Dreamliner rażony gromem

21.06.10, 19:10
Dreamliner rażony gromem


Pierwszy wykorzystywany do testów w locie Boeing 787 został uderzony przez
piorun. Stało się to w trakcie lotu nad Zatoką Puget podczas jednej z rzadko
występujących burz w tym regionie.

Scott Fancher, szef programu lotów testowych Dreamlinera powiedział, że
uderzenie pioruna nie spowodowało żadnych uszkodzeń w samolocie, który w
porównaniu z produkowanymi dotychczas maszynami pasażerskimi ma znacznie
więcej systemów elektrycznych i elektronicznych wykorzystywanych do sterowania.

- Dokonana po locie inspekcja nie ujawniła żadnych zniszczeń – powiedział
Fancher. – Sprawdzałem samolot przez godzinę po lądowaniu i nie było śladu, że
cokolwiek się wydarzyło – dodał.

Rewolucyjny samolot, zbudowany głównie z kompozytów, wciąż jest sprawdzany pod
względem ewentualnych uszkodzeń. Próby mające symulować uderzenie w samolot
pioruna, głównie naziemne, mają odbyć się pod koniec tego roku, powiedział Fancher
    • l-oxo-l Re: dawaj_czsy rażony gromem 21.06.10, 19:18
      To nic nadzwyczajnego że pioruny trafiają w lecące samoloty. I nie dziwne jest
      też to że nic im się z tego powodu nie dzieje. Co nadzwyczajnego jest w tym
      Dreamlinerze? To że lata? Może to że jest z kompozytów (od 30 lat powszechnie
      używanych w technice nie tylko lotniczej)?
      • misterpee Re: czekamy na samoloty bomboodporne 21.06.10, 19:26
        taki samolot, zeby nawet rakiety nie mogly go stracic, zdolny do
        ladowania w najgorszych warunkach w smolensku, z calym rzadem
        europejskim na pokladzie, samolot gwarantujacy cichy przelot do
        najbardziej koszmarnych miejsc na ziemi, samolot mazenie.
      • warmi2 Re: dawaj_czsy rażony gromem 21.06.10, 19:28
        "Może to że jest z kompozytów "

        Dokladnie ... w tym przypadku owe sa uzywane w znacznej ilosci na
        zewnatrznych czesciach.
        • jorl Re: dawaj_czsy rażony gromem 21.06.10, 21:37
          warmi2 napisał:

          > "Może to że jest z kompozytów "
          >
          > Dokladnie ... w tym przypadku owe sa uzywane w znacznej ilosci na
          > zewnatrznych czesciach.

          A zastosowanie tych kompozytow jest scisle kontrolowane przez oplacaneych przez podatnika Amerykanskieg Urzedu Pelnego Urzednikow. Piszacych normy na wszystkie czesci samolotu.
          I jak warmi mimo tych urzedasow ktorych nienawidzisz ten samolot lata czy dzieki nim?

          Oczekuje ze z f1 zrobicie przewrot w USA, zlikwidujecie tych wszystkich urzedasow ktorzy taki sliczny samolocik napewno psuja.

          I wtedy wykupisz sobie warmi roczny bilet na latanie tym samolotem bo bedzie tani. Bez kosztow urzedasow.

          Pozdrowienia


          Pozdrowienia
          • warmi2 Re: dawaj_czsy rażony gromem 21.06.10, 22:46
            Certyfikowanie samolotow do latania w USA to jedna sprawa ...
            certyfikowanie czy plot moze byc postawiony 20 cm od czegos to zupelnie
            inna sprawa.

            Gdyby wywalic z pracy 90% urzedasow w USA ( i wszedzie indziej) ... to
            swiat by nawet nie zauwazyl.
            • dawaj_czasy Boeing: tysiąc godzin lotów testowych Dreamlinera 23.06.10, 16:49
              Boeing: tysiąc godzin lotów testowych Dreamlinera

              Najnowszy samolot Boeinga 787 Dreamliner wykonał tysiąc godzin lotów testowych -
              poinformowało konsorcjum Boeinga na swojej stronie internetowej. Jesienią 2011
              r. PLL LOT mają otrzymać trzy samoloty Dreamliner.

