‎ ‎przez Normanów,‎ ‎powstali‎ ‎zbrojnie‎ ‎i‎ ‎spustoszyli‎ ‎Turyngię.‎ ‎Podbici‎ ‎lub‎ ‎zajęci wojną‎ ‎nie‎ ‎mogliby‎ ‎tego‎ ‎dokonać.‎ ‎To‎ ‎więc‎ ‎zostaje‎ ‎niepewnem,‎ ‎wiadomo zaś‎ ‎tylko‎ ‎tyle,‎ ‎że‎ ‎właśnie‎ ‎między‎ ‎874‎ ‎a‎ ‎883‎ ‎rokiem‎ ‎takie‎ ‎walki‎ ‎pro wadził‎ ‎i‎ ‎po‎ ‎zaciętym‎ ‎snąć‎ ‎oporze‎ ‎nieprzyjaciół‎ ‎pokonał. Dobre‎ ‎stosunki‎ ‎z‎ ‎Niemcami‎ ‎dotrwały‎ ‎do‎ ‎883‎ ‎roku.‎ ‎Wiadomo,‎ ‎źe jeszcze‎ ‎r‎ ‎882‎ ‎słał‎ ‎Świętopełk‎ ‎posłów‎ ‎na‎ ‎zjazd‎ ‎do‎ ‎Wormacyi‎.‎ ‎Zaraz następnego‎ ‎jednak‎ ‎zerwały‎ ‎się‎ ‎one,‎ ‎tak‎ ‎jak‎ ‎się‎ ‎zrywa‎ ‎jdawno‎ ‎tłumiona niechęć‎ ‎i‎ ‎nienawiść.‎ ‎Książe‎ ‎Morawski‎ ‎skorzystał‎ ‎z‎ ‎niezgód‎ ‎i‎ ‎sporów między‎ ‎niemieckimi‎ ‎panami,‎ ‎chcącymi‎ ‎posiąść‎ ‎rządy‎ ‎wschodniej‎ ‎Mar chii.‎ ‎Ujął‎ ‎się‎ ‎za‎ ‎jednym‎ ‎z‎ ‎nich,‎ ‎za‎ ‎innymi‎ ‎zaś‎ ‎Arnulf‎ ‎i‎ ‎to‎ ‎było‎ ‎powo dem‎ ‎wojny.‎ ‎Poszczęściło‎ ‎się‎ ‎Świętopełkowi.‎ ‎Tegoż‎ ‎samego‎ ‎roku‎ ‎883 żądał‎ ‎on‎ ‎od‎ ‎Arnulfa‎ ‎przysięgi,‎ ‎że‎ ‎na‎ ‎jego‎ ‎życie‎ ‎nie‎ ‎godził,‎ ‎a‎ ‎gdy‎ ‎jej Arnulf‎ ‎odmówił,‎ ‎spustoszył‎ ‎Pannonię.‎ ‎Ośmielony‎ ‎powodzeniem‎ ‎następ nego‎ ‎884‎ ‎roku,‎ ‎po‎ ‎raz‎ ‎wtóry‎ ‎przeszedł‎ ‎ją,‎ ‎paląc‎ ‎i‎ ‎mordując‎. ‎
                                        • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 11.08.24, 15:01
                                          Zbyt to było uznanem‎ ‎i‎ ‎powszechnem.‎ ‎Ale‎ ‎ten‎ ‎rozdział‎ ‎przyspieszył,‎ ‎a‎ ‎może‎ ‎doprowadził‎ ‎Państwo‎ ‎Wielkomorawskie‎ ‎do‎ ‎zagłady.‎ ‎Bardzo‎ ‎rozległe,‎ ‎źle‎ ‎spo jone,‎ ‎nie‎ ‎mogło‎ ‎się‎ ‎ono‎ ‎skupić‎ ‎od‎ ‎razu.‎ ‎Teraz‎ ‎więcej‎ ‎jeszcze‎ ‎może‎ ‎niż przedtem‎ ‎potrzebowało‎ ‎ono‎ ‎do‎ ‎tego‎ ‎czasu.‎ ‎Rozwoju‎ ‎zaś‎ ‎społecznego i‎ ‎państwowego‎ ‎ani‎ ‎przyspieszyć,‎ ‎ani‎ ‎upóżnić‎ ‎nie‎ ‎można.‎ ‎Rządzą‎ ‎nim stałe‎ ‎i‎ ‎niezmienne‎ ‎prawa‎ ‎dziejowe.‎ ‎Do‎ ‎zjednoczenia‎ ‎więc‎ ‎i‎ ‎teraz‎ ‎nie przyszło,‎ ‎choć‎ ‎było‎ ‎ono‎ ‎naglącą‎ ‎potrzebą.‎ ‎Współczesne‎ ‎wypadki‎ ‎pchały Morawy‎ ‎do‎ ‎ostatecznej‎ ‎zagłady,‎ ‎a‎ ‎tu‎ ‎nie‎ ‎można‎ ‎było‎ ‎całych‎ ‎sił‎ ‎skupić, aby‎ ‎stawić‎ ‎im‎ ‎czoło. Nic‎ ‎nie‎ ‎wiemy‎ ‎o‎ ‎dzielnicach‎ ‎braci‎ ‎Mojmira,‎ ‎to‎ ‎tylko‎ ‎można‎ ‎przy jąć‎ ‎za‎ ‎pewne,‎ ‎że‎ ‎on‎ ‎sam,‎ ‎jako‎ ‎najstarszy,‎ ‎dostał‎ ‎Morawy,‎ ‎a‎ ‎zdaje‎ ‎się prócz‎ ‎nich‎ ‎zwierzchną‎ ‎władzę‎ ‎nad‎ ‎braćmi‎ ‎i‎ ‎nad‎ ‎Czechami,‎ ‎oraz‎ ‎częścią nadodrzańskich‎ ‎Słowian.‎ ‎Jaka‎ ‎była‎ ‎dzielnica‎ ‎młodszego‎ ‎Świętopełka? Może‎ ‎Pannonia,‎ ‎ale‎ ‎to‎ ‎pewnem‎ ‎nie‎ ‎jest,‎ ‎w‎ ‎każdym‎ ‎razie‎ ‎graniczyła z‎ ‎Bawaryą.‎ ‎Trzeci,‎ ‎którego‎ ‎źródła‎ ‎późniejsze‎ ‎nazywają‎ ‎Zubur,‎ ‎a‎ ‎który się‎ ‎może‎ ‎nazywał‎ ‎Swatobor,‎ ‎Swebor‎ ‎lub‎ ‎Zbor‎,‎ ‎miał,‎ ‎zdaje‎ ‎się,‎ ‎Nitrę ze‎ ‎Słowaczyzną.‎ ‎Przynajmniej‎ ‎zna‎ ‎takiego‎ ‎księcia,‎ ‎kronikarz‎ ‎węgierski z‎ ‎XIII‎ ‎wieku,‎ ‎bezimienny‎ ‎notaryusz‎ ‎króla‎ ‎Beli.‎ ‎W‎ ‎tym‎ ‎wypadku‎ ‎jest on‎ ‎wiarogodnym,‎ ‎bo‎ ‎się‎ ‎widocznie‎ ‎opiera‎ ‎na‎ ‎podaniu.‎ ‎Książe‎ ‎ów‎ ‎miał dostać‎ ‎z‎ ‎łaski‎ ‎księcia‎ ‎Czeskiego‎ ‎(t.‎ ‎j.‎ ‎Morawskiego)‎ ‎kraj,‎ ‎leżący‎ ‎między rzekami‎ ‎Wagiem‎ ‎a‎ ‎Gronem‎ ‎od‎ ‎Dunaju‎ ‎począwszy‎ ‎aż‎ ‎do‎ ‎rzeki‎ ‎Morawy. Cały‎ ‎ten‎ ‎obszar‎ ‎bardzo‎ ‎dobrze‎ ‎odpowiada‎ ‎Nitrzańskiej‎ ‎dzielnicy‎ . ‎Sądzę że‎ ‎kraj‎ ‎Wiślan‎ ‎należał‎ ‎albo‎ ‎do‎ ‎niego,‎ ‎albo‎ ‎do‎ ‎Mojmira,‎ ‎geograficznie tak‎ ‎z‎ ‎jedną‎ ‎jak‎ ‎z‎ ‎drugą‎ ‎dzielnicą‎ ‎da‎ ‎się‎ ‎on‎ ‎tylko‎ ‎połączyć,‎ ‎nigdy‎ ‎zaś z‎ ‎Pannonia. Pierwsze‎ ‎lata‎ ‎przeszły‎ ‎dosyć‎ ‎jeszcze‎ ‎spokojnie.‎ ‎Mojmir‎ ‎zaraz‎ ‎po śmierci‎ ‎ojca‎ ‎zawarł‎ ‎pokój‎ ‎z‎ ‎Arnulfem,‎ ‎nie‎ ‎wiadomo‎ ‎na‎ ‎jakich‎ ‎warunkach.‎ ‎‎Groźniejszem‎ ‎na‎ ‎teraz‎ ‎była‎ ‎chęć‎ ‎rozerwania‎ ‎i‎ ‎tak‎ ‎już‎ ‎świeżego‎ ‎i‎ ‎słabego‎ ‎związku‎ ‎Czech‎ ‎z‎ ‎państwem‎ ‎Świętopełka.‎
                                        • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 11.08.24, 15:05
                                          Próżno‎ ‎pytad‎ ‎o‎ ‎jakieś‎ ‎pewniejsze‎ ‎wieści,‎ ‎aż‎ ‎w‎ ‎roku‎ ‎907‎ ‎nie‎ ‎ma już‎ ‎państwa‎ ‎Wielko‎ ‎-‎ ‎Morawskiego.‎ ‎W‎ ‎sto‎ ‎lat‎ ‎później‎ ‎głuche‎ ‎podania chodzą‎ ‎tylko‎ ‎o‎ ‎jego‎ ‎upadku‎ ‎i‎ ‎o‎ ‎ostatnim‎ ‎księciu,‎ ‎którego‎ ‎Świętopełkiem‎ ‎nazywają.‎ ‎Kronika‎ ‎Beli‎ ‎mówi‎ ‎o‎ ‎wielkiej‎ ‎bitwie‎ ‎stoczonej‎ ‎pod murami‎ ‎Nitry‎ ‎z‎ ‎owym‎ ‎księciem‎ ‎Zuburem‎ ‎-‎ ‎Słowoborem,‎ ‎przegrał‎ ‎on‎ ‎ją, dostał‎ ‎się‎ ‎do‎ ‎niewoli‎ ‎i‎ ‎zawisł‎ ‎na‎ ‎szubienicy‎ ‎na‎ ‎górze‎ ‎za‎ ‎miastem‎. Niepewnem‎ ‎podaniem‎ ‎kończy‎ ‎się‎ ‎historya‎ ‎państwa‎ ‎Wielko-Morawskiego,‎ ‎a‎ ‎przecież‎ ‎jego‎ ‎upadek‎ ‎był‎ ‎kiedyś‎ ‎faktem‎ ‎wielkiej‎ ‎doniosłości i‎ ‎wielkiego‎ ‎rzeczywistego‎ ‎znaczenia.‎ ‎Pierwsze‎ ‎państwo‎ ‎i‎ ‎pierwsza‎ ‎cy- wilizacya‎ ‎słowiańska‎ ‎runęły‎ ‎pod‎ ‎ostatnią‎ ‎nawałą‎ ‎hord‎ ‎azyatyckich, równie‎ ‎strasznych‎ ‎i‎ ‎równie‎ ‎opornych‎ ‎dla‎ ‎wszelkiej‎ ‎kultury,‎ ‎jak‎ ‎hordy Hunnów‎ ‎i‎ ‎Awarów.‎ ‎Stan‎ ‎ówczesny‎ ‎Moraw,‎ ‎stopień‎ ‎ewolucyi‎ ‎społecznej, który‎ ‎przechodziły,‎ ‎nie‎ ‎pozwoliły‎ ‎się‎ ‎im‎ ‎odrazu‎ ‎skupić‎ ‎i‎ ‎do‎ ‎walki‎ ‎sta nąć‎ ‎jak‎ ‎należało,‎ ‎choć‎ ‎nie‎ ‎da‎ ‎się‎ ‎zaprzeczyć,‎ ‎że‎ ‎szło‎ ‎ku‎ ‎zjednoczeniu. Mojmir‎ ‎przecież‎ ‎jednego‎ ‎z‎ ‎braci‎ ‎pokonał‎ ‎i‎ ‎dzielnicy‎ ‎pozbawił.‎ ‎Kto‎ ‎wie jednak,‎ ‎czy‎ ‎i‎ ‎zjednoczone‎ ‎byłyby‎ ‎się‎ ‎Morawy‎ ‎zdołały‎ ‎utrzymać?‎ ‎Wróg, który‎ ‎je‎ ‎zniszczył,‎ ‎był‎ ‎silniejszym‎ ‎i‎ ‎dzikszym‎ ‎niż‎ ‎wszyscy‎ ‎inni,‎ ‎i‎ ‎po tężne‎ ‎państwo‎ ‎Niemieckie‎ ‎długo‎ ‎mu‎ ‎się‎ ‎oprzeć‎ ‎nie‎ ‎mogło‎ ‎i‎ ‎nie‎ ‎bez wielkiego‎ ‎wysiłku‎ ‎i‎ ‎wielkich‎ ‎strat‎ ‎wreszcie‎ ‎oparło. Choć‎ ‎tak‎ ‎krótko‎ ‎istniały,‎ ‎przecież‎ ‎wpłynęły‎ ‎Morawy‎ ‎na‎ ‎dalsze dzieje‎ ‎ościennych‎ ‎ludów‎ ‎słowiańskich.‎ ‎Nie‎ ‎znikły‎ ‎one‎ ‎zupełnie‎ ‎bez śladu,‎ ‎bo‎ ‎nic‎ ‎tak‎ ‎zniknąć‎ ‎nie‎ ‎może.‎ ‎Przedewszystkiem‎ ‎wpłynęły‎ ‎na Wiślan,‎ ‎a‎ ‎wskutek‎ ‎tego‎ ‎i‎ ‎na‎ ‎Polskę. Pierwotny‎ ‎ustrój‎ ‎Wiślan‎ ‎dosyć‎ ‎wcześnie‎ ‎uległ‎ ‎daleko‎ ‎idącym‎ ‎zmia nom.‎ ‎Związek‎ ‎plemienny‎ ‎starszy,‎ ‎pod‎ ‎wodza‎ ‎Kraka,‎ ‎a‎ ‎w‎ ‎każdym‎ ‎razie trzymający‎ ‎się‎ ‎Krakowa,‎ ‎ponieważ‎ ‎był‎ ‎dawniejszym,‎ ‎musiał‎ ‎być‎ ‎słabszym; późniejszy,‎ ‎trzymający‎ ‎się‎ ‎Wiślicy,‎ ‎musiał‎ ‎być‎ ‎silniejszym.‎ ‎Takie‎ ‎wnio skowanie,‎ ‎bardzo‎ ‎zresztą‎ ‎proste,‎ ‎na‎ ‎ogólnych‎ ‎socyologicznych‎ ‎podsta wach‎ ‎oparte,‎ ‎jest‎ ‎zupełnie‎ ‎uprawnione.‎ ‎W‎ ‎tym‎ ‎kierunku‎ ‎przecież‎ ‎idzie rozwój‎ ‎każdej‎ ‎społecznej‎ ‎i‎ ‎państwowej‎ ‎organizacyi‎ ‎i‎ ‎te‎ ‎stopnie‎ ‎rozwoju każda‎ ‎przechodzi.‎ ‎W‎ ‎IX‎ ‎wieku‎ ‎Wiślanie‎ ‎wytworzyli‎ ‎już‎ ‎silniejsze‎ ‎za czątki‎ ‎życia‎ ‎państwowego.‎ ‎Przeszli‎ ‎już‎ ‎pierwsze‎ ‎stadyum‎ ‎luźnej‎ ‎orga nizacyi‎ ‎plemiennej;‎ ‎początki‎ ‎tego‎ ‎procesu‎ ‎mogą‎ ‎sięgać‎ ‎dosyć‎ ‎daleko wstecz,‎ ‎nawet‎ ‎do‎ ‎połowy‎ ‎VTII‎ ‎wieku.‎ ‎Powolny‎ ‎ten,‎ ‎trudny‎ ‎i‎ ‎mozolny rozwój‎ ‎został‎ ‎nagle‎ ‎przerwany,‎ ‎może‎ ‎w‎ ‎chwili‎ ‎jego‎ ‎ukończenia.‎
                                        • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 11.08.24, 15:12
                                          Niemcy‎ ‎nawracać‎ ‎Słowian‎ ‎ani‎ ‎mogli,‎ ‎ani‎ ‎umieli.‎ ‎Aby‎ ‎skutecznie nawracać,‎ ‎nie‎ ‎można‎ ‎korzystać‎ ‎z‎ ‎dzieła‎ ‎nawrócenia.‎ ‎Trzeba‎ ‎się‎ ‎wyrzec przedewszystkiem‎ ‎za‎ ‎siebie,‎ ‎a‎ ‎często‎ ‎i‎ ‎za‎ ‎swój‎ ‎naród‎ ‎pożytków‎ ‎stąd płynących,‎ ‎i‎ ‎nieść‎ ‎drugim‎ ‎samo‎ ‎tylko‎ ‎słowo‎ ‎boże.‎ ‎Trzeba‎ ‎dawać,‎ ‎a‎ ‎nie brać,‎ ‎wszystko‎ ‎jedno‎ ‎czy‎ ‎dla‎ ‎siebie,‎ ‎czy‎ ‎dla‎ ‎innych.‎ ‎Niemcy‎ ‎tego‎ ‎wobec Słowian‎ ‎nie‎ ‎zrobili‎ ‎nigdy.‎ ‎Silni‎ ‎większą‎ ‎spójnią‎ ‎i‎ ‎ładem‎ ‎społecznym, starsi‎ ‎cywilizacyą,‎ ‎mieli‎ ‎do‎ ‎spełnienia‎ ‎inne‎ ‎wobec‎ ‎Słowian‎ ‎zadanie:‎ ‎roz szerzenie‎ ‎ich‎ ‎kosztem‎ ‎swych‎ ‎własnych‎ ‎dzierżaw.‎ ‎To‎ ‎zamierzyli,‎ ‎tego dokonali.‎ ‎Wobec‎ ‎tego‎ ‎zadania‎ ‎umieli‎ ‎podporządkować‎ ‎wszystko‎ ‎i‎ ‎wszyst
                                          ko‎ ‎zużytkować.‎ ‎Zużytkowali‎ ‎też‎ ‎religię.‎ ‎W‎ ‎nawracaniu‎ ‎wybrali‎ ‎bez wahania‎ ‎swa‎ ‎własna‎ ‎korzyść‎ ‎i‎ ‎nie‎ ‎tylko,‎ ‎źe‎ ‎się‎ ‎nie‎ ‎chcieli‎ ‎zrzec‎ ‎niczego, ale‎ ‎chcieli‎ ‎wszystko‎ ‎zagarnąć.‎ ‎Bezinteresownie‎ ‎nie‎ ‎nieśli‎ ‎kultury,‎ ‎wytę pili‎ ‎też‎ ‎a‎ ‎nie‎ ‎wynarodowili‎ ‎Słowian‎ ‎nadbałtyckich.‎ ‎Bezwątpienia‎ ‎takie wyzyskanie,‎ ‎czy‎ ‎spożytkowanie‎ ‎religii‎ ‎było‎ ‎dowodem‎ ‎starszeństwa‎ ‎ich cywilizacyi,‎ ‎tak‎ ‎jak‎ ‎przewaga‎ ‎oręża‎ ‎była‎ ‎dowodem‎ ‎większej‎ ‎siły‎ ‎i‎ ‎więk szej‎ ‎karności,‎ ‎każdy‎ ‎chętnie‎ ‎to‎ ‎przyzna‎ ‎i‎ ‎na‎ ‎to‎ ‎się‎ ‎zgodzi.‎ ‎Może‎ ‎też powiedzieć‎ ‎dzisiaj‎ ‎historyk‎ ‎niemiecki,‎ ‎że‎ ‎równocześnie‎ ‎z‎ ‎szerzeniem‎ ‎się clirześciaństwa,‎ ‎np.‎ ‎wśród‎ ‎Słowian‎ ‎karyntyjskich,‎ ‎szerzyła‎ ‎się‎ ‎i‎ ‎germa- nizacya‎ ‎na‎ ‎drodze‎ ‎pokojowej‎.‎ ‎Tak‎ ‎było,‎ ‎przypuśćmy‎ ‎w‎ ‎Karyntyi, gdzieindziej‎ ‎było‎ ‎inaczej,‎ ‎i‎ ‎orężem‎ ‎narzucano‎ ‎także‎ ‎religię.‎ ‎Tak‎ ‎czy inaczej,‎ ‎z‎ ‎nią‎ ‎razem‎ ‎pojawiały‎ ‎się‎ ‎niemieckie‎ ‎wpływy,‎ ‎to‎ ‎znaczy‎ ‎nie miecka‎ ‎polityczna‎ ‎i‎ ‎społeczna‎ ‎przewaga,‎ ‎a‎ ‎często‎ ‎wprost,‎ ‎ucisk.‎ ‎Prze ciwko‎ ‎niemu‎ ‎Słowianie‎ ‎bronić‎ ‎się‎ ‎musieli.‎ ‎Wielki‎ ‎apostoł‎ ‎Niemiec‎ ‎św. Bonifacius‎ ‎nie‎ ‎chciał‎ ‎przysporzyć‎ ‎swej‎ ‎ojczyźnie‎ ‎Anglii,‎ ‎z‎ ‎której‎ ‎przy bywał,‎ ‎ani‎ ‎jednej‎ ‎piędzi‎ ‎ziemi,‎ ‎a‎ ‎przecież‎ ‎Germanów‎ ‎nawrócił,‎ ‎nie‎ ‎umieli tego‎ ‎zrobić‎ ‎i‎ ‎uwolnić‎ ‎się‎ ‎z‎ ‎pod‎ ‎politycznych‎ ‎wpływów‎ ‎apostołowie‎ ‎nie mieccy.‎ ‎Może‎ ‎sami‎ ‎nie‎ ‎zdawali‎ ‎sobie‎ ‎z‎ ‎tego‎ ‎jasno‎ ‎sprawy,‎ ‎źe‎ ‎zatruwają‎ ‎źródło,‎ ‎z‎ ‎którego‎ ‎dają‎ ‎czerpać.‎ ‎Trzeba‎ ‎też‎ ‎było‎ ‎nie‎ ‎brać‎ ‎z‎ ‎sobą granicznych‎ ‎słupów‎ ‎państwa‎ ‎niemieckiego‎ ‎i‎ ‎nie‎ ‎chcieć‎ ‎ich‎ ‎z‎ ‎sobą‎ ‎prze nosić,‎ ‎ale‎ ‎je‎ ‎przeciwnie,‎ ‎zostawiać.‎ ‎Bardzo‎ ‎niewielu‎ ‎tylko‎ ‎na‎ ‎to‎ ‎się zdobyło,‎ ‎nic‎ ‎więc‎ ‎dziwnego,‎ ‎źe‎ ‎Słowian‎ ‎nie‎ ‎mogli‎ ‎nawrócić,‎ ‎w‎ ‎trudniejszem‎ ‎też‎ ‎byli‎ ‎wobec‎ ‎nich‎ ‎położeniu‎ ‎,‎ ‎wzbudzali‎ ‎bowiem‎ ‎więcej‎ ‎od innych‎ ‎nieufności,‎ ‎niestety‎ ‎zupełnie‎ ‎słusznej‎ ‎i‎ ‎uprawnionej. Powoli‎ ‎tylko‎ ‎i‎ ‎opieszale‎ ‎szło‎ ‎nawracanie‎ ‎Słowian‎ ‎na‎ ‎kresach‎ ‎po łudniowo-zachodnich. Pierwszy‎ ‎począł‎ ‎o‎ ‎niem‎ ‎myśleć‎ ‎arcybiskup‎ ‎salcburski‎ ‎Yirgilius‎ z‎ ‎pochodzenia‎ ‎Szkot.‎ ‎Należał‎ ‎on‎ ‎jeszcze‎ ‎do‎ ‎owych‎ ‎pierwszych‎ ‎misynarzy‎ ‎Niemiec,‎ ‎przybyłych‎ ‎z‎ ‎Anglii‎ ‎lub‎ ‎Irlandyi‎ ‎i‎ ‎duchem‎ ‎apostolstwa‎ ‎ożywionych.‎ ‎Po‎ ‎nim‎ ‎Karol‎ ‎Wielki,‎ ‎a‎ ‎więc‎ ‎człowiek‎ ‎świecki,‎ ‎ocenił‎ ‎doniosłość‎ ‎i‎ ‎powziął‎ ‎myśl‎ ‎nawrócenia‎ ‎Słowian.‎ ‎Polecił‎ ‎on‎ ‎to‎ ‎dzieło następcy‎ ‎Virgiliusa,‎ ‎arcybiskupowi‎ ‎Arnowi‎,‎ ‎pisał‎ ‎też‎ ‎do‎ ‎niego‎ ‎Alcuin, namawiając‎ ‎go‎ ‎i‎ ‎zachęcając‎ ‎do‎ ‎apostolstwa.‎ ‎Arno‎ ‎wyruszył‎ ‎ze‎ ‎swej stolicy‎ ‎biskupiej,‎ ‎nawracał,‎ ‎chrzcił‎ ‎Słowian,‎ ‎kościoły‎ ‎poświęcał.
                                        • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 11.08.24, 15:17
                                          Prócz‎ ‎niego‎ ‎nikogo‎ ‎nie‎ ‎widać‎ ‎więcej. Chrześciaństwo,‎ ‎szczególnie‎ ‎w‎ ‎państwie‎ ‎Priwiny,‎ ‎ściśle‎ ‎się‎ ‎wiąże‎ ‎z‎ ‎wpływem‎ ‎niemieckim,‎ ‎sięga‎ ‎ono‎ ‎tak‎ ‎daleko‎ ‎jak‎ ‎i‎ ‎on,‎ ‎ale‎ ‎nie‎ ‎dalej.‎ ‎Słowianie‎ ‎nie‎ ‎zawsze‎ ‎i‎ ‎nie‎ ‎wszędzie‎ ‎godzili‎ ‎się';‎ ‎na‎ ‎polityczny‎ ‎wpływ‎ ‎Niemców,‎ ‎nie‎ ‎wszędzie‎ ‎też‎ ‎przyjmowano‎ ‎chętnie‎ ‎z‎ ‎ich‎ ‎rąk‎ ‎chrześciaństwo. Obawiano‎ ‎się‎ ‎go‎ ‎nawet‎ ‎i‎ ‎żywiono‎ ‎nieufność‎ ‎do‎ ‎nowej‎ ‎wiary. Tak‎ ‎przedewszystkiem‎ ‎było‎ ‎w‎ ‎państwie‎ ‎Rościsława. W‎ ‎nieustannej‎ ‎walce‎ ‎z‎ ‎potęga‎ ‎Niemiecką,‎ ‎częściej‎ ‎napadany‎ ‎niż napadający,‎ ‎a‎ ‎zawsze‎ ‎wrogo‎ ‎usposobiony‎ ‎nie‎ ‎chciał‎ ‎Rościsław,‎ ‎choć‎ ‎sam chrześcianin,‎ ‎wzywać‎ ‎niemieckich‎ ‎biskupów,‎ ‎aby‎ ‎lud‎ ‎nawracali‎ ‎i‎ ‎uczyli. Mógł‎ ‎ich‎ ‎on‎ ‎nawet‎ ‎znać‎ ‎lepiej‎ ‎z‎ ‎czynów‎ ‎orężnych‎ ‎niż‎ ‎z‎ ‎dzieł‎ ‎apostol skich.‎ ‎Bywało‎ ‎i‎ ‎tak‎ ‎przecież,‎ ‎źe‎ ‎walczyli‎ ‎oni‎ ‎na‎ ‎wyprawach‎ ‎przeciwko Morawom‎.‎ ‎Trzeba‎ ‎się‎ ‎więc‎ ‎było‎ ‎udać‎ ‎gdzieindziej‎ ‎po‎ ‎nauczycieli. Roku‎ ‎864‎ ‎Rościsław‎ ‎a‎ ‎z‎ ‎nim‎ ‎i‎ ‎Świętopełk‎ ‎posłali‎ ‎do‎ ‎Konstantynopola‎ ‎posłów‎ ‎prosząc‎ ‎o‎ ‎misyonarzy.‎ ‎Cesarz‎ ‎Michał‎ ‎nie‎ ‎odmówił‎ ‎ich‎ ‎prośbie.‎ ‎Żyli‎ ‎podówczas‎ ‎w‎ ‎jego‎ ‎państwie‎ ‎dwaj‎ ‎bracia,‎ ‎Konstantyn‎ ‎i‎ ‎Metodiusz, znani‎ ‎już‎ ‎ze‎ ‎swoich‎ ‎prac‎ ‎apostolskich.‎ ‎Tessalonika,‎ ‎z‎ ‎której‎ ‎pochodzili była‎ ‎wtedy‎ ‎na‎ ‎poły‎ ‎słowiańską,‎ ‎umieli‎ ‎też‎ ‎po‎ ‎słowiańsku‎ ‎obaj‎ ‎bracia. Starszy‎ ‎Konstantyn,‎ ‎filozofem‎ ‎przezwany,‎ ‎głośnym‎ ‎był‎ ‎ze‎ ‎swej‎ ‎nauki. Obaj‎ ‎mogli‎ ‎jej‎ ‎zaczerpnąć‎ ‎w‎ ‎swej‎ ‎ojczyźnie‎ ‎więcej‎ ‎niż‎ ‎gdziekolwiek- indziej‎ ‎w‎ ‎reszcie‎ ‎Europy.‎ ‎Niemieccy‎ ‎duchowni‎ ‎z‎ ‎pewnym‎ ‎przekąsem nazywali‎ ‎ich‎ ‎filozofami‎‎ ‎i‎ ‎mieli‎ ‎słuszność,‎ ‎i‎ ‎równać‎ ‎się‎ ‎z‎ ‎nimi‎ ‎nie‎ ‎mo gli‎ ‎co‎ ‎do‎ ‎uczoności.‎ ‎Ale‎ ‎nie‎ ‎tylko‎ ‎w‎ ‎tern‎ ‎leżała‎ ‎wyższość‎ ‎obu‎ ‎braci. Sięgali‎ ‎oni‎ ‎po‎ ‎dusze‎ ‎ludzkie‎ ‎jedynie,‎ ‎chcieli‎ ‎nauczać,‎ ‎oświecać‎ ‎i‎ ‎w‎ ‎wie rze‎ ‎utwierdzać,‎ ‎z‎ ‎tem‎ ‎przychodzili‎ ‎i‎ ‎tego‎ ‎pragnęli.‎ ‎Słowem‎ ‎nieśli‎ ‎czystą naukę‎ ‎Chrystusową,‎ ‎byli‎ ‎politycznie‎ ‎bezinteresowni‎ ‎i‎ ‎dla‎ ‎tego‎ ‎dzieło ich‎ ‎było‎ ‎lepszem.‎ ‎Nie‎ ‎od‎ ‎nich‎ ‎zależało‎ ‎zrobić‎ ‎je‎ ‎trwałem,‎ ‎ale‎ ‎od‎ ‎nich zależało‎ ‎zrobić‎ ‎je‎ ‎zgodnem‎ ‎z‎ ‎ewangelią‎ ‎—‎ ‎i‎ ‎to‎ ‎osiągnęli. Trzy‎ ‎lata,‎ ‎a‎ ‎może‎ ‎i‎ ‎dłużej‎ ‎byli‎ ‎oni‎ ‎na‎ ‎Morawach‎ ‎u‎ ‎Rościsława.‎ ‎Nau czali‎ ‎lud,‎ ‎Konstantyn‎ ‎począł‎ ‎przekładać‎ ‎pismo‎ ‎święte‎ ‎na‎ ‎język‎ ‎słowiański, starali‎ ‎się‎ ‎też‎ ‎zebrać‎ ‎uczni‎ ‎koło‎ ‎siebie.‎ ‎Misy‎‎a‎ ‎ta‎ ‎ich‎ ‎przypada‎ ‎na‎ ‎ważną dla kościoła chwilę.
                                        • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 11.08.24, 15:21
                                          Kocel‎ ‎choć‎ ‎sprzyjał‎ ‎Niemcom‎ ‎i‎ ‎od‎ ‎nich‎ ‎był‎ ‎zależnym‎ ‎,‎ ‎nie‎ ‎wahał się‎ ‎jednak‎ ‎ani‎ ‎chwili‎ ‎w‎ ‎wyborze‎ ‎między‎ ‎Metodiuszem‎ ‎a‎ ‎niemieckimi księżmi,‎ ‎i‎ ‎wybrał‎ ‎ostatniego.‎ ‎Ale‎ ‎chciał‎ ‎go‎ ‎mieć‎ ‎biskupem‎ ‎i‎ ‎po‎ ‎świę cenie‎ ‎wyprawił‎ ‎do‎ ‎Rzymu.‎ ‎Hadryan‎ ‎II‎ ‎chętnie‎ ‎się‎ ‎do‎ ‎jego‎ ‎prośby‎ ‎przy chylił,‎ ‎i‎ ‎870‎ ‎lub‎ ‎871‎ ‎roku‎ ‎wyświęcił‎ ‎Metodiusza‎ ‎na‎ ‎arcybiskupa Pannonii‎. ‎Był‎ ‎to‎ ‎krok‎ ‎badzo‎ ‎ważny.‎ ‎Księstwo‎ ‎Kocela‎ ‎należało do‎ ‎archidyecezyi‎ ‎Salcburskiej,‎ ‎duchowieństwo‎ ‎niemieckie‎ ‎rozgościło‎ ‎się w‎ ‎niem,‎ ‎i‎ ‎uważało‎ ‎kraj‎ ‎za‎ ‎swoim‎ ‎wpływom‎ ‎poddany.‎ ‎Wznowienie‎ ‎tej dawnej‎ ‎dyecezyi,‎ ‎z‎ ‎której‎ ‎Hadryan‎ ‎II‎ ‎stworzył‎ ‎nową‎ ‎prowincyą,‎ ‎kościelną, usuwało‎ ‎nie‎ ‎tylko‎ ‎wpływy‎ ‎niemieckie,‎ ‎ale‎ ‎powinno‎ ‎było‎ ‎usunąć‎ ‎i‎ ‎uro- szczenia.‎ ‎Bikupstwo‎ ‎mogło‎ ‎jeszcze‎ ‎zależeć‎ ‎od‎ ‎metropolii‎ ‎w‎ ‎Salcburgu. Arcybiskupstwo‎ ‎było‎ ‎już‎ ‎zupełnie‎ ‎samoistnem‎ ‎i‎ ‎prócz‎ ‎papieża‎ ‎nie‎ ‎miało nikogo‎ ‎nad‎ ‎sobą.‎ ‎Postanowienie‎ ‎to‎ ‎papieskie‎ ‎zbyt‎ ‎naruszało‎ ‎interesy duchowieństwa‎ ‎niemieckiego,‎ ‎a‎ ‎co‎ ‎zatem‎ ‎idzie,‎ ‎i‎ ‎państwa,‎ ‎aby‎ ‎mogło być‎ ‎bez‎ ‎oporu‎ ‎i‎ ‎walki‎ ‎uznanem. Walka‎ ‎ta‎ ‎wkrótce‎ ‎zawrzała. Najpewniej‎ ‎871‎ ‎roku‎ ‎biskupi‎ ‎niemieccy‎ ‎i‎ ‎Ludwik‎ ‎zawezwali Metodiusza‎ ‎na‎ ‎synod,‎ ‎który‎ ‎zwołali.‎ ‎Metodiusz‎ ‎przybył.‎ ‎Zastał‎ ‎on‎ ‎swoją sprawę‎ ‎już‎ ‎przesądzoną.‎ ‎Biskupi‎ ‎zarzucili‎ ‎mu,‎ ‎źe‎ ‎nie‎ ‎w‎ ‎swojej‎ ‎dyecezyi‎ ‎uczy‎ ‎i‎ ‎nawraca,‎ ‎odpowiedział‎ ‎im,‎ ‎że‎ ‎to‎ ‎oni,‎ ‎chciwością‎ ‎wiedzeni, przekroczyli‎ ‎swą‎ ‎własną,‎ ‎bo‎ ‎on‎ ‎naucza‎ ‎w‎ ‎dziedzinie‎ ‎świętego‎ ‎Piotra‎. Nic‎ ‎to‎ ‎nie‎ ‎pomogło‎ ‎i‎ ‎nikogo‎ ‎nie‎ ‎przekonało.‎ ‎Biskupi‎ ‎na‎ ‎synodzie‎ ‎obecni powstali‎ ‎przeciw‎ ‎niemu‎ ‎wszyscy;‎ ‎jeden‎ ‎z‎ ‎nich‎ ‎nawet,‎ ‎Hermanryk, biskup‎ ‎passawski,‎ ‎rzucił‎ ‎się‎ ‎na‎ ‎niego‎ ‎z‎ ‎batem,‎ ‎bo‎ ‎widocznie‎ ‎nie‎ ‎roz stawał‎ ‎się‎ ‎on‎ ‎z‎ ‎nim,‎ ‎nawet‎ ‎udając‎ ‎się‎ ‎na‎ ‎synod‎.‎ ‎Metodiusz‎ ‎został zasądzony,‎ ‎to‎ ‎znaczy,‎ ‎pozbawiony‎ ‎swej‎ ‎dyecezyi‎ ‎i‎ ‎do‎ ‎więzienia‎ ‎zamknięty.‎ ‎Nie‎ ‎odrazu‎ ‎się‎ ‎zresztą‎ ‎dostał‎ ‎do‎ ‎niego,‎ ‎trzymano‎ ‎go‎ ‎czas‎ ‎jakiś na‎ ‎mrozie‎ ‎i‎ ‎śniegu.‎ ‎Doszła‎ ‎o‎ ‎tem‎ ‎wszystkiem‎ ‎wiadomość‎ ‎do‎ ‎Jana‎ ‎VIII następcy‎ ‎Hadryana,‎
                                        • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 11.08.24, 15:25
                                          Nie dostrzegł, że Metodiusz,‎ ‎i‎ ‎niezależny‎ ‎Kościół‎ ‎morawski,‎ ‎to‎ ‎najlepsza‎ ‎rękojmia‎ ‎wyrwania‎ ‎kraju‎ ‎z‎ ‎pod‎ ‎przemożnych‎ ‎wpływów‎ ‎Niemiec‎ ‎—‎ ‎i‎ ‎źe‎ ‎to‎ ‎także‎ ‎nie zależność,‎ ‎choć‎ ‎bronią‎ ‎nie‎ ‎wywalczona.‎ ‎Nie‎ ‎był‎ ‎on‎ ‎takim‎ ‎budowniczym państw,‎ ‎jak‎ ‎Bolesław‎ ‎Wielki,‎ ‎znał.on‎ ‎tylko‎ ‎jedną‎ ‎drogę,‎ ‎wiodącą‎ ‎do celu,‎ ‎i‎ ‎po‎ ‎niej‎ ‎szedł,‎ ‎nie‎ ‎znał‎ ‎zaś‎ ‎lub‎ ‎prędko‎ ‎tracił‎ ‎z‎ ‎oczu‎ ‎inne‎ ‎—‎ ‎i‎ ‎to‎ ‎może ważniejsze,‎ ‎choć‎ ‎dalsze.‎ ‎Metodiusz‎ ‎znowu‎ ‎był‎ ‎człowiekiem‎ ‎zanadto podniosłych‎ ‎i‎ ‎surowych‎ ‎zasad,‎ ‎aby‎ ‎ustępować,‎ ‎być‎ ‎pobłażliwym, i‎ ‎przez‎ ‎szpary‎ ‎na‎ ‎niejedno‎ ‎patrzeć,‎ ‎—był‎ ‎świętym‎ ‎—‎ ‎a‎ ‎nie‎ ‎politykiem. Do‎ ‎porozumienia‎ ‎i‎ ‎ustępstw‎ ‎wzajemnych‎ ‎między‎ ‎tymi‎ ‎dwoma‎ ‎ludźmi przyjść‎ ‎nigdy‎ ‎nie‎ ‎mogło.‎ ‎Były‎ ‎to‎ ‎czasy,‎ ‎w‎ ‎których‎ ‎Kościół‎ ‎ustawiczne staczał‎ ‎walki‎ ‎w‎ ‎obronie‎ ‎nierozerwalności‎ ‎małżeństwa.‎ ‎Dość‎ ‎przypomnieć sprawę‎ ‎Lotara‎ ‎II‎ ‎i.‎ ‎Waldrady.‎ ‎Często‎ ‎też‎ ‎papieże‎ ‎ówcześni‎ ‎upominają biskupów‎ ‎i‎ ‎książąt‎ ‎w‎ ‎tym‎ ‎względzie‎ ‎1‎).‎ ‎Jest‎ ‎ślad,‎ ‎źe‎ ‎i‎ ‎Metodiusz‎ ‎o‎ ‎to samo‎ ‎walczył‎ ‎2‎),‎ ‎być‎ ‎więc‎ ‎bardzo‎ ‎może‎ ‎—‎ ‎to‎ ‎go‎ ‎ostatecznie‎ ‎ze‎ ‎Święto pełkiem‎ ‎poróżniło.‎ ‎Uległ‎ ‎Świętopełk‎ ‎i‎ ‎dał‎ ‎się‎ ‎opanować‎ ‎jednemu‎ ‎z‎ ‎du chownych‎ ‎niemieckich.‎ ‎Prawda,‎ ‎że‎ ‎ten,‎ ‎który‎ ‎tego‎ ‎dokonał,‎ ‎Wiching, późniejszy‎ ‎biskup‎ ‎Nitry,‎ ‎nie‎ ‎był‎ ‎pierwszym‎ ‎z‎ ‎brzegu‎ ‎intrygantem.‎ ‎Był on‎ ‎nielada‎ ‎mistrzem‎ ‎w‎ ‎swojej‎ ‎sztuce.‎ ‎Niewiadomo,‎ ‎jak‎ ‎i‎ ‎kiedy‎ ‎dostał się‎ ‎on‎ ‎na‎ ‎dwór‎ ‎Świętopełka.‎ ‎Stało‎ ‎się‎ ‎to‎ ‎prawdopodobnie‎ ‎po‎ ‎874-‎ ‎roku dopiero.‎ ‎Szybko‎ ‎pozyskał‎ ‎względy‎ ‎księcia.‎ ‎Nic‎ ‎go‎ ‎też‎ ‎nie‎ ‎kosztowały ustępstwa‎ ‎i‎ ‎patrzenie‎ ‎przez‎ ‎szpary‎ ‎na‎ ‎wszelkie‎ ‎możliwe‎ ‎jego‎ ‎wybryki. Ówczesne‎ ‎duchowieństwo‎ ‎niemieckie‎ ‎bardzo‎ ‎surowych‎ ‎zasad‎ ‎nie‎ ‎było. Przeciwnie‎ ‎nawet‎ ‎mógł‎ ‎Wiching‎ ‎grać‎ ‎na‎ ‎tych‎ ‎namiętnościach‎ ‎i‎ ‎wyzyskiwać‎ ‎je‎ ‎do‎ ‎woli.‎ ‎Jak‎ ‎już‎ ‎wspominałem‎ ‎879‎ ‎roku‎ ‎s‎),‎ ‎Metodiusz‎ ‎jest oskarżony‎ ‎przed‎ ‎papieżem‎ ‎Janem‎ ‎VIII‎ ‎o‎ ‎szerzenie‎ ‎błędnych‎ ‎nauk. Wiching‎ ‎nie‎ ‎musiał‎ ‎być‎ ‎wtedy‎ ‎jeszcze‎ ‎osobiście‎ ‎w‎ ‎Rzymie;‎ ‎Świętopełk wysyłał‎ ‎tam‎ ‎presbitera‎ ‎Jana,‎ ‎zapew‎ ‎ne‎ ‎tego‎ ‎samego‎ ‎Włocha,‎ ‎który‎ ‎w‎ ‎jego imieniu‎ ‎zawierał‎ ‎pokój‎ ‎z‎ ‎Niemcami‎ ‎w‎ ‎Foraheim‎.
                                        • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 11.08.24, 15:31
                                          Od‎ ‎śmierci‎ ‎Jana‎ ‎VIII‎ ‎papiestwo‎ ‎dąży‎ ‎też szybkiemi‎ ‎krokami‎ ‎do‎ ‎upadku‎.‎ ‎Dwaj‎ ‎jego‎ ‎następcy‎ ‎ledwie‎ ‎obrani, umierają.‎ ‎Metodiusz‎ ‎pomocy‎ ‎nie‎ ‎mógł‎ ‎się‎ ‎od‎ ‎nich‎ ‎spodziewać,‎ ‎watpliwem‎ ‎jest‎ ‎zresztą‎ ‎bardzo,‎ ‎czyby‎ ‎mu‎ ‎ją‎ ‎dać‎ ‎mogli‎ ‎i‎ ‎chcieli.‎ ‎Został‎ ‎więc sam.‎ ‎Ostatnie‎ ‎lata‎ ‎jego‎ ‎życia‎ ‎przeszły‎ ‎wśród‎ ‎ciężkiej‎ ‎walki‎ ‎i‎ ‎wielkich niepokojów‎.‎ ‎Czuł‎ ‎zbliżającą‎ ‎się‎ ‎śmierć,‎ ‎a‎ ‎z‎ ‎nią‎ ‎i‎ ‎upadek‎ ‎swego‎ ‎dzieła. I‎ ‎nie‎ ‎omylił‎ ‎się. Dopóki‎ ‎żył‎ ‎Metodiusz,‎ ‎Wiching‎ ‎przecież‎ ‎na‎ ‎wszystko‎ ‎nie‎ ‎mógł się‎ ‎odważyć.‎ ‎Dopiero‎ ‎po‎ ‎jego‎ ‎śmierci,‎ ‎która‎ ‎nastąpiła‎ ‎na‎ ‎wiosnę‎ ‎885 roku,‎ ‎wybiła‎ ‎ostatnia‎ ‎godzina‎ ‎i‎ ‎dla‎ ‎słowiańskiego‎ ‎morawskiego‎ ‎kościoła. Następca‎ ‎Metodiusza,‎ ‎przez‎ ‎niego‎ ‎naznaczony‎ ‎Gorazd‎ ‎i‎ ‎inni‎ ‎uczniowie nie‎ ‎zdołali‎ ‎się‎ ‎już‎ ‎utrzymać.‎ ‎Wybuchło‎ ‎prześladowanie,‎ ‎które‎ ‎prowadził‎ ‎Wiching;‎ ‎doszło‎ ‎do‎ ‎tego,‎ ‎źe‎ ‎Gorazd‎ ‎z‎ ‎towarzyszami‎ ‎zostali‎ ‎do‎ ‎wię zienia‎ ‎wtrąceni‎3‎).‎ ‎Oparło‎ ‎się‎ ‎to‎ ‎wszystko‎ ‎o‎ ‎Rzym,‎ ‎dokąd,‎ ‎być‎ ‎może, sam‎ ‎Wiching‎ ‎podążył.‎ ‎Stefan‎ ‎V‎ ‎był‎ ‎papieżem‎ ‎bardzo‎ ‎pobożnym,‎ ‎nawet świętobliwym—‎ ‎ale‎ ‎bezwzględnym‎ ‎‎ ‎i‎ ‎bez‎ ‎szerszych‎ ‎widnokręgów,‎ ‎może zresztą‎ ‎był‎ ‎i‎ ‎w‎ ‎błąd‎ ‎wprowadzony‎ ‎dosyć,‎ ‎że‎ ‎wydał‎ ‎list‎ ‎potępiający naukę‎ ‎Metodiusza‎ ‎i‎ ‎mszę‎ ‎słowiańską;‎ ‎w‎ ‎tern‎ ‎samem‎ ‎piśmie‎ ‎polecił‎ ‎zaś Wichinga‎ ‎Świętopełkowi‎ ‎jako‎ ‎żarliwego,‎ ‎prawowiernej‎ ‎wiary‎ ‎obrońcę‎. Było‎ ‎to‎ ‎ostateczną‎ ‎klęską‎ ‎dla‎ ‎Gorazda‎ ‎i‎ ‎uczni‎ ‎Metodiusza.‎ ‎Wypędzeni z‎ ‎Moraw,‎ ‎rozeszli‎ ‎się‎ ‎oni‎ ‎po‎ ‎świecie—niektórzy‎ ‎poszli‎ ‎do‎ ‎Bułagarów— a‎ ‎działalność,‎ ‎którą‎ ‎tam‎ ‎rozwinęli,‎ ‎najlepiej‎ ‎dowodzi,‎ ‎jak‎ ‎wielkich‎ ‎organizatorskich‎ ‎zdolności‎ ‎byli‎ ‎to‎ ‎ludzie. Kościół‎ ‎morawski,‎ ‎ten,‎ ‎który‎ ‎był‎ ‎dziełem‎ ‎Metodiusza,‎ ‎został‎ ‎zniszczony,‎ ‎trzeba‎ ‎było‎ ‎teraz‎ ‎organizować‎ ‎drugi.‎ ‎Czy‎ ‎Wiching‎ ‎chciał‎ ‎istotnie sam‎ ‎zostać‎ ‎arcybiskupem,‎ ‎i‎ ‎czy‎ ‎nie‎ ‎po‎ ‎to‎ ‎jeździł‎ ‎do‎ ‎Rzymu?‎ ‎Przypuszczenie‎ ‎to‎ ‎zdaje‎ ‎się‎ ‎być‎ ‎bliskiem‎ ‎prawdy,‎ ‎a‎ ‎jednakowoż‎ ‎zdaje‎ ‎się,‎ ‎że‎ ‎Wichingowi‎ ‎nie‎ ‎o‎ ‎to‎ ‎wcale‎ ‎teraz‎ ‎chodziło.‎ ‎Był‎ ‎on‎ ‎zaufanym‎ ‎Arnulfa,‎ ‎za nadto‎ ‎nawet‎ ‎zaufanym,‎ ‎jak‎ ‎na‎ ‎kogoś,‎ ‎który‎ ‎przebywał‎ ‎na‎ ‎Morawach, i‎ ‎pozyskał‎ ‎w‎ ‎tym‎ ‎stopniu‎ ‎względy‎ ‎Świętopełka.‎ ‎To‎ ‎naprowadza‎ ‎na‎ ‎do mysł‎ ‎,‎ ‎że‎ ‎nawet‎ ‎po‎ ‎śmierci‎ ‎Metodiusza‎ ‎i‎ ‎wypędzeniu‎ ‎Gorazda‎ ‎nie‎ ‎chciał się‎ ‎on‎ ‎ubiegać‎ ‎o‎ ‎godność‎ ‎arcybiskupa‎ ‎Pannonii.‎
                                        • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 11.08.24, 15:36
                                          ‎Równocześnie‎ ‎z‎ ‎pismem‎ ‎potępiającem‎ ‎działalność‎ ‎Metodiusza‎ ‎i‎ ‎chwalącym‎ ‎Wichinga‎ ‎(885),‎ ‎wysłał‎ ‎on Dominika‎ ‎biskupa,‎ ‎któremu‎ ‎towarzyszyli‎ ‎dwaj‎ ‎księża‎ ‎Jan‎ ‎i‎ ‎Stefan‎ ‎do Swiętopełkowego‎ ‎państwa.‎ ‎Dał‎ ‎im‎ ‎papież‎ ‎różne‎ ‎zlecenia‎.‎ ‎Tego‎ ‎mieli oni‎ ‎uczyć‎ ‎przedewszystkiem‎ ‎i‎ ‎pilnie‎ ‎przestrzegać,‎ ‎że‎ ‎Duch‎ ‎Sw.‎ ‎pochodzi od‎ ‎Ojca‎ ‎i‎ ‎Syna‎ ‎a‎ ‎niedopuszczać‎ ‎mszy‎ ‎słowiańskiej,‎ ‎tak‎ ‎jak‎ ‎ją‎ ‎odprawiał Metodiusz,‎ ‎przyczem‎ ‎dodaje:‎ ‎gdyby‎ ‎się‎ ‎ktoś‎ ‎znalazł‎ ‎tak‎ ‎biegły‎ ‎w‎ ‎sło wiańskim‎ ‎języku,‎ ‎aby‎ ‎mógł‎ ‎mieć‎ ‎do‎ ‎ludu‎ ‎kazanie,‎ ‎to‎ ‎je‎ ‎mieć‎ ‎może. Wreszcie‎ ‎następcę‎ ‎Metodiusza‎ ‎Gorazda‎ ‎odsuwa‎ ‎od‎ ‎sprawowania‎ ‎kościelnych‎ ‎czynności‎ ‎i‎ ‎do‎ ‎Rzymu‎ ‎powołuje‎.‎ ‎Wszyscy‎ ‎trzej‎ ‎i‎ ‎biskup‎ ‎Do minik‎ ‎i‎ ‎księża‎ ‎Jan‎ ‎i‎ ‎Stefan‎ ‎byli‎ ‎wysłannikami‎ ‎papieża,‎ ‎którym‎ ‎on‎ ‎polecił‎ ‎wykorzenić‎ ‎dawne‎ ‎błędy‎ ‎i‎ ‎przeprowadzić‎ ‎ostateczne‎ ‎zjednoczenie, dogmatyczne‎ ‎i‎ ‎obrzędowe‎ ‎kościoła‎ ‎Morawskiego‎ ‎z‎ ‎Zachodnim‎ ‎Rzymskim,‎ ‎co‎ ‎się‎ ‎też‎ ‎i‎ ‎stało. Byli‎ ‎to,‎ ‎zdaje‎ ‎się,‎ ‎Włosi,‎ ‎przynajmniej‎ ‎imiona‎ ‎ich‎ ‎nie‎ ‎są‎ ‎germańskie,‎ ‎a‎ ‎to‎ ‎wiele‎ ‎znaczy.‎ ‎W‎ ‎każdym‎ ‎razie‎ ‎byli‎ ‎cudzoziemcami‎ ‎i‎ ‎mieli więcej‎ ‎charakter‎ ‎missyonarzy.‎ ‎Biskup‎ ‎Dominik‎ ‎nie‎ ‎został‎ ‎też‎ ‎z‎ ‎pewno ścią‎ ‎na‎ ‎Morawach,‎ ‎i‎ ‎nie‎ ‎był‎ ‎naznaczonym‎ ‎arcybiskupem‎ ‎Morawskim, skoro‎ ‎Gorazd‎ ‎miał‎ ‎się‎ ‎dopiero‎ ‎ze‎ ‎swych‎ ‎błędów‎ ‎usprawiedliwiać;‎ ‎mógł się‎ ‎ich‎ ‎nawet‎ ‎wyprzeć,‎ ‎ta‎ ‎droga‎ ‎pozostawała‎ ‎mu‎ ‎jeszcze‎ ‎otwartą. To‎ ‎jest‎ ‎ostatnia‎ ‎wiadomość‎ ‎o‎ ‎kościelnych‎ ‎stosunkach‎ ‎Moraw‎ ‎za panowania‎ ‎Świętopełka—innej‎ ‎nie‎ ‎mamy.‎ ‎Trzeba‎ ‎przypuścić,‎ ‎że‎ ‎ślady Wichingowej‎ ‎roboty‎ ‎zostały‎ ‎niezatarte,‎ ‎a‎ ‎skutki‎ ‎działalności‎ ‎jego‎ ‎trwały dalej.‎ ‎Świętopełk‎ ‎widocznie,‎ ‎nie‎ ‎rozumiał‎ ‎doniosłości‎ ‎sprawy.‎ ‎Tak‎ ‎jak dawniej,‎ ‎nie‎ ‎użył‎ ‎on‎ ‎dziesięciu‎ ‎lat‎ ‎spokoju,‎ ‎aby‎ ‎wzmocnić‎ ‎i‎ ‎utrwalić kościelną‎ ‎niezależność‎ ‎swego‎ ‎państwa,‎ ‎tak‎ ‎i‎ ‎teraz‎ ‎nic‎ ‎nie‎ ‎przedsięwziął aby‎ ‎ją‎ ‎na‎ ‎nowo‎ ‎stworzyć‎ ‎i‎ ‎złe‎ ‎naprawić,‎ ‎co‎ ‎najwięcej,‎ ‎nic‎ ‎dozwolił
                                          Niemcom‎ ‎wyzyskać‎ ‎zwycięstwa.
                                        • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 11.08.24, 15:50
                                          Chrześciaństwo‎ ‎poczęło‎ ‎u‎ ‎nich‎ ‎się‎ ‎psuć‎ ‎i‎ ‎poczęli‎ ‎oni‎ ‎odmawiać należnej‎ ‎dani‎ ‎królom‎ ‎naszym,‎ ‎i‎ ‎wówczas‎ ‎podnieśli‎ ‎broń‎ ‎przeciwko‎ ‎nam, pokonanych,‎ ‎ezy‎ ‎chcą‎ ‎czy‎ ‎nie‎ ‎chcą,‎ ‎zmusimy‎ ‎siłą‎ ‎do‎ ‎uległości,‎ ‎i‎ ‎mu szą‎ ‎oni‎ ‎ugiąć‎ ‎karku‎ ‎przed‎ ‎Frankońskimi‎ ‎królami‎.‎ ‎Niech‎ ‎papież‎ ‎pa mięta,‎ ‎ie‎ ‎my‎ ‎pochodzimy‎ ‎z‎ ‎chrześciańskiego‎ ‎narodu‎ ‎Franków.‎ ‎Słowianie‎ ‎zaś‎ ‎Mojroirowego‎ ‎państwa,‎ ‎idą‎ ‎od‎ ‎pogan‎ ‎i‎ ‎niewiernych‎. ‎To‎ ‎są dowody,‎ ‎na‎ ‎których‎ ‎się‎ ‎opierają‎ ‎uroszczenia‎ ‎biskupów‎ ‎Niemieckich‎ ‎co do‎ ‎Moraw.‎ ‎I‎ ‎zwierzchność‎ ‎świecka‎ ‎i‎ ‎kościelna‎ ‎idą‎ ‎tu,‎ ‎jak‎ ‎zwykle, ręka‎ ‎w‎ ‎rękę,‎ ‎są‎ ‎nieodłączne,‎ ‎a‎ ‎równie‎ ‎nieuzasadnione.‎ ‎Owa‎ ‎zwierzchność świecka,‎ ‎to‎ ‎stare‎ ‎odgrzebane‎ ‎uroszczenia,‎ ‎sięgające‎ ‎czasów‎ ‎jeszcze Rościsława‎ ‎i‎ ‎870‎ ‎roku,‎ ‎ale‎ ‎wcale‎ ‎a‎ ‎wcale‎ ‎nie‎ ‎stan‎ ‎obecny,‎ ‎i‎ ‎nie‎ ‎ten nawet,‎ ‎który‎ ‎cesarz‎ ‎Arnulf‎ ‎uznawał.‎ ‎Zwierzchność‎ ‎duchowna‎ ‎znowu‎ ‎— to‎ ‎wszystkie‎ ‎dawne‎ ‎pretensye‎ ‎arcybiskupów‎ ‎Salcburskich—‎ ‎to‎ ‎poddanie Moraw‎ ‎pod‎ ‎wpływ‎ ‎kościelny,‎ ‎rozszerzenie‎ ‎granic‎ ‎swej‎ ‎własnej‎ ‎archi- dyecezyi,‎ ‎pomnożenie‎ ‎dochodów;‎ ‎wiemy,‎ ‎jak‎ ‎zaciekłe‎ ‎spory‎ ‎wiedli‎ ‎o‎ ‎to poprzednicy‎ ‎Teotmara.‎ ‎Tylko‎ ‎to‎ ‎wszystko‎ ‎jeszcze‎ ‎nie‎ ‎nawrócenie‎ ‎Sło wian‎ ‎Morawskich,‎ ‎na‎ ‎to‎ ‎nie‎ ‎mieli‎ ‎bardzo‎ ‎się‎ ‎co‎ ‎powoływać‎ ‎biskupi niemieccy‎ ‎i‎ ‎czem‎ ‎przechwalać.‎ ‎Tego‎ ‎dzieła‎ ‎dokonał‎ ‎Metodiusz,‎ ‎o‎ ‎któ rym‎ ‎teraz‎ ‎milczeli.‎ ‎Woleli‎ ‎nawet‎ ‎nie‎ ‎podnosić‎ ‎rzekomej‎ ‎jego‎ ‎herezyi i‎ ‎potępienia,‎ ‎bó‎ ‎bądź‎ ‎co‎ ‎bądź‎ ‎łączyło‎ ‎się‎ ‎z‎ ‎Metodiuszem‎ ‎zbyt‎ ‎blisko wspomnienie‎ ‎niezależnej‎ ‎archidyeeezyi‎ ‎pannońskiej,‎ ‎stworzonej‎ ‎przez Hadryana‎ ‎II.‎ ‎Herezya‎ ‎biskupa‎ ‎nie‎ ‎znosi‎ ‎jeszcze‎ ‎dyeeezyi‎ ‎i‎ ‎ani‎ ‎Stefan‎ ‎V, ani‎ ‎żaden‎ ‎z‎ ‎jego‎ ‎następców‎ ‎jej‎ ‎też‎ ‎nie‎ ‎znosił;‎ ‎tego‎ ‎faktu‎ ‎nie‎ ‎można było‎ ‎przekręcić,‎ ‎trzeba‎ ‎go‎ ‎więc‎ ‎było‎ ‎pominąć.
                                        • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 11.08.24, 15:55
                                          ‎Imię‎ ‎Wracen‎ ‎a‎ ‎raczej‎ ‎Wraten‎ ‎które‎ ‎on‎ ‎nosi‎ ‎mogło‎ ‎być‎ ‎w‎ ‎takim‎ ‎razie‎ ‎świeckim,‎ ‎słowiańskim imieniem.‎ ‎Późniejsze‎ ‎katalogi‎ ‎biskupów‎ ‎Ołomunieckich’,‎ ‎znają‎ ‎także dawniejszych‎ ‎biskupów‎ ‎Jana‎ ‎i‎ ‎Sylwestra,‎ ‎kto‎ ‎wie‎ ‎nawet‎ ‎czy‎ ‎nie‎ ‎wcze śniejszych‎ ‎niż‎ ‎ów‎ ‎bezimienny‎ ‎z‎ ‎976‎ ‎i‎ ‎Wraten‎.‎ ‎Jan‎ ‎miał‎ ‎zajmowaó po‎ ‎Metodiuszu‎ ‎stolicę‎ ‎biskupią‎ ‎morawską,‎ ‎przynajmniej‎ ‎tak‎ ‎chce‎ ‎tra- dycya,‎ ‎jakoby‎ ‎z‎ ‎XII‎ ‎wieku‎ ‎w‎ ‎tym‎ ‎razie‎ ‎może‎ ‎i‎ ‎prawdziwa. Czas‎ ‎jakiś‎ ‎istniało‎ ‎jeszcze‎ ‎biskupstwo‎ ‎na‎ ‎Morawach,‎ ‎ani‎ ‎znaczne, ani‎ ‎bogato‎ ‎wyposażone.‎ ‎Był‎ ‎to‎ ‎ostatni‎ ‎ślad‎ ‎dawnej‎ ‎organizacyi‎ ‎kościelnej,‎ ‎którą‎ ‎wznowił‎ ‎Mojmir.‎ ‎Inaczej‎ ‎w‎ ‎Nitrze.‎ ‎Tam‎ ‎się‎ ‎nawet‎ ‎i‎ ‎zubo żałe‎ ‎biskupstwo‎ ‎ostać‎ ‎nie‎ ‎mogło.‎ ‎Madziarowie‎ ‎nie‎ ‎ustąpili‎ ‎z‎ ‎kraju‎ ‎i‎ ‎zajmowali‎ ‎go‎ ‎stale.‎ ‎Wprawdzie‎ ‎przywilej‎ ‎z‎ ‎1006‎ ‎r.,‎ ‎mówi,‎ ‎źe‎ ‎król‎ ‎Stefan nad‎ ‎swoje‎ ‎spodziewanie‎ ‎zastał‎ ‎w‎ ‎grodzie‎ ‎Nitrzańskim‎ ‎kanoników‎ ‎regu larnych‎ ‎4‎),‎ ‎ale‎ ‎przywilej‎ ‎ów,‎ ‎zdaje‎ ‎się,‎ ‎jest‎ ‎falsyfikatem,‎ ‎w‎ ‎każdym‎ ‎razie biskupa‎ ‎nie‎ ‎zastał,‎ ‎należy‎ ‎więc‎ ‎przyjąć,‎ ‎źe‎ ‎katedra‎ ‎w‎ ‎Nitrze‎ ‎na‎ ‎nowo powstała‎ ‎z‎ ‎chwilą,‎ ‎kiedy‎ ‎Stefan‎ ‎I‎ ‎tworzył‎ ‎na‎ ‎Węgrzech‎ ‎całą‎ ‎hierarchią kościelną. Takim‎ ‎był‎ ‎koniec‎ ‎najdawniejszego‎ ‎kościoła‎ ‎na‎ ‎Morawie‎ ‎i‎ ‎na‎ ‎Węgrzech.‎ ‎Po‎ ‎upadku‎ ‎państwa‎ ‎nie‎ ‎mógł‎ ‎on‎ ‎się‎ ‎w‎ ‎tych‎ ‎stronach‎ ‎długo utrzymać.‎ ‎Zobaczymy‎ ‎zaraz‎ ‎co‎ ‎się‎ ‎z‎ ‎nim‎ ‎stało‎ ‎w‎ ‎innych‎ ‎krajach‎ ‎do Moraw‎ ‎należących,‎ ‎a‎ ‎przedewszystkiem‎ ‎w‎ ‎późniejszej‎ ‎Małopolsce? Nawrócenie‎ ‎Moraw,‎ ‎działalność‎ ‎apostolska‎ ‎Metodiusza,‎ ‎późniejszy upadek‎ ‎i‎ ‎wznowienie‎ ‎organizacyi‎ ‎kościelnej‎ ‎za‎ ‎ostatniego‎ ‎Wielkomoraw- skiego‎ ‎księcia‎ ‎daje‎ ‎nam‎ ‎całokształt‎ ‎wypadków. Z‎ ‎przebiegu‎ ‎wszystkich‎ ‎tych‎ ‎dziejowych‎ ‎wydarzeń‎ ‎można‎ ‎osądzić, o‎ ‎ile,‎ ‎jak‎ ‎i‎ ‎kiedy‎ ‎Wielkomorawskie‎ ‎państwo‎ ‎mogło‎ ‎wywierać‎ ‎wpływ kulturalny‎ ‎na‎ ‎dawną‎ ‎ziemię‎ ‎Wiślan,‎ ‎słowem,‎ ‎kiedy‎ ‎mogło‎ ‎nieść‎ ‎chrze- ściaństwo‎ ‎na‎ ‎swe‎ ‎północne‎ ‎i‎ ‎wschodnie‎ ‎kresy‎ ‎?‎ ‎Wpływ‎ ‎ten‎ ‎trudniej ująć‎ ‎i‎ ‎określić‎ ‎niż‎ ‎polityczny,‎ ‎bo‎ ‎nie‎ ‎jest]‎ ‎jak‎ ‎tamten‎ ‎negatywny A‎ ‎jest‎ ‎tak‎ ‎chwiejnym,‎ ‎że‎ ‎bałem‎ ‎się‎ ‎go‎ ‎wyrywać‎ ‎z‎ ‎kompleksu‎ ‎faktów, w‎ ‎którym‎ ‎tkwi,‎ ‎aby‎ ‎go‎ ‎nie‎ ‎naruszać‎ ‎i‎ ‎przez‎ ‎takie‎ ‎wyrwanie‎ ‎przypadkiem nie nadwyrężać.
                                        • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 11.08.24, 15:59
                                          Zupełnemu‎ ‎nawróceniu‎ ‎Wiślan‎ ‎i‎ ‎ugruntowaniu‎ ‎się‎ ‎nowej‎ ‎wiary‎ ‎jedno‎ ‎tylko‎ ‎stanęło‎ ‎na przeszkodzie,‎ ‎a‎ ‎mianowicie:‎ ‎krótkość‎ ‎czasu.‎ ‎Na‎ ‎całe‎ ‎to‎ ‎apostolstwo uczniów‎ ‎Metodiusza‎ ‎zostaje‎ ‎najwyżej‎ ‎lat‎ ‎pięć,‎ ‎do‎ ‎sześciu.‎ ‎Metodiusz,‎ ‎jak wiemy,‎ ‎umiera‎ ‎885‎ ‎i‎ ‎zaraz‎ ‎po‎ ‎jego‎ ‎śmierci‎ ‎zaczyna‎ ‎się‎ ‎prześladowanie słowiańskiego‎ ‎obrządku.‎ ‎Przez‎ ‎te‎ ‎kilka‎ ‎lat‎ ‎najżarliwsi‎ ‎nawet‎ ‎misyonarze‎ ‎nie‎ ‎mogli‎ ‎podołać‎ ‎wszystkiemu,‎ ‎można‎ ‎więc‎ ‎powiedzieć:‎ ‎Małopolska była‎ ‎bardzo‎ ‎bliską‎ ‎przyjęcia‎ ‎zachodniego‎ ‎słowiańskiego‎ ‎obrządku, ale‎ ‎go‎ ‎jednak‎ ‎w‎ ‎zupełności‎ ‎nie‎ ‎przyjęła.‎ ‎Żadne‎ ‎źródło,‎ ‎prócz‎ ‎legendy pannońskiej,‎ ‎nie‎ ‎wspomina‎ ‎już‎ ‎więcej‎ ‎o‎ ‎pracy‎ ‎apostolskiej‎ ‎uczniów‎ ‎Metodiusza,‎ ‎jedno‎ ‎tylko‎ ‎podanie,‎ ‎które‎ ‎się‎ ‎błąka‎ ‎jeszcze‎ ‎w‎ ‎XV‎ ‎w.‎ ‎koło Wiślicy,‎ ‎może‎ ‎przechowało‎ ‎dalekie‎ ‎jakieś‎ ‎jej‎ ‎wspomnienie.‎ ‎Długosz mówi‎ ‎2‎),‎ ‎że‎ ‎żaby‎ ‎dla‎ ‎tego‎ ‎nie‎ ‎skrzeczą‎ ‎w‎ ‎bagnach,‎ ‎otaczających stary‎ ‎ów‎ ‎gród,‎ ‎bo‎ ‎niegdyś‎ ‎przeszkadzały‎ ‎jakiemuś‎ ‎świątobliwemu‎ ‎kapłanowi,‎ ‎który‎ ‎lud‎ ‎nauczał,‎ ‎dlatego‎ ‎też‎ ‎cudem‎ ‎odebrał‎ ‎on‎ ‎im‎ ‎głos‎ ‎na zawsze.‎ ‎Naiwna‎ ‎ta‎ ‎średniowieczna‎ ‎opowieść‎ ‎mogłaby‎ ‎sięgać‎ ‎tych‎ ‎cza sów,‎ ‎ale‎ ‎czy‎ ‎istotnie‎ ‎sięga?‎ ‎Tego‎ ‎oczywiście‎ ‎nigdy‎ ‎wiedzieć‎ ‎nie‎ ‎będziemy i‎ ‎na‎ ‎pewno‎ ‎już‎ ‎nie‎ ‎stwierdzimy.‎ ‎Jest‎ ‎to‎ ‎podanie‎ ‎i‎ ‎nic‎ ‎więcej,‎ ‎budować też‎ ‎na‎ ‎niem‎ ‎nie‎ ‎wiele‎ ‎można.‎ ‎Lat‎ ‎piętnaście‎ ‎lub‎ ‎bez‎ ‎mała‎ ‎piętnaście Kościół‎ ‎morawski‎ ‎pozostawał‎ ‎bez‎ ‎arcybiskupa.‎ ‎Są‎ ‎to‎ ‎czasy‎ ‎Wichin- gowych‎ ‎rządów‎ ‎i‎ ‎przewagi,‎ ‎która‎ ‎trwała‎ ‎do‎ ‎893‎ ‎roku.‎ ‎Czy‎ ‎przez‎ ‎cały ten‎ ‎czas‎ ‎pozostawiono‎ ‎kraj‎ ‎Wiślan‎ ‎w‎ ‎spokoju?‎ ‎Z‎ ‎pewnością‎ ‎nie.‎ ‎Prześladowanie‎ ‎musiało‎ ‎dosięgnąć‎ ‎stronników‎ ‎Metodiusza‎ ‎i‎ ‎mszy‎ ‎słowiań skiej‎ ‎nawet‎ ‎i‎ ‎na‎ ‎kresach,‎ ‎musieli‎ ‎też‎ ‎oni‎ ‎stamtąd‎ ‎ustępować.‎ ‎Po‎ ‎ustąpieniu‎ ‎Wichinga‎ ‎minęło‎ ‎prześladowanie,‎ ‎ale‎ ‎nie‎ ‎powrócił‎ ‎obrządek‎ ‎słowiański,‎ ‎ani‎ ‎wogóle‎ ‎organizacya‎ ‎kościelna.‎ ‎Nie‎ ‎było‎ ‎jej‎ ‎na‎ ‎Morawach, tem‎ ‎więcej‎ ‎musiało‎ ‎jej‎ ‎brakować‎ ‎u‎ ‎Wiślan.‎ ‎Trzeba‎ ‎ją‎ ‎tam‎ ‎było‎ ‎wznowić‎ ‎zupełnie‎ ‎i‎ ‎misyonarską‎ ‎pracę‎ ‎rozpocząć. Nowa‎ ‎hierarchia‎ ‎kościelna,‎ ‎już‎ ‎łacińska,‎ ‎wprowadzona‎ ‎w‎ ‎900 roku,‎ ‎lub‎ ‎rok‎ ‎przedtem,‎ ‎mogła‎ ‎jedynie‎ ‎tego‎ ‎dokonać.‎ ‎Zaraz‎ ‎zobaczymy, czy‎ ‎się‎ ‎tak‎ ‎stało. Pierwszem‎ ‎pytaniem‎ ‎będzie‎ ‎tutaj,‎ ‎czy‎ ‎który‎ ‎z‎ ‎owych‎ ‎trzech‎ ‎wy święconych‎ ‎biskupów‎ ‎przez‎ ‎legatów‎ ‎papieskich‎ ‎nie‎ ‎miał‎ ‎powierzonego sobie‎ ‎kraju‎ ‎Wiślan?‎ ‎Jest‎ ‎jedna‎ ‎wcześniejsza‎ ‎nawet‎ ‎wiadomość,‎ ‎któraby przemawiać‎ ‎mogła,‎ ‎że‎ ‎już‎ ‎Świętopełk‎ ‎myślał‎ ‎o‎ ‎utworzeniu‎ ‎biskupstwa dla‎ ‎Krakowa‎ ‎i‎ ‎Wiślicy,‎ ‎wiadomość‎ ‎tę‎ ‎jednak‎ ‎należy‎ ‎bez‎ ‎wahania‎ ‎odrzucić.
                                          • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 11.08.24, 22:48
                                            .Znany‎ ‎już‎ ‎list‎ ‎biskupów‎ ‎niemieckich‎ ‎z‎ ‎900‎ ‎roku‎ ‎wspomina,‎ ‎źe za‎ ‎panowania‎ ‎Świętopełka‎ ‎poprzednik‎ ‎Jana‎ ‎IX‎ ‎wyświęci!‎ ‎na‎ ‎biskupa Wichinga,‎ ‎ale‎ ‎go‎ ‎nie‎ ‎posiał‎ ‎do‎ ‎passawskiej‎ ‎dyecezyi,‎ ‎lecz‎ ‎do‎ ‎jakiegoś ludu,‎ ‎który‎ ‎książę‎ ‎w‎ ‎wojnie‎ ‎pokonał‎ ‎i‎ ‎który‎ ‎chciał‎ ‎nawrócić‎.‎ ‎Wia domo‎ ‎,‎ ‎że‎ ‎Wicliing‎ ‎był‎ ‎biskupem‎ ‎Nitry,‎ ‎ale‎ ‎z‎ ‎drugiej‎ ‎strony‎ ‎wiemy, że‎ ‎Słowacczyzna‎ ‎należała‎ ‎do‎ ‎Moraw‎ ‎już‎ ‎za‎ ‎Rośeisława‎ ‎i‎ ‎że‎ ‎przed‎ ‎836 rokiem‎ ‎arcybiskup‎ ‎salcburski‎ ‎poświęcał‎ ‎tam‎ ‎kościół,‎ ‎a‎ ‎w‎ ‎pogańskim kraju‎ ‎z‎ ‎pewnością,‎ ‎tego‎ ‎nie‎ ‎robił.‎ ‎Możnaby‎ ‎więc‎ ‎przypuścić,‎ ‎że‎ ‎tym ludem‎ ‎pogańskim,‎ ‎przez‎ ‎Świętopełka‎ ‎podbitym,‎ ‎byli‎ ‎najprędzej‎ ‎Wiślanie, a‎ ‎Wiehing‎ ‎prócz‎ ‎Słowacczyzny‎ ‎i‎ ‎Nitry‎ ‎miał‎ ‎na‎ ‎ich‎ ‎kraj‎ ‎także‎ ‎rozcią gnąć‎ ‎swa‎ ‎działalność.‎ ‎t‎ ‎y‎ ‎m‎ ‎c‎ ‎z‎ ‎a‎ ‎s‎ ‎e‎ ‎m‎ ‎tak‎ ‎nie‎ ‎jest.‎ ‎Cała‎ ‎ta‎ ‎wiado mość‎ ‎jest‎ ‎poprostu‎ ‎umyślnem‎ ‎przekręceniem‎ ‎faktów,‎ ‎aby‎ ‎Jana‎ ‎IX w‎ ‎błąd‎ ‎wprowadzić.‎ ‎Wicliing‎ ‎był‎ ‎tylko‎ ‎biskupem‎ ‎Nitry,‎ ‎która‎ ‎została oderwaną‎ ‎od‎ ‎prowincyi‎ ‎salcburskiej‎ ‎i‎ ‎do‎ ‎której‎ ‎duchowieństwo‎ ‎nie mieckie‎ ‎rościło‎ ‎zawsze‎ ‎pretensye.‎ ‎W‎ ‎liście‎ ‎trzeba‎ ‎było‎ ‎to‎ ‎także‎ ‎po wiedzieć,‎ ‎że‎ ‎żaden‎ ‎z‎ ‎poprzedników‎ ‎Jana‎ ‎IX‎ ‎nie‎ ‎oddzielał‎ ‎i‎ ‎nie‎ ‎odłączał‎ ‎żadnego‎ ‎skrawka,‎ ‎choćby‎ ‎najmniejszego‎ ‎z‎ ‎dyecezyi‎ ‎passawskiej lub‎ ‎żadnej‎ ‎innej.‎ ‎Dlatego‎ ‎podobnie‎ ‎jak‎ ‎o‎ ‎Metodiuszu‎ ‎i‎ ‎archidyecezyi morawskiej,‎ ‎tak‎ ‎i‎ ‎o‎ ‎Nitrze‎ ‎przemilczano.‎ ‎Miała‎ ‎to‎ ‎być‎ ‎jakaś‎ ‎zupełnie nowa‎ ‎dyecezya,‎ ‎leżąca‎ ‎po‎ ‎za‎ ‎wszelkiemi‎ ‎granicami‎ ‎dawnych‎ ‎i‎ ‎już‎ ‎istnie jących,‎ ‎a‎ ‎nie'‎ ‎kraj,‎ ‎który‎ ‎arcybiskup‎ ‎salcburski‎ ‎za‎ ‎swój‎ ‎uważał‎ ‎i‎ ‎z‎ ‎któ rego‎ ‎ustąpił,‎ ‎bo‎ ‎musiał.‎ ‎Papież‎ ‎Hadryan‎ ‎II‎ ‎i‎ ‎Jan‎ ‎VIII‎ ‎odłączyli‎ ‎go przecież‎ ‎od‎ ‎prowincyi‎ ‎kościelnej‎ ‎niemieckiej‎ ‎i‎ ‎wcielili‎ ‎do‎ ‎nowo‎ ‎powsta łej‎ ‎archidyecezyi‎ ‎pannońskiej‎ ‎i‎ ‎morawskiej.‎ ‎Przeciwko‎ ‎temu‎ ‎nie‎ ‎irmżna było‎ ‎nic‎ ‎powiedzieć‎ ‎i‎ ‎głosu‎ ‎podnosić,‎ ‎tembardziej‎ ‎,‎ ‎że‎ ‎w‎ ‎swoim‎ ‎czasie duchowieństwo‎ ‎niemieckie,‎ ‎aczkolwiek‎ ‎niechętnie,‎ ‎ale‎ ‎się‎ ‎zawsze‎ ‎na‎ ‎to oderwanie‎ ‎zgodziło,‎ ‎teraz‎ ‎przeczyć‎ ‎samemu‎ ‎sobie‎ ‎nie‎ ‎mogło.‎ ‎Tenden cyjność‎ ‎całego‎ ‎przedstawienia‎ ‎rzeczy‎ ‎zbyt‎ ‎jest‎ ‎wielką,‎ ‎aby‎ ‎módz‎ ‎oprzeć się‎ ‎na‎ ‎tym‎ ‎fakcie‎ ‎i‎ ‎snuć‎ ‎z‎ ‎niego‎ ‎jakiekolwiek‎ ‎hipotezy‎ ‎co‎ ‎do‎ ‎kraju Wiślan.‎ ‎Pozostaje‎ ‎więc‎ ‎zawsze‎ ‎chwila‎ ‎wznowienia‎ ‎hierarchii‎ ‎kościelnej jako‎ ‎ta,‎ ‎która‎ ‎mogła‎ ‎oddziałać‎ ‎i‎ ‎na‎ ‎dawny‎ ‎plemienny‎ ‎ich‎ ‎obszar,‎ ‎póź niejszą‎ ‎Małopolskę. Wiemy‎ ‎o‎ ‎wyświęceniu‎ ‎w‎ ‎państwie‎ ‎Mojmira‎ ‎arcybiskupa‎ ‎i‎ ‎trzech biskupów.‎ ‎Między‎ ‎nimi‎ ‎też‎ ‎szukać‎ ‎trzeba‎ ‎takiego,‎ ‎któryby‎ ‎mógł‎ ‎być biskupem,‎ ‎nie‎ ‎chcę‎ ‎powiedzieć‎ ‎krakowskim,‎ ‎ale‎ ‎biskupem,‎ ‎którego‎ ‎pieczy‎ ‎powierzono‎ ‎i‎ ‎misyjnej‎ ‎działalności‎ ‎oddano‎ ‎dawny‎ ‎kraj‎ ‎Wiślan.‎
                                        • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 11.08.24, 22:50

                                          Następujące‎ ‎dane‎ ‎zdają‎ ‎się‎ ‎na‎ ‎to,‎ ‎choć‎ ‎zdaleka‎ ‎i‎ ‎ubocznie‎ ‎wska zywać: Najstarszy‎ ‎katalog‎ ‎biskupów‎ ‎krakowskich‎ ‎wspomina‎ ‎dwóch‎ ‎biskupów‎ ‎Prohoriusza‎ ‎i‎ ‎Prokulfa‎.‎ ‎Tak‎ ‎zwany‎ ‎rocznik‎ ‎Traski‎ ‎ma‎ ‎wiado mość,‎ ‎źe‎ ‎Prohoriusz‎ ‎został‎ ‎biskupem‎ ‎970‎ ‎roku,‎ ‎Prokulf‎ ‎zaś‎ ‎986‎ ‎—‎ ‎oto wszystkie‎ ‎wiadomości,‎ ‎które‎ ‎o‎ ‎nich‎ ‎posiadamy.‎ ‎Katalog‎ ‎jest‎ ‎źródłem dosyć‎ ‎późnym,‎ ‎pochodzi‎ ‎bowiem‎ ‎w‎ ‎swej‎ ‎najstarszej‎ ‎części‎ ‎z‎ ‎XIII‎ ‎wieku, nie‎ ‎wcześniej.‎ ‎Rocznik‎ ‎znowu‎ ‎w‎ ‎tej‎ ‎przeróbce,‎ ‎w‎ ‎której‎ ‎się‎ ‎dochował, choć‎ ‎ma‎ ‎za‎ ‎podstawę‎ ‎o‎ ‎wiele‎ ‎dawniejsze‎ ‎źródło,‎ ‎pochodzi‎ ‎z‎ ‎XIV‎ ‎wieku, jest‎ ‎więc‎ ‎nawet‎ ‎późniejszym‎ ‎2‎).‎ ‎Dodaje‎ ‎on‎ ‎do‎ ‎imion‎ ‎obu‎ ‎tych‎ ‎bisku pów‎ ‎i‎ ‎lata‎ ‎wyświęcenia,‎ ‎i‎ ‎to‎ ‎dosyć‎ ‎późne.‎ ‎Prohorius‎ ‎miał‎ ‎być‎ ‎wyświę cony‎ ‎w‎ ‎970,‎ ‎a‎ ‎Prokulf‎ ‎w‎ ‎986.‎ ‎Pytanie,‎ ‎które‎ ‎źródło,‎ ‎z‎ ‎którego‎ ‎czer pało‎ ‎i‎ ‎skąd‎ ‎się‎ ‎wzięły‎ ‎w‎ ‎roczniku‎ ‎owe‎ ‎daty?‎ ‎Otóż‎ ‎sądzę,‎ ‎źe‎ ‎czerpał rocznik‎ ‎z‎ ‎katalogu,‎ ‎daty‎ ‎zaś‎ ‎są‎ ‎późniejszym‎ ‎dodatkiem.‎ ‎Pod‎ ‎jakimś rokiem‎ ‎należało‎ ‎tych‎ ‎dwóch‎ ‎biskupów‎ ‎przecież‎ ‎umieścić;‎ ‎wybrano‎ ‎zaś rok‎ ‎970‎ ‎dla‎ ‎tego,‎ ‎aby‎ ‎pogodzić‎ ‎chrzest‎ ‎Mieszka‎ ‎z‎ ‎zołożeniem‎ ‎biskup stwa‎ ‎w‎ ‎Krakowie‎ ‎i‎ ‎oba‎ ‎te‎ ‎zdarzenia‎ ‎powiązać‎ ‎ze‎ ‎sobą.‎ ‎Chęć‎ ‎takiego powiązania‎ ‎widać‎ ‎nawet‎ ‎wyraźnie‎ ‎w‎ ‎Roczniku‎ ‎Małopolskim.‎ ‎Podług niego,‎ ‎Prohorus‎ ‎został‎ ‎wyświęcony‎ ‎968‎ ‎roku,‎ ‎i‎ ‎w‎ ‎tym‎ ‎samym‎ ‎czasie Dobrówka‎ ‎poczęła‎ ‎zakładać‎ ‎biskupstwa‎ ‎w‎ ‎Polsce‎ ‎i‎ ‎krzewić‎ ‎wiarę‎ ‎chrześciańską‎‎ ‎Chęć‎ ‎odnalezienia‎ ‎takiego‎ ‎związku‎ ‎jest‎ ‎bardzo‎ ‎prosta.‎ ‎Kom pilator‎ ‎rocznika‎ ‎wiedział‎ ‎z‎ ‎katalogu‎ ‎o‎ ‎jakichś‎ ‎dwóch‎ ‎dawniejszych‎ ‎bi skupach,‎ ‎przed‎ ‎Rachelinem‎ ‎lub‎ ‎Popponem,‎ ‎t.‎ ‎j.‎ ‎przed‎ ‎początkiem‎ ‎XI wieku,‎ ‎nie‎ ‎wiedział‎ ‎zaś‎ ‎ani‎ ‎się‎ ‎domyślał,‎ ‎źe‎ ‎na‎ ‎ziemiach‎ ‎polskich‎ ‎mogli istnieć‎ ‎i‎ ‎przed‎ ‎chrztom‎ ‎Mieszka‎ ‎jacyś‎ ‎biskupi‎ ‎—‎ ‎odniósł‎ ‎więc‎ ‎ich‎ ‎wy święcenie‎ ‎do‎ ‎chwili‎ ‎wprowadzenia‎ ‎chrześciaństwa‎ ‎do‎ ‎Polski‎ ‎i‎ ‎oba‎ ‎te zdarzenia‎ ‎wcale‎ ‎dobrze‎ ‎połączył. Na‎ ‎zasadzie‎ ‎tego‎ ‎wszystkiego,‎ ‎co‎ ‎powiedziałem,‎ ‎można‎ ‎cofnąć wstecz,‎ ‎do‎ ‎początków‎ ‎X‎ ‎w.‎ ‎istnienie‎ ‎obu‎ ‎tych‎ ‎biskupów‎ ‎i‎ ‎połączyć‎ ‎ich z‎ ‎zaprowadzeniem‎ ‎hierarchii‎ ‎kościelnej‎ ‎na‎ ‎Morawach‎ ‎900‎ ‎roku.‎ ‎Daleko łatwiej‎ ‎w‎ ‎każdym‎ ‎razie,‎ ‎niż‎ ‎przyjąć‎ ‎wiadomość‎ ‎rocznika,‎ ‎źe‎ ‎są‎ ‎to‎ ‎bi skupi‎ ‎z‎ ‎lat‎ ‎970—986,‎ ‎t.‎ ‎j.‎ ‎z‎ ‎czasów‎ ‎Mieszka‎ ‎Igo.‎ ‎Wyraźna‎ ‎wzmianka Titmara‎ ‎Merseburskiego,‎ ‎źe‎ ‎w‎ ‎roku‎ ‎1000‎ ‎na‎ ‎zjeździe‎ ‎Gnieźnieńskim
                                        • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 11.08.24, 22:55
                                          ‎Dowód‎ ‎na‎ ‎to‎ ‎jest‎ ‎krótki‎ ‎i‎ ‎przekonywujący,‎ ‎bo‎ ‎zaczerpnięty‎ ‎ze statystyki:‎ ‎W‎ ‎ciągu‎ ‎VIII,‎ ‎IX‎ ‎i‎ ‎mniej‎ ‎więcej‎ ‎do‎ ‎połowy‎ ‎X‎ ‎wieku,‎ ‎na trzydziestu‎ ‎biskupich‎ ‎stolicach‎ ‎niemieckich‎ ‎zasiadało‎ ‎ogółem‎ ‎257‎ ‎bi skupów‎ ‎lub‎ ‎arcybiskupów,‎ ‎z‎ ‎tych‎ ‎dwustu‎ ‎trzydziestu‎ ‎nosiło imiona‎ ‎staro‎ ‎-‎ ‎germańskie,‎ ‎takie‎ ‎np.‎ ‎jak‎ ‎Chrodegang,‎ ‎Egilbert,‎ ‎Hatto i‎ ‎inne,‎ ‎a‎ ‎tylko‎ ‎dwudziestu‎ ‎siedmiu‎ ‎imiona‎ ‎chrześciańskie‎ ‎i‎ ‎ła cińskie,‎ ‎jak‎ ‎np.‎ ‎Stefan,‎ ‎Remedius,‎ ‎Bonifacius‎ ‎etc.—‎ ‎i‎ ‎to‎ ‎nosili‎ ‎je‎ ‎zwykle najpierwsi‎ ‎biskupi,‎ ‎cudzoziemcy‎1‎)-‎ ‎Stosunek‎ ‎ten‎ ‎sam‎ ‎za‎ ‎siebie‎ ‎mówi i‎ ‎dalszych‎ ‎objaśnień‎ ‎nie‎ ‎potrzebuje. Jestto‎ ‎wynik‎ ‎negatywny:‎ ‎nie‎ ‎są‎ ‎Niemcami,‎ ‎ale‎ ‎do‎ ‎jakiej‎ ‎narodowości‎ ‎mogli‎ ‎oni‎ ‎należeć?‎ ‎To‎ ‎już‎ ‎trudniej‎ ‎powiedzieć.‎ ‎Imię‎ ‎Prohoros jest‎ ‎greckiego‎ ‎pochodzenia‎ ‎i‎ ‎wspólne‎ ‎obu‎ ‎Kościołom.‎ ‎W‎ ‎Kościele‎ ‎wschodnim‎ ‎jest‎ ‎nawet‎ ‎częstsze‎ ‎i‎ ‎dłużej‎ ‎w‎ ‎użyciu‎ ‎w‎ ‎Zachodnim‎ ‎mniej,‎ ‎ale jest‎ ‎także‎ ‎znanem,‎ ‎znajduje‎ ‎się‎ ‎też‎ ‎i‎ ‎w‎ ‎starym‎ ‎kalendarzu‎ ‎krakowskim‎.‎ ‎Relikwie‎ ‎tego‎ ‎świętego‎ ‎posiada‎ ‎Bolonia,‎ ‎mają‎ ‎się‎ ‎one‎ ‎znajdować‎ ‎w‎ ‎kościele‎ ‎świętego‎ ‎Jana‎ ‎u‎ ‎kanoników‎ ‎Lateraneńskich‎.‎ ‎Imię Proculus,‎ ‎czasem‎ ‎Proclus,‎ ‎jest‎ ‎łacińskie‎ ‎i‎ ‎musiało‎ ‎być‎ ‎nader‎ ‎powszechnem.‎ ‎Jest‎ ‎sześciu‎ ‎męczenników,‎ ‎którzy‎ ‎je‎ ‎noszą‎ ‎a‎ ‎nadto‎ ‎jest‎ ‎Pro culus‎ ‎biskup‎ ‎Terni,‎ ‎arcybiskup‎ ‎Rawenny,‎ ‎biskup‎ ‎Werony‎ ‎i‎ ‎Medyolanu, zdaje‎ ‎się,‎ ‎identyczny‎ ‎z‎ ‎ostatnim,‎ ‎oraz‎ ‎wątpliwy‎ ‎biskup‎ ‎Brindisi,‎ ‎razem pięciu‎ ‎biskupów‎ ‎włoskich‎ ‎z‎ ‎późnych‎ ‎czasów‎ ‎rzymskich,‎ ‎lub‎ ‎bardzo wczesnych‎ ‎średniowiecznych.‎ ‎Prócz‎ ‎nich‎ ‎zaś‎ ‎Proclus,‎ ‎patryarcha‎ ‎Kon stantynopola‎ ‎i‎ ‎Proculus‎ ‎biskup‎ ‎z‎ ‎Augustodunum‎ ‎w‎ ‎Galii.‎ ‎Najwięcej znanym‎ ‎jest‎ ‎Sw.‎ ‎Proculus‎ ‎biskup‎ ‎Terni,‎ ‎który‎ ‎w‎ ‎Bolonii‎ ‎poniósł‎ ‎śmierć męczeńską.‎ ‎Jest‎ ‎on‎ ‎jednym‎ ‎z‎ ‎patronów‎ ‎miasta,‎ ‎jego‎ ‎relikwie‎ ‎znajdują się‎ ‎tamże‎ ‎w‎ ‎kościele‎ ‎Benedyktynów,‎ ‎kongregacyi‎ ‎z‎ ‎Monte‎ ‎-‎ ‎Cassino‎ ‎r‎>wink. Z‎ ‎tego‎ ‎wynika‎ ‎eo‎ ‎następuje:‎ ‎Imię‎ ‎pierwsze‎ ‎Prohorus‎ ‎wskazuje‎ ‎na wschód,‎ ‎a‎ ‎także‎ ‎i‎ ‎na‎ ‎Włochy;‎ ‎drugie‎ ‎Proculus,‎ ‎jest‎ ‎czysto‎ ‎włoskiem. Czy‎ ‎to,‎ ‎że‎ ‎relikwie‎ ‎obu‎ ‎tych‎ ‎świętych‎ ‎są‎ ‎z‎ ‎Bolonii,‎ ‎i‎ ‎źo‎ ‎jak‎ ‎np.‎ ‎ostatni jest‎ ‎tam‎ ‎osobliwie‎ ‎czczony,‎ ‎jest‎ ‎przypadkowem‎ ‎lub‎ ‎nie?‎ ‎Nie‎ ‎śmiem‎ ‎po wiedzieć.‎ ‎Zbytniego‎ ‎nacisku‎ ‎na‎ ‎to‎ ‎nie‎ ‎kładę,‎ ‎wniosków‎ ‎nie‎ ‎wyciągam, ale‎ ‎fakt‎ ‎zaznaczam.
                                        • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 11.08.24, 22:57
                                          O‎ ‎ile‎ ‎wiem,‎ ‎pierwszy‎ ‎Prof.‎ ‎Sokołowski‎ ‎zwrócił‎ ‎uwagę‎ ‎na‎ ‎znaczenie‎ ‎wezwań‎ ‎najstarszych‎ ‎naszych‎ ‎kościołów,‎ ‎i‎ ‎starał‎ ‎się‎ ‎je‎ ‎dla‎ ‎historyi zużytkować.‎ ‎I‎ ‎dla‎ ‎kwestyi‎ ‎wpływów‎ ‎kościelnych‎ ‎państwa‎ ‎Wielkomorawskiego‎ ‎na‎ ‎Wiślan‎ ‎nie‎ ‎są‎ ‎one‎ ‎obojętne.‎ ‎Wiadomo,‎ ‎źe‎ ‎Konstantyn Filozof‎ ‎odnalazł‎ ‎w‎ ‎Chersonezie‎ ‎zwłoki‎ ‎św.‎ ‎Klemensa,‎ ‎i‎ ‎że‎ ‎je‎ ‎do‎ ‎Rzymu odwiózł.‎ ‎Z‎ ‎tym‎ ‎faktem‎ ‎łączy‎ ‎się‎ ‎kult‎ ‎obu‎ ‎apostołów‎ ‎Słowian‎ ‎dla‎ ‎tego świętego,‎ ‎i‎ ‎budowanie‎ ‎kościołów‎ ‎pod‎ ‎jego‎ ‎wezwaniem.‎ ‎W‎ ‎Ołomuńcu np.‎ ‎jest‎ ‎kościół‎ ‎św.‎ ‎Klemensowi‎ ‎poświęcony‎,‎ ‎jest‎ ‎nawet‎ ‎i‎ ‎w‎ ‎Pradze; są‎ ‎one‎ ‎i‎ ‎w‎ ‎różnych‎ ‎miejscowościach‎ ‎na‎ ‎Morawie‎ ‎i‎ ‎w‎ ‎Czechach.‎ ‎Otóż nasuwa‎ ‎się‎ ‎pytanie,‎ ‎czy‎ ‎nie‎ ‎ma‎ ‎ich‎ ‎także‎ ‎w‎ ‎Małopolsce?‎ ‎Odpowiedział już‎ ‎na‎ ‎to‎ ‎Prof.‎ ‎Sokołowski‎ ‎w‎ ‎swej‎ ‎pracy:‎ ‎O‎ ‎ruinach‎ ‎na‎ ‎Ostrowie‎ ‎je ziora‎ ‎Lednicy“,‎ ‎i‎ ‎odpowiedział‎ ‎twierdząco‎.‎ ‎Odnalazł‎ ‎takich‎ ‎kościołów kilka—‎ ‎i‎ ‎co‎ ‎ciekawsze,‎ ‎na‎ ‎Podgórzu—‎ ‎a‎ ‎więc‎ ‎w‎ ‎południowej‎ ‎części województwa‎ ‎krakowskiego,‎ ‎tej‎ ‎właśnie,‎ ‎która‎ ‎graniczyła‎ ‎z‎ ‎dawnem Wielkomorawskiem‎ ‎państwem.‎ ‎To‎ ‎przemawiało‎ ‎szczególniej,‎ ‎że‎ ‎mogły one‎ ‎pochodzić‎ ‎z‎ ‎czasów‎ ‎morawskich.‎ ‎Tymczasem,‎ ‎bliższe‎ ‎badania‎ ‎nad nimi‎ ‎okazały,‎ ‎że‎ ‎tak‎ ‎nie‎ ‎jest‎ ‎i‎ ‎źe‎ ‎tu‎ ‎mamy‎ ‎do‎ ‎czynienia‎ ‎z‎ ‎przypadkowym‎ ‎zbiegiem‎ ‎okoliczności.‎ ‎Już‎ ‎sam‎ ‎Prof.‎ ‎Sołowski‎ ‎zrobił‎ ‎zastrzeżenie, że‎ ‎w‎ ‎dobie‎ ‎piastowskiej‎ ‎bardzo‎ ‎wielu‎ ‎dygnitarzy‎ ‎nosiło‎ ‎to‎ ‎imię,‎ ‎nie trzeba‎ ‎więc‎ ‎mieszać‎ ‎kościołów,‎ ‎które‎ ‎oni‎ ‎fundować‎ ‎mogli‎ ‎z‎ ‎owymi‎ ‎da wniejszymi.‎ ‎Zastrzeżenie‎ ‎to‎ ‎okazało‎ ‎się‎ ‎tak‎ ‎dalece‎ ‎słusznem,‎ ‎że‎ ‎się odnosi‎ ‎nawet‎ ‎i‎ ‎do‎ ‎tych‎ ‎pseudo-Metodyjskich‎ ‎kościółków‎ ‎w‎ ‎Krakowskiem i‎ ‎gdzieindziej. Przechodząc‎ ‎kolejno‎ ‎wieś‎ ‎po‎ ‎wsi,‎ ‎do‎ ‎takich‎ ‎wyników‎ ‎doszedłem: Kościół‎ ‎pod‎ ‎wezwaniem‎ ‎św.‎ ‎Klemensa‎ ‎w‎ ‎Rzepienniku‎ ‎musi‎ ‎być późniejszym,‎ ‎sama‎ ‎wieś‎ ‎bowiem‎ ‎lokowana‎ ‎jest‎ ‎w‎ ‎pierwszej‎ ‎połowie‎ ‎XIV wieku‎ ‎dopiero‎,‎ ‎należy‎ ‎go‎ ‎więc‎ ‎z‎ ‎góry‎ ‎wyeliminować.‎ ‎Kościół‎ ‎w‎ ‎Zas- sowie‎ ‎należy,‎ ‎zdaje‎ ‎się,‎ ‎do‎ ‎fundacyi‎ ‎potężnego‎ ‎rodu‎ ‎Gryfifów,‎ ‎licznie rozsiedlonego‎ ‎na‎ ‎Podgórzu.‎ ‎A‎ ‎właśnie‎ ‎imię‎ ‎Klemens‎ ‎było‎ ‎wśród‎ ‎nich bardzo‎ ‎w‎ ‎użyciu‎ ‎przez‎ ‎cały‎ ‎wiek‎ ‎XIII‎ ‎i‎ ‎później‎ ‎—‎ ‎oni‎ ‎to‎ ‎więc‎ ‎sta wiali‎ ‎kościoły‎ ‎pod‎ ‎wezwaniem‎ ‎swojego‎ ‎patrona.‎ ‎Roku‎ ‎1296‎ ‎Władysław Łokietek‎ ‎nadał‎ ‎wieś‎ ‎Zassów‎ ‎komesowi‎ ‎Klemensowi‎ ‎synowi‎ ‎Wawrzyńca‎.
                                        • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 11.08.24, 23:01
                                          Nie‎ ‎są‎ ‎też‎ ‎owe‎ ‎kościoły‎ ‎z‎ ‎pewnością‎ ‎ani‎ ‎Metodyj- skie,‎ ‎nie‎ ‎zawdzięczają‎ ‎również‎ ‎swego‎ ‎początku‎ ‎wpływom‎ ‎czeskim‎ ‎w‎ ‎X wieku,‎ ‎jak‎ ‎chce‎ ‎znowu‎ ‎p.‎ ‎Laguna‎ ‎1‎),‎ ‎lecz‎ ‎są‎ ‎późniejszemi‎ ‎fundacyami rodu‎ ‎Gryfitów-świehodziców,‎ ‎lub‎ ‎sporadycznie‎ ‎występującymi‎ ‎wiejskimi kościołami‎ ‎pod‎ ‎tym‎ ‎wezwaniem‎ ‎;‎ ‎nic‎ ‎bowiem‎ ‎prostszego,‎ ‎że‎ ‎mógł‎ ‎po wstać‎ ‎jakiś‎ ‎kościółek‎ ‎św.‎ ‎Klemensowi‎ ‎poświęcony,‎ ‎skoro‎ ‎imię‎ ‎to‎ ‎było w‎ ‎użyciu,‎ ‎i‎ ‎on‎ ‎sam‎ ‎musiał‎ ‎być‎ ‎więcej‎ ‎znanym‎ ‎i‎ ‎więcej‎ ‎czczonym świętym,‎ ‎podobnie‎ ‎jak‎ ‎św.‎ ‎Wacław,‎ ‎św.‎ ‎Wojciech‎ ‎lub‎ ‎św.‎ ‎Stanisław, do‎ ‎wyjaśnienia‎ ‎tego‎ ‎nie‎ ‎potrzeba‎ ‎żadnej‎ ‎szczególnej‎ ‎hipotezy,‎ ‎sam‎ ‎fakt jest‎ ‎dosyć‎ ‎jasnym. Tyle‎ ‎co‎ ‎do‎ ‎kościołów‎ ‎św.‎ ‎Klemensa.‎ ‎Ale‎ ‎to‎ ‎nie‎ ‎wszystko.‎ ‎Nim pójdziemy‎ ‎dalej,‎ ‎musimy‎ ‎się‎ ‎jeszcze‎ ‎zastanowić‎ ‎nad‎ ‎wezwaniem‎ ‎dwóch najstarszych‎ ‎krakowskich‎ ‎kościołów.‎ ‎Mam‎ ‎tu‎ ‎myśli‎ ‎katedrę‎ ‎i‎ ‎ów‎ ‎ko ściółek‎ ‎św.‎ ‎Salwatora,‎ ‎o‎ ‎którym‎ ‎wspomiałem‎ ‎już‎ ‎w‎ ‎pierwszym‎ ‎roz dziale. Najstarsze‎ ‎wezwanie‎ ‎katedry‎ ‎na‎ ‎Wawelu‎ ‎jest‎ ‎św.‎ ‎Salwator.‎ ‎Wia domość‎ ‎tę‎ ‎zawdzięczamy‎ ‎Prof.‎ ‎Wojciechowskiemu‎ ‎2‎).‎ ‎Jest‎ ‎to‎ ‎najstarszy kościół‎ ‎w‎ ‎Krakowie,‎ ‎tak‎ ‎samo‎ ‎jak‎ ‎i‎ ‎ów‎ ‎na‎ ‎wzgórzu‎ ‎wapiennem‎ ‎koło Zwierzyńca.‎ ‎.Cóż‎ ‎więc‎ ‎może‎ ‎oznaczać‎ ‎fakt,‎ ‎że‎ ‎obydwa‎ ‎mają‎ ‎wspólno wezwanie,‎ ‎i‎ ‎to‎ ‎te‎ ‎właśnie,‎ ‎a‎ ‎nie‎ ‎inne?‎ ‎Według‎ ‎mnie‎ ‎tylko‎ ‎tyle,‎ ‎że kościoły‎ ‎owe‎ ‎należą‎ ‎do‎ ‎najstarszych,‎ ‎z‎ ‎tego‎ ‎względu‎ ‎stoją‎ ‎one‎ ‎bliżej czasów‎ ‎Metodiusza‎ ‎i‎ ‎Wielkomorawskiego‎ ‎państwa,‎ ‎ale‎ ‎bezpośrednio wezwanie‎ ‎św.‎ ‎Salwatora‎ ‎nie‎ ‎dowodzi‎ ‎założenia‎ ‎ich‎ ‎pod‎ ‎wpływem‎ ‎sło wiańskiego‎ ‎obrządku. Wezwanie‎ ‎św.‎ ‎Salwatora,‎ ‎t.‎ ‎j.‎ ‎Zbawiciela,‎ ‎t.‎ ‎j.‎ ‎Chrystusa,‎ ‎należy do‎ ‎najstarszych.‎ ‎Pierwotnie,‎ ‎wspólne‎ ‎było‎ ‎obu‎ ‎Kościołom,‎ ‎później‎ ‎w‎ ‎Za chodnim‎ ‎wyszło‎ ‎z‎ ‎użycia,‎ ‎zostało‎ ‎zaś‎ ‎dłużej‎ ‎we‎ ‎Wschodnim.‎ ‎Dla‎ ‎nas jest‎ ‎ważnem.‎ ‎kiedy‎ ‎ów‎ ‎rozdział‎ ‎nastąpił,‎ ‎kiedy‎ ‎wyszło‎ ‎ono‎ ‎z‎ ‎użycia na‎ ‎Zachodzie‎ ‎,‎ ‎bo‎ ‎jeżeli‎ ‎nie‎ ‎było‎ ‎już‎ ‎tam‎ ‎znane‎ ‎w‎ ‎IX‎ ‎np.‎ ‎wieku,‎ ‎to w‎ ‎takim‎ ‎razie‎ ‎prędzej‎ ‎inożnaby‎ ‎przypuścić,‎ ‎że‎ ‎nasze‎ ‎wezwania‎ ‎powstały pod‎ ‎wpływem‎ ‎greckim,‎ ‎t.‎ ‎j.‎ ‎Metodiusza.‎ ‎Otóż‎ ‎istnieje‎ ‎13‎ ‎klasztorów w‎ ‎Niemczech‎ ‎pod‎ ‎wezwaniem‎ ‎św.‎ ‎Salwatora,‎ ‎i‎ ‎to‎ ‎między‎ ‎nimi‎ ‎tak możne‎ ‎i‎ ‎znane,‎ ‎jak‎ ‎Fulda,‎ ‎Prtim,‎ ‎Kremsmunster.‎ ‎
                                        • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 11.08.24, 23:04
                                          ‎‎Pruszcz‎ ‎mówi‎ ‎w‎ ‎swoich‎ ‎klejnotach‎ ‎miasta‎ ‎Krakowa‎ ‎co następuje:‎ ‎„Przed‎ ‎laty‎ ‎miał‎ ‎ten‎ ‎kościół‎ ‎krucyfiks‎ ‎wielce‎ ‎cudowny, 0‎ ‎którym‎ ‎ta‎ ‎jest‎ ‎historya,‎ ‎że‎ ‎jest‎ ‎przysłany‎ ‎z‎ ‎Morawy‎ ‎pierwszemu w‎ ‎Polsce‎ ‎chrześciańskiemu‎ ‎książęciu.‎ ‎To‎ ‎książę‎ ‎ten‎ ‎krucyfiks‎ ‎na‎ ‎tem miejscu‎ ‎z‎ ‎wielkiego‎ ‎nabożeństwa‎ ‎w‎ ‎szatę‎ ‎kosztowną,‎ ‎koronę‎ ‎złotą 1‎ ‎w‎ ‎trzewiki‎ ‎perłami‎ ‎haftowane‎ ‎ubrane‎ ‎zostawił,‎ ‎o‎ ‎którym‎ ‎trądycya‎ ‎jest, że‎ ‎ten‎ ‎wzwyż‎ ‎mianowany‎ ‎krucyfiks‎ ‎wzięty‎ ‎jest‎ ‎do‎ ‎Włoch‎ ‎do‎ ‎Syrolu mila‎ ‎od‎ ‎Loretu‎ “.‎ ‎Z‎ ‎tego‎ ‎się‎ ‎pokazuje,‎ ‎że‎ ‎był‎ ‎to‎ ‎krucyfiks‎ ‎bardzo dawny,‎ ‎bogato‎ ‎ubrany,‎ ‎zdaje‎ ‎się,‎ ‎bizantyńskiego‎ ‎pochodzenia.‎ ‎Kto‎ ‎i‎ ‎kiedy przysłał‎ ‎go‎ ‎do‎ ‎Włoch?‎ ‎Nie‎ ‎wiadomo.‎ ‎Roku‎ ‎1599‎ ‎już‎ ‎go‎ ‎w‎ ‎Krakowie nie‎ ‎było.‎ ‎Miasteczko‎ ‎Sirolo‎ ‎pod‎ ‎Loretem‎ ‎rzeczywiście‎ ‎istnieje,‎ ‎wartoby więc‎ ‎się‎ ‎tam‎ ‎o‎ ‎niego‎ ‎dowiedzieć.‎ ‎Prawdopodobnie‎ ‎w‎ ‎XVI‎ ‎wieku,‎ ‎jeśli nie‎ ‎wcześniej,‎ ‎krucyfiks‎ ‎ów‎ ‎nie‎ ‎był‎ ‎czczony‎ ‎już‎ ‎jako‎ ‎Chrystus,‎ ‎ale jako‎ ‎t.‎ ‎z‎ ‎w.‎ ‎Święta‎ ‎Virgofortis,‎ ‎dziewica‎ ‎za‎ ‎wiarę‎ ‎ukrzyżowana,‎ ‎obraz takiej‎ ‎świętej‎ ‎do‎ ‎dziś‎ ‎dnia‎ ‎w‎ ‎tym‎ ‎kościele‎ ‎się‎ ‎znajduje.‎ ‎I‎ ‎w‎ ‎tym‎ ‎wy padku‎ ‎więc‎ ‎powiedzieć‎ ‎trzeba:‎ ‎wiekiem‎ ‎swoim‎ ‎ów‎ ‎krucyfiks‎ ‎jak‎ ‎i‎ ‎sam kościół‎ ‎mógł‎ ‎sięgać‎ ‎czasów‎ ‎panowania‎ ‎morawskiego‎ ‎kościoła‎ ‎w‎ ‎Polsce, czy‎ ‎istotnie‎ ‎zaś‎ ‎z‎ ‎Moraw‎ ‎przyszedł?‎ ‎Tak‎ ‎mówiła‎ ‎jeszcze‎ ‎tradycya w‎ ‎XVI‎ ‎wieku.‎ ‎Jest‎ ‎to‎ ‎tylko‎ ‎tradycya,‎ ‎i‎ ‎to‎ ‎dosyć‎ ‎późna,‎ ‎opierać‎ ‎się na‎ ‎niej‎ ‎jako‎ ‎na‎ ‎zupełnie‎ ‎pewnej‎ ‎nie‎ ‎można,‎ ‎ale‎ ‎też‎ ‎nie‎ ‎można‎ ‎i‎ ‎zupeł nie‎ ‎jej‎ ‎odrzucać.‎ ‎W‎ ‎zapomnianym‎ ‎kościółku,‎ ‎na‎ ‎uboczu‎ ‎stojącym,‎ ‎prędzej‎ ‎się‎ ‎ona‎ ‎mogła‎ ‎dochować‎ ‎niż‎ ‎w‎ ‎katedrze,‎ ‎to‎ ‎więc‎ ‎za‎ ‎nią‎ ‎trochę przemawia,‎ ‎choć‎ ‎późny‎ ‎jej‎ ‎wiek‎ ‎prawdziwości‎ ‎przeczy.‎ ‎Zupełnie‎ ‎pewną byłaby‎ ‎ona‎ ‎dopiero‎ ‎wówczas,‎ ‎gdybyśmy‎ ‎ją‎ ‎odnaleźli‎ ‎przed‎ ‎ruchem‎ ‎hu- syckim,‎ ‎który‎ ‎podobnie‎ ‎jak‎ ‎w‎ ‎Czechach,‎ ‎przypomniał‎ ‎także‎ ‎i‎ ‎w‎ ‎Polsce stare‎ ‎tradycye‎ ‎niezależnego‎ ‎kościoła. Konkretnych,‎ ‎nowych‎ ‎faktów‎ ‎dotychczasowe‎ ‎nasze‎ ‎poszukiwania nam‎ ‎nie‎ ‎dały,‎ ‎nie‎ ‎jesteśmy‎ ‎w‎ ‎nie‎ ‎bogatsi‎ ‎i‎ ‎nie‎ ‎zdołaliśmy‎ ‎wypełnić i‎ ‎zabudować‎ ‎nimi‎ ‎tego‎ ‎historycznego‎ ‎obszaru‎ ‎badania,‎ ‎któreśmy‎ ‎sobie zakreślili.‎ ‎Obszar‎ ‎ten‎ ‎pozostał‎ ‎i‎ ‎nadal‎ ‎prawie‎ ‎pustym,‎ ‎i‎ ‎prawdopodobnie żaden‎ ‎budynek‎ ‎na‎ ‎nim‎ ‎nie‎ ‎stanie,‎ ‎ale‎ ‎dobrze‎ ‎i‎ ‎to,‎ ‎że‎ ‎wezwanie‎ ‎św. Salwatora‎ ‎choć‎ ‎nie‎ ‎daje‎ ‎faktów‎ ‎konkretnych,‎ ‎ale‎ ‎wskazuje‎ ‎przecież ogólnie‎ ‎na‎ ‎bardzo‎ ‎stare‎ ‎ślady‎ ‎chrześciaństwa‎ ‎w‎ ‎Małopolsce,‎ ‎a‎ ‎ponieważ najstarsze‎ ‎ślady‎ ‎wiążą‎ ‎się‎ ‎z‎ ‎państwem‎ ‎Wielkomorawskiem,‎ ‎więc‎ ‎też będzie‎ ‎zawsze‎ ‎pewne‎ ‎prawdopodobieństwa,‎ ‎że‎ ‎są‎ ‎one‎ ‎śladami‎ ‎Metodiuszowego‎ ‎Kościoła.‎ ‎Wpływy‎ ‎czeskie‎ ‎z‎ ‎połowy‎ ‎X‎ ‎wieku‎ ‎stosunek‎ ‎ów trochę‎ ‎mącą‎ ‎i‎ ‎ślady‎ ‎owe‎ ‎sobą‎ ‎zasłaniają,‎ ‎jeśli‎ ‎tak‎ ‎powiedzieć‎ ‎wolno.
                                        • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 11.08.24, 23:12
                                          ‎Biskup‎ ‎Pięciokłów‎ ‎Maurus,‎ ‎piszący‎ ‎żywot‎ ‎świętego‎ ‎w‎ ‎drugiej‎ ‎połowie‎ ‎XI‎ ‎wieku‎ ‎wy raźnie‎ ‎mówi,‎ ‎źe‎ ‎był‎ ‎on‎ ‎z‎ ‎urodzenia‎ ‎wieśniakiem,‎ ‎a‎ ‎znał‎ ‎Marurus‎ ‎jesz cze‎ ‎św.‎ ‎Benedykta‎. ‎Wobec‎ ‎tego‎ ‎świadectwa‎ ‎trudno‎ ‎przyjąć‎ ‎jego‎ ‎kró lewskie‎ ‎pochodzenie.‎ ‎Zbyt‎ ‎poważnie‎ ‎też‎ ‎wyglada‎ ‎i‎ ‎tradycya,‎ ‎wiążąca pustelnicze‎ ‎życie‎ ‎św.‎ ‎Wszerada‎ ‎z‎ ‎Podgórzem‎ ‎i‎ ‎ze‎ ‎wsią‎ ‎Tropiem,‎ ‎abyśmy ją‎ ‎dla‎ ‎innej‎ ‎porzucać‎ ‎mieli,‎ ‎zostajemy‎ ‎więc‎ ‎przy‎ ‎tej‎ ‎dawniejszej. Dowodzi‎ ‎ona‎ ‎jednego. Oto‎ ‎w‎ ‎końcu‎ ‎X‎ ‎wieku‎ ‎południowa‎ ‎część‎ ‎Małopolski‎ ‎była‎ ‎już cbrześciańską,‎ ‎i‎ ‎wiązały‎ ‎ją‎ ‎stare‎ ‎jakieś,‎ ‎kościelne‎ ‎tradycye‎ ‎z‎ ‎Nitra‎ ‎i‎ ‎z‎ ‎da wnym‎ ‎państwem‎ ‎Świętopełka.‎ ‎Zapewne,‎ ‎są‎ ‎to‎ ‎już‎ ‎czasy‎ ‎późniejsze‎ ‎i‎ ‎nie odnoszą‎ ‎się‎ ‎bezpośrednio‎ ‎do‎ ‎omawianej‎ ‎przez‎ ‎nas‎ ‎epoki,‎ ‎ale‎ ‎w'‎ ‎każdym razie‎ ‎są‎ ‎to‎ ‎dalsze‎ ‎jej‎ ‎skutki.‎ ‎Według‎ ‎mnie‎ ‎w‎ ‎żadnej‎ ‎innej‎ ‎części‎ ‎Polski nie‎ ‎było‎ ‎to‎ ‎możliwem,‎ ‎choć‎ ‎i‎ ‎w‎ ‎tej‎ ‎oczywiście‎ ‎mogło‎ ‎być‎ ‎tylko‎ ‎wy- jątkowem.‎ ‎Możliwem‎ ‎zaś‎ ‎było‎ ‎dlatego,‎ ‎źe‎ ‎począwszy‎ ‎od‎ ‎końca‎ ‎IX‎ ‎w wpływ‎ ‎cbrześciaństwa‎ ‎już‎ ‎się‎ ‎w‎ ‎niej‎ ‎dawał‎ ‎uczuć.‎ ‎Państwo‎ ‎Wielkomo- rawskie‎ ‎najwięcej‎ ‎tu‎ ‎zdziałało,‎ ‎później‎ ‎Czechy‎ ‎mogły‎ ‎już‎ ‎tylko‎ ‎utrzy mać‎ ‎i‎ ‎podeprzeć‎ ‎tę‎ ‎jego‎ ‎robotę‎ ‎—‎ ‎swego‎ ‎wiele‎ ‎nie‎ ‎dodały‎ ‎—‎ ‎jak‎ ‎to niebawem‎ ‎zobaczymy. Wszystkie‎ ‎te‎ ‎wpływy,‎ ‎cała‎ ‎ta‎ ‎najdawniejsza‎ ‎działalność‎ ‎uczniów Metodiusza,‎ ‎oraz‎ ‎późniejszej‎ ‎kościelnej‎ ‎organizacyi‎ ‎Moraw‎ ‎z‎ ‎natury‎ ‎rzeczy musi‎ ‎się‎ ‎nam‎ ‎wydać‎ ‎nikłą‎ ‎i‎ ‎niewidoczną.‎ ‎Nic‎ ‎w‎ ‎tern‎ ‎nie‎ ‎ma‎ ‎dziwnego jeśli‎ ‎się‎ ‎zważy,‎ ‎ezem‎ ‎mógł‎ ‎być‎ ‎ten‎ ‎najdawniejszy‎ ‎chrześcianizm‎ ‎?‎ ‎Kilka kościółków‎ ‎drewnianych‎ ‎lub‎ ‎murowanych‎ ‎kapliczek,‎ ‎przedewszystkiem w‎ ‎Krakowie‎ ‎i‎ ‎Wiślicy,‎ ‎a‎ ‎także‎ ‎po‎ ‎innych‎ ‎znaczniejszych‎ ‎grodach,‎ ‎może naczelnych‎ ‎grodach‎ ‎pomniejszych‎ ‎plemionok‎ ‎i‎ ‎to‎ ‎nie‎ ‎na‎ ‎północnych i‎ ‎wschodnich‎ ‎kiesach.‎ ‎Kilkunastu‎ ‎księży‎ ‎i‎ ‎mnichów,‎ ‎z‎ ‎początku‎ ‎sło wiańskiego‎ ‎obrządku,‎ ‎później‎ ‎łacińskich‎ ‎z‎ ‎biskupem‎ ‎na‎ ‎czele,‎ ‎nawraca jących‎ ‎i‎ ‎nauczających‎ ‎lud‎ ‎w‎ ‎miarę‎ ‎potrzeby‎ ‎i‎ ‎apostolskiego‎ ‎ducha,‎ ‎któ rym‎ ‎byli‎ ‎ożywieni,‎ ‎oto‎ ‎wszystko.‎ ‎Czyż‎ ‎więc‎ ‎można‎ ‎się‎ ‎dziwić,‎ ‎źe‎ ‎ślady te‎ ‎licznymi‎ ‎nie‎ ‎były‎ ‎i‎ ‎że‎ ‎łatwo‎ ‎je‎ ‎można‎ ‎było‎ ‎usunąć?‎ ‎Najdawniejsza polska‎ ‎hierarchia‎ ‎np.‎ ‎z‎ ‎XI‎ ‎wieku‎ ‎z‎ ‎pewnością‎ ‎ich‎ ‎nie‎ ‎ochraniała,‎ ‎prze ciwnie,‎ ‎przychylną‎ ‎im‎ ‎nie‎ ‎była.‎ ‎Przecież‎ ‎jeszcze‎ ‎w‎ ‎1076‎ ‎r.‎ ‎Grzegorz
                                          VII‎ ‎występował‎ ‎przeciwko‎ ‎słowiańskiemu‎ ‎klasztorowi‎ ‎w‎ ‎Sazawie‎ ‎na Morawach‎‎ ‎Zresztą‎ ‎i‎ ‎sam‎ ‎czas‎ ‎zrobił‎ ‎tutaj‎ ‎swoje.‎ ‎Kościółki‎ ‎owe,‎ ‎spa lone‎ ‎lub‎ ‎upadające‎ ‎w‎ ‎ruinę,‎ ‎mogły‎ ‎zmienić‎ ‎i‎ ‎wezwania,‎ ‎albo‎ ‎zginąć zupełnie.‎ ‎Zgoda‎ ‎więc‎ ‎na‎ ‎to,‎ ‎źe‎ ‎się‎ ‎w‎ ‎Małopolsce‎ ‎słowiański‎ ‎obrządek nie‎ ‎utrzymał‎,‎ ‎nie‎ ‎trwał‎ ‎on‎ ‎tam‎ ‎dłużej‎ ‎przecież‎ ‎jak‎ ‎lat‎ ‎sześć,‎ ‎ale‎ ‎to jeszcze‎ ‎nie‎ ‎racya,‎ ‎aby‎ ‎nie‎ ‎był‎ ‎i‎ ‎wpływu‎ ‎nie‎ ‎wywarł.‎ ‎Starałem‎ ‎się‎ ‎do wieść,‎ ‎że‎ ‎ściśle‎ ‎historyczne‎ ‎względy,‎ ‎państwowa‎ ‎zależność‎ ‎kraju‎ ‎Wiślan od‎ ‎Moraw,‎ ‎silny‎ ‎duch‎ ‎apostolstwa‎ ‎wśród‎ ‎uczniów‎ ‎Metodiusza,‎ ‎wznowie nie‎ ‎hierarchii‎ ‎900‎ ‎roku‎ ‎przemawiają‎ ‎za‎ ‎istnieniem‎ ‎takich‎ ‎wpływów. Tak‎ ‎się‎ ‎kształtowały‎ ‎podówczas‎ ‎stosunki‎ ‎Małopolski,‎ ‎źe‎ ‎podlegać‎ ‎im ona‎ ‎musiała,‎ ‎szczegóły‎ ‎się‎ ‎tylko‎ ‎już‎ ‎zatraciły. Cała‎ ‎ta‎ ‎praca‎ ‎nad‎ ‎nawróceniem‎ ‎tej‎ ‎części‎ ‎Polski‎ ‎nie‎ ‎zginęła‎ ‎zu pełnie.‎ ‎Plon,‎ ‎który‎ ‎zszedł,‎ ‎był‎ ‎na‎ ‎razie‎ ‎bardzo‎ ‎niewielki,‎ ‎przecież‎ ‎ziemia poruszoną‎ ‎została.‎ ‎Podobnie‎ ‎jak‎ ‎przy‎ ‎rozważaniu‎ ‎następstw‎ ‎politycznych podboju‎ ‎Wiślan‎ ‎przez‎ ‎Świętopełka,‎ ‎tak‎ ‎i‎ ‎teraz‎ ‎przy‎ ‎rozważaniu‎ ‎skutków‎ ‎pracy‎ ‎nad‎ ‎ich‎ ‎nawróceniem‎ ‎do‎ ‎podobnych‎ ‎wniosków‎ ‎się‎ ‎dochodzi: kto‎ ‎inny‎ ‎ziarno‎ ‎siał,‎ ‎a‎ ‎kto‎ ‎inny‎ ‎plon‎ ‎zbierał.‎ ‎Polska‎ ‎i‎ ‎tutaj‎ ‎dziedzi czyła‎ ‎i‎ ‎zbierała‎ ‎ten‎ ‎pierwszy‎ ‎posiew‎ ‎chrześciaóstwa.‎ ‎Dziedzictwo‎ ‎to nawet‎ ‎wcale‎ ‎tak‎ ‎marnem‎ ‎nie‎ ‎było.‎ ‎Oto,‎ ‎o‎ ‎ile‎ ‎wnosić‎ ‎można,‎ ‎Małopolska nie‎ ‎wzięła‎ ‎udziału‎ ‎w‎ ‎reakcyi‎ ‎pogańskiej‎ ‎po‎ ‎śmierci‎ ‎Mieszka‎ ‎II‎ ‎i‎ ‎ucieczce Ryksy.‎ ‎Nie‎ ‎słyszymy‎ ‎przynajmniej‎ ‎nic‎ ‎o‎ ‎udziale‎ ‎ziemi‎ ‎krakowskiej w‎ ‎ówczesnej‎ ‎zawierusze,‎ ‎ani‎ ‎o‎ ‎poniszczonych‎ ‎w‎ ‎niej‎ ‎kościołach.‎ ‎Ale nie‎ ‎tylko‎ ‎to:‎ ‎ślad,‎ ‎źe‎ ‎Kazimierz‎ ‎wznawiając‎ ‎upadłą‎ ‎hierarchię‎ ‎ko ścielną,‎ ‎przeniósł‎ ‎choćby‎ ‎chwilowo‎ ‎stolicę‎ ‎arcybiskupa‎ ‎Polski‎ ‎do‎ ‎Kra kowa‎ ‎2‎),‎ ‎już‎ ‎za‎ ‎tem‎ ‎przemawia.‎ ‎Była‎ ‎to‎ ‎bardzo‎ ‎ważna‎ ‎dziejowa‎ ‎chwila. Dawniejsze‎ ‎nawrócenie‎ ‎Małopolski‎ ‎ułatwiło‎ ‎Ka zimierzowi‎ ‎odbudowanie‎ ‎Państwa‎ ‎Polskiego,‎ ‎i‎ ‎dawny więc‎ ‎posiew‎ ‎nawet‎ ‎uczniów‎ ‎Metodiusza‎ ‎nie‎ ‎zginął‎ ‎i‎ ‎wszystko,‎ ‎przez co‎ ‎Małopolska‎ ‎przeszła‎ ‎do‎ ‎połączenia‎ ‎z‎ ‎Polską,‎ ‎na‎ ‎jej‎ ‎korzyść‎ ‎wyszło. Tak‎ ‎się‎ ‎zamyka‎ ‎ten‎ ‎najpierwszy,‎ ‎już‎ ‎historyczpy‎ ‎okres‎ ‎dziejów‎ ‎kraju Wiślan,‎ ‎a‎ ‎z‎ ‎niem‎ ‎i‎ ‎Krakowa.
                                        • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 11.08.24, 23:16
                                          Wprowadza‎ ‎‎w‎ ‎tym‎ ‎wypadku,‎ ‎ośmielam‎ ‎się‎ ‎twierdzić,‎ ‎zbyt‎ ‎pospiesznie. Nie‎ ‎myślę‎ ‎wcale‎ ‎odrzucać‎ ‎pierwotnych,‎ ‎bajecznych‎ ‎dziejów‎ ‎czeskich Kosmasa‎ ‎i‎ ‎jego‎ ‎dawniejszej‎ ‎czeskiej‎ ‎historyi.‎ ‎Pierwsze‎ ‎są‎ ‎wzięte‎ ‎z‎ ‎ust ludu,‎ ‎są‎ ‎cennem‎ ‎podaniem,‎ ‎drugie‎ ‎także‎ ‎się‎ ‎jeszcze‎ ‎na‎ ‎tradycyi‎ ‎opie rają.‎ ‎To,‎ ‎źe‎ ‎i‎ ‎Kosmas‎ ‎jak‎ ‎inni‎ ‎średniowieczni‎ ‎kronikarze,‎ ‎powiedzmy, okradali‎ ‎klasycznych‎ ‎i‎ ‎późniejszych‎ ‎pisarzy,‎ ‎niczego‎ ‎tu‎ ‎nie‎ ‎dowodzi. Pogański‎ ‎książę‎ ‎czeski‎ ‎przemawia‎ ‎do‎ ‎swego‎ ‎wojska‎ ‎słowami‎ ‎Sallustyu- sza‎ ‎późniejszy‎ ‎już‎ ‎Bolesław‎ ‎ma‎ ‎żonę,‎ ‎nie‎ ‎swoją,‎ ‎lecz‎ ‎zapożyczoną z‎ ‎kroniki‎ ‎Reginona‎ ‎małżonkę‎ ‎Ludwika‎ ‎Pobożnego,‎ ‎Emmę‎3‎).‎ ‎Wszystko to‎ ‎wykazać‎ ‎można‎ ‎i‎ ‎dowieść,‎ ‎ale‎ ‎zawsze‎ ‎pamiętać‎ ‎należy,‎ ‎że‎ ‎nie‎ ‎wszystko mógł‎ ‎on‎ ‎w‎ ‎ten‎ ‎sposób‎ ‎zapożyczać.‎ ‎To‎ ‎np.,‎ ‎że‎ ‎na‎ ‎drodze‎ ‎wiodącej‎ ‎do żupy‎ ‎Beczyńskiej,‎ ‎jest‎ ‎mogiła‎ ‎Krokowej‎ ‎córki,‎ ‎a‎ ‎samego‎ ‎Kroka‎ ‎koło wsi‎ ‎Stybeczna,‎ ‎i‎ ‎wiele‎ ‎podobnych‎ ‎wiadomości,‎ ‎są‎ ‎jego‎ ‎niezaprzeczoną własnością.‎ ‎Dla‎ ‎tych‎ ‎są‎ ‎inne‎ ‎źródła,‎ ‎nie‎ ‎Regino‎ ‎lub‎ ‎Sallustyusz,‎ ‎a‎ ‎mia nowicie,‎ ‎jak‎ ‎już‎ ‎wspominałem,‎ ‎podania‎ ‎lub‎ ‎tradycye.‎ ‎Należy‎ ‎więc‎ ‎zba dać,‎ ‎czy‎ ‎wiadomość‎ ‎owa‎ ‎o‎ ‎napadach‎ ‎Polaków‎ ‎na‎ ‎państwo‎ ‎Mojmira‎ ‎ma swe‎ ‎źródło‎ ‎choćby‎ ‎w‎ ‎tradycyi?‎ ‎Jeżeli‎ ‎zaś‎ ‎tak,‎ ‎należy‎ ‎ją‎ ‎z‎ ‎tern‎ ‎zastrze żeniem‎ ‎poddać‎ ‎dalszemu‎ ‎rozbiorowi‎ ‎i‎ ‎zbadać,‎ ‎o‎ ‎ile‎ ‎to‎ ‎możliwe,‎ ‎jej‎ ‎wia- rogodnośó. Do‎ ‎takiego‎ ‎zbadania‎ ‎potrzebną‎ ‎jest‎ ‎cała‎ ‎opowieść‎ ‎Kosmasa‎ ‎o‎ ‎Świę topełku,‎ ‎z‎ ‎którą‎ ‎się‎ ‎łączy‎ ‎i‎ ‎ta,‎ ‎o‎ ‎którą‎ ‎nam‎ ‎głównie‎ ‎idzie.‎ ‎Przedstawia się‎ ‎ona‎ ‎jak‎ ‎następuje:‎ ‎Roku‎ ‎pańskiego‎ ‎894-‎ ‎ochrzczony‎ ‎został‎ ‎książę Borzywoj,‎ ‎tego‎ ‎samego‎ ‎zaś‎ ‎roku‎ ‎Świętopełk,‎ ‎król‎ ‎(rex)‎ ‎Moraw,‎ ‎jak opowiadają‎ ‎‎znikł‎ ‎z‎ ‎pośrodka‎ ‎wojsk‎ ‎swoich‎ ‎i‎ ‎nigdy‎ ‎się‎ ‎już‎ ‎więcej‎ ‎nie ukazał.‎ ‎Ale‎ ‎zaiste,‎ ‎mówi‎ ‎Kosmas‎ ‎dalej,‎ ‎wniknął‎ ‎on‎ ‎sam‎ ‎w‎ ‎siebie‎ ‎i‎ ‎spo strzegł,‎ ‎że‎ ‎broń‎ ‎podniósł,‎ ‎niepomny‎ ‎dobrodziejstw,‎ ‎przeciw‎ ‎cesarzowi Arnulfowi,‎ ‎panu‎ ‎swojemu‎ ‎i‎ ‎kumowi‎6‎),‎ ‎który‎ ‎nie‎ ‎tylko‎ ‎mu‎ ‎Czechy całe‎ ‎oddał‎ ‎ale‎ ‎także‎ ‎i‎ ‎kraje‎ ‎aż‎ ‎do‎ ‎Odry‎ ‎i‎ ‎po‎ ‎rzekę‎ ‎Gron‎ ‎ku‎ ‎Węgrom. Zgryzotami‎ ‎dręczony‎ ‎wśród‎ ‎nocy‎ ‎wymknął‎ ‎się‎ ‎tedy‎ ‎Świętopełk‎ ‎z‎ ‎obozu, dosiadł‎ ‎konia‎ ‎i‎ ‎zajechał‎ ‎aż‎ ‎na‎ ‎górę‎ ‎Zobor,‎ ‎gdzie‎ ‎niegdyś‎ ‎trzech‎ ‎pustel ników‎ ‎wśród‎ ‎puszczy‎ ‎zbudowało‎ ‎kościół,‎ ‎tam‎ ‎zatknął‎ ‎miecz‎ ‎swój‎ ‎w‎ ‎ziemię i o świcie poszedł do owych pustelników.
                                          • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 12.08.24, 20:35
                                            jednak‎ ‎Bolesław‎ ‎nieczulszy‎ ‎od‎ ‎skały,‎ ‎twardszy‎ ‎od żelaza‎ ‎niewzruszał‎ ‎się‎ ‎wcale.‎ ‎Uważając‎ ‎nareszcie‎ ‎Sta nisław‎ ‎biskup,‎ ‎źe‎ ‎król‎ ‎przychodząc‎ ‎do‎ ‎pogardy‎ ‎wszel- kiój‎ ‎poprawy,‎ ‎tak‎ ‎dalece‎ ‎zdawał‎ ‎się‎ ‎odrzucać‎ ‎od‎ ‎sie bie‎ ‎i‎ ‎uległość‎ ‎winną‎ ‎upomnieniu‎ ‎biskupiemu‎ ‎i‎ ‎bo- jaźń‎ ‎Bożą‎ ‎i‎ ‎szacunek‎ ‎dla‎ ‎ludzi,‎ ‎iż‎ ‎w‎7‎ ‎uporze‎ ‎swoim zaciętym‎ ‎ani‎ ‎nie‎ ‎czuł‎ ‎wyrzutów‎ ‎sumienia,‎ ‎ani‎ ‎nie‎ ‎dbał na‎ ‎wstyd‎ ‎i‎ ‎hańbę,‎ ‎ani‎ ‎tóż‎ ‎nie‎ ‎lękał‎ ‎się‎ ‎kar‎ ‎piekiel nych‎ ‎oznajmionych‎ ‎mu‎ ‎właśnie‎ ‎od‎ ‎siebie,‎ ‎surowsze go‎ ‎rodzaju‎ ‎upomnienia‎ ‎na‎ ‎króla‎ ‎uzyAvszy,‎ ‎tak‎ ‎do‎ ‎nie go‎ ‎przemówił:‎ ‎„Kiedy,‎ ‎rzekł,‎ ‎pogrążony‎ ‎i‎ ‎leżący w‎ ‎głębokióm‎ ‎i‎ ‎zatwardziałam‎ ‎błocku‎ ‎zbrodni,‎ ‎powsta jesz‎ ‎niegodziwie‎ ‎i‎ ‎zupełnie‎ ‎przewrotnie‎ ‎przeciw‎ ‎Bogu, który‎ ‎cię‎ ‎wyniósł‎ ‎do‎ ‎szczęścia,‎ ‎który‎ ‎cię‎ ‎wsławił‎ ‎ró żnymi‎ ‎przymiotami,‎ ‎który‎ ‎cię‎ ‎obdarzył‎ ‎wielu‎ ‎dobro dziejstwami,‎ ‎ty‎ ‎stajesz‎ ‎się‎ ‎Jego‎ ‎odstępcą‎ ‎i‎ ‎nieprzy jacielem;‎ ‎ty‎ ‎Jego‎ ‎rozliczne‎ ‎dobrodziejstwa‎ ‎trwonisz napróżno;‎ ‎ty‎ ‎prawa‎ ‎małżeńskie‎ ‎depcesz,‎ ‎królestwo uciskasz,‎ ‎bezecnój‎ ‎oddajesz‎ ‎się‎ ‎rozpuście‎ ‎zaraźającój nie‎ ‎tylko‎ ‎ciało‎ ‎i‎ ‎duszę,‎ ‎lecz‎ ‎samo‎ ‎nawet‎ ‎powietrze któróm‎ ‎oddychasz,‎ ‎a‎ ‎zbrodniom‎ ‎i‎ ‎uciskom‎ ‎źadnój miary‎ ‎nie‎ ‎kładziesz!‎ ‎Wiódz,‎ ‎że‎ ‎ja‎ ‎nareszcie‎ ‎działać będę‎ ‎przeciw‎ ‎tobie‎ ‎nie‎ ‎upomnieniami‎ ‎lecz‎ ‎rozkazami, nie‎ ‎naganą‎ ‎lecz‎ ‎klątwą,‎ ‎i‎ ‎miecza‎ ‎kościelnego‎ ‎dobyw szy‎ ‎powściągnę‎ ‎twoje‎ ‎zbrodnicze‎ ‎czynności,‎ ‎kiedy inaczój‎ ‎nie‎ ‎mogą‎ ‎być‎ ‎powstrzymane‎ ‎“.‎ ‎Usłyszawszy to‎ ‎król‎ ‎zapalił‎ ‎się‎ ‎niezmiernym‎ ‎gniówem,‎ ‎gdy‎ ‎ani Bóg‎ ‎nie‎ ‎dał‎ ‎mu‎ ‎upamiętać‎ ‎się,‎ ‎ani‎ ‎zbrodnia‎ ‎nie‎ ‎do zwoliła‎ ‎mu‎ ‎lepiój‎ ‎czuć‎ ‎i‎ ‎myśleć.‎ ‎I‎ ‎zgrzytnąwszy‎ ‎na biskupa,‎ ‎jakoby‎ ‎się‎ ‎mając‎ ‎rzucić‎ ‎na‎ ‎niego,‎ ‎zaczął z‎ ‎wrzaskiem‎ ‎miotać‎ ‎obelżywe‎ ‎zniewagi,‎ ‎jako‎ ‎zwycza jem‎ ‎jest‎ ‎u‎ ‎królów,‎ ‎cały‎ ‎oddychając‎ ‎złością‎ ‎i‎ ‎zemstą oświadczył‎ ‎mu,‎ ‎aby‎ ‎wiedział,‎ ‎źe‎ ‎go‎ ‎spotka‎ ‎wczesną
                                        • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 11.08.24, 23:19
                                          Taką‎ ‎lub‎ ‎podobną‎ ‎legendę‎ ‎mógł‎ ‎słyszeć‎ ‎Kos- mas‎ ‎bądź‎ ‎na‎ ‎Morawach,‎ ‎bądź‎ ‎w‎ ‎Ostrzyohomiu‎ ‎na‎ ‎Węgrzech,‎ ‎gdzie bawił‎ ‎czas‎ ‎jakiś‎ ‎1097‎ ‎roku‎ ‎i‎ ‎gdzie‎ ‎był‎ ‎nawet‎ ‎wyświęcony‎ ‎na‎ ‎księdza. Podania‎ ‎owe‎ ‎są‎ ‎jego‎ ‎bezsprzeczną‎ ‎własnością‎ ‎i‎ ‎z‎ ‎Zachodu‎ ‎zapożyczone być‎ ‎nie‎ ‎mogły.‎ ‎Przeciwnie,‎ ‎nawet‎ ‎dzięki‎ ‎Kosmasowi,‎ ‎dostały‎ ‎się‎ ‎one na‎ ‎Zachód‎ ‎*). Co‎ ‎do‎ ‎części‎ ‎historycznej‎ ‎to‎ ‎tak‎ ‎się‎ ‎rzeczy‎ ‎mają. Zaraz‎ ‎na‎ ‎wstępie‎ ‎zaznaczyć‎ ‎trzeba,‎ ‎źe‎ ‎o‎ ‎ile‎ ‎rok‎ ‎894‎ ‎dla‎ ‎chrztu Borzywoja‎ ‎jest‎ ‎mylny,‎ ‎jest‎ ‎on‎ ‎prawdziwy‎ ‎dla‎ ‎śmierci‎ ‎Świętopełka. To‎ ‎źe‎ ‎Arnulf‎ ‎był‎ ‎kumem‎ ‎jego,‎ ‎że‎ ‎mu‎ ‎oddał‎ ‎Czechy,‎ ‎są‎ ‎to‎ ‎znane‎ ‎hi storyczne‎ ‎zdarzenia.‎ ‎Istotnie‎ ‎książę‎ ‎morawski‎ ‎trzymał‎ ‎do‎ ‎chrztu‎ ‎syna Arnulfa‎ ‎późniejszego‎ ‎króla‎ ‎Lotaryngii‎ ‎Swentibąlda‎ ‎t.‎ ‎j.‎ ‎Świętopełka,‎ ‎bo to‎ ‎imię‎ ‎właśnie‎ ‎otrzymał‎ ‎on‎ ‎po‎ ‎swoim‎ ‎ojcu‎ ‎chrzestnym.‎ ‎O‎ ‎oddaniu Czech‎ ‎wspominają‎ ‎też‎ ‎współczesne‎ ‎źródła.‎ ‎Wszystko‎ ‎to‎ ‎wziął Kosmas‎ ‎z‎ ‎Reginona.‎ ‎Łatwo‎ ‎można‎ ‎mu‎ ‎to‎ ‎udowodnić‎ ‎i‎ ‎wykazać. Pod‎ ‎rokiem‎ ‎890‎ ‎tenże‎ ‎Regino‎ ‎podaje,‎ ‎źe‎ ‎Świętopełk‎ ‎trzymał‎ ‎do‎ ‎chrztu syna‎ ‎Arnulfa‎ ‎i‎ ‎źe‎ ‎mu‎ ‎Arnulf‎ ‎oddał‎ ‎księstwo‎ ‎Czeskie,‎ ‎co‎ ‎tak‎ ‎go‎ ‎w‎ ‎pychę wzbiło,‎ ‎źe‎ ‎się‎ ‎przeciw‎ ‎niemu‎ ‎zbuntował.‎ ‎O‎ ‎czem‎ ‎gdy‎ ‎się‎ ‎Arnulf‎ ‎do wiedział,‎ ‎zebrał‎ ‎wojsko,‎ ‎wkroczył‎ ‎na‎ ‎Morawy,‎ ‎wszystko‎ ‎spustoszył i‎ ‎zmusił‎ ‎Świętopełka,‎ ‎źe‎ ‎prosił‎ ‎o‎ ‎pokój‎ ‎i‎ ‎syna‎ ‎własnego‎ ‎jako‎ ‎zakła dnika‎ ‎oddał‎ .‎ ‎W‎ ‎opowiadaniu‎ ‎Kosmasa‎ ‎nowem‎ ‎jest,‎ ‎że‎ ‎prócz‎ ‎Czech Świętopełk‎ ‎dostał‎ ‎jeszcze‎ ‎kraj‎ ‎po‎ ‎Odrę‎ ‎i‎ ‎Gron.‎ ‎Oczywiście‎ ‎ta‎ ‎wiado mość‎ ‎Reginona‎ ‎jest‎ ‎nieprawdziwą,‎ ‎tak‎ ‎zresztą‎ ‎jak‎ ‎i‎ ‎oddanie‎ ‎Czech. Ale‎ ‎nie‎ ‎o‎ ‎prawdziwość‎ ‎tego‎ ‎zdarzenia‎ ‎chodzi‎ ‎w‎ ‎tej‎ ‎chwili.‎ ‎Ciekawem jest‎ ‎to‎ ‎mianowicie,‎ ‎źe‎ ‎istotnie‎ ‎państwo‎ ‎Świętopełka‎ ‎sięgało‎ ‎po‎ ‎Odrę i‎ ‎po‎ ‎Gron,‎ ‎jeśli‎ ‎nawet‎ ‎nie‎ ‎dalej‎3‎),‎ ‎dobrze‎ ‎więc‎ ‎są‎ ‎oznaczone‎ ‎jego granice.
                                        • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 11.08.24, 23:22
                                          ‎Kosmas‎ ‎zmienia‎ ‎to‎ ‎zaś‎ ‎w‎ ‎następujący‎ ‎sposób:‎ ‎wstawia zdanie‎ ‎Ungans‎ ‎illud‎ ‎(t.‎ ‎j.‎ ‎regnum‎)‎ ‎diripientibus‎ ‎i‎ ‎dodaje:‎ ‎partim‎ ‎Teuto- mcis‎ ‎onentalibus‎ ‎partim‎ ‎Paloniensibus‎ ‎solotenus‎ ‎hostiliter‎ ‎depopulantibus‎ ‎. Jest‎ ‎więc‎ ‎cały‎ ‎ten‎ ‎ustęp‎ ‎ampli‎ ‎fikacyą‎ ‎R‎ ‎e‎ ‎g‎ ‎i‎ ‎n‎ ‎o‎ ‎n‎ ‎a.‎ ‎Ale zachodzi‎ ‎teraz‎ ‎kwestya,‎ ‎czy‎ ‎amplikacyą,‎ ‎której‎ ‎odpowiada‎ ‎jakiś‎ ‎fakt choćby‎ ‎poczerpnięty‎ ‎z‎ ‎tradycyi,‎ ‎czy‎ ‎też‎ ‎amplikacyą‎ ‎bezpodstawną, zwrotem‎ ‎stylowym‎ ‎pozbawionym‎ ‎wszelkiej‎ ‎treści?‎ ‎Wiadomość‎ ‎o‎ ‎grani cach‎ ‎państwa‎ ‎Świętopełka,‎ ‎można‎ ‎sprawdzić‎ ‎innemi‎ ‎źródłami‎ ‎—‎ ‎co‎ ‎do pustoszących‎ ‎napadów‎ ‎Polaków‎ ‎znikąd‎ ‎się‎ ‎o‎ ‎nich‎ ‎dowiedzieć‎ ‎nie‎ ‎można. Trzeba‎ ‎więc‎ ‎albo‎ ‎zawierzyć‎ ‎kronikarzowi‎ ‎albo‎ ‎nie.‎ ‎Są‎ ‎względy,‎ ‎które przemawiają‎ ‎za‎ ‎pierwszem.‎ ‎Ogólnie‎ ‎biorąc,‎ ‎i‎ ‎owe‎ ‎napady‎ ‎Niemców‎ ‎są prawdziwe,‎ ‎choć‎ ‎nie‎ ‎są‎ ‎współczesne‎ ‎z‎ ‎napadami‎ ‎Węgrów,‎ ‎jak‎ ‎to‎ ‎już wiemy.‎ ‎Ma‎ ‎też‎ ‎Kosmas‎ ‎jakieś‎ ‎swoje‎ ‎wiadomości‎ ‎o‎ ‎Polsce.‎ ‎Wie‎ ‎n.‎ ‎p. i‎ ‎o‎ ‎roku‎ ‎śmierci‎ ‎Dobrówki‎ ‎i‎ ‎o‎ ‎tem,‎ ‎źe‎ ‎długo‎ ‎wieniec‎ ‎dziewiczy‎ ‎no siła‎ ‎1‎).‎ ‎Trąci‎ ‎to,‎ ‎jeśli‎ ‎tak‎ ‎powiedzieć‎ ‎wolno,‎ ‎znowu‎ ‎jakiemś‎ ‎podaniem, a‎ ‎wiemy,‎ ‎źe‎ ‎krążyły‎ ‎między‎ ‎ludem‎ ‎w‎ ‎Polsce,‎ ‎różne‎ ‎opowieści‎ ‎o‎ ‎Bo brówce‎2‎).‎ ‎Ale‎ ‎czy‎ ‎można‎ ‎powiedzieć,‎ ‎źe‎ ‎Kosmas‎ ‎słyszał‎ ‎je‎ ‎w‎ ‎domu swoich‎ ‎rodziców‎ ‎jeszcze,‎ ‎jak‎ ‎to‎ ‎czyni‎ ‎niemiecki‎ ‎uczony‎ ‎Loserth‎ ‎3‎)‎ ‎? Polskie‎ ‎pochodzenie‎ ‎dziada‎ ‎Kosmasa‎ ‎mogłoby‎ ‎na‎ ‎to‎ ‎naprowadzać,‎ ‎ale cóż,‎ ‎kiedy‎ ‎ten‎ ‎sam‎ ‎Kosmas‎ ‎nie‎ ‎zna‎ ‎już‎ ‎imienia‎ ‎Bolesława‎ ‎W.‎ ‎i‎ ‎stale nazywa‎ ‎go‎ ‎Mieszkiem!‎ ‎Prędko‎ ‎się‎ ‎więc‎ ‎musiały‎ ‎wśród‎ ‎obcych‎ ‎zatrzeć wspomnienia‎ ‎Polski‎ ‎i‎ ‎na‎ ‎ich‎ ‎karb‎ ‎byłoby‎ ‎badzo‎ ‎trudno‎ ‎kłaść‎ ‎np.‎ ‎i‎ ‎naszą wiadomość.‎ ‎W‎ ‎każdym‎ ‎jednak‎ ‎razie‎ ‎wiadomości‎ ‎jakieś‎ ‎Ko smas‎ ‎miał,‎ ‎bądź‎ ‎ustne,‎ ‎bądź‎ ‎piśmienne,‎ ‎choć‎ ‎nie‎ ‎koniecznie‎ ‎z‎ ‎domu je‎ ‎wyniósł‎ ‎i‎ ‎do‎ ‎nich‎ ‎też‎ ‎należy‎ ‎odnieść‎ ‎ową‎ ‎wzmiankę‎ ‎o‎ ‎napadach‎ ‎Po laków‎ ‎na‎ ‎państwo‎ ‎Mojmira. Wszystko‎ ‎to‎ ‎przemawia‎ ‎za‎ ‎wiarogodnością‎ ‎naszego‎ ‎źródła.‎ ‎Naj pewniej‎ ‎jakaś‎ ‎stara‎ ‎tradycya,‎ ‎choć‎ ‎niekoniecznie‎ ‎polska,‎ ‎może‎ ‎tkwi w‎ ‎tej‎ ‎opowieści,‎ ‎która‎ ‎w‎ ‎takim‎ ‎razie‎ ‎nie‎ ‎jest‎ ‎zwykłą‎ ‎amplifikacyą‎ ‎sty lową‎ ‎bez‎ ‎historycznej‎ ‎wartości.‎ ‎A‎ ‎być‎ ‎może‎ ‎nawet,‎ ‎jakieś‎ ‎zaginione źródło‎ ‎było‎ ‎jej‎ ‎podstawą.‎ ‎I‎ ‎to‎ ‎nie‎ ‎jest‎ ‎zupełnie‎ ‎wyłączonem,‎ ‎choć‎ ‎mniej prawdopodobnem.‎ ‎To‎ ‎są‎ ‎względy,‎ ‎które‎ ‎za‎ ‎nią‎ ‎przemawiają.‎ ‎Z‎ ‎drugiej jednak‎ ‎strony,‎ ‎niesumienność,‎ ‎z‎ ‎jaką‎ ‎tenże‎ ‎sam‎ ‎Kosmas‎ ‎obchodzi‎ ‎się z‎ ‎faktami,‎ ‎tak‎ ‎samo‎ ‎zresztą‎ ‎jak‎ ‎i‎ ‎inni‎ ‎kronikarze‎ ‎średniowieczni‎ ‎osła bia‎ ‎jej‎ ‎prawdziwość.‎ ‎Cóż‎ ‎więc‎ ‎począć‎ ‎ostatecznie‎ ‎z‎ ‎tą‎ ‎wiadomością? Odrzucić‎ ‎ją‎ ‎czy‎ ‎przyjąć?‎ ‎Otóż‎ ‎sądzę,‎ ‎że‎ ‎należy‎ ‎wybrać‎ ‎pośrednią‎ ‎drogę.
                                        • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 12.08.24, 11:12
                                          Rzymianin i syn Gundusa. Wydaje się, że urodził się w pierwszej ćwierci IX wieku; zm. 16 grudnia 882. W 853 i 869 pojawia się jako archidiakon Kościoła rzymskiego i jako taki został papieżem (14 grudnia 872). Jego wyborowi sprzeciwił się Formozus, który pozostawał w opozycji do niego przez cały okres jego pontyfikatu. Wszyscy współcześni historycy zgadzają się, że Jan był jednym z największych papieży, którzy zasiadali na tronie Piotrowym w IX wieku. Niektórzy jednak, na podstawie tego, co wydaje się niewystarczające, uważają go za okrutnego, namiętnego, światowego i niestałego. Ważniejsze czyny panowania Jana można podzielić na cztery grupy, w zależności od tego, jak odnoszą się do spraw Europy Wschodniej , do imperium Zachodu, do południowych Włoch i Saracenów lub do osób , z którymi miał częstszy kontakt.
                                        • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 12.08.24, 11:14
                                          Przez cały okres swego pontyfikatu Jan był nękany niemal tak samo przez wrogów w Rzymie i wokół niego, jak przez Saracenów . Kiedy zasiadł na tronie Piotrowym, zastał wiele głównych urzędów Kościoła w rękach niegodziwych szlachciców, z których większość była powiązana ze sobą i z wieloma kobietami , które były tak samo złe jak one same. Wśród tych pierwszych byli Grzegorz, prymityw Kościoła rzymskiego , bezwstydny oszust; jego brat Stefan, sekundant, tak samo pogrążony w przestępstwie jak on sam, oraz jego niesławny zięć, morderca i cudzołożnik, Jerzy z Awentynu. Sprzymierzeni z nimi, przynajmniej przez przestępstwo, byli Sergiusz i Konstantyna. Z niektórymi z tych ludzi, Formozus, biskup Porto, miał nieszczęście być połączonym więzami przyjaźni. Śmierć cesarza Ludwika II (sierpień 875), który był patronem części tej nikczemnej kliki, pozostawiła Janowi większą swobodę w postępowaniu z nimi. Kiedy zaczął działać przeciwko nim, przez jakiś czas udawało im się unikać stawania przed nim. W międzyczasie knuli spiski przeciwko niemu i starali się uzyskać pomoc Saracenów . Odkrywając w końcu, że papież jest dla nich zbyt silny, uciekli z miasta, zabierając ze sobą skarby Kościoła . Niestety dla swojej reputacji , Formozus uciekł z nimi. Nie stawiwszy się na rozprawę, wygnańcy zostali zdegradowani i ekskomunikowani . Kiedy byli we Francji , dokąd uciekł Formozus, Jan spowodował powtórzenie wyroku wydanego na Grzegorza i jego stronnictwo i nalegał, aby Formozus podpisał deklarację, że nigdy nie wróci do Rzymu (878). Jan nie udał się do Francji całkowicie z własnej woli . Działając pozornie w interesie Karlomana Bawarskiego , który aspirował do cesarstwa, Lambert, książę Spoleto , wywierał wszelką możliwą presję na papieża , stale nękając jego terytorium (876). W końcu zdobył sam Rzym (878). Nie mogąc znieść prześladowań tego drobnego tyrana, a jednocześnie pragnąc nawiązać osobisty kontakt z różnymi kandydatami do tronu cesarskiego, wakującego od śmierci Karola Łysego (6 października 877), Jan udał się do Francji . Będąc tam, koronował Ludwika na króla (wrzesień 878), ale nie był w stanie dokonać niczego w celu uzyskania odpowiedniego kandydata do cesarstwa.
                                        • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 12.08.24, 11:16
                                          Jan IX OSB (łac. Ioannes IX, zm. w styczniu 900 w Rzymie) – papież w okresie od stycznia 898 do stycznia 900
                                        • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 12.08.24, 11:18
                                          Jan IX zwołał synod w Rzymie, gdzie spalono akta synodu trupiego i przeprowadzono rehabilitację Formozusa. Pozbawiono wówczas urzędów kościelnych tylko Sergiusza i pięciu jego najbliższych współpracowników, a także zakazano sądów nad zmarłymi w przyszłości. Ponadto uznano, że elekcji papieskiej mogą dokonać tylko biskupi i kapłani rzymscy, a konsekracja odbywać się ma w obecności posłów cesarskich.
                                        • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 12.08.24, 11:20
                                          Nieznana jest nie tylko data urodzenia Jana, ale również data jego wyboru na papieża i jego śmierci. Został papieżem na początku 898 r. i zmarł na początku 900 r. Pochodził z Tivoli i był synem Rampoalda. Zostając benedyktynem , został wyświęcony na księdza przez papieża Formozusa . W tym okresie frakcje wypełniły miasto Rzym , a jedna z nich próbowała zmusić swojego kandydata, Sergiusza, późniejszego Sergiusza III , do tronu papieskiego w opozycji do Jana. Być może dlatego, że był faworyzowany przez książęcy ród Spoleto , Jan był w stanie utrzymać swoją pozycję, a Sergiusz został wygnany z miasta i ekskomunikowany . W celu zmniejszenia przemocy frakcji w Rzymie , Jan, o którym wiadomo, że był zarówno inteligentny, jak i umiarkowany, zorganizował kilka synodów w Rzymie i gdzie indziej (898). W nich potępiono okropny synod Stefana (VI) VII , a jego Akty zostały spalone. Ponowne święcenia zostały zakazane, a duchowni , którzy zostali zdegradowani przez Stefana, zostali przywróceni do szeregów, z których ich zdetronizował. Barbarzyński zwyczaj plądrowania pałaców biskupów lub papieży po ich śmierci został nakazany przez władze duchowne i świeckie, aby został ukrócony. Synod Rzymski również opowiedział się po stronie cesarza Lamberta i przeciwko jego rywalowi Bérengerowi, a jednocześnie postanowił, że papież - elekt nie powinien być konsekrowany, chyba że w obecności cesarskich wysłanników. Kanon ten został ustanowiony w nadziei, że może zmniejszyć zło spowodowane przez rzymskie frakcje. Synod, który Jan zwołał w Rawennie, zadekretował, że należy podjąć kroki w celu położenia kresu aktom przemocy , które były popełniane wszędzie. Aby zachować niezależność, której zagrażali Niemcy , Słowianie z Moraw zwrócili się do Jana z prośbą o pozwolenie im na posiadanie własnej hierarchii . Nie zwracając uwagi na listy nawołujące niektórych niemieckich biskupów , którymi próbowali odwieść go od słuchania Morawian, Jan zatwierdził konsekrację metropolity i trzech biskupów dla KościołaMorawian. Na monetach Jana widnieje imię cesarza (Lamberta) obok jego własnego. Został pochowany tuż za Bazyliką św. Piotra.
                                        • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 12.08.24, 11:22
                                          Kolejność i dokładne okresy posługi Geca i Wracena nie są znane, nawet ich imiona nie są stuprocentowo pewne. Na dyplomie arcybiskupa mogunckiego z 976 roku występuje biskup morawski bez podania jego imienia. Gec jest wymieniony tylko w Necrologium Bohemicum pod datą dzienną 3 lipca (być może „Gec” to tylko abrewiatura np. od „Gedicus”). Wracena wspomina jedynie Kosmas z Pragi w swojej kronice, podając ogólnikowo, że był on biskupem morawskim przed zjednoczeniem diecezji morawskiej z praską pod rządami biskupa praskiego Sewera (1031). W każdym razie jednak Annales Gradicenses nazywają Jana I trzecim biskupem morawskim, a Jana II siódmym.
                                          • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 13.08.24, 14:47
                                            W 1880 roku, w rok po uroczystościach 800-lecia męczeństwa św. Stanisława, przechowywane dotąd w glinianej urnie szczątki Jana Długosza, złożone zostały do metalowej trumienki i pochowane w odnowionej krypcie. W uroczystościach wzięli udział przedstawiciele władz kościelnych, miejskich, uniwersyteckich, środowisk artystycznych i rzesze ludzi różnych stanów. W 10 lat później wykonano w warsztacie braci Trembeckich okazały sarkofag na trumnę Długosza, według projektu Tomasza Prylińskiego.
                                          • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 13.08.24, 14:48
                                            W październiku 1881 roku, przeniesiono z Cmentarza Rakowickiego na Skałkę prochy zmarłego w 1872 roku znanego poety, profesora geografii UJ i pamiętnikarza - Wincentego Pola oraz zmarłego w 1877 roku Lucjana Siemieńskiego - popularnego naówczas poety, dziennikarza, nade wszystko zaś znakomitego tłumacza arcydzieł literatury antycznej - zwłaszcza Homera i Horacego. Obaj jako uczestnicy Powstania Listopadowego i gorący patrioci uważani byli za bohaterów narodowych.
                                            W 1901 roku gmina miasta Krakowa ufundowała tym pisarzom sarkofagi zaprojektowane przez Karola Knausa, a ozdobione medalionami portretowymi wykonanymi przez Jana Tombińskiego.
                                          • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 13.08.24, 14:49
                                            Z końcem XIX wieku pochowano w skałecznej krypcie dwóch znanych poetów: Teofila Lenartowicza i Adama Asnyka. Ciało zmarłego we Florencji Teofila Lenartowicza sprowadzono do Krakowa, gdzie podczas uroczystości żałobnych (2 czerwca 1893r.), uświetnionych płomiennymi mowami pożegnalnymi, z udziałem dziesiątków tysięcy rodaków, złożono je w krypcie.
                                            W kościele na Skałce znajdują się wykonane według jego modeli płaskorzeźby w stallach.
                                          • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 13.08.24, 14:50
                                            Na początku XX wieku umieszczono na Skałce prochy wybitnego malarza Henryka Siemiradzkiego. Zmarłego w sierpniu 1902 roku malarza pochowano pierwotnie na Powązkach, ale za zgodą jego rodziny, we wrześniu 1903 roku ekshumowane szczątki złożono na Skałce. Pogrzebowi nadano niezwykle uroczysty charakter i oprawę, a w roku następnym zbudowany został sarkofag według projektu Karola Knausa, z marmurowym medalionem, wykonanym przez Stanisława Wójcika.
                                          • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 13.08.24, 14:51
                                            W dwudziestoleciu międzywojennym skałeczna krypta przyjęła dwóch wielkich artystów. W 1929 roku złożona tu została trumna wybitnego malarza Jacka Malczewskiego, żegnanego przez rzesze ludzi, z udziałem przedstawicieli najwyższych władz państwowych i kościelnych. Sarkofag wykonany według projektu Stanisława Popławskiego pochodzi z 1930 roku.
                                          • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 13.08.24, 14:52
                                            W 1937 roku sprowadzono z Londynu, najpierw do Warszawy, a następnie do Krakowa ciało wybitnego kompozytora, Karola Szymanowskiego. Artystę pochowano z najwyższymi honorami. W uroczystościach pogrzebowych wzięli udział przedstawiciele władz państwowych i środowisk twórczych, hierarchii kościelnej i nieprzebrane rzesze ludzi. W niespełna rok później wykonano Szymanowskiemu sarkofag według projektu Stefana Strojka
                                          • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 13.08.24, 14:53
                                            Oprócz wielkiego kronikarza spoczywają tu:

                                            Wincenty Pol, poeta (w 1881)
                                            Lucjan Siemieński, poeta (w 1881)
                                            Józef Ignacy Kraszewski, pisarz (w 1887)
                                            Teofil Lenartowicz, poeta (w 1893)
                                            Adam Asnyk, poeta (w 1897)
                                            Henryk Siemiradzki, malarz (w 1903)
                                            Stanisław Wyspiański, malarz i poeta (w 1907)
                                            Jacek Malczewski, malarz (w 1929)
                                            Karol Szymanowski, muzyk (w 1937)
                                            Ludwik Solski, aktor (w 1954)
                                            Tadeusz Banachiewicz, matematyk i astronom (w 1955)
                                            Czesław Miłosz, poeta (w 2004)
                                            ojcowie i bracia paulini (od 1482 do 1880 roku była to krypta zakonna paulinów), (w 2007)
                                          • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 13.08.24, 14:54
                                            Znajdująca się nieco na północ od wejścia do kościoła sadzawka kultowa, nazwana imieniem św. Stanisława i określana „Kropielnicą Polski”, to prawdopodobnie miejsce pradawnych obrzędów przedchrześcijańskiej religii ludowej, o których w swoich pismach wspomina Jan Długosz. W tym właśnie miejscu porzucone zostały według legendy rozczłonkowane zwłoki św. Stanisława tuż po jego zabójstwie. Istniejąca obecnie kamienna obudowa sadzawki powstała w okresie wczesnego baroku w latach 1683–1689, wykonana przez kamieniarza Jacka Naporę według pomysłu biskupa krakowskiego Jakuba Zadzika z 1638 roku. Jego to herb Korab obok herbu Długosza (Wieniawa) oraz emblematu Paulinów umieszczony został w zwieńczeniu bramki przed sadzawką.
                                            • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 15.08.24, 23:56
                                              Kiedy jednak Władysław Łokietek usiłował utrwalić swoją władzę w mieście, spotkał się z buntem (1311) mieszkańców miasta , którzy chętniej widzieli na tronie niemiecką dynastie Luksemburczyków. Łokietek do władców delikatnych nie należał. Bunt utopił we krwi, a jego przywódców powiesił przed Rzeźniczą bramą i nie pozwolił ciał ściągnąć z szubienicy tak długo, jak długo zgnilizna nie unicestwi ich istnienia. Po tej bolesnej dla obu stron nauczce, mieszczanie Krakowa spokornieli. Wydarzenia te niemal zbiegły się w czasie z końcem rozbicia dzielnicowego Polski.
                                            • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 16.08.24, 11:18
                                              Rozpoczął się 18 lipca 1850 roku i ogarnął znaczną część centrum oraz ówczesnych przedmieść. Spaleniu uległa prawie cała zabudowa południowej pierzei Małego Rynku, południowa i połowa wschodniej pierzei Rynku Głównego oraz budynki przy ulicach: Krupniczej, Gołębiej, Wiślnej, Franciszkańskiej, Dominikańskiej, Brackiej, Grodzkiej (do przecięcia z Poselską), Stolarskiej, Wielopole i Starowiślnej. W ciągu następnych dni na całym tym obszarze pojawiały się kolejne ogniska płomieni, które jednak były szybko gaszone. Jedynie 26 lipca wybuchł nowy pożar na terenie dzielnicy Kleparz, lecz nie rozwinął się na większą skalę.
                                            • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 16.08.24, 11:19
                                              Po zniszczeniu tak znacznej części Krakowa koniecznym stało się wprowadzenie wielu zmian, w zakresie chociażby przepisów przeciwpożarowych czy organizacji straży pożarnej, które miały zapobiec podobnemu nieszczęściu. Okazało się to jednak procesem długotrwałym, postępującym w miarę poprawy sytuacji ekonomicznej miasta. Odbudowa zniszczonej zabudowy miała również duży wpływ na przemiany architektoniczne w całym Krakowie. Nowe budynki, wzniesione w miejscu spalonych, stały się wzorem rozwiązań funkcjonalnych, jak i estetycznych dla innych dzielnic Krakowa. Z kolei skala zniszczeń cennych historycznie budowli była impulsem do większego zainteresowania się ochroną zabytków, zaś w trakcie ich odbudowy nastąpił rozwój wiedzy w zakresie zagadnień konserwatorskich, jak i historii sztuki.
                                            • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 16.08.24, 11:21
                                              18 VII: pożar przedmieść
                                              Około południa, w czwartek 18 lipca zapaliły się tzw. Dolne Młyny nad Młynówką Królewską przy końcu Krupniczej.
                                            • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 16.08.24, 11:22
                                              Silny wiatr wkrótce rozniósł ogień na sąsiednie budynki przy Krupniczej oraz kilka położonych po drugiej stronie Młynówki. Na miejscu szybko pojawiła się straż pożarna oraz liczni mieszkańcy, którzy próbowali ugasić ogień lub przynajmniej uniemożliwić dalsze rozszerzanie się pożogi. W tym celu zaczęto zrywać dachy kolejnych budynków. Żywioł był jednak szybszy i w ciągu pół godziny spłonęło dziewięć drewnianych domów stojących w tym miejscu
                                            • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 16.08.24, 11:23
                                              Włoski orzech bowiem po spaleniu się zachowuje swoją zwykłą sklepistość, łupina jego zamieniona zostaje w najdoskonalszy węgiel drzewny, a podsycana palącą się wewnątrz tłustością owocu, długo bardzo jest tlejącym się zarzewiem, po wytopieniu się owocu wewnątrz zostaje tam próżnia, która tej zwęglonej łupinie nadzwyczajną nadaje lekkość i ulotność.
                                            • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 16.08.24, 11:24
                                              W czasie jasnego dnia postrzec nawet nie można było, jak iskry i palące się głownie, wiatrem uniesione, przez kilka domów przelatywały i opodal leżące domy zapalały
                                            • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 16.08.24, 11:25
                                              Oprócz tego większość kamienic miała jeszcze drewniane poddasza czy też inne elementy wyposażenia wykonane z tego materiału, np. ganki, werandy, schody. Ponadto wielu mieszkańców na strychach swoich domów trzymało łatwopalne przedmioty, najróżniejsze rupiecie, szmaty, papiery czy stare sprzęty, lekceważąc w ten sposób przepisy antypożarowe z czasów Wolnego Miasta, które zabraniały gromadzenia tego rodzaju rzeczy. Na dodatek, wśród murowanych kamienic centrum stało jeszcze wiele drewnianych budynków, takich jak szopy, wozownie, składy, stajnie i kramy handlowe. Wszystko to doprowadziło do tego, że ogień rozprzestrzeniał się bardzo szybko, a pożar przybrał wielkie rozmiary.
                                            • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 16.08.24, 11:26
                                              W wielkim niebezpieczeństwie znalazło się Collegium Maius, ówczesna siedziba Biblioteki Jagiellońskiej. Ogień zaczął pojawiać się na dachu tego zabytkowego gmachu, lecz udało się ocalić nie tylko jego, ale również jego cenny księgozbiór. W akcję ratowania biblioteki zaangażowało się około stu pięćdziesięciu studentów, wraz z profesorami Józefem Muczkowskim, Stefanem Kuczyńskim i Wincentym Polem. Udało im się zagasić ogień, a z sąsiednich budynków pozrzucać dachy, by uniemożliwić przedostawanie się płomieni na Collegium Maius
                                            • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 16.08.24, 11:27
                                              W centrum, na linii wiatru, nietknięte przetrwały nieliczne budynki. Ich ocalenie właściciele i mieszkańcy zawdzięczali skutecznie prowadzonej walce z płomieniami, lecz przede wszystkim nowoczesnym dachom, wykonanym z dachówki lub blachy. Dzięki temu ogień nie strawił kamienicy Wentzla i pałacu Jabłonowskich, jako jedynych budynków w całej południowej pierzei Rynku Głównego. Podobnie na Wiślnej ocalał
                                            • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 16.08.24, 11:28
                                              Jednak w przypadku kościołów odpowiednie pokrycie dachów, okazało się niewystarczające. Ogień bowiem wdarł się do świątyń przez okna, w których od żaru popękały szyby i szybko zajął wnętrza, pełne drewnianych ołtarzy, stall i ławek. Nie brakło też głosów, kierowanych przeciw dominikanom, oskarżających zakonników o zaprzepaszczenie szans na uratowanie kościoła Świętej Trójcy, ze względu na zarzucany brak karności i niedbalstwo w walce z ogniem.
                                              • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 16.08.24, 11:35
                                                Tragiczny dla miasta dzień można podsumować słowami Ambrożego Grabowskiego:
                                            • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 16.08.24, 11:37
                                              18 VII: działania mieszkańców
                                              https://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/thumb/c/c8/Pod_Obrazem_house%2C_19%2CMain_Market_Square%2C_Old_Town_%2CKrakow%2CPoland.JPG/440px-Pod_Obrazem_house%2C_19%2CMain_Market_Square%2C_Old_Town_%2CKrakow%2CPoland.JPG

                                              Kamienica Pod Obrazem, jeden z dwóch budynków w południowej pierzei Rynku Głównego, który nie został strawiony przez ogień
                                            • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 16.08.24, 11:38
                                              Aby wzmocnić ten zastęp do pełnienia służby pomocniczej zobowiązani byli wszyscy mieszkańcy. Alarmował ich stróż z wieży Mariackiej, uderzeniem w dzwon i wywieszeniem w kierunku ognia czerwonej chorągwi za dnia lub czerwonej latarni nocą, Po tym sygnale na miejsce pożaru, w razie możliwości, mieszkańcy mieli śpieszyć osobiście lub wysyłać kogoś ze swojej służby, z własnym wyposażeniem, takim jak drabiny, wiadra, siekiery czy osęki.
                                            • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 16.08.24, 11:39
                                              Zatem 18 lipca ogień próbowano ugasić zaledwie trzema sikawkami, które jednak nie sięgały dachów większości kamienic. Rozprzestrzenianiu się pożogi próbowano więc zapobiec lejąc wodę zwykłymi wiadrami, dachy budynków zrywano osękami, siekierami czy w końcu gołymi rękami. Z braku wodociągów i kiepskiego stanu studni miejskich, w większości zupełnie zaniedbanych, niezbędną do gaszenia wodę czerpano z Rudawy lub Wisły. Dostarczano ją na miejsce pożaru w konewkach lub beczkach, na wozach, co jednak trwało zbyt długo. Wkrótce zatem zdano sobie sprawę, że nie ma mowy o ugaszeniu ognia. Starano się tylko nie dopuścić do zajęcia się ogniem innych części miasta, tutaj jednak prawie wszystko zależało od wiatru. Nie zmienił kierunku i nie skierował płomieni na resztę Krakowa. Jak stwierdził Fryderyk Hechel:
                                            • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 16.08.24, 11:40
                                              Większość mieszkańców skupiła się na ratowaniu życia i mienia z zabudowań, które kolejno stawały się pastwą pożaru. Ludzie wraz z dobytkiem chronili się u swoich krewnych, który domy ocalały lub też koczowali na Plantach. Wśród tego rozgardiaszu, przez Rynek Główny przeszła procesja z Najświętszym Sakramentem, prowadzona przez księdza Żłowodzkiego z kościoła Mariackiego. Krakowski „Czas” tak to opisał:
                                            • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 16.08.24, 11:41
                                              Dramatyczne obrazy losów mieszkańców podczas pożaru zawarto również na kartach dzienników i wspomnień:
                                            • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 16.08.24, 12:46
                                              Dostawszy się z mozołem i ze strachem na plac WW. Świętych – aż tu dopiero najokropniejszy i serce rozdzierający czekał na widok! Naokoło, gdziekolwiek oko sięgało, wszystko w jednym, i to tak okropnym stanęło ogniu! (...) Tłum ludzi, którzy oprócz życia nic więcej uratować nie zdołali, biegający z krzykiem i rozczochranymi włosami, i rozkrzyżowanymi rękoma, tu i ówdzie z okien dolatujące przeraźliwe głosy rozpaczy, wołające ratunku, widok doktora [Józefa] Placera, chodzącego jakby w obłąkaniu, bez kapelusza, bez surduta i tylko kołdrą odzianego, który snadź w czasie snu popołudniowego tak nagle ogniem zaskoczony został, że oprócz kołdry nic więcej ze sobą zabrać nie potrafił, te dymy dławiące, ten żar piekący od ognia, ten zgiełk, ten chaos – wszystko to tworzyło obraz, na widok którego rozum człowieka się mieszał, a serce pękało!
                                            • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 16.08.24, 12:47
                                              Wśród mieszkańców wkrótce rozpowszechniły się plotki wedle których pożar był dziełem podpalaczy. Pojawiły się głosy wzywające do natychmiastowych rozstrzeliwań podejrzanych lub wprowadzenia sądów doraźnych. Poza tym nie brakło osób, które zaczęły rabować, to co ocalało, jak i napadać na mieszkańców. W związku z tym wysłano na ulice miasta silne patrole wojskowe, które poza chwytaniem przestępców, miały również zapobiegać próbom samosądów
                                            • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 16.08.24, 13:13
                                              Z kilku domów wznosi się ciężki dym, tu i ówdzie pali się belka, balkon lub futryna od okna. Mury i kominy sterczą nagie, czarne, poopalane, jako krzyże nad mogiłami dawnej exystencyi
                                            • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 16.08.24, 13:14
                                              Do dalszej walki z żywiołem wykorzystano sprzęt gaśniczy wojska, sprowadzono także sikawki z Podgórza, jak również z powiatu miechowskiego Królestwa Polskiego. Jednak obywatele miasta, zmęczeni ostatnimi wydarzeniami, coraz mniej pomagali przy dogaszaniu pożaru, zanikało poczucie solidarności i chęć niesienia pomocy. Liczba ochotników malała, zaczęło brakować ludzi do obsługi sprzętu. Dalszą walkę z ogniem kontynuowano dzięki zaangażowaniu się krakowskich Żydów, studentów uniwersytetu, jak i chłopów, ściągniętych z okolicznych wsi, m.in. Krowodrzy i Pleszowa.
                                            • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 16.08.24, 13:16
                                              26 VII: ogień na Kleparzu
                                              W momencie, gdy sytuacja wydawała się już niemal zupełnie opanowana, wybuchł nowy pożar. 26 lipca, o godzinie dziewiątej wieczorem, na Kleparzu zapaliły się drewniane budynki Na Podcieniu, ustawione w południowej części Rynku Kleparskiego (wzdłuż dzisiejszej ulicy Basztowej). Ogień szybko przerzucał się z dachu na dach kolejnych domów. Miasto ponownie znalazło się w wielkim niebezpieczeństwie, bowiem na Kleparzu znajdowały się wielkie składy łatwopalnych materiałów: zboża, słomy, siana, smoły i spirytusu. Jednak dzięki sprzyjającym warunkom pogodowym (brak wiatru) i skutecznej akcji ratowniczej, w której wzięło udział wojsko, udało się zapobiec rozszerzeniu pożaru – spłonęło tylko sześć domów. Z sąsiednich pozrzucano dachy, podobnie uczyniono na ulicy Długiej. Gaszenie ognia ułatwił również fakt, że budynki na Kleparzu były dużo niższe niż te w centrum Krakowa.
                                              • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 16.08.24, 17:43
                                                Opowieści o rzekomej działalności podpalaczy utrzymywały się wśród mieszkańców miasta przez dłuższy czas i dotyczyło to nie tylko warstw słabiej wykształconych. Jeszcze w trakcie pożaru, krakowski „Czas” podawał, że aresztowano podejrzane osoby, które mogły wzniecić ogień, co miały potwierdzać znalezione przy nich przedmioty. I tak, już 18 lipca generał major Hlawaczek, dowódca garnizonu, osobiście zatrzymał mężczyznę z siarką, świecą i paczką prochu, owiniętą w bawełnę. Natomiast mecenas Boguński, właściciel kamienicy nie objętej jeszcze pożarem, złapał dziesięcioletniego chłopca, który próbował wbiec na strych budynku z łatwopalnymi materiałami. Oprócz tego ujęto jeszcze cztery podejrzane osoby. Wszystkich zatrzymano w odwachu przy Wieży Ratuszowej lub w Krzysztoforach, pełniących funkcję koszar wojskowych
                                            • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 16.08.24, 17:44
                                              Stan wzmożonej podejrzliwości utrzymał się również następnego dnia. „Czas” zamieszczał kolejne informacje, które miały wskazywać na podpalenia jako przyczynę wielkiego pożaru, choć zarazem dziennikarze podkreślali, że nie wierzą w to, by pośród mieszkańców miasta mogli pojawić się ludzie, zdolni do dokonania takiego czynu. Wedle zebranych doniesień pod kościołem Mariackim znaleziono podrzuconą siarkę, ogień w kościele św. Józefa miał pojawić się nie od zewnątrz, ale na strychu, zaś kościół Dominikanów ponoć zaczął palić się od strony ulicy Szerokiej, kiedy ta jeszcze nie była objęta płomieniami. Na Krowodrzy omal nie doszło do samosądu nad mężczyzną, przy którym znaleziono proch. Aby uspokoić ludność, dowództwo garnizonu zapowiedziało wprowadzenie sądu wojennego, który w ciągu doby osądzi i skaże ewentualnych podpalaczy. Informacja o tym spotkała się z przychylną reakcję mieszkańców miasta
                                            • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 16.08.24, 17:46
                                              To tylko dodać muszę, iż pomimo upowszechnionego w mieście mniemania, jakoby ogień w kilku miejscach podłożony został w celu wzniecenia jakiegoś zaburzenia lub okradzenia palących się mieszkańców, zbrodnia tak szkaradna miejsca nie miała. Lud prosty głupi i kobiety tak wielkim niespodziewanym ogniem przestraszone to mniemanie bezzasadnie utrzymywały, a nawet kilka osób o podpalenie podejrzanych schwytano i uwięziono, bliższe atoli onych śledztwa fałsz oskarżenia oczywiście okazały
                                            • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 16.08.24, 17:46
                                              Władze austriackie nie pozostały bezczynne podczas wielkiego pożaru, a ich działalność nie ograniczyła się jedynie do zbadania przyczyn pożogi i szukania rzekomych podpalaczy. Austriacy zaangażowali się również w samą walkę z ogniem. Wśród kierujących akcją gaśniczą znaleźli się Ettmayer i Hlawaczek, komendant garnizonu, do pomocy włączył się również starosta grodzki. Dla wsparcia mieszkańców miasta i nielicznej straży pożarnej skierowano policję i oddziały wojska. Wedle informacji zawartych w „Czasie”, żołnierze z ofiarnością brali udział w tej akcji. Trzy kompanie całkiem zniszczyły wówczas mundury, kilku oficerów austriackich wyróżniło się w walce z ogniem, a oddział minerów za dzielną postawę nagrodzono sumą dwudziestu złotych reńskich, którą jednak żołnierze przekazali na rzecz pogorzelców.
                                            • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 16.08.24, 17:48
                                              W ten sposób komentował pożar Walerian Kalinka, wedle którego uzyskanie zgody od komendanta na użycie sikawek okazało się trudne i czasochłonne, a co za tym idzie opóźniło skierowanie ich do walki z ogniem. Ponadto podczas akcji gaśniczej, wojsko miało ratować tylko budynki należące do administracji rządowej, a utworzywszy wokół nich kordony, nie dopuszczało do gaszenia innych kamienic i domów.
                                          • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 13.08.24, 14:55
                                            Sadzawka odrestaurowana została w latach 1895–1896, podobnie jak sam kościół według zamysłu Karola Knausa. Dodane zostały lampy, a istniejące wcześniej kamienne posągi orłów (legendarnych strażników ciała świętego) zastąpione zostały metalowymi odlewami.
                                          • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 13.08.24, 14:57
                                            W 1472 ks. Jan Długosz sprowadził na Skałkę zakonników z Zakonu Świętego Pawła Pierwszego Pustelnika. Są oni tu nieprzerwanie po dziś dzień, tworząc ważną część historii paulińskiego zakonu. W 1653 r. Paulini otrzymali pozwolenie od Stolicy Apostolskiej na otworzenie domu studiów filozoficzno-teologicznych. Los padł na Skałkę. Od 350 lat krakowska Skałka jest związana ze studiami, które obejmują filozofię – 2 lata i teologię – 4 lata, jako etap formacji przyszłych kapłanów – oo. Paulinów. Różne burze dziejowe sprawiły, że nie zawsze na Skałce odbywało się przygotowanie paulińskich kandydatów do kapłaństwa.
                                          • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 13.08.24, 14:58
                                            Rektorzy Seminarium (po reaktywowaniu studiów w 1975 r.):

                                            O. Rufin Abramek (1975–1978)
                                            O. Stanisław Turek (1978–1984)
                                            O. Zachariasz Jabłoński (1984–1987)
                                            O. Bronisław Krąp (1987–1993)
                                            O. Zygmunt Okliński (1993–1996)
                                            O. Jan Mazur (1996–2002)
                                            O. Andrzej Napiórkowski (2002–2008)
                                            O. Michał Lukoszek (2008–2014)
                                            O. Grzegorz Prus (2014–2020)
                                            O. Mariusz Tabulski (2020-)
                                          • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 13.08.24, 15:00
                                            Kaplica św. Zofii – świątynia, która znajdowała się na podkrakowskim Kazimierzu od prawdopodobnie XV w. do XVIII w., przy kościele św. Michała na Skałce.
                                          • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 13.08.24, 15:03
                                            Kościół św. Zofii
                                            Drewniany kościółek św. Zofii znajdował się na Skałce, na terenie klasztoru paulinów przy kościele św. Michała. Pełnił funkcję kaplicy na cmentarzu przykościelnym przynależnym jego parafii. Wzmiankowany jest po raz pierwszy w 1598 r. W aktach wizytacji biskupa Jerzego Radziwiłła z 1599 r. wymieniony jest jako zbudowany z drewna. Stefan Świszczowski przypuszcza, że powstał pod koniec XV w. staraniem paulinów sprowadzonych na Skałkę przez Jana Długosza (zapewne po jego śmierci, gdyż ten o kaplicy nie wspomina w Liber beneficiorum; w tym okresie też rozpowszechnia się kult św. Zofii). Stał w pobliżu sadzawki św. Stanisława (między sadzawką a kościołem św. Michała, u podnóża skały, na której wznosił się kościół), wedle starej tradycji – w miejscu rozsiekania zwłok św. Stanisława. Zapewne wobec szczupłości gotyckiego kościoła św. Michała przejął część funkcji parafialnych. Szkic Innocentego Pokorskiego z przełomu XVII i XVIII w. pozwala przypuszczać, że zbudowany był w kształcie wydłużonego prostokąta z dwuspadowym dachem i krzyżem na frontonie. Wewnątrz kaplicy był ołtarz św. Zofii.
                                          • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 13.08.24, 15:03
                                            https://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/thumb/8/82/Church_of_St_Michael_the_Archangel_and_St_Stanislaus_Bishop_and_Martyr%2C_gate%2C_15_Ska%C5%82eczna_street%2C_Kazimierz%2C_Krakow%2C_Poland.jpg/440px-Church_of_St_Michael_the_Archangel_and_St_Stanislaus_Bishop_and_Martyr%2C_gate%2C_15_Ska%C5%82eczna_street%2C_Kazimierz%2C_Krakow%2C_Poland.jpg
                                          • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 13.08.24, 15:04
                                            W pierwszych wiekach państwa polskiego stanowiła odrębne grodzisko, które z czasem włączono w małe miasteczko Kazimierz, a potem do Krakowa i jego przedmieść. Jednak swoje znaczenie w historii to miejsce nad Wisłą zawdzięcza męczeńskiej śmierci Stanisława, biskupa krakowskiego (1079r.).
                                          • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 13.08.24, 15:06
                                            W 1472 roku kanonik krakowski Jan Długosz w trosce o podupadające wówczas sanktuarium św. Stanisława, postanowił przekazać je w ręce paulińskich zakonników, których poznał najprawdopodobniej w Pińczowie w czasie fundacji dokonanej przez bpa Oleśnickiego. Natomiast podczas pobytu w Częstochowie miał możność przyjrzeć się bliżej życiu zakonników. Przekazanie Zakonowi Paulinów skałecznego kościoła pod wezwaniem św. Michała Archanioła wraz z parafią oraz licznymi uposażeniami nastąpiło 22 czerwca 1472 roku.
                                          • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 13.08.24, 15:07
                                            W pierwszych latach pracy na Skałce paulini rozpoczęli rozbudowę kościoła. Staraniem o. Stefana, przeora skałecznego, wybudowano kaplicę św. Stanisława, którą ukończono w 1505 roku. W II poł. XVII wieku odnowiono sadzawkę św. Stanisława, z której wierni czerpali wodę wierząc w jej uzdrawiającą moc.
                                            • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 13.08.24, 15:14
                                              wierni czerpali wodę wierząc w jej uzdrawiającą moc. W 1733 roku paulini podjęli decyzję o budowie nowej świątyni. Zniszczony wylewami i innymi czynnikami atmosferycznymi, ograbiony i zdewastowany w czasie najazdu szwedzkiego stary kościół został zburzony do fundamentów, a w jego miejsce wzniesiono nową budowlę w stylu barokowym. Budowa nowego kościoła trwała do 1751 roku.
                                          • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 13.08.24, 15:15
                                            Od samego początku działalność duszpasterska paulinów na Skałce naznaczona była i jest po dzień dzisiejszy kultem św. Stanisława Biskupa i Męczennika.
                                          • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 13.08.24, 15:16
                                            Od XVII wieku w klasztorze paulini prowadzili studium teologiczne, służące zdobywaniu wiedzy potrzebnej adeptom, którzy wybrali drogę życia zakonnego w duchu św. Pawła z Teb. Studium teologiczne, późniejszy instytut teologiczny, z małymi przerwami mieścił się w klasztorze do 1993 roku. Wtedy siedzibą Wyższego Seminarium Duchownego Zakonu Paulinów stał się budynek dawnego Juwenatu, czyli paulińskiego gimnazjum dla młodzieży męskiej, wybudowany w 1934 roku w ogrodach klasztornych.
                                          • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 13.08.24, 15:18
                                            Od XVII wieku w klasztorze paulini prowadzili studium teologiczne, służące zdobywaniu wiedzy potrzebnej adeptom, którzy wybrali drogę życia zakonnego w duchu św. Pawła z Teb. Studium teologiczne, późniejszy instytut teologiczny, z małymi przerwami mieścił się w klasztorze do 1993 roku.
                                            • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 16.08.24, 17:50
                                              Następnie oficer dyżurny posyłał żołnierza z raportem do komendantury na Stradomiu, skąd kierowano do odwachu jednego z adiutantów. Ten, po zapoznaniu się z sytuacją, jeśli nie była to próba wywołania zamieszek, nakazywał oficerowi dyżurnemu pozwolić stróżowi na wszczęcie alarmu. Według Louisa, głupie, nieuzasadnione podejrzenia doprowadziły do zmarnowanie cennego czasu. Przez to młyny próbowała gasić zbyt mała liczba osób, a gdy wreszcie zawiadomiono większość mieszkańców, było już za późno na ich uratowanie, ogień zaś mógł swobodnie przerzucać się na inne budynki.
                                            • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 16.08.24, 17:51
                                              Tekst linku
                                            • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 16.08.24, 17:52
                                              małżeństwo Żebrowskich – zginęli w swoim szynku na Gołębiej, którego nie chciał opuścić mąż;
                                            • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 16.08.24, 17:53
                                              Filipowski, właściciel domu na Stolarskiej, starszy wiekiem, z racji choroby został przeniesiony do klasztoru dominikanów (jako bardziej bezpiecznego miejsca), lecz gdy pożar ogarnął i te zabudowania nie zdołał się uratować
                                            • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 16.08.24, 17:54
                                              Liczba rannych jest nieznana, z pewnością jednak była dość znaczna. Ludzie odnosili obrażenia zarówno uciekając przed ogniem, jak i próbując walczyć z żywiołem. Wiadomo jedynie, że podczas akcji gaszenia pożaru piętnastu spośród krakowskich policjantów zostało rannych, jeden zaś miał ponieść śmierć, ale informacja ta nie została potwierdzona. Prócz tego kilku uczestników akcji gaszenie pożaru na Kleparzu 26 lipca odniosło dotkliwe obrażenia
                                            • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 16.08.24, 17:56
                                              Pożar przyniósł ogromne straty, strawił bowiem, poza zabudową o charakterze przedmiejskim przy Krupniczej i Polnej, także ścisłe śródmieście. Zniszczeniu uległy prawie wszystkie budynki przy Gołębiej, Wiślnej, Franciszkańskiej, Brackiej, Grodzkiej (do przecięcia ze św. Józefa), Stolarskiej, jak również południowa pierzeja Małego Rynku oraz południowa i połowa wschodniej pierzei Rynku Głównego. Spłonęły cztery kościoły, trzy klasztory, dwa pałace, ważne dla funkcjonowania miasta młyny i jatki mięsne, oraz, jak się powszechnie przyjmuje, około 160 domów i kamienic. Inne szacunki podają 150 165, 170 lub 180 strawionych obiektów tego typu. Bez dachu nad głową znalazło się około tysiąca rodzin, jak również spora grupa uczniów Liceum św. Anny, Instytutu Technicznego i Uniwersytetu Jagiellońskiego
                                            • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 16.08.24, 17:57
                                              https://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/thumb/9/90/1850-Nabozenstwo_na_gruzach_Kosciola_Dominikanow.jpg/440px-1850-Nabozenstwo_na_gruzach_Kosciola_Dominikanow.jpg
                                            • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 16.08.24, 18:00
                                              Ogień strawił praktycznie cały kościół Świętej Trójcy i stojącą przed nim dzwonnicę. Ruina zabytkowej budowli powiększyła się jeszcze w dwa tygodnie po pożarze, 3 sierpnia, kiedy to runął zachodni szczyt świątyni, niszcząc sklepienie nawy głównej i część sklepienia północnej nawy bocznej. Wśród utraconego wyposażenia znalazł się ołtarz główny z drugiej połowy XVII wieku, wykonany z polichromowanego i złoconego drewna, kilka obrazów pędzla Tomasza Dolabelli oraz dwa zespoły stall w prezbiterium.
                                            • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 16.08.24, 18:01
                                              Wraz z nimi spłonęły ozdobne tkaniny, zdobyte pod Wiedniem, dar Jana III Sobieskiego dla biskupa Jana Małachowskiego, który przekazał je później dominikanom. W nawach pastwą płomieni padła ambona z baldachimem, cykl obrazów (zawieszonych pod oknami i w przyłuczach arkad) z 1698 roku poświęcony dominikańskim świętym, kilka barokowych ołtarzy projektu księdza Sebastiana Sierakowskiego, ustawionych przy filarach, jak i dwa panneau z płaskorzeźbionymi wyobrażeniami Matki Bożej z Dzieciątkiem i św. Jacka.
                                            • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 16.08.24, 18:02
                                              Zniszczony został zespół nagrobków, jakie znajdowały się w kościele Dominikanów. Ogień zniszczył, umieszczony w prezbiterium, drewniany, polichromowany nagrobek księcia Leszka Czarnego z 1690 roku, a zastawiona przezeń piętnastowieczna płyta nagrobna tego władcy, zupełnie się przepaliła. Przepadły także, umieszczone w kaplicach bocznych, średniowieczna płyta nagrobna kasztelana Klemensa Wątróbki i renesansowe dzieło poświęcone małżeństwu Orlików, Stanisławowi i Katarzynie, dłuta Hieronima Canavesiego.
                                            • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 16.08.24, 18:03
                                              W ogniu przepadło około szesnastu tysięcy woluminów, w tym rękopisy pochodzące z XIII wieku. Przechowywany od dziesięciu lat u dominikanów, ozdobny katafalk, na którym spoczywała trumna ze szczątkami Tadeusza Kościuszki podczas uroczystości pogrzebowych w katedrze krakowskiej w 1818 roku, również padł pastwą płomieni. Ocalały jedynie obrazy Michała Stachowicza, które były umieszczone na jego bokach.
                                            • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 16.08.24, 18:04
                                              Prócz tego ogień zniszczył wszystkie pozostałe ołtarze w transepcie i nawie głównej, w tym ołtarz Miłosierdzia, w którym umieszczono otoczone czcią figury Jezusa Miłosiernego i Matki Bożej (obie naturalnej wielkości), portrety papieży malowane al fresco, drewniane posągi Apostołów, ustawione parami przy pilastrach nawy, jak i organy z XVII wieku, określane jako największe w Krakowie. Jedynie kaplice i zakrystia uniknęły większych zniszczeń. Zabudowania klasztorne także zostały spalone, poza krużgankami.
                                            • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 16.08.24, 18:06
                                              Unicka świątynia św. Norberta spłonęła wraz z całym wyposażeniem, natomiast księżom i zakonnicom udało się ocalić wnętrze kościoła św. Józefa, który utracił tylko dach oraz dzwony, stopione w ogniu. W klasztorze Bernardynek wypaleniu uległy cele sióstr, natomiast zachowały się biblioteka i archiwum
                                            • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 16.08.24, 18:07
                                              Z powodu pożaru przestały również istnieć, częściowo lub całkowicie, liczne prywatne zbiory dzieł sztuki i księgozbiory, zawierające często niezwykle cenne pozycje. W ten sposób Daniel Friedlein, który stracił swój zbiór rycin i bibliotekę, jak również drukarnię i introligatornię, przepadła część zbiorów historyka Wilhelma Gąsiorowskiego (ryciny i numizmaty) oraz obrazy Michała Stachowicza, przechowywane w domu jego syna, Teodora Baltazara. Spaliły się także księgozbiory Józefa Teodora Głębockiego (dotyczący militariów), Konstantego Benoe (prawniczy), Karola Mecherzyńskiego (literacki), Feliksa Radwańskiego młodszego (matematyczno-techniczny), Ludwika Morsztyna (w jego kolekcji znajdowały się m.in. inkunabuły z XV wieku, druki i rękopisy z XVI-XIX wieku, dzieła Bielskiego, Paprockiego i Skargi oraz diariusze sejmowe z XVIII stulecia), Juliana Sawiczewskiego, Jana Kantego Trojańskiego i Antoniego Ostrowskiego.
                                            • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 16.08.24, 18:09
                                              https://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/thumb/e/e2/Zaleski_Dominican_Church_in_Krak%C3%B3w.jpg/340px-Zaleski_Dominican_Church_in_Krak%C3%B3w.jpg
                                            • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 16.08.24, 18:10
                                              Możliwość samodzielnego sfinansowania odbudowy zniszczonych budynków mieli jedynie ziemianie, posiadacze miejskich rezydencji, i zamożniejsi mieszczanie, parający się handlem, bankierstwem lub czerpiący dochody z majątków ziemskich. W Krakowie nie było instytucji zdolnej do udzielenia większych kredytów, sumy przekazane z Komitetu Pogorzeli czy Komisji Gubernialnej nie były w stanie pokryć całości kosztów, jakie niosła za sobą odbudowa, dodatkowo wielu właścicieli kamienic miało hipoteki obciążone znacznymi długami. Także odszkodowania, wypłacane przez towarzystwa asekuracyjne (łącznie na kwotę trzydziestu jeden tysięcy złotych reńskich) nie odpowiadały potrzebom.
                                            • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 16.08.24, 18:11
                                              W takiej sytuacji jedynym wyjściem było zaciągnięcie dużej pożyczki na odbudowę miasta. Wśród instytucji, które mogłyby jej udzielić, widziano banki austriackie lub zagraniczne, ewentualnie skarb państwa. Bardzo wcześnie apelować o zaciągnięcie pożyczki zaczął Komitet Właścicieli Domów, zawiązany 29 lipca w celu reprezentowania interesów posiadaczy nieruchomości. Skupiło się w nim około stu pięćdziesięciu osób. Wysuwano różne projekty dotyczące pożyczki, wśród których najgłośniej było o pomysłach komitetu.
                                            • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 16.08.24, 18:12
                                              Rada Miejska zdecydowała się na zaciągnięcie pożyczki od skarbu państwa. Pierwotnie planowano pozyskanie bezprocentowo sumy dwóch milionów złotych reńskich, wraz z dodatkowymi kwotami na wywóz wielkich ilości gruzu, zabezpieczenie przepalonych murów i zakup nowego sprzętu dla straży pożarnej. Do Wiednia wezwano delegatów rady, w celu opracowania ostatecznego projektu pożyczki. Jednak negocjacje okazały się trudne i bardzo powolne, bowiem władze państwowe starały się ograniczyć do minimum postulowaną kwotę, co uzasadniano trudną sytuacje skarbu cesarstwa.
                                            • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 16.08.24, 18:13
                                              Pożyczka, udzielana na cztery procent, miała wynieść pięćset tysięcy złotych reńskich, przy czym potrącono z tej sumy pięćdziesiąt tysięcy, które wypłacono wcześniej na usunięcie gruzu, poszerzenie ulic i sprzęt dla straży. Nie mogły starać się o nią osoby, które nabyły już spalone nieruchomości. Spłata miała nastąpić w ciągu 20 lat (przy czym pierwsze trzy lata były wolne od spłacania), poza tym pożyczkobiorcy zwalniani byli od opłat stemplowych, jak i na okres pięciu lat od podatków. Pożyczana suma wynosiła zwykle nie więcej niż połowę wartości nieruchomości, tylko w wyjątkowych sytuacjach trzy czwarte. Aby uzyskać pożyczkę należało przedstawić kosztorys budowy, ubezpieczyć nieruchomość od pożaru, uzyskać zgodę wierzycieli na wpisanie rządu na miejscu pierwszym w hipotece oraz otrzymać poręcznie gminy, która swymi dochodami i majątkiem gwarantowała spłatę. Gdyby to nie wystarczyło planowano nałożenie przymusowych składek na wszystkich mieszkańców miasta.
                                            • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 16.08.24, 18:15
                                              Z tej formy pomocy skorzystała ponad połowa właścicieli domów. W 1852 roku wprowadzono nawet dodatkowe ułatwienia dla osób mających do tej pory problemy z uzyskaniem pożyczki. Ostatnie podanie przyjęto w 1860 roku, a kwotę pięćdziesięciu trzech tysięcy złotych reńskich, która pozostała niewykorzystana, rozdano pomiędzy 685 osób poszkodowanych w pożarze. Pożyczka, o którą zabiegano tak długo, okazała się bardzo pomocna w dziele odbudowy, choć nie brakowało negatywnych ocen warunków na jakich została udzielona.
                                            • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 16.08.24, 18:16
                                              Pierwsze, przygotowawcze prace, podjęto niedługo po pożarze. Polegały one na usunięciu gruzu z ulic i wnętrz domów oraz rozbiórce grożących zawaleniem budynków, burzonych najczęściej do fundamentów. Próby odbudowy z wykorzystaniem przepalonej cegły kończyły się katastrofami – budynki się zawalały i dlatego zrezygnowano z takich działań. Poza tym usunięto z ulic kramy handlowe, by nie przeszkadzały w porządkowaniu pogorzeliska, jak również zorganizowano tymczasowe jatki rzeźnicze, które usytuowano na placu Szczepańskim.
                                            • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 16.08.24, 18:17
                                              Stosunkowo łagodny przebieg tej pory roku pozwolił na dość wczesne rozpoczęcie odbudowy kolejnych budynków. Zmieniona po lipcowej pożodze instrukcja budowlana, jak i przepisy antypożarowe, opracowane przez Karola Kremera, doprowadziły do zastosowania nowych technik (zaczerpniętych dzięki kontaktom z Austrią czy nawet Anglią) oraz materiałów – blachy, asfaltu, łupku, cementu portlandzkiego – sprowadzanych najczęściej z pruskiego Śląska. Korzystano przy tym z wprowadzanej ulgi celnej na materiały budowlane.
                                            • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 16.08.24, 18:18
                                              Pracę przy odbudowie znajdowali także fuszerzy i czeladnicy z cechów innych niż murarski (szczególnie liczni pochodzili spośród krawców i szewców). Dzięki temu prace mogły postępować stosunkowo szybko.
                                            • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 16.08.24, 18:19
                                              Wśród istotnych zmian w stosunku do stanu budynków przed pożarem należy wymienić likwidowanie wielkich sieni wjazdowych, jak również attyk, co połączone było z dodawaniem kondygnacji strychowej i płaskich dachów. Łączono także spalone nieruchomości w większe budowle: i tak pałac Rosenthalów wzniesiono z dawnej kamienicy Koniecpolskich i kamienicy Młodziejowskich (zwanej też Roszkowiczowską lub Korycińskich), natomiast pobliski pałac Larischa, skupił w sobie dawny pałac Stefana Jordana, oficynę przy placu Wszystkich Świętych i kamienicę Rutkowskiego. Oba gmachy zostały zwrócone fasadami w stronę południową
                                            • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 16.08.24, 18:20
                                              Prace nie postępowały jednak równolegle i z podobnym natężeniem we wszystkich miejscach dotkniętych pożarem, różny był zatem czas ich zakończenia. Jeszcze w pierwszą rocznicę pożaru żaden ze strawionych ogniem domów nie był zamieszkany. We wrześniu 1852 roku oddano do użytku Instytut Techniczny, gruntownie przebudowany pod kierunkiem Tomasza Majewskiego. Już rok później zakończono prace budowlane przy Rynku Głównym i Grodzkiej.
                                          • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 13.08.24, 15:19
                                            W 1626 roku założono przy kościele Bractwo Aniołów Stróżów, które z przerwami przetrwało do II poł. XX wieku. W licznych kronikach i zapiskach klasztornych, przechowywanych w archiwum skałecznym, znaleźć można wzmianki o wielu pielgrzymkach na Skałkę,dziękczynnych hołdach i wotach wdzięczności, jakie składali wierni w skałecznym Sanktuarium.
                                          • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 13.08.24, 15:21
                                            Skałka stała się jakby centrum polskości, łącząc w sobie kult św. Stanisława z kultem maryjnym, cechującym duchowość paulińską. Wymownym dowodem tego stało się poświęcenie obrazu Jasnogórskiej Bogarodzicy (1891r.), dzięki czemu dla wiernych skąłeczne wzgórze stało się jakby drugą Jasną Górą, do której przecież nie mogli pielgrzymować.
                                          • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 13.08.24, 15:24
                                            W duszpasterstwie wielkie zasługi miał także o. Pius Przeździecki. Rozwinął on w okresie XX międzywojennego działalność społeczną wśród dziewcząt pracujących u Żydów, coraz liczniejosiedlających się w tej części miasta. Zapoczątkował tym stowarzyszenie żeńskie pod wezwaniem św. Julii, zwanych potocznie „Julitkami”. Swoją posługą duszpasterską objął także biednych i ubogich, współpracując w tym dziele ze św. Albertem Chmielowskim, który przez kilka lat mieszkał w murach klasztornych wraz ze swoimi współpracownikami. O. Pius prowadził także duszpasterstwo wśród inteligencji. Należy nadmienić, iż skałeczny kościół pełnił funkcję świątyni parafialnej do 1923 roku, kiedy to przeniesiono ją do pobliskiej świątyni Bożego Ciała. Obecnie bazylika na Skałce administracyjnie przynależy do parafii św. Katarzyny Aleksandryjskiej.
                                          • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 13.08.24, 15:27
                                            Lata osiemdziesiąte na Skałce to okres działalności przeora o. Stanisława Turka, którego staraniem ufundowano dzwony na wieży kościelnej, wyremontowano zabytkowe organy, a także wykonano szereg prac budowlanych i konserwatorskich.
                                            W czasach współczesnych została odnowiona zewnętrzna elewacja klasztoru, odnowiono zakonny ogród, wyremontowano sadzawkę, schody prowadzące do bazyliki, ołtarz główny oraz boczne, a także refektarz, wirydaż i wiele innych obiektów.
                                            Inicjatywą w tej materii wykazali się ostatni przeorowie Skałki – o. Jan Mazur (1996-2002), o. Andrzej Napiórkowski (2002-2008), o. Michał Lukoszek (2008-2014) oraz pełniący obecnie obowiązki o. Grzegorz Prus (2014- ). Na szczególną uwagę zasługuje wkład o. Andrzeja Napiórkowskiego, który podjął się nie tylko wielu prac remontowych na terenie klasztoru i kościoła, ale także zainicjował i doprowadził do ukończenia budowę Ołtarza Trzech Tysiącleci, nie zaniedbując spraw związanych z duszpasterstwem:
                                            nadanie w 2003 roku tytułu Bazyliki Mniejszej świątyni na Skałce, wydarzenia związane z 750 rocznicą kanonizacji św. Stanisława, Rokiem Aniołów czy Rokiem Wielkich Polaków.
                                          • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 13.08.24, 15:30
                                            Wnętrze klasztoru, choć nieosiągalne, bo zamknięte klauzurą wypełnia cisza wieków wyznaczonych przez pokolenia białych mnichów paulińskich. Zawiera też ono zbiory dzieł malarskich, które tworzą galerię obrazów a wśród nich Ucieczka do Egiptu autorstwa Hansa Sueska z Kulmbachu datowanego powstaniem na ok. 1511 rok. Innym wymownym dziełemrenesansowym jest wizerunek Maryi z Dzieciątkiem. Klasztor skałeczny to także jeden z dwóch domów posiadających dobrze zachowane archiwum – biliotekę, która swoje początki ma już w akcie fundacyjnym. Zawiera ona wiele bezcennych dokumentów, ksiąg, inkunabułów. Warto zaznaczyć też, że klasztor skałeczny był jednym z dwóch obok Jasnej Góry, jakie pozostały na ziemiach polskich podczas zaborów, aż do 1918 roku, kiedy zakon pauliński zaczął się stopniowo i powoli rozwijać i odradzać.
                                        • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 12.08.24, 11:24
                                          Dzieło Pseudo-Metodiusza składa się z dwóch części – historycznej i profetycznej, powiązanych z sobą koncepcją roli, jaką w historii powszechnej i w czasach ostatecznych odegra Imperium Rzymskie, nazywane królestwem chrześcijańskim. Rozpoczyna się wypędzeniem Adama i Ewy z Raju i kończy Sądem Ostatecznym, ogarniając siedem tysięcy lat dziejów świata.
                                        • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 12.08.24, 11:25
                                          We wczesnej epoce druku dzieło Pseudo-Metodiusza doczekało się edycji w Kolonii (1475), nieco później w Augsburgu w roku 1496 wydał je Johann Froschauer wraz z komentarzem Wolfganga Aytingera. Ten sam tekst poszerzony o ów komentarz ze wstępem Sebastiana Branta (który to objął pieczę nad dziełem) ogłosił w Bazylei Michael Furter wraz z licznymi drzeworytowymi ilustracjami w roku 1498. W tej postaci – jako De revelatione facta ab angelo beato Methodio in carcere detento – dzieło ukazało się także w latach 1504 i 1516. Właśnie w tej postaci Proroctwo trafiło w ręce Stawickiego.
                                        • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 12.08.24, 11:39
                                          O cudach, które będzie czynił Antykryst

