galaxy2099
04.04.04, 09:10
William Cohen - sekretarz obrony w administracji Clintona:
"Sądzę, że nie udało nam się w pełni pojąć nadchodzącej burzy. Nawet teraz,
po 11 września, nasze społeczeństwo jest dalekie od zrozumienia, jak poważne
jest zagrożenie, któremu musimy stawić czoło. Obawiam się, że nie jest
skłonne zaakceptować tego, co będziemy musieli zrobić, by mu zapobiec."
Jezeli takie slowa mowi przestawiciel rzadu w administracji bylego prezydenta
Demokraty, i mowi o spoleczenstwie amerykanskim ,to widac ile wiedzy o
zagrozeniach terroryzmem brakuje zgnusnialym i rozleniwionym z dobrobytu
spoleczenstwom Europy Zachodniej.
Zatem tak mowi Cohen, przeciez nie buszewik, jak nazywaja kazdego zwolennika
twardej rozprawy z terroryzmem tzw. wojujacy "milosnicy pokoju" glownie z
Europy.
A co w tym czasie robi Zapatero w chwile po wybranych wyborach, namaszczony
na premiera przez Al Kaide krwia wlasnych obywateli? Oglasza kapitulacje.
Hiszpania zaplaci jeszcze sporo za taka postawe i nie tylko Hiszpania. A
historia dowodzi po wielokroc, ze ustepstwa wzgledem fanmatykow doprowadzaja
do eskalacji przemocy. Nie trzeba siegac po te wiedze gleboko, no ale trzeba
siegnac. Ale wielu woli wykrzykiwac na ulicach hasla antyamerykanskie niz
czytac ksiazki historyczne.