              Konsorcjum poinformowało, że Dreamliner wykonał w 40 proc. testy potrzebne przed
              certyfikacją do latania. W testach uczestniczy już piąta maszyna tej konstrukcji.

              "Jesteśmy dumni, że wprowadzamy piątego Dreamlinera do fazy testów i
              rozpoczynamy latanie na silnikach GE" - przekazał wiceprezes i dyrektor
              generalny programu 787 Boeing Commercial Airplanes, Scott Fancher.

              Samolot wykonał blisko czterogodzinny lot, testując silniki. Testowane są
              silniki General Electric. Badania dotyczą m.in. tego, czy ewentualne zmiany w
              silnikach nie będą miały wpływu na sterowność samolotu. Szósty, a zarazem
              ostatni 787, dołączy do programu testów przed końcem lipca.

              Wcześniej Boeing testował m.in. ugięcia skrzydeł Dreamlinera przy całkowitym
              obciążeniu.

              Pierwszym na świecie
              odbiorcą Dreamlinera ma być japońska linia
              ANA. Ma ona dostać maszynę w styczniu-lutym 2011 r. LOT jest w kolejce
              oczekujących na pozycji ósmej; w Europie nasz przewoźnik będzie jednak pierwszym
              odbiorcą tych samolotów.

              Dreamliner ma być przykładem bardziej ekologicznego
              , cichego i oszczędnego samolotu niż produkowane do tej pory. Będzie spalał o 20
              procent mniej paliwa
              niż samoloty, które zastąpi. Aby zredukować spalanie
              , konstrukcja 787 zrobiona jest w dużej części z włókna węglowego, co czyni
              maszynę lżejszą. Oznacza to również zdecydowanie mniejsze wydzielanie CO2.
              Dreamliner będzie także emitował 60 procent mniej hałasu.

              Samoloty te będą mogły przewieźć od 210 do 330 pasażerów na odległość ponad 15,5
              tys. km.
              • l-oxo-l Dreamlnerem będzie latał Chuck Norris 23.06.10, 18:40
                Chuck Norris bierze udział testował tego wytworu amerykańskich szarych komórek.
                • dawaj_czasy Zamowiono 840 Dreamlinerów o wartości ok. 140 mld 23.06.10, 19:00
                  Zamowiono 840 Dreamlinerów o wartości ok. 140 mld

                  Linie lotnicze dały się przekonać inżynierom amerykańskiego koncernu. Zamówiły
                  od 2004 roku już łącznie 840 Dreamlinerów o wartości ok. 140 mld
                  • l-oxo-l Myszka Miki i Kaczor Donald też polecą Dreamlinere 23.06.10, 22:39
                    Myszka Miki i Kaczor Donald też polecą Dreamlinerem. Zamówili go też Elvis
                    Presley i Michael Jackson.
                    • glob1 Kazdy samolot jest narazony 24.06.10, 11:52
                      To wszystko wydaje się jasne w oparciu o dostępne obecnie fakty. Ale
                      chciałem zrozumieć więcej. W związku z tym dyskutowałem o tragedii
                      polskiej z kolegami i przyjaciółmi w pracy. Przypomnę jesteśmy
                      jedyną na świecie prywatną uczelnią podyplomową, która prowadzi
                      zintegrowane studia z dziedziny stosunków międzynarodowych,
                      bezpieczeństwa narodowego oraz wywiadu i kontrwywiadu. Od kilku dni
                      rozważamy sprawę katastrofy samolotu prezydenta RP z punktu widzenia
                      najwyższej klasy ekspertów służb specjalnych USA. Ponieważ jako
                      jedyny nie mam certyfikatu bezpieczeństwa, mogę podzielić się z
                      Państwem kilkoma ich uwagami. Podkreślmy, że moi przyjaciele zajmują
                      się aspektami działalności ludzkiej, które zwykle umykają
                      przeciętnym obserwatorom.

