czlowiek_ksiazka
27.07.11, 00:12
Przeczytałem artykulik wybitnego polskiego dziennikarza i myśliciela red. Semki:
blog.rp.pl/semka/2011/07/26/potrzebujemy-polityki-historycznej/
Znowu o "ruskich".
Że nas swoją polityką historyczną chcą przygwoździć do ziemi.
Poprzez film "o rzekomej eksterminacji jeńców bolszewickich z lat 1919 – 1922".
Film, który jeszcze nie powstał.
Musimy w związku z tym pielęgnować czy nawet na nowo stworzyć i realizować polską politykę historyczną.
Bo inaczej świat zamiast Prawdy pozna fałsz.
Prawdy, której my, Polacy - zgodnie z cierpiętniczo-mesjanistyczną filozofią - jesteśmy praktycznie wyłącznym dysponentem. To już jest mój komentarz.
Precz z "kłamliwymi stereotypami" i "nihilizmem historycznym" (w wykonaniu Rosjan)!
Po przeczytaniu artykułu, w mojej mądrej książkowej głowie oprócz pewnego rozbawienia absurdem sytuacji zrodziło się kilka pytań-przemyśleń.
1) Pisanie o tym, że w Rosji kino "realizuje państwową politykę" jest truizmem z ograniczeniami.
Ze wszystkich znanych mi krajów współczesny przemysł kinowy w Rosji realizuje w mojej opinii głównie politykę antypaństwową (z nieczęstymi i małymi wyjątkami), skierowaną przeciw państwu rosyjskiemu - jego rzeczywistości, historii, trdycjom, itp.
Czy demokratyczny amerykański Hollywood wypuszczając co roku przaśno-patriotyczne żałośnie ckliwe, głupiutkie hiciory nie realizuje państwowej polityki w omawianym zakresie?
Amerykanie niedawno wyprodukowali czarno-biały (nie chodzi o kolory) film o wojnie w Osetii z aktorem Garcią w roli prezydenta Saakaszwilego. Czy to nie jest piękny przykł. kina propagandowego wprzęgniętego w realizację polityki państwowej?
2) Wg mnie główną treścią polskiego życia społeczno-politycznego jest właśnie polityka historyczna widoczna wszędzie i we wszystkim!
My nic innego nie robimy jak tylko politykujemy się historycznie sami ze sobą i z innymi (kiedy ci nas zauważają)! Jesteśmy mistrzami świata w tej dziedzinie!
Polityka historyczna, a więc namolnie dydaktyczne rozpamiętywanie w przekonaniu o własnej wyjątkowości i niezwykłości klęsk na potrzeby bieżącej polityki, rzeczywistych i wyśnionych zasług polanych obficie sosem martyrologicznym, itp. zastępuje Polakom jeśli nie chleb, to przynajmniej codzienną pracę.
Jeszcze ma być więcej tej polityki historycznej??
3) W jaki sposób powstał polski flim "Katyń"? Czy była to zupełnie prywatna inicjatywa reżysera Wajdy? Nie było zapotrzebowania społecznego czy nawet politycznego?
4) Czy nie powinniśmy "ruskom" przynajmniej pozwolić na nakręcenie filmu, a potem dopiero ocenimy - jest w naszej opinii antypolski czy nie? Czy może w ramach polityki historycznej powinniśmy w ogóle zabronić im kręcenia (antypolskich) filmów?
5) Spodobało mi się zdanie: "nie można powiedzieć, że nasz MSZ nigdy nie korzysta z pomocy IPN" :)). Tylko w Polsce to jest możliwe :).
MSZ to sprawy zagraniczne i tym się zajmuje czy powinien zajmować urząd. Korzystać chyba z "pomocy" think-tanków zajmujących się sprawami międzynarodowymi, a nie Pamięcią Narodową?
6) Naprawdę red. Semka uważa, że "ruski" film fabularny może przesłonić opinii światowej (jeśli ta w ogóle jest zainteresowna tematem) prawdę o rzeczywistych wydarzeniach historycznych - losie jeńców bolszewickich w polskiej niewoli? Taka ta prawda chybotliwa, że ją byle filmidło "ruskie" obali?
To może my powinniśmy od razu ze trzy filmu o jeńcach wyprodukować, żeby przysłonić nimi "ruską" filmową propagandę? :)
I wtedy wygramy z "ruskimi" bitwę o pamięć przy pomocy filmów...
Absurd do trzeciej klepki - filmy fabularne wciągnięte w jakąś pseudo-rozgrywkę na obrzeżach polityki historycznej...