lubat
11.06.11, 15:34
Zainspirował mnie tekst, którego namiary niedawno podałem, a teraz przypomnę, bo zasługuje na poznanie:
sophico1.blog.onet.pl/Pismactwo,2,ID427538253,n
Otóż, pismaki to w semantycznym aspekcie osobniki, które łżą lub nie mają zawodowych kompetencji w piśmie. A jak by nazwać osobniki o podobnym profilu moralnym i profesjonalnym działające na niwie radiowej i telewizyjnej?
Jako zawodowy "komsomolec" (komuch, żyd, rusek - wybrać właściwe) oglądam systematycznie, w miarę możliwości, wszystkie programy informacyjne różnych kanałów tv i słucham w radio.
Wczoraj, 10.06. godz. 19, "Fakty" TVN. Około 3-minutowa informacja ilustrowana filmowo o udziale Henryki Krzywonos w rajdzie "Yekaterina", który prowadzić będzie przez Gdańsk, Wilno, Psków, Sankt- Petersburg, Karelię do Morza Białego, aż za krąg polarny do Murmańska.
Prowadzący (czytający) "Fakty" Grzegorz Kajdanowicz - na oko niegłupi facet -, z uporem godnym lepszej sprawy powtórzył tak ze 4-5 razy, o tym, że ten rajd będzie wiódł drogami/bezdrożami Syberii, że w tych syberyjskich warunkach zostaną poddane trudnemu testowi samochody i kierowcy - jednym słowem - nawet na tle mapy pokazującej przesuwającą się trasę rajdu, cały czas bredził o Syberii.
"Fakty" jak i cała TVN mają ambicję być wiarygodnym i poważnym źródłem informacji, w napisach końcowych leci lista odpowiedzialnych redaktorów, którzy na chłopski rozum powinni odpowiadać za treści emitowanych słów i obrazów. A tu się okazuje, że to wszystko gamonie, dla których Syberia może sobie leżeć także nad Morzem Białym, Czarnym czy Żółtym.
Inny kwiatek, tym razem z "werbalnego pismactwa".
Dzisiaj, I pr. Polskiego Radia, godz. 12, w wiadomościach dłuższa wypowiedź Sławomira Dębskiego (taki Radziwinowicz w wersji soft) na temat szczytowania między EU i Rosją w Niżnym Nowogrodzie. Ktoś, kto jest zdany tylko na te informacje, i nie może sięgnąć do źródeł np. niemieckich czy rosyjskich, dowiedział się z wypowiedzi "eksperta", że Rosja doznała tam upokarzającej porażki, a szczególnie w sprawie wycofania się z embarga na zachodnie (i polskie) warzywa i owoce.
W mojej ocenie, wynikającej z komentarzy (przezornie bardzo powściągliwych) mediów rosyjskich, czy nawet niemieckich, Rosja z tego kryzysu "wściekłych ogórków" osiągnęła niezwykłe korzyści, tak ekonomiczne, ale jeszcze bardziej polityczne.
Tym razem to Zachód był w pozycji "dziada proszalnego" i musiał się udać do Canossy.
W rezultacie podpisanego (chyba pod przymusem) porozumienia Zachód przyjął rosyjskie warunki, które w praktyce oznaczają, że skromny urzędnik rosyjski, Oniszczenko, (szef sanitarnej służby Rosji) trzyma cały Zachód za krocze, oczywiście tylko w sprawie handlu warzywami, owocami a nawet kwiatami.
Wszyscy eksporterzy zachodni muszą na każdy wysyłany towar dawać pisemną gwarancję nieskazitelności, co jest niezwykle czułym i działającym dotkliwie instrumentem nacisku na unijnych eksporterów.
Jeśli to wszystko jest porażką Rosji, o czym zapewne skutecznie przekonał Dębski polskich słuchaczy, to polskimi mediami rzeczywiście trzęsie PISMACTWO pisane, mówione i obrazkowe.