                      Po pierwsze powiedziano mi wprost: „Mamy tutaj do czynienia z
                      czekistami. Zasadą jest, że musimy zakładać, że czekiści są zawsze
                      winni zbrodni aż oni nie udowodnią nam dobitnie czarno na białym, że
                      tak nie jest”.

                      Po drugie, wyrażono zdumienie, że Polacy wciąż latają na sowieckich
                      latających trumnach, a nie boeingach. Nie chodzi tylko o
                      bezpieczeństwo lotu i zabezpieczenie prywatności polityków, ale
                      również zerwanie z komunistyczną symboliką i zależnością techniczną
                      od postsowiecji.

                      Po trzecie, wytknięto mi, że w mojej analizie wypadku zupełnie nie
                      wziąłem pod uwagę możliwości zaistnienia elementów wojny
                      elektronicznej (electronic warfare). Sowieci byli przecież wielkimi
                      specjalistami w MIJI (Meaconing, Intrusion, Jamming, and
                      Interference). Meaconing to przechwytywanie i ponowne odgrywanie
                      sygnałów nawigacyjnych na tych samych falach, co powoduje zanik
                      orientacji i utratę zdolności nawigacyjnych zaatakowanego
                      elektronicznie celu (samolotu, statku). Rezultatem tego jest
                      zamieszanie i uzyskiwanie przez załogi powietrzne bądź naziemne
                      nieprawidłowych wskaźników lokacyjnych. W ten sposób można wciągnąć
                      samolot w pułapkę, wysłać pilota nad fałszywy cel, a nawet
                      spowodować katastrofę maszyny. Podobnym celom służy elektroniczne
                      włamywanie się (intrusion), zagłuszanie (jamming) i przeszkadzanie
                      (interference).

                      Całkowicie nie można wykluczyć, że meaconing z arsenału wojny
                      elektronicznej został zastosowany pod Smoleńskiem. Pamiętajmy, że
                      Związek Sowiecki był chroniony – wzdłuż całych swoich granic –
                      również za pomocą broni elektronicznej. Zasadą było zestrzeliwanie
                      jakiegokolwiek nieautoryzowanego samolotu obcego, który zaplątał się
                      w szeroko rozumianą przestrzeń powietrzną sowiecką. Co więcej,
                      częstą praktyką kremlowskich komunistów było zwabianie zachodnich
                      samolotów poprzez meaconing i zestrzeliwanie ich. USA straciły w ten
                      sposób około 70 maszyn w czasie zimnej wojny. Strat sprzętu
                      lotniczego innych krajów było dużo więcej.

                      Na przykład w 1983 r. opinią publiczną świata wstrząsnęło
                      zestrzelenie koreańskiego samolotu pasażerskiego KAL 007, który
                      z „niejasnych” powodów zahaczył o sowiecką przestrzeń powietrzną.
                      Podejrzewa się, że meaconing odegrał kluczową rolę. Ale mało kto
                      wie, że 20 kwietnia 1978 r., stosując technikę meaconing, Sowieci
                      zwabili do siebie i zestrzelili samolot rejsowy KAL 902 Seul–Paryż.
                      Służby amerykańskie przechwyciły rozmowę między sowieckim pilotem
                      myśliwca SU--15. Pozostaje ona oficjalnie utajniona. Oto ona.
                      Pilot: „Jak to mam zestrzelić? Przecież to pasażerski samolot!”.
                      Kontrola lotów: „W porządku. Poczekaj. Sprawdzimy w centrali”. Po 5
                      minutach w rezultacie rozmowy z Moskwą: „Centrala rozkazuje
                      zestrzelić”. Pilot sowiecki strzelił, ale kiepsko (albo litościwie),
                      Boeing trafiony rakietą zdołał jednak wylądować na skutym lodem
                      jeziorze Korpijerwi na południe od Murmańska. Zginęło tylko dwóch
                      pasażerów. Po repatriacji załogi i podróżnych piloci zeznali, że
                      bezsprzecznie padli ofiarą meaconing. Potwierdziły to sygnały
                      przechwycone przez amerykańską National Security Agency.

