Gość: ja Re: Na anglosaksy IP: *.uk.hub.oup.com 17.05.04, 14:44 OK £150 na tydzien, ale za marny pokoj trzeba zaplacic £100 Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ona Re: Na anglosaksy IP: *.we.client2.attbi.com 17.05.04, 17:57 praca.gazeta.pl/praca/1,47367,2075919.html Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mariusz Re: Na anglosaksy IP: *.net 31.08.04, 14:56 witam wszystkich szukam numerow biur pracy w anglii moze mi ktos poda jakies nie znam angielskiego tylko pare slowek to juz cos moj email marwaz@wp.plmoj tel moze mi ktos pomoze moj numer tel moze byc sms 508 838 927 pomozcie blagam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: . Re: Na anglosaksy IP: *.range81-156.btcentralplus.com 31.08.04, 15:18 www.nottschamber.co.uk/sb_members.asp?details=true&id=372803 Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: beata Re: Na anglosaksy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.10.04, 17:45 Witam wszystkich zainteresowanych pracą w Anglii.Chce sie podzielic doswiadczeniami z tego *pieknego*kraju. Jestem 23 letnią studentka,do Anglii chcialam pojechac żeby zobaczyc czy na prawde tak pieknie tam sie zyje jak ludzie mowia.Miasto pobytu wybralam po glebokim przeanalizowaniu mapy{hi hi} Wielkiej Brytanii,padlo na Sheffield.Nasluchalam sie troche o bezrobociu w Londynie i okolicach,wiec postanowilam jechac bardziej na polnoc.Zakwaterowanie znalazlam po 2 tygodniach siedzenia w internecie,troche to zajelo ale nie chcialam jechac kompletnie w ciemno. Dotarlam na miejsce 13 lipca,mieszkanie bylo blisko od dworca,ale biorac taksowke nie mialam pojecia ze pan hindus skasuje mnie 10Ł za ta wycieczke trwajaca 5 minut,lecz co mialam zrobic jak nie znalam jeszcze dokladnie miasta i rozkladu autobusow.Wlasciciel domu okazal sie na poczatku mily,on mieszkal w jednej czesci domu a ja mialam mieszkac razem z pewna angielka w drugiej.Justine,bo tam miala na imie moja wspollokatorka okazala sie przesympatyczna i bardzo pomocna,no i bardzo lubila imprezowac,dlatego musialam sie przyzwyczaic ze przewaznie caly czas ktos u niej siedzial. Po kilku dniach poszukiwan pracy,zalatwiania formalnosci w urzedach,bankach,itd. znalazlam pierwsza prace/zmywanie garow w restauracji,ale cóż dobre i to na poczatak.Justine byla tak mila ze pozwolila mi podawac swoj nr telefonu pracodawcom,bez telefonu w Anglii mozesz zapomniec o jakiejkolwiek pracy,nikt nie zaprosi cie na interview.Pomogla mi rowniez zalozyc konto w banku,bez tego tez o pracy moglam zapomniec.Bylam szczesliwa do czasu kiedy szanowny *mily* pan anglik/Dean przyszedl w odwiedziny,wtedy oświadczyl mi ze musze mu zaplacic 300Ł depozytu na wszelki wypadek gdybym cos zepsula.Bylam zrozpaczona bo nie mialam tylu pieniedzy,dopiero zaczelam pracowac,a tak wogóle to zalatwiajac to mieszkanie przez int.pytalam sie go czy wymaga depozytu,no i nie otrzymalam zadnej odpowiedzi,dlatego stwierdzilam ze chyba nie.Poza tym na samym poczatku powiedzialam mu ze moj chlopak chce rowniez przyjechac do sheffield i czy bedziemy mogli wtedy mieszkac razem,w odpowiedzi uslyszalam ze *oczywiscie,bedzie mogl*.Niestety wraz z wiadomoscia o depozycie Dean powiedzial rowniez ze niestety ale bede musiala sie wyprowadzic jak moj chlopak przyjedzie,co zwalilo mnie z nog.Postanowilam wziac sie w garsc i poszukac dodatkowej pracy.Tu szczescie sie do mnie usmiechnelo,znalazlam prace jako sprzataczka w firmie kurierskiej,od 9 do12,14 po poludniu.Tylko dlatego ze znalam dosc dobrze angielski udalo mi sie tak szybko znalezc prace,ale i tak nie bylo latwo,jak nie znasz jezyka i jedziesz w ciemno to POWODZENIA.W tym miescie mieli okropny akcent,nikt tu nie mowil tak wyraznie jak np. w Londynie ,starszych jeszcze szlo zrozumiec ale mlodziez belkotala strasznie,takze wychodzilo na to ze ja mowilam i oni mnie rozumieli a ja ich bardzo slabo.Dopiero po jakis 3 tygodniach sie przyzwyczailam i bylo juz lepiej.Wracajac do mieszkania ,to postanowilam