                                          Nie jest tajno każdemu człowieku, który czyta Pismo Święte, jako An­tykryst, syn zatracenia, mocą diabelską w żywocie matki swej opętaną będzie czynił wielkie cuda, aby onym fałesznym postępkiem przez czarnoksięstwo zmyślonym mógł przywieść lud na wiarę swą. Przeto chcąc lepiej fałszu swego podeprzeć, będzie ślepe oświecał, chromi będą chodzić, głuszy będą słyszeć, diabelstwem opętani będą uzdrowieni przezeń, słońce w ciemność obróci, miesiąc w krew przemieni, owa we wszytkich swoich znamionach, które będzie (człowiek grzechu) chytrze a zdradliwie czynił, zwiedzie, by też snadź mogło być, i wybrane, tak jako to i Pan Krystus w Ewanjelijej wyrazić dostatecznie raczył.
                                          A potym wnidzie (tenże syn zatracenia), to jest Antykryst, do Jeruzalem i będzie siedział w kościele jako Bóg, gdyż jest człowiek cielesny z męża i z niewiasty narodzony, z pokolenia Dan, ku wielkiemu smutku wszytkiemu światu.
                                        • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 12.08.24, 12:14
                                          Patrząc z tej perspektywy, musimy uznać rok 990 za przełomowy moment w dziejach Krakowa. W tym właśnie roku, wojowniczy i sprytny Książę państwa Polan, Mieszko, tocząc wojnę z Czechami zagarnął Śląsk i Ziemię Krakowską.
                                        • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 12.08.24, 12:15
                                          Wawelski gród jak się zdaje, stał się nawet siedzibą każdorazowego następcy tronu, który zarządzał z jego wysokości całą prowincją. Miasto doznawało też od władców wiele dowodów sympatii. W roku 1000 Kraków stał się siedzibą biskupstwa, będącego Gnieźnieńską sufraganią, a pod koniec swego panowania pierwszy król Polski Bolesław Chrobry (992-1025) wybudował na Wawelu Katedrę.
                                        • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 12.08.24, 12:17
                                          Stolica państwa pierwszych Piastów

                                          Rok 1040 wyznacza moment, kiedy Kraków przejmuje stołeczną rolę w państwie, którą sprawował faktycznie do 1609 roku, protokolarnie i ceremonialnie do roku 1791, a tytularnie sprawuje do dnia dzisiejszego.
                                        • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 12.08.24, 12:18
                                          Sprawa św. Stanisława

                                          Wydarzenia te wywarły wielki wpływ na ciąg dalszych dziejów miasta. Konflikt pomiędzy królem i krakowskim Biskupem Stanisławem ze Szczepanowa
                                        • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 12.08.24, 12:20
                                          Pierwszą konsekwencją tego tragicznego zdarzenia był upadek króla, który w 1079 roku został zmuszony do ucieczki. Władzę po nim objął jego młodszy brat Władysław Herman (1079 - 1102).
                                        • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 12.08.24, 12:21
                                          Równie ważną tradycją była wiodąca tą samą trasą, ekspiacyjna procesja, którą musiał odbyć każdy przyszły król Polski przed swoją koronacją. W 1629 wybudowano na środku katedry mauzoleum, do którego przeniesiono zwłoki św. Stanisława.
                                        • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 12.08.24, 12:25

                                          Pan‎ ‎Wszechmocny‎ ‎chcąc‎ ‎okazać‎ ‎synom‎ ‎ludzkim swoją‎ ‎potęgę,‎ ‎a‎ ‎według‎ ‎obfitej‎ ‎swojój‎ ‎dobroci‎ ‎udzielić wiernym‎ ‎swoim‎ ‎dóbr‎ ‎nadspodziewanych,‎ ‎wzbudził‎ ‎ró- źnemi‎ ‎czasy‎ ‎mężów‎ ‎dziwnój‎ ‎odwagi‎ ‎na‎ ‎udoskonalenie świętych,‎ ‎na‎ ‎zbudowanie‎ ‎ciała‎ ‎swojego‎ ‎duchownego, to‎ ‎jest‎ ‎kościoła,‎ ‎aby‎ ‎przez‎ ‎nich‎ ‎prawda‎ ‎wiary‎ ‎i‎ ‎re- ligii‎ ‎prawowiernej‎ ‎jaśniała‎ ‎świetniój‎ ‎nad‎ ‎gwiazdę‎ ‎po ranną,‎ ‎dla‎ ‎zbawienia‎ ‎i‎ ‎utwierdzenia‎ ‎wierzących,‎ ‎dla oświecenia‎ ‎narodów‎ ‎i‎ ‎dla‎ ‎wykorzenienia‎ ‎odszczepieństw i‎ ‎błędów.‎ ‎Z‎ ‎pomiędzy‎ ‎zaś‎ ‎tych‎ ‎mężów,‎ ‎przy‎ ‎schyłku ostatniego‎ ‎stulecia,‎ ‎Polakom‎ ‎mieszkającym‎ ‎w‎ ‎krainie północnej,‎ ‎oddawna‎ ‎już‎ ‎wyznającym‎ ‎wiarę‎ ‎Chrystu sową,‎ ‎a‎ ‎w‎ ‎obrębie‎ ‎granic‎ ‎swoich‎ ‎mającym‎ ‎różne‎ ‎na rody‎ ‎oddane‎ ‎bałwochwalstwu‎ ‎lub‎ ‎błędom,‎ ‎Błogosła wiony‎ ‎Stanisław‎ ‎z‎ ‎ich‎ ‎narodu‎ ‎i‎ ‎ziemi‎ ‎pochodzący‎ ‎o- trzymawszy‎ ‎duszę‎ ‎ozdobioną‎ ‎świętemi‎ ‎cnotami,‎ ‎zaświe cił‎ ‎jakoby‎ ‎gwiazda‎ ‎jasna,‎ ‎i‎ ‎mgliste‎ ‎czasy‎ ‎swojego‎ ‎wieku rozjaśnił‎ ‎pochodnią‎ ‎swojój‎ ‎świetności.‎ ‎On‎ ‎tóź‎ ‎jeszcze nawet‎ ‎żyjąc,‎ ‎a‎ ‎potem‎ ‎w‎ ‎niebianów‎ ‎gronie‎ ‎tryumfując zasłynął‎ ‎znakami‎ ‎nadzwyczajnymi:‎ ‎potężną‎ ‎zaś‎ ‎mową cudów‎ ‎i‎ ‎dzieł‎ ‎z‎ ‎jakich‎ ‎miał‎ ‎i‎ ‎ma‎ ‎zasługę,‎ ‎ogłosił‎ ‎go światu‎ ‎Bóg‎ ‎do‎ ‎którego‎ ‎on‎ ‎wszystkie‎ ‎myśli‎ ‎i‎ ‎starania swoje‎ ‎skierował,‎ ‎i‎ ‎którego‎ ‎nad‎ ‎wszystko‎ ‎ukochał,‎ ‎czy- stóm,‎ ‎wiernóm‎ ‎i‎ ‎nieskazitelnóm‎ ‎sercem.‎ ‎Pan‎ ‎albowiem wsławił‎ ‎go‎ ‎chwałą‎ ‎cnót‎ ‎jego‎ ‎nie‎ ‎tylko‎ ‎u‎ ‎Polaków
                                        • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 12.08.24, 12:27
                                          Chociaż‎ ‎zaś‎ ‎wszystko‎ ‎szło‎ ‎bardzo‎ ‎pomyślnie‎ ‎Wie- lisławowi‎ ‎i‎ ‎Bognie,‎ ‎jednak‎ ‎smuciła‎ ‎ich‎ ‎klęska‎ ‎nie płodności,‎ ‎przez‎ ‎samą‎ ‎myśl‎ ‎tylko,‎ ‎źe‎ ‎pomrą,‎ ‎nie‎ ‎po zostawiwszy‎ ‎po‎ ‎sobie‎ ‎żadnego‎ ‎potomka‎ ‎i‎ ‎dziedzica rodu.‎ ‎Dla‎ ‎tego‎ ‎przecież‎ ‎nic‎ ‎nie‎ ‎opuścili‎ ‎ze‎ ‎swoich obowiązków‎ ‎względem‎ ‎Boga‎ ‎i‎ ‎Jego‎ ‎świętych,‎ ‎lub z‎ ‎powinności‎ ‎ku‎ ‎ubogim,‎ ‎i‎ ‎jakąkolwiek‎ ‎potrzebą‎ ‎przy- cisnionym.‎ ‎Oboje‎ ‎jednakowo‎ ‎usposobieni,‎ ‎a‎ ‎zwłasz cza‎ ‎pod‎ ‎względem‎ ‎pobożności‎ ‎i‎ ‎miłości‎ ‎Boga‎ ‎i‎ ‎bli źniego,‎ ‎w‎ ‎gorących‎ ‎modłach‎ ‎prosili‎ ‎Boga,‎ ‎aby‎ ‎im dał‎ ‎potomka,‎ ‎ślubując,‎ ‎źe‎ ‎gdy‎ ‎będą‎ ‎wysłuchane‎ ‎ich prośby,‎ ‎oddadzą‎ ‎go‎ ‎zupełnie‎ ‎na‎ ‎służbę‎ ‎Bogu.‎ ‎Bok już‎ ‎trzydziesty‎ ‎ich‎ ‎małżeństwa‎ ‎upływał,‎ ‎a‎ ‎oni‎ ‎tak podług‎ ‎własnego,‎ ‎jako‎ ‎tóź‎ ‎innych‎ ‎ludzi‎ ‎zdania,‎ ‎po nieważ‎ ‎lata‎ ‎obydwojga‎ ‎już‎ ‎się‎ ‎ku‎ ‎starości‎ ‎zbliżały, wcale‎ ‎nie‎ ‎spodziewali‎ ‎się‎ ‎mieć‎ ‎żadnego‎ ‎potomstwa, gdy‎ ‎z‎ ‎Bożej‎ ‎Opatrzności‎ ‎i‎ ‎łaski‎ ‎cudownie‎ ‎otwierają cej‎ ‎zamknięte‎ ‎żywota,‎ ‎Bogna‎ ‎poznała,‎ ‎iż‎ ‎została brzemienną.‎ ‎Lecz‎ ‎i‎ ‎wtedy‎ ‎nawet‎ ‎nie‎ ‎lubiąc‎ ‎ża dnych‎ ‎rozkoszy‎ ‎i‎ ‎wygód,‎ ‎których‎ ‎się‎ ‎już‎ ‎dawno‎ ‎była wyrzekła‎ ‎dla‎ ‎imienia‎ ‎Chrystusowego,‎ ‎i‎ ‎przestając‎ ‎je dynie‎ ‎na‎ ‎pożywieniu‎ ‎i‎ ‎odzieniu‎ ‎równie‎ ‎prostóm‎ ‎jak skromnem,‎ ‎gdy‎ ‎po‎ ‎zwiedzeniu‎ ‎trzody‎ ‎swojój‎ ‎w‎ ‎cza sie‎ ‎południowym‎ ‎z‎ ‎gaju‎ ‎poblizkiego‎ ‎do‎ ‎domu‎ ‎wra cała,‎ ‎przy‎ ‎źródle‎ ‎nie‎ ‎daleko‎ ‎znajdującem‎ ‎się‎ ‎od‎ ‎jej mieszkania,‎ ‎w‎ ‎pośród‎ ‎dębów‎ ‎i‎ ‎cierni,‎ ‎ona‎ ‎już‎ ‎w‎ ‎wieku podeszłym‎ ‎i‎ ‎blizkim‎ ‎starości,‎ ‎wydała‎ ‎na‎ ‎świat‎ ‎sy- naczka‎ ‎najpiękniejszego,‎ ‎dnia‎ ‎dwudziestego‎ ‎szóstego
                                        • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 12.08.24, 12:28
                                          nazwali‎ ‎ojczyznę,‎ ‎która‎ ‎tak‎ ‎sławne‎ ‎dziecię‎ ‎pod‎ ‎tak pomyślną‎ ‎wróżbą‎ ‎wydała;‎ ‎szczęśliwymi‎ ‎rodziców,‎ ‎z‎ ‎któ rych‎ ‎łona‎ ‎został‎ ‎zrodzony;‎ ‎szczęśliwemi‎ ‎czasy,‎ ‎dla‎ ‎któ rych‎ ‎był‎ ‎zachowany;‎ ‎szczęśliwym‎ ‎ten‎ ‎urząd,‎ ‎które- muby‎ ‎on‎ ‎przewodniczył.‎ ‎Narodził‎ ‎się‎ ‎zaś‎ ‎Stanisław za‎ ‎panowania‎ ‎w‎ ‎Polsce‎ ‎króla‎ ‎Mieczysława‎ ‎I.,‎ ‎roku panowania‎ ‎jego‎ ‎trzeciego,‎ ‎od‎ ‎narodzenia‎ ‎zaś‎ ‎Zbawcy naszego‎ ‎Chrystusa,‎ ‎tysiącznego‎ ‎trzydziestego‎ ‎roku. Rozdział‎ ‎II. Wielisław‎ ‎i‎ ‎Bogna‎ ‎otrzymawszy‎ ‎pożądanego‎ ‎po tomka,‎ ‎nad‎ ‎wszelkie‎ ‎swoje‎ ‎spodziewanie,‎ ‎aby‎ ‎Naj wyższemu‎ ‎Dawcy‎ ‎tóm‎ ‎milsze‎ ‎dzięki‎ ‎złożyć‎ ‎mogli,‎ ‎zo bowiązali‎ ‎się‎ ‎wieczystem‎ ‎prawem‎ ‎czystości‎ ‎i‎ ‎powściągli wości‎ ‎ślubując,‎ ‎że‎ ‎odtąd‎ ‎powściągliwy‎ ‎i‎ ‎czysty‎ ‎żywot prowadzić‎ ‎będą,‎ ‎którego‎ ‎to‎ ‎świętego‎ ‎postanowienia‎ ‎naj sumienniej‎ ‎z‎ ‎wszelką‎ ‎ścisłością‎ ‎aż‎ ‎do‎ ‎dnia‎ ‎śmierci‎ ‎swo- jćj‎ ‎dochowali.‎ ‎Jeszcze‎ ‎w‎ ‎kolebce‎ ‎był‎ ‎Stanisław‎ ‎i‎ ‎kar mił‎ ‎się‎ ‎piersią‎ ‎macierzystą,‎ ‎a‎ ‎już‎ ‎ojciec‎ ‎jego‎ ‎Wieli sław‎ ‎Duchem‎ ‎Bożym‎ ‎pobudzony,‎ ‎często‎ ‎słuchając‎ ‎głosu dziecięcia‎ ‎w‎ ‎kolebce‎ ‎leżącego,‎ ‎a‎ ‎pieluszki,‎ ‎któremi był‎ ‎spowity‎ ‎z‎ ‎piersi‎ ‎dziecięcych‎ ‎odsłaniając,‎ ‎pieścił je‎ ‎wzrokiem‎ ‎i‎ ‎uściśnieniem,‎ ‎jako‎ ‎mieszkanie‎ ‎Ducha Świętego.‎ ‎Święta‎ ‎zaś‎ ‎i‎ ‎pobożna‎ ‎natura,‎ ‎ani‎ ‎nawet w‎ ‎dziecięciu‎ ‎nie‎ ‎ukryła‎ ‎się;‎ ‎gdy‎ ‎albowiem‎ ‎przebył pierwsze‎ ‎lata‎ ‎dziecinne,‎ ‎często‎ ‎widziano‎ ‎go,‎ ‎jak‎ ‎o- puszczał‎ ‎miękkie‎ ‎posłanie,‎ ‎na‎ ‎którem‎ ‎kładziono‎ ‎go z‎ ‎troskliwości‎ ‎rodzicielskiej,‎ ‎a‎ ‎na‎ ‎gołej‎ ‎ziemi,‎ ‎lub‎ ‎na posłaniu‎ ‎z‎ ‎plew‎ ‎resztę‎ ‎spoczynku‎ ‎odbywał,‎ ‎z‎ ‎podzi- wieniem‎ ‎obojga‎ ‎rodziców,‎ ‎zdumiewających‎ ‎się‎ ‎nad‎ ‎je go‎ ‎zdolnością‎ ‎i‎ ‎religijnością,‎ ‎nabytą‎ ‎bez‎ ‎żadnego‎ ‎nau czyciela‎ ‎,‎ ‎wktórój,‎ ‎aby‎ ‎go‎ ‎wykształcić‎ ‎i‎ ‎wydoskonalić, wszystkie‎ ‎ich‎ ‎myśli,‎ ‎wszystkie‎ ‎starania‎ ‎i‎ ‎czuwania
                                        • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 12.08.24, 12:32
                                          Stanisław‎ ‎przebywszy‎ ‎wiek‎ ‎młodzieńczy,‎ ‎gdy skończył‎ ‎lata‎ ‎młodociane‎ ‎i‎ ‎szkołę‎ ‎opuścił,‎ ‎w‎ ‎naukach dostatecznie‎ ‎wyćwiczony,‎ ‎wielką‎ ‎pałając‎ ‎chęcią‎ ‎dal szego‎ ‎kształcenia‎ ‎się,‎ ‎powziął‎ ‎myśl‎ ‎udania‎ ‎się‎ ‎na‎ ‎nauki do‎ ‎Francyi,‎ ‎z‎ ‎opowiadania‎ ‎bowiem‎ ‎wielu‎ ‎osób‎ ‎do wiedział‎ ‎się,‎ ‎źe‎ ‎tam‎ ‎nauki‎ ‎były‎ ‎w‎ ‎stanie‎ ‎kwitnącym. A‎ ‎ponieważ‎ ‎rodzice‎ ‎i‎ ‎pokrewni‎ ‎tego‎ ‎mu‎ ‎wcale‎ ‎nie wzbraniali,‎ ‎lecz‎ ‎nawet‎ ‎szczodrze‎ ‎dostarczyli‎ ‎mu‎ ‎za sobów,‎ ‎któreby‎ ‎wystarczyły‎ ‎na‎ ‎tak‎ ‎daleką‎ ‎drogę,‎ ‎na tak‎ ‎wzniosły‎ ‎cel‎ ‎i‎ ‎pobyt‎ ‎przydłuższy,‎ ‎udał‎ ‎się‎ ‎do‎ ‎Pa ryża,‎ ‎miasta‎ ‎francuzkiego,‎ ‎i‎ ‎tam‎ ‎do‎ ‎nauki‎ ‎prawa‎ ‎Bo skiego‎ ‎i‎ ‎kanonicznego‎ ‎tak‎ ‎pilnie‎ ‎się‎ ‎przykładał,‎ ‎i‎ ‎taką pałał‎ ‎chęcią‎ ‎uczenia‎ ‎się,‎ ‎iż‎ ‎niczego‎ ‎nie‎ ‎opuścił,‎ ‎co się‎ ‎zdawało‎ ‎potrzebnćm‎ ‎do‎ ‎przysposobienia‎ ‎przyszłego sławnego‎ ‎męża,‎ ‎z‎ ‎tych‎ ‎sztuk‎ ‎i‎ ‎nauk,‎ ‎któreby‎ ‎go‎ ‎u- kształciły‎ ‎w‎ ‎stopniu‎ ‎najwyźszój‎ ‎doskonałości.‎ ‎A‎ ‎cho ciaż‎ ‎wiele‎ ‎było‎ ‎rodzajów‎ ‎nauk,‎ ‎którym‎ ‎z‎ ‎wielką‎ ‎chwałą mógł‎ ‎się‎ ‎oddawać,‎ ‎wybrał‎ ‎jednakże‎ ‎najznakomitszą umiejętność‎ ‎teologii,‎ ‎owej‎ ‎to‎ ‎filozofii‎ ‎Boskiój,i‎ ‎świa tową‎ ‎filozofią‎ ‎na‎ ‎Boską‎ ‎zamienił.‎ ‎Przedziwna‎ ‎u‎ ‎niego dawała‎ ‎się‎ ‎dostrzegać‎ ‎w‎ ‎słowach‎ ‎słodycz,‎ ‎w‎ ‎czynach zaś‎ ‎powaga‎ ‎ozdobiona‎ ‎grzecznością;‎ ‎wszystkie‎ ‎bowiem swoje‎ ‎sprawy‎ ‎usiłował‎ ‎zwrócić‎ ‎ku‎ ‎stronie‎ ‎najlepszćj i‎ ‎najpożyteczniejszej:‎ ‎ztąd‎ ‎nawet‎ ‎wielu‎ ‎wprawiał‎ ‎w‎ ‎wąt pliwość‎ ‎o‎ ‎sobie,‎ ‎czyby‎ ‎pochodził‎ ‎z‎ ‎samój‎ ‎Polski,‎ ‎czy też‎ ‎z‎ ‎Francyi.‎ ‎Wyćwiczony‎ ‎będąc‎ ‎w‎ ‎naukach‎ ‎paryz- kich,‎ ‎zaprawiony‎ ‎nadto‎ ‎w‎ ‎obyczaje‎ ‎zacne‎ ‎i‎ ‎poważne,
                                        • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 12.08.24, 12:37
                                          Zarządzał‎ ‎w‎ ‎tym‎ ‎czasie‎ ‎krakowską‎ ‎katedrą‎ ‎Lambert,‎ ‎na zwany‎ ‎także‎ ‎Zulą,‎ ‎który‎ ‎nastąpiwszy‎ ‎po‎ ‎Aaronie‎ ‎ar cybiskupie‎ ‎krakowskim,‎ ‎a‎ ‎zaniedbawszy‎ ‎prosić‎ ‎o‎ ‎znaki godności‎ ‎arcybiskupiej,‎ ‎katedrę‎ ‎krakowską‎ ‎arcybisku pią,‎ ‎zniżył‎ ‎na‎ ‎biskupią,‎ ‎pastórz‎ ‎pełen‎ ‎cnoty‎ ‎znakomitej,‎ ‎i rzadkiój‎ ‎ku‎ ‎Bogu‎ ‎religijności,‎ ‎łagodny‎ ‎i‎ ‎skromny,‎ ‎o‎ ‎któ rym‎ ‎wtedy‎ ‎powszechna‎ ‎opinia‎ ‎była‎ ‎chlubną‎ ‎i‎ ‎sławną‎ ‎w‎ ‎ca łym‎ ‎polskim‎ ‎kościele,‎ ‎dla‎ ‎wielkości‎ ‎jego‎ ‎wiary‎ ‎i‎ ‎wysokiej pobożności.‎ ‎Ten‎ ‎więc‎ ‎powołał‎ ‎do‎ ‎siebie‎ ‎Stanisława‎ ‎jesz cze‎ ‎wahającego‎ ‎się‎ ‎w‎ ‎wybraniu‎ ‎sobie‎ ‎rodzaju‎ ‎życia i‎ ‎niepewnego‎ ‎pod‎ ‎względem‎ ‎stanowczego‎ ‎namysłu.‎ ‎Do wiedział‎ ‎się‎ ‎bowiem,‎ ‎źe‎ ‎w‎ ‎nim‎ ‎znajduje‎ ‎się‎ ‎wielka‎ ‎za cność‎ ‎życia‎ ‎i‎ ‎nauki,‎ ‎że‎ ‎jest‎ ‎zdatnym‎ ‎do‎ ‎załatwienia wszelkich‎ ‎spraw‎ ‎i‎ ‎potrzeb,‎ ‎źe‎ ‎posiada‎ ‎bardzo‎ ‎wiele‎ ‎wia domości,‎ ‎a‎ ‎będąc‎ ‎czystego‎ ‎i‎ ‎nieskażonego‎ ‎umysłu,‎ ‎już teraz‎ ‎cnotą‎ ‎wielką‎ ‎przyświóca.‎ ‎Jego‎ ‎tńź‎ ‎skłonił‎ ‎do‎ ‎przy jęcia‎ ‎poświęceń‎ ‎w‎ ‎stanie‎ ‎duchownym,‎ ‎i‎ ‎w‎ ‎kościele‎ ‎kra kowskim‎ ‎obrał‎ ‎go‎ ‎i‎ ‎postanowił‎ ‎kanonikiem,‎ ‎poznając z‎ ‎natchnienia‎ ‎Bożego,‎ ‎źe‎ ‎będzie‎ ‎mężem‎ ‎nieocenionym, (jako‎ ‎był‎ ‎nim‎ ‎rzeczywiście)‎ ‎obecnie‎ ‎i‎ ‎w‎ ‎przyszłości. Za‎ ‎radą‎ ‎więc‎ ‎i‎ ‎namową‎ ‎tegoż‎ ‎biskupa,‎ ‎od‎ ‎niego‎ ‎tak że‎ ‎wyświęconym‎ ‎został‎ ‎na‎ ‎kapłana,‎ ‎a‎ ‎zacząwszy‎ ‎słu żyć‎ ‎w‎ ‎tćj‎ ‎świętej‎ ‎żołnierce‎ ‎tak‎ ‎jak‎ ‎wiara‎ ‎nasza‎ ‎i‎ ‎przy jęty‎ ‎obowiązek‎ ‎nakazywały,‎ ‎wszystkich‎ ‎kapłanów‎ ‎zje dnywał‎ ‎sobie‎ ‎swoją‎ ‎łagodnością.‎ ‎Potćm‎ ‎przyjął‎ ‎urząd kaznodziejski‎ ‎w‎ ‎dyecezyi‎ ‎i‎ ‎kościele‎ ‎krakowskim,‎ ‎a‎ ‎przy jemność‎ ‎wymowy‎ ‎łącząc‎ ‎z‎ ‎powagą,‎ ‎wiele‎ ‎ludzi‎ ‎do‎ ‎mi łości‎ ‎Boga‎ ‎zapalił,‎ ‎gdyż‎ ‎nauczanie‎ ‎swoje‎ ‎ozdobione czystością‎ ‎życia‎ ‎i‎ ‎przykładem‎ ‎nienagannego‎ ‎postępo wania,‎ ‎wszystkim‎ ‎podawał‎ ‎do‎ ‎naśladowania.‎ ‎Widzieć się‎ ‎bowiem‎ ‎w‎ ‎nim‎ ‎dawał‎ ‎umysł‎ ‎łagodny‎ ‎i‎ ‎pokorny, skromny,‎ ‎spokojny‎ ‎i‎ ‎czysty,‎ ‎baczny‎ ‎szczególniój‎ ‎na poskromienie‎ ‎swych‎ ‎błędów,‎ ‎który‎ ‎ani‎ ‎się‎ ‎nigdy‎ ‎nie uniósł pychą.
                                        • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 12.08.24, 12:41
                                          Pod tak‎ ‎znakomitym‎ ‎i‎ ‎chwalebnym‎ ‎kapłanem,‎ ‎kościół‎ ‎bę dzie‎ ‎szczęśliwym,‎ ‎miasto‎ ‎szczęśliwóm,‎ ‎i‎ ‎lud‎ ‎wszystek szczęśliwym‎ ‎i‎ ‎sławnym.‎ ‎Z‎ ‎nieopisanym‎ ‎nakoniec‎ ‎za pałem‎ ‎Stanisław‎ ‎Szczepanowski,‎ ‎mąź‎ ‎cnoty‎ ‎i‎ ‎nauki doświadczonej,‎ ‎prawdziwy‎ ‎Izraelita,‎ ‎w‎ ‎którym‎ ‎zdrady nie‎ ‎było,‎ ‎obrany‎ ‎według‎ ‎serca‎ ‎Bożego,‎ ‎naczynie‎ ‎wy brane,‎ ‎cudowne,‎ ‎słynny‎ ‎wymową‎ ‎i‎ ‎mądrością,‎ ‎a‎ ‎nad to‎ ‎biegły‎ ‎w‎ ‎prawie‎ ‎Boskiem‎ ‎i‎ ‎ludzkióm,‎ ‎sławny‎ ‎czyna mi,‎ ‎i‎ ‎wykształcony‎ ‎wielokrotnóm‎ ‎wykonywaniem‎ ‎spraw ważnych,‎ ‎został‎ ‎ogłoszony‎ ‎biskupem‎ ‎jednozgodnie‎ ‎od wszystkich,‎ ‎a‎ ‎której‎ ‎to‎ ‎chwały‎ ‎nikt‎ ‎przed‎ ‎nim‎ ‎nie‎ ‎osią gnął.‎ ‎Lecz‎ ‎on‎ ‎jako‎ ‎był‎ ‎mąż‎ ‎dziwną‎ ‎odznaczający‎ ‎się łagodnością‎ ‎i‎ ‎pokorą,‎ ‎pomimo‎ ‎próśb‎ ‎najusilniejszych niechciał‎ ‎na‎ ‎to‎ ‎zezwolić‎ ‎przez‎ ‎wiele‎ ‎dni,‎ ‎dając‎ ‎za‎ ‎po wód,‎ ‎że‎ ‎jest‎ ‎niegodnym‎ ‎takiego‎ ‎zaszczytu,‎ ‎a‎ ‎oraz‎ ‎cię żaru,‎ ‎i‎ ‎źe‎ ‎godność‎ ‎biskupia‎ ‎wcale‎ ‎się‎ ‎nie‎ ‎zgadza‎ ‎z‎ ‎je go‎ ‎nieudolnością;‎ ‎radził‎ ‎przytóm,‎ ‎aby‎ ‎sobie‎ ‎poszukali męża‎ ‎większój‎ ‎siły‎ ‎i‎ ‎żywszego‎ ‎'umysłu,‎ ‎któremuby‎ ‎zle cili‎ ‎urząd‎ ‎tak‎ ‎wzniosły‎ ‎i‎ ‎w‎ ‎czasach‎ ‎tak‎ ‎trudnych;‎ ‎że on‎ ‎sam‎ ‎nie‎ ‎widzi‎ ‎się‎ ‎zasługiwać‎ ‎na‎ ‎te‎ ‎ich‎ ‎prośby‎ ‎i‎ ‎go dność‎ ‎pasterską,‎ ‎i‎ ‎źe‎ ‎bynajmniej‎ ‎nie‎ ‎odpowie‎ ‎powzię tym‎ ‎o‎ ‎sobie‎ ‎nadziejom.‎ ‎Pokonany‎ ‎prawie‎ ‎wielkiemi prośbami,‎ ‎płaczem,‎ ‎.usilną‎ ‎pracą‎ ‎i‎ ‎błaganiami‎ ‎nieustan- nemi‎ ‎mężów‎ ‎najzacniejszych‎ ‎i‎ ‎najdostojniejszych,‎ ‎z‎ ‎bo- jaźnią‎ ‎i‎ ‎drżeniem‎ ‎wprawdzie,‎ ‎znaglony‎ ‎do‎ ‎tego‎ ‎mocą miłości,‎ ‎przyjął‎ ‎obowiązek‎ ‎pasterski,‎ ‎chociaż‎ ‎pragnął gorąco‎ ‎zostawiać‎ ‎spokojnie‎ ‎w‎ ‎ukryciu,‎ ‎i‎ ‎na‎ ‎wybór swój‎ ‎z‎ ‎wielką‎ ‎skromnością‎ ‎i‎ ‎głębokióm‎ ‎zawstydze niem‎ ‎zaledwo‎ ‎przyzwolił,‎ ‎aby‎ ‎nie‎ ‎zdawał‎ ‎się‎ ‎opió- rać‎ ‎rozrządzeniu‎ ‎Boskiemu,‎ ‎które‎ ‎dawało‎ ‎się‎ ‎mu poznać‎ ‎przez‎ ‎tyle‎ ‎ust‎ ‎i‎ ‎głosów.‎ ‎Od‎ ‎najwyższego‎ ‎tak że‎ ‎pasterza‎ ‎Aleksandra‎ ‎II.‎ ‎papióźa,‎ ‎któremu‎ ‎cnoty‎ ‎Sta nisława‎ ‎były‎ ‎wiadome,‎ ‎nie‎ ‎tylko‎ ‎z‎ ‎listów‎ ‎Bolesława
                                        • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 12.08.24, 12:47
                                          życzenie‎ ‎prowadzenia‎ ‎życia‎ ‎prawego‎ ‎i‎ ‎wzorowego. Poddając‎ ‎przeto‎ ‎ciało‎ ‎duchowi,‎ ‎odział‎ ‎je‎ ‎włósiennicą, w‎ ‎którą‎ ‎nawet‎ ‎odziany‎ ‎był‎ ‎w‎ ‎dzień‎ ‎śmierci.‎ ‎Krzy żując‎ ‎ciało‎ ‎swoje‎ ‎z‎ ‎błędami‎ ‎i‎ ‎pożądliwościami,‎ ‎prze konany‎ ‎był,‎ ‎źe‎ ‎nie‎ ‎inaczój‎ ‎przezwycięży‎ ‎podniety‎ ‎i obłudy‎ ‎szatańskie,‎ ‎jeżeli‎ ‎pierwćj‎ ‎ujarzmiwszy‎ ‎ciało, nie‎ ‎wydoskonali‎ ‎siebie‎ ‎samego,‎ ‎iżby‎ ‎tym‎ ‎sposobem przez‎ ‎wycieńczenie‎ ‎ciała‎ ‎postami,‎ ‎i‎ ‎duch‎ ‎stał‎ ‎się‎ ‎sil niejszym,‎ ‎i‎ ‎trzoda‎ ‎opiece‎ ‎jego‎ ‎powierzona,‎ ‎więcój naukę‎ ‎brała‎ ‎z‎ ‎przykładu‎ ‎niż‎ ‎z‎ ‎mowy.‎ ‎Nic‎ ‎bardziej nie‎ ‎cenił‎ ‎i‎ ‎nie‎ ‎miłował‎ ‎jak‎ ‎naśladowanie‎ ‎z‎ ‎wszelką pilnością‎ ‎i‎ ‎usilnością‎ ‎w‎ ‎całóm‎ ‎życiu,‎ ‎czcigodnych‎ ‎śla dów‎ ‎Zbawiciela.‎ ‎Także‎ ‎było‎ ‎jego‎ ‎zwyczajem‎ ‎powsze chnym‎ ‎i‎ ‎jemu‎ ‎właściwym,‎ ‎dawać‎ ‎radę‎ ‎lub‎ ‎pomoc mężom‎ ‎cnotliwym,‎ ‎serce‎ ‎swoje‎ ‎i‎ ‎umysł‎ ‎oddalać‎ ‎od rzeczy‎ ‎ziemskich,‎ ‎a‎ ‎usposabiać‎ ‎je‎ ‎z‎ ‎całą‎ ‎usilnością do‎ ‎rzeczy‎ ‎wyższych.‎ ‎W‎ ‎rozdawaniu‎ ‎jałmuźn‎ ‎tak‎ ‎był gorliwym,‎ ‎tak‎ ‎szczodrobliwym,‎ ‎iż‎ ‎dom‎ ‎jego‎ ‎pełen‎ ‎był zawsze‎ ‎mnóstwa‎ ‎ubogich‎ ‎i‎ ‎kaleków,‎ ‎bo‎ ‎miłosierdzie i‎ ‎pobożność,‎ ‎matka‎ ‎dobrych‎ ‎uczynków,‎ ‎zawsze‎ ‎z‎ ‎nim były‎ ‎od‎ ‎dzieciństwa.‎ ‎Na‎ ‎wszystkich‎ ‎także‎ ‎ubogich, sieroty,‎ ‎wdowy‎ ‎i‎ ‎nieszczęśliwych‎ ‎rozlewały‎ ‎się‎ ‎uczyn ki‎ ‎jego‎ ‎miłosierdzia.‎ ‎Ślepych‎ ‎był‎ ‎podporą,‎ ‎ubogich pokrzepieniem,‎ ‎prześladowanych‎ ‎ucieczką,‎ ‎płaczących pociechą:‎ ‎całą‎ ‎majętność‎ ‎rozdając‎ ‎albo‎ ‎na‎ ‎ubogich, i‎ ‎na‎ ‎budowanie‎ ‎kościołów,‎ ‎albo‎ ‎na‎ ‎żywność‎ ‎dla‎ ‎zgło dniałych;‎ ‎pomnażając‎ ‎pieniądze‎ ‎swojego‎ ‎Pana‎ ‎przez wierne‎ ‎niemi‎ ‎szafowanie,‎ ‎dla‎ ‎siebie‎ ‎z‎ ‎bogactw‎ ‎nie bieskich‎ ‎święte‎ ‎gromadził‎ ‎zyski.‎ ‎Nabywszy‎ ‎doskona łości‎ ‎we‎ ‎wszelkich‎ ‎cnót‎ ‎rodzaju,‎ ‎zasłynął‎ ‎wielkością nadziei,‎ ‎stałością‎ ‎wiary,‎ ‎znakomitością‎ ‎pokory,‎ ‎sławą czystości‎ ‎i‎ ‎przedziwną‎ ‎wstrzemięźliwością.‎ ‎W‎ ‎nim‎ ‎świe ciła‎ ‎pokora‎ ‎najgłębsza,‎ ‎łaskawość‎ ‎niewypowiedziana,
                                        • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 12.08.24, 12:49
                                          Lewitów‎ ‎i‎ ‎arcykapłanów,‎ ‎oznacza‎ ‎i‎ ‎pogardę‎ ‎Boga‎ ‎i‎ ‎nie- dbałośc‎ ‎o‎ ‎duszę.‎ ‎Zapomnieli‎ ‎bowiem,‎ ‎jak‎ ‎sądzę,‎ ‎o karze‎ ‎Boskiój‎ ‎na‎ ‎Tulliusza‎ ‎Hostyliusza‎ ‎wymierzonój, który‎ ‎chociaż‎ ‎będąc‎ ‎królem‎ ‎i‎ ‎poganinem,‎ ‎a‎ ‎nadto zupełnie‎ ‎nieznającym‎ ‎naszej‎ ‎religii‎ ‎chrześcianskiej,‎ ‎i oddanym‎ ‎czci‎ ‎bałwanów,‎ ‎lecz‎ ‎ponieważ‎ ‎pierwszy‎ ‎z‎ ‎lu dzi‎ ‎przyodział‎ ‎się‎ ‎purpurą,‎ ‎piorunem‎ ‎ugodzony,‎ ‎zgi nął‎ ‎w‎ ‎pożarze‎ ‎z‎ ‎całym‎ ‎domem‎ ‎swoimi‎ ‎tak‎ ‎straszliwą zgładzony‎ ‎karą,‎ ‎iż‎ ‎nawet‎ ‎ostatniej‎ ‎posługi‎ ‎nie‎ ‎mogli mu‎ ‎oddać‎ ‎Rzymianie:‎ ‎niebieskim‎ ‎ogniem‎ ‎do‎ ‎tego‎ ‎stanu przywiedziony‎ ‎został,‎ ‎iż‎ ‎w‎ ‎domu‎ ‎własnym‎ ‎znalazł grób‎ ‎dla‎ ‎siebie,‎ ‎tronu‎ ‎i‎ ‎królestwa‎ ‎swego.‎ ‎Zapomnieli i‎ ‎o‎ ‎bogaczu‎ ‎biesiadującym,‎ ‎o‎ ‎którym‎ ‎wspomina‎ ‎pra wda‎ ‎ewangieliczna,‎ ‎iż‎ ‎ponieważ‎ ‎odziany‎ ‎bisiorem‎ ‎i purpurą‎ ‎ucztował‎ ‎wspaniale,‎ ‎na‎ ‎wieczne‎ ‎męki‎ ‎do piekła‎ ‎skazanym‎ ‎został.‎ ‎Zapomnieli‎ ‎i‎ ‎o‎ ‎apostołach, na‎ ‎których‎ ‎miejsce‎ ‎nastąpili,‎ ‎u‎ ‎których‎ ‎i‎ ‎w‎7‎ ‎odzieniu i‎ ‎w‎ ‎całóm‎ ‎obchodzeniu‎ ‎nic‎ ‎nie‎ ‎można‎ ‎było‎ ‎dostrzedz wspaniałego,‎ ‎ani‎ ‎zniewieściałego,‎ ‎zbytkownego,‎ ‎lub wygodnego.‎ ‎Przetoź‎ ‎przystałoby‎ ‎bardziój,‎ ‎aby‎ ‎mężo wie‎ ‎duchowni‎ ‎dbali‎ ‎więcej‎ ‎o‎ ‎ozdobę‎ ‎duszy‎ ‎niż‎ ‎ciała, i‎ ‎usilnie‎ ‎starali‎ ‎się‎ ‎duszę‎ ‎uczynic‎ ‎piękniejszą.‎ ‎Gdy nawet‎ ‎i‎ ‎w‎ ‎starem‎ ‎prawie,‎ ‎które‎ ‎chociaż‎ ‎prowadziło rodzaj‎ ‎ludzki‎ ‎sposobem‎ ‎niejako‎ ‎ziemskim‎ ‎i‎ ‎bardziój zmysłowym,‎ ‎ozdobne‎ ‎suknie‎ ‎nawet‎ ‎świeckim‎ ‎ludziom były‎ ‎wzbronione.‎ ‎Lecz‎ ‎odszedłszy‎ ‎od‎ ‎toru‎ ‎opowia dania,‎ ‎wracam‎ ‎się‎ ‎nazad‎ ‎do‎ ‎naszego‎ ‎Stanisława,‎ ‎o którym‎ ‎całe‎ ‎obecne‎ ‎opisanie‎ ‎przedsięwziąłem.‎ ‎Jego obyczaje‎ ‎były‎ ‎cnót‎ ‎pełne,‎ ‎urządzone‎ ‎z‎ ‎dziwną‎ ‎pokorą, łagodnością,‎ ‎pobożnością‎ ‎i‎ ‎łaskawością,‎ ‎według‎ ‎zasad doskonałości‎ ‎i‎ ‎nauki‎ ‎ewanielicznej,‎ ‎przez‎ ‎które‎ ‎to obyczaje‎ ‎łatwo‎ ‎zgotował‎ ‎w‎ ‎kościele‎ ‎ciała‎ ‎swojego mieszkanie‎ ‎przyjemne‎ ‎Duchowi‎ ‎świętemu.‎
                                          • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 14.08.24, 12:55
                                            Że‎ ‎i‎ ‎opactwo‎ ‎mogilskie‎ ‎miało‎ ‎obręb‎ ‎zabudo wań‎ ‎obszerniejszy‎ ‎niż‎ ‎obecnie,‎ ‎że‎ ‎posiadało‎ ‎swój obszerny‎ ‎dziedziniec‎ ‎gospodarczy,‎ ‎świadczy‎ ‎to,‎ ‎że zabudowania‎ ‎folwarczne‎ ‎stoją‎ ‎wbrew‎ ‎pierwotne mu‎ ‎obyczajowi‎ ‎po‎ ‎za‎ ‎klasztorem‎ ‎rozdzielone‎ ‎drogą, że‎ ‎najbliższe‎ ‎otoczenie‎ ‎klasztoru‎ ‎jest‎ ‎własnością jego,‎ ‎a‎ ‎chaty‎ ‎wiejskie‎ ‎stanęły‎ ‎zdała,‎ ‎oznaczając, że‎ ‎obręb‎ ‎opactwa‎ ‎był‎ ‎większym‎ ‎niż‎ ‎dzisiejszy. A‎ ‎jednak‎ ‎i‎ ‎dziś‎ ‎strumień‎ ‎wody‎ ‎bieżącej,‎ ‎sztucznie z‎ ‎pod‎ ‎Bieńczyc‎ ‎sprowadzonej‎ ‎pracą‎ ‎brata‎ ‎Franci szka‎ ‎w‎ ‎XIV‎ ‎stuleciu,‎ ‎przepływa‎ ‎dziedzińezyk‎ ‎kla sztorny‎ ‎i‎ ‎porusza‎ ‎dotąd‎ ‎młyn‎ ‎w‎ ‎dziedzińcu‎ ‎ście śnionym,‎ ‎a‎ ‎przepłynąwszy‎ ‎pod‎ ‎spodem‎ ‎gmachu opackiego‎ ‎zasila‎ ‎stawy‎ ‎zakonników,‎ ‎łąki‎ ‎istniejące z‎ ‎widokiem‎ ‎na‎ ‎mogiłę‎ ‎Wandy.‎ ‎Od‎ ‎wschodu‎ ‎spot kać‎ ‎się‎ ‎w‎ ‎oddali‎ ‎można‎ ‎z‎ ‎rzeką‎ ‎Dłubnią,‎ ‎porusza jącą‎ ‎młyn‎ ‎obok‎ ‎gościńca‎ ‎do‎ ‎Płaszowa‎ ‎—■‎ ‎czyżby obręb‎ ‎klasztorny‎ ‎i‎ ‎tu‎ ‎nie‎ ‎dochodził? Z‎ ‎tej‎ ‎prastarej‎ ‎pierwotnej‎ ‎epoki‎ ‎Cysterskiej w‎ ‎Mogile‎ ‎pozostał‎ ‎w‎ ‎klasztornych‎ ‎budynkach‎ ‎dol ny‎ ‎krużganek‎ ‎i‎ ‎rozkład‎ ‎lokalności‎ ‎około‎ ‎niego, oraz‎ ‎położenie‎ ‎ramion‎ ‎kapitularzowego,‎ ‎refektarzo wego‎ ‎i‎ ‎furt)',‎ ‎patrz‎ ‎fig.‎ ‎2.‎ ‎To,‎ ‎co‎ ‎stylowo‎ ‎mówi o‎ ‎współczesności‎ ‎stawiania‎ ‎klasztoru‎ ‎z‎ ‎romańskim kościołem‎ ‎—‎ ‎to‎ ‎zachowany‎ ‎romański‎ ‎portal‎ ‎fig.‎ ‎14 tegoż‎ ‎stylu‎ ‎sala‎ ‎opata,‎ ‎zamieniona‎ ‎na‎ ‎piwnicę, oraz‎ ‎piwnice‎ ‎i‎ ‎składy‎ ‎w‎ ‎części‎ ‎klasztoru‎ ‎od‎ ‎za chodu‎ ‎z‎ ‎dostępem‎ ‎od‎ ‎zewnętrznego‎ ‎dziedzińca roboczego.‎ ‎Reszta‎ ‎lokalności‎ ‎albo‎ ‎zatraciła‎ ‎swe cechy‎ ‎architektury‎ ‎romańskiej,‎ ‎albo‎ ‎zaginęła‎ ‎jak dormitarz‎ ‎czyli‎ ‎sypialnia‎ ‎na‎ ‎piętrze‎ ‎mnichów wspólna.‎ ‎Stanęło‎ ‎piętro‎ ‎na‎ ‎całym‎ ‎budynku‎ ‎z‎ ‎ko rytarzami,‎ ‎celkami‎ ‎pojedynczemi‎ ‎dla‎ ‎zakonników ,‎ ‎gdy‎ ‎zwolniała‎ ‎reguła‎ ‎i‎ ‎obyczaj‎ ‎pierwotny cysterski.
                                            Krużganek‎ ‎dolny‎ ‎w‎ ‎Mogile‎ ‎zmurowanym‎ ‎został‎ ‎jn/pogorzeli‎ ‎klasztoru‎ ‎w‎ ‎r.‎ ‎1473‎ ‎staraniem‎ ‎Piotra‎ ‎opata,‎ ‎przedtem‎ ‎był‎ ‎drewnianym.‎ ‎
                                        • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 12.08.24, 12:53
                                          głodzie,‎ ‎drugą‎ ‎zaś‎ ‎połowę‎ ‎na‎ ‎modlitwie‎ ‎przepędził‎ ‎ze swymi‎ ‎kapłanami‎ ‎i‎ ‎domownikami,‎ ‎na‎ ‎łące‎ ‎wsi‎ ‎po bliskiej.‎ ‎Za‎ ‎haniebne‎ ‎zaś‎ ‎swoje‎ ‎wyrzucenie,‎ ‎za‎ ‎obelgi i‎ ‎przezwiska,‎ ‎jakiemi‎ ‎go‎ ‎zelżył‎ ‎Jan‎ ‎szlachcic,‎ ‎pocho dzący‎ ‎z‎ ‎rodu‎ ‎niskiego‎ ‎i‎ ‎ojca‎ ‎trudniącego‎ ‎się‎ ‎wypa laniem‎ ‎i‎ ‎sprzedażą‎ ‎smoły,‎ ‎na‎ ‎tych‎ ‎tylko‎ ‎słowach‎ ‎po przestał,‎ ‎mówiąc:‎ ‎„Kiedy‎ ‎o‎ ‎Panie!‎ ‎do‎ ‎udzielenia‎ ‎bło gosławieństwa‎ ‎miejscu‎ ‎dla‎ ‎Ciebie‎ ‎przeznaczonemu,‎ ‎nie zostałem‎ ‎dopuszczony,‎ ‎Ty‎ ‎miejscu‎ ‎temu‎ ‎na‎ ‎któróm teraz‎ ‎stoję,‎ ‎udziel‎ ‎błogosławieństwa“,‎ ‎i‎ ‎odtąd‎ ‎miejscu temu‎ ‎nazwa‎ ‎nadana:‎ ‎Łąki‎ ‎świętej,‎ ‎po‎ ‎dziśdzień‎ ‎zo stała.‎ ‎Nazajutrz‎ ‎także‎ ‎temuż‎ ‎Janowi‎ ‎szlachcicowi, przychodzącemu‎ ‎na‎ ‎owo‎ ‎miejsce,‎ ‎i‎ ‎winę‎ ‎swoję‎ ‎z‎ ‎głę- bokiem‎ ‎zawstydzeniem‎ ‎wyznawającemu,‎ ‎łaskawie‎ ‎i łatwo‎ ‎z‎ ‎całą‎ ‎swobodą‎ ‎spokojnego‎ ‎umysłu‎ ‎przebaczył tak‎ ‎haniebne‎ ‎pogwałcenie‎ ‎siebie‎ ‎i‎ ‎swoich‎ ‎ludzi,‎ ‎i wszystkie‎ ‎krzywdy‎ ‎od‎ ‎niego‎ ‎wyrządzone.‎ ‎A‎ ‎gdy‎ ‎już i‎ ‎to‎ ‎było‎ ‎bardzo‎ ‎wiele‎ ‎odpuście‎ ‎krzywdę,‎ ‎przydał jeszcze‎ ‎i‎ ‎miłość,‎ ‎mówiąc,‎ ‎źe‎ ‎potwarze‎ ‎i‎ ‎obelgi‎ ‎nie obudzają‎ ‎w‎ ‎nim‎ ‎zemsty,‎ ‎lecz‎ ‎owszem‎ ‎utwierdzają‎ ‎go w‎r‎ ‎miłości.‎ ‎Wrócił‎ ‎więc‎ ‎do‎ ‎wsi‎ ‎Brzeźnicy,‎ ‎z‎ ‎której go‎ ‎wczoraj‎ ‎tak‎ ‎zelżywie‎ ‎wygnano,‎ ‎i‎ ‎nie‎ ‎okazując‎ ‎po sobie‎ ‎źadnój‎ ‎urazy,‎ ‎a‎ ‎raczój‎ ‎dając‎ ‎dowód‎ ‎łaskawości, odprawił‎ ‎obrzęd‎ ‎poświęcenia‎ ‎kościoła,‎ ‎i‎ ‎tak‎ ‎za‎ ‎krzy wdę‎ ‎odpłacił‎ ‎dobrodziejstwem,‎ ‎wiedząc,‎ ‎źe‎ ‎mu‎ ‎ze‎ ‎stanu i‎ ‎świętości‎ ‎stopnia‎ ‎biskupiego‎ ‎przystoi‎ ‎zaszczyt‎ ‎prze baczania.‎ ‎Ale‎ ‎przecież‎ ‎nie‎ ‎mogła‎ ‎się‎ ‎zatrzeć‎ ‎pamięć wypadku‎ ‎tak‎ ‎głośnego‎ ‎pod‎ ‎względem‎ ‎postępowania szlachcica‎ ‎z‎ ‎biskupem‎ ‎i‎ ‎biskupa‎ ‎z‎ ‎szlachcicem:‎ ‎miej sce‎ ‎bowiem‎ ‎na‎ ‎które‎ ‎Mąż‎ ‎święty‎ ‎po‎ ‎wygnaniu‎ ‎swojóm z‎ ‎Brzeźnicy,‎ ‎udał‎ ‎się‎ ‎wraz‎ ‎z‎ ‎swmjemi‎ ‎ludźmi,‎ ‎wyra źnie‎ ‎uzyskało‎ ‎łaskę‎ ‎Bożą,‎ ‎a‎ ‎naw‎r‎et‎ ‎zasłynęło‎ ‎wielu cudami,‎ ‎za‎ ‎wezwaniem‎ ‎imienia‎ ‎Męża‎ ‎świętego.‎ ‎Za dni‎ ‎także‎ ‎naszych,‎ ‎miejsce‎ ‎to‎ ‎tłumniej‎ ‎jeszcze‎ ‎i‎ ‎z‎ ‎wiek szą‎ ‎czcią‎ ‎zaczęto‎ ‎zwiedzać,‎ ‎gdy‎ ‎na‎ ‎nićm‎ ‎pobo żność‎ ‎wiernych‎ ‎za‎ ‎pozwoleniem‎ ‎Zbigniewa‎ ‎kardynała i‎ ‎biskupa‎ ‎krakowskiego,‎ ‎zbudowała‎ ‎kościół,‎ ‎ku‎ ‎czci i‎ ‎pod‎ ‎wezwaniem‎ ‎imienia‎ ‎świętego‎ ‎Męczennika,‎ ‎do którego‎ ‎to‎ ‎kościoła‎ ‎znaczna‎ ‎liczba‎ ‎wiernych‎ ‎Chrystusowych,‎ ‎w‎ ‎obydwie‎ ‎uroczystości‎ ‎świętego‎ ‎Biskupa i‎ ‎męczennika,‎ ‎schodzić‎ ‎się‎ ‎zwykła,‎ ‎różnych‎ ‎łask‎ ‎od niego‎ ‎doznając.‎ ‎Jeżeli‎ ‎zaś‎ ‎kto‎ ‎zechce‎ ‎porównać‎ ‎ła skawość‎ ‎Stanisława‎ ‎i‎ ‎jego‎ ‎łatwość‎ ‎przebaczania‎ ‎tak w‎ ‎powyźszem‎ ‎zdarzeniu‎ ‎jak‎ ‎i‎ ‎w‎ ‎wielu‎ ‎innych,‎ ‎ile razy‎ ‎go‎ ‎tylko‎ ‎potwarzano‎ ‎lub‎ ‎krzywdzono,‎ ‎z‎ ‎oby czajem‎ ‎dzisiejszych‎ ‎czasów,‎ ‎wielką‎ ‎niestety‎ ‎znajdzie różnicę.‎ ‎Pod‎ ‎którym‎ ‎to‎ ‎względem‎ ‎biskupi,‎ ‎jeżeli‎ ‎kiedy choć‎ ‎najmniejszej‎ ‎doznają‎ ‎obrazy,‎ ‎nie‎ ‎tylko‎ ‎sami‎ ‎okazu ją‎ ‎się‎ ‎nieubłaganymi,‎ ‎co‎ ‎już‎ ‎samo‎ ‎jest‎ ‎rzeczą‎ ‎ohydną, lecz‎ ‎nadto‎ ‎zemstę‎ ‎wszelkiego‎ ‎rodzaju‎ ‎gotują‎ ‎na‎ ‎tych,‎ ‎co ich‎ ‎obrazili.‎ ‎Stanisława‎ ‎naszego‎ ‎to‎ ‎jest‎ ‎najpiękniejszą pochwałą,‎ ‎że‎ ‎wolał‎ ‎zostawić‎ ‎po‎ ‎sobie‎ ‎więcćj‎ ‎pamiątek dobroci‎ ‎i‎ ‎łaskawości,‎ ‎niż‎ ‎sprawiedliwości‎ ‎i‎ ‎surowości.
                                        • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 12.08.24, 12:55
                                          i rzadkiej,‎ ‎troskliwy‎ ‎o‎ ‎rozszerzenie‎ ‎granic‎ ‎ojczystych, wojny‎ ‎chciwy,‎ ‎biegły‎ ‎także‎ ‎w‎ ‎sztuce‎ ‎wojennej,‎ ‎w‎ ‎ro bieniu‎ ‎bronią‎ ‎i‎ ‎jeżdżeniu‎ ‎konno,‎ ‎który‎ ‎korzystając z‎ ‎pomyślnego‎ ‎losu‎ ‎sprzyjającego‎ ‎mu‎ ‎zawsze‎ ‎przedzi wnie‎ ‎we‎ ‎wszystkich‎ ‎jego‎ ‎zamysłach,‎ ‎sławnemi‎ ‎i‎ ‎zna- komitemi‎ ‎odznaczył‎ ‎się‎ ‎dziełami.‎ ‎Węgierskie‎ ‎i‎ ‎Ruskie narody‎ ‎swemu‎ ‎królestwu‎ ‎pograniczne‎ ‎w‎ ‎kilku‎ ‎bitwach pokonał,‎ ‎a‎ ‎obozy‎ ‎ich‎ ‎zdobyw‎r‎szy,‎ ‎łupy‎ ‎bogate‎ ‎już‎ ‎to rozdał‎ ‎żołnierzom;‎ ‎już‎ ‎to‎ ‎do‎ ‎ojczyzny‎ ‎odesłał;‎ ‎ksią żąt‎ ‎węgierskich‎ ‎Giejzę,‎ ‎Władysława‎ ‎i‎ ‎Lamberta‎ ‎bli- skiem‎ ‎pokrewieństwem‎ ‎z‎ ‎nim‎ ‎połączonych,‎ ‎a‎ ‎od‎ ‎Sa lomona‎ ‎króla‎ ‎Hunnów‎ ‎przez‎ ‎zazdrość‎ ‎panowania‎ ‎wy gnanych,‎ ‎z‎ ‎wielką‎ ‎ludzkością‎ ‎u‎ ‎siebie‎ ‎w‎ ‎Polsce‎ ‎po dejmując,‎ ‎do‎ ‎ich‎ ‎własnych‎ ‎stolic‎ ‎sam‎ ‎osobiście‎ ‎na czele‎ ‎wojska‎ ‎swojego‎ ‎przywrócił,‎ ‎i‎ ‎pokój‎ ‎na‎ ‎słusznych warunkach‎ ‎oparty,‎ ‎pomiędzy‎ ‎nimi‎ ‎a‎ ‎królem‎ ‎Salomo nem‎ ‎uczynił.‎ ‎Założył‎ ‎klasztor‎ ‎w‎ ‎Mogilnie,‎ ‎dyecezyi Gnieźnieńskiej,‎ ‎zakonu‎ ‎reguły‎ ‎św.‎ ‎Benedykta,‎ ‎dając mu‎ ‎hojne‎ ‎uposażenie:‎ ‎Zasława‎ ‎księcia‎ ‎Kijowskiego i‎ ‎Ruskiego,‎ ‎wypartego‎ ‎z‎ ‎swojej‎ ‎stolicy‎ ‎Kijowa‎ ‎od Wyszosława‎ ‎księcia‎ ‎Połockiego,‎ ‎doprowadziwszy‎ ‎aż do‎ ‎Kijowa‎ ‎wojskiem‎ ‎polskióm,‎ ‎przywrócił‎ ‎do‎ ‎swojej stolicy‎ ‎i‎ ‎do‎ ‎wszystkich‎ ‎swoich‎ ‎posiadłości.‎ ‎On‎ ‎cho ciaż‎ ‎jaśniał‎ ‎cnotami,‎ ‎nie‎ ‎już‎ ‎pospolitemi‎ ‎lecz‎ ‎pra wdziwie‎ ‎krółewskiemi,‎ ‎jednak‎ ‎najszczególniej,‎ ‎jakośmy wspomnieli,‎ ‎szczodrobliwością,‎ ‎którą‎ ‎tak‎ ‎dalece‎ ‎sły nął,‎ ‎iż‎ ‎pod‎ ‎względem‎ ‎hojności,‎ ‎nie‎ ‎tylko‎ ‎wszystkich przed‎ ‎sobą‎ ‎królów,‎ ‎lecz‎ ‎nawet‎ ‎książąt‎ ‎polskich‎ ‎wszyst kich‎ ‎o‎ ‎wiele‎ ‎przewyższał.‎ ‎W‎ ‎robieniu‎ ‎bronią‎ ‎wale czny,‎ ‎zwinnego‎ ‎ciała‎ ‎i‎ ‎przebiegłego‎ ‎dowcipu,‎ ‎na‎ ‎tru dy‎ ‎do‎ ‎nieuwderzenia‎ ‎wytrwały,‎ ‎pokarmu‎ ‎i‎ ‎napoju używał‎ ‎ile‎ ‎natura‎ ‎wymagała,‎ ‎i‎ ‎to‎ ‎bardzo‎ ‎miernie; na‎ ‎zimno‎ ‎i‎ ‎głód‎ ‎nadzwyczaj‎ ‎wytrzymały,‎ ‎bardziej nawet‎ ‎niź‎ ‎jaki‎ ‎prosty‎ ‎żołnierz.‎ ‎Miłosierny‎ ‎i‎ ‎ludzki na‎ ‎przychodniów‎ ‎i‎ ‎nieszczęśliwych,‎ ‎poważny‎ ‎i‎ ‎wspa niałomyślny‎ ‎jak‎ ‎rzadko,‎ ‎przystępny‎ ‎dla‎ ‎każdego‎ ‎doń się‎ ‎udającego.‎ ‎Te‎ ‎jednak‎ ‎cnoty‎ ‎gasły‎ ‎przy‎ ‎innych występkach,‎ ‎zwłaszcza‎ ‎okrucieństwa‎ ‎i‎ ‎tyranii,‎ ‎obdzie rania‎ ‎z‎ ‎majątku‎ ‎niewinnych,‎ ‎zbytku‎ ‎i‎ ‎dumy,‎ ‎rozpu sty‎ ‎i‎ ‎niepowściągliwości.‎ ‎Wszystkich‎ ‎albowiem‎ ‎ludzi przewyższał‎ ‎niejako‎ ‎wylaniem‎ ‎się‎ ‎na‎ ‎lubieżnośc:‎ ‎nie- uchamowany‎ ‎w‎ ‎hańbieniu‎ ‎dziewic‎ ‎i‎ ‎niewiast,‎ ‎a‎ ‎stra szny‎ ‎w‎ ‎ukaraniu‎ ‎ich‎ ‎przestępstw.‎ ‎Wiedziano‎ ‎dobrze, że‎ ‎ciału‎ ‎i‎ ‎jego‎ ‎chuciom‎ ‎był‎ ‎zupełnie‎ ‎oddany.‎ ‎Po chlebców‎ ‎i‎ ‎namów‎ ‎ich‎ ‎łatwo‎ ‎słuchał,‎ ‎niekiedy‎ ‎w‎ ‎ka raniu‎ ‎śmiercią‎ ‎prędkim‎ ‎się‎ ‎okazywał,‎ ‎do‎ ‎szaleństw i‎ ‎wybuchów‎ ‎gniewu‎ ‎łącząc‎ ‎cnoty‎ ‎i‎ ‎występki;‎ ‎aż‎ ‎na reszcie‎ ‎od‎ ‎cnót‎ ‎przeszedł‎ ‎zupełnie‎ ‎do‎ ‎największych zbrodni.‎ ‎Lecz‎ ‎nie‎ ‎jest‎ ‎moim‎ ‎zamiarem‎ ‎wyliczać‎ ‎do bre‎ ‎lub‎ ‎złe‎ ‎króla,‎ ‎o‎ ‎którym‎ ‎teraz‎ ‎mówimy,‎ ‎pamięta jąc‎ ‎źe‎ ‎je‎ ‎w‎ ‎innem‎ ‎miejscu‎ ‎obszerniej‎ ‎opisałem,‎ ‎zwła szcza‎ ‎też,‎ ‎gdy‎ ‎więcój‎ ‎wypada‎ ‎zająó‎ ‎się‎ ‎dalszóm‎ ‎opo wiadaniem‎ ‎założonego‎ ‎przedmiotu.
                                        • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 12.08.24, 12:58
                                          ociągali‎ ‎się‎ ‎powiedzieć,‎ ‎różnym‎ ‎powodowani‎ ‎strachem lub‎ ‎inną‎ ‎przyczyną,‎ ‎sam‎ ‎tylko‎ ‎Stanisław‎ ‎otwarcie zamyślał‎ ‎działać‎ ‎przeciw‎ ‎królowi,‎ ‎oddanemu‎ ‎gnusnej zniewieściałości‎ ‎i‎ ‎ohydnćj‎ ‎rozwiązłości,‎ ‎jako‎ ‎tez‎ ‎prze ciw‎ ‎innym‎ ‎sługom,‎ ‎pomocnikom‎ ‎jego‎ ‎lubieźnośei. Jeden‎ ‎tylko‎ ‎Stanisław‎ ‎biskup‎ ‎krakowski,‎ ‎na‎ ‎bok‎ ‎od sunąwszy‎ ‎dwojakie‎ ‎względy,‎ ‎nieustraszony‎ ‎szedł‎ ‎do króla,‎ ‎pragnąc‎ ‎na‎ ‎nim‎ ‎wykonać‎ ‎rozkaz‎ ‎ewanieliczny, a‎ ‎zszedłszy‎ ‎się‎ ‎z‎ ‎królem‎ ‎sam‎ ‎na‎ ‎sam‎ ‎w‎ ‎jego‎ ‎sypialni i‎ ‎wszystkich‎ ‎świadków‎ ‎wydaliwszy,‎ ‎wręcz‎ ‎powiedział: w‎ ‎jak‎ ‎szpetne‎ ‎i‎ ‎jak‎ ‎ohydne‎ ‎król‎ ‎pogrążył‎ ‎się‎ ‎wy stępki,‎ ‎jakich‎ ‎o‎ ‎sobie‎ ‎szemrań‎ ‎jest‎ ‎przyczyną‎ ‎pomię dzy‎ ‎ludźmi‎ ‎wszelkiego‎ ‎stanu,‎ ‎jakie‎ ‎także‎ ‎wszyscy‎ ‎na króla‎ ‎miotają‎ ‎przekleństwa‎ ‎i‎ ‎złorzeczenia;‎ ‎prosił‎ ‎go i‎ ‎zaklinał,‎ ‎aby‎ ‎powstrzymał‎ ‎wybuchy‎ ‎wyuzdanćj‎ ‎lu- bieźności;‎ ‎aby‎ ‎żądze‎ ‎poskromił‎ ‎i‎ ‎używając‎ ‎własnej prawnój‎ ‎żony,‎ ‎innych‎ ‎małżeństw‎ ‎wstydliwości‎ ‎i‎ ‎czy stości‎ ‎nie‎ ‎kaził:‎ ‎jeżeliby‎ ‎dalej‎ ‎podobnież‎ ‎postępował, powinien‎ ‎wiedzieć,‎ ‎że‎ ‎i‎ ‎Bogu‎ ‎przez‎ ‎to‎ ‎wyrządzi‎ ‎znie wagę,‎ ‎a‎ ‎ludziom‎ ‎także‎ ‎nieznośną‎ ‎krzywdę,‎ ‎i‎ ‎że‎ ‎tak siebie‎ ‎jak‎ ‎swoje‎ ‎królestwo‎ ‎i‎ ‎chwałęj‎ ‎swych‎ ‎świetnych zwycięstw‎ ‎shańbi‎ ‎na‎ ‎zawsze.‎ ‎Ze‎ ‎powinienby‎ ‎pamię tać‎ ‎na‎ ‎rozliczne‎ ‎boskie‎ ‎dobrodziejstwa,‎ ‎przez‎ ‎które z‎ ‎niskiego‎ ‎stanu‎ ‎doszedł‎ ‎do‎ ‎chwały‎ ‎i‎ ‎tak‎ ‎wielkich posiadłości,‎ ‎i‎ ‎aby‎ ‎i‎ ‎dla‎ ‎Boga‎ ‎nie‎ ‎okazywał‎ ‎się‎ ‎nie wdzięcznym.‎ ‎Jeżeliby‎ ‎zaś‎ ‎nie‎ ‎poruszał‎ ‎go‎ ‎wzgląd‎ ‎na rzeczy‎ ‎święte,‎ ‎niech‎ ‎baczy‎ ‎przynajmniej‎ ‎na‎ ‎godność królewską‎ ‎tymi‎ ‎występkami‎ ‎skażoną;‎ ‎a‎ ‎gdy‎ ‎chce,‎ ‎aby jego‎ ‎praw‎ ‎szanowano,‎ ‎przystoi‎ ‎zatćm,‎ ‎aby‎ ‎sam‎ ‎także innych‎ ‎prawa‎ ‎szanował.‎ ‎Ze‎ ‎zaś‎ ‎on‎ ‎sam‎ ‎(Stanisław) pierwszy‎ ‎się‎ ‎wziął‎ ‎do‎ ‎napominania‎ ‎króla,‎ ‎gdy‎ ‎inni ociągali‎ ‎się,‎ ‎skłaniały‎ ‎go‎ ‎do‎ ‎tego‎ ‎kroku‎ ‎zbawienie królewskie,‎ ‎cześć‎ ‎i‎ ‎miłość‎ ‎dla‎ ‎króla,‎ ‎a‎ ‎prócz‎ ‎źyczliwości‎ ‎wrodzonej,‎ ‎zmuszała‎ ‎go‎ ‎do‎ ‎tego‎ ‎kroku‎ ‎konie czność‎ ‎obowiązku‎ ‎swego‎ ‎pasterskiego.‎ ‎Zaczóm‎ ‎niech‎ ‎król uważa,‎ ‎na‎ ‎jak‎ ‎śliską‎ ‎wszedł‎ ‎drogę,‎ ‎niech‎ ‎się‎ ‎upanlięta z‎ ‎tego‎ ‎zepsucia‎ ‎i‎ ‎sam‎ ‎pierwój‎ ‎zaradzi‎ ‎ocaleniu‎ ‎duszy i‎ ‎ciała,‎ ‎zanim‎ ‎go‎ ‎zemsta‎ ‎Boża‎ ‎dosięgnie.‎ ‎Albowiem‎ ‎ta zbrodnia‎ ‎zwykła‎ ‎sprawiać‎ ‎zgubę‎ ‎zarówno‎ ‎duszy‎ ‎jak ciału,‎ ‎i‎ ‎nie‎ ‎ustawać‎ ‎tam,‎ ‎gdzie‎ ‎się‎ ‎zaczęła,‎ ‎lecz‎ ‎wiele‎ ‎in nych‎ ‎występków‎ ‎przybiera‎ ‎do‎ ‎towarzystwa‎ ‎i‎ ‎pomocy, i‎ ‎nagły‎ ‎koniec‎ ‎znajduje:—co‎ ‎wszystko‎ ‎potwierdził‎ ‎ja wnymi‎ ‎przykładami‎ ‎ze‎ ‎starego‎ ‎zakonu,‎ ‎niektóre‎ ‎też z‎ ‎czasów‎ ‎już‎ ‎łaski‎ ‎przytoczywszy.‎ ‎Król‎ ‎chociaż‎ ‎gniew nie‎ ‎mały‎ ‎powziął‎ ‎do‎ ‎serca,‎ ‎jednak‎ ‎wspomniawszy sobie‎ ‎na‎ ‎stan‎ ‎biskupa,‎ ‎który‎ ‎go‎ ‎napominał,‎ ‎wiedząc nadto,‎ ‎ze‎ ‎Stanisław‎ ‎czcigodnemi‎ ‎słynie‎ ‎sprawami,‎ ‎i znakomitym‎ ‎jaśnieje‎ ‎blaskiem‎ ‎świętości‎ ‎i‎ ‎religii,‎ ‎a sprawiedliwości‎ ‎czcicielem‎ ‎jest‎ ‎osobliwszym,‎ ‎i‎ ‎przed jego‎ ‎groźbami‎ ‎nie‎ ‎ustąpi,‎ ‎przytłumił‎ ‎gniew‎ ‎wszelki, i‎ ‎pozornemi‎ ‎niektóremi‎ ‎wymówkami‎ ‎usprawiedliwia jąc‎ ‎się,‎ ‎usiłował‎ ‎osłonie‎ ‎niecnotę‎ ‎swoję,‎ ‎i‎ ‎biskupowi łagodnie‎ ‎natenczas‎ ‎odpowiedział,‎ ‎chociaż‎ ‎wiadomo było,‎ ‎źe‎ ‎w‎ ‎umyśle‎ ‎swoim‎ ‎zupełnie‎ ‎co‎ ‎innego‎ ‎zamie rzał.‎ ‎Na‎ ‎co‎ ‎znowu‎ ‎biskup‎ ‎odpowiadając,‎ ‎zbił‎ ‎to‎ ‎wszyst ko,‎ ‎co‎ ‎tylko‎ ‎król‎ ‎na‎ ‎swoją‎ ‎obronę‎ ‎był‎ ‎powiedział, i‎ ‎w‎ ‎łagodności‎ ‎ducha‎ ‎mówił‎ ‎słowa,‎ ‎któreby‎ ‎zbawien- nemi‎ ‎były‎ ‎dla‎ ‎duszy‎ ‎króla,‎ ‎gdyby‎ ‎ich‎ ‎tenże‎ ‎chciał był‎ ‎usłuchać.
                                        • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 12.08.24, 13:03
                                          próżno‎ ‎uskarżającego‎ ‎się‎ ‎na‎ ‎niegodziwośc‎ ‎i‎ ‎wielkość swój‎ ‎krzywdy,‎ ‎i‎ ‎zaprowadzili‎ ‎ją‎ ‎zaraz‎ ‎do‎ ‎królewskiego pałacu.‎ ‎Król‎ ‎przyjmując‎ ‎ją‎ ‎z‎ ‎wyuzdaną‎ ‎pożądliwością, tak‎ ‎jak‎ ‎się‎ ‎należało‎ ‎spodziewać‎ ‎po‎ ‎człowieku‎ ‎lubież nym‎ ‎i‎ ‎zepsutym,‎ ‎od‎ ‎tego‎ ‎czasu‎ ‎i‎ ‎na‎ ‎późniój‎ ‎połączył się‎ ‎z‎ ‎nią‎ ‎swemi‎ ‎bezwstydnemi‎ ‎miłostkami,‎ ‎i‎ ‎w‎ ‎związ ku‎ ‎z‎ ‎nią‎ ‎żyjąc‎ ‎cudzołoźnym,‎ ‎używał‎ ‎ją‎ ‎za‎ ‎nałożnicę, a‎ ‎nawet‎ ‎miał‎ ‎z‎ ‎nią‎ ‎potomstwo.‎ ‎Zbrodnia‎ ‎zaś‎ ‎porwania niewiasty,‎ ‎i‎ ‎cudzołożnego‎ ‎z‎ ‎nią‎ ‎nałożnictwa,‎ ‎jakiego się‎ ‎król‎ ‎dopuścił,‎ ‎skaraną‎ ‎została‎ ‎srogim‎ ‎biczem‎ ‎pom sty‎ ‎Bożój,‎ ‎gdy‎ ‎jój‎ ‎ludzka‎ ‎kara‎ ‎dotknąć‎ ‎i‎ ‎zniweczyć‎ ‎nie mogła.‎ ‎Wszystko‎ ‎bowiem‎ ‎potomstwo‎ ‎z‎ ‎tego‎ ‎cudzołoź- nego‎ ‎pożycia‎ ‎zrodzone,‎ ‎które‎ ‎król‎ ‎chciał‎ ‎wzbogacić nadaniem‎ ‎włości‎ ‎dziedzicznych,‎ ‎opanowało‎ ‎najprzód drżenie‎ ‎członków‎ ‎w‎ ‎męzkim‎ ‎jeszcze‎ ‎wieku,‎ ‎i‎ ‎szpetność nosów‎ ‎pokrzywionych,‎ ‎potem‎ ‎odchodzenie‎ ‎od‎ ‎zmy słów‎ ‎i‎ ‎szaleństwo‎ ‎umysłu‎ ‎w‎ ‎starości.‎ ‎I‎ ‎była‎ ‎ta‎ ‎choro ba‎ ‎dziedziczną‎ ‎przez‎ ‎wszystkie‎ ‎pokolenia,‎ ‎rozciągająca się‎ ‎odkąd‎ ‎król‎ ‎splamił‎ ‎się‎ ‎ową‎ ‎zbrodnią‎ ‎aż‎ ‎do‎ ‎naszych czasów,‎ ‎zesłana‎ ‎przez‎ ‎sprawiedliwość‎ ‎Boską‎ ‎nietylko na‎ ‎tych,‎ ‎którzy‎ ‎wtedy‎ ‎przez‎ ‎cudzołożny‎ ‎związek‎ ‎zro dzeni‎ ‎zostali,‎ ‎lecz‎ ‎i‎ ‎na‎ ‎wszystkich,‎ ‎którzy‎ ‎z‎ ‎jakiójbądź strony‎ ‎z‎ ‎nimi‎ ‎w‎ ‎pokrewieństwie‎ ‎zostawali:‎ ‎iż‎ ‎podzi wiać‎ ‎bardzo‎ ‎i‎ ‎lękać‎ ‎się‎ ‎zarazem‎ ‎należy‎ ‎Boskiój‎ ‎spra wiedliwości‎ ‎,‎ ‎którą‎ ‎widzimy‎ ‎jak‎ ‎się‎ ‎rozradza‎ ‎nieprzer wanie‎ ‎,‎ ‎nietylko‎ ‎przez‎ ‎pokolenia,‎ ‎lecz‎ ‎wieki‎ ‎całe,‎ ‎na hańbę‎ ‎zbrodni‎ ‎królewskiej.‎ ‎Ale‎ ‎i‎ ‎króla‎ ‎Bolesława‎ ‎zda je‎ ‎się‎ ‎także‎ ‎niemała‎ ‎ztąd‎ ‎dotknęła‎ ‎przykrość‎ ‎i‎ ‎nieszczę ście,‎ ‎źe‎ ‎nie‎ ‎prędko‎ ‎ukaraną‎ ‎została‎ ‎jego‎ ‎niegodziwośc, gdyż‎ ‎oddając‎ ‎się‎ ‎jeszcze‎ ‎bezwstydnićj‎ ‎cudzołoztwu, z‎ ‎odwłoki‎ ‎ukarania‎ ‎większą‎ ‎sobie‎ ‎czynił‎ ‎sposobność grzeszenia‎ ‎i‎ ‎zuchwalstwa‎ ‎przeciw‎ ‎Bogu,‎ ‎nareszcie ściągnienia‎ ‎na‎ ‎siebie‎ ‎pomsty‎ ‎Bożej,‎ ‎którój‎ ‎nikt‎ ‎z‎ ‎ludzi nie‎ ‎potrafił‎ ‎uniknąć‎ ‎uporem‎ ‎i‎ ‎grzeszną‎ ‎śmiałością,‎ ‎lecz tylko‎ ‎pokorą‎ ‎i‎ ‎pokutą.
                                        • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 12.08.24, 13:42
                                          Gdy‎ ‎więc‎ ‎wszyscy‎ ‎kościoła‎ ‎polskiego‎ ‎biskupi‎ ‎ocią gali‎ ‎się‎ ‎upomnieć‎ ‎króla,‎ ‎a‎ ‎rękę‎ ‎na‎ ‎ustach‎ ‎położywszy, oddrzwia‎ ‎warg‎ ‎swoich‎ ‎milczeniem‎ ‎i‎ ‎bojaźnią‎ ‎zamknęli, ponieważ‎ ‎zapewno‎ ‎wnosili,‎ ‎że‎ ‎w‎ ‎razie‎ ‎naganienia‎ ‎króla zagraża‎ ‎im‎ ‎ostatnie‎ ‎niebezpieczeństwo,‎ ‎wszystkich‎ ‎cała nadzieja‎ ‎zwróciła‎ ‎się‎ ‎na‎ ‎Stanisława‎ ‎biskupa‎ ‎krakow skiego,‎ ‎który‎ ‎czystością‎ ‎i‎ ‎nieskazitelnością‎ ‎życia, chwałą‎ ‎zajmowania‎ ‎się‎ ‎rzeczami‎ ‎niebieskiemi,‎ ‎i‎ ‎szcze gólniejszą‎ ‎nauką,‎ ‎mądrością‎ ‎i‎ ‎wiarą,‎ ‎czynami‎ ‎także świętymi,‎ ‎jakoby‎ ‎słońce‎ ‎jasne‎ ‎blaskiem‎ ‎swoim‎ ‎całą Polskę‎ ‎oświćcał.‎ ‎Przeto‎ ‎ten‎ ‎pasterz‎ ‎najsławniejszy nie‎ ‎wytrzymał‎ ‎dalój‎ ‎nader‎ ‎licznych‎ ‎próśb‎ ‎zanoszo nych‎ ‎do‎ ‎siebie,‎ ‎od‎ ‎wielu‎ ‎mężów‎ ‎duchownego‎ ‎i‎ ‎świec kiego‎ ‎stanu,‎ ‎udających‎ ‎się‎ ‎w‎ ‎tćj‎ ‎sprawie‎ ‎do‎ ‎niego, lecz‎ ‎z‎ ‎powszechnego‎ ‎domagania‎ ‎się‎ ‎i‎ ‎jednomyślnej zgodności‎ ‎poznając,‎ ‎że‎ ‎jemu‎ ‎należy‎ ‎się‎ ‎spełnić‎ ‎ten obowiązek,‎ ‎chociaż‎ ‎wiedział‎ ‎o‎ ‎zaciętćj‎ ‎ku‎ ‎sobie‎ ‎nie nawiści‎ ‎króla,‎ ‎jednak‎ ‎do‎ ‎spełnienia‎ ‎tegoż‎ ‎obowiązku przystąpił‎ ‎odważnie.‎ ‎Sądząc‎ ‎wszakże,‎ ‎iż‎ ‎mu‎ ‎trzeba użyć‎ ‎najprzód‎ ‎modlitw‎ ‎do‎ ‎Boga‎ ‎i‎ ‎ofiar‎ ‎błagalnych, wiele‎ ‎dni‎ ‎i‎ ‎nocy‎ ‎na‎ ‎nich‎ ‎strawił.‎ ‎Przekonany‎ ‎zaś‎ ‎będąc,‎ ‎że‎ ‎w‎ ‎modlitwie‎ ‎lepsza‎ ‎się‎ ‎broń‎ ‎znajduje‎ ‎niżeli w‎ ‎odwadze,‎ ‎prosił‎ ‎Boga,‎ ‎aby‎ ‎i‎ ‎króla‎ ‎uwolnił‎ ‎od‎ ‎nie cnoty‎ ‎cudzołoztwa,‎ ‎i‎ ‎jemu‎ ‎poddał‎ ‎słowa‎ ‎nagany,‎ ‎któ- reby‎ ‎obróciły‎ ‎się‎ ‎na‎ ‎zbawienie‎ ‎i‎ ‎skruszenie‎ ‎królew skie.‎ ‎Naśladując‎ ‎przeto‎ ‎tak‎ ‎stałość‎ ‎jak‎ ‎męstwo‎ ‎Elia sza‎ ‎proroka‎ ‎i‎ ‎Jana‎ ‎Chrzciciela,‎ ‎i‎ ‎wiedząc,‎ ‎że‎ ‎z‎ ‎obowiązku pasterskiego
                                        • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 12.08.24, 13:45
                                          Temi‎ ‎i‎ ‎wielu‎ ‎innemi‎ ‎słowy‎ ‎król‎ ‎Bolesław‎ ‎ła godnie‎ ‎i‎ ‎szlachetnie‎ ‎upomniony‎ ‎od‎ ‎biskupa‎ ‎Stanisława, wpadłszy‎ ‎w‎ ‎gniów‎ ‎gwałtowny,‎ ‎nie‎ ‎odpowiedział‎ ‎przy zwoicie‎ ‎ani‎ ‎skromnie,‎ ‎lecz‎ ‎zaciętości‎ ‎duchem‎ ‎nadęty, dysząc‎ ‎zapalczywością‎ ‎i‎ ‎podobien‎ ‎szalonemu,‎ ‎gnie
                                          41 wniój‎ ‎niż‎ ‎na‎ ‎króla‎ ‎przystało,‎ ‎powstał‎ ‎na‎ ‎męża‎ ‎Bo żego‎ ‎swojego‎ ‎karci‎ ‎cielą,‎ ‎i‎ ‎wiele‎ ‎nawet‎ ‎obelg‎ ‎przy dawszy,‎ ‎powiedzą!‎ ‎mu,‎ ‎że‎ ‎pochodząc‎ ‎z‎ ‎wiejskiego i‎ ‎nizkiego‎ ‎rodu‎ ‎niegodzien‎ ‎jest‎ ‎tak‎ ‎kapłaństwa‎ ‎jak i‎ ‎biskupstwa,‎ ‎źe‎ ‎przez‎ ‎wielokrotną‎ ‎i‎ ‎próżną‎ ‎swoją lekkomyślność‎ ‎zasługuje,‎ ‎aby‎ ‎zstrącony‎ ‎z‎ ‎biskupstwa skazanym‎ ‎został‎ ‎na‎ ‎paszenie‎ ‎bydła‎ ‎i‎ ‎wieprzów,‎ ‎gdzieby odebrał‎ ‎naukę,‎ ‎jakito‎ ‎wzgląd,‎ ‎jakie‎ ‎uszanowanie‎ ‎i‎ ‎ja ką‎ ‎cześć‎ ‎należy‎ ‎się‎ ‎królom‎ ‎oddawać;‎ ‎że‎ ‎tym‎ ‎sposo bem‎ ‎przykład‎ ‎pozostanie‎ ‎na‎ ‎przyszłość‎ ‎dla‎ ‎odstra szenia‎ ‎innych‎ ‎od‎ ‎podobnój‎ ‎śmiałości.‎ ‎Gdy‎ ‎to‎ ‎wszyst ko‎ ‎król‎ ‎wyrażał‎ ‎groźnie,‎ ‎nietylko‎ ‎słowy,‎ ‎lecz‎ ‎i‎ ‎twa rzą‎ ‎surową,‎ ‎Stanisław‎ ‎nie‎ ‎umiejąc‎ ‎nawet‎ ‎obrażony odstępować‎ ‎od‎ ‎zachowania‎ ‎prawdziwej‎ ‎miłości‎ ‎w‎ ‎upo minaniu‎ ‎króla,‎ ‎wszelką‎ ‎bojaźn‎ ‎na‎ ‎bok‎ ‎odłożywszy, odważnym‎ ‎pozostał,‎ ‎a‎ ‎piersi‎ ‎swoje‎ ‎tarczą‎ ‎cierpliwości uzbrajając,‎ ‎dumnóm‎ ‎uniesieniem‎ ‎się‎ ‎nadętemu‎ ‎królo wi‎ ‎zaczął‎ ‎mówić‎ ‎z‎ ‎tą‎ ‎szlachetną‎ ‎wymową,‎ ‎jaką‎ ‎się zwykle‎ ‎odznaczał:‎ ‎„Strzeż‎ ‎się,‎ ‎rzekł,‎ ‎o‎ ‎królu!‎ ‎abyś nie‎ ‎obracał‎ ‎na‎ ‎upór‎ ‎i‎ ‎zatwardziałość‎ ‎upomnienia‎ ‎mo jego‎ ‎i‎ ‎tego‎ ‎wszystkiego,‎ ‎co‎ ‎ci‎ ‎przytoczyłem‎ ‎według twego‎ ‎własnego‎ ‎zbawienia,‎ ‎według‎ ‎praw‎ ‎moich‎ ‎i‎ ‎we dług‎ ‎mojój‎ ‎miłości‎ ‎ku‎ ‎tobie,‎ ‎dostateczny‎ ‎jak‎ ‎się‎ ‎spo dziewam‎ ‎zachowując‎ ‎wzgląd‎ ‎na‎ ‎twoje‎ ‎zbawienie‎ ‎i‎ ‎sła wę.‎ ‎Mocniejszej‎ ‎nagany‎ ‎względem‎ ‎ciebie‎ ‎niż‎ ‎kogo innego‎ ‎użyłem,‎ ‎może‎ ‎nawet‎ ‎surowszej,‎ ‎ponieważ‎ ‎wi dzę,‎ ‎źe‎ ‎zbawienie‎ ‎twoje‎ ‎równie‎ ‎jak‎ ‎zguba‎ ‎połączone są‎ ‎z‎ ‎wieloma‎ ‎tobie‎ ‎podwładnymi.‎ ‎I‎ ‎gdy‎ ‎w‎ ‎każdym człowieku‎ ‎zdradliwa‎ ‎lubieźnośc‎ ‎jest‎ ‎szpetną‎ ‎rzeczą, najszpetniejszą‎ ‎jest‎ ‎jednak‎ ‎w‎ ‎zarządzie‎ ‎najwyższej władzy,‎ ‎której‎ ‎przewodniczysz.‎ ‎O‎ ‎złem‎ ‎szerzącem‎ ‎za gładę‎ ‎nietylko‎ ‎w‎ ‎tobie,‎ ‎lecz‎ ‎w‎ ‎bardzo‎ ‎wielu,‎ ‎mówię z‎ ‎tobą,‎ ‎i‎ ‎poddaję‎ ‎ci‎ ‎środki‎ ‎zaradcze.‎
                                        • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 12.08.24, 13:50
                                          Lecz‎ ‎ponieważ‎ ‎wspomniony‎ ‎Piotr‎ ‎szlachcic,‎ ‎po‎ ‎sprze daniu‎ ‎owej‎ ‎wsi,‎ ‎i‎ ‎po‎ ‎zawarciu‎ ‎układu‎ ‎z‎ ‎biskupem Stanisławem,‎ ‎nie‎ ‎długo‎ ‎żyjąc‎ ‎umarł,‎ ‎i‎ ‎przy‎ ‎kościele parafialnym‎ ‎w‎ ‎Piotrawinie‎ ‎wystawionym‎ ‎na‎ ‎cześć‎ ‎ś. Tomasza‎ ‎apostoła,‎ ‎został‎ ‎pochowany,‎ ‎synowców‎ ‎jego rodzonych,‎ ‎Piotra,‎ ‎Jakóba‎ ‎i‎ ‎Sulisława,‎ ‎do‎ ‎których miało‎ ‎przejść‎ ‎posiadanie‎ ‎wzmiankowanój‎ ‎wsi‎ ‎Piotra- wina,‎ ‎gdyby‎ ‎ją‎ ‎ich‎ ‎stryj‎ ‎Piotr‎ ‎szlachcic‎ ‎nie‎ ‎był‎ ‎od stąpił‎ ‎na‎ ‎zawsze‎ ‎przez‎ ‎sprzedaż,‎ ‎namówił‎ ‎król‎ ‎do nagabywania‎ ‎biskupa‎ ‎Stanisława‎ ‎za‎ ‎wieś‎ ‎Piotraw‎T‎in, obiecując‎ ‎im‎ ‎łatwe‎ ‎zwycięstwo,‎ ‎i‎ ‎umocował‎ ‎ich,‎ ‎na kazując‎ ‎im,‎ ‎aby‎ ‎rzecz‎ ‎jawną‎ ‎i‎ ‎publicznie‎ ‎wiadomą starali‎ ‎się‎ ‎w‎ ‎sporną‎ ‎zamienić.‎ ‎A‎ ‎chcąc‎ ‎potępić‎ ‎swoją powagą‎ ‎i‎ ‎zezwoleniem‎ ‎królewskióm‎ ‎sprawiedliwe‎ ‎pra wo‎ ‎Stanisława‎ ‎biskupa‎ ‎i‎ ‎jego‎ ‎krakowskiego‎ ‎kościoła, podjął‎ ‎się‎ ‎świadków‎ ‎wszystkich,‎ ‎od‎ ‎których‎ ‎zależała wygrana‎ ‎Stanisława‎ ‎biskupa,‎ ‎odstraszyć‎ ‎od‎ ‎obowiązku dawania‎ ‎świadectwa,‎ ‎i‎ ‎wszelką‎ ‎pracą‎ ‎i‎ ‎staraniem‎ ‎do pomagać,‎ ‎aby‎ ‎Stanisława‎ ‎biskupa‎ ‎wyrzucić‎ ‎ze‎ ‎wsi Piotrawina,‎ ‎a‎ ‎oddać‎ ‎ją‎ ‎na‎ ‎ich‎ ‎własność.‎ ‎Chęcią‎ ‎po siadania‎ ‎wsi‎ ‎i‎ ‎żądzą‎ ‎zysku‎ ‎powodowani‎ ‎Piotr,‎ ‎Jakób i‎ ‎Sulisław‎ ‎synowcowie‎ ‎Piotra‎ ‎szlachcica,‎ ‎przyzwolili na‎ ‎rzecz‎ ‎ohydną‎ ‎i‎ ‎pełną‎ ‎niesprawiedliwości,‎ ‎i‎ ‎przy rzekli,‎ ‎źe‎ ‎niepokoić‎ ‎będą‎ ‎Stanisława‎ ‎biskupa‎ ‎za‎ ‎wieś Piotrawin.‎ ‎Od‎ ‎tego‎ ‎więc‎ ‎czasu‎ ‎Piotr,‎ ‎Jakób‎ ‎i‎ ‎Suli sław‎ ‎synowcy‎ ‎Piotra‎ ‎szlachcica,‎ ‎i‎ ‎dla‎ ‎nasycenia‎ ‎swe go‎ ‎łakomstwa‎ ‎i‎ ‎dla‎ ‎dogodzenia‎ ‎nienawiści‎ ‎królewskiej, wytoczyli‎ ‎spór‎ ‎niesprawiedliwy‎ ‎Stanisławowi‎ ‎bisku powi‎ ‎krakowskiemu,‎ ‎za‎ ‎wieś‎ ‎Piotrawin,‎ ‎pociągnęli‎ ‎go i‎ ‎pozwali‎ ‎do‎ ‎trybunału‎ ‎królewskiego,‎ ‎oświadczając w‎ ‎kłamstwie‎ ‎potwarczem,‎ ‎źe‎ ‎on‎ ‎niesłusznie‎ ‎posiada wieś‎ ‎Piotrawin‎ ‎spadającą‎ ‎na‎ ‎nich‎ ‎dziedzictwem‎ ‎pra- wnem;‎ ‎a‎ ‎tak‎ ‎niegodziwymi‎ ‎sposobami‎ ‎dla‎ ‎tyranii
                                          królewskiej,‎ ‎chcieli‎ ‎ziemię‎ ‎sprzedaną‎ ‎wydrzeć‎ ‎z‎ ‎wła sności‎ ‎kościoła‎ ‎krakowskiego.‎ ‎Z‎ ‎czego‎ ‎poznać‎ ‎można oczywiście,‎ ‎źe‎ ‎tak‎ ‎król‎ ‎jak‎ ‎i‎ ‎synowcy‎ ‎wspomnieni Piotra‎ ‎szlachcica,‎ ‎byli‎ ‎ludźmi‎ ‎po‎ ‎ziemsku‎ ‎myślącymi i‎ ‎namiętnymi,‎ ‎źe‎ ‎o‎ ‎wueś‎ ‎toczyli‎ ‎spór‎ ‎niesprawiedliwy: spodziewać‎ ‎się‎ ‎zatem‎ ‎należało‎ ‎sprawiedliwości‎ ‎Boga Wszechmogącego,‎ ‎która‎ ‎z‎ ‎Nieba‎ ‎pochodzi,‎ ‎i‎ ‎która nakazała‎ ‎wszystkim‎ ‎nie‎ ‎zapominać,‎ ‎iż‎ ‎nie‎ ‎wolno‎ ‎bli źniego‎ ‎potwarzac,‎ ‎i‎ ‎własności‎ ‎jego‎ ‎pożądać.
                                        • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 12.08.24, 13:52
                                          sąd‎ ‎bowiem‎ ‎tego‎ ‎rodzaju‎ ‎nie‎ ‎przypuszczał‎ ‎na‎ ‎na czelnika‎ ‎kogo‎ ‎innego,‎ ‎jak‎ ‎tylko‎ ‎księcia‎ ‎kraju,‎ ‎którato władza‎ ‎teraz‎ ‎przeniesioną‎ ‎jest‎ ‎na‎ ‎wojewodów'‎ ‎pro- wincyonalnych,‎ ‎zajmujących‎ ‎miejsce‎ ‎książąt‎ ‎tak‎ ‎co do‎ ‎władzy‎ ‎jak‎ ‎i‎ ‎powagi.‎ ‎Po‎ ‎zagajeniu‎ ‎nareszcie‎ ‎sądu, i‎ ‎po‎ ‎ustawieniu‎ ‎się‎ ‎senatorów‎ ‎rzędem‎ ‎z‎ ‎prawej‎ ‎i‎ ‎le wej‎ ‎strony‎ ‎króla,‎ ‎najprzód‎ ‎roztrząsać‎ ‎zaczęto‎ ‎sprawę Stanisława‎ ‎biskupa‎ ‎krakowskiego.‎ ‎I‎ ‎gdy‎ ‎powodowie skarżący‎ ‎twierdzili,‎ ‎że‎ ‎Stanisław'‎ ‎biskup‎ ‎niesłusznie posiadł‎ ‎wóeś‎ ‎Piotrawin‎ ‎spadającą‎ ‎na‎ ‎nich‎ ‎prawem dziedzicznym,‎ ‎po‎ ‎śmierci‎ ‎ich‎ ‎rodzonego‎ ‎stryja‎ ‎Piotra szlachcica,‎ ‎żądając,‎ ‎aby‎ ‎Stanisława‎ ‎od‎ ‎posiadania‎ ‎onej wsi‎ ‎odsądzić,‎ ‎a‎ ‎im‎ ‎jako‎ ‎prawym‎ ‎dziedzicom‎ ‎oddać‎ ‎ją; Stanisław‎ ‎biskup‎ ‎odpowiadając‎ ‎przedstawił,‎ ‎źe‎ ‎sprze daż‎ ‎i‎ ‎kupno‎ ‎odbyły‎ ‎się‎ ‎prawnie‎ ‎z‎ ‎Piotrem‎ ‎szlachci cem‎ ‎za‎ ‎życia‎ ‎tegoż,‎ ‎a‎ ‎także‎ ‎zupełna‎ ‎wypłata‎ ‎pienię dzy‎ ‎umówionych.‎ ‎Gdy‎ ‎nareszcie‎ ‎powmdowie‎ ‎ciągle zaprzeczali‎ ‎sprzedaży‎ ‎i‎ ‎kupna,‎ ‎Stanisław‎ ‎biskup‎ ‎ofia rował‎ ‎się‎ ‎udowodnić‎ ‎umowy‎ ‎świadkami‎ ‎stósowmymi i‎ ‎od‎ ‎wszelkiego‎ ‎zarzutu‎ ‎w'olnymi.‎ ‎I‎ ‎gdy‎ ‎mu‎ ‎to‎ ‎wy rokiem‎ ‎króla‎ ‎łatwo‎ ‎było‎ ‎dozwolone,‎ ‎pow‎r‎ołał‎ ‎się‎ ‎na świadków‎ ‎u‎ ‎trybunału‎ ‎królewskiego‎ ‎obowiązując‎ ‎się stawie‎ ‎ich,‎ ‎jeżeli‎ ‎powodowie‎ ‎nic‎ ‎więcej‎ ‎przeciw‎7‎ ‎niemu nie‎ ‎chcą‎ ‎zarzucie.‎ ‎Lecz‎ ‎świadkowie‎ ‎wezw‎r‎ani‎ ‎od‎ ‎Sta nisława‎ ‎o‎ ‎złożenie‎ ‎świadectwa,‎ ‎zaczęli‎ ‎natychmiast unikać‎ ‎poszukiwania‎ ‎biskupiego,‎ ‎i‎ ‎zapierać‎ ‎się‎ ‎swojej odpowiedzi.‎ ‎Bojaźń‎ ‎albowiem‎ ‎króla‎ ‎zniewoliła‎ ‎ich‎ ‎do tego‎ ‎i‎ ‎wyrazie‎ ‎gdyby‎ ‎śmieli‎ ‎wyznać‎ ‎praw‎r‎dę,‎ ‎lękali się‎ ‎mąk‎ ‎okropnych,‎ ‎jako‎ ‎im‎ ‎to‎ ‎było‎ ‎oznajmione. Długich‎ ‎nareszcie‎ ‎próśb‎ ‎i‎ ‎przedstawień‎ ‎do‎ ‎każdego z‎ ‎nich‎ ‎z‎ ‎osobna‎ ‎i‎ ‎wszystkich‎ ‎razem‎ ‎używszy‎ ‎Stani sław',‎ ‎nie‎ ‎mógł‎ ‎im‎ ‎odjąć‎ ‎strachu,‎ ‎który‎ ‎raz‎ ‎już‎ ‎opa nował‎ ‎ich‎ ‎serca.‎ ‎Cóżby‎ ‎dopiero‎ ‎proszę‎ ‎nie‎ ‎zrobili
                                          • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 14.08.24, 15:28
                                            W 2017 roku Gmina Miejska Kraków zleciła konserwację ceglanych wątków elewacji koszar i rekonstrukcję boniowanych obramień otworów imitujących kamienne ciosy. Przywrócono też pierwotny poziom fragmentu placu broni na długości koszar z dostosowaniem jego kształtu do granicy działki. W 2019 r. w budynku koszar wykonano stolarkę okienną wzorowaną na historycznej oraz repliki stalowych okiennic, poddano konserwacji zachowane wrota pancerne i ościeżnice okien. W kaponierze zapola przywrócono otwory dwóch strzelnic z replikami stalowych tarcz, pozostałe małe tarcze w strzelnicach zakonserwowano. Zrealizowano też odwodnienie stropodachu. Po zakończeniu ostatnich prac elewacja fortu odzyskała pierwotny wygląd Pieczę nad budynkiem sprawuje Zarząd Budynków Komunalnych w Krakowie.
                                          • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 14.08.24, 15:30
                                            Willa Rogozińskich – zabytkowa willa w Krakowie. Znajduje się na terenie Nowej Huty, w Dzielnicy XVIII, w dawnej wsi Mogiła przy ul. Klasztornej 2.
                                          • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 14.08.24, 15:31
                                            W II połowie XIX wieku miejsce szlacheckich dworków zajęły podmiejskie wille. Jedną z nich jest Willa Rogozińskich w Mogile. Budynek murowany z cegły, otynkowany, częściowo podpiwniczony. Skrzydło wschodnie jest dwukondygnacyjne, na drugiej kondygnacji znajduje się użytkowe poddasze, na zewnątrz widoczny balkon z balustradą. Korpus główny i skrzydło zachodnie są jednokondygnacyjne. W miejscu przejścia skrzydła wschodniego i wschodniej części korpusu głównego utworzono wnękę, w której znajduje się najbardziej charakterystyczny element willi - drewniany ganek. Ten drewniany detal nawiązuje do wzorów „szwajcarskich” willi uzdrowiskowych. Przykryty jest dwuspadowym daszkiem opartym na ośmiu drewnianych słupach. Cztery z nich są wysunięte przed lico elewacji co przypomina portyk. Ganek poprzedzony jest schodami. Cały budynek przykryto dachem wielopołaciowym, krytym dachówką zakładkową (płaszowską)
                                          • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 14.08.24, 15:33
                                            W 1947 roku po śmierci Krasnodębskiego majątek odziedziczyła jego siostra Blanka Regina Terczyńska. Rok później północne skrzydło i część działki odkupili Franciszek i Katarzyna z Ciepielów Lelito, na działce postawili szklarnię i kotłownię. W latach późniejszych nieruchomość przejął Skarb Państwa (po 1959 roku). Mieścił się tu komisariat MO, następnie budynkiem i parkiem zarządzał znajdujący się obok Szpital im. Żeromskiego. Budynek ulegał stopniowej dewastacji. W 1978 roku spadkobiercy Lelitów sprzedali posiadaną część domu Andrzejowi Dziembajowi. Od 1992 roku właścicielami skrzydła północnego i użytkownikami (dzierżawcami) pozostałej części pozostawali Urszula i Władysław Gawłowie.
                                          • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 14.08.24, 15:34
                                            W czerwcu 2015 roku Nowe Centrum Administracyjne (NCA), które jest Stowarzyszeniem założonym przez Skarb Państwa, w ramach procedury przetargowej sprzedało zabytkową Willę Rogozińskich w Krakowie. Nieruchomość wylicytował współinwestor Bonarki 4 Business – krakowska spółka IPR Development. Według umowy fundusze pozyskane z transakcji zostaną przeznaczone na rewitalizację poprzemysłowych terenów w Nowej Hucie
                                          • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 14.08.24, 15:34
                                            W parku odsłonięto w 1971 roku pomnik-głaz upamiętniający Wojciecha Bogusławskiego, który akcję swojej opery Cud mniemany, czyli Krakowiacy i Górale umieścił właśnie w Mogile.
                                          • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 14.08.24, 15:58
                                            Kościół‎ ‎farny‎ ‎św.‎ ‎Bartłomieja. Wdzięczni‎ ‎jesteśmy‎ ‎Cystersom‎ ‎mogilskim,‎ ‎że będąc‎ ‎budownikami‎ ‎monumentalnych‎ ‎kościelnych i‎ ‎klasztornych‎ ‎gmachów,‎ ‎zostawili‎ ‎nam‎ ‎tu‎ ‎pod Krakowem‎ ‎ten‎ ‎typowy‎ ‎drewniany‎ ‎wiejski‎ ‎kościółek‎ ‎.‎ ‎Z‎ ‎tym‎ ‎cmentarzykiem‎ ‎dokoła,‎ ‎z‎ ‎tem drewnianem‎ ‎jego‎ ‎ogrodzeniem,‎ ‎przez‎ ‎czas‎ ‎szczernia- łem,‎ ‎z‎ ‎tą‎ ‎drewnianą‎ ‎dzwonnicą,‎ ‎przez‎ ‎którą‎ ‎wejście na‎ ‎cmentarz‎ ‎od‎ ‎drogi,‎ ‎w‎ ‎otoczeniu‎ ‎starych‎ ‎lip,‎ ‎po został‎ ‎typowym‎ ‎przedstawicielem‎ ‎starego‎ ‎polskiego farnego‎ ‎kościółka‎ ‎wiejskiego.‎ ‎Cmentarzyk‎ ‎przestał oddawna‎ ‎chować‎ ‎w‎ ‎swej‎ ‎ziemi‎ ‎wieśniacze‎ ‎poko lenia,‎ ‎ale‎ ‎do‎ ‎dziś‎ ‎jakiś‎ ‎smutek‎ ‎wieje‎ ‎i‎ ‎pustkowiem trąci,‎ ‎zanim‎ ‎go‎ ‎lud‎ ‎krakowski‎ ‎nie‎ ‎wypełni‎ ‎w‎ ‎dni świąteczne‎ ‎i‎ ‎odpustowe,‎ ‎wtedy‎ ‎kraśnieje‎ ‎i‎ ‎błyszczy barwneini‎ ‎szatami‎ ‎krakowskiego‎ ‎stroju.‎ ‎W‎ ‎cieniu tych‎ ‎drzew‎ ‎wzmacniały‎ ‎się‎ ‎w‎ ‎wierze‎ ‎pokolenia‎ ‎tych, których‎ ‎przodkowie‎ ‎pogańscy‎ ‎sypali‎ ‎mogiłę‎ ‎Wan dzie,‎ ‎a‎ ‎bracia‎ ‎cysterscy‎ ‎nauczyli‎ ‎je‎ ‎pracować‎ ‎w‎ ‎roli za‎ ‎danym‎ ‎przez‎ ‎nich‎ ‎przykładem‎ ‎na‎ ‎początku XIII‎ ‎w.‎ ‎Jak‎ ‎dawnych‎ ‎sięga‎ ‎czasów‎ ‎kościółek‎ ‎na tem‎ ‎miejscu,‎ ‎nie‎ ‎wiemy,‎ ‎ale‎ ‎zachował‎ ‎się‎ ‎dowód w‎ ‎aktacli‎ ‎klasztornych,‎ ‎że‎ ‎istniał‎ ‎już‎ ‎w‎ ‎XIV‎ ‎wieku skoro‎ ‎w‎ ‎r.‎ ‎1347‎ ‎nastąpiło‎ ‎jego‎ ‎poświęcenie‎ ‎przez sufragana‎ ‎krakowskiego‎ ‎Jana,‎ ‎biskupa‎ ‎Skodryń- skiego,‎ ‎pod‎ ‎tytułem‎ ‎Narodzenia‎ ‎Pańskiego‎ ‎i‎ ‎św. Bartłomieja.‎ ‎Wspomnianym‎ ‎tu‎ ‎jest‎ ‎cmentarz‎ ‎i‎ ‎tym, co‎ ‎się‎ ‎na‎ ‎nim‎ ‎modlą,‎ ‎dane‎ ‎są‎ ‎odpusty.‎ ‎Budynek
                                            ten‎ ‎ustąpił‎ ‎miejsca‎ ‎dzisiejszemu‎ ‎za‎ ‎czasów‎ ‎opata Piotra‎ ‎Hirszberga‎ ‎rodem‎ ‎z‎ ‎Biecza‎ ‎około‎ ‎roku‎ ‎1465. Donosi‎ ‎o‎ ‎tern‎ ‎kronikarz‎ ‎klasztorny,‎ ‎nazywając‎ ‎bu dowę‎ ‎jego‎ ‎dość‎ ‎piękną,‎ ‎a‎ ‎dekorowaną‎ ‎wewnątrz i‎ ‎malowaną‎ ‎przez‎ ‎brata‎ ‎Mikołaja‎ ‎malarza‎ ‎i‎ ‎illurni- natora‎ ‎ksiąg,‎ ‎których‎ ‎wiele‎ ‎klasztor‎ ‎mogilski‎ ‎po siadał‎ ‎jego‎ ‎ręki. Znamy‎ ‎wiele‎ ‎ciekawych‎ ‎drewnianych‎ ‎kościół ków‎ ‎na‎ ‎podgórzu‎ ‎karpackiem,‎ ‎pochodzących‎ ‎z‎ ‎początków XVI stulecia.
                                          • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 14.08.24, 16:00
                                            Początków‎ ‎XVI‎ ‎stulecia,‎ ‎ozdobnych‎ ‎pięknemi‎ ‎malo waniami‎ ‎ścian‎ ‎i‎ ‎sufitów,‎ ‎z‎ ‎dochowanymi‎ ‎tryptykami średniowiecznymi‎ ‎i‎ ‎rzeźbiony mi‎ ‎w‎ ‎drzewie‎ ‎posągami‎ ‎świę tych,‎ ‎z‎ ‎zabytkami‎ ‎prac‎ ‎artystów cechowych‎ ‎miasteczek‎ ‎sąsie dnich.‎ ‎Jeżeli‎ ‎pod‎ ‎względem‎ ‎za chowanych‎ ‎zabytków‎ ‎górują oue‎ ‎nad‎ ‎naszem‎ ‎skromnem‎ ‎wnę trzem‎ ‎kościoła‎ ‎farnego‎ ‎w‎ ‎Mogi le,‎ ‎jeżeli‎ ‎malowanie‎ ‎ścian‎ ‎baro kowe‎ ‎zapożyczonem‎ ‎jest‎ ‎z‎ ‎mu rowanych‎ ‎kościołów‎ ‎i‎ ‎podobnie ozdobiony‎ ‎jest‎ ‎sufit‎ ‎z‎ ‎desek, jeżeli‎ ‎rozszerzono‎ ‎wnętrze‎ ‎przy budowaniem‎ ‎kaplic,‎ ‎a‎ ‎odno wiono‎ ‎ściany‎ ‎gątem‎ ‎obite,‎ ‎to pozostały‎ ‎ślady,‎ ‎że,‎ ‎co‎ ‎rzadko, był‎ ‎on‎ ‎zbudowanym‎ ‎w‎ ‎systemie halowym,‎ ‎miał‎ ‎trzy‎ ‎przodkowe nawy‎ ‎w‎ ‎stylu‎ ‎gotyckim.‎ ‎Po siada‎ ‎dotąd‎ ‎pięknie‎ ‎w‎ ‎dębie rznięty‎ ‎swój‎ ‎portal‎ ‎(fig.‎ ‎17)‎ ‎u bocznego‎ ‎z‎ ‎południa‎ ‎do‎ ‎kościoła wejścia,‎ ‎i‎ ‎reszty‎ ‎filarów‎ ‎rozdzie łających‎ ‎nawy‎ ‎(fig.‎ ‎16). System‎ ‎ten‎ ‎niezwykły‎ ‎po legał‎ ‎na‎ ‎wprowadzeniu‎ ‎w‎ ‎część przodkową‎ ‎kościółka‎ ‎kamien nych‎ ‎podstaw‎ ‎czyli‎ ‎baz,‎ ‎ogzym- sowanych‎ ‎profilem‎ ‎gotyckim, na‎ ‎których‎ ‎stanęły‎ ‎słupy‎ ‎czyli filary‎ ‎drewniane‎ ‎ścinane‎
                                          • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 14.08.24, 16:05
                                            https://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/thumb/8/81/Church_of_the_Nativity_and_Saint_Bartholomew%2C_view_from_W%2C_4_Klasztorna_Street%2C_Mogi%C5%82a%2C_Krak%C3%B3w%2C_Poland.jpg/300px-Church_of_the_Nativity_and_Saint_Bartholomew%2C_view_from_W%2C_4_Klasztorna_Street%2C_Mogi%C5%82a%2C_Krak%C3%B3w%2C_Poland.jpg
                                          • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 14.08.24, 16:07
                                            REMONT DOMU MŁYNARZA
                                          • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 14.08.24, 16:09
                                            TRWA REMONT DOMU MŁYNARZA W MOGILE - Głos
                                          • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 14.08.24, 16:11
                                            Mogilscy pielgrzymi kupili w dniu 5 maja 1928 roku w Częstochowie obraz Matki Bożej, drukowany na zwykłym papierze, przyklejony do szyby z fazowanymi krawędziami.
                                          • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 14.08.24, 16:11
                                            Pierwsza kaplica powstała w 1947 roku z inicjatywy Tadeusza Lamota jako wotum wdzięczności za ocalenie Mogiły i Krakowa od zniszczeń drugiej wojny światowej. Budowniczym był cieśla z Łęgu, Jan Figlarz. Obraz umieszczono na zewnątrz, w jej szczycie.
                                          • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 14.08.24, 16:12
                                            W 1983 roku z uwagi na zniszczenie dachu i drewnianej konstrukcji, kaplicę rozebrano. W 1986 mieszkańcy Mogiły i Łęgu w czynie społecznym i dzięki staraniom ówczesnego proboszcza Mogiły, o. Bolesława Kozyry Ocist, wybudowali na tym samym miejscu nową, większą kaplicę, zachowując proporcjonalnie kształty poprzedniej.
                                          • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 14.08.24, 16:14
                                            https://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/thumb/8/81/Chapel_of_Our_Lady_of_Czestochowa%2C_Podbipiety_street%2C_Mogila%2C_Nowa_Huta%2C_Krakow%2C_Poland.jpg/480px-Chapel_of_Our_Lady_of_Czestochowa%2C_Podbipiety_street%2C_Mogila%2C_Nowa_Huta%2C_Krakow%2C_Poland.jpg
                                            • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 18.08.24, 20:35
                                              Pomnik ofiar wielkiego głodu na Ukrainie 1932–1933 – Przy ul. Olszewskiego, obok cerkwi św. Norberta. Odsłonięty 18 listopada 2008
                                            • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 18.08.24, 20:40
                                              https://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/thumb/6/6f/Monument_of_Polish_mathematicians_Stefan_Banach_and_Otton_Nikodym_%282016%2C_designed_by_Stefan_Dousa%29%2C_Planty_Garden_Park%2C_Podzamcze_street%2C_Old_Town%2C_Krakow%2C_Poland.jpg/360px-thumbnail.jpg
                                            • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 18.08.24, 20:44
                                              Na Plantach upamiętnia się znane osoby nadając ich imiona skwerom. Mają skwery swojego imienia:
                                              Zbigniew Wodecki – pomiędzy ul. Westerplatte a ul. św. Marka.
                                              Andrzej Wajda – między ul. Basztową a Teatrem im. Słowackiego.
                                              Władysław Bartoszewski – u zbiegu ulic Basztowej i Dunajewskiego.
                                              Konrad Swinarski – pomiędzy pl. Szczepańskim a ul. św. Tomasza.
                                              Jerzy Jarocki – pomiędzy ul. Szewską a pl. Szczepańskim.
                                              Mieczysław Święcicki – pomiędzy ul. św. Anny a ul. Szewską.
                                              Piotr Skrzynecki – pomiędzy ul. Franciszkańską a ul. Poselską
                                              Ewa Demarczyk – pomiędzy ul. Poselską a ul. Podzamcze
                                            • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 18.08.24, 22:49
                                              POMNIKI NA PLANTACH W RĘKACH KONSERWATORÓW - Dziennik Polski
                                            • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 18.08.24, 22:51
                                              Pomnik Floriana Straszewskiego, to największy pomnik na Plantach. Powstał w 1874. Autorem był Edward Stehlik. Straszewski był twórcą Plant i bezpośrednim spadkobiercą pomysłu na Planty zainicjowanego przez Feliksa Radwańskiego. Pomnik stoi w miejscu, gdzie znajdował się kopiec upamiętniający powstanie Rzeczypospolitej Krakowskiej.
                                            • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 18.08.24, 22:53
                                              Pomnik Michała Bałuckiego, pisarza i komediopisarza, powstał w 1911 roku. Pomnik jest dziełem Tadeusza Błotnickiego.
                                            • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 18.08.24, 22:54
                                              Pomnik Jana Matejki usytuowany tuz obok Barbakanu, vis-à-vis Akademii Sztuk Pięknych. Projekt prof. Jana Tutaja. Odsłonięty 12 listopada 2013 roku.
                                            • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 18.08.24, 22:55
                                              Pomnik królowej Jadwigi i króla Jagiełły – Powstał w 1886. Według projektu Karola Knausa wykonany przez Oskara Sosnowskiego. Pomnik upamiętnia 500-lecie unii polsko-litewskiej (Unia w Krewie)
                                            • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 18.08.24, 22:56
                                              Pomnik Artura Grottgera. Został wykonany przez Wacława Szymanowskiego w 1901 roku. Odsłonięty w 1903 roku. Stoi pomiędzy Pałacem Sztuki a ul. Dunajewskiego.
                                            • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 18.08.24, 22:57
                                              Dąb Wolności przed Collegium Novum. W 2004 roku złożono przy nim ziemię pochodzącą z miejsc zagłady, w których stracili życie i byli niewoleni profesorowie i wychowankowie Uniwersytetu Jagiellońskiego podczas II wojny światowej.
                                            • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 18.08.24, 22:58
                                              Nieopodal ul Poselskiej stoi Pomnik Grażyny i Litawora. Powstał w 1884 roku dla uczczenia Adama Mickiewicza, jest dziełem Alfreda Dauna.
                                            • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 18.08.24, 23:01
                                              Pomnik-ławeczka polskich matematyków Stefana Banacha i Ottona Nikodyma. Pomnik odsłonięty 14 października 2016 roku. Rzeźba prof. Stefana Dousy. Znajduje się u stóp budynku Wyższego Seminarium Duchownego przy ul Podzamcze.
                                            • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 18.08.24, 23:03
                                              Pomnik płk. Narcyza Wiatra „Zawojny”, komendanta VI okręgu Batalionów Chłopskich. Pomnik powstał w 1992 roku, a jego autorem jest Bronisław Chromy.
                                            • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 18.08.24, 23:07
                                              Franciszek‎ ‎z‎ ‎Wielkiej‎ ‎Rudy‎ ‎Wężyk,‎ ‎kasztelan-senator‎ ‎Króle stwa‎ ‎Polskiego,‎ ‎sprawował‎ ‎obowiązki‎ ‎pierwszego‎ ‎kuratora‎ ‎od‎ ‎r.‎ ‎1847 aż‎ ‎do‎ ‎śmierci,‎ ‎to‎ ‎jest‎ ‎do‎ ‎1862‎ ‎r.‎ ‎Drugim‎ ‎kuratorem‎ ‎zamianowany‎ ‎zo stał‎ ‎przez‎ ‎c.‎ ‎k.‎ ‎komisyę‎ ‎namiestniczą,‎ ‎na‎ ‎przedstawienie‎ ‎magistratu, dr.‎ ‎Teofil‎ ‎Żebrowski,‎ ‎kapitan‎ ‎b.‎ ‎wojsk‎ ‎polskich,‎ ‎inżynier‎ ‎b.‎ ‎Rzplitej krakowskiej,‎ ‎lecz‎ ‎ten‎ ‎w‎ ‎r.‎ ‎1878‎ ‎zrezygnował,‎ ‎a‎ ‎na‎ ‎jego‎ ‎miejsce‎ ‎powo łany‎ ‎został‎ ‎dr.‎ ‎Maurycy‎ ‎Straszewski,‎ ‎prof.‎ ‎Uniwer.‎ ‎Jagieł.,‎ ‎który‎ ‎do dziś‎ ‎dnia‎ ‎te‎ ‎obowiązki‎ ‎pełni, Z‎ ‎historyą‎ ‎każdego‎ ‎ogrodu,‎ ‎parku‎ ‎czy‎ ‎plantacyi,‎ ‎nierozerwalną nicią‎ ‎jest‎ ‎zawsze‎ ‎zwiazany‎ ‎ogrodnik.‎ ‎Czynność‎ ‎jego‎ ‎uwydatnia‎ ‎się tern‎ ‎więcej,‎ ‎im‎ ‎większe‎ ‎było‎ ‎jego‎ ‎fachowe‎ ‎uzdolnienie,‎ ‎im‎ ‎większa‎ ‎in- teligencya,‎ ‎im‎ ‎bardziej‎ ‎pole‎ ‎działania‎ ‎odpowiadało‎ ‎wykształceniu ogrodnika. Od‎ ‎początku‎ ‎jeszcze,‎ ‎przy‎ ‎urządzeniu‎ ‎plantacyj‎ ‎krakowskich, czynnym‎ ‎ogrodnikiem‎ ‎był‎ ‎Antoni‎ ‎Bukowski,‎ ‎którego‎ ‎na‎ ‎przedstawie nie‎ ‎komitetu,‎ ‎ówczesny‎ ‎senat‎ ‎rządzący‎ ‎mianował‎ ‎„ogrodnikiem‎ ‎rządo wym"‎ ‎z‎ ‎płacą‎ ‎1000‎ ‎złp.‎ ‎rocznie‎ ‎i‎ ‎wolnem‎ ‎mieszkaniem. Działalność‎ ‎Bukowskiego‎ ‎skierowaną‎ ‎była‎ ‎przeważnie‎ ‎do‎ ‎wysa dzania‎ ‎drzewami‎ ‎ścieżek,‎ ‎wytkniętych‎ ‎podług‎ ‎planu‎ ‎jeometry‎ ‎Piotra Florkiewicza,‎ ‎oraz‎ ‎zakładania‎ ‎trawników,‎ ‎w‎ ‎miarę‎ ‎jak‎ ‎fosy‎ ‎i‎ ‎rowy‎ ‎za sypywano‎ ‎i‎ ‎wyrównywano. Antoni‎ ‎Bukowski‎ ‎obowiązki‎ ‎swe‎ ‎pełnił‎ ‎do‎ ‎1853‎ ‎r.,‎ ‎to‎ ‎jest‎ ‎do śmierci,‎ ‎która‎ ‎nastąpiła‎ ‎po‎ ‎32-ch‎ ‎latach‎ ‎skromnej‎ ‎i‎ ‎cichej‎ ‎pracy‎ ‎na ednem‎ ‎stanowisku. Drugim‎ ‎zrzędu‎ ‎ogrodnikiem‎ ‎miejskim‎ ‎był‎ ‎Ignacy‎ ‎John,‎ ‎niemiec. Po‎ ‎28-u‎ ‎latach‎ ‎służby,‎ ‎przeniesiono‎ ‎go‎ ‎w‎ ‎1881‎ ‎r.‎ ‎w‎ ‎stały‎ ‎stan‎ ‎spo czynku. Opróżnione‎ ‎po‎ ‎Johnie‎ ‎miejsce‎ ‎objął‎ ‎nareszcie‎ ‎Bolesław‎ ‎Małecki, nominowany‎ ‎d.‎ ‎1-go‎ ‎kwietnia‎ ‎1881‎ ‎r.,‎ ‎który‎ ‎do‎ ‎dziś‎ ‎na‎ ‎tern‎ ‎stanowi sku‎ ‎pozostaje Plantacye‎ ‎krakowskie‎ ‎uważane‎ ‎za‎ ‎największą‎ ‎ozdobę‎ ‎naszego grodu,‎ ‎otaczająco‎ ‎zielonym‎ ‎wiankiem‎ ‎dzisiejsze‎ ‎śródmieście,‎ ‎stały‎ ‎się ulubionem‎ ‎miejscem‎ ‎przechadzek‎ ‎dla‎ ‎krakowian.‎ ‎Długie‎ ‎te,‎ ‎obszerne, cieniste‎ ‎aleje,‎ ‎podczas‎ ‎skwarów‎ ‎letnich‎ ‎chętnie‎ ‎nawiedzane‎ ‎o‎ ‎każdej porze‎ ‎dnia,‎ ‎przystępne‎ ‎dla‎ ‎wszystkich‎ ‎bez‎ ‎wyjątku,‎ ‎warstw‎ ‎społeczeń stwa,‎ ‎zespoliły‎ ‎się‎ ‎tak‎ ‎ściśle‎ ‎z‎ ‎życiem‎ ‎mieszkańców,‎ ‎że‎ ‎wyobrazić‎ ‎so bie‎ ‎Kraków‎ ‎bez‎ ‎nich,‎ ‎byłoby‎ ‎prawie‎ ‎niepodobieństwem. Planty‎ ‎od‎ ‎roku‎ ‎1380‎ ‎ulegają‎ ‎ciągłemu‎ ‎przeistaczaniu,‎ ‎gdzie tego‎ ‎zachodzi‎ ‎potrzeba,‎ ‎wedle‎ ‎wymagań‎ ‎ogrodnictwa‎ ‎pejzażowe go:‎ ‎a‎ ‎więc‎ ‎tworzy‎ ‎się‎ ‎kląby,‎ ‎kwietniki,‎ ‎zakłada‎ ‎żywopłoty‎ ‎i‎ ‎szpa lery,‎ ‎rozsadza‎ ‎się‎ ‎rzadsze‎ ‎i‎ ‎piękniejsze‎ ‎drzewa‎ ‎i‎ ‎krzewy‎ ‎pojedyn czo‎ ‎na‎ ‎trawnikach,‎ ‎które‎ ‎zarząd‎ ‎stara‎ ‎się‎ ‎utrzymać‎ ‎w‎ ‎stanie
                                            • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 18.08.24, 23:11
                                              Krakowskie Planty
                                            • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 18.08.24, 23:30
                                              Towarzystwo Ochrony Piknoci Krakowa i Okolicy, oceniajc
                                              pikno i znaczenie plantacyi krakowskich dla zdrowia i ozdoby mia-
                                              sta, obrao je za temat do drugiej ksiki, wydanej wasnym naka-
                                              dem. Dlatego cel tej ksiki jest raczej dydaktyczny. Ma ona bowiem —
                                              odsaniajc rzadki wdzik i pikno ogrodu (plantacyj) — pokaza
                                              równoczenie pewne usterki, a take wytkn drog na przyszo.
                                              Poniewa za plantacyom krakowskim, zaoonym przed blisko 100 laty,
                                              nie powicono dotd obszerniej uwagi, z wyjtkiem paru drobnych
                                              artykuów, przeto ksika niniejsza podaje równie history plant,
                                              od zaoenia ich, a po dzisiejsze czasy, wypeniajc temsamem brak
                                              dotychczasowej monografii. Zebranie jednak tych historycznych da-
                                              nych i zestawienie caej przeszoci plant byo rzecz nieatw, wobec
                                              skpego materyau archiwalnego, którego dostarczyo w pierwszym
                                              rzdzie Archiwum m. Krakowa, a nastpnie dokumenty, zbierane
                                              przez kuratorów plantacyi.
                                              Tekst ksiki rozpada si na cztery rozdziay, poprzedzone krót-
                                              kim wstpem, wyjaniajcym pierwotne przeznaczenie terenu, na któ-
                                              rym powstay plantacye. Dwa pierwsze rozdziay powicone s hi-
                                              storyi plant w ten sposób, e pierwszy przedstawia ich zaoenie
                                              i dochodzi prawie do poowy zeszego stulecia, drugi za obejmuje
                                              reszt czasu i siga w nasz okres. W trzecim przedstawiona jest
                                              architektura ogrodu i ulic przytykajcych, czwarty wreszcie zajmuje
                                              si gospodark ogrodu, czyli stron techniczn obecnego stanu plant,
                                              podnoszc jego zalety i wskazuje drog na przyszo.
                                            • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 19.08.24, 00:40
                                              Cz tych murów wraz z basztami, bram Floryaska i ron- dlem pozostawiono pomidzy ulic Sawkowsk a Szpitaln. Z tej reszty moemymie pojcie o niezwykem piknie daw-
                                              nych murów miejskich, . Wzdu murów
                                              miasta rozcigay si szerokim pasem
                                              way i rowy (fosy). Przestrze ta bya prawie niedostpna i bagnista, zasypana
                                              górami mieci, bota i rumowiska, wywoonemi i sypanemi bez adu, za- rosa lasem ostów
                                              i pokrzyw. Szcze-
                                              gólniej znan z te- go bya zachodnia
                                              strona miasta, na
                                              przestrzeni od bra-
                                              my Pobocznej (pod
                                              Zamkiem) do Wilnej i dalej jeszcze do »furtki« Szewskiej. Tylko wsk
                                              droyn mona byo tutaj przej lub przejecha. Mury miejskie byy
                                              tu wyszczerbione, (jak koo kocioa w. Michaa) baszty opustoszae,
                                              bez dachów, w stanie najwikszego zaniedbania. Od Szewskiej »furtki«
                                              do bramy Sawkowskiej fosy byy lepiej zachowane i zarose traw,
                                              na której wypasano bydo. W zimie za, gdy wody z jesiennych ulew
                                              zamarzy, byway tam wyborne Hzgawki. Z nich korzystaa szczegól-
                                              niej modzie rkodzielnicza, a zwaszcza w niedzielne popoudnia.
                                            • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 19.08.24, 16:52
                                              Wewntrz »furtki« Mikoajskiej byt wchód do ogrodu midzy mu-
                                              rami, gdzie bya urzdzona strzelnica (zwana Celestat), w której miesz-
                                              czanie strzelali do kurka. By tam mianowicie domek, z niewielk
                                              sal na pitrze i galery, w której odbywao si strzelanie.
                                              Od Mikoajskiej »furtki« do Nowej bramy by take wa, ota-
                                              czajcy fos, niski a szeroki. Fosa bya zaniedbana. Mury klasztoru
                                              na Gródku, (str. 10) ba-
                                              szty i mur miejski bro-
                                              niy z tej strony miasta.
                                              Od Nowej do Grodz-
                                              kiej bramy fortyfika-
                                              cye przedstawiay obraz
                                              upadku. Okolica tu by-
                                              a pusta, botna i w nie-
                                              adzie, rowy napenione
                                              kauami. Za kocioami
                                              w. Józefa i w. Piotra
                                              baszty si rozsypay
                                              przewanie, i by tylko
                                              sam mur. Okolica ta bya mao uczszczana
                                              i wazka droyna tdy
                                              wioda okol ki w. Se-
                                              bastyana, któr jedono
                                              do bramy Grodzkiej.
                                              Cho pikne s
                                              obecne planty, to je-
                                              dnak zniesienie tych
                                              baszt i murów fortecz-
                                              nych jest dla Krakowa
                                              niepowetowan szkod.
                                              Zachowawszy te pamitki, byby Kraków jedynym w Europie grodem
                                              o jednolitym charakterze. Ten bd musi by nauk na przyszo, aby
                                              z niszczeniem starych budowli by ostronym.
                                            • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 19.08.24, 16:55
                                              wanych do murów miejskich, po obu ich stronach. Bya to zatem
                                              olbrzymia praca, wymagajca wielkiej energii i znacznych bardzo ko-
                                              sztów. Ale wtedy dopiero nabraa ona swego penego uzasadnienia,
                                              gdy wytknito jasno cel, do jakiego miaa zda. Mianowicie w r. 1820
                                              prezes Senatu Rzdzcego, Stanisaw hr, Wodzieki (str. 11) postawi
                                              wniosek o »urzdzenie ogrodów naokoo miasta na miejscu dawnych
                                              fortyfikacyi <. Kierunek robót powierzono Komitetowi Ekonomicznemu.
                                              W roku nastpnym plan przyszych ogrodów by ju gotowy, nary-
                                              sowany i obliczony na podstawie pomiarów i niwelacyi miasta. Obej-
                                              mowa on mniej wicej cay
                                              obszar dzisiejszy. Roboty za- czto od niwelacyi czyli plan-
                                              tacyi waów i fos, a take usu- wania resztek murów. One
                                              wypeniaj gównie pierw-
                                              szych dziesi lat pracy. Od
                                              nich te utara si nazwa
                                              »plantacyi krakowskich* albo
                                              krótko »plant«, dla wielu dzi
                                              zagadkowegopochodzenia, ma-
                                              jca w rzeczywistoci nie wiele
                                              wspólnego z terminologi ogro-
                                              downictwa.
                                              Roboty rozpoczto ró-
                                              wnoczenie w dwóch miej-
                                              scach : na przestrzeni pomi-
                                              dzy Wawelem a ulic Flo-
                                              ryask, i pomidzy klaszto-
                                              rem 00. Reformatów a ul. Sawkowsk. Nastpnie z roku na rok posuwaj si stopniowo prace
                                              plantacyjne w pewnych odstpach, od bramy Sawkowskiej do Florya-
                                              skiej i dalej jeszcze do Mikoajskiej i Nowej Bramy. Kiedy zasypywano
                                              fos pomidzy bram Floryask i »furtk Mikoajsk*, potrzebowano
                                              tik wielkiej iloci ziemi, e musiano jej tysice fur sprowadzi skdind.
                                              I tak woono piasek ze Starej Wisy i zbierano wszelkie nierównoci
                                              w pobliu, przyczem obniono znacznie poziom Kleparza. Gdy zebrano
                                              ogromne warstwy bota, pokazay si dwa lub trzy stare bruki, jeden pod
                                              drugim. W r. 1826 pracuj ju pod jatkami poddominikariskiemi i »w tyle
                                              gmachu w. Józefa*. Tu przerywa si chwilowo plantacya, gdy Senat
                                            • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 19.08.24, 17:01
                                              cn, okraj miasto od wschodu, i dochodz do Nowej Bramy (koniec
                                              ul. Siennej, naprzeciw gównej poczty), rozcigajc si w ten sposób
                                              potem na caej linii poudniowej. I wtedy wanie postanowiono wci-
                                              gn w ten piercie zieleni take i Wawel. W r. 1827 uchwala Se-
                                              nat wnie podanie do Kapituy krakowskiej, w sprawie kupienia
                                              kawaka ogrodu kapitulnego obok domu ks. Dubieckiego, celem prze-
                                              prowadzenia plantacyi »od Stradomia popod Zamek nad Wis i Ry-
                                              btki, a do bramy niegdy pobocznej (pod Wawelem od strony Wisy)
                                              czemu na zawadzie stoi rzeczony ogród«. Widocznie spraw pomyl-
                                              nie zaatwiono, bo przez na- stpne trzy lata akta przy-
                                              nosz zapiski wydatków na
                                              plantacye okoo Wawelu.
                                              Jednak wszystkie te ro- boty byy dopiero wstpem
                                              do przyszych ogrodów. Byy
                                              one mniej lub wicej do-
                                              kadnem wyrównaniem za- krelonego terenu, który na- stpnie miano obsadza drze-
                                              wami. Najpierw zaczto —
                                              zdaje si — pomidzy Flo-
                                              ryask bram a ul. Miko-
                                              ajsk, gdy z kocem 1822 r. zapisano wydatek, »na za- kupno drzewek do wysadza-
                                              nia wyplantowanych placów«
                                              na tej przestrzeni. Prawdo-
                                              podobnie drzewa te pocho-
                                              dziy ze wsi Poremby, bo
                                              stamtd przed dwoma laty uchwali Senat, »aby ze wzgldu tego, e
                                              jeszcze plantacya okoo miasta nie wiele naprzód posunit zostaa, tu- dzie, e szkóka rzdowa drzewek w czasie dostarczy moe — za- kupi 200 sztuk topól wysokich i 290 kasztanów po cenie naznaczonej
                                              przez Józefa hrabi Szembeka«. Mode topole sprowadzano take
                                              z ogrodu w Bielsku. Temito wanie topolami woskiemi obsadzono
                                              drog od Meciszewskiego (realno pod Wawelem pooona) do kla-
                                              sztoru 00. Kapucynów, i dzisiejsz ulic w. Gertrudy, a nadto stopy
                                              góry zamkowej. Topole te mona spotka na starszych widokach
                                            • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 19.08.24, 17:13
                                              Dzi zostao ich tylko dwa; jeden na wylocie do ul, Lubicz, drugi
                                              naprzeciw ul. Paskiej (str. 16, 17). Oba proste, cho nie bez pewnego
                                              wdziku, dobrze wiadcz o swych twórcach.
                                              W ten sposób drog nieustannych zabiegów, dziki energii i do-
                                              brej chci kilku ludzi, powstay plantacye krakowskie w okresie
                                              mnie; wicej dziesiciu lat (1820—1830). Po dugiej, wytajcej pracy,
                                              najpierw okoo splantowania terenu, potem przy obsadzeniu go
                                              drzewami, zaoeniu tra- wników, i ogrodzeniu ich
                                              od ulicy zapomoc baryer
                                              i ywopotów, wyrós zwol- na — na miejscu dawnych
                                              fortyfikacyi — nowy pier-
                                              cie murów zieleni i, jak
                                              kosztowny dyadem, otoczy
                                              stare, zbiedniae miasto kró-
                                              lewskie. Publiczno kra-
                                              kowska, widocznie od sa- mego pocztku , musiaa
                                              tumnie korzysta ze spa-
                                              cerów po plantach — do-
                                              skonale oceniajc ich po-
                                              trzeb — skoro ju w r. 1825 Komitet Ekonomiczny
                                              nosi si z myl, » wysta-
                                              wienia portyku czyli altany
                                              w tyle gmachu w. Ducha
                                              przy plantach", a take jest
                                              wtedy mowa »o poddaszu*
                                              pomidzy Floryask i Mi-
                                              koajsk ulic »dla schro-
                                              nienia, w czasie soty, spa-
                                              cerujcych".
                                              Altan, o której mowa, rzeczywicie wybudowano. Miecia si
                                              w niej cukiernia. W dziesi lat po jej wybudowaniu, zachodzi po-
                                              trzeba powikszenia, przez dostawienie pokoików, na kawiarni prze-
                                              znaczonych. W tym celu zarzd plantacyi chce dokupi kawaek
                                              ogrodu od parafii w. Krzya, przeciw czemu owiadczy si komisarz
                                              duchowny. Wobec tego do rozszerzenia altany nie przyszo. Bya
                                            • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 19.08.24, 17:18
                                              ona co jaki czas wydzierawiana. Gdy jednak w r. 1842 nikt nie
                                              zgosi si do dzierawy, zamieniono j, po odpowiednicli przeróbkacli, na dom mieszkalny dla »pisarza materyaów skarbowycli przy w.
                                              Sciolastycc". W tej formie przetrwaa w siedmdziesite lata ubie-
                                              gego stulecia, poczem zostaa — po zniesieniu piterka — znowu
                                              zamienion na kawiarni, do dzi istniejc (obecnie Janikowskiego).
                                              Zachowa si pier-
                                              wotny jej rysunek,
                                              który pozwala nam
                                              oceni, e fasada ^'al- tany" zasadniczo —
                                              mimo rónych przej — si nie zmie-
                                              nia (zob. plany).
                                              Nastpne lata
                                              po r. 1830, to dalszy
                                              okres rozwoju plant.
                                              Prowadzono dalej
                                              chodniki, wysypy-
                                              wano miejsca na ra- baty i trawniki, wy-
                                              sadzano alee róne-
                                              mi drzewami, gów-
                                              nie kasztanami , a take topolami, klo-
                                              nami, jesionami i li- pami. Na pamitk
                                              dawnego poziomu
                                              zostawiono dwa nie-
                                              podwyszone miej-
                                              sca, i utworzono
                                              z nich kotlin koa
                                              maego i wielkiego. W kotlinie maego koa zostawiono wielki, wspaniay wiz, wówczas
                                              tam ju bdcy oddawna. Jest to tak zwane »drzewo wolnoci*, którego
                                              posadzenie mylnie przez jaki czas przypisywano Tadeuszowi Kociuszce
                                              (str, 9). W kotUnie koa wielkiego (miejsce zajte przez pomnik Stra-
                                              szewskiego), obsadzonego dokoa topolami, usypano kopiec do wysokoci
                                              poziomu plantacyi. W rodku kopca osadzono wysoki sup, malowany
                                            • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 19.08.24, 17:21
                                              Cho prace koo zaoenia plantacyi byy pozornie ucoczone,
                                              mimo to roboty nie ustaway. Komitet Ekonomiczny uwaa za swój
                                              obowizek powiksza je i rozszerza. I tak n, p. w r. 1834. posta-
                                              nowiono plantacye za biskupim paacem znacznie rozszerzy. W tym
                                              celu przeprowadzono nowy gociniec, od kocioa 00. Kapucynów
                                              a do bramy zamkowej. Tern samem wanie przyczono ogromny
                                              pas przestrzeni, przez co zyskay plantacye w tej czci najwiksza szeroko, i dzi tu przedewszystkiem przedstawiaj si naj-
                                              wspanialej.
                                              Mode planty zdobywaj sobie corazto wicej uznania, a lud-
                                              no sama zaczyna myle o ich upikszeniu. Wzrasta zwolna liczba
                                              ozdobnych awek kamiennych. W r. 1833. hrabina Stanisawa Rze-
                                              wuska postawia jedn pod murem Franciszkaskim »wprost mogiy
                                              Kociuszki* (str. 26). W nastpnym przybywa druga, równie pikna
                                              u stóp gmachu senackiego, »wprost ki w. Sebastyana«. Wreszcie
                                              Floryan Straszewski umieci take jedn na poudniowej stronie
                                              Wawelu z dat 1834. i herbem »Radwan«. Potem powstao ich jeszcze kilka w stronie pónocno-wschodniej, jak n. p. ta ostatnia, do dzi
                                              zachowana, obok kawiarni Janikowskiego (str. 19). Z niej moemy
                                              mie pojcie o dobrym gucie dawnych opiekunów i dobrodzieji.
                                              Pewna monumentalna prostota tych awek i szlachetny ich materya
                                              sprawiay, e byy one niema ozdob plantacyi.
                                              Z biegiem czasu zyskiway sobie ogrody miejskie coraz wiksze
                                              prawo obywatelstwa. Ludno Krakowa, coraz wicej si przekony-
                                              waa o ich niezbdnej potrzebie. Powoli zaczy odgrywa coraz szersz rol w yciu spoecznem miasta. Ju nie suyy tylko na
                                              codzie, do zwykych spacerów (str. 20). Bray one take udzia we
                                              wszystkich uroczystociach narodowych. Rok rocznie uczestniczyły W uroczystym obchodzie nadania konstytucyi Rzpitej. "Gazeta krakow-
                                              ska*, opisujc przebieg tego wita 13 wrzenia 1834 r. mówi, e »koo
                                              godziny pitej prawie caa publiczno zgromadzia si na planta-
                                              cyach, dla uywania przechadzki i przypatrywania si uczcie, wydanej
                                              dla ludu w cyrku (w wielkim kole przy ul. Lubicz). A gdy si ju
                                              zmroczyo, wszystkie alee illuminowane kagacami, a do natoku
                                              zapenione byy wszelkiego stanu, pci i wieku osobami. Pod tene
                                              czas cae miasto piknie owiecone zostao. Midzy godzin siódm
                                              i dziewit spalone zostay w cyrku pikne ognie sztuczne, na cze
                                              dnia tego, uwieczone oklaskami pitnastu tysicy widzów — przy
                                              odgosie muzyki milicyi krakowskiej
                                          • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 14.08.24, 23:33
                                            Kopiec Krakusa, również kopiec Kraka – kopiec znajdujący się w Krakowie, na prawym brzegu Wisły w dzielnicy Podgórze, usypany na najwyższym wzniesieniu wapiennego zrębu Krzemionek – Wzgórzu Lasoty (271 m). Wysokość od podstawy – 16 m, średnica u podstawy 57 m, górna 8 m (wierzchołek płaski), objętość 19 100 m³. Z kopcem Krakusa związane są obchody Rękawki.
                                          • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 14.08.24, 23:34
                                            Twórcy, czas powstania i przeznaczenie kopca Krakusa są nieznane, choć istnieją na ten temat różne teorie.
                                          • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 14.08.24, 23:41
                                            Jan Długosz łączył jego usypanie z osobą Kraka, legendarnego założyciela miasta Krakowa. Opisuje, że pogrzebano go zgodnie ze zwyczajem na szczycie wzgórza, zaś dwaj jego synowie, wykonując jego wolę, wznieśli kopiec na wieczną pamiątkę.
                                          • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 14.08.24, 23:45
                                            Wykopaliska archeologiczne przeprowadzone w latach 1934–1937, pod patronatem Polskiej Akademii Umiejętności, przez Józefa Żurowskiego i Franciszka Jakubika, sfinansowane przez redaktora naczelnego „Ilustrowanego Kuriera Codziennego” w kwocie 100 tysięcy złotych, polegały na przebadaniu najbliższego sąsiedztwa oraz wykopaniu zwężającego się ku dołowi leja do podstawy kopca (pierwotnie zakładano przebadanie tą metodą zaledwie 4% powierzchni podstawy, ale w 1937 lej poszerzono odsłaniając łącznie 60% powierzchni podstawy kopca). W pobliżu – podobnie jak i w podstawie kopca – znaleziono ślady osadnictwa z końca kultury łużyckiej, które najprawdopodobniej dostały się tam w czasie budowy. To pozwoliło przyjąć, że kopiec powstał najwcześniej ok. 500 roku p.n.e. Wewnątrz kopca odkryto różnego rodzaju zabytki ruchome oraz m.in. szkielet dziecka i palenisko, które trafiły tam w czasie sypania, przez co były nieprzydatne w datowaniu.
                                          • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 14.08.24, 23:49
                                            Z kolei w trakcie badań archeologicznych w latach 70. XX wieku odkryto wewnątrz kopca przedmioty z okresu wpływów kultury przeworskiej, a w jego pobliżu stanowiska z okresu kultury łużyckiej i pomorskiej. Według profesora Janusza Kotlarczyka kopiec jest monumentalnym grobowcem pochodzenia celtyckiego
                                          • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 14.08.24, 23:51
                                            Pewną przesłanką na początku badań nad datowaniem obiektu mogło być brązowa ozdobna skuwka typu awarskiego (kesthelskiego), znaleziona w dolnych partiach kopca u podstawy lejowego wykopu, co świadczy, że została zagubiona podczas początku jego sypania (w odróżnieniu od srebrnego denara, który znaleziono na szczycie), datowana na przypuszczalnie VII lub VIII wiek. Znaleziska archeologiczne potwierdzają, że przez tereny południowej Polski, w tym okolic dzisiejszego Krakowa, wiodły szlaki awarskich wypraw wojennych na Franków w latach 562 i 566/567. Przedmioty te mogły być również importowane (zabytki typu awarskiego znajdywano i w okolicach Londynu). Brązowe okucia pasa typu awarskiego datowane na 2 poł. VIII w. znaleziono w Naszacowicach. Ponadto określenie „typu awarskiego” oznaczać może zarówno przedmioty pochodzenia stricte awarskiego jak i powstałe w wyniku naśladownictwa
                                          • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 14.08.24, 23:56
                                            Inna teoria łączy powstanie kopców Krakusa i Wandy z obecnością Celtów. W kulturze celtyckiej kopce pełniły ważną funkcję kultową. Zaobserwowano, że azymut łączący oba kopce jest zgodny z azymutem wschodu słońca 1 maja. Podobną zgodność odkryto w przypadku dwóch kopców w pobliżu Przemyśla, z tym że wyznaczają one 1 listopada. W kalendarzu celtyckim te daty stanowiły ważne święta związane z podziałem roku na połowy. Mogłoby to świadczyć o roli kopca jako obserwatorium astronomicznego
                                          • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 14.08.24, 23:57
                                            https://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/thumb/6/6a/View_from_Wanda_Mound%2C_Sunset_6_February_%28Celtic_Imbolc_feast%29_and_Krakus_Mound%2C_Wanda_Mound%2C_Ujastek_Mogilski_street%2C_Nowa_Huta%2C_Krak%C3%B3w%2C_Poland.jpg/520px-View_from_Wanda_Mound%2C_Sunset_6_February_%28Celtic_Imbolc_feast%29_and_Krakus_Mound%2C_Wanda_Mound%2C_Ujastek_Mogilski_street%2C_Nowa_Huta%2C_Krak%C3%B3w%2C_Poland.jpg
                                          • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 15.08.24, 00:00
                                            Niektórzy uczeni wskazywali na podobieństwo kopca do tych z terenów Skandynawii i sugerowali nordyckie pochodzenie Kraka (tym bardziej że obecność Wandalów na terenie Małopolski do IV w. jest udowodniona). Jednak zwyczaj sypania kopców na grobach był częsty już w czasach epoki kamiennej. W znacznej części Europy zachowały się kurhany grobowe przypominające kształtem i lokalizacją kopiec Kraka.
                                          • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 15.08.24, 00:01
                                            W XIX wieku kopiec włączono w system austriackich fortyfikacji. Otoczony został wałem ziemnym, murem i fosą, zaś w obrębie muru wzniesiono koszary (fort cytadelowy 33 „Krakus”). W okresie międzywojennym, w czasie badań archeologicznych obiekty te zniwelowano (koszary po II wojnie światowej)
                                          • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 18.08.24, 13:36
                                            https://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/thumb/e/e8/Krakow_Military_Cemetery%2C_Soviet_soldiers_section%2C_Memorial_1945_design._by_Marcin_Bukowski_and_Karol_Muszkiet%2Cul._Prandoty_1%2C_Krak%C3%B3w%2C_Poland.jpg/480px-Krakow_Military_Cemetery%2C_Soviet_soldiers_section%2C_Memorial_1945_design._by_Marcin_Bukowski_and_Karol_Muszkiet%2Cul._Prandoty_1%2C_Krak%C3%B3w%2C_Poland.jpg
                                          • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 18.08.24, 13:39
                                            Pomnik zajść krakowskich 1936 – Upamiętnia zamordowanych przez polską Policję Państwową w dniu 23 marca 1936, ośmiu robotników krakowskiego Semperitu. Dwa dni wcześniej policja spacyfikowała strajk okupacyjny w zakładzie. Doszło do manifestacji, funkcjonariusze policji otworzyli ogień do robotników, masakrując protestujących. Wydarzenia upamiętnia głaz z tablicą pamiątkową i postawionym po 1989 krzyżem. Pomnik znajduje się przy skrzyżowaniu ulic Szpitalnej i Basztowej.
                                          • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 18.08.24, 13:42
                                            Pomnik Floriana Straszewskiego – pomnik w Krakowie, położony w północno-zachodniej części Plant, wchodzących administracyjnie w skład Dzielnicy I Stare Miasto.
                                          • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 18.08.24, 13:43
                                            Pomnik tworzy wysoki obelisk, położony na wydatnym cokole, z umieszczoną na środku wyrzeźbioną podobizną Floriana Straszewskiego. U dołu budowli znajdują się dwie tablice pamiątkowe – jedna z imieniem i nazwiskiem oraz druga z wyrytą datą wybudowania i zasługami Straszewskiego
                                          • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 18.08.24, 13:48
                                            Pomnik Michała Bałuckiego – Powstał w 1911. Jest dziełem Tadeusza Błotnickiego. Znajduje się za kościołem św. Krzyża.
                                          • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 18.08.24, 13:50
                                            Zarówno miejsce postawienia popiersia, jak i sam jego wygląd, wzbudzały z początku kontrowersje. Historyk sztuki i fotograf Franciszek Klein twierdził:
                                            • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 18.08.24, 13:53
                                              Co do biustu Bałuckiego, trzeba przyznać, że mu wybrano jak najgorsze miejsce. Właściwie miejsce nie jest brzydkie, jako kąt ogrodu z pięknym kościołem św. Krzyża. Sam tylko pomnik jest właściwie nieudany. Jest bowiem trochę za ciężki w kompozycji całości; stożkowaty, mało rozczłonkowany postument, zakończony niskim, przysadzistym popiersiem. Do takiego biustu należało inaczej skomponować podstawę
                                          • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 18.08.24, 13:54
                                            Przez kilkanaście lat poprzedzających 2017 r. coraz większym zagrożeniem dla pomnika było rosnące nieopodal i pochylające się niebezpiecznie w jego kierunku drzewo. W pewnym momencie zaczęło ono wręcz dotykać popiersia i przechylać je. W związku z tym władze miejskie podjęły decyzję o odsunięciu pomnika o około metr od drzewa. Przy okazji przesuwania pomnika oraz konserwacji odkryto w jego strukturze ślad po kuli. Postrzał wgniótł blachę w okolicach piersi Bałuckiego. Do uszkodzenia doszło prawdopodobnie tuż po 1945 roku, a konserwatorzy postanowili pozostawić ślad po uprzedniemu jego odczyszczeniu i zabezpieczeniu.
                                          • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 18.08.24, 13:57
                                            „A że znów „bardzo śliczna" / Sztuka pana Michałka, / A to genialna pałka, / Arystofan kleparski... / Choć w pojęciach zacofan... / Jaki humor ma dziarski... / Każdy dowcip się uda...”.
                                          • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 18.08.24, 13:58
                                            Po wyjściu z więzienia Bałucki zrezygnował z planów zostania nauczycielem i z ambicji naukowych, i postanowił zarabiać na życie piórem. Dość szybko zdobył popularność, zwłaszcza jako autor komedii. Jego sztuki: „Grube ryby”, „Dom otwarty”, „Klub kawalerów” cieszyły się wielką popularnością. Wprowadzając na scenę mieszczaństwo, lubił jednocześnie zakpić ze „stańczyków”, jak nazywano wówczas galicyjskich konserwatystów. Dobrym tego przykładem jest komedia „Ciężkie czasy”. Jej akcja toczy się w zapatrzonym w stołeczny Wiedeń środowisku ziemiańskim. Owi ziemianie dowiadują się, że prawdopodobnie ich sąsiadem, ich współobywatelem, zostanie autentyczny książę i to rodem z Wiednia. Przygotowywane jest więc huczne powitanie z obowiązkową w tamtych czasach chłopską banderią konną. Okazuje się jednak, że książę, zamiast kupić majątek w Galicji, woli zainwestować pieniądze w Styrii, a nieszczęśliwym zbiegiem okoliczności pojawia się w jednym z dworów inny gość rodem z Wiednia. Jest to stołeczna kurtyzana, która chce wyegzekwować „pożegnalne honorarium” od syna jednego z miejscowych ziemian, który studiując w stolicy agronomię, zbyt ochoczo korzystał z usług, jakie oferuje wielkie miasto. Sytuacja jest naprawdę poważna. Wiedeńskiej piękności towarzyszą bowiem, według jej własnych słów, brat będący atletą w cyrku oraz narzeczony, nauczyciel fechtunku. Na szczęście – jak to w komediach – wszystko dobrze się kończy. Kurtyzana, której finansowe oczekiwania zaspokojono, odjeżdża powozem, a okolicznie ziemianie żegnają ją okrzykami: „Wiwat!”, „Niech żyje!”, „Hoch”. Ten wiernopoddańczy entuzjazm jest uzasadniony, gdyż dla uniknięcia skandalu wmówiono im, że jest to powóz księcia, który przybył do Galicji incognito, ale z bardzo ważną misją polityczną.
                                          • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 18.08.24, 14:00
                                            Pospieszywszy w kierunku strzałów, dostrzegł koło ławki przy moście, u wejścia do parku, leżącego na ziemi człowieka, niedającego już znaku życia. W ciemności nie mógł rozpoznać rysów jego twarzy, widział tylko, że obok ciała leży rewolwer”. Zawiadomił policję, a przybyły na miejsce inspektor Obtułowicz stwierdził, że denatem jest znany komediopisarz Michał Bałucki. Następnego dnia o samobójstwie pisała cała krakowska prasa. Rzecz charakterystyczną, że „Głos Narodu” notatkę o śmierci Michał Bałuckiego zakończył informacją, że pruska cenzura zakazała wystawienia w Poznaniu „Wesela” Stanisława Wyspiańskiego.
                                          • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 18.08.24, 14:03
                                            Udane przesunięcie pomnika może skłonić do zadania pytania, czy jest on już jedynym śladem współczesnej obecności Michała Bałuckiego. Czy już nic nie ocalało z jego twórczości? Czy komedie Bałuckiego, to – jak niedawno stwierdziła pewna pani reżyser – już tylko „ramotki”? Można jednak zaryzykować tezę, że utwory Bałuckiego mają wartość dokumentu. Są bowiem cennym zapisem obyczaju oraz gwary krakowian z drugiej połowy XIX w. Dobrym przykładem na poparcie tej tezy jest wydana w 1870 r. powieść „Tajemnice Krakowa”. Czytelnik pozna dzięki niej nie tylko obyczaje dawnych krakowskich lumpów, ale dowie się także, co kiedyś oznaczały słowa takie jak: bąk (więzienie), buchanka (złodziejstwo) czy łysy (księżyc).
                                          • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 18.08.24, 14:06
                                            https://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/thumb/9/97/Narcyz_Wiatr_memorial_%281992_by_sculptor_Bronis%C5%82aw_Chromy%29%2C_Planty_Garden%2C_Old_Town%2C_Krakow%2C_Poland.jpg/480px-Narcyz_Wiatr_memorial_%281992_by_sculptor_Bronis%C5%82aw_Chromy%29%2C_Planty_Garden%2C_Old_Town%2C_Krakow%2C_Poland.jpg
                                          • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 18.08.24, 14:08
                                            Pomnik Harfiarza (Bojana) – Pomnik z brązu powstał w 1886. Dzieło artysty Piusa Welońskiego. Wykonany w Rzymie, a jego fundatorem był ziemianin Konstanty Wołodkowicz. Na obecnym miejscu, pomiędzy Barbakanem a ul. Sławkowską, nad stawem, od 1904. Poprzednio stał po drugiej stronie Barbakanu. Pomnik upamiętnia Bohdana Zaleskiego.
                                          • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 18.08.24, 14:10
                                            W 1904 roku na Plantach, pomiędzy Barbakanem, a ul. Sławkowską wybudowano sadzawkę w kształcie ósemki, z mostkiem, fontanną i niewielką wysepką. Obok niej postawiono pomnik który poprzednio stał po wschodniej stronie Barbakanu. Pomnik, projektu Piusa Welońskiego został odsłonięty w grudniu 1886, jego fundatorem był Konstanty Wołodkowicz.
                                          • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 18.08.24, 14:13
                                            W 1904 r. na krakowskich Plantach, w rejonie pomiędzy Barbakanem a ul. Sławkowską utworzono sadzawkę z fontanną i niewielką wysepką. Tuż obok niej znajduje się pomnik z 1886 r. Jest to dzieło Piusa Welońskiego, a jego fundatorem był Konstanty Wołodkowicz. Pomnik upamiętnia Bohdana Zaleskiego – polskiego poetę doby romantyzmu, a przedstawia harfiarza Bojana – jedną z postaci stworzonych przez twórcę.
                                          • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 18.08.24, 14:17
                                            Urodził się, jako syn Wawrzyńca i Marii (zm. 1802) z Burkatów Zaleskich, w wielodzietnej, niezamożnej rodzinie szlacheckiej posługującej się herbem Prawdzic. Był najmłodszym z trzynaściorga rodzeństwa. Najstarszy brat Eliasz Zaleski był zarazem jego ojcem chrzestnym. Uczył się u Bazylianów w Humaniu (szkoły tej nie ukończył), gdzie poznał Seweryna Goszczyńskiego i Michała Grabowskiego (we trzech tworzyli grupę poetycką Za-Go-Gra), a także późniejszego prezesa Towarzystwa Filomatów – Józefa Jeżowskiego.
                                          • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 18.08.24, 14:20
                                            Po klęsce powstania przedostał się do Prus i stamtąd udał się (w towarzystwie Stanisława Worcella) przez Śląsk do Lwowa, a w końcu – do Paryża. W uzyskaniu paszportu do Francji pomógł mu poeta Wacław Zaleski. Po drodze zatrzymywał się m.in. w majątku Tetmajerów w Mikołajowicach oraz we dworze Leona Przerwy-Tetmajera w Łopusznej, gdzie spotkał się ze swym przyjacielem, Sewerynem Goszczyńskim. W maju 1832 roku odbyli wspólną wycieczkę do Zakopanego i Tatr – dla obu był to pierwszy kontakt z wysokogórską przyrodą. Pożegnali się w Nowym Targu. Dalsza droga Zaleskiego na Zachód wiodła m.in. przez Kraków (z przystankiem na zwiedzanie grobów królewskich na Wawelu), Ołomuniec, Wiedeń, Lucernę, Zurich, Szafuzę i Strasburg.
                                          • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 18.08.24, 14:23
                                            W grudniu 1835 przeniósł się do Strasburga, gdzie uczęszczał m.in. na wykłady filozoficzne ks. L.E.M. Bautaina; w tym samym okresie odrzucił propozycję wstąpienia do Centralizacji TDP w miejsce zmarłego Wincentego Cyprysińskiego (autora tekstu aktu potępiającego politykę ks. Czartoryskiego), a jednocześnie powrócił do twórczości poetyckiej. Powoli zaczął też wycofywać się z działalności politycznej. W lipcu 1836 roku porzucił Strasburg i przeniósł się do położonej na uboczu gminy Molsheim – „dla schronienia od próżnującej Polonii”[32], której ciągłe odwiedziny „mąciły mu pożądany spokój”. Zamieszkał w dawnej siedzibie przeora klasztoru kartuzów, gdzie oddał się całkowicie poezji i przekładom poetyckim. Pod koniec grudnia 1836 r. opuścił Molsheim i osiadł w Marsylii, a następnie w zacisznej wiosce Endoume (obecnie w granicach Marsylii). Wiosną 1837 roku spędził ok. 10 tygodni we Włoszech (m.in. we Florencji i Rzymie), gdzie przybył na zaproszenie członków dalszej rodziny.
                                          • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 18.08.24, 14:25
                                            Pod koniec grudnia 1838 r., szukając „cichego, spokojnego ustronia”, Zaleski przeniósł się do podparyskiego Fontainebleau, gdzie „kropił”kolejne utwory poetyckie w duchu religijnym. Tam też nawiązał korespondencję z polskim poetą romantycznym, Lucjanem Siemieńskim, który w roku 1865 r. poświęcił mu krótki portret literacki Bohdan Zaleski. Wiosną 1839 r., Zaleski spotkał się w Paryżu z niewidzianym od 7 lat przyjacielem z okresu młodości, Sewerynem Goszczyńskim. W maju 1840 roku wyjechał na kilka tygodni do uzdrowiska Plombières, gdzie zażywał kąpieli, pisał kolejne dumki, a także załatwiał sprawy związane z planowanym wydaniem tomików jego wierszy w Poznańskiem. W lipcu 1840 r. odwiedził w Szwajcarii Adama Mickiewicza, wówczas profesora literatury łacińskiej na Akademii w Lozannie. Obaj poeci spędzali wspólnie czas m.in. na wędrówkach po Alpach. W sierpniu Zaleski powrócił do Fontainebleau – stamtąd wspierał Mickiewicza w jego przygotowaniach do objęcia katedry języków słowiańskich w Collège de France (m.in. posyłając mu w oryginale i w tłumaczeniach pieśni serbskie czy udzielając wskazówek, gdzie szukać potrzebnych pomocy naukowych).
                                          • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 18.08.24, 14:28
                                            W następstwie wypadków rewolucji lutowej 1848 roku powołano w Paryżu 7-osobową komisję, mającą reprezentować emigrację polską we Francji w jej relacjach z nowym rządem republikańskim. Do składu tej komisji wybrano Józefa Bohdana Zaleskiego (m.in. obok gen. Józefa Dwernickiego), jednak wyboru tego Zaleski nie przyjął – od ponad 10 lat nie był już aktywny politycznie, a ponadto chciał się teraz poświęcić nowo założonej rodzinie. Także i wydarzenia Wiosny Ludów na ziemiach polskich nie skłoniły Zaleskiego do powrotu do Polski – głównie na skutek listów majora Józefa Zaleskiego, w których odradzał on krewnemu podróż do kraju. Natomiast w czerwcu 1848 r. Zaleski, formalnie wciąż będący posłem na sejm polski, został oddelegowany na Zjazd Słowiański do czeskiej Pragi – zdążył jednak dotrzeć jedynie do Drezna, gdy dotarła do niego wiadomość o rozpędzeniu kongresu i praskiego powstania przez wojska marszałka Alfreda Windischgrätza.
                                          • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 18.08.24, 14:31
                                            W dniu 2 III1862 r., w rocznicę pogrzebu pięciu poległych, zawiązano w Paryżu Towarzystwo Podatkowe (zwane też „Instytucją Czci i Chleba”), tj. organizację niosącą pomoc materialną najbardziej potrzebującym wychodźcom polskim. Jego przewodniczącym został Józef Bohdan Zaleski. Wieść o wybuchu powstania styczniowego poeta przyjął z zaskoczeniem i krytycznie; uważał je za przedwczesne – ale skoro już wybuchło, należało je, według opinii Zaleskiego, wesprzeć[68]. Podeszły wiek, obowiązki rodzinne i poczucie misji wynikające z jego zaangażowania w prace szkoły batiniolskiej nie pozwalały mu opuścić Francji, jednak przystąpił do komitetu, który organizował składki finansowe na rzecz powstania, przerzut broni oraz ochotników.
                                          • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 18.08.24, 14:33
                                            Na przełomie lat 1843/1844 poznał w Paryżu 20-letnią Zofię Rosengardtównę, warszawiankę, uczennicę Chopina. Para pobrała się w dniu 26 XI 1846 roku w kościele św. Rocha w Paryżu. W podróż poślubną udali się do Hyères i do Rzymu, skąd powrócili do Paryża jesienią 1847 r. Mieli pięcioro dzieci: Mariana (ur. 1848), Józefę z Zaleskich Okińczyc (1849-1873), Kazimierza (zm. 1859), Dionizego (ur. 1851), nazwanego tak na cześć Dionizji Poniatowskiej, i Karola (ur. 1853). Żona Zofia zmarła w dniu 23 II 1868 r. Wnuczka poety, Bohdana Józefa Okińczyc (ur. 1872), po śmierci obojga rodziców i dziadka trafiła do pensjonatu przy Hotelu Lambert.
                                          • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 18.08.24, 14:35
                                            Jego wiersze były pisane rzadko spotykanym w poezji polskiej tzw. sylabotonikiem melicznym, charakteryzującym się bardzo regularnym uporządkowaniem sylab akcentowanych i niezwykłą melodyką wiersza. Z tego powodu wiele jego utworów stało się bardzo popularnymi i uzyskało oprawę muzyczną, również ze strony wybitnych ówczesnych kompozytorów, m.in. Chopina.
                                          • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 18.08.24, 14:36
                                            Poezje Józefa Bohdana Zaleskiego stały się inspiracją dla innych artystów. Muzykę do jego wierszy napisali Fryderyk Chopin (Śliczny chłopiec, Dwojaki koniec, a także Dumka i Nie ma czego trzeba – opracowania wiersza – Mgła mi do oczu zawiewa z łona), Oskar Kolberg (Młodo zaswatana, Zakochana, Co mi tam, Rojenia wiosenne, Śpiew poety, Gdy na górach świta dzionek, Westchnienie za rodzinną chatką), Bogna Lewtak-Baczyńska (Niewyśpiewana, Do gitary)
                                          • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 18.08.24, 14:39
                                            https://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/thumb/5/5e/Pomnik%2C%2CGrupaBojana%22-Pami%C4%99ciBohdanaZaleskiego-Planty-POL%2C_Krak%C3%B3w.jpg/480px-Pomnik%2C%2CGrupaBojana%22-Pami%C4%99ciBohdanaZaleskiego-Planty-POL%2C_Krak%C3%B3w.jpg
                                          • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 18.08.24, 20:42
                                            Pomnik-fontanna Fortepian Chopina – Na podstawie projektu (z 1949) Marii Jaremy pomnik wykonała Wanda Czełkowska. Odsłonięty 2 października 2006. Znajduje się przy ul. Franciszkańskiej.
                                        • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 12.08.24, 13:56
                                          Uprosiwszy‎ ‎Stanisław‎ ‎biskup‎ ‎trzechdniową‎ ‎zwło kę,‎ ‎do‎ ‎stawienia‎ ‎Piotra‎ ‎szlachcica‎ ‎głównego‎ ‎sprze dawcy,‎ ‎odchodząc‎ ‎z‎ ‎sejmu‎ ‎z‎ ‎duchownymi‎ ‎i‎ ‎niewielą świeckiemi‎ ‎osobami,‎ ‎udał‎ ‎się‎ ‎do‎ ‎wsi‎ ‎Piotra‎ ‎win,‎ ‎oko ło‎ ‎sto‎ ‎kroków‎ ‎od‎ ‎miejsca‎ ‎sądowego‎ ‎odległój.‎ ‎1‎ ‎na kazawszy‎ ‎swoim‎ ‎post‎ ‎trzydniowy,‎ ‎sam‎ ‎także‎ ‎odziany
                                        • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 12.08.24, 13:58
                                          Twojej‎ ‎potęgi,‎ ‎i‎ ‎od‎ ‎złośliwości‎ ‎ludzkiej‎ ‎wybawił;‎ ‎aby obietnice‎ ‎Twoje‎ ‎sprawdziły‎ ‎się‎ ‎we‎ ‎wszystkich‎ ‎po koleniach‎ ‎i‎ ‎narodach,‎ ‎a‎ ‎Imie‎ ‎Twoje‎ ‎wielkie‎ ‎i‎ ‎stra szliwe‎ ‎było‎ ‎chwalone‎ ‎na‎ ‎wieki‎ ‎“.‎ ‎I‎ ‎gdy‎ ‎całe‎ ‎ducho wieństwo‎ ‎i‎ ‎lud‎ ‎odpowiedzieli:‎ ‎Amen,‎ ‎przystąpiwszy do‎ ‎grobu‎ ‎i‎ ‎dotykając‎ ‎się‎ ‎trupa‎ ‎Piotra‎ ‎szlachcica, rzekł:‎ ‎„W‎ ‎Imie‎ ‎Ojca‎ ‎i‎ ‎Syna‎ ‎i‎ ‎Ducha‎ ‎Świętego, i‎ ‎w‎ ‎mocy‎ ‎Pr‎ ‎z‎ ‎ebłogo‎ ‎sła‎ ‎w‎ ‎ionój‎ ‎i‎ ‎nierozdzielnej‎ ‎Trójcy rozkazuję‎ ‎ci‎ ‎Piotrze,‎ ‎abyś‎ ‎podniósł‎ ‎się‎ ‎z‎ ‎prochu,‎ ‎zmar twychwstał‎ ‎i‎ ‎zaniósł‎ ‎świadectwo‎ ‎prawdzie‎ ‎od‎ ‎synów ludzkich‎ ‎pogwałconej‎ ‎i‎ ‎opuszczonej,‎ ‎iżby‎ ‎wzrosła wiara‎ ‎wierzących‎ ‎a‎ ‎skaraną‎ ‎została‎ ‎niecna‎ ‎lekko myślność‎ ‎sprzeciwiających‎ ‎się‎ ‎prawdzie‎ ‎—‎ ‎Pan‎ ‎zaś wysłuchał‎ ‎ust‎ ‎świętych,‎ ‎skłaniając‎ ‎się‎ ‎na‎ ‎prośby pochodzące‎ ‎z‎ ‎języka‎ ‎niepokalanego,‎ ‎potwierdził‎ ‎obie tnicę‎ ‎i‎ ‎modliwę‎ ‎Stanisława‎ ‎biskupa,‎ ‎i‎ ‎okazał‎ ‎czy nami,‎ ‎jak‎ ‎Mu‎ ‎jest‎ ‎Stanisław‎ ‎miłym‎ ‎i‎ ‎chwały‎ ‎godnym. Żadna‎ ‎zwłoka‎ ‎nie‎ ‎zaszła,‎ ‎żadne‎ ‎opóźnienie‎ ‎umarłego nie‎ ‎zatrzymało,‎ ‎na‎ ‎głos‎ ‎biskupa‎ ‎rozkazujący‎ ‎w‎ ‎Imie Pana‎ ‎Jezusa‎ ‎Chrystusa.‎ ‎Duch‎ ‎wrócił‎ ‎do‎ ‎ciała‎ ‎i‎ ‎kości, i‎ ‎moc‎ ‎Boża‎ ‎popiół‎ ‎zamieniła‎ ‎w‎ ‎ciało,‎ ‎a‎ ‎ono‎ ‎z‎ ‎ziem- skiój‎ ‎suchości‎ ‎powrócono‎ ‎do‎ ‎życia‎ ‎odrosło‎ ‎utworzone w‎ ‎całym‎ ‎kształcie‎ ‎członków,‎ ‎i‎ ‎Piotr‎ ‎szlachcic‎ ‎oży wiony‎ ‎duszą,‎ ‎przed‎ ‎laty‎ ‎trzema‎ ‎oddzieloną‎ ‎od‎ ‎niego, podnosząc‎ ‎się‎ ‎ciałem‎ ‎całkowitym‎ ‎które‎ ‎miał‎ ‎dawniej, jakoby‎ ‎ze‎ ‎snu‎ ‎najlżejszego,‎ ‎i‎ ‎z‎ ‎grobu‎ ‎wychodząc‎ ‎sta nął‎ ‎żywy‎ ‎zupełnie.‎ ‎On‎ ‎też‎ ‎piórwszy‎ ‎wsławił‎ ‎u‎ ‎Po laków‎ ‎moc‎ ‎i‎ ‎świętość‎ ‎dotychczas‎ ‎zakrytą‎ ‎Stanisława biskupa‎ ‎krakowskiego,‎ ‎i‎ ‎w‎ ‎jakiój‎ ‎tenże‎ ‎był‎ ‎zasłudze u‎ ‎Boga,‎ ‎piórwszy‎ ‎z‎ ‎wszystkich‎ ‎dostarczył‎ ‎dowodu i‎ ‎świadectwa.‎ ‎Jemu‎ ‎więc‎ ‎mąż‎ ‎Boży‎ ‎Stanisław‎ ‎po dawszy‎ ‎rękę,‎ ‎wśród‎ ‎zdumienia‎ ‎przerażonych‎ ‎mnóstwa obecnych,‎ ‎z‎ ‎wielkimi‎ ‎okrzykami‎ ‎dzieła‎ ‎Boże‎ ‎głoszących
                                        • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 12.08.24, 14:00
                                          juźto‎ ‎oszczerstwem,‎ ‎juźto‎ ‎zatajeniem‎ ‎prawdy‎ ‎plamili się‎ ‎tak‎ ‎wielką‎ ‎zbrodnią,‎ ‎i‎ ‎męża‎ ‎Bożego‎ ‎zmuszali‎ ‎do tej‎ ‎konieczności,‎ ‎iżby‎ ‎mnie‎ ‎przywoływał‎ ‎od‎ ‎zmarłych swojemi‎ ‎modlitwami!‎ ‎Starajcie‎ ‎się‎ ‎przeto‎ ‎zbrodnię waszę‎ ‎zgładzić‎ ‎stosowną‎ ‎pokutą‎ ‎pierwej,‎ ‎nim‎ ‎przez sprawiedliwość‎ ‎Boską‎ ‎dostaniecie‎ ‎się‎ ‎w‎ ‎męki‎ ‎najstra szliwsze,‎ ‎zgotowane‎ ‎dla‎ ‎was‎ ‎z‎ ‎tej‎ ‎przyczyny,‎ ‎które jako‎ ‎sam‎ ‎widziałem,‎ ‎ogłaszam‎ ‎wam‎ ‎teraz‎ ‎“!‎ ‎Przepo wiadał‎ ‎im‎ ‎nadto,‎ ‎że‎ ‎jeżeli‎ ‎za‎ ‎te‎ ‎krzywdy‎ ‎które‎ ‎świę temu‎ ‎Bożemu‎ ‎wyrządzili,‎ ‎nie‎ ‎uczynią‎ ‎godnćj‎ ‎pokuty i‎ ‎zadosyćuczynienia,‎ ‎oprócz‎ ‎wiecznych‎ ‎ogniów‎ ‎tak oni‎ ‎jako‎ ‎i‎ ‎ród‎ ‎ich‎ ‎nie‎ ‎ujdą‎ ‎w‎ ‎żaden‎ ‎sposób‎ ‎nie szczęść‎ ‎w‎ ‎życiu‎ ‎obecnem.‎ ‎Nie‎ ‎śmiejąc‎ ‎zaś‎ ‎na‎ ‎to‎ ‎nic odpowiedzieć‎ ‎synowcowie‎ ‎i‎ ‎pokrewni‎ ‎Piotra‎ ‎szlach cica,‎ ‎zbrodnię‎ ‎swojej‎ ‎przewrotności,‎ ‎aż‎ ‎nadto‎ ‎wyzna wali‎ ‎swojem‎ ‎milczeniem.‎ ‎Przytomne‎ ‎zaś‎ ‎liczne‎ ‎po spólstwa‎ ‎wydając‎ ‎szemranie‎ ‎i‎ ‎niesforne‎ ‎głosy,‎ ‎a‎ ‎tym sposobem‎ ‎dając‎ ‎poznać,‎ ‎że‎ ‎mąż‎ ‎Boży‎ ‎Stanisław‎7‎ ‎cier piał‎ ‎niesłuszne‎ ‎prześladowanie,‎ ‎miotało‎ ‎obelgi‎ ‎na‎ ‎jego oskarżycielów‎7‎,‎ ‎twierdząc,‎ ‎iż‎ ‎zasłużyli‎ ‎aby‎ ‎im‎ ‎wymie rzono‎ ‎karę‎ ‎na‎ ‎potwarców‎ ‎naznaczoną,‎ ‎przez‎ ‎co‎ ‎by liby‎ ‎dla‎ ‎potomnych‎ ‎przykładem,‎ ‎ukarania‎ ‎zuchwałej potwarzy.‎ ‎Wśród‎ ‎tego‎ ‎król‎ ‎Bolesław‎ ‎jako‎ ‎tako‎ ‎na brawszy‎ ‎odwagi,‎ ‎którą‎ ‎mu‎ ‎przestrach‎ ‎odjął,‎ ‎i‎ ‎otrzy mawszy‎ ‎świadectwo‎ ‎najjaśniejsze‎ ‎i‎ ‎najwidoczniejsze, upomniony‎ ‎nadto‎ ‎wielkością‎ ‎cudu,‎ ‎gdy‎ ‎i‎ ‎sam‎ ‎z‎ ‎sie bie‎ ‎był‎ ‎przekonanym‎ ‎najzupełniej‎ ‎o‎ ‎prawdzie‎ ‎i‎ ‎spra wiedliwości‎ ‎biskupa‎ ‎Stanisława,‎ ‎wydał‎ ‎w‎7‎yrok‎ ‎stanow- czy‎ ‎na‎ ‎stronę‎ ‎Stanisława‎ ‎biskupa‎ ‎i‎ ‎jego‎ ‎krakowskie go‎ ‎kościoła,‎ ‎nie‎ ‎bez‎ ‎wdelkićj‎ ‎wszakże‎ ‎przykrości‎ ‎i smutku‎ ‎swojego‎ ‎serca.‎ ‎I‎ ‎tak,‎ ‎o‎ ‎co‎ ‎zamierzył‎ ‎oskar żać‎ ‎fałszywie‎ ‎biskupa,‎ ‎teraz‎ ‎musiał‎ ‎go‎ ‎sam‎ ‎uniewin nić‎ ‎z‎ ‎wielkim‎ ‎żalem‎ ‎swoim,‎ ‎poruszony‎ ‎najprzód‎ ‎cudem‎ ‎Boskim‎ ‎nadzwyczajnym,‎ ‎a‎ ‎potem‎ ‎zdaniem‎ ‎ludzi przytomnych.‎ ‎Ani‎ ‎sprawy‎ ‎biskupiej,‎ ‎którćj‎ ‎przegraną sam‎ ‎zarządził,‎ ‎nie‎ ‎śmiał‎ ‎potępić,‎ ‎przestraszony‎ ‎mocą powagi‎ ‎biskupiej‎ ‎i‎ ‎przerażony‎ ‎potęgą‎ ‎cudu‎ ‎rzadkiego i‎ ‎tak‎ ‎wspaniałego.‎ ‎Zatem‎ ‎tak‎ ‎ze‎ ‎swego‎ ‎najwyższego, jako‎ ‎też‎ ‎innych‎ ‎obecnych‎ ‎zezwolenia‎ ‎i‎ ‎osądzenia, kazał‎ ‎biskupowi‎ ‎objąć‎ ‎w‎ ‎posiadanie‎ ‎wspomnioną‎ ‎wieś Piotrawin,‎ ‎która‎ ‎na‎ ‎własność‎ ‎kościołowi‎ ‎krakowskiemu aż‎ ‎po‎ ‎dziśdzień‎ ‎pozostaje.‎ ‎Piotrowi‎ ‎zaś‎ ‎szlachcicowi zadawało‎ ‎wielu‎ ‎złączonych‎ ‎z‎ ‎nim‎ ‎gdy‎ ‎żył‎ ‎jeszcze, przyjaźnią‎ ‎lub‎ ‎potrzebą‎ ‎jaką,‎ ‎różne‎ ‎pytania‎ ‎i‎ ‎bada nia,‎ ‎na‎ ‎które‎ ‎11‎ ‎odpowiadał‎ ‎krótko‎ ‎i‎ ‎skromnie,‎ ‎i‎ ‎to tylko‎ ‎za‎ ‎pozwoleniem‎ ‎męża‎ ‎Bożego‎ ‎Stanisława:‎ ‎twier dząc,‎ ‎źe‎ ‎bez‎ ‎jego‎ ‎rozkazu‎ ‎nie‎ ‎wolno‎ ‎mu‎ ‎jest‎ ‎cośkol wiek‎ ‎oznajmić;‎ ‎i‎ ‎tym‎ ‎sposobem‎ ‎zapobiegł‎ ‎dalszym ciekawym‎ ‎zapytaniom,‎ ‎już‎ ‎to‎ ‎mówiąc‎ ‎co‎ ‎się‎ ‎godziło już‎ ‎to‎ ‎wreszcie‎ ‎zamilczając‎ ‎zupełnie.
                                        • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 12.08.24, 18:29
                                          sprzedaży,‎ ‎i‎ ‎rozjemcę‎ ‎przeszkody‎ ‎zastawionej‎ ‎mi przez‎ ‎zazdrość".—‎ ‎Niejakie‎ ‎potem‎ ‎nastąpiło‎ ‎milczenie w‎ ‎namiocie‎ ‎królewskim‎ ‎osób‎ ‎wzajemnie‎ ‎tylko‎ ‎na siebie‎ ‎spoglądających.‎ ‎Rodzaj‎ ‎bowiem‎ ‎cudu‎ ‎najsła wniejszego,‎ ‎tak‎ ‎w‎ ‎królu‎ ‎Bolesławie‎ ‎jak‎ ‎i‎ ‎w‎ ‎magna tach‎ ‎obudził‎ ‎wielki‎ ‎przestrach‎ ‎i‎ ‎podziwienie,‎ ‎któróm przerażeni,‎ ‎milcząc‎ ‎i‎ ‎zapomniawszy‎ ‎nawet‎ ‎języka, ani‎ ‎mówić‎ ‎ani‎ ‎szeptać‎ ‎nawet‎ ‎nie‎ ‎śmieli.‎ ‎Rzecz‎ ‎albo wiem‎ ‎tak‎ ‎cudowna,‎ ‎jak‎ ‎również‎ ‎niespodziewana‎ ‎i‎ ‎ni gdy‎ ‎u‎ ‎Polaków‎ ‎niewidziana,‎ ‎a‎ ‎Boską‎ ‎tylko‎ ‎wyko nana‎ ‎pomocą,‎ ‎wszystkich‎ ‎wprawiła‎ ‎w‎r‎ ‎jakieś‎ ‎osłu pienie:‎ ‎król‎ ‎także‎ ‎i‎ ‎jego‎ ‎satrapowie‎ ‎zdjęci‎ ‎podziwie- niem‎ ‎dosyć‎ ‎długo‎ ‎zachowywali‎ ‎milczenie.‎ ‎Przerwawszy nareszcie‎ ‎ową‎ ‎ciohośc‎ ‎powszechną,‎ ‎Piotr‎ ‎szlachcic w‎ ‎tych‎ ‎odezwał‎ ‎się‎ ‎słowach:‎ ‎„Ja,‎ ‎rzecze,‎ ‎wskrzeszo ny‎ ‎od‎ ‎umarłych,‎ ‎na‎ ‎rozkaz‎ ‎i‎ ‎prośby‎ ‎błogosławionego męża‎ ‎Stanisława‎ ‎biskupa‎ ‎krakowskiego,‎ ‎przychodzę do‎ ‎tw‎T‎ego‎ ‎trybunału,‎ ‎o‎ ‎królu!‎ ‎jako‎ ‎świadek‎ ‎i‎ ‎jako rozjemca,‎ ‎wyraźnym‎ ‎i‎ ‎otwartym‎ ‎głosem‎ ‎wyznając i‎ ‎dowmdząc,‎ ‎źe‎ ‎wieś‎ ‎Piotrawin‎ ‎niegdyś‎ ‎dziedzictwo moje‎ ‎sprzedałem‎ ‎przez‎ ‎umowę‎ ‎prawną‎ ‎i‎ ‎wieczyście, błogosławionemu‎ ‎mężowi‎ ‎Stani‎ ‎sław‎7‎ ‎owi,‎ ‎krakowskiemu biskupowi‎ ‎i‎ ‎jego‎ ‎kościołowi,‎ ‎że‎ ‎pieniądze,‎ ‎za‎ ‎które ugodziliśmy‎ ‎się‎ ‎ja‎ ‎i‎ ‎błogosławiony‎ ‎mąż‎ ‎Stanisław‎7 biskup,‎ ‎w‎ ‎zupełności‎ ‎odebrałem,‎ ‎i‎ ‎że‎ ‎synowcowie moi‎ ‎Piotr,‎ ‎Jakób‎ ‎i‎ ‎Sulisław‎ ‎żadnego‎ ‎prawa,‎ ‎źadnój własności,‎ ‎żadnego‎ ‎spadku‎ ‎w‎ ‎tój‎ ‎wsi‎ ‎nie‎ ‎mieli,‎ ‎a‎ ‎tylko przez‎ ‎swoję‎ ‎złość‎ ‎i‎ ‎niegodziwmśc‎ ‎prześladowali‎ ‎męża Bożego‎ ‎Stanisława‎ ‎biskupa".‎ ‎Potóm‎ ‎zwróciwszy‎ ‎się‎ ‎do swych‎ ‎synowców‎7‎ ‎Piotra,‎ ‎Jakóba‎ ‎i‎ ‎SulisłaWa,‎ ‎jako‎ ‎też do‎ ‎innych,‎ ‎którzy‎ ‎dla‎ ‎bojaźni‎ ‎króla‎ ‎wstrzymali‎ ‎się od‎ ‎dawania‎ ‎świadectw‎7‎a,‎ ‎rzekł:‎ ‎„Jakież‎ ‎szaleństwo, jakaż‎ ‎śmiałość‎ ‎przywiodły‎ ‎was‎ ‎do‎ ‎tej‎ ‎głupoty,‎ ‎abyście
                                        • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 12.08.24, 18:33
                                          odmówiwszy‎ ‎najpobożniej,‎ ‎według‎ ‎obrzędu‎ ‎katolickiego psalmy‎ ‎i‎ ‎modlitwy‎ ‎o‎ ‎zbawienie‎ ‎duszy‎ ‎zmarłego,‎ ‎mo giłę‎ ‎Piotra‎ ‎szlachcica‎ ‎zakryć‎ ‎kazał‎ ‎w‎ ‎sposób‎ ‎zwykły, piasku‎ ‎na‎ ‎nią‎ ‎rzuciwszy.‎ ‎Grób‎ ‎jego‎ ‎u‎ ‎nas‎ ‎aź‎ ‎po‎ ‎dziś- dzień‎ ‎ciągle‎ ‎istnieje,‎ ‎jako‎ ‎stróż‎ ‎wieczysty‎ ‎wykonywa nia‎ ‎sprawiedliwości,‎ ‎i‎ ‎przenoszenia‎ ‎jej‎ ‎nad‎ ‎wszelką namiętność,‎ ‎łaskę‎ ‎ludzką‎ ‎i‎ ‎wszelką‎ ‎grzeszną‎ ‎czynność. Z‎ ‎tego‎ ‎bowiem‎ ‎cudu‎ ‎tak‎ ‎dalece‎ ‎rzadkiego,‎ ‎i‎ ‎tak‎ ‎nad zwyczajnego,‎ ‎pokazało‎ ‎się‎ ‎jawnie,‎ ‎jakićj‎ ‎to‎ ‎łaski‎ ‎Bóg użycza‎ ‎dla‎ ‎wywyższenia‎ ‎wiary‎ ‎i‎ ‎religii‎ ‎swojej,‎ ‎a‎ ‎za razem‎ ‎jest‎ ‎dowodem,‎ ‎ile‎ ‎miłuje‎ ‎sądy‎ ‎sprawiedliwe,‎ ‎a potępia‎ ‎niesprawiedliwe,‎ ‎gdy‎ ‎umarłemu‎ ‎od‎ ‎lat‎ ‎trzech kazał‎ ‎powstać‎ ‎dla‎ ‎oddaina‎ ‎słuszności‎ ‎tak‎ ‎jednój‎ ‎jak drugiej‎ ‎stronie,‎ ‎aby‎ ‎od‎ ‎umarłych‎ ‎nauczyli‎ ‎się‎ ‎żywi, jakiej‎ ‎to‎ ‎ostrożności‎ ‎i‎ ‎rozsądku‎ ‎używać‎ ‎powinni‎ ‎w‎ ‎spra wach‎ ‎sprawiedliwych,‎ ‎aby‎ ‎kiedy‎ ‎przypadkiem‎ ‎nie‎ ‎zo stały‎ ‎pogwałcone.‎ ‎Prawica‎ ‎bowiem‎ ‎Pańska‎ ‎okazała wtedy‎ ‎potęgę‎ ‎najsławniejszą,‎ ‎i‎ ‎pomoc‎ ‎łaski‎ ‎swojej użyczyła‎ ‎w‎ ‎rzeczy‎ ‎ważnój‎ ‎i‎ ‎trudnej,‎ ‎w.‎ ‎której‎ ‎widziała stronniczość‎ ‎i‎ ‎brak‎ ‎ludzkićj‎ ‎sprawiedliwości;‎ ‎wyja śniła‎ ‎nadto‎ ‎artykuł‎ ‎wiary‎ ‎o‎ ‎przyszłem‎ ‎zmartwych wstaniu,‎ ‎i‎ ‎onego‎ ‎ukazując‎ ‎dzielność‎ ‎skuteczną,‎ ‎a‎ ‎przy- tóm‎ ‎ścierając‎ ‎dumę‎ ‎prześladowców‎ ‎sprawy‎ ‎swemu imieniu‎ ‎poświęconćj.‎ ‎Tymże‎ ‎samym‎ ‎także‎ ‎cudem‎ ‎wy jaśnioną‎ ‎została‎ ‎prawdziwość‎ ‎najczystsza‎ ‎naszój‎ ‎chrze- ściańskiej‎ ‎religii,‎ ‎naszej‎ ‎sprawiedliwości,‎ ‎pobożności i‎ ‎wiary:‎ ‎i‎ ‎przez‎ ‎zmartwychwstanie‎ ‎szczegółowe‎ ‎jedne go‎ ‎człowieka,‎ ‎okazane‎ ‎zostały‎ ‎tryumfalne‎ ‎dowody przyszłego‎ ‎naszego‎ ‎zmartwychwstania,‎ ‎które‎ ‎wiarą prawdziwą‎ ‎wyznajemy,‎ ‎i‎ ‎prawda‎ ‎katolicka‎ ‎skutkiem oczywistym‎ ‎uwieńczoną‎ ‎została.‎ ‎To‎ ‎zas,‎ ‎co‎ ‎tu‎ ‎opo wiedziałem‎ ‎o‎ ‎zmartwychwstaniu‎ ‎Piotra‎ ‎szlachcica‎ ‎od lat‎ ‎trzech‎ ‎zmarłego,‎ ‎nie‎ ‎stało‎ ‎się‎ ‎potajemnie,‎ ‎lecz
                                        • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 12.08.24, 18:35
                                          Jemu‎ ‎otworem‎ ‎stały‎ ‎krainy‎ ‎wieczności,‎ ‎i‎ ‎zapory‎ ‎Ache- rontu‎ ‎były‎ ‎mu‎ ‎dostępne.‎ ‎On‎ ‎wtedy‎ ‎dopiero‎ ‎najpier- wej‎ ‎okazał,‎ ‎jak‎ ‎był‎ ‎znakomitym,‎ ‎jak‎ ‎niewinnym,‎ ‎ja kiej‎ ‎pełnym‎ ‎zasługi,‎ ‎chociaż‎ ‎długo‎ ‎ukrywał‎ ‎się‎ ‎w‎ ‎swo jej‎ ‎prostocie‎ ‎i‎ ‎pokorze.‎ ‎Wiadomo‎ ‎jest‎ ‎nadto,‎ ‎źe‎ ‎Bóg przez‎ ‎niego‎ ‎wiele‎ ‎także‎ ‎innych‎ ‎cudów‎ ‎uczynił,‎ ‎pod moc‎ ‎jego‎ ‎poddając‎ ‎szatany‎ ‎i‎ ‎dozwalając‎ ‎mu‎ ‎uzdro wień‎ ‎wielu‎ ‎niemocy.‎ ‎Zwykli‎ ‎zaś‎ ‎niektórzy‎ ‎z‎ ‎tera źniejszych‎ ‎mający‎ ‎wiarę‎ ‎słabą‎ ‎i‎ ‎niestałą,‎ ‎i‎ ‎nie‎ ‎wie rzący‎ ‎że‎ ‎wszystko‎ ‎jest‎ ‎moźebne‎ ‎wierzącym‎ ‎w‎ ‎mocy Bożśj,‎ ‎podawać‎ ‎w‎ ‎wątpliwość,‎ ‎wielkość‎ ‎cudu‎ ‎uczy nionego‎ ‎od‎ ‎błogosławionego‎ ‎męża‎ ‎Stanisława,‎ ‎przez wskrzeszenie‎ ‎Piotra‎ ‎szlachcica,‎ ‎trzy‎ ‎lata‎ ‎w‎ ‎grobie‎ ‎le żącego;‎ ‎na‎ ‎którego‎ ‎to‎ ‎cudu‎ ‎osłabienie,‎ ‎dają‎ ‎powody z‎ ‎dawności‎ ‎czasu‎ ‎i‎ ‎rzadkości‎ ‎przykładu,‎ ‎gdy‎ ‎nie‎ ‎czy tamy‎ ‎o‎ ‎żadnym‎ ‎lub‎ ‎przynajmniej‎ ‎rzadko‎ ‎o‎ ‎jakim świętym,‎ ‎iżby‎ ‎życie‎ ‎przywrócił‎ ‎umarłemu‎ ‎od‎ ‎tak‎ ‎da wnego‎ ‎czasu;‎ ‎a‎ ‎sprawa,‎ ‎dla‎ ‎której‎ ‎byłoby‎ ‎dozwolone uskutecznienie‎ ‎cudu‎ ‎tak‎ ‎nadzwyczajnego,‎ ‎zdaje‎ ‎się być‎ ‎mniej‎ ‎ważną‎ ‎i‎ ‎dostateczną,‎ ‎i‎ ‎nie‎ ‎mieć‎ ‎nic‎ ‎wspól nego‎ ‎z‎ ‎potrzebami‎ ‎wiary,‎ ‎które‎ ‎Bóg‎ ‎raczy‎ ‎objaśniać niezwykłymi‎ ‎cudami,‎ ‎lecz‎ ‎zdaje‎ ‎się‎ ‎należeć‎ ‎tylko‎ ‎do zachowania‎ ‎rzeczy‎ ‎doczesnych.‎ ‎Ale‎ ‎te‎ ‎ich‎ ‎zarzuty łatwo‎ ‎mogą‎ ‎być‎ ‎odparte,‎ ‎złamane‎ ‎i‎ ‎zniweczone.‎ ‎Al bowiem‎ ‎Bóg‎ ‎uczynił‎ ‎ten‎ ‎cud‎ ‎nie‎ ‎dla‎ ‎zachowania‎ ‎je- dnćj‎ ‎wsi,‎ ‎jako‎ ‎ci‎ ‎letargicznym‎ ‎rozumem‎ ‎nie‎ ‎wstydzą się‎ ‎niedorzecznie‎ ‎utrzymywać,‎ ‎lecz‎ ‎dla‎ ‎powiększenia i‎ ‎wiecznej‎ ‎trwałości‎ ‎wiary‎ ‎świętej‎ ‎i‎ ‎religii‎ ‎prawdzi wej,‎ ‎którą‎ ‎naród‎ ‎polski‎ ‎napojony‎ ‎błędami‎ ‎Rusinów i‎ ‎cudzoziemców‎ ‎przez‎ ‎lat‎ ‎siedem,‎ ‎już‎ ‎sobie‎ ‎zaczął obrzydzać‎ ‎i‎ ‎na‎ ‎powierzchowności‎ ‎zasadzać,‎ ‎aby‎ ‎Po lacy‎ ‎nie‎ ‎widzący‎ ‎nigdy‎ ‎cudów‎ ‎ani‎ ‎na‎ ‎sobie‎ ‎ani‎ ‎na przodkach‎ ‎swoich,‎ ‎naraz‎ ‎wiary‎ ‎nabrali‎ ‎widzeniem‎ ‎ta
                                        • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 12.08.24, 18:38
                                          Po‎ ‎tóm‎ ‎wszystkióm‎ ‎na‎ ‎czas‎ ‎jakiś‎ ‎ustała‎ ‎zapal- czywosc‎ ‎królewska‎ ‎przeciw‎ ‎Stanisławowi.‎ ‎Król‎ ‎bo wiem‎ ‎przestraszony‎ ‎wielkością‎ ‎cudu‎ ‎okazanego‎ ‎przez błogosławionego‎ ‎męża‎ ‎przy‎ ‎wskrzeszeniu‎ ‎Piotra‎ ‎szla chcica,‎ ‎musiał‎ ‎złożyć‎ ‎gniew‎ ‎i‎ ‎srogośc‎ ‎dawno‎ ‎powzięte przeciw‎ ‎biskupowi,‎ ‎i‎ ‎nie‎ ‎miał‎ ‎sposobności‎ ‎użycia‎ ‎środ ków‎ ‎ostatecznych‎ ‎przeciwko‎ ‎mężowi‎ ‎Bożemu.‎ ‎Lecz nieprzyjaciel‎ ‎rodzaju‎ ‎ludzkiego,‎ ‎zazdrośnik‎ ‎pokoju, zasiewacz‎ ‎kąkolu,‎ ‎aby‎ ‎zamieszać‎ ‎spokojnośc‎ ‎i‎ ‎stan błogi‎ ‎królestwa‎ ‎polskiego,‎ ‎postarał‎ ‎się‎ ‎o‎ ‎nowe‎ ‎po wody‎ ‎zamieszek.‎ ‎W‎ ‎dalszym‎ ‎albowiem‎ ‎czasie,‎ ‎gdy król‎ ‎Bolesław‎ ‎wziął‎ ‎się‎ ‎do‎ ‎broni‎ ‎przeciwko‎ ‎Wszewo- łodowi‎ ‎księciu‎ ‎kijowskiemu‎ ‎i‎ ‎innym‎ ‎ruskim‎ ‎książę tom‎ ‎,‎ ‎a‎ ‎dokonawszy‎ ‎wszystkiego‎ ‎na‎ ‎Rusi‎ ‎szczęśliwie 1‎ ‎zwycięzko‎ ‎w‎T‎szedł‎ ‎z‎ ‎całóm‎ ‎wojskiem‎ ‎do‎ ‎Kijowa‎ ‎sto licy‎ ‎Rusi,‎ ‎tamże‎ ‎zazimował‎ ‎przy‎ ‎obfitości‎ ‎wielkiój wszystkich‎ ‎rzeczy,‎ ‎ponieważ‎ ‎ruscy‎ ‎wodzowie‎ ‎i‎ ‎pano wie‎ ‎współubiegając‎ ‎się‎ ‎w‎ ‎swych‎ ‎obowiązkach,‎ ‎dostar czali‎ ‎usług‎ ‎i‎ ‎darów,‎ ‎przez‎ ‎co‎ ‎karność‎ ‎wojskowa‎ ‎po woli‎ ‎słabiała.‎ ‎Gdy‎ ‎zaś‎ ‎zewnętrzne‎ ‎walki‎ ‎ustały,‎ ‎w‎ ‎u- mysle‎ ‎także‎ ‎królewskim‎ ‎bardzo‎ ‎wielka‎ ‎zmiana‎ ‎nastą piła,‎ ‎która‎ ‎i‎ ‎jego‎ ‎i‎ ‎żołnierzy‎ ‎zgubnym‎ ‎zbytkiem‎ ‎
                                        • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 12.08.24, 18:41
                                          to‎ ‎siłą.‎ ‎otwartą‎ ‎gnębiąc‎ ‎sług‎ ‎i‎ ‎cudzołożników‎ ‎srogo ich‎ ‎ukarała,‎ ‎niektóre‎ ‎nawet‎ ‎niewiasty‎ ‎na‎ ‎śmierć‎ ‎ska zała.‎ ‎Po‎ ‎tóm‎ ‎wszystkióm,‎ ‎gniów‎ ‎Bolesława‎ ‎króla‎ ‎staw- szy‎ ‎się‎ ‎straszniejszym,‎ ‎zaczął‎ ‎się‎ ‎sroźyć‎ ‎tak‎ ‎przeciw niewiastom‎ ‎jak‎ ‎i‎ ‎przeciw‎ ‎żołnierzom,‎ ‎na‎ ‎nic‎ ‎nie‎ ‎ma jąc‎ ‎względu,‎ ‎ani‎ ‎żadnego‎ ‎umiarkowania,‎ ‎a‎ ‎to‎ ‎z‎ ‎po wodu‎ ‎świćźego‎ ‎szczęścia‎ ‎i‎ ‎nowego‎ ‎sposobu‎ ‎myślenia jakiego‎ ‎nabył‎ ‎na‎ ‎Rusi,‎ ‎tern‎ ‎więcój,‎ ‎że‎ ‎opuściwszy‎ ‎go żołnierze‎ ‎od‎ ‎niego‎ ‎uciekli:‎ ‎i‎ ‎do‎ ‎niegodziwych‎ ‎oby czajów‎ ‎okrucieństwo‎ ‎nieznośne‎ ‎dołączył.‎ ‎Ztąd‎ ‎tóź karał‎ ‎surowo‎ ‎żołnierzy,‎ ‎nie‎ ‎inaczćj‎ ‎tylko‎ ‎jako‎ ‎zbie gów‎7‎.‎ ‎I‎ ‎niektórych‎ ‎co‎ ‎dali‎ ‎początek‎ ‎zbiegostw‎r‎a‎ ‎śmier cią‎ ‎ukarał,‎ ‎innych‎ ‎do‎ ‎więzienia‎ ‎wtrącił,‎ ‎innych‎ ‎zaś dobra‎ ‎posprzedawał.‎ ‎Niewiasty,‎ ‎którym‎ ‎mężowie‎ ‎prze baczyli‎ ‎,‎ ‎zlitowawszy‎ ‎się‎ ‎nad‎ ‎niemi,‎ ‎ukarał‎ ‎osobliw- szym‎ ‎rodzajem‎ ‎okrucieństwa.‎ ‎Odebrawszy‎ ‎im‎ ‎albo wiem‎ ‎dzieci‎ ‎ze‎ ‎sług‎ ‎spłodzone,‎ ‎kazał‎ ‎im‎ ‎przystawiać do‎ ‎piersi‎ ‎szczenięta,‎ ‎chcąc‎ ‎niby‎ ‎pomście‎ ‎cudzołoztwo słuźebnieze‎ ‎podłe,‎ ‎i‎ ‎mówiąc,‎ ‎źe‎ ‎te‎ ‎niewiasty‎ ‎niegodne są‎ ‎karmić‎ ‎płód‎ ‎ludzki‎ ‎lecz‎ ‎tylko‎ ‎psi,‎ ‎które‎ ‎zapomniaw szy‎ ‎o‎ ‎godności‎ ‎człowieka,‎ ‎przeniosły‎ ‎niedozwolone związki‎ ‎cielesne‎ ‎nad‎ ‎prawe‎ ‎i‎ ‎godziwe:‎ ‎a‎ ‎wyrok‎ ‎ten wykonywał‎ ‎okrutnie‎ ‎i‎ ‎bez‎ ‎uczucia‎ ‎litości,‎ ‎nie‎ ‎przeba czając‎ ‎wiekowi‎ ‎młodocianemu‎ ‎i‎ ‎dziecinnemu.‎ ‎Dla‎ ‎swo ich‎ ‎nareszcie‎ ‎stawszy‎ ‎się‎ ‎jeszcze‎ ‎niebezpieczniejszym niżeli‎ ‎dla‎ ‎nieprzyjaciół,‎ ‎stan‎ ‎niewieści‎ ‎poniewierając wynalazkiem‎ ‎kary‎ ‎nowej‎ ‎i‎ ‎więcej‎ ‎niż‎ ‎nieludzkiej‎ ‎o- kazywał‎ ‎się‎ ‎surowym‎ ‎i‎ ‎nieubłaganym‎ ‎mścicielem‎ ‎błędu niewieściego‎ ‎i‎ ‎pogwałconćj‎ ‎wstydliwości.‎ ‎To‎ ‎zaś,‎ ‎co okrucieństwo‎ ‎królewskie‎ ‎wymyśliło,‎ ‎działo‎ ‎się‎ ‎z‎ ‎bar dzo‎ ‎staranną‎ ‎i‎ ‎pilną‎ ‎niesprawiedliwością,‎ ‎nie‎ ‎tylko w‎ ‎jednej‎ ‎części‎ ‎kraju,‎ ‎lecz‎ ‎w‎ ‎całem‎ ‎królestwie.‎ ‎Co gdy‎ ‎już‎ ‎samo‎ ‎przez‎ ‎się‎ ‎było‎ ‎ohydne,‎ ‎jednak‎ ‎nad wszelkie‎ ‎sprosriości‎ ‎ohydne‎ ‎juź‎ ‎nic‎ ‎dziać‎ ‎się‎ ‎nie‎ ‎mogło ohydniejszego‎ ‎nad‎ ‎to,‎ ‎źe‎ ‎król‎ ‎polski‎ ‎Bolesław‎7‎ ‎uży wanego‎ ‎na‎ ‎Rusi‎ ‎zwyczaju‎ ‎źwierzęcego,‎ ‎przeciwnego naturze‎ ‎zdawał‎ ‎się‎ ‎nie‎ ‎zmniejszać‎ ‎lecz‎ ‎powiększać; a‎ ‎nadęty‎ ‎szczęściem‎ ‎przeszłem‎ ‎i‎ ‎teraźniejszym‎ ‎zaczął zapominać‎ ‎na‎ ‎śmierć,‎ ‎sprawiedliwość‎ ‎i‎ ‎przyzwoitość,‎ ‎nie znając‎ ‎w‎ ‎niczćm‎ ‎miary,‎ ‎gdyż‎ ‎się‎ ‎mu‎ ‎dobrze‎ ‎powadzi ło‎ ‎i‎ ‎według‎ ‎woli‎ ‎jego‎ ‎wszystko‎ ‎odbywało‎ ‎się‎ ‎pomyślnie. Lecz‎ ‎większe‎ ‎i‎ ‎zgubniejsze‎ ‎niebezpieczeństwo‎ ‎zagra żało‎ ‎mu‎ ‎od‎ ‎najpotworniejszego‎ ‎występku‎ ‎Sodomii,‎ ‎niżeli od‎ ‎nieprzyjaciół‎ ‎ościennych,‎ ‎ponieważ‎ ‎swoję‎ ‎lubieźność bezecną‎ ‎i‎ ‎najhaniebniejszą‎ ‎na‎ ‎wzór‎ ‎bydląt‎ ‎wykony- wając,‎ ‎a‎ ‎umysł‎ ‎od‎ ‎sztuk‎ ‎wojennych‎ ‎do‎ ‎brudnych‎ ‎i niegodziwych‎ ‎przenosząc,‎ ‎odtąd‎ ‎większy‎ ‎zaczął‎ ‎mieć wzgląd‎ ‎na‎ ‎rozkosze,‎ ‎niżeli‎ ‎na‎ ‎uczciwość‎ ‎lub‎ ‎cnotę.
                                        • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 12.08.24, 18:43
                                          w‎ ‎tymże‎ ‎samym‎ ‎czasie‎ ‎zjawił‎ ‎się‎ ‎biskup‎ ‎Stanisław‎ ‎i przewodniczył‎ ‎na‎ ‎stolicy‎ ‎biskupiej‎ ‎krakowskiej,‎ ‎jako mający‎ ‎walczyć‎ ‎odważnie‎ ‎w‎ ‎obronie‎ ‎słabych.‎ ‎Już‎ ‎też król‎ ‎Bolesław‎ ‎odrzuciwszy‎ ‎od‎ ‎siebie‎ ‎słuszność,‎ ‎spra wiedliwość,‎ ‎łaskawość‎ ‎i‎ ‎wstyd,‎ ‎a‎ ‎idąc‎ ‎ciągle‎ ‎po‎ ‎dro dze‎ ‎zepsucia,‎ ‎dla‎ ‎wszystkich‎ ‎stanów‎ ‎stał‎ ‎się‎ ‎niezno śnym‎ ‎ciężarem:‎ ‎gnębiąc‎ ‎bogatych,‎ ‎poniewierając‎ ‎ubo gimi,‎ ‎poniżając‎ ‎szlachtę‎ ‎i‎ ‎uciskając‎ ‎pospólstwo,‎ ‎wy magając‎ ‎częste‎ ‎podwody‎ ‎i‎ ‎podatki‎ ‎ciężkie‎ ‎nakładając, role‎ ‎także‎ ‎osadników‎ ‎i‎ ‎zboża‎ ‎przez‎ ‎dumną‎ ‎zarozu miałość‎ ‎zabierając‎ ‎lub‎ ‎spasając.‎ ‎Do‎ ‎takiej‎ ‎nawet‎ ‎przy szedł‎ ‎próżności‎ ‎i‎ ‎nierozumu,‎ ‎iż‎ ‎przychodzącym‎ ‎do niego‎ ‎dawał‎ ‎odpowiedzi‎ ‎przez‎ ‎wysłańców‎ ‎i‎ ‎tłumaczów. Tak‎ ‎daleko‎ ‎zapędził‎ ‎się‎ ‎w‎ ‎tyranii,‎ ‎iż‎ ‎ani‎ ‎nawet‎ ‎po zoru‎ ‎religii‎ ‎chrzęściańskiój‎ ‎nie‎ ‎zdawał‎ ‎się‎ ‎zachowy wać.‎ ‎Nie‎ ‎mówiąc‎ ‎już‎ ‎o‎ ‎prostych‎ ‎zwyczajnych‎ ‎prze stępstwach,‎ ‎dopuszczał‎ ‎się‎ ‎wszystkich‎ ‎wielkich‎ ‎zbro dni‎ ‎tak‎ ‎przeciw‎ ‎Bogu‎ ‎jak‎ ‎ludziom.‎ ‎W‎ ‎niejaką‎ ‎nadto rozpacz‎ ‎i‎ ‎pogardę‎ ‎wszystkiego‎ ‎wpadając,‎ ‎i‎ ‎jakoby‎ ‎na pewną‎ ‎i‎ ‎zupełną‎ ‎puszczając‎ ‎się‎ ‎zgubę,‎ ‎w‎ ‎żadnym‎ ‎wy stępku‎ ‎nie‎ ‎chciał‎ ‎być‎ ‎niższym,‎ ‎i‎ ‎zepsuty‎ ‎przez‎ ‎żądze nieczyste,‎ ‎łatwo‎ ‎przychodził‎ ‎do‎ ‎zgubnćj‎ ‎lubieżnośei. Oczy‎ ‎duszy‎ ‎i‎ ‎ciała‎ ‎zatapiając‎ ‎w‎ ‎bezwstydnych‎ ‎szpe- tnościach‎ ‎rozpusty‎ ‎zakazanej,‎ ‎miotany‎ ‎był‎ ‎zgubnemi namiętnościami.‎ ‎Pomyślnością‎ ‎i‎ ‎szczęściem‎ ‎podnosząc się‎ ‎w‎ ‎pychę‎ ‎i‎ ‎wyuzdanie,‎ ‎a‎ ‎zapomniawszy‎ ‎o‎ ‎godno ści‎ ‎natury‎ ‎ludzkićj‎ ‎i‎ ‎o‎ ‎szczytności‎ ‎stanu‎ ‎swojego, zaczął‎ ‎być‎ ‎gwałtownym‎ ‎i‎ ‎porywczym‎ ‎w‎ ‎wymierzaniu kary‎ ‎tak,‎ ‎iż‎ ‎nawet‎ ‎wielu‎ ‎bez‎ ‎żadnego‎ ‎sądu‎ ‎i‎ ‎wysłu chania‎ ‎pokarał‎ ‎śmiercią.‎ ‎W‎ ‎pośród‎ ‎zaś‎ ‎takich‎ ‎zbrodni królewskiego‎ ‎okrucieństwa,‎ ‎żadnej‎ ‎nie‎ ‎było‎ ‎litości‎ ‎dla słabości‎ ‎niewieściej,‎ ‎żadnego‎ ‎względu‎ ‎na‎ ‎wiek‎ ‎dzie cinny‎ ‎i‎ ‎niemowlęcy:‎ ‎okrutne‎ ‎a‎ ‎śpieszne‎ ‎wyroki‎ ‎kary
                                        • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 12.08.24, 18:47
                                          Sprawa‎ ‎ta‎ ‎prędko‎ ‎coraz‎ ‎gorszy‎ ‎zaczęła‎ ‎brać‎ ‎o- brót,‎ ‎a‎ ‎bezbożność‎ ‎królewska‎ ‎puściwszy‎ ‎się‎ ‎na‎ ‎zgu bne‎ ‎drogi,‎ ‎broiła‎ ‎złe,‎ ‎ślepą‎ ‎prawdziwie‎ ‎odwagą;‎ ‎i wszystkie‎ ‎czynności‎ ‎króla‎ ‎albo‎ ‎w‎ ‎większe‎ ‎zmieniły się‎ ‎okrucieństwo,‎ ‎albo‎ ‎tńź‎ ‎zwróciły‎ ‎się‎ ‎do‎ ‎najobrzy dliwszych‎ ‎szpetności:‎ ‎11‎ ‎zaś‎ ‎dawał‎ ‎się‎ ‎prowadzić‎ ‎swo im‎ ‎nieszczęsnym‎ ‎namiętnościom,‎ ‎od‎ ‎nieb‎ ‎będąc‎ ‎skuty i‎ ‎skrępowany.‎ ‎I‎ ‎chociaż‎ ‎był‎ ‎upomniony,‎ ‎nie‎ ‎okazy wał‎ ‎żadnego‎ ‎żalu,‎ ‎ni‎ ‎wstydu,‎ ‎krępując‎ ‎duszę‎ ‎róźnemi więzami,‎ ‎i‎ ‎gromadząc‎ ‎dla‎ ‎niej‎ ‎zewsząd‎ ‎chmary‎ ‎cie lesnych‎ ‎rozkoszy,‎ ‎a‎ ‎skłonny‎ ‎do‎ ‎gniewu‎ ‎i‎ ‎do‎ ‎lubie- źności,‎ ‎wyciągał‎ ‎ręce‎ ‎do‎ ‎sprośnych‎ ‎uciech.‎ ‎Zdaje‎ ‎mi się,‎ ‎że‎ ‎wielkość‎ ‎dzieł‎ ‎dokonanych‎ ‎i‎ ‎coraz‎ ‎to‎ ‎większe w‎ ‎nich‎ ‎powodzenie‎ ‎dały‎ ‎przyczynę‎ ‎i‎ ‎dostarczyły‎ ‎spo sobności‎ ‎,‎ ‎iż‎ ‎król‎ ‎oddał‎ ‎się‎ ‎czynnościom‎ ‎tak‎ ‎niecnym i‎ ‎zbrodniczym:‎ ‎czy‎ ‎to‎ ‎powodowany‎ ‎myślą‎ ‎zgubną‎ ‎ze zbytków‎ ‎pochodzącą,‎ ‎czyli‎ ‎też‎ ‎jakiómś‎ ‎nieszczęsnym przeznaczeniem,‎ ‎aby‎ ‎spadł‎ ‎z‎ ‎wysokości‎ ‎prędzej,‎ ‎ni żeli‎ ‎wszedł‎ ‎na‎ ‎nią.‎ ‎Widząc‎ ‎bowiem‎ ‎król‎ ‎Bolesław, że‎ ‎Bóg‎ ‎miłosierny‎ ‎nie‎ ‎zaraz‎ ‎go‎ ‎karze‎ ‎za‎ ‎jego‎ ‎zbro dnie,‎ ‎lecz‎ ‎jego‎ ‎licznych‎ ‎przestępstw‎ ‎zemstę‎ ‎odwlćka, zatwardzał‎ ‎się‎ ‎w‎ ‎uporze‎ ‎coraz‎ ‎więcćj;‎ ‎a‎ ‎czując,‎ ‎że jeszcze‎ ‎nie‎ ‎umiera,‎ ‎spiesznie‎ ‎zbliżał‎ ‎się‎ ‎do‎ ‎zguby‎ ‎swojćj i‎ ‎królestwa,‎ ‎najsprośniejszemi‎ ‎przeniewierstwami‎ ‎prze ciwko‎ ‎Bogu‎ ‎i‎ ‎ludziom.‎ ‎Nic‎ ‎nie‎ ‎dbał‎ ‎o‎ ‎swoję‎ ‎uczci wość‎ ‎i‎ ‎zbawienie;‎ ‎nie‎ ‎miał‎ ‎względu‎ ‎żadnego‎ ‎na‎ ‎spra-
                                        • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 12.08.24, 18:49
                                          wościach‎ ‎namiętnych,‎ ‎pomnożyłeś‎ ‎wielkość‎ ‎swych zbrodni.‎ ‎I‎ ‎wolę‎ ‎źe‎ ‎ci‎ ‎się‎ ‎niepodoba‎ ‎moja‎ ‎nagana,‎ ‎niż abym‎ ‎miał‎ ‎opuścić‎ ‎sprawę‎ ‎prawdy‎ ‎i‎ ‎sprawiedliwości. Ty‎ ‎albowiem‎ ‎królu,‎ ‎podniecony‎ ‎jadem‎ ‎starego‎ ‎nie przyjaciela,‎ ‎zmieniwszy‎ ‎i‎ ‎przewróciwszy‎ ‎porządek‎ ‎na tury,‎ ‎pominąwszy‎ ‎nawet‎ ‎granice‎ ‎zakreślone‎ ‎prawem natury,‎ ‎okazałeś‎ ‎się‎ ‎nieczystszym‎ ‎od‎ ‎zwierząt,‎ ‎które swych‎ ‎praw‎ ‎i‎ ‎swoich‎ ‎czasów‎ ‎pilnują,‎ ‎a‎ ‎przewyższy łeś‎ ‎je‎ ‎nadmiarem‎ ‎przesady‎ ‎w‎ ‎występku:‎ ‎dzikie‎ ‎bowiem zwierzęta‎ ‎nie‎ ‎znają‎ ‎tćj‎ ‎potwornej‎ ‎rozpusty:‎ ‎chwalę królewską‎ ‎znieważyłeś‎ ‎hańbą‎ ‎sromoty,‎ ‎i‎ ‎skaziłeś‎ ‎szla chetność‎ ‎narodu‎ ‎polskiego.‎ ‎Ty‎ ‎zdeptawszy‎ ‎sprawie dliwość,‎ ‎przez‎ ‎którą‎ ‎wiedziałeś,‎ ‎że‎ ‎Bóg,‎ ‎Ojciec‎ ‎wszel kiego‎ ‎miłosierdzia‎ ‎w‎ ‎całym‎ ‎czasie‎ ‎twoich‎ ‎rządów‎ ‎daje ci‎ ‎pomyślność‎ ‎i‎ ‎w‎ ‎błogosławieństwach‎ ‎pomnaża‎ ‎cię, niesłychanym‎ ‎od‎ ‎wieków‎ ‎i‎ ‎nieużywanym‎ ‎rodzajem srogości,‎ ‎psom‎ ‎dajesz‎ ‎ssać‎ ‎piersi‎ ‎niewiast‎ ‎macierzyste; przez‎ ‎ukąszenia‎ ‎psów‎ ‎znieważasz‎ ‎także‎ ‎godność‎ ‎sta nu‎ ‎ludzkiego,‎ ‎i‎ ‎ozdobę‎ ‎szlachetności‎ ‎nabytą‎ ‎odkupie niem‎ ‎Jezusa‎ ‎Chrystusa;‎ ‎usiłujesz‎ ‎poniżyć‎ ‎dostojność ludzką‎ ‎i‎ ‎uczynić‎ ‎ją‎ ‎podlejszą‎ ‎od‎ ‎zwierząt.‎ ‎Ty‎ ‎roz trwoniwszy‎ ‎dostatki‎ ‎i‎ ‎przychody‎ ‎królewskie‎ ‎niepoży- tecznie‎ ‎na‎ ‎cele‎ ‎występne,‎ ‎porywasz‎ ‎cudze‎ ‎majątki łakomą‎ ‎ręką.‎ ‎Ty‎ ‎nie‎ ‎wzruszasz‎ ‎się‎ ‎łzami‎ ‎i‎ ‎krzywda mi‎ ‎poddanych.‎ ‎Ty‎ ‎pożerasz‎ ‎ich‎ ‎majętności,‎ ‎i‎ ‎przez częste‎ ‎podwody‎ ‎niszczysz‎ ‎ich‎ ‎wszystkie‎ ‎dobytki‎ ‎i‎ ‎sprzę ty,‎ ‎i‎ ‎porzuciwszy‎ ‎bojaźń‎ ‎grzechu,‎ ‎wikłasz‎ ‎się‎ ‎w‎ ‎si dła‎ ‎pomsty‎ ‎Bożćj,‎ ‎przez‎ ‎fałszywą‎ ‎nadzieję,‎ ‎jakoby‎ ‎te zbrodnie‎ ‎łatwo‎ ‎miały‎ ‎być‎ ‎tobie‎ ‎przebaczone:‎ ‎sądzisz, że‎ ‎kary,‎ ‎jakie‎ ‎cię‎ ‎za‎ ‎to‎ ‎czekają,‎ ‎wcale‎ ‎się‎ ‎nie‎ ‎ziszczą? Dopokądże‎ ‎będziesz‎ ‎plugawił‎ ‎duszę‎ ‎swoję‎ ‎i‎ ‎wtrącał ją‎ ‎na‎ ‎zgubę,‎ ‎zamykając‎ ‎sobie‎ ‎ogromem‎ ‎grzechów‎ ‎bra mę‎ ‎królestwa‎ ‎niebieskiego?‎ ‎Z‎ ‎tego‎ ‎wszystkiego‎ ‎sam
                                        • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 12.08.24, 18:54
                                          uczestników‎ ‎twojej‎ ‎natury,‎ ‎iźbyś‎ ‎mógł‎ ‎jaśnieć‎ ‎zaszczytną‎ ‎sła wą‎ ‎,‎ ‎nietylko‎ ‎w‎ ‎tóm‎ ‎ziemskióm‎ ‎życiu,‎ ‎lecz‎ ‎nadto i‎ ‎w‎ ‎wiecznóm.‎ ‎X‎ ‎o‎ ‎ile‎ ‎wyższym‎ ‎sam‎ ‎widzisz‎ ‎ten‎ ‎stan nad‎ ‎innych‎ ‎synów‎ ‎ludzkich,‎ ‎na‎ ‎który‎ ‎wstąpiłeś‎ ‎z‎ ‎ła ski‎ ‎i‎ ‎dozwolenia‎ ‎Bożego,‎ ‎o‎ ‎tyle‎ ‎staraj‎ ‎się‎ ‎Dawcy twemu‎ ‎okazać‎ ‎pobożniejsze‎ ‎usługi‎ ‎i‎ ‎czystsze‎ ‎sprawy. Ten‎ ‎bowiem,‎ ‎który‎ ‎cię‎ ‎najłaskawiój‎ ‎stworzył,‎ ‎pra gnie‎ ‎cię‎ ‎także‎ ‎zbawić‎ ‎najdobrotliwiój:‎ ‎wyleje‎ ‎zaś‎ ‎na ciebie‎ ‎gniew‎ ‎swój‎ ‎niewątpliwie,‎ ‎jeżeli‎ ‎nawrocie‎ ‎się‎ ‎nie zechcesz.‎ ‎Patrz,‎ ‎proszę‎ ‎cię,‎ ‎na‎ ‎jakie‎ ‎się‎ ‎podajesz‎ ‎po- śmiechowisko‎ ‎w‎ ‎obecnym‎ ‎i‎ ‎potomnym‎ ‎czasie,‎ ‎i‎ ‎do jakich‎ ‎rozwiązłych‎ ‎ostateczności‎ ‎innych‎ ‎za‎ ‎sobą‎ ‎upo ważniasz,‎ ‎jakie‎ ‎zgorszenie‎ ‎i‎ ‎jaką‎ ‎zgubę‎ ‎innym‎ ‎z‎ ‎sie bie‎ ‎gotujesz!‎ ‎I‎ ‎jako‎ ‎na‎ ‎króla‎ ‎przystoi‎ ‎nie‎ ‎obchodź się‎ ‎z‎ ‎ciałem‎ ‎swojóm‎ ‎lubieżnie‎ ‎i‎ ‎sprośnie,‎ ‎lecz‎ ‎za‎ ‎wszyst kie‎ ‎zbrodnie‎ ‎wylewaj‎ ‎łzy‎ ‎i‎ ‎wstydem‎ ‎pokutnym‎ ‎okiyj się,‎ ‎wypal‎ ‎rdzę‎ ‎wszelką‎ ‎swoich‎ ‎występków,‎ ‎przez‎ ‎co unikniesz‎ ‎groźnego‎ ‎wyroku‎ ‎Pańskiego‎ ‎i‎ ‎mściwych wiecznej‎ ‎męki‎ ‎ognistych‎ ‎pożarów.‎ ‎A‎ ‎jeżeli‎ ‎cię‎ ‎nie‎ ‎po rusza‎ ‎prawo‎ ‎tak‎ ‎ludzkie‎ ‎jak‎ ‎Boskie,‎ ‎przynajmniej‎ ‎daj się‎ ‎poruszyć‎ ‎uszanowaniem‎ ‎natury,‎ ‎ktorój‎ ‎prawo‎ ‎i‎ ‎by dlęta‎ ‎obowiązuje,‎ ‎i‎ ‎dzikie‎ ‎zwierzęta‎ ‎trzyma‎ ‎na‎ ‎wo dzy.‎ ‎Nie‎ ‎wątpij,‎ ‎że‎ ‎za‎ ‎chwilową‎ ‎twą‎ ‎roskosz‎ ‎odbie rzesz‎ ‎najprzód‎ ‎pozbawienie‎ ‎cię‎ ‎tronu,‎ ‎tudzież‎ ‎króle stwa‎ ‎zgubę‎ ‎i‎ ‎zagładę,‎ ‎nareszcie‎ ‎wieczne‎ ‎męki‎ ‎i‎ ‎kaiy. Jeżeli‎ ‎się‎ ‎nie‎ ‎upamiętasz,‎ ‎najprzód‎ ‎z‎ ‎ziemskiego‎ ‎a‎ ‎po tem‎ ‎niebieskiego‎ ‎będziesz‎ ‎wykluczony‎ ‎królestwa‎ ‎spia- wiedliwym‎ ‎sądem‎ ‎Bożym,‎ ‎i‎ ‎z‎ ‎Gromorejczykami‎ ‎i‎ ‎So domitami‎ ‎w‎ ‎siarczystej‎ ‎będziesz‎ ‎pomieszczon‎ ‎kazni. Jeżeli‎ ‎zaś‎ ‎odstępując‎ ‎od‎ ‎zbrodni,‎ ‎popełnione‎ ‎grzechy zgładzisz‎ ‎pokutą,‎ ‎zadosycuczynieniem‎ ‎i‎ ‎płaczem,‎ ‎wte- dy‎ ‎ja‎ ‎wierny‎ ‎i‎ ‎prawdziwy‎ ‎poręczyciel‎ ‎obiecuję‎ ‎tobie i‎ ‎twemu‎ ‎potomstwu‎ ‎długie‎ ‎panowanie,‎ ‎kwitnącą‎ ‎po
                                          82 myślnośc‎ ‎i‎ ‎wieczne‎ ‎najświetniejsze‎ ‎przybytki,‎ ‎gotów będąc‎ ‎dla‎ ‎duszy‎ ‎twojój‎ ‎życie‎ ‎moje‎ ‎położyć.‎ ‎I‎ ‎jeżeli się‎ ‎zupełnie‎ ‎upamiętasz,‎ ‎przez‎ ‎to‎ ‎przyspieszysz‎ ‎sobie zbawienie:‎ ‎według‎ ‎wielości‎ ‎winy‎ ‎otrzymasz‎ ‎z‎ ‎dobroci Boskiój‎ ‎większą‎ ‎zasługę‎ ‎poprawy,‎ ‎dla‎ ‎siebie‎ ‎i‎ ‎dla‎ ‎two ich.‎ ‎Upewniam‎ ‎cię‎ ‎także,‎ ‎iż‎ ‎błogosławieństwa‎ ‎odemnie obiecanego,‎ ‎i‎ ‎ty‎ ‎i‎ ‎ród‎ ‎twój‎ ‎będziecie‎ ‎uczestnikami, jeżeli‎ ‎postarasz‎ ‎się‎ ‎to‎ ‎wypełnić,‎ ‎o‎ ‎czóm‎ ‎cię‎ ‎zbawien nie‎ ‎napominam:‎ ‎jeżeli‎ ‎zaś‎ ‎inną‎ ‎drogą‎ ‎pójdziesz,‎ ‎na der‎ ‎niesłuszną‎ ‎niewdzięcznością‎ ‎wywzajemnisz‎ ‎się‎ ‎Pa nu‎ ‎za‎ ‎to,‎ ‎że‎ ‎ci‎ ‎dał‎ ‎naczelnictwo‎ ‎ziemskiego‎ ‎panowa nia‎ ‎nad‎ ‎narodami‎ ‎i‎ ‎królestwami.‎ ‎Albowiem‎ ‎chociaż teraz‎ ‎jesteś‎ ‎zdrowym,‎ ‎bezpiecznym‎ ‎i‎ ‎potężnym,‎ ‎i‎ ‎kró lem‎ ‎tylu‎ ‎i‎ ‎tak‎ ‎wielkich‎ ‎posiadłości,‎ ‎przewagą‎ ‎dostat ków‎ ‎i‎ ‎sławy‎ ‎pewno‎ ‎nie‎ ‎ostatnim,‎ ‎wiedz‎ ‎jednak,‎ ‎że‎ ‎to wszystko‎ ‎wcale‎ ‎ci‎ ‎nie‎ ‎pomoże‎ ‎do‎ ‎dostąpienia‎ ‎przy szłej‎ ‎szczęśliwości,‎ ‎jeżeli‎ ‎sobie‎ ‎Boga‎ ‎nie‎ ‎przebłagasz pobożnością,‎ ‎skruchą‎ ‎i‎ ‎zadosycuczynieniem.‎ ‎A‎ ‎jeżeli cię‎ ‎to‎ ‎wszystko‎ ‎nie‎ ‎poruszy,‎ ‎przynajmniej‎ ‎niech‎ ‎cię poruszy‎ ‎ów‎ ‎straszliwy‎ ‎trybunał‎ ‎Chrystusa,‎ ‎przed‎ ‎któ- rym‎ ‎będziesz‎ ‎musiał‎ ‎stanąć.‎ ‎Upamiętaj‎ ‎się,‎ ‎popraw się,‎ ‎i‎ ‎drogę‎ ‎nawrócenia‎ ‎sławnymi‎ ‎naznacz‎ ‎śladami‎.
                                        • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 12.08.24, 23:45
                                          O‎ ‎tóm‎ ‎myślał‎ ‎we‎ ‎dnie‎ ‎i‎ ‎w‎ ‎nocy,‎ ‎o‎ ‎tóm‎ ‎ustawicznie naradzał‎ ‎się‎ ‎z‎ ‎mężami‎ ‎duchownymi,‎ ‎o‎ ‎to‎ ‎Pana‎ ‎go rąco‎ ‎prosił,‎ ‎aby‎ ‎mu‎ ‎dał‎ ‎umrzeć‎ ‎za‎ ‎imię‎ ‎i‎ ‎chwałę‎ ‎swo- ję,‎ ‎i‎ ‎żadnym‎ ‎postrachem,‎ ‎żadnćm‎ ‎przedstawieniem nie‎ ‎dał‎ ‎się‎ ‎odwićść‎ ‎od‎ ‎uczucia‎ ‎sprawiedliwości‎ ‎i‎ ‎ucz ciwości:‎ ‎a‎ ‎uzbrojony‎ ‎łagodnością‎ ‎i‎ ‎czystością‎ ‎postę powania‎ ‎zostawał‎ ‎silnym‎ ‎i‎ ‎nieugiętym‎ ‎w‎ ‎przeciwno ściach.‎ ‎Tak‎ ‎wielką‎ ‎zaś‎ ‎żądzą‎ ‎pałał‎ ‎męczeństwa,‎ ‎iż zdawało‎ ‎się,‎ ‎że‎ ‎goni‎ ‎za‎ ‎śmiercią‎ ‎i‎ ‎chce‎ ‎ją‎ ‎pochwy cie,‎ ‎wnosząc,‎ ‎źe‎ ‎tylko‎ ‎przez‎ ‎śmierć‎ ‎jego‎ ‎wolność‎ ‎ko ścioła‎ ‎i‎ ‎ludu‎ ‎polskiego‎ ‎powstanie,‎ ‎i‎ ‎że‎ ‎nie‎ ‎inaczćj nasiona‎ ‎kąkolu,‎ ‎które‎ ‎już‎ ‎się‎ ‎rozkrzewiły‎ ‎mogą‎ ‎być wyrwane‎ ‎ze‎ ‎szczętem,‎ ‎i‎ ‎nie‎ ‎inaczćj‎ ‎także‎ ‎owce‎ ‎od‎ ‎zę bów‎ ‎wilczych‎ ‎mogą‎ ‎być‎ ‎wybawione.‎ ‎„Moje‎ ‎życie,‎ ‎po wiadał,‎ ‎postawione‎ ‎jest‎ ‎wszystkim‎ ‎na‎ ‎widoku:‎ ‎jeźeli- bym‎ ‎się‎ ‎zachwiał‎ ‎cokolwiek,‎ ‎albo‎ ‎spuścił‎ ‎z‎ ‎moich nagan,‎ ‎wtedy‎ ‎okazałbym‎ ‎jawnie,‎ ‎żem‎ ‎uciekł,‎ ‎żem upadł‎ ‎haniebnym‎ ‎upadkiem.‎ ‎Wtedy‎ ‎zdawałbym‎ ‎się być‎ ‎zbiegiem‎ ‎od‎ ‎mojój‎ ‎trzody,‎ ‎nie‎ ‎zaś‎ ‎jej‎ ‎pasterzem, a‎ ‎nie‎ ‎uniknąłbym‎ ‎sądu‎ ‎Bożego,‎ ‎jeźlibym‎ ‎teraz‎ ‎nie ujął‎ ‎się‎ ‎za‎ ‎krzywdę‎ ‎ludu,‎ ‎naprzeciw‎ ‎okrucieństwu‎ ‎kró lewskiemu‎ ‎“.‎ ‎Kroki‎ ‎przeto‎ ‎swoje‎ ‎z‎ ‎zupełną‎ ‎stałością doskonaląc‎ ‎na‎ ‎ścićźkach‎ ‎prawa‎ ‎Boskiego,‎ ‎i‎ ‎na‎ ‎po strachy‎ ‎królewskie‎ ‎będąc‎ ‎niewzruszonym,‎ ‎postanowił nie‎ ‎cofnąć‎ ‎raz‎ ‎nieodmiennie‎ ‎poczynionych‎ ‎kroków, na‎ ‎wszelki‎ ‎przypadek‎ ‎okazując‎ ‎zamiar‎ ‎stały‎ ‎i‎ ‎nieu gięty.‎ ‎Udawszy‎ ‎się‎ ‎nareszcie‎ ‎do‎ ‎modlitw‎ ‎i‎ ‎próśb‎ ‎go rących,‎ ‎niekiedy‎ ‎całe‎ ‎nocy‎ ‎bezsenne‎ ‎trawił‎ ‎na‎ ‎nich, płaczem‎ ‎i‎ ‎wzdychaniami‎ ‎błagając‎ ‎przebaczenia‎ ‎dla króla,‎ ‎a‎ ‎święte‎ ‎i‎ ‎czyste‎ ‎ręce‎ ‎wznosząc‎ ‎do‎ ‎Pana‎ ‎za królem‎ ‎odrzuconym‎ ‎i‎ ‎jeszcze‎ ‎większego‎ ‎bliskim‎ ‎od rzucenia,‎ ‎wstawiał‎ ‎się‎ ‎za‎ ‎nim‎ ‎tak‎ ‎właśnie‎ ‎jako‎ ‎nie gdyś‎ ‎Samuel‎ ‎za‎ ‎Saulem,‎ ‎i‎ ‎ojcowskióm‎ ‎dręczony‎ ‎uczu-
                                        • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 13.08.24, 00:26
                                          bezpieezeństw‎ ‎będąc‎ ‎wyznawcą‎ ‎prawdy‎ ‎i‎ ‎obrońcą sprawiedliwości,‎ ‎nie‎ ‎opuścił‎ ‎ścieżki‎ ‎religijnej‎ ‎i‎ ‎wiary chrześciańskiój,‎ ‎tudzież‎ ‎sprawy‎ ‎uciśnionych‎ ‎i‎ ‎gnębio nych,‎ ‎gotów‎ ‎przyjąć‎ ‎wszystko‎ ‎najspokojniej,‎ ‎cokol- wiekby‎ ‎wymyślił‎ ‎nierozum‎ ‎szalejącego‎ ‎króla:‎ ‎a‎ ‎utrzy mując‎ ‎przytóm‎ ‎serce‎ ‎odważne‎ ‎i‎ ‎mocne,‎ ‎żadną‎ ‎pokusą zwalczyc‎ ‎się‎ ‎nie‎ ‎dał.‎ ‎Przeciw‎ ‎tylu‎ ‎knowaniom‎ ‎prze śladowania‎ ‎wystąpił‎ ‎z‎ ‎niepokonaną‎ ‎stałością,‎ ‎wystą pił‎ ‎z‎ ‎niezłomną‎ ‎cierpliwością,‎ ‎stawiając‎ ‎naprzeciw okrucieństwu‎ ‎królewskiemu‎ ‎naganę‎ ‎apostolską,‎ ‎a‎ ‎prze ciw‎ ‎okropnój‎ ‎zbrodni‎ ‎najczystsze‎ ‎życie.‎ ‎Wiecznych bowiem‎ ‎rzeczy‎ ‎nader‎ ‎pożądając,‎ ‎nabierał‎ ‎sił‎ ‎z‎ ‎prze ciwności,‎ ‎i‎ ‎nie‎ ‎wątpił,‎ ‎że‎ ‎w‎ ‎boju‎ ‎wzmagającym‎ ‎się otrzyma‎ ‎świetniejsze‎ ‎zwycięztwo,‎ ‎żywiąc‎ ‎nadto‎ ‎w‎ ‎ser cu‎ ‎swojem‎ ‎biskupiśm‎ ‎i‎ ‎oraz‎ ‎apostolskim,‎ ‎łagodnośó przedziwną‎ ‎i‎ ‎rozkosz‎ ‎prawdziwą,‎ ‎gdyby‎ ‎się‎ ‎mu‎ ‎zda rzyło‎ ‎wylać‎ ‎krew‎ ‎błogosławioną‎ ‎za‎ ‎cześc‎ ‎Boga‎ ‎i‎ ‎re- ligii,‎ ‎za‎ ‎krzywdę‎ ‎i‎ ‎ucisk‎ ‎ludu.‎ ‎Naprzeciw‎ ‎także‎ ‎wy stępkom‎ ‎królewskim‎ ‎coraz‎ ‎bardziej‎ ‎wzmagającym‎ ‎się, od‎ ‎wszystkich‎ ‎opuszczony‎ ‎sam‎ ‎jeden‎ ‎tylko‎ ‎wystąpił, i‎ ‎aby‎ ‎one‎ ‎nie‎ ‎gubiły‎ ‎króla,‎ ‎królestwa‎ ‎i‎ ‎rzeczypospo- litej,‎ ‎ile‎ ‎tylko‎ ‎mógł‎ ‎przeszkodzie‎ ‎jedną‎ ‎swoją‎ ‎głową, oparł‎ ‎się‎ ‎wręcz‎ ‎i‎ ‎nieustraszenie,‎ ‎nic‎ ‎nie‎ ‎opuszczając, co‎ ‎jako‎ ‎pastórz‎ ‎najczujniejszy‎ ‎uważał‎ ‎stósownem‎ ‎uźyd na‎ ‎ocalenie‎ ‎króla‎ ‎i‎ ‎trzody‎ ‎swojej;‎ ‎okazując‎ ‎jak‎ ‎wiel kim‎ ‎ogniem‎ ‎miłości‎ ‎jego‎ ‎wnętrzności‎ ‎pałają,‎ ‎gdy‎ ‎i‎ ‎na przebłaganie‎ ‎winy‎ ‎królewskiej‎ ‎gorzał‎ ‎pożarem‎ ‎bła galnych‎ ‎próśb‎ ‎i‎ ‎ofiar,‎ ‎a‎ ‎dla‎ ‎wolności‎ ‎ludu‎ ‎polskiego ciało‎ ‎swoje‎ ‎poświęcił‎ ‎na‎ ‎męki.
                                        • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 13.08.24, 00:28
                                          go‎ ‎myśl‎ ‎zabicia‎ ‎biskupa,‎ ‎zapalająca‎ ‎go‎ ‎do‎ ‎coraz‎ ‎więk- szój‎ ‎złości.‎ ‎Zamierzającemu‎ ‎tę‎ ‎zbrodnię‎ ‎królowi‎ ‎nie brakło‎ ‎na‎ ‎pochlebstwie‎ ‎jego‎ ‎senatorów‎ ‎podszczuwa- jących,‎ ‎wrodzonem‎ ‎polskiemu‎ ‎narodowi,‎ ‎a‎ ‎które‎ ‎zwy kło‎ ‎władzę‎ ‎i‎ ‎umysł‎ ‎panujących‎ ‎psuć‎ ‎i‎ ‎przewrotnie daleko‎ ‎gwałtowniój,‎ ‎niźeliby‎ ‎tego‎ ‎dokazała‎ ‎zaciętość nieprzyjaciela.‎ ‎Było‎ ‎bardzo‎ ‎wielu‎ ‎takich,‎ ‎nawet‎ ‎ze stanu‎ ‎szlacheckiego,‎ ‎którzy‎ ‎okrucieństwa‎ ‎królewskiego nietylko‎ ‎nie‎ ‎usuwali‎ ‎żadnymi‎ ‎środkami,‎ ‎lecz‎ ‎nadto podsycali‎ ‎go‎ ‎trucizną‎ ‎pochlebstw.‎ ‎Nie‎ ‎brakło‎ ‎i‎ ‎takich, którzy‎ ‎podniecali‎ ‎coraz‎ ‎większe‎ ‎płomienie‎ ‎spowodo wani‎ ‎do‎ ‎tego‎ ‎przychylnością‎ ‎ku‎ ‎nim‎ ‎królewską,‎ ‎i‎ ‎nie nawiścią‎ ‎Stanisława,‎ ‎nadzieją‎ ‎także‎ ‎otrzymania‎ ‎ja kiegoś‎ ‎urzędu,‎ ‎lub‎ ‎posiadłości.‎ ‎Z‎ ‎tychto‎ ‎powodów, król‎ ‎opanowany‎ ‎gniówem‎ ‎i‎ ‎lekkomyślnością‎ ‎gwał towną,‎ ‎nie‎ ‎chciał‎ ‎ani‎ ‎baczyć‎ ‎na‎ ‎swoje‎ ‎i‎ ‎królestwa niebezpieczeństwo,‎ ‎ani‎ ‎słusznie‎ ‎ocenić‎ ‎naganę‎ ‎słuszną i‎ ‎zbawienną‎ ‎Stanisława‎ ‎biskupa,‎ ‎nic‎ ‎nie‎ ‎zważając‎ ‎na nieszczęścia‎ ‎mające‎ ‎karać‎ ‎jego‎ ‎i‎ ‎jego‎ ‎potomstwo‎ ‎we dług‎ ‎wielkości‎ ‎zbrodni,‎ ‎mało‎ ‎także‎ ‎dbając‎ ‎o‎ ‎siebie, niewiele‎ ‎o‎ ‎królestwo,‎ ‎mało‎ ‎co‎ ‎o‎ ‎naród‎ ‎polski,‎ ‎nie wiele‎ ‎o‎ ‎dzieci‎ ‎swoje,‎ ‎które‎ ‎już‎ ‎był‎ ‎spłodził.‎ ‎A‎ ‎nie mierząc‎ ‎należycie‎ ‎umysłem‎ ‎zaślepionym‎ ‎od‎ ‎najza ciętszego‎ ‎gnićwu,‎ ‎jakby‎ ‎daleko‎ ‎nareszcie‎ ‎wylała‎ ‎się ogromność‎ ‎zbrodni‎ ‎spełnić‎ ‎się‎ ‎mającój,‎ ‎tak‎ ‎wielkiego nabierał‎ ‎zaufania‎ ‎w‎ ‎sobie,‎ ‎tak‎ ‎również‎ ‎wielkićj‎ ‎za rozumiałości‎ ‎i‎ ‎tak‎ ‎wielkimi‎ ‎sroźył‎ ‎się‎ ‎wybuchami swojój‎ ‎zapalczy‎ ‎wości,‎ ‎iż‎ ‎sądził,‎ ‎że‎ ‎prawa‎ ‎równie‎ ‎Boskie jak‎ ‎ludzkie‎ ‎w‎ ‎jego‎ ‎mocy‎ ‎spoczywają.‎ ‎Lecz‎ ‎nie‎ ‎brakło także‎ ‎na‎ ‎doradzcach‎ ‎wiernych,‎ ‎chociaż‎ ‎ich‎ ‎było‎ ‎mało i‎ ‎rzadko‎ ‎kiedy‎ ‎zjawiali‎ ‎się,‎ ‎którzy‎ ‎odwodzili‎ ‎króla od‎ ‎zamiaru‎ ‎powziętego‎ ‎na‎ ‎zabicie‎ ‎biskupa,‎ ‎prosząc go,‎ ‎aby‎ ‎nie‎ ‎chciał‎ ‎posuwać‎ ‎się‎ ‎aż‎ ‎do‎ ‎ojcobójstwa
                                        • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 13.08.24, 00:31
                                          Chrystusa,‎ ‎niż‎ ‎męczarnie‎ ‎tyrana.‎ ‎Troskliwy‎ ‎jedynie-‎ ‎o‎ ‎zba wienie‎ ‎swoich‎ ‎owiec‎ ‎i‎ ‎prześladowców,‎ ‎wzniósłszy oczy‎ ‎do‎ ‎nieba‎ ‎z‎ ‎twarzą‎ ‎nareszcie‎ ‎nieulęknioną‎ ‎i‎ ‎pra wie‎ ‎już‎ ‎niebiańską,‎ ‎modlitwę‎ ‎odprawiając,‎ ‎zanosił prośby‎ ‎błagalne‎ ‎o‎ ‎stałość‎ ‎w‎ ‎cierpieniu‎ ‎dla‎ ‎siebie 0‎ ‎przebaczenie‎ ‎dla‎ ‎ludu‎ ‎polskiego‎ ‎i‎ ‎swoich‎ ‎prześla dowców,‎ ‎a‎ ‎dla‎ ‎trzody‎ ‎swojój‎ ‎o‎ ‎Boskie‎ ‎zmiłowanie, mówiąc‎ ‎w‎ ‎te‎ ‎słowa:‎ ‎„Boże‎ ‎najłaskawszy,‎ ‎Stwórco wszystkich‎ ‎rzeczy‎ ‎i‎ ‎Odkupicielu!‎ ‎przez‎ ‎którego‎ ‎wszyst ko‎ ‎żyje,‎ ‎którego‎ ‎skinienie‎ ‎wszystkióm‎ ‎rządzi,‎ ‎ktoiego dobrodziejstwem‎ ‎dusze‎ ‎wszystkich‎ ‎umierających‎ ‎za imię‎ ‎Twoje‎ ‎odmióniają‎ ‎się‎ ‎do‎ ‎lepszego‎ ‎stanu,‎ ‎błogo sławię‎ ‎Cię,‎ ‎iźeś‎ ‎mię‎ ‎do‎ ‎tój‎ ‎godziny‎ ‎i‎ ‎do‎ ‎tej‎ ‎męki raczył‎ ‎doprowadzić,‎ ‎abym‎ ‎został‎ ‎uczestnikiem‎ ‎męki 1‎ ‎kielicha‎ ‎Chrystusa‎ ‎Twojego.‎ ‎Wielbię‎ ‎Cię‎ ‎przez‎ ‎Je dynego‎ ‎Syna‎ ‎Twojego,‎ ‎wiecznego‎ ‎Boga‎ ‎i‎ ‎prawdzi wego‎ ‎Arcykapłana,‎ ‎Pana‎ ‎Jezusa‎ ‎Chrystusa,‎ ‎którego męki‎ ‎orędownictwem‎ ‎i‎ ‎zasługą,‎ ‎Ciebie‎ ‎proszę,‎ ‎Cie bie‎ ‎błagam,‎ ‎abyś‎ ‎mi‎ ‎dał‎ ‎umysł‎ ‎wytrwały‎ ‎i‎ ‎cierpli wy,‎ ‎za‎ ‎cześć‎ ‎Twojego‎ ‎imienia‎ ‎i‎ ‎sprawiedliwość,‎ ‎za Twoję‎ ‎religią‎ ‎i‎ ‎za‎ ‎wolność‎ ‎ludu‎ ‎polskiego,‎ ‎do‎ ‎znie sienia‎ ‎wszelkich‎ ‎męczarni,‎ ‎abyś‎ ‎dał‎ ‎odpuszczenie‎ ‎lu dowi‎ ‎polskiemu,‎ ‎moim‎ ‎zaś‎ ‎owcom‎ ‎a‎ ‎nawet‎ ‎Twoim opiekę‎ ‎swojej‎ ‎łaskawości;‎ ‎a‎ ‎niewiadomości‎ ‎króla‎ ‎i‎ ‎je go‎ ‎popleczników‎ ‎nie‎ ‎poczytaj‎ ‎im‎ ‎za‎ ‎grzćch‎ ‎.‎ ‎Tę modlitwę‎ ‎odmówiwszy,‎ ‎ubrany‎ ‎w‎ ‎szaty‎ ‎biskupie‎ ‎od prawiał‎ ‎dalój‎ ‎mszę‎ ‎uroczystą‎ ‎w‎ ‎orszaku‎ ‎wszystkich duchownych‎ ‎assystujących‎ ‎mu,‎ ‎a‎ ‎drżących‎ ‎od‎ ‎stia- chu.‎ ‎I‎ ‎po‎ ‎odprawieniu‎ ‎ofiary,‎ ‎mąż‎ ‎Boży‎ ‎czynem‎ ‎nie winny,‎ ‎cnotą‎ ‎najmężniejszy,‎ ‎mając‎ ‎oddać‎ ‎na‎ ‎pastwę prześladowców‎ ‎natychmiast‎ ‎inną‎ ‎ofiarę,‎ ‎i‎ ‎inne‎ ‎tak że‎ ‎całopalenie,‎ ‎to‎ ‎jest‎ ‎własnego‎ ‎ciała‎ ‎ofiarę‎ ‎i‎ ‎sta łość‎ ‎dzielnego‎ ‎umysłu‎ ‎najczystszą,‎ ‎uzbrajał‎ ‎nawet
                                        • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 13.08.24, 00:33
                                          niecnych‎ ‎swoich‎ ‎zbrodni,‎ ‎nadto‎ ‎zapomniawszy‎ ‎o‎ ‎mocy Bożej‎ ‎i‎ ‎djabelskiemi‎ ‎ciemnościami‎ ‎zaślepiony,‎ ‎nie zważał‎ ‎nawet‎ ‎na‎ ‎zakaz‎ ‎Boży,‎ ‎który‎ ‎mu‎ ‎Bóg‎ ‎wyraźnie okazał,‎ ‎dziwnym‎ ‎sposobem‎ ‎zmiłowania‎ ‎przez‎ ‎trzech- krotny‎ ‎upadek‎ ‎źołniórzy,‎ ‎chcąc‎ ‎go‎ ‎odwieść‎ ‎od‎ ‎zbro dni.‎ ‎Myśląc‎ ‎król‎ ‎przeto,‎ ‎źe‎ ‎trzeclikrotny‎ ‎upadek‎ ‎żoł- niórzy‎ ‎wydarzył‎ ‎się‎ ‎albo‎ ‎przez‎ ‎jakieś‎ ‎czary,‎ ‎albo że‎ ‎to‎ ‎było‎ ‎tylko‎ ‎wymysłem‎ ‎żołniórzy,‎ ‎jakoby‎ ‎upadli przerażeni‎ ‎strachem‎ ‎i‎ ‎żalem,‎ ‎pełen‎ ‎gniówu‎ ‎malują cego‎ ‎się‎ ‎na‎ ‎twarzy‎ ‎złajał‎ ‎ich‎ ‎i‎ ‎zgromił‎ ‎mówiąc: „O‎ ‎wyrodni‎ ‎i‎ ‎podli!‎ ‎baby‎ ‎ale‎ ‎nie‎ ‎mężowie,‎ ‎tchórze nie‎ ‎zaś‎ ‎żołnierze,‎ ‎cóż‎ ‎to‎ ‎ja‎ ‎widzę‎ ‎was‎ ‎przerażonych takim‎ ‎strachem‎ ‎i‎ ‎drżeniem,‎ ‎aby‎ ‎was‎ ‎tak‎ ‎wielu‎ ‎uzbro jonych‎ ‎jednego‎ ‎popa‎ ‎bezbronnego‎ ‎bało‎ ‎się‎ ‎wywlec z‎ ‎kościoła‎ ‎i‎ ‎moje‎ ‎ciężkie‎ ‎krzywdy‎ ‎na‎ ‎nim‎ ‎pomście‎ ‎?“ Tak‎ ‎mówiąc,‎ ‎jako‎ ‎był‎ ‎z‎ ‎natury‎ ‎bardzo‎ ‎gwałtownym i‎ ‎dzikim,‎ ‎djabelskimi‎ ‎poduszczony‎ ‎podszeptami‎ ‎i‎ ‎chci wy‎ ‎rozlówu‎ ‎krwi,‎ ‎chociaż‎ ‎jakeśmy‎ ‎nadmienili‎ ‎otrzy mał‎ ‎ostrzeżenie‎ ‎zabraniające‎ ‎mu‎ ‎pastwienia‎ ‎się‎ ‎nad pomazańcem‎ ‎Pańskim,‎ ‎przez‎ ‎trzeclikrotny‎ ‎upadek‎ ‎swo ich‎ ‎żołnierzy,‎ ‎przecież‎ ‎wydobył‎ ‎miecz‎ ‎dany‎ ‎mu‎ ‎i‎ ‎każ demu‎ ‎innemu‎ ‎królowi‎ ‎od‎ ‎władzy‎ ‎Wszeehmocnój,‎ ‎nie dla‎ ‎wyrządzania‎ ‎krzywdy‎ ‎i‎ ‎zabójstw‎ ‎niewinnym,‎ ‎lecz dla‎ ‎odwracania‎ ‎ich.‎ ‎Nowego‎ ‎i‎ ‎niesłychanego‎ ‎rodza ju‎ ‎katowstwa‎ ‎używając,‎ ‎i‎ ‎tak‎ ‎niezmiernym‎ ‎ogniem szaleństwa‎ ‎miotany,‎ ‎iż‎ ‎ani‎ ‎nawet‎ ‎nie‎ ‎myślał‎ ‎cze- kac,‎ ‎dopókiby‎ ‎biskup‎ ‎ofiary‎ ‎świętój‎ ‎nie‎ ‎skończył,‎ ‎do kościoła‎ ‎Bożego,‎ ‎którego‎ ‎bronie‎ ‎od‎ ‎tyranii‎ ‎innych zobowiązał‎ ‎się‎ ‎przysięgą,‎ ‎wpadł‎ ‎z‎ ‎tłuszczą‎ ‎katów, chcąc‎ ‎zabić‎ ‎żołniórza‎ ‎Chrystusowego,‎ ‎biskupa‎ ‎Sta nisława.‎ ‎Tego‎ ‎więc‎ ‎męża‎ ‎Bożego,‎ ‎który‎ ‎gorliwością powodując‎ ‎się‎ ‎o‎ ‎zbawdenie‎ ‎jego‎ ‎okazał‎ ‎się‎ ‎dla‎ ‎niego bardzićj‎ ‎łagodnym‎ ‎niżeli‎ ‎surowym,‎ ‎z‎ ‎gniównym‎ ‎krzy
                                        • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 13.08.24, 00:35
                                          na‎ ‎czyn‎ ‎srogi‎ ‎każdego‎ ‎z‎ ‎nich,‎ ‎ten‎ ‎był‎ ‎pewniejszym łaski‎ ‎królewskiej,‎ ‎ktoby‎ ‎okrutniej‎ ‎pastwił‎ ‎się‎ ‎nad Świętym.‎ ‎Co‎ ‎było‎ ‎także‎ ‎przyczyną,‎ ‎iż‎ ‎uciąwszy‎ ‎mu prawą‎ ‎rękę,‎ ‎którą‎ ‎często‎ ‎błogosławił‎ ‎chlćb‎ ‎i‎ ‎wino mające‎ ‎być‎ ‎przemienione‎ ‎w‎ ‎Ciało‎ ‎i‎ ‎Krew‎ ‎Chrystusa i‎ ‎głowę‎ ‎odciąwszy,‎ ‎koronę‎ ‎którą‎ ‎na‎ ‎znak‎ ‎duchownego stanu‎ ‎nosił‎ ‎naśladując‎ ‎ksiąźęcia‎ ‎apostołów,‎ ‎od‎ ‎reszty głowy‎ ‎dobytymi‎ ‎mieczami‎ ‎odcięli,‎ ‎nie‎ ‎zważając,‎ ‎że‎ ‎nie- tylko‎ ‎na‎ ‎głowę‎ ‎jego,‎ ‎lecz‎ ‎i‎ ‎na‎ ‎ręce‎ ‎wylany‎ ‎został‎ ‎olój najświętszego‎ ‎namaszczenia.‎ ‎I‎ ‎tak‎ ‎przez‎ ‎czyn‎ ‎króla, z‎ ‎jego‎ ‎rozkazu‎ ‎i‎ ‎w‎ ‎jego‎ ‎obecności,‎ ‎wszelka‎ ‎godziwośó i‎ ‎sprawiedliwość,‎ ‎wstyd‎ ‎i‎ ‎uszanowanie,‎ ‎biskup‎ ‎i‎ ‎kościół i‎ ‎wszystkie‎ ‎praw‎r‎a‎ ‎tak‎ ‎Boskie‎ ‎jak‎ ‎ludzkie‎ ‎juźto‎ ‎zgwał cone‎ ‎jużto‎ ‎pomiószane‎ ‎zostały.‎ ‎Niemniój‎ ‎także‎ ‎ciało męża‎ ‎Bożego‎ ‎na‎ ‎tysiąc‎ ‎drobnych‎ ‎porąbali‎ ‎części;‎ ‎król bowiem‎ ‎chciał‎ ‎zemście‎ ‎się‎ ‎nad‎ ‎każdym‎ ‎niejako‎ ‎w‎ ‎szcze gólności‎ ‎członkiem,‎ ‎i‎ ‎tylu‎ ‎śmierciami‎ ‎ile‎ ‎było‎ ‎części ciała‎ ‎porąbanych,‎ ‎umyślił‎ ‎go‎ ‎ukarać,‎ ‎tak‎ ‎właśnie jakoby‎ ‎to‎ ‎co‎ ‎zabili‎ ‎chcieli‎ ‎pożywać‎ ‎i‎ ‎wystawiać w‎ ‎jatkach‎ ‎na‎ ‎sprzedaż,‎ ‎co‎ ‎tak‎ ‎okrutnie‎ ‎i‎ ‎bezbożnie rozsiekali.‎ ‎Król‎ ‎i‎ ‎jego‎ ‎towarzysze‎ ‎mniemali,‎ ‎źe‎ ‎pamięć świętego‎ ‎biskupa‎ ‎wygładzą‎ ‎z‎ ‎ziemi‎ ‎i‎ ‎z‎ ‎pamięci‎ ‎ży jących,‎ ‎jeżeli‎ ‎by‎ ‎go‎ ‎na‎ ‎tyle‎ ‎części‎ ‎rozsiekali;‎ ‎lecz ta‎ ‎rzecz‎ ‎inaczój‎ ‎wypadła‎ ‎niż‎ ‎się‎ ‎król‎ ‎spodziewał,‎ ‎al bowiem‎ ‎gdy‎ ‎imię‎ ‎jego‎ ‎z‎ ‎ziemi‎ ‎starał‎ ‎się‎ ‎zagładzió, owszem‎ ‎przez‎ ‎to‎ ‎mocniój‎ ‎wyrył‎ ‎je‎ ‎w‎ ‎pamięci‎ ‎wszyst kich‎ ‎wieków,‎ ‎aby‎ ‎już‎ ‎z‎ ‎niój‎ ‎nigdy‎ ‎wypaść‎ ‎nie‎ ‎mo gło.‎ ‎I‎ ‎gdy‎ ‎król‎ ‎dokonał‎ ‎na‎ ‎Stanisławie‎ ‎biskupie, takie‎ ‎straszne‎ ‎i‎ ‎tak‎ ‎okrutne‎ ‎katowstwo,‎ ‎jednak‎ ‎po wstrzymał‎ ‎ręce‎ ‎od‎ ‎archidyakona,‎ ‎od‎ ‎kanoników‎ ‎i innych‎ ‎osób‎ ‎duchownych,‎ ‎którzy‎ ‎biskupowi‎ ‎przy ofierze‎ ‎usługiwali.
                                        • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 13.08.24, 15:33
                                          Zwiedzanie Skałki z przewodnikiem to:

                                          możliwość zobaczenia niedostępnych na co dzień przestrzeni klasztoru Paulinów (m.in. ogrodów i biblioteki),
                                          porywająca opowieść o historii i tradycji jednego najważniejszych miejsc w historii Krakowa,
                                          spotkanie z paulińską duchowością i doświadczenie niezwykłej aury Skałki – enklawy ciszy w sercu Krakowa,
                                          wyjątkowe spotkanie z dziedzictwem narodowym Polaków – możliwość doświadczenia historii naszego kraju.
                                        • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 13.08.24, 18:52
                                          Zakłada‎ ‎Klasztor‎ ‎Benedyktynów‎ ‎na‎ ‎Tyńcu.
                                          Kaz‎ ‎i‎ ‎m‎ ‎i‎ ‎r‎ ‎z,‎ ‎Król‎ ‎Polski,‎ ‎bardzo‎ ‎uradowany
                                          ich‎ ‎przyjazdem,‎ ‎powitał‎ ‎przybyszów,‎ ‎jak‎ ‎gdyby‎ ‎go Aniołowie‎ ‎Boscy‎ ‎by‎ ‎li‎ ‎zaszczycili‎ ‎swemi‎ ‎nawiedzinami;‎ ‎wystawił‎ ‎im‎ ‎Klasztor‎ ‎na‎ ‎górze‎ ‎Tyńcu,‎ ‎leżącej‎ ‎nad‎ ‎korytem‎ ‎rzeki‎ ‎Wisły,‎ ‎odległej‎ ‎od‎ ‎Krakowa‎ ‎dwie‎ ‎mile,‎ ‎na‎ ‎cześć‎ ‎Śs°‎ ‎Piotra,‎ ‎najpierwszego‎ ‎z‎ ‎Apostołów,‎ ‎i‎ ‎tak‎ ‎go‎ ‎uposażył,‎ ‎uprzy‎wile
                                          jował‎ ‎i‎ ‎zbogacil‎ ‎licznemi‎ ‎miasteczkami,‎ ‎wsiami,‎ ‎po siadłościami,‎ ‎dochodami,‎ ‎prerogatywami‎ ‎i‎ ‎swoboda mi,‎ ‎iż‎ ‎fundusze‎ ‎żadnego‎ ‎Klasztoru‎ ‎w‎ ‎Królestwie Polskiem‎ ‎ani‎ ‎dawniej,‎ ‎ani‎ ‎później‎ ‎założonego,‎ ‎nie mogą‎ ‎się‎ ‎równać‎ ‎z‎ ‎temi,‎ ‎co‎ ‎Król‎ ‎Kazimirz‎ ‎wte dy‎ ‎jemu‎ ‎użyczył,‎ ‎i‎ ‎jakie‎ ‎nawet‎ ‎do‎ ‎dziś‎ ‎dnia‎ ‎posia da.‎ ‎Pierwszym‎ ‎jego‎ ‎Opatem‎ ‎z‎ ‎rozrządzenia‎ ‎Króla Kaziinirza,‎ ‎został‎ ‎Aaron,‎ ‎Francuz.‎ ‎Temu‎ ‎Kla sztorowi‎ ‎poddane‎ ‎zostały‎ ‎inne‎ ‎Klasztory‎ ‎i‎ ‎miejsca Benedyktynów,‎ ‎znajdujące‎ ‎się‎ ‎w‎ ‎prowincyi‎ ‎G11‎ ‎i‎ ‎e- źnieńskiej,‎ ‎i‎ ‎po‎ ‎wszystkich‎ ‎innych‎ ‎dyecezyach, i‎ ‎uznają‎ ‎jego‎ ‎naczelnictwo‎ ‎z‎ ‎należytem‎ ‎uszanowa niem. Do‎ ‎dziś‎ ‎dnia‎ ‎znajdują‎ ‎się‎ ‎w‎ ‎Tynieckim‎ ‎Kla sztorze‎ ‎niektóre‎ ‎xięgi‎ ‎zakonne‎ ‎i‎ ‎obrzędowe,‎ ‎z‎ ‎KIu- niaku‎ ‎przywiezione,‎ ‎dowodzące‎ ‎sprowadzenie‎ ‎bra ci‎ ‎z‎ ‎Kluniaku,‎ ‎i‎ ‎założenie‎ ‎i‎ ‎pochodzenie‎ ‎tego Klasztoru.‎ ‎Chociaż‎ ‎niektórzy‎ ‎piszą,‎ ‎że‎ ‎do‎ ‎T‎ ‎y‎ ‎11‎ ‎i‎ ‎e‎ ‎c- kiego‎ ‎Klasztoru‎ ‎byli‎ ‎sprowadzeni‎ ‎zakonnicy‎ ‎z‎ ‎L‎ ‎e- 0‎ ‎d‎ ‎y‎ ‎u‎ ‎m.
                                        • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 13.08.24, 19:18
                                          W pobliżu Tyńca znajduje się przełom Wisły zwany Bramą Tyniecką oraz stepowy Rezerwat przyrody Skołczanka utworzony w 1957 roku. Bije Źródło Świętojańskie, będące jedynym tego typu pomnikiem przyrody na terenie Krakowa.
                                        • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 13.08.24, 19:20
                                          W 1259 r. Tyniec został zniszczony przez oddziały mongolskie, które zmierzały z Krakowa w kierunku Śląska. Miało to związek ze strategicznym położeniem osady, związanym z przeprawą, która była dogodnym przejściem dla wojska przez Wisłę nieopodal granicy państwa w bezpośrednim sąsiedztwie Krakowa.
                                        • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 13.08.24, 19:22
                                          XIX-wieczny Tyniec, mimo że był wsią dużą, zarówno pod względem powierzchni jak i liczby mieszkańców, był jednak ubogą wsią galicyjską. Wciąż funkcjonowała wolno spławowa przeprawa wiślana, do przewozu ludzi używano łodzi, zaś do transportu furmanek – promów. Prom linowy zainstalowano w 1923 roku. Przeprawa przestała funkcjonować w kwietniu 1989 roku
                                        • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 13.08.24, 19:24
                                          W latach 1977–1998 w okolicy Tyńca zbudowano na Wiśle Stopień Wodny Kościuszko, po którym biegnie autostradowa obwodnica Krakowa. Stopień wodny jak i część obwodnicy znajduje się na terenie sąsiedniej gminy Liszki.
                                        • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 13.08.24, 19:30
                                          Brama Tyniecka – przełom rzeki Wisła pod Krakowem między należącym do Krakowa Tyńcem i wsią Piekary. W miejscu tym Wisła dokonała przełomu między Wzgórzami Tynieckimi i Skałkami Piekarskimi. Na lewym brzegu obramowanie koryta Wisły tworzą Skałki Piekarskie, na prawym Grodzisko i Wzgórze Klasztorne na którym stoi Opactwo Benedyktynów w Tyńcu. Na prawym brzegu Wisła przy normalnym stanie wody płynie w niewielkiej odległości od podnóży skał, przy podwyższonym stanie dociera bezpośrednio do skał. Na lewym brzegu odległość koryta Wisły od Skał Piekarskich jest dużo większa, ale obok podnóży skał znajdują się rozlewiska. W najwęższym miejscu odległość między Skałami Piekarskimi i podnóżem skał Góry Klasztornej wynosi około 380 m. Brama Tyniecka jest największym przewężeniem doliny Wisły na całej jej długości od brzegu Karpat w okolicach Skoczowa po ujście do Morza Bałtyckiego.
                                        • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 13.08.24, 19:33
                                          Opactwo na skale
                                          Z parkingu kierujemy się wzdłuż biegu Wisły, ku południowi, aby zaledwie po kilkudziesięciu metrach znaleźć się u stóp skałek wapiennych, ograniczających od zachodu wzgórze klasztorne. Skałki osiągają 20-30 m wysokości, a są one utworzone z wapieni wieku górnojurajskiego, wykształconych jako facja wapienia skalistego. Są one nieuławicone i odznaczają się brakiem krzemieni, natomiast wybitna podatność na procesy krasowe powoduje, że przecinające je szczeliny i spękania zostały znacznie poszerzone i miejscami rozdzielają wapienną skałę na stopniowo izolujące się formy skalne. Działalność czynników krasowych przejawia się także obłymi kształtami skałek, nierówną fakturą ich powierzchni oraz tworzeniem się nisz i wgłębień, niekiedy wypełnionych osadem zawierającym kostki i zęby małych kręgowców oraz skorupki ślimaków.
                                          Kościół i zabudowania opactwa wieńczące tynieckie wzgórze są ze wszech miar godne zwiedzenia. Warto przypomnieć, że według przekazu Jana Długosza w XV wieku była to "góra zamkowa znakomicie umocniona murami, wieżami tudzież innymi środkami obronnymi...". Badania archeologiczne wykazały, że kilkaset lat przed naszą erą istniał tu gród kultury łużyckiej z zabudowaniami usytuowanymi wzdłuż wału przebiegającego po zewnętrznej stronie obecnych zabudowań klasztornych. Około roku 1070, za panowania króla Bolesława Śmiałego, osadzono tu zakon benedyktynów i zbudowano romański kościół, wielokrotnie następnie przebudowywany, chroniony wałami i murami obronnymi. W latach 1771-72 była to ostoja konfederatów barskich. Na podstawie decyzji władz austriackich klasztor został w 1816 r. skasowany, a benedyktyni powrócili tu dopiero w 1939 r.
                                        • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 13.08.24, 19:36
                                          Tam gdzie wydobywano wapień
                                          Spod tynieckiej skałki warto przejść około 1 km na południe wałem Wisły pod stromy, zalesiony stok wzgórza Grodzisko, aż do wysokiego, dawno nieczynnego kamieniołomu. Na jego ścianach widoczne są wyraźnie uławicone wapienie, zawierające dość liczne buły krzemionkowe. W okolicach Tyńca jest to druga (obok wapieni skalistych) odmiana facjalna utworów górnojurajskich - wapienie ławicowe. Nie łatwo nam będzie znaleźć tu dobrze zachowane skamieniałości, ale przy pewnej dozie cierpliwości i uwagi możemy dostrzec odciski lub ośródki gładkich lub żeberkowanych ramienionogów i amonitów, kolce jeżowców lub kielichy gąbek, a przynajmniej ich przekroje. Wapienie są poprzecinane szczelinami, z których część jest nieco poszerzona i wypełniona zielonymi lub brunatnymi iłami i iłami piaszczystymi. Są to utwory pochodzące z wietrzenia skał jurajskich i kredowych w ciepłym, trzeciorzędowym klimacie, a datuje się je na 20-30 milionów lat wstecz. W zwiedzanym wyrobisku eksploatacyjnym wydobyto znaczną ilość kamienia wapiennego, którą można oszacować na 30-40 tysięcy ton. Część jego była spławiana Wisłą do Krakowa, ale część wykorzystywano na miejscu, a kamień ten był użytkowany już w czasach prehistorycznych.
                                        • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 13.08.24, 19:39
                                          Źródło znajduje się u podnóża północnego stoku wzgórza Duża Biedzinka – nazwa wzgórza pochodzi od legendy, według której w miejscu tym pewien wędrujący do Krakowa święty narzekał (czyli w dawnej mowie biedził), że nie może nigdzie napić się wody; wówczas u jego stóp wytrysnęło źródło – w trójkącie między zachodnią obwodnicą Krakowa (w ciągu autostrady A4), a ulicami Bolesława Śmiałego i Nad Czerną. Mieści się na terenie Bielańsko-Tynieckiego Parku Krajobrazowego
                                          • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 17.08.24, 10:45
                                            Na dziedzińcu pałacu znajduje się pomnik Jana Pawła II ufundowany i wykonany przez Jole Sensi Croci. Z inicjatywy papieża został przeniesiony do Krakowa podczas pierwszej jego pielgrzymki do Polski w 1979 roku. Odsłonięto go 18 maja 1980 na pamiątkę jubileuszu 60. urodzin papieża.
                                        • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 13.08.24, 19:42

                                          Wspieraj nas...
                                          Szukaj
                                          Szukaj
                                          Klasztor
                                          Parafia
                                          Sakramenty
                                          Zamów Mszę Świętą
                                          Działalność
                                          Kontakt

                                          Słuchaj, synu, nauk mistrza i nakłoń [ku nim] ucho swego serca. Napomnienia łaskawego ojca przyjmuj chętnie i wypełniaj skutecznie…
                                          / Reguła św. Benedykta, Prolog /

                                          Aby we wszystkim Bóg był uwielbiony!
                                          Słowo Ojca Opata
                                          Długa i przejmująca historia Tyńca jest też szczególnym zaproszeniem do głębszej refleksji nad rolą klasztoru jako miejsca spotkania i jego znaczenia dla współczesnego społeczeństwa europejskiego. Pytanie o miejsce benedyktyńskiego klasztoru trzeba osadzić w dzisiejszym kontekście społecznym i kulturowym: globalizacji świata, a jednocześnie pogłębiających się separatyzmów, wzrastającego tempa życia, jakby pewnego przerostu form społecznych i komunikacji, paradoksów „anonimowości/samotności w sieci”. Ideę „klasztor jako miejsce spotkania”, można odczytać jako propozycję bycia klasztoru jako miejsca wymiany, czyli spotykania się ciągle żywotnego chrześcijaństwa i różnych form kultury „postchrześcijańskiej” coraz mniej zainteresowanej pamięcią o swych korzeniach.
                                        • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 13.08.24, 19:49
                                          Opactwo Benedyktynów w Tyńcu jest najstarszym istniejącym i wciąż czynnym klasztorem w Polsce. Według przyjętego zwyczaju powstanie klasztoru datuje się na rok 1044. Nie licząc okresu kasaty, trwającego 123 lata, od 1816 do 1939 roku, Opactwo istniało i działało nieprzerwanie. Oznacza to, że jego dzieje są niemal tak długie, jak historia Polski i liczą bez mała 1000 lat.
                                        • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 13.08.24, 19:55
                                          W pomieszczeniach podziemia, w ramach wystawy stałej, można zobaczyć romańskie detale architektoniczne (kapitele, trzonki i bazy kolumn, fragmenty XIII-wiecznych płytek posadzkowych z kościoła), kopię kielicha i pateny pochodzących z jednego z pierwszych pochówków opackich – odkryte podczas wykopalisk na terenie kościoła w latach 60. XX w. Zachowane kapitele kolumn z przełomu XI i XII w., zdobione ornamentem roślinno-geometrycznym należą do najpiękniejszych przykładów polskiej sztuki romańskiej.
                                        • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 13.08.24, 19:58
                                          Wyboru operatora, firmy Aqua Fun, dokonał Zarząd Infrastruktury Sportowej w Krakowie. W latach 2010–2012 operatorem była spółka Admirał. Rocznie korzysta z tramwajów od 10 do 12 tysięcy turystów.
                                        • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 13.08.24, 20:04
                                          Plany te nie zostały jednak zrealizowane. W sezonie 2011 tramwaj wodny wciąż kursował jedynie na dwóch trasach, zatrzymując się na tylko 8 z 16 planowanych przystanków, z czego na jednym (Stopień Wodny "Kościuszko") nie ma możliwości wsiadania ani wysiadania
                                        • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 13.08.24, 20:06
                                          Linia 2 kursowała w soboty, niedziele i święta: Kazimierz - Most Piłsudskiego – Paulińska – Most Grunwaldzki – Most Dębnicki – Dom Papieski – Salwator – Tor Kajakowy – Tyniec Klasztor
                                          • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 17.08.24, 10:54
                                            ▫️powojenny budynek Bunkier Sztuki mieszczący galerię sztuki współczesnej o tej nazwie, zaprojektowany przez Krystynę Różyską-Tołłoczko (pl. Szczepański 3a, w narożniku placu i Plant);
                                          • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 17.08.24, 10:55
                                            ▫️secesyjny budynek Towarzystwa Przyjaciół Sztuk Pięknych zwany Pałacem Sztuki zbudowany w 1901 r., także zaprojektowany przez Franciszka Mączyńskiego (pl. Szczepański 4, pomiędzy placem a Plantami);
                                          • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 17.08.24, 10:56
                                            ▫️secesyjny budynek Towarzystwa Rolniczego, zaprojektowany przez Sławomira Odrzywolskiego i zbudowany w 1909 r. (pl. Szczepański 8, u wylotu ul. św. Tomasza). W miejscu tym stała niegdyś kamienica, która w XVII w. była własnością słynnego alchemika Michała Sędziwoja. Dom ten miał wejście od strony ul. Żydowskiej (dawna nazwa ul. św. Tomasza), natomiast na pl. Szczepański wychodziła jego ściana boczna. Na początku XIX w. kamienica miała jedno piętro o siedmiu oknach, a na parterze znajdowało się wejście do sklepu z drzwiami dwuskrzydłowymi w środkowej części fasady. Obok umieszczone były okna z okiennicami oraz duża boczna brama wjazdowa. Budynek przykrywał dach gontowy. W latach 1839–1860 mieszkał tu generał Jan Zygmunt Skrzynecki. Kamienicę Sędziwoja zburzono w 1908. Podczas rozbiórki natrafiono w jej piwnicach m.in. na drzwi gotyckie, kamienną rzeźbę renesansową, obramienie z konchową konsolą oraz grabsztyny (kamienie) z hebrajskimi napisami. Niektóre ze znalezionych elementów kamiennych przeniesiono do lapidarium Muzeum Czapskich
                                          • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 17.08.24, 10:58
                                            Muzeum im. Emeryka Hutten-Czapskiego (także Muzeum Czapskich) – oddział Muzeum Narodowego w Krakowie mieszczący się w pałacu Czapskich przy ulicy Józefa Piłsudskiego 10-12 oraz w domu Władysława Łozińskiego przy ulicy J. Piłsudskiego 14.
                                          • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 17.08.24, 11:00
                                            Emeryk Hutten-Czapski zmarł w trakcie prac organizacyjnych 23 lipca 1896 roku. Pochowany został na Cmentarzu Rakowickim. Dużą rolę w tworzeniu muzeum odegrała w tym okresie wdowa po Emeryku Hutten-Czapskim, Elżbieta Hutten-Czapska, która w 1901 roku dokonała otwarcia placówki wraz z Feliksem Koperą. Rodzina, reprezentowana przez Jerzego Hutten-Czapskiego, przekazała kolekcję miastu 12 marca 1903 roku. 18 lipca 1904 roku Muzeum Czapskich stało się oddziałem Muzeum Narodowego.
                                            • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 17.08.24, 11:01
                                              Po roku 1937 Muzeum przejęło także archiwum korespondencji i księgozbiór zmarłego w tym roku hr. Bogdana Hutten-Czapskiego. Z czasem zbiory Czapskiego zostały uzupełnione o następujące darowizny: Wiktora Wittyga (monety średniowieczne), Zygmunta Zakrzewskiego (5 tys. monet piastowskich), Franciszka Piekosińskiego i Karola Halamy (monety antyczne) oraz Piotra Umińskiego (monety krzyżackie i kurlandzkie). Do muzeum trafiły także prace braci Maksymiliana i Franciszka Ksawerego Siemianowskich. Cała kolekcja była udostępniana dla zwiedzających do 1939 roku
                                          • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 17.08.24, 11:07
                                            W 1894 roku pałacyk został zakupiony przez Emeryka Hutten-Czapskiego (1828-1896), wybitnego kolekcjonera, twórcę znakomitego zbioru polskich monet i medali, bibliofila, zbieracza grafiki i dzieł sztuki rzemiosła artystycznego oraz pamiątek polskich.
                                          • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 17.08.24, 11:08
                                            Po śmierci Emeryka Hutten-Czapskiego, zgodnie z Jego wolą, utworzono tu początkowo samodzielne Muzeum, które w 1903 roku przekazane zostało wraz ze zbiorami Gminie m. Krakowa dla Muzeum Narodowego w Krakowie
                                          • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 17.08.24, 11:09
                                            Po remoncie generalnym, w pałacyku i pawilonie została urządzona stała ekspozycja. Publiczność może podziwiać kolekcje numizmatów: pełną reprezentację monet polskich, banknoty, monety antyczne i medale.
                                          • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 17.08.24, 11:21
                                            Ekspozycja może znajdować się na wolnym powietrzu lub w zamkniętym pomieszczeniu (muzeum, galeria, park, dziedziniec).
                                            • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 17.08.24, 11:54
                                              Emeryk Zachariasz Mikołaj Seweryn Hutten-Czapski herbu Leliwa, hrabia (ur. 17 października 1828 w Stańkowie k. Mińska Litewskiego, zm. 23 lipca 1896 w Krakowie) – kolekcjoner, numizmatyk, uczony, członek honorowy Towarzystwa Muzeum Narodowego Polskiego w Rapperswilu od 1895 roku
                                          • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 17.08.24, 11:57
                                            Z żoną Elżbietą Karoliną von Meyendorff (1833–1916), pochodzącą z arystokratycznej rodziny Niemców bałtyckich prawnuczką Otto Magnusa von Stackelberga, Emeryk Czapski miał czwórkę dzieci:
                                            🔸Zofię (1857-1911).
                                            🔸Karola (1860–1904), prezydenta Mińska, żonatego z Marią hr. Pusłowską, córką Franciszka i Leontyny Włodek, z którą miał czwórka dzieci. Wśród ich potomków są Emeryk August Hutten-Czapski i Izabella Godlewska.
                                            🔸Jerzego (1861–1930), marszałka szlachty guberni mińskiej, ożenionego z Józefą hr. von Thun und Hohenstein, córką Friedricha Thuna i Leopoldyny von Lamberg. Mieli ośmioro dzieci, wśród nich Józefa Czapskiego i Marię Czapską. Ich potomkami są także Janusz Przewłocki, Henryk M. Przewłocki, Róża Thun i Henryk Woźniakowski.
                                            🔸Elżbietę (1867-1877).
                                          • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 17.08.24, 11:58
                                            Udielnyja, wielikokniażeskija i carskija diengi driewniej Rossiji, St. Petersburg 1871
                                            Catalogue de la collection des médailles et monnaies polonaises. hutten-czapski.pl. [zarchiwizowane z tego adresu (2018-12-29)]., tom 1–5, Kraków 1871–1916
                                            Spis rycin przedstawiających portrety przeważnie polskich osobistości, Kraków 1901
                                            Przewodnik po Muzeum hrabiego Emeryka Hutten-Czapskiego, Kraków 1902
                                          • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 17.08.24, 12:00
                                            Wielki numizmatyk i kolekcjoner urodził się 5 listopada 1828 roku w Stańkowie na Białorusi. Otrzymawszy staranne wykształcenie, przez szereg lat pracował w administracji carskiej pełniąc odpowiedzialne funkcje państwowe. Zamiłowania kolekcjonerskie przejawiał od wczesnej młodości: zbierał stare druki, ryciny, porcelanę, zbroje. Najznakomitsza i najbardziej kompletna jest jednak jego kolekcja monet i medali polskich oraz krajów z Polską związanych. Kolekcja ta znana jest na świecie z pięciotomowego katalogu, opracowanego przez samego Czapskiego i wydanego po francusku w Petersburgu i Krakowie (V tom) w latach 1871-1916. Poza najważniejszym dla kolekcjonera zbiorem monet i medali, systematycznie gromadził on także księgozbiór – początkowo jego biblioteka składała się z książek przyrodniczych, aktualnie wychodzących pamiętników, literatury pięknej oraz książek historycznych i numizmatycznych, niezbędnych przy opracowywaniu zbioru. Z czasem była powiększana z pobudek bibliofilskich; najstarsze pozyskane przez Czapskiego druki pochodzą z XV wieku.
                                          • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 17.08.24, 12:00
                                            W 1894 roku zakupił w Krakowie pałacyk przy ulicy Wolskiej z zamiarem umieszczenia w dobudowanym doń pawilonie zbiorów, które w przyszłości pragnął udostępnić publiczności. Emeryk Hutten Czapski nie doczekał jednak realizacji swoich zamierzeń. Zmarł w 1896 roku. Dzieło jego życia kontynuowała żona Elżbieta, doprowadzając przy pomocy Feliksa Kopery do otwarcia Muzeum pod koniec 1901 roku. O zabytkach udostępnionych wówczas szerokiej publiczności informuje Przewodnik po muzeum hrabiego Emeryka Hutten Czapskiego w Krakowie, wydany w Krakowie w 1902 roku:
                                          • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 17.08.24, 12:01
                                            Dalej podano: "W sali pierwszego piętra znajduje się biblioteka zawierająca książki XIX wieku oraz następujące przedmioty: (...)".
                                          • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 17.08.24, 12:02
                                            Działalność Muzeum jako instytucji prywatnej trwała niewiele ponad rok. Problemy związane z prowadzeniem i utrzymaniem placówki przerastały siły i możliwości Elżbiety Czapskiej. W 1903 roku Muzeum hrabiego Emeryka Hutten Czapskiego zostało przekazane Gminie Miasta Krakowa, a następnie powierzone Muzeum Narodowemu. Bezinteresowny dar został upamiętniony wybiciem w roku 1904 plakiety, według projektu Konstantego Laszczki
                                          • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 17.08.24, 12:03
                                            Sylwetkę Emeryka Hutten Czapskiego staraliśmy się przybliżyć na wystawie zatytułowanej "Emeryk Hutten Czapski – wystawa w stulecie śmierci" w styczniu i lutym roku 1997 w sali Arsenału Muzeum Książąt Czartoryskich w Krakowie, ukazując jego postać na tle środowiska rodzinnego poprzez dokumenty, fotografie i ryciny. Zaprezentowaliśmy książki opatrzone jego uwagami i te, które były mu dedykowane. Ważne miejsce w ekspozycji zajmowały przedmioty związane z metodą pracy wielkiego numizmatyka - katalog kartkowy z pudełeczkami w których był przechowywany, notatki na rozszytych pierwszych tomach katalogu, zapiski odnoszące się do zakupów i cen zabytków. Czapski wyróżniał się wśród kolekcjonerów wszechstronnymi umiejętnościami (władał kilkoma językami, w tym łaciną i greką), które pozwalały mu zbierane przez siebie zabytki szczegółowo i wnikliwie opisywać, oraz właściwie interpretować. Czapski odgrywał był istotną rolę w środowisku numizmatycznym, pokazaliśmy więc korespondencję, którą prowadził z wybitnymi numizmatykami, dowody uznania jemu współczesnych.
                                          • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 17.08.24, 12:03
                                            Okres piastowski i pierwszych Jagiellonów przywołują z zbiorze Czapskiego monety ułożone w układzie chronologicznym. Wśród niepozornych krążków srebra znajdują się pierwsze polskie denary Mieszka I i Bolesława Chrobrego, w tym unikalny egzemplarz z wyobrażeniem głowy pierwszego króla oraz napisem GNEZDVN CIVITAS. Napis ten stał się podstawą kojarzenia tej monetki ze Zjazdem Gnieźnieńskim w 1000 roku.
                                          • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 17.08.24, 12:04
                                            Wymagania rozwijającej się gospodarki spowodowały w większości krajów europejskich wielką reformę monetarną, zwaną od powołanej nowej jednostki – groszową. Za panowania Władysława Łokietka została wybita w Polsce pierwsza złota moneta, która przeszła do historii pod nazwą dukat Łokietka. Jedyny dostępny obecnie egzemplarz tej monety zakupił Czapski w 1896 roku, niedługo przed śmiercią.
                                          • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 17.08.24, 12:05
                                            Monetami pierwszych Jagiellonów były natomiast, dość jednostajne w swym wzornictwie, denary i półgrosze. W piętnastowiecznym mennictwie znalazł odzwierciedlenie fakt przyłączenia do Polski Prus, których największe miasta Gdańsk, Toruń i Elbląg otrzymały wówczas prawo bicia monety.
                                          • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 17.08.24, 12:06
                                            Zygmunt I Stary przeprowadził ważne reformy mennicze, wprowadzające nowożytny system monetarny i otwierające w Polsce okres złotowy. Zgodnie ze stylistyką Renesansu zmienił się wygląd zewnętrzny monet: wyobrażenia i napisy na nich powiązano z konkretnymi nowymi jednostkami. Rozpoczęto regularną produkcję monet złotych. Wprowadzono zasadę datowania poszczególnych emisji. W XVI wieku powstały także pierwsze w Polsce medale, odlewane lub bite dla uczczenia królów i znamienitych osobistości.
                                          • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 17.08.24, 12:06
                                            Czasy pierwszych królów elekcyjnych – Henryka Walezego i Stefana Batorego - ilustrują w kolekcji zarówno monety i medale, jak i ryciny oraz mapy. Wśród monet zwraca uwagę półportugał, wybity w 1577 roku przez Gdańsk w czasie oblężenia miasta przez wojska Stefana Batorego, portugał ryski z 1586 roku oraz jedna z pierwszych donatyw gdańskich
                                          • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 17.08.24, 12:07
                                            Do cennych obiektów zalicza się mapę z 1584 roku, autorstwa Kacpra Hennebergera, która była podstawową mapą Prus Książęcych
                                        • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 13.08.24, 20:12
                                          Ze względu na strefę klimatyczną, w jakiej znajduje się Kraków, tramwaj wodny kursuje wyłącznie w okresie letnim. Nie stanowi realnej alternatywy dla miejskiego transportu autobusowego czy tramwajowego ze względu na relatywnie wysokie ceny biletów, małą prędkość, brak regularnych kursów na jednej z dwóch linii w dni robocze[5], czy obsługiwanie wyłącznie tras charakteryzujących się stosunkowo małymi potokami pasażerów. Porównanie cen biletów i czasów podróży na trasach obsługiwanych przez tramwaj wodny w 2011
                                        • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 14.08.24, 00:44
                                          1222 – pierwsza wzmianka o wsi Mogiła, której nazwa wiązana jest z Kopcem Wandy.
                                        • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 14.08.24, 00:46
                                          1888–1890 – zamiana ziemnego szańca na ceglano-kamienny fort.
                                          • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 17.08.24, 12:08
                                            Mennictwo Władysława IV to głównie grube sztuki złote i srebrne. Panowanie Jana Kazimierza przynosi pierwsze monety podwartościowe – tymfy i boratynki.
                                          • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 17.08.24, 12:09
                                            Wśród zabytków kolekcji towarzyszących numizmatom zwracają uwagę datowane na połowę XVII wieku: karacena i półzbroje husarskie oraz szyszak karacenowy. Mapy Kaeriusa dokumentują ówczesne widzenie świata, a liczne ryciny przedstawiają portrety królów i wodzów oraz widoki oblężonych miast.
                                          • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 17.08.24, 12:09
                                            Jan Heweliusz, sławny astronom gdański, jeden z odkrytych przez siebie gwiazdozbiorów nazwał na cześć króla "Tarczą Sobieskiego" i umieścił w atlasie nieba – Finnamentum Sobiescianum [5] , wchodzącym w skład zbioru. Ciekawostką jest portret burmistrza gdańskiego Jana Ernesta Schmiedena, autora licznych panegiryków poświęconych Janowi III. Klimat epoki przywołują także charakterystyczne elementy uzbrojenia.
                                          • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 17.08.24, 12:10
                                            Szczególnie bogato reprezentowane w kolekcji jest panowanie ostatniego króla Polski – Stanisława Augusta Poniatowskiego. Jej część poświęcona mennictwu odzwierciedla ważną reformę z 1766 roku, dostosowującą polski system monetarny do standardów obowiązujących w Europie. Na podkreślenie zasługuje pełen elegancji wygląd monet, zgodny z panującym wówczas stylem klasycyzmu.
                                          • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 17.08.24, 12:11
                                            W części wystawy poświęconej epoce stanisławowskiej po raz pierwszy mieliśmy możliwość zaprezentowania tkanin pochodzących ze zbioru Czapskiego. Należą do nich m.in. jedwabne pasy kontuszowe oraz, stanowiące dużą rzadkość, kontusz i żupan po Janie Potockim. Bardzo interesujący jest zestaw map, wśród których znajdują się mapy sporządzone na zlecenie króla przez Hermana Karola de Perthees, oraz 24 arkusze "Carte de la Pologne" z 1772 roku, autorstwa Jana Antoniego Rizzi Zannoniego, dedykowane Józefowi Aleksandrowi Jabłonowskiemu. Mapy Zannoniego pochodzą z daru prawnuczki Czapskiego, Izabelli Godlewskiej de Aranda. Rzadkość stanowi zegar słoneczny z 1785 r. z herbem Radziwiłłów. Wśród ceramiki zwracają uwagę pierwsze wyroby manufaktury w Korcu. Całości dopełnia piękny superekslibris Stanisława Augusta, wytłoczony na oprawie książki
                                          • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 17.08.24, 12:12
                                            Na kilku przykładach pokazaliśmy też na wystawie fałszerską działalność Józefa Majnerta w połowie XIX wieku. Na uwagę zasługują w kolekcji monety tzw. dominialne, wybijane w wielkich dobrach ziemskich. Dziewiętnastowieczne medale przedstawiają ludzi nauki i kultury – środowisko najbliższe Czapskiemu. Całość uzupełnia bogata ówczesna literatura piękna, poezja, książki przyrodnicze i historyczne.
                                          • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 17.08.24, 12:14
                                            CHARAKTERNA DAMA ŚWIATA MONET - Onet
                                          • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 17.08.24, 12:15
                                            To Elżbiecie z Meyendorffów Hutten-Czapskiej Polska zawdzięcza powstanie muzeum numizmatycznego o międzynarodowym znaczeniu, bo chociaż kolekcjonerem był jej mąż, to ona zapobiegła wywiezieniu z Krakowa najcenniejszej kolekcji numizmatów i innych obiektów uratowanych z „burz dziejowych”.
                                          • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 17.08.24, 12:16
                                            W latach 50. XIX wieku poznała hrabiego Emeryka Hutten-Czapskiego. Wiele ich dzieliło. On pochodził z patriotycznej rodziny z tradycjami. Był synem Karola Józefa Czapskiego, szambelana Króla Polski Stanisława Augusta Poniatowskiego i Fabianny Obuchowiczówny. Był katolikiem, ona protestantką. Nie mówiła po polsku. Miłość przydarzyła się jednak tym dwoje ponad wszystko i poprowadziła ich przed ołtarz. Choć na kontrowersyjny związek patrzono z przymrużeniem oka, tych dwoje łączyło niezwykle silne uczucie, przepełnione szacunkiem do siebie, rodziny, tradycji, kultury i w końcu miłością do kraju. Ta ostatnia w Hutten-Czapskim pielęgnowana była od zawsze. Elżbieta zaś dopiero się jej uczyła. Podróżowała razem z mężem, choć ponad 150 lat temu nie było to ogólnie przyjętą normą. Wreszcie dzieliła z nim jego pasję. Hutten-Czapski bowiem latami tworzył kolekcję numizmatów, gromadził najstarsze polskie monety ruskie i polskie, medale i ordery, banknoty, grafiki, militaria, szkło, tkaniny, obrazy i starodruki. Przygotowywał też kilkutomową pracę o polskich monetach.
                                          • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 17.08.24, 12:17
                                            W 1894 roku Emeryk z Elżbietą pojawili się w Krakowie. To on zdecydował, że to tam stworzą dom. Tym hrabia Emeryk nie cieszył się jednak długo. Zmarł bowiem 2 lata później.
                                          • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 17.08.24, 12:17
                                            Po śmierci męża Elżbieta sporządziła przejmujące i przepojone miłością zapiski dotyczące 40 lat życia z wyjątkowym człowiekiem jak o nim mówiła. Zakasała też rękawy i zabrała się do pracy nad wykonaniem jego ostatniej woli, czyli stworzenia muzeum. Uporządkowała zbiory numizmatyczno-archeologiczne. Sprawiła, że możliwe stało się wydanie katalogów kolekcji, co było niezwykle trudne, jako że kiedy Czapski niespodziewanie umarł, siedziby muzeum przy ulicy Wolskiej jeszcze nie było, wszelkie zaś zbiory znajdowały się w pudłach. Osobiście kierowała biblioteką i zbiorami rycin. Własnym nakładem wydała „Spis druków epoki Jagiellońskiej” i „Spis rycin przedstawiających portrety przeważnie polskich osobistości”. Dopilnowała też, aby zaszczepiona przez jej męża idea „Monumentis Patriae Naufragio Ereptis” [Pamiątkom ojczystym ocalonym z burzy dziejowej] została zapisana na frontonie muzeum. Dzięki jej staraniom Muzeum imienia hr. Emeryka Hutten-Czapskiego zostało otwarte. To wydarzenie miało miejsce w 1901 roku. 2 lata później zbiory muzeum zostały podarowane gminie m. Kraków. Miasto otrzymało wówczas budynek muzealny wraz z wyposażeniem i zabytkami pod warunkiem, "że zbiory te będą nosiły po wieczne czasy nazwę Muzeum imienia hr. Emeryka Hutten-Czapskiego”. Z placówką kulturalno-naukową hrabina Elżbieta pozostawała do śmierci w stałym kontakcie. Wspierała też finansowo Towarzystwo Numizmatyczne.
                                          • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 17.08.24, 12:20
                                            ZNACZENIE MUZEUM EMERYKA CZAPSKIEGO - www.czapscy.org.pl
                                          • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 17.08.24, 12:22
                                            Temat znaczenia kolekcji prywatnych na ziemiach polskich dla rozwoju kultury i nauki, zwłaszcza dla kształtowania zbiorowej świadomości narodowej, mimo obfitej literatury pozostał do dzisiaj daleki od wyczerpania1. Opracowania z tego zakresu przynoszą wypełnianie białych plam badawczych oraz nowe naświetlenie wątków, szczególnie ważne dzisiaj w sytuacji jednoczącej się Europy, kiedy poczucie i uszanowanie tożsamości narodowej stanowi podstawę zbliżenia i współpracy, fundament budowania przyszłości.
                                          • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 17.08.24, 12:22
                                            Arystokratyczna rodzina Hutten-Czapskich, o patriotycznych tradycjach senatorów polskich w okresie I Rzeczypospolitej, z urodzenia i koligacji była kosmopolityczna. Europa była dla niej wobec tego otwarta w naturalny sposób i to kilka wieków przed współczesnymi zabiegami o Unię Europejską. Praprawnuczka po kądzieli Emeryka Hutten-Czapskiego, twórcy muzeum nazwanego jego imieniem, obecnie posłanka do parlamentu europejskiego, m.in. organizatorka niezależnego serwisu prasowego w trakcie pierwszej pielgrzymki Jana Pawła II do Polski - Róża Thun, potwierdziła te rodzinne konstatacje w nawiązaniu do narodowości męża: „ma paszport niemiecki, ale jego tożsamość jest znacznie szersza. Średniowieczne zamczysko Thunów stoi w okolicy Trydentu. Jednak cesarz Austrii osadził przodków w Czechach. Mój teść opuścił je dopiero po 2. wojnie światowej. Jak tu więc mówić o narodowości? Mój mąż pochodzi po prostu z Europy Środkowej. A moja cała rodzina pochodzi ze wschodu. Na przykład, zamieszkująca pod Mińskiem moja austriacka prababka [przyp. autorki: Józefa Thun zamężna za Jerzym Czapskim; mowa tu o Mińsku na Białorusi] Polskę widziała jako wartość zagrożoną przez zaborców, więc w duchu polskości wychowywała swoje dzieci” [przyp. autorki: te dzieci to m.in. oddani sprawie polskiej znani emigranci w Paryżu: malarz - Józef i pisarka - Maria Czapska ] [„Gazeta Krakowska” z 18.12.2009].
                                          • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 17.08.24, 12:23
                                            Zbiory Emeryka sen. są typowo polskie o najwyższych walorach historycznych i artystycznych, reprezentują liczący się dorobek kultury polskiej w skali europejskiej. Najcenniejsza jest kompletna kolekcja najstarszych polskich numizmatów - monet, medali, odznaczeń, banknotów (blisko 12 000 poz. katalogowych), ryciny polskich osobistości i widoki (ok. 3000, w katalogu ujęte - 2383 poz.), kilkaset autografów i rękopisów, ok. 400 zabytków rzemiosła artystycznego,(m.in. staropolskie tkaniny, szkło, militaria) księgozbiór (ponad 8000 poloników, w tym ok. 6000 starodruków). Zabytki te stanowią do dzisiaj podstawę najważniejszych w MNK zbiorów tych kategorii.
                                          • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 17.08.24, 12:24
                                            Zabezpieczenie kulturalnego dorobku emigracyjnego rodziny Czapskich w Muzeum im. Emeryka Hutten-Czapskiego (przełom wieków 20. / 21.)

                                            Otwarcie granic Polski po 1989 r. pozwoliło w nowych warunkach, bez ograniczeń cenzury, połączyć działania Czapskich na polu kultury i nauki polskiej za granicą i w kraju, wspierające pielęgnowanie tożsamości narodowej. Ważne było sukcesywne przywracanie w kraju świadomości o dokonaniach przedstawicieli tej rodziny na emigracji oraz w myśl idei Muzeum im. Emeryka Hutten-Czapskiego ochrona ich dorobku kolekcjonerskiego, dokumentacyjnego i artystycznego w Muzeum w Krakowie. Ułatwienie bezpośrednich kontaktów, między krajem a emigracją, w połączeniu ze wcześniejszym uświadamianiem i informowaniem o roli wychodźców w literaturze 2.obiegu spowodowało, że spuścizny artystyczno-literackie i zbiory rodziny Czapskich” gromadzone od lat okupacji nazistowskiej i w PRL-u za granicą, zaczęły przybywać do kraju, m.in. odnajdować swoje miejsce w Krakowie. W ten sposób stawały się kolejnym argumentem za odrodzeniem planowanej przez fundatora funkcji tej siedziby dla „pamiątek ocalonych z potopu ojczyzny”. Przełom wieków 20/21 - dał się zatem poznać w Krakowie zarówno w roli przystani dla zbiorów rodzinnych, otwierania wystaw w Muzeum Narodowym w Krakowie artystycznie uzdolnionych członków rodziny, wzrastającej liczby publikacji na temat Muzeum im. Emeryka Hutten-Czapskiego i jego potomków, przedruków w drugim obiegu, a po 1989 r. w oficjalnym obiegu dzieł Czapskich zakazanych w PRL, ożywieniem prac naukowych na podstawie zbiorów, oraz nadal starań o przywrócenie dla publiczności swobodnego dostępu do kolekcji w budynkach Muzeum im. Emeryka Hutten-Czapskiego, a przede wszystkim rosnącego zainteresowania społeczeństwa zbiorami i działalnością potomków Emeryka sen. w kraju i na świecie. Dla realizacji tych celów konieczne było otwarcie dyrekcji Muzeum Narodowego w Krakowie na te potrzeby, zmiany mentalne w postępowaniu władz i pracowników, nowe rozwiązania organizacyjne i inicjatywy, odnalezienie funduszy na przywrócenie funkcji budynkom i zbiorom, lobbing społeczeństwa.
                                          • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 17.08.24, 12:25
                                            Po śmierci Józefa Czapskiego (zmarł 12.01.1993, pochowany obok siostry we Francji) Elżbieta Colin-Łubieńska, główna spadkobierczyni (prawnuczka po kądzieli Emeryka sen.) oraz Jerzy Giedroyc - założyciel Instytutu Literackiego w Paryżu, realizując wolę Józefa, przekazali w 1993 r. jego schedę do Muzeum im. Emeryka Hutten-Czapskiego w Krakowie, naśladując antenatów z rodu Czapskich6. Doniosłym wydarzeniem w kraju stał się odbiór dwóch przesyłek w1993 i 1994 z Maisons Laffitte do Muzeum Narodowego w Krakowie, z przeznaczeniem do Muzeum im. Emeryka Hutten-Czapskiego. Znalazły się w nich przede wszystkim oryginały sławnych Dzienników Józefa od 1942 r. (nr l-165), stanowiące niepowtarzalną dokumentację epoki - niestety ze względu na charakter pisma bardzo trudnych do odczytania (kopie sporządzono dla Biblioteki Polskiej w Paryżu i Biblioteki KUL w Lublinie), bogate archiwum (w tym korespondencja Józefa i Marii, recenzje, materiały warsztatowe, szkicowniki, dokumenty osobiste i związane z działalnością polityczną oraz poszukiwaniem zaginionych oficerów (Starobielsk, Katyń), spis osobistych przedmiotów (obrazy, meble, szkice, fotografie, sztalugi, pędzle rysunki, płótna); biblioteka (ponad 1200 książek i czasopism, wydawnictwa Instytutu Literackiego (w tym komplet „Kultury”, „Zeszytów Historycznych”), publikacje Marii i Józefa, książki z dedykacjami dla nich
                                          • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 17.08.24, 12:26
                                            Obecność w Krakowie schedy po Józefie i Marii Czapskich, łącznie z pośmiertnymi obchodami 100. rocznicy urodzin malarza, przypadającymi w 1996 r., spowodowały urządzenie w Muzeum Narodowym w Krakowie bardzo interesującej biograficznej wystawy: „Wnętrze: człowiek i dzieło”, połączonej z rekonstrukcją sławnej pracowni Józefa w Maisons Laffitte oraz katalogiem pod tym samym tytułem, z tekstami polskich osobistości, albumem rodzinnym i najpełniejszym kalendarium (oprac. J. Pollakówna i P. Kłoczowski za lata1896-1996). Towarzyszyła jej wystawa rysunków i obrazów ze zbiorów prywatnych w Centrum Kultury Krakowa oraz jej katalog pod tytułem” Józef Czapski. Obrazy i rysunki ze zbiorów prywatnych z m.in. bardzo ekspresyjnym tekstem pożegnania Józefa przez Stanisława Rodzińskiego. Józef Czapski zajął należne mu miejsce w świadomości narodowej Polaków, a jego prace stały się stałym elementem wystaw współczesnego malarstwa w kraju. Z ostatnich najważniejszych indywidualnych wymienić należy wystawę w Zachęcie w 2007 r. oraz na przełomie grudnia i stycznia 2009/2010 w Szwajcarii.
                                          • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 17.08.24, 12:26
                                            Dar z Paryża zbiegł się z przybyciem z Londynu w latach 90., nowej orędowniczki drążącej sprawę Muzeum im. Emeryka Hutten-Czapskiego, pochodzącej z zasłużonej dla sprawy utrwalania świadomości narodowej linii ze Stańkowa. Jest nią do dzisiaj Izabela Godlewska de Aranda, córka Fabianny z Czapskich Godlewskiej (1895-1974) siostry Emeryka jun.; wnuczka wspominanych: Karola Hutten-Czapskiego oraz prawnuczka Emeryka sen. Kontynuuje ona posłannictwo swego wuja Emeryka Hutten-Czapskiego jun. (1897-1979), syna wspominanego Karola Czapskiego, dziedzica Stańkowa, adoptowanego w 1922 r. przez Bogdana Czapskiego ze znanej z zasług dla Polski linii pomorskiej. [dalej Emeryk jun.]. Ten wuj Izabeli Godlewskiej de Aranda, wnuk Emeryka sen. w 1923 został wyznaczony na delegata Związku Rodziny Czapskich, założonego przez Bogdana Hutten-Czapskiego ze Smogulca koło Bydgoszczy (1851-1937)9, m.in. ofiarodawcy (zapisem testamentowym z 1932 r.) archiwum rodzinnego tej linii Czapskich do Muzeum im. Emeryka Hutten-Czapskiego w Krakowie.
                                          • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 17.08.24, 12:28
                                            Jego wspomniana już siostrzenica Izabela Godlewska de Aranda, (ur 18.12. 1931 w Słonimiu)12, utalentowana malarka, rzeźbiarka, architekt, w wieku ośmiu lat przeżyła tragedię ucieczki wraz z bratem Karolem i rodzicami z domu rodzinnego na ziemiach wschodnich (Synkowicze w grodzieńskim) i utratę majątku. Wychowana i kształcona w Anglii (dyplom School of Architecture-Oxford 1955) wiedzie życie między Londynem - Madrytem.. W tym sporo czasu spędziła w domu Emeryka jun.w Rzymie, gdzie wuj wpajał jej przywiązanie do tradycji narodowej, była wdzięczną słuchaczka jego wspomnień oraz uczyła się szacunku dla kolekcjonerstwa. Wiązało się to też z dłuższym pobytem w Rzymie1963-1968 w związku z funkcjami dyplomatycznymi męża Eduardo de Aranda y Carranza, poślubionego w 1959 r. Towarzyszenie mężowi w Madrycie i w placówkach dyplomatycznych w wielu krajach wzbogaciło jej twórczość architektoniczną, a przede wszystkim rzeźbiarską i malarską, wielokrotnie nagradzaną. Wyróżniana na wielu wystawach w Hiszpanii, też brała udział w objazdowych wystawach malarstwa hiszpańskiego po świecie, ciesząc się z możliwości wystawiania obrazów np. obok Salwadora Dali m.in. w Warszawie w1973 r.; uczestniczyła w ekspozycjach na Bliskim Wschodzie (1977). W 1990 towarzyszyła Józefowi Czapskim w otwarciu jego największej wystawy w Vevey w Szwajcarii, gdzie snuli wspomnienia o dzieciństwie na kresach wschodnich, wspólnie rysowali i dyskutowali. W maju 1992 r. maju, korzystając z przywilejów męża jako ambasadora Hiszpanii w Finlandii i Estonii, zdecydowała się na „podróż życia” razem z rodziną, mianowicie do majątków na Białorusi oraz do Wilna. Podróż ta, pełna wspomnień, wpłynęła na zainteresowanie schedą Czapskich w Krakowie, umocniła poczucie tożsamości narodowej. W listopadzie 1992 r. Izabela przyjechała do Krakowa i nawiązała oficjalny kontakt z pracownikami i dyrekcją MNK, a też z autorką.(korespondencja od 1992 r.) Po nagłej śmierci męża w 1993 r. to poczucie związków wzrosło, m.in. ze względu na najstarszego syna Eduardo, rozwijającego pasje historyczno-genealogiczne. Izabela Godlewska de Aranda zaczęła być „dobrym duchem” wspomagania działań na rzecz odrodzenia Muzeum im. Emeryka Hutten-Czapskiego w Krakowie oraz nagłośnienia i podniesienia jego rangi europejskiej, m.in. przez rozwinięcie związków kulturalnych z Hiszpanią, wzbudzenie zainteresowania rodziny na emigracji. Jej troje dzieci (Edward, Józef, Izabela) trochę mówiące po polsku, zamieszkałe w Hiszpanii i Anglii, zachwyciło dziedzictwo Emeryka Hutten-Czapskiego sen.i jun, Bogdana i Józefa w zbiorach w Krakowie. Kilka lat późnej namówiła też dzieci brata Karola Godlewskiego z Kanady na poznanie tych pamiątek. Przyjazdy do Krakowa stawały się coraz częstsze. W 1994 r. zainspirowała utworzenie prywatnego funduszu rodziny Czapskich (zdeponowany w Fundacji MNK) dla rewitalizacji Muzeum im. Emeryka Hutten-Czapskiego. Starała się uczestniczyć w wydarzeniach i wystawach, związanych z przyszłością tego Muzeum, wypożyczała i ofiarowywała zbiory oraz własne obrazy i rzeźby z przeznaczeniem do przyszłej tam ekspozycji.(w 2003 r. przekazała na uroczystym spotkaniu specjalnie wykonaną w Anglii kopię portretu olejnego Elżbiety z Meyendorffów -Czapskiej, pędzla Iwana Makarowa z 1880 r.; w 2012 oddała w depozyt osobiste ordery i odznaczenia Bogdana i Emeryka jun.), czuła się wyróżniona zorganizowaniem indywidualnej wystawy w MNK w 2006 r i ofiarowała cztery swoje prace (w 2005 zaprosił ją Uniwersytet w Toruniu do urządzenia wystawy i tam został wydany katalog). O poczuciu tożsamości narodowej i przywiązaniu do tradycji polskich świadczą fakty z jej życia rodzinnego. Takim przykładem jest. wybór podarunku ślubnego dla córki Izy, w 2002 r. wychodzącej za Hiszpana Jose Maria Losantes del Campo. Izabela Godlewska de Aranda namalowała mianowicie z fotografii z 1938 r.(wykonanej po konserwacji i oczyszczeniu obrazu) kopię obrazu Matki Boskiej Ostrobramskiej, a rodzina złożyła się na srebrna sukienką, wykonaną u znanego złotnika w Madrycie. Z działań ogólnopolskich - Izabela Godlewska de Aranda podjęła starania o wskrzeszenie Fundacji Bogdana Czapskiego dla Uniwersytetu i Politechniki w Warszawie, opartej o majątki w Smogulcu, zlikwidowanej w PRL, z nadzieją na pomoc przy rewitalizacji z funduszy europejskich13. Dla uczczenia przewodnictwa Hiszpanii w Unii Europejskiej w 2010 r. Izabela Godlewska de Aranda została zaproszona 18 lutego do urządzenia swojej wystawy w Ambasadzie Polskiej w Madrycie, połączonej z wręczeniem Autorce 19 lutego polskiej, ministerialnej odznaki „Zasłużony dla kultury polskiej”, następnie w kwietniu odbyła się ekspozycja jej obrazów w Ambasadzie Hiszpańskiej w Warszawie.
                                          • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 17.08.24, 12:29
                                            Działania rodziny Czapskich, obok wymiaru cennych darów i starań o przywrócenie funkcji w budynkach Muzeum im.Emeryka Hutten-Czapskiego mają ważny ładunek emocjonalny, przyczyniają się do ukazania rangi narodowej i międzynarodowej kolekcji Czapskich w kontekście europejskim, podsycają zainteresowanie społeczeństwa, przyczyniają się do uwidocznienia rangi kultury polskiej na świecie.
                                          • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 17.08.24, 12:30
                                            W związku ze zbliżającą się 100. rocznicą śmierci Emeryka Hutten-Czapskiego zespół ten postanowił uświetnić obchody stworzeniem nowego forum publikacyjnego dla prac naukowych z numizmatyki. Utworzyli zespół redakcyjny nowego, wielojęzycznego czasopisma naukowego Notae Numismaticae/Zapiski Numizmatyczne publikowanego wspólnie z Sekcja Numizmatyczną Komisji Archeologicznej PAN (Oddział w Krakowie) oraz z Uniwersytetem Jagiellońskim. Pierwszy numer w rocznicowym roku 1996 został dedykowany „Piae Memoriae Emerici Hutten-Czapski” z moim artykułem okolicznościowym jemu poświęconym (The numismatic passion of Emeryk Hutten-Czapski - dostęp też online).Podobnie tom redagowany w 2013 r., w związku z powstaniem Europejskiego Centrum Numizmatyki Polskiej został poświęcony pamięci Twórcy tego Muzeum. Czasopismo, sukcesywnie kontynuowane, stało się międzynarodowym forum wyników badań, opartych głównie o zbiory numizmatyczne MNK, powiększone około dziesięciokrotnie od czasów Emeryka sen. oraz wzbogacone obiektami z całego świata, najważniejszymi z terenów Europy, też starożytnymi. Artykuły publikowane tam w językach kongresowych pozwoliły na międzynarodowe promowanie zbiorów i dorobku uczonych z gabinetu Numizmatycznego MNK, w tym z kolekcji Emeryka sen.
                                          • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 17.08.24, 12:31
                                            Jubileuszowy ze względu na Emeryka Hutten-Czapskiego sen. rok 1996 r. został zaznaczony jeszcze jednym nader ważnym wydarzeniem. 15 listopada 1996 zostało założone Towarzystwo Przyjaciół Muzeum im. Emeryka Hutten Czapskiego z udziałem wybitnych osobistości świata nauki i kultury, rodziny Czapskich, pracowników Gabinetu Numizmatycznego MNK, numizmatyków. Jest ono stowarzyszeniem o charakterze międzynarodowym, stworzonym dla doprowadzenia do udostępnienia zbiorów Rodziny Czapskich w Muzeum im. Emeryka Hutten-Czapskiego oraz ich promocji w kraju i za granicą. Cel jest realizowany przez: „wspieranie inicjatyw wystawienniczych, prowadzenie działalności naukowo-badawczej i wydawniczej, poszukiwanie finansowego oparcia przy współpracy z dyrekcja MNK. (Statut paragraf 8 - Zadania). Członkowie stowarzyszenia i jego wybrane władze traktują poważnie podjęte zobowiązanie. Najistotniejsze są pertraktacje z dyrekcja MNK w sprawie przyszłości zbiorów i ekspozycji, dofinansowanie czasopismo „Notae Numismaticae...”oraz innych prac naukowych związanych z Muzeum im. Emeryka Hutten-Czapskiego, jak i współuczestniczenie w pracach rewaloryzacji i aranżacji jego nowego kształtu. Towarzystwo prowadzi dzięki prezesowi od 2005 roku stronę www (adres elektroniczny www.czapscy.org.pl). Jest ona na bieżąco uzupełniana wiadomościami o Muzeum im. Emeryka Hutten-Czapskiego w Krakowie, wskazującymi na jego znaczenie międzynarodowe dla nauki i kultury polskiej oraz informacjami o postępie prac rewitalizacyjnych.
                                          • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 17.08.24, 12:32
                                            Kolejny jubileusz Emeryka sen., obchodzony w Krakowie w latach 2006/7 r. znowu przypomniał o jątrzącej się sprawie rewitalizacji Muzeum im. Emeryka Hutten-Czapskiego w MNK. Dyrekcja i pracownicy uczcili nową rocznicę publikacją pracy zbiorowej Monumentis Patriae...Emerykowi Hutten-Czapskiemu w 110. rocznicę śmierci Muzeum Narodowe w Krakowie (Kraków 2006, barwne ilustracje; też wersja online na stronie www.czapscy.org.pl). Tymczasem remont pomieszczeń stał się realny, ale uwarunkowany wcześniejszym w latach 2006-2008 w sąsiadującej kamienicy Łozińskich (Piłsudskiego nr 14), ze względu na konieczność zabezpieczenia zbiorów oraz plany połączenia budynków. W 2007 r. rozpoczęto w końcu podstawowe prace budowlane wykonawcze przy ul. Piłsudskiego 10-12, a w ulotce o MNK Epicentrum Kultury...pojawiła się nazwa „Muzeum im. Emeryka Hutten-Czapskiego - kolekcja dostępna do celów badawczych”. Latem 2008 r. dzięki dotacji Społecznego Komitetu Odnowy Zabytków rozpoczął się remont. Mobilizacja wysiłków pracowników Gabinetu Numizmatycznego MNK doprowadziła do wykrystalizowania koncepcji kompleksowego zagospodarowania budynków nr10, 12, 14. oraz ich otoczenia (ogrody) w myśl współczesnych potrzeb nauki i kultury. Powstał w ten sposób projekt „Europejskie Centrum Numizmatyki Polskiej w MNK”, który pozwolił na staranie się o fundusze na realizację z Unii Europejskiej. Przewidziano w nim stworzenie w budynkach przy ul Piłsudskiego 10-12, 14 oraz w planowanym nowym pawiloniku Czapskich w ogrodzie - jedynego w kraju, nowoczesnego centrum ekspozycyjnego i badawczego, spełniającego wysokie standardy zabezpieczenia i wyposażenia (m.in. stanowiska multimedialne, udogodnienia dla niepełnosprawnych), z miejscem na wystawy, odczyty, magazyny zbiorów, pracownie dla pracowników i interesantów, salę konferencyjna, bibliotekę, archiwum dokumentacyjne i ekspozycję o ofiarodawcach z rodziny Czapskich, zaplecze socjalne (kawiarnia), lapidarium w ogrodzie, nowy pawilon. 28 listopada 2008 r. odbyła się w Muzeum im. Emeryka Hutten-Czapskiego prezentacja planów tego rozwoju oraz projekt wizualizacji przyszłych wnętrz. Kampania w prasie i w Internecie przyczyniła się do kolejnego podkreślenia i uzmysłowienia rangi zbiorów jako dziedzictwa narodowego i europejskiego, jak i konieczności udostępnienia ich nie tylko do prac naukowych, ale przede wszystkim publiczności. Pomysł pracowników z Gabinetu Numizmatycznego okazał się znakomity i wśród 113 zgłoszonych projektów, zajął pierwsze miejsce. 14 maja 2009 r. została uroczyście podpisana umowa o finansowaniu projektu przez ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego Bogdana Zdrojewskiego oraz przez dyrektor MNK Zofię Gołubiew (przyznanych 23 143 477 złp, w tym 19 661 968 złp EFRR +3 481 509 MNK) z XI Priorytetu „Kultura i dziedzictwo kulturalne”, Projekt Operacyjny „Infrastruktura i środowisko”, Działanie 11.1 „Ochrona i zachowanie dziedzictwa kulturowego o znaczeniu ponadregionalnym”(www.pois.gov.pl). Do Komitetu Honorowego projektu zaproszono Ministra KiDzN, prezesa Narodowego Banku Polskiego, przedstawicieli władz Miasta Krakowa, PAN, PAU, Polskiego Towarzystwa Numizmatycznego i Prezesa Towarzystwa Przyjaciół Muzeum im. Emeryka Hutten-Czapskiego. Plany budowlane powierzono Pracowni Konserwacji Zabytków „Arkona” Spółka z oo., aranżację wnętrz przygotował architekt-kolekcjoner-numizmatyk - Jacek Budyn. (MNK strona www).

                                            W projekcie, obok prac budowlanych, aranżacji pomieszczeń, założeń ekspozycji, publikacji znalazły się też innowacyjne pomysły promocyjne, m.in. cykl wykładów numizmatycznych dla dzieci i dorosłych, rozpoczęty tuż przed podpisaniem umowy 12 maja 2009 r. przez odpowiedzialnego i bardzo sprawnego koordynatora projektu Mateusza Woźniaka nomen omen na temat „Skrzydlaci opiekunowie - anioły na monetach średniowiecznej Europy”. Ilustracja systematycznie prowadzonych wykładów oryginalnymi zabytkami m.in. ze zbiorów Czapskich, wzmocniła znacznie ich popularność.
                                          • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 17.08.24, 12:32
                                            Tożsamość narodowa Czapskich, wystawiana była na próby we wszystkich pokoleniach, a omówione przykłady osób związanych z Muzeum im. Emeryka Hutten-Czapskiego w Krakowie poświadczają oparcie się próbom zruszczenia, jak i germanizacji w okresie zaborów, następnie zakusom i pokusom na emigracji. Pamięć narodowa była przez Czapskich wzbogacana czynnym udziałem w walkach, zabiegach dyplomatycznych, ale przede wszystkim przetrwała dzięki ich osobistym walorom oraz dokonaniom intelektualnym i artystycznym. Dla kontynuowania idei Muzeum im. Emeryka Hutten-Czapskiego najważniejsze były i są efekty ich kolekcjonowania zbiorów, prac naukowych i artystycznych, stanowiące dorobek polskiej kultury i nauki w kraju i na obczyźnie. Potomkowie ponadto są do dzisiaj wyjątkowymi ofiarodawcami: zgodnie z ponad stuletnią tradycją nadal wzbogacają zbiory w Krakowie, permanentnie starali się o rewitalizację tej placówki, otaczają ją opieką i chętnie włączają się w promocję w kraju i na świecie.

                                            Muzeum im. Emeryka Hutten-Czapskiego, choć pozbawione na dziesiątki lat prawa do ekspozycji, przetrwało bowiem jako idea i nadal ma naśladowców, również poza rodziną Czapskich, przyciągając nowe dary, ważne dla upamiętnienia patriotyzmu oraz polskiej kultury i nauki. Rozwijają się prace badawcze w kierunkach bliskich założycielowi muzeum: przede wszystkim numizmatyczne oraz nad rycinami, księgozbiorem. Zainteresowanie schedą Czapskich obejmuje coraz szersze grono uczonych, proporcjonalnie do powiększania liczebnego zbiorów MNK, stanowi bowiem znakomity przedmiot badań i warsztat naukowy o znaczeniu europejskim. Nieustający lobbing pracowników muzealnych oraz Towarzystwa Przyjaciół Muzeum im. Emeryka Hutten-Czapskiego, jak i społeczeństwa wspiera wydatnie wszelkie działania. Zbiory i przedsięwzięcia Czapskich, stanowiące podstawowe wartości w okresie zaborów i świadczące o świadomości narodowej, przekładają się adekwatnie na 21 wiek, wrażliwy na globalizację, wspólną Europę i świadectwa wydarzeń zbliżające narody. Od wszystkich korzystających z tej schedy należy się zatem wdzięczność dla założycieli Muzeum im. Emeryka Hutten-Czapskiego i ich kontynuatorów, walczących o racje polskie piórem, słowem i ochroną zabytków, wspierającym polską kulturę i naukę jako ważną część dziedzictwa europejskiego.
                                        • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 14.08.24, 12:04
                                          ok. 1890 – prawdopodobnie w związku z opisanymi powyżej pracami, kopiec został (pierwszy, i jedyny jak do tej pory raz) przebadany przez nieformalnego naczelnika Ekonomatu w Krakowie i współzałożyciela Towarzystwa Miłośników Historii i Zabytków Krakowa, Teodora Kułakowskiego. Nie było to jednak badanie archeologiczne sensu stricto
                                        • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 14.08.24, 12:06
                                          Przybliżone wymiary

                                          wysokość 14 m (238 m n.p.m.)
                                          średnica podstawy 45–50 m
                                          średnica ściętego szczytu 9,5 m
                                          objętość około 9000 m³
                                        • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 14.08.24, 12:13
                                          Wieś‎ ‎Mogiła‎ ‎pod‎ ‎Krakowem‎ ‎i‎ ‎jej‎ ‎zabytki. I. f‎^zięki‎ ‎ułatwionym‎ ‎komunikacyom‎ ‎i‎ ‎podniesio nej‎ ‎kulturze,‎ ‎ma‎ ‎mieszkaniec.‎ ‎Krakowa‎ ‎łatwość wyrwania‎ ‎się‎ ‎wśród‎ ‎lata‎ ‎z‎ ‎ciasnego‎ ‎obrębu‎ ‎roz palonych‎ ‎ulic‎ ‎i‎ ‎miejskich‎ ‎zaduchów,‎ ‎by‎ ‎świeżem wśród‎ ‎pięknej‎ ‎przyrody‎ ‎odetchnąć‎ ‎powietrzem.‎ ‎— Mniej‎ ‎zamożnym‎ ‎i‎ ‎przykutym‎ ‎do‎ ‎codziennej‎ ‎pracy, służą‎ ‎zamiejskie‎ ‎niedzielne‎ ‎wycieczki,‎ ‎przedłuża jące‎ ‎się‎ ‎w‎ ‎późną‎ ‎noc‎ ‎letnią,‎ ‎celem‎ ‎odświeżenia umysłu‎ ‎widokiem‎ ‎zieloności‎ ‎i‎ ‎sielskiego‎ ‎życia.‎ ‎Tru dniejsze‎ ‎było‎ ‎przed‎ ‎wielu‎ ‎laty‎ ‎robienie‎ ‎sobie‎ ‎tych przyjemności‎ ‎Krakowianom,‎ ‎gdy‎ ‎granicę‎ ‎między światem‎ ‎zieloności,‎ ‎a‎ ‎placami‎ ‎i‎ ‎ulicami‎ ‎stanowił mur‎ ‎forteczny‎ ‎opasujący‎ ‎je‎ ‎dokoła‎ ‎ze‎ ‎swemi‎ ‎bra mami‎ ‎nielicznemi,‎ ‎zamykanemi‎ ‎wieczorem‎ ‎dość wcześnie,‎ ‎aby‎ ‎nie‎ ‎dozwolić‎ ‎dostania‎ ‎się‎ ‎do‎ ‎miesz kania‎ ‎swego‎ ‎wracającym‎ ‎nocą‎ ‎z‎ ‎zamiejskiej‎ ‎wy
                                          cieczki.‎ ‎Dwór‎ ‎królewski‎ ‎miał‎ ‎swe‎ ‎rezydencye letnie‎ ‎w‎ ‎Łobzowie‎ ‎i‎ ‎Niepołomicach;‎ ‎biskupi krakowscy‎ ‎swój‎ ‎sławiony‎ ‎pałacyk‎ ‎i‎ ‎ogrody w‎ ‎Prądniku;‎ ‎patrycyusze‎ ‎krakowscy‎ ‎budowali‎ ‎sobie w‎ ‎pobliżu‎ ‎miasta‎ ‎dworzyszcza‎ ‎i‎ ‎wille,‎ ‎jak‎ ‎Decyu- sze‎ ‎na‎ ‎Woli‎ ‎Justowskiej,‎ ‎Cellarowie‎ ‎w‎ ‎Prądniku, Montelupiowie‎ ‎za‎ ‎murami‎ ‎miasta‎ ‎na‎ ‎Szlaku,‎ ‎Bo- nerowie‎ ‎na‎ ‎Podgórzu‎ ‎za‎ ‎Wisłą‎ ‎i‎ ‎t.‎ ‎p.‎ ‎Znalazłoby się‎ ‎dziś‎ ‎więcej‎ ‎śladów‎ ‎takich‎ ‎letnich‎ ‎patrycyu- szowskich‎ ‎pomieszkań‎ ‎wśród‎ ‎ogrodów‎ ‎za‎ ‎Wisłą do‎ ‎dziś‎ ‎murami‎ ‎otoczonych. Inaczej‎ ‎rzecz‎ ‎się‎ ‎miała‎ ‎z‎ ‎uboższą‎ ‎ludnością miejską;‎ ‎rodziny‎ ‎kupieckie‎ ‎i‎ ‎rękodzielnicze‎ ‎zado walały‎ ‎się‎ ‎jedynie‎ ‎wycieczkami‎ ‎w‎ ‎niedziele‎ ‎i‎ ‎święta w‎ ‎najbliższe‎ ‎okolice‎ ‎Krakowa,‎ ‎a‎ ‎wracały‎ ‎pieszo i‎ ‎pospiesznie,‎ ‎aby‎ ‎na‎ ‎czas,‎ ‎przed‎ ‎zamknięciem,‎ ‎sta nąć‎ ‎u‎ ‎bram‎ ‎miejskich.‎ ‎Celem‎ ‎krótkich‎ ‎wycieczek musiały‎ ‎też‎ ‎być‎ ‎pobliskie‎ ‎Krakowa‎ ‎miejscowości i‎ ‎ogrody,‎ ‎więc‎ ‎lasek‎ ‎na‎ ‎Olszy‎ ‎z‎ ‎wijącym‎ ‎się‎ ‎po tokiem‎ ‎Prądnikiem,‎ ‎więc‎ ‎ogród‎ ‎Pocieszką‎ ‎zwany w‎ ‎wiosce‎ ‎przedmiejskiej‎ ‎Prądniku,‎ ‎wzgórze‎ ‎Si- kornika‎ ‎na‎ ‎Zwierzyńcu,‎ ‎na‎ ‎którem‎ ‎później‎ ‎lud krakowski‎ ‎usypał‎ ‎mogiłę‎ ‎bohaterowi‎ ‎z‎ ‎pod‎ ‎Ra cławic,‎ ‎Bielański‎ ‎las‎ ‎i‎ ‎Przegorzalskie‎ ‎wzgórza służyły‎ ‎dla‎ ‎wycieczek‎ ‎całodziennych‎ ‎zasobniejszym mieszczanom.‎ ‎Skał‎ ‎panieńskich‎ ‎nie‎ ‎znała‎ ‎ludność dawniejsza;‎ ‎odszukał‎ ‎ich‎ ‎piękności‎ ‎dopiero‎ ‎przed kilkudziesięciu‎ ‎laty‎ ‎Ambroży‎ ‎Grabowski‎ ‎i‎ ‎dał o‎ ‎nich‎ ‎znać‎ ‎przyjaciołom. Mieszczaństwu‎ ‎krakowskiemu‎ ‎do‎ ‎dłuższego zetknięcia‎ ‎się‎ ‎z‎ ‎piękną‎ ‎przyrodą‎ ‎i‎ ‎świeżem‎ ‎po wietrzem‎ ‎wiejskiem‎ ‎dawały‎ ‎sposobność‎ ‎od‎ ‎bardzo dawnych‎ ‎czasów‎ ‎podobnie‎ ‎jak‎ ‎i‎ ‎dzisiaj‎ ‎pobożne wędrówki do miejsc odpustowych.
                                        • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 14.08.24, 12:18
                                          ‎Sprowadzenie‎ ‎przez‎ ‎biskupa‎ ‎Iwona‎ ‎mnichów Cysterskich‎ ‎pod‎ ‎Kraków‎ ‎do‎ ‎Mogiły,‎ ‎przypada‎ ‎na czasy,‎ ‎w‎ ‎których‎ ‎w‎ ‎osadzie‎ ‎podwawelskiej‎ ‎i‎ ‎w‎ ‎San domierzu‎ ‎nad‎ ‎Wisłą‎ ‎tenżesam‎ ‎biskup‎ ‎osadza‎ ‎nowy zakon‎ ‎Dominikanów,‎ ‎zakon‎ ‎żebrzący,‎ ‎potężny‎ ‎wpły wem‎ ‎swym‎ ‎na‎ ‎ugruntowanie‎ ‎zasad‎ ‎religijnych w‎ ‎zdziczałych‎ ‎masach‎ ‎miejskiego‎ ‎ludu. Posłannictwo‎ ‎Cystersów‎ ‎w‎ ‎Polsce‎ ‎dobrze‎ ‎zapi sało‎ ‎się‎ ‎już‎ ‎o‎ ‎te‎ ‎czasy‎ ‎w‎ ‎Małopolsce‎ ‎opactwami‎ ‎w‎ ‎Ję drzejowie,‎ ‎Koprzywnicy‎ ‎i‎ ‎Wąchocku,‎ ‎istniejącemi już‎ ‎w‎ ‎XII‎ ‎wieku.‎ ‎Przybyli‎ ‎z‎ ‎Francyi‎ ‎mnichy,‎ ‎nie- znający‎ ‎miejscowego‎ ‎języka,‎ ‎potworzyli‎ ‎te‎ ‎oazy kultury,‎ ‎gdzie‎ ‎świecili‎ ‎przykładem‎ ‎ascetyzmu i‎ ‎pracy‎ ‎około‎ ‎roli‎ ‎i‎ ‎przemysłu.‎ ‎Staraniami‎ ‎swemi i‎ ‎wiedzą‎ ‎niezwykłą‎ ‎około‎ ‎uprawy‎ ‎roli‎ ‎i‎ ‎prac wodnych,‎ ‎nieznanych‎ ‎ówczesnej‎ ‎Polsce,‎ ‎zrobili to,‎ ‎że‎ ‎odłogiem‎ ‎leżące‎ ‎pustkowia‎ ‎zamieniły‎ ‎się w‎ ‎żyzne‎ ‎role‎ ‎a‎ ‎z‎ ‎osad‎ ‎podklasztornych‎ ‎wyrosły miasteczka.‎ ‎Na‎ ‎polu‎ ‎budownictwa‎ ‎i‎ ‎przemysłu artystycznego‎ ‎stali‎ ‎się‎ ‎pionierami‎ ‎kultury‎ ‎w‎ ‎Pol sce,‎ ‎zanim‎ ‎ruch‎ ‎ten‎ ‎przejęły‎ ‎na‎ ‎się‎ ‎znacznie‎ ‎później powstające‎ ‎miasta.‎ ‎Jeszcze‎ ‎dziś‎ ‎pozostałe‎ ‎wiel kie‎ ‎kościoły‎ ‎klasztorne,‎ ‎budowane‎ ‎prześlicznie z‎ ‎ciosów,‎ ‎wspaniale‎ ‎zasklepione,‎ ‎ubrane‎ ‎w‎ ‎wa runki‎ ‎piękna‎ ‎stylu‎ ‎romańskiego,‎ ‎jak‎ ‎w‎ ‎Koprzy wnicy‎ ‎i‎ ‎Wąchocku‎ ‎powiedzmy‎ ‎i‎ ‎Mogile‎ ‎w‎ ‎części i‎ ‎Jędrzejowie,‎ ‎przynoszą‎ ‎świadectwo‎ ‎wpływów kultury‎ ‎zachodniej‎ ‎na‎ ‎Polskę‎ ‎a‎ ‎zachowane‎ ‎w‎ ‎rui nach‎ ‎reszty‎ ‎sal‎ ‎klasztornych,‎ ‎arcydzieła‎ ‎archite ktury‎ ‎cysterskiej‎ ‎w‎ ‎Małopolsce,‎ ‎mówią‎ ‎dobitnie o‎ ‎podniosłych‎ ‎uczuciach‎ ‎piękna‎ ‎w‎ ‎chwili,‎ ‎gdy monarcha‎ ‎i‎ ‎dostojnicy‎ ‎polscy‎ ‎w‎ ‎drewnianych‎ ‎bez- sty‎ ‎Iowy‎ ‎cli‎ ‎sadowili‎ ‎się‎ ‎zamkach‎ ‎i‎ ‎dworach.‎ ‎Je szcze‎ ‎też‎ ‎do‎ ‎dziś‎ ‎dnia‎ ‎o‎ ‎obszarze,‎ ‎jaki‎ ‎obejmo wało‎ ‎opactwo‎ ‎Cysterskie‎ ‎XII‎ ‎wieku‎ ‎otoczone‎ ‎mu
                                        • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 14.08.24, 12:22
                                          szymi‎ ‎swymi‎ ‎towarzyszami‎ ‎osiadł‎ ‎w‎ ‎r.‎ ‎1098‎ ‎w‎ ‎dzi kiej‎ ‎okolicy‎ ‎Cistersium‎ ‎około‎ ‎Dijonu‎ ‎i‎ ‎założył klasztor.‎ ‎Następca‎ ‎Roberta‎ ‎św.‎ ‎Stefan‎ ‎Harding ułożył‎ ‎w‎ ‎r.‎ ‎1119‎ ‎tak‎ ‎zwaną‎ ‎„kartę‎ ‎miłości‎44‎ ‎(Charta caritatis),‎ ‎która‎ ‎była‎ ‎podstawą‎ ‎urządzenia‎ ‎Cyster sów.‎ ‎Ugruntowało‎ ‎nowy‎ ‎zakon‎ ‎imię‎ ‎św.‎ ‎Bernarda opata‎ ‎w‎ ‎klasztorze‎ ‎Claravallis.‎ ‎Zwycięski‎ ‎po gromca‎ ‎błędów‎ ‎heretyckich,‎ ‎głosiciel‎ ‎drugiej‎ ‎kru- cyaty,‎ ‎sędzia‎ ‎w‎ ‎sprawach‎ ‎papieży‎ ‎spierających‎ ‎się 0‎ ‎tyarę,‎ ‎najznakomitszy‎ ‎wieku‎ ‎swego‎ ‎teolog‎ ‎i‎ ‎pi sarz,‎ ‎świecił‎ ‎jako‎ ‎wzór‎ ‎ascetyzmu‎ ‎zakonnego‎ ‎i‎ ‎do czekał‎ ‎się‎ ‎72‎ ‎klasztorów‎ ‎wyszłych‎ ‎z‎ ‎Clairvaux. Do‎ ‎r.‎ ‎1151‎ ‎liczono‎ ‎już‎ ‎na‎ ‎świecie‎ ‎500‎ ‎klasztorów cysterskich‎ ‎a‎ ‎wiek‎ ‎potem‎ ‎było‎ ‎ich‎ ‎przeszło‎ ‎1800 podległych‎ ‎opatowi‎ ‎w‎ ‎Cistersium.‎ ‎Kardynał‎ ‎Yitry, historyk‎ ‎XIII‎ ‎wieku,‎ ‎a‎ ‎więc‎ ‎w‎ ‎czasach‎ ‎fundacyi opactwa‎ ‎mogilskiego,‎ ‎tak‎ ‎charakteryzuje‎ ‎Cyster sów:‎ ‎„Cały‎ ‎świat‎ ‎zapełniają‎ ‎oni‎ ‎wonią‎ ‎swojej świątobliwości,‎ ‎a‎ ‎w‎ ‎świecie‎ ‎chrześcijańskim‎ ‎nie‎ ‎ma kraju,‎ ‎gdzieby‎ ‎ten‎ ‎szczep‎ ‎winnicy‎ ‎Pańskiej‎ ‎gałą zek‎ ‎nie‎ ‎puścił.‎ ‎Chodzą‎ ‎bez‎ ‎koszul,‎ ‎nie‎ ‎jedzą‎ ‎mięsa, ani‎ ‎jaj,‎ ‎ani‎ ‎sera.‎ ‎Braciszkowie‎ ‎ich‎ ‎laicy‎ ‎zajmują się‎ ‎uprawą‎ ‎roli‎ ‎po‎ ‎za‎ ‎obrębem‎ ‎opactwa,‎ ‎nie‎ ‎piją wina.‎ ‎Sypiają‎ ‎wszyscy‎ ‎w‎ ‎sukniach‎ ‎na‎ ‎twardych siennikach‎ ‎we‎ ‎wspólnym‎ ‎dormitarzu,‎ ‎wstają‎ ‎o'pół nocy‎ ‎i‎ ‎śpiewają‎ ‎na‎ ‎chwałę‎ ‎Boga‎ ‎do‎ ‎rana,‎ ‎skoro zaświta,‎ ‎biorą‎ ‎się‎ ‎do‎ ‎pracy‎ ‎koło‎ ‎roli,‎ ‎czytania 1‎ ‎modłów,‎ ‎zachowując‎ ‎ścisłe‎ ‎milczenie.‎ ‎Posty‎ ‎ich trwają‎ ‎od‎ ‎święta‎ ‎Znalezienia‎ ‎Krzyża‎ ‎św.‎ ‎do‎ ‎Wiel- kiejnocy.‎ ‎Trudnią‎ ‎się‎ ‎wychowaniem‎ ‎dzieci,‎ ‎opieką nad‎ ‎chorymi‎ ‎i‎ ‎podróżnymi,‎ ‎zbieraniem‎ ‎oraz‎ ‎prze pisywaniem‎ ‎ksiąg,‎ ‎walczeniem‎ ‎z‎ ‎herezyą‎44‎.‎ ‎Słusznie też‎ ‎twierdzą‎ ‎dzisiejsi‎ ‎historycy,‎ ‎że‎ ‎nazwiska‎ ‎opatów cysterskich i benedyktyńskich
                                        • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 14.08.24, 12:26
                                          zapanował‎ ‎w‎ ‎klasztorze‎ ‎mogilskim,‎ ‎a‎ ‎prawo‎ ‎zastrze gało‎ ‎tylko‎ ‎szlachcie‎ ‎tytuł‎ ‎opata‎ ‎mogilskiego. Podniesienie‎ ‎gospodarstwa‎ ‎w‎ ‎ziemiach,‎ ‎szczo drą‎ ‎ręką‎ ‎fundatorów‎ ‎nadanych,‎ ‎zwiększyło‎ ‎dochody, ale‎ ‎odjęło‎ ‎pierwotną‎ ‎prostotę‎ ‎pokuszając‎ ‎do‎ ‎użycia dobrobytu.‎ ‎Stolica‎ ‎Apostolska‎ ‎musiała‎ ‎się‎ ‎ustawi cznie‎ ‎mieszać‎ ‎w‎ ‎sprawy‎ ‎Cystersów.‎ ‎Pierwsza‎ ‎popra wa‎ ‎pojawia‎ ‎się‎ ‎już‎ ‎w‎ ‎r.‎ ‎1453.‎ ‎W‎ ‎r.‎ ‎1622‎ ‎reformują‎ ‎się we‎ ‎Francyi‎ ‎wszystkie‎ ‎klasztory‎ ‎—‎ ‎powstają‎ ‎spory a‎ ‎w‎ ‎rezultacie‎ ‎przychodzą‎ ‎kasacye‎ ‎klasztorów. We‎ ‎Francyi‎ ‎dziś‎ ‎jedynym‎ ‎jest‎ ‎w‎ ‎Citeaux,‎ ‎w‎ ‎Au- stryi‎ ‎kilkanaście,‎ ‎w‎ ‎Anglii‎ ‎jedyny‎ ‎klasztor,‎ ‎nie dawno‎ ‎założony‎ ‎na‎ ‎Górze‎ ‎św.‎ ‎Bernarda‎ ‎(Mount Sanct‎ ‎Bernard). Dzieje‎ ‎klasztoru‎ ‎mogilskiego‎ ‎spisał‎ ‎kronikarz zakonny‎ ‎brat‎ ‎Mikołaj‎ ‎z‎ ‎Krakowa,‎ ‎ur.‎ ‎1437,‎ ‎zmarły około‎ ‎1505,‎ ‎księga‎ ‎owa‎ ‎zachowała‎ ‎się‎ ‎do‎ ‎dziś‎ ‎w‎ ‎bi bliotece‎ ‎XX.‎ ‎Czartoryskich‎ ‎i‎ ‎ogłoszona‎ ‎została‎ ‎dru kiem.‎ ‎Przynosi‎ ‎nam‎ ‎ona‎ ‎wiadomości‎ ‎o‎ ‎opatacli‎ ‎rzą dzących‎ ‎majątkiem‎ ‎klasztoru,‎ ‎o‎ ‎nabytkach‎ ‎przez nich‎ ‎nowych‎ ‎włości,‎ ‎o‎ ‎klęskach‎ ‎jakich‎ ‎doznało opactwo.‎ ‎Ostatnim‎ ‎opatem‎ ‎mogilskim‎ ‎z‎ ‎wyboru zakonników‎ ‎był‎ ‎Marcin‎ ‎Białobrzeski‎ ‎herbu‎ ‎Hab- dank,‎ ‎odtąd‎ ‎poczynają‎ ‎się‎ ‎rządy‎ ‎opatów‎ ‎z‎ ‎po‎ ‎za‎ ‎kla sztornej‎ ‎celi,‎ ‎biskupów‎ ‎i‎ ‎dygnitarzy‎ ‎kościelnych z‎ ‎ramienia‎ ‎królów.‎ ‎Z‎ ‎tytułem‎ ‎opata‎ ‎połączone‎ ‎były dochody‎ ‎z‎ ‎majątków‎ ‎klasztornych.‎ ‎Zycie‎ ‎zakonne upadało‎ ‎coraz‎ ‎więcej,‎ ‎majątki‎ ‎księży‎ ‎malały,‎ ‎oby czaj‎ ‎surowości‎ ‎przepadł‎ ‎i‎ ‎tylko‎ ‎cudowny‎ ‎wizerunek P.‎ ‎Jezusa‎ ‎w‎ ‎kościele‎ ‎ściągał‎ ‎do‎ ‎Mogiły‎ ‎tłumy‎ ‎po bożnych‎ ‎i‎ ‎wywoływał‎ ‎poszanowanie‎ ‎ubogich‎ ‎zakon ników.‎ ‎Pod‎ ‎rokiem‎ ‎1708‎ ‎znajdujemy‎ ‎założenie‎ ‎semi- naryum‎ ‎teologicznego‎ ‎w‎ ‎klasztorze‎ ‎mogilskim‎ ‎dla Cystersów wszystkich polskich opactw.
                                        • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 14.08.24, 12:27
                                          są‎ ‎teraz‎ ‎dostojnicy‎ ‎świeccy‎ ‎Kościoła‎ ‎polskiego. Klasztor‎ ‎dzielić‎ ‎się‎ ‎musi‎ ‎z‎ ‎nimi‎ ‎majątkiem. W‎ ‎r.‎ ‎1620‎ ‎następuje‎ ‎podział‎ ‎dóbr‎ ‎między‎ ‎opatem a‎ ‎klasztorem,‎ ‎na‎ ‎niekorzyść‎ ‎wielką‎ ‎zakonników rządzonych‎ ‎teraz‎ ‎przez‎ ‎przeora‎ ‎swego.‎ ‎Opaci‎ ‎do zarządu‎ ‎wewnętrznego‎ ‎nie‎ ‎wtrącają‎ ‎się,‎ ‎rzadko kiedy‎ ‎zjawiają‎ ‎się‎ ‎w‎ ‎Mogile,‎ ‎Tak‎ ‎stały‎ ‎rzeczy,‎ ‎aż do‎ ‎chwili‎ ‎utraty‎ ‎dóbr‎ ‎za‎ ‎cesarza‎ ‎Józefa‎ ‎II.‎ ‎Prze chowują‎ ‎Cystersi‎ ‎mogilscy‎ ‎zbiór‎ ‎dokumentów‎ ‎par- gaminowych‎ ‎z‎ ‎pieczęciami‎ ‎na‎ ‎wosku,‎ ‎wydanych przez‎ ‎książąt‎ ‎i‎ ‎królów‎ ‎od‎ ‎XIII‎ ‎do‎ ‎XYII‎ ‎wieku, stwierdzających‎ ‎zapisy‎ ‎na‎ ‎rzecz‎ ‎klasztoru.‎ ‎Jest ich‎ ‎do‎ ‎200.‎ ‎Ważne‎ ‎te‎ ‎dokumenty‎ ‎do‎ ‎dziejów‎ ‎kul tury‎ ‎i‎ ‎stosunków‎ ‎prawnych‎ ‎dawnej‎ ‎Polski‎ ‎ogło szone‎ ‎zostały‎ ‎drukiem‎ ‎w‎ ‎dziele‎ ‎wydanem‎ ‎przez byle‎ ‎Towarzystwo‎ ‎naukowe‎ ‎w‎ ‎książce‎ ‎p.‎ ‎t.‎ ‎„Mo nografia‎ ‎opactwa‎ ‎Cystersów‎ ‎we‎ ‎wsi‎ ‎Mogile",‎ ‎Kra ków‎ ‎1867‎ ‎r.,‎ ‎do‎ ‎której‎ ‎po‎ ‎bliższe‎ ‎szczegóły‎ ‎o‎ ‎kla sztorze‎ ‎odsyłam‎ ‎czytelnika, Przed‎ ‎kilkunastu‎ ‎laty‎ ‎w‎ ‎Mogile‎ ‎znikła‎ ‎klau zura‎ ‎klasztorna,‎ ‎każdemu‎ ‎dostęp‎ ‎na‎ ‎piętro‎ ‎był otwartym,‎ ‎ale‎ ‎obecnie‎ ‎broni‎ ‎wstępu‎ ‎do‎ ‎wnętrza zamknięta‎ ‎furta‎ ‎klasztorna.‎ ‎Po‎ ‎dawnemu‎ ‎też‎ ‎sy nowie‎ ‎św.‎ ‎Bernarda‎ ‎szukają‎ ‎nauki‎ ‎w‎ ‎uniwersyte cie‎ ‎Jagiellońskim,‎ ‎daj‎ ‎Boże,‎ ‎aby‎ ‎z‎ ‎nich‎ ‎wyszło odrodzenie‎ ‎zakonu‎ ‎tak‎ ‎sławnego‎ ‎w‎ ‎Polsce.‎ ‎Ze‎ ‎wspa niałych‎ ‎niegdyś‎ ‎opactw‎ ‎polskich‎ ‎Cystersów‎ ‎w‎ ‎Kró lestwie,‎ ‎poginęły‎ ‎wszystkie;‎ ‎romańskie‎ ‎pozostało ści‎ ‎klasztorów‎ ‎skrzętnie‎ ‎bada‎ ‎dziś‎ ‎historya‎ ‎kul tury,‎ ‎dopytując‎ ‎się‎ ‎o‎ ‎ducha‎ ‎pierwotnych‎ ‎Cystersów polskich,‎ ‎o‎ ‎ich‎ ‎zasługi‎ ‎cywilizacyjne,‎ ‎ale‎ ‎nie‎ ‎spotka tam‎ ‎się‎ ‎już‎ ‎oddawna‎ ‎zakonnej‎ ‎cysterskiej‎ ‎sukni. Spotkać‎ ‎się‎ ‎z‎ ‎nią‎ ‎jedynie‎ ‎można‎ ‎w‎ ‎klasztorach:
                                        • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 14.08.24, 12:34
                                          Zagubić‎ ‎pierwotnego‎ ‎wyglądu‎ ‎tego‎ ‎romańskiego‎ ‎ko ścioła.‎ ‎Wprawdzie‎ ‎dzisiejsza‎ ‎fasada‎ ‎główna,‎ ‎po chodzi‎ ‎dopiero‎ ‎z‎ ‎r.‎ ‎1780.‎ ‎Renesansowe‎ ‎sklepienie, które‎ ‎zastąpiło‎ ‎pierwotne‎ ‎romańskie‎ ‎zniszczone wskutek‎ ‎czasu‎ ‎i‎ ‎które‎ ‎r.‎ ‎1505,‎ ‎za‎ ‎czasów‎ ‎opata •Jana‎ ‎z‎ ‎Krakowa,‎ ‎już‎ ‎bardzo‎ ‎groziło‎ ‎upadkiem,
                                          zbudowane‎ ‎zostało‎ ‎na‎ ‎nowo,‎ ‎a‎ ‎ścianę‎ ‎szczytową, nachylającą‎ ‎się‎ ‎ku‎ ‎Krakowowi‎ ‎szczęśliwie‎ ‎że- lazami‎ ‎wzmocniono‎ ‎(kronika‎ ‎klasztorna). Jestto‎ ‎kościół‎ ‎rozmiarów‎ ‎wielkich,‎ ‎w‎ ‎ukła dzie‎ ‎swojego‎ ‎planu‎ ‎fig.‎ ‎2.‎ ‎podobny‎ ‎do‎ ‎innych‎ ‎cyster skich‎ ‎w‎ ‎Polsce,‎ ‎to‎ ‎jest‎ ‎w‎ ‎formie‎ ‎krzyża‎ ‎z‎ ‎krótkiem prezbiteryum‎ ‎zamkniętem‎ ‎ścianą‎ ‎prostą‎ ‎od‎ ‎wschodu. Różnica‎ ‎od‎ ‎tamtych‎ ‎leży‎ ‎w‎ ‎układzie‎ ‎naw‎ ‎przod kowych‎ ‎i‎ ‎materyale,‎ ‎z‎ ‎którego‎ ‎jest‎ ‎zbudowanym, to‎ ‎jest‎ ‎cegle,‎ ‎gdy‎ ‎tamte‎ ‎są‎ ‎wykonane‎ ‎w‎ ‎ciosie‎ ‎sa mym.‎ ‎Co‎ ‎więcej,‎ ‎nasz‎ ‎mogilski‎ ‎ma‎ ‎po‎ ‎dwie‎ ‎obok siebie‎ ‎kaplice‎ ‎bliźnie‎ ‎cysterskie,‎ ‎gdy‎ ‎tamte‎ ‎mają je‎ ‎po‎ ‎jednej,‎ ‎z‎ ‎każdej‎ ‎strony‎ ‎presbiteryum.‎ ‎Nosi kościół‎ ‎nasz‎ ‎cechy‎ ‎romańskiego‎ ‎stylu,‎ ‎tego‎ ‎co‎ ‎wy przedził‎ ‎panowanie‎ ‎stylu‎ ‎gotyckiego‎ ‎i‎ ‎jemu‎ ‎dał początek.‎ ‎Zasada‎ ‎konstrukcyjna‎ ‎sklepień‎ ‎wielkich kościołów‎ ‎stworzyła‎ ‎stronę‎ ‎piękna‎ ‎romanizmu,‎ ‎zwią zek‎ ‎żeber‎ ‎i‎ ‎gurt‎ ‎należących‎ ‎do‎ ‎sklepienia‎ ‎ze‎ ‎ścia nami,‎ ‎aż‎ ‎do‎ ‎posadzki‎ ‎samej,‎ ‎jako‎ ‎organizm‎ ‎archi tektoniczny‎ ‎stanowią‎ ‎wiązki‎ ‎wciśniętych‎ ‎kolumn i‎ ‎płaskich‎ ‎ustępów.‎ ‎Tę‎ ‎charakterystyczną‎ ‎stronę piękna‎ ‎romańskiego‎ ‎i‎ ‎jego‎ ‎właściwości,‎ ‎zagubiły w‎ ‎nawie‎ ‎środkowej‎ ‎kościoła‎ ‎mogilskiego‎ ‎pożary. Zwalone‎ ‎w‎ ‎r.‎ ‎1505‎ ‎sklepienie‎ ‎romańskie‎ ‎nawy‎ ‎po ciągnęło‎ ‎budowę‎ ‎nowego‎ ‎renesansowego,‎ ‎a‎ ‎ze‎ ‎ścian usunięto‎ ‎podżebrza‎ ‎(Dienste),‎ ‎zastępując‎ ‎je‎ ‎gipso- wem‎ ‎pilastrowaniem.‎ ‎W‎ ‎nawach‎ ‎pobocznych‎ ‎szczę śliwie‎ ‎zachowało‎ ‎się‎ ‎dawne‎ ‎sklepienie‎ ‎romańskie i‎ ‎wiązki‎ ‎podżebrzów‎ ‎(Dienstbundel)‎ ‎za‎ ‎każdem‎ ‎no- wern‎ ‎polem‎ ‎u‎ ‎filarów‎ ‎i‎ ‎ścian.‎ ‎Ale‎ ‎to‎ ‎nie‎ ‎dosyć, liczba‎ ‎sklepionek‎ ‎w‎ ‎każdej‎ ‎z‎ ‎naw‎ ‎bocznych‎ ‎jest dwa‎ ‎razy‎ ‎większa,‎ ‎niż‎ ‎była‎ ‎w‎ ‎nawie‎ ‎środkowej, stąd‎ ‎potrzebę‎ ‎wywołała‎ ‎podwójnej‎ ‎liczby‎ ‎słupów, aby‎ ‎oprzeć‎ ‎sklepienia‎ ‎niskie‎ ‎naw‎ ‎rzeczonych.‎ ‎Od twarzamy‎ ‎w‎ ‎rysunku‎ ‎układ‎ ‎pierwotny‎ ‎podżeber w‎ ‎nawie‎ ‎głównej‎ ‎odnośnie‎ ‎do‎ ‎pozostałych‎ ‎ich‎ ‎śla dów‎ ‎i‎ ‎zachowanych‎ ‎w‎ ‎całości‎ ‎tych‎ ‎spraw‎ ‎w‎ ‎pres biteryum‎ ‎i‎ ‎krzyżu‎ ‎kościoła,‎ ‎oraz‎ ‎dajemy‎ ‎rysunek wiązki‎ ‎podżeber‎ ‎z‎ ‎nawy‎ ‎pobocznej.‎ ‎One‎ ‎lepiej czytelnika‎ ‎pouczą‎ ‎o‎ ‎romańszczyźnie‎ ‎naszego‎ ‎za bytku‎ ‎architektury‎ ‎i‎ ‎polichromii‎ ‎naturalnej‎ ‎wnętrza‎.
                                        • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 14.08.24, 12:37
                                          i‎ ‎magister‎ ‎nowicyuszów,‎ ‎odprawiali‎ ‎tu‎ ‎nabożeń stwo‎ ‎swe‎ ‎codzienne,‎ ‎od‎ ‎lat‎ ‎wielu‎ ‎zaniedbane,‎ ‎stały się‎ ‎składem‎ ‎rupieci‎ ‎kościelnych‎ ‎nie‎ ‎licującem, z‎ ‎dawnem‎ ‎swein‎ ‎przeznaczeniem‎ ‎i‎ ‎zachowanymi dotąd‎ ‎tutaj‎ ‎pomnikami.‎ ‎Tylko‎ ‎jedynie‎ ‎w‎ ‎ka* plicy,‎ ‎w‎ ‎której‎ ‎opat‎ ‎Mszę‎ ‎św.‎ ‎odprawiał,-‎ ‎w‎ ‎pier wszej‎ ‎prawej,‎ ‎obok‎ ‎presbiteryum,‎ ‎patrząc‎ ‎ku‎ ‎ołta rzowi‎ ‎wielkiemu,‎ ‎znajdzie‎ ‎się‎ ‎w‎ ‎rodzaju‎ ‎małej‎ ‎ny- szy‎ ‎dawna‎ ‎piscina,‎ ‎fig.‎ ‎8‎ ‎zabytek‎ ‎średniowiecznego obyczaju‎ ‎zlewania‎ ‎tutaj‎ ‎reszt‎ ‎pozostałych‎ ‎ablucyi. Pochodzi‎ ‎ona‎ ‎z‎ ‎XIII‎ ‎stulecia‎ ‎wykonana‎ ‎w‎ ‎cegle glazurowanej‎ ‎ciemnej‎ ‎i‎ ‎jasnej. Architektura‎ ‎kościoła‎ ‎na‎ ‎zewnątrz‎ ‎zachowała swą‎ ‎pierwotną‎ ‎szatę‎ ‎w‎ ‎części‎ ‎prezbiteryalnej,‎ ‎mniej w‎ ‎nawach‎ ‎przodkowych.‎ ‎Szczególniej‎ ‎piękną‎ ‎jest ona‎ ‎patrząc‎ ‎od‎ ‎wschodu‎ ‎na‎ ‎tyły‎ ‎kościoła,‎ ‎jak‎ ‎to wskazuje‎ ‎dołączony‎ ‎fig.‎ ‎9‎ ‎widok‎ ‎architektoniczny. Dodać‎ ‎należy,‎ ‎że‎ ‎gmach‎ ‎pierwotny‎ ‎kościoła‎ ‎opięty został‎ ‎gęsto‎ ‎szkarpami‎ ‎po‎ ‎pożarze‎ ‎w‎ ‎r.‎ ‎1474‎ ‎za opata‎ ‎Matispaska‎ ‎rodem‎ ‎z‎ ‎Krakowa,‎ ‎który‎ ‎i‎ ‎ko ściół‎ ‎dachówką‎ ‎pokrył.‎ ‎Grożącą‎ ‎upadkiem‎ ‎szczy tową‎ ‎ścianę‎ ‎nawy‎ ‎poprzecznej,‎ ‎widną‎ ‎od‎ ‎ogrodu, od‎ ‎północy‎ ‎podparto‎ ‎w‎ ‎r.‎ ‎1748‎ ‎ścianą‎ ‎szkarpowatą używszy‎ ‎na‎ ‎to‎ ‎wyrzuconych‎ ‎i‎ ‎pociętych‎ ‎w‎ ‎sztuki płyt‎ ‎nagrobkowych‎ ‎z‎ ‎XV‎ ‎wieku‎ ‎członków‎ ‎rodu Odrowążów.‎ ‎Zapomnieli‎ ‎w‎ ‎tej‎ ‎epoce‎ ‎zakonnicy 0‎ ‎dobrodziejach‎ ‎i‎ ‎rodzinie‎ ‎fundatora,‎ ‎skoro‎ ‎znisz czyli‎ ‎ich‎ ‎nagrobki.‎ ‎Pożar‎ ‎w‎ ‎r.‎ ‎1743‎ ‎sprowadził opustoszenie‎ ‎wnętrza‎ ‎kościelnego‎ ‎a‎ ‎kronikarz‎ ‎za konu‎ ‎pisze:‎ ‎„wyrzucono‎ ‎kamienie‎ ‎grobowe‎ ‎rodu całego‎ ‎Odrowążów,‎ ‎kollatorów‎ ‎i‎ ‎innych‎ ‎panów‎ ‎oraz brązową‎ ‎płytę‎ ‎głównego‎ ‎fundatora‎ ‎Iwona,‎ ‎biskupa 1‎ ‎sprzedano.‎ ‎Była‎ ‎ta‎ ‎płyta‎ ‎pomieszczoną‎ ‎w‎ ‎posadzce‎ ‎presbiteryum.‎ ‎AY‎ ‎chwili,‎ ‎w‎ ‎której‎ ‎to‎ ‎piszę około‎ ‎roku‎ ‎1748,‎ ‎jest‎ ‎kościół‎ ‎po‎ ‎pogorzeli‎ ‎niedawno nastąpionej,‎ ‎zawalony‎ ‎cały‎ ‎belkami,‎ ‎nie‎ ‎oczyszczony i‎ ‎pełen‎ ‎szczerb,‎ ‎więc‎ ‎jednern‎ ‎słowem‎ ‎w‎ ‎zupełnej ruinie,‎ ‎a‎ ‎tam,‎ ‎gdzie‎ ‎stały‎ ‎Ołtarze,‎ ‎świecą‎ ‎puste‎ ‎ich mensy‎ ‎Obraz‎ ‎to‎ ‎nieco‎ ‎przesadny‎ ‎skoro‎ ‎spotykamy się‎ ‎w‎ ‎dzisiejszym‎ ‎kościele‎ ‎z‎ ‎ołtarzami‎ ‎i‎ ‎nagrob kami‎ ‎zachowanymi‎ ‎dobrze‎ ‎z‎ ‎epok‎ ‎dawniejszych. Oglądnijmyż‎ ‎się‎ ‎za‎ ‎tern,‎ ‎co‎ ‎wnętrze‎ ‎ma‎ ‎prócz architektury‎ ‎dotąd‎ ‎ciekawego.‎ ‎Zgromadziło‎ ‎się‎ ‎to w‎ ‎ramionach‎ ‎krzyża‎ ‎i‎ ‎w‎ ‎presbiteryum.‎
                                        • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 14.08.24, 12:40
                                          Picqiiarta.‎ ‎Nagrobek‎ ‎Żółtowskiego‎ ‎czarny‎ ‎mar murowy‎ ‎znajduje‎ ‎się‎ ‎w‎ ‎nawie‎ ‎bocznej‎ ‎u‎ ‎wnijścia do‎ ‎kaplicy‎ ‎św.‎ ‎Krzyża,‎ ‎umarł‎ ‎on‎ ‎w‎ ‎Mogile‎ ‎14 marca‎ ‎1653‎ ‎r.‎ ‎jako‎ ‎gość‎ ‎klasztorny,‎ ‎zamieszkały na‎ ‎dewocyi,‎ ‎pozostawiwszy‎ ‎majątek‎ ‎klasztorowi.
                                        • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 14.08.24, 12:48
                                          wprowadzające‎ ‎do‎ ‎naw‎ ‎bocznych.‎ ‎W‎ ‎polach‎ ‎opar cia‎ ‎siedzeń‎ ‎górnych‎ ‎są‎ ‎malowane‎ ‎wizerunki‎ ‎Świętych‎ ‎zakonu. Spotykamy‎ ‎się‎ ‎na‎ ‎pulpitach‎ ‎stall‎ ‎z‎ ‎starożyt- nemi‎ ‎księgami‎ ‎choralnemi‎ ‎w‎ ‎ładnych‎ ‎oprawach. Reguła‎ ‎pierwotna‎ ‎broniła‎ ‎wejścia‎ ‎do‎ ‎kościoła‎ ‎świe ckim,‎ ‎powoli‎ ‎nadawane‎ ‎odpusty‎ ‎przez‎ ‎papieży szczególniej‎ ‎od‎ ‎XIY‎ ‎wieku‎ ‎sprowadziły‎ ‎świeckich do‎ ‎wnętrza,‎ ‎ale‎ ‎tylko‎ ‎mężczyzn.‎ ‎Kobiety‎ ‎dostępu doń‎ ‎nie‎ ‎miały‎ ‎aż‎ ‎do‎ ‎późnych‎ ‎czasów.‎ ‎To‎ ‎też‎ ‎dla nich‎ ‎zbudowanym‎ ‎był‎ ‎obok‎ ‎klasztornego‎ ‎inny‎ ‎ko ściółek‎ ‎po‎ ‎za‎ ‎furtą‎ ‎przez‎ ‎opata‎ ‎Bartłomieja‎ ‎Ro mera‎ ‎(1481—1493)‎ ‎po‎ ‎lewej‎ ‎ręce‎ ‎wchodząc‎ ‎pod wezwaniem‎ ‎św.‎ ‎Bernarda,‎ ‎św.‎ ‎Zofii‎ ‎i‎ ‎40‎ ‎męczen ników.‎ ‎Dziś‎ ‎on‎ ‎nie‎ ‎istnieje. Zakaz‎ ‎wejścia‎ ‎kobietom‎ ‎zniósł‎ ‎chwilowo‎ ‎opat Erazm‎ ‎Ciołek‎ ‎—‎ ‎powrócił‎ ‎go‎ ‎opat‎ ‎Wołucki.‎ ‎Jak widzimy,‎ ‎wnętrze‎ ‎kościoła‎ ‎jest‎ ‎stosunkowo‎ ‎do‎ ‎wie ków‎ ‎istnienia‎ ‎jego‎ ‎na‎ ‎tern‎ ‎miejscu,‎ ‎bogactwa‎ ‎kla sztoru,‎ ‎ofiarności‎ ‎opatów‎ ‎komendataryjnych,‎ ‎człon ków‎ ‎rodu‎ ‎Odrowążów,‎ ‎szczodrobliwości‎ ‎Krakowian w‎ ‎XV‎ ‎wieku‎ ‎i‎ ‎nieustającej‎ ‎czci‎ ‎dla‎ ‎wizerunku Ukrzyżowanego‎ ‎P.‎ ‎Jezusa,‎ ‎bardzo‎ ‎ubogiem‎ ‎w‎ ‎za bytki‎ ‎sztuki‎ ‎i‎ ‎przemysłu‎ ‎artystycznego.‎ ‎Kronika klasztorna‎ ‎notuje,‎ ‎co‎ ‎który‎ ‎z‎ ‎opatów‎ ‎klasztornych sprawił‎ ‎do‎ ‎Kościoła.‎ ‎Wymiotły‎ ‎wszystkie‎ ‎starsze zabytki‎ ‎pożary‎ ‎częste‎ ‎kościoła,‎ ‎brak‎ ‎poszanowa nia‎ ‎dla‎ ‎pamiątek‎ ‎zakonników‎ ‎zeszłego‎ ‎wieku, i‎ ‎obojętność‎ ‎opatów‎ ‎z‎ ‎ramienia‎ ‎królewskiego.‎ ‎Nie ma‎ ‎ani‎ ‎jednego‎ ‎tryptyku,‎ ‎starszych‎ ‎nagrobków niż‎ ‎te‎ ‎z‎ ‎XVI‎ ‎stulecia,‎ ‎a‎ ‎jednak‎ ‎niegdyś‎ ‎całą‎ ‎po sadzkę‎ ‎kościelną‎ ‎wypełniały‎ ‎płyty‎ ‎grobowe‎ ‎Odro wążów,‎ ‎panów‎ ‎z‎ ‎Dębna,‎ ‎ze‎ ‎Sprowy,‎ ‎Pieniążków powinny‎ ‎w‎ ‎kapitularzu,‎ ‎ale‎ ‎i‎ ‎tu‎ ‎ich‎ ‎śladu‎ ‎pióżno dziś‎ ‎szukać.‎ ‎Wyrzuciły‎ ‎je‎ ‎z‎ ‎wnętrza‎ ‎gmachu‎ ‎już nie‎ ‎pożary,‎ ‎ale‎ ‎bezwzględność‎ ‎mnichów‎ ‎zeszłego wieku,‎ ‎restauratorów‎ ‎swego‎ ‎kościoła.‎ ‎Waląca‎ ‎się
                                          z‎ ‎Kruźlowy‎ ‎z‎ ‎rytemi‎ ‎postaciami‎ ‎i‎ ‎gotyckimi napisami‎ ‎dokoła.‎ ‎Nagrobki‎ ‎opatów‎ ‎znaleść‎ ‎się
                                        • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 14.08.24, 12:52
                                          W razie niebezpieczeństwa‎ ‎składano‎ ‎tu‎ ‎kosztowności‎ ‎i‎ ‎wyno szono‎ ‎skrzynię,‎ ‎by‎ ‎ją‎ ‎gdzieś‎ ‎ukryć.‎ ‎Skarbiec‎ ‎mie ści‎ ‎się‎ ‎na‎ ‎piąterku‎ ‎nad‎ ‎kaplicami‎ ‎bliźniemi‎ ‎obok klasztoru,‎ ‎wejście‎ ‎do‎ ‎niego‎ ‎z‎ ‎zakrystyi.‎ ‎Załączamy pod‎ ‎fig.‎ ‎13‎ ‎widok‎ ‎naw‎ ‎bocznych‎ ‎kościoła‎ ‎w‎ ‎dzisiej szym‎ ‎stanie. Gmacli‎ ‎klasztorny. Bezpośrednio‎ ‎z‎ ‎kościołem‎ ‎mogilskim‎ ‎wiążą się‎ ‎mury‎ ‎klasztoru;‎ ‎tego‎ ‎bezpośredniego‎ ‎sąsiedztwa wymagały‎ ‎obowiązkowe‎ ‎dzienne‎ ‎i‎ ‎nocne‎ ‎modlitwy zamieszkujących‎ ‎klasztor‎ ‎mnichów.‎ ‎Z‎ ‎nawy‎ ‎bo cznej‎ ‎prawej‎ ‎w‎ ‎pobliżu‎ ‎ramienia‎ ‎poprzecznego‎ ‎ko ścioła,‎ ‎bramką,‎ ‎która‎ ‎zachowała‎ ‎swój‎ ‎styl‎ ‎romań ski,‎ ‎wchodzimy‎ ‎na‎ ‎krużganek‎ ‎dolny‎ ‎klasztorny; inne‎ ‎drzwi‎ ‎w‎ ‎ramieniu‎ ‎wspomnianem‎ ‎łączyły‎ ‎ko ściół‎ ‎z‎ ‎dormitarzem‎ ‎na‎ ‎piętrze‎ ‎położonym.‎ ‎Z‎ ‎po śród‎ ‎zmian,‎ ‎jakie‎ ‎późniejsze‎ ‎zwolnienia‎ ‎reguły‎ ‎przy niosły‎ ‎klasztorowi,‎ ‎daje‎ ‎się‎ ‎w‎ ‎zabudowaniu‎ ‎łatwo dostrzedz‎ ‎pierwotny‎ ‎program‎ ‎właściwy‎ ‎cysterskie mu‎ ‎claustrum‎ ‎średniowiecznemu.‎ ‎Ale‎ ‎to‎ ‎claustrum w‎ ‎pierwotnem‎ ‎posłannictwie‎ ‎Cystersów‎ ‎mogilskich, ten‎ ‎gmach‎ ‎kwadratowy‎ ‎z‎ ‎krużgankiem‎ ‎i‎ ‎wiryda- rzem‎ ‎pośrodkiem,‎ ‎to‎ ‎tylko‎ ‎cząstka‎ ‎zabudowań‎ ‎po trzebnych‎ ‎do‎ ‎utworzenia‎ ‎warsztatu‎ ‎rolniczo-prze mysłowego,‎ ‎jakim‎ ‎miał‎ ‎być‎ ‎klasztor.‎ ‎Wymagał‎ ‎on ogromnego‎ ‎obszaru‎ ‎pod‎ ‎rozliczne‎ ‎zabudowania, grupujące‎ ‎się‎ ‎w‎ ‎dwa‎ ‎dziedzińce,‎ ‎gospodarczy‎ ‎u‎ ‎wstę pu‎ ‎i‎ ‎kościelny‎ ‎z‎ ‎swym‎ ‎korpusem‎ ‎klasztornym.‎ ‎Około pierwszego‎ ‎dziedzińca‎ ‎mieściły‎ ‎się‎ ‎zakłady‎ ‎rolni cze‎ ‎i‎ ‎folwarczne,‎ ‎stodoły,‎ ‎stajnie,‎ ‎obory,‎ ‎a‎ ‎obok młyny,‎ ‎folusze,‎ ‎kuźnie,‎ ‎garbarnie,‎ ‎blech‎ ‎i‎ ‎t.‎ ‎p. U‎ ‎wejścia‎ ‎zostawionego‎ ‎w‎ ‎otaczającym‎ ‎dokoła
                                        • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 14.08.24, 12:58
                                          Opat‎ ‎miał‎ ‎osobną‎ ‎kuchnię,‎ ‎gdzie gotowano‎ ‎dla‎ ‎gości,‎ ‎których‎ ‎przyjmował‎ ‎i‎ ‎podró żnych.‎ ‎Obsługiwaną‎ ‎ona‎ ‎bywała‎ ‎przez‎ ‎czterech‎ ‎braci zakonnych‎ ‎pod‎ ‎zarządem‎ ‎kucharza,‎ ‎również‎ ‎bra ciszka‎ ‎klasztornego.‎ ‎Kuchnia‎ ‎w‎ ‎Mogile‎ ‎do‎ ‎niedawna nosiła‎ ‎cechy‎ ‎stylowe‎ ‎epoki‎ ‎odrodzenia,‎ ‎miała‎ ‎część oddzieloną‎ ‎pięknem!‎ ‎renesansowemi‎ ‎kolumnami. Nad‎ ‎refektarzem‎ ‎i‎ ‎kuchnią‎ ‎nie‎ ‎było‎ ‎piętra,‎ ‎dziś nad‎ ‎niemi‎ ‎jest‎ ‎wspaniała‎ ‎sala‎ ‎dysput‎ ‎cysterskich z‎ ‎pułapem‎ ‎z‎ ‎desek,‎ ‎o‎ ‎czem‎ ‎niżej‎ ‎i‎ ‎ciekawym‎ ‎obra zem‎ ‎XVII‎ ‎w.‎ ‎z‎ ‎treścią‎ ‎dydaktyczną. Z‎ ‎a‎ ‎b‎ ‎u‎ ‎d‎ ‎o‎ ‎w‎ ‎a‎ ‎n‎ ‎i‎ ‎a‎ ‎f‎ ‎u‎ ‎r‎ ‎t‎ ‎y‎ ‎klasztornej‎ ‎mieszczą się‎ ‎i‎ ‎dziś‎ ‎w‎ ‎Mogile‎ ‎obok‎ ‎ramienia‎ ‎krużganku‎ ‎za chodniego,‎ ‎zachowały‎ ‎stylowe‎ ‎piwnice.‎ ‎Chara kterystycznym‎ ‎jest‎ ‎korytarzyk‎ ‎osobny,‎ ‎wiodący w‎ ‎całej‎ ‎długości‎ ‎ramienia‎ ‎krużganku‎ ‎(fig.‎ ‎2‎ ‎li tera‎ ‎p.)‎ ‎do‎ ‎kuchni,‎ ‎schodów‎ ‎do‎ ‎piwnic‎ ‎i‎ ‎na‎ ‎pię tro.‎ ‎Biegnie‎ ‎on‎ ‎podwyższony‎ ‎równolegle‎ ‎od‎ ‎ramie nia‎ ‎zachodniego‎ ‎krużganku.‎ ‎Wspomniane‎ ‎piwnice mają‎ ‎dostęp‎ ‎i‎ ‎od‎ ‎dziedzińca,‎ ‎są‎ ‎one‎ ‎sklepione‎ ‎z‎ ‎go tycka,‎ ‎sklepienie‎ ‎wyrastało‎ ‎z‎ ‎filarów‎ ‎ceglanych ściany‎ ‎są‎ ‎testowane.‎ ‎Wedle‎ ‎obyczaju‎ ‎cysterskiego, gromadzono‎ ‎tu‎ ‎wiktuały‎ ‎na‎ ‎potrzeby‎ ‎klasztoru. Mogilskie‎ ‎piwnice‎ ‎zachowały‎ ‎ślady‎ ‎stylowe‎ ‎wcze sno‎ ‎gotyckie‎ ‎w‎ ‎systemie‎ ‎ceglanym,‎ ‎przebudowy klasztoru‎ ‎dały‎ ‎im‎ ‎się‎ ‎uczuć.‎ ‎Wspomnieliśmy,‎ ‎że na‎ ‎dziedzińcu‎ ‎klasztornym‎ ‎dotąd‎ ‎czynnym‎ ‎jest młyn,‎ ‎gdzieś‎ ‎w‎ ‎pobliżu‎ ‎musiała‎ ‎stać‎ ‎papiernia, która,‎ ‎za‎ ‎czasów‎ ‎opata‎ ‎Białobrzeskiego,‎ ‎wyrabiała papier‎ ‎doskonały,‎ ‎opat‎ ‎Paweł‎ ‎Piasecki‎ ‎uporządko wał‎ ‎ją‎ ‎w‎ ‎r.‎ ‎1644.‎ ‎Był‎ ‎tu‎ ‎i‎ ‎bleeh‎ ‎a‎ ‎nie‎ ‎wątpię,‎ ‎że i‎ ‎szpital‎ ‎księży,‎ ‎dla‎ ‎którego‎ ‎krakowska‎ ‎mieszczanka Salomea‎ ‎Brenner‎ ‎w‎ ‎r.‎ ‎1440‎ ‎zapisuje‎ ‎znaczny‎ ‎fundusz.
                                        • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 14.08.24, 13:01
                                          i‎ ‎kleryk‎ ‎Fryzel‎ ‎—‎ ‎Wirtz‎ ‎przejmuje‎ ‎listy‎ ‎i‎ ‎uprze dza‎ ‎zamach‎ ‎napadem‎ ‎na‎ ‎obóz‎ ‎mogilski‎ ‎w‎ ‎nocy‎ ‎2 czerwca.‎ ‎W‎ ‎obozie‎ ‎polskim‎ ‎nie‎ ‎przestrzegano‎ ‎po rządku,‎ ‎bawiono‎ ‎się‎ ‎i‎ ‎pito.‎ ‎Stawiła‎ ‎dzielny‎ ‎opór forpoczta‎ ‎rotmistrza‎ ‎Bażyńskiego,‎ ‎ale‎ ‎rozbito‎ ‎tę garstkę,‎ ‎zanim‎ ‎pijący‎ ‎do‎ ‎broni‎ ‎się‎ ‎porwali.‎ ‎Na łące‎ ‎krzeslawickiej‎ ‎pasące‎ ‎się‎ ‎konie‎ ‎pobrali‎ ‎Szwe dzi‎ ‎—‎ ‎nie‎ ‎było‎ ‎czego‎ ‎dosiadać.‎ ‎Chorągiew‎ ‎Dębiń skiego‎ ‎biła‎ ‎się‎ ‎dobrze,‎ ‎reszta‎ ‎poszła‎ ‎w‎ ‎rozsypkę. 400‎ ‎ludzi‎ ‎poległo‎ ‎lub‎ ‎potopiło‎ ‎się‎ ‎w‎ ‎stawach.
                                          Przechodzimy‎ ‎do‎ ‎opackich‎ ‎zabudowań,‎ ‎do‎ ‎tych pałaców‎ ‎w‎ ‎Mogile,‎ ‎których‎ ‎sale‎ ‎przyjmowały‎ ‎dostoj ników‎ ‎polskich,‎ ‎dążących‎ ‎tu‎ ‎do‎ ‎Mogiły‎ ‎w‎ ‎odwie dziny‎ ‎do‎ ‎opatów‎ ‎komendataryjnych,‎ ‎chwilowo‎ ‎za mieszkujących‎ ‎w‎ ‎Mogile.‎ ‎Monarchów‎ ‎polskich,‎ ‎ta kich‎ ‎Zygmuntów‎ ‎Jagiellonów,‎ ‎Stefana‎ ‎Batorego, Zygmunta‎ ‎III,‎ ‎ściągać‎ ‎tu‎ ‎będzie‎ ‎wizerunek‎ ‎cudo wny‎ ‎Chrystusa‎ ‎Ukrzyżowanego,‎ ‎spotkać‎ ‎tu‎ ‎można było‎ ‎z‎ ‎dworem‎ ‎królewskim‎ ‎Jana‎ ‎Kazimierza‎ ‎i‎ ‎jego żonę‎ ‎Maryę‎ ‎Gonzagę,‎ ‎przygotowujących‎ ‎się‎ ‎do‎ ‎uro czystego‎ ‎wjazdu‎ ‎do‎ ‎Krakowa,‎ ‎gdy‎ ‎Wirtz‎ ‎ze‎ ‎Szwe dami‎ ‎opuścił‎ ‎miasto. Opactwo. W‎ ‎mogilskim‎ ‎klasztorze‎ ‎wychodzi‎ ‎po‎ ‎za‎ ‎obręb lokalności‎ ‎krużganku‎ ‎dolnego,‎ ‎osobna‎ ‎budowa w‎ ‎pobliżu‎ ‎sławnej‎ ‎sali‎ ‎opackiej,‎ ‎tak‎ ‎zwane‎ ‎opa ctwo‎ ‎(fig.‎ ‎2‎ ‎litera‎ ‎N).‎ ‎Jestto‎ ‎pałacyk‎ ‎piętrowy, stojący‎ ‎jakby‎ ‎z‎ ‎osobna‎ ‎w‎ ‎głębi‎ ‎dziedzińca‎ ‎klasztor nego,‎ ‎po‎ ‎pod‎ ‎którym‎ ‎przepływa‎ ‎koryto‎ ‎robocze rzeczki‎ ‎Dłubni.‎ ‎Zgrabny‎ ‎ten‎ ‎budyneczek‎ ‎mógł stanąć‎ ‎dopiero‎ ‎po‎ ‎r.‎ ‎1439‎ ‎po‎ ‎uchwale‎ ‎Kapituły‎ ‎ge
                                        • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 14.08.24, 13:03
                                          Mogiła – dawna wieś, obecnie część miasta Krakowa, osiedle wchodzące w skład Dzielnicy XVIII Nowa Huta.
                                          • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 17.08.24, 22:05
                                            Podejmując‎ ‎próbę‎ ‎odsłonięcia‎ ‎preferencji‎ ‎jury,‎ ‎z‎ ‎uwagi‎ ‎na‎ ‎niedostęp ność‎ ‎innych‎ ‎materiałów,‎ ‎wskazanym‎ ‎wydaje‎ ‎się‎ ‎odwołanie‎ ‎do‎ ‎nielicz nych‎ ‎notatek‎ ‎prasowych,‎ ‎jakie‎ ‎ukazały‎ ‎się‎ ‎na‎ ‎temat‎ ‎wyróżnionych‎ ‎prac, po‎ ‎ogłoszeniu‎ ‎wyników‎ ‎konkursu.‎ ‎Nie‎ ‎tylko‎ ‎dostarczają‎ ‎one‎ ‎informacji o‎ ‎opiniach‎ ‎powszechnie‎ ‎wówczas‎ ‎formułowanych‎ ‎na‎ ‎temat‎ ‎nagrodzonych projektów,‎ ‎ale‎ ‎przede‎ ‎wszystkim‎ ‎stanowią‎ ‎wyraz‎ ‎poglądów‎ ‎ówczesnego środowiska‎ ‎architektonicznego,‎ ‎z‎ ‎którego‎ ‎wywodziła‎ ‎się‎ ‎większość‎ ‎sędziów. Zwycięski‎ ‎projekt‎ ‎Franciszka‎ ‎Mączyńskiego‎ ‎opublikowano‎ ‎na‎ ‎ła mach‎ ‎„Tygodnika‎ ‎Ilustrowanego”‎ ‎opatrując‎ ‎krótkim‎ ‎komentarzem,‎ ‎iż przyszła‎ ‎siedziba‎ ‎przedstawia‎ ‎się‎ ‎okazale‎ ‎i‎ ‎pięknie,‎ ‎jako‎ ‎całość‎ ‎harmo nijna,‎ ‎utrzymana‎ ‎w‎ ‎stylu‎ ‎odrodzenia™. Natomiast‎ ‎reprodukcje‎ ‎obu‎ ‎nagrodzonych‎ ‎prac,‎ ‎jak‎ ‎również‎ ‎uwagi‎ ‎na ich‎ ‎temat,‎ ‎przedstawił‎ ‎Władysław‎ ‎Ekielski‎ ‎w‎ ‎artykule‎ ‎zamieszczonym w‎ ‎„Czasopiśmie‎ ‎Technicznym”.‎ ‎Określił‎ ‎on‎ ‎projekt‎ ‎Mączyńskiego‎ ‎jako trzymany‎ ‎[...]‎ ‎w‎ ‎charakterze‎ ‎najnowszego‎ ‎kierunku‎ ‎architektoniczne go,‎ ‎inaugurowanego‎ ‎przez‎ ‎Otto‎ ‎Wagnera‎ ‎w‎ ‎Wiedniu.‎ ‎Uznał‎ ‎go‎ ‎za‎ ‎wy raz‎ ‎modnych‎ ‎tendencji,‎ ‎wyrażających‎ ‎się‎ ‎zwrotem‎ ‎od‎ ‎wybujałych‎ ‎form barokowych‎ ‎ku‎ ‎pewnej‎ ‎lapidarności,‎ ‎ale‎ ‎też‎ ‎i‎ ‎oschłości‎ ‎i‎ ‎sztywności stylu‎ ‎i‎ ‎ornamentu.‎ ‎Dążność‎ ‎ta‎ ‎wywołała‎ ‎u‎ ‎Ekielskiego‎ ‎ambiwalentne uczucia:‎ ‎z‎ ‎jednej‎ ‎strony‎ ‎znalazła‎ ‎jego‎ ‎uznanie,‎ ‎jako‎ ‎że‎ ‎stawia‎ ‎sobie‎ ‎za cel‎ ‎odświeżenie‎ ‎zużytych‎ ‎form,‎ ‎z‎ ‎drugiej‎ ‎jednak‎ ‎sympatii‎ ‎ona‎ ‎nie‎ ‎budzi, może‎ ‎także‎ ‎dlatego,‎ ‎że‎ ‎[...]‎ ‎pracuje‎ ‎ona‎ ‎w‎ ‎materyałach‎ ‎mało‎ ‎szlachet nych.‎ ‎Jego‎ ‎zdaniem‎ ‎zrozumiałym‎ ‎jest,‎ ‎iż‎ ‎młody‎ ‎poszedł‎ ‎za‎ ‎najmłod szym,‎ ‎sugerował‎ ‎jednak,‎ ‎by‎ ‎Mączyński‎ ‎był‎ ‎bardziej‎ ‎samodzielny w‎ ‎swych‎ ‎twórczych‎ ‎decyzjach,‎ ‎bowiem‎ ‎tylko‎ ‎wówczas‎ ‎wrodzony‎ ‎ta lent‎ ‎poparty‎ ‎pracą‎ ‎zaprowadzi‎ ‎go‎ ‎daleko.‎ ‎Według‎ ‎jego‎ ‎opinii‎ ‎do‎ ‎zwy cięstwa‎ ‎w‎ ‎konkursie‎ ‎niepomiernie‎ ‎zapewne‎ ‎przyczyniło‎ ‎się‎ ‎śmiałe a‎ ‎malownicze‎ ‎traktowanie‎ ‎rysunku‎ ‎perspektywicznego‎ ‎oraz‎ ‎takie‎ ‎zalety projektu,‎ ‎jak‎ ‎prostota‎ ‎w‎ ‎pomyśle‎ ‎i‎ ‎dobre‎ ‎proporcje.‎ ‎Jednak‎ ‎Ekielski wyraził‎ ‎poważne‎ ‎zastrzeżenia‎ ‎do‎ ‎sposobu‎ ‎rozwiązania‎ ‎dachów‎ ‎w‎ ‎połą czeniu‎ ‎z‎ ‎urządzeniem‎ ‎oświetlenia‎ ‎górnego.‎ ‎Pod‎ ‎tym‎ ‎względem‎ ‎znacz nie‎ ‎wyżej‎ ‎ocenił‎ ‎pracę‎ ‎Knausa.‎ ‎Natomiast‎ ‎za‎ ‎jej‎ ‎słabą‎ ‎stronę‎ ‎uznał nadmierną‎ ‎dekoratywność,‎ ‎która‎ ‎niweczy‎ ‎efekt‎ ‎monumentalności‎ ‎gma chu,‎ ‎czyniąc‎ ‎go‎ ‎ciężkim‎ ‎i‎ ‎rozbijając‎ ‎jego‎ ‎bryłę. Konkludując,‎ ‎Ekielski‎ ‎pozytywnie‎ ‎ocenił‎ ‎sposób,‎ ‎w‎ ‎jaki‎ ‎laureaci konkursu‎ ‎wywiązali‎ ‎się‎ ‎z‎ ‎powierzonego‎ ‎zadania.‎ ‎Zwrócił‎ ‎uwagę,‎ ‎iż‎ ‎to rozwiązanie,‎ ‎które‎ ‎w‎ ‎obu‎ ‎projektach‎ ‎może‎ ‎budzić‎ ‎największy‎ ‎sprzeciw
                                          • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 17.08.24, 22:07
                                            kilka‎ ‎wykreślonych‎ ‎na‎ ‎nich‎ ‎schodków‎ ‎u‎ ‎wejścia‎ ‎do‎ ‎budynku‎ ‎wykracza poza‎ ‎ramy‎ ‎placu‎ ‎wyznaczonego‎ ‎umową‎60‎.‎ ‎Po‎ ‎długich‎ ‎dyskusjach 17‎ ‎kwietnia‎ ‎Sekcja‎ ‎Ekonomiczna‎ ‎ostatecznie‎ ‎wyraziła‎ ‎zgodę‎ ‎na‎ ‎propo zycję‎ ‎Komisji.‎ ‎Na‎ ‎podstawie‎ ‎podjętej‎ ‎przez‎ ‎Sekcję‎ ‎uchwały‎ ‎i‎ ‎w‎ ‎opar ciu‎ ‎o‎ ‎opinię‎ ‎uzędu‎ ‎Budownictwa‎ ‎Miejskiego‎ ‎24‎ ‎kwietnia‎ ‎1899‎ ‎roku Magistrat‎ ‎miasta‎ ‎Krakowa‎ ‎zatwierdził‎ ‎przedstawione‎ ‎mu‎ ‎projekty, z‎ ‎pewnymi‎ ‎jednakże‎ ‎zastrzeżeniami.‎ ‎Jego‎ ‎decyzja‎ ‎brzmiała‎ ‎następująco: chociaż.‎ ‎Rada‎ ‎Miasta‎ ‎przedstawionych‎ ‎planów‎ ‎nie‎ ‎uważa‎ ‎za‎ ‎odpowiednie‎ ‎dla budynku‎ ‎mającego‎ ‎stanąć‎ ‎w‎ ‎śródmieściu,‎ ‎na‎ ‎placu‎ ‎publicznym,‎ ‎gdyż,‎ ‎styl‎ ‎umiar kowanego‎ ‎modernizmu‎ ‎nie‎ ‎dostraja‎ ‎się‎ ‎do‎ ‎stylu‎ ‎istniejących‎ ‎już‎ ‎zabytków‎ ‎ar chitektury‎ ‎Krakowa,‎ ‎nadającej‎ ‎temu‎ ‎miastu‎ ‎odrębną,‎ ‎wiekami‎ ‎wyrytą‎ ‎fizjonomię, ale‎ ‎owszem‎ ‎dąży‎ ‎do‎ ‎zmodernizowania‎ ‎i‎ ‎skosmopolityzowania‎ ‎starego‎ ‎Krako wa,‎ ‎to‎ ‎jednak‎ ‎uwzględniając‎ ‎opinię‎ ‎znawców‎ ‎zgadza‎ ‎się‎ ‎na‎ ‎wykonanie‎ ‎gmachu wg‎ ‎planów‎ ‎przedłożonych‎ ‎pod‎ ‎warunkiem,‎ ‎że‎ ‎dekoracja‎ ‎fasad‎ ‎wykonaną‎ ‎bę dzie‎ ‎przed‎ ‎oddaniem‎ ‎gmachu‎ ‎do‎ ‎użytku‎ ‎publicznego‎ ‎z.‎ ‎ozdobnego‎ ‎i‎ ‎szlachet nego‎ ‎materiału‎ ‎i‎ ‎że‎ ‎tablice‎ ‎służące‎ ‎za‎ ‎tło‎ ‎popiersiom‎ ‎sławnych‎ ‎artystów‎ ‎będą z‎ ‎kamienia‎6‎'. W‎ ‎odpowiedzi‎ ‎na‎ ‎zalecenia‎ ‎sformułowane‎ ‎przez‎ ‎Radę‎ ‎Miasta‎ ‎Franci szek‎ ‎Mączyński‎ ‎przygotował,‎ ‎rozrysowane‎ ‎na‎ ‎dziesięciu‎ ‎tablicach,‎ ‎pro jekty‎ ‎realizacyjne‎ ‎datowane‎ ‎na‎ ‎18‎ ‎IV‎ ‎-‎ ‎12‎ ‎V‎ ‎1899‎ ‎roku‎62‎. Przeciąganie‎ ‎się‎ ‎całej‎ ‎procedury‎ ‎zatwierdzenia‎ ‎projektów‎ ‎było‎ ‎dla‎ ‎To warzystwa‎ ‎bardzo‎ ‎niepokojące,‎ ‎gdyż‎ ‎zagrażało‎ ‎możliwości‎ ‎wywiązania się‎ ‎z‎ ‎postanowień‎ ‎umowy‎ ‎z‎ ‎23‎ ‎grudnia‎ ‎1897‎ ‎roku,‎ ‎obligujących‎ ‎do‎ ‎wybu dowania‎ ‎gmachu‎ ‎w‎ ‎ciągu‎ ‎trzech‎ ‎lat‎ ‎od‎ ‎jej‎ ‎zawarcia.‎ ‎Wbrew‎ ‎zapisom‎ ‎tego kontraktu,‎ ‎Magistrat‎ ‎nie‎ ‎oddał‎ ‎placu‎ ‎pod‎ ‎budowę‎ ‎zaraz‎ ‎po‎ ‎podpisaniu‎ ‎aktu, lecz‎ ‎uzależniał‎ ‎jego‎ ‎przekazanie‎ ‎od‎ ‎uprzedniego‎ ‎zaakceptowania‎ ‎przed łożonych‎ ‎planów.‎ ‎Zatem‎ ‎aż‎ ‎do‎ ‎tego‎ ‎momentu‎ ‎Towarzystwo‎ ‎nie‎ ‎mogło‎ ‎czy nić‎ ‎żadnych‎ ‎przygotowań‎ ‎do‎ ‎budowy,‎ ‎zwozić‎ ‎materiałów,‎ ‎rozpisywać‎ ‎ofert na‎ ‎roboty‎ ‎wykonawcze‎ ‎itp.‎63‎ ‎Po‎ ‎licznych‎ ‎protestach‎ ‎Towarzystwa‎ ‎przeciw ko‎ ‎takiej‎ ‎interpretacji‎ ‎postanowień‎ ‎umowy,‎ ‎4‎ ‎marca‎ ‎1899‎ ‎roku‎ ‎nastąpiło wreszcie‎ ‎oficjalne‎ ‎oddanie‎ ‎gruntu‎64‎.‎ ‎Niesubordynacja‎ ‎urzędnika‎ ‎Magistrato
                                          • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 17.08.24, 22:10
                                            K.‎ ‎Griinewalda‎ ‎i‎ ‎T.‎ ‎Zajdzikowskiego,‎ ‎malarskie‎ ‎przeprowadził A.‎ ‎Tuch,‎ ‎sztukatorskie‎ ‎A.‎ ‎Putz,‎ ‎stolarskie‎ ‎zaś‎ ‎T.‎ ‎Stryjeński‎ ‎i‎ ‎spółka‎69‎. Według‎ ‎wstępnych‎ ‎obliczeń‎ ‎koszt‎ ‎wzniesienia‎ ‎gmachu‎ ‎miał‎ ‎się‎ ‎za mknąć‎ ‎w‎ ‎kwocie‎ ‎175‎ ‎0‎ ‎koron‎70‎.‎ ‎Dla‎ ‎sfinansowania‎ ‎całego‎ ‎przedsię wzięcia,‎ ‎uchwałą‎ ‎Zgromadzenia‎ ‎Ogólnego‎ ‎Członków‎ ‎Towarzystwa z‎ ‎dnia‎ ‎8‎ ‎maja‎ ‎1898‎ ‎roku,‎ ‎powołano‎ ‎fundusz‎ ‎budowy‎ ‎domu,‎ ‎na‎ ‎który przekazano‎ ‎50‎ ‎0‎ ‎koron‎ ‎ze‎ ‎środków‎ ‎gromadzonych‎ ‎dotychczas‎ ‎w‎ ‎ra mach‎ ‎funduszu‎ ‎żelaznego‎1‎'.‎ ‎Wraz‎ ‎z‎ ‎odsetkami‎ ‎narosłymi‎ ‎od‎ ‎tej‎ ‎kwoty za‎ ‎lata‎ ‎1898-1899,‎ ‎w‎ ‎chwili‎ ‎rozpoczęcia‎ ‎prac‎ ‎fundusz‎ ‎budowy‎ ‎domu obejmował‎ ‎53‎ ‎260‎ ‎koron‎72‎.‎ ‎Na‎ ‎pokrycie‎ ‎reszty‎ ‎wydatków‎ ‎planowano zaciągnąć‎ ‎pożyczkę‎ ‎w‎ ‎Kasie‎ ‎Oszczędności‎ ‎miasta‎ ‎Krakowa‎73‎.‎ ‎Niestety, w‎ ‎trakcie‎ ‎realizacji‎ ‎inwestycji‎ ‎okazało‎ ‎się‎ ‎konieczne‎ ‎wprowadzenie‎ ‎do projektów‎ ‎pewnych‎ ‎zmian,‎ ‎które‎ ‎pociągnęły‎ ‎za‎ ‎sobą‎ ‎dodatkowe‎ ‎nakła dy,‎ ‎doprowadzając‎ ‎do‎ ‎przekroczenia‎ ‎pierwotnie‎ ‎szacowanej‎ ‎sumy‎74‎. Ostatecznie‎ ‎koszt‎ ‎budowy‎ ‎przekroczył‎ ‎193‎ ‎0‎ ‎koron‎75‎.‎ ‎Z‎ ‎pomocą‎ ‎finansową
                                          • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 17.08.24, 22:17
                                            na‎ ‎posiedzeniu‎ ‎Zgromadzenia‎ ‎Ogólnego‎ ‎Członków‎ ‎TPSP‎ ‎27‎ ‎maja‎ ‎1900 roku‎ ‎upoważniono‎ ‎prezesa‎ ‎Edwarda‎ ‎hr.‎ ‎Raczyńskiego‎ ‎do‎ ‎podpisania w‎ ‎imieniu‎ ‎Towarzystwa‎ ‎skryptu‎ ‎dłużnego,‎ ‎stwierdzającego‎ ‎zobowią zanie‎ ‎reprezentowanej‎ ‎przez‎ ‎niego‎ ‎instytucji‎ ‎do‎ ‎spłaty‎ ‎kwoty‎ ‎pożyczki wraz‎ ‎z‎ ‎procentem‎ ‎(w‎ ‎wysokości‎ ‎4,75‎ ‎%)‎ ‎oraz‎ ‎sumą‎ ‎przeznaczoną‎ ‎na ‎ ‎ ‎ ‎ ‎ ‎ ‎ ‎ ‎ ‎ ‎ ‎ ‎ ‎ ‎ ‎ ‎ ‎ ‎ ‎ ‎ ‎ ‎ ‎ ‎ ‎amortyzację‎(1,75‎%)‎ ‎ ‎ ‎ ‎‎,‎w‎ciągu‎trzydziestu‎trzech‎lat,‎począwszy‎ ‎od dnia‎ ‎1‎ ‎I‎ ‎1901‎ ‎roku‎82‎.‎ ‎Na‎ ‎mocy‎ ‎powołanego‎ ‎dokumentu‎ ‎ustanowiono też,‎ ‎jako‎ ‎zabezpieczenie‎ ‎pożyczki,‎ ‎hipotekę‎ ‎na‎ ‎wznoszonym‎ ‎gmachu‎83‎. W‎ ‎trakcie‎ ‎budowy‎ ‎brak‎ ‎środków‎ ‎finansowych‎ ‎oraz‎ ‎przeszkody‎ ‎sta wiane‎ ‎przez‎ ‎władze‎ ‎miejskie‎ ‎wielokrotnie‎ ‎prowadziły‎ ‎do‎ ‎wstrzymywa nia‎ ‎prac.‎ ‎Pierwsza‎ ‎decyzja‎ ‎Rady‎ ‎Miasta‎ ‎w‎ ‎tym‎ ‎względzie‎ ‎podjęta‎ ‎została
                                          • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 17.08.24, 22:19
                                            Historia‎ ‎siedziby‎ ‎Towarzystwa‎ ‎Przyjaciół‎ ‎Sztuk‎ ‎Pięknych‎ ‎w‎ ‎Krakowie‎ ‎41
                                            ponować‎ ‎w‎ ‎elewacje,‎ ‎a‎ ‎także‎ ‎sposób‎ ‎ich‎ ‎rozmieszczenia.‎ ‎Od‎ ‎strony placu‎ ‎Szczepańskiego‎ ‎miał‎ ‎to‎ ‎być‎ ‎Matejko‎ ‎(ił.‎ ‎35),‎ ‎zaś‎ ‎od‎ ‎Plant‎ ‎kolej no‎ ‎(patrząc‎ ‎od‎ ‎południowego‎ ‎narożnika):‎ ‎Lipiński,‎ ‎Kossak,‎ ‎Grottger, Rodakowski‎ ‎i‎ ‎Księżarski‎ ‎(il.‎ ‎36).‎ ‎Z‎ ‎czasem‎ ‎pomysł‎ ‎ten‎ ‎uległ‎ ‎pewnym modyfikacjom‎ ‎i‎ ‎popiersie‎ ‎Lipińskiego‎ ‎postanowiono‎ ‎zastąpić‎ ‎rzeźbą przedstawiającą‎ ‎Guyskiego.‎ ‎Na‎ ‎tym‎ ‎etapie‎ ‎rozstrzygnięto‎ ‎także,‎ ‎komu powierzone‎ ‎zostanie‎ ‎wykonanie‎ ‎biustów‎ ‎zasłużonych‎ ‎dla‎ ‎sztuki‎ ‎ar tystów‎ ‎polskich.‎ ‎Według‎ ‎relacji‎ ‎z‎ ‎posiedzenia‎ ‎Dyrekcji‎ ‎TPSP‎ ‎opubli kowanej‎ ‎przez‎ ‎„Czas”‎ ‎w‎ ‎dniu‎ ‎28‎ ‎listopada‎ ‎1899‎ ‎roku‎90‎ ‎Jana‎ ‎Matejkę sportretować‎ ‎miał‎ ‎Antoni‎ ‎Madejski‎91‎,‎ ‎Juliusza‎ ‎Kossaka‎ ‎-‎ ‎Teodor‎ ‎Ry- gier‎92‎,‎ ‎Feliksa‎ ‎Księżarskiego‎ ‎-‎ ‎Tadeusz‎ ‎Błotnicki‎93‎,‎ ‎Marcelego‎ ‎Guy skiego‎ ‎-‎ ‎Konstanty‎ ‎Laszczka‎94‎,‎ ‎Henryka‎ ‎Rodakowskiego‎ ‎-‎ ‎Antoni Popiel‎95‎,‎ ‎wreszcie‎ ‎Artura‎ ‎Grottgera‎ ‎-‎ ‎Stanisław‎ ‎Lewandowski
                                          • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 17.08.24, 22:21
                                            TPSP‎ ‎w‎ ‎Krakowie‎ ‎popiersia‎ ‎Juliusza‎ ‎Kossaka,‎ ‎wykonane‎ ‎w‎ ‎pracowni Rygiera‎ ‎w‎ ‎Rzymie‎104‎.‎ ‎W‎ ‎tym‎ ‎kontekście‎ ‎musi‎ ‎się‎ ‎wydać‎ ‎zadziwiającą wiadomość‎ ‎zamieszczona‎ ‎w‎ ‎tymże‎ ‎„Tygodniku‎ ‎Ilustrowanym”‎ ‎z‎ ‎25 maja‎ ‎1901‎ ‎roku‎105‎ ‎oraz‎ ‎w‎ ‎„Biesiadzie‎ ‎Literackiej”‎ ‎z‎ ‎31‎ ‎maja‎ ‎tegoż roku‎106‎,‎ ‎że‎ ‎w‎ ‎dniu‎ ‎otwarcia‎ ‎gmachu‎ ‎na‎ ‎elewacji‎ ‎zachodniej‎ ‎znalazły‎ ‎się jedynie‎ ‎portrety:‎ ‎Rodakowskiego,‎ ‎Guyskiego‎ ‎oraz‎ ‎Księżarskiego.‎ ‎Nisza, w‎ ‎której‎ ‎planowano‎ ‎umieścić‎ ‎popiersie‎ ‎Kossaka‎ ‎(pierwsza‎ ‎od‎ ‎strony‎ ‎pół nocnej),‎ ‎pozostała‎ ‎pusta,‎ ‎ale‎ ‎zapowiedziano,‎ ‎że‎ ‎w‎ ‎najbliższym‎ ‎czasie przeznaczony‎ ‎do‎ ‎niej‎ ‎biust‎ ‎stanie‎ ‎na‎ ‎swoim‎ ‎miejscu.‎ ‎Jego‎ ‎wmurowanie nastąpiło‎ ‎w‎ ‎sierpniu‎ ‎1902‎ ‎roku‎107‎.‎ ‎W‎ ‎maju‎ ‎1901‎ ‎roku‎ ‎nie‎ ‎wypełniona stała‎ ‎także‎ ‎nisza‎ ‎zachodniego‎ ‎ryzalitu,‎ ‎która‎ ‎czekać‎ ‎miała‎ ‎na‎ ‎popiersie ‎Grottgera‎108‎.‎ ‎W‎ ‎świetle‎ ‎dostępnych‎ ‎dziś‎ ‎materiałów‎ ‎dzieje‎ ‎jego‎ ‎109‎powsta nia‎ ‎rysują‎ ‎się‎ ‎dość‎ ‎zagadkowo.‎ ‎Myśl‎ ‎o‎ ‎uczczeniu‎ ‎pamięci‎ ‎wielkiego malarza‎ ‎pojawiła‎ ‎się‎ ‎w‎ ‎Krakowie‎ ‎niedługo‎ ‎po‎ ‎jego‎ ‎śmierci,‎ ‎a‎ ‎zaowoco wała‎ ‎zawiązaniem‎ ‎w‎ ‎1892‎ ‎roku‎ ‎Komitetu‎ ‎ds.‎ ‎Budowy‎ ‎Pomnika‎ ‎Grottge ra‎100‎.‎ ‎„Czas”‎ ‎z‎ ‎28‎ ‎kwietnia‎ ‎1898‎ ‎roku‎ ‎doniósł,‎ ‎że‎ ‎Komitet‎ ‎ten,‎ ‎dysponując już‎ ‎funduszem‎ ‎kilku‎ ‎tysięcy‎ ‎złotych,‎ ‎począł‎ ‎czynić‎ ‎starania‎ ‎o‎ ‎uzyskanie projektu,‎ ‎według‎ ‎którego‎ ‎wykonano‎ ‎by‎ ‎monument.‎ ‎Zgodnie‎ ‎z‎ ‎intencją pomysłodawców‎ ‎miał‎ ‎on‎ ‎stanąć‎ ‎mz‎ ‎Plantacyach,‎ ‎w‎ ‎pobliżu‎ ‎przyszłego gmachu‎ ‎wystaw‎ ‎TPSP"‎()‎.‎ ‎Jak‎ ‎wynika‎ ‎z‎ ‎publikacji‎ ‎zawartych‎ ‎w‎ ‎ówcze snej‎ ‎prasie‎ ‎nigdy‎ ‎nie‎ ‎ogłoszono‎ ‎oficjalnego‎ ‎konkursu‎ ‎na‎ ‎projekty,‎ ‎gdyż Komitet‎ ‎został‎ ‎uprzedzony‎ ‎w‎ ‎swoich‎ ‎działaniach‎ ‎przez‎ ‎Tadeusza‎ ‎Błot- nickiego‎ ‎i‎ ‎Wacława‎ ‎Szymanowskiego,‎ ‎którzy‎ ‎z‎ ‎własnej‎ ‎inicjatywy‎ ‎prze
                                          • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 17.08.24, 22:23
                                            dzenia‎ ‎w‎ ‎nim‎ ‎pewnych‎ ‎zmian,‎ ‎gdyż‎ ‎nie‎ ‎był‎ ‎on,‎ ‎jak‎ ‎pisano,‎ ‎całkiem‎ ‎do skonałym"*.‎ ‎Niestety,‎ ‎brak‎ ‎informacji‎ ‎o‎ ‎dalszych‎ ‎działaniach,‎ ‎jakie Komitet‎ ‎podjął‎ ‎w‎ ‎sprawie‎ ‎pomnika.‎ ‎Wiele‎ ‎wskazuje‎ ‎na‎ ‎to,‎ ‎że‎ ‎musiał chwilowo‎ ‎zarzucić‎ ‎pomysł‎ ‎wykonania‎ ‎monumentu‎ ‎upamiętniającego Grottgera,‎ ‎bądź‎ ‎borykał‎ ‎się‎ ‎z‎ ‎problemami,‎ ‎które‎ ‎kazały‎ ‎powątpie wać‎ ‎w‎ ‎możliwość‎ ‎realizacji‎ ‎zadania,‎ ‎jakiego‎ ‎się‎ ‎podjął.‎ ‎W‎ ‎przeciwnym razie‎ ‎trudno‎ ‎sobie‎ ‎wyobrazić,‎ ‎że‎ ‎Dyrekcja‎ ‎TPSP‎ ‎zdecydowałaby‎ ‎o‎ ‎umiesz czeniu‎ ‎Grottgera‎ ‎wśród‎ ‎artystów,‎ ‎których‎ ‎podobizny‎ ‎miały‎ ‎stać‎ ‎się‎ ‎ozdo bą‎ ‎przyszłej‎ ‎siedziby‎ ‎Towarzystwa‎ ‎i‎ ‎przeznaczyła‎ ‎mu‎ ‎niszę‎ ‎w‎ ‎ryzalicie‎ ‎od strony‎ ‎Plant,‎ ‎dokładnie‎ ‎na‎ ‎wprost‎ ‎miejsca,‎ ‎gdzie‎ ‎planowano‎ ‎zlokali zować‎ ‎pomnik.‎ ‎Jedynym‎ ‎prawdopodobnym‎ ‎wytłumaczeniem‎ ‎tego‎ ‎po sunięcia‎ ‎wydaje‎ ‎się‎ ‎być‎ ‎chęć‎ ‎uczczenia‎ ‎Grottgera‎ ‎przynajmniej popiersiem,‎ ‎w‎ ‎sytuacji‎ ‎gdy‎ ‎zarysował‎ ‎się‎ ‎brak‎ ‎realnych‎ ‎perspektyw‎ ‎na postawienie‎ ‎mu‎ ‎pomnika"‎9‎.‎ ‎Być‎ ‎może‎ ‎w‎ ‎koncepcji‎ ‎tej‎ ‎ujawniła‎ ‎się‎ ‎-‎ ‎jak pisała‎ ‎Helena‎ ‎d’Abancourt‎ ‎szukając‎ ‎wytłumaczenia‎ ‎dla,‎ ‎zupełnie‎ ‎jej zdaniem‎ ‎niestosownego,‎ ‎pomysłu‎ ‎udekorowania‎ ‎gmachu‎ ‎popiersiami‎ ‎- dowcipna‎ ‎zapobiegliwość,‎ ‎która‎ ‎mając‎ ‎w‎ ‎pamięci‎ ‎różne‎ ‎trudności‎ ‎chciała przynajmniej‎ ‎takie‎ ‎pomniki‎ ‎zasłużonym‎ ‎naszym‎ ‎postawić'‎20‎. Z‎ ‎propozycją‎ ‎wykonania‎ ‎popiersia‎ ‎Grottgera,‎ ‎jak‎ ‎już‎ ‎wspomniano, Dyrekcja‎ ‎TPSP‎ ‎zwróciła‎ ‎się‎ ‎ ‎ ‎ ‎ ‎ ‎do‎Stanisława‎Lewandowskiego‎.‎
                                          • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 17.08.24, 22:31
                                            W‎ ‎ostatnich‎ ‎latach‎ ‎Wojciech‎ ‎Chmurzyński‎ ‎postawił‎ ‎tezę,‎ ‎że‎ ‎poza‎ ‎brać mi‎ ‎Stanisławem‎ ‎i‎ ‎Józefem‎ ‎Czajkowskimi‎ ‎(wymienianymi‎ ‎w‎ ‎charak terze‎ ‎współpracowników‎ ‎Malczewskiego‎ ‎przez‎ ‎ówczesną‎ ‎prasę) z‎ ‎pomocą‎ ‎przy‎ ‎rozrysowywaniu‎ ‎projektów‎ ‎pospieszyli‎ ‎także‎ ‎inni‎ ‎ar ‎ ‎ ‎ ‎ ‎ ‎ ‎ ‎ ‎ ‎ ‎ ‎ ‎tyści,‎w‎większości‎serdeczni‎przyjaciele‎Malczewskiego‎ ‎*‎*‎*‎*‎*‎*‎*‎*‎155‎.‎Wszyst kich‎ ‎zaangażowanych‎ ‎w‎ ‎dzieło‎ ‎tworzenia‎ ‎fryzu,‎ ‎jak‎ ‎również‎ ‎w‎ ‎budowę siedziby‎ ‎TPSP,‎ ‎miał‎ ‎malarz‎ ‎uwiecznić‎ ‎na‎ ‎obrazie‎ ‎Arfyścz‎ ‎krakowscy 1900,‎ ‎znajdującym‎ ‎się‎ ‎obecnie‎ ‎w‎ ‎kolekcji‎ ‎Jerzego‎ ‎Karaska‎ ‎ze‎ ‎Lwo wie‎156‎.‎ ‎Byli‎ ‎wśród‎ ‎nich‎ ‎(oprócz‎ ‎braci‎ ‎Czajkowskich):‎ ‎Jan‎ ‎Iwan,‎ ‎Tadeusz Stryjeński,‎ ‎Seweryn‎ ‎Bóhm,‎ ‎Vlastimil‎ ‎Hofman,‎ ‎Jerzy‎ ‎Karszniewicz (il.‎ ‎41‎ ‎)‎157‎.‎ ‎Potwierdzeniem‎ ‎tej‎ ‎tezy‎ ‎byłby,‎ ‎zdaniem‎ ‎Chmurzyńskiego,‎ ‎fakt przechowywania‎ ‎w‎ ‎kolekcji‎ ‎Karaska‎ ‎jednego‎ ‎z‎ ‎rysunkowych‎ ‎projektów fryzu‎158‎.‎ ‎Interpretacja‎ ‎Chmurzyńskiego‎ ‎wydaje‎ ‎się‎ ‎jak‎ ‎najbardziej‎ ‎zasad na,‎ ‎a‎ ‎dodatkowego‎ ‎argumentu‎ ‎na‎ ‎jej‎ ‎rzecz‎ ‎dostarcza‎ ‎fotografia‎ ‎przecho wywana‎ ‎w‎ ‎zbiorach‎ ‎TPSP,‎ ‎datowana‎ ‎na‎ ‎rok‎ ‎1901‎ ‎(il.‎ ‎42)‎l59‎.‎ ‎Na‎ ‎tle rozrysowanych‎ ‎w‎ ‎naturalnej‎ ‎wielkości‎ ‎kartonów‎ ‎ukazuje‎ ‎ona:‎ ‎Jacka Malczewskiego,‎ ‎braci‎ ‎Czajkowskich,‎ ‎Jerzego‎ ‎Karszniewicza,‎ ‎Ylasti-
                                            łym‎ ‎przedsięwzięciu‎ ‎można‎ ‎wnioskować‎ ‎w‎ ‎oparciu‎ ‎o‎ ‎inne‎ ‎wzmianki‎ ‎zaczerpnięte z‎ ‎ówczesnej‎ ‎prasy,‎ ‎według‎ ‎których‎ ‎fryz‎ ‎ten‎ ‎został‎ ‎skomponowany‎ ‎przez‎ ‎Malczewskiego [„Życic‎ ‎i‎ ‎Sztuka”‎ ‎(ilustrowany‎ ‎dodatek‎ ‎„Kraju”)‎ ‎1,‎ ‎1901,‎ ‎nr‎ ‎18,‎ ‎s.‎ ‎208.],‎ ‎wykonany‎ ‎wg pomysłu‎ ‎Malczewskiego‎ ‎[W‎ ‎nowym‎ ‎pałacu‎ ‎TPSP...,‎ ‎loc.‎ ‎cit.],‎ ‎wykonany‎ ‎wg‎ ‎wzorów Malczewskiego‎ ‎[J.‎ ‎T.,‎ ‎Dom‎ ‎Towarzystwa‎ ‎Przyjaciół‎ ‎Sztuk‎ ‎Pięknych...,‎ ‎loc.‎ ‎cit.]. 135‎ ‎W.‎ ‎Chmurzyński,‎ ‎Sztuka‎ ‎polska‎ ‎XIX‎ ‎i‎ ‎XX‎ ‎w.‎ ‎w‎ ‎kolekcji‎ ‎Jerzego‎ ‎Karaska‎ ‎ze‎ ‎Lwo‎¬ wie.‎ ‎Katalog‎ ‎wystawy‎ ‎zorganizowanej‎ ‎prz.ez‎ ‎Muzeum‎ ‎Literatury‎ ‎im.‎ ‎A.‎ ‎Mickiewicza u-‎ ‎Warszawie‎ ‎od‎ ‎VI-V111‎1988‎ ‎r,‎ ‎Warszawa‎ ‎1988,‎ ‎za:‎ ‎T.‎ ‎Z.‎ ‎Bednarski,‎ ‎Krakowskim‎ ‎Szla‎¬ kiem‎ ‎Jacka‎ ‎Malczewskiego,‎ ‎Kraków‎ ‎1999,‎ ‎s.‎ ‎62-63. 156‎ ‎Na‎ ‎temat‎ ‎kolekcji‎ ‎Jerzego‎ ‎Karaska‎ ‎zob.‎ ‎szerzej‎ ‎J.‎ ‎Ross,‎ ‎Mecenat‎ ‎Jerzego‎ ‎Kara ska‎ ‎w‎ ‎Pradze‎ ‎na‎ ‎tle‎ ‎twórczości‎ ‎Młodej‎ ‎Polski,‎ ‎w:‎ ‎Sztuka‎ ‎około‎ ‎1900,‎ ‎Warszawa‎ ‎1969. s.‎ ‎269-273;‎ ‎S.‎ ‎Przybyszewski,‎ ‎Jerzy‎ ‎Karasek‎ ‎ze‎ ‎Lvovic‎ ‎i‎ ‎jego‎ ‎galeria‎ ‎w‎ ‎Pradze,‎ ‎„Sztu ki‎ ‎Piękne”‎ ‎2,‎ ‎1925-1926.‎ ‎s.‎ ‎139-141;‎ ‎K.‎ ‎Alberti,‎ ‎Galeria‎ ‎Jerzego‎ ‎Karaska‎ ‎ze‎ ‎Lvovic, „Wiadomości‎ ‎Literackie”‎ ‎5,‎ ‎1928,‎ ‎nr‎ ‎8,‎ ‎s.‎ ‎2;‎ ‎K.‎ ‎Zbijewska,‎ ‎Praski‎ ‎przyjaciel‎ ‎Polski. „Dziennk‎ ‎Literacki”‎ ‎3,‎ ‎1949,‎ ‎nr‎ ‎17,‎ ‎s.‎ ‎2. 157‎ ‎Chmurzyńskiego‎ ‎uderza‎ ‎brak‎ ‎[na‎ ‎obrazie]‎ ‎głównego‎ ‎projektanta,‎ ‎Franciszka Mączyńskiego.‎ ‎Zob.‎ ‎W.‎ ‎Chmurzyński,‎ ‎loc.‎ ‎cit.‎ ‎Wydaje‎ ‎się,‎ ‎że‎ ‎sytuację‎ ‎tę‎ ‎można‎ ‎łatwo wytłumaczyć.‎ ‎Płótno‎ ‎Malczewskiego‎ ‎nie‎ ‎ma‎ ‎charakteru‎ ‎wystudiowanego‎ ‎portretu,‎ ‎jest raczej‎ ‎próbą‎ ‎zanotowania‎ ‎bieżących‎ ‎wydarzeń‎ ‎i‎ ‎utrwalenia‎ ‎osób‎ ‎biorących‎ ‎w‎ ‎nich‎ ‎bez pośredni‎ ‎udział.‎ ‎Natomiast‎ ‎Mączyński‎ ‎w‎ ‎czasie‎ ‎powstawania‎ ‎kartonów‎ ‎do‎ ‎fryzu‎ ‎prze bywał‎ ‎w‎ ‎Paryżu‎ ‎i‎ ‎nie‎ ‎angażował‎ ‎się‎ ‎w‎ ‎realizację‎ ‎opracowanego‎ ‎przez‎ ‎siebie‎ ‎projektu (kierownictwo‎ ‎budowy,‎ ‎jak‎ ‎już‎ ‎zaznaczono,‎ ‎należało‎ ‎do‎ ‎Tadeusza‎ ‎Stryjcńskiego.‎ ‎nad przebiegiem‎ ‎prac‎ ‎artystycznych‎ ‎czuwał‎ ‎zaś‎ ‎Komitet).‎ ‎Zob.‎ ‎też‎ ‎przypis‎ ‎146. 158‎ ‎W.‎ ‎Chmurzyński.‎ ‎loc.‎ ‎cit. 159‎ ‎Archiwum‎ ‎TPSP.
                                            Strona / karta 52 |
                                            Skan
                                            56
                                            z 216
                                          • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 18.08.24, 11:00
                                            jako‎ ‎dosyć‎ ‎bogate‎ ‎[...]‎ ‎mające‎ ‎wiele‎ ‎złotych‎ ‎ozdób'‎M‎,‎ ‎ozdobne‎ ‎i‎ ‎pełne‎ ‎wesołego‎ ‎nastroju'‎,‎ ‎zaś‎ ‎sal‎ ‎wystawienniczych‎ ‎jako‎ ‎skromne'‎‎,‎ ‎lecz wytworne‎ ‎w‎ ‎smaku. ‎Enigmatyczność‎ ‎informacji‎ ‎dotyczących‎ ‎wystro‎ju‎ gmachu‎‎,‎ ‎w‎ ‎połączeniu‎ ‎z‎ ‎analizą‎ ‎projektów,‎ ‎wydaje‎ ‎‎się‎przemawiać za‎ ‎tezą,‎ ‎że‎ ‎sale‎ ‎wystawiennicze‎ ‎pozbawione‎ ‎były‎ ‎jakichkolwiek‎ ‎deko racji‎,‎ ‎a‎ ‎architektoniczno-rzeźbiarskie‎ ‎zdobienia‎ ‎uzyskał‎ ‎jedynie‎ ‎re prezentacyjny‎ ‎westybul‎u na rzecz tego
                                          • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 18.08.24, 11:02
                                            czasie‎ ‎trwały‎ ‎jeszcze‎ ‎prace‎ ‎nad‎ ‎uporządkowaniem‎ ‎otoczenia‎ ‎budynku, które‎ ‎prowadzone‎ ‎były‎ ‎na‎ ‎koszt‎ ‎miasta,‎ ‎w‎ ‎sposób‎ ‎szczegółowo określony‎ ‎przez‎ ‎miejscowych‎ ‎decydentów.‎ ‎Tytułem‎ ‎rekompensaty‎ ‎To warzystwo‎ ‎zadeklarowało‎ ‎gotowość‎ ‎ofiarowania‎ ‎miastu‎ ‎obrazu‎ ‎Hipoli ta‎ ‎Lipińskiego‎ ‎Wyjście‎ ‎procesji‎ ‎Bożego‎ ‎Ciała‎ ‎z‎ ‎kościoła‎ ‎św.‎ ‎Barbary. Jego‎ ‎przekazanie‎ ‎na‎ ‎rzecz‎ ‎Muzeum‎ ‎Narodowego‎ ‎w‎ ‎Krakowie‎ ‎nastąpi ło‎ ‎30‎ ‎IV‎ ‎1901‎ ‎roku‎178‎. Uroczystość‎ ‎otwarcia‎ ‎gmachu‎ ‎i‎ ‎wystawy‎ ‎inauguracyjnej‎ ‎miała‎ ‎miej sce‎ ‎11‎ ‎maja‎ ‎1901‎ ‎roku‎179‎.‎ ‎Rozpoczęło‎ ‎ją‎ ‎przemówienie‎ ‎wygłoszone‎ ‎przez prezesa‎ ‎Edwarda‎ ‎hr.‎ ‎Raczyńskiego,‎ ‎w‎ ‎którym‎ ‎przywitał‎ ‎on‎ ‎przybyłych gości‎180‎,‎ ‎przypomniał‎ ‎pokrótce‎ ‎cele‎ ‎dotychczas‎ ‎stawiane‎ ‎sobie‎ ‎przez
                                          • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 18.08.24, 11:07
                                            oraz‎ ‎siedziba‎ ‎Towarzystwa‎ ‎Rolniczego‎ ‎(dzieło‎ ‎Sławomira‎ ‎Od- ‎ ‎ ‎ ‎rzywolskiego‎z‎1909‎roku)‎. Inicjujący‎ ‎te‎ ‎przemiany‎ ‎gmach‎ ‎TPSP‎ ‎z‎ ‎uwagi‎ ‎na‎ ‎swoje‎ ‎nowatorstwo wywołał‎ ‎u‎ ‎współczesnych‎ ‎szczególnie‎ ‎żywe‎ ‎reakcje,‎ ‎skłaniając‎ ‎do analizy‎ ‎i‎ ‎krytycznych‎ ‎omówień.‎ ‎Emanuel‎ ‎Świeykowski‎ ‎napisał,‎ ‎że o‎ ‎ile‎ ‎strona‎ ‎zewnętrzna‎ ‎niezupełnie‎ ‎szczęśliwie‎ ‎udana,‎ ‎może‎ ‎zaciekawić‎ ‎widza chęcią‎ ‎wyzwolenia‎ ‎się‎ ‎z‎ ‎szablonu‎ ‎i‎ ‎poszukiwania‎ ‎nowych‎ ‎motywów,‎ ‎o‎ ‎tyle‎ ‎uwa żać‎ ‎można‎ ‎wnętrze‎ ‎gmachu‎ ‎za‎ ‎skończoną‎ ‎całość,‎ ‎w‎ ‎której‎ ‎panuje‎ ‎wszechwład na,‎ ‎logiczna‎ ‎i‎ ‎jasna‎ ‎myśl‎ ‎przewodnia‎ ‎twórcy'™. Wielką‎ ‎oryginalność‎ ‎pomysłu,‎ ‎według‎ ‎którego‎ ‎powstał‎ ‎Pałac‎ ‎Sztuki, zaakcentował‎ ‎także‎ ‎autor‎ ‎artykułu‎ ‎opublikowanego‎ ‎w‎ ‎„Tygodniku‎ ‎Ilu strowanym”.‎ ‎Wyraził‎ ‎on‎ ‎przekonanie,‎ ‎że‎ ‎siedziba‎ ‎TPSP‎ ‎wniesie pewien‎ ‎nowy,‎ ‎charakterystyczny‎ ‎typ‎ ‎do‎ ‎fizyognomii‎ ‎miasta,‎ ‎wzbogacając‎ ‎szereg jego‎ ‎zabytków‎ ‎architektonicznych‎ ‎dziełem‎ ‎bezsprzecznie‎ ‎wysoce‎ ‎artystycznem. Równocześnie‎ ‎zwrócił‎ ‎uwagę,‎ ‎że‎ ‎pod‎ ‎względem‎ ‎wewnętrznego‎ ‎urzą dzenia‎ ‎i‎ ‎rozkładu‎ ‎odpowiada‎ ‎[ona]‎ ‎najzupełniej‎ ‎celowi,‎ ‎któremu‎ ‎ma ‎służyć‎187‎.‎ ‎W‎ ‎podobnym‎ ‎duchu‎ ‎wypowiedział‎ ‎się‎ ‎Konstanty‎ ‎Maria‎ ‎188‎Gór ski,‎ ‎dla‎ ‎którego‎ ‎Pałac‎ ‎Sztuki‎ ‎był okazem‎ ‎budowli‎ ‎w‎ ‎guście‎ ‎nowym,‎ ‎powstającym‎ ‎współcześnie‎ ‎na‎ ‎zachodzie, który‎ ‎jednak‎ ‎nie‎ ‎popadł‎ ‎[...]‎ ‎w‎ ‎przesadę‎ ‎i‎ ‎pretensjonalność‎ ‎[...];‎ ‎jest‎ ‎rzeczą śmiałą,‎ ‎ale‎ ‎ładną‎ ‎i‎ ‎gustowną. Co‎ ‎prawda‎ ‎Górski‎ ‎zauważył,‎ ‎że istnieją‎ ‎sz.cz.egóły[,]‎ ‎z.‎ ‎którymi‎ ‎się‎ ‎oko‎ ‎wytrawniejszego‎ ‎widza‎ ‎nie‎ ‎od‎ ‎razu‎ ‎oswoi, jak‎ ‎np.‎ ‎portal‎ ‎południowy‎ ‎i‎ ‎jego‎ ‎kolumny‎ ‎niczemu‎ ‎z.a‎ ‎podporę‎ ‎nie‎ ‎służące, stwierdził‎ ‎jednak,‎ ‎iż igra‎ ‎tu‎ ‎architektonicznymi‎ ‎kształtami‎ ‎człowiek,‎ ‎który’‎ ‎je‎ ‎dość‎ ‎dobrze‎ ‎zna,‎ ‎aby miał‎ ‎miarę‎ ‎utracić‎ ‎i‎ ‎przegrać‎ ‎sprawę'™. Z‎ ‎kolei‎ ‎Walery‎ ‎Eliasz-Radzikowski,‎ ‎dostrzegając‎ ‎podkreślaną‎ ‎przez‎ ‎wszyst kich‎ ‎oryginalność‎ ‎gmachu,‎ ‎zwrócił‎ ‎uwagę‎ ‎przede‎ ‎wszystkim‎ ‎na‎ ‎to,‎ ‎że‎ ‎nie
                                          • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 18.08.24, 11:09
                                            Uznanie‎ ‎Puszeta‎ ‎znalazło‎ ‎również‎ ‎to, co‎ ‎dotyczy‎ ‎praktycznej‎ ‎strony‎ ‎budynku,‎ ‎[...]‎ ‎sale‎ ‎urządzone‎ ‎są‎ ‎wszak‎ ‎doskonale a‎ ‎bodaj‎ ‎czy‎ ‎która‎ ‎wystawa‎ ‎europejska‎ ‎ma‎ ‎tak‎ ‎dobre‎ ‎oświetlenie‎ ‎jak‎ ‎nasza‎ ‎obecna. Niezależnie‎ ‎od‎ ‎powyższego‎ ‎Puszet‎ ‎skonstatował,‎ ‎że nowy‎ ‎budynek‎ ‎jest‎ ‎przez‎ ‎swe‎ ‎wady‎ ‎w‎ ‎konstrukcji,‎ ‎proporcji‎ ‎i‎ ‎ornamentyce,‎ ‎dzie łem‎ ‎zupełnie‎ ‎drugorzędnym,‎ ‎nie‎ ‎świeżem,‎ ‎ale‎ ‎obcem,‎ ‎nie‎ ‎oryginalnym,‎ ‎ale‎ ‎eg zotycznym'‎9‎'. Interesujące‎ ‎i‎ ‎godne‎ ‎przedstawienia‎ ‎wydają‎ ‎się‎ ‎także‎ ‎uwagi‎ ‎Heleny d’Abancourt,‎ ‎koncentrujące‎ ‎się‎ ‎przede‎ ‎wszystkim‎ ‎na‎ ‎warstwie‎ ‎dekora cyjnej‎ ‎gmachu.‎ ‎Autorka‎ ‎wyraża‎ ‎swój‎ ‎krytyczny‎ ‎stosunek‎ ‎wobec‎ ‎wpro wadzonych‎ ‎przez‎ ‎Mączyńskiego‎ ‎licznych,‎ ‎trochę‎ ‎nieprogramowych ozdób,‎ ‎jak‎ ‎rozetki‎ ‎szpecące‎ ‎wcale‎ ‎dobre‎ ‎kapitele‎ ‎pilastrów‎ ‎[...],‎ ‎[czy] niewytłumaczone‎ ‎kawałeczki‎ ‎lizen‎ ‎uwieszonych‎ ‎na‎ ‎tle‎ ‎gałązek‎ ‎lauro wych.‎ ‎Elementy‎ ‎te‎ ‎nie‎ ‎są‎ ‎organicznie‎ ‎związane‎ ‎z‎ ‎bryłą,‎ ‎wydają‎ ‎się‎ ‎być dodanymi‎ ‎jedynie‎ ‎dla‎ ‎zapełnienia‎ ‎miejsca‎ ‎i‎ ‎ożywienia‎ ‎pustki,‎ ‎[dlatego] robią‎ ‎wrażenie‎ ‎skomplikowanego‎ ‎zlepku.‎ ‎Estetyczny‎ ‎dysonans‎ ‎wywo łują‎ ‎też,‎ ‎w‎ ‎jej‎ ‎odczuciu, ozdoby‎ ‎z.‎ ‎wnętrza‎ ‎lokalów‎ ‎wydobyte‎ ‎na‎ ‎zewnątrz,‎ ‎jak‎ ‎owe‎ ‎biusty,‎ ‎do‎ ‎których‎ ‎tak niewytłumaczone‎ ‎upodobanie‎ ‎mają‎ ‎wszystkie‎ ‎wnętrza‎ ‎aptek.‎ ‎Olbrzymiość‎ ‎roz miarów‎ ‎przy‎ ‎tern‎ ‎zupełnie‎ ‎tutaj‎ ‎nie‎ ‎pomogła‎ ‎-jest‎ ‎ona‎ ‎bowiem‎ ‎tylko‎ ‎wówczas wytłumaczoną,‎ ‎jeżeli‎ ‎przestrzeń‎ ‎redukuje‎ ‎w‎ ‎naszem‎ ‎oku‎ ‎te‎ ‎kształty‎ ‎do‎ ‎zwykłych zupełnie‎ ‎rozmiarów. Natomiast‎ ‎duże‎ ‎uznanie‎ ‎autorki‎ ‎zdobyła‎ ‎funkcjonalność‎ ‎rozwiązań‎ ‎za stosowanych‎ ‎we‎ ‎wnętrzu. Główne‎ ‎zadanie‎ ‎owego‎ ‎gmachu‎ ‎w‎ ‎doskonałej‎ ‎pełni‎ ‎zostało‎ ‎urzeczywistnione -‎ ‎oświetlenie‎ ‎bowiem‎ ‎jest‎ ‎znakomite,‎ ‎a‎ ‎widz,‎ ‎nie‎ ‎potrzebuje‎ ‎do‎ ‎każdego‎ ‎ob razu‎ ‎wyszukiwać‎ ‎osobnego‎ ‎punktu‎ ‎obserwacyjnego'‎9‎-. Wśród‎ ‎prezentowanych‎ ‎ocen‎ ‎nie‎ ‎zabrakło‎ ‎jednak‎ ‎głosów‎ ‎zdecydo wanie‎ ‎krytycznych.‎ ‎Pierwszy‎ ‎pojawił‎ ‎się‎ ‎jeszcze‎ ‎na‎ ‎etapie‎ ‎oceny‎ ‎pro jektów‎ ‎konkursowych,‎ ‎a‎ ‎jego‎ ‎wyrazicielem‎ ‎był‎ ‎Stanisław‎ ‎Witkiewicz. W‎ ‎liście‎ ‎skierowanym‎ ‎do‎ ‎Mączyńskiego‎ ‎nie‎ ‎krył‎ ‎swojego‎ ‎rozczarowania
                                          • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 18.08.24, 11:11
                                            wystarczy.‎ ‎Wielokrotnie‎ ‎podejmowano‎ ‎zatem‎ ‎działania‎ ‎zmierzające‎ ‎do rozbudowy‎ ‎Pałacu.‎ ‎Po‎ ‎raz‎ ‎pierwszy‎ ‎z‎ ‎pomysłem‎ ‎tym‎ ‎wystąpiono‎ ‎na posiedzeniu‎ ‎Dyrekcji‎ ‎5‎ ‎lipca‎ ‎1910‎ ‎roku.‎ ‎W‎ ‎związku‎ ‎z‎ ‎planowaną‎ ‎na‎ ‎rok 1911‎ ‎Wystawą‎ ‎Sztuki‎ ‎Kościelnej‎ ‎skonstatowano,‎ ‎że‎ ‎gmach‎ ‎obecny‎ ‎jest za‎ ‎szczupły,‎ ‎aby‎ ‎mógł‎ ‎pomieścić‎ ‎szerzej‎ ‎pomyślaną‎ ‎wystawę,‎ ‎wobec czego‎ ‎wysunięto‎ ‎dwie‎ ‎alternatywne‎ ‎propozycje‎ ‎rozwiązań:‎ ‎wzniesie nie‎ ‎nowego,‎ ‎odrębnego‎ ‎pawilonu‎ ‎albo‎ ‎powiększenie‎ ‎obecnego,‎ ‎aż‎ ‎do chodnika‎ ‎ku‎ ‎Reformatom.‎ ‎Mimo,‎ ‎rzobie‎ ‎ewentualności‎ ‎zostały‎ ‎przed stawione‎ ‎w‎ ‎szkicach‎ ‎p.‎ ‎Mączyńskiego,‎ ‎po‎ ‎długich‎ ‎dyskusjach‎ ‎uznano, że‎ ‎Towarzystwo‎ ‎winno‎ ‎przede‎ ‎wszystkim‎ ‎dążyć‎ ‎do‎ ‎rozszerzenia‎ ‎gma chu‎1‎'*.‎ ‎W‎ ‎związku‎ ‎z‎ ‎tym‎ ‎rozpoczęto‎ ‎starania‎ ‎o‎ ‎uzyskanie‎ ‎od‎ ‎władz‎ ‎mia sta‎ ‎ ‎ ‎ ‎ ‎ ‎stosownego‎placu‎pod‎budowę‎197‎.‎ ‎Z‎ ‎tego‎ ‎czasu‎ ‎zachowały‎ ‎się‎ ‎195‎196‎dwie wersje‎ ‎projektowe,‎ ‎które‎ ‎-‎ ‎mimo‎ ‎różnic‎ ‎w‎ ‎szczegółach‎ ‎-‎ ‎realizują‎ ‎tę samą‎ ‎koncepcję‎ ‎powiększenia‎ ‎budynku‎198‎.‎ ‎Pierwsza‎ ‎z‎ ‎nich,‎ ‎datowana na‎ ‎10‎ ‎października‎ ‎1910‎ ‎roku‎ ‎(il.‎ ‎50)‎ ‎ma‎ ‎prawdopodobnie‎ ‎charakter wstępny‎199‎.‎ ‎Natomiast‎ ‎druga,‎ ‎opatrzona‎ ‎datą‎ ‎25‎ ‎lutego‎ ‎1911‎ ‎roku,‎ ‎pie czątką‎ ‎Dyrekcji‎ ‎i‎ ‎podpisami‎ ‎jej‎ ‎członków‎ ‎(il.‎ ‎51),‎ ‎może‎ ‎być‎ ‎identyfi kowana‎ ‎jako‎ ‎propozycja‎ ‎oficjalnie‎ ‎przedstawiona‎ ‎Magistratowi‎ ‎do zatwierdzenia‎200‎.‎ ‎W‎ ‎obu‎ ‎wariantach‎ ‎dobudowana‎ ‎część‎ ‎nie‎ ‎została włączona‎ ‎w‎ ‎obręb‎ ‎pierwotnej‎ ‎bryły‎ ‎jako‎ ‎jej‎ ‎integralny‎ ‎element,‎ ‎lecz zachowała‎ ‎strukturalną‎ ‎odrębność,‎ ‎podkreśloną‎ ‎przez‎ ‎zróżnicowanie‎ ‎wy sokości‎ ‎obu‎ ‎członów‎ ‎poszerzonego‎ ‎założenia‎ ‎i‎ ‎nakrycie‎ ‎ich‎ ‎osobnymi dachami.‎ ‎Czynnikiem‎ ‎spajającym‎ ‎miał‎ ‎być‎ ‎jednolity‎ ‎charakter‎ ‎stylistyczny całości.‎ ‎Omawiane‎ ‎projekty‎ ‎zakładały,‎ ‎że‎ ‎przybudówka‎ ‎obejmie‎ ‎dużą‎ ‎salę wystawową,‎ ‎z‎ ‎oświetleniem‎ ‎górnym‎ ‎i‎ ‎bocznym,‎ ‎oraz‎ ‎-‎ ‎przebiegający równolegle‎ ‎do‎ ‎niej‎ ‎-‎ ‎szeroki‎ ‎korytarz‎ ‎zapewniający‎ ‎komunikację‎ ‎z‎ ‎po mieszczeniami‎ ‎właściwego‎ ‎gmachu‎ ‎a‎ ‎równocześnie,‎ ‎jak‎ ‎się‎ ‎wydaje, pełniący‎ ‎funkcje‎ ‎ekspozycyjne.‎ ‎Plany‎ ‎te‎ ‎nie‎ ‎doczekały‎ ‎się‎ ‎realizacji
                                          • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 18.08.24, 11:13
                                            i‎ ‎nie‎ ‎chcąc‎ ‎doprowadzić‎ ‎do‎ ‎jego‎ ‎zdeformowania,‎ ‎nie‎ ‎zaakceptowała‎ ‎za mierzonego‎ ‎kierunku‎ ‎rozbudowy‎ ‎i‎ ‎nie‎ ‎wyraziła‎ ‎zgody‎ ‎na‎ ‎oddanie‎ ‎na‎ ‎ten cel‎ ‎gruntu,‎ ‎o‎ ‎który‎ ‎wnioskowano‎205‎.‎ ‎W‎ ‎tej‎ ‎sytuacji‎ ‎Towarzystwo‎ ‎musia- ło‎ ‎przedstawić‎ ‎nowy‎ ‎projekt.‎ ‎15‎ ‎stycznia‎ ‎1930‎ ‎roku‎ ‎powołało‎ ‎specjalną komisję,‎ ‎której‎ ‎celem‎ ‎stało‎ ‎się‎ ‎szczegółowe‎ ‎określenie‎ ‎wymagań,‎ ‎jakie winny‎ ‎spełniać‎ ‎plany‎ ‎na‎ ‎rozszerzenie‎ ‎budynku,‎ ‎by‎ ‎odpowiadały‎ ‎oczeki waniom‎ ‎Towarzystwa,‎ ‎a‎ ‎także‎ ‎rozpisanie‎ ‎w‎ ‎oparciu‎ ‎o‎ ‎nie‎ ‎wewnętrznego, bezpłatnego‎ ‎konkursu‎ ‎architektonicznego‎ ‎i‎ ‎wyłonienie‎ ‎w‎ ‎jego‎ ‎toku‎ ‎naj lepszego‎ ‎pomysłu.‎ ‎W‎ ‎skład‎ ‎komisji‎ ‎weszli:‎ ‎Tadeusz‎ ‎Stryjeński‎ ‎-‎ ‎jej pomysłodawca,‎ ‎Franciszek‎ ‎Mączyński‎ ‎-‎ ‎pierwszy‎ ‎budowniczy‎ ‎Pałacu Sztuki,‎ ‎prezes‎ ‎Towarzystwa‎ ‎p.‎ ‎Jarocki‎ ‎oraz‎ ‎członkowie‎ ‎Dyrekcji‎ ‎- p.‎ ‎Muczkowski,‎ ‎p.‎ ‎Rubczak,‎ ‎p.‎ ‎Schroeder‎206‎.‎ ‎W‎ ‎oparciu‎ ‎o‎ ‎dostępne‎ ‎mate riały‎ ‎niewiele‎ ‎można‎ ‎powiedzieć‎ ‎na‎ ‎temat‎ ‎uczestników‎ ‎tego‎ ‎wewnętrz nego‎ ‎konkursu‎ ‎i‎ ‎przygotowanych‎ ‎przez‎ ‎nich‎ ‎propozycji.‎ ‎Zachował‎ ‎się tylko‎ ‎jeden‎ ‎ze‎ ‎zgłoszonych‎ ‎wówczas‎ ‎projektów‎ ‎z‎ ‎datą‎ ‎23‎ ‎stycznia‎ ‎1930 roku,‎ ‎opatrzony‎ ‎godłem‎ ‎„Prometeusz”‎207‎.‎ ‎Brak‎ ‎archiwaliów‎ ‎dokumentu jących‎ ‎przebieg‎ ‎i‎ ‎wyniki‎ ‎prac‎ ‎komisji‎ ‎nie‎ ‎pozwala‎ ‎jednak‎ ‎ustalić‎ ‎jego autora‎ ‎i‎ ‎stwierdzić,‎ ‎czy‎ ‎spotkał‎ ‎się‎ ‎on‎ ‎z‎ ‎akceptacją‎ ‎oceniających.‎ ‎Wiado mo‎ ‎natomiast,‎ ‎że‎ ‎w‎ ‎trakcie‎ ‎dwóch‎ ‎posiedzeń,‎ ‎jakie‎ ‎odbyła‎ ‎komisja‎ ‎dla rozpatrzenia‎ ‎szkiców‎ ‎konkursowych,‎ ‎najwięcej‎ ‎uwagi‎ ‎poświęcono‎ ‎pro jektom‎ ‎Franciszka‎ ‎Mączyńskiego‎208‎.‎ ‎Ostatecznie‎ ‎uznano‎ ‎je‎ ‎za‎ ‎najlepsze‎ ‎z przedstawionych,‎ ‎lecz‎ ‎niestety‎ ‎zbyt‎ ‎kosztowne,‎ ‎wymagały‎ ‎one‎ ‎bowiem dla‎ ‎swej‎ ‎realizacji‎ ‎ponad‎ ‎pół‎ ‎miliona‎ ‎złotych,‎ ‎gdy‎ ‎tymczasem‎ ‎Towarzy stwo‎ ‎gotowe‎ ‎było‎ ‎przeznaczyć‎ ‎na‎ ‎rozbudowę‎ ‎najwyżej‎ ‎300‎ ‎0‎ ‎złotych‎209‎. W‎ ‎związku‎ ‎z‎ ‎tym‎ ‎ponownie‎ ‎zwrócono‎ ‎się‎ ‎do‎ ‎Adolfa‎ ‎Szyszko-Bohu- sza,‎ ‎by‎ ‎sporządził‎ ‎plany‎ ‎odpowiadające‎ ‎możliwościom‎ ‎finansowym Towarzystwa.‎ ‎Nową‎ ‎koncepcję,‎ ‎uwzględniającą‎ ‎powyższy‎ ‎warunek, Szyszko-Bohusz‎ ‎przedstawił‎ ‎do‎ ‎oceny‎ ‎Dyrekcji‎ ‎już‎ ‎12‎ ‎lutego‎ ‎1930 roku‎210‎.‎ ‎Jako‎ ‎że‎ ‎spotkała‎ ‎się‎ ‎ona‎ ‎z‎ ‎pozytywnym‎ ‎odbiorem‎ ‎władz‎ ‎Towa rzystwa,‎ ‎wystąpiło‎ ‎ono‎ ‎do‎ ‎Rady‎ ‎Miasta‎ ‎z‎ ‎prośbą‎ ‎o‎ ‎zatwierdzenie‎ ‎pro jektów‎ ‎i‎ ‎przyznanie‎ ‎na‎ ‎ich‎ ‎realizację‎ ‎kawałka‎ ‎gruntu‎ ‎(5‎ ‎m)‎ ‎z‎ ‎Plant
                                          • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 18.08.24, 11:16
                                            od‎ ‎strony‎ ‎ulicy‎ ‎św.‎ ‎Tomasza.‎ ‎Magazyn‎ ‎ten‎ ‎łączyłby‎ ‎się‎ ‎z‎ ‎budynkiem‎ ‎za pomocą‎ ‎korytarza‎ ‎wykonanego‎ ‎pod‎ ‎posadzką‎ ‎suteren,‎ ‎a‎ ‎jego‎ ‎wentylację zapewniałby‎ ‎system‎ ‎otworów‎ ‎umieszczonych‎ ‎w‎ ‎stropie,‎ ‎a‎ ‎nakrytych‎ ‎-‎ ‎ze względów‎ ‎estetycznych‎ ‎-‎ ‎kamiennymi‎ ‎wazonami‎ ‎wypełnionymi‎ ‎roślin nością‎216‎.‎ ‎Został‎ ‎on‎ ‎częściowo‎ ‎zrealizowany‎ ‎w‎ ‎1996‎ ‎roku,‎ ‎w‎ ‎ramach przeprowadzania‎ ‎generalnego‎ ‎remontu‎ ‎gmachu‎217‎.‎ ‎Dokonano‎ ‎wówczas przebudowy‎ ‎suteren,‎ ‎przystosowując‎ ‎wnętrza‎ ‎leżące‎ ‎w‎ ‎obrębie‎ ‎środko wej,‎ ‎zryzalitowanej‎ ‎części‎ ‎budynku,‎ ‎do‎ ‎pełnienia‎ ‎funkcji‎ ‎ekspozycyjnych. Natomiast‎ ‎zmiany‎ ‎w‎ ‎elewacjach‎ ‎ograniczyły‎ ‎się‎ ‎do‎ ‎umieszczenia w‎ ‎1957‎ ‎roku‎ ‎w‎ ‎pustej‎ ‎dotychczas‎ ‎niszy‎ ‎zachodniego‎ ‎ryzalitu,‎ ‎popier sia‎ ‎Stanisława‎ ‎Wyspiańskiego,‎ ‎autorstwa‎ ‎Anny‎ ‎Reynoch‎218‎,‎ ‎a‎ ‎także założenia‎ ‎na‎ ‎oknach‎ ‎parteru‎ ‎kutych‎ ‎z‎ ‎żelaza‎ ‎krat‎ ‎o‎ ‎formach‎ ‎secesyj nych,‎ ‎wzorowanych‎ ‎na‎ ‎kratach‎ ‎w‎ ‎oknach‎ ‎przyziemia‎219‎. Kończąc‎ ‎przegląd‎ ‎najważniejszych‎ ‎wydarzeń‎ ‎w‎ ‎dziejach‎ ‎Pałacu Sztuki‎ ‎warto‎ ‎jeszcze‎ ‎wspomnieć‎ ‎o‎ ‎pracach‎ ‎konserwatorsko-renowa- cyjnych,‎ ‎jakim‎ ‎poddano‎ ‎gmach‎ ‎w‎ ‎latach‎ ‎1988-1996.‎ ‎Poprzedzająca je‎ ‎ekspertyza‎ ‎konserwatorska‎ ‎przygotowana‎ ‎została‎ ‎w‎ ‎1981‎ ‎roku przez‎ ‎Miejskie‎ ‎Biuro‎ ‎Projektów‎ ‎w‎ ‎Krakowie,‎ ‎na‎ ‎zlecenie‎ ‎Zarządu‎ ‎Re waloryzacji‎ ‎Zespołów‎ ‎Zabytkowych‎ ‎m.‎ ‎Krakowa‎220‎.‎ ‎Szeroko‎ ‎zakro jone‎ ‎prace‎ ‎rozpoczęto‎ ‎od‎ ‎konserwacji‎ ‎elewacji‎ ‎budynku,‎ ‎przede wszystkim‎ ‎zaś‎ ‎dekoracji‎ ‎architektoniczno-rzeźbiarskiej,‎ ‎kamieniarskiej i‎ ‎sztukatorskiej.‎ ‎Przeprowadziła‎ ‎ją‎ ‎na‎ ‎przełomie‎ ‎roku‎ ‎1988‎ ‎i‎ ‎1989 Spółdzielnia‎ ‎Pracy‎ ‎Twórczej‎ ‎Polskich‎ ‎Artystów‎ ‎Plastyków‎ ‎„Plastyka Art”‎221‎.‎ ‎W‎ ‎1993‎ ‎roku‎ ‎ten‎ ‎sam‎ ‎wykonawca‎ ‎dokonał‎ ‎konserwacji‎ ‎cokołu
                                          • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 18.08.24, 11:18
                                            https://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/thumb/6/6a/Pa%C5%82acSztuki-PlacSzczepa%C5%84ski4-WidokOdStronyPlant-POL%2C_Krak%C3%B3w.jpg/1080px-Pa%C5%82acSztuki-PlacSzczepa%C5%84ski4-WidokOdStronyPlant-POL%2C_Krak%C3%B3w.jpg
                                          • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 18.08.24, 11:20
                                            https://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/thumb/8/84/Old_Theater_in_Krak%C3%B3w_after_renowation_%281906%29a.jpg/480px-Old_Theater_in_Krak%C3%B3w_after_renowation_%281906%29a.jpg
                                          • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 18.08.24, 11:21
                                            W latach 1787–1830 antreprenerem był Jacek Kluszewski, który w 1799 przeniósł teatr do budynku u zbiegu ul. Jagiellońskiej i placu Szczepańskiego, w którym siedziba teatru znajduje się do dziś. W czasach dyrekcji Kluszewskiego znacząco wzrosła ranga i popularność teatru, w którym, mimo zależności od austriackich władz zaborczych wystawiano polskie przedstawienia. Od listopada 1820 roku (dyr. Kazimierz Skibiński) wprowadzono bardziej ambitny repertuar, grając tragedie: Williama Szekspira, Alojzego Felińskiego, Voltaire’a, Gottholda Lessinga, komedie: R. Sheridana, Moliera, Wojciecha Bogusławskiego oraz opery Karola Kurpińskiego i Luigiego Cherubiniego.
                                          • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 18.08.24, 11:22
                                            W 1865 roku po raz pierwszy na scenie teatru wystąpiła Helena Modrzejewska, jego obecna patronka. W latach 1866–1885 teatrem kierował Stanisław Koźmian, publicysta polityczny i literat, związany ze środowiskiem krakowskich konserwatystów, współautor Teki Stańczyka, uczestnik powstania styczniowego, twórca tzw. „szkoły krakowskiej”, w ramach której szczególną uwagę zwracano na jakość gry aktorskiej i gruntowne przygotowanie inscenizacji. Koźmian wielką wagę przywiązywał do repertuaru, w którym znalazły się dzieła polskiego, jak i europejskiego dramatu klasycznego oraz współczesnego.
                                          • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 18.08.24, 11:23
                                            Działalność teatralną w budynku przy placu Szczepańskim wznowiono po zakończeniu II wojny światowej w 1945. W latach 1946–1949 teatr funkcjonował wraz z Teatrem im. Słowackiego jako Miejskie Teatry Dramatyczne. Dyrektorem Miejskich Teatrów Dramatycznych był dyrektor Teatru im. Słowackiego. W 1949 Miejskie Teatry Dramatyczne upaństwowiono i utworzono nowe przedsiębiorstwo Państwowe Teatry Dramatyczne. Upaństwowieniu uległ też majątek teatrów. Staremu Teatrowi przypisano repertuar współczesny. W 1952 działał pod nazwą Państwowy Teatr Stary w Krakowie. Po usankcjonowaniu przez władze doktryny realizmu socjalistycznego grano w nim tzw. sztuki produkcyjne.
                                          • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 18.08.24, 11:25
                                            W 1963 na stanowisku dyrektora Krzemińskiego zastąpił Zygmunt Hübner, za czasów którego do teatru trafiło wiele artystycznych indywidualności, m.in. reżyserzy Andrzej Wajda czy Konrad Swinarski. Coraz większą rolę w repertuarze zaczął odgrywać polski dramat narodowy na czele z Weselem Stanisława Wyspiańskiego w reżyserii Andrzeja Wajdy (1963). Swoje najsłynniejsze inscenizacje realizowali w teatrze Konrad Swinarski i Jerzy Jarocki.
                                          • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 18.08.24, 11:26
                                            W 1980 roku nastąpiła zmiana na stanowisku dyrektora. Gawlik został zastąpiony przez popieranego przez zespół artystyczny kompozytora Stanisława Radwana, któremu przyszło prowadzić teatr w trudnych latach stanu wojennego. Wiele z wystawianych sztuk odwoływało się do bieżących wydarzeń społecznych. Ważnymi wydarzeniami były inscenizacje Hamleta Williama Szekspira (1981), Antygony Sofoklesa (1984) oraz Zbrodni i kary Fiodora Dostojewskiego (1984) dokonane przez Andrzeja Wajdę oraz inne dokonane przez Jerzego Jarockiego, Krystiana Lupę, Rudolfa Zioło czy Tadeusza Bradeckiego, który w 1990 przejął od Radwana obowiązki dyrektora.
                                          • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 18.08.24, 11:26
                                            W 1991 scenie nadano status teatru narodowego.
                                          • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 18.08.24, 11:27
                                            W lutym 2001 zmieniono nazwę teatru na Narodowy Stary Teatr im. Heleny Modrzejewskiej.
                                          • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 18.08.24, 11:28
                                            Od 2009 do 2019 roku jako jedyny polski teatr należał do Europejskiej Sieci Teatrów Mitos21, która skupia najważniejsze sceny teatralne w Europie
                                        • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 14.08.24, 13:04
                                          W 1222 roku biskup krakowski Iwo Odrowąż podarował wieś Clara Tumba cystersom oraz ufundował kościół. W 1291 roku po raz pierwszy w dokumentach pojawia się nazwa Mogiła.
                                        • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 14.08.24, 13:06
                                          W Mogile znajduje się Kopiec Wandy, rozgrywa się akcja opery Wojciecha Bogusławskiego pt. Krakowiacy i Górale. Na dzisiejszym osiedlu Wandy rozpoczęto budowę Nowej Huty. Tam gdzie dawniej były cysterskie stawy znajduje się Stadion Miejski Hutnik Kraków zwany popularnie Suche Stawy.
                                        • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 14.08.24, 13:09
                                          Pierwotnym miejscem lokacji klasztoru miały się stać Kacice położone niedaleko Słomnik. Kilka lat później fundator zrezygnował z tego miejsca i wymienił się z jednym z członków swojej rodziny na znajdujące się w Mogile pod Krakowem tzw. „pole św. Wacława”. Cystersi przybyli do Mogiły w 1222 roku z klasztoru w Lubiążu na Dolnym Śląsku. Zostali tam sprowadzeni przez biskupa krakowskiego Iwona Odrowąża. Zwieńczeniem pracy zakonników było powstanie kościoła pod wezwaniem Matki Bożej Wniebowziętej i św. Wacława męczennika (być może wezwanie to nawiązuje od wcześniejszej nazwy tego miejsca „pole św. Wacława”) oraz klasztoru, który przetrwał do czasów dzisiejszych. Klasztor został spustoszony w XIII w. przez napady Tatarów oraz przez najazd Szwedów w XVII w.
                                        • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 14.08.24, 15:04
                                          Zaś z ludzi kultury, sztuki i nauki: Jakub z Paradyża, Andrzej Gałka, Stanisław Samostrzelnik, Tomasz Dolabella, Wojciech Bogusławski, Cyprian Kamil Norwid, Jan Matejko, Józef Szujski, Władysław Łuszczkiewicz, Witold Pruszkowski, Adam Chmielowski, Stanisław Wyspiański.
                                        • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 14.08.24, 15:05
                                          Opatami mogilskimi byli m.in.: Piotr z Lubiąża, Jan Stechir, Piotr Hirszberg, Erazm Ciołek, Wawrzyniec Goślicki, Marcin Białobrzeski, Paweł Piasecki, Paweł Wołucki, Jan Kazimierz Denhoff, Stanisław Szembek, Krzysztof Antoni Szembek, Michał Szembek, Jan Aleksander Lipski, Michał Ignacy Kunicki, Michał Wodzicki, Jan Kanty Wodzicki, Jan Chrzciciel Schindler.
                                        • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 14.08.24, 15:11
                                          Cmentarz parafialny w Mogile – cmentarz w Krakowie, znajdujący się na terenie osiedla Wandy, najstarszego osiedla Nowej Huty. Jest cmentarzem parafialnym, administrowany przez parafię św. Bartłomieja, w której duszpasterzami są Cystersi z klasztoru w Mogile.
                                        • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 14.08.24, 15:12
                                          Najstarsza część cmentarza ma układ osiowy prowadzący od bramy do krzyża. Nad cmentarzem góruje mocno zaniedbany, ze śladami licznych uszkodzeń, pozbawiony tablic epitafijnych, zbudowany z czerwonej cegły, zwieńczony niezachowanym krzyżem, grobowiec rodziny Rogozińskich. Spoczywa w nim rodzina Kazimierza Rogozińskiego, właściciela zbudowanej na przełomie XIX i XX wieku eklektycznej willi, zachowanej do dziś przy ulicy Sieroszewskiego.
                                        • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 14.08.24, 15:14
                                          Przy głównej alejce pochowano kolejno trzech proboszczów parafii pw. św. Bartłomieja w 1895 księdza Leopolda Siemińskiego, w 1935 księdza prałata Wojciecha Siedleckiego, a 18 maja 1960 spoczął koło swoich poprzedników ksiądz Józef Zastawniak, budowniczy kościoła św Judy Tadeusza w Czyżynach i jego pierwszy proboszcz. W 2010 spoczął koło księdza Zastawniaka kolejny z proboszczów parafii w Czyżynach ks. prałat Jan Gwizdoń.
                                        • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 14.08.24, 15:16
                                          Ferdynand Sadowski (ur. 12 października 1932 w Krakowie zm. 15 czerwca 2007) – szopkarz krakowski, z wykształcenia elektryk, wielokrotny uczestnik konkursu szopek krakowskich (lata 1958–1996). Laureat pierwszej nagrody w roku 1962 i 1965 oraz wielu nagród drugich i trzecich oraz wyróżnień. Jego dzieła znajdują się w kolekcji Muzeum Historycznego Miasta Krakowa i były prezentowane na wielu wystawach w kraju i za granicą.
                                        • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 14.08.24, 15:19
                                          Józef Zastawniak (ur. 26 września 1893 w Gdowie, zm. 15 maja 1960 w Krakowie-Czyżynach) – polski duchowny katolicki.
                                        • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 14.08.24, 15:20
                                          Zmarł po krótkiej chorobie 15 maja 1960. Uroczystości pogrzebowe poprowadził 18 maja ówczesny biskup sufragan krakowski Karol Wojtyła. Ksiądz Zastawniak został pochowany obok swoich poprzedników na cmentarzu w Mogile. Wdzięczni parafianie ufundowali księdzu nagrobek oraz przy głównym wejściu do kościoła św Judy Tadeusza pamiątkową tablicę.
                                        • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 14.08.24, 15:22
                                          Fort międzypolowy piechoty 49½a Mogiła – zabytkowa budowla, jeden z obiektów austriackiej Twierdzy Kraków. Znajduje się we wschodniej części Krakowa, w Dzielnicy XVIII, przy ul. Igołomskiej na terenie dawnej wsi Mogiła, ok. 500 metrów na południowy wschód od Kopca Wandy, obok przystanku tramwajowego MPK Fort Mogiła.
                                        • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 14.08.24, 15:24
                                          Jest to obiekt pod względem konstrukcyjnym niemal identyczny jak fort 41a „Mydlniki” i pełniący analogiczną funkcję w systemie obronnym Twierdzy. Fort „Mogiła” charakteryzował się spłaszczonym narysem wału z trzema profilami czołowymi i dwoma barkami. Posiadał klasyczną, typową dla podobnych dzieł obronnych otwartą fosę. Blok koszarowy mieścił dwie duże sale sypialne, sanitariaty na skrzydłach oraz pomieszczenia gospodarcze i administracyjne. Z koszar istniały bezpośrednie wyjścia na wał. Przedsionki mogły w warunkach oblężenia i ostrzału pełnić funkcję małych schronów pogotowia. Koszary zostały połączone ze schronem głównym wąską przelotnią. Z przedsionków schronu wiodły bezpośrednie wyjścia na wał piechoty.
                                        • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 14.08.24, 15:26
                                          Wprowadzono tzw. „maskę tła”, czyli szpaler zieleni rozciągający się na zapolu, który powodował, że obiekt nie wyróżniał się w krajobrazie, z perspektywy obserwatora stojącego na przedpolu. Przedłużenie maski stanowił pas zieleni ukrywający drogę dojazdową. Zieleń maskującą wprowadzono z konieczności ze względu na usytuowanie budowli w otwartym krajobrazie rolniczym. Zamaskowane i ukryte w wąwozach drogi rokadowe gwarantowałyby bezpieczny transport sprzętu i ruchy wojsk w warunkach oblężenia Twierdzy. W celach maskujących sadzono robinie akacjowe, drzewa o gęstej koronie i kolczastych gałęziach, które w razie konieczności można było ściąć tworząc dodatkowe zasieki. Baterie artyleryjskie sprzężone z fortem „Mogiła” przy współudziale szańca 49½ „Wanda” prawdopodobnie brały udział obok fortów „Grębałów”, „Krzesławice” i „Dłubnia” w działaniach wojennych podczas tzw. I bitwy o Kraków, która rozegrała się w dniach 16–25 listopada 1914 r. na obszarze północnego przedpola Twierdzy.
                                        • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 14.08.24, 15:27
                                          W okresie budowy Nowej Huty w forcie kwaterowali robotnicy. Następnie obiekt został opuszczony i rozpoczął się proces jego powolnej dewastacji, której najdotkliwszym aktem okazała się całkowita niwelacja wału zapola i obwałowań baterii artyleryjskiej na południowym barku fortu. W niewyjaśnionych okolicznościach przekopano także część wału fortecznego przy południowym wyjściu ze schronu głównego. W trakcie rozbudowy kombinatu w obrębie zapola wybudowano przepompownię gazu hutniczego i kompleks nieestetycznych garaży.
                                        • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 15.08.24, 00:13
                                          Nazwa zwyczaju pochodzi od nazwy kopca Kraka, który na sztychu Matthäusa Meriana i Vischera de Jonge, z ok. 1600 roku nazwany jest Tumulus dictus Rekawka (Kopiec zwany Rekawka), a w rejestrze obejmującym spis wydatków związanych z uroczystością koronacji Henryka Walezego widnieje pozycja dotycząca iluminacji kopca z tejże okazji: Chłopom co palili ogień na Rekawce na Te Deum laud. po koronacyjnej i co drwa tamże nosili, groszy 21
                                        • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 15.08.24, 00:16
                                          Po stoku kopca co możniejsi toczyli jajka, szewskie placki, obwarzanki, bułki, jabłka, pierniki, wprost w ręce chłopców i gawiedzi. Jeszcze w 1939 największą atrakcją było rzucanie z góry chleba, jabłek, pisanek, zabawek, baloników
                                        • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 15.08.24, 00:19
                                          https://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/thumb/d/d6/Rekawki_Krakow.jpg/480px-Rekawki_Krakow.jpg
                                        • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 15.08.24, 00:22
                                          XIX wiek - Rękawka to przede wszystkim kiermaszowo - jarmarczna atrakcja, jedyna okazja dla której cały Kraków ściągał do Podgórza, zabawa ludowa z jej podstawowymi atrybutami: karuzelą, huśtawkami, katarynkami z papugami, strzelaniem z wiatrówek, Imagewspinaniem się na słup obsypany talkiem i wyścigami w workach.
                                          5 kwietnia 1836 roku - Dekret władz austriackich zakazujący wejścia na Kopiec spowodował, że ludność cofnęła się na Wzgórze Lasoty, pod kościół św. Benedykta i wtedy to po raz pierwszy obrządek rzucania jaj i bułek odbył się tu.
                                          1846 rok - Wybudowanie wokół Kopca fortu wojskowego ostatecznie przesądziło o przeniesieniu święta Rękawki pod kościół św. Benedykta.
                                          1897 rok - Dekret władz austriackich zakazujący zrzucania z góry żywności wydania z powodu dantejskich scen, które się przy tym rozgrywały.
                                          I poł. XIX wieku - Rękawka to już tylko zabawa - festyn, z której obraz ukazał A. Wajda w jednym z odcinków serialu " Z biegiem lat, z biegiem dni".
                                        • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 15.08.24, 00:24
                                          Pochodzenie kopca jest nieznane. Przypuszcza się, że powstał on w okresie wczesnego średniowiecza. Legenda zapisana przez Wincentego Kadłubka głosi, że król Krak miał dwóch synów. Zaraz po zabiciu smoka młodszy napadł i zgładził starszego brata, ojcu zaś przekazał, że była to wina potwora. Wkrótce jednak oszustwo wyszło na jaw i młodszy z braci został skazany na wieczne wygnanie. Jan Długosz podobnie przytacza opowieść jak to młodszy z braci w dogodnym czasie zamordował starszego brata, a okryte ranami ciało zakopał w piasku.
                                        • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 15.08.24, 00:27
                                          https://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/thumb/e/e2/KopiecKrakaII-POL%2C_Krakuszowice.jpg/320px-KopiecKrakaII-POL%2C_Krakuszowice.jpg
                                        • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 15.08.24, 00:30
                                          W 2015 r. rada dzielnicy podjęła uchwałę postulującą odtworzenie kopca
                                        • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 15.08.24, 11:34
                                          Kopiec Kościuszki – jeden z pięciu kopców krakowskich. poświęcony Tadeuszowi Kościuszce, znajduje się na Górze św. Bronisławy w zachodniej części Krakowa na terenie Dzielnicy VII Zwierzyniec.
                                        • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 15.08.24, 11:35
                                          Przy kopcu funkcjonuje Muzeum Kościuszkowskie.
                                        • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 15.08.24, 11:43
                                          Od śmierci w 1817 r. narastał kult bohatera narodowego – Tadeusza Kościuszki. Szczególną estymą cieszył się on w Krakowie, mieście, z którym był związany i w którym spoczęły jego zwłoki. Opinia publiczna domagała się wzniesienia monumentu upamiętniającego Naczelnika, rozpoczynając zbiórkę pieniędzy na ten cel. Nie potrafiono się jednak zdecydować, jaki sposób uczczenia byłby odpowiedni. Ostatecznie zdecydowano usypać kopiec na kształt istniejących w Krakowie od prawieków kopców Krakusa i Wandy. Stawiano je za wzór trwałości i niezniszczalności, podkreślano, że zostały one wzniesione wspólnym wysiłkiem całego ludu, i że takiej budowli nie zdołają obalić wrogowie. Decyzję tę zatwierdził w lipcu 1820 r. Senat Rządzący Wolnego Miasta Krakowa. Jako miejsce budowy wybrano Wzgórze św. Bronisławy na zachód od miasta.
                                        • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 15.08.24, 11:46
                                          Prowadzona polityka germanizacji, zwłaszcza po wydarzeniach Wiosny Ludów, polegała m.in. na likwidacji lub umniejszaniu znaczenia pamiątek polskości. Także działania zmierzające do przekształcenia Krakowa w twierdzę nie ominęły kopca Kościuszki. W 1850 r. jego teren z najbliższym otoczeniem został przejęty przez władze wojskowe, które postanowiły otoczyć Kraków pierścieniem fortyfikacji. Wokół kopca zbudowano fort cytadelowy 2 „Kościuszko”. Jego budowę zakończono w 1854 r. Wyrażono jednak zgodę na swobodny dostęp do kopca od wschodu do zachodu słońca, z wyjątkiem okresu mobilizacji. W 1860 r. na szczycie umieszczono granitowy głaz z napisem: „Kościuszce”.
                                        • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 15.08.24, 11:48
                                          W 2013 roku ukończono prawie dwuletnią restaurację zabytkowej kurtyny I-V Fortu nr 2 „Kościuszko” - czyli murów obronnych przylegających do Bastionu V i Kaponiery. Dodatkowo między murami fortu powstało centrum konferencyjno-wystawiennicze
                                        • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 15.08.24, 11:53
                                          ZAKOŃCZYŁA SIĘ RENOWACJA KOPCA KOŚCIUSZKI - www.dzieje.pl
                                        • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 15.08.24, 11:56
                                          Tak oto w Komitecie obecnych jest dwóch hrabiów (Józef hrabia Wodzicki i hrabia Pociey) i dwóch księży (ks. Teodor h. Sołtyk i ks. Dzianott). Reszta członków owej "Komisyi" vel Komitetu Zarządzającego jest, sądząc z nazwisk, przedstawicielami szlachty oraz mieszczaństwa (z licznymi niemieckimi nazwiskami).
                                          Wielce ciekawe są także rozmiary świeżo usypanego kopca. W porównaniu z ówczesnymi rozmiarami kopców już istniejących przedstawiają się następująco:
                                        • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 15.08.24, 11:59
                                          Osób datkujących jest około dziesięciu tysięcy, a imiona ich i nazwiska ledwo się mieszczą na 200 stronicach. Ciekawe są tak nazwiska jak i wysokości datków, które kształtują się od najniższej stawki 1 (jednego) grosza do 12000 złotych.
                                        • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 15.08.24, 12:01
                                          Mogiła Kościuszki stoi do dzisiaj na Górze bł. Bronisławy. Zamieniona w swoim czasie w ważne ogniwo umocnień austriackich twierdzy Kraków przetrwała burze i zawieruchy dziejowe, a charakter kopca Kościuszki oddaje wspaniale cytat z przewodnika Ambrożego Grabowskiego "Kraków i jego okolice" z roku 1866:
                                          "Opis pomnika tego, który najwłaściwiej górą na górze zwaćby należało, ogromniejszą jest od mogił Krakusa i Wandy, które wielkością zadziwiały: a wnijście na szczyt jego ułatwione jest ścieszką, zkąd odkrywa się widok tak rozległy, iż granic jego wźrok z trudnością dosięgnąć zdoła. - "Najśmielszy penzel zachwieje się w dłoni mistrza, pióro wypadnie z rąk poety, gdy wnijdzie na mogiłę Kościuszki, w zamiarze odcieniowania widzianych z tamtąd czarownych obrazów." (Pszczółka krak. r.1823 N.21.)"
                                        • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 15.08.24, 12:04
                                          Myślący ludzie wiedzieli, że do załagodzenia konfliktu potrzebne są nie tylko niosące zmiany reformy, ale też właściwe symbole. Tadeusz Kościuszko, który o niepodległość kraju walczył ramię w ramię z chłopskimi kosynierami, nadawał się do tego doskonale. Był to jeden z powodów, dla których na początku XIX wieku bardzo rozwinął się kult naczelnika powstania i żołnierza walczącego o wolność nawet po drugiej stronie Atlantyku. Innym było to, że Kościuszko był postacią na tyle wielowymiarową, że każdy mógł w nim znaleźć coś dla siebie. Konserwatyści dostrzegali patriotyzm. Postępowcy poglądy społeczne. Chłopi sukmanę i kosynierów. Szlachta herb i sukcesy wojskowe. A krakowscy mieszczanie to, że Kościuszko powstańczą przysięgę składał na krakowskim Rynku.
                                        • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 15.08.24, 12:05
                                          Ten zgodził się bez kłopotów, co dziś może dziwić. Głównie dlatego, że lekcje historii nauczyły nas patrzeć na zaborców jak na monolit. Działającą wspólnie i w porozumieniu grupę, której celem było zniszczenie Polski. To jednak mogło być prawdą pod koniec XVIII wieku, ale nie było nią przez większość wieku XIX. Między zaborcami dochodziło bowiem do kryzysów i konfliktów, w których szukali sojuszników.
                                        • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 15.08.24, 12:07
                                          Od razu zaczęto myśleć też o tym, że Tadeusza Kościuszkę trzeba w Krakowie upamiętnić. Najlepiej pomnikiem. Pomysł rzucił mieszkaniec Mogiły Franciszek Jaczewski, a społeczeństwo odpowiedziało organizując zrzutkę. – Obok sporych sum wpłacanych przez arystokrację, ziemiaństwo, burżuazję odnajdziemy nic nie mówiące imiona i nazwiska skromnych rzemieślników, ubogich chłopów czy żydowskich arendarzy. W tych ostatnich przypadkach były to prawdziwe ofiary, płynące z serc i gorącego patriotyzmu. – pisał Rożek. Organizatorów zbiórki wsparł nawet… car Aleksander I.
                                          • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 20.08.24, 12:00
                                            Pręgierz na Rynku Głównym w Krakowie – pręgierz, kamienny słup służący do publicznej chłosty i piętnowania, który stał na krakowskim rynku naprzeciw Pałacu Spiskiego. Rozebrany na początku XIX wieku.
                                          • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 20.08.24, 12:02
                                            Nóż do obcinania uszu złodziejom wisiał na widocznym miejscu przy wejściu do Sukiennic od strony wschodniej. Za drobne przestępstwa skazywano na „siedzenie w kunie”, czyli przykucie do pręgierza przy pomocy łańcuchów z żelaznymi zamykanymi obręczami. Była to przede wszystkim kara kościelna, którą wymierzano z wyroku proboszcza, pana wsi lub sołtysa, za niemoralne prowadzenie się, pracowanie w niedziele i święta, nieposzanowanie rodziców, dawanie złego przykładu dzieciom i za awanturnictwo. Kara ta trwała zazwyczaj kilka godzin.
                                          • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 20.08.24, 12:03
                                            Spod pręgierza wypędzano z miasta skazanych, gnając ich „krakowską Drogą Krzyżową”, wpierw ul. Sławkowską przez bramę miasta, a kończąc na dzisiejszym Pędzichowie, gdzie stała szubienica (ostatnią publiczną egzekucją na Rynku było skazanie w 1794 roku księdza Macieja Dziewońskiego, który przekazał Rosjanom plan obozu polskiego pod Bosutowem).
                                          • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 20.08.24, 12:05
                                            Willa Rożnowskich – neogotycki budynek należący do Idy i Edwarda Rożnowskich, który znajdował się w Krakowie na Bulwarze Poleskim nad Wisłą, vis-à-vis Wawelu, w pobliżu dzisiejszej ulicy Zamkowej, rozebrany w 1938 roku.
                                          • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 20.08.24, 12:06
                                            Budynek górował nad Dębnikami, a swoimi gabarytami niemal stanowił przeciwwagę dla leżącego po przeciwnej stronie Wisły Zamku na Wawelu. Wybudowanie tak okazałego budynku na Krakowskim brzegu nie byłoby wówczas dopuszczalne ze względu na znaczną ingerencję w krajobraz najbliższego otoczenia Wawelu. Możliwość budowy dała jednak wciąż obowiązująca w Dębnikach ustawa budowlana z 1786 r.
                                          • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 20.08.24, 12:07
                                            Cypel na którym znajdowała się willa, został wyprofilowany (skrócony o kilkadziesiąt metrów) celem uspokojenia nurtu rzeki na tym odcinku. Nie tylko zagrażał on żegludze powodując zawirowania, ale przede wszystkim przyczyniał się do podmywania przeciwległego Wzgórza Wawelskiego. W miejscu willi powstała plaża „Wawel”, która bezpowrotnie zniknęła pod wodą wraz ze spiętrzeniem Wisły na Stopniu Wodnym Dąbie w 1965 r.
                                          • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 20.08.24, 12:13
                                            Willa Rożnowskich
                                          • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 20.08.24, 12:15
                                            W lecie korzystano z kąpieli wiślanej, jako, że wówczas korytem Wisły płynęła jeszcze prawdziwa, czysta woda i Wisła zasługiwała naprawdę na miano "modrej".
                                          • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 20.08.24, 12:15
                                            Dla pań natomiast już w roku 1875 założono kąpielisko na Groblach, poniżej ujścia Rudawy. Nie było oczywiście mowy o damskiej kąpieli na otwartej przestrzeni.
                                          • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 20.08.24, 12:16
                                            Koszula tworzyła na wodzie piękny kolorowy balon spod którego wydobywały się z bulgotem bańki powietrza. Stroju dopełniał ceratowy czepek, pod którym musiała się schować cała nader bujna fryzura."
                                            Taki strój obowiązywał jeszcze w początku XX wieku, a pierwsze kostiumy trykotowe, które dotarły do nas z Ostendy, Riviery francuskiej lansowały oczywiście kobiety ryzykujące swym dobrym imieniem.
                                          • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 20.08.24, 12:17
                                            Tę imponujących rozmiarów budowę wzniesiono na nieregularnym planie: trzykondygnacyjna, wschodnia część połączona była dwupiętrową przełączką, ze zwróconą w kierunku północno zachodnim wieżą, zwieńczoną dachem w kształcie czworobocznego ostrosłupa. Całość utrzymana w modnej manierze neogotyckiej, otrzymała elewację z czerwonej, surowej cegły.
                                          • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 20.08.24, 12:18
                                            Trudno dziś dociec, co zadecydowało o lokalizacji tak dużego i kosztownego budynku na niepewnym, zalewowym terenie. Być może to kaprys zamożnego człowieka (Edward Rożnowski wywodził się ze znanej krakowskiej rodziny fabrykantów mydła), chęć posiadania okazałej rezydencji, dębnickiej przeciwwagi dla Wawelu? Około 1920 willa przeszła na własność skarbu państwa i mieściła odtąd Dyrekcję Dróg Wodnych. Kilkakrotnie zmieniał się adres, początkowo Dębniki 15, później ul. Rybacka 14, a w latach 30. ul. Rybacka 2.
                                          • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 20.08.24, 12:20
                                            Willa Rożnowskich. Wbrew pozorom nie została ona zbudowana na wyspie, chociaż przyznaję, że miałem taką nadzieję gdy po raz pierwszy zobaczyłem jej zdjęcia. Do willi prowadzi wprawdzie pomost, ale tylko dlatego, że w momencie wykonania zdjęcia w Krakowie trwała powódź. Powodzie były zresztą głównym powodem, dla którego budynek został w końcu rozebrany. Ciekawe ile dzisiaj kosztował by metr domu w takim miejscu z takim widokiem na Wawel![
                                          • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 20.08.24, 12:21
                                            O wysokości budynku niech świadczy to, iż dach wieży górował wyraźnie nad murem okalającym wawelskie wzgórze. W gruncie rzeczy gabaryty willi były dość brutalną ingerencją w krajobraz najbliższego otoczenia Wawelu, ale na terenie Dębnik obowiązywała ciągle ustawa budowlana z roku…1786 i wszystko było możliwe.
                                            Trudno dziś dociec, co zadecydowało o lokalizacji tak dużego i kosztownego budynku na niepewnym, zalewowym terenie. Być może to kaprys zamożnego człowieka, chęć posiadania okazałej rezydencji, dębnickiej przeciwwagi dla Wawelu?
                                          • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 20.08.24, 12:24
                                            Willa widziana z Wawelu
                                          • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 20.08.24, 12:26
                                            Zbór został otwarty 2 maja 1572 za zezwoleniem króla Zygmunta Augusta. Ze względu na swój wysoki dach był zwany „brogiem”.
                                          • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 20.08.24, 12:27
                                            Na jego miejscu w XVII wieku wzniesiono Kościół Najświętszej Marii Panny na Żłobku (obecnie nieistniejący).
                                          • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 20.08.24, 12:29
                                            W niedzielę, 10 października 1574 roku w świątyni ewangelickiej, zwanej Brogiem przy ulicy św. Jana, odbywał się ślub. Nabożeństwu odprawianemu przez ks. Pawła Gilowskiego przypatrywał się katolicki żak, któremu nie spodobało się pominięcie w tekście roty przysięgi Maryi i świętych. Skrzyknął innych studentów, zapoczątkowując nocny atak na kościół, do którego przyłączyli się później także mieszczanie wyznania katolickiego i plebs miejski. Trzy dni szturmowano Bróg, a po jego zdobyciu dokonano dewastacji budynku i grabieży ruchomości, w tym przechowywanych tamże depozytów protestanckiej szlachty. Między innymi Stanisław Iwan Karniński stracił 3000 zł, a Rafał Leszczyński 40 000
                                          • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 20.08.24, 12:30
                                            W tumulcie zginęło dwóch ewangelików, a ksiądz Gilowski ratował się ucieczką przed gradem kamieni. Na krakowskim rynku palono pisma protestantów oraz ich przywileje.
                                          • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 20.08.24, 12:30
                                            Katolicki kardynał, Stanisław Hozjusz, wychwalał natomiast uczestników zajść, stwierdzając:

                                            Czego nie śmiał ani król, ani biskupi to zrobić się ośmielili studenci akademii krakowskiej, godni wiekuistej pamięci, których chwałę cały Kościół sławić będzie. Karać ich za to, byłoby ściągać na cały kraj pomstę Bożą, raczej nagrodzić należy i starać się z całych sił, aby na miejsce zniszczonego Brogu żadna nie powstała synagoga szatana.

                                            S.Hozjusz, w liście do biskupa krakowskiego
                                          • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 20.08.24, 12:31
                                            https://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/thumb/1/12/Krakow_zburzenie_zboru.jpg/405px-Krakow_zburzenie_zboru.jpg
                                          • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 20.08.24, 12:35
                                            Bursa Długosza (inne nazwy Bursa Kanonistów, Bursa Prawnicza, Iurisperitorum lub Bursa Juristarium) – bursa dla studentów Uniwersytetu Krakowskiego studiujących prawo kanonicze. Bursa zlokalizowana była przy Zakonie Jezuitów na ul. Grodzkiej 52–54 w miejscu obecnego ogrodu obok Collegium Broscianum (dokładnie w obrębie dawnych zabudowań klasztornych). Została ufundowana w 1471 przez Jana Długosza, zlikwidowano ją w 1832, a zburzono w 1842–1843. W Collegium Maius zachowały się dwa portale i tablica erekcyjna z tej bursy.
                                          • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 20.08.24, 14:18
                                            Bursa Filozofów w Krakowie (łac. Bursa philosopharum, Noskowskiego) – bursa, która stała przy ulicy Gołębiej, obok Bursy Jerozolimskiej, naprzeciw Collegium Minus. Tradycja mówi, że powstała po roku 1400 dla profesorów przybyłych z Pragi. Odnotowana w przekazach źródłowych w roku 1447 i 1474, a w 1488 jako zamieszkana przez studentów. W 1558 została odnowiona i powiększona staraniem biskupa płockiego Andrzeja Noskowskiego. Remontowana w XVII i XVIII wieku, w latach 1818–20 odnowiona i połączona z Bursą Jerozolimską. W 1841 spłonęła. Zburzona w 1869 w związku z planami budowy na jej miejscu Collegium Novum Uniwersytetu Jagiellońskiego.
                                          • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 20.08.24, 14:20
                                            Budynek ten został wzniesiony w 2. połowie XIV wieku przez kanonika Macieja z przeznaczeniem dla młodzieży studiującej w pobliskim Collegium Iuridicum. Nazwa bursy pochodziła od uposażenia na zakup grochu dla żaków. W latach trzydziestych XVI w. miała miejsce gruntowna przebudowa kamienicy i z tego czasu pochodziła kamieniarka okien na fasadzie. W wieku XVII dobudowano tylny trakt budynku, a w połowie XVIII w. powstał bogaty barokowy portal. Budynek stał się własnością Kapituły Metropolitalnej na Wawelu. Na parterze swoje siedziby mają chóry katedralne oraz Polskie Towarzystwo Teologiczne i prowadzone przez nie Wydawnictwo UNUM
                                          • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 20.08.24, 14:21
                                            Bursa Jeruzalem – bursa dla studentów Uniwersytetu Krakowskiego ufundowana przez biskupa krakowskiego, kardynała Zbigniewa Oleśnickiego. W wyniku pożaru w 1841 wyburzona w 1869 roku.
                                        • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 15.08.24, 12:16
                                          Mówiono, że kopiec po pierwsze nie będzie kosztował majątku, po drugie nikt go nie ukradnie, a po trzecie górując w przyszłości nad miastem, będzie najlepiej przypominał o tym, jak ważnym symbolem jest Tadeusz Kościuszko.
                                        • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 15.08.24, 12:18
                                          Po drodze były jeszcze kłopoty z norbertankami, które – tu także niewiele się zmieniło, bo i dziś jest w Krakowie szereg problemów związanych z kościelną własnością – na sprzedaży działek otaczających kopiec chciały zarobić jak najwięcej. – Zakonnice zwierzynieckie, baby uparte, z wielką trudnością zaledwo nakłonione do odstąpienia tego gruntu i to jeszcze za przyzwoitą opłatą. Musiano użyć na nie aż wpływu osób duchownych, rządców sumienia, członków konsystorza i władzy duchownej i zaledwo ich upór przełamać zdołano. – pisał Ambroży Grabowski.
                                        • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 15.08.24, 12:20
                                          Jedno i drugie pokazuje, jak dobrym pomysłem było upamiętnienie Kościuszki kopcem. A nie tylko pomnikiem.
                                        • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 15.08.24, 12:25
                                          MUZEUM KOŚCIUSZKI W KRAKOWIE
                                        • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 15.08.24, 12:27
                                          Obecnie trwają prace nad rozbudową i reorganizacją muzeum oraz jego interaktywnością i multimedialnością na wzór najlepszych muzeów europejskich. Według planów, odnowione muzeum ma być otwarte w 2014 roku, a zawierać ma m.in. takie elementy jak
                                        • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 15.08.24, 12:37
                                          Kopiec Kościuszki
                                        • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 15.08.24, 12:39
                                          stajny‎ ‎pion‎ ‎jodły,‎ ‎staraniem‎ ‎i‎ ‎nakładem‎ ‎oby watela‎ ‎Antoniego‎ ‎Kruczkowskiego,‎ ‎o‎ ‎kilkanaście mil‎ ‎ze‎ ‎Szląska‎ ‎sprowadzony. W‎ ‎aktach‎ ‎dawnej‎ ‎Rzeczypospolitej‎ ‎krakow skiej‎ ‎znajdujemy‎ ‎opis‎ ‎następujący: Gdy‎ ‎rządzący‎ ‎Senat‎ ‎Rzeczy-pospolitej‎ ‎kra kowskiej,‎ ‎w‎ ‎skutek‎ ‎woli‎ ‎Najjaśniejszego‎ ‎Aleksan dra‎ ‎I‎ ‎Cesarza‎ ‎Wszech‎ ‎Rosyi‎ ‎i‎ ‎Króla‎ ‎polskiego w‎ ‎reskrypcie‎ ‎do‎ ‎Senatu‎ ‎przy‎ ‎przesyłaniu‎ ‎ciała Tadeusza‎ ‎Kościuszki‎ ‎umieszczonej‎ ‎w‎ ‎wyrazach: iż‎ ‎ma‎ ‎prawo‎ ‎spodziewać‎ ‎się,‎ ‎że‎ ‎Krakowianie uczcić‎ ‎zechcą‎ ‎pamiątkę‎ ‎bohatera‎ ‎polskiego przez‎ ‎wystawienie‎ ‎mu‎ ‎pomnika,‎ ‎któryby godnie‎ ‎odpowiedział‎ ‎swojemu‎ ‎celowi,‎ ‎posta nowiwszy‎ ‎ażeby‎ ‎na‎ ‎górze‎ ‎Rronisławy‎ ‎przy‎ ‎Kra kowie‎ ‎mogiła‎ ‎za‎ ‎pomnik‎ ‎bohaterowi‎ ‎polskiemu służyć‎ ‎mająca‎ ‎usypaną‎ ‎została‎ ‎i‎ ‎dzień‎ ‎16‎ ‎paź dziernika‎ ‎1820‎ ‎r.‎ ‎na‎ ‎obchód‎ ‎tej‎ ‎założenia pomnika‎ ‎uroczystości,‎ ‎ogłosił.‎ ‎Obywatele‎ ‎miasta tego,‎ ‎zajęli‎ ‎się‎ ‎wedle‎ ‎możności‎ ‎uświetnieniem tej‎ ‎uroczystości,‎ ‎wojskowi‎ ‎zaś‎ ‎już‎ ‎w‎ ‎służbie zostający,‎ ‎już‎ ‎wyszli‎ ‎ze‎ ‎służby,‎ ‎porozumiawszy się‎ ‎i‎ ‎zniósłszy‎ ‎z‎ ‎gorliwemi‎ ‎obywatelami‎ ‎uznali, iż‎ ‎przyzwoitą‎ ‎rzeczą‎ ‎będzie‎ ‎zacząć‎ ‎sypanie Mogiły‎ ‎ziemią,‎ ‎przesiąkłą‎ ‎krwią‎ ‎wojowników, za‎ ‎sprawę‎ ‎Ojczyzny‎ ‎poległych‎ ‎pod‎ ‎dowództwem Bohatera,‎ ‎któremu‎ ‎pomnik‎ ‎sypany‎ ‎być‎ ‎ma‎ ‎— jakoż‎ ‎zaciągnąwszy‎ ‎wiadomości‎ ‎od‎ ‎wysłużonego w‎ ‎korpusie‎ ‎Inżynierów‎ ‎koronnych‎ ‎Rzeczypospo litej‎ ‎polskiej,‎ ‎oficera‎ ‎Jakóba‎ ‎Czerwińskiego,‎ ‎który pod‎ ‎dowództwem‎ ‎Tadeusza‎ ‎Kościuszki,‎ ‎Najwyż szego‎ ‎siły‎ ‎zbrojnej‎ ‎narodowej‎ ‎w‎ ‎r.‎ ‎1794‎ ‎Na czelnika,‎ ‎jako‎ ‎adjutant‎ ‎do‎ ‎boku‎ ‎jego‎ ‎z‎ ‎korpusu komenderowany,‎ ‎miał‎ ‎zaszczyt‎ ‎walczyć‎ ‎w‎ ‎spra wie‎ ‎Ojczyzny‎ ‎i‎ ‎znajdował‎ ‎się‎ ‎w‎ ‎bitwie‎ ‎pod Racławicami‎ ‎w‎ ‎d.‎ ‎4‎ ‎kwietnia‎ ‎1794‎ ‎stoczonej,
                                        • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 15.08.24, 12:42
                                          II.‎ ‎Lista‎ ‎imienna Członków‎ ‎komitetu‎ ‎zarządzającego‎ ‎budową‎ ‎pomnika Tadeusza‎ ‎Kościuszki.
                                          III.‎ ‎Założenie‎ ‎Mogiły*). Powodując‎ ‎się‎ ‎życzeniem‎ ‎powszechnem‎ ‎Po laków,‎ ‎ażeby‎ ‎położeniem‎ ‎pomnika‎ ‎uwieczniona *)‎ ‎Wywód‎ ‎słowny‎ ‎spisany‎ ‎przez‎ ‎Wojciecha Olearskiego,‎ ‎Notaryusza‎ ‎publicznego.
                                          Prezes:‎ ‎Franciszek‎ ‎Paszkowski. Vice-Prezes:‎ ‎Krzysztof‎ ‎Dobiński. Sekretarz:‎ ‎Franciszek‎ ‎Gawroński. »‎ ‎Konstanty‎ ‎Majeranowski. Kasyer:‎ ‎Józef‎ ‎Wasserrab. Członki‎ ‎czynne: Znawcy‎ ‎i‎ ‎delegowani‎ ‎do‎ ‎dozoru. Jakób‎ ‎Czerwiński.‎ ‎;‎ ‎Szopowicz.‎ ‎profesor.
                                          Sapalski,‎ ‎profesor. Delegaci Krzysztof‎ ‎Dembiński. Józef‎ ‎Januszewski. Józef‎ ‎hr.‎ ‎Wodzicki. Floryan‎ ‎Straszewski. Szymon‎ ‎Benda. Michał‎ ‎Kwiatkowski. Konstantyn‎ ‎Majeranow ski. Członki Radwański,‎ ‎senator Radwański,‎ ‎budowniczy 0.‎ ‎K. Jakób‎ ‎Mąkólski. Antoni‎ ‎Morbitzer. Joachim‎ ‎Statter. Maciej‎ ‎Stummer, Antoni‎ ‎Matakiewicz.
                                          Humbert. do‎ ‎dozoru: Jan‎ ‎Librowski. Gołuchowski. Karol‎ ‎Siczyński. X.‎ ‎Teodor‎ ‎hr.‎ ‎Sołtyk. X.‎ ‎Dzianott. Michał‎ ‎Filipowski. Hr.‎ ‎Pociej.
                                          honorowe: Ignacy‎ ‎Mieroszowski. Michał‎ ‎Stachowicz. Treutler. Konduktor.‎ ‎Kalikst‎ ‎Wa ligórski. Dozorca.‎ ‎Józef‎ ‎Oprzęd- kiewicz.
                                        • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 15.08.24, 12:44

                                          niniejszy‎ ‎wywód‎ ‎słowny‎ ‎w‎ ‎drugim‎ ‎egzemplarzu‎ ‎do Akt‎ ‎Senatu‎ ‎oddany‎ ‎dla‎ ‎wiadomości‎ ‎następnych wieków‎ ‎wraz‎ ‎z‎ ‎wizerunkiem‎ ‎Tad.‎ ‎Kościuszki i‎ ‎listą‎ ‎osób,‎ ‎które‎ ‎się‎ ‎do‎ ‎zastąpienia‎ ‎kosztów‎ ‎bu dowy‎ ‎pomnika‎ ‎przyłożyły,‎ ‎zamkniętym‎ ‎zostaje. Działo‎ ‎się‎ ‎i‎ ‎spisaliśmy‎ ‎na‎ ‎górze‎ ‎Bronisła wy‎ ‎niegdyś‎ ‎Sikornik‎ ‎zwanej,‎ ‎d.‎ ‎16‎ ‎paździer nika‎ ‎1820‎ ‎r.‎ ‎Ery‎ ‎chrześcijańskiej,‎ ‎piątego‎ ‎roku istnienia‎ ‎Rzeczypospolitej‎ ‎krakowskiej‎ ‎zaszczy conych‎ ‎protekcyą‎ ‎Najjaśniejszego‎ ‎Aleksandra‎ ‎I, cesarza‎ ‎Wszech‎ ‎Rosyi,‎ ‎króla‎ ‎polskiego;‎ ‎Fran ciszka‎ ‎1‎ ‎cesarza‎ ‎Austryi,‎ ‎tudzież‎ ‎Fryderyka Wilhelma‎ ‎LII‎ ‎króla‎ ‎pruskiego,‎ ‎w‎ ‎której‎ ‎na‎ ‎czele Rządu‎ ‎znajduje‎ ‎się‎ ‎wezwany‎ ‎do‎ ‎tej‎ ‎posługi przy‎ ‎ogłaszaniu‎ ‎bytu‎ ‎publicznego‎ ‎Rzeczypospo litej,‎ ‎od‎ ‎trzech‎ ‎Najjaśniejszych‎ ‎Protektorów‎ ‎a‎ ‎po upłynieniu‎ ‎lat‎ ‎trzech‎ ‎potwierdzony‎ ‎jednomyślnie od‎ ‎Zgromadzenia‎ ‎Reprezentantów‎ ‎tego‎ ‎wolnego kraju‎ ‎Stanisław‎ ‎hrabia‎ ‎Wodzicki,‎ ‎Senator,‎ ‎Kasz telan‎ ‎Królestwa‎ ‎Polskiego,‎ ‎Prezes‎ ‎Senatu.‎ ‎Dye- cezyą‎ ‎zarządza‎ ‎ksiądz‎ ‎Jan‎ ‎Paweł‎ ‎Woronicz, Senator‎ ‎Królestwa‎ ‎Polskiego,‎ ‎Biskup‎ ‎krakowski. Sądownictwu‎ ‎przewodniczy‎ ‎Józef‎ ‎Nikorowicz, Prezes‎ ‎Sądu‎ ‎apelacyjnego‎ ‎Wolnego‎ ‎Miasta‎ ‎Kra kowa.‎ ‎Na‎ ‎czele‎ ‎zaś‎ ‎edukacyi‎ ‎krajowej‎ ‎jest Walenty‎ ‎Litwiński,‎ ‎Rektor‎ ‎Uniwersytetu‎ ‎Ja giellońskiego.‎ ‎Podpisano:‎ ‎Wojciech‎ ‎Olearski‎ ‎m.‎ ‎p. IV.‎ ‎Odezwa Komitetu‎ ‎zarządzającego‎ ‎budową‎ ‎Mogiły‎ ‎T.‎ ‎Kościuszki do‎ ‎Polaków. Rodacy‎ ‎1 Niema‎ ‎ustronia‎ ‎w‎ ‎kraju‎ ‎naszym,‎ ‎dokądby już‎ ‎nie‎ ‎doszła‎ ‎wieść‎ ‎ślubowanego‎ ‎i‎ ‎zaczętego pomnika‎ ‎dla‎ ‎Tadeusza‎ ‎Kościuszki‎ ‎i‎ ‎niema‎ ‎za
                                        • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 15.08.24, 12:46
                                          Polacy‎ ‎hojni‎ ‎dla‎ ‎obcych,‎ ‎sobie‎ ‎samym‎ ‎nie‎ ‎od mówią‎ ‎potrzeby,‎ ‎skoro‎ ‎jej‎ ‎ważność‎ ‎uczują: Jest‎ ‎więc‎ ‎juz‎ ‎w‎ ‎myśli,‎ ‎zakropienie‎ ‎od właścicieli‎ ‎całej‎ ‎góry,‎ ‎na‎ ‎której‎ ‎stać‎ ‎będzie mogiła,‎ ‎z‎ ‎dostateczną‎ ‎przestrzenią‎ ‎ziemi‎ ‎ku Wiśle,‎ ‎w‎ ‎celu‎ ‎przyozdobienia‎ ‎jej‎ ‎roślinnemi zakładami,‎ ‎urównania,‎ ‎ustalenia‎ ‎i‎ ‎wysadze nia‎ ‎drogi,‎ ‎któraby‎ ‎imię‎ ‎Kościuszki‎ ‎nosiła; składała‎ ‎się‎ ‎z‎ ‎rodzin‎ ‎wiejskich,‎ ‎które‎ ‎pod nim‎ ‎walczyły‎ ‎a‎ ‎mając‎ ‎sobie‎ ‎nadane‎ ‎grunta i‎ ‎mieszkania‎ ‎wolne‎ ‎i‎ ‎swobodne‎ ‎darem‎ ‎wdzię cznego‎ ‎narodu‎ ‎na‎ ‎małem‎ ‎wyobrażającego‎ ‎co Kościuszko‎ ‎zasiał,‎ ‎dla‎ ‎niego‎ ‎całego,‎ ‎wieczną by‎ ‎były‎ ‎i‎ ‎najwierniejszą‎ ‎strażą‎ ‎tego‎ ‎pomnika. Nie‎ ‎tylko‎ ‎mieszkaniec‎ ‎Krakowa‎ ‎i‎ ‎okolicy,‎ ‎ale‎ ‎przy bysz‎ ‎z‎ ‎najodleglejszych‎ ‎Polski‎ ‎krain,‎ ‎ale‎ ‎cudzozie miec‎ ‎obojętny,‎ ‎doznawałby‎ ‎tu‎ ‎owego‎ ‎świętego‎ ‎wra żenia,‎ ‎które‎ ‎dobroczynnością‎ ‎oswabadza‎ ‎duszę i‎ ‎budzi‎ ‎w‎ ‎ukojonem‎ ‎sercu‎ ‎roskosz‎ ‎świadczącego sumienia,‎ ‎że‎ ‎nie‎ ‎są‎ ‎płonnemi‎ ‎nadzieje‎ ‎ludzkości. Są‎ ‎przytem‎ ‎jeszcze‎ ‎żyjące‎ ‎dwie‎ ‎młode‎ ‎sy nowice‎ ‎po‎ ‎bracie‎ ‎Kościuszki‎ ‎w‎ ‎opuszczonym stanie.‎ ‎Tych‎ ‎los‎ ‎poprawić‎ ‎przenosząc‎ ‎na‎ ‎nie część‎ ‎darów‎ ‎na‎ ‎cześć‎ ‎ich‎ ‎stryja‎ ‎przeznaczonych, jest‎ ‎ostatnim‎ ‎zamiarem. Te‎ ‎sobie‎ ‎postanowimy‎ ‎cele,‎ ‎komitet‎ ‎stopniami i‎ ‎w‎ ‎miarę‎ ‎istotnego‎ ‎wątku‎ ‎dokonywać‎ ‎je‎ ‎będzie. Dla‎ ‎ułatwienia‎ ‎sposobności‎ ‎każdemu‎ ‎pra wemu‎ ‎Polakowi,‎ ‎dogodzenia‎ ‎potrzebie‎ ‎serca‎ ‎swe go‎ ‎w‎ ‎przyłożeniu‎ ‎się‎ ‎do‎ ‎tego‎ ‎dzieła,‎ ‎umoco- wanemi‎ ‎niebawnie‎ ‎zostaną‎ ‎po‎ ‎prowincyach‎ ‎szcze gólni‎ ‎obywatele‎ ‎i‎ ‎obywatelki‎ ‎do‎ ‎zbierania‎ ‎składek. 0‎ ‎ilości‎ ‎ich,‎ ‎równie‎ ‎jak‎ ‎o‎ ‎potrzebie‎ ‎roboty, Komitet‎ ‎uwiadamiać‎ ‎będzie‎ ‎Publiczność,‎ ‎w‎ ‎miarę posuwania‎ ‎się‎ ‎jej,‎ ‎lista‎ ‎imienna‎ ‎osób‎ ‎i‎ ‎ofiar ogłoszoną‎ ‎zostanie.
                                          Gdyby‎ ‎wdzięczność‎ ‎niepowoływała‎ ‎Polaków do‎ ‎usilnego‎ ‎popierania‎ ‎zaczętego‎ ‎dzieła,‎ ‎zna lazłaby‎ ‎się‎ ‎w‎ ‎ich‎ ‎szlachetnych‎ ‎duszach‎ ‎zdol ność‎ ‎ocenienia‎ ‎tak‎ ‎nadzwyczajnej‎ ‎cnoty‎ ‎i‎ ‎chęć uczczenia‎ ‎jej‎ ‎otwarcie,‎ ‎w‎ ‎których‎ ‎żadnemu‎ ‎in nemu‎ ‎narodowi‎ ‎nie‎ ‎zostawiliby‎ ‎pierwszeństwa. Gdziekolwiek‎ ‎bowiem‎ ‎sława‎ ‎imienia‎ ‎Ko ściuszki‎ ‎doszła,‎ ‎gdziekolwiek‎ ‎ludzkość‎ ‎odzyskała czucie‎ ‎własnej‎ ‎zacności,‎ ‎rodak‎ ‎ten‎ ‎nasz‎ ‎uko chany‎ ‎znajduje‎ ‎licznych‎ ‎czcicieli.‎ ‎Komitet‎ ‎nie omieszka‎ ‎korzystać‎ ‎z‎ ‎uczynionych‎ ‎już‎ ‎kroków do‎ ‎znakomitych‎ ‎osób‎ ‎za‎ ‎granicą‎ ‎w‎ ‎Europie‎ ‎i w‎ ‎Ameryce‎ ‎i‎ ‎nowe‎ ‎uczyni,‎ ‎ułatwiając‎ ‎wszyst kim‎ ‎sposobność‎ ‎okazania‎ ‎szlachetnych‎ ‎swych skłonności‎ ‎nałożonych‎ ‎na‎ ‎ten‎ ‎przedmiot‎ ‎ofiarach. Czci‎ ‎siebie‎ ‎samego,‎ ‎kto‎ ‎czci‎ ‎prawdziwą‎ ‎za sługę‎ ‎a‎ ‎im‎ ‎zacniejszym‎ ‎kto‎ ‎jest,‎ ‎tern‎ ‎skorszym do‎ ‎uczczenia‎ ‎jej. Dowiedzie‎ ‎skutek‎ ‎czyli‎ ‎Polacy‎ ‎dadzą‎ ‎się w‎ ‎tern‎ ‎obcym‎ ‎przewyższyć.
                                          W‎ ‎Krakowie,‎ ‎dnia‎ ‎7‎ ‎stycznia‎ ‎1821‎ ‎r.

                                          Prezydujący‎ ‎w‎ ‎komitecie:‎ ‎Paszkowski. Sekretarz:‎ ‎Majeranowski.
                                        • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 15.08.24, 12:57
                                          sem‎ ‎uroczystości‎ ‎sypania‎ ‎mogiły‎ ‎i‎ ‎dowodem gminy‎ ‎Racławice,‎ ‎iż‎ ‎ziemia‎ ‎przywieziona,‎ ‎wzięta była‎ ‎z‎ ‎miejsca,‎ ‎gdzie‎ ‎najżywszy‎ ‎toczył‎ ‎się‎ ‎bój. Puszki‎ ‎te‎ ‎umieścił‎ ‎w‎ ‎kamiennej‎ ‎kolumnie,‎ ‎będą cej‎ ‎podstawą‎ ‎mogiły‎,‎ ‎obok‎ ‎której‎ ‎znajdowała się‎ ‎i‎ ‎urna‎ ‎z‎ ‎ziemią‎ ‎racławicką.‎ ‎Wtedy‎ ‎podano prezesowi‎ ‎łopatkę‎ ‎i‎ ‎mahoniowe‎ ‎taczki.‎ ‎Najpierw więc‎ ‎łopatką‎ ‎nabrał‎ ‎ziemi‎ ‎z‎ ‎urny‎ ‎i‎ ‎wysypał‎ ‎ją‎ ‎na podstawę‎ ‎mogiły,‎ ‎a‎ ‎następnie‎ ‎z‎ ‎wielkiego‎ ‎nasypu ziemi,‎ ‎umyślnie‎ ‎w‎ ‎tym‎ ‎celu‎ ‎przygotowanego,‎ ‎na pełnił‎ ‎taczki‎ ‎i‎ ‎powiózł‎ ‎na‎ ‎mogiłę.‎ ‎Za‎ ‎nim‎ ‎uczynił to‎ ‎Senat,‎ ‎duchowieństwo‎ ‎i‎ ‎dygnitarze‎ ‎państwowi, a‎ ‎wtedy‎ ‎wszyscy,‎ ‎jakby‎ ‎na‎ ‎dany‎ ‎znak,‎ ‎już‎ ‎bez różnicy‎ ‎stanu‎ ‎i‎ ‎wieku,‎ ‎cisnęli‎ ‎się‎ ‎do‎ ‎przygotowa nych‎ ‎łopat‎ ‎i‎ ‎taczek,‎ ‎a‎ ‎napełniwszy‎ ‎je‎ ‎ziemią, wozili‎ ‎na‎ ‎mogiłę.‎ ‎Muzyka‎ ‎i‎ ‎częste‎ ‎salwy‎ ‎armatnie towarzyszyły‎ ‎tej‎ ‎zbożnej‎ ‎pracy‎ ‎kochającego‎ ‎na rodu.‎ ‎Był‎ ‎to‎ ‎widok‎ ‎wzruszający‎ ‎nawet‎ ‎obcych, jak‎ ‎świadczą‎ ‎o‎ ‎tern‎ ‎liczne‎ ‎zapiski‎ ‎współcze snych.‎ ‎Widziano‎ ‎nietylko‎ ‎drobną‎ ‎dziatwę,‎ ‎ale starców‎ ‎i‎ ‎staruszki‎ ‎cisnących‎ ‎się‎ ‎do‎ ‎taczek,‎ ‎na kładających‎ ‎ziemię,‎ ‎w'‎ ‎braku‎ ‎łopat,‎ ‎drżącemi rękami. Praca‎ ‎trwała‎ ‎do‎ ‎nocy.‎ ‎Wtedy‎ ‎'oświetlono mogiłę‎ ‎lampionami‎ ‎i‎ ‎pochodniami‎ ‎na‎ ‎kształt wyniosłego‎ ‎kopca,‎ ‎a‎ ‎wracającym‎ ‎do‎ ‎domu‎ ‎po chyłem‎ ‎zboczem‎ ‎Sikornika,‎ ‎zajaśniały‎ ‎w‎ ‎oddali w‎ ‎bengalskim‎ ‎oświetleniu‎ ‎mogiły‎ ‎Krakusa‎ ‎i‎ ‎Wandy,
                                        • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 15.08.24, 13:17
                                          z dziedzińcem.‎ ‎Zobowiązał‎ ‎się‎ ‎też‎ ‎rząd‎ ‎wystawić nową‎ ‎kaplicę‎ ‎za‎ ‎zburzoną‎ ‎podczas‎ ‎fortyfikacyj nych‎ ‎robót.‎ ‎Gdy‎ ‎1910‎ ‎roku‎ ‎Kraków‎ ‎rozszerzył swoje‎ ‎granice‎ ‎po‎ ‎Wolę‎ ‎Justowską,‎ ‎zbocze‎ ‎Sikor- nika‎ ‎od‎ ‎błoń‎ ‎weszło‎ ‎w‎ ‎linję‎ ‎fortyfikacji‎ ‎i‎ ‎popro wadzono‎ ‎nim‎ ‎drogę‎ ‎wojskową‎ ‎od‎ ‎ulicy‎ ‎św.‎ ‎Ja dwigi‎ ‎do‎ ‎fortu‎ ‎na‎ ‎górze. Wskutek‎ ‎szańców,‎ ‎w‎ ‎czworobok‎ ‎ujmujących kopiec‎ ‎i‎ ‎zasłaniających‎ ‎jego‎ ‎widok‎ ‎prawie‎ ‎do połowy,‎ ‎straciła‎ ‎mogiła‎ ‎dużo‎ ‎ze‎ ‎swego‎ ‎pierwot nego‎ ‎piękna‎ ‎i‎ ‎wyniosłości,‎ ‎jaki‎ ‎jej‎ ‎dawał‎ ‎wolny dostęp‎ ‎ze‎ ‎szerokiej‎ ‎podstawy‎ ‎góry.
                                        • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 15.08.24, 13:21
                                          miasta‎ ‎(mniej‎ ‎więcej‎ ‎po‎ ‎dzisiejsze‎ ‎planty)‎ ‎na‎ ‎po łudnie‎ ‎po‎ ‎Wisłę,‎ ‎obejmując‎ ‎znacznie‎ ‎później‎ ‎po wstałe‎ ‎Zwierzynieckie‎ ‎Półwsie,‎ ‎na‎ ‎północ‎ ‎zaś‎ ‎po Czarną‎ ‎Wieś‎ ‎i‎ ‎Łobzów,‎ ‎również‎ ‎jako‎ ‎osada‎ ‎wiejska późniejszy.‎ ‎Brak‎ ‎dróg‎ ‎i‎ ‎gościńców‎ ‎utrudniał w‎ ‎owym‎ ‎czasie‎ ‎dostęp,‎ ‎tern‎ ‎więcej,‎ ‎że‎ ‎obszary to‎ ‎były‎ ‎moczarzyste,‎ ‎pełne‎ ‎wyboji‎ ‎i‎ ‎pagórków, wśród‎ ‎których‎ ‎tu‎ ‎i‎ ‎ówdzie‎ ‎tylko,‎ ‎gdzie‎ ‎miejsca wyzsze,‎ ‎zieleniły‎ ‎się‎ ‎łąki‎ ‎i‎ ‎pastwiska.‎ ‎Rudawa, wylewając‎ ‎często‎ ‎i‎ ‎zmieniając‎ ‎koryto,‎ ‎była‎ ‎tu panią‎ ‎wszechwładną.‎ ‎W‎ ‎miarę‎ ‎jednak‎ ‎jak‎ ‎przy bywało‎ ‎ludności,‎ ‎rozszerzały‎ ‎się‎ ‎przedmieścia Krakowa,‎ ‎powstawały‎ ‎wsi‎ ‎nowe,‎ ‎Błonia‎ ‎traciły na‎ ‎rozmiarze,‎ ‎osuszano‎ ‎go‎ ‎i‎ ‎wyrównywano. Zwierzyniec‎ ‎otrzymał‎ ‎zapewne‎ ‎nazwę‎ ‎od‎ ‎wiel kiej‎ ‎niegdyś‎ ‎tu‎ ‎ilości‎ ‎zwierzyny‎ ‎i‎ ‎ptactwa,‎ ‎które na‎ ‎sąsiednich,‎ ‎zalesionych‎ ‎wzgórzach‎ ‎i‎ ‎moczarzy- stych‎ ‎Błoniach,‎ ‎miało‎ ‎pod‎ ‎dostatkiem‎ ‎poży wienia‎ ‎i‎ ‎wody.‎ ‎W‎ ‎czasach‎ ‎zaś‎ ‎jeszcze‎ ‎daw niejszych,‎ ‎gdy‎ ‎wszystka‎ ‎ziemia‎ ‎należała‎ ‎do księcia,‎ ‎mógł‎ ‎to‎ ‎być‎ ‎nawet‎ ‎zwierzyniec‎ ‎panują cego,‎ ‎który‎ ‎z‎ ‎biegiem‎ ‎lat,‎ ‎drogą‎ ‎darowizny,‎ ‎prze szedł‎ ‎w‎ ‎inne‎ ‎ręce. Co‎ ‎do‎ ‎Sikornika,‎ ‎to‎ ‎różne‎ ‎narzędzia‎ ‎kamienne, tam‎ ‎znajdowane,‎ ‎świadczyłyby,‎ ‎iż‎ ‎już‎ ‎w‎ ‎okresie kamiennym‎ ‎był‎ ‎przez‎ ‎człowieka‎ ‎zamieszkany. Brak‎ ‎wykopalisk‎ ‎z‎ ‎następnych‎ ‎okresów‎ ‎nie‎ ‎wy klucza‎ ‎teżpobytu‎ ‎człowieka;‎ ‎mogły‎ ‎je‎ ‎spłukać,‎ ‎jako najbliższe‎ ‎powierzchni,‎ ‎opady‎ ‎atmosferyczne, mógł‎ ‎zabrać‎ ‎lub‎ ‎zniszczyć,‎ ‎odwiedzający‎ ‎te wzgórza‎ ‎człowiek‎ ‎późniejszy,‎ ‎lecz‎ ‎nieznający jeszcze‎ ‎wartości‎ ‎wykopalisk.
                                          Sikornik,‎ ‎podobnie‎ ‎jak‎ ‎Lipki,‎ ‎ze‎ ‎względu‎ ‎na swe‎ ‎niewielkie‎ ‎oddalenie‎ ‎od‎ ‎Krakowa,‎ ‎był‎ ‎od dawna‎ ‎ulubionym‎ ‎miejscem‎ ‎spacerów'‎ ‎pieszych i‎ ‎konnych.‎ ‎Tutaj‎ ‎to‎ ‎patrycjuszow‎r‎skie‎ ‎rodziny miasta‎ ‎urządzały‎ ‎latem‎ ‎podwieczorki‎ ‎i‎ ‎zabawy, przeciągające‎ ‎się‎ ‎późno‎ ‎w^‎ ‎noc‎ ‎przy‎ ‎świetle‎ ‎la tarni‎ ‎i‎ ‎bengalskich‎ ‎ogni.
                                        • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 15.08.24, 13:37
                                          Zakład‎ ‎00.‎ ‎Albertów.‎ ‎—‎ ‎Na‎ ‎lewym‎ ‎brzegu Rudawy,‎ ‎przy‎ ‎jej‎ ‎ujściu‎ ‎do‎ ‎Wisły,‎ ‎zakład‎ ‎00. Albertów‎ ‎dla‎ ‎chłopców‎ ‎pozbawionych‎ ‎opieki, gdzie‎ ‎uczą‎ ‎się‎ ‎rzemiosł,‎ ‎a‎ ‎szczególnie‎ ‎introliga torstwa. Klasztor‎ ‎Norbertanek.‎ ‎—‎ ‎Po‎ ‎przeciwnej‎ ‎stronie Rudawy,‎ ‎na‎ ‎skalistym‎ ‎brzegu‎ ‎Wisły,‎ ‎klasztor‎ ‎SS. Norbertanek‎ ‎z‎ ‎kościołem‎ ‎św‎ ‎Augustyna,‎ ‎który tak‎ ‎jest‎ ‎zrośnięty‎ ‎ze‎ ‎ścianami‎ ‎przytykających‎ ‎do niego‎ ‎skrzydeł‎ ‎klasztoru,‎ ‎że‎ ‎zdaje‎ ‎się‎ ‎z‎ ‎nich wyrastać.‎ ‎Liczne‎ ‎przybudówki‎ ‎mniejsze‎ ‎i‎ ‎większe, poprzeczne‎ ‎korytarze‎ ‎między‎ ‎klasztorem‎ ‎a‎ ‎oka lającym‎ ‎go‎ ‎murem‎ ‎wysokim,‎ ‎grubym,‎ ‎z‎ ‎basztami i‎ ‎strzelnicami,‎ ‎świadczą,‎ ‎podobnie‎ ‎jak‎ ‎kościół i‎ ‎klasztor,‎ ‎o‎ ‎licznych‎ ‎przebudowywaniach,‎ ‎spo wodowanych‎ ‎tak‎ ‎dawną‎ ‎przeszłością,‎ ‎jak‎ ‎i‎ ‎cięż kimi,‎ ‎burzliwymi‎ ‎losami,‎ ‎związanymi‎ ‎z‎ ‎historją kraju. Założony‎ ‎w‎ ‎XII.‎ ‎wieku,‎ ‎klasztor‎ ‎ten‎ ‎był najpierw‎ ‎podwójny‎ ‎tj.‎ ‎męski‎ ‎i‎ ‎żeński.‎ ‎Gdy‎ ‎jednak po‎ ‎napadzie‎ ‎Tatarów‎ ‎klasztor‎ ‎uległ‎ ‎zniszczeniu, z‎ ‎rozproszonych‎ ‎braci‎ ‎wróciło‎ ‎zaledwie‎ ‎paru. Odtąd‎ ‎też‎ ‎biczba‎ ‎ich‎ ‎aż‎ ‎do‎ ‎17‎ ‎wieku,‎ ‎kiedy‎ ‎kla sztor‎ ‎męski‎ ‎przestał‎ ‎istnieć,‎ ‎już‎ ‎się‎ ‎nie‎ ‎powięk szyła‎ ‎i‎ ‎zajmowali‎ ‎się‎ ‎tylko‎ ‎parafją.‎ ‎Natomiast zakonnice‎ ‎miejsca‎ ‎tego‎ ‎opuścić‎ ‎nie‎ ‎chciały, mimo‎ ‎iż‎ ‎przezyć‎ ‎im‎ ‎przyszło‎ ‎jeszcze‎ ‎niejedną chwilę‎ ‎ciężką,‎ ‎czy‎ ‎to‎ ‎w‎ ‎czasie‎ ‎oblężenia‎ ‎Krakowa przez‎ ‎arcyksięcia‎ ‎Maksymiliana‎ ‎(1587),‎ ‎czy‎ ‎pod czas‎ ‎najazdu‎ ‎Szwedów‎ ‎(1655),‎ ‎którzy‎ ‎kościół na‎ ‎postój‎ ‎koni‎ ‎zamienili‎ ‎a‎ ‎klasztor‎ ‎chcieli‎ ‎zbu rzyć‎ ‎do‎ ‎szczętu,‎ ‎choć‎ ‎się‎ ‎im‎ ‎to‎ ‎nie‎ ‎udało.‎ ‎
                                        • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 15.08.24, 13:40
                                          parafjalny‎ ‎kościółek‎ ‎św.‎ ‎Salwatora‎ ‎wśród‎ ‎cmen tarza,‎ ‎otoczonego‎ ‎murem.‎ ‎Przy‎ ‎nim‎ ‎kazalnica w‎ ‎kształcie‎ ‎kielicha.‎ ‎Założycielem‎ ‎jego‎ ‎był‎ ‎Piotr Włast‎ ‎w‎ ‎12‎ ‎wieku,‎ ‎choć‎ ‎podanie‎ ‎niesie,‎ ‎że‎ ‎już około‎ ‎900‎ ‎roku,‎ ‎w‎ ‎czasie‎ ‎pobytu‎ ‎w‎ ‎Polsce‎ ‎apo stołów‎ ‎z‎ ‎Moraw,‎ ‎miał‎ ‎powstać‎ ‎tu,‎ ‎na‎ ‎miejscu ołtarza‎ ‎pogańskiego,‎ ‎kościółek‎ ‎drewniany.‎ ‎Ko ściół‎ ‎ten‎ ‎za‎ ‎czasów‎ ‎Długosza,‎ ‎miał‎ ‎być‎ ‎świąty nią‎ ‎z‎ ‎czworobocznych‎ ‎drobnych‎ ‎kamieni;‎ ‎obecny, tynkiem‎ ‎kryty,‎ ‎do‎ ‎dziś‎ ‎niebadany,‎ ‎nie‎ ‎wiadomo więc,‎ ‎co‎ ‎w‎ ‎nim‎ ‎z‎ ‎dawnej‎ ‎budowy‎ ‎pozostało‎ ‎lub z‎ ‎czego‎ ‎jest‎ ‎wzniesiony,‎ ‎ma‎ ‎jednak‎ ‎pewne‎ ‎wła ściwości‎ ‎romańskiej‎ ‎budowy. Na‎ ‎kościele‎ ‎zewnątrz‎ ‎tablica‎ ‎pamiątkowa‎ ‎ku czci‎ ‎powstańców‎ ‎z‎ ‎1863‎ ‎roku,‎ ‎kosztem‎ ‎obywa teli‎ ‎Półwsia,‎ ‎a‎ ‎na‎ ‎cmentarzu‎ ‎dwie‎ ‎mogiły‎ ‎ko ściuszkowskich‎ ‎żołnierzy:‎ ‎Feliksa‎ ‎Werycho‎ ‎Da- rowskiego‎ ‎i‎ ‎Józefa.‎ ‎Pierwszy‎ ‎walczył‎ ‎pod‎ ‎Du bienką‎ ‎i‎ ‎Szczekocinami,‎ ‎drugi‎ ‎był‎ ‎„towarzyszem Kościuszki"‎ ‎z‎ ‎tych‎ ‎czasów.‎ ‎Skromne‎ ‎głazy‎ ‎mogił, zwrócone‎ ‎w‎ ‎stronę‎ ‎kopca‎ ‎Kościuszki,‎ ‎zdają‎ ‎się patrzeć‎ ‎na‎ ‎nią‎ ‎w‎ ‎cichej‎ ‎zadumie. Kościół‎ ‎św.‎ ‎Małgorzaty.‎ ‎—‎ ‎Po‎ ‎drugiej‎ ‎stronie drogi,‎ ‎nawprost‎ ‎kościoła‎ ‎św.‎ ‎Salwatora,‎ ‎na‎ ‎wyż szym‎ ‎nieco‎ ‎terenie,‎ ‎kaplica‎ ‎św.‎ ‎Małgorzaty,‎ ‎drew niana,‎ ‎a‎ ‎więc‎ ‎jedyna‎ ‎tego‎ ‎rodzaju‎ ‎w‎ ‎Krakowie. 1‎ ‎ona‎ ‎powstać‎ ‎miała‎ ‎na‎ ‎miejscu,‎ ‎gdzie‎ ‎bożkom cześć‎ ‎oddawano.‎ ‎W‎ ‎głównym‎ ‎ołtarzu‎ ‎obraz‎ ‎św. Małgorzaty.‎ ‎Zbudowana‎ ‎ponownie‎ ‎w‎ ‎okresie‎ ‎ba roku,‎ ‎ma‎ ‎jednak‎ ‎portal‎ ‎gotycki. Minąwszy‎ ‎Salwator‎ ‎z‎ ‎pięknymi‎ ‎willami‎ ‎w‎ ‎ogro dach,‎ ‎dostajemy‎ ‎się‎ ‎na‎ ‎drogę,‎ ‎wiodącą‎ ‎do‎ ‎kopca
                                        • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 15.08.24, 13:43
                                          Bielański‎ ‎klasztor‎ ‎może‎ ‎otrzymał‎ ‎swą‎ ‎nazwę od‎ ‎wsi‎ ‎sąsiedniej‎ ‎Bielan‎ ‎1‎),‎ ‎a‎ ‎może,‎ ‎jak‎ ‎utrzymują inni,‎ ‎od‎ ‎białych‎ ‎szat‎ ‎00.‎ ‎Kamedułów,‎ ‎zwanych przez‎ ‎lud‎ ‎Bielanie.‎ ‎Kościół‎ ‎pod‎ ‎wezwaniem Wniebowzięcia‎ ‎N.‎ ‎Marji‎ ‎Panny,‎ ‎o‎ ‎trzech‎ ‎wieżach ma‎ ‎piękną‎ ‎fasadę‎ ‎z‎ ‎białego‎ ‎kamienia.‎ ‎Założony przez‎ ‎marszałka‎ ‎koronnego‎ ‎Mikołaja‎ ‎Wolskiego 1605‎ ‎r.,‎ ‎wznosi‎ ‎się‎ ‎wśród‎ ‎lasu‎ ‎na‎ ‎Srebrnej‎ ‎górze, Odstąpił‎ ‎ją‎ ‎ówczesny‎ ‎właściciel‎ ‎Bielan,‎ ‎Sebastjan Lubomirski‎2‎),‎ ‎marszałkowi‎ ‎na‎ ‎klasztor,‎ ‎zaco‎ ‎tenże ofiarował‎ ‎mu‎ ‎mnóstwo‎ ‎naczyń‎ ‎srebrnych,‎ ‎aż‎ ‎górę Srebrną‎ ‎nazwano.‎ ‎Budowali‎ ‎klasztor‎ ‎Włosi.‎ ‎Ko ściół‎ ‎zachowany‎ ‎po‎ ‎dziś‎ ‎dzień‎ ‎dobrze,‎ ‎ma‎ ‎wnętrze jednonawowe,‎ ‎w‎ ‎kaplicach‎ ‎są‎ ‎piękne‎ ‎obrazy, a‎ ‎w‎ ‎skarbcu‎ ‎wiele‎ ‎naczyń‎ ‎i‎ ‎tkanin‎ ‎kosztownych, oraz‎ ‎bogatą‎ ‎bibljotekę‎ ‎i‎ ‎archiwum.‎ ‎Wstęp‎ ‎do kościoła‎ ‎dozwolony‎ ‎publiczności‎ ‎tylko‎ ‎trzy‎ ‎razy do‎ ‎roku,‎ ‎a‎ ‎kobietom‎ ‎tylko‎ ‎w‎ ‎Zielone‎ ‎Świątki. Za‎ ‎kościołem,‎ ‎od‎ ‎strony‎ ‎południowej,‎ ‎domek obok‎ ‎domku‎ ‎w‎ ‎ogrodach,‎ ‎które‎ ‎uprawiają‎ ‎biali mnisi.‎ ‎To‎ ‎ich‎ ‎pustelnia,‎ ‎oddzielona‎ ‎od‎ ‎świata potrójnym‎ ‎murem‎ ‎i‎ ‎lasem.‎ ‎W‎ ‎ogrodzie,‎ ‎opusz czającym‎ ‎się‎ ‎terasami‎ ‎na‎ ‎południowym‎ ‎zboczu góry,‎ ‎poza‎ ‎drugim‎ ‎murem‎ ‎eremu,‎ ‎stół‎ ‎kamienny na‎ ‎wprost‎ ‎drogi,‎ ‎wyciętej‎ ‎w‎ ‎lesie,‎ ‎z‎ ‎widokiem na‎ ‎Kraków. Bielański‎ ‎las,‎ ‎z‎ ‎pięknemi‎ ‎alejami‎ ‎i‎ ‎widokami
                                          ‘)‎ ‎Bielany‎ ‎zwały‎ ‎się‎ ‎dawniej‎ ‎w‎ ‎lud.‎ ‎gwarze‎ ‎Bielnisze. -)‎ ‎Nabył‎ ‎je‎ ‎Lubomirski‎ ‎z‎ ‎końcem‎ ‎16‎ ‎w.‎ ‎od‎ ‎Chełmskich, którzy‎ ‎znów‎ ‎drogą‎ ‎procesów‎ ‎od‎ ‎klasztoru‎ ‎Norbertanek ję‎ ‎otrzymąlj,
                                        • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 15.08.24, 13:47
                                          roku‎ ‎wzrasta‎ ‎jej‎ ‎znaczenie,‎ ‎jest‎ ‎bowiem‎ ‎komorą celną‎ ‎między‎ ‎Austrją‎ ‎a‎ ‎Polską‎ ‎i‎ ‎otrzymuje‎ ‎nazwę Podgórza.‎ ‎Cesarz‎ ‎Józef‎ ‎II‎ ‎obdarzył‎ ‎go‎ ‎przywile jami‎ ‎i‎ ‎podniósł‎ ‎do‎ ‎rzędu‎ ‎miast‎ ‎królewskich. Podgórze,‎ ‎ze‎ ‎względu‎ ‎na‎ ‎zamykające‎ ‎mu‎ ‎drogę ku‎ ‎południowi‎ ‎Krzemionki,‎ ‎rozszerza‎ ‎się‎ ‎wzdłuż Wisły,‎ ‎sięgając‎ ‎na‎ ‎zachodzie‎ ‎po‎ ‎Ludwinów.‎ ‎Nie miało‎ ‎ono‎ ‎długo‎ ‎większego‎ ‎kościoła,‎ ‎prócz‎ ‎ma łego‎ ‎św.‎ ‎Benedykta,‎ ‎a‎ ‎potem‎ ‎kościoła‎ ‎św.‎ ‎Józefa parafjalnego,‎ ‎niskiego‎ ‎i‎ ‎bardzo‎ ‎niekształtnego. Dopiero‎ ‎przed‎ ‎kilkunastu‎ ‎laty‎ ‎wzniesiono/‎ ‎tam kościół‎ ‎gotycki‎ ‎z‎ ‎piękną‎ ‎wieżą,‎ ‎w‎ ‎południowej połaci‎ ‎rynku.‎ ‎Projektował‎ ‎go‎ ‎Jan‎ ‎Zubrzycki. Podgórze‎ ‎od‎ ‎kilku‎ ‎lat‎ ‎włączone‎ ‎jest‎ ‎do‎ ‎Krakowa, a‎ ‎dwa‎ ‎mosty‎ ‎na‎ ‎Wiśle‎ ‎zaledwie‎ ‎wystarczają‎ ‎oży wionej‎ ‎komunikacji‎ ‎między‎ ‎starym‎ ‎a‎ ‎nowym miastem. Kiedy‎ ‎zachodzące‎ ‎słońce‎ ‎za‎ ‎Bielanami‎ ‎rzuci snop‎ ‎swych‎ ‎złocistych‎ ‎promieni‎ ‎na‎ ‎Kraków,‎ ‎gó rujący‎ ‎w‎ ‎środku‎ ‎Wawel‎ ‎i‎ ‎Podgórze,‎ ‎wtedy‎ ‎kon tury‎ ‎zabudowań‎ ‎i‎ ‎wież‎ ‎występują‎ ‎jeszcze‎ ‎silniej. Faliste‎ ‎i‎ ‎ostre‎ ‎linje,‎ ‎przecinające‎ ‎się‎ ‎w‎ ‎różnych kierunkach,‎ ‎sprawiają‎ ‎wrażenie‎ ‎koronkowych, bogatych‎ ‎konturów,‎ ‎a‎ ‎silny‎ ‎róz‎ ‎dachów‎ ‎i‎ ‎wież oraz‎ ‎tysiące‎ ‎żarzących‎ ‎się‎ ‎promieni‎ ‎w‎ ‎oknach, jakby‎ ‎strojne‎ ‎świeczniki,‎ ‎łączą‎ ‎się‎ ‎w‎ ‎całość‎ ‎tak piękną,‎ ‎że‎ ‎nie‎ ‎uchwytną‎ ‎do‎ ‎oddania‎ ‎jej‎ ‎słowem. Tak‎ ‎żegna‎ ‎Kraków‎ ‎kończący‎ ‎się‎ ‎dzień. A‎ ‎cicha‎ ‎mogiła‎ ‎Kościuszki‎ ‎patrzy‎ ‎w‎ ‎serce Polski,‎ ‎Kraków,‎ ‎i‎ ‎zdaje‎ ‎się‎ ‎słać‎ ‎serdeczne‎ ‎po zdrowienia,‎ ‎niosące‎ ‎zachętę‎ ‎do‎ ‎pracy‎ ‎znojnej j‎ ‎wytrwałej‎ ‎dla‎ ‎pomyślnej‎ ‎odbudowy‎ ‎Ojczyzny.
                                        • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 15.08.24, 13:53
                                          nie‎ ‎myśleli‎ ‎o‎ ‎sobie,‎ ‎bo‎ ‎oni‎ ‎nietylko‎ ‎chwilowemi‎ ‎porywami, ale‎ ‎pracą‎ ‎całego‎ ‎życia‎ ‎stwierdzili‎ ‎swą‎ ‎miłość‎ ‎ojczyzny‎1‎). Nie‎ ‎wiem,‎ ‎czy‎ ‎wzruszenie,‎ ‎co‎ ‎ogarnęło‎ ‎Krakowian‎ ‎na widok‎ ‎mar‎ ‎ze‎ ‎zwłokami‎ ‎Kościuszki,‎ ‎było‎ ‎większe‎ ‎niż‎ ‎to,‎ ‎ja kie‎ ‎przeżyliśmy,‎ ‎chowając‎ ‎szczątki‎ ‎Mickiewicza.‎ ‎Zapewne tak.‎ ‎Goręcej‎ ‎wówczas‎ ‎biły‎ ‎serca.‎ ‎Czasy‎ ‎były‎ ‎bliższe‎ ‎utraco nej‎ ‎wolności.‎ ‎Silniej‎ ‎odczuwano‎ ‎niewolę.‎ ‎Z‎ ‎pewnością‎ ‎na całej‎ ‎naszej‎ ‎ziemi‎ ‎była‎ ‎w‎ ‎tym‎ ‎dniu‎ ‎uroczysta‎ ‎cisza‎ ‎i‎ ‎sku pione‎ ‎serca.‎ ‎Tak,‎ ‎jak‎ ‎w‎ ‎burzliwą‎ ‎ciemną‎ ‎noc,‎ ‎skoro‎ ‎hory zont‎ ‎pęka‎ ‎od‎ ‎końca‎ ‎do‎ ‎końca,‎ ‎a‎ ‎jasne‎ ‎błyskawice‎ ‎wpadając przez‎ ‎okna,‎ ‎budzą‎ ‎ludzi‎ ‎z‎ ‎uśpienia,‎ ‎tak‎ ‎w‎ ‎czarnych‎ ‎dniach niewoli‎ ‎wieść‎ ‎o‎ ‎śmierci‎ ‎Kościuszki‎ ‎zelektryzowała‎ ‎cały‎ ‎na ród,‎ ‎co‎ ‎leżał‎ ‎w‎ ‎letargu. Zwłoki‎ ‎stanęły‎ ‎w‎ ‎Krakowie‎ ‎18‎ ‎marca‎ ‎1818‎ ‎r.‎ ‎Złożono je‎ ‎tymczasowo‎ ‎w‎ ‎kościele‎ ‎św.‎ ‎Floryana.‎ ‎Nie‎ ‎rychło‎ ‎miały się‎ ‎dostać‎ ‎na‎ ‎Wawel.‎ ‎Trudno‎ ‎było‎ ‎inaczej‎ ‎w‎ ‎czasach‎ ‎dyli żansów‎ ‎pocztowych.‎ ‎Nawet‎ ‎sztafety‎ ‎o‎ ‎dniu‎ ‎pogrzebu‎ ‎potrze bowały‎ ‎wiele‎ ‎dni,‎ ‎by‎ ‎dotrzeć‎ ‎do‎ ‎krańców‎ ‎ziem‎ ‎polskich,‎ ‎a‎ ‎ileż ludzie,‎ ‎żeby‎ ‎się‎ ‎wybrać‎ ‎na‎ ‎pogrzeb.‎ ‎Wiosenne‎ ‎roztopy‎ ‎tamo wały‎ ‎w‎ ‎niejednych‎ ‎miejscach‎ ‎zupełnie‎ ‎możność‎ ‎wyruszenia. Z‎ ‎tych‎ ‎względów‎ ‎naznaczono‎ ‎dzień‎ ‎23‎ ‎czerwca‎ ‎na‎ ‎przenie sienie‎ ‎zwłok‎ ‎do‎ ‎krypty‎ ‎św.‎ ‎Leonarda. Na‎ ‎co‎ ‎pompa‎ ‎w‎ ‎owych‎ ‎czasach‎ ‎zdobyć‎ ‎się‎ ‎mogła,‎ ‎to zrobiono‎ ‎zewnętrznie‎ ‎do‎ ‎uświetnienia‎ ‎obchodu,‎ ‎ale‎ ‎podnio- słość‎ ‎jego‎ ‎inne‎ ‎miała‎ ‎cechy‎ ‎i‎ ‎źródła.‎ ‎Takiego‎ ‎pogrzebu‎ ‎nikt już‎ ‎w‎ ‎Polsce‎ ‎mieć‎ ‎nie‎ ‎będzie,‎ ‎bo‎ ‎nie‎ ‎ma‎ ‎już‎ ‎tego‎ ‎rodzaju obrońców‎ ‎ojczyzny,‎ ‎takich‎ ‎towarzyszów‎ ‎broni‎ ‎i‎ ‎historya się‎ ‎nie‎ ‎cofa,‎ ‎nie‎ ‎ma‎ ‎już‎ ‎tak‎ ‎gorąco‎ ‎czującego‎ ‎obszaru‎ ‎wspól nej‎ ‎Polski,‎ ‎Litwy‎ ‎i‎ ‎Rusi.‎ ‎Mój‎ ‎ojciec‎ ‎patrzał‎ ‎na‎ ‎taki‎ ‎pogrzeb Kościuszki,‎ ‎ja‎ ‎widziałem‎ ‎taki‎ ‎„pięciu‎ ‎poległych‎u‎ ‎w‎ ‎Warsza wie.‎ ‎Jeszcze‎ ‎jedno‎ ‎pokolenie‎ ‎i‎ ‎co‎ ‎za‎ ‎zmiany.‎ ‎Niby‎ ‎to‎ ‎wczo- ra‎L‎ ‎a‎ ‎jakże‎ ‎daleko‎ ‎do‎ ‎dziś.‎ ‎Litwa‎ ‎i‎ ‎Ruś‎ ‎nie‎ ‎chcą‎ ‎o‎ ‎nas wiedzieć.‎ ‎Bratają‎ ‎się‎ ‎z‎ ‎niemi‎ ‎w‎ ‎nienawiści‎ ‎ciemne‎ ‎rzesze bezdomnych,‎ ‎co‎ ‎zatraciły‎ ‎ojczyznę.‎ ‎Zamiast‎ ‎pełnej‎ ‎miłości Na‎ ‎lutni‎ ‎romantyzmu‎ ‎grali‎ ‎trzej‎ ‎wielcy‎ ‎mistrze,‎ ‎każdy na‎ ‎innej‎ ‎strunie‎ ‎i‎ ‎w‎ ‎odmienny‎ ‎sposób.‎ ‎Jeżeli‎ ‎zwłoki‎ ‎Sło wackiego‎ ‎mają‎ ‎się‎ ‎znaleść‎ ‎na‎ ‎Wawelu,‎ ‎to‎ ‎należałoby‎ ‎obok krypty‎ ‎Mickiewicza‎ ‎wykuć‎ ‎dwie‎ ‎nisze‎ ‎i‎ ‎w‎ ‎nich‎ ‎pomieścić popioły‎ ‎obu‎ ‎innych‎ ‎wielkich‎ ‎lirników‎ ‎XIX‎ ‎wieku.
                                        • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 15.08.24, 13:55
                                          rów,‎ ‎a‎ ‎na‎ ‎Okolicznych‎ ‎wzgórzach‎ ‎nie‎ ‎było‎ ‎nigdzie‎ ‎fortyfi- kacyj. Nad‎ ‎miastem,‎ ‎od‎ ‎południa,‎ ‎po‎ ‎prawej‎ ‎stronie‎ ‎Wisły‎r powyżej‎ ‎miejsca,‎ ‎gdzie‎ ‎w‎ ‎trzecie‎ ‎Święto‎ ‎Wielkiejnocy‎ ‎odby wała‎ ‎się‎ ‎„Rękawka“,‎ ‎na‎ ‎najwyższem‎ ‎wzgórzu‎ ‎widać‎ ‎było‎ ‎ze wsząd‎ ‎kopiec‎ ‎„Krakusa‎u‎.‎ ‎Krakus‎ ‎był‎ ‎założycielem‎ ‎grodu i‎ ‎właśnie‎ ‎wdzięczni‎ ‎mieszkańcy‎ ‎miasta‎ ‎—‎ ‎za‎ ‎to,‎ ‎że‎ ‎ich‎ ‎ulo kował‎ ‎wśród‎ ‎malarycznych‎ ‎bagien‎ ‎—‎ ‎wznieśli‎ ‎mu‎ ‎taki‎ ‎pom nik.‎ ‎Mówiono‎ ‎o‎ ‎tern,‎ ‎że‎ ‎Krakus‎ ‎zabił‎ ‎smoka‎ ‎na‎ ‎wawelskiej skale,‎ ‎co‎ ‎się‎ ‎gnieździł‎ ‎w‎ ‎Smoczej‎ ‎jamie.‎ ‎Było‎ ‎to‎ ‎dawno‎r w‎ ‎czasach,‎ ‎kiedy‎ ‎były‎ ‎nawet‎ ‎oswojone‎ ‎smoki.‎ ‎Może‎ ‎to‎ ‎stwier dzić‎ ‎historya.‎ ‎Kto‎ ‎nie‎ ‎wierzy,‎ ‎niech‎ ‎obejdzie‎ ‎mury‎ ‎Wawelu od‎ ‎strony‎ ‎Wisły,‎ ‎znajdzie‎ ‎tam‎ ‎tablicę‎ ‎wmurowaną‎ ‎przez, ks.‎ ‎Stanisława‎ ‎Jabłonowskiego,‎ ‎na‎ ‎której‎ ‎można‎ ‎czytać,‎ ‎że Krak,‎ ‎książę‎ ‎polski,‎ ‎zabił‎ ‎„dzikiego“‎ ‎smoka‎ ‎--‎ ‎były‎ ‎więc wówczas‎ ‎i‎ ‎domowe.‎ ‎Historya‎ ‎może‎ ‎się‎ ‎czasem‎ ‎mylić,‎ ‎bo wcześniejszy‎ ‎Pruszcz‎ ‎(t‎ ‎1668)‎ ‎w‎ ‎Fortecy‎ ‎monarchów‎ ‎opo wiada,‎ ‎że‎ ‎to‎ ‎szewc‎ ‎Skuba‎ ‎a‎ ‎nie‎ ‎Krakus‎ ‎zabił‎ ‎wawelskiego smoka.‎ ‎Bądź‎ ‎co‎ ‎bądź,‎ ‎Kraków‎ ‎miał‎ ‎kopiec‎ ‎Krakusa,‎ ‎którego początek‎ ‎był‎ ‎całkiem‎ ‎pewny.‎ ‎Tradycya‎ ‎zaś‎ ‎co‎ ‎do‎ ‎drugiego kopca,‎ ‎odległego‎ ‎o‎ ‎milę‎ ‎od‎ ‎Krakowa,‎ ‎polega‎ ‎na‎ ‎wierzeniu,‎ ‎że: Z‎ ‎tamtej‎ ‎strony‎ ‎Wisły Jest‎ ‎Wandy‎ ‎mogiła, Która‎ ‎za‎ ‎swój‎ ‎naród Życie‎ ‎poświęciła. Wanda‎ ‎—‎ ‎jak‎ ‎dziś‎ ‎jeszcze‎ ‎opowiada‎ ‎lud‎ ‎okoliczny‎ ‎— nie‎ ‎chciała‎ ‎innowiercy‎ ‎Niemca‎ ‎za‎ ‎męża,‎ ‎a‎ ‎unikając‎ ‎takiego‎ ‎za- mążpójścia‎ ‎skoczyła‎ ‎też‎ ‎z‎ ‎mostu‎ ‎na‎ ‎Wiśle‎ ‎pod‎ ‎Krakowem‎ ‎do wody.‎ ‎Nurty‎ ‎rzeki‎ ‎uniosły‎ ‎jej‎ ‎zwłoki‎ ‎aż‎ ‎do‎ ‎ujścia‎ ‎Dlubni, tam‎ ‎je‎ ‎wydobyto,‎ ‎pochowano‎ ‎na‎ ‎wzgórzu‎ ‎i‎ ‎na‎ ‎mogile‎ ‎usy pano‎ ‎kopiec.‎ ‎Wprawdzie‎ ‎historya‎ ‎miasta‎ ‎mówi,‎ ‎że‎ ‎pierwszy most‎ ‎postawiono‎ ‎w‎ ‎Krakowie‎ ‎w‎ ‎r.‎ ‎1354,‎ ‎a‎ ‎historya‎ ‎Polski, że‎ ‎Wanda‎ ‎była‎ ‎córką‎ ‎założyciela‎ ‎miasta‎ ‎i‎ ‎panowała‎ ‎—‎ ‎jak chce‎ ‎legenda‎ ‎—‎ ‎około‎ ‎r.‎ ‎700,‎ ‎co‎ ‎się‎ ‎nie‎ ‎bardzo‎ ‎z‎ ‎sobą‎ ‎zga dza.‎ ‎Ale‎ ‎to‎ ‎wszystko‎ ‎jedno;‎ ‎tak,‎ ‎jak‎ ‎Marya‎ ‎Stuart‎ ‎pozosta nie‎ ‎Maryą‎ ‎z‎ ‎tragedyi‎ ‎Schillera,‎ ‎tak,‎ ‎cokolwiekby‎ ‎o‎ ‎Wandzie niestwierdzono,‎ ‎zawsze‎ ‎pozostanie‎ ‎bohaterką‎ ‎narodową.
                                        • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 15.08.24, 13:58
                                          Pod‎ ‎miejscem,‎ ‎wyznaczonem‎ ‎na‎ ‎kopiec,‎ ‎zakopano‎ ‎doku ment‎ ‎pamiątkowy;‎ ‎potem‎ ‎prezes‎ ‎Rzeczypospolitej,‎ ‎Stanisław hr.‎ ‎Wodzicki,‎ ‎wysypał‎ ‎pierwszą‎ ‎taczkę‎ ‎ziemi‎ ‎z‎ ‎pod‎ ‎Racła wic,‎ ‎zaczęły‎ ‎się‎ ‎pochylać‎ ‎przed‎ ‎nią‎ ‎sztaudary‎ ‎cechowe.‎ ‎La ment‎ ‎ludu‎ ‎ustał...‎ ‎wzięto‎ ‎się‎ ‎do‎ ‎czynu.‎ ‎Każdy‎ ‎chciał‎ ‎w‎ ‎dniu tym‎ ‎rzucić‎ ‎choć‎ ‎garść‎ ‎ziemi.‎ ‎Sypano‎ ‎kopiec‎ ‎aż‎ ‎do‎ ‎późnej nocy.‎ ‎Rozwidniały‎ ‎ją‎ ‎wielkie‎ ‎ognie‎ ‎radosne,‎ ‎zapalone‎ ‎z‎ ‎po lecenia‎ ‎Senatu‎ ‎na‎ ‎wierzchnicaeh‎ ‎kopców‎ ‎Krakusa‎ ‎i‎ ‎Wandy. W‎ ‎dniu‎ ‎20‎ ‎listopada‎ ‎ustanowiono‎ ‎komitet,‎ ‎co‎ ‎miał‎ ‎dozoro wać‎ ‎budowy‎ ‎i‎ ‎na‎ ‎wieki‎ ‎przez‎ ‎uzupełnianie‎ ‎czuwać‎ ‎nad‎ ‎kop cem.‎ ‎Komitet‎ ‎zabrał‎ ‎się‎ ‎niebawem‎ ‎do‎ ‎pracy,‎ ‎a‎ ‎dopuszczając wszystkich‎ ‎do‎ ‎udziału,‎ ‎oddał‎ ‎prowadzenie‎ ‎dzieła‎ ‎ludziom obeznanym‎ ‎z‎ ‎ziemnemi‎ ‎robotami.‎ ‎Skoro‎ ‎pomnik‎ ‎doszedł‎ ‎nie mal‎ ‎do‎ ‎połowy‎ ‎zamierzonej‎ ‎wysokości,‎ ‎nadpłynął‎ ‎galar‎ ‎(20‎ ‎lipca 1822‎ ‎r.),‎ ‎wysłany‎ ‎przez‎ ‎ks.‎ ‎Izabellę‎ ‎Czartoryską‎ ‎z‎ ‎Puław, z‎ ‎ziemią‎ ‎z‎ ‎pod‎ ‎Maciejowic;‎ ‎umieszczono‎ ‎ją‎ ‎z‎ ‎dokumentem w‎ ‎marmurowej‎ ‎skrzyni‎ ‎na‎ ‎środku‎ ‎kopca.‎ ‎W‎ ‎podobnem‎ ‎zam knięciu‎ ‎pod‎ ‎szczytem‎ ‎złożono‎ ‎ziemię‎ ‎z‎ ‎pod‎ ‎Dubienki,‎ ‎przy wiezioną‎ ‎przez‎ ‎kapitana‎ ‎Raczyńskiego. Było‎ ‎to‎ ‎13‎ ‎września‎ ‎1823‎ ‎r.,‎ ‎a‎ ‎25‎ ‎października,‎ ‎po trzechletniej‎ ‎pracy,‎ ‎doszła‎ ‎robota‎ ‎kopca‎ ‎zamierzonej‎ ‎wyso kości,‎ ‎na‎ ‎której‎ ‎miał‎ ‎być‎ ‎położony‎ ‎kamień.‎ ‎Powolne‎ ‎osadza nie‎ ‎się‎ ‎kopca,‎ ‎wielokrotne‎ ‎obsuwanie‎ ‎się‎ ‎ziemi‎ ‎sprawiło,‎ ‎źe nie‎ ‎można‎ ‎było‎ ‎odrazu‎ ‎go‎ ‎uwieńczyć.‎ ‎Niezależne‎ ‎zaś‎ ‎od‎ ‎ko mitetu‎ ‎okoliczności‎ ‎sprawiły,‎ ‎że‎ ‎dopiero‎ ‎16‎ ‎czerwca‎ ‎1860‎ ‎r. wysiłkiem‎ ‎wielu‎ ‎ludzi‎ ‎wtoczono‎ ‎na‎ ‎wierzchnicę‎ ‎kopca‎ ‎głaz granitu‎ ‎tarzańskiego‎ ‎z‎ ‎Zakopanego‎ ‎z‎ ‎napisem‎ ‎„Kościuszce^ i‎ ‎dopiero‎ ‎wówczas‎ ‎ukończono‎ ‎pomnik,‎ ‎zamierzony‎ ‎przed‎ ‎40‎ ‎laty. Miejsce,‎ ‎na‎ ‎którem‎ ‎postawiono‎ ‎pomnik,‎ ‎wskazywała sama‎ ‎natura,‎ ‎innego‎ ‎tak‎ ‎bliskiego‎ ‎miastu‎ ‎a‎ ‎wspaniałego‎ ‎za razem‎ ‎nie‎ ‎było,‎ ‎stąd‎ ‎jest‎ ‎widoczny‎ ‎ze‎ ‎wszech‎ ‎stron.‎ ‎Ale przypadek‎ ‎sprawił,‎ ‎że‎ ‎nie‎ ‎można‎ ‎było‎ ‎wybrać‎ ‎lepszego.‎ ‎Ko piec‎ ‎leży‎ ‎na‎ ‎zachodzie,‎ ‎widać‎ ‎go‎ ‎bądź‎ ‎w‎ ‎pelnem‎ ‎świetle padającem‎ ‎na‎ ‎niego,‎ ‎bądź‎ ‎oświetlony‎ ‎z‎ ‎tyłu.‎ ‎Pomnik‎ ‎Ko ściuszki‎ ‎jest‎ ‎nietylko‎ ‎wspaniały,‎ ‎ale‎ ‎cudny‎ ‎przez‎ ‎tak‎ ‎różne oświetlenia‎ ‎i‎ ‎wywołane‎ ‎przez‎ ‎to‎ ‎nastroje. Najbardziej‎ ‎malowniczo‎ ‎wygląda‎ ‎z‎ ‎drugiej‎ ‎strony‎ ‎Wi sły.‎ ‎Co‎ ‎za‎ ‎przepyszny‎ ‎widok‎ ‎z‎ ‎Dębnik!‎ ‎Na‎ ‎pierwszym‎ ‎pla nie‎ ‎szklista‎ ‎smuga‎ ‎Wisły‎ ‎i‎ ‎potężna‎ ‎grupa‎ ‎zabudowań‎ ‎klasztorn‎ ‎Norbertanek,‎ ‎za‎ ‎nią‎ ‎wzgórze‎ ‎z‎ ‎kościółkiem‎ ‎św.‎ ‎Sal watora,‎ ‎nad‎ ‎wszystkiem‎ ‎góruje‎ ‎sam‎ ‎kopiec,‎ ‎jesienią‎ ‎nieraz kn‎ ‎zachodowi‎ ‎niebieskawy,‎ ‎siny.‎ ‎Z‎ ‎chwilą‎ ‎wieczorną‎ ‎o‎ ‎6-ej donośny,‎ ‎rzewny‎ ‎i‎ ‎ponury‎ ‎głos‎ ‎dzwonu‎ ‎*),‎ ‎co‎ ‎się‎ ‎nad‎ ‎Wisłą rozlega‎ ‎zda‎ ‎się‎ ‎dzwonić‎ ‎na‎ ‎wieczny‎ ‎odpoczynek‎ ‎bohate rowi.‎ ‎Na‎ ‎Błoniach‎ ‎podczas‎ ‎zachodzącego‎ ‎słońca‎ ‎widać‎ ‎go nieraz‎ ‎w‎ ‎aureoli‎ ‎światła,‎ ‎niby‎ ‎sławy,‎ ‎co‎ ‎się‎ ‎kładzie‎ ‎na‎ ‎imię wyryte‎ ‎na‎ ‎szczytowym‎ ‎głazie.‎ ‎Całkiem‎ ‎inaczej‎ ‎rankiem,‎ ‎je żeli‎ ‎Błonia‎ ‎zakryją‎ ‎opary‎ ‎i‎ ‎wcale‎ ‎nie‎ ‎widać‎ ‎świata,‎ ‎a‎ ‎z‎ ‎mgli stej‎ ‎pomroki‎ ‎wystaje‎ ‎w‎ ‎szarej‎ ‎sylwecie‎ ‎tylko‎ ‎sam‎ ‎szczyt kopca,‎ ‎łzawo‎ ‎na‎ ‎nas‎ ‎patrząc,‎ ‎niby‎ ‎myśl‎ ‎polska,‎ ‎co‎ ‎się‎ ‎z‎ ‎nie woli‎ ‎chce‎ ‎otrząsnąć.
                                          Niezwykły‎ ‎to‎ ‎pomnik,‎ ‎jedyny‎ ‎w‎ ‎swoim‎ ‎rodzaju,‎ ‎co‎ ‎go wolny‎ ‎lud,‎ ‎cały‎ ‎lud‎ ‎sypał‎ ‎swemu‎ ‎bohaterowi;‎ ‎sypał‎ ‎z‎ ‎przekona niem,‎ ‎że‎ ‎przed‎ ‎wiekami‎ ‎sypano‎ ‎tak‎ ‎kopce‎ ‎Krakusowi‎ ‎i‎ ‎Wandzie.
                                        • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 15.08.24, 14:01
                                          Według tradycji na tym wzgórzu bł. Bronisława miała swoją pustelnię i tutaj miała odejść do wieczności. Zakonnice z zakonu Norbertanek wytrwale podtrzymywały kult bł. Bronisławy i podanie o jej samotni.
                                        • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 15.08.24, 14:02
                                          Kaplica znalazła się w obrębie fortyfikacji austriackich przylegając od zachodniej strony bezpośrednio do kopca Kościuszki. Dzisiaj stanowi bramę przez którą prowadzi wejście na szczyt kopca.
                                        • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 15.08.24, 14:07
                                          Stara legenda mówi, że na wzgórzu Sikornik ukazywała się Bronisława pośród siedmiu gorejących pochodni. Na początku XVIII w. właśnie na tym miejscu wzniesiono kapliczkę ku czci błogosławionej norbertanki.
                                        • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 15.08.24, 14:10
                                          Po upadku Polski Austriacy postanowili wykorzystać strategiczne położenie Wzgórza bł. Bronisławy i rozpoczęli wznosić tu forty. Podczas budowy zburzono kaplicę patronki tego miejsca. Protesty czcicieli bł. Bronisławy były tak energiczne, że dotarły aż do cesarza w Wiedniu i rząd austriacki musiał na własny koszt wystawić nową kaplicę. Po odzyskaniu niepodległości odprawiano tu nabożeństwa dla polskich żołnierzy. Wśród wotów dla błogosławionej norbertanki zaczęły się pojawiać ryngrafy i żołnierskie orzełki. Po wybuchu II wojny światowej zabudowania forteczne zajął hitlerowski okupant. Po wojnie wierni odzyskali dostęp do miejsca kultu bł. Bronisławy.
                                        • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 15.08.24, 14:12
                                          Kaplica Św. Bronisławy
                                        • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 15.08.24, 14:14
                                          Początki kościoła nie zostały ostatecznie wyjaśnione. Tradycja głosi, że kościół miał powstać na miejscu pogańskiej świątyni, a kazania tutaj miał głosić jeszcze św. Wojciech.
                                        • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 15.08.24, 14:15
                                          •faza I – kościół na planie krzyża greckiego, datowany najpóźniej na drugą połowę X w. (a wiązany z panowaniem czeskim lub nawet wielkomorawskim – datacja na podstawie analogii w powstawaniu budowli na planie krzyża greckiego na terenie Europy Środkowej oraz wezwania kościoła)
                                        • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 15.08.24, 14:19
                                          Teoria ta, choć często pojawiająca się do dziś w popularnych publikacjach, zakwestionowana została przez dość przekonywające wyniki badań T. Lenkiewicz-Radwańskiej z lat 80. XX w. Zgodnie z nimi kościół tzw. "I fazy" faktycznie został postawiony na planie krzyża łacińskiego, a nie greckiego (na planie dość bliskim konstrukcji krakowskiego kościoła św. Andrzeja), a kościół tzw. "III fazy" stanowi tylko przekształcenie pierwotnego zamierzenia. Powstanie pierwszego kościoła miało zatem mieć miejsce w I połowie XII w., co można wiązać ze wspominaną datą 1148 oraz informacją Długosza o Piotrze Właście (datacja oparta na analizie odnalezionej ceramiki oraz porównaniach warsztatu murarskiego), a przebudowę ("III fazę") można wiązać z przekazaniem kościoła zwierzynieckim norbertankom. Teorię tę potwierdziły także badania z zastosowaniem metody datowania radiowęglowego prowadzone na początku XXI w.
                                        • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 15.08.24, 14:21
                                          Kościół Świętego Salwadora
                                        • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 15.08.24, 14:24
                                          https://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/thumb/e/ec/Krakow_StSalvatoreChurch_H40.jpg/490px-Krakow_StSalvatoreChurch_H40.jpg
                                          • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 23.08.24, 19:23
                                            OTWARCIE HOTELU SASKIEGO W KRAKOWIE
                                          • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 23.08.24, 19:25
                                            Kino Sztuka – kino istniejące od 1916 roku, znajdujące się przy ul. św. Jana 6 w Krakowie. Następnie w tym miejscu działało Krakowskie Centrum Kinowe ARS z wejściem od ul. św. Tomasza, w skład którego wchodziło m.in. dawne kino „Sztuka” (do 7 maja 2012 roku jedna z kilku sal kinowych w ARS-ie) – najstarsze działające kino w Krakowie. Zakończyło działalność 1 stycznia 2019
                                          • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 23.08.24, 19:27
                                            Pierwsza prasowa wzmianka na temat kina „Sztuka” pojawiła się w krakowskim „Czasie” 13 grudnia 1916 roku – była to informacja, że kinoteatr ofiarował na rzecz Komitetu gwiazdkowego dla Legionistów połowę dochodu brutto z przedstawienia w dniu 14 grudnia
                                          • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 23.08.24, 19:29
                                            Kino uruchomiono w drugiej połowie września 1939 roku. Było premierowym kinem dla publiczności polskiej. Po przeprowadzonym remoncie (od stycznia do września 1940) stało się kinem powtórkowym. Grano wówczas głównie filmy niemieckie, a także polskie, austriackie, amerykańskie, hiszpańskie i włoskie. Kino było czynne do 17 stycznia 1945 roku – miało wówczas w repertuarze Tragedię jednej miłości
                                          • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 23.08.24, 19:31
                                            Kino zostało zamknięte w roku 1980 i rozpoczęto remont generalny. Nie wznowiono wówczas działalności, a w 1989 roku budynek odzyskali prywatni właściciele.
                                          • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 23.08.24, 19:33
                                            Wyświetla repertuar studyjny, posiada umowy z sieciami Europa Cinemas w Paryżu i Siecią Kin Studyjnych w Warszawie. Od 1995 roku organizuje Tajemnicze pokazy specjalne – pokazywany film zawsze jest przedpremierowy i zawsze jest niespodzianką, widzowie nie znają wcześniej tytułu filmu. Do 7 grudnia 2012 roku odbyło się 798 Tajemniczych pokazów specjalnych.
                                          • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 23.08.24, 19:35
                                            Ostateczna decyzja odnośnie do przyszłości kina została podjęta 7 maja 2012 roku, do tego czasu kino funkcjonowało normalnie. Po negocjacjach osiągnięto kompromis – ARS pozostało przy ul. św. Jana 6, ale z wejściem od ul. św. Tomasza i bez sali „Sztuka”. Kino funkcjonowało na pięciu salach mających nieco ponad 300 miejsc. Sala „Sztuki” na parterze trafiła w ręce innego niż ARS najemcy.
                                          • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 23.08.24, 19:37
                                            Krakowskie Centrum Kinowe ARS działało w dotychczasowej siedzibie do końca 2018 r. Planowane wznowienie działalności w innej lokalizacji nie nastąpiło
                                          • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 23.08.24, 19:42
                                            KRAKOWSKIE KINO SZTUKA MA 90 LAT - Radio RMF
                                          • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 23.08.24, 19:50
                                            SALE KINOWE - www.ars.pl
                                          • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 23.08.24, 19:53
                                            LEGENDARNE KINO ARS ZAMYKA DZIAŁALNOŚĆ - Gazeta
                                        • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 16.08.24, 18:22
                                          Mimo protestów osób pragnących zachować dawny, średniowieczny wygląd Grodzkiej, zamysł ten został zrealizowany i spotkał się z aprobatą większości mieszkańców.
                                        • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 16.08.24, 18:25
                                          Restauracja kościołów Świętej Trójcy i św. Franciszka z Asyżu, stała się ważnym impulsem dla rozwoju działalności konserwatorskiej w Krakowie, a zarazem była etapem w kształtowaniu się polskiej szkoły konserwacji zabytków. Na bazie własnych, miejscowych doświadczeń, w trakcie licznych sporów i dyskusji, formowały się poglądy dotyczące zarówno ogólnej koncepcji restauracji, jak i szczegółowych rozwiązań problemów jakie niosły ze sobą prace nad średniowiecznymi zabytkami, prowadzone na dużo większą skalę niż dotychczasowe.
                                        • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 16.08.24, 18:27
                                          Oprócz towarzystwa istotą rolę odegrał przy tym Paweł Popiel, finansujący część prac z własnych środków. Nie wszystkie spośród uszkodzonych, mnie lub bardziej, obiektów udało się uratować od zniszczenia, ale toczone wówczas dyskusje nad sposobami ich naprawy, zakresem ingerencji w jej trakcie czy dopuszczalnością odtworzenia dawnego stanu, miały również istotny wpływ na kształtowanie się postaw konserwatorskich.
                                        • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 16.08.24, 18:29
                                          Wieloletnie prace w średniowiecznych kościołach skłaniały również do głębszej refleksji nad historycznymi stylami i ówczesną wiedzą o gotyku, który przestano postrzegać tylko w duchu romantyzmu, kategoriach emocjonalnych, mistyczno-symbolicznych, dostrzeżono bowiem reguły nim rządzące, zaczęto racjonalniej podchodzić do zabytków. Efektem tego było pogłębienie znajomości dawnej architektury oraz stopniowe upowszechnianie uznawanej powszechnie za właściwą terminologii w zakresie historii sztuki.
                                        • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 16.08.24, 18:32
                                          Pod tym nadzorem pierwszy etap prac upłynął na porządkowaniu zniszczonego wnętrza, usuwano gruz, jak również rozebrano te fragmenty budowli, które nadal groziły zawaleniem, jak szczyt wschodni. Wzmocniono też zachowane sklepienie prezbiterium i wykonano tymczasowy dach nad tą częścią kościoła. Z wiosną 1851 roku rozpoczęto prace nad wzmocnieniem murów, mocno nadwerężonych ogniem. Podparto je drewnianymi stemplami, zabrano się także za przemurowanie filarów – nowe podpory wznoszono z cegły, przekładanej kamieniem, lecz pod względem proporcji i wyglądu wiernie naśladowały poprzednie.
                                        • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 16.08.24, 18:34
                                          Nie jest do końca jasne kto kierował pracami na tym etapie odbudowy i zarazem ponosił odpowiedzialnym za runięcie podpór. W znacznej części opracowań podaje się, że był to Karol Kremer, który wedle jednych popełnił błąd w wyborze rozwiązań budowlanych i został za to odwołany, inne zaś stwierdzają, że zlekceważono jego uwagi lub wprowadzono zmiany w konstrukcji filarów bez jego wiedzy.
                                        • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 16.08.24, 18:37
                                          W trakcie prac, które śledzono z uwagą, nie obyło się bez następnych kontrowersji. Z krytyką spotkały się niektóre rozwiązania Żebrawskiego (m.in. E. Stehlik zarzucał mu zbyt słabe wzmocnienie sklepień i filarów), który ponadto nie ustrzegł się popełnienia pewnych błędów warsztatowych. Największą omyłką okazał się wygląd szczytu zachodniego, architekt zrekonstruował go, kopiując wzór wschodniego, choć pierwotne zwieńczenie fasady miało inny układ, udokumentowany w szkicach i rysunkach.
                                        • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 16.08.24, 18:40
                                          Pałac Wielopolskich początkowo pozostał w stanie ruiny. Mimo wezwań władz miasta, jego właściciel, margrabia Aleksander Wielopolski, nie chciał podjąć odbudowy, choć jeszcze przed pożarem planował restaurację gmachu. Doprowadziło to do wystawienia nieruchomości na licytację w 1854 roku. Kupił ją chirurg miejski Wojciech Kowalski, który przeprowadził częściową odnowę. Pośpiesznie wyremontowano wnętrza i wprowadzono jedną, istotną zmianę w wyglądzie zewnętrznym – dawna elewacja tylna pałacu, po uporządkowaniu, przejęła funkcję fasady. Kowalski traktował budynek jako dom dochodowy i wynajmował pomieszczenia na różne cele.
                                        • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 16.08.24, 18:42
                                          Dramatyczne wydarzenie z lipca 1850 roku pociągnęło za sobą nie tylko konieczność odbudowy, ale również wprowadzenia różnych zmian, które przede wszystkim miały na celu zabezpieczenie miasta przed kolejną pożogą.
                                        • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 16.08.24, 18:44
                                          Strach przed nowym, niszczycielskim pożarem utrzymywał się wśród mieszkańców jeszcze przed dłuższy czas. Wpływał nawet na ich dotychczasowe obyczaje. Po kataklizmie z lipca 1850 roku, porzucono tradycję związaną ze świętem Ofiarowania Pańskiego, kiedy to wracano z kościołów z zapalonymi gromnicami i obchodzono z nimi cały dom. Natomiast zainteresowanie budziły także pomysły, które miały pomóc w walce z ogniem. Tak było w 1852 roku, kiedy to rozpięto drut telegrafu pożarowego między wieżą kościoła Mariackiego a siedzibą straży pożarnej, usytuowaną w jednej z dobudówek Sukiennic, który miał służyć szybkiemu powiadamianiu o zauważonym ogniu. Z kolei sześć lat później inżynier J. Netrebski zaproponował również założenie na Wieży Ratuszowej zbiornika na wodę, który miał służyć w razie nowego pożaru. Projekt ten, podobnie jak pomysł przekopania kanału z Rudawy na Rynek Główny, nie doczekał się realizacji.
                                        • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 16.08.24, 18:46
                                          Jednak na realizację tej inicjatywy trzeba było czekać trzy lata. W 1865 roku powołano do życia stowarzyszenie Ochotniczej Straży Ogniowej. Początkowo skupiło dwustu członków, którzy zobowiązali się do pełnienia służby gaśniczej i regularnego udziału w ćwiczeniach. Na ich czele stanął Wincenty Eminowicz, były oficer austriacki i uczestnik powstania styczniowego. Wśród ochotników nie brakło osób z żadnej z warstw społecznych, a szczególnie liczni byli młodzi rzemieślnicy i studenci. Jeszcze w tym samym roku „Florianka” z własnych funduszy zakupiła w Heidelbergu nowoczesną sikawkę
                                        • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 16.08.24, 18:49
                                          Wydarzenie upamiętniała coroczna msza święta, odprawiana 18 lipca w kościele Mariackim, przy okazji której bito w dzwon Zygmunt. Informacji o jej przebiegu dostarcza Kronika miejscowa „Czasu”. Po raz pierwszy msza odbyła się w 1851 roku z polecenia Rady Miejskiej. Uczestniczyły w niej władze cywilne i wojskowe, a celebrans, biskup Łętowski, zapowiedział, że co roku pożar będzie upamiętniany w ten sposób. Miała to być zarazem zachęta do wsparcia odbudowy kościołów Dominikanów i Franciszkanów.
                                        • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 16.08.24, 18:52
                                          W większości numerów „Czasu” pojawiają się tylko krótka, jednozdaniowa informacja o rocznicowej mszy. Niekiedy umieszczano jedynie zapowiedź, a czasem nie pojawiała się żadna wzmianka, choć nie można z całą pewnością stwierdzić, że w takich przypadkach wotywa nie odbyła się. W każdym razie tradycja rocznicowych mszy utrzymała się aż do pierwszego dziesięciolecia XX wieku. Ostatnia informacja o niej pochodzi z 1908 roku
                                        • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 16.08.24, 18:54
                                          Krakowie! Smutna z ciebie stała się pustynia./ O Twej dawnej świetności przebrzmiały marzenia.../ Połowa twoich domów w gruzach pogrzebiona,/ Przez mieszkańców opuszczona,/ Z których okien wygląda okropne zniszczenie,/ A przepalonym ścianom grozi zawalenie.../ A tam, gdzie piękny gród wznosił swe mury,/ Gdzie brzmiał śmiech szczęścia i wesołe pienie,/ Ze skopconych zgliszczów został gruz ponury,/ A na ulicach zasiadło głuche milczenie.../ O Jeruzalem
                                        • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 16.08.24, 19:00
                                          Wśród twórców, których dzieła mają szczególnie dużą wartość dokumentacyjną, należy wymienić Teodora Stachowicza, Bogumiła Gąsiorowskiego, Karola Balickiego, Aleksandra Płonczyńskiego, Maksymiliana Cerchę, Józefa Kurowskiego, Adama Gorczyńskiego, Jana Kantego Stróżeckiego, Jędrzeja Brydaka czy Aleksandra Gryglewskiego
                                        • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 16.08.24, 19:02
                                          Powstały specjalne plany miasta z zaznaczonym zasięgiem pożaru. Pojawiły się one już wkrótce po tym wydarzeniu. Plan de la ville de Cracovie (w skali 1:5000), opracowany przez M. Niewiarowskiego, wydawano w Genewie na rzecz krakowskich pogorzelców.
                                          • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 16.08.24, 19:07
                                            Odezwa
                                        • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 16.08.24, 23:36
                                          ujrzeć‎ ‎co‎ ‎się‎ ‎dzieje‎ ‎z‎ ‎pożarem‎ ‎w‎ ‎domu‎ ‎p.‎ ‎Barty- nowskiej. Boże!‎ ‎co‎ ‎za‎ ‎straszliwy‎ ‎widok.‎ ‎Kamienica‎ ‎pod Zającem‎ ‎w‎ ‎środku‎ ‎ulicy‎ ‎Wiślnej,‎ ‎górująca‎ ‎dachem nad‎ ‎wszystkiemi‎ ‎domami,‎ ‎w‎ ‎płomieniach.‎ ‎Wiatr‎ ‎dmie coraz‎ ‎silniejszy;‎ ‎od‎ ‎ulicy‎ ‎gołębiej‎ ‎posuwa‎ ‎się‎ ‎po żar,‎ ‎przeskakuje‎ ‎przez‎ ‎przecznicę,‎ ‎zapala‎ ‎dachy nad‎ ‎drukarnią‎ ‎Uniwersytecką;‎ ‎wkrótce‎ ‎i‎ ‎szkoła‎ ‎Te chniczna‎ ‎stanie‎ ‎się‎ ‎pastwą‎ ‎płomieni,‎ ‎dwa‎ ‎ognie‎ ‎po- 1‎ ‎;czą‎ ‎się‎ ‎razem!‎ ‎.‎ ‎.‎ ‎. Ludzie‎ ‎przerażeni‎ ‎biegną‎ ‎z‎ ‎ulicy‎ ‎w‎ ‎ulicę,‎ ‎widzą że‎ ‎pożar‎ ‎całą‎ ‎część‎ ‎od‎ ‎plantacyi‎ ‎zajmuje‎ ‎a‎ ‎nie‎ ‎mają środka‎ ‎ratunku.‎ ‎W‎ ‎tej‎ ‎samej‎ ‎chwili‎ ‎ogniste‎ ‎języki pokazują‎ ‎się‎ ‎od‎ ‎ulicy‎ ‎Grodzkiej‎ ‎na‎ ‎pałacu‎ ‎Wielo polskich.‎ ‎Pożar‎ ‎w‎ ‎swym‎ ‎locie‎ ‎wyprzedził‎ ‎nawet‎ ‎prąd wiatru.‎ ‎Nieszczęśliwi‎ ‎mieszkańcy‎ ‎pędzą‎ ‎przez‎ ‎uli cę‎ ‎skazując‎ ‎ręką‎ ‎na‎ ‎płonące‎ ‎dachy‎ ‎i‎ ‎rozpacz‎ ‎od jęła‎ ‎im‎ ‎mowę,‎ ‎wszystka‎ ‎boleść‎ ‎skupiła‎ ‎się‎ ‎w‎ ‎tym niemym‎ ‎gieście.‎ ‎Biegną‎ ‎na‎ ‎dachy,‎ ‎wnet‎ ‎płomień ich‎ ‎spędza‎ ‎i‎ ‎za‎ ‎uciekajacemi‎ ‎ciska‎ ‎kruszące‎ ‎się‎ ‎belki, walące‎ ‎się'‎ ‎wiązania.‎ ‎Jedyny‎ ‎tylko‎ ‎pozostaje‎ ‎środek ratunku:‎ ‎ratować‎ ‎samych‎ ‎siebie,‎ ‎z‎ ‎głębi‎ ‎pożaru‎ ‎wy nosić‎ ‎czemprędzej‎ ‎sprzęty‎ ‎i‎ ‎towary.
                                        • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 16.08.24, 23:39
                                          dnej‎ ‎chwili‎ ‎obleciał‎ ‎jakby‎ ‎chciał‎ ‎warować‎ ‎przystęp obronie.‎ ‎A‎ ‎w‎ ‎tyin‎ ‎gmachu‎ ‎tyle‎ ‎drogich‎ ‎mozolnie‎ ‎zbie ranych‎ ‎pamiątek;‎ ‎cała‎ ‎hisfrorya‎ ‎nasza‎ ‎w‎ ‎obrazach‎ ‎al fresco,‎ ‎i‎ ‎arcydzieła‎ ‎sztuki‎ ‎przez‎ ‎rodaków‎ ‎naszych‎ ‎do konane.‎ ‎Mimo‎ ‎ognia‎ ‎w‎ ‎środku‎ ‎gmachu,‎ ‎kilku‎ ‎śmiel szych‎ ‎wpadło‎ ‎do‎ ‎pokojów‎ ‎idąc‎ ‎za‎ ‎przykładem‎ ‎ks. kan.‎ ‎Skórkowskiego,‎ ‎i‎ ‎brata‎ ‎jego‎ ‎Kazimierza. Z‎ ‎drugiej‎ ‎strony‎ ‎ulicy‎ ‎Franciszkańskiej‎ ‎ciągnie się‎ ‎długi‎ ‎rząd‎ ‎wozowni,‎ ‎łączących‎ ‎się‎ ‎przez‎ ‎dach z‎ ‎innym‎ ‎domem‎ ‎już‎ ‎do‎ ‎kościoła‎ ‎przytykającym. Wiatr‎ ‎podsycał‎ ‎pożar‎ ‎na‎ ‎pałacu‎ ‎Biskupim,‎ ‎ogień trzeszczał,‎ ‎odrywały‎ ‎się‎ ‎gonty‎ ‎i‎ ‎leciały‎ ‎w‎ ‎drugą stronę.‎ ‎Wnet‎ ‎ulica‎ ‎Franciszkańska‎ ‎po‎ ‎obu‎ ‎stronach czerwono‎ ‎zajaśniała,‎ ‎wiatr‎ ‎kłębował‎ ‎dym‎ ‎z‎ ‎płomie niem,‎ ‎fale‎ ‎ogniste‎ ‎zalewały‎ ‎środek‎ ‎ulicy,‎ ‎zda‎ ‎się‎ ‎jak by‎ ‎bruk‎ ‎nawet‎ ‎spalić‎ ‎zaprzysięgły.‎ ‎Z‎ ‎dachów‎ ‎spa dały‎ ‎gradem‎ ‎gonty,‎ ‎głównie,‎ ‎krokwie‎ ‎gorejące,‎ ‎o- knami‎ ‎dobywały‎ ‎się‎ ‎dymy.‎ ‎Trzykrotna‎ ‎śmierć‎ ‎cze kało‎ ‎każdego‎ ‎kto‎ ‎się‎ ‎wejść‎ ‎w‎ ‎środek‎ ‎ulicy‎ ‎poważył; bo‎ ‎dym‎ ‎bygo‎ ‎udusił,‎ ‎zabiłyby‎ ‎spadające‎ ‎pociski,‎ ‎spalił ogień,‎ ‎który‎ ‎połączony‎ ‎z‎ ‎obu‎ ‎stron‎ ‎ulicy‎ ‎a‎ ‎jakby ciężarem‎ ‎swym‎ ‎przyciskający,‎ ‎dochodził‎ ‎aż‎ ‎do‎ ‎ka mieni‎ ‎ulicznych.‎ ‎Ludzie‎ ‎po‎ ‎ogrodowym‎ ‎murze‎ ‎spi nają‎ ‎się‎ ‎uciekając‎ ‎na‎ ‎plantacye.
                                        • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 16.08.24, 23:44
                                          Pożar w Krakowie
                                        • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 16.08.24, 23:52
                                          konsumpcyą‎ ‎zwany‎ ‎na‎ ‎przeciw‎ ‎jatek‎ ‎rzeźniczych‎ ‎le żący,‎ ‎warując‎ ‎w‎ ‎ten‎ ‎sposób‎ ‎przystęp‎ ‎pożaru‎ ‎od‎ ‎wscho dniej‎ ‎części‎ ‎małego‎ ‎Rynku‎ ‎i‎ ‎ulicy‎ ‎Mikołajskiej.‎ ‎Tak więc‎ ‎plan‎ ‎obrony‎ ‎naturalnie‎ ‎był‎ ‎wytknięty‎ ‎ale‎ ‎za wsze‎ ‎tylko‎ ‎dopóty,‎ ‎póki‎ ‎wiatr‎ ‎nie‎ ‎zmienił‎ ‎kierunku. i‎ ‎archiwa‎ ‎miejscowe‎ ‎i‎ ‎królestwa‎ ‎Polskiego,‎ ‎hipo teka‎ ‎i‎ ‎kassa‎ ‎znajdowały‎ ‎się;‎ ‎a‎ ‎nawet‎ ‎wstrzymało cały‎ ‎pęd‎ ‎ognia‎ ‎grożący‎ ‎w‎ ‎dalszym‎ ‎biegu‎ ‎bazylikom śgo‎ ‎Piotra,‎ ‎śgo‎ ‎Andrzeja‎ ‎i‎ ‎następnym‎ ‎nawet‎ ‎budo wlom.‎ ‎Niebespieczeńgtwo‎ ‎było‎ ‎wielkie,‎ ‎silnego‎ ‎za tem‎ ‎oporu‎ ‎i‎ ‎wytrwałej‎ ‎wymagało‎ ‎chęci.‎ ‎Razem‎ ‎z‎ ‎ko misarzem‎ ‎Łuśzczyńskim‎ ‎i‎ ‎obywatelem‎ ‎Trylskim‎ ‎ob jęliśmy‎ ‎naczelny‎ ‎kierunek‎ ‎nad‎ ‎wykonaniem‎ ‎raz‎ ‎za mierzonych‎ ‎planów‎ ‎a‎ ‎nie‎ ‎szczędząc‎ ‎wydatków‎ ‎na opłacenie‎ ‎potrzebnej‎ ‎liczby‎ ‎ludzi‎ ‎chrześcian‎ ‎i‎ ‎sta- rozakonnych,‎ ‎od‎ ‎których‎ ‎ciągłej,‎ ‎usilnej‎ ‎i‎ ‎mozolnej pracy‎ ‎bezpłatnie‎ ‎wymagać‎ ‎było‎ ‎niepodobna,‎ ‎przez trzy‎ ‎dni‎ ‎i‎ ‎nocy‎ ‎walcząc‎ ‎na‎ ‎przebój‎ ‎z‎ ‎ogniem,‎ ‎który w‎ ‎domach‎ ‎Riedla‎ ‎i‎ ‎Kudel‎ ‎skiego‎ ‎a‎ ‎nawet‎ ‎w‎ ‎kilku‎ ‎na raz‎ ‎punktach‎ ‎co‎ ‎chwila‎ ‎sia‎ ‎odnawiał,‎ ‎z‎ ‎woli‎ ‎Boga dopięliśmy‎ ‎naszych‎ ‎zamiarów.‎ ‎Kompania‎ ‎minierów, cieśle‎ ‎przy‎ ‎moście‎ ‎Podgórskim‎ ‎pracujący,‎ ‎obywa telu‎ ‎sąsiednich‎ ‎domów,‎ ‎liczni‎ ‎chrześcianie‎ ‎i‎ ‎slaro- zakonni‎ ‎na‎ ‎przemian‎ ‎wśród‎ ‎ognia‎ ‎pyłem‎ ‎rumowisk i‎ ‎dymem‎ ‎otoczeni,‎ ‎z‎ ‎wielka‎ ‎wytrwałością‎ ‎i‎ ‎odwagą wspinając‎ ‎się‎ ‎po‎ ‎drabinach‎ ‎na‎ ‎piętra,‎ ‎odcinając‎ ‎i zrucając‎ ‎belki,‎ ‎oraz‎ ‎niszcząc‎ ‎każdą‎ ‎cząstkę‎ ‎tlejące go‎ ‎się‎ ‎drzewa,‎ ‎ugaszali‎ ‎pożar‎ ‎Ho‎ ‎szczętu,‎ ‎bo‎ ‎prze konano‎ ‎się,‎ ‎iż‎ ‎dopóki‎ ‎belki‎ ‎i‎ ‎rumowisko‎ ‎aż‎ ‎na‎ ‎dno domów‎ ‎a‎ ‎w‎ ‎domach‎ ‎wyższych‎ ‎sklepionych‎ ‎na‎ ‎pier-
                                        • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 16.08.24, 23:55
                                          się‎ ‎środków‎ ‎energicznych,‎ ‎nakazano‎ ‎domów‎ ‎pilno wać,‎ ‎gęste‎ ‎wysełano‎ ‎patrole‎ ‎i‎ ‎oprócz‎ ‎lego‎ ‎na‎ ‎ka żdej‎ ‎ulicy‎ ‎rozstawiono‎ ‎straż‎ ‎wojskową.‎ ‎W‎ ‎oknach zapalono‎ ‎świece,‎ ‎blask‎ ‎illuminacvi‎ ‎zniknął‎ ‎w‎ ‎ohec straszliwych‎ ‎płomieni‎ ‎pożaru! Taki‎ ‎był‎ ‎stan‎ ‎rzeczy‎ ‎aż‎ ‎do‎ ‎nocy.‎ ‎Dachy‎ ‎w‎ ‎wię kszej‎ ‎części‎ ‎pospadały,‎ ‎wiatr‎ ‎wolniał‎ ‎stopniowo; płomienie‎ ‎jeszcze‎ ‎buchały‎ ‎z‎ ‎głębi‎ ‎domów‎ ‎ale‎ ‎przy najmniej‎ ‎nie‎ ‎roznosiły‎ ‎iskier‎ ‎ani‎ ‎palącego‎ ‎się‎ ‎za rzewia.‎ ‎Na‎ ‎plantacyach‎ ‎obok‎ ‎uratowanych‎ ‎potrochu sprzętów,‎ ‎rozłożyły‎ ‎się‎ ‎nieszczęśliwe‎ ‎rodziny‎ ‎po gorzelców,‎ ‎które‎ ‎przed‎ ‎kilkoma‎ ‎jeszcze‎ ‎godzinami pod‎ ‎spokojnym‎ ‎dachem,‎ ‎żyły‎ ‎w‎ ‎pracy‎ ‎i‎ ‎bojaźni‎ ‎Bożej. Większa‎ ‎cześć‎ ‎ludności‎ ‎zmęczona‎ ‎całodziennem wysileniem,‎ ‎(bo‎ ‎już‎ ‎sam‎ ‎widok‎ ‎nieszczęścia‎ ‎mógł odjąć‎ ‎siły)‎ ‎usunęła‎ ‎się‎ ‎z‎ ‎miejsca‎ ‎dramatu.‎ ‎Broniono tylko‎ ‎po‎ ‎krawędziach‎ ‎części‎ ‎zajętej‎ ‎pożarem:‎ ‎w‎ ‎gląli ulic‎ ‎w‎ ‎środek‎ ‎ulicy‎ ‎Brackiej,‎ ‎Gołębiej,‎ ‎Franciszkań skiej,‎ ‎Szerokiej,Stolarskiej‎ ‎i‎ ‎pierwszej‎ ‎polowy‎ ‎Grodz kiej‎ ‎dostać‎ ‎się‎ ‎nie‎ ‎było‎ ‎nikomu‎ ‎łatwo.‎ ‎Z‎ ‎zapadłych dachów‎ ‎sypał‎ ‎się‎ ‎popiół‎ ‎i‎ ‎węgiel,‎ ‎a‎ ‎od‎ ‎czasu‎ ‎do czasu‎ ‎odrywała‎ ‎się‎ ‎niedopalona‎ ‎belka.‎ ‎Go‎ ‎się‎ ‎działo na‎ ‎ulicy‎ ‎Szerokiej‎ ‎—nikt‎ ‎nie‎ ‎przejrzał‎ ‎przez‎ ‎ciężkie chmury‎ ‎dymu‎ ‎i‎ ‎straszliwe‎ ‎kłęby‎ ‎ogniste,‎ ‎które‎
                                        • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 16.08.24, 23:59
                                          Jenerał‎ ‎komenderujący‎ ‎i‎ ‎zacny‎ ‎nasz‎ ‎Starosta‎ ‎Grodzki ofiarowali‎ ‎dać‎ ‎w‎ ‎pomoc‎ ‎:pierwszy‎ ‎kilka‎ ‎kompanij‎ ‎woj ska,‎ ‎drugi‎ ‎całą‎ ‎służbę‎ ‎policyjną.‎ ‎Komisarz‎ ‎obwodu‎ ‎Mie chowskiego‎ ‎zgłosił‎ ‎się‎ ‎z‎ ‎życzeniem‎ ‎przysłania‎ ‎kilku sikawek,‎ ‎odpowiedziano‎ ‎mu‎ ‎że‎ ‎z‎ ‎wdzięcznością‎ ‎mia sto‎ ‎przyjmuje‎ ‎tę‎ ‎sąsiedzką‎ ‎usługę;‎ ‎z‎ ‎Podgórza‎ ‎spro wadzono‎ ‎sikawkę‎ ‎fortyfikacyjną.‎ ‎Kilku‎ ‎obywateli‎ ‎po dzieliło‎ ‎się‎ ‎między‎ ‎sobą‎ ‎całem‎ ‎miastem‎ ‎w‎ ‎celu‎ ‎wy dobycia‎ ‎od‎ ‎właścicieli‎ ‎konwi‎ ‎i‎ ‎wiaderek.‎ ‎O‎ ‎przy niesieniu‎ ‎pomocy‎ ‎pogorzelcom‎ ‎nie‎ ‎było‎ ‎jeszcze‎ ‎chwili wolnej‎ ‎do‎ ‎myślenia‎ ‎bo‎ ‎pierwszą‎ ‎pomocą‎ ‎w‎ ‎nieszczę ściu‎ ‎jest‎ ‎wstrzymanie‎ ‎jego‎ ‎postępów. Wnet‎ ‎się‎ ‎też‎ ‎pokazało‎ ‎że‎ ‎nie‎ ‎minęło‎ ‎wszelkie niebezpieczeństwo‎ ‎i‎ ‎że‎ ‎owszem‎ ‎aby‎ ‎miasto‎ ‎od‎ ‎cał kowitej‎ ‎uchronić‎ ‎zguby‎ ‎potrzeba‎ ‎było‎ ‎użyć‎ ‎całej energii.‎ ‎Wiatr‎ ‎zadął‎ ‎silniejszy,‎ ‎dym‎ ‎i‎ ‎popiół‎ ‎za sypał‎ ‎rynek,‎ ‎lękaliśmy‎ ‎się‎ ‎nawet‎ ‎zwrotu‎ ‎prądu‎ ‎wie trznego.‎ ‎Rozpoczęła‎ ‎się‎ ‎systematyczna‎ ‎obrona.‎ ‎Kil ku‎ ‎profesorów‎ ‎i‎ ‎młodzież‎ ‎wdarła‎ ‎się‎ ‎na‎ ‎przepalo ne‎ ‎mury‎ ‎Techniczne‎ ‎wyrzucając‎ ‎rumowisko‎ ‎i‎ ‎szu kając‎ ‎zarzewia‎ ‎które‎ ‎w‎ ‎ten‎ ‎moment‎ ‎gaszono.‎ ‎Wy słano‎ ‎także‎ ‎ludzi‎ ‎na‎ ‎ulicę‎ ‎Wiślną‎ ‎a‎ ‎głównie‎ ‎skie rowano‎ ‎usiłowania‎ ‎na‎ ‎budowle‎ ‎we‎ ‎wschodniej‎ ‎czę ści‎ ‎Ilynku‎ ‎leżące.‎ ‎Pierwszym‎ ‎z‎ ‎tej‎ ‎strony‎ ‎gmachem
                                        • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 17.08.24, 00:06
                                          w‎ ‎Krakowie‎ ‎gdzie‎ ‎przeszłość‎ ‎nie‎ ‎dozwoliła‎ ‎zgromadzić‎ ‎sił‎ ‎potrzebnych‎ ‎do‎ ‎sprostania‎ ‎takiemu‎ ‎nie szczęściu!‎ ‎a‎ ‎przyszłość‎ ‎także‎ ‎w‎ ‎ręku‎ ‎najwyższego będąca,‎ ‎niezapowiada‎ ‎jak‎ ‎nateraz‎ ‎zmiany‎ ‎dość‎ ‎szpie- sznej‎ ‎i‎ ‎krzepiącej,‎ ‎żeby‎ ‎się‎ ‎na‎ ‎niej‎ ‎godziło‎ ‎opie rać‎ ‎nadzieję‎ ‎iż‎ ‎z‎ ‎podobnego‎ ‎upadku‎ ‎nieszczęśliwe to‎ ‎miasto‎ ‎wydźwignie‎ ‎!‎ ‎Z‎ ‎gruzów‎ ‎w‎ ‎jakie‎ ‎go‎ ‎osta tni‎ ‎pożar‎ ‎zamienił,‎ ‎Kraków‎ ‎o‎ ‎własnych‎ ‎siłach‎ ‎pe wnie‎ ‎nie‎ ‎wstanie‎ ‎więcej‎ ‎i‎ ‎jako‎ ‎miasto‎ ‎zrzec‎ ‎się musi‎ ‎istnienia‎ ‎jeżeli‎ ‎mu‎ ‎nie‎ ‎przyjdą‎ ‎w‎ ‎pomoc‎ ‎wspa niałomyślność‎ ‎życzliwych‎ ‎Rządów‎ ‎i‎ ‎dobroczyność zacnych‎ ‎ludzi. „Do‎ ‎wspaniałomyślności‎ ‎też‎ ‎pierwszych,‎ ‎do‎ ‎szla chetnego‎ ‎zaś‎ ‎współczucia‎ ‎drugich‎ ‎ucieka‎ ‎się‎ ‎i‎ ‎od zywa‎ ‎podpisany‎ ‎Komitet‎ ‎w‎ ‎imieniu‎ ‎pogorzelców‎ ‎Kra kowa‎ ‎! „Tysiąc‎ ‎okładem‎ ‎rodzin‎ ‎mieszkańców,‎ ‎wyzutych prawie‎ ‎z‎ ‎wszystkiego,‎ ‎bo‎ ‎pozbawionych‎ ‎nieledwie odzieży,‎ ‎kilkuset‎ ‎właścicieli‎ ‎domówi‎ ‎handlów‎ ‎przy prowadzonych‎ ‎do‎ ‎żebractwa,‎ ‎bo‎ ‎niezdolnych‎ ‎zdo być‎ ‎się‎ ‎nawet‎ ‎na‎ ‎koszt‎ ‎uprzątnienia‎ ‎gruzów‎ ‎dawnej swej‎ ‎własności,‎ ‎oto‎ ‎są‎ ‎mandaci‎ ‎w‎ ‎imieniu‎ ‎których komitet‎ ‎działa,‎ ‎dla‎ ‎których‎ ‎o‎ ‎wsparcie‎ ‎uprasza! Niech‎ ‎ci‎ ‎których‎ ‎ślachetne‎ ‎serce‎ ‎bije‎ ‎przyspieszonym
                                        • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 17.08.24, 00:09
                                          przynosiły‎ ‎pomoc.‎ ‎Wieczorem‎ ‎oświecono‎ ‎znowu okna,‎ ‎z‎ ‎pewną‎ ‎trwogą‎ ‎i‎ ‎jakby‎ ‎zło‎ ‎wieszczem‎ ‎prze czuciem.‎ ‎wyglądali‎ ‎wszyscy‎ ‎nocy,‎ ‎pytając‎ ‎wzajemnie jeden‎ ‎drugiego:‎ ‎„Cóż‎ ‎nam‎ ‎dzisiejsza‎ ‎noc‎ ‎przyniesie- Przez‎ ‎cały‎ ‎dzień‎ ‎najwyższe‎ ‎władze‎ ‎wojskowe‎ ‎i‎ ‎cy wilne‎ ‎znajdowały‎ ‎się‎ ‎na‎ ‎odwachu.‎ ‎Chciano‎ ‎lam‎ ‎11- tworzyć‎ ‎pewien‎ ‎rodzaj‎ ‎składu‎ ‎narzędzi‎ ‎obrony;‎ ‎Rada Miejska‎ ‎wydelegowała‎ ‎z‎ ‎grona‎ ‎swego‎ ‎radców‎ ‎do‎ ‎czu wania‎ ‎i‎ ‎kierowania‎ ‎obroną‎ ‎w‎ ‎razie‎ ‎potrzeby. Okazała‎ ‎się‎ ‎też‎ ‎w‎ ‎istocie‎ ‎potrzeba‎ ‎obrony‎ ‎większa niżeli‎ ‎mniemano.‎ ‎Już‎ ‎około‎ ‎godziny‎ ‎dziesiątej‎ ‎ogień odżywił‎ ‎się‎ ‎w‎ ‎kamienicy‎ ‎Działyńskiego‎ ‎w‎ ‎Rynku. Dom‎ ‎ten‎ ‎stojąc‎ ‎w‎ ‎pobliżu‎ ‎gmachów‎ ‎jeszcze‎ ‎ocalo nych‎ ‎wymagał‎ ‎czujnej‎ ‎baczności;‎ ‎w‎ ‎tę‎ ‎więc‎ ‎stronę skierowano‎ ‎obronę‎ ‎lecz‎ ‎druga‎ ‎połowa‎ ‎ludzi‎ ‎pobie gła‎ ‎na‎ ‎ulice‎ ‎Wiślną‎ ‎gdzie‎ ‎kamienica‎ ‎pod‎ ‎Zającem mało‎ ‎w‎ ‎ciągu‎ ‎dnia‎ ‎zalewana,‎ ‎tym‎ ‎mocniejszym‎ ‎bu chnęła‎ ‎płomieniem.‎ ‎Tuż‎ ‎na‎ ‎przeciw,‎ ‎palił‎ ‎się‎ ‎dosyć mocno‎ ‎dom‎ ‎Malickiego,‎ ‎rzucajęc‎ ‎iskry‎ ‎na‎ ‎akademią i‎ ‎kassę.‎ ‎Wiatr‎ ‎dął‎ ‎ciągle‎ ‎jednostajnie,‎ ‎lak‎ ‎pod względem‎ ‎kierunku‎ ‎jak‎ ‎i‎ ‎prężności. Około‎ ‎północy‎ ‎ogień‎ ‎odżywił‎ ‎się‎ ‎na‎ ‎nowo‎ ‎w‎ ‎ka mienicy‎ ‎Mączyńskiej‎ ‎i‎ ‎w‎ ‎kilku‎ ‎domach‎ ‎w‎ ‎Rynku. Płomienie‎ ‎dotąd‎ ‎mało‎ ‎co‎ ‎nad‎ ‎mury‎ ‎wychodzące,
                                        • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 17.08.24, 00:12
                                          Ludzi‎ ‎rzuciło‎ ‎się‎ ‎na‎ ‎ratunek.‎ ‎Obrońcy‎ ‎sąsiedniego‎ ‎da chu‎ ‎wstrzymując‎ ‎cały‎ ‎pęd‎ ‎pożaru,‎ ‎musieli‎ ‎siebie‎ ‎i dach‎ ‎bronić‎ ‎od‎ ‎spalenia.‎ ‎Nadwątlono‎ ‎belki,‎ ‎wstrzą śnięto‎ ‎sufity,‎ ‎ogień‎ ‎zajaśniał‎ ‎na‎ ‎chwile‎ ‎mocniej,‎ ‎ale w‎ ‎krotce‎ ‎zawaliło‎ ‎sie‎ ‎drugie‎ ‎piętro,‎ ‎obrona‎ ‎była‎ ‎już łatwiejsza,‎ ‎niebezpieczeństwo‎ ‎nie‎ ‎tak‎ ‎groziło. Pozostawiona‎ ‎samej‎ ‎sobie‎ ‎kamienica‎ ‎pod‎ ‎Zającem przerażający‎ ‎stawiała‎ ‎widok.‎ ‎Zapadły‎ ‎się‎ ‎podłogi z‎ ‎pierwszego‎ ‎i‎ ‎drugiego‎ ‎pietra,‎ ‎ogień‎ ‎dostał‎ ‎sie‎ ‎aż na‎ ‎sam‎ ‎dół,‎ ‎a‎ ‎tylko‎ ‎wzdłuż‎ ‎gmachu‎ ‎sterczały‎ ‎belki. Gmach‎ ‎ogromny‎ ‎przez‎ ‎którego‎ ‎okna‎ ‎wychodziły‎ ‎na ulicę,‎ ‎długie,‎ ‎czerwone‎ ‎taśmy‎ ‎ogniste!‎ ‎Nawet‎ ‎się zbliżyć‎ ‎nie‎ ‎było‎ ‎podobna,‎ ‎żar‎ ‎i‎ ‎sypiący‎ ‎się‎ ‎popiół nie‎ ‎dozwalał‎ ‎spojrzeć‎ ‎na‎ ‎ten‎ ‎płomienny‎ ‎wulkan.‎ ‎0- koło‎ ‎godziny‎ ‎trzeciej‎ ‎przyprowadzono‎ ‎na‎ ‎po‎ ‎wrót‎ ‎si kawkę,‎ ‎gdzie‎ ‎i‎ ‎przeciwległy‎ ‎dom‎ ‎Malickiego‎ ‎mocne wyrzucał‎ ‎płomienie.‎ ‎Zatoczono‎ ‎wiec‎ ‎sikawkę‎ ‎w‎ ‎śro dek‎ ‎ulicy‎ ‎Wiślnej‎ ‎i‎ ‎na‎ ‎jedną‎ ‎i‎ ‎na‎ ‎drugą‎ ‎stronę‎ ‎ko lejno‎ ‎puszczano‎ ‎prąd‎ ‎wody.‎ ‎Ratunek‎ ‎był‎ ‎nader‎ ‎sła by,‎ ‎a‎ ‎pożar‎ ‎musiał‎ ‎trwać‎ ‎dopóty,‎ ‎póki‎ ‎nie‎ ‎zwaliły‎ ‎się bfllki‎ ‎na‎ ‎sam‎ ‎dół.‎ ‎Około‎ ‎godziny‎ ‎6ej‎ ‎zrana‎ ‎mocny ogień‎ ‎odżywił‎ ‎się‎ ‎w‎ ‎domu‎ ‎p.‎ ‎Bartynowskiej,‎ ‎mimo że‎ ‎przez‎ ‎cały‎ ‎dzień‎ ‎wczorajszy‎ ‎ani‎ ‎razu‎ ‎nie‎ ‎poka zały‎ ‎się‎ ‎z‎ ‎niego‎ ‎płomienie.‎ ‎Przekonano‎ ‎się‎ ‎bardzo
                                        • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 17.08.24, 00:16
                                          malego‎ ‎(jaki‎ ‎się‎ ‎jeszcze‎ ‎pozostał)‎ ‎handlu‎ ‎i‎ ‎przemysłu. Nie‎ ‎było‎ ‎w‎ ‎rzeczy‎ ‎samej‎ ‎domu,‎ ‎w‎ ‎którymby‎ ‎po‎ ‎kil ka‎ ‎sklepów‎ ‎i‎ ‎handlów‎ ‎nie‎ ‎znajdowało‎ ‎się‎ ‎na‎ ‎dole, a‎ ‎na‎ ‎górze‎ ‎mieszkali‎ ‎rzemieślnicy,‎ ‎rękodzielnicy; jednem‎ ‎słowem:‎ ‎wszystkie‎ ‎domy‎ ‎przepełnione‎ ‎były zagranicznemi‎ ‎towarami‎ ‎lub‎ ‎wyrobami‎ ‎miejscowemi; większa‎ ‎zaś‎ ‎część‎ ‎tych‎ ‎majątków‎ ‎poszła‎ ‎z‎ ‎dymem. Trzy‎ ‎zgromadzenia‎ ‎duchowne‎ ‎zostały‎ ‎w‎ ‎jednej chwili‎ ‎pod‎ ‎gołem‎ ‎niebem,‎ ‎bez‎ ‎żadnych‎ ‎fnnduszów utrzymania.‎ ‎Zapasy‎ ‎żywności,‎ ‎jakie‎ ‎przy‎ ‎rządnem gospodarstwie‎ ‎obok‎ ‎szczupłych‎ ‎dochodów‎ ‎przygo towano‎ ‎na‎ ‎przyszłość,‎ ‎spłonęły.‎ ‎Dominikanom‎ ‎spa lił‎ ‎sie‎ ‎nietylko‎ ‎klasztor‎ ‎ale‎ ‎wszystkie‎ ‎realności‎ ‎przy ulicy‎ ‎Stolarskiej,‎ ‎małym‎ ‎Rynku‎ ‎i‎ ‎ulicy‎ ‎Szerokiej.‎ ‎Fran ciszkanów‎ ‎przyległe‎ ‎kościołowi‎ ‎gmachy,‎ ‎albo‎ ‎zu pełnie‎ ‎spłonęły,‎ ‎albo‎ ‎też‎ ‎znacznie‎ ‎uszkodzone‎ ‎zostały. Ubogi‎ ‎klasztorek‎ ‎ś.‎ ‎Józefa‎ ‎stał‎ ‎się‎ ‎również‎ ‎pastwa płomieni.‎ ‎O.‎ ‎Poncyan‎ ‎przybywszy‎ ‎tamże‎ ‎w‎ ‎chwili pożaru,‎ ‎pochwycił‎ ‎Sanctissiinum‎ ‎i‎ ‎wraz‎ ‎z‎ ‎zakonni cami‎ ‎przeszedł‎ ‎ogień‎ ‎i‎ ‎zarzewie‎ ‎palace‎ ‎sie,‎ ‎a‎ ‎zaniósł szy‎ ‎najś.‎ ‎Sakrament‎ ‎do‎ ‎kościoła‎ ‎ś.‎ ‎Piotra‎ ‎postawił‎ ‎go na‎ ‎ołtarzu‎ ‎a‎ ‎zakonnice‎ ‎odprowadził‎ ‎do‎ ‎klasztoru‎ ‎ś. Andrzeja.‎ ‎Sam‎ ‎zaś‎ ‎powróciwszy‎ ‎na‎ ‎miejsce‎ ‎pożaru z‎ ‎kilkoma‎ ‎innemi‎ ‎zakonnikami‎ ‎i‎ ‎klasztornymi‎ ‎sługami
                                        • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 17.08.24, 00:18
                                          nych‎ ‎i‎ ‎jeograficznych.‎ ‎W‎ ‎mieszkaniu‎ ‎Teodora‎ ‎Sta chowicza‎ ‎spłonęło‎ ‎wiele‎ ‎obrazów‎ ‎ojca‎ ‎jego‎ ‎Michała. Wielka,‎ ‎a‎ ‎ogromnem‎ ‎nakładem‎ ‎i‎ ‎wieloletniem‎ ‎stara niem‎ ‎zbierana‎ ‎biblioteka‎ ‎hr.‎ ‎Morsztyna‎ ‎i‎ ‎bogaty‎ ‎zbiór rycin‎ ‎polskich.‎ ‎Biblioteka‎ ‎dzieł‎ ‎obcych‎ ‎o‎ ‎Polsce,‎ ‎i‎ ‎je den‎ ‎z‎ ‎najbogatszych‎ ‎zbiorów‎ ‎polskich‎ ‎rycin,‎ ‎numis- matów‎ ‎i‎ ‎obrazów‎ ‎olejnych‎ ‎własnością‎ ‎p.Friedlejna‎ ‎bę dących.‎ ‎Juliana‎ ‎Sawiczcwskiego‎ ‎ogromny‎ ‎zbiór‎ ‎pieśni polskich‎ ‎starannie‎ ‎wraz‎ ‎z‎ ‎ich‎ ‎nutami‎ ‎spisany,‎ ‎oraz‎ ‎te goż‎ ‎kosztowne‎ ‎ryciny‎ ‎i‎ ‎numismata.‎ ‎Radzcy‎ ‎Benoego kosztowna‎ ‎biblioteka‎ ‎prawna.‎ ‎Piękny‎ ‎zbiór‎ ‎hr.‎ ‎0- strowskiego;‎ ‎stara‎ ‎biblioteka‎ ‎Odrowąża‎ ‎w‎ ‎kamieni cy‎ ‎Rappa;‎ ‎biblioteka‎ ‎matematyczna‎ ‎i‎ ‎architektoniczna Radwańskiego;‎ ‎zbiory‎ ‎rycin‎ ‎i‎ ‎starożytności‎ ‎Gąsio- rowskiego;‎ ‎biblioteka‎ ‎szkoły‎ ‎technicznej‎ ‎i‎ ‎prace Wrońskiego‎ ‎i‎ ‎inne‎ ‎o‎ ‎których‎ ‎nie‎ ‎wspominamy.‎ ‎A‎ ‎cóż‎ ‎to za‎ ‎ogromna‎ ‎szkoda‎ ‎biblioteki‎ ‎Dominikańskiej! Starożytny‎ ‎ten‎ ‎i‎ ‎szacowny‎ ‎zbiór‎ ‎liczył‎ ‎przeszło 16,000‎ ‎dzieł,‎ ‎wiele‎ ‎rękopismów‎ ‎i‎ ‎osobny‎ ‎wolumen dyplomatów‎ ‎z‎ ‎XIII,‎ ‎XIV‎ ‎i‎ ‎następnych‎ ‎stuleci‎ ‎do‎ ‎hi- storyi‎ ‎narodu‎ ‎i‎ ‎kościoła‎ ‎odnoszących‎ ‎się.‎ ‎Znajdo wało‎ ‎się‎ ‎tain‎ ‎i‎ ‎po‎ ‎kilkaset‎ ‎exemplazry‎ ‎dawnych‎ ‎dzieł przez‎ ‎członków‎ ‎tego‎ ‎zgromadzenia‎ ‎wydawanych; strata‎ ‎tein‎ ‎boleśniejsza:‎ ‎źe‎ ‎zakonnicy‎ ‎poniósłszy‎ ‎nie
                                        • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 17.08.24, 00:21
                                          Takieto‎ ‎zaraz‎ ‎nazajutrz‎ ‎po‎ ‎głównym‎ ‎pożarze‎ ‎mie liśmy‎ ‎straty‎ ‎przed‎ ‎oczyma:‎ ‎straty‎ ‎tem‎ ‎boleśniejsze że‎ ‎ani‎ ‎ich‎ ‎troskliwość‎ ‎rządu,‎ ‎ani‎ ‎dobra‎ ‎wola‎ ‎ludzi powetować‎ ‎nie‎ ‎potrafi.‎ ‎Przed‎ ‎nami‎ ‎stała‎ ‎prześlicz na‎ ‎niegdyś‎ ‎bazylika‎ ‎ś.‎ ‎Trójcy‎ ‎a‎ ‎dziś‎ ‎już‎ ‎tylko‎ ‎olbrzy mia‎ ‎ruina,‎ ‎nagim‎ ‎murów‎ ‎szkieletem‎ ‎imponująca.‎ ‎Za nami‎ ‎pałac‎ ‎Wielopolskich‎ ‎a‎ ‎w‎ ‎nim‎ ‎zgliszcza‎ ‎historycz nych‎ ‎obrazów‎ ‎i‎ ‎szacownych‎ ‎starożytności.‎ ‎Kościół ks.‎ ‎Franciszkanów,‎ ‎pałac‎ ‎biskupi‎ ‎a‎ ‎w‎ ‎około‎ ‎dłu- Spalil‎ ‎się‎ ‎nakład‎ ‎książki‎ ‎do‎ ‎nabożeństwa‎ ‎dla‎ ‎Polek; „‎ ‎2‎ ‎arkusze‎ ‎Fizyki‎ ‎prof.‎ ‎Kuczyńskiego. „‎ ‎2‎ ‎arkusze‎ ‎ligo‎ ‎Zesz.‎ ‎Roczn.‎ ‎1850‎ ‎wyd.‎ ‎przez Towarzystwo‎ ‎Naukowe; „‎ ‎2‎ ‎arkusze‎ ‎Rozmów‎ ‎dla‎ ‎Ludu‎ ‎wydane‎ ‎przez Towarzystwo‎ ‎Naukowe. „‎ ‎Nakład‎ ‎już‎ ‎oprawnej‎ ‎gramatyki‎ ‎Łazowskiego; „‎ ‎2300‎ ‎eksemplarzy‎ ‎Nauki‎ ‎dla‎ ‎szkół‎ ‎początko wych.‎ ‎Nowa,‎ ‎zupełna‎ ‎a‎ ‎nader‎ ‎pracowicie‎ ‎uło żona,‎ ‎edycya‎ ‎drzeworytów‎ ‎Uniwersyteckich odbita‎ ‎jedynie‎ ‎w‎ ‎115‎ ‎egzemplarzach. „‎ ‎149‎ ‎egzemp.‎ ‎dzielą‎ ‎O‎ ‎Posagu‎ ‎Uniwer.‎ ‎Jagie- lońskiego; „‎ ‎kilkanaście‎ ‎ryz‎ ‎czystego‎ ‎papieru‎ ‎i‎ ‎mnóswo‎ ‎in nych‎ ‎drobiazgów; W‎ ‎czasie‎ ‎przenoszenia‎ ‎kaszt‎ ‎zginęło‎ ‎wiele‎ ‎liter‎ ‎i‎ ‎szu felek,‎ ‎spaliło‎ ‎się‎ ‎kilka‎ ‎złożonych‎ ‎już‎ ‎kolumn,‎ ‎waga‎ ‎dzie siętna,‎ ‎różne‎ ‎części‎ ‎składowe,‎ ‎szybkoprassy‎ ‎i‎ ‎prasy‎ ‎podręczne.
                                        • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 17.08.24, 00:23
                                          nocy‎ ‎poświęcenie‎ ‎ich‎ ‎nie‎ ‎było‎ ‎zbylecznem.‎ ‎Ogień w‎ ‎kamienicy‎ ‎Loujego‎ ‎przy‎ ‎ulicy‎ ‎Grodzkiej‎ ‎mocno około‎ ‎północy‎ ‎wybuchnął,‎ ‎sprowadzono‎ ‎więc‎ ‎tam sikawkę‎ ‎i‎ ‎ludzi‎ ‎z‎ ‎Rynku,‎ ‎młodzież‎ ‎zaś‎ ‎udała‎ ‎się‎ ‎na ulicę‎ ‎Wiślną‎ ‎gdzie‎ ‎początkowo‎ ‎z‎ ‎doinu‎ ‎Malickiego później‎ ‎z‎ ‎pałacu‎ ‎Biskupiego‎ ‎wydobywały‎ ‎się‎ ‎pło mienie.‎ ‎Dotąd‎ ‎bowiem‎ ‎w‎ ‎pałacu‎ ‎tym‎ ‎zgorzał‎ ‎tylko dach,‎ ‎teraz‎ ‎zaczynały‎ ‎się‎ ‎palić‎ ‎sufity.‎ ‎Mimo‎ ‎małej liczby‎ ‎wiaderek,‎ ‎sikawka‎ ‎działała‎ ‎prawie‎ ‎nieustannie, od‎ ‎lej‎ ‎do‎ ‎4ej‎ ‎lano‎ ‎wodę‎ ‎i‎ ‎rozrywano‎ ‎sufity‎ ‎osę kami.‎ ‎Nad‎ ‎ranem‎ ‎kilku‎ ‎z‎ ‎młodzieży‎ ‎wpadło‎ ‎na‎ ‎pa łacowe‎ ‎podwórze,‎ ‎ujrzawszy‎ ‎tam‎ ‎małą‎ ‎sikawkę‎ ‎po schodach‎ ‎wprowadzili‎ ‎ja‎ ‎na‎ ‎pierwsze‎ ‎piętro‎ ‎poma gając‎ ‎głównemu‎ ‎prądowi‎ ‎wody.‎ ‎który‎ ‎szedł‎ ‎od‎ ‎li lie‎ ‎y‎ ‎Wiślnej.‎ ‎W‎ ‎krotce‎ ‎też‎ ‎ogień‎ ‎zaczął‎ ‎przyga sać.‎ ‎cofnięto‎ ‎z‎ ‎góry‎ ‎sikawkę‎ ‎i‎ ‎w‎ ‎kilka‎ ‎minut‎ ‎za waliły‎ ‎sie‎ ‎sufity.‎ ‎Okropny‎ ‎strach‎ ‎padł‎ ‎na‎ ‎przyto mnych;‎ ‎niewiedziano‎ ‎czyli‎ ‎którego‎ ‎z‎ ‎szlachetnych obrońców‎ ‎nie‎ ‎przywaliły‎ ‎gruzy,‎ ‎na‎ ‎szczęście‎ ‎wszy scy‎ ‎uszli‎ ‎już‎ ‎pierwej‎ ‎z‎ ‎góry. Wprawdzie‎ ‎we‎ ‎wszystkich‎ ‎tych‎ ‎cząstkowych‎ ‎po żarach‎ ‎płomień‎ ‎był‎ ‎już‎ ‎słabszy,‎ ‎ale‎ ‎mieszkańcy‎ ‎przy ległych‎ ‎ulic‎ ‎i‎ ‎ocalonych‎ ‎części‎ ‎Rynku,‎ ‎nie‎ ‎mogli‎ ‎za sypiać‎ ‎spokojnie‎ ‎mając‎ ‎tak‎ ‎niebezpiecznego‎ ‎w‎ ‎po-
                                        • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 17.08.24, 00:26
                                          Mieszkańcy‎ ‎poczynali‎ ‎wracać‎ ‎do‎ ‎codziennych‎ ‎za trudnień:‎ ‎a‎ ‎na‎ ‎wstępie‎ ‎tej,‎ ‎jakby‎ ‎nowej‎ ‎epoki‎ ‎życia, po‎ ‎czterech‎ ‎dniach‎ ‎i‎ ‎czterech‎ ‎nocach‎ ‎pożaru‎ ‎i‎ ‎trwo gi,‎ ‎gdy‎ ‎spokój‎ ‎poczynał‎ ‎wracać‎ ‎w‎ ‎umysły,‎ ‎zgro madzono‎ ‎się‎ ‎licznie‎ ‎w‎ ‎kościele‎ ‎p.‎ ‎Maryi‎ ‎na‎ ‎zapo wiedziane‎ ‎przez‎ ‎komitet‎ ‎nabożeństwo.‎ ‎Jak‎ ‎gorącą musiała‎ ‎być‎ ‎modlitwa,‎ ‎jak‎ ‎szczere‎ ‎dziękczynienia‎ ‎i błagalne‎ ‎prośby,‎ ‎z‎ ‎jaką‎ ‎skruchą‎ ‎wznoszono‎ ‎myśl‎ ‎i serce‎ ‎do‎ ‎Boga,‎ ‎ten‎ ‎tylko‎ ‎pojmie,‎ ‎czyjego‎ ‎ducha‎ ‎cięż kie‎ ‎nawiedziły‎ ‎krzyże,‎ ‎czyje‎ ‎życie‎ ‎stało‎ ‎już‎ ‎nad grobem,‎ ‎komu‎ ‎z‎ ‎objęć‎ ‎wyrywała‎ ‎się‎ ‎istota‎ ‎unosząca połowę‎ ‎serca‎ ‎w‎ ‎świat‎ ‎wiekuisty.‎ ‎Bo‎ ‎jeden‎ ‎klęczał na‎ ‎stosie‎ ‎spalonego‎ ‎domostwa‎ ‎i‎ ‎żebrał‎ ‎u‎ ‎Boga‎ ‎po mocy‎ ‎dla‎ ‎żony,‎ ‎dla‎ ‎dzieci‎ ‎drobiazgu,‎ ‎błagał‎ ‎o‎ ‎wspar cie‎ ‎moralne,‎ ‎o‎ ‎siłę‎ ‎ku‎ ‎udźwignieniu‎ ‎nieszczęścia,‎ ‎o błogosławieństwo‎ ‎na‎ ‎dalszy‎ ‎żywot‎ ‎pracy‎ ‎i‎ ‎zabiegom; inny‎ ‎błagał‎ ‎o‎ ‎odwrócenie‎ ‎plagi‎ ‎od‎ ‎siebie‎ ‎i‎ ‎swoich; a‎ ‎jeszcze‎ ‎inny‎ ‎potężniejszego‎ ‎ser‎ ‎a,‎ ‎w‎ ‎piersiach swoich‎ ‎objął‎ ‎miasto‎ ‎całe‎ ‎i‎ ‎łzami‎ ‎modlił‎ ‎się‎ ‎do‎ ‎Boga aby‎ ‎nie‎ ‎odejmował‎ ‎jedynej‎ ‎pociechy,‎ ‎jaka‎ ‎się‎ ‎nam została,‎ ‎jedynego‎ ‎klucza,‎ ‎którym‎ ‎się‎ ‎naród‎ ‎jeszcze z‎ ‎przeszłością‎ ‎zrozumie. Wśród‎ ‎tak‎ ‎głębokiego‎ ‎zatopienia,‎ ‎przerywanego łkaniem‎ ‎i‎ ‎westchnieniami,‎ ‎wystąpił‎ ‎na‎ ‎kazalnicę‎ ‎ks.
                                        • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 17.08.24, 00:28
                                          między‎ ‎nami.‎ ‎Gdy‎ ‎Syonu‎ ‎ostatnia‎ ‎godzina‎ ‎wybiła,‎ ‎a Pan‎ ‎skarać‎ ‎chciał‎ ‎niewierne‎ ‎miasto‎ ‎Jeruzalem,‎ ‎tedy spalił‎ ‎w‎ ‎nim‎ ‎kościół‎ ‎swój.‎ ‎Damyż‎ ‎więc‎ ‎upaść‎ ‎tym domom‎ ‎Bożym?‎ ‎Wyciągają‎ ‎one‎ ‎do‎ ‎nas‎ ‎ramiona,‎ ‎niby kości‎ ‎przodków‎ ‎naszych‎ ‎z‎ ‎grobów‎ ‎swycli.‎ ‎W‎ ‎nich leżą‎ ‎pieciowiekowe‎ ‎zabytki‎ ‎pobożności‎ ‎i‎ ‎zamożności ojców‎ ‎naszych.‎ ‎Chwała‎ ‎Pańska‎ ‎starożytna‎ ‎jedyne dziś‎ ‎miano‎ ‎nasze,‎ ‎i‎ ‎to‎ ‎nabożeństwo‎ ‎do‎ ‎Matki-Bo- skiej,‎ ‎którąśmy‎ ‎sobie‎ ‎za‎ ‎Królowę‎ ‎przybrali.‎ ‎Obym fałszywym‎ ‎prorokiem‎ ‎był,‎ ‎a‎ ‎zabrzmiała‎ ‎raz‎ ‎jesz cze‎ ‎chwała‎ ‎Pańska‎ ‎po‎ ‎tych‎ ‎świątyniach‎ ‎Jego. Lecz‎ ‎obok‎ ‎tak‎ ‎wielkiego‎ ‎nieszczęścia,‎ ‎nie‎ ‎opuś cił‎ ‎nas‎ ‎Pan‎ ‎zupełnie‎ ‎bez‎ ‎jakiejś‎ ‎pociechy.‎ ‎Gdy‎ ‎o- gnie‎ ‎ogarnęły‎ ‎miasto,‎ ‎a‎ ‎ratunek‎ ‎stał‎ ‎się‎ ‎niepodo bny,‎ ‎iż‎ ‎cała‎ ‎nadzieja‎ ‎zostawała‎ ‎w‎ ‎miłosierdziu‎ ‎Pań- skiem;‎ ‎rozniosło‎ ‎się‎ ‎z‎ ‎usl‎ ‎do‎ ‎ust‎ ‎po‎ ‎mieście,‎ ‎iż‎ ‎to ludzkie‎ ‎dzieło‎ ‎było,‎ ‎i‎ ‎że‎ ‎złość‎ ‎sprzysięgła‎ ‎się‎ ‎na zbrodnię,‎ ‎i‎ ‎paliła‎ ‎miasto‎ ‎nasze.‎ ‎Na‎ ‎to‎ ‎opadły‎ ‎ręce wszystkim:‎ ‎ból‎ ‎ścisnął‎ ‎serca,‎ ‎lecz‎ ‎już‎ ‎nie‎ ‎od‎ ‎same go‎ ‎strachu‎ ‎o‎ ‎płonące‎ ‎miasto.‎ ‎Powylękały‎ ‎się‎ ‎nie wiasty,‎ ‎a‎ ‎i‎ ‎najmężniejszy‎ ‎truchlał‎ ‎na‎ ‎■‎ ‎zgrozę‎ ‎wy stępku‎ ‎,‎ ‎i‎ ‎upadł‎ ‎na‎ ‎duchu!‎ ‎Dzięki‎ ‎Bogu!‎ ‎pokazało się,‎ ‎że‎ ‎miasto‎ ‎nasze‎ ‎nie‎ ‎wydało‎ ‎z‎ ‎łona‎ ‎swego‎ ‎ta kiego‎ ‎potworu;‎ ‎i‎ ‎znośniejszą‎ ‎nam‎ ‎jest‎ ‎ta‎ ‎plaga,‎ ‎
                                        • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 17.08.24, 00:30
                                          mieszkańców,‎ ‎już‎ ‎Rząd‎ ‎i‎ ‎obywatele‎ ‎zaczęli‎ ‎myśleć‎ ‎nie o‎ ‎wstrzymaniu‎ ‎nieszczęścia‎ ‎ale‎ ‎o‎ ‎środkach‎ ‎wydźwi- gnięnia‎ ‎z‎ ‎niedoli‎ ‎tylu‎ ‎ofiar‎ ‎a‎ ‎co‎ ‎ważniejsza‎ ‎o‎ ‎od budowaniu‎ ‎miasta:‎ ‎już‎ ‎nawet‎ ‎trzy‎ ‎Miechowskie‎ ‎si kawki,‎ ‎które‎ ‎bardzo‎ ‎wielkie‎ ‎oddały‎ ‎przysługi‎ ‎ode słano‎ ‎do‎ ‎Królestwa,‎ ‎kiedy‎ ‎d.‎ ‎26‎ ‎wieczorem‎ ‎o‎ ‎go dzinie‎ ‎9tej‎ ‎wybuchnął‎ ‎nowy‎ ‎pożar‎ ‎w‎ ‎części‎ ‎dotąd od‎ ‎ognia‎ ‎nietkniętej,‎ ‎na‎ ‎Klepami. Przedmieście‎ ‎to‎ ‎odłączone‎ ‎od‎ ‎miasta‎ ‎plantacya- mi‎ ‎zabudowane‎ ‎jest‎ ‎samemi‎ ‎prawie‎ ‎drewnianymi‎ ‎dom kami,‎ ‎w‎ ‎których‎ ‎się‎ ‎znajdnją‎ ‎zsypki,‎ ‎składy‎ ‎siana, słomy,‎ ‎smoły‎ ‎a‎ ‎w‎ ‎każdym‎ ‎niemal‎ ‎budynku‎ ‎dom‎ ‎za jezdny‎ ‎i‎ ‎szynk.‎ ‎Dwa‎ ‎razy‎ ‎na‎ ‎tydzień‎ ‎po‎ ‎targu‎ ‎zbo żowym‎ ‎zsypują‎ ‎tu‎ ‎po‎ ‎kilka‎ ‎tysięcy‎ ‎zboża.‎ ‎Od‎ ‎bar dzo‎ ‎dawnych‎ ‎czasów‎ ‎na‎ ‎przedmieściu‎ ‎tem‎ ‎nie‎ ‎było pożaru,‎ ‎a‎ ‎najmniejszy‎ ‎ogień‎ ‎w‎ ‎razie‎ ‎wiatru‎ ‎ku‎ ‎mia stu,‎ ‎zaniósłby‎ ‎pożogę‎ ‎na‎ ‎wszystkie‎ ‎dachy.‎ ‎Nicby nie‎ ‎wstrzymało‎ ‎tego‎ ‎stosu‎ ‎palnych‎ ‎materyałów:‎ ‎drze wa,‎ ‎słomy,‎ ‎siana,‎ ‎smoły‎ ‎zboża‎ ‎i‎ ‎spirytusu;‎ ‎ogień iskrami‎ ‎i‎ ‎płomieniami‎ ‎sypałby‎ ‎się‎ ‎na‎ ‎miasto.‎ ‎Łatwo więc‎ ‎pojąć‎ ‎co‎ ‎za‎ ‎przestrach‎ ‎ogarnął‎ ‎wszystkich,‎ ‎kie dy‎ ‎ogromne‎ ‎słupy‎ ‎płomienne‎ ‎wzbiły‎ ‎się‎ ‎nad‎ ‎dachy Rynku,‎ ‎a‎ ‎czerwona‎ ‎łuna‎ ‎oświeciła‎ ‎najdalsze‎ ‎ulice' Już‎ ‎w‎ ‎myśli‎ ‎widziano‎ ‎pożar‎ ‎na‎ ‎ulicy‎ ‎Sławkowskiej
                                        • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 17.08.24, 00:32
                                          po‎ ‎drabinach‎ ‎z‎ ‎konewkami‎ ‎w‎ ‎reku,‎ ‎spinali‎ ‎się‎ ‎w‎ ‎o- gień;‎ ‎inni‎ ‎z‎ ‎głębi‎ ‎pożaru‎ ‎ujmowli‎ ‎palnego‎ ‎inatery- ału‎ ‎wynosząc‎ ‎zboże,‎ ‎słomę‎ ‎itp;‎ ‎jednem‎ ‎słowem‎ ‎ra tunek‎ ‎był‎ ‎przedziwny.‎ ‎Wstąpiła‎ ‎w‎ ‎serce‎ ‎otucha:‎ ‎tru dno‎ ‎było‎ ‎przypuścić‎ ‎aby‎ ‎obok‎ ‎takiego‎ ‎poświęcenia ogień‎ ‎mógł‎ ‎się‎ ‎dalej‎ ‎rozszerzyć.‎ ‎Jakoż‎ ‎nie‎ ‎roz szerzył‎ ‎się‎ ‎niemal‎ ‎od‎ ‎pierwszej‎ ‎chwili,‎ ‎kiedy‎ ‎się‎ ‎za częła‎ ‎porządna‎ ‎obrona.‎ ‎Spaliło‎ ‎się‎ ‎sześć‎ ‎domów, kilka‎ ‎innych‎ ‎całkiem‎ ‎rozrucono,‎ ‎a‎ ‎na‎ ‎ulicy‎ ‎Długiej‎ ‎i na‎ ‎Targowisku‎ ‎końskiem‎ ‎pozwalano‎ ‎wszędzie‎ ‎dachy. Około‎ ‎godziny‎ ‎łszej‎ ‎już‎ ‎minęło‎ ‎wszelkie‎ ‎niebez pieczeństwo‎ ‎,‎ ‎zalano‎ ‎połowę‎ ‎pożaru,‎ ‎rozrzucono‎ ‎dru gą‎ ‎,‎ ‎tak‎ ‎dalece,‎ ‎że‎ ‎ehociaż‎ ‎wkrótce‎ ‎potein‎ ‎powstał wiatr‎ ‎dość‎ ‎silny,‎ ‎już‎ ‎tylko‎ ‎dymy‎ ‎i‎ ‎nieszkodliwe‎ ‎ro znosił‎ ‎iskry. Dzięki‎ ‎ślachetnemu‎ ‎poświęceniu‎ ‎obrońców‎ ‎przed mieścia‎ ‎i‎ ‎miasto‎ ‎ocalało.‎ ‎Lecz‎ ‎że‎ ‎z‎ ‎początku‎ ‎pło mień‎ ‎wzbijał‎ ‎sią‎ ‎bardzo‎ ‎wysoko,‎ ‎widać‎ ‎go‎ ‎więc‎ ‎było o‎ ‎kilka‎ ‎mil.‎ ‎Spieszyli‎ ‎więc‎ ‎z‎ ‎odleglejszych‎ ‎nawet wsi‎ ‎na‎ ‎ratunek.‎ ‎Z‎ ‎Wieliczki‎ ‎przyjechała‎ ‎sikawka‎ ‎i zastawszy‎ ‎pożar‎ ‎w‎ ‎większej‎ ‎części‎ ‎stłumiony,‎ ‎gasiła ogień‎ ‎który‎ ‎sie‎ ‎z‎ ‎dawnego‎ ‎pożaru‎ ‎począł‎ ‎dobywać w‎ ‎kamienicy‎ ‎Działyńskiego‎ ‎przy‎ ‎głównym‎ ‎Rynku.
                                        • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 17.08.24, 00:34
                                          Kończąc‎ ‎ten‎ ‎krótki‎ ‎bo‎ ‎spiesznie‎ ‎dokonany‎ ‎opis naszej‎ ‎klęski,‎ ‎wypadałoby‎ ‎wymienić‎ ‎imiona‎ ‎szlachet nych‎ ‎obrońców,‎ ‎którzy‎ ‎się‎ ‎poświęceniem‎ ‎i‎ ‎wytrwało ścią‎ ‎przy‎ ‎pożarze‎ ‎odznaczyli:‎ ‎Zrobilibyśmy‎ ‎to‎ ‎chętnie gdybyśmy‎ ‎sądzili,‎ ‎że‎ ‎im‎ ‎jakakolwiek‎ ‎oddamy‎ ‎przysłu gę;‎ ‎lecz‎ ‎wtem‎ ‎inne‎ ‎jest‎ ‎nasze‎ ‎przekonanie.‎ ‎Kto‎ ‎na‎ ‎ha zard‎ ‎puszczając‎ ‎swoje‎ ‎życie‎ ‎biegnie‎ ‎w‎ ‎ogień‎ ‎aby‎ ‎bli źniemu‎ ‎przynieść‎ ‎pomoc,‎ ‎aby‎ ‎uratowanym‎ ‎dobytkiem otrzeć‎ ‎łzę‎ ‎nieszczęśliwego,‎ ‎aby‎ ‎nowe‎ ‎domy‎ ‎i‎ ‎nowe rodziny‎ ‎od‎ ‎plagi‎ ‎uwolnić:‎ ‎kto‎ ‎niepomny‎ ‎na‎ ‎siebie piecze‎ ‎się‎ ‎w‎ ‎ogniu,‎ ‎dusi‎ ‎w‎ ‎dymie‎ ‎i‎ ‎walczy‎ ‎z‎ ‎kruszą- cemi‎ ‎się‎ ‎dachy,‎ ‎a‎ ‎razem‎ ‎z‎ ‎wszystkoniszczącym‎ ‎ży wiołem,‎ ‎ten‎ ‎musi‎ ‎w‎ ‎piersiach‎ ‎nosić‎ ‎święty‎ ‎ogień‎ ‎mi łości‎ ‎bliźniego,‎ ‎w‎ ‎tego‎ ‎sercu‎ ‎głośniej‎ ‎od‎ ‎niebez pieczeństwa‎ ‎przemawia‎ ‎współczucie‎ ‎i‎ ‎obowiązek,‎ ‎te mu‎ ‎pochwała‎ ‎byłaby‎ ‎odjęciem‎ ‎najpiękniejszej‎ ‎na grody‎ ‎jaką‎ ‎znalazł‎ ‎we‎ ‎własnem‎ ‎sumieniu.‎ ‎Zamil- czemy‎ ‎więc‎ ‎nazwiska‎ ‎wielu‎ ‎szlachetnych‎ ‎obrońców, a‎ ‎chociaż‎ ‎piękne‎ ‎czyny‎ ‎nie‎ ‎małą‎ ‎mogą‎ ‎sic‎ ‎stać‎ ‎ulgą w‎ ‎boleści‎ ‎jaką‎ ‎sprawia‎ ‎widok‎ ‎takiej‎ ‎ruiny,‎ ‎przecież nic‎ ‎odważemy‎ ‎się‎ ‎ich‎ ‎opisać,‎ ‎czując:‎ ‎że‎ ‎pióro‎ ‎nasze za‎ ‎słabe‎ ‎aby‎ ‎je‎ ‎w‎ ‎całym‎ ‎blasku‎ ‎i‎ ‎świelności‎ ‎wy stawić‎ ‎zdołało.
                                        • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 17.08.24, 00:36
                                          stryja‎ ‎swego‎ ‎Jacek‎ ‎ś.‎ ‎kanonik‎ ‎Krakowski‎ ‎a‎ ‎z‎ ‎mi łości‎ ‎nowego‎ ‎zakonu‎ ‎prosił‎ ‎się‎ ‎do‎ ‎ś.‎ ‎Habitu,‎ ‎pospo łu‎ ‎z‎ ‎swoim‎ ‎rodzonym‎ ‎bratem‎ ‎Cesławem,‎ ‎z‎ ‎Henry kiem‎ ‎Morawianem‎ ‎i‎ ‎z‎ ‎Hermanem‎ ‎Niemcem,‎ ‎których śty‎ ‎Dominik‎ ‎chetliwie‎ ‎przyjął.‎ ‎Tych‎ ‎zaś‎ ‎po‎ ‎wy ćwiczeniu‎ ‎w‎ ‎zakonie‎ ‎i‎ ‎uczynieniu‎ ‎professyi‎ ‎do‎ ‎Pol ski‎ ‎posłał,‎ ‎a‎ ‎gdy‎ ‎do‎ ‎miasta‎ ‎Krakowa‎ ‎wchodzili, z‎ ‎wielka‎ ‎radością‎ ‎i‎ ‎uczciwością‎ ‎biskup‎ ‎Iwo‎ ‎z‎ ‎wszysl- kiein‎ ‎dnchowieńslwem.‎ ‎także‎ ‎Leszko‎ ‎biały‎ ‎monar cha‎ ‎z‎ ‎wszystkim‎ ‎Dworem‎ ‎i‎ ‎gminem‎ ‎ludu‎ ‎pospolitego przed‎ ‎miasto‎ ‎wybiegając‎ ‎w‎ ‎drogę,‎ ‎onych‎ ‎z‎ ‎niewy mowna‎ ‎radością‎ ‎przyjmowali‎ ‎i‎ ‎witali.‎ ‎Wprzód‎ ‎tedy wprowadził‎ ‎ich‎ ‎R‎ ‎Iwo‎ ‎do‎ ‎swego‎ ‎dworu,‎ ‎w‎ ‎którym przez‎ ‎lat‎ ‎4‎ ‎mieszkali‎ ‎dotąd,‎ ‎aż‎ ‎farny‎ ‎kościoł‎ ‎Panny Maryi‎ ‎w‎ ‎Rynku‎ ‎zmurowano.‎ ‎Ten‎ ‎gdy‎ ‎skończono, biskup‎ ‎z‎ ‎kościoła‎ ‎Trójcy‎ ‎przen.‎ ‎do‎ ‎P.‎ ‎Maryi‎ ‎farę przeniósł‎ ‎a‎ ‎kościoł‎ ‎przen.‎ ‎Trójcy‎ ‎Dominikanom‎ ‎in- korporował‎ ‎r.‎ ‎1223.-‎ ‎Do‎ ‎ostatnich‎ ‎czasów‎ ‎docho wał‎ ‎się‎ ‎przywilej‎ ‎w‎ ‎archiwum‎ ‎klasztorneir.‎ ‎z‎ ‎r.‎ ‎1227 wydany‎ ‎na‎ ‎ten‎ ‎cel‎ ‎Dominikanom.‎ ‎Rozpoczął‎ ‎się długi‎ ‎szereg‎ ‎zasług‎ ‎zakonu‎ ‎kaznodziejskiego,‎ ‎jedni udali‎ ‎się‎ ‎na‎ ‎Ruś‎ ‎ze‎ ‎śtym‎ ‎Jackiem,‎ ‎drudzy‎ ‎w‎ ‎Pru- sieeh‎ ‎i‎ ‎Inflauciech‎ ‎zwiększali‎ ‎grono‎ ‎trzody‎ ‎Chrystu sowej.‎ ‎Tymczasem‎ ‎budowano‎ ‎świątynię‎ ‎pańską,‎ ‎ów
                                        • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 17.08.24, 00:39
                                          Nie‎ ‎podobna‎ ‎nam‎ ‎wyliczać‎ ‎wszystkich‎ ‎strat‎ ‎po niesionych‎ ‎w‎ ‎tej‎ ‎części‎ ‎kościoła;‎ ‎czytelnik‎ ‎znajdzie jej‎ ‎opis‎ ‎w‎ ‎dziełach‎ ‎Siejkowskiego.‎ ‎Grabowskiego‎ ‎i Maczyńskiego;‎ ‎a‎ ‎pomnąc,‎ ‎że‎ ‎z‎ ‎pięknej‎ ‎świątyni‎ ‎zo stały‎ ‎się‎ ‎tylko‎ ‎nagie‎ ‎rnury‎ ‎i‎ ‎ze‎ ‎wspaniałych‎ ‎rzeźb, obrazów,‎ ‎ołtarzy,‎ ‎dochowały‎ ‎się‎ ‎tylko‎ ‎popioły,‎ ‎w‎ ‎my śli‎ ‎swojej‎ ‎utworzy‎ ‎sobie‎ ‎smutny‎ ‎obraz‎ ‎pogorzeli. Spłonął‎ ‎wielki‎ ‎ołtarz‎ ‎wystawiony‎ ‎w‎ ‎r.‎ ‎1668,‎ ‎którego samo‎ ‎złocenie‎ ‎kosztowało‎ ‎4556‎ ‎ówczesnych‎ ‎zło tych.‎ ‎Obraz‎ ‎śtej‎ ‎Trójcy‎ ‎był‎ ‎pędzla‎ ‎malarza‎ ‎Wło skiego‎ ‎Rossi,‎ ‎nad‎ ‎nim‎ ‎znajdował‎ ‎się‎ ‎drugi‎ ‎obraz snycerskiej‎ ‎roboty,‎ ‎na‎ ‎którym‎ ‎Bóg‎ ‎Ojciec‎ ‎trzyma jąc‎ ‎w‎ ‎ręku‎ ‎swojem‎ ‎Dncha‎ ‎śgo‎ ‎w‎ ‎postaci‎ ‎gołębicy, ukazywał‎ ‎ukrzyżowanego‎ ‎Chrystusa‎ ‎Pana.‎ ‎Zgorzały historyczne‎ ‎portrety‎ ‎znakomitych‎ ‎mężów‎ ‎tego‎ ‎za konu,‎ ‎spaliły‎ ‎się‎ ‎obicia‎ ‎zdobyte‎ ‎pod‎ ‎Wiedniem‎ ‎w‎ ‎r. 1683,‎ ‎zgorzały‎ ‎wspaniałe‎ ‎drewniane‎ ‎stalla,‎ ‎(mistrzow skie‎ ‎dzieło‎ ‎błog.‎ ‎Michała‎ ‎braciszka‎ ‎zakonu‎ ‎Domi nikanów);‎ ‎spłonął‎ ‎starożytny‎ ‎pulpit‎ ‎na‎ ‎którym‎ ‎leżały piękne‎ ‎kancyonały‎ ‎z‎ ‎XVI‎ ‎w. Dwa‎ ‎ołtarze‎ ‎na‎ ‎początku‎ ‎tylnej‎ ‎nawy‎ ‎leżące, zgorzały‎ ‎do‎ ‎szczętu‎ ‎i‎ ‎odkryły‎ ‎dwie‎ ‎wielkie‎ ‎płyty kamienne,‎ ‎które‎ ‎po‎ ‎oczyszczeniu‎ ‎okazały‎ ‎się‎ ‎być starożytnym‎ ‎pomnikiem.‎ ‎Na‎ ‎jednym‎ ‎z‎ ‎nich‎ ‎z‎ ‎pra
                                        • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 17.08.24, 00:41
                                          został‎ ‎nadwerężony.‎ ‎Spaliła‎ ‎się‎ ‎zewnątrz‎ ‎i‎ ‎wewnątrz kaplica‎ ‎N.‎ ‎P.‎ ‎Maryi‎ ‎niepokolanego‎ ‎poczęcia,‎ ‎dawniej sza‎ ‎własność‎ ‎rodziny‎ ‎Prawanów.‎ ‎Jeden‎ ‎z‎ ‎nich‎ ‎któ rego‎ ‎rycina‎ ‎przedstawia‎ ‎Prosper‎ ‎Prowana‎ ‎był‎ ‎żup nikiem‎ ‎Wielickim,‎ ‎pochowany‎ ‎w‎ ‎tej‎ ‎kaplicy‎ ‎i‎ ‎ucz czony‎ ‎pięknym‎ ‎marmurowym‎ ‎pomnikiem.‎ ‎Ale‎ ‎przepa lony‎ ‎marmur‎ ‎już‎ ‎się‎ ‎kruszy‎ ‎a‎ ‎umieszczona‎ ‎pod‎ ‎spo dem‎ ‎płyta‎ ‎z‎ ‎napisem,‎ ‎wypadła‎ ‎i‎ ‎potrzaskała‎ ‎się‎ ‎w‎ ‎ka wałki.‎ ‎Zgorzała‎ ‎kaplica‎ ‎śgo‎ ‎Mikołaja,‎ ‎i‎ ‎dwa‎ ‎sto jące‎ ‎nagrobki‎ ‎rodziny‎ ‎Orlików‎ ‎w‎ ‎połowie‎ ‎się‎ ‎roz sypały.‎ ‎Spłonęła‎ ‎kaplica‎ ‎śgo‎ ‎Mikołaja:‎ ‎w‎ ‎niej‎ ‎znaj duje‎ ‎się‎ ‎dotąd‎ ‎kamienny‎ ‎grobowiec‎ ‎z‎ ‎w.‎ ‎XVI‎ ‎wy obrażający‎ ‎Mikołaja‎ ‎Bogusza‎ ‎zmarłego‎ ‎r.‎ ‎1560.‎ ‎Po mnik‎ ‎ten‎ ‎(oddany‎ ‎wiernie‎ ‎na‎ ‎rycinie)‎ ‎przedstawia męża‎ ‎zbrojnego‎ ‎w‎ ‎naturalnej‎ ‎wielkości;‎ ‎mało‎ ‎co‎ ‎zo stał‎ ‎on‎ ‎uszkodzony.‎ ‎Kaplica‎ ‎śgo‎ ‎Sebastyana‎ ‎i‎ ‎Róży, ocalała. W‎ ‎środku‎ ‎tylnej‎ ‎nawy‎ ‎odkryły‎ ‎się‎ ‎dwa‎ ‎napisy grobowe‎ ‎z‎ ‎w.‎ ‎XV,‎ ‎dzisiaj‎ ‎na‎ ‎nowo‎ ‎zasypane‎ ‎ru mowiskiem,‎ ‎które‎ ‎sypie‎ ‎się‎ ‎ze‎ ‎sklepienia‎ ‎bo‎ ‎to‎ ‎w‎ ‎d.‎ ‎3 sierpnia‎ ‎zapewne‎ ‎do‎ ‎reszty‎ ‎zgruchotało‎ ‎pomnik‎ ‎Zawadzkiego,‎ ‎już‎ ‎w‎ ‎czasie‎ ‎pożaru‎ ‎nadwyrężony‎ ‎a‎ ‎za mieszczony‎ ‎obok‎ ‎drzwi‎ ‎głównych.‎ ‎Nagrobek‎ ‎ten uczonego‎ ‎rektora‎ ‎postawiony‎ ‎jeszcze‎ ‎za‎ ‎życia‎ ‎w‎ ‎r.
                                        • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 17.08.24, 00:47
                                          Pomnik Mikołaja Bogusza
                                        • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 17.08.24, 00:51
                                          obrazów,‎ ‎wzniosłych‎ ‎pomników,‎ ‎oko‎ ‎przechodnia ujrzy‎ ‎tylko‎ ‎ogromne‎ ‎kupy‎ ‎rumowiska‎ ‎i‎ ‎zapadłe‎ ‎pu łapy‎ ‎grobów,‎ ‎z‎ ‎których‎ ‎rozwarte‎ ‎wyzierają‎ ‎trumny. Jedną‎ ‎z‎ ‎najpiękniejszych‎ ‎ozdób‎ ‎tej‎ ‎świątyni‎ ‎był wspaniały‎ ‎ołtarz‎ ‎wielki,‎ ‎cały‎ ‎z‎ ‎różowego‎ ‎marmuru, wystawiony‎ ‎w‎ ‎r.‎ ‎1597.‎ ‎Piękne‎ ‎kolumny‎ ‎marmurowe wznosiły‎ ‎się‎ ‎we‎ ‎trzy‎ ‎piętra,‎ ‎sięgając‎ ‎aż‎ ‎do‎ ‎szczy tów‎ ‎sklepienia.‎ ‎We‎ ‎środku‎ ‎obraz‎ ‎ś.‎ ‎Franciszka,‎ ‎wy żej‎ ‎obraz‎ ‎ś.,‎ ‎Trójcy,‎ ‎a‎ ‎u‎ ‎spodu‎ ‎owe‎ ‎kamienne‎ ‎na grobki‎ ‎monarchy‎ ‎i‎ ‎zakonnika,‎ ‎którzy‎ ‎pod‎ ‎świętą‎ ‎o~ słoną‎ ‎snem‎ ‎wiecznym‎ ‎usnęli.‎ ‎Po‎ ‎za‎ ‎tem,‎ ‎przez‎ ‎okno gotyckie‎ ‎wpada‎ ‎światło‎ ‎słoneczne,‎ ‎walcząc‎ ‎z‎ ‎głębo ką,‎ ‎mistyczną‎ ‎ciemnością‎ ‎kościoła,‎ ‎a‎ ‎przechodząc przez‎ ‎ołtarz,‎ ‎spuszcza‎ ‎promienie‎ ‎wiary‎ ‎na‎ ‎zasępione czoło‎ ‎grzesznika,‎ ‎który‎ ‎w‎ ‎ponurem‎ ‎rozpamiętywaniu klęcząc‎ ‎u‎ ‎stóp‎ ‎ołtarza,‎ ‎oczy‎ ‎i‎ ‎twarz‎ ‎wlepił‎ ‎w‎ ‎ziemię, a‎ ‎oświeca‎ ‎jego‎ ‎oblicze‎ ‎jakby‎ ‎je‎ ‎zwrócić‎ ‎chciał‎ ‎tam, zkąd‎ ‎płynie‎ ‎do‎ ‎serca‎ ‎pociecha‎ ‎i‎ ‎moc.‎ ‎Zwaliła‎ ‎się dziś‎ ‎połowa‎ ‎ołtarza:‎ ‎stoi‎ ‎już‎ ‎tylko‎ ‎po‎ ‎jednej‎ ‎stronie marmurowa‎ ‎kolumna,‎ ‎czekając‎ ‎aż‎ ‎sama‎ ‎runie,‎ ‎jeźli jej‎ ‎siosiry‎ ‎kto‎ ‎z‎ ‎gruzów‎ ‎nie‎ ‎podniesie. Z‎ ‎boleścią‎ ‎przychodzi‎ ‎nam‎ ‎jeszcze‎ ‎zwrócić‎ ‎uwagę na‎ ‎szkody‎ ‎i‎ ‎pojedyncze‎ ‎w‎ ‎tym‎ ‎przybytku‎ ‎straty.‎ ‎Zle ciały‎ ‎wszystkie‎ ‎alfresca‎ ‎i‎ ‎sklepienia;‎ ‎ale‎ ‎co‎ ‎boleśniej-
                                        • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 17.08.24, 00:54
                                          dują‎ ‎sie‎ ‎w‎ ‎Poznaniu,‎ ‎w‎ ‎kościele‎ ‎dawniej‎ ‎do‎ ‎ks.‎ ‎Fran ciszkanów‎ ‎należącym,‎ ‎a‎ ‎dzisiaj‎ ‎oddanym‎ ‎na‎ ‎użytek tak‎ ‎zwanej‎ ‎niemiecko-katolickiej‎ ‎sekty.‎ ‎Bogata‎ ‎rzeź ba‎ ‎starożytna,‎ ‎kosztowne‎ ‎wysadzenie‎ ‎perłową‎ ‎kon chą‎ ‎w‎ ‎hebanie,‎ ‎obrazy‎ ‎olejne‎ ‎na‎ ‎blasze‎ ‎miedzianej przedstawiające‎ ‎z‎ ‎jednej‎ ‎strony‎ ‎życie‎ ‎ś.‎ ‎Franciszka, zdrugiej‎ ‎ś.‎ ‎Antoniego:‎ ‎wszystko‎ ‎to‎ ‎tworząc‎ ‎najpię kniejszą‎ ‎całość,‎ ‎zachwycało‎ ‎znawców.‎ ‎Obrazy‎ ‎nie są‎ ‎jednego‎ ‎pęzla;‎ ‎snycerską‎ ‎robotę‎ ‎przypisuje‎ ‎ks. Piasecki‎ ‎a‎ ‎za‎ ‎nim‎ ‎Mączyński,‎ ‎Antoniemu‎ ‎Swechowi rodem‎ ‎z‎ ‎Czech,‎ ‎który‎ ‎był‎ ‎w‎ ‎klasztorze‎ ‎Franciszka nów‎ ‎przez‎ ‎lat‎ ‎34‎ ‎a‎ ‎umarł‎ ‎1709‎ ‎r.‎ ‎Brat‎ ‎jego‎ ‎Adam pracował‎ ‎w‎ ‎kościele‎ ‎Poznańskim.‎ ‎Miejscowe‎ ‎poda nie‎ ‎o‎ ‎tyle‎ ‎tylko‎ ‎się‎ ‎sprzeciwia.‎ ‎że‎ ‎czyni‎ ‎autorów tych‎ ‎dzieł‎ ‎Włochami. Spłonęły‎ ‎największe‎ ‎w‎ ‎całem‎ ‎Krakowie‎ ‎organy: do‎ ‎których‎ ‎podobne‎ ‎znajdują‎ ‎się‎ ‎w‎ ‎Jędrzejowie. Stawiano‎ ‎je‎ ‎po‎ ‎ostatnim‎ ‎pożarze‎ ‎w‎ ‎r.‎ ‎1655‎ ‎(myl nie‎ ‎donoszono‎ ‎żo‎ ‎po‎ ‎roku‎ ‎1463)‎ ‎w‎ ‎którym‎ ‎jak‎ ‎po wiedzieliśmy‎ ‎tylna‎ ‎część‎ ‎nawy‎ ‎i‎ ‎ramiona‎ ‎były‎ ‎bu dowane.‎ ‎Miały‎ ‎one‎ ‎miechów‎ ‎dwanaście;‎ ‎zepsute w‎ ‎r.‎ ‎1808‎ ‎nie‎ ‎były‎ ‎odtąd‎ ‎używane‎ ‎bo‎ ‎za‎ ‎wyrestau- rowanie‎ ‎ich‎ ‎żądano‎ ‎60,000‎ ‎złp.‎ ‎Zgorzały‎ ‎także‎ ‎or gany‎ ‎mniejsze‎ ‎na‎ ‎chórze‎ ‎w‎ ‎środku‎ ‎kościoła.
                                        • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 17.08.24, 00:56
                                          ‎powtórzył‎ ‎je‎ ‎Grabowski,‎ ‎niem‎ ‎zbałamucony ks.‎ ‎Maliszewski‎ ‎wyczytał‎ ‎napis:‎ ‎Boleslaus‎ ‎pudicus. Brzmi‎ ‎on‎ ‎zaś,‎ ‎po‎ ‎raz‎ ‎pierwszy‎ ‎przez‎ ‎jednego‎ ‎z‎ ‎miej scowych‎ ‎archeologów‎ ‎odcyfrowauy,‎ ‎jak‎ ‎następuje: Anno‎ ‎dni‎ ‎MCCLXX‎ ‎obiit‎ ‎Illustrissimus‎ ‎Princeps et‎ ‎dux‎ ‎Vladislaus‎ ‎dictq.‎ ‎Piq.‎ ‎Dux.‎ ‎Crac.—‎ ‎a‎ ‎zatem świadczy,‎ ‎że‎ ‎się‎ ‎niestosuje‎ ‎w‎ ‎niczem‎ ‎do‎ ‎wstydli wego.‎ ‎Lecz‎ ‎kronikarz‎ ‎wyraźnie‎ ‎powiada‎ ‎że‎ ‎Bole sław‎ ‎pochowany‎ ‎został‎ ‎r.‎ ‎1279‎ ‎w‎ ‎chórze‎ ‎tego‎ ‎ko ścioła‎ ‎a‎ ‎chociaż‎ ‎dodaje‎ ‎że‎ ‎niema‎ ‎nad‎ ‎nim‎ ‎żadnego pomnika,‎ ‎być‎ ‎jednakże‎ ‎może‎ ‎że‎ ‎to‎ ‎jego‎ ‎ma‎ ‎przed stawiać‎ ‎kamień‎ ‎dotychczas‎ ‎za‎ ‎ołtarzem‎ ‎bocznym‎ ‎u- kryty,‎ ‎dzisiaj‎ ‎po‎ ‎spaleniu‎ ‎się‎ ‎tegoż‎ ‎widomy.‎ ‎Po danie‎ ‎twierdzi,‎ ‎że‎ ‎to‎ ‎jest‎ ‎nagrobek‎ ‎ostatniego‎ ‎Pia sta‎ ‎z‎ ‎którego‎ ‎śmiercią‎ ‎zagasła‎ ‎lampa‎ ‎jako‎ ‎symbol życia‎ ‎tej‎ ‎rodziny.‎ ‎W‎ ‎pierwszej‎ ‎chwili‎ ‎po‎ ‎pożarze pomnik‎ ‎len‎ ‎wyobrażający‎ ‎leżącego‎ ‎rycerza‎ ‎natural nej‎ ‎wieikości,‎ ‎miał‎ ‎być‎ ‎jeszcze‎ ‎dość‎ ‎wyraźny‎ ‎a‎ ‎na wet‎ ‎niektóre‎ ‎litery‎ ‎dawały‎ ‎się‎ ‎odczytać.‎ ‎Słysze liśmy,‎ ‎źe‎ ‎jeden‎ ‎ze‎ ‎znakomitych‎ ‎naszycli‎ ‎artystów schwycił‎ ‎go‎ ‎przelotnie‎ ‎ołówkiem,‎ ‎my‎ ‎już‎ ‎tylko‎ ‎wi dzieliśmy‎ ‎ślad‎ ‎leżącej‎ ‎ligury,‎ ‎lecz‎ ‎ani‎ ‎rysów‎ ‎ani‎ ‎li ter‎ ‎nie‎ ‎było.‎ ‎Być‎ ‎więc‎ ‎może‎ ‎że‎ ‎domysł‎ ‎nasz‎ ‎mylnie
                                        • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 17.08.24, 01:00
                                          Pałac Biskupi
                                        • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 17.08.24, 01:03
                                          szy‎ ‎i‎ ‎radosne‎ ‎i‎ ‎smutne‎ ‎obrazy,‎ ‎które‎ ‎dziś‎ ‎jedna kową‎ ‎przejmują‎ ‎boleścią. Pojmujemy‎ ‎jakim‎ ‎ciosem‎ ‎wiadomość‎ ‎o‎ ‎pożarze musiała‎ ‎być‎ ‎dla‎ ‎serca‎ ‎czcigodnego‎ ‎naszego‎ ‎paste rza,‎ ‎Biskupa‎ ‎Karola‎ ‎Skórkowskiego‎ ‎którego‎ ‎stroskana trzoda‎ ‎oddawna‎ ‎z‎ ‎utęsknieniem‎ ‎wygląda.‎ ‎Oby‎ ‎w‎ ‎tej przynajmniej‎ ‎chwili,‎ ‎w‎ ‎godzinie‎ ‎smutku‎ ‎i‎ ‎żałoby, w‎ ‎której‎ ‎tyle‎ ‎nam‎ ‎potrzeba‎ ‎gorącego‎ ‎ducha,‎ ‎po wrót‎ ‎jego‎ ‎mógł‎ ‎pocieszyć‎ ‎zbolałych‎ ‎mieszkańców a‎ ‎świątobliwemu‎ ‎Biskupowi‎ ‎dozwolił‎ ‎modły‎ ‎złączyć z‎ ‎naszemi‎ ‎i‎ ‎oby‎ ‎dycezya‎ ‎krakowska‎ ‎słynna‎ ‎światłem i‎ ‎wiarą,‎ ‎nie‎ ‎w‎ ‎nim‎ ‎już‎ ‎ostatnim‎ ‎godnego‎ ‎znalazła przewodnika,‎ ‎ale‎ ‎z‎ ‎nim‎ ‎początkowała‎ ‎szereg‎ ‎nowych a‎ ‎poświęconych‎ ‎sprawie‎ ‎Bożej‎ ‎kapłanów. Te‎ ‎są‎ ‎ostatnie‎ ‎słowa‎ ‎naszej‎ ‎smutnej‎ ‎kroniki,‎ ‎o- braz‎ ‎miasta,‎ ‎które‎ ‎jak‎ ‎po‎ ‎wybuchu‎ ‎wulkanu‎ ‎w‎ ‎połowie zasypane‎ ‎popiołem.‎ ‎Być‎ ‎może‎ ‎że‎ ‎szczodrobliwość‎ ‎lu dzi‎ ‎miłosiernych,‎ ‎że‎ ‎dzjelną‎ ‎(,‎ ‎pomoc‎ ‎Rządu‎ ‎wydźwi- gnie‎ ‎z‎ ‎pod‎ ‎tych‎ ‎gruzów‎4‎ ‎spalone‎ ‎domy‎ ‎i‎ ‎nowe‎ ‎wy stawi‎ ‎ulice,‎ ‎lecz‎ ‎ktoż‎ ‎nam‎ ‎wróci‎ ‎te‎ ‎kościoły,‎ ‎te groby‎ ‎z‎ ‎których‎ ‎głębi‎ ‎wiało‎ ‎na‎ ‎nas‎ ‎życie,‎ ‎te‎ ‎pomniki co‎ ‎przeszłość‎ ‎z‎ ‎sercem‎ ‎naszem‎ ‎wiązały?..‎ ‎Nikt!‎ ‎dzień 18‎ ‎lipca,‎ ‎z‎ ‎skarbnicy‎ ‎naszej‎ ‎dużo‎ ‎bogactwa‎ ‎uronił, bogactwa‎ ‎co‎ ‎nam‎ ‎nędzę‎ ‎materyalną‎ ‎słodziło‎ ‎i‎ ‎czy niło‎ ‎dumnemi‎ ‎dawną‎ ‎naszą‎ ‎wielkością. Po‎ ‎tylu‎ ‎nieszczęściach,‎ ‎na‎ ‎czas‎ ‎do‎ ‎krakowa‎ ‎przy był‎ ‎Szanowny‎ ‎Ks.‎ ‎Karol‎ ‎Antoniewicz,‎ ‎który‎ ‎z‎ ‎ka zalnicy‎ ‎sieje‎ ‎na‎ ‎poorany‎ ‎grunt‎ ‎serc‎ ‎naszych‎ ‎Bos kie‎ ‎słowa‎ ‎pociechy,‎ ‎a‎ ‎wiernych‎ ‎ku‎ ‎przyjęciu‎ ‎kary w‎ ‎duchu‎ ‎pokuty‎ ‎usposabia.‎ ‎^ Kraków‎ ‎d.‎ ‎6‎ ‎sierpnia‎ ‎1850‎ ‎r.
                                        • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 17.08.24, 10:40
                                          Od założenia biskupstwa krakowskiego przez niemal całe średniowieczne dzieje rezydencja biskupów znajdowała się na Wawelu. Pierwsze wzmianki o nowej rezydencji w obecnym miejscu pochodzą ze schyłku XIV wieku. W rejonie tym, niegdyś „bagnistym i przepadzistym” istniał już w XIII w. jakiś budynek, mniejszy i o innej formie architektonicznej. Ta pierwotna budowla uległa zniszczeniu podczas pożaru w 1462 roku.
                                        • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 17.08.24, 10:43
                                          Na wzór założonych przez nią w Puławach zbiorów pamiątek związanych z historią Polski oraz dzieł sztuki polskiej i powszechnej biskup urządził w pałacu romantyczne muzeum poświęcone dziejom ojczyzny. Najważniejszym miejscem był tzw. Gabinet Historyczny, kryjący m.in. część szczątków Bolesława Chrobrego. Ściany zdobiły cykle obrazów o tematyce historycznej pędzla Michała Stachowicza i Franciszka Smuglewicza. Ponadto pałac został rozbudowany przez Szczepana Humberta. W takim stanie pałac dotrwał do drugiej połowy lipca 1850 roku, kiedy to w wyniku wielkiego pożaru Krakowa pałac uległ znacznym zniszczeniom. Udało się uratować z pożogi m.in. relikwie pierwszego polskiego monarchy i obrazy Stachowicza.
                                        • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 17.08.24, 10:44
                                          Podczas swojej pielgrzymki do Polski, Benedykt XVI w dniach 26–28 maja 2006 odwiedził Kraków i rezydował wówczas w pałacu. Kilkakrotnie przemawiał do wiernych, nawiązując tym do tradycji swojego poprzednika
                                        • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 17.08.24, 10:47
                                          Pomnik Jana Pawła II – pomnik znajdujący się w Krakowie na Starym Mieście, przy ul. Franciszkańskiej 3, na dziedzińcu Pałacu Biskupiego.
                                        • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 17.08.24, 10:50
                                          https://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/thumb/a/aa/Pope_John_Paul_II_monument%2CKrakow_Archbishop%27s_Palace_courtyard%2C_3_Franciszkanska_street%2COld_Town%2C_Krakow%2C_Poland.jpg/480px-Pope_John_Paul_II_monument%2CKrakow_Archbishop%27s_Palace_courtyard%2C_3_Franciszkanska_street%2COld_Town%2C_Krakow%2C_Poland.jpg
                                        • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 17.08.24, 10:53
                                          Plac otacza szereg budynków, m.in.:
                                          ▫️XIX-wieczny secesyjny gmach Starego Teatru, wzniesiony według projektu Franciszka Mączyńskiego (pl. Szczepański 1, u wylotu ul. Jagiellońskiej);
                                        • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 17.08.24, 11:05
                                          Muzeum im. Emeryka Hutten-Czapskiego
                                          ul. Piłsudskiego 12


