malkontent6
09.02.11, 14:18
Zainspirowany wątkiem kniżki o kłopotach brytyjskiego dziennikarza w Rosji postanowiłem podzielić sie z Wami moimi obserwacjami pod tym prowokacyjnym troche tytułem.
Pan Harding twierdzi, że przyczyną jego problemów jest fakt, że opublikował jakieś niemiłe Putinowi fakty z WikiLeaks. Nie wiem czy to prawda czy nie, Igor twierdzi, że sprawa wygląda zupełnie inaczej. Ale nie o to chodzi.
Zastanawia mnie powściągliwość polityków z całego świata w sprawie WikiLeaks. Na te rewelacje rzucili się dziennikarze, blogerzy, komentatorzy polityczni i eksperci z forum GW. Ale nie politycy. Ja przynajmniej nie zauważyłew wypowiedzi osobistości politycznych na ten temat.
Przyczyną tego milczenia jest, moim zdaniem, obawa przed tym, że coś podobnego może się zdarzyc w ich krajach. Ktoś może udostępnić światu treści tajnych komentarzy sporządonych przez ambasady ich krajów. I wtedy wyjdzie na jaw słabość ich polityki.
Dotyczy to wszystkich polityków, nie tylko Putina dlatego napisałem jego nazwisko w cudzysłowie.