sobie znalezc inne,bylo bardzo ciezko bo do pracy wychodzilam rano a wracalam o 11.30 w nocy,tylko w dzien mialam poltorej godzinki miedzy dwiema pracami i wtedy wertowalam gazety i ogloszenia w internecie.Kiedy dzwonilam zaznaczalam na poczatku ze szukam mieszkania dla pary,no i co uslyszalam?niestety prawie nikt tu nie preferuje par mieszkajacych razem bo to same klopoty.Nie pomogly tlumaczenia ze ja i moj chlopak jestesmy normalnymi i porzadnymi ludzmi.Dzwoniac pod ostatni numer nie mowilam nic o parze,dostalam adres i przyjechalam obejzec mieszkanie.Wlasciciel okazal sie libijskim lekarzem,choc na poczatku wydawalo mi sie ze to student ,bo wygladal tak mlodo.Wszystko bylo pieknie dopoki mu nie powiedzialam o chlopaku,uslyszalam ta sama spiewke,ale udalo mi sie go w koncu przekonac.Wytlumaczylam mu ze ja tu bede jeszcze tylko 1,5 miesiaca a moj chlopak przyjechalby 2 tyg. przed moim wyjazdem i za mnie wynajmowal ten pokoj i juz wtedy bylo dobrze.Depozyt rozlozyl mi na raty wiec nie bylo juz problemu.Dzielnica w ktorej mieszkalam byla zamieszkiwana w polowie przez bialych a w polowie przez czarnych,a chodzac po tych gorkach myslalam ze pluca wypluje.Najgorzej bylo z moimi powrotami w nocy,sporo kasy wydalam na taksowki,bo przez miesiac jedna linia autobusow miala strajk,a na piechote chociaz zajeloby mi to pol godziny balam sie chodzic.Pan libanczyk okazal sie bardzo milym i wyrozumialym czlowiekiem,nawet sie pytal czy mi zakupy zrobic,a ta jego wiara wcale nie byla taka uciazliwa,chociaz ja nie moglabym jej wyznawac.Ogolnie wszystko skonczylo sie dobrze,moj chlopak niestety nie mogl przyjechac,ja wrocilam do domu bogatsza w doswiadczenia zyciowe,no i troche gotowki na czesne do szkoly,bo mimo to ze pracowalam duzo zycie w Anglii jest duzo drozsze niz w Polsce.W ciagu 2 miesiecy spotkalam tam tylko 4 polakow,ale 2 dni przed moim powrotem wprowadzilo sie malzenstwo polskie na to samo osiedle gdzie mieszkalam i wtedy dowiedzialam sie ze do Sheffield w ciagu ostatnich 2 tyg. zjechala sie masa ludzi z Polski,i wszyscy licza na prace i nowe zycie. Jezeli ktos by sie mnie teraz spytal czy jestem zadowolona z pobytu w Anglii odpowiem ze i tak i nie.tak,poniewaz osluchalam sie z jezykiem,zobaczylam inny swiat i poznalam nowych ludzi,chociaz czasami niektorzy byli bardzo wredni{to jest akurat na nie},szczegolnie mlode angielki,ktore byly bardzo zawistne i niemile jezeli ktos byl chudszy od nich.Nie chce tu nikogo obrazac ale mlode pokolenie anglikow nie jest dobrze ksztalcone,np.kiedy pytalam sie ich czy wiedza gdzie lezy Polska ,odpowiadali,ze chyba gdzies w Rosji,nie wspomne juz o Czechach,Slowacji,Wegrzech,itd.Oni tylko wiedza gdzie jest Hiszpania,Cypr,Grecja,bo tam jezdza na wakacje.Ja majac jasna karnacje i blond wlosy bylam dla nich ze Szwecji.Takze poziom wiedzy mlodziezy mnie zalamal,ale starsze pokolenie bylo juz madrzejsze.Jak czytam opisy szkol angielskich w int,to jaki wysoki poziom tam maja to smiac mi sie chce,swoich dzieci nie chcialabym tam wychowywac i posylac do szkoly.Bardzo duzo ludzi pisze jaki to w Anglii jest raj,itd. a to wcale nie jest tak,moze i zarabia sie w funtach i w polsce 700Ł to jest duzo ale tam ciezko cos z tego zaoszczedzic i wychodzi na to ze zyje sie tak jak w Polsce.Chce szczegolnie podkreslic to ze na zachodzie Polak bedzie zawsze tylko Polakiem,czyli tak jak wszyscy pakistanczycy,hindusi,itd.to jest moja opinia na ten temat,ale jak kogos nic w naszym kraju nie trzyma to niech jedzie,moze sie mu spodoba. p.s.jezeli ktos chce jechac w ciemno tak jak ja niech wezmie sobie zapas gotowki,ale nie mowie tu o 100Ł.Na przezycie pierwszego tygodnia,dwoch bez pracy potrzeba|ok.250Ł depozytu na przyszle mieszkanie,ok.30Ł na dwutygodniowy bilet autobusowy,ok.100Ł na jedzenie ok.70Ł na wynajecie pokoju na tydzien i ok.20Ł na komorkowy pakiet startowy do komorki.Zycze powodzenia wszystkim ryzykantom,w razie pytan podaje e mail idzilla@wp.pl Odpowiedz Link Zgłoś