                                          Na ten oddział Muzeum Narodowego w Krakowie składa się Pałacyk należący niegdyś do Emeryka Hutten-Czapskiego, sąsiednia Kamienica Łozińskich oraz oficyna.
                                        • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 17.08.24, 11:18
                                          https://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/thumb/d/d0/Hutten-Czapski_palace%2C_detail-portal%2C_10-12_Pi%C5%82sudski_street%2C_Krak%C3%B3w%2C_Poland.jpg/172px-Hutten-Czapski_palace%2C_detail-portal%2C_10-12_Pi%C5%82sudski_street%2C_Krak%C3%B3w%2C_Poland.jpg
                                        • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 17.08.24, 12:40
                                          ...
                                        • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 17.08.24, 12:44
                                          Kamienica jest czteropiętrowa, siedmioosiowa. Zwieńczona została wyniosłym dachem z oszkloną werandą, w której znajdowała się pracownia malarza Alojzego Siweckiego. Nad bramą wejściową umieszczony jest monogram JW i rok zakończenia budowy – 1909. Budynek ozdobiony został pięcioma witrażami. Jeden z nich znajduje się nad wejściem do bramy i przedstawia św. Szczepana. W linii górnej wstęgi umieszczono ozdobny napis: "TU STAŁ NIEGDYŚ DOM PARAFII", zaś w bordiurze jego dokończenie: "KOŚCIOŁA ŚW. SZCZEPANA RP. 1909"
                                        • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 17.08.24, 12:46
                                          W kamienicy znajdowały się apteka i infirmeria, w których praktykowali młodzi bracia zakonni, a od strony murów usytuowane były kaplica i ogród. W 1628 roku dodatkowe uposażenie dla chorych przekazał biskup Marcin Szyszkowski, który zalecił, by szpital otaczał opieką wszystkich chorych i zubożałych mieszczan krakowskich. W pierwszej połowie XVIII wieku kamienica została wyremontowana, wymieniono wyposażenie i zmieniona została fasada budynku, na której umieszczono rzeźby, obrazy o charakterze religijnym i krucyfiks, od którego swoją nazwę miała wziąć cała kamienica.
                                        • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 17.08.24, 12:51
                                          W XX wieku kamienica przechodziła liczne zmiany. 5 lutego 1907 roku dach obiektu uległ zniszczeniu w pożarze, który strawił pawilon kawiarniany, niedługo potem odbudowany. Po śmierci Drobnera (1913) na piętrze budynku uruchomiono, po częściowej przebudowie, kinoteatr „Wisła”. W 1927 roku przeszedł na własność rodziny Szarskich. Podczas II wojny światowej (1940) został przejęty przez władze okupacyjne, które planowały zburzenie kamienicy i postawienie w jej miejscu hotelu. W latach 1951–1952 budynek przeszedł remont wedle projektu Cz. Wallisa, a następnie adaptację na potrzeby biur przedsiębiorstwa Orbis i Stowarzyszenia Polskich Artystów Teatru i Filmu. Po 1990 roku dobudowano oficynę na potrzeby klinki medycznej, zaś w końcu XX wieku wyremontowano fasadę.
                                        • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 17.08.24, 12:57
                                          Powstała w roku 1965, zaliczana do najważniejszych polskich instytucji prezentujących sztukę współczesną. Jest to artystycznie niezależna instytucja kultury, finansowana przez Miasto Kraków.
                                        • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 17.08.24, 13:15
                                          W Galerii działa Klub Bunkra Sztuki oraz Mały Klub Bunkra Sztuki.
                                        • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 17.08.24, 13:21
                                          W KRAKOWIE IDZIE NOWE - www.oko.press (archiwum)
                                        • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 17.08.24, 13:25
                                          Bryła budynku charakteryzuje się nawarstwionymi poziomami, osiągającymi swoją kulminację w narożniku z wejściem głównym na dole i są uwieńczone okrągłą wieżycą. Budynek w interesujący sposób zamyka jeden z rogów placu Szczepańskiego. Przed wojną był popularnie zwany „krakowskim drapaczem chmur”
                                        • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 17.08.24, 13:27
                                          Kamienica Przechodnia – zabytkowa kamienica, zlokalizowana przy placu Szczepańskim na krakowskim Starym Mieście.
                                        • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 17.08.24, 13:28
                                          25 czerwca 1984 kamienica została wpisana do rejestru zabytków wraz z kamienicą przy ulicy Reformackiej 3, która była kiedyś jej oficyną. Pomimo iż obecnie są to administracyjnie dwa budynki, w rejestrze nadal widnieją pod jednym wpisem
                                        • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 17.08.24, 13:31
                                          W trakcie przebudowy połączono ją z sąsiadującą od wschodu klasycystyczną Kamienicą Rurmistrzowską. Znaczną część murów wzniesiono od nowa, utrzymując układ wnętrz z wyjątkiem poszerzenia klatki schodowej. Następnie wyrównano poziomy pięter i założono nowy dach. W 1932 dokonano zmian w parterze fasady. Do końca lat 80. XX wieku w budynku funkcjonowała "Restauracja Myśliwska".
                                          2 lipca 1984 kamienica została wpisana do rejestru zabytków. Znajduje się także w gminnej ewidencji zabytków.
                                        • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 17.08.24, 13:33
                                          Gmach Towarzystwa Rolniczego został wzniesiony w latach 1908–1909 według projektu architektów Sławomira Odrzywolskiego i Władysława Kaczmarskiego
                                        • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 17.08.24, 13:53
                                          Kamienica Szołayskich – zabytkowa kamienica znajdująca się w Krakowie na Starym Mieście przy placu Szczepańskim 9, na rogu z ulicą Szczepańską 11.
                                        • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 17.08.24, 13:55
                                          Od 2012 roku, po kolejnym remoncie, mieści się tu oddział Muzeum Narodowego „Kamienica Szołayskich im. Feliksa Jasieńskiego”. Znajdują się tu ekspozycje stałe i czasowe, odbywają się wykłady, koncerty i spektakle teatralne oraz zajęcia plastyczne dla młodzieży. Na parterze znajduje się centrum informacji, sklep i kawiarnia.
                                        • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 17.08.24, 13:58
                                          Wystawa jest rodzajem scenografii, trójwymiarowego kolażu, w którym przedmioty należące do Poetki zderzone są z cytatami z twórczości, fotografiami osób, rzeczy i miejsc. Prowadzą one widza w jej prywatny świat poetyckiej wyobraźni i intelektualnych inspiracji.
                                        • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 17.08.24, 14:00
                                          Pałac Sztuki – gmach Towarzystwa Przyjaciół Sztuk Pięknych w Krakowie przy placu Szczepańskim 4.
                                        • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 17.08.24, 14:03
                                          Oddziały:
                                          🔸Dworek Jana Matejki w Krzesławicach
                                          🔸Muzeum Rodu Estreicherów, Strat Kultury i Rewindykacji w Krakowie
                                        • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 17.08.24, 14:07
                                          22 kwietnia 1898 r. sąd konkursowy na czele z Prezesem TPSP Edwardem hr. Raczyńskim wybrał spośród 10 nadesłanych prac projekt opatrzony godłem „Z ży­wymi naprzód”, młodego i mało znanego jeszcze architekta Franciszka Mączyńskiego. Choć trudny do realizacji, projekt ten spełniał założenia konkursu: „gmach Towarzystwa powinien odznaczać się oryginalnością pomysłu i wnosić coś nowego do fizjonomii miasta”. Budowę Pałacu Sztuki rozpoczęto 26 czerwca 1899 r. i do końca tego roku zdołano go nakryć dachem. Przez całe lato 1900 r. gmach dekorowano zewnętrznie i wewnętrznie, wyposa­żano go, borykając się z istotnymi trudnościami finansowymi. Jednakże już 11 maja 1901 r. Prezes Edward hr. Ra­czyński mógł uroczyście otworzyć Pałac w obecności rektorów, ziemiaństwa, artystów i generalicji. Aktu poświęce­nia dokonał ks. kardynał Puzyna.
                                        • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 17.08.24, 14:09
                                          Od strony Placu Szczepańskiego, w ryzalicie środkowym umieszczono centralnie spiżowe popiersie Jana Matej­ki, dzieło Antoniego Madeyskiego. Zachodnia fasada budynku sąsiaduje z wąskimi w tym miejscu Plantami, które w 1903 r. przekształcono w autonomiczny ogród z centralnie umieszczonym pomnikiem Artura Grottgera projek­tu Wacława Szymanowskiego, co w sposób naturalny uzupełnia ozdobioną popiersiami zachodnią ścianę Pałacu. Chłód koncepcji całego gmachu przerywa motyw wysoce artystyczny, nadający mu prawdziwie monumentalny wy­raz – to fryz skomponowany przez Jacka Malczewskiego, pod jego kierunkiem wyrysowany w naturalnej wielkości przez braci Czajkowskich, a wykonany w stiuku przez Jana Iwana z Wiednia. Prace wykonawcze nadzorował sam Włodzimierz Tetmajer. Fryz przedstawia dwa pochody, wyruszające w przeciwnychkierunkach ze ściany północ­nej i spotykające się na ścianie południowej; pochód artystów szczęśliwych, triumfatorów, ten roztacza się na fasa­dzie wschodniej, około popiersia Matejki oraz pochód tych, których sztuka ugina i łamie – ten drugi ciągnie się wzdłuż strony zachodniej
                                        • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 17.08.24, 14:12
                                          https://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/thumb/a/a5/Palace_of_Art%2C_4%2CSzczepanski_square%2Csecession_building%2C_Krakow_Old_Town.jpg/942px-Palace_of_Art%2C_4%2CSzczepanski_square%2Csecession_building%2C_Krakow_Old_Town.jpg
                                        • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 17.08.24, 14:17
                                          przede‎ ‎wszystkim‎ ‎zestawienie‎ ‎najważniejszych‎ ‎faktów‎ ‎z‎ ‎dziejów‎ ‎bu dowy‎ ‎gmachu‎ ‎oraz‎ ‎dokonanie‎ ‎jego‎ ‎szczegółowego‎ ‎opisu. Celem‎ ‎niniejszej‎ ‎pracy‎ ‎jest‎ ‎możliwie‎ ‎całościowe‎ ‎przedstawienie‎ ‎róż norodnych‎ ‎problemów‎ ‎dotyczących‎ ‎Pałacu‎ ‎Sztuki,‎ ‎w‎ ‎szczególności‎ ‎za prezentowanie‎ ‎poszczególnych‎ ‎etapów‎ ‎kształtowania‎ ‎się‎ ‎koncepcji architektonicznej‎ ‎gmachu‎ ‎i‎ ‎wyeksponowanie‎ ‎związku‎ ‎tych‎ ‎przemian z‎ ‎procesami‎ ‎zachodzącymi‎ ‎w‎ ‎ówczesnej‎ ‎architekturze‎ ‎europejskiej. Realizacji‎ ‎tak‎ ‎zarysowanego‎ ‎zadania‎ ‎podporządkowano‎ ‎konstrukcję pracy.‎ ‎Podzielona‎ ‎ona‎ ‎została‎ ‎na‎ ‎pięć‎ ‎rozdziałów.‎ ‎Rozdział‎ ‎pierwszy‎ ‎po święcono‎ ‎przybliżeniu‎ ‎dziejów‎ ‎krakowskiego‎ ‎Towarzystwa‎ ‎Przyjaciół Sztuk‎ ‎Pięknych‎ ‎i‎ ‎zaakcentowaniu‎ ‎roli,‎ ‎jaką‎ ‎odegrało‎ ‎ono‎ ‎w‎ ‎rozwo ju‎ ‎lokalnego‎ ‎życia‎ ‎kulturalnego.‎ ‎W‎ ‎rozdziale‎ ‎drugim‎ ‎szczegółowo przedstawiono‎ ‎historię‎ ‎powstania‎ ‎gmachu,‎ ‎z‎ ‎uwzględnieniem‎ ‎później szych‎ ‎jego‎ ‎przebudów,‎ ‎remontów‎ ‎i‎ ‎prac‎ ‎konserwatorskich.‎ ‎Przedmio tem‎ ‎analizy‎ ‎w‎ ‎rozdziale‎ ‎czwartym‎ ‎stały‎ ‎się‎ ‎kolejno‎ ‎następujące‎ ‎po‎ ‎sobie wersje‎ ‎projektowe‎ ‎Pałacu‎ ‎Sztuki,‎ ‎ukazujące‎ ‎proces‎ ‎kształtowania‎ ‎się ostatecznej‎ ‎koncepcji‎ ‎budynku.‎ ‎W‎ ‎rozdziale‎ ‎piątym‎ ‎omówiono‎ ‎archi tekturę‎ ‎budowli‎ ‎w‎ ‎kontekście‎ ‎przemian‎ ‎zachodzących‎ ‎w‎ ‎sztuce‎ ‎euro pejskiej‎ ‎przełomu‎ ‎XIX‎ ‎i‎ ‎XX‎ ‎wieku,‎ ‎wreszcie‎ ‎w‎ ‎ostatnim‎ ‎rozdziale podjęto‎ ‎próbę‎ ‎odczytania‎ ‎programu‎ ‎ideowego‎ ‎gmachu. Praca‎ ‎oparta‎ ‎została‎ ‎przede‎ ‎wszystkim‎ ‎na‎ ‎materiale‎ ‎źródłowym‎ ‎prze chowywanym‎ ‎w‎ ‎Archiwum‎ ‎TPSP‎ ‎oraz‎ ‎w‎ ‎Archiwum‎ ‎Państwowym w‎ ‎Krakowie.‎ ‎Zaliczyć‎ ‎do‎ ‎niego‎ ‎należy‎ ‎projekty‎ ‎architektoniczne‎ ‎gma chu,‎ ‎a‎ ‎także,‎ ‎stanowiące‎ ‎istotne‎ ‎uzupełnienie‎ ‎planów,‎ ‎pisma‎ ‎urzędowe, oferty,‎ ‎kosztorysy‎ ‎i‎ ‎korespondencję‎ ‎dotyczącą‎ ‎budowy.‎ ‎Ważnym źródłem‎ ‎okazały‎ ‎się‎ ‎także‎ ‎archiwalia‎ ‎dokumentujące‎ ‎działalność Towarzystwa‎ ‎Przyjaciół‎ ‎Sztuk‎ ‎Pięknych‎ ‎w‎ ‎Krakowie‎ ‎oraz‎ ‎osobista‎ ‎ko respondencja,‎ ‎szkicowniki‎ ‎i‎ ‎zapiski‎ ‎Franciszka‎ ‎Mączyńskiego.‎ ‎Podsta wowe‎ ‎znaczenie‎ ‎miała‎ ‎wreszcie‎ ‎kwerenda‎ ‎dokonana‎ ‎w‎ ‎ówczesnej‎ ‎prasie fachowej‎ ‎i‎ ‎codziennej. W‎ ‎tym‎ ‎miejscu‎ ‎pragnę‎ ‎podziękować‎ ‎wszystkim,‎ ‎od‎ ‎których‎ ‎uzyska łam‎ ‎pomoc‎ ‎w‎ ‎trakcie‎ ‎przygotowywania‎ ‎niniejszej‎ ‎pracy.‎ ‎W‎ ‎szczegól ności‎ ‎dziękuję‎ ‎jej‎ ‎promotorowi,‎ ‎Panu‎ ‎dr.‎ ‎hab.‎ ‎Wojciechowi‎ ‎Bałusowi za‎ ‎życzliwość‎ ‎i‎ ‎cenne‎ ‎uwagi.‎ ‎Ponadto‎ ‎dziękuję‎ ‎Paniom:‎ ‎mgr‎ ‎Grażynie Świderskiej,‎ ‎mgr‎ ‎Annie‎ ‎Joniak,‎ ‎mgr‎ ‎Jolancie‎ ‎Laskownickiej,‎ ‎oraz Panom:‎ ‎dr.‎ ‎Piotrowi‎ ‎Krasnemu,‎ ‎dr.‎ ‎Józefowi‎ ‎Wrońskiemu‎ ‎i‎ ‎dr.‎ ‎Kazi mierzowi‎ ‎Zbigniewowi‎ ‎Witkowi,‎ ‎prezesowi‎ ‎TPSP‎ ‎w‎ ‎Krakowie.
                                        • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 17.08.24, 14:23
                                          Początkowo‎ ‎w‎ ‎zakres‎ ‎zadań‎ ‎statutowych‎ ‎TPSP‎ ‎wchodziło‎ ‎tworze nie‎ ‎zbiorów‎ ‎własnych,‎ ‎obejmujących‎ ‎dzieła‎ ‎sztuki,‎ ‎na‎ ‎których‎ ‎by‎ ‎smak ogólny‎ ‎mógł‎ ‎się‎ ‎wykształcić,‎ ‎zamiłowanie‎ ‎sztuki‎ ‎wzrastać‎ ‎i‎ ‎krytyka zdrowa‎ ‎a‎ ‎sprawiedliwa‎ ‎wyrabiać‎ ‎się‎ ‎dała‎20‎.‎ ‎Zalążkiem‎ ‎tych‎ ‎zbiorów miała‎ ‎stać‎ ‎się‎ ‎„Galeria‎ ‎im.‎ ‎Dąbskich”,‎ ‎oddana‎ ‎Towarzystwu‎ ‎w‎ ‎depo zyt‎ ‎na‎ ‎czas‎ ‎nieograniczony‎ ‎przez‎ ‎członka‎ ‎Dyrekcji‎ ‎Władysława‎ ‎Dąb- skiego‎21‎.‎ ‎Obok‎ ‎200‎ ‎obrazów‎ ‎wchodzących‎ ‎w‎ ‎skład‎ ‎tej‎ ‎kolekcji, Towarzystwo‎ ‎posiadało‎ ‎również‎ ‎kilka‎ ‎innych,‎ ‎uzyskanych‎ ‎drogą‎ ‎daro ‎wizny‎22‎ ‎lub‎ ‎nabytych‎ ‎w‎ ‎oparciu‎ ‎o‎ ‎środki‎ ‎kumulowane‎ ‎w‎ ‎ramach‎ ‎23‎fundu szu‎ ‎dzieł‎ ‎pomnikowej‎ ‎treści‎22‎.‎ ‎W‎ ‎czasach,‎ ‎gdy‎ ‎w‎ ‎Krakowie‎ ‎nie‎ ‎istniało jeszcze‎ ‎Muzeum‎ ‎Narodowe,‎ ‎próba‎ ‎stworzenia‎ ‎stałej‎ ‎galerii‎ ‎obrazów udostępnionej‎ ‎zwiedzającym,‎ ‎była‎ ‎niezwykle‎ ‎cenną‎ ‎inicjatywą.‎ ‎Nieste ty,‎ ‎pozostała‎ ‎nieurzeczywistnioną‎24‎.‎ ‎Nie‎ ‎zrealizowano‎ ‎także,‎ ‎podjętego przez‎ ‎Towarzystwo‎ ‎w‎ ‎latach‎ ‎dziewięćdziesiątych‎ ‎XIX‎ ‎wieku,‎ ‎pomysłu stworzeniu‎ ‎małego‎ ‎muzeum‎ ‎reprodukcji‎ ‎dzieł‎ ‎artystów‎ ‎polskich,‎ ‎które w‎ ‎zamyśle‎ ‎Towarzystwa‎ ‎miało‎ ‎na‎ ‎celu‎ ‎rejestrowanie‎ ‎i‎ ‎popularyzowa nie‎ ‎rodzimego‎ ‎dorobku‎25‎. Duże‎ ‎zasługi‎ ‎położyło‎ ‎Towarzystwo‎ ‎dla‎ ‎rozwoju‎ ‎szkolnictwa artystycznego,‎ ‎organizując,‎ ‎począwszy‎ ‎od‎ ‎ostatniej‎ ‎ćwierci‎ ‎XIX‎ ‎wie ku,‎ ‎konkursy‎ ‎na‎ ‎stypendia‎ ‎dla‎ ‎uczniów‎ ‎Szkoły‎ ‎Sztuk‎ ‎Pięknych.‎ ‎Dbając o‎ ‎kondycję‎ ‎polskiej‎ ‎sztuki‎ ‎starało‎ ‎się‎ ‎także‎ ‎inspirować‎ ‎artystów do‎ ‎twórczego‎ ‎współzawodnictwa,‎ ‎inicjując‎ ‎konkursy‎ ‎malarskie‎ a‎ ‎potem‎ ‎także‎ ‎rzeźbiarskie,‎ ‎których‎ ‎zwycięzcy‎ ‎nagradzani‎ ‎byli‎ ‎z‎ ‎fun duszu‎ ‎Towarzystwa,‎ ‎jak‎ ‎i‎ ‎ze‎ ‎środków‎ ‎uzyskanych‎ ‎od‎ ‎prywatnych‎ ‎dar czyńców. Ideę‎ ‎opieki‎ ‎nad‎ ‎sztuką‎ ‎polską‎ ‎Towarzystwo‎ ‎urzeczywistniało‎ ‎rów nież‎ ‎w‎ ‎dziedzinie‎ ‎ochrony‎ ‎zabytków,‎ ‎deklarując‎ ‎np.‎ ‎w‎ ‎1864‎ ‎roku‎ ‎100 złotych‎ ‎reńskich‎ ‎na‎ ‎restaurację‎ ‎ołtarza‎ ‎Wita‎ ‎Stwosza,‎ ‎przyczyniając‎ ‎się w‎ ‎latach‎ ‎1867/68‎ ‎do‎ ‎odrestaurowania‎ ‎pomników‎ ‎w‎ ‎Żółkwi,‎ ‎angażując się‎ ‎finansowo‎ ‎w‎ ‎odnowienie‎ ‎kościoła‎ ‎Franciszkanów‎ ‎w‎ ‎Krakowie‎27‎. Patronowało‎ ‎także‎ ‎powstawaniu‎ ‎placówek‎ ‎muzealnych‎ ‎na‎ ‎terenie‎ ‎Kra kowa‎ ‎(przede‎ ‎wszystkim‎ ‎Muzeum‎ ‎Narodowego‎ ‎i‎ ‎Domu‎ ‎Jana‎ ‎Matejki), przekazując‎ ‎na‎ ‎ich‎ ‎rzecz‎ ‎szereg‎ ‎eksponatów‎28‎. Spośród‎ ‎różnorodnych‎ ‎kierunków‎ ‎działalności‎ ‎Towarzystwa‎ ‎intere sująco‎ ‎przedstawia‎ ‎się‎ ‎udział‎ ‎w‎ ‎promowaniu‎ ‎sztuki‎ ‎polskiej‎ ‎za‎ ‎granicą. Na‎ ‎uwagę‎ ‎zasługuje‎ ‎zwłaszcza‎ ‎zaangażowanie‎ ‎TPSP‎ ‎w‎ ‎organizację działu‎ ‎polskiego‎ ‎na‎ ‎wystawie‎ ‎wiedeńskiej‎ ‎w‎ ‎roku‎ ‎1872/73‎ ‎i‎ ‎berlińskiej w‎ ‎1891‎ ‎roku‎29‎. Zgodnie‎ ‎z‎ ‎zapisem‎ ‎statutu‎ ‎Towarzystwo‎ ‎utrzymywało,‎ ‎na‎ ‎zasadzie wzajemności,‎ ‎stosunki‎ ‎z‎ ‎podobnymi‎ ‎instytucjami‎ ‎w‎ ‎kraju‎ ‎i‎ ‎zagranicą. Już‎ ‎w‎ ‎pierwszym‎ ‎roku‎ ‎swojego‎ ‎funkcjonowania‎ ‎nawiązało‎ ‎kontakt z‎ ‎11‎ ‎towarzystwami‎ ‎obcymi‎ ‎(m.in.‎ ‎z‎ ‎wiedeńskim,‎ ‎monachijskim,‎ ‎drez deńskim,‎ ‎praskim),‎ ‎dokonując‎ ‎z‎ ‎nimi‎ ‎wymiany‎ ‎akcji‎ ‎i‎ ‎premii‎30‎.‎ ‎Ściśle współpracowało‎ ‎też‎ ‎z‎ ‎podobnymi‎ ‎placówkami‎ ‎w‎ ‎kraju.‎ ‎W‎ ‎1880‎ ‎roku TPSP‎ ‎w‎ ‎Krakowie‎ ‎objęło‎ ‎patronat‎ ‎nad‎ ‎nowopowstałym‎ ‎Towarzystwem Przyjaciół‎ ‎Sztuk‎ ‎Pięknych‎ ‎w‎ ‎Poznaniu,‎ ‎które‎ ‎aż‎ ‎do‎ ‎roku‎ ‎1903‎ ‎pozostawa ło‎ ‎filią‎ ‎krakowskiego.‎ ‎W‎ ‎1885‎ ‎roku‎ ‎do‎ ‎TPSP‎ ‎w‎ ‎Krakowie‎ ‎przyłączyło się,‎ ‎przeżywające‎ ‎poważne‎ ‎problemy‎ ‎finansowe,‎ ‎Towarzystwo‎ ‎Lwowskie
                                        • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 17.08.24, 21:49
                                          Towarzystwa‎ ‎w‎ ‎1948‎ ‎roku‎ ‎przez‎ ‎krakowski‎ ‎Klub‎ ‎Artystów.‎ ‎Była‎ ‎to‎ ‎naj ważniejsza‎ ‎manifestacja‎ ‎nowoczesnej‎ ‎myśli‎ ‎w‎ ‎plastyce‎ ‎polskiej‎ ‎okresu powojennego'‎9‎.‎ ‎W‎ ‎latach‎ ‎pięćdziesiątych,‎ ‎w‎ ‎związku‎ ‎z‎ ‎utworzeniem Centralnego‎ ‎Biura‎ ‎Wystaw‎ ‎Artystycznych‎ ‎i‎ ‎przekazaniem‎ ‎mu‎ ‎kompe tencji‎ ‎do‎ ‎organizowania‎ ‎wszystkich‎ ‎wystaw‎ ‎na‎ ‎terenie‎ ‎kraju,‎ ‎Towarzy stwo‎ ‎starało‎ ‎się‎ ‎skupić‎ ‎na‎ ‎formach‎ ‎pracy‎ ‎niezależnej‎ ‎od‎ ‎CBWA. Rozwinęło‎ ‎wtedy‎ ‎na‎ ‎szeroką‎ ‎skalę‎ ‎aktywność‎ ‎skierowaną‎ ‎na‎ ‎upowszech nianie‎ ‎sztuki‎ ‎przez‎ ‎odczyty‎ ‎i‎ ‎prelekcje.‎ ‎Organizowano‎ ‎je‎ ‎zarówno‎ ‎we własnym‎ ‎lokalu,‎ ‎jak‎ ‎również‎ ‎w‎ ‎świetlicach,‎ ‎klubach‎ ‎i‎ ‎domach‎ ‎kultury na‎ ‎terenie‎ ‎Krakowa‎ ‎oraz‎ ‎najbliższych‎ ‎miejscowości.‎ ‎Dopiero‎ ‎pod‎ ‎ko niec‎ ‎lat‎ ‎pięćdziesiątych‎ ‎TPSP‎ ‎powróciło‎ ‎do‎ ‎działalności‎ ‎ekspozycyjnej. Rozwijała‎ ‎się‎ ‎ona‎ ‎na‎ ‎tyle‎ ‎prężnie,‎ ‎że‎ ‎wkrótce‎ ‎Pałac‎ ‎Sztuki‎ ‎nie‎ ‎był‎ ‎w‎ ‎stanie sprostać‎ ‎jej‎ ‎potrzebom.‎ ‎W‎ ‎1959‎ ‎roku‎ ‎Towarzystwo‎ ‎otwarło‎ ‎zatem‎ ‎ob szerny‎ ‎salon‎ ‎filialny‎ ‎w‎ ‎Nowej‎ ‎Hucie,‎ ‎stanowiący‎ ‎przez‎ ‎bardzo‎ ‎długi czas‎ ‎jedyną‎ ‎stałą‎ ‎placówkę‎ ‎wystawową‎ ‎w‎ ‎tej‎ ‎części‎ ‎miasta.‎ ‎W‎ ‎tym samym‎ ‎roku‎ ‎rozpoczęło‎ ‎także‎ ‎opiekę‎ ‎nad‎ ‎dworkiem‎ ‎Jana‎ ‎Matejki w‎ ‎Krzesławicach,‎ ‎w‎ ‎którym‎ ‎zgromadziło‎ ‎pamiątki‎ ‎po‎ ‎malarzu.‎ ‎Nową inicjatywą,‎ ‎z‎ ‎jaką‎ ‎TPSP‎ ‎wystąpiło‎ ‎na‎ ‎przełomie‎ ‎łat‎ ‎sześćdziesiątych i‎ ‎siedemdziesiątych,‎ ‎było‎ ‎otwarcie‎ ‎czytelni‎ ‎czasopism‎ ‎i‎ ‎wydawnictw artystycznych‎ ‎w‎ ‎Pałacu‎ ‎Sztuki‎ ‎i‎ ‎Salonie‎ ‎w‎ ‎Nowej‎ ‎Hucie.‎ ‎Rozpoczęto także‎ ‎gromadzenie‎ ‎dokumentacji‎ ‎dotyczącej‎ ‎artystów‎ ‎wystawiających ‎ ‎ ‎ ‎ ‎ ‎ ‎w‎salach‎Towarzystwa‎od‎1854‎roku‎39‎40‎41‎. Po‎ ‎kryzysie‎ ‎lat‎ ‎osiemdziesiątych‎ ‎w‎ ‎1996‎ ‎roku‎ ‎władzę‎ ‎przejął‎ ‎odro dzony‎ ‎Zarząd‎ ‎TPSP,‎ ‎który‎ ‎przedmiotem‎ ‎swych‎ ‎starań‎ ‎uczynił‎ ‎przede wszystkim‎ ‎odnowienie‎ ‎Pałacu‎ ‎Sztuki,‎ ‎odzyskanie‎ ‎zbiorów‎ ‎Towarzy stwa,‎ ‎które‎ ‎znalazły‎ ‎się‎ ‎w‎ ‎posiadaniu‎ ‎różnych‎ ‎osób‎ ‎i‎ ‎instytucji‎ ‎oraz powołanie‎ ‎Instytutu‎ ‎Badań‎ ‎Naukowych‎ ‎im.‎ ‎Karola‎ ‎Estreichera,‎ ‎zajmu jącego‎ ‎się‎ ‎m.in.‎ ‎porządkowaniem‎ ‎Księgozbioru‎ ‎i‎ ‎Archiwum‎ ‎rodziny Estreicherów.‎ ‎Odrodzony‎ ‎Zarząd‎ ‎TPSP‎ ‎wznowił‎ ‎także‎ ‎działalność w‎ ‎dziedzinach,‎ ‎które‎ ‎od‎ ‎początku‎ ‎istnienia‎ ‎Towarzystwa‎ ‎objęte‎ ‎były zakresem‎ ‎jego‎ ‎zainteresowań:‎ ‎wystawienniczej,‎ ‎popularyzatorskiej‎ ‎i‎ ‎publikacyjnej‎.
                                        • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 17.08.24, 21:58
                                          Historia‎ ‎siedziby‎ ‎Towarzystwa‎ ‎Przyjaciół‎ ‎Sztuk‎ ‎Pięknych‎ ‎w‎ ‎Krakowie także‎ ‎Prezesa‎ ‎TPSP‎ ‎lub‎ ‎jego‎ ‎zastępcę‎ ‎do‎ ‎stawienia‎ ‎się‎ ‎przed‎ ‎notariu szem‎ ‎Karolem‎ ‎Rudolphim,‎ ‎w‎ ‎celu‎ ‎podpisania‎ ‎kontraktu‎ ‎zamiany‎ ‎sze ‎ ‎ ‎ ‎ ‎ ‎ ‎ ‎ ‎‎ściu‎kartonów‎„Lituani”‎‎, o‎ ‎przyjętej‎ ‎wartości‎ ‎6090‎ ‎złr.,‎ ‎za‎ ‎200‎ ‎sążni‎ ‎czyli‎ ‎730‎ ‎nr‎ ‎gruntu‎ ‎takiej‎ ‎samej wartości‎ ‎przy‎ ‎Placu‎ ‎Szczepańskim,‎ ‎od‎ ‎strony‎ ‎Plantacyi‎2‎'. Umowa‎ ‎ta‎ ‎została‎ ‎zawarta‎ ‎23‎ ‎grudnia‎ ‎1897‎ ‎roku‎ ‎w‎ ‎gmachu‎ ‎krakow skiego‎ ‎Magistratu‎22‎.‎ ‎Zobowiązywała‎ ‎ona‎ ‎Towarzystwo‎ ‎do wybudowania‎ ‎na‎ ‎uzyskanym‎ ‎placu,‎ ‎w‎ ‎ciągu‎ ‎trzech‎ ‎lat‎ ‎od‎ ‎podpisania‎ ‎kontrak tu,‎ ‎budynku‎ ‎przeznaczonego‎ ‎na‎ ‎wystawy‎ ‎dziel‎ ‎sztuki,‎ ‎według‎ ‎planów‎ ‎przez.‎ ‎Gminę miasta‎ ‎Krakowa‎ ‎przyjętych.
                                        • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 17.08.24, 22:04
                                          min‎ ‎dla‎ ‎ich‎ ‎oceny‎ ‎na‎ ‎17‎ ‎kwietnia‎ ‎1898‎ ‎roku‎38‎,‎ ‎odroczyło‎ ‎go‎ ‎jednak‎ ‎do 22‎ ‎kwietnia,‎ ‎z‎ ‎powodu‎ ‎nieobecności‎ ‎w‎ ‎Krakowie‎ ‎kilku‎ ‎osób‎ ‎należą cych‎ ‎do‎ ‎jego‎ ‎składu‎39‎.‎ ‎Obrady‎ ‎rozpoczęły‎ ‎się‎ ‎o‎ ‎godzinie‎ ‎17,‎ ‎w‎ ‎zajmo wanych‎ ‎przez‎ ‎Towarzystwo‎ ‎salach‎ ‎Sukiennic.‎ ‎Po‎ ‎zrobieniu‎ ‎ogólnego przeglądu‎ ‎wyeliminowano‎ ‎spod‎ ‎dyskusji‎ ‎sześć‎ ‎projektów,‎ ‎poddając‎ ‎głęb szej‎ ‎analizie‎ ‎jedynie‎ ‎prace‎ ‎opatrzone‎ ‎godłami‎ ‎„Ceres”,‎ ‎„Z‎ ‎żywymi‎ ‎na przód”,‎ ‎„Lituania”‎ ‎i‎ ‎„Przyjaciel”.‎ ‎W‎ ‎toku‎ ‎dalszych‎ ‎rozważań‎ ‎wyłączono także‎ ‎pierwszą‎ ‎z‎ ‎wymienionych‎ ‎propozycji,‎ ‎przeprowadzając‎ ‎szczegó łową‎ ‎ocenę‎ ‎pozostałych‎ ‎trzech.‎ ‎Kierując‎ ‎się‎ ‎przekonaniem,‎ ‎że gmach‎ ‎Towarzystwa‎ ‎Przyjaciół‎ ‎Sztuk‎ ‎Pięknych‎ ‎winien‎ ‎koniecznie‎ ‎odznaczać się‎ ‎oryginalnością‎ ‎pomysłu‎ ‎i‎ ‎wnosić‎ ‎coś‎ ‎do‎ ‎fizjonomii‎ ‎miasta‎40 pierwszą‎ ‎nagrodę‎ ‎przyznano‎ ‎pracy‎ ‎oznaczonej‎ ‎godłem‎ ‎„Z‎ ‎żywymi‎ ‎na przód”,‎ ‎której‎ ‎autorem‎ ‎okazał‎ ‎się‎ ‎nie‎ ‎znany‎ ‎jeszcze‎ ‎zupełnie‎4‎’,‎ ‎młody adept‎ ‎sztuki‎ ‎budowania,‎ ‎pracujący‎ ‎[...]‎ ‎w‎ ‎biurze‎ ‎c.‎ ‎k.‎ ‎radcy‎ ‎budowlane go‎ ‎p.‎ ‎T‎ ‎Stryjeńskiego‎42‎ ‎-‎ ‎Franciszek‎ ‎Mączyński.‎ ‎Drugą‎ ‎nagrodą‎ ‎wyróż niono‎ ‎projekt‎ ‎opatrzony‎ ‎godłem‎ ‎„Lituania”‎43‎ ‎autorstwa‎ ‎krakowskiego architekta‎ ‎i‎ ‎radcy‎ ‎miejskiego‎ ‎Karola‎ ‎Knausa‎44‎.‎ ‎Zgłoszono‎ ‎także‎ ‎wniosek, by‎ ‎poza‎ ‎pracami‎ ‎wyróżnionymi‎ ‎zaproponować‎ ‎Dyrekcji‎ ‎zakup‎ ‎projek tów‎ ‎„Ceres”‎ ‎i‎ ‎„Przyjaciel”,‎ ‎ale‎ ‎nie‎ ‎znalazł‎ ‎on‎ ‎odpowiedniego‎ ‎poparcia‎.
                                        • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 18.08.24, 11:31
                                          Studio Baz@rt – nowy nurt repertuarowy, w ramach którego prezentowane są najciekawsze osiągnięcia młodej dramaturgii inscenizowane przez młodych polskich reżyserów (od 2004).
                                        • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 18.08.24, 11:33
                                          Młod(sz)a Polska - Warsztaty dramatopisarskie dedykowane osobom urodzonym po 1989 roku, przed teatralnym debiutem scenicznym i wydawniczym, chcącym współtworzyć repertuar teatralny NST, również ten powstający z myślą o dzieciach i młodzieży.
                                        • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 18.08.24, 11:38
                                          SIENKIEWICZ GOMBROWICZEM PODSZYTY - Akant
                                        • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 18.08.24, 11:45
                                          Narodowy Stary Teatr im. Heleny Modrzejewskiej w Krakowie to jedna z najstarszych publicznych scen w Polsce. Naszą patronką jest słynna XIX-wieczna aktorka, genialna wykonawczyni ról szekspirowskich na scenach Europy i Ameryki.
                                        • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 18.08.24, 11:47
                                          Od października 2020 roku dyrektorem Narodowego Starego Teatru jest Waldemar Raźniak.
                                        • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 18.08.24, 11:53
                                          Powstał w 1781 roku z inicjatywy Mateusza Witkowskiego - aktora warszawskiego. Początkowo nie miał stałej siedziby, przedstawienia obywały się w Pałacu Spiskim.
                                        • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 18.08.24, 11:56
                                          Pojęcie to odnosiło się do metody twórczej teatru, w którym wprawdzie rutynowe premiery dawane były co tydzień, ale w przypadku sztuk ważniejszych poprzedzano je analitycznymi próbami, opracowywano starannie pod względem scenicznym oraz gry aktorskiej. Zasięgano opinii profesorów Uniwersytetu, studiowano w Bibliotece Jagiellońskiej wzory kostiumów z różnych epok.
                                        • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 18.08.24, 11:58
                                          W sezonie 1946/1947 wszystkie teatry krakowskie zostały połączone pod wspólnym szyldem Miejskich Teatrów Dramatycznych (potem Państwowych Teatrów Dramatycznych) i zaczęły funkcjonować pod dyrekcją Teatru im. Słowackiego. Dyrektorami tego "kombinatu" byli kolejno: Juliusz Osterwa, Bronisław Dąbrowski, Henryk Szletyński. Staremu Teatrowi odgórnie narzucono repertuar współczesny. Klasykę mógł wystawiać Teatr im. Słowackiego. Ten sztuczny podział utrzymano aż do 1954 roku. Nie był to szczęśliwy okres dla teatru. Po usankcjonowaniu przez władze doktryny realizmu socjalistycznego, w Starym Teatrze grano tzw. sztuki produkcyjne. Wyjątek stanowiła tutaj prapremiera "Niemców" Kruczkowskiego (1949) w reżyserii Bronisława Dąbrowskiego. Wyjałowienie repertuaru współczesnego spowodowało, że sięgnięto jednak po klasykę. Grano Kleista, Lesage'a, Goldoniego, Musseta, z Moliera jedynie "Improwizację w Wersalu", "Uczone białogłowy", "Grzegorza Dyndałę". Oczywiście wybór repertuaru ograniczony był względami cenzuralnymi. W 1950 roku Władysław Krzemiński wyreżyserował "Psa ogrodnika" Lope de Vegi. Ponad 200 razy powtórzono "Moralność pani Dulskiej" Zapolskiej (1949) w reżyserii Romana Niewiarowicza.
                                        • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 18.08.24, 11:59
                                          W 1963 roku Władysław Krzemiński został odwołany z funkcji dyrektora. Teatr przeszedł w ręce Zygmunta Hübnera, który kontynuował pracę nad rozwojem teatru artystycznego. Zasady kształtowania repertuaru zasadniczo się nie zmieniły. Wystawiano dramaturgię współczesną i klasykę poddaną reinterpretacji. Zmierzono się także twórczo z wielkim dramatem narodowym. Dyrekcję Hübnera otworzyły 3 ważne premiery: "Wesele" Wyspiańskiego (1963) w reżyserii Andrzeja Wajdy, "Matka" Witkacego (1964) w reżyserii Jerzego Jarockiego i "Sposób bycia" Brandysa (1964) w reżyserii Hübnera i Jerzego Nowaka. W 1964 roku Hübner zaangażował Konrada Swinarskiego, który obok Jerzego Jarockiego, Józefa Szajny, Bogdana Hussakowskiego, był odtąd na stałe związany z teatrem.
                                        • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 18.08.24, 12:01
                                          W 1969 roku cenzura zdjęła z afisza przedstawienie "Kurdesza" Brylla Równocześnie wstrzymano także premierę "Paternoster" Kajzara. Hübner złożył rezygnację.
                                        • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 18.08.24, 12:05
                                          W 1990 roku dyrekcję teatru objął Tadeusz Bradecki. W tym samym roku odbyła się premiera wzorcowego przedstawienia "Ślubu" Gombrowicza w reżyserii Jarockiego ze scenografią Jerzego Juka-Kowarskiego. Wajda wystawił "Wesele" Wyspiańskiego (1991), Grzegorzewski "Śmierci Iwana Iljicza" według Tołstoja. Lupa pogłębiał studia nad autorami austriackimi. Zrealizował: "Malte albo Tryptyk marnotrawnego syna" według Rilkego (1991), "Kalkwerk" Bernharda (1992), "Lunatyków - esch, czyli anarchia" Broscha (1996). Grzegorzewski dokonywał daleko idących ingerencji w wystawiane teksty, które zaowocowały bardzo ciekawymi, autorskimi przedstawieniami: "Tak zwaną ludzkością w obłędzie" według Witkacego (1992) i "Dziadami - dwanaście improwizacji" według Mickiewicza (1995). Jarocki także przygotował autorski scenariusz według Witkiewicza - GRZEBANIE (1995).
                                        • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 18.08.24, 12:08
                                          W drugiej połowie lat 90-tych odbyło się kilka ważnych premier. Jerzy Jarocki przygotował "Fausta" Goethego (1997) w nowym przekładzie Jacka Burasa. Niedawno zrealizował "Trzeci akt" według "Szewców" Witkacego (2002). Krystian Lupa wystawił "Rodzeństwo" Bernharda (1996), drugą część "Lunatyków - Huguneau, czyli rzeczywistość" Brocha (1998). Zmierzył się także z "Mistrzem i Małgorzatą" Bułhakowa (2002). W teatrze reżyserują także twórcy młodego pokolenia. Horst Leszczuk (Grzegorz Jarzyna) wystawił tu "Iwonę, księżniczkę Burgunda" Gombrowicza (1997), Remigiusz Brzyk "Wisniowy sad" Czechowa (2001) i ostatnio "Cara Mikołaja" Słobodzianka (2002).
                                        • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 18.08.24, 12:14
                                          Historia placu Szczepańskiego wiąże się bezpośrednio z kilkoma ważnymi dla miasta okresami, wywierającymi również znaczny wpływ na kościół św. Szczepana, od którego pochodzi nazwa placu. Niewątpliwie miejsce to powiązane jest z dziejami Krakowa, które podobnie jak całe miasto przechodziło przez różne procesy zmian i regulacji.Pierwszym ważnym dla Krakowa momentem była lokacja w 1257 roku, dzięki której miasto zyskało nowy ład przestrzenny, a także w wyniku lokacji ustalił się status gospodarczy, prawny i obronny miasta. Jej skutki odczuwalne były także znacznie później, doprowadzając do pełnego rozwoju Krakowa. „Ten okres rozwoju miasta nadał Krakowowi niezatarty charakter średniowiecznego miasta, zważywszy, że większość monumentalnych budowli (szczególnie kościo­łów) wznoszono w stylu gotyckim w ciągu XIV i XV wieku”1. Kraków został po­dzielony na tzw. cztery kwartały. Jeden z nich, kwartał sławkowski, obejmował podówczas ulicę Sławkowską, Szczepańską i inne aż po ulicę Szewską. W wieku XIV był on najsłabiej zabudowany, jednak już wiek później zaszły spore zmiany w układzie przestrzennym tego kwartału2. W mieście wiele budowli mieszkal­nych, także tych umieszczonych przy placu Szczepańskim, stanowiły drewniane domy, więc mogły ulec zniszczeniu w czasie pożarów, późniejsze już, XV-wiecz- ne, budowane były z kamienia, zwane odtąd kamienicami.Kolejnym ważnym, ale ciężkim okresem w dziejach miasta, który istotnie przyczynił się do zmiany wyglądu także placu, był najazd Szwedów i Siedmio- grodzian. Spowodował on upadek Krakowa w latach 1655-1657.W tym czasie zniszczone zostały przedmieścia Krakowa, spaleniu uległo wówczas wiele budowli i kamienic. Kraków był miastem wyniszczonym przez kontrybucje, kwaterunki, a niedługo potem także przez huragan, który nawiedził miasto w roku 1703. Morowe powietrze w latach 1707-1708, liczne przemarsze wojsk w czasie wojny sukcesyjnej z lat 1733-1735 oraz poniekąd wojna siedmio­letnia z lat 1756-1763 były dla miasta sporym ciężarem i mimo że wojna toczyła się w państwach ościennych, to Kraków odczuwał jej reperkusje. Wiele budynków
                                        • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 18.08.24, 12:19
                                          czterech największych krakowskich parafii: Mariackiej, św. Krzyża, Wszyst­kich Świętych i św. Szczepana13.Świątynia od czasu powstania najprawdopodobniej ok. 1300 r. do 1802 r., czyli do momentu jej zburzenia, zmieniała swój wygląd dwukrotnie. Początkowo była świątynią w stylu gotyckim, upodobniając się przy tym do innych krakow­skich kościołów: pod wezwaniem św. Krzyża i kościoła św. Marka14.Po sprowadzeniu przez bp. Tomasza Płazę 0 0 . Jezuitów w roku 1579, świątynia zyskała nowy barokowy wystrój wnętrza oraz wygląd fasady15.Ze źródeł pisanych w okresie funkcjonowania parafii na placu Szczepańskim, wynika, że kościół był stosunkowo dużą budowlą skoro w jego wnętrzu mieściło się łącznie siedem konsekrowanych ołtarzy, a główny ołtarz z obrazem męczeńskiej śmierci św. Szczepana miał ponad 6 metrów wysokości16. Kościół jako parafia miał bardzo duży, zasięg wychodząc, już poza teren murów obronnych miasta, gdyż w jej obręb wchodziły okoliczne wsie i przysiółki: Zielonki, Mydlniki, Garbary, Kawiory, Czarna Wieś, Nowa Wieś, Krowodrza, Łobzów, Rząska oraz część Bronowie.Wspomniane klęski, które nawiedziły Kraków, a także wewnętrzne zanie­dbania spowodowały, że kościół św. Szczepana podzielił los doprowadzonych do ruiny wielu krakowskich budowli. Rozporządzeniem gubemialnym z 1802 r. zde­cydowano o wyburzeniu świątyni17. Przed ostateczną likwidacją dochodziło, do niszczenia sprzętu znajdującego się w świątyni, a także do licytacji wielu warto­ściowych zabytków, o których donosiły gazety, informując o możliwości zakupu niektórych części jej wyposażenia: „W Krakowie pod wagą miejską znajduje się do sprzedania wielki dzwon z kościoła św. Szczepana”18. Oprócz tego pojawiło się jeszcze jedno ogłoszenie w gazecie, dotyczące już samego faktu zburzenia świąty­ni: „kościół za dni ośm zaczną burzyć i koszary będą stawiane na miejscu św. Ma­cieja i św. Szczepana kościołów”19.Ostatnie nabożeństwo w kościele św. Szczepana odbyło się w dniu 11 X 1801 r., po którym przeniesiono parafię do kościoła Najświętszej Panny Marii na Piasku
                                        • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 18.08.24, 12:24
                                          nieliczące się z wymiarami podwórz wyciąganie domów w górę, przez nad­budowanie III i IV pięter. Następstwem tego bywa często złe oświetlenie izb tyl­nych oraz ponure studiowane zacieśnienie wskutek tego jakiegoś nietypowego rozwiązania rzutów powstających na nich podwórz, piętnowane przez ludzi mało świadomych rzeczy jako rzekomo średniowieczne, ale będące w rzeczywistości typowym wytworem XIX w. z jego forsownym dążeniem do symbolicznej pie­niężnej wartości użytkowej”30. Podobnie wiele kamienic położonych przy placu Szczepańskim uległo przebudowie, lub całkowitemu wyburzeniu, a na ich miejscu postawiono nowe budynki.Niedaleko domu nowicjatu 0 0 . Jezuitów (wyburzonego w 1802 r.) w latach 1898-1901 stanął nowy budynek, zaprojektowany przez Franciszka Mączyńskie- go zwany Gmachem Towarzystwa Sztuk Pięknych. „Plac Szczepański i jego naj­bliższe sąsiedztwo stały się w Krakowie głównym terenem, na którym wznoszono architekturę secesyjną i modernistyczną bowiem pierwszą budowlą w stylu sece­sji w Krakowie był Gmach Towarzystwa Sztuk Pięknych”31. Zaprojektowany w stylu łączącym elementy klasycyzmu i wiedeńskiej secesji, nawiązywał do wcześniejszych pałaców wystawowych. Zbudowany na planie prostokąta z dwo­ma ryzalitami w części środkowej elewacji bocznych. Wejście ujęto kolumnowym portykiem zwieńczonym attyką z motywami roślinnymi i trzema reliefowymi tar­czami oraz głową Apollona w promienistej aureoli. Rustyfikowane ściany elewa­cji bocznych wsparte zostały na pilastrach o jońskich kapitelach. Elewacje zarów­no wschodnią jak i zachodnią budynku zdobią nisze z rzeźbionymi popiersiami zasłużonych dla sztuki artystów. W górnej części gmachu ściany obiega płaski fryz reliefowy autorstwa Jacka Malczewskiego.Od strony placu Szczepańskiego znajduje się szereg postaci w towarzystwie cnót Wiary, Nadziei i Miłości oraz koronacja wieńcem laurowym z udziałem muz i Pegaza. Na elewacji zachodniej umieszczono postacie w towarzystwie Zwątpie­nia, Rozpaczy, Bólu oraz Pegaza z opuszczonymi skrzydłami32.W 1943 r. budy­nek częściowo został zniszczony przez pożar, ale szybko odrestaurowany.Pod numerem 1 na placu Szczepańskim pierwotnie mieściło się probostwo kościoła św. Szczepana. W roku 1799 z wykorzystaniem średniowiecznych ka­mienic powstał wg projektu Szczepana Humberta budynek Starego Teatru, z kla- sycystyczną fasadą zwróconą ku placowi Szczepańskiemu. Wewnątrz wybudowa­no parter okolony lożami i balkonami, niewielką scenę i sale redutowe. W takim stanie teatr funkcjonował od 1799 do 1830 r., następnie został zamknięty. W roku 1841 wykupiony został przez władze miasta i powiększony właśnie o kamienicę probostwa kościoła św. Szczepana. Wtedy zyskał wygląd pałacu florenckiego z arkadowymi fasadami.O wyglądzie teatru wspomina także Adam Chmiel, omawiając w swoim opracowaniu obrazy Łukasza Kozakiewicza, które przedstawiały różne budynki przy placu Szczepańskim, w latach 1823-1840. Wówczas według tych obrazów
                                        • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 18.08.24, 12:29
                                          Kamienica Landauów pod numerem 7 na placu Szczepańskim to druga z połą­czonych posesji na tym placu. Była pierwotnie budynkiem o metryce średniowiecz­nej. Na przełomie XIV i XV w. wznosiła się tutaj murowana kamienica Leffarow- ska. W XVI w. została pogłębiona o trakt tylny z drewnianą elewacją. W pierwszej połowie XVII i XVIII przebudowano jej wnętrza i urządzono mieszkanie.Od drugiej połowy XVI w. do XVIII był to dom rodziny rzemieślnikówi drobnych kupców o nazwisku Lefferowie. Przed 1771 r. przeprowadzono re­mont, a między 1771 r. a 1778 r. na przyłączonym fragmencie posesji urządzono ogródek. W latach 1881-1882 dokonano klasycystycznej przebudowy i zbudowa­no oficynę tylną w miejscu ogródka. W latach 1890-1892 właściciel Łukasz Lan- dau przebudował i połączył neobarokową fasadą dwie kamienice. Znaczną jednak część murów wzniesiono od nowa, utrzymując układ wnętrz z wyjątkiem posze­rzenia klatki schodowej. Następnie wyrównano poziomy pięter i założono nowy dach. W roku 1932 nastąpiła zmiana w parterze fasady. Zachowano jednak cha­rakter kamienicy czynszowej z wyposażeniem i dekoracją oraz drewniane ganki na podwórzu.Do końca lat 80. funkcjonowała tutaj „Restauracja Myśliwska”, kontynuują­ca tradycję międzywojennej restauracji „Pietraszków” i XIX-wiecznej jadłodajni „Przed założeniem Kopca Kościuszki”.Obok tej kamienicy stała jeszcze jedna, zwana Rurmistrzowską, Sędziwo- jowską, Miejską bądź Klauzmanowską. Murowany dom powstał w XIV w.W XVI w. rozbudowano drewniany trakt tylny w 4 ćw. XVI w. posesję pogłę­biono o działkę przy ul. Reformackiej. W tym czasie przeszła na własność Stanisła­wa Rurmistrza (urzędnika miejskiego odpowiedzialnego za wodociągi). W drugiej ćwierci XVII w. była własnością alchemika Michała Sędziwoja. W XVII wieku zo­stała zaniedbana i przejęta przez miasto, jednak przed 1653 r. została odnowionai w części przebudowana. W drugiej połowie XVII w. została zmodernizowana po­przez nadbudowanie drugiego piętra przez następnego właściciela. W końcu XVII w. tylna część działki została odstąpiona sąsiadom i włączona do Stacji Męki Pańskiej. W XVIII w. była własnością Szpitala Świętego Ducha. W 1804 r. została sprzedana na licytacji, a następnie wybudowano murowaną parterową oficynę boczną (wcze­śniej była to oficyna drewniana). W latach 1823-1825 dokonano klasycystycznej przebudowy i dopiero wówczas drewniany trakt zastąpiono murowanym.Kolejny budynek to gmach dzisiejszego Towarzystwa Rolniczego mieszczący się pod numerem 8 na placu Szczepańskim. O poprzedniej kamienicy stojącej w tym miejscu wspomina A. Chmiel. Zwraca uwagę, że ta kamienica miała główne wejście od ul. Żydowskiej (obecnie św. Tomasza). Była jednopiętrowa z siedmioma oknami.Trzy okna z parteru miały umieszczone okiennice na zewnątrz, a jedno okno w środku fasady było przerobione na wejście sklepowe z drzwiami dwuskrzydło­wymi. Za nimi miała znajdować się na prawo brama wjazdowa. Budynek był otynkowany na biało i miał położony gontowy dach41. W 1908-1909 wyburzono ją, a na jej miejscu stanęła obecna kamienica dawnego Towarzystwa Rolniczego wg. projektu Sławomira Odrzywolskiego i Władysława Kaczmarskiego z rzeźba­mi trzech męskich i czterech żeńskich figur, przedstawiających personifikacje prac rolnych. Umieszczono je pomiędzy oknami drugiego piętra.
                                        • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 18.08.24, 12:32
                                          Planty – park miejski w Krakowie otaczający Stare Miasto. Został założony w latach 1822–1830, ma powierzchnię 21 ha i ok. 4 km długości.
                                        • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 18.08.24, 12:55
                                          Planty stały się miejscem spacerów, spotkań towarzyskich, a nawet uroczystości narodowych. W 1871 utworzono Komisję Plantacyjną, która zajęła się uporządkowaniem Plant i stałą nad nimi opieką. Z jej inicjatywy rozpoczęto ozdabiać park pomnikami. W 1919 przed Collegium Novum posadzono Dąb Wolności. U wylotu ul. Lubicz stał natomiast przed II wojną światową pamiątkowy wiąz posadzony ponoć przez samego Tadeusza Kościuszkę
                                        • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 18.08.24, 12:59
                                          Planty stały się inspiracją dla wielu twórców. Przykładem mogą być obrazy: Jana Stanisławskiego, Witolda Wojtkiewicza („Planty w Krakowie”), Aleksandra Trojkowicza, który mieszkał w ich sąsiedztwie przy ulicy Szewskiej 25 oraz Stanisława Wyspiańskiego („Planty o świcie” oraz „Chochoły – Planty nocą”), a także wiersz Marii Pawlikowskiej-Jasnorzewskiej pt. „Planty”.
                                        • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 18.08.24, 13:03
                                          Pomnik Tadeusza Żeleńskiego (Boya) – Pomnik odsłonięty w 1985 jest dziełem Edwarda Krzaka. Stoi pomiędzy ul. Podzamcze a ul. Poselską.
                                        • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 18.08.24, 13:06
                                          Pomnik Grażyny i Litawora – Powstał w 1884 dla uczczenia Adama Mickiewicza, jest dziełem Alfreda Dauna. Stoi przy ul. Poselskiej.
                                        • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 18.08.24, 13:07
                                          https://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/thumb/f/f2/Madonna_Monument_in_Krak%C3%B3w%2C_Poland%2C_2019_closeup.jpg/480px-Madonna_Monument_in_Krak%C3%B3w%2C_Poland%2C_2019_closeup.jpg
                                        • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 18.08.24, 13:27
                                          https://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/thumb/8/89/Krakow_Grottger.JPG/480px-Krakow_Grottger.JPG
                                        • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 18.08.24, 13:32
                                          Pomnik Tadeusza Rejtana – Powstał pomiędzy 1856 a 1859, odsłonięto go w 1890. Było to dzieło Teodora Zakrzewskiego. W lutym 1946 pomnik zniszczony został przez burzę. Odtworzony przez Czesława Dźwigaja, odsłonięty ponownie 9 czerwca 2007.
                                        • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 18.08.24, 13:35
                                          Staw – Niewielki zbiornik wodny w kształcie ósemki, kompozycja w stylu japońskim – z łukowatym mostkiem, wysepką z brzozami i fontanną. Powstał w 1904.
                                        • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 19.08.24, 17:23
                                          Planty.
                                        • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 19.08.24, 17:27
                                          tronów odradzajcego si Krakowa. By on dusz powstania plantacyi.
                                          Sam osobicie kierowa robotami, stara si o fundusze, myla o wszyst-
                                          kiem, wykrela plany i prowadzi zawikane sprawy o burzenie sta- rych domków, przytykajcych do dawnych murów. On czsto kiedy
                                          skarb Rzeczypospolitej by wyczerpanym nie waha si wypaca robo-
                                          tników z wasnych funduszów. Pod jego okiem wyrosy zwolna plan-
                                          tacye i jego byy dzieem. Czu to sam najlepiej. 1 dlatego chcc im
                                          w przyszoci zapewni bezpieczny rozwój, postanowi w r. 1830 utwo-
                                          rzy fundacy, »aby plantacye upikszenia naokoo Krakowa nietylko cakowicie dokonanemi, lecz i nadal w porzdku naleytym, bez ci-
                                          enia wydatkiem skarbowi publicznemu, nieprzerwanie utrzymywanemi
                                          byy, zapisujc sum wasn, w zocie trzy tysice sztuk dukatów ho-
                                          lenderskich wanych, u JW. Artura hrabi Potockiego, na dobrach Pa-
                                          stwa Tenczyskiego i Krzeszowickiego lokowan, na ten cel przezna-
                                          czy i na wieczny fundusz dla miasta wolnego Krakowa odkaza«. Drugi
                                          punkt fundacyi ustanowi zarazem kuratora czyli »Opiekuna Plantacyi«,
                                          wybieranego przez naczelnika rzdu (pierwotnie przez prezesa Senatu
                                          Rzeczypospolitej Krakowskiej, obecnie przez Namiestnika Galicyi).
                                          w uznaniu tych zasug i w dowód wdzicznoci wybito w r. 1839 zoty
                                          medal (str. 25). Jednak na tern nie poprzestano, bo w r. 1874 ze ska-
                                          dek publicznycli odsonito pikny obelisk, sawicy pami wielkiego
                                          obywatela (wedug projektu E. Stehlika), z polerowanego granitu tatrza-
                                          skiego. W kocu za jedn z ulic otaczajcyci plantacye, na Do gorcych opiekunów ogrodów miejskich nalea take Stanisaw
                                          hrabia Wodzicki, prezes Senatu Rzdzcego, na którego wniosek miasto
                                          przystpio do zaoenia plantacyi (str. 11). Sprawami temi zajmowa
                                          si zawsze i wiele powici im uwagi, w cigu 15-stoIetnich rzdów,
                                          na naczelnem stanowisku Prezesa Senatu Rzeczypospolitej Krakowskiej.
                                          Jako wielki mionik botaniki, zaoy w majtku swym. Niedwied,
                                          pikny ogród, peen rzadkich okazów z rónych stref ziemi.
                                        • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 19.08.24, 17:31
                                          W pobliżu dzisiejszych jatek t. zw. poddominikaskich stal may kocióek w. Ger-
                                          trudy. Nastpnie rozcigao si Wielopole, od którego wzia potem nazw
                                          uica, dalej grunta Arcybractwa Miosierdzia, jurydyka Lubicz i grunt
                                          nalecy do szpitala w. Ducha. Stron poudniow zajmowaa posia- do Hendlów, ogród Pernusów i przedmiecie Kleparz, Od zachodu
                                          rozoyy si grunta Biskupie*, dzi w znacznej czci zajte przez
                                          budynki i ogród Tow. Wzaj. Ubezpiecze, dalej przedmiecie »Garba-
                                          rze«, jurydyka Smo-
                                          lesk, dwór Tenczy-
                                          skiego i jurydyka
                                          » Groble «, ssiadujca
                                          z Wawelem.
                                          Tak si przed-
                                          stawiao najblisze o- toczenie miasta na schyku XVIII wieku.
                                          W tym stanie prze-
                                          trwao ono z pewnemi
                                          zmianami do poowy
                                          minionego stulecia. Po
                                          zajciu miasta przez
                                          Austry w r. 1846, na- pywa w jego mury
                                          dua fala Niemców,
                                          protegowanych przez
                                          rzd. Oni to, zwiksza-
                                          jc liczb ludnoci,
                                          przyczynili si w nie-
                                          jednym wypadku do
                                          podniesienia ycia pu-
                                          blicznego. Od tego czasu mniej wicej —
                                          gdy granicy staej niepodobna tu wiatach przeprowadzi — datuj si ró-
                                          wnie pewne zmiany w stanie posiadania i otoczenia zewntrznego plant.
                                          Powstaje bowiem szereg publicznych i prywatnych ogrodów. Do dawniej
                                          ju zaoonych nalea Ogród Baumana na Wesoej, obok kocioa w. Mi-
                                          koaja, obecnie wasno kliniki rzdowej. Tu schodzili si gównie urz-
                                          dnicy niemieccy na piwo i krgle a take na fajk, która wtenczas
                                          bya bardzo w modzie. Naprzeciw po drugiej stronie by Ogród Szaura,
                                        • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 19.08.24, 17:33
                                          Niedaleko Kocianowa, naprzeciw paacu biskupiego, w miejscu,
                                          gdzie dawniej byty stajnie biskupie, na gruncie zwanym wtedy »abikruk«, wybudowa w r. 1835 Jan Schwarc, kupiec winny, nowy dom.
                                          Obecnie zajmuje go Drukarnia Anczyca (str. 30).
                                          Widzimy zatem, jak okoo poowy minionego wieku i w nastp-
                                          nych latach, na miejscu dawnych domków i lepianek, ssiadujcych
                                          z murami fortecznymi Krakowa, wyrós zwolna szereg ogrodów publi-
                                          cznych i prywatnych, które, czc si prawie z plantami, utworzyy
                                          jakby jeden wielki park, otaczajcy dokoa niemal cae miasto.
                                          Byy to bowiem czasy, w których ycie ludzkie ukazywao coraz
                                          to nowe powaby. Rokokowa wykwintno czya si z mieszczaskprostot bidermayera.
                                        • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 19.08.24, 17:36
                                          way si rzeczywicie czem wicej, ni zwykym parltiem spacerowym.
                                          Staway si jakby czci mieszka krakowskicli, jakby wspólnym salo-
                                          nem, gdzie zbierao si cae miasto. Zwaszcza w porze letniej, od wcze-
                                          snej wiosny do pónej jesieni, mona tu spotyka grupy osób, zbiera-
                                          jcych si stale w tem samem miejscu. N. p. mae kóko emerytów
                                          miao sw aweczk w pobliu wylotu ulicy Wolskiej. Kady wiedzia,
                                          e na plantach móg znale wszystkich, z wyjtkiem ydów. Ci bowiem
                                          wtedy jeszcze nie uczszczali na plantacye. Tylko w soboty t. j. w szabas, uywali oni spaceru w czci plant od Stradomia do kocioa Do-
                                          minikanów, czyli na t. zw. »plantach ydowskich<. W siedmdziesitych
                                          latach i nastpnych utrzymay si jeszcze niektóre urzdzenia dawniejsze.
                                          Tak n. p. wod do skraplania alei rozwoziy parami osioki. Ustali si
                                          równie zwyczaj zbierania kasztanów z drzew plantowych i sprzeday
                                          ich w celach przemysowych.
                                          Okres trzeci w rozwoju plantacyi cignie si od 1870 r. a po
                                          dzie dzisiejszy. Gówn jego cech jest oywiony ruch, jaki panujenieustannie w cigu tego czasu. Planty krakowskie ulegaj ustawicznym
                                          przeobraeniom, zanim przybiera swoj dzisiejsz fizyognomi. Ju po
                                          siedmdziesitym roku spotykamy szereg uchwa Komisyi Plantacyjnej,
                                          zmierzajcych do uporzdkowania kolejnego coraz nowych partyi plant. W tym czasie zwaszcza, pomaga wiele przy reorganizacyi Dr. A. Kre-
                                          mer, a take K. Szwarz, kierownik ogrodów krzeszowickich. Potem
                                          z chwil objcia w r. 1879 kuratoryi przez prof. M. Straszewskiego,
                                          i przy powoaniu Bolesawa Maeckiego na kierownika zarzdu plantacyjnego, zaczyna si gorczkowa praca we wszystkich kierunkach. Naj-
                                          pierw znosz si rowy oddzielajce planty od gocica wzdu ul. w,
                                          Gertrudy, Kolejowej i Basztowej, a po Rondel. Mostki kamienne, które
                                          wobec tego trac swój zasadniczy cel, zostaj nadal zatrzymane jako
                                          ozdobne wejcie do alei plantowych (str. 16, 17). Nastpnie caa cz, za- jta dzisiaj przez sadzawk, pomidzy Rondlem a ul. Sawkowsk, su-
                                          ca wtedy jeszcze jako targowisko, zostaje przyczon do plantacyi,
                                          taksamo, jak partya gruntu od Sawkowskiej a po hotel Krakowski.
                                        • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 19.08.24, 17:43
                                          puj z ogromn okazaoci. I tak: przed Uniwersytetem, przed pomni-
                                          kiem Grottgera , partye koo pomników Lilii Wenedy i Jadwigi i Jagiey, wreszcie dokoa teatru. To s wanie cztery gówne punkty, na które zarzd plantacyi kadzie najwikszy nacisk. Obok nich urzdzane bywaj klomby w paru innych miejscach, cho
                                          tam ju nie graj tak wybitnej roli, n. p. naprzeciw gównego barometru
                                          na plantach, przed pomnikiem Chopina i koo pomnika Straszewskiego. Poza tem mona jeszcze w wielu miejscach zauway lunie roz- rzucone bukiety kwiatów, bdto na tle krzewów, bd samotnie po trawnikach.
                                          Wraz ze wzrostem ludnoci miasta, ronie take pietyzm i zamiowanie do tych przelicznych ogrodów. Ludno Krakowa, która o kadej porze tumnie te korzysta ze spacerów po plantach, pojmuje to wiel-
                                          kie dobrodziejstwo natury. Kraków odczuwa doskonale cay urok i pi-
                                          kno ogrodów plantacyjnych , i ich wieo i bujno na wiosn, zapachy kwiatów i miy chód wród skwarnego lata, nad-
                                          zwyczajn kras barw, jakie roztacza soneczna, ciepa jesie i jakby
                                          dziwne banie zimowe, gdy szron i nieg spowij korony drzew i krza-
                                          ków. Te przedewszystkiem naturalne zalety plantacyi skoniy
                                          ju niejednego z poród mieszkaców Krakowa, e z ofiarn gotowociprzyczyni si do ich przyozdobienia. Zbiorowym, bardzo wymownym
                                          aktem pietyzmu dla plantacyi i ich twórcy, byo wzniesienie obelisliu
                                          Floryana Straszwsliiego w r. 1874, ze skadek publicznych. W dziesi lat potem przybywaj dwa pomniki, »Lilli Wenedy«
                                          naprzeciw hotelu Krakowskiego, i » Grayny<< w czci plant pod Wa-
                                          welem , wykonane przez Dauna, dar Dra Jordana. Pomnik
                                          Lilii Wenedy by wykonany w kamieniu i róni si tem od obecnego,
                                          bronzowego, o lira Lilii bya inn i dusz, ni teraz . W roku1886 powstaje znowu monument »Jadwigi i Jagiey«, przysany ze Rzymu przez hr. Ostrowskiego. Ustawiono go na wzniesieniu, rodzaju
                                          niskiego kopca, które przedtem jeszcze zaczto sypa. W nastpnym
                                          roku K. Woodkowicz przeznacza dla plant pikn grup «Bojana«
                                          z bronzu dzieo Weloskiego, obecnie umieszczon nad sa- dzawk, przedtem w kóku poza t. zw. »drzewem wolnoci«. Niedugo
                                          potem zezwala Rada miasta na ustawienie biustu Reytana, obok hotelu
                                          Krakowskiego. Wkrótce znowu przybywa mae nieznaczne popiersie
                                        • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 19.08.24, 17:45
                                          dziestu przeszo lat gorliwej pracy i zabiegów koo podniesienia plan-
                                          tacyi, hodujc panujcej wtedy modzie ogrodniczej , przeistoczy je
                                          w dzisiejszy pikny ogród. Z tern równie czy si bezporednio
                                          sprawa organizacyi personalu plantowego, który skada si teraz z dwóch
                                          ogrodników, trzech pomocników ogrodowych i dwunastu dozorców, oraz
                                          z rónej liczby najemników, zalenie od pory roku.
                                          Tu naley wspomnie o ogrodzie miejskim, zaoonym w r. 1880 na dwumorgowej przestrzeni przy ul. Lubicz L. 23. Mieci on w sobie
                                          zarzd upikszenia mia-
                                          sta pod wzgldem ogro-
                                          dowym, z mieszkaniem
                                          dla inspektora ogrodów
                                          miejskich i caego perso-
                                          nalu ogrodowego, a nadto
                                          szklarnie o powierzchni
                                          700 m.'- i skrzynie in-
                                          spektowe o 200 oknach,
                                          oraz zabudowania gospo-
                                          darcze. W Dbiu za pod
                                          Krakowem znajduje si
                                          szkóka miejska drzew
                                          i krzewów ozdobnych na
                                          cele upikszenia miasta,
                                          podobnie, jak równie na Prdniku Biaym naprze-
                                          ciw budynku kontumacyi.
                                          Gówny zarzd plan-
                                          tacyi spoczywa w rkach
                                          Komisyi plantacyjnej , zoonej z prezydenta
                                          miasta, jako przewodniczcego, kuratora fundacyi Floryana Straszewskiego
                                          i z pitnastu czonków Rady miasta. Organem wykonawczym Komisyi
                                          jest Komitet gospodarczy, a take inspektor ogrodownictwa miejskiego*). W budecie plantacyjnym, który corocznie wzrasta, przedstawiajc
                                          w ostatnim roku 33'598 kor. jako sum wydan na utrzymanie plant,
                                          pozycy staych dochodów niezmiennych zajmuj procenty zapisów.
                                          Tych jest dotd kilka:
                                        • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 19.08.24, 17:49
                                          A teraz wrómy do plantacyj krakowskich. Nie trudno zrozumie
                                          odrazu, e one nie maj nic wspólnego ze skwerami po placach pu-
                                          blicznych. Od samego tylko pocztku pojmowano je jako "ogrody urz-
                                          dzone naokoo miasta*. Tak je zawsze nazywaj akta archiwum miej-
                                          skiego i jako takie zawsze je traktowano.
                                          Dzi przedstawiaj si
                                          one jako wspaniay
                                          poduny ogród o nie-
                                          regularnej szerokoci,
                                          dochodzcy do 70-ciu
                                          morgów obszaru (str.
                                          50, 51). I w tem wanie
                                          ley ich specyficzna
                                          cecha, e one s tem
                                          wiecem zieleni, ogro-
                                          dem, opasujcym ród-
                                          miecie. Tworz zam- knit w sobie cao,
                                          tak atwo zewszd do-
                                          stpn i nie tamuj
                                          bynajmniej ruchu uli- cznego. — S ujte
                                          w dwa piercienie ar- chitektury miasta, o- taczajcej je dokoa.
                                          Waniejszym jest pier-
                                          cie wewntrzy, któ-
                                          ry tworz zabudowa-
                                          nia ródmiecia, po-
                                          niewa bezporednio dotyka ogrodu. Na piercie zewntrzny ska-
                                          daj si ulice, obiegajce planty wokoo, poza któremi dopiero biegnie
                                          linia domów.
                                          Dlatego teraz musimy si zastanowi nad tem, jak rol gra tutaj
                                          architektura, czy i w jakim stopniu potrzebny jest jej wspóudzia w tym
                                          wypadku. Jako ogród, plantacye krakowskie mog si obej bez archi-
                                          tektury. Powinny by od reszty miasta, przedewszystkiem za od ulicy,
                                        • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 19.08.24, 17:52
                                          stajcego ruchu automobili. Nastpnie strona estetyczna powinna tu gównie zaway. Plantacye, zamknite od ulicy, maj w sobie tyle nie-
                                          przepartego uroku jakiego wspaniaego ogrodu, e to jedno musi ka-
                                          dego przekona. Wystarczy bowiem przej si letni por po gównej
                                          alei, od ul. Sawkowskiej do gmachu kasy powiatowej (str. 54, 55), albo na
                                          przestrzeni pomidzy zamkiem a ul. Franciszkask, aby pozna czem
                                          mogyby by plantacye traktowane rzeczywicie jako ogród (str. 56, 57). Do przejrze i porówna illustracye tej ksiki, aby si przekona
                                          odrazu, jak bardzo podnosi urok plantacyi ciana zieleni, zamykajca je od ulicy. Doskonaym tego przykadem jest zestawienie fotografii partyi
                                          plant z pomnikiem Grottgera. Widziane en face robi wraenie skweru:
                                          w rodku grupa krzewów tworzca to pomnika a po bokach ciana
                                          domów i ulica niczem nie zasonita (str. 58). Ta sama partya, ogldana
                                          z boku, przedstawia si jako w sobie zamknity ogród: krzewy uka-
                                          daj si jedne za drugiemi, ukazuj si tylko szczyty domów a ulica
                                          ginie zupenie (str. 59). Podobne wraenia mona zauway w wielu in-
                                          nych miejscach, n. p. wraenia skweru daje nam równie maleki po-
                                          mnik Chopina, na tle wielkiego czteropitrowego domu (str. 60). Nato-
                                          miast dobrym przykadem zamknicia ogrodu od ulicy jest widok na warunkowo dy do zamknicia plantacyi od ulicy. Mona to uzyska
                                          bdto przez wprowadzenie napowrót strzyonych ywopotów albo —
                                          co atwiej nawet — przez obsadzanie zewntrznej linii trawników zwar-
                                          temi grupami krzewów.
                                          W ten sam sposób naley take postpowa we wszystkich miej-
                                          scach, gdzie plantacye przecina w poprzek ulica. Przytem trzeba zau- way, e za wiele wanie ulic niepotrzebnie przebiega planty. Tak
                                          n. p. na bardzo maej przestrzeni, pomidy kocioem w. Anny a placem Szczepaskim, a cztery ulice przecinaj plantacye w odstpach istotnie
                                          drobnych. Z nich zasadniczo zbytecznem jest przecicie ul. w. Toma-
                                          sza wobec tego, e o niecaych pidziesit kroków dalej, jest znowu
                                          przecicie ul. Szczepaskiej. Dawniej, kiedy plac Szczepaski by miej-
                                          scem oywionych targów o wielkim ruchu wozowym, ulica ta bya moe
                                          bardziej przydatn. Dzi targi te ograniczono a w najbliszym czasie
                                          maj by gdzieindziej przeniesione. Z tych take powodów — bardzo
                                          sabego ruchu i pobliskiej, szerokiej ulicy Franciszkaskiej — naley
                                          znie przecicie ul. Poselskiej. Planty na tem bardzo zyskaj, a ruch
                                        • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 19.08.24, 17:56
                                          kicm, e postawiono go na gruncie ogrodu, który naleao wczy do
                                          plantacyi. Przez to zyskayby one na rozcigoci, a równoczenie od-
                                          soniby si przecudny widok na gotyckie zabudowania biblioteki Ja-
                                          gielloskiej. Nastpnie trzeba dy do zasonicia plant od ul. Pijar-
                                          kiej pomidzy ul. Sawkowsk a gmachem Kasy powiatowej (str. 65).
                                          Grunt ten, zajty dzi przez ulic, nalea przedtem do terenu plantacyj-
                                          nego. Dalej naley koniecznie upomina si o zburzenie domów, zaj-
                                          mujcych podnóe Wawelu na plantach midzy ul. Straszewskiego a seminaryum duchownem tembardziej, e niektóre z nich Rada miejska
                                          od dawna ju w tym celu zakupia. To samo musi nastpi z terenem
                                          przy kocu ul. w. Gertrudy, zajtym przez par hoteli i domów czyn-
                                          szowych (str. 66).
                                          Na terenie plantowym pod Wawelem od strony placu Groble, po-
                                          stawiono w r. 1860, narony dom, zajty przez biura wojskowe. Reszt
                                          gruntu zabudowano stopniowo po r. omdziesitym. Natomiast od strony
                                          Stradomia wznosi si wtedy niepozorny budynek parterowy t. zw. »0r-
                                          pheum Friebecka«, Dopiero koo r. 1890 zabudowano cay teren dzisiej-
                                          szymi domami hotelowymi.
                                        • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 19.08.24, 17:59
                                          a przytem bywa jakby umylnie zasaniany tymi zagajnikami (skupinami).
                                          Obok tych, bardziej jeszcze szkodliwie dziaaj krzewy, których uywa
                                          si jakby gównie w celu zasaniania niemi trawników. Tymczasem one
                                          t. j. zagajniki a przedewszystkiem krzewy, powinny suy — jak ju
                                          wykazaem powyej — do zamknicia ogrodu i do obsadzania niemi
                                          (krzewami) podnóa budynków, bezporednio graniczcych z plantami,
                                          by w ten sposób uzy-
                                          ska pewne wiksze
                                          zwizanie ich z rolin-
                                          noci. Przelicznym te- go przykadem s zabu-
                                          dowania klasztoru w.
                                          Józefa (str. 77).
                                          Z drzewami i krze-
                                          wami czy si sprawa
                                          odmadzania, wymiany
                                          i cicia drzew. Pierwsze,
                                          stosowane najczciej do
                                          starych kasztanów po-
                                          lega na tern, e cz ko-
                                          rony drzewa i konarów
                                          si obcina. Przez to drze-
                                          wo si wzmacnia w so- bie i wiek jego przedua,
                                          wytwarzajc mode pdy.
                                          Mimo to zarzd planta-
                                          cyi zmuszony bywa co- raz czciej stare drze-
                                          wa zastpowa nowemi.
                                          Tu trzeba podkreli, e
                                          do tego uywa si drze-
                                          wek za modych, bo cz-
                                          sto kilkoletnich szczepów. Pominwszy ju to, e takie drzewko bar-
                                          dziej jest naraonem na róne uszkodzenia, jest ono przytem w stosunku
                                          do wielkich starych drzew zbyt racym kontrastem, a nastpnie wzrost
                                          jego, wskutek cienia ssiednich drzew wyszych, jest znacznie opó-
                                          niony. Wanie szkóki miejskie powinny dostarcza do wymiany nie
                                          paroletnich szczepów, ale drzew kilkunastoletnich i to jest ich gówny
                                          cel. Przytem wskazanem byoby uywanie do wymiany gatunków drzew
                                        • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 19.08.24, 18:00
                                          rolin, przejtych z innych flor, które musz by cile do typu naszej
                                          flory zastosowane.
                                          Miejsce wic tych okazów podzwrotnikowych, nadajcych si ra-
                                          czej do ogrodu botanicznego, powinny zaj nasze roliny, odpowiednio
                                          hodowane, a przedewszystkiem kwietniki, których obecnie brak prawie
                                          zupenie. S one jedynie w czci plant, naprzeciw gmachu Tow. Wzaj.
                                          Ubezp., ale sabo rozwinite (str. 82). Tymczasem kwietniki, jako kwia-
                                          towe bukiety w pewnych oddaleniach od alei, mog by najpikniejsz
                                          barwn dekoracy naszych plant. Dlatego powinny by umieszczane poprzeciwlegych bokach trawników od gównych alei, zwykle na tle ciany
                                          zieleni krzewów. Trzeba do nich wybiera kwiaty atwo u nas idce
                                          i ukada w zwarte grupy, tak, aeby w pewnym oddaleniu rzucay si
                                          jako barwne plamy. T drog mona przy stosunkowo nie tak wielkim
                                          koszcie stworzy cae szeregi kwietników, rozoonych z atwoci we-
                                          dug pory kwitnienia, tak, e od wczesnej wiosny a do pónej jesieni,
                                          plantacye krakowskie mogyby si wprost nurza w powodzi cudnych,
                                          a niedrogich kwietników.
                                          Gdy mowa o kwiatach trudno pomin róaneczniki. Jest ich dotd
                                          dwa: jeden u wylotu ul. Lubicz, obok pomnika Straszewskiego, drugi
                                        • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 19.08.24, 18:03
                                          ogrodu i odwieanie powietrza przez wodotrysk. Tymczasem — rzecz
                                          prosta — wobec braku wody nie moe spenia swego celu. Nawet
                                          przeciwnie. Z tego bowiem powodu zamienia si szybko na wielki basen
                                          cuchncej wody, która przyczynia si do szerzenia malaryi. O wodo-
                                          trysku trudno co dodatniego powiedzie najpierw dlatego, e jest za niky, aby móg wpywa skutecznie na odwieanie powietrza, powtóre
                                          za, e bywa otwierany tylko par razy do roku na krótko.Sadzawka nie przyczynia si take do upikszenia plant, ze wzgldu
                                          na sw bardzo nieadn form nieregularnej ósemki, niedostosowan
                                          zupenie do miejsca, w którem si znajduje. Jest ona typowym przy-
                                          kadem nieszczeroci i pretensyonalnoci. W caem jej urzdzeniu wida
                                          odrazu dno do wytworzenia malowniczo - dzikiego ustronia lenego.
                                          Do tego wanie suy maleka wysepka, zaronita (umylnie) zbit
                                          mas krzewów i drzewek. Zabawnie take przedstawia si mostek,
                                          z dwoma zwieszajceni si latarniami, dla którego sadzawka tak bardzo
                                          zwa sw szeroko, dziki czemu wanie powstaa jej dziwaczna forma.
                                        • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 19.08.24, 18:05
                                          waciciel tego zakadu przyczynia si do oszpecenia plantacyi w gor-
                                          szcy sposób. Pominwszy ju dziwny, co najmniej, pomys lipielowycli
                                          koszów, oson przed socem... w cieniu wielkici kasztanów (str. 87) —
                                          trudno powstrzyma oburzenie na widok, w najwyszym stopniu, brzydkicli
                                          i niesmacznych! szyldów ogoszeniowyci, malowanycli na cianie kawiarni,
                                          reklamujcych firm sklepu R. Drobnera i inne (str, 88). Nie do, e
                                          restauracya Drobnera cignie zyski z plantacyi, nie poczuwajc si zu- penie do obywatel-
                                          skiego obowizku u- pikszenia, clioby tyl-
                                          ko tego kawaka ogro-
                                          du przez siebie zaj-
                                          mowanego, ale prze-
                                          ciwnie — nie gardzc
                                          nawet tak mizernym
                                          dochodem, jak czynsz
                                          za wynajem muru pod
                                          reklam — w tak gor-
                                          szcy sposób oszpeca
                                          nam ten najpikniej-
                                          szy ogród, jakim s
                                          plantacye krakowskie.
                                          Nie tak postpuj
                                          wszdzie zagranic w
                                          podobnych razach. —
                                          1 w Krakowie mamy
                                          inne tego przykady,
                                          wanie w obrbie
                                          plant, w mleczarni
                                          Dobrzyskiej, gdzie
                                          zapomoc klombów
                                          kwiatowych staraj si
                                          uwydatni wdzik ogrodu, albo nawet w kawiarni Bizanza, gdzie take
                                          barwne parasole i szpaler z drzewek podnosz dekoracyjn stron (str. 89).
                                          Wida tutaj dobrze pojmowany interes, aeby przez gustowne ubranie
                                          swego zakadu przyczyni si do upikszenia miasta, wyróniajc si
                                          przytem dodatnio.
                                          Z tych samych powodów, z obawy przed ponownem oszpeceniem
                                          plant, naley si owiadczy przeciw otwarciu nowej kawiarni na plant
                                        • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 19.08.24, 18:06
                                          jest w starych parkach, A czy na plantach nie znalazyby one swoich
                                          fundatorów. Przecie w pocztkach zakadania plantacyi znalaz si od- razu szereg osób, fundujcych monumentalne awy kamienne. Niestety
                                          potem ten zwyczaj usta i dzi pozostaa tylko jedna taka awka, obok
                                          kawiarni Janikowskiego (str. 19).
                                          Dzi zdobywamy si, co najwyej, czasami na pomniki. Byyby
                                          one bardzo podane , gdyby w ostatnich latach nie zapanowaa
                                          wród nich pewna je-
                                          dnostajno formy
                                          :
                                          mniej lub wicej smu- ky postument zako-
                                          czony biustem (Grott-
                                          ger, Chopin, Fredro
                                          i obecnie postawio-
                                          ny biust Bauckiego).
                                          A wic na dziesi
                                          pomników, a czte-
                                          ry s zblionej do
                                          siebie formy. — Co
                                          do biustu Bauckiego
                                          trzeba przyzna, e
                                          mu wybrano jak naj-
                                          gorsze miejsce. Wa-
                                          ciwie miejsce nie jest
                                          brzydkie, jako kt
                                          ogrodu z piknym
                                          kocioem w. Krzya.
                                          Sam tylko pomnik jest
                                          waciwie nieudany.
                                          Jest bowiem troch za ciki w kompozycyi
                                          caoci; stokowaty,
                                          mao rozczonkowany
                                          postument, zakoczony niskim, przysadzistem popiersiem. Do takiego
                                          biustu naleao inaczej skomponowa podstaw. Jeeli mia stan ko-
                                          niecznie w ssiedztwie teatru, to mona go byo ustawi w miejscu,
                                          gdzie staa dawniej grupa Bojana, a zatem w kole poza t. zw. drzewem
                                          wolnoci. Tam, na tle architektury ulicy, ocieniony szeregiem drzew,
                                          w pewnem oddaleniu od przechodzcych, przedstawiaby si daleko
                                        • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 19.08.24, 18:09
                                          Komisyi plantacyjnej Rady m. Krakowa. Z przykroci przyzna trzeba,
                                          e Komisya ta, powoana do strzeenia caoci i pikna plant, niedocenia
                                          swego zadania. Niedawna bowiem uchwaa Komisyi, zezwalajca na
                                          otwarcie nowej kawiarni na plantach, nie moe pozostawia chyba
                                          adnych wtpliwoci pod tym wzgldem. Komisya ta skada si z pi-
                                          tnastu czonków Rady miasta. Nazwiska ich s na rozmaitych polach znane i cenione, jednak oni nigdzie w dziedzinie techniki, w budowni-
                                          ctwie, ogrodownictwie i estetyce nie pracowali. Orzeczenia w takim ze- spole powzite musz
                                          dawa smutne wyniki.
                                          Inne komisye, wybrane
                                          przez Rad miejsk ska-
                                          daj si z samych fa- chowców n. p. Komisya
                                          sanitarna, albo Komisya
                                          Muzeum Narodowego,
                                          do której naley z Rady
                                          tylko trzech czonków,
                                          a reszta z poza Rady. S to wybitni artyci
                                          i znawcy sztuki. Dlatego
                                          takie komisye budz zau-
                                          fanie i wywizuj si do-
                                          brze ze swego zadania.
                                          Natomiast Komisya plan-
                                          tacyjna moe o wszyst-
                                          kiem decydowa, o spra-
                                          wach lekarskich, peda-
                                          gogicznych, kupieckich,
                                          finansowych, tylko nie o plantach. Jest to bd
                                          w zaoeniu. Jeli Rada
                                          miejska nie ma specya-
                                          listów w swem gronie, to wystarcza wybra trzech czonków (choby
                                          z tej samej grupy) i plantacyjne sprawy im powierzy. Oni atwiej za- sign rad albo wezw grono specyalistów, z którymi cao potrzeb
                                          plantacyjnych uo i w ten sposób z opracowanymi wnioskami wy-
                                          stpi przed forum penej Rady. Inaczej uchwalone wnioski bd nie-
                                          zgodne z potrzebami i celem plant.
                                          miasta wymaga kawiarni, to mamy tyle miejsca w domach przy ulicach
                                          plantacyjnych, poczynajc od ul. Straszewskiego, Podwala, Dunajew-
                                          skiego, Basztowej, a koczc na ul. w. Gertrudy, e mona tego ro- dzaju zakad urzdzi, a nawet z powodzeniem, jak tego mamy dowody.
                                          Przytem kawiarnia umieszczona w domu mieszkalnym korzysta z ko-
                                          minów tego domu i ze wszystkich wspólnych dodatków. Co pocz
                                          z kominkiem na plantach ? Fabrycznego komina pod Rondlem i Bram
                                          Floryask nikt nie zniesie, a may kominek bdzia roznosi wo po
                                        • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 19.08.24, 18:10
                                          Równie win Komisyi plantacyjnej jest to, e dopucia ona do
                                          ustawienia pomnika Bauckiego w obecnej formie, tembardziej wobec
                                          protestu artysty - rzebiarza Botnickiego, twórcy biustu, skierowanego
                                          przeciw komitetowi ustawienia pomnika. Wspomniany bowiem komitet
                                          po odlaniu biustu w bronzie, poleci wykonanie postumentu zakadowi
                                          kamieniarskiemu w Krakowie, nie dopuszczajc p. Botnickiego do za- projektowania caoci pomnika. Wiadom powszechnie jest rzecz, e
                                          pomnik musi by
                                          zawsze jednolit
                                          caoci, zaproje-
                                          ktowan przez je-
                                          dnego artyst. Dla-
                                          tego te takie po-
                                          stpienie Komitetu
                                          bud. pomnika jest
                                          bardzo jaskrawem
                                          pogwaceniem praw
                                          autorskich i arty-
                                          stycznych. Nie mo-
                                          na take mie ad-
                                          nych wtpliwoci co do niezbyt dobre-
                                          go wyboru miejsca
                                          pod pomnik mimo
                                          bezporedniego s-
                                          siedztwa piknego
                                          kocioaw. Krzya.
                                          Obok tych
                                          spraw jest jeszcze
                                          szereg innych, za które take Komi-
                                          sya plantacyjna ponosi win. Wspomn tu tylko o brzydkich koszach na papier, naladujcych pie drzewa brzozowego. Tu take nale
                                          ogrodzenia siatkowe, nietrwae i nieadne.
                                          Dla tych wszystkich powodów trzeba dy do zmiany obecnego
                                          skadu Komisyi plantacyjnej. Miejmy nadziej, e w niedugim czasie
                                          zajm w niej miejsce ludzie kompetentni, którzy ze zrozumieniem
                                          i przezornoci bd kierowali sprawami plantacyi. Do nich ju bdzie
                                          naleaa sprawa reorganizacyi plant pod wzgldem ogrodowym. Tu
                                        • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 19.08.24, 18:21
                                          Planty to jeden z największych parków miejskich w Krakowie , w Polsce . Otacza Stare Miasto , gdzie do początku XIX wieku stały średniowieczne mury miejskie . Historycznego Starego Miasta nie należy mylić z dzielnicą administracyjną nr 1 Stare Miasto, rozciągającą się dalej na wschód.
                                        • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 19.08.24, 18:22
                                          Większość zabytków dawnego Krakowa znajduje się w pasie Plant wzdłuż Drogi Królewskiej , przecinającej park od średniowiecznego przedmieścia Kleparz – przez Bramę Floriańską – na północnym skrzydle dawnych murów miejskich. [Zabytkowy Zamek Królewski na Wawelu, położony na wzgórzu wawelskim , sąsiadujący z zakolem Wisły , stanowi najdalej na południe wysuniętą granicę Plant
                                        • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 19.08.24, 18:24
                                          Na początku XIX wieku rozrastające się miasto zaczęło przekraczać granice starych murów obronnych . Mury popadały w ruinę z powodu braku konserwacji po rozbiorach Polski . W rezultacie cesarz austro -węgierski Franciszek I nakazał rozebranie starych fortyfikacji. Jednak w 1817 roku profesor Feliks Radwański z Uniwersytetu Jagiellońskiego zdołał przekonać Sesję Senatu Rzeczypospolitej Krakowskiej do uchwalenia ustawy o częściowym zachowaniu starych fortyfikacji, a mianowicie Bramy Floriańskiej i przyległego Barbakanu , jednego z zaledwie trzech takich ufortyfikowanych placówek, które przetrwały w Europie
                                        • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 19.08.24, 18:26
                                          Obecnie powierzchnia Plant wynosi około 41 hektarów. Znajduje się tam 2236 drzew, w tym 629 klonów, 362 lipy i 227 kasztanowców. Ponadto jest 3021 krzewów, 1004 ławek parkowych, 36 pomników, dwie fontanny i 658 lamp ogrodowych.
                                        • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 19.08.24, 18:29
                                          Obecnie Planty dzielą się na osiem ogrodów rozciągających się na długości około 4 km (2,5 mili), zajmując powierzchnię 21 ha (52 akrów), co czyni je największym parkiem miejskim w Krakowie. Na jego terenie można podziwiać 40 gatunków drzew i krzewów, a wśród okazów znajdują się pomniki przyrody: na przykład 130-letni bananowiec u wylotu ulicy Wiślnej.
                                        • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 19.08.24, 18:30
                                          Latarnia Umarłych
                                          lokalizacja: ujście ulicy Św. Sebastiana

                                          Kaplica św. Gertrudy pochodzi z połowy XVII wieku i została najprawdopodobniej zbudowana przez nieistniejący już kościół św. Sebastiana, przy którym działał szpital dla pacjentów wenerycznych. Latarnie zmarłych budowano specjalnie dla nocnych podróżników: światło ostrzegało w ciemności, że zbliżasz się do miejsca związanego ze śmiercią, być może szpitala, kościoła lub cmentarza.
                                        • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 19.08.24, 18:34
                                          Ogólnie rzecz biorąc, terminem Planty określa się publiczne parki i tereny zielone w mieście. Najczęściej zakładano je w miejscu zlikwidowanych murów obronnych, fos, krytych kanałów rzecznych itp. Jednak na krakowskich Plantach zachowały się pewne elementy średniowiecznych fortyfikacji. Dzięki staraniom inicjatora parku, Feliksa Radwańskiego, profesora Uniwersytetu Jagiellońskiego , udało się zachować Bramę Floriańską i Barbakan , jeden z zaledwie trzech takich zachowanych do dziś w Europie obiektów.
                                        • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 19.08.24, 18:38
                                          POMNIK STRASZEWSKIEGO
                                        • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 19.08.24, 18:40
                                          POMNIK GRAŻYNY
                                        • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 19.08.24, 18:44
                                          Plantacja dzisiaj
                                          Podczas II wojny światowej park uległ znacznej dewastacji. Naziści wycinali krzaki i rabowali metalowe ogrodzenia oddzielające alejki od zieleni „w celach militarnych”. W okresie powojennym nie robiono nic więcej poza prostym zapobieganiem dalszej degradacji Plant.
                                        • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 19.08.24, 23:41
                                          🔹XIII – XIV wiek – wczesnolokacyjny okres drewniany
                                        • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 19.08.24, 23:44
                                          https://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/5/52/Gotyckie_sukiennice.jpg
                                        • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 19.08.24, 23:46
                                          1787 – odnowienie Kramów Szewskich
                                        • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 19.08.24, 23:49
                                          Pierwsze wzmianki o wadze pochodzą z 1302 roku. W średniowieczu krakowska Wielka Waga należała ponoć do największych tego typu budynków użyteczności publicznej w Europie. Wspomniana jest w przywileju króla Kazimierza Wielkiego z roku 1358, następne wzmianki (pensa major) pochodzą z roku 1369 i 1390. Później wspomniana w początku wieku XV i XVI. Pod koniec XVI w. budynek Wagi Wielkiej był bardzo zrujnowany, więc w roku 1594 podjęto decyzję o jego gruntownym remoncie. Pracami objęto fundamenty, sklepienia, odrzwia, okna i dach.
                                        • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 19.08.24, 23:52
                                          https://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/2/27/Stachowicz%2C_Entry_into_Krak%C3%B3w_with_Russian_cannons_captured_in_the_Battle_of_Rac%C5%82awice.jpg

                                          Wielka Waga
                                        • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 19.08.24, 23:54
                                          Budynek został zburzony podczas prac przygotowawczych do restauracji Sukiennic przeprowadzonej w latach 1875–1879
                                        • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 19.08.24, 23:57
                                          🔹1804 – zburzenie Domu Oficerskiego
                                        • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 20.08.24, 00:00
                                          W 1338 r. z fundacji Mikołaja Wierzynka powstała kaplica cmentarna św. Barbary, w latach 1394–1399 po jej wyburzeniu zbudowano kościół św. Barbary. W końcu XV wieku wzniesiono przy niej cmentarną kaplicę Ogrojcową z plastycznym wyobrażeniem Chrystusa w Ogrojcu i z wiecznie płonącą lampą, ufundowaną przez ród Szwarców.
                                        • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 20.08.24, 00:03
                                          W 1822 ekshumowano szczątki pochowanych i przeniesiono na cmentarz Rakowicki. Na miejscu cmentarza urządzono plac nazwany oficjalnie w 1858, początkowo placem Panny Marii a potem Mariackim. Na murach kościoła Mariackiego zachowało się wiele epitafiów a przy wejściu do prezbiterium grobowiec Jacka Augustyna Łopackiego.
                                        • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 20.08.24, 00:11
                                          W pobliżu rynku, na miejscu obecnego Placu Mariackiego, istniało także inne cmentarzysko – Cmentarz Mariacki, również założone w czasach przedlokacyjnych, bo w 1222, lecz przetrwało do końca XVIII wieku.
                                          • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 20.08.24, 00:12
                                            Mała Waga (tzw. Waga Woskowa) – jeden z dwóch budynków wagi miejskiej na Rynku Głównym w Krakowie zlokalizowany po wschodniej stronie Kramów Bogatych w stronę Kościoła Mariackiego pomiędzy ówczesną Wielką Wagą a dzisiejszym Pomnikiem Adama Mickiewicza vis a vis Kamienicy Szarej i Montelupich. Budynek krakowskiej Wagi Woskowej miał charakter użyteczności publicznej, mieściła się w nim oficjalna waga miejska do ważenia towarów o wadze do jednego cetnara (64,8 kg): wosku i przypraw korzennych, a także mydła, ałunu, żywicy. Na piętrze mieścił się cech kuśnierzy (Dom Kuśnierski). Wyburzona została w 1801 roku.
                                        • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 20.08.24, 00:15
                                          Dom Oficerski – budynek dla oficerów pełniących służbę w pobliskim odwachu, zlokalizowany na krakowskim rynku, przylegał do Kramów Szewskich, które bezpośrednio przylegały do krakowskich sukiennic. Zbudowany został w ósmej dekadzie XVII wieku, zburzony w początkowych latach XIX wieku.
                                        • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 20.08.24, 00:18
                                          po zachodniej stronie Sukiennic
                                          kramy rybne
                                          jatki śledziowe – zlokalizowane w północno-zachodniej części rynku, wolno stojące między Ratuszem a wylotem ul. Sławkowskiej
                                          kramy olejne
                                          kramy powroźnicze
                                          kramy mączniaków
                                          kramy owsiane
                                          kramy solarzy
                                          kramy garncarskie
                                          kramy garbarzy (garbarzy czerwonych)
                                          kramy piekarskie
                                          kramy szklane
                                        • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 20.08.24, 00:21
                                          Kramy Bogate zostały prawdopodobnie dane miastu przez króla Kazimierza Wielkiego w roku 1358. Wspominane w źródłach w roku 1441 jako „Reychen Cromen” oraz ponownie wspomniane w 1542 roku. Pierwotnie mógł to być budynek drewniany, którego lokalizacja niekoniecznie musiała pokrywać się z położeniem późniejszego obiektu murowanego. Pod koniec XVIII wieku był to parterowy budynek murowany z wysokim spadzistym dachem, ciągnący się wzdłuż wschodniej ściany Sukiennic, równej z nimi długości. Wewnątrz znajdowały się 64 kramy uszeregowane w dwóch rzędach. Sprzedawano tam m.in. drogie materie jedwabne, bławaty, złotogłowy, srebrnogłowy i pasy kontuszowe
                                        • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 20.08.24, 00:24
                                          Wolne Miasto Kraków (1815–1846)

                                          1816 – powołanie Komisji ds. Upiękniania Rynku
                                        • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 20.08.24, 00:26
                                          Kabaty (tzw. dłużnica miejska) zbudowano w 1547 roku (w miejscu średniowiecznych kabat). Zlokalizowane były od południowej strony wieży ratuszowej. Dłużnica ta służyła jako więzienie miejskie dla pomniejszych przestępców (lekkie przewinienia) i dłużników (stąd oficjalna nazwa). Do kabat prowadził ostrołukowy portal wjazdowy. Dziedziniec między kabatami i ratuszem służył jako miejsce straceń (tzw. dziedziniec straceń).
                                        • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 20.08.24, 00:29
                                          Spichlerz był dwa razy większy od ratusza i w przeciwieństwie do niego był koloru jasnego. Miał attykę pokrytą malaturami z wizerunkami królów. W podziemiach spichlerza znajdowała się Piwnica Świdnicka.
                                        • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 20.08.24, 00:31
                                          Część krakowskiej piwnicy miejskiej służyła za więzienie. Urządzono w niej sale przesłuchań sądowych – tortornię (sale tortur) i więzienie Dorotka. Tam miał również siedzibę krakowski kat. Inna część piwnic pod krakowskimi zabudowaniami miejskimi wykorzystywana była pierwotnie jako piwiarnia. Początkowo utworzono tam „Piwnicę Świdnicką”. W XVI wieku, na skutek utraty przywileju sprzedaży piwa ze Świdnicy, przekształcono ją w szynk „Indie”.
                                        • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 20.08.24, 00:33
                                          🔹1852 – zburzenie Kramów Żelaznych po wschodniej stronie Sukiennic
                                        • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 20.08.24, 00:36
                                          🔹1879 – wyburzenie starego, klasycystycznego odwachu
                                        • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 20.08.24, 00:38
                                          Druga krakowska postrzygalnia zwana "Syndykówką" zlokalizowana była w północno-zachodnim narożniku Sukiennic od ul. św. Jana.
                                        • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 20.08.24, 00:40
                                          https://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/thumb/a/a1/Sukiennice_z_syndykowka_i_kramami.jpg/440px-Sukiennice_z_syndykowka_i_kramami.jpg
                                        • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 20.08.24, 00:42
                                          Po odzyskaniu niepodległości (od 1918)

                                          1946 – wyburzenie neogotyckiego odwachu
                                        • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 20.08.24, 00:46
                                          Smatruz Krakowski – wielobranżowa hala targowa dla drobnego handlu (miejsce handlu drobnych przekupniów) na krakowskim rynku nie miał jednego, stałego miejsca. W średniowieczu i czasach nowożytnych określany jako smatruz, w Krakowie jako szmatruz, z niemieckiego Schmetterhaus
                                        • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 20.08.24, 00:48
                                          Po pożarze zabudowy śródrynkowej w 1445 roku, smatruz został przeniesiony w sąsiedztwo ratusza (był obiektem przylegającym do nieistniejącego już krakowskiego ratusza)
                                        • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 20.08.24, 00:49
                                          Ludwisarnia miejska w Krakowie – dawny zakład rzemieślniczy w Krakowie, w którym odlewano i obrabiano przedmioty z brązu, spiżu, miedzi i mosiądzu, głównie odlewano działa. Zlokalizowany na terenie międzymurza w ciągu fortyfikacji miejskich w pobliżu Bramy Sławkowskiej.
                                        • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 20.08.24, 00:54
                                          Browar Królewski – budynek wzniesiony na przełomie XVII i XVIII wieku (około 1770 roku) przy ul. Powiśle 5–7, u podnóża Wawelu. Był to rozległy, parterowy budynek z piętrem na osi elewacji, nakrytym trójkątnym frontonem, o skromnej klasycyzującej architekturze. Budowla została wyburzona w 2002 roku, a na jej miejscu powstał hotel Sheraton.
                                        • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 20.08.24, 00:56
                                          Po II wojnie światowej do 1993 roku w browarze znajdowało się Wojskowe Biuro Projektów Budowlanych. Następnie był podnajmowany przez małe podmioty gospodarcze, a brak remontu powodował jego powolne niszczenie. 3 marca 1998 roku wojewódzki konserwator zabytków w Krakowie wpisał budynek do rejestru zabytków Krakowa pod numerem A-1079. W roku 2002, w atmosferze skandalu budynek, będący wówczas zabytkiem, pośpiesznie wyburzono i natychmiast przystąpiono do budowy hotelu, nie przeprowadziwszy nawet archeologicznych badań sondażowych terenów przynależących do pierwszej fazy osadniczej wczesnośredniowiecznego Krakowa (ze stanowiska małopolskiego konserwatora zabytków zrezygnował wtedy Andrzej Gaczoł). Jedynym zachowanym fragmentem jest narożnik budynku (na rogu placu Na Groblach i ul. Powiśle), w który wmurowano drewniany wodowskaz oraz trzy tablice dotyczące powodzi w Krakowie (z lat 1813, 1876 i 1903)
                                        • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 20.08.24, 11:08
                                          Dom Ławników – budynek przylegający do krakowskiego ratusza na Rynku Głównym w Krakowie. Wzniesiony w XIV wieku. Przylegał (razem z dwoma innymi obiektami, tj. Domem Notariusza oraz Szmatruzem)[1] do budynku ratusza od północy (linia A-B) na wysokości środkowego wejścia do krakowskich sukiennic. Po pożarze w 1555, wcielony do Spichlerza Miejskiego wybudowanego w latach 1561–1563 jako jedna z jego izb zwana Izbą Ławniczą, która została wyburzona wraz z ratuszem w 1820 roku.
                                        • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 20.08.24, 11:10
                                          Dom Oszackich – drewniany mały dom z pięterkiem zlokalizowany na Rynku Głównym w Krakowie przy ówczesnym adresie Rynek 12, należący do rodziny Paździńskich, potem rodziny Oszackich (u schyłku do rodziny Małeckich). Wyburzony w 1854 roku.
                                        • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 20.08.24, 11:12
                                          Dwór Kirchmajerów – dwór przy ul. św. Tomasza w Krakowie, przylegający do Plant. Zbudowany w latach 1827–1841, zburzony w pierwszej połowie XX wieku.
                                        • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 20.08.24, 11:14
                                          Przez kolejne dziesiątki lat plac po dworze pozostawał pusty, służył jako parking. W 1999 podczas badań archeologicznych odkryto tutaj dobrze zachowany grób wojownika z X w. Wkrótce potem stanął w tym miejscu budynek sieci hotelowej Campanile.
                                        • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 20.08.24, 11:19
                                          Izba Ławnicza – jedna z sal reprezentacyjnych dawnego krakowskiego ratusza na Rynku Głównym
                                        • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 20.08.24, 11:22
                                          Kraków Plaza lub Galeria Plaza (w latach 2019–2021 pod nazwą Fashion Outlet Kraków) – nieistniejący obiekt handlowo-usługowy w dzielnicy Grzegórzki w Krakowie, przy alei Pokoju 44. Obiekt został otwarty w 2002 roku, zamknięto go po 19 latach w roku 2021. Pod koniec 2022 roku rozpoczęła się rozbiórka budynku, która zakończyła się w kwietniu 2023.
                                        • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 20.08.24, 11:23
                                          W sierpniu 2021 roku obiekt opuścili ostatni najemcy i został on zamknięty
                                        • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 20.08.24, 11:31
                                          GALERIA PLAZA ZOSTANIE SPRZEDANA - Gazeta Krakowska
                                        • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 20.08.24, 11:35
                                          Most Królewski (Pons Regalis, most Stradomski) – dawniej istniejący most na nieistniejącej już odnodze Wisły w Krakowie. Łączył on Stradom z Kazimierzem, znajdował się w miejscu dzisiejszych Plant Dietlowskich u wylotu ulic Stradomskiej i Krakowskiej. Miał konstrukcję drewnianą. Mianem most Królewski określano także całe przedmieście Stradom. Pozostałości mostu odkryte zostały podczas prac budowlanych w 2019 roku
                                        • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 20.08.24, 11:37
                                          W czerwcu 2019 podczas remontu drogi na ulicy Dietla natrafiono na pozostałości mostu
                                        • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 20.08.24, 11:40
                                          Za nami 3 miesiące robót na ul. Krakowskiej. Od samego początku prace budowlane prowadzone są pod ścisłym nadzorem archeologicznym. Teraz, podczas wiercenia otworów pod słupy trakcyjne, na głębokości 3 metrów natrafiono na przyczółki mostu z 1813 roku. Przeprawa została zbudowana zaraz po letniej powodzi, która zniosła drewniany XII wieczny most łączący Kraków z ówczesną osadą Kazimierzem.
                                        • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 20.08.24, 11:41
                                          https://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/thumb/e/ef/Pons_regalis.jpg/480px-Pons_regalis.jpg
                                        • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 20.08.24, 11:43
                                          Most Podgórski o konstrukcji drewnianej z kamiennymi filarami wzniesiono w latach 1844–1850. Podczas budowy skorzystano z maszyny parowej sprowadzonej z Gliwic, co wówczas uchodziło za rzecz niezwykłą i absolutną nowość. Z inicjatywą budowy mostu wystąpił Senat Wolnego Miasta Krakowa, jednak inwestycję ukończono po ponownym włączeniu Krakowa do Austrii. Projektantem był inż. Tomasz Kutschera.
                                        • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 20.08.24, 11:45
                                          https://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/thumb/4/4b/Most_podgorski_1850.jpg/480px-Most_podgorski_1850.jpg
                                        • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 20.08.24, 11:46
                                          Krakowskie umocnienia były złożone z podwójnego muru oraz fosy. Ceglano-kamienny mur wewnętrzny wznosił się na 7 metrów, a był szeroki na 2,5 metra. W niektórych miejscach wyposażono go w drewniany ganek dla obrońców czy strażników. Około 9 metrów przed murem wewnętrznym umiejscowiono mur zewnętrzny, zwany także przedmurzem. Przedmurze było znacznie niższe – miało 2 metry wysokości, ale to na nim zatrzymywał się pierwszy atak. Mur wewnętrzny był wzmacniany przez wysokie na 10 metrów baszty. W XIV wieku było ich 17. Każdą z baszt zajmował się określony cech rzemieślników, od których wywodzą się ich nazwy, np. Ciesielskiej, Paśników, Iglarzy.
                                        • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 20.08.24, 11:48
                                          Stan obronnych umocnień już od XVII wieku wciąż się pogarszał. Kolejne, groźne dla miasta najazdy szwedzkie wykazywały ogromne zaniedbania. W latach 1810–1814 z rozkazu cesarza Franciszka I zasypano fosę oraz przystąpiono do rozbiórki murów wraz z basztami. W ich obronie stanął prof. Feliks Radwański, który pisał: „Chronią one przed wiatrami wiejącymi pod Kościół Mariacki od Kleparza. Niedobre to wiatry, bo smrody i śmieci znosić będą, a także bezbożnie podwiewać spódnice Paniom Matkom i Żonom”. 13 stycznia 1817 r. Radwański wywalczył w senacie Rzeczypospolitej Krakowskiej decyzję o pozostawieniu dla potomnych fragmentów średniowiecznej fortyfikacji. Pozostawiono wyłącznie niewielki ich fragment przy Bramie Floriańskiej wraz z wysuniętym przed nią Barbakanem oraz trzema basztami: Ciesielską, Stolarską i Pasamoników. Zachował się również zarys najstarszej krakowskiej bramy – Rzeźniczej, którą możemy dostrzec w zabudowaniach tzw. klasztoru na Gródku.
                                        • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 20.08.24, 11:54
                                          Odwach Ratuszowy – wartownia zlokalizowana niegdyś na Rynku Głównym w Krakowie przy wieży ratuszowej, wybudowana w 1782, zburzona w 1879, odbudowana latach 1881–1882 i ponownie zburzona w 1946 roku.
                                        • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 20.08.24, 11:56
                                          Było tak w 1809, po zajęciu Krakowa przez armię Księstwa Warszawskiego oraz okresowo w latach 1815-1846, kiedy to obiekt zajmowała milicja Wolnego Miasta. W następnych latach stary odwach pełnił funkcję składnicy sprzętu pożarniczego, mieściły się tam stajnie szwoleżerów austriackich, aż w końcu ulokowano w nim miejską straż pożarną. W 1882 w miejscu dawnego wzniesiono nowy odwach, do którego przeniesiono na powrót wartownię ze zburzonej właśnie Wagi Wielkiej.
                                        • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 20.08.24, 11:57
                                          Podczas II wojny światowej ratuszowy odwach był niemiecką wartownią.
                                        • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 20.08.24, 17:02
                                          Bursa Majętnych (Divitum) – kolegium dla studentów Uniwersytetu Krakowskiego. Bursa Divitum, czyli bursa bogatych studentów. Zniszczona po pożarze w 1462 roku.
                                        • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 20.08.24, 17:04
                                          Instytut Archeologii Uniwersyteckiego Jagiellońskiego od 1971 r. znajduje się w budynku przy ulicy Gołębiej 11, który od ostatniej ćwierci XV w. był siedzibą średniowiecznego Collegium Minus. W obrębie krakowskiego Quartier Latin było to drugie po Collegium Maius najstarsze kolegium uniwersyteckie. Jednak z Uniwersytetem Krakowskim obiekt ten był już związany nieco wcześniej, bo co najmniej od roku 1428, gdyż od tego czasu potwierdzone jest istnienie w tym samym miejscu najstarszej ze studenckich burs - Bursy divitum, która według nowożytnego przekazu Żegoty Pauliego miała powstać zaraz po roku 1400 z fundacji Jana Stobnera.
                                          W wyniku badań archeologiczno - architektonicznych przeprowadzonych w obrębie piwnic i najbliższym otoczeniu budynku ustalono, że gmach Collegium Minus powstał w wyniku zespolenia dwóch starszych gotyckich kamienic. Najstarsza z tych dwóch murowanych budowli istniała w miejscu, gdzie obecnie znajdują się kamienne mury obwodowe piwnicy pod zachodnią partią tego obiektu uniwersyteckiego. Duża komora tej piwnicy pierwotnie była parterem domu mieszkalnego o rzucie na planie prostokąta (o wymiarach 9,5 x 15 m), datowanego na przełom XIII i XIV w. Najlepiej zachowaną częścią wspomnianego założenia są pozostałości północnej ściany elewacyjnej z otworem wejściowym i fragmentem zamurowanej wnęki okiennej. Obecnie to pierwotne wejście obudowane jest wtórną, nowożytną ścianką, w której osadzono portal wykonany z piaskowca.
                                        • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 20.08.24, 17:07
                                          W związku z podnoszeniem się poziomów użytkowych na zewnątrz budynku u schyłku późnego średniowiecza doszło do podpiwniczenia i wtórnego przesklepienia najstarszego murowanego obiektu, co wiązało się z pogłębieniem jego dna i wykonaniem nowych fundamentów pod konstrukcję sklepienia. Powstała w wyniku tej późnogotyckiej przebudowy piwnica zwieńczona została lekko zaostrzonym sklepieniem kolebkowym. Na podstawie analizy źródeł pisanych można sadzić, że ta zmiana pierwotnej funkcji pomieszczenia w piwnicy zachodniej i jego wtórne przesklepienie musiało dokonać się w okresie pomiędzy 1462 a 1523 r. i jest już związane z kształtowaniem się jednolitej bryły gmachu Collegium Minus. Z gotyckiego Collegium Minus pochodzi też najstarsze godło Uniwersytetu Jagiellońskiego, zachowane w postaci kamiennej tarczy z wyobrażeniem dwóch skrzyżowanych bereł. Ten płaskorzeźbiony herb z końca XV w. umieszczony był pierwotnie w obrębie portalu wejścia znajdującego się dawniej przy ul. Jagiellońskiej. Epoka nowożytna przyniosła nowe zmiany w architekturze Collegium Minus. Tuż przed rokiem 1523 nadbudowano w nim drugie piętro i wzniesiono nowy dach, a w latach 1612 - 1641 przekształcono ten dach z dwuspadowego na pogrążony oraz wybudowano attykę, która została ukazana na najstarszym przedstawieniu ikonograficznym budynku Collegium Minus z roku 1699, zamieszczonym w Liber Diligentiarium.
                                          W latach 1733 - 1759 wzmocniono fundamenty całego budynku i wzniesiono narożne szkarpy, a w roku 1765 przeprowadzono gruntowną przebudowę wnętrza obiektu, m. in. zmieniono układ kondygnacji i wprowadzono trzecie piętro przy zachowaniu dotychczasowej wysokości budynku, a dawna attyka nakryta została daszkiem z gontów. Wygląd tego gmachu po przebudowie dokonanej w XVIII w. można odtworzyć na podstawie obrazu przypisywanego Teodorowi Stachowiczowi.
                                        • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 20.08.24, 17:09
                                          Bursa Muzyczna (znana także jako Bursa dla Muzyki) – zabytkowa kamienica, zlokalizowana przy ulicy Grodzkiej na krakowskim Starym Mieście, mieszcząca na przełomie XVII i XVIII wieku bursę dla studentów Uniwersytetu Jagiellońskiego
                                        • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 20.08.24, 17:12
                                          Bursa Sisiniego – zabytkowa kamienica na rogu ulic: Gołębiej i Jagiellońskiej w Krakowie, mieszcząca od początku XVII wieku do połowy XVIII wieku bursę dla studentów Uniwersytetu Krakowskiego.
                                        • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 20.08.24, 17:15
                                          https://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/thumb/c/cc/A-313_bursa%2C_ob._Instytut_Filologiczny_UJ_Krak%C3%B3w%2C_ul._Go%C5%82%C4%99bia_20_Jagiello%C5%84ska_18.jpg/322px-A-313_bursa%2C_ob._Instytut_Filologiczny_UJ_Krak%C3%B3w%2C_ul._Go%C5%82%C4%99bia_20_Jagiello%C5%84ska_18.jpg
                                        • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 20.08.24, 17:18
                                          https://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/thumb/8/82/A-400_kamienica_Krak%C3%B3w%2C_ul._Go%C5%82%C4%99bia_16.jpg/322px-A-400_kamienica_Krak%C3%B3w%2C_ul._Go%C5%82%C4%99bia_16.jpg
                                        • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 20.08.24, 17:21
                                          Bursa zakupiona przez Jana Isnera w 1409 miała być przeznaczona głównie dla studentów z Litwy i Rusi studiujących filozofię i teologię. Na utrzymanie ubogich studentów, zajmujących tylną część domu, przeznaczano m.in. opłaty od bogatych studentów mieszkających od frontu. Około 1462 odnowił i rozbudował ją Jan Długosz, zaś w 2 poł. XVI w. znaczną sumę na jej restaurację przeznaczyła królowa Anna Jagiellonka, dzięki czemu bursę zaczęto nazywać Jagiellońską. W 1786 budynek Bursy Ubogich przeznaczono na Bursę Chirurgów. W początkach XIX w. znajdowały się tu koszary wojskowe co doprowadziło do znacznej dewastacji gmachu. Z powodu braku środków na odbudowę władze Uniwersytetu sprzedały budynek w 1838. Nowy właściciel, szklarz Fryderyk Gronnemajer, rozebrał stare mury bursy i wybudował na jej miejscu klasycystyczna kamienicę.
                                        • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 20.08.24, 17:25
                                          Była to baszta zbliżona wyglądem do Baszty Pasamoników. Posiadała na elewacji, podobnie jak ta baszta, wijące się fale z różnokolorowej cegły. Ich zadaniem było powodować złudzenia optyczne u nacierających, zwłaszcza u celowniczych armat. Niewielkie otwory strzelnicze, pozbawione były obramowań kamiennych. Jedynie hurdycja posiadała większe otwory.
                                        • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 20.08.24, 17:28
                                          https://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/thumb/c/c1/BasztaBednarzy-TablicaUpami%C4%99tniaj%C4%85ca-Planty-POL%2C_Krak%C3%B3w.jpg/480px-BasztaBednarzy-TablicaUpami%C4%99tniaj%C4%85ca-Planty-POL%2C_Krak%C3%B3w.jpg
                                        • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 20.08.24, 17:30
                                          https://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/thumb/1/12/Baszta_Cerulikow._1834-1839_%281026593%29.jpg/480px-Baszta_Cerulikow._1834-1839_%281026593%29.jpg
                                        • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 20.08.24, 17:33
                                          Baszta Grzebieniarzy (nazywana również Basztą Grzebienników) – baszta w ciągu murów miejskich Krakowa, położona prawdopodobnie pomiędzy basztami Prochową II a Przekupników, czyli w miejscu dzisiejszego zaplecza kościoła św. Krzyża. Z powodu braku wiarygodnych źródeł ikonograficznych i historycznych istnienie owej baszty w opisach fortyfikacji miejskich Krakowa jest pomijane.
                                        • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 20.08.24, 17:36
                                          Zbudowana została w XIV wieku, na podstawie kwadratowej z półokrągłym ceglanym bębnem, nieopodal dzisiejszej ulicy Franciszkańskiej. Miała dwie kondygnacje z otworami strzeleckimi przeznaczonymi na działa. Basztę wyburzono w XIX wieku.
                                          Za basztę odpowiedzialny był cech Iglarzy, zajmujący się wyrobem igieł, szpilek, haftek, haków i kolców.
                                        • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 20.08.24, 19:30
                                          https://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/thumb/a/a8/KR067.jpg/440px-KR067.jpg
                                        • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 20.08.24, 19:33
                                          Baszta Kowali – baszta w Krakowie, która położona była w ciągu murów miejskich, między Bramą Nową i przylegającą bezpośrednio do niej Basztą Piekarską po stronie północnej i Basztą Siodlarzy po stronie południowej.
                                        • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 20.08.24, 19:36
                                          https://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/thumb/2/2b/BasztaKurdybanik%C3%B3w-TablicaUpami%C4%99tniaj%C4%85ca-Planty-POL%2C_Krak%C3%B3w.jpg/480px-BasztaKurdybanik%C3%B3w-TablicaUpami%C4%99tniaj%C4%85ca-Planty-POL%2C_Krak%C3%B3w.jpg
                                        • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 20.08.24, 19:39
                                          https://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/thumb/d/dd/BasztaMiecznik%C3%B3w.jpg/360px-BasztaMiecznik%C3%B3w.jpg
                                        • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 20.08.24, 19:41
                                          Baszta Pierścienników (znana także jako Baszta Ryngmacherów) – baszta w Krakowie, położona niegdyś w ciągu murów miejskich, między Basztą Siodlarzy po stronie północnej i Basztą Bednarzy po stronie południowej. Zburzona na początku XIX wieku.
                                        • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 20.08.24, 19:43
                                          Najprawdopodobniej była ona basztą o czworobocznym kształcie. Nie zachował się jednak żaden ślad ikonograficzny tej baszty, brak również rysunków Jerzego Głogowskiego (architekta, malarza zatrudnionego na stanowisku miejskiego budowniczego i geodety) co pozwala domniemywać, iż w 1809 baszta ta już nie istniała. Ambroży Grabowski w dokumentach miejskich znalazł jedynie dwie adnotacje dotyczące tej baszty. W 1577 prace związane z remontem dachu baszty prochowej za św. Duchem prowadził opłacony przez miasto murarz Andrzej. W 1626 znajdował się w niej nadal skład prochów.
                                        • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 20.08.24, 19:45
                                          https://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/thumb/c/cf/BasztaPrzekupnik%C3%B3w-Postument-POL%2C_Krak%C3%B3w.jpg/480px-BasztaPrzekupnik%C3%B3w-Postument-POL%2C_Krak%C3%B3w.jpg
                                        • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 20.08.24, 19:49
                                          Baszta Siodlarzy – baszta w Krakowie, która położona była w ciągu murów miejskich, między Basztą Kowali po stronie północnej i Basztą Pierścienników po stronie południowej. Powstała najprawdopodobniej w XIV wieku. Baszta popadła w ruinę i zarosła roślinnością, zburzono ją wraz z większością Murów miejskich Krakowa na początku XIX wieku. Za basztę odpowiedzialny był cech Siodlarzy.
                                        • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 20.08.24, 19:52
                                          Była częścią okołu i fortyfikacji miejskich, których budowa rozpoczęła się w 1286 roku po lokacji miasta. Budowę bramy Grodzkiej szacuje się na rok 1298, kiedy to rozbudowano mury obronne. Zbudowana była na planie kwadratu i zwieńczona gotyckim sklepieniem. Wawel początkowo nie był połączony murami z Krakowem, dopiero gdy mury miejskie połączono z zamkiem, u podnóża wzgórza wzniesiono dwie bramy: Grodzką i Porta Laterana.
                                        • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 20.08.24, 19:54
                                          https://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/8/86/BramaGrodzka-AkwarelaJerzegoG%C5%82ogowskiego-POL%2C_Krak%C3%B3w.jpg
                                        • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 20.08.24, 19:56
                                          Brama w swej pierwotnej formie, przypominała Bramę Floriańską. W tym miejscu, brał swój początek trakt na Mogiłę i Sandomierz. W bramie było osobne przejście dla ludzi / furtką / a osobny przejazd dla wozów / gotycki ostrołukowy / Od Bramy Mikołajskiej po Bramę Floriańską, wzdłuż fosy ciągnął się usypany wał ziemny. W pobliżu baszty, znajdowała się studnia, do ewentualnego gaszenia pożarów w czasie oblężeń oraz Celestat / strzelnica ćwiczebna dla członków cechów miejskich /. Brama posiadała zwodzony most przerzucony przez fosę i podnoszony na noc. W latach 1655-1657 szedzki generał Wutrz, okupacyjny gubernator, wzniósł w tym miejscu bastion w obawie przed atakiem połączonych wojsk polsko-austriackich. Usytuowane na nim działa, solidnie wzmocniły ten rejon pod względem obronnym. Niestety, ale nadwyrężony wcześniejszymi atakami , już w wieku XVIII zespół bramy był w opłakanym stanie. Zatem w roku 1717 zamknięto ją dla ruchu kołowego, przerzucając go na sąsiednią Bramę Nową. W roku 1768 podczas Konfederacji Barskiej, Moskale atakowali bramę powodując kolejne zniszczenia. Pod koniec XVIII wieku wartość obronna zespołu była bardzo niska. Brama została rozebrana w 1812 roku.
                                        • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 20.08.24, 19:59
                                          Brama broniła tzw. Traktu Praskiego. Znakomitym ubezpieczeniem bramy były pobliskie / na przedpolu / naturalne bagna, stawy i moczary, wiśliska, które ciągnęły się w tej części miasta od Wzgórza Wawelskiego aż po Bramę Szewską. Z tego też powodu, fortalicja ta nie była imponujących rozmiarów. Dopiero w okresie panowania Władysława Jagiełły, brama otrzymała ufortyfikowaną szyję, pod którą biegła fosa miejska. Posiadała również most zwodzony. W 1655 roku w czasie Potopu Szwedzkiego zwycięsko oparła się podczas ataku.
                                        • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 20.08.24, 20:04
                                          https://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/thumb/b/bf/BramaNowa-TablicaUpami%C4%99tniaj%C4%85ca-Planty-POL%2C_Krak%C3%B3w.jpg/480px-BramaNowa-TablicaUpami%C4%99tniaj%C4%85ca-Planty-POL%2C_Krak%C3%B3w.jpg.
                                        • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 20.08.24, 20:07
                                          Baszta Pasamoników jest wieżą półokrągłą, wykonaną z cegły w stylu gotyckim na kwadratowej, kamiennej podstawie. Posiada ona 3 kondygnacje. Na parterze znajduje się kasa wstępu na mury obronne, na pierwszym piętrze znajdują się okresowe wystawy, a na drugim piętrze znajduje się sala filmowa, w której są wyświetlane filmy związane z Krakowem i jego murami obronnymi. Trzecie piętro nie jest udostępniane turystom. Górną jej część pokrywa fryz, nad którym znajduje się dach o nieregularnym kształcie zbliżonym do stożka, wykonany z czerwonej dachówki. Baszta leży u zbiegu ulicy Pijarskiej i Szpitalnej. Niegdyś położona była pomiędzy Bramą Floriańską, z którą do dziś jest połączona gankiem straży, a obecnie już nieistniejącą Basztą Karczmarzy I po wschodniej stronie.
                                        • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 20.08.24, 20:09
                                          https://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/thumb/0/01/Baszta_Pasamonikow_w_Krakowie.jpg/285px-Baszta_Pasamonikow_w_Krakowie.jpg
                                        • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 20.08.24, 20:12
                                          Baszta Cieśli została zbudowana w XIV wieku jako baszta kwadratowa i przez następne ponad sto lat, była jedyną basztą w murze między bramami Floriańską a Sławkowską. W XV wieku została nadbudowana o trzecią, sześcioboczną kondygnacje. Wraz ze znajdującą się po jej zachodniej stronie Basztą Mieczników stanowiła silny zespół wspierający Bramę Sławkowską od strony wschodniej, oraz wraz ze znajdująca się po stronie wschodniej Basztą Stolarzy, stanowiła silny zespół wspierający Bramę Floriańską od strony zachodniej. Na początku XIX wieku Baszta Cieśli wraz z całą resztą murów miejskich Krakowa, była przewidziana do rozbiórki. W obronie m.in. owej baszty stanął prof. Feliks Radwański, który o tych murach pisał: „Chronią one przed wiatrami wiejącymi pod Kościół Mariacki od Kleparza. Niedobre to wiatry, bo smrody i śmieci znosić będą, a także bezbożnie podwiewać spódnice Paniom Matkom i Żonom.”
                                        • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 20.08.24, 20:34
                                          Baszta została zbudowana najprawdopodobniej w XIV lub XV wieku. Jej głównym zadaniem była obrona Bramy Floriańskiej, a później także i Barbakanu od strony zachodniej. Za jej obronę odpowiedzialne były cechy Stolarzy oraz Powroźników. Na początku XIX wieku Baszta Stolarzy wraz z całą resztą murów miejskich Krakowa, była przewidziana do rozbiórki. W obronie m.in. owej baszty stanął prof. Feliks Radwański, który o tych murach pisał: „Chronią one przed wiatrami wiejącymi pod Kościół Mariacki od Kleparza. Niedobre to wiatry, bo smrody i śmieci znosić będą, a także bezbożnie podwiewać spódnice Paniom Matkom i Żonom.” 13 stycznia 1817 r. Radwański wywalczył w senacie Rzeczypospolitej Krakowskiej decyzję o pozostawieniu dla potomnych fragmentu średniowiecznego muru obronnego opodal Bramy Floriańskiej, m.in. z Basztą Stolarzy. Odratowana od zburzenia baszta została w 1874 roku wraz z sąsiednią Basztą Cieśli i Arsenałem podarowana przez miasto księciu Władysławowi Czartoryskiemu z przeznaczeniem na Muzeum Książąt Czartoryskich. W 2015 roku przeprowadzono gruntowny remont Baszty Stolarzy. W ramach tego remontu wymieniono dachówkę, odczyszczono mury a także odnowiono wnętrze baszty, to co będzie się w niej mieścić zależy od władz muzeum oraz przebiegu dalszych remontów, które w muzeum trwa już od 2010 roku.
                                        • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 20.08.24, 20:36
                                          Wzniesiona została prawdopodobnie pomiędzy rokiem 1447 a 1460 w czasach panowania Kazimierza Jagiellończyka, w celu wzmocnienia obronności zamku po rozpowszechnieniu się nowych rodzajów artylerii. W dolnych kondygnacjach z kamienia, w górnych z cegły. Komunikację pionową zapewniały schody umieszczone w grubości muru. Niedługo po wybudowaniu podjęto decyzję o podwyższeniu baszty nakrywając ją wysokim stromym dachem. Około 1517 roku wykuto w murze parteru nową strzelnicę. W 1534 roku wieżę połączono z południowym skrzydłem pałacu królewskiego i przebudowano dolne kondygnacje, m.in. z przeznaczeniem na komnatę dla „młodego króla” tj. Zygmunta Augusta. Według Kroniki Bielskiego w 1595 r. została obniżona najwyższa kondygnacja powyżej kroksztynów „dla wielkiego ciężaru, który na sobie miała”. Wtedy też powstało zwieńczenie z płycinowymi podziałami i okrągłymi okienkami. Jej najstarsza nazwa, Lubranka, pochodzi od nazwiska prokuratora generalnego zamku, Grzegorza z Lubrańca. W XVII i XVIII w. nazywaną ją także Olbramką, Wolbromką i Skarbową. Ostatecznie przyjęła się nazwa baszty Senatorskiej. W październiku 1536 roku pożar zniszczył basztę, którą wyremontowano w latach 1540–1543. W 1584 roku w pobliżu baszty ścięto Samuela Zborowskiego.
                                        • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 20.08.24, 20:38
                                          Po raz pierwszy wzmiankowana w źródłach jako nowa wieża w związku wydarzeniem z 1462 roku, gdy ścięto na wzgórzu obok niej sześciu rajców po zamordowaniu przez mieszczan magnata Jędrzeja Tęczyńskiego. Według tradycji więziono w niej szlachtę z ziemi sandomierskiej.
                                        • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 20.08.24, 20:39
                                          https://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/thumb/a/a6/Baszta_Sandomierska%2C_2010.JPG/321px-Baszta_Sandomierska%2C_2010.JPG
                                        • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 20.08.24, 20:42
                                          W podziemnej części baszty zachował się loch więzienny. W baszcie znajduje się magazyn zabytków archeologicznych odnalezionych podczas prac wykopaliskowych na Wawelu.
                                        • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 20.08.24, 20:44
                                          Baszta Tęczyńska – baszta na Wawelu, pochodziła z XIV w. Została zburzona przez Austriaków, była już mocno zniszczona, w 1851 r. w związku z budową murów obronnych wokół wawelskiego wzgórza. Wzgórze zostało jednym z elementów Twierdzy Kraków.
                                        • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 20.08.24, 20:49
                                          Brama Dolna – gotycka brama znajdująca się przed Bramą Wazów, przez którą do XIX wieku prowadził jedyny wjazd na Wawel. Bramę zbudowano w czasach panowania Władysława Jagiełły i w 1441 roku określono ją jako „prior porta”, w 1461 jako „porta castri prima”, a w roku 1564 „brona zamkowa dolna".
                                        • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 20.08.24, 20:51
                                          wieży górnej przylegającej do kamienicy „sepnej”, czyli domu Rorantystów (obecnie domu Katedralnego)
                                        • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 20.08.24, 20:53
                                          https://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/thumb/c/cd/Wawel_end_16th_cent.jpg/636px-Wawel_end_16th_cent.jpg
                                        • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 20.08.24, 20:55
                                          Brama Poboczna (właściwie Porta Lateranea) – furta poboczna w murze obronnym miasta znajdująca się niegdyś po południowej stronie ulicy Kanoniczej 25 w Krakowie, u samego podnóża Wawelu, gdzie kończył się mur obronny.
                                        • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 20.08.24, 20:57
                                          Budowa fortyfikacji miejskich rozpoczęła się po lokacji miasta w 1286 roku. Budynek Bramy Sławkowskiej wzniesiony został we wczesnym okresie fortyfikowania miasta na przełomie XIII i XIV wieku. Była jedną z ośmiu krakowskich bram obronnych obok floriańskiej, grodzkiej, wiślnej, mikołajskiej-rzeźniczej (Brama na Gródku), szewskiej, nowej, pobocznej. Brama posiadała szyję z bastionem wychodzącym na przedpole. Nad fosą znajdował się most zwodzony. W wieży bramnej mieszkał rurmistrz, a w XVI wieku znajdował się tam punkt obserwacyjny trębacza. W 1626 roku brama posiadała następujące wyposażenie: 5 hakownic, 4 muszkiety, 8 półhaków. Za obronę bramy odpowiedzialny był cech krawców. Bramę i sąsiadujące z nią baszty rozebrano na początku XIX wieku.
                                        • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 20.08.24, 20:59
                                          Pierwsza wzmianka o istnieniu pochodzi z 1313. W 1645 brama zawaliła się wskutek podmokłego gruntu, jednak została odbudowana, rozbudowana i wzmocniona. Podczas Potopu brama była mocno atakowana ogniem artylerii szwedzkiej.
                                        • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 20.08.24, 21:05
                                          Dom Stanisława Borka – budynek Wzgórza Wawelskiego zbudowany po 1551 r. dla (jak sugeruje nazwa) kanonika Stanisława Borka – dyplomaty, sekretarza Zygmunta I Starego. Później budynek przekazano wikariuszom katedralnym. Z widoku autorstwa Jana Nepomucena Głowackiego wynika, że budynek posiadał trzy nadziemne kondygnacje i renesansową attykę. Dość zrujnowany, został zburzony około 1848 roku w celu stworzenia m.in. placu dla ćwiczeń wojsk austriackich. Po budynku pozostało przyziemie, wchodzące w skład rezerwatu archeologicznego Wawel Zaginiony
                                        • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 20.08.24, 21:08
                                          https://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/thumb/4/48/Krak%C3%B3w_Wawel_Psa%C5%82teria_1853.jpg/508px-Krak%C3%B3w_Wawel_Psa%C5%82teria_1853.jpg
                                        • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 20.08.24, 21:11
                                          Kraków, to wspaniałe Miasto. Co do tego nie ma wątpliwości. Jego wyjątkowy klimat buduje między innymi wspaniała architektura z różnych epok. Na przestrzeni wieków liczne budowle i całe połacie przestrzeni miejskiej uległy daleko idącym przemianom. Które obiekty zniknęły zupełnie? Jak i gdzie szukać śladów po nich? To ostatnie zadanie wcale nie jest takie trudne!
                                        • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 20.08.24, 21:12
                                          Warto przyjrzeć się również Placowi na Groblach oraz wspomnieć o ul. Św. Sebastiana. Obie te nazwy związane są z bagnami, które flankowały Stare Miasto przy Wawelu. Tam, gdzie dzisiaj stoi krakowski Nowodworek, czyli I LO im. Bartłomieja Nowodworskiego, znajdowało się bagno zwane Żabimkrukiem, zaś ul. Św. Sebastiana nosi swoją nazwę na pamiątkę kościoła, cmentarza i… bagna, którym swego imienia użyczał niegdyś rzymski męczennik.
                                        • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 20.08.24, 22:01
                                          Część‎ ‎wewnętrzna‎ ‎bramy‎ ‎grodzkiej,‎ ‎była‎ ‎wieżą‎ ‎znako
                                          mitej‎ ‎wysokości,‎ ‎a‎ ‎przez‎ ‎nie‎ ‎był‎ ‎wyjazd‎ ‎z‎ ‎miasta‎ ‎na‎ ‎przed
                                          mieście‎ ‎Stradom.—‎ ‎Część‎ ‎zewnętrzna‎ ‎tejże,‎ ‎od‎ ‎przedmie
                                          ścia,‎ ‎była‎ ‎mało‎ ‎pozorną‎ ‎i‎ ‎okazałości‎ ‎części‎ ‎wewnętrznej
                                          najmniej‎ ‎nieodpowiednią.‎ ‎U‎ ‎tejto‎ ‎części‎ ‎zewnętrznej‎ ‎zaszło
                                          zdarzenie‎ ‎w‎ ‎r.‎ ‎1702.,‎ ‎pomiędzy‎ ‎Karolem‎ ‎XII.‎ ‎Królem
                                          *)‎ ‎Sa‎ ‎ślady,‎ ‎że‎ ‎na‎ ‎początku‎ ‎wieku‎ ‎XV.‎ ‎branie‎ ‎grodzka‎ ‎w‎ ‎pismach‎ ‎łacińskich
                                          zwano‎ ‎porta‎ ‎latinu....‎ ‎Lelewel‎ ‎księgi‎ ‎bibliograf.‎ ‎Tom‎ ‎2.‎ ‎pag.‎ ‎87.‎ ‎przywodzi‎ ‎za
                                          pis‎ ‎z‎ ‎r.‎ ‎1404.‎ ‎—‎ ‎7.‎ ‎„‎Frater‎ ‎Venceslaus‎ ‎Praep.‎ ‎in‎ ‎mon.‎ ‎Stae.‎ ‎Hedvigis‎ ‎ante‎ ‎por
                                          tom‎ ‎latinam‎ ‎Cracoviae,‎—‎ ‎a‎ ‎klasztor‎ ‎ten‎ ‎a‎ ‎raczej‎ ‎gmach‎ ‎wielki‎ ‎rządowy‎ ‎z‎ ‎niego
                                          przerobiony,‎ ‎stoi‎ ‎na‎ ‎Stradomiu.‎ ‎Przedmieście‎ ‎zaś‎ ‎to,‎ ‎zwykle‎ ‎pisano‎ ‎w‎ ‎wieku‎ ‎XVI.
                                          in‎ ‎ponte‎ ‎Regali.
                                        • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 20.08.24, 22:08
                                          Nazwana‎ ‎od‎ ‎Wisły,‎ ‎jako‎ ‎prowadząca‎ ‎z‎ ‎miasta‎ ‎ku‎ ‎tejże.
                                          O‎ ‎czasie‎ ‎zburzenia‎ ‎tejże,‎ ‎obaczmoje:‎ ‎Groby‎ ‎Królów‎ ‎Polskich‎ ‎fyc.‎ ‎r.‎ ‎1835
                                          pag.‎ ‎82.‎ ‎—‎ ‎Kształt‎ ‎tej‎ ‎która‎ ‎później‎ ‎w‎ ‎miejscu‎ ‎tern‎ ‎wzniesioną‎ ‎była,‎ ‎i‎ ‎którą‎ ‎je
                                          szcze‎ ‎wielu‎ ‎ze‎ ‎rana‎ ‎pamięta,‎ ‎świadczył‎ ‎o‎ ‎publicznym‎ ‎na‎ ‎wystawienie‎ ‎jej‎ ‎niedo
                                          statku:‎ ‎rozebrano‎ ‎ją‎ ‎za‎ ‎rządu‎ ‎Senatu‎ ‎w.‎ ‎m.‎ ‎Krakowa.
                                        • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 20.08.24, 22:18
                                          BRAMA,‎ ‎FORTA‎ ‎MIKOŁAJSKA.
                                          Sinłe‎ ‎JYiclasthor‎ ‎r.‎ ‎1500.
                                          Wystawienie‎ ‎tej‎ ‎bramy,‎ ‎a‎ ‎bardziej‎ ‎wysokiej‎ ‎wieży‎ ‎przez
                                          którą‎ ‎było‎ ‎przejście,‎ ‎odnosi‎ ‎sie‎ ‎do‎ ‎czasów‎ ‎Władysława
                                          ‘Łokietka‎ ‎r.‎ ‎1312.—‎ ‎Była‎ ‎ona‎ ‎właściwie‎ ‎forta,‎ ‎gdyż‎ ‎w‎ ‎czę
                                          ści‎ ‎zewnętrznej‎ ‎nie‎ ‎była‎ ‎wyjezdna,‎ ‎i‎ ‎tylko‎ ‎urządzoną‎ ‎dla
                                          pieszych:‎ ‎ale‎ ‎to‎ ‎przekształcenie‎ ‎jej‎ ‎w‎ ‎późniejszych‎ ‎czasach
                                          nastąpić‎ ‎musiało,‎ ‎bo‎ ‎i‎ ‎cała‎ ‎fizyognomia‎ ‎miejsca‎ ‎tego‎ ‎wi
                                          docznej‎ ‎zmiany‎ ‎doznała,‎ ‎zwłaszcza‎ ‎że‎ ‎dawniej‎ ‎była‎ ‎od
                                          rażającą,,‎ ‎jak‎ ‎o‎ ‎tern‎ ‎mówi‎ ‎dekret‎ ‎Króla‎ ‎Jana‎ ‎Kazimierza
                                          z‎ ‎r:‎ ‎1661,‎ ‎w‎ ‎sprawie‎ ‎miasta‎ ‎Krakowa‎ ‎z‎ ‎okazyi‎ ‎zabitego
                                          człowieka,‎ ‎wrzuconego‎ ‎do‎ ‎kanału‎ ‎przy‎ ‎tej‎ ‎bramie:‎ ‎„Loews
                                          foetidissimus‎ ‎sub‎ ‎turri‎ ‎carnificum‎ ‎dicta‎,‎ ‎ubi‎ ‎cadavera
                                          cańuin‎,‎ ‎felium‎ ‎et‎ ‎aliarum‎ ‎bestiarum‎ ‎proijciuntur.‎ ‎—‎ ‎l‎ ‎tu
                                          równie‎ ‎jak‎ ‎przed‎ ‎bramą‎ ‎sławkowską‎ ‎wznosił‎ ‎sie‎ ‎wysoki
                                          przedmurny‎ ‎szaniec,‎ ‎o‎ ‎którym‎ ‎niżej‎ ‎bedzie.
                                          „II.‎ ‎1625‎ ‎robiło‎ ‎3ch‎ ‎cieślów‎ ‎koło‎ ‎ciosania‎ ‎drzewa‎ ‎na
                                          kratę,‎ ‎a‎ ‎6ciu‎ ‎około‎ ‎rąbania‎ ‎dębiny‎ ‎na‎ ‎zwód‎ ‎do‎ ‎brony‎ ‎mi
                                          kołajskiej.—‎ ‎Kowal‎ ‎urobił‎ ‎dwa‎ ‎kroksztyny‎ ‎do‎ ‎kraty,‎ ‎także
                                          trzy‎ ‎obręcze‎ ‎do‎ ‎tej‎ ‎kraty,‎ ‎za‎ ‎nie‎ ‎gro.‎ ‎2-1.‎ ‎—‎ ‎Urobił‎ ‎też
                                          3.‎ ‎sworznie‎ ‎do‎ ‎tej‎ ‎kraty‎ ‎w‎ ‎bronie‎ ‎mikoł.,‎ ‎za‎ ‎nie‎ ‎flor.‎ ‎1.
                                          gro.‎ ‎15.“
                                          W‎ ‎bramie‎ ‎tej‎ ‎był‎ ‎dom.—‎ ‎R.1537‎ ‎Rajcy‎ ‎oświadczają,
                                          iż:‎ ‎Bartholomeo‎ ‎balistario‎ ‎de‎ ‎Fristadt‎ ‎oppido‎ ‎SHesiae‎,
                                          in‎ ‎turri‎ ‎Sti‎ ‎Nicolai‎ ‎portae‎ ‎mansio‎ ‎et‎ ‎habitatio‎ ‎concessa
                                          est.‎ ‎—‎ ‎R.‎ ‎15-11‎ ‎zamieszkiwał‎ ‎tam‎ ‎Jan‎ ‎łucznik‎ ‎czyli‎ ‎ku
                                          sznik‎ ‎,‎ ‎(‎balistarius‎),‎ ‎a‎ ‎w‎ ‎pod-ziemiu‎ ‎pod‎ ‎nią‎ ‎były‎ ‎piwni
                                          ce‎ ‎zaniedbane,‎ ‎które‎ ‎dopiero‎ ‎r.‎ ‎1846‎ ‎postrzeżono,‎ ‎gdy‎ ‎sie
                                          ziemia‎ ‎zapadać‎ ‎zaczęła.‎ ‎—‎ ‎Obrona‎ ‎baszty‎ ‎bramnej‎ ‎miko
                                          łajskiej‎ ‎należała‎ ‎do‎ ‎cechu‎ ‎rzeźników.
                                        • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 20.08.24, 22:20
                                          URZĄDZENIE‎ ‎KRÓLEWSKIE
                                          WZGLĘDEM‎ ‎ZAMYKANIA‎ ‎BRAM‎ ‎W‎ ‎MIEŚCIE‎ ‎KRAKOWIE.
                                          Stefan‎ ‎z‎ ‎Bożej‎ ‎łaski‎ ‎Król‎ ‎Polski‎ ‎IV.‎ ‎X.‎ ‎Lit.‎ ‎tf\
                                          Wszem‎ ‎wobec‎ ‎i‎ ‎każdemu‎ ‎z‎ ‎osobna‎ ‎któregdżkolwiek‎ ‎sta
                                          nu,‎ ‎dostojeństwa‎ ‎i‎ ‎kondycyi‎ ‎ludziom,‎ ‎uprzejmie‎ ‎nam‎ ‎miłym,
                                          laskę‎ ‎naszy‎ ‎krdlewsky.
                                          Uprzejmie‎ ‎i‎ ‎wiernie‎ ‎nam‎ ‎mili!‎ ‎—‎ ‎Miedzy‎ ‎inszemi‎ ‎rzeczami
                                          k;dre‎ ‎do‎ ‎dobrego‎ ‎rzydu‎ ‎w‎ ‎mieście‎ ‎naszem‎ ‎Krakowie‎ ‎sy‎ ‎na
                                          pizekazie,‎ ‎i‎ ‎to‎ ‎baczymy‎ ‎być‎ ‎niepoślednie,‎ ‎że‎ ‎bramy‎ ‎miej
                                          skie‎ ‎nie‎ ‎według‎ ‎swego‎ ‎pewnego‎ ‎czasu‎ ‎zamykane‎ ‎i‎ ‎otwie
                                          rane‎ ‎bywaja,‎ ‎ale‎ ‎czasem‎ ‎rychlej‎ ‎czasem‎ ‎później,‎ ‎i‎ ‎nie
                                          wtedy‎ ‎kiedy‎ ‎przystoi,‎ ‎za‎ ‎naleganiem‎ ‎i‎ ‎gwałtownem‎ ‎jako
                                          mamy‎ ‎sprawę,‎ ‎wyciskaniem‎ ‎tego‎ ‎na‎ ‎Burmistrzu‎ ‎krak.‎ ‎od
                                          niektórych‎ ‎ludzi,‎ ‎z‎ ‎których‎ ‎jedni‎ ‎kiedy‎ ‎im‎ ‎tego‎ ‎bywa‎ ‎potrze
                                          ba,‎ ‎bramy‎ ‎zawarte‎ ‎już‎ ‎chwilę‎ ‎w‎ ‎noc‎ ‎sobie‎ ‎otwierać,‎ ‎a‎ ‎dru
                                          dzy‎ ‎z‎ ‎otwartemi‎ ‎na‎ ‎się‎ ‎czekać‎ ‎każy.‎ ‎W‎ ‎czem‎ ‎gdy‎ ‎Bur
                                          mistrz‎ ‎ich‎ ‎woli‎ ‎albo‎ ‎nie‎ ‎zaraz‎ ‎dogodzi,‎ ‎albo‎ ‎dogodzić‎ ‎nie
                                          chce;‎ ‎waży‎ ‎się‎ ‎drzwi‎ ‎do‎ ‎niego‎ ‎wybijać,‎ ‎słowa‎ ‎sromotne
                                          i‎ ‎obelżywe‎ ‎nań‎ ‎puszczać,‎ ‎i‎ ‎bramy‎ ‎miejskie‎ ‎i‎ ‎kłotki‎ ‎albo
                                          zawarcia‎ ‎u‎ ‎nich‎ ‎gwałtownie‎ ‎siec:‎ ‎któremu‎ ‎my‎ ‎takowemu‎ ‎nie-
                                          rzydowi‎ ‎chcyc‎ ‎na‎ ‎potym‎ ‎zabieżeć,‎ ‎uczynilichmy‎ ‎też‎ ‎koło
                                          tego‎ ‎takowy‎ ‎ordynaciy,‎ ‎i‎ ‎rozkazalichmy‎ ‎Burmistrzowi‎ ‎i‎ ‎Ra
                                          dzie‎ ‎krak.,‎ ‎aby‎ ‎od‎ ‎tego‎ ‎czasu‎ ‎zawsze‎ ‎bramy‎ ‎miejskie‎ ‎wszyt-
                                          kie,‎ ‎skoro‎ ‎po‎ ‎uderzeniu‎ ‎na‎ ‎całym‎ ‎zegarze‎ ‎godzin‎ ‎dwadzie-
                                          ścia‎ ‎czterech‎ ‎zawierali;‎ ‎—‎ ‎a‎ ‎otwierali‎ ‎je‎ ‎zaś‎ ‎zimie‎ ‎dwie‎ ‎go
                                          dzinie‎ ‎przed‎ ‎wschodem‎ ‎słońca,‎ ‎a‎ ‎lecie‎ ‎gdy‎ ‎słońce‎ ‎będzie
                                          wschodziło.‎ ‎A‎ ‎żeby‎ ‎nikomu‎ ‎gwolej‎ ‎ani‎ ‎rychlej‎ ‎ani‎ ‎później,
                                          bramy‎ ‎żadnej‎ ‎nie‎ ‎otwierali‎ ‎albo‎ ‎z‎ ‎otwarty‎ ‎czekali.
                                          A‎ ‎tak‎ ‎tym‎ ‎edyktem‎ ‎naszym‎ ‎wszem‎ ‎w‎ ‎obec‎ ‎i‎ ‎każde
                                          mu‎ ‎z‎ ‎osobna‎ ‎rozkazujemy,‎ ‎pod‎ ‎wina‎ ‎która‎ ‎jest‎ ‎na‎ ‎te‎ ‎co
                                          w‎ ‎Krakowie‎ ‎rozruchy,‎ ‎tumulty‎ ‎i‎ ‎seditie‎ ‎czynią,‎ ‎w‎ ‎ordyna-
                                          cyi‎ ‎naszej‎ ‎świeżo‎ ‎uczynionej‎ ‎opisana,‎ ‎aby‎ ‎po‎ ‎tym‎ ‎czasie
                                          jako‎ ‎bramy‎ ‎zawra‎ ‎i‎ ‎poki‎ ‎ich‎ ‎nie‎ ‎otworzy,‎ ‎nie‎ ‎śmiał‎ ‎się‎ ‎nikt
                                          ważyć‎ ‎bramy‎ ‎żadnej‎ ‎dobywać,‎ ‎zamków,‎ ‎kłotek‎ ‎ani‎ ‎zawar
                                          cia‎ ‎u‎ ‎nich‎ ‎siec,‎ ‎ani‎ ‎do‎ ‎Burmistrza‎ ‎dla‎ ‎otworzenia‎ ‎której
                                          bramy‎ ‎po‎ ‎pomienionym‎ ‎czasie‎ ‎tak‎ ‎zawarcia‎ ‎jako‎ ‎i‎ ‎otworze
                                          nia,‎ ‎drzwi‎ ‎wybijać‎ ‎ani‎ ‎kołatać,‎ ‎ani‎ ‎nań‎ ‎złorzeczeniem‎ ‎al
                                          bo‎ ‎słowy‎ ‎sromotnemi‎ ‎się‎ ‎targać.‎ ‎Który‎ ‎edykt‎ ‎nasz‎ ‎aby‎ ‎do
                                          wszech‎ ‎wiadomości‎ ‎przyszedł,‎ ‎chcemy‎ ‎to‎ ‎mieć‎ ‎po‎ ‎tych‎ ‎któ
                                          rym‎ ‎to‎ ‎należy,‎ ‎aby‎ ‎go‎ ‎jawnie‎ ‎obwołać‎ ‎i‎ ‎na‎ ‎bramach‎ ‎miej
                                          skich‎ ‎przybić‎ ‎dali‎ ‎pod‎ ‎łaska‎ ‎naszy‎ ‎—‎ ‎Dat.‎ ‎w‎ ‎Krakowie
                                          d.‎ ‎5‎ ‎Stycznia‎ ‎r.‎ ‎i‎ ‎579.
                                          Propozycya‎ ‎Rajców‎ ‎krak.‎ ‎Radzie‎ ‎pospólstwa‎ ‎względem
                                          zamykania‎ ‎bram.
                                          U.‎ ‎1659‎ ‎d.‎ ‎27‎ ‎7bris.‎ ‎—‎ ‎„Wielka‎ ‎jest‎ ‎praca‎ ‎około‎ ‎o-
                                          twierania‎ ‎i‎ ‎zawierania‎ ‎miasta,‎ ‎gdyż‎ ‎niesłusznie‎ ‎tak,‎ ‎aly
                                          samej‎ ‎piechocie‎ ‎P.‎ ‎Burmistrz‎ ‎miał‎ ‎kluczy‎ ‎miejskich‎ ‎con-
                                          credowac:‎ ‎ale‎ ‎zwyczajem‎ ‎inszych‎ ‎cudzoziemskich‎ ‎miast,
                                          aby‎ ‎byli‎ ‎deputOAvaui‎ ‎dwóch‎ ‎PP.‎ ‎miesczan,‎ ‎którzy‎ ‎hora‎ ‎so-
                                          lita‎ ‎otwierania‎ ‎także‎ ‎i‎ ‎zawierania,‎ ‎klucze‎ ‎od‎ ‎P.‎ ‎Burmistrza
                                          brać‎ ‎i‎ ‎jemu‎ ‎zaraz‎ ‎otworzywszy‎ ‎i‎ ‎też‎ ‎zawarłszy,‎ ‎oddawać
                                          beda.‎ ‎A‎ ‎że‎ ‎to‎ ‎jest‎ ‎AAÓelka‎ ‎praca,‎ ‎tedy‎ ‎słuszna‎ ‎aby‎ ‎tako-
                                          Avi‎ ‎a‎ ‎quibusvis‎ ‎contributionibus‎ ‎byli‎ ‎exempti.‎ ‎—‎ ‎Raczcie
                                          tedy‎ ‎W.‎ ‎M.‎ ‎c‎ ‎media‎ ‎sui‎ ‎nam‎ ‎proponować,‎ ‎a‎ ‎my‎ ‎in‎ ‎quan
                                          tum‎ ‎zdać‎ ‎się‎ ‎nam‎ ‎będa,‎ ‎zaaprobujemy‎ ‎ich.‎ ‎Ale‎ ‎trzeba
                                          obrać‎ ‎ludzi‎ ‎bonae‎ ‎reputationis‎,‎ ‎z‎ ‎tych‎ ‎którzy‎ ‎małe‎ ‎con-
                                          tributie‎ ‎daj<|.“
                                        • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 23.08.24, 11:07
                                          Wolnica.
                                          Nazwa ta w postaci łac. «forum liberum», oznaczająca wolny targ, wolność sprzedawania mięsa poza jatkami, bywa w dawnych wiekach odnośnie do Kazimierza używana na oznaczenie miejsca naprzemian z nazwą Rynek łacińskiemi jego równoznacznikami. W r. 1385 czytamy Circulus, a także określenie «circa Praetorium». Z 1550 roku szacunek domów kazimierskich dla wymiaru podatku miejskiego mówi o Rynku, «circulus», a wyliczając place i ulice o Wolnicy nie wspomina, widocznie te nazwy oznaczały jedno i to samo. W r. 1578 czytamy «in libero ac publico foro Cazimiriensi, Wolnica apellato». I dalej przez cały XVII w. spotyka się zapiski, w których ten sam plac temi różnemi nazwami oznaczano. R. 1611 czytamy: «w Kazimierzu na Rynku», r. 1676 «in loco forensi Casimiriae ad Crac. sitae, Wolnica nuncupato», r. 1692 «in circulo seu foro publico civitatis (Casimiriae)». W r. 1792 czytamy zapiski o «ul. Targowej» i «Wolnicy», tak jak gdyby to były nazwy jednoznaczne. Według planu kołłątajowskiego z r. 1785, na którym plac nazwano Rynkiem, połać południowa nie była, jak dziś, zabudowana, a narożnik połudn.-wschodni otwierał się na plac pusty i ogrody. Nazwa Wolnica ustaliła się ostatecznie w drugiej połowie XIX wieku.
                                        • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 23.08.24, 11:09
                                          Ul. Dajwór.
                                          Jest pamiątką folwarku Dajwor, który jeszcze po. połowie XIX w. znajdował się na półn. wschód od zabudowanego Kazimierza, w pobliżu jego narożnika zwanego Miastem Żydowskiem.
                                        • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 23.08.24, 11:10
                                          Ul. Skałeczna.
                                          Na planie kołłątajowskim z r. 1785 podpisano ją jako «ul. ś. Stanisława», a zapewne do ulicy w tem samem miejscu odnoszą się zapiski o «plat. s. Stanislai» z lat 1442 i 1550, lubo pierwsza z nich wspomina o domu plebana ś. Jakóba, może przy niej stojącym, coby nasuwało myśl o tem, że może to była raczej ul. ś. Jakóba, czyli późniejsza Skawińska. W r. 1792 nazwano tę samą ulicę ul. Stanisławską. Prawdopodobnie w związku z tą ulicą i na jej zachodnim końcu znajdowały się brama i most, «valva s. Stanislai» i «pons s. Stanislai» wspomniane już w r. 1385.
                                        • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 23.08.24, 11:12
                                          Ul. Rabina Meiselsa.