                      W końcu moi koledzy i przyjaciele z politowaniem odnieśli się do
                      komentarzy w liberalnych mediach zachodnich, że nawet jeśli Lech
                      Kaczyński denerwował Kreml, to przecież nikt nie popełniłby tak
                      brutalnej zbrodni, zupełnie nieproporcjonalnej do „przewinienia”
                      polskiego prezydenta. Ale przecież mord polityczny był od zawsze
                      modus operandi władz Rosji, a stał się wręcz genetyczną cechą
                      sowieckich komunistów. Pisała o tym m.in. Hélene Carrere d’Encausse.
                      W postsowieckich czasach postczekiści kontynuują tę ponurą praktykę
                      naturalnie na dużo mniejszą skalę. Oprócz postkagiebowskich
                      towarzyszy jak Alekasander Litwinienko głównym celem są rozmaici
                      politycy i niezależni dziennikarze, których co najmniej setka
                      zginęła z rąk „nieznanych sprawców” w przeciągu ostatnich lat.
                      Trudno więc dziwić się, że niektórzy wytrawni analitycy
                      amerykańskiego wywiadu i kontrwywiadu wpasowują w podobny scenariusz
                      śmierć Lecha Kaczyńskiego.

                      Bzdury? Niech Putin udowodni, że tak. Na razie mamy Gibraltar. W
                      imię pojednania z Rosją, nie chcemy drugiego Katynia. Chcemy prawdy.

                      www.tygodniksolidarnosc.com/2010/17/7d.htm

                      blogmedia24.pl/node/28158
                      • l-oxo-l Re: Kazdy samolot jest narazony 24.06.10, 23:18
                        "Przypomnę jesteśmy
                        > jedyną na świecie prywatną uczelnią podyplomową, która prowadzi
                        > zintegrowane studia z dziedziny stosunków międzynarodowych,
                        > bezpieczeństwa narodowego oraz wywiadu i kontrwywiadu. Od kilku dni
                        > rozważamy sprawę katastrofy samolotu prezydenta RP z punktu widzenia
                        > najwyższej klasy ekspertów służb specjalnych USA. Ponieważ jako
                        > jedyny nie mam certyfikatu bezpieczeństwa, mogę podzielić się z
                        > Państwem kilkoma ich uwagami."
                        "Po pierwsze powiedziano mi wprost: „Mamy tutaj do czynienia z
                        > czekistami. Zasadą jest, że musimy zakładać, że czekiści są zawsze
                        > winni zbrodni aż oni nie udowodnią nam dobitnie czarno na białym, że
                        > tak nie jest”."
                        Udowodnij glob1 że nie jesteś świrem bez certyfikatu. Jak nie udowodnisz , to
                        znaczy że mamy do czynienia ze świrem bez certyfikatu.
                      • pszek Re: Kazdy samolot jest narazony 27.06.10, 23:21
                        czekaj,czekaj...czy czasami ty i twoi koledzy nie jesteście przypadkiem z
                        PiSu???śmierdzi nim od pierwszych słów:)))
                        aby oszczędzić ci czasu i nerwów,nie należę do PO,ale głosuję na Komorowskiego.A
                        nie należę bo mieszkam za granicą ,gdybym był w kraju to kto wie...
                        Jeszcze jedno,ta "słynna" uczelnia to czasami nie Toruńska alma mater Rydzola:)))?
Inne wątki na temat:
Pełna wersja