                                          W XIX w. i blisko do jego końca zwano ją tak jak i przedłużenie jej zachodnie (dziś zw. ul. Paulińską), ulica Miedzuch. Dawniejsza jej nazwa nieznana. Szła ona popod starym murem miejskim kazimierskim.
                                        • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 23.08.24, 11:13
                                          Ul. Ś. Katarzyny.
                                          R. 1385 wymieniona jest «plat. s. Catherinae» — lecz niema pewności, czy to ta sama. Na planie kołłątajowskim z r. 1785 podpisano ją jako «ul. Krakowska». Mimo to nie sądzę, by do tej małej i drugorzędnej uliczki odnosiły się dawniejsze zapiski źródłowe o ul. Krakowskiej, które spotykamy od XIV w., najczęściej w postaci łacińskiej. Wszelako mogłoby to być w akcie z r. 1550, gdzie osobno mowa o ul. Wielickiej (dziś Krakowskiej), a osobno o innej ulicy, nazwanej tam «Krakowską», przy której wymieniono dom, należący do klasztoru ś. Katarzyny.
                                        • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 23.08.24, 11:14
                                          Ul. Wąska.
                                          Nazwa jej zdaje się, pierwotna, przynajmniej dawna. Leży ona w sąsiedztwie Szerokiej, stanowiąc przy wschodnim końcu ul. Józefa południową jej odnogę. R. 1792 w spisie urzędowym umieszczono ją pomiędzy 3-ma ulicami, oznaczonemi jako siedlisko żydów, dozór III. W Krakowie były dawniej jeszcze dwie inne ulice Wąskie, «plat. Stricta» — zob. Śródmieście, ul. ś. Tomasza i ul. Poselska.
                                        • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 23.08.24, 11:15
                                          Od północy zamykała tę ulicę brama, która miała zdaje się dwie nazwy równo uprawnione. Już w r. 1385 spotykamy się z nią jako «valva Argillae». W tych samych spisach mieszczan występuje wszelako może w tym samym czasie «plat. Cracoviensis». W r. 1608 czytamy o «bramie Glinianej» w r. 1629 o «bronie Krakowskiej», w r. 1658 o «bramie kazimierskiej Krakowskiej». Możnaby myśleć, że to dwie były odrębne bramy, lecz przeczy temu okoliczność, że w spisach urzędowych z r. 1792, gdzie wymieniono miejsce «za bramą Krakowską» i inne bramy i ulice, o bramie Glinianej mowy wcale niema. A jednak ona istniała jeszcze, skoro nietylko zaznaczona i podpisana jest na planie kołłątajowskim z roku 1785, ale pamiętał ją dobrze Grabowski, który poznał Kraków w r. 1797. On również z operatu Kom. rząd. austr. z r. 1797 wypisał, że «brama Krakowska nazywa się też Glinianą».
                                        • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 23.08.24, 11:17
                                          Prócz ulic i placów powyższych, spotykamy w źródłach i planach starych szereg nazw, których nie umiemy związać z ulicami (lub bramami), placami dziś istniejącemi. Wynika to po części stąd, że w ciągu czasów zniknęły, po części zaś stąd, że na dawniejszych planach nie wszystkie ulice i place są podpisami opatrzone
                                        • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 23.08.24, 11:18
                                          Ul. Kazimierska.
                                          W r. 1792 wymieniona razem z ulicami Szeroką i Wąską jako «siedliska Żydów, dozór III». Widocznie, więc była w północ.-wschodnim narożniku dawnego warownego Kazimierza.
                                        • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 23.08.24, 11:20
                                          Losy.
                                          Plac targowy, z położenia dziś nieznany. R. 1633 ogłoszono, że rzeźnikom wolno sprzedawać mięso nie w jatkach krakowskich lub kleparskich «sed in foro publico Casimiriensi, lossy dicto». Wyjaśnienie nazwy przynoszę nam 2 zapiski z r. 1658, w których czytamy, że Podczas wolnicy rzeźnicy kazimierscy według losów swoich na miejscu sprzedawać winni, a nie na losach krakowskich, kleparskich, tudzież w jatkach rzeźniczych» i dalej czytamy «pod losami w jatkach kazimierskich ».
                                        • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 23.08.24, 11:21
                                          Rynek żydowski.
                                          «Circulus judaeorum» na Kazimierzu, wspomniany w r. 1488 (Bałaban, Dzieje żydów w Krak., str. 39), nie znany nam jest bliżej z położenia.
                                        • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 23.08.24, 11:22
                                          Uliczka Szkolna.
                                          R. 1400 «contrata Scolae» przecina «plateam Textorum», albo ma do niej ujście . Może była w pobliżu synagogi zw. Stara Szkoła.
                                        • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 23.08.24, 11:33
                                          Najmniejszy kościółek w Krakowie podczas wakacji znów otwarty dla zwiedzających

                                          Kościół św. Benedykta, który stoi na Wzgórzu Lasoty nie jest na co dzień dostępny. Teraz jednak właśnie nadarza się okazja, by wejść środka i poznać go. W każdą sobotę lata ta maleńka świątynia jest otwarta od godz. 10 do 13, a na miejscu czeka przewodnik, który po niej oprowadza. Zwiedzanie jest bezpłatne. Do kościółka zajrzał w tę sobotę (6 lipca) nasz fotoreporter.
                                        • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 23.08.24, 11:34
                                          Ta świątynia jest jedną z najmniejszych i najbardziej tajemniczych w Krakowie. Kościółek pw. świętego Benedykta jest mniejszy nawet od kościoła św. Wojciecha na Rynku Głównym. Należy również do najstarszych świątyń w Krakowie.
                                        • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 23.08.24, 11:35
                                          Kościółek prawdopodobnie został zniszczony podczas najazdów tatarskich. Odnowiono go w średniowieczu, ok. 1160 roku został przekazany klasztorowi Norbertanek na Zwierzyńcu. Był wtedy zbudowany z kamienia, posiadał uposażenie i dochody, nie wiadomo więc dlaczego świątynia popadła w ruinę. Odnowił ją dopiero w 1598 roku ks. Mikołaj Drozdowski.
                                        • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 23.08.24, 11:36
                                          Archeolodzy znajdowali pochówki wokół i wewnątrz kościoła. Przy murze świątyni natknięto się np. na szkielet młodzieńca (w wieku między 12 a 15 lat) pochowanego w nietypowy sposób. Leżał on na częściowo podkutej skale, na brzuchu, pochowany ze skrępowanymi na plecach rękami. Na zewnątrz kościoła, przy ścianie zachodniej, znaleziono również szkielet młodej kobiety ze szklanymi koralami i miedzianym pierścionkiem.
                                        • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 23.08.24, 11:39
                                          Podczas czwartkowej (11 lipca) burzy mocno ucierpiał zabytkowy kościół p.w. Wszystkich Świętych w Krakowie Górce Kościelnickiej. Na świątynię runęło drzewo. Strażacy wydali specjalny komunikat w sprawie zabezpieczenia cennego obiektu sakralnego.
                                        • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 23.08.24, 11:40
                                          Kościół leży na trasie Małopolskiego Szlaku Architektury Drewnianej. Został zbudowany na miejscu wcześniejszego w latach 1646–1648 z fundacji Barbary Morsztynowej właścicielki Kościelnik. Świątynię konsekrowano w 1698 r. W 1777 r. został przebudowany, a w latach 1994–2000 przeszedł gruntowny remont
                                        • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 23.08.24, 11:41
                                          Obok kościoła znajduje się niewielki cmentarz wojenny z okresu I wojny światowej. Zachowały się także, na dawnym cmentarzu przykościelnym, dwa groby: właścicieli Węgrzynowic rodziny Zapalskich - Józefa (*1805-+1878) powstańca listopadowego, jego syna Józefa (*1849-+1887) i córki Marii oraz grób rodzin Potockich i Wodzickich z zachowaną tablicą nagrobną Stefana hrabiego Potockiego (*1820-+1891).
                                        • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 23.08.24, 19:20
                                          WIELKI REMONT HOTELU SASKIEGO - Wyborcza
                                      • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 12.08.24, 20:34
                                        Próżną‎ ‎zaś‎ ‎i‎ ‎niepotrzebną‎ ‎zdawała‎ ‎się‎ ‎byc‎ ‎mo wa‎ ‎Stanisława‎ ‎biskupa‎ ‎dobrze‎ ‎i‎ ‎zdrowo‎ ‎upomina- jącego,‎ ‎ponieważ‎ ‎wola‎ ‎tak‎ ‎króla‎ ‎jak‎ ‎i‎ ‎niektórych panów‎ ‎i‎ ‎żołnierzy‎ ‎dogadzających‎ ‎jeg'o‎ ‎gniewowi‎ ‎i lekkomyślności,‎ ‎skłonniejszą‎ ‎była‎ ‎do‎ ‎wszystkich‎ ‎rze- czy‎ ‎najgorszych,‎ ‎przez‎ ‎co‎ ‎król‎ ‎sobie‎ ‎i‎ ‎królestwu‎ ‎wła snemu‎ ‎pewną‎ ‎zgubę‎ ‎gotował,‎ ‎i‎ ‎w‎ ‎nią‎ ‎się‎ ‎wikłał‎ ‎co raz‎ ‎więcój.‎ ‎Będąc‎ ‎także‎ ‎bezrozumnym‎ ‎i‎ ‎gwałtownym a‎ ‎umysłu‎ ‎upartego,‎ ‎pomiatał‎ ‎tóm‎ ‎wszystkićm‎ ‎o‎ ‎co go‎ ‎zbawiennie‎ ‎upominano,‎ ‎a‎ ‎wolę‎ ‎żywiąc‎ ‎nieuważną na‎ ‎zdrowe‎ ‎rady‎ ‎Stanisława,‎ ‎umysł‎ ‎obrócił‎ ‎do‎ ‎wszyst kiego,‎ ‎co‎ ‎mu‎ ‎tylko‎ ‎poddawały‎ ‎szaleństwo,‎ ‎lekkomyśl ność,‎ ‎gniów‎ ‎i‎ ‎zapalczywośc,‎ ‎będąc‎ ‎jeszcze‎ ‎bardzićj rozjątrzony‎ ‎upomnieniem‎ ‎ojcowskiem.‎ ‎T‎ ‎żadne‎ ‎zdio- we‎ ‎lekarstwo‎ ‎skutkowad‎ ‎nie‎ ‎mogło‎ ‎w‎ ‎duszy‎ ‎nierządu pełnój,‎ ‎którą‎ ‎mnóstwo‎ ‎grzóchu‎ ‎okryło.‎ ‎W‎ ‎złóm‎ ‎bo wiem‎ ‎sercu,‎ ‎już‎ ‎to‎ ‎oddanóm‎ ‎tyranii‎ ‎już‎ ‎to‎ ‎zajętem mordami‎ ‎i‎ ‎surowością‎ ‎na‎ ‎niewiasty,‎ ‎już‎ ‎to‎ ‎skałanóm sprosnością‎ ‎niecnój‎ ‎lubieźności‎ ‎żadne‎ ‎zbawienne‎ ‎na pomnienie‎ ‎ostad‎ ‎się‎ ‎nie‎ ‎mogło;‎ ‎nie‎ ‎miękczyła‎ ‎go‎ ‎oj cowska‎ ‎i‎ ‎łagodna‎ ‎nagana,‎ ‎i‎ ‎przeciw‎ ‎Stanisławowi‎ ‎bi skupowi‎ ‎coraz‎ ‎się‎ ‎więcej‎ ‎zapalał‎ ‎płomieńmi‎ ‎zajadłości. W‎ ‎ten‎ ‎więc‎ ‎sposób,‎ ‎jako‎ ‎nadmieniliśmy,‎ ‎gdy‎ ‎Stani sław‎ ‎upominał‎ ‎króla‎ ‎odważnie,‎ ‎prosił‎ ‎i‎ ‎strofował‎ ‎jak przystało‎ ‎na‎ ‎biskupa‎ ‎i‎ ‎męża‎ ‎apostolskiego,‎ ‎Bolesław król‎ ‎puszczając‎ ‎wodze‎ ‎swojemu‎ ‎gniewowi‎ ‎wyzionął na‎ ‎biskupa‎ ‎złość‎ ‎zaciętszą.‎ ‎Złajał‎ ‎go,‎ ‎nagadał‎ ‎mu obelg,‎ ‎pogróżek‎ ‎i‎ ‎innych‎ ‎tego‎ ‎rodzaju‎ ‎złorzeczeń, przydał‎ ‎nadto‎ ‎oświadczenie,‎ ‎źe‎ ‎jeżeli‎ ‎nie‎ ‎przestanie tych‎ ‎nagan,‎ ‎niech‎ ‎wió,‎ ‎źe‎ ‎zginie‎ ‎prędko.‎ ‎Lecz‎ ‎Stani sław‎ ‎mąż‎ ‎pełen‎ ‎Boga‎ ‎i‎ ‎nieustraszony,‎ ‎gdy‎ ‎nan‎ ‎obel gi‎ ‎miotano‎ ‎jeszcze‎ ‎stalszym‎ ‎pozostał,‎ ‎z‎ ‎umysłem‎ ‎wy trwałym‎ ‎i‎ ‎umocnionym‎ ‎do‎ ‎poniesienia‎ ‎wszystkiego zaimie‎ ‎Chrystusa‎ ‎i‎ ‎wolność‎ ‎ludu‎ ‎polskiego.‎ ‎Mało‎ ‎sobie ważąc‎ ‎postrachy‎ ‎królewskie‎ ‎nie‎ ‎zamilkł,‎ ‎ani‎ ‎jako‎ ‎na jemnik‎ ‎opuściwszy‎ ‎owce‎ ‎nie‎ ‎uciekał,‎ ‎lecz‎ ‎stał‎ ‎się‎ ‎mę żniejszym;‎ ‎wcale‎ ‎nie‎ ‎będąc‎ ‎przestraszony‎ ‎groźbą‎ ‎śmier ci,‎ ‎i‎ ‎duszę‎ ‎swoję‎ ‎dobrowolnie‎ ‎i‎ ‎wspaniałomyślnie‎ ‎przy gotował‎ ‎do‎ ‎wycierpienia‎ ‎jakichkolwiek‎ ‎męczarni. Wszystkie‎ ‎bowiem‎ ‎swoje‎ ‎starania‎ ‎nadzieje‎ ‎i‎ ‎myśli obrócił‎ ‎na‎ ‎osiągnienie‎ ‎i‎ ‎przedłużenie,‎ ‎nie‎ ‎ziemskiego lecz‎ ‎wiecznego‎ ‎żywota,‎ ‎Teraz‎ ‎przeto‎ ‎będąc‎ ‎sam‎ ‎za
      • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 11.08.24, 11:44
        Są‎ ‎i‎ ‎słowiańskie‎ ‎podania‎ ‎tym‎ ‎wszystkim‎ ‎pokrewne.‎ ‎Na‎ ‎stepach Ukrainy‎ ‎miało‎ ‎być‎ ‎jezioro,‎ ‎które‎ ‎strzegł‎ ‎wąż‎ ‎olbrzymi,‎ ‎zabił‎ ‎go‎ ‎dopiero jakiś‎ ‎pastuszek.‎ ‎To‎ ‎znowu‎ ‎olbrzym‎ ‎Żmij‎ ‎pożera‎ ‎ludzi.‎ ‎Zmaga‎ ‎się‎ ‎z‎ ‎nim i‎ ‎więzi‎ ‎kowal‎ ‎jakiś.‎ ‎Żmij‎ ‎już‎ ‎w‎ ‎niewoli‎ ‎wypija‎ ‎cały‎ ‎Bob,‎ ‎po tem‎ ‎Dniepr,‎ ‎aż‎ ‎wreszcie‎ ‎biegnie‎ ‎do‎ ‎morza,‎ ‎ale‎ ‎się‎ ‎tak‎ ‎wody‎ ‎opił, że‎ ‎zdechł.‎ ‎W‎ ‎Polsce,‎ ‎lud‎ ‎w‎ ‎niektórych‎ ‎stronach‎ ‎nazywa‎ ‎tęczę‎ ‎smokiem, który‎ ‎wodę‎ ‎ciągnie‎ ‎z‎ ‎ziemi‎ ‎do‎ ‎nieba*). Przytoczyłem‎ ‎umyślnie‎ ‎cały‎ ‎materyał,‎ ‎którym‎ ‎rozporządzam,‎ ‎aby wykazać,‎ ‎ze‎ ‎istniał‎ ‎bardzo‎ ‎dawny‎ ‎mytyczny‎ ‎związek‎ ‎miedzy‎ ‎smokiem a‎ ‎wodą.‎ ‎Czytelnik‎ ‎sam‎ ‎osądzi,‎ ‎czy‎ ‎na‎ ‎jego‎ ‎podstawie‎ ‎można‎ ‎połączyć lub‎ ‎zbliżyć‎ ‎podanie‎ ‎o‎ ‎smoku‎ ‎Wawelskim‎ ‎a‎ ‎Woda‎ ‎-—‎ ‎Wandą.‎ ‎Może‎ ‎nawet wyciągnie‎ ‎z‎ ‎niego‎ ‎odmienimy‎ ‎wniosek.‎ ‎Co‎ ‎do‎ ‎mnie,‎ ‎to‎ ‎nie‎ ‎sądzę,‎ ‎mimo wszystkiego,‎ ‎aby‎ ‎istniał‎ ‎bliższy‎ ‎jakiś‎ ‎mityczny‎ ‎związek‎ ‎między‎ ‎dwoma krakowskiemi‎ ‎podaniami‎ ‎walki‎ ‎ze‎ ‎smokiem‎ ‎a‎ ‎Wandą.‎ ‎Stoją‎ ‎one‎ ‎obok siebie‎ ‎oddzielnie,‎ ‎smok‎ ‎nie‎ ‎strzeże‎ ‎Wandy,‎ ‎ani‎ ‎jej‎ ‎żaden‎ ‎z‎ ‎braci‎ ‎nie uwalnia.‎ ‎Prawda,‎ ‎brakuje‎ ‎królewny‎ ‎w‎ ‎podaniu‎ ‎o‎ ‎zawistnych‎ ‎braciach, przynajmniej‎ ‎tak‎ ‎sądzę,‎ ‎ale‎ ‎trudno‎ ‎z‎ ‎Wandy‎ ‎ją‎ ‎zrobić‎ ‎i‎ ‎w‎ ‎niej‎ ‎ją‎ ‎wi dzieć.‎ ‎Zbyt‎ ‎dużo‎ ‎wątku‎ ‎należałoby‎ ‎dorobić,‎ ‎aby‎ ‎te‎ ‎podania‎ ‎z‎ ‎sobą‎ ‎po wiązać‎ ‎i‎ ‎złączyć,‎ ‎bo‎ ‎żadne‎ ‎podanie‎ ‎polskie‎ ‎nam‎ ‎go‎ ‎nie‎ ‎dostarcza.‎ ‎Wy znaję,‎ ‎w‎ ‎tym‎ ‎razie‎ ‎wolę‎ ‎nie‎ ‎kończyć‎ ‎wnioskowania,‎ ‎niż‎ ‎je‎ ‎kończyć‎ ‎za śmiało.‎ ‎Za‎ ‎śmiałe‎ ‎wnioski,‎ ‎zwykłe‎ ‎to‎ ‎zresztą‎ ‎niebezpieczeństwo‎ ‎w‎ ‎nauce mitologii‎ ‎i‎ ‎folkloru;‎ ‎wypada‎ ‎się‎ ‎też‎ ‎przed‎ ‎nimi‎ ‎więcej‎ ‎strzedz‎ ‎tutaj‎ ‎niż gdzie indziej.‎ ‎Samo‎ ‎wskazanie‎ ‎na‎ ‎analogią‎ ‎powinno‎ ‎nieraz‎ ‎wystarczyć. Być‎ ‎może‎ ‎w‎ ‎podaniu‎ ‎o‎ ‎Wandzie‎ ‎tkwią‎ ‎jeszcze‎ ‎prócz‎ ‎mitologi cznego‎ ‎jakieś‎ ‎ciemne‎ ‎wspomnienia‎ ‎obrzędowe.‎ ‎Rzucenie‎ ‎się‎ ‎do‎ ‎Wisły, może‎ ‎oznaczać‎ ‎mytologicznie‎ ‎utożsamienie‎ ‎się‎ ‎i‎ ‎zjednoczenie‎ ‎z‎ ‎nią,‎ ‎a‎ ‎przez nią,‎ ‎ogólnie‎ ‎biorąc,‎ ‎i‎ ‎z‎ ‎wodą.‎ ‎Niejako‎ ‎rozpłynięcie‎ ‎się‎ ‎w‎ ‎niej.‎ ‎Może‎ ‎być jednak‎ ‎w‎ ‎związku‎ ‎z‎ ‎samym‎ ‎jej‎ ‎kultem,‎ ‎a‎ ‎mianowicie‎ ‎z‎ ‎krwawą‎ ‎ofiarą o‎ ‎wyjednanie‎ ‎deszczu,‎ ‎a‎ ‎raczej‎ ‎zabezpieczeniu‎ ‎się‎ ‎i‎ ‎pojednania‎ ‎wody‎. Ofiarę‎ ‎taką‎ ‎znają‎ ‎ludy‎ ‎pierwotne.‎ ‎Może‎ ‎być,‎ ‎że‎ ‎tu‎ ‎istnieje‎ ‎jakiś‎ ‎ciemny związek‎ ‎między‎ ‎taką‎ ‎ofiarą,‎ ‎a‎ ‎„obrzędem"‎ ‎założenia‎ ‎grodu,‎ ‎podobnie‎ ‎jak przy‎ ‎owem‎ ‎bratobójstwie.‎ ‎Związek‎ ‎to‎ ‎zresztą‎ ‎bardzo‎ ‎ciemny‎ ‎i‎ ‎daleki, nie‎ ‎sprzeciwia‎ ‎się‎ ‎on‎ ‎jednak‎ ‎pojęciu‎ ‎Wandy‎ ‎jako‎ ‎wodnej‎ ‎bogini,‎ ‎nic bowiem‎ ‎prostszego,‎ ‎że‎ ‎się‎ ‎jakieś‎ ‎odłamki‎ ‎kultu‎ ‎mogły‎ ‎później‎ ‎z‎ ‎samem bóstwem‎ ‎połączyć.
      • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 11.08.24, 13:19
        ‎Ciągnęły‎ ‎się‎ ‎one‎ ‎szeregiem‎ ‎to‎ ‎pochodząc, to‎ ‎odstępując‎ ‎od‎ ‎prawego‎ ‎porzecza‎ ‎Wisły.‎ ‎Na‎ ‎lewym‎ ‎podnosiły‎ ‎się wyżej‎ ‎gdzie‎ ‎dziś‎ ‎Bielany‎ ‎—‎ ‎tam‎ ‎las‎ ‎porastał‎ ‎z dawna.‎ ‎Urywały‎ ‎się‎ ‎one koło‎ ‎Zwierzyńca‎ ‎—‎ ‎aż‎ ‎wreszcie‎ ‎pokazywały‎ ‎nanowo‎ ‎gdzie‎ ‎Wawel‎ ‎i‎ ‎Skałka i‎ ‎góra‎ ‎Lasoty‎ ‎na‎ ‎Podgórzu.‎ ‎Prosta‎ ‎rzecz,‎ ‎że‎ ‎od‎ ‎wieków‎ ‎ludzie‎ ‎wybierali‎ ‎sobie‎ ‎owe‎ ‎wzgórza‎ ‎na‎ ‎siedziby.‎ ‎Najdawniej,‎ ‎kryli‎ ‎się‎ ‎w‎ ‎ich‎ ‎wnętrzu,‎ ‎gdzie‎ ‎się‎ ‎zdarzyła‎ ‎jaka‎ ‎jama.‎ ‎Później‎ ‎wyszli‎ ‎na‎ ‎ich‎ ‎wierzch‎ ‎na światło.‎ ‎Pierwotny‎ ‎też‎ ‎Kraków‎ ‎—‎ ‎to‎ ‎przedewszystkiem‎ ‎Wawel‎ ‎—‎ ‎wszyscy o‎ ‎tem‎ ‎wiemy.‎ ‎Ale‎ ‎nietylko‎ ‎jeden,‎ ‎przynajmniej‎ ‎tak‎ ‎sądzę.‎ ‎Koło‎ ‎góry Lasoty‎ ‎jest‎ ‎mogiła‎ ‎Krakusa,‎ ‎na‎ ‎samej‎ ‎zaś‎ ‎górze‎ ‎stał‎ ‎już‎ ‎1254‎ ‎roku mały‎ ‎murowany‎ ‎jak‎ ‎się‎ ‎zdaje‎ ‎kościółego‎ ‎Ś-go‎ ‎Benedykta‎ ‎—‎ ‎dziś‎ ‎zastąpił‎ ‎go‎ ‎innny‎ ‎i).‎ ‎Na‎ ‎podobnym,‎ ‎tylko‎ ‎niższem‎ ‎wzgórzu‎ ‎stoi‎ ‎także‎ ‎kościółek‎ ‎pod‎ ‎starem‎ ‎wezwaniem‎ ‎Ś-go‎ ‎Salwatora,‎ ‎o‎ ‎którym‎ ‎przyjdzie‎ ‎mi jeszcze‎ ‎mówić.‎ ‎Była‎ ‎tradycya‎ ‎w‎ ‎XVI‎ ‎wieku,‎ ‎że‎ ‎tam‎ ‎niegdyś‎ ‎stała świątynia‎ ‎pogańska‎. ‎Prawda,‎ ‎że‎ ‎tradycya‎ ‎to‎ ‎już‎ ‎późna,‎ ‎ale‎ ‎gardzić nią‎ ‎nie‎ ‎możemy.‎ ‎Zawsze‎ ‎ona‎ ‎jednego‎ ‎dowodzi,‎ ‎a‎ ‎mianowicie,‎ ‎że‎ ‎to bardzo‎ ‎stare‎ ‎jakieś‎ ‎wspomnienia. Otóż‎ ‎i‎ ‎owe‎ ‎stare‎ ‎kościoły‎ ‎w‎ ‎XIII‎ ‎już‎ ‎wieku‎ ‎za‎ ‎właściwym‎ ‎gro dem‎ ‎i‎ ‎miastem,‎ ‎bliskość‎ ‎i‎ ‎mogiły‎ ‎Krakusa,‎ ‎zabytku‎ ‎pogańskiego‎ ‎kultu, kościółka‎ ‎Ś-go‎ ‎Benedykta‎ ‎oraz‎ ‎tradycya‎ ‎o‎ ‎świątyni‎ ‎pogańskiej‎ ‎złą czona‎ ‎ze‎ ‎świętym‎ ‎Salwatorem‎ ‎zdają‎ ‎się‎ ‎dowodzić,‎ ‎że‎ ‎niegdyś‎ ‎w‎ ‎pogańskiej‎ ‎dobie‎ ‎ludzie‎ ‎zamieszkiwali‎ ‎te‎ ‎wzgórza.‎ ‎Chrześciaństwo‎ ‎zajęło te‎ ‎miejsca,‎ ‎aby‎ ‎je‎ ‎uświęcić‎ ‎Zrobiło‎ ‎to‎ ‎bardzo‎ ‎wcześnie‎ ‎przy‎ ‎kościele Ś-go‎ ‎Salwatora,‎ ‎później,‎ ‎ale‎ ‎jednak‎ ‎w‎ ‎XII‎ ‎wieku,‎ ‎jak‎ ‎się‎ ‎zdaje,‎ ‎na górze‎ ‎Lasoty.‎ ‎Dalej‎ ‎już‎ ‎za‎ ‎Krakowem‎ ‎także‎ ‎nad‎ ‎Wisłą,‎ ‎na‎ ‎takiem wzgórzu‎ ‎wznosiło‎ ‎się‎ ‎późniejsze‎ ‎opactwo‎ ‎Benedyktynów‎ ‎na‎ ‎Tyńcu‎ ‎— i‎ ‎tam‎ ‎więc‎ ‎także‎ ‎pusto‎ ‎wcale‎ ‎nie‎ ‎było. Wapienne‎ ‎owe‎ ‎wzgórza‎ ‎nad‎ ‎największą‎ ‎rzeką‎ ‎w‎ ‎kraju‎ ‎Wisłą‎ ‎mu siały‎ ‎zawsze‎ ‎nęcić‎ ‎osadników,‎ ‎widzimy‎ ‎ich‎ ‎też‎ ‎tutaj‎ ‎od‎ ‎najdawniejszych czasów. Poszukiwanie‎ ‎odłamków‎ ‎historyi‎ ‎w‎ ‎całym‎ ‎tym‎ ‎zamęcie‎ ‎mytów wydobyło‎ ‎jedno:‎ ‎ślady‎ ‎historyczności‎ ‎Kraka,‎ ‎dawno- ści‎ ‎Krakowa.‎ ‎Zestawienie‎ ‎i‎ ‎zbliżenie‎ ‎mytów,‎ ‎a‎ ‎prócz‎ ‎tego‎ ‎dane socyologiczne,‎ ‎a‎ ‎nawet‎ ‎i‎ ‎warunki‎ ‎fizyograficzne‎ ‎kraju‎ ‎zawsze‎ ‎stale‎ ‎jak igła‎ ‎magnesowa‎ ‎wskazywały‎ ‎w‎ ‎jednym‎ ‎kierunku,‎ ‎ale‎ ‎właśnie‎ ‎ponieważ wskazują‎ ‎na‎ ‎tak‎ ‎odległe‎ ‎czasy,‎ ‎wyraźniej‎ ‎nic‎ ‎już‎ ‎dostrzedz‎ ‎nie‎ ‎można.
      • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 11.08.24, 14:08
        Dosyć często spotykamy leżące obok siebie takie wioski jak: Maków—Makowiec,‎ ‎Klonów—Klonowiec,‎ ‎Szydłów—Szydłowiec,‎ ‎Gruszów-—Gruszowiec,‎ ‎Mirów‎ ‎—Mirowiec‎ ‎(Mirzec)‎ ‎etc.‎ ‎—‎ ‎Oznaczają‎ ‎one‎ ‎pochodzenie‎ ‎jednej‎ ‎osady‎ ‎od‎ ‎drugiej,‎ ‎a‎ ‎powiedziałbym‎ ‎pewną, zależność‎ ‎i‎ ‎inłodszość.‎ ‎Podobnie‎ ‎na‎ Mazowszu‎ ‎Czersk ‎jest‎ ‎grodem, w‎ ‎jego‎ ‎pobliżu‎ ‎zaś‎ ‎Grodziec‎ ‎(dziś‎ ‎Grójec)‎ ‎jest‎ ‎jakby‎ ‎mniejszym‎ ‎Gródkiem—Tyńcem.‎ ‎Cóż‎ ‎więc‎ ‎będzie‎ ‎do‎ ‎Tyńca‎ ‎—‎ ‎Tynem?‎ ‎Pod‎ ‎Wrocławiem‎ ‎w‎ ‎XII‎ ‎wieku‎ ‎był‎ ‎także‎ ‎Tyniec‎ ‎jakoby‎ ‎pod‎ ‎Tynem‎ ‎Wrocławskim. Tutaj‎ ‎zaś‎ ‎jak‎ ‎się‎ ‎zdaje‎ ‎będzie‎ ‎nim‎ ‎Kraków.‎ ‎Jest‎ ‎wprawdzie‎ ‎zaraz‎ ‎za Klasztorną‎ ‎górą‎ ‎druga‎ ‎wyższa,‎ ‎nazwana‎ ‎Grodzisko,‎ ‎ale‎ ‎nie‎ ‎sądzę,‎ ‎aby‎ ‎do niej‎ ‎można‎ ‎odnieść‎ ‎nazwę‎ ‎„lynu",‎ ‎nic‎ ‎o‎ ‎niej‎ ‎zresztą‎ ‎nie‎ ‎wierny.‎ ‎— lak‎ ‎więc‎ ‎z‎ ‎tego‎ ‎wnosić‎ ‎można,‎ ‎że‎ ‎lyniec‎ ‎był‎ ‎w‎ ‎każdym‎ ‎razie‎ ‎mniejszym,‎ ‎mniej‎ ‎znacznym‎ ‎niz‎ ‎Krakow‎ ‎nawet‎ ‎w‎ ‎najdawniejszej‎ ‎plemiennej dobie.‎ ‎Jest‎ ‎to‎ ‎wynik,‎ ‎zupełnie‎ ‎zgodny‎ ‎ze‎ ‎wszystkiem,‎ ‎co‎ ‎wiemy‎ ‎o‎ ‎Krakowie‎ ‎i‎ ‎Tyńcu,‎ ‎tak,‎ ‎źe‎ ‎rezultat‎ów‎ ‎wcale‎ ‎a‎ ‎wcale‎ ‎nas‎ ‎nic‎ ‎zaskoczył i‎ ‎nie‎ ‎jest‎ ‎niespodziewanym. I‎ ‎w‎ ‎podaniu‎ ‎też‎ ‎o‎ ‎Walterze,‎ ‎Tyniec‎ ‎nie‎ ‎jest‎ ‎księstwem,‎ ‎jest‎ ‎więc mniejszym. O‎ ‎ile‎ ‎wiem,‎ ‎pierwszy‎ ‎prof.‎ ‎Smolka‎ ‎wziął‎ ‎na‎ ‎soryo‎ ‎opowiadanie Paprockiego‎ ‎o‎ ‎Toporczyku-Walterze‎ ‎—‎ ‎i‎ ‎mojem‎ ‎zdaniem‎ ‎zupełnie‎ ‎słuszny‎ ‎wyciągnął‎ ‎wniosek,‎ ‎źe‎ ‎Tyniec‎ ‎był‎ ‎pierwotnem‎ ‎gniazdem‎ ‎tego rodu.‎ ‎—‎ ‎Nie‎ ‎'jest‎ ‎to‎ ‎wiadomość,‎ ‎którąby‎ ‎można‎ ‎pominąć‎ ‎i‎ ‎lekceważyć.—‎ ‎Była‎ ‎to‎ ‎tradycya‎ ‎rodu‎ ‎Toporczyków—Starych-Koni‎ ‎już‎ ‎w‎ ‎XIV wieku‎ ‎—‎ ‎jak‎ ‎to‎ ‎widać‎ ‎z‎ ‎opowiadania‎ ‎Paprockiego‎ ‎i‎ ‎ze‎ ‎świadectwa owego‎ ‎Andrzeja‎ ‎z‎ ‎Żarnowa.‎ ‎—‎ ‎Musieli‎ ‎oni‎ ‎dbać‎ ‎o‎ ‎to‎ ‎i‎ ‎tym‎ ‎się‎ ‎szczycić.‎ ‎Nasz‎ ‎heraldyk‎ ‎z‎ ‎XVI‎ ‎wieku‎ ‎przytacza‎ ‎na‎ ‎poparcie‎ ‎swej‎ ‎wiadomo ści‎ ‎o‎ ‎Toporczykach‎ ‎na‎ ‎Tyńcu‎ ‎fakt,‎ ‎że‎ ‎wsi‎ ‎klasztorne‎ ‎Tynieckie‎ ‎zwołują‎ ‎się‎ ‎jeszcze‎ ‎do‎ ‎gromady‎ ‎na‎ ‎gwałt‎ ‎n.‎ ‎p.‎ ‎lub‎ ‎na‎ ‎pożar‎ ‎zawołaniem: Starza,‎ ‎albo‎ ‎Stary-Koń,‎ ‎„choć‎ ‎to‎ ‎niektórzy‎ ‎opaci‎ ‎w‎ ‎drugich‎ ‎(wioskach)‎ ‎zodmieniali,‎ ‎obawiając‎ ‎się‎ ‎trudności‎ ‎jakich".‎ ‎—‎ ‎Uwaga‎ ‎prof. Piekosińskiego,‎ ‎źe‎ ‎się‎ ‎to‎ ‎odnosi‎ ‎tylko‎ ‎do‎ ‎wsi,‎ ‎któro‎ ‎później‎ ‎stały‎ ‎się własnością‎ ‎Opactwa‎ ‎i‎ ‎musiały‎ ‎być‎ ‎nabyte‎ ‎od‎ ‎rodu‎ ‎Toporczyków‎ ‎— jest‎ ‎bardzo‎ ‎bystrą,‎ ‎ale‎ ‎niezupełnie‎ ‎słuszną‎. Wieś‎ ‎Ściejowice,‎ ‎pod‎ ‎samym‎ ‎Tyńcem,‎ ‎oraz‎ ‎Baczyczyn‎ ‎dalej‎ ‎od klasztoru,‎ ‎a‎ ‎w‎ ‎pobliżu‎ ‎Morawicy,‎ ‎składały‎ ‎dziesięcinę‎ ‎kościołowi‎ ‎w‎ ‎tejże Morawicy,‎ ‎zdawien‎ ‎dawna‎ ‎należącej‎ ‎do‎ ‎Toporczyków.‎
      • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 12.08.24, 00:07
        rozszerzyłem‎ ‎granice‎ ‎państwa‎ ‎aż‎ ‎po‎ ‎góry‎ ‎Tatry,‎ ‎które‎ ‎są‎ ‎za‎ ‎Krakowem: ego‎ ‎dilatavi‎ ‎(‎terminos‎)‎ ‎usque‎ ‎ad‎ ‎montes‎,‎ ‎qui‎ ‎sunt‎ ‎ultra‎ ‎Kraków‎ ‎nomine Tritri‎ ‎Jest‎ ‎to‎ ‎prawie‎ ‎ten‎ ‎sam‎ ‎zwrot,‎ ‎który‎ ‎ma‎ ‎przywilej:‎ ‎usque‎ ‎ad montes‎ ‎quibus‎ ‎nomen‎ ‎est‎ ‎Tritri‎ ‎dilata‎ ‎procedit‎ ‎{parochia‎ ‎pragensis).‎ ‎— Widocznie‎ ‎z‎ ‎przywileju‎ ‎ta‎ ‎wiadomość‎ ‎pochodzi,‎ ‎sam‎ ‎się‎ ‎zresztą‎ ‎Kosmas do‎ ‎tego‎ ‎przyznaje.‎ ‎Zaraz‎ ‎w‎ ‎następnym‎ ‎ustępie‎ ‎kroniki‎ ‎mówi‎ ‎on‎ ‎o‎ ‎Bo lesławie:‎ ‎rozszerzył‎ ‎ten‎ ‎książę‎ ‎orężem‎ ‎granice‎ ‎swego‎ ‎państwa,‎ ‎świadczy 0‎ ‎tem‎ ‎powaga‎ ‎papieża‎ ‎w‎ ‎przywileju‎ ‎praskiego‎ ‎biskupstwa‎ ‎*),‎ ‎a‎ ‎więc‎ ‎nie można‎ ‎wątpić,‎ ‎że‎ ‎źródłem‎ ‎wiadomości‎ ‎o‎ ‎zdobyciu‎ ‎Krakowa‎ ‎przez‎ ‎Bole sława‎ ‎II‎ ‎jest‎ ‎dokument‎ ‎z‎ ‎1086‎ ‎roku.‎ ‎Jak‎ ‎wiemy,‎ ‎podrabiał‎ ‎go,‎ ‎zdaje się,‎ ‎sam‎ ‎Kosmas‎ ‎i‎ ‎gdyby‎ ‎nie‎ ‎źródła,‎ ‎z‎ ‎których‎ ‎czerpał,‎ ‎możnaby‎ ‎podać w‎ ‎wątpliwość‎ ‎i‎ ‎sama‎ ‎wiadomość,‎ ‎że‎ ‎Kraków‎ ‎należał‎ ‎do‎ ‎Czech.‎ ‎Kosmas jednak‎ ‎czerpał‎ ‎dane‎ ‎do‎ ‎swego‎ ‎fałszerstwa‎ ‎z‎ ‎dawniejszych‎ ‎źródeł.‎ ‎Ta strona‎ ‎kwestyi‎ ‎jedynie‎ ‎mnie‎ ‎tutaj‎ ‎obchodzi,‎ ‎może‎ ‎np.:‎ ‎w‎ ‎przywileju praskim‎ ‎św‎ ‎Wolfganga‎ ‎lub‎ ‎owym‎ ‎przywileju‎ ‎morawskiego‎ ‎Kościoła znalazł‎ ‎on‎ ‎podobny‎ ‎szczegół?‎ ‎-‎ ‎Otóż,‎ ‎nieledwie‎ ‎zaręczyć‎ ‎można,‎ ‎że 1‎ ‎w‎ ‎tych‎ ‎źródłach‎ ‎nie‎ ‎było‎ ‎wzmianki‎ ‎o‎ ‎zajęciu‎ ‎Krakowa‎ ‎przez‎ ‎Bole sława‎ ‎II,‎ ‎choć‎ ‎była‎ ‎o‎ ‎tem‎ ‎z‎ ‎pewnością,‎ ‎że‎ ‎Kraków‎ ‎należał‎ ‎także‎ ‎do‎ ‎dye- cezyi‎ ‎morawskiej.‎ ‎...‎ ‎,‎ ‎. Kosmas‎ ‎nie‎ ‎mógł‎ ‎w‎ ‎bulli‎ ‎papieskiej‎ ‎lub‎ ‎przywileju‎ ‎cesarskim‎ ‎tego wyczytać‎ ‎Jest‎ ‎to‎ ‎przecież‎ ‎szczegół‎ ‎kronikarski,‎ ‎nie‎ ‎znam‎ ‎też‎ ‎przywi leju‎ ‎ani‎ ‎papieskiego‎ ‎ani‎ ‎cesarskiego‎ ‎z‎ ‎tej‎ ‎epoki,‎ ‎któryby‎ ‎poprzedzał wstęp‎ ‎historyczny.‎ ‎Dodać‎ ‎tu‎ ‎jeszcze‎ ‎należy,‎ ‎że‎ ‎w‎ ‎żadnym‎ ‎razie nie‎ ‎był‎ ‎to‎ ‎przywilej‎ ‎samego‎ ‎Bolesława‎ ‎II,‎ ‎a‎ ‎w‎ ‎nim‎ ‎jedynie‎ ‎podobna jakaś‎ ‎wzmianka‎ ‎znah‎ ‎śćby‎ ‎się‎ ‎jeszcze‎ ‎mogła.‎ ‎Ze‎ ‎zaś‎ ‎jej‎ ‎nie‎ ‎było,‎ ‎świad czy‎ ‎i‎ ‎to,‎ ‎że‎ ‎falsyfikat‎ ‎o‎ ‎tem‎ ‎milczy.‎ ‎Trzymając‎ ‎się‎ ‎ścisło‎ ‎jego‎ ‎treści tylko‎ ‎ten‎ ‎wniosek‎ ‎wysnuć‎ ‎można:‎ ‎za‎ ‎czasów‎ ‎Bolesława‎ ‎II‎ ‎Kraków‎ ‎na leżał‎ ‎do‎ ‎Czech‎ ‎i‎ ‎nic‎ ‎poza‎ ‎tem.‎ ‎To‎ ‎jedno‎ ‎znalazł‎ ‎Kosmas‎ ‎w‎ ‎dawniej szych‎ ‎źródłach,‎ ‎które‎ ‎zużytkowywał‎ ‎do‎ ‎swojej‎ ‎roboty,‎ ‎a‎ ‎nie‎ ‎fakt‎ ‎zdobycia‎ ‎Krakowa‎ ‎przez‎ ‎Bolesława‎ ‎II.‎ ‎Gdyby‎ ‎go‎ ‎był‎ ‎znalazł,‎ ‎nie‎ ‎omiosz- kałby‎ ‎przecież‎ ‎umieścić‎ ‎tej‎ ‎wiadomości‎ ‎w‎ ‎podrobionym‎ ‎przywileju‎ ‎z‎ ‎r. 1086,‎ ‎czego,‎ ‎jak‎ ‎wiemy,‎ ‎nie‎ ‎zrobił. Reszta‎ ‎jest‎ ‎jego‎ ‎robotą,‎ ‎przyznać‎ ‎trzeba,‎ ‎bardzo‎ ‎nieudolną.‎ ‎Wnioskował‎ ‎on‎ ‎tak‎ ‎widocznie:‎ ‎z‎ ‎autentycznych‎ ‎przywilejów‎ ‎widać,‎ ‎że‎ ‎Kra ków‎ ‎należy‎ ‎do‎ ‎Czech,‎ ‎wtedy‎ ‎panuje‎ ‎Bolesław‎ ‎II,‎ ‎a‎ ‎więc‎ ‎on‎ ‎Kraków zdobył.‎ ‎Była‎ ‎to‎ ‎zresztą‎ ‎z‎ ‎jego‎ ‎strony‎ ‎chęć‎ ‎ubrania‎ ‎swego‎ ‎ulubieńca w ten czyn wojenny.
      • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 12.08.24, 11:13
        Rok lub dwa przed tym, jak Jan został papieżem , św. Metody, brat św. Cyryla, który zmarł w Rzymie (869), został odesłany na Morawy jako arcybiskup , aby kontynuować swoją pracę na rzecz nawracania Słowian . Otrzymał pozwolenie na używanie języka słowiańskiego w liturgii Kościoła . Ta akcja papieża Hadriana II nie spodobała się ani niemieckim książętom, ani biskupom . Pierwsi mieli zamiary polityczne, drudzy kościelne , niezależności Morawian. Metody został pojmany i uwięziony (871), a dopiero w 873 r. Jan dowiedział się o jego traktowaniu i apelu do Rzymu . Chociaż na razie, z szacunku dla niemieckiego sprzeciwu, papież zakazał używania języka słowiańskiego w liturgii, nalegał na natychmiastowe przywrócenie Metodego. Po wykonaniu jego rozkazów Jan nakazał arcybiskupowi przybycie do Rzymu , ponieważ wniesiono przeciwko niemu nowe oskarżenia. Dokładne badanie przekonało Jana o prawowierności Metodego, który został odesłany na Morawy z pozwoleniem na używanie języka słowiańskiego w liturgii. Dzięki pomocy papieża święty pokonał wszelki sprzeciw i kontynuował swoje dzieło nawracania aż do swojej śmierci (6 kwietnia 885). Jednym z rezultatów pracy Jana wśród Słowian było to, że kilka ich plemion oddało się pod opiekę Stolicy Apostolskiej . Jan utrzymywał również wiele kontaktów ze wschodnimi Słowianami w Bułgarii . Starał się sprowadzić ich z powrotem pod bezpośrednią jurysdykcję Stolicy Apostolskiej . Prawa papieskie w tym kraju zostały uzurpowane przez patriarchów Konstantynopola i chociaż ich wiara i jego, jak powiedział Jan bułgarskiemu królowi Borysowi, były takie same, słusznie obawiał się, że ich skłonność do herezji i schizmy ostatecznie doprowadzi Bułgarów do obu. Ale Bułgarzy nie zwrócili trwałej uwagi na napomnienia papieża i to, co im przepowiedział, faktycznie się spełniło. Gdy Bazyli Macedoński zasiadł na tronie Konstantynopola, przywrócił św. Ignacego na troni wygnał uzurpatora Focjusza (867). Podczas wygnania jednak zręczne pochlebstwa pozwoliły wygnańcowi zyskać łaskę cesarza i po śmierci św. Ignacego (877) został uznany za jego następcę. Nie szczędził wówczas wysiłków, aby nakłonić Jana do porozumienia się z nim. W końcu zgodził się to uczynić pod pewnymi warunkami. Ale ponieważ Focjusz ich nie dotrzymał, został uroczyście potępiony przez papieża (881).
      • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 13.08.24, 12:44
        1593 – Janusz Ostrogski, kasztelan krakowski, rozgromiwszy zbuntowane oddziały kozackie, zawiesił na Skałce zdobyte na nieprzyjacielu chorągwie.
      • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 13.08.24, 14:31
        1747 – kolumny i pilastry zyskały kapitele na ostatniej kondygnacji wieży.
      • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 13.08.24, 19:00

        Oba‎ ‎zaś‎ ‎Klasztory,‎ ‎ich‎ ‎dziedzictwa‎ ‎i‎ ‎majątki obdarza‎ ‎wielkieini‎ ‎swobodami‎ ‎i‎ ‎przywilejami;‎ ‎obu- dwom‎ ‎daje‎ ‎wielki‎ ‎dostatek‎ ‎w‎ ‎naczyniach‎ ‎złotych‎ ‎i srebrnych,‎ ‎ubiorach‎ ‎przepysznych‎ ‎i‎ ‎purpurowych,‎ ‎po trzebnych‎ ‎do‎ ‎mszy‎ ‎i‎ ‎nabożeństwa.‎ ‎Ale‎ ‎chociaż‎ ‎Ka zimir‎ ‎z‎ ‎pierwszy,‎ ‎Król‎ ‎Polski,‎ ‎uposażył‎ ‎Klasztor Tyniecki‎ ‎w‎ ‎przeszło‎ ‎sto‎ ‎wsi,‎ ‎jednakże‎ ‎przez złość‎ ‎i‎ ‎chciwość‎ ‎ludzką,‎ ‎a‎ ‎przy‎ ‎tern‎ ‎niedbalstwo przełożonych,‎ ‎do‎ ‎czterdziestu‎ ‎utracił‎ ‎wsi,‎ ‎które wtenczas‎ ‎jemu‎ ‎dał‎ ‎Król‎ ‎Kazi‎ ‎mir‎ ‎z,‎ ‎pierwszy‎ ‎jego założyciel.‎ ‎Wzmiankowany‎ ‎Klasztor‎ ‎otrzymał‎ ‎też od‎ ‎Biskupów‎r‎ ‎i‎ ‎od‎ ‎Kościoła‎ ‎Krakowskiego,‎ ‎a mianowicie‎ ‎od‎ ‎Aarona,‎ ‎Arcybiskupa‎ ‎Krako wskiego,‎ ‎darowiznę‎ ‎znakomitą‎ ‎w‎ ‎dziesięcinach z‎ ‎dóbr‎ ‎stołowych‎ ‎Biskupa‎ ‎Krakowskiego,‎ ‎któ re‎ ‎nienaruszenie‎ ‎i‎ ‎w‎ ‎całości‎ ‎zostały‎ ‎mu‎ ‎się‎ ‎do‎ ‎dnia dzisiajszego.
      • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 13.08.24, 22:04
        https://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/6/6c/Bayern_STW_001.jpg
      • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 13.08.24, 22:05
        Tramwaj wodny – mały statek śródlądowy lub portowy przewożący ludzi pomiędzy kilkoma (kilkunastoma) przystaniami na stałej trasie i według określonego rozkładu jazdy. Podstawową różnicą w stosunku do promu jest to, że nie łączy dwóch punktów oddzielonych przeszkodą wodną, a kursuje po wyznaczonej trasie.
      • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 13.08.24, 22:05
        Tramwaj wodny pojawił się w XIX wieku z chwilą upowszechnienia się napędu parowego na statkach. Nazwa jego pochodzi od tramwaju szynowego bardzo popularnego w tym samym wieku. Nie stanowił on dla niego konkurencji, a raczej był jego uzupełnieniem w dużych miastach, leżących nad rzekami z dużą liczbą kanałów. Równie popularny był w dużych portach morskich np. Hamburg, gdzie do dzisiaj funkcjonują linie tramwajów wodnych oznaczone numerami. W Oslo tramwaje wodne wykorzystywane są latem do przewożenia turystów, natomiast zimą można dzięki nim dostać się z centrum miasta do wysp położonych na Oslofjordzie. Na Jeziorze Genewskim tramwaje wodne (fr. lokalnie: Mouettes Genevoises) obsługują cztery linie regularne pomiędzy pięcioma przystaniami na terenie Genewy, a korzystanie z nich odbywa się na podstawie biletów komunikacji miejskiej. Kursujące po rzece Menam tramwaje wodne (dzielące się na linie zwykłe, szybkie i ekspresowe) są ważnym elementem komunikacji miejskiej Bangkoku
      • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 13.08.24, 22:06
        W Polsce reaktywuje się stare połączenia (Bydgoszcz, Gdańsk, Gdynia, Hel, Sopot, Szczecin, Szczecinek, Warszawa) lub tworzy nowe (Darłowo, Kraków, Koszalin, Piła, Poznań).
      • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 13.08.24, 22:06
        https://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/thumb/9/9a/Bydgoszcz_tramwaj_wodny.jpg/330px-Bydgoszcz_tramwaj_wodny.jpg
      • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 13.08.24, 22:08
        KRAKOWSKI TRAMWAJ WODNY ATRAKCJĄ DLA TURYSTÓW - Nasze Miasto (archiwum)
      • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 13.08.24, 22:10
        KRAKOWSKI TRAMWAJ WODNY WRACA OD MAJA - Radio Kraków (archiwum)
      • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 13.08.24, 22:12
        https://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/thumb/1/18/Water_taxi_in_Oslo.jpg/330px-Water_taxi_in_Oslo.jpg
      • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 13.08.24, 22:14
        KRAKOWSKI TRAMWAJ WODNY - www.kracowcuure.pl
      • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 14.08.24, 23:34
        Historyczne wzgórze Lasoty, na którym wznosi się Kopiec Krakusa, należało pierwotnie do rodziny Awdańców, polskiej szlachty pochodzenia skandynawskiego, nazwą upamiętnia komesa Lassotę (Lassote castellanus Cracovie)
      • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 15.08.24, 00:16
        Przypuszcza się, że budowa pochodzącego z XI lub XII wieku kościoła św. Benedykta i ustanowienie święta patrona w dniu 21 marca (pierwszy dzień wiosny), było reakcją Kościoła katolickiego na żywe słowiańskie praktyki religijne na Krzemionkach. Historycznie rzecz ujmując, co najmniej od XVII wieku, o czym świadczą przekazy źródłowe, ze szczytu kopca w czas odpustu (we wtorek, będący kiedyś również dniem świątecznym) zamożni krakowianie zrzucali owoce, słodycze i pieniądze (w powierzchniowej warstwie odnaleziono monety z różnych okresów dziejowych), zaś biedni, żacy i dzieci zbierali je u podnóża. Do połowy XIX w. Rękawka odbywała się na samym kopcu Krakusa, jednak po przekopaniu wzgórza na potrzeby budowy linii kolejowej, przeniosła się na górę św. Benedykta w północnej części wzgórza Lasoty i połączona została z odpustem i ludową zabawą koło kościoła św. Benedykta na Krzemionkach
      • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 15.08.24, 00:20
        storia Rękawki
        XV wiek - na Kopcu Krakusa odbywały się tajemne obrzędy zaduszek wiosennych, z ucztą pogrzebową i paleniem ogni, gromionych w "Kazaniach trzemieniańskich" Michała z Żarnowca /1497 r./.
      • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 17.08.24, 00:44
        Pomnik Prospera Prowana
      • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 17.08.24, 10:41
        Za panowania kardynała Zbigniewa Oleśnickiego (1423–1455) pałac rozbudowano i otoczono murem. W XVI stuleciu pałac dwukrotnie przebudowywano: po raz pierwszy w okresie panowania Piotra Tomickiego, drugi raz u schyłku wieku za rządów Piotra Myszkowskiego. Z tych czasów zachowała się kolumnowa loggia na parterze, oraz jeden z portali w krużgankach wiodący do apartamentów biskupich. Odbudowy i przebudowy rezydencji dokonali Giovanni Maria Padovano i Gabriel Słoński. Z polecenia biskupa Tomickiego dobudowano tylne skrzydło pałacu.
      • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 17.08.24, 11:55
        Syn Karola Józefa Czapskiego, szambelana króla Polski Stanisława Augusta Poniatowskiego, i Fabianny Obuchowiczówny. Pochodził od Franciszka Stanisława Kostki Czapskiego, w czasach I Rzeczypospolitej ostatniego wojewody chełmińskiego, był potomkiem najzamożniejszej linii Czapskich, która odziedziczyła część dóbr radziwiłłowskich na Białorusi i Wołyniu i przeniosła się tam z b. Prus Królewskich. Po studiach w Petersburgu Czapski wstąpił do rosyjskiej służby państwowej, w której osiągnął wysokie stanowiska: szambelan dworu, tajny radca, gubernator Nowogrodu Wielkiego (1863–1864), generalny dyrektor departamentu leśnego w ministerstwie dóbr państwa rosyjskiego, 1865 wicegubernator Petersburga. W 1872 roku dokupił majątek Przyłuki, powiększając dobra rodzinne do 40 000 hektarów
      • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 17.08.24, 12:41
        https://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/thumb/2/2f/Hutten-Czapski_palace%2C_1883_design._Antoni_Siedek%2C_10-12_Pi%C5%82sudski_street%2C_Krak%C3%B3w%2C_Poland.jpg/480px-Hutten-Czapski_palace%2C_1883_design._Antoni_Siedek%2C_10-12_Pi%C5%82sudski_street%2C_Krak%C3%B3w%2C_Poland.jpg
      • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 18.08.24, 11:54
        W 1799 roku nowy antreprener - Jacek Kluszewski znalazł dla teatru stałe miejsce. Był to budynek u zbiegu Placu Szczepańskiego i ulicy Jagiellońskiej. Teatr mieści się tam do dzisiaj. Jacek Kluszewski, obok popieranych przez władze spektakli niemieckich, grał również przedstawienia polskie. Stworzył teatr o charakterze narodowym. Od lat 20-tych XIX wieku teatr wyjeżdżał na występy gościnne - między innymi do Poznania i Wrocławia.
      • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 18.08.24, 20:33
        Pomnik Jana Matejki – Znajduje się po zachodniej stronie Barbakanu. Projekt prof. Jana Tutaja. Odsłonięty 12 listopada 2013.
        Tablica upamiętniająca pasamonika Marcina Oracewicza – Znajduje się na murze Barbakanu, po jego wschodniej stronie. Podczas obrony Krakowa w 1768 miał zastrzelić carskiego dowódcę, generała Iwana Panina.
      • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 18.08.24, 23:06

        Niedawne‎ ‎są‎ ‎to‎ ‎czasy,‎ ‎kiedy‎ ‎zarządy‎ ‎miast‎ ‎naprzód‎ ‎w‎ ‎zachodniej‎ ‎Europie,‎ ‎a‎ ‎o‎ ‎wiele‎ ‎później‎ ‎i‎ ‎u‎ ‎nas,‎ ‎zaczęły‎ ‎myśleć‎ ‎nad‎ ‎upiększe niem‎ ‎placów‎ ‎drzewami,‎ ‎krzewami,‎ ‎trawnikami,‎ ‎aby‎ ‎tym‎ ‎sposobem‎ ‎sza re,‎ ‎twarde,‎ ‎kamienne‎ ‎powierzchnie‎ ‎tychże‎ ‎placów,‎ ‎wśród‎ ‎lata‎ ‎tumana mi‎ ‎kurzu‎ ‎napełnione,‎ ‎zastąpić‎ ‎świeżą,‎ ‎wilgotną,‎ ‎zieloną‎ ‎darniną,‎ ‎drze wcami‎ ‎ocienioną.‎ ‎Z‎ ‎pustyni‎ ‎monotonnej‎ ‎i‎ ‎palącej,‎ ‎zrobić‎ ‎oazę‎ ‎miłą‎ ‎dla wypoczynku‎ ‎a‎ ‎piękną‎ ‎dla‎ ‎oka. Zamożniejsze‎ ‎gminy‎ ‎miast‎ ‎pourządzały‎ ‎mniej‎ ‎lub‎ ‎więcej‎ ‎obszerne parki‎ ‎i‎ ‎plantacye,‎ ‎ku‎ ‎wygodzie‎ ‎i‎ ‎uprzyjemnieniu‎ ‎mieszkańcom‎ ‎ich‎ ‎wy cieczek‎ ‎i‎ ‎przechadzek. Ruch‎ ‎w‎ ‎kierunku‎ ‎upiększania‎ ‎miast‎ ‎pod‎ ‎względem‎ ‎ogrodniczym rozpoczyna‎ ‎się‎ ‎z‎ ‎początkiem‎ ‎bieżącego‎ ‎stulecia‎ ‎i‎ ‎stopniowo‎ ‎wzrasta tak,‎ ‎że‎ ‎dziś‎ ‎widzimy‎ ‎nawet‎ ‎małe‎ ‎miasta‎ ‎w‎ ‎Niemczech‎ ‎i‎ ‎Czechach,‎ ‎po siadające‎ ‎już‎ ‎ogrody‎ ‎publiczne‎ ‎i‎ ‎skwery‎ ‎lub‎ ‎też‎ ‎je‎ ‎dopiero‎ ‎urządzające U‎ ‎nas,‎ ‎w‎ ‎GaJicyi,‎ ‎miasta‎ ‎pozostały‎ ‎znacznie‎ ‎w‎ ‎tyle.‎ ‎Inaczej‎ ‎być też‎ ‎nie‎ ‎mogło.‎ ‎Kraj‎ ‎nad‎ ‎wyraz‎ ‎ubogi,‎ ‎przez‎ ‎rządy‎ ‎ówczesne‎ ‎po‎ ‎maco- zemu‎ ‎był‎ ‎traktowany,‎ ‎widziały‎ ‎one‎ ‎bowiem‎ ‎w‎ ‎tern‎ ‎postępowaniu‎ ‎je dyny‎ ‎sposób‎ ‎do‎ ‎przeprowadzenia‎ ‎swoich‎ ‎idei‎ ‎politycznych!‎ ‎W‎ ‎takich warunkach‎ ‎przeto‎ ‎gminy‎ ‎miast‎ ‎nie‎ ‎mogły‎ ‎ani‎ ‎myśleć‎ ‎o‎ ‎zakładaniu ogrodów.‎ ‎Szczupłe‎ ‎fundusze‎ ‎gminy‎ ‎starczały‎ ‎zaledwie‎ ‎na‎ ‎opędzenie koniecznych‎ ‎wydatków. Od‎ ‎roku‎ ‎1866‎ ‎jednakże,‎ ‎nasze‎ ‎miasta‎ ‎zaczynają‎ ‎się‎ ‎stroić‎ ‎w‎ ‎drze wa‎ ‎i‎ ‎ogrody,‎ ‎lubo‎ ‎powoli‎ ‎i‎ ‎częstokroć‎ ‎bardzo‎ ‎niedołężnie‎ ‎do‎ ‎tej‎ ‎czyn ności‎ ‎się‎ ‎zabierają.‎ ‎W‎ ‎każdym‎ ‎razie‎ ‎fakt,‎ ‎że‎ ‎zrozumiano‎ ‎doniosłość znaczenia‎ ‎zakładania‎ ‎ogrodów‎ ‎publicznych,‎ ‎oraz‎ ‎obsadzania‎ ‎ulic placów‎ ‎drzewami,‎ ‎ze‎ ‎względów‎ ‎estetycznych‎ ‎i‎ ‎zdrowotnych,‎ ‎jest‎ ‎rę kojmią,‎ ‎że‎ ‎praca‎ ‎w‎ ‎tym‎ ‎kierunku‎ ‎będzie‎ ‎nietyiko‎ ‎nadal‎ ‎podjętą,‎ ‎ale‎ ‎re- prezentacya‎ ‎miast‎ ‎naszych‎ ‎postawi‎ ‎ją‎ ‎na‎ ‎porząd‎ ‎ku‎ ‎dziennym,‎ ‎jako jednę‎ ‎z‎ ‎kwestyj,‎ ‎do‎ ‎poważnego‎ ‎traktowania‎ ‎przeznaczonych. Początek‎ ‎założenia‎ ‎plantacyj‎ ‎krakowskich‎ ‎sięga‎ ‎1820‎ ‎r.,‎ ‎t.j.‎ ‎czasów Rzplitej‎ ‎krakowskiej.‎ ‎Na‎ ‎wniosek‎ ‎prezesa‎ ‎senatu,‎ ‎Stanisława‎ ‎hr.‎ ‎Wo- dzickiego,‎ ‎postanowiono‎ ‎rozpocząć‎ ‎„urządzanie‎ ‎ogrodów‎ ‎naokoło‎ ‎mia sta."‎ ‎Kierunek‎ ‎robót‎ ‎powierzono‎ ‎komitetowi‎ ‎gospodarczemu,‎ ‎złożone mu‎ ‎z‎ ‎9-u‎ ‎członków,‎ ‎których‎ ‎liczba‎ ‎w‎ ‎lat‎ ‎kilka‎ ‎do‎ ‎16-u‎ ‎wzrosła. W‎ ‎skład‎ ‎powyższego‎ ‎komitetu‎ ‎'wchodził‎ ‎także‎ ‎Floryan‎ ‎Straszewski
      • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 19.08.24, 18:41
        Flora na Plantach
        Dzisiejsze Planty zajmują ponad 40 hektarów. Zdecydowana większość drzew rosnących w parku pamięta jeszcze lata 20. XIX wieku, kiedy to powstał park. Główna ścieżka w Ogrodzie Wawelskim, z kasztanowcami, jest częścią klasycznej kompozycji z 1825 roku. Około 1830 roku w parku ustawiono ławki, ogrodzenia i wprowadzono nowe gatunki drzew: jesiony, lipy, klony, graby i świerki.
      • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 20.08.24, 00:18
        po północnej stronie Sukiennic
        kramy różne
      • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 20.08.24, 11:35
        Most powstał jako przeprawa przez wytyczone w XIII wieku nowe koryto Wisły. Wraz z pierwotnym korytem (nazwanym później Zakazimierką) utworzyło ono bowiem wyspę, na której w 1335 r. król Kazimierz III Wielki założył miasto Kazimierz. Rozwój miasta niejako wymusił budowę mostu łączącego je z Wawelem. Zmiana głównego koryta Wisły oznaczała utratę znaczenia wcześniejszego przewozu pod Skałką. Zaszła natomiast konieczność budowy nowego traktu wiodącego do Bramy Grodzkiej pod Wawelem przez Wisłę na południe, w stronę Wieliczki (gdzie na początku XIV wieku znacznie wzrosła produkcja soli w związku z budową nowych szybów), Myślenic i dalej ku Węgrom. Most był cały moszczony drewnem lub brukowany, zaś teren wyrównano nasypami.
      • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 20.08.24, 11:58
        Odwach ostatecznie zburzono w 1946 ze względu na pejoratywne skojarzenia krakowskiej społeczności z okupacją niemiecką w Krakowie.
      • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 20.08.24, 19:34
        Publikacje Ambrożego Grabowskiego i akwarele Jerzego Głogowskiego ukazują Basztę Kowali jako czworoboczną wieżę, zwieńczoną dachem w kształcie ostrosłupa czworobocznego. Powstała najprawdopodobniej w XIV wieku. W baszcie znajdowało się 6 otworów strzelniczych. Na początku XIX wieku, już dość zrujnowaną basztę zburzono wraz z większością Murów miejskich Krakowa.
        Za basztę odpowiedzialny był cech Kowali.
      • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 20.08.24, 19:59
        https://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/thumb/2/23/Brama_wislna_1854.jpg/480px-Brama_wislna_1854.jpg
      • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 20.08.24, 20:12
        13 stycznia 1817 r. Radwański wywalczył w senacie Rzeczypospolitej Krakowskiej decyzję o pozostawieniu dla potomnych fragmentu średniowiecznego muru obronnego opodal Bramy Floriańskiej, m.in. z Basztą Cieśli. Odratowana od zburzenia baszta została w 1874 roku wraz z sąsiednią Basztą Cieśli i Arsenałem podarowana przez miasto księciu Władysławowi Czartoryskiemu z przeznaczeniem na Muzeum Książąt Czartoryskich. W 2015 roku przeprowadzono gruntowny remont Baszty Cieśli. W ramach tego remontu wymieniono dachówkę, odczyszczono mury a także odnowiono wnętrze baszty, które ma zostać udostępnione turystom zwiedzającym muzeum, jednak to co będzie się w niej mieścić zależy od władz muzeum oraz przebiegu dalszych remontów, które w muzeum trwają już od 2010 roku.
        • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 20.08.24, 20:31
          https://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/thumb/1/14/BasztaCie%C5%9Bli-POL%2C_Krak%C3%B3w.jpg/312px-BasztaCie%C5%9Bli-POL%2C_Krak%C3%B3w.jpg
      • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 20.08.24, 21:13
        Idąc wzdłuż Wisły dotrzemy do mostu im. Józefa Piłsudskiego. Zbudowano go w okresie międzywojennym, czyniąc jego patronem Komendanta Legionów. Tuż za mostem, którym poruszają się auta i tramwaje, oba brzegi Wisły spina piesza Kładka im. o. Laetusa Bernatka. Niemal w tym samym miejscu od połowy XIX wieku znajdował się most im. cesarza Franciszka Józefa, zwany powszechnie mostem Podgórskim. Sama przeprawa nie istnieje, pozostały po niej przyczółki po obu stronach. Pozostańmy na chwilę na prawym brzegu Wisły, w Podgórzu, gdzie tuż obok hali klubu sportowego Korona znajduje się rozległy plac. Do 1945 r. znajdowały się tam koszary wojskowe. To w tym miejscu w październiku 1918 r. porucznik Antoni Stawarz rozpoczął wyzwalanie Krakowa. Dzisiaj budynku nie ma, zaś pamiątką tamtych wydarzeń jest nazwa Plac Niepodległości. Nieco dalej znajduje się uroczy park noszący imię Wojciecha Bednarskiego. Są to tereny dawnego kamieniołomu, do których zrekultywowania przyczynił się Bednarski. Zamiast terenu poprzemysłowego, mieszkańcy miasta mają przyjemne miejsce rekreacji.
      • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 20.08.24, 21:58
        Bramy‎ ‎w‎ ‎dawnych‎ ‎wiekach,‎ ‎jak‎ ‎w‎ ‎innych‎ ‎miastach‎ ‎tak
        i‎ ‎w‎ ‎Krakowie‎ ‎stanowiły‎ ‎ważne‎ ‎punkta‎ ‎w‎ ‎uzbrojeniu,‎ ‎a‎ ‎na
        strzeżenie‎ ‎i‎ ‎bespieczeństwo‎ ‎ich‎ ‎wielka‎ ‎baczność‎ ‎zwracany
        była.‎ ‎—‎ ‎Tych‎ ‎niegdyś‎ ‎liczba‎ ‎była‎ ‎większy,‎ ‎lecz‎ ‎niektóre
        z‎ ‎nich‎ ‎jako‎ ‎niepotrzebne‎ ‎a‎ ‎bespieczeństwu‎ ‎przeciwne‎ ‎zo
        stały‎ ‎zniesione,‎ ‎i‎ ‎tylko‎ ‎ich‎ ‎ośm‎ ‎do‎ ‎naszych‎ ‎czasów‎ ‎do
        trwało.‎ ‎f‎Kraków‎ ‎i‎ ‎okolice‎ ‎p.‎ ‎59.)‎ ‎Na‎ ‎noc‎ ‎bywały
        zwykle‎ ‎zamykane,‎ ‎a‎ ‎klucze‎ ‎od‎ ‎nich‎ ‎na‎ ‎Ratusz‎ ‎lub‎ ‎do‎ ‎mie
        szkania‎ ‎Burmistrza‎ ‎oddawane,‎ ‎do‎ ‎czego‎ ‎osobne‎ ‎niżej‎ ‎za-
        miesczone‎ ‎królewskie‎ ‎były‎ ‎ordynacje.‎ ‎Obowiązek‎ ‎za
        mykania‎ ‎bram‎ ‎ciężył‎ ‎na‎ ‎miesczanach,‎ ‎i‎ ‎dotykał‎ ‎zwykle
        tych‎ ‎którzy‎ ‎najpóźniej‎ ‎do‎ ‎prawa‎ ‎miejskiego‎ ‎przypuszczeni
        byli:‎ ‎albo‎ ‎też‎ ‎podejmowali‎ ‎się‎ ‎dobrowolnie‎ ‎tego‎ ‎miescza-
        nie‎ ‎ubożsi,‎ ‎których‎ ‎za‎ ‎to‎ ‎od‎ ‎płacenia‎ ‎podatku‎ ‎nazwanego
        Szos‎ ‎uwalniano.‎ ‎Wszakże‎ ‎niekiedy‎ ‎utrzymywało‎ ‎miasto‎ ‎do
        tego‎ ‎osobnych‎ ‎stróżów,‎ ‎zamykaczów‎ ‎bram,‎ ‎(clamper‎ ‎i^‎ ‎portu-
        lani,‎ ‎occlusores‎ ‎por‎ ‎larum‎którzy‎ ‎za‎ ‎to‎ ‎z‎ ‎kassy‎ ‎miejskiej
        tygodniowy‎ ‎pobierali‎ ‎zapłatę,‎ ‎czego‎ ‎już‎ ‎w‎ ‎dawnych‎ ‎wie
        kach‎ ‎sa‎ ‎ślady.‎ ‎W‎ ‎r.‎ ‎1500‎ ‎wydatek‎ ‎ten‎ ‎był‎ ‎następujący:‎ ‎
      • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 20.08.24, 21:59
        Den‎ ‎Wechtirn‎ ‎of‎ ‎unsir‎ ‎libn‎ ‎frawen‎ ‎form‎ ‎(na‎ ‎wie
        ży‎ ‎Panny‎ ‎Maryi,)‎ ‎gro.‎ ‎XXIIII,‎ ‎—‎ ‎Of‎ ‎das‎ ‎Borgthor
        (brama‎ ‎grodzka),‎ ‎Łegatenthor,‎ ‎Weissilthor‎,‎ ‎phortleyn
        sćhuthor,‎ ‎slakischethor,‎ ‎sinte‎ ‎Floriansthor,‎ ‎sinte‎ ‎Nikło‎ ‎s-
        thor‎,‎ ‎newthor,‎ ‎of‎ ‎ydern‎ ‎VI.‎ ‎gro.,‎ ‎które‎ ‎przez‎ ‎ręce‎ ‎Cir-
        kelmagistra‎ ‎(Wiertelnika‎ ‎Ouartaliensis‎)‎ ‎wypłacane‎ ‎były.
        Wypłata‎ ‎pomieniona‎ ‎tygodniowa‎ ‎nie‎ ‎zawsze‎ ‎była‎ ‎je
        dnaką‎ ‎i‎ ‎zmieniała‎ ‎się‎ ‎w‎ ‎biegu‎ ‎czasów.‎ ‎W.‎ ‎r.‎ ‎1587‎ ‎takj^,
        w‎ ‎wydatkach‎ ‎miejskich‎ ‎zapisany‎ ‎znalazłem:
        Stróżom‎ ‎bramnym,‎ ‎grodzkiej,‎ ‎floryańskiej‎ ‎i‎ ‎sławkowskiej
        bramy,‎ ‎tygodniowo‎ ‎po‎ ‎gro.‎ ‎12.‎ ‎flor.‎ ‎1.‎ ‎6‎ ‎gro.
        Mikoł.‎ ‎forty,‎ ‎nowej‎ ‎i‎ ‎wiślnej‎ ‎bramy‎ ‎po‎ ‎gr.‎ ‎7‎—‎ ‎21‎ ‎„
        Szewskiej‎ ‎forty‎ ‎—‎ ‎—‎ ‎—‎ ‎—‎ ‎9‎ ‎„
        Pobocznej‎ ‎pod‎ ‎Zamkiem‎ ‎—‎ ‎—‎ ‎—‎ ‎1‎ ‎„
        Fuliarz‎ ‎(?)‎ ‎pobierał‎ ‎tygodniowo‎ ‎—‎ ‎—‎ ‎2‎ ‎„
        Razem‎ ‎złp.‎ ‎2.‎ ‎9‎ ‎gro.
        Aż‎ ‎do‎ ‎ostatecznej‎ ‎chwili‎ ‎rozebrania‎ ‎bram‎ ‎i‎ ‎murów‎ ‎miasto
        otaczających,‎ ‎znajdowały‎ ‎się‎ ‎pomiędzy‎ ‎wewnętrznym‎ ‎i‎ ‎ze
        wnętrznym‎ ‎murem‎ ‎ogrody,‎ ‎do‎ ‎których‎ ‎wnijście‎ ‎było‎ ‎wewnątrz
        samych‎ ‎bram.‎ ‎—‎ ‎Były‎ ‎te‎ ‎ogrody‎ ‎znacznej‎ ‎długości,‎ ‎lecz
        za‎ ‎to‎ ‎szerokość‎ ‎ich‎ ‎wynosiła‎ ‎zaledwo‎ ‎łok‎ ‎ci‎ ‎15,‎ ‎gdyż‎ ‎takćj,‎ ‎była
        przestrzeń‎ ‎pomiędzy‎ ‎murem‎ ‎wewnętrznym‎ ‎i‎ ‎zewnętrznym.‎ ‎Naj
        częściej‎ ‎trzymali‎ ‎takowe‎ ‎dzierżawy‎ ‎Rajcy‎ ‎krak.,‎ ‎a‎ ‎niekiedy
        mężowie‎ ‎miastu‎ ‎zasłużeni,‎ ‎bez‎ ‎żadnej‎ ‎lub‎ ‎też‎ ‎za‎ ‎małć|‎ ‎opłaty,
        jaknp.‎ ‎r.‎ ‎1532,‎ ‎7‎ ‎kwartników‎ ‎(septem‎ ‎fertonum).‎ ‎W‎ ‎r.‎ ‎1542
        ogród‎ ‎w‎ ‎forcie‎ ‎szewskiej‎ ‎trzymał‎ ‎Jost‎ ‎Ludwik‎ ‎Deciusz,
        Sekretarz‎ ‎królewski,‎ ‎Rajca‎ ‎krak.,‎ ‎i‎ ‎płacił‎ ‎zeń‎ ‎rocznie
        grzywnę‎ ‎1.‎ ‎groszy‎ ‎36.‎ ‎*).‎ ‎—‎ ‎Ogród‎ ‎w‎ ‎bramie‎ ‎nowej
        w‎ ‎odległych‎ ‎czasach‎ ‎Kraków‎ ‎osiadły‎ ‎był‎ ‎przez‎ ‎liczna‎ ‎ludność‎ ‎rodu‎ ‎niemieckiego,
        a‎ ‎przjnajmniej‎ ‎co‎ ‎do‎ ‎znakomitszych‎ ‎miesczan,‎ ‎z‎ ‎których‎ ‎wybierani‎ ‎byli‎ ‎mężowie
        do‎ ‎grona‎ ‎Rajców:‎ ‎z‎ ‎tad‎ ‎też‎ ‎wszystkie‎ ‎ówczesne‎ ‎pisma‎ ‎urzedowe‎ ‎w‎ ‎księgach
        Archiwum‎ ‎m.‎ ‎Krakowa,‎ ‎s^‎ ‎w‎ ‎języku‎ ‎niemieckim.
        Ile‎ ‎razy‎ ‎mowa‎ ‎jest‎ ‎o‎ ‎grzywnie,‎ ‎rozumie‎ ‎się‎ ‎to‎ ‎zbiór‎ ‎groszy‎ ‎poi.‎ ‎48..
        gdyż‎ ‎monety‎ ‎któraby‎ ‎grzywna‎ ‎się‎ ‎zwała‎ ‎nie‎ ‎było.
      • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 20.08.24, 22:15
        Nazwana‎ ‎od‎ ‎Wisły,‎ ‎jako‎ ‎prowadząca‎ ‎z‎ ‎miasta‎ ‎ku‎ ‎tejże. O‎ ‎czasie‎ ‎zburzenia‎ ‎tejże,‎ ‎obaczmoje:‎ ‎Groby‎ ‎Królów‎ ‎Polskich‎ ‎fyc.‎ ‎r.‎ ‎1835 ‎Kształt‎ ‎tej‎ ‎która‎ ‎później‎ ‎w‎ ‎miejscu‎ ‎tern‎ ‎wzniesioną‎ ‎była,‎ ‎i‎ ‎którą‎ ‎je szcze‎ ‎wielu‎ ‎ze‎ ‎rana‎ ‎pamięta,‎ ‎świadczył‎ ‎o‎ ‎publicznym‎ ‎na‎ ‎wystawienie‎ ‎jej‎ ‎niedo statku:‎ ‎rozebrano‎ ‎ją‎ ‎za‎ ‎rządu‎ ‎Senatu‎ ‎w.‎ ‎m.‎ ‎Krakowa.
        Nie‎ ‎wysoka‎ ‎basztę‎ ‎przez‎ ‎która‎ ‎był‎ ‎przejazd,‎ ‎formującą
        bramę‎ ‎wiśliią,‎ ‎miał‎ ‎sobie‎ ‎poruczoną‎ ‎cech‎ ‎Slosarzy.‎ ‎(In-
        went.‎ ‎baszt‎ ‎§c.‎ ‎pr.‎ ‎Acl.‎ ‎Nagoth‎ ‎r.‎ ‎1626‎—
        Brama‎ ‎ta‎ ‎różniła‎ ‎się‎ ‎od‎ ‎innych‎ ‎tym‎ ‎wyjątkiem,‎ ‎że‎ ‎nie
        miała‎ ‎części‎ ‎zewnętrznej,‎ ‎czyli‎ ‎drugiej‎ ‎bramy‎ ‎od‎ ‎strony
        przedmieścia,‎ ‎tylko‎ ‎podwdjne‎ ‎miała‎ ‎wrota.
      • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 20.08.24, 22:21
        Ordynacya‎ ‎zamykania‎ ‎bram‎ ‎w‎ ‎mieście‎ ‎Krakowie
        UŁOŻONA‎ ‎DNIA‎ ‎21‎ ‎WRZEŚNIA‎ ‎R.‎ ‎1721.
        1J‎ ‎Każdego‎ ‎dnia‎ ‎o‎ ‎samym‎ ‎zachodzie‎ ‎słońca,‎ ‎powinien
        jednego‎ ‎tygodnia‎ ‎dzwonnik,‎ ‎drugiego‎ ‎palacz,‎ ‎dzwonie‎ ‎przez
        kwadrans‎ ‎zupełny‎ ‎w‎ ‎dzwonek‎ ‎(rat‎ ‎uszny)‎ ‎j‎ ‎aby‎ ‎ludzie‎ ‎za
        bram^‎ ‎mieszkający‎ ‎z‎ ‎miasta‎ ‎wychodzili,‎ ‎lub‎ ‎miejscy‎ ‎po
        wracali.
        2}‎ ‎Jak‎ ‎przestany‎ ‎dzwonie,‎ ‎zaraz‎ ‎P.‎ ‎Porucznik‎ ‎powi
        nien‎ ‎komenderować‎ ‎dwóch‎ ‎unter-officerów‎ ‎i‎ ‎8‎ ‎ludzi‎ ‎do‎ ‎JP.
        Prezydenta.
        S)‎ ‎Ci‎ ‎unter-officerowie‎ ‎przyszedłszy‎ ‎do‎ ‎JP.‎ ‎Prezydenta,
        powinni‎ ‎tam‎ ‎być‎ ‎poty,‎ ‎poki‎ ‎tenże‎ ‎nie‎ ‎wyda‎ ‎im‎ ‎kluczy‎ ‎do
        bram‎ ‎i‎ ‎nie‎ ‎każe‎ ‎zamykać,‎ ‎dowiadując‎ ‎się‎ ‎u‎ ‎Jmci,‎ ‎jeśli‎ ‎nie
        każe‎ ‎na‎ ‎kogo‎ ‎czekać‎ ‎z‎ ‎otwarty‎ ‎bramą,,‎ ‎i‎ ‎którą?
        43‎ ‎Jak‎ ‎prędko‎ ‎klucze‎ ‎odbiory,‎ ‎powinien‎ ‎będzie‎ ‎jeden
        unter-officer‎ ‎iść‎ ‎na‎ ‎jedne,‎ ‎drugi‎ ‎na‎ ‎drugą‎ ‎stronę‎ ‎miasta,
        wziąwszy‎ ‎każdy‎ ‎po‎ ‎4‎ ‎ludzi,‎ ‎i‎ ‎zamykać‎ ‎bramy.‎ ‎—‎ ‎A‎ ‎gdy
        by‎ ‎JP.‎ ‎Prezydent‎ ‎kazał‎ ‎na‎ ‎kogo‎ ‎czekać‎ ‎z‎ ‎bramą‎ ‎która‎ ‎5
        w‎ ‎tej‎ ‎powinien‎ ‎unter-officer‎ ‎przy‎ ‎ludziach‎ ‎tam‎ ‎11‎a‎ ‎warcie
        będących,‎ ‎jednego‎ ‎z‎ ‎tych‎ ‎którzy‎ ‎z‎ ‎nim‎ ‎przyśli‎ ‎zostawić
        przy‎ ‎kluczuj‎ ‎który‎ ‎tam‎ ‎zostawać‎ ‎ma‎ ‎poki‎ ‎należycie‎ ‎nie
        zamkną‎ ‎bramy,‎ ‎za‎ ‎wyjściem‎ ‎lub‎ ‎wyjazdem,‎ ‎lub‎ ‎też‎ ‎przy
        byciem‎ ‎do‎ ‎miasta‎ ‎tego,‎ ‎na‎ ‎którego‎ ‎czekają:‎ ‎gdzie‎ ‎zam
        knąwszy‎ ‎bramę,‎ ‎maja‎ ‎klucz‎ ‎do‎ ‎JP.‎ ‎Prezydenta‎ ‎oddać,‎ ‎a
        potym‎ ‎na‎ ‎Ratusz‎ ‎pójść.
        53‎ ‎Z‎ ‎żadna‎ ‎bramą‎ ‎nie‎ ‎maj.*!‎ ‎na‎ ‎nikogo‎ ‎czekać,‎ ‎ani‎ ‎ni
        komu‎ ‎otwierać,‎ ‎bez‎ ‎wyraźnej‎ ‎woli‎ ‎i‎ ‎wiadomości‎ ‎JP.‎ ‎Pre
        zydenta.
        63‎ ‎Zamykając‎ ‎bramę‎ ‎unter-officerowie,‎ ‎powinni‎ ‎dać
        baczność‎ ‎aby‎ ‎wszystkie‎ ‎kłotki‎ ‎i‎ ‎zamki‎ ‎należycie‎ ‎były‎ ‎po
        zamykane.‎ ‎Zamknąwszy‎ ‎one,‎ ‎powinni‎ ‎ludzi‎ ‎którzy‎ ‎tam‎ ‎byli
        na‎ ‎warcie‎ ‎z‎ ‎sobą‎ ‎wziąć,‎ ‎oprócz‎ ‎tych‎ ‎bram‎ ‎w‎ ‎których‎ ‎unter-
        officerowie‎ ‎będą,‎ ‎(gdyż‎ ‎11‎a‎ ‎noc‎ ‎tam‎ ‎w‎ ‎bramach‎ ‎zawsze
      • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 20.08.24, 22:21
        zostają3,‎ ‎i‎ ‎przy‎ ‎kluczach‎ ‎ciż‎ ‎ludzie‎ ‎mają‎ ‎z‎ ‎niemi‎ ‎do‎ ‎JP.
        Pi‎ ‎ezydenta‎ ‎powrocie.
        7)‎ ‎Powróciwszy‎ ‎z‎ ‎kluczami,‎ ‎mają‎ ‎JP.‎ ‎Prezydentowi
        rapportowac,‎ ‎które‎ ‎bramy‎ ‎zamknęli‎ ‎a‎ ‎z‎ ‎któremi‎ ‎czekają‎ ‎i
        na‎ ‎kogo?..‎ ‎Klucze‎ ‎stróżowi‎ ‎nocnemu‎ ‎oddane‎ ‎byc‎ ‎mają,‎ ‎a
        po‎ ‎tym‎ ‎ludziom‎ ‎którzy‎ ‎do‎ ‎warty‎ ‎należy‎ ‎kazać‎ ‎na‎ ‎Katusz‎ ‎iść.
        8}‎ ‎Po‎ ‎wybiciu‎ ‎czapstrzyku,‎ ‎jednego‎ ‎dnia‎ ‎P.‎ ‎Porucznik
        drugiego‎ ‎P.‎ ‎Podchorąży,‎ ‎wziąwszy‎ ‎ludzi‎ ‎powinni‎ ‎obejść
        bramy‎ ‎wszystkie,‎ ‎rewidując‎ ‎jeśli‎ ‎należycie‎ ‎są‎ ‎zamknięte.
        9J‎ ‎Rano,‎ ‎według‎ ‎woli‎ ‎JP.‎ ‎Prezydenta,‎ ‎o‎ ‎której‎ ‎go
        dzinie‎ ‎każe,‎ ‎powinni‎ ‎ciż‎ ‎ludzie‎ ‎którzy‎ ‎do‎ ‎warty‎ ‎w‎ ‎bramach
        należy,‎ ‎z‎ ‎Ratusza‎ ‎do‎ ‎JP.‎ ‎Prezydenta‎ ‎przyiśc,‎ ‎similiter‎ ‎jak
        wieczór,‎ ‎i‎ ‎tych‎ ‎ludzi‎ ‎powinien‎ ‎P.‎ ‎Porucznik‎ ‎komenderować,
        aby‎ ‎tym‎ ‎sposobem‎ ‎jako‎ ‎zamykają,‎ ‎tak‎ ‎też‎ ‎otwierali‎ ‎bramy.
        IG}.‎ ‎Szyldwachy‎ ‎co‎ ‎noc‎ ‎powinni‎ ‎byc‎ ‎rozstawieni‎ ‎po
        rynku‎ ‎po‎ ‎obu‎ ‎stronach,‎ ‎aby‎ ‎dawali‎ ‎baczność‎ ‎na‎ ‎kramy‎ ‎dla
        złodziejów,‎ ‎także‎ ‎dla‎ ‎tumultu‎ ‎lub‎ ‎ognia,‎ ‎co‎ ‎Deus‎ ‎aver‎ ‎lat.
        Uchwały‎ ‎bram‎ ‎się‎ ‎tyczące.
        R.‎ ‎1667.‎ ‎Rada‎ ‎pospólstwa‎ ‎wniosła‎ ‎do‎ ‎PP.‎ ‎Radziec:
        „Ponieważ‎ ‎słychać‎ ‎o‎ ‎periculach‎ ‎wojennych,‎ ‎prosi‎ ‎hon.‎ ‎Comm.
        aby‎ ‎bramy‎ ‎mniej‎ ‎potrzebne‎ ‎czasem‎ ‎przywarte,‎ ‎a‎ ‎otwarte
        strażą‎ ‎dobra‎ ‎aby‎ ‎opatrzone‎ ‎były.‎ ‎Aby‎ ‎PP.‎ ‎miesczanie
        swoim‎ ‎dawnym‎ ‎porządkiem‎ ‎11‎a‎ ‎warte‎ ‎stawali,‎ ‎abo‎ ‎na‎ ‎miej
        sce‎ ‎swoje‎ ‎słuszne‎ ‎osoby‎ ‎posyłali.
        Na‎ ‎to‎ ‎odpowiedzieli‎ ‎Rajcy:‎ ‎„Bramy‎ ‎aby‎ ‎były‎ ‎in‎ ‎seca-
        ritate‎,‎ ‎żąda‎ ‎spectabilis‎ ‎Mayistratus‎ ‎aby‎ ‎PP.‎ ‎miesczanie
        w‎ ‎dobrym‎ ‎porządku‎ ‎stawali,‎ ‎a‎ ‎inobedientes‎ ‎gotowi‎ ‎są‎ ‎karać.
        R.‎ ‎1696‎ ‎stanęła‎ ‎uchwała‎ ‎Rajców,‎ ‎aby‎ ‎każdy‎ ‎do‎ ‎prawa
        miejskiego‎ ‎przystępujący,‎ ‎obowiązki‎ ‎klucznika‎ ‎(zamykania
        i‎ ‎otwierania‎ ‎bram3‎ ‎sprawował‎ ‎przez‎ ‎trzy‎ ‎miesiące.
        R.‎ ‎1717.‎ ‎—‎ ‎Hon.‎ ‎Com.‎ ‎prosi‎ ‎o‎ ‎otwarcie‎ ‎bram,‎ ‎aby‎ ‎wszy
        stkie‎ ‎otwarte‎ ‎były,‎ ‎gdyż‎ ‎teraz‎ ‎forta‎ ‎mikołajska‎ ‎zawarta,
        a‎ ‎ulica‎ ‎dość‎ ‎zrujnowana,‎ ‎szyldwachy‎ ‎z‎ ‎niej‎ ‎obrócone‎ ‎na
        prywatny‎ ‎usługę.‎ ‎Prosi‎ ‎hoti.‎ ‎Com.‎ ‎aby‎ ‎ich‎ ‎sprowadzić,‎ ‎a
        bramę‎ ‎pomienion^‎ ‎otwierać.
        R.‎ ‎1720.‎ ‎—‎ ‎Magistrat‎ ‎oświadczył‎ ‎Radzie‎ ‎gminnej:‎ ‎„Po
        nieważ‎ ‎PP.‎ ‎miesczanie,‎ ‎gdy‎ ‎do‎ ‎zamykania‎ ‎i‎ ‎otwierania‎ ‎bram
        miejskich,‎ ‎i‎ ‎do‎ ‎odnoszenia‎ ‎kluczćw‎ ‎obierani‎ ‎i‎ ‎przydawani
        bywają,‎ ‎od‎ ‎takowej‎ ‎funkciej‎ ‎wypraszają‎ ‎się,‎ ‎atak‎ ‎ludzi
        niedostaje,‎ ‎bo‎ ‎którzy‎ ‎raz‎ ‎odprawili‎ ‎takowy‎ ‎urz^d,‎ ‎więcej
        się‎ ‎tegoż‎ ‎podjąć‎ ‎nie‎ ‎chcą‎ ‎5‎ ‎dla‎ ‎tego‎ ‎spect.‎ ‎Mag.‎ ‎intymuje
        to‎ ‎W.‎ ‎Mciom,‎ ‎chciejcie‎ ‎o‎ ‎sposobie‎ ‎pomyślić‎ ‎albo‎ ‎koszt‎ ‎na
        to‎ ‎uchwalić,‎ ‎—‎ ‎albo‎ ‎żeby‎ ‎znowu‎ ‎ci‎ ‎którzy‎ ‎na‎ ‎tej‎ ‎funkciej
        byli‎ ‎kolej‎ ‎zaczynali,‎ ‎postanowić.
        R.‎ ‎1723‎.—‎ ‎„Uprasza‎ ‎hon.‎ ‎Com.‎ ‎W.‎ ‎M.‎ ‎PP.,‎ ‎abyście
        w‎ ‎bramach‎ ‎rozkazali,‎ ‎by‎ ‎ludzi‎ ‎wyprowadzających‎ ‎się‎ ‎z‎ ‎mia
        sta,‎ ‎z‎ ‎tłomoczkami‎ ‎nie‎ ‎wypuszczali.‎ ‎(Uchodzili‎ ‎na‎ ‎przed
        mieścia‎ ‎i‎ ‎bliskie‎ ‎wioski,‎ ‎przed‎ ‎ciężkiemi‎ ‎podatkami‎ ‎i‎ ‎składkami).
      • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 23.08.24, 11:10



        Dzielnica VIII - Kazimierz

        Utarła się wiadomość, iż Kazimierz, pierwotnie osobne pod Krakowem miasto, później z Krakowem złączony, założony został na gruntach wsi Bawoł. Przywilej lokacyjny m. Kazimierza z r. 1335 ani słowem o tem nie wspomina. Dopiero w r. 1340 Kazimierz W. wieś swoją Bawoł darowuje miastu Kazimierzowi. Być może, iż świeżo założone wtedy miasto zajęło część owej wsi bądź co bądź, Bawoł jako wieś królewska, a potem folwark czy grunt miejski istnieje dalej obok Kazimierza miasta, a wzmianki o «fundus Bawol» spotykamy jeszcze w r. 1566 i 1590.

        Kazimierz, nazywany czasem «miastem stołowem JKMci», miał swoje zupełne urządzenia miejskie: radę miejską, burmistrza i wójta, urząd miejski i sądowy. Wzmianki o nich spotykamy przez wieki XVI i XVII. Według konstytucji 3 maja 1791 r. miał być administracyjnie włączony do Krakowa, ale po zajęciu Krakowa przez Austrję dalej osobne miasto stanowił. Do Kazimierza administracyjnie należał Stradom. W r. 1796 rząd austr. rozwiązał magistrat Kazimierski i nastąpiło administracyjne połączenie z Krakowem. Nazwy dawne ulic i placów Kazimierza w małej tylko części zostały nam przekazane źródłowo, a w mniejszej jeszcze dadzą się dziś umiejscowić. Przy omawianiu ich trzymam się porządku przyjętego w zwykłych spisach ulic Krakowa. Na końcu rozdziału podaję te, których tożsamości nie zdołałem sprawdzić.


        Plan Kazimierza


        Na krakowskim Kazimierzu w XIX wieku

        Wolnica.
        Nazwa ta w postaci łac. «forum liberum», oznaczająca wolny targ, wolność sprzedawania mięsa poza jatkami, bywa w dawnych wiekach odnośnie do Kazimierza używana na oznaczenie miejsca naprzemian z nazwą Rynek łacińskiemi jego równoznacznikami. W r. 1385 czytamy Circulus, a także określenie «circa Praetorium». Z 1550 roku szacunek domów kazimierskich dla wymiaru podatku miejskiego mówi o Rynku, «circulus», a wyliczając place i ulice o Wolnicy nie wspomina, widocznie te nazwy oznaczały jedno i to samo. W r. 1578 czytamy «in libero ac publico foro Cazimiriensi, Wolnica apellato». I dalej przez cały XVII w. spotyka się zapiski, w których ten sam plac temi różnemi nazwami oznaczano. R. 1611 czytamy: «w Kazimierzu na Rynku», r. 1676 «in loco forensi Casimiriae ad Crac. sitae, Wolnica nuncupato», r. 1692 «in circulo seu foro publico civitatis (Casimiriae)». W r. 1792 czytamy zapiski o «ul. Targowej» i «Wolnicy», tak jak gdyby to były nazwy jednoznaczne. Według planu kołłątajowskiego z r. 1785, na którym plac nazwano Rynkiem, połać południowa nie była, jak dziś, zabudowana, a narożnik połudn.-wschodni otwierał się na plac pusty i ogrody. Nazwa Wolnica ustaliła się ostatecznie w drugiej połowie XIX wieku.

        Ratusz kazimierski. Najstarsza o nim wzmianka jest z r. 1434. Mowa tam o kramach «sub praetorio Kazimiriensi, ubi pannus raditur». Mogło to chyba być tylko na Rynku czyli Wolnicy, gdzie mury Ratusza dotąd stoją. W r. 1578 budowano wieżę Ratuszową. R. 1805 ogłoszono sprzedaż licytacyjną tego budynku z wyjątkiem zegara wieżowego, do sprzedaży jednak nie przyszło. W r. 1876 miasto podjęło odnowienie budynku, przyczem go znacznie rozszerzono w stronę południową, dla umieszczenia tam szkoły. Roboty projektował i prowadził archit. Żołdani. Dobry widok Ratusza Kazimierskiego w jego dawnej postaci zawiera Album Kielisińskiego, drzeworyt z jego widokiem jest u Ekielskiego: M. Kaźmierz i budowle akademickie. R. 1869.



        Ratusz kazimierski przy Placu Wolnica przed przebudową. Nieistniejące dobudowane
        domki są pozostałością sukiennic.
        Obraz A. Gryglewskiego sprzed 1876 roku.


        Plac Wolnica i kościół Bożego Ciała.


        Plac Wolnica 1. Budynek dawnego Ratusza miasta Kazimierza1936

        Ul. Węglowa.
        Szeroka a krótka, czyni dziś wrażenie placu. Sądząc z planu kołłątajowskiego była w końcu XVIII w. uważana za przedłużenie ul. Skawińskiej.


        Ul. Dajwór.
        Jest pamiątką folwarku Dajwor, który jeszcze po. połowie XIX w. znajdował się na półn. wschód od zabudowanego Kazimierza, w pobliżu jego narożnika zwanego Miastem Żydowskiem.


        ul. Dajwór (ta w poprzek, z koniem i wozem), po lewej kościół Bożego Ciała, po prawej Stara Synagoga.


        Ul. Jakóba.
        Dziś biegnie w południowem przedłużeniu ul. ś. Sebastjana. Na planie Kołłątaja podpisana jako «Mały plac».

        Ul. ś. Wawrzyńca.
        Wspomniana już w r. 1385 jako «plat. s. Laurentii». Zapewne była już wtedy w tem samem co dziś miejscu. W r. 1792 w spisach urzędowych nazwana «ul. Wawrzyniecką.

        Ul. Skałeczna.
        Na planie kołłątajowskim z r. 1785 podpisano ją jako «ul. ś. Stanisława», a zapewne do ulicy w tem samem miejscu odnoszą się zapiski o «plat. s. Stanislai» z lat 1442 i 1550, lubo pierwsza z nich wspomina o domu plebana ś. Jakóba, może przy niej stojącym, coby nasuwało myśl o tem, że może to była raczej ul. ś. Jakóba, czyli późniejsza Skawińska. W r. 1792 nazwano tę samą ulicę ul. Stanisławską. Prawdopodobnie w związku z tą ulicą i na jej zachodnim końcu znajdowały się brama i most, «valva s. Stanislai» i «pons s. Stanislai» wspomniane już w r. 1385.




        Stragany na ulicy Skalecznej — 1904 rok.





        Ul. Józefa.
        Nazwa ta jej jest bardzo niedawna. Jaką była nazwa pierwotna, nie wiadomo. Jeszcze na planie kołłątajowskim z r. 1785 podpisana jest jako Żydowska, a z nazwą tą spotykamy się już od połowy XVI w. stale. I nic dziwnego, była to bowiem główna arterja części Kazimierza żydowskiej. Rzecz jednak dziwna, iż nazwa bramy Żydowskiej «valva Judaeorum» występuje już w r. 1385, podczas gdy żydzi mieli wówczas swoją dzielnicę w Krakowie w okolicy ulicy ś. Anny, a na Kazimierz wyparci zostali dopiero w samym końcu XV w. Wprawdzie istniał jakiś «vicus antiquus Judaeorum», wspominany w roku 1553, a potem wiele razy w XVI w. i bez dodatku «antiguus» przez cały XVII w., ale ten z ulicą naszą nie był identyczny, jak świadczy zapiska z r. 1553, w której jednym tchem wymieniono osobno vicus Judaeorum antiquus i platea longa, pannificum vulgo vocata. Z zapiski tej wynika, że «porta antiqua» nie była zapewne obronną bramą murów kazimierskich, ile raczej bramą, dzielącą część żydowską od reszty Kazimierza; bylibyśmy też skłonni uważać nazwę ul. Sukienników (plat. Pannificum) za dawniejszą nazwę ul. Żydowskiej, gdyby nie to, że już przedtem, bo w r. 1500 spotykamy zapiskę o ul. Żydowskiej «plat. Iudeorum» świadczącą, że ok. połowy XVI w. istniały równocześnie z ową ulicą Długą Sukienników zarówno ul. Żydowska, jak i ta jakaś dzielnica, zwana «vicus antiquus Judeorum», pierwotnie może mała uliczka albo kącik, — jak np. vicus s. Joannis, albo vicus retro s. Petrurn w Śródmieściu Krakowa — przez XVI w. (i później jeszcze) ciągle rozszerzana część m. Kazimierza. Okazuje to dalszy tekst aktu z r. 1553, równie jak i różne zapiski późniejsze, z których widzimy, że żydowska dzielnica ta mieściła się w okolicy kościołów Bożego Ciała i ś. Wawrzyńca, a jeden jej bok i granicę stanowiła ul. ś. Wawrzyńca, drugi bok mur miejski Kazimierza, trzecim zaś bokiem dochodzi do murów m. Kazimierza od Podbrzezia. Choć w naszych starych aktach miejskich «vicus» używany był w znaczeniu uliczka lub kącik, to tutaj vicus iudaeorum, zgodnie ze znaczeniem klasycznem, oznaczał część miasta Kazimierza, miasteczko, niejako lekceważące określenie «wieś Żydowska». Ta dzielnica żydowska musiała dość dawno istnieć na Kazimierzu, skoro już w połowie XVI w. nazywano ją «stare» (antiquus) i skoro już w r. 1385 istniała w jej okolicy «brama Żydowska». Ta dzielnica musiała być ogrodzona, skoro miała swoją bramę. A teraz w połowie XVI w. rajcy kazimierscy, godząc się na jej rozszerzenie, polecili na nowo ją otoczyć ogrodzeniem, w którem ustanowili trzy bramy, troje wrot, z których jedne miały się znajdować przy murach m. Kazimierza. Że ogrodzenie to było murem, wynika z dalszego wyrażenia tego samego aktu, którem nazwano je murem «moenia» i postanowiono, że na tych murach nie będzie Żydom wolno stawiać budynków drewnianych. Z dalszego zaś układu z r. 1554, którym dołączono jeszcze do dzielnicy żydowskiej place i ogrody pewne, dowiadujemy się, iż ta rozszerzona dziel-nica
      • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 23.08.24, 19:55
        30 kwietnia po 17 latach z filmowej mapy Krakowa znikają tłumnie odwiedzane kina ARS-u. Właściciele kamienicy, w której mieszczą się sale Aneksu, Reduty, Sztuki, Salonu i Kiniarni, drastycznie podnieśli czynsz. - Sprawa jest nieodwołalna - przyznają założyciele kina.
    • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 10.08.24, 23:40
      Cały‎ ‎niemal‎ ‎bieg‎ ‎Odry‎ ‎i‎ ‎Wisły‎ ‎od‎ ‎jej‎ ‎źródeł,‎ ‎wszystkie‎ ‎jej‎ ‎lewe dopływy‎ ‎i‎ ‎wszystkie‎ ‎prawe,‎ ‎aż‎ ‎po‎ ‎dolny‎ ‎San‎ ‎i‎ ‎dolny‎ ‎Bug‎ ‎zajmowały
      i‎ ‎zajmują‎ ‎dotąd‎ ‎plemiona‎ ‎polskie.‎ ‎Kiedy‎ ‎one‎ ‎przyszły‎ ‎w‎ ‎te‎ ‎strony? Oczywiście‎ ‎ścisłej‎ ‎odpowiedzi‎ ‎na‎ ‎to‎ ‎pytanie‎ ‎dać‎ ‎nie‎ ‎możemy.‎ ‎To‎ ‎tylko pewna,‎ ‎że‎ ‎przyszli‎ ‎Polacy‎ ‎razem‎ ‎z‎ ‎innemi‎ ‎plemionami‎ ‎słowiańskiemi, które‎ ‎się‎ ‎posuwały‎ ‎od‎ ‎wschodu‎ ‎ku‎ ‎zachodowi,‎ ‎bardzo‎ ‎długo‎ ‎i‎ ‎bardzo powoli.‎ ‎Sądzę,‎ ‎że‎ ‎nastąpiło‎ ‎to‎ najpóźniej‎ ‎w‎ ‎VI‎ ‎wieku‎ ‎—‎ ‎jeśli‎ ‎nie‎ ‎wcześniej‎ ‎bo‎ ‎już‎ ‎w‎ ‎II‎ ‎wieku‎ ‎po‎‎ Chrystusie‎ ‎przypierają‎ ‎niektóre‎ ‎słowiańskie plemiona‎ ‎do‎ ‎prawych‎ ‎brzegów‎ ‎Wisły,‎ ‎przynajmniej‎ ‎w‎ ‎dwóch‎ ‎miejscach: raz‎ ‎przy‎ ‎jej‎ ‎górnym‎ ‎biegu‎ ‎a‎ ‎drugi‎ ‎raz‎ ‎między‎ ‎dolnym‎ ‎Bugiem‎ ‎a‎ ‎Wisłą‎. Kto‎ ‎zajmował‎ ‎dawniej‎ ‎ten‎ ‎kraj‎ ‎?‎ . ‎Zbyt‎ ‎to‎ ‎zresztą‎ ‎ciemna‎ ‎i‎ ‎niepewna‎ ‎dziedzina,‎ ‎aby‎ ‎się
      w‎ ‎nią‎ ‎można‎ ‎zapuszczać,‎ ‎choć‎ ‎wyznaję,‎ ‎może‎ ‎ona‎ ‎niejednego‎ ‎nęcić samą‎ ‎swoją‎ ‎tajemniczością.‎ ‎Starałem‎ ‎się‎ ‎udowodnić‎ ‎w‎ ‎innej‎ ‎pracy,‎ ‎że tych‎ ‎polsko-słowiańskich‎ ‎plemion‎ ‎nad‎ ‎górną‎ ‎Wisłą‎ ‎ani‎ ‎gdzieindziej‎ ‎nie
      podbili‎ ‎celtyccy‎ ‎Lugyowie‎ ‎i‎ ‎wogóle‎ ‎Celtowie‎.‎ ‎Różne‎ ‎ludy‎ ‎germańskie‎ ‎jako to:‎ ‎Wandalowie,‎ ‎Longobardowie,‎ ‎Burgundowie,‎ ‎którzy‎ ‎nad
      Wisłą‎ ‎lub‎ ‎w‎ ‎jej‎ ‎pobliżu,‎ ‎różnymi‎ ‎czasy‎‎ siedzieli,‎ ‎nie‎ ‎pozostawili‎ ‎również‎ ‎trwalszych‎ ‎śladów.‎ ‎Nie‎ ‎zwykły‎ ‎tego‎ ‎zresztą‎ ‎czynić‎ ‎wojenne,‎ ‎koczownicze‎ ‎plemiona,'‎ ‎nie‎ ‎bardzo ‎rolnictwu‎ ‎oddane‎ ‎—‎ ‎a‎ ‎takimi‎ ‎byli właśnie‎ ‎Germanowie.‎ ‎
      • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 10.08.24, 23:45
        ‎Kraj‎ ‎to‎ ‎więc‎ ‎jest‎ ‎czysto‎ ‎słowiański,‎ ‎aczkolwiek Słowianie‎ ‎nie‎ ‎są‎ ‎w‎ ‎nim‎ ‎naturalnie‎ ‎autochtonami,‎ ‎bo‎ ‎takich‎ ‎autochtonów‎ ‎-‎ ‎tuziemców‎ ‎nigdzie,‎ ‎w‎ ‎żadnym‎ ‎zakątku‎ ‎świata‎ ‎odnaleść‎ ‎już‎ ‎nie można.‎ ‎Wyznaczenie‎ ‎obszarów,‎ ‎które‎ ‎zajmowały‎ ‎oddzielne‎ ‎polskie‎ ‎plemiona‎ ‎trafia‎ ‎na‎ ‎bardzo‎ ‎znaczne‎ ‎trudności.‎ ‎Wymaga‎ ‎bowiem‎ ‎syntezy aż‎ ‎trzech‎ ‎nauk:‎ ‎archeologii,‎ ‎etnologii‎ ‎i‎ ‎historyi,‎ ‎a‎ ‎dotąd‎ ‎nie‎ ‎przyszło do‎ ‎niej,‎ ‎ani‎ ‎się‎ ‎tak‎ ‎prędko‎ ‎na‎ ‎nią‎ ‎nie‎ ‎zanosi.‎ ‎Wiadomości,‎ ‎które‎ ‎posiadamy,‎ ‎były‎ ‎zbierane‎ ‎zbyt‎ ‎dorywczo‎ ‎i‎ ‎zbyt‎ ‎przygodnie,‎ ‎aby‎ ‎z‎ ‎nich módz‎ ‎złożyć‎ ‎większą‎ ‎całość.‎ ‎Przyznać‎ ‎też‎ ‎należy,‎ ‎że‎ ‎dotąd‎ ‎nie‎ ‎zajmowali‎ ‎się‎ ‎tak‎ ‎bardzo‎ ‎nasi‎ ‎historycy‎ ‎topografią‎ ‎dawnej‎ ‎Polski‎ ‎i‎ ‎jej‎ ‎etnografią‎ ‎—‎ ‎z‎ ‎mapami‎ ‎wogóle‎ ‎nie‎ ‎wiele‎ ‎mieli‎ ‎do‎ ‎czynienia.‎ ‎Wobec‎ ‎takiego‎ ‎stanu‎ ‎rzeczy‎ ‎każde‎ ‎badanie‎ ‎w‎ ‎tym‎ ‎kierunku‎ ‎musi‎ ‎być‎ ‎początkującem‎ ‎badaniem,‎ ‎a‎ ‎jako‎ ‎takie‎ ‎nie‎ ‎może‎ ‎być‎ ‎zupełnem,‎ ‎trzeba‎ ‎je‎ ‎też
        uważać‎ ‎raczej‎ ‎za‎ ‎próbę‎ ‎niż‎ ‎za‎ ‎osiągnięty‎ ‎już‎ ‎pewny‎ ‎i‎ ‎stanowczy wynik.‎ ‎I‎ ‎moje‎ ‎też‎ ‎w‎ ‎tej‎ ‎chwili‎ ‎będzie‎ ‎taką‎ ‎próbą‎ ‎powiązania‎ ‎razem
        pre-liistoryi‎ ‎z‎ ‎etnologią‎ ‎jednej‎ ‎części‎ ‎Polski.
        Bliżej‎ ‎mnie‎ ‎obchodzi‎ ‎kraj‎ ‎leżący‎ ‎na‎ ‎całem‎ ‎prawem‎ ‎i‎ ‎lewem‎ ‎porzeczu‎ ‎górnej‎ ‎Wisły.‎ ‎Obejmuje‎ ‎on,‎ ‎idąc‎ ‎z‎ ‎zachodu‎ ‎na‎ ‎północ‎ ‎i‎ ‎na północny‎ ‎-‎ ‎wschód‎ ‎od‎ ‎źródeł‎ ‎tej‎ ‎rzeki,‎ najpierw‎ ‎górną‎ ‎Pilicę‎ ‎oraz‎ ‎cały bieg‎ ‎reszty‎ ‎lewych‎ ‎dopływów‎ ‎Wisły‎ ‎jako to:‎ ‎Nidy,‎ ‎Nidzicy,‎ ‎i‎ ‎Kamiennej‎ ‎po‎ ‎rzekę‎ ‎Chotczę‎ ‎mniej‎ ‎więcej.‎ ‎Koło‎ ‎tej‎ ‎rzeki‎ ‎przeprawiwszy‎ ‎się na‎ ‎drugi‎ ‎prawy‎ ‎brzeg‎ ‎Wisły‎ ‎poniżej‎ ‎ujść‎ ‎Wieprza‎ ‎zmieniamy‎ ‎kierunek najpierw‎ ‎na‎ ‎południowy,‎ ‎a‎ ‎potem‎ ‎na‎ ‎zachodnio‎ ‎-‎ ‎południowy‎ ‎i‎ ‎zajmujemy‎ ‎dolny‎ ‎San‎ ‎po‎ ‎obu‎ ‎brzegach ‎dolną‎ ‎i‎ ‎część‎ ‎średniej‎ ‎Wisłoki‎ ‎oraz całkowity‎ ‎znowu‎ ‎bieg‎ ‎Dunajca‎ ‎z‎ ‎Popradem,‎ ‎wreszcie‎ ‎Rabę‎ ‎i‎ ‎Białą.
        • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 10.08.24, 23:48
          W‎ ‎ten‎ ‎sposób‎ ‎dochodzimy‎ ‎skądeśmy‎ ‎wyszli‎ ‎t.‎ ‎j.‎ ‎do‎ ‎źródeł‎ ‎Wisły‎ ‎napowrót.‎ ‎Na‎ ‎całym‎ ‎tym‎ ‎obszarze‎ ‎w‎ ‎IX‎ ‎i‎ ‎X‎ ‎wieku‎ ‎mieszkało‎ ‎plemię,
          które‎ ‎nazywam‎ ‎Wiślanami‎ ‎—‎ ‎a‎ ‎to‎ ‎z‎ ‎następujących‎ ‎powodów:‎ ‎Opis Germanii‎ ‎króla‎ ‎Alfreda‎ ‎z‎ ‎drugiej‎ ‎połowy‎ ‎IX‎ ‎wieku‎ ‎wspomina,‎ ‎że‎ ‎na wschód‎ ‎od‎ ‎Moraw‎ ‎jest‎ ‎kraj‎ ‎Wiślan‎ ‎(Visle‎ ‎land,‎ ‎Visle‎ ‎=‎ ‎Wisła,‎ ‎land‎ ‎=kraj),‎ ‎a‎ ‎na‎ ‎wschód‎ ‎od‎ ‎niego‎ ‎Dacya,‎ ‎gdzie‎ ‎pierwej‎ ‎byli‎ ‎Gotowie.‎ ‎Geograf‎ ‎Bawarski‎ ‎z‎ ‎tego‎ ‎samego‎ ‎czasu‎ ‎wymienia‎ ‎plemię‎ ‎Wislan‎ ‎(Vuislane)‎ ‎obok‎ ‎Węgrów‎ ‎i‎ ‎Ślęzan.‎ ‎Żywot‎ ‎Sgo‎ ‎Metodego‎ ‎z‎ ‎pierwszej‎ ‎połowy X‎ ‎wieku‎ ‎(t.‎ ‎z.‎ ‎legenda‎ ‎Pannońska)‎ ‎mówi‎ ‎znowu‎ ‎o‎ ‎księciu‎ ‎siedzącym „w‎ ‎Wislech",‎ ‎co‎ ‎Miklosich‎ ‎tłomaczy‎ ‎„in‎ ‎terra‎ ‎Vistulanorum“‎ ‎1‎).‎ ‎Wszystkie‎ ‎te‎ ‎trzy‎ ‎świadectwa‎ ‎ukazują‎ ‎zupełnie‎ ‎wyraźnie,‎ ‎że‎ ‎ów‎ ‎kraj‎ ‎Wislan‎ ‎—‎ ‎to‎ ‎nie‎ ‎późniejsza‎ ‎„nadwiślańska‎ ‎Polska‎11‎,‎ ‎aż‎ ‎do‎ ‎granic‎ ‎Pomorzan i‎ ‎Prusaków‎ ‎—‎ ‎ale‎ ‎jej‎ ‎część‎ ‎południowa,‎ ‎ta‎ ‎właśnie,‎ ‎którą‎ ‎i‎ ‎ja‎ ‎mam na myśli.
          • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 10.08.24, 23:52
            ‎Polanie‎ ‎nie‎ ‎mieszkali‎ ‎na‎ ‎wschód‎ ‎od‎ ‎Moraw,‎ ‎ale‎ ‎na‎ ‎północ od‎ ‎nich‎ ‎—‎ ‎tak‎ ‎samo‎ ‎kraj,‎ ‎który‎ ‎autor‎ ‎opisu‎ ‎nazywa‎ ‎Dacya,‎ ‎może byó‎ ‎tylko‎ ‎częścią‎ ‎dzisiejszego‎ ‎Siedmiogrodu,‎ ‎gdzie‎ ‎istotnie‎ ‎była‎ ‎starożytna‎ ‎Dacya,‎ ‎oraz‎ ‎częścią‎ ‎wsehodniej‎ ‎Galieyi,‎ ‎dokąd‎ ‎podchodzili Ostrogotowie,‎ ‎W‎ ‎ten‎ ‎sposób‎ ‎kraj‎ ‎Wiślan‎ ‎mieści‎ ‎się‎ ‎między‎ ‎Morawą od‎ ‎zachodu‎ ‎a‎ ‎dawnemi‎ ‎siedzibami‎ ‎Gotów‎ ‎od‎ ‎wschodu,‎ ‎czyli‎ ‎wypada właśnie‎ ‎na‎ ‎górny‎ ‎bieg‎ ‎Wisły.‎ ‎Te‎ ‎same‎ ‎granice‎ ‎wskazuje‎ ‎i‎ ‎geograf Bawarski,‎ ‎który‎ ‎jak‎ ‎wiemy‎ ‎umieszcza‎ ‎Wislan‎ ‎obok‎ ‎Węgrów‎ i‎ ‎Ślęzan. To‎ ‎samo‎ ‎wreście‎ ‎mówi‎ ‎i‎ ‎żywot‎ ‎Śgo‎ ‎Metodego‎ ‎tylko‎ ‎pośrednio.‎ ‎Zobaczymy‎ ‎później,‎ ‎źe‎ ‎cały‎ ‎związek‎ ‎tego‎
            kraju‎ ‎z‎ ‎Wielko‎ ‎-‎ ‎Morawskiem‎ ‎państwem‎ ‎także‎ ‎to‎ ‎samo‎ ‎wskazuje. Wobec‎ ‎tych‎ ‎świadectw‎ ‎śmiało‎ ‎powiedzieć‎ ‎można,‎ ‎źe‎ ‎istnienie owych‎ ‎Wiślan‎ ‎oraz‎ ‎ich‎ ‎siedziby‎ ‎są‎ ‎dobrze‎ ‎uzasadnionym‎ ‎faktem ‎naturalnie,‎ ‎o‎ ‎ile‎ ‎może‎ ‎być‎ ‎dobrze‎ ‎uzasadniony‎ ‎fakt‎ ‎z‎ ‎tej‎ ‎epoki,‎ ‎w‎ ‎każdym razie‎ ‎ten‎ ‎należy‎ ‎do‎ ‎lepiej‎ ‎i‎ ‎bliżej‎ ‎poznanych. Dawniej‎ ‎mogła‎ ‎mącić‎ ‎tę‎ ‎kwestyę‎ ‎owa‎ ‎Biała‎ ‎-‎ ‎Chorwacya‎ ‎i‎ ‎Bagibareja‎ ‎Konstantyna‎ ‎Porlirogenety,‎ ‎o‎ ‎której‎ ‎tak‎ ‎się‎ ‎dużo‎ ‎mówiło‎ ‎kilkadziesiąt‎ ‎lat‎ ‎temu.‎ ‎Dziś‎ ‎wiemy,‎ ‎źe‎ ‎owi‎ ‎południowi‎ ‎Chorwaci‎ ‎nie‎ ‎wyszli
            z‎ ‎pod‎ ‎Tatr‎ ‎i‎ ‎zachodniego‎ ‎Beskidu‎ ‎—‎ ‎ani‎ ‎Bagibareja‎ ‎nie‎ ‎jest‎ ‎„Babią górą‎ ale‎ ‎po‎ ‎prostu‎ ‎Bawaryą‎ ‎i‎ ‎wiemy,‎ ‎że‎ ‎w‎ ‎tych‎ ‎stronach‎ ‎Chorwatów wogóle‎ ‎nie‎ ‎było.
            • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 11.08.24, 10:37
              Zrobiło‎ ‎się‎ ‎więc‎ ‎w‎ ‎nauce‎ ‎niejako‎ ‎„puste‎ ‎miejsce‎ na‎ ‎które‎ ‎tylko Wiślanie‎ ‎owi‎ ‎wejść‎ ‎mogą‎ ‎—‎ ‎bo‎ ‎i‎ ‎„Lechia“‎ ‎t.‎ ‎j.‎ ‎kraj‎ ‎Lachów,‎ ‎który się‎ ‎miał‎ ‎według‎ ‎niektórych‎ ‎nowszych‎ ‎autorów‎ ‎tam‎ ‎właśnie‎ ‎znajdować‎ ‎— poparcia‎ ‎źródłowego‎ ‎nie‎ ‎ma.‎ ‎Nazwa‎ ‎Wiślan‎ ‎jest‎ ‎topograficzną,‎ ‎mogły ją‎ ‎nadawać‎ ‎sąsiednie‎ ‎plemiona,‎ ‎mogli‎ ‎jednak‎ ‎i‎ ‎Wiślanie‎ ‎tak‎ ‎się‎ ‎sami nazywać,‎ ‎w‎ ‎każdym‎ ‎razie‎ ‎nic‎ ‎o‎ ‎tem‎ ‎nie‎ ‎wiemy,‎ ‎czy‎ ‎się‎ ‎nazywali‎ ‎inaczej,‎ ‎bo‎ ‎źródła‎ ‎o‎ ‎tem‎ ‎nie‎ ‎wspominają.‎ ‎Jest‎ ‎to‎ ‎więc‎ ‎domysł‎ ‎jedynie, który‎ ‎możnaby‎ ‎poprzeć‎ ‎co‎ ‎najwyżej‎ ‎tem,‎ ‎źe‎ ‎wiele‎ ‎plemion‎ ‎słowiańskich nosiło‎ ‎po‎ ‎parę‎ ‎lub‎ ‎kilka‎ ‎nazw,‎ ‎jak‎ ‎o‎ ‎tem‎ ‎zresztą‎ ‎wspomniałem‎ ‎na innem‎ ‎miejscu.‎ ‎Mamy‎ ‎np.‎ ‎ruskie‎ ‎plemię‎ ‎Buźan‎ ‎-‎ ‎Dulębów‎ ‎-‎ ‎Wołynian o‎ ‎trzech‎ ‎nazwach.‎ ‎Podobnie‎ ‎Lutycy‎ ‎nazywali‎ ‎się‎ ‎Wilkami,‎ ‎Łużyczanie, Serbami‎ ‎eto.‎ ‎etc.‎ ‎—‎ ‎ale‎ ‎nawet‎ ‎i‎ ‎w‎ ‎takim‎ ‎razie,‎ ‎gdybyśmy‎ ‎koniecznie przyjąć‎ ‎chcieli,‎ ‎źe‎ ‎się‎ ‎nasi‎ ‎Wiślanie‎ ‎nietylko‎ ‎Wiślanami‎ ‎nazywali,‎ ‎by
              łaby‎ ‎to‎ ‎w‎ ‎każdym‎ ‎razie‎ ‎tylko‎ ‎druga‎ ‎nazwa‎ ‎tego‎ ‎samego‎ ‎plemienia‎ ‎i‎ ‎nic‎ ‎po‎ ‎za‎ ‎tem.
              • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 11.08.24, 10:41
                Należy‎ ‎teraz‎ ‎przejść‎ ‎do‎ ‎bliższego‎ ‎oznaczenia‎ ‎granic‎ ‎Wiślan‎ ‎oraz do‎ ‎zbadania‎ ‎czy‎ ‎na‎ ‎ich‎ ‎obszarze‎ ‎nie‎ ‎będzie‎ ‎można‎ ‎spostrzedz‎ ‎jakich wewnętrznych‎ ‎podziałów. Graniczyli‎ ‎Wiślanie‎ ‎od‎ ‎zachodu‎ ‎z‎ ‎bliskimi‎ ‎sobie‎ ‎Slęzanami.‎ ‎Koło źródeł‎ ‎Wisły‎ ‎mieszali‎ ‎się‎ ‎z‎ ‎nimi‎ ‎i‎ ‎mieli‎ ‎ich‎ ‎za‎ ‎sąsiadów‎ ‎aż‎ ‎do‎ ‎źródeł Pilicy. Północną‎ ‎ścianę‎ ‎stanowili‎ ‎Sieradzanie‎ ‎i‎ ‎potężne‎ ‎pletnie‎ ‎Mazowszan. Sieradzanie‎ ‎nie‎ ‎dochodzili‎ ‎do‎ ‎źródeł‎ ‎Warty,‎ ‎które‎ ‎musiały‎ ‎być‎ ‎w‎ ‎po siadaniu‎ ‎Wislan.‎ ‎Za‎ ‎nimi‎ ‎—‎ ‎być‎ ‎może‎ ‎—‎ ‎ciągnęli‎ ‎się‎ ‎jeszcze‎ ‎wąskim pasem‎ ‎Łęczycanie.‎ ‎Stosunki‎ ‎etnograficzne‎ ‎tych‎ ‎plemion‎ ‎są‎ ‎zbyt‎ ‎nie pewne‎ ‎i‎ ‎mało‎ ‎zbadane‎ ‎aby‎ ‎je‎ ‎módz‎ ‎tutaj‎ ‎rozbierać‎ ‎i‎ ‎wchodzić‎ ‎w‎ ‎szczegóły.‎ ‎Mazowszanie‎ ‎byli‎ ‎zaraz‎ ‎nąstępnym‎ ‎za‎ ‎Łęczycanami‎ ‎plemieniem. Zajmowali‎ ‎oni‎ ‎dolną‎ ‎Pilicę,‎ ‎średnią‎ ‎i‎ ‎dolną‎ ‎Radomierze,‎ ‎ostatnie‎ ‎ich placówki‎ ‎sięgały‎ ‎aż‎ ‎po‎ ‎dolną‎ ‎Chotczę‎.‎ ‎Stykali‎ ‎się‎ ‎z‎ ‎nimi‎ ‎od‎ ‎północy Wiślanie‎ ‎—‎ ‎ale‎ ‎zdaje‎ ‎się‎ ‎pierwotnie‎ ‎nie‎ ‎bezpośrednio.‎ ‎Góry‎ ‎Świętokrzyskie, które‎ ‎idą‎ ‎w‎ ‎tym‎ ‎kierunku‎ ‎co‎ ‎i‎ ‎osadnictwo‎ ‎Mazurskie‎ ‎dzieliły‎ ‎ich‎ ‎od siebie.‎ ‎Dziś,‎ ‎potomkowie‎ ‎owych‎ ‎Wiślan‎ ‎—‎ ‎Krakowiacy‎ ‎i‎ ‎Sandomierza- nie‎ ‎przeszli‎ ‎i‎ ‎na‎ ‎północne‎ ‎ich‎ ‎skłony.‎ ‎Nie‎ ‎sądzę‎ ‎jednak,‎ ‎aby‎ ‎tak‎ ‎było w‎ ‎plemiennej.,,‎ ‎przed-polslciej‎ ‎jeszcze‎ ‎dobie.‎ ‎Zgodnie‎ ‎z‎ ‎tym‎ ‎przypuszcze niem‎ ‎widzimy‎ ‎stoki‎ ‎południowe‎ ‎Śto‎krzyskiego‎ ‎pasma‎ ‎silniej‎ ‎i‎ ‎dawniej zaludnione,‎ ‎północne‎ ‎zaś‎ ‎szczególniej‎ ‎od‎ ‎wschodu,‎ ‎jeszcze‎ ‎w‎ ‎XV‎ ‎i‎ ‎XVI wieku‎ ‎były‎ ‎prawie‎ ‎puste.‎ ‎Można‎ ‎więc‎ ‎z‎ ‎tego‎ ‎wywnioskować,‎ ‎źe‎ ‎Wiśla nie‎ ‎dopiero‎ ‎w‎ ‎czasach‎ ‎historycznych‎ ‎zajęli‎ ‎je,‎ ‎posuwając‎ ‎się‎ ‎od‎ ‎silniej zaludnionego‎ ‎południa.‎ ‎W‎ ‎każdym‎ ‎razie‎ ‎byli‎ ‎oni‎ ‎pierwszymi‎ ‎ich‎ ‎osa dnikami‎ ‎i‎ ‎ubiegli‎ ‎Mazowszan,‎ ‎którzy‎ ‎od‎ ‎północy‎ ‎szli‎ ‎ku‎ ‎nim‎ ‎—‎ ‎ale do‎ ‎nich‎ ‎nie‎ ‎dotarli. Pasmo‎ ‎gór‎ ‎owych‎ ‎widocznie‎ ‎stanowiło‎ ‎niegdyś‎ ‎międzyplemienną puszczę.‎ ‎Grzbiet‎ ‎ich‎ ‎najeżony‎ ‎gęstym,‎ ‎czarnym‎ ‎lasem,‎ ‎długo‎ ‎dla‎ ‎obu plemion‎ ‎niedostępny‎ ‎podnosił‎ ‎się‎ ‎pusty‎ ‎i‎ ‎bezludny.‎ ‎Wiślanie‎ ‎jednakże podstąpili‎ ‎bliżej‎ ‎ku‎ ‎niemu‎ ‎i‎ ‎zaczęli‎ ‎go‎ ‎przechodzić‎ ‎na‎ ‎drugą‎ ‎stronę podczas‎ ‎kiedy‎ ‎Mazowszanie‎ ‎bardziej‎ ‎się‎ ‎zdaleka‎ ‎trzymali.‎ ‎Trzeba‎ ‎więc przyjąć‎ ‎jako‎ ‎granicę‎ ‎północną‎ ‎Wiślan‎ ‎w‎ ‎dobie‎ ‎plemiennej:‎ ‎źródła‎ ‎Warty część‎ ‎przynajmniej‎ ‎jeśli‎ ‎nie‎ ‎całą‎ ‎górną‎ ‎Pilicę,‎ ‎i‎ ‎góry‎ ‎Świętokrzyskie, które‎ ‎idą‎ ‎skośnie‎ ‎z‎ ‎północo‎ ‎-‎ ‎zachodu,‎ ‎ku‎ ‎południo‎ ‎-‎ ‎wschodowi.‎ ‎Za‎ ‎ich wierzchołkami‎ ‎mieszkali‎ ‎Mazowszanie.‎ ‎Przeszli‎ ‎oni‎ ‎dalej‎ ‎za‎ ‎Wisłę,‎ ‎i‎ ‎znaleźli‎ ‎się‎ ‎na‎ ‎prawym‎ ‎jej‎ ‎porzeczu.‎ ‎Cały‎ ‎dolny‎ ‎Wieprz,‎ ‎który‎ ‎powyżej Chotczy‎ ‎wpada‎ ‎do‎ ‎Wisły,‎ ‎ale‎ ‎z‎ ‎przeciwnej,‎ ‎t.‎ ‎j.‎ ‎prawej‎ ‎strony‎ ‎znajdował‎ ‎się‎ ‎w‎ ‎rękach‎ ‎Mazowszan‎ ‎i‎ ‎to‎ ‎od‎ ‎dawna.‎ ‎Kto‎ ‎wie‎ ‎nawet‎ ‎czy ich‎ ‎tu‎ ‎pierwotnie‎ ‎nie‎ ‎było‎ ‎więcej?‎ ‎Być‎ ‎tak‎ ‎mogło‎ ‎jeśli‎ ‎istotnie‎ ‎gdzieś ze‎ ‎wschodniego‎ ‎Mazowsza‎ ‎z‎ ‎VIII‎ ‎wieku‎ ‎wyszli‎ ‎Radymicze‎ ‎i‎ ‎Wętycze. W‎ ‎każdym‎ ‎razie‎ ‎i‎ ‎za‎ ‎Wisłą‎ ‎od‎ ‎północy‎ ‎spotykali‎ ‎się‎ ‎z‎ ‎nimi‎ ‎Wiślanie.
    • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 11.08.24, 11:39
      ‎Pierwszy‎ ‎Tylor‎ ‎zwrócił‎ ‎na nie‎ ‎uwagę‎ ‎i‎ ‎świetnie‎ ‎zbadał‎ ‎i‎ ‎objaśnił‎.‎ ‎Pod‎ ‎Wawelem‎ ‎znajdywano takie‎ ‎kości,‎ ‎a‎ ‎w‎ ‎każdym‎ ‎razie‎ ‎jaskinie.‎ ‎Któż‎ ‎więc‎ ‎w‎ ‎nich‎ ‎mógł‎ ‎przebywać? Oczywiście‎ ‎nikt‎ ‎inny‎ ‎tylko‎ ‎smok,‎ ‎bo‎ ‎wtedy‎ ‎znano‎ ‎go‎ ‎i‎ ‎nadawano‎ ‎mu mytologiczne‎ ‎znaczenie.‎ ‎Myt‎ ‎sam‎ ‎istniał‎ ‎dawniej,‎ ‎ale‎ ‎jaskinie‎ ‎wawelskie zrobiły‎ ‎to,‎ ‎źe‎ ‎się‎ ‎on‎ ‎znalazł‎ ‎w‎ ‎Krakowie,‎ ‎jeśli‎ ‎tak‎ ‎powiedzieć‎ ‎wolno. Należy‎ ‎on‎ ‎w‎ ‎ten‎ ‎sposób‎ ‎częściowo‎ ‎do‎ ‎tak‎ ‎zw.‎ ‎„myths‎ ‎of‎ ‎observation‎"', jak‎ ‎je‎ ‎ten‎ ‎sam‎ ‎Tylor‎ ‎nazywa. Słowianie,‎ ‎zamieszkujący‎ ‎te‎ ‎strony,‎ ‎to‎ ‎jest‎ ‎Wiślanie,‎ ‎mogli‎ ‎już znać‎ ‎podanie‎ ‎o‎ ‎dwócli‎ ‎braciach‎ ‎i‎ ‎smoku,‎ ‎albo‎ ‎lepiej‎ ‎myt‎ ‎o‎ ‎walce‎ ‎ze smokiem.‎ ‎Zawierał‎ ‎on‎ ‎z‎ ‎pewnością‎ ‎jeszcze‎ ‎podówczas‎ ‎elementy‎ ‎myto logiczne,‎ ‎był‎ ‎on‎ ‎religijnym‎ ‎mytem,‎ ‎a‎ ‎nie,‎ ‎jak‎ ‎później‎ ‎podaniem‎ ‎ ludowem‎ ‎i‎ ‎bajką.‎ ‎Ma‎ ‎on‎ ‎dosyć‎ ‎stare‎ ‎znamiona‎ ‎i‎ ‎jest‎ ‎za‎ ‎powszechnym, aby‎ ‎to‎ ‎przypuśćić.‎ ‎Nikt‎ ‎go‎ ‎też‎ ‎nie‎ ‎„wymyślił",‎ ‎dopiero‎ ‎wówczas, kiedy‎ ‎odkryto‎ ‎jaskinie‎ ‎na‎ ‎Wawelu.‎ ‎Byłby‎ ‎to‎ ‎powierzchowny‎ ‎i‎ ‎dosyć „tani"‎ ‎racyonalizm.‎ ‎Myt‎ ‎ów‎ ‎skojarzył‎ ‎się‎ ‎z‎ ‎jaskiniami,‎ ‎a‎ ‎gdy‎ ‎się to‎ ‎raz‎ ‎stało,‎ ‎musieli‎ ‎się‎ ‎ludzie‎ ‎zapytać:‎ ‎kto‎ ‎smoka‎ ‎zabił?‎ ‎Na‎ ‎to‎ ‎od powiadano,‎ ‎że‎ ‎albo‎ ‎wojewoda‎ ‎Krak,‎ ‎albo‎ ‎jacyś‎ ‎dwaj‎ ‎bracia,‎ ‎których już‎ ‎z‎ ‎Krakiem‎ ‎nie‎ ‎umiano‎ ‎inaczej‎ ‎połączyć,‎ ‎jak‎ ‎mówiąc,‎ ‎źe‎ ‎to‎ ‎jeden z‎ ‎jego‎ ‎synów‎ ‎i‎ ‎następców.‎ ‎Następne‎ ‎po‎ ‎smoku‎ ‎i‎ ‎dwóch‎ ‎braciach‎ ‎poda nie,‎ ‎złączone‎ ‎z‎ ‎Krakowem‎ ‎i‎ ‎Krakiem,‎ ‎jest‎ ‎podanie‎ ‎o‎ ‎Wandzie,‎ ‎bodaj‎ ‎czy nie‎ ‎najciekawsze‎ ‎i‎ ‎nie‎ ‎najstarsze.‎ ‎Polacy‎ ‎po‎ ‎śmierci‎ ‎starszego‎ ‎syna‎ ‎Kra- kusowego,‎ ‎a‎ ‎po‎ ‎wygnaniu‎ ‎młodszego‎ ‎obierają‎ ‎ich‎ ‎siostrę‎ ‎Wandę‎ ‎swą królową.‎ ‎Nie‎ ‎chciała‎ ‎ona‎ ‎owego‎ ‎Alamańskiego‎ ‎książęcia‎ ‎i‎ ‎utopiła‎ ‎się‎ ‎w‎ ‎Wiśle.‎ ‎Cała‎ ‎ta‎ ‎opowieść‎ ‎dziwnie‎ ‎wygląda,‎ ‎nawet‎ ‎jako‎ ‎historyczna‎ ‎bajka czy‎ ‎legenda;‎ ‎rozjaśnia‎ ‎się‎ ‎zaś‎ ‎dopiero,‎ ‎kiedy‎ ‎ją‎ ‎weźmiemy‎ ‎z‎ ‎innej‎ ‎strony, a‎ ‎mianowicie‎ ‎jako‎ ‎mytologią.‎ ‎Kronikarze,‎ ‎choć‎ ‎sami‎ ‎nie‎ ‎wiele‎ ‎wyma gający,‎ ‎przecież‎ ‎sobie‎ ‎rady‎ ‎dać‎ ‎nie‎ ‎mogą‎ ‎z‎ ‎tern‎ ‎jej‎ ‎królowaniem,‎ ‎rwie się‎ ‎ono‎ ‎co‎ ‎chwila‎ ‎i‎ ‎ani‎ ‎weź‎ ‎zbić‎ ‎wszystkich‎ ‎wypadków‎ ‎w‎ ‎jedną‎ ‎jakąś całość.‎ ‎Natomiast‎ ‎co‎ ‎chwila‎ ‎przeziera‎ ‎z‎ ‎pod‎ ‎tej‎ ‎poszarpanej‎ ‎—‎ ‎niby‎ ‎hi storycznej‎ ‎opony‎ ‎—‎ ‎mityczny‎ ‎charakter‎ ‎całej‎ ‎opowieści.‎ ‎Mistrz‎ ‎Win centy‎ ‎musiał‎ ‎wiedzieć‎ ‎i‎ ‎słyszeć‎ ‎o‎ ‎jakimś‎ ‎związku‎ ‎między‎ ‎Wandą‎ ‎a‎ ‎Wisła,‎ ‎i‎ ‎chciał‎ ‎to‎ ‎w‎ ‎swej‎ ‎kronice‎ ‎powiedzieć.‎ ‎Nie‎ ‎bardzo‎ ‎jednak‎ ‎wiedział jak‎ ‎to‎ ‎zrobić?‎ ‎Dwa‎ ‎imiona‎ ‎własne:‎ ‎Wanda‎ ‎i‎ ‎Wisła‎ ‎nie‎ ‎dadzą‎ ‎się,‎ ‎choćby nie‎ ‎wiem‎ ‎jak‎ ‎sztucznie,‎ ‎z‎ ‎sobą‎ ‎powiązać.‎ ‎Znalazł‎ ‎się‎ ‎jednak‎ ‎i‎ ‎na‎ ‎to sposób.‎ ‎Trzeba‎ ‎się‎ ‎było‎ ‎zapożyczyć‎ ‎z‎ ‎łaciny.‎ ‎Wanda‎ ‎dźwiękiem‎ ‎przy pomina‎ ‎Wandalów,‎ ‎należy‎ ‎tylko‎ ‎przetłumaczyć‎ ‎Wisłę‎ ‎na‎ ‎„Vandalus flumen"‎ ‎i‎ ‎cel‎ ‎zostanie‎ ‎osiągniętym.‎ ‎Tak‎ ‎się‎ ‎też‎ ‎i‎ ‎stało.‎
      • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 14.08.24, 00:08
        W‎ ‎E‎ ‎N‎ ‎D‎ ‎A. Nieśmiertelna‎ ‎pamiątka‎ ‎dobrodzieystw Kraka‎ ‎dla‎ ‎Narodu‎ ‎,‎ ‎miałaż‎ ‎tak‎ ‎zgładzoną bydź‎ ‎,‎ ‎4‎żeby‎ ‎żadnego‎ ‎po‎ ‎nim‎ ‎niezostalo‎ ‎śla du‎ ‎?‎ ‎owszem:‎ ‎na‎ ‎teyże‎ ‎skale‎ ‎smoczey‎ ‎za- *‎ ‎łożone‎ ‎iest‎ ‎Miasto‎ ‎znaczne‎ ‎Krakow,‎ ‎żeby ?‎ ‎Krakui‎ ‎żył,‎ ‎w‎ ‎nieśmiertelney‎ ‎pamiątęe. Takim‎ ‎zhś‎ ‎ku‎ ‎zmarłemu‎ ‎Xiażeciu‎ ‎Senat‎ ‎. Rycerstwo‎ ‎i‎ ‎Pospólstwo‎ ‎miłości‎ ‎zapałem przejęci‎ ‎zostali;‎ ‎że‎ ‎iedyną‎ ‎córkę‎ ‎jego‎ ‎imie niem‎ ‎Wende‎ ‎na‎ ‎tronie‎ ‎oyczystym‎ ‎jedno myślnie‎ ‎osadzili‎ ‎,‎ ‎która‎ ‎gdy‎ ‎pięknością‎ ‎u- rody‎ ‎i‎ ‎wdziękoW‎ ‎porywaiących‎ ‎zaletą,‎ ‎tak Wszystkie‎ ‎piękności‎ ‎wieku‎ ‎swego‎ ‎prze wyższała‎ ‎;‎ ‎że‎ ‎natura‎ ‎względem‎ ‎jey‎ ‎osoby przymiotów‎ ‎wszelką‎ ‎swą‎ ‎dzielność‎ ‎okazać
        zdaw‎T‎ała‎ ‎się‎ ‎,‎ ‎a‎ ‎przytyra‎ ‎i‎ ‎nayrostropnieysi w‎ ‎radzie‎ ‎nad‎ ‎jey‎ ‎zdumiewali‎ ‎się‎ ‎zdaniem‎ ‎, inaysrożsi‎ ‎nieprzyjaciele‎ ‎na‎ ‎jedno‎ ‎weyrze- nie‎ ‎o‎ ‎srogości‎ ‎swoiey‎ ‎zapominali. Jeden‎ ‎z‎ ‎Tyrannow‎ ‎Alemańskich‎ ‎gdy
        po‎ ‎osieroceniu‎ ‎Kraka‎ ‎naród‎ ‎ten‎ ‎zaczął‎ ‎pu stoszyć‎ ‎w‎ ‎chuci‎ ‎nabycia‎ ‎nad‎ ‎nim‎ ‎Panowa nia,‎ ‎niespodzianą‎ ‎mocą‎ ‎piprwey‎ ‎zwyciężo ny‎ ‎zostaie‎ ‎,‎ ‎niż‎ ‎bronią.‎ ‎Całe‎ ‎bowiem‎ ‎woy- sko‎ ‎Jego‎ ‎jak‎ ‎tylko‎ ‎Wende‎ ‎naprzeciw‎ ‎uy- rzało,‎ ‎natychmiast‎ ‎świetnością‎ ‎Jey‎ ‎na- kształt‎ ‎słońca,‎ ‎tak‎ ‎przerażone‎ ‎zostało‎ ‎; że‎ ‎wszyscy‎ ‎od‎ ‎potyczki‎ ‎unikaiąc,‎ ‎♦oświacU czyli‎ ‎się;‎ ‎żeby‎ ‎świętokradztwo‎ ‎popełnili;‎ ‎
        gdyby‎ ‎-‎ ‎na‎ ‎tę‎ ‎wyższą‎ ‎nad‎ ‎ludzką‎ ‎postać‎ ‎> targnąć‎ ‎się‎ ‎mieli.‎ ‎Dla‎ ‎czego‎ ‎tenże‎ ‎Ich Król‎ ‎nie‎ ‎wiedzieć,‎ ‎czyli‎ ‎miłości,‎ ‎czyli rozpaczy‎ ‎uniesiony‎ ‎zapałem,‎ ‎sam‎ ‎sobie, wsparłszy‎ ‎się‎ ‎na‎ ‎miecz‎ ‎odebrał‎ ‎życie. Od‎ ‎imienia‎ ‎teyto‎ ‎Krolowy,‎ ‎jak‎ ‎po danie‎ ‎twierdzi,‎ ‎Rzeka‎ ‎nązwana‎ ‎jest‎ ‎Wen-r dą‎ ‎,‎ ‎(6)‎ ‎która‎ ‎środkiem‎ ‎tego‎ ‎Jey‎ ‎Państwa płynie,‎ ‎dla‎ ‎czego‎ ‎i‎ ‎mieszkańcy‎ ‎pod‎ ‎Jey Panowaniem‎ ‎nazwani‎ ‎są‎ ‎Wendalaui.‎ ‎(7) Krolowa‎ ‎ta‎ ‎,‎ ‎ze‎ ‎wszystkich‎ ‎starających‎ ‎się o‎ ‎związki‎ ‎z‎ ‎nią‎ ‎małżeńskie‎ ‎odrzucała‎ ‎,‎ ‎bez potomną‎ ‎zeszła‎ ‎,‎ ‎a‎ ‎Państwo‎ ‎bez‎ ‎Króla po‎ ‎niey,‎ ‎przez‎ ‎długie‎ ‎czasy‎ ‎osierocone‎ ‎i zamieszane‎ ‎zostało.
      • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 15.08.24, 13:45
        dzieżą‎ ‎za‎ ‎piłką‎ ‎nożną,‎ ‎to‎ ‎Błonia,‎ ‎które‎ ‎z‎ ‎czasem zamienione‎ ‎zostaną‎ ‎na‎ ‎park‎ ‎ludowy. Rudawa‎ ‎dawniej‎ ‎płynęła‎ ‎równolegle‎ ‎do‎ ‎dzi siejszego‎ ‎gościńca‎ ‎i‎ ‎Aleji‎ ‎3-go‎ ‎Maja,‎ ‎skręcając od‎ ‎Garncarskiej‎ ‎w‎ ‎ulicę‎ ‎Retoryka,‎ ‎a‎ ‎przeciąwszy ulicę‎ ‎Zwierzyniecką,‎ ‎wpadała‎ ‎w‎ ‎pobliżu‎ ‎Wawelu do‎ ‎Wisły.‎ ‎Dziś‎ ‎cała‎ ‎ta‎ ‎przestrzeń‎ ‎od‎ ‎ujścia‎ ‎aż po‎ ‎mostek‎ ‎przy‎ ‎parku‎ ‎Jordana‎ ‎jest‎ ‎już‎ ‎zasklepiona i‎ ‎niema‎ ‎nawet‎ ‎śladu‎ ‎z‎ ‎dawnych‎ ‎mostów‎ ‎na Rudawie‎ ‎przy‎ ‎ulicy‎ ‎Wolskiej‎ ‎i‎ ‎Zwierzynieckiej. Na‎ ‎ulicy‎ ‎Retoryka,‎ ‎tam,‎ ‎gdzie‎ ‎było‎ ‎koryto‎ ‎jej z‎ ‎małymi‎ ‎domkami‎ ‎i‎ ‎drzewami,‎ ‎pochylonemi malowniczo‎ ‎nad‎ ‎urwistym‎ ‎brzegiem,‎ ‎sadzą‎ ‎dziś kartofle,‎ ‎zanim‎ ‎przestrzeń‎ ‎nie‎ ‎zostanie‎ ‎zużytą przez‎ ‎miasto‎ ‎na‎ ‎ogród‎ ‎przydrożny.‎ ‎Aby‎ ‎uwolnić miasto‎ ‎od‎ ‎corocznych‎ ‎prawie‎ ‎powodzi,‎ ‎w‎ ‎miej scowości‎ ‎leżącej‎ ‎na‎ ‎północ‎ ‎od‎ ‎Woli‎ ‎Justowskiej, uprowadzono‎ ‎wodę‎ ‎ze‎ ‎starego‎ ‎koryta‎ ‎kanałem w‎ ‎kierunku‎ ‎południowym,‎ ‎łukiem‎ ‎koło‎ ‎Woli Justowskiej,‎ ‎potem‎ ‎wzdłuż‎ ‎ulicy‎ ‎św.‎ ‎Jadwigi‎ ‎na Zwierzyńcu‎ ‎w‎ ‎stronę‎ ‎klasztoru,‎ ‎gdzie‎ ‎też‎ ‎uchodzi do‎ ‎Wisły. Park‎ ‎Jordana.‎ ‎—‎ ‎Część‎ ‎Błoń‎ ‎odpowiednio urządzona,‎ ‎na‎ ‎wystawę‎ ‎przemysłowo-rolniczą 1887‎ ‎roku‎ ‎dzięki‎ ‎staraniom‎ ‎dra‎ ‎Henryka‎ ‎Jor dana.‎ ‎została‎ ‎później‎ ‎zamieniona‎ ‎na‎ ‎ogród, noszący‎ ‎jego‎ ‎miano.‎ ‎Jest‎ ‎to‎ ‎ogród‎ ‎przezna czony‎ ‎dla‎ ‎zabaw‎ ‎tak‎ ‎młodzieży‎ ‎szkolnej‎ ‎jak‎ ‎i‎ ‎rze mieślniczej.‎ ‎Poza‎ ‎ogrodem‎ ‎Jordana,‎ ‎ku‎ ‎zacho dowi,‎ ‎urządzono‎ ‎plac‎ ‎wyścigowy‎,‎ ‎ze‎ ‎stajnią‎ ‎i‎ ‎try bunami.‎ ‎Na‎ ‎planie‎ ‎dalszym,‎ ‎na‎ ‎północ‎ ‎za‎ ‎placem wyścigowym,‎ ‎wieś‎ ‎Kawiory‎,‎ ‎a‎ ‎dalej‎ ‎ku‎ ‎północy,
      • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 20.08.24, 20:46
        https://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/thumb/b/ba/BasztaSzlacheckaPOL%2C_Krak%C3%B3w%2C_Wawel.jpg/480px-BasztaSzlacheckaPOL%2C_Krak%C3%B3w%2C_Wawel.jpg
    • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 11.08.24, 11:40
      Wisłę nazywa kronikarz‎ ‎Wandalus,‎ ‎a‎ ‎Polaków‎ ‎z‎ ‎lekkiem‎ ‎sercem‎ ‎przerobił‎ ‎on,‎ ‎a‎ ‎za nim‎ ‎inni‎ ‎na‎ ‎Wandalów‎ ‎czyli‎ ‎Wandalitów,‎ ‎jakoby‎ ‎od‎ ‎Wandy.‎ ‎Próbka tej,‎ ‎„dzikiej"‎ ‎etymologii‎ ‎dowodzi‎ ‎jednego:‎ ‎oto‎ ‎źe‎ ‎w‎ ‎starem‎ ‎podaniu tkwił‎ ‎bardzo‎ ‎silnie‎ ‎element‎ ‎wiążący‎ ‎Wandę‎ ‎z‎ ‎Wisłą,‎ ‎i‎ ‎źe‎ ‎został‎ ‎do‎ ‎kro niki‎ ‎wciągnięty,‎ ‎na‎ ‎co‎ ‎wskazuje‎ ‎i‎ ‎jej‎ ‎utopienie.‎ ‎Związek‎ ‎ten‎ ‎jest‎ ‎dosyć jasny.‎ ‎Dawniej‎ ‎już,‎ ‎i‎ ‎bardzo‎ ‎słusznie,‎ ‎łączono‎ ‎nazwę‎ ‎Wandy‎ ‎z‎ ‎wodą. Istotnie‎ ‎można‎ ‎ją‎ ‎zbliżyć,‎ ‎czy‎ ‎zestawić‎ ‎z‎ ‎litewskiem‎ ‎„vandu“‎ ‎woda, a‎ ‎gdyby‎ ‎ktoś‎ ‎próbował‎ ‎dalszych‎ ‎jeszcze‎ ‎analogii‎ ‎z‎ ‎łacińskiem‎ ‎„unda“, a‎ ‎znajduje‎ ‎się‎ ‎ich‎ ‎i‎ ‎więcej‎ ‎4‎). Całe‎ ‎podanie‎ ‎i‎ ‎bez‎ ‎pomocy‎ ‎etymologii‎ ‎za‎ ‎tem‎ ‎przemawia.‎ ‎Docho wało‎ ‎ono‎ ‎bardzo‎ ‎wyraźnie‎ ‎swój‎ ‎prastary‎ ‎mytologiczny‎ ‎charakter. Podobnie‎ ‎jak‎ ‎przy‎ ‎walce‎ ‎ze‎ ‎smokiem‎ ‎widać‎ ‎myt‎ ‎słoneczny,‎ ‎tak tutaj,‎ ‎tylko‎ ‎o‎ ‎wiele‎ ‎wyraźniej,‎ ‎wodę‎ ‎i‎ ‎jej‎ ‎kult.‎ ‎Wykazał‎ ‎to‎ ‎już‎ ‎dawniej Dr.‎ ‎Karłowicz,‎ ‎że‎ ‎opowies’d‎ ‎naszych‎ ‎kronikarzy‎ ‎o‎ ‎Wandzie‎ ‎łączy‎ ‎się z‎ ‎Meluzyną‎.‎ ‎Jest‎ ‎ona‎ ‎nimfą‎ ‎czy‎ ‎rusałką.‎ ‎Ów‎ ‎„tyrannus‎ ‎Lemanorum“, to‎ ‎człowiek,‎ ‎który‎ ‎się‎ ‎w‎ ‎niej‎ ‎zakochuje‎ ‎i‎ ‎któremu‎ ‎ona‎ ‎śmierć‎ ‎przy nosi.‎ ‎Podobnie‎ ‎w‎ ‎jednej‎ ‎rosyjskiej‎ ‎bylinie‎ ‎królewicz‎ ‎Dunaj‎ ‎także‎ ‎się mieczem‎ ‎przebija,‎ ‎zdaje‎ ‎się‎ ‎pierwotnie‎ ‎dla‎ ‎takiej‎ ‎rusałki,‎ ‎i‎ ‎z‎ ‎jego‎ ‎krwi Dunaj‎ ‎popłynął‎. Powiedziałbym‎ ‎tylko,‎ ‎że‎ ‎Wanda‎ ‎jest‎ ‎potężniejszą.‎ ‎Zdaje się‎ ‎ona‎ ‎być‎ ‎boginią‎ ‎wód.‎ ‎Słowa‎ ‎kroniki:‎ ‎Wanda‎ ‎morzu,‎ ‎Wanda‎ ‎niebu, Wanda‎ ‎ziemi‎ ‎króluje‎,‎ ‎kto‎ ‎wie,‎ ‎czy‎ ‎nie‎ ‎są‎ ‎odłamkiem‎ ‎jakiejś‎ ‎pieśni ludowej‎ ‎?‎ ‎Świadczą‎ ‎zaś‎ ‎one‎ ‎w‎ ‎każdym‎ ‎razie,‎ ‎źe‎ ‎tu‎ ‎nie‎ ‎chodzi‎ ‎o‎ ‎zwy kłą‎ ‎jakąś‎ ‎rusałkę,‎ ‎ale‎ ‎o‎ ‎potężniejszą‎ ‎boginię,‎ ‎której‎ ‎kult‎ ‎łączył‎ ‎się‎ ‎z‎ ‎naj większą‎ ‎wodą‎ ‎w‎ ‎kraju‎ ‎t.‎ ‎j.‎ ‎z‎ ‎Wisłą.‎ ‎W‎ ‎polskiej‎ ‎opowieści‎ ‎elementem obcym‎ ‎jest‎ ‎tylko‎ ‎znany‎ ‎nam‎ ‎już‎ ‎„tyrannus‎ ‎Lemanorum“,‎ ‎przerobiony później‎ ‎na‎ ‎Alemanorum.‎ ‎Długosz‎ ‎wie‎ ‎nawet,‎ ‎jak‎ ‎się‎ ‎on‎ ‎nazywa,‎ ‎a‎ ‎mia nowicie:‎ ‎Ritkogar,‎ ‎czyli‎ ‎Rudiger.‎ ‎Rudigera‎ ‎zna‎ ‎cykl‎ ‎Nibelungów:‎ ‎był on‎ ‎swatem‎ ‎Attyli‎ ‎o‎ ‎Krimhildę,‎ ‎i‎ ‎zginął‎ ‎w‎ ‎wielkiej‎ ‎bitwie‎ ‎Hunnów‎ ‎z‎ ‎Teodorykiem‎ ‎z‎ ‎Werony.‎ ‎Spotyka‎ ‎się‎ ‎on‎ ‎jeszcze‎ ‎w‎ ‎póżniejszein‎ ‎poemacie‎ ‎pod tyt.:‎ ‎Biterolff‎ ‎i‎ ‎Ditlieb‎ ‎w‎ ‎którym‎ ‎mowa‎ ‎o‎ ‎walkach‎ ‎z‎ ‎Prusakami nie‎ ‎jest‎ ‎on‎ ‎wprawdzie‎ ‎pierwszą‎ ‎osobą‎ ‎powieści,‎ ‎jej‎ ‎bohaterem,‎ ‎ale‎ ‎w‎ ‎każ dym‎ ‎razie‎ ‎jest‎ ‎w‎ ‎nią‎ ‎wplątany,‎ ‎mógł‎ ‎więc‎ ‎tą‎ ‎drogą‎ ‎łatwiej‎ ‎dostać‎ ‎się do‎ ‎Polski,‎ ‎do‎ ‎kroniki‎ ‎Długosza.‎
    • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 11.08.24, 11:42
      Pierwotnie kto inny był ziemskim ko
      chankiem‎ ‎Wandy,‎ ‎kto‎ ‎jednak?‎ ‎Tego‎ ‎się‎ ‎nie‎ ‎dowiemy,‎ ‎to‎ ‎tylko‎ ‎pewne, że‎ ‎był‎ ‎jakiś.‎ ‎Takie‎ ‎podania‎ ‎bowiem‎ ‎zawsze‎ ‎ich‎ ‎mają‎ ‎i‎ ‎muszą‎ ‎one‎ ‎coś oznaczać,‎ ‎już‎ ‎choćby‎ ‎dlatego,‎ ‎że‎ ‎się‎ ‎tak‎ ‎stale‎ ‎powtarzają.‎ ‎Ale‎ ‎ta‎ ‎część właśnie‎ ‎podania‎ ‎zatarła‎ ‎się‎ ‎i‎ ‎uległa‎ ‎zmianom;‎ ‎Inne‎ ‎zostały‎ ‎w‎ ‎pierwotnej postaci,‎ ‎nie‎ ‎zmienione‎ ‎i‎ ‎bardzo‎ ‎mało‎ ‎popsute,‎ ‎wyszły‎ ‎one‎ ‎prawie‎ ‎cało z‎ ‎kronikarskich‎ ‎filtrów‎ ‎i‎ ‎ałembików. Należy‎ ‎teraz‎ ‎zapytać‎ ‎się,‎ ‎czy‎ ‎są‎ ‎jakie‎ ‎analogiczne,‎ ‎obce‎ ‎i‎ ‎słowiań skie‎ ‎podania‎ ‎o‎ ‎Wandzie,‎ ‎którcby‎ ‎ją‎ ‎ze‎ ‎smokiem‎ ‎łączyły?‎ ‎Otóż‎ ‎są,‎ ‎ale, jak‎ ‎zobaczymy‎ ‎zaraz,‎ ‎bardzo‎ ‎dalekie.‎ ‎Od‎ ‎tych‎ ‎dalszych‎ ‎i‎ ‎ogólnych‎ ‎wła śnie‎ ‎zaczynam. Był‎ ‎czas,‎ ‎kiedy‎ ‎ludzie‎ ‎święcie‎ ‎wierzyli,‎ ‎że‎ ‎można‎ ‎ukraść,‎ ‎wziąć i‎ ‎zabrać‎ ‎słońce,‎ ‎światło,‎ ‎wodę‎ ‎i‎ ‎ogień‎ ‎n.‎ ‎p.‎ ‎Tym‎ ‎sposobem‎ ‎tłumaczono sobie‎ ‎przemianę‎ ‎dnia‎ ‎z‎ ‎nocą,‎ ‎posuchę,‎ ‎ciemność‎ ‎etc.‎ ‎Złe,‎ ‎zawistne‎ ‎i‎ ‎nie przychylne‎ ‎człowiekowi‎ ‎moce‎ ‎i‎ ‎potęgi‎ ‎zabierały‎ ‎je,‎ ‎dobre‎ ‎zaś,‎ ‎ludzi‎ ‎mi łujące,‎ ‎odbierały‎ ‎napowrót.‎ ‎Stąd‎ ‎wieczna‎ ‎walka‎ ‎bogów‎ ‎dobrych,‎ ‎jasnych, ze‎ ‎złymi.‎ ‎Do‎ ‎rzędu‎ ‎takich‎ ‎mytów‎ ‎niezmiernie‎ ‎rozpowszechnionych‎ ‎na leży‎ ‎następujący:‎ ‎smoki,‎ ‎lub‎ ‎wogóle‎ ‎jakieś‎ ‎wodne‎ ‎zwierzęta‎ ‎potwornych rozmiarów‎ ‎n.‎ ‎p.‎ ‎żaby,‎ ‎węże‎ ‎wypijały‎ ‎i‎ ‎zatrzymywały‎ ‎wody.‎ ‎Irokezi opowiadają,‎ ‎że‎ ‎na‎ ‎początku‎ ‎świata‎ ‎żyło‎ ‎dwóch‎ ‎braci.‎ ‎Jeden‎ ‎z‎ ‎nich‎ ‎za bił‎ ‎drugiego,‎ ‎a‎ ‎potem‎ ‎zgładził‎ ‎olbrzymią‎ ‎żabę,‎ ‎która‎ ‎wypiła‎ ‎wszystkie wody.‎ ‎W‎ ‎Australii‎ ‎mamy‎ ‎takie‎ ‎samo‎ ‎podanie‎ ‎i‎ ‎na‎ ‎wyspach‎ ‎Andamań- skich‎ ‎również.‎ ‎I‎ ‎Writra,‎ ‎ów‎ ‎potwór,‎ ‎z‎ ‎którym‎ ‎Indra‎ ‎stacza‎ ‎walkę‎ ‎na śmierć‎ ‎i‎ ‎życie,‎ ‎wypił‎ ‎wody‎ ‎ziemskie.‎ ‎Później‎ ‎w‎ ‎mytach‎ ‎Wedyckich‎ ‎wąż jest‎ ‎raczej‎ ‎stróżem‎ ‎wód‎ ‎niż‎ ‎ich‎ ‎posiadaczem,‎ ‎tak‎ ‎n.‎ ‎p.‎ ‎smok‎ ‎trójgłowy strzeże‎ ‎źródeł‎ ‎Gangesu‎1‎).‎ ‎Podobny‎ ‎motyw‎ ‎powtarza‎ ‎się‎ ‎w‎ ‎niektórych mytach‎ ‎greckich.‎ ‎Kadmos,‎ ‎założyciel‎ ‎Teb,‎ ‎zabija‎ ‎smoka,‎ ‎który‎ ‎mu‎ ‎nie- dozwalał‎ ‎zaczerpnąć‎ ‎ze‎ ‎źródła‎ ‎wody‎ ‎potrzebnej‎ ‎na‎ ‎ofiarę‎ ‎bogom.‎ ‎Dal sze‎ ‎odmiany‎ ‎tego‎ ‎samego‎ ‎mytu‎ ‎można‎ ‎odnaleść‎ ‎w‎ ‎podaniu‎ ‎o‎ ‎walce Argonautów‎ ‎z‎ ‎olbrzymem,‎ ‎królem‎ ‎ludu‎ ‎Bebrików,‎ ‎a‎ ‎synem‎ ‎Poseidona, który‎ ‎broni‎ ‎dostępu‎ ‎do‎ ‎źródła‎ ‎nad‎ ‎Bosforem.‎ ‎A‎ ‎jeszcze‎ ‎dalsze,‎ ‎już‎ ‎ułam kowe‎ ‎w‎ ‎jednym‎ ‎ustępie‎ ‎podania‎ ‎o‎ ‎Danaidach:‎ ‎Danaos‎ ‎znajduje‎ ‎posu chę‎ ‎w‎ ‎Argolidzie,‎ ‎kraju,‎ ‎do‎ ‎którego‎ ‎przybył.‎ ‎Sprawił‎ ‎to‎ ‎gniew‎ ‎Posei dona.‎ ‎Posyła‎ ‎po‎ ‎wodę‎ ‎jedną‎ ‎ze‎ ‎swych‎ ‎córek‎ ‎Amynonę.‎ ‎Poseidon‎ ‎bierze ja‎ ‎w‎ ‎obronę‎ ‎przed‎ ‎satyrem,‎ ‎który‎ ‎ją‎ ‎goni,‎ ‎ona‎ ‎przez‎ ‎wdzięczność‎ ‎jest mu‎ ‎uległą,‎ ‎a‎ ‎za‎ ‎tę‎ ‎swoją‎ ‎uległość‎ ‎bóg‎ ‎mórz‎ ‎dobywa‎ ‎dla‎ ‎niej‎ ‎nigdy‎ ‎nie wysychające‎ ‎żywe‎ ‎źródło‎ ‎Berneńskie.‎ ‎Nakoniec‎ ‎małżonka‎ ‎Erechteja,‎ ‎za łożyciela‎ ‎Aten,‎ ‎jest‎ ‎córką‎ ‎rzeki‎ ‎Kephissos‎ ‎—‎ ‎i‎ ‎poświęca‎ ‎sie‎ ‎bogom‎ ‎na ofiarę‎.
    • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 11.08.24, 11:45
      Między‎ ‎podaniem‎ ‎o‎ ‎Wandzie‎ ‎a‎ ‎smokiem‎ ‎jedynie‎ ‎na‎ ‎dalekie‎ ‎ana logie‎ ‎wskazać‎ ‎można.‎ ‎Między‎ ‎podaniem‎ ‎jednak‎ ‎o‎ ‎Kraku‎ ‎i‎ ‎między‎ ‎Wandą jeszcze‎ ‎o‎ ‎nie‎ ‎trudniej.‎ ‎Przynajmniej‎ ‎dla‎ ‎mnie.‎ ‎Nie‎ ‎przyjmuję‎ ‎bowiem hipotezy,‎ ‎że‎ ‎Krak‎ ‎to‎ ‎słońce‎ ‎wiosenne,‎ ‎a‎ ‎tylko‎ ‎w‎ ‎takim‎ ‎razie‎ ‎możnaby jeszcze‎ ‎ich‎ ‎łączyć.‎ ‎Krak‎ ‎uwalniałby‎ ‎wodę‎ ‎i‎ ‎odbierał‎ ‎ją‎ ‎smokowi.‎ ‎Ale nawet‎ ‎w‎ ‎razie‎ ‎mytologicznego‎ ‎objaśnienia‎ ‎Kraka‎ ‎z‎ ‎tym‎ ‎materyałem,‎ ‎który maniy,‎ ‎połączenie‎ ‎takie‎ ‎i‎ ‎przejście‎ ‎wydaje‎ ‎mi‎ ‎się‎ ‎zbyt‎ ‎karkołomne,‎ ‎za mało‎ ‎w‎ ‎niem‎ ‎pewniejszych‎ ‎faktów‎ ‎n.‎ ‎p.:‎ ‎tego,‎ ‎że‎ ‎to‎ ‎Krak‎ ‎zabija‎ ‎smoka, a‎ ‎za‎ ‎dużo‎ ‎teoryi.‎ ‎Wykazuje‎ ‎natomiast‎ ‎Wanda‎ ‎lokalny‎ ‎charakter,‎ ‎choć nie‎ ‎tak‎ ‎wyraźnie‎ ‎jak‎ ‎smok‎ ‎wawelski.‎ ‎Jakiegoś‎ ‎silniejszego‎ ‎połączenia między‎ ‎nią‎ ‎a‎ ‎Wisłą,‎ ‎pod‎ ‎Krakowem‎ ‎płynącą,‎ ‎zaprzeczyć‎ ‎trudno.‎ ‎Zbada nie‎ ‎ludowych‎ ‎podań‎ ‎u‎ ‎źródeł‎ ‎Wisły,‎ ‎mogłoby‎ ‎tu‎ ‎może‎ ‎rozjaśnić‎ ‎więcej ów‎ ‎związek‎ ‎między‎ ‎tą‎ ‎rzeką‎ ‎a‎ ‎Wandą.‎ ‎Związek,‎ ‎który‎ ‎już‎ ‎czuł‎ ‎Mistrz Wincenty,‎ ‎skoro‎ ‎naciągnął‎ ‎do‎ ‎niego‎ ‎nazwę‎ ‎Wisły‎ ‎w‎ ‎swej‎ ‎kronice.‎ ‎Je dynie‎ ‎też‎ ‎i‎ ‎ów‎ ‎lokalny‎ ‎charakter‎ ‎podania,‎ ‎może‎ ‎jeszcze‎ ‎łączyć‎ ‎Kraka z‎ ‎Wandą,‎ ‎bo‎ ‎nie‎ ‎stawiam‎ ‎tak‎ ‎kwestyi,‎ ‎że‎ ‎to‎ ‎zupełnie‎ ‎dowolny‎ ‎kroni karski‎ ‎wymysł.‎ ‎Jest‎ ‎też‎ ‎jakaś‎ ‎podstawa‎ ‎do‎ ‎połączenia‎ ‎ich‎ ‎razem,‎ ‎ale jaka?‎ ‎Jeszcze‎ ‎nie‎ ‎wiemy. Podanie‎ ‎o‎ ‎Wandzie,‎ ‎krakusowej‎ ‎córce,‎ ‎kończy‎ ‎cykl‎ ‎podań‎ ‎kra kowskich.‎ ‎Rozbiór‎ ‎ich‎ ‎i‎ ‎rozdział‎ ‎na‎ ‎poszczególne‎ ‎grupy,‎ ‎na‎ ‎podanie o‎ ‎smoku,‎ ‎dwóch‎ ‎braciach‎ ‎i‎ ‎o‎ ‎Wandzie*‎ ‎wykazał,‎ ‎że‎ ‎mają‎ ‎one‎ ‎wiele prastarych‎ ‎znamion‎ ‎mytów‎ ‎pierwotnych,‎ ‎a‎ ‎dalej,‎ ‎że‎ ‎się‎ ‎umiejscowiły koło‎ ‎Krakowa‎ ‎i‎ ‎z‎ ‎Krakiem‎ ‎jego‎ ‎założycielem‎ ‎połączyły.‎ ‎Z‎ ‎tego,‎ ‎co‎ ‎do tąd‎ ‎o‎ ‎nich‎ ‎wiemy,‎ ‎można‎ ‎wyprowadzić‎ ‎ten‎ ‎negatywny‎ ‎wniosek,‎ ‎że‎ ‎się one‎ ‎nie‎ ‎dadzą‎ ‎zbić‎ ‎mytologiczną‎ ‎obręczą;‎ ‎jednolitej‎ ‎całości‎ ‎nie‎ ‎tworzą, nie‎ ‎da‎ ‎się‎ ‎ona‎ ‎złożyć‎ ‎z‎ ‎tych‎ ‎odłamków.‎ ‎To‎ ‎jest‎ ‎rezultat,‎ ‎do‎ ‎którego dojść‎ ‎trzeba,‎ ‎badając‎ ‎na‎ ‎tle‎ ‎porównawczym‎ ‎polskie‎ ‎podania.‎ ‎Prócz‎ ‎nich jednakże‎ ‎istnieje‎ ‎podanie‎ ‎czeskie‎ ‎o‎ ‎Kraku,‎ ‎stanowiące‎ ‎odrębną,‎ ‎zam knięta‎ ‎całość.‎ ‎Jest‎ ‎ono‎ ‎podobnie‎ ‎jak‎ ‎nasze‎ ‎z‎ ‎osobą‎ ‎Kraka‎ ‎związane, także‎ ‎założyciela‎ ‎grodu‎ ‎Krakowa.‎ ‎Wszystkie‎ ‎jego‎ ‎szczegóły‎ ‎są‎ ‎tak ważne,‎ ‎że‎ ‎się‎ ‎rozbić‎ ‎nie‎ ‎dały‎ ‎i‎ ‎wprowadzić‎ ‎do‎ ‎porównawczego‎ ‎badania dla‎ ‎tego‎ ‎też‎ ‎należy‎ ‎je‎ ‎oddzielnie‎ ‎traktować‎ ‎i‎ ‎z‎ ‎polskiem‎ ‎porównać,‎ ‎a‎ ‎do piero‎ ‎później‎ ‎zapytać‎ ‎co‎ ‎polski‎ ‎Krak‎ ‎może‎ ‎mieć‎ ‎za‎ ‎znaczenie‎ ‎i‎ ‎dla‎ ‎czego trzymaja‎ ‎się‎ ‎i‎ ‎jogo‎ ‎osoby‎ ‎wszystkie‎ ‎znane‎ ‎nam‎ ‎już‎ ‎myty?‎ ‎Inaczej‎ ‎na sze‎ ‎wnioski‎ ‎ostateczne‎ ‎co‎ ‎do‎ ‎niego‎ ‎mogą‎ ‎być‎ ‎niezupełne.‎ ‎Czeskie‎ ‎po danie‎ ‎brzmi‎ ‎jak‎ ‎następuje.‎ ‎Bardzo‎ ‎już‎ ‎temu‎ ‎dawno‎ ‎—‎ ‎mówi‎ ‎Kosmas‎ żyli‎ ‎w‎ ‎Czechach‎ ‎wszyscy‎ ‎szczęśliwi.‎ ‎Ludzie‎ ‎byli‎ ‎wtedy‎ ‎ubodzy,‎ ‎ale‎ ‎po przestawali‎ ‎na‎ ‎swojem,‎ ‎zbrodni‎ ‎nie‎ ‎było,‎ ‎a‎ ‎jeśli‎ ‎się‎ ‎czasem‎ ‎ktoś‎ ‎musiał poskarżyć,‎ ‎to‎ ‎nie‎ ‎przed‎ ‎sędzią‎ ‎ani‎ ‎księciem.‎ ‎
    • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 11.08.24, 11:46
      ‎Kto‎ ‎był‎ ‎w‎ ‎swem‎ ‎pokoleniu i‎ ‎rodzie‎ ‎mądrzejszym‎ ‎i‎ ‎więcej‎ ‎znanym,‎ ‎ten‎ ‎sądził,‎ ‎ku‎ ‎temu‎ ‎schodzili się‎ ‎ludzie‎ ‎sami‎ ‎dobrowolnie.‎ ‎Takim‎ ‎właśnie‎ ‎był‎ ‎Krok,‎ ‎mąż‎ ‎znaczny; schodzili‎ ‎się‎ ‎też‎ ‎do‎ ‎niego‎ ‎nietylko‎ ‎ludzie‎ ‎z‎ ‎jego‎ ‎własnego‎ ‎rodu,‎ ‎ale i‎ ‎z‎ ‎innych,‎ ‎był‎ ‎on.‎ ‎bowiem‎ ‎sławny‎ ‎ze‎ ‎swej‎ ‎mądrości‎ ‎i‎ ‎we‎ ‎wszystkiem, co‎ ‎powiedział‎ ‎stateczny.‎ ‎Został‎ ‎po‎ ‎nim‎ ‎gród‎ ‎—‎ ‎mówi‎ ‎dalej‎ ‎Kosmas‎ ‎— drzewami‎ ‎porosły‎ ‎w‎ ‎lesie‎ ‎koło‎ ‎wsi‎ ‎Stybeczna,‎ ‎a‎ ‎więc‎ ‎już‎ ‎w‎ ‎XI‎ ‎wieku zupełnie‎ ‎opuszczony.‎ ‎Ten‎ ‎Krok‎ ‎miał‎ ‎trzy‎ ‎córki:‎ ‎Kazi,‎ ‎Tetkę‎ ‎i‎ ‎Łu bu‎ ‎szę.‎ ‎Najstarsza‎ ‎Kazi‎ ‎umiała‎ ‎czarować,‎ ‎znała‎ ‎wszystkie‎ ‎zioła‎ ‎i‎ ‎wie działa‎ ‎potężne‎ ‎zaklęcia.‎ ‎Do‎ ‎dziś‎ ‎dnia,‎ ‎a‎ ‎nie‎ ‎zapominajmy,‎ ‎źe‎ ‎dla‎ ‎Kos- masa,‎ ‎to‎ ‎wiek‎ ‎XI,‎ ‎jest‎ ‎mogiła,‎ ‎usypana‎ ‎na‎ ‎jej‎ ‎cześć,‎ ‎nad‎ ‎rzeką‎ ‎Mszą, koło‎ ‎drogi‎ ‎wiodącej‎ ‎do‎ ‎żupy‎ ‎Beczyńskiej.‎ ‎Średnia‎ ‎Tetka,‎ ‎od‎ ‎której‎ ‎gród Tetin‎ ‎się‎ ‎nazywa,‎ ‎uczyła‎ ‎ludzi‎ ‎jak‎ ‎czcić‎ ‎różnych‎ ‎bogów.‎ ‎Najmłodsza Lubusza‎ ‎jest‎ ‎założycielką‎ ‎grodu‎ ‎Lubuszyna.‎ ‎Wiadomo,‎ ‎jakie‎ ‎były dalsze‎ ‎losy‎ ‎tej‎ ‎Lubuszy:‎ ‎po‎ ‎śmierci‎ ‎ojca‎ ‎lud‎ ‎ją‎ ‎obrał‎ ‎sędzią.‎ ‎Raz,‎ ‎kiedy rozstrzygnęła‎ ‎jakąś‎ ‎sprawę,‎ ‎ten,‎ ‎który‎ ‎ją‎ ‎przegrał,‎ ‎począł‎ ‎się‎ ‎użalać,‎ ‎że naród‎ ‎znosi‎ ‎rządy‎ ‎niewiasty.‎ ‎Wtedy‎ ‎ona‎ ‎proroczym‎ ‎duchem‎ ‎wiedziona, postanowiła‎ ‎sobie‎ ‎wybrać‎ ‎męża,‎ ‎ubogiego‎ ‎wieśniaka‎ ‎Przemyśla,‎ ‎założy ciela‎ ‎dynastyi‎ ‎Przemyślidów.‎ ‎Na‎ ‎tern‎ ‎się‎ ‎kończy‎ ‎najstarsze‎ ‎opowiadanie Kosmasa.‎ ‎Źródła‎ ‎późniejsze‎ ‎i‎ ‎podejrzane‎ ‎dodają‎ ‎i‎ ‎to‎ ‎jeszcze,‎ ‎źe‎ ‎za‎ ‎cza sów‎ ‎Lubuszy‎ ‎smok‎ ‎niepokoił‎ ‎okolice‎ ‎Pragi,‎ ‎zabił‎ ‎go‎ ‎dopiero‎ ‎jakiś‎ ‎ry cerz‎ ‎Ratibor‎ ‎na‎ ‎jej‎ ‎prośby. Analogie‎ ‎z‎ ‎polskiem‎ ‎podaniem‎ ‎muszą‎ ‎tutaj‎ ‎uderzyć‎ ‎każdego.‎ ‎Tak samo‎ ‎w‎ ‎Czechach,‎ ‎jak‎ ‎w‎ ‎Polsce,‎ ‎Krak‎ ‎zakłada‎ ‎gród,‎ ‎jest‎ ‎naczelnikiem plemiennym,‎ ‎ma‎ ‎córkę‎ ‎Lubuszę,‎ ‎która‎ ‎ma‎ ‎coś‎ ‎ze‎ ‎smokiem‎ ‎także‎ ‎do czynienia.‎ ‎Różnice‎ ‎są‎ ‎zaś‎ ‎te,‎ ‎źe‎ ‎Krok‎ ‎ma‎ ‎trzy‎ ‎córki‎ ‎pół‎ ‎boginie,‎ ‎Krak tylko‎ ‎jedną.‎ ‎Smok‎ ‎jest‎ ‎złączony‎ ‎z‎ ‎synami‎ ‎Kraka,‎ ‎nie‎ ‎z‎ ‎Wandą. Powstaje‎ ‎kwestya,‎ ‎czy‎ ‎oba‎ ‎te‎ ‎cykle‎ ‎nie‎ ‎są‎ ‎identyczne?‎ ‎Jeżeli‎ ‎tak,‎ ‎to przedewszystkiem‎ ‎odsłoniłoby‎ ‎to‎ ‎charakter‎ ‎mytologiczny‎ ‎Kroka,‎ ‎który w‎ ‎takim‎ ‎razie‎ ‎razem‎ ‎z‎ ‎całą‎ ‎swą‎ ‎historycznością‎ ‎gotówby‎ ‎się‎ ‎rozwiać na‎ ‎jakiś‎ ‎myt‎ ‎słoneczny,‎ ‎—‎ ‎symbol‎ ‎mitologiczny‎ ‎i‎ ‎to‎ ‎tak‎ ‎samo‎ ‎w‎ ‎Pol sce‎ ‎jak‎ ‎i‎ ‎w‎ ‎Czechach.‎ ‎Otóż‎ ‎mimo‎ ‎tych‎ ‎podobieństw,‎ ‎śmiem‎ ‎twierdzić, źe‎ ‎oba‎ ‎te‎ ‎podania‎ ‎trzymają‎ ‎się‎ ‎oddzielnie,‎ ‎mogą‎ ‎mieć‎ ‎połączenia*‎ ‎bardzo jakieś‎ ‎ciemne‎ ‎i‎ ‎dalekie,‎ ‎ale‎ ‎się‎ ‎przecież‎ ‎nie‎ ‎dają‎ ‎mimo‎ ‎wszystkiego‎ ‎zu pełnie‎ ‎utożsamić‎ ‎i‎ ‎na‎ ‎jedno‎ ‎stopić.‎ ‎Bardzo‎ ‎jest‎ ‎wogóle‎ ‎trudno‎ ‎rozstrzygnąć, co‎ ‎jest‎ ‎w‎ ‎jakiemś‎ ‎podaniu‎ ‎zapożyczonem,‎ ‎a‎ ‎co‎ ‎samorodnem‎ ‎podobieństwem‎ ‎? Zagadnienie‎ ‎to‎ ‎jest‎ ‎jedno‎ ‎z‎ ‎najważniejszych‎ ‎w‎ ‎całej‎ ‎nauce‎ ‎folk loru.‎ ‎Występuje‎ ‎ono‎ ‎i‎ ‎tutaj.‎ ‎Rozstrzygnąć‎ ‎tego‎ ‎przypadku‎ ‎ogólniejszego zjawiska‎ ‎nie‎ ‎można‎ ‎—‎ ‎ale‎ ‎to‎ ‎jest‎ ‎pewna,‎ ‎źe‎ ‎w‎ ‎podaniu‎ ‎czeskiem,‎ ‎jak polskiem,‎ ‎mamy‎ ‎do‎ ‎czynienia‎ ‎niejako‎ ‎z‎ ‎kody‎ ‎fikać‎ ‎yą‎ ‎podań.‎ ‎Sam‎ ‎lud łączy‎ ‎je‎ ‎razem‎ ‎i‎ ‎układa‎ ‎w‎ ‎większe‎ ‎jakieś‎ ‎kompleksy.‎
      • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 11.08.24, 11:54
        Na to przykładów wszędzie‎ ‎dość.‎ ‎W‎ ‎podaniu‎ ‎czeskiem‎ ‎podobnie‎ ‎jak‎ ‎w‎ ‎polskiem‎ ‎wszystko łączy‎ ‎się‎ ‎z‎ ‎Krakiem.‎ ‎Możnaby‎ ‎więc‎ ‎powiedzieć,‎ ‎że‎ ‎to‎ ‎myt‎ ‎jakiś‎ ‎ogólny,‎ ‎który‎ ‎ma‎ ‎swe‎ ‎źródło‎ ‎w‎ ‎jakiemś‎ ‎zjawisku‎ ‎przyrody‎ ‎n.‎ ‎p.‎ ‎w‎ ‎walce światła‎ ‎—‎ ‎bo‎ ‎na‎ ‎to‎ ‎podanie‎ ‎polskie‎ ‎mogło‎ ‎naprowadzić.‎ ‎Aby‎ ‎tak‎ ‎było istotnie,‎ ‎na‎ ‎to‎ ‎należałoby,‎ ‎aby‎ ‎jedna‎ ‎choć‎ ‎z‎ ‎córek‎ ‎Kraka‎ ‎wykazywała podobieństwo‎ ‎do‎ ‎Wandy.‎ ‎Tymczasem‎ ‎tak‎ ‎nie‎ ‎jest.‎ ‎Smok‎ ‎Lubuszy‎ ‎nic tutaj‎ ‎nie‎ ‎znaczy.‎ ‎Trzeba‎ ‎się‎ ‎w‎ ‎takim‎ ‎razie‎ ‎zapytać‎ ‎o‎ ‎źródło‎ ‎podań. Kosmas‎ ‎nic‎ ‎nie‎ ‎wie‎ ‎o‎ ‎smoku,‎ ‎a‎ ‎opowiada‎ ‎wszystko‎ ‎dokładnie,‎ ‎znać‎ ‎że w‎ ‎znacznej‎ ‎części‎ ‎z‎ ‎podania.‎ ‎Katibor‎ ‎występuje‎ ‎w‎ ‎Falsyfikacie‎ ‎Królo- dworskim.‎ ‎Skąd‎ ‎się‎ ‎tam‎ ‎wziął?‎ ‎—‎ ‎Nie‎ ‎wiem.‎ ‎To‎ ‎pewna,‎ ‎źe‎ ‎nie‎ ‎ma‎ ‎go ani‎ ‎w‎ ‎t.‎ ‎z‎ ‎w.‎ ‎Dalimilu‎ ‎z‎ ‎początku‎ ‎XIV‎ ‎wieku,‎ ‎ani‎ ‎nawet‎ ‎w‎ ‎kronice Hajeka‎ ‎z‎ ‎XVI‎ ‎wieku.‎ ‎—‎ ‎Później‎ ‎można‎ ‎było‎ ‎smoka‎ ‎—‎ ‎motyw‎ ‎tak częsty‎ ‎i‎ ‎prawie‎ ‎konieczny‎ ‎—‎ ‎dorobić‎ ‎i‎ ‎bardzo‎ ‎luźno‎ ‎i‎ ‎niezgrabnie związać‎ ‎z‎ ‎Lubuszą‎ ‎i‎ ‎jej‎ ‎panowaniem.‎ ‎Sądzę,‎ ‎że‎ ‎się‎ ‎tak‎ ‎właśnie stało.‎ ‎Prócz‎ ‎tego‎ ‎podobieństwa‎ ‎nie‎ ‎ma‎ ‎już‎ ‎żadnego‎ ‎między‎ ‎Wandą a‎ ‎Lubuszą,‎ ‎Kazi‎ ‎i‎ ‎Tetą.‎ ‎Wszystkie‎ ‎trzy‎ ‎zupełnie‎ ‎inaczej‎ ‎wyglądają. Są‎ ‎to‎ ‎raczej‎ ‎wróżbici‎ ‎bardzo‎ ‎potężni‎ ‎niż‎ ‎symbole‎ ‎sił‎ ‎przyrody.‎ ‎Wiemy zaś,‎ ‎że‎ ‎pierwotnie‎ ‎kobiety‎ ‎—‎ ‎dziewice‎ ‎to‎ ‎stanowisko‎ ‎istotnie‎ ‎zajmowały.‎ ‎Są‎ ‎one‎ ‎mytyczne,‎ ‎ale‎ ‎jakieś‎ ‎wpomnienia‎ ‎socyologiczne i‎ ‎obrzędowe‎ ‎występują‎ ‎tu‎ ‎na‎ ‎pierwszy‎ ‎plan.‎ ‎Może‎ ‎to‎ ‎połączenie osób‎ ‎rzeczywistych,‎ ‎szczątków‎ ‎obrzędów‎ ‎i‎ ‎bóstw.‎ ‎Prócz‎ ‎tego‎ ‎może‎ ‎tu jeszcze‎ ‎jeden‎ ‎wzgląd‎ ‎zachodzić:‎ ‎podanie‎ ‎czeskie‎ ‎jest‎ ‎prawdopodobnie‎ ‎połą czeniem‎ ‎podań‎ ‎plemiennych,‎ ‎tylko‎ ‎wcześniejszem‎ ‎niż‎ ‎podobne,‎ ‎czysto‎ ‎kro nikarskie‎ ‎połączenie‎ ‎polskie‎ ‎Galla‎ ‎z‎ ‎Mistrzem‎ ‎Wincentym.‎ ‎Mogiła Kazi‎ ‎nad‎ ‎rzeką‎ ‎Mszą‎ ‎wskazuje‎ ‎n.‎ ‎p.‎ ‎na‎ ‎obszar‎ ‎plemienny‎ ‎silnego‎ ‎ple mienia‎ ‎Łuczan,‎ ‎o‎ ‎którym‎ ‎wiemy‎ ‎z‎ ‎tego‎ ‎samego‎ ‎Kosmasa,‎ ‎źe‎ ‎znało wieszczki‎ ‎-‎ ‎kobiety‎ ‎—‎ ‎kto‎ ‎wie,‎ ‎czy‎ ‎ono‎ ‎nie‎ ‎stamtąd‎ ‎pochodzi‎ ‎?‎ ‎Cała ta‎ ‎kwestya‎ ‎wymaga‎ ‎oddzielnego‎ ‎poszukiwania,‎ ‎tak‎ ‎jak‎ ‎dziś‎ ‎rzeczy‎ ‎stoją trudno‎ ‎z‎ ‎tego‎ ‎jedynie,‎ ‎co‎ ‎wiemy,‎ ‎i‎ ‎co‎ ‎nam‎ ‎Kosmas‎ ‎mówi‎ ‎dowodzić,‎ ‎że podania‎ ‎polskie‎ ‎i‎ ‎czeskie‎ ‎są‎ ‎te‎ ‎same‎ ‎i‎ ‎mają‎ ‎wspólne‎ ‎mytologiczne‎ ‎źródło. Mają‎ ‎one‎ ‎tylko‎ ‎wspólne‎ ‎jakieś‎ ‎bardzo‎ ‎odległe‎ ‎wspomnienia,‎ ‎może‎ ‎histo ryczne‎ ‎—‎ ‎a‎ ‎pewniej‎ ‎już‎ ‎wspomnienia‎ ‎podobnych‎ ‎epok‎ ‎socyologicznycli i‎ ‎podobne‎ ‎wierzenia‎ ‎i‎ ‎myty,‎ ‎wspólne,‎ ‎obu‎ ‎pobratymczym,‎ ‎słowiańskim plemionom.‎ ‎0‎ ‎zapożyczeniu‎ ‎jakimś‎ ‎podań‎ ‎tych‎ ‎od‎ ‎Czechów,‎ ‎podczas‎ ‎ich krótkiego‎ ‎panowania‎ ‎w‎ ‎Krakowie‎ ‎i‎ ‎myśleć‎ ‎nie‎ ‎można.‎ ‎Takie‎ ‎podania nie‎ ‎przenoszą‎ ‎się‎ ‎tak‎ ‎od‎ ‎razu‎ ‎całkowicie,‎ ‎a‎ ‎najważniejsza,‎ ‎że‎ ‎już wtedy‎ ‎Kraków‎ ‎istniał. Cały‎ ‎ten‎ ‎dosyć‎ ‎długi‎ ‎wywód‎ ‎doprowadził‎ ‎do‎ ‎tego,‎ ‎źe‎ ‎na‎ ‎teraz przynajmniej‎ ‎należy‎ ‎usunąć‎ ‎myt‎ ‎czeski‎ ‎—‎ ‎i‎ ‎radzić‎ ‎sobie‎ ‎bez‎ ‎niego. Może‎ ‎później,‎ ‎po‎ ‎lepszem‎ ‎i‎ ‎dokładtiiejszem‎ ‎zbadaniu‎ ‎ich‎ ‎obydwóch można‎ ‎je‎ ‎będzie‎ ‎razem‎ ‎zestawić,‎ ‎i‎ ‎wydzielić‎ ‎rysy‎ ‎odrębne‎ ‎a‎ ‎zbliżyć podobne.
        • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 11.08.24, 12:05
          Dziś‎ ‎jeszcze‎ ‎nie‎ ‎sądzę,‎ ‎aby‎ ‎to‎ ‎było‎ ‎możliwem.‎ ‎Pozostaje‎ ‎tedy‎ ‎pol skie‎ ‎podanie,‎ ‎tak‎ ‎jak‎ ‎je‎ ‎już‎ ‎znamy,‎ ‎ale‎ ‎pozostaje‎ ‎niewyjaśnionem. Jeżeli‎ ‎nie‎ ‎stanowi‎ ‎ono‎ ‎mytologicznej‎ ‎organicnej‎ ‎całości‎ ‎to,‎ ‎czemże jest‎ ‎i‎ ‎co‎ ‎znaczą‎ ‎wszystkie‎ ‎myty,‎ ‎które‎ ‎jak‎ ‎pleśń‎ ‎starych‎ ‎murów,‎ ‎mech drzew‎ ‎odwiecznych,‎ ‎tak‎ ‎się‎ ‎osoby‎ ‎Kraka‎ ‎i‎ ‎Krakowa‎ ‎czepiają? Wiadomo,‎ ‎że‎ ‎są‎ ‎pewne‎ ‎dane,‎ ‎które‎ ‎pozwalają‎ ‎przypuszczać,‎ ‎że Krak‎ ‎był‎ ‎osobą‎ ‎historyczną,‎ ‎wiadomo‎ ‎również,‎ ‎że‎ ‎koło‎ ‎niego‎ ‎zgrupo wały‎ ‎się‎ ‎znane‎ ‎nam‎ ‎już‎ ‎podania‎ ‎—‎ ‎to‎ ‎jest‎ ‎wszystko,‎ ‎co‎ ‎dotąd‎ ‎możemy powiedzieć. Można‎ ‎przypuścić,‎ ‎wiedząc‎ ‎to‎ ‎co‎ ‎dotychczas‎ ‎wiemy,‎ ‎że‎ ‎podania owe‎ ‎są‎ ‎bardzo‎ ‎stare‎ ‎—‎ ‎ale‎ ‎skąd‎ ‎się‎ ‎one‎ ‎wzięły,‎ ‎i‎ ‎dla‎ ‎czego‎ ‎widzimy‎ ‎je połączone‎ ‎razem‎ ‎z‎ ‎Krakiem‎ ‎i‎ ‎Krakowem‎ ‎?‎ ‎To‎ ‎wszystko‎ ‎jest‎ ‎dotychczas ciemnem. Jedna‎ ‎możliwość‎ ‎wysuwa‎ ‎się‎ ‎tu‎ ‎pierwsza‎ ‎—‎ ‎a‎ ‎mianowicie,‎ ‎że‎ ‎to Mistrz‎ ‎Wincenty‎ ‎samowolnie‎ ‎połączył‎ ‎owe‎ ‎podania,‎ ‎słowem,‎ ‎że‎ ‎mamy tutaj‎ ‎przed‎ ‎sobą‎ ‎robotę‎ ‎kronikarską,‎ ‎—‎ ‎zlepek‎ ‎sztucznie‎ ‎i‎ ‎dowolnie‎ ‎ze branych‎ ‎opowieści‎ ‎—‎ ‎a‎ ‎nie‎ ‎co‎ ‎innego.‎ ‎Otóż‎ ‎nie‎ ‎sądzę,‎ ‎żeby‎ ‎tak‎ ‎było Mistrz‎ ‎Wincenty‎ ‎mógł‎ ‎podania‎ ‎tu‎ ‎i‎ ‎ówdzie‎ ‎przykrawać‎ ‎i‎ ‎zmieniać,‎ ‎ale sam‎ ‎nie‎ ‎połączył‎ ‎Kraka‎ ‎z‎ ‎zabiciem‎ ‎smoka‎ ‎oraz‎ ‎z‎ ‎Wandą.‎ ‎Nie‎ ‎jego‎ ‎to robota.‎ ‎Wciągnął‎ ‎on‎ ‎je‎ ‎tylko‎ ‎do‎ ‎swojej‎ ‎kroniki.‎ ‎Samo‎ ‎istnienie‎ ‎owych jaskiń‎ ‎pod‎ ‎Wawelem,‎ ‎ręczy‎ ‎nam,‎ ‎że‎ ‎był‎ ‎miejscowy‎ ‎myt‎ ‎o‎ ‎smoku,‎ ‎któ ry‎ ‎podanie‎ ‎ludowe‎ ‎złączyło‎ ‎albo‎ ‎z‎ ‎Krakiem,‎ ‎albo‎ ‎z‎ ‎dwoma‎ ‎braćmi, jakoby‎ ‎jego‎ ‎synami. Podanie‎ ‎o‎ ‎Wandzie,‎ ‎które‎ ‎mytologicznie‎ ‎z‎ ‎Krakiem‎ ‎się‎ ‎nie trzyma,‎ ‎połączyło‎ ‎się‎ ‎z‎ ‎nim‎ ‎także‎ ‎dawniej‎ ‎niż‎ ‎w‎ ‎kronice.‎ ‎Pod‎ ‎Krako wem‎ ‎istnieją‎ ‎dwie‎ ‎mogiły‎ ‎Krakusa‎ ‎i‎ ‎Wandy.‎ ‎Jestto‎ ‎nazwa‎ ‎dziś‎ ‎utarta i‎ ‎powszechnie‎ ‎przyjęta,‎ ‎zobaczymy‎ ‎zaraz‎ ‎czy‎ ‎wiarogodna?‎ ‎Mistrz‎ ‎Win centy‎ ‎nie‎ ‎wspomina‎ ‎o‎ ‎mogile‎ ‎Wandy‎ ‎ani‎ ‎Krakusa.‎ ‎Dopiero‎ ‎Długosz‎ ‎mówi, że‎ ‎po‎ ‎śmierci‎ ‎Kraka‎ ‎usypano‎ ‎kopiec.‎ ‎Mamy‎ ‎ślad.‎ ‎że‎ ‎w‎ ‎XVI‎ ‎wieku odbywała‎ ‎się‎ ‎już‎ ‎na‎ ‎nim‎ ‎„rękawka" ‎—‎ ‎mocno‎ ‎przypominająca‎ ‎pogańską‎ ‎„tryznę“‎ .‎ ‎To‎ ‎zdaje‎ ‎się‎ ‎wskazywać,‎ ‎że‎ ‎lud‎ ‎łączył‎ ‎z‎ ‎mogiłą‎ ‎Krakusa‎ ‎jakąś‎ ‎odwieczną‎ ‎pogańską‎ ‎tradycyę.‎ ‎Ma‎ ‎też‎ ‎Długosz‎ ‎szczegółowe wiadomości‎ ‎o‎ ‎mogile‎ ‎Wandy.‎ ‎Utrzymuje‎ ‎on,‎ ‎że‎ ‎na‎ ‎miejscu‎ ‎gdzie‎ ‎się ona‎ ‎wznosi,‎ ‎wydobyto‎ ‎z‎ ‎Wisły‎ ‎ciało‎ ‎utopionej‎ ‎królowej‎ ‎—‎ ‎i‎ ‎dodaje‎ ‎— „tak‎ ‎twierdzą‎ ‎starzy"‎ ‎
    • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 11.08.24, 12:06
      Długosz‎ ‎jest‎ ‎naszem‎ ‎jedynem‎ ‎świadectwem‎ ‎—‎ ‎ale‎ ‎czy‎ ‎mu‎ ‎wierzyć mamy‎ ‎—‎ ‎czy‎ ‎to‎ ‎przypadkiem‎ ‎on‎ ‎sam‎ ‎nie‎ ‎„dorobił"‎ ‎tej‎ ‎legendy‎ ‎?‎ ‎Co‎ ‎do tego‎ ‎tak‎ ‎się‎ ‎rzeczy‎ ‎przedstawiają:‎ ‎nigdzie‎ ‎w‎ ‎żadnej‎ ‎kronice‎ ‎dziś‎ ‎istnie jącej‎ ‎nie‎ ‎ma‎ ‎tej‎ ‎wiadomości,‎ ‎źe‎ ‎tam‎ ‎gdzie‎ ‎jest‎ ‎mogiła‎ ‎Wandy‎ ‎—‎ ‎tam wydobyto‎ ‎z‎ ‎Wisły‎ ‎jej‎ ‎ciało.‎ ‎Jestto‎ ‎zbyt‎ ‎lokalny‎ ‎szczegół,‎ ‎aby‎ ‎go‎ ‎miał Długosz‎ ‎dorabiać.‎ ‎Należy‎ ‎też‎ ‎przyjąć,‎ ‎że‎ ‎owi‎ ‎„starzy"‎ ‎to‎ ‎nie‎ ‎kronika rze,‎ ‎lecz‎ ‎starzy‎ ‎ludzie,‎ ‎którzy‎ ‎mu‎ ‎to‎ ‎opowiadali.‎ ‎Nie‎ ‎mamy‎ ‎tak‎ ‎bardzo czem‎ ‎sprawdzić‎ ‎naszego‎ ‎kronikarza.‎ ‎Jedna‎ ‎rzecz‎ ‎jest‎ ‎tylko‎ ‎pewna:‎ ‎już na‎ ‎początku‎ ‎XIII‎ ‎wieku‎ ‎dzisiejszy‎ ‎kopiec‎ ‎Wandy‎ ‎nosił‎ ‎nazwę‎ ‎mogiły. Iwo‎ ‎biskup‎ ‎krakowski‎ ‎1222‎ ‎roku‎ ‎dał‎ ‎Cystersom‎ ‎n‎praedium‎u‎ ‎quod‎ ‎dici- tur‎ ‎Mogiła‎ ‎sive‎ ‎Jlimba‎1‎)‎ ‎nad‎ ‎rzeką‎ ‎Dłubnią.‎ ‎Już‎ ‎ówczas‎ ‎dała‎ ‎ona‎ ‎swa nazwę‎ ‎i‎ ‎miejscowości,‎ ‎która‎ ‎się‎ ‎do‎ ‎dzis‎ ‎dnia‎ ‎tak‎ ‎nazywa.‎ ‎Można‎ ‎więc przypuścić,‎ ‎że‎ ‎tą‎ ‎Mogiłą‎ ‎była‎ ‎właśnie‎ ‎mogiła‎ ‎Wandy. Wszakże‎ ‎i‎ ‎owa‎ ‎córka‎ ‎czeskiego‎ ‎Kraka‎ ‎Kazi,‎ ‎najbardziej‎ ‎„mytolo- giczna"‎ ‎ze‎ ‎wszystkich,‎ ‎miała‎ ‎podobną.‎ ‎Analogia‎ ‎ta‎ ‎przemawia‎ ‎silnie,‎ ‎źe i‎ ‎Wanda‎ ‎miała‎ ‎także‎ ‎swoją‎ ‎pod‎ ‎Krakowem,‎ ‎oczywiście‎ ‎związaną‎ ‎pier wotnie‎ ‎z‎ ‎jej‎ ‎kultem,‎ ‎bo‎ ‎popiołów‎ ‎jej‎ ‎tam‎ ‎nie‎ ‎było‎ ‎z‎ ‎tej‎ ‎prostej‎ ‎przy czyny,‎ ‎źe‎ ‎Wanda‎ ‎nigdy‎ ‎ciała‎ ‎i‎ ‎kości‎ ‎nie‎ ‎miała.‎ ‎Dzisiejsze‎ ‎imię‎ ‎Wandy powstało‎ ‎w‎ ‎początkach‎ ‎tego‎ ‎wieku‎ ‎i‎ ‎jest‎ ‎wykwitem‎ ‎sentymentalnego romantyzmu‎ ‎epoki.‎ ‎Ale‎ ‎znalazłem‎ ‎je‎ ‎także‎ ‎w‎ ‎XV‎ ‎wieku‎ ‎2‎).‎ ‎Nosiła‎ ‎je żona‎ ‎kmiecia‎ ‎—'‎ ‎a‎ ‎więc‎ ‎imie‎ ‎to‎ ‎było‎ ‎znanem‎ ‎—‎ ‎a‎ ‎z‎ ‎imieniem‎ ‎mogła‎ ‎się pod‎ ‎Krakowem‎ ‎łączyć‎ ‎jakaś‎ ‎odwieczna‎ ‎tradycya‎ ‎o‎ ‎mogile‎ ‎Wandy w‎ ‎pobliżu‎ ‎Wisły. Cykl‎ ‎ów‎ ‎krakowski,‎ ‎związany‎ ‎z‎ ‎Krakiem‎ ‎i‎ ‎Krakowem,‎ ‎sam‎ ‎w‎ ‎so bie‎ ‎różnorodny‎ ‎i‎ ‎niejednolity,‎ ‎nie‎ ‎jest‎ ‎w‎ ‎każdym‎ ‎razie‎ ‎zlepkiem‎ ‎litera ckim‎ ‎średniowiecznych‎ ‎kronikarzy,‎ ‎to‎ ‎jest‎ ‎wniosek,‎ ‎do‎ ‎krórego‎ ‎na‎ ‎zasa dzie‎ ‎tego‎ ‎wszystkiego,‎ ‎co‎ ‎powiedziałem,‎ ‎dojść‎ ‎można. Jeżeli‎ ‎tak‎ ‎jest‎ ‎naprawdę,‎ ‎to‎ ‎znowu‎ ‎pojawia‎ ‎się‎ ‎to‎ ‎samo‎ ‎pytanie: czemże‎ ‎więc‎ ‎jest‎ ‎? Jestczemśpośrednimmiędzymytologiąahistoryą‎ ‎— bo‎ ‎jak‎ ‎wiemy‎ ‎całości‎ ‎mytologicznej‎ ‎nie‎ ‎tworzy‎ ‎ani‎ ‎też‎ ‎historycznej‎ ‎--‎ ‎to szczególniej‎ ‎zupełnie‎ ‎jest‎ ‎jasnem.‎ ‎Na‎ ‎takiej‎ ‎pośredniej‎ ‎drodze‎ ‎mieści‎ ‎się zaś‎ ‎tylko‎ ‎jedno‎ ‎twierdzenie:‎ ‎oto‎ ‎Krak‎ ‎jest‎ ‎w‎ ‎trakcie‎ ‎zamia ny‎ ‎na‎ ‎myt‎ ‎—‎ ‎i‎ ‎dlatego‎ ‎złączyły‎ ‎się‎ ‎z‎ ‎nim‎ ‎te‎ ‎pół-mitologiczne‎ ‎podania. On‎ ‎sam‎ ‎nie‎ ‎rozpłynął‎ ‎się‎ ‎jeszcze‎ ‎zupełnie‎ ‎i‎ ‎nie‎ ‎znikł.‎ ‎Myty‎ ‎nie‎ ‎zdo łały‎ ‎go‎ ‎zupełnie‎ ‎przesłonić,‎ ‎choć‎ ‎go‎ ‎jak‎ ‎mogły‎ ‎owinęły‎ ‎zewsząd,‎ ‎prze ziera‎ ‎on‎ ‎po‎ ‎przez‎ ‎nie.‎ ‎Nie‎ ‎przestał‎ ‎być‎ ‎wojewodą‎ ‎czy‎ ‎królem,‎ ‎założyłteż‎ ‎Kraków‎ ‎—‎ ‎ale‎ ‎to‎ ‎wszystko‎ ‎jest‎ ‎już‎ ‎niejako‎ ‎„w‎ ‎oprawie“‎ ‎mytycznej.
    • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 11.08.24, 12:07
      A‎ ‎oprawa‎ ‎to,‎ ‎jakeśmy‎ ‎widzieli,‎ ‎bardzo‎ ‎dawna.‎ ‎Warstwa‎ ‎do‎ ‎której‎ ‎owe podania‎ ‎należą,‎ ‎jest‎ ‎jedną‎ ‎ze‎ ‎starszych‎ ‎i‎ ‎on‎ ‎wśród‎ ‎niej‎ ‎odleglejszym‎ ‎się staje.‎ ‎Grecy‎ ‎a‎ ‎byłaby‎ ‎z‎ ‎niego‎ ‎zrobiła‎ ‎bohatera-eponyma,‎ ‎któremu‎ ‎cześó boską‎ ‎oddają‎ ‎i‎ ‎ołtarze‎ ‎stawiają.‎ ‎Ustrój‎ ‎społeczny‎ ‎Słowian‎ ‎nie‎ ‎miał‎ ‎tej silnej‎ ‎spójni‎ ‎rodowej,‎ ‎którą‎ ‎znali‎ ‎Starożytni,‎ ‎nie‎ ‎wyrobili‎ ‎też‎ ‎Sło wianie‎ ‎kultu‎ ‎takich‎ ‎eponymów‎ ‎naczelników‎ ‎plemiennych.‎ ‎Ale‎ ‎ich‎ ‎mieli. Dowodem‎ ‎Radym‎ ‎i‎ ‎Wętko‎ ‎—‎ ‎a‎ ‎szczególniej‎ ‎Kij‎ ‎założyciel‎ ‎Kijowa. Wśród‎ ‎nich‎ ‎najbardziej‎ ‎legendowymi‎ ‎są‎ ‎czeski‎ ‎Krok‎ ‎i‎ ‎nasz‎ ‎Krak. Odnaleść‎ ‎można‎ ‎polskiego‎ ‎w‎ ‎warstwie‎ ‎mytologii‎ ‎i‎ ‎pra-starych‎ ‎mytów niezupełnie‎ ‎jeszcze‎ ‎zamienionych‎ ‎na‎ ‎ludowe‎ ‎podania,‎ ‎ale‎ ‎nie‎ ‎wśród rzeczywistych‎ ‎faktów. Charakter‎ ‎podań,‎ ‎które‎ ‎się‎ ‎zgrupowały‎ ‎około‎ ‎osoby‎ ‎Kraka‎ ‎dowodzi, że‎ ‎mógł‎ ‎on‎ ‎istnieć‎ ‎bardzo‎ ‎dawno.‎ ‎To‎ ‎nam‎ ‎badanie‎ ‎nasze‎ ‎pokazało. Jeżeli‎ ‎tak‎ ‎jest,‎ ‎to‎ ‎i‎ ‎założenie‎ ‎Krakowa‎ ‎sięga‎ ‎bardzo‎ ‎odległych‎ ‎czasów. Przypuszczenie‎ ‎to‎ ‎mogłoby‎ ‎znaleźć‎ ‎poparcie,‎ ‎gdybyśmy‎ ‎się‎ ‎mogli‎ ‎zapo życzyć‎ ‎z‎ ‎podania‎ ‎czeskiego‎ ‎o‎ ‎Kroku‎ ‎—‎ ‎a‎ ‎raczej‎ ‎z‎ ‎tej‎ ‎jego‎ ‎historycznej części,‎ ‎która‎ ‎zostaje‎ ‎po‎ ‎wydzieleniu‎ ‎mitycznej. Trudno‎ ‎utożsamiać‎ ‎wszystkich‎ ‎Kraków,‎ ‎którzy‎ ‎w‎ ‎różnych‎ ‎czasach zakładali‎ ‎różne‎ ‎osady‎ ‎jak‎ ‎Krakowy,‎ ‎Krokowy‎ ‎etc.‎ ‎I‎ ‎dzisiaj‎ ‎nikt‎ ‎nie identyfikuje‎ ‎przecież‎ ‎wszystkich‎ ‎Pawłów‎ ‎lub‎ ‎Janów.‎ ‎Ale‎ ‎obaj‎ ‎założy ciele‎ ‎czeskiego‎ ‎i‎ ‎polskiego‎ ‎Krakowa‎ ‎odmiennie‎ ‎się‎ ‎nieco‎ ‎przedstawiają. Obaj‎ ‎są‎ ‎zarówno‎ ‎mityczni,‎ ‎obaj‎ ‎zarówno‎ ‎dawni,‎ ‎a‎ ‎wreszcie‎ ‎obaj‎ ‎zakła dają‎ ‎znaczniejsze‎ ‎grody.‎ ‎Prędziej‎ ‎więc‎ ‎mogliby‎ ‎być‎ ‎jedną‎ ‎i‎ ‎tą‎ ‎sama osobą.‎ ‎W‎ ‎takim‎ ‎razie‎ ‎można‎ ‎przypuścić,‎ ‎źe‎ ‎Krak‎ ‎to‎ ‎wódz‎ ‎jakiś‎ ‎wspólny obu‎ ‎plemion,‎ ‎albo‎ ‎lepiej‎ ‎wódz‎ ‎jakiegoś‎ ‎większego‎ ‎słowiańskiego‎ ‎szczepu, a‎ ‎wówczas‎ ‎istnienie‎ ‎jego‎ ‎należałoby‎ ‎odnieść‎ ‎do‎ ‎pierwszych‎ ‎czasów‎ ‎sło wiańskich.‎ ‎Takie‎ ‎przypuszczenie‎ ‎nieprawdopodobnem‎ ‎zupełnie‎ ‎nie‎ ‎jest. Ruchliwość‎ ‎i‎ ‎ciągła‎ ‎zmiana‎ ‎siedzib‎ ‎plemion‎ ‎pierwotnych‎ ‎usprawiedliwia je,‎ ‎jeśli‎ ‎nie‎ ‎popiera. Wydaje‎ ‎mi‎ ‎się‎ ‎jednak‎ ‎ono‎ ‎bądź-co-bądź‎ ‎za‎ ‎śmiałem.‎ ‎Palaćky‎ ‎wie dział‎ ‎dużo‎ ‎o‎ ‎czeskim‎ ‎Kroku,‎ ‎wiedział‎ ‎n.‎ ‎p.‎ ‎że‎ ‎to‎ ‎syn‎ ‎Samona.‎ ‎My‎ ‎dzi- dziaj‎ ‎musimy‎ ‎na‎ ‎mniejszem‎ ‎poprzestać,‎ ‎wiemy‎ ‎zaś‎ ‎tylko‎ ‎jedno,‎ ‎że‎ ‎im się‎ ‎więcej‎ ‎wstecz‎ ‎cofać‎ ‎—‎ ‎tem‎ ‎wszelkie,‎ ‎nawet‎ ‎najdrobniejsze‎ ‎światła gasną.‎ ‎Wolę‎ ‎też‎ ‎i‎ ‎ja‎ ‎trzymać‎ ‎się‎ ‎ściślej‎ ‎tekstu‎ ‎podań‎ ‎i‎ ‎przyjąć,‎ ‎że istniał‎ ‎i‎ ‎w‎ ‎Polsce‎ ‎i‎ ‎w‎ ‎Czechach‎ ‎odrębny‎ ‎naczelnik‎ ‎plemienny‎ ‎Krak. Wspólność‎ ‎imienia‎ ‎nic‎ ‎tu‎ ‎zresztą‎ ‎jeszcze‎ ‎nie‎ ‎stanowi.‎ ‎Wszak‎ ‎nie‎ ‎iden tyfikujemy‎ ‎polskich‎ ‎i‎ ‎czeskich‎ ‎Bolesławów‎ ‎lub‎ ‎Przemyślów‎ ‎i‎ ‎Przemysła wów.‎ ‎To‎ ‎w‎ ‎odmiennem‎ ‎nieco‎ ‎świetle‎ ‎ukazuje‎ ‎i‎ ‎założenie‎ ‎Krakowa. Wiek‎ ‎oczywiście‎ ‎nie‎ ‎da‎ ‎się‎ ‎i‎ ‎teraz‎ ‎bliżej‎ ‎oznaczyć.‎ ‎Twierdzenię‎ ‎takie, źe‎ ‎w‎ ‎dobie‎ ‎Przedpiastowskiej‎ ‎jest‎ ‎za‎ ‎ogólne‎ ‎—‎ ‎przeto‎ ‎bez‎ ‎wartości.
    • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 11.08.24, 12:10
      Pewniejsze‎ ‎historyczne‎ ‎jakieś‎ ‎punkty‎ ‎oparcia‎ ‎są‎ ‎bardzo‎ ‎niewystarczające.‎ ‎Wiemy‎ ‎tyle,‎ ‎źe‎ ‎w‎ ‎X‎ ‎wieku.‎ ‎Kraków‎ ‎jest‎ ‎grodem‎ ‎znacznym, do‎ ‎którego‎ ‎należy‎ ‎część‎ ‎Małopolski,‎ ‎jeżeli‎ ‎nawet‎ ‎nie‎ ‎cała.‎ ‎Musiał‎ ‎więc‎ ‎on zyskać‎ ‎już‎ ‎większe‎ ‎znaczenie‎ ‎w‎ ‎dobie‎ ‎plemiennej,‎ ‎która‎ ‎trwa‎ ‎dla‎ ‎Wiślan od‎ ‎VI‎ ‎wieku‎ ‎do‎ ‎końca‎ ‎VIII,‎ ‎jak‎ ‎to‎ ‎zahaczymy.‎ ‎Nie‎ ‎jest‎ ‎ona‎ ‎jednakowoż jednolitą.‎ ‎Posługując‎ ‎się‎ ‎analogią‎ ‎inszych‎ ‎plemion‎ ‎słowiańskich‎ ‎i‎ ‎sooyologicznem‎ ‎wnioskowaniem,‎ ‎powiedzieć‎ ‎można,‎ ‎źe‎ ‎różniczkowanie‎ ‎plemion w‎ ‎obrębie‎ ‎jednego‎ ‎szczepu‎ ‎ulega‎ ‎pewnym‎ ‎prawom.‎ ‎W‎ ‎epoce‎ ‎nastarszej są‎ ‎rody,‎ ‎klany‎ ‎lub‎ ‎rodziny‎ ‎—‎ ‎spójnia‎ ‎plemienna‎ ‎wtedy‎ ‎jest‎ ‎żadna‎ ‎i‎ ‎grupy większe‎ ‎się‎ ‎nie‎ ‎wytwarzają.‎ ‎Później‎ ‎może‎ ‎nastąpić‎ ‎większe‎ ‎zjednoczenie, a‎ ‎laczej‎ ‎ujednostajnienie‎ ‎w‎ ‎obrębie‎ ‎grup‎ ‎szerszych.‎ ‎Może‎ ‎to‎ ‎odpowiadać dobie‎ ‎wspólnych‎ ‎wędrówek.‎ ‎Potem‎ ‎po‎ ‎osiedleniu‎ ‎występuje‎ ‎znowu‎ ‎pod wpływem‎ ‎zazwyczaj‎ ‎warunków‎ ‎fizyograficznych,‎ ‎rozdział‎ ‎większych grup‎ ‎na‎ ‎plemiona.‎ ‎Do‎ ‎tego‎ ‎ostatniego‎ ‎okresu‎ ‎odnosiłbym‎ ‎istnienie Kraka‎ ‎i‎ ‎założenie‎ ‎Krakowa,‎ ‎a‎ ‎to‎ ‎tem‎ ‎bardziej,‎ ‎że‎ ‎nazwa‎ ‎Wiślan‎ ‎jest‎ ‎topograficzną.‎ ‎Odpowiada‎ ‎też‎ ‎plemiennej‎ ‎dobie‎ ‎i‎ ‎strona‎ ‎socyologiczna‎ ‎polskich‎ ‎po dań‎ ‎o‎ ‎Kraku.‎ ‎Na‎ ‎to,‎ ‎żeby‎ ‎w‎ ‎podaniu‎ ‎mogła‎ ‎wystąpić‎ ‎kobieta‎ ‎jako‎ ‎wład czyni‎ ‎—‎ ‎trzeba‎ ‎żeby‎ ‎stanowisko‎ ‎jej‎ ‎było‎ ‎odpowiedniem.‎ ‎Bajka‎ ‎czy‎ ‎po danie‎ ‎bierze‎ ‎swoją‎ ‎osnowę‎ ‎z‎ ‎istniejących‎ ‎pojęć,‎ ‎układa‎ ‎je‎ ‎tylko‎ ‎i‎ ‎zesta wia‎ ‎inaczej;‎ ‎wzorzystwo‎ ‎niemi‎ ‎haftuje‎ ‎i‎ ‎dopełnia‎ ‎rzeczywistość.‎ ‎Z‎ ‎tem królowaniem‎ ‎kobiety‎ ‎nie‎ ‎może‎ ‎też‎ ‎sobie‎ ‎Mistrz‎ ‎Wincenty‎ ‎poradzić i‎ ‎zastawia‎ ‎się‎ ‎—‎ ‎Semiramidą.‎ ‎Nie‎ ‎potrzeba‎ ‎na‎ ‎objaśnienie‎ ‎tego‎ ‎podania sięgać‎ ‎tak‎ ‎daleko.‎ ‎Mamy‎ ‎czeską‎ ‎Lubuszę‎ ‎—‎ ‎także‎ ‎mityczną‎ ‎—‎ ‎a‎ ‎histo ryczne‎ ‎już‎ ‎więcej‎ ‎postacie‎ ‎z‎ ‎VII‎ ‎wieku‎ ‎dwóch‎ ‎kobiet‎ ‎Chorwackich,‎ ‎na czelników‎ ‎plemiennych‎ ‎Vugi‎ ‎t.‎ ‎j.‎ ‎Wilgi‎ ‎i‎ ‎Tugi‎ a‎ ‎i‎ ‎Łybed’,‎ ‎siostra Kija‎ ‎występuje‎ ‎przy‎ ‎założeniu‎ ‎Kijowa,‎ ‎od‎ ‎niej‎ ‎nawet‎ ‎rzeczka‎ ‎nazwę nosi.‎ ‎A‎ ‎choć‎ ‎to‎ ‎podobno‎ ‎skandynawska‎ ‎nazwa,‎ ‎przecież‎ ‎bardzo‎ ‎stara i‎ ‎od‎ ‎dawna‎ ‎wplątana‎ ‎w‎ ‎słowiańskie‎ ‎podanie.‎ ‎Są‎ ‎to‎ ‎ślady‎ ‎innego ustroju‎ ‎społecznego.‎ ‎Ginejkokracyi‎ ‎jakby‎ ‎powiedział‎ ‎dawniej‎ ‎Bachofen, rodziny‎ ‎macierzystej,‎ ‎jak‎ ‎mówimy‎ ‎dzisiaj.‎ ‎I‎ ‎to‎ ‎się‎ ‎więc‎ ‎zgadza‎ ‎ze stroną‎ ‎mytyczną‎ ‎i‎ ‎uzupełnia‎ ‎ją‎ ‎należycie. W‎ ‎tych‎ ‎„możliwościach‎11‎ ‎musimy‎ ‎się‎ ‎obracać.‎ ‎Jeżeli‎ ‎przyjmiemy wiek‎ ‎VI—VIII‎ ‎to‎ ‎i‎ ‎tak‎ ‎okres‎ ‎pozostaje‎ ‎bardzo‎ ‎obszerny‎ ‎dla‎ ‎istnienia Kraka‎ ‎i‎ ‎założenia‎ ‎Krakowa,‎ ‎ale‎ ‎granic‎ ‎bardziej‎ ‎nie‎ ‎potrafimy‎ ‎zbliżyć i‎ ‎między‎ ‎stałemi‎ ‎jakiemiś‎ ‎datami‎ ‎nie‎ ‎umieścimy‎ ‎tych‎ ‎historycznych, a‎ ‎raczej‎ ‎przed-historycznych‎ ‎wydarzeń.‎ ‎Epoka‎ ‎rozwoju‎ ‎plemiennego‎ ‎u‎ ‎Słowian‎ ‎przypadać‎ ‎może‎ ‎na‎ ‎wiek‎ ‎VII‎ ‎i‎ ‎VIII,‎ ‎podówczas‎ ‎pokazują‎ ‎się‎ ‎nawet znaczniejsze‎ ‎federacye‎ ‎plemion,‎ ‎np.‎ ‎tak‎ ‎nazwane‎ ‎niesłusznie‎ ‎państwo Samona.‎
      • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 11.08.24, 13:16
        ‎Powstają‎ ‎zaś‎ ‎one‎ ‎już‎ ‎z‎ ‎wykształconych‎ ‎plemion.‎ ‎Mniej- szemi‎ ‎federacyami‎ ‎są‎ ‎n.‎ ‎p.‎ ‎plemiona‎ ‎Sorabów,‎ ‎Lutyków,‎ ‎Czechów,‎ ‎Łuży czan,‎ ‎Karantan‎ ‎i‎ ‎innych.‎ ‎W‎ ‎tym‎ ‎też‎ ‎czasie‎ ‎mógł‎ ‎żyó‎ ‎i‎ ‎nasz‎ ‎Krak.‎ ‎Jego Charakter‎ ‎mytyczny‎ ‎nic‎ ‎nie‎ ‎przeczy‎ ‎tej‎ ‎odległej‎ ‎epoce‎ ‎—‎ ‎przeciwnie nawet‎ ‎zdaje‎ ‎się‎ ‎potwierdzać,‎ ‎źe‎ ‎tak‎ ‎być‎ ‎mogło.‎ ‎Na‎ ‎tak‎ ‎ogólnych‎ ‎i‎ ‎nie pewnych‎ ‎dowodach‎ ‎muszę‎ ‎poprzestać‎ ‎i‎ ‎musi‎ ‎poprzestać‎ ‎każdy,‎ ‎który‎ ‎się w‎ ‎te‎ ‎odległe,‎ ‎zamierzchłe‎ ‎czasy‎ ‎zapuści. Archeologia‎ ‎przed-historyczna‎ ‎nie‎ ‎daje‎ ‎nam‎ ‎ciągłości‎ ‎osadnictwa. Przerywa‎ ‎się‎ ‎ona‎ ‎właśnie‎ ‎tam,‎ ‎gdzie‎ ‎chodziłoby‎ ‎o‎ ‎nawiązanie‎ ‎różnych epok.‎ ‎Okolice‎ ‎Krakowa‎ ‎były‎ ‎w‎ ‎epoce‎ ‎kamiennej‎ ‎silnie‎ ‎zaludnione‎ ‎— naturalnie‎ ‎stosunkowo;‎ ‎—‎ ‎liczne‎ ‎jaskinie‎ ‎po‎ ‎wapiennych‎ ‎wzgórzach‎ ‎mo gły‎ ‎nawet‎ ‎podówczas‎ ‎przynęcać‎ ‎ludzi.‎ ‎Wiek‎ ‎brązu‎ ‎słabiej‎ ‎się‎ ‎przedstawia,‎ ‎—‎ ‎nie‎ ‎wiele‎ ‎też‎ ‎wiemy‎ ‎o‎ ‎wieku‎ ‎żelaza,‎ ‎a‎ ‎ta‎ ‎właśnie‎ ‎epoka‎ ‎naj późniejsza,‎ ‎najprędziej‎ ‎może‎ ‎być‎ ‎słowiańską‎.‎ ‎W‎ ‎każdym‎ ‎razie‎ ‎to wiemy,‎ ‎że‎ ‎już‎ ‎od‎ ‎bardzo‎ ‎dawna‎ ‎okolice‎ ‎Krakowa‎ ‎niebyły‎ ‎bez‎ ‎mieszkańców. Wiślanie‎ ‎przyszedłszy‎ ‎w‎ ‎te‎ ‎strony‎ ‎mogli‎ ‎znaleść‎ ‎kraj‎ ‎opuszczony, ale‎ ‎nie‎ ‎dziewiczy.‎ ‎Ślady‎ ‎dawnych‎ ‎ludzkich‎ ‎osad‎ ‎były‎ ‎z‎ ‎pewnością,‎ ‎mogli je‎ ‎nawet‎ ‎oni‎ ‎zająć‎ ‎i‎ ‎te‎ ‎same‎ ‎miejsca‎ ‎obrać‎ ‎na‎ ‎swoje‎ ‎siedziby. Warunki‎ ‎fizyograficzne‎ ‎pewnej‎ ‎okolicy‎ ‎nie‎ ‎pozwalają‎ ‎zazwyczaj na‎ ‎wybór‎ ‎miejsca,‎ ‎szczególniej‎ ‎w‎ ‎czasach‎ ‎pierwotnych.‎ ‎Marcin‎ ‎Bielski‎ ‎pisze w‎ ‎swej‎ ‎kronice‎ o‎ ‎Krakowie:‎ ‎siedzi‎ ‎(t.‎ ‎j.‎ ‎Kraków)‎ ‎na‎ ‎miejscu‎ ‎bardzo obrónnem‎ ‎w‎ ‎równi‎ ‎a‎ ‎między‎ ‎bagnyi‎ ‎niemasz‎ ‎do‎ ‎niego‎ ‎przy stępu‎ ‎jedno‎ ‎od‎ ‎Kleparza‎ ‎—‎ ‎a‎ ‎więc‎ ‎jeszcze‎ ‎w‎ ‎XVI‎ ‎wieku‎ ‎mówiło‎ ‎się o ‎Krakowie,‎ ‎że‎ ‎leży‎ ‎wśród‎ ‎bagien.‎ ‎Potwierdzają‎ ‎to‎ ‎dawniesze‎ ‎źródła. Przywilej‎ ‎klasztoru‎ ‎Zwierzynieckiego‎ ‎z‎ ‎1254‎ ‎wspomina‎ ‎często‎ ‎o‎ ‎łąkach i‎ ‎jeziorach‎ ‎we‎ ‎wsiach‎ ‎okolicznych‎ ‎koło‎ ‎Krakowa‎.‎ ‎Zmiana‎ ‎koryta Wisły‎ ‎od‎ ‎Płaszowa‎ ‎do‎ ‎Brzegów,‎ ‎oraz‎ ‎koło‎ ‎Przegorzał‎,‎ ‎niespokojny, zmienny‎ ‎bieg‎ ‎różnych‎ ‎jej‎ ‎dopływów‎ ‎Rudawy,‎ ‎Dłubni,‎ ‎Prądnika‎ ‎i‎ ‎Wilgi aż‎ ‎nadto‎ ‎dowodzi‎ ‎bagnistości‎ ‎okolicy. Nizinne,‎ ‎podmokłe,‎ ‎zarosłe‎ ‎wikliną‎ ‎łąki‎ ‎—‎ ‎z‎ ‎kępami‎ ‎olch‎ ‎rozciągały‎ ‎się‎ ‎szeroko.‎ ‎Z‎ ‎po‎ ‎za‎ ‎nich‎ ‎widniały‎ ‎nagie‎ ‎wzgórza‎ ‎wapienne‎ ‎z‎ ‎bielejącemi gdzie niegdzie skałami.
    • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 11.08.24, 13:22
      Drugi‎ ‎cykl‎ ‎podań‎ ‎Małopolskich‎ ‎nosi‎ ‎zupełnie‎ ‎inny‎ ‎charakter Trzyma‎ ‎się‎ ‎on‎ ‎Wiślicy,‎ ‎a‎ ‎więc‎ ‎topograficznie‎ ‎odpowiada‎ ‎drugiemu‎ ‎od łamowi‎ ‎plemienia‎ ‎Wiślan‎ ‎—‎ ‎późniejszym‎ ‎Sandomierzanom.‎ ‎Starożytny gród‎ ‎Wiślicki‎ ‎leży‎ ‎na‎ ‎pograniczu‎ ‎krakowskiej‎ ‎dzielnicy,‎ ‎ale‎ ‎już‎ ‎w‎ ‎ziemi Sandomierskiej‎ ‎i‎ ‎do‎ ‎niej‎ ‎należy.‎ ‎W‎ ‎jednem‎ ‎tylko‎ ‎jest‎ ‎cykl‎ ‎ów‎ ‎do pierwszego‎ ‎podobny.‎ ‎Oto‎ ‎równie‎ ‎jest‎ ‎ciemny‎ ‎i‎ ‎równie‎ ‎źle‎ ‎dochowany tylko‎ ‎inaczej‎ ‎—‎ ‎czy‎ ‎gorzej?‎ ‎osądzić‎ ‎trudno. Nie‎ ‎wszedł‎ ‎on‎ ‎do‎ ‎t.‎ ‎z.‎ ‎bajecznej‎ ‎historyi‎ ‎polskiej.‎ ‎Długosz‎ ‎nie wciągnął‎ ‎go‎ ‎zupełnie‎ ‎do‎ ‎swoich‎ ‎dziejów,‎ ‎pozostał‎ ‎też‎ ‎odosobniony. Nasi‎ ‎kronikarze‎ ‎i‎ ‎późniejsi‎ ‎historycy‎ ‎z‎ ‎XVI‎ ‎wieku‎ ‎nie‎ ‎próbowali‎ ‎go nawet‎ ‎z‎ ‎resztą‎ ‎historyi‎ ‎powiązać. Przedstawia‎ ‎się‎ ‎on‎ ‎jak‎ ‎następuje: Roku‎ ‎1135‎ ‎—‎ ‎za‎ ‎ostatnich‎ ‎lat‎ ‎panowania‎ ‎Krzywoustego‎ ‎Wiślica została‎ ‎zniszczoną.‎ ‎Rusini,‎ ‎może‎ ‎w‎ ‎zmowie‎ ‎z‎ ‎Węgrami,‎ ‎obiegli‎ ‎mia sto,‎ ‎ludność‎ ‎wymordowali‎ ‎a‎ ‎gród‎ ‎ogniem‎ ‎zniszczyli. Opowiada‎ ‎Mistrz‎ ‎Wincenty‎ ‎to‎ ‎zdarzenie‎ ‎szeroko,‎ ‎upiększa‎ ‎je‎ ‎stylistycznie—‎ ‎ale,‎ ‎mimo‎ ‎wszystkiego,‎ ‎trzyma‎ ‎się‎ ‎historycznego‎ ‎wątku‎. Dopiero‎ ‎w‎ ‎Kronice‎ ‎Wielkopolskiej‎ ‎występuje‎ ‎110‎ ‎w‎ ‎dziwacznem‎ ‎połączeniu.‎ ‎Autor‎ ‎jej,‎ ‎mówiąc‎ ‎o‎ ‎zniszczeniu‎ ‎Wiślicy,‎ ‎wtrąca‎ ‎od‎ ‎siebie‎ ‎całe opowiadanie‎ ‎nie‎ ‎mające‎ ‎bliższego‎ ‎związku‎ ‎z‎ ‎dziejowym‎ ‎faktem,‎ ‎o‎ ‎którym‎ ‎mówi.‎ ‎Opowiadanie‎ ‎to‎ ‎jest‎ ‎następujące. ‎Jeszcze‎ ‎za‎ ‎czasów‎ ‎pogaństwa‎ ‎był‎ ‎księciem‎ ‎na‎ ‎Wiślicy‎ ‎Wisław‎ ‎piękny‎ ‎(decorus),‎ ‎wywodził‎ ‎on‎ ‎się od‎ ‎rodu‎ ‎Popielowego.‎ ‎Tego‎ ‎to‎ ‎księcia‎ ‎komes‎ ‎jeden,‎ ‎Walter‎ ‎silny‎ ‎(robus- tus),‎ ‎co‎ ‎się‎ ‎po‎ ‎polsku‎ ‎tłumaczy‎ ‎udały‎ ‎Walter,‎ ‎w‎ ‎jakowejś‎ ‎zasadzce‎ ‎poj mał‎ ‎i‎ ‎u‎ ‎siebie‎ ‎więził.‎ ‎Pochodził‎ ‎on‎ ‎z‎ ‎tego‎ ‎samego‎ ‎rodu,‎ ‎jak‎ ‎mówią, co‎ ‎Wisław,‎ ‎a‎ ‎miał‎ ‎gród‎ ‎Tyniec,‎ ‎gdzie‎ ‎opactwo‎ ‎Benedyktynów‎ ‎później król‎ ‎Bolesław‎ ‎założył.‎ ‎Po‎ ‎tym‎ ‎ustępie‎ ‎kronikarz‎ ‎zaczyna‎ ‎już‎ ‎opowieść o‎ ‎Walterze‎ ‎i‎ ‎mówi‎ ‎tak:‎ ‎miał‎ ‎ten‎ ‎Walter‎ ‎za‎ ‎małżonkę‎ ‎Heligundę,‎ ‎córkę króla‎ ‎Francuskiego,‎ ‎a‎ ‎przyszedł‎ ‎do‎ ‎niej‎ ‎tym‎ ‎sposobem.‎ ‎Na‎ ‎dworze‎ ‎fran cuskiego‎ ‎króla‎ ‎ojca‎ ‎Heligundy‎ ‎był‎ ‎syn‎ ‎króla‎ ‎Alamanów,‎ ‎za‎ ‎tego‎ ‎się Heligunda‎ ‎wydać‎ ‎miała.‎ ‎[Spostrzegł‎ ‎to‎ ‎Walter,‎ ‎i‎ ‎przekupiwszy‎ ‎straż‎ ‎zamkową,‎ ‎śpiewał‎ ‎cudne‎ ‎pieśni‎ ‎pod‎ ‎jej‎ ‎oknami.‎ ‎Rozmiłowała‎ ‎się‎ ‎w‎ ‎nim panna‎ ‎i‎ ‎zgodziła‎ ‎się‎ ‎z‎ ‎nim‎ ‎razem‎ ‎do‎ ‎Polski‎ ‎uciekać.‎ ‎Królewicz‎ ‎nie miecki‎ ‎chciał‎ ‎ich‎ ‎w‎ ‎drodze‎ ‎pojmać,‎ ‎wrócił‎ ‎tedy‎ ‎do‎ ‎ojca,‎ ‎nim‎ ‎Walter nad‎ ‎Renem‎ stanął.
    • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 11.08.24, 13:25
      Przewoźnicy‎ ‎nie‎ ‎chcą‎ ‎Waltera‎ ‎przewozić,‎ ‎bo taki‎ ‎był‎ ‎rozkaz‎ ‎królewski,‎ ‎on‎ ‎im‎ ‎daje‎ ‎za‎ ‎przewóz‎ ‎grzywnę‎ ‎złotą, po‎ ‎tem‎ ‎go‎ ‎poznali‎ ‎i‎ ‎dali‎ ‎znać‎ ‎królowi.‎ ‎Wtedy‎ ‎on‎ ‎z‎ ‎narzeczoną‎ ‎wpław się‎ ‎przez‎ ‎Ren‎ ‎puścił,‎ ‎przepłynął‎ ‎go,‎ ‎ale‎ ‎za‎ ‎rzeką‎ ‎dopędził‎ ‎ich‎ ‎nie miecki‎ ‎królewicz.‎ ‎Wyzwali‎ ‎się‎ ‎obaj‎ ‎rycerze‎ ‎do‎ ‎walki,‎ ‎w‎ ‎której Walter‎ ‎zabił‎ ‎przeciwnika‎ ‎i‎ ‎szczęśliwie‎ ‎do‎ ‎Tyńca‎ ‎dojechał.‎ ‎Pod‎ ‎jego nieobecność‎ ‎Wisław‎ ‎piękny‎ ‎jakieś‎ ‎krzywdy‎ ‎mu‎ ‎wyrządził,‎ ‎które mszcząc,‎ ‎wyprawił‎ ‎się‎ ‎na‎ ‎niego,‎ ‎pokonał,‎ ‎do‎ ‎niewoli‎ ‎wziął‎ ‎i‎ ‎na‎ ‎swym zamku‎ ‎osadził.‎ ‎Wyjechał‎ ‎potem‎ ‎sam‎ ‎i‎ ‎nie‎ ‎było‎ ‎go‎ ‎dwa‎ ‎lata.‎ ‎Kiedy powrócił,‎ ‎żony‎ ‎w‎ ‎domu‎ ‎nie‎ ‎zastał,‎ ‎uwolniła‎ ‎z‎ ‎więzów‎ ‎Wisława‎ ‎i‎ ‎uciekła z‎ ‎nim‎ ‎do‎ ‎Wiślicy.‎ ‎Walter‎ ‎zaraz‎ ‎ruszył‎ ‎za‎ ‎niemi‎ ‎i‎ ‎byłby‎ ‎się‎ ‎zemścił‎ ‎na obojgu‎ ‎straszliwie,‎ ‎ale‎ ‎wtedy‎ ‎właśnie‎ ‎Wisława‎ ‎w‎ ‎domu‎ ‎nię‎ ‎było,‎ ‎a‎ ‎He- ligunda‎ ‎okłamała‎ ‎męża,‎ ‎źe‎ ‎ją‎ ‎Wisław‎ ‎gwałtem‎ ‎wziął‎ ‎i‎ ‎źe‎ ‎pomoże‎ ‎go pojmać.‎ ‎Ale‎ ‎to‎ ‎była‎ ‎zasadzka.‎ ‎Wisław‎ ‎kazał‎ ‎okuć‎ ‎w‎ ‎kajdany‎ ‎Waltera i‎ ‎powierzył‎ ‎straż‎ ‎nad‎ ‎nim‎ ‎swej‎ ‎siostrze,‎ ‎pannie.‎ ‎Była‎ ‎ta‎ ‎panna‎ ‎taka brzydka,‎ ‎źe‎ ‎jej‎ ‎nikt‎ ‎nie‎ ‎chciał.‎ ‎Rozmiłowała‎ ‎się‎ ‎ona‎ ‎w‎ ‎Walterze,‎ ‎a‎ ‎gdy się‎ ‎z‎ ‎nią‎ ‎żenić‎ ‎obiecał,‎ ‎przyrzekła,‎ ‎źe‎ ‎go‎ ‎z‎ ‎więzów‎ ‎uwolni.‎ ‎Co‎ ‎się‎ ‎i‎ ‎stało. Dała‎ ‎mu‎ ‎miećz‎ ‎brata,‎ ‎który‎ ‎tajemnie‎ ‎wykradła.‎ ‎Ku‎ ‎większej‎ ‎uciesze swojej‎ ‎i‎ ‎Heligundy,‎ ‎zamknął‎ ‎Wisław‎ ‎Waltera‎ ‎naprost‎ ‎swej‎ ‎łożnicy,‎ ‎gdzie się‎ ‎oboje‎ ‎zabawiali‎ ‎z‎ ‎sobą.‎ ‎Jak‎ ‎już‎ ‎Walter‎ ‎miał‎ ‎łańcuchy‎ ‎odczepione i‎ ‎miecz‎ ‎w‎ ‎ręce,‎ ‎skoczył‎ ‎z‎ ‎więzienia‎ ‎i‎ ‎przebił‎ ‎tym‎ ‎mieczem‎ ‎i‎ ‎kochanka i‎ ‎wiarołomną‎ ‎żonę,‎ ‎oboje‎ ‎razem‎ ‎w‎ ‎łożnicy.‎ ‎Kończy‎ ‎Kronika‎ ‎Wielkopolska‎ ‎w‎ ‎ten‎ ‎sposób:‎ ‎której-to‎ ‎Heligundy‎ ‎nagrobek‎ ‎w‎ ‎kamieniu‎ ‎kuty,‎ ‎na zamku‎ ‎Wiślickim‎ ‎do‎ ‎dziś‎ ‎dnia‎ ‎każdy‎ ‎oglądać‎ ‎może. Mamy‎ ‎tę‎ ‎legendę‎ ‎raz‎ ‎jeszcze‎ ‎opowiedzianą‎ ‎w‎ ‎Herbach‎ ‎rycerstwa polskiego. Paprocki‎ ‎powołuje‎ ‎się‎ ‎na‎ ‎dwa‎ ‎źródła.‎ ‎Mówi‎ ‎on‎ ‎„Walcera‎ ‎hrabio z‎ ‎Tyńca‎ ‎wspominają‎ ‎historye‎ ‎jako‎ ‎Andreas‎ ‎de‎ ‎Żarnów,‎ ‎wszakoż‎ ‎dowodniej‎ ‎Anonymos‎ ‎to‎ ‎jest‎ ‎historyk,‎ ‎który‎ ‎Kronikę‎ ‎Polską‎ ‎łacińskim‎ ‎językiem‎ ‎pisaną,‎ ‎krom‎ ‎podpisu‎ ‎imienia‎ ‎swego‎ ‎zostawił‎.‎ ‎Opowiadanie‎ ‎jego pokazuje‎ ‎znaczne‎ ‎dosyć‎ ‎różnice,‎ ‎przedewszystkiem‎ ‎przytacza‎ ‎Paprocki imiona,‎ ‎których‎ ‎nie‎ ‎daje‎ ‎Kronika‎ ‎Wielkopolska.‎ ‎Dla‎ ‎jej‎ ‎autora‎ ‎syn króla‎ ‎Alamanów‎ ‎jest‎ ‎bezimienny,‎ ‎Paprocki‎ ‎zwie‎ ‎go‎ ‎zaś‎ ‎Arinaldus.‎ ‎Owa brzydka‎ ‎panna,‎ ‎siostra‎ ‎księcia‎ ‎na‎ ‎Wiślicy‎ ‎zwie‎ ‎się‎ ‎u‎ ‎Paprockiego‎ ‎Rynga. Sam‎ ‎Wisław‎ ‎wreszcie‎ ‎zmienił‎ ‎się‎ ‎na‎ ‎Wiślimira.‎ ‎I‎ ‎pochodzenie‎ ‎Waltera jest‎ ‎według‎ ‎tego‎ ‎ostatniego‎ ‎autora‎ ‎inne.‎ ‎Kronika‎ ‎Wielkopolska‎ ‎mówi, źe‎ ‎Walter‎ ‎podobnie‎ ‎jak‎ ‎Wiślimir‎ ‎był‎ ‎z‎ ‎rodu‎ ‎Popiela.‎ ‎Paprocki‎ ‎chce‎ ‎go mieć‎ ‎Toporczykiem‎ ‎i‎ ‎powołuje‎ ‎się‎ ‎na‎ ‎owego‎ ‎Jędrzeja‎ ‎z‎ ‎Żarnowa,‎ ‎który to‎ ‎dowodnie‎ ‎opowiada.‎ ‎Kończy‎ ‎swoją‎ ‎opowieść‎ ‎Paprocki‎ ‎podobnie‎ ‎jak i‎ ‎Kronika‎ ‎Wielkopolska.‎ ‎„Tej‎ ‎Heligundy‎ ‎ciało‎ ‎tam‎ ‎w‎ ‎Wiślicy‎ ‎schowano
      i‎ ‎twarz‎ ‎na‎ ‎kamieniu‎ ‎wyciosano,‎ ‎która‎ ‎była‎ ‎w‎ ‎roku‎ ‎1242‎ ‎na‎ ‎zamku czego‎ ‎potwierdza‎ ‎Andreas‎ ‎jde‎ ‎Żarno‎ ‎w"‎ ‎—‎ ‎i‎ ‎tu‎ ‎więc‎ ‎jest nowy‎ ‎szczegół.
    • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 11.08.24, 13:27
      Sam‎ ‎tok‎ ‎opowiadania‎ ‎jest‎ ‎również‎ ‎nieco‎ ‎odmienny.‎ ‎Przeprawa przez‎ ‎Ren‎ ‎inaczej‎ ‎jest‎ ‎opisana‎ ‎u‎ ‎Paprockiego,‎ ‎a‎ ‎inaczej‎ ‎w‎ ‎Kronice.‎ ‎Toż samo‎ ‎pojedynek‎ ‎i‎ ‎szczegóły‎ ‎uwięzienia‎ ‎i‎ ‎śmierci‎ ‎Wisława‎ ‎i‎ ‎Heligundy. Wszystko‎ ‎to‎ ‎dowodzi,‎ ‎że‎ ‎Paprocki‎ ‎czerpał‎ ‎z‎ ‎innych‎ ‎jeszcze‎ ‎źródeł‎ ‎niż Kronika‎ ‎Wielkopolska.‎ ‎Sam‎ ‎to‎ ‎zresztą‎ ‎wyraźnie‎ ‎mówi,‎ ‎wymienia‎ ‎prze cież‎ ‎Jędrzeja‎ ‎z‎ ‎Żarnowa‎ ‎i‎ ‎owego‎ ‎Anonimosa,‎ ‎który‎ ‎kronikę‎ ‎łacińska ułożył.‎ ‎Wiadomo,‎ ‎co‎ ‎wziął‎ ‎z‎ ‎pierwszego,‎ ‎to‎ ‎mianowicie,‎ ‎źe‎ ‎Waleer‎ ‎jest Toporczykiem,‎ ‎i‎ ‎że‎ ‎na‎ ‎zamku‎ ‎Wiślickim‎ ‎do‎ ‎1241‎ ‎roku‎ ‎był‎ ‎grobowiec Heligundy.‎ ‎Nie‎ ‎wiadomo‎ ‎natomiast,‎ ‎skąd‎ ‎są‎ ‎wzięte‎ ‎imiona‎ ‎i‎ ‎różnice w‎ ‎opowiadaniu,‎ ‎czy‎ ‎z‎ ‎Anonimosa,‎ ‎czy‎ ‎może‎ ‎skądinąd? Kwestya‎ ‎owych‎ ‎dwóch‎ ‎kronik‎ ‎nieznanych‎ ‎jest‎ ‎ważną,‎ ‎bo‎ ‎może odkryć‎ ‎jakieś‎ ‎dawniejsze‎ ‎źródło‎ ‎i‎ ‎posunąć‎ ‎wstecz‎ ‎całe‎ ‎to‎ ‎opowiadanie o‎ ‎Wiślicy‎ ‎i‎ ‎Walterze. Wiadomo,‎ ‎źe‎ ‎Kronika‎ ‎Wielkopolska‎ ‎pochodzi‎ ‎z‎ ‎XIV‎ ‎wieku,‎ ‎zo baczymy‎ ‎zaraz,‎ ‎z‎ ‎którego‎ ‎może‎ ‎być‎ ‎ów‎ ‎Jędrzej‎ ‎z‎ ‎Żarnowa‎ ‎i‎ ‎Anonymos. Staranne‎ ‎przeszukanie‎ ‎naszych‎ ‎źródeł‎ ‎średniowiecznych‎ ‎okazało‎ ‎się bezowocnem.‎ ‎Nigdzie‎ ‎nie‎ ‎ma‎ ‎wzmianki‎ ‎o‎ ‎żadnym‎ ‎Jędrzeju‎ ‎z‎ ‎Żarnowa, któregoby‎ ‎można‎ ‎„posądzió“‎ ‎o‎ ‎pisanie‎ ‎kroniki,‎ ‎nie‎ ‎ma‎ ‎ani‎ ‎duchownego, ani‎ ‎nawet‎ ‎świeckiego,‎ ‎któryby‎ ‎miał‎ ‎to‎ ‎imię‎ ‎i‎ ‎pochodził‎ ‎z‎ ‎Żarnowa.‎ ‎Jest jednak‎ ‎jeden‎ ‎ślad‎ ‎—‎ ‎jak‎ ‎sądzę‎ ‎—‎ ‎tej‎ ‎właśnie‎ ‎kroniki.‎ ‎W‎ ‎roku‎ ‎1420 pan‎ ‎Piotr‎ ‎Szafraniec,‎ ‎podkomorzy‎ ‎krakowski,‎ ‎odwołuje‎ ‎przed‎ ‎sądem‎ ‎wie cowym‎ ‎w‎ ‎Krakowie‎ ‎to,‎ ‎co‎ ‎powiedział‎ ‎Janowi‎ ‎z‎ ‎Łuczanowic,‎ ‎jako‎ ‎Hebda z‎ ‎Rosztejnu‎ ‎jest‎ ‎lepszy‎ ‎od‎ ‎niego,‎ ‎bo‎ ‎o‎ ‎jego‎ ‎klejnocie‎ ‎Konie‎ ‎(to‎ ‎jest Topór‎‎)‎ ‎piszą‎ ‎w‎ ‎kronice,‎ ‎a‎ ‎o‎ ‎klejnocie‎ ‎Jana‎ ‎nic‎ ‎nie‎ ‎ma‎ ‎w‎ ‎kro nice‎.‎ ‎O‎ ‎jakąż‎ ‎to‎ ‎więc‎ ‎kronikę‎ ‎tu‎ ‎chodzi‎ ‎?‎ ‎Paprocki‎ ‎w‎ ‎gnieździe‎ ‎cnoty wypisywał‎ ‎o‎ ‎Toporczykach‎ ‎rzeczy,‎ ‎które‎ ‎mogły‎ ‎być‎ ‎dla‎ ‎nich‎ ‎uwłaczające.‎ ‎Wywodził‎ ‎ich‎ ‎bowiem‎ ‎od‎ ‎jakiegoś‎ ‎młynarczyka,‎ ‎co‎ ‎oczywiście prawdą‎ ‎nie‎ ‎było.‎ ‎Przyznaje‎ ‎się‎ ‎do‎ ‎tego‎ ‎w‎ ‎Herbach‎ ‎Rycerstwa‎ ‎i‎ ‎dla‎ ‎większego‎ ‎uświetnienia‎ ‎rodu‎ ‎opowiada‎ ‎historyę‎ ‎o‎ ‎Walterze.‎ ‎Na‎ ‎kogóż‎ ‎się przy‎ ‎tem‎ ‎powołuje‎ ‎i‎ ‎kim‎ ‎dowodzi,‎ ‎źe‎ ‎Walter,‎ ‎to‎ ‎Toporczyk‎ ‎?‎ ‎Oto‎ ‎mówi: „Ale‎ ‎ten‎ ‎pomieniony‎ ‎historyk‎ ‎—‎ ‎właśnie‎ ‎Andreas‎ ‎de‎ ‎Zarnow‎ ‎—‎ ‎„Walcera‎ ‎dowodnie‎ ‎opowiada‎ ‎z‎ ‎domu‎ ‎Toporów"‎ ‎—‎ ‎i‎ ‎dalej:‎ ‎„jakoż‎ ‎tego‎ ‎po
      twierdzają‎ ‎pewne‎ ‎znaki,‎ ‎że‎ ‎Tyniec‎ ‎ze‎ ‎wszystką‎ ‎włością‎ ‎był‎ ‎tej‎ ‎familii Toporów".‎
    • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 11.08.24, 13:33
      ‎Mamy‎ ‎wszelkie‎ ‎prawo‎ ‎przypuszczać,‎ ‎że‎ ‎kronika‎ ‎owa,‎ ‎na którą‎ ‎się‎ ‎powoływał‎ ‎1420‎ ‎roku‎ ‎Piotr‎ ‎Szafraniec,‎ ‎to‎ ‎właśnie‎ ‎kronika Jędrzeja‎ ‎z‎ ‎Żarnowa.‎ ‎Trudno‎ ‎bowiem‎ ‎przypuścić,‎ ‎że‎ ‎były‎ ‎dwie‎ ‎kroniki w‎ ‎tym‎ ‎czasie‎ ‎i‎ ‎każda‎ ‎z‎ ‎nich‎ ‎opowiadała‎ ‎o‎ ‎tym‎ ‎rodzie.‎ ‎To‎ ‎mi‎ ‎się‎ ‎wy daje‎ ‎bardzo‎ ‎wątpliwem‎ ‎i‎ ‎nieprawdopodobnem.‎ ‎Sądzę‎ ‎też,‎ ‎że‎ ‎to‎ ‎jedna i‎ ‎ta‎ ‎sama‎ ‎kronika.‎ ‎Jeżeli‎ ‎zaś‎ ‎tak‎ ‎jest,‎ ‎to‎ ‎zyskujemy‎ ‎dowód,‎ ‎że‎ ‎kronika Jędrzeja‎ ‎z‎ ‎Żarnowa,‎ ‎istniała‎ ‎już‎ ‎na‎ ‎początku‎ ‎XV‎ ‎wieku.‎ ‎Najbliższy i‎ ‎najoględniejszy‎ ‎wniosek,‎ ‎jaki‎ ‎z‎ ‎tego‎ ‎faktu‎ ‎można‎ ‎wyciągnąć,‎ ‎jest‎ ‎ten, że‎ ‎Jędrzej‎ ‎z‎ ‎Żarnowa‎ ‎żył‎ ‎i‎ ‎pisał‎ ‎w‎ ‎XIV‎ ‎wieku.‎ ‎Zdaje‎ ‎mi‎ ‎się,‎ ‎że‎ ‎przy tern‎ ‎zostać‎ ‎należy. Kwestya,‎ ‎kto‎ ‎jest‎ ‎ów‎ ‎Anonim‎ ‎i‎ ‎w‎ ‎jakim‎ ‎czasie‎ ‎pisał,‎ ‎nie‎ ‎da‎ ‎się tak‎ ‎łatwo‎ ‎rozstrzygnąć.‎ ‎Marcin‎ ‎Bielski‎ ‎w‎ ‎swej‎ ‎kronice‎ ‎opowiada‎ ‎histo- ryę‎ ‎Waltera‎ ‎i‎ ‎Heligundy‎ ‎i‎ ‎powołuje‎ ‎się‎ ‎na‎ ‎kronikę‎ ‎Anonima.‎ ‎Otóż‎ ‎ów Anonimos,‎ ‎jako‎ ‎go‎ ‎Bielski‎ ‎nazywa‎ ‎podobnie‎ ‎jak‎ ‎Paprocki,‎ ‎to‎ ‎nasza Kronika‎ ‎Wielkopolska.‎ ‎Streszcza‎ ‎on‎ ‎ją‎ ‎tylko‎ ‎lepiej‎ ‎i‎ ‎barwniej‎ ‎opowiada, ale‎ ‎się‎ ‎nigdzie‎ ‎od‎ ‎niej‎ ‎nie‎ ‎różni,‎ ‎wreszcie‎ ‎kończy‎ ‎tak‎ ‎samo‎ ‎wzmianką o‎ ‎grobowcu‎ ‎Heligundy‎ ‎na‎ ‎zamku‎ ‎w‎ ‎Wiślicy,‎ ‎który‎ ‎za‎ ‎czasów‎ ‎owego bezimiennego‎ ‎historyka‎ ‎miał‎ ‎się‎ ‎tam‎ ‎jeszcze‎ ‎znajdować.‎ ‎Z‎ ‎tego‎ ‎moźnaby wnosić,‎ ‎że‎ ‎i‎ ‎Arfonimos‎ ‎Paprockiego,‎ ‎to‎ ‎także‎ ‎Kronika‎ ‎Wielkopolska.‎ ‎Są inne‎ ‎względy,‎ ‎które‎ ‎zdają‎ ‎się‎ ‎również‎ ‎za‎ ‎tern‎ ‎przemawiać.‎ ‎Zaraz‎ ‎na samym‎ ‎początku‎ ‎swej‎ ‎opowieści‎ ‎Paprocki‎ ‎mówi:‎ ‎„Walcera‎ ‎hrabię‎ ‎z‎ ‎Tyńca wspominają‎ ‎historye‎ ‎jako‎ ‎Andreas‎ ‎de‎ ‎Żarnów,‎ ‎wszakoż‎ ‎dowodniej‎ ‎Ano- nymos,‎ ‎który‎ ‎kronikę‎ ‎polską‎ ‎łacińskim‎ ‎językiem‎ ‎pisaną,‎ ‎krom‎ ‎podpisu imienia‎ ‎swego‎ ‎zostawił,‎ ‎dla‎ ‎tego,‎ ‎że‎ ‎był‎ ‎uwiózł‎ ‎królewnę‎ ‎francuzką imieniem‎ ‎Heligundę,‎ ‎tym‎ ‎sposobem‎ ‎tu‎ ‎następuje‎ ‎wiadomość,‎ ‎jako‎ ‎Wal- cer‎ ‎bawił‎ ‎na‎ ‎dworze‎ ‎króla‎ ‎francuzkiego,‎ ‎a‎ ‎następnie:‎ ‎„Na‎ ‎tegoż‎ ‎króla dworze‎ ‎było‎ ‎książę,‎ ‎które‎ ‎o‎ ‎n‎ ‎królewiczem‎ ‎niemieckim‎ ‎mianuje,‎ ‎imie niem‎ ‎Arinaldus"‎ ‎etc.‎ ‎Kto‎ ‎jest‎ ‎ów‎ ‎„on?“‎ ‎Czy‎ ‎Anonymos?‎ ‎Zdaje‎ ‎mi‎ ‎się, że‎ ‎tak,‎ ‎bo‎ ‎przecież‎ ‎nie‎ ‎Walter.‎ ‎W‎ ‎takim‎ ‎razie‎ ‎byłby‎ ‎to‎ ‎ślad,‎ ‎że‎ ‎Pa procki‎ ‎czerpał‎ ‎i‎ ‎z‎ ‎Kroniki‎ ‎Wielkopolskiej,‎ ‎bo‎ ‎ta‎ ‎właśnie,‎ ‎jak‎ ‎wiemy,‎ ‎na zywa‎ ‎księcia‎ ‎Arinalda,‎ ‎synem‎ ‎ouiusdam‎ ‎regis‎ ‎Almanorum,‎ ‎jakiegoś‎ ‎króla niemieckiego,‎ ‎a‎ ‎od‎ ‎tego‎ ‎już‎ ‎bardzo‎ ‎blisko‎ ‎do‎ ‎„królewica‎ ‎niemieckiego". Tylko‎ ‎w‎ ‎takim‎ ‎razie‎ ‎pozostaje‎ ‎zawsze‎ ‎pytanie,‎ ‎skąd‎ ‎Paprocki‎ ‎wziął imiona‎ ‎i‎ ‎odmianki‎ ‎tekstu?‎ ‎Nie‎ ‎z‎ ‎kroniki‎ ‎Jędrzeja‎ ‎z‎ ‎Żarnowa,‎ ‎bo‎ ‎sam mówi:‎ ‎że‎ ‎„dowodniej"‎ ‎pisze‎ ‎Anonymos‎ ‎o‎ ‎Walterze.‎ ‎Jędrzej‎ ‎z‎ ‎Żarnowa zdaje‎ ‎się‎ ‎tylko‎ ‎o‎ ‎nim‎ ‎wspomniał‎ ‎z‎ ‎powodu‎ ‎jego‎ ‎pochodzenia‎ ‎z‎ ‎rodu Toporów.‎ ‎Musiał‎ ‎więc‎ ‎mieć‎ ‎jakieś‎ ‎inne‎ ‎źródło‎ ‎pod‎ ‎ręką.‎ ‎Czy‎ ‎polskie, czy‎ ‎cudzoziemskie‎ ‎t.‎ ‎j.‎ ‎czeskie,‎ ‎nie‎ ‎da‎ ‎się‎ ‎już‎ ‎rozstrzygnąć.‎ ‎Wzmianka, która‎ ‎Paprocki‎ ‎przejął‎ ‎z‎ ‎kroniki‎ ‎Jędrzeja‎ ‎z‎ ‎Żarnowa,‎ ‎że‎ ‎do‎ ‎124T‎ ‎roku znajdował‎ ‎się‎ ‎grobowiec‎ ‎Iieligundy‎ ‎na‎ ‎zamku‎ ‎w‎ ‎Wiślicy,‎ ‎oraz‎ ‎słowa Kroniki‎ ‎Wielkopolskiej,‎ ‎źe‎ ‎widzieć‎ ‎go‎ ‎można‎ ‎usque‎ ‎ad‎ ‎praesens,‎ ‎aż‎ ‎do teraźniejszych‎ ‎czasów,‎ ‎zdają‎ ‎się‎ ‎wskazywać,‎ ‎źe‎ ‎wiadomości‎ ‎Kroniki‎ ‎Wielko polskiej‎ ‎opierają‎ ‎się‎ ‎na‎ ‎jakiemś‎ ‎starszem‎ ‎źródle,‎ ‎które‎ ‎autor‎ ‎jej‎ ‎wypisał i‎ ‎z‎ ‎którego‎ ‎Paprocki‎ ‎mógł‎ ‎wziąć‎ ‎choćby‎ ‎imiona:‎ ‎Zbyt‎ ‎to‎ ‎jednak‎ ‎pod rzędny‎ ‎i‎ ‎drobny‎ ‎szczegół,‎ ‎aby‎ ‎na‎ ‎nim‎ ‎śmielej‎ ‎można‎ ‎budować.‎ ‎Od- mianki‎ ‎tekstu‎ ‎pozostają‎ ‎też‎ ‎nie‎ ‎wyjaśnione,‎ ‎a‎ ‎przypuszczenie,‎ ‎że‎ ‎autor Wielkopolskiej‎ ‎Kroniki‎ ‎zmienił‎ ‎je‎ ‎lub‎ ‎opuścił‎ ‎zbyt‎ ‎dowolne,‎ ‎aby‎ ‎za jego‎ ‎pomocą‎ ‎módz‎ ‎wyjść‎ ‎z‎ ‎tej‎ ‎trudności.‎ ‎Pozostaje‎ ‎więć‎ ‎jedno:‎ ‎Papro cki‎ ‎czerpał‎ ‎ze‎ ‎źródeł‎ ‎czeskich,‎ ‎bo‎ ‎ta‎ ‎opowieść,‎ ‎oczywiście‎ ‎bez‎ ‎Tyńca, była‎ ‎i‎ ‎tam‎ ‎znaną.‎ ‎Może‎ ‎też‎ ‎miał‎ ‎jakiś‎ ‎rękopis‎ ‎tej‎ ‎legendy,‎ ‎wprawdzie drukowaną‎ ‎ona‎ ‎w‎ ‎XVI‎ ‎w.‎ ‎nie‎ ‎była‎ ‎jak‎ ‎inne‎ ‎należące‎ ‎do‎ ‎tego‎ ‎samego‎ ‎cyklu,‎ ‎ale‎ ‎jakiś‎ ‎jej‎ ‎odpis,‎ ‎dziś‎ ‎zaginiony,‎ ‎mógł‎ ‎istnieć‎ ‎w‎ ‎Czechach‎ ‎lub Polsce‎ ‎i‎ ‎z‎ ‎niego‎ ‎to‎ ‎właśnie‎ ‎czerpał‎ ‎nasz‎ ‎heraldyk.‎ ‎To‎ ‎jest‎ ‎„ostrożniejszy‎ ‎“‎ ‎wniosek.‎ ‎Wynika‎ ‎z‎ ‎niego‎ ‎ostatecznie‎ ‎to,‎ ‎że‎ ‎podanie‎ ‎nasze‎ ‎o‎ ‎Tyńcu i‎ ‎Wiślicy‎ ‎pochodzi‎ ‎z‎ ‎kronik‎ ‎czternastowiecznych,‎ ‎bo i‎ ‎Andrzej‎ ‎z‎ ‎Żarnowa‎ ‎i‎ ‎Kronika‎ ‎Wielkopolska‎ ‎są‎ ‎z‎ ‎tego‎ ‎właśnie‎ ‎czasu. Choć‎ ‎cykl‎ ‎podań‎ ‎Wiślickich‎ ‎został‎ ‎o‎ ‎przeszło‎ ‎sto‎ ‎lat‎ ‎później‎ ‎spi sany‎ ‎niż‎ ‎krakowski,‎ ‎a‎ ‎może‎ ‎nawet‎ ‎i‎ ‎więcej,‎ ‎przecież‎ ‎jest‎ ‎on‎ ‎także‎ ‎bar dzo‎ ‎stary‎ ‎i‎ ‎z‎ ‎pewnością‎ ‎sięga‎ ‎doby‎ ‎plemiennej,‎ ‎razem‎ ‎więc‎ ‎z‎ ‎pierwszym winien‎ ‎być‎ ‎zbadanym. Sprawdzić‎ ‎Wisława‎ ‎czy‎ ‎Wiślimira‎ ‎księcia‎ ‎na‎ ‎Wiślicy‎ ‎niczem‎ ‎nie można.‎ ‎Nie‎ ‎jest‎ ‎on‎ ‎związany‎ ‎w‎ ‎ten‎ ‎sposób‎ ‎z‎ ‎Wiślicą,‎ ‎jak‎ ‎Krak‎ ‎z‎ ‎Kra kowem.‎ ‎Imię‎ ‎jego‎ ‎samo‎ ‎przez‎ ‎się‎ ‎nic‎ ‎nie‎ ‎mówi.‎ ‎Można‎ ‎wierzyć‎ ‎w‎ ‎jego istnienie‎ ‎lub‎ ‎nie,‎ ‎sądzę‎ ‎nawet,‎ ‎że‎ ‎należy,‎ ‎ale‎ ‎nie‎ ‎dla‎ ‎imienia,‎ ‎które‎ ‎mu dają‎ ‎kronikarze.‎ ‎Mógłby‎ ‎on‎ ‎się‎ ‎równie‎ ‎dobrze‎ ‎nazywać‎ ‎tak‎ ‎lub‎ ‎inaczej, a‎ ‎nieby‎ ‎to‎ ‎jego‎ ‎wiarogodności‎ ‎nie‎ ‎podniosło.‎ ‎Imię‎ ‎Wisław‎ ‎jest‎ ‎może‎ ‎ścią gnięciem‎ ‎z‎ ‎Wyszesława,‎ ‎przynajmniej‎ ‎tak‎ ‎go‎ ‎najstarsze‎ ‎dokumenta‎ ‎pi szą‎ ‎i‎ ‎jest‎ ‎dosyć‎ ‎używane‎ ‎w‎ ‎średnich‎ ‎wiekach,‎ ‎nie‎ ‎jest‎ ‎też‎ ‎własnością jednego‎ ‎tylko‎ ‎rodu,‎ ‎jak‎ ‎n.‎ ‎p.‎ ‎Warsz‎ ‎lub‎ ‎Sieciech.‎ ‎Jest‎ ‎dosyć‎ ‎różnych dostojników,‎ ‎którzy‎ ‎je‎ ‎noszą.‎ ‎Imię‎ ‎Wiślimira‎ ‎jest‎ ‎nieużywane,‎ ‎przynajmniej‎ ‎nikogo‎ ‎nie‎ ‎spotkałem‎ ‎w‎ ‎naszych‎ ‎średniowiecznych‎ ‎pomnikach, któryby‎ ‎je‎ ‎nosił.‎ ‎Raz‎ ‎tylko‎ ‎jeden‎ ‎pod‎ ‎rokiem‎ ‎1242‎ ‎czytamy:‎ ‎umarł Wislimir‎ ‎biskup‎ ‎krakowski‎,‎ ‎jestto‎ ‎biskup‎ ‎Wisław.‎ ‎Widocznie‎ ‎nie‎ ‎od różniano‎ ‎dobrze‎ ‎obu‎ ‎tych‎ ‎imion.‎ ‎Tak,‎ ‎jak‎ ‎je‎ ‎piszą‎ ‎dokumenta,‎ ‎nie‎ ‎mają one‎ ‎z‎ ‎sobą‎ ‎nic‎ ‎wspólnego,‎ ‎ale‎ ‎kto‎ ‎wie,‎ ‎czy‎ ‎tu‎ ‎nie‎ ‎zaszła‎ ‎jakaś‎ ‎fałszywa etymologia‎ ‎i‎ ‎upodobnienie‎ ‎n.‎ ‎p.‎ ‎do‎ ‎Wisły?‎
    • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 11.08.24, 13:35
      Nie‎ ‎śmiem‎ ‎tego‎ ‎twierdzić, ale‎ ‎byó‎ ‎może,‎ ‎iż‎ ‎tak‎ ‎było.‎ ‎W‎ ‎takim‎ ‎razie‎ ‎nadanie‎ ‎tego‎ ‎imienia‎ ‎księciu na‎ ‎Wiślicy‎ ‎miało‎ ‎na‎ ‎celu‎ ‎zbliżenie‎ ‎imienia‎ ‎władcy‎ ‎do‎ ‎nazwy‎ ‎grodu..‎ ‎Mo gło‎ ‎też‎ ‎być‎ ‎ono‎ ‎zaczerpnięte‎ ‎i‎ ‎odpowiednio‎ ‎tylko‎ ‎zmienione‎ ‎z‎ ‎obcego niemieckiego‎ ‎podania‎ ‎1‎).‎ ‎Z‎ ‎nich‎ ‎dwóch‎ ‎wybieram‎ ‎Wiślimira;‎ ‎wydaje mi‎ ‎się‎ ‎to‎ ‎imię‎ ‎starszem‎ ‎i‎ ‎przy‎ ‎niem‎ ‎też‎ ‎nadal‎ ‎zostanę,‎ ‎choć‎ ‎do obydwóch‎ ‎większej‎ ‎wagi‎ ‎nie‎ ‎przywiązuję.‎ ‎Ów‎ ‎pan‎ ‎na‎ ‎Tyńcu‎ ‎jest‎ ‎bez imienny,‎ ‎skrył‎ ‎się‎ ‎zupełnie‎ ‎za‎ ‎Waltera,‎ ‎a‎ ‎nie‎ ‎potrzebuję‎ ‎dowodzić,‎ ‎źe tego‎ ‎imienia‎ ‎w‎ ‎żaden‎ ‎sposób‎ ‎nie‎ ‎mógł‎ ‎nosić. Legendowa‎ ‎osłona,‎ ‎czy‎ ‎powłoka‎ ‎cyklu‎ ‎Wiślickiego,‎ ‎która‎ ‎zamyka jakieś‎ ‎ziarnko‎ ‎historycznej‎ ‎prawdy,‎ ‎jest‎ ‎tutaj‎ ‎zupełnie‎ ‎inna‎ ‎i‎ ‎zasadniczo różna‎ ‎od‎ ‎podań‎ ‎krakowskich.‎ ‎Przedcwszystkiem,‎ ‎nie‎ ‎jest‎ ‎ona‎ ‎miejsco wym‎ ‎zlepkiem‎ ‎mytów‎ ‎zamienianych‎ ‎bardzo‎ ‎powoli‎ ‎na‎ ‎podania,‎ ‎to‎ ‎od- razu‎ ‎widać‎ ‎i‎ ‎odrazu‎ ‎każdego‎ ‎bije‎ ‎w‎ ‎oczy.‎ ‎To‎ ‎też‎ ‎jeśli‎ ‎podania,‎ ‎osnute koło‎ ‎Krakowa‎ ‎i‎ ‎Kraka,‎ ‎stanowiły‎ ‎pewną‎ ‎całość‎ ‎i‎ ‎zrosły‎ ‎się‎ ‎z‎ ‎historyą,‎ ‎to podania‎ ‎Wiślickie‎ ‎przeciwnie‎ ‎niczem‎ ‎się‎ ‎z‎ ‎nią‎ ‎nie‎ ‎trzymają,‎ ‎są‎ ‎nalecia łością‎ ‎obcą.‎ ‎Pierwsze‎ ‎przez‎ ‎cały‎ ‎szereg‎ ‎lat‎ ‎mogły‎ ‎wpływać‎ ‎na‎ ‎fakt‎ ‎hi storyczny,‎ ‎oddziaływać‎ ‎na‎ ‎niego‎ ‎i‎ ‎łączyć‎ ‎się‎ ‎z‎ ‎nim,‎ ‎aż‎ ‎wreszcie‎ ‎przeni knęły‎ ‎się‎ ‎wzajemnie,‎ ‎i‎ ‎połączyły‎ ‎w‎ ‎jedno.‎ ‎Drugie‎ ‎tylko‎ ‎powierzchownie się‎ ‎z‎ ‎sobą‎ ‎zmieszały,‎ ‎ale‎ ‎się‎ ‎nie‎ ‎przeniknęły‎ ‎i‎ ‎nie‎ ‎stanowią‎ ‎całości,‎ ‎od łączyć‎ ‎je‎ ‎też‎ ‎odrazu‎ ‎można.‎ ‎Za‎ ‎ich‎ ‎pomocą‎ ‎nie‎ ‎da‎ ‎się‎ ‎oznaczyć‎ ‎ani pochodzenie,‎ ‎ani‎ ‎wiek‎ ‎historycznych‎ ‎okruchów,‎ ‎które‎ ‎się‎ ‎między‎ ‎niemi znajdują.‎ ‎Z‎ ‎tego‎ ‎powodu‎ ‎zbytecznem‎ ‎byłoby‎ ‎tak‎ ‎szczegółowo‎ ‎je‎ ‎roz bierać,‎ ‎jak‎ ‎krakowskie‎ ‎podania‎ ‎i‎ ‎myty. Ową‎ ‎obcą‎ ‎częścią‎ ‎podania,‎ ‎które‎ ‎się‎ ‎z‎ ‎niem‎ ‎w‎ ‎dosyć‎ ‎dziwny‎ ‎a‎ ‎do wolny‎ ‎sposób‎ ‎połączyło,‎ ‎jest‎ ‎historyą‎ ‎Waltera‎ ‎i‎ ‎Heligundy.‎ ‎Jestto‎ ‎Wal ter‎ ‎z‎ ‎Akwitanii,‎ ‎dobrze‎ ‎znany‎ ‎z‎ ‎cyklu‎ ‎Nibelungów‎2‎),‎ ‎urojone‎ ‎czyny jego‎ ‎spisywano‎ ‎już‎ ‎w‎ ‎IX‎ ‎wieku‎ ‎w‎ ‎Anglii,‎ ‎ale‎ ‎się‎ ‎z‎ ‎tej‎ ‎najstarszej‎ ‎le gendy‎ ‎zostały‎ ‎tylko‎ ‎fragmenta‎ ‎8‎).‎ ‎Całość‎ ‎zaś‎ ‎znamy‎ ‎z‎ ‎łacińskiego‎ ‎poe matu‎ ‎z‎ ‎XI‎ ‎wieku,‎ ‎który‎ ‎jest‎ ‎utworem‎ ‎Eckeharda,‎ ‎mnicha‎ ‎klasztoru Sankt-Gallen‎ ‎w‎ ‎Szwajcaryi.‎ ‎Poemat‎ ‎ów‎ ‎jest‎ ‎przeróbką‎ ‎starszej‎ ‎jakiejś legendy. Opowieść‎ ‎nasza,‎ ‎naturalnie‎ ‎bez‎ ‎Tyńca‎ ‎i‎ ‎Wiślicy,‎ ‎nie‎ ‎jest‎ ‎dosłownem powtórzeniem‎ ‎szwajcarskiej.‎ ‎Brak‎ ‎w‎ ‎niej‎ ‎przedewszystkiem‎ ‎epizodu o‎ ‎pobycie‎ ‎Waltera‎ ‎i‎ ‎Heligundy‎ ‎na‎ ‎dworze‎ ‎Attyli.‎ ‎
    • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 11.08.24, 13:38
      ‎Uciekają‎ ‎oni‎ ‎w‎ ‎naszej‎ ‎wersyi‎ ‎ze‎ ‎dworu‎ ‎króla‎ ‎Francuskiego,‎ ‎w‎ ‎niemieckiej‎ ‎ze‎ ‎dworu‎ ‎le gendowego‎ ‎króla‎ ‎Hunnów.‎ ‎Za‎ ‎przewóz‎ ‎na‎ ‎Renie‎ ‎płaci‎ ‎Walter‎ ‎w‎ ‎poe macie‎ ‎Eckeharda‎ ‎rybą‎ ‎z‎ ‎Dunaju,‎ ‎u‎ ‎nas‎ ‎grzywną‎ ‎złotą.‎ ‎I‎ ‎Hagena‎ ‎też niema‎ ‎u‎ ‎nas‎ ‎i‎ ‎dwunastu‎ ‎rycerzy‎ ‎króla‎ ‎niemieckiego.‎ ‎Walter‎ ‎i‎ ‎ów Arinaldus,‎ ‎niemiecki‎ ‎królewicz,‎ ‎biją‎ ‎się‎ ‎samowtór.‎ ‎Wszystko‎ ‎to‎ ‎każe przypuszczać,‎ ‎źe‎ ‎źródło‎ ‎polskich‎ ‎kronikarzy‎ ‎było‎ ‎jakieś‎ ‎inne,‎ ‎nie‎ ‎Sank- galleński‎ ‎poemat.‎ ‎Tak‎ ‎samo‎ ‎i‎ ‎cała‎ ‎druga‎ ‎część‎ ‎legendy,‎ ‎o‎ ‎wiarołomstwie‎ ‎Heligundy‎ ‎jest‎ ‎nową.‎ ‎W‎ ‎znanej‎ ‎niemieckiej‎ ‎legendzie‎ ‎Walter z‎ ‎żoną‎ ‎żyją‎ ‎długie‎ ‎lata‎ ‎spokojnie‎ ‎w‎ ‎Akwitanii,‎ ‎tu‎ ‎jak‎ ‎wiadomo,‎ ‎wcale tak‎ ‎nie‎ ‎jest.‎ ‎Druga‎ ‎ta‎ ‎część‎ ‎stanowi‎ ‎odrębną‎ ‎znowu‎ ‎całość,‎ ‎dowolnie połączoną‎ ‎z‎ ‎pierwszą.‎ ‎Jest‎ ‎ona‎ ‎bardzo‎ ‎ciekawą,‎ ‎posiada‎ ‎liczne‎ ‎rozgałę zienia‎ ‎i‎ ‎daleko‎ ‎wstecz‎ ‎sięgający‎ ‎rodowód‎. ‎Ale‎ ‎i‎ ‎ta‎ ‎część‎ ‎podania‎ ‎nie wiąże‎ ‎się‎ ‎bliżej‎ ‎z‎ ‎Polską.‎ ‎Imię‎ ‎takie‎ ‎jak‎ ‎Ringa‎ ‎(nosi‎ ‎je‎ ‎siostra‎ ‎Wisława)‎ ‎wyraźnie‎ ‎zdradza‎ ‎swe‎ ‎pochodzenie‎ ‎germańskie.‎ ‎Żródłosłowem‎ ‎jego jest‎ ‎Hring,‎ ‎mamy‎ ‎też‎ ‎imię‎ ‎kobiece‎ ‎Hringuni‎.‎ ‎Więcej‎ ‎o‎ ‎niem‎ ‎nie‎ ‎da się‎ ‎nic‎ ‎powiedzieć,‎ ‎łączyć‎ ‎też‎ ‎Ringę‎ ‎z‎ ‎Rindą,‎ ‎kochanką‎ ‎Odyna,‎ ‎nie można. Odmienny‎ ‎ów‎ ‎wątek‎ ‎podania‎ ‎o‎ ‎Walterze,‎ ‎tak‎ ‎jak‎ ‎się‎ ‎on‎ ‎docho wał‎ ‎w‎ ‎polskich‎ ‎kronikach,‎ ‎ma‎ ‎wartość‎ ‎głównie‎ ‎dla‎ ‎germanistów,‎ ‎którzy‎ ‎od‎ ‎dosyć‎ ‎dawna‎ ‎zwrócili‎ ‎na‎ ‎niego‎ ‎uwagę.‎ ‎Są‎ ‎to‎ ‎fragmenty‎ ‎jakiejś samoistnej‎ ‎zdaje‎ ‎się‎ ‎wersyi‎ ‎zachodniej,‎ ‎dziś‎ ‎zaginionej.‎ ‎Badania‎ ‎nad‎ ‎jej źródłem,‎ ‎pochodzeniem‎ ‎i‎ ‎osnową,‎ ‎oraz‎ ‎kwestya‎ ‎n.‎ ‎p.,‎ ‎czy‎ ‎już‎ ‎w‎ ‎Niem czech‎ ‎łączono‎ ‎razem‎ ‎te‎ ‎dwa‎ ‎podania‎ ‎Waltera‎ ‎i‎ ‎wiarołomstwa‎ ‎Heligundy‎, wszystko‎ ‎to‎ ‎nie‎ ‎wchodzi‎ ‎w‎ ‎zakres‎ ‎niniejszej‎ ‎pracy.‎ ‎Szczegóły,‎ ‎któreby tutaj‎ ‎można‎ ‎odnaleść,‎ ‎odnoszą‎ ‎się‎ ‎wszystkie‎ ‎do‎ ‎średniowiecznej‎ ‎literatury niemieckiej‎ ‎i‎ ‎do‎ ‎mytów‎ ‎germańskich,‎ ‎ale‎ ‎nie‎ ‎do‎ ‎Tyńca‎ ‎ani‎ ‎Wiślan z ‎Wiślicy,‎ ‎nic‎ ‎nam‎ ‎też‎ ‎po‎ ‎nich. Część‎ ‎polska‎ ‎całej‎ ‎tej‎ ‎dziwacznej‎ ‎legendy,‎ ‎ta‎ ‎jest‎ ‎ważną‎ ‎i‎ ‎prze- dewszystkiem‎ ‎o‎ ‎nią‎ ‎nam‎ ‎chodzić‎ ‎powinno. Można‎ ‎ją‎ ‎łatwo‎ ‎rozerwać‎ ‎i‎ ‎oddzielić,‎ ‎tylko‎ ‎po‎ ‎tern‎ ‎oddzieleniu‎ ‎nie wiele‎ ‎nam‎ ‎w‎ ‎ręku‎ ‎pozostaje‎ ‎rzeczywistych‎ ‎faktów.‎ ‎Różnymi‎ ‎czasy‎ ‎prze dostawały‎ ‎się‎ ‎do‎ ‎Polski‎ ‎rozmaite‎ ‎okruchy‎ ‎zachodniej‎ ‎wiedzy‎ ‎i‎ ‎literatury. Mnisi‎ ‎z‎ ‎Zachodu‎ ‎razem‎ ‎z‎ ‎liturgicznerni‎ ‎księgarni‎ ‎nieraz‎ ‎przynosili‎ ‎i‎ ‎świeckie‎ ‎legendy‎ ‎ówczesne,‎ ‎niekoniecznie‎ ‎spisane,‎ ‎mogli‎ ‎je‎ ‎opowiadać‎ ‎z‎ ‎pamięci ‎dowolnie‎ ‎zmieniać‎ ‎i‎ ‎przerabiać,‎ ‎pod‎ ‎tym‎ ‎względem‎ ‎średnie‎ ‎wieki
      niczem‎ ‎się‎ ‎nie‎ ‎krępowały.‎ ‎
    • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 11.08.24, 13:40
      ‎Taką‎ ‎legendą‎ ‎była‎ ‎i‎ ‎nasza‎ ‎o‎ ‎Walterze‎ ‎z‎ ‎Akwitanii‎ ‎i‎ ‎o‎ ‎Pleligundzie.‎ ‎Opiera‎ ‎się‎ ‎ona‎ ‎w‎ ‎Polsce‎ ‎o‎ ‎Tyniec,‎ ‎najprostszem więc‎ ‎jest‎ ‎przypuszczeniem,‎ ‎że‎ ‎z‎ ‎Tyńca‎ ‎rozeszła‎ ‎się‎ ‎po‎ ‎ówczesnej‎ ‎Polsce. Ale‎ ‎do‎ ‎tego‎ ‎właśnie,‎ ‎żeby‎ ‎się‎ ‎rozeszła‎ ‎musiała‎ ‎się‎ ‎podszyć‎ ‎niejako‎ ‎pod jakaś‎ ‎już‎ ‎istniejącą‎ ‎w‎ ‎Polsce,‎ ‎którą‎ ‎to‎ ‎uratowało.‎ ‎Wiele‎ ‎bowiem‎ ‎innych przepadło‎ ‎bez‎ ‎wieści.‎ ‎Jakaż‎ ‎więc‎ ‎była‎ ‎owa‎ ‎legenda‎ ‎polska?‎ ‎Oczywiście, że‎ ‎jakaś‎ ‎podobna.‎ ‎Pokrewny‎ ‎wątek‎ ‎obu‎ ‎musiał‎ ‎je‎ ‎razem‎ ‎złączyć,‎ ‎tylko że‎ ‎już‎ ‎tego‎ ‎wątku‎ ‎nie‎ ‎odtworzymy,‎ ‎i‎ ‎powiedzmy‎ ‎nawet,‎ ‎o‎ ‎ile‎ ‎można‎ ‎są dzić‎ ‎z‎ ‎legendy‎ ‎Waltera,‎ ‎nie‎ ‎był‎ ‎on‎ ‎najważniejszym.‎ ‎Nie‎ ‎jestto‎ ‎żaden myt,‎ ‎ale‎ ‎jakaś‎ ‎miłosna‎ ‎awantura,‎ ‎jakiś‎ ‎wypadek‎ ‎niekoniecznie‎ ‎ważny. Snać‎ ‎uderzył‎ ‎on‎ ‎wyobraźnię‎ ‎ludu‎ ‎i‎ ‎w‎ ‎ustach‎ ‎ludu‎ ‎pozostał. Najważniejszem‎ ‎jest‎ ‎w‎ ‎polskiej‎ ‎legendzie‎ ‎wspomnienie‎ ‎o‎ ‎jakimś‎ ‎udziel nym‎ ‎władcy‎ ‎na‎ ‎Tyńcu‎ ‎i‎ ‎o‎ ‎księciu‎ ‎na‎ ‎Wiślicy.‎ ‎Czy‎ ‎są‎ ‎oni‎ ‎obaj‎ ‎współcześni?‎ ‎Za‎ ‎to‎ ‎ręczyć‎ ‎nie‎ ‎można,‎ ‎bo‎ ‎często‎ ‎podanie‎ ‎ludowe‎ ‎łączy‎ ‎zupełnie‎ ‎różne‎ ‎i‎ ‎niewspółczesne‎ ‎osoby.‎ ‎Fakt‎ ‎to‎ ‎zbyt‎ ‎dobrze‎ ‎znany,‎ ‎aby‎ ‎się nad‎ ‎nim‎ ‎rozwodzić.‎ ‎W‎ ‎średnich‎ ‎wiekach‎ ‎nie‎ ‎tylko‎ ‎robił‎ ‎to‎ ‎lud,‎ ‎jak dzisiaj‎ ‎jeszcze,‎ ‎ale‎ ‎i‎ ‎kronikarze.‎ ‎Czas‎ ‎wcale‎ ‎ich‎ ‎nie‎ ‎obowiązywał‎ ‎pod tym‎ ‎względem.‎ ‎Ów,‎ ‎grabia‎ ‎na‎ ‎Tyńcu‎ ‎wydaje‎ ‎mi‎ ‎się‎ ‎nawet‎ ‎być‎ ‎star szym.‎ ‎Jest‎ ‎on‎ ‎bezimiennym‎ ‎i‎ ‎może‎ ‎dla‎ ‎tego‎ ‎właśnie‎ ‎mógł‎ ‎się‎ ‎na‎ ‎Wal tera‎ ‎przedzierżgńąć,‎ ‎sam‎ ‎już‎ ‎bowiem‎ ‎był‎ ‎dosyć‎ ‎zatartą‎ ‎i‎ ‎niewyraźną postacią.‎ ‎Książe‎ ‎na‎ ‎Wiślicy,‎ ‎Wiślimir‎ ‎wydaje‎ ‎mi‎ ‎się‎ ‎być‎ ‎wyraźniej szym.‎ ‎Ma‎ ‎on,‎ ‎zmyślone‎ ‎imię,‎ ‎ale‎ ‎je‎ ‎zawsze‎ ‎ma.‎ ‎Może‎ ‎więc‎ ‎być‎ ‎późniejszym,‎ ‎skoro‎ ‎wyraźniej‎ ‎się‎ ‎w‎ ‎nim‎ ‎dochował‎ ‎miejscowy‎ ‎pierwiastek.‎ ‎Być bardzo‎ ‎może‎ ‎jednak,‎ ‎że‎ ‎inna‎ ‎tego‎ ‎jest‎ ‎przyczyna.‎ ‎Jest‎ ‎on‎ ‎według‎ ‎Wielko polskiej‎ ‎Kroniki‎ ‎i‎ ‎Paprockiego‎ ‎księciem‎ ‎{jprinceps‎)‎ ‎za‎ ‎czasów‎ ‎pogańskich, obydwa‎ ‎źródła‎ ‎chcą‎ ‎go‎ ‎mieć‎ ‎„z‎ ‎narodu‎ ‎jeszcze‎ ‎Popielowego“,‎ ‎co‎ ‎oczy wiście‎ ‎jest‎ ‎zupełnie‎ ‎dowolnym‎ ‎wymysłem‎ ‎kronikarzy.‎ ‎Chcieli‎ ‎oni‎ ‎przez to‎ ‎wyrazić‎ ‎odległość‎ ‎epoki,‎ ‎w‎ ‎której‎ ‎się‎ ‎cała‎ ‎ta‎ ‎historya‎ ‎wydarzyła‎ ‎i‎ ‎nic więcej.‎ ‎Walter‎ ‎na‎ ‎Tyńcu‎ ‎jest‎ ‎zaś‎ ‎tylko‎ ‎grabią,‎ ‎komesem,‎ ‎legenda‎ ‎nie umie‎ ‎go‎ ‎już‎ ‎nazwać‎ ‎lepiej‎ ‎i‎ ‎inaczej.‎ ‎To‎ ‎lepsze‎ ‎i‎ ‎wyraźniejsze‎ ‎zacho wanie‎ ‎tradycyi‎ ‎może‎ ‎więc‎ ‎polegać‎ ‎i‎ ‎na‎ ‎tem,‎ ‎że‎ ‎głębiej‎ ‎utkwiła‎ ‎w‎ ‎pa mięci‎ ‎osoba‎ ‎Wiślimira,‎ ‎bo‎ ‎był‎ ‎kimś‎ ‎znaczniejszym,‎ ‎słowem,‎ ‎był‎ ‎panu jącym‎ ‎księciem‎ ‎nad‎ ‎większym‎ ‎jakimś‎ ‎krajem. Wzajemny‎ ‎stosunek‎ ‎obu‎ ‎tych‎ ‎postaci‎ ‎jest‎ ‎bardzo‎ ‎niejasny.‎ ‎Odrzucając‎ ‎wszystko,‎ ‎co‎ ‎należy‎ ‎do‎ ‎Waltera‎ ‎i‎ ‎do‎ ‎owej‎ ‎drugiej‎ ‎obcej‎ ‎legendy, prawie‎ ‎nic‎ ‎nie‎ ‎zostaje.‎ ‎Jakiś‎ ‎ucisk‎ ‎poddanych‎ ‎rzekomego‎ ‎Waltera,‎ ‎o‎ ‎których‎ ‎niewyraźnie‎ ‎i‎ ‎ogólnikowo‎ ‎wspomina‎ ‎Paprocki^‎ ‎ma‎ ‎być‎ ‎powodem sporu‎ ‎czy‎ ‎wojny.‎ ‎Wislimir‎ ‎jest‎ ‎pokonany‎ ‎i‎ ‎na‎ ‎zamku‎ ‎w‎ ‎Tyńcu‎ ‎osa dzony‎ ‎—‎ ‎jego‎ ‎wybawienie‎ ‎i‎ ‎późniejsza‎ ‎śmierć‎ ‎w‎ ‎Wiślicy,‎ ‎którą‎ ‎mu‎ ‎za daje‎ ‎mściwa‎ ‎ręka‎ ‎Waltera‎ ‎—■‎ ‎to‎ ‎znowu‎ ‎druga‎ ‎część‎ ‎podania,‎ ‎odnosząca się‎ ‎do‎ ‎zdrady‎ ‎Heligundy.‎
    • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 11.08.24, 13:41
      Oto‎ ‎cały‎ ‎wątek‎ ‎podania,‎ ‎zdaje‎ ‎się‎ ‎miejscowy.‎ ‎— Z‎ ‎tego‎ ‎widzimy,‎ ‎źe‎ ‎zdarzenia‎ ‎rzeczywistego‎ ‎i‎ ‎określonego‎ ‎wydobyć z‎ ‎niego‎ ‎nie‎ ‎można,‎ ‎nie‎ ‎wiadomo‎ ‎bowiem,‎ ‎jak‎ ‎dalece‎ ‎podstawiła‎ ‎się‎ ‎obca legenda‎ ‎za‎ ‎miejscowe‎ ‎podanie‎ ‎i‎ ‎czy‎ ‎się‎ ‎połączyła‎ ‎ze‎ ‎współczesnymi‎ ‎wypadkami.‎ ‎Zawsze‎ ‎też‎ ‎pozostaje‎ ‎grabia‎ ‎z‎ ‎Tyńca‎ ‎i‎ ‎książę‎ ‎na‎ ‎Wiślicy, oraz‎ ‎sam‎ ‎Tyniec‎ ‎i‎ ‎Wiślica.‎ ‎To‎ ‎jest‎ ‎najbardziej‎ ‎uchwytna‎ ‎i‎ ‎rzeczywista część‎ ‎Wiślickiego‎ ‎cyklu. Przedewszystkiem‎ ‎Wiślica‎ ‎zasługuje‎ ‎na‎ ‎uwagę. Cały‎ ‎drugi‎ ‎cykl‎ ‎podań‎ ‎małopolskich,‎ ‎jak‎ ‎łatwo‎ ‎spostrzedz,‎ ‎nie‎ ‎po siada‎ ‎bardzo‎ ‎starych‎ ‎znamion,‎ ‎i‎ ‎tem‎ ‎się‎ ‎właśnie‎ ‎odróżnia‎ ‎od‎ ‎pierwszego. Nie‎ ‎ma‎ ‎też‎ ‎tak‎ ‎bardzo‎ ‎ezem‎ ‎sprawdzić‎ ‎istnienia‎ ‎Wiślicy‎ ‎w‎ ‎czasach przedhistorycznych.‎ ‎Pod‎ ‎tym‎ ‎względem‎ ‎Kraków‎ ‎jest‎ ‎bogatszym.‎ ‎Po zostaje‎ ‎tylko‎ ‎nazwa.‎ ‎Jest‎ ‎ona‎ ‎topograficzną,‎ ‎nie‎ ‎zawiera‎ ‎więc,‎ ‎jeśli‎ ‎tak powiedzieć‎ ‎wolno,‎ ‎imienia‎ ‎założyciela,‎ ‎ani‎ ‎historycznego,‎ ‎ani‎ ‎mytycznego Nie‎ ‎jest‎ ‎ona‎ ‎przecież‎ ‎bez‎ ‎wartości,‎ ‎i‎ ‎ona‎ ‎coś‎ ‎mówi‎ ‎tylko‎ ‎inaczej. Nazwa‎ ‎taka,‎ ‎jaka‎ ‎Wiślica‎ ‎wyraża‎ ‎zależność‎ ‎i‎ ‎pochodzenie‎ ‎od‎ ‎Wi sły,‎ ‎największej‎ ‎rzeki‎ ‎w‎ ‎kraju,‎ ‎od‎ ‎której‎ ‎i‎ ‎plemię‎ ‎słowiańskie,‎ ‎zamie szkujące‎ ‎te‎ ‎strony,‎ ‎wzięło‎ ‎nazwę.‎ ‎To‎ ‎połączenie‎ ‎jest‎ ‎jedyne.‎ ‎Drugiej Wiślicy‎ ‎nie‎ ‎mamy.‎ ‎Jestto‎ ‎więc‎ ‎jakiś‎ ‎bliższy,‎ ‎ściślejszy‎ ‎i‎ ‎wyjątkowy związek.‎ ‎Być‎ ‎więc‎ ‎bardzo‎ ‎może,‎ ‎że‎ ‎tak‎ ‎jak‎ ‎gród‎ ‎naczelny‎ ‎Łęczycan jest‎ ‎Łęczyca,‎ ‎tak‎ ‎samo‎ ‎Wiślanie‎ ‎mieli‎ ‎swoją‎ ‎Wiślicę.‎ ‎Położenie‎ ‎jej w‎ ‎zupełności‎ ‎temu‎ ‎odpowiada.‎ ‎Przy‎ ‎ujściu‎ ‎Nidy‎ ‎do‎ ‎Wisły,‎ ‎wśród‎ ‎roz ległych‎ ‎łąk‎ ‎bagnistych,‎ ‎dawniej‎ ‎z‎ ‎pewnością‎ ‎wśród‎ ‎bagien,‎ ‎na‎ ‎kraju wzgórz‎ ‎wapiennych,‎ ‎ciągnących‎ ‎się‎ ‎po‎ ‎lewej‎ ‎stronie‎ ‎Nidy,‎ ‎z‎ ‎dawien‎ ‎dawna musiała‎ ‎być‎ ‎Wiślica‎ ‎przeznaczoną‎ ‎na‎ ‎znaczniejszą‎ ‎osadę,‎ ‎i‎ ‎była‎ ‎nią‎ ‎z‎ ‎pew nością‎ ‎już‎ ‎w‎ ‎czasach‎ ‎przedhistorycznych.‎ ‎Nazwa‎ ‎i‎ ‎położenie‎ ‎popierają‎ ‎do mysł,‎ ‎źe‎ ‎Wiślica‎ ‎istniała‎ ‎już‎ ‎w‎ ‎dobie‎ ‎plemiennej‎ ‎i‎ ‎mogła‎ ‎być‎ ‎w‎ ‎każdym razie‎ ‎naczelnym‎ ‎grodem‎ ‎odłamu‎ ‎Wiślan,‎ ‎późniejszych‎ ‎Sandomierzan. Tradycya‎ ‎księcia‎ ‎Wiślickiego‎ ‎daje‎ ‎dopiero‎ ‎silniejszą‎ ‎podstawę‎ ‎temu przypuszczeniu.‎ ‎Krakowskiej‎ ‎takiej‎ ‎nie‎ ‎posiadamy.‎ ‎Eponim‎ ‎Krak‎ ‎był księciem‎ ‎a‎ ‎raczej‎ ‎wojewodą,‎ ‎ale‎ ‎dzięki‎ ‎temu,‎ ‎że‎ ‎musiał‎ ‎być‎ ‎bardzo‎ ‎da wnym,‎ ‎stał‎ ‎się‎ ‎mitycznym,‎ ‎jak‎ ‎widzieliśmy.‎ ‎Rozbiór‎ ‎podań‎ ‎tylko‎ ‎na‎ ‎to mógł‎ ‎wskazać.‎ ‎Tradycya‎ ‎Wiślicka‎ ‎wydaje‎ ‎się‎ ‎być‎ ‎świeższą,‎ ‎już‎ ‎przez sam‎ ‎brak‎ ‎owego‎ ‎mitycznego‎ ‎miejscowego‎ ‎elementu,‎ ‎jak‎ ‎o‎ ‎tem‎ ‎wspomi nałem.‎ ‎Ale‎ ‎i‎ ‎z‎ ‎innych‎ ‎także‎ ‎względów.‎ ‎Podczas‎ ‎kiedy‎ ‎podania‎ ‎kra kowskie‎ ‎urywają‎ ‎się‎ ‎odrazu‎ ‎w‎ ‎przedhistorycznej‎ ‎dobie,‎ ‎Wiślickie‎ ‎uboż sze‎ ‎,‎ ‎jeśli‎ ‎chodzi‎ ‎o‎ ‎najdawniejszą‎ ‎epokę,‎ ‎wykazują‎ ‎jakieś‎ ‎połączenia, a‎ ‎może‎ ‎lepiej‎ ‎ślady‎ ‎połączeń‎ ‎ź‎ ‎epoką‎ ‎późniejszą,‎ ‎dohistoryczną,‎ ‎a‎ ‎na wet‎ ‎w‎ ‎części‎ ‎już‎ ‎historyczną.‎ ‎Należy‎ ‎tylko‎ ‎zbliżyć‎ ‎ową‎ ‎legendę‎ ‎o‎ ‎Wi ślickim‎ ‎książęciu‎ ‎do‎ ‎pierwszego‎ ‎brzasku‎ ‎historyi.
    • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 11.08.24, 13:42
      Powoływałem‎ ‎się‎ ‎już‎ ‎na‎ ‎fakt,‎ ‎że‎ ‎w‎ ‎końcu‎ ‎IX‎ ‎wieku‎ ‎istniał‎ ‎książę Wiślan.‎ ‎Dawniej‎ ‎nawiązywano‎ ‎wprost‎ ‎legendę‎ ‎z‎ ‎tym‎ ‎faktem‎ ‎historycznym.‎ ‎Złe‎ ‎tłomaczenie‎ ‎tekstu‎ ‎żywotu‎ ‎Śgo‎ ‎Metodego‎ ‎pomogło‎ ‎do tego.‎ ‎Bielowski‎ ‎np.‎ ‎tłomaczył‎ ‎księcia‎ ‎w‎ ‎Wiślech‎ ‎na‎ ‎księcia‎ ‎w‎ ‎Wiślicy. Tak‎ ‎zdaje‎ ‎się‎ ‎nie‎ ‎jest,‎ ‎bo‎ ‎i‎ ‎owa‎ ‎nazwa‎ ‎civitas‎ ‎Visly‎ ‎z‎ ‎XV‎ ‎w.‎ ‎jest‎ ‎tak wyjątkową,‎ ‎a‎ ‎natomiast‎ ‎nazwa‎ ‎Wiślicy‎ ‎tak‎ ‎stale‎ ‎się‎ ‎powtarza‎ ‎od‎ ‎naj dawniejszych‎ ‎czasów,‎ ‎źe‎ ‎na‎ ‎tej‎ ‎jednej‎ ‎przypadkowej‎ ‎odmianie‎ ‎nie‎ ‎mo żna‎ ‎nic‎ ‎budować‎. Nie‎ ‎rozrywa‎ ‎to‎ ‎jednak‎ ‎związku,‎ ‎tylko‎ ‎czyni‎ ‎go‎ ‎mniej‎ ‎silnym i‎ ‎nie‎ ‎bezpośrednim.‎ ‎Podanie‎ ‎o‎ ‎Wiślimirze‎ ‎i‎ ‎ów‎ ‎bezimienny‎ ‎książę Wiślan‎ ‎dadzą‎ ‎się‎ ‎jeszcze‎ ‎sczepie,‎ ‎tylko‎ ‎nie‎ ‎wprost‎ ‎i‎ ‎bezpośrednio,‎ ‎ale za‎ ‎pomocą‎ ‎pośredniego,‎ ‎jakby‎ ‎wstawionego‎ ‎między‎ ‎nie‎ ‎i‎ ‎dodanego‎ ‎ogniwa. Sama‎ ‎nazwa‎ ‎tego‎ ‎grodu,‎ ‎jak‎ ‎już‎ ‎wspomniałem,‎ ‎jest‎ ‎bliższą‎ ‎nazwy‎ ‎ple mienia‎ ‎i‎ ‎bliżej‎ ‎się‎ ‎z‎ ‎nią‎ ‎łączy,‎ ‎można‎ ‎więc‎ ‎przypuścić,‎ ‎że‎ ‎w‎ ‎Wiślicy rzeczywiście‎ ‎a‎ ‎nie‎ ‎gdzieindziej‎ ‎panował‎ ‎ów‎ ‎książę‎ ‎Wiślan. Należy‎ ‎tylko‎ ‎przyjąć,‎ ‎że‎ ‎w‎ ‎ostatnich‎ ‎czasach‎ ‎doby‎ ‎plemiennej Wiślica‎ ‎wybiła‎ ‎się‎ ‎kosztem‎ ‎Krakowa.‎ ‎Te‎ ‎odłamki‎ ‎różnorodnego‎ ‎materyału,‎ ‎któryśiny‎ ‎mogli‎ ‎z‎ ‎różnych‎ ‎stron‎ ‎pozbierać,‎ ‎nie‎ ‎zostają‎ ‎w‎ ‎niezgo dzie‎ ‎z‎ ‎tern‎ ‎przypuszczeniem.‎ ‎Wiemy‎ ‎już,‎ ‎źe‎ ‎myty‎ ‎krakowskie‎ ‎są‎ ‎star sze‎ ‎i‎ ‎że‎ ‎na‎ ‎ich‎ ‎zasadzie‎ ‎trzeba‎ ‎cofnąć‎ ‎daleko‎ ‎wstecz‎ ‎i‎ ‎wojewodę‎ ‎Kraka i‎ ‎założenie‎ ‎Krakowa.‎ ‎Zostaje‎ ‎więc‎ ‎dla‎ ‎Wiślicy‎ ‎dosyć‎ ‎czasu‎ ‎i‎ ‎miejsca w‎ ‎historyi;‎ ‎podania‎ ‎jej‎ ‎noszą‎ ‎właśnie‎ ‎późniejszy‎ ‎charakter. Są‎ ‎jeszcze‎ ‎ślady,‎ ‎że‎ ‎z‎ ‎Wiślicą‎ ‎łączyły‎ ‎się‎ ‎jakieś‎ ‎żywsze‎ ‎wspomnienia‎ ‎udzielności‎ ‎plemiennej.‎ ‎Stosunek‎ ‎jej‎ ‎do‎ ‎Sandomierza‎ ‎jest‎ ‎z‎ ‎tego względu‎ ‎ciekawy.‎ ‎Przypominam,‎ ‎że‎ ‎Gall‎ ‎mówi‎ ‎już‎ ‎w‎ ‎XI‎ ‎wieku‎ ‎o‎ ‎Krako wie‎ ‎i‎ ‎Sandomierzu‎ ‎jako‎ ‎o‎ ‎dwóch‎ ‎naczelnych‎ ‎Małopolskich‎ ‎grodach,‎ ‎są też‎ ‎dwa‎ ‎księstwa,‎ ‎które‎ ‎od‎ ‎nich‎ ‎biorą‎ ‎swe‎ ‎nazwy.‎ ‎Czegóż‎ ‎to‎ ‎dowodzi‎ ‎? Naturalnie,‎ ‎źe‎ ‎Wiślica‎ ‎już‎ ‎wtedy‎ ‎nie‎ ‎miała‎ ‎pierwszorzędnego‎ ‎stanowiska. Dowiemy‎ ‎się‎ ‎niebawem,‎ ‎źe‎ ‎przy‎ ‎końcu‎ ‎IX‎ ‎wieku,‎ ‎księstwo‎ ‎Wiślan straciło‎ ‎swą‎ ‎niepodległość.‎ ‎W‎ ‎tern‎ ‎czasie‎ ‎Wiślica‎ ‎przestała‎ ‎być‎ ‎stolicą, jeśli‎ ‎tak‎ ‎powiedzieć‎ ‎wolno,‎ ‎i‎ ‎nigdy‎ ‎już‎ ‎napowrót‎ ‎nią‎ ‎nie‎ ‎została.‎ ‎Może właśnie‎ ‎dla‎ ‎tego,‎ ‎źe‎ ‎z‎ ‎nią‎ ‎łączyły‎ ‎się‎ ‎świeższe‎ ‎wspomnienia‎ ‎niepodległości.‎ ‎Jej‎ ‎kosztem‎ ‎podniósł‎ ‎się‎ ‎Sandomierz,‎ ‎który‎ ‎nie‎ ‎ma‎ ‎żadnego podania‎ ‎o‎ ‎udzielnym‎ ‎księciu,‎ ‎choć‎ ‎się‎ ‎do‎ ‎tego‎ ‎w‎ ‎XIII‎ ‎i‎ ‎w‎ ‎XIV‎ ‎wieku lepiej‎ ‎nadawał,‎ ‎był‎ ‎przecież‎ ‎na‎ ‎prawdę‎ ‎stolicą‎ ‎udzielnego‎ ‎księstwa. Pierwsi‎ ‎Piastowie‎ ‎woleli‎ ‎z‎ ‎niego‎ ‎zrobić‎ ‎gród‎ ‎naczelny,‎ ‎niż‎ ‎przywrócić Wiślicy‎ ‎jej‎ ‎dawne‎ ‎znaczenie,‎ ‎z‎ ‎tym‎ ‎grodem‎ ‎bowiem‎ ‎może‎ ‎jeszcze‎ ‎za świeżo‎ ‎łączyły‎ ‎się‎ ‎wspomnienia‎ ‎odrębności‎ ‎plemiennej.‎
    • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 11.08.24, 13:44
      Sądzę że takie objaśnienie‎ ‎ma‎ ‎za‎ ‎sobą‎ ‎pewne‎ ‎prawdopodobieństwo.‎ ‎Mimo‎ ‎to‎ ‎jednak zawsze‎ ‎Wiślica‎ ‎zatrzymała‎ ‎swe‎ ‎wybitne‎ ‎stanowisko.‎ ‎Musiała‎ ‎ona‎ ‎mieć jakiś‎ ‎urok‎ ‎dawności,‎ ‎skoro‎ ‎się‎ ‎tak‎ ‎długo‎ ‎mogło‎ ‎utrzymać‎ ‎po danie‎ ‎o‎ ‎udzielnym‎ ‎ks‎:‎ęciu‎ ‎na‎ ‎Wiślicy‎ ‎z.rodu‎ ‎Popielowego.‎ ‎Wśród‎ ‎za mieszek‎ ‎i‎ ‎sporów‎ ‎dzielnicowych‎ ‎książąt‎ ‎raz‎ ‎nawet‎ ‎jeden‎ ‎w‎ ‎początkach XIII‎ ‎wieku‎ ‎czas‎ ‎jakiś‎ ‎występuje‎ ‎wojewoda‎ ‎Wiślicki‎ ‎Mściw').‎ ‎Urząd ten‎ ‎był‎ ‎stworzonym‎ ‎tylko‎ ‎przemijająco‎ ‎dla‎ ‎jednego‎ ‎z‎ ‎Małopolskich wielmożów,‎ ‎ale‎ ‎w‎ ‎każdym‎ ‎razie‎ ‎gród‎ ‎Wiślicki‎ ‎musiał‎ ‎być‎ ‎bardzo znaczny,‎ ‎mimo‎ ‎nawet‎ ‎klęski‎ ‎z‎ ‎1135‎ ‎roku‎ ‎i‎ ‎musiała‎ ‎się‎ ‎błąkać‎ ‎podów czas‎ ‎jakaś‎ ‎tradycya,‎ ‎źe‎ ‎był‎ ‎niegdyś‎ ‎naczelnym‎ ‎grodem‎ ‎całej‎ ‎ziemi, skoro‎ ‎go‎ ‎chciano‎ ‎przeciwstawić‎ ‎Sandomierzowi. Tyle‎ ‎co‎ ‎do‎ ‎Wiślicy. Można‎ ‎połączyć,‎ ‎a‎ ‎przynajmniej‎ ‎zbliżyć‎ ‎przedhistoryczne‎ ‎jej‎ ‎istnie nie‎ ‎oraz‎ ‎tradycję‎ ‎o‎ ‎księciu‎ ‎na‎ ‎Wiślicy,‎ ‎to‎ ‎się‎ ‎wszystko‎ ‎nawet‎ ‎razem‎ ‎uzu pełnia‎ ‎i‎ ‎wzajemnie‎ ‎podtrzymuje.‎ ‎Inna‎ ‎rzecz‎ ‎jednak,‎ ‎chcieć‎ ‎połączyć legendowego‎ ‎księcia‎ ‎Wiślimira‎ ‎z‎ ‎owym‎ ‎bezimiennym‎ ‎a‎ ‎historycznym księciem‎ ‎Wiślan‎ ‎z‎ ‎końca‎ ‎IX‎ ‎wieku.‎ ‎Ze‎ ‎imię‎ ‎owo‎ ‎Wiślimira‎ ‎na‎ ‎niczem się‎ ‎nie‎ ‎opiera,‎ ‎wiemy,‎ ‎nie‎ ‎wiemy‎ ‎zaś,‎ ‎jak‎ ‎się‎ ‎ów‎ ‎książę‎ ‎Wiślan‎ ‎nazy wał.‎ ‎Z‎ ‎połączenia‎ ‎dwóch‎ ‎tych‎ ‎danych‎ ‎nic‎ ‎jeszcze‎ ‎nie wynika.‎ ‎Nie‎ ‎rnoźna‎ ‎też‎ ‎żądać‎ ‎więcej‎ ‎od‎ ‎legendy,‎ ‎niż‎ ‎nam‎ ‎ona‎ ‎dać może.‎ ‎Dawniej‎ ‎nie‎ ‎umiano‎ ‎należycie‎ ‎podań‎ ‎ocenić,‎ ‎i‎ ‎dla‎ ‎historyi‎ ‎zu żytkować,‎ ‎bo‎ ‎nie‎ ‎było‎ ‎nauki‎ ‎o‎ ‎nich,‎ ‎nie‎ ‎było‎ ‎folk-loru‎ ‎i‎ ‎mitologii‎ ‎po równawczej.‎ ‎Dziś‎ ‎wiemy,‎ ‎że‎ ‎podania‎ ‎takie‎ ‎mogą‎ ‎być‎ ‎cennym‎ ‎mate- ryałem‎ ‎ale‎ ‎nie‎ ‎można‎ ‎ich‎ ‎brać‎ ‎tak,‎ ‎jak‎ ‎się‎ ‎bierze‎ ‎fakt‎ ‎historyczny. Podań‎ ‎nie‎ ‎obowiązywała‎ ‎chronologia.‎ ‎Ów‎ ‎więc‎ ‎książę‎ ‎Wiślicki‎ ‎mógł istnieć‎ ‎dawniej,‎ ‎może‎ ‎być‎ ‎z‎ ‎paru‎ ‎osób‎ ‎złożony,‎ ‎wartość‎ ‎tutaj‎ ‎ma‎ ‎przcde- wszystkiem‎ ‎to,‎ ‎że‎ ‎według‎ ‎podania‎ ‎na‎ ‎Wiślicy‎ ‎panował,‎ ‎a‎ ‎nie‎ ‎jego‎ ‎imię niczem‎ ‎nie‎ ‎potwierdzone,‎ ‎a‎ ‎tym‎ ‎mniej‎ ‎już‎ ‎czyny. Prócz‎ ‎Wiślicy,‎ ‎Tyniec‎ ‎odgrywa‎ ‎także‎ ‎rolę‎ ‎w‎ ‎podaniach,‎ ‎które nazwałem‎ ‎cyklem‎ ‎Wiślickim. Nazwa‎ ‎,tyn’‎ ‎oznacza‎ ‎w‎ ‎różnych‎ ‎językach‎ ‎słowiańskich,‎ ‎ścianę,‎ ‎mur, płot‎ ‎i‎ ‎w‎ ‎ogóle‎ ‎ogrodzenie.‎ ‎Jestto‎ ‎wyraz‎ ‎zapożyczony‎ ‎z‎ ‎niemieckiego, ale‎ ‎w‎ ‎bardzo‎ ‎odległej‎ ‎epoce.‎ ‎Mają‎ ‎go‎ ‎wszystkie‎ ‎prawie‎ ‎słowiańskie języki,‎ ‎ma‎ ‎i‎ ‎starosłowiański‎.‎ ‎Forma‎ ‎polska,‎ ‎taka‎ ‎jak‎ ‎Tyniec,‎ ‎nie‎ ‎jest także‎ ‎bez‎ ‎znaczenia.‎
    • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 11.08.24, 14:11
      ‎Przeginia‎ ‎składala‎ ‎ją‎ ‎kościołowi‎ ‎w‎ ‎Czernichowie,‎ ‎gdzie‎ ‎i‎ ‎opat‎ ‎i‎ ‎Toporczycy‎ ‎posiadali pospołu‎ ‎po‎ ‎kilka‎ ‎łanów‎ ‎ziemi‎ ‎Te‎ ‎więc‎ ‎cztery‎ ‎wioski,‎ ‎z‎ ‎których‎ ‎jedna Baczyczyn‎ ‎za‎ ‎Długosza‎ ‎opustoszała‎, miały‎ ‎należeć‎ ‎dawniej‎ ‎do‎ ‎rodu Toporów‎ ‎—‎ ‎nic‎ ‎więc‎ ‎dziwnego,‎ ‎że‎ ‎się‎ ‎zwoływały‎ ‎ich‎ ‎proklamą.‎ ‎Być tak‎ ‎mogło,‎ ‎ale‎ ‎Paprocki‎ ‎nie‎ ‎tylko‎ ‎o‎ ‎nich‎ ‎mówi,‎ ‎przeciwnie, ma‎ ‎on‎ ‎na‎ ‎myśli‎ ‎nie‎ ‎te‎ ‎trzy‎ ‎czy‎ ‎cztery‎ ‎jakieś‎ ‎wioski,‎ ‎ale‎ ‎wogóle‎ ‎włości tynieckiego‎ ‎opactwa‎ ‎pod‎ ‎Krakowem,‎ ‎a‎ ‎było‎ ‎ich‎ ‎przeszło‎ ‎dwadzieścia. Bezwatpienia‎ ‎wśród‎ ‎nich‎ ‎znajdowały‎ ‎się‎ ‎i‎ ‎wcześniej‎ ‎i‎ ‎później‎ ‎nabyte. Sieciechowice‎ ‎np.‎ ‎i‎ ‎Czernichów‎ ‎należą‎ ‎już‎ ‎do‎ ‎Tyńca‎ ‎w‎ ‎początkach XIII‎ ‎wieku,‎ ‎są‎ ‎więc‎ ‎dosyć‎ ‎dawno‎ ‎w‎ ‎ręku‎ ‎opactwa.‎ ‎Baczyczyn‎ ‎(Baczyn) należał‎ ‎już‎ ‎w‎ ‎XIV‎ ‎—‎ ‎dowód‎ ‎to‎ ‎w‎ ‎każdym‎ ‎razie,‎ ‎że‎ ‎ów‎ ‎zwyczaj‎ ‎zwo ływania‎ ‎się‎ ‎proklamą‎ ‎tego‎ ‎rodu‎ ‎jest‎ ‎odwieczny. Inne‎ ‎jeszcze‎ ‎względy‎ ‎popierają‎ ‎możliwość,‎ ‎że‎ ‎istotnie‎ ‎Tyniec‎ ‎na leżał‎ ‎pierwotnie‎ ‎do‎ ‎Toporów.‎ ‎Bolesław‎ ‎Krzywousty‎ ‎oddaje,‎ ‎a‎ ‎raczej ponawia‎ ‎oddanie‎ ‎całej‎ ‎kasztelanii‎ ‎Tynieckiej‎ ‎Benedyktynom‎ ‎— uczynione‎ ‎zdaje‎ ‎się‎ ‎przez‎ ‎Bolesława‎ ‎Wielkiego‎.‎ ‎Był‎ ‎to‎ ‎więc‎ ‎gród książęcy,‎ ‎świadczą‎ ‎też‎ ‎o‎ ‎tern‎ ‎takie‎ ‎wioski‎ ‎jak‎ ‎Piekary,‎ ‎Korabniki,‎ ‎Skotniki,‎ ‎dziś‎ ‎zaginione‎ ‎Pisary‎. ‎I‎ ‎później‎ ‎jeszcze,‎ ‎mimo‎ ‎oddania‎ ‎kasztelanji‎ ‎zakonnikom,‎ ‎przecież‎ ‎książę‎ ‎miał‎ ‎tam‎ ‎jakiś‎ ‎obronny‎ ‎swój‎ ‎grodek‎,‎ ‎a‎ ‎może‎ ‎raczej‎ ‎swoją‎ ‎załogę‎ ‎w‎ ‎klasztornym,‎ ‎podobnie‎ ‎jak‎ ‎n.‎ ‎p. w‎ ‎Sieciechowie. Zbliżywszy‎ ‎do‎ ‎tego‎ ‎faktu‎ ‎legendę‎ ‎o‎ ‎Walterze,‎ ‎wiadomości‎ ‎Paprockiego,‎ ‎oraz‎ ‎bliskość‎ ‎włości‎ ‎Toporczyków,‎ ‎a‎ ‎wreszcie‎ ‎i‎ ‎owe‎ ‎Sciejowice, dawniej‎ ‎Sieciechowice,‎ ‎tuż‎ ‎przy‎ ‎Tyńcu,‎ ‎—‎ ‎założone‎ ‎przez‎ ‎jakiegoś‎ ‎Sie ciecha‎ ‎—‎ ‎można‎ ‎dojść‎ ‎do‎ ‎wniosku‎ ‎,‎ ‎że‎ ‎między‎ ‎Tyńcem‎ ‎a‎ ‎Toporczy- skami‎ ‎istniał‎ ‎rzeczywiście‎ ‎jakiś‎ ‎odwieczny‎ ‎związek.‎ ‎Można‎ ‎go‎ ‎zaś‎ ‎tylko w‎ ‎ten‎ ‎sposób‎ ‎objaśnić.‎ ‎Jeszcze‎ ‎w‎ ‎dobie‎ ‎plemiennej‎ ‎siedzieli‎ ‎tu‎ ‎Starzowie.‎ ‎Bolesław‎ ‎W.‎ ‎odebrał‎ ‎im‎ ‎gród‎ ‎i‎ ‎zmedyatyzował.‎ ‎Być‎ ‎bardzo może‎ ‎dał‎ ‎im‎ ‎za‎ ‎niego‎ ‎w‎ ‎zamian‎ ‎znaczny‎ ‎kawał‎ ‎ziemi‎ ‎na‎ ‎okrainach Małopolski‎ ‎i‎ ‎Mazowsza,‎ ‎koło‎ ‎gór‎ ‎StoKrzyskich,‎ ‎w‎ ‎okolicy‎ ‎bezludnej i‎ ‎pustej.‎ ‎Spotykamy‎ ‎ich‎ ‎tam‎ ‎przynajmniej‎ ‎w‎ ‎XI‎ ‎wieku‎ ‎w‎ ‎owej‎ ‎chwili, kiedy‎ ‎wojewoda‎ ‎Sieciech‎ ‎tak‎ ‎silnie‎ ‎wstrząsnął‎ ‎tronem‎ ‎Piastów.‎ ‎Widocznie‎ ‎podówczas‎ ‎jeszcze‎ ‎stać‎ ‎było‎ ‎na‎ ‎to‎ ‎ów‎ ‎ród‎ ‎potężniejszy‎ ‎od‎ ‎innych.
      • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 11.08.24, 23:25
        Pierwotnie‎ ‎i‎ ‎Polska‎ ‎była‎ ‎takim‎ ‎związkiem,‎ ‎z‎ ‎początku‎ ‎luźnym, następnie‎ ‎coraz‎ ‎ściślejszym‎ ‎kilku‎ ‎odrębnych‎ ‎plemion.‎ ‎Mieszko,‎ ‎skoro objął‎ ‎rządy,‎ ‎panował‎ ‎już‎ ‎bezpośrednio‎ ‎nad‎ ‎wszystkicmi‎ ‎plemionami‎ ‎Po lan,‎ ‎a‎ ‎jest‎ ‎rzeczą‎ ‎możliwą,‎ ‎że‎ ‎i‎ ‎nad‎ ‎M‎ ‎a‎ ‎z‎ ‎o‎ ‎w‎ ‎s‎ ‎z‎ ‎a‎ ‎n‎ ‎a‎ ‎m‎ ‎i,‎ ‎może‎ ‎nie bezpośrednio,‎ ‎może‎ ‎nie‎ ‎nad‎ ‎całym‎ ‎ich‎ ‎obszarem‎ ‎plemiennym‎ ‎,‎ ‎ale‎ ‎zawsze panował.‎ ‎Nie‎ ‎on‎ ‎też‎ ‎zdobywał‎ ‎całe‎ ‎Mazowsze,‎ ‎lecz‎ ‎znaczną‎ ‎część‎ ‎jego musiał‎ ‎już‎ ‎odziedziczyć.‎ ‎Inaczej‎ ‎niepodobna‎ ‎sobie‎ ‎wyobrazić,‎ ‎jakim sposobem‎ ‎w‎ ‎połowie‎ ‎X‎ ‎wieku‎ ‎jest‎ ‎potężnym‎ ‎władca,‎ ‎panem‎ ‎jednego z‎ ‎większych‎ ‎słowiańskich‎ ‎krajów‎ ‎północy?‎ ‎Państwa‎ ‎nie‎ ‎są‎ ‎nigdy‎ ‎dzie łem‎ ‎jednego‎ ‎człowieka‎ ‎i‎ ‎nie‎ ‎wyskakują‎ ‎odrazu‎ ‎zbrojne‎ ‎i‎ ‎silne,‎ ‎jak‎ ‎Mi- nerwa‎ ‎z‎ ‎Jowiszowej‎ ‎głowy.‎ ‎Jeż.eli‎ ‎się‎ ‎nam‎ ‎często‎ ‎tak‎ ‎przedstawiają, to‎ ‎dzięki‎ ‎temu‎ ‎jedynie,‎ ‎źe‎ ‎cała‎ ‎długa,‎ ‎wewnętrza‎ ‎praca,‎ ‎powolna‎ ‎ewo- lucya‎ ‎socyologiczna‎ ‎z‎ ‎wielkiego‎ ‎oddalenia‎ ‎niknie‎ ‎nam‎ ‎z‎ ‎oczu,‎ ‎staje‎ ‎się zupełnie‎ ‎niewidzialną,‎ ‎zostają‎ ‎zaś‎ ‎tylko‎ ‎pojedynczy‎ ‎ludzie.‎ ‎Cały‎ ‎ten wewnętrzny‎ ‎proces‎ ‎tworzenia‎ ‎się‎ ‎państwa‎ ‎polskiego‎ ‎przenieść‎ ‎trzeba w‎ ‎czasy‎ ‎przed-‎ ‎Mieszkowe.‎ ‎Jest‎ ‎on‎ ‎dziełem‎ ‎owych‎ ‎pierwszych‎ ‎Piastów, z‎ ‎imienia‎ ‎nam‎ ‎tylko‎ ‎znanych.‎ ‎Przemawiają‎ ‎za‎ ‎tern‎ ‎nictylko‎ ‎względy, poczerpnięte‎ ‎z‎ ‎polskiej‎ ‎najdawniejszej‎ ‎historyi,‎ ‎ale‎ ‎i‎ ‎historya‎ ‎sąsiednich ludów‎ ‎słowiańskich. Mam‎ ‎tu‎ ‎na‎ ‎myśli‎ ‎najbliższych‎ ‎Polakom‎ ‎Słowian‎ ‎połabskieh. Już‎ ‎w‎ ‎końcu‎ ‎VIII‎ ‎wieku‎ ‎pojawiają‎ ‎się‎ ‎wśród‎ ‎nich‎ ‎federacye, mniejsze‎ ‎niż‎ ‎federaeya‎ ‎Samona,‎ ‎ale‎ ‎za‎ ‎to,‎ ‎zdaje‎ ‎się,‎ ‎silniejsze‎ ‎związki plemienne.‎ ‎Roku‎ ‎789‎ ‎spotykamy‎ ‎się‎ ‎z‎ ‎potężniejszym‎ ‎od‎ ‎innych‎ ‎księ ciem‎ ‎Wilków‎ ‎Dragowitem,‎ ‎a‎ ‎w‎ ‎trzydzieści‎ ‎lat‎ ‎później‎ ‎z‎ ‎dwom.a‎ ‎spiera jącymi‎ ‎się‎ ‎o‎ ‎tron‎ ‎ojcowski‎ ‎książętami‎x‎).‎ ‎Związek‎ ‎Obotrytów,‎ ‎zdaje‎ ‎się, jest‎ ‎nawet‎ ‎silniejszy‎ ‎od‎ ‎innych,‎ ‎wykazuje‎ ‎on‎ ‎już‎ ‎niejakie‎ ‎znamiona‎ ‎pań stwowej‎ ‎organizacyi.‎ ‎Jest‎ ‎on‎ ‎równoczesny‎ ‎z‎ ‎owym‎ ‎związkiem‎ ‎Wilków, o‎ ‎którym‎ ‎przed‎ ‎chwilą‎ ‎wspominałem.‎ ‎Pierwszy‎ ‎znany‎ ‎nam‎ ‎ich‎ ‎książę jest‎ ‎Witzan‎ ‎(może‎ ‎w‎ ‎pełnej‎ ‎formie‎ ‎Witosław‎ ‎?).‎ ‎Książe‎ ‎ów‎ ‎pomaga Karolowi‎ ‎W.‎ ‎w‎ ‎jego‎ ‎wyprawach‎ ‎przeciw‎ ‎Sasom‎ ‎i‎ ‎Duńczykom,‎ ‎a‎ ‎także przeciw‎ ‎słowiańskim‎ ‎Wilkom‎ ‎i‎ ‎Serbom.‎ ‎Sam‎ ‎on‎ ‎ginie‎ ‎795‎ ‎roku‎ ‎na jednej‎ ‎takiej‎ ‎wyprawie‎ ‎przeciw‎ ‎zbuntowanym‎ ‎Sasom‎ ‎2‎).‎ ‎Po‎ ‎nim‎ ‎panuje, zdaje‎ ‎się,‎ ‎syn‎ ‎jego‎ ‎Trasuch,‎ ‎nazwany‎ ‎także‎ ‎Trasko.‎ ‎Karol‎ ‎W.‎ ‎robi‎ ‎go królem‎ ‎(rex)‎ ‎t.‎ ‎z.‎ ‎zwierzchnim‎ ‎księciem‎ ‎Obotrytów;‎ ‎może‎ ‎z‎ ‎pomocą cesarską.
      • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 11.08.24, 23:29
        ‎Roku‎ ‎805‎ ‎Karol‎ ‎W. walczy‎ ‎z‎ ‎potężniejszym‎ ‎jakimś‎ ‎księciem,‎ ‎„królem“‎ ‎(rex)‎ krótkotrwale,‎ ‎szczególniej‎ ‎ostatni,‎ ‎zdaje‎ ‎się‎ ‎być‎ ‎nawet‎ ‎tylko‎ ‎czasową‎ ‎fede- racyą,‎ ‎ale‎ ‎zawsze‎ ‎pozostaje‎ ‎pewnem,‎ ‎źe‎ ‎już‎ ‎z‎ ‎początkiem‎ ‎IX‎ ‎a‎ ‎koń cem‎ ‎VIII‎ ‎pojawia‎ ‎się‎ ‎wśród‎ ‎Słowian‎ ‎Połabskich‎ ‎jakiś‎ ‎ruch‎ ‎silniejszy ku‎ ‎jednoczeniu. Owe‎ ‎dwa‎ ‎pierwsze‎ ‎związki,‎ ‎o‎ ‎których‎ ‎mówiłem,‎ ‎nieudają‎ ‎się,‎ ‎są zbyt‎ ‎krótkotrwałe‎ ‎i‎ ‎znajdują‎ ‎się‎ ‎w‎ ‎zbyt‎ ‎niekorzystnych‎ ‎zewnętrznych warunkach.‎ ‎Inaczej‎ ‎się‎ ‎już‎ ‎zupełnie‎ ‎przedstawia‎ ‎trzeci,‎ ‎najdalej‎ ‎ku wschodowi‎ ‎wysunięty‎ ‎związek‎ ‎plemion‎ ‎polskich.‎ ‎On‎ ‎jeden‎ ‎zdołał‎ ‎się w‎ ‎państwo‎ ‎zamienić. Z‎ ‎końcem‎ ‎VIII‎ ‎i‎ ‎z‎ ‎początkiem‎ ‎IX‎ ‎w.‎ ‎występują‎ ‎pierwsi‎ ‎Piastowie. Obliczenie‎ ‎tu‎ ‎jest‎ ‎proste.‎ ‎Mieszko‎ ‎rodzi‎ ‎się‎ ‎około‎ ‎922‎ ‎roku‎ ‎L‎),‎ ‎ma‎ ‎za sobą‎ ‎czterech‎ ‎poprzedników,‎ ‎licząc‎ ‎jak‎ ‎zwykle‎ ‎na‎ ‎każde‎ ‎pokolenie‎ ‎lat trzydzieści,‎ ‎wypada‎ ‎równo‎ ‎800‎ ‎rok,‎ ‎można‎ ‎więc‎ ‎powiedzieć,‎ ‎że‎ ‎na‎ ‎ko niec‎ ‎VIII‎ ‎wieku‎ ‎przypada‎ ‎i‎ ‎pojawienie‎ ‎się‎ ‎pierwszych‎ ‎Piastów,‎ ‎i‎ ‎po czątki‎ ‎silniejszego‎ ‎jakiegoś‎ ‎związku‎ ‎plemion‎ ‎polskich,‎ ‎Piastowie‎ ‎są‎ ‎już dynastyą,‎ ‎syn‎ ‎następuje‎ ‎po‎ ‎ojcu‎ ‎—‎ ‎a‎ ‎to‎ ‎rzecz‎ ‎bardzo‎ ‎ważna.‎ ‎Dzie dziczność,‎ ‎albo‎ ‎lepiej‎ ‎dziedziczna‎ ‎wybieralność‎ ‎w‎ ‎obrębie‎ ‎jednej‎ ‎rodziny, zaznacza‎ ‎się‎ ‎już‎ ‎u‎ ‎Obotrytów,‎ ‎ale‎ ‎jeszcze‎ ‎słabo.‎ ‎Nie‎ ‎można‎ ‎jej‎ ‎do- strzedz‎ ‎u‎ ‎Serbów.‎ ‎W‎ ‎Polsce‎ ‎jest‎ ‎ona‎ ‎wyraźną.‎ ‎Każdy‎ ‎Piast‎ ‎to‎ ‎nie wybieralny‎ ‎w‎ ‎razie‎ ‎wojny‎ ‎wódz‎ ‎kilku‎ ‎plemion,‎ ‎ale‎ ‎książę,‎ ‎który‎ ‎pa nuje‎ ‎nad‎ ‎niemi‎ ‎i‎ ‎w‎ ‎czasie‎ ‎pokoju.‎ ‎Taki‎ ‎związek‎ ‎przez‎ ‎lat‎ ‎sto‎ ‎mógł uróść‎ ‎i‎ ‎wzmódz‎ ‎się‎ ‎na‎ ‎siłach,‎ ‎jego‎ ‎naczelnik‎ ‎mógł‎ ‎zagarniać,‎ ‎a‎ ‎choćby wyciągać‎ ‎rękę‎ ‎po‎ ‎dalsze‎ ‎kraje‎ ‎i‎ ‎plemiona,‎ ‎nic‎ ‎więc‎ ‎nie‎ ‎masz‎ ‎w‎ ‎tem nieprawdopodobnego,‎ ‎źe‎ ‎z‎ ‎początkiem‎ ‎X‎ ‎wieku‎ ‎Piastowicze‎ ‎sięgali‎ ‎już po‎ ‎Odrę‎ ‎lub‎ ‎docierali‎ ‎do‎ ‎średniej‎ ‎Wisły. Chwila‎ ‎była‎ ‎zresztą‎ ‎ku‎ ‎temu. Napady‎ ‎Węgrów‎ ‎stały‎ ‎się‎ ‎hasłem‎ ‎dla‎ ‎Słowian‎ ‎do‎ ‎powstania‎ ‎prze ciw‎ ‎Niemcom‎ ‎i‎ ‎uwolnienia‎ ‎się‎ ‎z‎ ‎pod‎ ‎ich‎ ‎zwierzchnictwa.‎ ‎Jedni‎ ‎—‎ ‎to razem‎ ‎z‎ ‎Węgrami,‎ ‎to‎ ‎znowu‎ ‎na‎ ‎swoją‎ ‎rękę‎ ‎rzucili‎ ‎się‎ ‎na‎ ‎Turyngów, drudzy‎ ‎na‎ ‎Sasów‎ ‎2‎).‎ ‎Polanie‎ ‎podówczas‎ ‎jeszcze‎ ‎nie‎ ‎mieli‎ ‎nic‎ ‎do‎ ‎czy nienia‎ ‎z‎ ‎Niemcami,‎ ‎od‎ ‎południa‎ ‎zaś‎ ‎i‎ ‎południo-zachodu‎ ‎jak‎ ‎już‎ ‎mówi łem‎ ‎,‎ ‎graniczyli‎ ‎z‎ ‎państwem‎ ‎Moj‎ ‎mira,‎ ‎była‎ ‎to‎ ‎więc‎ ‎zdobycz‎ ‎łatwiejsza i‎ ‎bliższa.‎ ‎Tylko‎ ‎o‎ ‎jednem‎ ‎pamiętać‎ ‎należy,‎ ‎bo‎ ‎tu‎ ‎łatwo‎ ‎o‎ ‎pomyłkę lub‎ ‎nieporozumienie:‎ ‎sam‎ ‎Kosmas‎ ‎mówi‎ ‎jedynie‎ ‎o‎ ‎pustoszących‎ ‎napa dach‎ ‎Polaków,‎ ‎a‎ ‎nie‎ ‎o‎ ‎jakiemś‎ ‎trwałem‎ ‎zajęciu‎ ‎kraju.‎ ‎Nie‎ ‎można też‎ ‎w‎ ‎żadnym‎ ‎razie‎ ‎myśleć,‎ ‎źe‎ ‎już‎ ‎podówczas‎ ‎Polanie‎ ‎zajęli‎ ‎kraj‎ ‎za Odrą‎ ‎lub‎ ‎cały‎ ‎plemienny‎ ‎obszar‎ ‎Wiślan‎ ‎i‎ ‎usadowili‎ ‎się‎ ‎w‎ ‎nim‎ ‎na‎ ‎dobre.
      • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 11.08.24, 23:32
        Epoka,‎ ‎w‎ ‎która‎ ‎teraz‎ ‎wchodzimy‎ ‎jest‎ ‎późniejsza‎ ‎,‎ ‎jest‎ ‎to‎ ‎już‎ ‎połowa X‎ ‎wieku,‎ ‎moźnaby‎ ‎więc‎ ‎przypuścić,‎ ‎że‎ ‎mamy‎ ‎do‎ ‎niej‎ ‎trochę‎ ‎więcej źródeł.‎ ‎Tymczasem‎ ‎tak‎ ‎nie‎ ‎jest.‎ ‎Brak‎ ‎ich‎ ‎prawie‎ ‎taki‎ ‎sam‎ ‎jak‎ ‎przy badaniu‎ ‎stosunków‎ ‎kraju‎ ‎Wiślan‎ ‎z‎ ‎państwem‎ ‎Wielkomorawskiem.‎ ‎I‎ ‎tym razem‎ ‎mamy‎ ‎zawsze‎ ‎po‎ ‎jednym‎ ‎fakcie,‎ ‎nie‎ ‎związanym‎ ‎prawie‎ ‎zupełnie z‎ ‎całością.‎ ‎Rzuca‎ ‎on‎ ‎na‎ ‎chwilę‎ ‎tylko‎ ‎światło,‎ ‎które‎ ‎zaraz‎ ‎gaśnie,‎ ‎wiele też‎ ‎przy‎ ‎niem‎ ‎rozeznać‎ ‎nie‎ ‎jesteśmy‎ ‎w‎ ‎stanie.‎ ‎Sam‎ ‎przez‎ ‎się‎ ‎fakt‎ ‎taki mówi‎ ‎bardzo‎ ‎mało,‎ ‎trzeba‎ ‎go‎ ‎więc‎ ‎wprowadzić‎ ‎do‎ ‎współczesnej‎ ‎historyi, aby‎ ‎módz‎ ‎lepiej‎ ‎jego‎ ‎wiarogodnos'ć‎ ‎ocenić‎ ‎i‎ ‎wartość‎ ‎oznaczyć.‎ ‎Innego sposobu‎ ‎na‎ ‎to‎ ‎nie‎ ‎ma.‎ ‎Tak‎ ‎jak‎ ‎jest‎ ‎wyrwany,‎ ‎obrazu‎ ‎pełniejszego‎ ‎nie daje‎ ‎i‎ ‎związku‎ ‎przyczynowego‎ ‎nie‎ ‎wyczerpuje,‎ ‎jest‎ ‎za‎ ‎wątły‎ ‎i‎ ‎za‎ ‎ułamkowy. Oczywiście‎ ‎chodzi‎ ‎teraz‎ ‎o‎ ‎historyę‎ ‎kraju,‎ ‎z‎ ‎którym‎ ‎ziemia‎ ‎krakowska będzie‎ ‎związaną.‎ ‎Tym‎ ‎krajem‎ ‎są‎ ‎Czechy,‎ ‎do‎ ‎ich‎ ‎też‎ ‎historyi‎ ‎z‎ ‎X‎ ‎w. przedewszystkiem‎ ‎należy‎ ‎się‎ ‎zwrócić. Przedstawiają‎ ‎Czechy‎ ‎dosyć‎ ‎ciekawe‎ ‎zjawisko.‎ ‎Może‎ ‎dzięki‎ ‎swemu położeniu‎ ‎geograficznemu,‎ ‎dochowały‎ ‎one‎ ‎bardzo‎ ‎dobrze‎ ‎wszystkie‎ ‎formy przejściowe‎ ‎socyologicznego‎ ‎rozwoju;‎ ‎doskonale‎ ‎je‎ ‎można‎ ‎widzieć‎ ‎i‎ ‎prze śledzić‎ ‎ze‎ ‎współczesnych‎ ‎źródeł.‎ ‎Są‎ ‎Czesi‎ ‎bardzo‎ ‎silnym‎ ‎szczepem‎ ‎sło wiańskim‎ ‎odkąd‎ ‎tylko‎ ‎pojawiają‎ ‎się‎ ‎w‎ ‎historyi.‎ ‎Znać‎ ‎to‎ ‎po‎ ‎oporze,‎ ‎jaki stawiają‎ ‎Karolowi‎ ‎Wielkiemu‎ ‎i‎ ‎jego‎ ‎następcom.‎ ‎Wyprawy‎ ‎Karola‎ ‎były pustoszącymi‎ ‎wyprawami‎ ‎tylko,‎ ‎nie‎ ‎odniosły‎ ‎też‎ ‎trwałego‎ ‎skutku;‎ ‎Cze chy‎ ‎nie‎ ‎zostały‎ ‎podówmzas‎ ‎wcielone‎ ‎do‎ ‎Cesarstwa.‎ ‎Zobaczymy‎ ‎zaraz, że‎ ‎się‎ ‎długo‎ ‎jeszcze‎ ‎przeciw‎ ‎temu‎ ‎skutecznie‎ ‎broniły. Karol‎ ‎Wielki‎ ‎w‎ ‎wojnach,‎ ‎które‎ ‎prowadził,‎ ‎miał‎ ‎nad‎ ‎nimi‎ ‎zawsze przewagę,‎ ‎nie‎ ‎doznał‎ ‎ani‎ ‎razu‎ ‎porażki.‎ ‎Inaczej‎ ‎już‎ ‎syn‎ ‎jego‎ ‎Ludwik. Ten‎ ‎walczył‎ ‎z‎ ‎dosyć‎ ‎zmiennem‎ ‎szczęściem,‎ ‎i‎ ‎nie‎ ‎zawsze‎ ‎bywał‎ ‎zwy cięzcą.‎ ‎Roku‎ ‎848‎ ‎pokonani,‎ ‎proszą‎ ‎Czesi‎ ‎o‎ ‎pokój‎ ‎J‎j,‎ ‎ale‎ ‎zaraz‎ ‎następ nego‎ ‎lata‎ ‎wyprawa‎ ‎przeciwko‎ ‎nim‎ ‎podjęta,‎ ‎kończy‎ ‎się‎ ‎klęską‎ ‎Niemców‎ ‎2‎). I‎ ‎później‎ ‎Karolingowie‎ ‎nie‎ ‎zawsze‎ ‎walczą‎ ‎z‎ ‎nimi‎ ‎pomyślnie.‎ ‎Czas‎ ‎jakiś, łączą‎ ‎się‎ ‎nawet‎ ‎Czesi‎ ‎z‎ ‎Morawianami,‎ ‎ale‎ ‎niestety‎ ‎sojusz‎ ‎ten‎ ‎trwałym nie‎ ‎był,‎ ‎jak‎ ‎już‎ ‎wiemy.‎ ‎I‎ ‎w‎ ‎obec‎ ‎Moraw‎ ‎chcą‎ ‎oni‎ ‎utrzymać‎ ‎swą‎ ‎niezależność
      • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 11.08.24, 23:35
        Dokonywali‎ ‎go‎ ‎przedewszystkiem‎ ‎naczel nicy‎ ‎plemion.‎ ‎Zdaje‎ ‎się,‎ ‎że‎ ‎wszyscy‎ ‎książęta‎ ‎plemienni‎ ‎uznawali‎ ‎Spity- hniewa‎ ‎w‎ ‎końcu‎ ‎IX‎ ‎wieku‎ ‎takim‎ ‎“wspólnym"‎ ‎księciem‎ ‎Czech‎ ‎1‎),‎ ‎a‎ ‎ra czej‎ ‎związku‎ ‎plemiennego‎ ‎czeskiego.‎ ‎Przynajmniej‎ ‎nie‎ ‎występuje‎ ‎obok niego‎ ‎żaden‎ ‎już‎ ‎inny‎ ‎potężniejszy,‎ ‎obok‎ ‎zaś‎ ‎Borzywoja‎ ‎widzimy‎ ‎jeszcze księcia‎ ‎Witosława,‎ ‎być‎ ‎może,‎ ‎dotrzymującego‎ ‎mu‎ ‎kroku,‎ ‎a‎ ‎w‎ ‎każdym razie‎ ‎znaczniejszego‎ ‎od‎ ‎reszty‎ ‎patryarchów‎ ‎plemiennych. Nie‎ ‎potrzebuję‎ ‎dodawać,‎ ‎że‎ ‎utwierdzenie‎ ‎i‎ ‎ugruntowanie‎ ‎tej‎ ‎na czelnej‎ ‎władzy‎ ‎Przemyślidów‎ ‎szło‎ ‎dosyć‎ ‎powoli‎ ‎i‎ ‎nie‎ ‎bez‎ ‎oporu. W‎ ‎dziesiątym‎ ‎wieku,‎ ‎a‎ ‎przynajmniej,‎ ‎w‎ ‎pierwszej‎ ‎jego‎ ‎połowie‎ ‎wybór księcia‎ ‎nie‎ ‎zeszedł‎ ‎był‎ ‎jeszcze‎ ‎do‎ ‎rzędu‎ ‎czczych‎ ‎i‎ ‎pustych‎ ‎formalności, i‎ ‎miał‎ ‎on‎ ‎swoje‎ ‎znaczenie.‎ ‎Doskonale‎ ‎illustruje‎ ‎stan‎ ‎tej‎ ‎ewolucyi‎ ‎szcze gół,‎ ‎na‎ ‎który‎ ‎dotąd‎ ‎nie‎ ‎zwrócono‎ ‎dostatecznie‎ ‎uwagi.‎ ‎Oto‎ ‎w‎ ‎staro słowiańskiej‎ ‎legendzie‎ ‎świętego‎ ‎Wacława‎ ‎opisaną‎ ‎jest‎ ‎uroczystość‎ ‎po- strzyżyn‎ ‎tego‎ ‎świętego:‎ ‎Książę‎ ‎Wratysław,‎ ‎ojciec‎ ‎chłopca,‎ ‎sprawia mu‎ ‎obyczajem‎ ‎słowiańskim*‎ ‎uroczystep‎ ‎ostrzyżyny,‎ ‎a‎ ‎ponieważ‎ ‎był w‎ ‎swojej‎ ‎ziemi,‎ ‎mówi‎ ‎legenda‎2‎),‎ ‎sprosił‎ ‎tedy‎ ‎książąt,‎ ‎oczywiście plemiennych,‎ ‎którzy,‎ ‎„ujęli‎ ‎wyrostkowi‎ ‎włosów‎1‎'.‎ ‎Wkrótce‎ ‎potym, stary‎ ‎książę‎ ‎Wratysław‎ ‎umiera,‎ ‎a‎ ‎książęta‎ ‎wybierają‎ ‎Wacława‎ ‎jego następcą. Owo‎ ‎ujęcie‎ ‎włosów‎ ‎to‎ ‎naturalnie,‎ ‎sztuczne‎ ‎pokrewieństwo;‎ ‎wszyscy obecni‎ ‎na‎ ‎tej‎ ‎uroczystości‎ ‎książęta,‎ ‎stali‎ ‎się‎ ‎niejako‎ ‎przybranymi‎ ‎ojcami i‎ ‎opiekunami‎ ‎Wacława.‎ ‎Snaó‎ ‎zażywali‎ ‎oni‎ ‎jeszcze‎ ‎wtedy‎ ‎znacznej‎ ‎po wagi‎ ‎wobec‎ ‎naczelnego‎ ‎księcia. Pierwszym‎ ‎księciem‎ ‎czeskim,‎ ‎który‎ ‎silniej‎ ‎ujął‎ ‎władzę‎ ‎naczelna w‎ ‎swe‎ ‎ręce,‎ ‎był‎ ‎brat‎ ‎św.‎ ‎Wacława,‎ ‎jego‎ ‎zabójca‎ ‎i‎ ‎następca,‎ ‎Bolesław. Musiał‎ ‎on‎ ‎z‎ ‎książętami‎ ‎plemiennymi‎ ‎i‎ ‎z‎ ‎możnymi‎ ‎panami‎ ‎ostrzej‎ ‎i‎ ‎bez względniej‎ ‎sobie‎ ‎poczynać.‎ ‎Widać‎ ‎to‎ ‎już‎ ‎z‎ ‎tego,‎ ‎co‎ ‎Kosmas‎ ‎opowiada o‎ ‎założeniu‎ ‎grodu‎ ‎Bolesławia‎s‎).‎ ‎Był‎ ‎on‎ ‎człowiekiem‎ ‎bardzo‎ ‎energicz nym,‎ ‎a‎ ‎nadto‎ ‎wyniósł‎ ‎go‎ ‎silny‎ ‎prąd‎ ‎przeciw-niemiecki.‎ ‎Koło‎ ‎jego‎ ‎osoby skupiły‎ ‎się‎ ‎też‎ ‎dążności‎ ‎i‎ ‎pragnienia‎ ‎Czechów,‎ ‎on‎ ‎ich‎ ‎prowadził,‎ ‎więc musiał‎ ‎sprawować‎ ‎naczelną‎ ‎władzę‎ ‎silniej‎ ‎niż‎ ‎ktokolwiek‎ ‎inny.‎ ‎Ludzie, którzy‎ ‎mu‎ ‎pomogli‎ ‎do‎ ‎wyniesienia‎ ‎się,‎ ‎jeżeli‎ ‎nawet‎ ‎łudzili‎ ‎się,‎ ‎że‎ ‎z‎ ‎nim rządzić‎ ‎będą‎ ‎i‎).‎ ‎w‎ ‎co‎ ‎wątpię,‎ ‎prędko‎ ‎się‎ ‎przekonali,‎ ‎że‎ ‎do‎ ‎tego‎ ‎nie‎ ‎przyjdzie.
      • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 11.08.24, 23:37
        W‎ ‎dziesięć‎ ‎lat‎ ‎od‎ ‎owej‎ ‎w^yprawy‎ ‎nieudanej‎ ‎Sasów‎ ‎i‎ ‎Turyngów przeciw‎ ‎Czechom,‎ ‎946‎ ‎roku,‎ ‎dowiadujemy‎ ‎się,‎ ‎że‎ ‎Bolesław‎ ‎posłał‎ ‎za kładników‎ ‎Ottonowi;‎ ‎stało‎ ‎się‎ ‎to‎ ‎zapewne‎ ‎po‎ ‎jakiejś‎ ‎pomyślnęj‎ ‎wyprawie Niemców,‎ ‎ale‎ ‎nie‎ ‎było‎ ‎to‎ ‎jeszcze‎ ‎ostatnie‎ ‎zwycięstwo‎ ‎nad‎ ‎Bolesławem i‎ ‎wojna‎ ‎musiała‎ ‎trwać‎ ‎dalej.‎ ‎—‎ ‎Dopiero‎ ‎950‎ ‎roku‎ ‎z‎ ‎licznem‎ ‎wojskiem wkracza‎ ‎Otto‎ ‎do‎ ‎Czech,‎ ‎tym‎ ‎razem‎ ‎już‎ ‎sam‎ ‎osobiście.‎ ‎Czy‎ ‎podstąpił pod‎ ‎samą‎ ‎Pragę?‎ ‎Zupełnie‎ ‎pewnem‎ ‎to‎ ‎nie‎ ‎jest.‎ ‎Zdaje‎ ‎się‎ ‎nawet,‎ ‎że nie‎ ‎i‎ ‎że‎ ‎losy‎ ‎całej‎ ‎wyprawy‎ ‎rozstrzygnęły‎ ‎się‎ ‎pod‎ ‎grodem‎ ‎Bolesławiem‎ ‎1‎). Tam‎ ‎upokorzył‎ ‎się‎ ‎książę‎ ‎Bolesław,‎ ‎przysiągł‎ ‎Ottonowi‎ ‎wierność‎ ‎i‎ ‎zo bowiązał‎ ‎się‎ ‎do‎ ‎rocznej‎ ‎dani.‎ ‎Były‎ ‎to‎ ‎losy‎ ‎Czech,‎ ‎które‎ ‎się‎ ‎wtedy‎ ‎pod Bolesławiem‎ ‎rozegrały,‎ ‎nie‎ ‎tylko‎ ‎losy‎ ‎jednej‎ ‎wojny‎ ‎lub‎ ‎jednego‎ ‎panu jącego‎ ‎księcia.‎ ‎—‎ ‎Od‎ ‎tej‎ ‎chwili‎ ‎nie‎ ‎zdołali‎ ‎się‎ ‎już‎ ‎Czesi‎ ‎uwolnić‎ ‎z‎ ‎pod przewagi‎ ‎niemieckiej‎ ‎ani‎ ‎z‎ ‎pod‎ ‎zwierzchnictwa‎ ‎cesarzów.‎ ‎Zwalać‎ ‎za‎ ‎to całej‎ ‎winy‎ ‎na‎ ‎Bolesława‎ ‎nie‎ ‎można,‎ ‎znajdował‎ ‎się‎ ‎on‎ ‎w‎ ‎niekorzystnych bardzo‎ ‎warunkach,‎ ‎miał‎ ‎z‎ ‎Ottonem‎ ‎I‎ ‎do‎ ‎czynienia,‎ ‎a‎ ‎przeciwnik‎ ‎to‎ ‎był za‎ ‎silny‎ ‎—‎ ‎Czechy‎ ‎wobec‎ ‎niego‎ ‎za‎ ‎słabe,‎ ‎aby‎ ‎stawić‎ ‎czoło‎ ‎całej‎ ‎jego potędze,‎ ‎obaj‎ ‎przeciwnicy‎ ‎nie‎ ‎rozporządzali‎ ‎tutaj‎ ‎równemi‎ ‎siłami.‎ ‎Wy prawa‎ ‎Ottona‎ ‎z‎ ‎950‎ ‎kończy‎ ‎jeden‎ ‎okres‎ ‎panowania‎ ‎Bolesława. Nie‎ ‎próbował‎ ‎już‎ ‎książę‎ ‎Czeski‎ ‎podnosić‎ ‎drugi‎ ‎raz‎ ‎broni‎ ‎prze ciwko‎ ‎cesarzowi‎ ‎i‎ ‎pozostał‎ ‎mu‎ ‎do‎ ‎końca‎ ‎życia‎ ‎wierny,‎ ‎nie‎ ‎korzystał też‎ ‎wcale‎ ‎z‎ ‎wojny‎ ‎domowej,‎ ‎która‎ ‎niebawem‎ ‎wybuchnęła‎ ‎między‎ ‎nim a‎ ‎synami‎ ‎i‎ ‎całem‎ ‎stronnictwem‎ ‎niezadowolonych‎ ‎książąt‎ ‎niemieckich. Podczas‎ ‎tych‎ ‎wszystkich‎ ‎wewnętrznych‎ ‎zamieszek‎ ‎nie‎ ‎dawał‎ ‎już‎ ‎Bole sław‎ ‎znaku‎ ‎życia‎ ‎o‎ ‎sobie. Natomiast‎ ‎zwrócił‎ ‎on‎ ‎uwagę‎ ‎gdzieindziej‎ ‎i‎ ‎w‎ ‎inną‎ ‎zupełnie‎ ‎stronę. Potęga‎ ‎Madziarów‎ ‎podówczas‎ ‎właśnie‎ ‎zaczęła‎ ‎się‎ ‎chylić‎ ‎ku‎ ‎upad kowi.‎ ‎Roku‎ ‎955‎ ‎przyszło‎ ‎do‎ ‎wielkiej‎ ‎bitwy‎ ‎nad‎ ‎rzeką‎ ‎Lech,‎ ‎w‎ ‎której zostali‎ ‎oni‎ ‎na‎ ‎głowę‎ ‎pobici.‎ ‎—-‎ ‎Zdaje‎ ‎się‎ ‎równocześnie‎ ‎prowadził‎ ‎z‎ ‎nimi wojnę‎ ‎Bolesław‎ ‎2‎),‎ ‎ale‎ ‎i‎ ‎z‎ ‎Czechami‎ ‎nie‎ ‎powiodło‎ ‎się‎ ‎Węgrom‎ ‎,‎ ‎zginął nawet‎ ‎jeden‎ ‎z‎ ‎ich‎ ‎wodzów‎ ‎na‎ ‎tej‎ ‎wyprawie‎ ‎—‎ ‎wtedy‎ ‎to‎ ‎musiało przyjść‎ ‎do‎ ‎zajęcia‎ ‎Moraw,‎ ‎z‎ ‎których‎ ‎Czesi‎ ‎wyparli‎ ‎Madzia rów.‎ ‎Jest‎ ‎to‎ ‎bardzo‎ ‎ważna‎ ‎chwila‎ ‎nie‎ ‎tylko‎ ‎jedynie‎ ‎dla‎ ‎Czech,‎ ‎ale także‎ ‎i‎ ‎dla‎ ‎Polski‎ ‎—‎ ‎jak‎ ‎się‎ ‎to‎ ‎zaraz‎ ‎okaże.‎ ‎Zachodzi‎ ‎tutaj‎ ‎zupełnie podobna‎ ‎konjunktura‎ ‎historyczna,‎ ‎jak‎ ‎na‎ ‎Morawach.‎
      • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 11.08.24, 23:40
        Utrzymywał‎ ‎Loserth mianowicie,‎ ‎że‎ ‎stan‎ ‎wewnętrzny‎ ‎Czech,‎ ‎ich‎ ‎podział‎ ‎na‎ ‎plemienne‎ ‎księ stwa‎ ‎stał‎ ‎na‎ ‎przeszkodzie‎ ‎takiemu‎ ‎wzrostowi‎ ‎potęgi‎ ‎Bolesława,‎ ‎szczegól niej‎ ‎dynastowie‎ ‎na‎ ‎Lubicy,‎ ‎Sławnikowicze‎ ‎zagradzali‎ ‎mu‎ ‎formalnie‎ ‎drogę do‎ ‎podboju‎ ‎Krakowa,‎ ‎do‎ ‎nich‎ ‎bowiem‎ ‎należały‎ ‎całe‎ ‎północno-wschodnie Czechy‎ ‎po‎ ‎995‎ ‎roku,‎ ‎a‎ ‎więc‎ ‎prawie‎ ‎do‎ ‎końca‎ ‎panowania‎ ‎Bolesława‎ ‎II. Wiemy‎ ‎już‎ ‎z‎ ‎poprzedzającego,‎ ‎co‎ ‎o‎ ‎tem‎ ‎sądzić.‎ ‎—‎ ‎Książęta‎ ‎plemienni podówczas‎ ‎jeszcze‎ ‎istnieć‎ ‎nie‎ ‎przestali,‎ ‎to‎ ‎prawda,‎ ‎ale‎ ‎nawet‎ ‎w‎ ‎epoce kiedy‎ ‎ustrój‎ ‎plemienny‎ ‎istniał‎ ‎w‎ ‎Czechach‎ ‎w‎ ‎całej‎ ‎pełni,‎ ‎plemiona‎ ‎wszyst kie‎ ‎razem‎ ‎występowały‎ ‎na‎ ‎zewnątrz‎ ‎bardzo‎ ‎silnie.‎ ‎Prawda,‎ ‎że‎ ‎wówczas przystępowały‎ ‎same‎ ‎do‎ ‎związku,‎ ‎za‎ ‎Bolesława‎ ‎zaś,‎ ‎ta‎ ‎niezależność‎ ‎ich była‎ ‎już‎ ‎złamaną.‎ ‎Silniejszego‎ ‎oporu,‎ ‎jakiegoś‎ ‎powstania,‎ ‎przeciw‎ ‎Bole sławowi‎ ‎nie‎ ‎było.‎ ‎Nawet‎ ‎ów‎ ‎„królik“‎ ‎subregulus‎,‎ ‎który‎ ‎się‎ ‎z‎ ‎Sasami łączy,‎ ‎i‎ ‎przeciw‎ ‎któremu‎ ‎walczy‎ ‎Bolesław‎ ‎936,‎ ‎to‎ ‎zdaje‎ ‎się,‎ ‎że‎ ‎nie‎ ‎dy nasta‎ ‎czeski‎ ‎lecz‎ ‎jakiś‎ ‎książę‎ ‎sąsiednich‎ ‎Serbów-Łużyczan‎ ‎l‎).‎ ‎Zresztą gdyby‎ ‎nawet‎ ‎było‎ ‎inaczej,‎ ‎to‎ ‎i‎ ‎tak‎ ‎Bolesław‎ ‎w‎ ‎tej‎ ‎walce‎ ‎jest‎ ‎zwycięscą, widać‎ ‎z‎ ‎tego,‎ ‎że‎ ‎był‎ ‎silniejszym,‎ ‎i‎ ‎to‎ ‎o‎ ‎wiele.‎ ‎Nie‎ ‎mamy‎ ‎też‎ ‎żadnych śladów,‎ ‎aby‎ ‎Sławnikowicze‎ ‎próbowali‎ ‎kiedykolwiek‎ ‎stawić‎ ‎mu‎ ‎czoło, na‎ ‎to‎ ‎i‎ ‎oni‎ ‎byli‎ ‎sami‎ ‎już‎ ‎za‎ ‎słabi,‎ ‎ich‎ ‎upadek‎ ‎w‎ ‎995‎ ‎roku,‎ ‎tak‎ ‎nagły i‎ ‎zupełny‎ ‎najlepiej‎ ‎tego‎ ‎dowodzi.‎ ‎Żadne‎ ‎więc‎ ‎wewnętrzne‎ ‎względy‎ ‎nie mogły‎ ‎być‎ ‎tak‎ ‎silne,‎ ‎aby‎ ‎przeszkodzić‎ ‎Bolesławowi‎ ‎do‎ ‎zdobycia‎ ‎choćby Krakowa,‎ ‎jeśli‎ ‎już‎ ‎nie‎ ‎całej‎ ‎Małopolski. Wtedy,‎ ‎kiedy‎ ‎pisał‎ ‎Loserth,‎ ‎nie‎ ‎było‎ ‎ani‎ ‎jednego‎ ‎źródła,‎ ‎któreby wprost‎ ‎mówiło,‎ ‎że‎ ‎Kraków‎ ‎należał‎ ‎do‎ ‎Czech,‎ ‎z‎ ‎tego‎ ‎też‎ ‎względu‎ ‎cały dowód‎ ‎jego‎ ‎jest‎ ‎bardzo‎ ‎ciekawy‎ ‎i‎ ‎dla‎ ‎historyków‎ ‎pouczający,‎ ‎dowodzi on,‎ ‎jak‎ ‎nawet‎ ‎bardzo‎ ‎zasłużony‎ ‎badacz‎ ‎pomylić‎ ‎się‎ ‎może.‎ ‎Dziś‎ ‎źródło takie‎ ‎nam‎ ‎przybyło,‎ ‎jest‎ ‎ono‎ ‎zupełnie‎ ‎wiarogodne,‎ ‎choć‎ ‎ogranicza‎ ‎się do‎ ‎jednej,‎ ‎j‎ ‎e‎ ‎d‎ ‎y‎ ‎n‎ ‎e‎ ‎j‎ ‎w‎ ‎z‎ ‎m‎ ‎i‎ ‎a‎ ‎n‎ ‎k‎ ‎i.‎ ‎Cała‎ ‎więc‎ ‎kwestya‎ ‎została przesądzoną.‎ ‎Ale‎ ‎wzmianki‎ ‎takie‎ ‎ponieważ‎ ‎są‎ ‎jedyne,‎ ‎wymagają‎ ‎pil nego‎ ‎zbadania.‎ ‎Aby‎ ‎ją‎ ‎wzmocnić,‎ ‎nie‎ ‎wahałem‎ ‎się‎ ‎usunąć‎ ‎z‎ ‎jej‎ ‎drogi wszystkich‎ ‎dawniejszych‎ ‎zarzutów‎ ‎i‎ ‎liczyłem‎ ‎się‎ ‎z‎ ‎nimi,‎ ‎teraz‎ ‎zaś‎ ‎prze chodzę‎ ‎z‎ ‎kolei‎ ‎do‎ ‎szczegółowej‎ ‎oceny‎ ‎samego‎ ‎źródła, Przyszło‎ ‎nam‎ ‎ono‎ ‎z‎ ‎dalekiego‎ ‎Wschodu. Al-Bekri,‎ ‎geograf‎ ‎arabski‎ ‎z‎ ‎XI‎ ‎wieku,‎ ‎w‎ ‎swojem‎ ‎dziele‎ ‎p.‎ ‎t.‎ ‎Po dróże‎ ‎i‎ ‎kraje‎ ‎2‎)‎ ‎podał‎ ‎wiele‎ ‎ciekawych‎ ‎i‎ ‎nieznanych‎ ‎szczegółów‎ ‎o‎ ‎Sło wianach,‎ ‎ale‎ ‎nie‎ ‎podał‎ ‎ich‎ ‎sam‎ ‎od‎ ‎siebie.‎ ‎Korzystał‎ ‎on‎ ‎z‎ ‎prac‎ ‎swoich poprzedników,‎ ‎między‎ ‎innymi‎ ‎zaś‎ ‎z‎ ‎dzieła‎ ‎uczonego‎ ‎żyda‎ ‎hiszpańskiego Ibrahima-ibn‎ ‎-‎ ‎Jakuba,‎ ‎który‎ ‎żył‎ ‎i‎ ‎pisał‎ ‎w‎ ‎X‎ ‎wieku,‎ ‎wszystkie‎ ‎więc szczegóły,‎ ‎które‎ ‎Al-Bekri‎ ‎wziął‎ ‎z‎ ‎niego,‎ ‎są‎ ‎pierwszorzędnej‎ ‎wartości, pochodzą‎ ‎bowiem‎ ‎od‎ ‎współczesnego‎ ‎i‎ ‎dobrze‎ ‎poinformowanego‎ ‎świadka.
      • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 11.08.24, 23:44
        Oto‎ ‎969‎ ‎roku‎ ‎książę‎ ‎Świętopełk‎ ‎przeniósł‎ ‎swoją‎ ‎stolice‎ ‎z‎ ‎Kijowa‎ ‎do‎ ‎Perejasławia‎ ‎nad‎ ‎Dunaj,‎ ‎dokąd‎ ‎z‎ ‎Czech‎ ‎i‎ ‎z‎ ‎Węgier‎ ‎przy noszono‎ ‎mu‎ ‎srebro‎ ‎i‎ ‎przyprowadzano‎ ‎konie‎.‎ ‎Przypominam‎ ‎też,‎ ‎że‎ ‎na dawne‎ ‎stosunki‎ ‎Rusi‎ ‎z‎ ‎Czechami‎ ‎wskazuje‎ ‎i‎ ‎to,‎ ‎że‎ ‎jedna‎ ‎z‎ ‎żon‎ ‎Wło dzimierza‎ ‎z‎ ‎Czech‎ ‎pochodziła‎.‎ ‎—‎ ‎O‎ ‎drogę‎ ‎też‎ ‎handlową‎ ‎przez‎ ‎Kraków chodzi‎ ‎Ibrahimowi,‎ ‎nie‎ ‎o‎ ‎co‎ ‎innego,‎ ‎to‎ ‎go‎ ‎zresztą‎ ‎najbardziej‎ ‎obcho dziło.‎ ‎Ciekąwem‎ ‎jest‎ ‎pytanie,‎ ‎jak,‎ ‎t.‎ ‎j.‎ ‎którędy‎ ‎szła‎ ‎owa‎ ‎droga?‎ ‎W‎ ‎przy bliżeniu‎ ‎ją‎ ‎tylko‎ ‎można‎ ‎oznaczyć,‎ ‎prowadziła‎ ‎ona‎ ‎dwoma‎ ‎przedhisto rycznymi‎ ‎szlakami,‎ ‎jak‎ ‎się‎ ‎zdaje,‎ ‎albo‎ ‎przez‎ ‎Żywiec,‎ ‎w‎ ‎takim‎ ‎razie szła‎ ‎północną‎ ‎stroną‎ ‎przez‎ ‎Morawy‎ ‎po‎ ‎pod‎ ‎północne‎ ‎stoki‎ ‎Zachodniego Beskidu,‎ ‎albo‎ ‎stroną‎ ‎południową,‎ ‎przez‎ ‎Słowaczyznę‎ ‎a‎ ‎następnie‎ ‎w‎ ‎górę doliną‎ ‎Popradu‎ ‎i‎ ‎Dunajca‎ ‎przez‎ ‎Stary‎ ‎Sącz‎ ‎3‎),‎ ‎tę‎ ‎nawet‎ ‎ostatnią‎ ‎zdaję mi‎ ‎się,‎ ‎miał‎ ‎na‎ ‎myśli‎ ‎Ibrahim,‎ ‎opowiada‎ ‎bowiem‎ ‎zaraz‎ ‎potem,‎ ‎że‎ ‎kraj Bolesława‎ ‎graniczy‎ ‎wzdłuż‎ ‎z‎ ‎krajem‎ ‎Turków,‎ ‎t.‎ ‎j.‎ ‎Węgrami,‎ ‎być więc‎ ‎może‎ ‎w‎ ‎związku‎ ‎z‎ ‎tą‎ ‎granicą‎ ‎zostaje‎ ‎i‎ ‎owa‎ ‎stara‎ ‎handlowa‎ ‎droga przez‎ ‎Sącz‎ ‎do‎ ‎Krakowa.‎ ‎Długość‎ ‎jej‎ ‎może‎ ‎każdego‎ ‎zadziwić,‎ ‎ale‎ ‎dodać tu‎ ‎winienem,‎ ‎że‎ ‎to‎ ‎widocznie‎ ‎droga‎ ‎obliczona‎ ‎dla‎ ‎kupców,‎ ‎jadących z‎ ‎towarami‎ ‎bardzo‎ ‎powoli‎ ‎i‎ ‎zatrzymujących‎ ‎się‎ ‎często,‎ ‎tem‎ ‎się‎ ‎też‎ ‎tłó- maczy‎ ‎owa‎ ‎trzech-tygódniowa‎ ‎podróż‎ ‎z‎ ‎Pragi‎ ‎do‎ ‎Krakowa,‎ ‎sądzę,‎ ‎że nawet‎ ‎i‎ ‎na‎ ‎owe‎ ‎czasy‎ ‎dłuższa‎ ‎niż‎ ‎każda‎ ‎inna,‎ ‎odprawiana‎ ‎w‎ ‎zwykłych warunkach. Wielkiej‎ ‎wagi‎ ‎jest‎ ‎dla‎ ‎nas‎ ‎zupełnie‎ ‎dokładne‎ ‎oznaczenie‎ ‎roku, z‎ ‎którego‎ ‎może‎ ‎pochodzić‎ ‎wiadomość‎ ‎Ibrahima‎ ‎o‎ ‎Czechach‎ ‎i‎ ‎Krako wie.‎ ‎Niestety,‎ ‎datę‎ ‎ową‎ ‎tylko‎ ‎w‎ ‎przybliżeniu‎ ‎oznaczyć‎ ‎można.‎ ‎Wybie ram‎ ‎tę,‎ ‎którą‎ ‎podają‎ ‎uczeni‎ ‎rosyjscy‎ ‎Rosen‎ ‎i‎ ‎Eunik,‎ ‎wydawcy‎ ‎Al- Bekri’ego,‎ ‎a‎ ‎mianowicie‎ ‎lata‎ ‎960—965. Następujące‎ ‎dane‎ ‎przemawiają‎ ‎za‎ ‎tem. Roku‎ ‎955‎ ‎kalif‎ ‎Abdulrahman‎ ‎III‎ ‎wysłał‎ ‎biskupa‎ ‎Recemunda w‎ ‎poselstwie‎ ‎do‎ ‎Ottona‎ ‎I,‎ ‎w‎ ‎poselstwie‎ ‎owym‎ ‎był‎ ‎i‎ ‎nasz‎ ‎Ibrahim-ibn- Jakób,‎ ‎przynajmniej‎ ‎można‎ ‎się‎ ‎tego‎ ‎domyślać‎ ‎z‎ ‎pewnych‎ ‎szczegółów, zawartych‎ ‎w‎ ‎samem‎ ‎jego‎ ‎opowiadaniu.‎ ‎Oblicza‎ ‎on‎ ‎z‎ ‎Merseburga‎ ‎odle głości‎ ‎różnych‎ ‎miast‎ ‎i‎ ‎krajów,‎ ‎widocznie‎ ‎więc‎ ‎w‎ ‎Merseburgu‎ ‎przeby wało‎ ‎poselstwo‎ ‎i‎ ‎tam‎ ‎je‎ ‎Otton‎ ‎przyjmował.‎ ‎W‎ ‎jednem‎ ‎miejscu‎ ‎powołuje się‎ ‎nawet‎ ‎wyraźnie‎ ‎na‎ ‎samego‎ ‎cesarza‎,‎ ‎mówiąc,‎ ‎że‎ ‎o‎ ‎kraju‎ ‎Amazonek mówił‎ ‎mu‎ ‎Otto,‎ ‎mógł‎ ‎więc‎ ‎z‎ ‎nim‎ ‎obcować.‎ ‎To‎ ‎potwierdza‎ ‎mniemanie, że‎ ‎Ibrahim‎ ‎nie‎ ‎był‎ ‎jedynie‎ ‎kupcem,‎ ‎lecz‎ ‎osobą‎ ‎wyżej‎ ‎położoną,‎ ‎ma jącą‎ ‎oficyalny‎ ‎jakiś‎ ‎charakter,‎ ‎czyli‎ ‎mógł‎ ‎należeć‎ ‎do‎ ‎owego‎ ‎poselstwa z‎ ‎955‎ ‎roku.‎ ‎Zdaje‎ ‎się,‎ ‎że‎ ‎został‎ ‎on‎ ‎czas‎ ‎jakiś‎ ‎po‎ ‎odjeździe‎ ‎biskupa
        Recemunda,‎ ‎i‎ ‎pisał‎ ‎gdzieś‎ ‎w‎ ‎pierwszych‎ ‎latach‎ ‎960‎ ‎roku.‎ ‎Kunik‎ ‎nawet twierdzi,‎ ‎źe‎ ‎965‎ ‎roku
      • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 11.08.24, 23:47
        Łatwo‎ ‎spostrzedz,‎ ‎że‎ ‎owa‎ ‎data‎ ‎wcześniejsza‎ ‎960—965‎ ‎zgadza‎ ‎się z‎ ‎tem,‎ ‎co‎ ‎powiedziałem‎ ‎o‎ ‎stosunkach‎ ‎'wewnętrznych‎ ‎czeskich‎ ‎i‎ ‎z‎ ‎ogól nym‎ ‎tokiem‎ ‎wypadków.‎ ‎Istotnie,‎ ‎Bolesław‎ ‎I‎ ‎mógł‎ ‎podbić‎ ‎choćby‎ ‎część tylko‎ ‎Małopolski.‎ ‎Był‎ ‎na‎ ‎to‎ ‎dosyć‎ ‎silny,‎ ‎książęta‎ ‎plemienni‎ ‎opierać‎ ‎mu się‎ ‎już‎ ‎nie‎ ‎mogli,‎ ‎pogrom‎ ‎zaś‎ ‎Węgrów‎ ‎955‎ ‎roku‎ ‎otworzył‎ ‎mu‎ ‎drogę‎ ‎na Wschód‎ ‎przez‎ ‎Morawy,‎ ‎data‎ ‎więc‎ ‎owa‎ ‎w‎ ‎całej‎ ‎pełni‎ ‎potwierdza‎ ‎nasze wywody‎ ‎co‎ ‎do‎ ‎możliwości‎ ‎podboju‎ ‎części‎ ‎Małopolski‎ ‎przez‎ ‎Bole sława‎ ‎I,‎ ‎z‎ ‎tej‎ ‎strony‎ ‎nie‎ ‎napotyka‎ ‎ona‎ ‎żadnej‎ ‎trudności‎ ‎po‎ ‎drodze, przeciwnie,‎ ‎zupełnie‎ ‎dobrze‎ ‎wchodzi‎ ‎w‎ ‎ramy‎ ‎ówczesnej‎ ‎historyi,‎ ‎ówcze snej‎ ‎„konjunktury“‎ ‎historycznej,‎ ‎jakby‎ ‎powiedzieć‎ ‎można. Wszystko,‎ ‎co‎ ‎dotąd‎ ‎powiedziałem,‎ ‎opiera‎ ‎się‎ ‎na‎ ‎jednej‎ ‎grupie‎ ‎fak tów,‎ ‎których‎ ‎możliwość‎ ‎starałem‎ ‎się‎ ‎zbadać‎ ‎i‎ ‎oznaczyć‎ ‎—‎ ‎ale‎ ‎istnieje i‎ ‎druga,‎ ‎niezależna,‎ ‎która‎ ‎może‎ ‎w‎ ‎niwecz‎ ‎obrócić‎ ‎cały‎ ‎mój‎ ‎dotychcza sowy‎ ‎dowód,‎ ‎i‎ ‎wszystkim‎ ‎dalszym‎ ‎zaprzeczyć.‎ ‎—‎ ‎Oto‎ ‎Kosmas‎ ‎w‎ ‎swej kronice‎ ‎mówi‎ ‎bardzo‎ ‎wyraźnie,‎ ‎źe‎ ‎Bolesław‎ ‎II‎ ‎zdobył‎ ‎Kraków.‎ ‎Cóż więc‎ ‎począć‎ ‎z‎ ‎tem‎ ‎jego‎ ‎świadectwem‎ ‎?‎ ‎Każda‎ ‎możliwość‎ ‎ma‎ ‎to‎ ‎do‎ ‎siebie, że‎ ‎pozwala‎ ‎i‎ ‎na‎ ‎inne‎ ‎przypuszczenia.,‎ ‎inaczej‎ ‎nie‎ ‎byłaby‎ ‎możliwością‎ ‎— lecz‎ ‎faktem,‎ ‎a‎ ‎moje‎ ‎wywody‎ ‎są‎ ‎także‎ ‎możliwymi‎ ‎tylko‎ ‎wobec‎ ‎nie zupełnej‎ ‎pewności‎ ‎daty,‎ ‎do‎ ‎której‎ ‎możnaby‎ ‎odnieść‎ ‎opowiadanie‎ ‎Ibra- hima.‎ ‎Po‎ ‎raz‎ ‎drugi‎ ‎należy‎ ‎się‎ ‎więc‎ ‎zwrócić‎ ‎do‎ ‎Kosmasa‎ ‎i‎ ‎poddać‎ ‎szcze gółowemu‎ ‎badaniu‎ ‎jego‎ ‎wiarogodność.‎ ‎Nie‎ ‎jest‎ ‎to‎ ‎jednak‎ ‎zadanie‎ ‎tak proste‎ ‎i‎ ‎łatwe.‎ ‎—‎ ‎Wiadomość‎ ‎owa‎ ‎naszego‎ ‎kronikarza‎ ‎mieści‎ ‎się‎ ‎sama wśród‎ ‎odrębnej‎ ‎i‎ ‎samoistnej‎ ‎grupy‎ ‎wypadków,‎ ‎z‎ ‎której‎ ‎niejako‎ ‎wyłusz- czyć‎ ‎jej‎ ‎jednej,‎ ‎bez‎ ‎uszkodzenia,‎ ‎nie‎ ‎można,‎ ‎—‎ ‎Nie‎ ‎pozostaje‎ ‎więc‎ ‎nic innego,‎ ‎jak‎ ‎tylko‎ ‎zbadać‎ ‎ów‎ ‎komplet‎ ‎zdarzeń,‎ ‎nie‎ ‎zawsze‎ ‎bezpośrednio związany‎ ‎z‎ ‎moim‎ ‎przedmiotem,‎ ‎ale‎ ‎za‎ ‎to‎ ‎wiążący‎ ‎się‎ ‎bardzo‎ ‎ściśle i‎ ‎bezpośrednio‎ ‎z‎ ‎krytyką‎ ‎samego‎ ‎źródła,‎ ‎z‎ ‎oceną‎ ‎jego‎ ‎wiarogodności. Należy‎ ‎to‎ ‎zrobić‎ ‎tem‎ ‎więcej,‎ ‎źe‎ ‎zawiera‎ ‎on‎ ‎i‎ ‎drugą‎ ‎bardzo‎ ‎ważną‎ ‎wia domość‎ ‎o‎ ‎granicach‎ ‎Czech‎ ‎za‎ ‎panowania‎ ‎Bolesława‎ ‎II.‎ ‎Obszerniejszym owym‎ ‎kompleksem‎ ‎faktów,‎ ‎podanych‎ ‎w‎ ‎kronice‎ ‎Kosmasa,‎ ‎jest‎ ‎zało żenie‎ ‎i‎ ‎granice‎ ‎biskupstwa‎ ‎praskiego. Każdy,‎ ‎który‎ ‎się‎ ‎choć‎ ‎trochę‎ ‎zajmował‎ ‎tą‎ ‎epoką,‎ ‎wie‎ ‎już,‎ ‎co‎ ‎to znaczy.‎ ‎Jest‎ ‎to‎ ‎jedna‎ ‎z‎ ‎najbardziej‎ ‎zawiłych‎ ‎i‎ ‎spornych‎ ‎kwestyi‎ ‎z‎ ‎hi storyi‎ ‎Czech‎ ‎i‎ ‎Polski‎ ‎z‎ ‎X‎ ‎wieku.‎ ‎Jeszcze‎ ‎Palacliy,‎ ‎wspominając‎ ‎o‎ ‎niej, wątpił,‎ ‎czy‎ ‎w‎ ‎ogóle‎ ‎będzie‎ ‎ona‎ ‎rozwiązaną,‎ ‎choć‎ ‎sam‎ ‎sposób‎ ‎rozwiąza nia‎ ‎podawał.‎
      • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 11.08.24, 23:50
        Że w ten sposób‎ ‎nie‎ ‎obierano‎ ‎biskupa.‎ ‎Cała‎ ‎więc‎ ‎tę‎ ‎stronę‎ ‎opowieści‎ ‎Kosmasa 0‎ ‎liście‎ ‎Jana‎ ‎XIII‎ ‎wprost‎ ‎do‎ ‎Bolesława‎ ‎z‎ ‎pominięciem‎ ‎cesarza,‎ ‎o‎ ‎wyborze biskupa‎ ‎i‎ ‎posianiu‎ ‎go‎ ‎do‎ ‎Ottona‎ ‎I‎ ‎należy‎ ‎odrzucić.‎ ‎Natomiast‎ ‎niektóre szczegóły‎ ‎zachować‎ ‎można‎ ‎i‎ ‎trochę‎ ‎tła‎ ‎historycznego,‎ ‎jak‎ ‎to‎ ‎zobaczymy niebawem.‎ ‎Wzmianka‎ ‎np.‎ ‎o‎ ‎siostrze‎ ‎Bolesława,‎ ‎owa‎ ‎niemiecka‎ ‎litania, oprócz‎ ‎tego‎ ‎jakieś‎ ‎zabiegi‎ ‎czeskie‎ ‎w‎ ‎Rzymie‎ ‎noszą‎ ‎znamiona‎ ‎autentycz ności.‎ ‎Kosmas‎ ‎wszystko‎ ‎co‎ ‎mówi,‎ ‎dowolnie‎ ‎połączył‎ ‎i‎ ‎skleił,‎ ‎a‎ ‎co‎ ‎waż niejsze,‎ ‎dowolnie‎ ‎doprowadził‎ ‎i‎ ‎dociągnął‎ ‎niejako‎ ‎jakieś‎ ‎zamiary‎ ‎i‎ ‎chęci 1‎ ‎zrobił‎ ‎z‎ ‎nich‎ ‎dokonane‎ ‎fakty.‎ ‎Dorobił‎ ‎też‎ ‎list‎ ‎Jana‎ ‎XIII‎ ‎w‎ ‎tym‎ ‎celu i‎ ‎całą‎ ‎opowieść‎ ‎o‎ ‎Pierwszym‎ ‎Ottonie.‎ ‎Nie‎ ‎można‎ ‎się‎ ‎więc‎ ‎na‎ ‎nim‎ ‎w‎ ‎tym razie‎ ‎opierać. Druga‎ ‎hipoteza‎ ‎jest‎ ‎następująca: Othlon‎ ‎w‎ ‎Żywocie‎ ‎św.‎ ‎Wolfganga‎ł‎)‎ ‎wspomina,‎ ‎źe‎ ‎Otto‎ ‎II‎ ‎na prośby‎ ‎i‎ ‎za‎ ‎wstawiennictwem‎ ‎księcia‎ ‎bawarskiego‎ ‎Henryka‎ ‎zgodził‎ ‎się na‎ ‎założenie‎ ‎biskupstwa‎ ‎praskiego,‎ ‎ale‎ ‎Czechy‎ ‎należały‎ ‎do‎ ‎dyecezyi Ratyzbońskiej,‎ ‎trzeba‎ ‎więc‎ ‎było‎ ‎uzyskać‎ ‎pozwolenie‎ ‎tamecznego‎ ‎biskupa. Był‎ ‎nim‎ ‎właśnie‎ ‎św.‎ ‎Wolfgang‎ ‎od‎ ‎973‎ ‎roku.‎ ‎I‎ ‎on‎ ‎chciał‎ ‎koniecznie stworzenia‎ ‎nowego‎ ‎biskupstwa,‎ ‎czuł‎ ‎bowiem‎ ‎sam,‎ ‎że‎ ‎jego‎ ‎dyecezya‎ ‎jest za‎ ‎obszerną,‎ ‎chciał‎ ‎więc‎ ‎zaraz‎ ‎wszystkich‎ ‎swoich‎ ‎praw‎ ‎ustąpić.‎ ‎Innego zdania‎ ‎był‎ ‎wyższy‎ ‎kler,‎ ‎który‎ ‎go‎ ‎otaczał.‎ ‎—‎ ‎Z‎ ‎początku‎ ‎kanonicy‎ ‎zgo dzić‎ ‎się‎ ‎nie‎ ‎chcieli‎ ‎na‎ ‎takie‎ ‎uszczuplenie‎ ‎swoich‎ ‎praw‎ ‎i‎ ‎dopiero‎ ‎później przyszło‎ ‎do‎ ‎wspólnej‎ ‎zgody:‎ ‎biskup‎ ‎i‎ ‎kapituła‎ ‎dostali‎ ‎znaczne‎ ‎majątki w‎ ‎Czechach,‎ ‎jako‎ ‎odszkodowanie,‎ ‎a‎ ‎św.‎ ‎Wolfgang‎ ‎tak‎ ‎się‎ ‎z‎ ‎tej‎ ‎zgody ucieszył,‎ ‎że‎ ‎sam‎ ‎spisał‎ ‎przywilej‎ ‎dla‎ ‎nowego‎ ‎biskupstwa‎ ‎2‎). Cała‎ ‎ta‎ ‎opowieść‎ ‎nosi‎ ‎znamiona‎ ‎wiarogodności‎3‎).‎ ‎I‎ ‎nietylko‎ ‎dla tego,‎ ‎źe‎ ‎jest‎ ‎wcześniejszą‎ ‎o‎ ‎lat‎ ‎kilkadziesiąt‎ ‎od‎ ‎Kosmasa,‎ ‎Othlon‎ ‎bowiem pisał‎ ‎między‎ ‎1037‎ ‎a‎ ‎1052‎ ‎rokiem,‎ ‎ale‎ ‎także‎ ‎i‎ ‎z‎ ‎innych‎ ‎względów.‎ ‎— Jest‎ ‎ona‎ ‎spisaną‎ ‎mianowicie‎ ‎w‎ ‎samej‎ ‎Ratyzbonie‎ ‎4‎),‎ ‎gdzie‎ ‎żywo‎ ‎musiała się‎ ‎dochować‎ ‎o‎ ‎tern‎ ‎wszystkiem‎ ‎tradycya,‎ ‎mieści‎ ‎też‎ ‎dużo‎ ‎szczegółów poczerpniętych‎ ‎na‎ ‎miejscu,‎ ‎jak‎ ‎np.‎ ‎owo‎ ‎sprzeciwienie‎ ‎się‎ ‎kapituły‎ ‎i‎ ‎spi sanie‎ ‎przywileju,‎ ‎znać‎ ‎też,‎ ‎źe‎ ‎Othlon‎ ‎był‎ ‎bardzo‎ ‎dobrze‎ ‎poinformowany o‎ ‎tern‎ ‎co‎ ‎pisał.‎ ‎Jeden‎ ‎jedyny‎ ‎zarzut,‎ ‎który‎ ‎podnieść‎ ‎można,‎ ‎nie‎ ‎jest w‎ ‎stanie‎ ‎zachwiać‎ ‎wiarogodności‎ ‎źródła.‎ ‎Othlon‎ ‎raz‎ ‎się‎ ‎pomylił,‎ ‎mówiąc o‎ ‎zamiarze‎ ‎wyboru‎ ‎na‎ ‎biskupa‎ ‎św.‎ ‎Wolfganga‎ ‎972‎ ‎roku‎ ‎i‎ ‎nie‎ ‎wymienił Ottona‎ ‎I,‎ ‎jak‎ ‎był‎ ‎powinien,‎ ‎lecz‎ ‎Ottona‎ ‎II,‎ ‎co‎ ‎jest‎ ‎oczywistym‎ ‎błędem.
      • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 11.08.24, 23:55
        Kosmas‎ ‎w‎ ‎swej‎ ‎kronice‎ ‎cytuje,‎ ‎jak‎ ‎wiemy,‎ ‎kilka‎ ‎nieistniejących już‎ ‎dzisiaj‎ ‎źródeł.‎ ‎Znamy‎ ‎już‎ ‎ów‎ ‎wątpliwy‎ ‎Epilogus‎ ‎terrae‎ ‎Bohemiae atque‎ ‎Moramae‎,‎ ‎prócz‎ ‎niego‎ ‎zaś‎ ‎wymienia‎ ‎jeszcze‎ ‎Privilegium‎ ‎S-ti Georgii‎,‎ ‎i‎ ‎co‎ ‎jest‎ ‎dla‎ ‎nas‎ ‎szczególnie‎ ‎ważnem:‎ ‎Privilegium‎ ‎Moraviensis ecdesiae‎ ‎1‎),‎ ‎na‎ ‎klóry‎ ‎dotąd‎ ‎za‎ ‎mało‎ ‎zwracano‎ ‎uwagi.‎ ‎Czy‎ ‎on‎ ‎istniał‎ ‎na prawdę?‎ ‎Nie‎ ‎wiemy.‎ ‎Znany‎ ‎uczony‎ ‎niemiecki‎ ‎Hauck‎ ‎przypuszcza,‎ ‎źe równocześnie‎ ‎z‎ ‎założeniem‎ ‎praskiego,‎ ‎nastąpiło‎ ‎także‎ ‎założenie‎ ‎moraw skiego‎ ‎biskupstwa‎ ‎2‎),‎ ‎w‎ ‎takim‎ ‎razie‎ ‎mógł‎ ‎być‎ ‎rzeczywiście‎ ‎i‎ ‎dla‎ ‎niego spisany‎ ‎oddzielny‎ ‎przywilej.‎ ‎Wiemy‎ ‎o‎ ‎praskim‎ ‎z‎ ‎żywotu‎ ‎św.‎ ‎Wolfganga. Byłbym‎ ‎skłonny‎ ‎przypuścić,‎ ‎opierając‎ ‎się‎ ‎na‎ ‎tein,‎ ‎co‎ ‎już‎ ‎powiedziałem, że‎ ‎nastąpiło‎ ‎podówczas‎ ‎wznowienie‎ ‎tylko‎ ‎dawniej‎ ‎już‎ ‎istniejącego‎ ‎na Morawach.‎ ‎Tak,‎ ‎czy‎ ‎inaczej,‎ ‎przywilej‎ ‎taki‎ ‎mógł‎ ‎istnieć‎ ‎i‎ ‎mógł‎ ‎z‎ ‎niego Kosmas‎ ‎korzystać,‎ ‎bo‎ ‎że‎ ‎korzystał‎ ‎z‎ ‎jakichś‎ ‎starych‎ ‎tradycyj‎ ‎lub‎ ‎do kumentów,‎ ‎to‎ ‎nie‎ ‎ulega‎ ‎żadnej‎ ‎kwestyi.‎ ‎—‎ ‎Redakcya‎ ‎tylko‎ ‎przywileju z‎ ‎1086‎ ‎roku‎ ‎jest‎ ‎fałszywą‎ ‎i‎ ‎osoby‎ ‎w‎ ‎nim‎ ‎występujące‎ ‎—‎ ‎ale‎ ‎nie‎ ‎opis granic‎ ‎—‎ ‎ten‎ ‎jeden‎ ‎nosi‎ ‎znamiona‎ ‎bardzo‎ ‎odległej‎ ‎epoki‎ ‎i‎ ‎zupełnej‎ ‎auten tyczności.‎ ‎Te‎ ‎granice‎ ‎właśnie‎ ‎wziął‎ ‎Kosmas‎ ‎lub‎ ‎ktokolwiek‎ ‎inny,‎ ‎który przywilej‎ ‎z‎ ‎1086‎ ‎roku‎ ‎podrabiał,‎ ‎z‎ ‎owego‎ ‎domniemanego‎ ‎przywileju morawskiego‎ ‎lub‎ ‎nawet‎ ‎wprost‎ ‎z‎ ‎tradycyi‎ ‎i‎ ‎zużytkował‎ ‎jako‎ ‎materyał do‎ ‎swojej‎ ‎roboty.‎ ‎To‎ ‎były‎ ‎źródła,‎ ‎z‎ ‎których‎ ‎czerpał‎ ‎i‎ ‎które‎ ‎mu‎ ‎dostar czyły‎ ‎potrzebnych‎ ‎szczegółów. Czy‎ ‎zaś‎ ‎miał‎ ‎on‎ ‎pod‎ ‎ręką‎ ‎ów‎ ‎przywilej,‎ ‎czy‎ ‎go‎ ‎sam‎ ‎wymyślił? Dla‎ ‎nas‎ ‎prawie‎ ‎to‎ ‎na‎ ‎jedno‎ ‎wychodzi.‎ ‎Jeżeli‎ ‎bowiem‎ ‎był‎ ‎istotnie‎ ‎taki przywilej,‎ ‎to‎ ‎mógł‎ ‎on‎ ‎być‎ ‎albo‎ ‎spisanym‎ ‎równocześnie‎ ‎z‎ ‎praskim‎3‎), w‎ ‎takim‎ ‎razie‎ ‎opierał‎ ‎się‎ ‎na‎ ‎starszej‎ ‎tradycyi‎ ‎wielko-morawskiej,‎ ‎albo mógł‎ ‎to‎ ‎być‎ ‎jakiś‎ ‎zbiór‎ ‎wiadomości,‎ ‎tyczących‎ ‎się‎ ‎morawskiego‎ ‎Kościoła, albo‎ ‎wreszcie‎ ‎mogło‎ ‎takiego‎ ‎przywileju‎ ‎wcale‎ ‎nic‎ ‎być.‎ ‎Jeżeli‎ ‎nie‎ ‎było, to‎ ‎Kosmas‎ ‎oparł‎ ‎się‎ ‎wprost‎ ‎na‎ ‎tradycyi,‎ ‎bo‎ ‎na‎ ‎to,‎ ‎aby‎ ‎się‎ ‎choćby‎ ‎fał szywie‎ ‎powołać‎ ‎na‎ ‎'privilegium,‎ ‎ecclesiae‎ ‎Moraviensis‎,‎ ‎trzeba‎ ‎było‎ ‎wiedzieć jedno:‎ ‎źe‎ ‎taki‎ ‎Kościół‎ ‎niegdyś‎ ‎istniał,‎ ‎i‎ ‎o‎ ‎tern‎ ‎Kosmas‎ ‎wiedział‎ ‎z‎ ‎wszelką pewnością. Okoliczności,‎ ‎wśród‎ ‎których‎ ‎powstał‎ ‎przywilej‎ ‎Henryka‎ ‎IV‎ ‎z‎ ‎1086 roku,‎ ‎popierają‎ ‎mój‎ ‎domysł,‎ ‎źe‎ ‎chodzi‎ ‎w‎ ‎nim‎ ‎istotnie‎ ‎o‎ ‎Morawy‎ ‎a‎ ‎nie o‎ ‎Pragę. Roku‎ ‎1062‎ ‎książę‎ ‎czeski‎ ‎Wratysław‎ ‎postanowił‎ ‎wznowić‎ ‎biskup stwo‎ ‎Morawskie‎ ‎4‎)‎ ‎i‎ ‎obsadzić‎ ‎na‎ ‎nowo‎ ‎katedrę‎ ‎biskupią,‎ ‎zdaje‎ ‎się,‎ ‎osie roconą‎ ‎od‎ ‎śmierci‎ ‎owego‎ ‎Wratena.‎
      • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 12.08.24, 00:05
        ‎Pergamin‎ ‎ów‎ ‎—‎ ‎to‎ ‎właśnie‎ ‎nasz
        przywilej‎ ‎Ottona‎ ‎I‎ ‎i‎ ‎św.‎ ‎Wojciecha‎1‎).‎ ‎Teraz,‎ ‎wMoguncyi,‎ ‎a‎ ‎nie w‎ ‎Rzymie‎ ‎na‎ ‎synodach‎ ‎pojawia‎ ‎się‎ ‎on‎ ‎po‎ ‎raz‎ ‎pierwszy. Stara‎ ‎zasada‎ ‎prawa‎ ‎rzymskiego:‎ ‎is‎ ‎fecit‎ ‎cui‎ ‎prodest,‎ ‎znajduje‎ ‎i‎ ‎tutaj w‎ ‎zupełności‎ ‎swoje‎ ‎potwierdzenie.‎ ‎Ten‎ ‎sfałszował‎ ‎przywilej,‎ ‎komu‎ ‎na tern‎ ‎zależało,‎ ‎zależało‎ ‎zaś‎ ‎przedewszystkiem‎ ‎Jaromirowi‎ ‎-Gebhardowi. Łatwo‎ ‎też‎ ‎wykazać,‎ ‎o‎ ‎co‎ ‎mu‎ ‎głównie‎ ‎chodziło‎ ‎i‎ ‎gdzie‎ ‎należy‎ ‎szukać przyczyny‎ ‎fałszerstwa.‎ ‎Nie‎ ‎chodziło‎ ‎przecież‎ ‎o‎ ‎samo‎ ‎biskupstwo‎ ‎praskie, to‎ ‎Jaromir‎ ‎posiadał‎ ‎i‎ ‎nikt‎ ‎mu‎ ‎go‎ ‎nie‎ ‎myślał‎ ‎wydzierać,‎ ‎ani‎ ‎go‎ ‎nie‎ ‎było potrzeba‎ ‎zabezpieczać‎ ‎przeciwko‎ ‎przyszłym‎ ‎zamachom.‎ ‎potrzebo wało‎ ‎zaśtegojedynie‎ ‎biskupstwo‎ ‎morawskie.‎ ‎Należało też‎ ‎w‎ ‎podrobionym‎ ‎przywileju‎ ‎na‎ ‎to‎ ‎nacisk‎ ‎położyć‎ ‎i‎ ‎tak‎ ‎też‎ ‎zrobiono; wszakże‎ ‎mówi‎ ‎przywilej:‎ ‎od‎ ‎początku‎ ‎jedno‎ ‎było‎ ‎biskupstwo‎ ‎dla‎ ‎Czech i‎ ‎dla‎ ‎Moraw,‎ ‎i‎ ‎tak‎ ‎je‎ ‎zatwierdzili‎ ‎św.‎ ‎Wojciech,‎ ‎cesarz‎ ‎Otto‎ ‎I‎ ‎i‎ ‎papież Benedykt‎2‎).‎ ‎Przyłącza‎ ‎też‎ ‎przywilej‎ ‎dyecezyę‎ ‎morawską‎ ‎do‎ ‎praskiej. Gdyby‎ ‎nie‎ ‎to‎ ‎przyłączenie‎ ‎właśnie,‎ ‎nie‎ ‎zaszłaby‎ ‎potrzeba‎ ‎powoływania się‎ ‎na‎ ‎jakikolwiek‎ ‎dokument,‎ ‎autentyczny‎ ‎czy‎ ‎podrobiony.‎ ‎Tymczasem teraz,‎ ‎kiedy‎ ‎o‎ ‎dyecezyę‎ ‎morawską‎ ‎chodziło,‎ ‎należało‎ ‎się‎ ‎koniecznie‎ ‎wy kazać‎ ‎jakimś‎ ‎prawnym‎ ‎dowodem,‎ ‎popierającym‎ ‎te‎ ‎uroszczenia.‎ ‎Doku mentu‎ ‎takiego‎ ‎nie‎ ‎było,‎ ‎trzeba‎ ‎go‎ ‎więc‎ ‎było‎ ‎sfałszować‎ ‎i‎ ‎to‎ ‎właśnie zrobił‎ ‎biskup‎ ‎Jaromir-Gebhard.‎ ‎On‎ ‎jest‎ ‎bezprzecznie‎ ‎moralnym‎ ‎autorem fałszerstwa‎ ‎—‎ ‎kto‎ ‎zaś‎ ‎faktycznym?‎ ‎Natraciłem‎ ‎już‎ ‎w‎ ‎ciągu‎ ‎mojego wywodu,‎ ‎że‎ ‎mógł‎ ‎nim‎ ‎być‎ ‎sam‎ ‎Kosmas.‎ ‎Oddany‎ ‎duszą‎ ‎i‎ ‎ciałem‎ ‎Jaro mirowi,‎ ‎na‎ ‎wszystkie‎ ‎jego‎ ‎wybryki‎ ‎pobłażliwy,‎ ‎stronny,‎ ‎a‎ ‎do‎ ‎tego‎ ‎zwią zany‎ ‎bardzo‎ ‎ściśle‎ ‎z‎ ‎kościołem‎ ‎praskim,‎ ‎mógł‎ ‎sam‎ ‎sfabrykować‎ ‎doku ment,‎ ‎na‎ ‎który‎ ‎się‎ ‎potem‎ ‎w‎ ‎Moguncyi‎ ‎patrzał‎ ‎wfasnemi‎ ‎oczyma.‎ ‎Po- dejrzywał‎ ‎go‎ ‎już‎ ‎o‎ ‎to‎ ‎Hauck‎ ‎2‎)‎ ‎i‎ ‎ja,‎ ‎doszedłem‎ ‎niezależnie‎ ‎do‎ ‎podob nego‎ ‎wniosku,‎ ‎wspominam‎ ‎zaś‎ ‎o‎ ‎tem,‎ ‎ponieważ‎ ‎takie‎ ‎niezależne‎ ‎skie rowanie‎ ‎podejrzeń‎ ‎dwóch‎ ‎ludzi‎ ‎na‎ ‎jednę‎ ‎i‎ ‎tę‎ ‎samą‎ ‎osobę,‎ ‎bądź‎ ‎co‎ ‎bądź potwierdza‎ ‎je‎ ‎i‎ ‎wzmacnia. W‎ ‎ten‎ ‎sposób‎ ‎powstał‎ ‎nasz‎ ‎przywilej‎ ‎z‎ ‎1086‎ ‎roku;‎ ‎przyczyny jego‎ ‎sfałszowania,‎ ‎zdaje‎ ‎się,‎ ‎dostatecznie‎ ‎wykazałem.‎ ‎Dopiero‎ ‎teraz wprowadzić‎ ‎go‎ ‎też‎ ‎można‎ ‎do‎ ‎historyi‎ ‎i‎ ‎odpowiednio‎ ‎zużytkować. Kosmas‎ ‎nie‎ ‎tylko‎ ‎umieścił‎ ‎znany‎ ‎nam‎ ‎już‎ ‎przywilej‎ ‎w‎ ‎swej‎ ‎kro nice,‎ ‎ale‎ ‎się‎ ‎także‎ ‎na‎ ‎niego‎ ‎powołał‎ ‎i‎ ‎do‎ ‎historyi‎ ‎wprowadził.‎ ‎Wkłada on‎ ‎mianowicie‎ ‎w‎ ‎usta‎ ‎umierającemu‎ ‎Bolesławowi‎ ‎II‎ ‎następujące‎ ‎słowa:
      • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 12.08.24, 00:10
        Stąd‎ ‎dyecezya‎ ‎przybrawszy‎ ‎granice‎ ‎Węgrów,‎ ‎rozpościera‎ ‎się‎ ‎aż‎ ‎do‎ ‎gór, które‎ ‎się‎ ‎zowią‎ ‎Tatry‎ ‎(Tritri‎)‎1‎).‎ ‎Tak‎ ‎jak‎ ‎są‎ ‎wymienione,‎ ‎granice‎ ‎owe obejmują‎ ‎cały‎ ‎plemienny‎ ‎obszar‎ ‎Wislan,‎ ‎jeżeli‎ ‎uzupełnimy‎ ‎je‎ ‎od‎ ‎Ślaska do‎ ‎porzeczy‎ ‎Bugu‎ ‎plemiennym‎ ‎pograniczem‎ ‎Mazowszan,‎ ‎a‎ ‎od‎ ‎południa i‎ ‎wschodu‎ ‎pograniczem‎ ‎ruskich‎ ‎Chorwatów‎ ‎i‎ ‎dzisiejszych‎ ‎Słowaków. Tak‎ ‎też‎ ‎iść‎ ‎one‎ ‎muszą,‎ ‎nie‎ ‎opiera‎ ‎się‎ ‎bowiem‎ ‎południowa‎ ‎granica w‎ ‎eałej‎ ‎swej‎ ‎długości‎ ‎o‎ ‎wschodni‎ ‎Beskid,‎ ‎lecz‎ ‎dopiero‎ ‎od‎ ‎Tatr‎ ‎i‎ ‎ziemi Krakowskiej‎ ‎styka‎ ‎się‎ ‎z‎ ‎Węgrami. Granice‎ ‎południowo-wschodnie‎ ‎od‎ ‎Węgier‎ ‎są‎ ‎najmniej jasne.‎ ‎Właściwe‎ ‎Morawy‎ ‎sięgały‎ ‎po‎ ‎rzekę‎ ‎Wag‎ ‎2‎)‎ ‎—‎ ‎ale‎ ‎jak‎ ‎daleko na‎ ‎wschód‎ ‎sięgała‎ ‎—‎ ‎provincia‎ ‎cui‎ ‎nomen‎ ‎est‎ ‎Wag?‎ ‎Czy‎ ‎zajmowała‎ ‎ona prócz‎ ‎górnego‎ ‎porzecza‎ ‎Wagu,‎ ‎średni‎ ‎i‎ ‎dolny‎ ‎bieg‎ ‎tej‎ ‎rzeki?‎ ‎—‎ ‎Byó tak‎ ‎mogło.‎ ‎Ziemia‎ ‎Waźska‎ ‎mogła‎ ‎pośrednio‎ ‎tylko‎ ‎od‎ ‎rzeki‎ ‎wziąć‎ ‎swą nazwę;‎ ‎był‎ ‎i‎ ‎gród‎ ‎bowiem‎ ‎bardzo‎ ‎dawny,‎ ‎który‎ ‎się‎ ‎także‎ ‎Wagiem‎ ‎na zywał.‎ ‎Dyplomat‎ ‎węgierski‎ ‎z‎ ‎1288‎ ‎r.‎ ‎mówi‎ ‎co‎ ‎następuje:‎ ‎terra‎ ‎Sala‎, qua‎ ‎tempore‎ ‎SS.‎ ‎Stephani‎ ‎et‎ ‎Ladislai‎ ‎regum‎ ‎Vag‎ ‎vocabatur.‎ ‎Wspomina 0‎ ‎tej‎ ‎osadzie‎ ‎także‎ ‎kontynuator‎ ‎Kosmasa‎ ‎pod‎ ‎rokiem‎ ‎1188‎ ‎i‎ ‎jeszcze jeden‎ ‎węgierski‎ ‎dyplomat‎ ‎z‎ ‎1138‎ ‎si‎)-‎ ‎g‎r‎^d‎ ‎Vag,‎ ‎przezwany‎ ‎później Sala,‎ ‎może‎ ‎to‎ ‎dzisiejszy‎ ‎Vagh-Sellye‎ ‎nad‎ ‎dolnym‎ ‎Wagiem?‎ ‎Jeżeli‎ ‎więc od‎ ‎niego‎ ‎brała‎ ‎nazwę‎ ‎ziemia‎ ‎Waźska,‎ ‎to‎ ‎byłby‎ ‎to‎ ‎dowód,‎ ‎że‎ ‎sięgała po‎ ‎dolny‎ ‎bieg'rzeki‎ ‎Wagu‎ ‎—‎ ‎a‎ ‎w‎ ‎takim‎ ‎razie‎ ‎mogła‎ ‎nawet‎ ‎oprzeć‎ ‎się od‎ ‎południa‎ ‎o‎ ‎porzecza‎ ‎pobliskiego‎ ‎Gronu‎ ‎,‎ ‎którego‎ ‎przywilej‎ ‎nie‎ ‎wy mienia. Pozostaje‎ ‎teraz‎ ‎pytanie:‎ ‎czyjeż,‎ ‎t.‎ ‎j.‎ ‎jakiego‎ ‎państwa‎ ‎i‎ ‎z‎ ‎jakiego czasu‎ ‎są‎ ‎te‎ ‎granice? Nasuwa‎ ‎się‎ ‎tutaj‎ ‎pierwsza‎ ‎zaraz‎ ‎odpowiedź:‎ ‎granice‎ ‎północne 1‎ ‎północno-wschodnie,‎ ‎a‎ ‎w‎ ‎części‎ ‎i‎ ‎południowo-wschodnie,‎ ‎są‎ ‎granicami dawnej‎ ‎prowincyi‎ ‎kościelnej‎ ‎morawskiej.‎ ‎Wynika‎ ‎to‎ ‎już‎ ‎z‎ ‎tego,‎ ‎co‎ ‎wie my‎ ‎o‎ ‎fałszerstwie‎ ‎przywileju‎ ‎Jaromira-Gebharda. Rzecz‎ ‎godna‎ ‎uwagi,‎ ‎że‎ ‎właśnie‎ ‎granice‎ ‎północne‎ ‎dyecezyi‎ ‎pras kiej‎ ‎w‎ ‎przywileju‎ ‎1086‎ ‎roku‎ ‎sięgają‎ ‎po‎ ‎Odrę,‎ ‎tak‎ ‎samo‎ ‎jak‎ ‎granice państwa Świętopełka.
      • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 12.08.24, 00:13
        Granic‎ ‎ściśle‎ ‎określonych‎ ‎na‎ ‎wschodzie‎ ‎Europy‎ ‎w‎ ‎X. wieku‎ ‎być‎ ‎nie‎ ‎mogło!‎ ‎Najlepiej‎ ‎możnaby‎ ‎te‎ ‎stosunki‎ ‎porównać‎ ‎n.‎ ‎p. z‎ ‎tem,‎ ‎co‎ ‎się‎ ‎teraz‎ ‎jeszcze‎ ‎dzieje‎ ‎w‎ ‎Afryce;‎ ‎chodzi‎ ‎tam‎ ‎raczej‎ ‎o‎ ‎roz graniczenie‎ ‎wpływów‎ ‎na‎ ‎znaczniejszych‎ ‎obszarach,‎ ‎niż‎ ‎o‎ ‎zupełny rozdział‎ ‎każdego‎ ‎kawałka‎ ‎ziemi.‎ ‎Podobnie‎ ‎i‎ ‎w‎ ‎naszym‎ ‎wypadku‎ ‎dział wód‎ ‎Bugu‎ ‎i‎ ‎Styru‎ ‎—‎ ‎to‎ ‎raczej‎ ‎najdalsze‎ ‎krańce,‎ ‎do‎ ‎których‎ ‎mogły dochodzić‎ ‎wpływy‎ ‎misyjne‎ ‎lub‎ ‎państwowe‎ ‎Moraw‎ ‎—‎ ‎a‎ ‎nie‎ ‎faktyczna granica;‎ ‎nie‎ ‎należy‎ ‎jej‎ ‎też‎ ‎za‎ ‎taka‎ ‎uważać. Granice‎ ‎północne‎ ‎i‎ ‎wschodnie‎ ‎zgadzają‎ ‎się‎ ‎zupełnie‎ ‎dobrze‎ ‎z‎ ‎pań stwem‎ ‎Świętopełka‎ ‎i‎ ‎z‎ ‎granicami‎ ‎dawnej‎ ‎morawskiej‎ ‎archidyecezyi‎ ‎— tylko‎ ‎co‎ ‎do‎ ‎granic‎ ‎węgierskich‎ ‎nie‎ ‎jesteśmy‎ ‎zupełnie‎ ‎pewni,‎ ‎czy‎ ‎po Gron‎ ‎sięgały,‎ ‎jakby‎ ‎należało‎ ‎oczekiwać?‎ ‎Widocznie‎ ‎tradycya‎ ‎tutaj‎ ‎naj prędzej‎ ‎się‎ ‎zmąciła.‎ ‎Dyecezya‎ ‎nitrzańska‎ ‎wznowiona‎ ‎za‎ ‎czasów‎ ‎wę gierskich‎ ‎w‎ ‎XII.‎ ‎wieku‎ ‎obejmowała‎ ‎cały‎ ‎górny‎ ‎bieg‎ ‎Wagu,‎ ‎rozciągała się‎ ‎zaś‎ ‎do‎ ‎rzeki‎ ‎Nitry‎ ‎1‎),‎ ‎od‎ ‎tej‎ ‎rzeki‎ ‎zaś‎ ‎do‎ ‎rzeki‎ ‎Gronu‎ ‎już‎ ‎bardzo blizko;‎ ‎aby‎ ‎się‎ ‎o‎ ‎tem‎ ‎przekonać,‎ ‎dość‎ ‎spojrzeć‎ ‎na‎ ‎pierwszą‎ ‎lepszą‎ ‎mapę; z‎ ‎pewnością‎ ‎też‎ ‎pierwotnie‎ ‎opierała‎ ‎się‎ ‎ona‎ ‎o‎ ‎Gron.‎ ‎W‎ ‎tym‎ ‎związku faktów‎ ‎owa‎ ‎ziemia‎ ‎Waźska‎ ‎przywileju‎ ‎108(5‎ ‎roku‎ ‎przedstawia‎ ‎się‎ ‎jako część‎ ‎dyecczyi‎ ‎nitrzańskiej,‎ ‎której‎ ‎tylko‎ ‎brak‎ ‎wschodniej‎ ‎ściany‎ ‎—‎ ‎może właśnie‎ ‎był‎ ‎nią‎ ‎Gron?‎ ‎Takby‎ ‎się‎ ‎nawet‎ ‎należało‎ ‎spodziewać‎ ‎—‎ ‎i‎ ‎być może‎ ‎tak‎ ‎byłó‎ ‎istotnie. Zestawienie‎ ‎wszystkich‎ ‎tych‎ ‎danych‎ ‎pozwala‎ ‎najzupełniej‎ ‎na‎ ‎po stawienie‎ ‎hipotezy,‎ ‎źe‎ ‎wymienione‎ ‎w‎ ‎przywileju‎ ‎1086‎ ‎roku‎ ‎granice‎ ‎są granicami‎ ‎archidyecezyi‎ ‎morawskiej. Powszechnie‎ ‎wiadomo,‎ ‎źe‎ ‎podziały‎ ‎kościelne‎ ‎utrzymują‎ ‎się‎ ‎dłużej niż‎ ‎polityczne,‎ ‎i‎ ‎w‎ ‎tym‎ ‎wypadku‎ ‎tak‎ ‎być‎ ‎mogło‎ ‎—‎ ‎są‎ ‎one‎ ‎nieraz‎ ‎prze starzałe‎ ‎—‎ ‎ale‎ ‎nie‎ ‎bez‎ ‎wartości.‎ ‎Nikogo‎ ‎więc‎ ‎dziwić‎ ‎nie‎ ‎powinno,‎ ‎źe mógł‎ ‎o‎ ‎nich‎ ‎wspominać‎ ‎ów‎ ‎przywilej‎ ‎biskupstwa‎ ‎morawskięgo,‎ ‎lub,‎ ‎źe o‎ ‎nich‎ ‎nie‎ ‎zaginęła‎ ‎tak‎ ‎prędko‎ ‎tradycya.‎ ‎I‎ ‎w‎ ‎jednym‎ ‎i‎ ‎w‎ ‎drugim‎ ‎wy padku‎ ‎chodziło‎ ‎nietylko‎ ‎o‎ ‎stan‎ ‎faktyczny,‎ ‎ale‎ ‎i‎ ‎o‎ ‎dawne‎ ‎jakieś‎ ‎tra- dycye,‎ ‎których‎ ‎zrzekać‎ ‎się‎ ‎nie‎ ‎miano‎ ‎żadnej‎ ‎potrzeby.‎ ‎Taki‎ ‎konser watyzm‎ ‎jest‎ ‎zwykłym‎ ‎i‎ ‎bardzo‎ ‎powszechnym‎ ‎w‎ ‎podobnych‎ ‎wypadkach. Jakże‎ ‎się‎ ‎teraz‎ ‎mają‎ ‎owe‎ ‎granice‎ ‎dyecezyi‎ ‎morawskiej,‎ ‎które‎ ‎sta rałem‎ ‎się‎ ‎bliżej‎ ‎objaśnić,‎ ‎do‎ ‎granic‎ ‎państwa‎ ‎czeskiego‎ ‎z‎ ‎X.‎ ‎wieku? Na‎ ‎zasadzie‎ ‎tego‎ ‎co‎ ‎już‎ ‎powiedziałem,‎ ‎stoją‎ ‎one‎ ‎bliżej‎ ‎granic‎ ‎pań stwa‎ ‎Świętopełka‎ ‎niż‎ ‎czeskich‎ ‎Bolesławów,‎ ‎tylko‎ ‎też‎ ‎w‎ ‎części‎ ‎mogą być‎ ‎jego‎ ‎granicami. Tak‎ ‎jest‎ ‎istotnie.
      • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 12.08.24, 00:15
        ‎Pierwsi‎ ‎Piastowie‎ ‎jednoczyli‎ ‎wszystkie‎ ‎ple miona‎ ‎polskie‎ ‎—‎ ‎Wiślanie‎ ‎do‎ ‎plemion‎ ‎polskich‎ ‎należeli,‎ ‎musieli‎ ‎też wejść‎ ‎w‎ ‎skład‎ ‎ich‎ ‎państwa.‎ ‎Chodzi‎ ‎tylko‎ ‎o‎ ‎to,‎ ‎kiedy‎ ‎ta‎ ‎chwila‎ ‎nade szła‎ ‎—‎ ‎kiedy‎ ‎się‎ ‎to‎ ‎stało?‎ ‎Fakt‎ ‎ten‎ ‎jest‎ ‎końcem‎ ‎przedpiastowskiej doby‎ ‎w‎ ‎historyi‎ ‎tej‎ ‎części‎ ‎Polski,‎ ‎kończy‎ ‎też‎ ‎zarazem‎ ‎moje‎ ‎poszuki wania.‎ ‎Niestety‎ ‎i‎ ‎na‎ ‎to‎ ‎pytanie,‎ ‎tak‎ ‎jak‎ ‎na‎ ‎wiele‎ ‎innych‎ ‎tylko‎ ‎ogólną i‎ ‎chwiejną‎ ‎można‎ ‎dać‎ ‎odpowiedź.‎ ‎Niejasność‎ ‎i‎ ‎ułamkowośó‎ ‎źródeł‎ ‎lub zupełny‎ ‎ich‎ ‎brak‎ ‎towarzyszy,‎ ‎a‎ ‎możnaby‎ ‎powiedzieć,‎ ‎prześladuje‎ ‎niniej szą‎ ‎pracę‎ ‎aż‎ ‎do‎ ‎ostatniej‎ ‎kartki.‎ ‎Zaczyna‎ ‎się‎ ‎ona‎ ‎i‎ ‎kończy‎ ‎przypuszcze niami‎ ‎i‎ ‎domysłami,‎ ‎po‎ ‎za‎ ‎które‎ ‎wyjść‎ ‎już‎ ‎nie‎ ‎można. Prawie‎ ‎nic‎ ‎nie‎ ‎wiemy‎ ‎bezpośrednio‎ ‎o‎ ‎zajęciu‎ ‎Krakowa‎ ‎przez‎ ‎Po laków,‎ ‎nie‎ ‎wiemy‎ ‎nawet,‎ ‎czy‎ ‎tego‎ ‎dokonał‎ ‎Mieszko‎ ‎I.,‎ ‎czy‎ ‎Bolesław‎ ‎? Nie‎ ‎będzie‎ ‎można‎ ‎tutaj‎ ‎osięgnąć‎ ‎nawet‎ ‎tego‎ ‎stopnia‎ ‎prawdopodobień stwa,‎ ‎co‎ ‎przy‎ ‎podboju‎ ‎Krakowa‎ ‎przez‎ ‎Bolesława‎ ‎1.‎ ‎czeskiego.‎ ‎Trzeba więc‎ ‎sobie‎ ‎pomagać‎ ‎i‎ ‎teraz‎ ‎wypróbowaną‎ ‎już‎ ‎dawniej‎ ‎metoda‎ ‎kombi nowania‎ ‎tego‎ ‎wypadku‎ ‎ze‎ ‎współczesną‎ ‎histoiyą,‎ ‎zestawiania‎ ‎rożnych zdarzeń‎ ‎i‎ ‎dochodzenia,‎ ‎kiedy,‎ ‎w‎ ‎jakiej‎ ‎chwili‎ ‎n.‎ ‎p.‎ ‎Mieszko‎ ‎lub‎ ‎Bole sław‎ ‎mieli‎ ‎wolne‎ ‎ręce‎ ‎i‎ ‎mogli‎ ‎sięgnąć‎ ‎po‎ ‎Kraków? Mamy‎ ‎dosyć‎ ‎wczesną‎ ‎wiadomość‎ ‎o‎ ‎granicach‎ ‎Mieszkowego‎ ‎pań stwa,‎ ‎którą‎ ‎nam‎ ‎zostawił‎ ‎Ibrahim.‎ ‎Pozwala‎ ‎nam‎ ‎ona‎ ‎choć‎ ‎w‎ ‎przybli żeniu‎ ‎oznaczyć‎ ‎jego‎ ‎rozciągłość‎ ‎około‎ ‎965‎ ‎roku. Wiadomość‎ ‎owa‎ ‎brzmi‎ ‎jak‎ ‎następuje:‎ ‎Co‎ ‎się‎ ‎tyczy‎ ‎kraju‎ ‎Mszki, mówi‎ ‎Ibrahim-ibn-Jakób,‎ ‎to‎ ‎jest‎ ‎on‎ ‎jednym‎ ‎z‎ ‎większych‎ ‎słowiańskich‎ ‎kra jów.‎ ‎Dalej‎ ‎zaś‎ ‎—‎ ‎i‎ ‎graniczą‎ ‎z‎ ‎Mszką‎ ‎(t.‎ ‎j.‎ ‎z‎ ‎jego‎ ‎krajem)‎ ‎na‎ ‎wscho dzie‎ ‎Rus-y‎ ‎a‎ ‎na‎ ‎północy‎ ‎Brus-y.‎ ‎Mówiąc‎ ‎zaś‎ ‎o‎ ‎mieście‎ ‎Amazonek,‎ ‎do daje:‎ ‎i‎ ‎na‎ ‎zachód‎ ‎od‎ ‎tego‎ ‎miasta‎ ‎żyje‎ ‎słowiańskie‎ ‎plemię‎ ‎Awbaba, które‎ ‎się‎ ‎zwie‎ ‎„narodem".‎ ‎Zamieszkuje‎ ‎ono‎ ‎błotne‎ ‎strony‎ ‎kraju‎ ‎Mszki ku‎ ‎północnemu‎ ‎zachodowi.‎ ‎Posiada‎ ‎to‎ ‎plemie‎ ‎znaczny‎ ‎gród‎ ‎nad‎ ‎morzem 0‎ ‎dwunastu‎ ‎bramach‎ ‎i‎ ‎z‎ ‎doskonałą‎ ‎przystanią.‎ ‎I‎ ‎wojują‎ ‎oni‎ ‎z‎ ‎Mszką 1‎ ‎jest‎ ‎moc‎ ‎ich‎ ‎wielka.‎ ‎I‎ ‎nie‎ ‎mają‎ ‎oni‎ ‎króla‎ ‎i‎ ‎nie‎ ‎słuchają‎ ‎jednej‎ ‎osoby, lecz‎ ‎rządzą‎ ‎nimi‎ ‎ludzie‎ ‎starsi‎ ‎1‎). Z‎ ‎całego‎ ‎tego‎ ‎opisu‎ ‎widać,‎ ‎źe‎ ‎istotnie‎ ‎państwo‎ ‎Mieszka‎ ‎było‎ ‎roz^ ległe.‎ ‎Północną‎ ‎jego‎ ‎granicę‎ ‎stanowili‎ ‎Prusacy‎ ‎—‎ ‎na‎ ‎wschód‎ ‎opierało się‎ ‎ono‎ ‎o‎ ‎Ruś.‎ ‎Miał‎ ‎więc‎ ‎Mieszko‎ ‎niepodzielnie‎ ‎całe‎ ‎już‎ ‎Mazowsze‎ ‎—
      • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 12.08.24, 00:17
        ‎odnosi‎ ‎on też‎ ‎972‎ ‎roku‎ ‎nad‎ ‎markgrafein‎ ‎Hodonem‎ ‎zwycięstwo,‎ ‎dopiero‎ ‎wdanie‎ ‎się cesarza‎ ‎kładzie‎ ‎kres‎ ‎tym‎ ‎pomyślnym‎ ‎walkom‎ ‎dla‎ ‎Mieszkowego‎ ‎oręża‎x‎). Przez‎ ‎cały‎ ‎ten‎ ‎czas‎ ‎zachowuje‎ ‎Mieszko‎ ‎jak‎ ‎najlepsze‎ ‎stosunki‎ ‎z‎ ‎Czechami. Na‎ ‎wojnę‎ ‎z‎ ‎Wichmanem,‎ ‎posyła‎ ‎mu‎ ‎nawet‎ ‎Bolesław‎ ‎dwa‎ ‎pomocnicze pułki‎ ‎2‎).‎ ‎Te‎ ‎przyjazne‎ ‎węzły‎ ‎zacieśniają‎ ‎się‎ ‎jeszcze‎ ‎bardziej‎ ‎po‎ ‎śmierci Ottona‎ ‎I.‎ ‎973‎ ‎roku.‎ ‎Czechy‎ ‎występują‎ ‎teraz‎ ‎naprzód‎ ‎i‎ ‎zdają‎ ‎się‎ ‎pro wadzić‎ ‎młodszą‎ ‎od‎ ‎siebie‎ ‎Polskę.‎ ‎Śmierć‎ ‎wielkiego‎ ‎cesarza‎ ‎jest‎ ‎dla Niemiec‎ ‎hasłem‎ ‎wewnętrznej‎ ‎rozterki‎ ‎—‎ ‎dla‎ ‎Słowian‎ ‎hasłem‎ ‎zrzucenia ciężkiego‎ ‎niemieckiego‎ ‎jarzma.‎ ‎Oba‎ ‎świeże‎ ‎państwa‎ ‎słowiańskie‎ ‎nie pozostają‎ ‎bezczynne,‎ ‎i‎ ‎one‎ ‎biorą‎ ‎udział‎ ‎w‎ ‎walce.‎ ‎A‎ ‎właśnie‎ ‎nadarzyła się‎ ‎ku‎ ‎temu‎ ‎sposobność,‎ ‎jak‎ ‎trudno‎ ‎o‎ ‎lepszą.‎ ‎Książę‎ ‎bawarski‎ ‎Henryk powstał‎ ‎974‎ ‎r.‎ ‎przeciw‎ ‎synowi‎ ‎i‎ ‎następcy‎ ‎Ottona‎ ‎—‎ ‎Ottonowi‎ ‎II.‎ ‎Bo lesław‎ ‎czeski‎ ‎i‎ ‎nasz‎ ‎Mieszko‎ ‎stanęli‎ ‎zaraz‎ ‎po‎ ‎jego‎ ‎stronie.‎ ‎Dzięki‎ ‎tylko energicznemu‎ ‎wystąpieniu‎ ‎cesarza,‎ ‎powstanie‎ ‎się‎ ‎nie‎ ‎powiodło.‎ ‎Henryk nawet‎ ‎dostał‎ ‎się‎ ‎do‎ ‎niewoli‎ ‎3‎).‎ ‎Z‎ ‎przymierzeńeami‎ ‎za‎ ‎to‎ ‎poszło‎ ‎trudniej. Następnego‎ ‎(975)‎ ‎roku‎ ‎pustoszy‎ ‎Otton‎ ‎Czechy,‎ ‎jestto‎ ‎ta‎ ‎właśnie‎ ‎wyprawa, o‎ ‎której‎ ‎już‎ ‎wspominałem‎ ‎jako‎ ‎o‎ ‎dosyć‎ ‎niejasnej,‎ ‎prawdopodobnie‎ ‎tylko się‎ ‎na‎ ‎spustoszeniu‎ ‎kraju‎ ‎skończyć‎ ‎musiało.‎ ‎Gorzej‎ ‎się‎ ‎nawet‎ ‎powiodło z‎ ‎Mieszkiem‎ ‎w‎ ‎tym‎ ‎samym‎ ‎czasie.‎ ‎I‎ ‎wątpić‎ ‎nawet‎ ‎nie‎ ‎można‎ ‎o‎ ‎wy niku‎ ‎walki:‎ ‎Niemcy‎ ‎zostali‎ ‎pobici.‎ ‎Na‎ ‎rok‎ ‎976‎ ‎przypada‎ ‎nowy‎ ‎bunt Henryka,‎ ‎który‎ ‎zdołał‎ ‎się‎ ‎wydostać‎ ‎z‎ ‎więzienia‎ ‎i‎ ‎zaraz‎ ‎potem‎ ‎977‎ ‎r. nieszczęśliwa‎ ‎wyprawa‎ ‎cesarza‎ ‎przeciw‎ ‎Bolesławowi.‎ ‎I‎ ‎tym‎ ‎razem‎ ‎jednak nic‎ ‎to‎ ‎Henrykowi‎ ‎nie‎ ‎pomogło,‎ ‎pokonany‎ ‎dostał‎ ‎się‎ ‎on‎ ‎po‎ ‎raz‎ ‎drugi do‎ ‎więzienia.‎ ‎Bolesław‎ ‎też‎ ‎978‎ ‎r.‎ ‎godzi‎ ‎się‎ ‎z‎ ‎Ottonem,‎ ‎tylko‎ ‎Mieszko dłużej‎ ‎wytrwał‎ ‎w‎ ‎oporze.‎ ‎Zdaje‎ ‎się‎ ‎979‎ ‎r.‎ ‎przedsięwziął‎ ‎cesarz‎ ‎nową wyprawę‎ ‎na‎ ‎Polskę,‎ ‎także‎ ‎dla‎ ‎siebie‎ ‎nieszczęśliwą‎4‎).‎ ‎Dopiero‎ ‎po‎ ‎śmierci Ottona‎ ‎II.‎ ‎983‎ ‎r.‎ ‎i‎ ‎po‎ ‎ostatniej‎ ‎nieudanej‎ ‎próbie‎ ‎Henryka,‎ ‎przywłasz- szenia‎ ‎sobie‎ ‎tronu,‎ ‎Mieszko‎ ‎godzi‎ ‎się‎ ‎z‎ ‎cesarzową‎ ‎Teofanu‎ ‎i‎ ‎z‎ ‎mało letnim‎ ‎trzecim‎ ‎Ottonem;‎ ‎pomaga‎ ‎nawet‎ ‎roku‎ ‎985‎ ‎5‎)‎ ‎Niemcom‎ ‎przeciw pogańskim‎ ‎Słowianom. Ognisko‎ ‎tego‎ ‎ruchu‎ ‎wrogiego‎ ‎cesarstwu‎ ‎musiało‎ ‎być‎ ‎w‎ ‎Czechach. Sama‎ ‎bliskość‎ ‎Bawaryi‎ ‎na‎ ‎to‎ ‎wskazuje.‎ ‎Ale‎ ‎nie‎ ‎tylko‎ ‎to.‎ ‎Anta gonizm‎ ‎narodowy‎ ‎przeciw‎ ‎Niemcom‎ ‎był‎ ‎w‎ ‎Czechach‎ ‎daleko‎ ‎starszy i‎ ‎silniej‎ zakorzeniony.‎
      • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 12.08.24, 00:19
        Należało‎ ‎tylko‎ ‎zająć‎ ‎owe‎ ‎wschodnie,‎ ‎słabiej‎ ‎zaludnione‎ ‎okrainy,‎ ‎na‎ ‎któ rych‎ ‎się‎ ‎nawet‎ ‎Mazowszanie‎ ‎z‎ ‎Wiślanami‎ ‎mieszali.‎ ‎Otoż‎ ‎teraz‎ ‎powstaje pytanie:‎ ‎Czy‎ ‎które‎ ‎z‎ ‎państw‎ ‎ościennych‎ ‎zagarnęło‎ ‎to‎ ‎pogranicze? Dotąd‎ ‎sądzono‎ ‎powszechnie,‎ ‎że‎ ‎państwo‎ ‎czeskie‎ ‎sięgało‎ ‎tak‎ ‎daleko. Dowód,‎ ‎wykazujący‎ ‎fałszerstwo‎ ‎przywileju‎ ‎z‎ ‎1086‎ ‎roku,‎ ‎pozwala‎ ‎nam teraz‎ ‎stwierdzić,‎ ‎źe‎ ‎tak‎ ‎nie‎ ‎było.‎ ‎Pozostają‎ ‎więc‎ ‎tylko‎ ‎Polacy‎ ‎i‎ ‎Ruś. Już‎ ‎z‎ ‎góry‎ ‎bardzo‎ ‎łatwo‎ ‎przypuścić,‎ ‎że‎ ‎Mieszko,‎ ‎mając‎ ‎całe‎ ‎Ma zowsze,‎ ‎zajął‎ ‎i‎ ‎owe‎ ‎kresy‎ ‎wschodnie‎ ‎Wiślan.‎ ‎Że‎ ‎tak‎ ‎było‎ ‎w‎ ‎istocie, świadczy‎ ‎następująca‎ ‎wiadomość:‎ ‎Nestor‎ ‎mówi‎ ‎pod‎ ‎rokiem‎ ‎981:‎ ‎Wło dzimierz‎ ‎szedł‎ ‎na‎ ‎Lachów‎ ‎i‎ ‎zajął‎ ‎grody‎ ‎ich‎ ‎Przemyśl,‎ ‎Czerwień‎ ‎i‎ ‎inne grody,‎ ‎które‎ ‎po‎ ‎dziś‎ ‎dzień‎ ‎należą‎ ‎do‎ ‎Rusi‎1‎).‎ ‎Otóż‎ ‎Czerwień‎ ‎leżał,‎ ‎jak się‎ ‎zdaje,‎ ‎w‎ ‎południowej‎ ‎części‎ ‎plemiennego‎ ‎obszaru‎ ‎Buźan,‎ ‎Przemyśl w‎ ‎północnej‎ ‎części‎ ‎obszaru‎ ‎Chorwatów‎2‎);‎ ‎zwrot‎ ‎„szedł‎ ‎na‎ ‎Lachów‎1‎' oznacza‎ ‎państwo‎ ‎Mieszka,‎ ‎jak‎ ‎to‎ ‎gdzieindziej‎ ‎udowodniłem.‎ ‎Nie‎ ‎pozo staje‎ ‎więc‎ ‎nic‎ ‎innego,‎ ‎jak‎ ‎tylko‎ ‎powiedzieć:‎ ‎skoro‎ ‎Polacy‎ ‎mogli‎ ‎wkro czyć‎ ‎do‎ ‎siedzib‎ ‎obu‎ ‎tych‎ ‎ruskich‎ ‎plemion,‎ ‎musieli‎ ‎mieć‎ ‎przynajmniej choćby‎ ‎ową‎ ‎część‎ ‎wschodnią,‎ ‎zawiślańską,‎ ‎terytoryum‎ ‎Wiślan,‎ ‎inaczej bowiem‎ ‎nie‎ ‎byliby‎ ‎w‎ ‎stanie‎ ‎tego‎ ‎dokonać.‎ ‎Wszystkie‎ ‎te‎ ‎względy‎ ‎na prowadzają‎ ‎nas‎ ‎na‎ ‎jeden‎ ‎jeszcze‎ ‎domysł,‎ ‎a‎ ‎mianowicie:‎ ‎I‎ ‎cały‎ ‎odłam Wiślan,‎ ‎mieszkających‎ ‎na‎ ‎lewym‎ ‎brzegu‎ ‎Wisły‎ ‎(późniejsi‎ ‎Sandomierza- nie),‎ ‎z‎ ‎grodem‎ ‎naczelnym‎ ‎Wiślicą,‎ ‎musiał‎ ‎podówczas‎ ‎należeć‎ ‎także‎ ‎do Mieszkowego‎ ‎państwa.‎ ‎Terytoryalnie‎ ‎i‎ ‎etnograficznie‎ ‎tak‎ ‎się‎ ‎ściśli;‎ ‎łączą obydwa‎ ‎te‎ ‎zdarzenia,‎ ‎że‎ ‎ich‎ ‎od‎ ‎siebie‎ ‎odłączyć‎ ‎trudno.‎ ‎Przecież‎ ‎Wiśla nie,‎ ‎mieszkający‎ ‎najdalej‎ ‎na‎ ‎Wschód‎ ‎po‎ ‎prawym‎ ‎brzegu‎ ‎Wisły,‎ ‎właśnie do‎ ‎tego‎ ‎odłamu‎ ‎należeli! Źródła‎ ‎nie‎ ‎mówią‎ ‎nam‎ ‎nic‎ ‎o‎ ‎tem‎ ‎wszystkiem.‎ ‎Owe‎ ‎napady‎ ‎Po laków‎ ‎907‎ ‎roku‎ ‎na‎ ‎państwo‎ ‎Wielkomorawskie,‎ ‎których‎ ‎prawdopodobień stwo‎ ‎już‎ ‎oceniałem,‎ ‎mogłyby‎ ‎co‎ ‎najwięcej‎ ‎wskazywać,‎ ‎że‎ ‎już‎ ‎pierwsi Piastowie‎ ‎mieli‎ ‎zwrócone‎ ‎oczy‎ ‎na‎ ‎te‎ ‎kraje‎ ‎i‎ ‎próbowali,‎ ‎przynaj mniej‎ ‎ich‎ ‎zaboru‎ ‎—‎ ‎ale‎ ‎to‎ ‎za‎ ‎daleka‎ ‎jeszcze‎ ‎możliwość.‎ ‎Lepszą‎ ‎i‎ ‎bliż szą‎ ‎znajdujemy‎ ‎jedynie‎ ‎w‎ ‎owej‎ ‎wyprawie‎ ‎Włodzimierza‎ ‎z‎ ‎981‎ ‎roku, przy‎ ‎niej‎ ‎też‎ ‎należy‎ ‎pozostać‎ ‎i‎ ‎na‎ ‎jej‎ ‎zasadzie‎ ‎postawić‎ ‎następującą hipotezę:‎ ‎Mieszko‎ ‎panował‎ ‎już‎ ‎nad‎ ‎wschodnim‎ ‎odła mem‎ ‎Wiślan‎ ‎—‎ ‎jeszcze‎ ‎przed‎ ‎zajęciem‎ ‎Krakowa. W‎ ‎przybliżeniu‎ ‎możemy‎ ‎oznaczyć‎ ‎czas,‎ ‎w‎ ‎którym‎ ‎Mieszko‎ ‎zabrał grody‎ ‎czerwieńskie;‎ ‎pomoże‎ ‎nam‎ ‎to‎ ‎oznaczyć‎ ‎i‎ ‎czas‎ ‎zajęcia‎ ‎wschodniego obszaru‎ ‎Wiślan.
      • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 12.08.24, 00:22
        Zajęcie‎ ‎wschodniego‎ ‎odłamu‎ ‎Wiślan,‎ ‎tak‎ ‎ściśle‎ ‎związane‎ ‎z‎ ‎tym faktem,‎ ‎cofa‎ ‎się‎ ‎wstecz‎ ‎tem‎ ‎samem,‎ ‎ale‎ ‎nie‎ ‎tak‎ ‎bardzo,‎ ‎jakby‎ ‎można przypuszczać',‎ ‎łączy‎ ‎się‎ ‎bowiem‎ ‎z‎ ‎innem‎ ‎historycznem‎ ‎zdarzeniem. Po‎ ‎roku‎ ‎955,‎ ‎jak‎ ‎wiemy,‎ ‎Bolesław‎ ‎czeski‎ ‎musiał‎ ‎zająć‎ ‎Kraków. To‎ ‎naprowadza‎ ‎na‎ ‎domysł,‎ ‎źe‎ ‎skoro‎ ‎go‎ ‎on‎ ‎zajął‎ ‎—‎ ‎a‎ ‎nie‎ ‎Mieszko‎ ‎— to‎ ‎kto‎ ‎wie,‎ ‎czy‎ ‎zajęcie‎ ‎—‎ ‎powiedzmy‎ ‎dla‎ ‎krótkości‎ ‎—‎ ‎Wiślicy‎ ‎nie‎ ‎na stąpiło‎ ‎już‎ ‎po‎ ‎opanowaniu‎ ‎Krakowa,‎ ‎inaczej‎ ‎trudno‎ ‎byłoby‎ ‎powiedzieć, dlaczego‎ ‎nie‎ ‎zajął‎ ‎Mieszko‎ ‎i‎ ‎reszty‎ ‎obszaru‎ ‎Wiślan‎ ‎?‎ ‎W‎ ‎ten‎ ‎sposób‎ ‎oba te‎ ‎wypadki,‎ ‎i‎ ‎zajęcie‎ ‎grodów‎ ‎czerwieńskich‎ ‎i‎ ‎Wiślicy‎ ‎następowały‎ ‎bar dzo‎ ‎szybko‎ ‎po‎ ‎sobie,‎ ‎może‎ ‎w‎ ‎kilka‎ ‎lat‎ ‎po‎ ‎zagarnięciu‎ ‎plemiennego obszaru‎ ‎wschodnich‎ ‎Wiślan‎ ‎sięgnął‎ ‎Mieszko‎ ‎dalej‎ ‎—‎ ‎po‎ ‎Czerwieńsk i‎ ‎Przemyśl‎ ‎—‎ ‎skoro‎ ‎Czesi‎ ‎zagrodzili‎ ‎mu‎ ‎drogę‎ ‎na‎ ‎zachód.‎ ‎Nie‎ ‎jest‎ ‎też wyłączoną‎ ‎możliwość,‎ ‎że‎ ‎stało‎ ‎się‎ ‎to‎ ‎jednocześnie.‎ ‎Uzyskanie‎ ‎pewniej szej‎ ‎daty‎ ‎dla‎ ‎obu‎ ‎tych‎ ‎wypadków‎ ‎jest‎ ‎bardzo‎ ‎trudnem,‎ ‎ale‎ ‎w‎ ‎każdym razie‎ ‎z‎ ‎daty‎ ‎981‎ ‎roku,‎ ‎to‎ ‎jest‎ ‎z‎ ‎daty‎ ‎zajęcia‎ ‎grodów‎ ‎czerwieńskich przez‎ ‎Włodzimierza‎ ‎W.,‎ ‎można‎ ‎postawić‎ ‎zupełnie‎ ‎pewny‎ ‎wniosek,‎ ‎źe w‎ ‎tym‎ ‎czasie‎ ‎Polska‎ ‎graniczyła‎ ‎już‎ ‎z‎ ‎Czechami‎ ‎od‎ ‎pół nocy‎ ‎i‎ ‎od‎ ‎wschodu.‎ ‎Kwestya‎ ‎zajęcia‎ ‎Krakowa‎ ‎wobec‎ ‎tego‎ ‎była tylko‎ ‎kwestyą-czasu.‎ ‎Niebawem‎ ‎też‎ ‎opanowali‎ ‎go‎ ‎Polacy. Związek‎ ‎z‎ ‎Czechami‎ ‎powoli,‎ ‎lecz‎ ‎stale‎ ‎się‎ ‎rozluźniał.‎ ‎I‎ ‎śmierć‎ ‎Bo brówki,‎ ‎która‎ ‎nastąpiła‎ ‎w‎ ‎977‎ ‎roku,‎ ‎musiała‎ ‎się‎ ‎między‎ ‎innemi‎ ‎do‎ ‎tego przyczynić.‎ ‎Otwarte‎ ‎zerwanie‎ ‎nastąpiło‎ ‎jednak‎ ‎dopiero‎ ‎około‎ ‎990,‎ ‎jeśli już‎ ‎nie‎ ‎989‎ ‎roku.‎ ‎Co‎ ‎do‎ ‎niego‎ ‎doprowadziło?‎ ‎Niestety,‎ ‎i‎ ‎teraz‎ ‎nie‎ ‎wie my‎ ‎zupełnie‎ ‎na‎ ‎pewno,‎ ‎źe‎ ‎to‎ ‎o‎ ‎Kraków‎ ‎chodziło. Tietmar‎ ‎z‎ ‎Merseburga‎ ‎opowiada‎ ‎o‎ ‎wojnie‎ ‎Bolesława‎ ‎z‎ ‎Mieszkiem i‎ ‎o‎ ‎wielu‎ ‎ciężkich‎ ‎krzywdach,‎ ‎które‎ ‎sobie‎ ‎wzajemnie‎ ‎wyrządzili.‎ ‎Tak samo‎ ‎i‎ ‎rocznik‎ ‎Hildesheimski‎ ‎wspomina‎ ‎o‎ ‎tej‎ ‎samej‎ ‎wojnie,‎ ‎ale‎ ‎o‎ ‎co się‎ ‎bili‎ ‎obaj‎ ‎słowiańscy‎ ‎książęta?‎ ‎Tego‎ ‎obydwa‎ ‎nasze‎ ‎źródła‎ ‎zapomniały jakoś‎ ‎dodać‎1‎).‎ ‎Wiadomo‎ ‎tylko,‎ ‎że‎ ‎obaj‎ ‎przeciwnicy‎ ‎prowadzili‎ ‎tę‎ ‎wojnę z‎ ‎wytężeniem‎ ‎wszystkich‎ ‎sił‎ ‎swoich.‎ ‎Bolesław‎ ‎zawezwał‎ ‎na‎ ‎pomoc‎ ‎po gańskich‎ ‎Lutyków,‎ ‎nasz‎ ‎Mieszko‎ ‎zaś‎ ‎cesarzowej‎ ‎Teofano,‎ ‎z‎ ‎czego‎ ‎też widać,‎ ‎że‎ ‎był‎ ‎w‎ ‎bardzo‎ ‎przyjaźnych‎ ‎stosunkach‎ ‎z‎ ‎cesarstwem.‎ ‎Właśnie opowieść‎ ‎Tietmara‎ ‎odnosi‎ ‎się‎ ‎do‎ ‎owych‎ ‎niemieckich‎ ‎wojsk‎ ‎posiłkowych, o‎ ‎wyniku‎ ‎zaś‎ ‎ostatecznym‎ ‎wojny‎ ‎nie‎ ‎mówi‎ ‎on‎ ‎wcale.‎ ‎Nie‎ ‎wiadomo‎ ‎też, kto‎ ‎był‎ ‎zwycięzcą?‎
      • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 12.08.24, 10:56
        historya‎ ‎n.‎ ‎p.‎ ‎Wojciech‎ ‎—‎ ‎Adalbert,‎ ‎Włodzisław‎ ‎—‎ ‎Herman,‎ ‎Kazi mierz‎ ‎—‎ ‎Karol,‎ ‎Mieszko‎ ‎—‎ ‎Lambert‎ ‎i‎ ‎t.‎ ‎d.‎ ‎Byłaby‎ ‎to‎ ‎w‎ ‎takim‎ ‎razie ponowna‎ ‎darowizna,‎ ‎t.‎ ‎j.‎ ‎poddanie‎ ‎siebie‎ ‎i‎ ‎synów‎ ‎z‎ ‎drugiego‎ ‎małżeństwa wraz‎ ‎z‎ ‎całym‎ ‎krajem‎ ‎w‎ ‎opiekę‎ ‎papieską‎ ‎po‎ ‎śmierci‎ ‎Dobrówki.‎ ‎Stara łem‎ ‎się‎ ‎na‎ ‎innem‎ ‎miejscu‎ ‎uzasadnić‎ ‎tę‎ ‎ostatnią‎ ‎hipotezę‎ ‎l‎),‎ ‎nie‎ ‎wchodzę więc‎ ‎tutaj‎ ‎w‎ ‎szczegóły‎ ‎po‎ ‎raz‎ ‎drugi;‎ ‎dodam‎ ‎tylko,‎ ‎źe‎ ‎jedyną‎ ‎poważną trudnością‎ ‎jest‎ ‎owa‎ ‎zamiana‎ ‎imienia,‎ ‎tytuły‎ ‎zaś‎ ‎iudex‎ ‎et‎ ‎senairix‎ ‎zu pełnie‎ ‎się‎ ‎zgadzają‎ ‎z‎ ‎ówczesną‎ ‎rzymską‎ ‎tytulacyą,‎ ‎a‎ ‎co‎ ‎ważniejsza, zgadza‎ ‎się‎ ‎z‎ ‎całą‎ ‎tą‎ ‎hipotezą‎ ‎i‎ ‎konjunktura‎ ‎historyczna.‎ ‎Należy‎ ‎tylko nawiązać‎ ‎fakt‎ ‎darowizny‎ ‎z‎ ‎owem‎ ‎domniemanem‎ ‎staraniem‎ ‎Mieszka o‎ ‎koronę‎ ‎po‎ ‎śmierci‎ ‎Ottona‎ ‎I,‎ ‎o‎ ‎czem‎ ‎już‎ ‎wspominałem.‎ ‎Podówczas takie‎ ‎zwrócenie‎ ‎się‎ ‎do‎ ‎Rzymu‎ ‎było‎ ‎bardzo‎ ‎możliwem,‎ ‎ponowienie‎ ‎zaś aktu‎ ‎oddania‎ ‎się‎ ‎w‎ ‎opiekę,‎ ‎wynika‎ ‎z‎ ‎samego‎ ‎charakteru‎ ‎takich‎ ‎pole cać‎ ‎się‎ ‎—‎ ‎kommendacyi,‎ ‎jakbyśmy‎ ‎mogli‎ ‎powiedzieć.‎ ‎Tę‎ ‎ostatnią‎ ‎hi potezę‎ ‎wybrałem‎ ‎i‎ ‎teraz,‎ ‎i‎ ‎przy‎ ‎niej‎ ‎obstaję‎ ‎*).‎ ‎Ale‎ ‎w‎ ‎takim‎ ‎razie‎ ‎data posuwa‎ ‎się‎ ‎wstecz‎ ‎od‎ ‎lat‎ ‎982‎ ‎do‎ ‎990‎ ‎•')‎ ‎i‎ ‎nic‎ ‎już‎ ‎nie‎ ‎wyjaśnia‎ ‎kwestyi, czy‎ ‎Mieszko‎ ‎czy‎ ‎Bolesław‎ ‎zajął‎ ‎Kraków?‎ ‎Ostateczny‎ ‎też‎ ‎wynik‎ ‎dłu giego‎ ‎tego‎ ‎wywodu‎ ‎jest‎ ‎następujący: Trzeba‎ ‎poprzestać‎ ‎na‎ ‎ogólnem‎ ‎określeniu,‎ ‎że‎ ‎w‎ ‎ostatnim‎ ‎dzie siątku‎ ‎X.‎ ‎w‎ ‎i‎ ‎o‎ ‎k‎ ‎u‎ ‎Polacy‎ ‎zajęli‎ ‎K‎ ‎r‎ ‎a‎ ‎k‎ ‎ó‎ ‎w‎ ‎w‎ ‎r‎ ‎a‎ ‎z‎ ‎z‎ ‎czę ścią‎ ‎graniczącego‎ ‎z‎ ‎nim‎ ‎Śląska.‎ ‎Źródła‎ ‎nie‎ ‎pozwalaja‎ ‎na bliższe‎ ‎oznaczenie‎ ‎daty‎ ‎tego‎ ‎wypadku,‎ ‎i‎ ‎tein‎ ‎więc‎ ‎lużniejszem‎ ‎ujęciem kwestyi‎ ‎zadowolnić‎ ‎się‎ ‎musirny.‎ ‎Jest‎ ‎to‎ ‎pośrednia‎ ‎droga,‎ ‎ale‎ ‎w‎ ‎tym‎ ‎ra zie‎ ‎nawet,‎ ‎kto‎ ‎wie,‎ ‎czy‎ ‎nie‎ ‎lepsza,‎ ‎niż‎ ‎oświadczenie‎ ‎się‎ ‎stanowcze‎ ‎za 990‎ ‎lub‎ ‎999‎ ‎rokiem;‎ ‎tak‎ ‎jak‎ ‎bowiem‎ ‎dzisiaj‎ ‎rzeczy‎ ‎stoją,‎ ‎i‎ ‎pierwsza owa‎ ‎data‎ ‎i‎ ‎druga‎ ‎mają‎ ‎za‎ ‎sobą‎ ‎każda‎ ‎równą‎ ‎prawie‎ ‎możliwość. Są‎ ‎to‎ ‎dwio‎ ‎równorzędne‎ ‎hipotezy‎ ‎—‎ ‎czytelnik‎ ‎niech‎ ‎miedzy‎ ‎niemi wybiera.‎ ‎Ja,‎ ‎osóbiscic,‎ ‎jeśli‎ ‎tak‎ ‎powiedzieć‎ ‎wolno,‎ ‎skłaniałbym‎ ‎sic‎ ‎ku drugiej,‎ ‎t.‎ ‎j.‎ ‎wybrałbym‎ ‎rok‎ ‎999,‎ ‎ale‎ ‎to‎ ‎bynajmniej‎ ‎nie‎ ‎znaczy,‎ ‎abym mógł‎ ‎usunąć‎ ‎pierwszą.‎ ‎Na‎ ‎to‎ ‎brak‎ ‎rozstrzygających‎ ‎dowodów. Zbieg‎ ‎historycznych‎ ‎wypadków‎ ‎wskazuje‎ ‎także‎ ‎zarówno‎ ‎na‎ ‎ko niec‎ ‎panowania‎ ‎Mieszka‎ ‎lub‎ ‎początek‎ ‎panowania‎ ‎Bolesława. Po‎ ‎roku‎ ‎983‎ ‎następuje,‎ ‎jak‎ ‎wiemy,‎ ‎dosyć‎ ‎stanowczy‎ ‎zwrot‎ ‎w‎ ‎po lityce‎ ‎Mieszka‎ ‎wobec‎ ‎cesarstwa.‎ ‎
      • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 12.08.24, 10:59
        ‎ ‎Kraków zaś‎ ‎w‎ ‎każdym‎ ‎razie‎ ‎zagarnął‎ ‎albo‎ ‎Mieszko‎ ‎990‎ ‎roku‎ ‎—‎ ‎albo‎ ‎Bolesław
        w‎ ‎999;‎ ‎trudno‎ ‎przypuścić,‎ ‎źe‎ ‎stało‎ ‎się‎ ‎to‎ ‎w‎ ‎latach‎ ‎pośrednich,‎ ‎widać to‎ ‎już‎ ‎z‎ ‎tego,‎ ‎co‎ ‎powiedziałem‎ ‎przed‎ ‎chwilą. To‎ ‎są‎ ‎wypadki,‎ ‎do‎ ‎których‎ ‎daje‎ ‎się‎ ‎nawiązać‎ ‎i‎ ‎wśród‎ ‎których tkwi‎ ‎niejako‎ ‎fakt‎ ‎zajęcia‎ ‎Krakowa‎ ‎—‎ ‎fakt‎ ‎pierwszorzędnego‎ ‎znaczenia‎ ‎—‎ ‎a‎ ‎tak‎ ‎już‎ ‎odległy‎ ‎i‎ ‎tak‎ ‎niepewny,‎ ‎że‎ ‎tylko‎ ‎erudycya‎ ‎uczonych może‎ ‎dzisiaj‎ ‎próbować‎ ‎czegoś‎ ‎się‎ ‎o‎ ‎nim‎ ‎dowiedzieć,‎ ‎bliżej‎ ‎go‎ ‎ująć i‎ ‎określić. Jaką‎ ‎była‎ ‎ta‎ ‎ziemia‎ ‎Krakowska‎ ‎i‎ ‎Kraków,‎ ‎który‎ ‎przypadł‎ ‎Polsce pod‎ ‎koniec‎ ‎X.‎ ‎wieku? Jest‎ ‎to‎ ‎pytanie‎ ‎bardzo‎ ‎ważne,‎ ‎któremu‎ ‎kilka‎ ‎słów‎ ‎jeszcze‎ ‎poświęcić należy.‎ ‎Niestety,‎ ‎jeżeli‎ ‎pierwej‎ ‎wiedzieliśmy‎ ‎bardzo‎ ‎mało‎ ‎i‎ ‎bardzo‎ ‎ułamkowemi‎ ‎były‎ ‎nasze‎ ‎wiadomości,‎ ‎to‎ ‎teraz‎ ‎odrazu‎ ‎trzeba‎ ‎powiedzieć:‎ ‎źró deł‎ ‎nie‎ ‎ma‎ ‎żadnych‎ ‎i‎ ‎tak‎ ‎dobrze‎ ‎jak‎ ‎nic‎ ‎nie‎ ‎wiemy. Za‎ ‎czasów‎ ‎Ibrahima‎ ‎Kraków‎ ‎był‎ ‎znacznem‎ ‎targowiskiem‎ ‎dla‎ ‎kup ców,‎ ‎idących‎ ‎z‎ ‎dalekiej‎ ‎Rusi‎ ‎do‎ ‎Pragi‎ ‎i‎ ‎z‎ ‎powrotem.‎ ‎Kto‎ ‎wie,‎ ‎czy‎ ‎to obce‎ ‎panowanie,‎ ‎najpierw‎ ‎morawskie‎ ‎—‎ ‎a‎ ‎szczególniej‎ ‎dłuższe‎ ‎czeskie nie‎ ‎zapewniły‎ ‎mu‎ ‎tego‎ ‎znacznego‎ ‎stanowiska?‎ ‎Wiślica‎ ‎musiała‎ ‎odzyskać po‎ ‎upadku‎ ‎Mojmira‎ ‎co‎ ‎najwyżej‎ ‎stanowisko‎ ‎grodu‎ ‎naczelnego‎ ‎wschodniej‎ ‎gałęzi‎ ‎Wiślan.‎ ‎Kraków‎ ‎tymczasem‎ ‎po‎ ‎zajęciu‎ ‎go‎ ‎przez‎ ‎Bolesława czeskiego‎ ‎wszedł‎ ‎w‎ ‎związek‎ ‎z‎ ‎potęźnem‎ ‎państwem‎ ‎pierwszych‎ ‎Przemy- ślidów‎ ‎—‎ ‎i‎ ‎to‎ ‎musiało‎ ‎podnieść‎ ‎jego‎ ‎znaczenie.‎ ‎Stał‎ ‎się‎ ‎on‎ ‎grodem‎ ‎na czelnym‎ ‎znacznej‎ ‎prowincyi,‎ ‎całych‎ ‎ówczesnych‎ ‎Czech‎ ‎wschodnich‎ ‎— jakbyśmy‎ ‎mogli‎ ‎powiedzieć.‎ ‎Ze‎ ‎istotnie‎ ‎tak‎ ‎było,‎ ‎wskazuje‎ ‎najlepiej wielokrotnie‎ ‎już‎ ‎cytowany‎ ‎Ibrahim,‎ ‎występuje‎ ‎przecież‎ ‎u‎ ‎niego‎ ‎Kra ków‎ ‎obok‎ ‎Pragi!‎ ‎To‎ ‎samo‎ ‎widać‎ ‎i‎ ‎z‎ ‎falsyfikatu‎ ‎1086‎ ‎roku.‎ ‎Jakim‎ ‎on był?‎ ‎Jak‎ ‎wyglądał?‎ ‎Co‎ ‎się‎ ‎w‎ ‎nim‎ ‎zmieniło‎ ‎od‎ ‎owych‎ ‎pierwszych,‎ ‎my- tycznych‎ ‎czasów,‎ ‎które‎ ‎znamy?‎ ‎Podobnie‎ ‎jak‎ ‎materyalne‎ ‎ślady kultury‎ ‎morawskiej‎ ‎znikły‎ ‎zupełnie,‎ ‎tak‎ ‎samo‎ ‎znikły‎ ‎i‎ ‎późniejsze‎ ‎od nich‎ ‎czeskie.‎ ‎Przypuszczać‎ ‎można,‎ ‎źe‎ ‎jak‎ ‎dawniej,‎ ‎tak‎ ‎samo‎ ‎w‎ ‎końcu X.‎ ‎wieku‎ ‎te‎ ‎same‎ ‎wapienne‎ ‎wzgórza,‎ ‎koło‎ ‎kopca‎ ‎Krakusa,‎ ‎na‎ ‎Zwie rzyńcu‎ ‎przy‎ ‎św.‎ ‎Salwatorze,‎ ‎na‎ ‎Skałce‎ ‎i‎ ‎na‎ ‎Wawelu‎ ‎były‎ ‎siedzibami ludzi.‎ ‎Nie‎ ‎opuścili‎ ‎ich‎ ‎mieszkańcy,‎ ‎miasta‎ ‎bowiem‎ ‎za‎ ‎panowania czeskiego‎ ‎jeszcze‎ ‎nie‎ ‎było.‎ ‎Inaczej‎ ‎tylko‎ ‎wszystkie‎ ‎one‎ ‎musiały‎ ‎już wyglądać.‎ ‎Szczególniej‎ ‎zmienił‎ ‎się‎ ‎gród‎ ‎na‎ ‎Wawelu.‎ ‎Czesi‎ ‎zbudowali niechybnie‎ ‎silną‎ ‎jakąś‎ ‎i‎ ‎znaczną‎ ‎warownię.‎ ‎Kosmas‎ ‎wspomina‎ ‎o‎ ‎pod ziemnych‎ ‎kazamatach,‎ ‎które‎ ‎się‎ ‎znajdowały‎ ‎w‎ ‎XL‎ ‎wieku‎ ‎pod‎ ‎wawel skim‎ ‎zamkiem‎ ‎—‎ ‎mogły‎ ‎one‎ ‎pochodzić‎ ‎z‎ ‎tych‎ ‎jeszcze‎ ‎czasów‎ ‎Mu siało‎ ‎też‎ ‎być‎ ‎i‎ ‎podgrodzie‎ ‎jakieś‎ ‎handlowe,‎ ‎które‎ ‎znikło‎ ‎bez‎ ‎śladu.
      • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 12.08.24, 11:02
        Wszystkie‎ ‎te‎ ‎względy‎ ‎w‎ ‎każdym‎ ‎razie‎ ‎dowodzą‎ ‎jednego:‎ ‎oto‎ ‎św. Wojciech‎ ‎nawet‎ ‎podczas‎ ‎swego‎ ‎dwukrotnego‎ ‎pobytu‎ ‎w‎ ‎Pradze,‎ ‎nie‎ ‎mógł rozwinąć‎ ‎takiej‎ ‎apostolskiej‎ ‎pracy,‎ ‎której‎ ‎skutki‎ ‎mogłyby‎ ‎oddziałać‎ ‎i‎ ‎na dalsze‎ ‎wschodnie‎ ‎kresy‎ ‎państwa‎ ‎czeskiego. Pozostaje‎ ‎tylko‎ ‎jego‎ ‎bytność‎ ‎w‎ ‎Krakowie‎ ‎996‎ ‎r.,‎ ‎o‎ ‎której‎ ‎mówi późniejsza‎ ‎legenda. Wiążą‎ ‎ją‎ ‎zazwyczaj‎ ‎z‎ ‎pobytem‎ ‎św.‎ ‎Wojciecha‎ ‎na‎ ‎dworze‎ ‎Grejzy na‎ ‎Węgrzech.‎ ‎Sam‎ ‎ten‎ ‎pobyt‎ ‎jest‎ ‎bardzo‎ ‎niepewny;‎ ‎wspomina‎ ‎o‎ ‎nim t.‎ ‎z.‎ ‎redakcya‎ ‎krótsza‎ ‎Brnnonowego‎ ‎żywota‎ ‎św.‎ ‎Wojciecha,‎ ‎którą,‎ ‎nie wiadomo,‎ ‎czy‎ ‎sam‎ ‎Brano‎ ‎pisał*),‎ ‎oraz‎ ‎dwa‎ ‎żywoty‎ ‎św.‎ ‎Stefana‎ ‎z‎ ‎XII. wieku‎2‎),‎ ‎tak‎ ‎zwana:‎ ‎Legenda‎ ‎maior‎ ‎i‎ ‎Żywot‎ ‎spisany‎ ‎przez‎ ‎biskupa Hartwiga.‎ ‎Wszystkie‎ ‎te‎ ‎źródła‎ ‎bardzo‎ ‎wiarogodnemi‎ ‎nie‎ ‎śą,‎ ‎mimo‎ ‎to jednak‎ ‎nie‎ ‎odrzucam‎ ‎polskiej‎ ‎legendy,‎ ‎którą‎ ‎Długosz‎ ‎podaje.‎ ‎Św.‎ ‎Woj ciech‎ ‎mógł‎ ‎być‎ ‎w‎ ‎Krakowie,‎ ‎w‎ ‎drodze‎ ‎do‎ ‎Polski‎ ‎996‎ ‎roku,‎ ‎i‎ ‎mógł lud‎ ‎nauczać.‎ ‎Ta‎ ‎jego‎ ‎bytność‎ ‎domniemana‎ ‎przypada‎ ‎na‎ ‎sam‎ ‎koniec panowania‎ ‎czeskiego,‎ ‎jeśli‎ ‎się‎ ‎przyjmie,‎ ‎że‎ ‎Kraków‎ ‎zdobył‎ ‎Bolesław Chrobry‎ ‎w‎ ‎999‎ ‎roku‎ ‎i‎ ‎więcej‎ ‎już‎ ‎należy‎ ‎do‎ ‎polskiej‎ ‎historyi,‎ ‎niż‎ ‎do czeskiej.‎ ‎Przyznać‎ ‎należy,‎ ‎źe‎ ‎nawet‎ ‎łatwiej‎ ‎wyobrazić‎ ‎sobie‎ ‎św.‎ ‎Woj ciecha,‎ ‎nauczającego‎ ‎podówczas‎ ‎w‎ ‎Polsce‎ ‎niż‎ ‎w‎ ‎Czechach. Wpływ‎ ‎Czech‎ ‎na‎ ‎ziemię‎ ‎Krakowską‎ ‎musiał‎ ‎być‎ ‎przedewszystkiem wpływem‎ ‎politycznym,‎ ‎wpływ‎ ‎zaś‎ ‎kościelny‎ ‎ograniczał‎ ‎się‎ ‎tylko‎ ‎do utrzymania‎ ‎i‎ ‎ochrony‎ ‎dawniejszego‎ ‎posiewu‎ ‎chrześcijaństwa‎ ‎z‎ ‎czasów Wielkich‎ ‎Moraw.‎ ‎Co‎ ‎zaś‎ ‎mogło‎ ‎z‎ ‎niego‎ ‎pozostać,‎ ‎to‎ ‎już‎ ‎wiemy.‎ ‎Odrę bnej‎ ‎hierarchii‎ ‎kościelnej‎ ‎już‎ ‎wtedy‎ ‎Kraków‎ ‎nie‎ ‎miał‎ ‎i‎ ‎żaden‎ ‎biskup w‎ ‎nim‎ ‎nie‎ ‎przebywał.‎ ‎W‎ ‎niknąć‎ ‎w‎ ‎szczegóły‎ ‎owego‎ ‎politycznego‎ ‎wpły wu‎ ‎nie‎ ‎możemy‎ ‎—‎ ‎i‎ ‎organizacya‎ ‎bowiem‎ ‎Czech‎ ‎z‎ ‎tej‎ ‎epoki‎ ‎nie‎ ‎jest‎ ‎do statecznie‎ ‎znaną.‎ ‎Prawdopodobnie‎ ‎dań‎ ‎jakąś‎ ‎wybierał‎ ‎książę‎ ‎czeski‎ ‎od mieszkańców‎ ‎kraju‎ ‎i‎ ‎trzymał‎ ‎swoje‎ ‎załogi‎ ‎przedewszystkiem‎ ‎w‎ ‎Krakowie‎ ‎_‎ ‎a‎ ‎może‎ ‎i‎ ‎w‎ ‎paru‎ ‎innych‎ ‎jeszcze‎ ‎grodach. Po‎ ‎raz‎ ‎więc‎ ‎drugi‎ ‎przychodzi‎ ‎nam‎ ‎powiedzieć:‎ ‎śktdy‎ ‎matoryalne znikły,‎ ‎źródła‎ ‎nic‎ ‎prawie‎ ‎o‎ ‎panowaniu‎ ‎czeskiem‎ ‎nie‎ ‎mówią,‎ ‎a‎ ‎przecież owych‎ ‎wpływów‎ ‎społecznych‎ ‎i‎ ‎utrzymania‎ ‎chrześcijaństwa‎ ‎lekceważyć i‎ ‎zupełnie‎ ‎usuwać‎ ‎nie‎ ‎należy.‎ ‎Był‎ ‎to‎ ‎—‎ ‎aczkolwiek‎ ‎niewielki‎ ‎—‎ ‎prze cież‎ ‎zawsze‎ ‎dorobek‎ ‎cywilizacyjny.‎ ‎Kto‎ ‎wie‎ ‎nawet,‎ ‎czy‎ ‎owo‎ ‎starszeń stwo‎ ‎kultury‎ ‎nie‎ ‎było‎ ‎jedną‎ ‎z‎ ‎wielu‎ ‎przyczyn‎ ‎przeważnej‎ ‎roli,‎ ‎jaką odegrała‎ ‎Małopolska‎ ‎w‎ ‎późniejszej‎ ‎historyi‎ ‎polskiej.‎ ‎W‎ ‎Małopolsce‎ ‎zaś najważniejszym‎ ‎był‎ ‎zawsze‎ ‎Kraków‎ ‎i‎ ‎ziemia‎ ‎Krakowska. Tak‎ ‎się‎ ‎przedstawiają‎ ‎najstarsze‎ ‎przed‎ ‎piastowskie‎ ‎dzieje‎ ‎tej‎ ‎części Polski‎ ‎i‎ ‎tyle‎ ‎o‎ ‎nich‎ ‎powiedzieć‎ ‎można.
        • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 13.08.24, 13:00
          1983–1984 – gruntownej renowacji poddano XVIII-wieczne organy. Były one wówczas jednym z najpiękniejszych instrumentów w Krakowie i stanowiły wyjątkowo piękny prospekt o bogatej dekoracji motywów.
        • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 13.08.24, 13:02
          1993–2002
          w latach przeoratu ojców Zygmunta Oklińskiego i Jana Mazura dokonano gruntownej renowacji elewacji kościoła.
        • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 13.08.24, 13:02
          2008 – na dziedzińcu koło kościoła 8 maja kardynał Stanisław Dziwisz poświęcił Ołtarz Trzech Tysiącleci
        • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 13.08.24, 14:04
          1732 – narodził się projekt przebudowy gotyckiego kościoła.
        • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 13.08.24, 14:05
          1733–1738
          Müntzer rozpoczął prace. Nazwany „architektem fabryki kościoła św. Stanisława” pobierał przy tym stałą pensję. Prace postępowały szybko, pracowali przy nich kamieniarze polscy i niemieccy, w tym wcześniej zatrudnieni na Jasnej Górze. W związku z tym Müntzer często wyjeżdża do Częstochowy.
        • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 13.08.24, 14:06
          1735 – zawarto kontrakt z Adamem Stylem, majstrem kunsztu kamieniarskiego, który „według terminatu i informacji pana architekta obliguje się odkryć, wyłamać i obalić ze wszystkich tyle kamieni ile będzie potrzeba (..)” m.in. na gzymsy kościoła.
        • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 13.08.24, 14:10
          1737
          •cieśle z Tyńca przygotowali galer do spuszczania w dół rzeki materiałów z cegielni zwierzynieckiej (cegła, wapno, dachówki)
          przygotowywano kamienie na facjatę tylną oraz wiązania dachowe nad nawami bocznymi
          •3 sierpnia mistrz kotlarski Ferdynard Heidel zobowiązał się wykonać rynnę miedzianą między klasztorem a nowym kościołem.
        • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 13.08.24, 14:24
          1738
          •mur prowizorycznego kościoła został nakryty prowizorycznym zadaszeniem.
          •nieporozumienia pomiędzy paulinami a Müntzerem doprowadziły do ostrego konfliktu dotyczącego finansów. Pod koniec roku Müntzer zrezygnował z kierowania budową kościoła i opuścił Skałkę.
        • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 13.08.24, 14:24
          1740 – polecony przez warszawskich paulinów na Skałce zjawił się Antoni Solarii. Pierwsze honorarium otrzymał za korektę „abrysów kościelnych”, czyli planów Skałki. Jego projekt odbiegał od projektu Müntzera i wzorowany był na panującym w Italii i krajach habsburskich malowniczym baroku
        • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 13.08.24, 14:26
          1742
          •27 maja – kontrakt z kamieniarzem Krzysztofem Daykiem, Wojciechem Łuczyńskim i Janem Opoczką na wykonanie elementów kamiennych na drugą kondygnację fasady.
          •31 maja w ramach kontraktu kamieniarzy powstał portal główny, odkuty przez Tomasza Góreckiego oraz Jana i Kazimierza Stachowskich z Czernej koło Krzeszowic.
          •drzwi portalu są dziełem Franciszka Fogta, podobnie jak krzyż na fasadzie.
          wiązanie dachowe zostało wykonane przez cieślę Salutarskiego
          •powstały kapitele jońskie z gipsu na pilastrach fasad bocznych i tylnej oraz korynckie na prezbiterium.
          •w Dębniku zaczęto wykonywać czarno-białą posadzkę.
          •budowa kościoła została ukończona w stanie surowym, ukończono projekty ołtarzy – wszystkie otrzymały kształt retabulum ze zwielokrotnionymi pilastrami lub kolumnami i bogatym zwieńczeniem.
        • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 13.08.24, 14:27
          1742–1743
          •powstały kapitele kondygnacji fasady drugiej, okute wedle umowy przez myślenickiego kamieniarza Łuczyńskiego.
          •Cieśla Salutarski ukończył więźbę dachową nad nawą główną i kaplicami (nawami bocznymi).
        • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 13.08.24, 14:29
          1744
          •powstała dekoracja stiukowa w sklepieniu prezbiterium i sklepieniu nawy kościoła (Jan Jerzy Lehner).
          •zamontowane zostały kapitele na drugiej kondygnacji wież wykonane przez Wojciecha Łuczyńskiego.
          •wewnątrz kościoła została ułożona •marmurowa posadzka.
          •wykonywany był ołtarz św. Pawła Pustelnika i św. Rodziny
        • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 13.08.24, 14:31
          1746
          •wyrzeźbione zostały późnobarokowe portale w prezbiterium. Wykonał je Mateusz Chudzikowski.
          •Górecki i Stachowski ukończyli ołtarz św. Rodziny.
          •zostało sprawione szkło żółte do promieni oraz wyzłocony został ołtarz św. Stanisława.
          Jan Jerzy Lehner wykonał rzeźby: bł. Uzebiusza z Ostrzyhomia i św. Tomasza z Akwinu oraz Glorię do ołtarzy św. Pawła i św. Rodziny.
        • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 13.08.24, 14:32
          1748–1752 nadzorem prac budowlanych zajmował się Bruno Chojnacki, który zarządzał konwentem skałecznym
        • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 13.08.24, 14:33
          1750 – Wojciech Rojowski ukończył dekorację stiukową wraz z figurami do ołtarza św. Nepomucena. Obraz wykonał Łukasz Orłowski
        • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 13.08.24, 14:34
          1752 – wyrzeźbione zostały ornamenty do konfesjonałów (stojących pod chórem kościoła)
        • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 13.08.24, 14:35
          1758
          rozpoczęły się prace nad ołtarzem głównym. Obraz do ołtarza sprawił biskup Andrzej Stanisław Kostka-Załuski, a namalował go Tadeusz Kunze.
        • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 13.08.24, 14:36
          1761–1762 – snycerz Józef Weissmann stworzył organy i być może balustradę chóru muzycznego, Antoni Rotter – rokokowe ławki oraz konfesjonały.
        • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 13.08.24, 14:36
          1766 – powstała późnobarokowa ambona z rokokową dekoracją snycerską autorstwa Wojciecha Rojowskiego. Zostały ukończone prace przy ołtarzu głównym (kapitele zostały wyrzeźbione przez o. Mojżesza Formińskiego – stolarza konwentu częstochowskiego)
        • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 13.08.24, 14:37
          1785 – Andrzej Woykowski wykonał cztery konfesjonały o kształcie barokowo-klasycystycznym.
        • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 13.08.24, 14:39
          https://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/thumb/3/3b/Church_of_St_Michael_the_Archangel_and_St_Stanislaus_Bishop_and_Martyr_%28interior%29%2C_15_Ska%C5%82eczna_street%2C_Kazimierz%2C_Krakow%2C_Poland.jpg/440px-Church_of_St_Michael_the_Archangel_and_St_Stanislaus_Bishop_and_Martyr_%28interior%29%2C_15_Ska%C5%82eczna_street%2C_Kazimierz%2C_Krakow%2C_Poland.jpg
        • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 13.08.24, 14:41
          W kościele znajduje się popiersie Augustyna Kordeckiego – obrońcy Jasnej Góry, wykonane w 1902 przez Tolę Certowiczównę. W prawej bocznej nawie świątyni stoi popiersie papieża Jana Pawła II, wykonane w 1981 przez Adama Wojnara.
          • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 15.08.24, 23:06
            Po raz pierwszy od 1947 roku pochód Lajkonika nie odbył się z powodu pandemii koronawirusa
        • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 13.08.24, 14:43
          W latach 1876–1880 urządzono według projektu Teofila Żebrawskiego w podziemiach kościoła narodowy panteon w postaci Krypty Zasłużonych, w której spoczęły znamienite postacie polskiej kultury i nauki.
        • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 13.08.24, 14:45
          Krypta Zasłużonych na Skałce (Panteon Zasłużonych, Groby Zasłużonych Polaków, Sepulcrum Patriae, zwana także Cmentarzem Wielkich Polaków) – krypta w podziemiach bazyliki św. Michała Archanioła i św. Stanisława Biskupa w Krakowie (kościoła Na Skałce). Pomysłodawcą utworzenia krypty był prof. Józef Łepkowski. Kryptę w latach 1876-1880 urządził i zaprojektował Teofil Żebrawski. Na łuku widnieje łaciński napis Credo, quod Redemptor meus vivit („Wierzę, że mój Odkupiciel żyje”). Na początku XX wieku Józef Mikulski stworzył secesyjną polichromię.
        • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 13.08.24, 14:46
          KRYPTA ZASŁUŻONYCH
          Zapraszamy do nawiedzania Krypty przez cały rok.
          Od kwietnia do października Krypta jest otwarta w godzinach od 9:00 do 17:00.
          Od listopada do marca Kryptę otwieramy dla zwiedzających, po zgłoszeniu na furcie klasztornej.
        • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 15.08.24, 17:21
          Zespół klasztorny otoczony jest lasem, w którym są alejki i miejsca do kontemplacji. Cały teren jest ogrodzony około kilometrowym murem.
        • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 15.08.24, 17:23
          Nazwa kameduli pochodzi od Camaldoli, nieopodal Arezzo w Toskanii, w której w 1012 powstał pierwszy klasztor zakonników reguły św. Benedykta – kamedułów. W 1072 podzielili się oni na konwentualnych (cenobitów) i obserwantów (eremitów).
        • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 15.08.24, 17:25
          Kościół i klasztor nieraz wizytowali królowie. W domu gościnnym stojącym na południe od furty mieszkali Marysieńka i Jan III Sobieski – przed wyruszeniem pod Wiedeń, Król Władysław IV oraz Jan Kazimierz, który patrzył na płonący Kraków – uchodząc przed Szwedami. A także Stanisław August Poniatowski. 19 sierpnia 2002 roku klasztor na Srebrnej Górze odwiedził Jan Paweł II. Powiedział wówczas:
        • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 15.08.24, 17:28
          Pustelnia nasza stanowiła zawsze przystań dla tych, którzy
          zmęczeni bałaganem świata przychodzili tu, aby znaleźć się
          w obliczu Boga. Aby rozważyć swoją udrękę i niedoskonałość.
          Aby w ciszy naszej, naszego spokoju, czerpać otuchę do walki
          z ziemskimi utrapieniami. Obyś zy-
          skał ją i ty, zadumany przed historią
          – zbłąkany przechodniu.
          Przez dziesiątki lat słowa te wi-
          tały pielgrzymów i gości pragnących
          nawiedzić erem Ojców Kamedułów
          ma krakowskich Bielanach. Zachę-
          cały do zatrzymania się na moment
          w miejscu, w którym nieprzerwanie
          od 1604 roku żyją w całkowitej
          samotności i milczeniu, oddając się
          modlitwie i pracy, uczniowie św.
          Romualda. Są jednak takie dni, kiedy
          ciche zwykle i spokojne Bielany wy-
          glądają zupełnie inaczej. Napełniają
          się gwarem, śmiechem, beztroską
          radością. Wokół murów pustelni po-
          jawiają się kramy z najróżniejszymi
          pamiątkami, zabawkami i łakociami,
          rozkładają się karuzele i huśtawki,
          a krakowianie przybywają tłumnie.
          To Zielone Świątki – uroczystość
          Zesłania Ducha Świętego.
          Gęste namioty, szopy, szałasy
          z jadłem i trunkami usadowiły się
          w pięknym lasku sosnowym u stóp
          góry klasztornej – pisał w 1877 roku
          pierwszy historyk kamedułów Ludwik Zarewicz. – Na krętej dro-
          dze, wiodącej na szczyt bielańskiej góry, zasiada po obu stronach
          żebractwo, błagając wszystkiemi tony przechodniów o wsparcie
          i wywodząc przeróżne pieśni nabożne. Pod murem i we forcie
          klasztornej w improwizowanych kramach przekupnie krakowscy
          sprzedają obrazki, szkaplerze, koronki i książeczki nabożne. Fórta,
          eremitoryum i pustynia klasztorna, zwykle dla obcych zamknię-
          ta, przez te dwa dni stoją dla wszystkich otworem, a obszerna
          świątynia rano i po południu podczas nabożeństwa pobożnym
          ludem napełniona. Ciekawi rozglądają się po kościele, kaplicach
          i chórze zakonnym, schodzą pod wielki ołtarz na dół do kaplicy
          Pięciu ŚŚ. Męczenników, obok której są katakumby dla zmarłych
          zakonników, odczytują tam nagrobne napisy i zmówiwszy pacierz
          za zmarłych, rzucają grosz do skarbonki. Drudzy przechadzają
          się po eremitoryum, gdzie po obu stronach alei stoją jeden za
          drugim domki pustelnicze Kamedułów; oglądają małe przy nich
          ogródki i ciekawie zaglądają do okien celi.
          Życie pustelnicze pociąga i fascynuje swoją odmiennością.
          Kameduli oddają się całkowitej samotności i milczeniu, pozosta-
          jąc jednak w dalszym ciągu we wspólnocie. Noszą białe habity,
          MAJÓWKI I ZIELONE ŚWIĄTKI NA BIELANACH
          długie brody i ogolone głowy. Siedem razy na dobę spotykają się
          w kościele na modlitwach, a pozostały czas wypełniają modlitwą
          indywidualną i pracą, głównie fi zyczną. Mieszkają w osobnych
          domkach z ogródkami, nie korzystają z radia, telewizji, internetu.
          Opuszczają obszar klasztoru tylko
          w nagłej konieczności lub podczas
          tak zwanej rekreacji. Nie spożywają
          pokarmów mięsnych, a dietetyczne
          posiłki jedzą, z wyjątkiem kilku
          dni w roku, w samotności w swoich
          celach.
          Z relacji Ludwika Zarewicza
          wynika, że w XIX wieku można było
          zwiedzać nie tylko kościół, ale rów-
          nież obszar ścisłej klauzury, co obec-
          nie jest przywilejem niespotykanym.
          Współcześnie, nawiedzając w Zie-
          lone Świątki klasztor Ojców Kame-
          dułów, można wejść do przepięknej
          barokowej świątyni pod wezwaniem
          Wniebowzięcia Najświętszej Marii
          Panny. Nawa główna dekorowana
          jest, jak na barok, w sposób nad-
          zwyczaj prosty, niemal surowy, co
          odpowiada przepisom zakonnym,
          natomiast kaplice, otwierające się do
          nawy arkadami, zachwycają bogac-
          twem i niezwykłością zdobień.
          Można również zejść do kata-
          kumb – miejsca wiecznego spoczyn-
          ku zakonników. Zgodnie z tradycją,
          po śmierci mnicha jego ciało, ubrane w habit kamedulski, składane
          było na desce w niszy i zamurowywane. Na zewnątrz pojawiał
          się napis podający imię pustelnika, wiek, a także liczbę lat spę-
          dzonych w zakonie. Fakty są fascynujące: brat Albertyn zmarł
          w wieku 81 lat po 57 latach spędzonych w eremie, ojciec Jozafat
          odszedł z tego świata w wieku 93 lat, po 70 latach w pustelni,
          Makary zakończył życie po 84 latach i 52 latach bycia kamedułą.
          Średnia długość życia w klasztorze wynosi osiemdziesiąt kilka
          lat. Zakonnicy przypisują ten fenomen bardzo regularnemu try-
          bowi życia i diecie bezmięsnej, a także trwaniu w nieustannej
          obecności Bożej.
          Warto również podejść do znajdującego się obok kościoła
          tarasu widokowego, z którego roztacza się wspaniały widok na
          Kraków, a w słoneczne dni, zwłaszcza rano, dostrzec można na-
          wet Tatry. W bliższej perspektywie widoczne są wiszące ogrody,
          zbudowane z inspiracji fundatora eremu – Mikołaja Wolskiego,
          który jako umysł wszechstronny zadbał nie tylko o powstanie
          wspaniałej świątyni i domków pustelniczych, ale również był
          inicjatorem plantowania i wyrównywania terenu, a na podmuro-
          waniach i sklepieniach zawieszania, na modłę włoską, tarasów
        • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 15.08.24, 17:30
          Na zakończenie młodzież urządzała owację przed pałacem biskupim na cześć
          „śpiewaka Sybilli” – Woronicza.
          W drugiej połowie XIX wieku młodzież Gimnazjum i Szkoły
          Technicznej, wracając z Bielan, spalała na Błoniach przygo-
          towane przez siebie ognie sztuczne. Wyróżniał się zwłaszcza
          uczeń Mądrzykowski, późniejszy słynny pirotechnik, który przez
          wiele lat uświetniał swymi ogniami wianki i różne uroczystości
          krakowskie.
          Uroki Bielan doceniali, rzecz jasna, artyści. Franciszek Wężyk
          poświęcił okolicom Krakowa
          poemat. Utwór ten, napisany
          jeszcze w konwencji pseudo-
          klasycznej, ukazał się drukiem
          w „Pamiętniku Warszawskim”
          w 1809 roku, w formie książko-
          wej zaś jedenaście lat później.
          Częstym gościem Bielan był
          Jan Nepomucen Głowacki, je-
          den z pierwszych pejzażystów
          polskich, który pozostawił kil-
          ka widoków klasztoru. Chętnie
          wędrowali tu poeci i literaci
          Rzeczypospolitej Krakow-
          skiej, z Pawłem Czajkowskim,
          Edmundem Wasilewskim czy
          Józefem Łapsińskim na czele. Ten ostatni pisał w wierszu Bielany
          na wiosnę:
          Rzekłby kto, że w edeńskim zabłąkał ogrodzie;
          Cały dywan trawników w kwiaty haftowany,
          Czysty szafi r w czyściejszej odbija się wodzie,
          Tam chatki, tu trzód stada bujają o chłodzie,
          Dalej szumią dębiny, łąki, złote łany –
          Perło konchy tych krain, witam was, Bielany!
          W otaczającym Srebrną Górę
          lesie można było natknąć się niemal
          na wszystkich przedstawicieli życia
          kulturalnego ówczesnego Krakowa.
          W maju 1844 roku wybrali się tu ak-
          torzy krakowskiego teatru, pozostają-
          cego wówczas pod dyrekcją Hilarego
          Meciszewskiego. Po przybyciu na
          miejsce artyści zasiedli przy uprzednio
          przygotowanym i suto zastawionym
          na około pięćdziesiąt osób stole. Ba-
          wiono się do wieczora.
          Ale nie tylko erem na Srebrnej
          Górze pociągał swoim niezwykłym
          urokiem. Także na Bielanach war-
          szawskich istniał zwyczaj spędzania
          Zielonych Świątek w okolicach
          klasztoru kamedulskiego, ufundowanego w 1639 roku przez króla
          Władysława IV. Uroczystość intromisji zakonników do eremu
          w 1643 roku zainaugurowała ten zwyczaj, utrwalony jeszcze po
          wyjednaniu przez Jana Kazimierza u papieża odpustów dla piel-
          grzymów: tygodniowego, poczynając od drugiego dnia Zielonych
          Świąt, i jednodniowego na dzień patronki kościoła – Najświętszej
          Marii Panny Niepokalanie Poczętej.
          Sam Jan Kazimierz lubił to ustronie, postawił sobie tam nawet
          mały domek murowany, w którym chętnie przemieszkiwał. Jak
          mówi poeta:
          Pośród leśnych tych rozdroży
          Król powolnym chodząc krokiem
          Smutnie patrzał na świat Boży,
          Przyszłość łzawem mierząc okiem,
          A gdy doszło jego ucha
          Klasztornego dzwonu echo,
          To ku niebu wzbijał ducha,
          Wiara była mu pociechą.
          Do rozpowszechniania
          tradycji spędzania Zielonych
          Świąt przyczynili się także
          rajcy starej Warszawy, którzy
          na drugi dzień Zielonych Świąt
          przenieśli dawny zwyczaj wy-
          prawiania wesel z funduszy
          miejskich dziewczętom „ubo-
          gim, ale cnotliwym”.
          Król Jan III Sobieski kupił
          na własność część gruntów
          Polkowa i około 1691 roku ka-
          zał tam wybudować pałacyk i urządzić letnią rezydencję, którą
          na cześć swojej żony nazwał Marymontem. Podtrzymywał też
          zwyczaj jeżdżenia na Bielany, dokąd wyprawiał się z całą rodziną
          i dworem.
          Za czasów saskich w Lesie Bielańskim urządzano olbrzymie
          polowania: w 1724 roku na rozkaz Augusta II wypuszczono
          4 żubry, 3 niedźwiedzie, 44 jelenie, 200 saren i 80 dzików. Polo-
          wanie z udziałem 700 wielmożów, 200 strzelców i 4000 chłopów
          z nagonki trwało dwa dni.
          Z czasów Stanisława Augusta Poniatowskiego zachował się
          opis uroczystości zielonoświątko-
          wych: Dnia 19-go maja 1766-go
          z rozkazu jego Królewskiej Mości
          na Bielanach był bal tak wspaniały,
          jakiego tu nie pamiętają. Wschody
          od Wisły na górę i różne bramy,
          teatra i machiny nowo wystawione,
          rzęsistym ogniem i piękną inwencyą
          illuminowane, przedstawiały oka-
          zały widok. Dodał wesołości fajer-
          werk, pięknie zapalony. Nie tylko
          dla państwa, ale i dla pospólstwa
          wszystkiego hojnie dodawano. Dla
          chłopców też rozrywki i praemia
          były wyznaczone. Król w licznej
          asystencyi Wisłą przybył i od ludu
          na Wiśle zgromadzonego w pięknie
          ubranych łodziach był witany i stamtąd aż do północy do zamku
          powrócił.
          Kajetan Węgierski w wierszu Bielany w Poniedziałek Zielo-
          nych Świąt z 1780 roku pisał:
          Cóż to za traf niespodziewany,
          Dziś nie jechać na Biela
        • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 15.08.24, 17:34
          Klasztor Kamedułów na Bielanach. Ufundował go alchemik i czarnoksiężnik

          Klasztor Kamedułów na Bielanach to jedno z najpiękniejszy miejsc Krakowa. Został ufundowany w XVII w. przez marszałka Mikołaja Wolskiego, który zajmował się czarną magią i alchemią. Piękny kościół miał zadośćuczynić za jego grzechy. Na bezimiennym grobie czarnoksiężnika napisano: “Ze strachem myślę o czynach moich i przed Tobą się rumienię. Gdy przyjdziesz sądzić, Panie, nie chciej mnie potępić”.
          • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 15.08.24, 22:13
            Malownicze Bielany to od wielu lat jeden z ulubionych celów spacerów krakowian. Dziś można tam dotrzeć, spacerując Aleją Podróżników i mijając winnicę Srebrna Góra lub decydując się na przyjemny spacer rozpoczynający się pod krakowskim ZOO.
            100 lat temu krakowianie równie chętnie wybierali wycieczkowe statki…
        • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 15.08.24, 22:14
          Wolski – jak pisze prof. Michał Rożek w “Silva Rerum” – zgłębiał czarną magię i jak wielu innych ludzi w tym czasie, próbował znaleźć sposób przemiany pospolitych metali w złoto. Był też patronem Michała Sędziwoja, który przez pewien czas miał pracownię na rogu placu Szczepańskiego i ulicy św. Tomasza. A w Europie zasłynął tym, że rozpoczął badania, które – zdaniem niektórych – doprowadziły do odkrycia tlenu.
        • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 15.08.24, 22:15
          Samo wzgórze zostało przez Wolskiego przeznaczone dla kamedułów. Przy czym dziwiono się wówczas i później, dlaczego alchemik Mikołaj Wolski oddał duchowieństwu cenne włości i jeszcze ufundował piękny budynek. Było to zaskakujące, bo nie był specjalnie znany z ciepłych uczuć żywionych wobec Kościoła. Co nie powinno dziwić, kiedy weźmie się pod uwagę, że w tamtych czasach praktykowanie jego hobby, bywało rzeczą niebezpieczną i mogło skończyć się na stosie.
        • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 15.08.24, 22:17
          Kościół oddano w 1642 roku. Od tamtego czasu członkowie zakonu Kamedułów żyją tam w wielkim odosobnieniu oraz spokoju. Reguła zakonna każe im bowiem stronić od wszelkich spraw doczesnych i dbać o to, by nieustannie pamiętać o śmierci.
        • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 15.08.24, 22:21
          Nazwa pochodzi od błogosławionej Bronisławy, która życie zakonne spędzała początkowo w położonym u stóp tego wzniesienia Klasztorze św. Augustyna i św. Jana Chrzciciela w Krakowie, a później w pustelni na zboczu wzniesienia, w której zmarła. Po jej śmierci wzniesieniu nadano nazwę Góra św. Bronisławy
        • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 15.08.24, 22:23
          https://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/thumb/8/81/Montagne_de_S-te_Bronislawa_avec_le_tertre_de_Kosciuszko_pr%C3%A8s_Krakovie.jpg/520px-Montagne_de_S-te_Bronislawa_avec_le_tertre_de_Kosciuszko_pr%C3%A8s_Krakovie.jpg
        • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 15.08.24, 22:24
          Odpust i ulica wzięły nazwę od biblijnej wsi Emaus, do której podążał zmartwychwstały Chrystus. Po drodze spotkał dwóch swoich uczniów, przez których nie został rozpoznany: „Rozmawiali oni ze sobą o tym wszystkim, co się wydarzyło. Gdy tak rozmawiali i rozprawiali ze sobą, sam Jezus przybliżył się i szedł z nimi. Lecz oczy ich były niejako na uwięzi, tak że Go nie poznali”.
        • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 15.08.24, 22:25
          Krakowski Emaus był wielkim, uroczystym spacerem mieszczan krakowskich po całym dniu siedzenia za stołem. Przerodził się z czasem w ludową zabawę, rodzaj odpustu[2]. W tym ludowym święcie w XIX wieku brała udział znacząca część mieszkańców Krakowa.
        • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 15.08.24, 22:27
          Pochód Lajkonika, Harce Lajkonika – ludowa zabawa, która odbywa się w Krakowie co roku w oktawę Bożego Ciała (w pierwszy czwartek po święcie Bożego Ciała). Główny bohater zabawy – lajkonik (konik zwierzyniecki, tatarzyn) – brodaty jeździec w pseudoorientalnym stroju poruszający się na sztucznym koniku z drewna przytwierdzonym do pasa, przemierza tradycyjny szlak ze Zwierzyńca na Rynek Główny w Krakowie w towarzystwie kapeli Mlaskotów oraz orszaku włóczków odzianych w stroje krakowskie i „tatarskie”. W 2014 roku zabawa została wpisana na Krajową listę niematerialnego dziedzictwa kulturowego.
        • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 15.08.24, 22:29
          Niektórzy badacze (Ludwik Krzywicki) twierdzili, że źródłosłów lać – lej wynikał z oblewania ludzi wodą (dyngusem), co miał rzekomo czynić tatarzyn w przeszłości; jeszcze inni (Ludwik Młynek) wyprowadzają wyraz laj z niemieckiego „Lauf”, „läuf”, jak mieli na konika wołać dawni niemieckojęzyczni mieszkańcy miasta, a także z „Leibpferd” (co z języka niemieckiego tłumaczyć można jako postać bądź obrzęd; zwolennikiem tej teorii był Szymon Matusiak) i „heiliger König”. Istnieje też prawdopodobieństwo, że nazwa ta dotarła do Krakowa ze Śląska, gdzie w miejscowej mowie wiosenny obchód króla majowego nazywano słowem „Leichkonik” (König = król). Oskar Kolberg kojarzy słowo lajkonik z bliskim mu wyrazem lalkonik, będącym hybrydą słów lalka-koń
        • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 15.08.24, 22:31
          Po III rozbiorze bractwo włóczków przestało istnieć, lecz coroczny pochód nadal się odbywał; z biegiem czasu harce podczas Bożego Ciała stały się zabawą tak wesołą, że biskup sufragan krakowski Józef Olechowski uznał, iż nie licuje ona z powagą religijnego święta i w maju 1787 roku nakazał by bractwa i cechy brały udział w procesji bez wymysłów, bez strojów dziwacznych lub nadto światowych, albo do śmiechu pobudzających, ale aby były podług myśli i ustaw Kościoła Bożego, zagrzewająca do cnót chrześcijańskich i pobożności
        • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 15.08.24, 22:33
          Opieka towarzystwa zaczęła przynosić dobre rezultaty. W roku 1900 sprawiono nową chorągiew, z herbem miasta na niebieskim tle z jednej strony, i z białym orłem z drugiej. W roku 1901 Tatarzyn otrzymał nowego „konika”. Drewniany korpus ofiarowała firma Rudolf Weil i Sp. w Krakowie, a rzeźbiarz z Dębnik za 8 florenów dorobił doń głowę i szyję.
        • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 15.08.24, 22:34
          Wyjaśnienie podane przez Majeranowskiego nie zyskało akceptacji i od połowy XIX stulecia pojawiały się głosy tłumaczące początki zabawy w inny sposób. Koncepcje te zrekapitulował Franciszek Gawełek w swojej pracy pt. Konik Zwierzyniecki
        • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 15.08.24, 22:38
          🔸Według trzeciej koncepcji, głoszonej m.in. przez Walerego Eliasza Radzikowskiego lajkonik jest pozostałością po średniowiecznych misteriach i zabawach cechowych; w wiekach średnich – jak argumentował Radzikowski – uroczyste obrzędy kościelne łączono często z ludowymi zabawami i teatralnymi popisami, „półkomicznymi misteriami” w których elementy religijne mieszały się ze świeckimi, rubasznymi i zaczerpniętymi z codziennego życia. Podobnego zdania był Leonard Lepszy, który podkreślał związek konika z religijnymi obrzędami norbertanek na Zwierzyńcu. Lajkonik, w swoim orientalnym stroju, ma wywodzić się z postaci przedstawianego w widowiskach kościelnych króla Melchiora lub Kaspra, który przybywa na rumaku ze Wschodu. Wystawianie takich widowisk, z początku było rzeczą duchowieństwa, ale z czasem przejęte zostało przez cechy rzemieślnicze i świeckie bractwa takie jak kongregacja włóczków zwierzynieckich. Z biegiem lat główny temat widowisk poszedł w zapomnienie, a na plan pierwszy wysunął się pierwiastek ludyczny i pod koniec XVIII wieku obrzęd lajkonika usamodzielnił się, tracąc sakralny charakter. Z kolei Aleksander Brückner widział w tradycji lajkonika pozostałość po kolonistach niemieckich przybyłych do Krakowa w XIII wieku.
        • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 15.08.24, 22:40
          Pochód Lajkonika zaczyna się w południe, na Półwsiu Zwierzynieckim, na dziedzińcu Wodociągów Krakowskich przy ulicy Senatorskiej 1, instytucji, której pracownicy kontynuują tradycje krakowskich włóczków.
        • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 15.08.24, 22:41
          Po przekroczeniu mostu na Rudawie konik udaje się na dziedziniec klasztorny zwierzynieckich norbertanek, gdzie następuje pierwszy obrzędowy taniec ze sztandarem. Ksieni ss. norbertanek, a także proboszcz miejscowej parafii oglądają go z okna. Najważniejszym i najtrudniejszym momentem rytualnego tańca lajkonika, jest tzw. „zawijanie chorągwią”: podczas gdy chorąży zatacza sztandarem zamocowanym na sześciometrowym drzewcu koło, lajkonik biegnie za nim, próbując uderzyć buławą w orła widniejącego na chorągwi.
        • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 15.08.24, 22:44
          Kapelę „Mlaskoty” (flet, trąbka, klarnet, akordeon, bęben, bas i para skrzypiec) tworzą ludowi muzycy w większości pochodzący z Woli Justowskiej. Wieloletni kierownik i opiekun kapeli – Albin Mazur przejął funkcję od swojego ojca – Stanisława Mazura i sprawował ją nieprzerwanie od roku 1936 do 2007 roku. Obecnie kapelą kieruje jego syn – Andrzej Mazur. Główna melodia grana przez Mlaskotów utrzymana jest w rytmie marsza; jest śpiewana do słów wiersza Ewy Szelburg-Zarembiny:
        • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 15.08.24, 22:45
          https://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/thumb/2/28/Krakow%2C_swieto_Bozego_Ciala%2C_lajkonik._ante_1939_%28941480%29.jpg/440px-Krakow%2C_swieto_Bozego_Ciala%2C_lajkonik._ante_1939_%28941480%29.jpg
        • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 15.08.24, 22:47
          W tej kreacji występował on aż do roku 2015. Kostium, oparty na projekcie Wyspiańskiego, składa się z wysokiego, wzorzystego i bogato zdobionego turbana zwieńczonego półksiężycem i wysadzanego szklanymi koralikami oraz koralami. Kolejne elementy to: turecki kaftan z karminowego płótna, o szerokich rękawach i zapinany na haftki, okazały czerwony kontusz o kroju długiej zapinanej sukni, oraz obszyty złotymi nićmi i frędzlami pas w kolorze purpury. U boku Tatarzyna zwisa jatagan – krótka turecka szabla o zakrzywionej klindze i ozdobnej rękojeści. W ręku zaś dzierży lajkonik drewnianą buławę. Grzbiet konika okryty jest bordowym czaprakiem – ozdobną kapą o wschodnich motywach, zapinaną na guzy i wyszywaną tysiącem pereł i korali w artystyczny ornament nawiązujący do perskich kobierców. U jej dołu zwisają metalowe dzwoneczki i półksiężyce. Z kolei szyję konika okrywa ozdobny napierśnik z trzema złotymi krążkami, a nad głową sterczy pióropusz z białych strusich piór. Jeździec nosi wysokie buty z cholewami z czerwonej skóry.
        • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 15.08.24, 22:49
          Lajkonik jest jednym z nieoficjalnych symboli Krakowa. Wykorzystują go w swojej nazwie biura podróży i zespoły artystyczne, a w przeszłości również pociąg relacji Kraków – Warszawa – Gdynia. Ponadto lajkoniki można spotkać na obiciach siedzeń w krakowskich pojazdach komunikacji miejskiej. Nazwę „Lajkonik” noszą też tramwaje niskopodłogowe z rodziny Stadler Tango wyprodukowane dla Krakowa przez firmę Stadler. Tradycję wykorzystuje też firma Lajkonik Snacks sp. z o.o. ze Skawiny, która produkuje paluszki i inne suche przekąski.
        • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 15.08.24, 22:51
          Na fasadzie kamienicy z 1930 roku, przy ul. Juliusza Lea 34 (wpisanej do gminnej ewidencji zabytków) znajduje się godło Lajkonik.
        • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 15.08.24, 23:09
          LAJKONIK PO RAZ PIERWSZY NIE PRZEJDZIE ULICAMI KRAKOWA - Wyborcza - (archiwum)
        • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 15.08.24, 23:12
          Zanim powstał współczesny ogród, istniał na Wawelu zwierzyniec. Trzymano w nim m.in. małpy, wielbłądy, lwy, lamparty i wiele gryzoni. Kiedy Zygmunt III Waza przeniósł królewską siedzibę z Krakowa do Warszawy, zwierzyniec podupadł. W XVIII i XIX wieku powstawały zwierzyńce w różnych miejscach Krakowa, np. w Parku Krakowskim. Działacze Krakowskiego Oddziału Towarzystwa Przyrodniczego im. Mikołaja Kopernika – inż. Wincenty Wober, dyrektor Kazimierz Maślankiewicz, Leon Holcer i dr Karol Łukaszewicz wpadli na pomysł, aby ogród zoologiczny umieścić w Lesie Wolskim, w pobliżu klasztoru Kamedułów na Bielanach.
        • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 15.08.24, 23:13
          Ogród jest oddalony od centrum Krakowa o 8 km. Można doń dotrzeć w około 15 minut autobusem miejskim nr 134 spod budynku dawnego hotelu Cracovia.
        • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 15.08.24, 23:20
          KRAKOWSKI OGRÓD ZOOLOGICZNY
        • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 15.08.24, 23:22
          Po śmierci marszałka Józefa Piłsudskiego postanowiono kopiec nazwać jego imieniem. Sypanie zakończono 9 lipca 1937 r. W kopcu złożono ziemię z wszystkich pól bitewnych I wojny światowej, na których walczyli Polacy, w tym ze szczytu Krzemieniuchy. W 1941 r. generalny gubernator Hans Frank wydał rozkaz zniwelowania kopca, który nie został wykonany
        • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 15.08.24, 23:23
          Nad kopcem czuwa Komitet Opieki nad Kopcem Józefa Piłsudskiego powstały w czerwcu 1980 r. W 1981 r. ruszyła akcja odnowy kopca. U jego podnóża spoczęła ziemia z pobojowisk II wojny światowej. Kopiec zaczęto nazywać Mogiłą Mogił.
        • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 15.08.24, 23:25
          wysokość: ok. 35 m (393,6 m n.p.m.)
          średnica podstawy: 111 m
          objętość: 130 tysięcy m³
          wysokość wzniesienia Sowiniec, na którym stoi: 358 m n.p.m.
        • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 15.08.24, 23:27
          Polana na Sowińcu ma powierzchnię 4,2 ha i jest największą z polan Lasu Wolskiego. Pozostałe polany w Lesie Wolskim to: Polana im. Wincentego Wobra, Polana im. Jacka Malczewskiego, Polana Bielańska, Polana Harcerska
        • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 15.08.24, 23:29
          Krajobraz w Lesie Wolskim jest bardzo zróżnicowany, bogata jest rzeźba terenu. Różnice wzniesień na krótkich odcinkach są tutaj stosunkowo duże, wynoszą nawet około 120 m. Stoki wzgórz mają formę stromych krawędzi, a rozcinające je doliny przybierają kształt głębokich jarów i wąwozów. Jest to typowy krajobraz dla skał wapiennych. Teren, na którym położony jest Las Wolski oraz otaczające go wzgórza pasma Sikornika, zbudowany jest bowiem z wapienia górno-jurajskiego. Występują tutaj głownie gleby płowe, rzadziej gleby brunatne oraz fragmentarycznie rędziny o podłożu wapiennym.
        • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 15.08.24, 23:30
          Pozostała część, „Las Uroczyska Bielany”, była od 1604 roku własnością Klasztoru O.O. Kamedułów, których sprowadził do Polski Mikołaj Wolski – Marszałek Wielki Koronny. Klasztor otrzymał ten las w darowiźnie od Sebastiana Lubomirskiego. Po II wojnie światowej oba kompleksy stworzyły jedną całość. Las Wolski należy do największych w Polsce parków leśnych. Jego liczne drogi, szlaki i ścieżki rekreacyjne ciągną się na łącznej długości 40 km.
        • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 15.08.24, 23:32
          Nieopodal Kopca 12 września 1999 roku, w rocznice powołania Rządu Premiera Tadeusza Mazowieckiego, w części wschodniej Polany na Słowińcu, tuż przy ścianie lasu, posadzono 10 dębów, symbolizujące 10 lat, które upłynęły od zapoczątkowania transformacji ustrojowej. Tak powstał zaczątek alei nazywanej „Aleją Dębów Wolności im. Tadeusza Mazowieckiego”. Co roku sadzony jest kolejny dąb wolności.
        • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 15.08.24, 23:33
          Las Wolski jako gospodarstwo leśne pracuje na podstawie wieloletniego planu urządzania (10-letnie plany). Przy opracowaniu planu gospodarczego przyjmuje się podział powierzchniowy. Las Wolski podzielony jest na 35 oddziałów, których wielkość waha się w granicach 4,41-31,9 ha, przeciętnie wynoszących 13,46 ha. W poszczególnych oddziałach prowadzi się zabiegi hodowlane. Są to głównie cięcia pielęgnacyjne, inicjowanie odnowień, selekcja – cięcia sanitarne. Użytkowanie lasu jest tak ukierunkowane, by nie naruszyć jego rekreacyjnego charakteru. Dąży się do zachowania drzew starych, dziuplowatych, zasiedlonych przez ptaki, drzew pomnikowych oraz szczególnie pięknych, wiekowych okazów.
          Głównym celem prowadzenia gospodarki leśnej na obszarze Lasu Wolskiego jest utrzymanie trwałości drzewostanu. Dlatego też na obszarze lasu wyróżnia się trzy obręby:
          -obręb spacerowo-wypoczynkowy o pow. 403,85 ha,
          -rezerwat częściowy „Panieńskie Skały” o pow. 6,14 ha,
          -rezerwat ścisły „Bielańskie Skały” o pow. 1,73 ha.
        • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 15.08.24, 23:35
          W 2002 roku powstała idea usypania większego kopca na cześć papieża Polaka. Miałby on być zlokalizowany na terenie dawnych Zakładów Sodowych „Solvay”.
        • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 15.08.24, 23:39
          Fragmenty tej budowli można do dzisiaj oglądać w podziemiach (tzw. krypta św. Leonarda, miejsce przyszłego pochówku Tadeusza Kościuszki, ks. Józefa Poniatowskiego i króla Jana III Sobieskiego) oraz „na wysokościach” (wieża Srebrnych Dzwonów).
        • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 15.08.24, 23:41
          1527, 1539 (całkowita zagłada Kleparza), 1555 (zniszczenie Sukiennic), 1604 (kiedy to ogień strawił większość Kazimierza), 1649 i 1702 (zniszczenie Zamku na Wawelu, który nigdy nie powrócił już do dawnej świetności), 1680 (pożar Ratusza od uderzenia pioruna). Ostatni z tragicznych pożarów mający miejsce w roku 1850, doczekał się nawet ikonografii,która daje wyobrażenie o skali nieszczęścia.
        • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 15.08.24, 23:43
          U schyłku swego życia chcąc rozporządzić należycie tronem, Bolesław Krzywousty napisał swój polityczny testament. Władca chciał uniknąć nieszczęścia żywiołowego rozbicia państwa na małe dzielnice, jak to zdarzyło się w większości krajów europejskich. Receptą na to miał być kontrolowany układ sukcesyjny, nazwany później testamentem.
        • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 15.08.24, 23:44
          Przywileje Krakowa

          Właśnie w okresie rozbicia dzielnicowego Kraków otrzymał najważniejsze przywileje będące podstawą jego zbliżającej się świetności. W 1286 Leszek Czarny wyraził zgodę na otoczenie miasta murami,
        • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 15.08.24, 23:45
          Całe miasto zostało przebudowane wg nowego planu. Powstaje regularna sieć ulic przecinających się pod kątem prostym, stanowiących łatwą podstawę dla wytyczania działek budowlanych. Na środku miasta wytyczono ogromny Rynek (200 x 200 m),
        • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 15.08.24, 23:48
          Począwszy od Tynieckiego opactwa OO Benedyktynów, założonego jeszcze w XI wieku, Kraków stał się miastem licznych fundacji kościelnych, najczęściej pierwszych w Polsce.
        • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 15.08.24, 23:49
          W 1237 Henryk Pobożny zaprosił do miasta Franciszkanów.
        • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 15.08.24, 23:52
          W scriptoriach zakonnych powstawały najcenniejsze dokumenty polskiej annalistyki i iluminatorstwa, jak choćby bezcenne, z warsztatu mogilskiego mnicha Jana Samostrzelnika (XVI wiek), a na potrzeby liturgiczne zamawiano w miejscowych warsztatach liczne precjoza świadczące o wysokim poziomie krakowskiego rzemiosła artystycznego.
        • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 15.08.24, 23:54
          Na skutek najazdów tatarskich i rozwoju sztuki żeglarskiej, utracił przejściowo swe znaczenie handel śródziemnomorski. Dotychczasowe szlaki handlowe, prowadzące przez Morze Śródziemne i wschodnią Francję, przestały pełnić funkcję rdzenia gospodarki europejskiej. Ten stan rzeczy pierwsi dostrzegają Genueńczycy, którzy zakładają kolonie handlowe nad Morzem Czarnym i przejmują wszelkie kontakty z krajami dalekiego Lewantu. Samorzutnie wpływa to na wytyczenie lądowego szlaku handlowego łączącego te kolonie z Europą. Szlak ten biegnie przez Kijów do Krakowa, który właśnie dzięki lokacji i napływowi kupców i rzemieślników z Niemiec, staje się miastem nowoczesnym i przygotowanym na to, aby przejąć rolę pośrednika na nowym szlaku handlowym, szlaku, który staje się kręgosłupem życia gospodarczego Europy. Od tego momentu poszukiwane w Europie towary orientalne, takie jak korzenie, pachnidła, tkaniny, wina, wyroby rzemieślnicze i wiele innych, mogą dotrzeć do Europy jedynie przez Kraków. Miejscowi kupcy potrafili wykorzystać tę niepowtarzalną szansę będącą swoistymi „5 sekundami w dziejach miasta”.
        • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 15.08.24, 23:55
          Te bezcenne w Europie surowce, których właścicielem był skarb książęcy lub biskupi, prędko znalazły się w rękach obrotnych Wierzynków, Borków, Krupków, Bonerów, Betmanów, Cyrusów, Gutteterów, Montelupich i innych przedstawicieli kupieckich rodów krakowskich. Kiedy Kraków przejął też w swoje ręce handel miedzią ze złóż węgierskich na Słowacji, osiągnął szczyt gospodarczej potęgi. Wyrazem tego było członkostwo Krakowa w Hanzie (od około połowy XIV wieku), wszechwładnym związku miast handlowych północnej Europy.
      • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 12.08.24, 11:07
        Jan VIII (łac. Ioannes VIII, ur. w Rzymie, zm. 16 grudnia 882) – papież w okresie od 14 grudnia 872 do 16 grudnia 882.
      • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 12.08.24, 11:09
        W czasie jego pontyfikatu trwały spory z Konstantynopolem odnowione po przywróceniu Focjuszowi godności patriarchy po śmierci Ignacego I. Dodatkowo musiał poradzić sobie z wewnętrzną opozycją, który to problem rozwiązał ekskomunikując w 876 roku swojego głównego oponenta i kontrkandydata na papieża Formozusa.
      • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 12.08.24, 11:10
        Po śmierci Ludwika II, w sporze Karolingów o koronę cesarską najpierw popierał Karola II Łysego, który poszerzył granice Państwa Kościelnego, a także zrezygnował z wywierania wpływu na wybór papieża. Potem jednak, gdy Karloman wkroczył do Italii, Karol się wycofał i wkrótce potem zmarł. Papież został uwięziony i zmuszony do złożenia przysięgi Karlomanowi, czego jednak nie zrobił. Wkrótce potem uciekł do Prowansji i koronował na króla Ludwika Jąkałę (który zmarł po roku), a następnie uznał w 879 roku Karola III Grubego i koronował go w lutym 881
    • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 11.08.24, 14:21
      Wszystkie‎ ‎te‎ ‎okruchy‎ ‎faktów‎ ‎zgadzają‎ ‎się‎ ‎zupełnie‎ ‎dobrze‎ ‎z‎ ‎po daniem.‎ ‎I‎ ‎nazwa‎ ‎i‎ ‎to,‎ ‎źe‎ ‎Walter‎ ‎nie‎ ‎jest‎ ‎księciem,‎ ‎a‎ ‎wreszcie‎ ‎stanowi sko‎ ‎grodu‎ ‎Tynieckiego‎ ‎jako‎ ‎czoła‎ ‎rodowego‎ ‎obszaru‎ ‎wskazuje,‎ ‎źe‎ ‎i‎ ‎sam Tyniec‎ ‎i‎ ‎kraj,‎ ‎który‎ ‎od‎ ‎niego‎ ‎zależał,‎ ‎był‎ ‎mniej‎ ‎znaczny‎ ‎od‎ ‎Wiślicy. Jeżeli‎ ‎teraz‎ ‎weźmiemy‎ ‎pod‎ ‎uwagę‎ ‎ową‎ ‎walkę‎ ‎Waltera‎ ‎z‎ ‎Wiślimirem, to‎ ‎z‎ ‎temi‎ ‎danemi,‎ ‎które‎ ‎mamy‎ ‎w‎ ‎ręku,‎ ‎musimy‎ ‎dojść‎ ‎do‎ ‎jednego wniosku‎ ‎—‎ ‎socyologicznie‎ ‎zupełnie‎ ‎uprawnionego.‎ ‎Oto‎ ‎była‎ ‎to‎ ‎jedna z‎ ‎tych‎ ‎licznych,‎ ‎ciągłych‎ ‎wojen‎ ‎między‎ ‎jakimś‎ ‎„początkującym"‎ ‎księciem, pierwotnie‎ ‎także‎ ‎dynastą‎ ‎rodowym‎ ‎a‎ ‎pozostałymi‎ ‎dynastami,‎ ‎którzy z‎ ‎natury‎ ‎rzeczy‎ ‎musieli‎ ‎być‎ ‎dla‎ ‎niego‎ ‎wrogo‎ ‎usposobieni.‎ ‎Podanie‎ ‎prze chowało‎ ‎wspomnienie‎ ‎jednej‎ ‎takiej‎ ‎wojny,‎ ‎może‎ ‎właśnie‎ ‎wskutek‎ ‎jakichś wyjątkowych‎ ‎wypadków‎ ‎i‎ ‎przygód,‎ ‎które‎ ‎się‎ ‎z‎ ‎nią‎ ‎łączyły. Tyle‎ ‎można‎ ‎powiedzieć‎ ‎o‎ ‎cyklu‎ ‎podań‎ ‎Wiślickich,‎ ‎drugim‎ ‎i‎ ‎ostatnim‎ ‎z‎ ‎Małopolskich. Podania‎ ‎i‎ ‎myty‎ ‎stoją‎ ‎u‎ ‎wrót‎ ‎każdej‎ ‎historyi.‎ ‎Wierzono‎ ‎w‎ ‎nie dawniej,‎ ‎odrzucano‎ ‎potem,‎ ‎teraz,‎ ‎nie‎ ‎bez‎ ‎zastrzeżeń,‎ ‎przyjmują‎ ‎je‎ ‎uczeni. Podania‎ ‎złączone‎ ‎z‎ ‎Małopolską‎ ‎zawierają‎ ‎okruchy‎ ‎najdawniejszej‎ ‎historyi‎ ‎,‎ ‎które‎ ‎starałem‎ ‎się‎ ‎wydobyć.‎ ‎Kto‎ ‎buduje‎ ‎z‎ ‎bardzo‎ ‎różnorodnego materyału,‎ ‎musi‎ ‎dobrze‎ ‎obejrzeć‎ ‎każdy‎ ‎kamyk,‎ ‎każdy‎ ‎kawałek‎ ‎drzewa, nim‎ ‎go‎ ‎do‎ ‎budowy‎ ‎użyje.‎ ‎Tak‎ ‎też‎ ‎i‎ ‎ja‎ ‎musiałem‎ ‎robić.‎ ‎Rozbiór‎ ‎mytów,‎ ‎podań,‎ ‎oznaczenie‎ ‎ich‎ ‎wieku‎ ‎i‎ ‎pochodzenia,‎ ‎wszystko‎ ‎to‎ ‎są‎ ‎rzeczy trudne‎ ‎i‎ ‎nie‎ ‎zawsze‎ ‎pewne.‎ ‎Jak‎ ‎prawie‎ ‎wszędzie,‎ ‎tak‎ ‎i‎ ‎przy‎ ‎nauce‎ ‎folk loru‎ ‎i‎ ‎mitologii‎ ‎porównawczej‎ ‎samo‎ ‎zjawisko‎ ‎okazało‎ ‎się‎ ‎więcej‎ ‎złożonem,‎ ‎niż‎ ‎sposoby,‎ ‎którymi‎ ‎je‎ ‎usiłowano‎ ‎objaśnić.‎ ‎Ani‎ ‎teorya,‎ ‎robiąca z‎ ‎mytów‎ ‎jedynie‎ ‎symbole‎ ‎zjawisk‎ ‎przyrody,‎ ‎ani‎ ‎nawet‎ ‎animizm,‎ ‎ani teraz‎ ‎totemizm‎ ‎i‎ ‎theriomorfizm‎ ‎nie‎ ‎objaśnią‎ ‎wszystkiego‎ ‎wyłącznie,‎ ‎ale wszystkie‎ ‎mogą‎ ‎pomódz‎ ‎do‎ ‎objaśnienia.‎ ‎Objaśnienie‎ ‎to‎ ‎w‎ ‎moim‎ ‎wy padku‎ ‎miało‎ ‎na‎ ‎celu‎ ‎zużytkowanie‎ ‎podań‎ ‎dla‎ ‎najstarszych‎ ‎naszych‎ ‎dziejów.‎ ‎Jest‎ ‎to‎ ‎maximum‎ ‎historyi,‎ ‎które‎ ‎z‎ ‎nich‎ ‎wydobyć‎ ‎można.‎ ‎Owe‎ ‎historyczne‎ ‎możliwości‎ ‎—‎ ‎faktami‎ ‎nie‎ ‎śmiem‎ ‎icli‎ ‎nazywać,‎ ‎—‎ ‎któreśmy otrzymali,‎ ‎opierają‎ ‎się‎ ‎więcej‎ ‎już‎ ‎na‎ ‎socyologii,‎ ‎etnologii,‎ ‎a‎ ‎częścią‎ ‎na lingwistyce‎ ‎i‎ ‎archeologii,‎ ‎niż‎ ‎na‎ ‎historyi.‎ ‎Wszędzie‎ ‎bowiem‎ ‎tylko‎ ‎te‎ ‎nauki, a‎ ‎nie‎ ‎historya‎ ‎mogła‎ ‎być‎ ‎probieżem‎ ‎części‎ ‎historycznej‎ ‎owych‎ ‎podań; należało‎ ‎też‎ ‎każdą‎ ‎taką‎ ‎możliwość‎ ‎historycznego‎ ‎zdarzenia‎ ‎z‎ ‎niemi‎ ‎po równywać‎ ‎i‎ ‎z‎ ‎niemi‎ ‎zestawiać. Wnioski‎ ‎najogólniejsze,‎ ‎na‎ ‎które‎ ‎się‎ ‎tyle‎ ‎różnorodnych‎ ‎części składało,‎ ‎dadzą‎ ‎się‎ ‎dosyć‎ ‎krótko‎ ‎ująć.‎ ‎Mamy‎ ‎następujące‎ ‎fakta:‎ ‎plemię słowiańskie‎ ‎Wiślan,‎ ‎zamieszkujące‎ ‎górny‎ ‎bieg‎ ‎Wisły,‎ ‎plemię‎ ‎to‎ ‎dzieli się‎ ‎na‎ ‎dwa‎ ‎odłamy‎ ‎Krakowian,‎ ‎(tak‎ ‎ich‎ ‎nazywam,‎ ‎bo‎ ‎są‎ ‎wsi‎ Krak
      wiany‎ ‎ ‎podobnie‎ ‎jak‎ ‎Pomorzany,‎ ‎Morawiany‎ ‎etc.)‎ ‎—‎ ‎oraz‎ ‎na‎ ‎Sandomierzan.‎ ‎Ponieważ‎ ‎w‎ ‎dobie‎ ‎plemiennej‎ ‎Wiślica‎ ‎była,‎ ‎zdaje‎ ‎się,‎ ‎grodem tych‎ ‎ostatnich‎ ‎skłonny‎ ‎jestem‎ ‎przypuszczać,‎ ‎źe‎ ‎nazywali‎ ‎się‎ ‎oni‎ ‎Wiślanami.‎ ‎Obydwa‎ ‎te‎ ‎odłamy‎ ‎stanowiły‎ ‎jedną‎ ‎większą‎ ‎całość.‎ ‎Czy‎ ‎roz dział‎ ‎owego‎ ‎plemienia‎ ‎nastąpił‎ ‎już‎ ‎wcześniej,‎ ‎nim‎ ‎ono‎ ‎przyszło‎ ‎w‎ ‎swe nowe‎ ‎siedziby,‎ ‎czy‎ ‎też‎ ‎dokonał‎ ‎się‎ ‎później‎ ‎pod‎ ‎wpływem‎ ‎warunków iizyograficznych‎ ‎?‎ ‎Na‎ ‎to‎ ‎pytanie‎ ‎tylko‎ ‎bardzo‎ ‎staranne‎ ‎badania‎ ‎etnograficzne,‎ ‎a‎ ‎szczególniej‎ ‎nad‎ ‎gwarą‎ ‎krakowską‎ ‎i‎ ‎sandomierską‎ ‎mogą‎ ‎dać odpowiedź‎ ‎—‎ ‎socyologicznie‎ ‎nie‎ ‎jest‎ ‎to‎ ‎niemożliwe.‎ ‎Mimo‎ ‎to‎ ‎nie‎ ‎sądzę, żeby‎ ‎tak‎ ‎było,‎ ‎nie‎ ‎wiem‎ ‎np,:‎ ‎czy‎ ‎gwary‎ ‎mogą‎ ‎wykazać‎ ‎głębsze‎ ‎jakieś różnice,‎ ‎nie‎ ‎śmiem‎ ‎przesądzać‎ ‎kwestyi‎ ‎—‎ ‎ale‎ ‎zdaje‎ ‎mi‎ ‎się‎ ‎że‎ ‎n‎ ‎i‎ ‎e.‎ ‎— Mamy‎ ‎dalej‎ ‎dwa‎ ‎cykle‎ ‎podań,‎ ‎jeden‎ ‎złączony‎ ‎z‎ ‎Krakowem,‎ ‎drugi z‎ ‎Wiślicą.‎ ‎Pierwszy‎ ‎wykazuje‎ ‎starsze‎ ‎znamiona.‎ ‎Charakter‎ ‎samych mytów,‎ ‎elementa‎ ‎mytologiczne‎ ‎z‎ ‎nimi‎ ‎związane,‎ ‎oraz‎ ‎pewne‎ ‎poszlaki socyologiczne‎ ‎każą‎ ‎to‎ ‎przypuszczać.‎ ‎Drugi‎ ‎jest‎ ‎młodszy,‎ ‎złączony‎ ‎z‎ ‎le gendą‎ ‎obcą,‎ ‎dający‎ ‎się‎ ‎zadzierzgnąć‎ ‎niejako‎ ‎z‎ ‎najstarszemi‎ ‎historycznemi wzmiankami.‎ ‎Dwa‎ ‎te‎ ‎szeregi‎ ‎zaobserwowanych‎ ‎faktów‎ ‎godzą‎ ‎się‎ ‎z‎ ‎sobą wmale‎ ‎dobrze.‎ ‎Na‎ ‎ich‎ ‎zasadzie‎ ‎można‎ ‎wyciągnąć‎ ‎następujące‎ ‎wnioski. W‎ ‎dobie‎ ‎najstarszej‎ ‎występuje‎ ‎Kraków‎ ‎jako‎ ‎gród‎ ‎naczelny,‎ ‎Krak‎ ‎jest może‎ ‎plemiennym‎ ‎wodzem‎ ‎całego‎ ‎plemienia.‎ ‎Na‎ ‎tem‎ ‎wątek‎ ‎podaniowy krakowski‎ ‎się‎ ‎urywa;‎ ‎kronikarze‎ ‎bardzo‎ ‎sztucznie‎ ‎i‎ ‎niezgrabnie‎ ‎starają się‎ ‎go‎ ‎sztukować,‎ ‎ale‎ ‎znać‎ ‎tę‎ ‎ich‎ ‎niedołężną‎ ‎robotę‎ ‎na‎ ‎każdym‎ ‎kroku. Później‎ ‎występuje‎ ‎Wiślica.‎ ‎Książe‎ ‎tam‎ ‎panujący‎ ‎musiał‎ ‎rozciągnąć‎ ‎swą władzę‎ ‎również‎ ‎nad‎ ‎całym‎ ‎obszarem‎ ‎plemiennym.‎ ‎Nie‎ ‎posiłkując‎ ‎się jeszcze‎ ‎bistoryą,‎ ‎można‎ ‎taki‎ ‎na‎ ‎to‎ ‎znaleźć‎ ‎dowód.‎ ‎W‎ ‎cyklu‎ ‎wiślickim może‎ ‎tkwić‎ ‎wspomnienie‎ ‎jakiejś‎ ‎walki‎ ‎między‎ ‎księciem‎ ‎na‎ ‎Wiślicy a‎ ‎dynastą‎ ‎rodowym‎ ‎Tynieckim.‎ ‎Otóż‎ ‎kto‎ ‎sięgał‎ ‎po‎ ‎Tyniec,‎ ‎musiał mieć‎ ‎już‎ ‎Kraków,‎ ‎bo‎ ‎między‎ ‎Wiślicą‎ ‎a‎ ‎Tyńcem‎ ‎on‎ ‎właśnie‎ ‎leży.‎ ‎— Wprawdzie‎ ‎Tyniec‎ ‎jest‎ ‎w‎ ‎pobliżu‎ ‎Krakowa,‎ ‎ale‎ ‎zawsze‎ ‎za‎ ‎nim‎ ‎idąc od‎ ‎wschodu‎ ‎ku‎ ‎zachodowi,‎ ‎t.‎ ‎j.‎ ‎właśnie‎ ‎od‎ ‎Wiślicy. Na‎ ‎zasadzie‎ ‎tych‎ ‎wniosków‎ ‎można‎ ‎się‎ ‎jeszcze‎ ‎podnieść‎ ‎o‎ ‎jedno piętro‎ ‎wyżej,‎ ‎tak‎ ‎je‎ ‎uzupełnić‎ ‎i‎ ‎połączyć:‎ ‎Między‎ ‎dwoma‎ ‎tymi‎ ‎odła mami‎ ‎jednego‎ ‎i‎ ‎tego‎ ‎samego‎ ‎plemienia‎ ‎musiały‎ ‎się‎ ‎toczyć‎ ‎walki,‎ ‎co, jak‎ ‎wiemy,‎ ‎jest‎ ‎rzeczą‎ ‎zwykłą‎ ‎na‎ ‎pewnem‎ ‎stadyum‎ ‎socyologicznego rozwoju.‎ ‎Mamy‎ ‎zresztą‎ ‎przykłady‎ ‎walk‎ ‎takich‎ ‎ciągłych‎ ‎między‎ ‎różnemiplemionami‎ ‎Słowian‎ ‎Zaodrzańskich.‎ ‎Pierwotnie‎ ‎przodownictwo‎ ‎było
      udziałem‎ ‎odłamu‎ ‎zachodniego‎ ‎Wiślan,‎ ‎skupionego‎ ‎koło‎ ‎Krakowa.‎plemionami‎ ‎Słowian‎ ‎Zaodrzańskich.‎ ‎Pierwotnie‎ ‎przodownictwo‎ ‎było udziałem‎ ‎odłamu‎ ‎zachodniego‎ ‎Wiślan,‎ ‎skupionego‎ ‎koło‎ ‎Krakowa.‎ ‎Wsku tek‎ ‎jakichś‎ ‎przewrotów‎ ‎przeszło‎ ‎ono‎ ‎później‎ ‎na‎ ‎drugi‎ ‎wschodni odłam‎ ‎Wiślan.‎ ‎Te‎ ‎wahania‎ ‎są‎ ‎również‎ ‎częste‎ ‎u‎ ‎ludów‎ ‎pierwotnych i‎ ‎nie‎ ‎pociągają‎ ‎za‎ ‎sobą‎ ‎koniecznie‎ ‎wytępienia‎ ‎wojujących‎ ‎plemion,‎ ‎ani zupełnego‎ ‎zniszczenia‎ ‎ich‎ ‎siedzib.‎ ‎To‎ ‎już‎ ‎zresztą‎ ‎zależy‎ ‎od‎ ‎przebiegu historycznych‎ ‎wydarzeń,‎ ‎o‎ ‎których‎ ‎nic‎ ‎wiedzieć‎ ‎nie‎ ‎możemy. Źródła,‎ ‎któremi‎ ‎rozporządzamy‎ ‎i‎ ‎które‎ ‎w‎ ‎pewien‎ ‎sposób‎ ‎rozebrać i‎ ‎zestawić‎ ‎z‎ ‎sobą‎ ‎można,‎ ‎prowadzą‎ ‎do‎ ‎tych,‎ ‎a‎ ‎nie‎ ‎innych‎ ‎wyników. Chcieć‎ ‎więcej,‎ ‎byłoby‎ ‎to‎ ‎chcieć‎ ‎za‎ ‎wiele,‎ ‎na‎ ‎tern‎ ‎też‎ ‎należy‎ ‎poprzestać.
      • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 11.08.24, 23:53
        Czy‎ ‎to‎ ‎było‎ ‎przed‎ ‎wyprawą‎ ‎Ottona,‎ ‎czy‎ ‎potem?‎ ‎Nie wiadomo.‎ ‎W‎ ‎pierwszym‎ ‎wypadku‎ ‎znaczyłoby‎ ‎to,‎ ‎że‎ ‎cesarz‎ ‎nie‎ ‎tylko dla‎ ‎ukarania‎ ‎Bolesława‎ ‎za‎ ‎udział‎ ‎w‎ ‎powstaniu,‎ ‎ale‎ ‎i‎ ‎dla‎ ‎poskromienia napadów‎ ‎łupiezkich‎ ‎wyruszył‎ ‎przeciwko‎ ‎niemu,‎ ‎w‎ ‎drugim‎ ‎zaś,‎ ‎że‎ ‎wy prawa‎ ‎się‎ ‎nie‎ ‎powiodła,‎ ‎skoro‎ ‎po‎ ‎niej‎ ‎Czesi‎ ‎ważyli‎ ‎się‎ ‎na‎ ‎jakąś‎ ‎wy prawę‎ ‎łupieską‎ ‎w‎ ‎głąb‎ ‎Niemiec.‎ ‎Sądzę,‎ ‎że‎ ‎pewniej‎ ‎przyjąć‎ ‎pierwszą możliwość.‎ ‎Henryk‎ ‎bawarski‎ ‎był‎ ‎w‎ ‎więzieniu,‎ ‎Bolesław‎ ‎choć‎ ‎niezupełnie pokonany,‎ ‎musiał‎ ‎się‎ ‎też‎ ‎ukorzyć,‎ ‎Otton‎ ‎zaś‎ ‎z‎ ‎pewnością‎ ‎nie‎ ‎stawiał ciężkich‎ ‎warunków,‎ ‎na‎ ‎ten‎ ‎czas‎ ‎przypada‎ ‎też‎ ‎i‎ ‎ostateczne‎ ‎założenie‎ ‎bi skupstwa‎ ‎w‎ ‎Pradze.‎ ‎Pierwszym‎ ‎biskupem‎ ‎był‎ ‎ów‎ ‎Dithmar,‎ ‎Sas‎ ‎z‎ ‎po chodzenia,‎ ‎wyświęcał‎ ‎go‎ ‎zaś,‎ ‎jak‎ ‎się‎ ‎zdaje,‎ ‎arcybiskup‎ ‎moguncki‎ ‎Wil- ligis‎ ‎w‎ ‎pierwszej‎ ‎połowie‎ ‎stycznia‎ ‎976‎ ‎roku‎ ‎2‎).‎ ‎To‎ ‎zaś,‎ ‎że‎ ‎nowe‎ ‎biskup stwo‎ ‎stanowiło‎ ‎część‎ ‎mogunckiej‎ ‎kościelnej‎ ‎pro‎ ‎-vincyi,‎ ‎nie‎ ‎zaś‎ ‎Salebur- skiej,‎ ‎jakby‎ ‎się‎ ‎spodziewać‎ ‎należało,‎ ‎dowodzi,‎ ‎że‎ ‎Otton‎ ‎nie‎ ‎chciał‎ ‎go poddawać‎ ‎pod‎ ‎wpływ‎ ‎biskupów‎ ‎bawarskich,‎ ‎których‎ ‎pewny‎ ‎nie‎ ‎był. Tak‎ ‎się‎ ‎przedstawia‎ ‎ów‎ ‎związek‎ ‎faktów,‎ ‎z‎ ‎którymi‎ ‎zupełnie‎ ‎do brze‎ ‎połączyć‎ ‎można‎ ‎i‎ ‎należy‎ ‎założenie‎ ‎biskupstwa‎ ‎w‎ ‎Pradze. Przedstawienie‎ ‎takie,‎ ‎jakie‎ ‎podałem,‎ ‎ma‎ ‎jeszcze‎ ‎jednę‎ ‎dobrą‎ ‎stronę‎ ‎— oto‎ ‎najłatwiej‎ ‎z‎ ‎niem‎ ‎połączyć‎ ‎i‎ ‎zwdązaó‎ ‎opowiadanie‎ ‎Kosmasa,‎ ‎a‎ ‎ra czej‎ ‎te‎ ‎ślady‎ ‎czy‎ ‎szczątki‎ ‎starej‎ ‎tradycyi,‎ ‎które‎ ‎się‎ ‎w‎ ‎niem‎ ‎mieszczą. Istotnie‎ ‎mógł‎ ‎Bolesław‎ ‎robić‎ ‎jakieś‎ ‎starania‎ ‎w‎ ‎Rzymie‎ ‎o‎ ‎zjednanie‎ ‎so bie‎ ‎papieża‎ ‎dla‎ ‎swoich‎ ‎planów‎ ‎i‎ ‎zamiarów,‎ ‎widzieliśmy‎ ‎bowiem,‎ ‎że jemu‎ ‎samemu‎ ‎bardzo‎ ‎mogło‎ ‎zależeć‎ ‎na‎ ‎uzyskaniu‎ ‎stolicy‎ ‎biskupiej w‎ ‎swem‎ ‎księstwie.‎ ‎Inaczej‎ ‎się‎ ‎już‎ ‎zaś‎ ‎rzeczy‎ ‎mają,‎ ‎jeśli‎ ‎ktoś‎ ‎przyjmie, że‎ ‎to‎ ‎Otton‎ ‎I‎ ‎narzucił‎ ‎Bolesławowi‎ ‎tę‎ ‎myśl,‎ ‎bez‎ ‎jego‎ ‎współudziału,‎ ‎na co‎ ‎zresztą‎ ‎żadnych‎ ‎danych‎ ‎nie‎ ‎ma;‎ ‎okoliczność‎ ‎bowiem,‎ ‎że‎ ‎zakładał on‎ ‎biskupstwa‎ ‎na‎ ‎ziemiach‎ ‎słowiańskich,‎ ‎nie‎ ‎dowodzi,‎ ‎że‎ ‎myśłał‎ ‎o‎ ‎Pradze. Źródła‎ ‎o‎ ‎tern‎ ‎milczą,‎ ‎a‎ ‎ich'‎ ‎milczenie‎ ‎należy‎ ‎tłóinaczyć‎ ‎w‎ ‎ten‎ ‎sposób, że‎ ‎Otto‎ ‎nie‎ ‎mógł‎ ‎lub‎ ‎nie‎ ‎chciał‎ ‎zakładać‎ ‎w‎ ‎Czechach‎ ‎biskupstwa. Dopiero‎ ‎teraz‎ ‎po‎ ‎rozstrzygnięciu‎ ‎kwestyi‎ ‎założenia‎ ‎katedry‎ ‎bisku piej‎ ‎w‎ ‎Pradze,‎ ‎można‎ ‎przystąpić‎ ‎do‎ ‎trzeciej‎ ‎hipotezy,‎ ‎która‎ ‎aczkolwiek fałszywa,‎ ‎jest‎ ‎dla‎ ‎nas‎ ‎najważniejszą. Roku‎ ‎1086‎ ‎na‎ ‎synodzie‎ ‎w‎ ‎Moguncyi‎ ‎cesarz‎ ‎Henryk‎ ‎IV‎ ‎na‎ ‎prośby Jąromira-Gebharda,‎ ‎biskupa‎ ‎praskiego,‎ ‎wystawił‎ ‎przywilej,‎ ‎którego‎ ‎tre ścią‎ ‎jest:‎ ‎połączenie‎ ‎dyecezyi‎ ‎morawskiej‎ ‎z‎ ‎praską‎ ‎oraz‎ ‎przywrócenie dawnych‎ ‎granic‎ ‎tej‎ ‎ostatniej,‎ ‎a‎ ‎wszystko‎ ‎to‎ ‎na‎ ‎zasadzie,‎ ‎jakoby‎ ‎potwierdzenia‎ ‎św.‎ ‎Wojciecha,‎ ‎Benedykta‎ ‎VI‎ ‎i‎ ‎Ottona‎ ‎I,‎ ‎którzy‎ ‎ustanowili‎ ‎jedno
        biskupstwo‎ ‎praskie‎ ‎na‎ ‎oba‎ ‎księstwa‎ ‎Czeskie‎ ‎i‎ ‎Morawskie.‎ ‎Cesarz‎ ‎Henryk‎ ‎oddał‎ ‎je‎ ‎Gebhardowi‎ ‎oraz‎ ‎jego‎ ‎następcom.‎ ‎
        • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 13.08.24, 00:38
          sca‎ ‎odległe‎ ‎rozerwały‎ ‎się‎ ‎członki‎ ‎święte:‎ ‎co‎ ‎było‎ ‎przy czyną,‎ ‎iż‎ ‎wszystkie‎ ‎członki‎ ‎męża‎ ‎Świętego,‎ ‎wszyst kie‎ ‎części‎ ‎porąbane‎ ‎mieczami‎ ‎bezbożnych‎ ‎i‎ ‎włócznia mi‎ ‎siepaczy‎ ‎poprzeszywane,‎ ‎wszystkie‎ ‎kości‎ ‎z‎ ‎żyłami pocięte‎ ‎żelazem,‎ ‎osobno‎ ‎i‎ ‎daleko‎ ‎od‎ ‎siebie‎ ‎odległe‎ ‎po rzucone‎ ‎leżały,‎ ‎a‎ ‎jednego‎ ‎palca‎ ‎kawałek‎ ‎wpadłszy do‎ ‎jeziora‎ ‎blizkiego‎ ‎kościołowi,‎ ‎przy‎ ‎którym‎ ‎się‎ ‎to działo,‎ ‎był‎ ‎połkniony‎ ‎od‎ ‎ryby.‎ ‎Do‎ ‎pałacu‎ ‎nareszcie z‎ ‎orszakiem‎ ‎żołnierzy‎ ‎powróciwszy‎ ‎król‎ ‎Bolesław, cały‎ ‎jeszcze‎ ‎mokry‎ ‎świćżem‎ ‎i‎ ‎niegodziwóm‎ ‎zabój stwem‎ ‎biskupa,‎ ‎chwalił‎ ‎się‎ ‎przed‎ ‎żołnierzami,‎ ‎że‎ ‎wy konał‎ ‎czyn‎ ‎bohaterski.‎ ‎Tam‎ ‎już‎ ‎oczekiwał,‎ ‎na‎ ‎króla tłum‎ ‎panów,‎ ‎żołnierzy‎ ‎i‎ ‎sług,‎ ‎prawiących‎ ‎pochwały pełne‎ ‎pochlebstw,‎ ‎która‎ ‎to‎ ‎choroba‎ ‎zwyczajna‎ ‎jest królom.‎ ‎O‎ ‎nędznicy!‎ ‎jakaż‎ ‎to‎ ‎was‎ ‎ślepota‎ ‎ogarnęła, utrzymując,‎ ‎że‎ ‎dobrze‎ ‎poradzono,‎ ‎a‎ ‎jeszcze‎ ‎lepiój‎ ‎wy konano.‎ ‎I‎ ‎na‎ ‎wyścigi‎ ‎pocieszali‎ ‎króla,‎ ‎o‎ ‎ile‎ ‎tylko‎ ‎kto mógł‎ ‎najlepiej,‎ ‎i‎ ‎zbrodnię‎ ‎jego‎ ‎głupiemi‎ ‎sławili‎ ‎po chwałami.‎ ‎Zbrodni‎ ‎ojcobójstwa,‎ ‎przez‎ ‎którą‎ ‎król‎ ‎ska lał‎ ‎swoje‎ ‎ręce‎ ‎bezbożne‎ ‎krwią‎ ‎biskupa,‎ ‎nietylko‎ ‎nie ganili,‎ ‎lecz‎ ‎owszem‎ ‎uwielbiali,‎ ‎chwaląc,‎ ‎coby‎ ‎potę piać‎ ‎byli‎ ‎powinni:‎ ‎że‎ ‎król‎ ‎w‎ ‎zabiciu‎ ‎biskupa‎ ‎nie‎ ‎zro bił‎ ‎nic‎ ‎lekkomyślnego,‎ ‎lecz‎ ‎że‎ ‎bardzo‎ ‎słusznie‎ ‎był rozgniewanym,‎ ‎i‎ ‎że‎ ‎król‎ ‎dłuźćj‎ ‎gniów‎ ‎swój‎ ‎odwlekał, niż‎ ‎tego‎ ‎wymagał‎ ‎ogrom‎ ‎przestępstwa.‎ ‎A‎ ‎jako‎ ‎umy sły‎ ‎ludzkie‎ ‎nader‎ ‎są‎ ‎wymowne‎ ‎dla‎ ‎uniewinnienia‎ ‎tych, którym‎ ‎schlebiają,‎ ‎przeto‎ ‎wmawiano‎ ‎nawet‎ ‎w‎ ‎króla, że‎ ‎zabicie‎ ‎Stanisława‎ ‎biskupa‎ ‎było‎ ‎koniecznćm‎ ‎i‎ ‎na der‎ ‎słusznóm.‎ ‎Temi‎ ‎to‎ ‎mowami‎ ‎król‎ ‎uspokojony, i‎ ‎wnosząc‎ ‎z‎ ‎tych‎ ‎pochlebstw,‎ ‎że‎ ‎dobry‎ ‎czyn‎ ‎wypeł nił,‎ ‎rozkazał‎ ‎wojskiem‎ ‎zając‎ ‎i‎ ‎przemocą‎ ‎zrabować‎ ‎dom biskupi,‎ ‎tudzież‎ ‎majątki‎ ‎kapłanów,‎ ‎ich‎ ‎domowników i‎ ‎sług,‎ ‎pilnie‎ ‎badając‎ ‎zaślepionym‎ ‎umysłem,‎ ‎czyby
        • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 13.08.24, 00:40
          męczeństwem‎ ‎spełnił‎ ‎to‎ ‎na‎ ‎swojóm‎ ‎ciele,‎ ‎czego‎ ‎nie dostawało‎ ‎męce‎ ‎Chrystusowej,‎ ‎według‎ ‎świadectwa‎ ‎Apo stoła‎ ‎o‎ ‎sobie‎ ‎mówiącego.‎ ‎Jego‎ ‎dusza‎ ‎błogosławiona, tylą‎ ‎ciosami‎ ‎i‎ ‎męczarniami‎ ‎katowskiemi,‎ ‎tylą.‎ ‎bole ściami‎ ‎i‎ ‎udręczeniami‎ ‎z‎ ‎ciała‎ ‎wygnana,‎ ‎szybkim‎ ‎lo tem‎ ‎uniosła‎ ‎się‎ ‎do‎ ‎swojej‎ ‎ojczyzny‎ ‎niebieskiej,‎ ‎aby w‎ ‎zasługę‎ ‎szczególniejszą;‎ ‎swojego‎ ‎męczeństwa‎ ‎patrzeó niewzruszonym‎ ‎okiem‎ ‎w‎ ‎zwierciadło‎ ‎Trójcy‎ ‎Przenaj świętszej,‎ ‎i‎ ‎aby‎ ‎pomiędzy‎ ‎pierwszymi‎ ‎rzędami‎ ‎mę czenników‎ ‎za‎ ‎usługą‎ ‎anielską‎ ‎zając‎ ‎najświetniejsze i‎ ‎najznakomitsze‎ ‎miejsce.‎ ‎Dusza‎ ‎jego‎ ‎w‎ ‎swojóm‎ ‎przy byciu‎ ‎uczczona‎ ‎od‎ ‎całój‎ ‎hierarchii‎ ‎niebieskiej‎ ‎do‎ ‎gór nych‎ ‎i‎ ‎wiecznych‎ ‎przybytków‎ ‎niebieskich,‎ ‎tam‎ ‎zkąd był‎ ‎jój‎ ‎początek‎ ‎wprowadzoną‎ ‎została.‎ ‎Przyjęta‎ ‎z‎ ‎nie zmiernym‎ ‎tryumfem‎ ‎do‎ ‎grona‎ ‎duchów‎ ‎błogosławio nych‎ ‎i‎ ‎do‎ ‎królestwa‎ ‎Bożego,‎ ‎aby‎ ‎mieó‎ ‎udział‎ ‎w‎r‎ ‎świa tłości‎ ‎wiekuistej‎ ‎i‎ ‎wiecznóm‎ ‎oglądaniu‎ ‎majestatu‎ ‎Bo skiego.‎ ‎Wprowadzona‎ ‎w‎ ‎bramy‎ ‎święte‎ ‎i‎ ‎do‎ ‎łoża‎ ‎nie bieskiego‎ ‎Oblubieńca,‎ ‎z‎ ‎światłością‎ ‎lśniącą,‎ ‎przedzi wną,‎ ‎dopuszczona‎ ‎do‎ ‎poufałej‎ ‎z‎ ‎Bogiem‎ ‎rozmowy,‎ ‎i‎ ‎do uczestnictwa‎ ‎w‎ ‎wiekuistem‎ ‎dziedzictwie.‎ ‎Śmierć‎ ‎mę czeńska‎ ‎Stanisława‎ ‎wydała‎ ‎głos‎ ‎nader‎ ‎dźwięczny,‎ ‎któ ry‎ ‎skłonił‎ ‎cały‎ ‎świat‎ ‎katolicki‎ ‎do‎ ‎otworzenia‎ ‎ust‎ ‎swo ich‎ ‎,‎ ‎na‎ ‎opiewanie‎ ‎pochwał‎ ‎Najwyższemu‎ ‎Stwórcy, i‎ ‎serca‎ ‎prawowiernych‎ ‎pobudził‎ ‎do‎ ‎Jego‎ ‎miłości.‎ ‎Są dziłbym‎ ‎i‎ ‎to‎ ‎nie‎ ‎lekkomyślnie‎ ‎lecz‎ ‎religijnie‎ ‎i‎ ‎pobo żnie,‎ ‎źe‎ ‎naprzeciw‎ ‎Stanisława‎ ‎biskupa,‎ ‎zbroczonego krwią‎ ‎w‎ ‎wojnie‎ ‎najzaciętszej‎ ‎i‎ ‎boju‎ ‎najokrutniejszym, a‎ ‎pociętego‎ ‎na‎ ‎tysiąc‎ ‎części,‎ ‎odnoszącego‎ ‎tryumf‎ ‎i‎ ‎pal mę‎ ‎zwycięztwa‎ ‎z‎ ‎króla‎ ‎najpotężniejszego‎ ‎i‎ ‎jego‎ ‎woj ska,‎ ‎Chrystus‎ ‎Pan,‎ ‎który‎ ‎jego‎ ‎potykaniu‎ ‎się‎ ‎przyglą dał‎ ‎się‎ ‎z‎ ‎radością,‎ ‎który‎ ‎walczącego‎ ‎wspomagał,‎ ‎wy szedł‎ ‎z‎ ‎orszakiem‎ ‎wszystkich‎ ‎dusz‎ ‎błogosławionych
        • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 13.08.24, 00:41
          łzy‎ ‎obfite‎ ‎i‎ ‎narzekania,‎ ‎a‎ ‎potóni‎ ‎niezmierną‎ ‎radość i‎ ‎uciechę.‎ ‎Cieszył‎ ‎się‎ ‎bowiem‎ ‎tenże‎ ‎kościół‎ ‎z‎ ‎powodu wyznania‎ ‎odważnego‎ ‎i‎ ‎stałości‎ ‎swojego‎ ‎biskupa,‎ ‎że się‎ ‎tak‎ ‎mężnym‎ ‎okazał‎ ‎w‎ ‎boju:‎ ‎płakał‎ ‎zaś‎ ‎z‎ ‎przy- czyny‎ ‎swego‎ ‎owdowienia;‎ ‎bolał,‎ ‎że‎ ‎mu‎ ‎porwano‎ ‎oblu bieńca‎ ‎tak‎ ‎wdzięcznego‎ ‎i‎ ‎najmilszego‎ ‎ze‎ ‎wszystkich synów‎ ‎ludzkich;‎ ‎narzekał,‎ ‎a‎ ‎w‎ ‎narzekaniu‎ ‎swojem i‎ ‎łkaniu,‎ ‎przez‎ ‎wszystkie‎ ‎nocy‎ ‎skrapiał‎ ‎łzami‎ ‎swoje łoże.‎ ‎I‎ ‎ciągłe‎ ‎łzy‎ ‎były‎ ‎w‎ ‎uściech‎ ‎jego:‎ ‎to‎ ‎zaś‎ ‎szcze gólniej‎ ‎przyczyniało‎ ‎się‎ ‎do‎ ‎jego‎ ‎smutku‎ ‎najżałośniej szego,‎ ‎że‎ ‎nikt‎ ‎nie‎ ‎znajdował‎ ‎się‎ ‎w‎ ‎tym‎ ‎czasie‎ ‎jakim takim‎ ‎związkiem‎ ‎krwi‎ ‎lub‎ ‎przyjaźni‎ ‎połączony‎ ‎z‎ ‎bi skupem‎ ‎Stanisławem‎ ‎dla‎ ‎oddania‎ ‎mu‎ ‎usługi‎ ‎tak‎ ‎świę tej,‎ ‎tak‎ ‎uroczystej.‎ ‎Lecz‎ ‎ani‎ ‎nawet‎ ‎z‎ ‎mężów‎ ‎ducho wnych‎ ‎nie‎ ‎było‎ ‎nikogo‎ ‎napełnionego‎ ‎taką‎ ‎gorliwo ścią‎ ‎i‎ ‎miłością,‎ ‎ktoby‎ ‎odważył‎ ‎się‎ ‎lub‎ ‎publicznie‎ ‎opła kiwać,‎ ‎lub‎ ‎zajmować‎ ‎się‎ ‎pogrzebem,‎ ‎lub‎ ‎części‎ ‎ciała pozbiórac‎ ‎i‎ ‎wnieść‎ ‎je‎ ‎do‎ ‎kościoła‎ ‎katedralnego,‎ ‎a‎ ‎na wet‎ ‎do‎ ‎któregobądź‎ ‎innego,‎ ‎lub‎ ‎podnieść‎ ‎głos‎ ‎skar gi‎ ‎wolny,‎ ‎otwarty.‎ ‎Wszyscy‎ ‎się‎ ‎bali‎ ‎,‎ ‎wszyscy‎ ‎się wstydzili,‎ ‎wszyscy‎ ‎z‎ ‎przerażeniem‎ ‎unikali‎ ‎dopełnić uroczystości‎ ‎pogrzebowej.‎ ‎I‎ ‎nikt‎ ‎nie‎ ‎odważył‎ ‎się‎ ‎mru knąć‎ ‎ani‎ ‎słowa,‎ ‎oprócz‎ ‎gdzie‎ ‎w‎ ‎kącie‎ ‎i‎ ‎w‎ ‎ciemności, z‎ ‎bojażni‎ ‎wielkiej,‎ ‎ponieważ‎ ‎tego‎ ‎nie‎ ‎dopuszczał‎ ‎naj zupełniej‎ ‎postrach‎ ‎królewski,‎ ‎zabraniając‎ ‎najsurowszą odezwą,‎ ‎aby‎ ‎nikomu‎ ‎nie‎ ‎było‎ ‎wolno‎ ‎pozbierać‎ ‎szcząt ków‎ ‎ciała‎ ‎świętego,‎ ‎lub‎ ‎też‎ ‎je‎ ‎pogrzebać:‎ ‎i‎ ‎tym‎ ‎nie dozwalał‎ ‎płakać,‎ ‎których‎ ‎napełnił‎ ‎smutkiem.‎ ‎Wszyst kim‎ ‎zabraniał‎ ‎smucic‎ ‎się‎ ‎i‎ ‎grzebać‎ ‎ciało‎ ‎publiczną lub‎ ‎nawet‎ ‎prywatną‎ ‎usługą,‎ ‎mniemając,‎ ‎że‎ ‎ten‎ ‎już zginął,‎ ‎którego‎ ‎za‎ ‎imie‎ ‎Chrystusowe‎ ‎zgładził‎ ‎miecz okrutny,‎ ‎i‎ ‎starając‎ ‎się‎ ‎najusilniej‎ ‎z‎ ‎całern‎ ‎natężeniem swojego‎ ‎umysłu,‎ ‎aby‎ ‎członki‎ ‎ciała‎ ‎świętego‎ ‎biskupa,
        • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 13.08.24, 00:43
          obelgami‎ ‎usiłowali‎ ‎pomiatać‎ ‎świętość‎ ‎Stanisława‎ ‎i‎ ‎pod dawać‎ ‎w‎ ‎zapomnienie‎ ‎zbrodnię‎ ‎królewską‎ ‎nie‎ ‎tylko króla‎ ‎lecz‎ ‎ich‎ ‎także‎ ‎hańbiącą.‎ ‎Także‎ ‎i‎ ‎te‎ ‎kłamstwa potwarcze‎ ‎kazał‎ ‎król‎ ‎Bolesław‎ ‎rozpowszechniać,‎ ‎sta rając‎ ‎się‎ ‎tak‎ ‎mową‎ ‎jak‎ ‎czynem‎ ‎podkopać‎ ‎szacunek i‎ ‎sławę‎ ‎Stanisława,‎ ‎i‎ ‎wykorzenić‎ ‎zupełnie.‎ ‎Wszystka chęć‎ ‎króla‎ ‎do‎ ‎tego‎ ‎jedynie‎ ‎zmierzała,‎ ‎aby‎ ‎obalió dobre‎ ‎mniemanie‎ ‎o‎ ‎mężu‎ ‎świętym‎ ‎i‎ ‎sławę‎ ‎jego‎ ‎za- trzćc,‎ ‎zazdroszcząc‎ ‎obrońcy‎ ‎prawdy‎ ‎i‎ ‎sprawiedliwo ści‎ ‎nawet‎ ‎nazwy‎ ‎i‎ ‎czci‎ ‎męczeństwa,‎ ‎tak‎ ‎dalece,‎ ‎iż imię‎ ‎Stanisława‎ ‎zelżone‎ ‎dowcipkowaniami‎ ‎róźnemi, stało‎ ‎się‎ ‎szyderstwem‎ ‎i‎ ‎igraszką‎ ‎przy‎ ‎wszystkich biesiadach.‎ ‎Lecz‎ ‎ono‎ ‎wielkie‎ ‎oko‎ ‎Opatrzności‎ ‎Bo- skiój‎ ‎nie‎ ‎długo‎ ‎odpoczywa,‎ ‎a‎ ‎nierozum‎ ‎sobie‎ ‎same mu‎ ‎kłamiący‎ ‎nie‎ ‎mógł‎ ‎zatrzóć‎ ‎i‎ ‎zbezcześcić‎ ‎czynów i‎ ‎zasług‎ ‎męża‎ ‎świętego,‎ ‎ani‎ ‎zdołał‎ ‎spotwarzyć‎ ‎jego boju‎ ‎nieustraszonego;‎ ‎gdyż‎ ‎jego‎ ‎światło‎ ‎tóm‎ ‎jaśniej zabłysło,‎ ‎im‎ ‎starań‎ ‎ni‎ ‎ój‎ ‎pracowały‎ ‎nad‎ ‎tćm‎ ‎ludzkie usiłowania‎ ‎i‎ ‎ręką‎ ‎i‎ ‎językiem,‎ ‎aby‎ ‎je‎ ‎zaćmić‎ ‎i‎ ‎zga sić.‎ ‎Potem‎ ‎bowiem‎ ‎gdy‎ ‎ludziom‎ ‎zdawało‎ ‎się,‎ ‎źe‎ ‎już nic‎ ‎nie‎ ‎pozostało‎ ‎z‎ ‎tego,‎ ‎co‎ ‎należało‎ ‎kiedyś‎ ‎do‎ ‎Sta nisława‎ ‎biskupa,‎ ‎Opatrzność‎ ‎Wszechmogącego‎ ‎Boga, nie‎ ‎dozwoliła‎ ‎słabym‎ ‎ludzkim‎ ‎umysłom‎ ‎poddawać się‎ ‎ostatniój‎ ‎rozpaczy.‎ ‎Zaraz‎ ‎bowiem‎ ‎po‎ ‎skończonych walkach,‎ ‎po‎ ‎odprawionym‎ ‎boju‎ ‎stanowczym,‎ ‎Pan‎ ‎za czął‎ ‎nieustannie‎ ‎cudownie‎ ‎wsławiać‎ ‎Świętego‎ ‎swo jego:‎ ‎i‎ ‎co‎ ‎tylko‎ ‎postanowił‎ ‎król‎ ‎bezbożny‎ ‎na‎ ‎jego wzgardę‎ ‎i‎ ‎hańbę,‎ ‎to‎ ‎wszystko‎ ‎na‎ ‎pomnożenie‎ ‎jego chwały‎ ‎znakomitój‎ ‎Bóg‎ ‎obrócił,‎ ‎psując‎ ‎machinę‎ ‎kró lewskiego‎ ‎okrucieństwa,‎ ‎i‎ ‎zawstydzając‎ ‎usta‎ ‎mówią cych‎ ‎zdrady‎ ‎i‎ ‎fałsze.‎ ‎Gdy‎ ‎bowiem‎ ‎po‎ ‎zabiciu‎ ‎męża błogosławionego‎ ‎Stanisława‎ ‎dzień‎ ‎drugi‎ ‎zajaśniał, a‎ ‎Bolesław‎ ‎król‎ ‎polski,‎ ‎jego‎ ‎towarzysze‎ ‎i‎ ‎źołnićrze
        • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 13.08.24, 00:44
          poszlakowanćj,‎ ‎aby‎ ‎pozbierali‎ ‎części‎ ‎ciała‎ ‎świętego, i‎ ‎z‎ ‎należytym‎ ‎pogrzebli‎ ‎obrzędem.‎ ‎Wcale‎ ‎przeto‎ ‎nie zastraszeni‎ ‎okrucieństwem‎ ‎i‎ ‎zakazem‎ ‎królewskim,‎ ‎przy szedłszy‎ ‎powoli‎ ‎i‎ ‎bojaźliwie‎ ‎na‎ ‎miejsce‎ ‎męczarni, chcieli‎ ‎części‎ ‎ciała,‎ ‎które‎ ‎zbrodniczy‎ ‎wspólnicy‎ ‎kió- lewscy‎ ‎porozrzucali‎ ‎po‎ ‎różnych‎ ‎miejscach,‎ ‎a‎ ‎orłowie aż‎ ‎do‎ ‎ich‎ ‎przybycia‎ ‎strzegli‎ ‎najstaranniej,‎ ‎pozbierać dokładnie‎ ‎porozrywane‎ ‎członki‎ ‎i‎ ‎kości‎ ‎piękne‎ ‎i‎ ‎ru miane‎ ‎nakształt‎ ‎róż‎ ‎i‎ ‎lilij,‎ ‎a‎ ‎droższe‎ ‎od‎ ‎najkoszto wniejszych‎ ‎pereł‎ ‎i‎ ‎bardziej‎ ‎wypróbowane‎ ‎niż‎ ‎złoto, poskładać‎ ‎rozszarpane‎ ‎ciało,‎ ‎łącząc‎ ‎stosownym‎ ‎i‎ ‎przy zwoitym‎ ‎porządkiem‎ ‎częsc‎ ‎każdą‎ ‎z‎ ‎częścią‎ ‎swoją,‎ ‎od której‎ ‎jak‎ ‎się‎ ‎zdawało‎ ‎była‎ ‎odcięta.‎ ‎Po‎ ‎cudownych zdarzeniach‎ ‎nastąpiły‎ ‎jeszcze‎ ‎cudowniejsze.‎ ‎Zdziwić się‎ ‎potrzeba‎ ‎słysząc‎ ‎o‎ ‎tern,‎ ‎co‎ ‎wprawdzie‎ ‎najłatwiej szą‎ ‎jest‎ ‎rzeczą‎ ‎dla‎ ‎Najwyższego‎ ‎sztukmistrza,‎ ‎wiecznie wynagradzającego‎ ‎swoich‎ ‎walecznych‎ ‎żołnierzy:‎ ‎źe zbiórający‎ ‎członki‎ ‎ujrzeli‎ ‎ciało‎ ‎święte,‎ ‎niebieskiem‎ ‎ló- karstwem‎ ‎nagle‎ ‎zrosłe‎ ‎i‎ ‎najmocniej‎ ‎spojone‎ ‎we‎ ‎wszyst kich‎ ‎swoich‎ ‎częściach,‎ ‎bez‎ ‎żadnego‎ ‎znaku‎ ‎ran‎ ‎zada nych.‎ ‎A‎ ‎tak‎ ‎zupełnie‎ ‎inaczój‎ ‎się‎ ‎stało,‎ ‎niżeli‎ ‎król‎ ‎bez bożny‎ ‎zamyślał;‎ ‎i‎ ‎toż‎ ‎samo‎ ‎ciało‎ ‎na‎ ‎tysiąc‎ ‎rozerwane części,‎ ‎i‎ ‎paszczękom‎ ‎źwierząt‎ ‎dzikich‎ ‎na‎ ‎pożarcie‎ ‎po rzucone,‎ ‎anielską‎ ‎usługą‎ ‎strzeżone,‎ ‎i‎ ‎czemuby‎ ‎zale- dwo‎ ‎dali‎ ‎wiarę‎ ‎niedowiarkowie,‎ ‎przywrócone‎ ‎zostało do‎ ‎stanu‎ ‎pierwszego,‎ ‎tak,‎ ‎iż‎ ‎owo‎ ‎okrutne‎ ‎porąbanie więcej‎ ‎zdawało‎ ‎się‎ ‎przynosić‎ ‎mu‎ ‎uleczenia‎ ‎niz‎ ‎męki. I‎ ‎ciało‎ ‎męczennika‎ ‎Bożego‎ ‎Stanisława‎ ‎pokazało‎ ‎się całe‎ ‎i‎ ‎naprawione,‎ ‎wszystkim‎ ‎do‎ ‎zadziwienia‎ ‎i‎ ‎wszyst kim‎ ‎do‎ ‎uczczenia.‎ ‎Któżby‎ ‎się‎ ‎bowiem‎ ‎nie‎ ‎dziwił,‎ ‎kto- by‎ ‎nad‎ ‎tóm‎ ‎nie‎ ‎zdumiał,‎ ‎iż‎ ‎ciało‎ ‎tysiącem‎ ‎cięć‎ ‎ro zerwane‎ ‎odzyskało‎ ‎dawną‎ ‎całość‎ ‎i‎ ‎spójność‎ ‎?‎ ‎Któżby się‎ ‎nie‎ ‎przestraszył,‎ ‎widząc‎ ‎jako‎ ‎wszystkie‎ ‎członki
        • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 13.08.24, 00:46
          drości‎ ‎dozwolony‎ ‎został,‎ ‎dla‎ ‎przerażenia‎ ‎ludzi‎ ‎boja- źnią‎ ‎Boską.‎ ‎Uważano,‎ ‎źe‎ ‎z‎ ‎tylu‎ ‎kawałków‎ ‎ciała‎ ‎bło gosławionego‎ ‎brakuje‎ ‎jednego‎ ‎od‎ ‎prawój‎ ‎ręki:‎ ‎był‎ ‎to kawałek‎ ‎palca‎ ‎wskazującego‎ ‎wrzucony‎ ‎do‎ ‎pobliskie go‎ ‎jeziora;‎ ‎lecz‎ ‎i‎ ‎tego‎ ‎także‎ ‎szukać‎ ‎i‎ ‎znaleść‎ ‎dozwo liło‎ ‎Boskie‎ ‎miłosierdzie.‎ ‎Rybę‎ ‎bowiem,‎ ‎która‎ ‎palec połknęła,‎ ‎wydał‎ ‎blask‎ ‎pewien‎ ‎światłości‎ ‎cudownój, unoszący‎ ‎się‎ ‎nad‎ ‎nią,‎ ‎gdziekolwiek‎ ‎się‎ ‎ona‎ ‎pływając, obróciła.‎ ‎Przeto‎ ‎łatwo‎ ‎schwytaną‎ ‎będąc‎ ‎od‎ ‎rybaków, gdy‎ ‎w‎ ‎jój‎ ‎wnętrznościach‎ ‎szukano,‎ ‎zaraz‎ ‎znaleziono członek,‎ ‎którego‎ ‎nie‎ ‎dostawało;‎ ‎ten‎ ‎zaś‎ ‎do‎ ‎reszty ciała‎ ‎przyłożony,‎ ‎jeszcze‎ ‎powiększył‎ ‎wielkość‎ ‎cudu u‎ ‎wszystkich.‎ ‎Lecz‎ ‎i‎ ‎jeziora‎ ‎pomienionego‎ ‎wodom, przez‎ ‎dotknięcie‎ ‎się‎ ‎ciała‎ ‎świętego,‎ ‎z‎ ‎dobroci‎ ‎Boskićj osobliwsza‎ ‎od‎ ‎tego‎ ‎czasu‎ ‎moc‎ ‎daną‎ ‎została,‎ ‎lócząca wszelkie‎ ‎choroby‎ ‎i‎ ‎słabości.‎ ‎I‎ ‎jeżeli‎ ‎kiedy‎ ‎wody‎ ‎owój użyje‎ ‎się‎ ‎na‎ ‎inny‎ ‎ludzki‎ ‎użytek,‎ ‎raczej‎ ‎szkodliwą‎ ‎jest wtedy‎ ‎niż‎ ‎pomocną;‎ ‎okazując‎ ‎zresztą‎ ‎tym‎ ‎sposobem, że‎ ‎do‎ ‎czego‎ ‎innego‎ ‎nie‎ ‎służy,‎ ‎i‎ ‎źe‎ ‎odtąd‎ ‎naturę‎ ‎swą niejako‎ ‎zmióniła;‎ ‎co‎ ‎za‎ ‎pomocą‎ ‎Bożą‎ ‎w‎ ‎następnych rozdziałach‎ ‎może‎ ‎obszerniój‎ ‎wyjaśnimy.‎ ‎Taka‎ ‎to‎ ‎była okazałość‎ ‎pogrzebowa‎ ‎świętego‎ ‎męża:‎ ‎taki‎ ‎był‎ ‎po grzeb‎ ‎pobożny‎ ‎sprawiony‎ ‎najprzód‎ ‎usługą‎ ‎niebieską, a‎ ‎potem‎ ‎ludzką,‎ ‎sławniejszy‎ ‎co‎ ‎do‎ ‎wartości‎ ‎i‎ ‎obrzę du,‎ ‎od‎ ‎wszelkich‎ ‎okazałości‎ ‎królewskich.‎ ‎Już‎ ‎wtedy na‎ ‎nowo‎ ‎ukazywały‎ ‎szermierza‎ ‎wiary‎ ‎nowe‎ ‎ludziom świadczone‎ ‎pociechy;‎ ‎dawały‎ ‎go‎ ‎poznać‎ ‎nowe‎ ‎tryum falne‎ ‎znaki:‎ ‎głos‎ ‎krwi‎ ‎rozlanej‎ ‎rozlegał‎ ‎się;‎ ‎brzmiała trąba‎ ‎jego‎ ‎przesławnego‎ ‎męczeństwa;‎ ‎ziemia‎ ‎nie‎ ‎prze milczała‎ ‎rozlewu‎ ‎krwi‎ ‎miłej;‎ ‎kraj‎ ‎polski‎ ‎nowym‎ ‎ob darzony‎ ‎męczennikiem‎ ‎grzmiał‎ ‎sławą‎ ‎daleko,‎ ‎nosząc na‎ ‎sobie‎ ‎najpewniejsze‎ ‎wiary‎ ‎oznaki,‎ ‎i‎ ‎najzacniejsze pomniki‎ ‎świętych‎ ‎Pańskich‎ ‎tajemnic.‎ ‎Dlatego‎ ‎też‎ ‎ucieszyły‎ ‎się‎ ‎niebo‎ ‎i‎ ‎ziemia;‎ ‎matce‎ ‎kościołowi‎ ‎wielka przybyła‎ ‎przyczyna‎ ‎radości;‎ ‎przyczyniło‎ ‎się‎ ‎jój‎ ‎wiele i‎ ‎różnych‎ ‎zasobów,‎ ‎przyjemności‎ ‎i‎ ‎wdzięków,‎ ‎zkąd ma‎ ‎powód‎ ‎śpiewania‎ ‎Najwyższemu‎ ‎nowej‎ ‎pieśni,‎ ‎zkąd niezmiernego‎ ‎uwielbienia‎ ‎liymn‎ ‎Bogu‎ ‎opiewa,‎ ‎zkąd wesołym‎ ‎umysłem‎ ‎doznaje‎ ‎roskoszy,‎ ‎zkąd‎ ‎Stwórcy swemu‎ ‎śpiewa‎ ‎dziękczynienia powinne.
        • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 13.08.24, 12:40
          Jest to według tradycji sanktuarium męczeństwa św. Stanisława, biskupa krakowskiego, znajdujące się niedaleko Wawelu, nad Wisłą, na niewielkim wzgórzu, zbudowanym z białego wapienia jurajskiego. Pełni też rolę Panteonu Narodowego.
        • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 13.08.24, 12:41
          Z kościołem na Skałce związana jest historia zmagania się dwóch potęg: świeckiej – króla Bolesława Szczodrego i kościelnej – biskupa krakowskiego Stanisława. W wyniku konfliktu z królem biskup, podając za przekazem Galla Anonima, został skazany w 1079 na obcięcie członków za zdradę, której się dopuścił i zmarł. Dokonać to się miało na Wzgórzu Wawelskim. Według alternatywnej wersji, pozostawionej przez Wincentego Kadłubka, król rozkazał swoim sługom zabicie biskupa w kościele na Skałce w czasie odprawiania przez niego mszy, a gdy ci nie chcieli, sam własnoręcznie zamordował przyszłego świętego. Wersja ta jednak ze względu na moralizatorski charakter kroniki Kadłubka, a także to, że również był biskupem jest mało wiarygodna.
        • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 13.08.24, 12:42
          Od 1089 zwłoki biskupa spoczywają w katedrze wawelskiej, ale to Skałka jest miejscem jego kultu.
          • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 15.08.24, 14:25
            https://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/thumb/5/53/Grobowiec-ko%C5%9Bci%C3%B3%C5%82_Salwatora_Krakow.jpg/490px-Grobowiec-ko%C5%9Bci%C3%B3%C5%82_Salwatora_Krakow.jpg
          • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 15.08.24, 14:26
            W oparciu o wybudowany kościół Najświętszego Salwatora powstała najprawdopodobniej Parafia Najświętszego Salwatora. Kiedy rycerz Jaksa Gryfita ufundował opactwo norbertańskie, losy Zwierzyńca związały się z dziejami Panien Norbertanek (pomiędzy 1166a 1185 r.). Nastąpiło wówczas wcielenie parafii Najświętszego Salwatora do kościoła klasztornego Norbertanek. Od tej pory tj. od XIII do XIX w. proboszczami na Zwierzyńcu byli Norbertanie. Po kasacie zakonu przez zaborcę, pracę w parafii kontynuowali księża diecezjalni. Pierwszym proboszczem został ks. Wawrzyniec Oprzędek (1881 – 1896).
          • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 15.08.24, 14:27
            W XVII w. przebudowano najpierw w stylu późnorenesansowym (proj. J. Trevano), potem zbarokizowano a w końcu odrestaurowane w XIX i XX w. z klasycystycznym i neogotyckim wyposażeniem. Zabytki: romański portal z XIII w., klasycystyczna kolumnada z 2 poł. XVIII w. (wg proj. S. Sierakowski) zamknięta absydą z wizerunkiem św. Jana Chrzciciela (mal. W. Łuszczkiewicz w 1876 r.), barokowe ołtarze, malowidła (mal. F. Matzke w 1877 r.), trumienka ze szczątkami bł. Bronisławy na ołtarzu z obrazem Wizja Bł. Bronisławy (mal. W. Eljasz w 1849 r.).
          • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 15.08.24, 14:29
            1148 Poświęcenie kościoła Najświętszego Salwatora.
          • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 15.08.24, 14:30
            1183 Przeniesienie parafii z kościoła Najświętszego Salwatora do kościoła Norbertanek.
          • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 15.08.24, 14:30
            1259 Śmierć bł. Bronisławy.
          • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 15.08.24, 14:31
            1587 Spalenie Zwierzyńca w związku ze zbliżającymi się pod Kraków wojskami arcyksięcia Maksymiliana Habsburga.
          • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 15.08.24, 16:42
            1656 Pożar kościołów Najświętszego Salwatora, Norbertanek i kaplicy św. Małgorzaty.
          • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 15.08.24, 16:42
            1670-1673 Restauracja kościoła Najświętszego Salwatora.
          • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 15.08.24, 16:43
            1702 Fundacja na Sikorniku pierwszej kaplicy bł. Bronisławy.
          • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 15.08.24, 16:44
            1839 Beatyfikacja Bronisławy.
          • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 15.08.24, 16:45
            1932 Początek prac archeologicznych przy kościele Najświętszego Salwatora.
          • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 15.08.24, 16:45
            19.08.2002 Jan Paweł II zatrzymuje się przy kościele Sióstr Norbertanek i błogosławi parafię.
          • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 15.08.24, 16:46
            01.07.2012 Ks. Stefan Misiniec przeszedł na emeryturę. Nowym proboszczem został ks. Kanonik Stanisław Sudoł.
          • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 15.08.24, 16:47
            2015-2017 Prace konserwatorskie obejmowały odnowienie obrazu św. Jana Chrzciciela w ołtarzu głównym, montaż kraty wewnętrznej w wejściu od strony ul. Kościuszki, renowacja kapliczki „GOLGOTA” na zewnętrznej ścianie kościoła od strony ul. Kościuszki.
          • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 15.08.24, 16:48
            2019-2020 Z powodu Pandemii Covid-19 ograniczono dostęp wiernych w czasie mszy św. do 25 osób, dla pozostałych parafian msze św. były transmitowane przez TV.
          • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 15.08.24, 16:49
            06.2022 Ks. Infułat Jerzy Bryła obchodził jubileusz 70 lat kapłaństwa.
          • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 15.08.24, 16:49
            Najstarsze fragmenty kościoła sięgają XIII wieku. Aktualny kształt kościoła pochodzi z czasów ksieni Doroty Kątskiej, która zainicjowała prace budowlane w 1596 r., zakończone w stanie surowym w 1604 r. Rozbudowaną i urządzoną świątynię konsekrował w 1638 r. biskup Tomasz Oborski.
          • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 15.08.24, 16:50
            W przedsionku od strony północnej, przy wejściu głównym, na uwagę zasługuje romański portal z połowy XIII w. odrestaurowany w latach 2020-2022 oraz krucyfiks z początku XVI w, odnowiony w 2011r.
          • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 15.08.24, 16:51
            Na filarze przed oratorium znajduje się barokowa figura /XVIII w./ fundatora konwentu – Jaksy Gryfity.
          • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 15.08.24, 16:51
            Pozostałe ołtarze poświęcone są: Najświętszej Trójcy, Matce Bożej Niepokalanie Poczętej,
          • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 15.08.24, 16:52
            Po lewej stronie kościoła znajduje się marmurowa chrzcielnica z XVII w. fundacji ksieni Doroty Łukowskiej.
          • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 15.08.24, 16:53
            W apsydzie ołtarza głównego znajduje się wizerunek św. Jana Chrzciciela pędzla Władysława Łuszczkiewicza z 1876 r.
          • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 15.08.24, 16:54
            Od strony północnej mieści się zakrystia, której wystrój powstał dzięki Magdalenie Otffinowskiej w 1776 r.
          • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 15.08.24, 16:56
            https://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/thumb/c/ca/Krakow_Salwator_20071229_1053.jpg/422px-Krakow_Salwator_20071229_1053.jpg
        • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 13.08.24, 12:43
          1253 – kanonizacja Stanisława ze Szczepanowa. Kościół na Skałce stał się miejscem pielgrzymek i zyskał nowego, właśnie kanonizowanego biskupa.
        • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 13.08.24, 12:44
          25 marca 1471 – na prośby Jana Długosza, król Kazimierz Jagiellończyk przyzwolił na oddanie kościoła na Skałce ojcom paulinom. Dekret wydał biskup krakowski Jan Rzeszowski.
        • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 13.08.24, 12:46
          1727 – prace wykonywane są przy dekoracji elewacji zachodniej oraz wykonaniu więźby dachowej nad kaplicami bocznymi.
        • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 13.08.24, 12:46
          21 czerwca 1787 – król Stanisław August Poniatowski wracając z podróży do Kaniowa odbył procesję z Wawelu na Skałkę.
        • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 13.08.24, 12:47
          1797 – wykonany został relikwiarz św. Pawła Pierwszego Pustelnika.
        • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 13.08.24, 12:48
          1856 – książę Stanisław Jabłonowski funduje relikwiarz osłaniający ślady krwi św. Stanisława.
        • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 13.08.24, 12:49
          1880 – architekt Teofil Żebrawski urządził w krypcie kościoła Groby Zasłużonych. Uroczyście przeniesiono zwłoki Jana Długosza do grobowca.
        • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 13.08.24, 12:50
          1890 – prace konserwatorskie przejął Karol Knaus
        • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 13.08.24, 12:51
          1889–1890 – powstała neorokokowa polichromia wnętrza kościelnego wykonana przez Antoniego Mikołajskiego, wedle projektu Juliana Niedzielskiego.
        • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 13.08.24, 12:54
          1890 – została ukończona główna restauracja świątyni. Na tę pamiątkę na fasadzie świątyni umieszczono tabliczkę z datą.
        • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 13.08.24, 12:55
          1894–1895 – świątynia zyskała neobarokową bramę zamykającą ulicę Skałeczną. Zaprojektował ją Karol Knaus, kratę wykonała firma ślusarska Józefa Goreckiego. Była ona eksponowana we Lwowie wzbudzając zainteresowanie cesarza Franciszka Józefa I i arcyksięcia Karola Ludwika oraz uznanie, czego dowodem był złoty medal dla Goreckiego.
        • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 13.08.24, 12:56
          początek XX wieku – wykonano lampy wieczne wzorowane na koronach królewskich z nagrobków monarszych na Wawelu.
          • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 15.08.24, 16:57
            z Dzielnicą VIII graniczy na odcinku – od przecięcia przedłużenia wschodniej strony Al. Krasińskiego z rzeką Wisłą (most Dębnicki) w kierunku zachodnim środkiem rzeki Wisły do przecięcia na zachodzie z granicą m. Krakowa (w rejonie „Koła Tynieckiego”) – dalej w kierunku północnym granicą m. Krakowa do przecięcia z rzeką Rudawą,
          • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 15.08.24, 16:57
            z Dzielnicą V graniczy na odcinku – od przecięcia rzeki Rudawy z przedłużeniem ul. Strzelnica w kierunku wschodnim, północną stroną ul. Mydlnickiej do skrzyżowania z ul. Piastowską, dalej na południe zachodnią stroną ul. Piastowskiej do skrzyżowania z al. 3 Maja, dalej w kierunku wschodnim, północną stroną deptaku biegnącego wzdłuż al. 3 Maja do skrzyżowania z al. Marszałka Focha, dalej północną stroną al. Marszałka Focha do skrzyżowania z al. Krasińskiego,
          • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 15.08.24, 16:58
            Pierwsze na Zwierzyńcu udokumentowane ślady prymitywnej osady ludzkiej (Homo sapiens) sprzed około 25 tys. lat (kultura wschodniograwecka). Ok. 6 tys. lat temu przybyli pierwsi neolityczni osadnicy – pasterze i rolnicy. Ostatecznie obszar ten odziedziczyło zachodniosłowiańskie plemię Wiślan w drugiej połowie pierwszego tys. naszej ery. Legenda „panońska” mówi, że tam miała początek chrystianizacja Polski.
          • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 15.08.24, 16:59
            Pochodzenie samej nazwy Zwierzyniec zazwyczaj wiąże się ze służebną funkcją terenów myśliwskich dla dworu książęcego. Brak jednak bezpośrednich dowodów na istnienie wydzielonych tutaj miejsc do polowań. Najstarszy zapis łaciński (Sverincia lub Zwerincia) pochodzi z XIII w., natomiast polski zapis Zwierzyniec znamy dopiero z 1422 r. Pochodną nazwą jest Półwsie Zwierzynieckie, które założyła poprzez podział Zwierzyńca przeorysza Stredka w 1327 roku. Granicą była tamtejsza młynówka (obecnie przekop Rudawy).
          • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 15.08.24, 17:00
            Na Zwierzyńcu i Półwsiu wielokrotnie wybuchały pożary, których ofiarą 25 kwietnia 1527 roku padły także zabudowania klasztorne. Na wieść o zbliżających się wojskach arcyksięcia Maksymiliana Habsburga, który chciał zająć Kraków przed swoim konkurentem Zygmuntem III Wazą, zwolennik tego ostatniego, Jan Zamoyski dla uniemożliwienia Austriakom oparcia w budynkach na przedmieściach, kazał spalić m.in. cały Zwierzyniec i Półwsie. Wylewy Wisły powtarzały się jeszcze częściej niż pożary. W 1593 roku woda zalała całe Półwsie i niżej położone domy na Zwierzyńcu.
          • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 15.08.24, 17:01
            Likwidacja Wolnego Miasta i włączenie Krakowa do Galicji zaznaczyły się wprowadzeniem dużych zmian na Zwierzyńcu. Począwszy od 1849 r. wybudowano olbrzymią fortecę wokół Kopca Kościuszki i prowadzącą do niej grzbietową drogę strategiczną (obecne Aleja Waszyngtona), nieco mniejsze forty w rejonie Chełmu, Bielan (obecne obserwatorium astronomiczne) i Olszanicy oraz kilkanaście innych obiektów przy ul. ks. Józefa, Królowej Jadwigi i Lesie Wolskim.
          • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 15.08.24, 17:02
            Zwierzyniec został przyłączony do Krakowa w 1910 r. co znacznie zmieniło skład jego mieszkańców, obok typowych da dawnych czasów rolników, flisaków i podmiejskich murarzy, pojawiła się inteligencja. 20-lecie międzywojenne dla całej Polski i Zwierzyńca było czasem odbudowy. Dawne austriackie koszary i ujeżdżalnie koni zostały zajęte przez polski 5. Dywizjon Artylerii Konnej, rozwinęły działalność chóry parafialne. Na polanie Sowiniec w Lesie Wolskim usypano Kopiec Niepodległości im. Józefa Piłsudskiego.
          • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 15.08.24, 17:03
            Ważnym elementem kultury zwierzynieckiej są Błonia. Są również zabytki kulturowe, jedne z najstarszych w mieście: XII-wieczny kościół Najświętszego Salwatora na Górze św. Bronisławy, stary cmentarz salwatorski, gdzie spoczywają liczni przedstawiciele naszej kultury, klasztor SS. Norbertanek, przytulony do kościoła parafialnego św. Jana Chrzciciela. Na Zwierzyńcu odbywa się wiele tradycyjnych obrzędów.
          • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 15.08.24, 17:05
            Rzemieślniczy Klub Sportowy Juvenia Kraków powstał 8 grudnia 1906 roku w ramach Związku Męskiej Młodzieży Przemysłowej i Rękodzielniczej, powołanego przez ks. Mieczysława Kuznowicza. W 1911 roku na krakowskich Błoniach oddany do użytku został stadion piłkarski nazwany Parkiem Sportowym „Juvenia”. Podczas okupacji hitlerowskiej klub posiadał silną sekcję piłki nożnej, organizował konspiracyjne mistrzostwa Krakowa w tej dyscyplinie. Po 1945 roku klub prowadził sekcje m.in.: piłki nożnej, pływania, boksu, szachów, sportów motorowych, podnoszenia ciężarów, siatkówki, koszykówki i rugby. Do największych sukcesów w historii Juvenii należą tytuły Mistrza Polski w szachach (A. Tarnowski) oraz sportach motorowych (bracia Koprowscy). Obecnie klub mieści się na krakowskich Błoniach, w sąsiedztwie Zwierzynieckiego Klubu Sportowego, a pomiędzy stadionami Cracovii i Wisły Kraków. Od 1973 roku posiada sekcję rugby. W 2006 roku Juvenia Kraków obchodziła złoty jubileusz 100-lecia istnienia.
          • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 15.08.24, 17:06
            Srebrna Góra (317 m n.p.m.) – czwarte pod względem wysokości a trzecie pod względem wybitności wzgórze na terenie zrębu Pasma Sowińca na terenie Lasu Wolskiego w Krakowie, w jego południowo-zachodniej krańcu. Znajduje się w końcowej części grzbietu odchodzącego ku południowi od Ostrej Góry, oddzielone od niego szeroką Bielańską Przełęczą z Polaną pod Dębiną zwaną też Polaną Bielańską (wys. ok. 285 m). Od wschodu opada do głęboko wciętego wąwozu Łupany Dół, a ku południu do doliny Wisły. Na stromych, południowych stokach znajduje się Rezerwat przyrody Bielańskie Skałki
          • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 15.08.24, 17:07
            Na południowych i południowo-zachodnich stokach Srebrnej Góry, po obu stronach alei Wędrowników, u podnóża klasztoru kamedułów, znajduje się druga co do wielkości w Polsce winnica.
          • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 15.08.24, 17:08
            https://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/thumb/5/56/Srebrna_G%C3%B3ra_DK30.jpg/480px-Srebrna_G%C3%B3ra_DK30.jpg
          • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 15.08.24, 17:09
            Znajduje się na Srebrnej Górze, jednym z najwyższych wzniesień Pasma Sowińca, w południowo-zachodniej części Lasu Wolskiego, nad doliną Wisły.
          • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 15.08.24, 17:10
            Strój zakonny stanowi biały habit z kapturem, szkaplerzem i płóciennym pasem. Dzień w klasztorze zaczyna się o 3.30.
          • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 15.08.24, 17:11
            W podziemiach kościoła – podobnie jak u reformatów w Krakowie – znajdują się zmumifikowane szczątki zakonników.
          • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 15.08.24, 17:12
            Reguła zakonna przewiduje, że wstęp do klasztoru mają wyłącznie mężczyźni, codziennie przez cały rok. Wpuszczani są co pół godziny w czasie otwarcia furty w godz. 10.00 – 11.00 oraz 15.30 – 16.30. Aby wejść do kościoła, wymagany jest odpowiedni strój. Nie są wpuszczane osoby w krótkich spodniach, getrach i z odkrytymi rękami i ramionami (zwłaszcza kobiety).
          • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 15.08.24, 17:14
            ▫️7 lutego (wspomnienie św. Romualda w dzień translacji relikwii)
          • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 15.08.24, 17:14
            ▫️Niedziela Wielkanocna
          • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 15.08.24, 17:15
            ▫️poniedziałek po niedzieli Zesłania Ducha Świętego (Zielone Świątki)
          • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 15.08.24, 17:16
            ▫️19 czerwca (pamiątka przejścia do nieba św. Romualda)
          • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 15.08.24, 17:17
            ▫️15 sierpnia (Wniebowzięcie Najświętszej Marii Panny)
          • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 15.08.24, 17:17
            ▫️8 grudnia (Niepokalane Poczęcie Najświętszej Marii Panny)
          • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 15.08.24, 17:18
            https://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/thumb/e/ea/KlasztorKamedu%C5%82%C3%B3w-WidokZUlKsi%C4%99ciaJ%C3%B3zefa-POL%2C_Krak%C3%B3w.jpg/490px-KlasztorKamedu%C5%82%C3%B3w-WidokZUlKsi%C4%99ciaJ%C3%B3zefa-POL%2C_Krak%C3%B3w.jpg
          • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 15.08.24, 17:19
            Klasztor został wybudowany na wzór podobnych budowli włoskich, z zachowaniem szczególnej symetrii przestrzennej. Budynek jest orientowany. Charakteryzuje go jednak nietypowe usytuowanie trzeciej wieży. Do budowy Mikołaj Wolski zaprosił najlepszych współczesnych mistrzów. Bogate sztukaterie wewnątrz kościoła pochodzą z warsztatu Jana Baptisty Falconiego. W kaplicy Królewskiej znajdują się obrazy Tommaso Dolabelli – nadwornego malarza dynastii Wazów. Na centralnym miejscu prezbiterium, po pożarze umieszczono obraz Michała Stachowicza, przedstawiający Wniebowzięcie NMP. Wyjątkowym dziełem jest wizerunek Matki Boskiej – Kamedulskiej Pani, namalowany w XVII w. przez kamedułę O. Wenatego z Subiaco.
          • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 15.08.24, 17:20
            Z kościołem sąsiadują symetrycznie dwa dziedzińce: północny z 70-metrowej głębokości studnią, zabudowaniami klasztornymi, refektarzem i kuchnią oraz południowy z tzw. domem gościnnym i apartamentami Wolskiego, a w nich tzw. sala akustyczna.
        • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 13.08.24, 12:57
          1902 – pomnik Kordeckiego umieszczony został przy ołtarzu Matki Boskiej Częstochowskiej. Wykonała go Tola Certowiczówna, a architektoniczne obramowanie zaprojektował Knaus.
        • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 13.08.24, 12:57
          1927 – rozpoczęto restaurację kościoła. Powołano specjalny komitet, a protektorat objął metropolita Sapieha. Kierownictwo było w rękach prof. Adolfa Szyszko-Bohusza.
        • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 13.08.24, 12:58
          1950 – zaczęły się prace konserwatorskie polegające na odnowieniu fasady, oczyszczeniu kościoła, założeniu nowych tynków. Uporządkowany został plac przed kościołem i klasztorem, odnowiono groby zasłużonych, jak i brakujące detale.
        • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 13.08.24, 12:59
          1979 – do kościoła przybył papież Jan Paweł II, by spotkać się z intelektualistami Krakowa i odbyć rozmowę z młodzieżą.
      • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 12.08.24, 10:53
        Osłabia‎ ‎również‎ ‎i‎ ‎to,‎ ‎źe‎ ‎w‎ ‎cztery lata‎ ‎później,‎ ‎1003‎ ‎roku,‎ ‎książę‎ ‎czeski‎ ‎do‎ ‎tego‎ ‎samego‎ ‎Krakowa‎ ‎przyjeżdża jako‎ ‎gość‎ ‎i‎ ‎przyjaciel‎ ‎Bolesława.‎ ‎Z‎ ‎drugiej‎ ‎znów‎ ‎strony,‎ ‎w‎ ‎owych‎ ‎cza sach‎ ‎śmierć‎ ‎księcia‎ ‎zwykle‎ ‎była‎ ‎hasłem‎ ‎dla‎ ‎napadów;‎ ‎czyhali‎ ‎nieraz na‎ ‎nią‎ ‎sąsiedni‎ ‎władcy‎ ‎jako‎ ‎na‎ ‎sposobność‎ ‎zagrabienia‎ ‎czegoś‎ ‎lub‎ ‎przy najmniej‎ ‎obłowienia‎ ‎się‎ ‎łupem.‎ ‎Bolesław‎ ‎Chrobry‎ ‎mógł‎ ‎istotnie‎ ‎w‎ ‎tym czasie‎ ‎Kraków‎ ‎zająć.‎ ‎Było‎ ‎to‎ ‎już‎ ‎po‎ ‎wypędzeniu‎ ‎Ody‎ ‎wraz‎ ‎z‎ ‎jej‎ ‎synami‎ ‎i‎ ‎po‎ ‎zjednoczeniu‎ ‎państwa,‎ ‎a‎ ‎jeszcze‎ ‎przed‎ ‎niemieckiemi‎ ‎wojnami. Tnnych‎ ‎wewnętrznych‎ ‎znamion‎ ‎autentyczności‎ ‎brak‎ ‎opowieści‎ ‎naszego kronikarza.‎ ‎Szczegół‎ ‎o‎ ‎wymordowaniu‎ ‎załogi‎ ‎grodowej,‎ ‎nie‎ ‎wiadomo, czy‎ ‎jest‎ ‎echem‎ ‎rzeczywistego‎ ‎zdarzenia,‎ ‎czyli‎ ‎też‎ ‎wymysłem‎ ‎samego Kosmasa,‎ ‎Mówi‎ ‎on‎ ‎przecież‎ ‎o‎ ‎Bolesławie‎ ‎Chrobrym‎ ‎,‎ ‎źe‎ ‎nie‎ ‎było‎ ‎nad niego‎ ‎podstępniejszego‎ ‎człowieka;‎ ‎ludzie‎ ‎zaś‎ ‎podstępni‎ ‎używaja‎ ‎podstę pów;‎ ‎a‎ ‎więc‎ ‎skoro‎ ‎Bolesław‎ ‎Chrobry‎ ‎zdobył‎ ‎Kraków,‎ ‎mógł‎ ‎tylko‎ ‎pod stępem‎ ‎tego‎ ‎dokonać. Jedyny‎ ‎dokument,‎ ‎który‎ ‎mógłby‎ ‎całą‎ ‎tę‎ ‎kwestyę‎ ‎ostatecznie‎ ‎roz strzygnąć‎ ‎i‎ ‎zdecydować,‎ ‎czy‎ ‎990‎ ‎lub‎ ‎999‎ ‎roku‎ ‎Czesi‎ ‎utracili‎ ‎Kraków, jest‎ ‎niestety‎ ‎sam‎ ‎tak‎ ‎wątpliwy,‎ ‎że‎ ‎z‎ ‎nim‎ ‎w‎ ‎ręku‎ ‎nie‎ ‎można‎ ‎przeciąć jeszcze‎ ‎wszystkich‎ ‎trudności.‎ ‎Mam‎ ‎na‎ ‎myśli‎ ‎znany‎ ‎dobrze‎ ‎badaczom dokument,‎ ‎mocą‎ ‎którego‎ ‎Dagome‎ ‎judex‎ ‎et.‎ ‎Ot.e‎ ‎senatrix‎ ‎et‎ ‎filii‎ ‎eorum Misica‎ ‎et‎ ‎Lambertm‎ ‎ofiarują‎ ‎Gniezno‎ ‎z‎ ‎krajem‎ ‎do‎ ‎niego‎ ‎należącym Stolicy‎ ‎Apostolskiej.‎ ‎Otóż‎ ‎jeżeli‎ ‎w‎ ‎tej‎ ‎darowiźnie‎ ‎Kraków‎ ‎wymieniony jest‎ ‎jako‎ ‎część‎ ‎Polski‎ ‎i‎ ‎wiadomą‎ ‎jest‎ ‎jej‎ ‎data,‎ ‎będzie‎ ‎można‎ ‎wybrać międzv‎ ‎wiadomością‎ ‎Kosmasa‎ ‎—‎ ‎a‎ ‎drugą‎ ‎hipotezą. Granice,‎ ‎podane‎ ‎w‎ ‎dokumencie,‎ ‎są‎ ‎prawie,‎ ‎te‎ ‎same‎ ‎co‎ ‎u‎ ‎Ibrahima: „Od‎ ‎morza‎ ‎aż‎ ‎do‎ ‎granic‎ ‎Prus‎ ‎i‎ ‎granic‎ ‎Tłusi‎ ‎aż‎ ‎do‎ ‎Krakowa;‎ ‎z‎ ‎Krakowa zaś‎ ‎do‎ ‎rzeki‎ ‎Odry,‎ ‎stamtad‎ ‎do‎ ‎miejsca‎ ‎Alemnre‎ ‎fLutomir‎i‎ ‎kraju Milze‎ ‎(Milżanie),‎ ‎skąd‎ ‎wzdłuż‎ ‎Odry‎ ‎napowrót.‎ ‎do‎ ‎Gniezna“‎ .‎ ‎Otóż‎ ‎we dług‎ ‎mnie,‎ ‎z‎ ‎opisu‎ ‎tych‎ ‎granic‎ ‎wynika,‎ ‎źe‎ ‎Kraków‎ ‎w‎ ‎chwili‎ ‎spisania aktu‎ ‎darowizny‎ ‎nie‎ ‎należał‎ ‎jeszcze‎ ‎do‎ ‎Polski.‎ ‎Należy‎ ‎tylko‎ ‎przyjąć,‎ ‎źe nie‎ ‎oznacza‎ ‎on‎ ‎jedynie‎ ‎samego‎ ‎grodu,‎ ‎lecz‎ ‎prowincyę‎ ‎—‎ ‎ziemię,‎ ‎a‎ ‎wie my‎ ‎z‎ ‎Ibrahima‎ ‎i‎ ‎z‎ ‎przywileju‎ ‎praskiego,‎ ‎źe‎ ‎tak‎ ‎było‎ ‎istotnie,‎ ‎wtedy zaś słowa dokumentu.
    • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 11.08.24, 14:29
      Ze‎ ‎tu‎ ‎przypomnę, związki‎ ‎plemion‎ ‎Celtyckich‎ ‎w‎ ‎Belgii‎ ‎i‎ ‎Brytanii‎ ‎!),‎ ‎a‎ ‎także‎ ‎Germańskich. Obrona‎ ‎od‎ ‎Rzymian‎ ‎była‎ ‎ich‎ ‎celem.‎ ‎Dziś,‎ ‎owym,‎ ‎znanym‎ ‎z‎ ‎historyi federacyom‎ ‎są‎ ‎najbliższe‎ ‎—‎ ‎(niech‎ ‎to‎ ‎historyków‎ ‎nie‎ ‎zdziwi)‎ ‎— związki‎ ‎plemion‎ ‎czerwono‎ ‎skórnych‎ ‎Północnej‎ ‎Ameryki‎.‎ ‎Tak‎ ‎się‎ ‎za czynają‎ ‎dzieje‎ ‎prawie‎ ‎wszystkich‎ ‎ludów,‎ ‎tak‎ ‎się‎ ‎też‎ ‎zaczęła‎ ‎historya narodów‎ ‎słowiańskich.‎ ‎W‎ ‎pierwszej‎ ‎połowie‎ ‎VII‎ ‎wieku‎ ‎widzimy‎ ‎tak zwane‎ ‎państwo‎ ‎Samona‎,‎ ‎którego‎ ‎siedliskiem‎ ‎były‎ ‎Czechy‎ ‎a‎ ‎może‎ ‎i‎ ‎Karantania‎. ‎Nie‎ ‎jest‎ ‎ono‎ ‎niczem‎ ‎innem‎ ‎,‎ ‎jak‎ ‎takim‎ ‎właśnie‎ ‎związkiem różnych‎ ‎plemion,‎ ‎tem‎ ‎się‎ ‎też‎ ‎jedynie‎ ‎tłómaczy‎ ‎i‎ ‎jego‎ ‎wielka‎ ‎rozległość i‎ ‎krótkotrwałosc.‎ ‎Walki‎ ‎z‎ ‎Awarami‎ ‎i‎ ‎państwem‎ ‎Franków‎ ‎powołały‎ ‎je do‎ ‎życia.‎ ‎Związek‎ ‎ten‎ ‎miał‎ ‎trwać‎ ‎przeszło‎ ‎lat‎ ‎trzydzieści,‎ ‎bo‎ ‎tyle‎ ‎właśnie‎ ‎miał‎ ‎żyć‎ ‎Samo,‎ ‎i‎ ‎objął‎ ‎mnóstwo‎ ‎plemion‎ ‎Słowiańskich‎ ‎od‎ ‎Elby i‎ ‎Sali‎ ‎aż‎ ‎po‎ ‎dzisiejszą‎ ‎Styryę.‎ ‎Należeli‎ ‎do‎ ‎niego‎ ‎Słowianie‎ ‎Karantańscy‎ ‎ze‎ ‎swym‎ ‎księciem‎ ‎Waluchem‎ ‎(Waluch),‎ ‎oraz‎ ‎część‎ ‎Nadłabskich z‎ ‎ks.‎ ‎Derwanem‎,‎ ‎a‎ ‎z‎ ‎pewnością‎ ‎było‎ ‎tych‎ ‎plemion‎ ‎więcej,‎ ‎a‎ ‎każde pod‎ ‎swym‎ ‎księciem‎ ‎i‎ ‎każde‎ ‎niezależne.‎ ‎Po‎ ‎zwycięstwach‎ ‎nad‎ ‎Awarami i‎ ‎Frankami‎ ‎związek‎ ‎ten‎ ‎musiał‎ ‎się‎ ‎rozluźniać,‎ ‎po‎ ‎śmierci‎ ‎zaś‎ ‎Samona znikł‎ ‎zupełnie.‎ ‎Dawniejsi‎ ‎historycy‎ ‎mieli‎ ‎z‎ ‎tem‎ ‎państwem‎ ‎niemały‎ ‎kłopot.‎ ‎Nie‎ ‎wiedzieli,‎ ‎gdzie‎ ‎im‎ ‎ono‎ ‎przepadło,‎ ‎szukali‎ ‎go‎ ‎ciągle‎ ‎i‎ ‎oglądali się‎ ‎za‎ ‎nim.‎ ‎Czasem‎ ‎go‎ ‎sztucznie‎ ‎przedłużano,‎ ‎mówiąc‎ ‎o‎ ‎jakiejś‎ ‎dynastyi Samona.‎ ‎Tytuł‎ ‎„króla“,‎ ‎nadawany‎ ‎mu‎ ‎przez‎ ‎kronikarzy,‎ ‎mógł‎ ‎ich‎ ‎tutaj bardziej‎ ‎jeszcze‎ ‎uwodzić.‎ ‎To‎ ‎Krak‎ ‎miał‎ ‎być‎ ‎jednym‎ ‎z‎ ‎jego‎ ‎synów i‎ ‎następców‎ ‎—‎ ‎to‎ ‎znowu‎ ‎kto‎ ‎inny.‎ ‎Tak‎ ‎robili‎ ‎Palacky,‎ ‎Szafarzyk‎ ‎— a‎ ‎u‎ ‎nas‎ ‎prof.‎ ‎Piekosiński. Po‎ ‎tym‎ ‎pierwszym‎ ‎związku‎ ‎widzimy‎ ‎przy‎ ‎końcu‎ ‎VIII‎ ‎i‎ ‎w‎ ‎pierw szych‎ ‎latach‎ ‎IX‎ ‎wieku‎ ‎podobne‎ ‎federacye,‎ ‎tylko‎ ‎mniejsze‎ ‎i‎ ‎mniej‎ ‎wyraźne,‎ ‎aby‎ ‎stawić‎ ‎opór‎ ‎Karolowi‎ ‎W.‎ ‎Roku‎ ‎789‎ ‎Dragowit‎ ‎stoi‎ ‎na‎ ‎czele Lutyków‎‎ ‎a‎ ‎w‎ ‎805‎ ‎Bech‎ ‎jest‎ ‎wodzem‎ ‎Czechów‎.
    • madohora Re: Kraków, dzielnice i okolice 11.08.24, 14:31
      W‎ ‎822‎ ‎spotyka my‎ ‎znaczniejszy‎ ‎związek‎ ‎taki‎ ‎Słowian‎ ‎Pannońskich‎ ‎pod‎ ‎księciem‎ ‎Ludewitem‎.‎ ‎Związki‎ ‎te‎ ‎są‎ ‎krótkotrwałe‎ ‎i‎ ‎nie‎ ‎osiągają‎ ‎celu.‎ ‎Słowianie poddają‎ ‎się‎ ‎Karolowi‎ ‎Wielkiemu‎ ‎lub‎ ‎jego‎ ‎następcom.‎ ‎Są‎ ‎jednak‎ ‎różnice między‎ ‎nimi,‎ ‎ostatni‎ ‎np.‎ ‎wykazuje‎ ‎już‎ ‎pewne‎ ‎znamiona‎ ‎powstającej organizacyi‎ ‎państwowej.‎ ‎Możemy‎ ‎to‎ ‎wnosić‎ ‎przynajmniej‎ ‎pośrednio‎ ‎i‎ ‎domyślać‎ ‎się‎ ‎tego.‎ ‎Jest‎ ‎on‎ ‎silniejszy‎ choć‎ ‎także‎ ‎przemijający. Ginie‎ ‎nie‎ ‎tyle‎ ‎może‎ ‎wskutek‎ ‎przewagi‎ ‎oręża‎ ‎niemieckiego,‎ ‎jak‎ ‎wskutek wrogiego‎ ‎usposobienia‎ ‎i‎ ‎walk‎ ‎z‎ ‎książętami‎ ‎sąsiednich‎ ‎ludów‎ ‎słowiańskich,‎ ‎np.‎ ‎Chorwatów‎ ‎pod‎ ‎księciem‎ ‎Borną,‎ ‎zagrożonych‎ ‎zdaje‎ ‎się‎ ‎w‎ ‎swej niepodległości.‎ ‎Dowodzi‎ ‎to,‎ ‎źe‎ ‎w‎ ‎tym‎ ‎wypadku‎ ‎nie‎ ‎chodziło‎ ‎może o‎ ‎dobrowolną‎ ‎federacyę,‎ ‎ale‎ ‎o‎ ‎przymusowe‎ ‎wcielenie‎ ‎różnych‎ ‎pomniejszych‎ ‎plemion‎ ‎—‎ ‎to‎ ‎znaczy‎ ‎o‎ ‎usunięcie‎ ‎ich‎ ‎naczelników‎ ‎plemiennych. A‎ ‎to‎ ‎właśnie‎ ‎stanowi‎ ‎zawiązek‎ ‎silniejszej‎ ‎władzy‎ ‎państwowej,‎ ‎jest pierwszym‎ ‎krokiem,‎ ‎a‎ ‎niezmiernie‎ ‎trudnym‎ ‎do‎ ‎utrwalenia‎ ‎takiego‎ ‎związku‎ ‎i‎ ‎przekształcenia‎ ‎go‎ ‎na‎ ‎państwo. Wielkie-Morawy‎ ‎właśnie‎ ‎w‎ ‎znaczniejszej‎ ‎mierze‎ ‎krok‎ ‎ten‎ ‎uczyniły,‎ ‎są‎ ‎też‎ ‎najstarszem‎ ‎państwem‎ ‎słowiańskiem.‎ ‎Ze‎ ‎względu‎ ‎na większe‎ ‎skupienie‎ ‎i‎ ‎co‎ ‎za‎ ‎tern‎ ‎idzie‎ ‎większą‎ ‎siłę,‎ ‎oraz‎ ‎ze‎ ‎względu‎ ‎na swe‎ ‎geograficzne‎ ‎położenie,‎ ‎one‎ ‎pierwsze‎ ‎wywarły‎ ‎wpływ‎ ‎i‎ ‎na‎ ‎losy Wiślan. Państwo‎ ‎Wielkomorawskie‎ ‎wytworzyło‎ ‎się‎ ‎jakby‎ ‎pod‎ ‎osłoną‎ ‎owych wcześniejszych‎ ‎związków‎ ‎plemion‎ ‎słowiańskich.‎ ‎Łatwo‎ ‎spostrzedz,‎ ‎źe wszystkie‎ ‎one‎ ‎były‎ ‎więcej‎ ‎ku‎ ‎zachodowi‎ ‎wysunięte,‎ ‎Morawy‎ ‎zaś‎ ‎leżą więcej‎ ‎ku‎ ‎wschodowi.‎ ‎To‎ ‎cofanie‎ ‎się‎ ‎z‎ ‎zachodu‎ ‎na‎ ‎wschód‎ ‎państwo wych‎ ‎zawiązków‎ ‎słowiańskich‎ ‎jest‎ ‎ciekąwem‎ ‎historycznem‎ ‎zjawiskiem, odpowiada‎ ‎mu‎ ‎równoczesne‎ ‎przesuwanie‎ ‎się‎ ‎w‎ ‎tymże‎ ‎samym‎ ‎kierunku środka‎ ‎ciężkości‎ ‎państwowych‎ ‎organizmów‎ ‎niemieckich.‎ ‎Morawianie‎ ‎ra zem‎ ‎z‎ ‎Czechami‎ ‎zajęli‎ ‎swoją‎ ‎ojczyznę‎ ‎na‎ ‎końcu‎ ‎V,‎ ‎albo‎ ‎raczej‎ ‎w‎ ‎po czątkach‎ ‎VI‎ ‎wieku‎.‎ ‎Przyszli‎ ‎więc‎ ‎ze‎ ‎wschodu‎ ‎do‎ ‎swych‎ ‎nowych‎ ‎siedzib.‎ ‎Musieli‎ ‎się‎ ‎oni‎ ‎dzielić‎ ‎na‎ ‎wiele‎ ‎pomniejszych‎ ‎plemion,‎ ‎o‎ ‎których zresztą nic nie wiemy.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka